Gość: S IP: *.access.telenet.be 05.02.05, 05:24 Czy w Polsce lekarze mowia pacjentowi , ze ma raka ? Czy informuja rodzine ? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: kalinosia Re: diagnoza rak IP: *.neostrada.pl / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.05, 12:08 a co mają mówić? Że ma Pan/Pani anginę? Często najpierw lekarze informują rodzinę, żeby ta zadecydowała w jaki (i czy wogóle) sposób powiedzieć o tym choremu. Lekarz nie może trzymać w tajemnicy przed pacjentem i jego rodziną diagnozy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: diagnoza rak IP: *.wroclaw.mm.pl 05.02.05, 20:51 Gość portalu: kalinosia napisał(a): > Często najpierw lekarze informują > rodzinę, żeby ta zadecydowała w jaki (i czy wogóle) sposób powiedzieć o tym > choremu. Nie wiem czy rzeczywiście tak postępują lekarze, ale ja z takim sposobem nie zgadzałabym się. Moim zdaniem chory powinien zdecydować czy i kogo z rodziny poinformować o chorobie. Czasami z troski o najbliższych chorzy nie mówią całej prawdy o swojej chorobie a czasami mają ku temu inne powody np. sprawy majatkowe. Odpowiedz Link Zgłoś
pia.ed Re: diagnoza rak 05.02.05, 12:20 A w Belgii nie informuja??? Przeciez jesli maja operowac czy naswietlac, to MUSZA pacjenta poinformaowac! A jesli mu zostalo pare miesiecy zycia, to musza powiedziec zeby zdazyl uporzadkowac swoje sprawy. Czasem rodzinie WYDAJE SIE , ze ktos ma raka, ale ze lekarz nie chce tego powiedziec z jakis wzgledow, ale to sie nie zgadza z prawda. Odpowiedz Link Zgłoś
susia_333 Re: diagnoza rak 05.02.05, 15:21 Tak, lekarze o tym informują... Rodzinę też (miałam tę okazję :( ) można też oczywiście zobaczyć przecież wyniki swoich badań i postawione diagnozy (obecność markerów, i takie tam). Jeśli ma się problemy z łaciną - zawsze pozostaje internet (Ca. = Carcinoma --> rak). Pozdrawiam serdecznie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ww Re: diagnoza rak IP: *.012-5-65736b10.cust.bredbandsbolaget.se 05.02.05, 22:13 Oczywiscie, ze informuja, bo prawo nie pozwala na zatajanie takich informacji przed pacjentem. Co do informowania rodziny, to zalezy, czy i kogo pacjent upowaznil do powiadamiania o swoim stanie zdrowia. Odpowiedz Link Zgłoś
mariolkax Re: diagnoza rak 05.02.05, 23:03 Oczywiście że mówiom, a ty myślisz że jak to się odbywa.Przecież nie mogą cię oszukać,bo co pożniej;powiedzą że te kroplówki z chemią to co glukoza na wzmocnienie tylko że troszeczkę zwali cię z nóg. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yustynag Re: diagnoza rak IP: *.nowiny.net 06.02.05, 02:36 mówią, kochanie, mówią. AŻ ZA DUŻO. Wszyscy onkolodzy są wyjątkowo "taktowni". Dla przykładu - lekarze w rybnickim szpitalu mojej mamusi(nieżyjącej już niestety) powiedzieli tak: "A CZEGO SIĘ PANI SPODZIEWA? PRZECIEŻ MA PANI RAKA TEGO, TEGO, TEGO, NIE WYJDZIE PANI Z TEGO, NIE MA PANI SZANS!" To się nazywa traktowanie pacjenta, prawda? A tyle się mówi o tym, że chorzy przede wszystkim potrzebują wsparcia, ludzkiego traktowania, również od lekarzy, ludzi, którym powierzają swoje życie. Dodam, że lekarz "wsparł na duchu" moją mamusię po rannym obchodzie, ot tak sobie. Nie muszę chyba mówić, w jaką histerię wpadła moja mamusia po tym co usłyszała. Lekarz nie pomyślał nawet o tym, by tą "rewelacją" podzielić się z pacjentem w inny sposób, by go nie przerazić, nie mówiąc już o tym, że powinien zaczekać na najbliższą rodzinę pacjenta, która przychodziła przecież codziennie. Nawet zła wiadomosć przekazana w inny sposób, w otoczeniu najbliższych została by inaczej przez pacjenta odebrana. A tak to najłatwiej - zostawić rozhisteryzowanego, przerażonego pacjenta samemu sobie na szpitalnym łóżku i iść sobie do swojego gabineciku na kawkę. To jeden przykład. Drugi jest chyba jeszcze lepszy. Po 2 - 3 miesięcznej przerwie moja mamusia pojechała na kolejne badania do Instytutu Onkologii w Gliwicach. (leczyła się i w Rybniku i Gliwicach, ale do Gliwic jeździła rzadziej). Tuż po wejściu do gabinetu, już w progu usłyszała takie słowa "PANI J...?? TO PANI JESZCZE ŻYJE??" Takimi słowami przywitała ją doktor Trela, onkolog. TACY SĄ NASI POLSCY LEKARZE. Zapominają, o tym jakie znaczenie w walce z taką chorobą ma nastawienie pacjenta, ale przecież można "dobijać" pacjenta, krócej będzie żył. A o to im chyba chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
janka111 Re: diagnoza rak 07.02.05, 12:31 Tak mówią bo czuja sie zdrowi, pewni ze moga zapanowac nad swoi zdrowiem i ze nie oni tym razem umrą. Ten "pacjent" umrze wkrotce a lekarz zostanie zywy, zdrowy, bogaty. Smierc to dla nich sprawa zawodu. Tak jak dla grabarza. Moze nawet satysfakcji. "O młodszy odemnie i taki chory,wkrotce go juz nie bedzie, a ja jade na Majorke za tydzien". Wybierajac taką specjalizacje wiedzieli ze beda mieli do czynienia ze smiercia. Sami maja dostep do wszelkich badan. Robia je sobie i swoim bliskim na czas i bez dodatkowych oplat. A cala reszta..... no coz .. to juz bylo w poprzednim liscie. Odpowiedz Link Zgłoś
fruttini Re: diagnoza rak 07.02.05, 13:50 taaaaaaaaaaaa:( onkolodzy to najbardziej nietaktowni lekarze jakich miałam okazję poznać... traktują człowieka jak rzecz. Nie wszyscy pewnie i jak przy każdym uogólnieniu ktoś może poczuć się dotknięty, ale niestety moje doświadczenia wskazują na kompletny brak wyczucia sytuacji i pacjenta:( Odpowiedz Link Zgłoś