Wróciliśmy z CZD.
5.02 stawiliśmy się z synkiem na oddział nefrologii. Przebywaliśmy tam 5 dni.
Uważam że pobyt nasz był bezsensowny. Niepotrzebnie tylko męczyłam dziecko i
siebie. Mieliśmy mieć ze sobą aktualne wyniki badań. Pod koniec tygodnia
biegałam więc do laboratorium z moczem i wlokłam dziecko na krew. Co w CZD
powtarzano nam od początku. Tak wyglądał nasz pobyt:
w poniedziałek zrobiono nam posiew, we wtorek krew i ogólne moczu środę
mieliśmy wolną w czwartek usg i powtórka posiewu a w piątek cystografia i do
domu. Po prostu wczasy

Gdybym wiedziała że tak będzie zrobiłabym usg i CUM prywatnie. Po czsie
jestem mądra ( tym bardziej że Kacper się rozchorował).
A tak wogóle to jestem rozczarowana CZD. Myślałam że jest to szpital na
poziomie. Lekarze nie mają za bardzo czasu . Wpadają i wypadają. Odpowiadają
już prawiw w drzwiach (wychodząc). I to nie tylko lekarz który nas prowadził
tak mówiły również inne matki. Na szcęscie CUM wyszła dobrze nie ma odpływów
moczu więc Kacper jest zdrowy. Mamy jeszce wizyte w poradni urologiczne żeby
jeszcze urolog zerknął na zdjęcie.
Opisze przypadek 8 tygodniowej Emilki, która od urodzenia nie była jeszcze w
domu. CZD to był ich 4 szpital. Rodzice liczyli na to że tutaj coś pomogą a
przynajmnie będą się starać. Atu po 2 tygodniach leczenia podjęli decyzję o
usunięciu nerek (najpierw jednej a za jakiś czas drugiej co było
ostatecznością). Mieli podać 3 leki. Podali 2 z nich a 3 nie bo stwierdzili
że "i tak nie pomoże".Nerki Emilki były sprawne w 50% sikała za pomocą leków
ale sikała więc nie rozumiem ich decyzji. Sugerowali się innym przypadkiem
którego leczyli 2 miesiące, w rezultacie nerki usunięto.Ale przecież każde
dziecko jest inne może Emilce ten 3 lek by pomógł.
Szokiem było również to że wszyscy byli przygotowani na operacje (szybko i
sprawnie załatwiła to lekarz prowadząca) tylko nie rodzice. Wiedzieli tylko
że w najgorszym przypadku te nerki mogą być usunięte. A tu matka została
wezwana do profesora żeby podpisać zgodę i zamórowało ją bo okazało się że
potrzebny jest tylko jej podpis a wszyscy są już przygotowani. Do mojego
wyjścia lekarz próbowala ja cały czas przekonać tłumacząc że nie ma innego
wyjscia. Nie wiem jak to się zakonczy mam nadzieję, że wszystko będzie
ok.czego Emilce zyczę.