Dodaj do ulubionych

Byliśmy w CZD

11.02.07, 12:58
Wróciliśmy z CZD.
5.02 stawiliśmy się z synkiem na oddział nefrologii. Przebywaliśmy tam 5 dni.
Uważam że pobyt nasz był bezsensowny. Niepotrzebnie tylko męczyłam dziecko i
siebie. Mieliśmy mieć ze sobą aktualne wyniki badań. Pod koniec tygodnia
biegałam więc do laboratorium z moczem i wlokłam dziecko na krew. Co w CZD
powtarzano nam od początku. Tak wyglądał nasz pobyt:
w poniedziałek zrobiono nam posiew, we wtorek krew i ogólne moczu środę
mieliśmy wolną w czwartek usg i powtórka posiewu a w piątek cystografia i do
domu. Po prostu wczasysmile
Gdybym wiedziała że tak będzie zrobiłabym usg i CUM prywatnie. Po czsie
jestem mądra ( tym bardziej że Kacper się rozchorował).
A tak wogóle to jestem rozczarowana CZD. Myślałam że jest to szpital na
poziomie. Lekarze nie mają za bardzo czasu . Wpadają i wypadają. Odpowiadają
już prawiw w drzwiach (wychodząc). I to nie tylko lekarz który nas prowadził
tak mówiły również inne matki. Na szcęscie CUM wyszła dobrze nie ma odpływów
moczu więc Kacper jest zdrowy. Mamy jeszce wizyte w poradni urologiczne żeby
jeszcze urolog zerknął na zdjęcie.
Opisze przypadek 8 tygodniowej Emilki, która od urodzenia nie była jeszcze w
domu. CZD to był ich 4 szpital. Rodzice liczyli na to że tutaj coś pomogą a
przynajmnie będą się starać. Atu po 2 tygodniach leczenia podjęli decyzję o
usunięciu nerek (najpierw jednej a za jakiś czas drugiej co było
ostatecznością). Mieli podać 3 leki. Podali 2 z nich a 3 nie bo stwierdzili
że "i tak nie pomoże".Nerki Emilki były sprawne w 50% sikała za pomocą leków
ale sikała więc nie rozumiem ich decyzji. Sugerowali się innym przypadkiem
którego leczyli 2 miesiące, w rezultacie nerki usunięto.Ale przecież każde
dziecko jest inne może Emilce ten 3 lek by pomógł.
Szokiem było również to że wszyscy byli przygotowani na operacje (szybko i
sprawnie załatwiła to lekarz prowadząca) tylko nie rodzice. Wiedzieli tylko
że w najgorszym przypadku te nerki mogą być usunięte. A tu matka została
wezwana do profesora żeby podpisać zgodę i zamórowało ją bo okazało się że
potrzebny jest tylko jej podpis a wszyscy są już przygotowani. Do mojego
wyjścia lekarz próbowala ja cały czas przekonać tłumacząc że nie ma innego
wyjscia. Nie wiem jak to się zakonczy mam nadzieję, że wszystko będzie
ok.czego Emilce zyczę.
Obserwuj wątek
    • alergenzb Re: Byliśmy w CZD 12.02.07, 02:24
      Moja córka spędziła dużo czasu w CZD Nefrologia i inne oddziały ( oczywiście
      byłam calodobowo z dzieckiem i wymienialiśmy się z mężem ( łącznie w nocy) Moje
      odczucia niczym nie odbiegają od twoich.
      Natomiast na kontrolę do poradni, jak przyjeżdzaliśmy, to osłuchanie
      stetoskopem i koniec. Niektóre matki przyjeżdzały z drugiego końca Polski i tak
      samo, Osłuchanie dziecka i do domu.
      Jedynie Pani doktor kardiolog w poradni, rzeczywiście staneła na wysokości
      zadania, badania, wyniki i dalsze zalecenia, plus kopia dokumentacji dziecka z
      wizyty. Wszystko załatwione w jeden dzień, szybko, bardzo miło i sprawnie.
      Na immunologi, stwierdzono, że nic się nie da zrobić, dziecka nie ma czym
      leczyć, pozostaje jedynie terapia sterydowa, na którą się nie zgodziliśmy, więc
      stwierdzono, że dziecka nie ma już czym leczyć, jak narazie mineły 2 lata i
      dziecko całkiem nieźle funkcjonuje, tzn. lepiej jak w trakcie leczenia w CZD,
      poprawa wyników badań, zaczęła jezdzic na rowerze, rolkach i nartach, gdzie
      wczesniej nie miała sily przejśc 20 kroków.
      Każdy pobyt kończył się ciężkim zakażeniem szpitalnym, i z tym zakażeniem wypis
      do domu. Najblizszym szpitalem jaki udzielał dziecku pomocy, aby moglo dojechać
      do domu był szpital w Sochaczewie, już nie wspomnę o zdziwieniu lekarzy, że jak
      można w tym stanie zdrowia, wypisać dziecko ze szpitala.
      W szpitalu w Sochaczewie, szok, szok, szok !!! Natychmiast z izby przyjęć
      przewieziono dziecko na oddział, pielęgniarki szybko załozyły dziecku wenflon i
      podaly leki, Pani doktor i pielegniarki, całą noc były przy dziecku na zmianę,
      Wyniki natychmiast, o których bylismy informowani na bierząco przez Panią
      doktor.
      Ja dziecko wymiotowało, to zadnych problemów, natychmiast przebrano posciel,
      nie zdąrzyłam wykapać dziecka, jak czyste łóżeczko czekalo na dziecko. Cały
      personel bardzo miły.
      Nie spotkałam takiego szpitala dziecięcego w tym Kraju ( oczywiście spośrod
      tych , gdzie przebywało dziecko), z tak wspanialym personelem medycznym, pełnym
      zaangażowania, a co najważniejsze, nie słyszałam żadnych narzekań na MZ, tylko
      na bierząco udzielano nam informacji o stanie zdrowia dziecka, kontrolowano
      jego stan, wykonując badania.
      Polecam każdemu ten szpital. Pozdrowienia dla wszystkich pracowników oddziału
      dziecięcego i podziękowania za pomoc naszej coreczce, która by nie dozyła
      dojazdu do domu, bez państwa pomocy.
    • madziulec Re: Byliśmy w CZD 12.02.07, 09:24
      Prawde mowiac po odwiedzeniu tylko i wylacznie izby przyjec CZD tez mam
      wrazenie, iz jest to szpital lekko przereklamowany.
      Podjechalismy tam z dzieckiem, ktore mialo historie choroby ze soba (po
      ostrzykiwaniu, 2-letni okres leczenia, wielokrotne ZUM), do tego moje slowo, ze
      dziecko w ciagu dnia zaczynalo miec krwiomocz.
      Olano mnie, bo Myszol zachowywal sie normalnie, co wiecej - czul sie dobrze,
      bawil itp.
      Pani doktor procz badania moczu nie zlecila nic - nie sprawdzila na USG czy
      wszystko jest w porzadku, choc POWINNO to byc jednak procedura standardowa. Dla
      nich podstawowym problemem bylo to DLACZEGO ja tam przyjechalam a nie do
      kliniki, ktora robila ostrzykiwanie. Nie docieralo, ze ostrzykiwanie robila
      klinika jednego dnia i nie maja ostrego dyzuru, nie maja aparatury diagnostycznej.
      I nie slyszalam pytan o dziecko tylko wciaz dlaczego tu przyjechalam i dlaczego
      nei mam skierowania. Trudno jednak miec skierownai edo szpitala jak sie jedzie
      bo z dzieckiem dzieje sie cos niedobrego.
      • annakamila Re: Byliśmy w CZD 12.02.07, 10:42
        Madziulec witaj
        I co zrobilas w takiej sytuacji? Gdzie sie udalas po leczenie?
        Jakie to przerazajace!
        A historia dziewczynki ktorej wycinaja neki to juz koszmar nad koszmary!
        Przeciez to ostatecznosc!
        • elcia78 Re: Byliśmy w CZD 12.02.07, 11:03
          To nie tylko ja miałam niezbyt miłe doświadczenia z tym szpitalem.
          Co do badania dziecka to osłuchanie stetoskopem i koniec.
          Tylko na moje naciski Kacper został dokładniej osłuchany. Już wcześniej kasłał
          niesamowicie, wszystko w środku mu rzęziło. No ale 2 razy słuchawka do płuc i
          dziecku nic nie jest. A teraz zapalenie oskrzeli (właśnie wróciłam od lekarza).
          SSSSStrasznie żałuję decyzji jaką podjęłam. Przez to cierpi moje dziecko.
          Powinnam była zrobić to prywatnie. Tym bardziej że byłam u dr Rutki, który
          zlecił mi te badania (USG i CUM). No ale wszyscy mówili "bo to CZD najlepszy
          szpital". Może i sprzet mają dobry ale ich zaangażowania w leczenie pozostawia
          wiele do zyczenia i totalna olewka rodziców. Myślą że jak się nie znamy to nie
          muszą nam nic mówić.
          • elcia78 Re: Byliśmy w CZD 12.02.07, 11:18
            Co do normalności zachowania dziecka to był tam 7 miesięczny Krzysio z zespołem
            nerczycowym (choroba potwierdzona przez biopsję). Lekarze byli zdziwieni że ma
            sprawne nerki, bo przy tej chorobie powinien być dializowany i sam nie powinien
            sikać ( a sikał sam). Określili go więc jako "nietypowy przypadek". Gdy badania
            się polepszyły stwierdzili że komputer się pomylił. Matka powiedziała że może
            więc komputer się myli jak wychodzą kiepskie wyniki odpowiedzieli jej że przy
            tej chorobie on nie może mieć dobrych wyników badań. Byli zaskoczeni że
            zachowuje się normalnie a nie powinien.
          • madziulec Re: Byliśmy w CZD 12.02.07, 12:45
            Widzisz... Ja jak maly zaczal sikac krwia (widzialam bo siusial prawie pod
            siebie, co mu sie wczesniej nie zdarzalo, wysiusial si ena panele,w iec
            widzialam naprawde krew!) zadzwonilam do dr Rutki i on mowil, by pojechac do
            CZD, bo tam maja sprzet by ew. zrobic wszelkie badania. Gdybym wiedziala, ze
            badan nie zrobia, pobralabym mocz sama w domu, podjechala sama do p. Doktora i
            spokojnie dala leki, bez nerwow... i bez straty czasu..
            • alergenzb Re: Byliśmy w CZD 12.02.07, 14:09
              Moja corka, wrecz w kazdym kontakcie z lekarzem, robi wszystko aby widział, że
              jest zdrowa i tak jak piszesz ocena wizualna, bawi sie, dobrze sobie wyglada,
              smieje sie itd. Na pytanie każdego lekarza, odpowiada mnie nic nie boli, czy
              mogę jechać do domu. Tylko pediatra, który prowadzi ja od 16 miesiąca zycia,
              zna ją dobrze i im bardziej przekonuje, to wie że jest bardzo zle. Bardzo żadko
              się zdarza, że powie lekarzowi prawdę jak się czuje lub gdzie ją boli.
              Wiele ze swojego życia spędziła w szpitalu, starsze dzieci, duzo ją nauczyły,
              co się robi aby wyjść do domu, mimo że ledwo zamkniemy drzwi jest płacz i ból.
              Po zrobieniu natychmiast wyników są fatalne.
              Po wypisie z CZD z ledwością dojechaliśmy do Sochaczewa, gdzie z CZD w połowie
              drogi dziecko tracilo kontakt z nami, okazalo się, że wypisano corke z kawsicą
              metaboliczną, hipoglikemią itd. Na nasze pytanie na wizycie, dlaczego corka nie
              siada, nie podnosi glowy, jest apatyczna, stwierdzona - widocznie jest zaspana,
              a była to godzina przed obiadem. Po obiedzie było gorzej, przyszla pielęgniarka
              bardzo zla i wyciagneła dziecko z łóżeczka i stwierdziła, że przed wypisem nie
              może spać w łóżeczku, zaczęła prowadzać po sali , corce uginały się nóżki i
              prosiła ją, że jest zmęczona i nie ma siły chodzić, że chce spać, ale skąd
              nadal prowadzała, kiedy zdenerwowalismy się z mężem i wzielismy od niej dziecko
              i położylismy do łóżeczka, wyszla bardzo zła i więcej się nie pokazała. Leżącą
              i śpiącą corkę na ręcach wyniesliśmy z odziału z wypisem w ręku, poszliśmy do
              hotelu dla matki z dzieckiem wsadzilismy torby do samochodu, pielęgniarka w
              hotelu jak zobaczyła dziecko, a znała je, kazała nam natychmiast jechać do
              szpitala, pokazalismy jej wypis, że stwierdzona że wszystko jest ok. I po tym
              wszystkim w samochod, ale z corka dzialo się coraz gorzej, miedzy Sochaczewem a
              Warszawą bliżej Sochaczewa, stracilismy kontakt z dzieckiem, stąd znalazla sie
              w Sochaczewie. Po bezposredniej pomocy dziecku w Sochaczewie, dotarlismy na
              drugi dzień w nocy do domu i tak jak Pani doktor mówiła natychmiast zawieźć
              dziecko do szpitala na dalsze leczenie i tak było rano już była w szpitala,
              sprawa się ciągła bardzo długo, plus leczenie zakażenia bakterią klebsiella
              pneumonia, i jeszcze inna nie pamiętam jaką ( musiała bym sprawdzić w wyniku,
              jaką zarazili dziecko w CZD.
              W tym czasie bardzo dużo dzieci zakaziło się tą bakterią w CZD i stąd
              natychmiast jak tam stwierdzili, rozsyłali dzieci do domu, aby nie powstalo
              duże ognisko zakażenia. Ale to dowiedzieliśmy się po fakcie jak zarzadalismy
              wyników badań dziecka, ponieważ nie ujeli na karcie informacyjnej. Okazało się
              że 2 dni przed wypisem już wiedzieli o tej bakterii i jeszcze innej tylko nic
              nie mówiąc rodzicom wypisywli szybko do domu.
              Nasza jedyna córka straciła by zycie.
              To tylko zwykłe CZD, które ma dobry sprzęt i tak jak pisalaś kiepskie
              zaangażowanie personelu, jak się coś dzieje u nich powaznego ( zakażenia) to
              aby nie robić rozglosu, szybki wypis i to nie u nas.
              My poprostu nie jeżdzimy na leczenie do CZD, tylko jak jest potrzeba wykonujemy
              badania dziecku, ponieważ te badania robią tylko u nich ( w innych brak sprzetu)
              Jak by przenieść sprzet z CZD do Sochaczewa, to była by to jedyna w swym
              rodzaju, najlepsza klinika w Polsce z wspanialym personelem, zaangażowanym w
              leczenie dzieci i wspaniałymi pielęgniarkami i Paniami z obsługi.
              Dyrektor tego szpitala, powinien być dumny z takiej kadry.
              Temu szpitalowi należą się wysokie dotacje finansowe, choćby za fachowość,
              ponieważ ten szpital przyjmuje bardzo dużo dzieci z CZD, ponieważ to jedyny
              jako pierwszy szpital na trasie Warszawa CZD - Szczecin, więc jak się coś złego
              dzieje z dziecmi po wypisie z CZD to oni jako najbliższy szpital po wyjeżdzie z
              Warszawy udziela pomocy dzieciom.

              Cieszę się, że nikt z CZD nie przysyła, żadnych wezwań na badania kontrolne,
              ponieważ każda tam wizyta kończyła się zakażeniem i bardzo długim leczeniem.
              Teraz córka ma sie dobrze, choć do końca nie jest zdrowia. Ale od czasu kiedy
              tam nie jeżdzi mniej przebywa w szpitalu, jest wesołym i radosnym dzieckiem.
              Mnie już nikt nie skusi na wyjazd do tego szpitala, chocby na kontrolę.
              Jak musimy skontrolować wyniki dziecku, sami robimy badania, ktore to
              kontroluje lekarz ale nie z CZD.

        • madziulec Re: Byliśmy w CZD 12.02.07, 12:43
          Prawde mowiac.. nastepnego dnia zrobilam normalnie badanie, juz byl
          poniedzialek, po poludniu mialam wynik badania ogolnego, wiedzialam na czym
          stoje, mialam tez wynik z niedzieli (bo pobrali mocz w CZD, ale no coz, do
          woreczka.. obled..)
          i spokojnie rozpoczelam leczenie u naszego kochanego dr Rutki.

          Dlatego rozumiem takich, ktorzy moze i sa zachwyceni CZD, moze trafili na
          dobrych lekarzy, ja trafilam tak jak mowie na izbe, dlugo czekalismy, a i sposob
          zalatwienia pozostawil sporo do zyczenia.


          Smutne, ze cierpia na tym nasze dzieci.
          • magda740814 Re: Byliśmy w CZD 13.02.07, 20:56
            27 lutego mam stawić się w CZD... Czytam to wszystko i aż nie chce mi się tam
            jechać. Mam jednak nadzieję,że mój wyjazd z północy Polski nie okaże się do
            końca nieudany i ktoś zdiagnozuje w końcu chorobę mojego dziecka. A najgorsze,
            że to także "nietypowy przypadek". Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję za
            wszystkie informacje.
    • kobieta_wenus Jestem w szoku 14.02.07, 13:14
      bo "uciekłam" z CZD ze swoim dzieckiem, bo miałam wrażenie, że proponowane
      przez lekarzy z CZD leczenie idzie w złym kierunku. Czułam się traktowana przez
      lekarzy jak worek kartofli, zero rozmowy, zero wyjaśnień - tylko kolejne, jak
      się później okazało niepotrzebne zabiegi. W szpitalu w Dziekanowie Leśnym, do
      którego przeniosłam dziecko było zupełnie inaczej. Pobyt wspominam miło,dr
      Gruchalski był serdeczny i rzeczowy, wyjaśnił wszystko. Skończyło się na
      operacji, po której wada ustąpiła. A wcześniej był obsutronny refluks IV
      stopnia i stale nawracające zakażenia UM a do tego poważne uszkodzenie nerki.
      Dziś z perwspektywy czasu uważam, że uratował mi dziecko.
      Myślałam, że od tamtej pory, bo było to 5 lat temu coś w CZD się zmieniło na
      lepsze. Ale widzę, że to jest młyn, w którym mały pacjent i jego przerażony
      rodzic wcale się nie liczą.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka