Dodaj do ulubionych

Alkoholik z stymulatorem serca!

17.04.03, 09:55
Od prawie dwóch lat bliska mi osoba ma wstawiony stymulator serca.
Osoba ta ma teraz niecałe 44 lata i jest w stanie nietrzeźwym prawie cały
czas z przerwami 3 dniowymi od prawie 2lat czyli od wyjścia ze szpitala.
W ogole nie można do niego dotrzeć, wielokrotnie probowałam wraz całą rodziną
skłonić go na leczenie. Niestety bez powodzenia. Bywało gdy był już chętny
poddania się leczenia a na drugi dzień się wykręcił.
Nie wiem jak mu pomóc, nie mogę już patrzeć jak powoli sam się uśmierca,
schudł, wszystko go boli, psują mu się zęby.
W jaki sposob go namowić na leczenie?
Jakie leczenie jest dla dla niego odpowienie?
Pomocy
A.
Obserwuj wątek
      • annkier Re: Alkoholik z stymulatorem serca! 17.04.03, 17:39
        serca nie da się wyleczyć to chyba jasne?
        natomiast z nałogu picia alkoholu można wyjść, proszę tylko osoby o podobym
        problemie o poradę jak i gdzie to zrobić,
        jeśli mogę to proszę o poważne odpowiedzi bo to nie jest to temat z ktorego
        można drwić!
        • Gość: Annette Re: Alkoholik z stymulatorem serca! IP: *.de.ibm.com 18.04.03, 09:23
          Z tego co wiem (a wiem niestety sporo na ten temat), alkoholik, żeby zechcieć
          trzeźwieć, musi osiągnąć tzw. "swoje dno". Dla każdego to coś innego - dla
          jednego utrata rodziny, zdrowia czy przeżycie delirium a dla innego rozbicie
          samochodu, albo zwymiotowanie sobie na spodnie. W kręgach leczących się
          alkoholików i wśród terapeutów mówi się, że najlepsze, co możemy zrobić dla
          alkoholika, to nie pomagać mu w piciu, czyli pozwalać mu ponosić konsekwencje
          jego picia. Niestety, w przypadku Twojego Bliskiego, konsekwencje te mogą być
          tak duże, że na leczenie może być z późno. Słyszałam o metodzie "Interwencji",
          z grubsza polega to na grupowym (rodzina i przyjaciele), odpowiednio
          zaplanowanym i przeprowadzonym w odpowiedni sposób, "udowodnieniu", albo może
          raczej "uświadomieniu" alkoholikowi, że ma problem. Takie osiągnięcie
          tego "dna" bez znaczniejszych konsekwencji. Bo pijący alkoholik ma bardzo silny
          mechanizm iluzji i zaprzeczeń, który umożliwia mu picie. W
          metodzie "Interwencji" chodzi o to, żeby mu - przynajmniej wstępnie - ten
          mechanizm rozić lub poważnie naruszyć, tak, żeby stracił komfort picia. Są
          dostępne broszurki na ten temat, m.in. w poradniach przeciwalkoholowych. Po za
          tym w procesie leczenia powinna brać udział najbliższa rodzina, bo ludzie
          pozostający w bliskim związku z cierpiącym na chorobę alkoholową, również
          ulegają zaburzeniu, co może negatywnie odbijać się na reszcie ich życia.
          Pamietaj jednak - jeżeli ktoś NIE CHCE TRZEŹWIEC, nie ma możliwości, żeby go do
          tego ZMUSIĆ. Ale zawsze można SPRÓBOWAĆ sprawić, żeby zechciał.
          Pozdrawiam,
          A.
          • annkier Re: Alkoholik z stymulatorem serca! 18.04.03, 09:45
            Dziękuje Annette za za porady.

            Sytuacja jest bardziej skomplikowana niż opisałam.
            Mieszkam niestety 500 km od bliskiej mi osoby staram się często Go odwiedzać
            i za każdym razem namawiam na kuracje odwykową. Żona już dawno od niego się
            odwróciła natomiast dzieci nie posiadają. Nie wiem czy mu na zyciu w ogole
            zależy. Stracił prace jak zachorował i to był następny cios który
            prawdopodobnie zdopingował go do picia.
            Proszę osoby ktore są w trakcie leczenia, wyszły z nałogu lub osoby blisko z
            nimi związane o porady,
            z góry dziękuje za pomoc
            A.,
            • Gość: Annette Re: Alkoholik z stymulatorem serca! IP: *.de.ibm.com 18.04.03, 10:59
              Bardzo Ci współczuje... Ja przez kilka lat próbowałam pomóc bardzo bliskiej mi
              osobie (jednocześnie sama pracując nad własnym, podobnym problemem) i wiem,
              jakie to trudne i bolesne. Miałam dużą wiedzę, wiele doświadczeń, dość długi
              staż abstynencji, byłam pełna miłości, a osoba ta też przez pewnien czas
              wyrażała chęć trzeźwinia. I nie udało się jej. Odkryłam, że czasem tak bywa, że
              jesteśmy bezsilni wobec czyjejś choroby. Nie ma w tym żadnej naszej winy.
              Oczywiście nie musi być tak w przypadku Twojego Bliskiego. Jeżeli przyjmiesz
              ode mnie radę - nie trać nadziei i szukaj możliwości pomocy. Nie wiem, jak
              bardzo bliska jest dla Ciebie ta osoba, ale jeśli bardzo, to może pomyśl o
              zmniejszeniu fizycznego dystansu jaki Was dzieli, a następnie poszukaj pomocy
              (porady) u specjalistów? Może odwiedź tę osobę i zaproponuj wspólne pójście na
              otwarty mityng AA? Może wyjedźcie razem na urlop, w towarzystwie kogoś z AA,
              kto zgodzi się "nieść posłanie alkoholikowi, który wciąż jeszcze cierpi"? Ale
              jeśli uznasz, że nie możesz nic więcej zrobić, nie obwiniaj się. Podobnie,
              jeśli Twoje wysiłki nie przyniosą rezultatów. To tak jak z innymi chorobami -
              czasem po prostu nie da się ich wyleczyć. Ale zawsze warto mieć nadzieję.
              Pozdrawiam i życzę pogody ducha.
              A.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka