Dodaj do ulubionych

Lipcowe pokłony...

01.07.06, 08:23
Witam o lipcowym poranku. Jak luuuuubię ten staaary utwór :)))
Pzdr słonecznie
Obserwuj wątek
    • kirke18 Re: Lipcowe pokłony... 03.07.06, 12:55
      Witam nieco spóźniona, ale obecna... jeśli nie przeszkadzam. No i mamy lato a
      nawet LATO, nie narzekać, bo sie jeszcze nie daj bosze skończy. POzdrowienia
      nieodmienne :-)X
    • coooler1 Re: Lipcowe pokłony... 04.07.06, 14:48
      i kolejne lipcowe pokłony ode mnie :) W upale dzisiaj zabiegany załatwiałem
      dużo spraw. A tymczasem popijając kawkę siedzę sobie i czytam co tam u was sie
      dzieje :) Pozdrawiam
      • sto100 Re: Lipcowe pokłony... 04.07.06, 18:31
        posiedziałam na Waszym rynku, nawet powiedziałam,
        i nikt nie zauważył mnie. Takam niepozorna, czy rynek taki duży?
        To może przelatywać przez rynek Chełmna, jeszcze śliczniejszy.
        Pora znowu nad morze, co robić w wakacje i upały?
        pozdrawiam.
        • parkowy Re: Lipcowe pokłony... 04.07.06, 20:02
          Podwójna Setko,nie meldowałaś się u obsługi wiklin,więc nie miej pretesji.;)W przypadku meldunku zlatujemy się wszyscy w tri miga.:)
          Chetorku,łod klimatyzowanego pomieszczenia mam alergię,wieczne przeziębienie i ciągłe utarczki ze współpracownikami,którym chłodek ciągle za mały.:) W domku włączam wenytator,włosy powiewają jak podczas jazdy motocyklem - jest happy.;)Dużym plusem jest to,ze rączęta nie są zajęte manetkami jeno tym złocistym,sperlonym chłodem trunkiem>::)
          pzdr
            • parkowy Re: Lipcowe pokłony... 13.07.06, 21:20
              Zaczynam rozumieć pojęcie sjesty.:) Nie chwaląc się ,zakosztowałem dziś tek
              przyjemności,w atmosferze przyjemnej bryzy płynącej z wentylatora.Niczym deja
              vu,pojawił się zimowy hotel,cały z lodu.Zdziwiony leżę sobie w lodowym
              posłaniu,pingwiny krążą wokół,zamiatając połami fraków srebrzącą się podłogę,pod
              którą pływają wielkie morsy.Orzeźwiający koktajl stoi jak zwykle na lodowej
              ławie,której szklana tafla (również lodowa),pozwala spojrzeć wprost na
              podłogę.Dzięki temu widzę białą foczkę,zbliżającą się płynnymi ruchami ciała w
              mą stronę.Nie wiedzieć czemu,kładzie się tuż obok,dotykając miękkim futerkiem
              mego boku.Z niepokojem obserwuję roztapiające się łoże,spadające wprost na mnie
              krople wody spod lodowej kopuły.Zlany zimym potem budzę się,łypiąc okiem na
              przytulonego obok sierściucha.:)pzdr
                • kirke18 Re: Lipcowe pokłony... 14.07.06, 09:28
                  Juhuuuu trchoę ulżyło, pada i nie grzeje! A co do omamów powyższych to
                  myślałam, że foczka rozepnie futerko i... okaże się cudną Księżniczką... a tu
                  pies? czy kot??? no też może być fajny, w zasadzie to liczy się uczucie -nie
                  gatunek ;-))))pozdrawiam
                  • parkowy Re: Lipcowe pokłony... 14.07.06, 11:09
                    Ta ciemność na horyzoncie i przyjemny chłodek budził optymizm,a zarazem orzeźwił
                    mój nieco przymulony przepracowaną nocną zmianą organizm.Parę grubych kropel
                    deszczu również nie zwiastowało tego co nieuniknione.Wreszcie wstało w swej
                    promienistej krasie,drwiąc ze mnie naiwnego.Słońce.Przygarbiony,zniechęcony
                    wracam w domowe pielesze.Mój rudy książe łypie podejrzliwie swymi pomarańczowymi
                    oczyma mrucząc coś pod nosem.Miałknąłem mu na zachętę parę razy wiedząc,że
                    odwdzięczy się jak zwykle cichutkim mruczeniem,działającym na mnie lepiej od
                    najlepszej tabletki na sen.pzdr
                    • naata Re: Lipcowe pokłony... 14.07.06, 13:47
                      :-)))A to ci Parkoś, zdolna bestyja :-)))

                      No i u mnie ochłodzenie, nareszcie. Idzie zapowiadana burza, już się kotłuje,
                      uwaga, uwaga nadchodzi... no to zmykam, do po burzy :-)
                      Pozdrówki!
                        • parkowy Re: Lipcowe pokłony... 15.07.06, 07:11
                          Niedawno pisałem z kimś na temat smug kondensacyjnych.Ciemny granat nieba na wschodzie nieba łagodnie przechodził w czerwono-pomarańczową poświatę,ślad po zachodzącym słońcu.Prawie bezchmurny nieboskłon,gościł w swych odmątach srebrzystego ptaka,który niestrudzenie połykał przestrzeń.Dwie wyraźnie jak w wyostrzonym zdjęciu smugi które pozostawiał za sobą,przypomiały mi ową przyjemną dysputę.To wydarzyło się wczoraj,21.30,lot Goleniów-Londyn.Muszę kiedyś zabrać ze sobą aparat,by uwiecznić ten fenomen.Dziś znużony piszę dyrdymały z nadzieją,że mnie nie przeklniecie za zaśmiecanie tego wątku.;)Pozdrawiam sennie...
                          • chetor Re: Lipcowe pokłony... 15.07.06, 07:48
                            ŁoMatko kochana, co Ci tak ostatnio zaszkodziło? Czyś Ty nie zakochał sie na
                            nowo? W pewnym wieku to może być niebezpieczne dla otoczenia ;-)))

                            Pozdrawiam niźle ochłodzony :)
                            • parkowy Re: Lipcowe pokłony... 15.07.06, 23:04
                              Całodzienny bezruch na forum.Nie muszę sprawdzać w kalendarzu,na pewno wykend.Co ciekawe,taka sytuacja powtarza się niezależnie od pory roku.Nie lubię tego.
                              Piszę zdawkowo,źle.Wysilam szare komórki,też niedobrze.Chetorku,zlituj się.:)
                              • ada9610 Re: Lipcowe pokłony... 15.07.06, 23:27
                                parkowy napisał:

                                > Całodzienny bezruch na forum.Nie muszę sprawdzać w kalendarzu,na pewno
                                wykend.C
                                > o ciekawe,taka sytuacja powtarza się niezależnie od pory roku.Nie lubię tego.
                                > Piszę zdawkowo,źle.Wysilam szare komórki,też niedobrze.Chetorku,zlituj się.:)
                                Włacz sie na inne forum w innym mieście co za problem.pozdrawiam
                                • chetor Re: Lipcowe pokłony... 16.07.06, 07:28
                                  Nie napisałem, że źle, ino jestem zaniepokojony. Za parę dni postawię Ci jedyną
                                  słuszną diagnozę i zaaplikujęśrodki, które z pewnością pomagająkażdemu ;-)

                                  Toja, wybywszy nad morze i pozdrawia do wtorku :)

                                  Pzdrawiam.

                                  PS. Ada, czy tak wypada?
                                  • ada9610 Re: Lipcowe pokłony... 16.07.06, 22:08
                                    chetor napisał:

                                    > Nie napisałem, że źle, ino jestem zaniepokojony. Za parę dni postawię Ci
                                    jedyną
                                    > słuszną diagnozę i zaaplikujęśrodki, które z pewnością pomagająkażdemu ;-)
                                    >
                                    > Toja, wybywszy nad morze i pozdrawia do wtorku :)
                                    >
                                    > Pzdrawiam.
                                    >
                                    > PS. Ada, czy tak wypada?
                                    Tak oczywiście,że tak wypada.
                                    Chetor życzę Ci miłych wakacji!! Ada
                    • kirke18 Re: Lipcowe pokłony... 17.07.06, 08:32
                      A więc to rudzielec...uwielbiam. Miałam kiedyś na kolanach takiego małego
                      słodkiego rudzielca z różowym noskiem i łapkami. Nazwałabyn go Kisielek, bo był
                      słodki do pożarcia! Niestety wtedy miałam kotkę, która nie tolerowała nawet
                      mojego męża. Nie zyje. Teraz mam szarotkę... ślicznotkę :-). A dziś piękny
                      poniedziałek! Chłodnawo :-0 porannie :-))). Pozdrawiam.
                        • parkowy Re: Lipcowe pokłony... 17.07.06, 20:50
                          Pracowicie spedzony wikend.Tak samo zapowiada się reszta dni tego roku.Mój "hopel" coraz bardziej zaawansowany.Rudy nawet nie spojrzy na mnie,obrażony.Jak mu wytłumaczyć nawał pracy,skoro on woli drapanie po brzuchu?pzdr
                          • chetor Re: Lipcowe pokłony... 18.07.06, 12:12
                            Cześć, teżjużnie mogę się doczekać. Tylko te pomysły, niektórych(!), spotkania
                            "na wariata" nie bardzo wypalają ;-))
                            Pozdrawiam

                            PS. Kirke, jak bozie kocham, chciałem to już wcześniej "prześmiać", ale zrobiłaś
                            to sama :)))
                            • parkowy Re: Lipcowe pokłony... 18.07.06, 15:30
                              Do mnie pijesz???:)Moja wina,że mam napiety grafiki,a do Grudziądza parę kilometrów?:)Nie napiszę,że też się cieszę na spotkanie bo cieszę się i już.;)Całkiem poważnie zabrałem się za wyjazdowe porządki,nawet umyłem szyby w samochodzie,co by choć trochę przez nie widzieć wjazd na most,bo chyba nadal jest taaaki wąski?:)pzdr
                                  • parkowy Re: Lipcowe pokłony... 19.07.06, 09:53
                                    W lato zmieniam przyzwyczajenia,celowo wyjeżdżam w interesach bardzo wcześnie rano.Ma to swe dobre strony o których mogę pisać godzinami.Po pierwsze,szybkość poruszania się po drogach.Ulice puste,można puścić wodze fantazji,oczywiście w granicach rozsądku.Po drugie,możliwość bliskiego kontaktu z rodzimą fauną.Już wsiadając do samochodu sprawadzam,czy przypadkiem nie będę miał pasażerów na gapę.Nie raz wywoziłem nieświadomy kuny o kotach nie wspomnę.:)Stojąca na poboczu sarna,czy leniwie przemykający drogą lis to norma.Często obserwuję buchtujace na mojej działce dziki.Mogę mieć z nimi problem w przyszłości.;)Atrakcją dzisiejszego ranka był orzeł,z wysoka patrolujący swe włości.Majestatycznie krążył w szarym błękicie nieba,rozświetlonego jedynie na wschodzie przez wstające słońce.Pozdrawiam roman-tycznie.:)
                                          • naata Re: Lipcowe pokłony... 20.07.06, 06:03
                                            Cześć z rana!

                                            Orły - Sokoły - Bażanty - Motyle! ;DD

                                            Cudowna pogoda, teraz właśnie, jeszcze można czuć się dobrze, później będzie
                                            okropny skwar,34 w cieniu -zapowiadane. Prawie Afryka. Jak Jarek Ka-Premier
                                            nawiąże bliższe kontakty będzie nie tylko prawie, i nie tylko ze względu na
                                            nadmiar słoneczka :-))

                                            Pozdrówki.
                                              • parkowy Re: Lipcowe pokłony... 20.07.06, 14:48
                                                Klimat - zły,zaczyna przeginać co nawet mnie ciepłoluda przyprawia o
                                                mdłości.Klimatyzacja - cacy,nawet nie chciało mi się wychodzić dziś z pracy.:)Na
                                                szczęście wyprowadziłem dziś jednoślad,coby poprawić nieco kondycję przed
                                                sobotnimi zmaganiami.Skorzystać miały przy okazji bezpańskie koty wraz z
                                                lisami,które zamierzałem podkarmić wczorajszym obiadem (Wam też się nawet jeść
                                                odechciewa??).Koty olały mnie totalnie,co raczej było do przewidzenia.Na żarełko
                                                załapały się jedynie lisy.Orcze,jak one podrosły od ostatniego razu.Aż strach je
                                                teraz karmić z ręki.Melduję jednocześnie,że nasz stały aparatowy zając,leżał
                                                zmożony upałem w swym stałym miejscu.Bez trudu można było podejść do niego na 2
                                                metry.Tyle na dziś,pozdrówka!:)
                                                • naata Re: Lipcowe pokłony... 20.07.06, 22:03



                                                  Klimat - zły,zaczyna przeginać co nawet mnie ciepłoluda przyprawia o
                                                  > mdłości.
                                                  ============================================================================
                                                  Boszszsz... Parkosiu, prawie to do siebie wzienam.. Naprawdę, ja tylko tak, z
                                                  uciechy, że jeszczę żyję. :-)))

                                                  A swoją drogą, coraz bardziej Ciebie podziwiam za tę romantyczność w przekazie.. ;)
                                                  Pozdrówki!

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka