Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Jak was wywalali z pracy?

      • Gość: qba Re: Jak was wywalali z pracy? IP: *.promax.media.pl 29.04.06, 23:32
        he he...nie wiem czy ktos mnie przebije

        wyjechałam w nagrode za super prace i super wyniki na ciepłe wyspy, wracając
        dostałam sms-a "wpadanij na chwile do biura" (mialam w stolicy miedzyladowanie)
        wpadłam i oniemialam porozumienie albo dyscyplinarka....wybralam porozumienie
        (na walke ze światowa korporacja jestem za malutka)...za co? nie mam mocy
        wdawac sie w szczegóły ale na moje odpieranie argumentów usłyszałam "jeżeli sie
        mylimy to trudno okaże sie później" no i okazało sie ok 5-6 miesiecy później
        zwolniono moja bezpośrednia przełożona za brak kompetencji, ale dla mnie to
        kiepskie pocieszenie, zadra pozostala...
        • woman-in-love Re: Jak was wywalali z pracy? 01.05.06, 12:08
          nie czytałam wszystkiego, czy ktoś zaskarża te skandale? Mnie też wywalili z
          połamaniem prawa pisanego i wszelkiego moralnego, zafundowałam draniom 3 letni
          proces. Prawo jest do dupy, bo powinni mi zapłacić 36 pensji ( wygrałam sprawę)
          ale według prawa tylko 3 miesiące mi się nalezały. Ciekawa jestem, z czego
          miałabym zyć przez pozostałe 33? Proces trwał 3 lata ze względu na
          niewiarygodną przewlekłość w sądzie.
          • Gość: ra555 Re: Jak was wywalali z pracy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.06, 20:12
            ubawiłem się przy tych komentarzach,chociaż to nie wesołe sprawy. ja złożyłem
            pozew i czekam na kolejną rundę tzn 1szą w sądzie, trochę mnie zmartwiło że tak
            długo to może trwać. ale sami jesteśmy sobie winni godząc się na samym początku
            na łamanie zasad i kręgosłupów, cóz życie... mnie spotkała nagroda za ponad 3
            lata ciężkiej charuwy i bycie nr1, mimo to było warto, a teraz będzie ciekawie..
            pozdrawiam
            • Gość: E. Re: Jak was wywalali z pracy? IP: *.tlsa.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 02.05.06, 15:27
              CharÓwy...no nie, pliiiis....
              • Gość: Gościu Ręce opadają !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!! IP: *.aig.pl 02.05.06, 16:09
                Jak czytam te posty to aż się trzęsę ze złości. Ciągle ktoś komuś daje
                wypowiedzenie po godzinach pracy, na urlopie, nie płaci pieniędzy wynikających
                z umowy czy natychmiast po likwidacji stanowiska pracy zatrudnia kogoś innego.
                Ludzie - gdzie Wy żyjecie ??? Idzie się wówczas do sądu pracy (są one
                BEZPŁATNE) i tam sąd wywalcza za Was bądź anulowanie wypowiedzenia i
                odszkodowanie bądź samo odszkodowanie. Wiem że nawet adwokaci przy poradach z
                zakresu prawa pracy biąrą "co łaska". Albo kupcie sobie Kodeks Pracy z
                komentarzami i poczytajcie. Albo idźcie do inspekcji pracy - tam też są
                bezpłatne porady i ew. kontrole wypowiedzenia na Wasze życzenie.
                Nie bądźcie aż tak beznadziejni !!!!!!!
                • Gość: zuzia Re: Ręce opadają !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.robbo.pl 02.05.06, 19:18
                  Nie bądź taki mądrala.
                  Jak by cię nagle wywalili z pracy po wiiiiiiiiieeeeelu latach uczciwej i
                  ofiarnej służby, to byś był w szoku.
                  I nie kręć, że nie.
                  I na pewno miałbyś w duszy zadrę, bez względu na to jak szybko byś się po tym
                  pozbierał.
                  A sądy nie są takie rychliwe, i trzeba parę miesięcy poczekać choćby na
                  rozprawę. Natomiast jeść, mieszkać, utrzymać rodzinę itd., itp. trzeba od
                  pierwszego dnia po wywaleniu.
                  A do "przyjaciół" z byłej pracy, którzy stanęli wszyscy przeciw tobie ze
                  strachu o własną skórę, uraz pozostał by ci na dłłłłłłłłłłługo.
                  Jeśli na dodatek twój wiek byłby szlabanem do jakiejkolwiek nowej pracy i
                  zostałbyś bez grosza nawet na chleb, to inaczej byś śpiewał.
                  A kodeks pracy to można sobie w chwilach relaksu do poduszki poczytać.
                  Pracodawcy są obstawieni adwokatami czy radcami prawnymi, którzy dostają kasę
                  właśnie za to, żeby wymyślać takie kruczki prawne, które pozwolą wywalić
                  pracownika, bez konsekwencji.
                  Pozdrwiam wszystkich majowo - Zuzia
              • ra555 Re: Jak was wywalali z pracy? 02.05.06, 19:58
                super, dzięki, bwnikliwie... :)
      • Gość: error8 Re: Jak was wywalali z pracy? IP: *.autocom.pl 02.05.06, 22:30
        Ja dwa tygodnie wczesniej miałam zostac kierownikiem oddziału. Po czym, gdy
        uprzedziłam o tym moją bezpośrednią przełożoną, po krótkim czasie dostałam
        wypowiedzenie z argumentacją, "bo jesteś najsłabsza w zespole".
        rozumiem wszystko, była reorganizacja, ktoś musiał wylecieć, ja byłam pod ręką,
        ale mogli dać sobie spokój z tekstami o słabościach. wpadłam w duży dołek po
        tych słowach...
        • bianca1977 Re: Jak was wywalali z pracy? 03.05.06, 13:37
          hejka,
          mialam jakis czas temu sytuacje nie z tej ziemi...
          z jednej strony zaloty glownego szefa (dyra) a z drugiej strony zazdrosc i
          wscieklosc mojej szefowej, tak wlasciwie nie wiem o co. Oboje sie swietnie
          maskowali:) Ona latala do niego z podaniem aby mnie wywalil a on gral tym, ze
          zmienie dzial jesli...nie musze pisac...i tak sobie toczyli wojny podjazdowe
          zlozylam wypowiedzenie
          pozniej okazalo sie, ze cala firma huczala, ze dyro mial na mnie chrapke, i ta
          k.... najbardziej sie tego bala, ze zostane/jestem jego kochanka i wskocze na
          jej miejsce
          najbardziej mnie ubodlo: wszyscy mysleli,ze polece/lece na starego, oblesnego
          dziada!!!!!!!!!
          ZENADA
          DO DZISIAJ NIE MOGE TEGO ZROZUMIEC!!!!!
          • Gość: cs agentura IP: *.net-serwis.pl 03.05.06, 18:20
            Renomowana agencja reklamowa - wtedy jeszcze w pierwszej trójce na rynku.
            Dopiero dziś wiem, że to BYŁ mobbing (nawet nie śmiałam tak o tym myśleć),
            wykorzystywanie, a ja byłam młoda i głupia - wydawało mi się, że złapałam Pana
            Boga za nogi. Zapierniczaliśmy świątek, piątek i niedziela, rano, południe,
            wieczór, dzień, noc, czasem bez żadnej przerwy 48 godz. Kołowrót. Mój zespół
            skadał się z 3 osob kontra tzw "klient" czyli jakieś marne dwadzieściaparę osób
            (duża firma - lider na rynku FMCG). Po roku takiej orki zaczęły puszczać nam
            nerwy (jak złotówkodajny "klient" po raz n-ty wyjechał mi z pyskiem "ty taka
            pip... śmaka pip..." zaczęłam, jak ktoś to potem ujął "okazywać niechęć i
            BRONIĆ SIĘ (!!!). Po kolejnym półroczu mojego szefa zgarnęło pogotowie. Do
            psychiatryka. Dostał cudowne tabletki, i przez pół roku zwolnienia miał chyba
            czas przemyślec życie, bo jak wrócił, to nie był już sobą. Jak on przestał być
            sobą, to mi też wszystko odpuściło. Zresztą pod jego nieobecność (dział
            skurczył się do 1 osoby - czyli mnie) interesowało mnie tylko to, aby jakimś
            cudem, zdołać WYKONAĆ PRACĘ. Przez kilka miesięcy nawet nie korzystałam w pracy
            z toalety, bo nie bylo na to czasu. HAHAHA... naprawdę. Posypały się skargi -
            K. się broni, jak klient ją opie.., K. nie chce się integrować i pić wódki z
            klientem, K. miała czelność oddać JEDEN DZIEŃ PÓŹNIEJ wewnętrzny raport, który
            potrzebny był głównie po to, aby oddelegowanemu "szefowi" (jak moj byl na
            zwonieniu) przypomnieć o swoim istnieniu (miał mnie w dupie przez poł roku).
            Przez kilka miesiecy tego zapierniczania wiedzialam, ze oto wlasnie zblizam sie
            do szczęśliwego kresu swojej pracy. Mialam dosyc dobre układy z częścią zespołu
            klienta, więc dziewczyny donosiły mi, że ich prezes skarży się mojemu prezesowi
            (a wiec sprawa dotarla na szczyty), ze K nie chce włazić nikomu w dupę, więc
            jakaś tam ich dyrektor bardzo cierpi z tego powodu. K sie nie nadaje. Mniej
            wiecej w tym czasie wrocil do pracy caly moj zespół i nadszedł sądny dzień, bo
            polecieliśmy wlasnie zespołowo, za wyżej opisane grzeszki. Bylo dużo wspólnego
            płaczu, bukiety róż od prezesa i inne podarunki. Naprawdę wtedy wydawało mi
            się, ze odbyło się z klasą (ja zresztą, o głupia!, zostałam, aby przyuczyć moją
            następczynię). Do dzisiaj nie mogę wyjść z podziwu nad własną głupotą! Dopiero
            po paru latach dotarło do mnie, ze nalezy mi się kasa za SETKI NADGODZIN (nic
            nie dostałam), jak i również powód zwolnienia był chyba mało zgodny z prawem.
            Ano mlodość, to i głupota. Dodam, ze moje zarobki wynosily wtedy między 800, a
            1200 zł netto........ Oj głupia byłam, głupia!
        • tifani3 Re: Jak was wywalali z pracy? 04.05.06, 13:28
          A ja wyleciałam pomimo, iż miałam najwyższe kwalifikacje w całym zespole (jak nie w firmie) w ramach czystek powybowrczych. Potrzebne były stołki dla nowej ekipy. Nigdy do niczego nie należałam - może to był byłąd?
          • Gość: cetebe Jak was wywalali z pracy? IP: *.citinet.pl 04.05.06, 21:32
            A MOZE COS O "WYLOTACH" W GRUPIE ŻYWIEC S.A. BĄDŹ W BLISKIEJ JEJ GRUPIE
            HANDLOWEJ?:)
            CZEKAM Z NIECIERPLIWOSCIĄ.
            SAM JESTEM OWOCEM TAKIEGO WYDARZENIA I CHETNIE WIELE OPOWIEM...
      • Gość: Olo wynieśli mnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.06, 16:48
        Mnie po prostu wynieśli. Tuz przed lunchem dwóch ochroniarzy wpadło do biura,
        złapali mnie za ręce i nogi i wynieśli przed budynek. Moje rzeczy wyrzucili
        przez okno. I to wszystko. Dodam, ze pracowałem w duzej i znanej firmie.
      • Gość: jerczy Re: Jak was wywalali z pracy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.06, 20:30
        to było kilka lat temu, jedna z najwiekszych firm w Polsce i na
        świecie.Początek października - borę ślub,na drugi dzień wyjezdżam w podróż
        poślubną- nie ma mnie trzy tygodnie, prawie cztery (wykorzystuję zaplanowany i
        zaakceptowany rok wcześniej urlop)Wracam z tropików pierwszy dzień w biurze-
        kawka i papieros w kuchni, wchodzi mój szef i "sorry , nie pasujesz do profilu
        naszej firmy" (4 Lata pracy!). pretekst nie zdałem palmtopa przed wyjazdem a
        tam były 'ważne' dane , to nic że każdy zbiura mógł go przywieść ode mnie z
        domu w kazdej chwili.
        Jak pisałem to było kilka lat temu, po trzech miesiącach wypowiedzenia bez
        swiadczenia pracy ale z pełnymi przywilejami znalazłem nową.Do dzisiaj mam
        syndrom 'pierwszego dnia po' urlopie , jak idę do pracy to drętwieję. Bywa
        Pozdrawiam wszystkich.
      • martahelena Re: Jak was wywalali z pracy? 06.05.06, 23:28
        1 raz - szef stierdził że "pracownicy są jak cytryny które się wyciska" - mnie
        juz "wycisnął" i nie nadaję sie do niczego
        2 raz - dyrektor jedynego w Chorzowie Teatru - gej - za to że byłam : zbyt "
        kobieca ( nie mógł biedaczysko ścierpieć większego zainteresowania kolegów mną
        niż nim )
        3 - dyrektor Teatru w Katowicach za to że jestem za młoda i on"się jednak nie
        umie z młodymi współpracować"

        w związku z powyższym stronka poniższa

        p.s zastosowałm sutentyczne cytaty
        p.s z wszystkimi szefami żegnałam się bez żalu nie omieszkając im powiedziec co
        o nich myślę
      • Gość: zdrowy psychicznie A ja sie sam wywalilem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.06, 15:04
        Po tym jak bezposredni przelozony po raz kolejny pokazal ze nie ma pojecia o tym czym sie zajmujemy, za to przez dwie godziny, na oczach wszystkich wspolpracownikow kazal mi zapisywac swoje zlote mysli w notesiku, przez co faktyczna robota lezala na lopatkach.
      • Gość: epona z powodu ciazy IP: 195.33.129.* 05.06.06, 13:25
        Bylo nas dwie sekretarki w firmie.tatmta zaszla w ciaze (choc podobno
        poiwiedziala szefowi w momencie przyjmnowanie do pracy, ze nie zaciazy przez
        min rok) po pol roku pracy. Szef sie na nia wk****l a ze stara kwoka kadrowa
        (kolezanka tej drugiej sekretarki) powiedziala mu ze nie moze jej zwolic (a ze
        to glupek cudoziemiec byl i bal sie czegos czego nie rozumial to mozna mu bylo
        wszystko wmowic). no i zawalal mnie do gabinetu i powiedzial ze musi mnie
        zwolic bo tamta jest w ciazy!!!! Paranoja! to byla moja pierwsza praca i bylam
        strasznie zaskoczona i wystraszona. A ze na dodatek bylam na czas okreslony
        dopiero to nie musial podawac powodu zwolnienia na swiadectwie pracy! Po prostu
        zwolnil mnie bo chcial kogos wywalic i wyszlo na to ze jestem winna ciazy
        tamtej panienki!!!! teraz sie z tego smieje, ale wtedy nie bylo mi do smiechu
        wogole ;)
      • boogsta Re: Jak was wywalali z pracy? 05.06.06, 15:21
        mnie zlikwidowali calkiem niedawno
        zwolane zostalo zebranie calego dzialu, zeby pokazac schemat nowego podzialu
        obowiazkow, wiec patrzac na ow schemat zapytalem jak to ma teraz wygladac bo ja
        widze, ze jest nas za duzo (moze niepotrzebnie sie wychylalem hehehe)
        no i szefowa usiadla z grobowa mina przy stole i oswiadczyla, ze w zwiazku z tym
        i decyzja "szanownego zarzadu" musi zwolnic dwie sztuki, po czym nastopila
        chwila napiecie (no wiecie: "and the oskar goes to.....":-) ) i stalo.
        najpierw dostal kumpel, to sobie pomyslalem "no dobra, mnie nie wywali bo jest
        jeszcze jedna sztuka na czas okreslony wiec ja latwiej i szybciej", ale trach!
        bylem w szoku
        wzialem papierek do raczki, patrze na powod "likwidacja stanowiska", no to
        szybka kalkulacja, szybkie przeliczanko, i dawaj dlugopisik zeby sie podpisac z
        imienia i z nazwiska :-)
        po czym szefowa, zaczela cos tam tlumaczyc, coraz ciszej i ciszej, i w koncu
        wybiegla zalana lzami do kibelka, oczywiscie nikt w szczerosc tych lez nie
        uwierzyl, bo w koncu to ona miala zdecydowac kogo wywalic, chociaz do dzisiaj
        sie tego wypiera :-)
        • Gość: agata Re: Jak was wywalali z pracy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.06, 16:43
          Ja wylecialam (a raczej zostalam zmuszona do tego zebym sie sama zwolnila)
          przez taka jedna glupia pipe, ktora niedawno przyjeto do pracy. Na poczatku
          nikt jej nie trawil, miala samych wrogow, ja jedna okazalam jej przyjazn,
          pomoglam sie jej zaaklimatyzowac.
          I jak mi sie odwdzieczyla?
          To dzieki mnie poprawily sie jej stosunki z szefem, ktory juz ja chcial
          zwalniac, ale jak sie wkrotce okazalo - poprawily sie one az za bardzo.
          Nawiazal sie goracy romansik, ja musialam codziennie wysluchiwac ich wzajemnego
          slodzenia, szczebiotania, smiechow, chichotow, wychodzili sobie na 2-3 godz z
          pracy na zakupy, on jej wszystko sponsorowal - nowe ciuchy, bizuterie itp, w
          ogole sie z tym nie kryli, szmaciarze. Raz szefunio wyjechal na pare dni
          sluzbowo i pewnie przykazal tej mendzie (o najkrotszym stazu w firmie!) nas
          wszystkich pilnowac. A ze mialam ją wtedy jeszcze za dobra kolezanke, nie
          krylam sie ze swobodnymi rozmowami na temat szefa, ale bez przesady, byly
          bardzo lajtowe. Zdarzalo mi sie przeciagnac na biurkiem i powiedziec od
          niechcenia, ze "straszne dzisiaj nudy w tej pracy blablabla", przy tym swoje
          obowiazki spelnialam bez zarzutu! Menda sama narzekala i zartowala razem z
          nami. Po powrocie pierwsza rzecza, ktora zobaczylam przypadkiem to sekretna
          rozmowa mendy z szefem, jakby zdawala mu z czegos relacje. Szef mial mocno
          wk...ona mine. Nastepny tydzien byl koszmarem. Szef nie odpowiadal na
          moje "dzien dobry", wogole sie do mnie nie odzywal. Jak obrazone dziecko.
          Odebral mi stanowisko pracy i przyznal tej mendzie. A ja nie mialam jak
          pracowac z braku warunkow. Na szczescie reszta pracownikow trzymala moja
          strone, bo chyba bym nie przezyla tamtych upokorzen. Pewnego dnia przyszlam do
          pracy i oznajmilam wspolpracownikom (tym zaufanym), ze to moj ostatni dzien w
          pracy. Kolokwialnie mowiac, ze pier...le, nie bede pracowac w taki sposob i w
          takiej atmosferze. Pod koniec dnia, tym razem wyjatkowo nie zostajac po
          godzinach, przerwalam skowronkom rozmowe i zazadalam rozmowy w cztery oczy z
          szefem. Bez obecnosci tej mendy. Nie chcialam niczego wyjasniac, bronic sie ani
          tlumaczyc. Skoro szef sam byl taki naiwny i ulegly wobec tej mendy, to ja juz
          nie chcialam dla takiego czlowieka pracowac. Krotko oznajmilam, ze odchodze, ze
          dostalam lepsza oferte pracy (hehe, oczywiscie to byla nieprawda, ale mialam
          cholerna satysfakcje widzac jego mine). Nie protestowal, jakby tylko na to
          czekal. Zaplacil mi tak, jakbym pracowala do konca miesiaca. Oddalam klucze,
          telefon sluzbowy i jakies niedokonczone projekty (swoja droga ciekawe jak sobie
          z nimi poradzili bez mojej pomocy, zaraz po odejsciu odcielam im wszelki
          kontakt ze mna). Menda miala glupia mine gdy wychodzilam z usmiechem na ustach.
          Spodziewala sie pewnei krzykow i placzu. Nie dalam im tej satysfakcji. Czulam
          sie jak zwyciezca.

          Nie dawajcie sie ponizac, kochani!
      • jacek_pochujcik Re: Jak was wywalali z pracy? 29.06.06, 10:44
        z pierwszej - za browar. rozlał mi się na komputer i straciłem jakieś tam
        dane. podobno bardzo ważne i pilne to było.

        z drugiej - za szampana, którego wypilem sobie nad ranem z panienka i tak mi
        zaszumiało, że zapomniałem do pracy przyjść.

        z trzeciej - znowu za browar, kiedy kiero idita wlazł w reklamówkę z moim
        lunchem i wyraził ogromna dezaprobatę dla mojej diety.

        z którejś tam- za wino, co je z dawno niewidzianym kolegą na murku zrobiliśmy.
        podobno że w image firmy godziem tym potwornie

        z ostatniej- nie pamiętam własciwie za co. krzyczał mi taki jedne za uchem, a
        że mnie glowa tego dnai niemiłosiernie bolała, tożem sobie poszedł. włąsciwie
        to nie wiem czy mnie zwolnili ale adresu nie pamiętam więc sprawdzić nie jestem
        w stanie.
        • Gość: scep Re: Jak was wywalali z pracy? IP: 80.51.233.* 29.11.06, 09:20
          rotfl
      • pawel.janas Re: Jak was wywalali z pracy? 29.06.06, 10:49
        ano jak widać.
      • Gość: bilbo baggins Re: Jak was wywalali z pracy? IP: *.brutele.be 23.09.06, 17:47
        Ja sam sie zwolnilem.

        Wspolpracownicy szeptali po katach, ze "mlody" - czyli ja- za bardzo sobie
        pozwala, wyjazdy, konferencje itp. Dodatkowo strasznie mierzil mnie fakt, ze
        zatrudniali mnie na stanowisku grubo ponizej moich kwalifikacji i wykonywanych
        projektow.

        Poszukalem nowej pracy i znalazlem.

        Mialem dwa tygodnie wypowiedzenia. Z samego rana poszedlem do kadrowej i
        zlozylem wypowiedzenie. Szok byl w zakladzie ogromny. Szefowstwo obrazone,
        wspolpracownicy zazdrosni i zbaraniali.

        Dzien triumfu :) Cieszylem sie jak dziecko, bo wiedzialem, ze moich projektow
        nie pociagna. Probowali je przerzucic na kolezanke, ale ta od razu sie poddala.

        To byla najlepsza decyzja jaka podjalem.
      • ramborambo Re: Jak was wywalali z pracy? 25.09.06, 11:40
        z pierwszej zwolnilem sie sam duzo pracowalem, zdrowie na tym cierpialo i pensja
        kiepska byla, szef troche szlochal i do dzis mu nie przeszlo

        z drugiej zwolnili mnie, to byl ladny dzien wpadlem do szefa (wybieral sie do
        banku uruchamiac kredyt na nowe maszyny) aby spytac czy ma jeszcze do mnie jakas
        sprawe przed wyjazdem, no i mial:) mowil ze nic do mnie nie ma i ze dobrze
        pracuje, ale wizja wspolnikow sie zmienila i bla bla... miesiac pozniej bylem po
        slubie a po powrocie z miesiaca miodowego mialem juz prace, w ktorej pracuje do
        dzis - 1 pazdziernika minie 2 rok
        • Gość: erk Re: Jak was wywalali z pracy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.06, 20:22
          Mnie zwalniali niespełna pięć lat temu, niedługo po wyborach parlamentarnych,
          instytucja państwowa. Jakiś miesiąc po wyborach nastał nowy SLD-owski dyrektor
          (już kiedyś był tam dyrektorem) i zaczął pakietowo zwalniać ludzi na
          kierowniczych stanowiskach z rozdania AWS.Ponieważ byłem raptem referentem z
          półrocznym stażem, kiepsko opłacanym więc nie miałem obaw, do czasu. Dyrektor
          wytworzył taką atmosferę w pracy, z rewizjami biurek i toreb na dzień dobry, że
          zacząłem się zastanawiać czy nie szkoda zdrowia. Aż do dnia, kiedy rano
          zawitała do mojego pokoju jakaś kobieta i bacznie go sobi pooglądała i wyszła
          bez słowa, pod koniec dnia dyrektor razem ze swoim wice wydarli na mnie bez
          dania racji, bo nie wiedziałem o jakiejś sprawie, którą prowadził wywalony
          tydzień wcześniej naczelnik. A skąd miałem wiedzieć? Wywalony nie był moim
          naczelnikiem. Ale ryczeli tak, że słyszało pół piętra. Zwróciłem im na to
          uwagę, na co zostałem wyzwany od ch**ów i debili. Uznałem za stosowne oddalić
          się, co wprawiło ich w osłupienie. Szczęśliwie minęła właśnie 15:30 więc
          skończyłym już dzień pracy. Nazajutrz udałem się do lekarza i na L-4. Bujałem
          się pół roku, zacząłem doktorat, dorabiałem jako instruktor narciarstwa, za
          dużo większe pieniądze. Wróciłem po pół roku, ale na chwilę,co zdumiało
          wszystkich. Moje biurko zajęła tajemnicza kobieta, która ogladała mój pokój.
          Okazało się - siostrzenica wicedyrektora. Dyrektor wezwał mnie do siebie i od
          razu postraszył mnie prokuratorem(!)i ponownie wyzwał od najgorszych. Nową
          pracę miałem już nagraną więc zero stresu, a nie chciałem mieć dyscyplinarki w
          cv, więc kulturalnie zaproponowałem porozumienie stron. Dyrektor się
          zapowietrzył, pobluzgał ale po konsultacji z kadrową przystał na to, nawet
          zapłacił za zaległy urlop.
          Dwa lata później przyjechałem do swojej byłej firmy na kontrolę, ocena
          prawidłowości i celowości gospodarki finansowej.
          Zemsta jest najlepsza na zimno.
          Było cudownie.

          Było cudownie.
          • Gość: 4tore Re: Jak was wywalali z pracy? IP: *.dbk-nb.de 19.11.06, 04:53
            moge powiedziec, jak sie zwolnilam z pracy.
            wyslalam mojemu szefowi wniosek o rozwiazanie umowy faxem z Polski, taniej i
            skuteczniej niz rozmawiac z tym palantem.

      • raveness1 Re: Jak was wywalali z pracy? 27.09.06, 17:16
        Ktoregos dnia podszedl do mnie szef i powiedzial "Nie chce zebys dluzej dla
        mnie robil"
        A ja na to "Tak a dlaczego to?"
        "Bo nie i koniec, pakuj manatki i wracaj do domu".

        I to wszystko, dodalem tylko, ze jest mi winny za ostatnie 3 tygodnie
        (tygodniowki w US), i o dziwo wyplacil ale dopiero nazajutrz poznym wieczorem.

        Pojeb....y swiat.
      • Gość: anonim... Re: Jak was wywalali z pracy? IP: 212.160.172.* 29.09.06, 11:26
        moje
        ostatni dzień trzeciej umowy zlecenie, w powietrzu widzi ustawowa umowa o pracę
        zdarzenie w pięć minut po przyjściu do pracy
        - Pani mi wczoraj powiedziała, że od nas odchodzi. I wcale się nie dziwię:
        kradła mi, sprzedawała na terenie sklepu nielegalne piwo za pół ceny i miała za
        częste prywatne kontakty z niektórymi klientami. Nie wiem tylko, dlaczego brała
        z sobą klucz do sklepu. Trzeba natychmiast zrobić inwentaryzację.
        Po ponad miesiącu rozliczenie inwentaryzacji wykazało półtorej złotego
        superraty. I aż dziw bierze, że nikt nie oskarżył mnie o okradanie klientów.

        moje
        mała firma rodzinna, księgowość prowadzona wyłącznie w exellu
        programy i formuły pisali studenci informatyki pod dyktando pani dyrektor
        zdarzenie po godzinie od wykrycia "błędu" w podatkach
        - Może iść Pani do domu, bo samych bzdur w tej Pani szkole chyba uczyli...

        moje
        fundacja na rzecz osób niepełnosprawnych, tuż przed świętami
        zdarzenie po wybraniu z konta znacznej sumy pieniędzy i po wyrażeniu sprzeciwu
        co do sfałszowania sprawozdania z działalności
        - Jak Pani nie rozumie życia, to niech lepiej w domu siedzi. Radzę udać się tam
        od razu.

        mojej koleżanki
        - Pożegnamy dziś naszą koleżankę, bo Pani w ten weekend wychodzi za Mąż i
        pewnie będzie zajęta gotowaniem obiadów i zachodzeniem w ciążę.
      • Gość: xplictugi szef (in Re: Jak was wywalali z pracy? IP: 81.210.107.* 29.09.06, 13:08
        Ha. A jednak. Nigdy nie myślałem, że będę autorem wypowiedzi tutaj :-D o
        naiwności.
        Ale do rzeczy:
        Dzisiajszy poranek, wstałem, pojechałem do pracy (pracOWAŁEM jako
        przedstawiciel medyczny). Wiedziałem wcześniej (od dwóch dni), że mam sppotkać
        się z szefem. OK, zalatany jestem, ale polatam z szefem ;-)
        Podjeżdzam na umówione spotkanie, szef siedzi. No to się przywitaliśmy. Obok -
        drugi szef - innej "działki".
        -Może kawy? (pyta szef)
        - No jasne, tylko szybko, bo jedziemy daleko a mamy umówione spotkanie (na to
        ja beztrosko)
        - Ekhmmmmmmmm... (szef)
        - Hmmmmmmmmmmmmm? (ja)
        - Obawiam się, że NIE JEDDZIEMY. Nigdzie. (szef)
        - Ale... (ja)
        -... nie będzie miło. (szef)
        - OK, rozumiem. mPoproszę o długopis i kończmy część oficjalną (ja - widząc
        minę szefów i zbliżający się dokument)
        - Nie było szans, sam rozumiesz, głupia sprawa, jesteś na prawdę miłym facetem
        (szefowie... już ex szefowie)
        - Spoko, rozumiem. (ja)
        i po wszystkim
        To się nazywa akcja dywersyjna z zaskoczenia.
        Nie mam żalu o papier, szefa nadal lubię (już prywatnie)... taki system. Tylko
        zastanawiam się chwilowo "CO, KUR*A DALEJ"
        Ale... to chyba każdy tak ma;-)
        Całe szczęście, że zdążyłem "obdzwonić" znajomych z firmy zanim odcięli
        mi "komórkę"
        Tylko chyba muszę skonsultować z kimś rozwiązanie umowy za porozumieniem
        stron...
        Chlebek i margarynka chwilowo chyba stanowić będą jedyną dietę;-)

        Pozdrawiam,
        bezrobotny od dzisiaj;-)
        • slepajula Re: Jak was wywalali z pracy? 07.10.06, 19:24
          a mnie razem z wypowiedzeniem dali nagrode za wspaniale wyniki w pracy ,biedna dyrektorka oddziału nie wiedziała gdzie oczy schowac ,wypowiedzenie przywiózł człowiek z centrali , a nagroda czekała na oficjalne uroczyste wreczenie niestety dfostałam ja wczesniej ... Fajnie nie?!
        • Gość: 4tore Re: Jak was wywalali z pracy? IP: *.dip.t-dialin.net 15.10.06, 23:11
          dobrze, ze nie kazali Ci dygac 200 km, zebys z nimi wypil kawke. Ja sie akurat
          spodziewalam, ze mi nie przedluza umowy, tyle, ze jezdzic mi sie nie chcialo.
          Teraz to ja pisze wypowiedzenia, jesli mi sie nie podoba, praca jest od tego,
          zeby ja zmieniac.
          Trzymaj sie.
      • szczurkova Sama uciekłam :) 09.10.06, 00:15
        Pracowałam w strasznej burdelowni! Po 11 latach w końcu zdobyłam się na zmianę
        pracy. Chciałam to zrobić z klasą, uprzedziłam oboje właścicieli oddałam
        wszyskie należące do firmy rzeczy. Wykazałam się cierpliwością maksymalną w
        oczekiwaniu na należne mi pieniążki i co??? Brodaty Grubas - Śmierdzący
        łgarstwem typ obśmiał moje prośby, z kasy nie zwrócił mi ponad 5.000 zł

        Jedyną pocieszającą rzeczą jest fakt, że inni pracownicy też się z tego
        śmietnika powoli wyklamkowywują, a sama firma jest już na krawędzi upadku.
        Ostatnio nawet dowiedziałam się. że musieli sprzedać swój własny samochód :) :) :)
      • Gość: Kusy Re: Jak was wywalali z pracy? IP: *.ipt.aol.com 15.10.06, 08:24
        Mnie wywalili raz w zyciu. (Drugi raz juz nie wywala, bo jestem szefem we
        wlasnej firmie). Wy pewnie tych czasow nie pamietacie, bo bylo to w
        czasie "stanu wojennego" w 82 r. Pracowalem w instytucji "zmilitaryzowanej" ze
        wzgledu na przesiakniecie kadry Solidarnoscia. No i trafil mi sie wyjazd
        rodzinny do Kanady. Niestety nie moglem wrocic w terminie, (rozne rzeczy sie w
        zyciu zdarzaja), wiec wyslalem list z prosba o kilkutygodniowy urlop bezplatny.
        Na to dostalem od kierowniczki kadr bardzo ordynarny list zwalniajacy mnie z
        wilczym biletem w stanie natychmiastowym. Najbardziej zdenerwowali sie moi
        rodzice, ktorzy ten list odebrali o odczytali mi przez telefon z poczty.
        (Niestety mieszkalem jeszcze z rodzicami z uwagi na brak mieszkan, a mieszkanie
        rodzicow bylo bez telefonu mimo wieloletnich staran).
        Zlozylem wiec papiery emigracyjne. I mysle, ze dobrze zrobilem. Dziekuje za to
        pani kadrowej.
        Dzisiaj zarabiam w ciagu godziny tyle ile wtedy placono mi rocznie przed
        wyjazdem (mimo zajmowania kierowniczego stanowiska), nikt mnie teraz niczego
        nie zazdrosci, mam wlasny splacony dom w dobrej dzielnicy, a na emeryture
        planuje wyjazd do jakiegos cieplejszego kraju.
        Pozdrawiam cieplutko
      • Gość: Finka Re: Jak was wywalali z pracy? IP: *.soletanche.pl 16.10.06, 12:25
        Zblizał sie koneic mojego "okresu próbnego" szef poszedł na 2 tyg.urlop (byłam
        jego sekretarką). O jego wyjeździe na urlop dowiedziałam sie pocztą pantoflową.
        Wtedy jeszcze nic nie podejrzewałam...nawet nie powiedział "dowidzenia" (0
        szacunku!)gdy moje świadectwo pracy podpisane przez szefa czekało na wręczenie
        w ostatni dzień i ostatnią godzinę mojej pracy przez jaką laskę, która akurat
        miała chwilę, by mi je podrzucić i powiedzieć, ze sorry Batory. Na dodatek to
        było w piątek, kiedy spakowana i radosna miałam jechac na weekend nad morze..
        Dodam, ze szef był strasznym gburem, tyranem i miał manię wielkości. Firma
        wydawało by sie "porządna" a takie podejscie to czyste chamstwo.
        • jogger Re: Jak was wywalali z pracy? 23.11.06, 15:19
          W mojej firmie dowiadujemy się, że już zakończyliśmy w niej pracę, gdy nie
          możemy się zalogować :-). Akurat wczoraj serwer mailowy odpowiedział mi, że
          mojego konta nie ma w systemie. Ponieważ logowałem się od klienta, od razu
          zaczęła się luźna pogawędka na temat nowych relacji i za ile :-). Wieczorem
          okazało się, że tym razem to była tylko awaria.
          • Gość: mimi Re: Jak was wywalali z pracy? IP: 80.54.108.* 25.11.06, 12:57
            Ja się zwolniłam sama.
            Asystentka dyrektora, pierwsza umowa próbna na miesiąc, potem na 3 miesiące. Było cięzko, ale zdobyłam ogromne doświadczenie. Kiedy poprzednia asystentka wróciła z macierzyńskiego, szefunio przerzucił mnie na inne stanowisko - taka sama płaca, ale prestiż żaden i podlegałam głupiej babie, która pewnie ledwo skończyła zawodówkę. Popracowałam jeszcze 2 miesiące, znalazłam nową, fajną pracę i napisałam wypowiedzenie. Szefunio był trochę zmieszany, a nowa przełożona srała w gacie, że mu doniosę, że odchodzę z jej winy. Miałam wielką satysfakcję, że odeszłam i zostawiłam ją na lodzie, ale do szefa wysłałam sms-a na święta i dostałam przesympatyczną odpowiedź. W nowej firmie jest o niebo lepiej :)

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka