kawka74
09.07.04, 16:42
Wiem, ze o tarczycy już było wiele razy, ale każdy przypadek jest inny :) Otóż od kilku lat mam powiększoną tarczycę (która hm... rośnie, kiedy jestem zdenerwowana), od tego czasu zresztą zaczęłam tyć :( ginekolog kazał mi zbadać poziom TSH, dziś odebrałam wyniki i widzę, że jest on tuż nad dolną granicą normy 0,518 (a norma jest od 0,490);przy okazji: mam nieco podwyższone OB - 22 - przy pozostałych wynikach modelowych. Temperaturę ciała też mam niską, u mnie norma to 35,8 do 36 max. Lekarze oczywiście widzą tę nieszczęsną tarczycę, ale żaden z nich nie podniósł alarmu, wręcz przeciwnie, raczej machają ręką. Mam się sama zacząć troszczyć o to, iść prywatnie do endokrynologa czy wymusić na doktorze skierowanie ? Nie wiem, czy jest powód do umierania ze strachu (w tej chwili się boję i mam w gardle tak zwanego gula)... pozdr Kawka