rebeliant1
08.11.05, 13:26
dzis umarl moj ojciec.
rano z szedlem na dol przed telewizor a on spal w pokoju obok.ogladam
milagros wpada do pokoju moja matka i wola michal michal ojciec chyba umarl
jest zimny blady i chyba nie oddycha(wiek 70 lat)Na nic sie zdala wiedza( ze
robilem kurs ratownika-uczylem sie reanimacji-ale na manekinie)Ten czlowiek
lerzal spokojnie na boku zimny na czole ale zauwazylem ze klatke piersiowa ma
ciepla !!!.Szok!!co robic umarl czy nie?Kazdemu wydaje sie to proste ale jak
zdarzy sie nieoczekiwana sytuacja po czym?po oddechu?zimy?jak to ocenic?.Nie
wiadomo jak dlugo juz nie zyl.a najtrudniej samemu!!!szkoda czasu!na
cokolwiek!rzuciem sie do telefonu 112!ale tam czekalem na operatorke pare
minut!a tam slysze umarly czy nie?no doslownie wychodze na idiote!ostatecznie
mowie zgon.ale moja matka nie wierzy.ja sam sie zastanawiam.dzwoni po
pogotowie!w miedzy czasie sprawdzam zrenice!nieruszaja sie!wtedy po prostu
nie moglem pogodzic sie z tym ze umarl chcialem chocby zaczac uciskac klatke
chociarz oddech cokolwiek straszne . po przyjezdzie pogotowia r" rowniez
sprawdzaja zrenice.zgon.mam takie uczucie nie pewnosci.a moze reanimowac?po
chamsku?byly przypadki utoniecia ze po godzinie uratowano czlowieka!moze to
nie co inny przypadek .Ogolnie to takie odwrocenie uwagi od calosci zwiazanej
ze smiercia tego czlowieka ale nic mi do glowy nie przychodzi.bo reszta.....
to po prostu cokolwiek myslalem kiedykolwiek o nim nie ma znaczenia.!
wspolczuje kazdemu po smierci.