brenya
25.07.03, 18:02
Czy istnieje cos takiego jak permanentne, chroniczne zmeczenie? Zastanawiam
sie, czy przypadkiem nie cierpie na taka przypadlosc, ale lekarka pare
miesiecy temu zbagatelizowala moje skargi - od tej pory prawie zadnej
poprawy. Ostatnio znow sie czuje kiepsko.
Moze naswietle troszke sprawe. Od wielu miesiecy czuje sie bardzo zmieczona.
Od jakis 2,5 roku ciagle pracuje (na etacie), bylam na dwoch 1-tygodniowych
urlopach w tym czasie.
Wczesniej pracowalam popoludniami przez jakies 4 lata i tez bardzo rzadko
mialam mozliwosc wziecia wolnego, wlasciwie to nawet nie pamietam. Do tego
robilam dzienne studia. Teraz bardzo czesto siedze w pracy w nocy i
zwyczajnie chyba nie mam kiedy odpoczac. Zaleglego urlou mam 31 dni.
Pol roku temu wybralam sie do lekarza, poniewaz mialam po prostu takie ataki
zmeczenia, ze zasypialam niemal nad kolacja. Nie mialam sily, jak to sie
mowi, podniesc reka ani noga. Totalne oslabienie. Jeszcze w ciagu dnia jakos
funkcjonowalam. Ale po przyjsciu do domu mialam totalny black out.
To bylo pol roku temu. P. doktor zlecila badania kazala sie dobrze odzywiac.
Jakos w pewnym momencie mi to przeszlo. Teraz zaczyna sie na nowo. Wieczorem
jestem tak zmeczona, ze nie mam sily poczytac ksiazki, a na seks zupelnie nie
mam ochoty. Czasami siedze na kanapie i w pewnym momencie przestaje
kontaktowac, nie wiem czy spie, czy tylko siedze. Czy to jest chroniczne
zmeczenie??
Co ja mam zrobic?
Czy 2 tygodnie urlopu wystarcza, zeby dojsc do siebie? A moze witaminy? Ale
ja sie b. dobrze odzywiam :(
Przepraszam, za tak dlugi post, ale nie wiem juz co robic.
bardzo prosze pomozcie. Moze Doki cos bedzie wiedzial? Please.