Dodaj do ulubionych

moja historia

03.01.07, 19:01
Witam wszystkich,

mam niedosłuch /nie pamietam ile decybeli, ale telewizję oglądam b głośno,
nie słyszę szeptów, często mam wrażenie, że słyszę, ale nie rozumiem co ktoś
do mnie mówi/. Mam to od dziecka. Właściwie nie wiadomo czy powodem były
częste zapalenia ucha czy z wadą się urodziłam. Słyszę źle odkąd pamiętam.
Aparat proponowano mi już w podstawówce, jednak nie chciałam go wtedy za
żadne skarby. I tak skończyłam podstawówkę, liceum i zaczęłam stduia.
Któregoś dnia na zajęciach angielskiego po prostu się wkurzyłam. Nic nie
rozumiałam...
Postanowiłam pójść do laryngologa. Myślałam żeby poddać się jakiejś operacji,
która będzie mogła przywrócić mi dobry słuch. Zrobiłam badania i wylądowałam
na Pstrowskiego w Wawie. Okazało się, że mam uszkodzone nerwy słuchowe i
lekarz powiedział, że tego się nie leczy, że moim jedynym ratunkiem będzie
aparat słuchowy.
Długo się wahałam w końcu zjawiłam się u protetyka słuchu. Założyłam aparat
na próbę i nagle usłyszałam dźwięki, o których nie miałam wcześniej pojęcia,
usłyszałam szept i rozmowę z pokoju obok - to było tak niesamowite , że już
bez wahania podjęłam decyzję - chcę nosić aparat! Dlaczego mam udawać, że
słyszę, kiedy nie słyszę ?

Noszę aparat wewnątrzkanałowy PHONAK od 4 lat, niestety mam b małe uszy i
aparat jest widoczny. Jest to aparat analogowy. Przez pierwszy rok tak
uzależniłam się od aparatu, że zakładałam go nawet idąc do kina :-). Teraz
noszę go tylko do pracy i na zajęcia w szkole. Jak tylko wracam do domu od
razu go wyjmuję, w wkndy nie zakładam. Wolę już spytac "słucham" jak nie
słyszę. Z aparatem nie mam kłopotów. Denerwuje mnie tylko to, że głośniej niż
normalnie słychać dźwięki mechaniczne - klimatyzację, pracę lodówki, pralkę.

Tym, którzy się wahają czy kupić aparat radzę się wybrać do protetyka i
spróbować go założyć, żeby zobaczyć różnicę.

Trochę denerwuje mnie to, że ludzie, którzy źle widzą kupują okulary i noszą
je nie robiąc z tego żadnego problemu - mało tego - ładnymi oprawkami nie raz
poprawiają sobie wygląd. Osoba, która nosi aparat jest postrzegana
negatywnie, a przecież aparat słuchowy nie różni się tak od okularów ? Też
można go wyjąć kiedy jest taka potrzeba, też może być kolorowy. Chciałabym,
żeby zmieniło się podejście ludzi do niedosłuchu - tym bardziej, że cierpi na
niego coraz więcej osób.

Pozdrawiam wszystkich niedołyszących i ciekawa jestem czy osoby noszące
aparaty spotkały się z tego powodu z jakimiś przykrościami i jak wtedy
zareagowały.

A moze nastapil jakis kolejny postep medyczny i leczy sie juz uszkodzenie
nerwu sluchowego - i mozna to jakos operowac ? Czy ktos cos wie na ten
temat ?

