Dodaj do ulubionych

żona alkoholika

06.09.08, 21:49
jesteśmy razem od 14 lat, od 6 lat małżeństwem, mamy półtorarocznego synka.
Mąż pije, pije od ok 3 lat, od ok roku miewa ciągi, przyznał sie ze ma z tym
problem w styczniu (prędzej nawet ja nie wiedziałam co sie z nim dzieje bo on
nie zalewał sie w trupa). Od stycznia nasze zycie to walka o jego trzeźwośc, a
moze to moje życie nie jego???? w kazdym bądź razie próbowałam wielu metod.
Dwa razy wywalałam z domu, bez efektów tzn krótkotrwałe były. Jak jest trzeźwy
to jest super facet, złego słowa nie moge na niego powiedzieć. Dlatego chce go
ratować. Ponieważ mieszkamy z moimi rodzicami postawnowiłam znaleźć nam
mieszkanko i spróbować tylko my, sami. W czwartek dostaliśmy klucze. Wrócił z
nimi pijany. W piątek obiecywał poprawe i zgadzał sie na leczenie. Dzisiaj
wrócił pijany (maluje ściany w naszym nowym domu). W piątek byłam w ośrodku
dla uzaleznionych, zaczynam terapię. Chciałabym mu pomóc tylko jak, jak
doprowadzić do tego DNA???? zeby on sie opamiętał, szkoda go młody jeszcze jest...
aaa zadzwoniłam dzisiaj do teściowej z pytaniem czy nie obchodzi ja los syna,
na co ona wyskoczyła z pretensjami ze ograniczam jej kontakty z wnukiem!!!!!
nie pozwalam męzowi go do nich przyprowadzać. Przytaknęłam bo to prawda, ale
dodałam ze wraca z dzieckiem pijany. Nie bardzo miałam ochote na pyskówki wiec
mówie jej ze skoro chce dożyć śmierci syna to jej sprawa, powiedziałam
dowidzenia i sie rozłączyłam. Po chwili dostałam sms ze jak mu sie coś stanie
to mi pokaze :/ mysle ze on był u nich i pili razem, cała rodzinka taka jest,
nie ma w niej nikogo kto by mógł nam pomóc :(
Obserwuj wątek
    • ela_102 Re: żona alkoholika 06.09.08, 23:13
      zuzia witaj :-)

      piszesz:
      W piątek byłam w ośrodku dla uzaleznionych, zaczynam terapię.
      Chciałabym mu pomóc tylko jak, jak doprowadzić do tego DNA???? zeby
      on sie opamiętał, szkoda go młody jeszcze jest

      znajdziesz się we właściwym miejscu , wśród właściwych ludzi i tam
      dowiesz się jak postępować aby zwiększyć jego szanse na powrót do
      zdrowia.Nikt nie jest w stanie zagwarantować Ci że on pić przestanie
      ale Ty poczujesz się pewniej, bez zbędnych emocji w kontakcie z nim
      czy jego rodziną.Chroń dziecko przed pijanymi ludżmi(nawet
      najbliższymi) i mów otwarcie dlaczego to robisz , w końcu co jak co
      ale jemu bezpieczeństwo trzeba zagwarantować...pijany czŁowiek jest
      dla dziecka zagrożeniem.Nie daj sobie wmówić że ograniczasz Babci
      kontakty...to jej wersja...Ty dbasz jedynie o swoje maleństwo czyli
      robisz co do Ciebie należy :-)
      • zuzia36 Re: żona alkoholika 07.09.08, 08:41
        dzięki
        a babci jakby tak zależało na kontaktach z wnukiem to by tu przyszła go
        odwiedzić. Masz racje nikt mi nie daje gwarancji, ze on przestanie pić i tego
        sie najbardziej boję. Zależy mi na nim.
        • ela_102 Re: żona alkoholika 07.09.08, 11:41
          zuza:
          Zależy mi na nim.

          więc rób swoje :-)
          Ja też należałam do takiej rodziny..
          Nikt wtedy wokół nas nie potarfił nazywać rzeczy po imieniu.
          Więc w sumie przyszedł czas abyś Ty wykazała się rozsadkiem i
          trzeżwym spojrzeniem...może w ten sposób pomożesz im wszystkim.
          A to jeśli się UDA...zwróci Ci się z nawiązką.

          z tego co piszesz niczego Ci nie brakuje..
          a zwłaszcza rozsądku i siły.
          Konsekwentnie...wytrwale do przodu ruszaj:-)
          powodzonka:-)
          • ela_102 Dlaczego właśnie ja. 07.09.08, 12:34
            Zuza:-)
            może ten tekst Ci pomoże :-)

            "Gdyby tylko przestał pić, wszystkie problemy by znikły..." -
            myślisz sobie udręczona codzienną walką o jego trzeźwość. "Gdyby
            tylko przestał pić nie byłoby tych awantur, lęku, wstydu, długów,
            dzieci mogłyby spokojnie się uczyć, w domu byłoby wreszcie
            normalnie..."

            Za każdym razem, kiedy o¬n ma przerwę w piciu, w tobie odżywa
            nadzieja, że "może nie będzie już więcej pił" i jak do tej pory
            zawsze przychodzi moment, w którym zostaje o¬na brutalnie
            zburzona. "Powinien się leczyć" - uświadamiasz sobie to tym
            wyraźniej, im bardziej sama jesteś wyczerpana i sfrustrowana jego
            piciem.

            Jak bardzo zmieniło się twoje życie odkąd jesteście razem? Kim
            jesteś po iluś tam latach wspólnego życia z nim? Jakie jest to twoje
            życie, w którym o¬n zajmuje każdą, najmniejszą nawet przestrzeń w
            twoich myślach? Jakie jest to twoje życie, w którym każdy twój nerw
            jest w stanie nieustannej gotowości na niebezpieczne spotkanie z
            nim? Jakie jest to twoje życie, w którym każdy twój ruch obliczony
            jest na obronę lub atak?

            Dzień po dniu walczysz o przetrwanie w tej szalonej, przesiąkniętej
            alkoholem rzeczywistości, w której nic nie jest pewne - ani to, że
            mąż wróci dzisiaj trzeźwy, ani to, że w spokoju zjecie obiad, ani
            to, że obejrzysz film po "Wiadomościach"...

            Żeby przetrwać musisz być jak dowódca na wojnie - cały czas czujna,
            cały czas w pełnej "gotowości bojowej", cały czas napięta. Musisz
            nieustannie kontrolować stan zagrożenia wyznaczony jego upojeniem
            alkoholowym. Dzień po dniu zmagasz się z całą odpowiedzialnością za
            przetrwanie rodziny, za dzieci, za rachunki, za sprawy urzędowe, za
            prowadzenie domu, za myślenie o wszystkim, za ukrywanie waszego
            wstydu, za tworzenie pozorów normalnej rodziny. Dzień po dniu jesteś
            pochłonięta kontrolowaniem jego picia i usuwaniem skutków jego
            picia - sprzątaniem bałaganu, usuwaniem zniszczonych przez niego
            sprzętów, praniem jego brudnych ciuchów. Dzień po dniu dbasz o jego
            trzeźwość, przejmujesz jego obowiązki, dbasz o jego dobre
            samopoczucie i ukrywasz swoją wściekłość w imię świętego spokoju i
            osiągnięcia odrobiny normalności.

            Cały czas jesteś skoncentrowana na nim - o nim myślisz, o nim
            mówisz, nim jesteś zajęta.

            Czy masz jeszcze w sobie siły, żeby myśleć o dzieciach? Być może
            o¬ne również są wciągnięte w tę beznadziejna walkę o trzeźwość ich
            ojca? A może już je gdzieś po drodze "pogubiłaś"? Może o¬ne same
            zajmują się sobą? Kim są? Na jakich ludzi wyrastają? Co lubią? Czego
            się boją? Co o nich wiesz? Jakie uczucia pojawiają się w tobie,
            kiedy o nich myślisz?

            Czy w tym szaleństwie jest jeszcze miejsce dla ciebie?

            Treścią twojego życia stało się reagowanie na męża alkoholika.
            Wszystkie inne wartości przestały się liczyć, bo liczy się tylko to,
            jak przetrwać kolejny dzień. Twoje marzenia, potrzeby, upodobania,
            twoje dążenia, pragnienia i cele musiały ustąpić temu jednemu -
            walce o przetrwanie.

            To kim jesteś, możesz określić jedynie poprzez ból braku miłości i
            samotności, poprzez przenikający cię lęk, brak poczucia
            bezpieczeństwa, niezadowolenie z własnego życia, narastającą
            wściekłość, zmęczenie i poczucie wypalenia.

            To że żyjesz, odczuwasz zwłaszcza wtedy, kiedy zaczynają ci dokuczać
            różne dolegliwości zdrowotne, bóle, depresja, nerwica. Żeby sobie z
            tym wszystkim poradzić być może sama sięgasz po alkohol, może
            objadasz się byle czym, może dużo palisz, albo sięgasz po leki
            uspokajające? To przynosi chwilową ulgę. Dobra i ta krótka chwila...

            Ale co dalej? Dokąd zmierzasz? Kim naprawdę jesteś w tym miejscu
            swojego życia? Umęczona, samotna z poczuciem wstydu...

            To prawda, to o¬n jest alkoholikiem i to o¬n powinien się leczyć.
            Ale niezależnie od tego, co się z nim dzieje i jaką decyzję
            podejmie, spróbuj zobaczyć samą siebie - odartą z poczucia godności,
            przepełnioną wstydem, zmęczoną psychicznie, chorą fizycznie...

            Co jeszcze mogę powiedzieć, żebyś zechciała zrobić coś dla siebie
            samej..., żebyś zechciała poszukać pomocy..., uratować siebie..?


            Renata Andrzejak-Szymańska
            Centrum Psychologiczne Via Vitae ul. Dąbrowskiego 42 Wrocław
            • zuzia36 Re: Dlaczego właśnie ja. 07.09.08, 14:05
              Ela jesteś wielka!!!!!!!!!!!!!!! popłakałam się!!!!!!!
              zadzwonił trzeźwy, prosi o spotkanie... nie wiem czy iść...
              • ela_102 Re: Dlaczego właśnie ja. 07.09.08, 14:08

                Niech się bardziej postara ;-)
                • zuzia36 Re: Dlaczego właśnie ja. 07.09.08, 22:24
                  byłam, nie rozmawiałam z nim, dziecko chciało jak najszybciej wyjść, a na
                  pytanie czy mi sie kolor ścian podoba stwierdziłam ze "po co ma mi sie podobać
                  skoro ja tu mieszkac nie będę, bo ty sie leczyć na pewno nie będziesz". Do domu
                  jeszcze nie wrócił, dzwonił trzeźwy ze musi przemyslec to wszystko...
                  jutro na 8 mam spotkanie z terapeutką
                  • ela_102 Re: Dlaczego właśnie ja. 07.09.08, 23:10
                    Wszystko się ułoży :-)
                    jesteś na dobrej drodze, a to wydaje się w tej sytuacji
                    najważniejsze :-)

                    wyśpij sie na ile to możliwe ;-)
                    jemu też nie jest łatwo...

                    dobranoc:-))))))
                    • zuzia36 Re: Dlaczego właśnie ja. 08.09.08, 21:44
                      wrócił nad ranem, prosił o pomoc w załatwieniu leczenia zamkniętego, byliśmy w
                      osrodku mieli szukać mu miejsca, jutro mam sie dowiedzieć, jutro też miał sie
                      stawić na terapie, pewnie sie nie stawi do tej pory sie nawet nie odezwał czyli
                      pije, pewnie rano przyjdzie ogolić sie i po świeże ubranie, jak mam się
                      zachować????? czy on opija decyzję którą podjął???? zdecydowany był bardzo na to
                      leczenie
                      Ela Twoje słowa są jak balsam na moje serce. I przyznam sie ze nie pomyśłama o
                      tym ze jemu tez jest cięzko, koncetruje sie na sobie i dziecku.
                      • ela_102 Re: Dlaczego właśnie ja. 08.09.08, 22:44

                        zuzia nie wiesz co robi, ale skoro macie omówione sprawy
                        najważniejsze to nie snuj przypuszczeń lecz skup się na
                        faktach, reaguj odpowiednio do sytuacji i rób swoje.
                        Przede wszystkim bądż konsekwentna i czujna.
                        Co z Twoją terapią? byłaś?
                        Niby koncentrujesz się na sobie ale piszesz o nim...
                        tak to właśnie jest we współuzależnieniu...

                        trzeba pomału uczyć się nie zależnego emocjonalnego funkcjonowania
                        bez niego...i to wcale nie wiąże się z opuszczeniem a wręcz
                        przeciwnie dzięki temu można dopiero tworzyć zdrowy związek, czego
                        Ci bardzo życzę...

                        Trzymaj się i nie daj się:-)))))
                        • zuzia36 Re: Dlaczego właśnie ja. 08.09.08, 22:56
                          ok dzieki masz racje, na terapii byłam w czwartek kolejna
                          • zuzia36 Re: Dlaczego właśnie ja. 09.09.08, 19:02
                            był dzisiaj sam w ośrodku, leczenie zamkniete wyznaczone na 14.X
                            dzisiaj tez wypił, twierdzi ze musiał bo go telepało
                            oberwałam jednak z drugeij strony, jak nie kijem to pałą :(
                            moi rodzice twierdzą ze on ma inną i wcale nie jest to butelka, mówią ze chodzi
                            tam bardzo czesto, miejsce sie zgadza przyznał sie ze tam pije, co do innej mówi
                            ze to nieprawda...
                            nie wiem co myślec, czy to moi rodzice chcą sie go pozbyć??? czy to jednak
                            prawda???? ale po co zgodziłby sie na zamknięte??? po co poszedł dzisiaj do
                            osrodka???? a wiem ze wiele go to kosztowało...
                            to wszystko tak boli, ze az tego nie czuje... jestem jakaś odrętwiała, jakby
                            nieprzytomna... a może to tylko sen... jutro sie obudze i będzie tak jak kiedyś
                            • ela_102 Re: Dlaczego właśnie ja. 09.09.08, 20:26
                              zuza;
                              jestem jakaś odrętwiała, jakby
                              nieprzytomna... a może to tylko sen... jutro sie obudze i będzie tak
                              jak kiedyś..

                              Zuzka, przecież Twoje samopoczucie jest w pełni uzasadnione.
                              Zostajesz "obsypana" informacjami potwornie trudnymi do
                              przyjęcia a co dopiero do przeżycia.Kazdy w takie sytuacji
                              cierpi i niedowierza. Twoje rozbicie i dylematy sa więc na miejscu.
                              Niemniej jednak pamiętaj...prawda zawsze wychodzi na jaw...
                              Nie sądzę aby Twoi rodzice chcieli dla Ciebie żle , a alkoholikowi
                              czynnemu nie należy ufać... to manipulnat "prima-sort"

                              bardzo bym chciała żeby to byl tylko sen z którego obudzisz się
                              i ujrzysz piękny swój Świat z kochajacymi cię ludżmi...
                              ale to jest jednak życie...Twoje życie...
                              możesz uczynić je szczęśliwym nawet jeśli teraz wydaje się to nie
                              możliwe...chciej...
                              • zuzia36 Re: Dlaczego właśnie ja. 09.09.08, 21:25
                                boje sie tylko ze dla rodziców moje dobro jest bez niego, nienawidzą go za to co
                                sie z niego zrobiło, poczekam jeszcze z decyzją
                                • ela_102 Re: Dlaczego właśnie ja. 09.09.08, 21:37
                                  Zuza...
                                  Nie karm się obawami...pytaj ich poprostu, i nie dziw się im że to
                                  jemu przypisują złe działania...alkoholik nie robi dobrego wrażenia
                                  na nikim a już napewno nie na osobach którym krzywdzi ich własne
                                  dziecko.Przecież oni też emocjonują się tą sytaucja i cierpią.
                                  Alkoholik wytwarza wokół siebie taka właśnie destrukcję ...
                                  i wiesz co? nawet o tym nie wie...
                                  • zuzia36 Re: Dlaczego właśnie ja. 09.09.08, 21:59
                                    wg nich on nie ma problemów z alkoholem tylko ma inną kobiete, to są ich słowa
                                    w każdym razie zaczęłam mu pomagać to to dokończe, w końcu to ojciec moejgo
                                    dziecka, a czy będę z nim dalej zadecyduje później
                                    • ela_102 Re: Dlaczego właśnie ja. 09.09.08, 22:10

                                      bardzo słusznie :-)
                                      ale nie zapomnij też o sobie...pomagaj sobie przede wszystkim.
                                      To jak interpretujesz teraz rzeczywstość wokół siebie jest
                                      nasączone wieloma emocjami i trudno o obiektywizm...
                                      ja staram sie tylko być przy Tobie i może robię to nieumiejętnie,
                                      dlatego skup się na tym co najważniejsze i poproś aby Ci nie
                                      przeszkadzano...przecież Ty wiesz najlepiej czego chcesz...i wiesz
                                      też czego się od kogo spodziewać (rodzice mąż) ja tylko domniemam..

                                      znam ten stan umysłu kiedy inni starając sie pomóc - robią mi w
                                      głowie jeszcze większe zamieszanie a w emocjach burzę z huraganami.

                                      nie daj się :-)

                                      ja dzis potrafię zdać się na siebie...
                                      • zuzia36 Re: Dlaczego właśnie ja. 09.09.08, 22:26
                                        dzięki :*
                        • oryginal23 Re: Dlaczego właśnie ja. 10.09.08, 00:10
                          Piłem jeszcze w przeddzień wyjazdu na odwyk.Żona też nie wierzyła,że
                          coś z tego będzie,a jednak udało się.
                          Bądź dobrej myśli.
                          23.
                          • szacki raz dwa trzy 23.09.08, 14:07
                            z alkoholikiem hajtasz sie Ty!
          • berno Re: żona alkoholika 28.01.09, 17:23
            Nie łudz się.Nigdy nie będziesz miała normalnego życia.Zawsze od
            wpadki do wpadki i stale na nasłuchu:idzie i jaki bedzie.Droga
            Zuzo,walka o trzeżwosc alkoholika to czysta donkiszoteria.Z tak
            poważnej choroby psychicznej się nie wychodzi bez szwanku.
            • aaugustw Re: żona alkoholika 28.01.09, 19:45
              berno napisał:
              > Nie łudz się.Nigdy nie będziesz miała normalnego życia.Zawsze od
              > wpadki do wpadki i stale na nasłuchu:idzie i jaki bedzie.Droga
              > Zuzo,walka o trzeżwosc alkoholika to czysta donkiszoteria.Z tak
              > poważnej choroby psychicznej się nie wychodzi bez szwanku.
              ___________________________________________________________.
              Berno, a Ciebie kto tak skrzywdzil...!? ;-(
              W dodatku sam sobie zaprzeczasz piszac,
              ze jednak z tego sie wychodzi, (ze szwankiem).
              C.d. nie pisze, bo i tak tego nie zrozumiesz...! :-(
              A... ;-))
            • zuzia36 Re: żona alkoholika 29.01.09, 11:48
              a jakie jest normalne zycie???? czy jeśli sie rozwiodę/odejde od niego będe
              miała normalne zycie????
              • 1962wolf Re: żona alkoholika 30.01.09, 07:41
                o naszej normalnosci decydujemy my sami- poki sie jej nie
                wstydzimy i nie oceniamy , jak ona wypada na tle innych ludzi-
                jest git.
                w pozostalych wypadkach bywa roznie.
                szukanie akceptacji w oczach osob "trzecich" .........to
                czasami pulapka bez wyjscia.
                • aaugustw Re: żona alkoholika 30.01.09, 09:55
                  1962wolf napisał:
                  > ... szukanie akceptacji w oczach osob "trzecich" .........to
                  > czasami pulapka bez wyjscia.
                  _________________________________________.
                  A pouczanie "drugich", to pewne pieklo...!
                  A...

                  • 1962wolf Re: żona alkoholika 30.01.09, 10:08
                    czujesz sie pouczany Auguscie?
                    czy znow se roisz ,ze sie wywyzszam jak r de niro ponad
                    billego crystala?
                    jak Zuza uzna sie za pouczana , lub w piekle--------dam mi
                    po lapach i tyle.
                    kapewu?
                    masz problemy jakies ostatnio Guciek?........bo ciagle
                    marudzisz , jak baba na bazarze.
                    • aaugustw Re: żona alkoholika 30.01.09, 10:22
                      1962wolf napisał:
                      > czujesz sie pouczany Auguscie?
                      _______________________________.
                      Pytasz wolfie, wiec odpowiadam:
                      Tak... - Pouczany twoimi teoriami, bez czynow...!
                      Przerwa bylaby wskazana...!
                      A...
                      • 1962wolf Re: żona alkoholika 30.01.09, 10:37
                        " Pouczany twoimi teoriami, bez czynow...!."

                        uuuuuuuuu.......dowodnij jak na to wpadles
                        nie istotne nawet jak, ale udowodnij .
                        zreszta?............jak udowodnic cos w necie?
                        potrafisz udowodnic swoje czyny?.............nie mowiac juz o
                        trzexwosci?....../nawet w znaczeniu doslownym /
                        oj Gutek--------czasami tracisz rezon ,o dystansie do samego
                        siebie nie wspominajac.
                        rob tak jak ja...............najpierw mysl, potem pisz
                        a emocje zostaw w realu.
                        hej
                        • zuzia36 Re: żona alkoholika 30.01.09, 11:04
                          zawsze myślałam, że to kobiety mają "skłonności" do przepychanek słownych ;)
                          Pozdrawiam!!!!
                          • aaugustw Re: żona alkoholika 30.01.09, 11:15
                            zuzia36 napisała:
                            > zawsze myślałam, że to kobiety mają "skłonności" do przepychanek
                            słownych ;) Pozdrawiam!!!!
                            _______________________________________.
                            Dobrze myślisz...! ;-))
                            Kobiety mają "skłonności" do przepychanek słownych.
                            Mezczyzni do stwierdzania faktow, u takich, np. wolfow
                            C.b.d.o.
                            A... ;-))
                        • aaugustw Re: żona alkoholika 30.01.09, 11:05
                          1962wolf napisał:

                          > " Pouczany twoimi teoriami, bez czynow...!."
                          - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                          > uuuuuuuuu.......dowodnij jak na to wpadles
                          > nie istotne nawet jak, ale udowodnij .
                          > zreszta?............jak udowodnic cos w necie?
                          > potrafisz udowodnic swoje czyny?.............nie mowiac juz o
                          > trzexwosci?....../nawet w znaczeniu doslownym /
                          > oj Gutek--------czasami tracisz rezon ,o dystansie do samego
                          > siebie nie wspominajac. rob tak jak ja...............najpierw
                          mysl, potem pisz a emocje zostaw w realu.> hej
                          ______________________________________.
                          Teoretyzujesz... - To kolejny dowod...!
                          A...
                          • 1962wolf Re: żona alkoholika 30.01.09, 11:13
                            podaj jakis czyn, Gucio-ktorego zaniechalem z nadmiaru
                            pouczen , lub ktory pominalem.
                            tylko nie pisz o trzexwosci-trzexwosc to stan umyslu-nie czyn

                            widzisz Zuza---wbrew pozorom-te przepychanki------sa dosc
                            wiarygodne
                            odzwierciedlaja, jak rozni ludzie staja sie alkoholikami-i
                            jak rozne sa drogi , ktorymi pojda potem , gdy pic przestana.
                            a Ty masz swoja droge-----Twoj maz ma swoja
                            i fajnie, jesli pojdziecie nia razem.
                            i tyle .
                            powodzenia . trudno mi bylo w domu na poczatku , po
                            terapii, nawet jakies pierwsze pol roku--czulem sie nieco
                            jak na "ziemi nieznanej".........ale jesli sie nie zacznie
                            pic z powrotem /ja poki co nie zaczalem/------mam szanse na
                            takie zycie, jakie sobie zaplanowalem.........co prawda bylo to
                            cos kolo 27 lat temy, ale lepiej pozno niz wcale
                            mam wsparcie taktyczne w postaci rodziny -i mam czasami od
                            nich, cos w rodzju regulaminu sluzby wewnetrznej / to taki
                            armijny podrecznik trzymania za pysk/ -i tego samego zycze
                            Tobie i mezowi
                            bo nikomu nie zycze gorzej-----niz samemu sobie.
                            chocby te zyczenia spelnialy sie w zupelnie innym ksztalcie
                            chodzi o intencje-----nie o detale.
                            hej
          • 1308asia Re: żona alkoholika 16.10.09, 20:17
            czuje sie strasznie nie potrafię w to wierzyć ale jestem pewna że
            mój mąż jest alkoholikiem,czuję się przegrana i serce pęka mi na pół
            walczyłam o niego a on ma te cholerne ciągi i te ciągi stały się mu
            bliższe niż ja czy wspaniała córka z ktorej jesteśmy dumni, nie
            wraca do domu, nie liczy się z moimi potrzebami, nie liczy się z
            córką która ma 4 latka i czeka az tata się pokaże w domu, a potem
            mnie tylko prosi ale nie krzycz na tatę proszę, a ja jestem
            wykończona i tak bezradna i jest mi przeraźliwie wstyd,że dla niego
            jest ważniejsza flaszka niż my. Jestem kobietą za która szleli
            mężczyźni, wciąż słucham kompementy a ja wybrałam jego bo go
            kochałam, pomóżcie mi poradzcie cokolwiek
            • yuraathor Re: żona alkoholika 16.10.09, 20:37
              hej nie ty pierwsza ani ostatnia, z tym można zyć, męza nie jestes w
              stanie zmienic ani za niego przestać pić, ale możesz się nauczyć zyc
              swoim zyciem.poczytaj ten rozbudowany wątek , wyciągnij wnioski.
              i ucz się zyc obok alkoholika, może i on dostrzeże zmiany w twoim
              postępowaniu i przestanie pic
            • aaugustw Re: żona alkoholika 17.10.09, 18:10
              1308asia napisał:
              > ... ja jestem wykończona i tak bezradna i jest mi przeraźliwie
              wstyd,że dla niego jest ważniejsza flaszka niż my. Jestem kobietą za
              która szleli mężczyźni, wciąż słucham kompementy a ja wybrałam jego
              bo go kochałam, pomóżcie mi poradzcie cokolwiek
              _______________________________________________.
              Chcialoby sie powiedziec; Milosc czyni slepym
              we wszystkich obszarach swego zycia...!!
              Porady nie dam zadnej, ale zato podpowiem tobie, ze ty to masz
              wielkiego farta... - Zycie obdarowalo cie wielkim przezentem dajac
              ci, jako uzupelnienie do twojego charakteru tak wspanialego,
              pijacego meza...!?
              Wiem, wiem; na razie nic nie rozumiesz z tego co pisze, ale wiedz,
              ze slowa te moga dotrzec do ciebie, jezeli tylko zechcesz poznac
              wartosc dwoch tylko slow: POKORA i PRAWDA, wtedy takze uratujesz
              siebie z tego koszmarnego snu, ktorym sama sobie po czesci
              obdarowujesz...!
              A...
    • zuzia36 Re: żona alkoholika 11.09.08, 22:11
      decyzja podjęta wyprowadzam sie, to nasza ostatnia szansa, na terapie chodzimy nadal
      • ela_102 Re: żona alkoholika 12.09.08, 08:11

        zuzka...powodzonka :-)
    • ela_102 Zuza... 16.09.08, 07:45
      Mam nadzieję Ze u Ciebie wszystko ok...
      jakby co trzymam kciuki:-)))))
      • zuzia36 Re: Zuza... 23.09.08, 12:08
        więc wyprowadziliśmy się, mieszkamy sami, razem, chodzimy na terapię, mąż
        właśnie pojechał na kolejną, jakiś taki zestresowany jest przed tymi terapiami,
        do tego nerwowy, czepia się o byle co....
        dzisiaj mija dwa tygodnie od kiedy chodzi do ośrodka i nie pije
        • tenjaras dwa tygodnie 23.09.08, 13:56
          to kawał czasu, gratuluję odwagi i woli podjęcia terapii oraz
          wszystkiego, co się za tym kryje

          moje dwa tygodnie mijały pod znakiem uświadomienia sobie, że ja taki
          właśnie alkoholik, jakim się widziałem, rzeczywiście mogę nie
          pić,nie miałem jeszcze pojęcia jak tego dokonać, postanawiać to se
          mogłem, ale wytrwać nie umiałem

          to, że alkohol mnie zawsze pokona wiedziałem całe lata wcześniej,
          zakłamałem w sobie potrzebę zachowania abstynencji, uznając ją za
          kalectwo, i zakłamałem moją umiejętność dbania o siebie, picie mi to
          ułatwiało - przecież nikt rozsądny tak nie postępuje, zakłamałem to,
          że życie o mnie dba i że są ludzie, którzy będą chcieli mi pomóc,
          robiąc różne większe i mniejsze świnstewka i sabotując swój rozwój

          nie widziałem więc sensu w przyszłości, pech zechciał, że
          wytrzeźwiałem... mimo wszystko

          to naturalne, że ludzie podczas terapii tracą dobry humor, ani to
          przyjemne, ani łatwe przyznać się, że samemu się to sobie robiło i
          przy tym wszystkim zderzać się jeszcze z otaczającą rzeczywistością,
          przed którą zwyczajnie, zazwyczaj się wiało...
          • zuzia36 Re: dwa tygodnie 23.09.08, 14:16
            nie był na terapii... podobno miał bardzo dużo pracy
            • zuzia36 Re: dwa tygodnie 23.09.08, 14:41
              a ta praca polegała na wypiciu piwa :((((
              • tenjaras Re: dwa tygodnie 23.09.08, 15:14
                moje indywidualna terapka, niemal za każdym razem gdy do niej
                przychodziłem, podtykała mi pod nos listę symptomów nawrotu choroby
                alkoholowej, prosząc, bym zaznaczył plusiki pod tymi, które akurat
                są u mnie na czasie, później miałem napisać w zeszycie, co zrobię,
                by poradzić sobie z danym symptomem - zbyt pilnym uczniem nie byłem,
                ale i tak sporo na tym zyskałem

                wtedy, rzecz jasna, przychodziłem do niej z najistotniejszymi
                problemami, jakie mnie dotykały, a ona mnie wkurzała, jakimiś tam
                symptomami... ratowało mnie wtedy chyba tylko to, że wychowałem się
                w warunkach "wykonaj", bo jakoś tam robiłem, to co mi podpowiadała

                sam nie zapiłem żadnego ważniejszego momentu, podjęcia lub
                odrzucenia jakiejś istotnej decyzji w moim życiu, jakoś potrafiłem
                je unieść, za to obserwowałem innych, zapicie to nie koniec świata,
                ale jest bardzo niebezpieczne, z jednej strony, niektórzy tak muszą
                dochodzić do decyzji o definitywnym zaprzestaniu picia, z drugiej,
                gdy przyczyna nie tkwi jedynie w buncie, przeciwko prawdzie o
                utracie kontroli nad ilością spożywanego alkoholu, sprawa może być
                poważniejsza, ponieważ dotyczy przyznania się do niekierowania swoim
                życiem, a ludziom na pewnym poziomie materialnym i intelektualnym,
                bardzo trudno do tego się przyznać

                a przecież to dopiero pierwszy krok do rzeczywistego uwolnienia się
                z nałogu
              • ela_102 Trudno... 23.09.08, 15:49
                Witaj zuzka, fajnie że się odezwałaś...
                tak to się życie może zmienić z minuty na minutę...
                taki chaos i chwiejność w emocjach serwuje każdy czynny alkoholik.
                Co można zrobić?
                Oduzależnić się od jego wpływu na siebie.
                Czyli zająć się własnym życiem, własnym zdrowym funkcjonowaniem
                pomimo jego zachowan ... warto...(bez konieczności opuszczenia go)
                Warto poczuć taką wolność to tylko wtedy jest się zdolnym do
                rzeczywistego oglądu sytuacji.

                Właśnie dzisiaj prowadziłam rozmowę z osobą której mąż zapił po 9
                miesiącach. Stsują się to wszystkich wytycznych , jest po terapi,
                chodzi dwa razy w tyg.na mityngi ona ratuje się w Al-anon i co
                porażka:-( ale czy porażka? byc może ratunek?
                Nic nie będzie w życiu działać jeśli nie włożymy w to naszego
                zaangażowania, a jeżeli i tego za mało to trzeba znależć jeszcze
                coś...
                Ja nie zapiłam...choć liczyłam się z tym że "zapicie" jest wpisane w
                Alkoholizm na trwałe...może właśnie dlatego, zrobiłam wiele więcej
                niż trzeba aby go nie doświadczyć...

                bo ja "prymuska" jestem...wytrzeżwiałam aby trzeżwo żyć :-)))))))
            • aaugustw Re: dwa tygodnie 23.09.08, 19:10
              zuzia36 napisała:
              > nie był na terapii... podobno miał bardzo dużo pracy
              ____________________________________.
              To niedobrze, ze nie byl... - Mowia; "Najwazniejsze naprzod",
              bo potem moze sie to okazac poczatkiem konca...!
              A...

        • aaugustw Re: Zuza... 23.09.08, 19:08
          zuzia36 napisała:
          > więc wyprowadziliśmy się, mieszkamy sami, razem, chodzimy na
          terapię, mąż właśnie pojechał na kolejną, jakiś taki zestresowany
          jest przed tymi terapiami, do tego nerwowy, czepia się o byle co....
          __________________________.
          Gratuluje Zuzia...!
          A...
          Ps. Dlaczego taki nerwowy...!? - Porozmawiaj z nim spokojnie na ten
          temat...
          • zuzia36 Re: Zuza... 25.09.08, 11:48
            rozmawiałam, wymysla bo ktoś tam na niego krzywo spojrzał bo ja miałam nie taką
            minę jak trzeba i takie tam...
            najgorsze ze przestaję go kochać i mam chęć odejść żyć nareszcie w spokoju
    • zuzia36 Re: żona alkoholika 30.09.08, 08:06
      więc dzisiaj oznajmił mi ze ta terapia nic mu nie daje i że z niej zrezygnuje,
      że będzie walczył z uzależnieniem sam :/
      • yuraathor Re: żona alkoholika 30.09.08, 09:38
        nihil novi, jak mawiali starożytni
        przecież on na terapie poszedł pod presją(Twoją?)
        po prostu dalej nie ma zamiaru zmieniać swojego sposobu życia.
        gdzieś tam pisałem - zajmij sie swoim życiem. za niego pic nie
        przestaniesz
        • zuzia36 Re: żona alkoholika 30.09.08, 10:19
          tylko zeby jego picie nie miało na mnie wpływu musiałabym odejśc od niego, wtedy
          dopiero mogłabym powiedzieć ze żyję własnym życiem
          z tego co czytałam tu na forum wiele osób szło na pierwsze terapie właśnie pod
          presją
          Chodze już prawie miesiąc na terapię, mieli mnie tam właśnie nauczyć jak żyć z
          alkoholikiem, jak reagować, co robić ale do tej pory moje terapie polegały na
          tym ze po prostu gadałam co mi lezy na sercu i tyle. Nie wiem może to ma tak
          wyglądać... więcej wynosze z tego forum niż z terapii
          • to_ja_pytam Re: żona alkoholika 30.09.08, 10:36
            zuzia36 napisała:
            > więcej wynosze z tego forum niż z terapii
            :) tak też bywa
            nieważne w jaki sposób, ważne żebyś zmieniała siebie
            a terapie różne są, jak też różni terapeuci, lekarze itd. czasami
            nie trafi się najlepiej

            > tylko zeby jego picie nie miało na mnie wpływu musiałabym odejśc
            od niego, wted
            > y
            > dopiero mogłabym powiedzieć ze żyję własnym życiem
            tu się nie zgodzę z Tobą
            uwierz, można nauczyć się żyć "obok" alkoholika
            usunięcie z pola widzenia "problemu" nie spowoduje jego rozwiązania -
            ten problem jest w Twojej głowie (mam nadzieję, że rozumiesz),
            Twoje zadanie to właśnie zmieniać to, a alkoholik...będzie pił albo
            nie - ale Ty po swojej "zmianie" będziesz silniejsza, świadoma tego
            czego chcesz, co dla Ciebie dobre...
            • zuzia36 Re: żona alkoholika 30.09.08, 10:46
              > uwierz, można nauczyć się żyć "obok" alkoholika
              szczerze - nie wyobrażam sobie takiego życia, ale spróbuję
        • to_ja_pytam Re: żona alkoholika 30.09.08, 10:27
          > zajmij sie swoim życiem. za niego pic nie
          > przestaniesz
          Szczera prawda. Niezależnie od tego, czy on przestanie pić czy nie,
          pracuj nad sobą, dbaj o siebie i o dziecko... Jemu możesz pomóc
          tylko wtedy, gdy on będzie chciał przyjąć tę pomoc. Nie da się na
          siłę pomóc alkoholikowi. A Ty kiedyś będziesz mogła ze spokojem
          sumienia powiedzieć, że zrobiłaś wszystko co mogłaś zrobić.
          Trzymaj się, bądź wytrwała.
          • zuzia36 Re: żona alkoholika 30.09.08, 10:34
            tylko problem w tym ze mam dość takiego życia, chcę mieć w końcu normalnego
            męża!!!! gdyby próbował się leczyć to inna sprawa...
            wolę być sama niż z nim pijącym, a w jego gadanie ze będzie próbował sam sobie z
            tym poradzić nie bardzo wierzę...
            • to_ja_pytam Re: żona alkoholika 30.09.08, 10:58
              zuzia36 napisała:
              > tylko problem w tym ze mam dość takiego życia, chcę mieć w końcu
              normalnego
              > męża!!!! gdyby próbował się leczyć to inna sprawa...
              Hmm...napisałaś wyżej kilka postów, że decyzję o tym czy będziesz z
              mężem czy nie podejmiesz później. Bardzo mi się to podobało. Osoba
              współuzależniona jest tak zawikłana we własnych emocjach połączonych
              ściśle z emocjami alkoholika, że nie zawsze potrafi obiektywnie
              ocenić sytuację. Dlatego tego typu decyzje dobrze byłoby podejmować
              w późniejszym czasie, kiedy wraca się do równowagi, kiedy już ta
              pajęczyna współuzależnienia jest na tyle rozerwana, że można
              swobodnie się poruszać. Myślisz, że inne kobiety nie chcą normalnego
              męża?? Tylko jaki to jest normalny? Nie pije? Wierz mi, znam
              dziewczyny związane z niepijącymi (nie uzależnionymi) facetami, a
              mające dokładnie takie same rozterki jak żony alkoholików...Więc nie
              do końca tutaj tkwi problem. Samo zaprzestanie picia nie gwarantuje
              sukcesu dalszego związku. Nie ma uniwersalnej recepty niestety :(
              Ale można robić wszystko co tylko możliwe (dla siebie), czerpać z
              doświadczeń innych i...podejmować własne decyzje. Tobie życzę samych
              właściwych :)
              • zuzia36 Re: żona alkoholika 30.09.08, 11:14
                masz rację, dzięki, przymyśle to jeszcze i porozmawiam z męzem
                • maria355 Re: żona alkoholika do żony alkoholika 01.10.08, 08:10
                  Witaj! Ja też jakiś czas temu czerpałam siły i pocieszenie z tego
                  forum. Uwierz- udało nam się. Mój mąż jest po terapii zamknietej i
                  mija 10ty miesiąc nowego życia. Nowa jakość.
                  Jednak zanim wreszcie tam dotarł półtora roku nie mieszkałam z
                  dziećmi w domu, byłam bliska rozwodu. Kilkakrotnie ustalane terminy
                  pójścia na terapię odkładane w nieskończoność.Chlanie
                  Ja byłam jak HEmman, albo Terminator, jak atlas- świetnie sobie
                  radziłam, dzieci, wakacje, inne atrakcje, w ciągłym napięciu, w
                  ciągłej gotowości.
                  Teraz nareszcie oklapłam i daję mu sie zająć nami ..
                  Oby to trwało wiecznie
                  Nie trać nadziei, staraj sie przekonać go do terapii mimo wszystko
                  Pozdrawiam
                  magda 37
                  • zuzia36 Re: żona alkoholika do żony alkoholika 01.10.08, 08:22
                    wczoraj nie rozmawialiśmy, ani on ani ja nie mieliśmy na to ochoty
                    • oryginal23 Re: żona alkoholika do żony alkoholika 01.10.08, 10:38
                      Kilkakrotnie przerywałem otwartą terapię informując żonę,że teraz
                      dam sobie już radę sam.Zawsze natychmiast wracałem do chlania
                      wcześniej jeszcze wyłudzając od niej pieniądze na jakieś mityczne
                      terapie,których oczywiście nie było.
                      Odwyk zamknięty zmienił wszystko.Jak dotąd nie piję 18miesięcy.
                      Przyznam jednak,że żona mnie na niego nie namówiła,zmusiła mnie
                      siostra i okoliczności(realna groźba utraty pracy)
                      To chyba prawda,że alkoholik musi dotknąć dna,a każdy ma to
                      swoje własne,indywidualne dno.
                      • zuzia36 Re: żona alkoholika do żony alkoholika 01.10.08, 11:20
                        dlatego postanowiłam żyć swoim życiem, chcę z nim jedynie porozmawiać i ustalić
                        pewne granice
                        co do DNA mojego męza to cały czas go szukam, groźba utraty pracy w tym
                        przypadku nie pomogła
                        pewnie będę tu jeszcze nie raz pisała :)
                        • oryginal23 Re: żona alkoholika do żony alkoholika 01.10.08, 11:54
                          Ty tego dna nie znajdziesz.On sam musi je"osiągnąć"
                          23.
                          • zuzia36 Re: żona alkoholika do żony alkoholika 01.10.08, 13:29
                            wiem, chciałabym mu tylko pomóc :)
                            a teraz chcę mu jak najbardziej przeszkadzać w piciu
                            • ela_102 Dno przyblizyć 01.10.08, 18:23
                              Zuzka witaj :-)

                              widzę ku radości ogromnej że wiele osób potrafi przekazać sens
                              własnych poczynań z okresu uzależnienia...
                              Bardzo ważne jest to co napisał orginal jakby z punktu drugiej strony
                              czyli Twojego męża...
                              Nie pomożesz mu znaleźć jego DNA...
                              możesz jednak swoimi poczynaniami jakby mu je przyblizyć...
                              ale też nie ma na to gwaracji...
                              napewno nic się nie zmieni jeśli Ty czegoś nie zmienisz.
                              Martwi mnie,że terapia nie wiele Ci daje...
                              może mityngi Al-anon , albo rozmowy z kimś kto przez to przechodził?

