kazachstan Re: Tak daleko i tak blisko :) 02.05.04, 11:34 Dobry wieczor, masz racje Iwona troche sie u nas ochlodzilo. niestety wiekszosc mieszkan nie jest ogrzewana, ja u siebie w domu sam zainstalowalem ogrzewanie, bo moje dzieci jak byly male mialy astme i rozne alergie.i tak to zostalo, a teraz jak znalazl, wieczory chlodne, ale jeszcze nie wlaczam. po kolacji to rozgrzewam sie nalewka, to najlepsze i tu chcialem dodac, ze za wszsytkich zdrowie tez pije. za Asie tez, bo jestem pewien ze ona nas czyta, a ze nie pisze to moze tylko chwilowe. przeciez nie zostawi nas tu samych z tymi milionami, kto by to rozliczyl powiedzcie sami. piszecie z Polski ze weszliscie wiec do Unii, to ja ciekawy bardzo jak wszystko dla kraju teraz sie potoczy. czytalem taki ciekawy artykul, ze Polacy maja duzo dobrych pomyslow ale nie ma kto znaczy politycznie ich pokierowac.to znaczy teraz jak kto chce tak rzadzi to przypomina szlacheckie sejmiki.ja to nie mam nerwow do takich politykow, powiem wam szczerze. Tora i dobrze ze wlasnie tak napisalas, bo w zyciu to roznie bywa, i smutki i czasem weselej.jak ja napisalem o pogrzebie, a potem o tej babci co samotnie umarla, to niektorzy mieli pretensje ze umarlakow wyciagam. ale takie to zycie.nie zawsze radosne.dobrze wiec jest podzielic sie tymi smutkami tez, a na duszy robi sie od razu lzej. pozdrawiam Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: Tak daleko i tak blisko :) 02.05.04, 16:33 Melduje, ze flaga europejska wisi jak sie patrzy na ambasadzie RP w Moskwie, a nawet jakby lekko zaslaniala polska. Ponadto wszystkie smutki i problemy chyby juz od was odeszly, bo zebraly sie nade mna, odmeldowuje sie, jesli nie bede przez jakis czas pisac, to dlatego, ze jest gorzej moze ktos zdrowaske zmowi w mojej intencji, albo cos wypija, albo jedno i drugie... Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Tak blisko, a tak daleko.... 02.05.04, 19:37 O te unie to mnie chodzi, prosze szanownych panstwa... Bo ona, ta unia, niby juz jest i niby wszystko bedzie zunifikowane, ale daleko jeszcze do tego. Moze i lepiej, kiedy pomysli sie o wielu sprawach, ale i gorzej, kiedy pomysli sie o wielu innych. Granice niby otwarte z tej i z tamtej strony, ale nie do konca. Musimy pamietac, ze jeszcze nas tam skontrolowac moga, czasami tylko, ale jednak. No i juz zauwazylismy proby zachowania starych zasad, w imie interesow sasiednich, niby otwartych krajow. Oczywiscie chodzi glownie o kase tamtych krajow. Wiem cos o tym, bo na razie kosztowalo mnie to niemal 12 godzin pracy w piatek :-( I w nastepnych, unijnych juz czasach, pewnie bedzie podobnie...:-( Ech :-( A poza tym.... Znamy wszyscy to powiedzenie, ze fortuna kolem sie toczy.... Wydaje mi sie, ze w tym naszym forumowym watku toczy sie kolem od jednego forumowicza do drugiego, potem dalej, a potem wraca... Tak calkiem bez trosk i problemow zyc sie raczej nikomu nie udaje. No to niech przynajmniej szybko wraca! A propos; w naszej ulubionej grze pula siegnela kolejnego szczytu, bo jest juz $ 170 Million $ 90.4 Million Cash Value Czy emocje odpowiednio rosna? Pozdrawiam z Unii :-) Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: Tak blisko, a tak daleko.... 03.05.04, 02:50 Tizedik pieknie to ujelas :-) mamy tak blisko, tyle szmalu, zaczyna mi udzielac goraczka. nie ze jestem taki zachlanny, ja juz nie jestem taki mlody a ciagle naiwny ze marzenia sie spelniaja, popatrzcie sami jakie to byloby piekne.pozwole sobie marzeniom dzisiaj pofolgowac zupelnie swobodnie.i powiem wam ze to jest bardzo przyjemne na tym watku, ze mamy od czasu do czasu taki dodoatkowy bodziec.dla mnie to juz pelnia szczescia bylaby jakbym mogl sobie pozwolic i nie pracowac wiecej.wziasc za reke moja partnerke i wedrowac z nia od kraju do kraju, spokojnie, bez pospiechu, bez liczenia pieniedzy czy starczy, bez ogladania sie ze gdzies trzeba zdazyc, byc na czas. mysle oczywiscie o jakiejs przystani, gdzie dobrze wrocic czasem i rozprostowac nogi, jakis domek nad brzegiem morza, lub oceanu, ale mnie skromny wystarczy. cos w tym jest co piszesz Pysiek, jakis duzy urok w miejscu gdzie mieszkasz nad brzegiem oceanu ... no i widzicie mnie tez marzy sie.wygrajmy wiec:-) Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Dzisiejsze (niedzielne) niezrealizowane plany. 03.05.04, 04:18 Zdrowenko Wszystkim, plany maja to do siebie... Z kosciolem dzisiaj nie wyszlo. Wola boska i skrzypce. Zalozylem jednak, ze na pewno w maju. Zamierzalem rowniez "ogarnac" mieszkanie. Najwyzszy czas. Maj juz przeciez. Chcialem sobie tez przypomniec jakiego koloru mam krzesla i pomniejsze meble. Odkurzenie tez by sie przydalo. Dopuszczalem nawet male pranko. Usiadlem wiec na kanapie i ulozylem sobie strategie. Odkurzacza nie musialem wyciagac. Stal juz od przeszlo miesiaca na widocznym miejscu i czekal cierpliwie na prace. Wlaczylem i zaczalem odkurzac dywan. Bordowosc, zielonosc i granatowosc dywanu zaczela sie zdecydowanie pojawiac. Postanowilem uprecyzyjnic strategie sprzatania. Usiadlem znowu. Zadzwonil kolega z propozycja. Powiedzialem, ze sprzatam i nie moge. Nie moge napisac co powiedzial. Zauwazyl pozniej, ze tez powinien sprzatnac i zaczal sie glosno zastanawiac kiedy to ostatnio robil. Nie mogl sobie przypomniec. Zachwycilismy sie wspolnie porzadkiem u naszego zonatego kolegi. Jak on to robi, ze ma tak czysto? Kolega zaczal glosno spekulowac. Przypomnialem mu, ze mamy niedziele i urzedy sa zamkniete. Zmartwil sie. Pozostalo sprzatanie. Powiedzial, ze nie przeszkadza i ze chcial sie tylko razem napic. Nie moglem. Przeciez sprzatam. Wyrazil ubolewanie. Wlaczylem ponownie odkurzacz i ruszylem w nieodkurzona czesc dywanu. Zaczalem sie zastanawiac. Kto to odkurza w niedziele? Powinien to byc dzien spokoju i wypoczynku. I praca w niedziele to moze grzech? Wylaczylem odkurzacz. Pol godziny pozniej siedzialem z kolego przy barze w Le Castagne zastanawiajac sie nad dobrym dniem do sprzatania. Odkurzacza nie chowam poniewaz nie wiem kiedy bede znowu go potrzebowal. I poza tym lubie jego czerwien... Matrioszka, latwiej bedzie sie mi napic niz pomodlic za Twoja pomyslnosc jak widzisz. Zrobie to. I cos do ewentualnego przemyslenia. Moj ulubiony Mark Twain powiedzial, ze 75% naszych obaw nie sprawdza sie. Martwimy sie wiec za duzo i w wiekszosci bezpodstawnie. To dla mnie jest optymistyczne. Mar_za, jezeli ten meksykanski klub to tez restauracja to chyba tam bylem. Jest w szeregu innych restauracji w okolicach Placy Teatralnego. Dobrze robia mojito. I moje poczatkowe obawy co do obslugi dziewczyny z kolczykiem w nosie okazaly sie nieuzasadnione. Byla bardzo dobra i profesjonalna kelnerka. Bar po prawej stronie od wejscia :)). Znam jeszcze w Wwie druga z nazwa dwuczlonowa (chyba) od strony Marriottu w kierunku do Marszalkowskiej. Mozna siedziec na zadymionym podniesieniu. Lubie klimaty meksykanskie i troche mi sie juz nazwy ich wszystkich piepsza. Tizedik, chcialem zapytac dlaczego jestes Dziesiata (lecke?) a nie Dziesiec? Ze wzgledu na brzmienie? Widzisz jak nam kupa szmalu rosnie? Poeto, zacisnijmy wiec raz mocno kciuki za srodowe losowanie. Pieniadze podobno szczescia nie daja ale podobno lagodza bycie nieszczesliwym :))). Iwona, zainteresowalas mnie blizej T.W. Wiem teraz, ze Blue Valentine jest wysylana z F. Spiewa wspaniale. Mandarynko, po rozebranej cynamonowej babce nie zostalo nic w pamieci. Mam teraz pamieciowe miejsce na nowe cukiernicze doswiadczenie. Pysiek, czy to prawda, ze mozesz z Bossem z tarasu puszczac kaczki po oceanie? Gunther/Amigo, :))))))))))))). W miescie zjazd obstetrykow i ginekologow. Saba, jak leci? Slonecznie pozdrawiam Was Amigos, mojito. 22:18/22C/28 dni. Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 What about Asia??? 03.05.04, 05:38 Tak tu sobie ladnie piszecie, ale czy ktos sie zastanawial, dlaczego Asia sie nie odzywa??? ===================== mordor.mds.pl/peter Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: What about Asia??? 03.05.04, 08:00 Dzien dobry, no wlasnie dopiero co napisalem, ze bez Asi nie poradzimy sobie z rachunkami, pezciez to taka wielka suma do dzielenia a Ty Peter tu pytasz what about Asia? no wlasnie, what about? Ty chyba jestes najblizej to wpadnij do niej i spytaj. my tu czekamy, bez Asi i tak nic nie bedzie zdecydowane. a wy tez znowu o tych marzeniach, ja tam mocno stapam po ziemi pisalem o tym. lepszy wrobel w garsci i tak czlowiek sobie oszczedzi rozczarowania. pozdrawiam Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Re: What about Asia??? 04.05.04, 00:10 A moze to wlasnie Ty ja zdenerwowales swoim dogmatyzmem ultrakatolickim i brakiem tolerancji dla kochajacych inaczej? Pozdrawiam cieplutko. Ateista, nie obchodze swiat koscielnych i przyjaznie sie z gejami. Zone kocham, ale slubu koscielnego nie bralem. ===================== mordor.mds.pl/peter Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: What about Asia??? 04.05.04, 01:49 Dzien dobry, widzisz Peter taki juz jestem i pewnie juz sie nie zmienie.nie mysle, zebym to zdenerwowal Asie moimi pogladami, bo wydaje mi sie ze ona jest swiatowa kobieta i bardzo tolerancyjna.nie ty pierwszy komentujesz moje wyznanie, pysiek tez mi tu dopiekla, ze jestem najpierw katolik, a potem Kazik.tez Wasze opinie tego nie zmienia, a nie zaslaniam sie moja wiara przed niczym.moze masz racje z brakiem tolerancji, moje zasady sa bardzo proste: wedlug Bozych przykazan. ja nikomu nie mowie jak ma zyc, wypowiadam tylko swoja opinie, a po to jest ten watek, zeby wymieniac opinie. Twoja wiara a raczej jej brak mnie nie wzrusza, to jest Twoja prywatna sprawa. jestem na tyle tolerancyjny ze po prostu nie wtracam sie do tego, a nikt tu nie moze mi powiedziec, ze nie mam prawa napisac swojej opini.jesli czytasz uwaznie, to tez pewnie zauwazyles, ze ja zyje w ogole bez slubu z moja Pania. mozna wiec powiedziec, ze zyje nie po Bozemu.dla mnie to byla trudna decycja. pozdrawiam Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Re: What about Asia??? 04.05.04, 04:39 Ciekawa dyskusja sie tu odbywa. To interesujacy temat dla mnie. Pamietam, moja mama gleboko wierzaca swietej pamieci, zadnej mszy nie opuscila. Gdy ksiadz odwiedzal nas po koledzie, to musialem sie zgromadzic razem ze wszystkimi w najwiekszym pokoju i udawac swietoszka. Ale w innym pokoju ukrywal sie "Pan" mamy i dostal polecenie zachowania absolutnej ciszy. To chyba typowe dla tradycyjnej polskiej obrzedowosci katolickiej. Wybiera sie z wiary to co wygodne, ale odrzuca to co dokuczliwe. Oburza sie, gdy ktos nie obchodzi swiat koscielnych lub zyje z ukochanym tej samej plci, ale samego siebie mozna traktowac ulgowo i z pewnych zasad zrezygnowac. Ze smutkiem przeczytalem niedawno o tym co sie wydarzylo w czasie ostatniej audiencji u Ojca Swietego. Jeszcze jeden przejaw upadku wiary. Jak Ty sie tam uchowales? Pozdrawiam cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: What about Asia??? 04.05.04, 06:22 Peter, ja tam nie bede Ciebie ocenial ani rozgrzeszal, zyjesz jak ci sumienie pozwala. dla mnie ateista jest jakby duchowo ubozszy i mozesz tu sie obrazic, ale taka jest moja opnia. nie zgodze sie z tym co mi zarzucasz ze odrzucam z religii to co mi nie pasuje.uwazam wrecz odwrotnie, w moim zyciu wszystko jest jak Pan Bog przykazal. moja Pani wcale nie musi ukrywac sie w sasiednim pokoju, bo jest tez osoba wierzaca.nie mamy slubu niestety, bo wiesz dobrze ze kosciol nie zezwala na rozwody koscielne.ksiadz bywa w naszych obu domach i nie prawi nam moralow. o audiencji u Ojca Swietego nie czytalem niestety, a musisz pamietac ze ludzie sa tylko ludzmi, chociaz to tez nie usprawiedliwia wielu ich uczynkow. wiesz Peter ja jestem prosty czlowiek i zycie biore tak jak jest, nie zaglebiam sie w wielkie filozofie, nie wiem czy bedziesz potrafil mi napisac jasno, ja po prostu nie wiem do czego pijesz, bo obluda jest mi nieznana. pozdrawiam Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
mar_za Pomajowkowy powrot 04.05.04, 11:55 Powiem Wam, bolesnie sie wraca do pracy po kilku dniach wolnego a tym bardziej od mamusi (wtedy z jeszcze wiekszym zapalem sie marzy o jakims spadku, wygranej i zyciu niezarobkowym:-) Moze jak juz tak superduzo wygracie to sie ze mna tez podzielicie -jakies odpadki dla nowych forumowiczow:-). No wystarczyloby tyle, by nie pracowac tak przez rok.... A propos homoseksualizmu Z moich doswiadczen (a raczej obserwacji) wynika, ze czesto kobiety staja sie lesbijkami na skutek negatywnych doswiadczen z mezczyznami. Pewnie jest jakas czesc zdeklarowanych od poczatku, ale zdecydowana wiekszosc to kobiety "po przejsciach", ktore albo nie chca drugi raz ryzykowac, albo latwiej im znalezc pocieszenie u boku kobiet, bo te niby lepiej je rozumieja. Toma Waits Tez go bardzo lubie. Czuc w jego glosie, ze facet niejedno w zyciu przeszedl i barow tez niemalo odwiedzil:-) W Polsce malo znany. Kiedys puszczal Wojciech Mann w "trojce" jego plyty, ale bez wiekszego echa. Klub meksykanski Ten w ktorym ostatnio bylam nazywa sie "THE Mexican" jest polaczony z restauracja, ale nie miesci sie w okolicy Placu Teatralnego. Kelnerki a jakze zwracaja uwage (te w klubie ubrane na czarno w krocitkich kieckach, w kabarektach na nogach, z pepkami okolczykowanymi i naoliwkowana skora). Mysle, ze wielu panow z powodu takiej obslugi odwiedza to miejsce:-). W restauracji kelnerki nosza bardziej grzeczne oryginalne stroje meksykanskie. Pozdrawiam wszystkich i zycze milego tygodnia, Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Unijnie i z bolacym kregoslupem... 04.05.04, 15:44 Troche ta Unia dla mnie za pozno przyszla, tak ze trzy lata temu, ooo, wtedy to byloby cos. Ale i tak mam nadzieje wykorzystac ten fakt na swoja korzysc, chociazby planujac jakies nowe studia... Tuz przed polnoca wiadomego dnia znalazlam sie przypadkiem na Wrocławskim Rynku wsrod swietujacych i podchmielonych zdziebko ludzikow plci obojga. Wypiłam male pifko, mimo antybiotykowej kuracji, pogawedzilam sobie esemesowo i na zywo, i wrocilam do domku i łozeczka. Trafilam tez na koncert niedzielny, ktory staropolskim zwyczajem mial godzinne opoznienie i zaczal sie w okolicach 22. Bylo ok, moze repertuar nie powalal na kolana, ale coz, to moze byla jedyna okazja, aby wysluchac Stachurskiego na zywo, bo normalnie, to by mnie wolami nie zaciagnal. O koncercie i inych sprawach napisze innym razem, teraz musze szykowac sie powoli do wyjscia z domu. A tak jakos wolno sie ruszam ostatnio - pare godzin intensywnego kopania i oto efekty...Kopania ogrodka, oczywiscie, a nie lezacych osobnikow;) Tora, trzymaj sie jakos, jak Ci zbyt ciezko na duszy, to pisz, podziel sie ciezarem, moze bedzie lzej. Bede o Tobie cieplo myslec, pomoze na pewno:)))) Pfko tez nie zawadzi. Matrioszko: beda zdrowaski i procenty! Mozesz na mnie liczyc! Na mojego ANioła Stroza tez... Dziewczyny, fortuna kolem sie toczy, teraz bedzie juz tylko lepiej! No, to klikam na "do widzenia" Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Unia, Unia jedziemy z farma/studio/niepracowaniem. 05.05.04, 02:28 Zdrowenko Wszystkim, goraczka zlota w miescie. Loteria podbija bebenek. Pojawily sie luzno rzucone liczby 170. Niby nie reklamy ale tak jakos wbijaja sie w podswiadomosc. Sublimalnosc niby. Radio tez nie pozwala zapomniec. Urzedowo zorganizowany hazard. Najleniwsi ludzie wyszli z domow aby los kupic. Zaczyna sie slyszec opowiesci co by bylo gdybym wygral/la. A wiec i my z tym tlumem. Podroz pod prad w tym przypadku nie daje nam nawet cienia szansy. Oto one: 11 33 35 37 51 Powerball 01, 19 26 38 39 44 Powerball 18, 12 24 28 37 48 Powerball 08, 15 17 28 38 46 Powerball 37, 08 13 28 31 48 Powerball 31. Buena suerte dla nas. Do wygrania 170 milionow. Mar_za, nieoficjalnie sadze, ze Twoje roczne niepracowanie jest realne. Oficjalnie mamy od tego dwa ciala (nie moge napisac organ). Cialo ksiegowe - Asia i cialo dyrektorialne - Tizedik. Przypadek zrzadzil, ze wszystkie trzy jestescie zwiazane Warszawa. Trzymaj wiec kciuki tez. Pozdrowionka sloneczne, mojito. 20:28/14C/gazpacho/27 dni. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Unia, Unia jedziemy z farma/studio/niepracowa 05.05.04, 05:29 witam wszystkich, i uprzejmie zawiadamiam, ze nic, ale to nic mi sie nie chce.... powinnam to, powinnam tamto, a tu bezwlad i inercja ;)) sama pcham sie w klopoty.... niemniej jednak w razie czego zmobilizuje swoja energie i bede wspomagac oba ciala, jak i reszte cial, w wydatnym planowaniu wydatkow ;))))))) tymczasem pogoda piekna, oby tak dalej, no i bez zmian wiekszych w kazdej dziedzinie, no, ceny w nowej unii rosna, jak sie dowiaduje :((((( pozyjemy, zobaczymy, uklony i do nastepnego ;)) Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny forumowe dolki 05.05.04, 10:53 kazdy a nas odczuwa potrzebe zwierzen. zwlaszca kiedy cos cie gryzie, smuci albo trapi. opowiesz o tym komus i od razu jest ci lzej. kamien spada z serca nawet jesli nie zanlazlo sie rozwiazania problemu. pomaga samo wygadanie sie, oczyszcza psychike.sa jednak sprawy o ktorych nie chcesz rozmawiac nawet z najblizsza osoba, wstydzisz sie albo boisz, ze ciebie nie zrozumie. paradoksalnie latwiej nam wyzalic sie obcej osobie. anonimowosc daje poczucie bezpieczenstwa i otwiera psychicznie. poszukujac pocieszenia w trudnej sytuacji trafiasz do wrozki, astrologa, konsultanta feng szui albo psychologa.oni w pewnym sensie wzieli na siebie role spowiednikow, tylko nikt nie zarzuci ci ze grzeszysz. zreszta pojecie grzechu jest niemodne, jestes raczej zagubiony, bladzacy, nieswiadomy albo niedoskonaly.nie chcesz byc oceniany albo krytykowany, chcesz po prostu sie wygadac..i chcesz zostac wysluchany. w czasach kiedy zamiast listow pisze sie SMSy a rozmowa z druga osoba sprowadza sie do wymiany informacji w drodze z samochodu do windy, coraz wiecej odczuwamy potrzebe rozmowy twarza w twarz.dla mnie z pozycji emigranta tulajacego sie miedzy Polska i Niemcami, kontakty z przyjaciolmi i rodzina staly sie bardzo sporadyczne. takie watek jak Asi to jest cos bardzo przyjemnego bo mozemy sobie porozmawiac jak grupa przyjaciol, o wszystkim i o niczym. ostatnio cos wpadamy w dolki, niektorzy coraz mniej do nas zagladaja, a szkoda, dobrze by bylo ten watek podtrzymac aby nie wygasl. ja moze nie moge Was tu wesprzec wypiciem za Wasze zdrowie, ale zycze wszystkim najlepszego i sobie rowniez. Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: forumowe dolki 05.05.04, 12:44 masz racje Poeto, czasem latwiej porozmawiac z obymi o klopotach i problemach. Zawsze wysluchuje roznych historii w pociagu, na przystanku... I nie trzeba nic mowic, doradzac - osoby zwierzajace sie chca, aby je ktos po prostu wysluchal. TO czasem znaczy bardzo, bardzo duzo. Oooo, ale nam suma wyprzystojniala, ze ho hoooo....Mojito, trzymaj lapke na pulsie;))) Yvette, dzieki za poprawe humorku. Zdjecia przed i po makijazu, a takze po roznych przerobkach komputerowych pojawiaja sie czesto i mozna sobie porownac. I dzieki Bogu, bo czasem kompleksy rzucaja nam sie na mozg. Zazywyczaj chodzam bez makijazu, wiec od razu zrobilo mi sei lepiej, jak sobie pomyslalam, jak pieknie bym wygladala podrasowana makijazem i komputerowo. Ale i tak nie sklonilo mnie to nalozenia "kolorow wojennych", zbyt leniwa jestem:))))))))I francuskiego manicuiru teraz miec nie bede, bo za duzo grzebania w ziemi mnie czeka. Za to mam nowa letnia sukienke;)))) do nastepnego klikniecia zdrowka i wygranej nam wszystkim zycze. I tego co sie szczesciem zowie, aby zakonczyc jak najbardziej infantylnie:)) Ps. Lato, doslownie lato dzis nastalo, wszystko porozbierane po ulicach chodzi. No, moze tylko babcie i dziadkowie nosza plaszczyki:))) A to z powodu wiatru calkiem dzis gwaltownego w porywach;)) Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Zupelnie rano :))))))))))))))))). 05.05.04, 13:12 Witajcie wczesnie na nogach Wszyscy, taki tego zakret mac pracowity dzionek. Ciepelko zniknelo i slonce. Ludzie przykryci. Smieciarka mi wali kontenerami pod oknami. Iwona, tez tylko pare rzeczy mi sie chce. Nie duzo. Nie zmuszaj sie wcale. Poinercjuj sobie i juz. Samo przejdzie. Kciuki trzymaj :))). Poeto, z potrzeba wygadania sie jest tak jak piszesz. Zauwaz, ze starsi ludzie majacy mniej okazji to "wygadania" sie zaczynaja rozmowe wszedzie. W parku, kolejce, na ulicy... Trzeba ich czasem uprzejmie wysluchac. Mandarynko, co to za ubogi opis nowej letniej sukienki. Jak kolor? Material? Jak fason? Dlugosc? Kroj? Jak pod szyja? A rekawy? Z plisami czy bez? Kieszonki sa? Zamek? Guziki? Czy przez glowe? Jak w sloncu? Czy przeswituje? Ostatni raz daj nam taki kobiecy opis garderoby :)))). Pozdrowionka sloneczne bez slonca, mojito. 7:12/10C/pochmurnie/bez zupy jeszcze/dwadziescia szesc dni. Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik w nocy 05.05.04, 23:50 Melduje uprzejmie, ze jestem! Nie powiem, zebym byla w dolku, ale na pewno mnie nie widac spod calej sterty spraw sluzbowych, ktorymi jestem zasypana, tak jak sie spodziewalam. Wszystko przez te unie, prosze szanownych panstwa. Jesli ktos z was myslal, ze wszystko zostalo ustalone juz wczesniej, to informuje, ze sie mylil. No i efekt jest taki, ze po poznym powrocie do domu juz nic mi sie nie chce....:-( Nawet wygadac przed wami... Ech :-( Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik O matko! 205 baniek!!!!!! 06.05.04, 09:34 Nasza loteria siegnela szczytow dla nas wrecz niewyobrazalnych. $ 205 Million $ 107.3 Million Cash Value Sami popatrzcie www.powerball.com Tak sobie mysle, ze gdybym kiedys w zyciu wygrala na przyklad "marniutkie" 50 milinow dolcow, chyba dlugo bym je wydawala... Przynajmniej taka mam nadzieje....;-)))) Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: O matko! 205 baniek!!!!!! 06.05.04, 11:16 Dobry wieczor wszystkim, kochani do takiej sumy dotrwalismy, az w glowie sie nie miesci. trzeba by dobrej glowy, zeby nawet mala czesc tego wydac. trzymam wiec kciuki i wierze ze wygramy, bo zobaczcie ta wygrana bedzie sluzyla tylko dobremu celowi i ile ludzi skorzysta.z tej okazji to az wypije dzis za nasza pomyslnosc. popatrzylem dzis na dziennik i co to w Polsce sie dzieje, to przypomnial mi sie stan wojenny w Polsce, ze sklepow ludzie wszystko wykupuja.zebysmy w Polsce mieli dobrego solidnego przywodce coby przywrocil porzadek, ale widac to daleka droga. wszyscy jakos dziwnie zapracowani, do Gunthera to nie idzie dodzwonic taki chyba popularny, bo nie iwrze ze az tak duzo pracuje.ale piszcie piszcie nie tylko o szczesliwych chwilach, ale o troskach tez. pozdrawiam Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
mar_za Re: O matko! 205 baniek!!!!!! 06.05.04, 12:25 Dzien dobry lub dobry wieczor (prosze sobie wybrac wlasciwe) Zwazywszy na to, ze mojito zadeklarowal chec podzialu wygranej to tym bardziej trzymam kciuki za sukces loteryjny:-). Ale dotychczas jakos nie mam szczescia do wygranych. Skazana na pracowanie jestem niestety. Kiedys podczas jakiejs imprezy firmowej byla zorganizowana loteria. Co drugi los zawieral wygrana w postaci telefonu komorkowego. Szanse byly wiec bardzo duze. I co? Ano oczywiscie bylam w tych 50%, ktore nie wygraly. Choc z drugiej strony to moze oznaczac, ze male wygrane mnie omijaja, dla tej jednej jedynej, ale za to KONKRETNEJ! Lubie to optymistyczne myslenie:-) A w Polsce chyba nie jest tak jak w stanie wojennym. Troche zbyt mocne stwierdzenie. Pewnie pokazuja w telewizji jakies jednostkowe przypadki oprozniania sklepow. Ale nie oznacza to, ze wszyscy czynia zapasy na ciezke czasy. Media wyolbrzymiaja jak zwykle problem. W kazdym razie mnie rosnace ceny cukru kompletnie nie wzruszaja, bo herbate pijam bez niego:-) Z ciekawostek to powiem Wam, ze na inauguracyjnym posiedzeniu parlamentu europejskiego z udzialem nowych czlonkow, nasz przedstawiciel niejaki Andrzej Lepper zdazyl nas osmieszyc i nawet wylaczono mu mikrofon w trakcie wystapienia. Wstyd dla nas wszystkich! I rece opadaja. Pozdrawiam wszystkich i ide na obiad. Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Co tu tak pusto? 06.05.04, 21:57 Cisza na morzu, kto sie pierwszy odezwie, ten balwanem bedzie. No dobra, moge byc tym balwanem:))))) Zreszta niewiele mam dzis do powiedzenia, moze dlatego, ze padam na pysk, jak sie to nieladnie mowi, ze zmeczenia. I zmoklam dzis okropnie. Bo oczywiscie lalo jak cholera, pierwsza prawdziwie wiosenna ulewa:))) Sumka nam przystojnieje coraz bardziej, tylko glowna ksiegowa o nas zapomniala... Opis sukienki innym razem, dzis tylko napisze, ze dlugosc lekko za kolano, no i calkiem blisko ciala;) Ifa, jak tam weselicho? Wrocilas? Brakuje mi tych twoich interakcji:)))) Pysiek, jak tam spacery z Bossem? On cos ostatnio umilkl i go nie slychac. kasztany kwitna, nawet nie wiem, kiedy sa te matury, na wszelki wypadak caly czas trzymam kciuki, Tora. Mojito, pij, prosze, za mnie w sobote po poludniu, bardzo tego potrzebuje. Tylko ze u ciebie to bedzie dopiero 10 rano. Ale wierze, ze sobie poradzisz:)) Ivette, jak tam twoja niemoznosc i inercja? Tez mam takie ciagoty w tym kierunku, ale sie nie daje:) Mar_za, co mialas na obiadek? Masz racje, optymizm to jest to! Tizedik, daj znak czasem, ze zyjesz, nie zakopuj sie tak w tych papierach! Wiosna za oknem! Matrioszko :))))))))))))))) Kazik, nie wiem, jak to z cenami, cukier poszedl w gore, inne rzeczy tez pewnie pojda, moze zarobki takze? A tak w ogole to Morf ciagnie mnie za ramie i wzywa do spania, ale niestety, biedaczek, bedzie musial troche na mnie poczekac. A moze wiecej niz troche? Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Udane wakacje. 07.05.04, 06:13 Zdrowko absolutnie Wszystkim, pod koniec ubieglego lata wracalem z Mazur. Spieszylem sie. Bardzo sie spieszylem. Chcialem przed polnoca byc na przeprawie promowej w Swinoujsciu. Dwadziescia dwa kilometry meandrycznej drogi i dojezdzalem do Mragowa. Z reguly przed miastem stoi drogowka. Ostrzegajace mrugniecie zyczliwego kierowcy potwierdzilo moje przypuszczecia. Zwolnilem. Santana ciagnal Corazon Espinado. Rzut beretem i minalem Olsztyn. Moglem sie rozpedzic. Minalem Ostrode. Marc Anthony domagal sie od dziewczyny zadeklarowania - I need to know... Wjechalem na obwodnice Trojmiasta. Stopa nie podnosila sie z przyspieszenia. W bardzo dobrym tempie dojechalem do Redy i skrecilem na Wejherowo mijajac drogowskaz na Fuck. Ktos ze znajacych jezyk wydrapal litere P. Przed Leborkiem tez czesto stoi drogowka. Zwolnilem. Za miastem zabralem pare autostopowiczow. Jechali do Slawna. Santana wspominal Maria, Maria. Gadka szmatka - Slawno. Nabralem paliwa. Za Slawnem decha. I decha znowu. Spieszylem sie bardzo. Bardzo sie spieszylem. Momentami lecialem nisko nad droga. R. Kelly spiewal - I believe I can fly, I believe I can touch the sky... nomen omen. Wszedlem w zakret. Ostrzejszy niz mi sie poczatkowo wydawalo. Przez optymistyczny moment myslalem, ze zakret wyrobie. Mylilem sie. Szybkosc duzo za szybka. W polowie zakretu wiedzialem na pewno - nie wyrobie. Zaczalem stopa lekko piescic hamulec. Zauwazylem brak drzew na zblizajacym sie poboczu. Zaczalem mocniej hamowac. Wynosilo mnie zupelnie... Cisza... Potrzebowalem chyba minuty aby zorientowac sie co sie stalo. Odpialem pasy. Osunalem sie na sufit. Drzwi nie musialem otwierac. Wyszedlem przez otwor po przedniej szybie. Samochod lezal bezradnie na dachu opierajac sie przednimi drzwiami o drzewo. Z wyrwanego zamkniecia baku wylewala sie benzyna. Od zabudowan biegli ludzie... Przyjechala straz pozarna. Pokryla gruba warstwa bialej piany samochod. Przyjechala policja. Zaplacilem mandat. Z duza przyjemnoscia. Dotarla na miejsce karetka z bardzo zaniepokojona mloda Pania doktor. Przyjemnie bylo czuc terapeutyczny dotyk kobiecych medycznych dloni sprawdzajacych czy jestem ok. Wydawalo sie, ze bylem. Nie widzialem siebie jeszcze w lustrze. Nadjechala laweta. Wciagnela wrak samochodu na siebie. Odkrecilem tablice rejestracyjne. Pamiatka po 12 tysiacach przejechanych wspolnie kilometrach. Zaprzyjaznilem sie z samochodem. Byl super kompanem podrozy. Zaczelo sie sciemniac i zaczal padac deszcz. Ludzie zaczeli sie rozchodzic. Pani doktor zaproponowala mi jazde karetka do miasta i polecila hotel. W drodze do miasta usmiechalismy sie bez slowa do siebie. Oboje wiedzielismy, ze mialem bardzo udane wakacje... W ciagu tego lata spieszcie sie wolniej i rozsadniej. I koniecznie pamietajcie o zapieciu pasow. Po co zasmucac przyjaciol :)))). Mandarynko, bede pil za Twoja pomyslnosc dzisiaj wieczorem. W sobote rano bede mial przyzwoita ilosc alkoholu we krwi. Wszystko bedzie ok. Mam szczesliwa reke. Noge nie zawsze. Pozdrowionka sloneczne, mojito. 00:08/15C/dwadziescia cztery dni/bez zupy. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Udane wakacje. 07.05.04, 14:14 boze, Mojito, zmrozilo mnie na moment.... mam nadzieje, ze w tym roku nie bedzie zadnych excesow.... ;))) no, ja nie speeduje, bo i nie mam czym, ale sklonnosci jednak mam.... kurcze, az mi odjelo mowe, oddalam sie zatem w ma bloga inercje ;)))) Odpowiedz Link Zgłoś
mar_za Re: Udane wakacje. 07.05.04, 14:43 Witajcie, Na wczorajszy obiad byla salatka "Piccolo con Pecorino" . Skladniki: salata lodowa, jajko, pomidor, ogorek, oliwki, kukurydza, cebula, papryka pepperoni,szynka, parmezan, sos vinaigratte (chyba tyle). Bardzo smaczna. Do tego buleczki zwane wlasnego wypieku. Przymierzam sie ciagle do zrobienia takiej salatki w domu (przyznaje lojalnie, ze w tym jestem wyjatkowo dobra - zawsze planuje z rozmachem:-) Testowalam ogladanie swiata z samochodu odwroconego do gory kolami calkiem niedawno (w styczniu). Na szczescie obylo sie nawet bez karetki, za to tez z mandatem. Ku mojemu oburzeniu! Nie dosc, ze ledwie uszlam z zyciem, malo nie pozabijalam przewozonych dzieci to policja karze mnie jeszcze mandatem!. Dlugo wyjasniali mi powody wymierzonej kary, nie moglam jakos tego pojac. Samochod do kasacji(stan licznika nieco powyzej JEDNEGO tysiaca km). I potwierdzona wiara w istnienie Opatrznosci. I zapinanie pasow tez. Przynajmniej dla mnie. Ludze sie, ze ta nauczka mi wystarczy. Jezdze teraz ostrozniej, tak mi sie zdaje. W niedziele czeka mnie zaszczyt bycia chrzestna matka. Byloby milo, gdyby nie to, ze musze dzis nawiedzic proboszcza po odpowiedni swistek papieru, a jeszcze bo musze przy tym pojsc do spowiedzi:-) Wroce do Was (chyba?) swieta w poniedzialek. Trzymajcie za mnie kciuki (nie wiem czy pic wypada na te okolicznosc:-)), bo jakos mnie strach oblatuje. Wyszlam z wprawy w tej dziedzinie. A podobno chrzestna ma swiecic przykladem. Przynajmniej tam gdzie ta chrzestna bede. Ot zycie:-) A nad Warszawa burza. Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Udane wakacje. IP: *.akl.callplus.net.nz 07.05.04, 15:31 jak to kiedys sobie spiewalismy,, nad Warszawa bocian krazy wszystkie panny chodza wciazy,,,, to jest ameryka, to slynne usa :) przepraszam ze sie ciutke nie odzywalam, Peter i Kazik,, nie ma sie o co sprzeczac, milo mi ze o mnie pamietacie i sie o mnie martwicie, u mnie wszystko ok i mam nadzieje ze u was tez :)))) Mojito Ty w koncu wygraj te pieniadze bo to suma akurat dla nas :)) Matrioszka przepraszam ze dopiero teraz odpisalam ale nawet swojej poczty nie sprawdzalam pozdrawiam wszystkich bardzo cieplutko :) Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Do wakacji daleko... 07.05.04, 17:34 Rany Julek, co Wy mi o dachowaniach piszecie... I to jeszcze w taki sposob jakby to byla taka mala, nic nie znaczaca dygresyjka przy sniadanku. O swoim prawie wypadku nie lubie wspominac, bo oblewam sie zimnym potem na sama mysl, ze brakowalo paru milimertow... Asia, milo, ze jestes:))))))))))))) Bedziesz miala co dzielic w tym garazu:)))) Moje zielsko piknie rosnie, ale cosik mu zimno, bo sie trzesie na wietrze. czesc wsadzilam juz w skrzynki i na balustrade balkonowa hop. czesc jescze dorasta spokojnie i czeka na wielkopomna chwile... A ziolami sie zajadam:)Mniam:) Ide do moich knig:(((((((((((( I spac dzis nie ide. Morfa wysle na drzewo, albo do Mojito:) Dzieki za obiecane procenty, oddam z nawiazka innym razem;) Milego weekendu wszystkim zycze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tora Re: Do wakacji daleko i blisko zarazem IP: *.widzew.net / *.widzew.net 07.05.04, 19:21 Tangerin! Kochana moja! Bardzo dziękuję. Za to że jesteś, że piszesz, że czujesz! Matrioszka! Jestem z Tobą!!:))))))))))) Mojito! Ty może weź i wymyśl coś, żebyśmy już wygrali te dolce! To oczekiwanie jest nie do wytrzymania! Niniejszym oświadczam, że nie będę już nigdy w życiu pić trzech piw na jedno posiedzenie. Nowy dzień po tych przeżyciach był koszmarny i jeszcze ten "tupot białych mew"!! Pozdrawiam wszystkich!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yvona Re: Do wakacji daleko i blisko zarazem IP: *.rivrw5.nsw.optusnet.com.au 08.05.04, 14:04 leniowi nawet nie chce sie logowac ;)))) nieprawda, ferwor impresski, znowu ;)))) tak sobie umilamy wyjazd jednej z housemate :(( Matrioszka, caluski, napisalam, mysle i pozdrawiam :))))))))))))))) baaaardzo cieplo................ Asienko, fajnie ze jestes, juz sie balam, ze stracilas "interest" :)))))))))) a ja tak lubie twoje wpisy ;))))))) Mojito ;))))) i wszyscy moi ulubieni forumowicze ;))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) )))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) )))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) calusssssssssssssssssssski, Iwona ps. Pysiu, dzieki za birthday wpisss ;))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
mojito No, zobaczymy dzisiaj :))))). 08.05.04, 15:22 Zdrowko Wszystkim sobotnie i sloneczne, milo zauwazyc, ze glowa nic a nic po wczorajszym piciu/opijaniu. Picie powazne metodyczne bez kobiet. Chociaz one w myslal i rozmowach sie przewijaly i nigdy daleko nie byly. Tematy rozne. No i aktualny (teraz chyba juz 212 baniek). Dwiescie dwanascie to kierunkowy do Nowego Jorku i nazwa perfum Krystyny Herrera (?). Bar sie polaczyl w opinii, ze szmalu duzo za duzo dla jednej osoby i z taka forsa mozna by duzo zrobic dobrego. I jeszcze by zostalo... Forsa, forsa Mandarynko mysle, ze niepotrzebnie sie uczylas :))). Pamietalem i spokojnie i metodycznie swoje robilem. Twoje bylo naglace na dzisiaj a Tizedika, Tory, Matrioszki regularne. No i za nasze wszystkich ogolne. Asienko, milo Ciebie widziec po przerwie. Prosze zrob miejsce w garazu i odkurz liczydelko. Przy takiej fortunie bez GK (glownej ksiegowej) ani rusz. Iwona, przegapilem Twoje urodziny? Kazik, farmy rozumiem ogladasz? Obecnie duze i niedaleko od oceanu. Mandarynko, Morfa nie chce. Niech spada na szczaw. Mam do niego lekko uraze. Latawiec. Nie chce aby mnie juz usypial. Moze sie cos zmienilo i ma siostre albo kuzynke? Jemu tylko kobiety w glowie :))). Przypomina mi to stary dowcip. Gosc hotelowy zwraca sie do atrakcyjnej pokojowki i mowi: prosze mnie obudzic jutro pocalunkiem. Dobrze odpowiada pokojowka - przekaze Pana zyczenie portierowi :))). Pysiek, jak sie ma moj pal - Boss? A wiec nasze numerki na dzisiaj: 03 06 07 08 51 PB 31, 08 11 20 26 51 PB 20, 04 34 39 48 53 PB 35, 32 40 44 50 52 PB 14, 21 28 30 32 38 PB 10. Radio podalo, ze pula wzrosla do 212 milionow. Ma to do czynienia z duza iloscia sprzedawanych losow. Staly procent wplywow jest przeznaczony na wygrane. Ludziom nie chce sie pracowac :))). Bosze, jaki mam burdel w mieszkaniu. Kiedy ja to posprzatam i czy zdaze? Jak wygramy to... A w miedzy czasie ide niechetnie do pracy. Milego i pogodnego weekendu wszystkim, mojito. 9:22/15C/slonecznie/23 dni/chyba bez zupy dzisiaj. Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: No, zobaczymy dzisiaj :))))). 08.05.04, 16:06 Dzieki wszystkim, ktorzy podtrzymuja mnie na duchu i doradzaja. Wiecie, czasem tak na odleglosc mozna czasem lepiej cos poradzic, bez osobistych dodatkow. Niestety nie mam tutaj komu sie wyplakac, tym bardziej po polsku, wiec was zameczam. Trzymajcie kciuki. Pa Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: No, zobaczymy dzisiaj :))))). 08.05.04, 18:42 No to po kolei. Matrioszka, milo mi Cie znowu widziec, juz mi troche brakowalo Twoich postow, ale nie smialam popedzac. Zameczaj nas, ile wlezie, ja mysle o Tobie i Torze, trzymam kciuki zawziecie, chociaz mowia, ze zawzietosc to niedobra cecha. A moze wyslac Ci ta Trolle do Moskwy, co? Dzielna dziewucha z niej, wiesz? jak przeczytasz, to sie dowiesz...I na pewno poprawilaby Ci humor. nie wiem, jak poczta dziala w tej Rosji, ale przeciez nie bedzie to trwalo w nieskonczonosc:)) Tora, matury beda chyba w tym tygodniu, bo siostra licealistka chce mi sie zwalic na glowe w tym czasie, bo maja wolne. Wlasnie pije piwo w tej maturalnej intencji,w innych tez:))A tak na marginesie, moja droga, to Ty niezly pijak jestes, wiesz? Ten tupot bialych mew............. :)))))))))) Aaaa, skoro jestem juz przy piwie. Mojito! czujesz ten ciezar na szyi? To ja tam wisze i dziekuje za procenty. mam nadzieje, ze zbyt ciezka nie jestem. Calowac nie bede, bo sie zaczerwienisz niebezpiecznie. Chociaz to milo, jak facet sie czasem czerwieni.;) Egzamin zdany!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! I jakas pustke czuje w srodku, bo mysl o tym przedmiocie od kilkunastu miesiecy czaila sie gdzies z tylu glowy a teraz... Teraz jest radosc i ulga. juz mi nawet te inzynierskie nie straszne. Mimo, ze Morf pojdzie w odstawke, bo na spanko nie bede miala za duzo czasu. Eh, wyglada jednak, ze zostane wyksztalcona kobieta. Hmmm. No, dobra, wysle Ci zenska wersje Morfeusza, mam nadzieje, ze lubisz zielone wlosy i oczy, co? To taka irlandzka wersja, Ifa bedzie wiedziec, jakby co, to Ci wytlumaczy instrukcje obslugi. Ivette, Ty stary imprezowiczu:)))))) Baluj, baluj, to najlepsze lekarstwo na inercje wszechogarniajaca. Tez pojde w tango, juz niedlugo:)))))))))) Kazik, Gunther, Poeto! Co sie po katach chowacie? Gunther, Asia wrocila, do roboty:)))))))) Ta sumka wyglada przystojnie ogromnie, az boje sie na nia patrzec, aby sie nie zuroczyc. No to by bylo na dzis. Nie moge pisac, bo moj telefon popiskuje i wypluwa esmesmy. Trzeba odpisac i zrobie to z przyjemnoscia:))))) W planach mam takze skonczenie trzeciego pifka w milym towarzystwie. Wasze zdrowko:))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 How I hit the wall and didn't bleed ... IP: *.b.004.syd.iprimus.net.au 09.05.04, 11:28 Hoi wszystkim :)))) powiem Wam, ze powod mojej nie-obecnosci to praca, praca i jeszcze raz ... jestem equivalent of cockroach, ktos mnie tak w pracy sympatycznie nazwal: to znaczy, ze bede rozmawiac, przeprowadzac normalne transakcje, wykonywac normalne codzienne funkcje, i zadawac pytania bez odpowiedzi in the middle of nuclear explosion ... nie zebym byla tak pracy oddana, ale jak juz cos zaczne ... ;) nie ma to jak zycie praczki, hey ho !!!! Tangerin, o Balwanie i ciszy na morzu, to juz pisal kiedys identycznie Gunther, tez chcial zostac tym balwanem ;))))w miedzy czasie zostal bardzo dobrym kreslarzem w bardzo popularnym biuro projektowym w Sydney, tak ze widzisz wszystko przed Toba :)))) dziekuje za pamiec, ja tu coraz zagladam ale z [owodow podanych powyzej nie zawsze mam czas napisac.moje zielsko na tarasie rosnie doskonale, zastanawiam co zrobic, zeby nie roslo tak szybko :))))Boss zwykle jak ma problemy z nie- strawnoscia to wie nawet w ktora doniczke w-grysc ... Mar_za, wiesz ja lubie kontakt z zywym polskim jezykiem. czasem u mojej kolezanki ogladalam Polska TV. zgadzam sie z Toba, Leppert to taki smieszny czlowiek. ja mysle, ze ktos naprawde pomysli i zorganizuje mu odplatne wystepy w Stanach i w Australii :)))) Yvona, milo mi rowniez :)))) to tylko byl wpis by potwierdzic ze jestes bratnia dusza spod tego samego znaku :)))) Sax and Sex tez mi w duszy gra ... Asia, wiem ze mnie nie lubisz, ale wlasnie dlatego :))))))))))))))))))))))))))) ciesze, ze czasem odzywasz :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) no i w Australii mamy Mothers Day ! ja wychowalam bez, nie moge znowu wypowiadac na ten temat, tak sobie tylko pisze ogolnie z obserwacji i zupelnie obiektywnie. zawsze mnie zastanawiala matczyna madrosc, ktora usiluja przekazac dzieciom. moja Babcia miala gotowe porady na kazdy temat, tak jakby byla autorem 'Catchprases' on acid. byla rownie nie-zastapiona i niektore z jej rad utkwily mi w glowie do tej pory: - have an apple a day to keep a doctor away - always wear underwear in case you get hit by bus - eat your carrot and you will be able see in the dark kto tego sluchal ... rabbits ate carrots but they also do a lots of cool things ... nie, nie mowie o tym o czym myslicie ;)))) Gunther, Poeta L. Kazik malo ostatnio piszecie :)))) tylko Mojito tu wytrwal na posterunku. Kangur po wakacjach w Polsce chyba zaniemogl, albo zostal za-uroczony :)))) Peter wystepuje tylko w roli obserwatora, a TRO przestraszyl French Kiss i nie odzywa ... Mojito :)))) bardzo milo nas tu zabawiales, piles za zdrowie i powodzenie, ale, ale ... najwyzszy czas zebys odpoczal i pojechal na wakacje ;)))) jak zaczynasz powtarzac te same dowcipy, no kolego, klapa w tylek i pakuj walizke/plecak i ruszaj na holiday ;)))) dziekuje, za pamiec o Boss, ma bardzo dobrze, chociaz tez teskni za wakacjami. kaczki do oceanu ? z mojego tarasu technicznie nie-wykonalne, no chyba ze sam chcesz sprobowac ? ja prawde mowiac o niczym innym nie mysle/marze tylko wakacje, wakacje :)))) odglosy z lotniska, nie daja mi spac, mily/cieply glos hostessy zapowiadajacej, ze wlasnie: QA016 z Sydney via Singapur to London just boarding ... albo BA004 z Sydney via Kuala Lumpur, Dubai to Frankfurt ... albo ... oh, tyle jest mozliwosci ... moj plecak gotowy, tylko doloze pare personalnych drobiazgow i juz mnie nie ma :)))) wrazenia opisze, nawet te mniej cenzuralne ;)))) pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie Pysiek Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: How I hit the wall and didn't bleed ... 09.05.04, 12:27 Dobry wieczor, tempo na forum zmalalo,a suma do wygrania rosnie, az milo.no rzeczywiscie w takim wypadku takiej duzej wygranej trzeba szukac farmy blizej morza. wtedy tez pozostaja koniki do hodowania, ale mi to nie przeszkadza, jakis zwierz zawsze dobrze jak sie kolo domu kreci.byle tylko wygrac. u nas Dzien Matki dzis obchodzimy jak slusznie przypomnialas Pysiek. ty masz wyjatkowy talent zboczyc na pewien temat.kroliki to w Autralii plaga, mimo ze takie to sympatyczne zwierzaczki rozmnazaja sie rekordowo i co gorsze sa gryzoniami, wiec wrogiem farmerow.ja mialem tez kilka ale trzymalem w klatce. jednak jak mam mowic o hodowaniu, to najlepiej golebie. to tez taka slaska tradycja, miec kilka ladnych par i patrzec w niebo jak chodza. coraz chlodniej, dzis nawet zapowiadali deszcze i dzien coraz krotszy.Mojito napisal tu o swoim wypadku, bardzo ladnie bylo to napisane i jakby ku przestrodze.na ulicach w Sydney co i raz spotyka sie slupy albo drzewa przydrozne, udekorowane kwiatami,gdzie ktos stracil zycie.najwiecej niestety mlodych ludzi. wprowaddzili teraz zakaz spozycia alkoholu dla osob ponizej 25 lat. ja teraz tez nie jestem zupelnie w formie po wypadku, ale bym powiedzial, ze to byla niczyja wina.truck zakrecajac stracil balance i caly jego ladunek wywalil sie na moj samochod.dziekuje Bogu tylko, ze uszedlem z zyciem. tyle ode mnie, Asia milo ze nareszcie sie odezwalas, ja tam do nikogo zalu nie mam. Peter tez przeciez czlowiek i ma prawo napisac co mysli. tylko wytlumaczcie mi co to bylo o tym french kiss, chyba to przegapilem pozdrawiam kazik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Kroliki i tak dalej ... IP: *.b.004.syd.iprimus.net.au 09.05.04, 13:37 Witaj Kazik, ja chyba jestem niewinna ;) mimo co tu pisze, moje pisanie to niemowleta przy tym, co sie obnaza we wspolczesnej prozie, co pokazuje film. czlowiek jest istota seksualna od narodzin do smierci. podobno nawet noworodki maja erekcje, nie wiem bo nie mam noworodka, a sama bylam noworodkiem bez- penisowym i dawno. patrzac z boku na ta nasza planete w jej spowolnionym obrocie Kazik, ujrzymy, ze los czlowieka podszyty jest erotyka, z niej przeciez sie bierzemy. a potem nasze zycie dzieli na to w pionie i w poziomie. czlowiek jesli nie spi, robi w poziomie czasami rzeczy osobliwe. biolog da szybka odpowidz, ze to instynkt, ktory kaze naszemu gatunkowi dokonywac aktu re-produkcji ;)))) zupelnie jak nasi bracia mniejsi. nam wyobraznia pozwala ten akt poszukiwania partnera do zaplodnienia roz-budowac, roz-ognic ;)))) sluzy temu taniec, ubrania, nawet kuchnia i jeszcze pare ... jesli jednak podszewka naszej wyobrazni przesiaka jaskrawo sexem, to erotyka moze zaczac tracic swa sile. Swieto, ktore jest codziennie, przestaje byc swietem. podszewka erotyczna bywa ukryta pod koldra roznych religii, nawet tych, ktore sexu nie lubia. przeciez piekna "Piesn nad piesniami" bylaby wedle dawnych miar bliska pornografii i ten wzruszajacy wysilek Kosciola, by ten erotyczny utwor wytlumaczyc w sposob religijny ! jesli spojrzec prawdzie w oczy, to ludzie o wiele bardziej podszyci sa sexem, niz to okazuja. mysla o nim zaskakujaco gesto i czesto. wiekszosci ludzi bardziej do twarzy w ubraniu, niz kiedy paraduja nago. to samo dotyczy wyrazania swoich mysli i uczuc, one tez niech raczej beda ladnie ubrane. czego i sobie zycze :)))) and ... dobrze spytac Twoja Pania co jest french kiss :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: Kroliki i tak dalej ... 09.05.04, 13:48 bezpenisowy noworodek, no tego jeszcze nie slyszalem, dobre, bardzo dobre :-) Kazik, no tym razem kazik to sie nie wymigasz, musisz sprawdzic co ten french kiss jest a dam glowe sobie uciac ze twoja Pani wie.i tak niewinnie zaczales o tych krolikach i teraz nie masz wyjscia tylko caluj i opowiedz nam wrazenia. seks, erotyka, uczucia, ukrywanie mysli, ukrywanie uczuc.przyznacie chyba mi tu racje, ze wiele ludzi o tych sprawach nie potrafi mowic.ciagle jest to temat krepujacy, wstydliwy,bo mowic, czy w Polsce ktos mial jakas edukacje seksualna ? Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: Kroliki i tak dalej ... 09.05.04, 14:03 Dobry wieczor Poeto, co tu duzo dziwic, przeciez tego w szkolach nie uczono. przynajmniej za moich czasow.troche anatomii uczyli nas na biologii, ale wiecej bylo chichotow niz nauki, bo klasa byla wiadomo koedukacyjna. z rodzicami tez rozmowy nie bylo, to jak czlowiek zdobywal wiedze potem odbija sie na calym zyciu. no i ja myslalem, ze po mesku do tematu podejdziesz i wytlumaczysz koledze ten francuski pocalunek, a ty mnie do mojej Pani wysylasz. no i jak to.Gunther odezwij sie ino, wiem zes obrotny w temacie. pozdrawiam Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: Kroliki i tak dalej ... 09.05.04, 14:09 Kazik, przeciez nawet jak nie wiesz to sama przyjemnosc pozwolic kobiecie pokazac i wytlumaczyc w praktyce :-) Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: Kroliki i tak dalej ... 09.05.04, 14:15 ja w szkole mialem wiecej szczescia, bo mielismy nawet lekcje poswiecone tolerancji seksualnej, przychodzili do nas rozni seksuolodzy na pogawedki, rozmawialo sie nie tylko o sprawach intymnych i budowie anatomicznej, rozmowy byly tez o gwalconych, bitych kobietach, o antykoncepcji, o zboczeniach seksualnych. nie chce tu sie wywyzszac ale chodzilem do dobrego liceum w Wwie. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Dzien nauczycielki. 09.05.04, 14:24 Witam Wszystkich porannie, widze, ze temat o rana edukacyjny. I kto to zaczal? Ja osobiscie bylem bez zadnej szkolnej edukacji seksualnej. I gdyby nie poswiecenie i praca po godzinach nauczycielek to w swiat wyjechalbym niewyedukowany. A tak troche edukacji liznalem. Chwala nauczycielkom i ich edukacyjnym talentom. Niedzielnie pozdrawiam, mojito. 8:23/11C/22 dni/zupa chyba bouillabaisse albo french onion (cebulowa). Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: Dzien nauczycielki. 09.05.04, 20:24 A tutaj swietuje sie dzis Dzien Zwyciestwa. Rosjanie sprytnie wymyslili, ze jesli jakes swieto przypada w dni wolne od pracy to swietowanie przenosi sie na dni pracujace, w zwiazku z czym jutro bumeluja. Niektorzy to juz od 1 maja zrobili sobie labe (o rany wlasnie wala fajerwerki, mam nadzieje, ze synek sie nie obudzi, bo boi sie ich panicznie), Moskwa namacalnie opustoszala, wiekszosc siedzi na daczach. Sklepy przewaznie i tak otwarte swiatek, piatek czy niedziela, brutalny kapitalizm ma swoje prawa; ale niektore powieslily sobie karteczke „remont”. Nie wiem natomiast, czy znany jest tu Dzien Matki, trzeba pytanie zglebic przy okazji. Pamietam, ze w Anglii to on jest jakos wczesniej, a w Polsce nie fruwa po niedzielach; zdazylo sie, ze w jednym roku swietowalam go 3 razy, a 2 lata temu wcale, pojawiajac sie w nie tym kraju co trzeba w dzien swieta. Wszystko wzgledne. Fajny dzien dzisiaj, na basenie bylam i na spacerze majowym, teraz cieply deszcz. Uczcilam go lodami. Zawiadamiam, ze wykielkowaly mi palmy. Sama nie moge uwierzyc. Z dwu ziarenek dwa kielki. Dobra, koncze, bo zaraz przybedzie osoba gadajaca i bedzie tu caly tydzien. Niby ja lubie, ale jakby tu powiedziec - zajmuje zbyt duzo miejsca. Tangerin, dzieki za propozycje; mysle, ze ktos mi te ksiazke przysle, jakis przyjaciol, ktorzy wiedza, ze czekam na nia ponad rok chyba mam. Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: Dzien nauczycielki. 09.05.04, 20:45 Tangerin! A Tobie gratulacje z okazji zdania egzaminu!!! To teraz juz z gorki i inzynier (podziwiam) Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik bank rozbity!!!! 09.05.04, 23:40 Ja tylko na moment, przede wszystkim z ta wlasnie informacja: Bank rozbity!!! Jeszcze nie wiem, przez kogo, ale wiem na pewno, ze nie przez nas :-( Rany Julek, ktos zafasuje ponad 100 milionow zielonych gotowka.... Nie udalo mi sie odpoczac przez weekend, a wlasciwie - wyspac, bo po tygodniu wczesnego wstawania na tym mi zazwyczaj najbardziej zalezy. A dzis spedzilam dzien m.in. w towarzystwie nieslychanie glosnych dzieci. Za duzo decybeli przez kilka godzin :-( A jutro znowu do kieratu :-( Tangerin - gratulacje :-) Dzialaj tak dalej! Tora - denerwujesz sie? Kasztany juz fest kwitna... Pysiek, pod tym linkiem www.wiadomosci.tvp.pl/ mozesz ogladac polskie Wiadomosci i Teleexpress z jednodniowym opoznieniem. Wejscia sa na dole strony, po prawej. Mojito, Caroliny Herrery 212 niezle pachnie, wlasnie niedawno dostalam polowe (podzielilysmy sie z tzw. elementem :-) A Tizedik wybralam z racji brzmienia i pisowni (bez ichnich znakow diakrytycznych), natomiast lecke bylo znacznie wiecej, tyle ze potem z umiejetnosci na nich nabytych nie musialam korzystac. Pozdrawiam wszystkich :-) Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: bank rozbity!!!! 09.05.04, 23:58 No to do nastepnego razu! kiedys musi sie udac:) Qurcze, nasz Dyrektoriat jednoosobowy pracuje nawet w niedziele. :))) wow! Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: Dzien zwyciestwa 09.05.04, 23:55 Wg mojego Taty, to dzien zwyciestwa byl wczoraj, czyli osmego, z powodu roznic czasowych - tu 6 godzin do tylu, tam 12 do przodu, gdzies 2 do tylu i tak w kolo Macieju. jakos metnie sie wyrazam, ale zmeczenie + kolejne pifko, wiec wybaczcie. Pysiek, podziwiam Twoj talent! Ledwo sie pojawilas, a juz panowie, jak te pszczoly do miodu, na skrzydelkach szeleszczacych sie zlecieli. Qurcze, to sie nazywa magnetyczna osobowosc, czy jak tam.;) Jesli chodzi o balwany, to roznie bywa, do biura projektow to ja sie nie nadaje. A tak BTW, Gunther, gratulacje Stary! Edukacja seksualna. Hmm, w szkole jako takiej nie bylo, owszem, przerabialo sie cos tam na biologii w podstawowce, pani nie byla wstydliwa, chichoty potepiala wzrokiem gromowladnym;) Troche mialam przez nia klopotow, bo kiedy przerabialismy budowe narzadow plciowych meskich i probowala odpytac panow klasowych, to spotkala ja kleska, pomeczyla pare pan z podobnym rezultatem az jej spojrzenie padlo na mnie. Mialam do wyboru banke albo odpowiedz, a ze zalezalo mi na 5 na koniec, bo wtedy jeszcze ambitnym pacholeciem bylam, to odpowiedzialam. Na piec, oczywiscie. I od tego czasu uwazana bylam za experta jesli chodzi o "ptaszki meskie", co w czwartej bodajze klasie podstawowki za komplement uznane byc nie moze. pare dni pozniej jakis nabuzowany hormonami osmoklasista zapytal sie mnie, czy jestem dziewica, bo on ma nadzieje, ze nie. I juz do konca szkoly patrzono na mnie podejrzliwie. Moj matematyk wyzywal mnie od lolitek, a ja o Nabokovie do 2klasy liceum nie slyszalam, wiec nawet obrazic sie nie moglam. Ale na wszelkie pytania odpowiadala mi mama, tak wiec nie musialam bazowac na podworkowej wiedzy typu, ze dziecko "robi" sie 8-10 godzin non stop, bo inaczej nic z tego. A, zrobilam sobie dzis test na inteligencje, na jakiejs angielskojezycznej stronce. Pytania logiczne pominelam, niektore jezykowe tez, bo jakos moj zasob slowek angielskich i powiedzonek madrych az takich wyzyn nie siega. Wyszlo mi 120, co wynikiem jest dobrym, biorac pod uwage owe pominiecia, ale co mnie zdziwilo: Your Intellectual Type is Visual Mathematician. This means you are gifted at spotting patterns — both in pictures and in numbers. These talents combined with your overall high intelligence make you good at understanding the big picture, which is why people trust your instincts and turn to you for direction — especially in the workplace. And that's just some of what we know about you from your test results. Bo ja matematycznego talentu nie posiadam, numerki nie naleza do rzeczy, ktore tygryski lubia najbardziej. Raczej humanistycznym typem jestem. No dobra, przyznam sie, ze gospodarke energetyczna zaliczylam na 5, ale to chyba kwestia przypadku byla, bo akurat calki mi sie nie trafily. Za to inzynieria procesowa hmmm:((((, automatyka i automatyzacja - po prostu podeszly mi pytania, ale ogolnie:((((((((((, z rysunku technicznego to bylam najgorsza na calym roku, kepski ze mnie inzynier bedzie, he he. Reszty szczegolow mojego profilu nie znam, bo firma kazala sobie zaplacic, a ja az tak enelygentna nie jestem, aby tracic kase, ktorej nie posiadam. Matrioszka, jak zapomna, chociaz tego nie zycze, to daj znac:) Nie bedzie problemu, przeciez wiesz. Milego swietowania Ci zycze:)) No, koniec tego gadulstwa, pora spac. Jutro nowy cudowny dzien:)))) Caluski dla wszystkich. Ale nie francuskie, tylko normalne, w czolko na dobranoc. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Dzien matki tez. 10.05.04, 02:52 Witajcie Amigos, niedziela ladna. Pracowita. Bezkoscielna. Perspektywistycznie pieklo na horyzoncie. Amerykanie zabieraja mamy na lunch (w niedziele brunch) i obiad. Dzwonia i kartki okolicznosciowe sla. Ja osobiscie jestem juz pokrecony i rozdarty jak sosna. Nie zdecydowalem kiedy ten dzien celebrowac. Dzwonie wiec teraz i mowie, ze zadzwonie za dwa tygodnie ( chyba) wowczas gdy jest to swieto w kraju. Yeah, Pysiek, wakacji potrzebuje i towarzyszacych im spraw. Powtarzanie dowcipow dowodem. Ale dowcip mnie rozbawil ponownie. I przestraszyl wasami portiera. A na marginesie to nikt jeszcze chyba nie zasnal calowany na dobranoc. Budzenie pocalunkiem zrozumiale. Uspienie chyba niemozliwe. Chyba, ze pocalunkiem zagranicznym :))). To takie bardzo patriotyczne i optymistyczne, ze lubisz kontakt z zywym jezykiem polskim. Milo mi, ze Boss ma sie dobrze. Dzieki za zaproszenie. Moze z koncem roku przylece kaczki popuszczac i patyki Bossowi porzucac do oceanu. Wolno zaczynam za nim tesknic. Kazik, a wiec Ty i ja to seksualne samouki. No, prawie samouki. Zapytaj swoja Pania o ten french kiss i napisz co powiedziala. Kobiety wiedza wiecej od nas. Zwazywszy, ze my wiemy nieduzo. Poeto, ja niestety w szkole przez seks na przykladzie motyli z trudem przebrnalem i bardzo sie zniechecilem cala ta seksualna edukacja entymologiczna. Tizedik, fajny ten link. Czasami zajrze i zadziwie sie :)). Widze, ze dalas nam ta hiobowa wiadomosc prosto miedzy oczy. Do nastepnego wiec. Karoline H. tez lubie u Pan. Mandarynko (slodko wiszaca), gratuluje. Teraz z racji edukacji nie bedzie mozna pewnie do Ciebie pisac niepowaznie :(((. Chce Ciebie zapewnic, ze wiszac na szyi masz ciezar akurat. Nie za ciezko nie za lekko. W sam raz. Dobrze wisisz. W letniej sukience? Matrioszka, addychaj :))))). Pozdrowionka sloneczne Wszystkim absolutnie, mojito. 20:52/24C/pisalem juz dzisiaj/jednak bez zupy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Pysiek rozgryzlas mnie IP: *.akl.callplus.net.nz 10.05.04, 09:24 No popatrz Pysiek a ja myslalam ze sie tak dobrze kamufluje i ze nigdy na to nie wpasniesz,, no ale w koncu mam conajmniej dwa powazne powody zeby cie nie lubic, pierwszy to ze dzwonisz do nieznajomej baby kiedy ona choruje, drugi jeszcze bardziej powazny - przysylasz jej polskie czekoladki do kraju w ktorym takowych nie ujrzysz a do tego nawet adresu nie podasz coby mozna Ci bylo chocby kartke wyslac masz absolutna racje, nie cierpie takich bezinteresownych bab :))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol ach, to Sydney..... 10.05.04, 14:47 kochani moi, obiecuje, ze na nastepnej impresssce nie bedzie czerwonego wina :((((( zatrulam sie piekielnie, i to nie iloscia, niestety... cala niedziela zmarnowana, bol, goraczka, niejedzenie, i tak do poniedzialku wieczorem, w dodatku mam noz na gardle, oups, wize znaczy sie, w piatek mam interview, no i jeszcze dokumenty w lesie, ze tak powiem, jutro do galopu z tym wszystkim... ale dzis mila rzecz mnie spotkala - odwiedzil mnie w pracy pan niejaki, znany jako agent Smith, wzglednie Elrond ;))))) a ja gapa nie poznalam go, dopiero jak placil karta, to rzucilam okiem i sie zawiesilam zupelnie ;))))) i tak caly dzien mam ;))))) tak, ze nawet mnie ten rozbity bank nie ruszyl; to czekamy na nastepna kumulacje ;)))) a tak swoja droga, to ciekawe kto sie oblowil?? bedziemy wiedziec?? Tizedik, a co wlasciwie znaczy tizedik?? wrzucilam w slowniki netowe i nic, cholerka... Ja Mothers Day tradycyjnie, z polska data, inaczej by kartka i prezencik nie doszly ;)))) no to caluski, pozdrowionka, i do nastepnego klikniecia ;))) Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: Pysiek rozgryzlas mnie IP: *.c.002.syd.iprimus.net.au 10.05.04, 14:54 Witaj Asiaaaaaaaaaaa :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))) oh, jak ja tez nie lubie takich Bab jak Ty :)))) widzisz dobrze kamuflujesz, tylko jak tu niektorzy monitory za-instalowali to wszystko widac ;)))) powiem szczerze, takie baby co to nie dosc ze swoj dom i rodzine maja, to jakby im malo, zakladaja druga rodzine ... na forum. to co ? bys lubila ? nee ... i do tego podrywaja wszystkie najlepsze partie na forum ... :(((( i pozwalaja nosic sie na rekach :( i jeszcze jakby malo bylo, to potrafia napisac od serca ... i dla serca :)))) i jeszczeee takieee babyyyyyyyy, to lubia isc pod prad, bo jak idzie sie pod prad to mozna dojsc do zrodla prawdy :)))) wiesz jak czasem nie zgodzimy i mamy totalnie odmienne zdania, to nas obie w pionie trzyma ;) obie nie mamy wtedy zbyt dobrego samopoczucia i bardzo dobrze. zbyt dobre samopoczucie, czyli pycha (grzech glowny!) gubi nawet moralne autorytety ;)))) cieplutko i slonecznie pozdrawiam Pysiek PS a w ogole Asia, ten number byl rezerwowany przez Numbata, czekal na ten moment az 100 wpisow, zeby zrobic tradycyjne pod-sumowanie, a Ty mu odebralas ta przyjemnosc ;)))) Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: Pysiek rozgryzlas mnie 10.05.04, 15:08 Dobry wieczor, no Asia chyba po takich komplementach to nie zostawisz nas tu. Ty przeciez nam matkujesz na tym forum dobrze Pysiek napisala, kazdemu ladnie potrafisz odpisac i co najwazniejsze znajdziesz ten czas zeby napisac, a nie jak to my piszemy od humoru. wieczor dzis bardzo chlodny, w kominku napalone a i ogrzewanie w sypialni tez wlaczylem. jakis czas i wieczorem altanka odpocznie, chociaz w ciagu dnia jak slonko ladnie swieci to calkiem cieplo. to w Australii jest wlasnie najgorsze te duze skoki temperatury w ciagu jesieni i zimy. Iwona to winem mozna sie zatruc? nie slyszalem jak to sie stalo powiedz. zwykle to chorym sie jest ale z nadmiaru. i tyle co w Polsce pilo sie roznych trunkow, bimber i inne watpliwej jakosci, to nigdy nie udalo mi sie zatruc. no kac, to co innego. pozdrawiam kazik Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin bez tytulu... 10.05.04, 15:10 Ej baby, czy Was da sie nie lubic? Taka ta licytacja przewrotna;) Yvette, co Ty za wino pijasz, co? Tak sie urzadzic, no no... Trzymam kciuki w piatek wiec, za te wizowe histeryje:) Bedzie oki. Tizedik, to po wegiersku, czyz nie? jak Ty to kiedys pisalas: "kolejny" Wychyl sie zza papierow i pomachaj do nas! Slonce wylazlo zza chmury, ide wiec sie troche ponaswietlac. Ale i tak zimno, za zimno na sukienki:( ps. Eeee, Mojito, wakacje za pasem, wypoczniesz! Odpowiedz Link Zgłoś
mar_za Re: bez tytulu... 10.05.04, 17:15 Poniedzialkowo witam, nie swieta:). Do spowiedzi nie poszlam w weekend, choc publicznie sie deklarowalam. Pojde pewnie za to do piekla... Ale jak juz nie jeden to mowil na forum tam podobno jest weselej i nie samotnie:-). Jakos od dawna nie lezy mi posrednictwo osob trzecich w moich sprawach z Jego Wysokoscia i juz. Swoja droga to ciekawe - pojsc do piekla za niezbyt osobiste stosunki z duchowienstwem? Chyba niemozliwe:-).... Znow nie dalam sie podporzadkowac ogolnie przyjetym zwyczajom. Tyle w ramach wyjasnien. Boli mnie glowa. Od rana pije wode mineralna, bo bezczelnie siostra na moich oczach wczoraj na wage weszla. Nic tylko mineralna zywic sie musze, bo 10 kilo roznicy stoi mi przed oczami. Lato lada dzien, a ja w takiej iluzji zyje, ze zle nie wygladam. Dowod naoczny mialam wczoraj. Jest zle!!!!!!! Nie wiem jak dlugo mi ten stan potrwa, bo ogolnie wyznaje zasade, ze lepiej byc szczesliwym niz chudym:).W fazie obecnej stawiam na chudosc. Ciesze sie, ze ruch na forum sie ozywil i mozna Was znow poczytywac w wiekszej ilosci.Pozdrawiam, Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa bez spowiedzi 10.05.04, 19:14 zawiadamiam, ze siewodnia w dzien pabiedy addychalam przeplynelam sie stateczkiem po rzece Moskwa jak prawdziwy turysta Moskwa miasto okiem turysty majowego patrzacego z rzeki ladna jest jak sie zaczyna nieladna to statek zawraca:-) mar_za, na wszelkie bezczelne zachowania siostr (znam to, znam to) mam metode podnoszaca samopoczucie: nabywam spodnie o numer za duze; przyznaj sposob iscie matrioszkowski Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Numeracje takie i rozne. 10.05.04, 20:37 Zdrowenko Wszystkim, termometr erekcyjnie idzie do gory, Dwadziescia piec C dzisiaj i ma byc do trzydziestu jutro. Prawie-nagosc niektore ochladza ale podnosi temperature innym. Musze kupic worek z lodem albo dwa... Na optymistyczan nute z loteria jestesmy coraz blizej. Glowna wygrana padla w Pennsylwanii (Washington Crossing). Najwieksza w dotychczasowej historii. Szczesliwiec ma 60 dni aby zadecydowac czy chce wygrana rozlozyc na 29 lat rocznych wyplat czy od razu lyknac 110.2 minus 25% podatkow. Dotychczas sie nie zglosil. Pewnie konsultuje z prawnikiem i doradca finansowym. Z numeracja inna ciekawa sprawa. Projektanci mody i sprzedajacy konfekcje damska celowo zanizaja numeracje aby kobiety po przymierzeniu entuzjastycznie garderobe kupowaly. Manipulanci cholerni :))). Yeah, wakacje ida. Odpoczne. A moze zmecze sie inaczej. W okolicach odkrylem dla siebie przybytek sztuki/kultury/tanca. Bar - LOIE (Fuller). Interesujaca kobieta. Kolezanka po fachu Isadory Duncan. Zamierzam w srode tam usiasc i jednym ciagiem uzupelnic poziom promili we krwi i walnac za pomyslnosc Waszych wyzwan wizowych, wagowym, maturalnych elementarnych i innych. Sztuke piekna nalezy wspomagac. Slonecznie, mojito. 14:37/25C/21 dni/moze tylko gazpacho. Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: Numeracje takie i rozne. 10.05.04, 21:38 Numeracja ubraniowa jest bardzo dziwna... Czasem nawet 34, czyli xs, jest dla mnie za duze. A dodam,ze nabralam cialka w okresie zimowym i w wiosennym czynie to nieprzerwanie. A co sie bede przejmowac? pewnie powinnam, bo po raz chyba drugi robia mi sie love handles, jeszcze nie rzucajace sie w oczy, ale jednak ja te zaczatki dostrzegam. Moja kumpela mowi,ze chyba lupe przykladam, ale i tak wiem swoje. Niechby sie w biuscie odkladalo, ale widocznie komorki tluszczowe maja swoje preferencje. A o gustach sie nie dyskutuje. A z tymi ubraniam to mam klopot takze dlatego, ze mala jestem:( Statystyczna Polka mierzy podobno 168 cm, i coz z tego, skoro do piet jej nie dorastam. Mar_za, wlasnie wchlaniam lody, w kolejce trzy marsy. i zastanawiam sie, czy by sie na jakis fitness nie zapisac w koncu. Kolczyk sie juz zadomowil, nie powinien sprawiac trudnosci. U spowiedzi bylam calkiem niedawno, ale taki cyrk odstawilam,ze hoohooo. Bylam swiadkiem na slubie i myslalam beztrosko,ze sie upiecze, a tu nie, ksiadz wstrzymal cala ceremonie i do konfesjonalu zaciagnal. Ale byla jazda...Dobrze, ze ksiadz poczucie humoru mial, bo kiepsko by sie to skonczylo. I zadna aureolka nad glowa mi sie nie zaswiecila. Zreszta na drugi dzien zgrzeszylam, bo sie nie pojawilam na niedzielnej mszy. odsypialam, bo poszlam spac po 9 rano. A wiec spotkamy sie w piekle, hmm, mile towarzystwo bedzie, nie ma co:))))) Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: Numeracje takie i rozne. 11.05.04, 00:01 A propos numerkow (losowanych, losowanych :-), to mielismy w naszym Lotku i w Powerballu az trzy takie same liczby w sobotnim losowaniu. Popatrzcie: PB: 3 9 17 37 43 39 Lotto: 2 9 16 28 37 43 Gdyby tak znac je wczesniej, to moze by sie udalo w obydwu krajach cos wyszarpnac... Tymczasem w PB nadal trwa oczekiwanie: www.powerball.com/powerball/pb_stories.asp Unknown Pennsylvania May 8, 2004 Undecided $213,200,000 annuity $110,230,721 cash Przez moment sie ludzilam nadzieja, ze moze Mojito gdzies jakis los w mieszkanku zagubil, ale juz nam wyjasnil, ze nie :-( Mandarynka, swoich numerkow ubraniowych w Stanach bys nie znalazla; koniecznosc kupowania w sklepach dla dzieci murowana :-) Ja tez mieszcze sie w dole tej stawki, ale tycio wyzej. Ale jak wchloniesz troche wiecej (i troche dluzej) tych lodow, to pewnie wybor bedziesz miala wiekszy...;-) Kontynuujac temat numerkow; chyba juz tutaj mowilam, ze "tizedik" to w wegierskim liczebnik porzadkowy, dokladnie: dziesiaty/a. Wybrany jako nick tak sobie, bez uzasadnienia, poza tym tylko, ze w tamtym jezyku liczyc umiem...;-) Melduje, ze roboty mam faktycznie duzo, chociaz niekoniecznie z papierami ;-) Takie czasy, ze komputer zastepuje je w stopniu znacznym. I to wszystko male piwo, gorzej, ze dzis po jakis dwoch godzinach pracy osiagnelam stan furii, ktory przez nastepne tylko wzrastal. W rezultacie bylam tak zmeczona, ze w domu niemal natychmiast padlam. Dobrze, ze nie obudzilam sie nad ranem, a jeszcze przed polnoca. Dzieki temu moge zaraz isc spac...;-) Tora, trzymam kciuki, bo wiadomo, ze tez rodzice zdaja mature, serwisy.gazeta.pl/zdrowie/1,51210,823327.html Matrioszka, fajnie, ze znalazlas czas, chec i nastroj na rozrywki :-) Zaraz, zaraz, a dlaczego my tutaj juz sie swietujemy? Swieta niby mamy nowe, ale historyczne daty chyba jeszcze nie pozmieniane? Iwona, no to juz wiesz, ze jestem "dziesiata"... Dzialaj w sprawie tej wizy, bo jak nie, to cie popedze...:-) Mam wprawe w popedzaniu w tym temacie...;-) Pysiek, Asia, milo was znowu widziec. Kazik, u nas tez dzisiaj kominki trzeba by "wlaczyc". Zimni ogrodnicy dopiero od srody, ale juz jest zimno. W (ciepla) srode znowu drinkowanie u Mojito; pamietaj, nieustajaco...;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tora O matko kochana-matura!!! IP: *.tvsat364.lodz.pl 11.05.04, 00:18 Ludzie!!Ratunku!!! Mój mały bejbisek jutro pisze język polski!!! Stan histerii osiągnął poziom nie spotykany dotąd w naszym domostwie!! Jest już po północy, a ja miotam się jak oszalała, chociaż wiem, że jutro muszę wcześnie wstać.Muszę dać mu pyszne śniadanko, poprawić krawat i ucałować na szczęście w czółko. On sam twiedzi oczywiście, że nic nie napisze, że nie zda, albowiem nic sensownego już mu w głowie nie zostało - tylko pustka! Mój ślubny wybył z resztą potomstwa na drugi koniec Polski, no i ja sama muszę sobie dać radę z tym całym pasztetem. Grunt to młodemu nie pokazać, że się człowiek boi i jest przerażony, bo jeszcze mu sie udzieli. Więc strugam wariatkę, robię słodkie minki, gadam głupoty ponadczasowe, aby tylko go odstresować i troszkę wyluzować. No cóż - jutro dzień prawdy! Jak sobie poradzi z polskim, to reszta jest "pikuś".Znaczy się matma i fiza, jak mawiają młodzi to dla młodego nie problem. Tylko ten polski!!!!! Humanistą to on niej jest. O matko kochana!! Idę spać. Przynajmniej spróbuję, chociaż troszkę, nie myśleć, nie histeryzować, a przede wszystkim wierzyć w niego, no nie? Maturalne całusy w czółko dla wszystkich!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tora Re: O matko kochana-matura!!! IP: *.tvsat364.lodz.pl 11.05.04, 00:25 Bardzo dziękuję wszystkim tym, którzy ciepło i pozytywnie myślą teraz o mnie. Ale dużo więcej pozytywnych fluidów potrzebuje teraz mój "mały". Nie żałujcie wiec mu tego i podsyłajcie jutro całymi wiadrami, nie, kontenerami. Najlepiej między 9:00 a 14:00 czasu polskiego! Dziękuję wszystkim za słowa otuchy! Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: O matko kochana-matura!!! 11.05.04, 00:51 Rany Julek, ale ja sie dzis na forum udzielam. Tora, jak mowilam (pisalam), ze trzymam kciuki za Ciebie, to oznacza, ze za Twojego "malego - duzego" tez:)))))))))))))) Posle mu aniola stroza, na mojej maturce sie spisal bezblednie, wie to i owo, bo przeciez uczyl sie razem ze mna. Tzn. mam nadzieje, ze jeszcze pamieta, bo to qrcze 9 lat minelo. Tora, on nie ma innego wyjscia, jak tylko zdac, no pomysl. Juz wkrotce bedziecie skakac oboje do gory z radosci i szczescia:)))) I pamietaj o matczynym buziaku w czolko. Koniecznie. Nie wiem, jak Wy, Matki, to robicie, ale to zawsze dziala. Sama nadstawiam czolko, he he. Dorosla pannica i takie numery. Ale skoro dziala, to dlaczego nie. No dobra, strzele sobie malego drinka przed snem w Waszej intencji, bo niestety, jutro rano musze byc trzezwa do bolu i nie bede mogla pic miedzy 9 i 14. Ale bede cieplo myslec:))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Pysiek rozgryzlas mnie IP: *.adsl.xtra.co.nz 11.05.04, 02:43 Pysiek faktycznie nienawiscia do mnie kapiesz jezeli wypisujesz takie bzdury ze ja Numbatowi przyjemnosc odebralam,, ja kurcze nigdy w zyciu zadnemu facetowi przyjemnosci nie odebralam jezeli nie dalam ,, ladnie to tak mnie oczerniac na forum zeby wszyscy o mnie zle mysleli ,, jak Ty facetowi odebralas przyjemnosc i chec do roznych rzeczy to dobrze? nie pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mojito No, dosyc spania Tora, wstawaj... 11.05.04, 05:49 Dzisiaj masz Wielki Dzien. Zanim bedziesz gryzla nerwowo swoje zbielale i zacisniete kurczowo kciuki masz pare spraw do zrobienia. Ze sniadankiem nie przesadzaj. Dobre, ale nie za duzo. Nie chcesz aby syn zasnal podczas egzaminu trawiac z luboscia Twoje sniadanie. I spoko (na razie). Za duzo syna nie zapewniaj, ze wszystko bedzie ok. Raz/dwa razy powtorz i wystarczy. Jak sie nam, mezczyznom, pozwoli to nie bedzie konca naszym powatpiewaniem w siebie i we wszystko z nami zwiazane. Lubimy byc zapewniani. Cholernie lubimy. Z pocalunkiem tez uwazaj aby go nie oslabic. Mocny i zdecydowany, pare sekund trwajacy wystarczy. Zadnych takich tam dworcowych pozegnan. Oslabiaja. Zaplaczesz ze zdenerwowania jak sie za nim drzwi zamkna. Nie teraz. Nie przypominaj o zadzwonieniu natychmiast do Ciebie po egzaminie. Zadzwoni sam. Albo nie zadzwoni. Wola boska i skrzypce. Da sobie rade. Na pewno napisze. Przeciez to Twoj syn. Sluchal tyle lat Twojej Polszczyzny. Czy chcial czy nie chcial :))). Z krawatem tez za duzo nie kombinuj. Raz popraw i wystarczy. Za czeste poprawianie krawata do niczego nie prowadzi. Wkurza nas. Mozesz baknac, ze jakikolwiek bedzie wynik i tak go bedziesz lubic ( z kochaniem uwazaj poniewaz dorastajacy mezczyzni od mam tego za czesto nie chca slyszec). Z wdziecznosci za to lubienie bedzie sie staral. Za duzo rad nie dawaj i tak nie bedzie mial do nich glowy. I nie opowiadaj: Jak ja zdawalam... To jest jego dzien. Twoj tylko od odchodzenia od zmyslow. Jak juz wyprawisz go za drzwi usiadz sobie spokojnie i wpadnij w panike. I zacznij sie denerwowac. Nic na to nie poradzisz i inne rady sa bezcelowe. Szkoda, ze nie mozesz sobie przed praca walnac jednego lub dwoch. Cholerna szkoda... I wal do pracy. Nie powinnas sie praca dzisiaj przejmowac poniewaz i tak nic dzisiaj nie zrobisz. Nie bedziesz miala glowy. Spoko, mamus. Teraz mi nie uwierzysz ale pozniej przyznasz racje. WSZYSTKO BEDZIE OK. Powtorz na probe jeszcze bez przekonania zbielalymi lub pogryzionymi wargami. WSZYSTKO BEDZIE ABSOLUTNIE DOBRZE. Trzymaj sie dzielnie, histeryzuj w miare, dobranoc, mojito. 23:49/23C. Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: No, dosyc spania Tora, wstawaj... 11.05.04, 07:06 Dobra, Tora! Za Twojego syna trzyma dzisiaj kciuki nauczycielka jezyka polskiego. Musi sie udac! Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa tssyt, Tangerin 11.05.04, 07:12 szepnij cicho jak mala jestes? nie moze byc ze mniejsza ode mnie Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: tssyt, Tangerin 11.05.04, 08:07 co tu takie same male niskie kobietki, Asia malutka, Tangerin, Matrioszka ... moja partnerka tez niewielka, wzrostu modelki nie ma, a podobno minimum 170cm ? no ja to bym konkurowal z Guntherem, ale on cos ostatnio sie nie pokazuje tutaj wiec nie moge sprawdzic ile to on wzrostu ma, prawie 2 metry? no ja taki wysoki nie jestem, mam 190cm.Gunther odezwij sie czasem, razniej nam bedzie tutaj z paniami dyskutowac, mam nadzieje ze w dole nie siedzisz ? nastepne setka zaczela sie wymiana zdan, sympatycznie sobie tutaj panie prawicie komlementy, chociaz jakis maly zgrzyt daje sie odczuc w Asi wypowiedzi. kto to mialby byc uszkodzony i przez kogo? Tora sercem i duchem jestem z Toba, bez przesady chlopak sobie poradzi. trzymam kciuki ale to chyba juz po ptakach? Tizedik link doskonaly, ale mam ubaw teraz :-) Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: Pysiek rozgryzlas mnie 11.05.04, 09:29 Hi Asia :))))))))))) success is not final, failure is not fatal: it is the courage to continue that counts :))))))))))))) Am I failure ? for the list of all the ways technology has failed to improve the quality of my personality, please press '3' Cheeeeers Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Pysiek rozgryzlas mnie IP: *.akl.callplus.net.nz 11.05.04, 10:50 pressing 3,, testing, testing , testing ,, i knew it :)))) cheeeeers :))))) Odpowiedz Link Zgłoś
mar_za Re: Numeracje takie i rozne 11.05.04, 17:40 Dzien dobry, Pierwszy dzien matur za nami. Choc pewnie nerwy potrwaja do ogloszenia wynikow. Trzymam kciuki za powodzenie maturzytow. Na pewno sie uda synowi Tory, nie ma innej opcji:-). U mnie nadal zywienie korzonkowe. Efektow nie widac. Ale nie tak predko!...powoli...cierpliwie...czekam....Bede informowac o skutkach. Niestety tez naleze do istot lilipucich. Ale ten wymiar mojego ksztaltu nigdy specjalnie mnie nie stresowal. Za to ten mowiacy o szerokosci co jakis czas powoduje kompleksy:-). I wtedy przyjazn z korzonkami odzywa. Do pewnego czasu ciagle kupowalam ubrania za male, wmawiajac sobie, ze nowa kiecka w rozmiarze numer mniejszym bedzie mnie motywowac do zrzucania zbednych kilogramow. Teraz juz nie czynie tych bledow. Zal oddawac nieuzywane ubrania:-)Ale dobrze byloby zatrzymac sie na dluzej w jednym rozmiarze. Tanegrin ten rozmiar 34 to czysta abstrakcja. Ja matka dwojga "Piranii" uwazam 36 za idealny (dla mnie). Taki jest cel diety korzonkowej. Zobaczymy czy sie zisci.Co tam najwyzej pojde na zakupy do sklepów reklamowanych przez mojito:-). Bedzie napisane na metce to co chce zobaczyc:-) Pozdrawiam cieplo Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: Numeracje takie i rozne 12.05.04, 10:19 no to wyglada ze wiekszosc dziewczyn tutaj to niskie, chociaz jeszcze nie wypowiedzialy sie Tizedik, Pysiek, Saba, Tora (chyba pytanie nie na czasie ;-) Saba to chyba teraz bardziej wszerz niz wzwyz? nie bylo dawno od Ciebie raportu jak tam brzoskinka, czy juz arbuzek?i tez ciekawy jestem jakiego wzrostu jest Pysiek, bo wszystkie Holenderki ktore poznalem to baby ogromne, mezczyzni zreszta tez.Saba moze potwierdzic.nieraz Holendrzy przyjezdzaja do Niemiec na zakupy to widze jakie to bractwo dorodne.to ogromni ludzie. Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: Numeracje takie i rozne 12.05.04, 18:06 Hejka! Jesli chodzi o wzrost, to nawet w porywach nie przekraczam 160cm, mieszcze sie w przedziale 158-159.5. Od czego to zalezy, to nie wiem. Ale mimo rozimaru xs lub s, to kawal ze mnie baby;) (numeracja szwankuje i tyle) Kompleksow z tego tytulu nie posiadam, bo niby dlaczego. Kiedys marzylam, aby byc wyzsza, a potem zamienilam marzenia na bardziej interesujace. i mozliwe do spelnienia. Mar_za, co Ty za korzonki jesz? Moze chociaz jakas trawe dorzucisz, co? Salate, szpinak itd... Tora, mam nadzieje, ze matura spiewajaco poszla. A ja mam dzis podly humor, mam dosyc bycia workiem trenigowym, na ktorym kazdy wyladowuje swoje zle samopoczucie. Nie lubie sie klocic, zanim cos powiem, to zawsze licze do 10 albo i 100, ale wczoraj miarka sie przebrala i nastapil maly wybuch po doliczeniu do 200. no ilez w koncu mozna, no ile? i teraz musze znosic nadasane miny i pelne niemych wyrzutow spojrzenia. Dlaczego stawiaja mnie w sytuacji miedzy mlotem a kowadlem? Cokolwiek nie zrobie, bedzie zle. No i dobrze, ide na spacer... Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Chwilowe zachmurzenie :))))))))))))))))))). 12.05.04, 21:11 Zdrowka i slonca Wszystkim, Mandarynko, wyladuj swoj zly nastroj na mnie. Mam juz zainstalowane nowe zlenastrojowochrony. Mozemy je sprawdzic dopoki sa na gwarancji. W zwiazku ze zblizajacymi sie nieuchronnie wakacjami trudno mnie teraz zirytowac. Licze sobie dni i splywa po mnie jak po kaczce. Czniam i juz. Mysle o wakacyjnych zauroczeniach :))). Co do kobiecego wzrostu to wiekszosc mezczyzn nie dyskryminuje. I zgadza sie, ze osobowosc liczy sie zawsze przede wszystkim. Na pewno na dluzsza mete :))). Rozchmurz sie wiec i keep smiling, jutro bedzie lepszy dzien. Na pewno! :)))))))))))))))))))))))))))))))))). mojito. 15:10/30C/19 dni/zupa vichyssoise (zimna, krem z ziemniakow i porow). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yvona kwestia wzrostu IP: *.rivrw5.nsw.optusnet.com.au 13.05.04, 00:54 szybciutko, przed wyjsciem na zajecia, bo mnie kusi.... wiec sadze, ze wydatnie podnosze srednia wzrostu z moimi 178 cm ;))) ale ile mnie to zdrowia kosztowalo w liceum, a juz na pewno cala pierwsza klasa, wszystkie noce przeplakane (a wtedy jeszcze bylo mniej, uroslam rowniez na studiach, 2cm co prawda, ale zawsze ;))) no i co wy na to?? ma to swoje plusy i minusy, bo panowie lubia jednak dominowac (w ostatecznosci moze byc wzrost ;)))) caluski, Wysoka Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
numbat Re: Pysiek rozgryzlas mnie ha:)ha:) ha:) 13.05.04, 05:15 Gość portalu: Asia napisał(a): > Pysiek faktycznie nienawiscia do mnie kapiesz jezeli wypisujesz takie bzdury ze > > ja Numbatowi przyjemnosc odebralam,, ja kurcze nigdy w zyciu zadnemu facetowi > przyjemnosci nie odebralam jezeli nie dalam ,, ladnie to tak mnie oczerniac na > forum zeby wszyscy o mnie zle mysleli ,, jak Ty facetowi odebralas przyjemnosc > i chec do roznych rzeczy to dobrze? > > nie pozdrawiam Witam absolutnie wszystkich:))) znowu zajeta bestia bylem coz, zycie sklada sie z roznych niespodzianek. Jest tyle spraw...i sprawek ze wogole glowe mozna stracic ( via Irak), ale stwierdzam ze wogole glowy sa potrzebne, w koncu mamy fajny klub ( ktos kiedys o tym napisal) a wogole, moje blizsze i dalsze dusze ja bardzo lubie przyjemnosc: kiedy mam lyk czerownego winka( wczoraj wypilem toast za to zby byl spokoj - no nie az tak ( wymian mysli i pogladow) na tym forum. Bo jak kiedys mawiala, moja pra-pra pra -wszystko w zyciu zdarzyc sie moze...a to co sie nie zadarzylo....to i tak sie zdarzy:))) zreszta to juz 13 maj....jak ten czas szalenie "ucieka", a mnie sie wydaje ze to dopiero (wczoraj- przedwczoraj sie spotkalismy),kiedy wszyscy usiedlismy, w takim wielkim klubowym pokoju...kelner ( lub kilku kelnerow...a moze sympatycznie ladne kelnerki:)) podaly drinki...na stolach staly swiece, w tle grala jakas fajna kapela... ktos wpadl z gitara..i tak zwyczajnie, ktos mial(a) np. stres ( jak w "Casablance") stalo gdzies pianino...ktos utalentowany zagral blusa ,gdzies otworzyly sie drzwi i wpadla grupa ciekawych moodych...i tych "mlodszych dusz"....wszyscy wymieniali poglady ,i sprawy te wazniejsze...lub te najwazniejsze- ktos nucil jakies wiersze-kompletny liberalizm ,polaczony troche z lekke negacja- pozytywna, bo w koncu nasz klub polega na tym, zeby nie tylko bylo:...przyjemnie i fajnie....ale czasmi potrzebna jest : nostalgia, placz przez smiech, zart zyciem pisany....podroze do konca zrozumienia, fale ktore sa grozniejsze- niz mysli czlowieka....spojrzenia wokol- gdzies, w galaktyczne mogniecia nad nami...to wszystko moi drodzy jest potrzebne....ale tez w klubie, potrzebne sa i nowe i stare fotele...jakies podroze do swiata innego. Ach zycie...zycie kto je nie poznal ten powinien, wpasc do naszego klubu. Ostanio spogaldajac w nocy -na ogromny wrzechswiat- (zastanawialem sie nad nazwa dla naszego klubu?) Mam kilka propozycji , ale coz poniewaz jestesmy wolnym ludzmi:)))( czami oczywiscie), w koncu nie mamy oraganizacji jako takiej:))) nie mamy wewnetrznych partii politycznych- praktycznie nie mamy opozycji:))( czami mamy opozycjonistki:)) ale wlasnie o to chodzi ,jak mawiala moja ...pra..pra, kiedy spogladalem na ten caly wszechswiat nad nami..(juz nawet wiem jak nazywaja sie uklady nad nami..bardzo ladne nazwy)...: Sother Cros- czyli "Krzyz Poludnia (fantastycznie w tym momecie ,w nocy wyglada) Milk Way- "Droga Mleczna) Canopus w konstelacji-Nebula-Clastra Super Nowa- Puppis Vela Mimosa Crux Acrux....to tylko z pewnych spojrzen, nad nami to wsztsko doskonale widac miedzy. kwietniem a czerwcem na poludniowej stronie -naszej planety. Pare dni wstecz byla ogroman pelnia ksiezyca!!!! cos fenomenalnego. Poszedlem do tutejszego klubu ,ratownikow morskich ( jestem czlonkiem tego klubu), usiadlem na tarsie...i wyobrazcie sobie, zamowilem butelczyne winka ( lagodne biale wino...pogoda byla ok)...i obserwawalem kompletnie zblizony ksiezyc do lustra oceanu, cos fenomeanlnego praktycznie (mialem mala lornetke)....widzialem kompletne plamy, czli dokladnie widac bylo rozne sprawy ksiezyca. Chyby cos takiego , widzialem gdzies ( moze 10 lat temu w Zachodniej Australii) naprawde widok ktory, pozostaje do konca zycia. Bo w tym momecie ksiezyc pokazl, swoja prawdziwa sile- i oblicze....i wyobrazcie sobie moi drodzy ze, kiedy (byla chyba 10 wieczorem...juz w buteleczce pozostalo troche kropelek:)))...popatrzylem ponownie na ta ogromna tarecze...i wiecie co zobaczylem ze ten KSIEZYC-usmiecha sie do mnie....nawet widzielem oczy....noc i wogole byl jakis taki fajny...( a poniewaz byla wogole pelnia ksiezyca ...wiec znowu nie moglem spac:))) tak to bywa kiedy jest pelnia... ale do czego zmierzam...wlasnie do nazwy naszego klubu... Poddalem pewne propozycje- oczywscie ,pozostawiam sprawe otwarta ,poniewaz wiem ze, moga pojawic sie inne nazwy:))) zapraszam do wymyslenia nazwy- klubu. Nastepnym razem opowiem historie ktora sama w sobie jest:)))) taka!!!! ....sparawa zdarzyla sie tutaj i nie tak dawno:))) okazlo sie ze pewna rodzina, w buszu znalazla- swinke tak!!! nie byloby ,nic w tym dziwnego gdyby nie to, ze ta swinka -stracila mame gdzies w buszu...i nie znala innych swinek!!! a ta rodzina miala malego psiaka. Coz sie stalo-swinka od malego, wychowywala sie z tym pieskiem- myslac ze jest pieskiem -nie swinka:)))) tak! tak- razem z tym pieskiem :jadla jedznie z korytka:))) piesek opiekowal sie swinka:))) byl praktycznie "jej mama" ,kiedy swinka dorosla:)) (miala juz okolo-200 kg...piesek mial-kilkanasci kilkogramow- taka "mala bestia") wiec ten piesek oprowadzal swinke po "zagrodzie" razem z nia sie bawil...kompetny odjaz:)),razem sie tarzali w pisaku:)) kiedy dziennikarze tutejsi-odkryli sprawe swinki i pieska- rodzina pozwolila zrobic tylko kilka zdjec- (bo powiedziala ze nie chce ,stresowac ani swinki-ani pieska:)))podobno swinka poddana obserwacji- zachowywala sie jak prawdziwy aktor...fenomenalnie wyobrazacie sobie :malego pieska- ktory oprowadza ogromna swinke :))) podobno weterynarz ktory badal swinke- stwierdzil ze.... "Ona ponizewaz nigdy nie widziala innej swini- wiec wydaje sie jej ze jest psem:))) doskonale!!!! coz zegnam na razie-do nastepnego klikniecia. ps. Asia pozdrawiam cieplo-bo u Ciebie juz powli zaczyna sie zima. Ach...w koncu (naprawde), wpadne ktoregos dnia na New Zeland...a wtenczas wino...wino...a moze wodeczka poleje sie rzeka pamieci...bez pamieci:)))) bo zycie jest ciaglym odkrywaniem :)))) Trzymajcie sie cieplo ,dusze- klubowego dotkniecia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Pysiek rozgryzlas mnie ha:)ha:) ha:) IP: *.adsl.xtra.co.nz 13.05.04, 06:57 ohh Numbat Ty tak zawsze ladnie piszesz ze az sie rozmarzylam,, tez nieraz obserwowalam jak sie ksiezyc do mnie usmiecha, ma takie smiejace oczka i przemily usmiech ciesze sie napisales bo jak widzisz Pysiek mnie oczernia ze Ci przyjemnosci zyciowe zabieram a ja niewinna jak dziecie :) ,, dzieki za wiadomosc milo znowu Twoj glos uslyszec :) pozdrawiam cieplutko, u mnie prawie zima pogoda w kratke raz letnia raz jesienna, najgorsze to ze dni krotkie, no ale aby do wiosny Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: Pysiek rozgryzlas mnie ha:)ha:) ha:) 13.05.04, 10:44 ale to rozgryzanie Pyska trwa,i trwa, moze i ja dolacze, tylko nie wiem co ja moglbym rozgrysc,taka jestes tajemnicza. Iwonka Ty znaczy masz wzrost modelki, czego to wiec plakalas po nocach. ja uwielbiam wysokie dziewczyny, wszytkie na nich ladnie sie prezentuje cokolwiek zaloza. moja partnerka ciagle narzeka ze cos ja pogrubia albo nie pasuje, ze za mala, dlugosc garderoby ciagle tez pod wzrost dopasowuje, no i te obcasy. niestety ciagle wysokie, czasme nawet az za wysokie, ze wspiera sie na mnie. ja lubie jak kobieta na przyklad zalozy buty sportowe. Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: Pysiek rozgryzlas mnie ha:)ha:) ha:) 13.05.04, 11:41 Pysiek, przestan gryzc i rozgryzac!!!!:) Numbat, qrcze, mam wrazenie, ze Cie znam, ale wiem, ze to niemozliwe. Tamten facet byl Angolem, inzynierem "od ropy i gazu ziemnego", podrozowal po swiecie w zwiazku ze swoja praca i nie tylko: Oz, NZ, Bliski i Daleki Wschod,itd, co pare miesiecy, tygodni bywal na lotnisku i wtedy zawsze wpadal do nas do pubu. I wtedy rozmawialismy. I te wszystkie Twoje wypowiedzi brzmia jak jego, to naprawde niesamowite. Ten klimat, aura, osobowosc... Numbat, jesli jeszcze powiesz, ze masz smiejace sie oczy kloru orzecha i takie fajne kurze lapki w kacikach oczu i opadajace na czolo wlosy barwy dojrzalego zboza to... I bez podtekstow moi drodzy, tamten pan byl jednym z pubowych osobnikow, o ktorych sie pamieta, bo tak jakos zapadaja w pamiec mimochodem i czlowiekowi jakos fajniej, ze tacy ludzie bywaja:) Mojito, fajnie, ze masz te nastrojochrony, cholerka, nie pamietam, jak to sie nazywalo, nie omieszkam ich wykorzystac. Zachmurzenie powoli przechodzi ze mnie na niebo. I w ogole to wczoraj byl fatalny dzien fatalnych wiadomosci:((((( Ale jakos to bedzie, no bo jak? Fajne jest to zycie, mimo wszystko;) Ivette, podejrzewalam, zes postawna osobka, po tej stopie, na ktora ciezko buciki w Polsce dostac.:) Masz moj wymarzony wzrost, wiesz? Tyle chcialam miec w pierwszej klasie. Mie plakalam po nocach, ale bylam najmniejsza w klasie, a klase mialam wysoka, u mnie bys sie nie wyrozniala, jedna dziewczyna mierzyla ponad 180. Poeto, nie wiem, ile Dama Twego Serca wzrostu ma, ale ja rzadko nosze obcasy, pomykam po swiecie w butach na totalnie plaskich podeszwach i dobrze mi z tym:) Czasem narzekam, bo jak mam kolejny raz skracac spodnie, to mnie trafia. A miniowki to dla mnie grzeczne spodniczki przed kolanko;) Matrioszko, co tam u Ciebie? Ifa, przestan sie droczyc i napisz cos! :))) A skoro mowa o nieobecnych, to Tak_o, przeciez czytasz, przyznaj sie, czekam na potwierdzenie:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tora Matura i wzrost i coś jeszcze IP: *.tvsat364.lodz.pl 13.05.04, 12:29 AHOJ! Jeśli chodzi o maturę mojego "małego" no to napisał. Polski - to się okaże jak, natomiast matematykę skwitował jednym słowem - masakra!! Znaczy się też napisał, a jakże, wszystko jak należy, ale zadania przerosły ich oczekiwania. Było bardzo trudno, no ale przecież uczył się w klasie mat-fiz. W kwestii wzrostu to powiem tak: mam ok. 150 cm w kapeluszu i w skoku wzwyż, a mój ślubny twierdzi, że niedlugo łatwiej mnie będzie przeskoczyć niż obejść wokoło. Ale wredny jest, nie?? Mojito! Zwyłam się jak dziki bóbr czytając Twe słowa pocieszenia.Dzięki wielkie, ale jak tak dalej pójdzie, to klawiatura będzie do wymiany, bo ją łzy me zaleją. Tangerin! Jak zwykle mogę tylko podziękować za pamięć! Jesteś super! A tymi padalcami co Ci psują krew to się wcale nie przejmuj! Wywaliłaś im kawę na ławę? I dobrze! Lepiej tak, niż dusić to w sobie. Przynajmniej wiedzą, że nie warto z Tobą zadzierać. Numbat! Jasny gwint!! Ty to potrafisz pisać! Tylko dlaczego tak ŻADKO????? Stanowczo domagam się zwiększenia częstotliwości Twoich postów! Pomysł z nazwą forum super, tylko mi jakoś pomysłów brakuje! Ale liczę na resztę wspaniałego grona! Matrioszka! Mam nadzieję, że wszystko OK?? Pozdrawiam niepewnie!!(Albowiem wyniki matur pisemnych dopiero 21.05.) Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: Cholera, cholera i coś jeszcze 13.05.04, 13:34 Cholera, cholera, tu snieg z rana a teraz zimno, upieklam ciasto drozdzowe na pocieche i nie powiem, nieco pomaga. Nie wiem czy u mnie OK, nic nie wiem:-((( Tangerin, idzie do mnie ksiazka ekspresem, no moze za tygdzien dojdzie. Tora, widzilalam pytania z polaka, to dalo sie napisac. Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monika Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: 5.3.1R* / 195.75.14.* 13.05.04, 14:05 Dolaczam sie do roznowy :) dzisiaj tylko tyle, musze przeczytac watki z przynajmniej tego miesiaca najpierw! Pozdrowienia z Wloch - na razie zeslali mnie z Londynu na wloska prowincje, zeby skonczyc pewnien projekt. NIe jest zle, ale makaron juz mi bokiem wychodzi! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa witojcie piknie! IP: *.dsl.netsource.ie 13.05.04, 21:14 Witajcie dobrzy ludzie ponownie wszyscy bez wyjatku,;-) witam bardzo interaktywnie ;-) pieknie piszecie jak zawsze,stesknialam sie za wami straszebnie (az strach pomyslec co bedzie jak ktoregos dnia zamilkniecie naprawde) sloneczko ty moje slodka Mandaryni,dzis dopiero otworzylam stronke aby nadrobic,ale energie zyciowo odbieraja mi teraz kapitalistyczni krwiopijcy z ktorymi rozpoczelam wspolprace po powrocie z ojczyzny i dopiero co wrocilam z pracy i juz mi powieki opadaja i na intrygi nie mam sily ;-(((((.... przyzwyczilam sie przez ostatnie kilka lat w poprzednim miejscu pracy do dlugich pogawedek przy kawce w kuchni w pracy,lunchu nie krotszego niz 1h,nie wspominajac o mozliwosci czytania forum czy prywatniej korespondencji,miedzy zajeciami w pracy dla pracy ;-) ale trzeba zarobic na te skrzynki Fostersa w Oz.....aby do wrzesnia!!!!!!! no to sobie ponarzekalam (chyba ktos wczesniej chyba wspomnial ze tez potrzebne) ALez ta historia ze swinka Numbata jest fanatstyczna naprawde,najlepsze jest to ze z ludzmi jest przeciez tak samo znacie ta historie dwoch dziewczynek znalezionych gdzies w Indiach,ktore wychowala wilczyca i kotre zyly wsrod wilkow,dziewczynki nie umialy chodzic w postawie wyprostowanej tylko na kleczaco,pily z misek mleko jak wilki sklulone przy ziemi i wydawaly dzwieki jak wilki,oczywiscie nie umialy mowic ludzkim jezykiem,znalezione w wieku okolo 12-14 roku zycia przez zakonnice nigdy nie staly sie zupelnie "ludzkie",dosc wczesnie zmarly odseparowane od stada i swojego "naturalnego srodowiska", tak poza tym gdzie ta wiosna?w Dublinie jak zwykle tempratura nie chce wzrasnac wiecej niz 16C a niebo ma jeden kolor....szary,szary,szary!!!!!! cholerka znow narzekam,koncze wiec.... bardzo serdeczne pozdrowienia ifa ps sama nie wiem skad ten goral w tytule!? chiba za duzo wodecki wypila ja na ostatnim weselisku,a wszycko za wos kamraty! Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Krzyz Poludnia. 13.05.04, 23:17 Zdrowenka Wszystkim, absolutnie Wszystkim, ten Numbatowy Krzyz Poludnia mieszane we mnie uczucia ciagle wywoluje. Kojarzy mi sie z praktyka na statku rybackim w tropiku. Tralowanie, wybieranie sieci, wyrzucanie ponownie, przetwarzanie ryby i "cerowanie" podartych sieci trwajace od tygodni. Nieprzytomnosc z niewyspania. I oblepienie luska rybie w wiekszym stopniu niz syrena. Jedynym absolutnie marzeniem bylo moc sie polozyc (samemu) na nieprzerwane pare godzin. Marzenia niepraktyczne i ciagle odlegle. Wszyscy takie same marzenia mielismy demokratycznie. Z wyjatkiem kolegi Romantyka. On oprocz spania chcial zobaczyc Krzyz Poludnia. I zanudzal swoim marzeniem wyczerpanych rybakow. Obiecali pomoc. Na ranem po calej godzinie nieprzerwanego snu obudzono nas brutalnie i wywolano na poklad. Gdy nieprzytomni przecieralismy w ciemnosci oczy zobaczylismy wiszacy i podswietlony na maszcie zbity z desek krzyz a pod nim na przyczepionym kartonie napis KRZYZ POLUDNIA. Nieprzytomni z niewyspania nie mielismy sily udusic kolegi. Rzucilismy sie biegiem aby polaczyc sie ze smierdzacym mokra ryba naszym kochanym barlogiem w koi. Nie na dlugo... Sloneczne pozdrowionka, mojito. 17:17/29C/18 dni/gazpacho. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Krzyz Poludnia i wiza 14.05.04, 03:08 Witajcie, kochani, bez wiekszych wstepow i ceregieli oznajmiam - mam wize!!!!!!!!!! dostalam!!!!! nowiuska!!!!!!!! a mialam sie czego obawiac, bo przerwa miedzy kolejnym okresem edukacji a tym, co sie konczy byla nieprzepisowa, a jak na zlosc jeszcze zapomnialam przyniesc pewnego papieru, tzn. przynioslam taki, ktory zostal cancelled jak wydano mi nowy z inna data kursu.... ale przemily pan (z kolczykiem w brwi) znalazl na to sposob - po prostu skreslil stare dane i wpisal nowe (mial je tak czy siak w kompie); poza tym zwrocil mi uwage na nieprzepisowe wakacje i poradzil zapisanie sie na jakis kurs "in between" bodajze manicure'u i kladzenia tipsow ;)))) ale na radach sie skonczylo, zadnego odsylania, nowa wiza pyszni sie w moim paszporcie!!!! wiec, Mojito, Ifa (weselicho;)) i wszyscy drinkujacy ku potrzebie - wielkie THANKS!!!!!!!!!!!!!! wszyscy "trzymacze kciukow" - wielkie THANKS!!!!!!!!!!! no to teraz mam troszke czasu na popracowanie ciut wiecej, i moze, Asienko, wybiore sie w grudniu do NZ i oczywiscie zahacze o Chch ;)))) to bedzie spotkanie!!!! o ile wczesniej sie tam nie pojawimy dzielac lup ;))))) ale mowie wam, moj poziom satisfaction z zawrotna szybkoscia pedzi w gore, choc nadal walczy z uczuciem niedowierzania.... to moglo sie ciagnac przynajmniej przez miesiac, i miec zgola inny finisz.... Boze, to cudowne, najpierw agent Smith, teraz to... jakas dobra passa sie zaczyna, czy co?? :)))))))))))))) Matrioszka, mysle, trzymam kciuki, Tora, trzymam nadal, choc wlasciwie pro forma, wiadomo, dobrze bedzie ;)))))) wszyscy - usciski i :)))))))))))))))))))))))))))) Iwona w Euforii Odpowiedz Link Zgłoś
evee1 Re: Tak daleko i tak blisko :) 14.05.04, 08:32 Hej, hej! Znowu (jakos nie moge sie zmusic do pracy) wdepnelam w forum Praca i znalazlam Wasz watek. Zastrzegam sie, ze chyba nie zdolam nawet pobieznie przejrzec wszsytkich 1300 i paru listow. Trudno.. Pare miesiacy temu napisalam cos w watku Asi (a moze jakims innym). Wtedy jeszcze mieszkalam w Londynie. Teraz wrocilam do Melbourne (czesc Pysku) i zamierzam sie stad przez najblizsze pare lat nie ruszac. Pozdrowieni dla wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: Tak daleko i tak blisko :) 14.05.04, 10:26 Dobry wieczor, witajcie nowe panie Monika, Evee, ciesze sie ze widac nowe twarze, a panow coraz to mniej. Kangur po powrocie z Polski sie nie odzywa, bylo tez innych kilku panow i umilkli. usiluje tu wywolac Gunthera zeby sie odezwal, bo przeciez tak zostawic nas tutaj bez pozegnania to nieladnie. chyba napisze metoda Pyska ze ciebie nie lubie, to zaraz sie odezwiesz, tak jak Asia sie odezwala. w Polsce maj matury, Tora napewno wszystko dobrze poszlo. ja wiem ze kobiety to lubia sie martwic na zapas, ale napewno bedzie dobrze, bo co moze byc gorsze ? gorzej byc nie moze, moze tylko zdac albo oblac. w Polsce wiosna, u nas jesien, ale piekna i sloneczna. tak jak Numbat ladnie napisal i ksiezyc sie do nas usmiecha pelna geba. maj to miesiac zakochanych, ciekawe jak to niektorzy robia ze po tylu latach zwiazku czy malzenstwa te uczucia sa ciagle jednakowo silne. Asia moze cos Ty nam napisz, bo ja to widzisz mam nieudane malzenstwo za soba to nie bede wypowiadal sie nieudolnie. pozdrawiam Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: Tak daleko i tak blisko :) 14.05.04, 10:34 a i zapomnialem pogratulowac Iwona, przepraszam ale ciesze sie ze udalo ci sie zalatwic ta wize. co teraz bedziesz studiowac ?i jak dlugo jeszcze tu zostaniesz ? pozdrawiam raz jeszcze Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Bliskie spotkania IP: *.akl.callplus.net.nz 14.05.04, 12:04 dzisiaj dzien ktory napewno zostanie w mojej pamieci chociaz wolalabym zeby go nie bylo, chociaz z drugiej strony moze zaczne od poczatku albo przynajmniej postaram sie wstalam rano naprawde wypoczeta, wczoraj poszlam wczesnie spac, i w dobrym humorze ktory utrzymywal sie do lunchu,, troche po godz 12 zaczelam sie dziwnie czuc, wprowadzalam jakies dane do komp i wiedzialam ze zrobilam cos zle ale jakos nie moglam sobie poradzic zeby to poprawic, skasowalam i postanowilam odczekac kilka minut po jakims czasie zaczelam te same dane wprowadzac ponownie ale nie bylam w stanie powiedziec czy wprowadzilam dobrze czy zle wstalam i zmniejszylam ogrzewanie, wyszlam do kuchni, otworzylam okno postalam powdychalam swiezego powietrza ale nie wiele sie zmienilo w mojej swiadomosci wrocilam do biurka, czulam sie bardzo dziwnie, jakbym siebie obserwowala z boku, wiedzac ze cos jest nie tak kolezanka siedzaca na przeciwko zauwzyla zmiane,, kilka razy zapytala czy wszystko ok, w koncu zadzwonila zeby mi zamowic wizyte u lekarza, powiedzieli ze moge przyjsc o 15,, z minuty na minute zaczelam sie czuc coraz dziwniej, zakladalam i zdejmowalam okulary ktore uzywam do pracy z komp,, moje oczy zachowywaly sie dziwnie w pewnym momencie naplynela na mnie fala smutku, przytlaczajaca olbrzymia fala smutku, lzy zakrecily mi sie w oczach ktore naplynely niewiadomo jak i kiedy i ktorych w zaden sposob nie moglam powstrzymac druga z kolezanek zapytala czy przynies mi wody,, powiedzialam ze poprosze, widac bylo po ich twarzach ze sa przestraszone (obydwie bardzo mlode), czekalam na swoja corke ktora w tym czasie miala tele-konferencje z szefowa z au corka w koncu byla wolna, poprosilam zeby zadzwonila do lekarza i postarala sie zamowic wizyte wczesniej,,ja sama wiedzialam ze sobie nie poradze z ta czynnoscia w miedzyczasie znowu zadzwonila szefowa, jeszcze ktos, i jeszcze ktos,, w koncu ja rowniez musialam przyjac jedna z rozmow telefonicznych,, podnioslam sluchawke i zaczelam wydawac malo artykulowane dzwieki bedac tego zupelnie swiadoma,, udalo mi sie wykrztusic ostatnia sila woli .. one moment please.. i rozmowe przejal ktos inny corka przerwala rozmowe z szefowa i wybralysmy sie do lekarza, do gabinetu mamy moze 400 m ,, lekarz zbadal moje cisnienie, 135/85,, posluchal serca,, zadal pare pytan na ktore z trudem odpowiadalam , mialam jakby swiadomosc tego co chce powiedziec ale ciezko mi bylo zlozyc zdanie powiedzial ze nie wyglada to na strok, najprawdopodobniej chwilowa przerwa w doplywie tlenu do mozgu,, (podejrzwam spowodowana jakims zatorem) zadzwonil do szpitala konsultacja z jakims kardiologiem,, przepisal jakies tabletki przeciw skrzepowe,, za kilka dni mam isc na badania jak by nie bylo,, przezycie niesamowite,, ta fala smutku lekko sie zmniejszyla ale w dalszym ciagu sie utrzymuje,, dziwne to bo mam tego swiadomosc natomiast jakby moj wplyw na pokazujece sie lzy w moich oczach praktycznie zaden przed chwila zadzwonila szefowa z au, zaniepokojona i z dobrymi radami,, nawet pomoc finansowa oferowala gdyby mi byla potrzebna,, czyz ludzie nie sa wspaniali :) wszyscy w moim otoczeniu dzisiaj byli fantastyczni poczawszy od w sumie obcych ludzi do mojej rodziny :) Yvona,, gratuluje :) i mam nadzieje ze wpadniesz do CHCh i bedziemy mogly wypic jakas kawe razem :))) Kazik, wiesz my chyba jestesmy w bardzo zblizonym wieku wiec podejrzewam ze i doswiadzenia mamy podobne jezeli chodzi o zwiazki te dluzsze czy krotsze,, moje pierwsze malzenstwo tez sie rozpadlo i to w bardzo krotkim czasie,, tyle ze mialam 19 lat jak wyszlam za maz, wtedy mi sie wydawalo ze wszystkie rozumy pozjadalam,, pozniej patrzac na swoja corke kiedy miala lat 19 pomyslalam sobie ze bylam jeszcze niezlym dzieckiem w tym wieku. Do drugiego malzenstwa niepalilam sie zupelnie, wyszlam za maz w wieku lat 29,jak w kazdym dlugoletnim zwiazku,, bywalo i bywa roznie,, raz pod gorke raz z gorki, jezeli mialabym pokusic sie o podsumowanie , moge tylko powiedziec ze widocznie nas wiecej laczy niz dzieli jezeli w dalszym ciagu jestesmy ze soba z wlasnej nieprzymuszonej woli. Recepty na udane zwiazki chyba nie ma, bo co dobre dla jednych moze byc zupelnie nie do zaakceptowania dla innych. Wydaje mi sie ze jest sprawa bardzo wazna zeby kazda ze stron w zwiazku mogla zachowac i rozwijac swoja osobowosc, zeby zadna ze stron nie starala sie dominowac do tego stopnia zeby ta druga osoba musiala sie kiedys zbuntowac. Ja osobiscie stawialabym na milosc i sex ale mozliwe ze sa zwiazki oparte na innych wartosciach i tak samo albo i bardziej udane niz moj. Nawiazujac nawet do tego co Mojto napisal,, Krzyz poludnia dla jednych moze byc cudownym zjawiskiem wartym zobaczenia dla innych poprostu kilkoma gwiazdami przez ktore ktos sie wyspac nie moze PS. Kazik jezeli myslisz ze dlatego sie odezwalam ze ktos napisal ze mnie lubi lub nie to sie mylisz, pisze wtedy kiedy mam cos do powiedzenia, gdybym sie bala tego ze ktos mnie nie polubi to bym wogole nie pisala na forum bo jak wiadomo czytac moze bardzo wiele osob i jezeli to co pisze podoba sie 1% czytajacych to i tak niezle witam nowe osoby :) i te ktore sie odezwaly po dluzszej przerwie :) pozdrawiam wszystkich cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Zawsze zdrowko najpierw. :)))))))))))). 14.05.04, 14:19 Zdrowenka absolutnie Wszystkim, Asienko, lekko zaniepokojony optymistycznie pozdrawiam. Moze potrzebujesz odpoczynku? Lec ze mna na wakacje :)))). Trzymaj sie mocno, dzielnie i zdrowo, zdrowo, zdrowo. Iwona, gratuluje i ciesze sie Twoim powodzeniem. Milo mi, ze moje picie nie idzie w stolek barowy. Picie z intencjami ma duza przyszlosc :))))))))). Tizedik, Dyrektoriacie, jak tylko w kwestii formalnej. Od czerwca bedziemy musieli granie loteryjne zawiesic. Chyba, ze... Jest opcja wykupienia losu na 26 losowan (13 tygodni). Jezeli obiecasz zajac sie sprawdzaniem i informowaniem nas to kupie los z tymi samymi numerami i bedziemy wakacyjnie zagladac. Kto wie... Byc moze ktos ma swoje "szczesliwe" numery i chce je wyprobowac. Moze numery szczesliwej wizy? Cokolwiek co uwazacie. Albo komputerowo. Tora, wstrzymuje oddech. I na bezdechu pije :)))). Matrioszka, Kazik, :))))))))))))))))). Mandarynko, plaskie buty u kobiet lubie. Dla mnie sa sexy. Monika, Evee1, witajcie. Dzisiaj, po raz pierwszy od niepamietnych czasow zrobilem sobie na sniadanie jajka. Sadzone z dotykiem cebuli. Wow, caly sie zadziwilem. Co to moze znaczyc? Ja, optymista, interpretuje to jako duzy przelom. Swiat teraz stoi przede mna otworem? Potrafie teraz prawie wszystko? Wakacje beda cudowne? Az boje sie dalej rozwijac....Ale wydarzenie :)))). Slonecznie i serdecznie zdrowka Wszystkim zyczac, mojito. 8:18/15C/17dni/zupa wielka niewiadoma. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Post scriptum - Ifa, Ifa, Ifa... 14.05.04, 14:21 Witaj, bylas w Sz.? Jak miasto? Pozdrowionka, :))))))))))), mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa Re: Post scriptum - Ifa, Ifa, Ifa... IP: *.dsl.netsource.ie 14.05.04, 22:33 Zdrowko Mojito, owszem bylam w Szczecinie. jestem tam dosc czesto zreszta,co kilka miesiecy,wiec tak wielu zmian nie zauwazam z drugiej strony ich po prostu nie ma, mam wrazenie ze to miasto trwa w jakies stagnacji,nicoci i jakies beznadziejnosci,zadnego rozwoju ani wiekszych zmian troche wiecej domow handlowych,supermarketow i jeszcze raz supermarketow,z paskudna z zewnatrz Galaxy w samym centrum,troche wiecej nowo powstalych osiedli mieszkalanych,kilka pubow, ale zycie rozrywkowe przy kazdej wizycie prowadze raczej bardzo domatorsko cieszac sie domowa kuchnia i przyjaciolmi wiec nic nie moge polecic zadnych miejsc w samym miesice zawsze spedzam wiekszosc czasu(oprocz wizyt u przyjaciol i rodziny)u fryzjera,kosmetyczki,manikurzystki,dentysty... no i sklepach z odzieza,cieszac sie niskimi cenami towarow i uslug za ktore place wielokrotnie wiecej w Irladnii,nie mowiac o przeliczniku euro do pln ;-))) no ale chyba manikurzystki nie bede cie polecac Mojito ;-)))))))))))))) zawsze sie tez spiesze ale na szczescie taxowki tez sa relatywnie tanie wiec nie jest tak zle, zobaczysz sam juz za kilka tygodni,pewnie bedziesz mial wiecej czasu na zaobserwowanie wiekszej ilosci szczegolow i lepsza perspektywe oceny jesli dawno tam nie byles, ja to zawsze wpadam tam jak to moja mama mowi:"jak po ogien" ;-)i mam maraton z czasem, baw sie dobrze pozdr. ifa Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Post scriptum - Ifa, Ifa, Ifa... 15.05.04, 06:30 Dzieki Ifa, to tak z ciekawosci o wrazenia pytam. Bylem w lecie zeszlego roku a wiec rozeznanie mam. Galaxy juz stala i straszyla. Jeszcze nieotworzona. W lecie nie ma ciekawego basenu i jezdze rano do Gryfina. Czy bylas w Lagunie? Przyjemny basen. Sprobuje lato przeskoczyc bez manikurzystki i pedikiurzystki. Ale nie bez fryzjerki :))). Pozdrowionka, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
mar_za Re: Zawsze zdrowko najpierw. :)))))))))))). 14.05.04, 17:10 Witajcie, Ciesze sie, ze odzywaja sie inne nowe osoby, bo dzieki temu jakos jest mi razniej:-). Naprawde podoba mi sie ten klub towarzyski:-).Zbieranina ludzi i w roznych miejscach swiata, i roznym wieku, i roznych pogladach, doswiadczeniach.... Rzeczywiscie jesli czlowiek jest mlody to zupelnie nie zastanawia sie nad swoim zdrowiem, nie zawraca sobie tym glowy. Dopiero kiedy sie cos dzieje to dociera do nas, ze tak naprawde to najwazniejsze co mamy to zdrowie. Pozdrawiam Asie i mam nadzieje, ze jej problemy zdrowotne sa tylko chwilowe. Zycze zdrowka. Moja dieta trwa nadal (piaty dzien)! I widac efekty!!!! Co nastraja mnie pozytywnie, tez snuje plany, zamierzenia i z fazy rozmyslan przechodze do dzialania. Oswiadczam, ze wczoraj zakupilam kanape. Mialam wczesniej taki beznadziejny kwiaciasty komplet wypoczynkowy otrzymany w spodku po siostrze. Wytrzymal dwa lata ze mna i w koncu szczesliwie jak puchar przechodni znalazl sobie kolejna lokalizacje. Nowa kanapa dojedzie w niedziele. Jest w kremowym kolorze. Prosta, nowoczesna. Narozna. Będzie pasowac do mojego mieszkania (mam nadzieje!!!) . Ciesze się jakbym kupila sobie nowa sukienke. Teraz będę musiala poszukac jakis fajny dywan. Ale to dopiero jak zobacze kompozycje kanapy z reszta. Hmm... Bardzo poprawia to nastroj. Mojito a co z Twoja kanapa? Byles przeciez z nia sklocony? O ile dobrze pamietam? I czy to nie grzech mieć 13 tygodni wakacji????? A przynajmniej to niesprawiedliwe:-) Ja swoje cale dwa tygodnie planuje w sierpniu. Uff jeszcze daleko! Ale na 2 miesiace szkolnych wakacji (z przerwami) pozbywam się potomstwa, wiec tez niejako jest wtedy inaczej. Dla pracujacej kobiety to duzo znaczy. Pracujacej samotnej matki w Polsce. Dwa miesiace nadrabiania zaleglosci filmowych, teatralnych, knajpowych, towarzyskich. Bez pedzenia na leb na szyje do domu. Z tego powodu lubie wakacje, nawet jeśli czesc dnia spedza się w pracy. Plany sa wiec rozlegle:-) Jutro będę uczestniczyc w otwarciu jakiejs nowej restauracji w Warszawie. Zwazywszy na moja diete to mam watpliwosci czy powinnam tam pojsc:-) Nie wiem czy to nie zbyt bolesne doznanie:-) W niedziele znow czeka mnie spotkanie na plotach ze znajomymi z poprzedniej pracy uwienczone wizyta w klubie tanga argentynskiego. Bylam tam raz i powiem Wam, ze jestem pod wrazeniem. Z checia pojde obejrzec pokazy mistrzow jeszcze raz. Ten taniec to sama erotyka:-) Nie to co wyuzdane podrygiwania w dzisiejszych dyskotekach. Acha Tanegrin – moja dieta jest autorska. Korzonkowa, bo tak kolega z pracy orzekl widzac jak zajadam salate, rzodkiewkie, kielki roznego gatunku i inne warzywka. Cytuje co powiedzial „na tych korzonkach to dlugo nie pociagniesz”. Ciagne piaty dzien i dobrze się miewam. Przede wszystkim warzywka i owoce. Surowe i gotowane. Bez pieczywka, slodyczy. Generalnie zagladam do lodowki, patrze co ma malo kalorii, a ma jakies wartosci odrzywcze to jem. Zalozenie utrzymywania tego rezimu jest na 2 tygodniowe. Pozdrawiam wszystkich weekendowo (wlasnie się u nas zaczyna:-))Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
mar_za Re: Zawsze zdrowko najpierw. :)))))))))))). 14.05.04, 17:17 Odzywcze!!!! co za ortografia!!!! Wstydze sie i poprawiam:-) Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Oh, kanapa! 14.05.04, 22:55 Yo! Mar_za, rozumiem Twoje emocje kanapowe. Mam tez szarpane uczucia myslac o swojej. Z moja postanowilem sie czasowo pogodzic. Tulimy sie do siebie troche nieszczerze ale na razie to nam wystarcza. Zdecydowalem, ze nie bede zmienial kanapy przed wakacjami. Dospimy razem do wakacji a pozniej wola boska i skrzypce. Kto to wie co moze sie wydarzyc w lecie. Nie chce zostawiac nowej mlodej kanapy samej w domu na dlugi czas. Licho nie spi :))). Praktyczniej bedzie pomyslec o rozwodzie z obecna kanapa we wrzesniu. Po wakacjach bede ubozszy. Od pewnego czasu zaczalem sie godzic z mysla, ze pojde do piekla. Swiadomosc tego spowodowala, ze teraz piekla boje sie coraz mniej. Podobno jest koedukacyjne i skorumpowane. Bede sie dobrze czul. Stad moje trzynascie tygodni wakacji. Moj szef wie duzo o Polsce. Wie, ze jestesmy wplywowi. Jako narod w wiekszosci katolicki zalatwilismy synekure papiezowi. Wie, ze podobno w naszej konstytucji mamy zagwarantowane cale wolne od pracy lato. Wie, ze nie we wszystkich polskich miastach po ulicach chodza niedzwiedzie. Potrafi bez akcentu powiedziec Malgosia. I jeszcze pare zwrotow ktorych przytoczenie na forum byloby niewlasciwe. Poczatkowo zaniepokoilo mnie to poniewaz bylo to imie jego pierwszej zony - Polki. Obawialem sie, ze moze bede czemus winien. Okazalo sie, ze mimo wszystko duzo sentymentu do Polski mu pozostalo. Tango argentynskie, moj Bosze. Pisalem kiedys o promocji czegos. Nie pamietam czego. Ale tango tanczone pamietam. Pary ociekaly erotyka i zmyslowoscia. Nic nie mozna bylo wsunac miedzy tanczacych. Widzialem tanczacych zawodowo w Buenos Aires. Co za uzdolniony tanecznie narod. Ole! I wolowine maja niebianska! O nowej restauracji w Wwie napisz. Bardzo chetnie przeczytam. Powodzenia w dietetycznym odzywianiu sie. Pozdrowionka, mojito. 16:54/29C/gazpacho. Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa proszaco 15.05.04, 18:25 prosze modlacych sie o modlitwe, pijacych o picie jutro w moj wieczor (dwie godziny przed warszawskim) Mojito, sprawa powazna, no nie wiem, moze kopniesz sie do kosciola Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: proszaco, pijaco, modlaco i kciuki trzymajaco. 15.05.04, 18:51 Oki doki. Zajrze jutro do kosciola sw. Patryka. Moze nie na cala msze ale glowe wsadze i usiade nawet. Nawet gdyby mnie to kosztowalo (taca). Ale sie ksiadz i moze Pan B. zdziwia. Beda podejrzewali, ze cos chce :))). W moje poludnie. Warszawska osiemnasta. Wczesniej nie dam rady. Moze pil dzisiaj bede. Daj Panie Bosze. Moze wiec zaczne lekko dzisiaj. Jutro tez mam w planie zajrzec do tej cudownej speluny - dziury w murze. Moje gorace tequilowe intencje podatkowe tam sie spelnily. Na drugi rzut oka barman wydaje sie juz sympatyczniejszy. Ale ciagle z szacunkiem trzeba. I uzbrojenie (Uzi i inne) trzeba powiesic obok na drzewie. A teraz trzymam kciuki. :))))))))))))))))))))). mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: proszaco, pijaco, modlaco i kciuki trzymajaco IP: *.akl.callplus.net.nz 16.05.04, 01:18 Matrioszka masz moja zdrowaske :) Trzymaj sie dzielnie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: proszaco, pijaco, modlaco i kciuki trzymajaco IP: *.akl.callplus.net.nz 16.05.04, 02:08 Matrioszka i jeszcze jedno, pamietaj ze to Ty trzymasz karty, nie jestes ofiara, Ty dyktyjesz warunki gry :) Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: proszaco, pijaco, modlaco i kciuki trzymajaco 16.05.04, 04:37 popieram Asie, trzymaj sie dzielnie Matrioszko kochana!!!!!!!!!! ja nie bardzo w tych wyliczeniach czasowych sie orientuje, zdaje sie ze tu u mnie bedzie juz jakas czwarta rano przed poniedzialkiem, w zwiazku z tym w niedzielny wieczor poleja sie jakies procenty w twojej intencji, Rozdajacej Karty Martioszki, bardzo sie skoncentruje nad kieliszkiem; moj tato mowi, ze mam magiczne oko (tzn. przynoszace szczescie), moze rowniez i kubki smakowe? kto wie.... z reka to jakos nie bardzo, skreslanie szczesliwych numerow nic nie daje :(( ale to moze ja mam innym przynosic szczescie, a nie sobie?? pozostawiam te kwestie bez odpowiedzi... tak, ze, Slonko, jestes uzbrojona po zeby, do dziela!! caluski, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: Matrioszka :)))))))))))))))))))))))))))))). 16.05.04, 19:22 Matrioszko, popijam sobie pifko za Ciebie i karty zwycieskie.:)))))))))))))))) Wino pilam wczoraj. Wierze, ze ulozylo/ulozy sie po Twojej mysli. Asia, kobieto, Ty zacznij o siebie dbac!!! Zdrowko to nie przelewki, zreszta sama wiesz. Moze pojechalabys z MOjito na wakacje? Tak czy inaczej, nadszedl czas, aby zwolnic nieco tempo i zajac sie troche soba. Zdrowka Ci zycze:)))) Ivette, moje gratulacje, bylam pewna, ze dostaniesz wize bezproblemowo:)))Teraz to juz tylko impressski i impressski, baw sie dobrze!!! Ifa, witaj ponownie i poweselnie. Fajnie Cie "widziec":))) Witam takze pachnace nowoscia panie, piszcie co Wam w duszy i sercu gra.:) Mojito, qrcze, cale 13 tygodni... Co zamierzasz robic przez ten czas? Masz juz rozklad jazdy? A moze to bedzie Jedna Wielka Improwizacja:))) Tora, kiedy ustne? Pisemne na pewno zdane:)))) Mar_za, podziwiam za wytrwalosc, nie potrafilabym wytrwac ani sekundy na diecie, no chyba ze bylaby to dieta lodowo - czekoladowo - truskawkowa:) A ja wlasnie wrocilam po kilkudniowej dezercji. I nie wiem, czy ten powrot to byl najlepszy pomysl. jakos ostatnio miasto mnie zmeczylo i meczy daleji wyglada, ze jeszcze pomeczy. Na dokladke ten maj taki okropnie zimny, deszcze z nieba sie na ziemie leja, a ja chce slonca; slonca mi potrzeba, aby wygrzac stare kosci. Trzymajcie sie wszyscy cieplutko, ide wyciagnac kolejne lody z lodowki:)Wleze pod cieply koc, zaopatrzona w lyzke do zupy, puszcze sobie optymistyczne dzwieki Macy Gray i oddam sie konspupcji. Jakos lody znieczulaja, przynajmniej chwilowo, moje rozwalone ostatnio serce i umysl, wiec dlaczego nie? A potem sie poucze, ble:((((I nie bede miec czasu na glupie rozmyslania. Pozdroofka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa Re: Matrioszka :)))))))))))))))))))))))))))))). IP: *.dsl.netsource.ie 16.05.04, 22:18 Witam bardzo serdecznie w niedzielny piekny wieczor na zielonej wyspie! moje modlitwy zostaly wysluchane i dzis dzien byl po prostu fanatastyczny,niebo mialo kolor blekitu,najprawdziwszego najcudowniejszego blekitu,o sweet Lord!!! jak ja kocham taki wlasnie kolor nieba!dzieki ci dear Lord za ten cudowny dzien!!! niemniej nasz Lord tu rozdaje piekne dni na wyspie bardzo bardzo oszczednie, dlatego tak ciesza uczcilismy cudowna pogode calym dniem w gorach,cialko wymeczone wspinaczka,ramiona spieczone,wszystkie komorki organizmu dotlenione ale umysl przepelniony szczesliwoscia a serduszka poczuciem spelnienia,fajnie co??:-))) przyznaje ze tez dzis pilam pifko przy brzegu pieknego jeziora gorskiego kiedy juz zeszlismy z gor i cala jedna butelka Heinekena byla za Matrioszke bo udalo mi sie wczoraj rzucic okiem na Twoj post Matrioszka,ale wlasciwie za co to mialo byc? prosze o wybaczenie jesli to pytanie nie ma miejscu,ale nadrobiajac posty z ostatnich tygodni po nieobecnosci byc moze cos przeoczylam???wiec???? Yvette dolaczam sie tez do gratulacji,fanatastycznie ze dostalas vize,a fanatastycznie dlatego ze tego wlasnie chcialas, mam cicha nadzieje na kilka wspolnych drinkow przy plazy cieplym wieczorkiem kiedy juz dotre do S. ;-))))) Tangerin i jak lody? absolutnie nie ma nic lepszego na chandre niz pyszne czekoladowe lody,dieta tez nigdy nie byla moja mocna strona wytrzymuje najwyzej pol dnia ;-))) Post Asi i problemach zdrowotnych byl rzeczywiscie scary!fingers cross,zdrowka zycze, Pysiek brzeg juz chyba blizej niz dalej do ktorego doplywasz? pozdrawiam bardzo slonecznie z purporowymi policzkami ;-) ale mnie dzis spieklo! cheers ifa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: 204.79.89.* 17.05.04, 05:59 Czesc, Najpierw sprawdzam jak to dziala. :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: 204.79.89.* 17.05.04, 06:14 Czesc ponownie, Juz rozumiem, jak dziala. Pare tygodni temu tarfilem na forum Asi o wyjezdzie do NZ i przeczytalem wszyskie posty, potem nie moglem znalezc dalszego ciagu. Ale dzisiaj przez przypadek trafilem i bardzo sie ciesze ze Was znalazlem. Wprawdzie widze, ze temat rozmowy zmienil sie z glownie emigarcyjnego na rozmowe dobrych znajomych ale to tez milo. Milo mi sie dolaczyc. Moze pare slow o sobie na poczatek. Ja juz ponad 14 lat mieszkam za granica, wyjechalem dla przygody (majac 19 lat) planujac najdluzej rok i jakos mi sie zostalo. Teraz pracuje, zyje sobie dobrze i nigdy nie zalowalem decyzji o wyjezdzie. To byla najlepsza decyzja w moim zyciu, wiele sie nauczylem o swiecie i o sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Panu Bogu swieczke i diablu ogarek :)))))). 17.05.04, 07:13 Witajcie okolopolnocnie Wszyscy, bylem w kosciele. Zajrzalem do sw. Patryka. Lekki rzut beretem za moim budynkiem. Kosciol ma dwa oltarze; na gorze glowny i na dole kaplice. W niedziele msze odbywaja sie na gorze. Na msze nie zdazylem. Bylem po 13:00 i w kaplicy. Dominujace kolory to zloty i zielony. Filary podpierajace sklepienie w roznych odcieniach zieleni. Bylo chlodno i pusto. Przyjemne miejsce do medytacji. Mozna bylo zapalic swieczke lub znicz i zyczenia pobozne wyrazic. Jedna swieczka lub znicz kosztuje 25 centow. Pobozne zyczenia przyjmuja rozni swieci. Sw. Jozef, sw. Antoni, Our Lady of Lourdes, Our Rosa of Lima i jeszcze paru innych swietych. Sw. Mikolaja nie widzialem. Our Lady of Lourdes miala najlepiej zorganizowane przyjmowanie poboznych zyczen. Poukladane rowno w pudelku biale swieczki i obok pudelka zapalek. Wsunalem banknot do szpary w pudelku i wybralem cztery swieczki. Zapalalem je i kolejno wstawialem w uchwyty. Czwarta sie zlamala. Skleilem ja woskowo i zapalilem ja rowniez. Sadzilem, ze cztery nam wystarcza. Wstawialem je bez zadnych zyczen. In blanco. Prosze wiec, wypelnijcie sobie Waszymi poboznymi zyczeniami pojemnosc swieczek. W miescie duze ozywienie sportowe. Mieszkaniec Filadelfii, kon imieniem Smarty Jones biegnacy pod jockey`em S.Elliott wygral juz dwie bardzo wazne gonitwy. Kentucky Derby i Preakness Stakes. Biegnie rewelacyjnie. Ostatni bieg wygral o jedenascie i pol dlugosci. Piatego czerwca trzeci wyscig - Belmont States. Jezeli wygra zdobedzie Triple Crown. Jest to najwiekszy konski sukces jaki sie koniowi w zyciu moze zdarzyc. Poprzednio tak znanym koniem byl kon - Secretariat. Wygral Triple Crown w 1978. Zajrzalem do meksykanskiego Lugar. Uzbrojenie wisialo juz na drzewie. Obok staly Harleye. Barman mial nowy tatuaz na swoim poteznym przedramieniu. Przekreslone zostalo czerwone serce z imieniem Luz i obok pojawilo sie podobne serce z imieniem Maria. Inne sprawy bez zmian. Nie rozsiadalem sie. Glownie dlatego, ze stolki przy barze byly zajete. Niektore nawet podwojnie. Margarita, tequila i tequila. Za przegryzienie czegos nieokreslonego podziekowalem. Mala gadka-szmatka. Zauwazylem glosno nowy tatuaz barmana. Wyrazilem sympatie do imienia Maria. Podziekowalem za trzecia tequile i wrocilem do domu. Mandarynko, bedzie to Wielka Improwizacja. Jak zwykle. Dotychczas dobrze mi sie improwizuje. Bede sie "krecil" po Unii. I w Polsce i poza. Planow sztywnych nie mam. No, moze tylko jedno postanowienie. Bez dachowania i totalki w tym roku :))). Pysiek, znalazlem dzisiaj przypadkowo regal na ksiazki. Tak sredni. Jasny. Dzisiaj po poludniu maja dostarczyc. Zobacze wreszcie jaki kolor ma podloga. I przestane sie potykac o Australie :)). Uporzadkowalas swoje ? Say hi to my pal - Boss. Czesc Szopen, nie ma nic trwalszego niz prowizorka. Ja wyjechalem na dwa lata. Fajnie, ze wszystko u Ciebie gra. Slonecznie z oddechem tequili pozdrawiam, mojito. 1:13/23C/mam klopoty z liczeniem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Panu Bogu swieczke i diablu ogarek :)))))). IP: *.akl.callplus.net.nz 17.05.04, 09:30 witam, wczoraj wybralismy sie rodzinnie do kina na Troy,, trwa cos ok 2,5 i nie ma dluzyzn wiec uwazam ze jest calkiem niezly, trudno zaskoczyc plotem wydarzen bo jakby historie wszyscy lepiej lub gorzej znaja, ale jak na moj gust zrobiony calkiem przyzwoicie i wargo zobaczyc :) jutro mam wizyte w szpitalu na badania, wiec trzymajcie za mnie kciuki, kto ma chec niech cos chlapnie za moje zdrowie, bede szczerze zobowiazana Mojito, zakret jego ,,, Ty sie pospiesz z ta wygrana cobym mogla dostapic jeszcze tej przyjemnosci liczenia i dzielenia, nie namawiam do wchodzenia w uklady z jakims specem ze wschodnioeuropejskim akcentem, ale trzeba bylo z jedna swieczke w tej intencji zapalic :) Matrioszka daj znac co u ciebie :)) Szopen, witam serdecznie, milo ze ktos nowy do nas dolaczyl, napisz cos wiecej, gdzie cie losy rzucily, co poroabiasz, jakie miales trapaty, jakies smieszne/smutne wspomnienia z poczatkow emigracji itd,, jak pewnie zauwazyles my tu wszyscy chetnie sie dzielimy naszymi przezyciami i widac mamy ich sporo bo ilosciowa chyba pobilismy wszelkie rekordy :) pozdrawiam cieplutko i witam w naszym gronie :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: Panu Bogu swieczke i diablu ogarek :)))))). IP: 204.79.89.* 17.05.04, 11:24 Milo byc witanym :))) Rzucilo mnie w sumie daleko. Moze dystans mniejszy niz NZ czy Oz ale chyba dalej jesli chodzi o kulture. Ja te 14+ lat mieszkam w Chinach, mieszkalem w wielu miejscach w tym kraju aktualnie mieszkam w Kanton w poludniowych Chinach. Aktualnie pracuje tu w fabryce lodow. Tak sie sklada, ze ja jestem chyba z troche innej bajki bo ja nie jestem emigrantem (tzn mam tylko Polski paszport) ale ja tu "czasowo" przebywam. Ja zyje i obracam sie w dosc miedzynarodowym towarzystwie, z innymi Polakami mam bardzo maly kontakt tyle co na organizowanych przez polski konsulat imprezach. Tak wiec perspektywe na zycie mam troszeczke inna. Zyje bowiem jako obcy tu a po tak dlugim okresie poza Polska to tam tez jestem troche obcy. W Polsce dla wielu urzedow (skarbowego, ZUS itd) nie istnieje wiec nie mam wielu formalnych problemow. Przyznam sie ze jesli w ciagu ostatnich paru lat musialem cos w Polsce zalatwic to ludzie byli mili i pomocni. Czy zawsze bylo mi latwo? Oczywista odpowiedz ze nie zawsze. Przez wiele lat musialem liczyc tylko na siebie bo nie zawsze byl ktos kto moglby mi pomoc. Pare lat mieszkalem w Shenyang na polnocy Chin i najbilzsi Polacy byli o 800km ode mnie. Ale jakos sobie poradzilem. Powiem Wam jeszcze, ze z rodzenstwa to ja mam tylko jedna siostre, ktora od paru juz lat mieszka i pracuje w Turkmenistanie (tez blisko nie?). Ludzie sie zawsze zatanawiaja co ci nasi rodzice porobili, ze im dzieci tak daleko ponioslo. Odpowiedz: glowy dzieciom pootwierali. Swiat jet maly i robi sie mniejszy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monika Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: 5.3.1R* / 195.75.14.* 17.05.04, 11:13 Witam! udalo mi sie juz poczytac troche, chociaz wciaz jeszcze gubie sie w nickach i w ogole... :) Ale moze to wloskie slonce tak mi teraz przygrzewa, ze ciezko sie na czymkolwiek skupic. Lato sie zaczelo na dobre (po jakims miesiaco ulew i burz!), no i jakos zycie takze we Wlochow powoli wstepuje! Co mnie neizmiernie cieszy :) Niebo jest takie neibieskie, ze chce sie uciec z pracy juz teraz i polezec sobie na plazy. Ja mam teraz ochote na jakis romatyczny weekend w Rzymie :))) Pozdrawiam was wszystkich, zycze zdrowka! Milego dnia, buona giornata! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia :) IP: *.akl.callplus.net.nz 17.05.04, 12:01 Rane Szopen to mnie zaskoczyles i pewnie nie mnie jedna, jak dotad zaden Polak z Chin sie jeszcze nie odezwal, ciesze sie bardzo ze jestes pierwszy i wogole ze zdecydowales sie do nas napisac. Przyszlo ci zyc w naprawde kulturowo odmiennym kraju i bardzo malowniczym, poopowiadaj nam troche bo jestem przekonana ze wszyscy chetnie poczytaja o Twoich przygodach. Co cie sklonilo do tego zeby wlasnie Chiny wybrac na miejsce dluzszego postoju? Opisz troszke swoich przygod prosze bo napewno sa ciekawe i dla nas beda bardzo egzotyczne :) pozdrawiam Monika zazdroszcze Ci pogody :) i mam nadzieje ze uda Ci sie wybrac na romantyczny weekend do Rzymu Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan ale Chiny 17.05.04, 12:53 Dobry wieczor, no i oczom nie wierze, az z Chin piszesz Szopen, witam, to dopiero cie zagnalo. dobrze Asia pisze, cieszymy sie ze dolaczyles do nas, cos nowego napiszesz chyba nam o tym pieknym kraju. i Monika z Italy i jeszcze ktos nowy z Australii, chyba Evee tylko Ty jestes z Melbourne, to musisz nam pomoc odszukac Kangura, bo on tez tamte okolice.i widzicie sami, ze nasza australijska ekipa albo grupa jest chyba najsilniej reprezentowana. ciagle ludze sie ze Gunther tu sie pojawi, ja mysle ze jak panie ladnie go poprosza to sie odezwie, szczegolnie jedna pani.a jeszcze Ifa do nas ma dolaczyc, to dopiero bedzie wesolo.Iwona no widzisz ile bylo strachu z ta wiza i juz po klopocie, oni tu sa okropni biurokraci, ale jednak da sie zalatwic sprawy. Mojito to jedank zajrzales do kosciola, to dobry z Ciebie czlowiek. swieczke mozna zapalic i bez intencji, a zyczenia potem same sie spelniaja. Asia ta Twoja chwilowa zapasc , to jest sprawa bardzo powazna, powinnas troche pofolgowac, przeciez jak czytalem jak Ty te kafelki z mezem ukladalas, to az strach. dbaj o siebie, robota nie ucieknie, a ze zdroweim to nie przelewki, zycze najlepszego. Matrioszka, to chyba cos u Ciebie sie wyklarowalo, jakies dobre wuadomosci mam nadzieje i zycze ci serdecznie. pozdrawiam wszsytkich i tych tak zawziecie pracujacych, troche oddechu wam potrzeba Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: ale Chiny 17.05.04, 13:26 Ano Chiny:)))) Witaj Szopen:)))I pisz, pisz!! Asia, wypije dzis wieczorem za badania szpitalne! jak tak dalej pojdzie, to sie rozpije na amen:), ale czego sie nie robi dla zalozycielki watku;) Mojito, ze Ciebie i Twoje 13 TYGODNI tez. Czy w ogole ktos pija w Twojej intencji? niech tam, wypije za Was wszystkich. Moze niekoniecznie szklaneczke za kazdego, ale to chyba nie o ilosc chodzi, mam nadzieje. Wspolczena hedonistka jestem i jako, ze kac jest nieprzyjemny, to go unikam, jak dotad skutecznie. Ale i tak sporo pijam, mimo wszystko:)))W poprzednim zywocie chyba alkoholikiem bylam, hehehe.... Mialam dluzej pomarudzic, ale moze zrobie to jutro, albo wieczorna pora, kiedy duchy chadzaja alejkami. tak jakos zbiera mi sie na dnie duszy od jakiegos czasu... Monika, zrob sobie liste forumowa i zapisuj sobie, kto, co, skad, gdzie. Moja ledwo zostala zaczeta a juz poszla w odstawke, bo wrodzone lenistwo pobudzilo moja pamiec i dalo odpoczac biednej raczce. Wloskie zarcie, mniam! Slyszysz ten mlask paszczy? to ja:) . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monika Wloskie zarcie :) IP: 5.3.1R* / 195.75.14.* 18.05.04, 08:36 No i kolejny upalny dzien sie zaczyna :) Ja juz cala mokra... A co do wloskiego zarcia, to powiem wam, ze teraz to mam ochote na kabanosa z musztarda, najlepiej sarepska, do tego herbatka z cytryna, potem taki pyszny polski sernik i sok z czarnej porzeczki :) Wloskie prosciutto mi juz nie smakuje, mam dosc serow bez smaku albo z zapachem, ktory czuc na sasiedneij ulicy, makaronu (pod kazda wyobrazalna postacia), pizzy, ktora mozna sciany tluc... No moze z ta pizz to troche przesadzam, bo czasami jednak zdarzaja sie jej fajne odmiany :) Och, jak ja bym tego kabanosa... Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: :) a u mnie :( 17.05.04, 13:23 Czolem Witam rowniez wszystkich nowych. O Chinach chetnie poczytam tez. Te swieczki bezzyczeniowe bardzo mnie wzruszyly. W moim wypadku tak chyba najlepiej. Informacja dla Ify-problemy malzenskie w fazie byc albo nie byc. Jedno dziecko chore, drugie zaszczepione, obydwa marudne. Nawet pogoda pod psem. Asia, trzymaj sie na tych badaniach! Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: :) a u mnie :( 17.05.04, 13:32 Matrioszko, Trzymaj sie cieplutko! Bedzie lepiej!!! Wiem, ze bedzie! Tyle chcialabym Ci napisac, ale nie napisze, bo i tak to wszystko wiesz. :)))))))))))))))))))) z calego serducha Dostaniesz dzis kolejna porcje procentowa, cala szklaneczke! Asia tyz, na zdrowie. Odpowiedz Link Zgłoś
