Dodaj do ulubionych

żona alkoholika

06.09.08, 21:49
jesteśmy razem od 14 lat, od 6 lat małżeństwem, mamy półtorarocznego synka.
Mąż pije, pije od ok 3 lat, od ok roku miewa ciągi, przyznał sie ze ma z tym
problem w styczniu (prędzej nawet ja nie wiedziałam co sie z nim dzieje bo on
nie zalewał sie w trupa). Od stycznia nasze zycie to walka o jego trzeźwośc, a
moze to moje życie nie jego???? w kazdym bądź razie próbowałam wielu metod.
Dwa razy wywalałam z domu, bez efektów tzn krótkotrwałe były. Jak jest trzeźwy
to jest super facet, złego słowa nie moge na niego powiedzieć. Dlatego chce go
ratować. Ponieważ mieszkamy z moimi rodzicami postawnowiłam znaleźć nam
mieszkanko i spróbować tylko my, sami. W czwartek dostaliśmy klucze. Wrócił z
nimi pijany. W piątek obiecywał poprawe i zgadzał sie na leczenie. Dzisiaj
wrócił pijany (maluje ściany w naszym nowym domu). W piątek byłam w ośrodku
dla uzaleznionych, zaczynam terapię. Chciałabym mu pomóc tylko jak, jak
doprowadzić do tego DNA???? zeby on sie opamiętał, szkoda go młody jeszcze jest...
aaa zadzwoniłam dzisiaj do teściowej z pytaniem czy nie obchodzi ja los syna,
na co ona wyskoczyła z pretensjami ze ograniczam jej kontakty z wnukiem!!!!!
nie pozwalam męzowi go do nich przyprowadzać. Przytaknęłam bo to prawda, ale
dodałam ze wraca z dzieckiem pijany. Nie bardzo miałam ochote na pyskówki wiec
mówie jej ze skoro chce dożyć śmierci syna to jej sprawa, powiedziałam
dowidzenia i sie rozłączyłam. Po chwili dostałam sms ze jak mu sie coś stanie
to mi pokaze :/ mysle ze on był u nich i pili razem, cała rodzinka taka jest,
nie ma w niej nikogo kto by mógł nam pomóc :(
Obserwuj wątek
    • ela_102 Re: żona alkoholika 06.09.08, 23:13
      zuzia witaj :-)

      piszesz:
      W piątek byłam w ośrodku dla uzaleznionych, zaczynam terapię.
      Chciałabym mu pomóc tylko jak, jak doprowadzić do tego DNA???? zeby
      on sie opamiętał, szkoda go młody jeszcze jest

      znajdziesz się we właściwym miejscu , wśród właściwych ludzi i tam
      dowiesz się jak postępować aby zwiększyć jego szanse na powrót do
      zdrowia.Nikt nie jest w stanie zagwarantować Ci że on pić przestanie
      ale Ty poczujesz się pewniej, bez zbędnych emocji w kontakcie z nim
      czy jego rodziną.Chroń dziecko przed pijanymi ludżmi(nawet
      najbliższymi) i mów otwarcie dlaczego to robisz , w końcu co jak co
      ale jemu bezpieczeństwo trzeba zagwarantować...pijany czŁowiek jest
      dla dziecka zagrożeniem.Nie daj sobie wmówić że ograniczasz Babci
      kontakty...to jej wersja...Ty dbasz jedynie o swoje maleństwo czyli
      robisz co do Ciebie należy :-)
      • zuzia36 Re: żona alkoholika 07.09.08, 08:41
        dzięki
        a babci jakby tak zależało na kontaktach z wnukiem to by tu przyszła go
        odwiedzić. Masz racje nikt mi nie daje gwarancji, ze on przestanie pić i tego
        sie najbardziej boję. Zależy mi na nim.
        • ela_102 Re: żona alkoholika 07.09.08, 11:41
          zuza:
          Zależy mi na nim.

          więc rób swoje :-)
          Ja też należałam do takiej rodziny..
          Nikt wtedy wokół nas nie potarfił nazywać rzeczy po imieniu.
          Więc w sumie przyszedł czas abyś Ty wykazała się rozsadkiem i
          trzeżwym spojrzeniem...może w ten sposób pomożesz im wszystkim.
          A to jeśli się UDA...zwróci Ci się z nawiązką.

          z tego co piszesz niczego Ci nie brakuje..
          a zwłaszcza rozsądku i siły.
          Konsekwentnie...wytrwale do przodu ruszaj:-)
          powodzonka:-)
          • ela_102 Dlaczego właśnie ja. 07.09.08, 12:34
            Zuza:-)
            może ten tekst Ci pomoże :-)

            "Gdyby tylko przestał pić, wszystkie problemy by znikły..." -
            myślisz sobie udręczona codzienną walką o jego trzeźwość. "Gdyby
            tylko przestał pić nie byłoby tych awantur, lęku, wstydu, długów,
            dzieci mogłyby spokojnie się uczyć, w domu byłoby wreszcie
            normalnie..."

            Za każdym razem, kiedy o¬n ma przerwę w piciu, w tobie odżywa
            nadzieja, że "może nie będzie już więcej pił" i jak do tej pory
            zawsze przychodzi moment, w którym zostaje o¬na brutalnie
            zburzona. "Powinien się leczyć" - uświadamiasz sobie to tym
            wyraźniej, im bardziej sama jesteś wyczerpana i sfrustrowana jego
            piciem.

            Jak bardzo zmieniło się twoje życie odkąd jesteście razem? Kim
            jesteś po iluś tam latach wspólnego życia z nim? Jakie jest to twoje
            życie, w którym o¬n zajmuje każdą, najmniejszą nawet przestrzeń w
            twoich myślach? Jakie jest to twoje życie, w którym każdy twój nerw
            jest w stanie nieustannej gotowości na niebezpieczne spotkanie z
            nim? Jakie jest to twoje życie, w którym każdy twój ruch obliczony
            jest na obronę lub atak?

            Dzień po dniu walczysz o przetrwanie w tej szalonej, przesiąkniętej
            alkoholem rzeczywistości, w której nic nie jest pewne - ani to, że
            mąż wróci dzisiaj trzeźwy, ani to, że w spokoju zjecie obiad, ani
            to, że obejrzysz film po "Wiadomościach"...

            Żeby przetrwać musisz być jak dowódca na wojnie - cały czas czujna,
            cały czas w pełnej "gotowości bojowej", cały czas napięta. Musisz
            nieustannie kontrolować stan zagrożenia wyznaczony jego upojeniem
            alkoholowym. Dzień po dniu zmagasz się z całą odpowiedzialnością za
            przetrwanie rodziny, za dzieci, za rachunki, za sprawy urzędowe, za
            prowadzenie domu, za myślenie o wszystkim, za ukrywanie waszego
            wstydu, za tworzenie pozorów normalnej rodziny. Dzień po dniu jesteś
            pochłonięta kontrolowaniem jego picia i usuwaniem skutków jego
            picia - sprzątaniem bałaganu, usuwaniem zniszczonych przez niego
            sprzętów, praniem jego brudnych ciuchów. Dzień po dniu dbasz o jego
            trzeźwość, przejmujesz jego obowiązki, dbasz o jego dobre
            samopoczucie i ukrywasz swoją wściekłość w imię świętego spokoju i
            osiągnięcia odrobiny normalności.

            Cały czas jesteś skoncentrowana na nim - o nim myślisz, o nim
            mówisz, nim jesteś zajęta.

            Czy masz jeszcze w sobie siły, żeby myśleć o dzieciach? Być może
            o¬ne również są wciągnięte w tę beznadziejna walkę o trzeźwość ich
            ojca? A może już je gdzieś po drodze "pogubiłaś"? Może o¬ne same
            zajmują się sobą? Kim są? Na jakich ludzi wyrastają? Co lubią? Czego
            się boją? Co o nich wiesz? Jakie uczucia pojawiają się w tobie,
            kiedy o nich myślisz?

            Czy w tym szaleństwie jest jeszcze miejsce dla ciebie?

            Treścią twojego życia stało się reagowanie na męża alkoholika.
            Wszystkie inne wartości przestały się liczyć, bo liczy się tylko to,
            jak przetrwać kolejny dzień. Twoje marzenia, potrzeby, upodobania,
            twoje dążenia, pragnienia i cele musiały ustąpić temu jednemu -
            walce o przetrwanie.

            To kim jesteś, możesz określić jedynie poprzez ból braku miłości i
            samotności, poprzez przenikający cię lęk, brak poczucia
            bezpieczeństwa, niezadowolenie z własnego życia, narastającą
            wściekłość, zmęczenie i poczucie wypalenia.

            To że żyjesz, odczuwasz zwłaszcza wtedy, kiedy zaczynają ci dokuczać
            różne dolegliwości zdrowotne, bóle, depresja, nerwica. Żeby sobie z
            tym wszystkim poradzić być może sama sięgasz po alkohol, może
            objadasz się byle czym, może dużo palisz, albo sięgasz po leki
            uspokajające? To przynosi chwilową ulgę. Dobra i ta krótka chwila...

            Ale co dalej? Dokąd zmierzasz? Kim naprawdę jesteś w tym miejscu
            swojego życia? Umęczona, samotna z poczuciem wstydu...

            To prawda, to o¬n jest alkoholikiem i to o¬n powinien się leczyć.
            Ale niezależnie od tego, co się z nim dzieje i jaką decyzję
            podejmie, spróbuj zobaczyć samą siebie - odartą z poczucia godności,
            przepełnioną wstydem, zmęczoną psychicznie, chorą fizycznie...

            Co jeszcze mogę powiedzieć, żebyś zechciała zrobić coś dla siebie
            samej..., żebyś zechciała poszukać pomocy..., uratować siebie..?


            Renata Andrzejak-Szymańska
            Centrum Psychologiczne Via Vitae ul. Dąbrowskiego 42 Wrocław
                • zuzia36 Re: Dlaczego właśnie ja. 07.09.08, 22:24
                  byłam, nie rozmawiałam z nim, dziecko chciało jak najszybciej wyjść, a na
                  pytanie czy mi sie kolor ścian podoba stwierdziłam ze "po co ma mi sie podobać
                  skoro ja tu mieszkac nie będę, bo ty sie leczyć na pewno nie będziesz". Do domu
                  jeszcze nie wrócił, dzwonił trzeźwy ze musi przemyslec to wszystko...
                  jutro na 8 mam spotkanie z terapeutką
                    • zuzia36 Re: Dlaczego właśnie ja. 08.09.08, 21:44
                      wrócił nad ranem, prosił o pomoc w załatwieniu leczenia zamkniętego, byliśmy w
                      osrodku mieli szukać mu miejsca, jutro mam sie dowiedzieć, jutro też miał sie
                      stawić na terapie, pewnie sie nie stawi do tej pory sie nawet nie odezwał czyli
                      pije, pewnie rano przyjdzie ogolić sie i po świeże ubranie, jak mam się
                      zachować????? czy on opija decyzję którą podjął???? zdecydowany był bardzo na to
                      leczenie
                      Ela Twoje słowa są jak balsam na moje serce. I przyznam sie ze nie pomyśłama o
                      tym ze jemu tez jest cięzko, koncetruje sie na sobie i dziecku.
                      • ela_102 Re: Dlaczego właśnie ja. 08.09.08, 22:44

                        zuzia nie wiesz co robi, ale skoro macie omówione sprawy
                        najważniejsze to nie snuj przypuszczeń lecz skup się na
                        faktach, reaguj odpowiednio do sytuacji i rób swoje.
                        Przede wszystkim bądż konsekwentna i czujna.
                        Co z Twoją terapią? byłaś?
                        Niby koncentrujesz się na sobie ale piszesz o nim...
                        tak to właśnie jest we współuzależnieniu...

                        trzeba pomału uczyć się nie zależnego emocjonalnego funkcjonowania
                        bez niego...i to wcale nie wiąże się z opuszczeniem a wręcz
                        przeciwnie dzięki temu można dopiero tworzyć zdrowy związek, czego
                        Ci bardzo życzę...

                        Trzymaj się i nie daj się:-)))))
                          • zuzia36 Re: Dlaczego właśnie ja. 09.09.08, 19:02
                            był dzisiaj sam w ośrodku, leczenie zamkniete wyznaczone na 14.X
                            dzisiaj tez wypił, twierdzi ze musiał bo go telepało
                            oberwałam jednak z drugeij strony, jak nie kijem to pałą :(
                            moi rodzice twierdzą ze on ma inną i wcale nie jest to butelka, mówią ze chodzi
                            tam bardzo czesto, miejsce sie zgadza przyznał sie ze tam pije, co do innej mówi
                            ze to nieprawda...
                            nie wiem co myślec, czy to moi rodzice chcą sie go pozbyć??? czy to jednak
                            prawda???? ale po co zgodziłby sie na zamknięte??? po co poszedł dzisiaj do
                            osrodka???? a wiem ze wiele go to kosztowało...
                            to wszystko tak boli, ze az tego nie czuje... jestem jakaś odrętwiała, jakby
                            nieprzytomna... a może to tylko sen... jutro sie obudze i będzie tak jak kiedyś
                            • ela_102 Re: Dlaczego właśnie ja. 09.09.08, 20:26
                              zuza;
                              jestem jakaś odrętwiała, jakby
                              nieprzytomna... a może to tylko sen... jutro sie obudze i będzie tak
                              jak kiedyś..

                              Zuzka, przecież Twoje samopoczucie jest w pełni uzasadnione.
                              Zostajesz "obsypana" informacjami potwornie trudnymi do
                              przyjęcia a co dopiero do przeżycia.Kazdy w takie sytuacji
                              cierpi i niedowierza. Twoje rozbicie i dylematy sa więc na miejscu.
                              Niemniej jednak pamiętaj...prawda zawsze wychodzi na jaw...
                              Nie sądzę aby Twoi rodzice chcieli dla Ciebie żle , a alkoholikowi
                              czynnemu nie należy ufać... to manipulnat "prima-sort"

                              bardzo bym chciała żeby to byl tylko sen z którego obudzisz się
                              i ujrzysz piękny swój Świat z kochajacymi cię ludżmi...
                              ale to jest jednak życie...Twoje życie...
                              możesz uczynić je szczęśliwym nawet jeśli teraz wydaje się to nie
                              możliwe...chciej...
                                • ela_102 Re: Dlaczego właśnie ja. 09.09.08, 21:37
                                  Zuza...
                                  Nie karm się obawami...pytaj ich poprostu, i nie dziw się im że to
                                  jemu przypisują złe działania...alkoholik nie robi dobrego wrażenia
                                  na nikim a już napewno nie na osobach którym krzywdzi ich własne
                                  dziecko.Przecież oni też emocjonują się tą sytaucja i cierpią.
                                  Alkoholik wytwarza wokół siebie taka właśnie destrukcję ...
                                  i wiesz co? nawet o tym nie wie...
                                  • zuzia36 Re: Dlaczego właśnie ja. 09.09.08, 21:59
                                    wg nich on nie ma problemów z alkoholem tylko ma inną kobiete, to są ich słowa
                                    w każdym razie zaczęłam mu pomagać to to dokończe, w końcu to ojciec moejgo
                                    dziecka, a czy będę z nim dalej zadecyduje później
                                    • ela_102 Re: Dlaczego właśnie ja. 09.09.08, 22:10

                                      bardzo słusznie :-)
                                      ale nie zapomnij też o sobie...pomagaj sobie przede wszystkim.
                                      To jak interpretujesz teraz rzeczywstość wokół siebie jest
                                      nasączone wieloma emocjami i trudno o obiektywizm...
                                      ja staram sie tylko być przy Tobie i może robię to nieumiejętnie,
                                      dlatego skup się na tym co najważniejsze i poproś aby Ci nie
                                      przeszkadzano...przecież Ty wiesz najlepiej czego chcesz...i wiesz
                                      też czego się od kogo spodziewać (rodzice mąż) ja tylko domniemam..

                                      znam ten stan umysłu kiedy inni starając sie pomóc - robią mi w
                                      głowie jeszcze większe zamieszanie a w emocjach burzę z huraganami.

                                      nie daj się :-)

                                      ja dzis potrafię zdać się na siebie...
          • berno Re: żona alkoholika 28.01.09, 17:23
            Nie łudz się.Nigdy nie będziesz miała normalnego życia.Zawsze od
            wpadki do wpadki i stale na nasłuchu:idzie i jaki bedzie.Droga
            Zuzo,walka o trzeżwosc alkoholika to czysta donkiszoteria.Z tak
            poważnej choroby psychicznej się nie wychodzi bez szwanku.
            • aaugustw Re: żona alkoholika 28.01.09, 19:45
              berno napisał:
              > Nie łudz się.Nigdy nie będziesz miała normalnego życia.Zawsze od
              > wpadki do wpadki i stale na nasłuchu:idzie i jaki bedzie.Droga
              > Zuzo,walka o trzeżwosc alkoholika to czysta donkiszoteria.Z tak
              > poważnej choroby psychicznej się nie wychodzi bez szwanku.
              ___________________________________________________________.
              Berno, a Ciebie kto tak skrzywdzil...!? ;-(
              W dodatku sam sobie zaprzeczasz piszac,
              ze jednak z tego sie wychodzi, (ze szwankiem).
              C.d. nie pisze, bo i tak tego nie zrozumiesz...! :-(
              A... ;-))
              • 1962wolf Re: żona alkoholika 30.01.09, 07:41
                o naszej normalnosci decydujemy my sami- poki sie jej nie
                wstydzimy i nie oceniamy , jak ona wypada na tle innych ludzi-
                jest git.
                w pozostalych wypadkach bywa roznie.
                szukanie akceptacji w oczach osob "trzecich" .........to
                czasami pulapka bez wyjscia.
                • aaugustw Re: żona alkoholika 30.01.09, 09:55
                  1962wolf napisał:
                  > ... szukanie akceptacji w oczach osob "trzecich" .........to
                  > czasami pulapka bez wyjscia.
                  _________________________________________.
                  A pouczanie "drugich", to pewne pieklo...!
                  A...

                  • 1962wolf Re: żona alkoholika 30.01.09, 10:08
                    czujesz sie pouczany Auguscie?
                    czy znow se roisz ,ze sie wywyzszam jak r de niro ponad
                    billego crystala?
                    jak Zuza uzna sie za pouczana , lub w piekle--------dam mi
                    po lapach i tyle.
                    kapewu?
                    masz problemy jakies ostatnio Guciek?........bo ciagle
                    marudzisz , jak baba na bazarze.
                    • aaugustw Re: żona alkoholika 30.01.09, 10:22
                      1962wolf napisał:
                      > czujesz sie pouczany Auguscie?
                      _______________________________.
                      Pytasz wolfie, wiec odpowiadam:
                      Tak... - Pouczany twoimi teoriami, bez czynow...!
                      Przerwa bylaby wskazana...!
                      A...
                      • 1962wolf Re: żona alkoholika 30.01.09, 10:37
                        " Pouczany twoimi teoriami, bez czynow...!."

                        uuuuuuuuu.......dowodnij jak na to wpadles
                        nie istotne nawet jak, ale udowodnij .
                        zreszta?............jak udowodnic cos w necie?
                        potrafisz udowodnic swoje czyny?.............nie mowiac juz o
                        trzexwosci?....../nawet w znaczeniu doslownym /
                        oj Gutek--------czasami tracisz rezon ,o dystansie do samego
                        siebie nie wspominajac.
                        rob tak jak ja...............najpierw mysl, potem pisz
                        a emocje zostaw w realu.
                        hej
                          • aaugustw Re: żona alkoholika 30.01.09, 11:15
                            zuzia36 napisała:
                            > zawsze myślałam, że to kobiety mają "skłonności" do przepychanek
                            słownych ;) Pozdrawiam!!!!
                            _______________________________________.
                            Dobrze myślisz...! ;-))
                            Kobiety mają "skłonności" do przepychanek słownych.
                            Mezczyzni do stwierdzania faktow, u takich, np. wolfow
                            C.b.d.o.
                            A... ;-))
                        • aaugustw Re: żona alkoholika 30.01.09, 11:05
                          1962wolf napisał:

                          > " Pouczany twoimi teoriami, bez czynow...!."
                          - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                          > uuuuuuuuu.......dowodnij jak na to wpadles
                          > nie istotne nawet jak, ale udowodnij .
                          > zreszta?............jak udowodnic cos w necie?
                          > potrafisz udowodnic swoje czyny?.............nie mowiac juz o
                          > trzexwosci?....../nawet w znaczeniu doslownym /
                          > oj Gutek--------czasami tracisz rezon ,o dystansie do samego
                          > siebie nie wspominajac. rob tak jak ja...............najpierw
                          mysl, potem pisz a emocje zostaw w realu.> hej
                          ______________________________________.
                          Teoretyzujesz... - To kolejny dowod...!
                          A...
                          • 1962wolf Re: żona alkoholika 30.01.09, 11:13
                            podaj jakis czyn, Gucio-ktorego zaniechalem z nadmiaru
                            pouczen , lub ktory pominalem.
                            tylko nie pisz o trzexwosci-trzexwosc to stan umyslu-nie czyn

                            widzisz Zuza---wbrew pozorom-te przepychanki------sa dosc
                            wiarygodne
                            odzwierciedlaja, jak rozni ludzie staja sie alkoholikami-i
                            jak rozne sa drogi , ktorymi pojda potem , gdy pic przestana.
                            a Ty masz swoja droge-----Twoj maz ma swoja
                            i fajnie, jesli pojdziecie nia razem.
                            i tyle .
                            powodzenia . trudno mi bylo w domu na poczatku , po
                            terapii, nawet jakies pierwsze pol roku--czulem sie nieco
                            jak na "ziemi nieznanej".........ale jesli sie nie zacznie
                            pic z powrotem /ja poki co nie zaczalem/------mam szanse na
                            takie zycie, jakie sobie zaplanowalem.........co prawda bylo to
                            cos kolo 27 lat temy, ale lepiej pozno niz wcale
                            mam wsparcie taktyczne w postaci rodziny -i mam czasami od
                            nich, cos w rodzju regulaminu sluzby wewnetrznej / to taki
                            armijny podrecznik trzymania za pysk/ -i tego samego zycze
                            Tobie i mezowi
                            bo nikomu nie zycze gorzej-----niz samemu sobie.
                            chocby te zyczenia spelnialy sie w zupelnie innym ksztalcie
                            chodzi o intencje-----nie o detale.
                            hej
          • 1308asia Re: żona alkoholika 16.10.09, 20:17
            czuje sie strasznie nie potrafię w to wierzyć ale jestem pewna że
            mój mąż jest alkoholikiem,czuję się przegrana i serce pęka mi na pół
            walczyłam o niego a on ma te cholerne ciągi i te ciągi stały się mu
            bliższe niż ja czy wspaniała córka z ktorej jesteśmy dumni, nie
            wraca do domu, nie liczy się z moimi potrzebami, nie liczy się z
            córką która ma 4 latka i czeka az tata się pokaże w domu, a potem
            mnie tylko prosi ale nie krzycz na tatę proszę, a ja jestem
            wykończona i tak bezradna i jest mi przeraźliwie wstyd,że dla niego
            jest ważniejsza flaszka niż my. Jestem kobietą za która szleli
            mężczyźni, wciąż słucham kompementy a ja wybrałam jego bo go
            kochałam, pomóżcie mi poradzcie cokolwiek
            • yuraathor Re: żona alkoholika 16.10.09, 20:37
              hej nie ty pierwsza ani ostatnia, z tym można zyć, męza nie jestes w
              stanie zmienic ani za niego przestać pić, ale możesz się nauczyć zyc
              swoim zyciem.poczytaj ten rozbudowany wątek , wyciągnij wnioski.
              i ucz się zyc obok alkoholika, może i on dostrzeże zmiany w twoim
              postępowaniu i przestanie pic
            • aaugustw Re: żona alkoholika 17.10.09, 18:10
              1308asia napisał:
              > ... ja jestem wykończona i tak bezradna i jest mi przeraźliwie
              wstyd,że dla niego jest ważniejsza flaszka niż my. Jestem kobietą za
              która szleli mężczyźni, wciąż słucham kompementy a ja wybrałam jego
              bo go kochałam, pomóżcie mi poradzcie cokolwiek
              _______________________________________________.
              Chcialoby sie powiedziec; Milosc czyni slepym
              we wszystkich obszarach swego zycia...!!
              Porady nie dam zadnej, ale zato podpowiem tobie, ze ty to masz
              wielkiego farta... - Zycie obdarowalo cie wielkim przezentem dajac
              ci, jako uzupelnienie do twojego charakteru tak wspanialego,
              pijacego meza...!?
              Wiem, wiem; na razie nic nie rozumiesz z tego co pisze, ale wiedz,
              ze slowa te moga dotrzec do ciebie, jezeli tylko zechcesz poznac
              wartosc dwoch tylko slow: POKORA i PRAWDA, wtedy takze uratujesz
              siebie z tego koszmarnego snu, ktorym sama sobie po czesci
              obdarowujesz...!
              A...
      • zuzia36 Re: Zuza... 23.09.08, 12:08
        więc wyprowadziliśmy się, mieszkamy sami, razem, chodzimy na terapię, mąż
        właśnie pojechał na kolejną, jakiś taki zestresowany jest przed tymi terapiami,
        do tego nerwowy, czepia się o byle co....
        dzisiaj mija dwa tygodnie od kiedy chodzi do ośrodka i nie pije
        • tenjaras dwa tygodnie 23.09.08, 13:56
          to kawał czasu, gratuluję odwagi i woli podjęcia terapii oraz
          wszystkiego, co się za tym kryje

          moje dwa tygodnie mijały pod znakiem uświadomienia sobie, że ja taki
          właśnie alkoholik, jakim się widziałem, rzeczywiście mogę nie
          pić,nie miałem jeszcze pojęcia jak tego dokonać, postanawiać to se
          mogłem, ale wytrwać nie umiałem

          to, że alkohol mnie zawsze pokona wiedziałem całe lata wcześniej,
          zakłamałem w sobie potrzebę zachowania abstynencji, uznając ją za
          kalectwo, i zakłamałem moją umiejętność dbania o siebie, picie mi to
          ułatwiało - przecież nikt rozsądny tak nie postępuje, zakłamałem to,
          że życie o mnie dba i że są ludzie, którzy będą chcieli mi pomóc,
          robiąc różne większe i mniejsze świnstewka i sabotując swój rozwój

          nie widziałem więc sensu w przyszłości, pech zechciał, że
          wytrzeźwiałem... mimo wszystko

          to naturalne, że ludzie podczas terapii tracą dobry humor, ani to
          przyjemne, ani łatwe przyznać się, że samemu się to sobie robiło i
          przy tym wszystkim zderzać się jeszcze z otaczającą rzeczywistością,
          przed którą zwyczajnie, zazwyczaj się wiało...
              • tenjaras Re: dwa tygodnie 23.09.08, 15:14
                moje indywidualna terapka, niemal za każdym razem gdy do niej
                przychodziłem, podtykała mi pod nos listę symptomów nawrotu choroby
                alkoholowej, prosząc, bym zaznaczył plusiki pod tymi, które akurat
                są u mnie na czasie, później miałem napisać w zeszycie, co zrobię,
                by poradzić sobie z danym symptomem - zbyt pilnym uczniem nie byłem,
                ale i tak sporo na tym zyskałem

                wtedy, rzecz jasna, przychodziłem do niej z najistotniejszymi
                problemami, jakie mnie dotykały, a ona mnie wkurzała, jakimiś tam
                symptomami... ratowało mnie wtedy chyba tylko to, że wychowałem się
                w warunkach "wykonaj", bo jakoś tam robiłem, to co mi podpowiadała

                sam nie zapiłem żadnego ważniejszego momentu, podjęcia lub
                odrzucenia jakiejś istotnej decyzji w moim życiu, jakoś potrafiłem
                je unieść, za to obserwowałem innych, zapicie to nie koniec świata,
                ale jest bardzo niebezpieczne, z jednej strony, niektórzy tak muszą
                dochodzić do decyzji o definitywnym zaprzestaniu picia, z drugiej,
                gdy przyczyna nie tkwi jedynie w buncie, przeciwko prawdzie o
                utracie kontroli nad ilością spożywanego alkoholu, sprawa może być
                poważniejsza, ponieważ dotyczy przyznania się do niekierowania swoim
                życiem, a ludziom na pewnym poziomie materialnym i intelektualnym,
                bardzo trudno do tego się przyznać

                a przecież to dopiero pierwszy krok do rzeczywistego uwolnienia się
                z nałogu
              • ela_102 Trudno... 23.09.08, 15:49
                Witaj zuzka, fajnie że się odezwałaś...
                tak to się życie może zmienić z minuty na minutę...
                taki chaos i chwiejność w emocjach serwuje każdy czynny alkoholik.
                Co można zrobić?
                Oduzależnić się od jego wpływu na siebie.
                Czyli zająć się własnym życiem, własnym zdrowym funkcjonowaniem
                pomimo jego zachowan ... warto...(bez konieczności opuszczenia go)
                Warto poczuć taką wolność to tylko wtedy jest się zdolnym do
                rzeczywistego oglądu sytuacji.

                Właśnie dzisiaj prowadziłam rozmowę z osobą której mąż zapił po 9
                miesiącach. Stsują się to wszystkich wytycznych , jest po terapi,
                chodzi dwa razy w tyg.na mityngi ona ratuje się w Al-anon i co
                porażka:-( ale czy porażka? byc może ratunek?
                Nic nie będzie w życiu działać jeśli nie włożymy w to naszego
                zaangażowania, a jeżeli i tego za mało to trzeba znależć jeszcze
                coś...
                Ja nie zapiłam...choć liczyłam się z tym że "zapicie" jest wpisane w
                Alkoholizm na trwałe...może właśnie dlatego, zrobiłam wiele więcej
                niż trzeba aby go nie doświadczyć...

                bo ja "prymuska" jestem...wytrzeżwiałam aby trzeżwo żyć :-)))))))
            • aaugustw Re: dwa tygodnie 23.09.08, 19:10
              zuzia36 napisała:
              > nie był na terapii... podobno miał bardzo dużo pracy
              ____________________________________.
              To niedobrze, ze nie byl... - Mowia; "Najwazniejsze naprzod",
              bo potem moze sie to okazac poczatkiem konca...!
              A...

        • aaugustw Re: Zuza... 23.09.08, 19:08
          zuzia36 napisała:
          > więc wyprowadziliśmy się, mieszkamy sami, razem, chodzimy na
          terapię, mąż właśnie pojechał na kolejną, jakiś taki zestresowany
          jest przed tymi terapiami, do tego nerwowy, czepia się o byle co....
          __________________________.
          Gratuluje Zuzia...!
          A...
          Ps. Dlaczego taki nerwowy...!? - Porozmawiaj z nim spokojnie na ten
          temat...
          • zuzia36 Re: Zuza... 25.09.08, 11:48
            rozmawiałam, wymysla bo ktoś tam na niego krzywo spojrzał bo ja miałam nie taką
            minę jak trzeba i takie tam...
            najgorsze ze przestaję go kochać i mam chęć odejść żyć nareszcie w spokoju
      • yuraathor Re: żona alkoholika 30.09.08, 09:38
        nihil novi, jak mawiali starożytni
        przecież on na terapie poszedł pod presją(Twoją?)
        po prostu dalej nie ma zamiaru zmieniać swojego sposobu życia.
        gdzieś tam pisałem - zajmij sie swoim życiem. za niego pic nie
        przestaniesz
        • zuzia36 Re: żona alkoholika 30.09.08, 10:19
          tylko zeby jego picie nie miało na mnie wpływu musiałabym odejśc od niego, wtedy
          dopiero mogłabym powiedzieć ze żyję własnym życiem
          z tego co czytałam tu na forum wiele osób szło na pierwsze terapie właśnie pod
          presją
          Chodze już prawie miesiąc na terapię, mieli mnie tam właśnie nauczyć jak żyć z
          alkoholikiem, jak reagować, co robić ale do tej pory moje terapie polegały na
          tym ze po prostu gadałam co mi lezy na sercu i tyle. Nie wiem może to ma tak
          wyglądać... więcej wynosze z tego forum niż z terapii
          • to_ja_pytam Re: żona alkoholika 30.09.08, 10:36
            zuzia36 napisała:
            > więcej wynosze z tego forum niż z terapii
            :) tak też bywa
            nieważne w jaki sposób, ważne żebyś zmieniała siebie
            a terapie różne są, jak też różni terapeuci, lekarze itd. czasami
            nie trafi się najlepiej

            > tylko zeby jego picie nie miało na mnie wpływu musiałabym odejśc
            od niego, wted
            > y
            > dopiero mogłabym powiedzieć ze żyję własnym życiem
            tu się nie zgodzę z Tobą
            uwierz, można nauczyć się żyć "obok" alkoholika
            usunięcie z pola widzenia "problemu" nie spowoduje jego rozwiązania -
            ten problem jest w Twojej głowie (mam nadzieję, że rozumiesz),
            Twoje zadanie to właśnie zmieniać to, a alkoholik...będzie pił albo
            nie - ale Ty po swojej "zmianie" będziesz silniejsza, świadoma tego
            czego chcesz, co dla Ciebie dobre...
        • to_ja_pytam Re: żona alkoholika 30.09.08, 10:27
          > zajmij sie swoim życiem. za niego pic nie
          > przestaniesz
          Szczera prawda. Niezależnie od tego, czy on przestanie pić czy nie,
          pracuj nad sobą, dbaj o siebie i o dziecko... Jemu możesz pomóc
          tylko wtedy, gdy on będzie chciał przyjąć tę pomoc. Nie da się na
          siłę pomóc alkoholikowi. A Ty kiedyś będziesz mogła ze spokojem
          sumienia powiedzieć, że zrobiłaś wszystko co mogłaś zrobić.
          Trzymaj się, bądź wytrwała.
          • zuzia36 Re: żona alkoholika 30.09.08, 10:34
            tylko problem w tym ze mam dość takiego życia, chcę mieć w końcu normalnego
            męża!!!! gdyby próbował się leczyć to inna sprawa...
            wolę być sama niż z nim pijącym, a w jego gadanie ze będzie próbował sam sobie z
            tym poradzić nie bardzo wierzę...
            • to_ja_pytam Re: żona alkoholika 30.09.08, 10:58
              zuzia36 napisała:
              > tylko problem w tym ze mam dość takiego życia, chcę mieć w końcu
              normalnego
              > męża!!!! gdyby próbował się leczyć to inna sprawa...
              Hmm...napisałaś wyżej kilka postów, że decyzję o tym czy będziesz z
              mężem czy nie podejmiesz później. Bardzo mi się to podobało. Osoba
              współuzależniona jest tak zawikłana we własnych emocjach połączonych
              ściśle z emocjami alkoholika, że nie zawsze potrafi obiektywnie
              ocenić sytuację. Dlatego tego typu decyzje dobrze byłoby podejmować
              w późniejszym czasie, kiedy wraca się do równowagi, kiedy już ta
              pajęczyna współuzależnienia jest na tyle rozerwana, że można
              swobodnie się poruszać. Myślisz, że inne kobiety nie chcą normalnego
              męża?? Tylko jaki to jest normalny? Nie pije? Wierz mi, znam
              dziewczyny związane z niepijącymi (nie uzależnionymi) facetami, a
              mające dokładnie takie same rozterki jak żony alkoholików...Więc nie
              do końca tutaj tkwi problem. Samo zaprzestanie picia nie gwarantuje
              sukcesu dalszego związku. Nie ma uniwersalnej recepty niestety :(
              Ale można robić wszystko co tylko możliwe (dla siebie), czerpać z
              doświadczeń innych i...podejmować własne decyzje. Tobie życzę samych
              właściwych :)
                • maria355 Re: żona alkoholika do żony alkoholika 01.10.08, 08:10
                  Witaj! Ja też jakiś czas temu czerpałam siły i pocieszenie z tego
                  forum. Uwierz- udało nam się. Mój mąż jest po terapii zamknietej i
                  mija 10ty miesiąc nowego życia. Nowa jakość.
                  Jednak zanim wreszcie tam dotarł półtora roku nie mieszkałam z
                  dziećmi w domu, byłam bliska rozwodu. Kilkakrotnie ustalane terminy
                  pójścia na terapię odkładane w nieskończoność.Chlanie
                  Ja byłam jak HEmman, albo Terminator, jak atlas- świetnie sobie
                  radziłam, dzieci, wakacje, inne atrakcje, w ciągłym napięciu, w
                  ciągłej gotowości.
                  Teraz nareszcie oklapłam i daję mu sie zająć nami ..
                  Oby to trwało wiecznie
                  Nie trać nadziei, staraj sie przekonać go do terapii mimo wszystko
                  Pozdrawiam
                  magda 37
    • stasia40 Re: żona alkoholika 02.10.08, 22:27
      opowiem swoją historie mąż pił bardzo dużo niepomagały nic krzyki
      dobre słowa płacz pił ile wlezie kolegów miał pełno do kieliszka 35
      lat tak zleciało chlał szczał pod siebie dostawał ataki padaczki po
      piciu .teraz jest po udarach kilku mózgu jest jak dziecko pampersy
      lekarze rehabilitacja. miałam dać na rozwód ale zaczeła sie jego
      choroba mimo to zostałam z nim zmarnował mi życie jestem tylko z
      litości z nim bo nikt mi ręki niepodał aby mi pomóc doradzić wszyscy
      mówili że pije przezemnie uwierzyłam że może tak. były okropne
      wyzwiska straszył mnie zawsze bałam sie go okropnie dziś jest
      potulny i mówi że mnie kocha zdaje sobie chyba sprawe że zostanie
      sam jak odejde uważa że powinnam wszystko robić koło niego już
      niedaje rady ani fizycznie ani psychicznie jestem prawie jak wrak
      człowieka zdana tylko na siebie więć jak widzisz że chla oszukóje
      Ciebie spakój żeczy i jak masz gdzie isc to jak najszybciej to zrób
      niepatrz że to ojciec twoich dzieci tak jak ja bo nieżycze nikomu
      aby ktoś przechodził to co ja dziś tą gechenne jeśli spadnie na samo
      dno i niechce podnieść sie sam nic niezrobisz tak mu z tym dobrze bo
      wie że w domku jest ciepły obiadek czysto że zawsze wyłudzi pod
      belejakim pretekstem pieniądze albo krzykiem i awanturą alkocholik
      nieliczy sie z nikim bedzie szedł po trupach by sie nachlać miał
      zaco a przyjdzie taki moment że zacznie wynosić z domu i za pare
      groszy sprzeda na wóde co z tego że dziś niepije bo nieda rady sam
      isc bo jest na wózku inwalidzkim aby wypił jak bym postawiła sam
      mówi że chce wypić dokucza nieraz .teraz pomyśl co może być jak
      nieprzestanie pić niemiałam żadnego sparcia od nikogo wstydziłam sie
      powiedzieć że pije w sobie to dusiłam wstyd było zaprosić kogoś do
      domu bo niewiedziałam w jakim bedzie stanie i w jakim stanie
      zastane mieszkanie żebym miała ten rozóm i cofły się lata do tyłu
      zwiewałabym tak jak stoje od niego dziś jestem jak pies uwiązana do
      niego bo go teraz niezostawie. bo jest skazany na moją łaske .
      prosze jak tylko niechce sie leczyć odejdż od niego nielituj sie
      tak jak ja łudziłam i sama siebie okłamywałam że bedzie lepiej że
      przestanie pić aby niepodzieliła mojedo losu nikomu nieżycze tego
      pozdrawiam nieosądzajcie mnie ale napisałam swoją historie zostałam
      w niej sama
      • to_ja_pytam Re: żona alkoholika 03.10.08, 11:04
        stasia40 napisała: (...)

        Bardzo smutny ten Twój post, pełen żalu i goryczy. Rozumiem, jak się
        czujesz i jakim ciężarem jest dla Ciebie mąż.
        Niemniej twierdzę, że w sytuacji męża-alkoholika nie ma jednej
        reguły - zostawić lub nie zostawić. Każdy przypadek jest inny,
        jednym się udaje uratować małżeństwo, innym nie. I to niezależnie od
        tego, czy mąż przestał pić. Zdarza się, że dopiero po leczeniu, po
        zaprzestaniu picia małżonkowie podejmowali decyzję o rozwodzie. Bo
        nie mogli, nie potrafili już razem żyć "po nowemu". Tak, to jest
        duża zmiana, trzeba sobie zdawać sprawę, że życie trzeźwiejącej
        osoby zmienia się diametralnie, dotyczy to więc także i
        najbliższych. Nie każdy potrafi to zaakceptować, nie każdy chętnie
        zgadza się na zmiany. To, o czym każda żona powinna wiedzieć: wiele
        rzeczy nie wróci do stanu "jak dawniej", życie z osobą trzeźwiejącą
        nie zawsze będzie się układać wedle wyobrażeń i życzeń. Ale to nie
        znaczy, że będzie gorsze (choć i tak bywa), na pewno będzie "inne".
        Oczywiście podstawą jest podjęcie leczenie i zaprzestanie picia. To
        jest bardzo trudne dla alkoholika, wymaga czasu. Niewielu po
        pierwszych wizytach w poradni, po odwyku chce trzeźwieć NAPRAWDĘ. Na
        to trzeba czasu i wiele wysiłku. I abstynencji.
        Wracając do tego, co napisała Stasia - oczywiście nie ma sensu bez
        końca tkwić w związku z pijącym alkoholikiem. Z kolei proces
        trzeźwienia to lata, oraz praca nad sobą dla obydwu stron. Więc
        decydując się na jedną lub też drugą opcję, trzeba mieć świadomość
        do prawidłowej oceny sytuacji, oraz stan głowy i ducha pozwalający
        na podjęcie właściwej decyzji. To są trudne decyzje, chyba jedne z
        trudniejszych w życiu...
    • carla.bruni Re: żona alkoholika 03.10.08, 00:26
      zastanawia mnie postawa tesciowej. udaje, ze nie wie o co chodzi. nie dopuszcza
      do mysli, ze syn jest alkoholikiem. nie jestem zona alkoholika, ale wiem jak to
      jest zyc z alkoholikiem. mojemu bratu juz raczej nic nie pomoze, ale Ty sie
      trzymaj. pozdrawiam serdecznie.
    • ela099 Re: żona alkoholika 03.10.08, 21:02
      cześć mam taki sam problem jak ty , tylko ze ja mam 12 letni staż
      małżeństwa i mam takich samych teśćów " na kolano go wezme" jest
      ciągle pijany i zaczoł mnie pić a to odbija sie na moich
      dzieciach
        • aaugustw Re: żona alkoholika 08.10.08, 23:09
          zuzia36 napisała:
          > chyba źle zrobiłam to on powinien wylecieć
          > no nic i tak lezy na dechach...
          ________________________________.
          Zuzia, masz teraz ciezki okres w swoim zyciu, ale wytrzymaj to.
          Wszystko ma swoj koniec... - Badz, prosze wlasnie teraz szczegolnie
          cierpliwa i dalej konsekwentna...!
          A najwazniejsze to; Nigdy nie zaluj tego, co raz postanowilas
          zrobic, i co zrobilas...!
          Pogody Ducha zycze: A...
            • ela_102 Re: żona alkoholika 09.10.08, 08:53
              zuza...
              Alkoholizm to utrata kontroli nad ilością spożywanego alkoholu jak i
              psychiczne przeświadczenie że się nad wszystkim panuje - zwłaszcza
              nad alkoholem i własnym zyciem...
                • ela_102 Re: żona alkoholika 09.10.08, 09:56
                  myślę, że alkoholika nie da się od tego wyręczyć...

                  sam sobie to zapewni doskonle...
                  mozna mu tylko w tym przeszkadzać, co właśnie czynią osoby
                  współuzaleznione...
                  • zuzia36 Re: żona alkoholika 09.10.08, 10:08
                    ale tym ze policję wczoraj na niego nasłałam to mu picia nie ułatwiam
                    do domu też mam zamiar wrócić, jak on się tam pokaże to go wywalę, jak będzie
                    trzeba to przy pomocy policji
                          • aaugustw Re: Tak trzymaj Zuzia :) 09.10.08, 11:33
                            to_ja_pytam napisała:

                            > oryginal23 napisał:
                            > > Ciekawa sprawa.Forum uzależnionych,a wszyscy jesteśmy przeciwko
                            > > alkoholikowi.
                            - - - - - - - - - - - - - -
                            Tak sądzisz? Ja przeciwnie. To jest pomaganie alkoholikowi...
                            ____________________________________________________.
                            Malo ludzi patrzy w taki oto dojrzaly i trzezwy sposob na
                            problematyke tej choroby... - A szkoda...
                            Pozdrawiam: A...
                    • aaugustw Re: żona alkoholika 09.10.08, 10:20
                      zuzia36 napisała:
                      > ale tym ze policję wczoraj na niego nasłałam to mu picia nie
                      ułatwiam do domu też mam zamiar wrócić, jak on się tam pokaże to go
                      wywalę, jak będzie trzeba to przy pomocy policji
                      ________________________________________________.
                      Chcialas napewno powiedziec; "...jak on się tam pokaże pijany"
                      Dziendobry Zuzia, tak trzymaj:
                      A...
        • aaugustw Re: żona alkoholika 09.10.08, 11:08
          oryginal23 napisał:
          > Teraz nie pijemy(oby tak zawsze)i możemy się"mądrzyć"
          > Wszystkiego dobrego!
          > 23.
          ____________________________________________.
          Tytulujesz siebie przez "WY"... - Kto to sa ci "oni"...!?
          Jezeli ty sie wymadrzasz, to nie wciagaj w to "innych".
          Znalazl sie nastepny podpieracz dodajacy sobie odwagi "innymi"...
          A...
      • aaugustw Re: żona alkoholika 09.10.08, 11:04
        zuzia36 napisała:
        > a tak w ogóle to dziękuje ze jesteście!!!!!!!
        _____________________________.
        A ja dziekuje ze Ty jestes...!
        Wspolnie damy sobie rady...!
        A... ;-))

    • zuzia36 Re: żona alkoholika 09.10.08, 11:52
      co z tego ze robie to co pinnam skoro tescie wszystko psują
      jest teraz u nich, do roboty chyba nie ma zamiaru wracać :( pewnie mu załatwią
      inną i wiele rzeczy załatwią za niego eeeh
      • ela_102 Re: żona alkoholika 09.10.08, 12:22
        Teście niech postępują jak oni uważają...
        Ty rób swoje, w końcu ich lączą inne relacje a Ciebie z mężem też
        inne...
        dlatego tak ważne jest skupienie sie na sobie, zwłaszcza we
        współuzaleznieniu, bo zajmowanie się rola kogoś innego w naszym życiu
        to objaw tego syndromu...

        Rób swoje i nie oczekuj jaki to przyniesie skutek...
        licz się że może być różnie, niemniej jednak Ty ratujesz siebie.
        więc spokojnie...

        ja też sie cieszę, że jestem.
        I że jestem w takim miejscu gotowa pomóc swoim życiem innym ludziom.
        Gotowa wcale nie znaczy, że napewno pomocna - też sie tego cały
        czas uczę...




        ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
      • aaugustw Re: żona alkoholika 09.10.08, 12:32
        zuzia36 napisała:
        > co z tego ze robie to co pinnam skoro tescie wszystko psują
        > jest teraz u nich, do roboty chyba nie ma zamiaru wracać :( pewnie
        mu załatwią inną i wiele rzeczy załatwią za niego eeeh
        ____________________________________________________.
        I to jest ten punkt... - Tu jest on w "potrzasku"...!
        Dla dojrzalego czlowieka (takze dla niedojrzalego alkoholika),
        rodzice sa bardzo wazni, ale najwazniejsza dla niego jestes Ty
        Zuzia...! On toczy walke sam ze soba... - A co (i kto) wygra...(!?)
        nie wie nikt... - Dalszej konsekwencji i duzo cierpliwosci zycze:
        A...
        Ps. Postepujac w ten sposob masz szanse...
        (w innym przypadku nie masz ich zadnych)
      • to_ja_pytam Re: żona alkoholika 09.10.08, 12:47
        ela_102 napisała:
        > Rób swoje i nie oczekuj jaki to przyniesie skutek...
        > licz się że może być różnie, niemniej jednak Ty ratujesz siebie.

        Otóż to! Powyższe zdanie dobrze zapamiętaj. Zwłaszcza kiedy przyjdą
        chwilę rezygnacji i zwątpienia, czy robisz dobrze - powtarzaj je jak
        mantrę. Musisz ratować siebie...
        Pozdrawiam :)
            • zuzia36 Re: żona alkoholika 11.10.08, 14:36
              u mnie ok, zyje sobie spokojnie, wczoraj miałam gości, dzisiaj jestem u
              rodziców, na poniedziałek mam zaplanowane załatwianie urzedowych spraw m.in.
              zaczynam procedury o przymusowe leczenie...
              a mąż zniknął, tescie przywiezli go pod nasz dom, miał wejsc sie ze mna dogadac
              i zniknął, nigdzie go nie ma, tesc był u mnie... płakał... szuka go wszedzie...
              nie wiem moze zrobił to czym nas tak długo straszył, bo do tej pory mimo ciągów
              picia dawał znaki zycia, pojawiał sie tu i tam, a teraz go nie ma...
              no nic czekam...
              • aaugustw Re: żona alkoholika 11.10.08, 15:08
                zuzia36 napisała:
                > u mnie ok, zyje sobie spokojnie, wczoraj miałam gości, dzisiaj
                jestem u rodziców...
                - - - - - - - - -
                Milo czytac takie pogodne teksty...! ;-))
                ___________________________________.
                zuzia36 napisała dalej:
                > ... mąż zniknął, tescie przywiezli go pod nasz dom, miał wejsc sie
                ze mna dogadac i zniknął, nigdzie go nie ma, tesc był u mnie...
                płakał... szuka go wszedzie...
                - - - - - - - - - - - - - - -
                Szkoda mi tego czlowieka (tescia)... - Coz on dba, jak na
                ojca "przystalo" o swoje interesy. Szkoda tylko, ze mialo
                to byc znowu Twoim kosztem...!
                ____________________________.
                zuzia36 napisała dalej:
                > nie wiem moze zrobił to czym nas tak długo straszył, bo do tej
                pory mimo ciągów picia dawał znaki zycia, pojawiał sie tu i tam, a
                teraz go nie ma... no nic czekam...
                - - - - - - - - - - - - - - -
                Wg. mnie: Czlowiek, ktory straszy i szantazuje innych swoja
                smiercia, zasluguje na nia jak najszybciej...!
                A...
                Ps. Nie martw sie, on sie odnajdzie. Nie musisz go szukac...!
              • ela_102 Re: żona alkoholika 11.10.08, 15:49
                zuza witaj ;-)
                nie wiem moze zrobił to czym nas tak długo straszył, bo do tej pory
                mimo ciągów
                picia dawał znaki zycia, pojawiał sie tu i tam, a teraz go nie ma...

                ale teraz Twoje postępowanie się stanowczo zmieniło, pewne rzeczy
                zostały nazwane, poczyniono pewne uzgodnienia...
                Im Ty bardziej jesteś konsekwenta tym on bardziej czuje się w
                potrzasku...
                Chce abyś myślała, że zrobil to czym straszył...
                ale jakby to zrobił już bys o tym wiedziała...
                złe wiadomości roznosza się lotem błyskawicy...
                tak jakoś się dzieje...
                  • aaugustw Re: żona alkoholika 12.10.08, 12:14
                    zuzia36 napisała:
                    > ciekawa jestem czy do pracy jutro pójdzie
                    __________________________________________.
                    (z ciekawosci Zuzia)
                    Czemu Cie to tak interesuje...!?
                    (ma on zobowiazania finansowe wobec Ciebie, dzieci, etc...?)
                    A...