ASIA
Obserwuj wątek
    • aniael Re: moja historia 15.01.07, 11:21
      Moja historia jest do złudzenia podobna do Twojej:) Też nabyłam aparat dopiero
      na studiach, to było 9 lat temu, aparat jest Philipsa. Analogowy z wzmacniaczem
      cyfrowym. Ale ja nie wyjmuję go w domu, noszę go cały czas, wyjmuje tylko do
      spania, na czas toalety, gdy mam mokrą głowę, itp. Po co mam go wyjmować, jesli
      ułatwia mi życie? Nie wiem ile masz niedosłuchu, u mnie jest 51% ubytku
      (równiez uszkodzony nerw, prawdopodobnie po antybiotyku), najwięcej w paśmie
      mowy (chwilami nawet 80 db), moje notoryczne "proszęęęę?" wkurza całe moje
      otoczenie i mnie tez. To męka dla nas wszystkich.
      Pamiętam, gdy pierwszy raz wyszłam z firmy z aparatem, zachowywałam się jak
      dzikus:) Słyszałam wszystie rozmowy idących za mną ludzi! To było niesamowite!
      POtem szłam przez park i gdy usłyszałam, jak pięknie brzmią śpiewy ptaków, to
      się rozpłakałam. W akademiku wystraszyłam dziewczyny, bo dotarłam cała
      spłakana, myslały, że coś się stało... Tyle mnie omijało...
      Co do twoich spostrzeżeń z otoczeniem - ja tez mam wewnątrzuszny aparacik, tez
      mam małe kanały uszne, ale nie zauważyłam negatywnych reakcji otoczenia. Na
      ogół nawet nie widza aparatu, dopiero gdy im powiem, że noszę. Dla mnie to nie
      problem.
      A co do operacji - słyszałam o implantach, ale to nowa metoda podobno i nie
      wiem, czy robi się to w Polsce. W wolnej chwili poszukam w necie:)
      • martyna_ajp Re: moja historia 21.02.07, 01:57
        Jeszcze dziewczyny dołączę kilka słów: aparaciki zdejmuję do spania bo jak w
        nich śpię to bolą mnie kanałki uszne (gdy mam główkę na boczku), do mycia
        włosów i odkurzania bo strasznie jest mi wtedy głośno. Kiedyś zapomniałam o
        nich i wskozyłam na akacjach do basenu - głowę zamoczyłam i ... byłam w
        szoku ... miałam szczęście bo nie doszło do zwarcia.kocham moje maleństwa i nie
        wyobrażam sobie bez nich życia. Pozdrawiam.
    • martyna_ajp Re: moja historia 21.02.07, 01:48
      Witaj Asiu, Ja niesłyszę od 13 roku życia - mam 25 lat, mam dokładnie taki sam
      ze słuchem jak ty, niedosłuch jest wadą nabytą - po gentamycynie :(. na dzień
      dzisiejszy mam ubytek 75 dB na każde ucho, od 1998 roku noszę wewnątrzkanałowe
      aparat analogowe Starkey - tzw. fasolki, dwa lata temu kupiłam douszne aparaty
      cyfrowe Phonak Clairo 11 CIC oba aparaty kupione w Geers. Do aparacików
      cyfrowych NIE UMIEM się przyzwyczaić - a kosztowały majątek bo aż 12 tyś. pln
      oba. Leżą w szafce i są alternatywą dla analogowych starkey gdyby się zepsuły.
      Bardzo jestem zadowolona z fasolek Starkeya. W zeszłym roku skończyłam studia
      magisterskie i teraz jestem na podyplomówce. Zastanawiam się nad studiami
      doktoranckimi ale nie znam żadnego języka obcego :(:( A co do słuchu. Kilka lat
      przeczytałam o profsorze Skarżyńskimi ... zwariowałam ze szczęscia bo myślałam
      że odzyskam słuch. Nici. Dr Serafin na Pstrowskiego w Wawie powiedziała mi że
      nie mam komórek słuchu. Smutno mi było :..( I wiesz co, czekam na cud - boże
      jakbym chciała aby naukowcy coś odkryli i pomogli:):):) Pozdrawiam cię ciepło
      i twoje uszka - całuski im przesyłam od moich klapiaczków :)
      • martyna_ajp Re: moja historia 21.02.07, 02:00
        Ale mam dziś wene twórczą ... Niewiem co się dzieje bo w roku 1998 miałamu
        ubytek słuchu w uchu lewym 60dB a prawym 55dB ---
    • sawkami Re: moja historia 04.03.07, 16:07
      cześć wam wszystkim
      u mnie wykryto obustronny niedosłuch w wieku 7 lat. teraz mam 25 i ok 75 dB. Kończę studia na politechnice (moze wreszcie się uda). Właśnie przymierzam się do zakupu 3 aparatów w moim życiu. dotychczasz korzystałem z zausznych aparatów firmy oticon. pierwsze to były typowo analogowe, a drugie to analogowo cyfrowe oticon ergo. teraz przymierzam sie wreszcie do cyfrowych aparatów i chciałbym żeby były wewnątrzuszne. już przy poprzednich aparatach 5(??) lat temu przymierzałem cyfrowe ale nie potrafiłem się przełamać i "słuchać robota" :) przymierzałem teraz kilka cyfrowych ale dla czlowieka który tyle czasu nosił aparaty analogowe to przestawienie sie na cyfrowe jest chyba trudniejsze niż od poczatku mieć cyfrowe. boje się że po pół roku okaże się że mi one nie pasują i pojdą na półkę bo przecież cena jest naprawdę wysoka 14 tys/2 szt (phonak savia) i w dodatku bylby to wewnątrzuszne a więc byłby zapewne problem ze sprzedaniem. co prawda kilka osob mowilo, ze przy moim ubytku sluchu aparaty wewnatrzuszne będą musiały pracować na maksymalnej mocy żeby wyroić ale sytuacja mnie zmusza do takich aparatów. wielokrotnie wada sluchu przeszkadzala mi w podjeciu pracy, a wlasciwie nie tyle wada co posiadanie aparatów. nie rozumiem dlaczego osoby z aparatami są traktowane gorzej niż inni. jakbyśmy na wejściu byli duzo gorsi.
      może macie dostęp do cenników aparatów słuchowych np u jakiś importerów, albo z poza polski??
      pozdrwaiam
      • pati_pz Re: moja historia 06.03.07, 17:05
        Ja mam 16 lat, aparaty noszę już od ok. 12 lat. Na cyfrowe przestawiłam się
        mniej więcej 3 lata temu. Też myślałam, że przestawienie się będzie ciężkie,
        ale po 3 dniach noszenia było super-jakbym miała je od zawsze. Dźwięki słyszę
        lepiej, chociaż początkowo wszystko wydawało mi się jakieś przytłumione. Aha,
        noszę Widexy Senso.
        Będzie dobrze, powodzenia!
        • pati_pz Re: moja historia 06.03.07, 17:07
          pati_pz napisała:

          > Ja mam 16 lat, aparaty noszę już od ok. 12 lat. Na cyfrowe przestawiłam się
          > mniej więcej 3 lata temu. Też myślałam, że przestawienie się będzie ciężkie,
          > ale po 3 dniach noszenia było super-jakbym miała je od zawsze. Dźwięki słyszę
          > lepiej, chociaż początkowo wszystko wydawało mi się jakieś przytłumione. Aha,
          > noszę Widexy Senso.
          > Będzie dobrze, powodzenia!

          Zapomniałam! moja wada to ok. 90 decybeli.
      • aniael Sawkami 23.03.07, 23:08
        Jak masz możliwość, to spróbuj przetestować jakoś aparaty cyfrowe, żebyś
        wiedział jaka jest róznica. Ja przez osiem lat nosiłam aparat analogowo -
        cyfrowy M11 Philipsa. Było super, teraz zakupiłam nowy - cyfrowy. Jest dramat:(
        Nie umiem się przyzwyczaić, wciąż jest źle ustawiony, nie dość dobrze słyszę
        mowę. Niestety Philips nie produkuje już ponoć analogowo - cyfrowych, a
        typowego analoga nie chcę. Zatem nie mam zabardzo wyboru, musze pozostać przy
        tym co mam. Zastanawiam się tylko, dlaczego te Wasze aparaty sa takie drogie??
        Ja zarówno 8 lat temu jak i teraz zapłaciłam ok 3 tys zł. Kupowałam oba w Marke-
        med.
        • sawkami Re: Sawkami 24.03.07, 23:28
          testuję testuję :)
          miałem juz na uszach kilka aparatów m.in. hansaton premio, savia phonaka, sebotek, oticona ale nazyw ni epamietam chyba shatan :) i jakieś izraelskie zgadzam się z tobą że ciężko się przestawić. do tej pory tez uzywałem cyfrowo analogowego oticona. a teraz czekam na leonardo firmy hansaton. dogadałem się i mogę wypozyczac aparaty na około tydzien i twardo testuję :)
          pozdrwaiam
          • asurmacka Re: Sawkami 04.08.07, 23:22
            Ja mam aparaty cyfrowe SIEMENS triano3 - ale zauszne. Drogie 3 lata temu
            zapłaciłam 10tys za dwa - ale sa super, też mialam duże problemy z
            przestawieniem się z analogowych pierwsze cyfrowe poszły do szuflady. Ale te
            teraz są świetne naprawedę warto! nawet wiecej trzeba się przestawić bo
            rozumienie mowy się pograsza z wiekiem a aparat ćwiczy rozumienie mowy - tak
            więc warto inwestwać nawet kosztem "urody" - aparaty zauszne.
            Można je ustawiac dowolnie i wielokrotnie - mam 4 programy - fakt że jadę na
            jednym ale możliwości są wielkie - i można wypracowac optymalne ustawienie,
            korygując ustawienia.

            pozdrawiam,
    • xrene Re: może ja coś dodam... 01.05.07, 17:11
      Cóż ja niesłyszę od 12lat.Od momentu utraty słuchu nosiłam aparaty.Niestety
      nigdy nie słyszłam w nich odpowiednio dobrze.Tzn mam trudności z rozumieniem
      ludzkiej mowy,ale pomagam sobie poprzez czytanie z ust.Pracuję w miejscu
      publicznym.Nie wstydze się i nigdy się nie wstydziłam,że nie słyszę.W pracy
      improwizuję.Mam różowe aparaty, jak wspomniałas o okularach-to właśnie dlatego o
      tym chciałam napisać.Aparat tez może byc ozdoba.Uważam tak do dziś , a mam 31
      lat.Nosze włosy związane, upiete wysoko-ludzie?!Patrzą ,ale nie odebrałam nigdy
      czegoś takiego,że to beee.Kiedys na ulicy mój kolega mierzył okulary,ja stałam
      obok niego.Facet co je sprzedawał podszedł do mnie i pyta-A CO TO???
      KUmpel-MATRIX!!!Ale się zlewalismy ze śmiechu.Facet też.
      Lubie swoje aparaty,ale już niedługo będę miała implat.Pan dokor pyta-czy w tym
      kremowym kolorze moga być?Ja ,że nie bardzo.Wolę czarny.Pan mówi,zdaje sobie
      pani sprawę,ze to na całe zycie.ja -oczywiście,ale widzi pan-ciało się
      starzeje,a nie dusza.Nie chcę mieć na uszach"protezy".I pan doktor mi sprowadził
      implant taki jaki chciałam.Nadmienie może ,że jestem blondynka.
      Zapytałas leczenie uszkodzenia słuchu-tego się nie leczy.Na dzien dzisiejszy
      jest to nieodwracalne.Pozostaje implant.też mam uskodzone nerwyyyyyy.Pozdrawiam
    • xrene Re: jeszcze na moment ja 01.05.07, 17:23
      Przeczytałam resztę wątków.Może dodam,że ,mam aparaty Oticona....cyfrowe od
      6-czy 8 lat!!!!Nigdy się nie popsuły,raz oddałam do konserwacji.Mam też swoją
      suszkę.Wiem,że Widex są tansze,ale szybciej się psują.Na dzien dzisiejszy już
      jakis rok temu mi proponowano wymianę....ale się wstrzymałam,bo stwierdziłam-po
      co?Skoro te nadal działają.Komputerowo juz nie mozna ich dostroić itd,ale ja nie
      mam potrzeby!I całe szczęście,że nie dałam się namówić-jakieś przeczucie?A tu
      bach-operacja....więc kilka tysięcy w kieszeni.Operacja będzie na lewe ucho....a
      jak aparat padnie na te prawe,wtedy dopiero KUPIĘ.
      Pamietajcie....firmy sprzedające aparaty na tym zarabiają,to i gadają,że trzeba
      wymienic itd...ale jesli nadal chodzą,to po co?
      Jeszce dodam,że jak straciłam słuch,najpierw nosiłam analogowe...bo nie było
      cyfrowych.Potem pojawiły się cyfrowe...więc miałam cyfrowe,które mam do dziś.Od
      tych co mam są mocniejsze,próbowałam je przez tydzień i wiecie co?Owszem
      wszyscko było dla mnie za głosne!!!aA ludzka mowa słyszana jak w
      poprzednich,więc podziękowałam.Bo to dla mnie nie była różnica w tym sensie,że w
      moim przypadku nie o głosność chodzi.
      Ludzie nie bójcie się cyfrówek!!Są extra!!!!
    • katarzyna.k7 Re: moja historia 01.05.07, 22:51
      Czześć,
      Dołączę się do wczesniejszych postów. Niedosłuch mam od jakiś ca. 25 lat
      (uboczny efekt dziecięcego antybiotyku). Od 5-6 używam Oticona. Nadal
      analogowego, bo na cyfrowe reaguję ostrą wysypką. Żeby nie było wątpliwości -
      testowałam. faktem jest, że słyszlaność dzwięków znacznie lepsza, ale mnie
      brakowało elementów emocjonalnych w mowie. Cyfrowki znacznie 'spłaszczają'
      mowę. W analogowym, nawet przez telefon jestem w stanie 'wyczuć' nastrój
      rozmówcy.
      Aparat noszę bez mała cały czas z wyjątkiem snu i kąpieli. Ale przyzwyczaiłam
      się na tyle, że w lecie zanim wskoczę do basenu lub innej wody musze się na
      chwilę zatrzymac i zastanowić, czy wyjęłam aparat.
      Od czasu liceum właściwie chyba nie spotkałam sie z negatywną reakcją
      otoczenia. Kiedyś moja mama dbała, zeby moja fryzura zakrywala uszy (od samego
      początku miałam to szczęście używać aparatów wewnątrzusznbych). Ale teraz nie
      przeszkadza mi to nosić NAPRAWDĘ krótkie włosy. Widzę, ze ludzie widzą aparat,
      ale trudno. Starm sie, zeby mnie nie ograniczał. Doceniam za to tych, którzy
      czasami przychodzą i proszą o rady w kwestiach związanych z niedosłuchem.
      Jedyny mało komforotowy moment to wspólne wyjazdy z mniej znanymi ludzmi (np.
      szkolenia zawodowe). Skoro sypiam bez aparatu musze albo nastawiać budzik na
      wcześniejszą godzinę lub przyjąc, ze zanim nie włoże aparatu części ich
      porannej rozmowy ze mną mogę nie usłyszec. Ale trudno. Z doiadczenia swoejego i
      obserwowanych przeze mnie osób najgorszące mogą zrobić, to improwizowanie
      częściowo usłyszanego tekstu. To widać, i na ogół nie robi dobrego wrażenia.