mar_za Re: :) 17.05.04, 13:41 Przyznaje zycie w Chinach to dla wiekszosci z nas czysta abstrakcja. I nikt nie spodziewal sie (podejrzewam) na forum obecnosci nikogo stamtad:) A tu prosze jaka globalna wioska jestesmy.Chetnie posluchamy (poczytamy)jak wyglada zycie w innej bajce :-). Ja to specjalnie nie powinnam sie wypowiadac na tematy emigracyjne, bo siedze caly czas w Polsce i nie mam takich doswiadczen jak Wy wszyscy, albo wiekszosc z Was. Chociaz po glowie chodza mi pomysly, by moze stad tez wyjechac. Nie znalazlam chyba swojego miejsca na ziemi jeszcze. Niby w obecnej Polsce jakos sobie radze. Ba niektorzy sadza nawet, ze swietnie. Uosobienie sukcesu dla ludzi ze wsi,z ktorej pochodze. I czasem nie tylko dla nich. A dla mnie to ciagle jeszcze nie to. A moze niespokojny duch ze mnie. Mam trudniejsza sytuacje niz wiekszosc wyjezdzajacych z tego kraju, bo sama wychowuje moje corki. Z drugiej strony mam tutaj prace, z ktorej udaje sie utrzymac rodzine, ulozone zycie(powiedzmy), znajomych, przyjaciol. Porywanie sie na wyjazd w mojej sytuacji to nie lada wyzwanie. Zaczynanie wszystkiego od poczatku, gdzie indziej. Ale zobaczymy. Mam przyjaciolke, ktora 2 lata temu wyemigrowala do Australii i jest tam szczesliwa. Znajomi mowia tej to sie udalo. A ja mysle, ze byla zdeterminowana, sama postarala sie o to, by jej lepiej sie zylo. I osiagnela to co chciala. Nie sadzicie, ze szczesciu trzeba troche pomoc? Patrzac na Wasze wypowiedzi to nikt nie zaluje wyjazdu, albo prawie nikt. Postrzegacie to jako dobre decyzje. Ale nie oznacza to, ze wszystkim bez reszty tak sie wiedzie na emigracji. Poki co zycie toczy sie tu i teraz. W sobote na otwarciu nowej knajpy w Warszawie:-)Miesci sie na Nowogrodzkiej. Tuz przy skrzyzowaniu z Marszalkowka. Nazywa sie Vena. Trudno powiedziec jakie menu beda serwowac na codzien, bo karta dan byla niedostepna, a jedynie serwowano jakies przekaski i drinki. Ciekawy wystroj. Ale bardziej jako miejsce na lunch. W sali na gorze milo jest sie z kims spotkac, by cos zjesc i pogadac. Na dole muzyka, zywa. Dziewczyna miala sliczny glos. Miejsca do tanca niewiele. Troche tloczno. Dwa barki. Na gorze i na dole. Siedzac przy barku na dole mozna swobodnie obserwowac pomykajace po parkiecie osoby i spewajacych. Atrakcja wieczoru byly 2 tancerki kuso ubrane, (nawet bardzo kuso). Moze panow zachwycaly, mnie niekoniecznie:-) I zapraszano na impreze za tydzien. Tytul imprezy: "Sex, drugs and house". Nie wiem jak to sie komponuje z tradycyjnym, spokojnym wystrojem restauracji, ale widac sie da. Diety ciag dalszy.... Matrioszka myslalam o Tobie wczoraj... Pozdrawiam stalych bywalcow i wszystkich nowych:-) Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: :) egzotyka 17.05.04, 14:37 Szopen, welcome :))))))) i podziwiam, nie wiem czy bylabym w stanie w Chinach... co cie tak tam zachwycilo?? umiesz juz gadac po "ichniemu"?? trudno bylo sie nauczyc?? ale krajobrazy tam masz piekne, na pewno; no i siostra niedaleko ;)))) odwiedzacie sie czasem?? ale w Tadzykistanie to nie wiem po jakiemu sie mowi, kiedys pewnie po rosyjsku, a teraz.....? Matrioszka, mysle o Tobie z calych sil, czasami popijam w intencji i silnie wierze w to, ze dobrze bedzie :)))))) wielkie usciski naprawde, ciesze sie z tej wizy, nawet latwiej przelkne jutrzejszy wydatek w punkcie foto (wywolywanie, odbitki, cd-rom, nowe filmy), wyszlo mi tak "na bide" ze 120 baxow :((( ale nic to, jak bede wielka Pania Fotograf to sobie odbije ;))))))) Mar_za, wiadomo, z dziecmi nie tak latwo sie ruszyc, zwlaszcza, jak stabilizacja na miejscu, to sie bardzo liczy.... a co do zadowolenia emigracyjnego, to ja sobie mysle tak: nie ma czego zalowac, nawet, jesli oczekiwania byly inne, lub zgola rozczarowanie wielkie - wszystko in plus, bo wyjechalas, zobaczylas, przekonalas sie na wlasnej skorze; a gdybys stchorzyla w ostatnim momencie, to wciaz mialabys pytania - a co by bylo gdyby, a moze wtedy byloby... (tak,siak), zalowalabys tego dluuugo; no i nigdy bys sie nie dowiedziala.... a tak, nie dosc ze wiesz to jeszcze po drodze poznajesz fajne miejsca, super ludzi (no i pare mlotkow, to nieuniknione ;)))) no i suuuper ludzi - drodzy forumowicze ;))))))))))) internetowo rowniez, same plusy, no nie?? moze ja jestem jakis ginacy gatunek, ale stawiam na samorozwoj (cokolwiek by to nie znaczylo ;))), poszerzanie horyzontow, poznawanie ludzi ( i nie tylko) ; no i w ten sposob jestem tu gdzie jestem, choc tak do konca nie jestem pewna czy planuje dluzszy bardziej pobyt - ja jestem osoba strasznie teskniaca do rodziny i przyjaciol; gdzies w Europie, najchetniej w srodeczku, bym sie zaszyla i mialabym wzglednie blisko do wielu mi bliskich osob, i nawet do Kanady blizej stamtad niz z tej wyspy szumnie nazwanej siodmym bodajze kontynentem ;))))) wlasnie, te odleglosci, kochani Aussie, kiedy sie do nich przyzwyczailiscie??? a moze w Europie nie ma juz bliskich wam ludzi i nie ma do kogo tesknic? to jest problem, ale nie "nie do przeskoczenia" ;))))) a moze Afryka?? pozostaje jeszcze sprecyzowanie, ktora czesc ;)))) kurcze, ale skacze po tematach, chyba moj brain wymaga odpoczynku; Asienko, dbaj o siebie, relax, relax i jeszcze raz relax ;))))) i zadnych kafelkow !!!! ;))))) i dokladne badania jak najbardziej, i grzecznie sluchac pana doktora ;)) dla wszystkich moc caluskow i spadantus ;)))) Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: :) IP: 204.79.89.* 17.05.04, 14:53 Widze, ze Was troche zaciekawilo. W sumie jak sie tak dobrze zastanowic to naprawde dla przecietnej osoby w Europie Australia czy Nowa Zelandia to sa po prostu daleko ale spoko za to Chiny to prawie tak blisko jak na ksiezyc. Co mnie tu zanioslo? W ostatniej klasie ogolniaka gdzies tak w Marcu wychowawca nie mial co robic i zaczal nam czytac informacje o stypendiach zagranicznych. Bylo tego mnostwo, glownie oczywiscie Zwiazek Radziecki ale i Niemcy, Wegry itd. ostatnie na liscie byly Chiny i bardzo to klase rozsmieszylo, mnie tez. Stwierdzilem, ze sie zglosze dla jaj. Potem okazalo sie, ze egzaminy na stypendia zagraniczne sa miesiac przed normalnymi egzaminami na studia wiec jako ze bardzo sie na studia chcialem dostac pomyslalem, ze pojade i pozdaje dla wprawy wiec zlozylem podanie. Potem sie dowiedzialem, ze stypendium dostana tylko 2 osoby (napewno dostanie sie ktos po znajomosci) wiec dalem sobie luz z nauka i odpoczywalem po maturze. Egzaminy zaczynaly sie 5 czerwca 89 roku. 4 czerwca tego roku byl TianAnMen. Wiec pojechalem na te egzaminy na 100% przekonany, ze sie nie dostane a jesli nawet tak to i tak nic z tego. Po tygodniu "zdawania egzaminow" (czytaj imprezie w Radomiu z dala od domu) jak sie pojawily wyniki to sie okazalo, ze jestem pierwszy na liscie. Nawet sie do domu nie odwazylem zadzwonic tylko spokojnie sobie wrocilem pociagiem. Po paru dniach telefon: prosimy przyjechac spotka pan innych ludzi ktozy juz w Chinach byli. Pojechalem. Pierwszego dnia daja mi w reke bilet w obie strony i mowia ze wyjazd za 5 tygodni. Ja sobie pomyslalem tak: w tych czasach moich rodzicow nie byloby stac na to bym sobie po swiecie pojezdzil wiec jak rzad chce placic to czemu nie? Pojade na rok a potem wroce i pojde na normalne studia. Rodzice mi mowia jedz swiat zobaczysz. To pojechalem. O Chinach wiedzialem ze : jedza ryz, jest miasto Peki i Shanghaj, byl sobie kiedys Mao tse Tung i rewolucja kulturalna tudziez ostatnie wydarzenia w Pekinie. Jadac nawet nie wiedzialem w jakim jezyku mam studiowac, myslalem, ze po angielsku, potem okazalo sie ze najpierw rok chinskiego a potem studia po chinsku ;) No i pojechalem na ten rok prawie 15 lat temu. Po studiach najpierw znalazlem jakas prace w hotelu, potem w jednej firmie potem w nastepnej. I tak sie zycie potoczylo. Kraj jest inny niz Europa czy Australia tu sie zycie bardzo szybko toczy, ogromne miasta, wysokie bydynki, duzo ludzi, wieksza skala. Tu jak miasto ma mniej niz milion (wiekszych jak milion jest 165) to juz dziura. I tak sobie tu zyje moze nie powoli ale do przodu. Co sklonilo mnie do zostania? Pare lat zycia w nauke o tym kraju zainwestowalem co stawia mnie w pozycji czlowieka znajacego realia. Mnie tu naprawde latwo sie i zyje i pracuje. Moze nie przez studia (te jak na calym swiecie niewiele ucza) ale przez pare lat pracy dorobilem sie tzw "fachu" i jestem dosc dobry w tym co robie wiec nie jest z praca ciezko (latwo tez nie jest ale da sie zyc). No i oczywiscie pieniazki, ja godziwie zarabiam, koszty zycia sa niskie wiec sporo moge odlozyc. Co do tego co mar_za pisala to musze dodac, ze szczesciu trzeba zawsze troche pomoc ale najwazniejsze jest to szczescie czasem miec. Nie takie do wygrania loterii ale takie po prostu zyciowe. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: :) 17.05.04, 15:30 no to widze, ze nie tylko ja daje sie niesc przypadkowi ;)))) alal historia jest niesamowita, a jakze prosta zarazem; ale nie piszesz nic o chinskim - trudno sie nauczyc? jak bys porownal do innych jezykow? slyszalam, ze oni nie maja gramatyki, przynajmniej nie w takim wydaniu, jaki my znamy, europejczycy znaczy sie.... pisze do ciebie osoba, ktorej hobby to jezyki obce, a najchetniej nauka, tyle, ze powsciagana wrodzonym leniem ;)))) i nad chinskim sie tez zastanawiam ;)))) a moze japonski lepszy?? a moze znasz oba??? tysiace pytan, oto cala ja ;))) ale, ale, zaintrygowalo mnie to, ze zycie szybko sie toczy... jakos mi to nie pasuje do obrazu Chin; raczej widzialam to w kolorach wiejskich-sielskich , hie, hie ;)))) i te wielkie miasta.... no, i czlowiek sie czegos nowego nauczyl ;))) pozdrawiam, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa Chiny??ooooooooooooooo! IP: *.dsl.netsource.ie 17.05.04, 21:19 Hej Szopen,no no tez sie dalam zaskoczyc (mile) witaj bardzo serdecznie, rzeczywiscie ciekawostka jest twoja historia,ciekawsza tym bardziej,ze mam wrazenie,ze Chinczycy uciekaja jak moga ze swojego kraju,przynajmniej na zarobek, a ty mieszkasz tam wlasnie i jestes do tego taki zadowolony,to znakomicie,all the best!!!! W wiekszosci na swiecie ci biedni Chinczycy sa najtansza sila robocza,wykorzystywani przez pracodawcow,do najgorszej pracy,na nocne zmiany,za polowe stawki niz ich nie-chinscy workmates, mieszkaja w makabrycznych warunkach,w kilkoro w jednym pokoju,ciezko pracujac,na samo slowo Chinczyk mam wrazenie ze ludzi tu widza polowe stawki i czarna robote! smutne ale prawdziwe! ogladalam kilka filmow o Chinach i przerazliwiej biedzie jaka tam panuje,ale pewnie w tak gigantycznym kraju z taka populacja nie mozna niczego uogolniac, Szopen jacy sa Chinczycy naprawde?jacy sa w stosunku do ludzi takich jak ty ktorzy juz tak dlugo u nich mieszkaja? czy czujesz sie jak u siebie,jak w domu? Matrioszka,wysylam pozytwyna energie z calych sil i suportuje,no i poprawie dzis Zywcem,bo jeszcze mam zapasy! po zdro wie nia ifa Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: Chiny??ooooooooooooooo! 17.05.04, 22:44 Wieczornie witam:) No, Szopen, zdominowales forum. i bardzo sie z tego ciesze, bo temat niezwykle ciekawy. Twoj sposob dostania sie do Chin jest fantastyczny, nie ma to jak przypadek, kierowany najprawdopodobniej przez przeznaczenie:) Chinczykow w Londynie mnostwo, Japonczykow takze, wiekszosc z nich byla przesympatyczna, chociaz roznice kulturowe sie czulo. Aaaa, i opowiem Wam taka jedna historie. Byl sobie pewien Wloch, pojechal pewnego razu do Chin na wycieczke kilkudniowa, zobaczyl pewna Chinke, zakochal sie w niej bez pamieci, ona w nim tez. Ona nie znala wloskiego, on chinskiego, co nie przeszkodzilo mu zabrac ja do Wloch i ozenic sie z nia niemalze natychmiast. Jezyka nauczyl ja juz po slubie:). A potem sobie pojechali do Londynu, gdzie ich poznalam. I co ciekawe, ona nauczyla sie angielskiego, on ledwo dukal, rozmowa z nimi byla wiec fascynujaca:) Ale najfajniej bylo patrzec, jak ona po wlosku wymiata, bez akcentu niemalze, z wloska gestykulacja, ktora zamierala, kiedy przechodzila na angielski. Ivette, nie wiedzialam, ze Ty tak jezyki lubisz. Ja tez, ale zdolnoisci chyba za duzych nie mam:(. Umialam kiedys po niemiecku, ale tak nie cierpialam tego jezyka, ze zapomnialam go prawie natychmiast po skonczeniu szkoly. Rosyjski tez mi uciekl:(.I nie wrocil, hehe. Marzy mi sie francuski, mam nawet rodzine we Francji, ale akcent mnie skutecznie odstrasza. Zazdroszcze Ci, ale w sensie pozytywnym;), ze potrafisz w tym cudnym jezyku sie porozumiewac. I od paru lat sie zastanawiam, czy zaczac sie uczyc wloskego, czy tez hiszpanskiego, a ze decyzji podjac nie potrafie, to... Hiszpanski jest bardziej przydatny, bo i Ameryka Poludniowa (kiedys tam pojade!) i Hiszpania, a z drugiej strony wloski podoba mi sie ogromnie, zwlaszcza po tym, jak odkrylam, ze mam cudowna moc rozumienia po wlosku! Nie wiem, jak ja to robie, ale rozumiem, nawet to, czego nie powinnam. Ale mowic nie potrafie:(, za to moja qumpela tak cudnie po wlosku wymiata...Moze kiedys naucze sie obydwu. Pewnie jednoczesnie, o ile mi sie nie pomerda w glowie:))) Temat emigracji\wyjazdow ostatnio wrocil na wokande, i jest to, o czym chcialabym z Wami pogadac. Bo qurcze rozdarta ostatnio jestem okropnie, nawet nad glupimi ksiazkami usiedziec nie potrafie. Mysle jednak, ze moze to jeszcze troche poczekac, przemysle sobie jescze to wszystko pomalutku, wypisze na kartkach wszystkie + i -, a potem dopiero zaciagne Was do dyskusji. I mam nadzieje, ze pomozecie mi poukladac pewne fakty. Do nastepnego klikniecia moi drodzy wszyscy:))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa wloski czy hiszpanski IP: *.dsl.netsource.ie 17.05.04, 23:13 No Mandryni przbij piatke,mam identyczny powtarzam >identyczny< problem z hiszpanski contra wloski ;-)))) no jakbym wlasne mysli przeczytala!!!no nie moge to samo:hiszpanski przydatny,wloski przyjemnosc i tak sie zastanawiam od roku a czas leci i jeszcze ani tego ani tego nie zaczelam sie uczyc,chociaz sporo podlapalam od hiszpanow w pracy, ale tak to jest jak juz sie zna angielski,mimo woli przechodzi sie na angielski po po kilku srednio udanych probach ;-)))) nie ma sie co dziwic anglo-native ze sie innych jezykow nie ucza, ciao ifa Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: wloski czy hiszpanski...a moze..... 18.05.04, 04:30 portugalski?? ;)))) bo wlasnie ja mam taki dylemat - hiszpanski czy portugalski; wczesniej byla konfiguracja jak u was, dziewczyny, i mimo, ze wloskiego juz sie kiedys tam uczylam, zwyciezyl hiszpanski; teraz zdradzam hiszpanski na rzecz portugalskiego, na razie myslowo, ale kto wie??..... ;))))) ale cos mi sie zdaje, ze espanol zwyciezy, latwiej sie go uczyc samemu, no i wiecej materialow (a wlasciwie tu w Aussie to ciezko cokolwiek znalezc do portugesa :(((( no i ten grecki ;))))) ciagnie, oj ciagnie... ale tu pojawia sie pytanie - grecki czy....szwedzki ;)))) no i bedac w kropce, chwilowo rzucam sie na obiadek i caluski przesylam, dzis w planach quino :)) papa, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
mojito ...a moze portugalski - australiana ? 18.05.04, 04:51 yvona73pol napisała: "...wlasciwie tu w Aussie to ciezko cokolwiek znalezc do portugesa :(((( ". Bom dia Iwona, jezeli zdecydujesz sie na portugalski moge Tobie podeslac materialy. Ate logo, :))))))), mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: ...a moze portugalski - australiana ? 18.05.04, 07:59 Yo, Mojito ;)))) como sobre alguns livros estudar a lingua polonesa ? eu penso gue eu pude necessitar um professor ;)))) Evee, how-r-u :)))) Asia, zdrowko :)))) Matrioszka, powodzenia :)))) Ifa, prawie trafiony zatopiony, ale nie daje sie :)))) Szopen, welcome aboard :)))) pozdrowionka dla wszystkich co pisza i nie pisza Odpowiedz Link Zgłoś
dm2004 Re: ...a moze portugalski - australiana ? 18.05.04, 08:34 como sobre mi ? Odpowiedz Link Zgłoś
borysa Re: Tak daleko i tak blisko :) do Moniki 18.05.04, 14:56 Monika, to Ty jestes ta Monika, ktora tak sympatycznie i zyczliwie doradza wszystkim zainteresowanym praca w UK ? Ja do nich nie naleze, ale czytam Twoje porady z prawdziwa przyjemnoscia ! Pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monika Re: Tak daleko i tak blisko :) do Moniki IP: 5.3.1R* / 195.75.14.* 18.05.04, 16:13 tak to ja - do was pisze, ze jestem z Wloch, bo zeslali mnie tutaj na pare tygodni, teraz przedluza sie to w miesiace i czuje, ze potrwa dluzej :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monika Re: Tak daleko i tak blisko :) do Moniki IP: 5.3.1R* / 195.75.14.* 18.05.04, 16:55 To jeszzce raz ja, dzisiaj to juz moj ostatni post, za chwile ide do fabryki na przeglad nazej pracy, a potem juz do domu - dostalam wilka paczke z Polski z ksiazkami, gazetami - bedzie co robic :) Ciesze sie naprawde, ze te moje posty sie komus przydaja. Na pomysl tego watku wpadlam czekajac we Wloskiej Questurze na pozwolenie na pobyt. Tam tlacza sie chyba wszystkie narodowosci swiata, jest duszno, brudno i po prostu przygnebiajaco. Ja jestem uprzywilejowana - ze mna zalatwili to w 5 minut, inny czekalai caly dzien. Pomyslalam sobie, ze moge przynajmniej pomoc swoim rodakom, zeby im w UK szlo lepiej. Anglie znam dosc dobrze, mieszkam tam i ogolnie lubie ten kraj (Londyn uwielbiam :). Teraz juz niedlugo bede mogla chyba dawac rady na temat Wloch :) Na razie musze jeszcze troche sie odnalzezc w tym kraju. Nie jest to takie latwe, jak sadzilam ;) Ogolnie bardzo nie lubi stereotypow, walcze z nimi na kazdym kroku, jestem uparta i nie mam kompleksow i ucze tego moje siostry - chce zeby siegaly po to, co wydaje im sie niedostepne i niekoniecznie dla nich. Cieszy mnie, gdy moge pomoc rodakom. Mam nadzieje, ze coraz wiecej Polako uwierzy teraz w siebie i zawalczy o lepsze zycie dla siebie. Zaczynam tylko zauwazac, ze troche sie wymadrzam - a tego za wszelka cene chce unikac ;) Takze przystopujcie mnie, jakbym troche przesadzila... Pozdrawiam i do zobaczenia jutro! Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Cudny dzis wieczor mamy:) 18.05.04, 21:28 I jakos cieplej sie zrobilo:) Nawet moje kwiatki czuja sie lepiej. O niebo lepiej:))) Ifa, ciesze sie, ze ktos jeszcze ma taki sam problem, jak ja. ;)))))) uff, co za ulga ogromna... I na jaki jezyk sie ostatecznie decydujesz? Ja sie chyba biore za obydwa, hehe Ale i tak wloski pewnie lepiej mi pojdzie...Albo dalej sie bede zastanawiac, tak jak to czynie od lat. Ywette, portugalski piekny jest, ale ten akcent...Ja tego nie wymowie za cholere. Znajomy portugalczyk staral sie mnie nauczyc, ale mu nie wyszlo:( Juz wole francuski. Tobie powinno pojsc beztresowo, i z wloskim, i z hiszpanskim, i z portugalskim. Pysia, kokietka jestes, nauczyciela polskiego nie potrzebujesz:) No chyba, ze... To w takim razie rozumiem:))))) Chyba ze znowu czegos nie zrozumialam, ale lepiej mi poszlo niz z niederlandzkim Matrioszka, co tam? Asia, a u Ciebie? Mojito, pakujesz sie juz? Czy dopiero ukladasz ksiazki i atlasy na pachnacych nowoscia poleczkach? Tizedik, gdzie sie zakopalas? na razie kumulacji nie ma, wiec masz urlop:)) Moniko, pisz i jeszcze raz pisz:) moze mi sie przyda. Wprawdzie co nieco juz wiem o Londynie, bo spedzilam tam troche czasu, ale szykuje sie znowu, bo tesknie okropnie. NIe moge sie doczekac, kiedy zobacze Little Venice i cumujace lodeczki, o rozgadanym wieloma jezykami Portobelo nie wspomne. I rozdarta jestem strasznie, bo tak bardzo chcialabym pojechac do Australii na troche, moze przy okazji wdepnac do NZ i Japonii. Moze to ostatnia szansa na taki wypad. Tylko boje sie, ze jak zaczne podrozowac, to za bardzo odwleka sie te moje studia w Lnd. Rany, starzeje sie jak nic, tyle lekow ze mnie wychodzi ostatnio, ze sama sie dziwie. Kiedys to mialam tupet pojechac do Uk bez znajomosci jezyka, prawie bez pieniedzy i jakos sobie poradzilam. Tylko ze wtedy mialam 20 lat i wrazenie, ze swiat do mnie nalezy. A teraz troche wiecej wiosen na karku i doswiadczenia rozniastego. I pewnosc, ze musze gdzies wyjechac, bo tutaj juz nie potrafie spokojnie i normalnie zyc, o braku pracy i perspektyw na nia nie wspomne:( I ten wiecznie wlaczajacy sie "szwedacz", jestem troche jak taki Muminkowy Wloczykij. To chyba nieuleczalna choroba:( I teraz na dokladke mam klopoty finansowe i nie wiem, czy gdziekolwiek uda mi sie pojechac. Koncze, bo zaraz zaczne totalnie smecic. Ps. Mar_za, widzisz, mi jest latwiej z tym wyjazdem, tu mnie nic nie trzyma, ani maz i dzieci, ani kariera, ani chociazby spelnienie zawodowe. Rodzina i przyjaciele pozostana, nic sie pod tym wzgledem nie zmieni, gdziekolwiek bysmy nie byli:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa Re: ... dzis wieczor mamy:) IP: *.dsl.netsource.ie 18.05.04, 23:17 hej Tange ale mam ubaw,znow moje mysli czytam bo tez stwierdzilam ze zabiore sie za obydwa jednoczesnie ;-))) zaciecie mam wieksze do Italskiego bo taki wesoly ten jezyk i wszystko brzmi tak slodko dla ucha mam dobre wspomienia z boskiej Italy nie mowiac o przemilych kolegach wlochach natomiast hiszpanski jak brzeczenie muchy (co kto lubi oczywiscie),ale taki przydatny cholewka!!!! moja znajoma Finka co prawda nauczyla sie hiszpanskiego w rok,zdala nawet ten egzamin ktory jest odpowiednikime FCE w angielskim po roku,kwestia tylko samodyscypliny i zaciecia,jak we wszystkim zreszta, to co zaczynamy? Monika, Twoje posty sa rzeczywiscie przebojowe,takich glosow jest malo jak Twoje na innych watkach,well done Monia,czytalam twoje posty i porady,masz zupelna racje,podejscie do zycia bez kompleksow to podstawa,ale taka strukture osobowsci nie jest latwo wypracowac jesli sie jej nie ma uksztaltowanej we wczesnym latach zycia, ach duzo by mowic niemniej cokolwiek by nie powiedziec jestes rewelacyjnie wzorcowo i prawidlowo nastwiona do zycia,dobrze ze masz chec zarazania tym innych,chwala ci za to Monia! wieczorne pozdrowienia ifa Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: ... dzis wieczor mamy:) 19.05.04, 00:53 no, Monika, dobra robota!! a ile pomyj musisz na siebie przyjac... i oczywiscie zawsze sa ci co "wiedza lepiej", ale nie przejmuj sie, wiele osob naprawde skorzysta z twoich rad, tak trzymac!!! :))))) nie czytalam co prawda wszystkiego, ale moze kiedys.... Mojito, z tym portuguesem jest taka sprawa, ze przywiozlam sobie xiazeczke i kasete, taka dla poczatkujacych, coz z tego, jak kasety nigdzie nie moge odsluchac, bo nasz sprzet grajacy takowych przestarzalych opcji nie posiada :((( coz, sama sobie winna jestem, nie pomyslalam przy kupowaniu, to teraz cierpie.... jakby co, dam ci znac, ale nie trace nadziei, ze w koncu dobiore sie kasecie "do skory" ;)))) Pysiu, pas mal, francais, espagnol, portugais, neerlandais, polonais, anglais + aussie et quoi d'autre??? je suis jalouse ;))))))))) a nauczyciel zawsze pomocny ;))))))))) Ifa, twoja znajoma Finka podniosla moj poziom wiary w zdeterminowana nauke jezykow, teraz wybieram sie na poszukiwania determinacji; generalnie jestem osoba malo zdeterminowana, jakos nie wpisuje sie to w moj charakter..... co do zycia bez komplexow - masz calkowita racje, a juz na pewno niejedna osoba doswiadczyla roznych malo podbudowujacych kontaktow w swoim zyciu, na przyklad ze strony nauczycieli, mozna na przyklad dac sobie wmowic ze jest sie zerem w tym co lubimy robic i w czym jestesmy dobrzy, i w zwiazku z tym wybrac sie na inne studia i pozniej mimo ewidentnych przykladow, ze cos tam potrafimy, a nawet sporo, nadal sie za to zero uwazac i takaz postawe przyjmowac mimo usilnych prob pozbycia sie jej; mam nadzieje ze zrozumiale napisalam, lubie motac ;))) no, caluski, biegne na zajecia, Iwona, porannie, Sydney - slonecznie ;)))) Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Popolnocnie... 19.05.04, 06:32 Zdrowko Amigos, w zwiazku ze zblizajacym sie latem i naszymi wydatkami nasze numery totolotkowe troche wczesniej: 12 21 22 23 46 Powerball 29, 06 26 33 34 40 Powerball 26, 03 04 07 40 47 Powerball 27. Losowanie dzisiaj. Do wygrania 24 miliony. Asienko, co lekarz powiedzial? Iwona, daj znac wiec. Mandarynko, jeszcze nie. Nie potrafie pakowac sie z wyprzedzeniem. Robie to zwykle na ostatnia chwile. Noz na gardle lub plecy przy murze pomagaja. Psychicznie jestem juz gotowy. Logistycznie jeszcze nie. Na ksiazki na podlodze tez jeszcze patrze :))). Ola! Pysiek, sim, com certeza. Qualquer hora. Com prazer :))). Spac ide. Dobranoc i dzien dobry. mojito. 00:32/19C/12 dni/bez zupy. Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny it was Monica in my life ... 19.05.04, 06:34 witaj Monika, Eeve, Szopen, Borysa, DM??? ihre initiale erklaren uns alle :-) ale towarzystwo szprecha roznymi tu jezykami, dziewczyny zdolne i jeszce Wam malo, jeszcze wiecej jezykow chcecie poznac. Chiny,piekny kraj,nie bylem i nie wybieram sie. bylem tylko w Hongkongu i to tylko 3 dni, inna kultura, wszystko inaczej.mysle Szopen ze dla Ciebie to niezapomniane doswiadczenia. powiem Wam ze dla odmiany mam ciche dni i nie bardzo moge z tym sie pogodzic, nie lubie takich rzemilczen.szykuje sie pomalu do wakacji i to zle tez mnie nastraja. moze to tylko przejsciowe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: ... dzis wieczor mamy:) IP: 204.79.89.* 19.05.04, 08:20 Czesc, Wczoraj musialem pojechac do Hongkogu na "testy psychometryczne" wiec dopiero dzisiaj mialem szanse poczytac. Nawiaze do paru poruszanych tematow: Jezyki. Ja po chinsku i mowie i pisze (studiowalem w koncu budowe maszyn po chinsku), jezyk zdecydowanie inny i na tym polega trudnosc nauczenia sie. Gramatyka jest prostsza niz w jezyku polskim (bardziej skomplikowanych jest pewnie niewiele) ale glowny problem to sa znaczki i tony bo to jezyk tonalny. Co do innych jezykow to powiem wam szczerze, ze bedac w ogolniaku bylem uwazany za tzw beztalencie jezykowe i nie bylo mi latwo. Potem w zyciu tak sie zlozylo, ze nauczylem sie chinskiego, byla sytuacja kiedy trzeba sie bylo nauczyc wloskiego (do miasta gdzie mieszkalem przyjechalo kilkanascie ladnych Wloszek ktore umialy tylko po wlosku wiec ze wzgledow nazwijmy to towarzyskich wszyscy sie szybko nauczylismy, jak bylem na Syberii to bardzo szybko mi sie rosyjski odtworzyl do poziomu o ktorum nie mialem pojecia ze mam, pracujac i mieszkajac z ludzmi z innych krajow czlowiek sobie bardzo szybko przyswaja. O angieskim to tylko powiem ze tak naprawde to duzo mi latwiej niz po polsku bo ojczystego jezyka uzywam tylko na czacie w GW i do rozmow z rodzicami w Polsce. Ja do jezykow podejscie mam nastepujace: jak bede musial to sie szybko naucze. Chiny. To naprawde duzy kraj. Odleglosci w tysiacach kilometrow, rozmaitosc klimatu, kultur, jedzenia. Sa ogromne miasta gdzie zycie toczy sie bardzo szybko (u mnie z dachu fabryki widac 35 dziwigow do budowy wysokich budynkow to jest wiecej niz w calej Europie) i jest wies gdzie nie jest najlatwiej i gdize czasami jest straszna bieda, to glownie w srodkowo-zachodnich Chinach i glownie z powodu braku wody. Z powodu rozmiaru i roznorodnosci tego kraju na temat Chin generalizowac nie mozna, kazde stwierdzenie jest prawdziwe w jakims tego kraju zakatku i bzdurne w innym. Forum Moniki. Przeczytalem sobie i naprawde imponujace. Ja tez jestem inzynierem i mam podobne podejscie do zycia: zadnych kompleksow, poczucia braku wartosci itd. Tez pracuje w baaaardzo duzej firmie i nie zauwazam bym w czyms ustepowal innym (moze tylko Japonczykom zaparciem do pracy :) ). Mnie sie wydaje, ze wiele nienajciekawszych zachowan typowych dla Polakow (rasizm, pogarda i pomiatanie innymi nacjami itd) wywodzie sie wlasnie z niskiego poczucia wlasnej wartosci, wtedy czlowiek poprawia sobie humor udowadniajc ze sa gorsi od niego czy ukazujac wlasna wyzszosc. Co do wysokosci zarobkow to ja uwazam ze jest to tylko jedna strona medalu (takiego o wielu stronach...) liczy sie jeszcze oczywiscie koszt zycia, jakosc zycia i zadowolenie z zycia i ze swojej sytuacji. Tak sie juz na swiecie sprawy maja, ze za ta sama prace zarobie mniej czy Szwajcar, Niemiec czy tez Anglik ale o ile zadowolony jestem z tego co zarabiam to nie trace czasu na uzalanie sie nad soba bo to i tak do nikad nie prowadzi. Odpowiedz Link Zgłoś
szkodnik1 Re: Tak daleko i tak blisko :) do Moniki 19.05.04, 09:03 Dodam do tego, że wątek Moniki zwrócił na siebie szczególną uwagę adminów i znalazł się na stronie głównej forum gazeta.pl: forum.gazeta.pl/forum/0,0.html Chciałbym prosić Monikę o przesłanie mi swojego adresu e-mail. Pozdrawiam i gratuluję. Odpowiedz Link Zgłoś
borysa Re: Tak daleko i tak blisko :) do Moniki 19.05.04, 10:16 I wlasnie dlatego chcialam wam wszystkim zwrocic uwage na Monike, osobe zyczliwa i oferujaca swoja pomoc wszystkim zainteresowanym wyjazdem do UK. Ciekawi mnie jeszcze jedna sprawa : jak wyglada sprawa waszych kontaktow z Polakami ? Czy wspieracie sie wzajemnie czy niestety doswiadczeni wczesniejszymi niemilymi przypadkami ( Polak Polakowi wilkiem ) unikacie ich ? Slyszalam, ze inne nacje sa dla siebie duzo zyczliwsze i pomocne... Pozdrawiam was wszystkich, Borysa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Kontakty z Polakami IP: 204.79.89.* 19.05.04, 10:34 Co do kontaktow z Polakami to jako, ze tu jest nas bardzo malo wiec kontaktow tez nie duzo. Na stale to w okolicy jest moze z 50 osob z tego 30 w fabryce Thompsona robiacej kineskopy. Wiekszosc kontaktow to imprezy urzadzane przez konsulat z okazji polskich rocznic lub wybory. Ja do kosciola nie chodze a spora czesc spotyka sie tam w Niedziele. Zwykle jest tak ze jak komus potrzebna jest pomoc to zwraca sie do konsulatu a oni szukaja kto moze pomoc i wtedy takiej pomocy sie udziela. Z ta fabryka Thompsona to tez jest niezly numer i ciekawa sprawa. Otoz wiele lat temu ta firma kuipla fabryke kineskopow w Polsce i po rozbudowie dosc dobrze im tam szlo. Jak jakies 4 lata temu zalozyli fabryke w Chinach to jakis madry gosc stwierdzil ze jak sa Polacy tacy dobrzy to niech tu tez walcza. Wiec sprowadzili ludzi z tej fabryki w Polsce i oni tu dzialaja. Polacy sa na prawie wszystkich odpowiedzialnych stanowiskach wlacznie z dyrektorem fabryki, jest chyba 1 Francuz i moze 2 Amerykanow ale to sa inzynierowie tymczasowo. I fabryka i caly biznes idzie im swietnie, wyniki maja duzo lepsze od fabryk w USA czy w Europie. Polak potrafi. Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: Kontakty z Polakami 19.05.04, 11:11 Borysa, hejka, skad klikasz? Jesli chodzi o moje doswiadczenia z Polakami za granica, to sa rozne. Ale raczej tych gorszych bylo wiecej, niestety:((((( Dokopano mi jak nigdy wczesniej:((( I czasem dziwila mnie opinia innostrancow, ze typowa Polka nie jestem, bo jestem mila, uprzejma i otwarta, o lojalnosci i braku ciagotek do kradziezy nie wspomne. Anglicy doskonale zdaja sobie sprawe, ze Polacy sie nie lubia nawzajem i wykorzystywali nas przeciwko sobie, te slynne akcje home office, wiadomo - polak potrafi. Ale tez podkreslano czesto, ze potrafimy dobrze pracowac, jestesmy wytrwali i dazymy do wyznaczonego celu. Ze swej strony zawsze staralam sie pomagac rodakom, jesli tylko moglam. I udzielalam informacji, bo z wlasnego doswiadczenia wiem, ze dobra informacja jest na wage zlota. A co w zamian? Okradziono mnie kilka razy we wlasnym domu - to byla zaplata za ofiarowany nocleg, dwie osoby wisza mi kupe kasy, mimo uplywu 2 lat, i teraz wmawiaja mi uparcie, ze sobie to wymyslilam. i oczywiscie unikaja kontaktow. no ale nic to, naiwna bylam i bede. Ale najzabawniejsze jest to, ze kiedy slyszalam polska mowe i zagadywalam po polsku, to udawano, ze sie nie rozumie. To podobno typowe. jedni sie boja, bo ich Polacy urzadzili odpowiednio, dla innych to obciach. Zreszta, wystarczy wejsc czasem na forum polonia - no comments:( Na szczescie istnieje tez jasna strona medalu. I od razu robi sie cieplej na serduchu:) Moniko, dobrze, ze jestes:))Masz energie i wiare, i potrafisz tym zarazac innych - to piekna wlasciwosc. A i u nas w watku u Asi tez sami fajni Polacy. Asia ma "dobra reke" i "wciaga" same przyjazne duszyczki:))))) Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Slonecznie i cieplo:) 19.05.04, 11:22 W koncu, w koncu, nareszcie!!!! Jak narkoman wyciagam rece i pyszczek do slonca, bo po tylu dniach nieobecnosi i zimna stesknilam sie ogromnie. I od razu czlowiek ma lepszy humor, nawet jesli musial wstac o 6 rano:) Ifa, to co, zaczynamy? Tylko mam mala prosbe. Poczekajmy z tym jeszcze przez miesiac, PLS! Tyle mam teraz nauki przed inzynierskim, a jeszcze do tego egzamin z anglika, ze sie nie wyrobie. Tylko uprzedzam, ze zapas ksiazek do wloskiego mam spory, kasete slownie jedna:(. Jesli bedziesz chciala, to moge polecic Ci dwa podreczniki, sa in italiano i sa swietne, kiedys nawet widzialam je w ksiegarni londynskiej, wiec sa dostepne. A jak nie, to podesle ci kserowki:). Polecane przez experta, te ksiazki znaczy sie. A z hiszpanskim bedzie maly problem, bo nie mam nic:( Ale jakos cos znajde. No, i teraz bede miala motywacje:))) Razem chyba latwiej, jedna osoba mobilizuje druga i na odwrot. Ten rok jest jak najbardziej prawdopodobny, pamietam, jak szybko poszlo mi z angielskim, ale to bylo total immerse:) Szopen, podziwiam Cie z tym chinskim:) Wiem, ze mozna wymowic jeden dzwiek na 4 sposoby i uzyskuje sie w ten sposob inne znaczenie. Slon nadepnal mi nan ucho, wiec trudno mi nasladowac dzwieki:((( Japonski podobno tez jest latwy, tylko te krzaczki... Mojito, najfajniej pakuje sie na ostatia chwile:)Najlepiej godzine przed wyjsciem z domu. MOja mame doprowadza to do furii, ale sama tez sie tak pakuje. Tlumaczy sie potem, ze nie miala czasu wczesniej. I odziedziczylam po niej umiejetnosc "kompaktowego pakowania". Nie uwierzylibyscie, ile potrafimy zmiescic do torby o malych rozmiarach, i to jeszcze pieknie wszystko poukladane jest:) Tylko, cholera, trzeba to potem dzwigac i juz wesolo nie jest. Ide sobie juz, moze zapakuje ksiazki i do parku na lawke? na lezenie na trawce za zimno. :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monika Re: Tak daleko i tak blisko :) do Moniki IP: 5.3.1R* / 195.75.14.* 19.05.04, 11:55 Dziekuje wszystkim za mile slowa :) Co do moich kontaktow z Polakami zagranica mam rozne doswiadczenia, ogolnie calkiem pozytywne. Bardzo duzo podrozuje, takze nie mam za bardzo czasu na kontakty towarzyskie w samej Anglii. Znam jednak tam Polakow i jestem stalum bywalcem polksiego pubu :) Tutaj we Wloszech tez nie jest najgorzej, chociaz musze przyznac, ze bywaja nieporozumienia. Ktos mi kiedys powiedzial, ze denerwujace jest to, ze tak wszystko mi sie udaje - doradzil mi opowiadanie troche o porazkach :) Wczesniej myslalam, ze wlasnie narzekanie jest denrwujace :) Staram sie byc przede wszystkim pomocna, zlaszcza w jakis sytuacjach kryzysowych. Ale wazne jest dla mnie tez poznawanie mentalnosci tubylcow - a jako, ze pracuje w medzynarodowych grypach, to tez z podobnym towarzystwem utrzymuje kontakty poza praca... Spotykam sie tutaj z Argentynczykami, Wlochami, Wegierka, Francuzami, Niemcami. Polacy stad sa chyba malo towarzyscy niestety. Zreszta oni zostaja w swoim zakmnietym gronie, calkowicie nieczulym na osoby z zewnatrz. W Londynie sytuacja jest wg mnie odwrotna! Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: Tak daleko i tak blisko 19.05.04, 16:45 Witam wszystkich "starych" i nowych :-))) Widze, ze nam watek pecznieje o kolejne osoby z roznych stron swiata, ba, nawet niemal z ksiezyca, czyli z Chin. Fajnie jest! Ale na razie przelecialam sie tylko po postach, bo chcialabym juz pojsc do domu, a siedze w pracy wlasnie tylko po to, aby znowu spotkac sie z wami = poczytac. Komputer w domu mi sie znarowil, a nawet nie on sam, a raczej siec. Zauwazylam tez, ze robi nam sie tu forum ekspertow od jezykow roznych. Chinskiego Szopena nikt nie przebije, ale chyba doczytalam sie zapowiedzi, ze przybedzie nam poliglotek, chociaz w czasie blizej jeszcze nieokreslonym ;-) Zazdrosc sie we mnie budzi, bo chociaz sama liznelam paru, to mowie w nich tylko pod zdecydowanym przymusem okolicznosci; dobrowolnie nigdy! Chyba len jestem, bo wystarczyloby kazdemu znowu troche czasu poswiecic... Dziewczyny z problemami; trzymam kciuki za ich odejscie w niebyt! Matrioszka, nie daj sie! Asia, jak wyniki badan? Tangerin, ucz sie! Wprawdzie nikt ci nie zagwarantuje, ze bedziesz miec z tego jakies korzysci, ale tak trzeba...;-) Mar_za, nadal ciagniesz na korzonkach? Monika, nie jest ci za cieplo? Mojito, jak z drinkowaniem, przykladasz sie? Pamietasz, ze mnie to tez by sie przydalo w kontekscie takim bardziej "elementarnym"? Dzis zajrzalam pod moj ulubiony link www.powerball.com Okazuje sie, ze znalezli sie "nabywcy" 110 baniek zielonych, czyli Stefek i Kryska Biali www.powerball.com/powerball/winners/2004/050804pa.shtm Ciekawe, jak sobie z taka kasa poradza? I to by bylo na tyle, bo zaraz padne przy biurku. Ide sobie w dluga podroz do domu, czyt. jazde autobusem przez zakorkowane miasto, w ktorym zanosi sie znowu na deszcz. Odpowiedz Link Zgłoś
mar_za Re: Tak daleko i tak blisko 19.05.04, 18:09 Witajcie, Dieta korzonkowa zostala niestety troche zmodyfikowana za sprawa ostatnio dosc czestego alkoholizowania sie:-) Musialam oprocz korzonkow cos jesc bardziej tresciwego, bo wtedy to naprawde dlugo bym nie naciagnela. Jakies spotkania nieuwzglednione w moim korzonkowym harmonogramie zrujnowaly moj plan dwutygodniowej diety:-) Ale nie jest zle:-) Dzis bede tancowac wieczorem, wiec wszystko co nadprogramowo wchlonelam spale. I znow przejde na calkowite korzonki od jutra (I hope so:-)). Jezyki obce sa mi obce:-) Jedynie udalo mi sie opanowac angielski i to z kompleksami. Po latach samodzielnej nauki w domu, troche w szkole dopiero od pol roku uzywam angielskiego w pracy niemal codziennie. I tak naprawde dopiero teraz widze, ze moj angielski sie poprawia z dnia na dzien, a kompleksy zmniejszaja. I chyba moje ambicje na angielskim sie koncza. Na razie. Zanim nie pozbede sie kompleksow calkowicie:-). Choc przyznaje, ze we Francji przydalaby sie przynajmniej podstawowa znajomosc francuskiego. Wybieranie w ichniejszej restauracji potrawy z karty dan na "chybil trafil" jest dosc ryzykowne:-). Jako, ze Francuzi nie maja w zwyczaju umieszczac innych niz francuskie nazwy w menu. Poczytalam dzis troche watek Moniki o szukaniu pracy w UK. Interesujace. Zgadzam sie z Monika, ze to duzo od nas zalezy jak nas bedzie postrzegal potencjalny pracodawca. I to nie tylko w szukaniu pracy za granica. W Polsce jest tak samo. Tanegrin fakt, ze Ciebie mniej trzyma niz mnie tutaj. Ale ja tez nie jestem strasznie zwiazana z Polska. Nie mam meza, ktory mialby tu prace i wtedy decydowanie sie na wyjazd byloby bardziej skomplikowane. U mnie rozbija sie to tylko o to, by starczylo mi kasy na utrzymanie siebie i dzieci zanim nie znajde pracy.I to raczej pracy nie tymczasowej. Juz jednak jak sie ma jakies doswiadczenie to trudno byloby zaczynac od czegos dorywczego. W kazdym razie w swoich rozwazaniach zakladam opcje kontynuowania tego co robie tylko gdzies indziej. Zakladam, ze moze za 2 lata. Pracuje teraz w miedzynarodowym projekcie, da mi to jakies kolejne doswiadczenie i przyda sie w szukaniu roboty za granica. No chyba, ze cos sie wydarzy i na przyklad nie bede miec pracy tutaj to szybciej bede podejmowac decyzje. Na razie zalozenia sa jak wyzej. Jesli sie czegos chce i nie boi sie ryzykowac to zawsze sie powiedzie. Zycie czasem weryfikuje nasze plany i zamierzenia, ale wtedy nie pozostaje nic innego jak korygowanie ich do okolicznosci. I tez sie uda:-) Kurde tylko ta pogoda w Polsce ciagle paskudna a czerwiec za pasem! Monika przeslalabys troche sloneczka:-) Pozdrawiam, Marzena Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Tak daleko i tak blisko IP: *.adsl.xtra.co.nz 19.05.04, 23:17 Mojito, Tizedzik lekarz zbadal moje odruchy warunkowe i bezwarunkowe, stwierdzil ze sa w jak najlpszym porzadku, na wszelki wypadek upuscil mi 6 probowek krwi, i wysyla mnie na CAT scan oraz badanie droznosci moich zylek, napomknal lekko o rzuceniu palenia z czym sie oczywiscie teoretycznie zgadza, w praktyce niestety nic mi z tej zgody nie wychodzi Maja mnie zawiadomic listownie o terminie badan, a wyniki zostana przeslane do mojego lekarza. Chyba sobie pojde kupic jakies pantofelki bo nic mi tak nie poprawia humoru jak para nowych bucikow,, Monika zazdroszcze Ci tej Itally bo tam bym byla w swoim zywiole jezeli chodzi o moj nalog kupowania butow Jezeli chodzi o moje doswiadczenia z Polakami na emigracji, no coz bywaly bardzo rozne i zle i dobre, spotkalam kilka bardzo milych i pomocnych osob, bezinteresownych i naprawde uroczych, spotkalam tez takich powiedzmy bez kija nie podchodz, zostalam okradziona w swoim wlasnym domu przez rodakow, tak ze cale spektrum, ale podczas naszego pierwszego pobytu w nz nasz pierwszy dom kupilismy dzieki pozycznym pieniazkom, jedna z pan tu poznanych sama nam ta pozyczke zaoferowala i namawiala do przyjecia, tak ze chyba trudno mowic jednoznacznie ze jestesmy tacy czy inni jako nacja, to poprostu zalezy od czlowieka. Wydaje mi sie ze nasz image sie poprawia, nie jestesmy juz zamknieta nacja, mamy podobne mozliwosci jak inni, jezdzimy, patrzymy, uczymy sie, nie jestesmy ani gorsi ani lepsi od innych. To czy utrzymujemy kontakty z Polakami mieszkajac w innych krajach, to chyba kwestia wewnetrzenej potrzeby kazdego z nas, jezeli mamy taka potrzebe to fajnie jezeli nie, tez dobrze. Dla mnie osobiscie tworzenie malej Polski na drugim koncu swiata mija sie z moimy potrzebami ale jezeli ktos tego wlasnie chce to jego osobista sprawa. pozdrawiam cieplutko Wszystkich uczestnikow :) Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Takie tam rozne...glownie emigracyjne. 20.05.04, 05:19 Zdrowenko Amigos, Asienko, ciesze sie bardzo. Z rzuceniem palenia to juz latwo. Moj ulubiony Mark T. mawial, ze rzucic palenie jest latwo - "Sam rzucalem setki razy". Szopen, interesujaco piszesz o Chinach. Mandarynko, takie pakowanie sie na ostatnia chwile to ja :))). Ale dotychczas mi sie to udaje. Poeto, drgnelo cos? Tizedik, pije, troche pije ale co to za picie. Kon by sie usmial. Rozproszony ostatnio jestem. Moze w sobote? O elemencie pamietam :))). Bedziesz totolotki przez lato sprawdzac? Borysa, czesc. Kazdy ma swoja opinie o Polakach za granica. Wazne aby nie uogolniac ale swoje doswiadczenia mamy. Ja mam mieszane. Przylatywalem tutaj wiedzac juz, ze z Polonia jest roznie. I trzeba z uwaga. Uwazalem wiec. Swiadomie unikalem duzych polskich skupisk. Chcialem sie troche ukosmopolitycznic. Nie chcialem zaczynac od otaczania sie tylko Polskoscia. Pierwsza proba wspolnego "interesu" tylko polskiego nie powiodla sie. Zaczalem malowac domy i mieszkania. Business rozkrecal sie doskonale. "Zatrudnilem" paru Polakow. Pozniej jeszcze paru. Szlo nam coraz lepiej i lepiej. Nie nadazalismy z zamowieniami. Bylismy szybcy, dokladni, slowni i o polowe tansi niz inni fachowcy. Ale zaczelo sie piepszyc. Kazdy mial cos do powiedzenia mimo, ze zasady byly jasne. Zarobic pieniadze. Nawet rodziny z Polski wtracaly sie ze swoimi uwagami. Zaczelo byc coraz gorzej i nieprzyjemniej. Trzeba bylo rozwiazac "korporacje". Przyszlo to mi o tyle latwiej, ze wszyscy bylismy nielegalni. Niczego pozniej juz nie opieralem na naszej tylko grupie etnicznej. Byc moze gdyby bylo inaczej malowalbym teraz duze miasta amerykanskie na czerwono :))). Byly tez bardzo dobre doswiadczenia. Mialem doskonalego mentora. Mentorke dokladniej. Dziewczyna z Polski ktora byla juz od paru lat w Stanach. Miala duzy udzial w moim "amerykanizowaniu" sie. Generalnie panuje opinia, ze wiekszych grup (srednich rowniez) tylko polskich nalezy na dluzszy czas unikac. Z innymi grupami etnicznymi troche bywalo lepiej. Byly nawet konfiguracje wschodnioeuropejskie. I to nas jednoczylo. Idealnym rozwiazaniem byloby "splacenie" dlugu lokalnej edukacji przekazaniem jej nastepnej nowoprzybylej osobie. Ktos przeciez nam cos po raz pierwszy pokazal. Ale z tym bywa roznie. Sa ludzie o nastawieniu Moniki i sa tacy co nawet potrudza sie aby komus cos utrudnic. Jak wszedzie. Tak, ze trudno o jednoznaczna opinie. Na kazde zle doswiadczenie mozna przytoczyc pare dobrych. Powinno sie sobie pomagac. A rodakom szczegolnie. W kontaktach z rodakami za granica spotkasz tych bardzo pomocnych i tych mniej. Kazdy z nas jest szkielkiem kolorowym w naszej narodowej mozaice zagranicznej. Sloneczne pozdrowionka absolutnie wszystkim, mojito. 23:18/18C/bez zupy/ 14 15 31 37 41 PB 31. Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: Takie tam rozne...glownie emigracyjne. 20.05.04, 16:47 Czolko! U mnie sprawy nie wyklarowane jeszcze :-((( Tangerin-blyskawicznie doszla do mnie ksiazka M. Dobra jest. Zyciowa tj. rejestruje ponura rzeczywistosc w Polsce. Prawde mowiac ja to wszystko znam tylko z gazet i z opowiesci rodziny i znajomych. Moze i dobrze. Zyje w zupelnie innym swiecie/innych swiatach i coraz mniej mam poczucia zwiazku z krajem ojczystym. Co nie znaczy ze czuje sie zwiazana z krajem w ktory mnie zeslano. Hmm, czytam wlasnie ksiazke o psychicznych aspektach tego zagadnienia w odniesieniu do dzieci, ktore –jak moje-nie maja tak naprawde zadnej ojczyzny. Third Culture Kids. Jesli gdzies tam spotkam Polaka na swojej drodze to nie od razu rzucam mu sie z radosci na szyje. Bywa, ze po jakims czasie, bywa, ze wcale. Mam bardzo ambiwalentny stosunek do swoich rodakow emigracyjnych i doswiadczenia nieciekawe. Jezyki. Beztalencie zupelne. Z zasada: jak sie trafi miedzy wrony trzeba krakac tak jak one. Wiec kracze niegramotnie. Ja stawiam na szwedzki-za jakies 2 lata. Koniecznie. Postanowione dawno. Mar_za- w jakim wieku sa Twoje „Piranie”? Pozdrowionka deszczowe matrioszka Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: Takie tam rozne do Matrioszki:). 20.05.04, 17:42 Matrioszko, mialam do Ciebie prywatnie sie pofatygowac, bo cos cichutko ostatnio bylas. Kamien z serca. A z wyklarowaniem trzeba jeszcze poczekac. Klarowanie wymaga czasu. Dzisiaj wypije soczek z marchewki za Ciebie, bo procenty musza byc "weg" na jakis czas. i jutro tez wypije:)Mysle o Tobie cieplutko.:))))))) Szybko sie czyta pania M. I ta poczta jakas ekspresowa. Szokujace troche. A ile lat poza Polska jestes, jesli mozna sie zapytac? Z tymi dziecmi - obywatelami swiata, bez korzeni, to jest roznie. Chociaz jakies dwa lata temu zdalam sobie sprawe, ze tez ich nie posiadam, a przeciez wychowalam sie tutaj. wydaje mi sie, ze wiele jest miejsc, w ktorych moglabym zyc. Jestem chyba przykladem latawca. Wszedzie mi dobrze, a gdzie indziej jeszcze lepiej:) A, i dzis byl przemarsz studenciakow przez miasto. Kolorowy, rozkrzyczany tlum. I tylko nie rozumiem, dlaczego ta procesja przeszla pod Urzedem Wojewodzkim, bo co Juwenalia maja wspolnego z polityka? W sumie to dzis dni AR, ale widzialam loga ekonomaliow, zwiazku studentow polskich, politechniki,i oczywiscie AR na ciagniku z przyczepa, pelnym ludzikow:)); uniwerku nie zauwazylam, moze byli na przedzie, juz pod Urzedem. Tyle wiesci z Wrocławia. Pozdroofka:))) I trzymaj sie cieplutko:)I znowu sie rozpisalam:(( Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: Takie tam rozne...nie imigracyjne:) 20.05.04, 17:20 Yo, mates:)))) kolejny piekny dzionek. Piekny pod kazdym wzgledem:))))) Przytaszczylam do chaty kolejna kupe kwiatow. Juz nie mam gdzie ich stawiac:( A z checia kupilabym wiecej. Jestem nienasycona. Nie mam juz tez pieniedzy, wszystko wydalam na badyle. Przynajmniej lodow kupowac nie bede i moze schudne;))) I kupilam sobie dzis lantane i pantofelnika, oba zolciuto kwiatnace badyle. Bo wymyslilam sobie dwie donice, jedna kwitnaca w odcieniach zolci i pomaranczu, druga w rozu i fiolecie. Wyszly pieknie:)) Dimorfetki nie kupilam, powstrzymalam sie sila, tym bardziej, ze jakos polamane i wykrzywione byly, ale za to mialy swietny odcien pomaranczu. Zadowolilam sie gazania.:)) No dobra, koncze o balkonie, bo zanudze was na smierc, a na ten temat to ja dlugo moge:))))Jakbym kazdego osobnika opisala, to zabrakloby miejsca na forum. Powiem tyle, ze mam nadzieje, ze pogoda bedzie piekna, nie za goraca i nie za wilgotna, i moje roslinki wybujaja jak trzeba. Rok temu bylo chyba bardziej spektakularnie, bo soczyste kolory surfinii dawaly po oczach, w tym roku postawilam na wieksza roznorodnosc i mam chyba wszystko! I w roznych kolorach. Jakos nie moglam zdecydowac sie na jedna game kolorystyczna (np. fioletowo- niebieska, albo rozowo-fioletowo-niebiesko-bialo, albo zolto-bialo itd), wiec mam od sasa do lasa. Nawet heliotropa meksykanskiego, pachnacego wanilia, (fioletowy!!) mam:))) i bedzie pieknie wygladal z lantna...Tzn juz wyglada, bo posadzony:) Teraz juz naprawde koniec tego tematu. Chociaz moze nawiaze do pan sprzedajacych kolory zaklete w roslinkach. nie wiem, kto tym babsztylom pozwala zajmowac sie kwiatami. Burkliwe toto i laske zrobi, ze musi kwiatka podac, albo odpowiadac na jakiekolwiek pytania. I zeby toto jeszcze wiedze jakas mialo. Wszystko moze rosnac w cieniu i na sloncu, zwisa i rosnie do gory jednoczesnie. Pytalam o srodki zapobiegajace robalom wszelakim. Wg pani on jest tylko na tarczniki (lista innych szkodnikow jest na opakowaniu) i tylko wtedy, kiedy sie juz pojawily, mimo ze jest napisane jak wol, ze zapobiega i zwalcza! i jeszcze nie chciala mi ich sprzedac! Oszalec mozna. Ale tak to juz jest, klient jest zlem koniecznym:((( Jak pracowalam w sklepie, albo w pubie, to staralam sie dowiedziec jak najwiecej, bo jak to mozna pracowac i nie wiedziec, co i jak. no, ale widocznie sie myle i obawiazuja inne standardy. Mar_za, mialam kolezanke Marzenke, i w wieku 6 lat mialysmy problem spedzajacy nam sen z oczu. A mianowicie chodzilo o RZ i Z. Tarzana czytalysmy przez "Z", dopoki nam pani w ksiegarni nie zrobila obciachu. A ona z kolei swoje imie pisala przez "Z", wiec pani przedszkolanka nakazala pisac przez "RZ", a wtedy ona zmienila wymowe na Mar-zenka. Jak sie ma 6 lat, to taki klopot urasta do problemu wagi panstwowej.:))) Ciekawe, jak bylo u Ciebie:))) Asiczko, to dobrze, ze wszystko ok:))))))))))))))))) Zmykam juz, ide na balkon popatrzec kwiatom w oczy:) A potem do ksiazek. Caluski 4 all. ps.Tora, jak tam po maturze? Beger zdala,na mierna, ale zawsze:) Odpowiedz Link Zgłoś
mar_za Re: Takie tam rozne...nie imigracyjne:) 20.05.04, 17:53 Hej! Za balkon to ja sie tez musze wziac, zamiast czas tracic na balangach. Wrocilam dzis o 3 nad ranem, a o 6 musialam wstac:((( Ledwie przewegetowalam dzien w robocie, ale jak ktos nie pomysli, ze srodek tygodnia to nie najlepszy czas na imprezowanie to potem niech cierp!!!Dobrze mu tak!!! Na balkonie mam pelno pustych skrzynek, ktore zakupilam z zamiarem powiekszenia ogrodka. W samochodzie od conajmniej tygodnia woze worek z ziemia do tych skrzynek, a sadzonki to sa jeszcze nawet w kwiaciarniach... Na dodatek mam nadprogramowy komplet opon i leza sobie na srodku balkonu. Tez nie moge sie zorganizowac by cos z nimi zrobic. Az mi wstyd po tym co Tanegrin wyprawia na swoim balkonie. Z ortografia swojego imienia nie pamietam klopotow. Natomiast pamietam zdarzenie, ze jakis pan powiedzial mi, ze on to nawet by sie ze mna umowil, gdybym nie miala na imie jak mam, bo wszystkie Marzeny to sa jakies takie dziwaczne:-)))) Piranie maja 11 i 8 lat. No wlasnie co z ta matura? Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: Takie tam rozne...nie imigracyjne:) 20.05.04, 23:49 Mojito, pewnie, ze bede sprawdzac tego zamorskiego totolotka, czemu nie...:-) Moze mi sie humor poprawi, bo teraz akurat zepsuty jest w stopniu zasadniczym. Ale i tak chwile wczesniej dokonalam wykopkow w internecie i zlokalizowalam Szopena. Popatrzecie, jest tutaj www.alovelyworld.com/webchine/index2.html Piwo mi nie pomoglo, ide spac. Do milego...:-) Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Totolotkowo i geograficznie. 21.05.04, 03:18 Yo! Tizedik, jutro wstaniesz i bedziesz w lepszym nastroju. Zobaczysz. W ta sobote juz jedziemy z koksem/farma/studio/barem poniewaz pula wspiela sie ponad nasz prog 30 melonow. Dowiem sie dokladniej na ile tygodni mozna wykupic los (chyba jednak 13 tyg. - 26 ciagnien). Beda to te same numery. Jezeli chcesz "recznie wybrane" to podaj. W przeciwnym przypadku beda komputerowo generowane :)). W ciagu lata bede zagladal tutaj z pewnoscia, ze umiescisz interesujaca i ekscytujaca nas wszystkich informacje o naszej wygranej :))). Damy sobie co najmniej na rok spokoj z praca. Moze i dluzej... Dzieki za przyblizenie Szopena. Twoje linki bardzo edukujace. Zdrowka i lepszego nastroju, mojito. 21:18/19C/9 dni/bez zupy. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Takie tam rozne...nie imigracyjne:) 21.05.04, 03:30 no, pieknie, jestes wielka Tizedik :)))))) jeszcze nie przegladalam wszystkich, rzucilam ogolnie okiem i stwierdzam, ze byloby co fotografowac w tych Chinach, kurcze..... Asienko, wspaniale, ze wszystko w porzadku, z tym paleniem to dokladnie jak Mojito pisze - rzucasz dowolnie i ile razy chcesz ;)))))) wiem cos o tym ;)))) nie namawiam, nie odradzam...... Pakowanie w ostatni dzien, ale koniecznie z zapisywaniem i wykreslaniem artykulow pakowniczych, a i tak sie cos "zapomni", kiedys wszystkie skarpetki zostaly sobie grzecznie w torebeczce na lozku ;)))) kwiaty, balkon.... hmmm.. balkonu nie posiadam (wlasciwie jak sie tak dobrze przyjrzec to nic nie posiadam, z ruchomosci), balkon "rodzicowy" jest kolejnym kawalkiem przestrzeni, gdzie mozna zmiescic wszystko, co nie miesci sie w dwoch pokojach, z ktorych jeden jest zawalony albumami, obrazami, rekwizytami, meblami, drobiazgami, elementami martwych natur, starym zegarem i stara maszyna do szycia, deskami ( to moj ;)))))))) , wiec miejsca nie za bardzo dostatek, a balokn - coz, jest nawet mini-szafa na rozne narzedzia majsterkujace..... sa tez inne "przydatne" rzeczy; generalnie wojuje z mama o wyrzucenie polowy tego, czasami nawet w tajmenicy robie male "porzadki" ale nie moge za bardzo szalec, bo juz pare razy sie zdarzylo, ze wyrzucilam jakas rzecz - naprawde zawadzajaca i nieprzydatna od wiekow niemalze, i jak na zlosc okazalo sie tydzien pozniej, ze wlasnie ona jest niezbedna, no i dostalo mi sie; caly dzien musialam wysluchiwac.... i tak wiele razy, czy to jakas zlosliwosc przedmiotow martwych?? zemsta zza grobu/wysypiska???? wy tez tak macie?? co do Polakow za granica - tez zauwazylam jak Tange, ze wiekszosc nie lubi byc zagadywana w ojczystym jezyku, ba, nawet z uraza patrza, jak ktos smial zasugerowac, ze sa Polakami, jakis wstyd, czy co??? generalnie nie palaja checia kontaktu, wiec i ja sie nie narzucam, chyba, ze ktos sam wyjdzie z inicjatywa; ja sama zawsze otoczona bylam przez bardzo fajnych Polakow, ale moze dlatego, ze jakas selektywnosc intuicyjna stosuje?... nie wiem, ale przykre opowiesci znam bez wlasnego doswiadczenia, chyba jestem z tych, co to sie ucza na bledach innych glownie ;)))) Matrioszka, Mar_za, Pysiek,Ifa i wszyscy mili wspolpisacze :))))))))) caluski, i do nastepnego klikniecia :))))) Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: Takie tam rozne...nie imigracyjne:) 21.05.04, 07:41 Poza granicami jestem, zaraz, policze na palcach, tak wychodzi ze 6 lat, czyli zoltodziob emigracyjny jeszcze. Ale wystarczylo. Jak czasem jestem w Polsce to oczy robia mi sie wielkie ze zdziwienia. Spotkalam osoby, ktorym nasz kraj i nacja przypadly do gustu i chetnie tam bywaja/podtrzymuja kontakty i przyjaznie. Jedna nawet mimo kradziezy samochodu. Tutaj znow cholerny deszcz, nie wiem jak zniosa to moje kwiaty balkonowe, ale niech sie dzieje wola nieba...Tangerin, ale szalejesz na swoim balkonie! Ja bede zadowolona, jesli mi w tym roku cokolwiek zakwitnie. Niektorzy kupili gotowe kwiatki, ale to oczywisnie nie to samo co od nasionka. Za to palmy maja juz tak z 5 cm. Mojito, jak Ty ciagniesz tak dlugo bez zupy? Szopen, napisz prosze o kuchni, na pewno to tez jest strasznie zroznicowane (swoja droga Chinczycy maja dobrze, gdziekolwiek pojada moga otworzyc restauracje, albo chociaz garkuchnie). Zauwazylam tez, ze Rosjanie otwieraja za granicami swoje sklepy z ryba, kasza gryczana, ksiazkami i kasetami; maja swoje ksiegarnie wysylkowe itp. Polacy nie (albo w stopniu zenujacym)-przynajmniej takie sa moje doswiadczenia. A z pakowaniem to potrafie blyskawicznie i zdaza sie, ze nic nie zapomne; lata wprawy. Paaaaaaa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monika Re: Tak daleko i tak blisko IP: 5.3.1R* / 195.75.14.* 21.05.04, 08:56 Witam wszystkich! Strasznie mi wstyd, ze tak malo do was pisze i tak was zaniedbuje, ale mam ostatnio tak duzo pracy, no i jeszcze odpowiadania na posty forum o UK. Troche sie tego zebralo teraz. Tizedik - juz mi nie jest za cieplo, bo dzisiaj pada :) To znaczy juz chyba powoli przestaje, ale i tak milo bylo odetchanc po tych upalach. Jutro jade do Ryzmu - to dopiero bedzie super weekend! Jesli oczywiscie nie zacznie podac. Powiem wam, ze obraz Polski we Wloszech jest naparwde bardzo stereotypowy... Wiem, ze swiata nie zmienie, ale staram sie chociaz kolegow Wlochi tutaj w pracy troche wyedukowac. Ostatnio jeden pochwalil mi sie, ze czyta Stasiuka, a kolezanka przyniosla wiersze Szymborskiej :) No i wszyscy juz wiedza, ze Chopin byl Polakiem (Szopen, pozdrawiam cie! fajnie, ze w Thopsonie Polazy rulez!), ze Polska nie jest jak Rosja i ze mamy wiecej niz jeden unowersytet :) Pozdrawiam was serdecznie, zycze milego weekendu i do zobaczenia w poniedzialek! Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: Tak daleko i tak blisko 21.05.04, 09:50 Dobry wieczor wszystkim, to dopiero nasz watek wzbogacil sie o rozne nowe wrazenia. o Chinach Szopen to ja z przyjemnoscia przeczytalem, naprawde tutaj robi sie tak ciekawie ze zamiast gazety porannej wchodze sobie i czytam nowiny. no i Monika, widze ze ty milo tez piszesz na rozne tematy. no nie zajrzalem na ten Twoj watek bo do GB sie nie wybieram, ale widac ze jestes dobra i pomocna dusza, tylk po co Ty tak tu sie tlumaczysz, ze piszesz czy nie piszesz. niektorzy tu znikaja i powracaja, jak tam komu pasuje, zaden mus. tangerin Twoje szalenstwo na balkonie zupelnie rozumiem, ja tez mam ogrodnicza dusze i mysle ze znalazlyb jeszcze kilka osob tutaj. moje krolestwo ogrodnicze dominuje z tylu za domem, bo front to zostawilem zeby nie bylo duzo pracy i posadzilem conifers zeby nie trzeba za duzo spedzac czasu na strzyzeniu trawnika. ale z tylu to juz poszalalem i gdybym mial wiecej ziemi to naprawde zrobilbym piekny park. tutaj klimat sprzyja i zielono mamy caly rok na okraglo, wiec mozna zrobic tak ze jedne rosliny przestaja kwitnac drugie zaczynaja i mamy taki fajerwerk kolorow caly rok. dlatego tak bardzo marzy mi sie ta farma wtedy to dopiero sobie uzyje. no przy Waszej pomocy, znaczy Mojito to farma bedzie po prostu wieksza. ja duzo sie nie prosze od Pana Boga, jak nie wygramy to kupie mniejsza. dzisiaj piatek, wieczorkiem przy grzanym piwie i przy kominku, moja Pani upiekla sernik wiedenski, weekend przed nami ale ma byc cieply weekend czego tez wam zycze pozdrawiam kazik Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Impresje takie sobie. 22.05.04, 05:00 Dobry wieczor Amigos, business najpierw. Do wygrania chrystusowa kwota - 33 miliony. Nasze numerki: 26 29 32 35 44 PB 27, 15 16 22 47 49 PB 31, 41 48 49 51 52 PB 09. Good luck to all of us. Tizedik, mozna kupic los na 26 ciagnien. Taki kupie za tydzien. Podam numerki i byc moze w lecie wszyscy sie spotkamy dzielac kase i klocac sie :))) u Asi. Matrioszko, dziekuje za troske. Jakos bez zupy. Nie moge tego racjonalnie wyjasnic. Moze jedzenie jajecznicy wyparlo zupe. Pojecia nie mam. Co to teraz bedzie? Z delColle dzwonili zaniepokojeni czy nie choruje. Nie choruje ale zupy jakos nie chce. Z rybami tez przystopowalem na razie i kurczak wrocil do zmyslowych lask. Moze to znak zblizajacego sie lata i wakacji. Sam nie wiem...Masz jakies sugestie nadajace sie na forum:)))? Marzena, zgadzam sie z Twoja opinia co do koedukacyjnego rozrywania w kraju kuso ubranymi Paniami. Nie podczas jedzenia, prosze. I nie w mieszanym towarzystwie. To jeszcze pokutujacy styl strip-teasu i schabowego. Niezreczne polaczenie. Jak jem to jem. Jak nie jem to... Zadnych otwarc tego typu z Paniami tanczacymi prawie nago tutaj nie ma. Same Panie w tylko meskim towarzystwie tanczace przy/na rurze sa. Pisze to nie bardzo bojac sie o zarzut pruderyjnosci. Ewentualnych swiadkow ze jest inaczej niechetnie moglbym przedstawic. Iwona, wklej cos z nowego aparatu. Kazik, Twoja przyroda w ogrodzie bardzo interesujaca. U moich rodzicow w Sz. tez sa swierki i male iglaste (chyba cyprysy) i duzo trawy. Mama zarzadza kwiatami i rabatkami. Mandarynko, Twoj wiszacy balkon mozna porownac do wiszacych ogrodow babilonskiej Semiramidy. Z zapartym tchem czytam nazwy roslin widzianych w druku po raz pierwszy. Moniko, czesc. Ide do The Bards. Pakowac sie. Irlandzki pub w sasiedztwie z kasztanowowlosa i zielonooka obsluga baru. Jasna karnacja i pojawiajacymi sie juz piegami. Dobre miejsce aby zaczac sie psychicznie przygotowywac do podrozy. Mozna zrobic liste spraw do zalatwienia i rzeczy do zabrania na serwetce. Ole! Przypomnialem sobie. Zielone (kocie) oczy nazywaja sie Colleen. Lece wiec. Dlugopis mam... Noce takie sa upalne i slowiki spac nie daja :)))))). Wasze zdrowko i do nastepnego, mojito. 22:59/25C/chyba 9 dni/bezzupowo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Impresje takie sobie. IP: *.akl.callplus.net.nz 22.05.04, 10:54 Mojito skarbie kochany mam tylko tyle sily zeby przeczytac naglowko, nie ma mojego :(((((((((((((((((( pomimo zupelnej ignoracji, oferuje moj blaszak w dalszym ciagu (bez odplatnie) do dzilenia wygranej :)) termin badan 31 maja :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yvona Re: Impresje takie sobie. IP: *.rivrw5.nsw.optusnet.com.au 22.05.04, 14:45 Asienko, czy moge ci napisac pare slow na meila? chodzi mi o zamieszczenie fotek na tej stronie, co twoje domki i Sabowa brzoskwinka ..... a zupelnie nie wiem jak sie za to zabrac ;))) caluski, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa Impresje,impresje,impresje IP: *.dsl.netsource.ie 22.05.04, 15:52 Witam wszystkich bardzo slonecznie i goraco z jeszcze wciaz mojej zielonej wyspeki,choc juz niedlugo zamieniam ja na czerwona albo bardziej zolta w srodku a zielone na obrzezach ;-) dziekujemu Kazik za zyczenia cieplego weekendu,musialy byc z samej glebi serca,bo weekend jest piekny, nam pozostalo 3 miesiace do wylotu,zarezerwowalismy juz bilety w czwartek,lecimy do AU przez Malezje,tam zostajemy na 2 tygodnie, Kula Lumpur,Singapur tydzien a potem na drugi tydzien chcemy skoczyc na Borneo,obejrzec te slodziaszki rudziaki orangutany (i nie tylko). Kiedys bardzo chcialam wyjechac jako wolontariuszka na kilka miesiecy do jednych z takich osrodkow opieki dla ornagutanow w Rain Forests,gdzie opiekuje sie malutkimi sierotami zabitych matek orangutanow lub rehabilituje chore itp,obejrzalam mnostwo programow przyrodniczych na te temat,nawiazalam juz nawet kontakt z jedna osoba z National Geographic,ale potem rozpoczely sie ataki terrorystyczne a taki kraje gdzie takie osrodki istnieja sa przewaznie muzulmanskie wiec "troszku" sie balam tak sama jechac zwazywszy na okolicznosci ale moje marzenie mam nadzieje sie choc odrobinke zisci i chociaz tydzien spedze na wyspie gdzie zyja te "przystojne" rudziaki ;-) ach tak mi brakuje zwierzaka w domu,kiedy mieszkalam w polsce byl moment ze mielismy 7 kotow w domu,bo nam sie kotka okocila plus jeszcze kocur,mielismy ku temu warunki,bo byl ogrod,ale moje slodziaszki male cala piatka spala ze mna cala noc w lozku,ich matka kocica najpierw mi przynosila po kolei swoje potomstwo a potem sama kladla sie w nogach na brzegu kanapy tylko przez miesiac tak bo potem male juz musialy wyjsc na zewnatrz,ale wciaz biegaly za mna,przybiegaly jak wolalam je,chyba identyfikowaly mnie czesciwo jak czesc swojego naturalnego srodowiska,a potem podrosly i kazde poszlo w swoja strone,kotka dostawala pills aby wiecej takich niespodzianek nie robic no to tyle kocic wspomnien a tymczasem pora na przygotowania do wieczornego BBQ,dzis spotykam sporo grupke Polakow na grillu u znajomych i generalnie nie wiem czy ma takie szczescie czy cokolwiek innego ale wszyscy POlacy a przynajmniej wiekszosc jaka spotkalam do tej pory to mili i przyjazni ludzie i takze pomagamy sobie nawzajem,ja sama wkrecialam ze tak powiem dwie Polki,ktore tu poznalam do pracy do moje bylej firmy ale generalnie slyszlam ze raczej ziomkowie nie sa sklonni do zadnej pomocy, ja nie mam przykrych doswiadczen sama,bo nigdy nie oczekuje od nikogo zadnej pomocy,moze dlatego Tange, twoj balkon musi byc prawdziwie rajski,ja mam plany do mojego przyszlego tarasu w Australii,tez bedzie kolorowo,bede pisac o porady jak tylko zaczne go urzadzac a ekspertow mam tu wielu Yva, nie moge sie doczekac aby zobaczyc twoje fotki, Mojito,to juz tuz tuz, skocz tylko raz jeszcze do Kosciola na dwie zdrowaski za ladna pogode,bo zimno i pochmurnie w zachodniopomorskim dzis tylko 14C Moniko, masz racje nic tak nie zmienia opinii o nacjach jak dobre osobiste kontakty miedzy ludzmi,ja tez czuje sie ambasadorem mojego kraju 24/7,gdziekolwiek nie jade! Guthter,where r ye? Pysi,Asia,Mar_za,Tizedik,i wszysycy innymi pieknego weekendu zycze pozdrawiam bardzo bardzo slonecznie,wspomieniowo,marzeniowo dzis miau ifa Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Prawie pakowanie. 22.05.04, 17:31 Witajcie serdecznie Wszyscy, wczoraj oprocz mnie w The Barts byl tlum pakujacych sie. Gwar i przeglad roznych styli pakowania sie. Last call o 1:30. Do tego czasu duzo osob bylo juz prawie spakowanych. Ja tez lekko. Trzy cuba libre. Rum korzenny ciemny - Captain Morgan. Patron pakowaczy i podrozujacych. ASIENKO, ASIU, KIWI PRZEMILA, Twoj garaz-blaszak wspomnialem w poscie o dzieleniu szmalu i ewentualnych klotniach. Masz dzwiekoszczelne sciany garazowe? I czy sasiedzi tolerancyjni? Jestes blisko w moim sercu nawet lekko garazowo wspomniana :))))))). Data 31 maja dla obu nas znaczaca. U Ciebie 31 wczesniej wiec bede kciuki trzymal. Zdrowenka i dobrych wynikow zycze. Wczoraj/dzisiaj pilem Wasze zdrowka. Ostatniego maja w Stanach to swieto Memorial Day. Swieto poleglych i zyjacych weteranow wojen. Jest to dlugi weekend (poniedzialek) i zaczyna sie nieoficjalnie lato. Nomen omen. I ludzie zaczynaja masowo podrozowac. I wowczas wylatuje. Ifa, tez zostalo Wam nieduzo. Mozecie centymetr juz odcinac. Przeleci piorunem. Zacznijcie (sie) wolno pakowac :))))).Cholera, faktycznie zapomnialem troche o pogodzie. Musze zaczac wiecej pic poniewaz modlic sie wiecej nie potrafie. Moze jutro. Chyba prawie na pewno jutro. W sw. Patryku. Dzisiaj rozmawialem z rodzicami i powiedzieli, ze pogoda g.wniana. Na poludniu nawet przymrozki. Mandarynka kwiatki pewnie musi przykrywac. Albo dodatkowe cieplo osobiste wlaczyc. Dzisiaj mam w planie ciag dalszy pakowania. A wieczorem i tak bedziemy bogaci i bedziemy mieli pogode dla bogaczy wiec spoko :))))))))))))))). Zdrowenka i pogody rowniez Wszystkim zycze, mojito. 11:31/26C/ jakos zle licze - 9 dni/prawie na pewno bez zupy. Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: Prawie pakowanie. 22.05.04, 19:43 Mojito, sadze, ze do zupy wrocisz po urlopie:-))) Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Prawie pakowanie. 22.05.04, 21:37 Jest duze prawdopodobienstwo :)))))))))). I jak? :)))). Pic dalej? PHL-30C/LHR-16C/SVO-15C. Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: Prawie pakowanie. 22.05.04, 22:05 Albo na urlopie:) Duzo zalezy od zupy:)))A moze piegow na nosku pani sprzedajacej owa zupencje;) Ywonko, z checia poogladam zdjatka. Pewnie zapieraja dech w piersiach...Toz to grzech, aby sie kurzyly gdzies w szafie. Ifiatko, fajnie ze bedziesz miala taaakie fajne wakacje. A ja ze swej strony dodam cichutko, ze chetnie bym poogladala duuuzo zdjec z tej wyprawy. Przeslesz cos, by nakarmic teskna dusze Mandarynki? A moze zaprezentujesz je na tej Asiowej stronie? Mojito, zaluje tez, ze nie dane mi bylo obejrzec fotek z Twojej i Bossa wyprawy. na pewno bylyby czadowe, jako Ty i Boss jestescie. A moze i teraz Pysia wypozyczy Bossika i pstrykniecie male "co nie co"? Qrcze, to bylby dobry pomysl, aby zamieszczac gdzies te zdjecia z podrozy i codziennosci otaczajacej. Moglaby taka Mandarynka popodrozowac sobie wirtualnie i moze by ja mniej nosilo i mogla usiedziec nad ksiazkami. Albo wypoczac troche w Kazikowej altanie, albo w Asinym ogrodku, albo powachac roze na Pyskowym tarasie, albo dla odmiany przejsc sie ulicami Maskwy, a moze nawet... Eh... Poeto, a Ty gdzie bedziesz te swoje poezyje pisal tegoroczne? Pod palmami moze? A, Mojito, jako juz bedziesz na tych wojazach swoich, nie zapomnij uzupelniac procentowych zawartosci we wszelakich intencjach. Dobra masz reke, liczymy na Ciebie, tzn. ja licze, bo zapowiada mi sie goracy okres, bez wzgledu na pogode za oknem. I sadze, ze i Tizedik nie pogardzi, wiadomo- element rodzinny, Matrioszce sie przyda, no i za odnalezienie Gunthera by sie przydalo cus wychylic. Ale tylko wtedy li i jedynie, kiedy pojazd mechaniczny bedzie wypoczywal w cieniu lipy, jedna makabreska drogowa wystarczy. Stanowczo! I zimno znowu. jak tak dalej pojdzie, to mi nic nie urosnie na tym balkonie. Ogrzewam sercem te moje roslinki, serce pojemne i gorace, ale slonca nie zastapi. Fajnie masz tam Kazik w Oz, caly rok Ci wszystko kwitnie, Pysiek tez ino przycina, bo sie rozrasta wszystko nadmiernie, a tu... Jedynie maciejka mi cos wybujala, moze lubi zimno i deszcz (spryciara, pod dachem rosnie, bo moj balkon ma daszek) Matrioszko, oprocz nasionkwych roslinek mam tez kupne, juz dorodne, bo inacze chyba bym jajo zniosla czekajac na pierwsze paczki- za pozno sie zabralam za sianie w tym roku. Ale wybieram roslinki dopiero przygotowujace sie do kwitniecia a nie w pelni rozkwitu. jakos chce miec swoj udzial w jednym z cudow tego swiata. A moja misa z ziolami pachnie upajajaco! Od nasionka wszystko!! Asiczko, bede myslec cieplutko 31. Wszystko bedzie dobrze!!!Tylko dbaj o siebie. To tyle na dzisiaj, bo umeczona jestem, na ciele i umysle, a tu jeszcze tyle pracy przede mna! sciskam i ciagne;)) Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: Prawie pakowanie. 22.05.04, 22:08 Wlasnie zobaczylam, ile znowu wyklikalam. Jasna cholera! Chyba sobie jezor utne:( Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Prawie pakowanie. 22.05.04, 22:56 Mandarynko (slodka), absolutnie z zupa masz racje. Jedzenie i kupowanie zupy zalezy od paru elementow. I sa one razem polaczone. Piegi tylko wzmagaja popyt na zupe. Kupic - zawsze. Jesc niekoniecznie. Zwroc uwage na ilosc kobiet (sale forces) pracujacych w firmach farmaceutycznych. Bosze, jak one sprzedaja ta aspiryne... Sam kupilem pigulki ktorych juz nazw i przeznaczenia nie pamietam. Sprawa picia intencyjnego wyglada coraz lepiej. W lecie praca nie bedzie mi przeszkadzala. W niczym. Trzymam kciuki za Twoj goracy okres. Zdjecia Bossa i moje z Rio istnieja. Ale osobno. Nie chcielismy byc laczeni w zmyslowym Rio razem na wypadek gdybysmy sie zdecydowali ubiegac o elektoralny urzad :))))))))). Elektorat takich zdjec nie lubi. Sloneczne pozdrowionka, mojito. 16:55/31C/bez zupy - sprzedawczyni na urlopie, facet zle sprzedaje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Prawie pakowanie. IP: *.akl.callplus.net.nz 22.05.04, 23:32 Yvonka oczywiscie ze mozesz napisac :) ja coprawda jestem zupelnym laikiem jezeli chodzi o sprawy komp,, ale napisz :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yvona Re: Prawie pakowanie. IP: *.rivrw5.nsw.optusnet.com.au 23.05.04, 05:35 Asiu, napisalam na gazetowy adres, bo mi sie cos pomerdalo i nie pamietam zupelnie tego drugiego, albo masz przeladowana skrzynke i mi odbilo dlatego (bo wysylalam 2 razy, zmieniajac troche nazwe - przestawialam i & y) na razie tyle, szybciutko, bo kupa pracy przede mna - zaliczenie w poniedzialek ;/ caluski, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 stop the world, I want to get off ... IP: *.a.003.syd.iprimus.net.au 23.05.04, 12:42 Witajcie, its evening again in Australia ;)))) taa, jak w tytule taki za-piepsz w pracy jakich malo, ale pomalu, pomalu bez paniki i skoncze, tylko juz zostalo podsumowanie i sruuuuuuuuuuu (Gunther pamietam sru przez 'u' zwykle ;) i lece !!!! co tam pakowanie, Tangerin, Mojito, Yvona, Poeta L. Ifa i kto tam jeszcze siedzi na walizkach ? z moim pakowaniem to roznie bywalo, zdarzalo nie raz ze ruszylam w rejs tak jak stoje ... ale jak mam czas to w ostatniej chwili wszystko do wora, a jak cos zapomne to jest ciekawiej. na przyklad mam ladna kolekcje zagranicznych szczoteczek do zebow, nikt takiej nie ma ;) nie bede wspominac o kolekcji zagranicznych majtek, bo znowu bedzie ze zaczynam ... oficjalne ogloszenie imienia coreczki Gwyneth Patrow, Apple, przypomnialo mi problem z imieniem naszej Saba. Saba jak tam Twoje 'jabluszko' dawno tu nie zagladalas? widzisz Ty masz problem z imieniem a co dopiero taka Gwyneth. ale ona jest celebrity, i celebrities nie nazywaja swoich dzieci po prostu 'John'. oni usilnie sila byc oryginalni i Apple to nic nowego, bo Bob Geldof i Paula Yates nazwali wczesniej swoja corke Peaches. albo na pamiatke drug trips they have been on jak Frank Zappa's corka, Moon Unit (!). albo Madonna's syn, Roco, chyba ma byc tak fantazyjny jak styl architektoniczny Rococo? inni celebrities, ostatnio bardzo popularni David and Victoria Beckham's nazwali syna Brooklyn na pamiatke miejsca gdzie mieli fantastyczny sex, co wedlug mnie nie jest dobrym pomyslem, bo to tak jakby mieli ten dobry sex raz i co potem ... Tangerin Twoje balkonowe szalenstwa absolutnie sa na miejscu, ja nie mam czasu osatnio, ale pogoda mi sprzyja, wszystko rosnie jak oszalale. winogrona sa w pieknym kolorze zlotym z zabarwieniem czerwonym i taras prezentuje bardzo pieknie. lavenda i mieta pachna pieknie wieczorem, a szczegolnie po deszczu ktorego brak niestety. mam jeszcze inne ziola, ale tylko dlatego ze jestem okropnie leniwa i nie lubie zakupow. dobrze miec wiec rozne przyprawy pod reka ;)moj taras to w porownaniu do ogrodu Kazika to niewielkie terytorium, chcialabym wiecej posadzic zeby oko nacieszyc. zrobilam taka kontrabande na trawniku publicznym przed domem, gdzie nic nie roslo, posadzilam acaccia i klony, i teraz pod jesien jest pieknie kolorowo :)))) w kazdy piatek u nas w pracy mamy happy hours, wiec nie spalam duzo, wczoraj pracowalam do pozna, dzis rano planowalam odespac a tu telefon, ze ludzie maja ochote wpasc, bo plaza blisko i mam tyle miejsca na BBQ na tarasie, ze wszystko przyniosa i tak dalej ... nie, ze nie lubie jak przychodza, fajnie jest, ale tez lubie blogo nic nie robic i czasem trzeba odespac. no i faceci jak cos jestem nie w humorze, to wymownie patrza jeden na drugiego pod tytulem: 'no tak, znowu ma pewnie period' jakby to bylo dobre wytlumaczenie. wywiazala sie tez bardzo ciekawa dyskusja: if men had to deal with 'that time of the month' ... wygladalo to mniej wiecej tak jakby moi koledzy mieli wydac edycje of 'Periods for Dummies' :)))) koledzy doszli do wniosku, ze gdyby mezczyzni mieli periods zamiast kobiet, to napewno nie byloby GST (tax) na tampons. in fact tampons would probably come free with slabs of beer, and you would be able to get them in your favourite footy team's colours. men wouldn't be interested in all the fancy slim pads, either. for them, it's bigger the better. and pads wouldn't have wings, they'd come with racing stripes, mag wheels etc. Libra Fleur's nazywalaby sie Libra Barry's i Carefree - No Worries Mate. oj, koledzy maja fatazje i jeszcze nie bylo drinking ... ;)))) Mojito ;)))) Boss znowu cos marudzil przy kolacji o roznicach miedzy ortoDOGsy i heteroDOGsy, cos czuje psim swedem ze wakacje zblizaja. w tym roku bedzie na wakacjach u kolegi na farmie niestety, zeby w psa glowie nie po-przewracalo. raz Rio trafilo jak slepej ... czy bywal slepy pies ? i teraz moze mysli sobie, ze tak co roku do Rio, albo ze moze BosaNova zateskni ... nie, rzucila go jak psa ... Twoja poleczkowa dekoracja wyglada interesujaco, proponuje zdjecie do albumu :)))) i kanapy tez i co tam jeszcze ... no oczywiscie wszystkie te puby, i Pyshek House :)))) ja swoj taras tez wrzuce do albumu, a co tam, niech bedzie bogato, tylko poczekajcie troche po-sprzatam ;) i to wszystko, kurcze tak malo mam do pokazania ? o, pies jeszcze! oczywiscie ze Boss tez Wam pokaze :)))) Gunther :)))) tyle czasu nie piszesz, a tu zobacz wszyscy niepokoja o Ciebie. jak siedzisz na walizkach to chociaz sie pozegnaj i napisz w ktra strone odplywasz tym razem. tyle czasu milo pisales i nagle cisza, ja tam nie gniewam, a Ty ? no i mnie tez tu nie ma duzo, bo naprawde pracowicie ostatnio i ledwo zza monitora mnie tu widac. tyle nowych osob, milo, witajcie :) tyle sukcesow, nowin lepszych, gorszych ... cieplo o Was wszystkich mysle zawsze. Pysiek Odpowiedz Link Zgłoś
gunther_0 Re: stop the world, I want to get off ... 23.05.04, 14:02 Witajcie wieczorowo wszyscy, witaj Pysiek :))) no masz racje troche przycichlem, nie bede mowil ze taki zapracowany bylem, bo to nieprawda. no tego,jak mam ochote to zawsze czas znajde zeby tu skrobnac. taki byl czas zeby troche przeanalizowac sytuacje, i rzeczywiscie siedze na walizkach.te monitory to poniektorzy pozakladali psiakostka i rzeczywiscie wszytko widac ;)wybieram sie do Niemiec na slub mojej bratanicy, a potem troche odwiedze stare smieci,to znaczy troche Polska i Europa po trochu tez. no tego, a Ty jak zwykle temat ciagniesz, jak zwykle pod prad ;) powiem szczerze ze gdybym mial period to bym nie ruszal sie z domu, piwko, jakis dobry film, troche muzyki, do pracy bym nie chodzil, skad znowu.ja naprawde Was wszystkie dziewczyny podziwiam za to wasze miesieczne cierpienie.no tego .. i z tego by wynikalo, ze spokojnie mozna by powiedziec ze Bush rozpetal wojne z Irakiem, bo mial ..period.a tak to nie ma powaznej przyczyny, no tego, zeby jakos logicznie to wytlumaczyc;) Asienko, moje sloneczko co to ja sie tu dowiaduje, ze zdrowko nie bardzo ? skarbie toz to jest bardzo niepokojace, nie dawaj sie i dbaj o siebie. zycze najlepszego :))) pozdrawiam wszystkich tu nowych, az w oczach sie mieni tyyyle tu wpisow. ja chwilowo znow zamilkne bo jade na 6 tygodni i pewnie znowu odezwe sie po wakacjach w lepszym nastroju. Amigo Mojito, czolko :)))moze razem zdazymy sie napic gdzies na Starym Kontynencie, albo moze zdaze wyslac do Ciebie specjalny list zanim odplyniesz ;) Sabcia, jak tam malenstwo? pamietaj moja obietnica stoi, jak...jak, no tego ;))) ja dalej glosuje ze imie Gunther jest najbardziej uniwersalne, albo juz w ostatecznosci Maxim, jest tez piekne ale nie tak piekne jak Gunther,naprawde. najlepszego wszystkim raz jeszcze i milych wakacji Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: stop the world, I want to get off ... 23.05.04, 14:18 Dobry wieczor, alleluja, to dopiero Gunther toz brachu co ciebie tak przytkalo. toc dopiero tu dowiaduje ze Ty jedziesz, to taki Ty kolega. zadzwon zaraz to jeszcze przed wyjazdem obalimy pare szybkich w pubie.tego bym nie spodziewal sie po Tobie, ale mysle ze zadzwonisz do pogodomy. z imionami to rzeczywiscie ludzie cuduja, a cuduja jakby nie mozna trzymac tego co Swiete i tyle. ty tak swojego imienia Gunther nie zachwoloj bo toc zaden Swiety, a Ty napewno nie. Maximilian to Swiety, ale Maxim nie slyszalem. no i co to rzescie znowu tu wymyslili z tym Bushem, ja za stary na takie tematy. pozdrawiam i Gunther czekam na telefon Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: stop the world, I want to get off ... 23.05.04, 15:09 Pysiek, jak zatrzymasz, to daj znac, tez wysiade! Spie juz 3-4 godziny na dobe, tylko ilez jeszcze wytrzymam? Dopalaczy poza kawusia i czekolada nie stosuje, bo grzeczna dziewczynka ze mnie, poza tym widzialam, co sie pozniej dzieje, jak sie ich naduzywa, dopalaczy znaczy sie. I klimat cos mi ostatnio Syberia zajezdza, dzis rano para z ust leciala, nie zebym ogniem zionela, jako ten smok wawelski. Potem padal grad, a potem deszcz mnie zlapal:( Lubie deszcz, ale nie w taki zimny dzien! No, z tym time of the month to ciekawa sprawa. Malo ktory facet przyjmie do wiadomosci, ze jakas kobieta moze byc zla na niego,dzieki niemu itd, woli zrzucic wine na PMS, albo na okres i od razu lepiej sie czuje. A taka kobieta wrecz przeciwnie. Typowo meskie podejscie;)(I jeszcze jedno, nie zaleca sie pic zbyt duzej ilosci alkoholu w tym okresie, nie wiem wiec panowie, jak byscie zniesli ten trudny czas;)) Chociaz jakby sie uparl, to moj brat miewa takie PMS-y, czyli napady zlego humoru bez powodu, nawet mu sugerowalam kiedys, aby sobie usg zrobil, albo cos. A z kolei, jak moja siostra ma hustawke nastrojow, to wiadomo, ze poziom czekolady we krwi spadl jej ponizej poziomu krytycznego i trzeba jej natychmiast zaaplikowac odpowiednia dawke. Reakcja jest natychmiastowa:))) Gunther, milych i owocnych wojazy:) Iwonko, zaliczysz, pojdczie jak po masle:) Sciskam wszystkich, i tych dalszych, i tych blizszych, wszystkich bez wyjatku i ide chyba troche pospac:) A co! PS. Apple? A moze Pineaple? A moze Macintosh im dzidzie sponsoruje? i taka mala dygresja na koniec: Byla sobie nauczucielka, ktora lubila wymawiac nazwiska panienek z koncowka "owna", czyli Nowakowna, Kowalczykowna itd. I byla dziewczynka nazwiskiem Kupaga. Jak padlo polecenie: Kupagowna do tablicy", to mozecie sobie wyobrazic:)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa having a break.... IP: *.dsl.netsource.ie 23.05.04, 16:38 Mandarynko Syberia?,no prosze ta moja zadopotowana wyspa chwilowa zawsze ma odwrotnie niz na kontynencie,kiedy Europa na kontynencie sie opala my mokniemy,a dzis znow piekny sloneczny dzien,siedze sobie od lunchu na balkonie,w bikini w pelnym sloncu i zalewam sie lzami czytajac "Hiszpanskie oczy" Marii Nurowskiej,czytalyscie kolezanki?niesamowita opowiesc,doprowadziala mnie do takiego stanu emocjonalnego,ze musze zrobic sobie przerwe,bo popadlam w jakas euforie rozpaczy....a wiadome ze najlepiej w taki momencie zajrzec i sprawdzic jak tam wytorne towarzystwo w sieci sie ma? Kazik ty naprawde pojdziesz do nieba,jestem pewna ze dostaniesz najwygodniejszy obloczek z swieza i regurlana dostawa dobrego piwka w nagrode za swoja swieta postawe w zyciu,God bless you! Pysiek a slyszalas jakie imie ma corka Kim Basinger....Ireland ;-))) tak sie zastanawiam czy dziecka nie nazwac Poland albo po prostu Polska,wtedy chyba dla dziewczynki,bo Poland to raczej dla chlopca ;-)))) corka Modonny nazywa sie Lourdes,jak ta miejscowosc w Hiszpani,mam tez kolezanke o tym imieniu,piekne wydaje mi sie,wiec dla odmiany moze nazwe synka Wroclaw na czesc naszej Mandrynki a dziewczynka bedzie Czestochowa ;-))))) ... Mojito tak od dawna sie zastanawiam,czy ty robisz wszyskie te kursy po pubach i barach tak zupelnie.......sam?zawsze piszesz w pierwszej osobie wszystkie historie,i pytam o towarzystwo ogolnie,nie o partnera czy partnerke,po prostu zastanawiam sie jako bardzo stadna osoba ktora uwielbia spedzac czas w towarzystwie nad tym,bo mnie nic nie cieszy w zyciu jesli nie dziele tego z kims,ale ten typ po prostu tak ma a jak to jest z Toba? nieraz widze takich samotnych facetow przy stoliku w barach czy pubach i zawsze mam jakies mieszane uczucia ;-) don't get me wrong,no offence, o rany znow sasiedzi Moldawianie z dolu zaczeli sie awanturowac,Moldawianka wrzeszczy jak opetana,wyrzuciala rano sterte ciuchow meskich na trawnik i tak leza,chyba wyrzuca meza z domu...ale zeby bylo ciekawiej 2 tyg temu urodzila drugie dziecko,pierwsze ma 3 latka i wciaz placze a oni tak wrzeszcza i wrzeszcza a zycie takie krotkie i po co to?....ach life! pozdrawiam was dobrzy i madrzy ludzie!dobrze ze jestescie ;-))) ifa Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Meski okres? 23.05.04, 16:40 Witajcie niedzielnie Wszyscy, absolutnie Wszyscy, ladny dzien. Sloneczny. Temperatura 26C i optymistycznie, erekcyjnie wznosi sie. Ma byc trzydziesci pare. Moze nawet dzisiaj kosciol zalicze. Kto wie. Mam takie okresy...poboznosci. O okresie mowiac - czy chcialbym? Niekoniecznie. Gdybym jednak miewal to domagalbym sie trzymania jednej kobiecej reki na czole (i dalej glowie) a drugiej na brzuchu. Zyczylbym sobie troski, czulosci i zrozumienia. Ta niemoznosc picia mnie zmartwila. Ciekawe czy jeszcze czegos by nie bylo mozna... A do tego czasu wszyskim Paniom przesylam moje daleko/gleboko idace zrozumienie i czula sympatie za ta pewna niedogodnosc. Gdybym byl politykiem zaproponowalbym aby kobiety mogly odpisac od podatkow wszystkie koszty zwiazane z comiesieczna niedyspozycja. I mala nawiazke. My tez mamy koszty z tym zwiazane. Ale nie o nich teraz. Jezyk angielski polaczyl pewne sprawy. Mozna powiedziec mam period (okres). I kropka (period). Takie periodyczne dywagacje. Bardzo kobiece Gunther/Amigo, :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))period. Bon voyage. Byloby milo ten tego walnac pare luf na Starym Kontynencie. Kto wie... moze sie nam uda. Z piciem nie mam okresu a wiec szanse duze sa. Pysiek, zagryzam wargi i palce aby nie pokazac kto to od rana mnie ten tego majtkami damskimi szczuje. I tematami pokrewnymi. Qrde, nawet w niedziele mysl grzeszna mnie nawiedza. Nie ma dla mnie ratunku przed pieklem. Nie ma... W kosciele tez stoje twarza do sciany i zamykam oczy. Wierni mysla, ze tak intensywnie sie modle. Ale teraz juz prawie lato. I msze sa tez koedukacyjne. Bosze, zmiluj sie, zmiluj... Co do Bossa to pociesz go, ze moze cos w zimie wymyslimy. Aby zatrzec wspomnienia Bossanovy. Brazylijska suka niewierna i zmienna. Za to co mojemu palowi Bossowi zrobila - pies ja tracal. My z Bossem jestesmy heteroDOGI. Boss bywa czasami very hotDOG. DOG caliente. Ja slepy bywam mimo, ze nie jestem dog. No, moze po czesci... Ale nam, dogom, pare rzeczy czesto wzrok zaslania. Czasami wzrok nam zachodzi...Kataraktami i innymi. Niech bedzie o Pani nauczycielce. W podstawowej klasie maly Wojtek mowi do nauczycielki: kocham Pania! Alez Wojtusiu, ja nie lubie dzieci - odpowiada Pani. Bedziemy wiec uwazali - zapewnia Wojtus. Spadam. Dzisiaj robie jajecznice. Alleluja. Z odrobina cebuli. I przemysle kosciol. Pan B. widzi, ze probuje. Zdrowka i slonca wszystkim zycze, mojito. 10:40/przedostatnia niedziela/zdecydowanie bez zupy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yvona Re: stop the world, I want to get off ... IP: *.rivrw5.nsw.optusnet.com.au 23.05.04, 16:41 no, szybki wpis, ale to z radosci, ze nam sie Gunther odnalazl, bo juz sie niepokoilam ;)))))) milych wojazy zycze i szybkiego powrotu na forum; a przywiez tam do Polski sloneczko, to sie ludziska uciesza ;)))) caluski, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa Re: stop the world, I want to get off ... IP: *.dsl.netsource.ie 23.05.04, 16:51 Moijto,Yva pisalismy post dokladnie w tym samym czasie,a tak czulam wasza obecnosc!!!;-)) Moldawiaka wlasnie wyrzucila pol szafy i dwie walizki przez okno!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Hello Ifa :)))))). 23.05.04, 16:56 Ifa, ze mna jest roznie. Najprzerozniej. Bardzo rzadko na smutno pije. Gdy jestem smutny nie pije. Brazylie i Rio opisywalem widziane oczami Bossa. Czyli bardzo blisko. Offence? Neeeee, none taken :)))). Chyba czujesz, ze Ciebie lubie, paisana. Gdybyscie zupelnym przypadkiem wyladowali w Londynie (1-3.06) to dwie pierwsze kolejki sa on me. Piata i szosta tez. Zdrowko i slonca, m. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Moldavianka jedna miala chlopca z drewna. 23.05.04, 17:03 Sa rozne odcienie milosci i pasji. Najgorsza jest obojetnosc :)))). W Ameryce Poludniowej kobiety albo zweglaja miloscia i pasja albo faceta zabijaja. Co na jedno wychodzi. Nie ma niczego posrodku. No, chyba, ze obojetnosc. A to jest smutne. Chyba rzuce monete z tym kosciolem. m. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa Re: Hello Mojito:)))))). IP: *.dsl.netsource.ie 23.05.04, 17:09 nie nie,nie chodzi mi ze na smutno tylko czy sam? tak fizycznie czy zachodzisz na te wszystkie drinki sam? moj maz zawsze chodzi do pubu z kolegami,zawsze, ja tez raczej sama nie wstepuje do pubu czy baru sama i nie cierpie czekac na kogos dlugo z prostej przyczyny,ze jestem zaczepiana przez facetow,samotna blondynka przy drinku... ;-)))zle sie czuje w tej roli a wyglada ze ty bardzo lubisz swoje towrzystwo,to sie nazywa niezaleznosc,zazdroszcze i podziwiam! jesli z kolei jakims cudem wyladujesz w Dublinie do wrzesnia drinks on us a moj maz to idealny body drinker naprawde,a i ja nie jestem najgorsza ;-) Moldawianin wlasnie zbiera swoje rzeczy z trawnika.... God bless them and all of you! i. godz 16.07 okolo 25C Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Hello Ifa :))))))). 23.05.04, 17:22 Wiem o co Ci chodzi :)))). Jestem towarzyski i sam bardzo rzadko pije. Moja odpowiedz znowu pozostawi luki. Mam zaprzyjaznione bary a wiec podpisuje liste i gaworze ze znanym juz mi towarzystwem koedukacyjnym. Z kolegami owszem tez pije. I zdarza sie z kolezankami. Sam przy barze to tez praktycznie tylko do pierwszego cocktailu. Bary sa instytucjami towarzyskimi. Nie pije kawy a wiec typ kawiarni wiedenskiej odpada. Moja periodycznosc/sezonowosc przemieszczania sie pozwala mi miec troche zaprzyjaznionych barow. Z Dublin dziekuje. Kto wie... Znam pare pubow o tym imieniu. W Sz. jest. Pozdroofka, m. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito P.S Hello Ifa :))))))). 23.05.04, 17:25 Swoje towarzystwo tez lubie :))). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa Dublin w Szczecinie))))))). IP: *.dsl.netsource.ie 23.05.04, 17:40 jest jest,przy tzw spoldzielni lekarzy Medicus dobre miejsce na pub moze byc alternatywa zamiast do lekarza to do Dublina obok,mozna sie szybko wyleczyc hot whiskey lub Guinessem,szkoda tylko ze tam Guiness jest jak woda,ale przy bardzo silnej woli i autosugestii wszystko mozliwe Mojito zycze milej przedostaniej niedzieli i kazdemu innemu po prosto kolejnej niedzieli ja wracam do mojej trudnej ale fascynujacej lektury dzis ifa Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: Dublin w Szczecinie))))))). 23.05.04, 17:57 Tak. Chyba Kaszubska albo sw. Wojciecha. Myle te ulice. Tam maja tez calvados - Cashel. Szklaneczka przed snem po polnocy nigdy nie zaszkodzi. Tam zaplacilem mandat poniewaz zmieniono orientacje drogowa ruchu pare lat temu. Od Medicusa nie mozna bylo wyjechac na lewo na plac przed kosciolami. Trzeba bylo skrecac w prawo w sw. Wojciecha (?). W nocy jechalem na pamiec (po roku nieobecnosci) i spod ziemi wyrosla policja. Maly mandat. Dmuchanie w balon po malym Cashelku niz nie wykazalo. Bokiem dmuchalem :))). Watpliwosci wyjasnilem wczorajszymi imieninami. Zawsze tak robie przy watpliwosciach. Trzeba jednak znac kalendarz. Dzieki za niedzielne zyczenia, Tobie wzajemnie. Ide jednak do kosciola. Wola boska i skrzypce, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: Dublin w Szczecinie))))))). 24.05.04, 00:04 Melduje, ze wyjezdzalam weekendowo. Ladnie tam bylo, ale zimno. A na najblizsze dni zapowiadaja jeszcze nizsza temperature, ech...;-( Pojechaloby sie gdzies daleko, gdzie slonce naprawde grzeje :-) No to dawajcie dzieczyny te fotki, koniecznie sloneczne, zeby z samego ogladania cieplej sie robilo :-) Odpowiedz Link Zgłoś
gunther_0 Re: stop the world, I want to get off ... 24.05.04, 01:30 Witajcie kochani, no Yvonka az sie wzruszylem, to Ty nawet sie martwilas?a ja myslalem, ze nikt o mnie nie pamieta:(jestes znaczy sloneczko, drugie po Asi wprawdzie ale bardzo jestes slodka z tym pamietaniem. caluski rowniez przesylam jutro wylatuje zdrowko wszystkim Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Buen viaje Gunther/Amigo :)))))))))))))))))))). 24.05.04, 01:46 Powodzenia Amigo. :))))))))))))))). mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
gunther_0 Re: Buen viaje Gunther/Amigo :))))))))))))))))))) 24.05.04, 03:14 Gracias, gracias mi Amigo :)))))))))))))))) tenga un viaje seguro y un gran dia de fiesta. comparta las noticias con su viejo companero ;) Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: stop the world, I want to get off ... 24.05.04, 01:58 hej Gunther jak jedziesz w ta strone to zajrzyj i do nas.zapraszam.wprawdzie ja tez na walizkach, ale to tak przelotnie.ja wprawdzie mam blisko i kursowanie Niemcy-Polska mam juz dokladnie obcykane, ale tez zdarzylo mi sie ze tak powiem"bez majtek" wyjechac do Polski.z waszych filozofii wynika tu jasno ze moja partnerka ma po prostu ciagly, nieustajacy ;-) period, bo ona ciagle non- stop ma humory.jakos mam pecha, jak ladna i zgrabna, to humorzasta.jak wesola, bez humorow to brzydka jak noc. Ifa, takie wyrzucanie przez okno rzeczy swego lubego to bardzo malownicze widowisko. zdaza sie chyba ciagle na calym swiecie, bedac w Wenecji to widzialem nawet jak dziewczyna wyrzucala wszystko prosto do ...kanalu.temu to wiatr w oczy, zal mi go bylo, taka glupia meska solidarnosc. a ksiazki Nurowskiej tez znam, bardzo emocjonalne, nie da rady przeczytac za jednym podejsciem, trzeba dobrze sie do nich nastroic, ale na wakacje nie polecam. Odpowiedz Link Zgłoś
gunther_0 Re: stop the world, I want to get off ... 24.05.04, 03:26 Danke sehr viel fur eine Einladung Poeto :)))))) I werden beeindruckt sehr - Leute hier sind so nett Odpowiedz Link Zgłoś
mar_za Poniedzialkowo 24.05.04, 14:09 Witajcie, Niedziela spedzona pod kocykiem strasznie mnie rozleniwila. Poniedzialek odczuwam dotkliwiej niz zwykle...Byle do weekendu. Z drugiej strony zycie od piatku do piatku powoduje, ze czas ucieka niemilosiernie. I tak zle i tak niedobrze... Moze te rozpoczynajace sie dla niektorych wakacje spowoduja, ze lato w koncu zawita i u nas. Sprobujcie choc odrobine ciepla przywiesc na stary kontynent Panowie (Ci co to sie wybieraja tutaj)! Dzis rano temperatura na zewnatrz wynosila w W-wie 9 stopni Celsjusza. Kaloryfery nadal grzeja. Samopoczucie jesienne lub wczesnopozimowe. W zeszlym roku to juz biegalam opalona w tym czasie. Teraz najchetniej pod kocykiem i nadal przezroczyscie blada. Ale, ale!!! Posadzilam kwiatki na balkonie. Nie zapamietalam zadnej nazwy (no moze poza surfinia i pelargonia, bo te juz strasznie oklepane, wiec nie da sie nie znac).Pewnie czesc takich jak ma Tanegrin u siebie. Jest siedem rodzai roslinek. Ladnie. Choc tez od sasa do lasa kolorow. Od ziarenka to nie mialabym i czasu, i cierpliwosci hodowac. Poza tym oswiadczam, ze schudlam 4 kilo. Na dwa tygodnie to niezbyt oszalamiajacy wnik, ale to i tak sukces. Jeszcze sie podietuje troche. Do slonca i bikini. A wiec z tego punktu widzenia kiepska pogoda mi sprzyja, daje troche czasu do dyspozycji:) Hmmm. Moja teoria brzmi, ze jak kobieta może sobie pozwolic na marudzenie to marudzi. Przykład: sasiedzi nade mna. Ona wiecznie narzekajaca, wiecznie do lekarza, wiecznie zmeczona. A On zakochany biega za Magdusia i się stara dogadzac. Z dzieckiem na dwie godzinki na spacer codziennie, bo Magdusia zmeczona i musi odpoczac. Obiadek gotuje, bo Magdusia niedomaga. Taka to ma szczescie:-)Jako, ze nie mam komu specjalnie marudzic i uzewnetrzniac swoich humorow (periodycznych, czy wszystkich innych) to wg definicji Poety lirycznego jestem brzydka jak noc:-). A co mi tam! To tez przezyje:-) No umieszczajcie te zdjecia na stronie, umieszczajcie. Czekam na te wszystkie fascynujace tarasy, balkony, wakacyjne miejsca o i nawet bary odwiedzane przez Mojito (byloby milo). A imiona? Moje Piranie maja niepolskie imiona. Moglyby konkurowac z imionami wymienianymi przez Was. Ciagle ktos się dziwi, ze tak się nazywaja. A idea nazewnictwa była taka, by w kazdym jezyku (no może nie chinskim) jednakowo się pisalo i mowilo. Idea powstawala wspolnie za sprawa mamy i taty. Tylko tata się pozniej ulotnil. A imiona zostaly. I ich wlascicielki rowniez:-). Co sobie oczywiście chwale. Jedna wlasnie wyruszyla na tygodniowa wycieczke w Beskid Zywiecki. Szkoda, ze tak zimno tylko... Nie zanudzilam Was dzisiaj? Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.jgora.dialog.net.pl 24.05.04, 14:24 Oczywiście zgadzam sie z toba Odpowiedz Link Zgłoś
mojito W sprawie nocy. 24.05.04, 20:25 Witajcie Amigos, juz sie rumienie. Jeszcze nie tak jak bym chcial. Na razie od slonca. Nie bede Was denerwowal ale jest 33C. Prawie nagosc na nagosci. Mowy nie ma o zupie. Nawet chlodne gazpacho wykluczam. Sprzedawczyni zreszta na urlopie. A szkoda dzisiaj tak goraco. Marzena, ja z kolei chce wyrazic swoj podziw dla nocy. Jest piekna. I kolorowa. Potrafi byc bajecznie rozswietlona. Bywa ladniejsza niz piekny dzien. Kwit na wegiel byl ohydny. I do niego przyrownuje brzydkosc :)))). Do nocy nie. A kobiet brzydkich chyba nie ma. Tak mowil ojciec braci Karamazow. On sie troche znal. Z moimi ewentualnymi zdjeciami miejsc do ktorych czasami zagladam bedzie klopot. Aparat fotograficzny wprowadza tam pewien niepokoj. Goscie sie niepokoja. Rozmowy cicha. Bede musial cos innego umieszczac :))). Z cienia Was wszystkich pozdrawiajac, mojito. 14:25/7 dni. Odpowiedz Link Zgłoś
mar_za Re: W sprawie nocy. 24.05.04, 23:16 Temperatury amerykanskie niesprawiedliwe!!!! Na sama mysl o tym podnosi sie moja personalna temperatura do co najmniej 37st. Mojito pieknie piszesz o nocy. Juz nawet nie bede w tej sytuacji protestowac i burzyc sie na definicje Poety, ze te niehumorzaste to brzydkie jak noc:-). I racja, robienie tych zdjec barom pod obecnosc gosci to nie najlepszy pomysl. Mozna sobie zaszkodzic. Deklaracja z umieszczaniem czegos w zamian tez w sumie dobra:-) mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Filadelfia=zlodziej;)))))))))))))))) 25.05.04, 00:17 A tak, cala pogode dla siebie zagarnela, a u nas zimno:/!!!! dzis juz troche lepiej bylo, bo pokazalo sie sloneczko, ale o rumienieniu sie mowy nie ma. a przeciez powinno sie ze wstydu zarumienic, ze takie numery odstawia. Przeciez to nie kwiecien! W gorach spadl snieg, oglaszam wiec sezon zimowy za otwarty i zapraszam na kulig. Tylko prosze zabrac rekawiczki, szaliki i czapki! A poza tym, do diabla z bankami. Tak sie dzis wscieklam, ze nie macie pojecia. nie wiem, kto tam pracuje, chyba glaby jakies. wyparowaly mi pieniadze, kaza mi jeszcze doplacic, moze suma nie powala na kolana, ale w mojej sytuacji...I gdybym bedac tam w lutym nie pytala, nie kazala sprawdzac 2 razy! Rany, gdybym tak teraz dorwala te babe...Przeklasyfikowali mi konto, nie powiadamiajac o zmianie, chcialam je dzis zamknac, ale powiedzieli, ze najwczesniej za 2 miesiace, za ktore tez oczywiscie musze zaplacic!podobno nawet mam zaplacic za karte, ktorej nie mieli wznawiac, bo tak rozporzadzilam, ale wznowili, nie wysylajac zawiadomienia. Jestem umowiona na jutro z kims waznym, ciekawe, co z tego wyjdzie? Marzenko, juz sie spalam z ciekawosci, jakie to kwiatki ci rosna! No dobra, surfinie i pelargonie, a reszta? Opisz je chociaz:)) I od ktorej strony masz balkon? Poludniowej? Ale Twoje Piranie nie maja na imie Apple i Peach? Ani zadne Plum?:)) Noc bywa najpiekniejsza pora dnia:))Rozmarzylam sie...Marzaco sie wiec dzis zegnam...i wracam do rysowania przekrojow porzecznych maszyn jakis tam:) Ps. Koniecznie cos w zamian Mojito, jakies zdjecia musza byc;)))) moze te z Rio? Osobno Boss, osobno Ty. ;)))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: Filadelfia=zlodziej;)))))))))))))))) 25.05.04, 07:29 Co fakt, to fakt. Coreczka chodzi w niebiskiej kurtce z balwankami. Zimowej. (W naszej zime byla za cienka, a teraz w sam raz.) TAngerin-czy ten bank to nie przypadkiem Zachodni-mialam podobne doswiadczenia. Noc piekna jest. Zwlaszcza jesli ja przespie bez budzenia! Z okropnym opoznieniem dorwalam sie do Harrego Pottera cz. 5 i na niego trace swoje godziny snu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa Re: W sprawie nocy i Troy'i IP: *.dsl.netsource.ie 25.05.04, 00:33 Tak,tak noc ma w sobie cos magicznego,moze byc strasznie przygnebiajaca,tajemnicza albo pasjnujaco namietna,radosna... noc jest taka intensywana,nie ma w niej obojetnosci i ludzie..... ludzie sa inni noca inni za dnia i wszystko wyglada inaczej i to nie tylko za sprawa swiatla czy jego braku,a moze wlasnie dlatego.... jaka kochani jest wasza ulubiona pora dnia? bo ja kocham poranki,piekne sloneczne poranki,moze dlatego ze tak rzadko mam okazje je przezywac tak jakbym chciala,w dni robocze po prostu sie spiesze a w weekendy wstaje kolo poludnia, ale nie ma nic piekniejszego jak perspektywa calego dnia przed soba, najlepiej wolnego od przymusowych obowiazkow i takiego na ktory ma sie pomysl albo taki w ktorym sie po prostu trwa i pozwala sie unoscic czasowi, i ten poczatek,kiedy budze sie zaspana wstawiam wode na poranna kawe i ten aromat kawy i poczucie ze mam piekny dzionek w darze.... a tutaj wlasnie noc,wrocilismy z kina,ja dosc podekscytowana Troy moj maz zdegustowany jak mozna z Trojanow najwiekszych wojownikow zrobic takimi tchorzami i opowiedziec tak historie jak love story dla nastolatkow ale mnie sie podobal mimo naiwnego scanariusza no i pomimo tego strachu w oczach legendarnych przeciez wojownikow,ktorzy strachu nie znali i Herkules prawidziwy bohater wypada tu tak blado!!! film jest przepelniony lzawymi dialogami i uczuciami -zupelnie nie pasuje to do trojanskich i greckich wojownikow,przeciez to wszystko bylo jeszcze przed Sokratesem! niemniej polecam goraco i rownie goraco pozdrawiam gleboka noca ifa Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: W sprawie nocy i Troy'i 25.05.04, 00:59 no nie,ja tak tylko ogolnie o tych brzydalach. brzydale tez sa calkiem fajne Marzena i wez pod uwage ze 'kazda potwora znajdzie swego amatora'.co dla jednego jest brzydkie, dla kogos innego bedzie piekne.powiem jeszcze od siebie, ze kobiety inteligentne sa piekniejsze przez ta wewnetrzna urode, ciekawsze, a piekno kobiety to jest to cos nieuchwytnego, widocznego tylko dla dla osoby wybranej ...... Odpowiedz Link Zgłoś
mar_za Re: W sprawie nocy i Troy'i 25.05.04, 12:10 Dobra tak tylko sobie zartowalam z tego okreslania na brzydale:) Ja z bankami mam dobre uklady poki co, za to po raz pierwszy w zyciu mam doczynienia z sadem (tak tak nigdy nie sadzilam ze do tego dojdzie a jednak!) i poziom adrenaliny mi rosnie natychmiast na sama mysl, ze musze odwiedzic te przybytki sprawiedliwosci w okolicach Al.Solidarnisci!!! Tanegrin zebys Ty widziala te babsztyle siedzace tam(inne slowo mi nie przychodzi na mysl). Najwiecej miejsca na biurkach zajmuje prasa lekka, latwa i przyjemna. Zdazylam uchwycic jeden tytul "Pani domu". Pani z oburzeniem popatrzyla na mnie, ze smiem jej przeszkadzac w ekscytujacej lekturze. Od razu widze swoja deklaracje podatkowa i kwoty, ktore odprowadzam na utrzymanie tej calej infrastruktury panstwowej!!!! Zero jakichkolwiek wyjasnien, pomocy, czy instrukcji jak mam postepowac w swojej sprawie. Malo tego problem jaki mam to moj i wylacznie moj i wlasciwie to nie powinnam przychodzic z nim do sadu. Brrr.... Szkoda slow. Ale, ze to bylo dzis z rana to sie wkorzylam!Niestety nie byla to ostatnia wizyta....Bo sprawa dopiero nabiera mocy. Kwiatki....balkon mam od strony poludniowo-zachodniej. Poopisuje te kwiatki. Jedne sa zolte, (platki troche podobne do bratkow, troche do surfinii, kwitna obficie). Jest tez cos fioletowego (drobne kwiatuszki), jakby rozchodnik- lodyzki takie male igielki; zwisajace. Jest tez cos zwisajacego z drobnymi bialymi kwiatkami. Mam tez bluszcz, ktory zime przetrwal. Teraz nabral soczystej zieleni. A na podlodze postawilam takie nie spuszczajace sie roslinki, ktore od spodu maja troche bordowe liscie. Jeszcze nie kwitna, wiec nie wiem w jakim beda kolorze. Ale poza tym wszystkim to moj balkon wychodzi na Wal wislany (za nisko mieszkam, wiec Wisly niestety nie widac) i moge codziennie podziwiac piekne zachody slonca. Nie mam zadnych budynkow przed soba, wiec zapewniam, ze jest uroczo, nawet bez kwiatkow na balkonie. Najbardziej tez lubie poranki. Wychowalam sie jak pamietacie na wsi. Tam zycie wyznaczal wschod i zachod slonca. Nie patrzylo sie na zegarek. Rano pialy koguty i slonce zagladalo do okien i wiadomo bylo, ze trzeba wstawac. Zadnego spania do poludnia. Wraz ze zmierzchem zamieralo zycie towarzyskie i sasiedzkie. W czasach mojego dziecinstwa nie bylo tam zadnych lamp czy latarni na drogach (ulic to nadal nie ma:). Wszystko gaslo i cichlo. I tak mi zostalo. Gdy przypadkiem pospie dluzej to mam potem podswiadome wyrzuty sumienia, ze zrobilam cos niemoralnego...Dziwne, nie? Ale tak jest i juz:) Mam jakies luzy teraz w pracy i widziecie na czym to ja czas spedzam? Na klikaniu. Oj juz sie poprawiam i zabieram za sprawdzanie jakosci tlumaczenia dokumentu z angielskiego na polski...Rozne "kwiatki" mozna w tym nieraz znalezc. Nudne zajecie. Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol pogoda kolem sie toczy ;)) 25.05.04, 16:22 no, Mojito, napawasz sie 33 stopniami, nie ukrywam, ze troche cisnienie skoczylo ;))) ale wczesniej to ty miales zimno, a Aussie upaly calkiem przyjemne ;))) wiec staram sie znalezc pozytywne strony deszczu.... Matrioszko, wstydz sie ;))) Harry P.5 przeczytany juz w zeszlym czerwcu ;)))) ale milo, ze ktos tu na forum podziela moja wstydliwa pasje ;))) bo ja lubie, czytalam co prawda jedynie po francusku i po angielsku... a teraz czekam na kolejny tom i cos sie spoznia.... powiem ci tylko Matrioszka, ze 5 czesc to dopiero jest naladowana, nie dziwie ci sie, ze zarywasz noce ;))) Tangerine, nie przejmuj sie, mnie telefonia komorkowa francuska sciagala naleznosc mimo, ze napisalam ze rezygnuje z uslug i mialam do tego prawo (korzystali z tego, ze wyjechalam i nie mialam jak sprawdzic); ostatni rachunek, ktory na szczescie zablokowalam, wyniosl 80 euro, a zaznaczam, ze nie uzywalam - karta lezala w portfelu, a moj abonament, ktory miescil w sobie 20 minut rozmow wynosil jedynie 20 euro; wszystkie telefonie, banki i inne takie to zlodzieje, ktorym trzeba patrzec na rece, okradna cie tym chetniej, im mniej masz; a w Polsce niestety w dwojnasob :(((( no, dobrze, nie rozpisuje sie, kochani, bo i nie ma o czym, dodam jedynie, ze, jak mozecie,to pojdzcie na film Trio z Belleville, a jak nie mozecie, to rzuccie okiem na stronke www.lestriplettesdebelleville.com - koniecznie!!!!! polecam, caluski, spadantus i spantus ;))) Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Piepszony poniedzialek. 26.05.04, 04:54 Witajcie pogodnie, nie mam uprzedzen do poniedzialku. Nie jest on moim ulubionym dniem tygodnia ale nie czepiam sie poniedzialku. Niech sobie bedzie ale niech nie przeszkadza. Ten poniedzialek zaczal sie zle. Rano telefon z Kalifornii, ze dobremu znajomemu prad odlaczono. Pracowalismy kiedys razem. Przeniosl sie do K. za zlotym runem. Nowa zona, nowe blizniaki, nowy dom. Pracowal ciagle. Urlop mial zaplanowany w 2005. Zamierzal jeszcze tak piec lat pociagnac i zwolnic. Tak mowil. Zwolnil wczoraj... Wiadomosc byla paperkiem lakmusowym budzacego sie piepszonego poniedzialku. Dzien szedl jak po grudzie. Ciezko, opornie i zlosliwie. W porze lunchu wstalem z lawki w parku bez notesu, karty do bankomatu, drobiazgow ulawiajacych dzien i koperty ze swiezo wyciagnietymi z bankomatu pieniedzmi. Szlag by to trafil. Ci co mieli podobne zdarzenie wiedza jakie to wqurzajace. Koledzy probowali pomoc mi probujac rozwodnic moja wscieklosc na siebie przerzucajac wine za roztargnienie na przechodzaca wolno i miarowo kolyszaca biodrami dziewczyne. Nie bylem przekonany o jej winie. Dzien wlokl sie dalej opornie i nieprzychylnie. W domu czekala mnie wiadomosc, ze moj londynski hotel ma dwutygodniowy poslizg z otwarciem i promocyjna rezerwacja jest pod znakiem zapytania. Szlag by to trafil. Nie spodziewalem sie juz niczego dobrego od piepszonego poniedzialku. Nie nalezy tracic nigdy nadziei. Pozny wieczor i czesc nocy okazala sie kolorowa i bardzo mila. Co za uroczy kontrast do cholernego dnia. Ftorek za to...Usmiechnal sie do mnie szeroko i promieniscie :)))))))))))))). Dostalem telefon, ze ktos znalazl wszystko i jest calosc lacznie z pieniedzmi do odebrania. Znalazla Pani i powiedziala, ze moge odebrac swoje rzeczy w biurze prawniczym jej meza. Jutro to zrobie. Duzo nieprzychylnych uwag slyszalem o filadelfijskich prawnikach. O ich zonach moge tylko mowic we wdziecznych superlatywach. Drugi telefon rownie mily. Hotel przeniosl moja rezerwacje do hotelu w centrum miasta za ta sama promocyjna cene. Bede mogl regulowac zegarek patrzac na Big Bena. Po takich usmiechach losu nie zwlekalem z kupieniem naszych losow. Jutro do wygrania 41 milionow i dziwnie jestem pewien naszej wygranej. Poniedzialek zaczal sie oddalac. Nasze numery: 01 13 25 33 39 PB 18, 03 04 34 50 51 PB 21, 02 32 35 39 40 PB 35. Optymistycznie patrzac na kolejne dni tygodnia serdecznie pozdrawiam, mojito. 22:54/21C/szesc dni/nie mialem glowy do zupy. Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin a co ze sroda? 26.05.04, 10:45 No nie wiem, jak dla mnie wyglada ponuro! moze tylko mniej mroznie, ale i tak dalej zimno:(( Marza mi sie jakies wyspy cieple, bo do cholery, juz nie wytrzymuje. Matrioszko, WBK, ale teraz to sie nazywa zachodni wbk, bo swojego czasu fuzja byla, wiec to jedno cholerstwo. mam juz nowe konto w innym banku, ze starego w jeszcze innym banku tez zrezygnuje, bo mnie wqurzaja(i tak dziwie sie, ze 8 lat z nimi wytrzymalam, a moze to juz 10) Prawie awantura wczoraj byla, bo ja bylam piekielnie spokojna, wyniosla, zlosliwa, ironiczna, i pania manager szanowna doprowadzilam tym do wscieklosci. Pod koniec krzyczala prawie! Dziwne to czasem jest. Ja jestem bardzo impulsywna i klac potrafie jak szewc,glos tez mam donosny, ale raczej rzadko uzywam tych moich mozliwosci, bo sie klocic nie znosze, denerwowac sie nie chce, poza tym lubie miec wszystko pod kontrola w takich sytuacjach. No, za karte nie zaplace! I nikt nie potrafi mi powiedziec, co sie stalo z moimi pieniedzmi, przeciez na wydruku z lutego sa! A wydruk jest z mojego konta! Moge do sadu pojsc, ale qurna po co? I sie uzerac? jescze dzis mam kolejna rozmowe, bo wyglada, ze tych pieniedzy do doplaceia to ma byc znacznie wiecej, cos podobno poszlo w debet. No, ale tym razem to facet, z facetami zawsze latwiej sie dogadac w takich sytuacjach. Mar_za, nie mow mi nic o sadach! Tamte babsztyle to trzeba w kosmos kiedys wyslac! Raz przerabialam i wiecej nie chce. Powodzenia Ci zycze, cierpliwosci i wiary, ze sie uda, bo bedzie ci to potrzebne. Te fioletowe kwiatuszki to prawdopodobnie werbena tapiens, biale to albo bakopa albo lobelia, ale raczej to pierwsze, co do zoltych, to nie wiem, wiecej szczegolow prosze. Harry potter, hmm, przeczytalam w jeden zimowy dzien. Po polsku niestety. Angielska wersja przylazla do nas zancznie pozniej niz w czercu, a i cena dobijala, bo ok 100 zeta. A polska wersje jezykowa to i brat, i siostra, i w koncu mama mogli poczytac:). Jescze tylko 2 tomy do konca:). Mysle,ze pani Rowling specjalnie tak przeciaga, bo przeciaganie oznacza wiecej kasy. A i coraz grubsze kolejne czesci. teraz na ekrany wchodzi kolejna czesc, jak obejrze to dam znac. Tria nie ogladalam, bo sie nie wyrobilam czasowo w okresie, kiedy byl wyswietlany w kinach. Zostalo mi tylko wideo albo dvd. W ogole to mam cholerne zaleglosci kinowe:( Mojito, te zony prawnikow wydaja sie byc takie uczciwe, moze to na zlosc mezom? Tak dla kontrastu? no i spadam, pozdroofka gorace:) Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: a co ze sroda? 26.05.04, 12:01 Hej! Tangerin-zazdroszcze mozliwosci glosowych!!! Czasem to pomaga, a ja niestety nie mam w swoim repertuarze takich rezerw. Ja to cicha woda i milczek. Ale list potrafie napisac; i za karte, ktorej nie chcialam, tylko komus cos sie pomylilo oddali mi pieniadze (zawsze tego typu sprawy staram sie rozwiazywac droga listowna, ale tego nie w Polsce sie nauczylam). Iwona-jak sie ma francuskie tlumaczenie do oryginalu? Sama sie sobie dziwie, ze mi sie tak Harry podoba, bo jestem na bakier z tego typu literatura. Ze wzgledow ekonomicznych chciazby powinnam w koncu zaczac czytac po rosyjsku. Raz znalazlam portfel z zawartoscia, nalezal do uczennicy w szkole prowadzonej przez zakonnice, pamietam gdy go oddalam i wyszlam po wysluchaniu podziekowan, szkola wstrzasnal wielki pisk szczesliwej posiadaczki oraz wiernych psiapsolek. Pisku o takim natezeniu to juz pozniej nigdy nie slyszalam. Swoja droga maz ma wiecej szczescia przy tego typu znaleziskach, bo znajduje forse luzem. Byc moze to dziedziczne, synek tez znajduje, ostatno wszedl ta droga w posiadanie 10 kopiejek, uszczesliwiony powiedzial: no a teraz kupimy sobie samochod. Mar_za, znow pytanie dociekajace, czy imiona Twoich Piranii koncza sie na -a? Martwie sie, ze mlodsza latorosc nie powiedziala jeszcze zadnego slowa po polsku moze poza "daj", ale to rownie dobrze moze byc po rosyjsku. Mysle, ze ona cos ma mi za zle, albo po prostu zauwazyla, ze nie za bardzo jej sie oplaca uzywac tego jezyka, bo slyszy go tylko ode mnie i czasem od brata. Hmm. Zastanawiajace. Tora-juz wyniki chyba sa, no i jak poszlo??? Pozdrowionka m. deszcz/deszcz/deszcz Odpowiedz Link Zgłoś
mar_za Re: a co ze sroda? 26.05.04, 12:54 A sroda mila jest:-) Zadnych sadow, bankow, urzedow. Szef zaakceptowal dzis moj urlop i w polowie lipca sie zmyje na fajne wakacje!!!! Na dwa tygodnie!!! Pewnie gdzies w Polsce, bo na zagraniczne budzet nie pozwoli w tym roku. Do tego na dlugi czterodniowy czerwcowy weekend (w okolicach Bozego Ciala) wybieram sie nad Biebrze( splyw kajakowy, rowery, piwko, ognisko, kupa przyjaciol....) Super!!!! Zgadza sie imiona Piranii koncza sie na "a". Mozna strzelac i celowac swoje typy. Bede protestowac lub potwierdzac:-) Kiedys, gdy bylam jeszcze swieta i chadzalam na pielgrzymki piesze do Czestochowy (tak, tak....prosze sie nie smiac:)) to podczas jednej z nich zostawilam buty w jakiejs wsi, w ktorej stacjonowalismy. Nowe, kupione tuz przed pielgrzymka. Mialam je ubrac dopiero w Czestochowie. Rozumiecie jak mi bylo przykro je stracic. Po roku, gdy znow wrocilam w tamto miejsce ktos biegal od domu do domu w poszukiwaniu wlasciciela tych butow. Jakas babcia przechowala je w swoim domu starannie, potem dokladnie przeegzaminowala, by sprawdzic, czy rzeczywiscie naleza do mnie. Do dzis pamietam to zdarzenie. Bo niespodzianka byla wtedy nieprzecietna:) Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yvona buty, pielgrzymki i ... Chory Porter ;))) IP: *.rivrw5.nsw.optusnet.com.au 26.05.04, 15:47 witqm, witam, cholerka, wyslalo mi sie bez niczego, taki goly post, nieprzyzwoitosc ;)))) Mojito, amerykanskie prawnicze zony sa nad wyraz mile, sadze, ze nie potrzebuja cudzych pieniedzy, maja mezowe ;))) nie zmienia to faktu, ze sa mile ;)) Matrioszka, HP po francusku calkiem zgrabny, bys sie wcale nie domyslila, ze tlumaczenie; czasami nazwy sa zmienione, zeby wspolgrac z jezykiem, albo cos onomatopeicznie (?) nasladowac, lub sens wziety z jakiegos slowka francuskiego, cos similar do angielskiego odpowiednika... ja tez nie lubie takiej literatury, nawet sie jezylam na poczatku, bo sadzilam, ze to kolejne badziewie, no, ale wreszcie ciekawosc zywciezyla - co to za ksiazka, ktora spowodowala, ze "komputerowo-telewizyjne dzieci" CZYTAJA ??? no i sie wciagnelam, choc przyznaje, ze pierwsza nie porwala mnie tak bardzo, rozwoj wydarzen zaczyna byc wciagajacy naprawde pozniej, a najlepiej przy trzeciej - Tange, premiera juz 4 czerwca :)))) Trio, wiadomo, w kinach bylo wieeeki temu (ale nie na Sydneyskim zadupiu ;))))) tutaj novinka w kinie takim kameralnym, tzw. "ambitnym") polecam stronke internetowa, warto zajrzec.... Mar_za, tu osoba, ktora zgubila tenisowke wykombinowana w pocie czola przez mame za czasow komuny, za co dostala nieziemskie lanie (ale po czesci dlatego, ze rznela glupa - no, glupio mi sie bylo przyznac, ze nosilam w worku na kapcie takie ladne polyskujace kamienie, wraz z kolezanka mialysmy takie niesamowite pomysly ;)))) poza tym jestem expertem w dziedzinie gubienia, a zwlaszcza rekawiczek i parasoli, liczba owych rzeczy posianych przeze mnie przekracza ludzkie pojecie..... mama przyznaje ze od poczatku bylam wybitnie "gubliwym" dzieckiem; nawet nie wiecie ile mnie wysilku kosztuje nie gubic rzeczy codziennie ;)))) a i tak nie zawsze sie udaje ...... Gunther, nie tylko ja sie zastanawialam, gdzies przepadl, inni tez, troche lyso bylo, bo tak jakbys juz nie mial ochoty z nami gadac :(((( ale widze ze nie :)))) co do imion, to niewiele przychodzi mi do glowy, na przyklad Wiktoria, Alicja.... Asiu, jeszcze nie pisalam, ale sie zbiore, jak juz wszystko tu u siebie poukladam; a moze faktycznie swoja stronka?? zobaczymy...... Peter ma sliczna :)))) wszyscy moi kochani, ktorych nie sposob wymienic jednym tchem - wielkie buzi i oddalam sie kuchenno-zarlocznym krokiem, choc przytrzymywana smycza lekkiej diety ;)))) ciao, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Umrzec z milosci. 27.05.04, 07:23 Witajcie pogodnie, cykady ante portas. Rozlozyly sie obozem na przedmiesciach miasta. Nieprzeliczone hordy czerwonookich kochankow oblepily pnie drzew, drzwi domow, lampy uliczne i przykryly soba trawniki. Wszedzie slychac ich zmyslowe i skutecznie uwodzace wersje piosenek Barry White`a. Nie zwracaja na nic i nikogo uwagi. W swoich uniesieniach milosnych sa bezwstydne. I nieszkodliwe. Nie zagrazaja ludziom ani zwierzetom. Nie niszcza roslinnosci. Po prostu sie tylko intensywnie kochaja... Zjedzone w nadmiarze przez psy moga utrudnic im pieskie zycie powodujac obstrukcje. Zarloczne zaby sa rowniez ofiarami tej utrudnionej niedogodnosci. Koty lubia je noszic zywe w zamknietym pyszczku. Najwidoczniej lubia doznania zmyslowych wibracji. Maja cykl siedemnastoletni. Wlasnie wynurzyly sie z podziemia. Po nieustannych koncertach i konsumpcji swoich zauroczen umra wszystkie przed koncem czerwca. Nastepni, czerwonoocy i muzycznie uzdolnieni kochankowie w liczbach wykluczajacych policzenie pojawia sie tutaj znowu w 2021 roku. I byc moze znowu o nich napisze...:)))))))))). Wsluchany w ich namietna uporczywosc pozdrawiam, mojito. 1:23/18C/cztery dni/bez zupy. Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: Umrzec z milosci do czegos takiego???!!! 27.05.04, 09:31 www.wunderground.com/wximage/viewsingleimage.html?ThumbSize=10&URL=/wximage/viewsingleimage.html&handle=BaltRavn12&number=6 www.wunderground.com/wximage/viewsingleimage.html?mode=singleimage&handle=marged&number=9#slideanchor Na razie na nic wiecej nie mam czasu, ale w ramach sluzbowego surfowania podszukalam i to obrzydlistwo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa cykady na cykladach IP: 168.224.1.* 27.05.04, 13:46 Pamietam swoja przygode z cykada,miala miejsce na goracym Cyprze, po dwoch latach ciezkiej pracy i braku urlopu na krancu wyczerpania zarowno nerwowego jak i fizycznego przyjechalam z ukochanym na goracy Cypr aby zazywac szczescia w sloncu, wszystko zaczelo sie cudownie,wlasnie tak jak sobie wymarzylam,hotel przy plazy z widokiem na cieple Morze Srodziemne,piekna plaza ze zlotym piaskiem,woda przy brzegu szmaragdowa,cudowne jedzenie,wirujaca atmosfera wakacji,namietnosci i szalenstwa zarazem,rowniez pokoj hotelowy spelnil wszystkie moje wymagania,przestronny,czysty,dobra klimtyzacja,ale...ale okazalo sie ze nie jestesmy jednymi mieszkancami tego miejsca,bo na balkonie mieszkala sobie cykada Cykada jak ja nazwalam Filomenka spiewala glosno i donosnie i w dodatku bez przerwy,z poczatku przyjelam to jako egzotyczna czesc naszych egzotycznych wakacji,Filomenka spiewala...niemniej przyszla noc,Filomenka spiewala glosniej i glosniej..no coz pierwsza noc nie przespana,mozna bylo przezyc, noce byly gorace i to chyba jeszcze bardziej rozgrzewala nasza przyjaciolke z balkonu,niemniej przyszla nastepna noc i nastapna a Filcia byla glosniejsza i glosniejsza a ja coraz mniej cierpliwa,a czar egzotyki znikl zupelnie i tak po czwartej nieprzespanej nocy,musialam zaatakowac moja biedna przyjaciolka bronia chemiczna,jaka mi wreczono w recepcji hotelu po moich skargach!!! do dzis ma wyrzuty sumienia ale 2 tygodnie nie przespanych wakacji na egzotycznym Cyprze raczej zmienily by je wakacje from hell!! i wszystko przez jedna Cykade, pamietam jak okolo trzeciej bezsennej nocy mialam wrazenie ze ta cykada jest w mojej glowie w samym srodku mozgu!!!! gdyby tylko spiewala w dzien lub wybrala sobie inne miejsce.... no coz.... pozdrawiam ifa Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: cykady na cykladach 27.05.04, 14:43 Ale one maja fajne pyszczki:))))) I oczka:))))) Tylko cosik wielkie sa. Nie jestem pewna, czy chcialabym, aby po mnie sie wspinaly. A gryza, wie ktos? Lubie owady, wydaja mi sie ciekawe i piekne, ale odkad odkrylam, ze jestem uczulona, to wole sie upewnic, czy gryza. To zadna przyjemnosc isc do lekarza z reka np, wygladajaca jak balon! I te zastrzyki pozniej... A propos owadow, rok temu na wakacjach wlecialo nam cos do pokoju duzego, myslalam, ze to jakis wiekszy nietoperz, ale moj spokoj sie ulotnil, jak to cos okazalo sie konikiem polnym. Konik polny wielkosci duzej meskiej piesci, dobre co? I to ze zwinietymi skrzydelkami. Bo on latal. A moze to rodzaj swierszcza? Ucieklysmy z pokoju i poprosilysmy sasiada o pomoc, facet usmiechal sie lekko ironiczie az do momentu ujrzenia owada na wlasne oczy. Ale poradzil sobie, wyrzucil go na zewnatrz, tylko dziwnie blady byl. A potem sie dowiedzialysmy, ze w tej miejscowosci byla wystawa egzotycznych owadow, pewnie im uciekl. A moze to byl mutant jakis? Taki swojski:)) Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: cykady na cykladach 27.05.04, 15:34 sliczniutkie..... lubie owady - niektore ;)))) Tange, to nie mogl byc wiekszy nietoperz tylko mniejszy chyba??? chyba ze nie widzialas nietoperza, zapraszam do Botanical Garden w Sydney..... superowe sa modliszki, ale trzeba uwazac - maja niesamowity reflex i reakcje na dotyk ;))) Ifa, mialam kroliczka Filomene - czarny maly z uszami jak wiatraki, podbicie lapek szare; sprytna bestyjka byla, rozpieszczona jak nieboskie stworzenie, ciagle chciala na rece ;))) i glaskac; a jak sie dopominala!! ;))) jednak nie chcialabym byc cykada....... a kto widzial oiseau-mouche?? zabawna rzecz, ni to mucha, ni ptak, cos pomiedzy, wystepuje na poludniu Francji i na Korsyce, gdzie indziej nie sprawdzalam ;))) caluski, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa noc, albo jej brak, Moskwa, jutro 27.05.04, 18:03 Czolko! Poszlam spac wczoraj tak pozno, ze mialam przed dylemat-posmarowac sie kremem o nazwie: ”Dobroj noczi” czy „Dobroe utro”:-))) A mlodsze dziecko i tak stwierdzilo o 6 rano, ze pora wstawac. Zabkuje. Caly piiiiiiie.....y dzien. Nadal ewidentnie ignoruje polska mowe, na polskie pytania odpowiada w inostrannych jazykach. No, przynajmniej mam dowod, ze rozumie. Koniec o dzieciach, bo mi sie kazecie przeniesc do innego watku. Bedzie o pracy w Moskwie. O to nie jest trudno. Co tydzien wychodza obfite zurnaly z ogloszeniami, niektore wielkosci ksazki telefonicznej. Ogloszenia widzi sie w/na sklepach i w srodkach komunikacji publicznej. Np. poszukiwani sa konduktorzy do komunikacji nadziemnej (sprzedarz i kontrola biletow), zaplata: od 3000 rubli (ok. 100$), podejrzewam, ze to niepelny wymiar godzin, bo za tyle nie wynajmie sie tu nawet pokoju. Przejrzalam dzisiaj ogloszenia, hmm, najwiecej mozna zarobic, rzecz jasna w agencji/klubie-ponad 3000$. Dziewczeta od lat 18 do 28 sa brane pod uwage. Robia nawet rejestracje/meldunek, co zdecydowanie ulatwia zycie obcokrajowca. Nie wiem, czy znacie te procedury, ale po przyjezdzie do Rosji nalezy w ciagu 3 dni sie zameldowac. W przeciwnym razie grozi deportacja. Osoby wygladajace na obcokrajowcow/z duzymi bagazami sa obiektem zainteresowania milicji, ktorej jest tu pelno (zwlaszcza w metrze). Jesli rejestracja jest np. podrobiona (czesty proceder licznych agencji wyspecjalizowanych w tej dziedzinie) nieumiejetnie, mozna oczywiscie probowac przekupic milicje, co jest raczej kwestia sumy, jaka sie ma do zaoferowania. Ciekawe tutaj zycie, nieprawdaz:-( Jutro mam urodziny. Dziesiec lat temu przezylam wielki kryzys tego dnia, ciekawam jak poczuje sie jutro? Mozecie w kazdym razie wypic za moje zdrowie i powodzenie, bedzie mi milo. Upieke tort, jaki zjedlibyscie najchetniej, gdyby mozna bylo wirtualnie? Paaaaaaa m Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa Re: cykady na cykladach IP: 168.224.1.* 27.05.04, 19:01 tez Filomenke...no widzisz Yvonka to kolejny wspolny mianownik ;-)) wiesz o czym mowie ;-).... Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: cykady na cykladach 27.05.04, 21:47 Hmmm, Yvette, jesli chodzi o wielkosc netoperkow to bralam pod uwage te, ktore czesto wlatywaly mi do recepcji w hotelu, w ktorym pracowalam. Takie myszy na skrzydlach:)) Duzych gackow na zywo nie widzialam, pewnie kiedys w zoo, ale nie pamietam. No i w filmach przyrodniczych... A do tego Garden na pewno kiedys pojde:))) Jesli chodzi o Filomenki, to mialysmy z siostra kota o imieniu Filomenek, bo to byl on:) Cos to imie popularne jest wsrod zwierzat... Matrioszko, pisz o dzieciach:) Swoich nie planuje, przynajmniej na razie, ale tak fajnie sie czyta te kawalki:))A ona tylko po rosyjsku odpowiada, czy w jakims innym jezyku tez? I wszystkiego najlepszego:))))))))))))))))))))))))) Nawet nie pytam, ktore to:))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) Tort poprosze czekoladowy z czekoladowa masa, moj ulubiony:))))Na ktora mam przywdziac suknie i obcasy, i pospieszyc na przyjecie? A ja dzisiaj znowu poszlam i kupilam kwiatki:((((( Tym razem 1 rozowa begonie i fuksje(sztuk 4!).:((((( Wczoraj 3 petunie.:((((( Przedwczoraj 1 portulake i pomaranczowa begonie:(((( czesc dam mamie, bo nie mam gdzie postawic. Chyba nadaje sie na oddzial zamkniety, jestem schizolem. Matrioszko, jak Twoje lobelie? aha, gratuluje palmy, tej wykielkowanej:)) Swirnieta Mandarynka Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Rudolph the red nose raindee ... 28.05.04, 04:12 tralalala ... witajcie, tylko z tym red nose to tym razem JA :)))) qrcze ale zimno ... 10 stopni bylo o 6am, Yvona, Kazik i kto tam jeszcze moze potwierdzic. ale kolo poludnia ociepli i bedzie okolo 24. my tam zimy nie boimy, a co tam, niedlugo i tak ruszam w rejs do cieplejszych krajow ... Matrioszka - happy birthday for tommorow, ja zrobie dla Ciebie tiramisu, mam dobry ser mascarpone od wlocha, z likieriem kawowym nie problem (moze byc Kahlua albo Amaretto)i co zostanie to wypije za Twoje zdrowko :)))) a jak nie zostanie to wylize miske ;)))) Tangerin, z robalami podobnie jestem szurnieta, ale nie boje, w AU to nawet cocroaches fruwaja i takie tam inne tez ... nie lubie jednak jak mnie gryza bo tez puchne i jestem uczulona. moj taras zostawiam na pare miesiecy pod opieka zyczliwych i to nawet nie probuje sobie wyobrazic jak bedzie wygladal po przyjezdzie. jungle !!! wow ! a ja bede buszowac jak ta Jane, tylko Tarzana mi brak ... gdzies sie zawieruszyl, cos nie ten tego ... Mojito, ale jestes lucky, i forsa znalazla i umierasz z milosci ;)))) ten Twoj kolega na life support to odebralam troche personalnie :( sugerujesz ze pracuje za duzo, eh ? ... wiem, wiem, nabieram powietrza w pluca i juz doplywam, widze ten brzeg :))) take it easy, nadajesz jak dobry wujek z Ameryki :)))) i jeszcze nam losy kupujesz ... qrcze ... pozdrawiam wszystkich ale gdzie znikneli wszyscy nowi, i Szopen i Monika i jeszce pare na przyklad Tako ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: TRO Re: cykady na cykladach IP: *.mar.wi.charter.com 28.05.04, 05:54 Tang. o petuniach: rozneglizowane nawet po poludniu, nigdy nie zgadne czy sa syte i leniwie zadowolone czy raczej, szukajac romansu, zapomnialy o dobrym smaku. Czy ty naprawde je lubisz? Portulaki (?) to inna historia, jakby pora deszczowa na pustyni; niecierpki i pelargonie, begonie maja tyle w sobie tresci (substancji), szczegolnie te tuberowe. A tu wciaz jest zima. Co widzisz z balkonu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: TRO Re: cykady na cykladach IP: *.mar.wi.charter.com 28.05.04, 06:15 PS O kwiatach, o zimie, o xx-tych urodzinach, o urlopie ktorego nie bylo i nie bedzie, o nocy znalazlem nam piosenke (N. Jones): "Come away with me in the night Come away with me and I will write you song" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: TRO Re: cykady na cykladach IP: *.mar.wi.charter.com 28.05.04, 06:49 PPS O nas ktorych nie znam: wyszedlem z forum (pozno sie zrobilo) i gdy wyswietlila mi sie strona domowa znalazlem stare wiadomosci ktos kogos przesladowal mur budowali najemni robotnicy by zapomniec zapach swoich dzieci. W srodku nocy balem sie o was i balem sie o mnie bo jesli wszystko snem jest, to kto posadzil pelargonie na balkonie mandarynki? Mojito, napisz krotkie opowiadanie o sobie i o nas moze tez. Co do mnie, to wszystko wina mocnego IPA. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Nocna noc. 28.05.04, 08:36 Zdrowka Wszystkim zycze, Matrioszko, happy, happy birthday. Sloneczne, kolorowe i panoramiczne zyczenia leca w Twoja strone. Wracajac do domu przysiadlem na moment aby odkurzyc swoj stolek w Alma de Cuba. Pierwsza tequila tak aby mna odrobine wstrzasnelo a druga za Twoje urodziny i druga polowka za nasze ogolne. Moja znajoma mowi, ze lubi mezczyzn ktorzy pamietaja dzien i miesiac urodzin nie pamietajac za cholere roku. Matrioszko, ja jestem beztortowy. Ale dobrze zaparzonego czaju sie z Toba wirtualnie napije. Do czaju bez cukru na odrobine tiramisu skusilbym sie. Moj kolega Rosjanin wrocil tydzien temu z Moskwy i powiedzial, ze koszty zycia zadziwily go. Te 3000 rublowe ogloszenia nie beda mialy wziecia. Faktycznie dobrze platnym zajeciem jest praca agencyjno-uslugowa. Rosja w nadmiarze eksportuje dziewczeta w tym przedziale wiekowym wszedzie. Jest duze nasycenie zawodowe Rosjankami w Polsce i Europie. Pare lat temu wstrzasnely rynkiem uslug w Niemczech. Wprowadzily na troche konserwatywny rynek niemiecki marketingowa nowosc. Promocyjnie dwie dziewczyny za cene jednej (Niemki). Wywolaly zrozumiale oburzenie lokalnych pan takimi chwytami reklamowymi. I zranily je ekonomicznie. Ale duza czesc rynku uslugowego zdobyly. Promocje sa dzwignia handlu... Mandarynko, z podziwem czytam o Twoim kwiatowym balkonie. Sa konkursy na najpiekniejszy balkon w miescie? Rysiek, rzeczywiscie lekko sugeruje. Zwolnij moze troche. Nalezy Ci sie cos od zycia no i od mezczyzn :))). Co widzisz na zblizajacym sie brzegu? Faktycznie ze zguba szczescie usmiechnelo sie do mnie. Troche wierze, ze nasze dzialania zataczaja krag i dotykaja nas. Dwa razy zdarzylo mi sie oddac wlascicielowi znaleziona wlasnosc. Byc moze wiec moge cos bezpiecznie jeszcze raz zgubic. Ale swiadomie nie bede ryzykowal. TRO, moze napisze kiedys. Latwiej mi bedzie o sobie. Ale nie dzisiaj. Dzisiaj mialem dlugi dzien i wena troche razem ze mna oslabla. Dzisiaj w nocy lawki w parku zajete sa przez pary mlodziezy wracajace z zabaw szkolnych (prom). Nie rozmawiaja. Chociaz dotyk jest rozmowa. Dotykaja sie wiec. I w bezruchu prawie trwaja. Ciszej niz cykady. Ide spac. Dobranoc i dzien dobry. mojito. 2:36/19C/trzy dni/nie mialem czasu na zupe. Odpowiedz Link Zgłoś
mar_za Re: Nocna noc. 28.05.04, 10:25 Dzien dobry:) Matrioszko Z okazji urodzin (osiemnastych oczywiscie!!!!)wszystkiego dobrego...Spelnienia we wszystkich dziedzinach, ktore sa dla Ciebie wazne:-). Za tort podziekuje, bo raz ze dieta, dwa, ze jestem miesozerna istota bardziej niz ciastozerna. Ale napic to bym sie i napila za Twoje zdrowie:) Mojito Reklama dzwignia handlu, ale tez (operujac kategoriami ekonomicznymi) gdzie jest odpowiedni popyt pojawia sie natychmiast podaz:) Czyzby mezczyzni nie byli czescia zycia? Hmmm....ciekawe:) Tanegrin Jakiekolwiek proby porownania mojego balkonu z Twoim dalece nie na miejscu:). Gdzie mi tam do Ciebie:))) I juz nie bede nawet probowac dorownywac. Poprzestane na tym co mam, z uwaga sledzac kreowanie Twojego ogrodu. Wczoraj zodzwonila do mnie podekscytowana starsza Pirania przebywajaca na wycieczce w gorach, ze u kolezanki z klasy po raz pierwszy pojawil sie "period". Nie mial gdzie tylko na wycieczce:)! Wydarzenie ogloszne publicznie - wszystkie dziewczeta wydzwanialy natychmiast do mam obwieszczajac te nowine! A ja lekko przerazona, ze mi dziecko za chwile dorosnie!Za szybko ten czas leci. A zdawalo mi sie, ze taka to ja mloda jestem jeszcze:) Pozdrawiam piatkowo....Lekko nastrojona weekendowo usmiecham sie do Panstwa:) mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa urodzinowo*********************** IP: *.dsl.netsource.ie 28.05.04, 17:50 Matrioszka tez sie dolaczam do zyczen urodzinowych,Wsjewo Harosziewo w Dniu Rorzdienia! tak w rytmach spiewajacej Krystyny Jandy ktora wlasnie slucham, dedykuje ci w prezencie urodzinowo-wirtualnie-telepatycznie moja ulubiona tejze artystki piosenke: "Na zakrecie".....slyszysz.... teraz fortepian,...."wlasnie widze wlasny wzrok,rowny krok"..."mijaja swiatla rozmaitych mozliwosci,a ja jestem prosze Pana na zakrecie"..... jednoczesnie zycze Ci tylko prostch drog z ewentualnie romantycznymi zaulkami,zadnych zakretow,rownego kroku i mozliwosci mozliwosci i raz jeszcze mozliwosci.... wciaz spiewa "pora wracac juz spiewaja ziemby...niedlugo bedzie rano..isc do domu przetrzec oczy,umyc zeby...nim robotnicy wstana..." a teraz piekny flet gra..... wszystkigo dobrego ifa ps tort czekalodowy polany advocatem....smacznego;-) Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin MATRIOSZKA:))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) 28.05.04, 22:25 Masz @, sprawdz skrzynke:)))) mam nadzieje, ze mozesz flashowe kartki przegladac:))) Juz sie nie moge doczekac tortu czekoladowego, pozwolisz wiec, ze siegne lapka po talerzyk:) Mniam, mniam. A teraz toast na Twoja czesc. przepyszny ten szampan:) I "sto lat", sorki za falszowanie, ale inaczej nie potrafie:) A teraz zamknij oczy, pomysl zyczenie i zdmuchnij swieczke, stojaca dumnie na Twoim torcie (troche za daleko stoi, nie widze, jaki to;)) No dobrze, juz uciekam, zasiedzialam sie, i jeszcze raz "wszystkiego najlepszego" moim donosnym glosem Ci zycze. Urodzinowe cmokasy i caluski:))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: MATRIOSZKA:)))))))))))))))))))))))))))))))))) IP: *.akl.callplus.net.nz 28.05.04, 22:48 Matrioszka ja rowniez zycze Ci wszystkiego najepszego, samych slonecznych dni, duzo hartu i pogody ducha, trzymaj sie cieplutko i zachowaj jakis okruszek tortu dla mnie bo widze ze same torto zarloczki sie tu zebraly przesylam mnostwo przytulaskow :))) Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: MATRIOSZKA:)))))))))))))))))))))))))))))))))) 28.05.04, 23:11 najlepszego zycze rowniez Matrioszka, uzbieralo sie troche tych wspomnien? mysle ze juz z gorki czego tez zycze :-) TRO klaniam serdecznie widac w tobie poete, czemu wiecej nie piszesz.twoja lokalizacja jak najbardziej romantyczna, lekkosc slowa uwodzi z tendencja do czarowania Manadrynki.napisz moze ty cos obie wiecej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yvona Re: MATRIOSZKA:)))))))))))))))))))))))))))HB!!!! IP: *.rivrw5.nsw.optusnet.com.au 29.05.04, 00:36 czyli Hepi Berzdej!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! reszta juz dawno w @, mam nadzieje, ze dostalas :))))))) Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Dluuugi weekend. 29.05.04, 06:05 Witajcie absolutnie Wszyscy, zaczal sie dlugi weekend. Memorial Day. Potezna migracja ludzi. Do rodzin. Za miasto. Nad ocean. Lub do sklepow po zaopatrzenie na grilla. Nieoficjalny poczatek lata. Pogoda pozwala tak uwazac. Oddalem dzisiaj rosliny w dobre zakonne rece. Dwie. Trzecia poszla na przechowanie do sasiadki z lewej strony. Przy okazji zbilem swoja lampe. Zdecydowalem interpretowac to jako dobry omen. Pozegnalem sie w delColle. Zamykaja jutro w poludnie. Nie wiem co zrobie przez dwa dni. Moze pojde na diete? Nasz zjednoczony totolotek kumuluje sie pieknie. W sobote do wygrania 51 milionow. Nasze numery to: 05 15 19 34 47 PB 07, 02 08 11 13 38 PB 02, 11 12 29 36 39 PB 39. Good luck Amigos. Jutro kupie nam los na lato. Chyba do konca sierpnia i numery oddam wirtualnie w kompetentne rece Tizedik. Bedzie trzymala rece na pulsie. Marzena, oczywiscie, ze jestesmy czescia zycia. Absolutnie. I ekonomii. W tym przypadku popyt (glownie meski) ksztaltuje podaz. Koniunktura w przeciwnym kierunku jest slaba. Sadze, ze kobiety sa bardziej wybredne i ewentualnie potrzebuja troche dluzszej znajomosci :))). Pysiek/Amiga, umieranie z milosci dotyczy cykad. Mnie zdarza sie byc oslabionym z pozadania lub zauroczenia. Nie smiertelnie. W lecie nie umre. Prawie na pewno. Moze kiedys na jesieni wracajac z wakacji. W jakim kierunku bedziesz ustawiala swoj kolorowy zagiel? Slonecznie weekendowo pozdrawiam, mojito. 00:05/21/dwa dni/bez zupy jednak. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Taka noc sie zdarza raz IP: *.akl.callplus.net.nz 29.05.04, 08:17 zmierzch, ostanie promienie zachodzacego slona, zadowolonie z minionego dnia, co prawda narobilam sie po pachy ale, dwa ciasta w lodowce, zeberka w pysznym sosie mmmm yum yum, rzadki przysmak bo komu sie chce tyle pitrasic, galaretka z golonek mmmmmmmmmm, nalesniki z serkiem i pieczonymi jabluszkami , 3 prania sie susza, deck uprzatniety z lisci i wyszorowany, malzonek drzemie w fotelu, corka z narzeczonym zajadaja sie ciastem , a ja ogladam migocoace gwiazdy i wsluchuje sie w wieczorna cisze :) zycie jest piekne Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Cholera, Asiu... 29.05.04, 08:28 ...daj spac! Wymieniasz te smakowitosci zeberka, zeberka i zeberka i obudzilas mnie. Nalezniki tez nie pomagaja w spaniu :)))). Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: Cholera, Asiu... 29.05.04, 09:41 tez nie spie, ale ja sie juz obudzilam! od tego gadania o pysznosciach:) I zapachu.... W sobote rano:( przed osma! i nie musze nigdzie isc! ide zaraz kwiatki podlac, bo wyglada, ze cieply dzien dzis bedzie. juz jest! moze nie doznam szoku termicznego;) TRO, surfinie/petunie to nie moje ulubine kwiaty. fakt, sa bezwstydnie nagie, egoistyczne, mysla, ze swiat do nich nalezy, wymagaja nieustannej atencji. I ciagle wyciagaja reke po wiecej: wode, swiatlo, zarcie. A do roz im przeciez daleko! Ale ja zawsze wiem, jak sie maja! Wlasnie przez to swoje obnazenie...serce rowniez maja jak na dloni. i od razu widac, czy sczesliwe, czy tylko zadowolone, czy tez moze w nieodwracalnie ponurym nastroju. A za wlasciwe dbanie potrafia sie odwdzieczyc w sposob bardzo widowiskowy. i pewnie nie zdecydowalabym sie na nie, ale ktos mnie o nie poprosil. wiec sa. A moje ulubione kwiaty, to stokrotki moi drodzy! i margaretki. I nikt mi nie chce wierzyc, jak to mowie;) Pysiek, zajelabym sie Twoim tarasem, ale wirtualnie sie nie da. i az ci zazdroszcze tego przycinania po powrocie:) Na swoim blakonie zastalabym sahare, a nie jungle soczycie zielona, po 2 tygodniach nieobecnosci. Nawadnianie reczne mam:((( A gdzie sie wybierasz? ktory kontynent? a moze wyspa? a moze od sasa do lasa, czyli tu i owdzie:) i jakby nie patrzyl - tam i z powrotem:) have fun!!!! Mojito, nie zapominaj o swoich forumowych obowiazkach, wpadnij od czasu do czasu na forum i zabaw nas rozmowa:))) I pomacaj ode mnie BIg Bena, powiedz, ze wroce. Kiedys tam. i ciderka wypij, zaden substytut nie wchodzi w gre. holland park ci daruje, mozesz siedziec w pubie, a nie po parkach latac:)) och, tak sie "podrozniczo" zrobilo:))))a moja walizka niebezpiecznie blisko... Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa §:-)))))))))))))))) 29.05.04, 18:50 Witajcie! Milo miec wirtualnych znajomych-tyle zyczen i nawet kartki (Tangerin-dzieciska byly zachwycone!:-) Wzruszona jestem, slowo. Dzieki ludziska:-))) Pysiek, zmiluj sie; pochlonelas juz cale tiramisu, jesli nie daj kawalek. (Ciekawa jestem ile u was kosztuje sprowadzane z Wloch mascarpone?) W koncu trafilam tu na odpowiednie biszkopty, bo ostatnim (i pierwszym tutaj) razem to z braku takowych sama upieklam; tylko Amaretto zapobiegliwie przywiozlam z soba. Wczoraj byl tort, przyznaje sie, niestety kupiony. Szwecki (biszkopt, malinowy dzem, bita smietana, polewa marcepanowa). Rosyjskie torty nie smakuja mi (kijewski-oj, ten jest dobry, ale jeszcze tu nie spotkalam). Rosjanie maja zwyczaj przychodzic z tortem w gosci (wytresowane w przedszkolu dziecko starsze spiewa na widok tortu: Happy Birthday, na szczescie nie w sklepie!). Mojito, kakoj czaj? Tez pytanie, czarny oczywiscie, wzglednie zielony. Tu oferta jest spora i swiatowa. A ja akurat lubie rozne mieszanki ziolowe, owocowe i klops-nosi to tutaj podrzedna nazwe: napoj herbaciany i oferta jest, jak na razie, niewielka. Gdybyscie widzieli ile to herbatek przywiozlam z ostatniej podrozy (musialam nabyc spora torbe w tym celu). Urodziny byly 24. W przyszlym roku tez beda 24. I rok temu byly i dwa, i i i ......i siedem. Dzisiaj bylam na dobroczynnym jedzonku. Azajatyckim. Zdecydowlam sie na tajlandzkie. Dobry wybor. Mniam. Australia i NZ tez byly reprezentowane. Winami. A potem grillowanie u sasiadow. Moj wklad to zapiekana cukinia faszerowana (ser+szynka). I coz ja widze-biale winko z Australii. Leniwe trawienie przy muzyczce. Irlandzkiej. Chyba te za luzne spodnie beda jak znalazl. Jak schudne 4 kilo to Was powiadomie. Lobelia malenka zupelnie. Pokladam nadzieje w slonecznikach. Moze z kukurydzy ozdobnej tez cos wyrosnie. Groszek pachnaco-pnacy nie pnie sie jak nalezy, wiatry zbyt wielkie. Na balkon juz nic nie kupuje. Wczoraj nabylam znowu kwiat do domu. Ale tu sie nie hamuje. Mialam psiapsiolke, ktora w jednopokojowym mieszkaniu miala 400 kwiatow. Jeszcze mi daleko. Donosze, ze coreczka przemowila po polsku. Tuta - co zinterpretowalam sytuacyjnie jako „tutaj”. Poza tym ona gawarit pa russki i auf Deutsch. Dzisiaj przyszla z wlasnorecznie oderwana okladka ksiazki „Czytam po polsku” (dennej zreszta) i smutnym glosem rzekla: „smatri”. Cholera. Na urlop do Polski z nia. Rozpisalam sie dzisiaj-in vino veritas, czy jak tam bylo... Pa. I milej niedzieli. m Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Saksofon. 30.05.04, 08:01 Hola Amigos, miasto opustoszalo. Wczoraj i przedwczoraj nieprzerwane trzypasmowe sznury samochodow przejezdzaly most Franklina nad rzeka Delaware i wjezdzaly do stanu New Jersey kierujac sie nad ocean. Wyjazd z miasta jest bezplatny. Wjazd kosztuje trzy dolary od samochodu. U wejscia do parku gral tesknie saksofon. Muzyk w dredach i wloczkowym berecie w kolorach Jamajki ciagnal melodyjnie Summertime. Z kazdym wydechem wbijal w cieply wieczor kolorowe nuty lata. Pozwalal im sie wznosic na wysokosc koron drzew i gdy zaczynaly opadac ozywial je kolejnym wydechem. Matrioszko, czaj bezzapachowy, czarny i mocny. Bez dodatkow. Zielona nie ten tego. Mandarynko, jakie pyfko powinienem pic w Londynie? Jakies mocne z kopem polec. Ty jestes piwosz wiekszy niz ja. Tizedik, totolotkowo dzisiaj. Wygralismy trzy dolary. Numer PB (2) nam sie trafil. Nie zdaze juz (w poniedzialek swieto) pobrac wygranej. Podzielimy lub "zainwestujemy" po moim powrocie do F. Kupilem nam los na lato i zagladaj tam od czasu do czasu. Kto wie... Nasze numery: 09 12 24 45 47 PB 25. Wazne na 25 ciagnien. Od srody (2.06) do 25.08 (sroda). Los zostanie przymagnesowany na lodowce i bedzie czekal na nasze szczesliwe losowanie. Ide spac. Dobranoc i dzien dobry wszystkim odpowiednio. 02:00/16C/jeden dzien/juz bez zupy. Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: Saksofon. 30.05.04, 19:03 Lubie miasto latem. Puste ulice, cale dla mnie; malo ludzi tam, gdzie zwykle sa tlumy. Takie inne, i takie fajne. Odkrywane na nowo. A do tego saksofon, to juz pelnia szczescia. Bo saksofon, moi drodzy, to wynalazek aniola (diabla?). Rozklada mnie :-))) A dzisiaj mialam halas, tlum, pelnie slonca. Bylam w ogrodzie botanicznym i teraz bede sadzic na balkonie kwiatki tam kupione. Surfinie. Mojito, zaniedbalam swoje obowiazki loteryjne; obiecuje sie poprawic. Ale to wina nadmiary pracy, ktora wcale przez wszystkich doceniana nie jest. Do zmeczenia dolozylo sie wiec zniechecenie wywolane przez tych, ktorzy do kapitalizmu jeszcze nie dorosli i najemnego pracownika maja za nic. Mysle, ze to tez wynik gleboko ukrywanych kompleksow, kiedy ten wlasnie pracownik bije ich na glowe wyksztalceniem i inteligencja :-) Takze manierami, musze wam powiedziec...:-( Bylo niemilo i tak bedzie jeszcze przez pewien czas, bo i pracy, i kontaktow wcale nie pozadanych przez ponad miesiac bedzie sporo. Ale wyniki losowania sprawdzac bede, obiecuje. Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Matrioszka :-) 30.05.04, 19:04 Matrioszka, spoznione, ale serdeczne :-))))))))))) Jak tam twoje sprawy? Trzymaj sie! Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Sayonara Amigos :)))))))))))))))))))))))))))))))). 31.05.04, 08:33 Hola Amigos, dzisiaj odlatuje do Londynu i przylaczam sie wakacyjnie do Unii. Dwie noce aklimatyzacji w L. i lot do Niemiec aby sie wakacyjnie zmotoryzowac. Byc moze w drodze do kraju zahacze o Wieden i poslucham austrackiego gadania. Wszystkim Wam zycze kolorowego, slonecznego (niezaleznie od pogody), zdrowego i pogodnego lata. Lata z tanczacym sloncem tam gdzie chcecie. Lata z duza doza erotyzmu i zmyslowosci. Takiego lata tez sobie zycze. Wczoraj zapalilem w kosciele cztery swieczki. Po zapaleniu zostawilem dwukropek i miejsce na trzy indywidualne zyczenia dla nas wszystkich. Prosze wiec wypelnijcie miejsce sobie sami. We ftorek wieczorem mam zamiar siedziec juz na stolku barowym, aklimatyzowac sie :)))) i pic nieustajace zdrowie lata, wakacji i nasze. Do Filadelfii wroce na poczatku wrzesnia. Sayonara wiec na razie, mojito. 2:33/19C/a tam zupa... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Sayonara Amigos :)))))))))))))))))))))))))))) IP: *.akl.callplus.net.nz 31.05.04, 10:59 zycze bardzo udanych wakacji pelnych erotyzmu, wspanialych zapachow i widokow, pozdrow stary kontynent ode mnie, dawno mnie w Wiedniu nie bylo, :) Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: Sayonara Mojito:)))))))))))))))))))))))))))) 31.05.04, 12:31 Milego kilmatyzowania sie:)))))))))) Pytales o pifffka londynskie. najlepiej to wszystkie Cask ales& Keg bitters:)) Chyba, ze wolisz Lager np: Fostersa z Oz, Kroenenbourga z francji bodajze.Albo Becksa moze John Smiths Smooth - owe sensual welcome? To oczywiscie bitter lub tzw nitro keg, z doadnym gazem dla zapewnienia "gladkosci" w procesie przechodzenia przez gardziolek. Mozesz poprosic o dwuczesciowe nalewanie, tak jak Guinessa, podobno lepiej smakuje... A moze Theakstons albo Courage Directors, oba cask ales, powstale wg tradycyjnych, podobno, metod i receptur. Dispensed from hand pulls on the bar. Jesli juz zdecydujesz sie na te, to poczekaj ze dwie minutki,albo dluzej, az troche "oklapnie" i popros o dopelnienie do pelna - to dla starych wyjadaczy.;) O dobor szklanek nie musze sie martwic, poradzisz sobie:) Chociaz mnie wkurzalo nalewanie lagera do tych od bittera i gaz szybciej uciekal:( A, i po jedzeniu tlustych rzeczy wytrzyj dokladnie usta:) Tluscz obecny na szklankach z piwem powoduje, ze staje sie ono flat tak sobie z powietrza:) I nie boj sie prosic o wymiane, jesli piffko wyda ci sie zbyt cloudy, flat, czy co tam jeszcze. Powinni z usmiechem wymienic:) Chociaz teraz w wakacje wyszkolonych barmanow moze brakowac:( Ten repertuar piwny to znam tylko ze S&N pubs, bo tam pracowalam, ale oni i tak maja wiekszosc w L. I MOjito, pamietaj, ze te barmanki slodkie i zarumienione pracuja za najnizsza stawke. Do usmiechu i milej rozmowy dodaj malenkiego tipsa, albo "one for you". Bo niestety, S&N reklamuja sie "Servise for sales" i maja hopla na punkcie obslugi klienta, ale o pracownikow nie dbaja,(placa najnizsze stawki w calym L.) Wcale, ale to wcale nie dbaja. No chyba,ze zaczniesz piac sie po szczeblach kariery w gore. Moze cos sie zmienilo, ale watpie. Przejeli cudowny sposob na robienie pieniedzy w stylu Rysia Bransona, wlasciciela Virgin atlantic m.in., ale to temat na inny post. nie wiem, czy jeszcze doczytasz te bajania piwne, ale jesli lecisz biznesowa, to interek powinienes miec:))) I baw sie dobrze przez cale wakacje, az do wrzesnia:) Wroc w jednym kawalku!! Czekamy na wirtualne kartki pocztowe;)) Sciskam i rozciagam, hehehe(ostatni text mojej siostrzycy) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa ZAPRASZAM DO DUBLINA IP: 168.224.1.* 31.05.04, 13:35 zapraszam wszystkich na krotki spacer po Dublinie, jesli sie uda zrobimy nastepny po okolicach ;-))))) tak probnie narazie (trzeba wkleic caly link) community.webshots.com/scripts/show.fcgi? t=slideshow&ID=147788136&key=PXZtYQ&pos=11 pozdrawiam Ifa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mar_za Re: ZAPRASZAM DO DUBLINA IP: *.zapora / 212.160.172.* 31.05.04, 14:56 Waw, odbylam wirtualny spacer po Dublinie:) w przerwie na kawusie. Solidny i wzbudzajacy zaufanie ten Dublin. Lubie tego typu architekture. Chetnie popatrze rowniez na okolice. Ifa jesli o mnie chodzi nie krepuj sie i zamieszczaj nastepne zaproszenia. Bede spacerowac z przyjemnoscia:))))) Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny ciekawych wakacji zycze 31.05.04, 15:44 Dublin znam w przelocie trzeba przyznac ze ma specyficzna atmosfere. co do Guinessa to nie przepadam, byc moze niemieckie piwo przyglusza inne testy. Mojito zycze milych wakacji pelnych uroczych odkryc i czego tam sobie zyczych. milo nas tu zabawiales pisaniem i mysle ze odezwiesz sie tez z podrozy.moze tez pochwalisz sie wreszcie, ze poznales kogos sympatycznego.wakacyjne przygody bywaja trwale wierze, gleboko wierze w takie sytuacje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa Re: ciekawych wakacji zycze IP: *.dsl.netsource.ie 31.05.04, 20:53 Mojito nie wiem czy cie jeszcze zlapie i nie wiem czy robisz sobie wakacje od forum takze czy tylko od Filadelfii,w kazym razie takze zycze udanych wakacji ale powiem przy okazji ze oniemialam jak napisales ile tego masz!!!! 3 m-ce wakacji,3 pelne miesiace wakacji...wspominales kiedys o kilku tygodniach..ale az 15...fanatastyczna sprawa!!!! Mar_za, ciesze sie ze zdjecia ci sie podobaly,zrobialam album wczoraj w nocy tak na szybko,ale staralam sie wybrac z mojej kolekcji zdjecia ktore oddza atmosfere miasta choc troche a jednoczesnie pokaza jak wyglada ;-) wrzucanie zdjec okazalo sie latwiejsze niz myslalam,wiec zaladuje wiecej przy okazji Poeto, Guinessa tez kiedys nie lubialam,ale uwierz mi jakbys ze mna poszedl do pubu gdzie podaja najlepszego Guinessa w Dublinie,to bys zmienil zdanie,ja tam dostalam olsnienia po 2 latach nie picia Guinessa w ogole... pianka musi byc gesta tak aby zostawala na ustach i same piwko musi byc soczyste,nierozwodnione,i wtedy to jest to!!!! niestety to co sprzedaja tu i owdzie pod nazwa Guiness pozostawia wiele czasem do zyczenia.. pozdrawiam bardzo dzis deszczowo ps cos sie Aussies ostatnio zamilki,zapracowni lub wlasnie sie szykuja do wylotu ;-) ifa Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin SPACER PO DUBLINIE Z IFA:) 31.05.04, 21:40 Ifiatko, dzieki za spacer, jakze bylo mi milo:))))W koncu nas zaprosilas! Nie zebym Ci wypominala opieszalosc...;)))))))))))))))) Nie obejrzalam wszak wszystkich atrakcji, bo moj modem sie buntuje:(, poskakalam od jednego do drugiego, marzac o calosci. Ifa, moge sobie sciagnac te zdjecia na dysk? Latwiej mi bedzie ogladac, a poza tym bede mogla wrocic do nich, kiedy dusza zapragnie. prawa autorskie beda przestrzagane, obiecuje solennie. Widzisz, jaki to juz smutny los modemowcow, ze byle slide show ciezko chodzi...(ledwo chodzi) I oczywiscie poprosze o wiecej... Moj znajomy Irlandczyk ciagle namawial mnie na wyjazd do Dublina, ale ciagle bylo nie po drodze, sorry Mick:)Obiecalam sobie, ze tam dotre, bedzie tak samo, jak z Edynburgiem, do ktorego udalo mi sie dotrzec po paru latach, ale jednak! Szkoda tylko, Ifa, ze juz Cie tam nie bedzie:( I z kim pojde na Guinessa? A swoja droga, co Cie sprowadzilo do Irlandii, przypadek czy swiadome dzialanie? Z tym albumem to fajna sprawa:) Pokazalabym Wam moja Szkocje, ale zanim ja to zeskanuje, umieszcze na jakims serwerze, to hoo hoo. Qrcze, przydalby sie skaner, jak nic, ale niestety, znowu jestem w dole finanasowym, zakup musi poczekac na lepsze czasy, ktore niebawem, hope so, nastapia:))))) Ps Ifa, a u nas pogoda dzis cudowna:))))Skradlismy Wam nieco slonca;)) Ps2 Aussies poszli na urlop, wszyscy, jak jeden maz:) ASIA, jak badania? daj znac! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa photos IP: *.dsl.netsource.ie 31.05.04, 23:48 Hej Tangerin, to moja wina ze nie mozesz nich obejrzec Tan,sorki pewnie udalo cie sie obejrzec te ktore pominiejszylam grzecznie jak mnie maz poinstruowal,bo mamy byczej wielksoci zdjecia na dysku,ale poniewaz trwalo to wieki,tak obrobic w photo edytorze kazde zdjecie po kolei wiec po cichaczu po kilku stwierdzialam ze zaladuje je tak jak sa i w sumie wyszlo z jakies 2MB mezulek dzis popukal sie po glowie jak mu powiedzialam i znow pointstruwal ze aby bylo mozliwe odpalienie ich na modemie to musialabym je zbic do 0.5MB najgorsze jest to ze jak sie je zmieniejsza w edytorze to czesto traca ostrosc i kontury i to juz nie to samo,no chyba ze sie jest specem a nie takim amatorem jak ja sorki wielkie Tange i inni ktorzy lacza sie przez modem, sciagnij sobie na dysk no pewnie,jesli dasz rade,ale wiesz co mam tez inny pomysl napisze do ciebie na skrzynke, oprocz tego postaram sie pomniejszyc nastepne aby mogly byc zaladowane takze na wolniejszych laczach (spodobala mi sie ta zabawa w albumy webowe dzis juz zalozylm drugi taki priv ;-) zachecam innyc jesli maja ochote Moja Irlandia,Moja Francja,Moj Taras,Moje Kwiaty/Balkon,Moja/Nasza Australia,Moja Warszawa,Moja Moskwa,Moja Dzialka,Moja ALtanka,Moje bary-upss tego mialo nie byc ;-))) itp... pozdrawiam ifa - milosnik fotografii ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Lot BA 66. IP: *.dsl.pipex.com 01.06.04, 15:15 Witajcie wirtualnie slonecznie ale w realu deszczowo, to przeciez Londyn deszczem zaplakany. W F. tez lalo przy wylocie. Sloneczna pogoda przenosi sie do Polski :)))). Mimo deszczu w F. usmiech losu a wlasciwie Pani odprawiajacej. Podniesiono mi klase lotu o pol. BA ma cos takiego jak World Traveller Plus. Zdecydowanie wiecej miejsca do siedzenia/prawie lezenia i szklany kieliszek do wina zamiast plastykowego. Mila roznica :))). Asienko, dzieki. Stary Kontynent zaczynam od Ciebie pozdrawiac dzisiaj wieczorem. Z Wiedniem zobacze w Niemczech. Moze tak moze nie. Byc moze popedze do kraju z tesknoty najpierw. Poeto, dzieki rowniez. Lato sprzyja erotyce i pochodnym :)))). Mandarynko (slodka), dzieki za profesjonalne wsparcie piwne. Podziwiam. Moja wiedza piwna jest bardzo elementarna. Dzisiaj wieczorem zaczne sie podciagac. Zaczne od Cask & Company. Jadac z lotniska kierowca pokazal mi najstarszy browar w L. Chyba 150 i cos lat. Ale dodal, ze piwa inne bywaja lepsze. O barmanach i barmankach szczegolnie nie zapominam nigdy. Fakt, ze na calym swiecie pracuja za minimum i zyja glownie z tips. Czy wiesz skad pochodzi slowo tip? ze sredniowiecza gdy zostawialo sie troche drobnych aby zwrocic uwage kelnera. To Insure Promptness. Wowczas ludzie tez byli niecierpliwi. Ifa, podziwialem Twoj Dublin. Masz zaciecie fotograficzne to fakt. Teraz wiem, ze dotknieta jestes bakcylem fotografii. Moj odpoczynek jest od Filadelfii i pracy. Na forum bede zagladal. Dzieki za zyczenia. Do Sz. powinienem dotrzec pod koniec tygodnia. Zaczyna sie robic tam juz ladna pogoda :)))). Ide spac poniewaz sie kiwam. Spanie w samolocie bylo cienkie. Po 23;00 jestem umowiony ze znajomymi na pyfko. Zrobie sciage z postu Mandarynki. Slonecznie pozdrowionka mimo londynskiego deszczu, mojito. 13:13/chyba kilkanascie C. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kangur Re: Lot BA 66.Uwazaj na Dublin mojito! IP: *.bpb.bigpond.com 02.06.04, 08:37 dawno nic nic nie pisalem mimo,ze zagladalem dosc czesto od mojego powrotu z Polski a szczegolnie ze Sz.Bywajac wszedzie tam gdzie rekomendowales(ucha wspaniala,reszta na Ladodze tez) wlasnie w Dublinie sie zaczelo!I dlatego tak malo czasu mam na aktywnosc w tym watku.Cos pieknego ale z tego tez powodu juz nie bardzo przystaje do tego tutaj klubu, duzo by pisac.Jurek juz nie jest chefem w Avanti,podkupili go do nowego hotelu/restauracji typowo wloskiej,nowootworzonej(nie pamietam nazwy)niedaleko budynku TV Szczecin, napewno sie ucieszy jak go odwiedzisz.Zycze milego pobytu i uwazaj na szczecinianki,wykup polise na uszkodzenie kregow szyjnych.Pzdr wszystkich forumowiczow i jak zwykle specjalnie szefowa.CU Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: Lot BA 66.Uwazaj na Dublin mojito! 02.06.04, 09:49 co ja tu widze: Kangur nawet sie odezwal zeby wspierac w wojazach ziomka. no Mojito powodzenia w podrozy. mysle sobie tez ze z powodu wakacji Mojito ktory wlasciwie najwiecej tu pisuje nie bedzie przerwy na watku i dziewczyny beda pisac jak zwykle, co nie ?no i bedac przy temacie dziewczyn,taka refleksja: milosc dojrzala jest urocza :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asai Re: Lot BA 66.Uwazaj na Dublin mojito! IP: *.akl.callplus.net.nz 02.06.04, 11:02 Kangur rane kope lat,, jak to cos sie zaczelo i tu juz nie przystajesz? Zamiast nam opowiedziec co jak i gdzie sie zaczelo i jak idzie to Ty wszystko w tajemnicy przed nami trzymasz, ojjj nie ladnie Nie badz taki skryty uchyl rabka tajemnicy cobysmy mogli sie razem z Toba cieszyc :)) pozdrawiam cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Londyn dzisiaj sloneczny i bez kaca :))). IP: *.dsl.pipex.com 02.06.04, 14:57 Zdrowka Wszystkim i slonca, ze wstydem przyznam, ze po przygotowaniach piwnych teoretycznych (pomoc Mandarynkowa) wypilem tylko jedno piwo japonskie (!) w chinskiej restauracji. Wieczorem krolowala cuba libra i caipirinha w Tiger/Tiger. Klub gwarno zatloczony. Dwupoziomowy. Zamykany wczesnie o 3;00 nad ranem. Dobrze aby zjesc pozny , bardzo pozny obiad w chinskiej dzielnicy. Zamykali restauracje o 4:00 i zmuszony bylem wrocic do hotelu :((((. Czesc Kangur, Dublin niestety omine. Jutro Frankfurt. O nowej restauracji/hotelu kolo budynku Radia i TV slyszalem. Odwiedze. Za Ladoga zatesknilem. Za Szczeciniankami bede odwracal sie calym cialem aby nie uszkodzic kregow szyjnych. Dzieki za przypomnienie :)))). Moze tez nabiore wody w usta jak Ty :)))). Asienko, buzka lekko jeszcze alkoholowa. Poeto, dzieki. Milosc miloscia ale zauroczenie jest w kazdym wieku mile widziane. Pozdrowionka sloneczne, mojito. 13:56/slonecznie/zupa won ton. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kangur Re:Dublin ale irish pub w Sz. IP: *.bpb.bigpond.com 02.06.04, 15:18 Ten przybytek mialem na mysli,tam sie zaczelo,ale ubezpieczenie od wszelakich przypadkow sercowych polecam.Powodzenia.Pozatym jest cos nowego w starym Balatonie,b.ladnie zrobiona knajpa i fajne zarcie.Powodzenia. Asiu!moze na specjalne zyczenie cos puszcze ale w przyszlym tygodniu,milego weekendu,pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Dublin faktycznie w Szczecinie. IP: *.dsl.pipex.com 02.06.04, 15:36 Yo! Kangur, o tym Dublinie juz wspminalismy z Ifa. Tam trzeba uwazac. Schody sa strome tez. Dawny Balaton sprobuje. Tam w zeszlym roku nie bylem. Na sprawy sercowe znam dobrego kardiologa w Sz. Mam nadzieje nie odwiedzac go oficjalnie. Dublin ma wygodny bar. Dwuczesciowy. Chyba nie zamalowali wydrapanego inicjalu :)))). Z niepokojem sprawdze. Lece pod londynskie Eye. Dzisiaj moze piwo a moze jednak caipirinha. Wczorajsze/dzisiejsze barmanki mieszaly ja super wkladajac w to usmiech, serce i kruszony lod. Zdrowko, mojito. P.S. Wrazen swoich nie trzymaj. Pusc je. :)))). m. Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin dobranoc:))) 03.06.04, 02:38 Yo, kochani, podciagam do gory watek, zeby nie zaginal po drodze:) I dobranoc mowie, bo spac sie czolgam. ziew, ziew... przeczytam jutro, przy porannej kawie...ziew kolejny, rozdzierajacy;) Morf juz mi skrzeczy za uchem... Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin i jescze jedno, skusilam sie 03.06.04, 02:45 1500 post nalezzy do mnie:))) Zieeew, ziew. dooobronoc... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Wciaz z Wami IP: 204.79.89.* 03.06.04, 05:11 Czesc, nigdzie nie zniknalem jestem i czytam co sie dzieje. Moze nie codziennie ale czesto. Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: Wciaz z Wami 03.06.04, 07:19 Czesc ludziska! Mojito, slabo pijesz w tych barach, a moze na mego typu klopoty to nie dziala. Jakbys zwiedzal jakis kosciol to sprobuj moze ze swieczka? Co? Tizedik-odpowiedz brzmi :-(((( Tangerin-chyba mam ta sama chorobe co Ty, kupilam wczoraj 4 kwiaty doniczkowe i 3 kaktusy (jedyne kwiaty za ktorymi nie przepadam) dla meza do pracy. A teraz wlasnie sie zastanawiam czy ich nie wyrzucic, razem z nim. Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: Wciaz z Wami 03.06.04, 08:56 Matrioszka, wiem, ze problem jest wielki, ale musisz to przetrwac. No a przede wszystkim podjac konkretna decyzje. To jest trudne, ale juz zaraz potem robi sie lzej, wiem cos o tym.... Mojito, przychylam sie do postulatow Matrioszki: zwieksz starania! O sobie juz nie mowie, chociaz tzw. stara bida teraz jest jakby bardziej dokuczliwa. Ale ten element rodzinny... Ma na glowie kolejny problem, calkiem nieoczekiwany, calkiem inny niz dotychczasowy i nadal obecny. Ech...:-( Szopen, ja tez tutaj wiecej czytam niz pisze. Ale jak wszyscy tak zaczniemy robic, to nie bedzie co czytac;-) A wiesz, znalazlam w sklepie na osiedlu wsrod mrozonek danie kantonskie. Kupilam w celach poznawczych i okazalo sie, ze bardzo dobre jest. Ryz z warzywami, a do tego osobno przyprawa. Ta przyprawa jest naprawde extra! Szkoda, ze nie sprzedaja jej osobno. Kiedy bylam w Tajlandii, to kazdego dnia zamawialam ten wlasnie ryz z dodatkami; kazdego dnia inny. I tylko raz byl niesmaczny, kiedy dodatkiem byly kalmary, czy jakies inne osmiornice. Mimo to moglabym tamto doswiadczenie powtorzyc, tym bardziej, ze dodatkiem byly palmy i ocean indyjski;-) Juz, zaraz, no, najwyzej za jakis tydzien :-) A tu pracowac trzeba :-( Asia, jak wyniki? Powiedz, przed czym lekarze ostrzegaja, to moze wszyscy zaczniemy sie lepiej prowadzic. Ifa, czy taki album kazdy moze zalozyc? Daj jakies wstepne informacje i instrukcje. Dziewczyny i chlopaki: powodzenia zycze!!!! W kazdej sprawie, planowanej i tej, ktora moglaby sie przydarzyc nadprogramowo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Wciaz z Wami IP: *.akl.callplus.net.nz 03.06.04, 09:35 Tizedzik lekarze przestrzegaja przed dobrym prowadzeniem sie, bo mozna nie zdazyc zle sie poprowadzic, wiec wez sobie do serca i prowadz sie tak zle na ile tylko twoje odczucia smakowe pozwalaja, zawsze bylam zdania ze lepiej robic i zalowac niz zalowac ze sie nie robilo, tak czy inaczej kwiatki od spodu wachac bedziemy a przyjemnosc wieksza wiesz jedno co mi sie podoba poza granicami Polski, to to ze ludzie umia czerpac przyjemnosc z zycia, w kraju nikt nasz tego nie uczy, niektorzy uwazaja jakiekolwiek przyjemnosc wrecz za grzech, dlatego wiekszosc polakow to cierpietnicy wiecznie narzekajacy i wyczekujacy uwielbienia za swoje poswiecenia od pozostalych narodow rane znowu zaczynam filozofowac,, przepraszam Mojito kurcze zebym ja wiedziala ze Ty do 4 nad ranem w knajpach lubisz siedziec to bym sie wybrala z Toba na ten urlop, i przyzekam ze bym sie w cien usuwala jak bys mial oko na jakas ladna szczecinianke, rane zazdroszcze ci pisz duzo niech mie zazdrosc zezre hihihi ,, baw sie dorze Chopin odzywaj sie czasem :) napisz co w Chinach pijaja i gdzie sie zabawiasz w wolnych chwilach Kangur czekam :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Re: Wciaz z Wami IP: 217.172.33.* 03.06.04, 11:26 Zdrowenko Wszystkim, komputerowy crash w Great Britain. Korki na lotniskach. Nie wiem czy odlece dzisiaj. Z piciem przepraszam robie co moge. Wczoraj- dzisiaj tez wrocilem nad ranem. Jezeli nie odlece wracam do baru :))). Asienko, kochana jestes z tym ostrzezeniem przed dobrym prowadzeniem sie. Zawsze myslalem, ze jest ok. A teraz wiem, ze mialem racje. Buzka serdeczna, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Chyba lece :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))) IP: 217.172.33.* 03.06.04, 11:51 Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin ja tez:))) 03.06.04, 12:30 Ale do banku, niestety:))) Asia, taaak, z zycia trzeba korzystac, szczesliwi zyja dluzej:)))))) Matrioszko, no niech w koncu bedzie lepiej, bo zaczynam sie martwic coraz powazniej. A kwiatkow nie wyrzucaj, daj sasiadce. Uszka do gory, bedzie lepiej, qrcze musi byc!!!!! Tizedik, a u nas ktos wlasnie rozwali pule 20 mln pln w duzym lotku, z Wawy podobno. No przyznac sie, Moze Ty, albo Mar_za? Mojito, milego lotu, szepnij goodbye ode mnie:) I herzlich wilkommen in Deutschland, czy jak to tam szlo po niemiecku, nie chce mi sie po slownikach szukac, a sama juz niewiele pamietam... Szopen, a Ty pisz, nie czytaj tylko :)))))))))) No, juz musze leciec, pa! Odpowiedz Link Zgłoś
mar_za Re: ja tez:))) 03.06.04, 14:35 Witajcie:) Pozdrawiam wszystkich latajacych i tych kurczowo trzymajacych sie ziemi:))) U mnie kupa roboty. Straszna kupa:) Szef pedant kaze mi przygotowywac jakies prezentacje, potem sie czepia za byle glupoty. Jutro z rana mam sie wystroic i prezentowac publicznie swoje wypociny, z ktorych poki co nie jestem zadowolona. Prezentowanie to nie jest moje ulubione zajecie. Zwlaszcza, ze temat jest iscie techniczny, audytorium kompletnie meskie i juz sie stresuje..... A ze spraw innych zawiadamiam, ze bylam na zakupach i zakupilam letnia odziez sztuk 3 w rozmiarze, do ktorego usilnie od paru tygodni zmierzalam czyli naszym 36!!!!!!!!! Aaaaaaaaaa!!!! Do tego zbliza sie koniec roku i strasza Pirania zakonczyla semestr ocenowo rewelacyjnie. Srednia 5,4. A to z powodu szostek, ktore teraz sie w szkolach polskich uzywa, a ktorych w naszych szkolnych czasach nie bylo. Same piatki i szostki ma bestia. Dziele sie publicznie swoja radoscia i duma. Jeszcze trzeba niebawem zdac egzamin w szkole muzycznej i bedzie mozna Piranie odstarczyc do babci na wakacje. I zaczac prowadzic sie niezdrowo zgodnie z zaleceniami Asi :))). Cos na ksztalt tego jak spiewa Kazik Staszewski "Wyjechali na wakacje wszyscy nasi podopieczni; gdy nie ma w domu dzieci to jestesmy niegrzeczni":))) Matrioszka trzymam kciuki i zycze powodzenia. Musicie sie odrobine postarc i bedzie ok. Nie ma co rezygnowac za szybko. Tanegrin cholera nie wygralam. Malo tego nawet nic nie wiedzialam o kumulacji. Wieczorem dopiero corki mi powiedzialy. Nie zdazylam juz kupic losow. Zastanawialy sie na co wydalyby kase, ktora bysmy wygraly. Typy moich corek to: nowe rowery, ladne ubrania, kilka nowych lalek. Cale 20 mln a tylko takie potrzeby maja.... Ja tam bym zaplanowala zdecydowanie z wiekszym rozmachem:)))) A nawet nie musialabym tego robic. Forumowicze juz dawno maja opracowany plan podzialu:))) Wracam do cholernej prezentacji.....Bo jestem w cholernym lesie..... Buziaki i nie czepiajcie sie, ze az tyle nasmarowalam. Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yvona smaruj, smaruj.... IP: *.rivrw5.nsw.optusnet.com.au 03.06.04, 16:40 Mar_za, nie krepuj sie... ja tylko na chwilke i obiecuje, ze niedlugo napisze wiecej, jakos nie mam czasu, wracam z pracy wieczorem i zmeczona i juz na nic nie mam sily.... caluski senne, i podazam w strone lozeczka, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Zyje i pisze IP: 218.20.66.* 03.06.04, 16:52 Witam, Wiem ze nie wypada tylko czytac ale nie zawsze jest nastroj. Podziele sie z wami paroma sprawami. Nawet mi rym wyszedl. :))) Zona mi pojechala na business trip w sobote rano i wraca w niedziele wiec w zasadzie na mnie spadla czesc odpowiedzialnosci za dziecko (czesc bo mieszka z nami moj tesc i jest ayee do dziecka) i z tego powodu zyje dosc z zycia zadowolony. Podobnie jak w przypadku matrioszki moja corka (2 lata i jeden tydzien) nie bardzo mowi po polsku. Znaczy sie mowi pare prawie polskich slow, liczy do pieciu ale zasuwa glownie po swojemu i po chinsku. Tak to juz w zyciu jest. Co ja pijam? Ulubione napoje to przede wszyskim piwo, pijam tez dobra whisky, gin, rum tequile. Co do picia win to moj punkt widzenia jest nastepujacy: niewiele sie znam i nie za bardzo mi smakuje z tego wzgledu picie dobrych win przezemnie jest poprostu marnotrastwem. Wiec nie pijam. Aha zapomnialem o najwazniejszym z piw pijam piwo "Zhujiang" czyli Rzeka Perlowa (mieszkam na wyspie na tej rzece) to jest lokalne piwo i mi bardzo smakuje. Tesc o mnie dba, zawsze jest w domu pare kartonow piwa i kilka butelek schlodzonych w lodowce. Jeszcze powinienem dodac jedno, troche sie na alkoholach znam bo pracowalem jakis czas w tej branzy, w gorzelni co robila 300,000 litrow czystego spirytusu. Na dzien. Ciezka praca to byla. Na razie na tyle. papa Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik meldunek loteryjny 03.06.04, 21:51 Zgodnie z zapowiedzia niniejszym spelniam ten obowiazek; w ostatnim losowaniu trafiona jedna liczba, czyli NIC nie wygralismy. www.powerball.com/powerball/pb_numbers.asp Ponadto informuje, ze w losowaniu polskiego lotka to niestety takze nie ja trafilam szostke :-( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Austriackie gadanie. IP: *.adsl.highway.telekom.at 03.06.04, 23:42 Witajcie, cholera tak liczylem na ta wygrana. Wjechajem w Austrie i padlem 30 km za Salzburgiem. Mondsee/Panorama hotel. Przez wieksza czesc drogi lalo. Szlag by to trafil. Chyba 10C. Jedzonko tez kiepskie. Aby do rana. Jedno piwenko przed snem i lulu. Rano rzuce monete (euro) czy jechac przez Prage czy Wieden. Matrioszka, kciuki przed snem zacisne. Zdrowenka, slonca i suchosci wszystkim. Pozdrawiam z austriackim akcentem, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: Austriackie gadanie. 04.06.04, 00:28 Jedz przez Prage. www.fototur.com/city.php3?a1=Czech_Republic&a2=49&a3=2556#2556 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Re: Austriackie gadanie. IP: *.adsl.highway.telekom.at 04.06.04, 04:48 Siemanko Tizedik, tak chyba zrobie. Link mnie umocnil w przekonaniu. Z Linzu do granicy polskiej okolo 550 km. Wbije sie kolo Jeleniej Gory chyba. Cholera, spac nie moge. Tzn. spalem jak zabity cztery godzny i tyle. Pamietajac co przypomniala Asia moge sie rozchorowac. Nie mam zadnych opcji prowadzic sie lekko (jak samochod). Wszystko cholera pozamykane. Austriacka, dobrze poukladana rzeczywistosc. Ehhh, zycie... Nawet recepcjonista to facet. I na pewno nie pije... Wieden tez o tej porze nie lepszy. To skandal, zeby nie bylo calonocnego dyzurnego baru. Apteki sa...W jaka ja Unie wdepnalem... Pozdrowionka sloneczne, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Re: Austriackie gadanie. IP: *.adsl.highway.telekom.at 04.06.04, 04:52 ...i jeszcze jedno. Mandarynko (slodka)- dziekuje. m. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja tylko goscinnie Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: 203.185.240.* 04.06.04, 06:54 Pisze do Was goscinnie, bo wiecej czytam niz pisze.ostatnio jednak przestalo mi sie podobac to wieczne pisanie o sobie Mojito, tak jakby tu byl najwazniejszy pepek swiata. no i pisze w kolko o sobie,co je i gdzie pije i teraz czy spi i ile czasu, i gdzie podrozuje. no wiec troche tu przesady. nie wydaje mi sie ze jestes stary, lysy i w okularach, ale jakims cudem zdobyles tu uwage wszystkich kobiet.moze tak troche ogolnych opinii zamiast koncentrowac sie wylacznie na swoim zyciu prywatnym. no moze to jest zabawne, ale bez przesady. Melody Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: Tak daleko i tak blisko :) 04.06.04, 09:07 Dobry wieczor wszystkim, wiecie nie pisalem jakis czas, bo mialem troche bieganiny w sprawie mojego syna. niby dzieci dorosle, a ciagle ta polska nadopiekunczosc funkcjonuje.bylem wiec zajety i powiem wam ze to mi bardzo odpowiada, bo czuje dalej sie potrzebny. to bardzo mile jak syn przyjdzie do ojca i spyta o porade. tak wiec odbylismy razem kurs po roznych oficjalnych urzedach i powiem wam ze zalatwillismy sprawe. syn otwiera swoj business i to jest wiecej niz radosna nowina, to jest w pewnym sensie dla mnie jako ojca sukces. jestem dumny z syna i ze tak doskonale sobie radzi. no i co tu widze, Mojito na wakacjach. Gunther wyjechal ktos tam jeszcze sie szykuje do wyjazdu. wiesz Melody Ty to chyba pisalas tu wczesniej ale jakos ciebie ni epamietam. a co to zlego, wszyscy o sobie tu troche piszemy dajze spokoj, nie rob zamiesznia. pozdrawiam wszystkich Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.akl.callplus.net.nz 04.06.04, 10:20 Kazik juz myslalam ze gdzies na nabytej farmie nam przepadles, kurcze dobrze ze sie odnalazles :) Gratuluje Tobie i synowi, w jakiej branzy otwiera business? Melody,, kurcze Ty juz moze nie czytaj wypowiedzi Mojito bo i tak nas tu duzo bab na niego jednego, wiesz on zawsze sie tym samym imieniem podpisuje, latwo zignorowac jego wypowiedzi, poprostu nie czytac jak cie nie interesuja, jezeli uwazasz ze sama masz cos ciekawszego do powiedzenia niz gledzenie o sobie o swoim osobistym zyciu to zapraszam, forum jest otwarte dla kazdego i napewno znajdziesz tu takich ktorzy chetnie wymienia sie pogladami z Toba. pozdrawiam cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Zalzawiona pogoda. IP: *.adsl.highway.telekom.at 04.06.04, 10:24 Zdrowko i slonca Wszystkim, pada i jest ponuro. Jade przez Prage. Kazik, czesc. Bedzesz mial teraz ciekawe, dodatkowe zajecie. Gratuluje. Melody, zabierz watek w strone/temat Ciebie interesujacy. Jaki to bylby? Ja pisze glownie o tym co wiem. A wiec co zjem. Z tematem watku jest tak jak z pogoda. Narzeka sie na nia ale nic w zwiazku z nia nie robi :))). Slonca sobie i Wam zyczac, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
borysa Re: Tak daleko i tak blisko :) 04.06.04, 11:16 Witam wszystkich, melodyjnie, też miałam czasami wrażenie, że moje ulubione forum stało się jakieś "plastikowe", zbyt fajniarskie. Ale to było chwilowe odczucie. Dobrze, że jesteście i że piszecie ! A Mojito ? Tylko pozazdrościć talentów pisarskich, nawet zupy stają się TEMATEM. Pozdrawiam wszystkich, Borysa Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: Tak daleko i tak blisko :) 04.06.04, 11:48 Hi, Melody: writing is 90 percent mental, and the other half is physical. in theory, theory and practice are the same. in practice, they are not. It's like deja vu all over again ... :)))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: Tak daleko i tak blisko :) 04.06.04, 11:54 Pysia, ty jestes naprawde w poprzek. a swoja droga gdzies sie podziewala tyle czasu nic nie piszesz? Kkazik pochwal sie co to za business syn otwiera, moze jednak warto przeniesc sie na ten wasz kontynent.ja przyznam troche chcialbym zmienic klimat i zobaczyc jak to inni robia. Ifa Tobie sie udalo z ta praca, i nowa praca i poznasz nowy kraj,jedziesz w sierpniu? ja chyba tez zaczne szukac moze i mnie cos wpadnie w oko ciekawego. to jest najlepsze rozwiazanie. Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: Tak daleko i tak blisko :) 04.06.04, 11:58 No witajcie jeszcze raz wieczorowo, syn moj skonczyl Interior Design wiec mozna powiedziec ze jest projektantem. do tej pory pracowal dla duzej firmy, i placono mu commision. teraz postanowil sam robic to samo i pozastac na wlasnym rozliczeniu. business pociaga troche kosztow, ale tez wiecej odpowiedzialnosci, bo bedzie chcial zatrudnic swoich ludzi. jest smialy i ma dobre kontakty z ludzmi wiec mysle, ze powiedzie mu sie. Pysiek, ja Ciebie tak naprawde nie zrozumialem, czy jestes napewno trzezwa? pozdrawiam Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
melodyau Re: Tak daleko i tak blisko :) 04.06.04, 14:27 Czesc Wam, Kazik Pysiek jest napewno trzezwa, ona ma tylko specyficzny sposob wyrazania mysli. dotarlo do mnie, nie ma obawy,chcialas mi dokuczyc ze niby nonsens pisze. a ja mysle, ze duzo jest osob ktorzy tylko czytaja. Mojito ostatnio mimo, ze rzeczywiscie masz dar w pisaniu,wybacz ale za duzo jest Ciebie wszedzie, przesadziles z tym prawieniem komlementow.jeszcze napisz w jakim kolrze nosisz skarpetki, o bielizne nie pytam, bo to twoj ulubiony temat i mamy pelen obraz: samotny w srednim wieku facet, troche znudzony,zabawia dziewczyny na forum. no ale rozumiem,jestescie tutaj tak solidarna grupa wzajemnej adoracji, ze nie bede przeszkadzacx, teraz to tylko wypada mi schowac sie do mysiej dziury bo wszystkie jak jeden maz staniecie w obronie Mojito. mysle ze Mojito stac na wiecej a nie ciagle w kolo to samo,a tez nie mysle ze mojej krytyki tak strasznie sie boisz,wiec troche krytyki tu nie zaszkodzi.Borysa masz absolutna racje zrobilo sie plastikowo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tora Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.tvsat364.lodz.pl 04.06.04, 21:19 Witam wszystkich absolutnie!!!! Troszeczkę mnie tu nie było, ale znacie moje przejścia maturalne. Wszystko skończyło się pozytywnie - z pisemnych i ustnych same czwórki.To chyba nieżle, nie?! Bardzo się cieszę i chyba odgłos spadającego z serca kamienia było słychać dość daleko. No a teraz przed nami studia, ale to już jakoś spokojniej przeżywam.Opcje są dwie, albo polibuda albo uniwerek.Przy odrobinie szczęścia gdzieś ta moja łajzunia się dostanie(bo o nauce przed egzaminami chyba trzeba zapomnieć). Facio zażywa wolności i nie w głowie mu nauka po takim burzliwym maturalnym praniu mózgu.Trochę szkoda, no ale ponoć jest dorosły!!(he,he,he). Bardzo wszyskim dziękuję za słowa wsparcia, pozytywne myślenie i opijanie sukcesu.Pomogło konkursowo! Melody! E!Nie dam Ci satysfakcji! Nawet nie skomentuję twojego postu, szkoda klikania. Niemniej jednak pozdrawiam! Że jak się zrobiło na forum?Plastikowo? No to życzę wszystkim na wszystkich forumach świata,aby znaleźli tyle życzliwości,słów pocieszenia i dobrych klimatów, ile mamy tutaj. W świecie chamstwa, obłudy i braku tolerancji, jest bardzo cenne, aby mieć bratnie dusze "do pogadania", aby móc spokojnie popaplać sobie o rzeczach nie zawsze ważnych i istotnych. Tangerin! Szczególnie gorące pozdrowienia! Matrioszka! Mam nadzieję, że sytuacja jest pozytywnie ustabilizowana. Macham przyjaźnie łapką! Aha!Komputer wreszcie sprawny! Śmiga aż miło!!! Pozdrawiam wszystkich absolutnie!! Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol plastic is fantastic ;))))) 04.06.04, 23:50 a tak na powaznie - ja tam lubie sobie popisac dla "moich" forumowiczow i dla mnie samej tez, oczywista, i lubie czytac co u nich, i jakiego koloru nosza skarpetki ;))) wiesz, Melody, jak chcesz, to zajrzyj na forum Polonia - na jaki watek bys nie zajrzala, wszedzie kapie jad, leca wyzwiska i kazdy kazdemu udowadnia, ze jest frustratem, co za zenada.... gorzej niz na polskojezycznej czaterii..... bo musze przyznac sie, ze najpierw odkrywalam swiat wirtualnych pogaduszek po francusku, i owszem, bylo sporo beznadziejnych osob, i sporo tak zwanych "bezposrednich" (przy okazji poznalam pare nowych slowek ;))) ale wiekszosc naprawde do rzeczy, no i niektore tematyczne calkiem calkiem; a w Polsce, no, szkoda gadac.... moze jedna - dwie osoby do pogadania.... ale moze cos sie zmienilo... nie wiem, bo moj komp jest za glupi na otwarcie stronek z gadaniem :( Pysiek, to ty jeszcze nie w drodze?? a swoja droga ;)) to fajnie miec takie dlugie wakacje, no i masz ten luz, ze ci roslinnosc nie padnie podczas nieobecnosci ;))) ja problem rozwiazalam - nie mam roslin ;))) tu, bo w domku - dzungla (doprowadzajaca do rozpaczy moja mame) Mojito, te twoje wakacje to doprawdy, rozboj w bialy dzien ;))) tyle czasu nicnierobienia.... wiec w ramach treningu mozgu pisz, chocby o skarpetkach ;)) a tak naprawde to mnie interesuje polskie morze - jezdzisz czasami?? moje ulubione miejsce to Miedzywodzie, taki klasyczny kurort nadmorski, ale z tych prowincjonalnych, wiesz smazalnie, plaza, kilka ulic na krzyz, kilka sklepow, harcerze pod lasem, no i piekna pogoda ;))) ciekawam, co sie tam zmienilo, bo co jakis czas nastepowaly zmiany w polu mojego widzenia..... Szopen, to ty masz dziecko, co bedzie znalo dwa najtrudniejsze jezyki swiata ;)) moze poslij ja na studia do Polski?? ;))) no, masz na zastanowienie sie kuuupe czasu..... Tora, wiedzialam :))))))))) Matrioszka, trzymaj sie cieplo i ja trzymam kciuki!!!!!!!!!! wszyscy - gorace caluski, musze zmykac, bo mi pociac ucieknie, a wazny dzien przede mna ;))) Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa Szalona Siostra Praga czy Dostojny Wujek Wieden? IP: *.dsl.netsource.ie 05.06.04, 01:04 Mojito a nie mozesz zrobic i Prage i Wieden? obywda miejsca sa fanatastyczne sernik wiedenski w Wiedniu a potem Staropramen piwko w Pradze z parkiem w rohliku,(parowka w rogaliku-czeska specjalnosc oprocz knedlikow) kafeterie w Wiedniu sa piekne,stylowe i oczywiscie czyste jak lza bedac w Wiedniu wciaz sie zastanawialam:jak to robia kobiety w Wiedniu????................. jak one to robia ze sa takie szczuple i piekne przy tych prawdziwych slodkich dzielach sztuki jakie serwuja co krok i ktorym naprawde truuuuudno sie oprzec ;-) Praga jest piekna,przepelniona atmosfera,mniej dystygnowana,bardziej swojska,troche podobnie jak nasi slowianscy bracia i siostry zamieszkujacy to miasto....jedzonko..jak kto lubi jesli chodzi o czeska kuchnie,ale za to piwo piwo piwo i jeszcze raz piwo,zreszta pewnie dobrze o tym wiesz, !uwaga na naciagczy w Pradze,Czesi zrobili sie bardzo cwani i sa nastawieni na wyciaganie kasiurki na max z turystow,znam mase historii...Praga jest bardzo modna i popularna teraz na wyspach wiec znam duzo dosc historii nie nalezacych do przyjemnych, najlepiej ustalac ceny z gory aby bezsensownie nie przeplacac, gdybym musiala wybierac....hmhmhm...jednak Praga milej zabawy no i tylko pieknych kobiet w recepcji pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie ifa Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: Szalona Siostra Praga czy Dostojny Wujek Wied 05.06.04, 03:11 Witam nocnie:) W koncu dorwalam sie do wlasnego komputera. A ten dran nawet nie reaguje, ze dotykaja go "obce lapska", zeby jakis bunt, albo cos, z czystej lojalnosci... A przyznam sie, ze nie znosze, jak mi tak inni uzywaja mojego Topika, ale grzecznie pozwalam, bo jedza nie jestem. Tylko wprowadzilam zakaz odwiedzania pewnych stron "landrynkowego" koloru i tresci. Tora, toz to ja psy goncze za Toba wyslalam! Dobrze Cie znowu widziec:)))))) Jak tam dzialka? Pytam, bo wiesz, za ja mam "chysia" na pkcie pewnym:) I moje gratulacje!!!!!!! No, to rozumiem:))))Dobra robota maturalna! Plastic -fantastic, hehehe. Rozowo-landrynkowy? I ta bielizna.... Ale rechocze sobie bezglosnie, bo noc pozna. Ifa, Ty wiesz dlaczego:))))))))))Puszczam perskie oczko;)))))))))))))) I sie pytam przy okazji, jaka to bielizne nosisz MOjito? :))))Bo chyba nie pisales, albo nie uwaznie czytalam... O damskiej byl temat, o ile pamietam, ale meska jakos w cieniu siedzi. No panowie, wypowiadac sie!Kazik, Poeta, Szanowny Kangur, Szopen... I qrcze, trzezwa jestem, chyba ze mi cos do lodow dodali.Po prostu mam faze, spowodowana brakiem snu...A moze nadmiarem lodow? A wczoraj dla rozrywki siedzialam z qmpela na czacie. Rzadko to robie, na palcach jednej reki mozna zliczyc moje tam wizyty. I jaki ubaw mialam:))))))) Do dzis sie smieje. Ludzka glupota granic nie zna. Tam to plastic lazi! Zaczepia cie taki chloptas na priva, po "ello" nastepuje seria pytan o wymiary, zdjecie, potem propozycja spotkania. W celach wiadomych. Albo od razu pytania o preferencje, pozycje itp. Jak jednemu napisalam,ze jestem brzydka i gruba, to od razu sie wylaczyl. Kolejny po pytaniu, co jeszcze odziedziczylam po pradziadku i mojej odpowiedzi, ze wasy i brode, stwierdzil, ze on jest normalny, a nie homo. I sie wylaczyl zdegustowany. I tak sie tylko dziwie, jak moja kolezanka sobie facetow na czatach wyrywac moze, i jeszcze sie z nimi umawiac? Komentowac nie bede, ale jak mi potem placze na ramieniu, to mi rece opadaja... WIeden, czy Praga. Hm, ja mam nadzieje, ze jedno i drugie, i ze sie tam wybiore w letnich miesiacach albo we wrzesniu. Wieden na pewno, zaklepane mam:))). A do Pragi bym powrocila poodkurzac wspomnienia. Ifa, Czesi juz w 98 cwani byli i kombinowali pod gore. O taksowkarzach nie wspomne. Ile musialam sie nakombinowac, aby zagramanicznemu absztyfikantowi wytlumaczyc, ze ma sie nie nabierac na ta bohenska fantazje. Teraz pewnie jeszcze gorzej, bo tanie loty do Pragi z Wysp sa, wiec... I cholera, pocieszam sie jednym, ze wiekszosc pieknych kobiet w Wiedniu to cudzoziemki, Ifo droga. Austriaczki sa podobno grubawe i brzydkie. (Od ciast i ciasteczek pachnacych upojnie, bo chyba nie od kawy?) Wg znajomych mieszkajacych tam to fakt, i tych odwiedzajacych tez. Hmmm. Co coz. Wkrotce sprawdze sama. A Czeszki sa bezprzecznie ladniejsze. Do Pragi wiec, do Pragi wiec Mojito:))) (Tizedik, fajny link, obejrze dokladnie u kogos ze stalym laczem) I troche innych komentarzy mialam, ale i tak za dlugo wyszlo:( Next time odetne sobie jezyk.Basta! Do lozka, do lozka ide wiec. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia jak dobrze miec krolowa IP: *.akl.callplus.net.nz 05.06.04, 08:44 dzieki niej u nas dlugi weekend :) dzisiaj w domku, szyje, myje i dziecko kolysze, po tygodniu nic nierobienia w domu niestesty troche czasu poswiecic trzeba na jakies robotki domowe, i tak uwazam ze przyszlo mi zyc w niezlych czasach kiedy rozne rzeczy mozna sobie kupic i na drutach dziergac nie trzeba chocby prezerwatyw hihihi (byl tak dowcip, nie zwariowalam) zimnawo dzisiaj bylo, malzone nawiozl juz kolejna przyczepe kory, trzymamy sie naszego planu zeby zrobic ogrod z minimalna potrzeba pielenia, po malutku idziemy do przodu ale i tak roboty co niemiara, dni krotkie wiec ja to wlasciwie tylko tyle co w weekendy moge cos zrobic, malzonek wraca jak jeszcze widno wiec on ciutke wiecej czasem, aby do wiosny i dluzszych dzionkow jutro jedziemy do wod (jak to ladnie brzmi) posiedzimy pare godzin w goracych zrodelkach, pewnie snieg na szczytach lezy, bedzie fajnie wygladac siedziec w goracej wodzie i patrzec na osniezone szczyty w piatek mialam ukrop w pracy, Helenka na urlopie, cora sie rozchorowala, zotawili mnie sama :( po wyjsciu z pracy ledwo sie powstrzymalam od tego zeby wejsc dla relaksu do jakiegos baru i nie wyjsc do poniedzialku, mialam absolutnie dosyc no ale dzisiaj juz jest ok, swiat jest znowu piekny, zycie wspaniale i pelne urokow roznych :) pochwale sie znowu swoim dzieciem, rane znowu dostala awans i podwyzke, to nie fair zeby smarkula wiecej od matki zarabiala hihihi , ja tez tak chce dzisiaj przy okazji sprzatania weekendowego postanowilam przebiurke w szafie zrobic a przy okazji z 8 par butow wyrzucilam,, hurrraaaa miejsce na nowe :)) Widze ze wszystkie jestemy Mojito bielizna zafascynowane (hihihi) chociaz ja to wlasciwie wolalabym zeby bez .. chociaz z bielizna tez moze byc niezle a i od zimna chroni czasem... swoja droga co Taki w srednim wieku Mojito jeden czy drugi moze nosic ,, pewnie to samo co w srednim wieku Asia czyli barchany z kolnierzem, bajowe koszulki i takiez same kalesony w kolorze nijakim czyli niebrudzacym coby prac za czesto nie trzeba swoja droga zadna z nas kora nie wypiera sie uwielbienia dla Mojito o majtki lub ich brak go nie pytala a Melody jakos powstrzymac sie nie mogla .. oj zycie zycie nudne pomazyc dobrze jest w niedzielne popoludnie Jezeli chodzi o urode kobieca to zdecydowanie Czeszki ladniejsze od Austriaczek, rdzenne Austriaczki raczej przedstawiaja urode klempy, ciezko osadzone, grubej kosci, pucolowate, chociaz oczywiscie uogolniac nie mozna bo wszedzie sie zdarzaja pieknosci ,, tak ze Mojito calym cialkiem sie odwracaj majac na uwadze kregi szyjne, lub tez ustawiaj sie tak zebys je mial przed soba pozdrowionka dla absolutnie wszystkich, piszacych i czytajacych aha Chopin twoja zona Chinka? mam nadzieje ze nie wezmiesz mi tego pytania za zle,, pytam z czystej babskiej ciekawosci :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa wszystko przez romantyczny weekend ;-)))))) IP: *.dsl.netsource.ie 05.06.04, 16:21 tak tak Czeszki sa zdecydowanie ladniejsze do Austriaczek,to bez dwoch zdan,bo Czeszki ogolnie sa przeciez ladne kazdy w Europie to wie, ja bylam w Wiedniu w jeden z weekendow kiedy to moj malzonek zafudnowal nam weekend w Wiedniu z okazji naszej 5 rocznicy slubu,wykupil apartament dla zakochanych w Mariocie...czekoladki w ksztalcie serca na wielkim lozu z miekka posciela,mydelko w ksztalcie serca w lazience,platki czerowonych roz przy wannie z jakkuzi pelnej wody z metrowa piana i szamapan w ze swiezymi truskawkami z bita smietana -(ma chlopina rozmach)-bita wiadomo po co - hihihi i w dodatku do konca byla to niespodzianka,na lotnisku dowiedzialam sie gdzie lecimy i dopiero na miejscu dowidzialam sie gdzie nocujemy ;-) bylo to lato bo nasza rocznica jest w sierpniu,i pamietam ze kobiety szczegolnie mlode byly szczuple i ladne (latem opaleni ludzie sa zawsze ladniejsi)moze to i byly adoptowane wiedenki badz rzeczywiscie turystki ale z drugiej strony po dluzszym obycie na wyspach zaczynaja sie kryteria obnizac hihihi bo tu ladnych kobiet jak slonca- brak! no i przy tak romantycznym weekendzie wszystko pieknieje dokoola ;-).... ciekawa jestem co maz wymysli na nasza 50 rocznice..moze wyprawe w kosmos dla dwojki staruszkow,biorac pod uwage fakt ze to jego marzenia taka wyprawa to calkiem realne hihihihi pozdrawlaju ifa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Takie szybkie rozne. IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 05.06.04, 19:31 Zdrowenko absolutnie Wszystkim i sloneczka oczywiscie, juz w Sz. Prage zaliczylem tylko krotko i prawie musnieciem. O Czeszkach nic tym razem poniewaz nie chcialem sie rozdrabniac. To znaczy zaraz za granica pojawily sie reklamy klubow/agencji z obsluga kobieca. Przez moment pomylilem dwie usmiechajace sie do kierowcow dziewczyny z autostopowiczkami. Ale tylko na chwile. Nie mialy bagazu, byly lekko, bardzo lekko ubrane. I pewnie nie podrozowaly. Zabawialy pewnie lokalnie. Mogl to tez byc import. Te dwie razem mnie lekko zmylily. Kolejne dalej stojace "podrozowaly" juz przy drodze samotnie. Wcialem sie w kraj w Szklarskiej Porebie. Jelenia Gora, Legnica i nocleg w Zielonej Gorze. Tutaj spotkalem zupe kolduny w rosole. Obleci ale nic specjalnego. Dwiescie pietnascie kilometrow dzisiaj i Sz. Nawet slonecznie dzisiaj. Jak to sie stalo, ze nie poruszylem sprawy swojej bielizny? Mandarynko, spiesze wyjasnic to niedopatrzenie. Szorty, szorty i szorty tylko. Bawelna na mnie lezy. Kolorowe zawsze. Jedne bardziej szalone inne mniej. Prawie konserwatywne. Dzisiaj? Chwileczke prosze. Zaraz zobacze i przypomne sobie. No, no dzisiaj niebieskie w zolte gwiazdki. Zupelnie nic nie wyrazaja. Tak chcial przypadek. Tora, gratuluje sukcesu. Wszyscy inni kochani absolutnie wszyscy do nastepnego. Lece zrobic male przygotowania do zmieszania sie z sobotnim tlumem sympatykow nocnego zycia. Aha, Kangur, Ifa, to nowe miejsce hotel/restauracja przy TV nazywa sie Atrium. Pozdrowionka serdeczne, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: Takie cichutkie rozne. 06.06.04, 03:15 cssss, cicho prosze, bo juz wszyscy spia:)Teraz szepce brzydkie slowo na f, bo chyba cus przewrocilam:( UUUUpsssssssssssss Chyba sie zalalam:)))) tylko dalej nie wiem, kto pomogl mi sie zalogowac, pan taksowkarz na dole zostal... mialam przeslac pare zdjec na skrzynke wlasna, aby w szkole odebrac, ale cos mi nie idzie:( Too much wine or it was a beer? pamietam piffko:))) Tizedik, element rodzinny zostal opity:) Matrioszki sprawy toze. A dzis rano do szkoly....ble:( bo to juz dzisiaj jest, niestety. night, night. 4 all:)))))))))))))))) Ifa, lot w kosmos masz gwarantowany:))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Takie cichutkie rozne. IP: *.akl.callplus.net.nz 07.06.04, 02:01 zrobilo sie zimno, ok 10 stopni C, i wieje mrozny wiaterek z gor, ale wczoraj mielismy fantastyczny dzien, pogoda cudowana, slonko nam swiecilo caly dzien, milo bylo posiedziec w goracych zrodlach i patrzec na osniezone szczyty. Ludzi zatrzesienie, nawet jakas polska rodzinka byla (oprocz nas oczywiscie) Dzisiaj od rana buzuje w piecu, rano nikt nie mial checi wystawic nosa z pod pierzynki wiec padlo na mnie zeby wlaczyc piec i zagrzac w domku, teraz juz jest cieplutko i mozna cos robic, chyba sie wezme za wypieki bo moj malzonek to cookie monster :) pozdrawiam wszystkich cieplutko z pod pieca :) Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan slonecznie od rana 07.06.04, 03:42 Dzien dobry, Tangerin co Ty tak po cichutku, nie wygladasz na niesmiala. ladnie piszesz nie tylko po cichutku,masz podobne ogrodnicze zamilowania, bo widzisz ze mnie tez ogrodnik z natury. Asia ja przylacze sie z moim ogrzewaniem. u nas tez chlodno, u nas rano bylo oklo 10 stopni nad ranem, nie wiem jak Pysiek sobie radzi na Manly,bo od oceanu to ciagnie porzadnie nad ranem i jest o pare stopni chlodnie niz w miescie. i nie wiem gdzie Iwona mieszka jak dzielnice nadmorskie to tak samo, zawsze o pare stopni chlodniej. pozniej jednak ociepla sie znacznie. u nas QUeens Birthday celebrujemy w przyszly weekend, Asia to chyba chodzi o ta sama krolowa. nalezymy do Commonwealth Countries nie wiem czy to dobrze czy nie, ale podatki placimy na ta angielska krolowa i nie wiem z jakiej racji.w Australii ciagle sa rozmowy zebysmy stali sie Republic. ale mialo byc o ogrzewaniu. no wiec ja mam tylko w living room kominek, a reszte domu ogrzewam przy pomocy reverse cycle aircondition, czyli w zime cieplo, w lato zimno dmucha. mam centralnie ustawione, bo syn zna sie na elektronice wiec pomogl z instalacja i wieczorem ustawiam sobie time delay i nie musze rano wstawac zeby palic w piecu. ja to moze bym tak sie nie grzal, chociaz stare kosci to lubia, ale jak dzieci byly male, to chorowaly na takie rozne choroby astma, alergie i trzeba bylo utrzymac suche powietrze w domu. z busienssem syna to nie wiem czy bede mogl cos pomoc, bo ja nie mam specjalnie zadnych kwalifikacji, ale za to ile satysfakcji, Asia tez powie, jaka to radosc jak dziecku w zyciu wszystko sie uklada. Asia piekla ciasteczka a moja Pani upiekla wczoraj do herbaty popoludniowej piernik, wysmienity. chyba na stare lata zaczynam sie zaokraglac w pewnym miejscu i to nie od piwa.ale to nie klopot. Poeta zaczal pisac cos o dojrzalej milosci i temat nie zostal podchwycony.bo ja widze ze tu w wiekszosci mlodziez pisze, tylko pare osob starszych.ale mi to juz nie przeszkadza, skoro mnie akceptujecie. co chcialem o tej milosci dojrzalej napisac.no wlasnie,mloda milosc szalona milosc, potem przychodzi troche codziennej rutyny, obowiazki i szlenstwo przygasa, ale jak dwoje ludzi wypracuje nic porozumienia to buduja solidny zwiazek. mnie to sie nie udalo za pierwszym razem. drugi raz czlowiek troche ostrozniejszy,bardziej doswiadczony, wieksza szansa ze sie nie rozpadnie.ja nie jestem latwym w pozyciu czlowiekiem, mam swoje zasady, ale dzieki Bogu, moja Pani potrafila zaakceptowac mnie z wadami,zaletami i teraz z malym brzuchem. pozdrawiam Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen babska ciekawosc IP: 204.79.89.* 07.06.04, 04:15 Krotko dla owej ciekawosci zaspokojenia. Tak, moja zona to Chinka, dziecko mam mieszane wyglada slicznie. Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: babska ciekawosc 07.06.04, 04:39 Szopen to fantastycznie, dziecko pewnie sliczne, gratulacje. moze tez wkleisz jej zdjecie do albumu, chociaz widze ze na obiecnakach sie skonczylo i nic nowego nie przybywa. kazik, ta akceptacja Twojego brzucha wypadla pieknie, nic ujac nic dodac - to jest esencja milosci dojrzalej. Odpowiedz Link Zgłoś
mar_za I moje trzy grosze 07.06.04, 12:06 Dzien dobry lub Dobry wieczór, Skoro Szopen juz sie wygadal, to tez Wam powiem, (byc moze ku bulwersacji niektorych, ale trudno:))ze moje Piranie tez sa nie w pelni biale. Sa owocem mojego mlodzienczego zauroczenia i milosci bez pamieci:-). Ich tata jest Afrykanczykiem, wiec sa Mulatkami. Dla mnie sa calym swiatem i nie wyobrazam sobie zycia bez nich:). Dzieki nim czuje sie spelniona kobieta. Choc mozecie sobie wyobrazic, jak funkcjonowalam tutaj z kolorowymi dziecmi w NASZYM KATOLICKIM KRAJU. Teraz kiedy nauczylysmy otoczenie szacunku do nas (tak, tak to byla dluga i zmudna droga....) wszystko jest w miare ok. Wiele zachodu kosztowalo mnie nauczenie moich corek, by byly dumne z tego kim sa. A kiedy na kazdym kroku (w przedszkolu, szkole) dzieciaki traktowaly je jak "gorsze" nie bylo to wcale latwe. Ignorujemy tych, ktorzy patrza na nas z pogarda czy poczuciem wyzszosci. Otaczamy sie tymi, ktorzy nas akceptuja. Z perspektywy kilku lat uczciwie przyznaje, ze tolerancja wsrod naszych rodakow rosnie. Pewnie to, ze mozemy jezdzic za granice, ze widzimy jak jest u innych, mamy dostep do telewizji miedzynarodowej - wszystko to zbliza nas malymi kroczkami do cywilizacji. I pewnie dla wielu to co mowie wydaje sie czysta abstrakcja. Mysle, ze dokonujac takich a nie innych zyciowych wyborow nauczylam sie przy okazji wielu rzeczy. Cenie sobie poczucie wolnosci, ktore udalo mi sie wypracowac. Nie obchodzi mnie co powiedza inni. Moga mnie nienawidziec, moga myslec co im sie zywnie podoba. Takie jest prawo wolnosci. Byleby pozwalali mi zyc po mojemu. Szopen mysle, ze Twojemu "kolorowemu" dziecku jest o wiele latwiej w Chinach niz byloby tutaj. Rozwazajac mozliwosc emigracji biore jednym z kryteriow jest przyszlosc dziewczynek. Nie wiem czy kiedys nie beda miec problemow ze znalezieniem pracy tutaj, czy nie byloby latwiej im gdzies, gdzie nie bylyby tak zawsze w centrum uwagi. Choc to oczywiscie, w pewnych okolicznosciach moze stac sie ich atutem. Co do dojrzalej milosci nie umiem sie wypowiadac. To co dotychczas przezylam bylo mlodziencza fascynacja, ktora nie przetrwala na dluzej. Chyba mocno mnie to zranilo, bo nigdy wiecej nie udalo mi sie az tak "zatracic". A teraz po wielu latach nauczylam sie zyc samotnie i wlasciwie dobrze mi z tym. Czasem oczywiscie narzekam, ale pewnie narzekalabym tez bedac w stalym zwiazku z kims tylko na co innego. Ale podziwiam dlugoletnie pary. Takie, ktore przetrwaja razem dziesiat lat. Akceptuja siebie i nie wyobrazaja sobie zycia w pojedynke. Ale dzis bylam strasznie osobista i sentymentalna:-). Na przyszlosc sie poprawie, albo przynajmniej sie bede starac:))) Pozdrawiam wszystkich:))) Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: I moje trzy grosze 07.06.04, 14:45 Mar_za na pewno masz sliczne dzieci :))) tez bym takie chciala ;))) choc wiem co to jest, bo u mnie w malym miescie jest pare takich, a nawet jest taki, co w latach poznych 70-tych sie urodzil, w dodatku mama sama, wiec w ogole kosmos... ale porozstawial wszystkich po katach, nie dal sobie w kasze pluc... a moja kolezanka ma "chinskie dziecko", a wlasciwie to polwietnamskie, mieszka we Francji, ale na wakacjach w Polsce raczej dobrze odbierano i mala, i meza, az sama sie dziwila.... tez jest z malego miasta... nie wiem, Kazik, jak wy znosicie pogode, ale dla mnie jest zdecydowanie za zimno czasami, gdyby nie grzejnik olejowy, to bym chyba zamarzla ;))) bo dom nie posiada czegos takiego jak ogrzewanie; a troche jestesmy daleko od wody jednak choc niedaleko Botany Bay; no i wyczerpaly mi sie tematy, moze jeszcze dodam, ze postanowilam kupic sobie cyfraka, olympusa 8080, 8megapixeli no i naprawde porzadne cacko; troche mnie cena zwala z nog, ale niedlugo podatki i zwrot, wiec jakos to zle nie wyglada.... tymczasem, caluski, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
mojito :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))). 07.06.04, 23:03 Jak wyzej i nizej: :))))))))))))))))). m. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) IP: *.adsl.xtra.co.nz 07.06.04, 23:25 Mojito widze zes zadowolony, to najwazeniejsze tak trzymaj :))) rane jaki mily ranny wtorek, przyszlam sobie do pracy a tu taka niespodzianka, zostalam employee of the month :) $300 bonus, wolny dzien i kolacja we dwoje do $100, tym bardziej milo ze mi nawet przez mysl nie przeszlo :) fajnie jezeli chodzi o ogrzewanie - mamy piec gazowy ktory ogrzewa cala chalupke bo duza to ona nie jest, regulacja temp na scianie wiec mozna sobie ustawic na taka tem jak sie lubi,, my lubimy ciepelko , ja osobiscie jak w domu jest zimno to moge tylko na kanapie pod kocem lezec, ale co to za zycie dwie duze butle gazowe maja instalacje na zewnatrz domu, tak ze jak jedna pusta to sie kupuje nastepna zeby zawsze byl zapas i zeby nie trzeba bylo w kozuchu w chalupie siedziec, noca nie grzejemy ale lubie miec chlodno w nocy, czesto okno otwieram, nie lubie spac jak w domu zbyt cieplo jezeli chodzi o milosc, no coz i ta szalona i ta dojrzala ma swoje uroki, ja uwazam sie za szczesciare bo dane mi jest miec i to i to, nasza rodzina zawsze twierdzila ze o naszej milosci warto by bylo ksiazke napisac a i tak niewiele wiedzieli hihihi pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) 08.06.04, 08:11 Czesc Ludziska! Dzieki za pifko, kciuki itp., nalezy to czynic dalej. Tangerin, bez obaw, nawet w najwiekszym szale nie rzucalybym kwiatami (gdyby nawet to i tak wyladuja w ogrodku u sasiadki). A ja planuje wlasnie wakacje-zamierzam podrzucic dzieciaki rodzicom, a sama wybrac sie do Paryza. A co?! Za Waszym przykladem pochwale sie tez starszym dzieckiem: mowi w tylu jezykach ile ma lat (mysle, ze we wrzesniu to juz sie zmieni, chociaz rozumie jeszcze ukrainski i „uczy” sie angielskiego). Aaaaa, widzialam Sydney. W filmie „Nemo”.(Okropnie zapozniona jestem jesli chodzi o nowosci.) Piszcie jak najwiecej o milosciach szalonych i dojrzalych zwlaszcza, niech sie zoltodzioby ucza. Ja to na „Ani z Zielonego Wzgorza” sie wychowalam. Naiwna jestem, az mi sie samej siebie zal. Ciekawa sprawa z siostra, ktora teoretycznie tez powinna odebrac podobne wychowanie: trzezwa jest az do bolu. Ostatnio wymyslila, ze „zrobi” sobie dziecko. A ze wlasnie okazalo sie ze 45-letnia kuzynka mojej mamy jest w ciazy, postanowila jeszcze troszeczke poczekac. No. Cale szczescie. Wczoraj znow kupilam kwiatki. 8, slownie: osiem. U babuszek. Kwiecie jest tu okropnie drogie, ale od czego sektor prywatny: latem babuszki przynosza wychodowane wlasne odnozki i sprzedaja, lubie sobie z nimi pogawedzic. Pojawily sie tu sklepy jak OBI, Auchan, juz pare lat IKEA-tu mozna nieco taniej nabyc kwiaty niz w kwiaciarniach. O Chinach pisza pod: serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,2116476.html Pozdr. M: Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) 08.06.04, 23:10 Witam! Matrioszka, ja mam dzis ochote rzucac kwiatami, z balkonu! Qrcze, wsciekla jestem, bo zalegly mi sie mszyce i chyba ziemiorki:((( DO zwyklych problemow ostatnich dni doszlo jeszcze i to. Jutro lece do sklepu zaopatrzyc sie w odpowiednie srodki! Jakby tego bylo malo, zakupilam pomaranczowo zolta lantane i kolejne dwie begonie i roze miniaturowa. I werbene koloru brzoskwiniowego. i zachorowalam na kolejna odmiane fuksji, ale sie oparlam pokusie. Cholera, nie mam gdzie tego stawiac, wieszac itp. mama juz nic nie chce ode mnie brac, po tym jak jej podarowalam duza czesc hodowli wlasnej. A jeszcze zostalo mi kleome i abutilion, czyli zaslaz albo klonik. czekam teraz na tate, aby zabral to samochodem, bo pociagiem to ja sie nie zabiore. Aaa i lobelia czeka w kolejce, ale na nia mam juz zamowienie. Szkoda, ze mieszkasz tak daleko. A dzis zauwazylam, ze moj powoj gwiazdzisty, czyli mina lobata ma paczki kwiatowe!!!!! I niecierpek tez lada chwila zakwitnie. A i frezje mi pieknie rosna, ale na paczki jeszcze za wczesnie. No, moje siane roslinki zabraly sie w koncu do roboty:)))) Tylko te mszyce:((( Na inne tematy rozpisywac sie nie bede, bo mnie trafia juz od niedzieli, nie chce klac tak publicznie na forum!! Jestem wsciekla, zmeczona, niewyspana, rozdrazniona... Dobrze, ze zrobilo sie cieplej, Mojito chyba przywiozl pogode z Ph. :))) No i sa truskawki!!!! I czeresnie. W koncu! jedyne, co poprawia mi humor ostatnio! Ide gotowac makaron, bo mam ochote na cos z wloskiej kuchni. Penne a la... Hm, jescze nie wiem. A moze farfalle? Glodna i wsciekla mandarynka! Ps. Marzenka, Twoje piranie musza byc sliczne:))) I hmm, Matrioszka, Twoja pociecha wpuszcza mnie w kompleksy jezykowe:))) Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) 09.06.04, 04:21 Czesc kochani, Mandarynko, to frezje mozna wyhodowac od nasionka????? a moze kupilas sadzonki - ale gdzie?? w zyciu nie widzialam ich w ogrodniczych - moze zle sie rozgladalam...... a tak w ogole to ja nawet nie wiem, czy w Aussie oni tu maja jakies sklepy ogrodnicze, ale nie takie, co jak masz chalupke to worek trawy i jakies drzewa- chaszcze, jeno drobne rosliny, typu kwiaty.... ci Aussie to sa tak rozleniwieni, ze wszystko kupuja, no i oczywiscie jak na przyklad jest jakas plameczka drobna na owocu, lub na przyklad odrobina skorki z gruszki sie obtarla, bo taka dojrzala, to uwazaja ze to niepelnowartosciowy owoc i do smieci, bron boze tego nie kupia; jak by mieli wlasna plantacje to by chyba wywalali do smieci 80%, co za marnotrastwo.... a wiecie, ze jak kupia kwiat doniczkowy i im marnieje, bo oczywista, zle o niego dbaja, to wina kwiata, i oddaja do sklepu,zadajac zwrotu kaski?? bo tutaj wina jest zawsze czyjas, nigdy wlasna.... co za ludzie, czasami to bym ich chetnie poslala do Etiopii, coby im sie swiatopoglad naprostowal ;))))) powaznie, teraz widze to zepsucie dobrobytem i konsumpcja, nie dajmy sie zwarowac!!!! no i wysmarowalam pare zdanek, a chcialam sie wam tu pozalic, ze mi wene wcielo i nie wiem o czym pisac, no prosze, zaczelo sie od kwiatkow, a skonczylo na jakims kazaniu; przepraszam, ze tak zeszlam w temat powazny, ale ja nie moge czasami sie powstrzymac, czuje sie winna i odpowiedzialna za takie zachowanie, wstydze sie, ze naleze do rasy ludzkiej (czesto, oj, czesto); takie juz moje male "strzeleckie" skrzywienie spolecznika i naprawiacza swiata ;)) Asiu, czt ty przypadkiem nie jestes rodem z kielcowa?? bo kiedys mi sie obilo o uszy/oczy??.... ja z okolic ;)))) pogoda dopisuje, sen rowniez, reszta w normie..... zbieram pieniazki na aparat ;))))))) papa, caluski, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Taki ten swiat IP: 204.79.89.* 09.06.04, 09:09 Gratulacje Mar_za na pewno masz sliczne dzieci. Ja jak juz poprzednio pisalem jestem z troche innej bajki i w srodowisku w ktorym zyje mieszane malzenstwa/pary stanowia pewnie ponad 50% wiec nie miewamy problemow typu dyskryminacja. Co do sytuacji w Polsce to naprawde sie poprawilo w ciagu ostatnich 10 gdzies lat. Ja tez jestem z niewielkiego miasta (wprawdzie w zachodniej Polsce gdzie jednak jest wiecej tolerancji) i bywajac w domu na wakacjach nie spotkalem sie z zadnymi problemami. Z ciekawostek to tu w Chinach takie zwykle "gapienie sie" na kogos nalezy do rzeczy zupelnie normalnych i powszechnych. W Polsce wiekszosc wie ze "gapic sie" nie wypada ale ciekawosc rzecz ludzka i czesto na ulicy widzimy jak ludzie na nas "zerkaja" jednoczesnie udajac ze sie wcale nie patrza. Smiesznie to wyglada (smiesznie jak wesolo nie pogardliwie). Z rzeczy bardziej na serio to jak juz pisalem najpierw trafilem na watek Asi o wyjezdzie z kraju a dopiero potem na ten. Otoz pare miesiecy temu dowiedzialem sie, ze najprawdopodobniej pod koniec tego roku strace obecna prace i zastanawialem sie co robic dalej. Jedna z opcji byla emigracja do Australi. Rozumowanie i powody nastepujace: - quality of life Trzeba przyznac, ze przynajmniej z mojego punktu widzenia zycie tam jest na luzie, ludzie sie nie za bardzo przemeczaja, pracy jest sporo nie jest o nia trudno. Gdzies czytalem takie trafne stwierdzenie : Aussie blocks love hard work, they can stand and watch the whole day. - Pod wzgledem lowienia ryb jedno z najlepszych miejsc na swiecie. - mieszane spoleczenstwo Podobnie jak Mar_za zastanawiam sie nad przyszloscia moijego dziecka w Polsce, to co wyzej pisalem o rosnacej tolerancji to fakt ale to dlugo nie bedzie wielorasowe spoleczenswo. W Australi na ulicy, w sklepie czy w barze ja z zona wogole nie zwracamy na siebie uwagi, nawet nikt nie "zerka". Po prostu normalka. To jet bardzo wazne. - nie jest to skomplikowana sprawa Dlaczego zdecydowalem sie na razie tego nie robic? 1. Chyba mi jeszcze za wczesnie na takie spokojne zycie. 2. Pensje i podatki, pierwsze raczej niskie drugie bardzo wysokie. (to tez tak z mojej perspektywy bo ja obecnie jestem finansowo "off-shore" wiec podatkow nie place zadnych). 3. Strasznie ostro tam swici slonce a ja w przeciwienstwie do zony i dziecka mam bardzo jasna karnacje i bardzo latwo sie przypalam. Postanowilem wiec poszukac sobie kolejnej pracy gdzies w Azji, zobaczymy co z tego wyjdzie na Australie mam jeszcze czas. Pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Taki ten swiat IP: *.akl.callplus.net.nz 09.06.04, 10:04 Ivona jakby to moj malzonek powiedzial Kielcowo z ciebie wychodzi z tym marnotrastwem :) owszem wywodze sie z Kieleckiego, bardziej moi dziadkowie z obu stron i moi rodzice, wyemigrowali do stolicy zaraz po wojnie wiec ja juz prawie Warszawianka bo tam mialam sie przyjemnosc urodzic,, ale widac sloma mi z butow w dalszym ciagu wychodzi bo zawsze mnie ciagnelo w tamte okolice dokad dziadkowie zyli, dziadek nawet kiedys mowil ze gdybym byla troszke starsza (wtedy) to by mi gospodarke przepisal bo bylam jedyna osoba w rodzinie kora przejawiala zainteresowanie wiejskim zyciem. Z perspektywy patrzac dobrze sie stalo ze bylam wtedy zbyt mloda do tej gospodarki ( jakieg 2,5 ha ) co tutaj jest rzecza smieszna, zycie na wsi w Polsce do latwych nie nalezy, wiec w sumie chyba na dobre mi wyszlo. Moja rodzina pochodzi z Wilczkowic, jakies 22 km od Konskich, rodzina ze strony ojca w wiekszosci wyemigrowala do Lodzi, jeden brat do Warszawy, ze strony mamy 3 do Warszawy jeden brat w okolice Pily, blizsza i dalsza rodzina mojego pokolenia pare sztukow w Kanadzie, ja w NZ, biorac pod uwage ze maz ma brata ciotecznego w Australii, corka poczeta w Polsce urodzona w Austrii - to jak widzisz miedzynarodowo-podroznicze towarzystwo. Mnie gdyby sie udalo jeszcze raz pozyc to mieszkalam bym w wiecej krajow niz w tym zyciu :) Uwielbiam podrozowac i juz tyle razy zaczynalam od poczatku ze jeszcze pare razy nie sprawiloby mi wiekszej roznicy, moze dlatego nie przywiazuje sie do rzeczy a i rozstania z ludzmi traktuje jak cos naturalnego. Od lat jestem przekonana ze rozne rzeczy w naszym zyciu zdarzaja sie z jakiegos powodu i akceptuje to co na mojej drodze akurat staje. Szopen napewno masz masz racje z ta tolerancja wsrod naszych rodakow, ale chyba zmierza w dobrym kierunku, w koncu otworzyly sie granice przed nami i niejedna osoba przywiezie sobie partnera z innego kraju, ale chyba jeszcze sporo lat uplynie zanim wiekszosc polakow bedzie naprawde tolerancyjna, chociaz jak widac na przykladzie innych krajow ta tolerancja jest czesto na pokaz bo od czasu do czasu jednak wybuchaja bardziej lub mniej silne konflikty rasowe. Wydaje mi sie ze Australia i Nowa Zelandia sa dosyc tolerancyjnymi krajami, ale azjatow w tych krajach coraz wiecej i to czasem prowadzi do otwartych konfliktow. Ostatnio w Christchurch azjaci zorganizowali marsz protestacyjny wlasnie w zwiazku z dyskryminacja rasowa. Ponoc Christchurch jest najbardziej konserwatywnym miastem w NZ. Ja osobiscie nie zaobserwowalam jakiegos braku tolerancji w stosunku do Azjatow, ale gdybym byla Azjatka bardzo mozliwe ze mialabym inne zdanie. Ciekawa jestem czy w Chinach np spotkales sie z dyskryminacja swojej osoby. Ja osobiscie uwazam ze Nowozelandczycy sa bardzo tolerancyjni, ale punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia i bardzo mozliwe ze mialambym inne zdanie gdybym np wygladem odrozniala sie od wiekszosci Nowozelandczykow. pozdrawiam Wszystkich cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: Taki ten swiat IP: 204.79.89.* 09.06.04, 10:14 Moze to zabrzmi dosc smiesznie ale rzecz jest powazna. Kiedys zastanawialem sie nad tym co by mialo najwiekszy wplyw na wzrost tolerancji rasowej w Polsce. Wiecie co wymyslilem? Gdyby nastepny papiez byl murzynem. Oprocz tolerancji mialoby to jeszcze pare dobrych skutkow ubocznych dla sytuacji w Polsce. Serio. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen I jeszcze ciut ciut. IP: 204.79.89.* 09.06.04, 10:28 Szczerze mowiac Chinczycy sa dosc rasistowska kultura/nacja. Tak juz jest. Od setek lat kazdy nawet najbiednieszy Chinczyk i tak czuje sie lepszy od wszystkich innych na swiecie z prostego powodu ze jest Chinczykiem, reszta to przeciez barbarzyncy bez kultury. Na co dzien jakos to nie dokucza, bialym jest latwiej, ciemnoskorym bardzo ciezko. Nie chodzi o to ze mozna dostac w morde za kolor skory. Tutaj takiej "random violence" sie raczej nie spotyka. Ale kolor skory ma wielkie znaczenie. Inna sprawa, ze tutaj tak naprawde codzoziemcy zaczeli sie pojawiac masowo dopiero od lat osiemdziesiatych, i czest zdzrza sie spotkac ludzi ktorzy nigdy w zyciu codzoziemca na oczy nie widzieli. Pare razy zdarzylo mi sie spotkac ludzi dla ktorych byla to rzecz nie do pojecia, zupelnie poza zakresem rozumowania. Taka osoba zaczyna do mnie mowic po chinsku bo po prostu to ze ja jestem codzoziemcem nie miesci sie w kategoriach pojmowania swiata. Na ulicy codzoziemcy sa powszechnie nazywani "lao wai" = stary codzoziemiec lub mniej ladnie "wai guo guizi" czy "gweilo" znaczy sie zamorski diabel. Ale tak juz jest i nie ma z tym zadnego prawdziwego problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik I jeszcze :-) 09.06.04, 13:46 Szopen, rany julek, jak ty to robisz???!!!! Egzotyka i piekna polszczyzna w jednym :-) O interesujacym temacie juz nie wspomne...;-) Ty chyba duzo czytasz po polsku? Moze bys takze wiecej pisal, i tutaj, i moze jeszcze gdzies indziej? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Moja szczecinska przyjaciolka. IP: *.bondi.pl 09.06.04, 16:36 Siemanko Wszystkim, znowu sie zauroczylem. Jej ciemne oczy wilgotnie wpatruja sie z umiarkowana uwaga we mnie. Jej brazowa i aksamitnie blyszczaca gladka skora przyciaga moja dlon. Jej nagrzane sloncem cialo szuka od czasu o czasu kontaktu z moim. Wczoraj w ogrodzie zwrocila moja uwage na rosnace poziomki i czule podzielilismy sie owocami. Zaczyna byc coraz romantyczniej... Nazywa sie Gama i jest trzyletnia jamniczka moich Rodzicow. Byc moze pewien wplyw na harmonijna czulosc naszych powitan i pozegnan oraz czasu pomiedzy maja moje wizyty w sklepie z jedzonkiem dla zwierzat. Milo mi myslec, ze tylko pewien... Byc moze pojedziemy nawet razem nad morze podczas dlugiego zblizajacego sie weekendu i idylla bedzie trwala. Iwona, zajrze do Miedzywodzia i rzuce moim/Twoim okiem na "kurort". Szopen, czarnoskory papiez to dosc duze prawdopodobienstwo przy nastepnym wybiorze. Tizedik, sprawdz prosze, byc moze bedziemy mieli jakisz szmal do podzialu. Zdrowka i sloneczka Wszystkim, mojito. slonecznie/kapusniak. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Moja szczecinska przyjaciolka. 09.06.04, 17:00 Mojito, bosz, jestes kochany, twoimi (laskawymi mam nadzieje) oczyma spojrze tesknie w znajome strony.... co za niespodzianka ;))) jamnisia sliczna, sam wdziek ;))) pytanie mam do Dziesiateczki - jak sie robi takie "podkrecane" linki co to swieca na czerwono i sa aktywne, plis, reply na moja gazetowa poczte, co?? bo niedlugo bym chciala wam tu cos podeslac i zeby sie dalo wchodzic bezposrednio klikajac..... Asienko, ja bardziej z robotniczych stron sie wywodze, szlak zaczatkow hutnictwa na kielecczyznie, Staszic i te sprawy.... a cala prawie rodzinka wciaz na starych smieciach; tylko ja w Aussie a siostra (cioteczna, ale dla mnie jak rodzona) w Hiszpanii... tak sie jakos potoczylo.... Szopen, no nie wiem, czarny papiez, ja tam bym chciala, ale..... tymczasem pedze spac, bo juz moge good morning powiedziec, a i organizm sie dopomina ;)) caluski, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen egzotyka i polszczyzna IP: 204.79.89.* 10.06.04, 09:54 Czesc, Powiem wam szczerze, ze mi po polsku rozmawiac zdarza sie bardzo rzadko, tyle co do dziecka sobie pogadam ale to raczej jednostronna rozmowa. Wiec jezyk bardzo mi rdzewial, jakkolwiek to zabrzmi to mysli w mojej glowie ukladaja sie glownie po angielsku (wyjezdzajac z Polski mialem 19 lat). Od kiedy gdzies w Lutym zaczalem zagladac do Gazety i zaczalem jezyka pisanego uzywac szybko sie poprawilo. Teraz po paru miesiacach jest juz latwo. A zagladalem glownie na czat. Tak od okolo 03:00 GMT przez jakies 2-3 godziny na czacie lata 40 zjawia sie glownie miedzynarodowe towarzystwo od Australi do Alaski. Czesto (oczywiscie nie zawsze) jest dosc ciekawie. O ile sie nie myle nawet pare razy mignal Mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: egzotyka i polszczyzna IP: *.akl.callplus.net.nz 10.06.04, 10:05 o jakim czacie mowisz Szopen, o tym na GW? czy o jakims innym? szukam jakiegos ludzkiego czatu ale ciezko cos normalnego znalezc :( moze ktos inny ma jakies lepsze doswiadczenia to uprzejmie prosze o podanie adresu :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: egzotyka i polszczyzna IP: 204.79.89.* 10.06.04, 15:04 O tym na GW, 40 latki, ale jak pisalem ciekawie jest tak miedzy 4 a 6-7 rano czasu polskiego, wtedy nawet 80% to ludzie z zagranicy. I czasem jest ciekawie. Nawiasem mowiac jest 21:03, ja do pracy przyszedlem o 7 rano a nie zanosi sie na to ze mi sie uda do domku myknac przez najblizsze pare godzin. Zepsulo sie urzadzenie i juz 2 dzien naprawiamy. Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: egzotyka i polszczyzna 10.06.04, 23:51 Szopen, na czatach to raczej mozna zepsuc sobie polszczyzne niz jej sie nauczyc ;-) Zwlaszcza jesli chodzi o aspekt ortograficzny ;-) Ty chyba po prostu masz talent do jezykow, niekoniecznie jedynie obcych... Mowicie o tolerancji... My, Polacy nie jestesmy spoleczenstwem tolerancyjnym. Nie tylko dla innych nacji, ale takze dla ludzi "innych". Sama uwazalam sie za tolerancyjna do czasu az wybralam sie w odlegle kraje. Pamietam jak obawialam sie kontaktu z Azjatami wlasnie, kiedy jechalam do Tajlandii po raz pierwszy. Z wydumanej wysokosci swej bialej rasy obawialam sie kontaktu z "dzikimi". Pozniej sie tego wstydzilam. Doswiadczenia mialam jak najbardziej pozytywne, a takiej kultury bycia na co dzien zyczylabym naszemu spoleczenstwu. No i nie spotkalam sie z zadna demonstracja wyzszosci zoltej rasy nad biala, o czym pisze Szopen. Ale moze to cecha tylko Chinczykow, dumnych z wielowiekowej, bogatej kultury. Albo po prostu nie dostrzeglam... Potem spotkalam Murzynow w liczbie wiekszej niz ten jeden, ktory mieszka na naszym osiedlu. W Nowym Jorku. I stamtad wynioslam mieszane odczucia. Pamietam do dzis "narade" czarnych sprzedawczyn przed kasa, przy ktorej dlugi czas cierpliwie czekalam, jako jedyna klientka, az racza odebrac ode mnie zaplate. Zapamietalam tez z turystycznych wojazy po zachodzie Stanow bardzo mily zwyczaj pozdrawiania sie turystow. Ale nigdy nie wystepowalo to zjawisko miedzy czarnymi a bialymi. Jednak sa to wydarzenia pojedyncze, epizody, z ktorych nie chcialabym wywodzic jakis ocen. Za malo doswiadczen. Mojito, za to tobie zycze jak najwiecej nowych znajomosci... Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik meldunek loteryjny 2 10.06.04, 23:52 Niestey, znowu nic nie mamy :-( Za to pula wzrosla do 30 milionow. No to walczymy..;-) Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Pytanie do Szopena 11.06.04, 00:20 Bardzo interesujaco piszesz. Chcialbym skorzystac z okazji i zapytac sie o Twoja opinie na temat konkurencyjnosci chinskich produktow na globalnych rynkach. W Nowej Zelandii czesto czytamy o zamykaniu lokalnych fabryk z powodu pojawiania sie konkurencyjnych produktow z Chin o identycznych cechach, ale znacznie nizszej cenie. Pare dni temu znana fabryka okuc budowlanych postanowila przeniesc produkcje do Chin wlasnie z tego powodu. Ci, ktorzy nie moga sie pogodzic z tym zjawiskiem oskarzaja Chiny o zatrudnianie dzieci i wiezniow, wyplacanie glodowych pensji i lamanie praw czlowieka. Ja jestem zwolennikiem swobodnego przeplywu towarow na rynkach swiatowych, ale czy Twoim zdaniem ta przewaga konkurencyjna jest w pelni uzasadniona? Jak to bedzie wygladac za 20 lat? Caly swiat przeniesie produkcje do Chin? ===================== mordor.mds.pl/peter Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: Pytanie do Szopena IP: 204.79.89.* 11.06.04, 04:05 Pytanie do najprostszych nie nalezy. A jako ze Chiny to kraj skomplikowany odpowiedziec mozna na wiele sposobow bo w rzeczywistosci jest pare roznych stron tego medalu. najpierw pare ogolnych stwierdzen (bede operowal US$ jako jednostka monetarna coby bylo latwiej): - sila robocza w Chinach wcale nie jest najtansza, ale jest za to duza liczba srednio lub lepiej wykfalifikowanych pracownikow czago nie ma w innych okolicznych krajach. - Pensje w fabrykach w rozwinietych regionach Chin (miesieczne): pracownik sezonowy (na dniowke): 70-150$ pracownik srednio wykfalikfikowany zatrudniony na stale: 100-300$ pracownik wykfalifikowany: 100-500$ Inzynier, ksiegowy i inni specjalisci z doswiadczeniem: 300-800+$ Ludzie z duzym doswiadczeniem: 600-2000++$ Dla porownania nasza Aye w domu zarabia okolo 100$ miesiecznie plus jedzenie. Pensje w malo rozwinietych czesciach Chin (gdzie z praca jest bardzo ciezko): Rolnik: od 6$ Robotnik: 10-50$ Pracownik wykfalifikowany: 80-150$ Z powyzszego wynika, ze wszyskich ciagnie z glebi kraju na wybrzeze ktore jest duzo bardziej rozwiniete. Zagraniczne firmy lokuja sie w glebi kraju jesli naprawde nie maja wyboru (glownie jesli potrzebne sa lokalne surowce) albowiem aby zciagnac ludzi z doswiadczeniem z wybrzeza trzeba im duzo zaplacic. Podam pare przykladow z ktorymi sie spotkalem osobiscie: Buty (glownie sportowe) firmy Nike, Addidas, Puma itd. Tutaj chodzi o skale i infrastrukture. Wiekszosc tych firm robi buty w okolicy gdzie mieszkam. Nie sa to ich wlasne fabryki ale tzw. contract manufacturing znaczy sie goscie, glownie z Taiwanu i Hongkongu zbudowali pare fabryk ktore robia buty dla klienta. Dlaczego chodzi o skale? Te fabryki (bardzo nowoczesne) zatrudniaja tak w granicach 40 tysiecy ludzi kazda, butow robia jak sie mozna domyslic sporo, powoduje to ze wszyscy dostawcy czy materialow czy polprodoktow, firmy te buty transportujace itp. lokuja sie oczywiscie po drugiej stronie ulicy. Resultat Just In Time Manufacturing, prawie zero materialow w magazynie (koszt), zerowe koszty dostawy surowcow do fabryki itp. Jak, ze to jest biznes gdzie w zasadzie nie ma sezonu (produkt dostarczany na caly swiat) zdecydowana wiekszosc pracownikow tych fabryk to ludzie zatrudnieni na stale. Popisalbym dalej ale niestety musz isc na zebranie. A dodam ze jestem w pracy juz 26 godzin non stop. (przyklad tego wyzysku). Napisze pozniej. Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa hej ho, hej ho 11.06.04, 17:47 Asia, mrugam do Ciebie oczkiem, i zawiadamiam, ze wybywam w nastepny czwartek samiusienka na urlopek. Tangerin, siedzisz jeszcze we Wrocku? Tez bym chciala nianie za 100$, tu najmniejsze ceny to jakies 3-4$ za godzine. Pozdrowionka m. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: Pytanie do Szopena ciag dalszy IP: 204.79.89.* 12.06.04, 04:51 Czesc, Wczoraj po ponad 30 godzinach naprawilismy urzadzenie i poszedlem do domu. Dzisiaj odpowiedzi ciag dalszy. Kolejne przykaldy: Firmy zajmujace sie produkcja lamp (80% wszystkich lamp na swiecie jest produkowanych w delcie rzeki perlowej), latarek i innych prostych elektrycznych urzadzen. Jako, ze sa to produkty "skladane" z prostszych elementow kluczowe dla interesu jest dostep i cena tych prostych elementow oraz pensje i wydajnosc ludzi ktorzy to skladaja. Pensje jak pisalem poprzednio, wydajnosc duza bo tu ludzie naprawde sa pracowici. Co do dostepu i ceny elementow skaldowych to tutaj najistotniesze jest slowo konkurencja. Otoz malych fabryk produkujacych tego typu rzeczy jest bardzo duzo (setki), produkt w sumie prosty (np. kabel z wtyczka wiec jakosc nie gra roli) i one konkuruja ze soba w nastepujacych kryteriach: cena, szybkosc dostawy i flexibility (znaczy sie umiejetnosc bardzo szybiego dostarczenia ciut zmienionego produktu). To wszysko powoduje niskie ceny elementow i wynikajacy z tego niski koszt produktu. Lampa ktora w sklepie w USA, Australi czy gdzie indziej kosztuje 10$, tutaj cena z fabryki 2-3$. Ubrania. Przykald z zycia: Australijska chyba firma robiaca ubrania dla dzieci Osh-Kosh czy jakos podobnie. Nawiasem mowiac sliczne rzeczy. Dostep do materialow i skala. Jako, ze sa to bardzo kolorow ubranka i czesto sie zmieniaja (krotkie serie) kluczowy jest szybki dostep do kolorowych tkanin. Ubrania sa projektowane pewnie w Oz, tu przychodzi projekt, zaopatrzenie udaje sie do chinskiego dostawcy materialoe ze wzorkiem, ten (jako, ze ma bardzo nowoczesny sprzet) w bardzo krotkim czasie dostarcza material, w szwalni jest to szybko ciete i szyte (szwaczki 100-300$ miesiecznie ale bardzo wydajne). Tu mala dygresja otoz te wlasnie ubranka mozna tutaj kupic na rynku z ciuchami, (sa to zwykle tzw. konce linii lub inne pochodzenie nie wnikajmy) i kosztuja ok 20-25% ceny w sklepie w Sydney. Przyklady mozna mnozyc. Chodzi glownie o dostep do wykfalifikowanej sily roboczej (jest), cene materialow (niska z powodu ogromnej konkurencji wsrod dostawcow). Inne powody bardziej finansowe: zwolnienia od podatkow (lub nizsze podatki) dla firm inwestujacych w specjalnych strefach ekonomicznych gdzie wiekszosc zagranicznych firm inwestuje. Praca wiezniow i dzieci. Wiezniowie. Jak wszedzie na swiecie pewnie cos gdzies robia. Z produkcja na eksport chyba nie maja wiele wspolnego, a jesli nawet to jest to znikoma czesc. W produkcji dla eksportu pracuje pewnie conajmniej 100 milonow ludzi, ilu musialoby tych wieznio byc zeby mialo to jakies znaczenie. Dzieci. Pamietajcie o polityce ograniczania ludnosci, dwoje rodzicow jedno dziecko. To powoduje ze dzieci i mlodociani za zwykle zmuszani do bardzo intensywnej nauki i jako, ze sa tym "oczkiem" w glowie rodziny maja finansowe oparcie. Tutaj przepisy prawa pracy sa dosc rygorystycznie przestrzegane i za zatrudnianie nieletnich sa bardzo duze konsekwencje. Czy nie ma wyjatkow? Na pewno sa ale tak samo jak powyzej nie ma to dla exportu duzego znaczenia. Nalezy rowniez pamietac ze jest wiele produkto ktorych sie w Chinach nie oplaca produkowac na export bo taniej jest gdzie indziej. Glownie chodzi o produkcje spozywcza bo tu ceny surowcow (cukier, mleko, zboze) sa wysokie. Nie wiem czy jest to zadowalajaca odpowiedz na zadane pytanie. Jesli potrzeba dokladnieszych szczegolow sluze pomoca. Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: Pytanie do Szopena ciag dalszy 12.06.04, 07:30 taki jestes tu popularny ostatnio szopen, no po prostu oczy nam otwierasz na ten ciekway kraj. mam wiec tez pytanko do Ciebie:bylem w chinach 8 lat temu troche w zwiazku z moja praca, ale co nas mezczyzn zaciekawilo, ze najstarszy zawod kobiet na swiecie nie jest popularny w Chinach. podobno sa duze kary i w ten sposob komunisci poradzili sobie z prostytucja.ty masz pewnie lepsze wiadomosci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Troche jodu. IP: *.bondi.pl 12.06.04, 11:14 Zdrowia, slonca i jodu Wszystkim, klimaty morskie. Wczoraj wieczorem wrocilem na impreze z nad morza. Z pierwszym w tym sezonie mandatem. Obejrzalem sie na policyjnym monitorze. Pochwalilem sprzet. Zapamietalem kolor, marke i numery nieoznakowanego samochodu. Wola boska i skrzypce. Do nastepnego. Mam przeczucie, ze nie bedzie to jedyny. Pierwsze sliwki robaczywki... Odnioslem pewien sukces w negocjacjach. Zmniejszylem wiec bol. Nowy most/wiadukt przy wjezdzie do Wolina. Ludzie nad morzem sa. Plci pieknej wystarczajaco. Wow!!! Nasz najlepszy eksportowy towar zawsze byl sliczny. I tak juz pozostalo. A moze nawet... Oh, morze, morze. Zjem cos sniadaniowo i apiac nad morze. Odlicze pieniadze na mandat. Mozna juz dotrzec nad morze w czasie ponizej godziny. Z uwaga. Szopen, interesujaco piszesz. Osh-Kosh to amerykanska firma z Wisconsin. Rzeczy dla dzieci robia sliczne. Na czatach mnie nie ma. Jakos mi nie leza. Poeto, Swinoujscie z sukcesem konkuruje teraz z hamburskim St. Pauli. Tak sie porobilo. I gwarancje daja :)))). Matrioszko, udanego urlopu. Twoja malomownosc bedzie atutem. Nie mow nic tylko usmiechaj sie wszystkimi odcieniami Mony Lizy. Robi wrazenie piorunujace. Tizedik, religijnie sprawdzaj kase. Drogi kraj sie nam zrobil. Za zyczenia dziekuje. Nad nowymi znajomosciami pracuje. Stare kultywuje/pielegnuje. :))))))). Iwona, jutro zajrze do Miedzywodzia. Duzo ludzi je lubi. Rybke zjem. Jaka lubisz? Jak je znalazlem (Miedzywodzie) klikne w przyszlym tygodniu. Asienko, duza buzka. Jodu za Ciebie troche lykne. Mandarynko, moze nad morze? Ifa, w przyszlym tygodniu Dni Morza. Zaglowce juz sa. Przylatujcie. Zarezerwuje stolik w Columbusie. I butelke Captain Morgan (Spiced). Pysiek, jestes tam? Lece wiec nad morze. Slonecznie i jodowo pozdrawiam, mojito. slonecznie/wczoraj flaki. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol rybka zwana Wanda ;))) 12.06.04, 11:59 Mojito, rybka koniecznie z surowka, moze byc dorszyk, moze byc fladra, a nawet halibut ;))) do tego koniecznie pifffko z sokiem malinowym, a na deser - nektarynka :) mniam..... potem koniecznie wizyta na plazy, sesja klimatyczno-jodowa, moze nawet kapiel.... jesli woda nie za zimna; a teraz moi kochani, cos co dopiero nabiera rumiencow, ale jeszcze w tzw. proszku ;))) www.plfoto.com/uzytkownik.php Tizedik, dzieki ;))) dla wszystkich baardzo cieple pozdrowionka, mimo chlodu za oknem, odmeldowyje sie, bo mamy gosci, a to tak nieladnie siedziec plecami do towarzystwa ;))) caluski Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tizedik Re: rybka zwana Wanda ;))) IP: *.aster.pl / 212.76.33.* 12.06.04, 12:19 Iwona, proste, nie? Ale zwroc uwage na fakt, ze tylko ty mozesz zobaczyc to, co jest pod tym linkiem. Bo TY jestes tam zalogowana. My mozemy zobaczyc niewiele, a na pewno nie to, co nas interesuje. Musielibysmy znac twoje haslo..;-) Mojito, tyle tych rybek...;-) Uwazaj, zeby sie nie pogubic ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yvona Re: rybka zwana Wanda ;))) IP: *.rivrw5.nsw.optusnet.com.au 12.06.04, 13:05 ozesz cholerka jasna, tego nie przewidzialam :((( ok, pracuje nad tematem...... see ya !!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yvona Re: rybka zwana Wanda ;))) IP: *.rivrw5.nsw.optusnet.com.au 12.06.04, 15:59 ok, proba mikrofonu, ale rezultat niewiadomy ;))) www.plfoto.com/zdjecie.php?picture=356884 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yvona Re: rybka zwana Wanda ;))) IP: *.rivrw5.nsw.optusnet.com.au 12.06.04, 16:01 dla dalszego ogladu kliknac w portfolio autora ;)))) na razie dwie fotky ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kangur Re: rybka zwana Wanda ;))) IP: *.bpb.bigpond.com 13.06.04, 10:55 Yvona,mieszkalem jakies 2 lata w Ostrowcu Sw.u dziadkow,prowadzilem warsztat RTV na Sienkiewicza,wczesniej bywalem tam co roku na wakacjach,bardzo jestem przywiazany do tego miasta ale to sa lata bardzo wczesnego Gierka,a tak to jestem bylym sasiadem Asi z Ursynowa,na Stoklosach, pozatym obiecalem,ze cos napisze o moim ostatnim urlopie w Polsce,jakos trudno mi sie wyspowiadac,mojito wspomnial,ze trzeba sie dzielic tymi wrazeniami/zauroczeniami/milosciami itp wieku dojrzalego,nie jestem tego akurat pewien,jedno co jest pewne,ze jest to sliczne.Ostatniemu zauroczeniu mojita sie nie dziwie,jamniorki sa wspaniale, przezylem dwa,jeden w PL,drugi w Au,a jesli jego,krotkowlosa jest ze Sz.to zauroczenie musi byc calkowite i na dluzej,mojito,milego pobytu w cudownym napewno o tej porze roku Sz,pisz gdzie bywasz,przyjemnie powspominac.pzdr.dla wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: rybka zwana Wanda ;))) IP: *.akl.callplus.net.nz 13.06.04, 11:31 No wlasnie Kangur, obiecales ze cos napiszesz o tych Twoich zauroczeniach czy tez zauroczeniu, od Mojito chcesz relacji ale sam sie nie kwapisz, ojj nie ladnie a swoja droga nie wiedzialam ze bylismy sasiadami, odwiedziles Ursynow? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Jade z jodem... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.04, 11:03 Zdrowko i slonko, za mna otworzenie sezonu (mojego) w Swinoujsciu/Miedzyzdrojach. W M. zmiana orientacji ruchu kolowego. Pod Piekielkiem nie mozna juz zaparkowac. Molo w trakcie przedluzania. Dzwig/wieza do bungy stoi. Slonecznie i wietrznie. Malo kapiacych sie. Nowe doznania gastronomiczne - zupa grzybowa (odlotowa) w Dolce Vita i piri-piri (papryczka zapalajaca) w makaronie (pasta). Przy sniadaniu moja dziewicza podroz z sokiem z kaktusa Tymbark. Kolor niepokojacy. Smak ok. Dzisiaj przeglad dalszych terytoriow nadmorskich. Grodno, Wiselka, Miedzywodzie, Dziwnow/Dziwnowek i powrot przez Kamien. Bez koncertu organow. Moze lody w Magellanie. Iwona, w Twoja artystycznosc zaglebie sie po powrocie do Sz. Rybke zjem i owszem. Z surowka koniecznie. I pyfkiem. Tizedik, z rybkami uwazam. Rozgladam sie za tymi spelniajacymi zyczenia. Najlepiej trzy. Nie musza byc zlote. :)))))))). Jodowe pozdrowionka, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Re: Jade z jodem... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.04, 11:16 Yo, Kangur, Miedzyzdroje dzisiaj. W Sz. w Atrium bylem. Szefa kuchni - Jurka widzialem. Avanti tez prosperuje. Kuchnia bez zmian - dobra. Colorado/Columbus wypelnione wieczorami po brzegi. Zaglowce stoja przy Walach Chrobrego. Na Ladodze wyladuje dzisiaj wieczorem. Ktos tam teraz gra na zywo. Pogoda "odslonila" duza czesc dziewczat/kobiet. Psy tez sie widzi. Ja jestem zwolennikiem i ofiara zauroczen. W lecie regularnie. :))))))))))). Pozdrowionka, m. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Jade z jodem... IP: *.akl.callplus.net.nz 13.06.04, 11:26 Mojito zauroczenie to najlepszy ze znanych mi stanow :) tak trzymaj Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia ahhh the gory IP: *.akl.callplus.net.nz 13.06.04, 11:23 Zrobilismy sobie ze slubnym romantyczny weekend. Wybralismy sie do podgorskiej miejscowosci zwanej Methven. Zatrzymalismy sie w motelu The Lodge, cena za noc $125 ale warunki swietne, lazienka wielkosci mojej sypialni oczywiscie ze spa :) Pokoje urzadzone w dobrym starym country style, meble sprowadzone z Indonezji swietne gatunkowo, wogole cud miod, warunki swietne. Do najblizszego stoku narciarskiego 22 km wiec postanowilismy sie przejechac chociaz bylo juz dobrze po poludniu. Asfaltowa droga skonczyla sie po 7 km zaczela sie wspinaczka pod gore, po kilku km jakis parking a na nim kilka samochodow, jedziemy dalej, zaczyna sie naprawde kreta droga ktora wspina sie coraz wyzej, wypatrzylam kawalek plaskiego terenu gdzie chyba szykuja nastepny parking, mowie do meza ze moze lepiej zawrocmy bo robi sie coraz bardziej stromo, ale malzonek pnie sie dalej. Droga zaczyna sie robic bardzo kreta, waska i wspinamy sie dosyc stromo pod gore, w pewnym momencie zaczynaja nam buksowac kola a samochod zaczyna sie slizgac do tylu, piekne widoki przestaly mnie interesowac bo wycofanie sie tylem raczej nie wchodzi w rachube, zbyt wasko zeby zawrocic i kilkuset metrowa przepasc po prawej stronie Widze ze malzonek sie spocil, jakos poradzil sobie z wyprowadzeniem samochodu z poslizgu, ale na 2 ledwie ciagniemy bo kola co pare metrow buksuja na luznych kamieniach. Jeszcze pare metrow do przodu, lekkie rozrzerzenie drogi, zatrzymujemy sie zeby przepuscic zjezdzajacy samochod. Maz postanawia sprobowac zawrocic,, ustawij sie w poprzek drogi, podjerzdza nad sama krawedz zeby wygospodarowac jak najwiecej miejsca do cofniecia i skretu, Widok na przepasc cudowny, zapierajacy dech w piersiach, cholera moze to nie widok ale strach mi ten dech zapieral. Dzieki Bogu nikt w tym czasie nie zjezdza , nie wiem czy dalby rade sie zatrzymac... udalo sie zawrocic , zjezdzamy na dol, droga stroma i oszroniona, ze strachu i coby malzonka nie drzaznic nic sie nie odzywam dojerzdzamy do parkingu, stajemy, maz pedem do bagaznika po pifko, ja wysiadam zaciagm sie papierosem i popijam pifkiem ,,, uffff o nieszczecie latwo jak czlowiek stary i glupi cali i zdrowi ladujemy w motelu,, myk do sauny, woda goraca, drinki zimne , zyc nie umierac postanawiamy sie wybrac na Mt. Hutt nastepnym razem ale juz nie naszym samochodem ale z profesjonalistami ktorzy za niewielka oplata woza tam takich jak my :)) wrazen co niemiara, widoki piekne, powietrze krystalicznie gorskie, cudownie , oczywiscie jak zwykle nie wzielam aparatu ani lornetki :) moze nastepnym razem to tylko ciut ponad 100 km od nas :)) Mojto cos wiedzialam ze mi sie lepiej oddycha a to widac przez ten jod, dzieki skarbie, wdychaj ile wlezie Matrioszka jestem pewna ze miejsce wybralas najlepsze jakie moglas, napewno wrocisz tryskajaca energia i z innym spojrzeniem na swiat,, powodzenia :)))) CZy ktos wie co sie dzieje z Saba? Kazik a co Ty tak zamilkles? Jakies zamieszki w OZ ? jakos nikt nic nie pisze Piotr co nowego w Auckland? dzwonilam kiedys ale w ciagu dnia, wiec tylko moglam sie nagrac Szopen, ciekawie piszesz, dobrze ze tam jestes bo turysta zawsze ma inne spojrzenie na kraj w ktorym przyszlo mu urlop spedzic np niz ktos kto tam zyje i pracjue Jutro do pracki,, ostatni tydzien sama pracowalam bo Helenka byla w Oz na urlopie a corka sie rozchorowala,, w ten tydzien one beda pracowaly a ja bede udawala ze pracuje :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: ahhh the gory IP: *.akl.callplus.net.nz 13.06.04, 12:40 ciekawa strona polecam zainteresowanym :) www.globinfotour.pl/nowazelandia Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Hmm, hmm 13.06.04, 13:56 Mojito, Twoja rada zabrzmiala dwuznaczenie, postaram sie nie obrazac :-))) Asia, moze to bedzie tez Paryz (z Wroclawia sa tanie loty) Iwona-podobalo mi sie!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Jednoznacznosc kobiecego usmiechu :)))))))). IP: *.bondi.pl 13.06.04, 20:44 Matrioszko, dziekuje. Nie bylo zlej woli ani podtekstow. Chcialem zawoalowanie o uroku kobiecego usmiechu. Jezeli budzi to dwuznacznosci to nie wyszlo mi :))). Asiu, mamy podobna opinie co do zauroczenia/zauroczen. Zauroczenie jest pelne uroku :))). Jod wdycham. Slonecznie Wszystkich, mojito. Slonecznie/23C/zupa rakowa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia No nie IP: *.adsl.xtra.co.nz 14.06.04, 00:32 Mojito teraz to juz przesadziles, nie pamietam kiedy jadlam zupe rakowa,, uwielbiam, zjedz jeszcze jedna porcje za mnie prosze :))) Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: No tak, 14.06.04, 02:08 ja tu tylko na sekunde. Yvette, ta ekspolozja koloru i smaku to jest to! Bawisz sie ostroscia, to lubie:))Qrcze, i tego przyszlego cyfraka zazdroszcze:) Ostatnio sie do nich przekonalam, ale na zakup sobie jeszcze poczekam.Co sie odwlecze, to nie uciecze.Poza tym, caly czas tanieja:) Wystarczy wiec na super skaner do slajdow. No, za pare latek sie pochwale zeskanowana porzadnie kolekcja oromna mojego slajdowego dziecinstwa. Morze. Moze niekoniecznie w tym roku. A moze uda mi sie wyskoczyc na dzien, dwa? Rok temu miesiac siedzialam! A te rybki...O tych plci meskiej nie wspomne;) Kangur, cos mi sie widzi, ze to niekoniecznie o fascynacje jamniorem albo pudlem chodzi. Grunt,ze przezyles. Za jezor nie ciagne. Nie mam czasu napisac wiecej, ale sciskam Was i rozciagam kazdego z osobna, obecnych i nieobecnych. i piszcie, piszcie wszyscy, porzuccie tryb czytajacy:))) Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol krajanie 14.06.04, 02:51 kochani, wielkie dzieki za mile oceny, miod na serce ;))) dodawsz jod wdychany zamaszyscie przez Mojito, plus rybka/surowka/piffko no i od razu lepiej ;))))) Kangur, prosze, prosz, nie spodziewalam sie, milo mi ;)) ja z tzw. "Slonka" ale okolice Sienkiewicza jak najbardziej znam, swego czasu byl fajny sklep foto, taki z chemia, papierami, akcesoriami, niestety padl wraz z komuna prawie, no, troche jeszcze rzezil po, ale nie za dlugo :(((( no, kochani, popisze o skanerach pozniej, bo teraz wypad z baru - praca czeka ;)) pa, pa, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Zaglowce, zapach jodu i kobiet. IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 14.06.04, 11:09 Zdrowko absolutnie Wszystkim, slonca, jodu i zapachu kobiet/mezczyzn odpowiednio, Asienko, zupa rakowa w Sz. jest podawana na Zamku w restauracji "Na kuncu korytarza". Dobra restauracja. Z erotycznych dan maja jeszcze biusty kacze (cytat z menu). Zrozumiale, ze sie nie oparlem. Slabosc mam. Piers kacza, macerowana i moczona w vermuth`cie. Porcje niemale. Takie na oko 76/78D. Apetyczne :))))). Obie. Zupa rakowa kolorystycznie, zapachowo i smakowo igrajaca ze zmyslami. Przy nastepnej okazji dziesiec lyzek w Twoim imieniu. Jest opcja z grzankami. Iwona, bez watpienia jestes uzdolniona fotograficznie. Orgia kolorow. I prawie zapachow. Ladne to. Twoja milosc - Miedzywodzie. Pewnie takie jak pamietasz. Jeszcze przed sezonem. Tym glownym. Chociaz ludzi z lezakami, parawanikami i pojemnikami na cos widzialem. Plaza szeroka. Miejsc do nocowania duzo wszedzie. Rybke zjadlem w Dziwnowie U Violi. Morszczuk, surowka i okocim (spojrzeniu). Moja ulubiona plaza jest w Grodnie II. Prawie jak prywatna. Malo ludzi i oddaleni. Mozna robic co sie chce... Siedem i pol km za Miedzyzdrojami przed Wiselka. Zjazd do lasu na lewo. Mandarynko, jak zawadzisz o Sz. pod moja obecnosc masz gwaratowane miejsce przy barze z widokiem na Odre i Guinessa. Pogode tez zalatwie :))). Zaczely sie przygotowania do Dni Morza. Wplynely zaglowce. Jest nawet Chopin/Szopen :))). I najwiekszy rosyjski na K. Jest Tolkin i jeszcze pare. Wygladaja imponujaco. Ustawily sie kolo Ladogi i Navigatora XXI. Pojawily sie kolejki chetnych na zwiedzanie. Marynarze rozpierzchli sie po miescie w poszukiwaniu ...wrazen. Za mundurem panny sznurem? Za wczesnie aby to juz ocenic :))). Na estakadzie prowadzacej do miasta pierwszy wypadek spowodowany zagapieniem/zauroczeniem zaglowcami. Srednia stluczka. Pokaz sztucznych ogni zapowiada sie interesujaco. O zapachu kobiet... przy innej okazji. Slonecznie pozdrowionka, mojito. bez slonca/14C/zupa - przede mna. Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: Zaglowce, zapach jodu i kobiet. 14.06.04, 14:18 Dobry wieczor, dziekuje Asiu za pamiec,bardzo milo naprawde. u nas byl dlugi weekend pisalem chyba urodziny krolowej i pojechalismy tez na wycieczke.nie bylo wprawdzie takich wrazen jakie Wy mieliscie w gorach ale tez ciekawie spedzilismy czas. spalismy w zwyklym hotelu, spa nie bylo, ale pokoj bardzo przyjemny i prawie domowa atmosfera i kuchnia wysmienita.pstragi, jak juz o rybach zaczeliscie, lowione prosto ze strumienia pod domem.bylismy w Tumut, i potem w Jindabyne.niealeko kolo Cooma, mamy znajomych Polakow,emeryci. te tereny to juz naleza do Snowy Mountain i trzeba bylo cieplo sie ubrac, nawet szalik i rekawiczki byly potrzebne. bardzo podobaly mi sie zdjecia Iwona.popatrzcie ile tu ciekawych ludzi pisze i jakie talenty sie nam pokazuja.Asia twoj watek naprawde jest specjalny. pozdrawiam serdecznie Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Do Marzeny 14.06.04, 17:40 Typuje imiona Twoich slicznych coreczek: Flora, Emma, Gisela, Glenda, Gloria, Greta, Cordula, Gundula, Cora, Kyra, Maren, Nina, Pamela, Ria, Mia. Na, moze chciaz raz trafilam. Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: Do Marzeny 14.06.04, 23:44 A ja ledwo zyje. Obzarlam sie jak swinia;) Nie zmiescilam sie w zeszloroczne spodnie, wiec wyciagnelam kolejne lody z zamrazalnika. Ostatnie. Rozmrozilam i wymylam lodowke, moge isc na nowe zakupy lodowe.:)))))) Wymiekam, przy Tobie Matrioszka, tylu imion bym nie wytrzasnela. Mar_za, wybacz, ja strzelac nie bede, poczekam na gotowe... Acha, Ywette, te frezje to z cebulki. Rosna jak wciekle, ciekawe, czy zakwitna? I kiedy. Ta jedna wybujala okropnie i wyglada jak mieczyk, tylko ciensza jest. O wyjazdach na razie nie mam sily myslec, zostawiam to na pozniej. Mimo,ze walizka kusi. Jak ja przezyje do konca tygodnia, to nie wiem. Prosze, wypijcie cos na moja intencyje, moze pomoze. W srode mam egzamin, w piatek tez, a moze dwa nawet, a w weekend czeka mnie horror na lyzworolkach. Od rana do wieczora. Ide zaparzyc kawe, moze sie dobudze.I do roboty... Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: Do Marzeny 15.06.04, 06:54 odpowiedzi na moje pytanie do Szopena brak a szkoda bo to temat interesujacy;-) Mojito widze natomiast ze Ty jestes na biezaco w temacie, no powiedz Swinoujscie nigdy bym nie powiedzial, musze wiec zrobic wycieczke i sprawdzic. ile to czlowiek sie uczy czytajac to forum,niemowiac o doznaniach artystycznych co Kazik juz zauwazyl.wprawdzie to publikowanie zdjec u Asi w albumie rozchodzi sie po kosciach, ale jak wszyscy zdecyduja pokazc swoje twarze to ja tez wysle swoje zdjecie. ostatnio otrzymalem bardzo sympatyczny komlement od kogos bardz sympatycznego tu piszacego,wiec moge pokazac Wam moja spracowana twarz :-) niedawno byl konkurs imion dla Saby baby, teraz znowu zgadujemy imiona corek Marzeny. mnie ciekawi jakie ma imie Twoja corka Szopen, czy tez takie miedzynarodowe i uniwersalne czy lokalne.no i swoja droga Saba tez moglabys sie odezwac, napewno rozmiar Twojej brzoskwinki ulegl zmianie. co do ogrodnictwa to ja naleze do grupy podziwiajacej efekty.w moim mieszkaniu nie ma ani balkonu ani tarasu,okno wychodzi wprawdzie na park ale strasznie lysy ten park, drzew prawie wcale, gdzeiniegdzie krzaczek i tyle.doceniam jednak wysilek tutejszych ogrodniczek Tangerin, Tora, Pysiek, Asia, Matrioszka, Mar_za, no i oczywiscie Kazik. to tez swojego rodzaju pasja i to sie liczy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Odpowiedzi IP: 204.79.89.* 15.06.04, 07:32 Poeto, Co do najstarszej profesji swiata to tu naprawde tego pelno. Osiem lat temu tez bylo tak samo wiec nie wiem gdzie szukaliscie :))) Moja corka ma na imie Amber (jako, ze ma brazowe wlosy i ciemna karnacje bardzo do niej pasuje) a na drugie imie ma Zhang. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: salmotrutta Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.compass.net.nz 15.06.04, 07:41 ...dzien dobry wszystkim...ja sobie was tylko czytam...i przyznaje ze jest to bardzo przyjemnym zajeciem:)... Odpowiedz Link Zgłoś
mar_za Re: Tak daleko i tak blisko :) 15.06.04, 09:22 Witajcie:-) Salmotrutta ja tez od tego zaczynalam..czytalam...czytalam...a potem nie wiedziec czemu zaczelam sie tez udzielac:-) i nawet mi sie to podoba. A wlasciwie to podoba mi sie ten klub wzajemnej adoracji:-) Kochani bylam tak jak Wam kiedys wspominalam na kilkudniowym splywie kajakowym Biebrza. Wrocilam opalona (miejscami spalona) na maxa. Bylo superrrrr!!!! Kolega zrobil z 1000 zdjec wiec jak opanuje troche techniki umieszczania ich w internecie to pokaze Wam bociany, labedzie i inne polskie klimaty. Ale przy Iwony zdjeciach artystycznych wszystko wymieka. Czytalam pare komentarzy umieszczonych pod zdjeciami i nawet nie rozumiem niektorych fachowych sformulowan tam uzytych:). Gratuluje pasji. Matrioszko udalo Ci sie trafic w 50%. Mlodsza Pirania nosi imie Pamela. Jedyna znana w Polsce Pamela to Anderson i czesto na uslyszane imie mojego dziecka ludzie reaguja pytaniem: Ale nie Anderson???? I kolor nie ten i mam nadzieje cala reszta tez nie ta sama i teraz i w przyszlosci. Starsza Pirania ma na imie Sara. Tak wiec Tangerin podane na tacy:) Szopen edukacyjnie piszesz o Chinach. Z przyjemnoscia o tym poczytalam. Amber sliczne imie. Mnie sie podoba. Chociaz tylko w oryginalnych dzieciach. Taka Amber (niebieskooka blondynka)Nowak czy Kowalska juz mi nie pasowalaby. A ja mam nadzieje podtrzymywac moja opalenizne sloncem z Wladyslawowa. Ale dopiero za miesiac. Jakos najbardziej przypada mi do gustu Polwysep Helski...Mojito zamierzasz tez tamte rejony odwiedzac? Pozdrawiam cieplutko i usmiecham sie do wszystkich absolutnie (jak to Wy mawiacie):) Opieprzalam sie totalnie w robocie ostatnio i chyba dzis bede nocowac, by dotrzymac terminow i nie miec wyrzutow sumienia. Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: Tak daleko i tak blisko :) 15.06.04, 09:28 witaj Salmotrutta, bardziej skomplikowanego nicka nie moglo byc, no mozesz spokojnie konkurowac z Aiofa, wasze nicki kojarza sie z folklorem.a co to znaczy? Szopen ja wlasciwie do Ciebie na slowko. imie coreczki urocze, Amber to chyba bursztyn prawda.bede drazyl stary temat. widzisz my bylismy osiem lat temu i wygladalo,ze Chinczycy zasuwaja jak te mrowki, jak to Kazik mowi po Bozemu zyja.stara profesja byla absolutnie nie zauwazalna, przynajmniej dla nas outsiderow, moze dlatego ze jestes lokalny i wiesz gdzie szukac. Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Szopen, czym jezdzisz? 15.06.04, 10:03 Srebrnym BMW....?(;-) A Mojito, co ty wynajales? Chyba nie BMW wlasnie, ktore w Polsce ma ogromne "wziecie" u bandziorow/gangsterow....? Ponizej artykul z prasy niekoniecznie najwyzszych lotow, ale jednak informacyjnej... "Na trwającym właśnie w Pekinie salonie samochodowym Auto China 2004 producenci pokazują więcej, niż gdziekolwiek i kiedykolwiek. Rolls-royce, aston martin, maybach, lamborghini. To nie są nazwy, które normalnie kojarzymy z komunistycznymi Chinami. A to błąd nasz. To są marki samochodów, które Chińczycy - sobie kupują. - Na naszym salonie są wszyscy - mówi Michael Dunne z firmy konsultingowej Automotive Resources Asia. Wszyscy, to znaczy 100 producentów i łącznie ponad 600 pojazdów. I to jakich. Autka "zwyczajne" stoją, a obok nich maybach M62 i lamborghini murcielago i gallardo. Chiny są trzecim motoryzacyjnym rynkiem świata, po Stanach Zjednoczonych i Japonii. Inwestują tu wszyscy. - Wierzymy, że Chiny staną się najprężniejszym rynkiem dla samochodów luksusowych - mówi Akio Toyoda z Toyoty, po decyzji o wprowadzeniu lexusa. General Motors wprowadzi do sprzedaży aż 20 modeli w ciągu trzech lat. A Niemcy? Z fabryki w Shenyang wyjeżdżają BMW serii 3 i 5. - Dlaczego Chińczycy kupują tylko białe i srebrne BMW? - zachodzi w głowę Hans-JŸrgen Preissler, jeden z bossów BMW. To proste, panie Preissler. Bo kto w Europie kupuje czarne BMW? Przecież nie plantatorzy ryżu." Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Meldunek loteryjny 15.06.04, 10:08 Przepraszam za znaczace opoznienie w informowaniu. Ale gwarantuje, ze gdybysmy trafili cos wiekszego, meldowalabym natychmiast :-) Tym razem.... nic nie trafilismy :-( Ale pula caly czas idzie w gore. Jest juz 38 baniek zielonych do wziecia w srodowym losowaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Witam Salmotruda IP: *.akl.callplus.net.nz 15.06.04, 10:25 widze ze tez z NZ piszesz, napisz gdzie mieszkasz i jak dlugo tu jestes, jestem przekonana ze wszyscy chetnie poczytaja o Twoich losach, nie daj sie prosic :)) Dzisiaj siedze w domku, dopadla mnie lekka grypka wiec postanowialam jakies zdjecia z NZ opublikowac, niestety okazalo sie ze musze czekac 48 godzin zeby moc to zrobic,, wiec moze w weekend me sie uda Szopen, Amber to sliczne imie :)) Kazik fajnie ze sie odezwales, to ze nie miales az takich przezyc jak ja w ostatni weekend to i lepiej, ja sie ciesze ze nasza wyprawa skonczyla sie tak jak sie skonczyla bo moglo byc duzo gorzej, no ale jak to mowia to co nas nie zabija to czegos nas uczy, napewno wiecej nie bedziemy sie pchali w gory samochodem z napedem na dwa kola Mojito rakowa z grzankami poprosze :) Ciekawe kiedy sie nasz Meteor odezwie :) tez cos ostatnio nas zaniedbuje,, Pozdrawiam wszystkich cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Przepraszam ze przekrecenie nicka Salmotrutta :) IP: *.akl.callplus.net.nz 15.06.04, 10:27 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa MASKOT w Sydney IP: 168.224.1.* 15.06.04, 10:57 witam i pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie,tych co czytaja i tych co pisza tych na morzu i na ladzie tych co na wakacjach i tych w pracy w domu,gdziekolwiek indziej.... dzieki Mojito za detreminacje i wiernosc ;-) i ze pomimo wakacji i zauroczen znajdujesz chwilke aby zajrzec do znajomych, Dni Morza....hmmm w mojej pamieci to duuuuuuzo Bosmana w glowie ;-) Asia widac do formy i zdrowia wrocila,modlitwy zatem wysluchane! mam pytanko do rezydentow miasta Sydeny,czy dzielnica MASKOT jest to mozlwie miejsce do mieszkania ladne? brzydkie? niebezpieczne? takie sobie? mozna bylo by prosic naszych Aussich o krotka opinie, dzieki z gory raz jeszcze pozdrawiam ifa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: salmotrutta Re: Witam Salmotruda IP: 203.97.104.* 15.06.04, 11:22 Gość portalu: Asia napisał(a): > widze ze tez z NZ piszesz, napisz gdzie mieszkasz i jak dlugo tu jestes, jestem > przekonana ze wszyscy chetnie poczytaja o Twoich losach, nie daj sie prosic :)) > > ...widac nie da sie pod glazem narzutowym ukryc i musze sie troszeczke przedstawic;)...co oznacza moj nick juz obwiescilem;)...pochodzi do mojego hobby...hobby owe uprawiam najczesciej w poludniowej czesci Poludniowej Wyspy Kraju Dlugiej Bialej Chmury...i tam sie "przynaleze";)...chociaz prowadze dosc wedrowny tryb zycia...NZ podziwiam juz od ponad 20 lat, chociaz w dalszym ciagu nie zdecydowalem sie czy mi sie ten kraj naprawde podoba;)...moze po nastepnych 20 bede wiedzial?;)))...a znalazlem sie tutaj...hm, chyba przypadkiem;)...i troche ten przypadek juz trwa;)))... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Smierc chomika :((((. IP: *.bondi.pl 15.06.04, 10:54 Eh, ta ulotnosc zycia, w zeszlym tygodniu spotkalem zaplakana corke moich przyjaciol Karoline. Chomik zmarl. Chrupek. Ogolna niewydolnosc. Jeszcze niepochowany. Wyrazilem kondolencje. Spotkalem przelotnie Chrupka rok temu. Pojechalismy natychmiast do cukierni aby utopic zal w lodach. Okazja smutna a wiec podwojna polewa czekoladowa. Wysluchalem requiem. Chrupek byl kochany. Mial same zalety. Umarl bezpotomnie. Intelektualista byl i ten tego rzeczy nie byly mu w chomiczej glowie. Zapytalem nieopatrzenie o przyszlosc. Dziewczynka rozszlochala sie. Zamowilem czekoladowy milk shake. Z truskawkami. Lzy troche obeschly. Pogrzeb zostal wyznaczony na pozne popoludnie. Kolezanki zawiadomione. Juz wszystkie placza. Zostalem zaproszony. Przypomnialem sobie o zapomnianych wszesniej imieninach mojej nieistniejacej ciotki Kunegundy. Imie zrobilo na Karolinie wrazenie. Odetchnalem lekko z ulga. Lzy kobiece mnie oslabiaja. Byl klimat aby poruszyc przyszlosc. Umowilismy sie na poniedzialek po pogrzebie i zalobie na spojrzenie w oczy przyszlosci. Juz bez swinki morskiej i chomika. Cos weselszego i mniej intelektualnego. Cos jak motyle. Nauczylem sie nowego dla mnie slowa - Koszatniczka. Nie lubilem ani imienia ani wlascicielki. Szynszyla przykula nasze spojrzenie. Nawet sympatyczna. Moglo byc gorzej. Tchorzofretka jest dwa razy drozsza. Jestem juz ojcem chrzestnym jednej - Chicki. Ladne zwierzatko. Ruchliwe. Nietanie. Szynszyla wiec. Okazalo sie, ze szynszyla musi miec odpowiednia klatke. Wysoka. Skacze wysoko. Ta po chomiku sie nie nadaje. Chomik byl nieruchawy. Cholera, klatka dwa razy drozsza niz mieszkaniec. Zaczalem nie lubic Pani w sklepie. Ciagle wilgotne oczy Karoliny patrzyly na mnie z uwaga i czyms takim... Cholera, wola boska i skrzypce. Cholernie drogi kraj. Szynszyl on. Przystojny. Widac w nim budzaca sie meskosc. Jechal na przednim siedzeniu. Na reczniku i bez pasow. W piatek jestem umowiony na spotkanie w sprawie nadania imienia. Chyba przy lodach. Karolina, trzy kolezanki i ja (portfel). Macie jakies sugestie? Salmotrutta, czesc. Ja kiedys bylem ichtiolog. Ja wiem kto Ty jestes. Szopen, Amber sliczne. W Stanach zachwyt wzbudza ta wlasnie bizuteria ze srebrem. W Miedzyzdrojach jest hotel Amber. Mandarynka, trzyma kciuki. I wieczorami pije. Rum lub tequile. Kazik, siemanko. Marzena, imiona bardzo ladne. Pamela A. usunela juz te zwracajace glownie uwage implanty. Chce zmienic image. Obawiam sie, ze za pozno. Hel lubie. Jak juz bedziesz tam daj znac. Nie wiem gdzie bede. Nie mam planow dluzszych niz tygodniowych. Kto wie... Jezeli dotre zapraszam na kawe/co pijesz do Maszoperii w Helu. Poeto, czy w Chinach czy gdzie indziej profesja kwitnie i ma sie dobrze. W kraju najlepsze sektory gospodarki do inwestycji to apteki, stacje benzynowe i te agencyjno/towarzyskie. Wizualnie reklamy tych ostatnich sa wszedzie widoczne w Swinoujsciu. Reklama osiagnela nawet pewne niebezpiecznie ekonomiczne obietnice. Zwrot pieniedzy w przypadku braku satysfakcji. Pojecia nie mam jak to mozna jednoznacznie okreslic. Chyba mala lokalna izba arbitrazowa powinna zaczac dzialac :))). Import ze wschodu i poludnia obniza ceny i nakreca koniunkture. Zaglowce odplynely. Marynarze tez. Zostawili serca nadlamane. Ide zjesc cos sniadaniowo, pozdrowionka, mojito. slonecznie dzisiaj/wczoraj kalafiorowa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: salmotrutta Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: 203.97.104.* 15.06.04, 11:17 ...az tak skomplikowany chyba nie jest?...a oznacza rybe...a konkretniej pstraga;)... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: 204.79.89.* 15.06.04, 12:10 Pochwale sie ze tez wiedzialem co ten nick oznacza zanim doczytalem do wyjasnienia. Tez lowie ryby. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: salmotrutta Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: 203.97.104.* 15.06.04, 12:12 ...a jak w Chinach z pstragami?...sa?... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.akl.callplus.net.nz 15.06.04, 12:21 Salmotrutta, Dunedin czy nizej? swoja droga tutejsze pstagi pyszne, czasem dostaje :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: salmotrutta Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: 203.97.104.* 15.06.04, 12:31 ...okolice Dunedin...a pstragi...dlaczego dostajesz zamiast zlowic?;)... Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Tak daleko i tak blisko :) 15.06.04, 16:59 a ja nie wiedzialam ;)))) sadzilam, ze to jakas mieszanka nazwowa pochodna od dwoch ryb ;)) no, ale ja ichtiolog nie jestem ;))) za to Dunedin kojarzy mi sie z Dunedanami, czyli Wladca pierscieni ;))) tu na antypodach to same takie reminiscencje, a to Buckland (ulica w Sydney) a to inne takie... ze nie wspomne Hugona (Elrond) na zakupach ;))) no, jeszcze ci powiem salmotrutta, ze Gunther to sie dopiero ucieszy!!!! tez zapalony rybiarz/wedkarz ;)))) caluski, ide umiescic nowa fotke ;))) Asiu, tez sie zalogowalas?? bo te 48 godzin brzmi mi znajomo ;))) pa, pa, Ariss Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Tak daleko i tak blisko :) 15.06.04, 17:05 no, no i nowa stronka, Ifa, Mascott to dzielnica calkiem rzut beretem od lotniska, domki, domki, domki, wlasciwie to nothing special, sympatycznie.... ale wciaz eastern suburb, wiec raczej bez rozmachu ;))) ja bym ci proponowala okolice Cooge, albo Randwick, no, a jak masz duzo kaski, no to tylko Pittwater ;))) miodzio.... Mojito - moze Filemon?? albo Sirius (Karolina powinna wiedziec skad to ;)))) w bloku moich rodzicow jest jamnik Wiktor - zacne imie nie tylko dla jamnikow ;))) siemanko ;) Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa tak blisko,tak daleko,tak drogo ;-) IP: 168.224.1.* 15.06.04, 18:11 dzieki Iwonka za info nie nie mam niestety duzo kaski,szukam apartamentu tak do 400 tys AUD, najlepiej w takim miejscu aby sie za 2 lata szybko sprzedal, znalezlismy za 350K 120mkw a Mascott wlasnie,metrarz calkiem calkiem... mam nadzieje kupic jeszcze w tym roku,bo juz mam dosc placenia co miesiac czynszu bezpowrotnie,utopiona kasa... dzieki wielkie raz jeszcze pozdrawiam z cieplego dzis Dublinka zaraz po pracy,lece na gym,trzeba kondycje poprawic przed wyprawa w daleki swiat ;-) pa ifa Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Psiejsko-czarodziejsko:) 15.06.04, 22:47 Niebo chmurzy sie na szaro Nos na kwinte ci opada krople deszczu nieproszone leca prosto w nos Chcesz sie martwic, nie rob tego, no bo na to jest najlepsza, nasza wlasna, juz sprawdzona Pankracowa rada Psiejsko czarodziejsko zaczaruj swiat dokola psiejsko czarodziejsko usmiechnij sie do siebie psiejsko czarodziejsko zrob krok i beda czary i nie martw sie, usmiechnij sie, nie jestes przeciez sam... Dostalam dzis mailem przesylke, zawierajaca trzy piosenki z Piatku z Pankracym. Nie wiem, czy to lubiliscie, ale ja tak. Na swoje usprawiedliwienie dodam, ze to bylo 22 lata temu:) O, a teraz leci "kto dogoni psa":))) Ale mam ubaw:))))) Jak ktos chce, to przesle. Tak sie we mnie wspomnienia obudzily. A poza tym, to moje zycie przypomina nowele brazylijska;) Poznalam kiedys w knajpie przy barze takiego dzieciaka, zamienilam pare zdan i teraz mam:( Kolezanka dala mu nr telefonu (nawiasem mowiac dostala opier...)i on teraz dobija sie do mojej komorki. Nie, no dziecie jest przystojne, inteligentne, ale jednak to tylko dziecie, a ja az tak zboczona nie jestem. On ma tylko 20 lat. I nic do niego nie dociera. Jak mowilam, ze wyjezdzam do Austalii, to on chce studia rzucic i jechac ze mna. Do Chin tez:( O Japonii nie wspomne. Cholera. Rok temu przyczepil sie maturzysta:( No, qrcze, czy ja az tak dziecinnie wygladam? no jasna cholera!!! Ja mam teraz ciezki egzaminowy okres, nie mam czasu, ani tym bardziej ochoty, na brazylijskie romansidla. Nie znosze tez zabawy uczuciami innych! Prosze, tlumacze, wale prosto z mostu, a tu nic nie dociera. A moze to maniak jakis? Szynszyle.Hmm:))) Siostrzyca mnie namawia, ale chyba nie skorzystam, bo i tak wyjezdzam. Nawet imie juz dla niej mamy: Szynka. Ilekroc przechodzimy kolo sklepu zoologicznego, wstepujemy i wgapiamy sie. Mojito, ladnie to tak, podrywac niewinne lolitki na lody w polewie czekoladowej?:))))) Mar_za, dzieki za tace:) Fajne sa. Te imiona. I Pamela nie kojarzy mi sie tylko z Anderson. Ewa Bem tez tak nazwala swoja core. Zdrabniasz je jakos? Tzn. imiona. Amber tez mi sie podoba. Chociaz Zhang fajniejsze. Do swojego tez sie juz przyzwyczailam, ale jak dzieciaki w przedszkolu je przekrecaly, to do smiechu mi nie bylo. Gdym byla chlopcem, to nazywalabym sie Tymoteusz, hehe Ifa, te 120 metrow brzmi jak z bajki:) Tylko kto to bedzie sprzatal, co;) Ale niestety, wynajmowanie chaty, to topienie kasy, bezsensowne nawiasem mowiac. Poeto, co Ty tak z tymi panienkami? Panienki i panienki;) Witaj Salmontrutta, ja slyszalam o salmon albo trout, ewentualnie o salmon trout. Salmontrutta z wloska mi brzmi:) I trzymajcie kciuki, jutro egzamin! I zegnam sie na melodie psiejsko- czarodziejsko... Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: Psiejsko-czarodziejsko:) 15.06.04, 22:52 A jesli chodzi o morze, to ja zawsze w okolicach Mierzei Wislanej. Ale nie Krynica, bo nie lubie. Albo Helu, czyt. Wladyslawowo. Qrcze, na sam Hel nie dotarlam:( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Pstragi IP: *.akl.callplus.net.nz 15.06.04, 22:56 Wiesz Salmotrutta chetnie bym sobie polowila ale ze mnie taki wedkarz jak nie przymierzajac z ....... pare razy lawilam z lodki i bardzo mi sie podobalo, godziny mijaly jak minuty a kazda rybka naprawde mnie cieszyla.. ale niestety przygotowania wedkarskiego nie mam zadnego ani nikogo kto by mnie nauczyl, a juz jezeli chodzi o lowienie pstragow to zawsze mi sie wydaje ze przy moich 150 cm to bym sie cala zaplatala w ta fruwajaca zylke Ponoc wszystkiego mozna sie nauczyc w co wierze zreszta ale trzeba miec nauczyciela ,, kto wie moze z czasem sie rozejrze za jakims bo tutejsze pstragi mi smakuja wyjatkowo, kiedy pierwszy raz jadlam mialam wrazenie ze to najlepsza ryba jaka kiedykolwiek probowalam, no moze jeszcze swieza snapper moglaby konkurowac, najgorsze jest to ze tu przy takiej ilosci wod roznych wybor ryb w sklepach jest zaden, wiec dobrze miec znajomego rybaka :)) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Scallops 16.06.04, 01:12 Wybor ryb zaden? W supermarketach zgoda, ale sa przeciez sklepy specjalistyczne gdzie od nadmiaru owocow morza boli glowa. Ja niedawno odkrylem scallops, czyli pokrojony w kosteczke miesien laczacy dwie czesci muszli, ktora wyglada jak logo shella. Rewelacja!!! Dusze z warzywami i zachwycam sie. ===================== mordor.mds.pl/peter Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: salmotrutta Re: Scallops IP: *.compass.net.nz 16.06.04, 01:17 peter2715626 napisał: > Wybor ryb zaden? > > W supermarketach zgoda, ale sa przeciez sklepy specjalistyczne gdzie od > nadmiaru owocow morza boli glowa. Ja niedawno odkrylem scallops, czyli > pokrojony w kosteczke miesien laczacy dwie czesci muszli, ktora wyglada jak > logo shella. Rewelacja!!! Dusze z warzywami i zachwycam sie. > ...sprobuj w maselku z czosnkiem...wspaniale sa...no i oczywiscie ostrygi z Bluff...tak jak pan bog je stworzyl czyli au naturel...sezon jeszcze trwa... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: salmotrutta Re: Pstragi IP: *.compass.net.nz 16.06.04, 01:15 ...ja sam nie przepadam za wedkowaniem z lodki...wole przez skaly i chaszcze;)...im wiecej tym przyjemniej;)...ale przygotowanie nie jest do tego potrzebne...przyjemnosc jest rownie wielka niezaleznie od stopnia zaawansowania...bo to chyba jedyny sport w ktorym nie musimy wspolzawodniczyc z nikim innym...sam pstragi jadam rzadko, wiekszosc wypuszczam...wole "blue cod";)))...wzglednie barramundi, szkoda ze ich tu nie ma... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: salmotrutta Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.compass.net.nz 16.06.04, 01:10 yvona73pol napisała: > a ja nie wiedzialam ;)))) sadzilam, ze to jakas mieszanka nazwowa pochodna od > dwoch ryb ;)) > no, ale ja ichtiolog nie jestem ;))) > za to Dunedin kojarzy mi sie z Dunedanami, czyli Wladca pierscieni ;))) ...ichtiologicznie masz poniekad racje...nazwa ta okresla co najmniej trzy podgatunki pstraga...ale nie chcialem by nick byl zbyt dlugi;)...a co do Dunedin , to celtycka nazwa Edynburga...oznacza "Wzgorze Odyna"...wzgroze Odyna na Antypodach...oj nie mieli pionierzy wyobrazni;)))... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.akl.callplus.net.nz 16.06.04, 02:25 Piotr nie mowie ze wogole nie ma slkepow rybnych, ale tak naprawde to w Warszawie czesto byl wiekszy wybor ryb niz tutaj, a mieszkajac kiedys w Australii we Freementle mialam okazje zaopatrywac sie w sklepie ktory dech w piersiach zapieral i mozna bylo zawrotu glowy od roznorodnosci dostac, ja osobiscie uwazam ze sklepy rybne w NZ sa ubogie a ryby drogie i pewnie ceana pociaga za soba wybor w tychze sklepach bo tak naprawde w sumie niewiele ludzi sie w tychze sklepach zaopatruje. Ale to oczywiscie moje subiektywne odczucie :) Tak naprawde to mnie by pewnie targ rybny ucieszyl ktorych tu niestety nie ma bo wszystko jest obwarowane przepiasmi, nakazami, i zakazami. Nie wiem czy widziales kilka tygodni temu pokazywali w TV jaks kobietke ktora iles tam czasu miala ozdobne karpie (albo jakies inne rybki) w swoim basenie, kazali je uspic coby sie nie przedostaly do wod. :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: 204.79.89.* 16.06.04, 03:57 Tu u mnie niestety pstragow nie ma, nawet w sklepie. Tropiki i wielkie miasto, zageszczenie ludzi, dziczy brak. Na miejscu to lowie ryby glownie w parku, tutaj w kazym prawie parku jest jezioro i jest kawalek gdzie mozna lowic za drobna oplata. Nie lowi sie wielkich ryb ale nie o to chodzi. Moje ulubione wedkowanie to w czasie wakacji w Tajlandi czy innych cieplych krajach, na morzu z lodki. Wszedzie za niewielkie pieniadze mozna wynajac lodke rybaka i po morzu pojezdzic. Lapia sie glownie barrakudy, jack fish i rozmaite tunczyki. Taka rybe bierze sie ze soba wieczorem do restauracji i tam ja przyzadzaja wg. zamowienia. Pycha. Zawsze miejsce wakacji wybieram tak by mozna bylo zarowno nurkowac jak i lowic ryby. To, ze w NZ czy Oz sa bardzo duze restrykcje co do introdukcji ryb czy innych stworzen z innych krajow to dosc zrozumiale, tamtajsza fauna i flora wyksztalcila w dosc duzym odosobnieniu i nie za dobrze znosi przybyszow. Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: Tak daleko i tak blisko :) 16.06.04, 04:55 Dzien dobry wszystkim, no nareszcie wiecej panow tu przybylo do rozmowy.witam Salmotrutta. na temat lowienia ryb to naprawde przyjemnosc to bedzie mial Gunther jak wroci z urlopu.on tu chociaz niedlugo w Australii, ale zupelnie dobrze sie orientuje co i gdzie lowic.u nas sa dwa rodzaje pstragow slodko i slono wodne. te slodkowodne mozna tez lowic w lokalnych hodowlanych stawach ale to juz nie tka przyjemnosc jak na dziko. ja to tylko po amatorsku lowie, ale uwazam ze to bardzo relaksujacy sporti hobby. Ifa, spytalas o Mascot.Iwona ma racje to wschodnie dzielnice nie bardzo popularne, ale lepsze niz zachodnie. ja mieszkam w Western ale na to mnie bylo stac i nie narzekam.Mascot bedziesz miala halas samolotow nad glowa i problem ze sprzedaza z tego samego powodu. niby sa plany zeby przeniesc lotnisko, ale to szybko nie nastapi.nie jest to najpiekniejsza dzielnica, nie ma nawet jednego ladnego punktu.radzilbym szukac dalej. jesli szukasz w granicach $400tys, szukaj raczej w North czesci Sydney, sa tam ladne zielone dzielnice, wszedzie blisko. nad zatoka i nad oceanem oczywiscie bedzie drozej, ale polnocne dzielnice jeszcze cos mozesz znalesc w Twoich granicach.natomiast jsli chodzi o bezpieczenstwo to najlepiej powie Ci Pysiek, bo ona obeznana w temacie, ale tez chyba na urlopie to nie wiem.tez dobrze spojrzec na dystans do pracy, bo Sydney jest ogromne i czas dojazdu jest wazny w kwestii rozwazania zakupu mieszkania. jesli masz juz adres pracy patrz tez pod tym katem zebys nie musiala pol dnia dojezdzac z pracy i do pracy. 30 min to uwazam jest rozsadny dystans. pozdrawiam Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yvona Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.rivrw2.nsw.optusnet.com.au 16.06.04, 05:29 Ifa, sluchaj dobrych rad, Kazik racje ma - najwazniejsze - to dojazd... jesli daleko, to obowiazkowo samochod, a nawet dwa, bo nie sadze, byscie jezdzili wszedzie razem ;))) podstawowa rada - jak sie ma lokum do sieci tzw. tutejszego metra, czyli linii pociagow podmiejskich - a to dlatego, ze nawet z samochodem wiekszosc ludzi dojezdza do najblizszej stacji i dalej po torach ;))) jako ze miejsca parkingowe w city sa koszmarnie drogie, no chyba ze firmowe, ale to rarytasy; jesli chodzi o lokalizacje i nieruchomosci to faktycznie, popytaj Pyska, ale ona teraz sie wakacjuje, wiec za szybko sie nie odezwie ;))))) ja ze szczerego serca odradzam Redfern, wszyscy wiedza dlaczego ;)))) Salmo - no, no, jednak moje skojarzenia slusznie, bo jezyk Tolkienowski to w wiekszosci celtyckie zapozyczenia.... Wzgorze Odyna - ladnie, sadze, ze to tzw. mal du pays, czyli stary dobry homesick sie odezwal, a moze jednak nie, moze to po prostu ten stary europocentryzm, egoizm i krotkowzrocznosc "bialej rasy panow" ktory niestety nadal zywy wszedzie, gdziekolwiek sie "cywilizowani" pojawia......nic nie zrozumieli i nie zrozumieja nigdy ci, ktorzy takie klasyfikacje (najlatwiejsze zreszta podejscie) uprawiaja... no i zenujace, i czasami by sie chcialo w mysia dziure zaszyc, jak sie slyszy - w czasach obecnych zwlaszcza - rozne takie "kwiatki".... a propos kwiatkow, pozdrowionka dla frezji, Tange ;)))) i dla wszystkich forumowiczow, ja znow w biegu sie szykuje i podazam poza obreb mojego spokojnego domostwa ;))) papa, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Wiatr od morza. IP: *.w3cache.pl / *.pl 16.06.04, 10:39 Sloneczka Wszystkim, i latynowskich nocy. W czwartki na Ladodze Latina Salsa. Dla Pan jedyny wymog to cos czarnego lub czerwonego/bordowego na sobie. Moze byc poczatkowo niewidoczne. Wchodza na slowo honoru. Maniana wiec. Asienko, grzanki zanotowalem. Niech sie tylko rakowa zupa znowu pokaze. Tizedik, w poprzednie lata kulalem sie faktycznie niemieckimi. Tymi ze zla opinia. Glownie ciemnymi piatkami. Wyjatkiem byla blekitna siodemka. W tym roku radykalna zmiana. Szwedzki eksport. Jasny. I diesel. Zarlocznosc benzynowa poprzednich zaczynala mi przeszkadzac finansowo. O finansach mowiac - widzisz co sie z kumulacja dzieje w kraju? Moze maly los krajowy? Poszukam sierotki i nam wylosuje :))). Mandarynko, co Ci przeszkadza wakacyjnie Dwudziestolatek? Daj mu czesc wakacji i przyjrzyj sie dokladniej :)))). Nabokov/Polanski to nie moje klimaty. Tak daleko nie wybiegam w przyszlosc. Jest pewna granica (dolna) :)))). Iwona, dzieki za sugestie. Trzecia czesc Garncarza obejrzelismy razem. Szynszyla/l wprowadzi sie w czwartek. Razem z klatka jego zakret mac. Na czolo imion wyszedl Chico. Ma moje poparcie. Oficjalnosc w piatek. Ryby, ryby, ryby... Sa kochane. Scallops tez lubie. Ale pstragi lepiej. Snapper (chyba dorada) rownie dobry. Glownie z grilla z cytryna. W "Na kuncu korytarza" maja sole pieczona z serem i szpinakiem. Wow! Pstragi jedzone w zeszlym roku w Bieszczadach snia mi sie erotycznie. Z ostrygami uwazam. Mam klopoty nawet bez nich :))). Jade na basen utopic kalarie, mojito. Slonecznie/18C/troche wieje/wczoraj krupnik. Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: Wiatr ... 16.06.04, 16:43 A ten wieje i wieje od ranca samego. Mojito, no sa granice, (dolne), 8 i pol roku w dol to lekka przesada. Na nuczycielke sie nie nadaje. No, sorry...No, moze jak podrosnie ze cztery lata... I zlosliwa ani nic w tym stylu nie jestem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Wieczorne wianie... IP: *.bondi.pl 16.06.04, 17:47 Yo, Mandarynko, gdzie sie on ma czegos nauczyc jezeli bedziecie mialy wszystkie takie niepedagogiczne podejscie :))). Moze juz cos umie? A moze szybko sie uczy? Ta dzisiejsza mlodziez... Pozwol mu chociaz ksiazki niesc na uczelnie :))). Twoje imie w miare popularne. Jestes czwarta moja znajoma noszaca je wlasnie. Kciuki trzymam i wieczorem ten tego... mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: Wieczorne wianie...i Reisefieber 16.06.04, 20:17 Moskwa-Berlin-Poznan-Wroclaw-Paryz i nazad Co do imion to wiem jaki to bol wymyslec odpowiednie, moi rodzice przewidzieli jeno Grzegorza, bezalternatywnie. I klops. W ksiazeczce zdrowia ze szpitala mam wpisane obok nazwiska: corka. Po czym nastapila ogolnorodzinna klotnia, i jak juz nikt nie mial sily dalej sie upierac ktos podrzucil moje obecne. Ze zgroza dowiedzialam sie o moim bezimiennym istnieniu. Moje dzieci milay imiona obmyslone jak ich jeszcze nie bylo. No, w ogole nie bylo. Na razie wydaja sie zadowolone. Gdyby mieszkaly w Polsce musialy by sie czesto tlumaczyc z pomyslowosci rodzicow. No, to jutro fruuuuuuuuu. PS. Kto jest znawca Paryza? Chcialabym jakas tajemnica zazyc z banki przyjaciolke, ktora tam juz dosc dlugo mieszka. Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Re: Wieczorne wianie...i Reisefieber 17.06.04, 02:43 Grob Jima Morrisona na Pere Lachaise? Chopin tez niedaleko spoczywa. A moze w pelni zautomatyzowany pociag metra, gdzie mozna sobie siedziec na samym przedzie, bo nie ma maszynisty? ===================== mordor.mds.pl/peter Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: Wieczorne wianie...i Reisefieber 17.06.04, 04:38 cmentarz Peter to jeden z punktow na tak zwanej trasie kazdego turysty, chyba Matrioszka bys nie zaskoczyla kolezanki.jesli jedziesz teraz do Paryza to okolo Sw. Jana zaczynaja sie w Paryzu Fete de Musique darmowe muzyczne koncerty na terenie calego Paryza. trzeba tylko sprawdzicx gdzie kto i co gra.tez kolo 24 czerwca, najdluzszy dzien w roku, jest Middsummer Fireworks pokaz ktory warto zobaczyc light and music ze specjalnymi efektami. ja bylam z moja"Pania" dwa lata temu i mialem okazje podziwiac inne cudo Paris Plage(Paris Beach). 21 lipiec do 20 sierpnia nad brzegiem Sekwany zrobiony projekt plazy kompletnie z piaskiem, palmami i paraslami.masz wrazenie ze jestes w St. Tropez, ale tylko wrazenie :-) plaza jest pomiedzy Pont Neuf i Hotel de Ville. no i juz teraz chyba sie zaczal Paris Chopin festival Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny i do Tangerine 17.06.04, 04:47 jeszcze slowo o dziewczynkach Tangerine.albo mi sie zdaje ale nie, ostatnio jestes ostatnio troche cierpka dla plci meskiej. mnie zarzucasz ze tylko o dziewczynkach pisze, Mojito ze intersuje sie malolatami. meskie spojrzenie na te sprawy jest troche inne tak ogolnie mowiac. fakt ze pisze o tym czy pytam nie swiadczy ze jestem zboczony albo pedofil albo sexmaniak albo wpisz sobie odpowiednio. kiedy bylem w paryzu te wspomniane dwa lata temu powiem ci szczerze ze odwiedzilem wszystkie te strefy zakazane z ciekawosci.pewnie nie uwierzysz ale nie zalezy mi na tym Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: i do Tangerine 17.06.04, 07:38 ALe ranek:) Nie spalam ani sekundy, bo kulam do egzaminu, pobilam dwa sloiki w drobny mak, bo mi z rak wszystko leci, postanowilam sobie przed wyjsciem zafundowac rozrywke forumowa przy kawie, a tu masz... Poeto, Poeto... Zdaje Ci sie. Jesli juz jestem cieta ostatnio, to raczej na babski rod, bo mi dokopal odrobine delikatnie mowiac. Nie lubie generalizowania, wiec nie pakuje wszystkich ludzi do jednego worka. Bo fakt, ze jeden facet jest pedofilem nie znaczy, ze wszyscy sa. Mam nadzieje, ze chociaz Mojito nie pomyslal, ze go na serio od amatorow lolitek wyzywam. No, cholera, nie to bylo moja intencja. Wiem, ze jestem zlosliwa i ironiczna, sorry, nie mialam zamiaru nikogo urazic. To bylo z przymruzeniem oka, Poeto drogi. A nawet gdyby tak rzeczywiscie bylo, tzn bylbys maniakiem jakims tam, to ja nie mam nic do rzeczy. Maniakiem to raczej ja swoja droga jestem, ale jakim i dlaczego, to juz temat na innego posta. Jesli chodzi o strefy zakazane, to odwiedzilam takie w Pradze. Moze nie z ciekawosci, ale to dluga historia. a na temat prostytucji mam bardzo ugruntowane zdanie i nie sadze aby cos sie pod tym wzgledem zmienilo. Ale od osadzania jestem daleka! Moja kolezanka, kiedys przyjaciolka z liceum, jest panienka do towarzystwa, teraz wielce szanowana escort girl. No i jest, i tyle. TO jej sprawa, jej zycie, mi nic do tego. I ona wie, ze ja nie bede wchodzic w jej zycie z butami, ba, ja nawet nic nie mowie na temat jej wybooriw zyciowych! Nie wiem, czy wyrazam sie jasno, bo jestem padnieta i ten cholerny egzamin przede mna, mam nadzieje, ze znowu nie urazilam nikogo. Jakos poczucie humoru mi dzis klaplo. Ps. Mojito, z 20-latkiem, to nie chodzi o te sprawy, tylko tak ogolnie zyciowo. W tym wieku chlopak jeszcze dzieckiem jest, zazwyczaj. On jest. No i najwazniejsza rzecz, nie jestem w nim zakochana, wiec nie ma o czym gadac. Moze i szkoda. next time:) No pedze, bo sie spoznie. Zyczcie mi good luck, mimo wszystko. :)))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: i do Tangerine 17.06.04, 07:48 cos Ty mandarynka nie gniewam sie wcale, tak mi jakos sie wydalo ale moze to przesilenie egzaminacyjne u Ciebie. jestes sympatyczna dziewczyna dlatego tez zdziwilo mnie troche takie kwasne podejscie do tematu, nie podejrzewam cie o zadne zlosliwosci szczerze zycze wiec Ci good luck podwojnie albo i potrojnie Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: i do Tangerine 17.06.04, 07:51 Poeto, pogadamy pozniej, ja naprawde musze juz spadac!!! :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kangur Tak daleko i tak drogo(ifa) IP: *.bpb.bigpond.com 17.06.04, 12:25 Witam znow wszystkich bywalcow,przepraszam,ze dlugo mnie nie bylo,troche bylem zajety,a troche nie bardzo chcialem sie wypisywac,obiecalem kiedys niechcacy,ze sie podziele wspomnieniami z pobytu w PL,a szczegolnie w Sz.Zostawiam to miasto dla mojita,to jego rewiry,ja tam tylko goscinnie.Nie wiem gdzie konczy sie zauroczenie,a zaczyna sie cos co z wielu powodow powinno byc dla mnie owocem zakazanym,niemniej Szczecin jest cudowny,wawa odpada w przedbiegach, Asiu,Ursynow odwiedzilem,bylo mroznie i sniegowo,pieknie ale z checia wrocilem do Sz.Moze jak bede w stanie wskazujacym to sie kiedys wypisze albo jak mnie ktos niezle podpusci lub sprowokuje. Chcialbym natomiast kilka slow do ify bo w ostatnim czasie zostal poruszony temat kupna czegos w Sydney,jestem dosc zorientowany w problemie i dlatego pare faktow mnie nieco zastanowilo slyszac,ze zamierzasz kupic takie czy inne lokum w S.z mysla o sprzedazy po ok.2 latach.I tutaj jest problem gdyz tego typu inwestycje z kilkunastu powodow nie moga byc korzystnie rozwiazane w tak krotkim czasie.Obecnie rynek jest troche wolny,ceny szczegolnie w S.byly i wciaz sa wysokie,400k w North S.powiedzmy to nic ciekawego sie nie kupi ale to jest dopiero poczatek calej dywagacji jesli rozpatrywac to na 2 lata.Trzeba pamietac,ze przy zakupie placimy podatek,przy tej kwocie moze byc w NSW ok.12000 $Au(prosze o poprawke jesli sie myle),przy sprzedazy koszta agenta nawet wieksze,daje to juz kwote(strate do ew.nadrobienia) ok.25k,do tego dochodza koszty biezace,jak City Council(rozny ale moze byc ok.1000 rocznie oraz woda(to sa koszta stale),po zakupie zawsze cos trzeba zrobic, zmienic, naprawic itp.Trzeba wziac pod uwage takze trudnosci przy sprzedazy jesli chce sie dostac odpowiednia cene(odpowiednie przygotowanie, wlasnie w tym siedze) ,przez najblizsze kilka lat nic nie zapowiada aby ceny mialy wzrastac bo ten okres wlasnie sie skonczyl.Wydaje mi sie,ze na tak krotki okres wynajecie czegos w odpowiednim miejscu to chyba najlepsze rozwiazanie. Kwote (wspomniane $400k)ulokowac(powiedzmy) na term depozyt i mamy spokojnie po dwoch latach $40k+,dodajac wymienione koszta kupna/sprzedazy daje to razem spokojnie 65k bez problemow z w/w transakcja,masz tylko koszta wynajecia oraz biezace,tj. prad,gaz itp.i komfort zamieszkania tam gdzie Ci wygodnie jesli chodzi o prace, dojezdzanie w S.samochodem to przerabana sprawa,natomiast kom.miejska bez wiekszych problemow.powyzsza suma($65k)jak wyliczylismy z grubsza powinna wystarczyc dla najbardziej wymaganego lokatora:),i jeszcze sie zostanie na typowo nasze wydatki w piatkowo/sobotnie wieczory.Nieco to przydlugie,moze czegos nie dopatrzylem sie w intencji zaiwestowania na taki okres wiec prosze o sprostowanie,jednoczesnie podaje link do Real Estate w Au,dosyc proste wejscia oraz link do map w Au gdzie mozna sie poruszac po dzielnicach miast i nie tylko.Chetnie bede wymienial swoje doswiadczenia,pare domow przezylem. Pozdrawiam. www.realestate.com.au/ www.street-directory.com.au/ Mojito! widze,ze zwiedzasz takze sklepy z innego rodzaju zwierzyna,no ale co sie nie robi dla mlodych dam.Trase do i z Miedzyzdrojow przejechalem dokladnie w ten sam sposob ale slynna smazalnia niestety byla w tym okresie zamknieta natomiast wszelakie inne przybytki w samym Sz.byly czynne nawet do wczesnych godzin:), bywalo,pisz duzo,to balsam na moje wspomnienia.Na kuncu korytarza oczywiscie doswiadczyles kiszki ziemniaczanej?sadze,ze tak,piersi z kurczaka tez wymiarowe. Jeszcze raz pozdrawiam,w Melb.pogoda barowa,leje,a czasami nawet babska:)no ale mamy zime,a zbiorniki wodne na 50% wiec zbieramy wode,CU Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Jesien latem...gejsza jego mac. IP: *.bondi.pl 17.06.04, 12:59 Zdrowko Wszystkim, kawa espresso nie pomaga obudzic sie. Za slaba. Przejde chyba na manualne sterowanie. Chyba sok z marchwi. Jest nawet z buraka ale on mi nie ten tego. Kiwi tez tak jakos z kolorem nie tego. Seler z jablkiem jest ok. Basen i grill pozniej przede mna dzisiaj. Moze nie bedzie padalo. Matrioszka, bon voyage. Baw sie dobrze. To co ja dzisiaj napisalbym o Paryzu, oh, Paryzu mogloby nie zainteresowac kolezanke. :))))))))). Pomysle... Mandarynko, jestes ok in my book. Niczego nie mysle i nie biore do siebie. To znaczy biore wybiorczo. Jezeli Dwudziestolatek nie do ten tego to faktycznie daj mu jeszcze podrosnac. W przeciwnym przypadku...:)))))). Za Twoje wysilki egzaminacyjne trzymam kciuki i wieczorem kciuki wespre margaritowo. Smutna sprawa - jedyny lokal w Sz. "Havana" majacy mojito stracil licencje alkoholowa i dotychczas jej nie odzyskal :(((. Chyba bede musial poleciec na Kube aby sie napic :)))))). Poeto, sadze, ze masz zdrowe zainteresowania kobietami. Temat mily, interesujacy i zawsze na czasie :)))))). Zdrowie tematu! Saludos! Gunther, jak tam ten tego ogolnie? :)))))))). Pysiek, puk, puk, puk... Zostalem OJCEM !!! (chrzestnym) szynszyli (la). Juz w domu z matka Karolina. Oboje czuja sie dobrze. Jest cholernie przystojny. Ma wszystkie kobiety w zasiegu reki. Aksamitne futerko, duze uszy, no i ogon, ogon niesamowity. Nazywa sie Chico (chlopiec po hiszpansku). Moze po pewnym czasie doda sie mu ksywke Muchacho :))). Statystyka mowi, ze moze zyc wystarczajaco. 10-15 lat. Jak nie bedzie palil. Lubi nocne zycie a wiec jest szansa, ze sie zaprzyjaznimy. La vida es hermosa. Ole! Lece obudzic sie na basenie, pogoda, eh, nie bede pisal... zeby nie inne komponenty - bylaby przygnebiajaca. Slonecznie Wszystkich, mojito. Troche przygnebiajaco/12C/wczoraj ponownie krupnik. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mar_za Troche ponuro i marudzaco IP: *.zapora / 212.160.172.* 17.06.04, 14:09 W Warszawie mimo, ze kalendarzowe lato tuz tuz jesiennie.... Pewnie lato tego roku cale takie bedzie. Sadzac po tym jak minela wiosna i jak to sie lato zaczyna.... Wiec perspektywa urlopowa nie najlepsza. A tak w ogole to musze isc na urlop, bo juz jestem zmeczona tym wszystkim. Cztery dni odpoczynku juz szlag trafil. Znow mnie nachodzi mysl co ja tutaj robie w tej cholernej robocie????? Ani to jest to co lubie, ani sie tu specjalnie ucze nowych rzeczy.... Szarpie tylko nerwy.... Zachcialo mi sie zmiany pracy w zeszlym roku. Skusila mnie kasa.... Teraz mam za swoje. A trzeba bylo siedziec na tylku gdzie dotychczas bylam i miec swiety spokoj....Nic to trzeba sie nad tym zastanowic i moze cos zadzialac, by nie narzekac tyle. Chociaz ja wyznaje tez teorie, ktora przytaczala tu raz Asia, ze pewne rzeczy i zdarzenia sie dzieja i maja wplyw na nasze losy. Moze sie cos znow zadzieje samo i nie bede musiala specjalnie niczego wymyslac?? Tangerin a co Ty studiujesz jeszcze? Mam nadzieje, ze te egzaminy pozaliczalas dzisiaj. A malolaty tez nie sa w moim typie. I jak Ty masz na imie, bo albo nie doczytalam, albo w zbyt zaewaluowany sposob je ujawnialas:) Mojito dziekuje za kawowe zaproszenie. Jak sie juz bede wybierac publicznie podam date. Kto wie moze sie napijemy razem:) Od rana truskawki...Koledzi z pracy sie dzis nie dogadali i kazdy (3) kupil od chodnikowych sprzedawcow 2 kilo. Obiadu nie bedzie. Trzeba te hurtowa ilosc truskawek przerobic. Pozdrawiam, Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol truskawki 17.06.04, 17:00 Mar_za, ja w sezonie truskawek kasuje do minimum inne potrawy, nic nie moze rownac sie ze swieza slodziutka truskawka....mmmmmniammmm...... z wlasnej dzialki najchetniej ;)))) pogoda - slyszalam, ze zapowiada sie dosc chlodne lato, ale w koncu rok temu bylo podobno lato stulecia - podobno, bo ja doswiadczalam niewatpliwego lata stulecia we Francji, ale z Polski dochodzily podobne opinie.... a we Francji to wiecie co sie dzialo - zgony w rekordowych ilosciach.... Matrioszka, jesli lubisz kolory, to przejdz sie uliczkami pod Sacre Coeur, ale w kierunku po prawej (twarza do przybytku) mnostwo sklepikow tzw. blawatnych ;))) czyli z materialami, feeria barw, faktur, cudo!!! mozesz jeszcze zaprosic znajoma do polskiej restauracji w dzielnicy Bagnolet, nie pamietam nazwy, ale calkiem blisko konsulatu portugalskiego... a za Sacre Coeur sa takie fajne uliczki, wszedzie dookola wlasciwie, i nawet mozna kasze gryczana kupic (cos, czego Francuzi w zasadzie nie znaja, nawet ci kulinarnie wyksztalceni ;))) coz ja ci jeszcze.... lubie las w bibliotece Mitteranda, wlasciwie to ten las jest w takim jakby podworzu, bo budynek sklada sie z 4 czesci; a moze spacer po cmentarzu - ale na Montmartre?? tam Szopen, ale nie caly, w dodatku grobowiec brzydki, za to jakie rewelacyjne koty sie tam szwendaja, miodzio ;))) kurcze, nie wiem, co ci jeszcze, moje lazikowanie bylo troche bezcelowe, wiec nie pamietam szczegolow; ale tak jest najfajniej...... a, a jakbyscie chcialy sie trendy zabawic, to tylko "La Loco" czyli dyskoteka kolo Moulin Rouge, taka z trzema salami, w kazdej co innego - a moze sal wiecej? nie pamietam ;))) Mojito, nie wiem, czy Garncarza znasz z poprzednich odslon, ale przyznasz, ze filmik calkiem, calkiem... no, ale to zasluga nowego rezysera (tego od "Y tu mama tambien") pozdrawiam i lece wstawic kolejne foto na moja stronke ;))) moze sie jeszcze nim pochwale dzis, lub jutro..... ja tam nie jestem restrykcyjna, jesli chodzi o wiek ;))) papa, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa WIELKIE dzieki Ci Kangur!!!!!! IP: *.dsl.netsource.ie 17.06.04, 22:55 Kangurku dzieki ci sliczne,to sa bardzo cenne rady,ktorych poszukuje, jestes rzeczywiscie zorientowany,jesli nie byloby to naduzycie,jesli chcialabym cos jeszcze spytac to moge na e-maila do ciebie? jesli nie chcesz podawac swojego tak public to please podeslij mi swoj adres na ifa18@wp.pl obiecuje nie naduzywac uprzejmosci a nie chce zanudzac czytajacych na forum tego typu pytaniami !!! naprawde jestem niezmiernie wdzieczna za takie rady,dzieki wielkie, tu w Dublinie sa tez piekne dzielnice,ktore wygladaja na spokojne i ladne i kusza aby kupic mieszkanie wlasnie tam,ale sa rzeczy ktore po prostu trzeba wiedziec,jak na przykad to ze w tym pieknym parku co jakis czas rozkladaja sie tak zwani "travellers" na kilka m-cy i zamieniaja park w smietnisko plus pala pobliskie samochody itp,nie to ze mam cos przeciwko takiej grupie spolecznej ale szkody jakie wyrzadzaja.Sa tu na specjalnych prawach i nie mozna ich usunac sila,jak sie rozloza z przyczepami na terenie jakiegos business park to trzeba im zaplacic aby sie wyniesli,bo policja im nic nie zrobi i tak sobie zarabiaja! moga sie rozlozyc pod oknem mieszkania prawie i nic z tym nie mozna zrobic jesli nie jest to na terenie domu... i inne takie "treacherous" kruczki raz jeszcze przeogromne dzieki Kangur pozdrawiam ifa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: WIELKIE dzieki Ci Kangur!!!!!! IP: *.adsl.xtra.co.nz 18.06.04, 02:45 Kangur a jakie rzeczy sa zakazane dla takiego przeuroczego faceta jak Ty? Swoja droga to wydaje mie sie ze Ty nam tylko podpuchy robisz a tak naprawde to najwiekszym Twoim wyczynem bylo wypicie cwiartki wodki i leczenie kaca na drugi dzien, no ale pomazyc dobra rzecz. Znam osobiscie takiego jednego co historie przerozne do dzis opowiada bo ma niezla wyobraznie tyle ze jak mogl to i chcial i bal sie, teraz juz nie moze, no ale to tak samo jak z rybakami i taaaaaaaaaaaaaka ryba.hihihi Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: WIELKIE dzieki Ci Kangur!!!!!! 18.06.04, 03:26 Asia ma racje kangur, podpuszczasz nas.no opowiedz cos ni daj sie prosic. ja to teraz ostroznie pisze, nie chce znowu podpasc i raz jeszcze Mandaryna - nie gniewaj sie prosze :-) wczoraj mialem troche nerwowke w pracy jak widzicie po nocach pracuje, moze dlatego cos takiego wymsklo mi sie, na ogol jestem zrownowazony. Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Juz prawie swita:)))) 18.06.04, 03:54 jakze ja lubie te przedporanne godziny, niebo juz rozjasnia powoli ciemny granat nocy, teraz to juz tylko kwestia minut. No, mialam pytac Poeto, czego Ty po nocach siedzisz? Dobrze wiedziec, ze ktos tez siedzi, ze nie tylko ja musze. Bo mimo tego mmojego zachwytu nad switami rozowymi to nade wszystko preferuje spanie w tych wlasnie godzinach. Najbardziej dynamiczne sny o tej porze miewam:)) Truskawki, opchalam sie na maksa! Jutro/tzn dzis bedzie koktail truskawkowo- mleczno-mietowy:)))) Pycha!!!! egzamin jakos minal, jak dlugi sen. Ale mialam ubaw z uczestnikow, wczuwali sie w role, hehe, no, ale po tylu godzinach siedzenia i pisania ludziom odbija:). A dzis kolejny, w weekend tez, a wiec pij Mojito, ojcze chrzestny szalejacego szynszyla. Niechze ci sie i nadobnej Karolinie rozmanza przez przeszkod owa Chica lub Chico Mar_za, o tych moich studiach to innym razem napisze, jak zdam inzynierski!!! Dobrze? Jej, Iwonko, nie moge sie jakos zebrac, by do Ciebie tego maila w sprawie szkoly sklecic. Co rusz zmieniam prawdopodobna wersje wydarzen i nie chce Cie niepotrzebnie zameczc. jak juz ustale ewentualne opcje, to sie odezwe:) Kangur, a kiedy do Szczecina ponownie uderzasz? A puszcza Cie tam teraz;) Ach, rozowosc poranka wpelzla na niebo:)))))))))))Ide kawer robic:)))) Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: Juz prawie swita:)))) 18.06.04, 03:56 Bez przeszkod a nie przez przeszkod;)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kangur podpucha IP: *.bpb.bigpond.com 18.06.04, 04:16 Dzieki Asiu i poeto za slowa wsparcia i zrozumienia w moich rozterkach:)) Sa dwa powody dla ktorych powinno to byc dla mnie tabu,jedno to to,ze jestem juz za stary na takie,wlasnie zauroczenia albo i wiecej(pytalem sie gdzie konczy sie jedno a zaczyna drugi,bardziej niebezpieczny stan ale poczekam chyba na Pyska wyklad w tej materii albo mojita:))),a o drugim powodzie to nawet nie wspomne.Wiec chocby z racji wieku(niestety,niestety) nalezy mi sie szacunek,a nie podejrzenia o zbyt wybuja fantazje,Asienko,do cwiarteczki to nawet nie zasiadam,po co za chwile leciec znow do monopolu?Tak,ze zostawmy to lepiej,moze jeszcze na chwile. Tangerin,jesli mnie wpuszcza to planuje wyjazd do PL i do Sz.oczywiscie tez na dluzej w przyszlym roku(ale tym razem w kajdanach, z zawiazanymi oczyma i pod straza:)). Pozdrowienia i nie robic sobie zartow ze starszych osob,please.CU Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: podpucha 18.06.04, 09:03 Dobry wieczor, zagladam tu czasem poczytac i co widze znowu ktos zjechal na wiek.Kangur toz ja chyba tu najstarszy u Asi,przyznalem sie na poczatku mam 58 lat. nie wiem czemu to zauroczenie ma nas starych nie dotyczyc, przeciez nie ma na to jakiejs granicy wiekowej. ja juz tyle razy o tym pisalem ze w moim pierwszym malzenstwie nie ulozylo mi sie i teraz jestem w zwiazku nieoficjalnym, ze tak powiem. to moje zauroczenie zacelo sie ponad 10 lat temu wiec tez nie bylem taki mlody. to co napislaes o zakupieniue mieszkania to sluszna racja. widzisz ja o tym nie pomyslalem,co dwie glowy to nie jedna sama prawda. a u nas zimno, z dnia na dzien chlodniej i wieczory coraz krotsze.no i dobrze ze sie tak powiem zauroczylem w odpowiednim czasie bo bym teraz jako ten palec byl sam ze soba a tak to mam i towarzystwo i przyejmnosc pozdrawiam kazik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Prawie weekend. IP: *.bondi.pl 18.06.04, 12:11 Zdrowko absolutne Wszystkim, dzisiaj zdrowiej. Marchewka pitna tylko i basen za mna. Niezdrowy wieczor przede mna. Basen czyni cuda. Terapeutyczne. Bogowie morscy Neptun/Posejdon dali mi dzisiaj eskorte na basenie. Po lewej i prawej stronie przy kazdym ruchu crawla widzialem plynace rownolegle cialo nierybie. Moze syreny a moze rusalki. Ta niepewnosc zostanie ze mna poniewaz oznakowanie szatni damskiej jest krzyczaco/wyrazne i nie mozna sie pomylic. Niestety. Zauwazylem rowniez, ze istnieje plywanie suche. Dwie dziewczyny przesiedzialy na brzegu basenu godzine flirtujac z przystojnym ratownikiem. Perlistosc smiechu jak kaczki odbijala sie od powierzchni wody. Balem sie zachlystnac woda. Moglbym sie utopic niezauwazony. Zauroczenie jest niebezpieczne. Dla innych. Marzena, milo mi bedzie. Zdjecia Pirani miej wowczas przy sobie. Iwona, widzialem tylko trzecia czesc Garncarza. Interesujaca sprawa. Ifa, rozwazcie byc moze rowniez pomieszkanie polroczne/roczne w czyms wynajetym zanim zdecydujecie sie na kupno. Bedziecie lepiej sie orientowali w warunkach lokalnych. Bylas w kinie w Kupcu? Ladne prawda? Asiu, duza buzka. Juz bez jodu. Z zalowaniem czegos czego sie nie zrobilo nie bede mial problemow. Najpierw robie a pozniej zaluje lub nie :))). Kangur, Kazik ma racje. Zauroczenie nie jest ograniczone wiekiem, pora roku lub miejscem. Zauraczamy sie i juz... Niezaleznie. Faktycznie, wiosna i lato uwrazliwia nasze zmysly na zauroczenia. Ale jesiennie i zimowo tez sie zdarza. Przed zauroczeniem sie nie bron. Za duzo premedytacji odbiera radosc zauroczenia. Wychodzi sie zza rogu i nagle trach... jest sie zauroczonym. Tylko zauroczen w pracy unikam jak zarazy. W pracy sie juz nie zauraczam. Raz sie zauroczylem i stracilem prace. Obiekt zauroczenia pracowal juz szesc lat, ja szesc miesiecy. Nasz szef nas rozwiodl :))). Lepiej byc zauroczonym niz nie. Chodzi sie latwiej. Sprezysciej i prawie w powietrzu...Siedzi sie i lezy tez inaczej :)))). Mandarynko, mowy nie ma aby Tobie cos nie poszlo egzaminowo. Zaczynaja sie Dni Morza a to zobowiazuje. Zyczac pogodnego i przyjemnego weekendu wszystkim spadam, mojito. bez slonca/16C/nie pamietam co z zupa wczoraj bylo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Prawie weekend. IP: *.akl.callplus.net.nz 18.06.04, 12:30 Kangur i Kazik dzisiaj to ja jestem tylko na bani, i jakby nie moge uwierzyc w to co piszecie obaj, jak juz bede w pelni sil umyslowych to si dokladnie ustosunkouje do waszych bulszyciarskich wypowiedzi. Tak wogole to dokad do jest "moj"watek to sobbie wypraszam takie bulszyciarskie wypowiedzi, albo tu piszemy prawde subiektywna albo powstrzymujemy sie od pisania, jezeli ktos ma chec poczytac fanazje,,, polecam Lema Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yvona Re: Prawie weekend. IP: *.rivrw2.nsw.optusnet.com.au 18.06.04, 16:07 Tange, boskie!!!!!! dzieki wielkie, juz poszlo w "eter" ;))))) ubawilam sie przed snem ;)))) Odpowiedz Link Zgłoś
mar_za Dorastanie 18.06.04, 17:46 Dzis zgodzilam sie, by starsza Pirania poszla po szkole do kolegi, w celu ogladania filmu w towarzystwie rowiesnikow. Grupa szescioosobowa. Wlasnie dzwonie i dowiaduje sie, ze rodzicow chlopca nie ma w domu. Czesc dzieciakow powiedziala swoim rodzicom co maja zamiar ogladac czesc nie. Moja "naiwna" corka wygadala mi wszystko z detalami. Okazuje sie, ze 11-latki maja w planach 3 czesci "Koszmaru minionego lata". Sprawdzilam w internecie (jako, ze takich rzeczy nie ogladam) i jestem przerazona!!!!. Horror, ktory moim zdaniem jeszcze nie na ten wiek. I co? Mam zabronic? To Pirania sie "skompromituje" przed rowiesnikami i nastepnym razem juz mi nie powie prawdy z kim i gdzie idzie. A pozwalajac narazam ja na nieprzyjemne doznania. Pozwolilam obejrzec 1 czesc. Zgoda polowiczna... Cos na ksztalt kompromisu. Chyba kolejny etap macierzynstwa przede mna. Kiedy to rowiesnicy zaczynaja miec coraz wiekszy wplyw na nasze pociechy, a my rodzice schodzimy na plan dalszy. Teraz to ogladanie horroru, a co bedzie za chwile??? Moze filmy podkradane tatusiom!!!! Etap calkowicie nowy i dla mnie jeszcze nierozpoznany.... Pewnie czesc z Was ma to za soba, dla czesci temat nieistotny z racji nieposiadania potomstwa... Uff... trzeba jakos to przezyc! Ale Asia wygarnela naszym Panom, ho,ho :))). Ciakawa jestem riposty:))) Pozdrawiam i ulatniam sie trwozac sie o slusznosc swoich macierzynskich decyzji. Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Zaraz zaraz chwileczke Asia 19.06.04, 01:41 Dzien dobry, ja tam nie powiem od kieliszka tez nie stronie Asiu,lubie sobie wypic i pije nie malo.tak jak to Kangur napisal do malej ilosci w dobrym towarzystwie to nie warto siadac.czekam az gunther wroci ze swoich wojazy zeby znowu ruszyc w runde po pubach, z nim dobrze sie pije bo on duzo mowi i jest wesolo.no ale po pijoku czy nie, to ja Asiu bullshitu nie wstawiam,pisze to co mysle,moze dla ciebie to bullshit a dla mnie nie.ja sobie mysle ze pewnym wieku to te rozne mlodziezowe chwyty,czarowanie,wysylanie liscikow nie pracuej, bo juz jestesmy troche doswiadczeni i patrzymy na zycie bardziej sceptycznie. wiesz ja tak na sile nie chcialem miec koniecznie kogos aby wypelnic puste dni,moze nie uwierzysz, ale to nie bylo spotkanie za wszekla cene.poznalem moja pania i tak od poznania jest do tej pory,mieszkamy oddzielnie i mamy oddzielne konta.ja mysle ze nie mam latwego charakteru i taki uklad jest dla nas obojga najwygodniejszy.planuje i owszem kupno farmy i wtedy bedziemy musieli cos zdecydowac,bo na utrzymanie tego domu i farmy nie bedzei mnie stac.wracajac do oczarowania to bede sie upieral,ze mozna byc oczarowanym w akzdym wieku i nie jest to premedytacja,czy meskie wygodnictwo,czy szukanie gosposi albo pielegniarki na stare lata. pozdrawiam Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: salmotrutta Re: Zaraz zaraz chwileczke Asia IP: 203.97.104.* 19.06.04, 01:49 wracajac do oczarowania to bede sie > upieral,ze mozna byc oczarowanym w akzdym wieku i nie jest to premedytacja,czy > meskie wygodnictwo,czy szukanie gosposi albo pielegniarki na stare lata. ...oczywiscie ze mozna...starzeje sie nam nasze opakowanie...emocje nigdy sie nie starzeja... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Zaraz zaraz chwileczke Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 19.06.04, 06:42 ok ja tam do niczego sie nie przyznaje, ktos sie pode mnie podszyl i taka wersje bede podtrzymywac chocby mnie goracym zelazem przypalali, a ten co sie podszyl to nie mial na mysli Kazika tylko Poete, ale widac mu sie rece trzesly z tego podszywania no i tak sie wymsklo jak by nie bylo to ja jestem niewinna jak dziecie :) no wlasnie salmotrutta masz absolutna racje, opakowanie sie starzeje a emocje nigdy, uwazam ze bycie zauroczonym to calkiem przyjemny stan a zauroczenia w wieku dojrzalego sa poprostu urocze Kazik nie gniewaj sie na tego podszytego pode mnie autora :) i odzywaj sie czesciej juz kilka razy wspominales ze masz ciezki harekter, napisz cos wiecej na ten temat, co uwazasz za swoje wady? Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik meldunek loteryjny 20.06.04, 14:13 Znowu nic :-( Za to pula przekroczyla pol setki zielonych :-) Ponadto informuje, ze zauroczenie, podobnie jak inne calkiem mile uczucia, to temat obecnie niezmiernie mi odlegly :-( Z racji niezaleznych ode mnie zyciowych okolicznosci moglabym sie raczej wypowiadac w kwestiach takich jak: zniechecenie, przygnebienie, oburzenie, a momentami takze furia. Ale po co zasmiecac watek...? Pozdrawiam wszystkich. T. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mar_za Bez wygranej ale optymistycznie IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 20.06.04, 16:53 Tizedik ja tam sobie mysle, ze tym bardziej powinnas napisac tak dla rownowagi....Wszyscy tacy idealnie szczesliwi tutaj....Kazdy zadowolony ze swojego losu, az nieprawdopodobne:))). Mnie lazi po glowie jakis wakacyjny romans...tylko cholera pogoda niesprzyja:))). Tez juz zapomnialam co to znaczy zauroczenie...Tak poszlam w kierunku niezaleznosci, zaradnosci, samowystarczalnosci i innych pirdol tego typu, ze zapomnialam co to znaczy funkcjonowac miedzy jawa a snem (bo tak mniej wiecej czlowiek sie wtedy czuje)... Moze czas wykorzystac wakacje na zmiany w postrzeganiu swiata:))) Tangerin piraniowe ogladanie horrorow przezylam. Ona tez, choc sadzac po wrazeniach dlugo sama nie bedzie dazyc do powtorki. Dzieki za podpowiedz imienia. I co Ty mowisz, ze Ty duzo o sobie opowiadasz. Toz to ja to dopiero sie zdradzam publicznie...co do imion...kolorow i innych rzeczy. Niech no tylko ktos znajomy by przeczytal ten watek to mialby czarno na bialym kto tu sie udziela:))). Ale wiecie pocieszajace jest to, ze twierdzicie, ze w kazdym wieku mozna sie zauroczyc. Jak nie w te wakacje to moze kiedy indziej:))) Nie ma co sie zamartwiac jak sie teraz nie uda. Wszystko przed nami:))) Acha i upieklam dzis sernik. Jeszcze caly dom pachnie. Zapraszam chetnych, bo sama go bede z tydzien konsumowac. Piranie wola hamburgery z MC Donalda. Komu porcje? U mnie gra Pat Metheny...Kompozycja z serniczkiem idealna. Pozdrawiam, Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Sernik... 21.06.04, 07:33 Trzy glosne mlasniecia. Mar_za, ja tu tylko dla SERNIKA sie zalogowalam, uwielbiam slodkosci domowego wypieku, mniam, mniam.Sama nie potrafie za bardzo, wole gotowac. Poprosze od razu podwojna porcje:) Albo potrojna. W sam raz do mojej porannej kawusi. Romanse, zauroczenia. Ach.............. Jeszcze troche sobie poczekam i sobie jakis romans "zafunduje". Bo jakos ostatnio nie mam ochoty zupelnie, mam w glowie 1000 inych planow, na zauroczenie nie ma tam miejsca. Ale j atak mam zawsze, ze im bardziej nie chce, tym wieksze prawdopodobienstwo, ze cos sie wydarzy i ktos skradnie mi serce. raz to nawet publiczna deklaracje zlozylam, ze zadnych facetow, nigdy wiecej, koniec i kropka, i juz tydzien pozniej bylo po mnie. Ale i tak bronilam sie jak lwica:) I nawet teraz, po latach wielu, jak sobie pomylse o tamtym zuroczeniu, chociaz to bylo znacznie cos wiecej, to mi sie cieplo na duszy robi. Ale deklaracji juz nie skladam, bo licho nie spi. Niechze ten amor poczeka na bardziej sprzyjajacy moment. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Nie wyszlo ale tez optymistycznie IP: 204.79.89.* 21.06.04, 07:39 Ja tam mam optymistyczna nature i wierze ze mi sie uda. Jak juz pisalem szukam sobie nowej pracy. W czwartek/piatek bylem na polnocy Chin, tak pare godzin drogi od Pekinu (jadac przejezdzalem Wielki Mur). Bylem zobaczyc fabryke gdzie szukaja kogos. Firma dosc duza (jedna z wiekszych w Australi) i od 2 miesiecy sie kontaktowalismy, pare rozmow z szefostwem, testy psychometryczne itd. Ostatni etap wizyta w fabryce, spotkanie z szefem, ludzmi i rzadem. Ludzie mili, fabryka mala, w glowie pojawilo mi sie sporo pomyslow na ulepszenia. Praca byla moja do wziecia. Ale miejsce to straszna dziura. Zadupie zadupia. Ten gosc ktorego miejsce mialem miec mieszka tam sam, rodzina (zona i dzieci) w Australi. Ja bym tak nie mogl. Dzisiaj jak zadzwonili pelni entuzjazmu (bo sie bardzo szefowi i ludziom spodobalem) to im powiedzialem, ze niestety ze wzgledu na rodzine pracy sie nie podejme. Znajdzie sie cos lepszego. Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: Nie wyszlo ale tez optymistycznie 21.06.04, 07:50 No pewnie, ze cos nowego sie trafi, tylko spokojnie i daj temu troche czasu:) Ale, skoro jestes optymista, to nie ma problemu:)) Kto szuka, ten znajdzie:) Szopen, a Ciebie, jako cudzoziemca, tez obejmuje ograniczdenie do jednego dziecka? Sorry, za ciekawosc nadmierna. A ja tak na chwile wrocilam, bo mi sie przypomnialo,ze to poczatek astronomicznego lata!!!! Tylko cholera, zimno cosik, ludzie w kurtkach chodza, wlasnie spojrzalam na ulice przez okno. I pierzasta koldra z chmur okrywa niebo!!! Niech sie to lato rumiencem splami, ladnie to tak, takie numery odstawiac i to juz pierwszego dnia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: Nie wyszlo ale tez optymistycznie IP: 204.79.89.* 21.06.04, 11:15 Wiem, ze sie znajdzie a poze tym to az tak bardzo mi sie nie spieszy. Co do ilosci dzieci to ja jako mezczyzna mam drobny problem bo ("NIESTETY" wg. mojej zony) rodzenie dzieci mi nie wychodzi (zachodzenie w ciaze tez nie). Zona jest obywatelka chinska i ja to ograniczenie dotyczy. Nie jest to jednak wielki problem bo wystarczy urodzic dziecko w innym kraju i problemu nie ma. Proste. Jak na razie (corka ma 2 lata) nastepnego nie planujemy, moze kiedys... Co do pogody to u mnie goraco i parno. Prognoza na dzis i nastepne 4 dni taka sama: 27 do 32 stopni, 70-100% wilgotnosci, burze z piorunami (dzisiaj juz byly dwie). Po prostu potno. Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny wymsklo nie wymsklo Asia 21.06.04, 11:16 no dobra Asia, nawet jak tam cos ci sie wymsklo to na mnie popadlo.Kazik sie wytlumaczyl, ja tam nie bede. ktos tutaj juz pisal ze jestesmy istotami seksualnymi, jedni bardziej drudzy mniej. ja z tych co bardziej i lubie nie powiem. wcale sie tego nie wstydze, ale nie jestem zboczony. w czasie studiow bylo bogato i ciekawie, bo hormony nam do glowy uderzaly, potem troche zapedy ulegaja ostudzeniu, ale to nie znaczy ze zanikly. bynajmniej, bym powiedzail ze ulegly pewnemu wzbogaceniu. co do tego zauroczenia to mam opinie chemiczna, mianowicie ze w trakcie takiego zauroczenia ludzie maja zaburzone postrzeganie, glownie na skutek przeniesienia aktywnosci mozgu z jego kognitywnej czesci do innych obszarow odpowiedzialnych za emocje, skupionych w ukladzie limbycznym, przede wszystkim w hipokampie i ciele migdalowym. postrzeganie na tyle zaburzone ze nie sa w stanie przeprowadzic zadnej rozsadnej analizy. wierze w milosc na cale zycie, ale nie dlugowieczna namietnosc.pisalem o tym chyba wczesniej kiedy Pysiek tak ladnie napisala o milosci.milosc to seks, eros, przyjazn i caritas czyli troska o drugiego czlowieka.namietnosc trwa najkrocej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Slonce w znaku Raka. IP: *.bondi.pl 21.06.04, 15:47 Zdrowka i slonca Wszystkim, tylko musnalem klawiature. Energia mnie rozwala. Weekend przyjemny, wielokolorowy. Pogoda zmienna. Dzisiaj bylo juz cieplo i slonecznie. Umylem samochod - pada :(((. Mozna ta metode zaklinania deszczu opatentowac. Od czwartku przenioslem sie z wieczornym piciem z Columbusa do Lobby Baru w Radissonie. Moj znajomy probowal pobic rekord Guinnessa w najdluzszym koncercie fortepianowym. Rekord nalezy do Niemki grajacej Bacha - 52 h i 59 minut. Pianista - Krzysztof Baranowski - gral jazz, musical i sciezki filmowe z filmow. Gral o 3 h i kilkanascie minut za krotko aby ustanowic nowy rekord. Ustanowil rekord Polski. Powiedzial, ze sprobuje raz jeszcze. W sobote (28) wystapi w Sz. Deep Purple. Pamietacie "Smoke on the water"? Wczoraj siesta poobiednia ulozyla mnie i moja przyjaciolke Game na lezaku w ogrodzie Rodzicow. To znaczy mnie ulozyla na lezaku a Game na mnie. Patrzac sobie czule w oczy odplynelismy. Po obudzeniu mielismy widok na pergole z przekwitajacymi juz zoltymi i czerwonymi rozami. Wiem juz jak wygladaja surfinie i lobelie ze smutnym okresleniem zwisajace. Zauroczenia, romanse male i srednie. A ja tam ciagle swoje. Sa mile, odswiezajace i chetnie doswiadczane. Lato w nich pomaga. Deszcz, nie deszcz (slonce) :))))))))). Tizedik, zycze lepszego tygodnia. Dzisiaj za zmiane Twojego nastroju - Long Island Iced Tea (tequila, rum, wodka, gin plus uzupelnienia). Przestalo padac. Znowu slonce. Osiemnascie C. Lece sie pokrecic troche po miescie. Pogody Wszystkim, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Slonce w znaku Raka. IP: *.adsl.xtra.co.nz 21.06.04, 22:54 Mojito nie wiem czy wybierasz sie do Warszawy jezeli bedziesz, wpadnij koniecznie do Hotelu Sheraton przy pl 3 Krzyzy, jest tam taki barek ktory nasywa sie Sam Place Else, podaja dobra Long Island Iced Tea, mozna posluchac fantastycznej muzyki do 21 z plyt po 21 zespol na zywo, zawsze jakis dobry. Z racji tego ze pracowalam rzut beretem od Sheratona, bylo to moje stale miejsce wodopoju. Spedzilam tam cale mnostwo uroczych wieczorow. Co prawda troche wczesnie zamykaja bo o 2-2:30, ale nastroj jest zawsze fantastyczny. Maly parkiet obok baru spelnia swoja role, i wogole to chetnie bym sie tam znowu wybrala i pogadala ze "soja paczka". Co prawda kiedy gra zespol pogadac za bardzo sie nie da, ale wtedy na ogol pogaduszki juz nie byly najwazniejsze. Gdybys wrazie usiadl przy dlugim stole, to chlapnij jeden long island za mnie, bo bardzo mozliwe ze bedziesz siedzial na moim stolku hihihi mozna tam tam spotkac sporo prawnikow :) i pewnie ... ohh niewazne :) pozdrawiam cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa slonce gorace,a sex jeszcze bardziej! IP: *.dsl.netsource.ie 21.06.04, 23:49 Hellou dobrzy ludzie! mialam dzis nic juz nie skrobac,bo mnie miesko boli po gymie,ale sie tak usmialam z tej deklaracji Poety :"ale ja nie jestm zboczony",ze az musze to wyrazic na pismie ;-)))))))))))))))))))))))) Poeto nie jest to smiech szyderczy,ale taki zabawny po prostu,humorystczny, BTW Poeto co z Twoja obiecana twarza??? juz gdzies jest? jestem pewna ze masz gorace oczy abstynenta seksualnego!;-))))))))) tylko please sie nie gniewaj!!!naprawde jest to smiech pelen sympatii, a juz calkiem powaznie to przeciez dobry seks jest dobry na wszystko: na smutki,bezsennosc,problemy z cera (upss),nadmiar kalorii,niepogode/pogode, melancholije,chandre,no doslownie na wszystko i to podstawa!!!! czego szczerze wszystkim Panstwu zycze!(oczywiscie tym ktorzy maja sami takie zyczenie aby im tego zyczyc) Mar-za, nie wiem czy jeszcze sie ostal choc kawalontek,ale dobry sernik to druga podstawa po seksie a w towrzystwie Pat'a to juz orgazm ;-))))))) trzeba w koncu nazwac rzeczy po imieniu ;-) wiec pisala bym sie na kawaleczek,hmm?? Tange, alez masz tempo sprawdz czy ci sie klocki hamulcowe nie przecieraja,abys mogla wyhamowac, o polowe mniej pracuje teraz bo wciaz kciuki za ciebie trzymam,kiedy koniec egzaminow? abym mogla zaczac pracowac jak szef przykazal ;-)bo mi premie utnie! Mojito, Kultowe paszteciki szczecinski juz jadles? jakie lubisz z serem czy miesem?lubisz w ogole? Deep Purple zacumuje do Ziemi Ksiazat Pomorskich,no prosze bedzie "Smoke on the Odra"- piosenka tez kultowa,pamietamy,pamietamy... ja zawitam do Sz w sierpniu na last kiss-kiss przed dluzsza przerwa, pewnie nie napijemy sie juz razem w Lobby Barze bo ciebie tam nie bedzie? Columbus - pamietam wypilam tam kiedys kilka piwek z Mateuszem Kusnierewiczem,przysiadl sie z kilkoma kolegami,just like that! bylo goraco lato,piekna noc,widok na port i nowa starowke..... pozdrawiam dzis tak rozesmianie i oczywiscie g-o-r-a-c-o ;-)))))mmmm! no to paaaaaa ifa Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: slonce gorace,a sex jeszcze bardziej! 22.06.04, 01:14 nie gniewam sie Ifa ale nie bede tu sie sam wypinal z moja podobizna.napisalem ze jak wszyscy sie ujawaniaja to ja tez, no i oczu abstynenta seksualnego nie mam niestety. mam za to oczy wrazliwe na subtelne kobiety, szczegolnie wrazliwe na moja partnerke.moge tez dodac ze mam oczy mezczyzny zadowolonego :-) moja pani troche mnie wodzi za nos, bo jest ona bardzo niezalezna kobieta, czuje sie bardzo pewnie i co najgorsze podoba sie mezczyznom. ale ta odrobina niepewnosci doadaje uroku tylko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: slonce gorace,a sex jeszcze bardziej! IP: *.adsl.xtra.co.nz 22.06.04, 03:52 Poeta trafiles w sedno, wiekszosc mezczyzn lubi byc wodzona lekko za nos, uwielbiaja wiedziec ze ich partnerka podoba sie jeszcze innym facetom, i ta odrobina nepewnosci pozwala im zabiegac o wzgledy partnerki, mam nadzieje ze Panie czytajace ten watek wezma to sobie do serca bo to najlepsza rada jaka facet mogl dac nam kobietkom :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Summer, sun, sea, sand and sex...and sex! IP: *.bondi.pl 22.06.04, 10:59 Zdrowko sloneczne Wszystkim, dzisiaj basen od popoludnia. Jakies zawody. Slonecznie. Kobiety/dziewczeta znowu prawie nagie. Latwo o wypadek. I hamulce slabe, slabiutenkie :))). Asiu, bede w Warszawie podczas nadchodzacego weekendu i moze pare dni po. Bylem w Sheratonie po otwarciu. Wowczas bary byly wymarle. Teraz pojade tam i wypije LIITea za Twoje/nasze zdrowie. Pewnie dwie. Ma cholernego kopa. Pije sie niewinnie ale trzeba uwazac. Opisz dokladnie miejsce swojego stolka barowego i na ten stolek sie wdrapie. W podrozach gastronomicznych dotarlem do Karczmy Polskiej - Pod Kogutem. Maja tam salatke rakowa. Niestety z serem feta ktorego nie lubie. Ciekawe czy dostarczaja do Kiwilandu? (www.karczmapodkogutem.pl) :)))))). Ifa, pasztecik zjadlem w Domu Chleba. Tam czasami rano przygladam sie budzacym dniom i defiladzie kobiet idacym do pracy. Dobre miejsce. Newralgiczne. Ten moj byl nie specjalnie tego. Tam tylko espresso i sok pomaranczowy i ewentualnie croissant. Rzut beretem do soku z marchwi. Sprobuje pasztecik gdzie indziej. W sierpniu bede sie jeszcze "krecil" po Polsce/Europie wiec daj znac. Kto wie moze sie napijemy razem przed Wasza daleka podroza. Spadam juz. Musze jakies sniadanie zjesc. Colorado i Szpilka maja 50% off do 13:00. W Colorado jest wspanialy szpinak z sadzonym jajkiem. I piekny widok na port i Odre. I kelnerka Beata (O kocim)... Milego dnia i pogody ducha zycze, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Summer, sun, sea, sand and sex...and sex! IP: *.akl.callplus.net.nz 22.06.04, 11:13 Mojito chyba w tym barze jest malo stolkow na ktorych nie siedzialam :) naszym ulubionym miejscem byl wysoki prostokatny stol na przeciwko baru, jest tam taki tylko jeden wiec trudno go nie znalezc. Faktycznie ze pije sie to niewinnie mnie po dwoch kolejkach juz bralo, tyle ze na ogol zaczynalismy o 5:30 czyli w happy hour wiec dwie kolejki to byly 4 szklanki :))) zawsze tez mialam adoratorow chetnych do kupienia nastepnych kolejek, uwielbiam ten bar bo dlugie polakow rozmowy toczyly sie tam czesto i nagminnie chociaz towarzystwo bylo bardzo miedzynarodowe, bo takie pracowalo w tej firmie w ktorej i ja mialam przyjemnosc pracowac, a oni tez mieli roznych znajomych ktorzy tez tam czesto bywali. Tam tez robilam swoje porzegnanie kiedy stracilam prace, ludzi przyszlo cale mnowstwo i zostaly mi na pamiatke fajne zdjecia. Pamietam ostanie Christmas Party, kiedy to moja ponczoszka posluzyla jednemu z Panow do zakaszenia sola tekilii hihihi, wiecej opowiadac nie bede bo wnuczki sie zgorsza :) zycze milej zabawy :) zaluje ze beze mnie Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: Summer, sun, sea, sand and sex...and SAX!!! 22.06.04, 11:44 No wlasnie, jeszcze jest saksofon:))) Dobra, uciekam, bo tu taaaaka goraca atmosfera....A ja mam sie skupic na czyms innym:( I nie moge. Wszystko przez was! A co, zwale wine za wszelkie swoje niepowodznia na was. I juz. I do sadu zaciagne;) Ps. Czy ktos widzial lato? Bo wyglada na to, ze ja nie mialam tej przyjemnosci. Ukrywa sie, pewnie sie obrazilo albo jeszcze gorzej.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Sax, sax oczywiscie ale sex bywa tez muzyczny. IP: *.bondi.pl 22.06.04, 12:16 Czas mi sie konczy. Asiu, stol Twoj odszukam i I like Asia wydrapie. I przesiade sie po tym do baru. Przy barze lubie... Mandarynko, przejezyczylem sie :))))))))). Chociaz dla mnie sex i sax to prawie to samo. Kciuki trzymam, m. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol kielcowo w kangurowie ;)) 22.06.04, 17:37 hey, hey, Melduje poslusznie, ze zyje, i uzupelniam albumik, w zolwim tempie, ale jednak... poza tym sledze wymiane zdan poety i innych, bardzo mi sie podobala teoria love ;)))) moze sobie gdzies skopiuje?..... z wiadomosci kulturalnych mam do zarekomendowania przepiekny film "Dirty pretty things" z Audrey Tautou w jednej z glownych rol (wiecie, Amelia), bardzo, bardzo polecam, warto (rzecz o srodowisku imigrantow, glownie nielegalnych, w Londynie); nie bede zdradzala fabuly, bo najlepiej ogladac nie wiedzac, powiem tylko, ze watek kryminalny rowniez ma miejsce, a wszystko jest tak niesamowicie prawdziwe.... znajoma troche zna londynskie realia, potwierdzila (ja jedynie ze slyszenia); bardzo ladnie prowadzony tzw. plot; a w Sydney wieczorami, noca i rankiem zimno, w domu wiatr hula, drzwi nieszczelne, ogrzewania nie ma, poza dwoma grzejniczkami w pokojach, salon podbiegunowy, a sam Mosci Pan Biegun Polnocny rozpanoszyl sie w lazience, a jak dokucza podczas porannego tuszu, oj, jak!!! im ranniej, tym dokuczliwiej... w Polsce moze i zimniej bywa, ale budynki solidniejsze, no i centralka jest, i cieple ubrania, a tu nic :(((( no, ale widzialy galy co braly ;))) a wlasciwie nie widzialy, jakos kazdemu sie wydaje, ze tu zawsze cieplo ;)))) no, koncze moje austriackie gadanie i zmykam spac, bo druga dochodzi, zgroza, a mialam byc dzis rozsadna ;))) papa, caluski, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mar_za Sex, sax and dance IP: *.zapora / 212.160.172.* 22.06.04, 19:43 Bar drinks, sax, dance, dance, dance, and of course sex:)))))))) .....juz niedlugo....wakacje!!!!!!:)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Sexofon/saksofon. IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.04, 20:20 Tak muzycznie wieczorowa pora. Sax to na pewno mlodszy brat sexu. Nie moze byc inaczej. Pamietam grajacego muzyka na saxie. Nie pamietam klubu. Sax lkal, kwilil, zawodzil i zaklinal, zaklinal, zaklinal... Biustonosze prawie same sie zsuwaly. Prawie same... Cos musi miec w sobie urzekajacego i oslabiajacego. W nastepnym zyciu postanowilem wrocic ze zdolnoscia grania na saxie. W tym Bozia nie dala mi talentu nawet miernego muzycznego. Rekompensujac sobie moja sympatie do saksofonu woze wakacyjnie od paru lat miniaturke saxu przywiazana do lusterka w samochodzie. Czasami slysze jego dzwieki... Ozywiscie nie pijac... Z sax/sexofonowym wieczornym pozdrowieniem, dzisiaj w poszukiwaniu saxu, (dla pewnosci powtorze saxu), m. Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: Sexofon/saksofon. 22.06.04, 20:30 A dlaczego nie sexu? Powtorze: SEXU? Przeciez moze byc jedno i drugie;)))Wieczor zapowiada sie piekny:))))))) Mar_za, podobaja mi sie te Twoje wakacje:)) A ja to naprawde jestem zboczona, kupilam kolejne dwie fuksje:( Ciekawe, czy jest to zboczenie nabyte, czy tez wrodzone? Sklaniam sie do pechowej kombinacji obu. Zalamana swoim zboczeniem (fajne slowo, nie?), i ogolnie faktem,ze czas nie jest z gumy Tangerine Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Re: Sexofon/saksofon. IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.04, 20:43 Mandarynko (Slodka), o sax trudniej :)))))))))))))))))))))))). Fakt, ze kombinacja obu bezkonkurencyjna. Tyle tych guzikow/przyciskow... Szkoda, ze Marcel Proust nie znal saxu. Napisalby traktat "W poszukiwaniu (utraconego) saxu". Absolutnie juz lece rozejrzec sie za saxem (saxem). Dzisiaj wypije zdrowie Twoich fuksji, m. Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: Sexofon/saksofon. 22.06.04, 22:58 A wy ciagle o jednym..... Guziczki....;-) Mojito, czy tobie sie wszystko kojarzy? Puscilam sobie plyte. Murzyn tak zapieprza na saxie..:-)))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: Sexofon/saksofon. 22.06.04, 23:00 Acha, zapomnialam; Mojito i reszta - wy sie napijcie, a jeszcze lepiej upijcie, za element i za mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Sex times sex is ... sexty sex :)))) 22.06.04, 23:52 Oh yeeeeeeeeeeees ... Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: Sex times sex is ... sexty sex :)))) 23.06.04, 00:25 czy to jest Twoj raport z wakacji Pysiek ? :-) napisz gdzie bywasz, czy jestes w Europie ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Sex times sex is ... sexty sex :)))) IP: *.adsl.xtra.co.nz 23.06.04, 02:31 hehehe Poeta, czyzbys po takim jednym ohhhhyeeees nabral ochoty ? lol Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: Sex times sex is ... sexty sex :)))) 23.06.04, 06:36 Aloha ... taaaaaaa Poeto, wakacje ? : leze sobie w pokoju z widokiem na morze, nogi w gorze, pelno kwiatow (a co, dbaja o mnie), Murzyn, nawet przystojny, przynosi jakies takie dziwne drinks ... czasami nawet mnie karmi ;) moj hipokamp i cialo migdalowe maja sie doskonale, tez jestem w stanie za- uroczenia, jak wszyscy to wszyscy Pysiek tez :)))) Poeto, dziekuje za wyklad: moj uklad limbyczny odpowiedzialny za emocje jest bardzo aktywny, ale mam oslabione kognitywne obszary mozgu odpowiedzalne za percepcje, takze wzrokowa :)))) zaslepienie z milosci to nie tylko metamorfoza ... OK przyznam sie Wam: bylo male kaboooom w pracy i ... wyladawalam w szpitalu. noga w plaster i tak dalej ... fajnie mam: pokoj z widokiem na morze jak wyzej, tylko no qrde ciagle w Sydney :(((( czolko Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Sex times sex is ... sexty sex :)))) IP: *.adsl.xtra.co.nz 23.06.04, 06:46 Rane Pysiek jakie kaboom??? co sie stalo, jak dlugo jestes w szpitalu i jak dlugo bedziesz? w ktorym szpitalu? oddzial, nr pokoju itd ,, trzymaj sie cieplutko :)) i napisz w ktorym szpitalu i w ktorym pokoju jestes plssssssssssssssss Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: Sex times sex is ... sexty sex :)))) 23.06.04, 07:10 rane Pysiek, co sie stalo rzeczywiscie. zycze zdrowia, kwiatow nie wysle, ale wirualnie serdecznosci sle i wracaj do zdrowia. z ciebie to dobra numerantka, w szpitalu i zaslepionej milosci..zdrowia raz jeszcze Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: Sex times sex is ... sexty sex :)))) 23.06.04, 07:39 Taaa, Pysiek, jesli myslisz, ze lezenie z nogasem do gory, to nie wakacje, to co? I jeszcze z widokiem na morze. Czegoz chciec wiecej... A tak serio, to co to za baboon, powtorze za Asia, straszysz nas. Kwiaty to tylko wirtualne Ci sle, ale zyczenia powrotu do zdrowia rzeczywiste i namacalane. Wracaj szybko, Pysia!!!! My tu mysleli,ze Ty sie wakacyjnie byczysz, a Ty taki numer odstawiasz. I co, juz pewnie sexty sex days, a moze godzin, bo na pewno nie tygodni, w tym przybytku z widokiem na mrze przebywasz. :)))))))))))))))) Ps. a tu dalej atmosfera goraca, za paruje. Ivette, za mnie tez wypij kielonka malego, pls. O Pysku nie wspomne, bo sie rozmumie samo przez sie. A zdjecia zalaczaj, musze tylko ponownie odnalezc linka do nich, bo mi sie zagubil w tej przestrzeni wirtualnej. Matrioszka, gdziezes Ty sie zagubila w tej podrozy do Paryza? TORAAAAAA, wracaj, no wracaj TORAAAAAA:)))))))))))))))))) Jak tam, na jakie studia trafil szczesliwy maturzysta? Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: Sex times sex is ... sexty sex :)))) 23.06.04, 09:05 Dobry wieczor, matko Bosko co to jest ten kaboom, Pysiek no rzeczywiscie my tu mysleli ze jestes na wakacjach. co to sie stalo? w kazdym badz razie pisz tu jak sie czujesz i zycze zdrowia i jak cos potrzebujesz to daj znac, czy mozna Ciebie odwiedzic? jesli nie masz nic przeciwko to wybiore sie w odwiedziny z moja Pania, moge nawet kwiaty prawdziwe przywiesc, bo jestes mila dziewczyna, tylko czy mnie do Ciebie wpuszcza ?no i oczywiscie wypije wieczorkiem przy kominie Twoje i Was wszystkich zdrowie za pomyslnosc. co to ludziska sie porobilo, to juz spokoju nie ma. atmosfera znowu goraca sie zrobila to prawda, Poeta ty tylko tu plomien wzniecasz.takie madrosci pisujesz, o migdalach w ciescie to wiem,innych nie znam. pozdrawiam Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Sexofon/saksofon. 23.06.04, 02:52 melduje poslusznie Tizedik, ze picie sie odbedzie, z opcja na upicie - urodziny znajomej w sobote, planowany arbuz z wsadem ;)))) no i cos jeszcze, co poniektorzy zamierzaja sie sponiewierac ;)))) zobaczymy co z tego wyniknie, szykuje aparat ;))) Mojito sie saxuje, Pysiek, jakos sexty sex to dosc dziwna liczba, no, ale skoro tak twierdzisz;))) milego wakacjowania!!!!!!!! a ja wstalam i sie szykuje w sloneczny dzionek, samopoczucie w normie, aczkolwiek Norma pozostaje nieznana ;))) caluski, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: salmotrutta Re: Sexofon/saksofon. IP: *.compass.net.nz 23.06.04, 11:59 jakos sexty sex to dosc dziwna liczba, ...sexty none bylaby pewnie znacznie, hm, odpowiedniejsza?...dla oka...i w kontekscie?;)))... Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: Sexofon/saksofon. 23.06.04, 12:53 czesc Salmo, masz racje 69 znacznie odpowiedniejsza, ale wiesz moze te sexty sex byc tez interesujace brzmi nowatorsko :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Jedziemy z sexofonem. IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 23.06.04, 13:04 Zdrowko Wszystkim ogolnie, Pyskowi szczegolnie (nie przepal plastra), sexty sex i sex times sex maja wiecej sexu w sobie niz domagana sie tutaj cyferka nine. Ona bez seex erotycznie nie istnieje. Tizedik, na pewno ten tego za element dzisiaj wieczorem. Zmeczyl mnie troche Columbus i bylem wczoraj w Sekstansie. Przystojny bar maja. Ale krecenie cocktaili musza troche podciagnac. Za duzo lodu i coca-coli a za malo rumu. Sexofon caly ( z guziczkami) kojarzy mi sie z ten tego. Nie tylko on zreszta w lecie...:)))))))))))))))))))))). Samo lato rowniez... Wlasnie Tora, co to - pije za Twoje powodzenie bez sprzezenia zwrotnego? Marzena, jakie tance lubisz? Ciekawe czy Matrioszka byla w Lido. Lido bardziej mi sie podobalo niz M.Rouge. I okolica ciekawsza. Sloneczko rano bylo ale sie schowalo. Takie jakies zabiegane. Wczoraj przelatujacy ptak przeslal mi pozdrowienia kolorowo ilustrowane na przednia szyby. Nieomylny znak, ze wygramy dzisiaj w lotka. Zdrowia i slonca wiec Wszystkim, mojito. Bez slonca/20C/wczoraj krupnik. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mar_za Re: Jedziemy z sexofonem i tancami IP: *.spray.net.pl 23.06.04, 21:33 Slońce dzis zawitało do Stolicy:)))))I nadal walczy z chmurami chcac pokazac sie w calej okazalosci. Moze na dluzej chce tutaj zagoscic?:))). Bede na sile tu go egoistycznie zatrzymywac:))) Tance w kazdej postaci. Absolutnie. Bezkonkurencyjne oczywiscie tango argentynskie. Niestety ten tylko w roli widza. W nim to dopiero seks i erotyzm:)))... Mojito a moze kawa w Warszawie zamiast na Helu? Tizedik jak juz bede w posiadaniu wolnosci osobistej (czytaj pozbede sie potomstwa) to bede pijac czesto, zreszta nie tylko w Twoich intencjach:))). Zdrowka zycze tym co go potrzebuja, ciepelka tym co im zimno, a cala reszte pozdrawiam:))) Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa kaboom? IP: *.dsl.netsource.ie 23.06.04, 21:35 no wlasnie co to jest kaboom Pysiek? napisz czy bardzo jestes poturbowana jak sie czujesz i jak dlugo musisz zostac na takich wakacjach a nie innych, przesylam ci wirtualnie uzdrawiajacy sztandarowy sloik kompotu z czeresni (taki ze sprezyna na wieczku,hihihi) cobys do zdrowia szybko wrocila ;-) Twoj wielbiciel numer 1 Poeta Liryczny sie nam tu zamartwi Pysku o ciebie i twoje migdalowy ciecze,naprawde napisz jak sie czujesz, za twoje zdrowko dzis maly shotcik bitter/sweet vodeczki Sobieski,moze byc? cheers and cheerio zdrowka ifa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Szpary w niebie. IP: *.bondi.pl 23.06.04, 22:57 Burzowo ten tego, niebo na moment otworzylo sie. Lunelo tak, ze wycieraczki z trudem plynely. Grzmialo i blyskalo. Przez szpary w granatowym niebie widzialem wyraznie mrugniecia anielic. Prawdopodobnie mrugaly do Pata Metheny ktory dotarl do Sz. On jest prawie boski. Moze nie wszystkie mrugaly do niego. Moze ta na lewo w drugim rzedzie z kolczykiem w uchu i z gwiazdami w oczach mrugala do mnie? Pysiek, pisza cos ludzie na Twoim gipsie? Czy rysuja? Mar_za, pewnie. Moze cuba libre, margarite lub mojito? Moze w Asi barze? Moge w poniedzialek lub wtorek. Sie uspokoilo. Nie grzmi. Nie pada. I juz nie mruga (niestety). Jeszcze tylko tequila lub dwie na uspokojenie zszarganych burza nerwow i spatulu, Wasze zdrowko, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yvona kaboom IP: *.rivrw2.nsw.optusnet.com.au 24.06.04, 03:50 Pysiek, wirtualnie rysuje na twym gipsie wieeelkie kwiaty, kuruj sie przyjemnie ;)) kurcze, ale historia..... caluski dla wszystkich i male conieco ;))) www.plfoto.com/zdjecie.php?picture=369920 jak zwykle cd. w portfolio autora ;))) caluski, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Wakacje - szybkie decyzje IP: 204.79.89.* 24.06.04, 06:21 Przedwczoraj wieczorem zdecydowalismy z zona pojechac gdzies na wakacje. Gdzies blisko i ciekawie. Ciekawie w naszym pojeciu to musi byc: ocean, plaza, nurkowanie i lowienie ryb. Rozejrzelismy sie po internecie i tego samego wieczoru decyzja Vietnam Phu Quoc Island (w Tajlandii i na Filipinach teraz cienka pogoda). Wczoraj rano zapytalem sie szefa czy moge wziac urlop, on sie zgodzil. Potem do konsulatu po wize, dostaniemy we wtorek. Dokladniejsze sprecyzowanie planow, lotow i hoteli. Dzisiaj rezerwujemy wszystko. Wyjezdzamy w nastepny piatek na 9 dni. Szybki jestem nie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Numbat Nareszcie!!! wrocilem caly i zdrowy...c.d.n IP: *.goldcoast.qld.gov.au 24.06.04, 07:31 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Numbat to byl tez zywiol IP: *.goldcoast.qld.gov.au 24.06.04, 08:02 Ale o rejsie bedzie pozniej....coz oprocz normalnych zyciowych spraw powinny istniec jnne sprawy ( bo wtenczas organizm dobrze wspolpracuje z soba:))) takie wyprawy daja poczucie lacznosci z natura, nowa nergie do zycia( naprawde). Ale o rejsie bedzie troche pozniej. Wczoraj rewelacyjna sprawa tutaj gdzie mieszkam, jest taki bardzo dobry-duzy klub w ktorym dzieja sie rozne sprawy i muzyczne tez. Wczoraj mielismy koncert ( rewelacyjny) goscila grupa z Cuby- ( cala legenda muzyczna) to byla "The Story of Buena Vista" kompeletnie rewelacyjna sprawa- bo to jest cala legenda muzyki kubanskiej.Poniewaz kilku czlonkow tej grupy juz nie zyje...zostali zastapieni nowymi ludzmi. Kiedy zagrali kubansko-afryknska muzyke sala doslownie "oszlala"...ja poczulem ciarki na skurze....cudowne glosy...a jak grali to w glowie sie nie miesci... bo to byl spektakl muzyczno-teatralny historia, muzyka opowiedziana ...historia Buena Vista Social Club- historia legendarnych mistrzow muzyki z Cuby.Wykonywali utwory z lat 20 do lat 70-tych ubieglego wieku. To bylo mistrzowskie- marzenie. W sumie beda mieli pare koncertow w Australii i pozniej 2 lub 3 koncerty na Nowej Zelandii. Na razie koncze bo musze pomoc w doprowadzeni jachtu do "skladu i ladu" a to zabierze ladnych pare dni. Wszystkich klubowiczow serdecznie pozdrawiam i do nastepnego klikniecia. Asia Ciebie tez serdecznie pozdrawiam postarm sie przedzwonic. Trzymajcie sie cieplutko i oczywiscie pozytywnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Numbat Witam absolutnie Wszystkie dusze IP: *.goldcoast.qld.gov.au 24.06.04, 07:38 Tak ostatni moj wpis byl- 13 maja. Pozniej wydarzyly sie sprawy jak- w dobrym sensacyjnym filmie....ale powoli...powoli..powoli, opowiem bo w glowie mi, szumi, jestem opalony witrem ocenicznym...i rzucalo nas na jachcie. Tak wlasnie czlowiek z ktorym wspolpracuje- ma jacht i okazlo sie ze po przylocie ( byl kilka tygodni na Bali), postanowil sie "zregenerowac" i zaproponowal weprawe z Gold Coast az, w kierunku polnocnym czyli poprzez Wielka Rafe Koralowa na obszar Coral Sea ( czyli Morza Koralowego...fantastycznie blekitno-niebieska woda...to jest dobry sezon na zeglowanie)....na pokladzie bylo 5 osob..w sumie opowiem dalej...c.d.n Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jak mozna bylo nie Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.goldcoast.qld.gov.au 24.06.04, 07:45 Jak mozna byloby nie skorzystac z takiej sytuacji....kompletnie obledna Rafa Koralowa....a przeplywalismy ( 3 tygonie) po takich roznych miejscach ,poprzez mniejsze i wieksze rafy....byly takie ryby...kolory jak na obrazach mistrzow. Jak wywolam zdjecia to postaram sie opracowac jakas strone..www. Ogromna ilosc wysp i wysepek porozrzucana na obszarze Wielkiej Rafy Koralowej Fale mielismy roznej wysokosc....rzucal troche ( ale odporna bestia jestem na fale:))) oczywiscie poniewaz lubie gotowac..tez zajmowalem sie karmieniem zalogi. W sumie zgrana paczka ludzi ( roznej narodowosci i metalnosci)... cudowny rejs...jak dojde do siebie to postaram sie uporzadkowac mysli i wspomnienia i opowiem wiecej kolorowych morskich wydarzen.. c.dn.n Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: Tak daleko i tak blisko :) 25.06.04, 00:52 Dzien dobry, dzis bardzo piekny dzien i sloneczny. dzieciaki ktore ida do szkoly kolo mojego domu opatulone cieplo w szalikach,rekawiczkach. Rzad wyplacil wszystkim rodzicom jednorazowo $600 na kazde dziecko, niby to na edukacje ale dla mnie to znowu taka polityczna gra, bo w sierpniu mamy federalne wybory.teraz duzo obiecuja a po wyborach jak bylo tak bedzie i tak chyba wszedzie. nad ranem zimno, ale taka to zima mozna ja przetrwac w pantoflach i cieplej kurtce. Yvona ma racje ze mieszkania tu nie ogrzewane,to jest dokuczliwe. zrobilem obchod po ogrodzie, wiele teraz nie ma pracy, roze przyciete,jasmin chinski ciagle kwitnie,ale mam troche sprzatania, bo zachcialo mi sie sadzic drzewa europejskie ktore gubia liscia, wiec tez te liscie trzeba uporzadkowac. przykro mi Pysiek co ci sie przydarzylo,chociaz niewiele z tego rozumiem. jak lepiej bedziesz sie czula daj znac a chetnie odwiedzimy ciebie.ja pamietam jak sam mialem wypadek to nie bylo mi wcale latwo, tak bezradnie lezec w lozku i czekac az ktos poda herbate.jestem raczej aktywny i dopoki wszystko nie zrobione nie odpoczywam, a tu nagle uszkodzenie kregloslupa i lekarz wprowadza mi ograniczenia do zycia, tego nie wolno, tamtego nie wolno. Numabat za to ma ciekawe zycie, ty to chyba tez w domu nie mieszkasz.tylko nie moglem sie zorientowac gdzie ty plywal.Queensland to rozumiem ale byl jakis w tym cel czy tylko tak dla przyjemnosci? ja tu widze Poeta, ze ty to nie masz oczu czlowieka zadowolonego tylko czlowieka szukajacego. masz swoja pania ale nie czujesz sie pewnie i rozgladasz dookola.na tematy nowowczesne nie bede pisal bo Panie tutaj co pisza wiedza od nas wiecej i maja lepsza intuicje,jak Asia.wodzic za nos to insza sprawa niz byc niewierna.potrafisz pisac naukowo o milosci io migdalach a zycie nie zawsze tak wedlug formuly.chyba czytasz za duzo naukowych poradnikow. a Szopen jak jedziesz na urlop do Wietnamu to oczywiscie zdasz nam sprawozdanie prawda. chyba ty jeden tu piszesz z Azji.tyle tu rzeczy mozna sie dowiedziec od Was nie wychodzac z domu.Matrioszka z Rosji, Numbat wieczny podroznik,no i mysle ze Gunther tez do nas wroci niedlugo i opowie, bo mial urlop tylko 4 tygodnie. pozdrawiam Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: No man is an island ... 25.06.04, 06:33 Witajcie, to takie pisanie lewa reka ;) dziekuje bardzo, bardzo dziekuje za wszystkie cieple slowa, za wesole kartki w mojej skrzynce, za piekne kolorowe kwiaty malowane i za wpisy na mojej gipsowej nodze, za serdeczna troskliwosc, jestescie fantastyczni :)))) tymczasem jakby nie bylo Tangerin masz racje - mam wakacje: leze do gory brzuchem i do gory noga ;) Szopen, czy bedac w Vietnam miales okazje zwiedzic underground tunnels w Saigon? pozdrawiam serdecznie Was wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mar_za Re: No man is an island ... IP: *.spray.net.pl 25.06.04, 09:38 Dzien dobry (dobry wieczor):)) Dzis nie poszlam do pracy, bo koniec roku w szkolach w Polsce. Lece sie pysznic przy odbieraniu nagrod przez Piranie (ta srednia 5,44 to jedna z lepszych w szkole). Wyobrazacie to sobie!!!!!! Jestem dumna na maxa:)))) Mojito wtorek jest ok. Slonce w stolicy:)))) Calkiem mily dzien sie zapowiada. Pozdrawiam. Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kangur Z melbourne i okolic IP: *.bpb.bigpond.com 25.06.04, 10:07 Witam wszystkich, pysiek,powrotu do pozycji pionowej jak najszybciej,ta Twoja tez jest niezla ale co za dlugo itd. Zimnica w calej rozciaglosci,pada,leje,siapi,nic tylko pojsc w slady mojita i siedziec przy barach i innych przybytkach tego typu.Numbat,pisz duzo i czesto, podawaj temperatury w rejonach gdzie plywales,moze to wprowadzi jakies ocieplenie.Pozatym wspomnij o jakims zauroczeniu bo to temat bardzo popularny na tym watku obecnie,ciekawe kto to zaczal? Pogoda troche popsula mi grafik prac do wykonania przed oddaniem domu do agenta ale ogolnie jestem prawie na biezaco,po malu sie pakuje co prawda od podpisania z agentem do sprzedazy i terminu wyprowadzki to jeszcze troche musi potrwac i co masz zrobic dzisiaj,zrob jutro:) Weekend bedzie tez deszczowy wiec proponuje maly test w tym czasie,ja doszedlem do 52m.,prawie bez alkoholu we krwi i po krotkim opanowaniu ruchow myszka,ciekaw jestem jakie odleglosci przebedziecie,szczegolnie na poczatku. www.wagenschenke.ch/ Mojito,nadawaj sprawozdania barowe,Szwalnia nie jest zla z faszerowanymi pieczarkami,zaraz obok Jama i cieple buleczki z pysznym smalcem,do tego piwo! Pozdrowienia,ide podrzucic do kominka.CU Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: Z melbourne i okolic 25.06.04, 11:04 ja juz mialem przemilczec bo ostatnio cos mi sie obrywa. teraz Kazik mi wygarnal ze ja wedlug poradnika;-) poradniki tez dobrze czasem poczytac. ale skoro sie odezwales Kangur tojedziemy z koksem, ciagle czekamy na Twoje sprawozdanie o tym zaurocznieu.Mojito nam w miedzy czasie opowie o zyciu barowym. ja to z tymi zauroczeniami jestem ostrozny, kiedys uslyszalem ze mezczyzna zakochuje sie zeby sie kochac, a kobiety zeby kochac. tutaj powtorze sie,gdy kobieta mowi kocham, to przewaznie mowi prawde.gdy mezczyzna mowi kobiecie kocham cie, to przewaznie albo ja pozada albo ma z nia dziecko.gdy kobieta mowi kocham, to mezczyzna albo jest zachwycony, albo przerazony. przerazony to ten ktory zatrzymal sie przy niej tylko na chwile i wyobraza sobie ze od tej chwili nie beda rozmawiac o kolorze jej bielizny tylko o kolorze tapety w pokoju dziecka. zachwyt i lek to bardzo intensywne emocje, nie bede wywodzil sie znowu naukowo, ale jestem w stanie napisac i narysowac wzory strukturalne molekul, ktore syntetyzowane sa w komorkach.Pysiek masz racje,zaslepienie z milosci to tylko czesc zaburzen postrzegania.ale jakie to przyjemne uczucie. zycze szybkiego powrotu do zdrowia Mar_za gratulacje, masz udane te Piranie :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kangur Re: Z melbourne i okolic IP: *.bpb.bigpond.com 25.06.04, 11:51 Poeto, owszem obiecalem ale wolalbym niechcialbym sie wyspowiadac,uczucie cudowne ale czasami nie powinno miec miejsca,mimo,ze sie tego na ogol nie wybiera,spada nagle na czlowieka wraz z obiektem,opanowuje i juz,chyba ze sie ma zelazowa wole i twarde serce,nie mam ani tego ani tego(moze nie chcialem miec?:)). Poczytam sobie raczej wypowiedzi innych forumowiczow,wiem,ze wpuszczaliscie mnie w maliny z Asia,biorac pod wlos,ze niby opowiadacz,ze znamy takich itd,niezle to bylo ale nie,nie,niech to zostanie ze mna. Pozdrawiam i tesknie za Szczecinem:)Gdzies wyczytalem,ze to miasto slynie wlasnie z najladniejszych polek,a w okolicach listopada zeszlego roku mojito podal mi liste wszystkich ciekawych knajp ale o tym realnym i nieuchronnym niebezpieczenstwie akurat mnie nie ostrzegl,wiedzial co robi,czekal spokojnie i pewnie na rezultat,a ja spokojny warszawiak,w obcym miescie ,wsrod tych cudow przyrody...i rezultat do przewidzenia. CU Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Rzucilem picie... IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.04, 14:09 na dwa dni tylko :))). Wczoraj obudzilem sie z potwornym bolem. Myslalem, ze zeba. Zadne prochy nie pomagaly a wiec myslalem, ze to symptomy jakiejs powaznej sprawy zebowej. Prawa strona zaczela mi przypominac chomika. Od czwartej rano zaczalem jezdzic w kolko po miescie. Poniewaz spac nie moglem. O dziewiatej juz bylem w bardzo dobrych rekach kobiecych (szkoda, ze profesjonalnych). Przybralem pozycje Pyskowa. Przeswietlenia i pukanie w zeby niczego nie wykazaly. Pani stomatolog zasugerowala poczekanie pare dni. Niechetnie wstalem z fotela. O polnocy po meczu (Anglia -Portugalia) - co za mecz! goraczka zaczela mnie rzucac i grac na moich szczekajacych zebach. Wiedzialem, ze rano bede ok. I jestem. To chyba jednak jezdzenie w miare szybko przy otwartym calkowicie oknie. Odzywiam sie jeszcze ostroznie i glownie plynnie ale postep jest widoczny. Z racji prochow nie odwiedzam barow poniewaz nie chce aby poszla plotka, ze chyba jestem abstynent albo cos ze mna nie tak ostatnio. Jutro jade w Warszawy i zamierzam wrocic zupelnie do siebie. Marzena, ftorek moze byc. Moze wrzuc mi telefoniczny kontakt do skrzynki. Zadzwonie i umowimy sie. Miej zdjecia Pirani przy sobie. Gratuluje. Pysiek, Ty zdrowiej lepiej w miare szybko. Kangur, Szwalnie znam. Jest ok. Moje bardzo prywatne spostrzezenie mowi mi, ze Pan Bog szczodrze rozrzucil wdziek i urode kobiet szeroko. Zauroczenie trafialo mi sie w roznych miastach i strefach klimatycznych. I za to Bogu niech beda dzieki :)))))))))))). Aha, bylem dwa razy w Avanti. Nowy szef kuchni i nowa obsluga. Ucieszylem sie, ze nie pogorszylo to jedzenia/obslugi. Raz jadlem carpaccio z wolowiny a raz gnochci w sosie kurkowym (grzyby). Zupe raz rybna raz bulion z jajkiem. Wszystko bardzo dobre. Lacznie z czerwonym winem stolowym. Chyba najlepsze espresso w miescie. Od deserow trzymam sie z daleka. Od tiramisu w Avanti szczegolnie :)))). Od maja ceny wolowiny i nabialu skoczyly o 30%. Wystepuje brak wolowiny (Szpilka). Niemcy i Holendrzy wykupuja i wywoza. Podnoszac tym samym ceny. Iwona, podziwiam. Kazik, Poeta, czolko. Pozdrowionka dla Wszystkich i ide szalwia (niestety) sie plukac, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: Rzucilem picie... 25.06.04, 19:54 czolem ludzie pisze na francuskiej klawiaturze, co to ma litery nie tam gdzie trzeba, nieskladnie mi idzie wy tam w pozycjach horyzontalnych, a ja przeciwnie, stopy sobie zdarlam od tego lazenia, kolezanka rozpisala mi paryz na kilka dni, robi za przewodnika i nic do gadania nie mam. Twierdzi, ze mam ogrodnicze spojrzenie (czy kasztany chorowaly, czy palmy chowaja zima itp.). zaczely sie soldes, co nasila jeszcze nasza bieganine jako osoba podrozujaca samotnie wykazuje sie duza beztroska w pakowaniu, pilnie potrzebuje pewnej czesci garderoby, o ktorej czesto sie na tym watku pisalo; chociaz do konca nie jestem pewna czy aby w tym miejscu kuli ziemskiej jest ona noszona. Pysiek-zycze zrastania szybkiego Iwona-jestes Prawdziwa Artystka Tangerin-jakie wino pijasz? przywioze! pozdrowionka dla wszystkich matrioszka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa deszczowy weekend a Metallica koncertuje IP: *.dsl.netsource.ie 25.06.04, 23:13 No prosze jak to jest w Australii zimia,pada i zimno a w Irladnii lato pada i zimno ;-)nie wiadome czy sie smiac czy plakac z tego! wlasnie jest koncert,gra Metallica prawie pod moim domem,jakies 300 metrow,wlasnie wykonuja swoje legendarne "Nothing else matters",daja ostro czadu chlopaki,piekna piosenka! zupelnie sie zgadzam w sprawie zauroczen i milosci z Poeta Lirycznym i z tym migdalowym cialem takze i generalnie chemia, zreszta co tu sie zgadzac lub nie to jest fakt i naukowo udowodnione setki razy, i z tymi tapetami i z tym kochac sie i kocham cie! niemniej drugi fakt to to ze wlasnie dla takich chwil warto zyc!!!! zauroczenie i pasja - tym czary sie nie przepelni nigdy,moze tego byc nieskoczenie wiele,to nigdy sie nie znudzi..... pasjonujaca dzis pozdrawiam ifa Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin A ja padam... 25.06.04, 23:36 Totalnie:( Noc przede mna, ale i tak zabraknie mi czasu, aby sie z robota uporac:( A Mojito pic nie moze. By the way, mam nadzieje, ze zabek, albo jakis mutant, sie uspokoil. I nie chodzi mi tylko o niemoznosc picia wyzej wymienionego w intencjach wszelakich. Pysiek, kartke ode mnie dostaniesz, jak z tego szpitala sie wyczolgasz na wlasnych nogach!!! Pospiesz sie wiec, i zrastaj sie:)))) Matrioszko, czerwone, wytrawne:))) Ja sie juz zaczynalam martwic, ze znaku zycia nie dajesz. Myslalam, ze te Zabojady....Prawdziwa teorie spiskowa stworzylam. Ifa, o koncertach to ja sobie moge pomarzyc. A Metalica? Ale mam fajne wspomnienia;)Zwiazane z pewnym zauroczeniem wakacyjnym:) Z czasow wczesno- licealnych.... Mar_za, gratuluje Piraniowych swiadectw.:)))) Wybuchowa mieszanka genow, zebym to ja taka miala, to bym dawno te wszystkie szkoly pokonczyla, a tak to lipa... A w Oz zima i zimno. Dobrze, ze Kazik masz to ogrzewanie. Ivette, a jak tam twoja kordelka? NIebieska, czy mnie pamiec myli? Foto widzialam:))) Ale i tak my no. one to eksplozja granatu:) Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: A ja padam... 26.06.04, 10:20 oj, ale mnie ucieszyliscie, Matrioszka, Mojito, Tange i inni :)))))))))))) kordelka - niebieska ;))) ma sie dobrze, choc chorobsko mnie dopadlo, ledwo mowie (no, ale w koncu musialo do tego dojsc ;)))) sobota wieczorem, wiec do poniedzialku sie postaram podkurowac, cobym przynajmniej gadac potrafila ;))) i jakas senna jestem, ale to dlatego, ze troche goraczki..... ....sobotniej nocy?? ;))))) caluski dla wszystkich, zmykam i udostepnie internet innym, taka bede dobra, a co, niech znaja pana ;))) ciao, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Zauroczona IP: *.akl.callplus.net.nz 26.06.04, 12:47 Rane alez mielismy piekny dzien dzisiaj, sloneczko grzalo jak latem, najmniejszego wiaterku, cud miod malina. Popracowalam sobie w ogrodku, sporo przycinania, porzadkowania, powschodzily juz moje ulubione zonkile, wogole niektore roslikni mysla ze to juz wiosna, kwitna drzewa ktore powinny zakwitnac za jakies 2 miesiace. Wieczor tez cudowny, cieplutko, gwiazdy pieknie migocza, ksiezyc swici, ahhhhhhhhh zycie jest piekne. Numbat ciesze sie ze sie odnalazles bo juz myslalam ze tez sie zauroczyles i ze cie stracilismy. Rane tez bym sobie poplywala, moglabym nawet kucharzem zostac. :) Poopowiadaj cos wiecej. :) Kangur dam ci dobra rade (choc jak wiadomow nimi droga do piekla wyburkowana) Jak masz zalowac to nie grzesz, a jak grzeszysz to nie zaluj :))) To co nie powinno sie zdarzac to sie nie zdarza, a jak sie zdarzylo to znaczy ze mialo sie zdarzyc :) Matrioszka mam nadzieje ze nie tylko za drzewami sie ogladasz :)) baw sie dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: Zauroczona 26.06.04, 19:34 Paryzem oczywiscie! Asia, az tak ogrodniczo zboczona nie jestem-nie tylko, nie tylko drzewa. Folguje sobie wzrokowo, bo w Moskwie posucha, jak wiadomo, tam to sobie panowie moga sie poogladac, a tu, jak mi sie wydaje wrecz przeciwnie. Mandarynka-takie tez najbardziej lubie!!! Moze jakis Strasznie Smierdzacy Ser do tego? Dzisiaj bylam m.in. w kawiarence znanej szerzej z "Amelii". Pozdrowionka paryskie i czerwonym wytrawnym moge podciagnac nieco procentow w zastepstwie Mojito. Chwilowo przynajmniej. m Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Old McDonald had a farm ... IP: *.b.006.syd.iprimus.net.au 27.06.04, 12:30 and on that farm he had some sex, sexsex here, sexsex there, sexsex everywhere i tak samo tutaj na tym watku ;)))) Witajcie, wszyscy pisza grzecznie na tematy ogolne, az nistadzowad temat rozkwita: Mojito zaczyna miec mile skojarzenia, albo Matrioszka biega po Paryz bez ... albo Kangur wraca za-uroczony ...albo Poeta szuka dziewczynek w Chinach ... i mysle sobie, to jest zdrowe, to jest bardzo sympatyczne i bardzo pozytywne ;) zupelnie inaczej niz ogolna tendencja ... dzisiaj niedziela, sporo ludzi przyszlo do mnie z wizyta, mam dzisiejsze nowe gazety, nowe ksiazki do przeczytania, az milo. i co ja czytam: kosciol ujawnil ze ksiadz tez czlowiek - lubi dzieci i mlodych chlopcow. o sex, to z nudow juz nikt nie pisze, bo temat ludziom tak opatrzyl, ze niedlugo bedziemy obserwowac negatywny przyrost naturalny, a bohaterki Sex in the City, przy drinks beda dyskutowac czy mezczyzna sklonowany jest rowniez dobrym kochankiem. ktos ze znajomych zadbal zebym miala aktualne pozycje ksiazkowe i dostalam ksiazke Bill Clinton 'My Life'. w zyciu bym nie czytala, zainteresowalo mnie jednak ze kilka kartek w srodku bylo wyraznie czytanych wielokrotnie, mozna domyslec: page 773 - Monica Lewinsky bit and the rest of the book turns out to be mind numbingly boring :)))) Poeta L. co do poradnikow to ja sobie mysle, ze wiekszosc z nich to jak poradnik obslugi samochodu dla kogos kto z trudnoscia uzbieral na rower. naprawde czytasz ? z powiedzeniem, ze mezczyzni zakochuja, zeby SIE kochac, a kobiety zeby kochac, to nie zgadzam :)))) mezczyzni bardzo czesto myla pozadanie z miloscia, ale rowniez czesto sami tego nie werbalizuja. glownie z ostroznosci, poniewaz nie sa pewni. to jest uczciwe, prawda ? kobiety natomiast czesto uwazaja, ze gdy pozwola rozebrac wieczorem, a nastepnego dnia kupia kochankowi toothbrush i wstawia do kubka w swojej lazience, to juz zwiazek. a to w najlepszym wypadku poczatek milosnej gry ... i to tez zalezy. zalezy co mozna wygrac, a co przegrac. poza tym znaczenie gry w zwiazku jest funkcja czasu, niestety malejaca funkcja ... gdy kochankowie traca motywacje do gry w zwiazku, to albo graja juz w innym filmie,i w domu im juz po prostu nie chce, albo skonczyl sie im scenariusz. gdy tak stanie, to konczy kino i zaczyna poker. gra w zwiazku mysle, ze jest niezbedna, to wielka szansa aby zostac w czolowce filmu ... Mojito :)))) no spiesze naprawde spiesze ze zrastaniem i na zyczenie Tangerin wyczolgam wkrotce, nie ma sprawy :)))) a Ty widze doskonale bawisz, London, Vienna, Szczecin, Warszawa, a dalej ? bar, saxofon, swimming pool, bar, bol zeba czy mumps? tez zdrowka zycze :)))) ale ze w Avanti nie probowales tiramisu, to zdziwiles mnie, no chyba ze jest dreadful I mean DNPIYM dreadful :)))) to znaczy DONT PUT IN YOUR MOUTH dreadful... Matrioszka :)))) podrzuc dobrego sera i wina tez po-prosze, pleeeease. hospital diet turn my guts up side down :( w Galerie La Fayette w czesci jadalnej mozna codziennie po 5.00 pm kupic taniej, nie tylko sery. milego zwiedzania i nie tylko :)))) Kangur :)))) to lubie: zakochany i dyskretny :)))) czy tez uwazasz, ze jak kobieta juz MUSI byc madra, to niech przynajmniej bedzie ladna ? pozdrawiam wszystkich absolutnie wszystkich :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa Re: Old McDonald had a farm ... IP: *.dsl.netsource.ie 27.06.04, 17:30 hej Pysiek, masz teraz okazje lewa reke usprawnic i wycwiczyc na rowni z prawa (zawsze musza byc jakies pozytywne strony ;-))), nie wiem czy jestes lewo czy prawo-reczna,ale ja jestem na przyklad prawo i zawsze sobie mysle jak to bylo by fajnie moc pisac recznie i robic rozne czynnosci lewa reka tak samo sprawnie jak prawa,czasmi zabieram sie za "wycwiczenia" lewej i zaczynam ja uzywac wiecej niz prawej na przyklad przy myciu zebow albo sprzataniu,czasem staram sie obslugiwac myszke na comp lewa (czasem mi prawa odpada od klikania przez caly dzien),ale dlugosc i nieporadnosc mnie szybka zniecierpliwiaja...definitywnie powinno sie dzieci uczyc pisac dwoma rekoma na zmiane i na rowni!!!!! Ale nie o tym chcialam,tak zastanawiam na tym myleniem przez mezczyzn pozadania z miloscia,i jakie sa tego granice ktore dziela te dwie sprawy, to ze czlowiek jest zdolny do milosci bez pozadania to oczywiste ale w przypadku milosci:rodzice-dzieci lub milosci rodzenstwa,ale ta milosc ma swoje fundamenty w wiezi krwi,natomiast co mogloby byc tym zapalnikiem dla zwiazku dwojga ludzi zupelnie sobie obcym jesli nie bylo by to pozadanie/zauroczenie? wydaje mi sie ze pozadanie i zauroczenie jest fundamentem i gruntem na jakim mozna zbudowac/zasiac cala reszte i pielegnowc aby cos z tego potem wyroslo, dwoje ludzi sie spotyka i zakochuje - to uczucie,tak? dwojga ludzi sie spotyka i idzie do lozka,niemniej na drugi dzien nie chca juz sie widziec-to tylko pozadania,tak? to drugie moze istniec bez pierwszego,ale czy to pierwsze moze istniec bez drugiego?I do not think so!tak dlugo jak dlugo czlowiek bedzie zdrowy psychicznie,fizjologicznie,biologicznie,hormonalnie pozadanie bedzie elementem milosci tak samo jak sex,oczywiscie dopoty dopoki hormony pracuja w ciele czlowieka w odpowiednich proporcjach, jesli czlowiek nie pozwoli isc pozadaniu dalej i wyzej to pozostaje na etapie poczatkowym i konczacym zarazem, jesli wszystko jest w odpowiednich zdrowych relacjach,wykluczajac na przyklad zwiazki tylko dla korzysci materialnych lub jakichkoliwek innych wykalkulowanych przyczyn, nastepna sprawa to co ta sa uczucia?przeciez to cala masa rekacji chemicznych w naszym mozgu i organizmach ogolnie i praca hormonow,to co dostarczymy naszemu mozgowi to wlasnie czujemy,a nasze body to jedno wielkie laboratorium chemiczne, i to wlasnie roznica skladu chemicznego i struktury hormonalnej odpowiada za ta roznice w postrzeganiu milosci kobiet i mezczyzn na zasadzie:kochac sie i kocham cie, pozadanie,zauroczenie,sex,przywiazanie,szacunek -czy nie z tego wlasnie jest zlepiona milosc? i zaczyna sie kruszyc i rozpadac jak ktoregos z elemenow zabrakanie?..... takie mnie impresje niedzielne naszly po przeczytaniu Pyskowego postu zdrowiej kochanienka,zdrowiej lampka czerwonego califorinijskiego do kolacji dzis za twoje zdrowie pozdrawiam ifa Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: Old McDonald had a farm ... 27.06.04, 20:10 no nie, czy w domu czy na lozku szpitalnym Pysiek wyobraznia ci pracuje:-) ja rozumiem ze gra w zwiazku potrzebna, wodzenie troche za nos, tutaj akurat nie weim czy celowo ale usprawiedliwiasz mezczyzn :-)poczatki sa zawsze najpiekniejsze, drzace i gorace,a co masz recepte moze, zeby to zaurocznie trwalo do konca? Ifa, ja nie bede tu pokazywal palcem,ale mysle ze wielbicieli tu bylo kilku przede mna,jaki ja tam number one. Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: Old McDonald had a farm ... 28.06.04, 00:00 Ja w kwestii picia najpierw. Otoz wyraznie widac, ze Mojito rzucil. Bo u mnie sie wali co i raz cos nowego. Duze i male sprawy. Ale blokada na kole auta wcale mnie nie dobila. Uznalam ja za pryszcz i czesc. Z tych malych dokucza mi bol po wizycie u dentysty. Na wlasne zyczenie zreszta, wiec nie powinnam narzekac. Mojito, u ciebie ktore to jest pol? Bo u mnie lewe. Nie dosc, ze boli, to jeszcze wyglad mi zepsulo :-((( A mialo byc lepiej, tak mowil pan dentysta. Pysiek, juz sie zgubilam; to reka czy noga? Lewa, czy prawa? Ja kiedys "zaliczylam" prawa noge, w kostce. Dostalam srobe, ktora nosilam sobie rok. No i troche bolalo, przez caly miesiac. Najbardziej jednak bolesna byla przymusowa bezczynnosc, bo przez 3 miesiace musialam chodzic o kulach. No dobra, juz dosc! Nic wiecej o tych duzych i malych klopotach, moich, i najblizszej mi rodzinki. Wprawdzie na sile musze sobie teraz przypominac, ale czasem jednak mi się przypomni sentencja mojej kolezanki z bylej pracy: wszystko przemija, nawet najdluzsza zmija!!!!! Pysiek, wyjdziesz z gipsu, ale do tego czasu pewno zdazy ci sie to znudzic...;-) Iwona, chorobsko minelo? Przypomnij link do strony ze zdjeciami, prosze. No i reszte watkowiczow poprosze o jakies relacje z miejsc, gdzie teraz sa. Czytanie wpywa na mnie relaksujaco. Numbat, moze troche szczegolow z rejsu. Ja tez lubie poplywac, tyle ze musze wczesniej uzyc napojow wyskokowych, mniej wiecej po setce na kazda nozke. A to po to, zebym z lodzi nie wyskoczyla, gdy tylko jakis przechyl ja dopadnie. Zle na mnie wplywaja..;-) ten sposob doradzil mi kiedys prwadziwy wilk morski, kiedy z promu niemal sie wyczolgalam. Stwierdzil, ze serwowane mi na polecenie kapitana jakies malownicze drinki to za malo w tej trudnej sytuacji ;-) Matrioszka, baw sie, baw! Tak trzeba! I oddalenie od miejsc i spraw trudnych dobrze ci zrobi. Zreszta to juz widac :-) Mojito, jak znajdujesz Warszawe? Zmienila sie cos na lepsze? Przy okazji; czyzby spotkanie trojstronne nie wchodzilo w gre? Pozdrowienia dla wszystkich ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik farma Kazika 28.06.04, 00:02 Kazik, czy dobrze zinterpretowalam? Sprzedajesz dom i kupujesz farme? Nie czekasz na nasza wygrana? Melduje, ze w Powerballa nic nie wygralismy. Znowu:-( Ktos jednak zgarnal cala pule. A niech mu wyjdzie na zdrowie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Trojstronnosc. IP: 213.199.192.* 28.06.04, 00:43 Yo, Tizedik, wrzuce Tobie numer komorki do skrzynki. Prosze, nie zrazaj sie moim cedzeniem slow. To nie maniera. To ciagle sciskoszczek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Warszawski weekend (medyczny). IP: 213.199.192.* 28.06.04, 00:13 Witajcie Wszyscy, oh, ty gejsza, co za weekend mam. I niedziele. Wstalem dzisiaj o 5:00. Nie z wlasnej woli. Do szostej wiedzialem juz gdzie mozna w niedziele zobaczyc lekarza. O siodmej bylem juz umowiony. O 9:40 mial pani internistka probowala mi zajrzec dalej do ust. Bezskutecznie. Powedrowalem dalej do specjalisty laryngologa. Obie Panie bardzo owszem a ja nie moge nawet sliny przelykac. Diagnoza zapalenie slinianek. Jak ja sie teraz bede slinil... Wrocilem do hotelu obladowany pigulami przeroznymi. I lykam, lykam, lykam... Podobienstwo do chomika jeszcze widoczne. Pic nie moge, jesc moge tylko zupe i slinic sie nie moge. Do d..y z takim zyciem. Dwie wyprawy do Boathouse (jagnie nowozelandzkie) i Gessler Karczma to kompletna porazka. Nie, nie menu ale moje proby zjedzenia czegokolwiek poza zupa. Zjedzenia pieroga zabralo mi godzine. Poddalem sie. Wczoraj gdy glodny i obolaly szedlem Alejami Pan Bog wysluchal moich modlitw i otworzyl miejsce z zupami - Marak/swieze zupy. Zaraz przy Rotundzie obok Sfinksa. Zupy robione swiezo ze swiezych skladnikow. Dzieki Bosze. Wczoraj krem z pora z dodatkiem puree z ziemniakow. Boska. Dzisiaj norweska. Z lososiem i ziemniakami. Niebianska. Nie moge spac z podniecenia co bede ciagnal przez slomke jutro. Po poludniu rozszlochalem sie gdy znajomy zamowil w Lobby Bar caipiriha. Trzymalem sie dzielnie ale wszystko ma swoje granice... Baru Asi w Sheratonie nie zobacze na sucho poniewaz serce mi peknie. Jutro obudze sie i wejde w smutny dzien abstynencki. Slinic sie nie moge jeszcze. Na pozytywna nute pozostaje podniecajaca zupa i to, ze z wyjatkiej tej cholernej niedogodnosci wszystko inne jest ok :)))))))). Pysiek, ciesze sie, ze sie zrastasz. Tak dokladniej to jak lezysz? :))))). Dodatkowe szczoteczki do zebow zawsze woze i takie tak inne. Kubka do szczotek nie woze poniewaz to juz prawie zwiazek. Matrioszko, Twoja francuska kolej picia. Ja przez tydzien co najmniej bede prowadzil bolesnie smutne zycie abstynenta. Sery lubie. Te smierdzace tez. Jest lato. Nie spiesz sie z kupnem bielizny. Czy warto...? Ifa, one night stand lub jednorazowe pojscie do lozka to niefortunna pomylka lub koniecznosc a nie pozadanie. Milosci raczej nie myle z pozadaniem. Moge pomylic pozadanie z duzym pozadaniem lub absolutnym pozadaniem. Odcienie zauroczenia sa podobne... Czas lyknac prochy. Licze pastylki. Szesc. Trzy damskie (okragle) i trzy meskie. Popijam Zywcem. Niestety woda. Oh, gejsza zycie... Pani doktor chce mnie zobaczyc w srode. Niestety, profesjonalnie tylko. Moze bede sie mogl juz slinic ... Licze na ta opasla pigule z liczba 500. I nietania. Zobacze... Zdrowka Wam wszystkim zycze, i sobie tez. mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: Warszawski weekend (medyczny). 28.06.04, 02:16 Dzien dobry, dzis znowu bardzo piekny i cieply dzien sie zapowiada. wczoraj to nawet na lunch przenieslismy sie do altanki, bo bylo ponad 20 stopni. Tizedik, ja farme w planach to mialem juz od dawna, teraz tak rozgladam sie ale mam jeszcze pare lat pracy zanim przejde na emeryture wiec rozgladam sie spokojnie. jak cos sie trafi to kupie, a jak nie, to poczekam. oczywiscie ze licze na nasza wygrana, bedzie farma wieksza po prostu wieksza, jakbysmy wygrali. Poeto ja mysle ze na nic w tym zyciu nie ma recepty a napewno nie na wieczne zauroczenie. Mojito a probowales moze miod ze spirytusem, jesli to zapalenie to powinno pomoc no i Pysiek jak piszesz to znaczy ze lepiej juz sie czujesz zdrowia wszystkim i pozdrawiam Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 oh, te pozycje ... IP: *.a.001.syd.iprimus.net.au 28.06.04, 04:28 Witajcie, Mojito nie badz taki dociekliwy, nooo ... moja pozycja tak zwana, bardzo nie- wygodna ;) toothbrush tez swoja woze, nigdy tez kochankom nie kupuje, bo moze sobie za duzo pomysli ;) taka jestem jakas nie wiazaca egoistka ... Tizedik, u mnie jak nic to nic, a jak wali to wali wszystko naraz ;) z pracy tez o malo mnie nie wy-walili ... taa, reka, noga, mozg na scianie ... noga i reka z prawej strony w plaster, mozg? sami oceninicie wkrotce jak zaczne pisac glupawo ;) Ty mnie niestrasz Tizedik, te 6 miesiecy :(((( ... ja najpozniej w polowie lipca MUSZE chodzic ... Matrioszka, zawsze powtarzam, ze trzeba sie oddalic zeby cos dokladniej zobaczyc :)))) Poeta L. jak wyzej Kazik napisal z ta recepta. w dziecinstwie to nam opowiadano rozne bajki, moja babcia byla super, bo opowiadala tez ciag dalszy bajki. znaczy, nie bylo tylko tak ze zyli dlugo i szczesliwie i kazdy domyslal sobie co to stalo potem. babcia miala wyobraznie :)))) zeby wytrwac w tym za- uroczeniu, to trzeba miec talent ogolny. Asia taki talent ma, mowie Ci szczerze spytaj jej ona niedawno obchodzila jakas wielka rocznice slubu :)))) to, co w zyciu najwazniejsze wymyka wszystkim definicjom. milosc to miesterium, po co ja odzierac z tajemnicy :)))) przypomina mi to czytanie z reki, na ktorej podobno mamy linie glowy, serca i zycia, tak i z miloscia ;)))) Ifa, dzieki za sloik z czyms tam, licza checi a nie zawartosc :)))) taa, reke trenuje, just in case ;)))) Yvona, dzis kolezanka przyniosla mi farby i maluje Twoje kwiaty. dziekuje bardzo za pomysl :)))) najwyzszy czas bo niektorzy jakies szwynstwa mi po- wypisywali i co niektore nurses czerwienia jak czytaja ;)))) zdrowko wszystkim Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kangur oh, te pozycje ...kazda jej pozycja to IP: *.bpb.bigpond.com 28.06.04, 07:59 juz propozycja,jak mawial Sztaudynger. Pysiek,jeszcze raz szybkiego uzyskania pionu i dziekuje za slowa zrozumienia odnosnie dyskrecji,natomiast nie ma kobiet brzydkich,a czy musi byc piekna?Znow pytanie:a co to znaczy?Rzecz bardzo wzgledna,wszystkie sa piekne,jak tylko chca tego oczywiscie.Jeszcze raz szybkiego,i wszystkiego nie zamalowuj:) Asiu! Czy ja kiedys napisalem,ze czegos zalowalem?Nigdy tego nie wyrazilem,a refleksje czy sie powinno czy nie to insza sprawa,natomiast tak jak piszesz,ze jak sie cos zdazylo to trzeba zapomniec o refleksjach,zgadzam sie calkowicie. Zreszta kiedys tam badania Kinsleya wykazaly,ze mezatki maja wyrzuty sumienia gdy zdradzaly, ale jeszcze wieksze wyrzuty maja te,ktore tego nie zrobily:). Nie bardzo wiem czy to akurat bylo na temat ale tak mi sie jakos napisalo. A co do poprzednich wypowiedzi na temat zauroczen,milosci,pociagu,sexu nic dodac,nic ujac,pieknie napisane,kazdy cos dolozyl i wyszedl nam jakis obraz tego wszystkiego-zycie jest ciekawsze z tym wszystkim. Niedziela byla ladna,znow siapi i tak ma byc przez najblizsze kilka dni,nawet w Queenslandii temperatury spadly az tak,ze ludzie ubrali rekawiczki i inne wdzianka do tej pory tam raczej nieznane. Pozdrawiam,CU Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: oh, te pozycje, konstelacje... 28.06.04, 09:52 Yo, moi drodzy!!!! A u mnie za oknem upal od ranca samego. No dobra, wstalam o 8, a to juz nie bylo tzw "wczesne rano". NIe moge sie dopchac do lazienki, na ochladzajacy cialo i umysl prysznic musze jeszcze poczekac. No trudno... Pysiek, nie podlozyli Ci jakiejs Little Bomb do biurka, co? Cala ta sprawa wyglada nieco sensacyjnie. Nie chce Cie straszyc, ze skoro dalej trzymaja Cie w szpitalu, to raczej w polowie lipca biegac nie bedziesz:( Ale szanse na chodzenie sa!!!! moze nawet bedziesz sie wspierac na przystojnym meskim ramieniu:) Matrioszka, im bardziej smierdzacy ser, tym lepszy:)))) I mam nadzieje, ze bielizny nie kupilas, mimo ze, jak to mowil moj profesor Z FIZYKI, "to sie myje, a nie wietrzy" A o tym widzeniu z daleka tez nam mowil. Jak ktos utknal przy zadaniu, to kazal oddalic sie od tablicy i spojrzec na nia z odleglosci. I zawsze cos sie tam nam w glowach rozjasnialo, mielismy lepszy dystans:) Mojito, slinisz sie jak niemowle:))))) Jak czytam, to slysze.;)Taak zabawnie, dla mnie, szeleszczysz... Ale swinki nie masz? Nie, nie morskiej, ani tej od chrumkania. Nie zebym sie bala zarazenia, przechodzilam w dziecinstwie. Oj, Tizedik, wychyle cos za Ciebie, moze pomoze? Wczoraj tez cos niecos wychylam w intencji forumowiczow, moze procenty juz dotarly? A ja jestem wykonczona, ale i tez usmiecham sie polgebkiem i spogladam na kawalek papieru, ktory zwie sie dyplomem. Nie, to nie inzynierski, ale zawsze. NIe wiem jak, ale udallo mi sie zakonczyc taka jedna szkole:))) Moze wkrotce zaprosze wszystkich na wielkie pijanstwo, bo jesli...., to okazja bedzie wysmienita! Ale nie zapeszam, spogladam na rozlozone ksiazki i mnie cholera bierze, bo tyyyyyyle tego jeszcze jest:( No, cos mi sie widzi, ze temat seksu, milosci, zwiazkow dlugo jeszcze nam z wokandy nie zejdzie, ale to taki "zyciowy" temat, bo niejedno zycie powstalo niejako przy okazji, nie troszczac sie, czy to tylko seks, czy to jest kochanie... Taak, ludzie czesto myla milosc z pozadaniem, plec tu nie ma nic do rzeczy. A czesto sa swiadomi, ze to tylko pozadanie z ich strony, i udaja milosc. Ale sorry, takie podejscie budzi we mnie mnostwo negatywnych uczuc. NIe mam nic przeciwko, jak ktos komus proponuje seks li i jedynie, jesli druga strona sie zgadza, to super. Oszukiwania i grania komus na uczuciach nie akceptuje w zadnym wypadku. Nie wiem, moze przesadzam, ale ucziwosc w tych sprawach uwazam za najwazniejsza! I sie cicho przyznam, ze one night stand to mi sie w zyciu nie zdarzyl, kilku tygodniowe oczarowanie, zaurocznie to i owszem. Nie wiem, moze duzo trace,ale to pewnie wina moich rodzicow, bo od dziecinstwa mi powtarzali, ze seks jest zwiazany z uczuciami nieodlacznie, ze to powinno byc cos wiecej niz czysta fizjologia. No i coz, uwierzylam. A tak z innej beczki, to nie zabilo to mojego temperamentu, maniakalnie ogromny jest, tylko o tym szaaaa, co nie zmienia faktu, ze igrania i zabawy uczuciami nie znosze i juz. Ps. Kangur, dobrze,ze piekno bywa pojeciem wzglednym. Ladne jest to, co sie komu podoba:))))))))A piekno wewnetrzne, promieniujace na zewnatz? No, uciekam juz, zyczac wszystkim milego dnia/nocy Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: Warszawski weekend (ŚWINKA). 28.06.04, 09:12 Mojito, ty po prostu masz ŚWINKĘ!!!!!! Proszę, przeczytaj, co zaraz skopiuje i wkleję, i powiedz, czy kontakt z tobą jest już bezpieczny......? ;-)))) Świnka (nagminne zapalenie ślinianek przyusznych) Świnka jest ostrą chorobą zakaźną o etiologii wirusowej. Wirus przenosi się drogą bezpośredniego kontaktu, drogą kropelkową oraz przez zanieczyszczone śliną chorego pożywienie. Możliwe jest również zakażenie pośrednie (przez zakażone przedmioty). Świnka w 30-40% przypadków przebiega poronnie lub bezobjawowo. Jeżeli ktoś chorował na świnkę nabywa trwałą odporność, powtórne zachorowania zdarzają się wyjątkowo, zwłaszcza, gdy uwzględni się możliwość błędnych rozpoznań. Okres zaraźliwości rozpoczyna się 2 – 6 dni przed wystąpieniem objawów klinicznych i trwa do 9 dni od początku choroby. Świnka przebiegająca bez stanu zapalnego ślinianek jest również zaraźliwa. Okres wylęgania choroby wynosi od 13 do 22 dni. Zapobieganie śwince uwzględnia izolację chorego przez okres utrzymywania się objawów klinicznych, najczęściej jest ona spóźniona bowiem zakaźność chorego występuje już w ostatnich dniach okresu wylęgania, gdy nie możemy jeszcze świnki rozpoznać. Przejściową odporność mają niemowlęta do 6 miesiąca życia, a czasem nawet do 24, otrzymawszy przeciwciała z krwi łożyskowej matki. Najczęściej występującym objawem świnki jest złe samopoczucie, bóle głowy, nieznaczny wzrost temperatury ciała. Niekiedy nie ma objawów wstępnych i choroba zaczyna się obrzmieniem jednej lub obu ślinianek przyusznych (jednocześnie lub kolejno). Może również, choć rzadziej, dojść do zapalenia ślinianek podżuchwowych i podjęzykowych. Obrzmienie zapalne zmienionych ślinianek może być bardziej lub mniej nasilone. Skóra nad nimi nie jest zmieniona, jedynie silnie napięta, nigdy nie występuje zropienie. Zapaleniu ślinianek towarzyszy ich silna bolesność, co utrudnia szerokie otwarcie ust i żucie. Z obrzmieniem ślinianek temperatura ciała podnosi się zwykle do 38-39oC przez 1 – 2 dni, obrzmienie ślinianek narasta przez 2 – 3 dni, a następnie cofa się, ustępuje najczęściej po tygodniu, rzadziej po 10 – 14 dniach. W związku z neurotropizmem wirusa świnki, drugim, najczęściej zajętym narządem są opony mózgowo-rdzeniowe, zapalenie których występuje najczęściej po zajęciu ślinianek, w 7 – 14 dniu choroby, zdarza się, że występuje później, nawet w okresie od 3 do 6 tygodni. Może wystąpić jednocześnie z powiększeniem ślinianek, może je poprzedzić na 1 – 7 dni, a może także być jedynym umiejscowieniem choroby. Najczęstsze objawy to: bóle głowy, gorączka, wymioty, często bóle brzucha i lekko zaznaczone objawy oponowe (sztywność karku). Stan ogólny chorego na ogół jest dobry. Rzadko świnkowe zapalenie opon mózgowych może przebiegać równocześnie z zapaleniem mózgu. Zapalenie jąder w przebiegu świnki występuje prawie wyłącznie u dorastającej młodzieży i dorosłych. Najczęściej w 7 – 10 dniu choroby. Gwałtownemu powiększeniu się, obrzękowi, silnej bolesności jąder i najądrzy towarzyszy wysoka temperatura. Obustronne zajęcie jąder może niekiedy doprowadzić do zniszczenia komórek rozrodczych, co powoduje bezpłodność. Należy jednak podkreślić, że zdarza się to wyjątkowo rzadko. Zapalenie trzustki występuje w przebiegu świnki częściej u dorosłych, głównie u kobiet. Charakteryzuje się dość ciężkim stanem ogólnym, bólami brzucha, wymiotami, biegunką. W przebiegu świnki, mogą ulec stanowi zapalnemu również, aczkolwiek rzadko, - gruczoł tarczowy, grasica, gruczoły piersiowe, prostata, wątroba, jajniki. Leczenie świnki jest wyłącznie objawowe, brak jest środków działających swoiście. Zwracamy więc uwagę na właściwą pielęgnację chorego, zalecając pobyt w łóżku przez okres utrzymywania się objawów klinicznych. Ważne jest podawanie dużej ilości płynów, częste płukanie jamy ustnej, np. rumiankiem, w razie wysokiej temperatury podajemy środki przeciwgorączkowe (Paracetamol, Panadol), stosowanie diety zwykłej – nie podawać pokarmów ciężkostrawnych i tłustych, należy też pamiętać o wyrównywaniu niedoboru witamin. lek. med. Andrzej Włodyka Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: Warszawski weekend (ŚWINKA). 28.06.04, 09:55 No prosze, tez to podejrzewalam:)))) Tylko ze pisanie tego postu troche mi sie przeciagnelo, bo udalo mi sie w miedzyczasie dopchac pod prysznic:)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Re: Warszawski weekend (ŚWINKA). IP: 212.180.161.* 28.06.04, 13:39 Zdrowenko Wszystkim (to wazne), swinka jej mac powiadacie? Chyba kiedys mialem wiec znowu? Stan bez zmian. Ogolna uciazliwosc. Wywloklem sie jednak z lozka. Lyknalem ta duza pigule antybiotykowa. Ustalilem gdzie moge dzisiaj zrobic zalecane USC i zaczalem eksytujaco dzien. Zjechalem winda i w barze na dole wzialem dwie slomki na wszelki wypadek. Wierze, ze barman nie pomyslal, ze potzrebuje do celow o ktorych mogl pomyslec. Wygladalem na lekko zakreconego. I do Maraka. Po drodze Kubus bananowo/marchwiowy ( przez slomke oczywiscie jego marchewkowa mac). Zaprzyjaznilem sie w Maraku. To moja trzecia wizyta. Dzisiaj rozwazany wybor: zupa prowansalska (kapusta biala, wieprzowina, gozdziki), zupa florencka (szpinak w lisciach, pokrojony omlet, cebula, smietana) i pomidorowa z przetartymi drobno warzywami i ziarenkami slonecznika). Pomidorowa byla moim wypborem. Ziaren slonecznika nie gryzlem. Postanowilem zaszalec i zamowilem coca-cole i slomke. Jak szalec to szalec :)). Zupa byla wspaniala. Otwarci do 22:00, wiec moze jeszcze tam zajrze. Tizedik, jestes kochana z tym opisem. Wiem teraz wiecej. Obserwujac siebie bacznie wiem, ze przypadlosc nie przeniosla sie nigdzie indziej. Bogu dzieki :)). Zgodnie z ocena lekarza jest to pechowa rzadkosc :))). Co do kontaktu zastanow sie. Masz u mnie za porade medyczna trzy margarity lub ekwiwalent innych cocktaili. W moim hotelowym barze na dole i na gorze robia doskonale margarite i caipirinha. Zapraszam. To samo do Marzeny, jezeli moge zagrozic Piraniom to mamy jasnosc. Jezeli uznasz, ze jest inaczej, zapraszam. Pysiek, dobrze wiec lezysz. Troche swinstw na gipsie zostaw. I zdrowiej. Szczoteczke i inne damskie parafenalia mam zawsze pod reka poniewaz nie chce abys sie wszystko rozbilo o latwe do przeskoczenia wyzwanie i nieprzekonywujace preteksty w koncowym etapie. Mandarynko, slinie sie i szeleszcze mowiac. Taka moja dzisiaj uroda. Wola boska i skrzypce. I z trudem sie usmiecham. O piciu nie wspomne bo sie rozplacze. Asienko, jezeli dziewczyny uznaja, ze jest bezpiecznie sie do mnie zblizyc to zajrzymy do Twojego ukochanego baru w Sheratonie. Ja na sok niestety, niestety, niestety... Kangur, dzisiaj slonecznie i cieplo w Wawie. Chyba ok 21C. Wystepuje duze odkrycie roznych miejsc kobiecych. Glownie ramiona, pepek i miejsca z tylu w okolicach plecow dolnych. Czasami z tatuazem. W pewnych granicach wiekowych kroluje biel i roz. Mimo widocznego cierpienia oczy pewne rzeczy widza :)). I maja sie gdzie zatrzymac i odpoczac... Oh, zdrowym byc... Wracam do hotelu liczyc prochy. Szlag by to trafil. Bede musial zadecydowac czy kurowac sie dzien/dwa w Wwie. Czy zabrac swinie do Sz. Pozdrawiam Wszystkich bezalkoholowo, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito P.S. Kazik. IP: 212.180.161.* 28.06.04, 13:45 Kazik, dzieki za rade. Recepta ma zachecajace skladniki. Pani doktor wykluczyla jednak alkohol (pytalem :)). Nie sadze aby to byla niezyczliwosc kobieca. Interpretuje to jako pewna forme zyczliwosci aby wyprowadzic mnie z tego wkurzajacego mnie stanu. Uklony dla Ciebie i Twojej Pani, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kangur Re: Warszawski weekend (ŚWINKA). IP: *.bpb.bigpond.com 28.06.04, 13:58 mojito! Wspolczuje przypadlosci,dobrze,ze nie rozniosla sie tam gdzie wyjatkowa pechowa rzadkosc.Z dwojga zlego to kuruj sie w wawie,nie zabieraj tego na litosc do Sz.Z drugiej strony w Sz. Cie to dopadlo ale przynajmniej o jednego doreczyciela jest tam mniej,miasto tez mniejsze wiec skutki bylyby tragiczniejsze w % populacji miasta,a wawa sie tak latwo nie da,tam na Wiejskiej tej nierogacizny jest masa i jakos sie kreci:)) Ciesze sie,ze oko jeszcze pewne i ogladasz obiekty warszawskie z wrodzona spostrzegawczoscia nawet w przedzialach wiekowych,nie jest widocznie tak zle.Posylam juz drugie dzisiaj zyczenia powrotu do normalnosci.CU Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mar_za Re: Warszawski weekend (ŚWINKA). IP: 212.160.172.* 28.06.04, 14:07 Mojito, jesli o mnie chodzi swinka dla Piranii jest bezpieczna. Maja ja za soba. Ja zreszta tez. Tylko, ze myslalam, ze to bedzie przyjemne alkoholizowanie sie, ale jesli masz sie meczyc z powodu spotkania to mam obiekcje. Moze powinienes zostac w hotelu i przeliczac te pigulki :))). Niech sie tizedik jeszcze wypowie:). Ale chetnie bym sie z Wami spotkala.... Tak czy siak jutro bede pic. Jesli nie z Wami to w innym towarzystwie:))). Wszak wakacje sie zaczely:)))) Pozdrawiam, I niech nikt nie wazy sie juz wiecej chorowac! Do czego to podobne ...Jakies gipsy, swinki...Ciekawe czym jeszcze nas niebawem ktos zaskoczy:))). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Picie w towarzystwie Swinki. IP: 212.180.161.* 28.06.04, 14:27 Yo, Amigos, USG na 15:10. Znalazlem ladna i nowoczesna cafe internetowa. Obok Cepeli na skrzyzowaniu Alej i Marszalkowskiej. Taka sama jaka widzialem w NY. Kilkadziesiat komputerow. Nazwa Simple 24h/Internetcafe. Sa tez takie na dworcu C. ale zadymione. I inne klawiatury. Kangur, dzieki. Pewnie, ze sie ciesze, ze swinka po mnie nie wedruje na poludnie :))). Marzena, jezeli nie stanowie zagrozenia to popracuje usilnie nad zdrowiem. Jezeli bedziecie pily tez moje cocktaile :))) to nie ma sprawy. Bardziej juz cierpiec nie moge. Masz swoje ulubione miejsce w W.? Zadzwonie wieczorem lub jutro rano lepiej i moze bede sie czul "wyjsciowiej". Pic nie musze (oczom wlasnym nie wierze co pisze :)). Wasze towarzystwo mi wystarczy. Ide juz na spotkanie z kolejna doza pigul i USG. Zdrowko, m. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Picie w towarzystwie Swinki. 28.06.04, 16:28 ale wam zazdroszcze..... ale bym nie mogla, bo ja nie mialam swinki; mama mnie prowadzala do kolezanek, zebym sie zarazila, a tu nic.... no i bezswinkowa zostalam ;))) Pysiek, widzisz, kwiaty to jest to!! ;)) no i zajecie masz ;))) a ja tylko na moment doslownie i zlegam spac, bo jutro rano, itd. itp. caluski, Iwona wieczorna lampka wina powinna zrobic swoje ;)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: salmotrutta Re: Picie w towarzystwie Swinki. IP: *.compass.net.nz 28.06.04, 17:35 > wieczorna lampka wina powinna zrobic swoje ;))) ...swinke spowodowac?;)))...nie zadziala...na to co najmniej gasiorek potrzebny;)... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito A moze to nie swinka? IP: 212.180.161.* 28.06.04, 19:50 Tez dotychczas swinki nie mialem. Nie liczac malej skarbonki. Dzisiaj lekarz w USG zakwestionowal obecnosc swinki. Wyrazil opinie, ze raczej w 90% nie swinka. Alternatywy nie podal. Chce mnie jutro zobaczyc w szpitalu na lepszym aparacie (drozszym rozumiem). Zostalem puszczony w obieg kanalami medycznymi. Mam obiecana diagnoze. Zobacze. Wierze, ze jutro bede czul sie lepiej. Ile mozna sie czuc nie ten tego? Przedluzylem pobyt o dzien. Chce pochowac dolegliwosc w stolicy. W Maraku wyrazono wspolczucie i podano zupe norweska. Po raz drugi doskonala. Wieczorem bede widzial lekarza pediatre (zona kolegi) i wyludze nieoficjalna diagnoze i prochy pokaze... Do zdrowszego jutra, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa okolice aktu -goraco polecam IP: *.dsl.netsource.ie 28.06.04, 22:50 Yvona, Twoje niebieskie zdjecie mnie powalilo,tak sie zabieralam zeby ci to napisac i w koncu sie zabralam,dawno juz nie widzialam zdjecia ktore moze wywolac tyle skojarzen (mapa? ocean? sciana? karososeria samochodu? niebo? no i szyba,ale trzeba sie przyjrzec) bardzo mi sie podoba to ze te mokre plamki wygladaja jak wypukle na pierwszy rzut oka,znakomite zdjecie, tak a propos polecam zajrzec na strone mojego kolegi fotografa,ktory ma niezmierzone mozliwosci kreatywnosci,wciaz mnie zaskakuje czyms nowym mial juz sporo wystaw miedzy innymi w NY i CT w USA, na mocne doznania polecam OKOLICE AKTU (uprzedzam ze nie majace nic wspolnego z konwencjonalnym przedstawianiem aktu),znakomite tez sa PORTRETY EMOCJONALNE polecam tym co lubia sobie zajrzec na rozne takie stronki i tym co sie nudza w szpitalu ;-))) migawka.art.pl/piotr/piotr.htm cheerio ifa Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: okolice aktu -goraco polecam 28.06.04, 23:46 no, szkoda, ze mnie teraz nie widzicie, siedze dumna jak paw ;))) dobrze, ze nie mam czego puszyc ;))) szalenie mnie cieszy, ze ludzie lubia ogladac moje foty i nie skupiaja sie na tym, czego nie ma (na przyklad dla wielu minusem jest brak ludzi, a to ostrosc nie taka, tzn. nie na calej rozciaglosci zdjecia, a to znowuz cos innego...) na stronke zajrze, akty jak najbardziej ;))) tez wam podrzuce "lynka" akcianego moze kiedys - nie moj, z plfoto ;)) Salmo, ta lampka to nie na swinke, a na tzw. elementy przerozne, w tym rodzinne, ktore jedynie to w ryzach trzyma ;)) skoro Mojito padl alkoholowo, rozlozony przez blizej nieznane zwierze ;))) to robimy co mozemy ;)) jak nie swinka to co?? a moze krowka ;)))) caluski, lece popracowac troszeczke, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: okolice aktu -goraco polecam IP: *.a.001.syd.iprimus.net.au 29.06.04, 03:50 Witajcie, dzis mialam sen, ale sen! wiadomo sen o wakacjach, w samolocie :(((( marzy mi, oj marzy i sni. do tej pory w uszach slysze: Ladies and gentelman, this is your captain peaking. if you want to see me taxi down the runway, let me hear you say, YO! po sniadanku troche czytania ze sluchawkami na uszach, Norah J. spiewa bosko ... nie, saxofon nie da uniknac ;)))) a tu, straszna wizyta sprowadza mnie na ziemie! kolezanka przyprowadzila jakiegos guru/magician co mialby mi pomoc to be re-born! nie chce, bronie uparcie, ze nawet w tej niewygodnej pozycji dobrze czuje, lgam w zywe oczy, nie chce byc reborn! no wiecie ludzie to maja pomysly! juz wczesniej dostaje podejrzane ziola, sproszkowane nosy nosorozca, mixtury o dziwnej consystencji, wszystko to ma pomoc mi stanac szybko na nogi,z zyczliwosci. ludzie to jest XXI wiek! O Boshe ! tlumacze Guru, ze czuje calkiem dobrze, chociaz troche zagubiona w myslach. w koncu przekonalam ich: feeling like a virgin, ready to be touched for the very first time? NO, I said, NO thank you ... dosyc zartow :)))) Tangerin, zgadzam z Toba absolutnie, klamstwo i brak zaufania nie tylko w milosci, ale kazdych kontaktach z ludzmi i w przyjazni nie moze miec miejsca, nic na takiej podstawie nie zbuduje :))))ale ... znasz literature francuska ? pamietasz Cyrano de Bergerac ? Cyrano wolal cierpiec niz sprostowac klamstwo ... Yvona :)))) gratulacje, zdjecia coraz lepsze :)))) masz talent, pusz jak najbardziej, pusz i pokaz nam wiecej :)))) Ifa, galeria Piotra bardzo profesjonalna dziekuje :)))) Kiedys mialam okazje brac udzial w wieczor autorski fotografii Ryszard Horowitz w Berlin. on jest Polskim Zydem, na stale mieszka teraz w Stanach, byl jednym z najmlodszych wiezniow Oswiecim. jaki to mily czlowiek, chociaz nosi w sobie tyle smutku, ale jak on potrafi patrzec na swiat ! tego wieczoru przy drinks, jedna z pan zwraca uwage na jego wy-tatuowany numer na reku i pyta: czy to jest twoj numer telefonu ? podziwialam GO ze potrafil sie rozesmiac ... no comments ... Kangur :))))))))))))))) Mar_za, Tizedik, Mojito, to co? bliskie spotkania trzeciego stopnia, zazdroszcze :( Mojito :)))) zdrowka zdrowka zdrowka ale Cie dopadla ta swinia ... delikatnie bardzo po-glaszcze po zdrowym policzku, nie daj SIE :)))) Poeta L. czy Ty teraz dla odmiany obraziles ? cos tak przycichles ... pozdrawiam wszystkich absolutnie Mar-za ma racje dosc tych chorob :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Numbat Uwaga...Uwaga...Uwaga:))))) IP: 203.3.65.* 29.06.04, 05:03 Uroczyscie otwieram dla wszystrkich ogromna butelczyne bo...dzisiaj sa moje IMIENINY:)))) upije swiat w kolorze blusa...i siebie tez... w koncu raz do roku czlek ma imieniny...ale znalem takich traperow ktorzy, obchodzili imieniny przez pol roku- a pozniej przerzucali sie na urodziny...bo w sumie czlowiek sie urodzil zeby zyc:))) nie..nic to napisze pozniej wiecej... bo musze zlatwic pewne historie...wszystkich absolutnie i cieplo pozdrawiam...NIECH ZYJA IMIENINY..I zobaczymy jutro jak glowa bedzie "wisiec"...pa na razie:))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Uwaga...Uwaga...Uwaga:))))) IP: *.akl.callplus.net.nz 29.06.04, 09:51 Numbat to wszystkiego naj naj naj, samych radosnych, pomyslnych i slonecznych dni, ciaglego zauroczenia i pelnego buklaczka. Pozdrawiam bardzo cieplutko i przesylam wirtualnego buziaczka :) Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: Uwaga...Uwaga...Uwaga:))))) 29.06.04, 11:46 Hey Numbat, to masz do wyboru Piotra, Pawla albo Wyszomira.mnie najbardziej pasuje ten ostatni, bo to taki co Wyszumiec sie nie moze, co myslisz? najlepszego:-) znam fotografie Horowitza, doskonale.ma zone ktora byla swego czasu Miss Wenezueli, ale Polka, tam urodzona, taka mieszanka. bardzo dobre malzenstwo maja trzech synow chyba.historii z numerem nie slyszalem,groteska. Ivona Twoje fotografie tez mi sie podobaja i galeria Ify,teraz robi sie tutaj wystrzalowo.te wszystkie linki co podajecie sa doskonale. Cyrano to historia klasyczna, jak i Szekspir, ten tez lubowal sie w roznego rodzaju intrygach i plandrowaniem ludzkich psyche. klamstwo moze byc sytuacyjne i wtedy jest bardziej usprawiedliwione.osobiscie tez brzydze sie klamstwa i jak raz sie zawiode to juz takiemu czlowiekowi nie ufam.oszukiwanie Cyrano bylo jednak w dobrej wierze, pisal listy do kochanki,a sam niechcacy sie zakochal. ja znam historie z zycia wziete,kiedy wrecz sympatyzuje z przestepcami z koniecznosci. ale to tak ogolnie bardzo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Zdjecia artystyczne i te inne... IP: 212.180.161.* 29.06.04, 12:47 Zdrowenka Wszystkim, co za dzien. Wpatruje sie w usmiechniete zdjecie USG mojej prawej slinianki podzuchwowej nagiej i powiekszonej w towarzystwie odczynowo powiekszonych wezlow chlonnych. Zmian ogniskowych nie uwidoczniono. Zadna tam SWINIA :)). Nieoficjalnie wczoraj zaprzyjazniona pediatra swinke wykluczyla. Dwie slinianki powinny chorowac. Dzisiaj dokladniejsze badanie na Brodnie potwierdzilo ta diagnoze. A wiec z gorki... Pochodzilem troche po lesie brodnowskim poniewaz taksowkarz obawiajac sie korkow przywiozl mnie pol godziny wczesniej. Odswiezajacym jest widziec sosny, brzozy, czeremchy, deby, klony i jesiony. Pic teoretycznie tez moge. Wczoraj przepytalem Pania doktor na okolicznosc. Powiedziala,ze dwie margarity sa ok. Alkohol zwalnia tylko troche dzialanie antybiotyku. Ale teraz juz sie nie spiesze. Jestem na wakacjach... Odwolam jutrzejsza wizyte u doktora a jego honorarium przepije dzisiaj z Mar_za i Tizedik. Pysiek, dzieki. Juz czuje, ze jestem ok. Tez sen mialem. Erotyczny. Te sa podobno oznaka zdrowia. Opisac nie moge :)))). Iwona, pisalem juz. Twoje zdjecia bardzo ladne. To blue super. Ono tez mi sie kojarzy. Dzisiaj jednak wpatruje sie z uczuciem w zdjecie mojego USG szyi:)))). Numbat, Happy Name-Day. Moj ojciec dzisiaj tez ma. Pawel. Celebruje w sobote. Asiu, zaczyna mnie juz nosic. Twoj bar w Sheratonie obejrze. Poeto, teraz sobie przypomnialem sobie,ze tworczosc Horowitza widzialem. Wenezuela ma najwieksza ilosc Missek Universum. Jest tam caly przemysl zajmujacy sie tylko wystepami w konkursach. W przygotowaniach do wystepow juz we wczesnym wieku naturze pomaga skalpel chirurga kosmetycznego. Moj ulubiony Mark T. powiedzial; sa klamstwa, duze klamstwa i statystyka. Slonca Wszystkim i zdrowka, mojito. Slonecznie/zupa w Maraku krupnik - ale juz mam dosyc zup! Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: Zdjecia artystyczne i te inne... 29.06.04, 13:21 Skoro nie swinia, to moze szyszyla Ci sie Mojito wpakowala w te Twoja biedna slinianke. A moze obcego hodujesz, brr... UTopic go w Margeritach!!!! Kangur, gratulacje imieninowe. U mnie w rodzinie dwoch solenizantow. I Piotr, I Pawel, brat, i Tata. :))))))))))) A ja od wczoraj ma zly humor. Poszlam wczoraj z bratem na spacer na ogrodki dzialkowe, dorwal nas taki pan, opier... z gory do dolu, wyzwal od nastoletnich gowniar i zlodziei. Nie, no spoko, krytyke to ja zniose, ale uzasadniona i z szacunkiem wypowiedziana, a nie wywrzeszczana przez czerwonego na twarzy faciora. No ja rozumiem, ze mialam kucyki dwa, ale wypraszam sobie traktowanie mnie jak 15letniej smarkuli! Qrcze, ja sie nawet rozplakalam! taaak, to efekt okropnego przemeczenia i stresu, w ktorym zyje ostatnio:( A faciowi nawrzucalam, bo bylam na niego zla, ze dporowadzilam sie do lez. Nawet chcialam mu zaplacic za skradziony zapach roz...Wredna ze mnie istota. A z niego stary cham i pijak, reszty epitetow nie przytocze, tych, ktorymi mnie obrzucil, tez nie. Za to ja bylam qoolturna;) i bezepitetowa, poza faktem moze,ze wdeptalam stope brata w ziemie, aby nie rzucil sie na pana, bo moglibysmy miec klopoty...Pan mial obstawe zlozona z trzech wielgachnych zbirow, wiec walka bylaby nierowna:(((( Fajne bysmy mieli artystyczne zdjecia potem... IDe topic smutki w truskawkowo-mietowym koktajlu, a co!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa Numbat to w prezentcie na imieniny! IP: 168.224.1.* 29.06.04, 14:51 Anioly zupelnie jak my ;-))) ‘Spowiedz pijanego aniola’ Hanna Kowalewska Budzilem sie ze skrzydlami Spuchnietymi Deszczem – przyznaje kupilem wczoraj troche blekitu Ale wieczor byl taki ze oszalec Miasteczko zanurzone W nasturcjowym morzu Na lakach biale oddechy Rozscielone jak przescieradla Pod nimi Wtrawie wezowiska Nagich ramion I ja – pijany aniol Od gwiazdy do gwiazdy Podpierajac sie skrzydlami Zmoczonymi w niebieskich kaluzach A potem sen nie wiadomo kiedy… Obudzilem sie ze skrzydlami Spuchnietymi Deszczem – przyznaje kupilem wczoraj troche blekitu Ale wieczor byl taki ze oszalec. zycze rownie udanej zabawy! pozdrawiam i wszystkiego dobrego ifa Odpowiedz Link Zgłoś
mar_za Spotkanie na szczycie 30.06.04, 13:48 Informuje, ze spotkanie trzeciego stopnia sie wczoraj odbylo:) Potwierdzam - Ci co pisali, ze zazdroszcza mieli absolutnie powody:))) Bylo bardzo przyjemnie a Mojito to gentleman w pelnej krasie:))) I na drinkach sie zna. Bez dwoch zdan! Empirycznie stwierdzone. Opijalismy intencje Was wszystkich: imieninowe, zdrowotne, elementowe i wszystkie inne, nawet te nie nazwane:))) Mojito bardzo dziekuje:))))). Tizedik jak glowa? Pozdrawiam klubowiczow, Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Spotkanie na szczycie 30.06.04, 16:47 zazdrosc czula pismo nosem ;)))) ale bardzo sie ciesze, ze sie spotkanko odbylo i cholerka, szkoda ze mnie tam nie bylo....... no, ale co sie odwlecze..... teraz tylko wygrana i wieksze grono zaliczy opijanie elementow przeroznych ;)))) tymczasem caluje i mkne do loza, papa, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Arivederci Warszawa (na razie). IP: 212.180.161.* 30.06.04, 20:35 Zdrowko absolutne Wszystkim, bardzo mily wieczor wczoraj mialem. Spotkalem sie z Mar_za w Tam-Tamie na Foksal. Interesujace miejsce. Szybkie espresso i polaczylismy sie z Tizedik. Zaczelismy pic w miare wysoko (czterdzieste pietro :))). Wasze/nasze zdrowie i ogolnie. Ci potrzebujacy wsparcia alkoholowego powinni poczuc od dzisiaj poprawe. Krolowala margarita i cuba libre. Mojito okazalo sie kiepskie. Mieta przypominala szpinak. Nalezaloby ja odcedzic. Zdecydowanie przekroczylem swoja medyczna obietnice - tylko dwa cocktaile. Weszlismy pijac w srode. Mar_za, Tizedik milo mi bylo :)))))))))))))))). Asienko, zajrzalem dzisiaj do SomePlace Else. Na Express Lunch (espresso i margarita). Happy hours obecnie 17:30 - 19:00 (pon. - sob.). Twoj wysoki stol szescioosobowy z kamiennym blatem stoi. Zaraz za barem. Long Island Iced Tea ciagle na menu (30). W cocktailowej czesci erotycznej sa: sex on the sofa (sex on the beach jest mniej slodki (wytrawniejszy), multiple orgazm i death by chocolate. Barmanki Asia i Aga pytaly kiedy zajrzysz znowu :))). Za dwie godziny wracam do Sz. Dzisiaj zupa truskawkowa z makaronem. Pozdrowionka, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dante.... przygnebienie IP: *.dop.szczecin.pl 30.06.04, 20:51 siedzac podpartym w pracy, przypadkiem trafiłem na to forum. wystarczyło mi przeczytac kilka wpisów aby poczuc sie lepiej. szczególnie te opisy wnętrza lokali....i cudowne ochładzajace likiery tam podawane. nie wiem dzisiaj chyba bredze za duzo kawy, rózżowych tabletek i ogladania geby znienawidzonego szefa i wspólpracowników których razm cechuja atawistyczne cechu Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Re: przygnebienie (to chwilowe). 30.06.04, 21:05 Ty, Alighieri, trzymaj sie. Patrz na Komedie (boska). Nie patrz na Pieklo. Jeszcze nie teraz. :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))). m. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: przygnebienie (to chwilowe). IP: *.adsl.xtra.co.nz 01.07.04, 02:34 Mojito dzieki skarbie ze odwiedziles moj barek :)) poczulam sie przez moment jakbym tam znowu byla, coprawda lunchowa pora to nie to samo co wieczorowa, wtedy mozna spotkac rozych ciekawych ludzi no i potanczyc oczywiscie, ale jestem szczerze zobowiazana. Ojjj te sentymenty Numbat w dalszym ciagu tupot bialych mew slyszysz? odezwij sie Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: Spotkanie na szczycie 30.06.04, 23:19 No bylo extra :-)))))) Trojca (na szczescie nie swieta, zgodnie z przewidywaniami ;-), ale za to na wysokosciach (az 40. pietro), no i te drinki. (prawie) Wszystkie bardzo dobre:-) Mar_za, glowa wcale mnie nie bolala, za to smak drinkow pamietam. Nie liczylam ich, czyzbysmy przeholowali...? Ale skoro Mojito twierdzi, ze zlamal obietnice wchloniecia tylko dwoch, wiec cos pewnie jest na rzeczy...;-) Wiecej nie powiem! No moze tyle, ze wrocilysmy do domow z Marzena jedna taksowka, bo mieszkamy o rzut beretem od siebie. No i obiecuje bardziej sie przykladac do sprawdzania Mojitowych numerow loteryjnych, bo moze sie nam kiedys uda spotkac w wiekszym gronie, a moze nawet w calkiem pelnym.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen A u mnie jest cieplo IP: 204.79.89.* 01.07.04, 02:36 U mnie jest cieplo, az za cieplo. Wczoraj bylo +37, wilgotnosc 48%, przelicznik twierdzi: feels like +44. Wyglada na to, ze dzisiaj bedzie jeszcze gorzej bo aktualnie (08:25) jest juz +30, wilgotnosc 84%, feels like +38 a do poludnia daleko. Z powodu rozwoju (szybkiego) i pogody w Chinach jest brak pradu. Zapotrzebowanie w tym roku jest 18% wieksze niz rok temu, brakuje im 22 terra waty mocy (tzn jakies 10-15 tysiecy elektrowni), ciut im brakuje. Z tego powodu z urzedu dystrybucji pradu dostalismy wczoraj pismo nakazujace znaczne zmniejszenie poboru mocy przez 3.5 godziny w poludnie i przez 2.5 wieczorem. Nie mamy na razie pojecia jak fabryka ma dzialac. Inne firmy jeszcze gorzej, Japonczycy z Hondy (lokalnie jeden z najwiekszych investorow - kilkanascie fabryk) graja w golfa 2 dni w tygodniu bo im prad calkiem odcinaja. Cieplo jest i bedzie. Dobrze, ze w domu mam duzo zimnego piwa. Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: A u mnie jest cieplo 01.07.04, 04:27 dzien dobry, u mnie tez cieplo nie narzekam dzis okolo 22 stopni, ranki i wieczory chlodne jednak.na tych procentach Szopen to ja sie nie wyznaje i powiedz co to da ze wiesz jaki procent wilgotnosci kiedy oddychac ciezko z upalu. ach te procenty. no dobrze ze nasi w Warszawie chociaz trzymaja fason i pija za nasze zdrowie. pozdrawiam Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: A u mnie jest cieplo, procenty IP: 204.79.89.* 01.07.04, 06:17 Procenty wilgotnosci tzw procent RH Helative Humidity oznacza zawartosc pary wodnej w powietrzu jako % maxymalnej zawartosci pary wodnej w powietrzu o danej temperaturze. Taka maxymalna zawartosc pary wodnej nazywa sie powietrzem nasyconym i iznacza ze para sie bedzie skraplala na wszelkich obiektach o takiej samej temperaturze jak powietrze. Cos takiego jak w saunie parowej. Przy niskiej temperaturze nawet wysoka wilgotnosc nie przeszkadza, przy wysokiej temperaturze daje popalic. Aktualna sytuacja (czas lanczykowy): temperatura +34, wilgotnosc 67%, czuje sie jakby bylo +43 stopnie celcjusza. Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 phuuuuuuuuuuuuuuu... 01.07.04, 14:36 Witajcie, Szopen, ale nam dales wyklad, phuuuuu ...;)))) ale to RH to chyba Relative Humidity? = the amount of water vapor in the air required for saturation. dzieki, juz wiem czemu skraplam, szczegolnie pod plaster ;)))) a im wiecej dostaje SMS, evaporated w przyspieszonym tempie ... mielismy wyklad z chemii od Poeta L. teraz physics, qrcze robi tak naukowo. to moze o zawartosci cukru w cukrze ;)))) Szopen Ty lepiej napisz jak tam wakacje w Vietnam :)))) to jest bardzo interesujacy narod Vietnamczycy, hardy, nie klania tak szybko jak inni azjaci, bardzo pomyslowy: potrafili przerobic stare opony amerynskich samochodow na buty, a wiesz jaka najwieksza atrakcja dla amerykanskiego turysty ? postrzelac z kalasznikova za jeden amerykanskiego dolara, zaden nie oprze pokusie zeby dotknac karabin ktory pokonal ich armie ;)francuzi nauczyli ich piec doskonale pieczywo, i juz nie mowie o wspomnianych tunelach, ktore wykopali pod miastem lopatka ... a tak jeszcze wracajac do ksiazek, to staram czytac rozne, teraz czytam 'Zycie owadow' i co ? i oni tez TO robia, co kartka to sex ... przegladalam raz jeszcze Bill Clinton ;) i trafiam na statement of ex-president: 'Zrobilem to, bo moglem', to powinno byc u-wiecznione, jako narodowa mantra ? wiecie malo z lozka nie spadlam, czytanie ksiazek bywa niebezpieczne ... Kazik, masz swieta racja, na swiecie nie ma spokoju :)))) Tizedik, Mar_za, Mojito pewnie ze za-zdroszcze, taaaaaaakie spotkanie :)))) Tangerin, nie daj sie, trzymaj sie. ja w takich sytuacjach, to udaje I don't speak ...i posylam zagraniczny usmiech, ale nie zawsze tak mozna, chamstwa nie lubie ale. zdrowka zycze Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Juz w Sz. IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 01.07.04, 15:41 Troche slonecznie Wszystkich, ledwo na pociag zdazylem ogladajac mecz na telebeamie. Co za mecz! Z Gama zajrzelismy sobie na przywitanie czule w slinianki. I zdrzemnelismy sie razem mimo nocy w sleepingu. Geba mi odpuchla. Wepchnalem kawalek gumy do zucia aby ja rozruszac. Mandarynko, nie ma rady tylko trzeba Ciebie uzbroic. Kiedy masz imieniny/urodziny? Smith & Wesson wypuscily ostatnio nowa wersje Lady Colt Cal.38. Doskonale lezy w kobiecej dloni. Delikatnie ja chlodzi. Miesci sie wygodnie w torebce damskiej. Latwy w uzyciu. Delikatny spust. Kto wie, moze nawet podwiazka go utrzyma. Wersja srebrna lub oksydowana. Daje wsparcie w argumentach z chamstwem. Do konca miesiaca jest on sale. Daj znac gdy bedziesz miala miejsce w torebce :))))). Pysiek, pod gipsem sie skraplasz? Moze zrobisz zdjecie gipsu i umiescisz. Z napisami oczywiscie. I zdrowiej, zdrowiej, zdrowiej. Szopen, wlasnie, jak Wietnam? Lece pomoc w przygotowaniach do celebracji przeniesionych imienin Ojca. Chwilowo bez slonca, zupa barszcz ukrainski. Slonecznne pozdrowionka i usmiech na trzy czwarte juz, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik meldunek loteryjny 01.07.04, 21:04 Spelniajac dobrowolnie przyjety na siebie obowiazek uprzejmie informuje, ze w "naszej" loterii trafilismy dwojke. Ale to oznacza, ze zadnej kasy nie ustrzelilismy. No to do nastepnego razu :-) Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: meldunek loteryjny 01.07.04, 21:10 Stacja meteo: Warsaw, (History) Elevation: 351 ft / 107 m 70 °F / 21 °C pogodnie Wilgotność: 56% Punkt rosy: 54 °F / 12 °C Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: meldunek loteryjny 01.07.04, 21:10 Stacja meteo: Warsaw, (History) Elevation: 351 ft / 107 m 70 °F / 21 °C pogodnie Wilgotność: 56% Punkt rosy: 54 °F / 12 °C Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mar_za Re: meldunek loteryjny IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 01.07.04, 21:54 Tizedik ja bym kwestionowala te pogodnosc:) Wlasnie mam burze za oknem i wiatr wywalil mi suszarke z praniem na balkonie:))). Ze nie wspomne o surfiniach co to stracily swoj urok z powodu ulewy!!!! W telewizji mecz...na razie 0:0. Wczorajszy polfinal Portugali -Holandia o niebo ciekawszy moim skromnym zdaniem. Kibicuje Czechom. Saba witaj po powrocie. Nie mialas chyba przyjemnosci ze mna sie poznac. Ale o ile pamietam to wszyscy wymyslali imie dla Twojej pociechy? Pozdrawiam. Wiecie co dzis sie przydarzylo w moim burze? Przyjechala wazna delegacja z zagranicy. I jedna Pani utknela w ...damskiej toalecie. Klamka sie niefortunnie zablokowala. Szanowna Pani delegatka przeciskala sie przez otwor w drzwiach (w gornej czesci gdzie usunieto mala szybe). Ubaw byl przedni, ale Panowie staneli na wysokosci zadania i chwytali spadajaca delegatke, co by sobie wielkiej krzywdy nie zrobila)))) Jeszcze mnie to bawi jak sobie przypomne ten widok:))) Pozdrawiam, Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: meldunek loteryjny IP: *.adsl.wanadoo.nl 01.07.04, 22:00 Myslalam, Mar_za, ze jednak mialysmy okazje..? Czy ty nie mieszkasz gdzies w Moskwie? Jesli nie to wybacz pomylke :-) Jezdzilam troche po Hiszpanii, ale juz jestem, a imienia wciaz nie wybralam. Pociecha rosnie zdrowo i daje sie we znaki kopniakami. Saba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mar_za Sprostowanie IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 01.07.04, 22:05 W Moskwie mieszka Matrioszka. Zreszta teraz gdzies po Paryzu biega. Gratuluje malenstwa:)))) I Fajnie, ze sie do nas odezwalas, bo tu szczegolnie Panowie za Toba tesknili. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: Sprostowanie IP: *.adsl.wanadoo.nl 01.07.04, 22:09 Faktycznie, Matrioszka! Juz mi sie wszystko pomieszalo, wybacz Mar_za! Nie nadrobie zaleglosci w czytaniu watku, bo nie mam cierpliwosci, moze sie ktos skusi na streszczenie..? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mar_za I sprawozdanie IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 01.07.04, 22:35 Sprobuje, chociaz nie jestem najlepiej piszaca tu osoba. Jest pare lepszych ode mnie. Ale przytocze pare faktow, ktore pamietam. Wiec tak: Pysiek- lezy w szpitalu, choc wszyscy mysleli ze jest gdzies na wakacjach. Uzbrojona w gips, a nie do konca odkrylismy co sie jej polamalo -reka, czy noga, czy to i to. Na gipsie ma swinskie teksty. Matrioszka- spedza wakacje we Francji. Ostatnio poszukiwala majtek, bo nie zabrala wystarczajacej ilosci. Nie wiadomo czy nabyla je, czy postanowila poradzic sobie bez nich:) Tanegrin - ciagle wchodzi w jakies scysje, a to w sklepie, a to w banku , a to na poczcie. Ostatnio zostala zaatakowana (na szczescie nie groznie) przez jakichs osi;kow. Mojito doradzil jej wyposazenie sie w najnowszy model damskiej broni palnej. I nie wiadomo czy zdala juz wszystkie egzaminy, czy nie -ciagle miala sesje. Mojito-szwenda sie po Europie, wakacyjnie. Ostatnio zawital do warszawy i spotkal sie ze mna i Tizedik w barze na drinkach (na 40 pietrze). Byly obawy czy nie przechodzi w tym czasie swinki i powiklan spowodowanych choroba w tym wieku. Diagnoza byla pomyslna i ze swinki nici. Szopen - dolaczyl do nas interesujacy mezczyzna, ktory pomieszkuje w Chinach. Poeta- daje nam tu wyklady o zauroczeniach, milosci i zmianach chemicznych w organizmie spowodowanych powyzszym. Kazik - nadal planuje kupic farme. Ginter - wyjechal na wakacje, ale obiecal, ze wroci. Iwona - ciagle nas informuje, ze idzie spac, ale umieszcza swoje artystyczne zdjecia, bysmy podziwiali jej osiagniecia (i slusznie) Ifa - nadal w Irlandii, choc planuje sie przeniesc niebawem do Australii Tora - zdala mature z synem i przestala prawie do nas zagladac. Asia - wiedzie mily zywot kobiety szczesliwej. Wspominala, nam tu o swoich ekscesach w Warszawie zakonczonych publicznym zdejmowaniem ponczoch:) Czy cos pominelam/przekrecilam? Prosze o uzupelnienie, tych co wiedza lepiej jesli tyle nie wystarczy:) Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: I sprawozdanie 01.07.04, 23:00 Saba, malenstwo to juz wielkosci malego arbuza, prawda? Marzena, nie nie zadalam jeszcze wszystkiego, policze ilosc zaliczonych egzamow i dam znac. Juz sie w tym gubie, bo za duzo tego! I na poczcie to tez ja? Naprawde? Boja tu na pieniacza wygladam!:))))))) I zapomnialam spytac, czy Matrioszka nabyla owe majtki,czy obyla sie bez:)))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: meldunek loteryjny 01.07.04, 22:53 Marzena, mam nadzieje, ze delegatka nie byla wagi ciezkiej:) Ale skoro sie przecisnela, to raczej nie... Tizedik, next time. na pewno! A ja sie bawie w donosiciela. Nie uwierzycie, kogo dzis spotkalam! I z kim bylam na spotkaniu na szczycie! A raczej w piwnicy;) Otoz donosze, ze Matrioszka nawiedzila Wroclaw. I qrcze "siedem kotow" zamkneli i musialysmy do "czeskiego filmu" w piwnicy. Wysaczylysmy piffko z sokiem korzennym. MOwie Wam, ale czad, Matrioszka jest taka, jak ja sobie wyobrazalam: ciepla, mila i kochana:))))) W ogole pierwszy raz spotkalam kogos poznanego na necie. :))))))))) Matrioszko, sorry,ze ja tak ciagle gadam i gadam. I za brak mandarynek przepraszam, ale obiecuje ze nadrobie braki nastepnym razem! A matrioszke przypielam do lampki na biurku:)))Ach..... I niech wszystko bedzie tak, jak sobie wymarzysz!!!AAAA i buziaki ogromne dla rozrabiakow Twoich!!!! Mojito, urodziny to ja mam calkiem wkrotce, ale tak sobie mysle,ze metalowe zabawki to nie dla mnie. Wade wzroku mam, wiec moge nie wcelowac;) I qrcze, przejezyczylam sie, tam mial byc etanol a nie metanol! Metanolu nie pijam, denaturatu tym bardziej. A dzis odrzucilam kolejne dziwne srodki, moj kolega uczelniany myslal,ze moze sie zgodze i sie razem wyluuuuuzujemy... jakas mania ostatnio,czy cos... Szopen, pisales,ze w fabryce/wytworni lodow pracujesz (no chyba,ze znowu cos pomylilam), to jak wam te dostawy pradu ogranicza, to te biedne lody...A moze macie jakies wlasne agregaty, albo cos...A procesy technologiczne? Tez wszystko przestawiacie? Pysiek, jak tam zrosty? To skraplanie podgipsowe musi byc ciekawe. A moze jakas atmosfera modyfikowana by sie przydala? U nas pogoda pod psem, mokro bardzo. Sciskam wszystkich i rozciagam, i ide spac! Wiem, ze wczesnie jeszcze, ale tak mnie Morf ciagnie do tego wyrka i ciagnie...Tym razem ulegne! No coz, dopalaczy, czy wyluzowywaczy nie proponuje, wiec ide na calosc! Chociaz, on w imieniu ma juz niezly motyw...Jasna cholera! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: phuuuuuuuuuuuuuuu... IP: *.adsl.wanadoo.nl 01.07.04, 21:21 Pysiek, to ty chora jestes...??? Co ci jest? Wchodze tu coraz rzadziej i za kazdym razem ty chora !! Ja tu pieke swieze buleczki na twoj przyjazd a ty tam sie wylegujesz na antypodach? Saba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa spotkania trzeciego stopnia! IP: *.dsl.netsource.ie 02.07.04, 00:56 No wlasnie skad jest te "spotkania trzeciego stopnia"? czy ktos pamieta,wie? czy to cos oznacza?czy mialo w przeszlosci wieksze znaczenie? brzmi znajomo i wymownie, alez macie fajnie ze tymi spotkaniami; 40 pietro,piekny widok noca na rozlegajaca sie stolice u podnozy hotelu,prawda? i jeszcze taka niespodzianka z Matrioszka i Mandarynek,bylyscie w Spizu? alez wam zazdroszcze! Saba, ty jeszcze 2 w 1, to juz chyba tuz tuz? Mar-za, tak tak Ifa jeszcze w Irladnii,ale zegar tika tik-tak/tik tak a bilet na 8 wrzesnia lezy na polce miedzy przewodnikami:Australia Travel,Sydney,Southeast Asia,Live & Work in Australia and New Zeland.... Moj czas nabral teraz tempa i jest coraz szybciej,dzieje sie coraz wiecej coraz wiecej osob jak sobie uswiadomilo ze wyjezdzamy chce skorzystac z okazji i nas odwiedzic jeszcze w Dublinie,lista gosci sie zapelnia... tymczasem za 2 tygodnie przyjezdza moja siostra na miesiac,juz obmyslam taktyki jak ja dyskretnie miec na oku aby w tango nie poszla (jak u Nurowskiej Tanga dla Trojga nam jeszcze nie potrzeba;-),17-letnia dlugowlosa blondynka z kilkoma jeszcze innymi atutami i bardzo bezszczelnym przy tym odwaznym stosunku do zycia - mieszanka wybuchowa!i ja mam sprawowac opieke nad ta lania! obiecala uczyc sie angielskigo i spedzac czas z siostra,no coz pozyjemy zobaczymy, slyszalam kiedys taka teorie,ze sa 3 sposoby wychowywania dzieci i mlodziezy: 1.przykladem 2.przykladem 3.przykladem hmmmm...trzeba bedzie siostrzyczce dawac dobry przyklad zatem ;-) wczoraj bylismy na kolacji urodzonowej meza z przyjaciolmi i jadlam najsmaczniej przyrzadzona rybe ever,zwana:monkfish (nawet nie wiem jak to po polsku?) byla lekko podpieczona,zawinieta w szyneczke usmazono na chrupko i polana wybornym sosem kremowym ze szczypiorkiem,kombinacja wysmienita!!!! wieczor byl rownie wyborny, pozdrawiam w stopniu trzecim takze (dlaczego te spotkania akurat trzeciego a nie drugiego na przyklad?) ifa Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Close encounters of the third kind ... 02.07.04, 01:30 Witaj Saba :))))))))))))) qrcze, to Ty teraz wyjechalas z tymi buleczkami, dostalam slinianki czy cus podobnego ;)))) szpitalne zarcie to sobie wyobrazasz, wszystko takie healthy ze jade do rygi: nie-dogotowane warzywa, zielone salaty i takie tam. nie, chora nie jestem, tylko rabnieta, ale zawsze bylam, wiec nic nowego. jak tam baby?raportu dawno nie bylo od Ciebie, pisz co ciekawego. radze Ci cofnac kilka wpisow wstecz, znowu byly rozwazane pewne imiona ... i co robilas w Spain, szukalas Don Kichot ? moj ulubiony, tez nie moge znalesc :)))) Tangerin :)))) jako studentka nauk scislych (?) moze masz jakas prpzycje na to skraplanie ? sure, atmosfera jest niezbedna :))))najlepiej przy swiecach i z odrobina alkoholu ... a jak bedziecie tak nawzajem odwiedzac i wizytowac, to pekne ja albo moj gips :)))) Mojito :)))) o Boshe, ale Ty szybko przemieszczasz, nie denerwuj mnie ... zdjecia jeszcze nie mam, pomysl rozwaze ale ;)))) czy chodzi Tobie o moja noge, mon visage, czy (przyznaj;) te wierszyki ? Ifa :)))) bliskie spotkania trzeciego stopnia, to z filmu Spielberg o tym samym tytule, since fiction, 1977, pewnie jeszcze bylas w przedszkolu? :)))) pozdrawiam wszystkich serdecznie, Wasze 'za zdrowie' czyni cuuuda ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: Close encounters of the third kind ... IP: 204.79.89.* 02.07.04, 02:44 Do Vietnamu mialem jechac dzisiaj, ale mi przelozyli urlop o tydzien, mam nadzieje pojechac w nastepny piatek. Jak pojade i jak wroce to opowiem. Wczoraj sie przez przypadek dowiedzialem, ze hotel ktory sobie zarezerwowalismy w Saigon zbudowano w 1880 roku i krecono tam wiele filmow miedzy innymi "Quiet American". Ja rzeczywiscie pracuje w fabryce lodow i ograniczenia uzycia pradu sa dosc duzym problemem, ale wczoraj po poludniu problem czesciowo rozwiazalismy, i teraz musimy ograniczyc uzycie pradu tylko raz dziennie co nie stanowi strasznego problemu. Bliskie spotkanie trzeciego stopnia oznacza spotkanie osobiste, to rzeczywiscie z filmu Spielberga. Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik humidity report 02.07.04, 11:11 Wlasnie na taki temat meldunek probowalam zrobic wczoraj. Ale przy pierwszym podejsciu do wklejenia linku post poszedl sobie na forum. W dodatku dwa razy, co podobno jest niemozliwe. A kiedy usilowalam te internetowe wiadomosci sporostowac, bo "samo zycie" je zweryfikowalo, o czym Mar_za was poinformowala, to juz mi sie nie udalo. Po pierwszym uderzeniu pioruna stracilam lacznosc z siecia :-( Rano sprawdzilam - znowu moj komputer laczy sie z ta swiatowa pajeczyna :-))) Ale na meldunek teraz nie mam czasu. Jednak pewne jest, ze u nas wilgotnosc dosc duza, bo deszcze nas atakuja. Generalnie chyba tego roku mokro jest wszedzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Religijny weekend trzeciego stopnia. IP: *.bondi.pl 02.07.04, 11:28 Slonca Wszystkim, dzisiaj czuje sie lekko uduchowionym. A wiec na religijna nute... W Trzesaczu sa pozostalosci XV wiecznego gotyckiego kosciola. Byl zbudowany dwa km od brzegu morza. Na klifowym brzegu. Przez wieki morze zblizalo sie do kosciola. W 1901 roku runela pierwsza sciana kosciola. Obecnie ostatnie fragmenty sa w odleglosci 50 metrow od zachlannego morza. Wszystko na klifie. Cliff-hanger. Mozna modlic sie: wyjdzie, nie wyjdzie. Mozna na plazy pisac palcem u nogi wersety. Przy slonecznej pogodzie mozna lezec krzyzem na plazy. I zamiast rozanca przesiewac piasek. Wieczorem mozna lezec ubranym cieplej. Mozna isc brzegiem morza mylac mewy z anielicami i przygladac sie gwiazdom. Lub ksiezycowi... Religijne miejsce. Uduchawia. Odleglosc od Sz. - mandat lub dwa. Prawie czuje to uduchowienie trzeciego (i moze wyzej) stopnia. Ifa, monkfish (Aniol Morski) jest boski. Mieszka w oceanie pod Kanada. To zwalajace z nog mieso ma tylko w ogonie. Ma malo tluszczu. Dobrze sie przyrzadza. Griluje rowniez. Sosy sa konieczne poniewaz konsystencja miesa zwarta. Ma charakterystyczna pletwe i nia nagania sobie pokarm. Droga ryba. Niezrozumialym jest dla mnie dlaczego nazywa sie z meska. Dla mnie to anielica ze wszystkim co sie z tym wiaze. Kontakt z ryba pozwala sie zblizyc do nieba i boskich doznan. Mandarynko, a moze cos co robi glosne boom? Pysiek, zdjecie jakie chcesz. Z uwzglednieniem nas mezczyzn. Ja staram sie nie ograniczac kobiet w niczym (prawie). Dotychczasowe doswiadczenie mowi, ze wybralem sluszna droge :)))))))))). Tylko malo ograniczona czymkolwiek kobieta moze... Duzo moze! Pogodnego weekendu tym religijnym i tym mniej zycze, mojito. Slonecznie/uduchowienie/o zupie nie mysle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Humidity report from Szczecin. IP: *.bondi.pl 02.07.04, 11:36 Yo! Tizedik, w Sz. tez wilgotnosc wystepuje. Miejscami. Kangur moze to potwierdzic. Ten wiatr od morza i takie tam rozne sprzyjaja wystepowaniu wilgoci. I utrzymywaniu sie jej. Jest cos w powietrzu. Wilgotnosc glownie. :))))), m. Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Raport owszem ale nie o pogodzie 02.07.04, 13:22 jak to dobrze potrafic docenic role absurdu w zyciu. czlowiek ktory wyjechal z kraju, nawet tak wygodnie i nie daleko jak ja,w pewnym sensie urzadzil sie, zostal brutalnie wybity z rytmu. dostalem w pracy wiadomosc ze byc moze bede oddelegowany na dwa miesiace do..nie, nie do Australii :-) do afryki Pld. nie to ze nie lubie podrozowac, ale moja partnerka za Boga tam nie pojedzie ze mna! no i tu taki dylemat, co zyskam, a co strace.a moze wlasnie ona zyska? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: salmotrutta Re: Religijny weekend trzeciego stopnia. IP: *.compass.net.nz 02.07.04, 13:10 monkfish (Aniol Morski) jest boski. Mieszka w oceanie pod Kanada. > To zwalajace z nog mieso ma tylko w ogonie. ...nie tylko w Kanadzie...tutaj takze jest...wyglada niesamowicie brzydko...i moze dlatego jest bardzo smaczny... Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: Religijny weekend trzeciego stopnia. 02.07.04, 13:39 Hi Salmotrutta :)))) to zupelnie jak niektorzy mezczyzni: zwalajace z nog ... w ogonie, wygladaja brzydko, ale dlatego tacy smaczni ;)))) Poeta L. rozmowy o tym, kto w zwiazku wiecej zyskuje, a kto traci, koncza na tym ze ma sie zal do siebie o to, czego nie bylo :)))) jak musisz jechac, to jedz :)))) Humiditity report bez zmian :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa Agencje w NZ and AU? IP: 168.224.1.* 02.07.04, 13:40 Drodzy dzieki za wszelki wyjasnienia ;-) mam jeszcze jedno pytanko do Aussies (mam nadzieje ze to nienaduzycie),bo mi wlasnie kolezanka ktora pojechala do NZ w ostatnia niedziele napisala,ze juz dostala prace w Auckland (w 3 dni) bedzie pracowac dla Saatch&Saatchi w dodatku!!!! (dodam ze irlandka,jakos wydaje mi sie ze im wszedzie na swiecie latwiej z racji nacji) niemniej opisala mi takze ile musiala napisac testow w kazdej z Agencji Pracy przez te dni mam pytanie czy takie same sa metody sprawdzanie przez agencje pracy w AU? "interviews and typing speed/Word/Excel tests. This morning I was in the internet cafe and applied to 3 other agencies, within the space of an hour 2 of them had called me and had me in for interview today - one at noon and the other a 3. I went to the one at 12 and was grilled on my CV and also had to take a data entry test :-S. The girl here said that she would have a job for me Mon/Tues but needed to run some background checks on me. These agencies are really into doing reference checks - they have to reference check back 3 years!!!!" czy podobnie lub tak samo jest w AU? (w Polsce owszem tak jest,ale w Irlandii God! never!) pytam aby wiedziec na co sie nastawiac ewentualnie przypomniec sobie jakies tricki przed wyjazdem!!! ;-) dzieki z gory kochani ifa Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: Agencje w NZ and AU? 02.07.04, 13:52 Hola Ifa :)))) a ja myslalam, ze masz transfer z pracy. jaka pozycja starasz? podam pare link, mozesz wyslac CV i aplikacje nawet teraz na probe, bedziesz wiedziala czego spodziewac. cheers Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: Agencje w NZ and AU? 02.07.04, 13:59 Az mi sie zaklac zachcialo pod nosem! Tyle testow? Nie, no luz... Ifa, trzymaj sie!! A swoja droga, to szybcy sa, jak marzenie!!!! Poeto, jedz!!! No qurna, jedz i tyle. TO tylko dwa miechy i wrocisz. A co zobaczysz, to Twoje!!! Ale wiesz, ja to enuzjastka jestem, moze moja opinia sie nie kieruj! Ale swoja droga, to swojego faceta bym nie zatrzymywala, zreszta urzadzilabym sie tak, aby do niego pojechac/poleciec na weekend chociaz! Albo sama, w tajemnicy, zapakowalabym sie do jego walizki;) Mojito, moze pistolet na wode? Taki, co robi wielkie buuuum buuumm.hehehe Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa Re: Agencje w NZ and AU? IP: 168.224.1.* 02.07.04, 14:11 no tak moj maz zawsze narzeka ze zachotycznie sie wyrazam,za duzo informacji, za duzo dygresji i zawsze mowi: "zono to the point!" ;-))) dzieki Pysku!(napisze na priv) juz sie zarejestrowalam na paru linkach,szukam tak od listopada (dostalam pare odpowiedzi ze jak przyjade zeby sie zglosic na rejestracje na miejscu) bo jedziemy w pazdzierniuku najpierw dookolo Australii (mezunio my hero, zaplanowal juz wszystko) Kangur piwko w Melbourne jak zajedziemy? Numbat zaczniemy od Golden Coast,moze piwko razem takze? chetnie bym posluchala twoich zeglarskich opowiesci? w Sydney to nie pytam,bo bedziemy mieli plenty of time sie umowic!!! beda to wtedy NASZE spotkania trzeciego stopnia ;-))))JUZ SIE CIESZE! jesli ktos ma ochote na taka kilku tygodniowa wycieczke u r more than welcome to join us!!!! no nic lece na lunch bo mi zaraz zamkna! narazie ifa Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Trzesacz..... 02.07.04, 14:42 .... oj,Mojito, trzesacz jest the best!!!! ja jeszcze pamietam cos wiecej nic jedna sciane, i to nie tak dawno ;)))) a ta ostatnia jest wzmocniona, bo gdyby nie to, juz by runela do morza.... a szkoda, Trzesacz piekne miejsce jest, wlasnie z powodu tej sciany Saba, witamy po przerwie, slonecznej zapewne, jak to Espania ;))) pogodowo jakos ladujemy, choc ostatnio chorobsko mnie dopadlo, ale znajomy Hindus polecil cieple mleko z tumeric i wiecie co, cholerstwo dziala ;))) i nawet nie jest tak disgusting, jakby sie moglo wydawac ;)))) dzis bylo cieplo bardzo w dzien, za to wieczorem zimno, jakos tak dziwnie, ze cieple wieczory zazwyczaj wcale nie po cieplych dniach; dni luzu sie skonczyly, szkola wita, nie powiem, zebym skakala do gory z radosci, www.plfoto.com zastrajkowalo i remontuje portal, moze jutro bedzie dostepne, miejmy nadzieje.... monkfish nie probowalam, a da sie z tego zrobic sushi?? ;))) bo ja planuje sie nauczyc i tradycyjnie poinformuje, ze ide udac sie na spoczynek ;)))) i do jutra; caluski, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa rybka lubi plywac ;-) IP: 168.224.1.* 02.07.04, 15:26 jakies szalenstwo rybne mnie dopadlo ;-) dzis na lunch serwowali rybe o nazwie...i tu uwaga... Pacific John Dory pyszna? owszem! ale w nazwa mi nie byla znana przyznaje a ze rybka lubi plywac-jak to mawiaja nasi,dzis piatek za jakies 2 godzinki rzucam sie w drinking crawl wieczorkiem spotkanie na szczycie rowniez stopnia trzeciego, re-union z ludzmi z poprzedniej firmy pic bedziemy oczywiscie za zdrowie Pyska i nas wszystkich! jakies 50 osob- Pysiek bedziesz zdrowa juz w poniedzialek! och cos czuje po kosciach ze bedzie sie dzialo oj bedzie!!! przed tym tapas w kubanskiej po drodze z psipsiolkami!!! a jutro tanczaca impreza w klubie tenisowym!!! matko co ja tu robie w tej pracy!!! przeciez ja powinnam w tygodniu wypoczywac a nie pracowac!!! zycze udanego weekendu wszystkim Panstwu takaze ciao ifa Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny magic number ? 04.07.04, 12:18 od piatku przygladam sie nie znikajacej czarodziejskiej liczbie 69, no dobrze tak ja lubicie ze az nikt sie nie dopisuje? to ja sie wylamie i jedziemy dalej :-) wyglada, ze w przyszly pieatek jade do Polski na 2 tygodnie, Gunther nie pojawil sie jak obiecywal, a szkoda. wprawdzie nie jestem z tych co od baru do baru, ale w dobrym towarzystwie to lubie posiedziec i porozmawiac. dziewczyny tu w piatek gromadnie ruszylu na party, swietnie, dobrze ze chociaz Wam humor dopisuje. Afryka ciagle pod znakiem zapytania, ale troche mnie przeraza. powiecie, ze nie czuje sie pewnie,ze obawiam sie rozlaki, ale powiem wam zdrugiej strony, jak ktos byl nawet przez krotki czas sam, to docenia obecnosc drugiej kochanej osoby. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Czarodziejski numerek tuz przed siedemdziesiatka. IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 04.07.04, 16:35 Zdrowka wszystkim, koniec antybiotykow. Moge teraz zamiast Azulanem plukac jame margarita. Zycie jest znowu piekne. Tak ogolnie. Alleluja! Dzisiaj final pilkarski. Kibicuje Portugalii. Od znajomej dostalem zabawne e-zdjecie wyjasniajace dlaczego Turcja nie wygra nigdy w pilke z Brazylia. Muzulmanska odziez kobiet/kibicow z Turcji nie pomaga graczom. Brazylijski brak odziezy (gory) owszem. Wazne aby miec cel w zyciu! Inter pedes puellarum es voluptas puerorum :))). Poeto, lec do Afryki. Zdecydowanie lec. Jezeli rozwazasz podroz z punktu czy bedzie to dla Ciebie korzystne to tez lec. Bedzie moim zdaniem. Dowiesz sie wiecej o sobie i o swoim zwiazku. Bon voyage. Absolutnie lec. Mar_za, Tizedik, wracajac na moment do cuba libre, caipirinha i mojito. W zeszlym roku byly dobrze "krecone" w Jaju na Kruczej (chyba). Czy Jajo jest w tym roku - nie wiem. Dotarlo do mnie warte polecenia miejsce - Bar w Oficynie - na Chmielnej (w podworzu oczywiscie). Podobno bardzo dobry i ciekawy lokal. Pogodnie, niedzielnie pozdrawiam, mojito. Lekko slonecznie/dziwnie bez deszczu/zupa krupnik. Wilgotnosc lokalnie sie utrzymuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa Afr Pld. magic place!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.dsl.netsource.ie 04.07.04, 21:00 Czesc Poeto!!!! nie wiem czy ty lub twoja partnerka kiedykolwiek byliscie w Afr Pld,bo nie piszesz nic na ten temat,ale ja bylam i to calkiem niedawno jakis rok temu and half i bardzo bym sie ucieszyla gdybym mogla tam pomieszkac jakis czas, Afr Pld jest po prostu cudowna!!!!!!!!ludzie ktorych spotkalismy,atmosfera,jedzenie,wina,widoki!!! planuje tam wracac przy kazdej okazji i wiem ze jest inaczej kiedy sie tam mieszka i inaczej kiedy odwiedza takie miejsca,ale nawet wszysycy moi znajomi z Pld Afr ktorzy mieszkaja w Irlandii na pytanie czy wroca do swojego kraju odpowiadaja:"Tak bo Afryka jest tu" - przykladajac reke do serca! ja bylam tylko miesiac w ich kraju ale tez zostawialam tam kawalek mojego serca!!! Tak szeptem podpowiem ze swojej strony jako kobieta,ze: Czasami kobiety potrzebuja meskich decyzji w wykonaniu ich partnerow,aby ich doceniac jeszcze bardziej,nawet jesli nie koniecznie sa to decyzje jakich by oczekiwaly!!! pozdrawiam ifa Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Re: Afr Pld. magic place!!!!!!!!!!!!!!!! 04.07.04, 22:37 Gość portalu: ifa napisał(a): > dostala prace w Auckland (w 3 dni) bedzie pracowac dla Saatch&Saatchi w > dodatku!!!! (dodam ze irlandka,jakos wydaje mi sie ze im wszedzie na swiecie > latwiej z racji nacji) Dokladnie tak. Nasza pani premier tez pochodzi z Irlandii. ===================== mordor.mds.pl/peter Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Będę gryźć! 04.07.04, 23:24 Jestem zła!!! Zrobiłam sobie kuku! Na własne życzenie! Wykazalam sie niewiedza w temacie, w ktorym wiedzy nie musze posiadac, ale liczylam na fachowosc kompetentnej(?) osoby. No i cierpie:-( I sie wsciekam! Naprawic to moge, ale bedzie mnie to kosztowalo troche kasy. A niech to...:-(((( I taka zła raczej unikam bliskich kontaktow III stopnia z bliskimi osobami. Nie do konca da sie tego uniknac, bo przeciez nie bede uciekac z forum...;-) No i znalazlam! Wyzyje sie na poecie! Krotko! Poeto, co ty wyprawiasz????!!!! Mozesz jechac do Afryki, a sie tego boisz?! A moze nie tego, a calkiem czegos innego?! Nie chce nawet pisac, ze boisz sie czegos innego... Jedź! A poza tym.... Wilgoc wszedzie! U Szopena nawet z dodatkiem wysokiej temperatury i tragicznych skutkow. Nie mowie o wylaczeniach pradu, a o tym: "W wyniku upałów w chińskim Kantonie, w ciągu ostatnich dwóch dni zmarło co najmniej 39 osób. Na południu Chin temperatura osiągnęła 39 stopni Celsjusza. Większość ofiar to ludzie starsi. Najstarszy zmarły miał 97 lat. Najmłodsza ofiara miała 20 lat i zmarła na skutek odwodnienia organizmu. Władze zaleciły osobom starszym w ramach możliwości przebywanie w chłodnych pomieszczeniach i ograniczenie aktywności fizycznej." Linku nie bede podawac, bo pewnie jutro nie bedzie dostepny, ale wiadomosc pochodzi z Gazety Wyborczej. Szopen, jak to znosisz? Chlodzisz sie lodami? Pysiek, skraplasz sie nadal? Kiedy wypuszcza cie ze szpitala? Moj rodzinny element tez ma nielekko... 77 °F / 25 °C lekki deszcz Wilgotność: 89% Ale taka wilgotnosc to nic dziwnego, skoro jakas godzine temu padal tam deszczyk taki, jakby rzeka wylala sie z nieba. U nas tez leje i burze chodza. Moje kwiatki Marzena jakos sie trzymaja, a nawet jakby im to sluzylo. Rosna jak wsciekle :-) Tangerin, kiedy masz urodziny? Rak z ciebie? No fajne sa te Raki...:-) Element tez jest Rakiem. Ja nie uwazam, ze wada wzroku przeszkadza w celowaniu. Sama celowalam z wielkim zapalem i przejeciem w pewien kamyczek na pustyni w Nevadzie. Nie powiem, celowanie dobrze mi wychodzilo... Kamyczka wprawdzie nie uszkodzilam, ale to dlatego, ze maly byl...;-))) Jak by byl wiekszy, na pewno bym trafila! Tak wiec celowania nie masz co sie obawiac ;-) Ifa, liczymy na ciebie w kwestii kolejnych spotkan 3. stopnia, tym razem w Australii. Jest tam przeciez paru naszych...:-) Mojito, tez w Trzesaczu bylam. Ciekawe, ze ten kawalek budowli nadal stoi. Kiedys jednak spadnie... Jakie masz plany wyjazdowe na czas najblizszy? Saba, czy juz wiesz, dla kogo trzeba szukac imienia? Chlopak czy dziewczynka? Pozdrawiam wszystkich :-) Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Meldunek loteryjny 04.07.04, 23:28 Mamy dwojke. A to oznacza, ze znowu kasy nie mamy :-( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: salmotrutta Re: Afr Pld. magic place!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.compass.net.nz 05.07.04, 00:32 > Dokladnie tak. > Nasza pani premier tez pochodzi z Irlandii. ...a nie z Hamilton?;)... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Bez tamatu IP: 213.144.225.* 05.07.04, 09:39 Dziekuje za sprawozdanie Mar_za, widze faktycznie nowe "twarze", a brakuje mi Guntera, szwenda sie gdzies w moich okolicach zapewne (!) Pysiek, mam rozumiec ze moje wypieki na marne? Czy moze jeszcze twoje plany wybrania sie do NL nie sa calkiem nieaktualne..? Hiszpania, no coz, ciekawy kraj, ale blednego rycerza nie szukalam, bo po co mi substytuty skoro mam prawdziwego? :-) Ale powiem wam szczerze, ze troche rozczarowal mnie Gaudi i jego przereklamowana Sagrada Familia. W Barcelonie moglabym mieszkac :-) Mile zaskoczyly Pireneje i Park Narodowy Montseny i jakby ktos sie wybieral na Costa Brava to moge polecic spokojna miejscowosc miedzy lesistymi wyludnionymi pagorkami do ktorej sie jedzie kreta droga z widokiem na wybrzeze. A mowa o Tossa - to calkowite przeciwienstwo halasliwych Lloret czy Blanes. Nie wiem czy bedzie chlopak czy dziewczynka i zostawiamy to sobie jako surprise na sam koniec. Moj maz twierdzi, ze bedzie chlopak, bo zaczal pierwsze kopniaki uskuteczniac na stadionie FC Barcelona :-) moze rosnie nam maly pilkarz? Wybieranie imion wychodzi mi bokiem, co tydzien mam nowe pomysly i zadnych decyzji, na szczescie jest jeszcze duzo czasu, bo due date dopiero na poczatek listopada. Tymczasem wracam do pracy Pozdrawiam wszystkich :-) Saba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Liczba 1776... IP: *.w3cache.pl / *.pl 05.07.04, 10:31 ... to bardzo amerykanska. Konstytucja amerykanska byla w tym roku podpisana. Wczoraj. W Filadelfii. Duze swieto amerykanskie. Dzien Niepodleglosci. Wizerunek tego historycznego miejsca widnieje na studolarowce. Polska Konstytucja jest druga co do wieku w swiecie. Tyle stop ( nie kobiecych) bedzie mierzyla nowa budowla ktora powstanie w Nowym Jorku na miejscu World Center. Saba, Barcelone lubie. Rozrywkowe miasto. Tak jak Ciebie - troche mnie wewnatrz Sagrada Familia rozczarowala. Ciagle murarze sie tam kreca. Miejsce w permanentnej budowie. Zatrudnienie maja na lata. Imie kobiece FC Barcelona a meskie FC Porto (tez ciekawe miasto). :)))). Tizedik, sciana w Trzesaczu jeszcze stoi. Ludzie ja od czasu do czasu podpieraja. Z planami dalszymi to na razie zastoj. Przez tydzien bede tutaj. Ogladam mape pogody i rozgladam sie za sloncem. Tak sobie mysle... i spekuluje. Zobacze zreszta... Hiszpania mnie ten tego. Grecja z powodu Olimpiady nie. Siedze sobie wiec i mysle, mysle... Slonca Wszystkim i zdrowka, mojito. Troche slonecznie/troche dzdzyscie/bez zupy wczoraj. Oatmeal (owsianke) odkrylem dla siebie. Ta zwyczajna gotowana bez mleka (prawie). Gesta ze stojaca w niej lyzka, miodem i rodzynkami. Sniadaniowo. O takiej teraz mysle... m. Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: Liczba 1776... 05.07.04, 11:05 Ahoj!!! Wczoraj sie dwa razy spakowalam i rozpakowalam,element rodzinny ma czasem moc wykanczajaca:)))) (ps pakowanie nie odbylo sie na ocach elementu ze wzgledow wychowawczych) Ale mialo to i dobre strony, okazalo sie, ze duzo rzeczy posiadam, kiedys miescilam sie do jednego plecaka...Czyli wielkie sprzatanie mnie czeka! A z elementem to ja sobie poradze, ma tylko 12 lat, cholerny raczek, szczypac potrafi. Jak juz wynormalnieję,tzn sie odstresuje, to sobie poszlaejemy tylko we dwoje. Tizedik, moze masz racje, ale wiekszy kaliber bedzie chyba potrzebny, wieksza szansa na trafienie do celu:))) I dodam, ze nie mam rozwinietych morderczych instynktow wobec raczka, co to to nie. Chociaz mam dwojaki stosunek do broni odkad trafilam we wrobelka, przelatujacego w okolicach tarczy strzelniczej. Mialam 9 lat i z zalu nie moglam przestac plakac. I mam dzis spotkanie kolejne w sprawie wymiany okien. I znowu bede musiala tlumaczyc facetowi, ze mam wystarczajace uprawnienia, aby te okna wymieniac, ze nie potrzebuje wspacia zadnego faceta, ze poradze sobie sama, bo z czym tu qrcze moze byc problem? facetom czasem dziwnie sie robi interesy z kobietami, ot co. I juz wiem, ze moga probowac mi wcisnac jakis kolejny badziew i dziwic sie, ze sie nie udalo! Mar_za, a jak Ty sobie radzisz w momentach remontowych? I eeee, raczkiem nie jestem, jeden w rodzinie wystarczy. Ja jestem niestety lwica z hrabiowskim rodowodem, jak mawia moja mama, ale przystosowana, przez mame oczywiscie, do zycia w srodowisku niefeudalnym. za daleko poszlo to cale przystosowywanie, bo NIE ZNOSZE, jak ktos sprzata i uklada moje rzeczy, a jak obcy, to juz totalna porazka. Ale kawe przynoszona do lozka uwielbiam, tylko nie ma mi kto przynosic:)))) Saba, niespodzianka to jest to, popieram!!! Ifa, Ty to juz prawie Irish, wiec pojdzie latwo, zobaczysz. I nie pojde juz z zadnym elementem do zoo, albo pojde, niech sie edukuja na zwierzetach;) Mojito, owsianka jest the best:)) Taka "babciowa", mniam, mniam. Najpierw na wodzie, potem sie mleka dodaje, dla wrazliwych sie jeszce przeciera przez sitko, aby pozbawic ja pewnych ciezej strawnych elementow. No i spadam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mar_za Momenty remontowe IP: 212.160.172.* 05.07.04, 11:48 Tangerin w momentach remontowych kompletnie sobie nie radze:). Wykorzystanie silikonu nie tylko jako wypelnienia sztucznych piersi, odkrylam dopiero wykanczajac swoje mieszkanie:). Nie porwalabym sie na samodzielna wymiane okien za nic w swiecie. Panow "fachowcow" traktuje za takich co sie lepiej ode mnie na sprawach remontowych znaja i przyjmuje naiwnie, ze maja swieta racje. Dopiero jak widze gotowy efekt nie rzadko sie rozczarowuje. Majac dwie lewe rece do "momentow remontowych" pakuje sie zazwyczaj w nowe mieszkania, auta. Kazdy sprzet, ktory sie psuje najlatwiej naprawia mi sie idac do sklepu po nowy:). Nie jest to oszczednosciowe podejscie. Istnienie mezczyzn na tym swiecie jest potrzebne:). Chociazby w momentach remontowych:). I uwazam, (to juz nie o remontach) ze lepszymi kierowcami sa rowniez mezczyzni:). Jak widac niezdecydowane auto na drodze, wiadomo, ze za kierownica kobieta:). Ale to jest uwarunkowane roznica w budowie mozgu kobiet i mezczyzn. I tego przeskoczyc sie nie da, choc zdarzaja sie oczywiscie wyjatki. Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: Momenty remontowe 05.07.04, 13:19 Uffffff, sapie sobie okropnie, hehehe Odkrylam maczniaka na moich roslinach i mnie trafia. Cholerne grzyby...Ale w tym roku ciezki okres do hodowania kwiatow:( Za malo slonca i za wilgotno. Zaraz ide cos do pryskania dobrego zakupic, nie dam sie, zwalcze to cholerstwo. Mszyce wydaja sie byc opanowane, yes....Ciekawe na jak dlugo? Hmmmm A wracajac do remontow. Mar_za, wiesz, ja sie opieram na wiedzy fachowcow. No sama nei potrafie wymieniac okien, klasc kafelkow, ukladac i cyklinowac parkietow. Z malowaniem, uszczelnianiem sylikonem, zatkanymi rurami, gwozdziami jakos niezle sobie radze. Ale grunt to przypilnowac jednego pana z drugim, pokazac, ze masz pojecie o jego robocie i ze kitu ci nie wcisnie!! A z tymi oknami to jest tak, ze wybierasz, podpisujesz umowe, placisz, ale dzielisz na pol, zeby sie za pewnie nie poczuli, oni wstawiaja, patrzysz, czy nie balagania za bardzo (mozna niemal bezinwazyjnie wymienic!!!!)i czy kitu nie odstwiaja, oceniasz efekt koncowy, placisz reszte, sciskacie sobie lapki i tyle!!!!Do czego tu facet potrzebny? Tylko ze panow oniesmiela moj wyglad lekko dzieciecy i jakos nie moga sie pogodzic, ze baba im pokazuje, co tam jeszcze nalezy zrobic. A ja sie pytam, dlaczego, na co, po co, czy mozna inaczej, uzywajac fachowego slownictwa oczywiscie. Chociaz panie robiace w tym interesie (zazwyczaj sprzedajace) tez wola rozmawiac z facetami. Zadziwiajace. Jak wykanczali mieszkanie, w ktorym teraz mieszkam, to wiekszosc bylo na mojej glowie, zakup, odbior materialow typu drzwi, kafelki, meble kuchenne, kleje, farby, armatura lazienkowa, pedzle itd.(i placenie, aby mi to wszystko do chalupy wniesli, bo drzwi dzwigac nie bede:)) A ja zielona bylam totalnie. Ale sie zawzielam sie i sie nauczylam. Pana, ktory mi wciskal lewe drzwi, kopnelam w kosmos i kupilam u konkurencji. A klamki, z klamkami to dopiero byla historia:))I tak ze wszystkim:) Panowie od kafelkow i malowania wciskali mi kity, panowie od parkietu takze, jedni na drugich gadali, ze mnie sie podsmiewali. poszlam po rozum do glowy, zebralam bractwo o jednej godzinie w jednym miejscu i kazalam mowic co i jak, bez sciemy, prosto w oczy. Nie pozabijali sie i doszli do porozumienia. Cud, czy jak? A jednak mozna. Meble tez skrecac potrafie, jednemu panu z Ikei nawet musialam zwrocic uwage, bo mi lipe odwalal krzywo skrecajac bibioteczke. I denerwuje mnie tekst typu: "no, niech teraz pani porosi meza, ojca, brata" Ja place, ja wymagam, co tu jest do rozumienia? Proste. A jak czegos nie rozumiem i fachowiec mi to zarzuca, to mu mowie, zeby mi tlumaczyl. I jakos dochodzimy do porozumienia. Albo zmieniam "fachowca" na fachowca. Ale tych ostatnich coraz mniej:( i tak sobie mysle, chyba tyranem jestem, mam cos jednak po tatusiu, hehehe Donosny glos tez. I dlatego nie lubie sie klocic i podnosic tonu, kiedy mowie - znajomi mi zarzucaja, ze przez ponad 10 lat znajomosci sie nie poklocilismy. Ani razu:)))) A na autach sie nie znam, nawet prawka nie mam jeszcze:(((( I to bardzo rozczarowuje mojego tate:)Ale fakt, brak zdecydowania na drodze jest najgorszy, no niechze juz zle jedzie, ale wtedy przynajmniej wiadomo, co i jak. I widzialam ostatnio pod swoim oknem trzy wypadki w ciagu miesiaca, sprawcami byli niestety panowie. powod? Brawurowa jazda:( Bo oni zazwyczaj mysla, ze uda im sie przejechac, zanim "tamten idiota swoja kupa zelastwa sie przeczolga" I tak na koniec, zeby nie bylo, ze nie lubie facetow, czy cos w tym stylu. Lubie:))) nawet bardzo. Ale nic nie poradze, ze slodka idiotka nie jestem:( I czasem pluje sobie w brode. Bo blad wloski juz mam, jeszcze tylko slodkie minki do opanowania...Tylko ze mi nie wychodza, za cholere!!!! ide po te srodki grzybobojcze, a potem uzerac sie z panem od okien. Mam nadzieje, ze dojdziemy do consensusu i umowe podpiszemy. ja i on, a nie on i tata, maz, czy brat:))) Odpowiedz Link Zgłoś
mar_za Re: Momenty remontowe 05.07.04, 13:42 A ja i tak uwazam, ze lepiej byloby miec jakies meskie oparcie w tego typu negocjacjach:). Wole wybierac w tym czasie obrazki na sciane, swieczniki czy inne gadzety wyposazajace wnetrze. Wszystkie "grube" roboty mnie cholernie stresuja. Aczkolwiek jak sie nie ma wyjscia to akceptuje sie stan jaki jest i jakos z nimi sobie tez radze. Raz komode skrecalam caly dzien, kopiac ja pare razy przy okazji:). Udalo sie, ale czy tyle musialo nerwow kosztowac? Niecierpki nowogwinejskie mi zakwitly w barwach narodowych: jeden bialy, drugi czerwony. Wilgoc widac im sluzy. Reszta tez rosnie jak opetana. To znowu bylam ja:) Trzeba chyba popracowac troche w koncu.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mar_za Re: Bez tamatu IP: 212.160.172.* 05.07.04, 11:11 Witam, Przystojni portugalscy chlopcy nie wygrali niestety w mistrzostwach Europy :( Najpierw obstawialam Czechow, potem Portugalczykow i jedni i drudzy przegrali. Z moich typow nici.Coz, to jak z nasza (bezczelnie sie wpraszam do wspoldzielenia wygranej:))loteria. Zanim ogladalam mecz bylam na wsi. Mamusia jak zwykle biegala wokol coreczki i wnuczek. Zupka z prawdziwych maslakow. Niebo w gebie. Salatka do obiadu (schabowy, a jakze:))z domowych bezpestydzydowych warzyw. Taka salatka jak sie zrywa super swieze warzywa z zagonu, smakuje wysmienicie:) No i tym sposobem pozbylam sie Piranii na tydzien. Wiejski dom ozyje na troche. Babcia zachwycona, ze bedzie miala dla kogo gotowac obiadki, kleic pierogi, wypiekac buleczki z jagodami itd. A Piranie, ze bedzie mial je kto dopieszczac, bez konca. Ja natomiast bede mogla odwiedzac knajpki polecane przez Mojito. Grunt to organizacja:))) Poeto ja sie calkowicie zgadzam z Ifa. Nic nie dodaje uroku mezczyznie jak zdecydowanie i konsekwencja w podejmowaniu decyzji:). Czasem nawet wbrew naszym (kobiet) oczekiwaniom. Jedz i nie narzekaj na zapas. Bedziesz pozniej jak juz nie daj Boze sie rozczarujesz:). Jak to mowia? Jak kocha to poczeka:))) Albo pobiegnie za Toba jak juz za bardzo bedzie jej Ciebie brakowalo:) Tangerin z ta poczta to rzeczywiscie przesadzilam:) Ale cala reszta sie zgadza:) Pozdrawiam poniedzialkowo/Ostatni tydzien w robocie:) Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kangur remont i w ogole IP: *.bpb.bigpond.com 05.07.04, 16:21 Witam wszystkich po niewielkiej przerwie,wieczor(to juz noc raczej)po kolejnym dniu spedzonym moze nie przy remoncie ale upiekszaniu przed sprzedaza,jeszcze planowany tydzien tego balaganu ,a pozniej znow to samo przy nastepnym domu i jesli plec piekna mysli,ze my nie mamy tego samego problemu z fachowcami to jest w grubym bledzie,dla fachowcow nie ma roznicy(no,moze niedokladnie sie wyrazilem:))Najgorsze,ze pogoda barowa,a prace nie cierpiace zwloki,zimno,pada, miejscami leje. Ifa,oczywiscie,ze piwo bedzie grane,w odpowiednim momencie dasz znac,ze dojezdazacie w nasze juz wtedy cieple okolice,pobedziecie napewno kilka dni bo jest gdzie jezdzic,w moich okolicach setki winiarni(wineyards z degustacja mam na mysli)wiec moze zejsc sie dluzej!Sprawdz Mornington Peninsula,slynie wlasnie z tego i nie tylko,napisz tutaj o planach,zbiorowo napewno Wam to ulozymy lepiej:))co i jak,ile dni w jakim miescie itp.bedzie z tego chyba niezla dyskusja. mojito,oczywiscie,ze wilgotnosc w Sz.daje sie odczuc prawie na kazdym kroku i to niezaleznie od pory roku,spedzilem tam cala zime,wyobrazam sobie co tam sie dzieje w lecie!!Ja nie jestem zbyt na to odporny i lamalo mnie na okraglo ale mimo wszystko ten klimat mi odpowiada,a nawet za nim tesknie.Pzdr. Koncze bo juz zrobilo sie jutro,a ja przeciez mam troche dzisiaj do roboty.CUUU Pozdrawiam! Pysiek!jak wyglada aktualna pozycja,jakies zmiany?Bo polowa lipca tuz,tuz! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa wies i w ogole IP: *.dsl.netsource.ie 05.07.04, 21:45 Mar_za ostatni tydzien w robocie?wybierasz sie gdzies czy zmieniasz? alez rozpalialas mi zmysly na te polskie wiejskie klimaty!!!nie ma jak u babci za piecem,ja sie dlugo wychowywalam u swojej babci na takiej wlasnie prawdziwej wsi doslownie pod lasem,do pierwszej drogi asfaltowej bylo jakies 5 km przez przez geste lasy,spedzilam tam spora czesc swojego dziecinstwa,od jakiegos 3 do 6-ego roku zycia,rodzice moi wtedy pracowali w NRD i widywalam ich kilka razy w roku tylko,ale jakos dziwnie mi to nie przeszkadzalo,mialam swoje koty,psy,kurczaki i inne takie ;-)czasami mnie zabierali na kilka miesiecy pozniej znow przywozili na wies,od dziecka bylam skazana jak widac na podroze ;- ))) dom babci byl pod lasem doslownie,z jednej strony wielki "bor" z drzewami do nieba ;-)z drugiej staw w ktorym plywaly sumy - pamietam takie czarne z wasami,brrr! miedzy tym wszystkim oczywiscie owce zawsze z loczkami i laciate na najbardziej zielonej trawie na swiecie i powietrze czyste jak lza,pachnace nieskazitelnoscia cala dobe, w kuchni piec weglowy na ktorym babcia gotowala a "na pokojach" wielkie drewaniane lozka,oczywiscie z pierzyna w srodku z pierzami z tych samych kaczek ktore przedtem biegaly po podworzu,na stole zawsze lsniaco czysty,wyprasowany,sztywny wykrochmalny obrus w kwiaty,a na stole kolorowy wazon z bardzo grubego szkla,w ktorym zawsze staly swieze kwiaty wlasnie sciete z ogrodka przed domem!!i te kwiaty tez byly takie babciowate,proste i wysokie aby pasowaly do wazonu ;-) droga tylko piaszczysta,po ktorej rowerem z wielkimi kolami jezdzilam najpierw z babcia potem sama do sklepu na koniec wsi po chleb,cudowny,wiejski,okragly,pachnacy chlebek! wszystko mialo swoj niepowtrzalny smak i zapach,woda na herbate byla ze studni,maslo,twarozek oczywiscie wlasnej roboty,co sobota ciasto drozdzowe ze slodka kruszonka i ta zawsze przeslodzona przez babcie herbata ;-))))) w szklance z aluminiowa raczka z duzym uchwytem,ktory parzyl ;-) miotla zrobiona z galezek uwielbialam zamiatac przed "sienia",takie zamiatanie to byl highlight of the day dla mnie,tym bardziej ze miotla byl troche wiesksza ode mnie ;-)plot wokol domu i podworza byl drewaniany na nim wisialy zawsze "kanki"-takie aluminiowe pojemniki ala dzbanek do mleka lub wody plus wiaderka odwrocone dnem do gory kolo klatki dla krolikow stal moj koszyczek w ktorym przynosialam babci "szczypki"-cieniuktie suche galazki,na rozpalke do pieca,codziennie,ale nie wchodzilam nigdy do lasu,bo babcia zabraniala,zbieralam je na samamym brzegu, kiedys umarl moj malenki kurczak ktory byl chory,bo babcia najpierw je trzymala kolo pieca jak byly takie malenkie wielkanocne,zanim zaczely chodzic po podworku i raz jeden z nich byl slaby i chorowity,wiec strasznie bylo mi go zal,wciaz go glaskalam i pomagalam mu chodzic,az w koncu zmarl,zrobilam mu maly nagrobek na sasiada polu,z krzyzem ze szczypek,swiezymi kwiatami itp,jak sie okazalo sasiad dlugo omijal to miejsce zanim je przeoral w koncu, ach i ta papierowka,ogromna papierowka za domem z zoltymi,ogromnymi jablkami! tak tak nie ma jak u babci za piecem!!!! nie wspomne o kielbasie i kaszance wlasnej roboty jakie po swinobiciu sasiadki czasem nam podrzucaly,jako dziecka oczywiscie nie docenialam ani nie odroznialam smakow kielbas,ale pamietam ten zapach swiezej wedliny do dzis! tak tak nie ma jak u babci! no widziesz Mar_za zupelnie mnie rozrzewnilo!!! ;-) ifa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa spotkania winne ;-) IP: *.dsl.netsource.ie 06.07.04, 00:12 Kangur bardzo sie ciesze na to spotkanie juz dzis! bedzie takze okazja powspominac Szczecin przy lampce wina z lokalnej winarni ;-) (to jest to co tygrysy lubia najbardziej ;-))))) Jacobs Creek Shiraz Cabernet i Jacobs Creek Merlot- rodem z Australii czesto gosci w moim domu ostatnio i bardzo nam smakuje to tak a propos barowej pogody,bo u nas rowniez barowo ;-( pozdrawiam ifa Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: Tak daleko i tak blisko do Afryki :-) 06.07.04, 03:02 jade, no dobrze juz jade,poczekajcie tylko wroce z urlopu z Polski. jak tak wszyscy radzicie to jade. ale Ifa z ta Afryka w sercu, to chociaz widze ze masz serce duze to troche przesadzilas. tak z byle powodu ja nie nabieram sentymentu, zeby zaraz ladowac dodatkowy bagaz do serca,mna to musi porzadnie potrzasnac.no i jeszcze dla pewnosci Ifa,Marzena,to jeszcze takie kobiety mozna spotkac, co chociaz troche polegaja na meskiej decyzji? nie wszystkie doszczetnie zfeminizowane? jest znaczy po co zyc :-) dodam tylko Marzena ze nie lubie kobiet, ktore robia z siebie slodkie idiotki, tylko po to zeby mezczyzne zrobic w cztery litery,lubie kobiety troche zdecydowane i takie ktore wiedza co chca. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yvona Re: Tak daleko i tak blisko do Afryki :-) IP: *.rivrw2.nsw.optusnet.com.au 06.07.04, 04:52 no prosze, Ifa nam sie tu rozrzewnia, a jakie opisy przy tym daje, no, no!!! woda ze studni jest mi znana, maslo, serek wlasnoreczny, chodzenie po mleko do sasiadki, palenie w piecu nieco mniej, bo to moje wakacje, okolice Bieszczad..... chleb, ktory piekla ciocia, i bulki z serem, takich jak te, nigdzie nie widzialam; no i caly rytual wyprawy na te wakacje, wciaz ten sam.... a ja chyba przypadkiem natknelam sie na Szopena na forum Kuchnia, z uwzglednieniem orientalna ;))) tak sobie mysle, ze to "nasz" Szopen, czy slusznie?? bo udziela rad rodem znad Zoltej Rzeki ;)))) ale co do ryzu, mam pewne uwagi - otoz znane mi jest urzadzenie pt. ricecooker i nie darze go estyma, wlasciwie wspominam jako wysoce upierdliwa rzecz do mycia, ktora to czynnosc nie jest dostatecznie usprawiedliwiona jego uzytecznoscia - nie zauwazylam roznicy w jakosci tak spreparowanego ryzu.... a, i jeszcze, skoro jestesmy w kulinariach - co wy, kochani robicie z olejem sezamowym?? widzialam pare pochwal na jego temat tu i tam, ale dokladnie nie pamietam, a kupilam ostatnio ;))) no, to caluski i ide poleniuchowac z xiazka ;))) Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yvona Re: Tak daleko i tak blisko do Afryki :-) IP: *.rivrw2.nsw.optusnet.com.au 06.07.04, 05:00 do Poety, jedz, jedz ;))))) z ta Afryka w sercu, to juz tak jest, ze kobiety jakos sie bardziej przywiazuja do miejsc (jak koty, hie, hie) czy tez mi sie tylko wydaje??? a moze mamy tak obszerne serce?? ;)))))) ja jeszcze nie bylam, a juz mam sentyment, ogladalam albumy, zdjecia, sluchalam opowiesci, i baaardzo bym chciala sie tam wybrac, mimo wielu zagrozen.... poleganie na meskiej decyzji, jak slusznie zauwazyles Poeto, nie jest rozpowszechnione, ale smiem zauwazyc, ze decyzje takowe sa niechetnie przez nich podejmowane, czasem, to jak czekanie na Godota ;))))))))..... wiec coz mamy biedne robic, decyzje jekies trzeba podjac, a skoro strona sie nie kwapi..... i to wcale nie ci "metroseksualni" a wlasnie reszta ma jakies fazy niezdecydowania wiecznego...... i co ty na to??? jak sie nie ma co sie lubi..... i tak sie rzecz kreci ;)))) pozdrowionka, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: Tak daleko i tak blisko do Afryki :-) IP: 204.79.89.* 06.07.04, 05:22 Jedz poeto, co zobaczysz i poznasz to twoje, czy w sercu zostanie to juz inna sprawa, w pamieci napewno. Pamietac nalezy ze nie jest to najbezpieczniejsze miejsce na swiecie i trzeba po prostu uwazac. Szopen na forum kuchnia to ja. Ricecooker podstawowy sprzet w kuchni, nadaje sie nie tylko do gotowania ryzu ale i innych rzeczy. Mycie tez proste trzeba tylko umyc glowne naczynie wysuszyc i nie ma problemu. Olej sezamowy dodaje sie do potraw juz po zakonczeniu gotowania pare kropli. Nadaje sie do ryb, zup, salatek itp. Jedynie w marynatach stosuje sie przed gotowaniem. Ja na gotowaniu sie troszke znam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yvona Re: Tak daleko i tak blisko do Afryki :-) IP: *.rivrw2.nsw.optusnet.com.au 06.07.04, 07:29 no co ty, Szopen, czy ja mowie, ze sie nie znasz? ja sadze, ze nawet bardziej niz troszke ;))))) wiesz, jakies 60% facetow nawet pewnie nie wie, ze istnieje cos takiego, jak specjalne naczynie zwane ricecooker; z twoich dwoch postow, ktore wytropilam, widac jak na dloni, ze kucharzysz ;)))))) i wcale sie nie dziwie, kuchnia orientalna to wdzieczny temat, choc i polska nie ustepuje, co doceniamy zazwyczaj za granicami bedac; ja na przyklad to sie tutaj specjalizuje w roznych ogorkowych i kapusniakach, a dzis barszczyk czerwony ;))) wracajac do "naczynia niezgody" ;)))) to moze ja mialam stycznosc z jakims badziewnym modelem, albo moze obsluga nie ta?...... ale skoro twierdzisz, ze mozna inne rzeczy.... a co na przyklad?? makaronik i pataty??? a olej sezamowy ludzie ponoc tez dodaja do konczacego sie gotowac ryzu?? czy cos zle przeczytalam..... a moja znajoma Indonezyjka gotuje ryz razem z lemon grass i odrobina mleczka kokosowego, ponoc miodzio ;))) masz racje z Afryka, niebezpiecznie, cale Cape Town praktycznie jest okamerowane, wieczorami biali ludzie nie "szlajaja" sie po ulicach, a i w dzien nie wszedzie; wiadomo, ze facet bezpieczniejszy jest, no i szczegolnie w miejscu, gdzie jest 90% zarazenia wirusem HIV a miejscowa ludnosc uwaza, ze najlepsza terapia jest odbycie stosunku z osoba nie posiadajaca wirusa, skorygujcie mnie jesli moje informacje sa bledne... druga strona (Cape Town i okolic) jest zupelnie inna, cudownie, naprawde, a moja znajoma baardzo sobie chwali, choc ostatnio jakos sie mniej odzywa, ale u niej to normalne.... podroffka i spadam w strone.... barszczu ;)))) wciaz jeszcze polowicznego.... Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 PL-boys 06.07.04, 07:35 Witajcie slonecznie :)))) Mojito :)))) czy moglbys pisac z-rozumialym jezyku ? latin, to moja pieta Achilles. zrozumialam jedno slow:'przyjemnosc', bedac na wakacjach trudno zebys nie pisal o przyjemnosciach. czy moglbys jasno? Spain, hm, Saba juz byla, Mojito wybiera do Spain, a ja w hospital ciagle ... Saba nie szukala blednego rycerza, moze ja bym znalazla bez-blednego ? Mojito, OK nie pytam ;) napewno jedziesz w celu sight seeing ... Kangur :)))) a u mnie w Sydney nie pada, na na na na na ... i jest calkiem cieplo :)))) i co z tego ... :(((( dziekuje, bardzo dziekuje za cieple zyczenia, wszystkim :))))trudno okreslic moja pozycje, napewno juz nie horyzontalna. ale bede nawet czolgac, aby sprobowac te Twoje smakowite cholerne buleczki Saba :)))) taki apetyt zrobilas, codziennie mi snia ... Poeta L. jedzie do Afryki, a ja wychodze ... narazie z siebie, co tam, nie bede spedzac wakacje w hospital, wszystko bez planu, jak zwykle :)))) 'niestrawna bylaby ta era, gdyby nie fraszki Sztaudyngera' - znam, tez moglabym przypomniec kilka ;) ooops, znowu zeszlismy na temat feministyczny, ale feminstki to glownie atakuja przecietnych, troche spasionych, srednio rozgarnietych seksualnych nieborakow. tak jakby wokol nie bylo:przecietnych, troche spasionych, srednio rozgarnietych seksualnych niebo(co?)raczki? ja tam nie walcze, ja tylko zycze tak od serca feministkom, zeby choc na krotko zakochaly zwierzeco w takim przecietniaku i potem jak ja zostawi, zeby dlugo i bolesnie plakala na widok jego zostawionych na srodku pokoju przydeptanych kapci :)))) kobieca nie-umiejetnosc podejmowania decyzji,i poddanczosc jest dzis surowo wzbroniona. niezmiernie mnie taki trend cieszy. uwielbiam sama wiercic dziury w scianach, rozmawiac o silnikach samochodowych, albo porzucona na srodku Tasman Sea, samotnie operowac busola. Mar_za Ty sie ogladasz z meskim ramieniem, ja tez ogladam, ogladam ;)))) czesto jednak oni bywaja niezaleznie od urody i wieku bardziej ekspansywni niz fikus benjamin rozrastajacy w oszalalym tempie. nalezy wiec widywac tylko z niezastapionymi mezczyznami (czyli tylko pozostaje Dustin Hoffman i ... Dustin Hoffman ;) Ifa, no pieknie kochana piszesz, takie sentymenty :)))) ja bym cos dopisala o Babci ale to temat na ksiazke ... przyjezdzaj, noga zrosnie,taras do tego czasu usprzatam, wino juz kolekcjonuje, temat zawsze znajdzie :)))) teraz to nas bedzie tu cala 'kupa' w Sydney, jak mawial Gunther :)))) Yvona, Ty masz racje slowo 'upierdliwy' jest piekne, w odniesieniu do sprzet kuchenny jest most appropriate :) nie cierpie gratow, zeby to nie wiem jak mialo usprawniac, ale co? Tangerin, moja opinia do fachowcow jest zawsze jedna: never mind plec, niech beda tylko professional :)))) Szopen, to jednak nie tylko lody, congrat :)))) Sydney: dry, sunny, fresh W/NW winds 38knots, min:11, max:22, humidity 53% water temperature 18 stopni, pollution low, sunrise 7:00am sunset 8:07pm zdrowko wszystkim Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mar_za Re: PL-boys IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 06.07.04, 08:01 Ale sie rozpisaliscie dzisiaj/wczoraj:) Pysiek ja tylko tak gadam ze szukam, jakos w sumie to od prawie 7 lat nie znalazlam. Wiec ten stan szukajacy jest permanentny:). I chyba odpowiada mi ta niedokonana forma czasowniaka. Choc ostatnio cos za duzo o tym paplam:).Ale przeciez sa wakacje:) Poeta wszystkie skrajnosci sa niezbyt mile widziane. I kobieta trzepoczaca rzesami i przynoszaca kapcie swemu "panu", gdy wraca do domu i taka herod baba. To samo z panami. I pantoflarz do niczego i dyktator, co to kobiecie do glosu dojsc nie da. Umiar jak we wszystkim jest wskazany. Tylko, ze swiat sie jakos tak zmienia, ze tych silnych i decyzyjnych kobiet coraz wiecej, a mezczyzn coraz mniej. Ifa, wies , ktora opisujesz jest tez z mojego dziecinstwa:) Prawie taka sama. Niestety teraz wyglada zupelnie inaczej. Nie ma juz studni, pieca, pierzyn...Cywilizacja wkroczyla do wsi:). Ale lubie tam jezdzic. Za kazdym razem jak zjezdzam z glownej drogi z Warszawy na te dojazdowa i widze w oddali swoja wies to mi jakos milo na sercu sie robi.Wracaja wspomnienia jak z okolicznymi dzieciakami biegalam tamtedy:) Szopen podaj jakies przepisy, bedziemy gotowac:) A ostatni tydzien w pracy, bo ide na 2 tygodnie urlopu. Pojade wiec troche na wies, troche nad morze. Na razie planuje na Polwysep , ale pogoda kiepska, wiec nie wiem co ja bede tam robic. Jak to jeszcze ja, ale przeciez dzieciaki to zwariuja jak zabronie im do zimnej wody wlazic. Kawa wypita/Ide do pracy. Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Umiar w zyciu IP: 204.79.89.* 06.07.04, 08:15 Umiar to dokladnie to czego w zyciu potrzeba. Moze nie w kazdej chwili bo i poszalec czasem tez trzeba ale o ile srednia roczna wychodzi w ramach normy to wszystko OK. Co do przepisow i gotowania zapraszam na forum Kuchnia. Jest tam rowniez bardzo milo, sporo ludzi z roznych czesci swiata, brak chamskich postow. Co do ricecooker to ja od wielu lat uzywam tych firmy National. Moim zdaniem najlepsze. A gotowac mozna rowniez rozne kasze, zupki, ziemniaki, gotowac na parze itd. Z racji i miejsca pobytu i wspolmieszkaczy u mnie w domu ryz jest gotowany codziennie conajmniej raz wiec bez tego urzadzenia ciezko by bylo. W piatek jade na urop. Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: PL-boys 06.07.04, 08:54 Dzien dobry wszystkim, no rzeczywiscie zescie to sie rozpisali. to ja widze ze wszyscy na urlopy rozjezdzaja, byle tylko nie tak jak Gunther co to pojechal i nie wrocil.Poeta, Marza, Mojito juz na urlopie,Ifa planuje, Pysiek polowicznie na urlopie. ja tam dopiero w Christmas wczasuje sie bo to dobra pora i cieplo. o wsi bardzo ladnie napisane Ifa, tez pamietam takie momenty kiedy jezdzilo sie na zniwa do rodziny, to dopiero byla frajda.ale to niestety przeszlosc, wies bardzo sie unowoczesnila i to juz nie to samo co bylo kiedys. ja rozumiem, ze ci PL boys to my polscy mezczyzni, wcale nie czuje sie gorzej od takiego australijczyka. on na pewno nie przepusci kobiety pierwszej w drzwiach, a co dopiero mowic o kwiatach, albo pomocy w domu.i tyle, jestem Polakiem. pozdrawiam kazik Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: PL-boys, girls, autka... 06.07.04, 09:59 A ja znowu wszystko robie jednoczesnie, kawa, sniadanie, pisanie posta... Umowa podpisana, teraz bede czekac 2-3 tygodnie na te okna i myslec nad roletami, co by byly tanie i dobre:)Nie najtansze jednak, bo jakosc przede wszystkim!!! Przepuszcalnosc swiatla, material i kolor takze. ALe stalo sie, poplynelam z kasa i jeszcze bede musiala na te rolety pozyczyc od rodzicow:(( Tzn na ich czesc tylko, ale zawsze to pozyczka, a ja pozyczac nie lubie. BO potem trzeba oczywiscie oddac. ALe niestety, te okna trzeba wymienic. Wiem, ze wytrzymaja jeszcze 2-3 lata, moze nawet 10, ale czy mam prawo ryzykowac? Nie mam. W zwiazku z tym wakacji takze nie mam, moje zasoby finasowe stopnialy do zera:( Ten marny zwrot z podatku trzyma mnie jeszce przy zyciu:))) Rozlinnosc spryskana chemia, moze zwalczymy cholerstwo!!! tak mi wszystko poroslo, ze sie nie miesci, oddalam kolejna porcje kwiatow mojej mamie. Niecierpkow mam trzy donice: ogromych, jaskrawoczerwonych, z nasionek:))) Walleriana w tym roku, nie wiem, dlaczego, ale wole je od nowogwinejskich. Sa bardziej wiejskie:)))A w kuchni na parapecie rosnie sobie bialy, ale za maly na blkon jeszcze. Wies:)))no oczywiscie,ze wakacje na wsi, studnia, mleko prosto od krowy, watrobka z nutrii, i moj wlasny krolik, cudownie szary!I Babcia z Dziadkiem:)))) Ale te miejskie tez byly ok. u drugich Dziadkow, tramwaj, zoo i te klimaty. Poeto, bo facet powinien umiec podjac decyzje, wylozyc kawe na lawe, a nie chodzic jak z jajkiem wokolo, bojac sie ja podjac, o wyartykulowaniu nie mowiac. Wtedy moze zaczac sie ewentualna dyskusja, zwlaszcza jesli decyzja moglaby wplynac na zycie obojga. Chociaz ostanio zauwazam,ze mlodzi ludzie nei potrafia dyskutowac, czy isc na kompromis, kazde ciagnie na swoja strone, gluche na argumenty drugiej osoby. Podejmowanie decyzji to sztuka, a wspolne podejmowanie decyzji to jeszcze wieksza sztuka. Marzena, nie znasz dnia ani godziny, kiedy Cie jakas milosc dopadnie:)))To zawsze sie dzieje w najmniej spodziewanym momencie. I powiem Ci jedno, jestes dzielna kobieta i swietnie sobie radzisz, nawet na hodowli piranii sie znasz ;-) Pysiek, Ty zdrowiej i zrastaj sie!!!! A pod moim oknem kolejny wypadek.:( od ostatniego minely tylko dwa dni. Tym razem erka na sygnale przyjechala. Bo tak q...jest, jak sie ma pozwolenie na skret w prawo, ale to warunkowe, "jesli droga wolna", kierowcy wiecie o co chodzi, taka strzalka przy czerwonym swietle. tylko cholera, NALEZY sie upewnic,ze ta droga wolna, bo zawyczaj trzeba poczekac az inni przejada, a nie pchac sie na chama, klapki na oczy i byle do przodu. Cholera jasna!!! Zawsze ta sama przyczyna! I jak slysze taaaaki pisk opon, to wiadomo o co chodzi:((( Moze dlatego tak sie boje jezdzic, bo kierowcow wariatow plci obojga nie brakuje. Tym razem, to znowu pan sie wepchal i myslal,ze zdazy:((( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa Do Poety!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: 168.224.1.* 06.07.04, 10:17 Peoto albo ty taki plytki facet jestes albo co???? to nie chodzi o obszernosc serca tylko jego wrazliwosc!!!!! bylam w wielu miejscach,zjechalam co nie co i w USA i w Canadzie,Europe tez zjechalismy wzdluz i wszerz i nigdzie po prostu nigdzie nie poczulam tego porywu jak w Afryce Poludniwej,wiec prosze nie oceniaj tak,ze to bylo "byleco" czy "bylejakie",bo nie wiesz kogo tam spotkalimsy,co widzielismy i co przezylismy!!! I wciaz podtrzymuje ze zostawilam tam kawalek mojego serca,nie obawiaja sie jest w nim wystarczajco miejsca aby znalazlo sie tam jeszcze wiele innych rzeczy!! niektorzy tak maja!!!!!! z drugiej strony facet jestes nietaktowny,bo my ci z kobietkami tu chcemy doradzic jak najelepiej a ty wyjezdzasz nam ze "slodkimi iditotkami"!!!!!!!!!!! sluchaj jak jestes pantoflarzem to sie nie dziwne,ze sie ciagle boisz ze cie kobieta zostawi!!!!!!!!!! ja cenie najbardziej w moim mezu wlasnie umiejetnosc podejmowania meskich decyzji,jego milion razy silniejsza psychike od mojej,mimo ze moja do najslabszych tez nie nalezy i jego stanowczosc- tak to czyni go meskim w moich oczach i perfekycyjynym! i zapewniwam cie ze chociaz i tak ostatnie slowo nalezy do mnie to zawsze sluchamy sie nawzajem!!!!!!!!! piszesz: "moja partnerka nigdy w zycie ze mna tak nie pojedzie?" a probowales w ogole ja przekonac?pokazlales jej chociaz jeden przewodnik z tamtych miejsc?zacheciles ja w jakikolwiek sposob?pokazales je te piekne zdjecia z Cape Town i innych miejsc bez zobaczenia ktorych nie mozna umrzec!!! zycie to wieczne proba kompromisu,kwestia tylko aby uzyskac go najlagodniej jak tylko to mozlwie!!! chyba ze chce sie zamrnowac zycie na udowodnianiu,kto postawi na swoim!!! to smutne! pozdrawiam Ifa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mar_za Re: Do Poety!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: 212.160.172.* 06.07.04, 10:38 Ifa dzieki:) Nie chcialam tu udowadniac Poecie, ze slodka idiotka nie jestem:) A niech sobie chlopina mysli co chce:). Ale Ty nie dalas za wygrana:) Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: Do Poety!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 06.07.04, 10:58 Dziewczyny, nie musicie nikomu udowadniac, ze slodkimi idiotkami nie jestescie!!! Nie wygladcie na takowe i tyle! Ja was w tej roli nie widze! koniec piesni. A jak ktos chce, to niech sobie mysli, co chce:)) Ifa, tak zarliwie napisalas o Sauth Africa, ze juz teraz rozumiem, dlaczego jedna dziewczyna pojechala tam i wrocila odmieniona:)))) Przez rok pracowala na trzech etatach w LDN, tylko po to aby zarobic na studia wlasnie tam!!!! Ale to trzeba pojechac tam i poczuc, zdjecia i filmy tego nie oddadza!!!! Dobra, spadam z neta w koncu!!! Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: Do Poety ;-) 06.07.04, 11:45 No znowu nacisnelam nie to, co trzeba i poszlo puste. A chcialam, zeby bylo bez wykrzyknikow;-) Kochane kolezanki forumowe, co sie tak wsciekacie? Pytam, bo wcale nie odczytalam postu Poety jako "wycieczki" w nasza strone, a raczej jako ogolna uwage na temat. Nawet bardziej jako obrone wlasnego stanowiska, czyli obawy przed pozostawieniem swojej pani na czas dluzszy, co oznaczac jednak moze rezygnacje z wyjazdu w atrakcyjne strony swiata. To, co nas dziwi i czemu dajemy wyraz w mniej lub bardziej zawoalowany sposob, to ten brak pewnosci do uczuc, wiernosci, lojalnosci, ba, nawet sklonienia sie do poswiecen (niepotrzebne skreslic) tej drugiej osoby. Bo 2 miesiace to czas niezbyt dlugi, a wiec rodzi sie w nas podejrzenie, ze nie prorokowana tesknota odgrywa zasadnicza role w watpliwosciach Poety. Oczywiscie, teoretyzowanie na temat drugiej osoby jest znacznie latwiejsze niz wczucie sie w jej problemy, rozterki i watpliwosci. Ale my tez wypowiadamy sie przy tej okazji generalnie w kwestii stosunkow damsko - meskich. I - jak zauwazylam - w wiekszosci sklaniamy sie ku pogladowi, ze najlepszy jest uklad partnerski, nawet - w niektorych opisanych wyzej przypadkach - z przyznaniem mezczyznom prawa do decydowania (po uprzedniej konsultacji oczywiscie ;-))))) Ja osobiscie akurat nie uwazam, ze partner mialby prawo decydowac jednoosobowo w sprawach dwoch osob dotyczacych, no ale to moj poglad i jestem jego praktycznym wyznawca :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa Re: Do Poety ;-) IP: 168.224.1.* 06.07.04, 12:43 Tizedik nie wsciekamy sie skad! przeciez at the end of the day,jakie to ma znaczenie osobiste dla kogokoliwek tu, kazdy jest w ukladach jakie mu odpowiadaja i kreauje je tak jak uwaza za najsluszniejsze a to ze czlowiek sie fatyguje napisac do innego bezwzgledu na to czy jest emocjonalno-ognisty post czy spokojna proba wytlumaczenia swoich pogladow swiadczy o tym,ze widzimy sens aby to robic a to chyba dobrze, nie ma zlotych srodkow,nie recept,trudno mowic za kogos,moza oprzec sie tylko na wlasnych doswiadczniach i wszystko to jest takza tylko ogolna uwaga, pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Serce/corazon i okolice. IP: *.bondi.pl 06.07.04, 11:50 Dzien doberek, wczoraj slyszane: do kobiety przyzwoitej jest pociag do nieprzyzwoitej kolejka. Taki kolejowy dowcip :))). Slonecznie dzisiaj. Ale z umiarkowaniem. Wczoraj natknalem sie na rybe panga (Szpilka). Nikt nie mogl mi powiedziec jak wyglada i cos o niej blizej. Ale super byla. Cieplo o niej mysle. Prawie zauroczenie. Ciagle o decyzjach. Podobno jak sie samemu nie zadecyduje to ktos zadecyduje za nas. Bardzo sluszna uwaga Iwony. Z podjeciem pewnych meskich decyzji to jak z czekaniem na Godota :))). Podejmujemy wybiorczo. Uwazajcie wiec Panie. Dobrze jest zachecic kobiete do podjecia decyzji, ktora jest podobna do naszej meskiej :))). Szopen, ogladam wlasnie w gazecie Halong Bay i Gulf of Tonkin z 3,ooo wyspami. Patrze na eleganckie jedwabne sarongi (?) Wietnamek i sobie mysle... Bawelna, jedwab a moze jest tam za goraco... Iwona, tytul z dzisiejszej gazety: Nad morzem kicha. Poeto, widocznie mam szczescie. Slodkie idiotki sa zdecydowanie przysloniete interesujacymi/ciekawymi dziewczynami/kobietami. Moze ja inaczej widze. Mysle, ze jak z kobietami normalnie to i one podobnie. Mar_ze poznalem. Slodka moze byc jak chce. I czarujaca... Pysiek, zdrowiej. Pije juz a wiec powinnas sie zrastac. Z ta Hiszpania waham sie ciagle. Dzisiaj mysle o Sardynii tygodniowej. Wlasnie szukam kogos kto by mi pomogl podjac decyzje :))). Kiedy przylatujesz? Mandarynko, a moze "obrzynek" dubeltowke? Trudno z niej na mala odleglosc nie trafic. Mozesz strzelac z zamknietymi oczami (jakiego koloru?). Kazik, slyszales cos od Gunthera? Absolutne zdrowko wszystkim i slonca oczywiscie, mojito. teraz slonecznie/wilgotnosc sie utrzymuje/juz po owsiance. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Kumulacyjnie. IP: *.bondi.pl 06.07.04, 11:59 Yo! Tizedik, krecimy sie po necie w tym samym czasie. Czy zwrocilas uwage na krajowa kumulacje? Jeszcze troche pobede tutaj i bede sie modlil/pil o szostke. Tani kraj to nie jest. Z Elementem jest ok? Tez nie sadze, aby Poeta Panie zaczepial :))). Czolko, m. Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: Kumulacyjnie. 06.07.04, 12:29 Mojito :-)))))) Ja sie krece zamiast pracowac. A fe! Stwierdzam obiektywnie...;-) Zwrocilam uwage na rodzima kumulacje. Zagram! Ty tez zagraj! Wzmocnimy szanse:-) Tani kraj to nie jest, fakt:-( Wlasnie tego bolesnie doswiadczam:-( Element... No...ten...tego... Resztki wrodzonego optymizmu uruchamiam... PS. A Poeta juz wie, ze forumowych pan nie warto zaczepiac;-) Nawet sobie nie wyobrazam, co by bylo, gdyby zrobil to calkiem powaznie;-) Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny bez pardonu 06.07.04, 12:33 tak, bez pardonu, na mnie dziewczyny naskoczylyscie !!! Tizedik, Mojito dziekuje, nikogo tu palcem nie chcialem wskazywac, pisalem ogolnie. Tiezedik, widze ze Ty chyba podobnie jak Pysiek pracujesz w meskim towarzystwie, czytasz miedzy linijkami. jesli Marzena urazilem ciebie przepraszam. slodkie idiotki bylo w ogolnym kontekscie. na temat decyzji Ifa masz racje, ale tylko czesciowo,widzisz Ty patrzysz ze swojego punktu widzenia. ja nie jestem pod pantoflem, ale relacje damsko meskie w partnerstwie polsko- mieszanym to nie to samo co partnerstwo polsko-polskie, moja kobieta jest niemka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mar_za Re: bez pardonu IP: 212.160.172.* 06.07.04, 12:57 Poeto :)))))) Musisz sie tylko bardziej precyzyjniej wyrazac:) Zespol, w ktorym pracuje liczy z 40 osob, a kobiet jak sie nie myle jest cale 6 sztuk. I nie ma to nic wspolnego z tym, ze odczytalam Twoj post jak odczytalam (nie tylko zreszta ja). Mojito :))))) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa Re: bez pardonu IP: 168.224.1.* 06.07.04, 13:02 to co ze jest Niemka? jakos nie widze wiekszej roznicy, bo miedzy Polska a Niemcami nie ma takich roznic kulturowych jak miedzy Polska a Korea czy krajami arabskimi co innego jak bylbys w zwiazku z osoba z innej kompletnie kultury!!! jesli Niemka to powinno byc na twoja korzysc,bo Niemcy sa znani z wiekszej ilosci turystow na calym swiecie i Afr Pld tez ich duzo,moze wlasnie byloby jej latwiej poznac jakies grono znajomych tam niz jakby byla Polka!! acha,przez 4 lat kiedys pracowalam tylko z 3 facetami w teamie-nie widze zwiazku !!! no nic musze popracowac, do milego ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yvona Re: bez pardonu IP: *.rivrw2.nsw.optusnet.com.au 06.07.04, 13:13 no to jeszcze ja sie dopisze; wiecie, ja sie zdziwilam rowniez, bo tych slodkich idiotek nie odczytalam jako atak.... jakos to generalnie odebralam, jako luzna uwage ;))) jako dodatek do rozwazan o decyzjach... pan S.I. jakos nigdy nie moglam zrozumiec, to chyba trzeba miec w naturze/genach???? zupelnie nie mam pojecia.... tu w Sy jakos nie ma kumulacji, zreszta ja nie mam szczescia do gier hazardowych, ale nie przeklada sie to na insze szczescie niestety ;)))) no, ale bywa roznie, przy nastepnej kumulacji moze sie skusze.... Mojito, jaka kicha?? a moze raczej kto kicha?? ;))))) tutaj kichaja prawie wszyscy, przeziebienia, wirusy i inne takie szaleja; nie daje sie caluski, Iwona, barszczmaker ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa wieczorem IP: *.dsl.netsource.ie 06.07.04, 23:05 Wieczor codzienny,spokojny,ale uroczy z glosnikow z drugiego pokoju dobiega spiewajaca Tina Turner probujac przekonac,ze bedzie tanczyc for money, wieczorna Earl Grey swiezo zaparzona,wiatr lekko porusza lisciami klonu za oknem a niebo wciaz jasne mimo ze to juz pozny wieczor,bo to przeciez wieczor lipcowy, pelna harmonia ruchow i dziwieku uderzania palcami w klawisze... przypomniaja mi sie slowa Krola Leara: "Wiec jakies zycie swita przede mna,dalej lapmy je,pedzmy za nim,biegiem,biegiem...." nie nie,nie dzis,nie teraz Krolu!! ta-ta ifa Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Decisions, decisions ... 07.07.04, 02:38 Slonecznie :)))) Mojito, ja mam pomoc w decyzji? you must be kidding ... ever notice that 'what the hell' is always right decision :)))) Poeta L. if you choose not to decide - you still have made a choice :)))) zdrowko Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba very important decisions IP: 213.144.225.* 07.07.04, 11:04 No i stalo sie, dzisiaj podpisalismy umowe i niniejszym kupilismy domek i dolaczylismy do grupy standardowych, nudnych, stabilnych malzenstw.. jeszcze tylko zasadzic drzewko i kupic psa i bedzie komplet :-) Przeprowadzka w przyszlym roku dopiero. Dziwnie sie czuje :-) Pozdrawiam wszystkich Saba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito To drink or not to drink (sok z buraka). IP: *.bondi.pl 07.07.04, 12:28 Slonecznie Wszystkich Was, slonecznie znowu. Ma tak byc przez dwa dni. Weekend oczywiscie ma byc zimy. A wiec gdzies glownie pod dachem. W centrum miasta przemila starsza Pani sprzedaje sok z marchwi. Lubie. Pijac omawiamy polityke swiata, glosne romanse (glownie ona) i pomniejsze sprawy krajowe. Od zeszlego roku zacheca mnie do sprobowania soku z buraka. Podobno zdrowy. Co za argument!. Pol na pol z kiwi. Obiecalem, ze moze w ciagu wakacji. Szczesliwie nie powiedzialem ktorych... Ale teraz piajc sok z marchwi mam wyrzuty buraczane. Cholera jasna. Moze jednak sprobuje? Burak mnie nie ten tego. Iwona, powinienem raczej napisac kiszka nad morzem. Pogoda nieciekawa. Chlodnawo. Ludzie raczej leca do Egiptu lub Turcji. Ceny podobne. Slonce bankowe. Handlowcy jecza i placza. Jest pustawo. Temperatura wody 16C. Tizedik, ok. Kupilem nam kumulacje. Dawno ktos w Sz. nie wygral. Wygrana dobrze nam wszystkim zrobi. Kumulacyjnie jest siedem melonow. Oto nasze numerki na dzisiaj: 02 03 12 16 18 37 38. Trzymajcie kciuki. Pysiek, w obecnosci kobiet latwiej podejmuje decyzje. I zdecydowaniej. (Prawie) wiem co wowczas chce :))). Sam sie tak nie spiesze. Daj nam czesc opinii lekarskiej. O zamieszczeniu zdjecia (foto) gipsu myslisz? Zdrowiej, zdrowiej, zdrowiej... Siemanko i duza buzka (odpowiednio), mojito. Slonce z nami igra/cholera nie pamietam co wczoraj z zupa bylo. m. Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: To drink!!! 07.07.04, 23:08 Zdrowy jest! Ale czy dobry, to nie wiem. Ja lubie taki sok, ktory mama przygotowuje na wigiliny barszcz, czyli z burakow kiszonych. Pycha! Ale z kiwi? najwyzej wyplujesz, jak bedzie ohydne, hehehe A moze zyskasz milosc na cale zycie? Ivette, z czego Ty ten barszcz robisz? Czerwony? I pociagam watek, bo spadamy! I poprosze o procenty w intencyji mojej... Matrioszka, bezpiecznie dojechalas? Tam, gdzie sie zdecydowalas? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mar_za To drink and to paint!!! IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 08.07.04, 00:03 Dobry wieczor (u mnie):) Wiec sprawa wyglada tak: Wlasnie skonczylam malowac pokoj. Mam dwie lewe rece do momentow remontowych (jak to okreslilas Tanegrin), ale to nie przeszkodzilo bym nabyla farbe w kolorze "szczypta papryki" i wymalowalam dwie sciany. Po zakupie tej kanapy w kolorze kremowym jakos na moj gust zrobilo sie mdlo. Wiec zamiast balowac i wykorzystywac "wolnosc" ja z walkiem po scianie zasuwam. Aby zwiekszyc motywacje do pracy wspomagalam sie California white wine. I nawet sie udalo:) Bede spac w obfitych oparach farby. Moze przez to beda sny ciekawsze???? Sie okaze jutro:) Na dodatek moja wspaniala przyjaciolka (tak, tak mam taka jedna od serca) zadzwonila, komunikujac, ze od nastepnego tygodnia zaczynam regularnie chodzic na fitness. Nie pytajac o zdanie zapisala mnie gdzies tam i zaplacila za karnet. Ja mam sie dostosowac i dotrzymac jej towarzystwa. I miej tu czlowieku przyjaciolki. Do slowa dojsc nie dadza i poorganizuja czlowiekowi zycie, czy chce tego czy nie!!!!! Ciekawa jestem co tak naprawde bedzie jutro. Jak farba wyschnie:))) Moze kombinacja chemikaliow z farby i procentow alkoholowych okaze sie nie najlepszym pomyslem..... Ale mi sie zachcialo!!!! Tak wiec drink byl, tylko szczerze mowiac nie pomyslalam o Waszych intencjach. Pilam w swojej:)))O sukces malarski. Udaje sie w kierunku mopa, szmaty i resztek "szczypty papryki"...... Mojito bylam w tym barze na Chmielnej wczoraj. Na kawie. Zaraz po Shreku w kinie Atlantic. Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mar_za Re: To drink and to paint!!! IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 08.07.04, 00:06 A Tanegrin i Tangerin to dla mnie ciagle jedno i to samo. Powydziwialiscie te nicki, ze prosty czlowiek sie w tym gubi:)))) Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: very important decisions 08.07.04, 05:48 Saba: cheer up :)))))))))))))) nie jest wcale zle, absolutnie nie :)))) maz, dziecko, dom, i jeszcze pies ? WOW !!! standard ? moze w Twoim wykonaniu byc tez rewelacyjnie :)))) przyjade i sprawdze ;) niektorzy mowia, ze California is a fine place to live - if you happen to be an orange :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito W oczekiwaniu na mlode buraki :)))))))))))))))). IP: *.bondi.pl 08.07.04, 12:40 Sloneczne zdrowko, dzisiaj cieplo (25C). Niestety po poludniu ma padac. Licze na omylnosc meterologow. Do myjni sie nawet nie zblizam aby deszczu nie zaklinac. Stress buraczany znacznie sie zmniejszyl. Pani sprzedajaca powiedziala, ze meczy sie z burakiem (starym) i jest ohydny. Zgodzilismy sie, ze poczekamy na mlode gniewne buraki. Podobno sa lepsze. Kiwi jednak pomaga poniewaz lekko lamie smak buraczany. Koncza sie truskawki. Sa czeresnie i maliny. Absolutnie erotyczne. Maliny szczegolnie. I wyglad, i dotyk, i smak. Wisni jeszcze nie ma. Powinny pojawic sie lada moment. Mandarynko, wspomniany burak do barszczu/uszek tez lubie. Wowczas jest inaczej przyprawiony. Pycha... Mar_za, wiem, ze z farba uwazasz. Z klejem tez uwazaj :)))))))))))). Pysiek, dzisiejszy tytul w gazecie: Szczecinianin w Australii. O mlodym czlowieku z godnymi podziwu dloniami. Pianista. Osiagnal trzeci etap Miedzynarodowego Konkursu Pianistycznego w Sydney. Nawet jak nie bardzo/zawsze przepadasz za klasyka to dlonie warte zainteresowania sie :)))))). Zrastasz sie? Dzisiaj na obiad placki ziemniaczane. I rosol. I czwartek. A wiec Latina salsa na Ladodze. Ostatnia byla nawet owszem. Totolotkowo kiszka. Moze Tizedik bedzie miala lepsze wiadomosci zza oceanu. Spadam, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: W oczekiwaniu na mlode buraki :)))))))))))))) 08.07.04, 13:12 Wiesci z zaoceanicznej dzialki hazardowej nie mam dobrych, niestety. Pula rozbita, ale nie przez nas :-( Znowu startujemy od marnych 10 baniek zielonych. U nas tez nie trafilam :-( Moze ktos z was ma jaks dobra wiadomosc...? Odpowiedz Link Zgłoś
mar_za Ja mam dobra wiadomosc:)))))))))))))) 08.07.04, 16:55 Sciana ma ladny kolor:)))) Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Ja mam dobra wiadomosc:)))))))))))))) 08.07.04, 17:56 ja tez mam wiadomosc - Tange, barszcz czerwony, z burakow (co prawda z puszki, ale jaka oszczednosc czasu ;)))) wszyscy baaardzo zadowoleni byli ;)) wstawilam nowa fote - to wiadomosc z rzedu tych weselszych ;)) ponizej przedstawiam dowody : www.plfoto.com/zdjecie.php?picture=378124&action=addmark no i mam nadzieje, ze sie otworzy..... tymczasem spadam spac, bo juz wybila druga, i zostalam sama na placu boju ;)) caluski, i do Morfiego ;)) Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa taka niecodzienna wiadomosc IP: *.dsl.netsource.ie 08.07.04, 21:24 W Dubliniskich gazetach pojawial sie niecodzinna reklama w rubrykach "advertisment" Yes it is me nastepnie:zdjecie ktore wyglada na zrobione raczej "domowym" aparatem fotograficznym,z fotografii spoglada na nas przesympatyczna osoba w wieku lat okolo 80,lekko sie usmiechajac,ale z widocznym smutkiem w oczach,zdjecie jest na pol strony a drugie pol strony zajmuje tak oto wiadomosc dla rodziny: "I am sick to death of watching you lot fighting over my money.I am not dead yet.So here you go.I am spending it. I am putting this message in every magazine I can find and will keep doing so until the money is gone. Then maybe you can stop all the bickering.Shame on you all." reczny podpis:Berni pozdrawiam ifa Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: taka niecodzienna wiadomosc 08.07.04, 22:00 :))))) Oj, to jeszcze dlugo bedzie musial sie oglaszac, najlepiej byloby zaatakowac bilbordy, i wieksze to, i wiecej kosztuje:)Nie ma to jak rodzinka:( Marzena, fajnie,ze Ci kolor wyszedl!!!!Lubie pomarancz:) Mojito, to moze bocwinke zjesz, pyszna to zupka, i nie trzeba czekac, za buraki beda ogromne. Yvette, obejrzalam pajeczynke pelna diamentow:))) oki, ide sie dalej obijac z kata w kat. Albo lepiej zrobie, jak kwiatki podleje...Eee, nic mi sie nie chce... Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: taka niecodzienna wiadomosc 09.07.04, 02:11 Dzien Dobry, u nas sie znacznie ochlodzilo i wieczorami lubi popadac, ale ciagle za malo pada. restrykcje uzywania wody sa ciagle aktualne, mimo ze to zima. wczoraj rano jak jechalem do pracy, to bylo prawie 7 stopni. Ifa jakie to smutne, ten przypadek starszego pana,ludzie maja pieniadze i rodzina nie daje im szczescia oczekiwanego.albo ludzie nie maja pieniedzy i tez nie maja szczescia, to juz chyba lepiej jednak miec te pieniadze, wtedy mozna chociaz robic co sie chce. u nas w Sydney byl przypadek ze starsza kobieta nie miala zadnej rodziny i umarla w swoim wlasnym domu. nikt tego nie zauwazyl, listu i rachunki przychodzily w dalszym ciagu, wylaczyli jej telefon, potem prad, potem wode.sasiedzi tez nie zainteresowali. w Polsce to chyba byloby niemozliwe.znalezli ja dopiero po 8 miesiacu we wlasnym lozku, zupelnie przez pryzpadek. oj ta starosc nie radosc, dlatego dobrze jest kogos bliskiego miec. Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: taka niecodzienna wiadomosc 09.07.04, 02:12 oczywiscie pozdrwiam wszystkich Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Urlop IP: 204.79.89.* 09.07.04, 02:49 Jeszcze tylko pol dnia pracy i po poludniu jedziemy na urlop. Podejrzewam, ze z dostepem do netu bedzie kiepsko wiec chyba dopiero po powrocie zdam relacje jak ten poludniowy Vietnam wyglada. Juz w Niedziele bede lowil ryby w morzu. Z przyjemnoscia. Pozdrowienia dla wszystkich. Szopen Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kangur Re: taka niecodzienna wiadomosc IP: *.bpb.bigpond.com 09.07.04, 02:51 Witam i pzdr.wszystkich,pogoda wczoraj i dzis bezdeszczowa ale ok.14C,palac w kominku mozna wytrzymac. Ifa,tutaj australijczycy(nie ci prawdziwi:)) stosuja od zawsze plan SKI z duzym sukcesem zreszta: Spend Kids Inheritance.Dzieci o tym wiedza,nie spodziewaja sie za wiele,popieraja nawet wydawanie przez rodzicow w starszym wieku pieniedzy na podroze i inne rozrywki.To o czym wspomnial Kazik niestety zdarza sie gdy ktos nie ma bliskich ale tez kiedy nie utrzymuje zadnych kontektow z ludzmi,rozne jest zachowanie ludzi starszych,najczesciej jednak prowadza b.aktywne zycie socjalne i kazda jakas nieobecnosc powoduje troske innych osob. Lece cos dzialac na zewnatrz,CU. PS.A skoro o tym to Pysiek,odzywaj sie czesciej(nie ma to nic wspolnego z wiekiem oczywiscie:)),martwimy sie o zrastanie i w ogole(szczegolnie o to "w ogole":))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Na dowidzenia i poprawe humoru IP: 204.79.89.* 09.07.04, 05:20 Zenek postanowił część swoich oszczędności wydać na pierwszą w swoim życiu wycieczkę do Australii. Po wylądowaniu, siada naprzeciw oficera imigracyjnego, który prosi go o paszport, pyta o dane, cel wizyty itp. W końcu zadaje pytanie: - Czy był pan kiedyś karany? Mosiek po chwili namysłu: - Nie wiedziałem, że wciąż jest ten wymóg... Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: Na dowidzenia i poprawe humoru 09.07.04, 12:01 ja tez dzis skonczylem prace, wpadne jeszcze kupic pare drobiazgow i jade na wakacje.do Polski, a w miedzyczasie sprawa Afryki pewnie sie sama wyjasni. napewno z Polski zajrze tutaj sprawdzic czy wszystko w porzadku. Ifa, nie rozumiemy sie zupelnie. moja kobieta jest Niemka, nie podkreslam tego zeby pokazac ze jest lepsza czy gorsza. kobiety ze tak powiem zachodnie sa po prostu bardziej niezalezne, reszta to tak samo ;-) najlepszego wszystkim zycze Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa Re: Na dowidzenia i poprawe humoru IP: 168.224.1.* 09.07.04, 17:48 masz racje Poeto,w tej kwestii sie nie rozumiemy, nie wiem skad ci przyszlo do glowy,ze moglabym miec na mysli,ze piszesz to zeby "pokazac ze jest lepsza czy gorsza"????????????? nie mysle tymi kategoriami, mozna nazwac to tak ze "kobiety zachodu sa bardziej niezalezne",a moze spojrzec a to z innej strony: po prostu kobiety polki moze bardziej szanuja swoich parnterow i moze dlatego znam kilkanascie par miedzynarodowych gdzie kobieta to polka a mezczyzna obcokrajowiec,a nie odwrotnie,(bez urazy) nie jest to regula,ale liczby mowia same za siebie! ok nie drazmy tego tematu,bo nie ma sensu pozdrawiam bardzo serdecznie i zycze udanego urlopu ifa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: Na dowidzenia i poprawe humoru IP: *.adsl.wanadoo.nl 09.07.04, 22:08 Hm.. a mnie sie wydaje, ze Polki sa bardzo niezalezne i swietnie sobie daja rade w trudnych warunkach w Polsce. Niejedna "zachodnia" kobieta zalamalaby sie gdyby musiala stawic czola polskim realiom. Za to o polskich panach wole nie zaczynac rozmowy, bo wlasnie moja kolezanke z ogolniaka zostawil maz po 2 latach slubu i 10 wspolnego bycia, bo mu sie znudzila. Moglabym wiec miec znieksztalcona opinie i nieslusznie uogolniac. Kiedys kolega Czech z kursu jezykowego powiedzial mi rzecz, ktora zapamietalam - cos w tym jest, choc do dzisiaj nie do konca wiem, skad to sie bierze - powiedzial, ze slowianskiej kobiecie duzo latwiej sie zyje z zachodnim partnerem niz slowianskiemu facetowi z partnerka z zachodu... hm... Ifa, a co do twojego stwierdzenia "znam kilkanascie par miedzynarodowych gdzie kobieta to polka a mezczyzna obcokrajowiec,a nie odwrotnie,(bez urazy)" to co wlasciwie mialas na mysli piszac ODWROTNIE? i BEZ URAZY? Bo chyba zle interpretuje :-O A tak w ogole to mialam ciezki tydzien w pracy i poza praca i jestem zmeczona, a u nas pada deszcz niemal non-stop i lato jest tylko w kalendarzu. Wszystkie last-minute do cieplejszych krajow oblegane i wykupione, malo kto zostaje w Zeeland. Niezla historia z tym ogloszeniem w gazecie!! Pozdrawiam Saba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa Re: Na dowidzenia i poprawe humoru IP: *.dsl.netsource.ie 09.07.04, 23:36 Mialam na mysli Sabo to,ze jakos panow z polski malo wokol mnie co by mieli partnerki nie-polki, a "bez urazy" - tak generalnie,aby nikt sie nie poczul urazony,bo to nie zlosliwie tylko rzeczywiscie jakos nie spotkalam polaka zwiazanego na przyklad z irlandka moje 6 kolezanek polek ma mezow irlandczykow,1 kolezanka anglika,3 kolezanki maja boyfriendow irishow,planuja slub,inna ma chlopaka z poludniowej afryki,inna ma wlocha,nastepna australijaczyka,biora slub w grudniu - wszystkie sa polkami,ale naprawde jakos nigdy nie spotkalam odwrotnego przypadku,raz moj kolega zaczal spotykac sie z dziewczyna z kolumbii,ale trwalo krotko,teraz jest z polka, no naprawde nie wiem czy to przypadek czy jakie licho?? no ale w skali swiatowej to przeciez nic nie znaczy,to moje bardzo subiektywne doswiadczenia, ale moze to co kiedys przeczytalam na forum irlandzkim tlumaczylo by takie wziecie kobiet innej nacji wsrod panow z zielonej wyspy: Subject: Re: Irish Girls are the best - very sad Author: P Date: 10/2/2003 Comments: Have to agree with the general sense that Irish girls are not as good as they like to think. Compared to girls from around the world they fall down badly. A very large percentage fit the following Heavy drinkers, heavy smokers, poor skin, fat, little sense of style, FOUL mouthed & agressive (other posts here are good examples of this). And yes let me reiterate : FAT. Statistics show the average Irish girl is the heaviest in Europe. And to quote comments for non Irish guys who have had Irish girlfriends "What the hell do you do to them over there, they have serious problems". I had to agree.So girls get off ever expanding arses, out of the pub, dash the ash, get some dress sense, expand your vocabulary, lose the agression and smile. Otherwise you will be replaced by some girls around the world who beat you hands down in poretty much every department at the moment. Sama nigdy nie myslalam az tak zle o irish girls,no ale nie jestem mezczyzna! tez jestem zmeczona,dzis i jakos generalnie,I need a break, pozdrawiam ifa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mar_za Re: Na dowidzenia i poprawe humoru IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 10.07.04, 08:28 Witajcie, To ja tez informuje, ze mam urlop. Dwa tygodnie bez pracy. Ostatnio cos takiego wydarzylo sie 2 lata temu! Dowod na to, ze polskie kobiety potrafia znosic trudne warunki:))))). Ok. Wylaczam komorke. Nie zagladam do komputera (no moze raz w przelocie miedzy Podlasiem a Wybrzezem zajrze co by sprawdzic, czy u Was wszystko ok.). I wcale sie nie martwie, ze moze nie byc pogody. Mam do przeczytania pare ksiazek, wiec nie bedzie tragedia jak sie nie wysmaze na sloncu. Lece na wies, bo (powiem Wam w tajemnicy) ztesknilam sie za moimi Gwiazdkami jak cholera:)))) Tangerin ten kolor to niestety nie pomaranczowy. Szczypta papryki to taki ceglany, wpadajacy w braz. Duluxa, wiec przy okazji mozesz zobaczyc w sklepie. Badzcie grzeczni:))))). Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Baw sie dobrze Mar_za:))))))) 10.07.04, 13:10 Fajnie miec urlop:))))))))))))) Wypoczywaj i nabieraj sil. Dla mnie szczypta papryki wpada lekko w pomarancz, a nie w braz, ale jako ze i tak czeka mnie malowanie, wiec za jakis czas po sklepach bede ganiac, wiec z przyjemnoscia obejrze.:) Moze sie czegos nowego naucze, hehehe A tak a propos koloru ceglanego, to pamietam, ze w przedszkolu, obok piaskownicy byl murek cegalny wlasnie, stary jak swiat, gdzie niegdzie nawet i kamienie byly:). I my, dzieciaki, patyczkiem, innym kamyczkiem, skrobalismy te cegly na proszek i "sprzedawalismy" za listki rozane. Co to byla za feria barw! Wszystkie odcienie czerwieni i pomaranczu, niektore faktycznie przechodzace w braz. I tylko nie wiem, dlaczego przedszkolanki tak sie denerwowaly? Ifa, podobna opinie slyszalam o Angielkach z ust anglikow, hehehehe, co moze nie do konca jest prawda, bo piekne, inteligentne, wyksztalcone, wysportowane, a nawet na dokladke bogate tez sie trafiaja. One lubia tak ze skrajnosci w skrajnosc. I dziwlo mnie zawsze tylko jedno,ze duza czesc pieknych panien oglaszala wszem i wobec, ze dla nich facet, to tylko fucker(sorry za slownictwo, ale tak to brzmi w oryginale) i nic wiecej. Mozemy tak kobiety kazdej nacji rozbierac na czesci pierwsze, ale i tak otrzemy sie o generalizacje i banal, niestety. Bo o Polkach tez slyszalam, ze latwe, tanie i zawsze na miejscu. Rece opadaly!!!!!!!Nawet nie mialam sily tlumaczyc, ze owszem, czesc panien moze i taka jest, ale do cholery nie wiekszosc, bo rozmowca i tak mial swoja ustalona z gory opinie. Duza czesc panow tez podkreslala, ze Polki to cudowne zony i partnerki, i tu sypal sie wor pochwal, niekoniecznie zwiazanych z umiejetnosciami kuchennymi czy sypialnanymi. Taaak, bramanki czasem wiele slysza:))))))))) Ifa, celna uwaga z tym szacunkiem dla drugiej osoby:)) W ogole brakuje mi go czasem w relacjach damsko-meskich na zachodzie, ale czesto u plci obojga:( U nich w ogole malzenstwo dziwnie wyglada, sa niby razem,ale osobno. Osobne konta, oczywiscie tez. "Ostatni raz pozyczam Ci swoje pieniadze na wakacje, i masz mi je jak najszybciej oddac!" - to tekst zony do meza, rodzicow 4-letniej coreczki! Sama slyszalam na wlasne uszy. to tyle na dzis, pozdroofka! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa Re: Baw sie dobrze Mar_za:))))))) IP: 168.224.1.* 10.07.04, 16:16 no wlasnie Mar_za baw sie dobrze,napisz jakie ksiazki polecasz po urlopie? chetnie siegne po cos nowego, >"Bo o Polkach tez slyszalam, ze latwe, tanie i zawsze na miejscu. Rece > opadaly!!!!!!!" Tangerin,jesli o to chodzi to wieksza czesc irlandek jest niedoscigniona,ale to przez ilosc i czestotliwosc wypijanego alkoholu, mam to szczescie zyc w kraju gdzie Polace jako nacja ma bardzo dobra opinie (jak narazie):pracowici,sumienni,wyksztalceni,przyjazni byc moze sie to zmieni po wiekszym naplywie rodakow na zielona wyspe,ale narazie kilku moich znajomych sciaglo z kolei swoich znajomych z Polski,bo szef chcial koniecznie polaka do pracy, polki tez maja opinie tzw."porzadnych" i do tego w kazdych rangingach i survey w mediach na najladniesza nacje zawsze sa w pierwszej trojce. no nic wracam do pracy tak tak sobota w pracy - pracowita polka ;-))) pozdrawiam i milego weekendu wszystkim ifa Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: Baw sie dobrze Mar_za:))))))) 11.07.04, 11:37 meldunek urlopowy z moskwy w przerwie miedzyurlopowej, bo jutro wylot do bulgarii (cieplej niz nad polskim morzem): uparlam sie jednek na te majtki w paryzu i rozbilo misterny plan zwiedzeniowy mojej kolezanki-przewodnika, dzieciaki podczas nieobecnosci chorowaly bardziej niz kaszelek i katarek jak mi mowiono przez telefon, stad to morze, pierwszy raz w zasadzie, na wyrazne polecenie lekarzy, no to biore lopatke i lece......... a- zanotowac nalezy spotkanie z mandandarynka i zaspokoic wasza niewatpliwa cielawosc, otoz mandarynka wyglada dokladnie jak mandarynka, nic dodac niz ujac paaaaaaaa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Mamo chwala nas IP: *.akl.callplus.net.nz 11.07.04, 11:56 ja tylko przelotem, naprawde nie moge sie nadziwic Waszej opinii na temat Polek, zupelnie jakbyscie polkami byly hahahah Polki maja wiekszy szacunek do swoich partnerow??? - przepraszam ale to stek bzdur co zlego z osobnymi kontami w stadle malzenskim? - zawsze takie mialam i nie zamierzam tego zmieniac, paniom jeszcze niezameznym polecam osobne konta z calej duszy, no chyba ze wyjdziecie za maz dla pieniedzy to wtedy zdecydowanie nie ze my niby takie zaradne Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Matrioszka! 11.07.04, 14:43 Fajnie Cie znowu uslyszec!!! A ja myslalam, ze Ty z wakacji bedziesz juz wracac, a Ty sie dopiero wybierasz! Wygrzewajcie sie na slonku i byczcie sie na plazy!!!! :))))))))))))))))))))))) Czsami trzeba:)))) Cmoki dla Twoich Potworow, qrcze, fajne sa na maxa, jak to sie teraz mowi:)))) Mam nadzieje, ze zdrowieja. Wiesz, jak mysle o nich, to mi sie przypomina Tomcio i Romcia, jak to nakladli rodzicom ich wlasnych pieniedzy do kapci z okazji Mikolaja i jeszcze chcieli pozyczyc od Ciotki Lili. :)))))))))Zreszta sama wiesz, jak bylo!!!:))))))))))))))) Ps. czekoladka zostala mi jedna, ale chyba juz dlugo nie pociagnie:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yvona Re: Matrioszka! IP: *.rivrw2.nsw.optusnet.com.au 11.07.04, 15:02 bez logowania, bo mi sie nie chce... a w dodatku komp szaleje i czasami "zamysla sie" na dobry kwadrans, wiec ograniczam zmienianie stron do niezbednego minimum..... w Sydney i okolicach pada, chlodno; z tego ze pada postanowilam sie rozsadnie cieszyc, bo mimo zimy water restriction obowiazuja, czyli, ze nie jest dobrze, z przyrodniczego punktu widzenia ;))) wiec trzeba sie troche poswiecic... jakos trace kontakt z Polska, coraz mniej ze znajomymi, z rodzina, szkoda :((( a co do zaradnosci, to moze nie ta Polka jestem ;)))) bo z tym u mnie bywa roznie, czasami w ogole nie upomne sie o swoje, bo mi sie na placz zbiera, tym bardziej, im niesprawiedliwiej zostalam potraktowana, lub im bezczelniejsza jest druga strona.... czasami trenuje swoja asertywnosc i wymagam, ale to rzadkie przypadki, no i musze sie odpowiednio nakrecic ;))) pewnosc siebie.... no coz, pojecie skadinad mi znane, acz niebliskie, no, w porywach ;))) no i prosze, wydalo sie, nie pasuje do tego grona ludzi sukcesu, nie wiem, jak mi sie udalo uchowac ;))) mam nadzieje jednak ze adoptujecie sierotke ;)))) obiecuje poprawe ;))) caluski i do nastepnego klika ;))) Matrioszka, wylezcie sie w slonku (i w morzu) i za mnie ;))) Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: Mamo chwala nas 11.07.04, 15:04 Asia, z tymi kontami to nie tak!!! Zaraz wyjasnie o co mi chodzilo. To nie chodzi o osobne konta tylko i wylacznie! To chodzi o filozofie malzenstwa i bycia razem. Moi rodzice tez maja osobne niektore konta, lokaty itd, ale upowaznienie zawsze na kogos jest. (nawet ja mam, tak samo jest z moimi kontami i lokatami, tzn lokat to ja teraz nie mam:))Tak na wszelki wypadek. I nie rozliczaja sie na moje, twoje, jest tylko nasze, czyli ich wlasne. Nie ma tajemnic, ukrytych lokat, oszukiwania i leku przed oszukaniem. I powiem otwarcie, ze denerwuje mnie totalny rozdzial majatkowy, jaki obserwuje na zachodzie i wsrod nowoczensnych malzenstw u nas. To nie malzenstwo, tylko kontrakt, wiec gdzie tu miejsce na milosc? Moze ja i staromodna jestem, ale dla mnie slub zwiazany jest tylko i wylacznie z miloscia, checia bycia razem. Zreszta, co to ma do rzeczy, bez slubu tez liczy sie milosc, jesli dwoje ludzi ze soba jest i chce byc! A przeliczanie tego na pieniadze i zyski, oszczednosci itd jest dla mnie chore!!! Podam przyklad z mojego podworka. Kolezanka ma meza, chodzili razem od wczesnych lat licealnych. Wiadomo, wszystko nowoczesne, osobne konta, wszystko osobne, intercyza przedlubna tez jest. On robi kariere, ona znacznie mniejsza, on zarabia kupe forsy, ona mniej. Mieszkanie jest na niego, bo przeciez ona nie ma zdolnosci kredytowej. Ona zaplacila za lazienke, on kuchnie, ona za sypialnie on za salon, czy jakos tak, rowno po polowie, zeby nie bylo. Na wakacje jezdza czasem osobno, bo jej nie stac na Kanary, a jego tak, wiec dlaczego ma sobie odmawiac, skoro zony nie stac? I dlaczego ma jej stawiac? Czasami jej stawia, hehehe, bo by nigdzie razem nie wyjechali, rok temu dolozyl jej cale 500pln na wyjazd do Tunezji. (ona splaca raty za te cholerne meble, czy co tam, wiec de facto z plynnoscia finansowa u niej krucho. Forsa na funkcjonowanie domu dziela sie na pol, na zarcie to samo. Tylko ze to ona sprzata, gotuje i dba o to wszystko. Ale wg niego to normalne,bo on przeciez do pozna pracuje, a ona konczy o 16. poza tym przeciez mieszka u niego! A co bedzie, jak na swiat przyjda dzieci? On marzy o synu! I ona nie bedzie pracowac przez chwile,to co, z czego sie utrzyma? On laskawie jej da? pozyczy? A ona mu potem odda? Wydatki na dzieciaka tez beda dzielic na pol? Tatus pojedzie z synkiem na Hawaje, mamusia zostanie w domu? Paranoja!!!!!! A w przypadku rozwodu to co? Ona bedzie zrywac parkiet z sypialni, bo za niego zaplacila? Odetnie sobie pol materaca? przeciez nic na nia nie jest formalnie zapisane... Dla mnie to koszmar! Bo niech mi ktos powie, na ile sie wycenia bycie matka, bycie w ciazy 9 miesiecy, sam porod, czesto samotne wychowanie dziecka, bo tatus przeciez pracuje do wieczora i jest tylko weekendowym tatusiem? Ale za to z forsa na koncie! A ile kosztuje prowadzenie domu? Bo skoro wszystko liczymy i dzielimy na pol, to juz wszystko! Dobra, juz sie dalej nie zaglebiam, bo kazdy moze sobie dorobic z 1000 dalszych przykladow. Powiem tylko jedno, takich przypadkow wsrod polskich znajomych mam kilka, jest tez taki, gdzie to pani ma forse, lepsza prace, a pan cienko, cienko; dodam,ze startowali z jednego poziomu, jak urodzilo im sie dziecko, to on z nim siedzial w domu, bo mogl pracowac w domowych pieleszach, a ona studiowala beztrosko i wyjezdzala na stypendia zagraniczne. A teraz to ona ma super dochodowa prace i rozdzielnosc majatkowa, hehe... Dla mnie takie sytuacje sa chore i tyle. NIe na tym polega malzenstwo i partnestwo. Albo sie jest razem, albo osobno. hehehe, i tak dodam tez, ze utrzymywalam kiedys swojego faceta przez jakis czas, kiedy stracil prace, jak ja bylam bez kasy, robil to on. Normalka, nikt nikomu niczego nie wymawial, nie pozyczal, nie oddawal, nie pasozytowal. Bylismy razem i tyle. I jakos nie bylo problemu. Ale ja widocznie z choinki sie urwalam i sie nie znam. Mniemam, Asia, ze nie o to Ci chodzilo, ale ja sie zawsze unosze, moze niepotrzebnie, jak slysze, albo wydaje mi sie,ze slysze, o takim rozdzialowym malzenstwie, czy tez kontrakcie. Wiem, ze kazdy moze sobie wybrac taki model, jaki mu odpowiada, mnie nic do tego. I jakos zal tez mi tych kobiet wychodzacych za maz dla pieniedzy tylko, pewnie czuja sie czasami jak... Panow to tez dotyczy.... Ufff! mam nadzieje, ze nikogo nie obrazilam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: salmotrutta Re: Mamo chwala nas IP: *.compass.net.nz 11.07.04, 15:43 ...smutne to co opisalas...i dla mnie niewyobrazalne... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yvona Re: Mamo chwala nas IP: *.rivrw2.nsw.optusnet.com.au 11.07.04, 16:07 smutne, ale niestety "trendy" ostatnio, uff, jak ja nie cierpie tego slowa.... no, ale nic sie na to nie poradzi, ostatnio kazdy kazdego robi w balona, wiec nie ma sie co dziwic ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Chabry i maki. IP: *.w3cache.pl / *.pl 11.07.04, 19:43 Zdrowenko, dojazd do Sz. od strony Kamienia. Niekonczace sie (prawie) pola z chabrami i makami i czyms jeszcze. Urocza niebiesko/czerwona kombinacja. Bardzo kojaco to wyglada. I sielsko. Macie Panie do wyboru: maki, chabry lub mix. Nie znajac Waszych upodoban bukietowych zostawilem je na polu niezerwane. Nasze ogolne i meskie powodzenia dzisiaj caipirinha. Ten cocktail pojawil sie ostatnio w Columbusie. Podstawa jest brazylijska wodka cachaca i cukier trzcinowy. Plus lime. Pije sie dobrze. Od jutra zaczne rozgladac sie za sloncem. Pozdrowionka for all, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Uklady i ukladziki IP: *.adsl.xtra.co.nz 11.07.04, 23:45 Yvonka nie zgadzam sie z tym ze ostatnio kazdy kazdego robi w butelke, jak ze wszystkim widzimy to co chcemy widziec. Ja osobiscie uwazam ze ludzie z natury sa dobrzy i jest mi ciezko wyobrazic sobie ze ktos z gory planuje ze wyroluje partnerna z pieniedzy. Ostatnio, szczegolnie wydaje mi sie w Polsce, ludzie podchodza strasznie materialnie do zycia, i finanse czesto przyslaniaja im to co w zyciu jest wazne i co sie naprawde liczy. Nie wspolczuje tym ktorzy maja takie czy inne uklady finansowe, bo sami w te uklady weszli i zgodzili sie na takie czy inne uklady. Nie wydaje mi sie ze mozna kogokolwiek zmusic do tego zeby podpisal przedmalzenski czy inny kontrakt, a jezeli ktos podpisuje tzn ze mu taki uklad odpowiada. Czy zastanawiala sie jedna pani z druga ile powinna sobie zazyczyc za 9 miesiecy ciazy, maciezynstwo, pranie, gotowanie itd - nie wiem. Jezeli podpisala akcyze a tego sobie nie wyliczyla to jej strata. Jak to mowia slepy w karty nie gra. Podejrzewam ze jest tyle samo kobiet ile mezczyzn materialistek i z takich czy innych wzgledow podpisuja kontrakty przedmalzenskie, na ogol ten co ma wiecej boi sie ze w razie draki straci. Ja osobiscie nie wyobrazam sobie zebym chocbym niewiem jak byla zakochana zeby moje uczucia pozostaly te same gdyby mi partner zaproponowal podpisanie ukladu finansowego. Ale to nie znaczy ze wszyscy mysla tak jak ja i ze ci ktorzy zdecydowali sie na takie uklady nie sa z nich zadowoleni. To co nam sie wydaje przygladajac sie z boku jakiejs parze, czesto jest mylne. To ze nam nie pasuje jakis uklad nie znaczy ze wszystkim nie pasuje. Jak juz dochodzi do rozwodu to na ogol czy jest podpisany uklad czy go nie ma, ludzie i tak dra koty o pieniadze lub inne dobra. Jak sie rozmawia z ludzmi to na ogol dla kazdego najwiekszym skarbem sa dzieci, ale jak dochodzi do rozkladu malzenstwa najwiekszym skarbem sa pieniadze, dzieci schodza na ktorys tam plan a co najwyzej sa karta przetargowa w tej grze, i nikt sie nie zastanawia jaka robi krzywde dzieciom. Ludzie zyja sobie w roznych ukladach, i tak dlugo jak im to pasuje zaden uklad nie jest smutny jezeli oni sa z tego zadowoloni. My jakby w dalszym ciagu widzimy ze to kobieta wychowuje dzieci, sprzata, pierze gotuje itd, ale wielu panow robi wykonuje te same czynnosci a do tego jeszcze wkreca srubeczki jak potrzeba. Malzenstwo (czy tez inny uklad partnerski) to nie sa zawody, kto lepszy, kto wiecej zarobi, kto wiecej wklada wysilku w utrzymanie domu, (finansowego lub innego. Jezeli dwoje ludzi decydyje sie na bycie ze soba i zalozenie rodziny to wymaga to ogromnego wysilku i poswiecen. Zaden uklad przedmalzenski nie zalatwi wszystkiego bo nikt nie jest w stanie przewidziec wszystkiego co sie po drodze bedzie dzialo. Ale jezeli komus taki uklad pasuje to jego sprawa, nam nic do tego. A tak z reka na sercu, przypuscmy ze mamy syna lub corke ktory ma swoj dom, fantastyczna prace, kupe pieniedzy itd, i bierze sobie partnera biednego jak mysz koscielna, my jako rodzic mamy podejrzenie ze ten przyszly partner kreci sie kolo naszego dziecka nie dlatego ze go kocha ale dla pieniedzy, domu, pozycji co byscie radzili swojemu dziecku???// Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: Uklady i ukladziki 12.07.04, 01:19 Dzien dobry, padalo w Sydney caly weekend, ale to tylko pryszczenie nie porzadna ulewa. od rana za to w poniedzialek slonko juz. wszyscy sie porozjezdzali na wakacje Poeta, Marza, Szopen, Matrioszka, Mojito to chociaz pisze, Gunther wsiakl, nie nie ma z nim kontaktu.Mojito cos romantycznie o kwiatach pisze, to chyba znalazl staly obiekt zauroczenia i bardzo dobrze. no to jak Matrioszka potwierdzila ze Mandarynka wyglada jak Mandarynka, to ja tez potwierdze ze Pysiek wyglada jak Pysiek. odwiedzilem ja wczoraj po kosciele z moja pania i powiem, ze ma sie lepiej i niedlugo wychodzi ze szpitala, wpradzie ciagle w gipsie ale wychodzi.co to byla za wizyta, moj Boze,to na stare lata taka historia jeszcze sie trafila. i tu takie ciekawe rozwazania panie prowadza, a ja spytam,jest to jaka madra glowa, zeby to tak wszystko przewidziec? na poczatku kazdy madry, zakochany, kazdy chce jak najlepiej,no takie malzenstwa z kartka w reku to od razu sa skazane na przegrana. ja tez sobie mysle, ze wiem co Poeta mial na mysli, piszac o tej roznicy Ifa. jest roznica i to nie chodzi o ta niezaleznosc co Saba napisala. Polki sa bardzo dzielne kobiety, zahartowane, tego nie zaprzeczam, ale rzadko potrafia uwierzyc w siebie. Asia na Twoje pytanie to ja odpowiem,bo mam synow.powiedzialem ze obojetnie jak zrobisz synu, to szanuje cie za twoja wlasna decyzje, nigdy nikomu czy dziecku czy obcemy nie radzilem w tych sprawach.a bajki o Kopciuszku ciagle sie zdarzaja zobacz przeciez niedawno nasza australijka Mary McDonalds poslubila krolewicza, a co z tego wyniknie to przyszlosc okaze. a co to byl za wspanialy slub kiedy Diana poslubila Charlesa, caly swiat ogladal i co, i same rozczarowania.nie ma recepty kochani pozdrawiam Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa Re: Uklady i ukladziki IP: *.dsl.netsource.ie 12.07.04, 01:21 Wiesz Asiu twoje pytanie przypomina mi sie taki program ktory ogladalismy co tydzien dawno temu z cala rodzina z wypiekami na twarzach w Polsce pt "Decyzja nalezy do ciebie" program lecial z dobry rok na antenie TVP1 co niedziele wieczor o 21.00 i wlasnie tworcy wymyslali takie dosc ekstremalne sytacje zyciowie,przedstawiano to w formie filmu-story,ekstremalne aczkolwiek bardzo realne i z zycia wziete a telewidzowie mieli dzwonic i na sam koniec podejmowac decyzje,co ma zrobic bohater/ka,widzowie mieli do wyboru zawsze dwie opcje, wiesz co mnie najbardziej podbudowywalo w tym programie (jak rowniez moja rodzine),ze te decyzje telewidzow zawsze byly takie normalne,niematerialne i czesto bardzo morlane. I to bylo pocieszajace,ze jednak ludzie sa jak piszesz wciaz bardziej dobrzy niz zli,bo chyba mimo wszystko wiekszosc ludzi jest uczciwa i normalna na tym swiecie tylko ze wiecej sie slyszy o tych zlych,bo ci dobrzy to sobie spokojnie zyja i sa nudni,bo tacy dobrzy, Powiem wam kochani,ze nie wytrzymalam i rozpoczelam delikatne podpytwywanie roznych ludzi o rozne takie i dzis moj kolega amerykanin bardzo,ale to bardzo mnie pocieszyl,facet mieszka od 6 lat w polsce i na pytanie z prosba o bardzo szczera odpowiedz powiedzial: ze Polki maja bardzo niematerialne podejscie do zwiazku i za to uwielbia polskie dziewczyny i bezwzgledu na to co jeszcze moze ktos tutaj dodac,moj znajomy mnie bardzo ucieszyl taka teza,a wiem ze przez te 6 lat mial kilka dziewczyn,wiec i jakies tam doswiadczenie i skale porwnawcza ma inny moj znajomy z ktorym miedzy innymi bylismy dzis w pubie z ktorego wlasnie wrocilam(polak ktory od 8 lat mieszka poza granicami polski m-dzy innymi francja,holandia i teraz irlandia -wiec wachlarz porownawczy ma),potworzyl mi to samo co ameryknian zupelnie nie zaleznie!!!! i pewnie ze to jakas zbyt ogolna opinia,wiem i pewnie ze to tylko 2 osoby ktorych spytalam a mozna by zrobic badanie na wielka skale spytac 1000 albo 50 000 osob i wyszlo by co innego,wiem,ale bezwzgledu na to chlopcy mnie uradowali swoimi opiniami i juz! i nie mowili mi tego tylko dlatego ze jestem polka,bo kilka krytycznie szczerych odpowiedzi juz w swoim zyciu od nich uslyszlam i wiem ze sa bardzo szczerzy To co piszesz Mandarynko to jakis koszmar,jako to maz jezdzi sobie sam na wakacje,bo zony nie stac???? ok rozumiem,ze chca odpoczac od siebie,ok maja troszke inne upodobania,ale dlatego ze zony nie stac???? nie,nie,nie, to nie na moje sily,to znacznie ponand moje sily!!!z drugiej strony tak jak Asia pisze kazdy siedzi w ukladach jakie mu pasuja ale masz racje Mandarynko to jakies chore,bardzo chore moj maz ma racje,ze zbyt przejmuje sie problemami ktore mnie nie dotycza,zupelnie mnie nie dotycza,ale jak czlowiek slyszy takie rzeczy to mimo wolnie czuje dziwny skurcz gdzies w okolicach miedzy zoladkiem a sercem i sie zastanawia: jak to mozliwe? ale czasami na szczescie "wszystko przemija nawet najdluzsza zmija",prawda Tizedik ;-) pozdrawiam z szumiacym Southeren Comfort on the rock w glowie pa ifa Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: Uklady i ukladziki 12.07.04, 02:18 To ja poprosze i maki, i chabry:)) I wole te rosnace spokojnie w ziemi niz te zerwane i w flakonie. Bo ja uwielbiam maki:)))))))))))We wszystkich kolorach:) A chabry za kolor wlasnie. Ifa, ja nie zartuje, naprawde, maz jedzie sam, bo zony NIE STAC. Kiedys oburzona opowiadalam mamie o takiej jednym z 'wybrykow" owego maza, na co moja rodzicielka przyniosla mi jakis tam nr Twojego Stylu z podobnymi historiami. A potem na dokladke opowiedziala podobna historie kolezanki z pracy, ktora nota bene jest juz po 40stce. Niestety, to nie wymysly, tylko szara rzeczywstisc. Moj eks, Brytyjczyk, uwazal, ze to normalne. I typowe dla wielu z jego pokolenia a takze jego rodzicow. Po prostu tak bywa coraz czesciej. W Anglii para czesto umawia sie co do sumy wspolnej, powiedzmy 1000 funtow miesiecznie kazde, reszte trzyma na wlasnym koncie, a druga strona nawet nie wie, ile maz czy zona zarabia. Tam nie ma czegos takiego, ze dziewczyny ida do knajpy i licza,ze to facet bedzie im stawial drinki, tak jak jest to przyjete u nas. Kupuje sie kolejki na zmiane. To akurat uwazam za dobre rozwiazanie:)I zdarzalo mi sie poplynac 100 funciakow w jeden wieczor, tylko dlatego,ze postawilam dwie lub trzy kolejki znajomym, z ktorymi bylam w knajpie:))))Interes pubowo-barowy w UK kwitnie wiec, jest od czego i z czego... Asia, wydaje mi sie, ze to czesto rodzice w obawie o majatek mieszaja dziecku w glowie. Kolezanka uslyszala propozycje o intercyzie, poparta tekstem w stylu: jesli naprawde kochasz mnie, a nie moje pieniadze, to kochanie podpisz, chce miec pewnosc, ze jestes ze mna dla mnie samego", czy cos w tym stylu. A ona, zakochana, oczywiscie chciala udowodnic, sobie i jemu, ze kocha JEGO. Taki dowod milosci. Pomysl wyszedl od zapobiegawczych rodzicow, ktorzy sie dziwia, ze wnuka jeszcze nie maja. Ale kazdy ma takie zycie, jakie ma, wtracac sie nie nalezy i tego nie czynie. Ale myslec sobie moge, co chce. A co! Ale dzis piekna noc, moi drodzy, mowie Wam! Pysiek, to kiedy sie wyczolgujesz na wlasnych nogach? Mandarynka w przerwie na kawe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Uklady i ukladziki IP: *.adsl.xtra.co.nz 12.07.04, 02:40 No widzisz Kazik tutaj zdecydowanie sie z Toba zgadzam,(chociaz z kilkoma Twoimi opiniami sie nie zgadzalam), tez bym swojemu dziecku nie radzila ani tak ani nie, ale gdyby naprzyklad chciala taka umowe spisac tez bym jej nie odradzala, bo uwazam ze jak sie jest wystarczajaco doroslym zeby sie z kims wiazac to jest sie wystarczajaco doroslym zeby taka czy inna decyzje podjac. Jezeli juz czlowiek jakas decyzje podejmie to wiadomo nie od dzis ze kazda decyzja ma swoje konsekwencje. Czy polki sa mniejszymi materialistkami niz inne narodowosci - nie wiem, pewnie sa i takie i inne. Gdyby porozmawiac z kilkoma facetami ktorzy po rozwodzie dzielili majatek - pewnie by mieli inne zdanie. Wiem z wlasnych rozmow ze duzo polakow w ostatnich latach skarzy sie na to ze polki szukaja facetow z pieniedzmi. Zawsze bede ludzie dla ktorych pieniadze sa wartoscia sama w sobie i tacy dla ktorych pieniadze sa tylko srodkiem platniczym. Najlatwiej jest byc filantropem czyims kosztem, czesto widzimy to co robia inni, duzo zadziej przygladamy sie sobie. Jedna rzecz mnie jeszcze korci zeby ja skomentowac, a mianowicie to ze czesto tu ktos pisze "mam nadzieje ze nikogo nie uraze" - uwazam ze wypowiadanie swoich opinii nikogo nie urazi jezeli nie robimy osobistych wycieczek pod czyims adresem. Moge sie zgadzac lub nie zgadzac z czyjas opinia, ale to ze ktos ma inna opinie niz ja nigdy mnie nie urazi. Na koniec dnia to ja decyduje o tym czy czuje sie urazona czy nie a nie ktos kto wypowiada swoja opinie. Wypowiadajac swoje zdanie nie mysle o tym czy ktos sie poczuje urazony czy nie, naginanie swoich opinii do opinii innych niesie za soba tylko frustracje i stan wiecznego przepraszania za to ze zyje, a chyba nie o to chodzi. Jezeli moge bez obrzydzenia patrzec na swoje odbicie w lustrze to uwazam ze osiagnelam sukces, chocby wszyscy na okolo mieli inna opinie. ot takie poniedzialkowe rozwazania Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Zalzawiony poniedzialek. IP: *.bondi.pl 12.07.04, 11:28 Zdrowka i slonca wzsystkim, mzy od rana. Ladna jesien tego lata. Musze cos z tym zrobic. Wczoraj agrest widzialem/jadlem po raz pierwszy od lat. I wisnie. I poziomki. Nie chce pozostac bez opinii na temat zawsze wdziecznego tematu kobiecego. Ja osobiscie nie przypisuje wszystkich zalet lub cech ujemnych do poszczegolnych grup etnicznych. I nie wierze w supremacja jednych kobiet nad drugimi. Wszystko zalezy od konkretnego przypadku. I tak znajomosci rozpatruje. Na indywidualnej bazie. Bez uprzedzen. W moim przypadku doswiadzcenia mile i przyjemne z kobietami zdecydowanie zacieraja ewentualna mniejszosc doswiadczen in minus. Zdarzajaca sie "materialnosc" lub "dofinansowanie" kobiet nie-specjalnie mi przeszkadza. Generalnie na okres czasowy moze byc jezeli widze wartosc wymienna. Jezeli uklad utrzymuje pewien balans - trwa. Na kazda opinie ktos wyrazi kontropinie. Nie obciazony nigdy zadnymi uprzedzeniami co do kobiet i panujacymi przeroznymi opiniami optymistycznie wchodze w luzne zwiazki/uklady/ukladziki itd. I to wchodzenie jest optymistyczne i przyjemne. I niech trwa jak najdluzej. Nigdy nikt zadnych zalow, narzekan i o gorycz otartych opinii o kobietach ode mnie nie uslyszy. Uwazam, ze sa bardzo fajne. Zajefajne :)))))))))))))))))))). To tyle ewangelii poniedzialkowej w sprawie kobiet. Ewentualny ciag dalszy nastapi. Pysiek, zrosnieta wychodzisz ze szpitala? Czy niecierpliwa? Mandarynko, masz kompozycje bukietowa chabrow z makami for a song. Kazik, :)))))))))))))))))). Pojutrze (sroda) lece na tydzien w poszukiwaniu slonca do Portugalii. Chce wreszcie zobaczyc bikini bez gesiej skorki. Porto, kobiety i spiew (fado). Ze spiewem mi idzie najgorzej. Ale to najlepsza opcja. :))))))))))))))))). Slonecznie z placzacego deszczowo Sz., mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik chłodny poniedzialek 12.07.04, 11:53 U nas nie pada, ale zimnawo jest :-( Zupełnie nie lipcowo. Dla ocieplenia atmosfery pożalilismy sie sobie wzajemnie w biurze nad ujemnym wpływem wieczornych upałów na naszą kondycję ;-) Żeby nie zapomnieć, co to znaczy lato...;-) Dla odświeżenia pamięci zrobiłam sobie wczoraj zupę z letnich jarzynek, bo te na szczęście są dostępne. I mam lato przynajmniej na talerzu. Mojito, miło poczytać, jak piszesz o kobietach :-) Jak znajdziesz czas, napisz też coś z krainy słońca, dokąd sie wybierasz. Mam nadzieję, że sprawdziłeś prognozy meteo...;-) Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Portugal weather 12.07.04, 12:05 www.wunderground.com/cgi-bin/findweather/getForecast?query=Portugal Może jednak trzeba wybrać jakiś konkretny rejon....? Bo temperatura do wyboru, i cieplej, i chłodniej. Tu jest mapka www.mapblast.com/(bcgju1rn3db1nnibad5sb445)/map.aspx?C=48.6,6.6&A=7000&L=EUR0809&P=|292D|&TI=Europe Najcieplej jest w Evorze www.wunderground.com/global/stations/08558.html Uaktualniono: 10:00 AM WEST on July 12, 2004 Stacja meteo: Evora / C. Coord, (History) Elevation: 804 ft / 245 m Temperatura: 78 °F / 26 °C Wilgotność: 30% Chyba będziesz musiał wybrać rejony bliższe Afryki :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Re: Portugal weather IP: *.bondi.pl 12.07.04, 12:19 Qrde Tizedik, dzieki. Wspaniala jestes z tymi linkami. Sadze, ze pozostane w Lizbonie i okolicach bikini. Tak do 100-150 km i mandatu od Lizbony. Bylem w zeszlym roku w Peniche. Moze tam? Plaza jest super i lekko przeslonieta populacje kobieca pamietam jak zywo. Do Porto troche za daleko na tydzien. Ok. 400 km. I pilkarsko tam zaloba. Dzieki raz jeszcze, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Slonecznie chłodny poniedzialek IP: *.bondi.pl 12.07.04, 12:07 Yo, Tizedik, mam nadzieje i optymizm, ze slonce spotkam. W sobote rezerwujac hotel i wyrazajac ubolewania z powodu porazki pilkarskiej P. uslyszalem od Pani rezerwujacej : "Dzisiaj troche chlodniej - tylko 27C. Nastepny tydzien bedzie lepszy". "Tylko - 27C" mi wystarczy. A swoja droga wklej pogode na ten tydzien dla Lizbony i okolic. Moze z barow wyjde... Czolko, m. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Wystepowanie wilgotnosci tez mnie cieszy. 30%!!! IP: *.bondi.pl 12.07.04, 12:27 Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Lizbona 12.07.04, 12:54 Ta wilgotnosc wystepuje w zakresie szczatkowym ;-) Prawie jak na mojej ulubionej pustyni zima ;-) Poniżej podaję prognozę na tydzień, zgodnie z życzeniem...;-) Mojito, tylko pamietaj, że tutaj podawana jest temperatura zgodnie ze stnadardem, czyli mierzona na wysokości 1,5 metra nad ziemią, w miejscu przewiewnym i ZACIENIONYM!. A obłoki zanikające można interpretować w ten sposób: rano słońce nagrzewa ziemię, powoduje parowanie i tworzenie obłoków, które potem pod wpływem tego samego słońca zanikają. Generalnie: żyć, nie umierać :-))))))))))) Lizbona dziś: Uaktualniono: 11:00 AM WEST on July 12, 2004 Stacja meteo: Lisbon, (History) Elevation: 404 ft / 123 m 75 °F / 24 °C pogodnie Wilgotność: 38% Punkt rosy: 48 °F / 9 °C Wiatr: 13 mph / 20 km/h from the North Ciśnienie: 30.01 cali / 1016 hPa Lizbona na tydzień: Mon Tue Wed Thu Fri 80° | 66° 86° | 69° 86° | 66° 71° | 68° 71° | 68° obłoki zanikające Poniedziałek Max: 80° F / 27° C Wiatr północny 20 mph / 32 km/h Poniedziałek wieczór i noc Min: 66° F / 19° C Wiatr PnPnWs 24 mph / 39 km/h Wtorek Max: 86° F / 30° C Wiatr PnPnWs 11 mph / 18 km/h Wtorek wieczór i noc pogodnie. Min: 69° F / 21° C Wiatr PnPnWs 20 mph / 32 km/h Środa obłoki zanikające. Max: 86° F / 30° C Wiatr PnPnWs 4 mph / 7 km/h Środa wieczór i noc obłoki zanikające. Min: 66° F / 19° C Wiatr północny 15 mph / 25 km/h Czwartek obłoki zanikające. Max: 71° F / 22° C Wiatr PnWs 2 mph / 3 km/h Czwartek wieczór i noc obłoki zanikające. Min: 68° F / 20° C Wiatr północny 15 mph / 25 km/h Piątek obłoki zanikające. Max: 71° F / 22° C Wiatr północny 6 mph / 10 km/h Piątek wieczór i noc obłoki zanikające. Min: 68° F / 20° C Wiatr północny 13 mph / 21 km/h Sobota obłoki zanikające. Max: 69° F / 21° C Wiatr PnPnZd 6 mph / 10 km/h Sobota wieczór i noc obłoki zanikające. Min: 68° F / 20° C Wiatr północny 13 mph / 21 km/h Niedziela obłoki zanikające. Max: 69° F / 21° C Wiatr północny 11 mph / 18 km/h Niedziela wieczór i noc obłoki zanikające. Min: 66° F / 19° C Wiatr północny 17 mph / 28 km/h Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Sprawy.. IP: 213.144.225.* 12.07.04, 13:57 Jak zwykle sprawy damsko-meskie wzbudzaja emocje i najlepiej wszystko rozladowuje najnudniejszy i najbardziej neutralny temat rzeka - o pogodzie :-) Pozdrawiam Saba Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: Sprawy.. 12.07.04, 15:22 Sabciu, wcale nie uwazam, aby pogoda byla najnudniejszym tematem. Zwlaszcza kiedy nas bezposrednio dotyczy (dotyka..?). Kazdy z nas, przebywajacych w Polsce, chyba juz teskni za latem. Tymczasem i w Warszawie zaczelo lać, w dodatku jest zimniej niz bylo rano. A moje biuro niemal w calosci zaczeło sie skarżyć na ból głowy, bo ciśnienie musiało znacząco polecieć w dół. Za to wilgotnośc w góre :-( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: Mamo chwala nas (do Tangerin) IP: 213.144.225.* 12.07.04, 14:07 Tangerin, nie urwalas sie z choinki, podpisuje sie pod twoim podejsciem do zwiazku i wiem, ze takich jak my jest wiecej :-) Saba Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol kajam sie 12.07.04, 15:56 Asiu, przyznaje, napisalam jednostronnie, nie mysle tak czesto (tylko czasami) tak jak ty wierze w te dobre strony ludzi, niestety czasami widze te inne i bardzo mnie to boli, przezywam bardzo, jakby mnie to dotyczylo i wstydze sie za to.... no coz, taka jestem, gadam rozne rzeczy, ale niepoprawna optymistka ze mnie jednak ;))) caluski, na razie, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Pogoda, wilgotnosc i seks/sex. IP: *.bondi.pl 12.07.04, 18:46 Tizedik, dzieki za rozpisanie dzienne pogody Lizbony. Dla mnie czytanie warunkow pogodowych to erotyk. Przeciez ma sie do czynienia z temperatura. Podnoszeniem sie jej i opadaniem. I wilgotnoscia. Z cisnieniem lub jego brakiem. Nagrzaniem powierzchi lub ich oziebieniem. Pogoda warunkuje miejsce gdzie spedzimy dzien/noc - plaza/bar/lozko/kosciol... Pogoda nudna?! - nigdy. Slonca i braku nudy zycze, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
buu3 Re: Tak daleko i tak blisko :) 12.07.04, 18:53 Witam wszystkich.Jestem w Niemczech 2 miesiace poza domem.Ciezki to kawalek chleba.Jak to sie mowi nie tylko chlebem czlowiek zyje ale glownie chlebem.Pozdrawiam wszystkich pracujacych Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.adsl.xtra.co.nz 13.07.04, 01:25 witam buu3 wierze ze teraz myslisz ze to ciezki kawalek chleba i pewnie tak jest, trzymaj sie dzielnie, mysl pozytywnie, miej otwarta glowe na to co sie dzieje na okolo ciebie i na ludzi. Staraj sie zaakceptowac sytuacje i ludzi z ktorymi przyszlo Ci pracowac, pamietaj ze kazdy czlowiek to inna historia, i czesto widzimy tylko bardzo cienka zewnetrzna powloke. Nigdy mi sie jeszcze nie zdarzylo zeby ktos odtracil moja wyciagnieta reke, jezli Ty wyciagniesz swoja otoczenie odwdzieczy Ci sie tym samym i czesto w momencie w ktorym sie tego najmniej spodziewasz. Poczatki nigdzie nie sa latwe, dasz sobie rade, wierze w Ciebie Powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Tak daleko i tak blisko :) 13.07.04, 04:38 buu3, Asia ma absolutna racje, a w dodatku mowi to jako "stary wyjadacz" ;)))) Ja dodaje gromkie WITAMY!!!!! na naszym forum ;)) i dodam, ze Niemcy to dla mnie nieznany lad, aczkolwiek bardzo milo wspominam pana policjanta, ktory wybawil nas z motoryzacyjnego klopotu, znalazlszy nam mechanika dzien przed jakims swietem; mam pare znajomych z Niemiec i sa to super ludzie ;))) no i masz tutaj Poete, ktory chwilowo w wojazach, ale realia niemieckie zna dosc dobrze, jakby co, jak w dym ;))) donosze, ze u nas od rana slonko, co nastraja very przyjemnie, a w glowie wielkie plany, ambitne plany, zrobic dzis cos pozytecznego ;))) w zwiazku z tym, chwilowo spadam, caluski, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Re: Tak daleko i tak blisko :) 13.07.04, 06:47 Podoba mi sie tu dzisiaj. Pojawia sie szczera dyskusja i tego mi zawsze tu brakowalo. W Peniche bylem. Na konca polwyspu pamietam niesamowite skaly nad samym morzem. A pare kilometrow na polnoc jest niezwykle mikromiasteczko polaczone z ladem waziutka grobla. Cudo. Mysle, ze wiem dlaczego jest znacznie wiecej Polek, ktore wyszly za maz za obcokrajowcow niz mezczyzn znad Odry i Wisly, ktorzy zrobili to samo. I nie boje sie tego napisac z obawy, ze ktos sie obrazi. Moim zdaniem decyduje tu przede wszystkim kwestia finansowa, tak mocno niestety zwiazana z krajem urodzenia. To pewnie poglad niepoprawny politycznie, ale oparty na moich obserwacjach dziesiatek znajomych par z najrozniejszymi paszportami. cheers ===================== mordor.mds.pl/peter Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: 213.144.225.* 13.07.04, 08:40 peter, jesli decyduje kwestia finansowa, to nadal nie wyjasnia dlaczego to PANIE wybieraja za partnerow obcokrajowcow a odwrotnie..? Bo ja nie rozumiem zwiazku ktory chcesz przekazac.. Idac twoim tokiem myslenia powiedzialabym, ze panowie klepia ta sama "biede" co panie wiec rownie dobrze moga miec ochote zwiazac sie z obywatelkami innych krajow..? Saba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: salmotrutta Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.compass.net.nz 13.07.04, 08:44 Gość portalu: Saba napisał(a): > peter, > jesli decyduje kwestia finansowa, to nadal nie wyjasnia dlaczego to PANIE > wybieraja za partnerow obcokrajowcow a odwrotnie..? Bo ja nie rozumiem zwiazku > ktory chcesz przekazac.. Idac twoim tokiem myslenia powiedzialabym, ze panowie > klepia ta sama "biede" co panie wiec rownie dobrze moga miec ochote zwiazac sie > > z obywatelkami innych krajow..? > > Saba ...panie sa znacznie ladniejsze...a to troszeczke pomaga;)))... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: 213.144.225.* 13.07.04, 08:53 W takim razie decyduje nie kwestia finansowa, ale urok osobisty.. :-) :-) :-) Odpowiedz Link Zgłoś
nerd99 Re: Tak daleko i tak blisko :) 13.07.04, 09:40 to i ja sie tu dolacze, czesc, czolo peter2715626 napisał: > Podoba mi sie tu dzisiaj. > > Pojawia sie szczera dyskusja i tego mi zawsze tu brakowalo. jak ci brakowalo to czemu sie nie wypowiedziales wczesniej? czyzbys nie mial nic do powiedzenia ? > Mysle, ze wiem dlaczego jest znacznie wiecej Polek, ktore wyszly za maz za > obcokrajowcow niz mezczyzn znad Odry i Wisly, ktorzy zrobili to samo. I nie > boje sie tego napisac z obawy, ze ktos sie obrazi. Moim zdaniem decyduje tu > przede wszystkim kwestia finansowa, tak mocno niestety zwiazana z krajem > urodzenia. no i co w tym zlego, wiekszosc z nas jest materialistami, wiekszosc ludzi ktorzy maja pieniadze do tego sie nie przyznaje, a w dziesiejszym swiecie stary to kazdy goni za forsa. albo jak nie za forsa to zeby sie wygodnie urzadzic. nikt sie pewnie nie obrazi, nie musisz sie bac. a ja bym powiedzial ze tu ani finansowy aspekt, ani urody tylko po prostu kobiety sa sprytniejsze od nas mezczyzn. Poeta_Liryczny Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: Tak daleko i tak blisko :) 13.07.04, 09:46 sama prawda i tylko prawda, dlaczego nam mezczyznom to nie moze przejsc przez gardlo, ze kobiety sa czesto madrzejsze i sprytniejsze ? pogoda absolutnie nie wakacyjna w Warszawie ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa Re: Tak daleko i tak blisko do Warszawy IP: 168.224.1.* 13.07.04, 10:23 Czesc Poeto to ty juz w Warszawie? jak ci sie podoba egzotyczny akcent w samym srodku placu de Gaulla? sztuczna palma,hihihihi ja sie tez wybieram w sierpniu miedzy innymi do Warszawy,ciekawa jestem jak bardzo sie zmienilto miasto przez te 4 lat odkad sie wyprowadzialam ze stolicy palma calkiem egzotycznie wyglada tak zasypana sniegiem w ziemie,widzialam na zdjeciach poranek w Dublinie dzis piekny,sloneczny,cieply,obiecujacy.... Peter pozdrawiam cie serdecznie,wciaz zagladam na twoja stronke,juz sie uzalenilam,musze tak raz na miesiac zajrzec i zrobic sobie wycieczke po Auckland i okolicach ;-))))) bardzo radosnie pozdrawiam wszystkie Panie i Panow, ifa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia no to sie wymadrze hihihi IP: *.akl.callplus.net.nz 13.07.04, 12:46 no to dorzuce swoje 5 groszy Saba napewno w jakims stopniu decyduje urok osobisty, ale wydaje mi sie ze meskim potomkom naszego rodu jest trudniej sobie znalezc zasobna partnerke z innego kraju, bo kobiety mniej chetnie placa za "milosc" Dla wielu mezczyzn jest rzecza naturalna ze w jakims stopniu loza na swoja partnerke. Jezeli ta partnerka ma tyle sprytu zeby codziennie mu nie przypominac o tym, wszyscy sa zadowoleni, i On i Ona. Wogole wydaje mi sie ze my kobiety zarabiamy pieniadze w innych celach niz mezczyzni, jednym z glownych meskich celow jest miec taka kobietke u swojego boku zeby inni samcy mu jej zazdroscili. Wiec jakby jest rzecza zrozumiala, ze czesc z tych pieniazkow ktore Panowie zarabiaja z gory przeznaczaja na zdobycie takiej partnerki jaka sobie wymarzyli. Jedni sa w stanie przeznaczyc na ten cel wieksze fundusze, inni maja inne zabawki na ktore chetniej swoje fundusze wydaja, chocby samochody itd. Zwroc uwage chocby na fakt, ze przecietny malzonek skapi swojej zonie na rozne rzeczy, chocby niewiem jak potrzebne, jezeli taki malzonek pozna odpowiednia Pania w mig pozbywa sie skapstwa, chocby rodzinne pielesze niewiem jak na tym cierpialy. Naszym najczestrzym bledem jest dogadzanie naszym mezom/partnerom na wszelkie sposoby, co po pewnym czasie staje sie nudne (dla nich) a nas pozbawia kobiecosci, sexapealu itd. Moim skromnym zdaniem, nic tak nie trzyma par razem jak nutka niepewnosci (o ktorej kiedys poeta wspominal) i takiego postepowania partnerek zeby sie inni faceci za nia ogladali. Wtedy to mezowie pusza sie jak pawie, pilnuja swoje partnerki i nie szukaja przygod bo wiedza ze ich zona nie bedzie miala klopotu ze znalezieniem sobie partnera a to jest oczywiscie dla nich prawie nie do przezycia. Niestety i my kobiety i Panowie (niewazne jakiej narodowosci choc moze polki czesciej) powielamy te same bledy. Gdyby porozmawiac szczerze z ludzmi ktorzy sa w drugich zwiazkach, okazaloby sie ze czesto tkwia w tych zwiazkach bo do pierwszego wrocic nie moga, z przyczyn roznych, natomiast drugi zwiazek czesto po pewnym czasie zaczyna przypominac ten z ktorego sie "wyzwolili" czyli i panie i panowie zaczynaja popelniac te same bledy. Wiekszosc dziwczynek marzy o ksieciu z bajki, dlaczego o ksieciu - bo jest przystojny jak diabli i do tego jako ksiaze ma kupe szmalu Wiekszsc chlopcow marzy o tym zeby byc przystojnym jak diabli i miec kupe szmalu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Material girl :)))))))))))))). IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 13.07.04, 14:57 Zdrowko absolutne wszystkim por favor, co za wspanialy dzien. I wczorajszy tez. To nic, ze bez slonca. Lepiej czuc sie nie moge. Dzisiaj jestem niezatapialny. Tak sadze. Dzien zweryfikuje. A do tego czasu tak czuje. Cos musi byc w wodzie lub powietrzu. Moze wilgotnosc...? A moze to owsianka? Dotychczas znam tylko jedna kobiete ktora publicznie wyznala, ze jest Material girl. Nazywa sie Madonna. Ale ona na szczescie nie jest Polka :)))). I wstydu nam przyniesc nie moze. Wiekszosc dziewczat/kobiet podobno nie lubi szybkich samochodow, przemieszczania sie samolotem, wygodnych podrozy, dobrych kosmetykow i eleganckiej bielizny. Wola IV klase kolejowa. I koniecznie szalas/namiot z wybranym mezczyzna. Tylko z tym ktory kocha bezgranicznie. Nie do pomyslenia jest aby bzyknac sie ot, tak dla przyjemnosci z sympatycznym facetem w oczekiwaniu na ta wielka wyidealizowana milosc. Tylko taka milosc wiaze sie z satysfakcjonujacym seksem. Seks bez milosci jest bee-bee. I pozalowania godny. I nikt sie do niego nie przyznaje. Snujemy sie wiec przygnebieni bez milosci i seksu. Fuj, ohyda!!! Eeeh, zycie. Pozostalo sie tylko upic. Zrobie to jutro wieczorem w Lizbonie. Rano odlatuje z Berlina. Zapytam pierwsza spotkana Portugalke co mysli o "materialnosci" i ogolnie o mezczyznach. Jezeli bedzie madra i sprytna, jak nasze Panie, to bedzie miala o Polakach dobra opinie. Zobacze zreszta... buu3, czolko i trzymaj sie mocno, zdrowo. Serdecznosci for you all, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kangur Re: no to sie wymadrze hihihi,teraz ja IP: *.bpb.bigpond.com 13.07.04, 15:30 Moze nie jest tak dokladnie Asiu,jakis czas temu w prasie podano statystyke,ze 85%mezczyzn w drugim zwiazku sa szczesliwi,a jesli chodzi o kobiety to ok.30%. Jestem tez w drugim zwiazku natomiast ja jestem Jej pierwszym zwiazkowcem. Ale zgadzam sie z teoria o ksieciu z bajki,bedac juz dobrze na wolnosci siedzialem sobie spokojnie na kamieniu i rechotalem,Ona przechodzila,a ze znala oczywiscie bajke wiec zaryzykowala, buzi w czolko,no i jestesmy juz 9 lat, staram sie bardzo aby chociaz niektorych bledow nie powtarzac( nieudolnie mi to jakos wychodzi:)))ale przynajmniej zdaje sobie z tego sprawe,a to juz polowa sukcesu.Niestety ale na pozostala czesc bajki musielismy popracowac wspolnie. Pogoda nieco lepsza,nie leje,zimno wciaz niestety,tablica For Sale przed domem od dzisiaj,pozdrawiam wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: no to sie wymadrze hihihi IP: 213.144.225.* 13.07.04, 16:24 Placic za milosc..? To ja chyba jakas niedzisiejsza jestem, albo sie kompletnie nie rozumiemy. Zwiazek oparty na DAWANIU z jednej strony i BRANIU z drugiej nie ma wg mnie szans przetrwania na dluzsza mete. Kobieta bedaca z facetem dla jego pieniedzy wczesniej czy pozniej znajdzie innego, ktory zaspokoi jej INNE potrzeby, podobnie jak mezczyzna, ktoremu opatrzy sie ZABAWKA i zapragnie nowej, mlodszej, piekniejszej. To slepa droga. Jako mala dziewczynka oczywiscie marzylam o ksieciu, pieknym i bogatym, ale z czasem doroslam i teraz wiem, ze tak naprawde moge byc tylko z kims na zasadzie partnerstwa = rownosci, bo tylko wtedy szanuje i Jego i siebie sama. Nie twierdze, ze nie jestem materialistka, sa pewne rzeczy, ktore ulatwiaja mi czuc sie szczesliwa, ALE nie oczekuje, ze maz mi je poda na tacy, podczas gdy ja bede lezec na kanapie i pachniec :-) Pozdrawiam Saba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yvona rechot kangura ;)) IP: *.rivrw2.nsw.optusnet.com.au 13.07.04, 17:03 no, Kangur, pieknie musisz rechotac ;))) Saba, wiesz, sporo ludzi kupuje sobie milosc, czesc udaje ze tak nie jest, czesc zdaje sobie z tego sprawe..... wszystko zalezy, czy osobom zainteresowanym odpowiada taki uklad.... jesli tak, no to sie nie wtracamy, choc osobiscie mocno wspolczujemy.... w kazdym razie ja tak; to niedopuszczalne, niewyobrazalne dla mnie (no, przyznam sie, z ciekawosci wyobrazam sobie czasami, ale w praktyce niewykonalne); co do xiecia - jakos nigdy nie moglam pojac idei, zwlaszcza tego bialego konia, jakies to mdle.... no, ale "de gustibus...." i te pe.... oj, wiele tych wielokropkow dzisiaj, ale to dlatego, ze zmeczona jestem; Ifa, Peter ma racje, a wszelcy badacze kultury, zwlaszcza pan D. Morris wyjasnilby ci przyczyne - panie staraja sie zabezpieczyc finansowo potomstwo (takie juz maja zafixowane geny ;))), zas panowie probuja zasiac maxymalna ilosc potomstwa z kazda napotkana partnerka, to ponoc silniejsze od nich, ot taka atawistyczna ceszka ;)))) (nie mylic z Czeszka ;)))) Tyle antropologia, a ja ide spac i czekam na glosy sprzeciwu i szalona dyskusje do ktorej z checia dolacze - jutro ;))) caluski, Mojito, pozdrow ode mnie gaivotas ;))) Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa ach te prawa natury IP: 168.224.1.* 13.07.04, 18:44 Yvonka znam doskonale to prawo antropologii,prawo to tez mowi miedzy innymi ze dlatego mezczyzni wola mlodsze,bo moga rodzic wiecej dzieci i maja jeszcze na to wiecej czasu Mezczyznom sie wydaje ze to mlode cialo ich bierze,bo takie estetyczne,a to po prostu zapisano im w mozgu W prawie tym tez jest mowa ze kobieta szuka najlepszego dawce genow dla swojego potmostwa,w dzisiejszych czasach przy istniejacym modelu kultury zachodniej odpowiednikiem tego jest zasobnosc konta bankowego,kiedys byla ilosc i szybkosc upolowanej zwierzyny,ktora przesadzala o tym,ze partner byl atrakcyjny,bo mial najlepsze geny do przekazania (szybkosc,sila itp) Naturalizm i ewolucjonizm zawsze byl moim ulubionym nurtem na studiach dlatego tez uwazam ze nawet milosc jest w mozgu!!!! Jest fajny artykul w ostatnim Twojm Stylu (lipcowym) o neurobiologii i o tym wlasnie jak to "mozg czuje" ;-) polecam Ja powiem szczerze,moja maz tez jest dla mnie takze najlepszym dawca genow dla moich dzieci i dlatego jest moim mezem,nie chwalac sie jest bardzo zdolny,jest znakomitym matematykiem,swietnym inzynierem,ma przeogormna wiedze ogolna o swiecie i ogolnonaukowo (nigdy sie nie moge nadziwic jak on te wszystkie daty i fakty pamieta) a dla mnie zawsze to co bylo w facecie najseksowniejszego to : MOZG tak wlasnie mozg i inteligencja, dla mnie atrakycjny mezczyzna musi wiedziec wiecej niz ja,wtedy jest dla mnie atrakcyjny,seksowny,im wiecej wie tym proporcja rosnie ja natomiast mam cechy,ktorych mojemu mezowi brakuje,a podejrzewam on by tez instynktownie chcial tez miec to w swoich dzieciach, moj maz jest stoickim typem logika a ja crazy wife no i tak sie kochamy ;-))) ciekawe co z takiej mieszanki nam sie narodzi ;-))) zapytalam mojego meza,tak wprost: czy jest mnie pewien?oto co mi odpowiedzial: " w zyciu bejb nie mozna byc czegokolwiek pewnym ale mozna temu ufac" no to sie uzewnetrznilam!!!!;-)))) ale to dla dobra ideii ;-)) pozdrawiam ifa Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik ach te prawa natury(?) 13.07.04, 22:17 Ifa :-))))))))))))) A poza tym... pozazdroscic :-) Szczerze! Tylko mi sie wydaje, ze oni - mezczyzni przywoluja jakies starenkie antropologiczne zasady dla usprawiedliwienia swoich dzialan, ktore dzis wcale nie sa uzasadnione praktycznie. Pozostaje bowiem wymierny element prokreacji, ktory jakos mizernie wyglada. Zwlaszcza w wykonaniu (ponoc)najbardziej cywilizowanej bialej rasy. O tym mowia bezwzgledne statystyki. Szczegolnie dobrze widac to na przykladzie USA, gdzie o przyrost naturalny dba glownie rasa zolta. Te liczby sa bezwzgledne! I cala teoria upada w zderzeniu z rzeczywistoscia! BTW, ja atrakcyjnosc mezczyzny oceniam po jego oczach...;-) I wcale nie dlatego, ze lubie niebieskie czy piwne... Po prostu po oczach natychmiast widac inteligencje. Albo ja ma, albo nie! W dodatku bardzo lubie, kiedy jest madrzejszy ode mnie :-) I nadal szukam takiego, ktory jest inteligentny, madrzejszy ode mnie, i w dodatku ma w sobie cos...;-) I dochodze do wniosku, ze mam za duze wymagania...;-) Albo niewlasciwa samooocene...;-) Bardziej praktyczne (materialistyczne, a fe ;-) podejscie do tematu jest mi na pewno obce, stwierdzam obiektywnie(;-) po osobistych postepkach...;-) Mojito, przeczytalam twoj krotki wywod na tematy meteorologiczne. I od razu zaczelo mi sie wydawac, ze mamy tutaj prawdziwe, gorace lato...;-) Jako fachowiec stwierdzam obiektywnie, ze to na pewno nie jest grafomania... To chyba jest talent....:-) Pozdrawiam wszystkich :-))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yvona Re: ach te prawa natury(?) IP: *.rivrw2.nsw.optusnet.com.au 14.07.04, 05:37 no, dziewczyny, podajemy sobie rasie ;)))) oczy, mozg, ja jeszcze dodam moze glos ;))) i jeszcze zapach ;))) Ifa, gratulejszyn ;)))) no i tak sadzilam, ze wiesz doskonale o czym pisze, tylko chcialam cie troszke podpuscic ;))) Tizedik, moze to teraz troche naciagane, ale nie ma dymu bez ognia, no i wiele z naszych zachowan mozna wyjasnic najbardziej podstawowa biologia, to troche tak samo jak z rolniczymi przepowiedniami na tematy pogodowo-przerozne - okazuje sie, ze wiekszosc mozna wytlumaczyc za pomoca skomplikowanych teorii fizyczno-chemicznych, a skad ci, czesto prosci, ludzie to wiedza?? wiele jest rzeczy zdumiewajacych na swiecie i dlatego ciekawie sie zyje ;))) a panowie co na to?? nic sie nie odzywaja..... czekamy ;))) pozdrowionka, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 niecierpliwie czolgajac i wy-madrzajac ;) 14.07.04, 07:07 Slonecznie i cieplo :)))) a ja mysle, ze na temat damsko-meskie relacje wszyscy macie racje, naprawde tak mysle, wszyscy macie racje ... po trochu ;) i ten urok osobisty, i marzenia spelnione i nie spelnione, i spryt i intelekt albo jego brak (!), i te meskie oczy, Tizedik - you're beauty 100% agree, i pieniadze, wszystko w jakims stopniu ma wplyw jak budujemy nasze zwiazki/uklady, jak poznajemy naszych partnerow i jak dlugo TRWAMY w tych zwiazkach. partnerstwo jest jak gra na cztery rece, czasem myla sie nam melodie ale... a jak niechcacy, bo przeciez my tego nie chcemy, te melodie nam pomyla, to dobrze jak Kangur za-rechotac i za-uroczyc kogos znowu :)))) a pieniadze Peter ;) temat delikatny, tez masz racje ale. nikt nie lubi byc posadzany o materialism. money doesn't make you happy, wszyscy to powtarzaja, a co dzieje wokol ? ja tam uczciwie powiem chociaz Madonna nie jestem ;) ze lubie miec, at least that way I make my life more miserable and I feel really pissed off while shopping in Vercace and living in a waterfront apartment. nikt nie wierzy w bajki o Kopciuszka ? czyzby ? to czemu films w stylu Pretty Woman bija Box Office records, mimo ze juz nikt nie wierzy w realnosc pretty woman, czemu dopiero wydana ksiazka Paolo Coelho '11 minut' jest bestseller? ktos czyta, ktos oglada, chociaz tak czesto nie przyznajemy do tego co myslimy/czujemy ... mamy wszyscy marzenia i to jest bardzo optymistyczne :)))) i tak jak Mojito napisal :) sex bez milosci jest bee. nasza seksualnosc, jej sacrum i profanum, jest jedna z najwazniejszych i najbardziej zaklamanych sfer naszego zycia. trwajac w marzeniach za wy-idealizowana miloscia, czesto trwamy za dlugo i nie za-uwazamy innych wartosci ... Kazik pyta: 'jest to jaka madra glowa zeby to przewidziec?' no wlasnie, chyba nie ma ...dobrze wiec jest zachowac balance ... zdrowko wszystkim PS Mojito :)))) znowu przemieszczasz ? moze nie testuj swoich business talents cooo? Poeta L. no przyznaj gdzie te palmy podziwiasz, w Warszawie ? :)))) Kangur cos czuje ze ciagle nie przestajesz rechotac :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: niecierpliwie czolgajac i wy-madrzajac ;) 14.07.04, 09:24 no przeciez ja sie wypowiedzialem Ivona, czy moze niezbyt jasno ? :-) "hold fast to dreams. for if dreams die life is a broken-winged bird that cannot fly" Ifa :-)))mowilem zebyscie daly spokoj z tymi kamerami. skad u licha ciezkiego Pysiek wie skad ja pisze ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa niezapomniany dzien w Lizbonie ;-))))))) IP: 168.224.1.* 14.07.04, 11:15 Hey Pysiek zroslas? piekna konkluzja,trafne podsumowanie ;-)))) przypomina mi sie moja mama,ktora zawsze mowila: w zyciu trzeba tak robic aby wilk byl syty i owca cala ;-))) Lizbona,uroczy zakatek, spedzilam tam jeden,ale niepowtarzalny dzien i mam nadzieje jeszcze to powtorzyc, na drodze do zamku z glownego rynku (nie pamietam niestety nazwy,ale jest tylko jeden taki glowny zamek na szczycie gory w Lizbonie) jest taki maly kosciol,ktory wyglada jak miniturka katedry Notre Dame,aby tam dojsc wchodzi sie pod gore ta sama trasa co linia tramwajowa,przed tym kosciolkiem jest taki bar/knajpka w ktorym stoluja sie tylko Portugalczycy,jedlismy tam niezapomniamy lunch,mimo ze bylo ciasno,a knajpka bardzo skromna w dekoracji a wrecz dekoracji nie ma tam zadnej raczej wyglada to jak jadlodajnia a posilki podawane na talerzach jak na stolowce w polskiej podstawowce,szklanki niczym sloiki po musztradzie,mimo to lunch byl przeuroczy wsrod gwarnych nativow, uwielbiam takie klimaty ;-))))))))))),jedlismy jakies smazonke rybki wygladajce jak plotki, z ziemniaczkami i surowka tak po prostu i byly fantastyczne a najlepsze bylo to ze wszysycy jedli to samo,hihihihih i popijalismy chlodnym winem z szklanki/musztradowki w dodatku czerownym (do ryby-hihihi) po lunchu dotarlismy na szczyt owej gory na ktorej byl zamke oraz niesamowity,przepiekny widok na cale miasto, w drodze w dol weszlimy w przyjemnie chlodne male uliczki,bylo srodek upalnego sierpnia i nie wiem co mnie naszlo,ale postanowialm kupic jakies 2 kg cudnie dojrzalych,dorodnych brzoskwin od pana sprzedajacego w jednych z takich uliczke (takich brzoskwin nie ma w Irlandii moze dlatego) i jak to w upalne lato i jak to maz przestrzegal a zona nie sluchala,z brzoskiwn zrobil sie slodki syrop,torebka sie rozleciala z ja sie cala kleilam od slodkiej cieczy i resztek owocow i taka klejaca postawilam wejsc do fontanny,jak w reklamie weszlam w ubraniu i nawet w butach....jaka to byla ulga od upalu i dodatkowo klejacego sie ciala i ubrania ;-))) przechodzacy turysci mi robili zdjecia,maz mi robil zdjecia a ja bylam szczesliwie mokra a nie klejaca sie ;-))) kiedy juz bylam zupelnie mokra z tak przykleionym ubraniem i rozklejalacymi sie tym razem butami po kapieli poszlismy na kawe na glowny rynek,gdzie bylo mnostwo kafejek i knajp,stoliki byly na zewnatrz wiec nie bylo problemu z piciem kawy przy stoliku, bylo mi chlodno i przyjemnie a kawa smakowala jak niebiosa ;-)))) wyschlam szybko w tej temperaturze potem jeszcze krotki spacer i pora byla wracac do Algavre gdzie mielismy baze tak Lizbona - niezapomniane wrazanie ;-)))))))))))))))))))))))) milo bylo sie znow przeniesc tam na chwile,ale pora wracac do pracy pozdrawiam ifa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: niezapomniany dzien w Lizbonie ;-))))))) IP: 213.144.225.* 14.07.04, 11:46 Jak o podrozach to ja jestem pierwsza!! :-) Chociaz Lizbona mnie nie powalila, chyba mialam pecha, bo kiedy tam bylam wiecej bylo dzwigow, rozkopow i budow, ktore bardziej utkwily mi w pamieci niz piekno architektury, nie wspominajac o tym, ze zepsuly cala atmosfere miasta. Tyle ludzi sie zachwyca Lizbona, a mnie normalnie sie nie podobalo.. :-( Na dodatek maz (wtedy jeszcze nie maz!) mial jakies problemy zoladkowe (pewnie zjadl jakas nieswieza rybke) i latalismy od toalety do toalety :-)) A moze niech ktos kto byl we wszystkich wiekszych miastach Europy zrobi ranking? Tylko jakich kryteriow bysmy sie mieli trzymac..? Bo przeciez to tak subiektywne wrazenia.. Pysiek jak zwykle musiala rozladowac atmosfere, bo juz zaczynalo sie robic ciekawie.. co to za dyskusja kiedy wszyscy maja racje? :-) Nie badzmy jak stare dziadki, ktore tylko potrafia rozmawiac o pogodzie, swietach religijnych i co kto kiedy zjadl albo wypil.. Pozdrawiam w wysmienitym humorze, chociaz ostatnio sie nie wysypiam, bo mnie moj maly arbuzek budzi nocami.. Saba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia mmmmmmm IP: *.akl.callplus.net.nz 14.07.04, 12:29 Uwielbiam lezec na kanapie i pachniec, z takiego lezenia rozne przyjemne rzeczy wynikaja :)))) Mojito no kurcze nareszcie jakis facet z krwi i kosci sie w Tobie odezwal, bo juz myslalam ze zawsze bedziesz wachal kwiatki, czule patrzyl jamnikowi w oczy, chodzil na pogrzeby chomikow i zapraszal male kokietki na lody, taki juz byles momentami porawny politycznie ze sie obawialam ze jakis konsulatacje u psychologa pobierasz,, ciesze sie ze to nie psycholog tylko psychiatra LOL Poeta , Pysiek wie wszystko !!! Pysiek mam nadzieje ze ciutke lepiej :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: mmmmmmm IP: 213.144.225.* 14.07.04, 13:21 Gość portalu: Asia napisał(a): > Uwielbiam lezec na kanapie i pachniec, z takiego lezenia rozne przyjemne rzeczy > wynikaja :)))) A ja myslalam, ze ty z tych kobiet, ktore same remontuja swoje lazienki..? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kangur niecierpliwie czolgajac i wy-madrzajac IP: *.bpb.bigpond.com 14.07.04, 12:31 Pysiek,swietnie to ujelas,podsumowalas,wszyscy maja racje nawet nie tylko po trochu ale calkowicie:),Kazik tez by chcial wiedziec,kto by nie chcial? co z tego,ze znamy chemie i procesy zachodzace w naszych mozgach,wiemy sporo o genach,mamy swoje teorie,wiemy co chcemy wiedziec,a jak przychodzi co do czego to jak piorun z jasnego nieba i wszystkie teorie diabli biora,ze sie tak wyraze.I wciaz popelniamy bledy,albo nie,po latach bywa,ze jest inaczej,bo musi byc inaczej ,idealy sie zmieniaja wraz z latami,doswiadczenia przybywa ale wcale to nie znaczy,ze juz wszystko jest jasne,raczej wrecz przeciwnie.I to jest najpiekniejsze,"nie znamy dnia ani godziny",mozna dyskutowac godzinami,te problemy istnieja jak swiat swiatem,a zycie robi wciaz niespodzianki i tak powinno byc,kazdy cale szczescie jest inny i szuka czegos innego.Wiem,ze to sa straszne banaly,tak zawsze wygladaja wszelkie proby podsumowan. Poeto!Ty sie pytasz skad Pysiek wszystko wie?Pysiek wie wszystko!a skad wie o moich ciagotkach do zamian w zabke i rechotania kangurzym glosem?Moze to wlasnie geny z odleglych czasow kiedy mezczyzni polowali i zmieniali wyglad aby zmylic zwierzyne(nie mylic z ofiara:)).Pozdrawiam asa wywiadu,zyczac zdjecia gipsow jak najpredzej, reszte forumowiczow rowniez. mojito!gesia skorke bedziesz mial przy kazdej temperaturze otoczenia,to raczej zalezy od wilgotnosci:))Powodzenia,napisz jak wypadl test na materialnosc w kregach iberyjskich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: niecierpliwie czolgajac i wy-madrzajac IP: *.akl.callplus.net.nz 14.07.04, 12:48 Kangur nie zgadzam sie ze skorka zalezy od wilgtnosci, wilgotnosc zalezy od obrotnosci Mojito a jak bedzie obrotny to i skorki sie pozbedzie u partnerki niezaleznie od wilgotnosci (tym razem otocznia) i temperatury, bo ta jak mniemam sie podniesie :)) teraz sobie porechocz tylko nie daj sie calowac obcym babom Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kangur Re: niecierpliwie czolgajac i wy-madrzajac IP: *.bpb.bigpond.com 14.07.04, 13:10 Asiu,pozdrawiam,masz racje z ta wilgotnoscia,wszystko w rekach(?)mojita,ale niewykluczone,ze przedtem bedzie mial ta gesia skorke. A swoja szosa to sie zgadalismy o wszystkowiedzacym Pysku,co do minuty prawie,pozdrawiam,czekamy na relacje...:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kangur Re: niecierpliwie czolgajac i wy-madrzajac IP: *.bpb.bigpond.com 14.07.04, 13:42 a co do rechotania i obcych bab,to na poczatku kazda musi byc choc troche obca przeciez,i "od tej chwili moge tylko odpowiadac w obecnosci mojego adwokata, gdyz cokolwiek powiem moze sie obrocic przeciwko mnie" :)))))))))))))CU Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Slonce, slonce, kochane slonce (nareszcie)!!!. IP: 81.193.170.* 14.07.04, 18:41 Zdrowko Senhoras\Senhoritas i Senhores, nareszcie slonce. I nie malo. Piata dochodzi a ono wali. Chrystusowa temperatura - 33C. Wilgotnie tez jest. Wiatr od basenu :)))). Zdrzemnalem sie godzinke pod hotelowa palma patrzac jak kobiety wilgotnieja wchodzac do basenu. Kazda, najmniejsza moja komorka czuje delikatne pieszczoty slonca. I kazda jest teraz w nim zakochana. Zakochanie powoduje wilgotnosc czy odwrotnie? A co robi zauroczenie? Zastanowie sie nad tym pozniej. Prawie trzy godziny lotu z placzacego deszczem Monachium zblizylo mnie troche do siedzacej przy oknie dziewczyny z Angolii. Mieszka obecnie w Lizbonie. Famata. Wyrazilem podziw dla misternie splecionych wlosow. Dredy. I pogratulowalem Angolii znanej przyprawy piri-piri. Ogien w ustach. Narysowalem jej mape Polski. Wiedziala gdzie jest Moskwa. A wiec mialem w miare latwo. "Przypadkowo" znalazlem w swojej torbie piersiowke z kubanskim rumem. Wlalem do naszych coca coli. Wypilismy zdrowie paczkujacej przyjazni polsko-angolanskiej. Gdzie jest Havana tez wiedziala. Zblizylismy sie wiec znowu troche... Yada-yada, gadka-szmatka rozmowa zeszla na rytmy kubansko\brazylijskie\afrykanskie. Zblizylismy sie znowu odrobine... Usmiechalismy sie duzo. Rum prawie caly poszedl. Umowilismy sie na dança w sex(ta)-feira. Brzmi to pieknie ale to tylko latynoskie disco w piatek po portugalsku. Wola boska i skrzypce... Kangur, fakt. Z ta garmazeria (gesia skorka) bywa roznie. Polaczona jest tez chyba ze strefa erogenna. Czy cos myle w tym upale? Wilgotnosc po portugalsku tez ladnie - hu-mi-dade!. Asiu, milo mi,ze tak uwazasz. Fizycznie jestem ok. Nawet bardzo. Psychicznie/mentalnie - mozna polemizowac. :))))))). Pysiek, milo Ciebie widziec wyczolgana ze szpitala. Zrastasz sie ciagle, prawda? Czym dzisiaj Twoje zdrowie nie wiem. Ale jutro portem. Zdrowiej por favor. Saude albo tchim - tchim :)))))))))))))). Iwona, pozdrowienia dla gaivotas od Ciebie przekaze. Dzisiaj ich nie widzialem. Wybiore sie ewentualnie do rybackiego Setubal. Moze poznam corke rybaka? Ifa, te wszechobecne rybki to sardinhas - takie wieksze sardynki. Tez je lubie. I zaraz sie za nimi rozejrze. Z kosciolem na wzgorzu jeszcze poczekam. Nie bede Panu B. bez nagromadzonych powodow glowy zawracal. Inny kraj - inne grzechy. Poeto, a wiec toast spod palmy pod palme. Wiadomo za co! Spadam przetracic jakies sardinhas i rozejrzec sie przedwieczornie. Najwyzszy czas. Koniecznie pyfko. Ate logo Amigos, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Slonce, slonce, kochane slonce (nareszcie)!!! IP: *.adsl.xtra.co.nz 14.07.04, 23:01 Corko rybaka wez mnie w ramiona niech sie przekonam ile slodyczy jest w slowie ..... Do zakochania jeden krok jeden jedyny krok nic wiecej, do zakochania jeden krok trzeba go zrobic jak najpredzej Wiec pijmy wiec pijmy za zdrowie milosci la la la la la la la No coz Kangur tez nic wiecej nie powiem bez obecnosci mojego adwokata Mojito znowu sie zrobiles obrzydliwie poprawny politycznie, zawsze taki cool guy jestes czy tez jest jakis temat ktory potrafilby ci sprowokowac do wypowiedzenia gleboko zakorzenionej osobistej opinii ? Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: Slonce, slonce, kochane slonce (nareszcie)!!! 15.07.04, 11:25 Asia ale Ciebie cos wzielo na tej kanapie :-) nie bede prowadzic dochodzenia. Mojito nie wydaje mi sie taki bardzo poprawny, niedawno zaczal temat wdzieczny acz goracy, o bzykaniu i ucichl bo nikt tematu nie podtryzmal.a temat jak najbardziej na czasie, bo bzykanie polega na wiazaniu sie,ale nie na zawsze. bzykanie jest forma sportu i jak sport wciaga. rowniez nie jest zobowiazujace. chec nie wiazania sie na stale jest po prostu forma wygodnictwa, bo wiazac sie z kims nawet na karte rowerowa, to wziasc w pewnym sensie odpowiedzialnosc na siebie. to tak jak w tej bajce o Malym Ksieciu, ktora zreszta przerobilismy juz z Pysia ;-) nazywalo sie to oswajanie Lisa. a swoja droga P wylacz te kamery, alles gut? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito O porcie to bedzie piosenka i ewentualnie o ... IP: 81.193.150.* 15.07.04, 14:11 ... komarach, tfu bzykaniu. Wczesne popoludnie. 28C. Siedzie strategicznie pod parasolem na glownym deptaku na Rua Augusta. Sacze portugalskie pyfko Sagres. I patrze na nie. One wszystkie patrza na mnie. Slonce zmyslowo piesci ich polnagie ciala. I tu i owdzie. Wszystkie stoja w oknie wystawowym. Niektore sa bez biustonosza. Inne bez dolu. Wszystkie jednak maja papierowa przepaske na opalonych biodrach. Ich szyje sa obnazone. Usta chwilowo zamkniete. Chwilowo. Wszystkie sa urocze, apetyczne, cudownie zachecajace. Maja rozne odcienie skory. Sa zroznicowane wiekowo. Rocznik (vintage) na opasce na biodrach nobilituje. Bez rocznika nie istnieja. Nie licza sie zupelnie. Tylko bardzo dobre roczniki stoja sobie w oknie. Patrze na nie i przelykam sline. I pije pyfko. I przelykam sline znowu... Wiekszosc z nich przyjechala do Lizbony z polnocy. Z okolic Porto. Stad ich imiona. Patrza na mnie porta/ruby - rubinowe w kolorze oczu i slodkie w smaku. Obok nich stoja porta/tawny - jasno bursztynowe cialo z ustami o smaku mniej slodkim, wytrawnym. Odrobine dojrzalsze. Dojrzewaja dluzej przez lezakowanie. Maja wieksze doswiadczenie w lezeniu. Zrozumiale wiec, ze kosztuja z reguly drozej. Miedzy nimi stoja najslodsze z win - muskatel. Pochodza z rybackiego miasta Setubal. Tam gdzie slodyczy udzielaja im corki rybakow. Muskatel uwielbiany jest przez wszystkie Panie. Corki rybakow niekoniecznie. Osobno stoi rodzina Madeira. Wytrawna i bardzo wytrawna. Najwytrawniejsze to Sercial i srednio wytrawne to Verdelho. Odlam rodziny majacy ciala gleboko bursztynowe to Malvasia. Znane rowniez po mieczu jako Malmsey. Pije sie je krzyczac z rozkoszy. Dlugo i wielokrotnie. Z deserami. Stoja tez wyzywajaco wina czerwone (tinto) i biale (branco). Dumnie obnazaja szyje wina musujace (espumante). Sa rowniez wina mlode, ledwo wchodzace w zycie. Debiutanki. Pod czujnym okiem prokuratora. Nazywaja sie vinho verde (zielone). Rodem z Minho. I wina dojrzalsze - maduro. W rogu niewinnie ale wystarczajaco pociagajaco stoi xerez. Znany rowniez jako sherry. Nie ma obawy. Znawcy je znajda. I odkorkuja. Wszystkie oceniane sa na podstawie rocznika i koligacji rodzinnych. Bywa, ze mieszaja sie razem przez bzykanie. W roznych ukladach. Wszystkie moga byc moje. Lub kazda z osobna. Lub parami. Trojkami takze. Na zawsze. I do konca. Usmiechaja sie uwodzicielsko i zapraszajaco. Ich lekko rozchylone teraz usta wydaja sie szeptac - wez mnie kochany. Tylko mnie. Teraz. Nigdy tego nie pozalujesz. Zobaczysz... Moga byc moje za pieniadze tylko. Bez pieniedzy nie moga. Niestety, nie moga. Owszem doceniaja meskosc, czar, urok i bezpretensjonalnosc. Ale najpierw pieniadze - dinheiro, kochany. Najpierw dinheiro, najdrozszy. I powtarzaja ta mantre konsekwentnie. Chce posiasc ich jak najwiecej. Od jutra oszczedzam. Jezdze tylko metrem. Rosyjskie przyslowie mowi, ze nie mozna miec ich wszystkich ale zdecydowanie nalezy probowac... Asienko, jaka moja opinie chcesz znac. Sadzilem, ze jasniej jej/ich wyrazic nie moge. Jak mowila stara niania: lepiej bzykac bez kochania nizli kochac bez bzykania. Tak mowila stara niania... Poeto, spod palmy pod palme. Zyczenia te same :)))). Tizedik, tutaj tez loteria jest rozbudowana. Ale dam sobie tym razem z nia spokoj. Chociaz presja na potencjalnego gracza jest wywierana. Dziewczyny tez losy oferuja. Nie te co trzeba. I nie mam cierpliwosci czekac pare dni na losowanie i wyniki. Zadzwonila Famata. Wybrala jutrzejszy lokal na tance. Nie moze zdecydowac co do koloru sukienki/chusteczki. W gre wchodzi mala czarna lub rownie mala biala. Sklaniam sie do bialej. W czarnej moge jej po polnocy nie znalezc. Zaprosilem ja rano na basen i ewentualne przymierzenie. Wola boska i skrzypce. Zaczynam byc religijny. Modle sie troche. Saude e sol para todos, mojito. Upalnie/bez zupy jade. Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: O porcie to bedzie piosenka i ewentualnie o . 15.07.04, 15:15 ...dinheiro. Na którąś z tych apetycznych, opisanych przez ciebie, byc może by ci starczyło, bo w zaoceanicznej loterii skasowałeś trójkę. A moze tylko na lampeczkę/chusteczkę...;-) A poza tym... Nie masz litości! Takie teksty pisać...;-) Ja w pracy siedzę...:-( Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: O porcie to bedzie piosenka i ewentualnie o . 15.07.04, 17:32 ...tak wpadlam na moment, podziwiac talent pisarski Mojito ;))) a glownie chcialam podrzucic nowego lineczka do bardzo sympatycznego obrazeczka ;))) no to juz: www.plfoto.com/zdjecie.php?picture=381319 nie to, zebym sie chwalila ;))))), ale wiem, jak ciezko szperac po watku w poszukiwaniu zblakanych linkow, wiec uaktualniam ;))) caluski, Morfi juz czeka, wiec podazam.... Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito O porto to bedzie fado i ewentualnie o weekendzie. IP: 81.193.150.* 15.07.04, 21:12 Boa noite Amigos, metro mam juz obcykane. Wsiadam przy Jardim Zoologico i wysiadam przy Restauradores. I odwrotnie. Szesc przystankow. Linia niebieska. Dziesiec biletow szesc €. Czysciutko. Szybciutko. Wygodniutko. Zjadlem kolejne sardinhas na placu Rossio. Z pyfkiem oczywiscie. Lokalnym. Nie tym na eS. Przy espresso przechodzacy miedzy stolikami mlody czlowiek uprzejmie zaproponowal mi hasz. Uprzejmie podziekowalem. Sasiadujacy plac Joao da Camara ma taka sama ulozona mozaike jak deptak przy plazy Copacabana w Rio. I dziewczyny rownie odsloniete. W poniedzialek przylatuje do Lizbony moj kolega. Zaczyna swoje europejskie wakacje. Bedzie w L. dwa dni/dwie noce. Musze zrobic mu liste kosciolow, muzeum(i?), galerii, klubow fado i dowiedziec sie gdzie w miescie jest opera. Moze znajde mu jakis recital muzyki klasycznej. Moze pokaze mu pare starych kamienic. To moj dobry kolega i nie chce aby sie nudzil. Irlandczycy sa podobni do Polakow i lubia te same rozrywki. Erin Go Bragh. W poniedzialek tez wprowadza sie do hotelu dwiescie pielegniarek na swoja doroczna konferencje. Bedziemy mieszkali w bardzo dobrym i troskliwym medycznie towarzystwie. I bar hotelowy wieczorem sie ozywi. Zycze wszystkim zdrowego, pogodnego i kolorowego weekendu. Czesc moich kolorow weekendowych widzialem. Wow! Optimo!. Nie wolno mi sie garbic poniewaz ewentualna czesc mojego weekendu jest mojego wzrostu. Tizedik, nasza wygrana (siedem $) zainwestujemy po moim powrocie. Dzieki za trzymanie reki na pulsie (dinheiro). Kumulacja/erekcja totolotkowa trwa. Iwona, podziwiam. Twoja kropla przypomina mi widziana ostatnio na wystawie Kodaka w Sz. (tym przy kinie Pionier) lze toczaca sie po policzku malutkiego dziecka. Oba zdjecia sa supero uno. Ifa, ryba John Dory w Portugalii nazywa sie peixe-galo lub Sao Pedro. Jadlem i jest odlotowa. Zdrowka i slonca 4 all, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Re: O porto to bedzie fado i ewentualnie o weeken 15.07.04, 22:55 Nie za goraco tam teraz? Bywalem tam na jesieni, gdy temperatury znosne i mniej turystow. Polecam Os Ferreiras R. de São Lázaro, 150 - Bairro Alto Telefone 885 08 51 Aberto das 12h00 às 3h00 - Noites de fado: Sexta e Sábado Encerra Domingo Rewelacyjne miejsce z prawdziwym fado dla miejscowych. ===================== mordor.mds.pl/peter Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: O porto to bedzie fado i ewentualnie o weeken IP: *.adsl.xtra.co.nz 15.07.04, 23:01 Rane Mojito, jak juz nic, caly honor Ci zwracam i czepiac sie wiecej nie bede. Toc to czysta poezja, jezeli tak potrafisz piescic flaszki (hihihi) na wystawie to ja zazdroszcze tej przeuroczej towarzyszacej Tobie osobie w malej bialej. Z niania sie zgadzam absolutnie, do bzykania milosc potrzebna nie jest i pozwol ze zacytuje pewne madre slowa tutaj "Be not impatient in delay, But wait as one who understands When spirit rises and commands, The gods are ready to obey." zycze poetycznych wakacji :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kangur Re: O porto to bedzie fado i ewentualnie o weeken IP: *.bpb.bigpond.com 16.07.04, 02:05 Trzeba przyznac,ze masz talent moijto,z niby takiej prozaicznej wystawy stworzyc erotyk,wczoraj sprobowalem wpatrywac sie w Hardys Cabernet Sauvignon i juz w okolicach dna zaczynalem byc w temacie:))To juz teraz tylko trzymaj sie prosto bo kolory trzeba jednak ogladac z pewnej wyskosci,inne katy moga wprowadzic zmiane nasycenia co tez jest zreszta interesujace,pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny genau :))))))))) La Palma 16.07.04, 09:39 ja tez wpatrywalem sie w butelke lokalnego red z Tacoronte. po obejrzeniu prognozy pogody w Polsce zmienilismy plany w ostatniej chwili, ale widac tu nic nie da sie ukryc ;-)teraz zgadujcie pod ktora palma wakacjuje ;-)ale nie tylko wpatrywalem sie w butelke, pilem tez i masz racje Kangur temperatura skoczyla;-) ja jestem tylko ciekawy Mojito co a raczej kto Ciebie tak inspiruje bo twoje wpisy zawsze byly dobre, ale ostatnio sa bardzo dobre. oczywiscie nie wierze ze to ta mala czarna z samalotu ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: salmotrutta Re: genau :))))))))) La Palma IP: 203.97.104.* 16.07.04, 10:13 ...wy tu o egzotycznych miejscach i egzotycznych drinkach...a ja wlasnie ukrecilem lba sloiczkowi z sokiem z zubra...i jest pieknie...wasze zdrowie:)... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: genau :))))))))) La Palma IP: *.akl.callplus.net.nz 16.07.04, 10:35 a skad masz sok z zubra??? jak tez bym czasem chciala, czyzby bylo jakies miejsce w nz gdzie mozna kupic czy poprostu masz lepszych znajomych w pl niz ja? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: salmotrutta Re: genau :))))))))) La Palma IP: 203.97.104.* 16.07.04, 10:46 ...zaden problem...dzisiaj kupilem w Meenan's Wines and Spirits...maja takze Wyborowa...a tam gdzie mieszkasz nie ma?...jesli masz problem z nabyciem moge Ci poslac... salmotrutta@gazeta.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kangur Nigdy tak daleko! IP: *.bpb.bigpond.com 17.07.04, 07:43 Jeszcze nigdy nie bylismy na drugiej stronie,co sie dzieje?wszyscy powyjezdzali? Jest sobota,pogoda niezla na polwyspie,a zapowiadali gradobicia i kupe innych nieszczesc na ten weekend,nie wiem co oni z tego biura od pogody biora,napewno nie maryche.Pozdrawiam i chyba tez jakis sloiczek ukrece ale chyba z Finlandii,jest niezla.CUUUUUU Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yvona Re: Nigdy tak daleko! IP: *.rivrw2.nsw.optusnet.com.au 17.07.04, 17:38 Kangurze, mylisz sie, niechlubna druga strone zaliczamy juz po raz drugi ;)) tymczasem majac ograniczona poczytalnosc (pozne godziny nocne i tesknota za lozkiem, plus niec procentow) ogranicze sie do podbicia wateczku i spadam, calujac wszystkich przelotnie ;)) Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: Tak daleko i tak blisko :) 18.07.04, 14:20 Dobry wieczor, no ja przecieram oczy to rzesz takiej liczby chyba malo kto przekroczyl, my tu zblizamy sie do 2000. nie pisalem ostatnio powiem wam szczerze, ze troche sie zamyslilem, taka refleksja nad kolejami losu. a ze panowie zapatrzyli sie w butelki no mysle, ze nie tylko zapatryzli ale poprobowali zawartosci,to ja tez. wyciagnalem krupniok wlasnej roboty i przy kominku tak sobie rozmyslam. dzis wyjatkowo zimno, nawet toche popadolo. co tak mysle, ano mysle, ze niektore ludzkie losy to tak prosto poukladane i zwyczajne, tak jak moje zycie, wszystko spokojnie, praca dzieci dom zadnych sensacji. a inni ludzie znowu maja to zycie ciekawsze, zawiklane,ze ksiazke ino pisac. trudno uwierzyc, ze pewne wydarzenia zdarzyly sie naprawde dopoki samemu sie w tym nie uczestniczy.czlowiek napatrzy sie w TV i wszystko ladnie wyglada na ekranie telewizora, bo jestesmy tylko widzami. ostatnio ja nieoczekiwanie dla samego siebie moglem posluchac histori jak z ksiazki albo telewizji. te wakacyjne sprawozdania bardzo ciekawe, tylko z Polski cos malo wiadomosci ostatnio dociera. Poeta ja to nie taki dobry na mapach sie za bardzo nie wyznaje, ale mysle ze skoro pogoda w Polsce nie pasowala to gdzies ruszyles do cieplych krajow. napisz jak tam sie tobie wiedzie i czy Twoja Pani zadowolona. najwazniejsze zeby nasze kobiety byly zadowolone. pamietam taki skecz ze starego dobrego kabaretu, ze ziec mial kupic prezent tesciowej i obiecal jej zlote kolczyki.ale kiepsko szedl mu interes i po rozliczeniu zmienil zdanie, oznajmil tesciowej ze tylko srebne dostanie.po dokladnej kalkulacji doszedl do wniosku, ze nawet na srebne mu nie starczy, powiedzial wiec, ze w tym roku zrobimy tylko dziurki w uszach na kolczyki. to byl tylko dowcip, ale w zyciu tak czesto bywa, ze obiecujemy za duzo kobietom i potem klopot jak nie mozna wywiazac z zadania.dobrze wiec obiecywac rzeczy realne. pozdrawiam Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Bardzo goracy i wilgotny weekend. IP: 62.249.9.* 19.07.04, 02:03 Nocne pozdrowienia, slonce od paru dni piescilo czule slupek rteci utrzymujac go na poziomie 30C. Weekend byl cudowny. Czarno - bialy. Sloneczny. Oceaniczny. Bialopiaszczysty i urzekajaco wilgotny. W piatek, w poludnie przyszla na basen Famata. Przyniosla na sobie probke soczyscie zielonej tkaniny, ktora nazwala sukienka. Na wieczorny wystep miala byc podobna biala. Plywalismy, zjedlismy lunch pod palma przy basenie i umowilismy sie na wieczorne spotkanie w hotelowym barze. Wplynela w pelnej gali z uderzeniem zegara. Wygladala jak wspanialy oflagowany szkuner z ladunkiem drewna hebanowego i kosci sloniowej. Na gornej rei miala cos bialego. Wpleciona biala wstazke. Srodkowa reja falowala rownomiernie i niezaleznie. Slychac bylo prawie niewypowiedziane glosno pytanie mezczyzn siedzacych przy barze. Ma? Czy nie ma? Odleglosc nie pozwalala jeszcze jednoznacznie na to odpowiedziec. Poklad zaczynal wolno zwalniac zblizajac sie do baru. Poruszal sie miarowo i rytmicznie. Plynela na dwoch bialych delfinach. Sandalach. Poczulem chyba zapach Shiseido. Balem sie wstac od baru. Obawialem sie, ze moge go porysowac. Nie chciala nic pic. Zamowilem szybka tequile. Bosze Jedyny, pozwol mi byc dokerem i pozwol rozladowac mi to cargo. Pojechalismy do Conventual na kolacje. Ona - bacalhau (dorsz - narodowa potrawa), ja - halibut z grila. Potrzebowalem rybiego bialka. Butelka czerwonego wina. Espresso. Ja bez deseru. Na nic innego nie mialem ochoty. Z Conventual do dzielnicy Alcantra. Bylismy w trzech klubach: Doc's, Queens i Alcantra. Nad ranem odpoczelismy w irlandzkim pubie Hennessy's. Taniec zbliza. Nieuniknionosc dotyku w tancu rowniez. Zgodzilismy sie,ze dobrze byloby pojechac na weekend nad ocean. W sobote w poludnie mijalismy szeroko rozstawione przesla mostu obejmujacego soba wilgotnosc rzeki Tag, Pomnik Odkrywcow, klasztor Dos Jeronimos, restauracje Vela Latina, Torre de Belem i kierowalismy sie na autostrade A-5 prowadzaca do Cascais. Na plazy dobrze jest byc we dwojke. Pomaga to w nasmarowaniu plecow filtrem. Reka reke... Noga noge... Zblizylem sie odcieniem skory do Famaty. Famata zblizyla sie geograficznie do Polski. W Cascais spotkalem nieznanego mi wczesniej kuzyna tequjito. Urodzil sie z tequili, roztartej swiezej miety i ginger ale. Przedstawilismy sie sobie z rezerwa. I tak na razie zostanie. Iwona, gaivotas od Ciebie pozdrowilem. Dziekuja. Na mokrym piasku palcem od nogi narysowalem im link do Twojej ladnej strony. Dyskretnie przeniosly sie dalej. Poeto, inspiruja mnie kobiety i slonce. Peter, dzieki za fado info. Zartowalem z tymi kosciolami, muzeami i opera. Znam swojego kolege i wiem, ze bedzie sie rozrywal inaczej. Kangur, zgadzam sie z Toba, ze alkohol nie powinien nam stepic zmyslow. Zwlaszcza tych zapachu i dotyku. Tizedik, jak z totkiem? Widzialem sliczne miejsce na skale z widokiem na ocean. Kazik, zdrowko. Dowcip ladny. Poeta prawdopodobnie lezy na brzuchu na plazy na Majorce. Hiszpanska wyspa. Ole! Asienko, nawiazujac do wymiany opinii kobiet o mezczyznach uwazam, ze zbytne przywiazywanie uwagi do tego aby mezczyzna byl inteligentniejszy od kobiety stawia je w zaleznej pozycji. Tej z ktorej staraly sie uwolnic od lat. Ten kierunek rozwoju moze doprowadzic do tego, ze kobieta bedzie oczekiwala swojego meza nago, na kolanach i z kieliszkiem martini. Przykladem samego tylko umyslu moze byc astrofizyk Stephen Hawking (Ifa zna go ostatnio z Dublina). Umysl powalajacy i ocierajacy sie o intelekt Alberta E. Nie slyszy sie jednak aby kobiety wlamywaly sie do niego w nocy. Jak ta meska inteligencje ustalaja kobiety? Pytaja o stolice Hondurasu? I kiedy uznaja, ze facet jest inteligentniejszy? Taki dobor jest krzywdzacy dla nas. Jezeli kobiety beda sypialy tylko z inteligentniejszymi mezczyznami (w ich przekonaniu) to kto bedzie sypial z nami - mniej inteligentnymi? Utrzymujaca sie w powietrzu pozostalosc wilgotnosci nie pozwala mi spac. Sprobuje jednak. Dzisiaj rano przylatuje kolega i czeka nas ciezki wieczor. Dobranoc wiec, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kangur Re: Bardzo goracy i wilgotny weekend. IP: *.bpb.bigpond.com 19.07.04, 05:05 No to znow mamy piekny opis zaglowca wchodzacego do portu gdzie wszyscy chca byc nagle dokerami i zajac sie delikatnym rozladunkiem,piekne zaglowce zawsze przyciagaly.Porysowaniem baru nie musiales sie zbytnio przejmowac gdyz niezbyt czesto goscie ogladaja go od spodu;)A wilgotnosc po goracym dniu i wieczorze potrafi sie utrzymywac przez wiele godzin wiec wcale bym sie nie zdziwil,ze nie zasnales w ogole.Z poszukiwaniem inteligencji u mezczyzn calkowicie sie zgadzam,z tym ze inteligentny mezczyzna nigdy calosci nie afiszuje przy poznaniu obiektu zainteresowania dajac szanse drugiej stronie wykazac sie w/w przymiotem,kobiety wbrew temu co twierdza nie lubia byc pod przytlaczajaca przewaga/roznica,dajmy im szanse,nie mozna podcinac galezi na ktorej sie siedzi i w ten prosty sposob mamy bytowanie zapewnione na dlugie jeszcze lata:)))) Pisz o sytuacji w portach Portugalii,w Au sa bardzo silne zwiazki dokerow ale przy odrobinie checi zawsze mozna sie zalapac do dobrego rozladunku:) Pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Juz jestem IP: 204.79.89.* 19.07.04, 11:31 Witam wszystkich po powrocie z wakacji. Widze, ze wywiazala sie niezla dyskusja na tematy damsko meskie, pare reportow z wakacji mniej lub bardziej goracych i ogolnie zycie toczy sie do przodu. W takich okolicznosciach chyba musze sie wypowiedziec w paru postach zaczynajac od spraw ukladow damsko meskich. Po pierwsze zwiazki miedzynarodowe. Tak sie sklada, ze znam sporo par w ukladach Polka + codzoziemiec lub Polak + codzoziemka. Dlatego nie mozna uogolniac ze Polki potrafia a Polacy nie. Odwaznie sie dzisiaj czuje wiec napisze rowniez rzecz nastepojaca: z tego co widze to wiekszosc Polek ktore wyszly za codzoziemca to po prostu bardzo ladne dziewczyny ktorym udalo sie zlapac "dobra partie" i teraz sa "pania zona pana dyrektora/inzyniera/managera" z nosem uniesionym wysoko ponad chmury z tego wlasnie powodu. Wiem ze moze to tylko tak wyglada z tego co ja w zyciu widzialem ale byc moze ma to cos wspolnego z "placeniem za milosc" o ktorym ktos wspomnial. Jako, ze ja w zasadzie dorastalem w dosc miedzynarodowej spolecznosci zdarzylo mi sie miec sporo nazwijmy to przyjazni z kobietami z roznych krajow swiata z zachodu, wschodu, poludnia i polnocy. Nie zauwazylem, zeby bycie z Polski mialo jakiekolwiek znaczenie, no moze jest to ciut egzotyczne ale to akurat nie problem. Nastepna sprawa uklady finansowe w zwiazku. Ten przyklad pary ktora na wakacje jezdzi osobno bo jej nie stac a on nie bedzie sobie przeciez zalowal to rzeczywiscie rzecz straszna i nie bardzo miesci mi sie w glowie. Z drugiej strony sa zwiazki ktore konta maja osobne i tez jest im z tym dobrze. Czesto jest tak, ze para zyje z pensji jednej osoby a pensja drugiej jest odkladana na wieksze wydatki/wakacje itp. Tak wlasnie zyja moi rodzice i nie narzekaja ani nie kloca sie co moje co twoje, tak im po prostu latwiej i wygodniej. O ile obie strony rozumieja, ze wszystko jest naprawde wspolne nie ma problemu. Ja akurat staram sie aby wszystkie konta, lokaty itp byly zawsze na wspolne nazwiska ale to dlatego, ze jestem po prostu ostrozny i na wypadek gdyby mi sie cos stalo zona nie bedzie miala problemu z dostepem do wspolnie przeciez uzbieranych pieniedzy. A takie sytuacje sie w zyciu zdarzaja, kiedys jeden z ludzi mieszkajacych w tym samym budynku zginal w czasie skakania ze spadochronem i zona (wychowujaca dzieci nie pracujaca) sie zostala z dwojka dzieci i bez zadnego dostepu do jego pieniedzy. A poza tym to naprawde uwazam, ze to czego sie wspolnie dorobilismy na wypadek rozpadu zwiazku powinno byc po prostu podzielone rowno niezaleznie od tego ile kto sie dolozyl. I tak zupelnie z innej strony tego tematu to w czasie wakacji rozmawialismy z zona na temat jak to jest, ze mezczyzni berdzo czesto laduja w podobnych zwiazkach jak ich rodzice. To znaczy czesto sa charakterem bardzo podobni do ojca i znajduja sobie zone o charakterze podobnym do matki. Zwiazek taki jak ma Ifa (on logiczny, spokojny, matematyk ona ciut szalona) maja moi rodzice (aczkolwiek mama z zawodu tez matematyk) i ja tez mam taki sam. No i jeszcze napisze, ze ja tez uwazam, ze wszyscy wypowiadajacy sie maja racje bo kazdy co innego w zyciu przezyl/spotkal a uogolniac nie mozna. To tyle na ten temat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Bardzo goracy i wilgotny weekend. IP: *.akl.callplus.net.nz 19.07.04, 12:03 Rane Mojito, czysta fantazja przeplatajaca sie fantastycznym realizmem. wiecej komentowac Twojego opisu nie bede bo cokolwiek bym nie napisala moj tekst wypadnie bardzo bladziutko przy Twoim. Oddaje honor, schylam glowe Pozwol natomiast ze lekko rozbiore Twoja wypowiedz na czesci piersze ku uciesze Pan wiecznie sie martwiacych swoja waga, wygladem, itd Co mnie najbardziej urzeklo w Twojej wypowiedzi, to fakt ze nie bylo tam nawet slowkiem o szczuplej sylwetce, plaskim brzuchu, nogach do szyi, smuklych dloniach, dluging wypolerowancy czerwonych paznokaciach, gestych wlosach, kocich oczach, obfitym biuscie itd itd itd Mam nadzieje ze wiecej Pan zwroci na to uwage, iz dla faceta wszystkie te powyzej wymienione czynniki nie sa takie wazne, jezeli kobietka sie temuz facetowi spodoba. Okazuje sie ze wszytkie te "wady" ktore my plec meska mamy lub myslimy ze mamy sa zupelnie nie istotne w oczach tego ktorego bylysmy w stanie oczarowac. I co na zostaje ?? przestac sie odchudzac, uwypuklac swoje wady, nie spac po nocach zamartwiajac sie nieksztaltnym nosem a popracowac nad swoim ego. Pewnie malo kto mi uwierzy ze pewnosc siebie dziala cuda, ze jezeli kobieta wkoncu wyzwoli sie z zaprzeczania swojej kobiecosci, nawet sie nie spostrzeze kiedy jakis facet opisze ja jak Ty swoja towarzyszke, niezaleznie od wagi, oczu, paznokci, rak, nog itd Jezeli chodzi o wybieranie partnera mierzac jego inteligencje - hmmmmm , mnie to zupelnie sie w moim ptasim mozdzku nie miesci, ale pewnie dlatego jest ptasi. Ja swojego partnera wybralam jak zawodowa samiczka, mlody, przystojny, uroczy usmiech, blyszczace oczy, gadalismy godzinami, on mial chec na mnie a ja na niego i to sie najbardziej liczylo. W zyciu nie przyszlo mi do glowy zeby o IQ pytac, najwaznejsze pytanie to bylo czy mozemy noc razem spedzic, a jak juz spedzilismy to czy mozemy wiecej nocy ze soba spedzac a i dnie tez maja swoj urok razem Chyba zadne z nas nie afiszowalo sie ani inteligencja ani jej brakiem, bo w sumie to nie chodzi o to czy jestesmy w stanie komus zaimponowac tym czy tamtym, tylko jaki wplyw ta druga osoba ma na nasze samopoczucie. Jezeli jestesmy w stanie bezgranicznie zaakceptowac ta druga osobe i sprawic ze w naszym towarzystwie czuje sie ona jakby jej swiat u nog lezal - to ani zady ani walety nie sa wazne. Kazik cos tu jeszcze wspomnial o obiecywaniu - On to nas zawsze na ziemie sprowadza :) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 pszepraszam, ja w sprawie lodzi podwodnej :)))) IP: *.b.002.syd.iprimus.net.au 19.07.04, 14:26 Sloneczka wszystkim :)))) ja tylko na chwilke ... bywa pewnie, ze wplywaja w nasze zatoki, piekne okrety, mniejsze i wieksze stateczki, krazowniki, czasem kutry dalekomorskie, jachty sportowe, a czasem lodeczki, takie sobie skromne dingy ;) wszystkie maja swoj bardzo individualny urok :))))wplywaja, czasem zostaja na dluzej, czasem odplywaja ;) bywa, ze siedzac w hotelowym barze, patrze na wplywajace w roznym stylu odmiany amigos Famatos. tez sa fajni, gorne reje czesto w chmurach ... srodkowe reje, zeby nie wiem jak przypominaly Arnie, nie spowoduja zadnego zarysowania, no worries, wszystko pod kontrola ;) no moze gdyby wplynal Dustin Hoffman to by drgnela mi ... brew ;)))) problem z bardzo mlodymi Famatos jest taki, ze sa calkowicie na testosteronie i adrenalinie. nie wiedza co dokladnie robia chociaz robia to czasem nawet cala noc ... troche starsi Famatos, najpierw caly wieczor opowiadaja kim sa albo kim zostana wkrotce, ale sa za to bardzo oczytani :)))) i jeszcze troche starsi Famatos, sa dalej przekonani ze ciagle sa tak samo mlodzi i tak samo wazni, jak te wszystkie tytuly na ich wizytowkach. maja troche wiecej siwych wlosow, ale i wiecej cierpliwosci. przeczytali troche wiecej ksiazek i maja wiecej do powiedzenia nie tylko o swoich ex-zonach, czy ex-kochankach. i placa wszystkie rachunki ... ogolnie wszyscy sa bardzo sympatyczni :)))) mnie tylko niepokoi jeden typ: Famatos przylepa :))))jest to absolutnie typ anty-PLboy. do podrywania nie umie sie zabrac, nie wie czy nozem, czy widelcem ;)after first date zaprasza do swojego higienicznego mieszkania, gdzie w szafie strasza stosy do-prasowanych koszul, a w lodowce sushi.palic w lozku nie mozna, bo dym szkodzi na cere. juz po pierwszym, szczelnie zabezpieczonym antyciazowym stosunku wedlug najnowszego poradnika o sex tantrycznym, Famatos wstaje do pracy na drugi dzien i od razu proponuje kobiecie wspolne mieszkanie Przytulas chce po pracy wracac do funkcjonalnej, zdrowej i nowoczesnej monogamii, by wspolnie wyciszyc sie w stylu BUdda. Przytulas pamieta o pracowaniu nad zwiazkiem, obsypuje kwiatami, prezentami, o zgrozo chetnie mowi o nekajacych go problemach, a wiec zanudza kobiete swoimi konfliktami z wujkiem, gada o mamusi, po tygodniu wspolnego mieszkania ciagnie na obiad do cioci, w portfelu nosi twoje zdjecie i pokazuje je nawet ksiegowemu.na imprezach bywa wprawdzie z toba wszedzie, bo nie ma swojego towarzystwa, nie potrafi poslugiwac wiertarki, zmienic opon ani zdradzac. takiego to ja nie ten tego, z daleka i unikam ;)))) ale czasem zdazy, ze wyplynie taki samotny bialy zagiel, niekoniecznie piekny i bogato o-masztowany, burta niekoniecznie blyszczaca, porysowana troche po wielu rejsach, wystarczy, ze ma otwarte zagle, duze mozliwosci manewru, dalekie perspektywy i nie zatonie przy pierwszej burzy :))))qrcze tylko dobrze rozejrzec :)))) Asia :))))jakie to pocieszajace co piszesz ... sama prawda, tylko wiesz nie rozumiem czemu mezczyzni na moj widok robia zeza, znak krzyza, albo z krzykiem uciekaja w druga strona ? SZopen :)))) rozwazania OK, a moze napisz jednak co ciekawego w Vietnam, jak wakacje? Kazik :)))) niektore historie miedzy bajki wlozyc, a niektore ksiazki sa z zycia wziete przeciez ... Kangur :)))) intuicja mnie nie myli, he ? taki chetny do roz-ladunku ? Yvona :)))) zdjecia super :)))) Mojito :)))) jutro wyplywam na plaze(chociaz mokra od deszczu ;) na dwoch delfinach ;)))) powaznie, zakladam biale sandaly, a co ! zdrowko wszystkim Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: pszepraszam, ja w sprawie lodzi podwodnej :)) 19.07.04, 15:07 a ja myslalem, ze kobieta w ciazy ma byc gruba.to znaczy chyba ze nie jestem w temacie.przeciez ta tusza to przejsciowa przypadlosc to czym sie tu przejmowac. Asia, niby ogolnie wszystko sie zgadza, ze kobieta ktora siebie lubi i akceptuje, jest bardziej pewna siebie i bardziej zadowolona z zycia. wedlug mnie to kobietom to polubienie siebie trudno przychodzi, niby wszystko fajnie, ale ta faldka, albo ten pryszczyk o jeden za duzo.dlatego tak czesto kobiety szukaja w nas potwierdzenia, czy wszystko jest w porzadku.ja potwierdzam z przyjemnoscia, byle tylko pozwolila mi sie od czasu do czasu "rozladowac" :-) Pysiek, ale tu zamieszanie zrobilas w tych lodziach. to ja chyba ostatnia kategoria tych Famatos, ale przylepa nie jestem ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba o szczuplej sylwetce, plaskim brzuchu... IP: 213.144.225.* 19.07.04, 14:34 Szopen, Wlasciwie to moglabym sie zgodzic z tym co napisales, bo tak dyplomatycznie, ze nie ma sie do czego przyczepic. Gość portalu: Asia napisał(a): > Co mnie najbardziej urzeklo w Twojej wypowiedzi, to fakt ze nie bylo tam nawet > slowkiem o szczuplej sylwetce, plaskim brzuchu, nogach do szyi, smuklych > dloniach, dluging wypolerowancy czerwonych paznokaciach, gestych wlosach, kocich oczach, obfitym biuscie itd itd itd buuu... a mnie dzisiaj dwoch facetow juz powiedzialo, ze jestem gruba!! (nie bezposrednio oczywiscie) a ja nie mam innego wyjscia i bede jeszcze grubsza, ale nie chce mi sie tlumaczyc, ze wcale nie jem wiecej i ze przytylam dokladnie tyle ile powinnam.. ale mi sie przykro zrobilo. Po co mowic kobiecie w ciazy, ze jest gruba? Nesla :-( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Re: o szczuplej sylwetce, plaskim brzuchu... IP: *.b.002.syd.iprimus.net.au 19.07.04, 14:44 Hoi Saba :)))) nie przejmuj Saba ja tez jestem gruba :)))) zdrowko Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Widok z okna noca.... IP: 81.193.150.* 19.07.04, 17:23 Zdrowenka Wszystkim i slonca, boa tarde, Kangur mial racje - dlugo jeszcze nie zasnalem. Wyjrzalem oknem. Basen i palmy w polcieniach lekko swiecacych reflektorow. Nic specjalnie ciekawego na pierwszy rzut oka. Na drugi rzut oka zauwazylem znieruchomiala pare w basenie. Dobrze wychowani. Nie pluskali. Nie plywali. Trwali w bezruchu. Tak sie przynajmniej wydawalo z dziesiatego pietra. Nie moglem tez okreslic kto byl za kim. Polcien ich przyslanial. Lepiej robic niz podgladac. Nie moja to broszka i nie mialem psa w tych wyscigach. Zaciagnalem kotare w oknie... Szopen, zgadzam sie z Twoimi obserwacjami. Zupelnie niewazne jest kto jest skad. To przeintelektualizowanie przeszkadza w nowych znajomosciach. Naturalnosc wole. I usmiech. Asiu, milo mi. Tak tez to widze. To "cos" sie liczy najbardziej w kobiecie. Albo dla mnie ona to ma albo nie. I wzajemnie. Wszystkie wczesniejsze ustalenia co do wymogow jakie mozemy miec do kobiet biora w leb poniewaz wychodzimy zza rogu i nagle bam... bam, bam. Widze natychmiast to trudne do zdefiniowania ale latwe do zauwazenia "cos". Sam biust nic dla mnie nie robi. Po za jednym spojrzeniem oczywiscie :)))). Pysiek, uspokoila mnie lekko Twoja percepcja Famatos. Jeszcze jestem ok. Po tym co napisalas masz otwarte zaproszenie do mojego mieszkania. Juz sie brakiem klinicznego porzadku nie stresuje :))))))))))))))). Kangur, o pracach w porcie przy przeladunkach cargo jeszcze. Sa dwa glowne Gentlemen`s Clubs (local union). Champagne i Passarelle 1. Zdania sa podzielone rowno w polowie. Wybieramy sie tam dzisiaj w nocy z Brianem. Bedziemy mieli swoja opinie. Taksowkarz polecal rowniez Cats. Musimy ta wiedze uporzadkowac. I empirycznie doswiadczyc. Demokratycznie sa rowniez dwa miejsca dla Pan. Passarelle 2 i jeszcze jakies. Dzisiaj przy soku w barze rozmowa z pielegniarkami zeszla na mezczyzn. Nagich. Zapytaly, czy wiem gdzie mozna w Lizbonie zobaczyc/dotknac bez zobowiazan nagich, tanczacych mezczyzn. Przypadkowo wiedzialem. Drze teraz caly poniewaz powiedzialy, ze sprawdza te miejsca wieczorem. Albo jutro bede pil na ich wdzieczny koszt albo bede musial zmienic hotel. Wola boska i skrzypce. Ide zdrzemnac sie troche z milym oczekiwaniem wieczoru. Zapach dziewczyny stukajacej obok zaczyna mnie rozpraszac. Zaczelismy sie do siebie usmiechac... Ate logo Amigos, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Teraz o wakacjach IP: 204.79.89.* 20.07.04, 03:02 Piatek wieczor, ladowanie w Saigon, szybkie rozpoznanie lotniska, kupujemy taxi coupon i z grupki taksowkarzy walczacych o biznes bierzemy mlodego chlopaka i jedziemy do hotelu. Pierwsze wrazenia. Niska zabudowa, kilkupietrowe domy, bardzo duzo tych budynkow evidentnie jeszcze z czasow kolonialnych, wiele z nich bardzo ladnie utrzymanych. Na ulicach poroszaja sie glownie skutery, bardzo duzo tych pojazdow, ladonek od 1 do 4 osob. W centrum przejezdzamy przez duzy park, ogromne drzewa, oswietlony palac na boku. Hotel jak sobie wyobrazalem, samo centrum, old world charm, od podlogi do sufitu ponad 4 metry, drewniane schody, kamienne posadzki, duzo drewna. Pod wplywem poradnika prosimy o pokoj od strony wewnetrznej, pokoj wielkosci 2-3 nowoczesnych pokoi hotelowych, widok na courtyard, na dole drezwa, stoliki, ludzie siedza, pija i rozmawiaja. Idziemy sie przejsc po ulicach. Zaskakujaca ilosc galerii sprzedajacych obrazy, prawie co 50 metrow jedna, sklepy z jedwabnymi ciuchami, sklepiki z rozmaitosciami dla turystow. Co kawalek stoisko z makaronikami czy inne street food. Po godzinie krazenia szukamy miejsca by cos zjesc, przez okan zagladamy do paru restauracji, przy kolejnej bardzo przyjazny ochroniarz z szerokim usmiechem zaprasza do srodka, wchodzimy, siadamy, przy innych stolikach sporo starszych Japonczykow (zawsze bardzo dobry znak), zamamwiamy grilled cuttlefish, spring rolls, chicken currry, dwa lokalne piwa "333". Pierwsze zaskoczenie spring rolls nie sa smazone, po prostu tylko zawiniete w cieniutki ryzowy placek + sos do maczania, zjadliwe. Wjezdza cuttlefish i to ustalilo nasze menu na wakacje, lekko posmarowane chili oil i upieczone, po prostu niebo w gebie, zamawiamy jeszcze jeden talerz. Po tym kurczak wychodzi blado. Piwo bardzo znosne. Konczymy idziemy sie dalej poszwedac po malych uliczkach i zakamarkach. Nastepnego dnia ptwierdzenie biletow na kolejny lot i juz bardziej szczegolowy obchod miasta. Ja z powodu mieszkania w miescie molochu chyba mam troszke skrzywiona perspektywe ale moje wrazenia z centrum Saigon: duzo miejsca na chodnikach, przestrzen, maly ruch na ulicach, czyste powietrze. Bardzo milo ale ciut ospale. Codzimy sobie caly dzien w zasadzie bez szczegolnego celu zagladamy tu i tam (jako, ze miasto nie ma jakichs szczegolnych zabytkow, miejsc do odwiedzenia) pelen luzik i relaks. No i temperatura nizsza o pare stopni niz w domu wiec bardzo przyjemnie tak sobie polazic. Wieczorem wybieramy sie do zachwalanej w przewodniku "Lemongrass", przereklamowana i tylko tyle. Niedziela rano na lotnisko i lecimy na Phu Quoc. Ciut zdziwieni w czasie lotu bo pilot ma australijski akcent. Malutkie lotnisko, z samolotu piechota do glownego budynku, czeka na nas transport do hotelu, 15 minut pozniej juz na miejscu. Z niezrozumialych dla nas powodow dostajemy w hotelu upgrade wynikiem czego jest piekny bungalow metr od piasku plazy, 10 metrow od morza. Naprawde bajer. Plaza ladna wprawdzie w wodzie troche glazow ale spoko, wieje wiatr z zachodu napedzajac wysokie fale z hukiem sie o te glazy rozbijajace. Popoludnie spedzamy na balkonie pijac piwo, patrzac sie na morze, rozmawiajac o zyciu. Jako, ze plaza zwrocona na zachod wieczorem piekny kolorowy zachod slonca. Bliss. Nastepnego dnia szybie rozeznanie co mozna robic na tej wyspie i okazuje sie, ze niewiele, dive shop zamkiety do pazdziernika, pare lokalnych atrakcji i to wszystko. Wybieramy sie zwiedzic farme perel. Po dojezdzie na miejsce okazuje sie ze to tylko sklep i troche opisow/rysunkow/zdjec jak sie te perly choduje, reszta daleko od brzegu. Powoli zdajemy sobie sprawe, ze to beda bardzo relaksowe wakacje bo po prostu nie ma nic innego do wyboru. Idziemy zobaczyc port i skombinowac lodke do wyjazdu na ryby, niestety bez skutku. Prawie nikt nie mowi slowa po angielsku, czesc ludzi dosc przyjazna ale widac tez patrzacych z widoczna niechecia (szczegolnie starszych). Po poludniu troche wedkujemy z plazy (o lowieniu ryb bedzie osobny post), troche plywamy, wieczorem jemy sporo roznych owocow morza. I tak uplywa nam tydzien, po raz pierwszy w zyciu takie spokojne wakacje, troche to dziwne. Wracamy spedzajac jeszcze jedna noc w Saigon, nie do konca pewni czy do domu polecimy bo w nocy z piatku na sobote w okolice domu uderzyl duzy tajfun i lotniska pozamykali. Ale okazuje sie ze nie ma problemu i w niedziele po poludniu jestesmy w domu. Wypoczeci, zrelaksowani, zona brazowa ja rozowy. Oglonie to wrazenia z Vietnam dosc pozytywne, milo, spokojnie, ospale, bez pospiechu. Miejsce by pojechac na wakacje dla ludzi lubiacych raczej spokojne spedzanie czasu niz rozrywke i szalenstwa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen A teraz o ryb lowieniu IP: 204.79.89.* 20.07.04, 04:20 Juz na wyspie. Dwa dni bezskutecznych prob dogadania sie w sprawie lodki. Rano i po poludniu lowienie z plazy miedzy kamieniami, kawalek squid za przynete, bira dobrze ale male rybki wszystko laduje z powrotem w morzu. Drugiego dnia trafia sie ryba moze ze 2 kilo dostaje ja jeden z gosci zajmujacych sie lezakami na plazy, ucieszony bezmiernie. Wieczorem na morzu dosc stresujacy widok, setki lodek, niczym swiatla wielkiego miasta, wiecej lamp na morzu niz na ladzie. Trzeciego dnia ide znowu do portu z kartka gdzie napisane jest po wietnamsku co ja doklandnie chce. Niestety nikt nie jest zainteresowany. Nie poddaje sie i dalej probuje. W koncu trafiam do malej knajpki ot pare stolikow pod drzewem i tam starsza pani wlascicielka mowi po angiesku i obiecuje mi pomoc. Umawiamy sie na nastepny dzien na 5 rano. Ma byc lodka. Ja sie zjawiam o 5 a oni dopiero otwieraja interes mowia mi ze mama jeszcze spi i przyjdzie pozniej, czestuja herbata, siedze i czekam przygladajac sie jak kolejne lodki wyplywaja. Dlugo tak czekam, w miedzyczasie wschodzi slonce i zaczyna sie ladny dzien, wiatru nie ma i morze bardzo spokojne. Przed 7 mama sie zjawia na swoim skuterze i nastepuja negocjacje cenowe umawiamy sie na 350,000 a jesli zlowimy rybe to 400,000 (1US$=15,000 Dongow). W koncu zjawia sie lodka, rybak z synem moze 12 lat, wprawdzie juz pozno ale jedziemy. Sprzet: 2 takie same zestawy 20lb graphite travel rod, Ambassadeur 9000CL, 50lb PowerPro, drag na 15lb, na jednym Rapala Magnum 11 Red Head, na drugim plastikowy squid. Tlumaczenie na migi rybakowi jak jezdzic lodka, jakich miejsc szukac, jak zakrecac itd. Jezdzimy po morzu pare godzin bez zadnych efektow, po 10 wracamy do domu. W twarzy rybaka widac brak wiary w moja metode, tylko troche zaintrygowani sladami zebow na moich woblerach. Umawiamy sie na 5 rano nastepnego dnia. Wstaje przed 5, na dworze straszna burza, bija pioruny, leje. Odpuszczam sobie. Ale o jakiejs 5:15 wstaje by polowic z plazy wychodze i widze, ze sie ciut poprawilo, mysle jednak sprobuje, ide do portu wolaja lodke i jedziemy, tym razem tylko sam koles bez syna. Red Head zamieniam na Rapala 11 Pearl Tiger, na drugiej dalej squid. Okolo 7:30 uderzenie na Rapale, plecionka jedzie ostro. Zaczynam hol, bez wiekszych sensacji po 5 minutach widac spora pletwe podciagam pod lodke i rybak oseka wydobywa duzego Kingfish (taka wieksza makrela). W boku ma wbity juz prawie wygnily spory hak i jakies 20 cm zylki. Rybak sie wyraznie ozywil widac, ze dopiero teraz uwierzyl, ze to dziala. Zmieniam squida na inna Rapale i dalej krazymy. Jeszcze jedno pobicie ale pudlo. Okolo 10 juz mam mu powiedziec, ze czas wracac kiedy zamiera silnik lodki i nic nie pomaga. Machamy kapeluszem do innych rybakow, jeden nast troche podciaga do wiekszego statku wlasnie wyciagajacego siec pelna sardynek. Uczepieni czekamy az ktos bedzie wracal by nas do portu odholowac. Zjawia sie w koncu jakis kumpel i jedziemy. W porcie spora sensacja okazuje sie ze tak duzej ryby nikt nie zlowil juz dawno. Umawiamy sie na dzien nastepny. W hotelu wazymy wychodzi 7kg, niezle. Rybe jemy na na kolacje, do rozpuku potem wiekszosc zanosze do domu rybaka w podarunku. Nastepnego dnia rano okazuje sie, ze silnik nie naprawiony i pojade z innym gosciem, specjalista od lowienia duzych ryb. Wyplywamy, spory wiatr, duza fala, lodka rzuca, trzeba sie mocno trzymac by nie wypasc. Krazymy po podwodnych gorkach, koles ma puszczona swoja handline z duza sardynka za przynete. Robie sie goracy dzien, morze sie uspokaja, czas leci a tu nic. Powoli trace nadzieje, o 9 jedziemy w inne miejsce, robi sie bardzo goraco. Zbliza sie 10 i nic mysle sobie jeszcze 15 minut i spadamy (zwykle ryby zeruja sa przed 8-9 rano). Nagle bardzo silne uderzenie w ta sama Rapale co poprzedniego dnia i ryba odjezdza. Wybiera prawie 100 metrow plecionki, powoli odzyskuje polowe. Znowu odjazd wyglada na to ze ryba bedzie spora. Dalej nie wiem co to jest. Nastepne 20 minut silowej walki. Ja juz dosc zmeczony ryba jeszcze nie. Uderza w kierunku lodki, szybko zwijam plecionke. Jako, ze morze sie uspokoilo, swieci slonce a woda bardzo czystw rybe widac na jakies 15 metrow pod lodka, nastepny Kingfish. Jeszcze jeden odjazd i troche silowania sie. W koncu po prawie 35 minutach ryba laduje na lodce. Mierzymy wychodzi nam 9 kilo. Lepiej niz niezle. Pelni nadzieji krazymy jeszcze godzine, jedno uderzenie na sardynke ale tylko urwalo przynete. Wracamy. Dojezdzamy do hotelowej plazy, dobijamy do brzegu, znajduje zone. Pare zdjec, rybe dostaje rybak. No i koniec lowienia na te wakacje. Milo bylo. Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: A teraz o ryb lowieniu 20.07.04, 07:55 Dzien dobry, to Szopen dales nam tu niezly pokaz.szkoda ze Gunther sie nie odzywa on to by tez mial cos do powiedzenia na temat lowienia ryb i tez lowil z lodki i z brzegu.wiem jakby go mozna zachecic zeby tu znowu zawital, ale nic nie bede mowil. jak sam nie chce pisac to trudno. pogoda w Sydney wypogodzila sie chociaz jest bardzo wietrznie i chlodno. dzisiaj po pracy poprawialem z synem dachowki na dachu, bo wiatr cos wieczorami pohulal a przy okazji sobie po mesku porozmawialismy.dobrze miec syna jest z kim wypic i pogadac chociaz z corka tez mam dobre kontakty. zainteresowalo mnie co Szopen napisal, ze pilot mowil z australijskim akcentem. jak to rozpoznales napisz nam tutaj. zadziwia mnie zawsze talent, nie tylko jak ludzie szybko ucza sie jezykow, jak Szopen chinskiego, ale tez jak latwo wychwyca inne brzmienie. musisz miec jakies specjalne talenty Szopen, australijski to dziwny jezyk i bym powiedzial ze trudny do rozpoznania. a Mojito, to ty juz przechodzisz chyba samego siebie w tych opisach, ciekawe czy tylko tak na wakacjach. napisales ze inspiruja ciebie slonce i kobiety, szkoda ze nie jedna ta wybrana, marnujesz sie chlopie. pozdrawiam Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Akcenty IP: 204.79.89.* 20.07.04, 09:18 Ja pracuje i spotykam sie z ludzmi z calego swiata, moj szef jest z NZ, gosc ktorego zastapilem tez, w Oz bylem pare razy, pracowalem tez z Australijczykami, Szkotami itd. Jakos te akcenty rozrozniam. Ale o tych pilotach to z rozpedu zapomnialem napisac najlepszej rzeczy. W obie strony lata ATR72. Ten pierwszy pilot to mogl przeciez byc Wietnamczyk, ktory sie w Australii uczyl. Ale... W drodze powrotnej z wyspy najpierw przez glosniki slychac glos po wietnamasku, potem po angielsku z wietnamskim akcentem wiec nie zwracalem uwagi. Jak samolot wyrownal lot i wszedl w korytarz znowu odzywa sie glos po angielsku: Tu mowi kapitan, szybko rzucone nazwisko, mnie wydawalo sie ze Maciej Rozek, lecimy teraz na wysokosc 3000m itd. Akcent wyraznie polski. Mowie zonie ze to napewno polski pilot, ona w smiech, ze niemozliwe. Pd przylocie do Saigonu ciut zerkam na wychodzaca zaloge i rzeczywiscie jest jeden bialy. Wchodzimy do slai odbioru bagazy a zaloga samolotu zaraz za nami, ja sie na goscia patrze on na mnie tez, potem sie usmiecha, podchodzi i mowi: "Dzien Dobry". Mowi ze widzial nazwisko na liscie pasazerow, on juz pol roku lata na ta wyspe i z powrotem, on i jeden Australijczyk. Taki kontrakt zlapali bo Vietnam Airlines brakuje pilotow. Po raz pierwszy wiozl Polaka i bardzo sie z tego powodu ucieszyl, pogadalismy troche o lowieniu ryb na wyspie i gosc musial jechac. Maly ten swiat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia oby do lata IP: *.akl.callplus.net.nz 20.07.04, 09:49 kochani, rozne rzeczy sie w moim zyciu dzieja, nie wszystkie tu opisuje bo niewypada, zreszta nie dotycza tylko mnie wiec nie bardzo moge, czasu mam coraz mniej na pisanie i nawet na czytanie wpisy Szopena bardzo pobieznie przelecialam i obiecuje sobie ze kiedys usiade i je przeczytam :) jak dobrze pojdzie to za pare miesiecy bede miala jeszcze mniej czasu bo plany mam rozne, ale jak wiadomo plany sobie a zycie sobie jeden z planow to podzielic sekcje i pobudowac dom, bede miala troche zalatwiania i kombinowania bo sekcja jest waska i potrzebny by mi byl Gunther :) mam nadzieje ze nie zostawi mnie w potrzebie bo przeciez kiedys obiecywal ze na rekach bedzie mnie nosil,,, Gunther odezwij sie do mnie pieknie prosze :)) nastepny plan to chyba dojrzalam do tego zeby wrocic do szkoly hihihi, w planch dwuletni kurs Legal Executive,, trzymajcie kciuki o bardzo przykrej rzeczy jaka mi sie przydazyla pisac nie bede, bylo minelo, mam nadzieje ze bedzie lepiej, co tam nadzieje, napewno bedzie Pysiek - jak ja bym byla facetem to na twoj widok tez bym sie zegnala i goraco modlila zebys mi laskawie zezwolila dostac wiatru w moje zagle kokietko jedna :)) Saba - a co ci mieli powiedziec, ze jestes szczupla? przeciez bys w to nieuwierzyla. Kobiety w ciazy sa grube, jak rozumiem Ty jestes w ciazy, czy tez cos mi sie pokrecilo? Nie przejmuj sie jak ja bylam w ciazy to caly czas ryczalam z roznych powodow, grubosci tez. Po jakims czasie przykro mi bylo patrzec na swojego malzonka jak sie zamartwia moim ryczeniem, wiec postanowilam chodzic do parku jak on pracowal i tam sie wyreczec na dany dzien zeby juz tego nie robic jak on wracal do domu. Pewnego razu siedze sobie na laweczce i rycze, a tu idzie znajomy (bylismy wtedy w Austrii na emigracji wiec bylo tam sporo polakow) i pyta czemu rycze i czemu tutaj. Wiec mu mowe ze mi szkoda mojego meza itd, byl przeuroczy pocieszal mnie jak mogl i najbardziej to go ruszylo ze ja juz nie chce mezowi w rekaw ryczec. Nigdy niewiadomo co sie komu spodoba. Do czego to ja zmierzalam wlasciwe? - aha grube tez sa urocze jezeli sa urocze, tusza nie zmienia czlowieka, ciaza sprawia ze kobieta subtelnieje i pieknieje, nigdy nie slyszalam zeby jakis facet powiedzial ze nie mogl patrzec na swoja partnerke jak byla w ciazy gdyby ci powiedzieli ze jestes szczupla tez bys byla niezadowolona bo bys myslala ze klamia i pewnie by klamali, fakt niezaprzeczalny - jestes gruba i jestes urocza, resza to hormony :) Poeta Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mar_za Przejazdem miedzy Podlasiem a Pomorzem IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 20.07.04, 09:51 Wpadlam na chwilke do Warszawy i do Was i co ja widze? Ale zescie sie rozpisali podczas mojej nieobecnosci az milo:) Ja nieegzotycznie, nieromantycznie, nienowoczesnie spedzalam dotychczas urlop. Odwiedzalam rodzine na wsi, chodzilam do lasu na jagody i maliny, zrobilam sobie w sloiki konfitury na zime, czytalam ksiazki. Jednym slowem powoli i nudnie:) Ostatnio zaczelam nabywac kolekcje XX wieku , ktora wydaje "Gazeta Wyborcza" w kazdy wtorek. Zaczelam od Lolity Nobokova. Teraz jest na tapecie "sztukmistrz z Lublina" Singera. Ciagle mam zaleglosci w czytaniu, a ze znane ogolnie, ale niekoniecznie mnie 23 (chyba) ksiazki beda ukazywac sie co tydzien z gazeta wiec moze sie zmotywuje, by sie podciagnac. Dodam moje 3 grosze do tematu ostatnio walkowanego mesko-damskiego, w ktorym wszyscy maja racje:) Zarowno piekni mezczyzni jak i piekne kobiety wcale nie potrzebuja inteligencji, by znajodowac sobie partnera. Sam urok osobisty wystarcza. Ci mniej urodziwi musza sie troche napracowac, by plec odmienna ich dostrzegla. Czasem wykorzystuja do tego inteligencje. Ale jak ktos juz powiedzial najinteligentniejsza osoba bez tego "czegos" nie bedzie opedzac sie od adoratorow niestety. Opinie, ze kobiety patrza na zasobnosc portfela przy doborze partnera czesto wyrazaja mezczyzni, ktorzy wlasnie niewiele w portfelu maja, a nie ciesza sie zainteresowaniem kobiet. Nie widza, problemu w tym, ze cos w nich samych jest co kobietom nie pozwala do nich dotrzec, a wyszukuja wytlumaczenia i motyw pieniedzy jest najwygodniejszy. Wystarczyloby tylko, zeby wszyscy nasi panowie widzieli nas tak jak Mojito widzi kobiety, a jadlybysmy im z rak:)))) Pysiek mimo roznic geograficznych i chyba troche wieku (tak mi sie zdaje:) mamy podobne poglady co do typow Famatos (slowo w jakims obcym dla mnie jezyku, pewnie hiszpanskim?). Niby podobaja mi sie tacy sterylni partnerzy, ale na odleglosc, jak widze ich obok swoich kolezanek, kuzynek. Mnie kreca jak ja czesto mawiam "pobabrani", z ktorych raczej materialow na dobrych, dlugodystansowych partnerow nie ma. A najmniejsze szanse maja tacy, co to przy pierwszym spotkaniu opowiadaja o sprawach powaznych, smutnych i zero w nich poczucia humoru. Famatos musi byc usmiechniety i dowcipny. Niekoniecznie przeintelektualizowany, jeszcze by mnie krepowal, ze mu do piet nie dorastam. Mojito bzykanie bez kochania jest srodkiem usmierzajacym. Seks z odrobina uczucia smakuje zdecydowanie lepiej:) Przynajmniej z kobiecego punktu widzenia. Albo mojego. No to jade dalej. Dzis kierunek polnocny.Do niedzieli nad morzem. Pogoda sie nieco poprawila, choc w Warszawie chmury i mgla. I teraz bedzie bardziej rozrywkowo dla odmiany:) Pozdrawiam,Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kangur Zgoda buduje IP: *.bpb.bigpond.com 20.07.04, 13:56 Pomalu dalaczaja bywalcy,jestesmy znow na gorze,dochodzimy do rozsadnych porozumien,wazne zaczyna byc to "cos"w ukladach damsko meskich(dzieki mojito za ten wyraz-klucz).Okres urlopowy daje nam ciekawe wpisy,Szopen wyciaga wspaniale okazy,lata z pilotem,synem moich znajomych z Melb.(tak mi to wyglada),Asia dzieli sie swoimi problemami,dziewczyny martwia sie o centymetry w roznych miejscach(bez podtekstu;)Mar_za pobudza nas smakiem konfitur wlasnej roboty i podziela ogolne zdanie wyzszosci "cos" nad pozostalymi walorami, Pysiek wyglada mi na malolate wychodzac ze szpitala na delfinkach,Kazik delikatnie naprowadza mojito na droge stabilizacji,Poeta oczekuje czegos ciekawego i steamy, dyskusje dopiero przed nami. mojito,dzieki za relacje z dokow,widac,ze wymiana towarow droga morska jest tam bardzo popularna,uwazaj na pielegniarki,mozesz miec problemy po ich powrocie z tych lokali,ewakuacja helikopterem nie wykluczona.Na zapachowe stukanie za sciana odstukaj i napisz czy sciana jeszcze istnieje. Pysiek,nie mysle chwilowo o rozladunkach,wciaz jestem jeszcze pokrecony po wilgotnym Szczecinie,a tu zima jak diabli,lize rany,gdzie mi teraz takie roboty w glowie;)Jak delfinki?posluszne czy rozchodza sie na strony;))))))? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: Zgoda buduje IP: 213.144.225.* 20.07.04, 15:20 Asia, mogli NIC nie mowic.. bo sie wcale nie pytalam o zdanie. Pysiek, wiem, wiem (miedzy nami slonicami) :-))) Pozdrawiam Saba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yvona Re: Zgoda buduje IP: *.rivrw2.nsw.optusnet.com.au 20.07.04, 16:32 ano mogli.... (nic nie mowic); ale tak generalnie jest, pewien kolega z pracy mojej mamy kiedys na caly glos wypalil - ze zdziwieniem - "Ty masz zylaki?!" na co moja mama - "Wiem"; poniewczasie pan sie zawstydzil.... ja bym widziala inna riposte - "No cos ty, gdzie??????" tak to ludzie mowia co im slina na jezyk przyniesie, a potem pluja sobie czasami w brode, no, ale mleko juz rozlane ;)) tymczasem, w ten wpisowy sposob podciagajac watek, pozale sie jeszcze na zimno i hulajacy wiatr i spadam spac, bo juz jutro nastalo ;))) caluski, Asia ;)))) i wszyscy tez ;))))))) Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Totalna nocna porazka. IP: 81.193.150.* 20.07.04, 16:32 Boa tarde Wszystkim, no i spotkalismy sie wieczorem w barze. Wykapani, ogoleni, bez szortow/jeansow, T-shirts, adidasow, bez marynarek. Z portfelami. Ja jemu scotch on rocks z dotykiem wody, on mi cuba libre. Zdania podzielone w barze co do miejsca. Uderzymy na pewno dwa. Champagne i Passerelle. Barman przyniosl zla wiadomosc. Sa jeszcze dwa. White Elephant i Tamila Club. Tylko dwa jednak. Nie bedziemy sie rozpraszac. Mialem troche mieszane uczucia. Poniedzialek przeciez. Moze byc cienko. Zasugerowalem rozwazenie planu B. Brian odrzucil. Jego prawo. Po drugiej stronie baru podekscytowane pielegniarki jada obejrzec strip-tease meski. I ewentualnie dotknac niezobowiazujaco. Powinienem dostac prowizje od lokalu za polecenie. Najpierw Champagne. Miejsce ladne nad kanalem. Stateczki stoja i drzemia. Bar prawie pusty i tuzin krecacych sie bez zajecia dziewczat. Zly znak. Dalej duza sala. Z kanapami i stolikami. Nie lubie kanap. Na centralnym miejscu dwie rury i obrotowy puff. Na tle niebieskiego nieba, Jedna dziewczyna juz na rurze. Etnicznie patrzac - import. Na stolikach ostrzezenia : nie dotykac, nie proponowac, nie przeklinac i nie krzyczec. Bo usuna. Powialo kosciolem. Z reka tez mam zawsze klopoty. Prawa. Na szczescie lewa jest pobozna. Scotch i tequila. Druga dziewczyna na rurze. Sala pusciutenka. Z nami dziewieciu facetow. Przyszedl gerente/manager zapytac jak sie bawimy. Eufemistycznie odpowiadajac - srednio. Zaczelo sie kto skad. Poczulem przyplyw patriotyzmu. Zapytalem kto tanczy. Roznie. Brian zapytal o Irlandke. Jest. Ta ruda wlasnie na rurze. Ja tez zapytalem. Jest Ania. Ale w poniedzialki i wtorki odpoczywa. Zaczynalo wiac nuda. Zmienily sie tancerki na scenie. Przysiadla sie dziewczyna z Senegalu. Chetnie sie z nami napije. Brian zgodzil sie. Ja przypomnialem ostrzezenie na stole i zapytalem za ile. Za cztery razy wiecej niz nasze coctaile. Uprzejmie podziekowalismy. Zaproponowalem podroz do Passerelle. Brian zgodzil sie. Zaraz potem jak tanczace dziewczyny zsuna biustonosze. Przyznalem mu racje. Po pieciu minutach wyszlismy. W Passerelle nie lepiej. Na gorze restauracja na dole mala scena z lustrami, rura i prawie cyrkowa obrecza. Kanapy. Dziewczat tyle samo. Tez import. Przysiadla sie nasza sasiadka (z Estoni). Veronika. Zaraz bedzie tanczyc i chciala zapytac czy moze nam w czyms pomoc. Regulamin miejsca wykluczal jakakolwiek pomoc. Zaproponowala pomoc jutro przed praca. Podziekowalismy. Ewentualnie zadzwonimy. Na scenie ta sama nudna rutyna. Cocktaile slabe. Wracamy do hotelu. Za chwile... jak biustonosze sie zsuna...Zgodzilismy sie, ze kiepska rozrywka. Prawie zadna. Wrocimy do "wypracowanych" znajomosci. I nie tak wybitnie komercyjnych. Daja wiecej przyjemnosci i satysfakcji. Dzisiaj plan B. Famata, jej kolezanka i tance do bialego. Sprawdzona formula. W poludnie, przy basenie lepsze wiadomosci. Entuzjastyczne pielegniarki chorem krzyknely mi dzien dobry. Mialy udany wieczor. Meski, nagi i bezpieczny. Podobno mozna bylo nawet dotknac. Klocily sie zawziecie ktory tancerz byl przystojniejszy i ten tego. Kobiety zawsze o tym samym. Jako impresario rozrywkowy dla Pan mialbym stala prace. I bardzo dobre referencje. W kazdym razie pije dzisiaj przy barze za friko. Tak powiedzialy. Szopen, opis lapania ryb bardzo interesujacy. Twoj opis Vietnamu potwierdzil moje przypuszczenie, ze na troche dluzsza mete jest tam dla mnie za spokojnie. Lubie od czasu do czasu spokoj. Ale nie za duzo. Lubie miec latwy dostep do nie-spokoju. Kangur, stukam z miejsca publicznego. Bez scian. Z widokiem i zapachem. Czasami nielatwo sie stuka. Te cholerne rozproszenia. Marzena, zdrowko. Termin "bzykanie sie" wypadl jakos niefortunnie. Nie jest to moje okreslenie. Sugeruje pospiech i krotkotrwalosc. Wole okreslenie "kochania sie" cokolwiek to dla kazdego oznacza. Absolutnie pomaga tutaj zawsze troche sympatii i uczucia. Chociaz bywaja sytuacje awaryjne i nie cierpiace zwloki. Udanych wakacji zycze. Gdzie w koncu? Wladyslawowo? Mandarynko (slodka), czy u Ciebie jest w wiekszosci ok? Pozdrowionka dla Wszystkich, mojito. Upalnie/28C/wczoraj zupa rybna - nie ten tego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: Totalna nocna porazka. IP: 204.79.89.* 21.07.04, 13:03 Klikam bo spadniemy. Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: Totalna nocna porazka. 22.07.04, 00:01 Czesc i czolem:) Klikam, bo spadamy!!! Na leb na szyje, ot co! No, ale nic dziwnego, wszyscy sie naprodukowali wczesniej, teraz urlopuja... A ja nie urlopuje, tylko zyje na zwiekszonych obrotach. Wychodze wczesnie, wracam pozno, i tak mi dnie mijaja.I noce za krotkie sa...Wyspac sie nie idzie! No i dobra, przyznam sie, inzynieram jeszcze nie jestem, rozchorowalam sie totalnie, przelozono mi meczarnie na pazdziernik. Ale tak to czasem bywa, jak ktos prawie wcale nie spi przez tydzien, wypija morze kawy itd. jakos do zdrowka juz wrocilam, Spedzilam cale dwa dni u rodzicow na wsi, gdzie koty bezceremonialne pakuja sie na kolana i wtulaja sie mruczac swoje mruczanki, gdzie bociany ucza swoje mlode latania, gdzie wszystko jest takie jak byc powinno:))Ale niestety, zaczynam caly cyrk z niespaniem i kawa od nowa. No ale co ja poradze, ze za krotka noc, za krotki dzien... Ale ogolnie zycie jest piekne! Jest tak piekne, ze az czasem brak mi tchu:))) Tak wiele rzeczy sie wydarzylo i ciagle wydarza, zbyt wiele, aby o nich pisac:))) Pozdrawki 4 all Zalatana i szczesliwa Mandarynka Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: Totalna nocna porazka. 22.07.04, 01:02 nikt nie zainteresowal sie moja wyspa, no trudno i tak juz wracam. jutro z rana, czy moze to juz dzisiaj?lece na weekend do Warszawy i od poniedzialku znowu praca dom praca dom. Asia wiesz ja nie wiem czemu moje "rozladowac' zazgrzytalo. slowa uzyl Mojito proszac"Boshe pozwol rozladowac mi to cargo" potem Kangur tez mial ochote zalapac sie do "dobrego rozladunku" i nawet Pysiek pyta kangura czy "taki chetny do roz-ladunku". moj nick jest absolutnie taki jak ja,czyt.liryczny, mozna rozladowac kobiete, czyt. rozebrac w sposob liryczny lub prozaiczny, albo ona tez sama moze sie rozebrac.po prostu:-) tymczasem z Polski dostalem zamowienie od mojej bardzo mlodziutkiej kuzynki ktora planuje zamazpojscie w grudniu.prosila mnie zeby poddac jej pomysl na zaproszenie slubne i weselne. chcialaby cos oryginalnego. czy moze ktos z Was mial w reku jakies ciekawe i nie banalne zaproszenie slubne? Ivona do Ciebie pytanie skoro masz takie artystyczne zainteresowania, moze Ciebie zainspiruje/walo cos kiedys? dzisiaj nasza ostatnia noc tutaj na wyspie, wprawdzie po nocnych klubach duzo sie nie wloczylismy ale moglem stwierdzic ze to co Mojito tak malowniczo opisal chyba wystepuje w zblizonych wersjach na calej kuli ziemskiej.powiedzialbym, ze slaba plec nie jest wcale slaba, ale jaka kochana. Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: Totalna nocna porazka. 22.07.04, 03:28 Dzien dobry, Poeta jak nic nie napisales gdzei jestes i co robisz, tak jak to Mojito i inni ladnie nam tu opisuje to jak oczekujesz ze nas wyspa zainteresujesz. dlatego nikt nie pyta ot co. Mandarynka tez wpadla tylko na chile i dziwi ze przezywamy jakis kryzys w pisaniu. ja mysle ze to tylko jest chwilowe ze pisac wszysyc beda chociaz Asia nam tu sie ostatnio wymiguje sprawami prywatnymi. no a jak Ty Asia nas samych zostawisz to kto nam bedzie matkowal? ja dobry w pisaniu nie jestem ale zawse chetnie cos naskrobie a jeszcze chetniej poczytam, chocby o tych egzotycznych podrozach. pozdrawiam wszystkich Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Matkowanie IP: *.akl.callplus.net.nz 22.07.04, 10:03 Kazik tu by sie jakis facet do ojcowania przydal ja juz matkuje ponad rok, i pomimo ze jestem psychicznie silna slaba plcia, to meskie wsparcie jest mi potrzebne jak powietrze do zycia. Odzywac sie przeciez odzywam, nawet probowalam komus na odcisk nadepnac zeby sie moze kots w czyms ze mna nie zgodzil, ale wszyscy mnie tu traktuja lepiej jak swieta krowe wiec nic z tego nie wyszlo hihihi Nie zaslaniam sie sprawami prywatnymi, ale tak samo jak wszyscy tutaj piszacy mam jakies tam zycie prywatne o ktorym nie pisze, choc czasem mozebym i chciala. Jak wiadomo sprawy prywatne nie dotycza nigdy tylko i wylacznie jednej osoby wiec nie moge wszem i wobec oglaszac tego co dotyczy rowniez innych bo z cala pewnoscia poczuli by sie urazeni. Wiesz jak to jest z pisaniem, czasem sie ma natchnienie czasem nie, czasem nas jakis temat interesuje bardziej czasem mniej. Poeta twoje rozladowanie i te inne rozladunki byly uzyte w troszke innym kontekscie, dlatego mnie lekko zbulwersowalo, ale ze tylko mnie to moze poprostu zle odczytalam. :) (odwieczne pytanie - co autor mial na mysli? ) Pozdrawiam cieplutko wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Do widzenia (Adeus) Lizbono ! IP: 62.249.9.* 22.07.04, 14:35 Boa tarde Amigos, dzisiaj w nocy pozegnalem Lizbone. Metodycznie i dokladnie. Za nasze zdrowia, za Pan osobno, za Asi na boku :), za nowych znajomych. Wypilismy za podrozniczego ducha odeszlych Portugalczykow. Za Vasco da Gama. I ja szczegolnie za mojego ulubionego Portugalczyka - Alvareza Cabral. W 1500 roku "wynalazl"/odkryl Brazylie. Ma swoja ulice i pomnik w Lizbonie przy Jardim da Estrela. Super facet. Szkoda, ze bylem za maly aby z nim wowczas podrozowac. Jego zdrowie!!! Lizbona to sympatyczne i interesujace miasto. Bardzo kobiece... Wyspany. Po obfitym sniadaniu. I owsianka i jajka. Nareszcie opanowalem zamowienie jajek sadzonych po portugalsku. Ovos estrelados. Smiejace sie slonecznie jajka sadzone zawsze wprowadzaja mnie w doskonaly humor. Wchlaniam przesloniete troche slonce i krece sie przy basenie. Espresso i wspaniale portugalskie slodkie babeczki. Z przyjemnoscia widze, ze slonce przenosi sie na wschod. Dzisiaj w Warszawie 26C. Moze bede podrozowal ze sloncem. Okolo 18:00 odlatuje do Berlina. I zaraz po polnocy bede w Szczecinie. Troche zatesknilem za miastem i jego wilgotnoscia. Poeto, myslalem, ze miejsce Twojego pobytu to tajemnica :))). Tez bede mial zaprzyjazniony slub w sierpniu. Dostalem normalne/ladne zaproszenie. W srodku jest wlozona drukowana prosba Panstwa Mlodych aby zamiast kwiatow wlozyc pieniadze do ustawionej przy wejsciu skarbonki. Zostana przekazane dla miejscowego domu dziecka. Bardzo podoba mi sie ten pomysl. Slonecznie pozdrawiam i porto 4 all, mojito. W wiekszosci slonecznie/29C/wczoraj jarzynowa. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Do widzenia (Adeus) Lizbono ! 22.07.04, 17:13 Poeto, wiesz, jednym z fajnych pomyslow - choc moze juz nieco oklepanym, jednak, dochodze do wniosku - jest danie do zaproszenia swoich zdjec z wczesnego dziecinstwa; a skoro juz oklepane te paromiesieczne buzki, to moze oni dadza siebie w wieku, dajmy na to, lat pieciu, jakies smieszne fotki, moze jak cos "majstruja" albo z ulubiona zabawka, zwierzatkiem ;))) co do kolorystyki i textu, no to musza wypracowac konsensus, nie wszyscy lubia "romantyczne" klimaty (ja nie ;))), moze byc cos na "staro" w sepii, albo, jako ze sepia juz staje sie "trendy" -brrr, okropnosc! to ja bym proponowala odcien taki atramentowy, granatowo-fioletowawy... rodzaj papieru to juz jak chca, ja lubie czerpany; moga tez sobie machnac taki rulonik przewiazany wstazeczka, z pieczecia, cos w stylu ogloszen Jasnie Pana w wiekach Srednich i Renesansowych, jakie to rozwijal herold na rynku i donosnym glosem czytal tlumowi ;))) konwencja ze zdjeciami jak najbardziej; czcionka wedlug uznania.... co do pomyslu "zamiast kwiatow", ktory podsunal Mojito, to moi znajomi poprosili o zakup zabawek i innych takich rzeczy dla dzieci i po ceremonii pojechali do domu dziecka i zawiezli to wszystko, on w garniturze, ona w sukni... mysle, ze dzieciaki mialy niezapomniane wrazenia ;)) Poeto, byles na Majorce?? wszyscy sie dobrze bawia/zdrowieja/wypoczywaja/tajemniczo kwitna (Tangerin, jakas love???), ja walcze z podatkami i checia posiedzenia jeszcze przy kompie, wiec wlacze chyba rozsadek i zloze swe umeczone cialo w lozu ;))) przesle jeszcze tylko caluski dla wszystkich i pa, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gosc Do Poety i nie tylko . IP: *.home.cgocable.net 22.07.04, 21:27 Przypuszczam , ze Poeta byl na Kanarach . Asia zdajsie ,ze obiecalas relacje z zycia w NZ , a teraz robisz sie taka sekretna , a poza tym czuc ,ze chcesz sie podzielic ta rewelacyjna wiadomoscia. Nie musisz pisac o kims - tylko o sobie Gratuluje pojscia do szkoly - napisz co bedziesz lub raczej jaki zawod bedziesz wykonywac po skonczeniu tej szkoly ? Pozdrowienia dla wszystkich . Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik meldunek loteryjny 22.07.04, 23:34 My - nic. Pula - rosnie. Jest juz 36 milionow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia odpowiedz dla goscia IP: *.akl.callplus.net.nz 23.07.04, 09:53 witam :) wiesz ja jestem takie zwierze ze dziele sie i dobrymi i zlymi wiadomosciami, ale nie wszystkimi da sie podzielic z calym swiatem, bo wiem napewno ze zrobilam bym duza przykrosc innym. Tyle ile moglam napisalam. Jezeli chodzi o zycie w NZ to chtnie sie dziele, ale na tym forum sami stali bywalcy i oni juz wszystko wiedza, dla mnie tez to wszystko stalo sie codziennoscia i poprostu nie wiem co moge napisac zeby kogos zainteresowalo. Ja jestem zachwycona tujeszym zyciem, ludzmi itd. Co potwierdzilo sie zreszta w sytuacji w ktorej sie znalazlam kilka tygodni temu, takiej pomocy i wsparcia jakie tu otrzymalam od ludzi z ktorymi pracuje, i od calkiem obcych ludzi poprostu nie moglabym sie spodziewac w Polsce. Delikatnosc i bezinteresownosc tych ludzi poprostu przeszla moje najsmielsze oczekiwania. Mozliwe ze urodzilam sie pod dobra gwiazda, ale nawet jezeli to i tak nie jest to wytlumaczenie. Jezeli uda mi sie skonczyc to moje szkolenie ktorego jeszcze nie zaczelam, mam nadzieje ze prace bede wykonycac ta sama ktora teraz wykonuje. Mam nadzieje ze bardziej samodzielnie i ze bede bardziej przydatna firmie w tym co robie i w pokrewnych dziedzinach. Zmotywowana zostalam tym ze jedna z firm ktore wykonuja pewne uslugi dla nas jest poprostu nieuczciwa, na moje namolne reklamacje mialam przyjemnosc uslyszec przez telefon od wlasciciela tejze firmy "I don't give a fuck about what you think" a za chwile email do szefa ze domagaja sie przeprosin za moje zachowanie. Przeprosin nie dostali, a nasza dalsza wspolpraca odbywa sie na zasadzie korespondecyjnej. Wspolpraca nasza zakonczy sie tak szybko jak szybko uda mi sie zakonczyc te sprawy ktore oni jeszcze maja. Pewnie gdybym byla na ich miejscu tez bym sie zdenerwowala gdyby moje wynagrodzenie spadlo z 12-15 tys miesiecznie do 500-2000 miesiecznie. Pewnie tak jak kazdy nie lubie jak mnie ktos uwaza za kompletna idiotke, wiec postanowilam sie doszkolic coby nie dawac ludziom podstaw to uwazania mnie za takzaz Jezeli masz jakies konktretne pytania na temat NZ i tutejszego zycia, pytaj, chetnie odpowiem tak obiektywnie jak tylko bede mogla. Pozdrawiam cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia dzieki Mojito IP: *.akl.callplus.net.nz 23.07.04, 09:57 chyba szczerze piles za to moje zdrowie gdzies na boku bo jakas taka rzeska ostatnio jestem i energia malo co mnie nie rozniesie :) uklon gleboki :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gosc Re: odpowiedz dla goscia IP: *.home.cgocable.net 23.07.04, 12:26 Dzieki Asia , pytan dalszych nie mam , bo tez jestem stalym bywalcem tego forum , ale naleze do rzeszy ludzi czytajacych (raczej). Zycze Ci wszystkiego najlepszego ! Pozdrowienia . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: odpowiedz dla goscia IP: *.akl.callplus.net.nz 23.07.04, 13:03 szkoda ze jestes raczej tylko czytajacym uczestnikiem, zawsze to ciekawiej jezeli wiecej ludzi wyraza swoje opinie, opisuje swoje perypetie i zmagania z zyciem :) Moze sie jednak zdecydujesz cos nam o sobie powiedziec? Szczerze zachecam :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gosc Re: odpowiedz dla goscia IP: *.home.cgocable.net 23.07.04, 14:14 Dzieki Asia za zachete , ale do pisania potrzebne jest natchnienie . Jak przjdzie to dam znac:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa czuje ze to wlasnie ten,hehe IP: *.dsl.netsource.ie 24.07.04, 12:29 Naukowcy z londyńskiego University College rozłożyli miłość na czynniki pierwsze! Przy pomocy rezonansu magnetycznego zbadano mózgi zakochanych i odkryto, że "świecą" u nich części kory mózgowej zwane wysepką i przednią kora obręczową (położone w ośrodkowej strefie mózgu). U zakochanych uaktywnia się również kora mózgowa u podstawy płatów czołowych, dzięki której odczuwamy emocje i planujemy przyszłość. Neurobiolodzy odkryli też, dlaczego zakochani zachowują się, jakby byli pod wpływem środków odurzających (rozkojarzenie, maślane spojrzenia itd.), a gdy uczucie mija, natychmiast szukają nowego obiektu westchnień. Otóż we wczesnej fazie zakochania w mózgu wydzielają się określone substancje: PEA (phenylethylamina) oraz neuroprzekaźniki: serotonia i dopamina. Działają one pobudzająco i wywołują u zakochanych stany euforyczne. Po cudownym okresie zakochania przychodzi czas cementowania związku. Do głosu dochodzą, wytwarzane przez komórki nerwowe, endorfiny - substancje, które działają jak heroina, pobudzają, uszczęśliwiają; hormon dotyku oksytocyna - wzmacnia więź fizyczną i powoduje, że przywiązujemy się mocniej do partnerów, z którymi częściej się dotykamy. Dzięki endorfinom zakochanym jest ze sobą jak w niebie, a oksytocyna sprawia, że chcą być razem i dotykać się nieustannie (w tym nie tylko trzymać za ręce). Do tego na czas zakochania kora mózgowa i ciało migdałowate prawej półkuli, odpowiedzialne za niepokój, strach i agresję - zasypiają! Prześledźmy chemiczną drogę miłości: Czuję, że to właśnie ten, czyli feromony Feromony to substancje chemiczne powstające z hormonu DHEA (dehydroepiandrosteron), który jest składnikiem bardzo modnych ostatnio preparatów przeciwko starzeniu, ale także jest on odpowiedzialny m.in. za ochotę na seks i zdolność przeżywania orgazmu. Same zaś feromony rejestrowane przez nos (choć nie wyczuwamy ich tak, jak np. zapachów) powodują, że mamy ochotę na tego właśnie samca lub samicę, bez względu na to, czy jest w naszym typie, czy nie i czy jest łysy, czy ma loki do pasa. Jeśli wydzielane przez niego feromony na nas działają, to może być pokryty zieloną łuską, seplenić, mlaskać i nie umieć czytać - i tak zrobi na nas wrażenie. W dodatku piorunujące! Uwaga - podobno perfumy Armanii Mania zawierają dodatek feromonów działających na kobiety. Fruwasz, czyli PEA Phenylethylamina zwana naturalną amfetaminą, powoduje, że czujesz, jakbyś unosiła się w powietrzu, jesteś nieustająco szczęśliwa. Najwięcej tej substancji znajduje się w czekoladzie i we krwi zakochanych. Niestety, od jej wysokiego stężenia można się uzależnić!Jeśli nie jesteś właśnie "świeżo zakochana", nie jesteś po prostu szczęśliwa. Twój zielonołuski mlaskacz przestaje na ciebie działać, obniża się poziom PEA, a ty od razu szukasz następnego, nowe feromony, nowe zakochanie. Hmm, czy to w ogóle jest partner - może raczej obiekt uczuć, katalizator procesów chemicznych w twoim organizmie. Euforyczna miłość, czyli serotonina To tak zwany neurotransmiter, czyli substancja odpowiedzialna za przekazywanie informacji pomiędzy neuronami. Serotonina to zadziwiająca substancja - jej wysoki poziom powoduje, że czujesz się dobrze, wszytko rozumiesz i jesteś bardzo rozsądna. Ale, jak wiecie, rozsądek i miłość nie chodzą w parze (w każdym razie rzadko) - więc niestety wysoki jej poziom wpływa negatywnie na seksapil. Natomiast niski poziom powoduje, że jesteś otwarta na propozycje, masz ochotę na seks, jest on przyjemniejszy, a orgazmy silniejsze i łatwiejsze do osiągnięcia. Czyli jest cudownie! Co dalej? Teraz biorą nas w swoje łapki silne wiązania chemiczne endorfin, estrogenów, testosteronu, oksytocyny i prolaktyny. Ale o tym za tydzień. Marta Sobolska Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Badania naukowe... IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 24.07.04, 13:41 ...inzynierowie na wydziale aerodynamiki jakiegos powaznego uniwersytetu wyliczyli i sprawdzili parokrotnie, ze bak nie powinien latac poniewaz jego parametry nie maja zastosowania w prawach aerodynamki. Bak o tym nie wie i lata :)))). Nie przeszkadza mu dyskusja akademicka. Najgrubsza ksiazke naukowa bak owija w lecie w recznik i podklada... Nalezy trzymac z daleka od romansow, flirtow, przygod wakacyjnych i milosci naukowcow. Nie sadze aby swoja teoria mogli w czymkolwiek sprawie pomoc. Sa troche jak urzednicy panstwowi. Sloneczka wszystkim i romansu/zauroczenia/przygody/milosci. mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: Badania naukowe... 24.07.04, 14:08 super Ifa ;-) ja te naukowe wywody znam jak wiecie z pierwszej reki,pracuje w chemii,mimo wszystko podkladam jednak sobie te rozne madre wywody pod tylek, bo niestety zycie sobie wedruje swoja prywatna sciezka. mielismy juz prozac, tabletke szczescia, mamy viagre i niedlugo znowu nam podsuna jakis specjal rodem z piekla. czy my chcemy zeby nam mozg stymulowano:-)raczej wszyscy marzymy o uczuciach prawdziwych i naturalnych. Gosc zgadles, bylem na Kanarach, relacje Kazik zdam jak wroce do siebie tymczasem troche po rodzinie sie wlocze. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Badania naukowe... 24.07.04, 16:09 no to, Poeto, mnie zmyliles - pytales pod jaka palma odpoczywasz, to mi przyszla na mysl Palma de Mallorca, czyli glowne miasto goracej wyspy ;))) a co ty na moje "nieswieze" pomysly z zaproszeniami slubnymi?? nic nie mowisz, czyzby az takie zle?? :(((( ja przeczytalam, rzecz o chemii jak najbardziej znam, jako zagorzala (acz chwilami krytyczna) fanka pana Morrisa (D.); oprocz czytania nic z siebie nie wykrzesze, bo dzien ciezki, pelen biegania i pracy i oczy szczypia, i ledwo sie chodzi, i chce sie do lozka ;))) wiec pa, najmilsi, ociezalym koszacym lotem baka podazam w strone relaxujacej lazienki i cdn..... Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa Re: Badania naukowe... IP: *.dsl.netsource.ie 24.07.04, 18:07 Te badania naukowe i ich wyniki Mojito nie sa po to zebys z nimi cos robil czy sie nimi przejmowal,po prostu ktos opisal cos co istnieje, a inni moga uznac to za ciekawostke po prostu, W Lizbonie megailosci PEA jakie wydziel twoj mozg i DHEA Famaty sa faktem obojetnie czy bedziesz o tym myslal czy pamietal czy tez nic kompletnie o tym nie wiedzial. a bak? bak nie sobie lata tylko nie za blisko ;-))) Poeto nie wazne gdzie mozemy sobie podlozyc cos co ktos zmierzyl i opisal i tak bedzie to istniec ;-)) a zapotrzebowanie na viagre czy prozac bardzo latwo wytlumaczyc przeciez,wszyscy wiemy jakie sa problemy obecnej cywilizacji, jeden z moich znajomych mowi ze wszystko przez to ze zbyt dlugo w historii ludzkosci nie bylo globalnej wojny,jest setki innych przyczyn ale on uwaza ta za znaczaca, tak zycie sobie wedruje prywatna sciezka,ale wszystko ma przyczyne i skutek a czlowiek to fabryka chemiczna i to jest fakt a na fakty nie ma sensu sie obrazac,obruszac czy zaprzeczac,moza je ignorowac czy ich nie znac,ale czasami moga byc intersujace... pozdrawiam ifa Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: Badania naukowe... 25.07.04, 11:00 Dobry wieczor, ja nie o tych badaniach, bo i tak nic sie nie wyznaje.moze i my jestesmy chemiczna fabryka, cos tam w nas sie kreci, a jak nie kreci samo, to ludzie sobie pomagaja jak moga. albo alkohol, albo narkotyki,czy tam jakies inne medykamenty.kazdy orze jak morze. pewnie Ifa masz racje, ktos przeprowadzil badania, bardzo sie staral pomoc tymi badaniami ludzkosci. to nie mozna tak powiedziec, ze te badania sobie gdzies tam podkladamy, bo to jest czyis wysilek i trzeba to uszanowac.ja tylko pytam, do czego ten swiat zmierza, skoro tyle o sobie wiemy, ze potrafimy rozlozyc czlowieka na czynniki chemiczne i fizyczne a dalej nie potrafimy byc szczesliwi. to ze tyle wiemy o tej chemii nie pomoze nam wyprodukowac czegos tam zeby moc sie zakochac,czy utrzymac stan zakochania na zawsze. skoro wiadomo co nam dobrze robi, to czemu nie mozna zeby to czlowiek lopata do glowy sobie nawpychal tej tam serotoniny czy czegos podobnego, nie pamietam tych cudacznych nazw. czego my chcemy w naszym zyciu, czy tylko o ta milosc chodzi? co do formy zaproszen, to Iwona ma bardzo dobre pomysly. kazdy chce zeby ten slub byl jedyny w swoim rodzaju, ja to bym ladny wierszyk wydrukowal i informacje i tyle. prezenty dla domu dziecka bardzo ladny pomysl, ale nie winncie mnie o stronniczosc, ja bym czasem tez dorzucil cos na dom starcow. moze dlatego, ze mnie blizej. pozdrawiam Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 Lopata do glowy :)))) IP: *.a.006.syd.iprimus.net.au 25.07.04, 13:27 Witajcie wieczornie :)))) Kazik, Twoja lopatologia ma sens naprawde ;)))) szczescie ma inny wymiar dla kazdego z nas ale. czy jest to milosc? as well ... podobno pieniadze szczescia nie daja, o tym juz bylo, ja tam wole je miec. ewentualnie przydadza sie na detox programme jak zupelnie mi odbije ;) badano nawet ludzi ktorzy wygrali fortune i co? okazalo ze przechodza 'hedonistic treadmill': happiness up and down na krotko, but over long term they return to equilibrium. kiedys w pracy mialam kolejny psychologiczny test, mialam napisac w dwoch kolumnach liste rzeczy ktore powoduja depression i happieness. nie zaplacone podatki...nigdy nie skonczone pisanie bestseller...trafic na drodze do pracy ...piegi na plecach ...brak czasu ... driving fines tez nie zaplacone ...homo-niepewny sasiad ktory mnie ignoruje ...lista byla dluzsza, but you get the gist. potem zaczelam pisac liste ktora powoduje happiness i qrcze ile tego bylo :)))) swietny przyjaciel ...podroze ...happy hours...mieszkac w Au ...speeding on the hway ...podroze znowu ...fajna praca ...duzo przyjaciol... upic czasem... podrozowac ...itd this exercise lifted my spirits. czasami po prostu nie myslimy how lucky we are ... tak w skrocie to mysle, ze szczescie zalezy od tego jak realizujemy swoje zycie, marzenia, idealy ... ja mowie o zyciu powaznym, prawdziwym, z pasja. milosc jest bardzo wazna, jak czlowiek jest poukladany i spelniony w srodku ale, to o ta milosc latwiej :)))) passion makes the world go round love just makes it a safer place :)))) c'est la vie ... Saba :)))))))))))))))))))))))))))I have a grand memory for forgetting - nie gniewam o slonice :)))) Kangur, jak pogoda Penisula? sniegiem u Was chyba sypie ;))))winiarnie okoliczne znam, doskonale miejsce :)))) Ifa, every positive value has its price in negative terms ... the genius of Einstein leads to Hiroshima ;)))) Asia, zdrowko :))))podobno uczymy do konca zycia, gratuluje :)))) Yvona, Ty ciagle spisz? jak tam Twoja ziolowa nalewka ? Mojito :)))) Kazik wspomnial o crisis w pisaniu. Ciebie chyba nie dotyczy ? ... z pisaniem to sa dwie mozliwosci: either write something worth reading or do things worth writing :))))or ...both :)))) slonecznie :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Piegi na plecach. IP: *.bondi.pl 25.07.04, 14:33 Yo, Pysiek, piegi na plecach robia Ciebie nieszczesliwa? Co Ty? Piegi na plecach sa urocze. Piegi urocze sa wszedzie. Na ciele kobiecym oczywiscie. Bardzo niedzielnie Wszystkich, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol nalewka i podatki... 25.07.04, 16:26 Yo, jak to mawia Mojito ;))) witam, w miedzyczasie snu zimowego zagladam i pisze co nastepuje - walcze z podatkami, jutro etap numer trzy, czyli mam nadzieje finalny, z niewielka pomoca znajomego Hindusa ;))) ostatnio pijam jasminowa zielona herbatke, baardzo przyjemna, choc troszke cukru sypie, inaczej za gorzka.... dzis piekny dzien, cieplo i przyjemnie, wyspalam sie dosc konkretnie, male zakupy, premiera kalafiorowej ;)) male lenistwo, maly manicure i takie tam ;)) piegi fajne sa, pod warunkiem, ze konkretne, a nie to niewiadomoco, co w lecie pojawia sie na nosie i do konca nie wiadomo, czy piegami jest, bo blade jakies; jedna moja znajoma mocno piegowata jest i niestety starannie tuszuje ten fakt makijazem, a szkoda.... z tymi wynalazkami juz tak jest, ze obracaja sie przeciwko ludziom, a wlasciwie to my mamy chyba jakis poziom agresji w sobie, czy samodestrukcji, ze tak czy owak konczy sie w ten sposob.... moze to samoregulacja populacji na planecie Ziemi??.... hmmm... coz, tymczasem caluski tradycyjne ;))) Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa Re: kawa i ksiazka... IP: *.dsl.netsource.ie 25.07.04, 17:15 Pysiek moja lista w kolumnie happiness bylaby identyczna;-)))))))))))) ale ludzie wbrew dazeniom wszystkich do unikatowsci sa przeciez tacy sami,tylko ze jedni sa wiecej tacy sami a inni mniej... i jeszcze slowko w kontekscie badan,ja mam tak przypadlosc ze fascynuja mnie takie odkrycia,fascynuja mnie rzeczy rozbierane od srodka (rozbierane na zewnatrz takze ;-)))) i mysle ze jest to nieuniknione bo to tez jest wpisane w nature czlowieka,bez tego bysmy wciaz spali w jaskinich a Mojito spotkalby Famate nie w samolocie ale gdzis nad rzeka w czasie polowania na swieza zwierzyne na lunch, czlowiek zawsze chce wiedziec wiecej,zawsze szuka,drazy i to jest motorem postepu,naturalne ze mlodsze pokolenie wie wiecej od nas i umie wiecej od nas ale wciaz ma te same rozterki i problemy, i to tez uwazam jest fasycynujace,dlaczego tak sie dzieje nie wiem dlaczego trzeba zaraz przypisywac jakas dodatkowa role wynikom jakis badan czy poznawania faktow,dlaczego to ma pomogac lub przeszkadzac,mozna po prostu wiedziec co sie dzieje w czlowieku jako biologicznym organizmie i jednoczesnie miec 25 uroczych romansow tego lata ;-)))))..... nic wracam do mojej lektury i kawy,ja tak na chwile,bo jestem wlasnie w 1864 roku,takze wsrod szczesliwie i nieszczesliwe zakochanych.... pozdrawiam niedzielnie ifa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysiek13 pieknie jest ... IP: *.a.002.syd.iprimus.net.au 25.07.04, 23:21 czasem nic nie wiedziec :)))) slonecznie :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: pieknie jest ... scheiBe pieknie 26.07.04, 08:55 z powrotem w domu. zrobie sobie kawe siekiere i zaraz tu pisze raport z Kanarow. pozdrawiam tymczasem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Randez vous z nieznajoma na rondzie. IP: *.bondi.pl 26.07.04, 11:16 Zycie jest piekne. Generalnie. Wczoraj mialem randez vous. Na rondzie. Dziewczyna mnie zaczepila. Prawie milo mi bylo. Samochodem mnie zaczepila. Zapukala do moich lewych drzwi swoimi prawymi. Zjechalismy na bok aby omowic zaistniala sytuacje. Miala prawo jazdy juz drugi tydzien. Ronda ciagle ja niepokoja. Mnie teraz tez. Prawe drzwi lekko wcisniete i pieszczotliwie porysowane. Utrata prawego lusterka. Dwa jej jeszcze zostaly. Tego w torebce nie licze. Miala buzie w podkowke. Powtorzyla dwa razy, ze ojciec ja chyba zabije. Szkoda by bylo. Rozwazalem udzielenia jej tygodniowgo azylu do czasu opadniecia ojcowskiej furii. Wymienilismy numery telefonow. Obiecala dzwonic z polgodzinnym wyprzedzeniem przed wyjazdem z garazu. I po powrocie do garazu. Spacer mi wowczas dobrze zrobi. Ewentualnie bedzie jezdzila lepiej. Ma widoczny potencjal... Bardzo satysfakcjonujacy wieczor sportowy. Brazylia wygrala z Argentyna po interesujacym meczu. Do not cry for me Argentina. :((((((. Siostry Williams przegraly w Los Angelos. No i ten Tour de France :)))))). Prawie szkoda mi Francuzow. Zycie jest piekne. Generalnie oczywiscie. I partykularnie tez bywa. Zdrowenka wszystkim i slonca, mojito. Pochmurnie z lekko niesmialym sloncem/16C/po owsiance. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa Re: pieknie jest ... IP: 168.224.1.* 26.07.04, 11:11 "czasem nic nie wiedziec :))))" pieknie pieknie Pysku,tylko pozniej Panowie opowiadaja sobie kawaly o glupich blondynkach. ;-)))) ach zycie,tak zle,tak niedobrze - jak powiadal moj tatus swietej pamieci. pozdrawiam z baaaaardzo puchmurengo i smutnego dzis Dooblina, Poeto czekamy na raporcik z niecierpliweniem,tylko nie przesadz z ta siekiera bo ci w powietrzu zawisnie ;-)) no to pa ifa Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: pieknie jest ... 26.07.04, 12:45 to cos jest w powietrzu, bo wlasnie mialem zaczac pisac kiedy przed domem byl wypadek. zostawilem moj samochod na ulicy wiec zszedlem sprawdzic , czy moze ktos szczesliwie go stuknal. napisalem szczesliwie bo dobrze by bylo sie go pozbyc ;-)mam z nim troche klopotow. kawa zrobiona, ale nie oczekujcie takich opisow jak Mojito nam tu prezentuje, reka nie ta do pisania. Canary Island wpadly nam do glowy w ostatniej chwili, bo pogoda w Polsce kiepska byla i zreszta nadal jest. bylismy tylko 7 dni na La Palma, jedna z wysp,podobno ladniejsze sa Tenerefe, ale nie bylo za duzo wyboru jak sie wszystko na ostatnia chwile zalatwia. wyspy hiszpanskie, niedaleko Afryki, od nas 4 godziny lotu, potem transfer na La Palma. w La Palma mieszkalismy niedaleko Santa Cruz w tak zwanym parador, cos w rodzaju resort wykonczony w stylu lokalnym czyt.hiszpanskim dla mnie. tubylcy mowia ze to styl kanaryjski, ja mowie styl kanarkowy ;-)po hiszpansku niestety nie mowie, ale jakos sobie radzilismy. ogolnie drogo,nic dziwnego sezon. pogoda doskonala, to czego nam brakowalo, slonca mielismy pod dostatkiem.ogolnie w te kilka dni niewiele zwiedzalismy, hotel, plaza, troche nocne knajpy. jedzenie wysmienite, zreszta na wakacjach wszystko swietnie smakuje, szczegolnie tak egzotyczne.duzo maja ryb, glownie lokalne swiezo zlowione, serwowane z papas arrugadas, rodzaj kartofli podawanych z sosem mojo.uzywaja duzo avocado, papaya, gofio, cos w rodzaju maki.jedza tez kroliki, ktore wystepuja na wyspach, podawane w slodko- kwasnej zalewie, to akurat nie bardzo mi podchodzilo.dobry wybor win, rozwniez wspomniane Tacoronte lokalne czerwone.robia tez na wyspach rum-cum-honey, tubylcza odmiana rumu.napewno tez slyszeliscie o dobrym gatunkowy tytoniu, to tak dla palaczy, jako ciekawostke.La Palma jest ciekawie uformowana , troche gorzysta, zielona, w centrum tej wyspy jest polozony krater wulkanu,La Cadera de Taburiente, ktory oczywiscie obejrzelismy.jest polozony w parku narodowym i tam tez zachwycil nas las sosnowy. byl bardzo kontrastowy w porownaniu do palm przy plazach.najwyzszy szczyt ma ponad 2400m Roque de los Muchachos (cos kojarzy mi sie tu z szynszylem Twojej lolitki Mojito)szczyt czyli calkiem wysoki, jak na taka wyspe i jest tam ciekawe obsrwatorium astrologiczne ktore warto obejrzec.w Santa Cruz przelecielismy chybcikiem wazniejsze obiekty, bo ciagnelo nas obejrzec lokalny festival z okazji San Gines. warto bylo, duzo kolorow, lokalna muzyka i cuda na patyku.wszystko tworzylo doskonaly nastroj. moja partnerka A.w niebianskim nastroju, ja tez w zwiazku z tym :-)slonce swoje robi, Mojito, Ty wiesz co piszesz, no i inspiruje jasne. jednego wieczoru krazac od knajpy do knajpy wzdluz piaszczystego wybrzeza A. wpadla na pomysl, zeby poplynac lodka w nocy. pomysl doskonaly, lodz oswietlona, lokalni zeglarze pieknie opaleni, no ja malo w kompleksy nie wpadlem.nie przepadam za lezeniem plackiem ale zeby dorownac im kolorem, smazylem sie rowno.no i cos dla amatorow wedkarstwa. Canary to raj dla pletwonurkow, wedkarzy, ale takich turystow z zielonym lisciem jak ja tez jest w porzadku.A. lubi dlugo spac, zeby nie psuc nastroju, nawet nie namawialem jej na lowienie z lodki. skoro swit wypuscilem sie z grupa innych amatorow.nie byla to lodka jaka Szopen wynajal, tutaj wszystko profesjonalnie,fishing charters swietnie wyposazone.w wodzie plywa tego mnostwo, najbardziej popularny Blue Marlin,ale sa tez tuna, wahoo, hammerhead shark, amberjack, bonito, barracuda, po prostu snapper i jeszcze mnostwo innych.Samotrutta Ty bys mial tu radosc, a moze masz podobna skarbnice kolo NZ?spotyka sie stingray, ktory lokalni nawet specjalnie przygotowuja na grillu.mnie udalo sie zlowic yellowfin tuna, nie liczac plotek ktore sie wypuszczalo, ale facet obok zlowil sporego Marlina 570 pounds. po tych wszystkich atrakcjach przykro wracac do obowiazkow, trwalo krotko ale baterie sie naladowaly ;-)zauwazylem tutaj niesmialy wpis Tizedik, pula rosnie, oby tak dalej, spodobalo mi sie zycie w tropiku. Iwonka, dziekuje serdecznie, kazdy pomysl na wage zlota, przekazuje dalej. mlodziutkie osobki tak radosnie do tej uroczystosci podchodza, staram si pomoc jak moge. ktos tu sugerowal wierszyk ladny, no wlasnie. ktos z Was wrzucil mi bardzo ladny wierszyk do mojej skrzynki, zacytuje tutaj, podpisano E.V.L. "Kochanie ... to juz koniec niepokojom rozlakom tesknotom ... od dzis juz beddzie razem nasze ciche Ty i Ja ... dla mojej duzej Twojej malej raczki kupilem wczoraj dwie zlote obraczki ... nasze marzenia ? nie czas je teraz ubierac w slowa ... nasza milosc ? nie damy jej umrzec w malzenstwie ... Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: pieknie jest ... 26.07.04, 14:52 piekne..... Tange, skad takie cudo?? bardzo mi sie podoba, a liryczna nie jestem ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: pieknie jest ... 26.07.04, 16:55 eeee, to nie ja:(( Czytac poezje uwielbiam, ale pisac nie potrafie i nigdy nie potrafilam. Poeto, zaslinilam cala klawiature, tak mi sie zrobilo na samo wspomnienie boskich ziemniaczkow z sosikiem. osobiscie przepadalam za tym bialym, czosnkowym, chociaz ten czerwony tez byl niezly. ogolnie milo wspominam pobyt na wyspach, mimo cholernego upalu i duzej wilgotnosci powietrza( nie dalo sie spac przy otwartych oknach!), ale zaluje,ze nie udalo mi sie dostac na Lanzarotte, no za goraco bylo, a to wlasnie ta wyspa mnie najbradziej intryguje! Pierwsza czesc pobytu byla dosc intensywna, zwiedzanie doglebne Gran canaria, a potem to juz tylko plaza albo basen, co zupelnie nie jest w moim stylu, a wszystko przez ten upal cholerny, mowie Wam, pogoda sie wsciekla w pewnym momencie, nawet miejscowi mieli dosyc, nie bylo jak oddychac!!!!. Ale jeszcze kiedys na Kanary wroce i sobie pozwiedzam i ponurkuje (a trzeba umiec plywac do tego nurkowania? Bo ja tak ledwo ledwo..) No, i bede miala, mam nadzieje prawko, to sobie pojezdze tam, gdzie bede chciala i nie bede zdana na laske nielaske kierowcy...Bo autobusy to tez nie to... Ach, nawet dzis wybralabym sie do Puerto Rico.... A ja w ogole lubie wyspy, maja w sobie cos magicznego. Na szkockiej wyspie Skye oszalalam ze szczescia totalnie, tak bylo pieknie!! Sycylia powalila mnie na kolana. Przyznam sie do malego marzenia, chcialabym zwiedzic Isles of Scilly, archipelag wysepek na poludniowy zachod od Uk, na Celtic See. Wierze gleboko, ze kiedys sie uda!!!! Ifa, slyszalas o tych wyspach? Sa pod Dublinem, spojrz w dol na mapie!!!! A co do chemii milosci, to naukowcy maja podobno problem z opracowaniem Viagry dla pan, tlumacza to faktem, ze kobiece reakcje maja poczatek w mozgu, a stymulacja tego narzadu jest trudniejsza. Dobra, spadam, zasiedzialam sie przed kompem, jak sie pospiesze, to sie nie spoznie!! ps. Mojito, "Lisbon Story" widziales? Qrcze, zapomnialam poprosic Cie o pocztowki! Bo ja mam manie z tymi pocztowkami, wszystkich o nie prosze, sama tez kupuje je na tony:) A z Lisboa mam tylko 5, pewien mily Portugalczyk z Angolii przywiozl mi je po swoich wakacjach tam. Ifa, i ja poprosze o jedna chociaz z Dublina!!! Ivette, sweet dreams, drogi spioszku... Pysiek, jak tam Twoje zrosty? Matrioszka, dalej wakacjujesz, czy juz jestes doma? Tora, Ty jestes okropnie uparta! Mar_za, ufam, ze sie byczysz i szalejesz jednoczesnie na tych swoich wakacjach Tizedik, a Ty? dalej w Wawie? Szopen, wynurz sie zza tych lodow!Qrcze, ja bym tam pracowac nie mogla, zbyt bardzo lubie lody:) Salmotrutta, jak tam polowy? Asia, a jak tam Twoj ogrod zimowa pora? Kazik, a Twoj? Saba, poglaszcz po stopce swoje malenstwo ode mnie. Gunther, przestales istniec, czy jak? No, teraz jestem juz spozniona, fajnie nie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa Re: pieknie jest ... IP: 168.224.1.* 26.07.04, 18:14 Dzieki Poeto za relacje,bardzo milo sie czytalo,poczulam ta swiezosc i nastroj po twoim poscie,niepotrzebnie masz jakies kompleksy przy Mojito piszesz bardzo ciekawie o swoich wakacjch jakos Kanarowo sie zrobilo dookola,moja kolezanka z pracy obok przy biurku tez wlasnie wrocila z Puerto Rico,nie jest az tak bardzo zachwycona,bo pietro wyzej miala malo kulturalne towrzystwo irlandczykow,ktorzy wakacje spedzaja nie pozwalajac obnizyc sie pozimowi alkoholu we krwi nawet na chwile,w dzien robiac przerwe na sen a nocami oprocz utrzymywania poziomu alkoholu utrzymuja takze pozimom halasu na nieznosnym dla innych poziomie przerazila ja tez ilosc karaluchow na tej wyspie,jest z chlodnej Belgii wiec obce jej sa te zyjatka,podobno to kwestia przyzwyczajenia, poza tym reszta jej sie podobala, co do milosci w malzenstwie i wiersza Poety,to nie wiem jak to sie stalo,ale po slubie zakochalam sie w moim mezu na nowo,odzylo w nas obydwu uczucie i wybuchnelo nowa sila..wciaz wolismy na siebie: zono...mezu...zono mezu..powtarzajac do znudzenia,nie mogac sie nacieszyc ze to stalo sie faktem pamietam jak tesknilam jak z moim nowo poslubionym malzonkiem bylismy apart,kazdy w swojej pracy,nie moglismy sie nacieszyc swoim nowym status quo, spalismy spleceni i wcisnieci w siebie cala noc jakbysmy dopiero co sie spotkali,mimo ze juz razem mieszkalismy przed slubem...wspaniale uczucie,zycze wszystkim nowozenicom podobnych wrazen Mandarynko,na wyspach o ktorych piszesz,mozna zrobic tanie zakupy,bo to sa strefy bezclowe,wiem gdzie sa ale nigdy nie slyszlam jakis ciekawostek o nich,musze sie zainteresowac, kartka z Dublina? ok mowisz - masz bedzie wyslana, tymczasem ciao ifa Odpowiedz Link Zgłoś
mar_za Pieknie jest wrocic ... 26.07.04, 22:07 Dobry wieczor, Ja tez wrocilam po swoim urlopie. Pierwszy dzien w pracy za soba. Udalo mi się nie myslec o pracy, nie odbierac sluzbowych telefonow i odpoczac odrobine. Ostatecznie wyladowalam w Lebie i okolicach. No i potwierdzam dotychczasowa opinie, ze Polwysem Helski jest zdecydowanie odpowiedniejszy dla mnie jeśli chodzi o wypoczynek nad polskim morzem. Dobrego wyboru dokonalam natomiast decydujac się najpierw na wyjazd na wies a pozniej nad morze. Pogoda była calkiem fajna w minionym tygodniu. Nie slonce od rana do nocy, ale zapewniam, ze wrocilam z opalenizna. Pojawienie się slonka odzwierciedlilo się natychmiast w cenach. Wprost proporcjonalna zaleznosc. Specyficzne miejsce ta Leba. I specyficzni turysci, albo ja mam spaczone postrzeganie i takich dostrzegalam w wiekszosci. Modny tego lata (albo w ogole) typ mezczyzny w Lebie to ogolona na lyso glowa, bicepsy udekorowane tatuazami i obowiazkowo zloty lancuch na szyi (tzw. Sterydman). Panie dla odmiany tatuaze na plecach, u nasady kregoslupa. Krociutenkie bluzki, najchetniej bez plecow w kolorze ostrego rozu, koniecznie biale przeswitujace spodnie i obowiazkowo blond dlugie wlosy. Wyjscie na plaze poprzedzone czestymi wizytami w solarium, tak wiec slonce w Lebie w zasadzie nie jest niezbedne. Obecnosc na plazy ma charakter pokazania się i zaprezentowania partnera-bodyguarda. Ale glownie warszawka (bo takie w wiekszosci rejestracje maja samochody) spaceruje po ulicach. Na czas wakacji stoleczne dyskotekowe towarzystwo przenosi się nad morze. Nastepna zadziwiajaca rzecz to auta. Wolno przemieszczajace się zatloczonymi uliczkami samochody maja pootwierane szyby i odpalone radia/cd. Nie daje się w tej ilosci decybeli rozszyfrowac melodii, bo wszystko zlewa się w jedno cos w stylu yts,yts,yts,yts,yts.........Zazwyczaj kierowca taki charakteryzuje się tez „syndromem zimnego lokcia”. Miejsc do rozerwania się cale mnostwo. Na kazdym drzewie foldery informujace o atrakcjach. Night klub oczywiście jest. W srode program erotyczny dla pan. W czwartek dla panow. Demokratycznie. Dyskoteki tu i owdzie. I wszedzie ryby, ale to akurat jest ok. smazone, grillowane, wedzone itd. Wielkie prosie tez się tam na ogniu krecilo. Nie jest to miejsce spokojne, co to to nie. Plaza. Zaraz powiecie, ze zrzedze, ale nic nie poradze na to, ze takie obserwacje poczynilam:) Idealne rodzinki spedzaja wakacje. Tatus, mamusia i mile dziatki. Mamusie leza bezwiednie i opalaja się. Pewne swoich mezow, pysznia się. Niekoniecznie zadbane. Panowie probuja spedzac czas z potomstwem. No w koncu caly rok ciezko pracowali, teraz przyszedl czas na zajecie się i poswiecenie paru chwil dzieciom. Tylko gdyby nie te rozproszenia wszem i wobec na tej plazy. Mialam wrazenie, ze najchetniej wiekszosc tych idealnych tatusiow zostawilaby caly ten biznes pt. rodzinka i prysnelo gdzies w kierunku tych wszystkich rozproszen:). Mowie szczerze, ze naprawde obserwowalam nieliczne rodziny, po których widac było, ze ten wlasnie wspolny czas daje im zadowolenie i radosc. Rzadko dalo się zauwazyc, ze bycie ze soba to cos fajnego i waznego dla nich wszystkich. A to mamy wrzeszczaly, ze niech tata się Wami zajmie (w koncu to glownie one poswiecaja czas dzieciom, w wakacje wiec sobie odpuszczaja ). A to tatusiom nieporadnie uciekala pilka, gdy probowali grac w nia z dziecmi.....koniec koncow ladowali na lezaku z piwem. Zastanawiam się dlaczego ludzie po jakims czasie w zwiazkach sobie odpuszczaja. Na poczatku dbaja, aby było fajnie, cudownie jak u Ify. Ale po jakims czasie często to się zmienia. Ludzie sa ze soba, bo jest milion innych powodow....tylko nie to, ze chca być sami dla siebie. Wrocilam do mojej rzeczywistosci podbudowana, ze nie jestem z nikim z koniecznosci i tych milionow innych powodow. Ale nie zauroczona tez. Jakos tych uroczych kobiet to cale mnostwo, (tez to widze), gorzej z tymi panami. Albo typ nie ten, albo nie ten tego....... Wybor mialam taki: brzuchaty pan kierowca TIRa, chyba bez jednego zeba, ewentualnie zolniez co się urwal z jednostki na plaze :))) Przyjdzie pogodzic się z tym, ze trzeba zajac się swoimi sprawami i nie zajmowac się glupstwami typu oczekiwaniem na urocza plec przeciwna. Szkoda czasu. Zreszta z wiekiem i mierzenie się z konkurencja coraz gorzej idzie:) Wracajac znad morza odstarczylam Piranie na oboz kajakowo-rowerowy (skladaja już zazalenia, ze musza wstawac o 7 rano codziennie) w okolice Slupska. Nie lubie być sama. Jakos nie czuje wtedy, ze miejsce w którym jestem to dom. Chetnie wtedy z niego uciekam. Bo dom to nie ilosc pokoi ale ludzie, których kocham. Może samotni, którzy sa zdani na siebie od zawsze inaczej to odczuwaja niż ja. W ciagu roku czekam na wakacje. Zaklinam się, ze odzyje jak pozbede się dzieciakow. Będę szlec i korzystac z zycia. A jak przychodzi czas, gdy ich zbyt dlugo nie ma to tesknie, by jak najszybciej wrocily. I to jest Pysiek to moje najwieksze szczescie. To One mnie uszczesliwiaja tak jak nic i nikt na swiecie. I jeszcze muzyka. Sa kawalki, które gdy się slyszy to czuje się najmniejsza czastka siebie, odbiera się kazda komorka nerwowa.......Bez muzyki tez nie da się zyc.... Tak jakos sentymentalnie cos wrocilam z tych wakacji :).... Potwierdzam zycie jest piekne.....wystarczy tylko poszukac tych happiness stosownie do okolicznosci, w jakich się znajdziemy.... W srode mam wazne doswiadczenie. Trzymajcie kciuki. I pijcie kto może i chce. Powiadomie o wynikach. Acha Mojito w barze “W Oficynie” podaja super jedzenie. Dzis jadlam tam pierogi z miesem ze skwareczkami z boczku. Naprawde fajne miejsce ktos Ci polecil. I siedzi się pod samym kasztanowcem (naturalnie jak się chce). Rzesko mi od Wisly w pootwierane okna wieje. Czujecie? Wieczornie pozdrawiam, Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: Pieknie jest wrocic ... 27.07.04, 02:33 Dzien dobry wszystkim, no ja tak tylko napisalem o kryzysie bo czasami nasz watek cichnie na pare dni. ja wierze ze czlowiek ktory ma cos do powiedzenia ma tez cos do napisania. Twoje powiedzenie Pysiek jest trafione w samo sedno, powinnismy je przypominac sobie jak mamy chwile zaciecia.napisac cos warte przeczytania albo robic cos warte opisania, bardzo ladne to. wczasowicze nam tu wracaja, Poeta twoj opis wysp jest calkiem udany, Marza tez podtrzymuje polska tradycje i nad polskim morzem wypoczywa. dla mnie polskie morze zawsze bylo wielkim marzeniem, jezdzilismy nie czesto,a jak juz jechalismy to czulismy sie w siodmym niebie. na Slasku to wiecie jaki klimat. i tutaj znowu wracamy do tematu jakby tu zachowac to swieze uczucie kiedy sie zenimy czy wychodzimy za maz, do konca zwiazku.Marza bardzo trafnie opisala malzenstwa na plazy, co to sie dzieje w ludzkiej glowie ze nagle malzenstwa po krotkim lub dluzszym okresie wlasnie 'obumieraja'przestaja sie soba interesowac. nie piszcie tylko mi znowu dlugasnych wywodow naukowych bo i tak to nie dziala, ze wiemy o tych procesach wiecej.i czemu ludzie mimo ze nie ma juz uczucia dalej siedza w martwych zwiazkach bo tak im wygodniej, a za to maja romanse na boku.nad kazdym zwiazkiem czy malzenstwiem trzeba pracowac.jednemu to wychodzi lepiej innym gorzej, albo po prostu ktos sie stara a inny nie dba. no i kto to Poeta napisal ten wiersz, nie Mandarynka,to kto? ja to zaczalem czytac od konca jak zobaczylem wierszyk i mslalem ze to ty go napisales skoro Poeta sie podpisujesz.albo moze autor sam sie ujawni skoro taki zdolny. tak sluby sa bardzo romantyczne, taki wierszyk ladny na zaproszeniu zrobi napewno wrazenie.moje zaproszenie slubne nie bylo zadne wymyslne, ale jechalismy do kosciola dorozkami, jak kto tutaj jeszcze pamieta co to jest dorozka. wesele bylo bardzo udane, biala suknia,romantyczne, stoly proste z desek porozbijane pod kwitnacymi jabloniami,pelno jedzenia, alkoholu, wiosna mielismy slub ale bylo bardzo cieplo. wszysyc nam mowili jaka pogoda w dniu wesela takie zycie po slubie, czyli mialo byc pogodnie.no i co, bylo pogodnie ladnych pare lat, o pare za krotko, tez bylismy bardzo szczesliwi i zapatrzeni w siebie jak to Ifa opisujesz nam ale zycze wam dobrze,najlepszego. a u nas w Australii robi sie szum bo niedlugo wybory. John Howard skonczyl wczoraj 65 lat ale nie zamierza sie wycofac. ja tylko sie martwie zeby Labour Party nie weszla do glosu bo to komunisci tylko inaczej sie nazwali.czasem tak bywa ze nie ma na kogo glosowac ale przestaje narzekac jak popatrze na obrady Sejmu w Polsce. pozdrawiam Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: Pieknie jest wrocic ... 27.07.04, 05:11 Slonecznie :)))) Kazik napisal: John Howard skonczyl wczoraj 65 lat ... a Mick Jagger 61 :)))) i kiedys powiedzial, ze jak bedzie mial 45 lat to wiecej nie zaspiewa 'Satisfaction' :))))))))))))))))))))))))))))))))))))) never say never ... a z partnerstwem jest jak z Twoim ogrodem Kazik :)))) zdrowko wszystkim Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: Pieknie jest wrocic ... IP: 204.79.89.* 27.07.04, 07:46 Ciut sie ozywilo. Poeto gartulacje z rezultatow wedkowania, kazdy lowi jak lubi o ile sie nie myle to salmotrutta pisal, ze on lubi tylko z przedzieraniem sie przez chaszcze i glazy a z lodki nie za bardzo. Po prostu lowienia ryb jest nieskonczona ilosc sposobow i dla kazdego cos dobrego. Kiedys na Pier w Carins lowilem sobie ryby obok innego goscia ktory wprawdzie mial pare wedek ze soba ale w plecaku a lowil na trzy "handline" bo tak sie trzeba wiecej napracowac i on tak wlasnie lubi. Pozdrowienia dla reszty wracajacych z wakacji. I temat powazniejszy. Rozmaite malzenstwa. To widac nie tylko na plazy ale w prawie kazdym miejscu gdzie ludzie wspolnie przebywaja. Moze akurat na plazy brak czegos innego do ogladania (bo jak dlugo mozna patrzec na wode, niebo i horyzont) i uwage przyciagaja inni plazowicze. Oczywiscie sa wyjatki i czesto widac pary nawet w juz bardzo zaawansowanym wieku po ktorych widac ze jest im razem dobrze i szczesliwi sa razem. Kazachstan napisal ze to po prostu jedni sie staraja a inni nie. I tak chyba jest naprawde. A starac sie po prostu trzeba. I dbac tez. Nie tylko o zwiazek ale i o samego/sama siebie. Mnie troche kluja w oczy pary pare lat po slubie w ktorych jeno czy oboje po prostu odpuszcza sobie wszelkie proby pozostania (mniej lub bardziej) atrakcyjna osoba bo przeciez juz partnera/partnerke zdobyto i wiecej wysilku nie potrzeba. Tak chyba najlatwiej przez proste niedbalstwo zniszczyc to magiczne cos co powoduje wspolne szczescie. Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik ...i odwrotnie... 27.07.04, 09:33 Witam wszystkich :-))))) Przez miniony tydzien bylam, ale jakby mnie nie bylo...;-) Zajecia sluzbowe oczywiscie, non stop, wlacznie z weekendem :-( Ale teraz wlasnie wyjezdzam, niedaleko, jakies 8 - 9 godzin jazdy. A nie bedzie mnie tak mniej wiecej do 7 sierpnia. Bawcie sie tu dobrze :-) Ja tez tak zamierzam zrobic, chociaz od potencjalnych zauroczen bede sie trzymac z daleka! To mnie zawsze tak rozprasza...;-) Przekazuje jeszcze zalegle meldunki loteryjne; na koncie mamy juz cale 10 dolcow, bo ostatnio trafilismy Power Balla ;-) Pula rosnie, aktualnie 44 miliony. Pozdrawiam :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Odwrotnie tez jest dobrze :))))))))))). IP: *.bondi.pl 27.07.04, 11:12 Zdrowenka Wszystkim, i slonca, slonca troche bywa w Sz. ale i deszcze tez sie pojawiaja. Niestety. Gazet specjalnie nie czytam. Rzucam tylko okiem na naglowki komus zza plecow czytajacemu gazete. Z TV tez z daleka. Moze dlatego polityka nie psuje mi humoru. Nieswiadomosc ma swoje zalety. Przyleciala moja siostra ze Stanow odwiedzic rodzicow i przez dwa tygodnie bede sie "krecil" w Sz. Poeto, Marzeno, bardzo interesujacy opis miejsc wakacyjnych. Marzena, kasztanowiec i pierogi z miesem w Oficynie bardzo chetnie moze przy ewentualnym zawianiu mnie do Wwy. Pierogi warte powtorzenia? Pil bede dzisiaj i jutro :))). Tizedik, bon voyage i odpoczywaj. Nie daj sie wiec rozproszyc :))). Pule ewentualnie rozbijemy. Tak czuje... Pysiek, jak tam ten tego... zdrowko? Zrastasz sie? Mandarynko (Slodka), mam niewyslana kartke z Portugalii. Jest Twoja. Wrzuc namiary wysylkowe do mojej e-skrzynki. Czy chcesz ja poczta? Czy w kopercie i nie zabazgrana? Ja duzo nie pisze. Rysuje zawsze pomaranczowe sloneczko i tyle. Nie pisalas, ze pocztowki zbierasz. Teraz wiem :))). Kazik, Ifa, Szopen, czesc. Lece odebrac "jarmarkujace" Panie (mama, siostra). Slonecznie, mojito. Zupa wczoraj byla. Z soczewicy. W hinduskiej restauracji Bombay. Taka sobie. Liczylem na cala soczewice. Byl krem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa pieknie jest wrocic i byc ze soba nawet po latach IP: 168.224.1.* 27.07.04, 11:22 Pozdrawiam wszystkim bardzo bardzo serdecznie, Marzenka rzeczywiscie bardzo sentymentalny jest twoj post,tak wczytywalam sie w niego i wczytywalam, tak wszystkie te features polskiego morza i miejscowosci typu Leba jakie opisujesz zawsze mnie odstraszaly,ale jest duzo cichych zakatkow nad polskim morzem,typu,Dziwnow,Dziwnowek,Lukecin,Pobierowo a najlepiej jeszcze jakies mniejsze miejscowosci pomiedzy nimi.W takie miejsca jezdzilam jak mieszkalam w Polsce jak zapragnelo mi sie polskiego "Beltyku" ;-)w takich miejscach zwanych "dziurami",moza sie zaszyc w lesie,w ktorym sa rozproszone roznego rodzaju osrodki wczasowe,lub wolnostojace domki z pokojami do wynajecia i oprocz spiewu lasu i rytmicznego szumu fal morskich nie uslysz zadnych zaklocajacych tonow, do konca zycia nie zapomne tego zapachu powietrza,mieszanki lasu i morza,czystego jak krysztal plaze sa wspaniale,czyste,szerokie i niezatloczone,wlasciwie po tygodniu rozpoznaje sie tych sa ludzi ktorzy przychodza na plaze,miejsca jest dosc dla wszyskich tak aby kazdy mial odpowiednia przestrzen na plazy Natomiast jesli chodzi o rodziny o jakich piszesz to byc moze nie do konca jest tak jak nam sie wydaje z zewnatrz,moi tesciowe na przyklad maja tez bardzo specyficzny sposob bycia i pamietam jak zaczynalam przychodzic do mojego owczesnego boyfrienda do domu to wydawalo mi sie ze moi tesciowe sie nieznosza,ale po tylu latach wiem ze sie bardzo bardzo kochaja,mimo ze tesciowa nadaje na swojego meza: "cholera jasna a ty znowu czlapiesz tymi kapciami rano jak ja spie i mnie budzisz,potem szelescisz lekarstwami",lub "ja juz powiedzialam ktorego dnia przestane gotowac i wyjade daleko raz na zawsze" albo moj tesciu:"tyle razy powtarzalem ze to czy tamto do jasnej cholerki", tesciu moj to raczej czlowiek z klasa,rzadko mowi cos przy nas natomiast teciowa jest bardzo ekspresywana i emocjonalna (i tu mi sie przypomina teoria Szopena - historia z modelami rodziny sie powtarza)wiec czesto narzeka na swojego meza,ale jak tu siedzie to wiem ze kocha go ponad wszystko i w zyciu w zyciu nie wyjechala by i nie przestala gotowac jak byla u nas w Irladnii przez 10 dni to dzwonili do siebie codziennie jak mlode zakochane malzenstwo,tesciu mowil: malenstwo to co dzis robilas???a wiesz ze psy tak tesknia do ciebie,ale nie bardziej niz ja ;-) a tesciowa:mezuniu nie jestes tam glodny,na pewno?? ale jakby popatrzec na nich zupelnie z boku tak na codzien to wydawalo by sie ze nie moge sie zniesc czasami, to normalne ze po 30 latach nie bede patrzec sobie w oczy jak golabki,ale wiem ze ich zwiazek jest nierozerwalny a uczucie wciaz zywe tylko ma inna postac, pozdrawiam ifa Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny klaniam nisko 27.07.04, 13:43 milo ze doceniliscie moje wypociny ale i tak nie wpycham sie na tron Mojito ;-) no i normalka dzisiaj pierwszy dzien pracy znaczy pierwsza noc, jakos trzeba bylo podejsc dobrze do zadania. ostatnia moja nadzieja to ta nasza wygrana, jak wygralismy kilka dolcow to juz dobry znak. zgadzam sie zIfa nad polskim morzem sa piekne ustronne miejsca, ale zalezy co kto szuka. ja bardzo lubilem jezdzic na Mazury, i co teraz z tych starych Mazur pozostalo, niewiele ale sa ciagle miesca urokliwe. no i tu raz jeszcze chcialem wyjasnic, wierszyk to nie jest moje dzielo. dostalem go od anonimowego adresata E.V.L. moze adresat sam sie ujawni jak bedzie mial ochote.teraz chociaz wydalo sie jakie masz inicjaly Mandarynka :-) dziewczyny do mnie pisza proszac o inne wierszyki,ale zrobilem sie popularny, popatrzcie i to wystarczyl tylko taki maly wierszyk. moze sie skoncentruje i cos prawdziwego wam tu napisze, pomysle nad tym. Kazik trzymasz reke na pulsie dobrze wiedziec ze sa jeszcze ludzie starsi od nas co nie? sama swiadomosc ze z nami nie jest jeszcze tak zle wywoluje usmiech, nalezy tez wpisac w tej rubryce szczesliwosci.i zanucic sobie pod nosem "Satisfaction" nie patrzac w metryke ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: pieknie jest wrocic i byc ze soba nawet po la 27.07.04, 13:53 Ifa, jak ja lubie Twoje ekrany:))))) pewnie nie wiesz, o co chodzi, ale ja wiem:)))) Jak ja lubie dziury nadmorskie, szczegolnie taka jedna, gdzie do plazy pomyka sie 3 kilosy przez las! A na plazy, tej dzikiej, spokoj i "cisza" szumu fal poprzecinana od czasu do czasu krzykiem mewy, albo smiechem dziecka. Zareczam, to naprawde jest totalna dziura, jezdze tam od dziecinstwa. I nawet dzik mnie kiedys prawie gonil w tamtejszym lesie!!! i jeszcze jest Wladyslawowo, do wypadow z koolezanka:) Tamtejsze plaza to dopiero jest cyrk! Zazwyczaj chodzilysmy sie wylegiwac blisko portu, gdzie ludzie normalniejsi sie wylegiwali.Wiecie, mniej zorientowani na pokazowke, b skupieni na sobie, tacy b. normalni i zwyczajni. Raz jedna laska opalala sie topless, na siedzaco, biust miala ladny , takie male c, ja przez godzine chyba obserwowalam reakcje przechodzacych panow, fajnie bylo, musicie mi uwierzyc na slowo!! Lubie sie opalac topless, ale nad "Beltykiem" bym sie na to nie zdecydowala, hehe, nie wzbudzalabym az takich reakcji, bo mojemu biustowi daleko do C, ale mimo wszystko. U nas ciagle biust budzi jeszcze dziwne emocje, nawet u lekarzy. No, nie uwierzycie, czerwienia sie czasem i wstydza, hehe, albo patrza w druga strone. Raz to byl nawet chirurg, ktory wycinal mi aliena z piersi. czerwienil sie, bo przeszlam sie 3m z jednego miejsca w drugie bez takiego zielonego wdzianka, hehehe. Ladnie sie czarwienil:))))))Ale co sie mialam wstydzic, skoro i tak mi ten biust wczesniej obmacal, a potem mial go ciac? No i fajnie, z tematu plazowego zlazlam na piersi i rumieniacych sie lekarzy, hehe... A co powiecie na poweidzenie,ze stara milosc nie rdzewieje? Bo w tym temacie to juz sie pogubilam, i dalej sie gubie, a moze ja sobie pewne rzeczy wmawiam? i widze cos, czego nie ma? Cholera jasna!!!!no cholera jasna!!!! Mojito, nie ma znaczenia, moze byc ze sloneczkiem:) Malomownosc kartkowa, to jest to! Czasami wysylam kilka kartek pocztowych w kopercie zupelnie nei zapisanych, a czasami pokrytych literkami, zalezy. OD czego, nie wiem:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Przedwieczornie o biuscie. IP: *.bondi.pl 27.07.04, 18:00 Pogody ducha Wszystkim i slonca oczywiscie, Mandarynka napisala: "U nas ciagle biust budzi jeszcze dziwne emocje". Faktycznie budzi. I bardzo dobrze. Byloby to smutne gdyby nie budzil :))). Moze niekoniecznie dziwne. Troche lekkie emocje, troche lekkie zainteresowanie. Zdecydowanie budzi sympatie i wyzwala drzemiace cieplo i meska opiekunczosc. Uwazam, ze wszystkie litery (A,B,C i D) sa sympatyczne. Sympatycznosc zalezy mniej od liter a wiecej od charakteru podmiotu. Tak sadze. A sadzic mi wolno. Przedwieczornie ze zdrowymi "emocjami" cieplo myslac o temacie pozdrawiam, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Stara milosc nie rdzewieje? IP: 204.79.89.* 28.07.04, 02:08 Rdzewieje. Powtorna proba bycia ze soba to raczej poszukiwanie tego co bylo a nie jest. Proba zawrocenia czasu. Chyba rzadko skuteczna bo to raczej konczy sie na: - dlaczego jest inaczej niz bylo? Tak samo byc nie moze. Czas plynie ludzie sie zmieniaja, nabieraja innych doswiadczen. Oczywiscie wiele zalezy od powodu rozstania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yvona Re: Stara milosc nie rdzewieje? IP: *.rivrw2.nsw.optusnet.com.au 28.07.04, 06:20 Jednak sie nie zgodze - nie rdzewieje... choc to nie znaczy, Szopen, ze nie masz racji.... nigdy nie bedzie tak samo; ale czasami inaczej nie znaczy gorzej, czasami wlasnie potrzeba tego "inaczej" zeby bylo wlasnie lepiej... ale my nie bardzo umiemy sobie poradzic z naszymi emocjami w tym temacie, wiec zazwyczaj jest fiasco ;)) jakos nie bardzo umiemy egzystowac podzielni emocjonalnie a to nam sie czesto przytrafia... podzielnosc wynika z roznych spotkan i wyborow zyciowych i jest bardzo pozytywna i wzbogacajaca moim zdaniem rzecza, aczkolwiek wprowadzajaca sporo zamieszania; tak naprawde to niewiele osob jest na to przygotowanych... nie wiem, czy wyrazilam sie dosc jasno, czesto stosuje skroty myslowe i pokretny tok rozumowania ;))))) tak wlasnie uwazam, a kolejne dni i spotkania utwierdzaja mnie w tym.... a z przyziemnych rzeczy - termin kolejnego zaliczenia sie zbilza nieuchronnie, dwie wieksze impressski rowniez ;))) wiec toasty za elementy i inne istotne i mniej istotne sprawy rowniez ;))) wielkie caluski posylam wszystkim i do wieczorka (mojego ;))) Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: Stara milosc nie rdzewieje? IP: 204.79.89.* 28.07.04, 06:33 nie wiem, czy wyrazilam sie dosc jasno, czesto stosuje skroty myslowe i > pokretny tok rozumowania ;))))) Jak mawia moj tata: proste jak swinski ogon :))) Ale racje chyba tez masz. Jak z wieloma rzeczami w zyciu generalizowac nie mozna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mar_za Re: Stara milosc nie rdzewieje? IP: 212.160.172.* 28.07.04, 14:15 Mowia, ze nie wchodzi sie dwa razy do tej samej rzeki.... Ale to tylko przyslowie.... Mialam propozycje powrotu do starej firmy, jak sie zorientowalam, ze tu mi sie nie bardzo podoba. Mimo to nie skorzystalam. Choc moze to by bylo dobre posuniecie.Kto wie? Informuje, ze dzis stalam sie posiadaczka wizy turystycznej do USA. Tylko juz urlopu nie mam:) Bardzo sympatyczna rozmowe odbylam w ambasadzie z konsulem i bez problemu otrzymalam wize. Moze to picie Twoje Mojito pomoglo:)))) A pierogi absolutnie do powtorzenia. Polecam sie jak zawiejesz do W-wy. Dla odmiany dzis ja bede pic. Kto potrzebuje intencji? :)))) To dziala, sami widzicie:-))))) Pozdrawiam, Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan to juz nie wiem 29.07.04, 08:46 Dzien dobry, mowcie co chcecie ale widze ze watek przechodzi jednak kryzys. co zaczne pisac to Pysiek mi tu odwroci temat do gory nogami.moze wiec jakbys wiecej pisala nasz watek by nie spadal na druga strone.napisz nam jak tam zdrowie chyba niedlugo powinnas juz chodzic o wlasnych silach czego ci zycze. temat dobrego jedzenia wraca, Mojito to zawsze cos wymysli, ale ostanio i Poeta jakies tropicalne menu nam opisal.Marza znowu tu wspomniala o jedzeniu pierogach, moja Pani robi bardzo dobre tez nie narzekam. dzisiaj dla odmiany byl kapusniak z kapusty kiszonej domowa metoda, bo jest wprawdzie kupna w puszkach tez, ale niezbyt dobra.no wiec byl kapusniak a na drugie slaskie kluski i tyle nic wiecej. myslalem ze bedzie ciasto na deser ale nie bylo, mam uwazac na siebie i nie przejadac sie. ja to mam bardzo slodki gust, lubie ciastko po obiedzie zjesc.tak jeszce o jedzeniu to mysle ze nasze panie sa bardzo dobre gospodynie zawsze potrafia cos z niczego ugotowac i potrawy maja ladny wyglad.moja Pani gotuje roznie nie tylko typowe polskie potrawy, ale na takie zimne dni jak teraz to dobra zupa jest najlepsza. wiesz Ifa zastanowilem sie nad tym co napisalas o swoich tesciach. sa malzenstwa ktore przetrwaja rozne kryzysy, sa przeciez dobre malzenstwa.nie myslcie ze tak pisze ze wzgledu na wiek,moze jestem troche staroswiecki ale naprawde mysle, ze te rozwody to jest choroba naszych czasow. ciagle o tym sie mowi, w gazetach, w Tv, to tak jakby to bylo normalne,ze ludzie sie zenia a potem rozchodza.partner sie nie podoba cos tam nie pasuje i ludzie zamiast reperowac to kazdy w swoja strone. kiedys,no dobrze powiem tak za moich mlodych czasow byly inne wartosci. szanowalo sie dawane slowo, byl ludzki honor,jakby to powiedziec inna hierarchia wartosci.moze zrzedze jak piernik ale kiedys nie bylo tyle rozwodow, samotnych matek,opuszczonych dzieci. pozdrawiam kazik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: to juz nie wiem IP: *.akl.callplus.net.nz 29.07.04, 09:28 Kazik no to wszystko pikne co piszesz tylko czemu zes sie rozszedl? Czy ktos wie co sie dzieje z Matrioszka? mam nadzieje ze wszystko u niej w porzadku Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: to juz nie wiem 29.07.04, 12:19 A co Ty Asia, jazem sie rozchodzil? nie podobalo sie jej i poszla, ja tam zawsze jestem zeby naprawic co popsute. jak chcesz to napisze wiecej bo i tak myslolem ze takie pytanie padnie.ja tam wszystkich rozumow ni pozjadalem czlowiek cale zycie sie uczy. moja byla zona byla bradzo energiczna ale skromna kobieta. dobrze nam bylo w Polsce, poprawilismy sobie w Bundes, dzieci sie porodzily, mysle zadna to przyszlosc dla dzieci w Niemczech, wyjechalismy do Australii.juz w Niemczech zonka mi obrosla w piorka, rozejrzala sie po swiecie i ze skromnej dziewczyny,wielka dama sie porobila ale tolerowalem to, tlumaczylem sobie ze przeciez dba o dzieci o dom, nalezy jej sie. Ty pewnie pamietasz pozne lata 70-te pracy bylo wbrod w Australii. pracowalem na dwoch etatach, postawilem dom jeden, drugi.zona tez pracowala,gdybym byl zlosliwy bym powiedzial ze Dallasowe seriale telewizyjne popsuly mi malzenstwo, ale nie. zona poszla miedzy ludzi, nie musiala pracowac, bo wynajelismy jeden dom moze bylo jej za dobrze,moze miala za duzo.nie ogladam sie do tylu, zdecydowala odejsc odeszla trudno. nie miala nawet innego,dopiero jak pojechala do Polski to przywiozla sobie nowego narzeczonego. dalej jej zycze dobrze, ale nie widujemy sie.co moze blad, moze trzeba bylo skromniej zyc,a zamiast harowac dniami nocami, spedzic wiecej czasu z rodzina, bo jak czlowiek zagoniony to i wazne chwile uciekaja nie zauwazone. to tyle Asia, i zebyto nie wiem ile rozumow sie tu zeszlo na dyskusje to i tak nie nie ma madrego .zycze wszystkim oby wam sie udalo za pierwszym razem. Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa piknie wrocic jest 29.07.04, 13:22 Czesc i czolem ludziska! Wrocilam z Bulgarii, fajno bylo, mozecie mi wierzyc. Upaly, ale jeszcze na miare moich mozliwosci. Pyszne jedzonko-te salaty szopskie i herbata ziolowa (bilkow czaj) i menu po polsku (ryba rzeczna, ryba morska), czyste powietrze i morze, mili ludzie. Pierwszy taki spokojny wyjazd nad morze, na polecenie lekarki zaniepokojonej iloscia chorobsk przebytych przez dzieciaki w Moskwie (ilosc straszna). Ale i tak troche po wariacku, jak zwykle. Przylecielismy do Warny, idziemy na przystanek i pytamy sie stojacej tam kobiety, dokad najlepiej jechac, no to nam powiedziala, pojechalismy, wysiadamy z tymi calymi bagazami, a tu babcia pedzi i pyta, czy potrzebujemy lokum- wynajela nam pietro domku, ale najlepszy byl taras i ogrod, babcia dokarmiala nas racuchami i nalesnikami, a gdy przyjechala reszta rodziny zaczely sie nocne biesiady zakrapinane wlasnorecznie robionym winem bialym i rajkija. SUPER ludzie! Pamietalam o obowiazkach forumowych i druga i trzecia szklaneczka co wieczor byla za Was. Ciekawa sprawa-kobiety tutejsze wygladaja bardzo mlodo, natomiast faceci rodza sie juz starzy. Chyba maja za czyste powietrze, bo dotruwaja sie bez przerwy papierosami, tak zaciekle palacego narodu jeszcze nie widzialam. Zafascynowany paleniem synek (a wilk z „Nu, pagadzi” jeszcze te fascynacje nasila) dostal pozwolenie na zaciagniecie sie papierosem, dzieki czemu mam nadzieje, byl to jego ostatni w zyciu. W moim przypadku zafunkcjonowalo. Na plazach roi sie od biustow wszelkiego rozmiaru i to niezaleznie od wieku posiadaczek (grubo po 60-ce tez byly widoczne). W ogole wracac mi sie nie chcialo, na widok rosyjskiego pouczajacego narodu na lotnisku, zakrecily mi sie lzy w oczach, wcale nie z radosci, z zalu, ze musze, leeeee. Przywiezlismy ze soba ostra biegunke (corcia) i ospe wietrzna (synek), wczasy zdrowotne, he, he. Zadzwonilam do naszej lekarki po porade, w tle odglosy plazowe z Grecji, kurka wodna. W domu wszystko kwitnie, nawet to co myslalam, ze nie ma kwiatow jeno liscie, najpiekniej hibiskus i orchidea, balkon tez rozkwitl, sloneczniki wybujaly, przyjemnie wychodowac wszystko od ziarenka, a palma ma juz z 30 cm (wyglada na razie jak zdzblo trawy). Slub- pomysl ze slubu mojej kolezanki: nalezalo na karteczce napisac, co za przyjemnosc sie zrobi panstwu mlodym jesli dostana oni te karteczke, po czym przywiazywalo sie ja do balonu napelnianego gazem i puszczalo (byla na niej informacja co to za heca i adres), zdaje sie, ze dostali kilka w tym z Czech i ze Slowacji (nawet z listem i gratulacjami). Mandarynka – a co ma byc na kartce z obcego kraju? (Co z ta stara miloscia, czyzby, czyzby...???!!!) Ja zwoze kubki, obojetnie z czym, wazne, zeby mi sie podobaly. Czy inni tez cos zbieraja? Teraz glos w sprawach damsko-meskich (Ifa - ile lat jestescie razem/po slubie?) i zasad dobierania sie. Najpierw charakterystyka: nie moze podjac zadnej decyzji, jak juz podejmie to po 5 minutach moze zmienic; nie wie czego chce, albo wie czego chce, ale nie do konca; portfel wklada do lodowki razem z zakupami, albo w innym nieprzewidywalnym miejscu; nic nie moze znalezc, ciagle czegos szuka, gada bez ustanku. Czyj to opis? Mojej mamy. I mojego meza. !!! A ja wlasnie podjelam meska decyzje: kupuje samochod. Maz podjal tez decyzje: zazyczyl sobie spodnicy. Hmm, dlugie, proste nogi- niezle bedzie wygladal. Pozdrawiam Mimo chowania sie pod kapeluszem/w cien/ pod parasol mimowolnie opalona na mahon Matrioszka PS. Mojito, w Paryzu, przy okazji odwiedzania malarzy tych najwczesniejszych, poszlam przyjrzec sie usmiechowi Mony Lisy w oryginale, wygladalo na to, ze wszyscy mieli ten sam cel, kolejka byla straszna. E tam Mona Lisa- ja to mam dopiero usmiech! :-)))))))))))) Asia-co to za aluzje zupelnie dla mnie nieczytelne o robieniu przykrosci ludziom, czym, jak? Tora-Ty gdzie??? Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa co kto zbiera? 29.07.04, 13:28 Aaaaaaaa- Pysiek majtki i szczotki do zebow, wiem, wiem:))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa Re: co kto zbiera? IP: 168.224.1.* 29.07.04, 20:05 Czesc Matrioszka,milo cie uslyszec po wakacjach,tyle energii w twoim poscie, Bulgaria mowisz...tez wiele dobrego slyszalam ostatnio,podobno zrobila sie bardzo modna wsrod Szwedow i innych takich co to znudzili sie juz zatloczona Hiszpania i Portugalia, co do twojego pytania,to jestem po slubie juz....7 lat w sierpniu obchodzimy ta rocznice,duzo prawda? a wydaje mi sie jakby to bylo tylko kilka miesiecy ;-)))) juz sie zastanawiamy co zrobimy na 10 rocznice taka okragla,moze jakies pomysly ktos ma co mozna zrobic niezwyklego na 10-lecia pozycia?hihihi (lot balonem to rozumiem na jakies 25 lub 30) ja tez uwielbiam kubki i piekne filizanki,ale narazie nie zbieram bo bym polowe pogubila albo zniszczyla przy takiej ilosci przeprowadzek,ale na pewno jak juz kupie sobie swoj kacik,to bede to kubki,filizanki,moze ladne dzbanki do kawy i herbaty i koniecznie ramki do zdjec chce moj przyszly wlasny living room obwiesic zdjeciami,caly,wszystkie sciany w roznych ramkach do zdjec,dziesiatki tego,uwielbiam fotografie,wiec.... bede sobie mieszkac w galerii a co!!!! ;-))) kiedys bylam u znajomego muzyka w Hamburgu i on mial instrumenty muzyczne na scianach,chyba z 80 skrzypiec jeden przy drugim na scianach w jednym pokoju nie wspominajac o kolekcji butow i torebek,czego nigdy nie pojmie moj maz,po co mi tyle torebek i butow,dla niego wszystkie wygladaja prawie tak samo,;-))))) Matrioszka ale ci zazdroszcze ze sie z Mandarynka spotkalas,moze tez uda mi sie tego lata,za dwa tygodnie bede w polsce wiec...kto wie,kto wie pozdrawiam bardzo serdecznie i zycze aby energia nie uszla zbyt szybko tym co po wakacjach ja maja ifa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yvona Re: co kto zbiera? IP: *.rivrw2.nsw.optusnet.com.au 30.07.04, 04:34 hej, Matrioszkaa, po wakacjach, wypoczeta i okazuje sie, ze oprocz HP mamy tez inna wspolna pasje - kubki ;))) jak milo.... i nawet fakt czestego przemieszczania nie przeszkadza ;)) no, moze ostatnio sie wstrzymuje, ale to jakby odwyk.... w domu przez pewien czas mialam szlaban na nowe kubki ;)) a i tak je przemycalam... dodam, ze moje sa uzywane przez familie - przynajmniej wiekszosc; a tak w ogole to lubie starocie pod wszelka postacia, nawet mam zelazko z lat 60-tych firmy calor, w dodatku sprawne, tylko ciezkie cholerka, ale jakie sliczne!! poza tym kolekcjonuje - dzwonki, pedzle, olowki (to taka "trauma" z czasow kryzysu ;))) poza tym ciezko kupic dobry a niedrogi pedzel ;)))), albumy w porywach, ksiazki do nauki jezykow obcych, najchetniej z kasetami/plytkami cd, komixy Tytusa, kurcze, sporo tego jest, nawet polowy nie pamietam, jakbym rzucila okiem po pokoju tobym wiedziala.... Ifa, doszedl mail?? mialam komunikat, ze cos nie tak.... Kazik, cos mi podejrzanie zabrzmialo zdanie z twojego postu "nie musiala pracowac" - czyzbys zaliczal sie do zwolennikow teorii, ze zony miejsce w kuchni, a czasami, jak ma za dlugi lancuch, to przed telewizorem?? a jak ktos odczuwa potrzebe robienia czegos poza domem?? inna sprawa timing, ale tak juz w zyciu jest, ze na niewiele rzeczy nam starcza czasu, z tych, co bysmy je chcieli robic.... czasami takie "panie domowe" zaczynaja byc srednio dowartosciowane... niekoniecznie z powodow obiektywnych..... ale rowniez... a i sam pisales, ze cie nie bylo w domu, to co w takim pustym domu mozna robic?? bo dzieci w szkole, jak mniemam.... tak sobie gdybam, obserwujac roznych znajomych i krewnych krolika ;)) wszyscy - caluski, znow musze biec, pociag mi ucieka ;))) papa, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Inny gosc Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: 203.185.240.* 30.07.04, 05:33 powiem wam ze jak brakuje glownych bohaterow serialu, to fabula juz sie nie klei. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Numbat oj...oj...oj.....1981...2000 IP: *.goldcoast.qld.gov.au 30.07.04, 07:50 jak ten czas leci....witam wszystkich caluje ziemie, i oczywiscie poniewaz zbliza sie kolejny rejs...( coz takie zycie) wiec pozdrawiam wszystkich bardzo..bardzo serdecznie...dalekowzrocznie...oceanicznie... jak sie zmobilzuje to naprawde napisze wiecej...ale ( Asia ucalowanka).. bo jutro Z Gold Coast rusza z tutejszego zeglarskiego klubu..rejs-regaty Gold Coast-Sydney...ogromne party w klubie zeglarskim...bedzie prawdobodobnie 500- jachtow...mniejsze ..male..i te bardzo duze...od dwoch tygodni pomagam w przygotowaniu pary jachtow..skrobanie..malowanie..i takie inne "glupotki" wogole fajne sprawy..bo czesc zeglarzy..pije rum:))) smiech..kabaret.. i oczywiscie kac..przed rejsem...wszystko jak w pwenym filmie...cudowne jachty...pewne dotarly nawet z Europy...New Zeland...nawet przyplynely jachty z Papua New Guinea. Asia czuje ze chyba po zimie:))) wpadne do Ciebie... kurcze tyle spraw ze nie wiem ..jak pogodzic zycie....zreszta pogoda ( mimo ze zima) jesze- 1 miesiac jest wspaniala..slonce...i tak dalej...za chwile lece do klubu bo dzisaj bedzie...bal przebierancow:)))....nimfy wodne...Neptun...jakies wodne rekiny..delfiny..wogole chyba bedzie z 1000-osob...wyobrazacie sobie dopchac sie do baru..gdzie kazdy zeglarz czeka na swoj rum:))) zabaczymy...postaram sie zrobic zdjecia...bo klub ten jest naprawde bardzo ladnie "polozony"....a jutro rano...startuja regaty....do zobaczenia wkrotce... emocje potezne..bo zeglarze to.."zwariowani"- ale fajnie ludeczkowie..dzisja wieczorem bedza dowcipy..i kolejne szklaneczki rumu:))) wszystkich w "naszym klubie" serdecznie i calosciowo pozdrawiam..lece..zeby mi jachty nie odplynel:))) do nastepnego klikniecia...na razie. ps. Asia napisz mi swoj telefon..bo zamoczylem stary telefon..i mam nowa karte( ten sam numer), ale musze ponownie wpisac numery telefonow...najlepiej wyslij mi MSM, COZ TRZYMAJCIE SIE CIEPLUTKO I POZYTYWNIE..WYPIJE SZKLANECZKE RUMU..ZA WSZYSTKIE DUSZE..TE BLIZSZE..DALSZE...I te nowsze...achoj... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: oj...oj...oj.....1981...2000 IP: *.akl.callplus.net.nz 30.07.04, 10:38 Matrioszka, milo cie tu znowu widzeiec, a jeszcze do tego z usmiechem od ucha do ucha. Bardzo sie ciesze ze u ciebie wszystko w porzadku i ze jestes pelna energii po urlopie :)))) Kazik - wiesz wydaje mi sie ze to co pod koniec swojego postu napisales ma duzo sensu, chociaz Tobie pewnie sie i tak wydaje ze wszytko to robiles dla rodziny i jestes rozgoryczony ze tak sie ulozylo a nie inaczej. Niestety wiekszosc facetow swoja nieobecnosc w domu usprawiedliwia koniecznoscia pracy na kilku etatach, zbijaniem majatku itd. Mezom wydaje sie ze wlasnie tego od nich oczekujemy i ze to powinno nam wystarczyc. W moim mniemaniu nic bledniejszego, bo jakby pomyslec wstecz to zaden facet przed oltarzem nie obiecuje ze bedzie pracowal po 12 godzin lub wiecej na dobe, ze zostawi zone sama sobie przez ten czas, ze w weekendy bedzie za bardzo zmeczony zeby cokolwiek robic dla przyjemnosci bo wlasnie przepracowal 60-80 godzin w tygodniu i jedyne czego chce to swietego spokoju i dobrego zarcia. Wiekszosc kobiet nie wychodzi za maz z nadzieja ze maza nigdy w domu nie bedzie, ze nie bedzie miala z kim wyjsc do kina lub teatru czy tez pojechac na wycieczke , bo dla ciezko pracujacego meza to sa stracone pieniadze, a czy to nielepiej w domu przed telewizorem posiedziec? Wiesz tak naprawde to ja sie dziwie ze Ty sie dziwisz. Czasem wydaje mi sie ze ludzie sie niezastanawiaja na tym ze sa tutaj tylko przez mgnienie. Ze gromadzenie majatku to moze niekoniecznie najlepsza droga do szczescia. Wiem ze latwiej jest widziec cudze bledy niz swoje, wiec nie bierz mojej pisaniniy osobiscie do siebie, bo nie o to mi chodzi zeby pisac o Tobie. Sa to poprostu moje ogole uwagi. Znam wiele malzenstw ktore sie rozeszly i w N.Z i w Polsce. Z tych ktorych poznalam za pierwszym pobytem w NZ, chyba tylko jedna para jest w dalszym ciagu malzenstwem. Co mnie osobiscie zastanawia, to fakt ze wielu facetow pomimo rozpadu ich malzenstwa, w dalszym ciagu nie widzi w tym zadnej swojej winy. Na ogol wytlumaczenie zaistnialej sytuacji jest takie jak Twoje. Ja pracowalem ciezko zeby Ona miala wszystko, a jej odbilo, zrobila sie swiatowa dama, a tak wogole to cholera wie czego ona chciala. Oczywiscie nie twierdze ze wina lezy zawsze po stronie meza, bo tak nie jest. Wina na ogol lezy po stronie tego ktory zadnej swoje winy w tym nie widzi, bo tacy ludzie maja swoje ide fixed i bardzo ciezko jest im dojrzec ze cos nie gra tak jak powinno. Wielu Panow traktuje swoje zony tak jak Ivona napisala, ze jak lancuch troche dluzszy to moga sobie Dallas obejrzec czasem w TV. Numbat, Ty to jestes idealny kandydat na meze, zadko w domu bywasz, zona by mogla nawet inne seriale ogladac LOL Smsa wysle, uwazaj zeby cie gdzies z pokladu nie zwialo chlopie i rum koniecznie z cola pijajaj. Pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: oj...oj...oj.....1981...2000 30.07.04, 15:13 "Mandarynka – a co ma byc na kartce z obcego kraju? (Co z ta stara miloscia, czyzby, czyzby...???!!!)" Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: oj...oj...oj.....1981...2000 30.07.04, 15:42 "Mandarynka – a co ma byc na kartce z obcego kraju? (Co z ta stara miloscia, czyzby, czyzby...???!!!)" Ale numer, cos mi sie qrna wyslalo.... Eeee, jestem zakrecona jak rusku sloik ostatnio, nawet dzis probowalam sei zalogowac jako per Mandarynka i sie dziwilam, ze mi nie wychodzi. Matrioszko, na kartkach z occego kraju ma byc obcy kraj:))))))))) Mojito, nie wyslalam Ci adresu, i sie zastanawialm, kiedy przyjdzie Twoja kartka, rany Boskie, wariatka juz jestem! Matrioszko z ta stara miloscia to chyba masz racje, ale nic z tego nie bedzie, bo tak bedzie lepiej. Dla kogo lepiej? Dla mnie chyba. wszystko pod kontrola, wirtualna;))) Mam nadzieje, ze w realu takze:))) Oooo, i martwisz mnie tymi chorobami swoich rozrabiakow, ale moze to tak jest, nabiora odpornosci przez te paskudne chorobska i potem nie beda chorowac wcale. ja podobno chorowalam non stop kolor, ale potem mi przeszlo i nie choruje prawie wcale:))))))) A moze to dlatego, ze nie chodze po prostu do lekarza, hehehe I pozytywna energie od Ciebie wyczuwam!!!! TO dobrze:)))))))))) Wiem, juz takze, co dostaniesz, jak ten tego, kiedys przy okazji. Wiesz juz tez? No jasne, KUBEK, albo FILIZANKE, jako dodatek to innej aromatycznej rzeczy:))) A propos zbieractwa: Kubki i filizanki, ale u nas to rodzinne,szerzy sie jak zaraza jaka, hehe Nic tak nei cieszy, jak kolejny egzemplarz pod choinka:)))) Embargo na nowe wprowadzone, czasem cos przemycam, qrcze, do wlasnego domu musze przemycac, mimo ze to JA decyduje, co sie w tym domu znajdzie! I coraz bardziej lece na dobra porcelane, czyli rosenthale i takie tam. Ale spokojnie, ogladam te skorupy, nie kupuje.... * no i oczywiscie pocztowki:)))) *kosmetyki, czyli kremy i takie rozne, w tym sensie,ze prawie nigdy ich nie uzywam, bo zapominam, sie przeterminowywuja, wyrzucam, albo rozdaje wczesniej, i kupuje nowe:))) * OLOWKI, Ivette, przybij piatke! Najlepiej z roznych krajow, muzeow; gdzie tylko sei pojawie, szukam olowkow. I sie potem denrwuje, jak mi ktos pisze, a nie daj Boze lamie i struga, czyli skraca, olowek np wizerunkiem potwora z LOch Ness. i pare innych rzeczy:)))), o ksiazkach nie wspomne, ale to zboczenie rodzinne. No i spadam, caluje was wszystkich w noski, hehehe (jakos mnie ten pomysl rozbawil, no wariatka jastem) TObie Ifa, wysylam poooootezny kop energii, juz Ty wiesz dlaczego!!!!!! Mam nadzieje, ze dojdzie w stanie nienaruszonym przez wampiry energetyczne, a Wam wszystkim obiecuje pare lampek czerwonego wina!!!! Ps. MOja kobea rozkwitla, prawie, szaleje ze szczescia:))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba chcecie zobaczyc? IP: *.adsl.wanadoo.nl 30.07.04, 17:47 Asia, strasznie madry wywod, podpisuje sie obiema rekami :-) Wpadlam tylko na chwile, zeby wam cos (a wlasciwie kogos) pokazac, zobaczcie sami: foto.onet.pl/upload/39/93/_298860_n.jpg Pozdrawiam wszystkich Saba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Oh, ty gejsza, co za pogoda :))))))))))))))) !!!. IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 30.07.04, 18:53 Zdrowenka Wszystkim, sloneczko mamy, w Kolobrzegu bylem. Sto czterdziesci km. Odwiedzic ewentualne potencjalne zauroczenie. Opalenizne popodziwiac. Jest faktycznie. Prawie wszedzie. Ludzi sporo. Na plazy tlumy. Sloneczko daje rowno. Zlotem kapiace szyje sa. I biustow tez co niemiara. W wiekszosci przykryte lekko, lzej i leciutko. I niektore ot, tak sobie prawie niedbale. Prawie ... Gastronomiczne dobre opcje to Galeon i Pod winogronami z krecacym sie kolem mlynskim wewnatrz jako dekoracja. W obu dorsz w porach odlotowy. Pod winogronkiem losos z rusztu zniewalajacy. Jadlem tez "pierogi babci sybiraczki". Bardzo ten tego. Pyfko jedne male do wypocenia - bo jezdze. Po drodze, przed Plotami w Lisowie zupelnie niepozorny dwupietrowy budynek miesci restauracje Marysienka. Znana z tego, ze kotlet schabowy jest tam wielkosci mlynskiego kola. A surowki sa wielkie jak kamienica. Wszedlem, zajrzalem gosciowi w talerz, przeprosilem i stwierdzam, ze takie wlasnie sa. Wracalem autostrada uczestniczac w konkursie kto dojedzie do miasta najszybciej. I przezyje. Udalo sie. Kolo Rurki mozna wyciagnac tyle ile nerwy wytrzymaja. Wiecej nie mozna :))))). Dzisiaj w poludnie bylem w Miedzyzdrojach. Znajomi prowadza tam hotel. Chcieli pokazac. Pelne oblozenie. Ostatnio pogoda pomaga. Wracajac po poludniu z ulga i zadowoleniem widzialem niekonczacy sie sznur samochodow jadacy nad morze. Gdzie sie tyle ludzi pomiesci? Plazy juz nie bylo widac z mola (przedluzanego) spod kocow. Marzena, gratuluje. Byc moze napijemy sie razem po drugiej stronie Wielkiej Wody. Mandarynko (Slodka), niestety, musisz podac adres aby cos otrzymac. Poczta zwraca korespondencje adresowana: Mandarynka - Wroclaw. Nie pomoglo uzupelnienie adresu o Slodka. Moja siostra wraca siodmego i wowczas rusze gdzies dalej. Matrioszka, eeeee tam, usmiech Mony Lizy. Wierze Tobie :)))))))))))))). Co ja zbieram? :)))))))))))))))). Jakby to okreslic? Milego weekendu Wszystkim, mojito. Slonecznie/28C/brazowieje prawie caly/zurek dzisiaj - staropolski. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: chcecie zobaczyc? IP: *.akl.callplus.net.nz 30.07.04, 23:04 wow Saba :))) fantastico !!!!! i Ty sie martwisz ze gruba jestes???????????/ usmiech cala geba Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: chcecie zobaczyc? 31.07.04, 08:49 Saba baby sliczne napewno tak sliczne jak mamusia ;-) ale co do podpisywania to obiema rekami sie podpisujesz?serio?a to troche nie fair w stosunku do Kazika.chlop nam tutaj sie obnazyl, ze tak powiem a kobiety huzia na juzia.co my wlasciwie wiemy? tylko to co Kazik nam tu dosc nieskladnie napisal.ja tam uwazam ze wina jest zawsze posrodku. no i kazdy wpis zbliza nas malymi kroczkami do roku 2000.kazdy rok juz teraz z pamieci spokojnie mozna przywolac.ja jeszcze przypomne inny rok "Rok 1984", pamietacie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: chcecie zobaczyc? IP: *.akl.callplus.net.nz 31.07.04, 10:50 Poeta, to nie jest i nie bylo huzia na kazika, co zreszta zaznaczylam w swoim poscie. Nie znam Kazika i wiem zdecydowanie zamalo zeby personalnie o kogos zachaczac. Wypowiedzialam swoja opinie po przeczytaniu tego co Kazik napisal bo czesto sie z takimi opiniami spotykam. Twoje zreszta opinie tez mnie pare razy poruszyly bo wydaje sie ze rowniez masz swoje idea fixed na pewne rzeczy (jak zreszta wiekszosc z nas). W sumie dobrze ze wszyscy pomimo ze jestesmy bardzo podobni to jednak lekko inni, byloby nudnie gdybysmy wszyscy sie ze soba zgadzali i mieli takie same opinie na wszystkie tematy. Pewnie dlatego tak a nie inaczej dobieramy sie w pary, i takie a nie inne haraktery nam pasuja. Ja osobiscie nie zgadzam sie z tym ze wina (jezeli mozna mowic o takiej) lezy po srodku, bo oczywiscie nie zawsze. Sa osoby, ktore zeby nie wiem co nigdy w niczym zadnej swojej winy nie widza, a przynajmniej nigdy sie do zadnej winy nie przyznaja. Z takimi osobami napewno sie ciezko zyje, i napewno ciezko jest dojsc do porozumienia. Zreszta czyja by wina nie byla, jezeli potrafimy wyciagnac wnioski z naszego pierwszego nieudanego zwiazku, i jestesmy zadowoleni z nastepnego - to wogole nie ma o czym mowic, ot jedno wiecej doswiadczenie ktore nas czegos nauczylo. Jezeli nasze nastepne zwiazki sa rownie nieudane jak poprzednie - to moze warto sie sobie przyjzec. Wasz Swieta Krowa hihihi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: chcecie zobaczyc? IP: *.home.cgocable.net 31.07.04, 18:20 Po co koncentrowac sie na tym " czyja to wina " , wydaje mi sie , ze jezeli kogos w tym wypadku malzonkow laczy mocne uczucie to nie maja podstaw myslec o rozwodzie , ale jak nie laczy ich juz nic jak cos sie poprostu wypalilo to nic nie powstrzyma meza lub zony do odejscia . Szczegolnie wtedy gdy dzieci sa juz dorosle , wtedy najczesciej zadajemy sobie pytanie czy warto w takim zwiazku jeszcze byc . I nie pomoze w tym ani ilosc domow ,kont itd. To tak w telegraficznym skrocie , bo wiadomo to jest temat rzeka . Pozdrowienia . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yvona Re: chcecie zobaczyc? IP: *.rivrw2.nsw.optusnet.com.au 31.07.04, 23:47 gosciu drogi, i uczucie nie pomoze, jesli sie trafilo na kogos, kto np. potrafi tylko brac... lub nastepuje totalna niezgodnosc spojrzenia na swiat... pytanie wtedy powstaje, co to za uczucie.... no, ale wiekszosci zwiazkow w naszych czasach to uklady mniejsze lub wieksze, a wtedy rozne rzeczy wchodza w gre; nie dociekam czemu tak jest (w tym danym momencie, bo czasami - i owszem), moze po prostu lek przed samotnoscia, pech, inne rzeczy... tak na marginesie - moja tu wypowiedz jest sobie a muzom, Poeto, Kazik ;)))) wiadomo, ze nie mozna generalizowac, nawet, jesli widzialo sie to i owo, nigdy nie wiemy do konca jak to jest ;))) caluski, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: chcecie zobaczyc? 01.08.04, 12:27 droga Swieta Krowo, jasne kazdy ma prawo do wlasnej opinii i dlatego ten watek jest taki ciekawy. ja w dalszym ciagu podtrzymuje, ze Kazik nie napisal zbyt duzo zeby sytuacje komentowac.napisalem huzia na juzia,bo dziwne ze kobiety widza problem jednostronnie z kobiecego punktu widzenia:Yvona zamiast sprawdzac dlugosc lancucha moze postaw sie w roli mezczyzny. Asia :-)jasne nikt nikomu nie obiecuje przed oltarzem ze bedzie pracowal 12 godzin, ale tez nie obiecuje ze bedzie trzymal za raczke i patrzyl w oczy calymi dniami. a czemu tez zakladasz ze Kazik nie mial czasu na przyjemne chwile z zona?ze niby on tylko zasuwal, pewnie pil i spal i na nic wiecej nie mial sily? bardzo wygodne spojrzenie, powiem babskie spojrzenie ;-)Kazik dawaj chlopie, teraz napisz nam troche prawdy! jeszcze raz przypomne moje pytanie o "Rok 1984" czy nikomu to nic nie mowi? Pysiek zawiodlas mnie myslalem ze ty wiesz :-( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Re: chcecie zobaczyc? IP: *.adsl.wanadoo.nl 01.08.04, 13:40 Co sie uwzieliscie na Kazika? Przeciez Asia napisala OGOLNIE, a ze do wywodu zainspirowal ja Kazik to kwestia przypadku, ale nic z Kazikiem wspolnego miec nie musza miec ani sytuacje poruszone przez Aske, ani moral (jaki by nie wyplywal). Nikt nic nie ma do Kazika, a juz na pewno nikt nie posunalby sie do oceny jego osoby na podstawie jego tekstu, przeciez sie na tyle nie znamy! Strasznie panowie jestescie przewrazliwieni i od siebie dodalabym "broni sie tylko winny" a osobiste odbieranie jakichs komentarzy mowi jedynie cos o wlasnych kompleksach. Pozdrawiam Saba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Na niedzielnych wolnych obrotach. IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 01.08.04, 18:14 Zdrowka Wszystkim absolutnie, niedziela w miescie. Na zwolnionych obrotach. Religijnie nawet. W kosciele z mama/siostra bylem. Piecdziesiat piec minut naboznosci. Kazanie nawet i owszem. Ksiadz zlotouscie prawil. I ostrzegal. O gromadzeniu rzeczy materialnych. Specjalnie nie gromadze a wiec w dobrym nastroju opuscilem kaplice. Z punktu widzenia ksiedza ewentualnie jestem prawie ok. Wola boska i skrzypce. Dzisiaj obiad ja "gotowalem". Kupilem dwie porcje gnocchi (kopytek) w Avanti i kure z rozna w budce. Zupe zalatwila mama. Jarzynowa. Z surowka tez sie uporalem - cztery malosolne :))) z kurczakiem. Glosnych reklamacji nie bylo a wiec chyba bylo ok. Po obiedzie w ogrodzie, na trawie pod jablonia moglem uporzadkowac swoja opinie o starych zauroczeniach. Moze nie rdzewieja ale patyna sie pokrywaja. Nie wywoluja tyle emocji i iskrzenia co zauroczenia nowe. Nowe pompuja wiecej adrenaliny. No i testeronu :))). Zauroczenia byle moga tchnac sentymentem ale trudno i niechetnie sie odgrzewaja. Tak sadze. Byl jakis powod, ze sie zatrzymaly w rozwoju. Panta rei - nie mozemy wejsc dwa razy do tej samej wody. Tak, ze nowe zauroczenia sa potencjalnie rozwojowe i adrenalinowe. A zauroczenia byle naleza juz do rodziny sentymentalno-nostalgicznej. Glowna ich zaleta jest to, ze wzbogacaja nas o doswiadczenia empiryczne. Glosuje wiec za zauroczeniami nowymi raczej niz odkurzanymi bylymi. Poeto, tysiac dziewiecset osiemdziesiaty czwarty to George Orwell. Big Brother. Lubie jego Animal`s Farm. Taka bardzo ludzka opowiesc. Pysiek, dzisiaj Twoje zdrowie religijnie (juz) i alkoholowo (wieczornie). Saba, zobaczenie zrobilo na mnie wrazenie. Poleze jeszcze troche pod jablonia rozwazajac opcje wieczorne. Jablek na niej juz nie ma wiec nie grozi mi przypadek Newtona. Jamniczka/Gama bedzie mi towarzyszyla. Co dwie glowy to nie jedna. Slonecznie pozdrawiajac, mojito. Cieply i sloneczny dzien/25C. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Datami Re: Na niedzielnych wolnych obrotach. IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 01.08.04, 20:57 Pare cytatow z orwellowskiego Roku 1984 tak dla przypomnienia:) Teraz, gdy uświadomiłem sobie, że jestem trupem, najważniejsze było jak najdłużej utrzymać sie przy życiu. Starość też ma swoje zalety. Odchodzi wiele zmartwień. Żadnych bzdur z babami, a to znaczna ulga. Przestrzegając błahych praw, można łamać wielkie. Jeśli się kogoś kocha, to się go kocha, a gdy nie ma już nic, co można by mu zaofiarować, wciąż daje się miłość. Należenie do mniejszości, nawet jednoosobowej, nie czyni nikogo szaleńcem. W obliczu bólu nie ma bohaterów. Może to, czego człowiek pragnie najbardziej, to nie tyle być kochanym, ile rozumianym. ... jeśli chce się zachować tajemnicę, należy ukryć ją nawet przed sobą. ponadczasowe, nieprawdaz:) A u nas dzis okragla 60 rocznica Powstania Warszawskiego (1944). Nowy pomnik w stolicy, jak nigdy najwieksze telewizje swiatowe wspominaja to wydarzenie, Gerhard Shroeder z wizyta. 1996 to narodziny mojej corki...tez super wazny rok:) a jutro znowu do roboty, kurcze! datowo niedzielnie pozdrawiam....Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Na warszawska nute. IP: *.bondi.pl 01.08.04, 22:00 Ogladalem uroczystosc w TV. Gdzie jest ten nowy pomnik? Nie uslyszalem dokladnie. Chyba gdzies na cmentarzu? Irlandia i Stany byly tez reprezentowane. W Sz. tez byla jakas uroczystosc. Sadze, ze to moze w zwiazku z okragla rocznica Powstania Warszawskiego. Na tym placu z koniem. Szczecinska Pogon przegrala z Legia 1:2. Orwell faktycznie ponadczasowy. Z zachowaniem tajemnicy to Wlosi mowia, ze aby tajemniaca z trzema ja znajacymi sie utrzymala to dwie osoby powinny byc martwe. Przykro mi z powodu koniecznosci pojscia do pracy jutro. Troche to przypomina mi dowcip o sniegu i kominiarzu. Kominiarz musi isc rano do pracy a snieg moze sobie polezec. Lece juz... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mar_za Re: Na warszawska nute. IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 01.08.04, 22:50 Ten pomnik to scislej Muzeum Powstania Warszawskiego, które utworzono po 20 latach staran, a uroczyste otwarcie nastapilo wczoraj. Jest tam Mur Pamieci, a na nim wyryte 4 tys. poleglych Powstancow. Muzeum miesci sie przy Przyokopowej (rejon Grzybowskiej i Towarowej) A dzisiejsze uroczystosci odbywaly sie na Cmentarzu Wolskim. W miescie widac podnisla atmosfere. Mnostwo harcerzy, bardzo wiele aut opatrzonych choragiewkami bialo-czerwonymi i ze znakiem Polski walczacej. Gdzieniegdzie slychac bylo powstancze piosenki- w kosciolach, na placach itd. Rzeczywiscie uroczystosc swietnie przygotowana. Wladze stolicy sie postaraly. Ok. tez lece...spac:)Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mar_za Re: Na warszawska nute. IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 01.08.04, 22:57 Mialo byc 4 tys nazwisk poleglych Powstancow:) Ale ja dzis pisze!!! znak, ze trzeba isc spac!!!!Koniecznie. Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa no i 2000 IP: *.dsl.netsource.ie 01.08.04, 23:17 pozdrawiam wszystkich slonecznie,nawet bardzo ;-) zdrowie wszystkich i gratulacje,to juz 2000, millenium forumowe ;-)))) pozwolcie,ze klikne tak okraglo ;-)))))))) ifa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Wchodzenie do tej samej wody IP: 204.79.89.* 02.08.04, 02:40 Sprawa dosc prosta. Nalewam wody do wanny. Wchodze, wychodze i wchodze ponownie. Dziala. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mar_za Re: Wchodzenie do tej samej wody IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 02.08.04, 04:21 Szopen dziala pod warunkiem, ze nie do konca jeszcze wyschles, a woda nie wystygla. Jesli moment wychodzenia i ponownego wchodzenia odsunie sie w czasie (chocby na jeden dzien) przestaje byc sluszne Twoje zalozenie:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: Wchodzenie do tej samej wody IP: 204.79.89.* 02.08.04, 04:39 Mar_za. Mnie sie wydaje, ze nastepnego dnia to dalej bedzie ta sama woda, moze nie taka sama ale... A po miesiacu to wprawdzie ta sama ale juz zupelnie inna. Nie tylko mniej ale i moze miec kolorek. W sumie odnosi sie to nie tylko do wody w wannie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Re: Wchodzenie do tej samej wody IP: *.bondi.pl 02.08.04, 09:27 Przewidujac dyskusje dodalem - panta rei (wszystko plynie). Woda w wannie nie plynie. "Stoi". I temperatura sie zmienia. Nasze cialo ja podnosi lub oziebia. Tym niemniej mozna zalozyc, ze to ta sama woda :)))))))))))). Ja mialem na mysli wode rzeczna. Wanna, ciepla woda i ciala ja wypierajace plus swieca(e), czerwone wino/porto to temat na ewentualne inne obserwacje. Szopen, pare lat temu glosna byla sprawa rodzinnej kapieli w wannie w Chinach. Ta sama woda i zmieniajacy sie czlonkowie (pojedynczo) rodziny. Corka kapala sie po ojcu. Z pewna powazna konsekwencja. Czy slyszales o tym? Jade na owsianke, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: Wchodzenie do tej samej wody 02.08.04, 09:57 Saba ja nie jestem przewrazliwiony,i czemu mialbym czuc sie winny, ja tam sie nie rozwodzilem. nikt nic nie ma do Kazika, uwagi sa ogolne i owszem a chlop przestal pisac.pisze tak dla wsparcia bo jestem meskosolidarny ;-) Mojito, Mar_za :-) ksiazka Orwella tak macie racje, Big Brother i jego przepowiednia jak bardzo spelniona prawie 50 lat po napisaniu.co ciekawe, ze to nie tylko przekaz autora o pokonaniu jednostki przez sily wyzsze czyt.rzad,a raczej przestroga o zagrozeniu wolnosci osobistej. Szopen cos mi wyglada ze w trakcie tego wchodzenia i wychodzenia cos puenta sie rozmyla;-) Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: Wchodzenie do tej samej wody 02.08.04, 10:02 skonczylem nocke ide sie wiec kimnac. Mojito pewnie znasz przypadek kiedy pewna robotnica utknela glowa w rurze, prawnicy mieli prawdziwy szkopul ;-) Pysiek odezwij sie czasem cos ciebie dawno tu nie bylo.tak sobie tylko zartowalem z tym rozczarowaniem, wierze ze znasz ksiazke;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: Wchodzenie do tej samej wody IP: 204.79.89.* 02.08.04, 10:45 O rodzinnej kapieli w wannie i jej powaznych kosekwencjach nie slyszalem. Jako, ze tu sa glownie prysznice a nie wanny (brak miejsca) podejrzewam, ze mozna historie zaliczyc do tych z rodzaju "jestem w ciazy z bigfoot". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yvona do trzech x sztuka IP: *.rivrw2.nsw.optusnet.com.au 03.08.04, 00:28 ...czyli znow jestesmy na drugiej stronie.... a wczoraj wysmarowalam taki piekny post... no, polowe, ale zapowiadalo sie na arcydzielko literackie ;))) no i co? i zrobilo sie wielkie pstryk i ktos wylaczyl prad - roboty elektryczne.... a dzis za rano, wiec sie melduje i ide szykowac sie do wyjscia, choc tak naprawde tobym wrocila do lozeczka ;))) Poeto, 1984, ktoz nie pamieta Grzesia O. ;))) ja osobiscie niemilo wspominam lekture, szkoda mi bylo strasznie konia ;))) i generalnie cierpialo moje poczucie sprawiedliwosci.... wole Huxleya, "Nowy wspanialy swiat" i inne dzielka tez, caluski, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen 1984 IP: 204.79.89.* 03.08.04, 02:10 Moj ulubiony cytat, ktory kiedys mialem wymalowany na scianie w moim pokoju. "I my zlapiemy tego czarnego kota w ciemnym pokoju. Nawet jesli go tam wcale nie ma" Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa bez tematu 03.08.04, 07:56 Zdrascie! Skoro zaczeliscie literacko to polecam cos z najnowszej: „Oskar i pani Roza“ (Iwona-Ty w oryginale, szczesciaro, mozesz i wszyscy francuskim wladajacy rowniez). Mam samochod, ciemnogranatowy z matalicznym polyskiem. Po Moskwie najlepiej jezdzic z zamknietymi oczyma. W niedziele rano mozna otwierac, ulice zaskakujaco puste, przyjemnie. Maz nie przymierzyl samochodu przed kupnem - za maly dla niego, kolanami moze kierowac. Dobra, a teraz sie pochwlale w mysl zasady takiego jednego pana z Rotterdamu: chwal mnie gebo moja; wyszla ksiazka, w ktorej jest napisane moje imie i nazwisko, wyzej jest napisane: tlumaczenie. Ospa wietrzna powoli przemija z wiatrem, trzymam biedaka sila w chalupie, przyjechalo sporo nowych dzieci i nie chce, zeby ewidentnie zarazily sie od synka. Cieplo, burzowo, deszcze niespokojne i wiatr w Moskwie. Wyleczyc by malego i jeszcze gdzies powakacjowac?!?! Pozdrowionka m. Saba-piekny portret! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Srednioslonecznie. IP: *.bondi.pl 03.08.04, 10:36 Zdrowenka Wszystkim absolutnie, wrocilem do jajek sadzonych. Dam sobie spokoj z owsianka na razie. Fasolka pojawila sie. Lubie ja z bulka tarta. Nawet jako danie glowne. Krece sie po miescie z mama/siostra zakupowo. Cierpliwosci sie ucze. Sok z buraka z kiwi mi sie wczoraj trafil. Nawet, nawet... Slonce lekko zamglone. Rano mgla. Tfu, czyzby jesien z oddali... Poeto, uporczywie powtarzana historie z czyszczeniem rury w bylej stoczni znam. Podobno stocznia placila alimenty pracownicy ktorej zdarzyl sie przypadek. Ale tak na prawde to nie wiem... Przy rurze nie bylem. Kobiety nie znam. Iwona, mnie tez bylo zal konia. Do dzisiaj nie lubie swini. Matrioszko, dzieki za polecenie. Na wakacjach czytam lekko. Bardzo lekko. Gratuluje sukcesu. Ja bardzo lubie gdy kobiety tlumacza :))))). Jezdzilem dzien na CD Okudzawy. Ludzie przezornie odsuwali sie od samochodu. Na wszelki wypadek. Szopen, moje ulubione powiedzenia to: carpe diem i to ask permission is to seek denial. I chyba takie ktore przestrzega przed pomyleniem przegranej potyczki przed cala batalia :))). Pysiek, zdrowiej, zdrowiej, zdrowiej. Lece Panie odebrac z shopping mall (Galaxy), ehhh, zycie kierowcy, milego dnia 4 all, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mar_za Re: Srednioslonecznie. IP: 212.160.172.* 03.08.04, 11:45 Oooooooooo ja tez woze Okudzawe w samochodzie:)))))). Piesni patriotyczne. Przypadkiem wpadlam w supermarkecie na wielki kosz z plytami roznego kalibru. Jade dzis znow nad morze a wracam jutro. W tamta strone 6 godzin z Okudzawa, Diana Krall, Cesaria Evora ale nie tylko:) Z powrotem w towarzystwie uroczych dwoch dam:))). Tylko mogloby byc bardziej niz srednioslonecznie. Prawie 1000 km w deszczu nie jest zbyt milym doznaniem. Pysiek jak sie wyczlapala na delfinkach ze szpitala tak zamilkla na amen. Bardziej niz srednioslonecznie pozdrawiam:) Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen cytaty IP: 204.79.89.* 03.08.04, 12:33 Przyznam sie, ze moja ulubiona ksiazka to "Paragraf 22" Josepha Hellera. Cytatow mnostwo. Jeden z lepszych: "Clevinger was dead, that was the biggest problem with his life philosophy" (to byl ten gosc co sie umyslnie nudzil, bo zauwazyl, ze jak sie nudzi to czas wolno plynie a chcial zyc wiecznie). Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: cytaty 04.08.04, 06:27 Okudzawa jako odstraszacz? Nie wiem czy tu bedzie funkcjonowac, ale sprobowac moge. Zastanawialam sie raczej nad oznakowoaniem i napisami ewentualnie. W uzyciu sa znaki ostrzegawcze z wykrzyknikiem, z literka u: uczen, oraz : dama za rulom. Co by tu jeszcze? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Bardzo duza dzialka komunalna. IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 04.08.04, 12:03 Zycie jest piekne, wrocilismy rodzinnie z wizyty na cmentarzu. Okazja - odwiedzenie bliskich majacych teraz tam staly adres zaczynajacy sie od Kwatera ... Cmentarz w Sz. jest najprawdopodobniej najwiekszym w Europie. Duzy i zielony. Drzewostan imponujacy. Deby, jodly, graby, klony, brzozy i dziesiatki innych. Ladna fontanna i pozostalosc niemieckiego krematorium. Krematorium jako forma ostatecznego odejscia odpowiada mi. Lubie tropik. Cmentarz miesci sie przy ulicy Ku Sloncu. Wszyscy wiedza, ze jest to najdluzsza ulica w Sz. Z wiadomych wzgledow. Slonce lekko przebijalo sie przez geste korony drzew i oswietlalo tablice z nazwiskami tubylcow. Mialem dzisiaj troche dziwne skojarzenia z numerami rejestracyjnymi. Tymi ktore juz nie jezdza. Z dala za gestym zywoplotem slychac bylo szum przejezdzajacych samochodow i toczacego sie zycia. Tutaj demokratycznie zycie sie zatrzymalo i wycichlo. Dluzsza chwile zadumy i refleksji przerwal dzwonek telefonu komorkowego. Szkoda, ze nie moglem odpowiedzic na sygnal - Tu cmentarz komunalny, w czym moge pomoc? Wolno wyjechalismy za brame i rownie wolno wlaczylismy sie w spolecznosc zyjacych. Memento mori... Matrioszko, sam Bulat nie odstrasza. Wiekszosc ludzi go lubi. Czasami lekko zwraca uwage jezyk rosyjski w polaczeniu z innymi elementami. Samochodami na przyklad i branzami rozrywkowymi. Tymi sfeminizowanymi. Slonecznie Was wszystkich Amigos pozdrawiam, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yvona Re: Bardzo duza dzialka komunalna. IP: *.rivrw2.nsw.optusnet.com.au 04.08.04, 16:19 Matrioszkaa, a kto napisal to dzielo?? o Rozy?...... i pochwal sie jaka xiazke przelozylas i z czego na co?? bardzo mnie to ciekawi... Saba, zdjecie piekne, daje max punktow ;))) Mojito, a ja naivna myslalam, ze to w Lodzi jest najwiekszy cmentarz, no, ale to sie chyba nie liczy, bo tam jest komunalny, katolicki, prawoslawny (z pomnikiem Katarzyny Kobro i jeszcze kogos innego, nie pamietam) i mariawicki i jeszcze jakies dwa, wiec to taki kompleks... zaraz obok - ASP ;)))) okolica piekna, taka jakby juz za miastem.... ale nie do konca; w kazdym razie relaxujaco nastraja, ludzie chodza na spacery, karmia wiewiorki.... robia zdjecia... ;))))) a ja coraz bardziej spiaca, wiec pozwolcie, ze jeszcze wyraze niepokoj z powodu milczenia Pyska i tesknote za Guntherem, i usmiechne sie do Kazika, wszystkich obsypuje caluskami i dobranoc ;)))) zycze sobie glownie .... Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: Bardzo duza dzialka komunalna. 05.08.04, 00:43 nostalgia, zamyslenie na cmentarzu ...powialo listopadem coz takie nasze koleje.nie wszystkie narody tak ladnie jak Polacy jednak potrafia celebrowac pamiec po bliskich. "lodzia utkana z sitowia lat na drugi brzeg kiedys poplyne by tam stanac przed tymi ktorych zabral mi czas powiedziec jak bardzo bylo mi ich brak...." to tez nie moje pisanie dostalem poczta niedawno od bardzo bardzo madrej,bardzo fajnej osobki z ktora pisuje, niestety tylko pisuje ...a co najsmieszniejsze ze nigdy nie widzialem jej na oczy nawet na zdjeciu, wiec jest to taka moja internetowa poetka. dolaczam moj niepokoj o Pyska czasem cos jej wysylalem smiesznego, albo poetyckiego ;-)i zwykle odpowiadala dosc szybko,teraz cisza, jesli ktos z was ma kontakt z nia, napiszcie co sie dzieje.moze Kazik cos wie,Kazik daj znac. Iwonka ja mysle ze Gunther tu zaglada tylko z jakis powodow nie pisze ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: Bardzo duza dzialka komunalna. 05.08.04, 01:20 Dzien dobry, jaki listopad Poeta, no nie spieszmy sie tak do przodu a wszystko po kolei przyjdzie. u nas pomalu zaczyna sie wiosna, u mnie w ogrodzie zakwitly juz magnolie, bardzo piekne to drzewko i szkoda tylko ze tak krotko kwitnie. w Australii wiosna zaczyna sie kwitnacymi drzewami, dopiero potem te drzewa maja liscie.jeszcze kilka tygodni i bedzie cieplej.chociaz i teraz w ciagu dnia jest calkiem cieplo i przyjemnie, ale nie tak cieplo zeby w altanie posiedziec. ja tam sie nie obrazilem,kazdy moze napisac co mysli, ale na sytuacje trzeba popatrzec jak wyglada z roznej strony.co tylko chcialem jeszcze dopisac w tej sprawie rozwodow,to ze nie ma co zalowac co sie stalo i cale zycie ogladac sie za siebie, bo jesli bylby to dobry zwiazek to by sie nie rozpadl ot co. mam kontakt telefoniczny do Pyska i probowalem kilka razy ale nie odpowiada. moja Pani znowu upiekla nawet dobre ciasto i myslalem,ze znowu po kosciele w niedziele wpadniemy,a.bez zapowiedzi to trudna sprawa,wazna osoba.moze juz ma sie lepiej i pojechala na wakacje. a Gunther jak rzeczywiscie tak jest ze jestes tu i tylko czytasz,to przeczytaj co sobie mysle o takich druhach.no ze razem zeswa tu puby zamykali i niejednego razem obalili,zyciorysy sobie opowiedzieli,goralu czy ci nie zal, naplazy na Bondi spiewali o 4 nad ranem i co,to tak sie traktuje starych przyjaciol. pozdrawiam wszystkich serdecznie Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Cos czesto spadamy IP: 204.79.89.* 06.08.04, 02:12 Cos ostatnio czesto spadamy na druga strone. Pewnie efekt wakacji. U mnie w zyciu/pracy troche sie uspokoilo. To znaczy dostalem pismo z informacja o tym ze z natychmiastowym efektem obcinaja mi czesc (spora) roznych package benefits. Stracilem pol dofinansowania na mieszkanie, home leave i R&R, oplate za szkole dla dziecka. W sumie sporo ale pensji, bonusa i medical znaczy tych najwazniejszych nie ruszyli. Pewnie dlatego, ze nie mogli. Troche sie tym w..urwilem ale juz mi przeszlo. Zdecydowalem sie kontynuowac poszukiwanie nowej pracy, teraz spokojny ze dalej mam zatrudnienie w obecnej firmie. Jak znajde cos ciekawego to po prostu spadam. Ot i tak w zyciu bywa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Cos czesto spadamy IP: *.adsl.xtra.co.nz 06.08.04, 02:38 U mnie odwrotnie, dostalam nastepna podwyzke, wiec sobie z zadowolenia pogwizduje, no ale w zyciu roznie bywa, raz lepiej raz inaczej. Najwazniejsze to zdawac sobie sprawe ze ani te dobre ani te inne rzeczy nie trwaja wiecznie,wtedy czlowiek nie popada ani w depresje ani w samouwielbienie. Na spadanie chyba najwyzsza pora biorac pod uwage ze to 4 watek i w sumie ok 4tys wypowiedzi, ile mozna hihihi pozdrawiam wszystkich cieplutko z dzis mokrego Christchurch :) Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: Cos czesto spadamy 06.08.04, 03:56 praca, praca,wydaje sie ze wszystko fajnie robisz plany kalkulacje...a nie znasz ani dnia ani godziny, roznie bywa.nie narzekam u mnie tak jak u Asi, raz w roku podnosza stawke plus jak jestes dobry i wykazujesz inicjatywe wpadaja dwa razy do roku do kieszeni extra bonusy. narazie bonusy zaliczam regularnie, wykazuje sie wiec, ale chyba przesadzilem z tym wykazywaniem bo wybrali mnie do tej cholernej Afryki ;-)to podobno wyroznienie,jade juz niedlugo zobaczymy. z pisaniem Asia to sprawa niekonczaca,nie mialem okazji czytac poprzedinch kawalkow,ale zauwaz ludzie nie przestaja mowic zawsze jakis temat sie znajdzie do rozmawiania, tak samo nie przestana pisac. ludzie tutaj sie zmieniaja, dolaczaja i odchodza, tematy tez czasami wracaja ale jak wracaja to przerabiamy je pod innym katem, nic tu sie nie powtarza.dlatego mysle, ze nie ma co sie zniechecac ze okresowo spadamy, no to co ze spadniemy,spadamy i wracamy na powierzchnie, bo nie ma takiego fajnego watka nigdzie indziej ASia, niskie uklony ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen O sytuacji ogolnie IP: 204.79.89.* 06.08.04, 04:47 Moja sytuacja jest ciut skomplikowana. Pare lat temu we wszystkich fabrykach w Chinach (a ma firma kolo 20) glowny inzynier byl codzoziemiec. Sporo to kosztuje wiec zaczeto od malych fabryk "localization" czyli wstawianie na te pozycje Chinczykow. Od jakis 2 lat zostaly sie tylko 2 fabryki z expatem na tej pozycji. Jedna wielka na dalekiej polnocy i ta tutaj. Ta tutaj jest po prostu w samym centrum miasta, system chlodniczy dziala na amoniaku (mamy troche ponad 12 ton), to jest fabryka w wiezowcu. Oglonie rzecz biorac sytuacja niebezpieczna. Ja tu jestem dalej bo naczalastwu brak odwagi. Jesli by sie teraz cos zdarzylo to wina moja. Jesli by mnie zastapili Chinczykiem i cos by sie zdarzylo to wina naczalstwa. Ale gdzies od kwietnia mniej lub bardziej oficjalnie powiedziano mi ze niezaleznie od tego jakie bede mila wyniki w pracy to na koniec roku bye bye i jednak zastapi mnie Chinczyk bo taka jest polityka firmy, nie moga sobie na mnie pozwolic itd itd. Takie cos dobrze robi na motywacje. Wiec sie troche zaczalem rozgladac za nowa praca. Mialem pare ofert ale z roznych powodow nie wzialem. Tydzien temu zadzwonili do mnie i poinformowali, ze z natychmiastowym efektem nastepuja zmiany w moim kontrakcie itd. Ale wcale nie chca sie mnie pozbyc wrecz przeciwnie zalezy im na tym bym dalej dla nich pracowal. Po prostu znowu spekali. Sytuacja w stylu : chcialabym ale sie boje. Troche mam dosc tej sytuacji wiec dalej sobie szukam czegos lepszego. I znajde. :)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Czas 06.08.04, 06:17 Czy nie macie wrazenia, ze ostatnio czas przyspieszyl? Wszystko jakos szybko sie kreci, zdecydowanie za szybko, jestem jeszcze tu, a juz powinnam byc gdzies indziej... Mimo ze staram sie do wszystkiego podchodzic metodycznie, nawet robie liste rzeczy do zrobienia i odhaczam, bo inaczej bym sie pogubila zupelnie, to i tak to jest za malo jeszcze i sie nie wyrabiam, bo zycie uwielbia niespodzianki i mnie nimi zaskakuje:))) Ja tez je lubie, chociaz w tej ilosci... Ide spac, na dwie godziny chociaz, potem znowu wlacze 3 bieg, a moze 5? Qrcze, cefalki nowej nie skonczylam, tlumaczenia w lesie, a ja spac sie wybieram... Wyglada jednak, ze Morfeusz sie ode mnie uzaleznil i beze mnie zyc nie moze, ulegne wiec po raz kolejny:)))A potem hektolitry kawy sie poleja. Kzazik, wiosna jest wspaniala, Ty mi tu nie pisz o magnoliach, bo mi teskno za nimi. A jaka masz odmiane? tak, spadamy lekko, ale to efekt goracego ostatnio lata. I zapracowania. Zabieram miseczke wisni do lozka. Bede je wachac przez sen, bo jak to poweidzial madrze pewien pan, autor "sklepow cynamonowych", "zapach wisni wiecej obiecuje niz ich smak". Ide sie wisniami sztachnac, dobranoc i dzien dobry. Ps. A kartka z Lisboa nie doszla. Wiem, znowu o czysm zapomnialam.:))) Ale dosle:)) I wczoraj dotarly dwie znad morza i wzbudzily u mnie uczucie tesknoty za otwartym akwenem wodnym i nie konczaca sie przestrzenia. Napuszcze sobie wody do miski, cholera, bo wanny nie mam, ino prysznic, ale to dopiero jak wstane, i bede sobie wyobrazac,ze to namiastka morza. I jeszcze soli morskiej sobie dosypie. Bedzie git! Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: Czas 06.08.04, 06:20 Saba, Malenstwo tak bardzo uroslo od czasu..., juz nie pamietam od kiedy. Kopie juz? Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: O sytuacji ogolnie 06.08.04, 06:18 podobnie jest u mnie Szopen,pracuje w Niemczech, wiec wiecie jak to jest niby kontrakt podpisalem jeszcze w Polsce pracujac, ale Auslander to jest ciagle Auslander tutaj nawet jak pisza z duzej litery. dlatego trzeba sie starac w pracy.niby mam swiadomosc ze jestem od nich lepszy ale oficjalnie o tym sie nie mowi. rozumiem, w kadej pracy sa ukladziki i taka wewnetrzna polityka. jeszcze pol godziny i lece do domu, koniec mojej zmiany.w domu dobry nastroj,przespie sie pare godzin a wieczorkime wychodzimy na kolacje ze znajomymi.milego weekendu wszystkim zycze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Widok na Odre. IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 06.08.04, 12:40 Zdrowka i sloneczka Wszystkim, dzisiaj od rana prawie (7:30)spotkalem sie z kolega na Walach Chrobrego. Chcielismy sie zobaczyc przed jego wyjazdem. Usiedlismy na schodach. Miejsce z widokiem. Na pomnik Herkulesa walczacego z Cetnaurem i dalej na Odre. Moje ulubione miejsce w Sz. Dobrze jest sobie cos podlozyc siedzac na schodach. Siedzialem na Polityce a kolega na ostatnim wydaniu Playboy`a. Wszyscy wiedza, ze my, mezczyzni kupujemy Playboya tylko dla intelektualnych artykulow i wywiadow. Na zdjecia nagich kobiet zupelnie nie zwracamy uwagi. W tym przypadku przedyskutowalismy wywiad z Johnny Deppem a Pamele zupelnie zignorowalismy. Podobna nawet cos usunela. Dokladnie co nie wiemy i nas to nie obchodzi. Slonce wznoszac sie odslanialo warstwy cieni i polcieni ze stojacych przy kei statkow. Za wczesnie bylo aby na Ladodze napic sie kawy. Nie wspomne o margaricie. Columbus i Colorado tez od 10:00. Widok na port i ladna estakade wyprowadzajaca z miasta. I oczywiscie Odre. Menage a trois. Odra - grande horizontale - wolno plynela w strone zatloczonego morza. Ma sto kilometrow do pokonania. Niosla na sobie barki, pchacze i motorowki. Widac bylo rdzawy kadlub budowanego statku. Sprzedawca srebra i bursztynu zaczal ustawiac swoj stolik. Czekal na autokary z Niemcami. Zaczynalo byc coraz cieplej. Waly Chrobrego i ich czesc ze schodami to bardzo ladne miejsce. W podziemiach rozpoczely sie prace nad kolejna restauracja. Bedzie z wystroju i kuchni staropolska. Otworzy sie w maju. Bede mial zaganiany weekend. Jutro rano odworze siostre do Berlina na samolot. Dwa tygodnie minely jak sen zloty. Wieczorem mam zaprzyjazniony slub. Niedziela bedzie pewnie regeracyjna. W poniedzialek otworze mape i zobacze. Czas na mnie. Cos mnie kluje w .... Nie mozna tego operacyjnie usunac. Lekarz powiedzial, ze musze z tym kolcem nauczyc sie zyc. Probuje wiec. O pracy jeszcze nie mysle. To znaczy przez moment pomyslalem dzisiaj rano ale natychmiast zastapilem ten temat innym, zdecydowanie przyjemniejszym rzeczownikiem. Tez rodzaju zenskiego... Milego weekendu Amigos, mojito. Slonecznie i upalnie/28C/jade sie odrobinke przystrzyc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Chiny i w ogole IP: 213.144.225.* 06.08.04, 14:27 Tak a propos Chin.. (i Szopena) Wczoraj odwiedzil nas byly-szef, ktory rok temu zwolnil sie z pracy aby wraz z zona pojechac w podroz dookola swiata. W sumie starczylo im czasu na wschodnia polkule, ale nie w tym rzecz. Na moje pytanie o to gdzie by chcial mieszkac mogac wybrac z tych krajow, ktore zwiedzil (a zwiedzil wiekszosc krajow Azji, Australie i Nowa Zelandie) odpowiedzial, ze CHINY ! Pytam dlaczego, a on na to, ze to najprezniejszy kraj i narod jaki zdarzylo mu sie kiedykolwiek widziec. Ze ludzie bardzo mili i bardzo zmotywowani tak do pracy jak i nauki, a gospodarka galopujaca. Co ty na to Szopen? Potem pytalam o najtrudniejszy kraj do przezycia i nie zaskoczyl mnie wymieniajac Indie, sami chyba wiecie dlaczego.. przeludnienie, upal, brod, smrod, bieda, nie pozostajaca bez wplywu na zachowanie i mentalnosc ludzi. Najpiekniejszy kraj (piekno natury) - tu mnie zaskoczyl, bo powiedzial ze Wietnam i Mongolia, a nie zadne tam tajlandzkie wysepki. I kraj, ktory zrobil na nim najwieksze wrazenie - Kambodza, ze wzgledu na tragiczna historie, ktora wydrazyla znamie w mentalnosci narodu. Coz, podroze ksztalca :-) Pozdrawiam Saba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: Chiny i w ogole IP: 204.79.89.* 07.08.04, 04:03 W zasadzie bym sie zgodzil z uwagami bylego szefa. Tu w Chinach naprawde zycie toczy sie szybko. Jak gdzies juz chyba pialem z dachu naszej fabryki widac ponad 30 wysokich dzwigow, tych do budowania wysokich (40+ pieter) budynkow, o ile sie nie myle to wiecej niz w calej Europie. Tutaj wystarczy nie odwiedzic jakiejs ulicy przez kilka miesiecy i mozna nie poznac ze to to samo miejsce. Ludzie w wiekszosci bardzo pracowici (na poludniu duzo bardziej niz na polnocy), nie pisze ze nie ma wyjatkow ale ogolna sytuacja bardzo pozytywna. Tempo rozwoju jest po prostu oszalamiajace. Nalezy jeszcze dodac bezpieczenstwo. Tu jest naprawde bezpiecznie (moze nie jesli chodzi o ruch i wypadki na ulicy), zupelny brak tzw. random violence czyli mozliwosci dostania w morde za nic. Jest tu po prostu porzadek. Pisze to ostatnie po wczorajszym obejrzeniu filmu z D. Washingtonem "Man on fire", gdzie miedzy innymi chodzilo o sytuacje w Ameryce Poludniowej porwania, strzelaniny itd. Jakkolwiek Vietnam wiekszego wrazenia na mnie nie wywarl (aczkolwiek ja w sumie pojechalem tam na ryby i niewiele widzialem) to co do Mongoli zgadzam sie w zupelnosci. Wprawdzie zima tam jest okrutna i dluuuga ale w pozostalych porach roku jest pieknie. Dziko i pusto. Po stepie czy gorkach chodzi sobie duzo dzikich zwierzat, krystalicznie czyste rzeki. Jako ze tubylcy nie jadali ryb Mongolia jest uznawana za jeden z najlepszych krajow do ryb lowienia na swiecie, bo ryb duzo i nie kumate. Mongolia kraj bardzo duzy a populacja cos w granicach 2 milionow. Tloku njet. Co do krajow gdzie zyc jest trudno to kiedy rozpoczalem poszukiwanie pracy wyszla mi nastepujaca list miejsc gdzie sie nie wybieram: Indie, Pakistan, Bangladesz (powody jak szef Saby), Saudi, Kuwejt, UAE (mentalnosc ludzi i sytuacja spoleczna), wiekszosc krajow bliskiego wschodu z powodu aktualnej sytuacji bezpiecenstwa (z wyjatkami: Iran, Jordan, Lebanon, Syria te akurat sa OK glownie z powodu bardzo milych ludzi) no i na koniec wiekszosc malo rozwinietych krajow czarnej afryki bo tam jest naprawde ciezko zyc z rodzina. Reszta swiata stoi przedemna. Poeto, Jest pewna roznica w naszej sytuacji. Tutaj ja kosztuje firme kilkakrotnie wiecej niz tubylec, wiec wprawdzie sie musze starac ale o to by usprawiedliwic ten koszt. A tak na marginesie to ja sie wcale nie dziwie ani nie mam za zle naczalstwu firmy ze probuja lokalizowac stanowiska, maja do tego pelne prawo. Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: Chiny i w ogole 07.08.04, 11:03 Dobry wieczor, dzis byl wyjatkowo piekny dzien,cieplo,slonecznie,wiatr sie uspokoil. lunch spokojnie mozna bylo zjesc w altanie i ciasto nawet bylo,to tak na dopelnienie i co wiecej tu szukac do szczescia.trawa jest zawsze bardziej zielona za plotem sasiada. Chiny czy nie Chiny,jak wszystko dobrze sie uklada,jest spokoj w rodzinie i praca to wszedzie dobrze.ja moglbym powiedziec ze w Australii trzeba bylo schylic karku,ale czy zaluje tego, nie.gdybym nie wyjechal z Niemiec to tambym schylal i moje dzeici pewnie do tej pory, a tak to chociaz dzieciom latwiej. kazdy czlowiek to mysle,ze szuka inaczej, a czasem to losy tak jakosik sie ukladaja,ze wychodzi nie zaplanowane.ja mysle, ze Szopen Ty to mlody chlopak,nalezy ciebie podziwiac za odwage ze do takiego dalekiego kraju pojechales i z tym cudacznym jezykiem sobie radzisz. ale zeby zaraz Chiny byly wymarzonym krajem to jakos tu mi nie podchodzi. jutro po kosciele bede mial wizyte syna z wnukami, to wiele w ogrodzie nie zrobie.zabralem sie wiec dzis od rana.troche przycinania, trzeba bylo spryskac niektore krzewy,przeciw slimakom i aphids na rozach, suche pozbierac, posiac troche zeby byl swiezy kwiat na stol do obiadu. ja mam magnolie soulangeana, ma duze waxy flowers, ale jeszcze nie tak wielkie jak magnolia grandiflora. drzewo ma niecale 5 metrow i wyglada to przepieknie, bo nie ma jeszcze lisci tylko cale jest obsypane wielkimi bialorozowymi kwiatami.w ogrodzie tez kwitnie juz moja camelia (reticula)z tych wiekszych odmian i carolina jasmin. duzo nas ogrodnikow sie uzbieralo tutaj,szkoda ze Tora wiecej nic nie pisze bo wygladalo ze tez bardzo lubi rzadzic na dzialce.Tangerin i Pysiek zdobia balkony inni kopia i sadza w ziemi jak Matrioszka,Asia i ja, chyba nawet Marza cos sadzila. w Australii nie ma az takiej zimy zeby cos przemarzlo,no moze w Victorii jest chlodniej, to nam Kangur moze napisac,mozna tak rozplanowac sadzonki ze kwiaty beda caly okragly rok, jedne przestaja kwitnac inne zaczynaja. natomiast z warzywami to juz wiekszy klopot, bo kolo warzyw to trzeba pochodzic wiecej, przypilnowac zeby jakies cholerstwo nie zjadlo w nocy.ja mam ogrodek warzywny ale z roku na rok coraz mniejszy bo i potrzeby coraz mniejsze.napewno jednak nie truje sie jakimis sztucznie pedzonymi jarzynami, ktore sa pryskane, krzyzowane i przeswietlane, zeby tylko zywotnosc na polce w sklepie byla dluzsza.a potem czlowiek nie wie z czego choruje,ot co.genetycznie poprawiaja pomidory, a potem wychodza z tego genetycznie pokrzywione dzieci.ale nie bede tu krytykowal taka technika,swiat idzie do przodu.Ivona jak pracujesz w supermarket to sama powiedz czy widzialas robaczywe jablko, i ile czasu te owoce tam leza i leza i wcale nie gnija.mleko tez przeswietlane i wytrzyma ladnych pare dni, razem z bakteriami wszystko wytrute.dlatego tak ta farma mi sie marzy.na emeryturze bede mial wiecej czasu i wiecej miejsca zeby wyhodowac nawet dla najblizszej rodziny warzywa i owoce.ale to dopiero sie okaze co z moich planow wyjdzie. jak tam nasza loteria? pozdrawiam Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: Chiny i w ogole 07.08.04, 15:36 Iwona-"Oscar et la dame rose" Eric-Emmanuel Schmitt, po prostu piekna! Wczesniej bylo o cmantarzach i dobrze, ze zmieniliscie temat, bo inaczej jeszcze bym dala wam wyklad na ten temat(to jeden z moich bzikow, zwlaszcza zydowskie). Jaki chcialibyscie miec napis na nagrobku? Jedne z najciekawszych, ktore widzialam: wdowa po mlynarzu (Wieden), wladca dobr (Krakow), Auf Wiedersehn (Jelenia Gora), a najpiekniejszy chyba w Hamburgu (40 ha, mozna wolno przejezdzac samochodem). Kazik- ja niestety tylko na balkonie sie grzebie i w domu mam sporo kwiecia, przydalaby sie jakas dacza, moze w przyszlam roku skoro sie zmotoryzowalam; tylko to wszystko potrzebuje czasu,a my za 3 latka najprawdopodobniej fruuuuuuu, niewiedziec dokad. Kolezanka byla kiedys u rodziny zajmujacej sie uprawa pomidorow, zerwala sobie jeden z krzaczka i do buzi, na to krzyk: tych nie jedz, te sa dla ludzi, dla nas tam rosna. Jak tam finanse, na uprawie pomidorow znam sie. Pozdrowionka m. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Ogrodek IP: *.akl.callplus.net.nz 08.08.04, 12:06 No wlasnie nie ma to jak swoje wlasne swierzutkie warzywka, moja zodkiewka juz podskoczyla i malutka cebulka sie zieleni, chyba pora zebym koperkiem sypnela do ziemi :) Mam chec na mala szklarenke, ale musze najpierw basen zlikwidowac bo tam mam najlepsze miejsce. Warzywniaczek niby nieduzy ale i tak mielismy warzyw niedoprzejedzenia chociaz w zeszlym roku pozno zaczelismy. Maz w zeszlym roku psadzil duzo drzewek owocowych, ciekawe czy beda juz jakies owoce w tym roku. W zeszlym tygodniu dokupilismy orzecha wloskiego, tak ze chyba wszystkie drzewka juz mamy w "domu", chociaz zawsze tak mowimy a pozniej i tak jeszcze dokupujemy. Ja w tym roku wzielam sie za propagowanie sadzonek, nieprzebrana ilosc doniczek stoi w garazu przy oknie, i mam nadzieje ze sie do wiosny ukorzenia :) Dla mnie to ogromna frajda wychodowac sobie cosik z gdzies ucietej galazki. W moim ogrodku tez praktycznie caly rok cos kwitnie, w tym roku dokupie jeszcze wiecej kwiatow/krzewow ktore kwitna zima, zeby bylo weselej. Wsadzilam latem Bird of Paradise, ale niestety mi podmarzl, za pozno mu zrobilam kordekle, ale mam nadzieje ze tylko liscie zmarzly i wiosna wypusci nowe. Powschodzily juz moje frezje i tulipany ktore niedawno sadzilam, kwitna bratki, kurze lapki nawet gozdziki. Z krzewow azalie, magnolie i rododendrony lada dzien zakwitna, no i moje ulubione zonkile tuz tuz W Christchurch jest wielki park w srodku miasta gdzie rosnie tysiace zonkili, chyba ktos je dla mnie posadzil :) wyglada to bajkowo kiedy kwitna. Wiosna jest piekna z przedwiosennymi pozdrowieniami :) Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: Chiny i w ogole 08.08.04, 12:38 Matrioszka dawaj ten wyklad to moze byc ciekawe,a zydowskie co?cmentarze czy zwyczaje,oba interesujace.a to co Kazik napisal ze warzywka nie zjadalne, prawda, prawda,co by tu w takim razie jesc,mleko i nabial to trucizna,mieso niezdrowe,warzywka genetycznie poprawiane....Niemcy sa bardzo przewrazliwieni pod tym katem, sprawdzaja, testuja, jest cala siec sklepow gdzie mozna kupowac zdrowotne jedzonko,ale nie dajmy sie zwariowac.jak tak bedziemy wszystko ogladac zanim wezmiemy do ust,pilnowac sie, i niechcacy pojdziemy do knajpy na obiad i tam nam podadza to gentyczne, to fik i jestesmy zalatwieni.to samo z filtrami do wody pitnej.taka moda nastala ze wode trzeba filtrowac, bo to co z kranu leci okazuje sie tez rakotworcza trucizna.podobna zadna trucizna w niewielkich ilosciach ........dobra ide sobie usmaze na lunch pare muchomorow;-) Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Do Matrioszki w sprawie: Wyciskacz lez ;-) 08.08.04, 13:44 Oskar und Die Dame in Rosa Es ist eine Geschichte vom Kummer,vom Verlust,wom Tod,von der Liebe,vom Erwachsenwerden und von der Toleranz in dieser durchgeknallten Zeit,in der wir leben. ein Lehrstuck in Sachen Gute.das ist ein unendlich zartes,schones und liebevolles buch. rozumiem,ze twoje tlumaczenie Matrioszka z niemieckiego? piekna ksiazka,sztuka bedzie tutaj w Niemczech wystawiana w teatrze na jesieni.to na tym forum same znakomite postaci i charaktery,gratuluje Matrioszka, pochwal sie co jeszcze tlumaczylas? moze ktos z talentem napisze ksiazke o ludziach tu piszacych,przeciez to lepsze niz Gazeta Wyborcza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Niedzielne leniwe popopludnie. IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 08.08.04, 17:35 Sloneczka Wszystkim, odwiozlem siostre do Berlina. Wrocila do Stanow. Do Berlina podroz szybka i bez wydarzen. Powrot uciazliwy. Korki spowodowane wypadkami i duza iloscia wybierajacych sie gdzies na weekend Niemcow. Duza liczba przyjezdza do Sz. Ulubionym miejscem dla nich stala sie Galaxy (centrum handlowe). Powrot trwal cztery godziny (160 km). W Okolicach Prenzlau postawiono sporo wiatrakow wytwarzajacych elektrycznosc. Wygladaja imponujaco. Kreca sie dostojnie poruszane wiatrem. Umieszczone wysoko ramiona sa poza zasiegiem kopii Don Kichote. Z trudem zdarzylem na slub. Ksiadz mowil duzo o milosci. Jej potrzebie i koniecznosci pielegnowania. I ewentualnym jej przemijaniu. Nawiazal do malego Ksiecia i oswajaniu rozy. Przez lisa? Dokladnie nie pamietam. Samo przyjecie - siedemdziesiat osob. Dobry DJ. Tanczylo sie dobrze. Jedzenie dobre. Wypilem cala butelke czerwonego wina. Byla opcja wodczana. Urwalem sie o 3:00. Wiekszosc jeszcze balowala. Nowoposlubieni odlatuja dzisiaj do Bulgarii na miodowy tydzien. Nie sadze w ogrodzie. Ale woze krzewy i ziemie z Rajskiego Ogrodu na zamowienie ojca. On sadzi i zarzadza zielenia w ogrodzie. Trawa i krzewami. Mama kwiatami. Pare krzakow iglastych przywiozlem. Jest cyprys i nieznane mi blizej inne. Upiekszaja swoja obecnoscia ogrod. Soczystosc trawy troche przyzolcona ostatnim sloncem. Lekko zmeczony ubiegla noca przeleze pare godzin w ogrodzie pod jablonia. Z towarzyszaca mi Gama. I butelka wody niegazowanej w zasiegu reki. Do wieczora powinienem juz wrocic do normy. Niedzielnie pozdrawiajac, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: Do Matrioszki w sprawie: SPROSTOWANIE 09.08.04, 07:56 Szczybciutko zapewnie, ze nie nazywam sie Barbara Grzegorzewska i mimo trzy lata trwajacej egukacji nie utrwlil mi sie jezyk francuski:-((( Innymi slowy-to nie ja, ja tylko reklamowalam te ksiazke tutaj zupelnie bezinteresownie. Poeto- w jakim miescie w Niemczech przebywasz? Eh cmentarze, tylko te stare sa naprawde ciekawe, wspolczesne moze roznia sie od siebe lokalna moda, ale nic poza tym, stampowa robota i napisy, zupelnie nieoryginalnie. Garstka ludzi ktorzy badaja np. napisy na nagrobkach na wspolczesnych moga raczej poczytac sobie zrobione sprayem. Swoja droga zupelnie nie moge pojac wandalizmu cmentarnego (innego tez, ale tego szczegolnie; przeciw komu jest wymierzony: umarlym???) Coraz czesciej spotykam sie z tym, ze ludzie chca byc spaleni i rozrzuceni w lesie, czy parku, zadnych nagrobkow. Tak "pochowany" zostal ojciec sasiadki, dostala tylko zawiadomienie, ktorego dnia to sie stanie, zreszta w Holandii, bo tak taniej. Tematyka zydowska to inny moj bzik, zaczelo sie we wczesnych latach od Singera a skonczylo na pracy magisterskiej o teatrze zydowskim. Pasjonujacy temat, bo teatr jest przez ortodoksyjnych Zydow nieuznawany a nawet zwlaczany jako niezgodny z regligia (zakaz przedstawiania bostw i innych postaci), ale.....lepiej zaraz skoncze:))) MAm dwie wiadomosci na tematy zdrowotne, dobra: synek uwolnil sie od ospy, zla- mozecie sie domyslec- coreczka ma ospe. Eh-zycie. W kazdym azie lepiej teraz niz kiedys, ja mialam 18 lat, pamietam ze dostalam w Sylwestra, w Nowy Rok bylam pierwsza pacientka. Zdrowka wszystkim Mysle ze Pysiek wyleguje sie gdzies teraz z daleka od cywilizacji i internetu, w celu nabrania sil. W nogach i plucach. Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: Do Matrioszki w sprawie: SPROSTOWANIE 09.08.04, 12:11 nie Basia to Ty napewno Matrioszka nie jestes, 100 % ;-) ja pracowalem w Salzgitter a teraz i pracuje i mieskzam w Dusseldorf. no i niedlugo Afryka czarna. wiecie ostatnio wchodze tu czasem na czat niemiecki i taki jeden facet wlaczyl sie i napisal cos w tym stylu: ze mimo,ze nie jest ani przystojny ani atrakcyjny mezczyzna, to jest w stanie uwiesc kazda kobiete. pytam go stary jak to robisz, zdradz tajemnice? a on po prostu:slucham i mowie im co chca ode mnie uslyszec. kobiety czyzby to bylo takie proste, czy to prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: Do Matrioszki w sprawie: SPROSTOWANIE 09.08.04, 12:30 i jeszcze Mojito, zdecydowanie wole Twoje opisy gornej rej i wystawy butelek a nie jak Odra wyplywa, cos tak ostatnio sentymentalnie zaciagasz.wcale sie nie obraze jak przedyskutujemy ostatniego Playboya,sa doskonale artykuly oczywiscie bardzo neutralne.albo chociaz daj nam tu jakies ladne sprawozdanie z wesela, panna mloda ladna? nie ruszana? nie wyglada to w stylu Pysia zeby nie pomachala na pozegnanie.trudno cos powiedziec, mnie wydawalo sie ze ona ma podlaczony komputer do krwioobiegu, bo o tak roznych porach pisze. Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Proste ;-) 09.08.04, 12:43 Jedno wiem NA PEWNO - to dziala i to niezwykle skutecznie w druga strone. Sprawdzone! :-) Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Proste ;-) 09.08.04, 12:44 Post nie wszedl mi tam, gdzie nalezy, wiec musze dodac, ze byla to odpowiedz na watpliowsci Poety w kwestii skutecznosci metody "na kobiety". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mar_za W sprawach roznych IP: 212.160.172.* 09.08.04, 13:36 Witajcie, cos zycie ostatnio szybko i u mnie biegnie. W pracy zamet, a to co raz jezdze przez pol Polski w te i we wte. A to biegam na angielski 3 razy w tygodniu, a to jeszcze zaliczam jakis fitness, co mnie uszczesliwila nim kolezanka. Nie mam czasu na nic. Z drugiej strony to lubie taki ped, bo wtedy nie ma sie czasu na zastanawianie sie nie wiadomo nad czym, bezsensowne rozmyslanie itd. Przychodzi 22 wieczorem, pada sie na pysk i z poczuciem dobrze wypelnionego dnia zasypia. Poeto, z moich obserwacji wynika, ze moze nie kazda kobiete da sie uwiesc, ale zdecydowana ich czesc niewatpliwie tak - sposobem, ktory stosuje wspomniany przez Ciebie uczestnik czata. Ale dziala to identycznie w druga strone. Zdecydowanie duza czesc mezczyzn da sie uwiesc bez problemu. Chodzi tylko o to, ze uwiesc sie moze i da, gorzej z tym, ze nie umie sie tego utrzymac dlugodystansowo. A to znacznie trudniejsza rzecz, wymagajaca wiecej poswiecenia, pracy i obustronnych staran. Moj balkonowy ogrodek nieco zdziczal. Nasadzilam tam surfinii (miedzy innymi), ktore rozrosly sie, ale przez szereg burz strasznie sie poniszczyly i sama nie wiem czy je wyrzucic, czy niech sobie rosna w nie bardzo idealnym stanie. Koniec z surfiniami na przyszlosc. Pierwszy i ostatni rok. Chyba w bardziej w polne kwiatki uderze. Ogrodek uprawialam kiedys mieszkajac w domu rodzinnym. Lubie grzebac sie w ziemi. Kiedys marzylam o swoim wlasnym ogrodzie, ale jakos teraz jak widze jak malo mam czasu na wszystko, to mysle, ze nie byloby komu sie tym ogrodem zajac. Tak wiec moze na emeryturce bede uprawiac baklazany, czy papryke....Kto wie.... A po emeryturce moge spoczac na cmentarzu bez zadnych marmurow i wielkich tablic. Choc te stare cmentarze rzeczywiscie sa sentymentalne. Opcja rozsypania moich prochow niespecjalnie mi przeszkadza. Naprawde. Pamietam z dziecinstwa wiejskie pogrzeby (chyba teraz sie nieco zmienilo w tym wzgledzie). Po pogrzebie odbywala sie stypa, przy suto zastawionym stole, z olbrzymia iloscia wodki. No przeciez zmarly zasluzyl, by go godnie pochowac. Towarzystwo wiec pilo i wspominalo coz to za wyjatkowy czlowiek byl ten, ktory odszedl... im wiecej wodki wypito tym bardziej zaslugi zmarlego wzrastaly. No o takim odejsciu ze swiata zywych bynajmniej nie marze:))) To by bylo na tyle. Pozdrawiam cieplo, Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: W sprawach stypy 09.08.04, 17:18 Ponoc na Ukrainie na stype zchodzi sie nie tylko cala wies, a wszyscy, ktorzy uslysza, ze ktos umarl, znajomi i tacy, ktorzy nieboszczyka nie znali. No to ja sie nie dziwie, ze chowaja w dniu smierci, przez 3 dni sprawa nabralaby niepozadanego rozglosu. Potem wspomina sie zmarlego po bodajze 30 czy 40 dniach, a potem po roku ale juz w scislejszym gronie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Wznoszacy sie slupek (rteci) i uwodzenie. IP: *.w3cache.pl / *.pl 09.08.04, 17:21 Odrobine cienia wszystkim, slupek oscyluje ponad trzydziestka C. Zycie jest piekne. I gorace Miejscowe kapielisko zatloczone do granic. Cialo przy ciele. Reka przy/na ciele. Ludzie tak lubia. Cien teraz ma duza wartosc. Poeto, Twoja konstruktywna sugestie odnotowalem. Mniej opisow wody (Odry) a wiecej o korwetach, fregatach, rejach, lukach, ladowniach, lekkich wybrzuszeniach na pokladzie, rufach i wchodzeniu miedzy glowki falochronow portowych. Ostatnie wydanie Playboya mi nie lezy. Pamela mi nie lezy. Nie moj typ. Z uwodzeniem to roznie. Twoj kolega, ktory uwaza, ze uwiedzie kazda kobiete nie ma racji. Zawsze jest pewien element niepewnosci i nieprzewidywalnosci. I mezczyzna ktory ma ta absolutna pewnosc myli sie zazwyczaj. Pewnosci nie ma. Rosyjskie przyslowie mowi, ze nie mozna uwiesc wszystkich kobiet. Ale optymistycznie dodaje, ze nalezy probowac. Dobrze jest upozorowac uwiedzenie jako wychodzace od kobiety. Zgadzam sie z Marzena, ze uwiedzenie swoja droga a utrzymanie uwiedzenia swoja. Ale piszemy teraz o uwiedzeniu tylko. Uroczy i uwodzicielski temat. Z racji ciaglych zmian kadrowych zawsze aktualny. Trzeba jednak uwazac kogo sie uwodzi. Uwazam tez, ze nas mezczyzn jest znacznie latwiej uwiesc niz kobiety. Prog tej latwosci mamy nizszy. Matrioszka, Sztaudynger napisal na nagrobku: Tu lezy dama. Po raz pierwszy sama. Do kremacji tez sie sklaniam. Jakos tak higieniczniej. Z rozsypywaniem jeszcze pomysle. W Stanach mozna prochy bliskiej osoby skrystalizowac i nosic jako oczko w pierscionku. Aby sie zkremowac w Sz. nalezy podrozowac do Poznania. Tam jest najblizsze kremujace przedsiebiorstwo. Nie wszyscy lubia podrozowac. Tizedik, jest kumulacja. Mam ostatnio szczesliwa reke (palce ?). Kupilem nam los. Nasze numerki: 10 16 20 29 39 48. Na srode. Piec melonow. Troche extra kasy przyda sie nam. Sadze, ze Pysiek jest pod scislym nadzorem lekarza ktory wydarl jej na razie klawiature z uzaleznionych dloni. Musimy cierpliwie poczekac. Wierze, ze da znac jak bedzie mogla. Picie za zdrowie nigdy nie zaszkodzi. Wrecz przeciwnie... Lece zrobic cos ze wznoszacym sie slupkiem, keep/stay cool everybody, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: Wznoszacy sie slupek (rteci) i uwodzenie. 09.08.04, 23:44 Moim zdaniem - im wyzsza temperatura, tym wieksza ochota na uwodzenie ;-) Panowie - eksperci, jakie jest wasze zdanie? Oczywiscie ta ochota istnieje tylko do pewnej granicy (temperatury);-) Mysle, ze powyzej 100 stopni Fh slabnie ;-) Tak samo, jak ponizej temperatury nizszej, ale ta granica zalezy od osobistej odpornosci... U mnie osobiscie dosc niskiej, bo zimna to ja nie lubie! Ale popatrzcie na narody z krajow ze swej natury geograficznej cieplych... Swietnym przykladem moga byc Wlosi, ktorzy uwodza na co dzien. To juz maja w swoich "wygrzanych" genach ;-) Inne nacje z tez cieplych krajow zachowuja sie podobnie. I tylko mozemy, drogie panie, zalowac, ze w Polsce to za cieplo nie jest.... ;-) A propos lata; moje balkonowe uprawy przetrwaly moja nieobecnosc. Dziwne... Najlepiej trzymaja sie drzewa. Tak, mam cos na ksztalt drzew, bo wielkie to, wylazi z balkonu, jak moze, i w gore, i na boki. Na razie sasiedzi nie protestuja, wiec jest dobrze. Tylko martwia mnie doniesienia watkowiczow z antypodow o zblizajacej sie u nich wiosnie. Bo to by znaczylo, ze po naszej stronie globu juz blisko do jesieni. Mysle, ze oni przesadzaja ;-) Bo u nas do jesieni co najmniej miesiac. Czyz nie tak...? Musze sie przyznac, ze rowniez zadziwiajace sa dla mnie doniesienia Szopena z jego miejsca pobytu. W calkiem innym swiecie funkcjonuje, a nadal podobny do nas... Swiat inny, czlowiek taki sam...? Kiedy szukaja z "europejskim" przeciez Poeta podobienstw i roznic w swojej zawodowej sytuacji tez sie dziwie... Matrioszka, u nas w Polszu tez ospa. Dzieci choruja. Ja sie ciesze, ze juz mam to za soba. Wiesz, ja tez myslalam, ze ty to Barbara G. Mojito, zaniedbalam swoje obowiazki Dyrektoriatu. Sprawdzilam jednak po powrocie, jaki jest nasz stan posiadania w PB. Nadal tylko 10 dolcow. Cala nadzieja w polskim totolotku. A jak masz taka szczesliwa reke, to moze wznies pare toastow za element. Najpierw za zdrowie, bo cos niedomaga teraz, a potem za powodzenie tych spraw, o ktore walczy. Najwyzsza pora, zeby cos sie zmienilo na lepsze! Pysiek, czekamy na ciebie! Pozdrowienia dla wszystkich :-)))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: Wznoszacy sie slupek (rteci) i uwodzenie. 10.08.04, 03:33 Dzien dobry, jakos smetnie o tych cmentarzach tutaj piszecie, o krematorium, czy ktos umarl, czy umiera,taki jakis nastroj.smierc rzecz ludzka,ciagle jednak niezrozumiala. Tizedik u nas naprawde wiosna, zima nie byla sroga, nie bylo bardzo zimno i nawet w Snowy Mountains warunki narciarskie nie byly najlepsze i musieli produktowac sztuczny snieg.syn byl z dzieciakami w school holiday to mi mowil.podobno w Victorii bylo wiecej sniegu,ale Kangur nic nam nie chce napisac wiec sie juz nie pytam.u mnie w ogrodzie coraz to ladniej Asia, zonkile maja paczki ale jeszcze nie kwitna u mnie,tylko chwila i zakwitna.ja mysle, ze w kazdym czlowieku mieszka to zamilowanie do przyrody.no i tak jak to Pysiek ladnie kiedys napisala jeden czlowiek ma green thumb i ma w sobie pasje ogrodnicze, lubi w ziemi popracowac,a drugi lubi tylko popatrzec na efekt tej pracy.mamy tu w australii nieograniczone mozliwosci jesli chodzi o ogrody, pewnie ze niektore odmiany maja po prostu za cieplo,ja lubie jednak eksperymenty ogrodnicze. i jeszcze wroce do Tizedik i Twojego dziwienia.dziwisz sie i dziwisz,bardzo to ladnie ze sie dziwisz,bo znaczy toze jestes ciekawa swiata.ludzie to juz sa malo czego ciekawi,zblazowani,znudzeni, wlacza telewizor i przelaczaja z kanalu na kanal, a jak znajda jakis interesujacy film, to sami koniec sobie dopowiedza bo wszystko juz widzieli, nic nowego.to samo wiadomosci, czy codzienna prasa,przekartkuja i gazeta przeczytana.gdy kogos spytasz co ciekawego,to albo wzruszy niegrzecznie ramionami albo odpowiada ze nic nowego. to mysle, ze zdziwienie do czegos prowadzi, daje do myslenia, dlaczego tak a nie inaczej. Mojito Ty i Poeta to lubicie ten temat kobiecy walkowac,a Mojito skoro ten slupek ci podskoczyl to pochwal sie wreszcie ktora to Ciebie zauroczyla,mam nadzieje ze Polka,nie jakas czorna? pozdrawiam wszystkich i informuje,ze do Pyska nie idzie sie dodzwonic: the person you are calling is unavailable please leave your mesage and we will call you back as soon as possible.po zostawieniu wiadomosci jakis mezczyzna oddzwonil i najpierw zebral wszystkie moje dane personalne,a potem powiedzail ze moja wiadomosc bedzie przekazana.czekam wiec z Wami,ja widzialem Pyska po wypadku i chociaz ona z wszystkiego i z samej siebie tez sie smieje,to sprawa nie jest wesola.to tak na moje oko. Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: Wznoszacy sie slupek (rteci) i uwodzenie. 10.08.04, 12:45 Dobra, nie bede wiecej smecic o cmentarzach, dla mnie to pole obserwacji przemian obyczajowch, ale moj maz np. okropnie sie cmentarzy boi chyba, bo nigdy tam nie chodzi. KAzik-ladnie napisales o zdziwnieniu, to wlasnie to. Ej, Pysiek po tym co napisal Kazik zaczynam sie niepokoic, daj jakis znak czy co. Ide zamalowywac freski pa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ifa szkoly w Australii - nowy trend? IP: *.dsl.netsource.ie 10.08.04, 13:12 Kazik, przeczytalam w Sydney Herald na internecie jakies dwa dni temu,ze w Australii coraz wiecej rodzicow wysyla swoje dzieci do szkol prywatnych gdzie uczniowie chodza w mundurkach,jest dyscyplina i ogolnie tradycyjne wartosci, stalo napisane ze jest to coraz popularniejsze, czyzby "powrot do wartosci"? pozdrawiam slonecznie ifa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Upal i uwodzenie. IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 10.08.04, 14:32 Zdrowko absolutnie Wszystkim, slupek wznosi sie ciagle. Dzieki Bosze. Dzieki. Wznoszenie jest optymistyczne. Nawet Ikara. Fakt, ze spadl. Ale mial przyjemnosc lecac do slonca. O uwodzeniu zawsze chetnie. Pod warunkiem, ze bedziemy wymieniali doswiadczenia, opinie i obserwacje. Nie lubie slowa ekspert. W Stanach wydano ksiazke: Eksperci powiedzieli - i wszystkie bledne opinie i wszystko na odwrot. W Polsce slowo ekspert jest naduzywane. Eksperci od wszystkiego. Lekka przesada. Uwodzenie podnosi temperature. Gdy podniesie ja do punktu wrzenia nalezy przeniesc uwodzenie do cienia. I uwodzic dalej. Sadze, ze temperatura nie przeszkadza uwodzeniu. Moze byc katalizatorem. W igloo tez uwodzenie wystepuje. Rodza sie przeciez ciagle "nowi" Eskimosi. Czasami sciane igloo nalezy wymienic lub oblozyc lodem. Poprzednia mogla sie nadtopic. Z Wlochami to sympatyczny fakt. Idac niechetnie do pracy oferuja kazdej napotkanej kobiecie malzenstwo i milosc dozgonna. I zalewaja je komplementami. Wiekszosc kobiet to lubi. I znaja wloskie realia. Cmentarzy sie nie boje. Zdarzylo mi sie wpasc do swiezo wykopanego grobu w nocy. Wracalem z wiejskiej zabawy. Pomoglo mi to wytrzezwiec szybko. Jutro bedziemy sredniobogaci. Nasz statek wejdzie do portu. Nazywal sie bedzie Kumulacja. Asiu, odkurz liczydlo. Od jutra bede pil nasze zdrowia i pomyslnosc porto. Lece ponownie do Portugalii. Na osiem dni/nocy. Po powrocie bede znal sie na porto lepiej. Na tym na wystawie w oknie i na tym powszechnie dostepnym. W Sz. otworzono nowe ciekawe miejsce do picia wina/porto. Nazywa sie Winiarnia & Bar a Vin. Na ulicy Siennej na Podzamczu. Wczoraj uwiodla mnie tam ryba tilapia i porto. Przyjemnosci uwodzenia i re-uwodzenia wszystkim w kazdej temperaturze zycze. Wieczorem Wasze zdrowia ( a Tizedikowego Elementu i Pyska podwojnie), slonecznie, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Upal i uwodzenie. IP: *.adsl.xtra.co.nz 10.08.04, 22:53 Mojito liczydlo odkurzone i wypucowane az blyszczy :) zawsze gotowe wiec nawet jezeli wygramy w momencie kiedy bedziemy sie tego najmniej spodziewac to i tak bedziemy przygotowani. Uwodzenie - mmmm uroczy watek, kiedys pare ladnych lat temu kiedy mialam mozliwosc poraz pierwszy zetknac sie z internetem, calkiem przypadkowo trafilam na jakich chat, okazalo sie ze mam absolutny dar uwodzenia, ktorego wczesniej u siebie nie podejrzewalam. Wynikly z tego rozne historie i rozne nauki dla mnie osobiscie. W pierwszym momencie sie tym zachlysnelam bo myslalam ze wszyscy traktuja to tak samo jak ja. Pozniej sie okazalo ze sa osoby ktore wszystko co mowilam traktowaly smiertelnie powaznie. Kiedy to do mnie dotarlo postanowilam juz tylko uwodzic tych ktorzy chca byc uwiedzeni i porzuceni hihihihi No coz czlowiek uczy sie do konca zycia, nie bede mowic ze moge uwiezc kazdego mezczyzne, ale calkowicie zgadzam sie z opinia ze jezeli czlowiek mowi to co ta druga osoba chce uslyszec to uwodzenie jest bardzo latwe, zreszta mozna to rozciagnac nie tylko na uwodzenie ale rowniez na roznego rodzaju oszustwa. Moze teraz nikt juz tramwajow nie sprzedaje jak to kiedys bywalo,ale w dalszym ciagu ludzie sie nabieraja na roznego rodzaju mniej lub bardziej wyrafinowane oszustwa, i na ogol tylko dlatego ze ktos im mowil wlasnie to co oni chcieli uslyszec. Kazik tez mnie zaniepokoiles, mam nadzieje ze z Pyskiem wszystko ok, i ze sie odezwie. Moze z Guntherem gdzies sobie po Paryzu spaceruja lub i jakims innym rownie uroczym miejscu. Pozdrawiam cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lara Re: Upal i uwodzenie. IP: *.rednet.pl / *.rednet.pl 11.08.04, 10:56 Co by nie mówić - kocham upalne lato, którego tak mi brakuje w tym roku w naszym kraju nad Wisłą... Kocham lato i tę magiczną atmosferę w powietrzu. Kilka dni temu wróciłam z Włoch, qrcze, lubię te klimaty, klimaty nasycone lekkim erotyzmem... Smacznym erotyzmem... I nie wiem czemu, może to tylko moje wrażenie, tego klimatu w naszym kraju jakoś nie ma, nie mogę go odnaleźć... Dlatego ciągle tęsknie za tym miejscem, które możliwe, że już za jakiś czas stanie się moją drugą ojczyzną... Barcelona... P.S. Cieszę się , że was znalazłam. Ślę pozdrowienia wszystkim krajanom, tym z bliska i z bardzo daleka... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Upal IP: 204.79.89.* 11.08.04, 11:11 Witaj Lara. U mnie dzisiaj bylo cieeeeeeplo. Prawie +39 stopni. Nawet na lanczyk sie nie wybralem bo bylo ciut za goraco. A potem okolo 15:30 zrobilo sie ciemno jak w nocy. Doslownie. I zaczela sie straszna burza, wiatr, deszcz i pioruny. Teraz po 1.5 godziny juz sie przejasnia i dzien zaczyna sie po raz drugi. Temperatura spadla do +26 to jest 13 stopni w godzine. Trafil nas ogonek tajfuna ktory poszedl przez Tajwan w strone Japoni. Obejrzalem sobie zdjecie satelitarne i cos mi sie wydaje ze aktualnie na Tajwanie nie jest wesolo. Sa tez minusy mieszkania w tropikach. Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: Upal 11.08.04, 11:46 Dobry wieczor, no moze gdzies tam po swiecie jest juz upalnie,u nas narazie cieplo. na cale szczescie tajfuny nie nawiedzaja Sydney,ale inne tereny Australii to nawet czesto. Mojito a ty totez nie mozesz sie zdecydowac,przecie to dopiero zes byl w tej Portugalii.to jednak ta czorna cie zauroczyla ze znowu jedziesz,no wiecie co ludzie to maja dobrze tak sobie kursowac w te i wewte. no i melduje ze Pysiek dzis zadzwonila,przekazalem zyczenia od wszystkich i to ze martwimy sie ze nie pisze.byla bardzo wzruszona, prosila wszystkich pozdrowic serdecznie,co czynie.powiedziala, ze jest teraz jak eskimos na dryfujacej krze i nie ma ani komputera i ani telefonu, ale gipsu tez juz nie ma.znaczy to juz lepiej,jest w szpitalu bo badania sie przeciagaja,ale mamy sie nie martwic i ona ma sie odezwac. powiem jeszcze ze Pysiek ma ladny bardzo niespotykany akcent jak mowi polsku. pozdrawiam wszystkich rowniez serdecznie od siebie, wypije sobie kieliszeczek,albo dwa na dobranoc i w bardzo dobrym nastroju ide spac Kazik uklony dla Lary, czy tez jestes taka piekna Lara z Dr.Zivago? Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: Upal 11.08.04, 13:06 Jaki upal????!!! Przedwczoraj deszcz wieczorny jakos zabrzmial mi jesiennie. Wczoraj wieczorem pochlodnialo, a dzis slonce swieci, ale nie grzeje. Rosjanie mowia cos o cieplej jesieni i mam nadzieje, ze sie nie myla. Zgubilam komorke (wylaczona), wlaczcie te swoje monitory i powiedzcie gdzie jest. Jak synek byl niemowiacy (teraz to przeciwienstwo tego stanu) to najczesciej przedmioty typu: portfel, klucze, okulary byly w jego schowku samochodowym; teraz podejrzana zostaje coreczka, przeszukalam jej torebke, nie ma, cholera. Nawiasem mowiac coreczka wyglada strasznie z ta ospa, co chwila pojawiaja sie nowe pryszcze, tytaj stosuje sie zielony roztwor na to schorzenie, mialam Shreka, teraz bedzie Fiona. Skoro juz o chorobach, to moze powiecie jakie egzotyczne przypadlosci bywaja w waszych stronach? Pozdrowka m. A i witaj Lara, troche tu przycichlo, musisz to nadrobic:-))) Tangerin, co jest??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lara Re: Upal IP: *.rednet.pl / *.rednet.pl 11.08.04, 13:19 Lara i jej "rodowód" to dłuższa historia... Czy jestem taka jak Lara Antipova? Raczej wcale. Podobno mam coś z Jinx z "Die Another Day". Poza tym - nie do mnie należy ocena, są gusta i guściki, a o nich podobno się nie rozmawia... :) Pozdrawiam cieplutko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Juz po burzy i znowu cieplo IP: 204.79.89.* 11.08.04, 14:50 Burza sobie poszla. Ochlodzenie trwalo prawie 4 godziny. Jest prawie 9 wieczorem ja z powrotem w pracy bo niestety ale sie popsulo pewne urzadzenie. Naprawimy, a raczej chlopaki naprawia ja im tylko ducha dodaje. Moze to Lara Croft? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen I jeszcze o chorobach IP: 204.79.89.* 11.08.04, 14:59 U mnie to sama egzotyka. W zeszlym roku byl SARS, pare razy do roku jest ptasia grypa, zdarzaja sie tez inne ciekawe ktore nie laduja na pierwszych stronach gazet bo nie roznosza sie az tak szybko. Co ciekawe to Chiny sa po prostu wylegarnia wszelkich dziwnych chorob. Powodami sa zageszczenie ludnosci oraz ogromna ilosc zwierzat chodowanych w nienajciekawszych warunkach w ciaglym styku z ludzmi. Inne choroby wylegaja sie na polnocy (grypa) a inne na poludniu (egzotyka). Co roku tak we wrzesniu/pazdzierniku na polnocy Chin zjawiaja sie przedstawiciele wielkich koncernow medycznych i szukaja pierwszych chorych na grype. lapia wirusa i wioza do domu by opracowac szczepionke na nowa tego wirusa wersje. Kiedy w listopadzie grudniu wirus dociera do krajow zachodnich szczepionke maja gotowa. Co ciekawe prawie kazdego roku trafiaja dokladnie. Z drugiej strony to moze oni po opracowaniu szczepionki tego wirusa w domu uwalniaja by trafic? Ale to chyba za daleko idaca Conspiracy Theory. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Powtorka z Portugalii. IP: 81.193.150.* 11.08.04, 23:03 Absolutne zdrowko Amigos, Lizbona apiac. Miejsce fajne. Kobiece. Wyladowalem po deszczu. I jest 25C. Juz po espresso (bica) i dwoch porto. Jutro ma byc cieplej. Zobacze. Kazik, nie powinienem sie niczym chwalic. Zauraczam sie latwo. Nie sprawiam kobietom wiekszych trudnosci w uwiedzaniu mnie. Moge sie oprzec wszystkiemu z wyjatkiem pokusy (O. Wilde). Taki slabiutki jestem. Wola boska i skrzypce. Dzieki za wiadomosci Pyskowe. Matrioszka, jak przetlumaczysz "morda jej nietarapliwa (?)" - Bulat O. Lara, zdrowko. Barcelone tez bardzo lubie. Kawalek miesnia (serca) tam zostawilem. Miasto ma dusze. I charakter. Ole! Musze leciec obejrzec kolory nocy, do nastepnego, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: Powtorka z rozrywki ;-) 12.08.04, 01:06 to rozumiem Mojito,z niecierpliwoscia oczekuje relacji.klimat niewatpliwie robi swoje Lara,witaj :-)temperatura,slonce,dobry nastroj,wino,piekne klimaty...... ale gdy sie przyjrzec znajdziesz ten klimat wszedzie,ja sie przyznam ze nieraz potrafilem zauroczyc sie w bardzo dziwnych sytuacjach i wcale nie bylo ani goraco,ani slonecznie ani nawet romantycznie, a jednak potrafilo zaiskrzyc. kiedys poznalem dziewczyne na promie do Szwecji w zimny pazdziernikowy dzien, byla sina z zimna,malo atrakcyjna,nie zainteresowana rozmowa, po przezyciach tak zwanych i co to byl potem za romans,eh zycie, do tej pory cos we mnie sie prostuje ;-) ale Kazik ty mnie zaskoczyles,mowi sie w starym piecu diabel pali, przywitanie Lary bardzo eleganckie. dzieki za wiadomosci od Eskimosa,dobrze ze dryftuje,przekaz nastepnym razem ze moze liczyc na rescue boat ;-) Chiny to jednak okazalo sie ze nie Eldorado?tez tak myslalem. ale kraj piekny .....do zwiedzenia wedlug mnie.no i te choroby, wlasnie zastanawiam sie nad skutecznoscia szczepionki przeciw grypie kiedy ta grypa wykluwa sie co roku w innej wersji. na wszelki wypadek jednak sie szczepie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lara Re: Powtorka z Portugalii. IP: *.rednet.pl / *.rednet.pl 12.08.04, 10:26 Dzień dobry wszystkim, Mojito, ehh, zazdroszczę ci w tym momencie tej Lizbony... U mnie już po urlopie, zostają tylko weekendy. W ten wybieram się w rodzinne strony, do Gdańska, a w przyszły do Berlina i Hamburga... Ale moje serce i tak jest w Barcelonie... Wg mnie nie ma chyba piękniejszego, bardziej klimatycznego, bardziej eterycznego miejsca na świecie... Miasto ciągłej zabawy. Magiczne... Poeto... Masz rację, w Polsce też możnaby to odnaleźć. Ale ja akurat odnalazłam to tam i możliwe, że tak mnie to poraziło, że tego tu już nie zauważam... Ale może przyjdzie niespodziewanie taki dzień, że mki przejdzie... I odnajdę to w kraju... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: I jeszcze o chorobach plus o pracy 12.08.04, 00:15 Mam nadzieje Szopen, ze ta twoja teoria konspiracyjna (po naszemu - spiskowa teoria dziejow;-) jest zbyt daleko posunieta. Moze chinska grypa wychodzi w swiat wlasnie dlatego, ze duzo ludzi tam jest, duzo wiec choruje, i tak samo duzo ja przenosi (zaraza). Dzis wyczytalam w tej wlasnie Gazecie, ze niezalezna(!) amerykanska organizacja zaatakowala Pume za wyzysk chinskich pracownikow. Cos kiedys o pracy w Chinach pisales, ale moim zdaniem twoja opinia jednak jest skazona (skrzywiona) przez twoja prace wlasnie tam. Tutaj kopia tego tekstu: Atakują Pumę za Chiny AFP, mak 11-08-2004, ostatnia aktualizacja 11-08-2004 17:10 Niemiecki producent artykułów sportowych oskarżony w raporcie niezależnej organizacji amerykańskiej Ile kosztują markowe buty Pumy? Przeciętnie 70 dol. A ile zarabiają ci, którzy je produkują w Chinach? 35 centów za godzinę, pracując po 76,5 do 100 godzin tygodniowo. To ustalenia najnowszego raportu niezależnej organizacji amerykańskiej National Labor Committee, której udało się skontrolować jeden z zakładów pracujących dla koncernu na południu Chin. Puma zareagowała błyskawicznie, tłumacząc, że nie jest właściwym adresatem zarzutów, bo opisana fabryka należy do podwykonawcy tajwańskiego. Inne zarzuty raportu dotyczą brutalnego traktowania robotników i zakazu tworzenia związków zawodowych. W marcu ukazał się łączny raport o warunkach pracy u producentów sprzętu olimpijskiego sponsorowany m.in. przez organizację humanitarną Oxfam i organizację praw związkowych Global Unions pod hasłem "Graj Czysto na Olimpiadzie". Celem autorów była poprawa warunków pracy w tzw. wyciskalniach potu w biednych krajach świata. "Gdyby hipokryzja i wyzysk były sportem olimpijskim, przemysł sprzętu sportowego wygrałby medal"- komentował jeden z organizatorów kampanii. Zaniżanie stawek, niepłacenie za nadgodziny, niebezpieczne warunki pracy, zatrudnianie nieletnich to stała lista uwag wobec zakładów w Delcie Rzeki Perłowej, "fabryce świata", gdzie ulokowana jest produkcja największych zachodnich koncernów. Przedmiotem podobnych raportów i oskarżeń były w ostatnich latach także tacy producenci sprzętu sportowego jak Nike czy Reebok. AFP, mak i link wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2223826.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Puma i spolka IP: 204.79.89.* 12.08.04, 02:52 Wlasnie sobie gazete otworzylem i tez przeczytalem ten artykol. Wymienione stawki placy tzn 35 centow za godzine sa placone niewykfalifikowanym ludziom ze wsi. Do tego maja miejsce do spania plus posilki. Czy pracuja 70-100 godzin tygodniowo = 10-15h dziennie? Nie wiem ale ta dolna granica brzmi realnie. Ludzie ci maja placone od godziny lub maja bardzo niska stawke podstawowa plus placone od wynikow (chyba sie to praca na akord nazywa po Polsku). Czy to sa "psie pieniadze"? Zalozmy te mniejsze liczby, 10h dziennie x 30 dni w miesiacu x 35centow/godzine. Daje to 105 dolarow miesiecznie czyli ok 870 yuanow to daje jakies 10,000 yuanow rocznie. Na wsi skad ci ludzie pochodza przecietny roczny dochod na glowe wynosi 2,240 yuanow czyli mala frakcje sumy zarabianej w fabryce butow. To sa ludzie ktorzy tu przyjechali zarobic pieniadze, zwykle mlodzi, rodzina zostala na wsi, czesto dzieci sa z dziadkami ktorzy pracuja na roli a oboje rodzicow jest tu na poludniu pracujac w fabrykach, na budowach. Pracuja ile sie da, jesli maja mozliwosc pracy po 70 godzin w tygodniu beda szukali metody by pracowac wiecej. U nas w fabryce sezonowi robotnicy dostaja ok 50 centow na godzine, jeden posilek, bez miejsca do spania. maksymalnie pracuja ok 50 godzin tygodniowo. Jakies 40% znika po kilku tygodniach bo gdzie indziej moga wiecej zarobic pracujac moze za mniejsza stawke ale dluzej. Po prostu tam skad przyjechali nie ma pracy ani pieniedzy. Taka jest brutalna rzeczywistosc. Te wspominane 870 yuanow miesiecznie to pewnie 2-3 razy tyle ile zarabia nauczyciel w szkole na wsi i wiecej niz wiekszoc ludzi pracujacych w panstwowych firmach. Nasza ayee pracuje od 8 rano do 18 przez 6 dni w tygodniu, zajmuje sie dzieckiem (razem z moim tesciem), gotuje, pierze, troche sprzata. Za to ma miesiecznie 800 yuanow. Bardzo zadowolona. To jest prawie 2 razy tyle ile dostalaby pracujac dla chinskiej rodziny. Teraz zastanowmy sie nad cena tych butow. 70 dolarow - 20% podatku = 56$ 56$ - 20% marzy sklepu = 45$ 45$ - 10% marzy hurtowej = 40$ 40$ - 8$ kosztow transportu = 32$ (transport zarowno przez ocean jak i lokalny) 32$ - 5% licence fee = 30$ (za uzywanie firmowego znaku) 30$ - 10% zysku Pumy na interesie = 27$ 27$ - 10% zysku producenta = 24$ Wychodzi na to ze cena wytworzenia tych butow jest jakies 30% ceny sprzedarzy (co i tak wychodzi mi za duzo pewnie pominalem jakies inne koszta). Powinno byc ok 25%. Jesli chodzi o sredni split tych 24$ dolarow pomiedzy surowce, energie, labor i depreciation to jest mniej wiecej: 60%, 10%, 20%, 10%. tak bardzo mniej wiecej. nalezy pamietac ze w fabryce oprocz tych co maja placone 35 cenow na godzine jest sporo innych bardziej wykfalifikownaych ludzi o wyzszych zarobkach. Czesto duuuuzo wyzszych. Inzynier w takiej fabryce ma pewnie pensje 4-5 razy wyzsza niz robotnik, szef produkcji 10 razy, dyrektor fabryki ponad 20-30 razy. Market price. Czy to wszystko jest wyzysk? Nie wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: Puma i spolka 12.08.04, 15:57 Szopen, to jest wyzysk! A co to jest, kiedy rzad panstwa obciaza obywateli coraz to nowymi podatkami, kiedy kaze placic im 2 razy za to samo (np. za opieke, nie, za sluzbe zdrowia), kiedy z premedytacja, bo stanowiac przepisy, stawia ich w gorszej sytuacji ekonomicznej jako pojedynczych obywateli i jako kraj wobec obywateli innych krajow w podobnej sytuacji ekonomiczno - politycznej? Czy to jest tylko wyzysk...? Ostatnio nawet lektura tytulow prasowych mnie wkurza ogromnie:-( No to pogadajmy o kobietach, pardon, o pogodzie ;-) U nas nadal upal, nie powiem, nawet lubie. Chociaz nie lubie korzystac wtedy z komunikacji publicznej. No i nie jest to upal ponad 40-stopniowy, jak np. u kolegi Szopena wlasnie. A w Las Vegas to nawet dzis ostrzegaja mieszkancow przed wysoka temperatura w dzien i w nocy tez. Ale tam jest wiecej, bo 44 st. C (pamietamy, mierzone w zacienionym miejscu...). Nasz polski upal jest bardziej przyjemny, czyz nie? Upal, kobiety i porto... czyli: co slychac u ciebie, Mojito? Pysiek jest twarda kobieta i chociaz los bywa wredny, da sobie rade. Tak sie osobiscie pocieszam, zeby zupelnie zdrowia nie stracic z powodu chorob innych (ja sie po prostu przejmuje....). Ale kiedy slysze od elementu o goraczce w wysokosci 103,8 F, to sama dostaje dreszczy. Pozdrawiam wszystkich. Z nadzieja, ze na troski wszelakie watkowiczow moze porto pomoze.... Acha, w grach losowych nic nam sie nie trafilo, ani w TL, ani w PB. No to pewnie nastepnym razem.... T. Odpowiedz Link Zgłoś
z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Popijamy we dwojke cherry,ale jakos gorzko smakuje 12.08.04, 16:23 niestety :( a stopni mamy 24. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Puma i spolka 12.08.04, 16:35 Tizedik, ty sie nie przejmuj doniesieniami z antypodow - ze niby wiosna, i ze za wczesnie - bo faktycznie za wczesnie, ponoc to jest unusual, takie slonko i cieplo, i brak deszczu... dla mnie bomba, choc wiem, ze bedzie niewesolo w lecie, restrykcje w uzywaniu wody i generalnie nie za dobrze to prognozuje przyrodzie... znow pozary; z tymi wyzyskiwanymi robotnikami to na dwoje babka wrozyla, Szopen ma sporo logicznej racji, ale sa tez i historie wyzysku, ludzie nie dostawali zwolnienia z pracy - tzn. grozono im wyrzuceniem z pracy, wiec zasuwali z zapaleniem pluc, no i w konsekwencji - zeszli z tego swiata nieco wczesniej... generalnie cala ta delokacja fabryk sie sypie - idea znaczy sie - bo na przyklad - przenosi sie fabryki na Tajwan i do krain ryzem rosnacych, wiec - zwalnia sie ludzi u siebie, ida oni na zasilek, albo i nie, bo bez prawa do.... potem pytanie nastepuje - kto te butki kupi? bo nie 35-centowogodzinny Chinczyk, ani bezrobotny; w efekcie poczatkowe calkiem przyjemne zyski i oszczednosci staja sie pulapka ukazujaca drugie - odwrotne dno... tyle o globalnej ekonomii ;))) bardzo mnie ciesza wiesci od Pyska (posrednio - od Kazika) bedziemy czekac i popijac (czasami) na okolicznosc ;))) czy ja wam pisalam kochani, ze nabylam wreszcie moje cudo - aparat cyfrowy ;))) na ktory ostrzylam sobie zabki.... od dawna; teraz rozpracowuje instrukcje obslugi, lub jak to niektorzy mowia - obstrukcje... inslugi ;)))) a jest co - 8 mega, mnostwo funkcji, dodatki, generalna cyfrowa niewiedza ;))) i brak czasu... chwilowo najwiecej przeczytalam w pociagach w te i wewte jadacych i wiozacych mnie tu i owdzie... aparat Olek sie nazywa (olympus, znaczy sie, C8080 - to tak dla ciekawych, jakby chcieli w necie poszperac ;))) ale dla zapalencow podaje fakt - cyfra ma performance (techniczna, na poziomie odwzorowania pixeli) jak ok. 10% jednej klatki zdjeciowej.... no coz, technika to nie wszystko ;))) dobra, spadam pomorfic, caluski, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Table for two. IP: 62.249.9.* 12.08.04, 19:47 Sredniej wielkosci. Usytuowany w niszy okiennej. Okragly, z dlugim, dotykajacym podlogi obrusem i narzucona na nim krotsza serweta koloru ecru. Stojacy na nim krysztalowy flakon otula czesciowo pojedyncza galazke lekko rozowej orchidei. Dzieli sie z nia swoja wilgocia. Elegancka solniczka tuli sie do dotykajacego ja pieprzu. Srebrne, blyszczace sztucce oczekuja na uzupelnienie lub zamiane. Dwa kieliszki czekaja cierpliwie na wybor wina. Pomaranczowe adamaszkowe serwetki przybraly ksztalt misternie zlozonego wachlarza. Zaleta dlugiego obrusu jest to, ze moze ewentualnie dyskretnie zaslonic zsuniete pod stolem obuwie i ewentualne manewry stop wedrujacych po przekatnych. Przyszedl kelner. Przyniosl menu i karte win. Zapalil zielona swiece i podniosl lekko temperature. Jeszcze przed tym zanim usta dotkna porto... Duze wrazenie kulinarne zrobila na mnie zielona salata z pomidorami, kukurydza i rodzynkami polana miodem i przykryta grzankami z podtopionym bialym kozim serem. Z chorobami teraz uwazam. Staram sie nie chorowac podczas wakacji. Odkladam to na dlugie zimowe wieczory. Z wykorzystywaniem ludzi przez ludzi troche sie zmienilo. W socjalizmie czlowiek wykorzystywal czlowieka. W kapitalizmie jest odwrotnie. Slonecznie z plynacym w kwioobiegu porto pozdrawiam, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: LCB Re: Table for two. IP: *.a.004.syd.iprimus.net.au 13.08.04, 15:28 siedzacy do tej pory przy barze nad szklaneczka martini przystojny mezczyzna w srednim wieku,gasi cygaro i dyskretnie odslania klape marynarki i szepcze: mamy go ... po czym podchodzi do stolika usytuowanego w niszy okiennej, przykrytego dlugim dotykajacym do ziemi obrusem. siedzaca przy nim para dopija wlasnie kolejna butelke cabarnet patrzac sobie gleboko w oczy ... good evening ...i patrzac na ich splecione pod stolikiem rece, dodaje: this is a very beautiful evening, indeed... sorry I interrupt your dinner ...i zwracajac do kobiety: my name is James, James Bond...oh,szepcze kobieta... Bond podaje reke mezczyznie. I have an urgent message for you, sir. may I ask you outside for a minute? certainly... mezczyzna podnosi i przeprasza swoja partnerke. wychodzi na taras restauracji gdzie z polcienia bezszelestnie wychodzi dwoch postawnych mezczyzn: hande hoch!!! nie usiluj zadnych sztuczek, jest nas tu wiecej ... obserwujemy cie od przylotu z Londynu, tym razem wpadles, znalezlismy caly bagaznik condoms wypchanych heroina w twoim samochodzie ... chwileczke ja tu tylko na holiday, jaka heroina? usiluje bronic mezczyzna ...nie znami takie numery, Mohitos jestes poszukiwany przez FBI ...zaraz, tojakas pomylka ja nazywam sie MOJITO, a wlasciwie Don Mojito,ja musze skontaktowac sie z konsulatem, jestem uczciwym obywatelem z ...draby nie daly mu dokonczyc, wepchneli do czarnej limuzyny, ktra parkowala opodal i odjechali w nieznanym kierunku. zaniepokojona dluga nieobecnoscia partnera dziewczyna wybiegla na taras, ale nie zdazyla nawet zapisac numerow rejestracji......zauwazywszy jednak James Bond siedzacego samotnie na tarasie nie zmartwila zbytnio ... Mojito, tymczasem wtracony do lochu, nie traci jednak glowy i uklada plan...mobile phone nie dziala...internet connection brak, sciany za grube, kraty w oknach ...straznik pod drzwiami ...nagle za kratami na oknie siada golab. jest jednak jakas nadzieja, mysl jak blyskawica przelatuje przez glowe Mojito. wyciaga elastic tape ze swoich boxerek koloruniebieskiegowzoltepaski i szybko pisze mesage: polozenie geograficzne,SOS, podpis i adres: Hoani St - ChCh NZ. golab wie gdzie leciec, po dlugim meczacym locie dociera na miejsce, gdzie szefowa slynnej grupy commandos The Professionals - Asia odbiera wiadomosc. podnosi speakers secret phone: Matrioszka mam pilna wiadomosc, prze- tlumacz mi to kochana...Asia jest absolutnie w gotowosci bojowej, powiadamia reszte zespolu o sytuacji, pakuje szybko plecak, wydaje krotkie rozkazy i wyznacza termin zbiorki.przed wyjsciem z domu jeszcze rzuca przez ramie do meza, pierogi na obiad sa gornej polce w lodowce, wroce na weekend, pa kochanie. uwazaj na siebie wzdycha husband ... na drugi dzien o zmroku czesc grupy spotyka punktualnie w poblizu miejsca uwiezienia Mojito. Asia wydaje krotkie dyspozycje,dwie dziewczyny Ifa i Tange wspinaja na wysoki mur po dwustronnej drabince... zakradaja kocim krokiem do pokoju wartownika. wartownik oglada wlasnie kolejny odcinek Sex in a City, siedzi tylem do polki na ktorym stoja ksiazki i dekoracyjny wazon. dziewczyny zakradaja pod drzwi i psikaja gas roz-weselajacy przez dziurke od klucza. wartownik troche znudzony patrzy w ekran i nagle zaczyna chichotac, wybucha smiechem,rzy jak kon, tupie nogami i...wali glowa w polke,wazon spada na mu na glowe i traci przytomnosc. dziewczyny otwieraja drzwi przy uzyciu pilnika do paznokci i zabieraja klucze. niestety caly ich trud okazuje na marne, bo drzwi do celi Mojito zabezpieczono dodatkowo deadlock i posypane cyjanek potasu. dziewczyny wy-cofuja i zdaja raport z sytuacji Asi. Asia nie traci glowy, naradza z Kangurem, ktory przypomina jej plan agenta Hrabiego Monto Christo:pod-kop lyzka od zupy. grupa tzw.ogrodnikow, jak na komende wyjmuje z plecakow lyzki i energicznie zaczyna kopac tunel. nagle ciemnosc panujaca wokol zamczyska rozrywa snop swiatla z reflektora, inni wartownicy orientuja w sytuacji i okrazyli naszych bohaterow.Kazik staje obok Asi, drapie po glowie i powtarza: jak to nigdzie nie ma spokoju...wszyscy zbijaja w grupe aby wspolnymi silami odeprzec atak ...nie na prozno jednak nasza dzielna szefowa zaplanowala wszystko z kartka w reku: z piskiem opon z mroku wynurza wielka cysterna z lodami:to Szopen, blyskajac w ciemnosci nowymi Nikes, zgodnie z instrukcjami przybyl na zbiorke, szybko uruchomil armatke i strzelajac celnie kulkami z lodow po prostu zamrozil atak wroga. spirits The Professionals od razu podnosi ...mimo, ze Mojito ciagle pozostaje uwieziony. Asia niewiele myslac kartkuje notes: plan C, nie, plan Q, nie... w tym momencie Yvona wpadla na pomysl.wyciaga z plecaka farby, bedac na training w Scotland i pamietajac instrukcje Chory Potter, maluje na grubym murze DRZWI, Mar_za wyciaga turystyczna hairdryer i suszy farbe. po kilku minutach projekt skonczony: Asia otwiera drzwi i wsrod stojacej owacji calej grupy Mojito wychodzi na wolnosc, podciagajac jedna reka opadajace boxerki.Asia slyszac z oddali zblizajace syreny samochodow policyjnych nawoluje do pospiechu: musimy zdazyc na przystan aby na czas spotkac naszego lacznika.droga do przystani wije stromo pod gore i po paru minutach szybkiego marszu cala grupa zwalnia. trudno powiedziec czy by zdazyli spotkac lacznika, gdyby nagle z zakretu nie wynurzyl zolty VW cabriolet i Saba trabiac wesolo za kierownica. wsiadajcie podrzuce was do przystani, zaprasza ...Asia po-watpiewa: nie rob sobie klopotu Saba, masz malo miejsca ...nie takie rzeczy sie widzialo w Indie, Saba zatrzymuje samochod, wszyscy wskakuja w pospiechu. Poeta L. rozlewa swoj chemiczny wynalazek: samoprzylepny klej na samochody na drodze ... i juz prawie ruszaja, kiedy zatrzymuje ich wolanie. to Lara wynurza z ciemnosci: czy mozecie mnie podrzucic do Barcelona? no probs, rzuca Saba, poprawiajac Arbuzka rusza z '3'...dojezdzaja do promenady wzdluz plazy i parkuja auto. wlasnie lokalny dostawca z bottle Shop przywiozl swieze zaopatrzenie ...rozpoznaje famous The Professionals i stawia wszystkim drinka. Tangerin jest w swoim zywiole: robi dla kazdego cos specjalnego ...robi sie wesolo. Asia z niepokojem patrzy na Mojito, Kangura i Poeta,nawet Kazik i Peter, ktorzy wpatruja za-hipnotyzowani w szereg butelek ...Peter w koncu prze-lamuje urok, nie ulega nastrojowi i przypomina o czekajcym laczniku. na dany sygnal cala grupa pakuje plecaki i wolno posuwa w strone przystani ...z daleka dolatuja aromatyczne zapachy smazonych nalesnikow: to Numbat/lacznik w towarzystwie Samotrutta, trzyma jacht w gotowosci. oh, Asia jakze ciesze,myslalem ze zobaczymy dopiero w 2022 roku,tyle rewelacyjnych rzeczy widzialem, ale to nic wypijemy rewelacyjne wino, ah to zycie zycie, nie ma to jak kobiety taniec spiew zaraz wszystko opowiem, to tornado no mowie wam rewelacyjne widowiskowe widowisko...tak Asia ruszamy, Samotrutta podnosi kotwice i cala grupa oddycha z ulga, lad wkrotce pozostaje w tyle. po krotkim posilku i odpoczynku, wszystkich zrywa na nogi okrzyk Numbata z bocianego gniazda:widze lad, a raczej widze cos bialego, chyba doplywamy do Bieguna...Samotrutta ktory ma sokoli wzrok wspina do gory i poprawia: to nie biegun to gora lodowa...Numbat biegnie po lornetke...Asia z niecierpliwoscia przestepuje z nogi na nogi,cholera, to niemozliwe zeby u kresy wyprawy caly plan rozbil o ...gore lodowa. wyrywa lornetke, ustawia ostrosc ...i usmiecha szeroko. eh, wy chlopy, jaki tam Biegun, jaka gora lodowa, to Pysiek dryfuje na krze...cala i zdrowsza Pysiek dolacza do grupy, rozmowom nie ma konca, Mar_za wyciaga turystyczny HI_FI SYSTEM, muzyka, rum i zmeczenie usypia naszych podroznikow. nad ranem budza na plazy Far,Faraway Land. Asia sprawdza mape i kompass ...panowie ruszaja na poszukiwanie zywnosci...wracaja z upolowanym Bison marki Bison...rozpalaja ognisko. Asia przy pomocy Mojito przegladaj Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: LCB o qrcze koniec mi urwalo !!! IP: *.a.004.syd.iprimus.net.au 13.08.04, 15:46 no wiec Asia z Mojito przegladaja mapy...w koncu Asia glosem experta stwierdza: jestesmy w Portugalia! oh ty gejsza, jeczy Mojito, nie trzeci raz w te same wakacje !!!ponury nastroj przerywa dziwny narastajacy halas ...glosniej i coraz glosniej, najpierw szum, potem warkot, potem wrecz huk silnika...The Professionals ustawiaja w szyku bojowym ...halas jest juz nie do zniesienia i cos zbliza w ich strone w wielkim tumanie kurzu...zbielalymi ustami dziewczyny pytaja: is this a bird? is this a plane? no, this is a superman! ...nagle COS stanelo, halas ucichl, kurz opadl i z tumanu kurzu wylonila postac w helm. ej, jaki tam superman...to ja Tizedik, powiedziala Tizedik parkujac swojego Harley i zdejmujac helm. nie moglam was dogonic a przywiozlam wam bardzo dobra wiadomosc ................ wygralismy !!!! tylko nie wiem ile, bo computer crush i nie zdazylam sprawdzic :))))))))))))) THE END Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik o qrcze koniec :-))))))))))))))))))))))))))))))))) 13.08.04, 16:07 Poplakalam sie ze smiechu :-)))))))))))))))))))) Pysiek, widze, ze forme odzyskalas, ba, nawet chyba masz lepsza niz dotad. Tak trzymac!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: o qrcze koniec :-)))))))))))))))))))))))))))) 13.08.04, 16:27 eine scheiBe Pysia, tobie moze cos urwalo ale humoru to chyba przybylo.ale tu nam wysmarowalas. pekam ze smiechu :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mar_za Re: o qrcze koniec :-)))))))))))))))))))))))))))) IP: 212.160.172.* 13.08.04, 16:44 No Pysiek, ale powrot:))))))))))))))))) Super:))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Re: o qrcze koniec :-)))))))))))))))))))))))))))) 15.08.04, 22:44 Rewelacja. Ryknalem smiechem pare razy i wszyscy w biurze wokol mysla, ze jeszcze nie wrocilem do siebie po weekendzie. Nie pasuje mi to do Pyska. Mysle, ze to ktos inny. Tajemniczy i nieznany. Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: o qrcze koniec :-)))))))))))))))))))))))))))) 16.08.04, 01:13 masz racje Peter, ktos tajemniczy i nieznany, dla kogo niektorzy traca glowe jak Gunther, dla kogo niektorzy zmieniaja boxerki i od kogo dostaje sie po usilnych prosbach zdjecie: szympansica z kokardkami ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: o qrcze koniec :-)))))))))))))))))))))))))))) 16.08.04, 03:25 Taaak, tajemnicza i dotad dobrze skrywana druga osobowosc Pyska. Albo jedna z wielu;) Poeto, a tymi kokardkami to mnie lekko zszokowales, szympansica to rozumiem, ale kokardki?:)))))))))))))) Pysia, gdzie kolejne przygody, moze tym razem np Kazik wpadnie w klopoty, a my bedziemy go ratowac? Wiesz, taka farma na odludziu, jakis grozny zbir i akcja w wykonaniu druzyny. Mowie wam, jeszcze beda o nas krecic filmy:)I staniemy sie legenda za zycia. Matrioszka, znalazlas telefon? I jak tam ospa? A mi smutno bardzo, bo lawenda mi dzis padla:( Moze da sie ja jeszcze uratowac? I wszelkie toasy wznosze dzis herbatka mietowa:) Wasze zdrowie! Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: o qrcze koniec :-)))))))))))))))))))))))))))) 16.08.04, 04:26 no wlasnie Tangerin, ja tez bym lubil poczytac ciag dalszy, moze Ty cos wydusisz, nie kryguj sie tez ladnie potrafisz napisac.glownym bohaterem moze byc Kazik na farmie ;-) a z ta szympansica to zadne zarty,prosilem sie o zdjecie i...dostalem,tez wpadlem w szok. naprawde szympasica miala dwie kokardki zawiazane, zdjecie smieszne ale nie na takie czekalem :-( Odpowiedz Link Zgłoś
z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Re: Tak daleko i tak blisko :) 12.08.04, 22:00 nad Bristolem zawislo sto wielkich,kolorowych balonow,echhhh wsiasc i uleciec w przestworza,widok powalajacy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.adsl.xtra.co.nz 12.08.04, 22:54 Tylko od ciebie zalezy czy ulecisz w przestworza czy bedziesz chodzil mrocznymi waskimi ulicami :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen o wyzysku jeszcze raz IP: 204.79.89.* 13.08.04, 03:22 Wlasnie sprawdzilem wyniki finansowe Pumy. W zeszlym roku wypracowali okolo 10.5% czystego zysku. To nie jest zaden spektakularny wynik. Chyba ten wyzysk nie najlepiej im wychodzi. Jak pisalem my placimy sezonowym robotnikom jakies 50 centow na godzine. Tyle ze my akurat produkujemy na potrzeby lokalnego rynku to znaczy wszystko co robimy sprzedajemy w Chinach, zadnego exportu. Z dwoch powodow: zabojczej konkurencji (tylko w naszej prowincji jest ponad 200 producentow lodow) i niskiej sily nabywczej konsumenta ceny lodow sa bardzo niskie. Na interesie mamy w plecy. Chyba tez jestesmy ciency wyzyskiwacze. W Chinach na wsi mieszka jakies 800 milionow ludzi. Ich miesieczny dochod to jakies 200-250 yuanow i strasznie ciezka praca.. Oczywiscte ze szukaja lepszego zycia i jesli maja sznase dostac prace za 800 miesiecznie beda sobie wyprowac zyly by te pieniadze zarobic. Calkiem niedawno Kazik pisal o tym jak po przyjezdzie do Oz pracowal na dwa etaty by zapewnic rodzine godziwe waronki zycia. Pewnie tez pracowal wiecej niz 40 godzin w tygodniu. Czy to tez byl wyzysk? Czy jesli firma produkuje cos nie w Chinach ale w Polsce gdzie srednia stawka za godzine jest mala czescia stawki placonej w USA czy Niemczech to tez wykorzystuje Polakow? W ktoryms z porzednich postow pisalem ze to nie najnizsza cena sily roboczej (sa kraje duzo tansze) przyciaga producentow do Chin ale skala calego intersu, infrastruktura, bliskosc do dostawcow. To powoduje niski ogolny koszt produkcji. Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: o wyzysku jeszcze raz 13.08.04, 04:40 Dzien dobry, no nie Szopen po pierwsze nie bardzo dobrze sie czuje kiedy uzywasz mnie jako przykladu, po drugie ja wcale nie bylem wyzyskiwany,po trzecie twoja motywacja mnie nie przekonala. przyjezdzajac do Australii kilkanascie lat temu byla to oczywiscie emigracja za chlebem, kiedy polskie warunki ekonomiczne nie obiecywaly nic lepszego i kazda praca,nawet zamiatacza ulicy,przynosila satysfakcje finansowa.nie znaczy ze taka prace wykonywalem.ja tam mam swoj honor.w Niemczech pracowalem na czarno za kiepskie pieniadze i bylo to oczywiscie wyzyskiwanie,bo pracowalem nielegalnie, ale warunki byly korzystne dla obu stron.w Australii kiedy w innych krajach jeszcze nikomu sie nie snily zwiazki zawodowe wypracowano tutaj pewne standarty,pewne normy obowiazujace dla pracownikow.okreslono najnizsze dopuszczalne stawki,ale nie tylko stawki placy, bezpieczenstwa pracy i te wszystkie inne sprawy tez.owszem pracowalem na dwoch etatach, pracy bylo pelno,ale to byl moj wybor.nie bralem pracy pierwszej lepszej z brzegu tylko za ktora dostawalem odpowiednie wynagrodzenie.czulem sie lepiej niz w komunistycznej Polsce, bo mialem wybor i bylem traktowany jak kazdy inny australijczyk.nie zanizano mi stawki na godzine ze jestem Polakiem, czy czorny, czy ze wsi.ja mysle ze to sprawa skomplikowana i to rzad panstwa ustala te wszystkie normy dla pracownikow, a jak kiepski rzad to i zle warunki pracy. dlatego tak czesto tu w Australii sa strajki, bo zwiazki zawodowe upominja sie o prawa pracownika, zeby nie byl wykorzystywany.dlatego w Chinach moze jest taki wyzysk bo Rzad moze sobie na to pozwolic,bo wie ze ludzie i tak sie nie zbuntuja.tak bylo w Polsce i co,gonili wszystkich do szkol,kazali sie uczyc,studiowac, kto nie studiowal to byl gorszy.no i tak wyksztalcili narod,ze bractwo za duzo wiedzialo,ludziska po prostu sie zorientowali,co to wyzysk, jezdzili zagranice na saksy i mieli porownanie,ze mozna zyc lepiej.slowem rzad ukrecil sam na siebie bata i tyle.i jestem pewny ze i w Chinach to sie skonczy,historia zna takie przypadki. teraz mamy sprawozdanie od Mojito,jakos tak romantycznie znowu piszesz,ale nic sie nie ujawniasz kto z toba przy tym stoliku, nie chcesz jakos potwierddzic czy to ta czorna czy nie.dobrze ci widac,masz wybor i latwo ulegasz kobietom,to masz i powodzenie u kobiet. pozdrawiam wszystkich Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: o wyzysku jeszcze raz 13.08.04, 04:49 widzisz Szopen, niekonsekwencja zarzadzajacych jest wielka - tna po kosztach, patrza na zyski a potem... zarzad wyplaca sobie horrendalne apanaze i premie, nie baczac na nic, ani na ogolna tendencje w gospodarce, ani na kryzysy, ani na nic wlasciwie; moze to po prostu pazernosc.... przez taka pazernosc pewna firma, w ktorej pracownicy sa nie za fajnie oplacani, choc interes zloty, stoi teraz na skraju bankructwa (zakladajac wydruk przyszly w formie xiazki nie pisze o kogo chodzi, bo to tzw. tajemnica poliszynela, kto chce to sie domysli, branza rozrywkowa dziecieca ;))) a panowie wladza zarabiaja takie kosmiczne pieniazki, ze az mi sie w oczach troilo jak spojrzalam na cyferki; nie, zebym byla przeciwna sowitemu nagradzaniu zarzadu - w koncu to on podejmuje decyzje, za ktorymi ida finansowe konsekwencje i teoretycznie za bledne posuniecia leca glowy (bo w praktyce bywa roznie, w zaleznosci od tego jak i gdzie kto siedzi, bywa, ze zadowola sie kozlem ofiarnym); ale, ale, jakies granice przyzwoitosci sadze, ze sa, w apanazach, mam na mysli, twz. spanie na pieniadzach rzadko przynioslo cos dobrego; w ogole niemoralne jest, ze w sytuacji, gdy niewielka grupka "spi na pieniadzach" cale miliony ludzi umiera z glodu, i zadne ekonomiczne teoretyzowanie mnie od tego myslenia nie odwiedzie. tyle na powaznie; Mojito, dlugie obrusy to jest to ;))) ale na milosc boska, jaki kozi ser, chcesz, zebym wysypki dostala?? ;))) zamow dla mnie cos innego, plisss... pogoda dzis wyborna, ide popstrykac, az do zmeczenia baterii - co nastapi niebawem, chce sprawdzic zywotnosc i nie laduje poki co; postawie dzis na architekture... caluski, slonecznie w Sydney idac - Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: o stoliku jeszcze raz 13.08.04, 07:36 piekny taki stolik i kolacja przy swiecach i ta serweta do samej ziemi, ta serweta to jest najbardziej erotyczna...przeczytalem ten wpis i...lece do domu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Piatek (sexta-feira) trzynastego. IP: 62.249.9.* 13.08.04, 14:47 Slonecznie Wszystkich, zycie jest piekne. W piatek trzynastego tez. Ciekawie wyglada prognoza pogody na piatek (sexta-feira). Oznaczona jest w skrocie portugalskim SEX. Dzisiaj na rachunku sniadaniowym tez ten skrot w polaczeniu z data wygladal sympatycznie. Zdziwilem sie, ze doliczono to do rachunku :)))). Ale uwypukla to sezon turystyczny. Wola boska i skrzypce. Kazik, no, dobra. Wiem, ze jestes dyskretny i potrafisz utrzymac sekret. Ruda z zielonymi oczami i piegami gdzieniegdzie. I wrazliwa na slonce skora/cera. Trzeba wiec ciagle smarowac, nawilzac, smarowac, nawilzac... Urocze zajecie mimo powtarzania sie czynnosci. Iwona, wszystko co chcesz. Z wyjatkiem sera koziego. Tak do konca nie jestem przekonany o tym, ze byl kozi. Na wszelki wypadek jednak bez sera. Gratuluje aparatu. Ale zdjecia tylko do polnocy. Po polnocy juz bez zdjec. Zgoda? Poeto, dlugi obrus jest mila czescia skladowa wspolnej kolacji.. Widocznie ludzie zaczynali juz przy stole :))))))))))))))). Dzisiaj w planie miedzy innymi Castelo de Sao Jorge i zabladzenie w bairro Alfama. I ewentualnie dlugi obrus. I porto, porto, porto... Zdrowka i milego weekendu absolutnie Wszystkim, mojito. slonecznie/27C/z widokiem na rzeke Tag. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yvona misja specjalna IP: *.rivrw2.nsw.optusnet.com.au 13.08.04, 16:06 LCB - niezle, niezle ;))) pachnie Pyskiem...... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Globet Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.in-addr.btopenworld.com 13.08.04, 16:36 Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Komiks: Stół dla dwojga - wersja (niemal)polska 13.08.04, 23:21 Sorry, ale nie mogłam sie powstrzymać.....;-)))))))) Komiks: Stół dla dwojga - wersja (niemal)polska Autor: Pysiek Redakcja: Tizedik Zamiast prologu: Stół średniej wielkości. Usytuowany w niszy okiennej. Okrągły, z długim, dotykającym podłogi obrusem i narzuconą na nim krótszą serwetą koloru ecru. Stojący na nim kryształowy flakon otula częściowo pojedynczą gałązkę lekko różowej orchidei. Dzieli się z nią swoją wilgocią. Elegancka solniczka tuli się do dotykającego ją pieprzu. Srebrne, błyszczące sztućce oczekują na uzupełnienie lub zamianę. Dwa kieliszki czekają cierpliwie na wybór wina. Pomarańczowe adamaszkowe serwetki przybrały kształt misternie złożonego wachlarza. Scena I Siedzący przy barze nad szklaneczka martini przystojny mężczyzna w średnim wieku gasi cygaro, dyskretnie odsłania klapę marynarki i szepcze: mamy go... Podchodzi do stolika w niszy okiennej, przykrytego długim, dotykającym ziemi obrusem. Siedząca przy nim para właśnie dopija kolejną butelkę cabarnet patrząc sobie głęboko w oczy... Good evening... i spoglądając na ich splecione pod stolikiem dłonie, dodaje: this is a very beautiful evening, indeed... sorry, I interrupt your dinner... Zwracając się tylko do kobiety mówi: my name is James, James Bond... Och, szepcze kobieta... Bond - powtarza i podaje rękę mężczyźnie. I have an urgent message for you, sir. May I ask you outside for a minute? Certainly... Mężczyzna podnosi się i przeprasza swoją partnerkę. Wychodzi na taras restauracji, gdzie w tej samej chwili z półcienia bezszelestnie wyłania się dwóch postawnych mężczyzn: hande hoch!!! Nie próbuj żadnych sztuczek, jest nas tu więcej ... Obserwujemy cię od przylotu z Londynu, tym razem wpadłeś, znaleźliśmy cały bagażnik condoms wypchanych heroiną w twoim samochodzie... Chwileczkę, ja tu tylko na holiday, jaka heroina - usiłuje bronić się mężczyzna... Nie z nami takie numery, Mohitos, jesteś poszukiwany przez FBI... Zaraz, to jakaś pomyłka, ja nazywam się MOJITO, a właściwie Don Mojito, ja muszę skontaktować się z konsulatem, jestem uczciwym obywatelem z... Nie zdążył dokończyć. Wepchnęli go do czarnej limuzyny, która parkowała w pobliżu i odjechali w nieznanym kierunku. Zaniepokojona długą nieobecnością partnera dziewczyna wybiegła na taras, ale nie zdążyła nawet zapisać numerów rejestracyjnych... Zauważywszy jednak James’a Bonda siedzącego samotnie na tarasie nie zmartwiła się zbytnio ... Scena II Mojito tymczasem, wtrącony do lochu, nie traci głowy i układa plan... Mobile phone nie działa... internet connection brak, ściany za grube, kraty w oknach... strażnik pod drzwiami... Nagle za kratami zauważa gołębia. Jest jednak jakaś nadzieja, myśl jak błyskawica przelatuje przez głowę Mojito. Wyciąga elastic tape ze swoich boxerek koloruniebieskiegowżółtepaski i szybko pisze mesage: położenie geograficzne, SOS, podpis i adres: Hoani St - ChCh NZ. Gołąb wie, gdzie lecieć. Po długim męczącym locie dociera na miejsce, gdzie szefowa słynnej grupy commandos The Professionals - Asia odbiera wiadomość. Podnosi speakers secret phone: Matrioszka, mam pilną wiadomość, przetłumacz mi to kochana... Asia jest w pełnej gotowości bojowej. Powiadamia resztę zespołu o sytuacji, pakuje szybko plecak, wydaje krótkie rozkazy i wyznacza termin zbiórki. Przed wyjściem z domu jeszcze rzuca przez ramię do męża: pierogi na obiad są na górnej półce w lodowce, wrócę na weekend, pa kochanie. Uważaj na siebie - wzdycha husband... Scena III Następnego dnia o zmroku część grupy spotyka się o wyznaczonej porze w pobliżu miejsca uwięzienia Mojito. Asia wydaje krótkie dyspozycje; dziewczyny - Ifa i Tange wspinają się na wysoki mur po dwustronnej drabince... Kocim krokiem zakradają się do pokoju wartownika. Wartownik ogląda właśnie kolejny odcinek Sex in a City, siedzi tyłem do półki, na której stoją książki i dekoracyjny wazon. Dziewczyny cicho podchodzą pod drzwi; rozpylają gaz rozweselający przez dziurkę od klucza. Wartownik trochę znudzony patrzy w ekran i nagle zaczyna chichotać, za chwilę wybucha śmiechem, rży jak koń, tupie nogami i... wali głową w półkę. Wazon spada na mu na głowę; traci przytomność. Dziewczyny otwierają drzwi pilnikiem do paznokci i zabierają klucze. Niestety, cały trud idzie na marne, bo drzwi celi Mojito zabezpieczone są dodatkowo deadlock’iem i posypane cyjankiem potasu. Dziewczyny wycofują się i zdają raport Asi. Asia nie traci głowy. Naradza się z Kangurem, który przypomina jej plan agenta - hrabiego Monto Christo: podkop łyżką do zupy. Grupa "ogrodników" jak na komendę wyjmuje z plecaków łyżki i zaczyna energicznie kopać tunel. Scena IV Nagle ciemność panującą wokół zamczyska rozrywa snop światła z reflektora. Wartownicy orientują się w sytuacji i okrążają intruzów. Kazik staje obok Asi, drapie się po głowie i powtarza: jak to nigdzie nie ma spokoju... Wszyscy zbijają w grupę, aby wspólnymi siłami odeprzeć atak... Ale nie na próżno dzielna szefowa zaplanowała wszystko z kartką w ręku; z piskiem opon z mroku wynurza się wielka cysterna z lodami. To Szopen, błyskając w ciemności nowymi Nikes, zgodnie z instrukcjami przybył na zbiórkę. Teraz szybko uruchamia armatkę i strzelając celnie kulkami z lodów... zamraża atak wroga. Spirits The Professionals od razu podnosi się... mimo że Mojito ciągle jest uwięziony. Asia niewiele myśląc kartkuje notes: plan C, nie, plan Q, nie... W tym momencie Yvona wpada na pomysł. Wyciąga z plecaka farby. Przydaje się training w Scotland i instrukcje Chory Potter... Maluje na grubym murze DRZWI, Ma_za wyciąga turystyczną hairdryer i suszy farbę. Po kilku minutach projekt skończony. Asia otwiera drzwi i wśród stojącej owacji całej grupy Mojito wychodzi na wolność, podciągając jedną ręką opadające boxerki. Asia słysząc w oddali zbliżające się syreny samochodów policyjnych nawołuje do pośpiechu: musimy zdążyć na przystań, aby na czas spotkać naszego łącznika. Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Stół dla dwojga - wersja (niemal)polska cd. 13.08.04, 23:25 Scena V Droga do przystani wije się stromo pod górę. Po paru minutach szybkiego marszu cala grupa zwalnia. Trudno powiedzieć, czy zdążyliby spotkać łącznika, gdyby nagle zza zakrętu nie wynurzył się żółty VW cabriolet. To Saba, trąbiąc wesoło za kierownicą, zaprasza:. wsiadajcie, podrzucę was do przystani... Asia powątpiewa: nie rób sobie kłopotu Saba, masz mało miejsca... Nie takie rzeczy się widziało w Indiach - Saba zatrzymuje samochód, wszyscy wskakują w pośpiechu. Poeta L. rozlewa na drodze swój chemiczny wynalazek: samoprzylepny klej na samochody... Już prawie ruszają, kiedy zatrzymuje ich wołanie. To Lara wynurza z ciemności: czy możecie mnie podrzucić do Barcelony? No probs, rzuca Saba i poprawiając Arbuzka rusza z '3'... Scena VI Dojeżdżają do promenady wzdłuż plaży i parkują auto. Właśnie lokalny dostawca z bottle Shop przywiózł świeże zaopatrzenie... Rozpoznaje famous The Professionals i stawia wszystkim drinka. Tangerin jest w swoim żywiole: przygotowuje dla każdego cos specjalnego... Robi się wesoło. Asia z niepokojem patrzy na Mojito, Kangura i Poetę, także na Kazika i Petera, bo nawet oni wpatrują się jak zahipnotyzowani w szereg butelek... Peter w końcu przełamuje urok, nie ulega nastrojowi i przypomina o czekającym łączniku. Na sygnał cala grupa pakuje plecaki i wolno posuwa się w stronę przystani... Z daleka dolatuje aromatyczny zapach smażonych naleśników: To Numbat/łącznik w towarzystwie Samotrutta, trzyma jacht w gotowości. Och, Asia, jakże się cieszę, myślałem że zobaczymy się dopiero w 2022 roku, tyle rewelacyjnych rzeczy widziałem, ale to nic, wypijemy rewelacyjne wino, ach to życie, życie, nie ma to jak kobiety, taniec i śpiew... Zaraz wszystko opowiem, to tornado, no mówię wam, rewelacyjnie widowiskowe widowisko... Tak Asia, ruszamy. Scena VII Samotrutta podnosi kotwicę i cała grupa oddycha z ulgą, ląd wkrótce pozostaje w tyle. Po krótkim posiłku i odpoczynku, wszystkich podrywa na nogi okrzyk Numbata z bocianiego gniazda: widzę ląd! A raczej widzę cos białego, chyba dopływamy do bieguna... Samotrutta, który ma sokoli wzrok, wspina się do góry i poprawia: to nie biegun, to góra lodowa... Numbat biegnie po lornetkę... Asia z niecierpliwością przestępuje z nogi na nogi: cholera, to niemożliwe, żeby u kresu wyprawy cały plan rozbił się o... górę lodową. Wyrywa Numbatowi lornetkę, ustawia ostrość... i uśmiecha się szeroko: ech, wy chłopy, jaki tam biegun, jaka góra lodowa, to Pysiek dryfuje na krze... Cala i zdrowsza Pysiek dołącza do grupy, rozmowom nie ma końca. Mar_za wyciąga turystyczny HI_FI SYSTEM, muzyka, rum i zmęczenie usypiają podróżników. Scena VIII Nad ranem budzą się na plaży Far, Faraway Land. Asia sprawdza mapę i kompass... Panowie ruszają na poszukiwanie żywności... Wracają z upolowanym bison marki Bison... Rozpalają ognisko. Asia z Mojito przeglądają mapy... W końcu Asia tonem experta stwierdza: jesteśmy w Portugalii! Och ty gejsza, jęczy Mojito, nie trzeci raz na te same wakacje!!! Ponury nastrój przerywa dziwny, narastający hałas... Głośniej i coraz głośniej, najpierw szum, potem warkot, potem wręcz huk silnika... Zakończenie The Professionals ustawiają się w szyku bojowym... Hałas jest już nie do zniesienia i coś zbliża się w ich stronę w wielkim tumanie kurzu... Zbielałymi ustami dziewczyny pytają: is this a bird? is this a plane? no, this is a superman! ... Nagle COŚ stanęło, hałas ucichł, kurz opadł i z tumanu kurzu wyłoniła się postać w hełmie. Ej, jaki tam superman... to ja, Tizedik - powiedziała Tizedik parkując swojego Harley’a i zdejmując hełm. Nie mogłam was dogonić, a przywiozłam wam bardzo dobrą wiadomość................ Wygraliśmy!!!! Tylko nie wiem ile, bo mi computer padł i nie zdążyłam sprawdzić... :))))))))))))) THE END Od redakcji: ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Stół dla dwojga - wersja (niemal)polska cd. 13.08.04, 23:51 ha! czyzbym miala racje?? Tizedik, to jakis pozaforumowy literacki nalot?? czy wersja poprawiona to twoja inicjatywa wprowadzenia porzadku w strumien narracji?.... bladym switem sie zerwalam, niebawem wybywam w ciezki dzien, powrot ciemna noca ;))) a moj aparacik spisuje sie pieknie, wrocilam wczoraj z cala szuflada zdjec, teraz bede sie bawic, jak czas pozwoli.... tymczasem pozwolcie wy, ze sie oddale celem wykonania czynnosci odziezowo- spozywczych (kapielowe juz done ;))) papa, caluski Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasia Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 14.08.04, 00:31 Witam wszytkich przeczytalam niedawno czesc tego forum i poprzedniego - wyjazd z kraju, bardzo mi sie spodobalo. Tak sie sklada, ze teraz jestem w Chicago na wakacjach, niestety nie znalazlam pracy wiec surfuje po internecie. Fajni z Was ludzie, tez kiedyc moze pomysle o emigracji z kraju, na razie mam studia i chce je skonczyc a potem kto wie..:) w kazdym razie mozna sie duzo dowiedziec o zyciu z takiego forum pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: Tak daleko i tak blisko :) 14.08.04, 02:04 Dzien dobry, to dopiero sie usmialem,jakas nowy serial tu powstaje albo raczej my ja tu tworzymy.Pysiek ty nam tu lepiej napisz jak sie czujesz a nie po nocy kryminaly piszesz pod koldra na lozku szpitalnym. dzisiaj bardzo cieplo,slonecznie i zaraz biore sie do obchodu w moim ogrodzie. zonkile juz rozkwitly, ale bardzo ladnie kwitnie wattle tree, jest to native tree w Australii i cale jest obsypane zlocistymi puszystymi kulkami kwiatow,liscie ma waskie koloru srebrnego, bardzo dekoracyjne,ale niektorzy ogrodnicy uwazaja je jak chwast,bo bardzo latwo sie samo rozsiewa i jest bardzo odporne na zmaine pogody. witaj Kasia pisz jak sobie radzisz a i Lara mysle ze czesciej do nas zajrzysz. pozdrawiam Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: 204.79.89.* 14.08.04, 06:31 Kazik, Przepraszam za uzycie twojego przykladu bez pozwolenia. Po prostu bylo to cos o czym niedawno wspomniales (wprawdzie w zupelnie innym kontekscie) i przyszlo mi to do glowy jako argument na to ze ludzie czasem pracuja wiecej niz 40 godzin tygodniowo i nie jest to wyzysk ale ich swiadomy wybor. Wcale nie pisalem ze byles wyzyskiwany wrecz odwrotnie. Ja pracuje pewnie jakies 60-70 godzin tygodniowo, w zasadzie 7 dni w tygodniu przez caly letni sezon i w srodku zimy kiedy robimy remonty/modyfikacje. Nie dostaje ani grosza za "dodatkowe" godziny. Obie strony tzn ja i pracodawca rozumieja i zgadzaja sie z tym ze bede pracowal tyle ile potrzeba. Placa mi za to w sumie niezle. To ze Szwajcar pracujacy na tym samym stanowisku i wykonyjacy dokladnie ta sama prace zarobilby duzo wiecej to jest fakt (a Japonczyk pewnie kilka razy tyle co Szwajcar). Nie czuje sie wykorzystywany i nie psuje mi to nastroju ani snu noca bo tak juz jest z wielu powodow. Market price. Co do sytuacji tutaj to wbrew temu co sie powszechnie sadzi tutaj tez sa minimalne stawki placy, cala masa przepisow dotyczacych bezpieczenstwa pracy (z bardzo powaznymi kosekwencjami za ich nie przestrzeganie itd. Yvona, To co ja pisalem dotyczylo artykulu z GW dotyczacego wyzysku Chinczykow przez Pume. Glownie chodzilo mi o to by postawic sprawe w kontekscie ogolnej sytuacji w Chinach i pokazac, ze stawka placona pracownikom w fabryce butow aczkolwiek w porownaniu ze stawka placona w rozwineitych krajach bardzo niska w porownaniu z placami w tym kraju wcale nie jest niska. Chiny to jest kraj gdzie jest baaardzo duzo ludzi w tym kilkaset milionow takich dla ktorych praca za 35 centow na godzine jest marzeniem. Pamietajcie ze na wsi srednia wielkosc rodzinnego gospodarstwa to pewnie okolo 1 hektar, niezaleznie od ilosci wlozonej pracy fortuny sie na tym nie da zrobic. Nic dziwnego ze ci ludzie masowo wyjezdzaja do delty rzeki Perlowej poszukujac lepszej pracy i lepszego zycia. Moralnosc ogolnoswiatowego biznesu i rzadow roznych krajow (ostatnia odprawa pana Butlera w Tasmani przykladem) to zupelnie inny temat i osobna dyskusja. A teraz na wesolo. Komiks bezbledny. Czytajac wyobrazalem sobie to nie jako komiks ale jako film o bardzo wartkiej choc ciut surrealistycznej akcji. Komkis to chyba bardziej pasuje. Swietne. Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: Tak daleko i tak blisko :) 14.08.04, 12:02 Tizedik - droga redakcjo, bardzo ladnie uporzadkowalas tok akcji ale ja troche juz ludzilem sie ze dopiszesz ciag dalszy ;-)co byloby tez bardzo interesujace. wczoraj przed praca (nocka) wpadlismy do knajpy na drinka,wszyscy tacy podekscytowani Olimpiada wiec wpadlismy na piwo.zwykle przed praca nie pije, ale lato, pogoda narazie sprzyja, i takie refleksje. bary to jest zupelnie inny swiat,ludzie najchetniej pija w barach chociaz mozna kupic przeciez alkohol i napic sie w pieleszach domowych ale to nie to.autorytety takie jak Hemingway, ktory w Key West, Steinbeck w barze w Monterey w kalifornii,inne bary gdzie Hlasko, Bergman prawie ze tworzyli, a francuski malarz Toulouse-Lautrec w barach tez malowal od reki portrety prostytutkom za butelke wina. patrzac na ludzi ktorzy pija niemalze odruchowo wpatrzeni w ekrany telewizorow, osamotnieni, pija do komentatorow sportowych, do prezenterow telewizyjnych, do aktorow, zawsze jakis pretekst aby nie pic samotnie w domu..to w barze w Getyndze na serwetce mlody Heisenberg udowodnil pijanym kolegom fizykom,teorie za ktora dostal pare lat pozniej Nobla. no i ja az tak wysokich aspiracji nie mam zeby zaraz Nobla,ale po przeczytaniu wczorajszego posta,w tym barowym nastroju doszlo do mnie o tym kleju ;-)ktory ponoc wynalazlem. nie kleju uniwersalnego nie wynalazlem,mam jednak na swoim koncie zaslugi dla nauki. to tak, kiwajac sie na stolku barowym. Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: Tak daleko i tak blisko :)na barowym stolku 14.08.04, 14:42 Dobry wieczor, powiem wam ze lubie tu zajrzec i zobaczyc czy ktos cos ciekawege dopisal.rano to nie zawsze zdarze zajrzec przed praca,no chyba ze nie ide do pracy,ale wieczorem to juz rutyna,szklaneczka i ksiazeczka. Szopen nie gniewam sie wcale, tak jakos napisales o tych dwoch etatach,wydalo mi sie ze widzisz mnie jako pazernego na pieniadze czlowieka,a tak nie jest. natomiast zwrocilem uwage co Poeta tu napisal o tej samotnosci wlasnie,jak czesto czlowik jest samotny w wielkim miescie,ba, nawet we wlasnym domu wsrod rodziny tez mozna byc samotnym. mozna byc samotnym nawet w malzenstwie. takie uczucie ze jest sie niepotrzebnym i nie ma nikogo z kim mozesz porozmawiac to najwieksza kara dla czlowieka.dlatego tak czesto ludzie boja sie starosci,bo wiaze sie czesto z samotnoscia. dobrze wiec otaczac sie ludzmi i miec jak najwiecej przyjacol. teraz to juz naprawde ide spac,dobranoc Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Sex and the City. IP: 81.193.150.* 14.08.04, 18:30 Ola Amigos, oh, ty gejsza, co za sen mialem. Siedzialem sobie spokojnie przy okraglym stoliku w niszy okiennej z przyjemnym oczekiwaniem na niskokaloryczny deser gdy nagle... Yada, yada, yada i wyladowalem w pudle. Ktos napelnil lateksowe pojemniczki biala substancja (podobno kontrolowana) i podrzucil mi do bagaznika samochodu. Wola boska i skrzypce. Shit happens. I tutaj sen sie poprawil. Snilem, ze dzieki Waszej kolektywnej pomocy zostalem wyszarpniety z celi i moge pisac znowu. Dziekuje bardzo. Bardzo dziekuje, Amigos. Musze tylko zmienic bokserki poniewaz opadaja mi. Na szczescie nie do konca. Welcome Pysiek. It is a pleasure to see you again. Saude! Sex w miescie jest wszechobecny. W parku Edwarda Siodmego z malowniczym widokiem na rzeke Tag. W tramwaju/electrico nr 28 wjezdzajacym do Alfamy. Miejsc siedzacych jest 20 ale kazdemu ktos siedzi na kolanach. I niechetnie sie podnosi. Widoczny jest na dziedzincu zamku Sao Jorge i w kazdym zaulku murow obronnych. W kampanii reklamowej kart telefonicznych para wcisnieta do budki telefonicznej nie telefonuje. Nie moze sie ruszyc. Jest tak malo miejsca, ze nawet biustonosz sie nie zmiescil. Uliczne kafejki maja duzo miejsc poniewaz pary siedza oszczednie na jednym krzesle. W oczekiwaniu na dostep do internetu chlopak rozgrzewa sobie palce naciskajac klawisze na klawiaturze dziewczyny wolno ale konsekwentnie zblizajac sie do klawisza Enter. Zdecydowanie powinni zamknac sie sami w pokoju. Jest cos w atmosferze miasta. Cos zmyslowego... Nasz kumulacja wspiela sie do 97 milionow dolarow. Good luck to us. Jutro nad ocean na pare dni. Do Praia D`El Rey. Okolo 75 km na polnoc autostrada A-8. Okolice Peniche/Obidos/Baleal/Santa Cruz. Kasiu, czesc. Upalne pozdrowionka 4 all, mojito. Upalnie dzisiaj/31C/na pewno bez zupy. Kulinarne odkrycie to melon w porto. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Na upalne wieczory IP: 204.79.89.* 15.08.04, 03:41 Do wysokiej szklanki wlac 3 palce tequili, palec porto, wrzucic 5 kostek lodu, uzupelnic sokiem pomaranczowym. Przynosi ulge, od upalu i nie tylko. Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: Na upalne wieczory 15.08.04, 04:58 Ale cyrk. Wystarczy szanowne towarzystwo na chwile z oczu spuscic i takie numery odchodza. I to jeszcze ja mialam w tym swoj udzial i co gorsza wspinalam sie po jakims murze z koolezanka Ifa. Z moja kondycha fizyczna? Ale to chyba calkiem mozliwe, co jakis czas sni mi sie, ze na silownie chodze,widac pierwsze efekty juz sa. A gdzie ciag dalszy, no gdzie? Nie oszczedzajcie na klawiaturze, moi mili. :))))))) Leze spac, wczesnie sie zrobilo. Nie mam tequili, nie mam porto, nawet soku pomaranczowego w chalupie brak. Ale woda mineralna jest, dzieki Bogu. Ide chlac:) Buzka dla wszystkich:)Tych nowych tez:) Nasza tratwa wszystkich uniesie, oczywiscie, o ile qoolezanki i qooledzy beda dalej takie cudne cyrki odstawiac:) Nie, no leze spac, bo juz faze mam. Dobranoc i dzien dobry Tangerin Ps. trzezwa jestem, naprawde. To tylko zmeczenie ze mnie wylazi i fazuje... Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 kondycja ... tfu, tfu ... 15.08.04, 14:38 Sonecznie kochani :)))) no wlasnie Tangerin, wystarczy szanowne towarzystwo z oczu spuscic i jest ponad 2000 wpisow ladnie, ladnie ... niechcacy bylam wylaczona z tego swiata przez jakis czas, ale to i dobrze, ktos cos wreszcie moze napisac. dziekuje raz jeszcze za Wasza troskliwa serdecznosc, Kazik przekazal pozdrowienia, drinks poczulam w kosciach ;))))jestem zdrowsza dzieki Wam tez ;)))) z kondycja to roznie bywa, ludziska sobie narzucili dziwne standarty i mecza z tym, bo po cichu to kazdy chce wygladac normalnie, nie jak Arnold, albo Barbie Doll, nie kazdemu zalezy zeby miec tylek twardy jak gruszka, i 'pierfsi' jak Pamela, i mysle ze ludzie troche mecza z tym, ze nie moga dogonic tych modelowych wzorow. dobrze byc zdrowym i srednio sprawnym, ale wedlug wlasnego, prywatnego, przekupionego standartu ;))))ja szczerze powiem ze jedyne exercises jakie uprawiam, to ... podnosze powieki rano ... no,jeszcze wchodze po schodach na trzecie pietro ... a i jeszcze jak cos mi spadnie to nie pozwole zeby jakis gentelman podnosil, sama schylam, taka jestem ... qrde wy-cwiczona ;)))) poza tym z kondycja fizyczna to jest tak samo jak z dzialaniem placebo. moj kolega Bob, ktory w bardzo dziwnych okolicznosciach zlamal noge, ale jeszcze o tym nie wiedzial, pojechal do szpitala na emergency i tam zrobiono mu przeswietlenie, ktore nie wykazalo zlamania (!!!). poszedl on wiec kulejac do domu piechotka. dopiero potem okazalo, ze noga zlamana i od tego momentu kiedy dowiedzial, ze zlamana, nie potrafil juz chodzic. tak, ze Ty Tangerin tez nie mow, kondycja czy jej brak, w sprzyjajacych warunkach moze bys ten mur przeskoczyla, albo prze-frunela jak jakis olimpijczyk ... no i wlasnie mamy Olimpiade, nie, nie w Sydney, co za duzo to nie ten tego ... nie ogladalam wprawdzie Opening Ceremony, podobno bylo pieknie. podobno wszyscy Bogowie greccy fruwali, i tak sobie mysle, ze trudno zeby ich zabraklo, tych Bogow znaczy, przeciez jesli jest wtorek to jestesmy w Grecji ;)))) nie bardzo sobie przypominam kto wlasciwie zaczal ten bigos z zapalaniem olimpic torch. dawniej bylo tak samo na wszystkich olimpiadach: wyrozniony sportowiec niosl znicz, torch byl normalny, zapalano torch normalnie i olimpiady byly normalne, znaczy sportowe. teraz to wielki show, disco, polo i tak dalej ... nie mowiac o tym, ze sportowcy ukrywaja swoje rozne 'hobby' do konca, dopiero przed sama olimpiada wychodzi na jaw ze oni na przyklad 'uzywaja' jakby nie mozna o tym porozmawiac wczesniej i uniknac calego tego zamieszania. nie, oni dbaja o to zeby reporterzy zawsze mieli tez swiezy temat, a co ! a torch, to sam w sobie wielki aktor i co olimpiada to wiekszy cyrk. w Sydney kiedy Cathy Freemans stojac po kolana w wodzie (ona tak lubi), miala zapalic torch i czekala w kole az torch podniesie, torch sie zacial, ale jakos nikt nie zorientowal. gorszego pecha mieli Koreanczycy kiedy na rozpoczecie olimpiady wypuscili stado golebi najpierw, to na znak pokoju, i dopiero potem zpalili torch. qrcze tylko stalo to zbyt szybko i te biedne golebie ... usmazyly :( kazdy pamieta Eric z olimpiady w Sydney? dear man Eric z kraju ktorej nazwy nikt nie potrafi spelowac, swimming his heart out kiedy reszta competitors opuscila basen? to bylo wydarzenie :)))) tak sobie pisze, bo w glebi duszy sobie mysle, ze liczy spirit i to nie tylko w sporcie ... Kazik, ladnie piszesz o tej samotnosci. Bog stworzyl swiat tylko dlatego, ze poczul sie samotny :)))) od samotnosci ludzie tak naprawde nieustannie uciekaja: do pubu, do kosciola, teraz najczesciej do ... internetu ;)))) czesto jest to niespelniona ucieczka w marzenia.a o co chodzi?o kontakt, o rozmowe ... bo nasze przezycia sa w zyciu najwazniejsze, a zaraz po tym najwazniejsze jest to zeby moc je komus bliskiemu opowiedziec ... Tizedik :))))))))))))) Mojito, zmieniles juz te boxerki? inaczej z Toba nie bede rozmawiac :)))) te Twoje wpisy chce sie saczyc jak przez bardzo waska slomke, ostatnio jednak cos zaniedbujesz. OK rozumiem jestes na wakacjach ... pozdrawiam wszystkich starych i nowych cieplo i slonecznie Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol uwaga, uwaga!!!! 15.08.04, 16:09 Kwiaty dla Pyska! ;))))) welcome, welcome... wiecie co, zrobilismy sie bardzo ciekawi, smiem twierdzic ;))) a smiem, bo robilam recherche na "archiwie" i znalazlam (!!!) watki poprzednie, musze stwierdzic, ze pierwszy to raczkuje, raczkuje (lub raczej -wal ;)))) no, ale pobieznie tylko rzucilam okiem i ide sie "zlozyc" (skrot od - zlec w lozu ;))) bo jutro walcze ze szkola again..... i nie tylko..... troche sie pomotalo, powiem wam, ale, jak to mowia Zabojady - je maitrise ;))) a przynajmniej mi sie wydaje ;))) jak kto moze to ja mam zamowienie na toast wizowy, wizyta jutro, dobry kolega, procenty sie przydadza ;))) z innej beczki - Olimpiady nie sledze, jakos mnie inne rzeczy pochlonely, a zreszta, zeby tak sie w dyskurs Pyska wtopic, to powiem za Sofia Coppola, ze moim sportem jest codzienne mieszanie lyzeczka w kawie ;))) no, nie do konca jest to prawda, ale u mnie to tak, jak w Biblii - duch ochoczy, ale cialo mdle ;))) no, to caluski, do jutra, Iwona (ziew) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Ocean widze... IP: 62.48.173.* 15.08.04, 19:47 ... tak wlasnie. Dotarlem do Praia D`El Rey. Cudowne miejsce. Podobno Pan Bog tutaj odpoczywa. Tak mowia lokalni. Ale wszedzie tak mowia lokalni. Pietnascie km od Peniche i Obidos (w dwie rozne strony). Wlazlem po kolana do oceanu. Zimny. Mowy nie ma abym wlazl dalej i kurczyl sie. Plaza otoczona skalami. Ma dwa km. Takiej jeszcze nie widzialem. Sloneczko daje na calego - 30C. Piwko jedno lub dwa paruje z organizmu bez sladu. Jutro zajrze do sredniowiecznego Obidos. Restauracje w Peniche rybna mam tez polecona. Cztery noce i dnie przede mna tutaj. Sliczne miejsce i domy buduja sie tutaj jak szalone (z udzialem kunsztu murarskiego z Ukrainy). Cholera, co z naszym toto-lotkiem. Najwyzszy czas miec farme (Kazik) i sloneczne miejsce gdzie indziej. Portugalia moze byc. Na basenie przelotem zauwazylem trzy komplety odslonietych biustow. Pod czujnym okiem towarzyszacych Panow. Pysiek, zdrowko. Bokserki juz zmienilem. Dzisiaj granatowe w wisienki. Ok? Lece poniewaz wkrotce markedo owocowe mi zamykaja. A owoce maja tutaj odlotowe. Mango, sliwki i melony. Bosze jedyny, jak one tutaj smakuja. Zdroweczka wszystkim, slonca i owocow, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Re: Ocean widze... 15.08.04, 22:53 Obidos. Obszedlem kiedys wokol to piekne miasteczko waska sciezka po murze obronnym. Rewelacja. A potem w malym sklepiku na dole, delektowalem sie wisniami w likierze. Zazdroszcze, ze tam jestes. Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: Ocean widze... 16.08.04, 07:21 Widze, widze... z nieba ten ocean spada. Zimno jak diabli. Ospe coreczki powinni w podrecznikach medycznych pokazywac, trzy noce nieprzespane, zalegle filmy obejrzane. Ale juz z gorki. Telefonu nie znalazlam. „Nietarapliwa“ ja bym nie tlumaczyla, to takie ladne slowo:-))) Ze sportow to tylko te powieki i to z trudem, kawa miesza mi sie sama gdy ide z kuchni do komputera po schodach:) Mar_za- jak przezyc faze „dlaczego” i nie zwariowac? Za tydzien przedszkole, dzieki Bogu. Co roku w sierpniu maz szuka angielskiego przedszkola lub grupy dla synka. Taka sezonowa przypadlosc. W tym roku znalezlismy niedaleko, nowo powstale, piekne, synek zachwycony zabawkami, my zachwyceni sposobem pracy, do momentu, gdy na karteczce podsunieto nam cene: 400§. Za 2 dni x 4 godziny. Na miesiac. Ostatnie wolne miejsce. Film z naszym udzialem przedni. Scenariusz jest, obsada jest, Iwonie kamere i ona nakreci, teraz tylko trzeba nas zebrac w jednym miejscu (wiadomo gdzie), dialogi sie zimprowizuje, do dziela. Gdzie te miliony??? Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: Ocean widze... 16.08.04, 07:56 Dzien dobry, no ja widze tutaj nie ocean, ale ze od pisania ksiazki zeszlo na produkcje filmu. to dopiero bylby smieszny film, oczywiscie ze musi byc krecony na farmie, tylko nie dowiedzialem sie ile tosmy wygrali tych pieniedzy. Tizedik dojechala wprawdzie ale wygrana liczba chyba pozostla w tych tumanach kurzu. dobrze by bylo wygrac,oj dobrze. chcialbym tylko prosic zeby imie Pana Boga nie bylo tu naduzywane,to jakosik nie po mojemu, ze Panu Bogu sie nudzilo i stworzyl swiat,ja bardzo lubie twoje pisanie ale Pysiek troche szacunku. pozdrawiam wszystkich Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: Ocean widze... 16.08.04, 08:08 Kazik :)))) religion is in your heart not in your knees .... regards Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Ocean widze... 16.08.04, 13:06 nie moglam sie powstrzymac.... moze moj poscik bedzie otwieral stronke? ;))) Kazik, no co ty?? nudzilo sie a byl samotny to zupelnie co innego - to, ze Bog byl samotny i stworzyl czlowieka to piekne (wole to, niz, wersje "zeby oddawal mu czesc i sie go bal"), nie sadzisz?? takie wzajemne potrzebowanie siebie.... I. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Ocean widze... IP: *.akl.callplus.net.nz 16.08.04, 13:12 Witaj Pysiaczku, fajnie ze jestes cala i zdrowa :) unikaj podobnych zdarzen w przyszlosci :) Yvonka a gdzie ty te pierwsze czesci znalazlas? podaj link bo ja szukalam ale widac z komp to ja na bakier, chetnie sobie troche swojej historii poczytam :) Piotr dawno juz tak sobie maszerujesz? bo ja dopiero zaczynam, drugi tydzien dopiero ale mam nadzieje ze juz tak zostanie :) Kazik wystarczy jak Ty bedziesz mial szacunek, nikomu nie mozna narzucic ani szacunku ani innych rzeczy, niewazne czy to szacunek do Boga czy do czego innego. Chopin - musze ci powiedziec ze absolutnie sie zgadzam z Twoim wywodem na temat pracy, zarobkow i wyzysku lub nie Pamietam swoja pierwsza prace w NZ, pracowalam za $146 na reke tygodniowo, wtedy byla nagonka na immigrantow ze zabieraja prace Nowozelandczykom, pomimo ze moj angielski byl wtedy slabiutki to sama wzielam udzial w dyskusji na antenie radiowej na ten temat. Pewnie gdybym chciala to bym sie wtedy czula wyzyskiwana, bo pensje mialam smieszna, prace ciezka i niewielu nowozelandczykow chcialo ja wykonywac. Ja osobiscie uwazam ze gorszy wyzyk jest obecnie w Polsce, bo za te pieniadze ktore wiekszosc ludzi zarabia wyzyc sie nie da, chyba ze sie jest na rodzicow utrzymaniu. Oczywiscie jak wszystko i ten aspekt ma dwie strony medalu, mozemy sie albo czuc wyzyskiwani albo nie. Moim zdaniem o wyzysku mozna mowic tam gdzie ludzie pomimo ze pracuja dlugie godziny nie zarabiaja tyle zeby im starczylo na przezycie wlasne i ich rodzin. :) Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Ocean widze... 16.08.04, 16:48 no to, Asienko, na poczatek po troszeczku, coby sie dziecko nie zadlawilo ;))) czesc pierwsza, od ktorej sie wszystko zaczelo.... ech, lezka sie w oku kreci... ;)))) ale, ale, trening czyni mistrza, wiec smiem twierdzic, ze idzie nam coraz lepiej (pisanie i nie tylko ;)))) ja osobiscie strasznie miauczalam na poczatku i sie wymadrzalam ;))) jakby co, to korekta przed drukiem (ze nie wspomne o watpliwej erotycznosci texcie pana Niewiadomokogo ;))) kurcze, nawet nie pamietalam, ze takie historyjki mialy miejsce; no i poczatki to takie raczej poradnictwo, poznawanie sie niesmiale, wymiana pogladow, pelno polskiej rzeczywistosci, ale nie tylko.... no, prosze, prosze, jak to leci.... ja juz sobie zamontowalam na dyskietke te "Jedynke" sequele czekaja ;))) tymczasem ide zazyc relaksu i zaliczyc pare stanow REM przed jutrzejszym dniem pelnym wrazen... papa, Iwona (aha - wiza jest ;)))) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=5633910&s=0 Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Ocean tworczości widze... 16.08.04, 21:50 Zaraz, zaraz drogie panie, nie tak predko z tym drukiem....;-) Po pierwsze - primo - i najwazniejsze(!) to autorow w tym watku mamy wielu i nikt, powtarzam - NIKT nie moze zawlaszczyc ich tfurczosci, pardon, TWÓRCZOŚCI. Uswiadamiam wam to "gwoli formalnej poprawnosci". Ani Gazeta, na lamach ktorej goscimy, ani Asia (mimo ze to ona watek zalozyla), ani zadna inna Kasia. Sorry, ale tak wlasnie jest! Rozmowa na ten temat musialaby zaczac sie od zgody autorow wszystkich postow na ich wykorzystanie w jakiejs konkretnej, uzgodnionej formie gdzie indziej. Nawet w rozmowach nie calkiem powaznych na ten temat nie wolno o tym zapominac. Ja bym tez sie zastanowila bez niepotrzebnej megalomanii, czy nasze/wasze pisanie warte jest czegos wiecej niz miejsca na tym forum. Moze tak, moze nie... Najciekawsze faktycznie i poza konkurencja sa opisywane tutaj losy Asi. I kazde inne, ktore ukladaja sie w ciag zdarzen zmiennych, a zwlaszcza te, ktore wyraznie prowadzone sa ku jakiemus celowi. Od razu dodalabym wiec tez Iwone, Ife, Kazika, Gunthera (gdzie jestes, amigo?????????), Sabe, Tangerin, a dopiero potem Mojito. Moj "element" tez ma losy zmienne, ale na tyle skromnie tu opisywane, ze juz sie nie kwalifikuje, ale za to Szopen jak najbardziej, ze wzgledu na egzotyke nie do przebicia, z kolei Salmotrutta - jako temat - tez bylby pewnie ciekawy, gdyby zechcial wiecej mowic o sobie. I tak dalej..... Sorry, robaczki, ale w tej materii pisanej to ja taka jakos bezwzgledna jestem... Wybaczcie, please...... Zanim doszloby wiec do korekty, a to ostatni moment przed drukiem, wiele byloby do zrobienia.... Wracajac do tematow powazniejszych..... Mojito, odpowiadajac na twoje pytanie informuje, ze w amerykanskim lotto znowu nic nie mamy:-( Tymczasem ktos (inny) rozbil pule i znowu startujemy od skromnych dziesieciu baniek ;-) Na spotkanie na farmie musimy wiec cierpliwie zaczekac. Tymczasem wiec korzystaj z urokow pobytu nad Atlantykiem z tej wlasnie strony, bo przeciez za jakis czas wrocisz na przeciwny kraniec tej wielkiej kaluzy. No i ciesz sie, ze ominely cie ulewy, jakie w tamte rejony przyniosl huragan zwany Karolkiem.... Iwona, musze sie przyznac, ze aparatu ci zazdroszcze. Nie, nie zazdroszcze...;-) Ale za to licze na zdjete nim obrazki z twoich rejonow. Beda mi przypominac, ze tez cos nowego potrzebuje. Ale mi nie zalezy na tak wielkiej liczbie pixeli, a bardziej na dobrym obiektywie. No i na swiezej generacji tego sprzetu, bo moj egzemplarz sprzed jakis 2 - 3 lat jest juz dzis taki troche historyczny. No i gratuluje wizy! Musze ci powiedziec, ze elementu przepychanki z wiza trwaja juz jakis czas, a oczkiwanego efektu nadal nie widac. Pysiek - Kazik, wasze natomiast przepychanki swiatopogladowe ciagle mnie zaciekawiaja. Poprosze o ciag dalszy....;-) Pysiek, zdrowiej, zdrowiej!!!!!!!!!!!! Pozdrawiam. Wasza T. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Ocean ciagle widze... IP: 62.48.173.* 16.08.04, 22:17 Zdrowko absolutne Wszystkim, zycie jest piekne. Alternatywe znamy wszyscy. Dzisiaj rano podczas deszczu poszedlem powiedziec czesc oceanowi. Ma dla mnie nieodparty urok i podziw. Mial fale buro-zielone i fale toczyl. Co dziewiata wieksza. Po godzinie przestalo padac. Sniadanie. Za obfite. I do Obidos. Serra D'El Rey, Amoreira, A-da-Gorda i Obidos. Sredniowieczne miasteczko otoczone calkowicie murem obronnym. Historyczny skansen. Wedrujac waskimi uliczkami widzi sie dotyk Gotyku, Renesansu i Baroku. Sklepiki/bary/kafejki o ktorych wspomnial Peter wystepuja w obfitosci. Miasto slynie tez z wisni (ginja) i oczywiscie wisniowki (ginjinha). Mozna pic ja z czekoladowego kieliszka i nim zakasic i mozna tradycyjnie z kieliszka. I ta opcje wybralem pijac Wasze zdrowie. Dwukrotnie. I powrot do hotelu. Ocean ciagnie mnie jak magnes. Zmienil kolor na zielony i pozwalal plywac na desce. Brzeg mam w zasiegu rzutu beretem. Sadze, ze sie zaprzyjaznimy. Jutro Peniche i male, urocze Baleal. Rozwazam wyspe Berlenga. Piecdziesiat minut statkiem z Peniche. Podobno przyroda wyspy malo dotknieta czlowiekiem. Lece popatrzec na ocean i pozniej troche jazzu na zywo w barze. Sexxxofon? Zdrowko wiec... Yo, Mandarynko, pocztowki Twoje ciagle woze... Z oceanicznym pozdrowionkiem, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Re: Ocean ciagle widze... 16.08.04, 23:23 Widzialem w telewizji Christchurch zasypane sniegiem. Podobno pierwszy raz od wielu lat. Wiara w kolanach - podoba mi sie. Widzialem kiedys w Fatimie ludzi na kolanach idacych pareset metrow do swietego miejsca. Zrobilo to na mnie wielkie wrazenie, ale potem zauwazylem, ze gdy Bog juz nie widzial, to dyskretnie zdejmowali sobie z kolan ochraniacze. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol watek widze.... 17.08.04, 00:06 ja wiem, Tizedik, ze tu o prawne kwestie sie potkniemy, nie ukrywam, ze jest to jedna z rzeczy, ktora mnie "obawia", no i nie wiadomo jak i co zrobic, czesc osob jest nie do wytropienia, moze jednak cos sie da zrobic???? ale co i jak???? wiem, ze dotrzec mozna do aktualnych piszacych, a jakze, plus do tych, ktorzy sa "wytluszczeni" jako posiadacze kont gazetowych.... jesli chodzi o kwestie wlasnosci gazetowej, to zielono mi.... a, co do aparatu - pixele tez wazne, co nie znaczy, ze obiektyw kiepski, rowniez z tych lepszych, parametry prawie lustrzanki ;))) wiesz, jak zobaczylam diagram parametrow cyfry versus lustrzanki (choc wiedzialam o wyzszosci tej drugiej) to sie ucieszylam z tych 8mega, naprawde... mnie zalezalo na tych pixelach, bo wazna jest dla mnie rowniez mozliwosc wiekszego druku (jakies 40x50 powinno byc wykonalne); jak tylko pogoda sie poprawi a czas pozwoli to poszaleje, na razie mam troche architektury, ale wstawiac moge raz na 5 dni, a to jednak ograniczenie, oj, chyba zastanowie sie nad stronka ;))) caluski, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Droga Redakcjo ;)))). 17.08.04, 02:47 no wlasnie, Droga Redakcjo :)))) absolutnie zgadzam, nasze/wasze pisanie nie jest warte wiecej miejsca niz miejsce na forum potforum. nobo: po pierwsze prawie nikt nie pisze na temat 'praca', wszelkie proby wstrzelenia ciekawego tematu jak na przyklad o wyzysku robotnika, sa skutecznie tlumione i zastapione efektywnie tematem SEX po drugie nikt naprawde tu nie wysila na zadne ambitne kawalki, nie mowiac o bledach grmatycznych i nie wspominajac o ciaglym za-smiecaniu watka wstawkami obcojezycznymi, a fe! po trzecie ludzie tu piszacy to grupa zarozumialych pomylencow, ktorzy szukaja odpowiedzi na rozne retoric pytania zyciowe i co gorsza sa tak bezczelni ze dziela tymi przemysleniami po czwarte ... a zreszta, co tam, Droga Redakcjo, co JA tu bede pisac, sama wiesz ze to same bzdety :))))jedyna osoba ktora potrafi roz-ruszac temat i pisze ciekawie o zupie i o d ... zostala z-dyskwalifikowana przez twoj Drogi autorytet. zreszta JA nie bylam slowem wspomniana, nie powinnam wiec wcinac, moja osoba nie byla wymieniona nawet w paragrafie pt:'ta reszta', rozumiem, ze to z powodu smiesznego ubioru, nie kazdy lubi ludzi ktorzy ubieraja na codzien kaftanik bez rekawkow ;)))) nawet nie zakwalifikowalam w paragrafie pt'humor w krotkich majteczkach'. dobra wiec spadam ... jak tylko dostane przepustke z hospital ;)))) zaraz jade do Afryki w celu u- egzotyczniania sie, zatrudnie w kopalni diamentow i bede wam wysylac ambitne profesionalne relacje z miejsca pracy. moze przy odrobinie szczesia wpadne w ko- relacje z kolega Poeta L. ktory tudziez w zblizonym kierunku wybiera i bedziemy mogli podziwiac szympansice bez kokardek w okolicznym ZOO albo jeszcze lepiej w naturze ;)))) rozumiem, ze nie dostalam zezwolenia na publikowanie w rubryce wyzej wymienionej pt: 'humor w krotkich majteczkach' z powodu braku takowych i po powrocie z buszu Afryki niniejszych zobowiazuje, ze zawsze bedem je miec (w torebce) tak mi dopomoz Bog i wszyscy Swieci, a co! o qrde, chyba znowu podpadne Kazikowi!!! teraz to naprawde spadam ... Pysiek, zaplakany Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: Droga Redakcjo ;)))). 17.08.04, 04:23 to ja w pracy sie zdrzemnalem i bym przespal taka ciekawa dyskusje. poczekajcie ja nie nadazm najpierw mamy krecic film, potem cos drukowac,robi sie goraco,to ja juz sobie odpuszcze ten wynalazek z klejem. Pysiek naprawde ???? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Ciagle o oceanie. IP: 62.48.173.* 17.08.04, 12:03 Dzisiaj jest pogodny. I niebieski. Inaczej niz niebo nad nim z cala gama niebieskosci. Z wyraznie zaznaczona linia laczenia sie nieba z oceanem. Dwa statki na horyzoncie. I lodka rybacka blizej. Ktos napisal, ze zaglowiec na horyzoncie ma sny/marzenia wszystkich ludzi na swoim pokladzie. Niewykluczone. Wczoraj sprawdzilem jego slonosc. Nic sie nie zmienilo. Slony jest. Lece jeszcze troche popodziwiac ocean. I zdrowka Wszystkim, zapatrzony w ocean, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lara Re: Ciagle o oceanie. IP: *.rednet.pl / *.rednet.pl 17.08.04, 14:29 Mojito, ty mnie chyba nie lubisz... Tak mnie dręczyć i szczuć tą Portugalią. A ja biedna, w jednym z warszawskich, dusznych biur, z brakiem perspektyw na jakiś egzotyczniejszy wyjazd w najbliższym czasie, czytam twoje relacje i prawie płaczę... Jesteś przyczyną moich poobgryzanych paznokietków z tej frustracji... I jedyna perspektywa to najbliższy weekend w Berlinie i Hamburgu, gdzie podobno pogoda średnio dopisuje... Pozdrawiam wszystkich :) Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: Tepym nozem po szybie 18.08.04, 08:01 ajjjjj, Tizedzik, co Ty tak brutalnie, pomarzyc nie mozna czy jak, w snie mamy o prawach autorskich nie zapomniac? Kazdy (prawie) chcialby zostawic po sobie jakis trwaly slad, w formie zapisu chaciazby. Widzialam gdziesik reklame: mozna sobie zamowic pisarza, ktory wyslucha opowiesci calego zycia i spisze je, taka biografie to mozna potem przyjaciolom/wrogom rozdawac. Swoja droga kto oprocz nas czyta te bazgroly? Tangerin-co za niebieska farba? Ja wczoraj od rana bawilam sie zielona, eksperymentowalam nie na glowie a na korytarzu, w wyniku tych eksperymentow chcialam sie utopic; z braku oceanu, albo chociaz morza poszlam topic swoje smutki na basenie; po powrocie okazalo sie ze nie jest tak zle. Paaaaa Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: Tepym nozem po szybie 18.08.04, 12:11 Matrioszka, prawo własności (także intelektualnej) rzecz świeta! Zaś prawo autorskie chroni nawet twórcę nalepki na słoiku z dżemem. A poza tym ja wcale nie brutalnie, a nawet wręcz odwrotnie ;-) No i uświadamiam co poniektórym, że my wszyscy tutaj - to twórcy! I już :-)))))))))))) Nawet przyszło mi teraz do głowy, że muszę sprawdzić regulamin Forum, bo może redakcja - właściciel tego portalu jakieś specjalne prawa sobie przyznała. W każdym razie ja informuję właściciela, że nie życzę sobie wydrukowania w papierowym wydaniu Gazety jakiejkolwiek mojej wypowiedzi bez wcześniejszego zapytania mnie o zgodę. Howgh! T. Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: Tepym nozem po szybie 18.08.04, 12:20 No i d-a blada...:-(((( Przeczytałam regulamin forum.gazeta.pl/forum/1,47474,1617538.html a w nim: punkt 10. Uczestnicy Forum poprzez umieszczenie swoich komentarzy i opinii na stronach Forum wyrażają zgodę na publikowanie tych treści w "Gazecie Wyborczej" oraz innych mediach wydawanych przez Agorę S.A. No i trzeba jednak sięgnąć po to prawo autorskie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yvona Re: Tepym nozem po szybie IP: *.rivrw2.nsw.optusnet.com.au 23.08.04, 00:18 no dobrze, ale "wyrazaja zgode na publikowanie tresci w GW oraz innych mediach" to nie znaczy "GW posiada wylacznosc"... w koncu jakimis autorami jestesmy jednak i wciaz mamy prawo sie samych gdziestam cytowac ;))) no nie?? ten druk to takie, coby "ocalic od zapomnienia", to raz, poza tym zrobic cos pozytecznego, dac szanse wziecia lektury ze soba do pociagu (z kompem nielatwo), dac odpoczac biednym oczom napromieniowanym czymstam z ekranu monitora, no i moze niesmialo okrasic dzielko tfurczoscia przerozna, nie ukrywam, ze po czesci moja ;))) no i tyle, przyznam sie, ze jeszcze nie wglebilam sie w regulamin, ale to uczynie niebawem, no i jakbys miala linka do praw autorskich to chetnie skorzystam ;))) Matrioszkaa, ja sadze, ze sa jacys wytrwali, co nas czytaja (ci, co ich nie przeraza 2tys postow - swoja droga, to ciekawi, taki weteran na forum ;)))) caluksi, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Od Redakcji :-) 17.08.04, 14:50 Droga Czytelniczko Pysiek :-))))) Absolutnie nie zgadzamy sie z waszym pogladem na sprawe. Z bolem zauwazamy, ze - mila Czytelniczko - nie czytalas wnikliwie publikacji zawartych w naszych cyklach pn. "Wyjazd z kraju" oraz "Tak daleko i tak blisko". A juz na pewno umknela twej uwadze propozycja innej z czytelniczek, która chciałaby te publikacje zobaczyc w formie ksiazkowej. Z powodu osobistego, acz konkretnego, czyli zamiaru emigrowania z kraju jednego do drugiego. Czytelniczka ta bowiem uznala nasze publikacje za doskonaly poradnik w tej skomplikowanej sprawie. Z tego powodu Redakcja dokonala szybkiego, aczkolwiek pobieznego przeszukania zasobow wlasnej pamieci, z której w tym wlasnie ekspresowym tempie wygrzebala osoby/nicki, ktore tej emigracji w czasie nieodleglym dokonaly (z tej pamieci wynika, ze emigracja Pyska juz sie dokonala, i to w czasie bardziej odleglym). Redakcja nie dokonala (na razie!!!!!) analizy postow, pardon, publikacji, pod kątem ich poziomu artystycznego, kulturoznawczego, ani nawet jezykowego, a jedynie aktywnosci autorow w dazeniu do osiagniecia celu, jakim jest wymieniona na wstepie emigracja. Jednak, ze wzgledu na oczekiwania drogiej Czytelniczki, redakcja wstepnie i czesciowo przeanalizowala takze niemerytoryczna zawartosc publikacji i uznala zasadnosc uzywania przez emigrantow obcojezycznych wtretow jezykowowych, glownie ze wzgledu na ich przydatnosc na emigracji, a wiec takze dla potencjalnych emigrantow. A z bledami gramatycznymi umiemy sobie radzic doskonale! Informujemy takze, ze w nastepnej kolejnosci zajmiemy sie problematyka asymilacji emigrantow, co - droga Czytelniczko - ujelas moze nazbyt kolokwialnie pod haslem: zupa i d.upa. Sex w miastach wiekszych i mniejszych rowniez zostanie przez nas wziety pod uwage i nie bedzie ukrywany pod zadnym plaszczykiem. Ani pod jakims kaftanikiem. Tym bardziej, ze moda nas rowniez interesuje i nawet prowadzimy stalą rubryke: co - w czym - i - do czego. Mamy w swojej Redakcji takze kacik humoru. I mamy propozycje dla drogiej Czytelniczki; napisanie raz na tydzien kolejnego odcinka komiksu, który juz tutaj zostal zaprezentowany. Mozemy tez zdradzic, ze zainteresowal sie nim wspolpracujacy z redakcja znany rysownik. Co Czytelniczka na to? Mamy tez dobra rade dla Czytelniczki. Jedna. Na razie... Niech Czytelniczka wybierze jakis inny rejon swiata do kolejnego wyjazdu, bowiem relacje z Afryki zapewni nam nasz korespondent Poeta L. Pozostaje do obsadzenia pare innych ciekawych miejsc, gdyby wiec Czytelniczka podtrzymywala swoj zamiar wyjazdu, prosimy o uzgodnienie lokalizacji z redakcja. Prosimy tez o nie-spadanie, bo to przeciez moze byc bolesne. Z redakacyjnym pozdrowieniem Redakcja Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jeżyczanka Redakcja na jakim kontynencie pracuje? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.04, 14:57 Czy tylko przerabia to co nadesłano w kraju?czy rezyduje gdzieś daleko? Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: Redakcja na jakim kontynencie pracuje? 17.08.04, 20:05 Alez ja szanowna redakcje lubie czytac:) A szanowna redakcja to kiedy sie wybiera na emigracje albo w odwiedziny do elementu rodzinnego, ktorego powodzenie ciagle i niezmiennie opijamy? Lara, nie tylko Tobie Mojito psuje humor opowiesciami znad oceanu. I prosze o kolejne porcje Portugalii w pigulce, dobrze dziala na uklady wszelakie. Poeto, nie wiem, czy pisalam Ci, ze ciesze sie, ze wybierasz sie do Afryki.:))) Pysiek, a Ty kiedy w podroz ruszasz, do Europy na ten przyklad, no? Saba Ci przeciez buleczki obiecala. A i arbuzka moglabys z bliska poogladac i delikatnie poglaskac. Frakcjo Down Under zazdroszcze tej wiosny, u nas jesien za pasem, juz sie ja czuje w powietrzu. Ivette, moja choroba aparatowa dalej sie rozwija i nie wyglada, ze zostanie zaleczona w najblizszym czasie z powodow finansowych Ifa, a Ty gdzie? Daj znak, jak spadnie lisc z mojego bluszczu to bede wiedzila, ze to Ty. A ja dzisiaj zgubilam komorke, przeterminowany paszport, 2 litry wody mineralnej. Wszystko bylo gubione osobno. Wszystko sie znalazlo. Ale zanim sie znalazlo, to tzw. "cyrk" byl. Spadam zmywac farbe niebieska z kudlow, buziaki dla wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: Redakcja na jakim kontynencie pracuje? 17.08.04, 20:07 Jezyczanko, redakcja po swiecie porozrzucana, daleko i blisko jednoczenie. W dobie internetu to mozliwe:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito O oceanie ciagle...i monotematycznie. IP: 62.48.173.* 17.08.04, 21:59 Oceanicznie Wszystkich, odwiedzilem dzisiaj po raz drugi byla wysepke Baleal. Obecnie polaczona z ladem. I zakopalem tam kawalek serca. Dwa/trzy km za Peniche. Wjezdza sie tam mierzeja ruchem wahadlowym. Swiatla ruch reguluja. Plaze z obu stron. Takie troche nowoczesniejsze Obidos. Domy tula sie do siebie. Na samej gorze skaly i mewy. Skaly rozwarstwione i warstwy wepchniete w ocean pod katem czterdziestu pieciu stopni. Imponujaco to wyglada. Przeurocze miejsce do zagladania w twarz oceanowi i w oczy mewom. Laura, lubie Ciebie. Nie zdarza mi sie nielubienie kobiet. Przynajmniej nie pamietam. Remedium na ogryzanie paznokci bylaby portugalska przyprawa rodem z Angoli piri-piri. Cholernie lub q..wsko ostra. Mozna nia palce posmarowac. Jest w postaci oliwy. Lece otworzyc pyfko (Sagres) i poprzygladac sie znowu oceanowi. Nie jestem pewien czy obecnie wypada patrzec poniewaz zachodzace slonce wolno i dokladnie zanurza sie w ocean. Calosc ocieka erotyka. Zycie jest piekne. I bywa erotyczne... Ciagle oceanicznie Wszystkich, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: O oceanie ciagle...i monotematycznie. 18.08.04, 00:30 uwaga, uwaga... Frakcja Down Under donosi - wiosna zajrzala, poweszyla i postanowila poczekac, malo tego, zgodzila sie, ze water restriction sa niselychane i postanowila temu zaradzic.... skrzyknela wiec do pomocy kolezanke Zime Tutejsza i od trzech dni leje nieprzerwanie (tak naprawde to od dwoch, ale rozpacz moja nieco dni pomnozyla ;)))) tak wiec, Mojito, wszelkie ocieplajace opisy - welcome ;))) deszczowo i mokro, z Drugiej Strony, mowila do Panstwa Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Re: O oceanie ciagle...i monotematycznie. 18.08.04, 01:42 Mojito, Odkryles sex shop w Obidos??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Sex shops cos ciekawego IP: 204.79.89.* 18.08.04, 02:26 Podobnie jak w przypadku wielu innych produktow Chiny sa najwiekszym na swiecie producentem i exporterem sex toys. Wiem ze brzmi to moze dziwnie kraj ma opinie dosc konserwatywnego ale business is business. Aczkolwiek za pornografie mozna pojsc siedziec "zabawki" sa powszechnie dostepne. Tu w Guangzhou jest nawet hurtowy rynek takich produktow, sklepow jest tam pewnie ponad sto i wybor ze ho ho. Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Re: Sex shops cos ciekawego 18.08.04, 02:50 Przeczytalem gdzies niedawno, ze ktos w Chinach poszedl siedziec na pare lat za uruchomienie strony w internecie, na ktorej mozna bylo zobaczyc rozbierajace sie panienki. Ten sex shop w Obidos robi niesamowite wrazenie, bo miasteczko wyglada jak zatrzymane w czasie 500 lat temu, bez wspolczesnych reklam i napisow sugerujacych ze to XXI wiek. I nagle za rogiem, na wystawie, wielkie gumowe penisy. Jezus Maria!!! Rane Julek!!! Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: Sex shops cos ciekawego 18.08.04, 11:29 Peter Twoje wykrzykniki na koncu sa dwuznaczne, czyzbys nie widzial penisa, czy zadziwily cie penisy w sredniowieczu?smieje sie bo na mnie sex shopy tez robily wrazenie,teraz juz nie, po prostu tego w Polsce nie bylo, dopiero trzeba bylo ruszyc na zachod.ja rozpoczalem edukacje od Hamburga i pamietam wtedy pokazaly sie pierwsze filmy fabularne w kinach, nie jakies tam migawki, pierwsze filmy z aktorami i fabula,znajomy na taki film mnie zabral i pamietam wyszedlem caly najezony;-) mysle, ze taki sredniowieczny sex a raczej sex shop chcialem powiedziec, to cos bardzo egzotycznego.Mojito zdasz nam sprawozdanie? a co do wydania ksiazki drukiem, to ja mysle,ze to pomysl doskonaly. tez nie zgodze sie ze tu piszemy na jakis konkretny temat, piszemy o wszystkim i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saba Sagres IP: 213.144.225.* 18.08.04, 09:30 Mojito, Ty znow w Portugalii czy tylko tak sobie marzysz? Bo wiem, ze wyobrazni ci nie brakuje :-) A tylko piwko popijasz czy faktycznie jestes w Sagres, bo tam bardzo pieknie jest i faktycznie CZUC ocean, to chyba punkt Europy najbardziej wysuniety na pd-zach. Nie nadazam za Wami moi drodzy, ale dolaczam sie do zwolennikow wydania Asinych watkow w formie drukowanej, tylko ciekawe do jakiej kategorii literackiej by trzeba bylo nasz serial zakwalifikowac? Pysiek, dobrze czytam, ze przedkladasz Afryke nad obiecana Europe??? Pozdrawiam Saba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lara Re: O oceanie ciagle...i monotematycznie. IP: *.rednet.pl / *.rednet.pl 18.08.04, 11:33 Mojito, nie Laura, tylko Lara... Piri-piri znam i nie reflektuję... :) I chyba widzę światełko w tunelu - weekend w Barcelonie w pierwszej połowie września. To już coś. Jakaś namiastka. A potem miesiąc harówy w pracy i tydzień urlopu z maską i płetwami w egipskich wodach... A tak przyziemnie - dziś rano dostałam kolejnego smsa w przeciągu dwóch tygodni od kolejnego znajomego o emigracji na brytyjski ląd... jak tak dalej pójdzie to zostane tu sama... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lara Re: O oceanie ciagle...i monotematycznie. IP: *.rednet.pl / *.rednet.pl 18.08.04, 11:36 Mojito, nie Laura, tylko Lara... Piri-piri znam i nie reflektuję... :) I chyba widzę światełko w tunelu - weekend w Barcelonie w pierwszej połowie września. To już coś. Jakaś namiastka. A potem miesiąc harówy w pracy i tydzień urlopu z maską i płetwami w egipskich wodach... A tak przyziemnie - dziś rano dostałam kolejnego smsa w przeciągu dwóch tygodni od kolejnego znajomego o emigracji na brytyjski ląd... jak tak dalej pójdzie to zostane tu sama... czy rzeczywiscie w naszym kraju tak ciezko o dobrze platną prace, nie opłaconą totalnym wyesploatowaniem się, czy to może jakiś nowy trend, moda na wyjazd poza granice kraju za tzw. chlebem??? Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: O oceanie ciagle...i monotematycznie. 18.08.04, 12:25 Lara, ja tak w kwestiach dotyczących naszego kraju... Czy ty sie pytasz Mojito, czy siebie samej? Bo wiesz, on to niekoniecznie musi sie w tej materii orientowac, a ty z kolei zapewne wiesz.... Musze ci sie przyznac, ze troche mi zgrzyta w zebach "moda na wyjazd za chlebem", bo ni diabla nie kojarzy mi sie z moda, a raczej z potrzeba, ba, nawet przymusem...:-( Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: O oceanie ciagle...i monotematycznie. 18.08.04, 12:25 JAk zdefiniowac film pornograficzny? Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik ....ciagle...i monotematycznie.... 18.08.04, 12:31 Myślę, że definicja może być różna, w zależności od potrzeb albo oczekiwań...;-) Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: sex ....ciagle...i monotematycznie.... 20.08.04, 03:10 Sonecznie :)))) Droga Redakcjo ;)))) "nie ma definicji pornografii". istnieje wprawdzie wiele kontrowersji i rozbieznych pogladow ale za pornografie uwazane sa rowniez takie rysunki, teksty, photografie i takie tam rozne, ktore eksponuja sfere genitalna i aktywnosc sexualna w celu sprowokownia u odbiorcy podniecenia. "pornografia jest nastepstwem kryzysu obyczjowosci erotycznej XX w" nieprawda, gdyz od tysiecy lat jest tworzona pornografia i to w roznych kulturach. "wiadomo jakie sa roznice miedzy pornografia a prawdziwa sztuka, literatura" nieprawda, odczucia spoleczne sa zmienne, a kryteria odmienne w okreslonym czasie historycznym. eg. w przeszlosci za pornografie oceniona Ulissesa Joyce, Dzieje Grzechu Zeromskiego i chyba Decameron Boccaccia, dziela Millera, rzezby Rodin, Maje naga Goyi ... jak za duzo piepsze prosze mi pszerwac ... "zlo pornografii polega na wywolywaniu podniecenia sexualnego u odbiorcy" nonsens, podniecenie w samym sobie nie jest zadnym zlem ani patologia, jest wyrazem zdrowia, a nie choroby. "pornografia sprowadza czlowieka wylacznie do czesci ciala" nareszcie prawda, ale to samo spotyka sie w reklamach kosmetykow itd "pornografia degraduje relacje miedzy ludzmi" ten sam zarzut mozna postawic wszystkim scenom i tekstom przedstawiajacym wojny, oblude, wyzysk, oszustwa, zycie politykow (sic!) "pornografia przedstawia fantazje erotyczne, a nie prawdziwy swiat sexu" prawda,pornografia to zmyslony swiat, ale zmyslone historie i fantazje autorow sa rowniez w literaturze, filmach, artykulach o zjawiskach paranormalnych "pornografia intersuje mezczyzn" wprawdzie visual matters barddziej pociagaja mezczyzn a tekst pisany, kobiety, jest to prawidlowosc statystyczna nie ogolna "pornografia nie ma zadnych negtywnych nastepstw" hard core pornografia moze miec negatywny wplyw na osoby sklonne do agresji sexualnej. a kazda pornografia niezaleznie od typu negatywnie wplywa na rozwoj psychiki dzieci i mlodziezy "pornografia prowadzi do uzaleznienia od sexu" do uzaleznienia moze prowadzic dostepnosc alkoholu, tytoniu, narkotykow, praco-holicy sa uzaleznienie od pracy, politycy od wladzy slowem nie ma to jak dobra pornografia, ole! Wasz Lech Starowicz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Numbat Re: Ocean widze...Ocean widze...Olimpiada IP: *.goldcoast.qld.gov.au 19.08.04, 05:53 Witam wszystkich bardzo serdecznie....i oczywiscie optymistycznie... coz znowu rozne sprawy...sprawki....( Asia serdeczne ucalowania oceaniczne:))) bo zdarzyla sie nastepna sprawa...Tak to w zyciu bywa ( moze jak zycie stanie sie bardziej "siedzace"- np. przed tv. to wtenczas bede czesciej bywal przy komputerze...ale ..ale ja tu gadu..gazdu...a nogi mam jak "1000-mile", bo wyobrazcie sobie, moi nadobni klubowicze...ze na Gold-Coast byl maraton-i "nie chwalac sie"....po "glebszym treningu" przebieglem maraton ( 4 godziny i jakies 4 minuty"....a wlasciwie nie tylko przebieglem...ale praktycznie doczolgalem sie do mety ,poniewaz tak!!!! 20- metrow przed zakonczeniem martonu...nogi "odmowily mi posluszenstwa" i padlem na ziemie...zwyczajnie miesnie zablokowaly bieg...i wyobrazcie sobie jak zakonczylem...na "swoim tyleczku"...czalgajac sie do mety maratonu.:))) doslownie, jacys biegacze przy mnie chcieli mnie podniesc..ale ja odmowilem- poniewaz gdyby mnie podniesli zostalbym zdyskwalikowany....cos niesamowitego...( poniewaz maraton odbyl sie w niedzile)...w pponiedzialek tutejsza lokalna gazeta wydrukowala zdjecia na pierwszej i 4-stronie z moja podobizna:))) poniewaz sa zdjecia specyjalna ekipa z Nwej Zelandii robila zdjecia...( Asia podam Tobie namiary...i zobaczysz moj "upadek....czolganie sie...a kiedy zakonczylem maraton..to posadzono mnie na wozku inwalidzkim:))) i coz usmiechalem sie do tlumow...a pozniej bylo kompletnie masowanie wszystkich miesni i naciaganie...bo ciala kompletnie nie czulem....ach to bylo przezycie... Coz wieczorem wypije dobre czerwone winko...za pomyslnosc...klubu...ludzka... i tak dalej...wszystkich cieplo i odleglosciowo pozdrawiam... i do nastepnego ktoregos tam klikniecia... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ifa Re: Ocean widze... IP: *.dsl.netsource.ie 26.08.04, 12:02 Witaj Pysku!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! milo cie czytac,slyszec,widziec,Chwala Najwyzszemu ze jestes cala i zdrowa bo po tym co przeczytalam to nie ma watpliwosci ze do zdrowia wrocilas Jestem dopiero od kilkunastu godzin w domu po dwu-tygodniowych wspanialych wakacjach w ojczyznie,ktore musze zachowac w mojej skrzynce pamieci na nastepne dwa-trzy lata,bo tyle mniej wiecej nie bede widziec rodziny i moich cudnych przyjaciol z Polski, na wakacjach zrobialam sobie detox interentowy i teraz nadrabiam,juz zdazylam przeczytac historie uwolniania Don Moijto i stwierdzam ze chyba musze zmienic nick na Nikita ;-)))) co do kondycji to poprawilam ostatnio,chodzac na gym,bo czeka mnie dwu dniowa a raczej nocno-dniowa wspinaczka na Gunung Kinabalu (4101m npm) na Borneo, za 3 tygodnie, wiec trafialas w sedno z ta wspinaczka po murze ;-)))) alez sie usmialam z tego postu,znakomity tekst!!! ;-)))) mnie zostalo ostatnie 2 tygodnie w Dublinie,zamykam ponownie rozdzial i zaczynam na nowy,zupelnie nowy,czyste kartki do zapisania, za dwa tygodnie wyruszamy na druga polkule,po kilku miesiacach przygotowan umyslu,ciala i rzeczy, radosc owszem ale takze sciska cos tam w srodku ze zostwia sie tyle w tyle, tyle bliskich ludzi i miejsc na zielonej wyspie....mimo to cos gna,niesie,wiec trzeba sprobowac i spotkac was kochani:Pysiek,Yvona,Kazik,Kangur... juz mi bliskch,choc to tak daleko ;-))) pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i zycze wszystkich oceanu mozliwosci i spelnienia Ifa Odpowiedz Link Zgłoś
poeta_liryczny Re: Tak daleko i tak blisko 28.08.04, 14:49 potwierdzam, potwierdzam Odpowiedz Link Zgłoś
ertes News z okolic Christchurch 18.08.04, 19:46 Asia czy znasz jakas strone gdzie podaja news z waszych okolic z gor? Niezle tam zasypalo sniegiem, lawiny itp. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: News z okolic Christchurch IP: *.akl.callplus.net.nz 18.08.04, 21:01 Ywonka dzieki za linka, fajnie sie czyta swoja wlasna historie :) ertes rozne informacje mozesz znalezc na www.nzcity.co.nz Piotr snieg spadl i stpnial w bardzo krotkim czasie, ale przez chwile wygladalo pieknie :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Powtorka z Lizbony. IP: 81.193.150.* 18.08.04, 22:11 Zdrowenko i sloneczko 4 all, dzisiaj rano padalo. Niebo lkalo przejmujaco. I ocean tez byl nie w humorze. Zdarza sie to mezczyznom. Planowana podroz na archipelag Berlenga stal pod znakiem zapytania. Jedenascie km z Peniche po chybotajacym sie oceanie. O osmej jeszcze na dwoje babka wrozyla. Rejs moglby byc odwolany. Po namysle dalem sobie z nadasanym oceanem spokoj. Wrocilem do Lizbony. Zatesknilem za nia troche. Za erotycznym placem Martim Moniz z cala masa tryskajacych fontan. I za wieczornym klimatem. Jest absolutnie ten tego. Pozegnalny obiad w Farol de Santa Luzia. Uwodzacy mnie turbot. I specjalnosc na przekaske caracois. Male patriotyczne slimaki. Nie daly sie wyeksportowac do Francji. Nie dla mnie. Jeszcze do nich nie dojrzalem. I berbigao - rownie male malze. Tez nie dla mnie. Jutro wracam do Sz. a wiec dzisiaj zegnam sie z miastem. Dlugo i dokladnie. Iwona, przykro mi z powodu deszczu i zimna. Pamietasz gdzie schowalas kordelke? Peter, sex shop w Obidos uszedl jakims cudem mojej uwadze. Widzialem jednak pamiatkowe suweniry w postac malych penisiatek. Poeto, pamietam dzielnice St. Pauli. Interesujace miejsce. Ozywiajace wyobraznie. Saba, w Portugalii walcza o prymat Sagres i Super Bock. Sagres faktycznie jest wysuniety. Natomiast najbardziej na zachod wystaje Cabo da Roca. Jak duzy jest Twoj/Wasz arbuzek/truskawka? Lara, myslalem Lara - napisalem Laura. Przepraszam. Wiecej sie to nie powtorzy. Matrioszka, moze definicje filmu XXX na przykladzie kolektywu i kliki. Tam gdzie my jestesmy to kolektyw, tam gdzie nas nie ma to klika. Z nami film erotyczny bez naszego udzialu film XXX. Pysiek, moze Ciebie w szpitalu trzyma ten przystojny pielegniarz? I nie pozwala Tobie zdrowiec? Wszyscy mezczyzni sa tacy sami! Lece juz poniewaz jeszcze pare spraw musze zalatwic. Zdrowko Wasze miedzy innymi. Dwa zdrowka za Pyska. Lizbona, oh, Lizbona... Duza buzka i pozdrowionka odpowiednio, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
ertes Re: News z okolic Christchurch 18.08.04, 23:00 Dziekuje Asiu. Moj znajomy jest tam w okolicy na nartach. Przez dwa dni byli odcieci od swiata przez lawine ale wczoraj wieczorem ewakuowano ich helikopterami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Jak to czasem zycie sie smiesznie toczy IP: 204.79.89.* 19.08.04, 04:20 Jak juz pisalem u mnie w pracy sytuacja taka sobie chodz ostatnio sie troche wyklarowalo. Na to forum trafilem pare miesiecy temu kiedy przelotnie zastanawialem sie nad Australia. Potem idea mi przeszla. A teraz pojawila sie oferta pracy w Sydney. Prawdopodobnie gdzies w polowie wrzesnia sie bede musial tam wybrac na spotkanie z potencjalnym pracodawca. Warto czy nie? Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Re: Jak to czasem zycie sie smiesznie toczy 19.08.04, 05:20 Domyslam sie, ze to kierownicze stanowisko, wiec oczywiscie warto. Choc pewnie nie bedziesz wynagradzany kilkakrotnie lepiej niz tubylcy. Do upalow i suszy juz sie przyzwyczailes pewnie. ===================== mordor.mds.pl/peter Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Jak to czasem zycie sie smiesznie toczy IP: *.akl.callplus.net.nz 19.08.04, 09:47 Szopen, moim skromnym zdaniem napewno warto, dokad czlowiek jest mlody i ma mozliwosc zatrudnienia w innym kraju niz mieszka to chyba najlepsza droga zeby zobaczyc kawalek swiata. Wiadomo ze jak firma zatrudnia kogos z innego kraju to na ogol mozna wynegocjowac niezle warunki. powodzenia :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: News z okolic Christchurch IP: *.akl.callplus.net.nz 19.08.04, 09:42 czyzby to ten znajomy ktory przylecial do Chch 15tego? Jezeli to ten to pisal do mnie, najwazniejsze ze wszystko z nim ok :) Pogoda w gorach jak wiadomo potrafi byc bardzo zmienna. Najwazniejsze zeby wyszedl caly z opresji :) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: News z okolic Christchurch 19.08.04, 16:10 Peter, nie odpowiedziales, a to mnie dreczy - dalczego mordor???? chodzi mi o linka do twoich fotek (przewspanialych, aczkolwiek masakrycznie dlugo sie laduja ;)))) plisss wyjasnij, bo nie daje mi to spokoju... czyzbys byl w konszachtach z Sauronem??? ;)))))) Szopen, kiedy bedziesz w S.????? caluski, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
ertes Re: News z okolic Christchurch 19.08.04, 19:14 Jesli z LA to ten sam. Zdaje sie macie tam niezla zime w tym roku :) Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Dzis Warszawa najcieplejsza stolica 19.08.04, 20:07 W Warszawie było dziś najcieplej sposród wszystkich stolic europejskich :-))))) Natomiast reszta swiata przezywa pogodowy chaos, o czym dzis napisala PAP, a za nia podaly gazety, w tym i GW: wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2238666.html Cały świat przeżywa pogodowy chaos. Co najmniej dziewięć osób zginęło w ciągu 24 godzin we Francji w następstwie gwałtownych burz. W Niemczech podczas burz ranne zostały w czwartek co najmniej dwie osoby. Co najmniej 13 osób zginęło w Japonii i Korei Południowej po przejściu tajfunu Megi. We Francji większość śmiertelnych ofiar to urlopowicze, którzy niejednokrotnie zachowywali się lekkomyślnie. Mimo ostrzeżeń wczasowicze nad Morzem Śródziemnym szli się kąpać, inni przy porywistym wietrze nie chcieli zrezygnować z żeglowania. W wodach śródziemnomorskich między Marsylią i Cap d'Agde utonęło pięć osób. Na wybrzeżu atlantyckim pod Nantes utonęła 67-letnia kobieta. Na Lac de Saint-Point we wschodniej Francji zginął67-letni żeglarz, którego łódź przewróciła się z powodu silnego wiatru. W czwartek poszukiwano wciąż trzech osób. Co najmniej dwie osoby odniosły rany podczas gwałtownych burz, które przeszły w czwartek nad zachodnimi obszarami Niemiec. W Nadrenii Północnej-Westfalii, Hesji i Nadrenii-Palatynacie doszło do zakłóceń w komunikacji oraz uszkodzeń domów. Padające drzewo raniło w Essen 50-letnią kobietę. Silny podmuch wiatru wyrwał wysokie na 10 metrów drzewo i powalił je na drogę, którą szła kobieta. Padająca topola przygniotła we Frankfurcie nad Menem mężczyznę wypoczywającego przy basenie. Od pioruna zapalił się jednorodzinny dom oraz budynki gospodarcze w powiecie Steinfurt. W okolicach Frankfurtu nad Menem zawieszono kursowanie szybkiej kolei miejskiej. Doszło też do przerw w dostawach prądu. 57 osób ewakuowano w środę późnym wieczorem w Szkocji śmigłowcami Królewskich Sił Powietrznych, kiedy samochody, którymi podróżowali, zostały odcięte przez osuwającą się na drogę lawinę błotną - podały w czwartek miejscowe media. Powodem lawiny były ulewne deszcze i burze, nękające od kilku dni Wielką Brytanię. Błoto odcięło ok. 20 pojazdów, w tym autobus wiozący turystów. O licznych powodziach donoszono w czwartek z Irlandii Północnej, w której stolicy, Belfaście, strażacy zostali postawieni w stan gotowości. Brytyjscy meteorolodzy ostrzegają, że to nie koniec ulewnych deszczy, szczególnie w Szkocji, Północnej Irlandii i na północy Anglii. W Azji tajfun Megi, który w nocy z wtorku na środę szalał nad zachodnią Japonią, pochłonął tam dziewięć ofiar śmiertelnych - podała w czwartek japońska policja. Od świata wciąż odciętych jest 170 osób w górskiej miejscowości Okawa w prefekturze Kochi, 135 z nich to uczniowie tamtejszej szkoły podstawowej. Władze ostrzegają przed dalszymi silnymi deszczami, osunięciami ziemi i silnymi wiatrami. Po przejściu Megi przez południowo-zachodnie krańce Korei Południowej zginęły co najmniej cztery osoby, a cztery dalsze uważa się za zaginione. Co najmniej 2,4 tys. osób zostało pozbawionych dachu nad głową. Zniszczonych jest 1,2 tys. domów. Ulewne deszcze zmusiły południowokoreańskie władze do zamknięcia siedmiu lotnisk i odwołania 41 lotów krajowych. Nie ma jednak informacji o zakłóceniach w ruchu międzynarodowym. W Nowej Zelandii silna burza spowodowała w środę śmierć co najmniej jednej osoby. W wezbranych wodach rzeki znaleziono ciało listonoszki - podało w czwartek nowozelandzkie radio. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol czyzby EL NINO?? 20.08.04, 02:51 ...sie obudzil spozniony i nadrabia?..... bo objawy wskazuja na to wlasnie.... a tak akropol tajfunow i innych takich, zawsze maja kobiece imiona ;))) ciekawe dlaczego.... to drugie (cyklon zdaje sie, czy huragan, nie panietam) ma imiona meskie.... ale ktorego wiecej?? cos metnie pisze, ale na meteorologii sie slabo znam, mimo rocznego mieszkania z pilotka, ktora udzielila mi paru wykladow na te tematy ;)))) ale to bylo tak dawno.... tymczasem pogoda dopisuje, jak marzenie, az ma sie ochote wyskoczyc z domku i lazic, lazic, lazic... no, troche lazenia dzis zalicze, to te moje cotygodniowe marszruty, Asia, Peter ;))) wiec w zwiazku z powyzszym, ide sie ukapac i odziac ;)) i wybyc :)) pa, pa, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: czyzby EL NINO?? 20.08.04, 03:27 Ciag dalszy sonecznie :)))) El Nino, czy Al Pacino ? Yvona, Ty mnie nie denerwuj, z perspektywy lozka szpitalnego pogoda byla przez ostanie dni wysmienita. z radoscia zacieralam zlosliwe rece, a dobrze im tam, wszystkim IM co czekaja w strugach deszczu na przystankach roznych autobusowych ;)))) teraz rzeczywiscie, sonecznie i cieplo i co... jak to nie trzeba o wiele prosic Pana Boga, wszystko samo w zyciu wyrownuje :)))) Mojito :)))) to Ty tez masz monitor ? a myslalam, ze tylko niektorzy na Zielonej Wyspie ;)))) tak, moj nurse rodzaju meskiego, jest cholernie przystojny i nabawilam przez niego klaustrofobii, bo zawsze jak wchodzi to zamyka za soba drzwi ;)))) jak podroz do Szczecina, mam nadzieje ze zaden huragan, ani James Bond nie porwal Twojego samolotu ? Szopen, absolutnie, przyjezdzaj do Sydney. rozmumiem, ze pracujesz w zupelnie innej branzy i nie stanowisz zadnej absolutnej dla mnie konkurencji ? ;)))) Numbat :))))))))))) zawsze mowilam ze mamy cos wspolnego, tym razem to czolganie, ja juz mam to czolganie ob-cykane, sluze rada :) Mar_za, co tak cicho u Ciebie, za-pracowana, czy za-kochana ? :)))) Asia, Peter, Yvona, Ifa, Matrioszka, Tangerin, Ertes, Lara, Tizedik i ... zdrowka wszystkim absolutnie wszystkim Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen znowu sie pochwale IP: 204.79.89.* 20.08.04, 03:51 Dzisiaj rano zlozylem aplikacje o wize. Dostalem roczna multi entry w 20 minut. Wiedza, ze porzadny ze mnie czlowiek. A poza tym to ja ich znam z baru. Pewnie sie w Sydney zjawie w polowie wrzesnia. Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Saba - Ik bedel uw gratie :)))) 20.08.04, 03:57 Please forgive me ;)))) nie zapomnialam o Tobie, wybacz to wszystko przez ta dziure, nie dziure ozonowa ;) w mojej glowie :)))))))))))))) mam dla Ciebie extra zdjecie, tu w hospital nie mam mojego o-przyrzadowania ale postaram wyslac ;) caluski dla Ciebie Arbuska/ski i Arbusek Maker *** Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: Saba - Ik bedel uw gratie :)))) 20.08.04, 06:51 Dzien dobry, to ja spytam a ja to co ? pies ? wszystkich wymieniono, a ze mna jestes Pysiek na wojennej sciezce ? zobaczysz przyjade kiedys do tego szpitala i wezme normalnie na kolano i spiore tylek. ale za to cieszy mnie bardzo coraz wiecej ludzi w Sydney przybywa, witaj Szopen. pozdrawiam wszystkich Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: Saba - Ik bedel uw gratie :)))) 20.08.04, 08:04 Szopen, fajnie, ze lecisz do Australii! Ooo, wyglada, ze powiekszy sie frakcja australijska, juz i tak duza:)A wszelkie szanse nalezy wykorzystac, Szopenie drogi. Powodzenia! Pysiek, widze, ze humorek dopisuje, no prosze, z takim ochroniarzem, tfu, pielegniarzem, ale to wychodzi na jedno: on chce Cie chronic przed calym swiatem i dlatego zamyka te drzwi. Kazik, Ty jestes na specjalnej liscie:)) A Pyskowi lanie sie przyda i tak;) Tylko patrz, czy rowno puchnie! Rany, ale u nas goraco wczoraj bylo! Jak chodzilam w sukience, to znaczy ze temperatura osiagnela extremum!!!Mnadarynka w sukience to widok rzadki bardzo, oj rzadki...Dzis juz znowu spodnie beda:)Mam nadzieje! Nie mam nawet sily myslec, mozg mi sie jeszcze po tym upale nie wyprostowal... Pozdrowka dla absolutnie wszystkich! Wracam do kieratu:))ALe najpierw aromatyczna i mocna, z duzym dodatkiem mleka, KAWA!Czujecie ten aromat? Ps. Matrioszka, ta farba to "scianowa" byla:)I malowal pan malarz. Ja tylko przeszkadzalam i platalam sie pod nogami! To mi najlepiej wychodzilo! Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: Saba - Ik bedel uw gratie :)))) 20.08.04, 08:30 Tangerin pachnie, pachnie i chetnie bym teraz sie napil,poprosze siekiere ;-) Peter ten Mordor to chyba z Lord of the Rings ? kraina cienia. ja bym powiedzial kraina fantazji, napisz blizej, bardzo ladna masz strone. wywod na temat pornografii bardzo mi sie spodobal, ide do domu sie przespac i pomysle jak by tu skomentowac. no i rzeczywiscie ta frakcja australijska podejrzanie rosnie, moze ja tez poprosze o zamiane Afryki na Australie, tez na "A" ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mar_za Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: 212.160.172.* 20.08.04, 10:10 Witajcie znowu.... Leniwy piatek, pogoda idealna, w perspektywie mily weekend. Optymistycznie. Szopen, fajnie, ze Ci sie wiedzie. Ja tam wierze w przeznaczenie i jak moja mama mowi "co komu pisane". Nie ma sytuacji bez wyjscia. A rozwiazanie spraw trudnych sam zsyla nam los. Wystarczy tylko to zauwazyc i odpowiednio podejsc. Trzymam kciuki za rozmowy w sprawie pracy i tak ogolnie. Choc i tak na pewno sie uda:)))) Pysiek ja udaje ze pracuje i udaje ze jestem zakochana:)))). Tak czy siak zajmuje to duzo czasu :))))) Mojito Jak wygladaja ADAMASZKOWE serwetki (z postu table for two)? Mialam sie o to zapytac. Moja wyobraznia poradzila sobie z cala reszta, ale z tymi serwetkami za cholere nie:))))). Numbat Ja tez jestem pod wrazeniem:))))). Musisz byc ciekawa osoba. Tak sadze. Powiem Wam jeszcze, ze jestem zalamana (prawie) jak opornie mi nauka angielskiego idzie. Chodze, chodze i cudow zadnych nie widac:)))). Ale sie uparlam to jak Numbat w maratonie, nie poddam sie i juz:) Acha a wczoraj ulamal mi sie obcas. W srodku miasta. Z dala od samochodu i sklepow z butami:)))). Wzbudzalam zainteresowanie przechodniow i jakies dziwne chichoty. Bycie kobieta jest dosc skomplikowane:)))) Pozdrawiam wszystkich (dzis w klapkach), Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: Tak daleko i tak blisko :) 20.08.04, 12:43 Czolko! Uff-faktycznie po urlopie mnie zenergetyzowalo, latam jak szalona, maluje sciany, robie polki, przemeblowuje mieszkanie, szaleje z kwiatami, sortuje i sama nie wiem co robie:-))) Dzisiaj zgubilam sie samochodem. Z dwojka na szczescie spiacych (1 sztuka) i zachwyconych jazda (1 sztuka) dzieci. Na szczescie sie znalazlam. Uff. Koncem wrzesnia/pazdziernik znow urlop, po zalatwieniu spraw sluzbowych /rodzinnych zostaje nam tydzien wolnego-znow trwaja pertraktacje dokad jechac. Milego weekendu i dobrej pogosy wszystkim paaaaaaa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Trzy zyczenia. IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 20.08.04, 19:50 Zdrowenko, wczoraj wieczorem, wygodnie ulozony na fotelu lotu ST 1531 ogladalem z duza przyjemnoscia srednie grono podrozujacych ze mna porto-galek. Wszystkie apetyczne. Wszystkie juz w odpowiednim wieku konsumpcyjnym. Wszystkie z obiecujaco zaslonietymi szyjami i wszystkie z ustami jeszcze nierozchylonymi. Gdy zastanawialem sie, ktorej szyje obnazyc najpierw zauwazylem, ze jedna z nich miala usta lekko rozchylone. Korek wepchniety byl tylko na pol gwizdka. Usunalem korek i z butelki wysunal sie bardzo szczuply mezczyzna w wieku trudnym do okreslenia. Mial dlugie wlosy i dluga brode z wyraznymi bialymi pasmami. "Oh, ty gejsza! Nareszcie!" - powiedzial. Byl glodny. Zaoferowalem mu swoja kanapke z serem. Zoltym. Zaczal grymasic. Sera nie lubil. Przypomnialem mu powiedzenie - beggar cannot be a chooser. Niechetnie zaczal zuc kanapke. Popijal moja woda. Niegazowana. Z wdziecznosci za wyjecie korka zaoferowal spelnic moje trzy zyczenia. Zaczalem sie zastanawiac. Pamietalem powiedzenie O. Wilde - uwazaj o co sie modlisz, moze sie spelnic. Rozwazalem ewentualnie jedno zyczenie. Ale nie od razu. Pomysle i przespie sie myslac. Umowilismy sie, ze dam mu znac co chce do poniedzialku. Tego nadchodzacego. Zostaja jeszcze dwa zyczenia niewykorzystane. Szkoda aby sie zmarnowaly. Moze macie jakies? Chetnie je temu nowopoznanemu mezczyznie w nieokreslonym wieku przedstawie. Prosze dajcie znac do poniedzialku. Tego. Marzena, adamaszek to dziana dwustronnie tkanina blyszczaca na matowej powierzchni lub matowa na blyszczacej. Bardzo mila w dotyku. Posciel, obrusy itp. Pewna analogie mozna przywolac delikatnie dotykajac opuszkami palcow lub wargami brzoskwinie lub skore kobieca w pewnych miejscach. Pysiek, to milo, ze zdrowiejesz. Czy ten przystojny nurse zamyka za soba drzwi na klucz czy tylko chwilowo na klamke? Czy wiesza na klamce sandal zaslaniajac dziurke od klucza? Gleboko wierze, ze wie co robi :)))))))))))))). Zdrowiej, prosze. Umylem samochod. Zaczelo padac. To nigdy nie zawodzi. Ale juz jest pieknie. Powietrze tez sie oczyscilo. Zdrowego i pogodnego weekendu Wszystkim, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Maraton IP: *.akl.callplus.net.nz 20.08.04, 23:23 Numbat, gratuluje ,, tak trzymaj podaj ten link zebym cie mogla obejrzec, uwielbiam upadlych mezczyzn :) zdaje sie ze mnie prosiles o sms, kurcze calkiem zapomnialam, ide waslac :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Pytanie IP: 204.79.89.* 21.08.04, 06:19 Nie wiem czy ktos z was sie orientuje. Czy w przypadku jesli ja dostane wize z prawem do pracy w Australi sponsorowana przez pracodawce moja zona tez bedzie miala prawo do pracy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Wiadoma rzecz stolyca... IP: 212.180.161.* 21.08.04, 11:46 W oczekiwaniu na pokoj w hotelu. Upaly zelzaly. Dzieki, o dzieki. Dzisiaj lekkie zachmurzenie. Szopen, w Stanach Twoja zona moglaby pracowac. Moze przez pewna analogie w Australii tez. Ale to odlam australijski potwierdzi lub zaprzeczy. Marzena, moze pierogi W Oficynie w poniedzialek? Moze z Piraniami? Tizedik, moze margarita gdziekolwiek? (tez w poniedzialek). Peter, sex shop widzialem w podziemiach na Centralnym. Ale chyba za wczesnie na jakiekolwiek utargi. Chociaz kto wie... Ze stolicznym pozdrowionkiem, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: Wiadoma rzecz stolyca... 22.08.04, 13:22 Mojito, moze byc margerita...;-) Moze byc w poniedzialek... Juz sie ciesze na spotkanie :-)))) ...i w ogole, i w szczegole, i pod kazdym innym wzgledem... T. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: M Re: Wiadoma rzecz stolyca... IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 22.08.04, 20:33 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mar_za Re: Wiadoma rzecz stolyca... IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 22.08.04, 20:48 Ten pusty post to ja niefortunnie cos kliknelam. Mojito "Szlajam" sie niestety sama jeszcze, bo Piranie przebywaja poza Warszawa. Do stolicy zawitaja dopiero za tydzien. Na dodatek jutro mam napiete plany. Jesli masz ochote na pierogi ze mna bez Piranii we wtorek - jestem do dyspozycji:))) Pozdrawiam cieplo. Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Re: Wiadoma rzecz stolyca... IP: 212.180.161.* 23.08.04, 13:06 Mar_za, z Piraniami bylabys jeszcze atrakcyjniejsza. Popracuje nad wtorkiem i dam znac. :))))))))))))))))))))))))))))))))). mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Pytanie IP: *.akl.callplus.net.nz 21.08.04, 13:10 z tego co wiem, to nie,, ale oczywiscie moze sie starac i napewno jej bedzie latwiej dostac niz gdyby przyjechala jako turystka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Yvonka poprosze linka do drugiej czesci :) IP: *.akl.callplus.net.nz 22.08.04, 00:13 Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Yvonka poprosze linka do drugiej czesci :) 22.08.04, 02:20 alez prosze najuprzejmiej :)))) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=6917065&v=2&s=0 milej lekturku, ja spadam do pracy ;)) pa, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yvona Re: Yvonka poprosze linka do drugiej czesci :) IP: *.rivrw2.nsw.optusnet.com.au 23.08.04, 00:23 jeszcze raz, misie drogie, znow niezalogowana ;)) bo ja chcialam tylko dodac, ze wpisalam sie gdzies w srodku (chcialam miec przed oczami post nak ktory odpowiadam) wiec tak tylko zaznaczam (Tizedik, hmmm ;))))) no i tez w ten sposob natknelam sie na text "pornograficzny" Pyska, potwierdzam, robilismy badania na studiach, ale o tym pozniej, bo sie wlasnie spozniam do szkolki ;)) pa, Iwonaa Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Szopen slowko ;) 23.08.04, 04:32 Sonecznie, qrcze a ja ciagle w zamknieciu :(((( Szopen, employer sponsorowal Ciebie do pracy nie Twoj partner. partner dostanie visa na pobyt, ale nie dostanie visa do pracy, znaczy nie automatycznie. jest mozliwosc zlozyc podanie o dependant visa do Twojej visa, jesli masz visa pracujaca employer sponsorship 457. nalezy motywowac, ze partner pracuje w obecnym miejscu i przez Twoj transfer do Australii bedzie disadvantaged. good luck Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: Szopen slowko ;) IP: 204.79.89.* 23.08.04, 05:40 Dzieki Pysiek, Tak mi sie tez wydaje, ze uzyskanie takiego prawa do pracy dla zony to troche potrwa. To niestety nie transfer (wcale bym sie nie zastanawial tylko jechal) ale (potencjalna) oferta pracy z innej firmy (Australijskiej) wiec disadvataged bedzie trudno udowodnic. Mam jeszcze jedno pytanie: jakie sa stawki podatkow przy pracy w Sydney? Lub gdzie moglbym to sobie sprawdzic? Czy podatki w roznych miejscach w Australi sie roznia (federalne i lokalne)? Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: Szopen slowko ;) 23.08.04, 05:59 ;)))) www.immi.gov.au www.ato.gov.au cheers Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: Szopen slowko ;) IP: 204.79.89.* 23.08.04, 09:16 troche przerazajace te podatki Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Afryka czarna, skwarna, na wpol dzika jest ? 23.08.04, 09:57 to ja w polowei wrzesnia juz bede w Afryce. Cape Town, SAPIA. sam nie wiem czy smiac sie czy plakac, moze wroce przed Swietami Bozego Narodzenia. czy mamy jakiegos swojego agenta moze na Czarnym Ladzie ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: Afryka czarna, skwarna, na wpol dzika jest ? IP: 204.79.89.* 23.08.04, 10:18 Tam to chyba bedzie dopiero poczatek wiosny. Moze byc nie skwarno ale wrecz przeciwnie. Szalik i rekawiczki. Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Afryka skwarna... Snow in Cape Town 23.08.04, 10:38 www.wunderground.com/wximage/viewsingleimage.html?mode=singleimage&handle=SuperCam&number=0#slideanchor Moze nie bedzie tak źle...;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mar_za Zyczenie IP: 212.160.172.* 23.08.04, 12:59 Ja w sprawie trzech zyczen do zlotej rybki. Mam nadzieje, ze zdazylam jeszcze:) Mam zyczenie: Czy zlota rybka jest w stanie cos poradzic na tego lenia, co mi pod skora siedzi? Moze chociaz szanownej zlotej rybce udaloby sie go jakos pozbyc? Z gory dziekuje za rozpatrzenie mojej prosby. Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Re: Zyczenie. IP: 212.180.161.* 23.08.04, 13:38 Zdrowko, zapytalem tego wychudzonego faceta z siwawa broda w sprawie Twojego zyczenia. Sam mam podobne. Powiedzial, ze ani on ani zlota rybka nie moga poprawiac naszej natury. Maja to w kontrakcie. Zyczenia powinny miec charakter natury czysto materialnej. Zadne takie tam szczescie, milosc, zauroczenia i podobne. Niestety... Moja ochy i achy dla restauracji Restauracja Polska (Nowy Swiat 21). Wszystko super. Jedzenie, obsluga i wystroj. Troche klimatyzacji by sie przydalo. Jadlem barszcz czerwony z koldunami, salate z zimnymi rybami i polecana ges. Z cebula gotowana i wydrazona z burakami/cwikla i chyba zorawinami. Gesi ( udku) towarzyszyly tez ziemniaki i galazki porzeczek. Wspanialy kompot wisniowo/truskawkowy podawany w dzbankach. Obszerna karta win. Zostalem przy cuba libre i porto. Espresso tez prawie wloskie. Bardzo satysfakcjonujaca wyprawa gastronomiczna. Asiu, dla Ciebie lubiacej raki w menu sa nalesniki z rakami. Dzisiaj czeka mnie rybny (tylko) grill na Jelonkach kolo fortu Wola. Zaczynam sie slinic. Pozdrowionka 4 all, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Zyczenie. 23.08.04, 16:24 szkoda, ze nie mozna lenistwa zwalczyc kolektywnie - podlaczylabym sie ;))) no, ale skoro tylko materialnie, to ja poprosze jakas okragla sumke najlepiej w AUD$ ;)))) ale niekoniecznie ;))) Poeto, Cape Town to jest to!! zakochasz sie z miejsca (w miejscu ;)))) gwarantuje; ja widzialam albumy i juz wpadlam ;) o pornografii nieco pozniej moze bo jakos weny nie mam, jestem, jakby to powiedziec, ailleurs ;)) zupelnie bez powodu... Szopen, podatki w Aussie to jest bol, jedne z najwyzszych - tak slyszalam; pogodowo bedzie interesujaco, nawet coraz bardziej ;)) Pysiek, ty do kiedy w zamknieciu? mam nadzieje, ze juz niedlugo ;))) ale, ale, klima jesdt jakby co, w Wawie to nie te klimaty ;)) klimy niet... caluski, ide pomorfic ;)) Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Re: Zyczenie. 23.08.04, 23:17 Mojito, Jak podobala Ci sie restauracja polska w oficynie Nowego Swiatu, to pewnie tez sie dobrze bedzie czul na Saskiej Kepie w restauracji polskiej na Francuskiej numeru nie pamietam. W Rodizio el Toro na Walicow juz byles? Mile wspominam tez Boat House, gdzie bywalem czestym gosciem. Niestety to przeszlosc, tutaj nie ma takich dobrych restauracji. Odpowiedz Link Zgłoś
mojito Shit happens. 23.08.04, 23:48 Cwiknieto mi komorke. Pain in the ass. Uciazliwosc wielka. Korzystajac z internetowej cafe powiesilem kurtke na krzesle. Ktos poprawil moja wiszaca na krzesle kurtke. Delikatnie usuwajac z kieszeni moja komorke. Wola boska i skrzypce. Shit happens. Kupilem karte i dzwonie z automatu. Peter, znam ta restauracje na Francuskiej (Dom polski) - bardzo dobra. W Rodizio El Toro bylem w zeszlym roku. Roznorodnosc mies nie do przejedzenia. Margarita poprawna. I bylem w Boathouse - tez dobra. Wrocilem z grilla. Jedzonko zadziwiajaco dobre. Salatka i grilowany losos. I biale wino. Francuskie i kalifornijskie. Odrobine naprany jestem. Prawie ftorek. Spac ide (niechetnie). Buzka i pozdrowionka odpowiednio, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: Zyczenie. 23.08.04, 23:52 Czy te zyczenia mozna przekazac jeszcze w poniedzialek? Jesli tak, to chwila jeszcze jest odpowiednia, a ja takie materialne wlasnie mam. Zadne, nie, niektore z tych rzeczy, nie sa mi niezbedne, ale jednak by sie przydaly. Dla wygody i spokoju...;-) Po pierwsze - laptop, nie dla mnie, ale dla mojej wygody. Po drugie - nowszy model autka, jakie mam. Albo Chrysler Cruiser. Po poczatkowej niecheci do tego modelu ostatnio zmienilam zdanie. Moglabym miec...;-) No i troche kasy. Bo ja mam dlugi..;-( No i dla "elementu", ktoremu troche kasy na pewno znakomicie ulatwiloby zycie. A do kogo mozna skladac zyczenie szczescia i zdrowia dla wszystkich watkowiczow? PS. Ktos pisal, ze w Warszawce nie uzywa sie klimy? No to niby dlaczego ja mam takie problemy z ubieraniem sie do biura latem? Upal, nie upal, sweterek vel zakiecik miec musze. Bo inaczej z tych powiewow zimna choruje:-( Pysiaczku, a ja myslalam, ze ty juz w domowych pieleszach sobie zdrowiejesz... No coz, to dopiero przed toba. Ale widze, ze sie trzymasz. Trzymaj sie dalej. Pamietasz, wszystko przemija, nawet najdluzsza zmija...? Zdrowiej :-))))))) T. Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol klima, he, he... 24.08.04, 00:53 alez kochana, ja nie mowilam o trendy burzujach ;))) nie, no tak na serio to wiem, ze klima bywa w Wawce, aczkolwiek mialam na mysli, ze nie jest tak powszednia i oczywista jak, nie przymierzajac, codzienna kawka ;)) cmok, spadantus, szkolus, spiacus ;))) Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: klima, he, he... IP: *.akl.callplus.net.nz 24.08.04, 09:41 dobra klima nie klima jutro ide w futrze do pracy, ma byc 5 stopni C i zawiewa lodowaty wiatr z gor. Piec chodzi na caly regulator, pompa do sypialni wlaczona, maz zadowolony ze ugotowany gar zupy bo ta jak wiadomo najlepiej rozgrzewa, zupelnie jakbym z rodzinnego kraju nie wyjezdzala :) Malzonek co prawda przebakuje ze chcialby do OZ bo tam cieplej, ale ja sie zapieram recami i nogami bo tu mi dobrze, powietrze rzeskie ze mozna nozem kroic :) a ja maszerujac sobie podspiewuje... Goralu czy ci nie zal oby do wiosny :) Mojito dzieki ze o mnie pamietasz, moze bys wpadl na te nalesniki rakowe w porze lunchu np :) Ywonka dzieki za drugiego linka, u ciebie pewnie ciutke cieplej niz u mnie :) Pysiu - zdrowiejesz?? Kazik co u ciebie? Serdecznie pozdrawiam absolutnie wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: klima, he, he... 24.08.04, 10:47 Dobry wieczor, no dobrze, jak Asia nie przypomni o mnie, to pies z kulawa noga nie pamieta. dziekuje Asia o zdrowie pytam. u nas bardzo cieplo, dzis w koszuli z krotkim rekawem paradowalem, slonecznie jak Iwona juz pisala. piekna wiosna, ale to jeszcze nic pewnego. no nie bedzie juz tak chlodno jak w lipcu, ale chlodne dni moga nastac jeszcze. u mnie w ogrodzie wszystko juz kwitnie, bardzo przyjemnie sobie posiedziec w poludnie. ja tak sobie mysle, ze ja juz do altanki na wywczasy wrocilem, a wygranej jak nie ma tak nie ma. nalesniki z rakami to jeakies nowoczesne cudo, nie probowalem. pamietam za to jak na raki sie chodzilo w nocy i lapalo z latarka w reku. potem sprytna gospodyni grzala wielki gar wrzacej wody i bylo zarcie wysmienite. tutaj mozna sprobowac wszelkiego rodzaje morskie zyjatka, ale takich dobrych polskich raczkow nie ma oj nie ma. pozdrawiam wszystkich bez wyjatkow Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: klima, he, he... 24.08.04, 10:48 Klima by sie czasami przydala, szczegolnie w srodkach komunikacji miejskiej, albo "miedzymiejskiej" kiedy na zewnatrz w okolicach 30stki, a wokol osobnicy, ktorzy zapomnieli chyba, co to woda i mydlo i rozsiewaja naturalny zapach... I potwierdzam, ze tzw. korporacyjno-biurowa klima potrafi dobic i bez sweterka ani rusz. Ciekawe, dlaczego nastawiaja namietnie na 17 stopni, a nie np. na 20- 22? Asia, a jaka zupe masz? Jak pomidorowa, to sie pofatyguje przez ocean:) I prosze, marudzilam o magnoliach na wiosne, a taka jedna sie zbuntowala i kwitnie TERAZ!!! Ma kilka pakow wielkosci dloni(mojej), niemalze, w rozanym kolorze. TO pewnie byl prezent dobrej wrozki, musze byc ostrozniejsza z wypowiadaniem zyczen...I przestaje mowic, ze cos mam w doopie, bo jeszcze sie spelni... MOjito, telefony zwijaja wszedzie i zawsze:( I chyba pojade na pare dni nad morze. Odrobina wakacji nie zaszkodzi, nie zalezy mi na upalach, kapielach morskich i slonecznych, po prostu zmienic klimat by sie przydalo, by pooddychac innym powietrzem... O pornografii nic nie napisze, bo napisalabym za duzo, zwlaszcza o kims, kto wykorzystuje dzieciaki w wiadomych celach. Nie potrafie o tym spokojnie dyskutowac. A definicja? Niezwykle trudna do ustalenia. I cholera jasna, to, co sie dzieje ostatnio w Pl, w zwiazku z odejsciem wielkiego Poety dobija mnie na maxa. Polskie piekielko... Ide rozmnazac moja miete pieprzowa, wiec mietowe buziaki dla wszystkich! Odpowiedz Link Zgłoś
z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Re: Zyczenie. 24.08.04, 13:24 Zyczymy spelnienia i pozdrowienia dla elementu przy okazji bo odezwac sie tez nie chce. Odpowiedz Link Zgłoś
z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Re: Zyczenie dla tizedika,zle sie wpasowalo. 24.08.04, 13:26 z_wyspy_wcale_nie_zamglonej napisał: > Zyczymy spelnienia i pozdrowienia dla elementu przy okazji bo odezwac sie tez > nie chce. Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: Zyczenie. 24.08.04, 14:49 Dziekuje za. Dziekuje w imieniu. Widze, ze podczytujecie, co u nas slychac...;-) Mam taka delikatna sugestie... Wy tez mozecie sie odezwac, tym bardziej, ze u was na pewno wiele nowego sie dzieje...;-) Buziaczki :-)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Zyczenie. IP: *.adsl.xtra.co.nz 24.08.04, 23:31 Zupa pomidorowa, moj malzonek jest monogamiczny :) Kazik - ja sie na wiosne doczkac nie moge, co prawda w ogrodku tez rozne rzeczy kwitna ale ciepelko gdzies sobie poszlo, chyba do ciebie :) wogole jakos smetnie ostatnio, widac brak slonka na mnie dziala Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Co sie dzieje w PL? IP: *.adsl.xtra.co.nz 25.08.04, 02:09 skleroza nie boli tylko trzeba sie nachodzic, mialam zapytac co sie dzieje w Pl po odejsciu wielkiego poety i zapomnialam, napisz cos wiecej tangerin :) bo malo co czytuje ostatnio nowinek z Polski Odpowiedz Link Zgłoś
tangerin Re: Co sie dzieje w PL? 25.08.04, 05:46 serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,2243932.html serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,2242946.html info.onet.pl/968598,11,item.html info.onet.pl/969140,11,item.html Asia, byly gorace protesty w Kraku, nie mam czasu na szukanie linkow, moze Tizedik cos podrzuci? Jakos tak przykro sie robi:( Mojito, Szczecin i Egipt, do tego francuskie plaze, fajne polaczenie wczorajsze:) Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol watki... 25.08.04, 08:05 wiecie co, przegladam tak ten trzeci z kolei i widze jak wiele przegapilam..... monstwo, az wstyd sie przyznac... i ci wszyscy watkowicze przechodni, ktorych nie mialam szansy poznac... ciekawe czy nas jeszcze czytaja... i ile tematow sie "przewinelo" tych powaznych, i tych mniej ;)) majtki zawitaly na ten przyklad duzo wczesniej, niz sie spodziewalam ;))) widze tez kawal strony wykasowany, pamietam jak przez mgle dlaczego (juz wtedy "bywalam"), aczkolwiek "poszly" tez te inne kawalki, na temat hindusow ;) no, nic to... a, i jeszcze mnie uderzylo, ze weszlismy w 3 etap, pierwszy byl dosc nieosobowy jednak, glownie rady i porady; drugi, to zwierzenia, dosc glebokie, czesto, a teraz to jak, za przeproszeniem, lyse konie ;))) w ten trend i ton wpada tez "narybek" ;)))) no i w ogole nie mamy wizyt tzw. "oszolomow", czy dali sobie spokoj, czy to my zdziadzielismy na tyle, ze juz nikt sie nie interesuje i pozostalo li i jedynie kolko wzajemnej adoracji?? jakos mi sie nie chce w to wierzyc... no i brakuje naszego towarzysza z Walbrzycha ;))) jego humoru i nie tylko.... :( mam jeszcze pare przemyslen, ale nie ubranych w slowa, wiec ciezko mi je przelac na ekran (hie, hie, ale to brzmi ;))) ,buzka i lece pousmiechac sie do klientow ;)) Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: watki... 25.08.04, 13:09 Czesc wszystkim i Kazikowi! Chcialabym Wam wyslac specjalne pozdrowienia z miejsca, w ktorym od 3 dni najczesciej przebywam, a jest to toaleta. Niestety. Cholera jasna i psiakrew. Na dodatek cos mi sie stalo w kark i nie moge poruszac glowa. I wypadl mi kawalek plomby, ale nie moge do dentysty, bo nie moge odchodzic od wiadomego miejsca. I jestem coraz bardziej slepa, ale nie moge do okulisty, bo boli mnie biodro. Od 2 lat zreszta, ale teraz przyszlo mi to do glowy. Jestem okropna jak cos mi dolega, sama ze soba nie moge wytrzymac. Pysiek, Ty juz tak dlugo lezakujesz w tym szpitalu, powiedz jak to znosisz. No, nie ma sie zadnego innego wyjscia,nie, ale mimo wszystko...Wlasnie zastanawiam sie jak chronicznie chorzy funkcjonuja; a ze mam teorie, ze na starosc czlowiekowi sie przytrafia to, czego najbardziej sie obawia......., no dobra, koncze marudzenie, obiecuje. Bylam w cyrku. Rosjanie lubia te forme rozrywki i wow, naprawde swiatowa klasa. Moge podac strone interetowa (sajt!), ale-przynajmniej u mnie- ona nie dziala: www.circ.ru Powiedziec Wam ktore z moich dzieci krzyczalo ze strachu po zgaszeniu swiatel i wbijalo mi sie w reke, na szczescie obcietymi, samodzielnie, paznokciami? - starsze, oczywiscie. Rok temu bylam z nim w teatrze, to samo! Bylismy tez w centrum czeskim, wypozyczylismy film, ktory to ogladalismy do 3 w nocy zachwyceni, a potem trzast, prast, jak to w czeskich filmach bywa, i pol godziny pozniej poszlismy spac z uczuciem, ze wystrychnieto nas na dudka. Mandarynka:-))) Pazdziernik, poczatek, Wroclaw, jestes? Co przywiesc? Moze jestes zwolenniczka takich przysmakow jak suszona ryba?(yyyyyyy) Czy innej tutejszej egzotyki? A w Moskwie na razie dosyc cieplo i niech tak zostanie jak najdluzej. Pare dni temu mowila mi jakas kobieta, ze niepokojace jest, ze tak dlugo zadnego aktu terrorystycznego nie bylo (po nim ludzie oddychaja z ulga, ze na jakis czas spokoj), no i prosze: serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,2248239.html Przeczytalam podane strony o Miloszu i wlos mi sie zjezyl(nawiasem mowiac mam nowa fryzure, mniej wiecej jak Juliette Binoche w "Niebieskim", rabne sobie jeszcze kolorek czekoladowy dla dopelnienia upodobniania sie do aktorki) Pozdrowionka m. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Takie rozne... szczecinskie juz. IP: *.bondi.pl 25.08.04, 22:55 Wjechalem do miasta. Kolejowo. Z opoznieniem. Wszystko przez ten zamkniecie Centralnego. Nawet dobrze sie zlozylo. Nadgryzlem zdrowo "Jedenascie minut" Paulo Coelho i "Od Holocaustu do Hollywood" Gene Gutowskiego. Glownie o seksie i seksualnosci :))). W miescie padalo. Taksowkarz powiedzial, ze lato sie skonczylo. Moze on cos wie. Kupie w nocnym sklepie chyba pyfko i wolno pojde spatulu. A moze jeszcze nie. Wypad do Warszawy mialem bardzo udany. Zycie jest piekne. Mandarynko, you are very welcome. Zdrowko dla Kazika i Wszystkich, pyfkiem chyba, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: Takie rozne... szczecinskie juz. 25.08.04, 22:57 Hmmmmmmmmmm.......... ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Na narty!!!!!!! 26.08.04, 00:29 U nas rozbudowuje sie wielki wyz i chyba wreszcie na narty pojade. Pierwszy raz w NZ i nie moge sie juz doczekac. Od paru dni slonecznie i bezwietrznie a prognozy przewiduja, ze ten stan sie utrzyma przez pare dni. 300 km na poludnie mamy wielki wulkan wysoki jak Tatry, na ktorego zboczach sa osrodki narciarskie. Stale obserwuje warunki pogodowe na www.mtruapehu.com Jak sie nie pogorszy, to w sobote wyjezdzamy na 5 dni. ===================== mordor.mds.pl/peter Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Na narty!!!!!!! IP: *.akl.callplus.net.nz 26.08.04, 09:26 Piotr trzymam kciuki za pogode i za Wasz udany wypad. Mojito i inne pomarancze poopowiadajcie troche o tym udamy pobycie w Warszawie :) Odpowiedz Link Zgłoś
kazachstan Re: Na narty!!!!!!! 26.08.04, 10:36 Dobry wieczor wszystkim, i bardzo dziekuje za pamiec, jest mi bardzo milo. na narty to u nas juz za cieplo, ale slyszalem ze w Nowej Zelandii sa znacznie lepsze warunki narciarskie niz w Australii. i tez trzeba miec dobra kondycje, zeby takie szusy dawac. kiedys tez jezdzilem i nie na zadnych plastikach tylko na dechach. w Polsce sa piekne gory i piekne warunki narciarskie. to teraz Peter czekamy na sprawozdzanie. pozdrawiam wszystkich Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ifa tak z opozniem ale serdecznie, IP: *.dsl.netsource.ie 26.08.04, 12:23 Ja tak ze spoznionym zaplonem-jak to sie mowi,ale jestem kilkadziesiat postow wczesniej dopiero Witaj Pysku!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! milo cie czytac,slyszec,widziec,Chwala Najwyzszemu ze jestes cala i zdrowa bo po tym co przeczytalam to nie ma watpliwosci ze do zdrowia wrocilas Jestem dopiero od kilkunastu godzin w domu po dwu-tygodniowych wspanialych wakacjach w ojczyznie,ktore musze zachowac w mojej skrzynce pamieci na nastepne jakies dwa lata,bo tyle mniej wiecej nie bede widziec rodziny i moich cudnych przyjaciol z Polski, na wakacjach zrobialam sobie detox interentowy i teraz nadrabiam,niemniej juz zdazylam przeczytac historie uwolniania Don Moijto i stwierdzam ze chyba musze zmienic nick na Nikita ;-)))) co do kondycji to poprawilam ostatnio,chodzac na gym,bo czeka mnie dwu dniowa a raczej nocno-dniowa wspinaczka na Gunung Kinabalu (4101m npm) na Borneo, za 3 tygodnie, wiec trafialas w sedno z ta wspinaczka po murze ;-)))) alez sie usmialam z tego postu,znakomity tekst!!! ;-)))) mnie zostalo ostatnie 2 tygodnie w Dublinie,zamykam ponownie rozdzial i zaczynam na nowy,zupelnie nowy,czyste kartki do zapisania, za dwa tygodnie wyruszamy na druga polkule,po kilku miesiacach przygotowan umyslu,ciala i rzeczy, radosc owszem ale takze sciska cos tam w srodku ze zostwia sie tyle w tyle, tyle bliskich ludzi i miejsc na zielonej wyspie....mimo to cos gna,niesie,wiec trzeba sprobowac i spotkac was kochani:Pysiek,Yvona,Kazik,Kangur... juz mi bliskch,choc to tak daleko ;-))) strasznie sie rozpisali wszysycy ostatnio ;-))) pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie, Ifa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kangur Re: tak z opozniem ale serdecznie, IP: *.bpb.bigpond.com 26.08.04, 14:00 Witam forumowiczow,wszystkich i Kazika tez oczywiscie.Podobnie jak ifa nie bylo mnie jakis czas,ten moj niebyt nie byl zbyt radosny dla mnie,dwa pozegnania z przyjaciolmi w przeciagu 5 tyg.,jeden w Melb,drugi w Queenslandii,juz sie nieco z tym pogodzilem, przeczytalem zaleglosci,ciesze sie ze wszyscy obecni po urlopach i innych wojazach,wspaniale jak zwykle wpisy mojita,nowy James Bond lepszy od oryginalu(nawt sie przydalem gdzies na tylach),pysiek wraca wyraznie do zdrowia(esej o xxxx to potwierdza).U nas na poludniu wyraznie wiosna od kilku dni,22C sie pojawilo,nawet nie musimy palic w kominkach,znalazlem dzisiaj podkoszulek i wystarczyl na caly dzien,wieczorami tez cieplawo,mniej wiecej ok.butelki shiraz wiec jest dosc cieplo.Obowiazkowe ogladactwo olimpiady, dzisiaj zloto i srebro dla Asi w trojboju,gratuluje!!Wczoraj sliczne tyczkarki z polskim brazem(z urody to nawet zloto). Numbat,pochwaliles sie maratonem zakonczonym efetami dosc przyziemnymi,wszedzie sa twoje zdjecia,gratuluje samozaparcia samodzielnie konczac to wyzwanie,wiem, ze to nie pierwszy Twoj maraton,lubisz ta walke,znamy sie przeciez ponad 20 lat (z Melb i Sydney),czytajac Twoje posty cos mi klikalo,no a teraz slynne juz zdjecie!!,pozdrawiam wciaz z Viktorii.Pozdrawiam oczywiscie wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Ta ostatnia niedziela... IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 26.08.04, 17:32 Zdrowko absolutne Kazikowi i Wszystkim, jeszcze ciagle lato ale czuje sie lekki oddech jesieni. Od jutra zostal mi tydzien. Bron Bosze narzekac nie bede. Najwyzszy czas zaczac zarabiac a nie wydawac. W nastepny piontek bye-bye, praszczaj Szczecin. Welcome Philadelphia. Skomorkowalem sie jednak znowu. Mam nowy telefon i numer. Bez telefonu nie idzie. Absolutnie nie idzie... Dzisiaj jezdze na Szwagrzekolasce spiewajacego przeboje Grzesiuka. Stare warszawskie przeboje. Bal na Gnojnej i inne. Asienko, Warszawa byla ten tego. Bardzo udana. Spotkalem sie z Tizedik i Mar_za. Z Tizedik pilem. Margarita w Jajo (ul. Zgoda). Z Mar_za jadlem super pierogi w barze W Oficynie (Chmielna). Ja z miesem, Mar_za z lososiem i szczupakiem. Dla mnie pyfko, Mar_za prowadzi. Bardzo dobrze. Obie Panie kwitna. Powodu nie znam :))). Usmiechaly sie tylko... Inne dni/noce warszawskie tez udalo mi sie wypelnic milo i uroczo. Wiesz, tym co mezczyzni lubia najbardziej. Muzea, filharmonia, literatura, teatr, dlugie spacery pod gwiazdzistym niebem itd. :))))))). Te "itd" bylo bardzo ten tego :))))). Pysiek, zdrowiej, zdrowiej, zdrowiej. Wczoraj wieczorem w Columbusie dostalem zupelnie znienacka medal (zloty) na bialoczerwonej wstazce. Rok mamy olimpijski. Z wizerunkiem Krzysia Kolumba. Za bycie lojalnym sympatykiem Columbusa od poczatku. Inaczej - za czeste (letnie) siedzenie tam przy barze. Musze sie nad tym zastanowic. Zaczyna byc to widoczne :))). Powinno sie wiec teraz zdrowko Twoje i nas Wszystkich poprawic. Ciagle sloneczne jeszcze pozdrowionka, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
mar_za Tez serdecznie:) 26.08.04, 17:48 Witajcie:) Dziekuje za magnolie co znalazly sie w mojej skrzynce. Sadzac po liscie osob do ktorych trafily nie jest to przypadek:) Wiosna powialo, a w naszej polskiej rzeczywistosci to zanosi się niebawem na spadajace liscie z drzew. Na prawdziwe magnolie trzeba poczekac do kwietnia. Ja cos odnajduje sie w roli czytajacej bardziej ostatnio niz piszacej. Trudno znalesc wytlumaczenie dla tego zjawiska, chociaz jak sie dokladniej przyjrzec to u wiekszosci forumowiczow bywa podobnie. Raz pisza, innym razem tylko czytaja. Asiu Moje spotkanie z Mojito uznaje za bardzo udane. Inaczej byc nie moglo:))))))). On tak ladnie pisze to moze zechce sie tym podzielic publicznie. Co ja sie bede trudzic:)) Ifa Tak się zastanawialam gdzie sie podziewasz. A tu juz u Ciebie szerokie plany wkraczaja w faze realizacji. Jak ten czas leci. U mnie tez sie pozmienia lada dzien, a raczej wszystko wroci do normy. Piranie wracaja z wakacji:)))))) I bardzo dobrze. Koniec z lazeniem tu i tam. Czas sie uporzadkowac:))))) Mojito Sprawdzilam. Nawet jedna cyfra sie nie trafila. A to pech:)))))) Pysiek, Czy Ty tworzysz kolejny odcinek komiksu, bo znowu cicho u Ciebie. No wez w koncu i wyzdrowiej. Tak sie cos piescisz i piescisz ze Soba:))). Tangerin Podjelam decyzje, ze "wypieprze" moje surfinie z balkonu. Pytam sie eksperta co moge na jesien tam posadzic, by było milo i nieklopotliwie. Moze chryzantemy? Ale nie wiem czy ktos nie pomysli, ze to kawalek cmentarza na drugim pietrze? Co innego radzisz? I w ogole gdzie sie zgubily te Twoje wesole wpisy? Cos zabiegana jestes czy co? Iwonka Ja sie zbieram do przeczytania tych wszystkich trzech watkow. Pierwszego prawie nie znam. Drugi tylko musnelam. A mialabym bardziej calosciowy obrac Was wszystkich. Musze sie jakos zmobilizowac w koncu. Matrioszka Już Ci lepiej? Wyszlas z lazienki? Pytalas kiedys o faze „dlaczego” u dzieci. Kiedy mija. Cos Ci powiem: nie mija. Malo tego zmienia sie w „a dlaczego tak musi byc?”, „a nie moze byc inaczej”. Z powatpiewaniem patrzac czy oby na pewno masz racje udzielajac odpowiedzi:)))). Na koniec powiem Wam, ze dostalam cenzurke na przejsciu do nastepnego etapu na kursie angielskiego. Chyba nie moj poziom ocenial lektor, albo chcial mi się przypodobac. Innaczej tego nie widze. Mowi, ze zle nie jest. Cos podobnego!!!!! A Saba to może juz urodzila? Moze i nie, bo przeciez doinformowalaby nas, no nie? Pozdrawiam wszystkich bez wyjatku. Wymienionych powyzej i cala reszte. Skonczylam walsnie prace. No to lece. Mar_za Odpowiedz Link Zgłoś
peter2715626 Re: Tez serdecznie:) 26.08.04, 22:31 Wczoraj sie poplakalem przy telewizorze, bo nasi zdobyli zloto i srebro w triatlonie. Nawet nie wiedzialem, ze taki sport istnieje. Najpierw plyna, potem pedaluja a na koniec troche biegna. Dwa sympatyczne Kiwusy dobiegly pierwsze do mety w pieknym stylu. Naprawde ladnie to wygladalo, gdy dwie flagi Nowej Zelandii obok siebie szly do gory przy dzwiekach hymnu. Ostatnio ogladalem olimpiade w Montrealu i sam zaskoczony jestem, ze tak mnie to patrzenie na sport wciagnelo. Zona sie ze mnie smieje, bo ona nie oglada telewizji, ale cztery razy w tygodniu do fitness clubu chodzi, wiec tak naprawde jest bardziej usportowiona. Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: Tez serdecznie:) 27.08.04, 04:57 NZ gratulacje, te medale w pieknym stylu, ale Polacy tez nam sie popisali ;-) no i bardzo mnie polaskotalo sprostowanie jakie dostalem,najpierw kwiatki, a potem sprostowanie, milo czytac ze ktos NIE JEST komputer expert ;-) Ifa, Kangur wrocili z wojazy a ja prawie na walizkach, jeszcze wpdane do rodziny na weekend i wlasciwie moge jechac. siedze teraz na internecie i szukam ciekawostek na temat Cape Town. Ifa podziel sie wrazeniami gdzie Ty wlasciwie bylas w Afryce? mamy wiec ruchy tektoniczne na naszym watku, Szopen i Ifa w strone Australii, ja Afryka, Mojito wraca do USA, Pysiek jaki kierunek? Europa? Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: Tez serdecznie:) 27.08.04, 08:38 Czesc ludziska! Wypelzlam juz z tej lazienki. Przeczytalam tam 3 ksiazki i 2 gazety, zapasik z pamietnego samotnego urlopu mam jeszcze spory, ale wole czytac w tym pomieszczeniu ulokowana w wannie, zdecydowanie wole. Sprawe z milczeniem Tangerin wybadam w pazdzierniku, jak ja zlapie. Co do ruchow tektronicznych to bede w Düsseldorfie (na lotnisku), potem poludnie Niemiec, Berlin, kraj rodzinny (moze od strony Czech) i zostal jeszcze niezagospodarowany tydzien (mnie ciagnie na polnoc, meza na poludnie-sie zobaczy w praniu). Poeto, cos mi sie wydaje, ze nie jestes zachwycony wyjazdem do Afryki, mam nadzieje, ze to sie zmieni. Mar_za widzisz, myslalas, ze stoisz w miejscu z tym angielskim, a Ty lecisz z miedzyoceaniczna predkoscia. I obcasy lamiesz. A – jak postepujesz w takiej sytuacji: a) idziesz dalej nierownym krokiem b) zgodnie z reklama wylamujesz drugi obcas c) idziesz boso Na przykladzie najwiekszego osobnika w naszym domostwie tez i mi wydaje, ze faza „dlaczego” nie mija. Bardzo to uciazliwe. Maz zyje praca (z obowiazku), a potem zakopuje sie w slownikach, ewentualnie obejrzy wiadomosci (co godzine w innym jezyku) i absolutnie tak zwanie „nie zna sie na ludziach”, musze mu wiec objasniac bardzo duzo ludzkich zachowan, co najczesciej odbywa sie w nocy, gdy Matrioszki najchetniej spia. Mozna tez w nocy robic duzo innych rzeczy, zamiast odpowiadac na pytania D ;-) Dziekuje za magnolie. Gdy mieszkalismy w Wiedniu, co wieczor chodzilismy na spacer do „naszego” magnoliowego drzewka. Mielismy tez „swoj” domek z okiennicami. Biedni bylismy jak myszy przykoscielne, ale szczesliwi. I czegoz wiecej czlowiekowi potrzeba? Jak pisal (mniej wiecej tak) Norwid: „przeciez i ja ziemi tyle mam/ile ja stopa ma pokrywa/ dopokad ide”. Z poetyckim pozdrowieniem m. PS. coreczka mowi: mamima (to ja), papaja (tata), mlako (to po bulgarsku oczywiscie, widzicie jaka zdolna;-)) Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: Tez serdecznie:) 27.08.04, 09:54 Te magnolie mnie i ciesza, i martwia.... Kazik, moze by ci sie udalo dotrzec bezposrednio do Pyska...? Przekaz nasze gorace zyczenia powrotu do zdrowia!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
poetal_liryczny Re: Tez serdecznie:) 27.08.04, 11:14 Matrioszka kiedy dokladnie bedziesz w Dusseldorf ? moze zdazymy sie spotkac, moze spotkanie nie trzeciego stopnia ale takie male kameralne spotkanko ? ja na pare dni musze wpasc do kraju jeszcze uregulowac finanse mojej mamy a tak poza tym bardzo chetnie. daj znac, jestem odporny na wrzask dzieci ;-) poza tym to rzeczywiscie nie bardzo mam ochote zwiedzac Afryke, we dwoje byloby razniej co nie ;-) tymczsem smetnie wlocze sie po sklepach z moja A. kobiety sa niestrudzone jesli chodzi o shopping, ale nosze te torby,swoje tez ;-) ja wierze w te magnolie Tizedik, wszystko bedzie dobrze, lekarze wiedza co robia, jest w dobrych rekach, a swoja droga Kazik, zajrzyj jak mozesz i zdaj nam sprawozdanie. Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: Tez serdecznie:) 27.08.04, 12:16 23 wrzesnia, ale tylko ladowanie i droga ladowa szybko dalej. Dopiero teraz przeczytalam dopisek do magnolii i wydaje mi sie, ze to my musimy ratowac Pyska z opresji szpitalnych, jakia infekcja do diabla?, wypuscici jej nie chca i tyle, ze swiatem kontaktowac sie nie moze..., no nie!, nie martw sie Pysiek, organizujemy wyprawe ratownicza wedle Twojej recepty i wyruszamy, trzymaj sie!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol wyprawa ratunkowa 27.08.04, 13:29 ja tez sie dolaczam, do wyprawy znaczy sie... tymczasem wznosze zdrowotne toasty, kurcze, zmartwiona jestem, nie powiem... Poeto, w Cape Town zakochasz sie, zareczam ci ;) poza tym nowy link ku pokrzepieniu: www.plfoto.com/zdjecie.php?picture=410106 caluski, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ifa Sloneczna Warszawa IP: *.dsl.netsource.ie 27.08.04, 16:14 Wyglada na to ze generalnie jestesmy blizej siebie niz myslimy, nieudalo mi sie przeczytac calego 2101-2200 z braku czasu i nadmiaru zajec,a raczej spotkan towrzyskich,ale wylapalam informacje o ponownym spotkaniu Moijto z Mar_za i Tizedik, ja spedzialam ze znajmomymi piekny sloneczny poniedzialek 23-ego w Warszawie,jadlam wysmienity lunch w Sfinxsie na Chmielnej (wielkosc porcji przeszla moje najsmielsze oczekiwania),pilam piwo w jednym z ogrodkow takze na Chmielnej,spacerowalam kilka godzin po Nowym Swiecie,Starowce,Parku Saskim,w okolicach Palacu Kultury,Placu Zolnierza,Lazienki...kto wie czy nie otarlismy sie ramionami z Tizedikiem lub Mar_za gdzies po drodze...;-))) odkrylam Warszawe na nowo,wydaje mi sie ze wyladaniala albo moze ja inaczej ja postrzegam teraz...? a moze ta piekna sloneczna pogoda jak dobrze zrobiony make up upiekszyla te miejsca?.... niemniej spedzilismy tam przeuroczy,niezapomniany jeden dzien mimo ze mieszkalismy tam 2 lata kiedys o ktorych wolalabym zapomniec... ach zycie! ;-)))))) ifa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ifa My Africa ;-)) IP: *.dsl.netsource.ie 27.08.04, 17:34 Poeto, kiedys na pytanie mojego meza gdzie chcialabym spedzic swoje 30 urodziny odpowiedzialam zartobliwie: w Afryce! chociaz zawsze marzylam aby zwiedzic czarny kontynent i tak sie stalo,caly miesiac luty spedzilismy podrozujac po poludniowej czesci Afryki a moje urodziny obchodzilismy w Chobe,w Bostwanie,w gronie przesympatycznych ludzi z wszystkich stron swiata,dzien przed wyjazdem w bush do Delta Okavango, przez ponad 2 tyg podrozowalismy w stylu Safarii,spiac w namiocie,Kruger Park,Botswana,Zambia,Zimbabwe,Pol Africa, nastepnie przez tydzien South Africa przejechalismy od Durbanu do Cape Town wzdluz oceanicznego wybrzeza,zajelo nam to zaledwie 2 dni z przerwa na nocleg w Port Elizabeth,drogi sa w POl Afryce pierwszej klasy,sunie sie po autostradzie jak po tafli lodu,nigdy tez nie urywa zasiegu i radio w samochodzie moze grac przez caly czas na wypadek jak zapomnij sie plyt i kaset, w Cape Town zatrzymalisny sie w Camps Bay,wymarzone miejsce ze szeroka,czysta plaza i znakomitymi restauracjami na seafront,mozesz tam zjesc Lobstera za bezcen i inne wyszukane smakolyki godna polecania jest tradycyjna Mama Africa na ulicy Long Street w Centrum miasta,podaja tam posilki na tradycyjnych emaliowanych naczyniach,wystroj restauracji nie pozwala ani na chwile zapomniec ze jestes w afrykanskim zakatu globu i do tego przy barze mozna uslyszec band grajacy wspolczesne hity w wersji Afro a kuliminacyjmy punktem jest kiedy wykonawca spiewa kawalki operowe takze w rytmie Afro, ja mialam ta przyjemnosc zasmakowania szaszlyku z krokodyla i steku ze strusia,obydwie rzeczy godne polecenia a najwiekszym naszym przysmakimem byl stek z kudu spedzilismy w Cape Town w sumie 3 dni pelne,wiec nie wiele,udalo nam sie wjechac na Table Mountain,podjechac tam gdzie spotka sie ocen Indyjski z Atlantyckim czyli do Cape of Good Hope (wspaniala wycieczka Poeto koniecznie sie wybierz),w drodze powrotnej obejrzelismy niewielka kolonie Pingwinow w Pringle Bay,a ostatni dzien zwiedzalismy winnice Stellenbosch, poniewaz to bylo tak krotko w sumie na pewno jeszcze wrocimy do Cape Town, wszedzie spotykalismy sie z zyczliwoscia i przyjaznym powitaniem,goscinnoscia, od ludzi bezwzgledu na kolor skory najbardziej przyjazni ludzie jakich w zyciu widzialam byli w Zambii w miescie Livingstone,rozmawialam tam z NowoZelandczykami,Anglikami,Australijczykami ktorzy tam pracuja przez kilka miesiacy w roku,takze zachwyceni miejscowymi ludzmi, Najlepsza lektura oprocz przewodnikow jak moge polecic przed wyjazdem to "Heban" Ryszarda Kapuscinskiego,ja przeczytalam ta ksiazke jednym tchem, Kapuscinski mieszkal w Afryce kilkanascie lat i zawsze przez nastepne czterdzieci wracal jak tylko nadarzyla sie okazja "(...)ten kontynet to istny ocean,osobna planeta,roznorodny przebogaty kosmos..." "Miejscowi-ze swoja sila,wdziekiem i wytrzymaloscia poruszaja sie naturalnie,swobodnie w tempie ustalonym przez klimat i tradycje (...)bo przeciez w zyciu i tak nie da sie wszytkiego osiagnac,bo coz by pozostalo dla innych..." "Bialy czlowiek jest wsrod tych palm w tym buszu jakims dziwacznym i nieprzyjemnym wtretem...boi sie moskitow,ameby,skorpoinow,wezy(...)wszystko co sie rusza napelania go lekiem,przerazeniem,panika." Milych wrazen Poeto i kazdemu kto wkroczy kiedys w ten fascynujacy kosmos pozdrawiam Ifa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CHEESTER Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.04, 18:48 ZARÓB PIENIĄDZE SIEDZĄC W DOMU! Chciałbym przekazać Ci sposób który niedawno wpadł mi w ręce. Sposób dotyczący możliwości zarobienia sporej sumki pieniędzy przez Internet siedząc w domu i poświęcając trochę czasu. Wystarczy godzinka dziennie, podstawowa znajomość Worda i jakiegoś edytora poczty elektronicznej a potem tylko kasa płynie Z góry zaznaczam że nie są to te sposoby które polegają na kilku godzinnym bezsensownym klikaniu na bannery i linki. Polega to po prostu na rozsyłaniu maili. Jeśli Cię zainteresowałem na tyle że chcesz otrzymać szczegółowe informacje na ten temat napisz do mnie (cheester87@interia.pl) po prostu na tą informację a wyśle Ci plik w Wordzie w którym wszystko jest konkretnie opisane. Dowiesz się z niego o co dokładnie chodzi i co robić żeby zarobić sporo kasy. Mogę Ci tylko zdradzić że sam osobiście zajmuje się tym od około 1 miesiąca i już mam pewne zyski (dodam, że kwota 300zł na 2 tygodnie to praktycznie minimum ), a liczę teraz na jeszcze większe. Liczę że napiszesz do mnie i że będziesz zainteresowany bo naprawdę warto. Nie jest to żadne naciąganie ani nic - to działa i to dobrze dlatego nie boje się rozpowszechniać tego i podpisywać się pod tym bo sam zarobiłem na tym już sporo a myślę że to dopiero początek Wielu milionerów od tego zaczynało! Trzeba mieć tylko dobre pomysły na reklamę lub na rozsyłanie maili odpowiednim ludziom. Wielu ludźi pomyśli że to następne naciąganie,nie przekonasz się zanim nie spróbujesz a twoja szansa na wymarzone kieszonkowe czy też lepsze zarobki przejdzie ci koło nosa. Więc spróbuj! Od razu mówie że jest to całkowicie legalne I NIE POLEGA NA BEZSENSOWNYM KLIKANIU W BANERKI i dostawaniu głupich reklam raz na pół roku za które zapłacą 0,05centa na 7 miesięcy przecież to jest śmieszne ręcze że na pewno zarobiszWIĘC SPRÓBUJ Jeżeli chcesz dostać dodatkowe informacje to napisz cheester87@interia.pl Pozdrawiam Arek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Pocalunek jesieni. IP: *.bondi.pl 27.08.04, 22:05 Zdrowko absolutnie wszystkim, dzisiaj, poznym popoludniem pocalowala mnie dwukrotnie kobieta. Miala na sobie lekkie warstwy ubrania w tonacji bezu i brazu. Z torebki wystawal maly, zlozony parasol. Jej szeroko otwarte migdalowe oczy byly lekko zamglone. No i usta. Usta byly pokryte wilgocia prawie babiego lata. I lsnily. Szyi nie widzialem. Ani dekoltu. Byly przykryte muslinowym szalem. Na lewej, srednio uwypuklonej piersi miala zlocisty identyfikator z imieniem - Chyba Juz Jesien. Nawet bez identyfikatora poznalbym ja po pocalunku. Dwa pocalunki ulatwily by mi zadanie. Pocalunek o smaku lekkiej melancholii i zadumania. Z lekkim dotykiem zalu za odchodzacym latem. I z lekka, wesola nutka wyczuwalna w pocalunku, ze lato mialo miejsce. Z lekkim radosnym drzeniem na wspomnienie letnich zauroczen. I pewna doza niesmialego optymizmu, ze moga byc kontynuowane. Pocalunki jesieni roznia sie od pocalunkow zimy, wiosny i lata. Pocalunki wiosny wiadomo. Zielone, peczniejace, budzace... Letnie sa gorace, prawie wysuszajace i wymagajace ciaglej wilgoci. Spac nie pozwalaja. Chyba najbardziej kolorowe, panoramiczne, sloneczne i polnagie. Tak jak te inne sa zmyslowe ale inaczej. Wiadomo lato... O zimowych pocalunkach za wczesnie na pisanie. Mogloby to urazic jesien. Czekajac dzisiaj w poczekalni stomatologicznej na zakonczenie wizyty ojca prawie zakonczylem czytanie "Jedenastu minut" P.C. Interesujace przemyslenia brazylijskiej kurtyzany w Genewie i jej przyjaciela - artysty malarza. Lekko pada. Ulice lsnia wilgocia. Miasto opustoszalo. Dziewczeta/kobiety wypozyczajace sie w okolicach Placu Grunwaldzkiego wygladaja jak duze, ponure i pokryte wilgocia ptaki. Ich rynek handlowy chyba ma zapasc. Musza jakos ukolorowic swoja kampanie reklamowa. Jakas dobrze pomyslana promocja moze business ozywic. Moze dwie za cene jednej? Jade posiedziec przy barze w Columbusie a moze w Sekstansie i kontemplowac lekko rozmarzony dwa jesienne pocalunki... Pozdrowienia dla Kazika i Was Wszystkich, mocne i zdecydowane zdrowko dla Pyska, mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kazachstan Re: Pocalunek jesieni. IP: *.nsw.bigpond.net.au 28.08.04, 02:48 Dzien dobry, teraz dokladnie wiadomo ze ziemia jest okragla, u was w Polsce poczatek jesieni u nas poczatek wiosny i tak to sie kreci. powiem Wam ze dziwnie sie tu czuje w takiej kafejce internetowej. sami mlodzi ludzie i ja starszy pan z siwa glowa.moj komputer wymaga rebut czy cos takiego i przez weekend taki powrot do czytania ksiazek a nie komputera. no dobrze. Mojito bardzo ladnie napisales znowu, a ciekawe jaka pora roku jest w Stanach czy tez wcesna jesien czy klimat chlodniejszy? ja zadzwonilem znowu w sprawie wizyty w szpitalu wiec jak cos sie dowiem od Pysiek to napisze. sama nazwa kliniki odstrasza Nuclear Medicine,i tomi jednak kojarzy z rakietami a nie z leczeniem. pozdrawiam wszystkich serdecznie i tych co do nas wrocili po podrozach tez Kazik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasia Re: Pocalunek jesieni. IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 28.08.04, 02:54 Witam dzis w Stanach duszno i goraco. Napewno nie mozna tego nazwac jesienia, nawet wczesna:) jest tutaj po prostu typowe, amerykanskie, duszne chicagowskie lato:) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Terra incognita ... 28.08.04, 07:15 Witajcie kochani, zamiast przyslugi, zamieszania kolezanka mi tu narobila ;)))) ooops, przepraszam ja myslalam ze wszyscy w obecnej dobie computerowej sa computer literate ;)))) nie ma tego jednak co by na dobre nie wyszlo ;)))) dziekuje za Wasze serdeczne zyczenia, jestem w miare OK ;)))) co przy okazji wydalo, to dlaczego dostaje glupie email na moja prywatna skrzynke, czemu to czasem delikatne aluzje miedzy linijkami tu trafiaja, czemu ciagle ktos podejrzewa ze jestem mezczyzna ... i tam takie rozne ;)))) Poeta L. cholera jasna !!! Ty masz identyczny log in na swojej hotmail poczcie !!!! tlumacz teraz !!! ja tlumaczyc nie lubie i nie bede. wiem ze u ciebie jest wczesny ranek, moze jeszcze spisz, albo wybierasz na picnic, forget it !!! melduj tu i tlumacz !!! a w ogole to identify yourself, qrcze nooooooooooooo.... czekam tu :)))) a w miedzyczasie napisze do Was ;)))) Odpowiedz Link Zgłoś
pysiek13 Re: Terra incognita ...cd 28.08.04, 07:56 Kochani jestescie z ta wyprawa ratunkowa :)))) no i Matrioszka, te pozdrowienia z bardzo specjanego miejsca extra ;)))) natomiast na pytanie o moj pobyt (przydlugi pobyt ;) w szpitalu nie odpowiem bo bym musiala bardzo brzydko zaklac, a ze potrafie klac tylko w jezyku ktory by zrozumiala tylko jedna osoba na forum (zgadnijecie ktora ;) ... oszczedze Wam ucha ... Asa :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) Ifa, Kangur stolat Was tu nie bylo ;)))) gorace welcome back :)))) Poeta L. oprocz tego co powyzej - cholera jasna, to jestes ogolnie nie w humorze ... ja nie lubie narzekac, biadolic ... miales zly dzien/dni ? ktos zajal twoj lezak, hamak, fotel, krzeslo ulubione, czy miejsce w komisji ? ktos cos od ciebie chcial moze ? czy to wszystko przez ta pania na 'A', no nie pytam o Afryke ... powiem szczerze, ze zycie cos ostatnio rzuca mi pod nogi rozne belki, klody, patyki, a jak zabraknie to nawet piasek w oczy i zeszloroczne liscie ... nic to, mowie sobie i gramole na powierzchnie zycia spod kupy smieci jak Frakenstein. i co? cos znowu mnie lup po glowie ledwo podnioslam ... macam sobie wiec moja glowe, sprawdzam cialo migdalowe, najwieksze jest zakole organu stanowczosci, pospolicie znanego jako osli upor ;)))) zdaje mi sie, ze jestem na powierzchni a tu przesylke dostaje i tam fakty fakty fakty ... 'niewiedza jest blogoslawienstwem' przetupalo mi przez zbolala glowe, jak szybka mysl Stirlitza ... OK, nie nudze juz, wy-reguluje moje receptory do prawidlowego odbioru, jestem OK, i tu walnelam sie w cycek ! jak Boga kocham jestem OK !!! naprawde wszystko u mnie jest w porzadku ... rzadku ... rzadku ... a moze ja rzeczywiscie jestem nie z tej ziemi ? w rozpaczy ogladam w lustrze i sprawdzam czy jakies antenki nie wystaja mi z tylu glowy ... mogloby to wskazywac ze jestem stworzeniem z innej planety, a kolka w zbozu robie sama dajac znaki zeby mnie do domu zabrali ;)))) Mojito :)))) czytales 11 minut? jaka opinia? ja unikam bestsellers, nie moge oprzec skojarzeniu z warzywniakiem. ale prze-czytalam, lubie autora. teraz tez czytam ksiazke, mial byc kryminal, panowie walcza, z wlasna erekcja ale ... no i medal za co? Ty tez chyba jestes nie z tej ziemi ;)))) za spozywanie alkoholu? w przyszlym roku jak zwalimy cala kupa to chyba tablice pamiatkowa Tobie wy-muruja :))))jakby nie bylo to finansowo ich bardzo wspierasz ... alkohol, powiedzial ktos madry, to wrog, wrog czlowieka i takich innych stworzen Pysiek-o-podobnych. ale zycie bez wrogow, ukochanych, znanych i wiernych jak czterej pancerni, co ukradli ksiezyc ... co to by bylo za zycie ? takie zycie traci czesc swojego uroku ;)))) musze namowic mojego prywatnego nurse do wlania do respiratora rumu albo ostatecznie whiskey ... slonecznie i serdecznie pozdrawiam wszystkich bez wyjatku, z wyjatkiem Kazika, ktorego pozdrawiam oddzielnie slonecznie i serdecznie i jeszcze jeden malutki Pi-eSik: w sprawie ruchow tektonicznych to ja pierwsza, tylko narazie nie moge prze- mieszczac samolotem, poruszac wiec bede, skoro Kazik juz wspomnial, jak rakieta ziemia-ziemia ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nurse z Californi jakaz to przyjemnosc czytac... IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 28.08.04, 08:22 Jakzesz przyjemnie jest czytac ta side - tyle ciepla i zyczliwosci. Jestem na tej side po raz pierwszy - mile zaskoczona. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Poeta_liryczny Re: Terra incognita ... IP: 202.147.46.* 31.08.04, 08:34 wiesz Pysiek, nie wiem o co chodzi dokladnie, dlaczego mam sie tlumaczyc. ja z nikim na forum nie koresponduje. twoj login jest meski, zobacz na GG pod Pysiek sa sami panowie. zainteresowalem sie co za Pysiek udziela sie na tym watku mnie jest ganz egal pod jakim nickiem pisze. troche jestem zajety przed wyjazdem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kangur mojito,pomocy IP: *.bpb.bigpond.com 31.08.04, 10:42 dzieki za sprawozdania z pieknego Szczecina,prosba,ucaluj jeszcze moje tamtejsze urzeczenie,za 30 min.bede dzwonil,i to juz koniec chyba tego wspanialego uczucia,chyba musze sie poddac ale to bedzie ciezka walka i juz"nigdy w zyciu"jak mowi pani Grochola(chyba,ze do nastepnego;).Milych ostatnich dni w tym slicznym,pod kazdym wzgledem:)) miescie,bede tam mimo tych niebezpieczenstw przyjezdzal,juz na tamtejsza wiosne w przyszlym roku. Pozdrawiam wszystkich,Numbat daj znac czy jeszcze Cie woza na tym wozku,jak Cie znam to juz jestes na swoich podwodach.CUUUUUU Odpowiedz Link Zgłoś
poeta_liryczny Re: Tak daleko i tak blisko :) 28.08.04, 14:50 potwierdzam, potwierdzam, jestem Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol cialo migdalowe ;)) 28.08.04, 15:45 no, to kamien z serca, Pysiek ;)) i w formie... literackiej ;)))) Kasia, Nurse, witamy ;) i zapraszamy..... a ja ide za Morfem, bo mi sie jutro zapowiada "jak dobrze wstac, skoro swit....", uch... nigdy nie bylam rannym ptaszkiem, raczej sowa, jesli o to chodzi, no, ale cierp cialo.... literacko wyszaleje sie jutro, tak sadze ;))) tymczasem caluski, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojito Ech... IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 28.08.04, 18:07 ...wszedlem w okres pozegnan i oddawania wolno rzeczy. Wkrotce oddam mieszkanie, komorke, samochod. Zatrzymam tylko mile wrazenia lata. Zobacze po raz ostatni w tym sezonie i pozegnam morze. W poniedzialek. W Swinoujsciu. Od poniedzialku bede odpychal lekko melancholie. Ale tylko lekko. Pysiek, qrcze !!! Milo Ciebie widziec stukajaca. Lekko niepokoilem sie. Zdrowiej, zdrowiej, zdrowiej. Dzisiaj tequila za Twoje zdrowko. "Jedenascie minut" wpadlo mi do reki przypadkowo. Cos musialem czytac w pociagu. Nie zrobilo na mnie takiego wrazenia jak Alchemik. Jest troche interesujacych przemyslen. Czytalem tez nie po kolei. Nie wnioslo nic nowego do mojej wiedzy na temat prostytucji. Interesujaco bylo jednak czytac obserwacje o psychce meskiej od drugiej strony. Tej komercjalnej. Znana mi rowniez "Na brzegu rzeki P...." czytalem wczesniej z trudem i niechetnie. Ten emanujacy i przeszywajacy bol przy milosci nie lezy mi. Wole czytac o milosci pogodnej i nieuciazliwej. Z erekcja nie walcze :))). Staram sie z nia zaprzyjaznic. I serdecznie ja zawsze zapraszam. Tez jej zycze zdrowia :))). Dzisiaj kumulacja. Nie sposob nie zauwazyc jej obecnosci w miescie. Kupilem nam wszystkim trzy losy. Kto wie... Oto one: 04 18 31 38 44 46, 02 12 30 42 46 47, 04 05 09 15 32 39. Szesc milionow. Troche kasy przy schylku wakacji przyda sie. Good luck to us. Zanurzam sie w opozniony weekend zyczac wszystkim pogodnego. Czolko sluzbie zdrowia. Szacunek budzaca profesja. Tesknie za postami Izy. Lece juz..., mojito. Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: Ech... 28.08.04, 21:43 Ech Mojito, mam ci za złe.... Mam ci za złe, bo przeczytalam ten twoj post i - niech to cholera - zaczelam sie zastanawiac. Wcale nie chcialam tego robic... I nadal nie chce wiedziec, dlaczego ciagle zostawiam cos za soba. I kogos. Byl czas, ze bylo mi zal. Glownie ludzi, ktorzy zostali tam, gdzie mnie juz nie ma. To bolalo, nie da sie ukryc. Nie wiem, czy z wlasnej woli, ale dzis tesknie jakby do przodu. Dziwaczne. I nie da sie dokladnie okreslic bez wchodzenia w te rejony, w ktore nie chce ani tutaj, ani wcale! W skrocie - ja dzis tesknie do nastepnego lata! Wlaczylam sobie plyty, jedna za druga, ktore kupilam w kraju europejskim zamieszkalym przez Azjatow z pochodzenia. Przywedrowali kiedys dawno zza Uralu i chociaz cale wieki zyja niedaleko nas, to pochodzenie z nich wylazi :-( Plytki sa m.in. z muzyczka country. I jak ich slucham, to chyba jednak teksnie. Troche za tym, co minelo dawno, dawno temu, ale chyba nie do konca. Mam na szafie, ladnie zapakowany kapelusz, oryginalny Stetson w pieknym czarnym kolorze... Mam tez klamre do paska, ciezka, metalowa, a na niej oczywiscie bizona na monecie 5-centowej ladnie wybitego..;-) I pamietam tych dwoch facetow, ktorzy wysiedli na dworcu wschodnim w Warszawie i wzbudzili ogolna sensacje, bo obydwaj mieli na glowach takie wlasnie kapelusze, na nogach kowbojki, a przy paskach oczywiscie takie wlasnie klamry. I oni nie byli przebrani!!!! Byli z Nowego Meksyku! I jeden z nich ma wlasna kopalnie zlota. Naprawde! Tyle, ze nieczynna...;-) Ale ma! A podstawowych krokow country uczyl mnie weteran wojny wietnamskiej. Na weterana wcale nie wygladal, co to, to nie! Ale to dlatego, ze bardzo mlodziutki wtedy byl... W ogole bylo bardzo ciekawie :-))))) Dlaczego mi nie zal...? Juz ich przeciez nie spotkam. A moze jednak mi zal...? Nie bede sie rozczulac, do jasnej cholery! To przeciez tak rozprasza...;-) Odpowiedz Link Zgłoś
tizedik Re: Ech... 28.08.04, 21:54 Pysiek, nie miej za zle kolezance. Ona chciala dobrze. I mila jest :-) Ty tylko zdrowiej!!!!!!! Mojito, sprawdzilam Totka. :-( Czy ty myslisz, ze ja nie sprawdzam tego zamorskiego tez? Sprawdzam na biezaco. Ale nie zawsze chce tak od razu napisac, ze znowu.... no wiesz.... Na razie wychodzi, ze mozesz zainwestowac te 10 wygranych zielonych :-) Do kiedy wykupiles? Pozdrawiam wszystkich. I Kazika :-)))))) PS. Nadal slucham plyt ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: Ech... 29.08.04, 08:17 a ja wczoraj wyslalam poscika i nie doszedl... czemu?? Pysiek, kamien z serca! :))))) Tizedik, powiem ci, ze dokladnie wiem, co masz na mysli, ale odpowiedz sobie na pytanie - czy wolalabys sobie oszczedzic tego rozdarcia i nie poznac tylu super osob? ja zawsze sobie to przypominam, jak juz jest zle, i za nic w swiecie nie zamienilabym tego, mimo, ze terazniejszosc jest daleka od tego, co bym widziala, to jednak sama swiadomosc, ze te (kiedys) bardzo bliskie mi osoby sa... ja sie nawet czasami o nie martwie, co tam sie dzieje itd... a specjalne sa zawsze, i beda do konca - w moim sercu i myslach.... czuje sie przez to pelniejsza... choc dla innych to moze byc bzdura; dla mnie moj swiat jest bogatszy wlasnie o nich... zamyslenie, i lekko deszczowo dzisiaj... pozdrawiam, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
matrioszkaa Re: Ech... 29.08.04, 12:45 Z pozycji osoby jezdzacej samochodem Moskwa wyglda nieco inaczej, np. Dworzec Kijowski. Parking, a na nim kreca sie kobiety w dlugich spodnicach, ktore probuja wyludzic pare rubli. Ze mna sie nie udalo, wiec powiedziano mi, ze drzwi mi sie zepsuja(mialam problemy z zamknieciem, ale sie udalo). Pojechalam, a dzis okazalo sie, ze silnik sie przegrzewa, a w garazu pod samochodem jakas ciecz niezidentyfikowana. Ha, ha:-((( Poza tym u nas jeszcze lato(albo jego bardzo udatne zludzenie), co mnie niezmiernie cieszy. W zeszlym roku o tej porze pelna jesien. Pozdrowionka wszystkim m. Odpowiedz Link Zgłoś