crystalhawk
18.04.09, 09:15
Witam.
Od jakiegoś czasu w polu mego widzenia dostrzegam malutkie błyski, w formie
takich wręcz błękitnych iskierek. Przy czym, sformułowanie "od jakiegoś czasu"
kalkuluje się na jakieś kilka lat :P. Z tym że wcześniej, iskry błyskały raz
na jakiś czas i zawsze pojedynczo, a od kilku tygodniu, po kilkanaście razy na
dzień i to niekiedy w parach. Nigdy mi to właściwie nie przeszkadzało, bo i w
czym, zjawisko bardziej mnie ciekawiło niż budziło obawy. Jedna iskra trwa z
jakąś sekundę, gdy próbuje na nią spojrzeć najczęściej nie przesuwa się w raz
z wzrokiem, ale lewituje tam gdzie się pojawiła. Nie znam się, ale czy gdyby
to było coś z moim okiem to iskra nie powinna przesunąć się w raz z okiem w
momencie gdy rzekomo na nią spojrzę? Jak napisałem, iskierki od kilku tygodni
zwiększyły swą częstotliwość i ilość, ale to też mnie jakoś specjalnie nie
niepokoi, nadal jest to dla mnie bardziej ciekawostka. Do napisania tej
wiadomości skłoniło mnie co innego, coś co być może jest powiązane z tym
zjawiskiem. Z parę dni temu, podczas nie robienia czegoś szczególnego, miałem
prawdziwą inwazję iskier. Nagle cały obraz po całej szerokości i długości
zapełnił się iskrami. Właściwie nie były to już iskry, przypominały bardziej
malutkie błękitne kijanki w ciągłym ruchu, jakby ganiające w miejscu swój
własny ogon, każda pojawiała się i za chwilę znikała, a na jej miejsce
błysnęła następna. Całe setki tego czegoś przesłoniły mi widok. Przedstawienie
trwało z jakieś kilkanaście sekund. Aż usiadłem z wrażenia i czekałem aż
przejdzie.
Co to u licha wszystko może znaczyć? :D. Jeśli jest to jakieś normalne
zjawisko o którym nie wiem, to mógłby mi to ktoś wytłumaczyć?
Podczas manifestacji iskierek jak i tych niby kijanek nie odczułem żądnych
innych objawów. Żądnych bólów głowy czy zawrotów. Zjawisko jest niezależne od
tego czy jestem wypoczęty czy zmęczony, czy jest ciemno czy jasno. Niczego nie
biorę :P.
Miłego dnia.