Jak mam ich przekonać???

08.06.05, 18:10
Wiem, że jest na tej stronie podobny post. Otóż ja też odczuwam ból w klatce
piersiowej, nieustanny. Występuje po lewej stronie klatki, lewej stronie
szyi, lewej ręce, nawet lewej nodze, czyli głównie po lewej stronie ciała.
Czasem pojawia się kłucie lub pieczenie po obu stronach mostka. Mam 21 lat i
po 8 miesiącach udało mi się skończyć z regularnymi wymiotami - bo bałem się,
że umrę. I choć już od dwóch miesięcy nie wymiotuję, dolegliwości nie
ustępują samoistnie, a jakby się wręcz nasilały. Niepokoi mnie to już od
dawna. Byłem u lekarzy - rodzinnego, psychiatry, gastrologa, kardiologa,
neurologa - byłem latem ub. roku dotkliwie pobity w głowę. Zrobiono mi różne
badania - krwi, moczu, gastroskopię, USG, holter EKG, echo serca, tomografię
głowy. Żadne nie wykazały specjalnych nieprawidłowości. A mnie dalej
paraliżuje ten ból i strach, że jest źle. Wszyscy zdają się tym zbytnio nie
przejmować, przepisując to magnez, to tabl. przeciwbólowe, syropy, środki
przzeciwdepresyjne i diagnozując to jako bóle nerwowe. Nie biorę tych leków,
bo nigdy nie byłem takich medykamentów; nigdy wcześniej też nie miałem
podobnych problemów. Jednak mam złe przeczucia co do mojego stanu zdrowia.

    • cichy_01 Re: Jak mam ich przekonać??? 08.06.05, 19:03
      To jeszcze nie koniec. Przypadkiem wcisnąłem enter . Otóż często mam wrażenie,
      że powinienem z tej przyczyny leżeć w szpitalu lub coś takiego, a nie jeździć
      rowerem itp. i silić się na udawanie, że wszystko jest ok - chciałbym, by tak
      było. I nie wiem w jaki sposób mógłbym przekonać lekarzy, by udzielili mi
      potrzebnej pomocy - przecież jestem jeszcze młodym chłopakiem, wyglądam
      zdrowo... Jak długo mam cierpieć i co musi się jeszcze wydarzyć? Czy fakt
      chorowania na bulimię nie jest wystarczającym argumentem za...? Jednak, nie
      wiem, czy słusznie, wydaje mi się, że lepiej byłoby gdybym o tym nie wspominał
      podczas wizyty. Wszyscy wokół mnie twierdzą, że jestem za młody, by być chorym.
      Ale ze statystyk wynika, że 10% chorujących na bulimię umiera, najczęściej na
      serce. I tego się obawiam najbardziej.
      Wiem, że to z mojej winy mam te problemy. Ale czy przez to zasługuję na bycie
      zaszufladkowanym i zdyskwalifikowanym do pomocy, by móc zacząć żyć na nowo?
    • vanillaice Re: Jak mam ich przekonać??? 08.06.05, 19:32
      Myślę, że przede wszystkim powinieneś udać się do psychologa i rozpocząć
      terapię. Z bulimii nie wychodzi się tak sobie i myślę, że Twoję problemy sa tym
      spowodowane. Uwierz mi, wiem co piszę. Sama choruję na bulimię.
      • cichy_01 Re: Jak mam ich przekonać??? 08.06.05, 20:45
        Chodzę na terapię i próbuję, jak mogę, z tego wybrnąć. Mnie samemu z trudem
        przychodzi zaakceptować myśli, że moje zdrowie może być zagrożone. Jednak, jak
        zapewne wiesz, czasem nie można wykluczyć faktycznych dolegliwości somatycznych
        będących rezultatem jakże wyniszczającej i poniżającej choroby jaką jest
        bulimia. W normalnym układzie gdy pacjent zgłasza się do lekarza mówiąc o bólu,
        ten wysyła go na badania i przepisuje leki itd. I chory nie czuje się
        pozostawiony sam ze swoim cierpieniem. W moim przypadku mam wrażenie jakbym
        przez wzgląd na źródło tych problemów był przez lekarzy uznawany za osobę
        niezrównoważoną psychicznie, a ból był tylko wymysłem mojej chorej głowy.
        Ale czy powinienem się obwiniać o to, że chcę sobie pomóc, tu: poznać przyczyny
        bólu i go w racjonalny sposób uśmierzyć. Chyba każdy człowiek ma do tego
        prawo... Odnoszę wrażenie, jakby z różnych przyczyn, jak wiek i haniebna
        przeszłość, mi to prawo odbierano. Czy można tak przekreślać ludzi? Czy to
        zgodne z etyką? A najgorsze jest to, że nie jestem w tym odosobniony - ludzie
        na całym świecie mają podobne dylematy. Jednak czy w związku z tym należy to
        zaakceptować i przyjąć jako normę? Czy tłumaczy to niekompetencję ze strony
        służby zdrowia?
    • zaba_pelagia Re: Jak mam ich przekonać??? 08.06.05, 21:11
      drogi cichy,
      już to przerabialiśmy
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22&w=24410515&a=24412946
      a teraz jeszcze dochodzi fakt, ze nawet nie bierzesz przepisanych leków
      to moze chociaż zaczniesz łykać magnez, który naprawdę jest organizmowi
      niezbędny do prawidłowego funkcjonowania
      • vanillaice Re: Jak mam ich przekonać??? 08.06.05, 21:28
        Ja też biorę magnez i inne witaminy. Podczas objadania się, a później wymiotów
        pozbywasz się z organizmu wielu pierwiastkow, które są niezbędne do
        prawidłowego funkcjonowania organizmu. Spróbuj posłuchać lekarza.
    • zaz_zula Re: Jak mam ich przekonać??? 08.06.05, 22:14
      Hej, chodzisz na terapię czy do psychiatry-psychoterapeuty? Twoje objawy to
      raczej jakiś rodzaj zaburzeń nerwicowych z objawami somatycznymi. Psychiatra by
      zaradził lekami na nerwicę i myślę, że objawy somatyczne by ustąpiły.
      • venus22 Re: Jak mam ich przekonać??? 08.06.05, 23:09


        Skoro pobito cie mocno w glowe to jednak istnieje mozliwosc ze jakies male
        uszkodzenia sie zdarzyly, tym bym tlumaczyla te dretwienia.
        Takie dretwienia sa czeste w migrenie gdzie wlasnie wszystko zaczyna sie w
        mozgu, stad moja teoria. Dodam ze zwykle tomografia i rezonans (w migrenie) nie
        wykazuje zmian a objawy sa.

        Pieczenie i bole w okolicy mostka moga byc zwiazane z wymiotami -byc moze tez
        jakies uszkodzenia w tej okolicy sie porobily nie na tyle duze aby je bylo
        widac a w badaniach ale dolegliwosci sa.
        Tu znowu tak kombinuje bo po ang. Zgaga to jest "heartburn" - "pieczenie
        serca" - dlatego ze objawy sa mniej wiecej w tym miejscu.

        Ale nie jestem lekarzem, tak sobie gdybam, a ty bys lepiej zrobil jakbys jednak
        sprobowal sie leczyc u prawdziwego..

        Venus

        >>Twoje objawy to raczej jakiś rodzaj zaburzeń nerwicowych z objawami
        somatycznymi<,
        chociaz bulimia jest rzeczywscie o podlozu psychologicznym to trudno mowic o
        somatyzacji w przypadku gdy czlowiek wymiotowal regularnie kto wie jak dlugo
        nadwerezajac przy tym uklad trawienny i pozbawiajac organizm odzywczych
        skladnikow.

    • nnike Jak przekonać Ciebie? 09.06.05, 00:54
      Przekornie zadaję to pytanie...
      Dlaczego nie zażywasz leków? A zwłaszcza magnezu?
      Nie tylko uzupełnia niedobory po wymiotach, ale uspokaja, a spokoju wyraźnie Ci
      brakuje.
      Więc nie przekonuj lekarzy do wyimaginowanego braku działań, lecz przekonaj
      siebie o potrzebie zażywania przepisanych lekarstw.
      Po jakimś czasie wróć tutaj i powiedz czy lepiej się czujesz, a tak będzie!
      • aril1 Re: Jak przekonać Ciebie? 09.06.05, 10:35
        Napisze Ci objawy pewnej choroby o której uczyłam się na " Psychopatologii" :
        1. Grupa rozmaitych zaburzeń często imitujących obraz chorób somatycznych.
        Zaburzenia te traktuje sie jako symboliczny wyraz wypartych przeżyć.
        Objawy: skarżenie sie na bóle o zmiennym nasileniu, umiejscowieniu, którego to
        bólu chory nie łączy z innymi treściami.
        2. Nadmierne zainteresowanie czynnościami ciała, któremu towarzyszą lęk i
        niepokój których treścią jest zagrożenie zdrowia lub życia ciężką chorobą
        somatyczną lub też oczekiwaniem na tę chorobę.


        1. to nerwica histeryczna
        2. to nerwica hipochondryczna

        Powtórz badania jeszcze raz (wszystkie) jeżeli nie wyjdzie nic z sercem to
        rozważ leczenie na nerwicę.

        Nie sugeruję że nie masz chorego serca, powtórz badania.

        Pozdrawiam.
      • zaba_pelagia i jeszcze 09.06.05, 15:39
        Lekarz twierdzi, że mam nerwicę wegetatywną, a ja mam takie objawy, że wydaje
        mi się, że konam. Czy nerwica jest niebezpieczna dla życia?


        odpowiada lek. med. Dariusz Struski, specjalista medycyny rodzinnej, Prezes
        wrocławskiego oddziału Kolegium Lekarzy Rodzinnych, Kierownik Ośrodka
        Kształcenia Lekarzy Rodzinnych we Wrocławiu 09-12-2000, ostatnia aktualizacja
        01-03-2002 16:02

        Nerwica sama w sobie nie jest niebezpieczna dla życia, gdyż żaden narząd w
        przebiegu nerwicy nie jest uszkadzany.

        Określenie nerwica właściwie nie wnosi nic do postępowania lekarza z pacjentem
        poza tym, że lekarz może poradzić, żeby się pacjent nie denerwował.

        Objawy składające się na obraz "nerwicy" to właściwie zespoły lękowe powodujące
        nadmierne reakcje wegetatywne, jak m.in. potliwość, kołatanie serca, skurcze
        mięśni zarówno gładkich, jak i szkieletowych, co daje w efekcie różne uczucia
        wewnątrz organizmu; jak kula w gardle, bóle brzucha, biegunka, czasem duszność,
        wykręcanie rąk. Obraz objawów w przebiegu "nerwicy" jest rozległy, a czasem
        teatralny.

        Pacjenci "nerwicowi" to pacjenci trudni w prowadzeniu, głównie z powodu
        podejrzliwości, wysokiego poziomu lęku i poszukiwania pomocy u wielu lekarzy,
        co prowadzi do niespójności postępowania. Pacjent często nie dowierza lekarzowi
        i tworzy własne koncepcje wytłumaczenia swoich dolegliwości. Żyje nadzieją, że
        ten atak był ostatni, a jednocześnie boi się powtórki. Cechą typową jest silne
        skupianie się na pojedynczych objawach.

        Jeżeli zostały wykluczone stany naśladujące "nerwicę" np. tężyczka, nadczynność
        tarczycy, depresja, nie pozostaje nic innego jak wierzyć lekarzowi. Bardzo
        pomocne dla lekarza jest w przypadku postępowania z takim pacjentem
        stwierdzenie, jaki rodzaj zaburzeń lękowych występuje obok objawów
        wegetatywnych.
    • franc_tireur Do czego Ty chcesz ich przekonać, Cichy? 09.06.05, 11:19
      "W normalnym układzie gdy pacjent zgłasza się do lekarza mówiąc o bólu,
      ten wysyła go na badania..."

      "Zrobiono mi różne badania - krwi, moczu, gastroskopię, USG, holter EKG, echo
      serca, tomografię głowy. Żadne nie wykazały specjalnych nieprawidłowości. "

      "...i przepisuje leki..."

      "...przepisując to magnez, to tabl. przeciwbólowe, syropy, środki
      przzeciwdepresyjne..."

      "Nie biorę tych leków, bo nigdy nie byłem takich medykamentów; nigdy wcześniej
      też nie miałem podobnych problemów."

      W pierwszym zdaniu, jak rozumiem zaszła jakaś pomyłka, więc jest niezrozumiałe.
      Drugiego nie rozumiem mimo braku pomyłek. Czy brak problemów do tej pory to
      powód, żeby nie brać lekarstw, kiedy te problemy wystąpiły?

      "W moim przypadku mam wrażenie jakbym
      przez wzgląd na źródło tych problemów był przez lekarzy uznawany za osobę
      niezrównoważoną psychicznie, a ból był tylko wymysłem mojej chorej głowy."

      ???
      Czy to dlatego zrobili Ci komplet specjalistycznych badań i przepisali leki?

      "Czy tłumaczy to niekompetencję ze strony służby zdrowia?"

      ???!

      "A mnie dalej paraliżuje ten ból i strach, że jest źle."

      Zupełnie poważny, realny, namacalny, fizyczny ból może wynikać z chorej duszy. Z
      reguły różni ludzie się skarżą, że przy braku toważyszących objawów, które
      sugerowałyby źródło bólu (jak rana, złamanie czy jakakolwiek zmiana struktury
      narządu), lekarze nie wierza w ich dolegliwości. Tobie uwierzono, dokładnie Cię
      przebadano, wypisano lekarstwa, których nie stosuje się bynajmniej w chorobach
      psychicznych, a jak najbardziej somatycznych (magnez, środki przeciwbólowe) i
      których nie wiadomo dlaczego nie bierzesz. Mało tego - troskliwie zajęto się
      Twoją psyche, która może być źródłem problemów. Psychiatria to również dział
      medycyny. Choroby psychiczne mogą być źródłem fizycznego bólu, nie tylko
      cierpień psychicznych. A ty twierdzisz, że Cię przekreślono i potraktowano
      niekompetentnie. To ja nic a nic nie rozumiem...
      Jak Cię przekonać?
      Życzę rychłego powrotu do zdrowia. To nie żadna ironia.
      z
      • franc_tireur towarzyszących 09.06.05, 11:25
        Przepraszam za ohydnego byka.
      • issey_miyake Hipochondria.. 09.06.05, 19:05
        Zapytaj siebie czy jesteś hipochondrykiem...
        (...) Lekarze nie stanowią w tym wypadku wyjątku, chory zanudza ich swoimi
        skargami i któremu nic nie pomaga, a u którego mimo najskrupulatniejszego
        badania nic obiektywnie stwierdzić nie mogą, budzi niechęć, zabierając cenny
        czas. Hipochondryk czuje się chory, a lekarz tej choroby w nim nie znajduje.
        Hipochondryk nie udaje choroby, jego naprawdę wszystko boli. Boli głowa, serce,
        brzuch, bolą mięśnie, stawy, kości, drętwieją palce u rąk i nóg, bóle wędrują z
        jednego miejsca w drugie; gdy przestanie boleć głowa, zaczyna dokuczać serce
        itd. Ból sprawia, że uwaga chorego z otoczenia przenosi się na własne ciało,
        ono staje się ogniskiem jego przeżyć psychicznych. W hierarchii przeżyć
        psychicznych ból zajmuje jedno z czołowych miejsc, tzn. wypiera inne treści ze
        świadomości na jawie i we śnie.
        Za objawy osiowe w hipochondrii można uznać poczucie choroby i bóle.

    • cichy_01 Re: Jak mam ich przekonać??? 09.06.05, 15:50
      Dzięki za wasze odpowiedzi. Dały mi wiele do myślenia. Bardzo prawdopodobnee
      jest, że, przez wzgląd na moje w ostatnim roku silne przeżycia, są to
      faktycznie zaburzenia nerwicowe. Dla ścisłości, biorę magnez, ale wiele nie
      pomaga, kupiłem nawet Doppel Herz. Większość badań zrobiłem prywatnie. Jak
      pisałem, najbardziej boję się zaburzeń sercowo - naczyniowych. Nie opisałem
      jeszcze wielu dolegliwości, które towarzyszyły mi, gdy prowokowałem wymioty. U
      chorujących na bulimię to dość powszechne. Teraz jest już wiele lepiej, ale
      wszystkie objawy nie ustąpiły, na co tak liczyłem. Może to też kwestia czasu.
      Ale czy w przypadku jakiejś faktycznej choroby warto czekać? Na co? Bo ja na
      przykład, nie wiem czy słusznie, podejrzewam chorobę wieńcową. Czy to możliwe,
      bo wszyscy mówią mi, że nie moim wieku. Mój ojciec ją miał. Trochę o tym
      czytałem; piszą, że "złotą metodą" diagnozy jest zabieg angiografii. Dobry jest
      też chyba test wysiłkowy, jeszcze go nie robiłem. A czy np. ból w szyi nie może
      świadczyć o jakimś zwężeniu tętnicy - przejawie wspomnianej choroby? Oprócz
      tego niedawno, wciąż śpiąc, dostałem tak potężnego szczękośicsku, że myślałem,
      że usunę sobie zęba. Nie panowałem nad tym. Nie dodałem też, że echo serca
      wykazało falę mitralną - według lekarzy nieistotną. Jest jeszcze wiele rzeczy,
      do których musiałbym się przyznać, ale to bardzo trudne, choć pewnie byłoby
      pomocne. Rozumiecie - tu trzeba jak na spowiedzi. Chciałbym się wszystkiego
      dowiedzieć, ale jednocześnie boję się tej świadomości, że przez własną głupotę
      być może zniszczyłem sobie zdrowie. I tego boję się najbardziej, i tego
      oczekiwania na nie wiadomo co.
      Przepraszam, że zawracam wam głowę, pewnie sami macie swoje problemy, ale ja po
      prostu próbuję znaleźć jakąś pomoc, poradę.
      Dzięki za poświęcenie mi czasu.
      Pozdrawiam, cichy.
      • vanillaice Re: Jak mam ich przekonać??? 09.06.05, 16:27
        3maj się Cichy! :)
Pełna wersja