                              Wiem jakie to "piekło" i nie zazdroszczę...
                              ale sama tkwiłabym w nim do dziś gdybym nie uwierzyła ludziom...
                              • zuzia36 Re: Dno przyblizyć 02.10.08, 10:16
                                a może terapia mi pomaga ale ja jeszcze o tym nie wiem, w kazdym razie nie
                                przerywam jej, do tego mamy chęć iść właśnie do AA - mąz, ja do Al-anon
                                coś się jednak zmienia w nas, w mężu też
                                • oryginal23 Re: Dno przyblizyć 02.10.08, 10:24
                                  Nie wierz mu!
                                  Najpierw czyny,potem zaufanie.
                                  23.
                                  • zuzia36 Re: Dno przyblizyć 02.10.08, 13:28
                                    chodziło mi o to ze sam stwierdził ze jest nerwowy bo go ciągnie
                                    • oryginal23 Re: Dno przyblizyć 02.10.08, 13:49
                                      A jak go ciągnie to się napije.Bez leczenia nie ma innej możliwości.
                                      23.
                                      • zuzia36 Re: Dno przyblizyć 02.10.08, 13:56
                                        też mu to powiedziałam
    • stasia40 Re: żona alkoholika 02.10.08, 22:27
      opowiem swoją historie mąż pił bardzo dużo niepomagały nic krzyki
      dobre słowa płacz pił ile wlezie kolegów miał pełno do kieliszka 35
      lat tak zleciało chlał szczał pod siebie dostawał ataki padaczki po
      piciu .teraz jest po udarach kilku mózgu jest jak dziecko pampersy
      lekarze rehabilitacja. miałam dać na rozwód ale zaczeła sie jego
      choroba mimo to zostałam z nim zmarnował mi życie jestem tylko z
      litości z nim bo nikt mi ręki niepodał aby mi pomóc doradzić wszyscy
      mówili że pije przezemnie uwierzyłam że może tak. były okropne
      wyzwiska straszył mnie zawsze bałam sie go okropnie dziś jest
      potulny i mówi że mnie kocha zdaje sobie chyba sprawe że zostanie
      sam jak odejde uważa że powinnam wszystko robić koło niego już
      niedaje rady ani fizycznie ani psychicznie jestem prawie jak wrak
      człowieka zdana tylko na siebie więć jak widzisz że chla oszukóje
      Ciebie spakój żeczy i jak masz gdzie isc to jak najszybciej to zrób
      niepatrz że to ojciec twoich dzieci tak jak ja bo nieżycze nikomu
      aby ktoś przechodził to co ja dziś tą gechenne jeśli spadnie na samo
      dno i niechce podnieść sie sam nic niezrobisz tak mu z tym dobrze bo
      wie że w domku jest ciepły obiadek czysto że zawsze wyłudzi pod
      belejakim pretekstem pieniądze albo krzykiem i awanturą alkocholik
      nieliczy sie z nikim bedzie szedł po trupach by sie nachlać miał
      zaco a przyjdzie taki moment że zacznie wynosić z domu i za pare
      groszy sprzeda na wóde co z tego że dziś niepije bo nieda rady sam
      isc bo jest na wózku inwalidzkim aby wypił jak bym postawiła sam
      mówi że chce wypić dokucza nieraz .teraz pomyśl co może być jak
      nieprzestanie pić niemiałam żadnego sparcia od nikogo wstydziłam sie
      powiedzieć że pije w sobie to dusiłam wstyd było zaprosić kogoś do
      domu bo niewiedziałam w jakim bedzie stanie i w jakim stanie
      zastane mieszkanie żebym miała ten rozóm i cofły się lata do tyłu
      zwiewałabym tak jak stoje od niego dziś jestem jak pies uwiązana do
      niego bo go teraz niezostawie. bo jest skazany na moją łaske .
      prosze jak tylko niechce sie leczyć odejdż od niego nielituj sie
      tak jak ja łudziłam i sama siebie okłamywałam że bedzie lepiej że
      przestanie pić aby niepodzieliła mojedo losu nikomu nieżycze tego
      pozdrawiam nieosądzajcie mnie ale napisałam swoją historie zostałam
      w niej sama
      • to_ja_pytam Re: żona alkoholika 03.10.08, 11:04
        stasia40 napisała: (...)

        Bardzo smutny ten Twój post, pełen żalu i goryczy. Rozumiem, jak się
        czujesz i jakim ciężarem jest dla Ciebie mąż.
        Niemniej twierdzę, że w sytuacji męża-alkoholika nie ma jednej
        reguły - zostawić lub nie zostawić. Każdy przypadek jest inny,
        jednym się udaje uratować małżeństwo, innym nie. I to niezależnie od
        tego, czy mąż przestał pić. Zdarza się, że dopiero po leczeniu, po
        zaprzestaniu picia małżonkowie podejmowali decyzję o rozwodzie. Bo
        nie mogli, nie potrafili już razem żyć "po nowemu". Tak, to jest
        duża zmiana, trzeba sobie zdawać sprawę, że życie trzeźwiejącej
        osoby zmienia się diametralnie, dotyczy to więc także i
        najbliższych. Nie każdy potrafi to zaakceptować, nie każdy chętnie
        zgadza się na zmiany. To, o czym każda żona powinna wiedzieć: wiele
        rzeczy nie wróci do stanu "jak dawniej", życie z osobą trzeźwiejącą
        nie zawsze będzie się układać wedle wyobrażeń i życzeń. Ale to nie
        znaczy, że będzie gorsze (choć i tak bywa), na pewno będzie "inne".
        Oczywiście podstawą jest podjęcie leczenie i zaprzestanie picia. To
        jest bardzo trudne dla alkoholika, wymaga czasu. Niewielu po
        pierwszych wizytach w poradni, po odwyku chce trzeźwieć NAPRAWDĘ. Na
        to trzeba czasu i wiele wysiłku. I abstynencji.
        Wracając do tego, co napisała Stasia - oczywiście nie ma sensu bez
        końca tkwić w związku z pijącym alkoholikiem. Z kolei proces
        trzeźwienia to lata, oraz praca nad sobą dla obydwu stron. Więc
        decydując się na jedną lub też drugą opcję, trzeba mieć świadomość
        do prawidłowej oceny sytuacji, oraz stan głowy i ducha pozwalający
        na podjęcie właściwej decyzji. To są trudne decyzje, chyba jedne z
        trudniejszych w życiu...
    • carla.bruni Re: żona alkoholika 03.10.08, 00:26
      zastanawia mnie postawa tesciowej. udaje, ze nie wie o co chodzi. nie dopuszcza
      do mysli, ze syn jest alkoholikiem. nie jestem zona alkoholika, ale wiem jak to
      jest zyc z alkoholikiem. mojemu bratu juz raczej nic nie pomoze, ale Ty sie
      trzymaj. pozdrawiam serdecznie.
      • zuzia36 Re: żona alkoholika 03.10.08, 12:17
        teściowa tez lubi wypić więc jej postawa mnie nie dziwi
        co do naszej sytuacji jeszcze jestem z mężem, jednak jak jego stan będzie się
        pogarszał a on nic z tym nie będzie robił odejdę, teraz widzę ze terapia jednak
        działa
        • oryginal23 Re: żona alkoholika 03.10.08, 18:39
          Co według Ciebie znaczy,że jego stan będzie się pogarszał?
          Co znaczy,on nie będzie nic z tym robił?
          Za bardzo to płynne i niewyraźne.
          23.
          • zuzia36 Re: żona alkoholika 06.10.08, 13:42
            na dzień dzisiejszy nie wiem
    • ela099 Re: żona alkoholika 03.10.08, 21:02
      cześć mam taki sam problem jak ty , tylko ze ja mam 12 letni staż
      małżeństwa i mam takich samych teśćów " na kolano go wezme" jest
      ciągle pijany i zaczoł mnie pić a to odbija sie na moich
      dzieciach
    • zuzia36 Re: żona alkoholika 08.10.08, 20:57
      wróciłam do rodziców...
      • zuzia36 Re: żona alkoholika 08.10.08, 22:11
        chyba źle zrobiłam to on powinien wylecieć
        no nic i tak lezy na dechach...
        • aaugustw Re: żona alkoholika 08.10.08, 23:09
          zuzia36 napisała:
          > chyba źle zrobiłam to on powinien wylecieć
          > no nic i tak lezy na dechach...
          ________________________________.
          Zuzia, masz teraz ciezki okres w swoim zyciu, ale wytrzymaj to.
          Wszystko ma swoj koniec... - Badz, prosze wlasnie teraz szczegolnie
          cierpliwa i dalej konsekwentna...!
          A najwazniejsze to; Nigdy nie zaluj tego, co raz postanowilas
          zrobic, i co zrobilas...!
          Pogody Ducha zycze: A...
        • kajda28 Re: żona alkoholika 09.10.08, 08:04
          > chyba źle zrobiłam to on powinien wylecieć
          > no nic i tak lezy na dechach...

          nie myśl co on powinien, myśl co ty chcesz i co dla ciebie będzie dobre.
          • zuzia36 Re: żona alkoholika 09.10.08, 08:09
            jak myślicie jak go wypuszczą to się pewnie znowu nachleje??????
            kurde na 14 ma termin zamkniętego
            • ela_102 Re: żona alkoholika 09.10.08, 08:53
              zuza...
              Alkoholizm to utrata kontroli nad ilością spożywanego alkoholu jak i
              psychiczne przeświadczenie że się nad wszystkim panuje - zwłaszcza
              nad alkoholem i własnym zyciem...
              • zuzia36 Re: żona alkoholika 09.10.08, 09:53
                dlatego robie mu w życiu straszny burdel
                • ela_102 Re: żona alkoholika 09.10.08, 09:56
                  myślę, że alkoholika nie da się od tego wyręczyć...

                  sam sobie to zapewni doskonle...
                  mozna mu tylko w tym przeszkadzać, co właśnie czynią osoby
                  współuzaleznione...
                  • zuzia36 Re: żona alkoholika 09.10.08, 10:08
                    ale tym ze policję wczoraj na niego nasłałam to mu picia nie ułatwiam
                    do domu też mam zamiar wrócić, jak on się tam pokaże to go wywalę, jak będzie
                    trzeba to przy pomocy policji
                    • to_ja_pytam Tak trzymaj Zuzia :) 09.10.08, 10:14
                      A ja trzymam kciuki za Ciebie...
                      • oryginal23 Re: Tak trzymaj Zuzia :) 09.10.08, 10:22
                        Ciekawa sprawa.Forum uzależnionych,a wszyscy jesteśmy przeciwko
                        alkoholikowi.Pamiętajmy,ze też tacy byliśmy(i znowu możemy być)
                        23.
                        • to_ja_pytam Re: Tak trzymaj Zuzia :) 09.10.08, 11:19
                          oryginal23 napisał:
                          > Ciekawa sprawa.Forum uzależnionych,a wszyscy jesteśmy przeciwko
                          > alkoholikowi.
                          Tak sądzisz? Ja przeciwnie. To jest pomaganie alkoholikowi...
                          • aaugustw Re: Tak trzymaj Zuzia :) 09.10.08, 11:33
                            to_ja_pytam napisała:

                            > oryginal23 napisał:
                            > > Ciekawa sprawa.Forum uzależnionych,a wszyscy jesteśmy przeciwko
                            > > alkoholikowi.
                            - - - - - - - - - - - - - -
                            Tak sądzisz? Ja przeciwnie. To jest pomaganie alkoholikowi...
                            ____________________________________________________.
                            Malo ludzi patrzy w taki oto dojrzaly i trzezwy sposob na
                            problematyke tej choroby... - A szkoda...
                            Pozdrawiam: A...
                    • aaugustw Re: żona alkoholika 09.10.08, 10:20
                      zuzia36 napisała:
                      > ale tym ze policję wczoraj na niego nasłałam to mu picia nie
                      ułatwiam do domu też mam zamiar wrócić, jak on się tam pokaże to go
                      wywalę, jak będzie trzeba to przy pomocy policji
                      ________________________________________________.
                      Chcialas napewno powiedziec; "...jak on się tam pokaże pijany"
                      Dziendobry Zuzia, tak trzymaj:
                      A...
                      • zuzia36 Re: żona alkoholika 09.10.08, 10:32
                        wywalę jak sie tylko zjawi, jego poziom promili we krwi mnie nie obchodzi
                        • aaugustw Re: żona alkoholika 09.10.08, 11:02
                          zuzia36 napisała:
                          > wywalę jak sie tylko zjawi, jego poziom promili we krwi mnie nie
                          obchodzi
                          __________________________________.
                          Nie dasz mu juz zadnej szansy...!? :-((
                          A... ;-))

    • zuzia36 Re: żona alkoholika 09.10.08, 10:33
      a tak w ogóle to dziękuje ze jesteście!!!!!!!
      • oryginal23 Re: żona alkoholika 09.10.08, 10:37
        Teraz nie pijemy(oby tak zawsze)i możemy się"mądrzyć"
        Wszystkiego dobrego!
        23.
        • aaugustw Re: żona alkoholika 09.10.08, 11:08
          oryginal23 napisał:
          > Teraz nie pijemy(oby tak zawsze)i możemy się"mądrzyć"
          > Wszystkiego dobrego!
          > 23.
          ____________________________________________.
          Tytulujesz siebie przez "WY"... - Kto to sa ci "oni"...!?
          Jezeli ty sie wymadrzasz, to nie wciagaj w to "innych".
          Znalazl sie nastepny podpieracz dodajacy sobie odwagi "innymi"...
          A...
      • aaugustw Re: żona alkoholika 09.10.08, 11:04
        zuzia36 napisała:
        > a tak w ogóle to dziękuje ze jesteście!!!!!!!
        _____________________________.
        A ja dziekuje ze Ty jestes...!
        Wspolnie damy sobie rady...!
        A... ;-))

    • zuzia36 Re: żona alkoholika 09.10.08, 11:52
      co z tego ze robie to co pinnam skoro tescie wszystko psują
      jest teraz u nich, do roboty chyba nie ma zamiaru wracać :( pewnie mu załatwią
      inną i wiele rzeczy załatwią za niego eeeh
      • ela_102 Re: żona alkoholika 09.10.08, 12:22
        Teście niech postępują jak oni uważają...
        Ty rób swoje, w końcu ich lączą inne relacje a Ciebie z mężem też
        inne...
        dlatego tak ważne jest skupienie sie na sobie, zwłaszcza we
        współuzaleznieniu, bo zajmowanie się rola kogoś innego w naszym życiu
        to objaw tego syndromu...

        Rób swoje i nie oczekuj jaki to przyniesie skutek...
        licz się że może być różnie, niemniej jednak Ty ratujesz siebie.
        więc spokojnie...

        ja też sie cieszę, że jestem.
        I że jestem w takim miejscu gotowa pomóc swoim życiem innym ludziom.
        Gotowa wcale nie znaczy, że napewno pomocna - też sie tego cały
        czas uczę...




        ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
      • aaugustw Re: żona alkoholika 09.10.08, 12:32
        zuzia36 napisała:
        > co z tego ze robie to co pinnam skoro tescie wszystko psują
        > jest teraz u nich, do roboty chyba nie ma zamiaru wracać :( pewnie
        mu załatwią inną i wiele rzeczy załatwią za niego eeeh
        ____________________________________________________.
        I to jest ten punkt... - Tu jest on w "potrzasku"...!
        Dla dojrzalego czlowieka (takze dla niedojrzalego alkoholika),
        rodzice sa bardzo wazni, ale najwazniejsza dla niego jestes Ty
        Zuzia...! On toczy walke sam ze soba... - A co (i kto) wygra...(!?)
        nie wie nikt... - Dalszej konsekwencji i duzo cierpliwosci zycze:
        A...
        Ps. Postepujac w ten sposob masz szanse...
        (w innym przypadku nie masz ich zadnych)
      • to_ja_pytam Re: żona alkoholika 09.10.08, 12:47
        ela_102 napisała:
        > Rób swoje i nie oczekuj jaki to przyniesie skutek...
        > licz się że może być różnie, niemniej jednak Ty ratujesz siebie.

        Otóż to! Powyższe zdanie dobrze zapamiętaj. Zwłaszcza kiedy przyjdą
        chwilę rezygnacji i zwątpienia, czy robisz dobrze - powtarzaj je jak
        mantrę. Musisz ratować siebie...
        Pozdrawiam :)
        • zuzia36 Re: żona alkoholika 09.10.08, 12:52
          ok
          jeszcze raz dziękuję, wasze rady są bardzo cenne, bardzo cenne
          • ela_102 Re: żona alkoholika 10.10.08, 08:25
            Zuzka co u Ciebie?
            • zuzia36 Re: żona alkoholika 11.10.08, 14:36
              u mnie ok, zyje sobie spokojnie, wczoraj miałam gości, dzisiaj jestem u
              rodziców, na poniedziałek mam zaplanowane załatwianie urzedowych spraw m.in.
              zaczynam procedury o przymusowe leczenie...
              a mąż zniknął, tescie przywiezli go pod nasz dom, miał wejsc sie ze mna dogadac
              i zniknął, nigdzie go nie ma, tesc był u mnie... płakał... szuka go wszedzie...
              nie wiem moze zrobił to czym nas tak długo straszył, bo do tej pory mimo ciągów
              picia dawał znaki zycia, pojawiał sie tu i tam, a teraz go nie ma...
              no nic czekam...
              • aaugustw Re: żona alkoholika 11.10.08, 15:08
                zuzia36 napisała:
                > u mnie ok, zyje sobie spokojnie, wczoraj miałam gości, dzisiaj
                jestem u rodziców...
                - - - - - - - - -
                Milo czytac takie pogodne teksty...! ;-))
                ___________________________________.
                zuzia36 napisała dalej:
                > ... mąż zniknął, tescie przywiezli go pod nasz dom, miał wejsc sie
                ze mna dogadac i zniknął, nigdzie go nie ma, tesc był u mnie...
                płakał... szuka go wszedzie...
                - - - - - - - - - - - - - - -
                Szkoda mi tego czlowieka (tescia)... - Coz on dba, jak na
                ojca "przystalo" o swoje interesy. Szkoda tylko, ze mialo
                to byc znowu Twoim kosztem...!
                ____________________________.
                zuzia36 napisała dalej:
                > nie wiem moze zrobił to czym nas tak długo straszył, bo do tej
                pory mimo ciągów picia dawał znaki zycia, pojawiał sie tu i tam, a
                teraz go nie ma... no nic czekam...
                - - - - - - - - - - - - - - -
                Wg. mnie: Czlowiek, ktory straszy i szantazuje innych swoja
                smiercia, zasluguje na nia jak najszybciej...!
                A...
                Ps. Nie martw sie, on sie odnajdzie. Nie musisz go szukac...!
              • ela_102 Re: żona alkoholika 11.10.08, 15:49
                zuza witaj ;-)
                nie wiem moze zrobił to czym nas tak długo straszył, bo do tej pory
                mimo ciągów
                picia dawał znaki zycia, pojawiał sie tu i tam, a teraz go nie ma...

                ale teraz Twoje postępowanie się stanowczo zmieniło, pewne rzeczy
                zostały nazwane, poczyniono pewne uzgodnienia...
                Im Ty bardziej jesteś konsekwenta tym on bardziej czuje się w
                potrzasku...
                Chce abyś myślała, że zrobil to czym straszył...
                ale jakby to zrobił już bys o tym wiedziała...
                złe wiadomości roznosza się lotem błyskawicy...
                tak jakoś się dzieje...
                • zuzia36 Re: żona alkoholika 12.10.08, 11:44
                  no pewnie ze sie znalazł, tzn znajomi dali miz nać ze sie pokazał tu i tam :)
                  ciekawa jestem czy do pracy jutro pójdzie
                  • aaugustw Re: żona alkoholika 12.10.08, 12:14
                    zuzia36 napisała:
                    > ciekawa jestem czy do pracy jutro pójdzie
                    __________________________________________.
                    (z ciekawosci Zuzia)
                    Czemu Cie to tak interesuje...!?
                    (ma on zobowiazania finansowe wobec Ciebie, dzieci, etc...?)
                    A...

                    • zuzia36 Re: żona alkoholika 12.10.08, 12:19
                      mamy dziecko, mieszkanie do opłacenia, a teraz po złapaniu przez policje ma
                      sporo do zapłaty, tak po prostu ciekawa jestem czy bedzie wstanie sie pojawić w
                      robocie
                      ja jutro ide do osrodka mają mi pomóc załatwić rozdzielność, ide tez do sadu o
                      alimenty wystąpić, a i na przymuswoe leczenie go zgłosze. Musze tez fotelik dla
                      dziecka z policyjnego parkingu odzyskać
                      • aaugustw Re: żona alkoholika 12.10.08, 13:57
                        zuzia36 napisała:
                        > mamy dziecko, mieszkanie do opłacenia, a teraz po złapaniu przez
                        policje ma sporo do zapłaty, tak po prostu ciekawa jestem czy bedzie
                        wstanie sie pojawić w robocie...
                        ____________________________________.
                        Dziekuje za odpowiedz Zuzia... - Rozumiem twoja troske...!
                        Ale z tym pojsciem do pracy jest u alkoholikow roznie...
                        Zalezy jaki typ alkoholika reprezentuje Twoj (jeszcze) maz.
                        Ja nalezalem do tych "periodycznych". Jak zaczalem pic to
                        w bardzo duzych ilosciach - do zerwania filmu a na drugi dzien nie
                        bylem w stanie pojsc do pracy. Ci z kolei, ktorzy pija caly czas i
                        rownomiernie, uzupelniaja tylko swoj poziom alkoholu we krwi i ida
                        do pracy. Tacy znowu bez alkoholu nie funkcjonuja...
                        Pozdrawiam: A...
                        • ela_102 W sumie 12.10.08, 14:23
                          To nie ma żadnego kompletnie znaczenie czy On pójdzie jutro do pracy
                          czy nie pójdzie...(ja często dzowniłam , że być mie mogą bo "coś
                          tam" i ludziska pracowali za mnie - nikt mnie nie zwolnił)
                          wazne tylko i wyłącznie zuza dla ciebie jest, CO TY, krok po kroku
                          zamierzasz zrobić...
                          Z tego co piszesz wiesz...
                          więc wszystko jest ok :-) tak sądzę...brawo!
                          • zuzia36 Re: W sumie 12.10.08, 15:33
                            tak szczerze to wolałabym zeby sie nie zjawił to by go wypieprzyli, a to kolejny
                            kopniak, mysle jednak ze on sie zjawi, na czwartek i piatek poszzedł do lekarza
                            po zwolnienie, urlopu juz nie ma
                            jutro juz poniedziałek wiec zobaczymy
                            do jutra :)
                            • zuzia36 Re: W sumie 13.10.08, 11:41
                              nie przyszedł, ja sie z deka rozsypuje przez te urzedowe sprawy
                              byłam na policji ma kupe kasy do zapłaty, a policjantowi mówił ze sie wstydzi
                              pokazać mi na oczy, wczoraj jak byłam na spacerze z dzieckiem mijał nas jadąc
                              samochodem ze szwagrem odwrócił głowę żeby nas nie widzieć, mieszka u teściów
                              • to_ja_pytam Nie sypaj się, trzymaj się! 13.10.08, 11:46
                                My tu wierzymy w Ciebie :)
                                Sory, nie piszę za innych: JA WIERZĘ :))
                                • to_ja_pytam Re: Nie sypaj się, trzymaj się! 13.10.08, 11:51
                                  A tak całkiem serio: jeszcze wiele trudnych momentów przed Tobą, nie
                                  ma łatwo. Ale na pewno dasz radę, na pewno widzisz już, że zmiana
                                  Twojej postawy, Twojego zachowania wymusza zmiany dookoła...
                                  Wystarczy więc, żebyś zajmowała się tym co TY masz do zrobienia, a
                                  reszta sama się ułoży... A kiedy jest bardzo trudno, szukaj
                                  wsparcia, jest wielu chętnych do pomocy...wbrew pozorom.
                                  Pozdrawiam :)
                                  • zuzia36 Re: Nie sypaj się, trzymaj się! 13.10.08, 12:33
                                    dzięki, spadam do sądu
                                    • ela_102 Re: Nie sypaj się, trzymaj się! 14.10.08, 10:26
                                      Zuza :-)

                                      Ja jestem człowiekim który był kiedyś bardzo uwikłany w "zycie"
                                      innych ludzi. Kierowalam się ich opiniami, pogladami, przyznawalam
                                      wyższość ich madrosciom i nawet nie zdawalm sobie sprawy, że właśnie
                                      tak robię. Od zawsze miałam poczucie "autonomi" ale iluzoryczne...
                                      Spowodowalo to w moim życiu same klopoty.
                                      Dziś po zrozumieniu tych w sobie zachowań...zyję rzeczywiscie w
                                      zgodzie z sobą i dla siebie, robię to co do mnie należy a wszystko
                                      inne się układa, zasklepia , porządkuje. Im bardziej wiem czego chcę
                                      i co jest dla mnie dobre tym bardziej moje życie daje mi sarysfakcję.
                                      Było bardzo źle - chciałam to zmienić - zmieniam - jest bardzo
                                      dobrze.

                                      powodzonka :-)
                                  • aaugustw Re: Nie sypaj się, trzymaj się! 13.10.08, 14:49
                                    to_ja_pytam napisała:
                                    > A tak całkiem serio: jeszcze wiele trudnych momentów przed Tobą,
                                    nie ma łatwo. Ale na pewno dasz radę, na pewno widzisz już, że
                                    zmiana Twojej postawy, Twojego zachowania wymusza zmiany dookoła...
                                    > Wystarczy więc, żebyś zajmowała się tym co TY masz do zrobienia, a
                                    > reszta sama się ułoży... A kiedy jest bardzo trudno, szukaj
                                    > wsparcia, jest wielu chętnych do pomocy...wbrew pozorom.
                                    > Pozdrawiam :)
                                    ______________________________________________.
                                    W Twoich slowach, To_ja_pytam siedzi zawarta cala prawda...!
                                    (wiem to po sobie i po nas).
                                    A...
                                    • zuzia36 Re: Nie sypaj się, trzymaj się! 14.10.08, 10:07
                                      przyszedł wczoraj wieczorem, przyszedł po rzeczy i pożegnać sie z dzieckiem,
                                      dzisiaj niby jedzie na zamknięte, tylko czy go przyjmą jak jeszcze wczoraj pił
                                      • to_ja_pytam Re: Nie sypaj się, trzymaj się! 14.10.08, 10:26
                                        zuzia36 napisała:
                                        > dzisiaj niby jedzie na zamknięte, tylko czy go przyjmą jak jeszcze
                                        wczoraj pił
                                        Jeśli dotrze na miejsce i nie będzie pod wpływem to go przyjmą. Nie
                                        to jest najważniejsze. Ważne jest to, że zaczyna się coś zmieniać,
                                        on zaczyna dostrzegać jak wygląda rzeczywistość obnażana m.in.
                                        dzięki Tobie. Nie może już udawać, tworzyć takich iluzji jak dotąd,
                                        bo okazuje się, że już nie wszyscy chcą w nie wierzyć...To jest
                                        dopiero początek - ale jaki ważny, najtrudniejszy! Niekoniecznie
                                        musi się udać za pierwszym razem; każdy ma swoją drogę trzeźwienia,
                                        jeden dłuższą, kto inny krótszą. Myślę, że dobrze byłoby gdybyś nie
                                        nastawiała się z góry na jakikolwiek efekt. Nie masz na to wpływu,
                                        jak będzie przebiegało leczenie męża. Rób swoje (będę to ciągle
                                        powtarzać ;) i tylko tyle - właściwie to "aż" tyle.. :)
                                        Pozdrawiam :)
                                        • zuzia36 Re: Nie sypaj się, trzymaj się! 14.10.08, 10:31
                                          wiec on teraz jeździ załatwia wszystko przy wyjazdem do ośrodka, jeżdzi rowerem
                                          bo prawka nie ma, w pewnej chwili chciałam wziąć urlop i mu pomóc wszystko
                                          pozałatwiać ale nie koniec sam mnie przystopował
                                          ciężko mi
                                          • ela_102 bardzo dobrze zuzka 14.10.08, 12:06
                                            ja zanim trafiłam na odwyk miałam tydzień na załatwienie palących
                                            spraw. Nikt mi nie pomagał. Im trudniej tym lepiej...
                                            Zdalam sobie wtedy sprawę jak delce byłam "niepoczytalna" i
                                            uzmysłowienie tego nie spowodowało chęci napicia się lecz
                                            zaowocowało potrzebą zmian...(to bylo niezwykle) wydobyłam się z
                                            tego "zaklętego koła obłędu"
                                            Mawiałam potem często, że w ciagu tego tygodnia zrozumiałam wiecej
                                            niż w ciagu całego życia...

                                            Oby i w jego przypadku też tak było...
                                            trzymam kciuki...za Ciebie i za niego..
                                            • zuzia36 Re: bardzo dobrze zuzka 14.10.08, 12:26
                                              ma ponad dwa promile :( jazda tam nie ma sensu :(
                                              • aaugustw Re: bardzo dobrze zuzka 14.10.08, 12:34
                                                zuzia36 napisała:
                                                > ma ponad dwa promile :( jazda tam nie ma sensu :(
                                                ________________________________________.
                                                (a na pewno wyglada na trzezwego... - to taka moja mysl)
                                                Jezeli nie ma tam opieki medycznej, to faktycznie nie ma sensu,
                                                bo moze byc tak, ze po takim ostrym piciu, jakie mial i raptownym
                                                teraz spadku poziomu alkoholu we krwi moze dostac delirki...(!?).
                                                Nie zajmuj sie tym, bo to tylko Ciebie obciaza...
                                                A...

                                                • zuzia36 Re: bardzo dobrze zuzka 14.10.08, 12:39
                                                  nie wyglada na trzeźwego, wygląda dokładnie tak jaki jest jego stan
                                                  • aaugustw Re: bardzo dobrze zuzka 14.10.08, 12:55
                                                    zuzia36 napisała:
                                                    > nie wyglada na trzeźwego, wygląda dokładnie tak jaki jest jego stan
                                                    ____________________________________________.
                                                    Napisalem tak, bo ja kiedy miale 2 promile we krwi wygladalem
                                                    dopiero jak; "prawie" czlowiek.
                                                    Skad Ty wiesz ile on ma promili - co...?
                                                    (moze on ma juz 4...! jezeli tak slabo wyglada)
                                                    A...

                                                  • zuzia36 Re: bardzo dobrze zuzka 14.10.08, 13:09
                                                    badał sie alkomatem
                                                  • aaugustw Re: bardzo dobrze zuzka 14.10.08, 13:50
                                                    zuzia36 napisała:
                                                    > badał sie alkomatem
                                                    _____________________.
                                                    Czy nie bylo by rozsadniej, aby wpierw "zaliczyl" on
                                                    odtrucie (detoks)...(!?).
                                                    Nie bede jednak w tej sprawie zabieral glosu, poniewaz ja swoje
                                                    odtrucie alkoholowe i pozniejsza terapie zaliczylem poza Polska.
                                                    A...
                                                  • ela_102 Re: bardzo dobrze zuzka 14.10.08, 14:00
                                                    Ja swojego czasu bylam częstym gosciem na detoksie jako osoba
                                                    odwiedzająca...przyjmowali pijanych...
                                                    bo czesto tylko wtedy mozna bylo ich "złapać" na chęć zmian..
                                                  • aaugustw Re: bardzo dobrze zuzka 14.10.08, 18:00
                                                    ela_102 napisała:
                                                    > Ja swojego czasu bylam częstym gosciem na detoksie jako osoba
                                                    > odwiedzająca...przyjmowali pijanych...
                                                    > bo czesto tylko wtedy mozna bylo ich "złapać" na chęć zmian..
                                                    ______________________________________________________.
                                                    Do "Domu dla bezdomnych", (gdzie przychodzi duzo polskojezycznych),
                                                    chodzimy tylko do poludnia...! ;-))
                                                    A...
                                                  • kajda28 Re: bardzo dobrze zuzka 14.10.08, 19:33
                                                    u mnie w rejonie wystarczy że zgłaszający się doda że chce się zabić, i go
                                                    muszą przyjąć, jeżeli jest po alkoholu to najpierw przyjmują go na oddział
                                                    zamknięty psychiatryczny, widziałam tam chłopaczka lat ok. 20 , ładny chłopak,
                                                    przywiązany do łóżka, chciał abym podała mu nóż bo szli do niego:(
                                                    i dopiero jak pacjent może funkcjonować bez żadnych leków , ok 3-4 tyg.(bo
                                                    oczywiście na początek ma jakieś zapisane) to przenoszą go na odwyk (o ile
                                                    oczywiście chce).
                                                    a i trzeba pamiętać o skierowaniu, najlepiej od lekarza rodzinnego, a późnych
                                                    porach wieczornych wystarczy pojechać na pogotowie.
                                                  • zuzia36 Re: bardzo dobrze zuzka 15.10.08, 08:02
                                                    mąz wydzwania do nich i prosi zeby go dzisiaj przyjęli
                                                    trzymajcie za niego kciuki
                                                  • ela_102 Re: bardzo dobrze zuzka 15.10.08, 08:11
                                                    ja trzymam za niego i za Ciebie;-)
                                                    ten wątek to jest bardzo dobry wątek, od poczatku do końca...
                                                    zupełnie jakby róża wyrosła na polu ostów;-)
                                                    więc musi być dobrze dla ciebie dla niego i dla innych ;-)

                                                    pozdrowki:-)
                                                  • zuzia36 Re: bardzo dobrze zuzka 15.10.08, 09:07
                                                    ma przyjechać, przyjmą go
                                                    dzisiaj są jego 29 urodziny...
                                                  • to_ja_pytam Re: bardzo dobrze zuzka 15.10.08, 10:27
                                                    zuzia36 napisała:
                                                    > ma przyjechać, przyjmą go
                                                    > dzisiaj są jego 29 urodziny...
                                                    To będzie niezapomniany prezent :D
                                                  • aaugustw Re: bardzo dobrze zuzka 15.10.08, 10:36
                                                    zuzia36 napisała:
                                                    > ma przyjechać, przyjmą go dzisiaj są jego 29 urodziny...
                                                    _________________________________________________.
                                                    Pomoz mu tam dojechac, aby nie bylo zadnej "niespodzianki
                                                    urodzinowej". Zloz mu zyczenia ode mnie - nie pijacego alkoholika.
                                                    A... ;-))
                                                    Ps. Ladna data do rozpoczecia abstynencji...!
                                                  • zuzia36 Re: bardzo dobrze zuzka 15.10.08, 10:46
                                                    zawiezie go tam kuzyn, który jest dla niego jak brat
                                                    ze mną nie chciał sie nawet pożegnać, powiedział ze zostawi dla mnie kartkę na
                                                    stole i prosił tylko zebym zadbała zeby dziecko o nim nie zapomniało
                                                  • aaugustw Re: bardzo dobrze zuzka 15.10.08, 11:22
                                                    zuzia36 napisała:
                                                    > zawiezie go tam kuzyn, który jest dla niego jak brat
                                                    > ze mną nie chciał sie nawet pożegnać, powiedział ze zostawi dla
                                                    mnie kartkę na stole i prosił tylko zebym zadbała zeby dziecko o nim
                                                    nie zapomniało
                                                    ___________________________________.
                                                    Nie dziw mu sie, on jest oslabiony nie tylko fizycznie...
                                                    Wstyd mu byloby, gdyby przed Toba zaczal plakac, jak
                                                    "nie-mezczyzna". ;-)) (tacy juz jestesmy, w wiekszosci...!) :-((
                                                    Ja jednak nie po to sie teraz odezwalem, ja chcialbym juz teraz
                                                    uczulic Ciebie na jedna b. wazna sprawe... - na nadchodzaca teraz
                                                    euforie, zarowno u Ciebie, jak i Twojego meza... - Teraz zacznie sie
                                                    okres wychodzenia z tego dolu i jazda w gore... - Nie zapominaj
                                                    nigdy o hamulcach...! - (to jest moje i nasze doswiadczenie AA),
                                                    bo aby nastapil nawrot (choroby), nie potrzeba nic robic...
                                                    A...
                                                  • ela_102 Ponowne narodzenia 15.10.08, 11:35
                                                    dla mnie to niezwykłe i symboliczne...
                                                    jakby doatał ponowną szansę na właściwe życie:-)
                                                    i skorzystał z niej...
                                                    W połowie cyklu terapeutycznego zapraszają rodzinę na tzw."sesję"
                                                    na której pod kontrolą terapeuty można alkoholikowi powiedzieć
                                                    wszystko to co bolało, boli...
                                                    Jest duża szansa, że to usłyszy , skonfrontuje się z tym na trzeźwo
                                                    i nie pojdzie chlać...
                                                    Mnie terapia przestawiła "klepkę" i to byl dopiero poczatek zmian...
                                                    Prawda, tylko prawda bez zawiści i chęci zemsty...powodowana troską
                                                    i miłoscią, może przestawić mu w głowie jego "chore" myslenie i
                                                    spostrzeganie w zasadzie wszystkiego...
                                                  • zuzia36 Re: Ponowne narodzenia 15.10.08, 12:11
                                                    na 100% będę uczestniczyć w każdej sesji terapeutycznej na jaką mnie zaproszą
                                                  • zuzia36 Re: bardzo dobrze zuzka 15.10.08, 12:09
                                                    bo aby nastapil nawrot (choroby), nie potrzeba nic robic...
                                                    jak mam to rozumieć????? wiem ze samo zakończenie 2 miesięcy leczenia nie
                                                    gwarantuje sukcesu, że leczenie trzeba kontynuowac, ale masz rację cieszę sie
                                                    już z samego faktu ze tam jedzie i mam wielką nadzieję że wróci stamtąd mój
                                                    prawdziwy mąż
                                                  • ela_102 Re: bardzo dobrze zuzka 15.10.08, 12:13
                                                    Bo to jest powód do radości...
                                                    co innego kwestia oczekiwań na potem, bo bedzie i strach i euforia i
                                                    wszystko...ale teraz to radość bo coś się może zmienić na lepsze...
                                                  • aaugustw Re: bardzo dobrze zuzka 15.10.08, 12:26
                                                    zuzia36 napisała:
                                                    > bo aby nastapil nawrot (choroby), nie potrzeba nic robic...
                                                    > jak mam to rozumieć?????
                                                    __________________________________.
                                                    Jadac pod gorke, jezeli wylaczysz biegi i hamulce auta,
                                                    stoczysz sie z tym autem sama na dol... ;-))
                                                    A inaczej mowiac: Jezeli Twoj maz (i Ty) nie bedziecie nic robic
                                                    przeciwko tej chorobie, to znaczy, ze sie obaj nic nie zmienicie, a
                                                    jezeli sie nie zmienicie, to znaczy bedzie dalej po staremu, czyli
                                                    on bedzie dalej pil, a Ty bedziesz go pilnowala co robi... ;-))
                                                    A...
                                                  • to_ja_pytam Re: bardzo dobrze zuzka 15.10.08, 13:05
                                                    aaugustw napisał:
                                                    > jezeli sie nie zmienicie, to znaczy bedzie dalej po staremu, czyli
                                                    > on bedzie dalej pil, a Ty bedziesz go pilnowala co robi... ;-))
                                                    Dokładnie tak. To jest Zuziu dopiero początek zmian, trzeba się
                                                    pilnować i dbać o to, aby one dalej zachodziły i przynosiły efekty.
                                                    Mąż po powrocie musi zmienić całe swoje życie, to będzie przewrót,
                                                    który odnosi się do całej rodziny. Da się to przeżyć, nie martw
                                                    się :) Ale jest to jeszcze długa praca dla Was obojga. Ciężka to
                                                    praca, ale jej owoce bardzo smakują :)))
                                                  • zuzia36 Re: bardzo dobrze zuzka 15.10.08, 13:07
                                                    mam nadzieję że terapeuci przygotują nas na ten powrót do normalnego zycia
                                                  • to_ja_pytam Re: bardzo dobrze zuzka 15.10.08, 13:16
                                                    zuzia36 napisała:
                                                    > mam nadzieję że terapeuci przygotują nas na ten powrót do
                                                    normalnego zycia
                                                    Oczywiście dadzą wskazówki, uczulą na pewne sprawy, ale to w WAS
                                                    musi być gotowość do zmian. Do akceptacji - badź co bądź - nowej
                                                    rzeczywistości i to WY sami musicie odwalić czarną robotę ;)
                                                    Ale stare przysłowie pszczół mówi: CHCIEĆ TO MÓC. :)))
                                                    Powodzenia i wytrwałości Wam życzę :)
                                                  • aaugustw Re: bardzo dobrze zuzka 15.10.08, 13:52
                                                    to_ja_pytam napisała:

                                                    > zuzia36 napisała:
                                                    > > mam nadzieję że terapeuci przygotują nas na ten powrót do
                                                    > normalnego zycia
                                                    - - - - - - - - - - -
                                                    > Oczywiście dadzą wskazówki, uczulą na pewne sprawy, ale to w WAS
                                                    > musi być gotowość do zmian. Do akceptacji - badź co bądź - nowej
                                                    > rzeczywistości i to WY sami musicie odwalić czarną robotę ;)
                                                    > Ale stare przysłowie pszczół mówi: CHCIEĆ TO MÓC. :)))
                                                    > Powodzenia i wytrwałości Wam życzę :)
                                                    ___________________________________.
                                                    Jestem pozytywnie oczarowany "Toj-pytajko";-)) Twoimi
                                                    wypowiedziami...! - Respekt...!
                                                    A...
                                                    Ps. Zuzia, zeby moc dogadac sie z wlasna zona bez klotni, to na
                                                    poczatku (po terapii) mielismy budzik podczas dyskusji. Kazdy mial
                                                    max. 2 min. na wypowiedz a ten drugi mimo skretu kiszek musial
                                                    cierpliwie i cicho czekac na koniec wypowiedzi... -
                                                    Funkcjonowalo...! ;-))
                                                    Dzis nawet bez budzika to wychodzi, bo ja juz siedze cicho... ;-(
                                                  • to_ja_pytam Re: bardzo dobrze zuzka 15.10.08, 14:14
                                                    aaugustw napisał:
                                                    > Jestem pozytywnie oczarowany "Toj-pytajko";-)) Twoimi
                                                    > wypowiedziami...!
                                                    Dziękuję, to miłe co napisałeś. Wszystko co piszę, wynika z mojego
                                                    własnego życia, przeżyć, doświadczeń, przemyśleń... trochę tego
                                                    było. Myślę, że zrozumienie własnej sytuacji, odkłamanie siebie i
                                                    zaakceptowanie tego jakimi jesteśmy naprawdę (z całym
                                                    tym "dobrodziejstwem inwentarza") pozwala na zmianę myślenia i co za
                                                    tym idzie - do podjęcia działań zmierzających w odpowiednim
                                                    kierunku. Zawsze podkreślam, że ciężka to praca, bo taka jest
                                                    prawda. Ale warto. Ja mam jeszcze dużo do zrobienia. Staram się,
                                                    czasami to bardzo trudne i choć nie zawsze mi wychodzi, jest jedno z
                                                    czego się cieszę: to, że mam tego świadomość. Bo teraz wiem co mogę
                                                    zmienić i zrobić, ba - wiem że MOGĘ :)) A kiedyś było inaczej...
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • ela_102 Re: bardzo dobrze zuzka 15.10.08, 13:44
                                                    Zuza:

                                                    mam nadzieję że terapeuci przygotują nas na ten powrót do normalnego
                                                    zycia

                                                    bardzo to budujące, że piszesz NAS....szczęściarz ten Twój mąż..
                                                    A skoro znalazł taką madrą kobietę to sam musi być niczego sobie;-)
                                                    Dwa lata temu uczestniczyłam w pogrzebie trzeźwego alkoholika
                                                    zmarłego na zawał, któremu zona przez 8 lat codziennie przypominała
                                                    jakim był "łajdakiem" gdy pił...
                                                    Nie zdążyła zauwazyć, że chłop jest trzeźwy, fajny, bardzo lubiany,
                                                    spokojny...a On umarł...
                                                    Syn, też alkoholik, do samej śmierci obwiniał go również za własne
                                                    pijaństwo i nieudane próby powrotu do trzeźwości...
                                                    A on znosił to jak "Jezus Chrystus" chłosty w imię "pokuty"

                                                    pogodny miał wyraz twarzy, spokojny, szczęśliwy a ONi...zostali
                                                    zapłakani bo okazało się, że na wszystko jest już za późno...

                                                    taka refleksja...
                                                  • zuzia36 Re: bardzo dobrze zuzka 15.10.08, 14:17
                                                    powiem szczerze ze dzięki temu forum, czyli dzięki Wam zrozumiałam tą chorobę i
                                                    już mu dawno wybaczyłam, dzięki Wam wiem ze można z tego wyjść, że jest o co
                                                    walczyć...
                                                    muszę tylko teraz nauczyć sie kochać męża niepijącego alkoholika
                                                  • to_ja_pytam Re: bardzo dobrze zuzka 15.10.08, 14:20
                                                    zuzia36 napisała:
                                                    > powiem szczerze ze dzięki temu forum, czyli dzięki Wam zrozumiałam
                                                    tą chorobę
                                                    :))) To działa, mnie kiedyś też pomogło pewne forum, pierwsze kroki
                                                    stawiałam dzięki dobrym ludziom, którzy podzielili się ze mną swoim
                                                    doświadczeniem. I tak sobie dalej kroczę powolutku i bez
                                                    pośpiechu... :)
                                                  • aaugustw Re: bardzo dobrze zuzka 15.10.08, 14:39
                                                    zuzia36 napisała:
                                                    > muszę tylko teraz nauczyć sie kochać męża niepijącego alkoholika
                                                    ___________________________________________________.
                                                    Ktos powiedzial, ze z miloscia jest podobnie jak z ta
                                                    chatka samotna, spotkana przez zglodnialego wedrowca
                                                    gdzies tam wysoko na szlaku gorskim...
                                                    W chatce takiej znajdziesz tyle dla siebie ciepla i
                                                    jedzenia, ile sama do niej wpierw tam wniesiesz...
                                                    A...
                                                    Ps. U nas w domu, na poczatku byly dosc ostre i czeste klotnie...
                                                    Ktoregos dnia zwrocilismy uwage na cos ciekawego i wesolego:
                                                    klotnie te nie byly zwiazane juz z piciem alkoholu...! ;-))
                                                    - - -
                                                    Milosc zawsze - bez wyjatku - zaczyna sie od dawania...!
                                                  • zuzia36 Re: bardzo dobrze zuzka 16.10.08, 16:13
                                                    pojechał i wrócił, nie przyjeli go bo juz nie było lekarza
                                                    postawiłam sie dzisiaj ostro ze jak nie pojedzie to nie ma rodziny i pojechał,
                                                    prosił tylko zebym z nim tam pojechała
                                                    Boże zeby on wytrzymał tam te dwa miesiące!
                                                  • ela_102 Re: bardzo dobrze zuzka 16.10.08, 16:18
                                                    Zuza skoro wzywasz Boga do pomocy...pomoże...ufaj, poprostu...
                                                  • zuzia36 Re: bardzo dobrze zuzka 17.10.08, 08:16
                                                    ufam Bodu, ale co wieczór będziemy sie z synkiem modlić za tatę aby Bóg dał mu
                                                    siłę, wierzę też ze Bóg postawił mnie na jego drodze żebym mu pomogła, on
                                                    zasługuje wreszcie na normalne życie
                                                  • aaugustw Re: bardzo dobrze zuzka 17.10.08, 11:07
                                                    zuzia36 napisała:
                                                    > ufam Bogu, ale co wieczór będziemy sie z synkiem modlić za tatę
                                                    aby Bóg dał mu siłę, wierzę też ze Bóg postawił mnie na jego drodze
                                                    żebym mu pomogła, on zasługuje wreszcie na normalne życie
                                                    ____________________________________________________.
                                                    Zuzia, ta choroba to "ulica jednokierumkowa", na niej nie ma
                                                    odwrotu, aby nie spowodowac kolejnej katastrofy... - Wy oboje
                                                    poruszacie sie juz we wlasciwym kierunku, jezeli tak bedzie dalej
                                                    to chce ci powiedziec, ze jestes w czepku urodzona... - Bedziecie
                                                    jeszcze bardzo szczesliwi...! Bardziej, anizeli ci, ktorzy nie byli
                                                    w tym piekle.
                                                    Pozdrawiam i zycze Tobie jeszcze duuzo cierpliwosci:
                                                    A... ;-))
                                                    Ps. Ja nie potrafie sie modlic, ale moja tez to robila...
                                                  • ela_102 Re: bardzo dobrze zuzka 17.10.08, 12:56
                                                    Zuzka ;-)

                                                    Postawił wam siebie nawzajem. Ty też dzieki temu przeżyjesz pewne
                                                    znaczące przemiany. Obserwuję ludzi od lat...
                                                    wierzącym w Boga dużo latwiej przyjąć i zrozumieć to co ich spotyka.
                                                    U mnie AKURAT okres calkowitego niezrozumienia i odwrócenia się od
                                                    BOGA (obrazona byłam okrutnie) przypadł na czas uzaleznienia...
                                                    Im bardziej się na Boga wkurzałam tym bardziej upadałam.
                                                    Dziś mamy fojowe układy - ale okazało się , że po pogrzebie mojego
                                                    ojca , jedna z ciotek - wyjatkowo wierząca - bo w mojej rodzinie to
                                                    ewenement wykupila za mnie Msze.sw w Pieniężnie. tak dalece nie
                                                    widział jej się moj wizerunek na tym pogrzebie.(nota bene byłam z
                                                    podbitym okiem)...
                                                    jak stanęłam jakimś cudem na nogi - zaczęłam niesiona
                                                    niepochamowaną potrzebą,jezdzić do Pienięzna na dni.skupienia dla
                                                    alkoholików, Dwa razy do roku...i czulam się tam jak w domu...
                                                    Porobilam tam nieżle porządki z sobą...

                                                    Ale czemu mnie tak tam ciagnęlo odpowiedzialo mi się rok temu, kiedy
                                                    spotklam w Olsztynie ciotkę...
                                                    Modlitwa jesli szczera ma WIELKA MOC...
                                                    dziś sama modlę sie za wielu w rózny sposob...bardzo rózny ;-)
                                                    ale widzę ...owocny:-))))))
                                                  • ela_102 A ja miałam gościa 16.10.08, 17:02
                                                    Niespodziewana wizyta mojego brata...alkoholika trwale nie pijącego
                                                    ponad 8 lat. jego pijaństwo w czasie gdy byłam nastolatka było dla
                                                    mnie czymś tak nie pojętym, że jedyne co potarfiłam robić to
                                                    izolować się od niego, chronić ciekawymi miejscami (kino, chóry,
                                                    zespoly muzyczne,kółka teatralne) Potem jak byłam już mężatka zawsze
                                                    robił mi taki wstyd, że dlugo nie mogłam ochłonąć po jego wizycie.
                                                    Ale zadziałać nie miałam ani siły, ani ochoty...
                                                    Więzi miedzy nami to twór tak wykrzywiony, nawet teraz kiedy oboje
                                                    jestesmy alkoholikami unikamy mówienie o tym co jest miedzy nami po
                                                    to by zajmować się rozmową o innych...
                                                    Ogolnie wizyta wesoła, oboje mamy radość z tego że nie pijemy ale...
                                                    teraz odzywa się we mnie "niezalatwiona" siostra alkoholika...
                                                    odzcuwam przykrość z domieszką odrzucenia....
                                                    przypomina mi się strach o niego i strach przed nim...

                                                    Wiedza o alkoholizmie nie przekłada się na życie
                                                    emocjonalne...niestety...
                                                    Jedyne co jest inne teraz w tych moich emocjach to dawanie im prawa
                                                    do istnienia...
                                                  • aaugustw Re: A ja miałam gościa 16.10.08, 17:17
                                                    ela_102 napisała:
                                                    > Wiedza o alkoholizmie nie przekłada się na życie
                                                    > emocjonalne...niestety...
                                                    ________________________________________.
                                                    Dzieki temu wynaleziono Tradycje AA i sluzby...
                                                    (same Kroki AA to za malo).
                                                    A... ;-))
                                                  • tenjaras Re: A ja miałam gościa 16.10.08, 17:36
                                                    myślę, że ważna jest celowość zaprzestania picia, jasna odpowiedź
                                                    sobie - przestaje pić i co?

                                                    i bardzo ważne jest się nie pomylić...
                                                  • aaugustw Re: A ja miałam gościa 16.10.08, 17:47
                                                    tenjaras napisał:
                                                    > myślę, że ważna jest celowość zaprzestania picia, jasna odpowiedź
                                                    > sobie - przestaje pić i co?
                                                    > i bardzo ważne jest się nie pomylić...
                                                    _______________________________________.
                                                    I w tym jest ten sęk... - Jak to zrobic, zeby sie znowu nie
                                                    pomylic...!??
                                                    Ja zawsze uwazalem siebie za najmadrzejszego i takego, ktory sam
                                                    poradzi sobie z alkoholem, a w efekcie koncowym rozum moj zawsze
                                                    wymyslal butelke...! :-((
                                                    Dopiero kiedy (prawie zmuszony) zaczalem spotykac drugich
                                                    alkoholikow, ktorzy sobie z tym poradzili, zaczalem trzezwiec, bo to
                                                    oni (krok, po kroczku), przy wspolnym stole swym dzieleniem sie
                                                    swoimi doswiadczeniami, rozpoczeli prostowanie mojej chorej
                                                    swiadomosci, ktorej wypaczenia alkohol wogole nie byl winien, On to
                                                    tylko potegowal...!
                                                    A...
                                                  • tenjaras Re: A ja miałam gościa 16.10.08, 17:54
                                                    > Dopiero kiedy (prawie zmuszony) zaczalem spotykac drugich
                                                    > alkoholikow, ktorzy sobie z tym poradzili, zaczalem trzezwiec...

                                                    to działa na pewno, nie muszę na to dawać słowa i potwierdzać,
                                                    jestem chodzącym, puszczającym bąki, ziewającym, cieszącym się na
                                                    dobrą michę i seks, żywym świadectwem

                                                    ale niektórzy wybierają drogę na skróty i półśrodki, dziwiąc się
                                                    ciągle, dlaczego nic się nie układa lub psuje po jakimś czasie...
                                                  • aaugustw Re: A ja miałam gościa 16.10.08, 17:59
                                                    tenjaras napisał:
                                                    > ale niektórzy wybierają drogę na skróty i półśrodki, dziwiąc się
                                                    > ciągle, dlaczego nic się nie układa lub psuje po jakimś czasie...
                                                    __________________________________________________.
                                                    Takich mi zal, bo cierpia niepotrzebnie na tym (wedlug
                                                    nich) lez padole, a mogliby byc takze szczesliwi za zycia...
                                                    Cholera, czy jest mi ich naprawde zal...?
                                                    Mysle, ze chyba wiecej ich rodzin (matek, ojcow, zon, dzieci,
                                                    etc...!).
                                                    A...

                                                  • ela_102 Re: A ja miałam gościa 16.10.08, 17:57
                                                    Mój brat 19 lat przestaje pić i podczas naszego przedostatniego
                                                    kilkugodziennego spotkania stwierdził, że ja zrobiłam więcej do
                                                    niego w znacznie któtszym czasie...
                                                    pomim, że potarfi do dostrzec do AA czy na terapię nie wybiera się.
                                                    Przy tym nie widzi sensu swojego życia dalszego (dzieci pójdą w
                                                    Swiat a jego swiat się skończy) depresje, bezsens - a uśmiech na
                                                    twarzy jakby wygrał milion w Totka...
                                                    samozaklamanie, chaos...zupelnie jak w czynnym alkoholizmie...
                                                    czasami bierze leki, które markują dzialanie alkoholu, bo przepisuje
                                                    mu je lekarz...ech a może jednak da się coś zrobić...z czasem
                                                    Mam wrażenie, że ta wizyta to była "kontrola" czy aby ela mówi
                                                    prawdę...niedowiaryzm rodzinny ;-)
                                                  • aaugustw Re: A ja miałam gościa 16.10.08, 18:02
                                                    ela_102 napisała:
                                                    > Mój brat 19 lat przestaje pić i podczas naszego przedostatniego
                                                    > kilkugodziennego spotkania stwierdził, że ja zrobiłam więcej do
                                                    > niego w znacznie któtszym czasie...
                                                    > pomim, że potarfi do dostrzec do AA czy na terapię nie wybiera się.
                                                    > Przy tym nie widzi sensu swojego życia dalszego (dzieci pójdą w
                                                    > Swiat a jego swiat się skończy) depresje, bezsens - a uśmiech na
                                                    > twarzy jakby wygrał milion w Totka...
                                                    > samozaklamanie, chaos...zupelnie jak w czynnym alkoholizmie...
                                                    > czasami bierze leki, które markują dzialanie alkoholu, bo
                                                    przepisuje mu je lekarz...ech a może jednak da się coś zrobić...z
                                                    czasem Mam wrażenie, że ta wizyta to była "kontrola" czy aby ela
                                                    mówi prawdę...niedowiaryzm rodzinny ;-)
                                                    ___________________________________.
                                                    Z tego wszystkiego co opisalas, pozostal mi ten "niedowiaryzm"
                                                    do ludzi, a raczej mozna to nazwac; "Zasada ograniczonego zaufania
                                                    do drugiego czlowieka".
                                                    A...
                                                  • ela_102 Re: A ja miałam gościa 16.10.08, 19:21
                                                    August:

                                                    a raczej mozna to nazwac; "Zasada ograniczonego zaufania
                                                    do drugiego czlowieka".


                                                    to musiałam w sobie wypracować, zanim to nastapiło, ludzie mogli mi
                                                    wmówic dosłownie wszystko i wykorzystać do bólu. Nie żebym miała
                                                    pretensje. bo w końcu, dzieki tamtym doswiadczeniom wiem co jest
                                                    grane, gdy zaczyna się dziać ;-) i trzemam się od takich z daleka...

                                                    Niedowiaryzm to slowo wymyslone przeze mnie na potrzeby swojego
                                                    samopoczucia...to cos takiego "wiem, że to cudne - i takie proste -
                                                    jak mogłam tego wczesniej niechcieć" NIEDOWIARYZM...czyli
                                                    niedowiary...takie wytrzeszczenie oczu w zachwycie;-)
                                                  • aaugustw Re: bardzo dobrze zuzka 16.10.08, 17:13
                                                    zuzia36 napisała:
                                                    > ... postawiłam sie dzisiaj ostro ze jak nie pojedzie to nie ma
                                                    rodziny i pojechał, prosił tylko zebym z nim tam pojechała
                                                    > Boże zeby on wytrzymał tam te dwa miesiące!
                                                    _______________________________________.
                                                    Czyli pojechalas z nim i pomoglas mu...?
                                                    A...
                                                    Ps. "W strachu wolalem Pana" - (Psalm 118,5)
                                                  • aaugustw Re: bardzo dobrze zuzka 15.10.08, 10:32
                                                    zuzia36 napisała:
                                                    > mąz wydzwania do nich i prosi zeby go dzisiaj przyjęli
                                                    > trzymajcie za niego kciuki
                                                    _________________.
                                                    To juz jest cos..!
                                                    A... ;-))

                                                  • ela_102 Re: bardzo dobrze zuzka 15.10.08, 10:51
                                                    Ja na odwyk trafiłam dzień przed 1 czerwca...
                                                    Zrozumialam też, że lepszego prezentu na DZIEŃ DZIECKA wówczas nie
                                                    byłabym w stanie wymyśleć :-)

                                                    cieszę się z takiego obrotu spraw :-))))))))
                              • aaugustw Re: W sumie 13.10.08, 14:44
                                zuzia36 napisała:
                                > nie przyszedł, ja sie z deka rozsypuje przez te urzedowe sprawy
                                > byłam na policji ma kupe kasy do zapłaty, a policjantowi mówił ze
                                sie wstydzi pokazać mi na oczy, wczoraj jak byłam na spacerze z
                                dzieckiem mijał nas jadąc samochodem ze szwagrem odwrócił głowę żeby
                                nas nie widzieć, mieszka u teściów
                                __________________________________.
                                Z tego widze, ze on prawie juz dojrzal do rozpoczecia
                                abstynencji...! ;-))
                                Zuzia bylem podobnym wrakiem mezczyzny... - Ta choroba doprowadzila
                                mnie do tego, ze ja juz nawet nie moglem porzadnie zapic, aby byc
                                pijanym i nie pamietac o niczym... Takze bylem w tej fazie
                                wystraszony, wstydliwy, tchorzliwy, nie mogacy zniesc otaczajacych
                                mnie realii tego swiata... - Potem sam poprosilem zone o pomoc..
                                Dla mnie bylo to wtedy najwieksze upokorzenie. Dzisiaj wiem, ze byla
                                to pierwsza oznaka mojej pokory, ktora niezbedna jest do trzewienia.
                                Zona udzielila mi pomocy, ale nie ustapila ani o milimetr tam, gdzie
                                chodzilo o alkohol i nasze zycie rodzinne...!
                                Pozdrawiam: A... ;-))
                                Ps. Przypominasz mi moja "terrorystke", wiec powinnas i Ty (razem z
                                nim) dac sobie tez rady z ta choroba...(!?)
    • zuzia36 Re: żona alkoholika 19.10.08, 10:38
      dzwonił wczoraj do mnie, pytał sie czy wszystko ok u nas i mówił ze nie wie czy
      wytrzyma do końca :(
      • ela_102 Re: żona alkoholika 19.10.08, 12:12
        Mówił prawdę, zgodnie z tym co myśli.
        A co mu odpowiedziałaś?
        • zuzia36 Re: żona alkoholika 19.10.08, 13:02
          ze da radę
          rozmawialiśmy bardzo krótko bo 50 sekund, pytał sie głownie o mnie i dziecko
          wg mnie poczatki zawsze są trudne, póxniej bedzie sie obawiał wyjścia...
          • ela_102 Re: żona alkoholika 19.10.08, 13:21
            Zuza :-)
            Zderzył się z zupełnie czymś nowym, nie pije, ma zespoly odstawienne
            widzi podobnych do siebie, oczywiscie wydaje mu się, że do nich
            jeszcze nie pasuje...dzieje się w nim OGROM rzeczy ktore ciężko
            unieść a już napewno zrozumieć.Ważne, że ma fachowców wokół siebie,
            ale jak zechce wyjść a oni poczują że nie ma w nim zbyt silnej
            motywacji do nie picia to nikt go nie zatrzyma...
            w czasie mojego pobytu ma odwyku...zrezygnowalo w ten sposob dwu
            chlopaków...w sobotę się spakowali i wyszli, dlatego w sobotę bo
            tylko jeden dyżurny terapeuta i luźniejszy czas...
            Pamietam, ze staralam się do nich przemówić, aby jednak zostali. ale
            mialam wrażenie, że mówię do ściany lub do osoby w jakimś letargu...

            Myslę, że dobrze bylo mu powiedzieć, że jeśli tego nie wytrzyma, to
            nie ma po co wracać do domu...
            • zuzia36 Re: żona alkoholika 19.10.08, 13:47
              on to wie, wie ze jesli mu na mnie i dziecku zależy musi zakończyć to leczenie
              • ela_102 Re: żona alkoholika 19.10.08, 14:03
                Co wcale nie oznacza, że NAGLE przestanie czynić próby
                charakterystycznego dla alkoholika manipulowania innymi...
                to nie odchodzi ot tak sobie, to trzeba zrozumieć samemu...
                A do Ciebie nalezy zaledwie nie dawanie mu prawa do tegoz...
                a co On zrobi? jak zawsze niewiadoma, szkoda nawet czasu na
                wymyślanie tego co może sie stać...bo stać sie może dosłownie
                wszystko...wytzreźwienie ma w tym swój procent...
                tego mu przecież tylko zyczymy...
                • zuzia36 Re: żona alkoholika 19.10.08, 14:48
                  chyba sie powtarzam :) masz rację! musze być twarda i nie dac sie zmanipulować!
                  • ela_102 Re: żona alkoholika 19.10.08, 15:11
                    Otóz to!
                    U Ciebie trwale zmiany zachowań to też proces...
                    skup sie na nich w sposób szczególny, poprostu nie powielaj Niczego
                    co do tej pory Ci szkodziło...
                    Kieruj się rozsadkiem i wiedza o alkoholizmie a nie swoimi
                    życzeniami czy oczekiwaniami...
                    Nie daj sobie w mówić, że tam jest STRASZNIE...(na odwyku)
                    Bo ta STRASZNOŚĆ ma miejsce tylko w nim i on to sobie Tam
                    uświadamia...dlatego mysli że nie da rady...
                    Nie dlatego ze kolega chrapie w nocy i nie daje mu spać;-)
                    • ela_102 Staram się tego nie robić 19.10.08, 20:42
                      uważam, że jak ktos zechce sobie znależć link do tego co go
                      interesuje to soebie znajdzie...jadnak trafiłam na fajną rzecz...
                      może warto poczytać zuzka:

                      www.eioba.pl/a82699/wspoluzaleznienie_kobiet
                      • zuzia36 Re: Staram się tego nie robić 20.10.08, 08:04
                        w wolnej chwili napewno przeczytam, dzięki
                        a my mam nadzieję, że jednak będziemy razem
                      • zuzia36 Re: Staram się tego nie robić 20.10.08, 08:40
                        przeczytałam. Mąz pochodzi wręcz z rodziny patologicznej co widać po nim i jego
                        siostrach. Natomiast ja - niby normalna rodzina, ale ... no właśnie ale...
                        dopiero po przeczytaniu tego artykułu uświadomiłam sobie, że rodzice, zwłaszcza
                        mama, bardzo mnie od siebie uzaleznili. Niby moja samoocena jest ok, ale cały
                        czas wątpię w swoje możliwości, cały czas wybieram to co jest dla mnie mniej
                        trudne, a zwłaszcza to co mi wskazują rodzice. Pierwszą rzeczą, którą zrobiłam
                        nie po ich myśli była wyprowadzka od nich i walka o męża. Dzisiejszą noc
                        spędziłam też u rodziców i to był błąd. I ja i dziecko źle spaliśmy. Czas
                        przerwać tą pępowinę...
                        • ela_102 Re: Staram się tego nie robić 20.10.08, 09:35
                          Zuza :-)
                          Mądra z Ciebie i świadoma kobieta, otwarta na "nowe", czujna i
                          analizująca.To OGROMNE zalety! wykorzystaj je w jak najlepszym
                          sensie dla siebie. On jest tam i tam robi z sobą porządki, Ty jesteś
                          tutaj i korzystaj jak najwiecej...
                          Ludzie i ich doświadczenia to najmądrzejasza książką o tym , jak w
                          życiu nie postępować i czego unikać aby mieć jak najmniej kłopotów,
                          a przy tym udane, szczęśliwe zycie. Wszak jedno je mamy.
                          Skoro Los umiejscowił nas wsród takich a nie innych ludzi - warto
                          ich zrozumieć, aby nie zapętlać sie w niepotrzobne emocje - skoro
                          chce się z nimi żyć. Zrozumieć alkoholizm to zrozumieć zachowanie
                          tego czlowieka i nabrać umiejętności własciwego z nim postepowania.
                          Tylko wtedy można fajnie zyć pomimo tej choroby.

                          pozdrówki poniedziałkowe.
                          • zuzia36 Re: Staram się tego nie robić 20.10.08, 10:06
                            na wiele rzeczy to forum a głownie Ty Elu otworzyłaś mi oczy, myslimy podobnie :)
                            • ela_102 Niezwykle miło 20.10.08, 12:55
                              Jest przeczytać takie słowa, a i budują na przyszłość :-))))
                              dzięki wielkie :-)
                              Tutaj zaledwie potwierdza się teoria "swój do swego po swoje" ;-)
                              jak i ukrywa sie odpowiedź dlaczego ludzie mogą się kompletnie nie
                              rozumieć...
                              ale to zawsze idzie zmieniać...optykmizm mam wrodzony, nie sobie go
                              zawdzięczam, a jedynie z niego korzystam:-)
          • aaugustw Re: żona alkoholika 19.10.08, 20:38
            zuzia36 napisała:
            > ze da radę
            > rozmawialiśmy bardzo krótko bo 50 sekund, pytał sie głownie o mnie
            i dziecko wg mnie poczatki zawsze są trudne, póxniej bedzie sie
            obawiał wyjścia...
            _____________________________________________.
            Zuzia, slowa Twoje przypominaja mi poczatki mojej terapii...
            Moje poczucie winy i chec odrobienia wtedy wszystkiego od razu,
            (najlepiej za jednym zamachem), powodowaly to, ze koncentrowalem sie
            tylko na zonie i dzieciach. A robilem to jak jaki "bohater
            narodowy" - dla nich...! Przypominam sobie, ze nie tylko ja. Inni
            takze patrzyli z pogarda na terapeutow, ktorych nie rozumielismy do
            konca, a ktorzy mowili cos w tym sensie, ze nasze zony byly, (lub
            sa) wspoluzaleznione od alkoholikow i ponosza takze swego rodzaju
            odpowiedzialnosc za picie meza...! - To byl bunt... (statystyki
            wyraznie mowia, ze krotko po terapii nastepuje najwiecej
            rozwodow...!?).
            A...
      • aaugustw Re: żona alkoholika 19.10.08, 12:47
        zuzia36 napisała:
        > dzwonił wczoraj do mnie, pytał sie czy wszystko ok u nas i mówił
        ze nie wie czy wytrzyma do końca :(
        __________________________________.
        Biorac wg. sobie, mysle ze chce on podkerslic jak tam ciezko i jaki
        to z niego dzielny chlopczyk, ze on to wszystko wytrzymuje...
        Zlekcewaz to i powiedz mu, ze wierzysz w niego. Mnie by to wtedy
        wystarczylo...! ;-))
        A...
    • zuzia36 Re: żona alkoholika 21.10.08, 10:13
      wczoraj odwiedził mnie teśc, na dokładke podpity (trzeźwy nawet by nie
      zadzwonił) koniecznie chciał sie dowiedzieć gdzie jest mąz, teściowa podobno
      siedzi w domu, ryczy i je tablety. Jaka kochana rodzinka!!!!!!! tak tylko
      chciałam sie wyżalić :)
      • ela_102 Re: żona alkoholika 23.10.08, 17:13
        Zuza :-)
        Moja rodzina do dziś nie może się otrząsnąć się ze zmian jakie
        zaszly w moim życiu i wcale nie z RADOŚCI, zupełnie jakby była
        trybikiem który wypadł z łańcucha, przez co trochę się zacina...
        No najbardziej brakuje im mojego "poniżania się" "służalczości"
        i "kajania" się w ciągłym poczuciu winy...
        • zuzia36 Re: żona alkoholika 23.10.08, 21:39
          tylko mąz ma jakies dziwne silne więzi z rodzicami, zwłaszcza z matką i boje sie
          ze oni go pogrążą
          a przy okazji dzwonił znowu ale jakby inny człowiek, wesoły, mówił ze nie ma na
          nic czasu, ze roboty dużo i ze jeść mało dają :) to mu dzisiaj z okazji imienin
          wysłałam paczką 1,5 kg jego ulubionej kiełbasy hihihi
          • ela_102 Re: żona alkoholika 24.10.08, 09:31
            Zaburzone relacje z rodzicami to kwestia na potem...
            dobrze, że czuje sie lepiej...
            trzymaj sie :-)))))
    • ela_102 Zuza skrobnij co u WAS 27.10.08, 14:55
      jak się macie?
      • zuzia36 Re: Zuza skrobnij co u WAS 27.10.08, 15:33
        u nas bez zmian
        mąż nadal w ośrodku, a ja i dziecko staramy sie żyć normalnie :) tęskno nam
        tylko trochę za tatą :)
        • oryginal23 Re: Zuza skrobnij co u WAS 27.10.08, 17:45
          Kiepską masz pamięć skoro już tęsknisz,albo nie było tak źle jak
          pisałaś.
          23.
          • janulodz Re: Zuza skrobnij co u WAS 27.10.08, 17:55
            U mnie było bardzo źle, a żona ze mną została, kiedy zacząłem się leczyć.
            (jakkolwiek można to rozumieć) I była mi podporą i przyjacielem.
          • zuzia36 Re: Zuza skrobnij co u WAS 28.10.08, 09:01
            staram się pamiętać dobre chwile. Jak był pijany sprawił mi wiele przykrości,
            ale mam nadzieję że to już przeszłość i czekam z utęsknieniem na nowego męża
            • ela_102 Re: Zuza skrobnij co u WAS 28.10.08, 09:18
              A robisz coś z wizerukiem siebie jako "nowej" zony?
              • aaugustw Re: Zuza skrobnij co u WAS 28.10.08, 10:53
                ela_102 napisała:
                > A robisz coś z wizerukiem siebie jako "nowej" zony?
                ____________________________________________________.
                Hmm... - Tak sobie pomyslalem, czy Zuzia zrozumie pelnie i sens
                tego pytania, bo jak na razie srodek ciezkosci, (ten wektor)
                swoich oczekiwan ma przesuniety w inna strone, a to moze, (choc
                nie musi) okazac sie mocno zawodne... :-(
                A...
                • zuzia36 Re: Zuza skrobnij co u WAS 28.10.08, 11:05
                  tzn w którą???? mam jeszcze 6 tygodni na zmiany, mam też nadzieję ze wezwą mnie
                  na terapię do ośrodka, w którym jest mąż
              • zuzia36 Re: Zuza skrobnij co u WAS 28.10.08, 10:54
                jeszcze nie :) musiałam troszkę poukładać sobie życie jako samotna matka, w
                następnym tygodniu pójdę do tutejszego ośrodka
                • to_ja_pytam Re: Zuza skrobnij co u WAS 28.10.08, 11:30
                  zuzia36 napisała:
                  > w następnym tygodniu pójdę do tutejszego ośrodka

                  I to jest właściwa decyzja! :)
                  Pozdrawiam
                  • zuzia36 Re: Zuza skrobnij co u WAS 28.10.08, 11:54
                    :)
                  • aaugustw Re: Zuza skrobnij co u WAS 28.10.08, 11:59
                    to_ja_pytam napisała:

                    > zuzia36 napisała:
                    > > w następnym tygodniu pójdę do tutejszego ośrodka
                    - - - - - - - - - - - - - - -
                    > I to jest właściwa decyzja! :)
                    ____________________________.
                    Ale niewlasciwe postepowanie! ;-)
                    A...
                    Ps. Juz trzy tygodnie minely od zalozenia tego watku...!
                    (a zmian duchowych nie da sie dokonac w 6 tygodni...!) :-(
                    • to_ja_pytam Re: Zuza skrobnij co u WAS 28.10.08, 12:15
                      aaugustw napisał:
                      > Ale niewlasciwe postepowanie! ;-)
                      > A...
                      > Ps. Juz trzy tygodnie minely od zalozenia tego watku...!
                      > (a zmian duchowych nie da sie dokonac w 6 tygodni...!) :-(
                      Oczywiście, że na zmiany trzeba długiego, bardzo długiego czasu. Ale
                      to nie zmienia faktu, że zuza jest otwarta na te zmiany i CHCE - a
                      to już jest bardzo dużo. Wcale nie tak często kobiety (żony) mają
                      takie podejście do tego problemu...
                      Poozdrawiam
                      • ela_102 Re: Zuza skrobnij co u WAS 28.10.08, 20:41
                        to_ja_pytam:
                        Wcale nie tak często kobiety (żony) mają
                        takie podejście do tego problemu...

                        a nawet bardzo rzadko...
                        dlatego jestem zachwycona świadomością zuzy.
                        Choc mam wrażenie, że trochę przykucnęła...
                        • zuzia36 Re: Zuza skrobnij co u WAS 29.10.08, 09:12
                          no przykucnełam ale chciałam chwilkę odsapnąć, nie chciałam też się umawiac na
                          terapie wiedząc ze będę po godzinach w robocie zostawać
                          z drugiej strony miło, że mnie tak poganiacie do roboty, czasem taki kopniaczek
                          jest potrzebny :)
                          • ela_102 Re: Zuza skrobnij co u WAS 29.10.08, 10:36
                            Zuzka, żeby ludzie tak jak Ty przyjmowali chęc pomocy, na świecie
                            nie byloby wojen;-)
                            • zuzia36 Re: Zuza skrobnij co u WAS 29.10.08, 11:31
                              eeeeeeeee byłby za spokojnie :D
                              • aaugustw Re: Zuza skrobnij co u WAS 29.10.08, 12:30
                                zuzia36 napisała:
                                > eeeeeeeee byłby za spokojnie :D
                                _____________________________.
                                Czy wszystkie osoby wspoluzaleznione lubia miec podwyzszone wartosci
                                adrenaliny...!? :-(
                                A... ;-)

                          • aaugustw Re: Zuza skrobnij co u WAS 29.10.08, 12:27
                            zuzia36 napisała:
                            > ... z drugiej strony miło, że mnie tak poganiacie do roboty,
                            czasem taki kopniaczek jest potrzebny :)
                            ____________________________________.
                            Taki kopniaczek nigdy nie jest potrzebny, jezeli sie wdraza do zycia
                            to, czego sie juz dowiedzialo od tych, ktorzy to maja za soba...!
                            A, jezeli sie go tu dostalo, to tylko dlatego, zebys uniknela o
                            wiele wiekszego kopa od zycia...!
                            Pozdrawiam: A...
                            • zuzia36 Re: Zuza skrobnij co u WAS 29.10.08, 13:58
                              dobra dobra nie krzycz już na mnie ;)
                              i bardzo lubie spokojne życie
                              • aaugustw Re: Zuza skrobnij co u WAS 29.10.08, 14:04
                                zuzia36 napisała:
                                > dobra dobra nie krzycz już na mnie ;)
                                > i bardzo lubie spokojne życie
                                ______________________________.
                                Ale z adrenalina...!? ;-))
                                A...
                                Ps. Nigdy do Ciebie nie krzyczalem, to wszystko
                                byly tylko zwykle slowa plynace z glebi mego
                                serca, wypowiedziane w trosce o Ciebie i Twoje dziecko...!
                                • zuzia36 Re: Zuza skrobnij co u WAS 29.10.08, 14:10
                                  adrenaliny mam dośc przy akrobacjach synka :]
                                  dzięki za troskę :*
                                  • aaugustw Re: Zuza skrobnij co u WAS 29.10.08, 14:30
                                    zuzia36 napisała:
                                    > adrenaliny mam dośc przy akrobacjach synka :]
                                    > dzięki za troskę :*
                                    __________________________________________________.
                                    Slodkie to co zobaczylem, ale takze i smutne... - Jednak pelne
                                    nadzieji i milosci...! On jest tym kluczem do Waszego szczescia...!
                                    A... ;-))
                                    Ps. Zaraz ide po wnuczka do przedszkola. Zrobilem to dzisiaj
                                    dobrowolnie po wczorajszej wizycie u corki i ziecia... - Kiedy tam
                                    przyszedlem on szalal z radosci, nie wiedzac co ma mi jeszcze
                                    pokazac. Tanczylismy z radosci, a kiedy odchodzilem rozplakal sie
                                    tak, ze jeszcze na dworze go slyszalem... - Obiecalem sobie wiecej
                                    poswiecac czasu ludziom w realu i dawac im taka milosc, na jaka mnie
                                    tylko stac... - Dlatego ide po niego i bedzie on ze mna cale dwie
                                    godziny...! ;-))
                                    • zuzia36 Re: Zuza skrobnij co u WAS 30.10.08, 08:55
                                      mój synek uwielbia spędzać czas z dziadkiem, mają swoje zwyczaje, miejsca i nic
                                      dla dziadka w tym momencie nie jest wazniejsze
                                      mam nadzieję, że mój mąz będzie dobrym ojcem, a później dziadkiem...
                                      • aaugustw Re: Zuza skrobnij co u WAS 30.10.08, 10:08
                                        zuzia36 napisała:
                                        > mój synek uwielbia spędzać czas z dziadkiem, mają swoje zwyczaje,
                                        miejsca i nic dla dziadka w tym momencie nie jest wazniejsze
                                        > mam nadzieję, że mój mąz będzie dobrym ojcem, a później
                                        dziadkiem...
                                        ____________.
                                        Bedzie...! ;-))
                                        A...
                                        Ps. Nie bylbym soba, gdybym nie dodal, ze warunkiem tu jest takze
                                        to, ze Ty bedziesz dobra (dla Twego "dziadka") zona... - A to
                                        znaczy; zero wyrozumialosci w chorobie alkoholowej i "twarda
                                        milosc", ale zgrzyty i tak Was czekaja. Tego nikt jeszcze nie
                                        uniknal w tym nowodopasowywaniu sie...! - Ja jednak zycze Tobie
                                        zadowolenia w kazdej pozycji...;-))

                                      • ela_102 Re: Zuza skrobnij co u WAS 30.10.08, 11:21
                                        zuza:
                                        mam nadzieję, że mój mąz będzie dobrym ojcem, a później dziadkiem...

                                        Witaj zuzka w deszczowy, prawie listopadowy już dzień. Tak sobie tu
                                        piszeszmy od września i uważam ten watek za najlepszy na tym "nowym"
                                        Forum...zamyśliłam się nad tym Twoim zdaniem...pomyślałam po co ta
                                        dziewczyna wybiega w tak odległą przyszłość, ale zaraz uznałam to za
                                        bardzo dobry objaw. Zdałam sobie kiedyś sprawę, że nadzieja to była
                                        ta "mamusia" która nie opuściła mnie NIGDY. Towarzyszyła mi przez
                                        wszystkie lata mojego życia a najbardziej w czasach pijaństwa.
                                        Często siedząc w staniu upojenia i opuszczenia uważałam, że to co
                                        się aktulanie dzieje w moim zyciu to jakaś KOSZMARNA pomyłka,
                                        myślałam wtedy, że moje PRWADZIWE życie odbywa się zupełnie gdzie
                                        indziej, że ja utkwiłam w jakimś śnie i nie mogę się z niego wydobyc
                                        i pójść tam gdzie moje własciwe miejsce...
                                        Dziś wiem, że to była moja NADZIEJA...
                                        a teraz wszystko wyglada tak, że uczucie zagubienia mnie opusciło na
                                        stałe, jestem obecna w swoim życiu, wróciłam do domu...

                                        Zyczę Ci abyś Ty też zaznała takiego własnie uczucia - że wszystko
                                        to co się bedzie działo jest TYLKO dla CIEBIE i tylko Twoje...

                                        dobrego dnia, kap kap kap;-)
                    • zuzia36 Re: Zuza skrobnij co u WAS 28.10.08, 12:40
                      to co wg Ciebie powinnam robić???????
                      z tego co pamiętam wątek założyłam na poczatku września
                      Co do zmian - męża leczenie też nie zakończy się za te 6 tyg, myśle że czeka nas
                      oboje jeszcze dużo pracy
                      • to_ja_pytam Re: Zuza skrobnij co u WAS 30.10.08, 11:38
                        zuzia36 napisała:
                        > Co do zmian - męża leczenie też nie zakończy się za te 6 tyg,
                        > myśle że czeka nas
                        > oboje jeszcze dużo pracy
                        No właśnie. Pisałam chyba o tym gdzieś dużo wyżej. Masz tego
                        świadomość, a to dużo. Często zdarza się nastawienie, że po leczeniu
                        już wszystko załatwione. I wszystko będzie bardz ok. Niekoniecznie,
                        bo nie zawsze jest ok, na początku może być trudno. To zależy od
                        wielu czynników, jak wkładu pracy, oczekiwań, charakterów itp. itd.
                        Ja życzę Ci (Wam) jak nalepiej, cieszy mnie Twoja postawa i chęć
                        zmierzenia się z tym co przed Wami.
                        Pozdrawiam :)
                        • aaugustw Re: Zuza skrobnij co u WAS 30.10.08, 14:25
                          to_ja_pytam napisała:
                          > Ja życzę Ci (Wam) jak nalepiej, cieszy mnie Twoja postawa i chęć
                          > zmierzenia się z tym co przed Wami.
                          ____________________________________.
                          Bo to wspaniala jest przygoda zycia...! ;-))
                          A...

        • ela_102 Re: Zuza skrobnij co u WAS 27.10.08, 20:30
          Tęsknota dobrze wróży ;-)
    • zuzia36 Re: żona alkoholika 01.11.08, 22:20
      jestem zła strasznie zła... dzwonił, powiedział ze ma doła i ze wróci wcześniej,
      manipuluje mną nadal, nawet na odległość, nawet przez telefon :(
      mi też jest ciężko, też mam doła, zwłaszcza weekendy są trudne...
      • oryginal23 Re: żona alkoholika 01.11.08, 22:23
        Wraca wcześniej?
        Czyli wraca nie do Ciebie,wraca do picia.
        23.
        • aaugustw Re: żona alkoholika 01.11.08, 23:31
          oryginal23 napisał:
          > Wraca wcześniej? Czyli wraca nie do Ciebie,wraca do picia.
          > 23.
          _____________________________________________________.
          Co z toba agencie jot-23...? - Miales pisac madrze, a ty co
          robisz...!? - Ludzi straszysz jak na cmentarzu w dzien zadusznych...!
          Skad wiesz, ze wroci wczesniej, ze wroci do picia...?
          Czy tak ma wygladac madre pisanie, czy tak wyglada wymadrzanie sie!?
          On dostaje tam popalic, wiec chce zrezygnowac... - Ja takze chcialem
          zrezygnowac z terapii. Duzo zalezy teraz od jego zony, ktora na
          razie malo (albo nic) nie robi w tym kierunku, ale moze za 5 min.
          dwunasta dowie sie od innych, jak postepowac z takim niegrzecznym
          chlopczykiem...!
          A...
          • zuzia36 Re: żona alkoholika 02.11.08, 11:16
            a co ja moge teraz dla niego robić??? nie mam z nim kontaktu, to on dzwoni do
            mnie, wczoraj zaraz po cześc powiedział ze ma doła i ze nie zostaje tu do końca,
            kiedy wraca tez nie powiedział, nasze rozmowy trwają minutę - dwie
            co do mnie - napisałam tu wczoraj bo mi było cięzko, do kogo sie miałam
            zwrócić??? do terapuety, który o tej porze śpi albo jest gdzieś u rodziny???? i
            jeszcze jedno - nie jest łatwo pracujacej kobiecie z małym dzieckiem w dodatku
            obecnie samotnej latać co chwila na terapię na drugi koniec miasta, tym bardziej
            ze nie mam pod tym względem wsparcia w rodzicach, dlatego też staram sie jak
            najwięcej korzystać z waszych rad
            • aaugustw Re: żona alkoholika 02.11.08, 12:49
              zuzia36 napisała:
              > a co ja moge teraz dla niego robić??? nie mam z nim kontaktu, to
              on dzwoni...
              > ...napisałam tu wczoraj bo mi było cięzko, do kogo sie miałam
              > zwrócić???
              _________________________________________________.
              Zuzia, przepraszam Cie...! - Oczywiscie masz racje...!
              Ja bylem wczoraj juz zmeczony, dlatego tak napisalem,
              aby spowodowac to, zebys poszla do Al-Anonu, ktory pomaga.
              Ale nie zawsze warunki domowe na to pozwalaja... - Pisz prosze tutaj
              dalej i nie pozwalaj na to, aby jakis alkoholik (jak ja) zbaczal Cie
              z drogi...!
              Pozdrawiam: A... ;-))
              • zuzia36 Re: żona alkoholika 02.11.08, 13:12
                nie masz za co przepraszać :) pisałam to juz wcześniej, że mi bardzo pomagacie,
                to dzieki temu forum poszłam pierwszy raz do ośrodka dla uzelznionych, co
                okazało sie bardzo dobrym krokiem
                mam nadzieje, ze to co wczoraj mówił mój mąż to był tylko chwilowy kryzys i ze
                wytrwa tam dla naszej rodziny
                ja rowniez pozdrawiam!!!!
                • ela_102 Re: żona alkoholika 02.11.08, 14:51
                  Zuza witaj :-)

                  Wiesz wyobraziłam sobie stan jego umyslu...
                  na terapi dostaje się niezle po tylku i to nie od terapeutów w
                  sumie, oni raczej naprowadzają, łagodzą konflikty wewnetrzne jak i
                  zewnetrzne (choc im wolimy przypisać całą tą "masakrę") lecz od
                  innych alkoholików. Myslę, że chciał zrzucić na Ciebie swoje zle
                  samopoczucie bo tam nikt tego od niego nie przyjmie...
                  Wolne dni na terapi zamknietej to czas ktory alkoholicy wypelniaja
                  sobie niestety w "stary" znajomy sposob...kłótniami,
                  złosliwosciami,ansami...nie potrfia jeszcze inaczej...

                  Wiem , bo byłam w takim OSrodku przeciez...
                  wiec spokojnie...zuza, bedzie ok:-)
                  • zuzia36 Re: żona alkoholika 02.11.08, 15:07
                    doszłam do tego samego wniosku, tym bardziej ze właśnie mineły 2 tyg a on na
                    "wolności" miał cykle dwutygodniowe właśnie
                    zanim tam wszedł tez krzyczał ze on tam nie wytrzyma, a leci juz 3 tydzień i
                    gdyby chaciał wyjśc to już by to zrobił, po co czekać kolejne tygodnie...
                • krowibobek Re: żona alkoholika 02.11.08, 15:24
                  zuzia36 napisała:


                  > mam nadzieje, ze to co wczoraj mówił mój mąż to był tylko chwilowy kryzys i ze
                  > wytrwa tam dla naszej rodziny
                  > ja rowniez pozdrawiam!!!!