                    • zuzia36 Re: żona alkoholika 12.10.08, 12:19
                      mamy dziecko, mieszkanie do opłacenia, a teraz po złapaniu przez policje ma
                      sporo do zapłaty, tak po prostu ciekawa jestem czy bedzie wstanie sie pojawić w
                      robocie
                      ja jutro ide do osrodka mają mi pomóc załatwić rozdzielność, ide tez do sadu o
                      alimenty wystąpić, a i na przymuswoe leczenie go zgłosze. Musze tez fotelik dla
                      dziecka z policyjnego parkingu odzyskać
                      • aaugustw Re: żona alkoholika 12.10.08, 13:57
                        zuzia36 napisała:
                        > mamy dziecko, mieszkanie do opłacenia, a teraz po złapaniu przez
                        policje ma sporo do zapłaty, tak po prostu ciekawa jestem czy bedzie
                        wstanie sie pojawić w robocie...
                        ____________________________________.
                        Dziekuje za odpowiedz Zuzia... - Rozumiem twoja troske...!
                        Ale z tym pojsciem do pracy jest u alkoholikow roznie...
                        Zalezy jaki typ alkoholika reprezentuje Twoj (jeszcze) maz.
                        Ja nalezalem do tych "periodycznych". Jak zaczalem pic to
                        w bardzo duzych ilosciach - do zerwania filmu a na drugi dzien nie
                        bylem w stanie pojsc do pracy. Ci z kolei, ktorzy pija caly czas i
                        rownomiernie, uzupelniaja tylko swoj poziom alkoholu we krwi i ida
                        do pracy. Tacy znowu bez alkoholu nie funkcjonuja...
                        Pozdrawiam: A...
                        • ela_102 W sumie 12.10.08, 14:23
                          To nie ma żadnego kompletnie znaczenie czy On pójdzie jutro do pracy
                          czy nie pójdzie...(ja często dzowniłam , że być mie mogą bo "coś
                          tam" i ludziska pracowali za mnie - nikt mnie nie zwolnił)
                          wazne tylko i wyłącznie zuza dla ciebie jest, CO TY, krok po kroku
                          zamierzasz zrobić...
                          Z tego co piszesz wiesz...
                          więc wszystko jest ok :-) tak sądzę...brawo!
                          • zuzia36 Re: W sumie 12.10.08, 15:33
                            tak szczerze to wolałabym zeby sie nie zjawił to by go wypieprzyli, a to kolejny
                            kopniak, mysle jednak ze on sie zjawi, na czwartek i piatek poszzedł do lekarza
                            po zwolnienie, urlopu juz nie ma
                            jutro juz poniedziałek wiec zobaczymy
                            do jutra :)
                            • zuzia36 Re: W sumie 13.10.08, 11:41
                              nie przyszedł, ja sie z deka rozsypuje przez te urzedowe sprawy
                              byłam na policji ma kupe kasy do zapłaty, a policjantowi mówił ze sie wstydzi
                              pokazać mi na oczy, wczoraj jak byłam na spacerze z dzieckiem mijał nas jadąc
                              samochodem ze szwagrem odwrócił głowę żeby nas nie widzieć, mieszka u teściów
                                • to_ja_pytam Re: Nie sypaj się, trzymaj się! 13.10.08, 11:51
                                  A tak całkiem serio: jeszcze wiele trudnych momentów przed Tobą, nie
                                  ma łatwo. Ale na pewno dasz radę, na pewno widzisz już, że zmiana
                                  Twojej postawy, Twojego zachowania wymusza zmiany dookoła...
                                  Wystarczy więc, żebyś zajmowała się tym co TY masz do zrobienia, a
                                  reszta sama się ułoży... A kiedy jest bardzo trudno, szukaj
                                  wsparcia, jest wielu chętnych do pomocy...wbrew pozorom.
                                  Pozdrawiam :)
                                    • ela_102 Re: Nie sypaj się, trzymaj się! 14.10.08, 10:26
                                      Zuza :-)

                                      Ja jestem człowiekim który był kiedyś bardzo uwikłany w "zycie"
                                      innych ludzi. Kierowalam się ich opiniami, pogladami, przyznawalam
                                      wyższość ich madrosciom i nawet nie zdawalm sobie sprawy, że właśnie
                                      tak robię. Od zawsze miałam poczucie "autonomi" ale iluzoryczne...
                                      Spowodowalo to w moim życiu same klopoty.
                                      Dziś po zrozumieniu tych w sobie zachowań...zyję rzeczywiscie w
                                      zgodzie z sobą i dla siebie, robię to co do mnie należy a wszystko
                                      inne się układa, zasklepia , porządkuje. Im bardziej wiem czego chcę
                                      i co jest dla mnie dobre tym bardziej moje życie daje mi sarysfakcję.
                                      Było bardzo źle - chciałam to zmienić - zmieniam - jest bardzo
                                      dobrze.

                                      powodzonka :-)
                                  • aaugustw Re: Nie sypaj się, trzymaj się! 13.10.08, 14:49
                                    to_ja_pytam napisała:
                                    > A tak całkiem serio: jeszcze wiele trudnych momentów przed Tobą,
                                    nie ma łatwo. Ale na pewno dasz radę, na pewno widzisz już, że
                                    zmiana Twojej postawy, Twojego zachowania wymusza zmiany dookoła...
                                    > Wystarczy więc, żebyś zajmowała się tym co TY masz do zrobienia, a
                                    > reszta sama się ułoży... A kiedy jest bardzo trudno, szukaj
                                    > wsparcia, jest wielu chętnych do pomocy...wbrew pozorom.
                                    > Pozdrawiam :)
                                    ______________________________________________.
                                    W Twoich slowach, To_ja_pytam siedzi zawarta cala prawda...!
                                    (wiem to po sobie i po nas).
                                    A...
                                      • to_ja_pytam Re: Nie sypaj się, trzymaj się! 14.10.08, 10:26
                                        zuzia36 napisała:
                                        > dzisiaj niby jedzie na zamknięte, tylko czy go przyjmą jak jeszcze
                                        wczoraj pił
                                        Jeśli dotrze na miejsce i nie będzie pod wpływem to go przyjmą. Nie
                                        to jest najważniejsze. Ważne jest to, że zaczyna się coś zmieniać,
                                        on zaczyna dostrzegać jak wygląda rzeczywistość obnażana m.in.
                                        dzięki Tobie. Nie może już udawać, tworzyć takich iluzji jak dotąd,
                                        bo okazuje się, że już nie wszyscy chcą w nie wierzyć...To jest
                                        dopiero początek - ale jaki ważny, najtrudniejszy! Niekoniecznie
                                        musi się udać za pierwszym razem; każdy ma swoją drogę trzeźwienia,
                                        jeden dłuższą, kto inny krótszą. Myślę, że dobrze byłoby gdybyś nie
                                        nastawiała się z góry na jakikolwiek efekt. Nie masz na to wpływu,
                                        jak będzie przebiegało leczenie męża. Rób swoje (będę to ciągle
                                        powtarzać ;) i tylko tyle - właściwie to "aż" tyle.. :)
                                        Pozdrawiam :)
                                        • zuzia36 Re: Nie sypaj się, trzymaj się! 14.10.08, 10:31
                                          wiec on teraz jeździ załatwia wszystko przy wyjazdem do ośrodka, jeżdzi rowerem
                                          bo prawka nie ma, w pewnej chwili chciałam wziąć urlop i mu pomóc wszystko
                                          pozałatwiać ale nie koniec sam mnie przystopował
                                          ciężko mi
                                          • ela_102 bardzo dobrze zuzka 14.10.08, 12:06
                                            ja zanim trafiłam na odwyk miałam tydzień na załatwienie palących
                                            spraw. Nikt mi nie pomagał. Im trudniej tym lepiej...
                                            Zdalam sobie wtedy sprawę jak delce byłam "niepoczytalna" i
                                            uzmysłowienie tego nie spowodowało chęci napicia się lecz
                                            zaowocowało potrzebą zmian...(to bylo niezwykle) wydobyłam się z
                                            tego "zaklętego koła obłędu"
                                            Mawiałam potem często, że w ciagu tego tygodnia zrozumiałam wiecej
                                            niż w ciagu całego życia...

                                            Oby i w jego przypadku też tak było...
                                            trzymam kciuki...za Ciebie i za niego..
                                              • aaugustw Re: bardzo dobrze zuzka 14.10.08, 12:34
                                                zuzia36 napisała:
                                                > ma ponad dwa promile :( jazda tam nie ma sensu :(
                                                ________________________________________.
                                                (a na pewno wyglada na trzezwego... - to taka moja mysl)
                                                Jezeli nie ma tam opieki medycznej, to faktycznie nie ma sensu,
                                                bo moze byc tak, ze po takim ostrym piciu, jakie mial i raptownym
                                                teraz spadku poziomu alkoholu we krwi moze dostac delirki...(!?).
                                                Nie zajmuj sie tym, bo to tylko Ciebie obciaza...
                                                A...

                                                  • aaugustw Re: bardzo dobrze zuzka 14.10.08, 12:55
                                                    zuzia36 napisała:
                                                    > nie wyglada na trzeźwego, wygląda dokładnie tak jaki jest jego stan
                                                    ____________________________________________.
                                                    Napisalem tak, bo ja kiedy miale 2 promile we krwi wygladalem
                                                    dopiero jak; "prawie" czlowiek.
                                                    Skad Ty wiesz ile on ma promili - co...?
                                                    (moze on ma juz 4...! jezeli tak slabo wyglada)
                                                    A...

                                                  • aaugustw Re: bardzo dobrze zuzka 14.10.08, 13:50
                                                    zuzia36 napisała:
                                                    > badał sie alkomatem
                                                    _____________________.
                                                    Czy nie bylo by rozsadniej, aby wpierw "zaliczyl" on
                                                    odtrucie (detoks)...(!?).
                                                    Nie bede jednak w tej sprawie zabieral glosu, poniewaz ja swoje
                                                    odtrucie alkoholowe i pozniejsza terapie zaliczylem poza Polska.
                                                    A...
                                                  • aaugustw Re: bardzo dobrze zuzka 14.10.08, 18:00
                                                    ela_102 napisała:
                                                    > Ja swojego czasu bylam częstym gosciem na detoksie jako osoba
                                                    > odwiedzająca...przyjmowali pijanych...
                                                    > bo czesto tylko wtedy mozna bylo ich "złapać" na chęć zmian..
                                                    ______________________________________________________.
                                                    Do "Domu dla bezdomnych", (gdzie przychodzi duzo polskojezycznych),
                                                    chodzimy tylko do poludnia...! ;-))
                                                    A...
                                                  • kajda28 Re: bardzo dobrze zuzka 14.10.08, 19:33
                                                    u mnie w rejonie wystarczy że zgłaszający się doda że chce się zabić, i go
                                                    muszą przyjąć, jeżeli jest po alkoholu to najpierw przyjmują go na oddział
                                                    zamknięty psychiatryczny, widziałam tam chłopaczka lat ok. 20 , ładny chłopak,
                                                    przywiązany do łóżka, chciał abym podała mu nóż bo szli do niego:(
                                                    i dopiero jak pacjent może funkcjonować bez żadnych leków , ok 3-4 tyg.(bo
                                                    oczywiście na początek ma jakieś zapisane) to przenoszą go na odwyk (o ile
                                                    oczywiście chce).
                                                    a i trzeba pamiętać o skierowaniu, najlepiej od lekarza rodzinnego, a późnych
                                                    porach wieczornych wystarczy pojechać na pogotowie.
                                                  • ela_102 Re: bardzo dobrze zuzka 15.10.08, 08:11
                                                    ja trzymam za niego i za Ciebie;-)
                                                    ten wątek to jest bardzo dobry wątek, od poczatku do końca...
                                                    zupełnie jakby róża wyrosła na polu ostów;-)
                                                    więc musi być dobrze dla ciebie dla niego i dla innych ;-)

                                                    pozdrowki:-)
                                                  • aaugustw Re: bardzo dobrze zuzka 15.10.08, 10:36
                                                    zuzia36 napisała:
                                                    > ma przyjechać, przyjmą go dzisiaj są jego 29 urodziny...
                                                    _________________________________________________.
                                                    Pomoz mu tam dojechac, aby nie bylo zadnej "niespodzianki
                                                    urodzinowej". Zloz mu zyczenia ode mnie - nie pijacego alkoholika.
                                                    A... ;-))
                                                    Ps. Ladna data do rozpoczecia abstynencji...!
                                                  • zuzia36 Re: bardzo dobrze zuzka 15.10.08, 10:46
                                                    zawiezie go tam kuzyn, który jest dla niego jak brat
                                                    ze mną nie chciał sie nawet pożegnać, powiedział ze zostawi dla mnie kartkę na
                                                    stole i prosił tylko zebym zadbała zeby dziecko o nim nie zapomniało
                                                  • aaugustw Re: bardzo dobrze zuzka 15.10.08, 11:22
                                                    zuzia36 napisała:
                                                    > zawiezie go tam kuzyn, który jest dla niego jak brat
                                                    > ze mną nie chciał sie nawet pożegnać, powiedział ze zostawi dla
                                                    mnie kartkę na stole i prosił tylko zebym zadbała zeby dziecko o nim
                                                    nie zapomniało
                                                    ___________________________________.
                                                    Nie dziw mu sie, on jest oslabiony nie tylko fizycznie...
                                                    Wstyd mu byloby, gdyby przed Toba zaczal plakac, jak
                                                    "nie-mezczyzna". ;-)) (tacy juz jestesmy, w wiekszosci...!) :-((
                                                    Ja jednak nie po to sie teraz odezwalem, ja chcialbym juz teraz
                                                    uczulic Ciebie na jedna b. wazna sprawe... - na nadchodzaca teraz
                                                    euforie, zarowno u Ciebie, jak i Twojego meza... - Teraz zacznie sie
                                                    okres wychodzenia z tego dolu i jazda w gore... - Nie zapominaj
                                                    nigdy o hamulcach...! - (to jest moje i nasze doswiadczenie AA),
                                                    bo aby nastapil nawrot (choroby), nie potrzeba nic robic...
                                                    A...
                                                  • ela_102 Ponowne narodzenia 15.10.08, 11:35
                                                    dla mnie to niezwykłe i symboliczne...
                                                    jakby doatał ponowną szansę na właściwe życie:-)
                                                    i skorzystał z niej...
                                                    W połowie cyklu terapeutycznego zapraszają rodzinę na tzw."sesję"
                                                    na której pod kontrolą terapeuty można alkoholikowi powiedzieć
                                                    wszystko to co bolało, boli...
                                                    Jest duża szansa, że to usłyszy , skonfrontuje się z tym na trzeźwo
                                                    i nie pojdzie chlać...
                                                    Mnie terapia przestawiła "klepkę" i to byl dopiero poczatek zmian...
                                                    Prawda, tylko prawda bez zawiści i chęci zemsty...powodowana troską
                                                    i miłoscią, może przestawić mu w głowie jego "chore" myslenie i
                                                    spostrzeganie w zasadzie wszystkiego...
                                                  • zuzia36 Re: bardzo dobrze zuzka 15.10.08, 12:09
                                                    bo aby nastapil nawrot (choroby), nie potrzeba nic robic...
                                                    jak mam to rozumieć????? wiem ze samo zakończenie 2 miesięcy leczenia nie
                                                    gwarantuje sukcesu, że leczenie trzeba kontynuowac, ale masz rację cieszę sie
                                                    już z samego faktu ze tam jedzie i mam wielką nadzieję że wróci stamtąd mój
                                                    prawdziwy mąż
                                                  • ela_102 Re: bardzo dobrze zuzka 15.10.08, 12:13
                                                    Bo to jest powód do radości...
                                                    co innego kwestia oczekiwań na potem, bo bedzie i strach i euforia i
                                                    wszystko...ale teraz to radość bo coś się może zmienić na lepsze...
                                                  • aaugustw Re: bardzo dobrze zuzka 15.10.08, 12:26
                                                    zuzia36 napisała:
                                                    > bo aby nastapil nawrot (choroby), nie potrzeba nic robic...
                                                    > jak mam to rozumieć?????
                                                    __________________________________.
                                                    Jadac pod gorke, jezeli wylaczysz biegi i hamulce auta,
                                                    stoczysz sie z tym autem sama na dol... ;-))
                                                    A inaczej mowiac: Jezeli Twoj maz (i Ty) nie bedziecie nic robic
                                                    przeciwko tej chorobie, to znaczy, ze sie obaj nic nie zmienicie, a
                                                    jezeli sie nie zmienicie, to znaczy bedzie dalej po staremu, czyli
                                                    on bedzie dalej pil, a Ty bedziesz go pilnowala co robi... ;-))
                                                    A...
                                                  • to_ja_pytam Re: bardzo dobrze zuzka 15.10.08, 13:05
                                                    aaugustw napisał:
                                                    > jezeli sie nie zmienicie, to znaczy bedzie dalej po staremu, czyli
                                                    > on bedzie dalej pil, a Ty bedziesz go pilnowala co robi... ;-))
                                                    Dokładnie tak. To jest Zuziu dopiero początek zmian, trzeba się
                                                    pilnować i dbać o to, aby one dalej zachodziły i przynosiły efekty.
                                                    Mąż po powrocie musi zmienić całe swoje życie, to będzie przewrót,
                                                    który odnosi się do całej rodziny. Da się to przeżyć, nie martw
                                                    się :) Ale jest to jeszcze długa praca dla Was obojga. Ciężka to
                                                    praca, ale jej owoce bardzo smakują :)))
                                                  • to_ja_pytam Re: bardzo dobrze zuzka 15.10.08, 13:16
                                                    zuzia36 napisała:
                                                    > mam nadzieję że terapeuci przygotują nas na ten powrót do
                                                    normalnego zycia
                                                    Oczywiście dadzą wskazówki, uczulą na pewne sprawy, ale to w WAS
                                                    musi być gotowość do zmian. Do akceptacji - badź co bądź - nowej
                                                    rzeczywistości i to WY sami musicie odwalić czarną robotę ;)
                                                    Ale stare przysłowie pszczół mówi: CHCIEĆ TO MÓC. :)))
                                                    Powodzenia i wytrwałości Wam życzę :)