ozziggy
19.03.16, 00:20
mam 71 lat emeryt z Oz (35lat). pierwszy raz sellulitis mialem 2007.Poszedlem do szpitala na Maquarie St ( centrum Sydney) pogotowia. W ciagu 10 min zajal sie mlody lekarz chyba praktykant. Po konsultacji ze starszym zaaplikowali mi pencyline (w karcie zdrowia zapisali iv dose antibiotis) po zastrzyki chodzilem potem oral antibiotics. PO miesicu wszystko zeszlo. Przed kilkoma dniami powrocila roza na drugiej nodze. I co tu przechodze to nie wiem czy to nie komedia. Gabinetow dermatologicznych jak nasrane, w kazdym w kazdym profesur, doktor z tytuami naukowymi na dlugosc ...Przed gabineten ktos ja babka clozetowa, pilnuje kolejki. konsultacja 150 do250 w zaleznosci od tytulow. Dzisiaj przelecialem 3 takie gabinety. W zadnym nie dostalem recepty na zastrzyki { zreszta jak sie dowiedzialem w aptece te nie sprzedaja ich - juz od paru lat. Czyli placilem u konsultanta do 250 za porade zeby isc na pogotowie na lutycka albo szwajcarska A tam horrory. Jutro bede musial dupe w troki i jechac doBerlina. Co o tym sadzicie. Macie wspaniala opieke zdrowotna. Jakies podobne doswiadczenia.