                  Witaj Zuzia może to trochę będzie dla ciebie dziwne ale ja wytrwałem dla siebie.
                  Myślę sobie ze trzeźwienie dla innych nie byłoby w moim przypadku trwałe. Aby
                  zmienić swoje życie trzeba zacząć od siebie a dopiero potem można oddać to
                  bliskim. Gdy dowlokłem się do szpitala zostałem sam jak palec ,żona w ogóle się
                  ze mną nie kontaktowała. I wiesz co w moim wypadku to odniosło skutek bo nie
                  miałem już kim manipulować . Miałem tak pozamiatane w życiu że nie wiedziałem co
                  będzie po wyjściu. Zrozumiałem że chcę coś zrobić z sobą . Dzięki terapii
                  zaskoczyłem i zrozumiałem że chcę trzeźwieć dla siebie. Miałem takie zajawki
                  jak się mnie terapeutka pytała czemu nie chcę pic odpowiadałem ,żeby mnie dzieci
                  zapamiętały trzeźwym i podobne górnolotne bzdety , No to chce pan zachować
                  wizerunek a co z panem ?
                • aaugustw Re: żona alkoholika 02.11.08, 17:05
                  zuzia36 napisała:
                  > nie masz za co przepraszać :) pisałam to juz wcześniej, że mi
                  bardzo pomagacie...
                  - - - - - - - - - -
                  Ciesze sie...! ;-))
                  _____________________________.
                  zuzia36 napisała dalej:
                  > mam nadzieje, ze to co wczoraj mówił mój mąż to był tylko chwilowy
                  kryzys i ze wytrwa tam dla naszej rodziny...
                  - - - - - - - - - - - - - -
                  Zuzia, nie mow tak, "czy on wytrwa..." - On musi wytrwac, jezeli
                  chce z Wami zyc i wogole, jezeli chce zyc...
                  Mowi sie, ze nic czlowiek nie "musi"... - Zebys Ty wiedziala, ile
                  razy uzywa sie we Wspolnocie AA slowa; "MUSZE"...
                  Nie dawaj mu powodow do ponownego picia(czyt. samobojstwa na raty).
                  A...
                  • zuzia36 Re: żona alkoholika 02.11.08, 20:34
                    byłam na spotkaniu al-anon, rodzicom powiedziałam ze ide sie przewietrzyc, we
                    wtorek pójde na terapie
                    a on znowu dzwonił i stwierdził ze juz nie bedzie do mnie dzwonił bo nie ma to
                    sensu dla niego i on chyba głównie po to dzwoni do mnie zeby mna manipulowac
                    • aaugustw Re: żona alkoholika 02.11.08, 23:20
                      zuzia36 napisała:
                      > byłam na spotkaniu al-anon, rodzicom powiedziałam ze ide sie
                      przewietrzyc, we wtorek pójde na terapie a on znowu dzwonił i
                      stwierdził ze juz nie bedzie do mnie dzwonił bo nie ma to sensu dla
                      niego i on chyba głównie po to dzwoni do mnie zeby mna manipulowac
                      ______________________________________________________.
                      Widze, ze nie bardzo jestes zachwycona tym spotkaniem...(!?)
                      Czasami tak jest, kiedy dana grupa sama jeszcze kuleje...
                      (albo sama malo jeszcze z tego Mityngu potrafilas wyniesc...!?).
                      Jezeli chodzi o meza... - Ja uwazam, (dla mnie to pewnik), ze on nie
                      robi tego z premedytacja... - To jest pewne, ze on Wami swiadomie i
                      z rozumem nie manipuluje...! - Dlaczego, wiec to robi...?
                      Moglibysmy sie teraz zastanawiac, dlaczego on to robi... - Ale po
                      co...? - Ty koncentruj sie na sobie i na tym, jak Ty chcesz zyc i
                      jak wyobrazasz sobie przyszle z nim zycie... - Badz w tym
                      postanowieniu konsekwentna i nie ustepuj ani na milimetr - dla dobra
                      calej rodziny...
                      On, na pewno znalazl sie w potrzasku... - Dla niego rozpoczal sie
                      cholernie ciezki okres w zyciu... Do niego teraz dopiero zaczyna
                      docierac bez znieczulenia to cale zycie i to co do tej pory
                      narobil... - Widzi, ze jego "madrosci" i koncepcja zycia nie zdaje w
                      pelni egzaminu... - Moze nawet wspoluczestnicy terapii bombarduja
                      jego kretactwa, do jakich kazdy alkoholik jest przyzwyczajony, a on
                      nie moze tego zniesc, a przy tym sam nie wie dlaczego tak sie
                      dzieje, ze go atakuja... - Najlepiej wrocilby do starych, "dobrych",
                      cieplych" ukladow domowych, ale to znaczyloby znowu picie... - On
                      MUSI sie zmienic... Swoja swiadomosc zmienic...
                      Wtedy nie bedzie MUSIAL juz pic alkoholu, o ktorym wogole do tej
                      pory nie musielismy wspominac...
                      (pisze o sobie, o wlasnym doswiadczeniu z mojej terapii...!).
                      A...
                      • zuzia36 Re: żona alkoholika 03.11.08, 13:41
                        sz rację, wiecej wynosiłam z terapii, co nie znaczy że więcej tam nie pójdę
                        • aaugustw Re: żona alkoholika 03.11.08, 13:57
                          zuzia36 napisała:
                          > sz rację, wiecej wynosiłam z terapii, co nie znaczy że więcej tam
                          nie pójdę
                          ______________________________________________.
                          Cieszy mnie Zuzia Twoje postanowienie i zdecydowanie... -
                          Ja bede sie dzielil z Toba moim doswiadczeniem, jezeli tylko tego
                          zechcesz...!
                          Od jutra nie bede mial juz tyle czasu, (zona wraca z sanatorium),
                          ale dla kogos w potrzebie zawsze znajde czas, bo Ty wlasnie teraz,
                          (paradoksalnie, jak cala ta choroba) masz ciezki okres w zyciu... -
                          Niby mialo byc wszystko teraz dobrze, kiedy maz zaprzestal picia i
                          znalazl sie na terapii, a tu zaczyna byc wszystko jeszcze "gorzej"!
                          Sytuacje zyciowe, ktore do tej pory byly poukladane zaczynaja sie
                          teraz rozsypywac ;-))
                          Dlatego pisz tutaj i chodz tam gdzie wiemy juz, ze to pomaga i
                          pomoglo milionom innym...!
                          Wytrwalosci zycze: A...
                          • zuzia36 Re: żona alkoholika 03.11.08, 20:34
                            kurde i znowu masz rację, ciężko mi jak skur... po nocach snią mi się chwile w
                            których zachowanie męża tak bolało, on wydzwania do mnie, nie odebrałam raz,
                            drugi nie dałam rady odebrałam, powiedziałam mu ze musi tam wytrzymać, on co
                            chwilę gada coś innego, mąci mi w głowie, jutro musze koniecznie iść na terapie,
                            bo sie rozpadne
                            • aaugustw Re: żona alkoholika 03.11.08, 21:08
                              zuzia36 napisała:
                              > ... powiedziałam mu ze musi tam wytrzymać, on co chwilę gada coś
                              innego, mąci mi w głowie...
                              _____________________________________________________________.
                              To nie on maci, to Ty sama sobie macisz w glowie, bo choc wiesz juz
                              wiecej, nie zrozumialas jeszcze wszystkiego co Tobie tu napisano...!
                              On probuje gadac z roznych kupek i (nieswiadomie) mowi Tobie te
                              bajki jak maly chlopczyk, ktory sie skarzy mamie w nadzieji, ze ona
                              go przytuli i powie, zeby zostal juz w domu i nie bawil sie z tymi
                              lobuziakami, a potem ta mama zezwoli mu na ulubiona kremowke, zato
                              ze tak meznie cierpial i dawal sobie rady...! ;-))
                              Zuzia, wycisz sie i uspokoj... - Wroc do swiata realnego...
                              Zadaj sobie pytanie: Co ja chce? - Dlaczego raptem czuje sie
                              taka "zmącona"...!? (w wodzie, w ktorej sie mąci nie mozna sie
                              przegladac).
                              Nie zmieniaj swego trzezwego kursu... - Ty jestes (na razie)
                              kapitanem tego statku znajdujacego sie na burzliwych wodach...!
                              Badz dzielna:
                              A...
                              • zuzia36 Re: żona alkoholika 03.11.08, 22:33
                                znowu dzwonił!!!!!! nie odebrałam
                                staram sie z całych sił wykorzystywać to co mi piszecie, ale nie jest to łatwe,
                                zwłaszcza jak on gra mi na emocjach, w tej chwili naprawde nie wiem co mam
                                myśleć, jutro musze musze dostać sie na terapie!
                                • aaugustw Re: żona alkoholika 03.11.08, 22:54
                                  zuzia36 napisała:
                                  > znowu dzwonił!!!!!! nie odebrałam
                                  - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                  Osobiscie nie jestem zwolennikiem chowania glowy w piasek...
                                  ___________________________________________________________.
                                  zuzia36 napisała dalej:
                                  > staram sie z całych sił wykorzystywać to co mi piszecie, ale nie
                                  jest to łatwe, zwłaszcza jak on gra mi na emocjach...
                                  - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                  Wiem, ze to nie jest latwe, ale tego postepowania wedlug wskazowek
                                  serca (nie glowy, ktora doprowadzila Was oboje do stanu obecnego),
                                  mozna sie nauczyc i wycwiczyc...
                                  __________________________________.
                                  zuzia36 napisała dalej:
                                  > ... w tej chwili naprawde nie wiem co mam
                                  > myśleć, jutro musze musze dostać sie na terapie!
                                  - - - - - - - - - - - -
                                  Wylacz glowe i skoncentruj sie na tym co mowi Twoje serce...!?
                                  A potem odpocznij juz dzisiaj, wyluzuj sie a jutro znowu bedzie nowe
                                  dzisiaj, w ktorym - jak piszesz - musisz, (bo chcesz) pojsc na
                                  terapie i zrobisz kolejny krok do przodu, a on zeby za Toba nadazyc,
                                  takze musi (jak zechce) to samo zrobic...!
                                  A... ;-))

                                  • zuzia36 Re: żona alkoholika 04.11.08, 22:20
                                    moja praca domowa od dzisiaj nie myślec o nim przez godzinę
                                    a on dzwonił i przepraszał, przyznał sie do glodu i tesknoty
                                    od następnej środy zaczynam intensywną terapie grupową dla współuzaleznionych
                                    • ela_102 Re: żona alkoholika 04.11.08, 22:26
                                      Brawo!!!!!!!!
                                      i dobranoc :-))))))))
                                    • aaugustw Re: żona alkoholika 05.11.08, 17:54
                                      zuzia36 napisała:
                                      > moja praca domowa od dzisiaj nie myślec o nim przez godzinę
                                      > a on dzwonił i przepraszał, przyznał sie do glodu i tesknoty
                                      > od następnej środy zaczynam intensywną terapie grupową dla
                                      współuzaleznionych
                                      ______________________________________.
                                      Zuzia, Ty wiesz czego chcesz... - Tak trzymaj...!
                                      (to przyniesie swoje owoce...!)
                                      A... ;-))
      • aaugustw Re: żona alkoholika 02.11.08, 00:17
        zuzia36 napisała:
        > jestem zła strasznie zła... dzwonił, powiedział ze ma doła i ze
        wróci wcześniej, manipuluje mną nadal, nawet na odległość, nawet
        przez telefon :(
        > mi też jest ciężko, też mam doła, zwłaszcza weekendy są trudne...
        _____________________________________________.
        Badz dalej wytrwala i konsekwentna... - Nie zalamuj sie i pamietaj,
        ze wszystko ma swoj koniec.
        Zapytaj go, (ale nie przez telefon), czy on chce sprobowac od nowa
        jeszcze raz rozpoczac z Toba nowe zycie, (to stare oznacza picie i
        pieklo). Powiedz mu, co ty chcesz i co od niego oczekujesz...
        Jezeli jedno z Was nie zechce, nie ma wiecej sprawy...
        Reszty dowiesz sie na spotkaniu Al-Anon, bo mnie alkoholikowi nie
        chce sie juz wiecej pisac do wspoluzaleznionej, ktora sama powinna
        juz dawno to wiedziec, jak postepowac z alkoholikiem...!
        Dobranoc:
        A...
        • beacinalor Re: żona alkoholika 09.11.08, 13:06
          witaj
          jestem tu pierwszy raz i nie wiem od czego zaczac...
          Jestem rok i miesiąc mężatka ... to jakiś koszmar, jakbym się
          obudziłą z jakiegoś złego snu....
          nie wiem po co tutaj weszłam - wiem, że to bez sensu..wszystko co
          czytam jakoś tam pasuje do mojego małżeństwa..
          nie rozumiem tylko jak prawie dwa lata ktoś może nei pić a teraz od
          roku może było kilka tygodni kiedy był trzeżwy????

          Czy jest sens żyć - odebrał mi już wszystko- sprzedałam swój dom bo
          był na współwłasność z moją siostrą a się nie polubili w wyniku
          czego wyparła się mnie cała rodzina, garstka moich znajomych o
          niczym nie wie dal nich jest czarujący, nie pracuje od lutego br. a
          to co mielismy ze sprzedaży wpłąciliśmyt na nowy dom i niestety nie
          mamy zdolności kredytowej aby dpokończyć transakcję, płacę
          wynajmowane mieszkania i od trzech m-cy za lewe zaświadczenia i
          zastanawiam się czy jest sens??? Jak długo tak dam radę????
          Zostało mi tylko to życie u jego boku, albo śmierć o której co raz
          częściej myślę jednak jeszcze nei bardzo mam odwage.
          Mam dość i jestem już zmęczona. Chcę zasnać i już nie myśleć, nie
          czuć, nie płakać, przestać się wstydzić....
          • aaugustw Re: żona alkoholika 09.11.08, 15:30
            beacinalor napisała:
            > Czy jest sens żyć...
            > ...sprzedałam swój dom... a to co mielismy ze sprzedaży
            wpłąciliśmyt na nowy dom i niestety...
            _____________________________________.
            A czy jest sens umierac, tylko dlatego,
            ze zle pokierowalas swoim zyciem...(!?
            Ze oczekiwania Twoje byly wieksze od mozliwosci
            ich zrealizowania...!?
            A...
            • aaugustw Re: żona alkoholika 09.11.08, 15:55
              Zuzia o co u Ciebie nowego...!?
              A... ;-))
              • zuzia36 Re: żona alkoholika 09.11.08, 21:04
                w sumie to nic, poza tym ze tesciowa do mnie zadzwoniła wczoraj - umówiła sie na
                dzisiaj, po czym dzisiaj odwołała spotkanie :/ ale to jej problem...
                maż ok tylko boi sie tych wolnych dni
                • aaugustw Re: żona alkoholika 09.11.08, 21:12
                  zuzia36 napisała:
                  > w sumie to nic, poza tym ze tesciowa do mnie zadzwoniła wczoraj -
                  umówiła sie na dzisiaj, po czym dzisiaj odwołała spotkanie :/ ale to
                  jej problem... maż ok tylko boi sie tych wolnych dni
                  __________________________________________________.
                  Dziekuje Zuzia za odpowiedz i reakcje...!
                  Czyli optymista powiedzialby: "U Ciebie wszystko OK!" ;-))
                  A pesymista powiedzialby: "Czyli cisza przed burza!" ;-((
                  W tym momencie zapytalem siebie:
                  A ty kim jestes i co bys powiedzial Zuzi...!?
                  Przyznam sie, ze znalazlem sie w klopotliwej sytuacji: Nie wiem co
                  powiedziec...!? Moze dlatego, ze jestem dzis zmeczony...!? :-\
                  Ale glos sumienia mi wlasnie podpowiada, ze Ty dasz sobie rade...!
                  Tak trzymaj...!
                  Duuuzo Pogody Ducha, zycze:
                  Spokojnej nocy. Dobranoc:
                  A... ;-))
                  • zuzia36 Re: żona alkoholika 09.11.08, 21:34
                    dzięki
                    również spokojnej nocy
                    • ela_102 Re: żona alkoholika 09.11.08, 23:12
                      Pomyślałam ,że jak Twoj mąż zaczyna mówić o strachu przed wolnymi
                      dniami, a nie o chęci uciekania stamtąd...to zaczyna kontaktować się
                      z sobą i z swoimi emocjami, a to wiadomo, w alkoholiźmie bardzo
                      dobrze wróży:-)

                      DOBRANOC dla ciebie i Twojego PREZESA;-)
                      teściową sobie darujemy ;-)
          • ela_102 Beacinarol 09.11.08, 23:15
            nie rozumiem tylko jak prawie dwa lata ktoś może nei pić a teraz od
            roku może było kilka tygodni kiedy był trzeżwy????

            to normalne dla alkoholzmu, że można wrocić do picia...
            Nie uzalezniaj jednak swojego zycia od jego pijaństwa...
            ratuj siebie...
            i tak WARTO zyć.

            ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
            • aaugustw Re: Beacinarol 10.11.08, 11:41
              ela_102 napisała:
              > ... Nie uzalezniaj jednak swojego zycia od jego pijaństwa...
              > ratuj siebie... i tak WARTO zyć.
              _________________________________________________.
              Wlasnie mialem telefon od kobiety, ktora martwi sie
              o meza i chce mu pomoc a sama nie potrafila (przez
              swoj placz) wydobyc z siebie glosu. Zony mojej nie
              bylo, wiec ja udzielilem jej wskazowek, jak trafic
              na najblizsze Mityngi AA i Al-Anon...
              (nie wytrzymalem i takze podpowiedzialem jej - mowiac
              o sobie - pare slow skierowanych przeciwko jej mezow,
              czyli takiemu alkoholikowi, jakim ja jestem...!) -
              Podziekowala mi za zdobyte nowe doswiadczenia, sile
              i nadzieje...! ;-))
              A...
              • zuzia36 Re: Beacinarol 10.11.08, 11:54
                dla nasz zon alkoholików, Wy niepijący alkoholicy jesteście wielką nadzieją,
                dzięki Wam wierzę, że to wszystko ma sens, że warto...
                na spotkanego na ulicy pijanego człowieka patrzę teraz całkiem inaczej, tego co
                wtedy czuję nie jestem jeszcze wstanie nazwać, wiem że chciałabym mu pomóc...
                • aaugustw Re: Beacinarol 10.11.08, 12:00
                  zuzia36 napisała:
                  > ...na spotkanego na ulicy pijanego człowieka patrzę teraz całkiem
                  inaczej, tego co wtedy czuję nie jestem jeszcze wstanie nazwać, wiem
                  że chciałabym mu pomóc...
                  ___________________________________________.
                  Podobnie i moja zona mowi o takich ludziach,
                  ktorych widzi i spotyka na ulicy.
                  A... ;-))
    • aaugustw Re: żona alkoholika 10.11.08, 12:02
      Przez nieuwage napisalem te slowa w innym watku...
      Powtarzam je raz jeszcze tam, gdzie one naleza:
      Zuzia, mam prosbe do Ciebie, (jezeli nie sprawi Ci ona wiekszego
      klopotu), napisz od czasu, do czasu jak sobie radzisz i jak wyglada
      dalszy przebieg terapii u Twojego meza...(!?) - To ma posluzyc mi do
      wzbogacenia moich zyciowych doswiadczen i pozniejszej, (ew.) pomocy
      innym chorym... - Dziekuje Ci z gory.
      (ale nie pogniewam sie, jezeli nie masz czasu na to, lub ochoty...!).
      A... ;-))
      • zuzia36 Re: żona alkoholika 10.11.08, 12:23
        ochota jest a czas też się znajdzie :)
        • aaugustw Re: żona alkoholika 10.11.08, 13:00
          zuzia36 napisała:
          > ochota jest a czas też się znajdzie :)
          _______________________________________.
          Bardzo lubie kobiety, ktore wiedza czego
          chca, a przy tym daja jeszcze nadzieje !
          A... ;-))
          • zuzia36 Re: żona alkoholika 10.11.08, 13:54
            :)
            • ela_102 Re: żona alkoholika 10.11.08, 14:15
              Ten wątek, to prawdziwa "perełka"
              Szkoda, że na innych Forach pijackich nie jest wklejany jako "wzór"
              na czym polega Sapomopoc.
              Nigdzie dotąd nie spotkałam tak czytelnie pozytywnej histori.

              :-)))))))))))))
              a to buduje :-)
              • zuzia36 Re: żona alkoholika 10.11.08, 14:45
                mam nadzieję, że skończy się Happy End -em
                pisanie tu to teraz mój obowiązek. Pomogliście mi jak byłam w potrzebie. Sama
                też przeszukałam internet w poszukiwaniu podobnej historii. Do kilku kobiet
                napisałam maila. Odpisały raz, dwa i cisza. A ja potrzebowałam wsparcia.
                Wiedziałam ze mam szukać pomocy lecz nie wiedziałam gdzie. Bywam na tym forum
                bardzo czesto. Czytam prawie każdy wątek. Często nie bardzo rozumiem o czym
                piszecie, ale myśle ze to kwestia czasu i terapii :) zauważyłam tylko ze mój mąz
                zaczyna mówić podobnie.
                Dzisiaj mam kolejny problem do rozgryzienia. Babcia męża jest chora i mam
                dylemat czy ją odwiedzić, a przy okazji narazić się na spotkanie z rodziną męża.
                Mam ogromną ochotę udać że nic nie wiem o tej chorobie. Ale jeśli są to jej
                ostatnie dni...
                • aaugustw Re: żona alkoholika 10.11.08, 16:22
                  zuzia36 napisała:
                  > ...Dzisiaj mam kolejny problem do rozgryzienia. Babcia męża jest
                  chora i mam dylemat czy ją odwiedzić, a przy okazji narazić się na
                  spotkanie z rodziną męża.
                  > Mam ogromną ochotę udać że nic nie wiem o tej chorobie. Ale jeśli
                  są to jej ostatnie dni...
                  ____________________________________________.
                  Nie moglem szybciej odpisac. Mam takze swoje obowiazki (mile) ;-))
                  Otoz, my zdrowiejacy (i ich wspoluzaleznieni), bedziemy znajdowac
                  sie do konca zycia w procesie odnowy duchowej, czyli tego rozwoju
                  duchowego (moralnego...) - Juz w Biblii stoi, zeby odwiedzac
                  chorych, a wiec ja na Twoim miejscu poszedlbym do niej.
                  Postepowalbym i zachowywalbym sie tak, jak przystalo na czlonka
                  rodziny do ktorej sie nalezy, ale (oczywiscie) z pelna konsekwencja,
                  jezeli chodzi o chorobe meza, tzn. zero tolerancji dla alkoholu i
                  kazdego kto w to jest wplatany... - OPROCZ (i tu sa wyjatki) tych
                  ludzi, ktorych moglaby ta prawda mocno dotknac (czyt. zranic). Do
                  tych osob nalezy na pewno babcia meza. Takie osoby trzeba
                  oszczedzic, gdyz one i tak nie sa juz w stanie ani pomoc, ani
                  zaszkodzic Tobie... - Wszystko inne jak dotychczas...!
                  A... ;-))
                • queen_b Re: żona alkoholika 10.11.08, 16:32
                  Droga Zuziu.
                  Ja z perspektywy osoby, która stoi obok i przygląda się całej Twojej (jak też
                  innych) sytuacji powiem tak. Dla każdego człowieka podczas sytuacji mniej
                  komfortowych chowanie głowy w piasek jest wyjściem idealnym (w tym względzie,
                  gdybyś nie poszła do chorej babci męża). Powiem szczerze, że poszłabym ją
                  odwiedzić bez żadnego ale. Jeżeli są to 'jej ostatnie dni' jak sama mniemasz to
                  tym bardziej. Ona nie jest winna temu, że Twój mąż ma takie problemy z
                  alkoholem. Tym bardziej, że jest to jego babcia która pewnie i tak nie wie o
                  całej sytuacji która się u Was w domu dzieję..
                  To, że spotkasz rodzinę męża to nieuniknione, ale musisz stawić im czoła.
                  Prędzej czy później i tak by Ciebie to spotkało.. Możesz im odmawiać odpowiedzi
                  na ich pytania, bo nie przyszłaś do nich tylko do osoby, która jest ciężko chora
                  i potrzebuje wsparcia.
                  Wiem, że może moje słowa nie trzymają się formy, ale mam nadzieję że wskażą
                  lepszą drogę.
                  Pozdrawiam
                  B
                  • zuzia36 Re: żona alkoholika 12.11.08, 09:04
                    eeeh żebym nie miała za lekko to się rozchorowałam :( a do tego jeszcze teście
                    nękali mnie wczoraj telefonami (byli pijani). Nie odbierałabym ale okazało sie
                    że oni jakieś listy do męża odbierali, w listach jest coś do zapłaty ale oni je
                    zgubili i nie wiedzą nawet skąd te listy!!!!!!!
                    już mi ręce opadają z niemocy....
                    • queen_b Re: żona alkoholika 12.11.08, 16:50
                      zuzia36 napisała:

                      > eeeh żebym nie miała za lekko to się rozchorowałam :( a do tego jeszcze teście
                      > nękali mnie wczoraj telefonami (byli pijani). Nie odbierałabym ale okazało sie
                      > że oni jakieś listy do męża odbierali, w listach jest coś do zapłaty ale oni je
                      > zgubili i nie wiedzą nawet skąd te listy!!!!!!!
                      > już mi ręce opadają z niemocy....


                      Trzymaj się! W takich sytuacjach miło jest mieć w kimś oparcie (przyjaciele,
                      rodzina, nawet rodzeństwo 'jeżeli się je ma..').
                      Współczuję sytuacji z teściami, najgorsze że oni zamiast wspierać to 'dobijają'.
                      Najważniejsze abyś wyzdrowiała, trzymała się mocno.
                      Pozdrawiam i przesyłam mnóstwo pozytywnej i leczniczej energii ;)
                      B.
                      • ela_102 Re: żona alkoholika 12.11.08, 17:24
                        Zuza ;-)
                        A co Ci do tych listów?
                        A co Ci do ich płacenia? a co Ci do ich zagubienia i teściów nie
                        pamiętania?
                        to w ogole nie Twoja sprawa...
                        kupujesz od nich strachy aby sie źle czuć...
                    • aaugustw Re: żona alkoholika 12.11.08, 20:31
                      zuzia36 napisała:
                      > eeeh żebym nie miała za lekko to się rozchorowałam :(
                      - - - - - - - - - - - - -
                      Znasz to: "na pochyle drzewo, ...!" :-((
                      ___________________________.
                      zuzia36 napisała dalej:
                      > ... a do tego jeszcze teście nękali mnie wczoraj telefonami (byli
                      pijani). Nie odbierałabym ale okazało sie że oni jakieś listy do
                      męża odbierali, w listach jest coś do zapłaty ale oni je zgubili i
                      nie wiedzą nawet skąd te listy!!!!!!! już mi ręce opadają z
                      niemocy....
                      - - - - - - - - - - - - - - - -
                      Sprobuj skoncentrowac sie na sobie i nie zawracaj sobie glowy tymi
                      rachunkami... - Zmieniaj tylko to co mozesz zmienic...!
                      Szybkiego powrotu do zdrowia Ci zycze...!
                      A... ;-))
                      Ps. Mysl pozytywnie i pamietaj, ze my jestesmy z Toba...! ;-))
                      • zuzia36 Re: żona alkoholika 12.11.08, 22:24
                        mam doła i to strasznego!!!!!!!
                        sprawę teściów olałam, chyba chcieli ode mnie kasę wyłudzić
                        byłam dzisiaj na terapii, bardzo mi sie podobało i co z tego jak zaraz po
                        zadzwonił mąż i znowu mi oznajmił ze wraca za tydzień, to jest akurat
                        najmniejszy problem (choć skłamałabym gdybym powiedziała ze mnie nie wkurzył)
                        jak tylko wszełam do domu to dostałam opieprz od matki ze czemu tak długo!!!!
                        wiedziała gdzie jestem, nie dzwoniła do mnie i pytałam sie wczoraj czy posiedzi
                        mi z dzieckiem. Koniecznie chciała wiedzieć co ja tam na terapii robie, po czym
                        ze złością zebrała sie i poszła. I co to koniec mojej terapii???? nie mam z kim
                        dziecka zostawić. Dam go do cioci ona będzie jeszcze bardziej zła. Chwilami
                        czuje sie jakby to ona mną manipulowała nie mąż alkoholik. Mam chęc zerwać z nią
                        wszelkie kontakty ale nie mam z kim dziecka zostawić. Zobaczę moze żłobek mi sie
                        uda załatwić, albo ciocie poprosze zeby z nią porozmawiała. Nie wyrabiam
                        naprawdę. Jak nie kijem to pałą. W samochodzie mi chyba hamulce wysiadły. Mam
                        dość!!!!!!!
                        • aaugustw Re: żona alkoholika 13.11.08, 08:03
                          zuzia36 napisała:
                          > ... Nie wyrabiam naprawdę. Jak nie kijem to pałą. W samochodzie mi
                          chyba hamulce wysiadły. Mam dość!!!!!!!
                          ______________________________________.
                          Zuzia, jeszcze nigdy tak nie bylo, zeby jakos nie bylo...! ;-))
                          A takie rozwiazywanie problemow przed spaniem, (wiem z wlasnego
                          doswiadczenia) do niczego nie prowadzi, oprocz bezsennej nocy...
                          Zobaczysz, ze dzisiaj "samo" sie duzo rzeczy wyjasni...!
                          A Ty staraj sie te swoje pozostale sprawy, (zwane problemami), ktore
                          masz do zalatwienia, zalatwiac wedlug ich waznosci - najwazniejsze
                          naprzod i po kolei. Nie staraj sie te kluski polknac od razu... ;-))
                          Na pewno choroba Twoja takze nie sprzyja dobremu samopoczuciu, ale
                          ode mnie mimo wszystko masz zyczenia Pogody Ducha...! ;-))
                          A...
                          • ela_102 Re: żona alkoholika 13.11.08, 08:12
                            Zuzka witaj :-)

                            Oczywiscie, że mozna mieć DOŚĆ!
                            ale i to mija a potem się z tego śmiejemy...
                            Ja byłam samotną mamą z niepelnosprawna córką, piecami i masą
                            kłopotów...na terapię poglebioną musiłam jeździć do innego miasta.
                            zawsze wtedy mówiłam sobie, że DAM RADE i ze NAPEWNO sie ułoży,
                            trochę jak "scarlet" z przeminęło z wiatrem i rzeczywscie tak bylo.
                            Wszystko idzie sobie poukladac...
                            tylko spokojnie przemysleć - nepewno znjadzie sie ktoś kto zajmie
                            sie dzieckiem raz w tygdoniu...

                            nie dawaj sie, glowa do gory i dzialac ;-))))))
                            • zuzia36 Re: żona alkoholika 13.11.08, 08:33
                              dzięki za odzew
                              pogadam dzisiaj z koleżanką z pracy może ona się zgodzi na siedzenie z małym, z
                              terapii nie zrezygnuje napewno!!!!! samochód dzisiaj mama tata mi pozyczył więc
                              mogę wyskoczyć do lekaża
                              jednak po tym wszystkim widzę, że nie mogę liczyć na mamę (tata jest ok ale jest
                              pod pantoflem)niby ona mówi ze mogę, niby ja tak myśle ale wcale tak nie jest.
                              Nie umiem z nią kompletnie rozmawiać! mam chęc zrobić jka mój brat - wyjechać
                              gdzieś dalej i bywać w domu raz na jakiś czas.
                              • ela_102 Re: żona alkoholika 13.11.08, 08:56
                                zuza:

                                Nie umiem z nią kompletnie rozmawiać! mam chęc zrobić jka mój brat -
                                wyjechać
                                gdzieś dalej i bywać w domu raz na jakiś czas.

                                To co się dzieje miedzy Tobą a mamą ma swoje korzenie zancznie
                                wczesniej i jest "skutkiem" nie przyczyną...
                                uciekanie NIC nie rozwiąże...
                                ja i moi bracia uciekalismy tak przez 20 lat i wierz mi NIc to nie
                                dalo. Ja osobiscie zmierzylam się z ta relacja dopiero na terapi
                                pogłebionej i dopiero od niewda moge napisac że moje realcje z mamą
                                sa "własciwe" do sytuacji, choc z pewnością delekie od "idealu"
                                • zuzia36 Re: żona alkoholika 13.11.08, 09:43
                                  właśnie dopiero to do mnie dotarło, że jednak mimo brak chociażby alkoholu źle
                                  działo sie w moim domu. Jestem strasznie uzależniona od mamy. Ona cały czas
                                  rządzi mną, manipuluje i niby to wszystko dla mojego dobra. Chwilami czuję, że
                                  dziecko też powinnam jej oddać bo ona lepiej wie jak go wychować. Czuję sie
                                  potrzebna tylko do obsługi małego np. w nocy albo jak mama chce odpocząć. Cały
                                  czas myślałam, że lepiej dla dziecka jak jest u babci, ale chyba tak nie jest.
                                  Coś tu jest nie tak. Męża alkoholika nie ma a jest nadal źle. Musze to sobie
                                  wszystko poukładac...
                                  • aaugustw Re: żona alkoholika 13.11.08, 10:02
                                    Tak, Zuzia... - Zycie to jeden wielki deal...! - Cos za cos...!
                                    Im wiecej bedziesz potrzebowala mamy, (np. z wygodnictwa)tym
                                    bardziej bedziesz od niej zalezna, a ona wtedy bedzie stawiac swoje
                                    warunki...
                                    To cale zycie zaczyna sie od dawania i brania... - Im wiecej dasz,
                                    (a ten drugi wezmie), tym wieksze ma on poczucie zobowiazania wobec
                                    Ciebie...
                                    Albo inaczej: Jezeli pozyczysz komus pieniadze, chcesz wiedziec co
                                    on z nimi chce zrobic i kiedy Ci je odda...!? - Czy to jest
                                    mieszanie sie w jego sprawy...(!?).
                                    Moral z tej bajeczki taki, ze to nie mama, a Ty sama dopuscilas do
                                    takiej sytuacji, wiec prosze nie marudzic...- (to ma byc zart) ;-)
                                    Pociesze i napisze, ze Twojej "winy" jest tylko 50%, ale my wiemy,
                                    ze winy tu nie ma.
                                    W zyciu tak to juz jest, ze rodzice daja, a dzieci biora...
                                    Nauczyciele nauczaja, a uczniowie sie ucza...
                                    A kiedy dojrzeja, przekazuja to dalej...
                                    A...
                                    • zuzia36 Re: żona alkoholika 13.11.08, 10:10
                                      żebym jeszcze umiała z nią rozmawiać... z nikim poza rodzicami nie mam problemu,
                                      jestem otwartą osobą a w domu jest problem
                                      Koleżanka się zgodziła, więc wtorek mam załatwiony. A jak sytuacja w domu
                                      zobaczę dzisiaj.
                                      • to_ja_pytam Re: żona alkoholika 13.11.08, 10:21
                                        Po kolei pozałatwiasz wszystkie bolące sprawy, na pewno. Tak jak
                                        wcześniej augustw napisał, kolejność wedłuch ich ważności :) Skoro
                                        już zaczęłaś tę "pracę" - wszystko wokół Ciebie zacznie się
                                        zmieniać, zobaczysz. Nie każdemu się to spodoba, ale to już nie twój
                                        problem :)
                                        Pozdrawiam :)
                                        • zuzia36 Re: żona alkoholika 13.11.08, 10:51
                                          właśnie rozmawiałam z terapeutką męża, radzi sobie tam dobrze, nic nie mówi o
                                          wyjściu, troszkę sobie pogadałyśmy i już mi lepiej :)
                                          jeszcze raz dzięki za wsparcie
                                          • aaugustw Re: żona alkoholika 13.11.08, 13:06
                                            zuzia36 napisała:
                                            > właśnie rozmawiałam z terapeutką męża, radzi sobie tam dobrze, nic
                                            nie mówi o wyjściu, troszkę sobie pogadałyśmy i już mi lepiej :)
                                            > jeszcze raz dzięki za wsparcie
                                            ____________________________________________.
                                            ;-)) Ha, ha, ha... - zazdrosc go zzera, boi sie
                                            ze jestes sama i mozesz kogos poznac, dlatego
                                            tak postepuje, (- z wlasnego doswiadczenia...!) :-(
                                            A... ;-))
                                            Ps. Czyz nie uklada sie wszystko samo, kiedy sie dziala...!?
                                            Trzeba tylko dzialac...! ;-))
                                            • zuzia36 Re: żona alkoholika 13.11.08, 13:13
                                              o kurczaki w życiu bym tak na to nie spojrzała!!!!! masz rację!!! rozmawialiśmy
                                              zaraz po mojej terapii i mówiłam mu ze jestem zadowolona, ze poznałam nowych
                                              ludzi i że było bardzo fajnie. A to zazdrośnik jeden!!!!!!!
                                              dostałam własnie dodatkowe pieniądze w pracy więc idę sobie sprawić przyjemnośc,
                                              sobie i dziecku oczywiście :)
                                              • aaugustw Re: żona alkoholika 13.11.08, 13:21
                                                zuzia36 napisała:
                                                > dostałam własnie dodatkowe pieniądze w pracy więc idę sobie
                                                sprawić przyjemnośc sobie i dziecku
                                                _________________________________________________.
                                                Czy musi byc zaraz dziecko, jezeli chce sie sobie
                                                sprawic troche przyjemnosci...!? :-(
                                                A... ;-))
                                                • zuzia36 Re: żona alkoholika 13.11.08, 13:33
                                                  ale ja uwielbiam patrzeć jak on się cieszy z zabawek!!!!
                                                  • aaugustw Re: żona alkoholika 13.11.08, 13:39
                                                    zuzia36 napisała:
                                                    > ale ja uwielbiam patrzeć jak on się cieszy z zabawek!!!!
                                                    _____________.
                                                    Ladny unik...! :-((
                                                    A... ;-))
                                                    Ps. Nie dodalem w poprzednim poscie, ze to mial byc taki zart
                                                    na odprezenie, kiedy pisalem o tym zrobieniu sobie przyjemnosci i...
                                                    (ew.) dziecku ;-))
                                                  • to_ja_pytam Re: żona alkoholika 13.11.08, 13:50
                                                    aaugustw napisał:
                                                    > Ladny unik...! :-((
                                                    Hi, hi, fakt. Ale co by nie mówić, tak szybko minie ten czas kiedy
                                                    może tego doświadczać... niech więc korzysta :))
                                                  • zuzia36 Re: żona alkoholika 13.11.08, 14:03
                                                    dzięki za błogosławieństwo ;)
                                                    a sobie kupię karnet na solarium zeby nie gadali zem bladzioch ;)
                                                  • aaugustw Re: żona alkoholika 13.11.08, 14:22
                                                    zuzia36 napisała:
                                                    > a sobie kupię karnet na solarium zeby nie gadali zem bladzioch ;)
                                                    _________________________________.
                                                    To az tylu ich gada, ze Ty bladzioch...!? :-((
                                                    Gdzie Ty jeszcze, oprocz solarium sie rozbierasz...!? :-o
                                                    A... ;-))
                                                    Ps. (a powaznie): Pograj swemu "staremu" troche na nerwach,
                                                    to bedzie procentowac - pozniej...!
                                                    (i nie koniecznie w dzieciach...!) ;-))
                                                  • zuzia36 Re: żona alkoholika 13.11.08, 14:30
                                                    a w dzieciach tez może ;)
                                                    a że blada jestem ludzie stwierdzają po paszczy :] mnie tam to nie przeszkadza,
                                                    ten typ tak ma ale nie zaszkodzi podsmażyć trochę tyłka
                                                  • aaugustw Re: żona alkoholika 13.11.08, 14:35
                                                    zuzia36 napisała:
                                                    > ...ten typ tak ma ale nie zaszkodzi podsmażyć trochę tyłka
                                                    __________________________________________.
                                                    Najlepiej sie smazy na oleju naturalnym...!
                                                    A... ;-))
                                                    Ps. Tu juz sam nie wiem, czy to zart, czy glod...!? :-((

                                                  • zuzia36 Re: żona alkoholika 13.11.08, 14:47
                                                    na oleju to frytki są pyszne!
                                                    Ps. tez jestem głodna
                                                  • aaugustw żona uzależnionego... 13.11.08, 18:30
                                                    zuzia36 napisała:
                                                    > Ps. tez jestem głodna
                                                    ________________________________________.
                                                    Głod zaspokoilem, ale apetyt pozostal...! ;-))
                                                    (smiejmy sie, dopoki nie ma nowych trosk...!).
                                                    A...
                                                    Ps. Jak tam zakupy i przyjemnosci...!?
                                                  • zuzia36 Re: żona uzależnionego... 13.11.08, 21:08
                                                    nie miałam czasu na zakupy - gnałam do domu zeby znowu mamuśka sie na mnie nie
                                                    darła. Najgorsze ze auto zepsute a potrzebne mi na dojazdy do ośrodka. Prześpie
                                                    sie z tym a rano pomyśle, który tu kolega zna się na autach. Dobrze, ze nic mi
                                                    sie nie stało (jechałam bez płynu hamulcowego!!)
                                                  • aaugustw Re: żona uzależnionego... 14.11.08, 10:36
                                                    zuzia36 napisała:
                                                    > Dobrze, ze nic mi sie nie stało (jechałam bez płynu hamulcowego!!)
                                                    ___________________________________.
                                                    Faktycznie, moglo to sie skonczyc nieciekawie...! :-((
                                                    Zobacz na ile prob zyciowych jestes teraz wystawiona...!
                                                    Jaka cierpliwoscia musisz sie teraz wykazac, aby za zaistniala
                                                    sytuacje nie zwalac winy na meza, ktory gdyby nie pil... ble, ble,
                                                    ble... ;-))
                                                    Trzymaj sie dzielnie, bo problemiki dopiero przed Wami...!
                                                    A... ;-))
                                                  • zuzia36 Re: żona uzależnionego... 14.11.08, 11:50
                                                    eeeh niestety :( jak to mówią: umiesz liczyć - licz na siebie!
                                                    Nie wiem tylko czy dobrze robie nie mówiąc mu np. o całej sytuacji z listami i
                                                    jego rodzicami.
                                                  • ela_102 Re: żona uzależnionego... 14.11.08, 12:00
                                                    Zuza, bardzo dobrze robisz moim zdaniem.
                                                    Ona tam tak jak i Ty tutaj zamga się z bardzo trudnymi sprawami,
                                                    dokładanie mu czegokolwiek na co i tam nie ma tam wpływu nie ma
                                                    sensu.Pamiętam jak zadzownił na odwyk mój syn informujac mnie, że
                                                    moja Mama miala "operację" jakiś czas temu, i że wszystko już jest
                                                    ok.Strasznie sie tym zamartwialam a wyjść przecież i tak nie mogłam.
                                                    Terapeutka musila poswiecic mi dodatkowe kilka godzin aby przywrócić
                                                    we mnie spokoj...
                                                    Corka jak dzwonila to tylko OBIE PLAKALYSMY do sluchawki nie mogąc
                                                    wydobyć z siebie ani slowa...przerzucilysmy sie więc świadomie na
                                                    listy...bardzo mila pamiatka ...

                                                    na zmaganie się z problami przyjdzie czas, ale trzeba miec do tego
                                                    odpowiedni zasob sil i wiary we wlasne mozliwosci...
                                                  • aaugustw Re: żona uzależnionego... 14.11.08, 12:09
                                                    Tu roznimy sie diametralnie, bo moja szkola "gloszenia prawdy",
                                                    bierze sie stad, ze w domu tesciow, w ktorym kiedys mieszkalem
                                                    zawsze ta prawda (zwlaszcza o chorobach innych) zatajana byla przed
                                                    chora na serce tesciowa... - A ona zawsze dowiadywala sie potem o
                                                    tym, i bylo jeszcze gorzej... - Dlatego ja jestem zwolennikiem
                                                    nagiej prawdy, obojetne jaka ona mi sie objawi... - Najwazniejsze
                                                    znac prawde...!
                                                    A...
                                                  • ela_102 August 14.11.08, 12:20
                                                    Oczywiscie, że prawda nas wyzwoli więc z pewnoscią nie róznimy się w
                                                    tej kwestii a juz napewno nie diametralnie...
                                                    Ja pisałam tylko o pewnej delikatnośći rozważeniu co na dany moment
                                                    zuzi mąż z ta prawdą może zrobić?
                                                    Ja dopiero jak wróciłam z odwyku, choć wiedziałam o tym przecież
                                                    duzo wcześniej , powiedziałam mojej córce na co przyszlo mi
                                                    zachorować i gdzie tak naprawdę byłam, bo miałam mozliwośc utulenia
                                                    jej przy tej wiadomości, uspokojenia...
                                                    jej alkoholizm wcześniej wydawał się chrobą doprowadzajacą z
                                                    pewnoscią do smierci...a Ona przecież wszystkiego, ale mojej śmierci
                                                    by sobie nie życzyła..
                                                    Była u nas jakiś czas temu ciotka, zachorowalo jej się i otoczylismy
                                                    ją odpowiednią opieką - nie dzownilismy do tego z którym mieszka aby
                                                    go tam nie niepokoić, przecież to mial byc jego czas wytchnienia...
                                                    jak przyjechal to sie dowiedzial i dziekowal, że go nie
                                                    niepokoilismy...

                                                    o czyms takim piszę a nie o ukrywaniu "prawdy" August;-)
                                                  • aaugustw Ela na 102 ;-)) 14.11.08, 12:51
                                                    Przez to jedno moje zdanie wyszlo tak, jakbym Twoja "szkole"
                                                    negatywnie ocenil, a ja chcialem tylko zwrocic uwage na moja
                                                    "bezpardonowosc" tam, gdzie chodzi o prawde, choc wiem, ze taka
                                                    "jawnosc" moze ranic i moze byc gorsza od zatajenia niektorych
                                                    rzeczy)... - Coz, ja nie zawsze mam wyczucie w "koniuszkach palcow",
                                                    ze wzgledu na uszkodzone tam nerwy przez alkohol...! ;-))
                                                    A...
                                                  • zuzia36 Re: Ela na 102 ;-)) 14.11.08, 13:15
                                                    pamiętam jak sama podczas ciązy leżałam wielokrotnie w szpitalu i pamiętam ta
                                                    niemoc (musiałam leżeć) dlatego doszłam do wniosku, że te dwa miesiące są czasem
                                                    dla męża, że powinien je wykorzystac na pracę nad sobą. A cała ta sytuacja z
                                                    teściami wg mnie jest w tej chwili mało ważna.
                                                  • aaugustw Re: Ela na 102 ;-)) 14.11.08, 13:45
                                                    zuzia36 napisał(a):
                                                    > ... te dwa miesiące są czasem dla męża, że powinien je wykorzystac
                                                    na pracę nad sobą...
                                                    ______________________________________________.
                                                    Nie zapomnij owinac go w wate, zeby bron Boze nie nabil sobie guza
                                                    przez kolegow...! ;-))
                                                    Ja dalej twierdze, ze on tam ma nauczyc sie zycia i osadow
                                                    wszelkiego rodzaju, a to bylby temat do kregu terapeutycznego...!
                                                    (jego oczka otwarlyby sie troche na stan faktyczny tego swiata...!).
                                                    Ale to Twoj maz, aja z nim zyc nie bede...!
                                                    A... ;-))
                                                  • ela_102 Re: Ela na 102 ;-)) 14.11.08, 13:29
                                                    tak...ha ha ha przez alkohol! a już;-)
                                                    poprostu faceci mają inaczej niż kobity...
                                                    to wynika z płci a nie z braku czy nadmiaru alkoholu, taka
                                                    delikatność ;-)
                                                    ha ha ha ha
                                                  • aaugustw Re: żona uzależnionego... 14.11.08, 12:03
                                                    zuzia36 napisała:
                                                    > eeeh niestety :( jak to mówią: umiesz liczyć - licz na siebie!
                                                    > Nie wiem tylko czy dobrze robie nie mówiąc mu np. o całej sytuacji
                                                    z listami i jego rodzicami.
                                                    _________________________________________________________.
                                                    Dopoki jestescie jednoscia, powinien wszystko wiedziec...!
                                                    Tylko prawda nas wyzwoli... - (glosna prawda - dodaje ja)!
                                                    A... ;-))
                                                  • aaugustw Re: żona alkoholika 13.11.08, 14:17
                                                    to_ja_pytam napisała:
                                                    > Hi, hi, fakt. Ale co by nie mówić, tak szybko minie ten czas kiedy
                                                    > może tego doświadczać... niech więc korzysta :))
                                                    _________________________________________________________.
                                                    No wlasnie: Ten czas tak szybko mija, a ja tak daleko...!? :-(
                                                    (to tez niby zart...!) ;-))
                                                    A...
                                                  • to_ja_pytam Re: żona alkoholika 13.11.08, 14:22
                                                    aaugustw napisał:
                                                    > No wlasnie: Ten czas tak szybko mija, a ja tak daleko...!? :-(
                                                    > (to tez niby zart...!) ;-))

                                                    Aaugustw - powoli lecz pewnie :)
                                                    (to całkiem poważnie :)))
                                        • aaugustw Re: żona alkoholika 13.11.08, 13:02
                                          to_ja_pytam napisała:
                                          > ... kolejność wedłuch ich ważności :) Skoro już zaczęłaś
                                          tę "pracę" - wszystko wokół Ciebie zacznie się zmieniać, zobaczysz.
                                          Nie każdemu się to spodoba, ale to już nie twój problem :)
                                          > Pozdrawiam :)
                                          _______________________________________.
                                          Dokladnie tak to potem juz samo leci...! ;-))
                                          Tez pozdrawiam:
                                          A... ;-))
                                      • aaugustw Re: żona alkoholika 13.11.08, 13:01
                                        zuzia36 napisała:
                                        > Koleżanka się zgodziła, więc wtorek mam załatwiony...
                                        ___________________________________.
                                        Suuuper, najwazniejsze zalatwilas...!
                                        (reszta moze poczekac...!).
                                        A... ;-))
                              • aaugustw Re: żona alkoholika 13.11.08, 09:20
                                zuzia36 napisała:
                                > ..Nie umiem z nią kompletnie rozmawiać! mam chęc zrobić jka mój
                                brat - wyjechać gdzieś dalej i bywać w domu raz na jakiś czas.
                                _______________________________________________________.
                                Po co uciekac...? - Ja tez uciekalem zawsze przed swoja choroba,
                                zwalajac wine na miejsca i okolicznosci mnie tam otaczajace... -
                                Dopiero, kiedy przestalem pic i zachowywac sie jak czlowiek, inni
                                cholernie sie takze zmienili, a ci ktorzy nie mogli odpadli ode mnie
                                sami.
                                A...

    • aaugustw Re: żona alkoholika 14.11.08, 14:27
      Jezeli uwazasz, ze Ty sama potem (po terapii) dasz sobie z nim rady,
      to juz dzisiaj mylisz sie bardzo...
      Dlatego napisalem wczesniej, ze "problemiki" dopiero nadejda,
      ale nie wiem, czy zwrocilas na to zdanie uwage...(!?).
      Ja tam wolalbym szlif na terapii, czyli: "Koniec z bolem, anizeli
      bol bez konca" :-(
      A... ;-)

      • zuzia36 Re: żona alkoholika 14.11.08, 14:32
        a myślisz, ze czemu tu o tym pisze??? przemyśle jeszcze sprawę
        • aaugustw Re: żona alkoholika 14.11.08, 15:17
          zuzia36 napisała:
          > a myślisz, ze czemu tu o tym pisze??? przemyśle jeszcze sprawę
          ___________________________________________________.
          No wlasnie, po to , abysmy sobie tak odpowiadali...!
          A... ;-))
    • zuzia36 Re: żona alkoholika 16.11.08, 21:27
      witam
      jestem po maratonie "jaka jestem? kim jestem?". Jednego jestem pewna - będę tam
      chodzić!
      a mąż znowu wraca, w tym tygodniu podejmie decyzje kiedy wraca i wiecie co już
      się nie boję jego powrotu! niech wraca! przynajmniej mi samochód naprawi ;)
      • ela_102 Re: żona alkoholika 17.11.08, 08:10
        zuza:

        jestem po maratonie "jaka jestem? kim jestem?". Jednego jestem
        pewna - będę tam
        chodzić!

        i tak własnie trzymaj:-)))))))
      • aaugustw Re: żona alkoholika 17.11.08, 09:10
        zuzia36 napisała:
        > witam jestem po maratonie "jaka jestem? kim jestem?". Jednego
        jestem pewna - będę tam chodzić!
        - - - - - - - - - - - - - - - -
        Na czyms takim mozna tylko zyskac...! ;-))
        ____________________________________.
        zuzia36 napisała dalej:
        > a mąż znowu wraca, w tym tygodniu podejmie decyzje kiedy wraca...
        przynajmniej mi samochód naprawi ;)
        - - - - - - - - - - - - - - - - -
        Nie zapomnij tylko co nam obiecalas... - Pisz o wszystkim,
        nie tylko o tym co on naprawi... :-\
        A...
        • zuzia36 Re: żona alkoholika 17.11.08, 10:48
          hymmmmm muszę powiedzieć, że niepotrzebnie zmarnowałam 3 tygodnie, niepotrzebnie
          czekałam z terapią
          • ela_102 Re: żona alkoholika 17.11.08, 12:34
            zuza:
            niepotrzebnie zmarnowałam 3 tygodnie, niepotrzebnie
            czekałam z terapią

            pomyślałam sobie, dobrze, że tylko trzy a nie np sześć lub siedem;-)
            • zuzia36 Re: żona alkoholika 17.11.08, 12:43
              tylko przez te 3 tygodnie miałam niby odpocząć a wcale tak nie było i po co mi
              to było??? jutro mam znowu spotkanie i już sie nie mogę doczekać :)
              • ela_102 Re: żona alkoholika 17.11.08, 14:20
                zuza:
                po co mi to było???

                właśnie po to, aby stwierdzić, że zmarnowałaś czas.
                no i wiadomo z nauką , aby tego więcej nie robić :-)
      • aaugustw Re: żona alkoholika 17.11.08, 20:40
        zuzia36 napisała:
        > ... niech wraca! przynajmniej mi samochód naprawi ;)
        __________________________________________.
        Tak... - O hamulcach i w zyciu trzezwym trzeba tez
        pamietac, ale najpierw trzeba ruszyc z miejsca...!
        A...

        • zuzia36 Re: żona alkoholika 17.11.08, 22:05
          dzwonił znowu. Pojechał tam bez kurtki i prosił żebym mu wysłała własnie kurtkę
          i trochę pieniędzy na jedzenie. A jak już będę po wypłacie (czyli po 1) to
          prosił o jeszcze kasy :) tylko się zastanawiam po co jak on za tydzień ma wyjść
          ;) prosił tez o zdjęcie małego i moje !!!!!!! a babcię odwiedziłam. Znowu sie
          okazało, że strach ma wielkie oczy, jutro lece do nie z samego rana. Popłakała
          sie kobiecina ale nie dociekała nie pytała za dużo, spytała sie tylko jak ma mi
          pomóc więc poprosiłam żeby sie za nas modliła.
          • aaugustw Re: żona alkoholika 18.11.08, 19:57
            zuzia36 napisała:
            > ...babcię odwiedziłam. Znowu sie okazało, że strach ma wielkie
            oczy...
            __________________________.
            A starszych sluchac sie nie chcialo...! ;-))
            A...
            Ps. Pamietaj o danej obietnicy, ze bedziesz
            nam pisac takze wtedy, kiedy maz wroci z terapii.
            Bo wtedy rozpocznie sie Wasze zycie od nowa...!
            (tego Ci zycze i taka mam nadzieje...!) ;-))
            • zuzia36 Re: żona alkoholika 18.11.08, 21:10
              będę pisać :)
              Jestem po terapii i tam dowiedziałam się, że jestem nadopiekuńcza dla męża.
              Chciałabym być dla niego wsparciem, ale wychodzi na to ze źle robie. Wg
              terapeutki niepotrzebnie wysłałam mu zimową kurtkę. Wczoraj podczas naszej
              rozmowy telefonicznej mówiłam mu żeby spojrzał inaczej na termin końca terapii,
              żeby nie wmawiał sobei jeszcze miesiąc ale tylko 4 tygodnie. Naprawdę bylam
              święcie przekonana ze robie dobrze a tu masz babo placek. Nie wiem naprawdę nie
              wiem w jaki sposób mam go wspierać. Czy to ze tego 15 grudnia pojadę po niego
              będzie błędem???? ale mam zamęt w głowie...
              • ela_102 Re: żona alkoholika 19.11.08, 07:41
                Jak zaczniesz mysleć (rzeczywiście o sobie)w oderwaniu od niego...
                stworzysz konieczny dystans, ktory ten zamęt uporządkuje...
                • zuzia36 Re: żona alkoholika 19.11.08, 07:55
                  tylko jak mam do tego dojść??? naprawdę jestem zagubiona, nie wiem co robić,
                  długo wczoraj nie mogłam zasnąć, a znając siebie bede dzisiaj czytać i czytać
                  dużo na ten temat
                  • aaugustw Re: żona alkoholika 19.11.08, 09:42
                    zuzia36 napisała:
                    > tylko jak mam do tego dojść??? naprawdę jestem zagubiona, nie wiem
                    co robić, długo wczoraj nie mogłam zasnąć, a znając siebie bede
                    dzisiaj czytać i czytać dużo na ten temat
                    _________________________________________.
                    Przyjmij to jako normalna rzecz... - Tak sie
                    dzieje u kazdego, u kogo cos zaczelo sie od nowa...
                    Porownaj to do starego domu, w ktorym nie dalo sie
                    juz zyc, wiec trzeba bylo go najpierw zburzyc, a
                    potem rozpoczac budowe nowego (od nowa...).
                    A...
                    Ps. Ja mialem taki metlik w glowie na mojej pierwszej terapii...
                    To potrwa dlugo jeszcze, dlatego tak zalezy mi teraz na Twoich
                    postach... - Tamto bylo tylko rozgrzewka...! ;-))

                    • zuzia36 Re: żona alkoholika 19.11.08, 10:01
                      żałuje tylko, że ośrodek tak daleko a ja nadal bez samochodu bo już bym tam
                      była, musze z kimś pogadać, nie radzę sobie z tym mętlikiem w głowie
                      • 1962wolf Re: żona alkoholika 19.11.08, 10:49
                        Zuziu-to ,ze wysłałas swojemu mężowi kurtkę zimową-to rzecz
                        zupełnie normalna i na miejscu. nawet psa się na zimę w
                        budzie ociepla.
                        nie traktuj wszystkiego z terapii dosłownie- są pewnbe rzeczy ,
                        które można zastosować literalnie ,co do joty, ale cała
                        reszta wiedzy, informacji wymaga pewnego czasu i nabrania
                        dystansu. inaczej mozna wylać "dziecko z kąpielą". sądzę ,że
                        Twój terapeuta iunformując Cię o niewłaściwości wysłania kurtki
                        zimowej-nie miał na myśli samego tego faktu- tylko sposób w
                        jaki do tego podeszłaś, Twoje reakcje i zapewne inne
                        zachowania, wypowiedzi przy okazji-które temu towarzyszyły.
                        nie funkcjonujemy w jakiejś oderwanej rzeczywistości---
                        współtworzymy ją Zuziu. mniej , lub bardziej świadomie.
                        teraz chodzi u Ciebie o to, byś zaczęła to robić świadomie-
                        nie na podstawie odruchów wpojonych od dziecka, od dnia slubu
                        itd. Twój mąż sam mógłby Cię o kurtkę poprosić-----korona z
                        głowy by mu nie spadła. a Ty , jesli już mu ja wysłałaś,
                        nie traktuj tego jako "swojego błędu"..........potraktuj to
                        jak rzecz zwyczajną, lecz nie jako obowiązek troszczenia się
                        nieustannie o niego.
                        jest dorosły......przynajmniej wedle metryki.
                        powodzenia i cierpliwości Ci zyczę..........i dużo odwagi na
                        zmiany. bo bez zmian się nie obejdzie.
                        • zuzia36 Re: żona alkoholika 19.11.08, 11:02
                          Wysłałam mu ją po wielu jego prośbach, prędzej mu jej nie wysłałam bo byłam
                          chora i nie miałam siły na bieganie na pocztę. Masz rację terapeutce chyba
                          bardziej chodziło o coś innego a tą kurtkę tak przy okazji wspomniała. Mówiłam
                          jej o tym jak tłumaczyłam mężowi że źle podchodzi do terminu swojego wyjścia. On
                          cały czas mówi jeszcze miesiąc a ja mu radziłam żeby patrzył na to że to tylko 4
                          tygodnie i chyba to pocieszanie wg niej było nie bardzo, bo on tam taki biedny
                          jeszcze miesiąc musi siedzieć. Pamiętam z własnego doświadczenia, że takie inne
                          podchodzenie do terminu jest lepsze. Każdą prośbę męza staram się dzielić na
                          pół, nie dawać mu wszystkiego o co tylko poprosi. Ciężko mi naprawdę mi ciężko :(
                          • 1962wolf Re: żona alkoholika 19.11.08, 11:09
                            jak Ci to powiedzieć, by Cię nie zasmucić?
                            pewnie lepiej wprost.
                            z mojego doświadczenia i z tego co sam widziałem na terapii-
                            zamknietej w taki , czy inny sposób. to wiekszość z nas/
                            czyli alkoholików/ wcale się nie spieszyła do wyjścia. terapia
                            stanowiła pewien "azyl"....... takie miejsce bezpieczne, dające
                            odpoczynek od nałogu.
                            bardziej liczyłem dni do "wyjścia" -jako koniec wakacji-niż
                            dni trzeźwe.
                            poprostu bałem się, że jak wyjdę, już będzie normalne zycie,
                            normalne zagrożenia, codzinne sprawy. a tego się chyba
                            najbardziej bałem. naprawde wcale mi się nie spieszyło do
                            wyjścia. mimo że bardzo mi brakowało kontaktu z zoną,
                            dziecmi itp.
                            oczywiście nie wszyscy ta nas tak mieli.........
                            ale, pozyjesz , zobaczysz.
                            nie ma co dzielić włosa na 4, póki jeszcze jest ich więcej
                            na głowie.
                            hej
                            • zuzia36 Re: żona alkoholika 19.11.08, 11:15
                              on zadzwonił i powiedział, że strasznie za nami tęskni, że jeszcze miesiąc jak
                              nas zobaczy. Dlatego radziłam mu patrzeć inaczej na ten miesiąc. Co do strachu
                              myśle że M też sie boi, tym bardziej że czeka go masa problemów do rozwiązania
                              tu na miejscu.
                              • zuzia36 Re: żona alkoholika 19.11.08, 11:16
                                dodam jeszcze, że ja też się boje jego powrotu
                                • 1962wolf Re: żona alkoholika 19.11.08, 11:35
                                  moja zona , też się bała tego momentu , gdy wyjdę
                                  a jakiś czas potem , gdy już wyszedłem, rozmawialismy, na
                                  tematy okołoalkoholowe i wtedy mi powiedziała. że gdzies tak
                                  w połowie mojej terapii ogarnęła ją zwyczajnie wściekłość i
                                  rozżalenia na mnie, na cały świat itd. że poraz kolejny
                                  wszystko spoczywa na je barkach, że mnie znów nie ma, gdy
                                  powinienem akurat być, bo akurat jestem na terapii.
                                  no wiesz.........takie mysli ja nachodziły. jaki jest tego
                                  sens, czy w ogóle jakiś jest, czy nasze małżeństwo ma sznase
                                  przetrwać, co z tego Ona będzie miała, co dzieci itd itp.
                                  to długi proces= zarówno leczenie alkoholizmu, jak i leczenie
                                  współuzależnienia. może mojej zonie było odrobinę łatwiej,
                                  ponieważ Ona swoja terapię dla współuzaleznionych robiła 2 lata
                                  wczesniej niż ja swoją. miała wiekszy dystans, miała jakieś
                                  osiągnięcia już w "wojowaniu " ze mną. odseparowała się ode
                                  mnie , dzieci też to zrobiły-sa dorosłe. a mimo to postanowiła
                                  mi dać ostatnią szansę w naszym wspólnym zyciu. postawiła
                                  warunek: idziesz na terapię, bo wszelkie poprzednie Twoje
                                  pomysły zawiodły.
                                  nie wiem jaka będzie nasza przyszłość, ale sądzę ,że mamy
                                  oboje wiele przesłanek na sukces wspólny. i tego samego życze
                                  Tobię i Twemu mężowi.
                                  jednak przestrzegam od razu /i nie odbieraj tego jak
                                  smędzenia, czy jakiegoś wymadrzania się/ przed hurraoptymizmem ,
                                  lub przed pochopnym przekreslaniem wszystkiego , gdy tylko
                                  coś okaże sie inne niż planowałaś sobie.
                                  wszystko wymaga wiele pracy, wysiłku...........i tak naprawdę
                                  w pierwszym roku abstynencji, i wychodzenia ze współuzaleznienia
                                  czynnego /czy jak to się tam nazywa. to jest poprostu nudno,
                                  upierdliwie, mozolnie.......a wszelkie ekstazy są niewskazane.
                                  wręcz odwrotnie.
                                  hej
                                  • zuzia36 Re: żona alkoholika 19.11.08, 11:54
                                    nawet nie wiesz jak marzę o tym żeby było nudno, a etap wściekłości na jego brak
                                    już przeszłam
                                    • 1962wolf Re: żona alkoholika 19.11.08, 12:05
                                      ale Wasze wzajmene oczekiwania, niekoniecznie musza się
                                      spotkać.
                                      mnie najpierw zaskoczyło- że normalność jest nudna-potem sie
                                      tego wystarszyłem. jeszcze póxniej , zaczałem szukac dziury w
                                      całym , czy aby moja żona nie potrzebuje czegos innego. nie
                                      byłem już młodym naiwnym , co to pierwszy raz próbuje"nie
                                      pić" .ale gdzies tam w głebi głowy, roiły mi się jakieś
                                      wyobrażenia, że do jasnej cholery ta cała trzeźwość musi
                                      nieść ze sobą jakieś pozytywne aspekty. tylko poprostu gapiłem
                                      sie w inną stronę.
                                      dlatego, Twego faceta , może w którymś momencie
                                      przestraszyć, że jest zwyczajnie, normalnie, że nawet sex nie
                                      stanowi już takiej nagrody niż kiedyś............jesli
                                      rozumiesz co mam na myśli.
                                      ale z tego co piszesz, a czym dalej, tym bardziej jestem
                                      tego pewny, że wiesz czego chcesz.......byleś mówiłą mu o tym
                                      wprost/ co nie oznacza, że on się na wszystko zgodzic musi /
                                      wiesz?.............moją zonę najbardziej zdziwiło, gdy
                                      zacząłem mieć swoje zdanie nagle w domu, gdy przestałem się
                                      na wszystko zgadzać.
                                      bo przedtem, gdy pochlałem przez czas dłuższy-to miałem
                                      moralniaka, a gdy go miałem . to robiłem się "taki malutki"
                                      i naprawiałem wszystko jak leci, zgadzałem się ze wszystkim,
                                      aż w środku rodził się bunt------i wtedy jechałem po najn
                                      iejszej linii oporu-czyli : flaszka-demolka i jak zwykle.
                                      hej
                                      • zuzia36 Re: żona alkoholika 19.11.08, 12:19
                                        żebym tylko przy nim nie dostała znowu małpiego rozumu i nie zapomniała czego
                                        chcę, eeeeh pożyjemy zobaczymy
                                        • 1962wolf Re: żona alkoholika 19.11.08, 12:38
                                          powodzenia dla Was obojga

                                          ps-nie zakładaj z góry najgorszego scenariusza własnych
                                          zachowań, masz jeszcze duzo czasu- by się przygotować. to
                                          jak trening. 1000 x powtórzona czynność, w końcu staje się
                                          odruchem warunkowym-czyli równoznacznym z bezwarunkowym
                                          hej
                                          • zuzia36 Re: żona alkoholika 19.11.08, 12:41
                                            dzięki za wsparcie
                                            jakoś taki mam dzień zdołowany :)
              • to_ja_pytam Re: żona alkoholika 19.11.08, 07:54
                zuzia36 napisała:
                Naprawdę bylam
                > święcie przekonana ze robie dobrze a tu masz babo placek. Nie wiem
                naprawdę nie
                > wiem w jaki sposób mam go wspierać.
                Ela ma rację, głównie zajmuj się sobą, a trzeźwienie męża zostaw
                jemu. I tak nie masz wpływu na przebieg jego leczenia, a na wsparcie
                nigdy nie będzie za późno ;) Ale co ważne: jeśli odpowiednio zadbasz
                o siebie, nie przeżyjesz tragedii gdyby okazało się, że mąż wróci do
                picia. A taką opcję też musisz uwzględnić...

    • zuzia36 wieczorne przemyślenia... 22.11.08, 22:15
      zaczynam się bać jego powrotu. Nie wiem jak się zachować - przeprowadzac z nim
      jakąś rozmowę??? czy żyć jakby się nic nie stało, jakby to był tylko zły sen...
      do tego dochodzą jeszcze wybryki jego pijanej rodzinki, mówić mu o tym czy
      czekać aż samo wszytko wyjdzie...
      nie oczekuję od was rady tak sobie pisze, może coś mi się rozjaśni
      a on... pisze smsy ze mnie kocha nie was jak było do tej pory tylko mnie,
      dzisiaj zadzwonił ale rozmawiał dziwnie krótko i smutno
      • aaugustw Re: wieczorne przemyślenia... 22.11.08, 22:32
        zuzia36 napisała:
        > zaczynam się bać jego powrotu. Nie wiem jak się zachować -
        przeprowadzac z nim jakąś rozmowę???
        _________________________________________.
        Moj powrot do nowego zycia, rozpoczal sie
        pytaniem, na ktore oboje musza dac odpowiedz:
        "Czy chce rozpoczac z nia (z nim) nowe zycie?
        A...
        Ps. On Ciebie kocha, wiem to...!
        (ale nikt jeszcze nie powiedzial, ze poczatek byl latwy...!).
        Najwiecej rozwodow jest wtedy kiedy on(a) przestaje juz pic
        i ci nigdy sie juz nie dowiedza, ze wlasnie utracili niebo na ziemi,
        bo znalezli juz w sobie jeszcze troszke sil aby zamknac na zawsze
        drzwi tego piekla...!.
        • zuzia36 Re: wieczorne przemyślenia... 22.11.08, 22:42
          Czy chce rozpoczac z nia (z nim) nowe zycie?

          chce ale bez alkoholu
          • aaugustw Re: wieczorne przemyślenia... 22.11.08, 22:54
            W pospiechu popelnilem dwa bledy:
            1. (mialo byc): "...bo nigdy juz NIE znalezli...
            2. nie dodalem, ze (oczywiscie) - ZERO alkoholu przez CALE ZYCIE...!
            (moja zona - niealkoholiczka na znak solidarnosci nie pije juz tyle
            samo lat co i ja...!).
            A...
            • zuzia36 Re: wieczorne przemyślenia... 22.11.08, 22:59
              bez względu na to czy on bedzi pił czy nie ja tego świństwa nie tknę!!!!!
              • aaugustw Re: wieczorne przemyślenia... 22.11.08, 23:02
                zuzia36 napisała:
                > bez względu na to czy on bedzi pił czy nie ja tego świństwa nie
                tknę!!!!!
                ____________.
                BRAWO...!!! ;-))
                Dobranoc: A...

                • zuzia36 Re: wieczorne przemyślenia... 22.11.08, 23:04
                  dobranoc
          • aaugustw wieczorno-poranne przemyślenia... 23.11.08, 10:46
            zuzia36 napisała:

            > Czy chce rozpoczac z nia (z nim) nowe zycie?
            - - - - - - - - - - - -
            > chce ale bez alkoholu
            _____________________________________________________________.
            Sama Twoja wypowiedz to jeszcze za malo... - On, (pomimo ze na razie
            z pozycji parteru), takze musi dac odpowiedz przytakujaca, zeby
            moglo to "nowe zycie" u Was nastapic...! ;-))
            Zuzia, nie uwierzysz, ale sens tego pytania (i zarazem poczatki
            mojej trzezwosci) zaczynaly docierac do mnie dopiero wtedy, kiedy
            zaczynalem stawac sie doroslym mezczyzna odpowiedzialnym, a moja
            zona po raz pierwszy poczula sie zagrozona tym, ze moglaby mnie
            stracic, jezeli sama sie nie zmieni i nie przestanie dalej traktowac
            mnie jak dziecko "z gory", tak jak to mialo miejsce do tej pory...
            (ojej... ale ucieklem do przodu w tych "porannych wspomnieniach i
            przemyslaniach"...). :-(
            A... ;-))
            • zuzia36 Re: wieczorno-poranne przemyślenia... 23.11.08, 21:49
              dlatego boję sie jego powrotu, wiem ze bardzo dużo zależy ode mnie
              P.S. Bardzo bliskiej mi kobiecie właśnie odeszły wody wiec chyba dzisiaj
              spokojnie nie będę spać :)
              • aaugustw Re: wieczorno-poranne przemyślenia... 24.11.08, 09:35
                zuzia36 napisała:
                > dlatego boję sie jego powrotu, wiem ze bardzo dużo zależy ode mnie
                - - - - - - - - - - - - - -
                Czego sie boisz najwiecej, ze nie sprostasz...!?
                ______________________________________________.
                zuzia36 napisała dalej:
                > P.S. Bardzo bliskiej mi kobiecie właśnie odeszły wody wiec chyba
                dzisiaj spokojnie nie będę spać :)
                - - - - - - - - - - - - - - - -
                "To dopiero poczatek bolesci" - (Marek 13,8; Mateusz 24,8)
                A... ;-))
                • zuzia36 Re: wieczorno-poranne przemyślenia... 24.11.08, 10:00
                  "To dopiero poczatek bolesci"
                  wiem, ale co ja będę kobitkę straszyć :) jeszcze nie urodziła


                  Czego się boisz najwiecej, ze nie sprostasz...!?
                  boję się nadopiekuńczości, choroby okienne, kontrolowania, a najbardziej tego ze
                  jednak będę musiała od niego odejść :(
                  • aaugustw Re: wieczorno-poranne przemyślenia... 24.11.08, 11:15
                    zuzia36 napisała:
                    > "To dopiero poczatek bolesci"
                    > wiem, ale co ja będę kobitkę straszyć :) jeszcze nie urodziła
                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                    Im wczesniej odetnie pepowine, tym mniej bedzie musiala w zyciu bolec
                    __________________________________________________________.
                    zuzia36 napisała dalej:
                    > Czego się boisz najwiecej...!?
                    > ... najbardziej tego ze jednak będę musiała od niego odejść :(
                    - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                    Strach (nie myl z lekiem) jest potrzebny czlowiekowi w zyciu, aby
                    mogl on sie bronic przed zagrozeniem... - Nie nakrecaj sie wiec
                    naprzod i badz dobrej mysli, w tym pomocna jest wiara...
                    W moim przypadku bylo tak, ze po mojej (drugiej) terapii moja zona
                    na poczatku zmuszala mnie do chodzenia na Mityngi AA, i to mi (nam)
                    pomoglo...!
                    A...
                    • aaugustw Re: wieczorno-poranne przemyślenia... 24.11.08, 19:04
                      aaugustw napisał:
                      > ... na poczatku zmuszala mnie do chodzenia na Mityngi AA, i to mi
                      (nam) pomoglo...!
                      ____________________________________________.
                      Zuzia napisalem o tych Mityngach AA, zeby cie ostrzec przed tym,
                      ze jezeli Twoj maz jest dotkniety choroba alkoholowa, to on sam nie
                      da sobie rady, z sama tylko przebyta terapia i zdobytymi tam teoriami
                      A...
                      • zuzia36 Re: wieczorno-poranne przemyślenia... 24.11.08, 22:13
                        zadzwoniłam zeby mu powiedzieć o nowym członku rodziny. Troszke porozmawialiśmy
                        o przyszłości i mąz chce po zakończeniu terapii chodzić na AA. Mówił też, że
                        wymięka i chyba w piątek wyjdzie :(
                        • aaugustw Re: wieczorno-poranne przemyślenia... 24.11.08, 22:28
                          zuzia36 napisała:
                          > zadzwoniłam zeby mu powiedzieć o nowym członku rodziny. Troszke
                          porozmawialiśmy o przyszłości i mąz chce po zakończeniu terapii
                          chodzić na AA. Mówił też, że wymięka i chyba w piątek wyjdzie :(
                          ____________________________________.
                          Na wstepie moje gratulacje, Zuzia...! ;-))
                          Ciesza mnie rowniez te Twoje optymistyczne
                          informacje...! - To idzie, jak ksiazka pisze.
                          Zapamietuj to wszystko co on mowi, a potem
                          powolaj sie na jego meskie slowo, gdy nie
                          zechce mu sie pojechac na Mityng... - Ja takze
                          na poczatku bylem "leniwy", gdy trzeba bylo
                          jechac na spotkanie z innymi alko... ;-))
                          Musze dzis konczyc... - Trzymaj sie i do jutra:
                          Dobranoc:
                          A...

                          • nik3333333 Re: wieczorno-poranne przemyślenia... 24.11.08, 22:40
                            Witam

                            Widzę "aaugustw", że Ty masz bardzo dużą wiedzę na temat tej
                            choroby. Jeśli to nie jest tajemnicą to mam pytanie ile razy byłeś
                            na terapii, jak długo ona trwała i gdzie. Później uczestniczyłeś w
                            mitingach? Byc może są to miejsca sprawdzone i godne polecenia.
                            Z góry dziękuję i serdecznie pozdrawiam.
                            • aaugustw Re: wieczorno-poranne przemyślenia... 25.11.08, 10:28
                              nik3333333 napisała:
                              > Widzę "aaugustw", że Ty masz bardzo dużą wiedzę na temat tej
                              > choroby...
                              - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                              Ja nie mam duzej wiedzy na temat "tej choroby"... -
                              Ja mam duze doswiadczenie z ta choroba...!!
                              __________________________________________.
                              nik3333333 napisała dalej:
                              > Jeśli to nie jest tajemnicą to mam pytanie ile razy byłeś
                              > na terapii, jak długo ona trwała i gdzie.
                              - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                              Ja nie mam juz zadnych tajemnic... - Ja jestem wolnym czlowiekiem!
                              ("Twoja choroba jest tak wielka, jak wielkie sa Twoje tajemnice").
                              Bylem na dwoch terapiach (I - prawie pol roku/ II 6 tygodni),
                              Bylo to w Klinice specjalistycznej dla mezczyzn w Hennef (D)
                              (tak chcial los, bo kiedy szedlem na terapie nie wiedzialem nic o
                              AA, dopiero na Mityngu AA dowiedzialem sie, ze polowa aowcow wogole
                              nie brala udzialu w terapiach, a duzo z nich sprawialo wrazenie
                              bardziej trzezwych od tych "przeterapeutyzowanych"...)
                              Ale ja, bron Boze nie zaluje, ze bylem na terapii. Tam dostalem
                              narzedzia, ktore ulatwily mi moj rozwoj duchowy i moj proces
                              trzezwienia wsrod innych alkoholikow we Wspolnocie Anonimowych
                              Alkoholikow - AA, gdyz to oni sa prawdziwymi specjalistami od tej
                              choroby...!
                              ___________________________________.
                              nik3333333 napisała dalej:
                              > Później uczestniczyłeś w mitingach? Byc może są to miejsca
                              sprawdzone i godne polecenia.
                              - - - - - - - - - - - - - - - -
                              Mityngow sie nie poleca... - Kazdy powinien pojsc na kilka z nich i
                              wybrac sobie taki, w ktorym czuje sie jak najlepiej, jak w rodzinie!
                              Ja, np. jezdzilem przez prawie 6 lat, w kazdy czwartek na Mityngi
                              niemieckojezyczne 2 x 30 km, a potem zalozylem polskojezyczna Grupe
                              AA, ktorej 5-lecie powstania niedawno obchodzilismy , (byli z
                              Belgii, byli z odlegl. ponad 100 km bylo 3 ksiezy, terapeuta,
                              etc.) ;-)) - Grupa ta ma wielkie powodzenie, mimo ze po 2 latach
                              doszlo do zadymy i rozbicia jej, z czego powstaly dwie nowe
                              polskojezzyczne Grupy AA, ale nasza (moja macierzysta) jest
                              najbardziej liczna...! ;-))
                              _________________________.
                              nik3333333 napisała dalej:
                              > Z góry dziękuję i serdecznie pozdrawiam.
                              - - - - - - - - - - - - - -
                              Cala przyjemnosc po mojej stronie... ;-))
                              I ja serdecznie pozdrawiam i zycze duzo Pogody Ducha w zyciu
                              codziennym...!
                        • cela-pl Re: wieczorno-poranne przemyślenia... 25.11.08, 09:47
                          Zuzia, zastanów się jakie wyciągniesz konsekwencje z faktu
                          przerwania przez niego terapii. Te "plany" jak to będzie chodził na
                          AA, to pewnie możesz sobie o kant....
                          Dobrze też by było pamiętać, że to tylko on jest odpowiedzialny za
                          swoje trzeźwienie i ew. zapicie też. To ma być jego praca i jego
                          odpowiedzialność.
                          Ty nie masz na to wpływu. A August pisze co "pow
                          innaś" i co "musisz" - jak typowy alko.
                          • aaugustw Re: wieczorno-poranne przemyślenia... 25.11.08, 10:35
                            cela-pl napisała:
                            > Ty nie masz na to wpływu. A August pisze co "pow
                            > innaś" i co "musisz" - jak typowy alko.
                            _____________________________________________________.
                            ;-)) - To prawda Zuzia, Cela ma racje, ja czasami zbyt
                            mocno (w tej wspolpracy: AA z Al-Anonem) reprezentuje
                            strone Al-Anonu, tak bardzo mocno chce pomoc, ze zapominam
                            o dzieleniu sie swoim tylko doswiadczeniem...! :-((
                            To wynika stad, ze to Wam (Al-Anonkom) zawdzieczam
                            praktycznie caly poczatek mojego trzezwienia, czyli
                            wszystko...! - (bez tego poczatku nie byloby dzis nic...!)
                            Pozdrawiam Was serdecznie:
                            A...
                          • zuzia36 Re: wieczorno-poranne przemyślenia... 25.11.08, 11:08
                            jako typowa współuzależniona powiem wam ze wkurza mnie takie zaszufladkowanie
                            człowieka. Przecież nawet ukończenie terapii nie gwarantuje trzeźwości. Czy ja
                            mam naprawdę przestać go traktować jak człowieka???? muszę mieć go w d...
                            delikatnie mówiąc??? czemu mam mu nie wierzyć, że będzie dalej nad sobą
                            pracował???? czy wszystko co on nawet teraz po 5 tyg terapii mówi mam traktować
                            jako manipulowanie, jako gadanie osoby pijanej???? przeciez to jest nadal
                            człowiek, który własnie dostał szansę na normalne życie tylko jak on ma żyć
                            normalnie jak najbliższa mu osoba jest nastawiana przeciwko niemu???? czy żeby
                            mu nie zaszkodzić nie mogę być ciepła, miła, kochająca, a przede wszystkim
                            wierząca w niego????
                            dużo tych pytań...
                            • aaugustw Re: wieczorno-poranne przemyślenia... 25.11.08, 11:30
                              zuzia36 napisała:
                              > dużo tych pytań...
                              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                              ;-))) - Nie... - Wcale nie duzo tych pytan...!?
                              Przynajmniej moge sobie poodpowiadac... ;-))
                              ______________________________________________.
                              zuzia36 napisała dalej:
                              > jako typowa współuzależniona powiem wam ze wkurza mnie takie
                              zaszufladkowanie człowieka. Przecież nawet ukończenie terapii nie
                              gwarantuje trzeźwości...
                              - - - - - - - - - - - - -
                              Wedlug mnie Zuzia, to Ty wiesz, czego chcesz...! - I o to chodzi w
                              tym wszystkim...
                              ___________________________.
                              zuzia36 napisała dalej:
                              > Czy ja mam naprawdę przestać go traktować jak człowieka???? muszę
                              mieć go w d... delikatnie mówiąc??? czemu mam mu nie wierzyć, że
                              będzie dalej nad sobą pracował???? czy wszystko co on nawet teraz po
                              5 tyg terapii mówi mam traktować jako manipulowanie, jako gadanie
                              osoby pijanej???? przeciez to jest nadal człowiek, który własnie
                              dostał szansę na normalne życie tylko jak on ma żyć normalnie jak
                              najbliższa mu osoba jest nastawiana przeciwko niemu???? czy żeby
                              > mu nie zaszkodzić nie mogę być ciepła, miła, kochająca, a przede
                              wszystkim wierząca w niego????
                              - - - - - - - - - - - - - - -
                              Dziekuje Ci za te slowa - Zuzia...!
                              (w imieniu moim i Twego meza...)
                              Pozdrawiam serdecznie:
                              A...
                              Ps. A teraz uwazaj na euforie, bo one sa tez grozne...
                              (tak przynajmniej jest u alkoholikow...!).
    • zuzia36 Re: żona alkoholika 25.11.08, 13:11
      coś nie tak dzisiaj ze mną, zdenerwowana strasznie jestem
      rodzinka męża nadal wariuje, aż szkoda słów
      dobrze ze mam dzisiaj terapię
      • aaugustw Re: żona alkoholika 25.11.08, 17:21
        zuzia36 napisała:
        > coś nie tak dzisiaj ze mną, zdenerwowana strasznie jestem
        > rodzinka męża nadal wariuje, aż szkoda słów
        > dobrze ze mam dzisiaj terapię
        _____________________________________________.
        Nie przejmuj sie tym Zuzia... - Nam (alkoholikom)
        Bill podpowiada, ze nasze duchowe i emocjonalne
        dojrzewanie bardziej niz na sukcesach opiera sie
        na porazkach i przeszkodach...
        Niektorzy mowia: "Co nas nie obali, to nas wzmocni",
        (pod warunkiem, ze my sami postepujemy uczciwie
        wobec siebie i drugich...!).
        A...
        Ps. Pogoda tez ma duzy wplyw na czlowieka, nie
        mowiac juz o tesciowej... ;-((
        Napisz, jak tam bylo na terapii...!?
        • zuzia36 Re: żona alkoholika 25.11.08, 21:35
          terapia dzisiaj była ekstra, nasza terapeutka się rozchorowała i przyszła inna,
          która sama jest alkoholiczką i matką narkomanki!!! kobieta nam sporo powiedziała
          o sobie jako alkoholiczce, później o tym jak walczyła o córkę, niesamowite to było
          a ja czuję sie silniejsza :)
          • aaugustw Re: żona alkoholika 25.11.08, 21:43
            zuzia36 napisała:
            > terapia dzisiaj była ekstra... terapeutka się rozchorowała i
            przyszła inna, która sama jest alkoholiczką i matką narkomanki!!!
            kobieta nam sporo powiedziała o sobie jako alkoholiczce, później o
            tym jak walczyła o córkę, niesamowite to było a ja czuję sie
            silniejsza :)
            ____________________________________________________________________.
            Zuzia, tak wlasnie to dziala... - Tak wlasnie dzialaja Mityngi AA...!
            Dzielic sie wlasnym doswiadczeniem... - Bo innej "tabletki" na
            alkoholizm nie ma...!
            (a Fora sa dobre tylko do blyskawicznego przekazania informacji, ale
            nie do rozwoju duchowego i trzezwienia)...
            A...
            • 1962wolf Re: żona alkoholika 25.11.08, 22:52
              moja zona mi opowiadała ,że w trakcie terapii -jakieś 3 lata
              temu-kilka razy czuła się silniejsza , bo kogos spotkała, coś
              się dowiedziała itd etc
              i zawsze potem grzęzała w tym poczuciu siły......
              bo samo poczucie- bez pratktycznego zastosowania najprostszych
              rzeczy-okazywało się dla niej bardzo złudne
              i ja właściwie mogę też to potwierdzić na podstawie
              własnej terapii
              wszelkie stany euforyczne, wszelkie poczucia ,że jestem
              silniejszy---------zawsze okazywały się kolejnym złudzeniem i
              powodowały ,że stawałem się nieuważny, nieostrozny, rozleniwiony.
              to oczywiście pewien skrót tego co się działo ze mną i moją
              zoną. ale może też warto poznac taki przypadek.
              hej Zuziu

              pewnie wygląda to co napisałem- jak dmuchanmie na zimne,
              lub "podcinanie skrzydeł", ale naprawdę całe te leczenie,
              cały ten proces-to długie, mozolne i na poczatku bardzo
              nieefektowne działania.
              • zuzia36 Re: żona alkoholika 25.11.08, 23:15
                pisząc ze czuję się silniejsza miałam na myśli to ze wiem już jak się zachowywać
                w sytuacjach które mnie ostatnio często spotykają, czuję sie silniejsza bo
                powoli przestaję działać na oślep, pod wpływem chwili. Fakt jestem teraz w
                takiej lekkiej euforii bo mi ta kobieta mówiąc o sobie bardzo wiele wyjaśniła
                (chodzi mi tu o zachowania męża). Nie mam żadnych nałogów wiec jest mi naprawdę
                trudno pojąc te wszystkie mechanizmy. Ogólnie jestem bardzo zadowolona i
                podbudowana do dalszej walki
                tylko nie wiem dlaczego nie moge od jakiegoś czasu spać :/
                dobranoc
                • 1962wolf Re: żona alkoholika 26.11.08, 07:40
                  opowiem Ci jak to wyglądało z mojej strony po terapii
                  zamknietej / sama terapia jest tu jakby m,niej istotna/:
                  moja zona miała już spory dystans do całej tej "wiedzy" o
                  współuzaleznieniu, o alkoholiku w domu , bo przeszła swoje
                  szkolenia dużo wczesniej od moich .
                  natomaist ja-miałem po terapii sporego cykora- co będzie dalej?
                  miałem huśtawki nastrojów- od euforii po całkowite zniechęcenie.
                  i wtedy zaczałem stosować najprostsze metody- przewaznie
                  "wbrew samemu sobie"--może to zabrzmi obciachowo, ale problemem
                  było dla mnie codzienne golenie się, dbanie o wygląd, nawet
                  wtedy gdy nie miałem żadnych planów by wyjść z domu, a
                  wyjście do urzędu, banku,komornika, pracy itd etc, żeby
                  załatwiać różne zaległości-to był koszmar
                  najchętniej gapiłbym się w sufit, itd etc
                  owszem na terapii przeżywałem różne wzloty- tam wszystko
                  wydawało mi się takie proste.......a w realiach domowych-klops
                  ściana własnej niemocy, strachu, jakiś taki bezwład.
                  nawet fizycznie zaczęło mnie wszystko rozwalać.
                  i naprawdę pomogły mi wtedy bardzo proste czynności i
                  zachowania......żadnych uniesień, krok po kroku- drobne sprawy
                  załatwiane systematycznie. a najbardziej mnie cieszyło
                  potem ,że"nie taki diabeł straszny jak go malują" i swoista
                  satysfakcja z tego ,że załatwiałem najprostsze sprawy.
                  bo dla mnie wcale nie były proste.
                  to już tak jest, że to co dla zwykłego faceta baz nałogu-
                  jest sytuacją zwyczajną , której nawet nie zauważa w
                  codziennym zyciu- dla alkoholika który dopiero co przestał pić-
                  ---wszystko , nawet drobiazgi- uratsają do rangi
                  niemal "trzeciej wojny światowej"
                  żona mi mówiłą ,że miała podobnie--
                  lecz potem , czym dłużej działaliśmy krok po kroku- bez
                  uniesień i bez fanfar -tym okazało się łatwiej- a stare nawyki-
                  zaczelismy zastepowac nowymi.
                  wiesz Zuziu............prawde mówiąc jesli ktoś na przykład
                  pił nałogowo blisko 30 lat- tak jak ja, to niewiele wie, jak
                  wygląda zwyczajność. ani jak się do niej zabrać.
                  można mieć sukcesy zawodowe, społeczne-będąc czynnym
                  alkoholkiem, lub "współuzaleznioną" /oczywiście do pewnego
                  momentu/----ale w pewnym momencie zycia-gdy oboje takich ludzi
                  staje oko w oko z inna rzeczywistością-okazuje się ,że
                  wszystkie niemal ich poprzednie doświadsczenia, i umiejetności
                  są nieadekwatne i bezuzyteczne.
                  to było dla mnie wielkie odkrycie-gdy zorientowałem ,się iż
                  to co kiedyś uważałęm za nudne, nieciekawe, męczące itd etc--
                  to sa rzeczy normalne, proste i dające ogromną satysfakcję
                  ale najwazniejsze, że dały mnie i zonie -poczucie sensu i
                  bezpieczeństwa.
                  o dzieciach/ mam dorosłe/ , ani relacjach z nimi nie piszę-bo
                  to jakby inny temat
                  powodzenia

                  • zuzia36 Re: żona alkoholika 26.11.08, 08:13
                    dziękuję Ci za to co napisałeś!!
                    • zuzia36 Re: żona alkoholika 29.11.08, 23:04
                      byłam dzisiaj na pogrzebie - zmarła moja koleżanka z pracy :(
                      Przeżyłam w tym tygodniu narodziny i śmierć. Obie sprawy dotyczyły kobiet. Obie
                      kobiety miały w tym momencie przy sobie swoich mężów. Jak ja rodziłam mąż był
                      niby przy mnie, niby... pił kilka dni przed, po jak z naszym nowonarodzonym
                      dzieckiem było źle on tez pił, nie mogłam sie do niego dodzwonić, zostawił mnie
                      samą. Czy jak będę umierać też mnie tak zostawi???? tez bedzie czekał, jak w
                      przypadku porodu, aż skończę i bedzie mógł się napić...
                      po co mi to, jestem jeszcze młoda mogę zacząć od nowa, mogę znaleźć faceta,
                      który sie o mnie zatroszczy, który da mi poczucie bezpieczeństwa i bardzo
                      oczekiwany spokój...
                      znowu mnie naszło na koniec dnia
                      • ela_102 Re: żona alkoholika 30.11.08, 14:25
                        Bycie z kimś z powodów innych niż Miłość nie może wyjśc nikomu na
                        dobre.
                        ja byłam w dwu "toksycznych" związkach z powodu własnej
                        nierozumianej i nie uświadamianej nawet dusfunkcji.
                        Po uleczeniu ich w sobie, tworzę BARDZO udany i cudowny związek.
                        To nie Swiat i ludzie się zmienili lecz JA.
                        Przyglądaj się bacznie sobie, rozważaj co powoduje w Tobie trwanie
                        przy mężu. Jeśli okaże się, że miłość, to zwiążek przetrwa, jeśli
                        cos innego (np.realizacja wlasnej dysfunkcji) to przepadnie.
                        Decyzje jednak podejmujesz ZAWSZE TY. Grunt aby byla oparta na
                        zdrowiu i prawdzie, do ktorej trzeba dążyć, bo bez niej nie ma
                        szczęscia dla czlowieka:-)

                        Zuza powodzenia:-)
                        Nie daj sie, badź dla siebie dobra i dbaj o siebie jak o wlasne
                        dziecko:-)
                        • 1962wolf Re: żona alkoholika 01.12.08, 11:13
                          czasami sobie myslę, lub gadam z zona- ile było uczuć, a
                          ile "obowiązku" w moim małżeństwie./naszym/
                          ile było kompromisu-ile wymuszenia.
                          i czym dłużej się nad tym zastanawiam-dochodze do wniosku,
                          że gdybym alkoholizm wykluczył z mojej przeszłości-wcaleby
                          łatwiej nie było.
                          pije-bije-długi robi
                          nie pije-bije-długów nie robi bo i po co?..........skoro żona go
                          utrzyma , lub mama z tatą
                      • kajda28 Re: żona alkoholika 03.12.08, 19:00
                        A mi się wydaje że zaczynasz "zdrowieć". Już nie myślisz że możesz
                        być szczęśliwa tylko będąc z mężem, że zrobisz wszystko aby mu
                        pomóc, abyście dalej byli małżeństwem. Zaczynasz widzieć siebie już
                        bez męża, jako osobną osobę, która ma prawo do szczęścia i spokoju.
                        Czytam ten post i widzę jak bardzo mój eks mną kręcił... oj bardzo,
                        i dalej to robi;( 2 lata od nie bycia razem.
    • zuzia36 Re: żona alkoholika 09.12.08, 14:47
      tak się zastanawiam czy ja jestem współuzależniona od męża czy od matki. Szaleje
      od wczoraj, a ja mam powoli dość :/
      • aaugustw Re: żona alkoholika 09.12.08, 17:41
        zuzia36 napisała:
        > tak się zastanawiam czy ja jestem współuzależniona od męża czy od
        matki. Szaleje od wczoraj, a ja mam powoli dość :/
        ________________________________________________.
        ;-)) Witaj Zuzia, nareszcie sie odezwalas...! ;-))
        Mnie tez tu nie ma ostatnio zbyt duzo: Albo odpoczywam
        na lawce rezerwowej, albo (jak dzisiaj) bylem u wnuczka,
        ktory jest chory, a ze chorych trzeba odwiedzac, a ponadto
        ja jestem dla niego jedynym, ktorego on akceptuje, wiec
        dopiero niedawno wrocilem do domu. Normalnie to oni
        przychodza do nas...
        Nie rozumiem Ciebie, dlaczego denerwujesz sie tym, ze ona
        szaleje...(!?) :-( - Ma przeciez prawo to robic, a Ty nie
        mozesz jej w tym przeszkodzic...!
        A... ;-))
        Ps. Z tego by wynikalo, (jak sama piszesz), ze jestes i od niej
        wspoluzalezniona...! :-\
        Maz juz wrocil z terapii...!?
        • zuzia36 Re: żona alkoholika 10.12.08, 09:35
          wraca w poniedziałek i ona się boi też jego powrotu. Tłumaczyłam jej ze to nie
          ma sensu, ze to jest jego życie i picie i on ma z tym walczyć a nie ona.
          Proponowałam jej nawet ze umówię ją z moją terapeutką ale nie chce o tym
          słyszeć. A denerwuje sie bo to jednak moja matka i na takie niepodziewane ataki
          od osoby trzeźwej nie bardzo jestem przygotowana. Wczoraj już do pracy
          wychodziłam a tak mnie wytrąciła z równowagi ze ledwie do pracy dotarłam i
          dopiero po lekach koleżanki doprowadziły mnie do stanu oglądalności. Nawet mąz
          nigdy mnie do takiego stanu nie doprowadzał.
          Wiecie ja myśle ze to wszystko na raz się nałożyło na siebie. Ja się
          wyprowadziłam, mój brat też, do tego mama ma te drugie "trudne lata". Zostali
          teraz sami z tatą a nie bardzo wiedzą jak żyć sami ze sobą. Tylko czemu swoje
          żale akurat musi skupiać na mnie???? powiedziałam jej to wczoraj...
          • 1962wolf Re: żona alkoholika 10.12.08, 10:03
            ja co prawda nie mieszkam z rodzicami od 16 roku zycia-ale
            nasze wzajemne relacje zawsze się jakoś przeplatały- a to
            korzystalismy z ich pomocy przy opiece nad dziecmi, a to
            finansowo kilka razy nam pomogli /i nie było to związane z
            moim alkoholizmem/ ---i niestety, jakoś tak było u mnie, że za
            każdym razem, gdy zblizyłem się zbyt blisko moich rodziców,
            lub nasze wzajemne zycie stawało się bardziej zależne/ nawet
            powierzchownie/ od razu u moich rodziców występowała chęć, a
            właściwe postawa........decydowania za mnie, za moją zonę ,
            dzieci.
            nie będe tu wnikła w szczegóły swego zycia-bo nie ma czasu
            i miejsca- i nie ta płaszczyzna do takich rozmów, lecz na
            swój własny osobisty uzytek sprawdziło mi się-trzymanie
            rodziców z dala od mojego zycia.........i nie mam na mysli
            unikania kontaktów, okazywania uczuć, itd etc
            raczej chodzi mi o decydowanie w sprawach istotnych, ważnych,
            codziennych, nawet błahych. w pewnym momencie ------nastąpiła
            całkowita zmiana naszych realcji--a teraz odkąd nie piję z
            świadomością ,czemu to naprawdę jest dla mnie ważne-----coś
            się zmieniło na jeszcze inny kontekst moich układów z
            rodzicami-zrozumiałem ich , zobaczyłem w innym świetle.....i mam
            teraz spokój.
            pozwalam im tylko na tyle, na ile jest to bezpieczne i dla
            nich i dla nas/czyli mnie i moich bliskich//trochę działam
            za nich i za siebie.
            ale nie ma innego wyjścia-jest fajnie, nie kaleczymy się
            wzajmenie uczuciami i emocjami.
            ja wiem ,że moim rodzice mają prawo do swoich "fochów"- są
            samowystarczalni w końcu. ale ja zwyczajnie i po ludzku---ani
            nie mam ochoty, ani czasu, ani potrzeby, ani obowiązku-znosić
            ich stany podwyższonej gotowości......dopiero gdy kiedyś
            nadejdzie czas, że będą na tyle starzy i byc może
            schorowani /tego niestety nie da się wykluczyć/.......wtedy
            posłuże się swoim poczuciem obowiązku w stosunku do nich i
            mojej synowej powinności........tak to rozumiem. i mam
            nadzieję ,że moje uczucia i rozum-podpowiedzą mi jak to
            zrobić i jak mieć do tego cierpliwość.
            już takie coś przechodziłem -jakies dwa lata temu- ze swoim
            dziadkiem/choć mam sobie wiele do zarzucenia jak teraz na
            to patrzę-a dziadek był dla mnie kimś bardzo ważnym/-i mam
            nadzieję ,że z rodzicami też mi się uda
            trochę mi się post rozjechał na dygresję.........ale sory
            Zuza.......jakoś to przezyjesz
            hej
            • zuzia36 Re: żona alkoholika 10.12.08, 10:23
              wiem :) wiem też że bardzo dużym błędem było mieszkanie u rodziców, ale powoli
              powoli... zresztą na tym polega życie :)
              Wkurza mnie tylko jedna rzecz. U mnie w domu od zawsze musiałam uważać na każde
              słowo. Mama nigdy nie powiedziała od razu ze coś jej nie pasuje tylko czekała,
              zbierała to wszystko w sobie aż wybuchała, a ja wtedy najczęściej nie wiedziałam
              nawet o co chodzi. Ona nigdy nie powiedziała np. pozmywasz te naczynia tylko
              robiła to sama a za jakiś czas miała o to pretensje. I to mnie najbardziej
              wkurza, to chodzenie na paluszkach :/
              • 1962wolf Re: żona alkoholika 10.12.08, 10:34
                zuza napisała:
                "Mama nigdy nie powiedziała od razu ze coś jej nie pasuje tylko
                czekała,
                zbierała to wszystko w sobie aż wybuchała, a ja wtedy najczęściej
                nie wiedziałam
                nawet o co chodzi. Ona nigdy nie powiedziała np. pozmywasz te
                naczynia tylko
                robiła to sama a za jakiś czas miała o to pretensje"

                pod tym akurat mogłaby się podpisac moja żona. może jej
                mama nie wybuchała z pretensjami----ale obnosiła się po cichu
                z wielkim bólem i cierpieniem w "oczach"........i moja zona
                też była w tym względzie bardzo podobna do swojej mamy
                teraz jest o niebo inaczej............ale i tak bywa
                czasami i "strasznie i smiesznie" jednoczesnie
                to ostatnie zdanie to taki raczej żart......mało co jest
                jednoznaczne i łatwe do realizacji
                w ogóle kontakty pomiędzy najbliższymi-------to "pole walki"--
                jak w filmie "wojna domowa " --potrzeba bardzo dużo rozmów,
                konkretów, skłonności do kompromisu. itd etc
                hej
                • aaugustw Re: żona alkoholika 10.12.08, 11:32
                  To jest zwyczajny konflikt pokolen, ktory wystepuje w kazdym
                  przecietnym domu... - A´propos; A dlaczego te talerze nie sa umyte
                  od razu, tylko zasychaja i gorzej je potem umyc...!?
                  (chyba, ze to jest taktyka; "na wytrzymalosc", zeby starzy myli..!?).
                  A... ;-))
                  Ps. Bliskie sobie osoby wiedza najlepiej jak zranic drugiego... :-(
                  • 1962wolf Re: żona alkoholika 10.12.08, 11:45
                    Auguście-konflikty sa nie po to by były-jako wartość sama w
                    sobie-tylko by je rozwiązywać.
                    i jest to znacznie głębszy problem niż stwierdzenie;
                    "konflikty pokoleń zwyczajne"
                    są konflikty zwyczajne, powszednie , banalne ,ale raczej o
                    takich tutaj mało kto pisuje
                    tak mi się przynajmniej zdaje.
                    • aaugustw Re: żona alkoholika 10.12.08, 14:48
                      1962wolf napisał:
                      > Auguście-konflikty sa nie po to by...
                      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                      Nie ucz ojca dzieci robic, bo sie tylko osmieszasz...!
                      ___________________________________.
                      1962wolf napisał dalej:
                      > tak mi się przynajmniej zdaje.
                      - - - - - - - - - - - - - - - - -
                      Tak... - Tak sie tobie tylko zdaje...
                      To wszystko...
                      Amen, jak piszesz...
                      A... ;-))

                      • 1962wolf Re: żona alkoholika 10.12.08, 14:55
                        a o co Ci chodzi August?
                        móg łbys mi napisac jasno?,,,,,,,,,,czy ja tu szukam zadymy?
                        napisałeś dość przejrzyscie ,że konflikty takie sa częścią
                        składową i wynikało z tego co napisałeś-że nalezy sioę z
                        tym godzić, akceptować, poddawac temu ,a nawet traktować jako
                        obowiązek
                        tak to zrozumiałem..........bez agresji ,złości i zjadliwości
                        więc Twoja odpowiedź jest nie na miejscu
                        bo może Ty i ojciec jesteś.........ale widać nie wszystkiego
                        nauczony .
                        amen

                        ps-to ,że nie chcem być z Tobą w innym temacie w "jednym
                        sojuszu"--ale trzymam się z boku- nie oznacza byś swe fochy
                        rozwlekał naokoło-----przemysl to chłopie sobie
                        Zuza tu całkiem smutne rzeczy pisze
                        a nie jakieś fikołki z programami duchowymi w tle.
                        • aaugustw Re: żona alkoholika 10.12.08, 15:06
                          1962wolf napisał:
                          > a o co Ci chodzi August?
                          > Zuza tu całkiem smutne rzeczy pisze a nie jakieś fikołki z
                          programami duchowymi w tle.
                          ________________________________.
                          Zebys takich glupot nie pisal i
                          pomyslal kim dla Ciebie sa Twoi rodzice...!?
                          A...

                          • 1962wolf Re: żona alkoholika 10.12.08, 20:09
                            gucio napisał:
                            "pomyslal kim dla Ciebie sa Twoi rodzice..".......a poszło jak
                            zwykle ogary.
                            widzisz Gucio----Zuza pisze wyraźnie, że nie o proszenie
                            pracy na zmywaku chodzi
                            • zuzia36 Re: żona alkoholika 11.12.08, 08:58
                              wg mnie lepiej spokojnie i od razu powiedzieć o co chodzi a nie nosić w sobie
                              urazy a za jakiś czas wybuchać. Taka jestem, jak już coś przemilcze i nie
                              komentuje to zapominam, nie dusze w sobie bo i po co.
                              • to_ja_pytam Re: żona alkoholika 11.12.08, 09:18
                                zuzia36 napisała:
                                > wg mnie lepiej spokojnie i od razu powiedzieć o co chodzi a nie
                                nosić w sobie
                                > urazy a za jakiś czas wybuchać. Taka jestem, jak już coś
                                przemilcze i nie
                                > komentuje to zapominam, nie dusze w sobie bo i po co.

                                Pewnie że tak jest lepiej (i zdrowiej :) Najlepiej jest przedstawiać
                                sprawę jasno, prosto. Jest to jednak spora umiejętność i nie każdy
                                ją posiadł. Miło zauważyć, że nie powielasz postępowania Twojej mamy
                                w tym względzie.
                  • zuzia36 Re: żona alkoholika 10.12.08, 13:07
                    nie mam takiej natury, że biorę na wytrzymałość ale... no własnie ale... u
                    siebie jak mi się nie chce w danej chwili sprzatać to nie sprzatam, a za czasów
                    mieszkania u rodziców mogłam nosem ryć po ziemi ale sprzatać trzeba było, bo jak
                    nie sprzatnę to mama to zrobi i będzie zła :/
                    chodzi mi głownie o takie zwykłe poproszenie "weź pozmywaj bo ja już nie mam
                    siły", "odkurzysz jutro", po co zaraz awantury i pretensje
                    • 1962wolf Re: żona alkoholika 10.12.08, 13:19
                      dla mnie to jasne, że nie o gary i sprzatanie chodzi w
                      istocie.
                      to tylko detale
                      a taka postawa o jakiej piszesz/u swojej mamy/ wynika z
                      jej wychowania, zycia, tradycji, stosunków w rodzinie, itd itp
                      masz na to pewien wpływ-------a dokładnie taki- jak daleko
                      siega Twoja granica i odpowiedzialność za samą siebie
                      nawet zyjąc w jednym domu--można swoje granice zaznaczyć i je
                      obronić bez stanu wojny----
                      choć wiesz co?............nie wiem czy warto
                      czasami lepiej odpuścic i zostawić sprawy takie jakie są
                      trzymaj sie
                      • zuzia36 Re: żona alkoholika 10.12.08, 13:26
                        masz rację heheh w pewnym wieku ludzi nie da się już zmienić wiec dlatego się
                        wyprowadziłam i pewnie czeka mnie tułaczka po lokatornych, chyba ze wygram w
                        totka tylko musze zacząc grać
                      • aaugustw Re: żona alkoholika 10.12.08, 14:56
                        1962wolf napisał:
                        > dla mnie to jasne, że nie o gary i sprzatanie chodzi w
                        > istocie. to tylko detale a taka postawa o jakiej piszesz/u swojej
                        mamy/ wynika z jej wychowania, zycia, tradycji, stosunków w
                        rodzinie, itd itp
                        _______________________________________________.
                        Widze wolfie, ze ty zaraz tu nam prace magisterska napiszesz o tym,
                        kto ma posprzatac trzy talerze po obiedzie i kto kogo ma o to
                        prosic...!
                        Trzezwymi badzmy...!
                        A...
                        • 1962wolf Re: żona alkoholika 10.12.08, 14:59
                          a mnie się wydaje-a nawet jestem pewien Gusiu--ze poraz
                          kolejny gdzieś się zagalopowałeś-nie dokładnie przeczytałeś i
                          teraz zwyczajnie Ci głupio-więc będziesz brnął w zaparte i
                          udawał ,że o garach toczy sie rozmowa
                          to dziecinne
                          starczyło nie reagować nadwrażliwie-----tylko własnie w sposób
                          dojrzały---------jakiego ponoć wymagasz od swoich córek
                          ja od swojej córki wymagac tego nie muszę------no szacunek
                          na tym u mnie w domu polega,że nie wymagam niczego
                          pozdrawiam i kończe ta rozmowę
                          • aaugustw Re: żona alkoholika 10.12.08, 15:08
                            1962wolf napisał:
                            > a mnie się wydaje-a nawet jestem pewien Gusiu--ze poraz
                            > kolejny gdzieś się zagalopowałeś...
                            > pozdrawiam i kończe ta rozmowę
                            ________________________________.
                            Nikt ci nic nie jest winien... -
                            Sam sie zapedziles w wilczy dol !
                            A...
                    • aaugustw Re: żona alkoholika 10.12.08, 14:53
                      zuzia36 napisała:
                      > ...chodzi mi głownie o takie zwykłe poproszenie "weź pozmywaj bo
                      ja już nie mam siły", "odkurzysz jutro", po co zaraz awantury i
                      pretensje
                      _______________________________________________.
                      Od swoich dojrzalych corek, wymagam dojrzalosci.
                      Tez im sie nie chce posprzatac po obiedzie, ale
                      kiedy zareaguje robia to "bardzo chetnie" i zona
                      nie musi ich juz o to prosic...! ;-))
                      Szanujmy sie wzajemnie...!
                      A...
      • 1962wolf Re: żona alkoholika 10.12.08, 07:53
        zuzia36 napisała:

        >. Szalej
        > e
        > od wczoraj, a ja mam powoli dość :/

        rozumiem z tego ,że mieszkacie razem?
        czy nie?

        • zuzia36 Re: żona alkoholika 10.12.08, 09:28
          no właśnie problem jest w tym ze się wynieść chciałam. Wczoraj znowu byłą
          rozmowa. Ona skupia całą swoją złośc na mnie. Czepiała się o wszystko i o nic.
          • to_ja_pytam Re: żona alkoholika 11.12.08, 09:02
            zuzia36 napisała:
            > no właśnie problem jest w tym ze się wynieść chciałam. Wczoraj
            znowu byłą
            > rozmowa. Ona skupia całą swoją złośc na mnie. Czepiała się o
            wszystko i o nic.

            Coś pominęłam albo nie zrozumiałam chyba? Piszesz wyżej coś o
            szukaniu mieszkania. Wydawało mi się, że mieszkałaś z mężem i
            dzieckiem osobno, a obecnie "chwilowo" wróciłaś do rodziców.
            • aaugustw Re: żona alkoholika 12.12.08, 16:17
              to_ja_pytam napisała:

              > zuzia36 napisała:
              > > no właśnie problem jest w tym ze się wynieść chciałam.
              Wczoraj znowu byłą rozmowa. Ona skupia całą swoją złośc na mnie.
              Czepiała się o wszystko i o nic.
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              > Coś pominęłam albo nie zrozumiałam chyba? Piszesz wyżej coś o
              > szukaniu mieszkania. Wydawało mi się, że mieszkałaś z mężem i
              > dzieckiem osobno, a obecnie "chwilowo" wróciłaś do rodziców.
              __________________________________________.
              To_ja_pytam, zrozumialem podobnie, jak i Ty.
              To nie moze byc Twoje niezrozumienie...(!?).
              A... :-(
              • zuzia36 Re: żona alkoholika 16.12.08, 10:32
                na czas nieobecności męza przeprowadziłam sie do rodziców. My wynajmujemy mieszkanie
    • zuzia36 Re: żona alkoholika 16.12.08, 10:31
      mąz już w domu. Na razie jest ok.
      • aaugustw Re: żona alkoholika 16.12.08, 10:37
        zuzia36 napisała:
        > mąz już w domu. Na razie jest ok.
        __________________________________.
        Zycie zaczyna sie od nowa...! ;-))
        Trzymaj sie Zuzia i pisz jak leci !
        A... ;-))

        • ela_102 Re: żona alkoholika 16.12.08, 10:41
          zuza :-)
          ja zawsze jestem z Tobą i czekam na wiesci od Ciebie.
          Teraz na czas Świąt życzę dobrego nastroju i zrozumienia swojej
          sytuacji, rozeznania się w niej do końca.

          pozdrawiam :-)
          a za męża trzymam kciuki to trudny czas dla niego:-)
          • zuzia36 Re: żona alkoholika 16.12.08, 10:58
            martwi mnie tylko brak tymczasowej chęci kontynuacji terapii w ośrodku, został
            tylko przy AA
            • aaugustw Re: żona alkoholika 16.12.08, 11:01
              zuzia36 napisała:
              > martwi mnie tylko brak tymczasowej chęci kontynuacji terapii w
              ośrodku, został tylko przy AA
              ___________________________.
              Az w AA...! - Ta Wspolnota, (jezeli
              zechce) zastapi mu wszystko inne...!
              A...

              • to_ja_pytam Re: żona alkoholika 16.12.08, 11:06
                aaugustw napisał:
                > Az w AA...! - Ta Wspolnota, (jezeli
                > zechce) zastapi mu wszystko inne...!

                Bez przesady... ;)
                • aaugustw Re: żona alkoholika 16.12.08, 12:09
                  to_ja_pytam napisała:

                  > aaugustw napisał:
                  > > Az w AA...! - Ta Wspolnota, (jezeli
                  > > zechce) zastapi mu wszystko inne...!
                  - - - - - - - - - - -
                  > Bez przesady... ;)
                  ________________________.
                  Zony nie mialem na mysli...! ;-))
                  A...
              • zuzia36 Re: żona alkoholika 16.12.08, 11:28
                no dobra ale czy on nie powinien tam chodzić regularnie. Mamy w mieście kilka
                grup AA, ale on chce jeździć na grupę tam gdzie był na terapii. Umówiony jest z
                kolegą który za 2 tygodnie wychodzi ze pojadą razem - mąż przeciez nie ma
                prawka. Widze ze kontakt telefoniczny utrzymuje z kilkoma osobami. EEEh co ma
                być to będzie. Za niego nic nie zrobie.
                • to_ja_pytam Re: żona alkoholika 16.12.08, 11:40
                  zuzia36 napisała:
                  > no dobra ale czy on nie powinien tam chodzić regularnie. Mamy w
                  mieście kilka
                  > grup AA, ale on chce jeździć na grupę tam gdzie był na terapii

                  Czyli tak z doskoku, raz na jakiś czas? Nie da się zdrowieć "od
                  czasu do czasu", to proces ciągły i nieustanny, i nie oderwany od
                  codziennego życia. Nie bardzo teges, no ale to jego wybór, jego
                  trzeźwienie.

                  > co ma być to będzie. Za niego nic nie zrobie.

                  I o to chodzi. Ty rób swoje. Bez względu na to co robi mąż :)
                  • zuzia36 Re: żona alkoholika 16.12.08, 11:58
                    dzięki
    • zuzia36 świątecznie 23.12.08, 13:21
      chciałam życzyć wszystkim, którzy odwiedzają mój wątek - wesołych, spokojnych,
      rodzinnych i wolnych od nałogów Świąt!!!
      dziękuję Wam za pomoc i wsparcie
      • zuzia36 Re: świątecznie 29.12.08, 12:08
        Witam po Świętach!
        U nas były to spokojne, rodzinne święta, oczywiście bez kropli alkoholu. Mam
        nadzieję, że tak już zostanie :)
        • aaugustw Re: świątecznie 29.12.08, 18:21
          zuzia36 napisała:
          > Witam po Świętach!
          > U nas były to spokojne, rodzinne święta, oczywiście bez kropli
          alkoholu. Mam nadzieję, że tak już zostanie :)
          _________________________.
          Ciesze sie wraz z Toba...!
          A co robicie, zeby tak już zostalo...!?
          Mowicie czasem o tym, jak utrzymac to szczescie...!?
          A...
          • zuzia36 Re: świątecznie 30.12.08, 10:24
            pewnie chodzi Ci o kontynuację terapii - ja będę nadal chodzić, a mąż w weekend
            jedzie do swojego ośrodka na miting i warsztaty. Ogólnie więcej rozmawiamy, o
            wszystkim, na spokojnie.
            • aaugustw Re: świątecznie 02.01.09, 11:10
              zuzia36 napisała:
              > pewnie chodzi Ci o kontynuację terapii - ja będę nadal chodzić, a
              mąż w weekend jedzie do swojego ośrodka na miting i warsztaty.
              Ogólnie więcej rozmawiamy, o wszystkim, na spokojnie.
              ____________________________________________________.
              Tak Zuzia, m.in. o to pytalem... - Tylko tak podsycane
              ognisko ma szanse nie zagasnac...!
              Pozdrawiam i wszystkiego najlepszego zycze:
              A... ;-))
        • aaugustw (po)świątecznie 10.01.09, 20:06
          Jak u Ciebie Nowy Rok 2009 - Zuzia...!?
          Pozdrawiam:
          A... ;-))
          Ps. Dalej spokojny i trzezwy...!?
          • zuzia36 Re: (po)świątecznie 12.01.09, 09:28
            tak
            chwilami mam wrażenie ze to sen jest tak pięknie
            • ela_102 Re: (po)świątecznie 12.01.09, 20:47
              Zuza, bardzo się cieszę, że masz tak pięknie :-)

              pozdrawiam ciepło :-)
              • zuzia36 Re: (po)świątecznie 21.01.09, 08:51
                eeeeh zaczynają się schody. Dopadły nas (jego) problemy finansowe, spowodowane
                jego piciem. Widzę, że jest mu ciężko. Najgorsze jest, że on nadal nie potrafi
                ze mną rozmawiać. Ale powoli, powoli myśle, że i tego się nauczy.
                • 1962wolf Re: (po)świątecznie 21.01.09, 09:07
                  zuzia36 napisała:

                  > eeeeh zaczynają się schody. Dopadły nas (jego) problemy finansowe,
                  spowodowane
                  > jego piciem. Widzę, że jest mu ciężko. Najgorsze jest, że on nadal
                  nie potrafi
                  > ze mną rozmawiać. Ale powoli, powoli myśle, że i tego się
                  nauczy...."

                  to pewien standard-wieszosc alkoholikow , ktorzy przestaja pic-a
                  posiadaja nadal rodziny, spostrzega ,ze konsekwencje ich
                  pijackich wyczynow-----dotykaja calej rodziny.
                  najgorsze co mozna wtedy zrobic , to zamknac sie w
                  sobie ,a jeszcze gorsze, gdy zacznie sie tych klopotow unikac.
                  czyli nie reagowac od razu i po kolei------sam to kiedys
                  przechodzilem. ale nie odpuscilem w koncu.krok po kroku
                  negocjowalem z komornikami, bankami, firmami windykacyjnymi
                  i zarabialem na splate dlugow. a kazde unikanie placenia
                  ich, i w ogole uciekanie od zalatwiania takich spraw---
                  konczylo sie blyskawicznym wzrostem odsetek karnych itd itp.
                  a to z kolei rodzilo zniechecenie, frustracje, wscieklosc,
                  poczucie bezsensu wszelkich wysilkow. i kolo sie samo zamykalo/

                  nie wolno w zadnym wypadku odzielac realiow od tak zwanego
                  procesu "terapii , czy pracy nad programem 12 krokow -co kto
                  woli/...........na taki luksus moga sobie pozwolic samotni
                  wyautowani z zycia faceci, lub kobiety bez rodzin.
                  jak sie ma rodzine ma sie wydatki i obowiazki-wzgledem zony,
                  dzieci, i ich przyszlosci.
                  no tak w skrocie Zuza
                  nie zosrawiaj go teraz samemu sobie-------bo jak sie
                  zasklepi w skrupie-gotow wymyslic znow cos idiotycznego.
                  jesli sam nie chce rozmawiac-Ty to inicjuj.ale oglednie ,
                  spokojnie i bez "matkowania" mu........zadnych oznak
                  nadopiekunczosci.facet musi czuc swoja wartosc-inaczej szybko
                  sie poddaje.......
                  taka juz nasza natura........mam na mysli w miare normalnych
                  alkoholikow
                  alkoholicy "nadprzyrodzeni"........to calkiem inna kategoria
                  na takich sie nie znam.

                  • ela_102 Re: (po)świątecznie 21.01.09, 09:25
                    Ale czy to "schody"?
                    Są to sprawy których należało się spodziewać.
                    Należysz do osób mocno stojących na ziemi, więc w zasadzie o Ciebie
                    jestem spokojna.Inna sprawa On...i to jak sobie z tym poradzi.
                    Czy po "męsku" czy po "dzieciacku".
                    Można to potraktować jako pewien "test" lub próbę jego
                    odpowiedzialności, sama wyczujesz na ile trzeba go wesprzeć, a na
                    ile zostawić sobie samemu.
                    Ja z tym wszystkim zmagałam się zupełnie sama, bylo potwornie
                    trudno, ale dzieki tym trudnościom potrafię docenić to co dziś mam i
                    cieszyć się tym na tyle, aby wspomnienie tamtych kłopotów skutecznie
                    odciągało mnie od pewnych "pokus" - np.Brania kredytów ;-)
                    • janulodz Re: (po)świątecznie 21.01.09, 09:43
                      Gdzie ty Kaj, tam ja Kaja.
                      Jesteście razem, musicie się wspierać. Musisz mu zostawić inicjatywę działania,
                      ale umiejętnie motywować. Nie ma sytuacji beznadziejnych, może Wam chwilowo
                      spaść komfort dotychczasowego życia, pewnie trzeba będzie zrezygnować
                      niektórych przyjemności, przyzwyczajeń, ustalić priorytety. Nie wtrącaj się we
                      wszystko, ale daj mu działać.
                      I nie truj mu cały czas, ze nie masz się w co ubrać :))))
                      • 1962wolf Re: (po)świątecznie 21.01.09, 10:05
                        janulodz napisał:

                        >
                        > I nie truj mu cały czas, ze nie masz się w co ubrać :))))

                        w takich sytuacjach zawsze zonie odpowiadalem:
                        "i taka Cie lubie najbardziej "
                      • zuzia36 Re: (po)świątecznie 21.01.09, 12:56
                        na ubraniach mi specjalnie nie zależy. To co się do tej pory uzbierało starczy
                        na jakiś czas :)
                        Rano trochę z nim pogadałam, umówiliśmy sie na wieczorne przemyślenia jak to
                        wszystko rozwiązać.
                        Takie czasy :) zagrałabym w totka ale szkoda mi kasy na kupony ;)
                        • 1962wolf Re: (po)świątecznie 21.01.09, 13:21
                          zuzia36 napisała:

                          > zagrałabym w totka ale szkoda mi kasy na kupony ;)

                          sluszne spostrzezenie:
                          w totka sie gra wtedy ,gdy sie ma pieniedzy pod dostatkiem.
                          zreszta ta zasada obowiazuje w kazdej dziedzinie hazardu
                          i niestety sie sprawdza---biedny nie wygrywa-co najwyzej
                          sponsoruje bogatszych od siebie.a jak wygra-to i tak straci-
                          bo nie potrafi korzystac z dobrodziejstwa posiadania.
                          • aaugustw Re: (po)świątecznie 21.01.09, 14:59
                            1962wolf napisał:

                            > zuzia36 napisała:
                            > > zagrałabym w totka ale szkoda mi kasy na kupony ;)
                            - - - - - - - - - - - - - - - - -
                            > sluszne spostrzezenie:
                            > w totka sie gra wtedy ,gdy sie ma pieniedzy pod dostatkiem.
                            > zreszta ta zasada obowiazuje w kazdej dziedzinie hazardu
                            > i niestety sie sprawdza---biedny nie wygrywa-co najwyzej
                            > sponsoruje bogatszych od siebie.a jak wygra-to i tak straci-
                            > bo nie potrafi korzystac z dobrodziejstwa posiadania.
                            __________________________________________.
                            Od kiedy koncentruje sie na zyciu duchowym,
                            od wtedy nie mam juz problemow materialnych
                            A...

                            • 1962wolf Re: (po)świątecznie 21.01.09, 19:16
                              aaugustw napisał:

                              > > __________________________________________.
                              > Od kiedy koncentruje sie na zyciu duchowym,
                              > od wtedy nie mam juz problemow materialnych
                              > A...
                              >


                              to przeciez jasne----od tego masz zone --wszyscy to juz wiedza
                              Gucio
                              nie chwal sie tak wiec........
                              amen
                              • aaugustw Re: (po)świątecznie 21.01.09, 20:10
                                1962wolf napisał (do A...):
                                > to przeciez jasne----od tego masz zone --wszyscy to juz wiedza
                                > Gucio nie chwal sie tak wiec........
                                _____________________________________________.
                                Dla ciebie to dziwne, ale gdybys mial taka zone,
                                tez bys sie tak chwalil...!
                                A...

                                • 1962wolf Re: (po)świątecznie 21.01.09, 21:27
                                  ja sie zona nie chwale
                                  to Ona chwali sie mna-----od kiedy jestesmy razem na dobre i
                                  zle , problemy materialne jej nie dotycza
                                  hej Guciu.
                                  • aaugustw Re: (po)świątecznie 21.01.09, 21:40
                                    1962wolf napisał:
                                    > ja sie zona nie chwale to Ona chwali sie mna-----od kiedy jestesmy
                                    razem na dobre i zle , problemy materialne jej nie dotycza
                                    ________________.
                                    "Mamo chwala nas,
                                    wy mnie, a ja was"
                                    A...
                                    • aaugustw Re: (po)świątecznie 21.01.09, 21:47
                                      > 1962wolf napisał:
                                      > ... problemy materialne jej nie dotycza
                                      ____________________.
                                      Widocznie ich nie ma...!
                                      A...

                                      • 1962wolf Re: (po)świątecznie 21.01.09, 22:43
                                        trzymaj sie Guciek
                                        ja Ci nie wrog.co prawda i nie kolega alkoholik
                                        poprostu-byt wirtualny zlosliwy przecietnie
                                        prawie trzexwy
                                        niezbyt rozwiniety duchowo
                                        i z bezsilna sila wyzsza za pan brat..
                                        czego i Tobie zycze........chwalipieto moj ty puci puci
                                        • aaugustw Re: (po)świątecznie 22.01.09, 13:32
                                          1962wolf napisał (o sobie samym):
                                          > ... prawie trzexwy
                                          - - - - - - - - - - -
                                          To tylko twoje zdanie...!
                                          ______________________________________.
                                          1962wolf napisał dalej (o sobie samym):
                                          > niezbyt rozwiniety duchowo
                                          - - - - - - - - - - - - - - -
                                          I nie tylko...! ;-))
                                          _____________________________________.
                                          1962wolf napisał dalej (o sobie samym):
                                          > i z bezsilna sila wyzsza za pan brat..
                                          - - - - - - - - - - - - - - -
                                          To widac od razu...!
                                          A...
                                          • 1962wolf Re: (po)świątecznie 23.01.09, 23:16
                                            a niby czyje zdanie jesli nie moje- mialoby ocenic moja
                                            trzexwosc?
                                            12 krokow potrzebujesz, by to diostrzec u siebie, po linii
                                            prostej wykonanych?
                                            Guciu---------ja swoja trzexwosc, mam we krwi. a dokladniej
                                            ona jest wtedy, gdy we krwi nie ma.
                                            hej wielkopijaku
                                            • ela_102 Re: (po)świątecznie 24.01.09, 12:32
                                              Wilk:
                                              a niby czyje zdanie jesli nie moje- mialoby ocenic moja
                                              trzexwosc?

                                              Twoje co?????
                                              • 1962wolf Re: (po)świątecznieElowemu 24.01.09, 13:06
                                                Elu-------nie ma trzexwosci uniewersalnej- sa tylko
                                                poszczegolne osobnicze jej odmiany.
                                                zatem moja trzexwosc -jest moja
                                                Twoja jest Twoja
                                                Gucio nawet jakas posiada.......
                                                kazdy na swoj wymiar, wedle mozliwosci, talentow,
                                                uzdolnien , lub ich braku itd etc.

                                                powodzenia
                                                • ela_102 Re: (po)świątecznieElowemu 24.01.09, 13:17
                                                  Nie w tym rzecz wilk.
                                                  To oczywiste, że kazdy ma coś swojego, trzeźwość, stopę, ucho, nos.
                                                  Może jednak uważać się za piękność idealną podczas gdy inni mówią mu
                                                  o jakimś "szkaradztwie" lub na odwrót...mowić o swojej brzydocie
                                                  podczas gdy inni toną w zachwycie nad jego urodą.

                                                  "Twoja trzeźwość" pomijając, że nie możesz jadnak ocenić jej sam
                                                  właściwie(póki co) zabrzmiala mi jadnak jak - Moja trzecia ręka;-)
                                                  • aaugustw Re: (po)świątecznieElowemu 24.01.09, 18:00
                                                    ela_102 napisała (do wolfa):
                                                    > "Twoja trzeźwość" pomijając, że nie możesz jadnak ocenić jej sam
                                                    > właściwie(póki co) zabrzmiala mi jadnak jak - Moja trzecia ręka;-)
                                                    ______________________________.
                                                    Bardzo trafne spostrzezenie...!
                                                    A...
                                                  • 1962wolf Re: (po)świątecznieElowemu 2 24.01.09, 20:11
                                                    u kazdego alkholika -wszelka trzexwosc /obojetne co mamy na
                                                    mysli / , jest zawsze z drugiej reki
                                                    podobnie jak wianek cnoty u rozwodki
                                                    ale poza tym ok

                                                    hej
                                                    wielkopijoki

                                                  • ela_102 Re: (po)świątecznieElowemu 2 24.01.09, 20:21
                                                    Wilk:
                                                    u kazdego alkholika -wszelka trzexwosc /obojetne co mamy na
                                                    mysli / , jest zawsze z drugiej reki
                                                    podobnie jak wianek cnoty u rozwodki

                                                    kwestia wiary, jak się wierzy w cnotliwą rozwódkę, to można ulec
                                                    frustracji, bo to absurd.
                                                    natomist alkoholizm jest paradkosem.
                                                    I wiele osób po przeżyciu tegoż, i wydostaniu się z niego, może
                                                    nazwać się osobą trzeźwą, a nie mógli tak, nawet wtedy gdy jeszcze
                                                    nie popijali nałogowo ;-)

                                                    natomist cnotę traci się zazawyczaj raz, na długo przed tym jak się
                                                    mężatką zostanie ;-)
                                                    pudło (...)
                                                    Kto pozna nietrzeźwo myślącego jeśli nie taki, co byl taki kiedyś?
                                                  • 1962wolf Re: (po)świątecznieElowemu 2 24.01.09, 20:42
                                                    pozostan Elu ,zgodnie ze swoja wiara
                                                    czyni ona cuda
                                                    w co sobie wierzysz-to otrzymujesz.
                                                    amen
                                                  • ela_102 Cała ta wymiana zdań 24.01.09, 20:56
                                                    Przypomnia rozmowę dwu babeczek.

                                                    Mówi jedna do głuchej...
                                                    "Słabe urodzaje w tym roku. I układając palce w kształcie okręgu -
                                                    mówi takie małe pomidory(!), a rozkładając kciuk od palca
                                                    wskazujacego rzecze - i takie malusie ogórki(!)

                                                    Głucha kiwajac ze zrozumieniem glową na to :

                                                    "A może to był dobry człowiek"

                                                    to se wilk pogadać z Tobą na tej zasadzie zawsze można, nie
                                                    zawiedziesz oj nie:-)
                                                  • 1962wolf Re: Cała ta wymiana zdań 24.01.09, 21:02
                                                    cos Cie natchnelo w gluchocie Elu?
                                                    oj nieladnie
                                                    taka podobno jestes czula na nieszczescia innych, tak sie
                                                    spolecznie udzielasz by pomagac tym co na wozkach
                                                    inwalidzkich jezdza...........a tu prosze,
                                                    dowcipasy o gluchych mi fundujesz....nieladnie..
                                                    wiesz jak wyglada moj dialog z Toba?
                                                    jak dialog dwojga pijakow przy flaszce---------w dodatku
                                                    niejednej flaszce i kazde pije dobrowolnie.
                                                  • ela_102 Re: Cała ta wymiana zdań 24.01.09, 21:08
                                                    No i w końcu COŚ mądrego.
                                                    Mi też się bardzo dłuuuuuuuugo wydawało, że każdy łoi.
                                                    Szczególnie gdy jeszcze sama łoiłam.
                                                  • zuzia36 Re: Cała ta wymiana zdań 25.01.09, 16:12
                                                    pozdrawiam Was wszystkich !!!!!!
                                                    :)
                                                  • aaugustw Re: Cała ta wymiana zdań 25.01.09, 16:39
                                                    zuzia36 napisała:
                                                    > pozdrawiam Was wszystkich !!!!!!
                                                    > :)
                                                    ___________________________.
                                                    I ja sie ciesze...!!!!!! ;-))
                                                    A..
                                                    Ps. Dziekuje za pozdrowienia!
                                                  • aaugustw Re: Cała ta wymiana zdań 26.01.09, 12:51
                                                    zuzia36 napisała:
                                                    > pozdrawiam Was wszystkich !!!!!!
                                                    > :)
                                                    ___________________________________________.
                                                    Czy wszystko leci u Was po Waszej mysli...!?
                                                    Pozdrawiam: A... ;-))
                                                  • zuzia36 Re: Cała ta wymiana zdań 27.01.09, 09:10
                                                    tak, jak najbardziej tak :)
                                                    Również pozdrawiam!
                                                  • aaugustw Re: Cała ta wymiana zdań 27.01.09, 16:01
                                                    zuzia36 napisała:
                                                    > tak, jak najbardziej tak :)
                                                    > Również pozdrawiam!
                                                    ______________________________________.
                                                    Ciesze sie Zuzia naprawde...! ;-))
                                                    A obiecaj mi, ze napiszesz takze wtedy,
                                                    kiedy u Was pierwszy raz "zazgrzyta",
                                                    bo to bedzie takze (uwazam ja) zdrowe.
                                                    Chodzi mi o to, o co sie poklocicie, bo
                                                    ze nie o alkohol tego jestem prawie juz
                                                    pewien...! ;-))
                                                    A...
                                                  • 1962wolf Re: Zuziu achtung 27.01.09, 16:11
                                                    nie daj sie kobieto uglaskac -falszywymi gestami.
                                                    i nic nie pisz o realiach-----bo zostanie to wykpione
                                                    kiedys i wywleczone przy pierwszej lepszej okazji by Ci
                                                    dokopac-------gdyby przypadkiem sie okazalo ze masz inne
                                                    zdanie.
                                                    miejsce kobiety to kuchnia i lozko-czasami pralnia.
                                                    taki tu obowiazuje model "trzexwosci"........maz jest panem
                                                    i wladca.......kobieta to samasobie winna-bo gupia nie poszla
                                                    na al-anon ratowac swego pijaka
                                                    a jak mu sie sprzeciwi- znaczy suka bura
                                                    i do wora

                                                    tak tu jest Zuzia-----i9 nie daj sie naprawde wkrecic w
                                                    niny czule zainteresowanie
                                                    to jest chore zainteresowanie-cudzym zyciem, jego szczegolami -
                                                    a najbardzie ciesza cudze upadki i porazki /chocby niewielkie/
                                                    pisz na forum o niczym...........lub baw sie
                                                    w zadnym wypadku nie wywnetrzaj
                                                    tego Ci zycze
                                                    wolf
                                                  • aaugustw Re: Zuziu achtung 27.01.09, 16:19
                                                    1962wolf napisał:
                                                    > nie daj sie kobieto uglaskac -falszywymi gestami.
                                                    > i nic nie pisz o realiach-----bo zostanie to wykpione
                                                    > kiedys i wywleczone przy pierwszej lepszej okazji by Ci
                                                    > dokopac-------gdyby przypadkiem sie okazalo ze masz inne
                                                    > zdanie. miejsce kobiety to kuchnia i lozko-czasami pralnia.
                                                    > taki tu obowiazuje model "trzexwosci".......
                                                    _______________________________________________.
                                                    To zes pijany wolfie juz wiele razy czytalem tutaj o tobie...!
                                                    A czy mowil tobie ktos, ze jestes pier-dolniety...!?
                                                    Nie...? - To ja ci to mowie...!
                                                    A...
                                                  • aaugustw do wolfa...! 27.01.09, 16:25
                                                    Zapomnialem w "Ps"-ie cie pouczyc wolfie, ze jezeli chcesz tu
                                                    wtracac wyrazy w jezyku niemieckim to najpierw naucz sie ich
                                                    poprawnej pisowni...!
                                                    Wyrazy konczace sie na "ung" piszemy z duzej litery...!
                                                    A...
                                                  • aaugustw Re: Zuziu achtung 27.01.09, 16:30
                                                    Zapomnialem wolfie w "Ps"-ie dodac, ze jezeli juz musisz przytaczac
                                                    nam tu wyrazy w jezyku niemieckim, to naucz sie najpierw poprawnej
                                                    ich pisowni...!
                                                    Wyrazy konczace sie na "...ung" piszemy z duzej litery...!
                                                    A...
                                                    __________________________________________________________.

                                                    aaugustw napisał:

                                                    > 1962wolf napisał:
                                                    > > nie daj sie kobieto uglaskac -falszywymi gestami.
                                                    > > i nic nie pisz o realiach-----bo zostanie to wykpione
                                                    > > kiedys i wywleczone przy pierwszej lepszej okazji by Ci
                                                    > > dokopac-------gdyby przypadkiem sie okazalo ze masz inne
                                                    > > zdanie. miejsce kobiety to kuchnia i lozko-czasami pralnia.
                                                    > > taki tu obowiazuje model "trzexwosci".......
                                                    _______________________________________________.
                                                    > To zes pijany wolfie juz wiele razy czytalem tutaj o tobie...!
                                                    > A czy mowil tobie ktos, ze jestes pier-dolniety...!?
                                                    > Nie...? - To ja ci to mowie...!
                                                    > A...
                                                  • 1962wolf Re: Zuziu achtung 27.01.09, 19:40
                                                    nudny jestes Guciu-za kazdym razem jak Ci brakuje pomyslu na
                                                    zlosliwa odpowiedx, lub chocby zgrabna-kitujesz bajdy o
                                                    ortografii, lub wynajdujesz przecinki postawione na opak
                                                    podobnie jak swieta Ela-gdy jej z kolei brakuje pomsylu-wnika
                                                    w osobiste pyskowki------by nazwac to argumentacja trzexwienna.
                                                    zalosny jestes Guciek
                                                    podobnie jak zalosny jestes w picowaniu do Janu----dopiero
                                                    gdy sie zorientujesz jaki front przyjeli Twoi znajomi
                                                    jak zwykle jestes spoxniony
                                                    ale tez jak zwykle-----pajacujesz
                                                  • zuzia36 Re: Zuziu achtung 28.01.09, 09:27
                                                    Dzięki Wolf za troskę ale jestem już dużą dziewczynką i nikt mnie nie zmusza do
                                                    pisania tutaj. Uważam, że skoro zaczęłam się tu we wrześniu uzewnętrzniać i
                                                    otrzymałam natychmiastową pomoc, to chociażby w ramach wdzięczności powinnam
                                                    pisać co u mnie słychać. Nie ukrywam, że to dzięki kopniakom jakie tu otrzymałam
                                                    trafiłam do ośrodka dla uzaleznionych i współuzaleznionych. Bardzo pomogło mi
                                                    też spojrzenia na męza - alkoholika od strony kogoś kto przechodził to co on. To
                                                    forum jest jak miting AA lub Al-Anon, na który jako pracująca matka przez pewien
                                                    czas też i samotna pracująca matka, nie zawsze mogę iść.
                                                    A zainteresowanie czyimś zyciem - myśle ze taka jest nasza natura. Sama w wolnej
                                                    chwili lubie poczytać o zyciu innych.
                                                    O tym, że niektórych rzeczy nie pisze sie na forum/blogu i innych tworach
                                                    internetowych wiedzą już dzieci w podstawówce, może nawet przedszkolacy :)
                                                    Pozdrawiam i dziękuje za troskę. Cieszę się, że mój wątek jest nadal dla was
                                                    interesujący :)
                                                  • 1962wolf Re: Zuziu achtung 28.01.09, 12:31
                                                    niestety jestes w bledzie
                                                    nie odroniasz zainteresowania tematyka, od chorego
                                                    podgladactwa .
                                                    jest jeszcze chore zainteresowanie cudzym zyciem------ale to
                                                    jakby nieco inna bajka

                                                    trzymaj sie.........trzymam kciuki. cokolwiek to znaczy

                                                    hej
                                                  • zuzia36 Re: Zuziu achtung 28.01.09, 13:17
                                                    to, że ktoś inny ma z tym problem to jego problem :)
                                                    mnie takie wygadanie pomaga, zwłaszcza ze nie zawsze mam z kim pogadać o swoich
                                                    problemach, obawach, a tu zawsze ktoś jest :)
                                                    Buziaki :*
                                                  • aaugustw Re: Zuziu achtung 28.01.09, 14:01
                                                    zuzia36 napisała:
                                                    > to, że ktoś inny ma z tym problem to jego problem :)
                                                    > mnie takie wygadanie pomaga, zwłaszcza ze nie zawsze mam z kim
                                                    pogadać o swoich problemach, obawach, a tu zawsze ktoś jest :)
                                                    > Buziaki :*
                                                    _______________________________________.
                                                    ;-))) Widze Zuzia, ze i na Tobie nie robi wrazenia
                                                    obszczekiwanie nie stojacej w miejscu karawany...!
                                                    Skad sie to bierze, niech "znawcy" psow odpowiedza...
                                                    A ja przejde do sedna sprawy: Trzezwienia i rozwoju osobistego...
                                                    Dziekuje Ci za odzew i chec korespondowania...
                                                    Pamietam nasza pierwsza (po terapii) klotnie, jaka mialem ze swoja
                                                    zona. Nie dotyczyla ona alkoholu, lecz wlasnie spraw rodzinnych,
                                                    ktore zwiazane byly z samo-tworzeniem sie nowych struktur zwiazanych
                                                    z moim przejmowaniem odpowiedzialnosci w zwyklych obowiazkach
                                                    domowych...
                                                    Moje dotychczasowe "kulawe" zycie mozna bylo przyrownac do inwalidy
                                                    poruszajacego sie na jednej krotszej nodze, ktora teraz urastala do
                                                    wielkosci pierwotnej, co wydawalo sie dla nas obydwoch nienormalne w
                                                    swej normalnosci, a dla zony dodatkowo podejrzane...
                                                    A... ;-))
                                                  • 1962wolf Re:konkretne 28.01.09, 14:08
                                                    "Pamietam nasza pierwsza (po terapii) klotnie, jaka mialem ze swoja
                                                    zona. Nie dotyczyla ona
                                                    alkoholu, ...........................................................
                                                    .....................................................................
                                                    .....................................................................
                                                    ..........jednej krotszej nodze, ktora teraz urastala do
                                                    wielkosci pierwotnej, co wydawalo sie dla nas obydwoch nienormalne w
                                                    swej normalnosci, a dla zony dodatkowo podejrzane..."

                                                    moge sie pod tym podpisac, moze nie byla to klotnia co
                                                    prawda,ale swego rodzaju spiecie.
                                                    wszystko staje sie nowe...........prawie wszystko.
                                                  • 1962wolf Re:kAuguscie 28.01.09, 14:11
                                                    ".Czlowieku, czy ty masz wszystkich w domu...!?
                                                    Ty znowu odczytujesz czyjes mysli i uczucia!?..."

                                                    opieram sie na faktach-o Tobie nie pisalem, wiec sie nie
                                                    irytuj
                                                    a do odczytywania uczuc i mysli----sa tu prawdziwi
                                                    mistrzowie fachu-ja do nich nie aspiruje.
                                                    powodzenia Guciek.
                                                    tym razem napisales fajny text-na temat i z konkretnym
                                                    przeslaniem-plus osobiste ,ale niexpiacyjne doswiadczenie.
                                                    bardzo mi sie podobalo
                                                  • janulodz Re:kAuguscie 28.01.09, 14:48
                                                    U nas w domu w początkowym okresie mojego trzeźwienia, dość rzadko dochodziło do
                                                    kłótni. Ja z dużym poczuciem winy i odkrywający uroki bycia trzeźwym, moja żona
                                                    bacznie mnie obserwująca i niepewna. Czy tak mi już zostanie, czy nie.
                                                    Dopiero po jakimś czasie, kiedy stałem się pewniejszy siebie, kiedy organizm sie
                                                    oczyścił i już wiedziałem, że dobrze jest żyć bez alkoholu, zaczęły sie schody.
                                                    Żona przyzwyczajona do mojej potulności w budowaniu sobie komfortu picia nie
                                                    bardzo była zorientowana, co się dzieje, kiedy zacząłem przejmować jej
                                                    dotychczasowe obowiązki, które pełniła w charakterze PO i stawać się głową
                                                    domu. Po ostatnich latach, kiedy wszystko było na jej barkach, to był dla niej
                                                    szok. Nawet córka, przyzwyczajona do dawnych układów nie bardzo wiedziała, że
                                                    teraz "stary" podejmuje decyzje. Też wynikały z tego powodu konflikty, choćby w
                                                    przygotowaniach do wesela. Wracałem do życia z bocznego toru.
                                                    Zaufaj mu.



                                                    "Wytrzeźwiałem, żeby żyć", a nie - "żyję dla trzeźwienia"
                                                  • zuzia36 Re:kAuguscie 28.01.09, 14:59
                                                    a wiesz, ze miałam nawet o tym napisać. Na razie jak sam piszesz mąz postępuje
                                                    ostrożnie, ale ja już w niektórych momentach czuje sie dziwnie :)
                                                  • aaugustw Re:kAuguscie 28.01.09, 15:01
                                                    zuzia36 napisała:
                                                    > a wiesz, ze miałam nawet o tym napisać. Na razie jak sam piszesz
                                                    mąz postępuje ostrożnie, ale ja już w niektórych momentach czuje sie
                                                    dziwnie :)
                                                    _________________________________.
                                                    ;-)) I to wlasnie mnie ciekawi...!
                                                    A... ;-))


                                                  • 1962wolf Re:Janu ps- Guciu 28.01.09, 15:10
                                                    Janu poruszyl bardzo istotna sprawe-poczucie winy.
                                                    gdy pilem-------w okresach gdy bylem w domu trzexwy--
                                                    ulegalem w wiekszosci spraw, nie wyrazalem swego zdania-
                                                    wlasnie z poczucia winy---po zakonczeniu terapii, tez to
                                                    trwalo przez jakis czas-powoli dosc-nabieralem odwagi by
                                                    wyrazic swoj sprzeciw nawet w drobnych sprawach--moze nawet
                                                    nie tyle sprzeciw, ile w ogole wyrazic swoje zdanie-jesli
                                                    bylo odmienne od zdania zony........z dziecmi nie mialem
                                                    tego problemu, bo od dawna nie mieszkaja z nami
                                                    hej

                                                    ps-Gutek-tym razem Ty sie niepotrzebnie dopatrujesz analogii z
                                                    hollywood
                                                  • aaugustw Re:Janu ps- Guciu 28.01.09, 19:40
                                                    1962wolf napisał:
                                                    > ps-Gutek-tym razem Ty sie niepotrzebnie dopatrujesz analogii z
                                                    > hollywood
                                                    _____________________________________________________.
                                                    I znowu widze, ze tobie dzwonia, ale nie wiesz ktory to kosciol?
                                                    Ja nie wspominalem o zadnym Hollywood...(!?) :-()
                                                    Uzylem porownania z R. De Niro (domyslam sie, ze wiesz ze tu o
                                                    aktora chodzi), ale on dzialal w NY skad pochodzi,ale nie Holly-
                                                    łodz...!
                                                    A...
                                                  • 1962wolf Re:"depresja gabgstera . 28.01.09, 20:41
                                                    "depresja gangstera" --wytwornia :
                                                    Warner Bros.........adres:
                                                    hollywood
                                                    bulwar zachodzacego slonca 1237

                                                    i Ty uwazasz ,ze to ja nie mam poczucia humory Guciu ?
                                                  • 1962wolf Re:"nigdy ?...... . 28.01.09, 20:44
                                                    "Nigdy nie będziesz miała normalnego życia......."
                                                    tylko NAPOLEON mial patent na "nigdy" , ale nawet on mowil:
                                                    nigdy nie mow nigdy,zeby wprowadzic w blad swoich przeciwnikow.

                                                    hej
                                                  • aaugustw Re:kAuguscie 28.01.09, 14:50
                                                    1962wolf napisał:
                                                    > powodzenia Guciek.
                                                    > tym razem napisales fajny text-na temat i z konkretnym
                                                    > przeslaniem-plus osobiste ,ale niexpiacyjne doswiadczenie.
                                                    > bardzo mi sie podobalo
                                                    _____________________________________________________.
                                                    Czytajac te slowa wolfie, przypomniala mi sie pewna scena
                                                    z komedii mafijnej z Robertem De Niro i jego terapeuta,
                                                    ktory mu wyjasnial przyczyny jego choroby, a kiedy skonczyl
                                                    wtedy ten "glupek" Niro z frywolna mina powiedzial do niego;
                                                    "Pan jest dobry, pan jest cholernie dobry" i w ten sposob
                                                    postawil siebie znowu wyzej od swego terapeuty...!
                                                    A... ;-))
                                                  • aaugustw Do wolfa... 28.01.09, 14:05
                                                    1962wolf napisał (do Zuzi):
                                                    > niestety jestes w bledzie nie odroniasz zainteresowania tematyka,
                                                    od chorego podgladactwa .
                                                    ____________________________________________.
                                                    Czlowieku, czy ty masz wszystkich w domu...!?
                                                    Ty znowu odczytujesz czyjes mysli i uczucia!?
                                                    Kiedy masz nastepny termin u psychiatry...!?
                                                    A...
                                                  • zuzia36 Re: Cała ta wymiana zdań 28.01.09, 09:31
                                                    odkąd wrócił mieliśmy jedną kłótnię w kwestii wychowania dziecka, było to zaraz
                                                    po powrocie męza. Wszystko zostało zaraz wyjaśnione. A zgrzyty - gdyby ich nie
                                                    było to znaczy ze coś jest nie tak :) tylko ze po tym wszystkim co przeszliśmy
                                                    takie zgrzyty nie warte są płaczu, kłótni... rozmowa, rozmowa i jeszcze raz
                                                    rozmowa oczywiście spokojna :)
                                            • aaugustw Re: (po)świątecznie 24.01.09, 17:51
                                              1962wolf napisał:
                                              > a niby czyje zdanie jesli nie moje- mialoby ocenic moja
                                              > trzexwosc?
                                              ____________________________________________.
                                              W watku obok podwazyles slowa Eski, ktore ona
                                              sama napisala...
                                              A kiedy ja przeczytalem te twoje powyzej, az
                                              krzyknelo moje serce: "Watpie w to...!" ;-))
                                              A...
                                            • aaugustw Re: (po)świątecznie 24.01.09, 17:56
                                              1962wolf napisał (do A...):
                                              > 12 krokow potrzebujesz, by to diostrzec u siebie, po linii
                                              > prostej wykonanych?
                                              > Guciu---------ja swoja trzexwosc, mam we krwi. a dokladniej
                                              > ona jest wtedy, gdy we krwi nie ma.
                                              __________________________________________.
                                              W AA trzezwosci nie liczy sie alkomatem...!
                                              W Programie AA alkohol zajmuje jedynie 1/24
                                              czesci tego calego duchowego Programu,
                                              (pojawia sie on tylko raz, w Kroku Pierwszym,
                                              w jego pierwszej tylko czesci, tj. ok. 4,27%).
                                              Reszta to trzezwienie, czyli rozwoj duchowy...!
                                              (ale skad ty to masz wiedziec...!?) :-(
                                              A... ;-))
    • ania_98 Re: żona alkoholika 21.01.09, 16:05
      Witam wszystkich serdecznie!
      Czytając to wszystko, co zostało tu napisane, widzę siebie, swoją
      sytuację, widzę swą bezradność i wiarę w to, że będzie dobrze.
      Pytanie tylko, czy naprawdę będzie dobrze, bo to, że ja chcę, jest
      zrozumiałe, druga strona zapewne też- lecz nią włada alkohol,
      niestety.
      Nie wiem, po prostu nie wiem, jak postępować, jak się zachowywać,
      nakazy, prośby- zero skutku, za to ta druga strona świetnie potrafi
      we mnie wywołać poczucie winy, jej huśtawki nastrojów są
      niesamowite. Dziś, będąc już total bezsilną- po tym, jak moja miłość
      wypiła wczoraj piwo, obiecując wcześniej i sobie, i mnie, że chce
      skończyć z piciem- zapisałam się na trapię dla współuzależnionych.
      Muszę zaznaczyć, że pije od 3 lat, po odwyku- na którym był w
      sierpniu, nie pił może ze 2 tygodnie, niedawno, dokładnie w sobotę-
      rzucał picie. Boże, widzicie mą nadzieję, zrobiłabym wszytko, by
      przestał pić, więc ja do apteki, po potrzebne leki, herbatki,
      soczki, niech się leczy, niech wytrwa, trochę nim potrzęsie, ale da
      radę, owszem, radę dał, lecz jak usłyszałam wczoraj, że miał taką
      chęć na piwo do obiadu, i że to tylko 1 piwo- poczułam się jak
      ścięte drzewo, czuję, że to, co ja mówię, do niego nie dociera, ja
      twierdzę, że on pić nie może, on- gdy jest z nim źle- też tak uważa,
      lecz jak tylko poczuje się lepiej - hulaj dusza, od 1 piwa się
      zaczyna. Powiedzcie mi, kiedy to się skończy, kiedy przyjdzie
      opamiętanie, totalne stwierdzenie: przestaję pić, chcę tego.
      Dziś, gdy wróciłam z pracy: klucze zostawił w drzwiach wyjściowych,
      światło w łazience zapalone, już sama nie wiem, czy to roztrzepanie,
      czy też wróży to.... Nie dzwonię, bo nie odbierze. Czekam...
    • ania_98 Re: żona alkoholika 21.01.09, 16:16
      Witam wszystkich serdecznie!
      Czytając to wszystko, co zostało tu napisane, widzę siebie, swoją
      sytuację, widzę swą bezradność i wiarę w to, że będzie dobrze.
      Pytanie tylko, czy naprawdę będzie dobrze, bo to, że ja chcę, jest
      zrozumiałe, druga strona zapewne też- lecz nią włada alkohol,
      niestety.
      Nie wiem, po prostu nie wiem, jak postępować, jak się zachowywać,
      nakazy, prośby- zero skutku, za to ta druga strona świetnie potrafi
      we mnie wywołać poczucie winy, jej huśtawki nastrojów są
      niesamowite. Dziś, będąc już total bezsilną- po tym, jak moja miłość
      wypiła wczoraj piwo, obiecując wcześniej i sobie, i mnie, że chce
      skończyć z piciem- zapisałam się na trapię dla współuzależnionych.
      Muszę zaznaczyć, że pije od 3 lat, po odwyku- na którym był w
      sierpniu, nie pił może ze 2 tygodnie, niedawno, dokładnie w sobotę-
      rzucał picie. Boże, widzicie mą nadzieję, zrobiłabym wszytko, by
      przestał pić, więc ja do apteki, po potrzebne leki, herbatki,
      soczki, niech się leczy, niech wytrwa, trochę nim potrzęsie, ale da
      radę, owszem, radę dał, lecz jak usłyszałam wczoraj, że miał taką
      chęć na piwo do obiadu, i że to tylko 1 piwo- poczułam się jak
      ścięte drzewo, czuję, że to, co ja mówię, do niego nie dociera, ja
      twierdzę, że on pić nie może, on- gdy jest z nim źle- też tak uważa,
      lecz jak tylko poczuje się lepiej - hulaj dusza, od 1 piwa się
      zaczyna. Powiedzcie mi, kiedy to się skończy, kiedy przyjdzie
      opamiętanie, totalne stwierdzenie: przestaję pić, chcę tego.
      Dziś, gdy wróciłam z pracy: klucze zostawił w drzwiach wyjściowych,
      światło w łazience zapalone, już sama nie wiem, czy to roztrzepanie,
      czy też wróży to.... Nie dzwonię, bo nie odbierze. Czekam...

      • zuzia36 Re: żona alkoholika 22.01.09, 11:36
        Aniu trzymaj się. Jakbyś chciała pogadać pisz na maila. I nie biegaj do apteki,
        to nic nie pomoże - idz na terapie :*
        • jola.29 Re: żona alkoholika 01.02.09, 21:41
          witam zuziu 36.Mi równiez nieobce są problemy zony alkoholika.
          Zrozumiałam niedawno, a jesteśmy już małżeństwem 11 lat,że mój mąż
          był alkoholikiem jeszcze przed naszym slubem. Niestety tego nie
          zauważyłam. Dziś już nie łudzę się. Wiem,że potrzebujemy oboje
          pomocy. Niestety on uważa,że nie potrzebuje pomocy i nie chce zgodzi
          się na terapie. Ja dojrzałam już do tego, by skorzysta z pomocy.
          Przezywam to samo,co wszystkie żony alkoholików, od nadzieji, po
          czarną rozpacz. Brakuje mi tylko wsparcia i pomocy kogoś, kto
          rozumie mój problem. Wie, bo sam przeżywa lub przeżył to samo.
          Proszę napisz, jak ty sobie poradziłaś. Czytałam twoje maile na
          forum i wiem,że juz korzystasz z terapii. Czy pomogła, a jak mąż,
          czy leczenie mu pomogło?
          • zuzia36 Re: żona alkoholika 02.02.09, 11:07
            Witaj!
            Zacznę od tego, że mój mąz też uwazał, że jemu pomoc nie jest potrzebna. Dobrze,
            że idziesz na terapię. Tam własnie znajdziesz wsparcie, osoby którym możesz się
            wygadac, które nie oceniają, nie krytykują. Mnie to bardzo pomogło. Zmieniło
            moje myślenie, spojrzenie na chorobę męża. Teraz też jest mi ciężko, mimo iż mąz
            nie pije w chwili obecnej, ale tego co przeszłam nie da się tak ot zapomnieć i
            wymazać. Do tego już od dwóch tygodni musiałam opuścić zajęcia i wyglada na to
            ze jutro tez nie pójdę (dziecko zachorowało). Powiem Ci ze tak się "wtopiłam" w
            moją grupę, że jak dłużej tam nie chodzę to tęsknię.
            Co do męża, czy leczenie pomogło???? wyglada na to, że tak. Zmienił sie bardzo,
            choć tak naprawdę cięzko mi pisać o nim, co się w nim zmieniło i co mu terapia
            dała. Najważniejsze, że przestał pić. Walczyłam o niego własnie dzięki terapii,
            na niej zrozumiałam ze to jest choroba, a chorego nie zostawia się bez pomocy.
            Nigdy nie wiadomo czy za jakiś czas on nie będzie musiał mi pomóc. Na terapii
            spotkałam tez kobiety, które żyja z z czynnymi alkoholikami. Myślałam, że nie da
            się tak żyć - z tego co widze myliłam sie.
            Trzymaj się i pisz na forum to tez pomaga!!!
            Troche chaotycznie to pisze ale jestem w pracy i co chwilkę mi ktoś przeszkadza :)
            • 1962wolf Re: żona alkoholika 02.02.09, 12:41
              u mnie.caly ten "proces" powrotu na lono rodziny-----wymagal
              i wymaga nadal-duzo cierpliwosci, wzajemnej tolerancji na
              spore zmiany, wyrozumialosci dla wlasnych slabosci i z cala
              pewnoscia wszystko to wymaga czasu........bo mimo najlepszych
              checi, wysilku, autentyczmnej pracy nad odbudowa zwiazku i
              relacji z rodzina------czas jest konieczny-jako utrwalacz.
              • zuzia36 Re: żona alkoholika 02.02.09, 12:46
                mam nadzieję, ze u mnie czas zamaże to co było, ale masz rację potrzeba czasu na
                wszystko
                • 1962wolf Re: żona alkoholika 02.02.09, 12:51
                  zona mi niedawno powiedziala,ze gdy pytala w rozmowie
                  syna ,o jego wspomnienia z przeszlosci-------to pamietal tylko
                  same najgorsze rzeczy-zwlaszcza te z ostatniego okresu gdy
                  z nami mieszkal i gdy mnie "wykreslal" ze swego zycia---a
                  dopiero od jakiegos czasu-------te zle wspomnienia zbladly,
                  na ich miejsce wchodza dobre..........bo i takie byly
                  przeciez. ale syn najczesciej mowi o tym co sie dzialo przez
                  ostatni rok.
                  a to dopiero rok minal jak nie pije..........zobaczymy jak
                  to bedzie dalej.
                  hej
                  • jola.29 Re: żona alkoholika 02.02.09, 19:20
                    Witam .Poradź mi proszę, jak mogę namówic mojego męża na terapię.Czy
                    mężczyźnie należy przedstawiac jakieś konkretne argumenty?Co mogę
                    zrobic, by on dostrzegł problem i chciał go rozwiązac?
            • jola.29 Re: żona alkoholika 02.02.09, 19:16
              witam.Dziękuję za szybką odpowiedź.Czy twój mąż również odmawiał na
              początku jakiejkolwiek terapii, uważając,że nie ma żadnego problemu?
              Czy to,że ja pójdę na terapię pomoże mojemu mężowi w podjęciu
              decyzji o leczeniu?Bardzo chciałabym mu pomóc, ale czuję się już
              kompletnie odarta z sił .
              • zuzia36 Re: żona alkoholika 03.02.09, 09:45
                zadałaś bardzo trudne pytania. Powiem Ci, ze ja przez bardzo długi czas nie
                przyjmowałam do wiadomości ze mój mąz ma problem z alkoholem. Tłumaczyłam go w
                różny sposób a to ze zmęczony, a to ze w pracy mu cięzko itd. Dopiero rok temu
                gdy sam do mnie przyszedł i powiedział ze nie może przestac pić dotarło do mnie
                w czym jest problem. Załatwiłam mu wtedy miejsce w ośrodku na terapię zamkniętą
                ale po dwóch tygodniach jego niepicia dałam sie przekonac ze terapia wcale mu
                nie jest potrzebna. Motałam się wtedy strasznie - mysle ze pewnie tak jak Ty
                teraz. Mąz przyznał mi sie do problemu w styczniu, na leczenie trafił dopiero w
                październiku. Predzej próbował terapii w ośrodku w naszym mieście miał chodzić
                dwa razy w tygodniu. Poszedł dwa razy i zaczął pić. Tak naprawdę nie wiem do
                końca jak to się stało, że on jednak trafił na zamkniete. Mysle, że to właśnie
                zmiana mojego zachowania to spowodowała. Zobaczył, że już nie może mną
                manipulować. Czy w waszym przypadku będzie tak samo tego nikt nie wie. Wiele
                kobiet, które chodz ze mną na terapię, a są tam o wiele dłużej niż ja, żyje z
                czynnymi alkoholikami. Przygotuj się tylko na to, że Twój mąz bedzie ostro
                protestował na Twoją terapię. Będzie Cie przekonywał, że nie warto tam chodzić.
                Zapewniam Cie, że jednak warto. Jak to działa nie wiem sama ale działa.
                Najważniejsze zebyś Ty odzyskała spokój wewnętrzny i zdobyła siły do dalszego
                życia. Idź tam jak najszybciej!!!!!!!!!!!!!!!!
                • jola.29 Re: żona alkoholika 03.02.09, 12:12
                  U mnie jest trochę inaczej, ponieważ mój mąż nie widzi żadnego
                  problemu.Wg niego to wszyscy wokół, na czele ze mną widzą problem, a
                  przecież problemu nie ma. Jeżeli chodzi o terapię, to już mam
                  umówiony termin.To mi w jakiś sposób dodaje sił.Zobaczymy, co będzie
                  dalej. Gdy zapytałam męża, czy pójdzie ze mną na takie spotkanie, to
                  odpowiedział mi,że sama mogę chodzic, ale jemu nie jest to
                  potrzebne. Mam nadzieję,że pani psycholog poradzi mi, w jaki sposób
                  namówic go jednak na taką wizytę i mam nadzieję, podjęcie terapii.
                  Długo o wszystkim myślałam i zdecydowałam,że teraz nie mogę
                  odpuszczac i łudzic się,że to samo się rozwiąże.Postanowiłam
                  konsekwentnie , każdego dnia realizowac swoje zamierzenia ku
                  naprawie tego, co naprawic można.O ile można?Terapia jest pierwszym
                  krokiem i mam nadzieje uzyskac tam wiedzę, jak powinnam postępowac
                  dalej. Mam nadzieję,że będę miała siły na realizacje swoich
                  planów.Chciałabym,by stały się także planami mojego męża.Myślę,że
                  doskonale rozumiesz, co teraz czuję,nadzieję połączoną z
                  lękiem.Pozdrawiam.
                  • zuzia36 Re: żona alkoholika 03.02.09, 12:34
                    tylko przypadkiem nie naprawiaj jego błędów, jak najczęsciej rób tak zeby
                    rzeczywistośc do niego docierała, niech ponosi konsekwencje swoich czynów.
                    zresztą tego nauczą Cie na terapii. na kiedy jestes umówiona???
                    • 1962wolf Re: żona alkoholika 04.02.09, 07:46
                      moja zona na poczatku- jakies 4 lata temu-tez mi znalazla
                      osrodek leczenia uzaleznien. wydzwaniala po calej warszawie by
                      dopasowac godziny terapii do mojej pracy- itd etc
                      tlumaczyla mnie przed sama soba, ze praca jest wazna, obowiazki
                      rodzinne, a ja se bimbalem. niby wyrazalem zgode, niby bylem
                      zainteresowany, nawet niezbyt protestowalem, lecz zawsze w
                      koncu cos mi "wypadalo" wazniejszego , a zona to akceptowala. w
                      koncu jednak zona poszla na terapie sama, nie ogladajac sie
                      na mnie. a potem?...........potem przestala sie interesowac
                      moim leczeniem, bo zrozumiala, ze za mnie sie nie wyleczy.
                      w moja skore nie wejdzie, zadnej decyzji za mnie nie
                      podejmie. nawet nie mogla podjac zadnej decyzji wraz ze
                      mna,bo najzwyczajniej w swiecie ja tego nie chcialem. mialem
                      swiadomosc nalogu, ale nauczylem sie z nim zyc. byle jak,
                      ale zyc. dopiero gdy okazalo sie ,ze z zycia niewiele mi
                      zostalo, sam podjalem decyzje o leczeniu.........cokolwiek to
                      znaczy i jakkolwiek sobie to wtedy wyobrazalem.
                      sam sie w to wpakowalem / w dodatku ostatnie 10 lat mialem
                      tego calkowita swiadomosc -i wlasciwie nie wierze, ze
                      alkoholik nie przeczuwa ,ze jest alkoholikiem-co najwyzej,
                      klamie innym ludziom , w tym i rodzinie, ze jest z nim
                      wszystko w porzadku /-i tylko sam moglem podjac jakikolwiek
                      wysilek , by cos z tym zrobic. nie wierzcie dziewczyny, ze
                      alkoholik nie jest swiadom swego uzaleznienia..........jest.
                      tylko ludzi sie, ze da sie to powstrzymac, by sie nie
                      stoczyc do rynsztoka, lub da sie z tym zyc pod kontrola.
                      to taki swoisty stan umyslu-----wlasciwy tylko dla
                      uzaleznionych . kto tego nie doswiadczyl nigdy tego nie
                      pojmie--------i wlasciwie nie musi.
                      dla alkoholika /przynajmniej pisze o sobie/ jedynym ratunkiem
                      bylem ja sam.
                      powodzenia dziewczyny Wam zycze.........to troche jak na
                      wojnie. trzeba sie dobrze przygotowac na to ,ze zostanie sie
                      samemu z zalogi.
                      hej
                      • zuzia36 Re: żona alkoholika 04.02.09, 08:06
                        na tym polega ta choroba, zresztą nie tylko ta wiele innych tez. W moim
                        przypadku terapia pomogła zrozumieć niektóre zachowania męża. Osoby które tam
                        były ze mną bardzo czesto sprwadzały mnie na ziemię, pokazywały rzczeczywistość
                        której ja nie chciałam widzieć.Powoli powoli przestałam się szarpać sama ze
                        sobą, z mężem, z życiem...
                        Wolf Tobie również życze powodzenia!!!
                      • aaugustw Re: żona alkoholika 04.02.09, 13:29
                        1962wolf napisał:
                        > mialem swiadomosc nalogu, ale nauczylem sie z nim zyc...
                        > alkoholik nie przeczuwa ,ze jest alkoholikiem-co najwyzej,
                        > klamie innym ludziom , w tym i rodzinie, ze jest z nim
                        > wszystko w porzadku /-i tylko sam moglem podjac jakikolwiek
                        > wysilek , by cos z tym zrobic. nie wierzcie dziewczyny, ze
                        > alkoholik nie jest swiadom swego uzaleznienia..........jest.
                        > tylko ludzi sie, ze da sie to powstrzymac, by sie nie
                        > stoczyc do rynsztoka, lub da sie z tym zyc pod kontrola.
                        > to taki swoisty stan umyslu-----wlasciwy tylko dla
                        > uzaleznionych . kto tego nie doswiadczyl nigdy tego nie
                        > pojmie--------i wlasciwie nie musi.
                        > dla alkoholika /przynajmniej pisze o sobie/ jedynym ratunkiem
                        > bylem ja sam...
                        ______________________________________________________.
                        W powyzszym opisie jedno zdanie wyklucza drugie...!
                        Bezsilnosc (powyzszego) alkoholika, mieszana jest z sila
                        osobista zdolna pokonac te chorobe, ktorej pokonac nie umie.
                        Summa summarum: jajczenie, (na okraglo, oczywiscie...!).
                        A...
                        • 1962wolf Re: żona alkoholika 04.02.09, 16:29
                          sila osobista zdolna pokonac chorobe?..........gdzies Ty to
                          wyczytal Auguscie?.........chyba w kiblu przy salce mityngowej:
                          "sila wyzsza jak sraczka.........dopada znienacka "

                          ale poza tym -ok
                          suma sumarum ..........prawie zabrzmialo teologicznie
                          • 1962wolf Re: żona alkoholika 04.02.09, 16:31
                            no tak.........zapomnialem dodac, ze na mityngi i na terapie-
                            poszedlem osobiscie......coi wymagalo nieco sily i ciut wysilku
                            ale tylko ciut.........o reszte zadbali trzexwiejacy alkoholicy
                            z AA..........uniesli sie duchem .
                          • aaugustw Re: żona alkoholika 04.02.09, 16:47
                            1962wolf napisał:
                            > sila osobista zdolna pokonac chorobe?..........gdzies Ty to
                            > wyczytal Auguscie?.....
                            - - - - - - - - - - - - -
                            Ano, tu wyczytalem, w tych oto twoich slowach, (cyt.):
                            "dla alkoholika /przynajmniej pisze o sobie/ jedynym ratunkiem
                            bylem ja sam."
                            C.b.d.o.
                            A... ;-))
                      • jola.29 Re: żona alkoholika 04.02.09, 16:37
                        Na terapię idę 09.02.09.Mam nadzieję,że naprawdę pomoże mi,a w
                        efekcie mojemu mężowi.Obawiam się ,żeby nie było tak, jak napisał
                        Wolf,że zostanie sie samemu z tej załogi.Twoje słowa, Wolfie,
                        pozwoliły wczuc się w spsób myślenia mężczyzny i chociaż trochę
                        zrozumiec jego zachowanie.Wiele razy mowiłam mojemu mężowi,że może
                        oszukac wszystkich, ze mną na czele, ale siebie oszukac nie może.
                        Chciałabym, by dojrzał do tej decyzji i do chwili, kiedy zrozumie,że
                        musi się leczyc.Jeżeli terapia, na którą idę ma pomóc także jemu, to
                        będzie super. Wiem jednak,że muszę liczyc się z tym,że mój okręt
                        może kiedyś będzie musiał popłynąc sam, wraz z dwoma malutkimi
                        okręcikami. Przecież jeden okręt nie może pociągnąc za sobą na dno
                        trzech innych? Takie myślenie jednak bardzo boli.Boli, gdy widzisz
                        twarz trzeźwegoi i kochajacego cię męża, widzisz,że się stara, że mu
                        zależy. Gdybyś jednak jeszcze miała pewnośc,że tylko taką twarz
                        będziesz już oglądac? Dziękuję za Wasze maile.Odezwę się po wizycie
                        u pani psycholog.
      • jola.29 Re: żona alkoholika 01.02.09, 21:48
        Witam Aniu.Rozumiem cię bardzo dobrze, bo pzreżywam to samo, co
        ty.Już od wielu lat. W tych mailach widzę siebie i swoją
        rodzinę.Podziwiam Zuzię za wytrwałośc i determinację. Czy nam jej
        wystarczy, czy damy radę?Prosiłam Zuzię, by napisała, jak sobie z
        tym poradziła. Do Ciebie rownież mam prośbę,byś napisała ,co u
        Ciebie? Bardzo brakuje mi rozmów z kimś, kto mnie zrozumie, z kim
        nareszcie będę mogła by szczera i nie bedę musiała udawac,że
        wszystko jest w porządku.Trzymam kciuki za nas wszystkie.Chcę jutro
        umówic się na terapię.Mam nadzieję,że pomoże. Chociaż mi i naszym
        dzieciom.Bo one cierpią tak samo, jak ja.A może nawet więcej, bo są
        małe ,bezbronne i mimo wszystko kochają ojca.Pozdrawiam
      • jola.29 Re: ja też jestem żoną alkoholika 01.02.09, 21:50
        Witam Aniu.Rozumiem cię bardzo dobrze, bo pzreżywam to samo, co
        ty.Już od wielu lat. W tych mailach widzę siebie i swoją
        rodzinę.Podziwiam Zuzię za wytrwałośc i determinację. Czy nam jej
        wystarczy, czy damy radę?Prosiłam Zuzię, by napisała, jak sobie z
        tym poradziła. Do Ciebie rownież mam prośbę,byś napisała ,co u
        Ciebie? Bardzo brakuje mi rozmów z kimś, kto mnie zrozumie, z kim
        nareszcie będę mogła by szczera i nie bedę musiała udawac,że
        wszystko jest w porządku.Trzymam kciuki za nas wszystkie.Chcę jutro
        umówic się na terapię.Mam nadzieję,że pomoże. Chociaż mi i naszym
        dzieciom.Bo one cierpią tak samo, jak ja.A może nawet więcej, bo są
        małe ,bezbronne i mimo wszystko kochają ojca.Pozdrawiam
        • ania_98 Re: ja też jestem żoną alkoholika 04.02.09, 17:40
          Witajcie dziewczyny!
          Nna rozmowie u psychologa byłam, teraz terapia przede mną, trochę
          się boję, jak odnajdę się wśród nieznanych osób z tak znanymi
          problemami, zobaczymy.
          A co u mnie? Bez zmian. Ja pracuję, mąż pracy poszukuje, brak kasy
          nei kjest przeszkodą w tym, by codziennie coś wypił w domu, czy też
          zahaczył o knajpę- przecież to mój problem- jak usłyszałam.
          Jestem osobą silną, zdecydowaną, wykształconą, i co?- nic, szewc bez
          butów chodzi, na swoim podwórku po prostu wymiękam, zero
          konsekwencji z mojej strony, zapewne boję się skutków konsekwencji,
          i tyle, boję się zostać sama? Z jednej strony mówię: "nie życzę
          sobie tego, nie chcę tego, byś pił z rana piwo"- a co jest później?-
          nic, widząc go z piwem, ręce mi opadają. Pomóżcie więc, "nie chcę,
          byś pił piwo rano, a gdy będziesz je pił to??... no wlaśnie, to co?
          A przecież doskonale wiem, że to nie ma sensu, samo zabranianie,
          kontrola, bo on i tak, jeśli chce, pić będzie. Nie wiem więc, co
          robić. Wyciągać mu z kurtki i torby te puste flaszeczki i wyrzucać
          do kosza, czy może ustawiać na półce?
          By mu uzmysłowić to, że siedzi w tym po uszy (niby wie, ale nic z
          tym nie robi), zapisuję od paru miesięcy każdy dzień, dokładnie pod
          kątem jego trzeźwości, a w zasadzie jej braku (ile i co wypił przy
          mnie). Zapisuję to dla niego, by mu kiedyś pokazać, jak wygląda jego
          życie, co 2 miesiące ma góra 2 dni, w których nie pije alkoholu-
          zwykle to dni "lecznicze", by znów poczuć się lepiej. Nie wiem, jak
          nim poruszyć, by otworzył oczy.
          Dzisiejszy dzień, w którym poszukiwał pracy zakończył snem (picie
          przecież senność wywołuje), nie wiem, jaki jest efekt poszukiwań, bo
          przecież nie zdążyłąm go o to wypytać- jak twierdzi, moje pytania
          denerwują go i sprawiają, że czuje się kontrolowany. A jaki będzie
          wieczór? Taki sam, jak każdy inny, sklep otwarty do 22 oferuje
          różnorodne alkohole, więc 2 piwa przed snem będą w sam raz, w nocy-
          jak wstanie- kolejne piwo będzie na dobry sen, bo przecież ma
          kłopoty ze snem. A jaki będzie dzień jutrzejszy? Taki sam, jak
          dzisiejszy, z małym wyjątkiem, jutro od rana będę odbierać telefony
          z życzeniami urodzinowymi, o których mój mąż nie pamięta.
          Oj dziewczyny, walczę, ale tylko ja sama, on uważa, że i tak pije
          mniej, że picie kontroluje itp- choć wiem, że to bzdura.
          Byle do jutra, pozdrawiam Was ciepło
          • aaugustw Re: ja też jestem żoną alkoholika 04.02.09, 20:03
            ania_98 napisała:
            > Kurcze, mam problem, z umieszczaniem odpowiedzi, jeszcze się tego
            nie nauczyłam, nie wiem, czy też są, czy ich nie ma.
            - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
            Sa... - Wszystko jest tak, jak byc powinno, bo my tak chcemy...!
            (mimo, ze potem narzekamy nic nie robiac dalej...!) ;-))
            _______________________________________________________________.
            ania_98 napisała dalej:
            > ... zapewne boję się skutków konsekwencji, i tyle, boję się zostać
            sama? Z jednej strony mówię: "nie życzę sobie tego, nie chcę tego,
            byś pił z rana piwo"- a co jest później?- nic, widząc go z piwem,
            ręce mi opadają. Pomóżcie więc, "nie chcę, byś pił piwo rano, a gdy
            będziesz je pił to??... no wlaśnie, to co?
            - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
            Zycie to jeden wielki deal... - Na razie widac masz korzysci z
            takiego ukladu, czyli; sama chcesz takiej sytuacji (nie mylic z
            korzysciami materialnymi, ani moralnymi...!).
            Powodzenia na terapii:
            A...
            • 1962wolf Re: co alkoholik moze dla siebie 05.02.09, 07:26
              niestety-nikt inny poza alkoholikiem /w tym przypadku pisze o
              samym sobie/----nie byl w stanie podjac decyzji o
              zaprzestaniu picia, nie byl w stanie pojsc chocby informacyjnie
              na terapie, chocby na kilka mityngow........ani zona, ani
              dzieci za alkoholika nie wytrzexwieja/ czy doslownie, czy
              mentalnie/............jesli nalezy to do sily
              osobistej?.......trudno
              znaczy to tylko tyle, ze Ci co nie pija mimo nalogu , ta
              sile znalezli w sobie gdzies na dnie czlowieczenstwa, a inni
              ja utopili na dnie flaszki.
              i tyle
              amen...........pozostale konfabulacje i dowcipy pozostawiam
              zainteresowanym.
              nudzi mnie juz teb belkot na potrzeby wirtualnej "rozmowy"
              ani smieszny, ani blyskotliwy, ani interesujacy.

              jak powiedzial mi niedawno ktos wiarygodny------alkoholik w
              realu i alkoholik w necie--------to czasami dwie rozne osoby-
              a niekiedy nawet trzy.
              pozdrawiam...........a dziewczynom z tego tematu zycze wiele
              sily osobistej.........bez niej ani rusz.
              i odwagi.
              hej
        • ania_98 Re: ja też jestem żoną alkoholika 04.02.09, 17:43
          Kurcze, mam problem, z umieszczaniem odpowiedzi, jeszcze się tego
          nie nauczyłam, nie wiem, czy też są, czy ich nie ma.
          • kasia100-3 Re: ja też jestem żoną alkoholika 07.02.09, 12:40
            WITAM SERDECZNIE JESTEM NOWA .
            BARDZO CHĘTNIE PRZYŁĄCZE SIĘ DO WAS DROGIE KOBIETKI JEŚLI MOŻNA .
          • kasia100-3 Re: ja też jestem żoną alkoholika 07.02.09, 13:15
            DROGA ANIU 98 SERDECZNE ŻYCZENIA Z OKAZJI URODZIN TROSZKĘ SPÓŹNIONE,ALE JESTEM
            DOPIERO OD DZIŚ NA TYM FORUM.
            PRZECZYTAŁAM TWÓJ OSTATNI POST I MUSZĘ CI POWIEDZIEĆ DO DOSKONALE WIEM CO
            CZUJESZ MOJA DROGA.WIEM TEŻ,ŻE CZUJESZ SIĘ BEZSILNA JA TO NAWET CZUŁAM SIĘ
            NIEWOLNICĄ TEGO PIJAŃSTWA.LATAMI PATRZYŁAM JAK TA ZACHLANA ŚWINIA ŚPI PO TYM
            CHOLERNYM PIWIE.A NAJGORSZE TO BYŁO TO ŻE NIKT MI NIE WIERZYŁ ,ŻE MÓJ {TAK
            WSPANIAŁY MĄŻ CICHUTKI SPOKOJNY DOBRY SYNEK } MOŻE BYĆ UZALEŻNIONY.NIBY SŁUCHALI
            MNIE ,ALE PODEJRZEWAM ŻE JAK JUŻ SKOŃCZYŁAM TO KAŻDY I TAK MYŚLAŁ SWOJE.TAK WIEC
            LATKA MIJAŁY MĄŻ PIŁ ZYCIE BRZYDŁO.ALBO SPAŁ ,ALBO BYŁY KŁÓTNIE.DZIECI PODROSŁY
            ZACZĘŁY ROZUMIEĆ WIĘC MIAŁAM JUŻ WSPARCIE W SWOJEJ DIAGNOZIE CHOROBY SWOJEGO
            MĘŻA.ZACZĘŁO DO NIEGO DOCIERAĆ ,ŻE CHYBA COŚ JEST NIE TAK WIĘC ZACZĘŁY SIĘ
            "TERMINY ABSTYNENCJI" KTÓRYCH NIESTETY NIE POTRAFIŁ DOTRZYMAĆ .WCIĄŻ JEDNAK MIAŁ
            USPRAWIEDLIWIENIE SWOJEGO PICIA ,A BO TO ,A BO TAMTO.NIE POMAGAŁY JUŻ GROŹBY ANI
            PROŚBY.PIŁ PIŁ I PIŁ.ITD.
            ALE DO SEDNA SPRAWY.ZNALAZŁAM W INTERNECIE NAJBLIŻSZY OŚRODEK POMOCY OSOBĄ
            UZALEŻNIONYM ZADZWONIŁAM. MIŁA PANI ZAPROSIŁA MNIE Z MĘŻEM NA ROZMOWĘ
            "DOBROWOLNĄ" .WIĘC PO WIELU NAMOWACH MĄŻ ZGODZIŁ SIĘ ZE MNĄ JECHAĆ.A TAM TO JUŻ
            POTOCZYŁO SIĘ TAK SZYBKO.WSZYSCY BYLI SYMPATYCZNI MILI TAK GO ZAKRĘCILI,OD RAZU
            ZAPISAŁ SIĘ NA DZIENNY ODDZIAŁ TRAPI UZALEŻNIEŃ.JA TEŻ ZAPISAŁAM SIĘ NA
            SPOTKANIA ŻON ALKOHOLIKÓW .I TERAZ PO OKRESIE 2-MIESIĘCY MOGĘ Z CZYSTYM SERCEM
            POWIEDZIEĆ ,ŻE JESTEM NAPRAWDĘ ZADOWOLONA.
            JEŚLI MASZ JAKIEŚ PYTANIA TO BARDZO PROSZĘ BO JA TO BYM ZAPISAŁA CAŁĄ
            STRONĘ.TYLE MAM DO POWIEDZENIA.
            **** S E R D E C Z N I E - P O Z D R A W I A M ****
            • ania_98 Re: ja też jestem żoną alkoholika 07.02.09, 14:49
              Witaj Kasiu, serdecznie dziękuję za życzenia.
              Pytań mam wiele, choć wiem, że każdy przypadek jest inny, wiele
              zależy od osobowości danej osoby, charakteru. My jesteśmy młodym
              małżeństwem (młodym stażem), nie mamy dzieci, więc uważam, że
              wszystko przed nami, że pijąc 3 lata można z tego wyjść, tylko
              trzeba chcieć. Mąż, gdy naprawdę było z nim źle, obiecywał sobie, że
              przestanie, cóż, nie pił 2 dni, potem znów wróciło piwo, wódka.
              Rozmowy z nim nic nie dają, on raz uważa, że nie ma problemu, że
              pije- bo nie ma pracy (z nudów, ze stresu, że nie ma pracy, pije- bo
              lubi, pije- bo go to odpręża, a gdy tylko zacznie pracować-
              przestanie.
              Wiem, że mu ciężko, że źle się z tym czuje, ale ja czuję się równie
              nieciekawie. Pobyt na oddziale dziennym w jego przypadku nie wchodzi
              w grę, bo a nuż znajdzie pracę (lecz już tak długo jest w domu bez
              pracy, że przez ten czas przeszedłby terapię), na spotkania AA
              chodzić nie chce, bo mu taka forma nie odpowiada. Co więc robić?
              Pisałam wcześniej, że każdego dnia zapisuję co i ile wypił (jeśli o
              tym wiem)- pokazać mu to?- może to jakoś nim wstrząśnie?
              Dziś przy sprzątaniu znalazłam puste butelki po wódce w szafce i w
              łazience- płakać mi się chce i nic więcej, prosiłam, że nie chcę
              widzieć wódki w domu, nie chcę widzieć go pijącego z rana piwo,
              prosić mogę. W lodówce stoi adwokat (prezent urodzinowy)- nawet nie
              zauważyłam, kiedy go otworzył.
              Kocham go bardzo, to dobry człowiek, gdy jest w miarę trzeźwy (piszę
              w miarę, bo piwo rano, czy wieczorem, to norma) fajnie spędzamy
              czas, lecz jego picie (nie upija się do nieprzytomności, dba o
              siebie) stanowi dla mnie problem, nie umiem i nie chcę tego
              akceptować.
              Co mam robić? Jak z nim rozmawiać? Stawiać jakieś warunki? Przecież
              nie będę go kontrolować, bo to nic nie daje.
              Dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam Was serdecznie
              • kasia100-3 Re: ja też jestem żoną alkoholika 07.02.09, 15:40
                DROGA ANIU WIEM ŻE BĘDZIE CI TO TRUDNO ZROZUMIEĆ ,ALE DLA CZŁOWIEKA KTÓRY JEST
                CHORY NA "A" NIE MA NIC WAŻNIEJSZEGO OD ALKOHOLU I UWIERZ MI ON TEJ PRACY TAK NA
                PRAWDĘ NIE ZNAJDZIE BO TO BĘDZIE PRZESZKODA NA DRODZE DO JEGO PICIA JA TERAZ TO
                WIEM JUŻ NA PEWNO.!!!!!A NAWET JEŚLI ZNAJDZIE NA KRÓTKO . CHODZĘ NA TERAPIE DLA
                ŻON UZALEŻNIONYCH I ROZUMIEM JEGO POSTĘPOWANIE.MÓJ MĄŻ PRACUJE BO MAMY SWOJĄ
                DZIAŁALNOŚĆ WIĘC NIKT GO ZA PICIE NIE WYRZUCIŁ,ALE W INNEJ SYTUACJI PEWNIE TEŻ
                BYŁBY BEZ PRACY.PEWNIE PRZEZ ZŁEGO SZEFA LUB ZŁEGO KLIENTA I INNE TAM
                TAKIE{BZDURY} JAK BYŁ NA LECZENIU MIAŁ L-4.W TAMTYM TYGODNIU SKOŃCZYŁ LECZENIE 2
                RAZY W TYGODNIU JEŹDZI NA MITINGI DLA AA.TERAZ DOPIERO JEST NA TO GOTOWY PO
                TERAPII NA POCZĄTKU LECZENIA BYŁ PRZYGNĘBIONY MÓWIŁ,ŻE NIE ROZUMIE O CO TAM W
                OGÓLE CHODZI ŻE DWA MIESIĄCE TO ZA DŁUGO ,A POD KONIEC BYŁ PEŁNY ŻYCIA WESOŁY I
                STWIERDZIŁ ,ŻE LECZENIE TRWAŁO ZA KRÓTKO.BIERZE TERAZ CHĘTNIE UDZIAŁ W
                SPOTKANIACH ZAPOZNAŁ NOWYCH LUDZI UCZY SIĘ ŻYCIA NA TRZEŹWO.
                JESTEM NAPRAWDĘ SZCZĘŚLIWA.MI BARDZO DUŻO POMOGŁY TERAPIE SĄ NAPRAWDĘ POMAGAJĄCE
                NA WYCISZENIE SIĘ WYGADANIE JUŻ NIE JESTEM TAKA NERWOWA,POTRAFIĘ MÓWIĆ O SWOICH
                UCZUCIACH .NA RAZIE JEST DOBRZE I MYŚLĘ ŻE DO MOJEGO MĘŻA DOCIERA ,ŻE JEST CHORY
                ON MÓWI TO ,ALE JA MYŚLĘ ŻE DO KOŃCA W TO NIE WIEŻY.
                • ania_98 Re: ja też jestem żoną alkoholika 08.02.09, 08:38
                  Masz rację, trudno mi to zrozumieć, łudzę się, że może problem nie
                  jest wielki, że może przesadzam, że może jestem zbyt upierdliwa. Nie
                  wiem, sama nie wiem. Wczoraj rozmawialiśmy na ten temat, z jego
                  strony żadnej konktretnej odpowiedzi nie uzyskałam. Mam wrażenie, że
                  on również tej myśli do siebie nie dopuszcza, że się łudzi. Jaki
                  efekt rozmowy? Taki, że dziś wyszedł z domu przed 7, zamknął drzwi i
                  wziął moje i swoje klucze, więc jestem uwięziona w mieszkaniu,
                  telefonów nie odbiera- czekam, martwię się bardzo o niego, nie wiem
                  co robić- jak wydostać z mieszkania (kluczy brak).
                  Kasia, napisałaś, jak Wasza sytuacja wygląda, doradź, jak ja mam z
                  nim rozmawiać, jak reagować na jego picie? Czy jest w ogóle możliwe,
                  by stawiać jakiekolwiek warunki, czy to ma sens?
                  Mówiłam mu o tym forum, nawet kiedyś czytałam jakiś posty, lecz on
                  teraz od tego ucieka, nie chce nic wiedzieć, twierdzi, że rozmowa z
                  psychologami w poradni uzależnień tylko mu zaszkodziła i nie podoba
                  mu się taka forma rozmowy (czuł się upodlony, więc sama nie wiem,
                  gdzie go skierować.
                  Pozdrawiam
                  Ania
                • nik3333333 Re: ja też jestem żoną alkoholika 08.02.09, 09:14
                  Witaj Kasiu

                  Jeśli to nie jest tajemnica mam pytanie czy mąż był na dwu
                  miesięcznej terapii zamkniętej i gdzie? W jakiej miejscowości razem
                  byliście po raz pierwszy i czy to ta wizyta przekonała go do tego że
                  zaczął się leczyć.
                  Dziękuję z góry za odpowiedź.
                  • kasia100-3 Re: ja też jestem żoną alkoholika 08.02.09, 13:19
                    DROGA ANIU.
                    CZYTAM TWÓJ WIADOMOŚĆ I JEST MI NAPRAWDĘ PRZYKRO .NAWET NIE WIESZ JAKIE TO U
                    ALKOHOLIKÓW JEST NORMALNE TO ZACHOWANIE JEGO DZISIAJ RANO.ZAMKNĄŁ CIĘ WIEC JEST
                    PEWNY,ŻE MOŻE BYĆ O CIEBIE SPOKOJNY ALKOHOLIK MA CAŁY CZAS WIELKI STRACH PRZED
                    UTRATĄ RODZINY "BOI SIĘ" STACH Z CZASEM JEST CORAZ SILNIEJSZY ,A OBJAWY NIESTETY
                    CORAZ GORSZE
                    DLA RODZINY.ON TAK TOBĄ MANIPULUJE ,ŻE ZAMIAST SPĘDZAĆ NORMALNIE NIEDZIELE NA
                    SWÓJ SPOSÓB {ODPOCZYNEK RELAKS} PRACUJESZ MUSISZ ODPOCZĄĆ .ON WYWOŁUJE U CIEBIE
                    STRACH ,LEK BOISZ SIĘ O NIEGO .BO GO KOCHASZ TO NIE JEST
                    NORMALNE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                    MOJE UCZUCIA NA POCZĄTKU BYŁY TAKIE SAME,ALE UWIERZ Z CZASEM ZAMIENIAJĄ SIĘ W
                    STRACH LĘK NIENAWIŚĆ ,NA KOCHANIE CZĘSTO BRAKUJE JUŻ MIEJSCA .PO WASZYCH
                    RELACJACH WIDAĆ, ZE SĄ TO POCZĄTKI WIĘC JEST DUŻA SZANSA ,ŻE MOŻE BYĆ DOBRZE.NIE
                    REZYGNUJ MARUDŹ NAMAWIAJ ,KARAJ W SPOSÓB ,ABY ON POCZUŁ ,ŻE SIĘ NIE BOISZ O
                    NIEGO WALCZYĆ.
                    TY TEŻ JESTEŚ CZŁOWIEKIEM MASZ PRAWO TO SWOICH U C Z U Ć !!!!

                    PARĘ SŁÓW DO DRUGIEJ KOLEŻANKI-SŁONECZKO MOJE MĄŻ MÓGŁ WYBRAĆ NA MIEJSCU RODZAJ
                    TERAPII:
                    -POBYT DZIENNY OD 8-14
                    -ODDZIAŁ ZAMKNIĘTY
                    -TERAPIE GRUPOWE POPOŁUDNIAMI
                    -MITINGI
                    MIŁA PANI OD RAZU TAK GO NAPROWADZIŁA .ŻE ZAPISAŁ SIĘ NA ODDZIAŁ DZIENNY I JUŻ W
                    TEN SAM DZIEŃ ZOSTAŁ PRZYJĘTY.
                    NA MIEJSCU TEŻ MNIE POINFORMOWANO ,ŻE MOGĘ KORZYSTAĆ Z TERAPII DLA ŻON RAZ W
                    TYGODNIU.ZAPISAŁAM SIĘ CHODZĘ JESTEM BARDZO ZADOWOLONA .TA TERAPIA JEST PRZEDE
                    WSZYSTKIM DLA MNIE.!!!!!!!!!!
                    WIEC NIK 33333 KONIECZNIE MUSISZ SPRAWDZIĆ GDZIE W TWOJEJ OKOLICY JEST
                    NAJBLIŻSZY OŚRODEK POMOCY UZALEŻNIEŃ .ZADZWONIĆ,ALBO JEŚLI MIESZKASZ BLISKO
                    PODEJŚĆ ONI DOKŁADNIE WSZYSTKO CI WYTŁUMACZĄ.TAM PRACUJĄ "ANIOŁY" .
                  • kasia100-3 Re: ja też jestem żoną alkoholika 08.02.09, 20:26
                    DROGA nik333333 JA JESTEM NOWA NA TYM FORUM.PRZEGLĄDAŁAM POPRZEDNIE WYPOWIEDZI
                    TWOJE I ZNALAZŁAM JEDEN WPIS TEŻ Z DELIKATNYM PYTANIEM DO
                    DRUGIEJ OSOBY.MAM WRAŻENIE ,ŻE BARDZO POTRZEBUJESZ POMOCY .BYĆ MOŻE SIĘ MYLĘ
                    ,ALE BARDZO CHĘTNIE ODPOWIEM NA KAŻDE TWOJE PYTANIE.OCZYWIŚCIE NIE JEST TO
                    TAJEMNICĄ.MOGŁA BYM NAWET POMÓC ZNALEŹĆ ADRES,TELEFON .TYLKO POTRZEBUJE WIEDZIEĆ
                    KOŁO JAKIEGO LUB W JAKIM MIEŚCI MIESZKASZ .A NAWET JEŚLI TYLKO BĘDZIESZ MIAŁA
                    OCHOTĘ POGADAĆ WYŻALIĆ SIĘ TO JA SERDECZNIE ZAPRASZAM.

                    ŻYCZĘ CI SPOKOJNEJ NOCY. KASIA
                    • zuzia36 Re: ja też jestem żoną alkoholika 09.02.09, 08:31
                      kurcze mogłabyś wyłączyć caps lock-a!!! strasznie cięzko się Ciebie czyta
                      • aaugustw Re: ja też jestem żoną alkoholika 11.02.09, 14:14
                        zuzia36 napisała:
                        > kurcze mogłabyś wyłączyć caps lock-a!!! strasznie cięzko się
                        Ciebie czyta
                        _________________________________________________.
                        Zuzia, mnie takze przeszkadzalo to pisanie duzymi
                        literami... - Sama piszaca mi nie przeszkadzala,
                        choc lepiej byloby, (uwazam ja), zeby Twoj watek
                        pozostal Twoim watkiem... - Pisz, prosze dalej co
                        u Ciebie nowego...!
                        Pozdrawiam.
                        A... ;-))
                        • zuzia36 Re: ja też jestem żoną alkoholika 12.02.09, 08:08
                          co u mnie - normalne codzienne życie. Dzisiaj mam trochę dośc, ale nie męża
                          tylko tej jego mniejszej kopii ;) zeby bablowi wychodzą i dzięki temu skutecznie
                          obrzydza mi życie. Na terapii nie byłam już z chyba z miesiąc i teraz musze
                          koniecznie iść, potrzebuje jej chociazby tylko po to zeby gdzieś wyjśc bez
                          dziecka. Mąz tez nie jedzie w tym miesiący do swojego ośrodka, nie mamy na to
                          kasy po zabójczym rachunku za gaz :/ czyli jak widać codzienne zwyczajne
                          problemy - dokładnie takie o jakich kiedyś marzyłam
                          • 1962wolf Re: ja też jestem żoną alkoholika 12.02.09, 09:19
                            z calym szacunkiem Zuzia-------ale co to jest za terapia, na
                            ktorej mozna nie byc miesiac?
                            bo wiesz..........jak tak ma byc -daj sobie spokoj z tym.
                            po co udawac ,ze sie cos robi, skoro sie tego nie robi.
                            dokonywanie wyborow
                          • kajda28 Re: ja też jestem żoną alkoholika 12.02.09, 09:47
                            Też uważam że to niedobrze że zaprzestaliście terapii, lub że
                            robicie w niej przerwy.
                            • zuzia36 Re: ja też jestem żoną alkoholika 12.02.09, 10:08
                              Dla mnie ważniejsze jest moje aktualnie ząbkujące wiec i chorujące dziecko!
                              • 1962wolf Re: ja też jestem żoną alkoholika 12.02.09, 10:34
                                ".Dla mnie ważniejsze jest moje aktualnie ząbkujące wiec i chorujące
                                dziecko!......."
                                i to jest "wlasciwa" odpowiedx........a nie jakies uniki /tu
                                sie usmiecham Zuza/.
                                terapia poczeka..........poprostu jak sie za nia brac-to albo
                                calkiem, albo wcale
                                tak jest rozsadniej----------czlowiek, /Ty , lub ja, lub ktos
                                inny / ktory ma juz jakis cel, ma jakies skonkretyzowane
                                pojecie o swoim problemie-----potrafi sam sobie radzic calkiem
                                niexle.mamy to w instynkcie-o ile sobie uswiadomimy sam
                                problem .
                                a takie ni to , ni sio------czyli "rozkrok" , jak mawiaja aowcy-
                                to lipa /tu znow usmiech zza ekranu /.
                                wiesz?.......posluze sie przykladem sportowym:
                                jesli trening przewiduje ze: dwa razy w tygodniu po dwie
                                godziny da po pol roku pewien efekt na 90%-systematycznie.
                                chodzenie raz na dwa tygodnie na cztery godzuny to strata
                                czasu i pieniedzy-------a o efekcie jakimlwiek mozna zapomniec.
                                takie "jojo".........jak u osob z nadwaga, leczona cudownymi
                                dietami .
                                hej


                                • zuzia36 Re: ja też jestem żoną alkoholika 12.02.09, 10:53
                                  uników żadnych nie robie. Lubie chodzić na terapię. Jest dla mnie oderwaniem od
                                  codzienności, przyjaciółką, chwilą oddechu itd. Jak to jedna z kolezanek
                                  powiedziała - drugą rodziną. Martwie sie co u nich słychać, zwłaszcza o jedną.
                                  Gdybym miała aktualnie trudną sytacje, byłoby mi cięzko umówiłabym sie
                                  indywidualnie, ale nie ma na tę chwilę takiej potrzeby. Nie będę zabierać
                                  terapeutce czasu zeby gadac o ząbkującym dziecku :)
                                  Pozdrawiam wszystkich!!!!!!
                                  • 1962wolf Re: ja też jestem żoną alkoholika 12.02.09, 10:58
                                    zaczynam dochodzic do wniosku Zuza-----ze to co naywasz terapie
                                    to jakies kolko rozancowe////sie nie obrazaj jak by co/
                                    i jesli rzeczywiscie martwisz sie o kogos-to do niego
                                    zadzwon- toi przeciez najprostsze co nalezy zrobic -terapia do
                                    tego nie jest konieczna----
                                    a przewidywac ,ze zabierasz czas terapeucie? zabkowaniem
                                    dziecka?...........zbytek laski dla terapeuty-----o ile nie
                                    jest hochsztaplerem
                                    za to mu placa-by sluchal
                                    bo pomiedzy jednem zdaniem ,a drugim--------jest cale moze
                                    problemow wiekszych niz zabkujace dziecko
                                    chocby taki.........ze sie nie ma cierpliwosci do dziecka i
                                    wszystko nas meczy i przerasta w danej chwili
                                    /to nie do Ciebie osobiscie na ta chwile-tylko ogolnie/
                                    hej
                                    • zuzia36 Re: ja też jestem żoną alkoholika 12.02.09, 11:11
                                      Poprostu uważam, ze problem zabkującego dziecka nie jest po to zeby omawiac go z
                                      moją terapeutką. Ze zmęczeniem i brakiem cierpliwości sobie radzę. Do tej
                                      kobiety zadzwonić nie moge bo nie znam jej aż na tyle zebym mogła ją
                                      "namierzyć". Czy jest to dla mnie kółko różańcowe??? może i jest ale czy to
                                      ważne skoro mi to pasuje i pomaga???
                                      • 1962wolf Re: ja też jestem żoną alkoholika 12.02.09, 11:23
                                        "Do tej
                                        kobiety zadzwonić nie moge bo nie znam jej aż na tyle zebym mogła ją
                                        "namierzyć". ......"
                                        wniosek z tego plynie taki:/jakbysmy gadali w realu-mialbym
                                        teraz zyczliwy wyraz oczu i zadnych gestow nerwowych -plus
                                        usmiech lekki/:
                                        slabo ja znasz-----czyli Twoje martwienie sie podtaw nie ma
                                        empatia-----to wielce pozyteczna cecha-i fajnie ja miec
                                        ale empatia, ktora wywiera na nas wplyw-------bez realizowania
                                        czegos tam..........to odwracanie wlasnej uwagi-od wlasnych
                                        sparw
                                        taka ucieczka do przodu--------tak o tym mowia psycholodzy
                                        ale to nie ich wynalazek.
                                        juz dwa tys lat temu mowili o xdzble w cudzym oku i belce
                                        we wlasnym......... to bardzo pouczajace spostrzezenie/ i
                                        wcale nie dotyczy tylko wypominania komus czegos-wrecz
                                        odwrotnie-to zwrocenie uwagi , na to ,ze zajmujemy sie tym,
                                        czym nie powinnismy w danej chwili /
                                        oczywiscie to tylko rozmowa-to co pisze.....nie zadne rady,
                                        lub "nauki"..........jakby moj punkt widzeniana tresci
                                        zawarte w Twoich postach.bo w koncu o ta tresc tylko
                                        chodzi.
                                        a nie jakies formy .
                                        hej

                                        • zuzia36 Re: ja też jestem żoną alkoholika 12.02.09, 11:39
                                          punkt widzenia zależy od punktu siedzenia
                                          • kajda28 Re: ja też jestem żoną alkoholika 12.02.09, 12:00
                                            dla mnie terapia była lekarstwem, dodaniem sił i pewności siebie,
                                            dlatego uważałam że nie mogę opuścić żadnego spotkania- to tak
                                            jakbym nie wzieła lekarstwa. Przestałam chodzić, kiedy miałam jasno
                                            wytyczoną drogę, wiedziałam że to co robię jest dobre dla mnie i dla
                                            moich dzieci.
                                            Ale to podobnie jak z modlitwą, przypominamy sobie o Bogu kiedy go
                                            potrzebujemy.
                                            Zuza nie wiem czy oglądałaś program o alkoholikach, kiedyś leciał na
                                            tvp2- ja go oglądałam jeszcze z moim mężem, teraz przypadkiem na
                                            niego trafiłam i ... myślę że warto go obejrzeć.
                                            www.tvp.pl/szukaj?q=ja%2C+alkoholikPozdrawiam.
                                            • kajda28 Re: ja też jestem żoną alkoholika 12.02.09, 12:12
                                              Pozdrawiam mi się do linku podpieło :(

                                              www.tvp.pl/szukaj?q=ja%2C+alkoholik
                                            • zuzia36 Re: ja też jestem żoną alkoholika 12.02.09, 12:31
                                              co nie zmienia faktu, ze dla mnie najważniejsze jest moje dziecko. Nie zostawię
                                              go na cały dzień samego w momencie gdy mu jestem potrzebna. TV prawie nie
                                              ogladam z braku czasu :)
                                              • jola.29 Re: ja też jestem żoną alkoholika 15.02.09, 19:33
                                                witam wszystkich.długo mnie nie było, bo świat układał się i
                                                rozpadał na wiele części.byłam u pani psycholog.Nie wiem,czy pomogła
                                                mi w czymkolweik.Po tej wizycie byłam rozczarowana, chociaż pani
                                                skądinąd bardzo sympatyczna.Wiele sie wydarzyło złego,jeżeli chodzi
                                                o mojego męż.Po raz kolejny i kolejny zawiódł moje zaufanie. Do tego
                                                doszły rozmowy ze mną o jego terapii w miejscu pracy( pracujemy w
                                                jednym miejscu, ale nie razem), gdzie wszyscy wiedzą o jego
                                                problemie.Mój mąż zdecydował się na wizytę u pani psycholog, co
                                                niekoniecznie oznacza,że pójdzie na terapię.Tak naprawdę nie wiem,
                                                czy zmusiła go do tego sytuacja w pracy, czy sam zrozumiał,że jest
                                                mu to potrzebne.Nie wiem, co będzie dalej. Ja jestem pełna lęku o
                                                naszą przyszłośc.
                    • nik3333333 Re: ja też jestem żoną alkoholika 09.02.09, 21:13
                      Dziekuję bardzo Kasiu.
                      Ja mieszkam w Warszawie i jest to problem bo takich pomocy jest
                      bardzo dużo, ale trudno jest wybrać coś dobrego.
                      Nie wiem na co zwracać uwagę.

                      Dziękuję bardzo za miłe słowa

                      Pozdrawiam serdecznie
                      • kasia100-3 Re: ja też jestem żoną alkoholika 11.02.09, 15:40
                        Witam sedecznie.
                        Droga nic333333 niestety pochodzimy z całkiem różnych części
                        Polski.Dużo czasu poświęciłam twojej sprawie ,ale moja wiedza
                        opiera się jedynie na tych danych które udało mi się dostać w
                        internecie.Wpisz w wyszukiwarce Dzienny Oddział Uzależnień Warszawa
                        z racji tego ,że miasto duże jest tych ośrodków sporo.Jest Forum
                        poświęcone ośrodką Warszawskim warto poczytać.Wczoraj byłam na swoim
                        spotkaniu żon alkoholików i moja prowadząca obiecała się coś
                        dowiedzieć o Warszawskich terapiach dziennych.
                        Pozdrawiam Kasia
                        • aaugustw Re: ja też jestem żoną alkoholika 11.02.09, 16:30
                          kasia100-3 napisała:
                          > Witam sedecznie.
                          > Droga nic333333 niestety pochodzimy z całkiem różnych części...
                          ________________________________________________.
                          Podziwiam Kasiu Twoje parcie naprzod, jak czolg...
                          (bez ogladania sie na innych i na ew. wlasne straty...!) ;-))
                          Mam malutkie pytanie:
                          Skoro ta dyskusja obrocila sie juz na prywatna wymiane zdan miedzy
                          wami, (w watku zalozonym przez kogos innego i mowiacym o czyms
                          innym), to czy moglibyscie te korespondencje przerzucic na prywatna
                          wymiane maili miedzy soba, albo zalozcie sobie oddzielny watek... -
                          Bylbym wdziecznym...!
                          A... ;-))
                          Ps. Na moderatora pomoc i tak nie moge liczyc...! :-((
                          • kasia100-3 Re: ja też jestem żoną alkoholika 11.02.09, 17:56
                            Bardzo przepraszam.
                            Nie będę ukrywać,że moje doświadczenie w pisaniu postów jest
                            zerowe nigdy tego nie robiłam .Moim zadaniem na terapii było
                            otwarcie się do ludzi ,myślałam że do tego służy FORUM widocznie
                            byłam w błędzie.
                            To będzie mój ostatni wpis za wszystko dziękuje .
                            Tylko mam jedną prośbę proszę mi napisać kim jest aaugustw.
                            • aaugustw Re: ja też jestem żoną alkoholika 11.02.09, 21:08
                              kasia100-3 napisała:
                              > ... To będzie mój ostatni wpis za wszystko dziękuje .
                              > Tylko mam jedną prośbę proszę mi napisać kim jest aaugustw.
                              _________________________.
                              Jestem anonimowy Kasiu...!
                              (masz imie, jak ksywka mojej zony) ;-))
                              Dobranoc: A... ;-))
                              Ps. Zuzia, przykro mi, ze ten madry i pouczajacy
                              piekny watek musial tak umrzec...! :-((
                              Dziekuje Ci... - Duzo sie nauczylem od Ciebie...!
                              Pozdrawiam i zycze duzo szczescia i powodzenia w malzenstwie...!
                          • kasia100-3 Re: ja też jestem żoną alkoholika 11.02.09, 21:41
                            aaugustw napisał:
                            i, (w watku zalozonym przez kogos innego i mowiacym o czyms innym)
                            wymiane maili miedzy soba, albo zalozcie sobie oddzielny watek... -
                            > Bylbym wdziecznym...!

                            Nie gniewj się aaugustw.Mam pytanie o czym jest ten wątek ,i dla kogo on jest założony .
                            Za udzielenie informacji z góry dziękuje i serdecznie pozdrawiam.
                            • 1962wolf Re: kasia 100-3 11.02.09, 21:55
                              On Kasiu/ czyli August / -jest chory , gdy nie jest w centrum
                              uwagi
                              gotow dla tej chwili----pisac pochwalnie- obraxliwie.
                              wsdzystko jedno
                              byle byc w centrum...........nawet sam rozpierdzieli komus
                              watek.....a pouczac bedzie wszystkich wokol.
                              to dosc przejrzyste..........i infantylne przy okazji
                              • kasia100-3 Re: kasia 100-3 11.02.09, 22:09
                                1962wolf Bardzo dziękuje ,że odpisałeś .Pierwszy raz biorę
                                udział w Forum i mam nadzieje ,że trochę tu zostanę .
                                Ale jeśli uraziłam kogoś to bardzo przepraszam może do
                                końca jeszcze nie rozumiem na czym to wszystko polega.
                                SERDECZNIE POZDRAWIAM I DZIĘKUJE
                                • zuzia36 Re: kasia 100-3 12.02.09, 08:04
                                  słuchajcie czy na tym forum musza być ciagle kłótnie???? z tego co ja
                                  zrozumiałam to augustowi chodziło o to zeby ten watek był głównie na mój i
                                  mojego meza temat. Dziewczyny zaczęły pisać tylko do siebie. Pisac na forum może
                                  każdy, tak samo każdy moze założyć swój watek lub pisać od konkretnej osoby
                                  maile. No chyba ze ktoś tu sobie jaja robi :)
                            • aaugustw Re: ja też jestem żoną alkoholika 12.02.09, 14:10
                              kasia100-3 napisała:
                              > Nie gniewj się aaugustw.Mam pytanie o czym jest ten wątek ,i dla
                              kogo on jest założony .
                              > Za udzielenie informacji z góry dziękuje i serdecznie pozdrawiam.
                              ___________________________________________.
                              Odpowiedzi udzielila Ci juz Zuzia, a ja pragne
                              tylko powiedziec, ze nie gniewam sie na Ciebie...! ;-))
                              A...
                              Ps. Na tego powsinoge (wolfa) nie zwracaj uwagi... -
                              W kazdej wsi znajdziesz takiego glupiego jasia...! ;-))
                        • nik3333333 Re: ja też jestem żoną alkoholika 11.02.09, 18:02
                          Witam

                          Dziękuję bardzo Kasia100-3. Jak będziesz coś wiedziała to napisz.

                          Pozdrawiam
                          MK
                          • kasia100-3 Re: ja też jestem żoną alkoholika 11.02.09, 20:38
                            Drogie koleżanki wiem ,że to może dziwnie zabrzmi ,ale ja
                            poczułam się urażona przez tego augasta czy jak mu tam .
                            Jak zwykle chciałam się poddać ,ale nie!!!!! To forum jest
                            dla nas ŻON ALKOHOLIKÓW jest to strona DLA MNIE i będę pomagać
                            każdej żonie która mnie o to poprosi ,każda wysłucham .
                            Jesteśmy tu po to ,aby się wspierać. Żałosny alkoholik rządził
                            mną 18 lat w realu ,ale nie pozwolę się ustawiać komuś
                            kogo tak na prawdę nie powinna być na tej stronię.

                            Do Ciebie kochana NIK333333 JESTEM Z TOBĄ .
                            Spokojnej nocy,nie poddawaj się NIE JESTEŚ SAMA.


                            POZDROWIENIA KASIA100-3



                          • maja250 Re: ja też jestem żoną alkoholika 09.03.09, 12:07
                            Witam dziewczyny. Ja też jestem żoną alkocholika. Były terapie, były
                            rozejścia, był płacz i prośby , była złość i niemoc . BYłO to
                            wszystko co każda z was przezywała . BYŁO i JEST. Wiem ze powinnam
                            być stanowcza , pozbyć się złudzeń . Alkocholik zawsze bedzie
                            alkocholikiem, tylko jak powiedzieć to sercu. Nadal go kocham , chce
                            podjąć walke , już nie o niego , ale o siebie i szczęście moich
                            dzieci ale czy mam na tyle śiły , czy potrafie przestać myśleć o nim
                            i jego problemach a zacząć o sobie.CZY EGOIZM JEST PIERWSZYM KROKIEM
                            DO NORMALNEGO ŻYCZIA?????
                            • kajda28 Re: ja też jestem żoną alkoholika 09.03.09, 14:39
                              Nie zawsze egoizm jest zły.
                              A jeżeli się ze mną nie zgadzasz, to zacznij myśleć o szczęściu
                              dzieci, daj im spokojny i bezpieczny dom, do którego nigdy nei będą
                              się bały przyjść ani w nim przebywać.

                              Zuzia alkoholizm to choroba, nikt nie mówił że będzie łatwo. Teraz
                              wszystko zaczyna się od początku:( Ty jesteś mądrzejsza, wiesz jak
                              postępować im szybciej tym lepiej.Nie możesz się na to zgodzić.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka