Mój syn ma 8,5 miesiąca - i skłonność do ZUMów. Prawdopodobnie przyczyną jest
ów nieszczęsny "stulejkowaty" siusiak - trudno go dobrze wymyć.
No właśnie - pan dr kazał ściągać napletek, delikatnie, po troszku i
przemywać siusiaka. To miało niby pomóc no i może udało by się uniknąć
zabiegu.
Robiłam jak kazał i miałąm nawet pewne sukcesy

ale Jacek jest teraz
okropny - ruchliwy, wije się, siada, zmiana pieluchy to katorga, ubieranie
to męka, a "treningi" siusiaka to już całkiem odpadają. Czasem mam ochotę
zakuć go w dyby.
No i już nie jestem tak skrupulatna jak wcześniej w zabiegach siusiakowych -
niestety zauważyłam, że cały mój poprzedni wysiłek poszedł na marne, buuuuu!
sisusiak znowu jest tak oporny jak był gdy zaczęłam te próby.
Czy to możliwe że z powrotem się napletek "ścieśnił"???
Czy macie jaiś patent na to?
Kasia