      A odpowiwadajac na Twoje pytanie - z różnych rozmów z fachowcami ds. słuchu
      wynika, że jeśli nie masz bardzo głębokiego niedosłuchu to lepiej na razie nie
      ryzykować operacji. Wiedza jeszcze nie jest zaawansowana, a ryzyko utraty tego
      co jeszcze słyszysz jest zbyt duże.

      Pzodrawiam wszystkich
      Kasiek
      • hela83 Re: moja historia 23.05.07, 12:04
        Czesc wam.Obecnie mam 24lata i jestem studentką 3 roku(rehabilitacja).Ubytek
        słuchu wykryto u mnie w wieku 14lat tzn-podczas badania przesiewowego-po prostu
        nie potrafiłam powtórzyc tego co mi szeptano do ucha.Wizyta u laryngologa,badnie
        sluchu potwierdzilo ubytek 50 i 60db.Laryngolog proponował mi aparaty sluchowe
        ale ja sie na nie nie zgodziłam po prostu byłam opornie do nich
        nastawiona.Podejrzewam iz ubytek mogłam miec od urodzeniea gdzy zaraz po
        porodzie zachorowałam na sepsę(posocznice) gdzie leczona mnie antybiotykami w
        tym gentamecyna-która uszkadza słuch.Nastepnie poszłam do szkoły sredniej do
        technikum-ubytek stal w miescu.Chodziłam do normalnej szkoły.Zdałam mature i
        postanowiłam ze pójdę na studia -chciałam isc na wychowanie fizyczne na awf-ale
        z powodu ubytku słuchu -nie mogłam isc -po prostu lekarz z medycyny pracy nie
        chciał mi podpisac zasw.lekrskiego.Postanowilam ze pójde na awf na inny kierunek
        studiów -zdecydowałąm sie na rehabilitacje ruchowa.Obecnie jestem studentka 3
        roku studiow zacznych mgr.Po skonczeniu pierwszego roku zauwazyłam ze ubytek
        zaczał mi sie pożadnie przeszkadzac,i ze sie pogorszył.Postanowilam ze zdecyduje
        sie na aparaty sluchowe.Udałam sie do laryngologa-ktory zrobil mi bad.sluchu i
        wydał papiery na aparaty.W miedzy czasie dostałam orzeczenie o
        niepełnosprwanosci.Oto mój wynik audiogramu przy dobieraniu apratów:ucho
        lewe:250-20db,500-35db,1k-80db,2k-75db,4k-70db,6k-65db,8k-65db(i drugi wykres
        od500-4k a wiec 500-15,1k-60db,2k-70db,4k-50db)
        i ucho prawe:250-20db,500-50db,1k-65db,2k-60db,4k-50db,6k-90db,8k-55db(i drugi
        wykres 500-20db,1k-50db,2k-60db,4k-40db).Obecnie jestem uzytkowniczka od 1roku i
        8miesiecy apratów sluchowych wewnątrzkanłowych cyfrowych strakey-tympanettte
        arista-jestem z nich bardzo zadowolona.Dostała dofinasowanie z nfz i
        pefronu-100%.Slysze dzieki nim duzo dzwiekow których wczesniej nie
        słuszałam-np.tykanie zegara.Po prostu nie sądziłam ze moze byc w nich az taka
        ogromna róznica w słyszeniu.
    • landscapes Re: moja historia 24.05.07, 12:51
      to ja też dodam tu swoje 3 grosze. Odbiorczych ubytków słuchu się nie leczy
      (chyba że niedawne urazy akustyczne - ale one same właściwie się leczą z
      czasem)a implanty są dla osób, które mają już tak fatalny słuch, że nie ma
      korzyści z aparatów słuchowych. I coś na temat aparatów wewnątrzusznych -są to
      słabsze aparaty od swoich zausznych odpowiedników, na ogół na niedosłuchy tylko
      do ok.80 dB. Czasem można znaleźć jakiś ciut mocniejszy model ale niewiele
      mocniejszy.
      • iwonaa77 Re: moja historia 04.06.07, 13:52
        Witam!
        Ja mam 24 lata i mam niedosluch od urodzenia albo od antybiotyku w
        dziecinstwie.W kazdym badz razie kazali mi od malego nosic aparat,ale nigdy go
        nie zalozylam(tzn.mialam jeden kupiony,ale nosilam tylko jeden dzien)
        Przeszkadzal mi halas,stalam sie nerwowa i nie chce nosic.Skonczylam
        studia ,wyszlam za maz,urodzilam dziecko.
        Mam ubytek 50db.Ostatnio rozmawialam z lekarzem i powiedzial,ze jesli nie bede
        nosic aparatu to sluch moze sie pogarszac :-( Drugi lekarz powiedzial,ze
        jeslizaloze aparat to jak okulary-rozleniwi mi sluch.I jesli sobie radze,to zyc
        jak zylam.
        Poza tym przeraza mnie cena aparatu.To nie taka tania sprawa jak z okularami.

        Pozdrawiam.
    • wojcikmag Re: moja historia 06.06.07, 12:27
      Witam serdecznie,
      jestem mamą 2,5 letniego chłopczyka u którego został wykryty obustronny
      niedosłuch (nic nikt nic podejrzewał, dopiero opóźnienie w rozwoju mowy
      zasygnalizowało że jest coś nie tak...). Piszę w tym wątku, ponieważ może Wy
      potraficie mi wyjaśnić jak się czuje moje dziecko (badanie ABR wykazało
      niedosłuch UP-70dB UL-90dB). Czy ma on szansę na normalny rozwój mowy?
      Nie wiemy co jest przyczyną niedosłuchu (badania przesiewowe po urodzeniu
      wyszły ok, nigdy nie chorował na zapalenie ucha). Wiem że będzie nosił aparat i
      moje obawy dotyczą przede wszystkim tego jak on go przyjmie (boję się że nie
      będzie chciał go nosić).

      z góry dziękuje za wszystkie odpowiedzi,
      pozdrawiam,
      • yoana.p Re: moja historia 13.06.07, 10:45
        Nie zwlekaj z założeniem dziecku aparatów! Rozwój mowy nastepuje od chwili
        narodzenia Dziecko najpierw słucha, zapoznaje sie z dźwiękami a dopiero później
        je nasladuje Jeżeli nie wiadomo kiedy nastapiła utrata słuchu to tym bardziej
        należy postępować bezzwłocznie Twoje dziecko ma szansę nauczyc sie mówic ale
        bedzie to proces bardzo praco i czasochłonny Potrzebni są odpowiedni
        specjaliści Lekarz audiolog i foniatra, surdologopeda być może tez pedagog i
        psycholog Istnieją w polsce kompleksowe ośrodki które zajmuja sie terapia
        dzieci z niedosłuchem W zależnosci od tego gdzie zamieszkujesz takich
        informacji najlepiej szukać u lek pediatry lub w NFZ - tam mają pełen wykaz
        zakontraktowanych placówek jezeli miałabyś jeszcze jakieś pytania to pisz!!!
        Życzę ci dużo cierpliwosci i powodzenia:)
      • yoana.p Re: moja historia 13.06.07, 10:54
        Zapomniałam jeszcze o jednej kwestii Dzieci baaardzo szybko przyzwyczajają sie
        do aparatów szczególnie wtedy gdy aparat jest odpowiednio dobrany Malec słyszy
        głos mamy i taty Dzxwieki muzyki są atrakcyjne i wiele,wiele innych Bywa tak że
        na początku dziecko rączką błyskawicznie pozbywa sie intruza z ucha ale... po
        kilku dniach, tygodniach KONSEKWENTNEGO ale z wyczuciem odpowiedniego treningu
        malec zaczyna się przyzwyczajać i akceptowac aparat Musisz miec świadomosć ze
        Ty również w tym procesie odgrywasz ważna role Bo najpierw to Ty musisz
        zaakceptować wadę słuchu swojego dziecka a także "polubic" jego aparaciki a
        dopiero później on! W pewnym sensie to kulcz do waszego sukcesu! Który napewno
        osiągniecie:)
        • wojcikmag Re: moja historia 14.06.07, 11:00
          Bardzo dziękuję za odpowiedź. Po powtórnym badaniu ABR okazuje się że
          niedosłuch jest troszeczkę mniejszy na lewe ucho (ok. 70dB). Prawego nie udało
          się zabadać bo mały się obudził, ale jest nadzieja że też jest lepiej. Teraz
          czekamy na 3 dniowy pobyt w szpitalu, będą jeszcze raz robione badania, dobrany
          aparat, konsultacje z logopedą i psychologiem.

          pozdrawiam,
        • wojcikmag Re: moja historia 06.07.07, 12:44
          Witam,
          po badaniach okazało się że niedsłuch wynosi 60 dB w obu uszkach (swoją drogą
          to już sama nie wiem czemu inny wynik, ale chyba 60 czy 70 dB to niewielka
          różnica). Mały nosił aparaty "na próbę" (pół dnia) i wogóle ich nie
          wyciągał.Zastanawiam się czy to dlatego że usłyszał tyle nowych dźwięków że nie
          przeszkadzały mu rureczki w uszach:) Nie dał sobie tylko zrobić badania w takim
          specjalnym pokoju w którym puszcza się dźwięki z głośników, cały czas nam
          uciekał, ale był to trezci dzień badań i był już chyba tym wszystkim zmęczony.
          Badanie powtórzymy za dwa tygodnie i wtedy też będzie miał dobrane wkładki.

          pozdrawiam,
        • wojcikmag Re: moja historia 06.07.07, 12:44
          Witam,
          po badaniach okazało się że niedsłuch wynosi 60 dB w obu uszkach (swoją drogą
          to już sama nie wiem czemu inny wynik, ale chyba 60 czy 70 dB to niewielka
          różnica). Mały nosił aparaty "na próbę" (pół dnia) i wogóle ich nie
          wyciągał.Zastanawiam się czy to dlatego że usłyszał tyle nowych dźwięków że nie
          przeszkadzały mu rureczki w uszach:) Nie dał sobie tylko zrobić badania w takim
          specjalnym pokoju w którym puszcza się dźwięki z głośników, cały czas nam
          uciekał, ale był to trezci dzień badań i był już chyba tym wszystkim zmęczony.
          Badanie powtórzymy za dwa tygodnie i wtedy też będzie miał dobrane wkładki.

          pozdrawiam,
          • katarzyna.k7 Re: moja historia 13.07.07, 23:04
            z doświadczenia człowieka ćwierćwiecznego z aparatem - dziecko samo w sobie nie
            powinno miec problemu z noszeniem aparatu, ale musisz skutecznie mu wytłumaczyć
            dlaczego jest to dla niego niezbędne. u maluchow podobno dużym prblemem jest
            nauka wszystkich słów z sz, cz, itp.
            nie da się ukryć, ze czeka sie sporo pracy (niezaleznie od aparatów) - musisz
            naprawde nbardzo dużo mówić do swojego dziecka. to może wydawać sie łatwe, ale
            wymaga sporo wysilku. i sprobuj nauczyć go czytania z ust. to cenna
            umiejętność. ;-)
      • mjtom Re: moja historia 24.07.07, 20:24
        Mam 32 lata. Ja straciłam słuch w wieku 2 lat po paracentezie. Byłam zdrowa. Mam
        dość duży ubytek słuchu obustronnie typu odbiorczego, mieszany, mniej więcej
        90-100db. Właściwą diagnozę postawili dopiero w Poznaniu w wieku 6 lat. W wieku
        8 lat byłam już pacjentką CZD i wtedy otrzymałam pierwszy aparat słuchowy
        (niestety jeden). Od początku rodzice robili co mogli bym funkcjonowała
        normalnie. Mimo ogromnych trudności chodziłam do żłobka, przedszkola, potem do
        masowej podstawówki, szkoły średniej. Skończyłam AE w Poznaniu i na tej samej
        uczelni podyplomowe studia -Rachunkowość. Problemy były cały czas, najgorzej w
        okresie podstawówki, gdzie byłam szykanowana, bita, upakarzana, poddawana różnym
        testom właśnie z powodu upośledzenia słuchu i mowy. Ale nauczyłam się nie
        poddawać, podwójnie się uczyłam(wiele zawdzięczam rodzicom), nauczyłam się
        dyktanda na 5 pisać, zdobywałam wyróźnienia na konkursach recytatorskich,
        ortograficznych. W szkole średniej i na studiach mało kto wiedział o moim
        słuchu. Nie miałam taryfy ulgowej, żadnych systemów wspomagających, przez
        pierwsze 2 lata podstawówki bez aparatu słuchowego. Od kiedy pamiętam, ciągle
        śpiewałam(poprawiano mi ciągle wymowę), czytałam, ćwiczyłam czy słuchałam
        wierszy. Ponoć nie słychać w mojej mowie aż tak dużego ubytku słuchu. Jeśli
        chcesz odezwij się do mnie na e-maila. Magda
    • asurmacka Re: moja historia 04.08.07, 23:06
      Witam

      brawo brawo brawo - jedna uwaga koniecznie zafunduj sobie aparat cyfrowy - w
      takim aparacie fantastycznie ustawiają słyszenie róznych dzwięków - tak więc
      można wyciszyć pralkę.. co więcej można ustawić kilka programów inny na
      telewizję inny do szkoły na ulice, można te ustawienia zmieniać w
      nieskończoność (nie polecam przesadzać bo można zgłupiec). Koniecznie noś
      aparaty bo one ćwiczą rozumienie mowy, a ono jest coraz gorsze z wiekiem u
      osoby z wadą słuchu. Ja miałam tak że w "lepszym" uchu miałam gorsze rozumienie
      mowy na skutek noszenia aparatu tylko w "gorszym" uchu.
      Jeśli chodzi o estetykę - ja z wyboru mam aparaty zauszne ale bardzo dobre -
      nie przejmuję się za bardzo tym że są widoczne, to mam już za sobą - aparaty
      zauszne sa bardziej higieniczne i na pewno dłużej mi posłużą a koszt jest taki
      że to jest dla mnie najważniejsze.
      Śmieję się że mam za uszami "dimentowe" klipsy.
      Nigdy nie miałam żadnych przykrości z powodu aparatów czy wady słuchu mam 34
      lata a wadę słuchu mam od 13 roku życia i jakoś przeżyłam ten czas w otoczeniu
      full-słyszących. Jedyne problemy to były opory powstałe w głowie zestresowanej
      nastolatki .. tzn. jeszcze innaczej wszystkie problemy jakie miałam i mam w
      związku z wadą słuchu są wynikiem tego że długo nie chciałam nosić aparatów a
      traci się dużo, bardzo dużo.

      pozdrawiam,
      agnieszka
    • sawkami Re: moja historia 05.08.07, 21:43
      witam ponownie
      jak pisąłem wcześniej przymierzałem sie do zmiany aparatów. z racji tego, że studiowałem w Lublinie to tam poszukiwałem "tych jedynych" :). miałem ok 15 różnych aparatów na uszach z czego wybrałem ok 5 sztuk i pożyczałem je na różny okres nawet do miesiąca czasu pod zastaw papierów z NFZ. polecam taki sposób nawiązywania znajomości z aparatami. za każdym razem sprawdzałem je w różnych warunkach ( jazda samochodem, wykłady, dyskoteka, kino, pub, i cała masa innych) a wrażenia zgodnie z sugestią jednego z protetyków zapisywałem sobie lub zapamiętywałem. ostatecznie zdecydowałem się na zakup aparatów LEONARDO firmy hansaton w wersji wewnątrzusznej i powiem tylko jedno - są suuuuper. potwierdzają to także moi znajomi, że kontakt ze mną poprawił się. niestety aparaty te maja jedną wadę a mianowicie cenę. za dwie sztuki zapłaciłem 11 tys zł. udało mi się zdobyć zaświadczenie o czasowym stopniu niepełnosprawności i obiecano mi pieniadze - 4,500 zł ale na obietnicach się skończyło jak narazie gdyz niedawno otrzymałem pismo, że nie otrzymam zwrotu pieniędzy z powodu wyczerpania środków na ten rok. mimi wszystko jestem z nich zadowolony i zaprawdę powiadam wam kupujcie i noście aparaty :D
      pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka