Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Tak daleko i tak blisko :)

      • kazachstan Re: Tak daleko i tak blisko :) 02.05.04, 11:34
        Dobry wieczor,

        masz racje Iwona troche sie u nas ochlodzilo. niestety wiekszosc mieszkan nie
        jest ogrzewana, ja u siebie w domu sam zainstalowalem ogrzewanie, bo moje
        dzieci jak byly male mialy astme i rozne alergie.i tak to zostalo, a teraz jak
        znalazl, wieczory chlodne, ale jeszcze nie wlaczam. po kolacji to rozgrzewam
        sie nalewka, to najlepsze i tu chcialem dodac, ze za wszsytkich zdrowie tez
        pije. za Asie tez, bo jestem pewien ze ona nas czyta, a ze nie pisze to moze
        tylko chwilowe. przeciez nie zostawi nas tu samych z tymi milionami, kto by to
        rozliczyl powiedzcie sami.
        piszecie z Polski ze weszliscie wiec do Unii, to ja ciekawy bardzo jak wszystko
        dla kraju teraz sie potoczy. czytalem taki ciekawy artykul, ze Polacy maja duzo
        dobrych pomyslow ale nie ma kto znaczy politycznie ich pokierowac.to znaczy
        teraz jak kto chce tak rzadzi to przypomina szlacheckie sejmiki.ja to nie mam
        nerwow do takich politykow, powiem wam szczerze.
        Tora i dobrze ze wlasnie tak napisalas, bo w zyciu to roznie bywa, i smutki i
        czasem weselej.jak ja napisalem o pogrzebie, a potem o tej babci co samotnie
        umarla, to niektorzy mieli pretensje ze umarlakow wyciagam. ale takie to
        zycie.nie zawsze radosne.dobrze wiec jest podzielic sie tymi smutkami tez, a na
        duszy robi sie od razu lzej.
        pozdrawiam
        Kazik
        • matrioszkaa Re: Tak daleko i tak blisko :) 02.05.04, 16:33
          Melduje, ze flaga europejska wisi jak sie patrzy na ambasadzie RP w Moskwie, a
          nawet jakby lekko zaslaniala polska.
          Ponadto wszystkie smutki i problemy chyby juz od was odeszly, bo zebraly sie
          nade mna, odmeldowuje sie, jesli nie bede przez jakis czas pisac, to dlatego, ze
          jest gorzej
          moze ktos zdrowaske zmowi w mojej intencji, albo cos wypija, albo jedno i drugie...
          • tizedik Tak blisko, a tak daleko.... 02.05.04, 19:37
            O te unie to mnie chodzi, prosze szanownych panstwa...
            Bo ona, ta unia, niby juz jest i niby wszystko bedzie zunifikowane, ale daleko
            jeszcze do tego. Moze i lepiej, kiedy pomysli sie o wielu sprawach, ale i
            gorzej, kiedy pomysli sie o wielu innych. Granice niby otwarte z tej i z tamtej
            strony, ale nie do konca. Musimy pamietac, ze jeszcze nas tam skontrolowac
            moga, czasami tylko, ale jednak. No i juz zauwazylismy proby zachowania starych
            zasad, w imie interesow sasiednich, niby otwartych krajow. Oczywiscie chodzi
            glownie o kase tamtych krajow.
            Wiem cos o tym, bo na razie kosztowalo mnie to niemal 12 godzin pracy w
            piatek :-( I w nastepnych, unijnych juz czasach, pewnie bedzie podobnie...:-(
            Ech :-(

            A poza tym.... Znamy wszyscy to powiedzenie, ze fortuna kolem sie toczy....
            Wydaje mi sie, ze w tym naszym forumowym watku toczy sie kolem od jednego
            forumowicza do drugiego, potem dalej, a potem wraca...
            Tak calkiem bez trosk i problemow zyc sie raczej nikomu nie udaje. No to niech
            przynajmniej szybko wraca!

            A propos; w naszej ulubionej grze pula siegnela kolejnego szczytu, bo jest juz
            $ 170 Million
            $ 90.4 Million Cash Value
            Czy emocje odpowiednio rosna?

            Pozdrawiam z Unii :-)
            • poetal_liryczny Re: Tak blisko, a tak daleko.... 03.05.04, 02:50
              Tizedik pieknie to ujelas :-) mamy tak blisko, tyle szmalu, zaczyna mi udzielac
              goraczka. nie ze jestem taki zachlanny, ja juz nie jestem taki mlody a ciagle
              naiwny ze marzenia sie spelniaja, popatrzcie sami jakie to byloby
              piekne.pozwole sobie marzeniom dzisiaj pofolgowac zupelnie swobodnie.i powiem
              wam ze to jest bardzo przyjemne na tym watku, ze mamy od czasu do czasu taki
              dodoatkowy bodziec.dla mnie to juz pelnia szczescia bylaby jakbym mogl sobie
              pozwolic i nie pracowac wiecej.wziasc za reke moja partnerke i wedrowac z nia
              od kraju do kraju, spokojnie, bez pospiechu, bez liczenia pieniedzy czy
              starczy, bez ogladania sie ze gdzies trzeba zdazyc, byc na czas. mysle
              oczywiscie o jakiejs przystani, gdzie dobrze wrocic czasem i rozprostowac nogi,
              jakis domek nad brzegiem morza, lub oceanu, ale mnie skromny wystarczy. cos w
              tym jest co piszesz Pysiek, jakis duzy urok w miejscu gdzie mieszkasz nad
              brzegiem oceanu ... no i widzicie mnie tez marzy sie.wygrajmy wiec:-)
              • mojito Dzisiejsze (niedzielne) niezrealizowane plany. 03.05.04, 04:18
                Zdrowenko Wszystkim,

                plany maja to do siebie... Z kosciolem dzisiaj nie wyszlo. Wola boska
                i skrzypce. Zalozylem jednak, ze na pewno w maju.
                Zamierzalem rowniez "ogarnac" mieszkanie. Najwyzszy czas. Maj juz przeciez.
                Chcialem sobie tez przypomniec jakiego koloru mam krzesla i pomniejsze
                meble. Odkurzenie tez by sie przydalo. Dopuszczalem nawet male pranko.
                Usiadlem wiec na kanapie i ulozylem sobie strategie. Odkurzacza nie musialem
                wyciagac. Stal juz od przeszlo miesiaca na widocznym miejscu i czekal
                cierpliwie na prace. Wlaczylem i zaczalem odkurzac dywan. Bordowosc, zielonosc
                i granatowosc dywanu zaczela sie zdecydowanie pojawiac. Postanowilem
                uprecyzyjnic strategie sprzatania. Usiadlem znowu. Zadzwonil kolega z
                propozycja. Powiedzialem, ze sprzatam i nie moge.
                Nie moge napisac co powiedzial. Zauwazyl pozniej, ze tez powinien
                sprzatnac i zaczal sie glosno zastanawiac kiedy to ostatnio robil.
                Nie mogl sobie przypomniec. Zachwycilismy sie wspolnie porzadkiem u naszego
                zonatego kolegi. Jak on to robi, ze ma tak czysto? Kolega zaczal glosno
                spekulowac. Przypomnialem mu, ze mamy niedziele i urzedy sa zamkniete.
                Zmartwil sie. Pozostalo sprzatanie. Powiedzial, ze nie przeszkadza i ze
                chcial sie tylko razem napic. Nie moglem. Przeciez sprzatam. Wyrazil
                ubolewanie. Wlaczylem ponownie odkurzacz i ruszylem w nieodkurzona czesc
                dywanu. Zaczalem sie zastanawiac. Kto to odkurza w niedziele?
                Powinien to byc dzien spokoju i wypoczynku. I praca w niedziele to moze grzech?
                Wylaczylem odkurzacz. Pol godziny pozniej siedzialem z kolego przy barze
                w Le Castagne zastanawiajac sie nad dobrym dniem do sprzatania.
                Odkurzacza nie chowam poniewaz nie wiem kiedy bede znowu go potrzebowal.
                I poza tym lubie jego czerwien...

                Matrioszka,
                latwiej bedzie sie mi napic niz pomodlic za Twoja pomyslnosc jak widzisz.
                Zrobie to. I cos do ewentualnego przemyslenia. Moj ulubiony Mark Twain
                powiedzial, ze 75% naszych obaw nie sprawdza sie. Martwimy sie wiec za duzo i w
                wiekszosci bezpodstawnie. To dla mnie jest optymistyczne.

                Mar_za,
                jezeli ten meksykanski klub to tez restauracja to chyba tam bylem.
                Jest w szeregu innych restauracji w okolicach Placy Teatralnego.
                Dobrze robia mojito. I moje poczatkowe obawy co do obslugi dziewczyny
                z kolczykiem w nosie okazaly sie nieuzasadnione. Byla bardzo dobra
                i profesjonalna kelnerka. Bar po prawej stronie od wejscia :)).
                Znam jeszcze w Wwie druga z nazwa dwuczlonowa (chyba) od strony Marriottu w
                kierunku do Marszalkowskiej. Mozna siedziec na zadymionym podniesieniu.
                Lubie klimaty meksykanskie i troche mi sie juz nazwy ich wszystkich piepsza.

                Tizedik,
                chcialem zapytac dlaczego jestes Dziesiata (lecke?) a nie Dziesiec?
                Ze wzgledu na brzmienie? Widzisz jak nam kupa szmalu rosnie?

                Poeto,
                zacisnijmy wiec raz mocno kciuki za srodowe losowanie. Pieniadze podobno
                szczescia nie daja ale podobno lagodza bycie nieszczesliwym :))).

                Iwona,
                zainteresowalas mnie blizej T.W. Wiem teraz, ze Blue Valentine jest
                wysylana z F. Spiewa wspaniale.

                Mandarynko,
                po rozebranej cynamonowej babce nie zostalo nic w pamieci. Mam teraz
                pamieciowe miejsce na nowe cukiernicze doswiadczenie.

                Pysiek,
                czy to prawda, ze mozesz z Bossem z tarasu puszczac kaczki po oceanie?

                Gunther/Amigo,
                :))))))))))))).

                W miescie zjazd obstetrykow i ginekologow. Saba, jak leci?

                Slonecznie pozdrawiam Was Amigos,
                mojito.

                22:18/22C/28 dni.
                • peter2715626 What about Asia??? 03.05.04, 05:38
                  Tak tu sobie ladnie piszecie, ale czy ktos sie zastanawial, dlaczego Asia sie
                  nie odzywa???




                  =====================

                  mordor.mds.pl/peter
                  • kazachstan Re: What about Asia??? 03.05.04, 08:00
                    Dzien dobry,

                    no wlasnie dopiero co napisalem, ze bez Asi nie poradzimy sobie z rachunkami,
                    pezciez to taka wielka suma do dzielenia a Ty Peter tu pytasz what about Asia?
                    no wlasnie, what about? Ty chyba jestes najblizej to wpadnij do niej i spytaj.
                    my tu czekamy, bez Asi i tak nic nie bedzie zdecydowane.
                    a wy tez znowu o tych marzeniach, ja tam mocno stapam po ziemi pisalem o tym.
                    lepszy wrobel w garsci i tak czlowiek sobie oszczedzi rozczarowania.
                    pozdrawiam
                    Kazik
                    • peter2715626 Re: What about Asia??? 04.05.04, 00:10
                      A moze to wlasnie Ty ja zdenerwowales swoim dogmatyzmem ultrakatolickim i
                      brakiem tolerancji dla kochajacych inaczej?

                      Pozdrawiam cieplutko.

                      Ateista, nie obchodze swiat koscielnych i przyjaznie sie z gejami.
                      Zone kocham, ale slubu koscielnego nie bralem.




                      =====================

                      mordor.mds.pl/peter
                      • kazachstan Re: What about Asia??? 04.05.04, 01:49
                        Dzien dobry,

                        widzisz Peter taki juz jestem i pewnie juz sie nie zmienie.nie mysle, zebym to
                        zdenerwowal Asie moimi pogladami, bo wydaje mi sie ze ona jest swiatowa kobieta
                        i bardzo tolerancyjna.nie ty pierwszy komentujesz moje wyznanie, pysiek tez mi
                        tu dopiekla, ze jestem najpierw katolik, a potem Kazik.tez Wasze opinie tego
                        nie zmienia, a nie zaslaniam sie moja wiara przed niczym.moze masz racje z
                        brakiem tolerancji, moje zasady sa bardzo proste: wedlug Bozych przykazan. ja
                        nikomu nie mowie jak ma zyc, wypowiadam tylko swoja opinie, a po to jest ten
                        watek, zeby wymieniac opinie.
                        Twoja wiara a raczej jej brak mnie nie wzrusza, to jest Twoja prywatna sprawa.
                        jestem na tyle tolerancyjny ze po prostu nie wtracam sie do tego, a nikt tu nie
                        moze mi powiedziec, ze nie mam prawa napisac swojej opini.jesli czytasz
                        uwaznie, to tez pewnie zauwazyles, ze ja zyje w ogole bez slubu z moja Pania.
                        mozna wiec powiedziec, ze zyje nie po Bozemu.dla mnie to byla trudna decycja.
                        pozdrawiam
                        Kazik
                        • peter2715626 Re: What about Asia??? 04.05.04, 04:39
                          Ciekawa dyskusja sie tu odbywa. To interesujacy temat dla mnie. Pamietam, moja
                          mama gleboko wierzaca swietej pamieci, zadnej mszy nie opuscila. Gdy ksiadz
                          odwiedzal nas po koledzie, to musialem sie zgromadzic razem ze wszystkimi w
                          najwiekszym pokoju i udawac swietoszka. Ale w innym pokoju ukrywal sie "Pan"
                          mamy i dostal polecenie zachowania absolutnej ciszy.

                          To chyba typowe dla tradycyjnej polskiej obrzedowosci katolickiej. Wybiera sie
                          z wiary to co wygodne, ale odrzuca to co dokuczliwe. Oburza sie, gdy ktos nie
                          obchodzi swiat koscielnych lub zyje z ukochanym tej samej plci, ale samego
                          siebie mozna traktowac ulgowo i z pewnych zasad zrezygnowac.

                          Ze smutkiem przeczytalem niedawno o tym co sie wydarzylo w czasie ostatniej
                          audiencji u Ojca Swietego. Jeszcze jeden przejaw upadku wiary.

                          Jak Ty sie tam uchowales?

                          Pozdrawiam cieplutko
                          • kazachstan Re: What about Asia??? 04.05.04, 06:22
                            Peter,
                            ja tam nie bede Ciebie ocenial ani rozgrzeszal, zyjesz jak ci sumienie pozwala.
                            dla mnie ateista jest jakby duchowo ubozszy i mozesz tu sie obrazic, ale taka
                            jest moja opnia.
                            nie zgodze sie z tym co mi zarzucasz ze odrzucam z religii to co mi nie
                            pasuje.uwazam wrecz odwrotnie, w moim zyciu wszystko jest jak Pan Bog
                            przykazal. moja Pani wcale nie musi ukrywac sie w sasiednim pokoju, bo jest tez
                            osoba wierzaca.nie mamy slubu niestety, bo wiesz dobrze ze kosciol nie zezwala
                            na rozwody koscielne.ksiadz bywa w naszych obu domach i nie prawi nam moralow.
                            o audiencji u Ojca Swietego nie czytalem niestety, a musisz pamietac ze ludzie
                            sa tylko ludzmi, chociaz to tez nie usprawiedliwia wielu ich uczynkow.
                            wiesz Peter ja jestem prosty czlowiek i zycie biore tak jak jest, nie zaglebiam
                            sie w wielkie filozofie, nie wiem czy bedziesz potrafil mi napisac jasno, ja po
                            prostu nie wiem do czego pijesz, bo obluda jest mi nieznana.
                            pozdrawiam
                            Kazik
                            • mar_za Pomajowkowy powrot 04.05.04, 11:55
                              Powiem Wam,
                              bolesnie sie wraca do pracy po kilku dniach wolnego a tym bardziej od mamusi
                              (wtedy z jeszcze wiekszym zapalem sie marzy o jakims spadku, wygranej i zyciu
                              niezarobkowym:-) Moze jak juz tak superduzo wygracie to sie ze mna tez
                              podzielicie -jakies odpadki dla nowych forumowiczow:-). No wystarczyloby tyle,
                              by nie pracowac tak przez rok....

                              A propos homoseksualizmu
                              Z moich doswiadczen (a raczej obserwacji) wynika, ze czesto kobiety staja sie
                              lesbijkami na skutek negatywnych doswiadczen z mezczyznami. Pewnie jest jakas
                              czesc zdeklarowanych od poczatku, ale zdecydowana wiekszosc to kobiety "po
                              przejsciach", ktore albo nie chca drugi raz ryzykowac, albo latwiej im znalezc
                              pocieszenie u boku kobiet, bo te niby lepiej je rozumieja.

                              Toma Waits
                              Tez go bardzo lubie. Czuc w jego glosie, ze facet niejedno w zyciu przeszedl i
                              barow tez niemalo odwiedzil:-) W Polsce malo znany. Kiedys puszczal Wojciech
                              Mann w "trojce" jego plyty, ale bez wiekszego echa.

                              Klub meksykanski
                              Ten w ktorym ostatnio bylam nazywa sie "THE Mexican" jest polaczony z
                              restauracja, ale nie miesci sie w okolicy Placu Teatralnego. Kelnerki a jakze
                              zwracaja uwage (te w klubie ubrane na czarno w krocitkich kieckach, w
                              kabarektach na nogach, z pepkami okolczykowanymi i naoliwkowana skora). Mysle,
                              ze wielu panow z powodu takiej obslugi odwiedza to miejsce:-). W restauracji
                              kelnerki nosza bardziej grzeczne oryginalne stroje meksykanskie.

                              Pozdrawiam wszystkich i zycze milego tygodnia, Mar_za
                              • tangerin Unijnie i z bolacym kregoslupem... 04.05.04, 15:44
                                Troche ta Unia dla mnie za pozno przyszla, tak ze trzy lata temu, ooo, wtedy to
                                byloby cos. Ale i tak mam nadzieje wykorzystac ten fakt na swoja korzysc,
                                chociazby planujac jakies nowe studia...
                                Tuz przed polnoca wiadomego dnia znalazlam sie przypadkiem na Wrocławskim Rynku
                                wsrod swietujacych i podchmielonych zdziebko ludzikow plci obojga. Wypiłam male
                                pifko, mimo antybiotykowej kuracji, pogawedzilam sobie esemesowo i na zywo, i
                                wrocilam do domku i łozeczka. Trafilam tez na koncert niedzielny, ktory
                                staropolskim zwyczajem mial godzinne opoznienie i zaczal sie w okolicach 22.
                                Bylo ok, moze repertuar nie powalal na kolana, ale coz, to moze byla jedyna
                                okazja, aby wysluchac Stachurskiego na zywo, bo normalnie, to by mnie wolami
                                nie zaciagnal. O koncercie i inych sprawach napisze innym razem, teraz musze
                                szykowac sie powoli do wyjscia z domu. A tak jakos wolno sie ruszam ostatnio -
                                pare godzin intensywnego kopania i oto efekty...Kopania ogrodka, oczywiscie, a
                                nie lezacych osobnikow;)

                                Tora, trzymaj sie jakos, jak Ci zbyt ciezko na duszy, to pisz, podziel sie
                                ciezarem, moze bedzie lzej. Bede o Tobie cieplo myslec, pomoze na pewno:))))
                                Pfko tez nie zawadzi.

                                Matrioszko: beda zdrowaski i procenty! Mozesz na mnie liczyc! Na mojego ANioła
                                Stroza tez...

                                Dziewczyny, fortuna kolem sie toczy, teraz bedzie juz tylko lepiej!

                                No, to klikam na "do widzenia"
                                • mojito Unia, Unia jedziemy z farma/studio/niepracowaniem. 05.05.04, 02:28
                                  Zdrowenko Wszystkim,

                                  goraczka zlota w miescie. Loteria podbija bebenek. Pojawily sie luzno
                                  rzucone liczby 170. Niby nie reklamy ale tak jakos wbijaja sie w podswiadomosc.
                                  Sublimalnosc niby. Radio tez nie pozwala zapomniec. Urzedowo zorganizowany
                                  hazard. Najleniwsi ludzie wyszli z domow aby los kupic.
                                  Zaczyna sie slyszec opowiesci co by bylo gdybym wygral/la.

                                  A wiec i my z tym tlumem. Podroz pod prad w tym przypadku nie daje nam
                                  nawet cienia szansy.

                                  Oto one:

                                  11 33 35 37 51 Powerball 01,
                                  19 26 38 39 44 Powerball 18,
                                  12 24 28 37 48 Powerball 08,
                                  15 17 28 38 46 Powerball 37,
                                  08 13 28 31 48 Powerball 31.

                                  Buena suerte dla nas. Do wygrania 170 milionow.

                                  Mar_za,
                                  nieoficjalnie sadze, ze Twoje roczne niepracowanie jest realne.
                                  Oficjalnie mamy od tego dwa ciala (nie moge napisac organ).
                                  Cialo ksiegowe - Asia i cialo dyrektorialne - Tizedik.
                                  Przypadek zrzadzil, ze wszystkie trzy jestescie zwiazane Warszawa.
                                  Trzymaj wiec kciuki tez.

                                  Pozdrowionka sloneczne,
                                  mojito.

                                  20:28/14C/gazpacho/27 dni.
                                  • yvona73pol Re: Unia, Unia jedziemy z farma/studio/niepracowa 05.05.04, 05:29
                                    witam wszystkich,
                                    i uprzejmie zawiadamiam, ze nic, ale to nic mi sie nie chce....
                                    powinnam to, powinnam tamto, a tu bezwlad i inercja ;)) sama pcham sie w
                                    klopoty....
                                    niemniej jednak w razie czego zmobilizuje swoja energie i bede wspomagac oba
                                    ciala, jak i reszte cial, w wydatnym planowaniu wydatkow ;)))))))
                                    tymczasem pogoda piekna, oby tak dalej, no i bez zmian wiekszych w kazdej
                                    dziedzinie, no, ceny w nowej unii rosna, jak sie dowiaduje :(((((
                                    pozyjemy, zobaczymy,
                                    uklony i do nastepnego ;))
                                    Iwona
                                    • poetal_liryczny forumowe dolki 05.05.04, 10:53
                                      kazdy a nas odczuwa potrzebe zwierzen. zwlaszca kiedy cos cie gryzie, smuci
                                      albo trapi. opowiesz o tym komus i od razu jest ci lzej. kamien spada z serca
                                      nawet jesli nie zanlazlo sie rozwiazania problemu. pomaga samo wygadanie sie,
                                      oczyszcza psychike.sa jednak sprawy o ktorych nie chcesz rozmawiac nawet z
                                      najblizsza osoba, wstydzisz sie albo boisz, ze ciebie nie zrozumie.
                                      paradoksalnie latwiej nam wyzalic sie obcej osobie. anonimowosc daje poczucie
                                      bezpieczenstwa i otwiera psychicznie. poszukujac pocieszenia w trudnej sytuacji
                                      trafiasz do wrozki, astrologa, konsultanta feng szui albo psychologa.oni w
                                      pewnym sensie wzieli na siebie role spowiednikow, tylko nikt nie zarzuci ci ze
                                      grzeszysz. zreszta pojecie grzechu jest niemodne, jestes raczej zagubiony,
                                      bladzacy, nieswiadomy albo niedoskonaly.nie chcesz byc oceniany albo
                                      krytykowany, chcesz po prostu sie wygadac..i chcesz zostac wysluchany. w
                                      czasach kiedy zamiast listow pisze sie SMSy a rozmowa z druga osoba sprowadza
                                      sie do wymiany informacji w drodze z samochodu do windy, coraz wiecej odczuwamy
                                      potrzebe rozmowy twarza w twarz.dla mnie z pozycji emigranta tulajacego sie
                                      miedzy Polska i Niemcami, kontakty z przyjaciolmi i rodzina staly sie bardzo
                                      sporadyczne. takie watek jak Asi to jest cos bardzo przyjemnego bo mozemy sobie
                                      porozmawiac jak grupa przyjaciol, o wszystkim i o niczym. ostatnio cos wpadamy
                                      w dolki, niektorzy coraz mniej do nas zagladaja, a szkoda, dobrze by bylo ten
                                      watek podtrzymac aby nie wygasl. ja moze nie moge Was tu wesprzec wypiciem za
                                      Wasze zdrowie, ale zycze wszystkim najlepszego i sobie rowniez.
                                      • tangerin Re: forumowe dolki 05.05.04, 12:44
                                        masz racje Poeto, czasem latwiej porozmawiac z obymi o klopotach i problemach.
                                        Zawsze wysluchuje roznych historii w pociagu, na przystanku... I nie trzeba nic
                                        mowic, doradzac - osoby zwierzajace sie chca, aby je ktos po prostu wysluchal.
                                        TO czasem znaczy bardzo, bardzo duzo.

                                        Oooo, ale nam suma wyprzystojniala, ze ho hoooo....Mojito, trzymaj lapke na
                                        pulsie;)))

                                        Yvette, dzieki za poprawe humorku. Zdjecia przed i po makijazu, a takze po
                                        roznych przerobkach komputerowych pojawiaja sie czesto i mozna sobie porownac.
                                        I dzieki Bogu, bo czasem kompleksy rzucaja nam sie na mozg.
                                        Zazywyczaj chodzam bez makijazu, wiec od razu zrobilo mi sei lepiej, jak sobie
                                        pomyslalam, jak pieknie bym wygladala podrasowana makijazem i komputerowo. Ale
                                        i tak nie sklonilo mnie to nalozenia "kolorow wojennych", zbyt leniwa
                                        jestem:))))))))I francuskiego manicuiru teraz miec nie bede, bo za duzo
                                        grzebania w ziemi mnie czeka. Za to mam nowa letnia sukienke;))))

                                        do nastepnego klikniecia
                                        zdrowka i wygranej nam wszystkim zycze.
                                        I tego co sie szczesciem zowie, aby zakonczyc jak najbardziej infantylnie:))

                                        Ps. Lato, doslownie lato dzis nastalo, wszystko porozbierane po ulicach chodzi.
                                        No, moze tylko babcie i dziadkowie nosza plaszczyki:))) A to z powodu wiatru
                                        calkiem dzis gwaltownego w porywach;))
                                        • mojito Zupelnie rano :))))))))))))))))). 05.05.04, 13:12
                                          Witajcie wczesnie na nogach Wszyscy,

                                          taki tego zakret mac pracowity dzionek. Ciepelko zniknelo i slonce.
                                          Ludzie przykryci. Smieciarka mi wali kontenerami pod oknami.

                                          Iwona,
                                          tez tylko pare rzeczy mi sie chce. Nie duzo. Nie zmuszaj sie wcale.
                                          Poinercjuj sobie i juz. Samo przejdzie. Kciuki trzymaj :))).

                                          Poeto,
                                          z potrzeba wygadania sie jest tak jak piszesz. Zauwaz, ze starsi ludzie
                                          majacy mniej okazji to "wygadania" sie zaczynaja rozmowe wszedzie.
                                          W parku, kolejce, na ulicy... Trzeba ich czasem uprzejmie wysluchac.

                                          Mandarynko,
                                          co to za ubogi opis nowej letniej sukienki. Jak kolor? Material?
                                          Jak fason? Dlugosc? Kroj? Jak pod szyja? A rekawy? Z plisami czy bez?
                                          Kieszonki sa? Zamek? Guziki? Czy przez glowe? Jak w sloncu? Czy przeswituje?
                                          Ostatni raz daj nam taki kobiecy opis garderoby :)))).

                                          Pozdrowionka sloneczne bez slonca,
                                          mojito.

                                          7:12/10C/pochmurnie/bez zupy jeszcze/dwadziescia szesc dni.
                                          • tizedik w nocy 05.05.04, 23:50
                                            Melduje uprzejmie, ze jestem! Nie powiem, zebym byla w dolku, ale na pewno mnie
                                            nie widac spod calej sterty spraw sluzbowych, ktorymi jestem zasypana, tak jak
                                            sie spodziewalam. Wszystko przez te unie, prosze szanownych panstwa. Jesli ktos
                                            z was myslal, ze wszystko zostalo ustalone juz wczesniej, to informuje, ze sie
                                            mylil.
                                            No i efekt jest taki, ze po poznym powrocie do domu juz nic mi sie nie
                                            chce....:-( Nawet wygadac przed wami...
                                            Ech :-(
                                            • tizedik O matko! 205 baniek!!!!!! 06.05.04, 09:34
                                              Nasza loteria siegnela szczytow dla nas wrecz niewyobrazalnych.
                                              $ 205 Million
                                              $ 107.3 Million Cash Value

                                              Sami popatrzcie www.powerball.com

                                              Tak sobie mysle, ze gdybym kiedys w zyciu wygrala na przyklad "marniutkie" 50
                                              milinow dolcow, chyba dlugo bym je wydawala... Przynajmniej taka mam
                                              nadzieje....;-))))
                                              • kazachstan Re: O matko! 205 baniek!!!!!! 06.05.04, 11:16
                                                Dobry wieczor wszystkim,

                                                kochani do takiej sumy dotrwalismy, az w glowie sie nie miesci. trzeba by
                                                dobrej glowy, zeby nawet mala czesc tego wydac. trzymam wiec kciuki i wierze ze
                                                wygramy, bo zobaczcie ta wygrana bedzie sluzyla tylko dobremu celowi i ile
                                                ludzi skorzysta.z tej okazji to az wypije dzis za nasza pomyslnosc.
                                                popatrzylem dzis na dziennik i co to w Polsce sie dzieje, to przypomnial mi sie
                                                stan wojenny w Polsce, ze sklepow ludzie wszystko wykupuja.zebysmy w Polsce
                                                mieli dobrego solidnego przywodce coby przywrocil porzadek, ale widac to daleka
                                                droga.
                                                wszyscy jakos dziwnie zapracowani, do Gunthera to nie idzie dodzwonic taki
                                                chyba popularny, bo nie iwrze ze az tak duzo pracuje.ale piszcie piszcie nie
                                                tylko o szczesliwych chwilach, ale o troskach tez.
                                                pozdrawiam
                                                Kazik
                                                • mar_za Re: O matko! 205 baniek!!!!!! 06.05.04, 12:25
                                                  Dzien dobry lub dobry wieczor (prosze sobie wybrac wlasciwe)
                                                  Zwazywszy na to, ze mojito zadeklarowal chec podzialu wygranej to tym bardziej
                                                  trzymam kciuki za sukces loteryjny:-). Ale dotychczas jakos nie mam szczescia
                                                  do wygranych. Skazana na pracowanie jestem niestety. Kiedys podczas jakiejs
                                                  imprezy firmowej byla zorganizowana loteria. Co drugi los zawieral wygrana w
                                                  postaci telefonu komorkowego. Szanse byly wiec bardzo duze. I co? Ano
                                                  oczywiscie bylam w tych 50%, ktore nie wygraly.
                                                  Choc z drugiej strony to moze oznaczac, ze male wygrane mnie omijaja, dla tej
                                                  jednej jedynej, ale za to KONKRETNEJ! Lubie to optymistyczne myslenie:-)
                                                  A w Polsce chyba nie jest tak jak w stanie wojennym. Troche zbyt mocne
                                                  stwierdzenie. Pewnie pokazuja w telewizji jakies jednostkowe przypadki
                                                  oprozniania sklepow. Ale nie oznacza to, ze wszyscy czynia zapasy na ciezke
                                                  czasy. Media wyolbrzymiaja jak zwykle problem. W kazdym razie mnie rosnace ceny
                                                  cukru kompletnie nie wzruszaja, bo herbate pijam bez niego:-)
                                                  Z ciekawostek to powiem Wam, ze na inauguracyjnym posiedzeniu parlamentu
                                                  europejskiego z udzialem nowych czlonkow, nasz przedstawiciel niejaki Andrzej
                                                  Lepper zdazyl nas osmieszyc i nawet wylaczono mu mikrofon w trakcie
                                                  wystapienia. Wstyd dla nas wszystkich! I rece opadaja.
                                                  Pozdrawiam wszystkich i ide na obiad.
                                                  Mar_za
                                                  • tangerin Co tu tak pusto? 06.05.04, 21:57
                                                    Cisza na morzu, kto sie pierwszy odezwie, ten balwanem bedzie.


                                                    No dobra, moge byc tym balwanem:)))))

                                                    Zreszta niewiele mam dzis do powiedzenia, moze dlatego, ze padam na pysk, jak
                                                    sie to nieladnie mowi, ze zmeczenia. I zmoklam dzis okropnie. Bo oczywiscie
                                                    lalo jak cholera, pierwsza prawdziwie wiosenna ulewa:)))

                                                    Sumka nam przystojnieje coraz bardziej, tylko glowna ksiegowa o nas
                                                    zapomniala...
                                                    Opis sukienki innym razem, dzis tylko napisze, ze dlugosc lekko za kolano, no i
                                                    calkiem blisko ciala;)

                                                    Ifa, jak tam weselicho? Wrocilas? Brakuje mi tych twoich interakcji:))))

                                                    Pysiek, jak tam spacery z Bossem? On cos ostatnio umilkl i go nie slychac.

                                                    kasztany kwitna, nawet nie wiem, kiedy sa te matury, na wszelki wypadak caly
                                                    czas trzymam kciuki, Tora.

                                                    Mojito, pij, prosze, za mnie w sobote po poludniu, bardzo tego potrzebuje.
                                                    Tylko ze u ciebie to bedzie dopiero 10 rano. Ale wierze, ze sobie poradzisz:))

                                                    Ivette, jak tam twoja niemoznosc i inercja? Tez mam takie ciagoty w tym
                                                    kierunku, ale sie nie daje:)

                                                    Mar_za, co mialas na obiadek? Masz racje, optymizm to jest to!

                                                    Tizedik, daj znak czasem, ze zyjesz, nie zakopuj sie tak w tych papierach!
                                                    Wiosna za oknem!

                                                    Matrioszko :)))))))))))))))

                                                    Kazik, nie wiem, jak to z cenami, cukier poszedl w gore, inne rzeczy tez pewnie
                                                    pojda, moze zarobki takze?

                                                    A tak w ogole to Morf ciagnie mnie za ramie i wzywa do spania, ale niestety,
                                                    biedaczek, bedzie musial troche na mnie poczekac. A moze wiecej niz troche?
                                                    • mojito Udane wakacje. 07.05.04, 06:13
                                                      Zdrowko absolutnie Wszystkim,

                                                      pod koniec ubieglego lata wracalem z Mazur. Spieszylem sie. Bardzo sie
                                                      spieszylem. Chcialem przed polnoca byc na przeprawie promowej w Swinoujsciu.
                                                      Dwadziescia dwa kilometry meandrycznej drogi i dojezdzalem do Mragowa.
                                                      Z reguly przed miastem stoi drogowka. Ostrzegajace mrugniecie zyczliwego
                                                      kierowcy potwierdzilo moje przypuszczecia. Zwolnilem. Santana ciagnal
                                                      Corazon Espinado. Rzut beretem i minalem Olsztyn. Moglem sie rozpedzic.
                                                      Minalem Ostrode. Marc Anthony domagal sie od dziewczyny zadeklarowania -
                                                      I need to know...
                                                      Wjechalem na obwodnice Trojmiasta. Stopa nie podnosila sie z przyspieszenia.
                                                      W bardzo dobrym tempie dojechalem do Redy i skrecilem na Wejherowo
                                                      mijajac drogowskaz na Fuck. Ktos ze znajacych jezyk wydrapal litere P.
                                                      Przed Leborkiem tez czesto stoi drogowka. Zwolnilem. Za miastem zabralem
                                                      pare autostopowiczow. Jechali do Slawna. Santana wspominal Maria, Maria.
                                                      Gadka szmatka - Slawno. Nabralem paliwa. Za Slawnem decha. I decha znowu.
                                                      Spieszylem sie bardzo. Bardzo sie spieszylem. Momentami lecialem nisko
                                                      nad droga. R. Kelly spiewal - I believe I can fly, I believe I can touch
                                                      the sky... nomen omen.
                                                      Wszedlem w zakret. Ostrzejszy niz mi sie poczatkowo wydawalo. Przez
                                                      optymistyczny moment myslalem, ze zakret wyrobie. Mylilem sie.
                                                      Szybkosc duzo za szybka. W polowie zakretu wiedzialem na pewno - nie wyrobie.
                                                      Zaczalem stopa lekko piescic hamulec. Zauwazylem brak drzew na zblizajacym
                                                      sie poboczu. Zaczalem mocniej hamowac. Wynosilo mnie zupelnie...

                                                      Cisza... Potrzebowalem chyba minuty aby zorientowac sie co sie stalo.
                                                      Odpialem pasy. Osunalem sie na sufit. Drzwi nie musialem otwierac.
                                                      Wyszedlem przez otwor po przedniej szybie. Samochod lezal bezradnie
                                                      na dachu opierajac sie przednimi drzwiami o drzewo. Z wyrwanego zamkniecia
                                                      baku wylewala sie benzyna. Od zabudowan biegli ludzie...

                                                      Przyjechala straz pozarna. Pokryla gruba warstwa bialej piany samochod.
                                                      Przyjechala policja. Zaplacilem mandat. Z duza przyjemnoscia.
                                                      Dotarla na miejsce karetka z bardzo zaniepokojona mloda Pania doktor.
                                                      Przyjemnie bylo czuc terapeutyczny dotyk kobiecych medycznych dloni
                                                      sprawdzajacych czy jestem ok. Wydawalo sie, ze bylem. Nie widzialem
                                                      siebie jeszcze w lustrze.
                                                      Nadjechala laweta. Wciagnela wrak samochodu na siebie. Odkrecilem
                                                      tablice rejestracyjne. Pamiatka po 12 tysiacach przejechanych wspolnie
                                                      kilometrach. Zaprzyjaznilem sie z samochodem. Byl super kompanem podrozy.

                                                      Zaczelo sie sciemniac i zaczal padac deszcz. Ludzie zaczeli sie rozchodzic.
                                                      Pani doktor zaproponowala mi jazde karetka do miasta i polecila hotel.
                                                      W drodze do miasta usmiechalismy sie bez slowa do siebie.
                                                      Oboje wiedzielismy, ze mialem bardzo udane wakacje...

                                                      W ciagu tego lata spieszcie sie wolniej i rozsadniej. I koniecznie
                                                      pamietajcie o zapieciu pasow. Po co zasmucac przyjaciol :)))).

                                                      Mandarynko,
                                                      bede pil za Twoja pomyslnosc dzisiaj wieczorem. W sobote rano bede mial
                                                      przyzwoita ilosc alkoholu we krwi. Wszystko bedzie ok. Mam szczesliwa reke.
                                                      Noge nie zawsze.

                                                      Pozdrowionka sloneczne,
                                                      mojito.

                                                      00:08/15C/dwadziescia cztery dni/bez zupy.
                                                    • yvona73pol Re: Udane wakacje. 07.05.04, 14:14
                                                      boze, Mojito,
                                                      zmrozilo mnie na moment.... mam nadzieje, ze w tym roku nie bedzie zadnych
                                                      excesow.... ;)))
                                                      no, ja nie speeduje, bo i nie mam czym, ale sklonnosci jednak mam....
                                                      kurcze, az mi odjelo mowe, oddalam sie zatem w ma bloga inercje ;))))
                                                    • mar_za Re: Udane wakacje. 07.05.04, 14:43
                                                      Witajcie,
                                                      Na wczorajszy obiad byla salatka "Piccolo con Pecorino" . Skladniki: salata
                                                      lodowa, jajko, pomidor, ogorek, oliwki, kukurydza, cebula, papryka
                                                      pepperoni,szynka, parmezan, sos vinaigratte (chyba tyle). Bardzo smaczna. Do
                                                      tego buleczki zwane wlasnego wypieku.
                                                      Przymierzam sie ciagle do zrobienia takiej salatki w domu (przyznaje lojalnie,
                                                      ze w tym jestem wyjatkowo dobra - zawsze planuje z rozmachem:-)

                                                      Testowalam ogladanie swiata z samochodu odwroconego do gory kolami calkiem
                                                      niedawno (w styczniu). Na szczescie obylo sie nawet bez karetki, za to tez z
                                                      mandatem. Ku mojemu oburzeniu! Nie dosc, ze ledwie uszlam z zyciem, malo nie
                                                      pozabijalam przewozonych dzieci to policja karze mnie jeszcze mandatem!. Dlugo
                                                      wyjasniali mi powody wymierzonej kary, nie moglam jakos tego pojac. Samochod do
                                                      kasacji(stan licznika nieco powyzej JEDNEGO tysiaca km). I potwierdzona wiara w
                                                      istnienie Opatrznosci. I zapinanie pasow tez. Przynajmniej dla mnie. Ludze sie,
                                                      ze ta nauczka mi wystarczy. Jezdze teraz ostrozniej, tak mi sie zdaje.

                                                      W niedziele czeka mnie zaszczyt bycia chrzestna matka. Byloby milo, gdyby nie
                                                      to, ze musze dzis nawiedzic proboszcza po odpowiedni swistek papieru, a jeszcze
                                                      bo musze przy tym pojsc do spowiedzi:-) Wroce do Was (chyba?) swieta w
                                                      poniedzialek. Trzymajcie za mnie kciuki (nie wiem czy pic wypada na te
                                                      okolicznosc:-)), bo jakos mnie strach oblatuje. Wyszlam z wprawy w tej
                                                      dziedzinie. A podobno chrzestna ma swiecic przykladem. Przynajmniej tam gdzie
                                                      ta chrzestna bede. Ot zycie:-)

                                                      A nad Warszawa burza. Mar_za
                                                    • Gość: Asia Re: Udane wakacje. IP: *.akl.callplus.net.nz 07.05.04, 15:31
                                                      jak to kiedys sobie spiewalismy,, nad Warszawa bocian krazy wszystkie panny
                                                      chodza wciazy,,,, to jest ameryka, to slynne usa :)

                                                      przepraszam ze sie ciutke nie odzywalam, Peter i Kazik,, nie ma sie o co
                                                      sprzeczac, milo mi ze o mnie pamietacie i sie o mnie martwicie, u mnie wszystko
                                                      ok
                                                      i mam nadzieje ze u was tez :))))

                                                      Mojito Ty w koncu wygraj te pieniadze bo to suma akurat dla nas :))

                                                      Matrioszka przepraszam ze dopiero teraz odpisalam ale nawet swojej poczty nie
                                                      sprawdzalam


                                                      pozdrawiam wszystkich bardzo cieplutko :)

                                                    • tangerin Do wakacji daleko... 07.05.04, 17:34
                                                      Rany Julek, co Wy mi o dachowaniach piszecie...
                                                      I to jeszcze w taki sposob jakby to byla taka mala, nic nie znaczaca dygresyjka
                                                      przy sniadanku.
                                                      O swoim prawie wypadku nie lubie wspominac, bo oblewam sie zimnym potem na sama
                                                      mysl, ze brakowalo paru milimertow...

                                                      Asia, milo, ze jestes:)))))))))))))
                                                      Bedziesz miala co dzielic w tym garazu:))))

                                                      Moje zielsko piknie rosnie, ale cosik mu zimno, bo sie trzesie na wietrze.
                                                      czesc wsadzilam juz w skrzynki i na balustrade balkonowa hop. czesc jescze
                                                      dorasta spokojnie i czeka na wielkopomna chwile...
                                                      A ziolami sie zajadam:)Mniam:)

                                                      Ide do moich knig:((((((((((((
                                                      I spac dzis nie ide. Morfa wysle na drzewo, albo do Mojito:) Dzieki za obiecane
                                                      procenty, oddam z nawiazka innym razem;)

                                                      Milego weekendu wszystkim zycze.
                                                    • Gość: Tora Re: Do wakacji daleko i blisko zarazem IP: *.widzew.net / *.widzew.net 07.05.04, 19:21
                                                      Tangerin!

                                                      Kochana moja! Bardzo dziękuję. Za to że jesteś, że piszesz, że czujesz!

                                                      Matrioszka!
                                                      Jestem z Tobą!!:)))))))))))

                                                      Mojito!

                                                      Ty może weź i wymyśl coś, żebyśmy już wygrali te dolce! To oczekiwanie jest nie
                                                      do wytrzymania!

                                                      Niniejszym oświadczam, że nie będę już nigdy w życiu pić trzech piw na jedno
                                                      posiedzenie. Nowy dzień po tych przeżyciach był koszmarny i jeszcze ten "tupot
                                                      białych mew"!!

                                                      Pozdrawiam wszystkich!!

                                                    • Gość: yvona Re: Do wakacji daleko i blisko zarazem IP: *.rivrw5.nsw.optusnet.com.au 08.05.04, 14:04
                                                      leniowi nawet nie chce sie logowac ;))))
                                                      nieprawda, ferwor impresski, znowu ;))))
                                                      tak sobie umilamy wyjazd jednej z housemate :((
                                                      Matrioszka, caluski, napisalam, mysle i pozdrawiam :))))))))))))))) baaaardzo
                                                      cieplo................
                                                      Asienko, fajnie ze jestes, juz sie balam, ze stracilas "interest" :))))))))))
                                                      a ja tak lubie twoje wpisy ;)))))))
                                                      Mojito ;)))))
                                                      i wszyscy moi ulubieni
                                                      forumowicze ;)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                                                      ))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                                                      ))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                                                      calusssssssssssssssssssski,
                                                      Iwona
                                                      ps. Pysiu, dzieki za birthday wpisss ;)))))))))))
                                                    • mojito No, zobaczymy dzisiaj :))))). 08.05.04, 15:22
                                                      Zdrowko Wszystkim sobotnie i sloneczne,

                                                      milo zauwazyc, ze glowa nic a nic po wczorajszym piciu/opijaniu.
                                                      Picie powazne metodyczne bez kobiet. Chociaz one w myslal i rozmowach
                                                      sie przewijaly i nigdy daleko nie byly. Tematy rozne.
                                                      No i aktualny (teraz chyba juz 212 baniek). Dwiescie dwanascie to kierunkowy
                                                      do Nowego Jorku i nazwa perfum Krystyny Herrera (?).
                                                      Bar sie polaczyl w opinii, ze szmalu duzo za duzo dla jednej osoby
                                                      i z taka forsa mozna by duzo zrobic dobrego. I jeszcze by zostalo...
                                                      Forsa, forsa Mandarynko mysle, ze niepotrzebnie sie uczylas :))).
                                                      Pamietalem i spokojnie i metodycznie swoje robilem. Twoje bylo naglace
                                                      na dzisiaj a Tizedika, Tory, Matrioszki regularne. No i za nasze wszystkich
                                                      ogolne.

                                                      Asienko,
                                                      milo Ciebie widziec po przerwie. Prosze zrob miejsce w garazu i odkurz
                                                      liczydelko. Przy takiej fortunie bez GK (glownej ksiegowej) ani rusz.

                                                      Iwona,
                                                      przegapilem Twoje urodziny?

                                                      Kazik,
                                                      farmy rozumiem ogladasz? Obecnie duze i niedaleko od oceanu.

                                                      Mandarynko,
                                                      Morfa nie chce. Niech spada na szczaw. Mam do niego lekko uraze. Latawiec.
                                                      Nie chce aby mnie juz usypial. Moze sie cos zmienilo i ma siostre
                                                      albo kuzynke? Jemu tylko kobiety w glowie :))).
                                                      Przypomina mi to stary dowcip. Gosc hotelowy zwraca sie do atrakcyjnej
                                                      pokojowki i mowi: prosze mnie obudzic jutro pocalunkiem. Dobrze odpowiada
                                                      pokojowka - przekaze Pana zyczenie portierowi :))).

                                                      Pysiek,
                                                      jak sie ma moj pal - Boss?

                                                      A wiec nasze numerki na dzisiaj:

                                                      03 06 07 08 51 PB 31,
                                                      08 11 20 26 51 PB 20,
                                                      04 34 39 48 53 PB 35,
                                                      32 40 44 50 52 PB 14,
                                                      21 28 30 32 38 PB 10.

                                                      Radio podalo, ze pula wzrosla do 212 milionow. Ma to do czynienia z duza
                                                      iloscia sprzedawanych losow. Staly procent wplywow jest przeznaczony na
                                                      wygrane. Ludziom nie chce sie pracowac :))).

                                                      Bosze, jaki mam burdel w mieszkaniu. Kiedy ja to posprzatam i czy zdaze?
                                                      Jak wygramy to... A w miedzy czasie ide niechetnie do pracy.

                                                      Milego i pogodnego weekendu wszystkim,
                                                      mojito.

                                                      9:22/15C/slonecznie/23 dni/chyba bez zupy dzisiaj.
                                                    • matrioszkaa Re: No, zobaczymy dzisiaj :))))). 08.05.04, 16:06
                                                      Dzieki wszystkim, ktorzy podtrzymuja mnie na duchu i doradzaja. Wiecie, czasem
                                                      tak na odleglosc mozna czasem lepiej cos poradzic, bez osobistych dodatkow.
                                                      Niestety nie mam tutaj komu sie wyplakac, tym bardziej po polsku, wiec was
                                                      zameczam. Trzymajcie kciuki.
                                                      Pa
                                                    • tangerin Re: No, zobaczymy dzisiaj :))))). 08.05.04, 18:42
                                                      No to po kolei.

                                                      Matrioszka, milo mi Cie znowu widziec, juz mi troche brakowalo Twoich postow,
                                                      ale nie smialam popedzac.
                                                      Zameczaj nas, ile wlezie, ja mysle o Tobie i Torze, trzymam kciuki zawziecie,
                                                      chociaz mowia, ze zawzietosc to niedobra cecha.
                                                      A moze wyslac Ci ta Trolle do Moskwy, co? Dzielna dziewucha z niej, wiesz? jak
                                                      przeczytasz, to sie dowiesz...I na pewno poprawilaby Ci humor. nie wiem, jak
                                                      poczta dziala w tej Rosji, ale przeciez nie bedzie to trwalo w nieskonczonosc:))

                                                      Tora, matury beda chyba w tym tygodniu, bo siostra licealistka chce mi sie
                                                      zwalic na glowe w tym czasie, bo maja wolne. Wlasnie pije piwo w tej maturalnej
                                                      intencji,w innych tez:))A tak na marginesie, moja droga, to Ty niezly pijak
                                                      jestes, wiesz? Ten tupot bialych mew.............
                                                      :))))))))))

                                                      Aaaa, skoro jestem juz przy piwie. Mojito! czujesz ten ciezar na szyi? To ja
                                                      tam wisze i dziekuje za procenty. mam nadzieje, ze zbyt ciezka nie jestem.
                                                      Calowac nie bede, bo sie zaczerwienisz niebezpiecznie. Chociaz to milo, jak
                                                      facet sie czasem czerwieni.;)
                                                      Egzamin zdany!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                      I jakas pustke czuje w srodku, bo mysl o tym przedmiocie od kilkunastu miesiecy
                                                      czaila sie gdzies z tylu glowy a teraz... Teraz jest radosc i ulga. juz mi
                                                      nawet te inzynierskie nie straszne. Mimo, ze Morf pojdzie w odstawke, bo na
                                                      spanko nie bede miala za duzo czasu. Eh, wyglada jednak, ze zostane
                                                      wyksztalcona kobieta. Hmmm.
                                                      No, dobra, wysle Ci zenska wersje Morfeusza, mam nadzieje, ze lubisz zielone
                                                      wlosy i oczy, co? To taka irlandzka wersja, Ifa bedzie wiedziec, jakby co, to
                                                      Ci wytlumaczy instrukcje obslugi.

                                                      Ivette, Ty stary imprezowiczu:))))))
                                                      Baluj, baluj, to najlepsze lekarstwo na inercje wszechogarniajaca.
                                                      Tez pojde w tango, juz niedlugo:))))))))))

                                                      Kazik, Gunther, Poeto! Co sie po katach chowacie? Gunther, Asia wrocila, do
                                                      roboty:))))))))

                                                      Ta sumka wyglada przystojnie ogromnie, az boje sie na nia patrzec, aby sie nie
                                                      zuroczyc.

                                                      No to by bylo na dzis. Nie moge pisac, bo moj telefon popiskuje i wypluwa
                                                      esmesmy. Trzeba odpisac i zrobie to z przyjemnoscia:)))))

                                                      W planach mam takze skonczenie trzeciego pifka w milym towarzystwie.
                                                      Wasze zdrowko:)))))))))))))
                                                    • Gość: Pysiek13 How I hit the wall and didn't bleed ... IP: *.b.004.syd.iprimus.net.au 09.05.04, 11:28
                                                      Hoi wszystkim :))))

                                                      powiem Wam, ze powod mojej nie-obecnosci to praca, praca i jeszcze raz ...
                                                      jestem equivalent of cockroach, ktos mnie tak w pracy sympatycznie nazwal: to
                                                      znaczy, ze bede rozmawiac, przeprowadzac normalne transakcje, wykonywac
                                                      normalne codzienne funkcje, i zadawac pytania bez odpowiedzi in the middle of
                                                      nuclear explosion ... nie zebym byla tak pracy oddana, ale jak juz cos
                                                      zaczne ... ;) nie ma to jak zycie praczki, hey ho !!!!

                                                      Tangerin, o Balwanie i ciszy na morzu, to juz pisal kiedys identycznie Gunther,
                                                      tez chcial zostac tym balwanem ;))))w miedzy czasie zostal bardzo dobrym
                                                      kreslarzem w bardzo popularnym biuro projektowym w Sydney, tak ze widzisz
                                                      wszystko przed Toba :))))
                                                      dziekuje za pamiec, ja tu coraz zagladam ale z [owodow podanych powyzej nie
                                                      zawsze mam czas napisac.moje zielsko na tarasie rosnie doskonale, zastanawiam
                                                      co zrobic, zeby nie roslo tak szybko :))))Boss zwykle jak ma problemy z nie-
                                                      strawnoscia to wie nawet w ktora doniczke w-grysc ...
                                                      Mar_za,
                                                      wiesz ja lubie kontakt z zywym polskim jezykiem. czasem u mojej kolezanki
                                                      ogladalam Polska TV. zgadzam sie z Toba, Leppert to taki smieszny czlowiek. ja
                                                      mysle, ze ktos naprawde pomysli i zorganizuje mu odplatne wystepy w Stanach i w
                                                      Australii :))))
                                                      Yvona,
                                                      milo mi rowniez :))))
                                                      to tylko byl wpis by potwierdzic ze jestes bratnia dusza spod tego samego
                                                      znaku :)))) Sax and Sex tez mi w duszy gra ...
                                                      Asia,
                                                      wiem ze mnie nie lubisz, ale wlasnie dlatego :)))))))))))))))))))))))))))
                                                      ciesze, ze czasem odzywasz :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

                                                      no i w Australii mamy Mothers Day !
                                                      ja wychowalam bez, nie moge znowu wypowiadac na ten temat, tak sobie tylko
                                                      pisze ogolnie z obserwacji i zupelnie obiektywnie. zawsze mnie zastanawiala
                                                      matczyna madrosc, ktora usiluja przekazac dzieciom. moja Babcia miala gotowe
                                                      porady na kazdy temat, tak jakby byla autorem 'Catchprases' on acid. byla
                                                      rownie nie-zastapiona i niektore z jej rad utkwily mi w glowie do tej pory:
                                                      - have an apple a day to keep a doctor away
                                                      - always wear underwear in case you get hit by bus
                                                      - eat your carrot and you will be able see in the dark
                                                      kto tego sluchal ...
                                                      rabbits ate carrots but they also do a lots of cool things ... nie, nie mowie o
                                                      tym o czym myslicie ;))))

                                                      Gunther, Poeta L. Kazik malo ostatnio piszecie :))))
                                                      tylko Mojito tu wytrwal na posterunku. Kangur po wakacjach w Polsce chyba
                                                      zaniemogl, albo zostal za-uroczony :)))) Peter wystepuje tylko w roli
                                                      obserwatora, a TRO przestraszyl French Kiss i nie odzywa ...

                                                      Mojito :))))
                                                      bardzo milo nas tu zabawiales, piles za zdrowie i powodzenie, ale, ale ...
                                                      najwyzszy czas zebys odpoczal i pojechal na wakacje ;))))
                                                      jak zaczynasz powtarzac te same dowcipy, no kolego, klapa w tylek i pakuj
                                                      walizke/plecak i ruszaj na holiday ;))))
                                                      dziekuje, za pamiec o Boss, ma bardzo dobrze, chociaz tez teskni za wakacjami.
                                                      kaczki do oceanu ? z mojego tarasu technicznie nie-wykonalne, no chyba ze sam
                                                      chcesz sprobowac ?
                                                      ja prawde mowiac o niczym innym nie mysle/marze tylko wakacje, wakacje :))))
                                                      odglosy z lotniska, nie daja mi spac, mily/cieply glos hostessy zapowiadajacej,
                                                      ze wlasnie:
                                                      QA016 z Sydney via Singapur to London just boarding ...
                                                      albo BA004 z Sydney via Kuala Lumpur, Dubai to Frankfurt ...
                                                      albo ... oh, tyle jest mozliwosci ...
                                                      moj plecak gotowy, tylko doloze pare personalnych drobiazgow i juz mnie nie
                                                      ma :))))
                                                      wrazenia opisze, nawet te mniej cenzuralne ;))))
                                                      pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie
                                                      Pysiek


                                                    • kazachstan Re: How I hit the wall and didn't bleed ... 09.05.04, 12:27
                                                      Dobry wieczor,

                                                      tempo na forum zmalalo,a suma do wygrania rosnie, az milo.no rzeczywiscie w
                                                      takim wypadku takiej duzej wygranej trzeba szukac farmy blizej morza. wtedy tez
                                                      pozostaja koniki do hodowania, ale mi to nie przeszkadza, jakis zwierz zawsze
                                                      dobrze jak sie kolo domu kreci.byle tylko wygrac.
                                                      u nas Dzien Matki dzis obchodzimy jak slusznie przypomnialas Pysiek. ty masz
                                                      wyjatkowy talent zboczyc na pewien temat.kroliki to w Autralii plaga, mimo ze
                                                      takie to sympatyczne zwierzaczki rozmnazaja sie rekordowo i co gorsze sa
                                                      gryzoniami, wiec wrogiem farmerow.ja mialem tez kilka ale trzymalem w klatce.
                                                      jednak jak mam mowic o hodowaniu, to najlepiej golebie. to tez taka slaska
                                                      tradycja, miec kilka ladnych par i patrzec w niebo jak chodza.
                                                      coraz chlodniej, dzis nawet zapowiadali deszcze i dzien coraz krotszy.Mojito
                                                      napisal tu o swoim wypadku, bardzo ladnie bylo to napisane i jakby ku
                                                      przestrodze.na ulicach w Sydney co i raz spotyka sie slupy albo drzewa
                                                      przydrozne, udekorowane kwiatami,gdzie ktos stracil zycie.najwiecej niestety
                                                      mlodych ludzi. wprowaddzili teraz zakaz spozycia alkoholu dla osob ponizej 25
                                                      lat. ja teraz tez nie jestem zupelnie w formie po wypadku, ale bym powiedzial,
                                                      ze to byla niczyja wina.truck zakrecajac stracil balance i caly jego ladunek
                                                      wywalil sie na moj samochod.dziekuje Bogu tylko, ze uszedlem z zyciem.
                                                      tyle ode mnie, Asia milo ze nareszcie sie odezwalas, ja tam do nikogo zalu nie
                                                      mam. Peter tez przeciez czlowiek i ma prawo napisac co mysli.
                                                      tylko wytlumaczcie mi co to bylo o tym french kiss, chyba to przegapilem
                                                      pozdrawiam
                                                      kazik
                                                    • Gość: Pysiek13 Kroliki i tak dalej ... IP: *.b.004.syd.iprimus.net.au 09.05.04, 13:37
                                                      Witaj Kazik,

                                                      ja chyba jestem niewinna ;)
                                                      mimo co tu pisze, moje pisanie to niemowleta przy tym, co sie obnaza we
                                                      wspolczesnej prozie, co pokazuje film.
                                                      czlowiek jest istota seksualna od narodzin do smierci. podobno nawet noworodki
                                                      maja erekcje, nie wiem bo nie mam noworodka, a sama bylam noworodkiem bez-
                                                      penisowym i dawno.
                                                      patrzac z boku na ta nasza planete w jej spowolnionym obrocie Kazik, ujrzymy,
                                                      ze los czlowieka podszyty jest erotyka, z niej przeciez sie bierzemy. a potem
                                                      nasze zycie dzieli na to w pionie i w poziomie. czlowiek jesli nie spi, robi w
                                                      poziomie czasami rzeczy osobliwe. biolog da szybka odpowidz, ze to instynkt,
                                                      ktory kaze naszemu gatunkowi dokonywac aktu re-produkcji ;)))) zupelnie jak
                                                      nasi bracia mniejsi. nam wyobraznia pozwala ten akt poszukiwania partnera do
                                                      zaplodnienia roz-budowac, roz-ognic ;)))) sluzy temu taniec, ubrania, nawet
                                                      kuchnia i jeszcze pare ... jesli jednak podszewka naszej wyobrazni przesiaka
                                                      jaskrawo sexem, to erotyka moze zaczac tracic swa sile. Swieto, ktore jest
                                                      codziennie, przestaje byc swietem.
                                                      podszewka erotyczna bywa ukryta pod koldra roznych religii, nawet tych, ktore
                                                      sexu nie lubia. przeciez piekna "Piesn nad piesniami" bylaby wedle dawnych miar
                                                      bliska pornografii i ten wzruszajacy wysilek Kosciola, by ten erotyczny utwor
                                                      wytlumaczyc w sposob religijny !
                                                      jesli spojrzec prawdzie w oczy, to ludzie o wiele bardziej podszyci sa sexem,
                                                      niz to okazuja. mysla o nim zaskakujaco gesto i czesto. wiekszosci ludzi
                                                      bardziej do twarzy w ubraniu, niz kiedy paraduja nago. to samo dotyczy
                                                      wyrazania swoich mysli i uczuc, one tez niech raczej beda ladnie ubrane.
                                                      czego i sobie zycze :))))
                                                      and ...
                                                      dobrze spytac Twoja Pania co jest french kiss :))))
                                                    • poetal_liryczny Re: Kroliki i tak dalej ... 09.05.04, 13:48
                                                      bezpenisowy noworodek, no tego jeszcze nie slyszalem, dobre, bardzo dobre :-)
                                                      Kazik, no tym razem kazik to sie nie wymigasz, musisz sprawdzic co ten french
                                                      kiss jest a dam glowe sobie uciac ze twoja Pani wie.i tak niewinnie zaczales o
                                                      tych krolikach i teraz nie masz wyjscia tylko caluj i opowiedz nam wrazenia.
                                                      seks, erotyka, uczucia, ukrywanie mysli, ukrywanie uczuc.przyznacie chyba mi tu
                                                      racje, ze wiele ludzi o tych sprawach nie potrafi mowic.ciagle jest to temat
                                                      krepujacy, wstydliwy,bo mowic, czy w Polsce ktos mial jakas edukacje
                                                      seksualna ?
                                                    • kazachstan Re: Kroliki i tak dalej ... 09.05.04, 14:03
                                                      Dobry wieczor Poeto,
                                                      co tu duzo dziwic, przeciez tego w szkolach nie uczono. przynajmniej za moich
                                                      czasow.troche anatomii uczyli nas na biologii, ale wiecej bylo chichotow niz
                                                      nauki, bo klasa byla wiadomo koedukacyjna. z rodzicami tez rozmowy nie bylo, to
                                                      jak czlowiek zdobywal wiedze potem odbija sie na calym zyciu. no i ja myslalem,
                                                      ze po mesku do tematu podejdziesz i wytlumaczysz koledze ten francuski
                                                      pocalunek, a ty mnie do mojej Pani wysylasz. no i jak to.Gunther odezwij sie
                                                      ino, wiem zes obrotny w temacie.
                                                      pozdrawiam
                                                      Kazik
                                                    • poetal_liryczny Re: Kroliki i tak dalej ... 09.05.04, 14:09
                                                      Kazik, przeciez nawet jak nie wiesz to sama przyjemnosc pozwolic kobiecie
                                                      pokazac i wytlumaczyc w praktyce :-)
                                                    • poetal_liryczny Re: Kroliki i tak dalej ... 09.05.04, 14:15
                                                      ja w szkole mialem wiecej szczescia, bo mielismy nawet lekcje poswiecone
                                                      tolerancji seksualnej, przychodzili do nas rozni seksuolodzy na pogawedki,
                                                      rozmawialo sie nie tylko o sprawach intymnych i budowie anatomicznej, rozmowy
                                                      byly tez o gwalconych, bitych kobietach, o antykoncepcji, o zboczeniach
                                                      seksualnych. nie chce tu sie wywyzszac ale chodzilem do dobrego liceum w Wwie.
                                                    • mojito Dzien nauczycielki. 09.05.04, 14:24
                                                      Witam Wszystkich porannie,

                                                      widze, ze temat o rana edukacyjny. I kto to zaczal?
                                                      Ja osobiscie bylem bez zadnej szkolnej edukacji seksualnej.
                                                      I gdyby nie poswiecenie i praca po godzinach nauczycielek
                                                      to w swiat wyjechalbym niewyedukowany. A tak troche edukacji liznalem.
                                                      Chwala nauczycielkom i ich edukacyjnym talentom.

                                                      Niedzielnie pozdrawiam,
                                                      mojito.

                                                      8:23/11C/22 dni/zupa chyba bouillabaisse albo french onion (cebulowa).
                                                    • matrioszkaa Re: Dzien nauczycielki. 09.05.04, 20:24
                                                      A tutaj swietuje sie dzis Dzien Zwyciestwa. Rosjanie sprytnie wymyslili, ze
                                                      jesli jakes swieto przypada w dni wolne od pracy to swietowanie przenosi sie na
                                                      dni pracujace, w zwiazku z czym jutro bumeluja. Niektorzy to juz od 1 maja
                                                      zrobili sobie labe (o rany wlasnie wala fajerwerki, mam nadzieje, ze synek sie
                                                      nie obudzi, bo boi sie ich panicznie), Moskwa namacalnie opustoszala, wiekszosc
                                                      siedzi na daczach. Sklepy przewaznie i tak otwarte swiatek, piatek czy
                                                      niedziela, brutalny kapitalizm ma swoje prawa; ale niektore powieslily sobie
                                                      karteczke „remont”.

                                                      Nie wiem natomiast, czy znany jest tu Dzien Matki, trzeba pytanie zglebic przy
                                                      okazji. Pamietam, ze w Anglii to on jest jakos wczesniej, a w Polsce nie fruwa
                                                      po niedzielach; zdazylo sie, ze w jednym roku swietowalam go 3 razy, a 2 lata
                                                      temu wcale, pojawiajac sie w nie tym kraju co trzeba w dzien swieta. Wszystko
                                                      wzgledne.
                                                      Fajny dzien dzisiaj, na basenie bylam i na spacerze majowym, teraz cieply
                                                      deszcz. Uczcilam go lodami.
                                                      Zawiadamiam, ze wykielkowaly mi palmy. Sama nie moge uwierzyc. Z dwu ziarenek
                                                      dwa kielki.
                                                      Dobra, koncze, bo zaraz przybedzie osoba gadajaca i bedzie tu caly tydzien. Niby
                                                      ja lubie, ale jakby tu powiedziec - zajmuje zbyt duzo miejsca.
                                                      Tangerin, dzieki za propozycje; mysle, ze ktos mi te ksiazke przysle, jakis
                                                      przyjaciol, ktorzy wiedza, ze czekam na nia ponad rok chyba mam.

                                                    • matrioszkaa Re: Dzien nauczycielki. 09.05.04, 20:45
                                                      Tangerin! A Tobie gratulacje z okazji zdania egzaminu!!! To teraz juz z gorki i
                                                      inzynier (podziwiam)
                                                    • tizedik bank rozbity!!!! 09.05.04, 23:40
                                                      Ja tylko na moment, przede wszystkim z ta wlasnie informacja: Bank rozbity!!!
                                                      Jeszcze nie wiem, przez kogo, ale wiem na pewno, ze nie przez nas :-(
                                                      Rany Julek, ktos zafasuje ponad 100 milionow zielonych gotowka....

                                                      Nie udalo mi sie odpoczac przez weekend, a wlasciwie - wyspac, bo po tygodniu
                                                      wczesnego wstawania na tym mi zazwyczaj najbardziej zalezy. A dzis spedzilam
                                                      dzien m.in. w towarzystwie nieslychanie glosnych dzieci. Za duzo decybeli przez
                                                      kilka godzin :-(
                                                      A jutro znowu do kieratu :-(

                                                      Tangerin - gratulacje :-) Dzialaj tak dalej!
                                                      Tora - denerwujesz sie? Kasztany juz fest kwitna...
                                                      Pysiek, pod tym linkiem www.wiadomosci.tvp.pl/ mozesz ogladac polskie
                                                      Wiadomosci i Teleexpress z jednodniowym opoznieniem. Wejscia sa na dole strony,
                                                      po prawej.
                                                      Mojito, Caroliny Herrery 212 niezle pachnie, wlasnie niedawno dostalam polowe
                                                      (podzielilysmy sie z tzw. elementem :-) A Tizedik wybralam z racji brzmienia i
                                                      pisowni (bez ichnich znakow diakrytycznych), natomiast lecke bylo znacznie
                                                      wiecej, tyle ze potem z umiejetnosci na nich nabytych nie musialam korzystac.

                                                      Pozdrawiam wszystkich :-)
                                                    • tangerin Re: bank rozbity!!!! 09.05.04, 23:58
                                                      No to do nastepnego razu! kiedys musi sie udac:)
                                                      Qurcze, nasz Dyrektoriat jednoosobowy pracuje nawet w niedziele.
                                                      :))) wow!
                                                    • tangerin Re: Dzien zwyciestwa 09.05.04, 23:55
                                                      Wg mojego Taty, to dzien zwyciestwa byl wczoraj, czyli osmego, z powodu roznic
                                                      czasowych - tu 6 godzin do tylu, tam 12 do przodu, gdzies 2 do tylu i tak w
                                                      kolo Macieju. jakos metnie sie wyrazam, ale zmeczenie + kolejne pifko, wiec
                                                      wybaczcie.

                                                      Pysiek, podziwiam Twoj talent! Ledwo sie pojawilas, a juz panowie, jak te
                                                      pszczoly do miodu, na skrzydelkach szeleszczacych sie zlecieli. Qurcze, to sie
                                                      nazywa magnetyczna osobowosc, czy jak tam.;)
                                                      Jesli chodzi o balwany, to roznie bywa, do biura projektow to ja sie nie
                                                      nadaje. A tak BTW, Gunther, gratulacje Stary!

                                                      Edukacja seksualna. Hmm, w szkole jako takiej nie bylo, owszem, przerabialo sie
                                                      cos tam na biologii w podstawowce, pani nie byla wstydliwa, chichoty potepiala
                                                      wzrokiem gromowladnym;) Troche mialam przez nia klopotow, bo kiedy
                                                      przerabialismy budowe narzadow plciowych meskich i probowala odpytac panow
                                                      klasowych, to spotkala ja kleska, pomeczyla pare pan z podobnym rezultatem az
                                                      jej spojrzenie padlo na mnie. Mialam do wyboru banke albo odpowiedz, a ze
                                                      zalezalo mi na 5 na koniec, bo wtedy jeszcze ambitnym pacholeciem bylam, to
                                                      odpowiedzialam. Na piec, oczywiscie. I od tego czasu uwazana bylam za experta
                                                      jesli chodzi o "ptaszki meskie", co w czwartej bodajze klasie podstawowki za
                                                      komplement uznane byc nie moze. pare dni pozniej jakis nabuzowany hormonami
                                                      osmoklasista zapytal sie mnie, czy jestem dziewica, bo on ma nadzieje, ze nie.
                                                      I juz do konca szkoly patrzono na mnie podejrzliwie. Moj matematyk wyzywal mnie
                                                      od lolitek, a ja o Nabokovie do 2klasy liceum nie slyszalam, wiec nawet obrazic
                                                      sie nie moglam.
                                                      Ale na wszelkie pytania odpowiadala mi mama, tak wiec nie musialam bazowac na
                                                      podworkowej wiedzy typu, ze dziecko "robi" sie 8-10 godzin non stop, bo inaczej
                                                      nic z tego.

                                                      A, zrobilam sobie dzis test na inteligencje, na jakiejs angielskojezycznej
                                                      stronce. Pytania logiczne pominelam, niektore jezykowe tez, bo jakos moj zasob
                                                      slowek angielskich i powiedzonek madrych az takich wyzyn nie siega. Wyszlo mi
                                                      120, co wynikiem jest dobrym, biorac pod uwage owe pominiecia, ale co mnie
                                                      zdziwilo:

                                                      Your Intellectual Type is Visual Mathematician. This means you are gifted at
                                                      spotting patterns — both in pictures and in numbers. These talents combined
                                                      with your overall high intelligence make you good at understanding the big
                                                      picture, which is why people trust your instincts and turn to you for
                                                      direction — especially in the workplace. And that's just some of what we know
                                                      about you from your test results.

                                                      Bo ja matematycznego talentu nie posiadam, numerki nie naleza do rzeczy, ktore
                                                      tygryski lubia najbardziej. Raczej humanistycznym typem jestem. No dobra,
                                                      przyznam sie, ze gospodarke energetyczna zaliczylam na 5, ale to chyba kwestia
                                                      przypadku byla, bo akurat calki mi sie nie trafily. Za to inzynieria procesowa
                                                      hmmm:((((, automatyka i automatyzacja - po prostu podeszly mi pytania, ale
                                                      ogolnie:((((((((((, z rysunku technicznego to bylam najgorsza na calym roku,
                                                      kepski ze mnie inzynier bedzie, he he. Reszty szczegolow mojego profilu nie
                                                      znam, bo firma kazala sobie zaplacic, a ja az tak enelygentna nie jestem, aby
                                                      tracic kase, ktorej nie posiadam.

                                                      Matrioszka, jak zapomna, chociaz tego nie zycze, to daj znac:) Nie bedzie
                                                      problemu, przeciez wiesz. Milego swietowania Ci zycze:))

                                                      No, koniec tego gadulstwa, pora spac. Jutro nowy cudowny dzien:))))
                                                      Caluski dla wszystkich. Ale nie francuskie, tylko normalne, w czolko na
                                                      dobranoc.
                                                    • mojito Dzien matki tez. 10.05.04, 02:52
                                                      Witajcie Amigos,

                                                      niedziela ladna. Pracowita. Bezkoscielna. Perspektywistycznie pieklo
                                                      na horyzoncie. Amerykanie zabieraja mamy na lunch (w niedziele brunch)
                                                      i obiad. Dzwonia i kartki okolicznosciowe sla.
                                                      Ja osobiscie jestem juz pokrecony i rozdarty jak sosna. Nie zdecydowalem
                                                      kiedy ten dzien celebrowac. Dzwonie wiec teraz i mowie, ze zadzwonie
                                                      za dwa tygodnie ( chyba) wowczas gdy jest to swieto w kraju.

                                                      Yeah, Pysiek,
                                                      wakacji potrzebuje i towarzyszacych im spraw. Powtarzanie dowcipow
                                                      dowodem. Ale dowcip mnie rozbawil ponownie. I przestraszyl wasami portiera.
                                                      A na marginesie to nikt jeszcze chyba nie zasnal calowany na dobranoc.
                                                      Budzenie pocalunkiem zrozumiale. Uspienie chyba niemozliwe.
                                                      Chyba, ze pocalunkiem zagranicznym :))).
                                                      To takie bardzo patriotyczne i optymistyczne, ze lubisz kontakt
                                                      z zywym jezykiem polskim. Milo mi, ze Boss ma sie dobrze.
                                                      Dzieki za zaproszenie. Moze z koncem roku przylece kaczki popuszczac
                                                      i patyki Bossowi porzucac do oceanu. Wolno zaczynam za nim tesknic.

                                                      Kazik,
                                                      a wiec Ty i ja to seksualne samouki. No, prawie samouki. Zapytaj swoja Pania
                                                      o ten french kiss i napisz co powiedziala. Kobiety wiedza wiecej od nas.
                                                      Zwazywszy, ze my wiemy nieduzo.

                                                      Poeto,
                                                      ja niestety w szkole przez seks na przykladzie motyli z trudem przebrnalem
                                                      i bardzo sie zniechecilem cala ta seksualna edukacja entymologiczna.

                                                      Tizedik,
                                                      fajny ten link. Czasami zajrze i zadziwie sie :)).
                                                      Widze, ze dalas nam ta hiobowa wiadomosc prosto miedzy oczy.
                                                      Do nastepnego wiec. Karoline H. tez lubie u Pan.

                                                      Mandarynko (slodko wiszaca),
                                                      gratuluje. Teraz z racji edukacji nie bedzie mozna pewnie do Ciebie
                                                      pisac niepowaznie :(((. Chce Ciebie zapewnic, ze wiszac na szyi masz
                                                      ciezar akurat. Nie za ciezko nie za lekko. W sam raz. Dobrze wisisz.
                                                      W letniej sukience?

                                                      Matrioszka,
                                                      addychaj :))))).

                                                      Pozdrowionka sloneczne Wszystkim absolutnie,
                                                      mojito.

                                                      20:52/24C/pisalem juz dzisiaj/jednak bez zupy.
                                                    • Gość: Asia Pysiek rozgryzlas mnie IP: *.akl.callplus.net.nz 10.05.04, 09:24
                                                      No popatrz Pysiek a ja myslalam ze sie tak dobrze kamufluje i ze nigdy na to
                                                      nie wpasniesz,, no ale w koncu mam conajmniej dwa powazne powody zeby cie nie
                                                      lubic, pierwszy to ze dzwonisz do nieznajomej baby kiedy ona choruje, drugi
                                                      jeszcze bardziej powazny - przysylasz jej polskie czekoladki do kraju w ktorym
                                                      takowych nie ujrzysz a do tego nawet adresu nie podasz coby mozna Ci bylo
                                                      chocby kartke wyslac

                                                      masz absolutna racje, nie cierpie takich bezinteresownych bab :)))))))))))
                                                    • yvona73pol ach, to Sydney..... 10.05.04, 14:47
                                                      kochani moi,
                                                      obiecuje, ze na nastepnej impresssce nie bedzie czerwonego wina :(((((
                                                      zatrulam sie piekielnie, i to nie iloscia, niestety...
                                                      cala niedziela zmarnowana, bol, goraczka, niejedzenie, i tak do poniedzialku
                                                      wieczorem,
                                                      w dodatku mam noz na gardle, oups, wize znaczy sie, w piatek mam interview, no
                                                      i jeszcze dokumenty w lesie, ze tak powiem, jutro do galopu z tym wszystkim...
                                                      ale dzis mila rzecz mnie spotkala - odwiedzil mnie w pracy pan niejaki, znany
                                                      jako agent Smith, wzglednie Elrond ;))))) a ja gapa nie poznalam go, dopiero
                                                      jak placil karta, to rzucilam okiem i sie zawiesilam zupelnie ;))))) i tak caly
                                                      dzien mam ;)))))
                                                      tak, ze nawet mnie ten rozbity bank nie ruszyl; to czekamy na nastepna
                                                      kumulacje ;))))
                                                      a tak swoja droga, to ciekawe kto sie oblowil?? bedziemy wiedziec??
                                                      Tizedik, a co wlasciwie znaczy tizedik?? wrzucilam w slowniki netowe i nic,
                                                      cholerka...
                                                      Ja Mothers Day tradycyjnie, z polska data, inaczej by kartka i prezencik nie
                                                      doszly ;))))
                                                      no to caluski,
                                                      pozdrowionka,
                                                      i do nastepnego klikniecia ;)))
                                                      Iwona
                                                    • Gość: Pysiek13 Re: Pysiek rozgryzlas mnie IP: *.c.002.syd.iprimus.net.au 10.05.04, 14:54
                                                      Witaj Asiaaaaaaaaaaa :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

                                                      oh, jak ja tez nie lubie takich Bab jak Ty :))))
                                                      widzisz dobrze kamuflujesz, tylko jak tu niektorzy monitory za-instalowali to
                                                      wszystko widac ;))))
                                                      powiem szczerze, takie baby co to nie dosc ze swoj dom i rodzine maja, to jakby
                                                      im malo, zakladaja druga rodzine ... na forum. to co ? bys lubila ? nee ...
                                                      i do tego podrywaja wszystkie najlepsze partie na forum ... :(((( i pozwalaja
                                                      nosic sie na rekach :(
                                                      i jeszcze jakby malo bylo, to potrafia napisac od serca ... i dla serca :))))
                                                      i jeszczeee takieee babyyyyyyyy, to lubia isc pod prad, bo jak idzie sie pod
                                                      prad to mozna dojsc do zrodla prawdy :))))

                                                      wiesz jak czasem nie zgodzimy i mamy totalnie odmienne zdania, to nas obie w
                                                      pionie trzyma ;) obie nie mamy wtedy zbyt dobrego samopoczucia i bardzo dobrze.
                                                      zbyt dobre samopoczucie, czyli pycha (grzech glowny!) gubi nawet moralne
                                                      autorytety ;))))

                                                      cieplutko i slonecznie pozdrawiam
                                                      Pysiek

                                                      PS
                                                      a w ogole Asia, ten number byl rezerwowany przez Numbata, czekal na ten moment
                                                      az 100 wpisow, zeby zrobic tradycyjne pod-sumowanie, a Ty mu odebralas ta
                                                      przyjemnosc ;))))
                                                    • kazachstan Re: Pysiek rozgryzlas mnie 10.05.04, 15:08
                                                      Dobry wieczor,

                                                      no Asia chyba po takich komplementach to nie zostawisz nas tu. Ty przeciez nam
                                                      matkujesz na tym forum dobrze Pysiek napisala, kazdemu ladnie potrafisz odpisac
                                                      i co najwazniejsze znajdziesz ten czas zeby napisac, a nie jak to my piszemy od
                                                      humoru.
                                                      wieczor dzis bardzo chlodny, w kominku napalone a i ogrzewanie w sypialni tez
                                                      wlaczylem. jakis czas i wieczorem altanka odpocznie, chociaz w ciagu dnia jak
                                                      slonko ladnie swieci to calkiem cieplo. to w Australii jest wlasnie najgorsze
                                                      te duze skoki temperatury w ciagu jesieni i zimy.
                                                      Iwona to winem mozna sie zatruc? nie slyszalem jak to sie stalo powiedz. zwykle
                                                      to chorym sie jest ale z nadmiaru. i tyle co w Polsce pilo sie roznych trunkow,
                                                      bimber i inne watpliwej jakosci, to nigdy nie udalo mi sie zatruc. no kac, to
                                                      co innego.
                                                      pozdrawiam
                                                      kazik
                                                    • tangerin bez tytulu... 10.05.04, 15:10
                                                      Ej baby, czy Was da sie nie lubic?
                                                      Taka ta licytacja przewrotna;)

                                                      Yvette, co Ty za wino pijasz, co? Tak sie urzadzic, no no...
                                                      Trzymam kciuki w piatek wiec, za te wizowe histeryje:) Bedzie oki.

                                                      Tizedik, to po wegiersku, czyz nie? jak Ty to kiedys pisalas: "kolejny"
                                                      Wychyl sie zza papierow i pomachaj do nas!

                                                      Slonce wylazlo zza chmury, ide wiec sie troche ponaswietlac. Ale i tak zimno,
                                                      za zimno na sukienki:(

                                                      ps. Eeee, Mojito, wakacje za pasem, wypoczniesz!
                                                    • mar_za Re: bez tytulu... 10.05.04, 17:15
                                                      Poniedzialkowo witam, nie swieta:). Do spowiedzi nie poszlam w weekend, choc
                                                      publicznie sie deklarowalam.
                                                      Pojde pewnie za to do piekla... Ale jak juz nie jeden to mowil na forum tam
                                                      podobno jest weselej i nie samotnie:-).
                                                      Jakos od dawna nie lezy mi posrednictwo osob trzecich w moich sprawach z Jego
                                                      Wysokoscia i juz. Swoja droga to ciekawe - pojsc do piekla za niezbyt osobiste
                                                      stosunki z duchowienstwem? Chyba niemozliwe:-).... Znow nie dalam sie
                                                      podporzadkowac ogolnie przyjetym zwyczajom.
                                                      Tyle w ramach wyjasnien.
                                                      Boli mnie glowa. Od rana pije wode mineralna, bo bezczelnie siostra na moich
                                                      oczach wczoraj na wage weszla. Nic tylko mineralna zywic sie musze, bo 10 kilo
                                                      roznicy stoi mi przed oczami. Lato lada dzien, a ja w takiej iluzji zyje, ze
                                                      zle nie wygladam. Dowod naoczny mialam wczoraj. Jest zle!!!!!!! Nie wiem jak
                                                      dlugo mi ten stan potrwa, bo ogolnie wyznaje zasade, ze lepiej byc szczesliwym
                                                      niz chudym:).W fazie obecnej stawiam na chudosc.
                                                      Ciesze sie, ze ruch na forum sie ozywil i mozna Was znow poczytywac w wiekszej
                                                      ilosci.Pozdrawiam, Mar_za
                                                    • matrioszkaa bez spowiedzi 10.05.04, 19:14
                                                      zawiadamiam, ze siewodnia w dzien pabiedy addychalam
                                                      przeplynelam sie stateczkiem po rzece Moskwa jak prawdziwy turysta
                                                      Moskwa miasto okiem turysty majowego patrzacego z rzeki ladna jest
                                                      jak sie zaczyna nieladna to statek zawraca:-)

                                                      mar_za, na wszelkie bezczelne zachowania siostr (znam to, znam to) mam metode
                                                      podnoszaca samopoczucie: nabywam spodnie o numer za duze; przyznaj sposob iscie
                                                      matrioszkowski
                                                    • mojito Numeracje takie i rozne. 10.05.04, 20:37
                                                      Zdrowenko Wszystkim,

                                                      termometr erekcyjnie idzie do gory, Dwadziescia piec C dzisiaj i ma
                                                      byc do trzydziestu jutro. Prawie-nagosc niektore ochladza ale podnosi
                                                      temperature innym. Musze kupic worek z lodem albo dwa...

                                                      Na optymistyczan nute z loteria jestesmy coraz blizej. Glowna wygrana
                                                      padla w Pennsylwanii (Washington Crossing). Najwieksza w dotychczasowej
                                                      historii. Szczesliwiec ma 60 dni aby zadecydowac czy chce wygrana rozlozyc
                                                      na 29 lat rocznych wyplat czy od razu lyknac 110.2 minus 25% podatkow.
                                                      Dotychczas sie nie zglosil. Pewnie konsultuje z prawnikiem i doradca finansowym.

                                                      Z numeracja inna ciekawa sprawa. Projektanci mody i sprzedajacy konfekcje
                                                      damska celowo zanizaja numeracje aby kobiety po przymierzeniu entuzjastycznie
                                                      garderobe kupowaly. Manipulanci cholerni :))).

                                                      Yeah, wakacje ida. Odpoczne. A moze zmecze sie inaczej.
                                                      W okolicach odkrylem dla siebie przybytek sztuki/kultury/tanca.
                                                      Bar - LOIE (Fuller). Interesujaca kobieta. Kolezanka po fachu Isadory Duncan.
                                                      Zamierzam w srode tam usiasc i jednym ciagiem uzupelnic poziom promili
                                                      we krwi i walnac za pomyslnosc Waszych wyzwan wizowych, wagowym, maturalnych
                                                      elementarnych i innych. Sztuke piekna nalezy wspomagac.

                                                      Slonecznie,
                                                      mojito.

                                                      14:37/25C/21 dni/moze tylko gazpacho.
                                                    • tangerin Re: Numeracje takie i rozne. 10.05.04, 21:38
                                                      Numeracja ubraniowa jest bardzo dziwna... Czasem nawet 34, czyli xs, jest dla
                                                      mnie za duze. A dodam,ze nabralam cialka w okresie zimowym i w wiosennym czynie
                                                      to nieprzerwanie. A co sie bede przejmowac? pewnie powinnam, bo po raz chyba
                                                      drugi robia mi sie love handles, jeszcze nie rzucajace sie w oczy, ale jednak
                                                      ja te zaczatki dostrzegam. Moja kumpela mowi,ze chyba lupe przykladam, ale i
                                                      tak wiem swoje. Niechby sie w biuscie odkladalo, ale widocznie komorki
                                                      tluszczowe maja swoje preferencje. A o gustach sie nie dyskutuje.

                                                      A z tymi ubraniam to mam klopot takze dlatego, ze mala jestem:( Statystyczna
                                                      Polka mierzy podobno 168 cm, i coz z tego, skoro do piet jej nie dorastam.

                                                      Mar_za, wlasnie wchlaniam lody, w kolejce trzy marsy. i zastanawiam sie, czy by
                                                      sie na jakis fitness nie zapisac w koncu. Kolczyk sie juz zadomowil, nie
                                                      powinien sprawiac trudnosci.

                                                      U spowiedzi bylam calkiem niedawno, ale taki cyrk odstawilam,ze hoohooo. Bylam
                                                      swiadkiem na slubie i myslalam beztrosko,ze sie upiecze, a tu nie, ksiadz
                                                      wstrzymal cala ceremonie i do konfesjonalu zaciagnal. Ale byla jazda...Dobrze,
                                                      ze ksiadz poczucie humoru mial, bo kiepsko by sie to skonczylo. I zadna
                                                      aureolka nad glowa mi sie nie zaswiecila. Zreszta na drugi dzien zgrzeszylam,
                                                      bo sie nie pojawilam na niedzielnej mszy. odsypialam, bo poszlam spac po 9 rano.

                                                      A wiec spotkamy sie w piekle, hmm, mile towarzystwo bedzie, nie ma co:)))))
                                                    • tizedik Re: Numeracje takie i rozne. 11.05.04, 00:01
                                                      A propos numerkow (losowanych, losowanych :-), to mielismy w naszym Lotku i w
                                                      Powerballu az trzy takie same liczby w sobotnim losowaniu. Popatrzcie:
                                                      PB: 3 9 17 37 43 39
                                                      Lotto: 2 9 16 28 37 43
                                                      Gdyby tak znac je wczesniej, to moze by sie udalo w obydwu krajach cos
                                                      wyszarpnac...
                                                      Tymczasem w PB nadal trwa oczekiwanie:
                                                      www.powerball.com/powerball/pb_stories.asp
                                                      Unknown Pennsylvania May 8, 2004
                                                      Undecided $213,200,000 annuity $110,230,721 cash
                                                      Przez moment sie ludzilam nadzieja, ze moze Mojito gdzies jakis los w
                                                      mieszkanku zagubil, ale juz nam wyjasnil, ze nie :-(

                                                      Mandarynka, swoich numerkow ubraniowych w Stanach bys nie znalazla; koniecznosc
                                                      kupowania w sklepach dla dzieci murowana :-) Ja tez mieszcze sie w dole tej
                                                      stawki, ale tycio wyzej. Ale jak wchloniesz troche wiecej (i troche dluzej)
                                                      tych lodow, to pewnie wybor bedziesz miala wiekszy...;-)

                                                      Kontynuujac temat numerkow; chyba juz tutaj mowilam, ze "tizedik" to w
                                                      wegierskim liczebnik porzadkowy, dokladnie: dziesiaty/a. Wybrany jako nick tak
                                                      sobie, bez uzasadnienia, poza tym tylko, ze w tamtym jezyku liczyc umiem...;-)

                                                      Melduje, ze roboty mam faktycznie duzo, chociaz niekoniecznie z papierami ;-)
                                                      Takie czasy, ze komputer zastepuje je w stopniu znacznym. I to wszystko male
                                                      piwo, gorzej, ze dzis po jakis dwoch godzinach pracy osiagnelam stan furii,
                                                      ktory przez nastepne tylko wzrastal. W rezultacie bylam tak zmeczona, ze w domu
                                                      niemal natychmiast padlam. Dobrze, ze nie obudzilam sie nad ranem, a jeszcze
                                                      przed polnoca. Dzieki temu moge zaraz isc spac...;-)

                                                      Tora, trzymam kciuki, bo wiadomo, ze tez rodzice zdaja mature,
                                                      serwisy.gazeta.pl/zdrowie/1,51210,823327.html
                                                      Matrioszka, fajnie, ze znalazlas czas, chec i nastroj na rozrywki :-)
                                                      Zaraz, zaraz, a dlaczego my tutaj juz sie swietujemy? Swieta niby mamy nowe,
                                                      ale historyczne daty chyba jeszcze nie pozmieniane?
                                                      Iwona, no to juz wiesz, ze jestem "dziesiata"... Dzialaj w sprawie tej wizy, bo
                                                      jak nie, to cie popedze...:-) Mam wprawe w popedzaniu w tym temacie...;-)
                                                      Pysiek, Asia, milo was znowu widziec.
                                                      Kazik, u nas tez dzisiaj kominki trzeba by "wlaczyc". Zimni ogrodnicy dopiero
                                                      od srody, ale juz jest zimno.
                                                      W (ciepla) srode znowu drinkowanie u Mojito; pamietaj, nieustajaco...;-)
                                                    • Gość: Tora O matko kochana-matura!!! IP: *.tvsat364.lodz.pl 11.05.04, 00:18
                                                      Ludzie!!Ratunku!!!
                                                      Mój mały bejbisek jutro pisze język polski!!!
                                                      Stan histerii osiągnął poziom nie spotykany dotąd w naszym domostwie!!
                                                      Jest już po północy, a ja miotam się jak oszalała, chociaż wiem, że jutro muszę
                                                      wcześnie wstać.Muszę dać mu pyszne śniadanko, poprawić krawat i ucałować na
                                                      szczęście w czółko. On sam twiedzi oczywiście, że nic nie napisze, że nie zda,
                                                      albowiem nic sensownego już mu w głowie nie zostało - tylko pustka!
                                                      Mój ślubny wybył z resztą potomstwa na drugi koniec Polski, no i ja sama muszę
                                                      sobie dać radę z tym całym pasztetem.
                                                      Grunt to młodemu nie pokazać, że się człowiek boi i jest przerażony, bo jeszcze
                                                      mu sie udzieli. Więc strugam wariatkę, robię słodkie minki, gadam głupoty
                                                      ponadczasowe, aby tylko go odstresować i troszkę wyluzować.
                                                      No cóż - jutro dzień prawdy! Jak sobie poradzi z polskim, to reszta
                                                      jest "pikuś".Znaczy się matma i fiza, jak mawiają młodzi to dla młodego nie
                                                      problem. Tylko ten polski!!!!! Humanistą to on niej jest.
                                                      O matko kochana!! Idę spać. Przynajmniej spróbuję, chociaż troszkę, nie myśleć,
                                                      nie histeryzować, a przede wszystkim wierzyć w niego, no nie?
                                                      Maturalne całusy w czółko dla wszystkich!!
                                                    • Gość: Tora Re: O matko kochana-matura!!! IP: *.tvsat364.lodz.pl 11.05.04, 00:25
                                                      Bardzo dziękuję wszystkim tym, którzy ciepło i pozytywnie myślą teraz o mnie.
                                                      Ale dużo więcej pozytywnych fluidów potrzebuje teraz mój "mały". Nie żałujcie
                                                      wiec mu tego i podsyłajcie jutro całymi wiadrami, nie, kontenerami. Najlepiej
                                                      między 9:00 a 14:00 czasu polskiego!

                                                      Dziękuję wszystkim za słowa otuchy!
                                                    • tangerin Re: O matko kochana-matura!!! 11.05.04, 00:51
                                                      Rany Julek, ale ja sie dzis na forum udzielam.

                                                      Tora, jak mowilam (pisalam), ze trzymam kciuki za Ciebie, to oznacza, ze za
                                                      Twojego "malego - duzego" tez:))))))))))))))
                                                      Posle mu aniola stroza, na mojej maturce sie spisal bezblednie, wie to i owo,
                                                      bo przeciez uczyl sie razem ze mna. Tzn. mam nadzieje, ze jeszcze pamieta, bo
                                                      to qrcze 9 lat minelo.
                                                      Tora, on nie ma innego wyjscia, jak tylko zdac, no pomysl. Juz wkrotce
                                                      bedziecie skakac oboje do gory z radosci i szczescia:))))

                                                      I pamietaj o matczynym buziaku w czolko. Koniecznie. Nie wiem, jak Wy, Matki,
                                                      to robicie, ale to zawsze dziala. Sama nadstawiam czolko, he he. Dorosla
                                                      pannica i takie numery. Ale skoro dziala, to dlaczego nie.

                                                      No dobra, strzele sobie malego drinka przed snem w Waszej intencji, bo
                                                      niestety, jutro rano musze byc trzezwa do bolu i nie bede mogla pic miedzy 9 i
                                                      14. Ale bede cieplo myslec:)))))))))))
                                                    • Gość: Asia Re: Pysiek rozgryzlas mnie IP: *.adsl.xtra.co.nz 11.05.04, 02:43
                                                      Pysiek faktycznie nienawiscia do mnie kapiesz jezeli wypisujesz takie bzdury ze
                                                      ja Numbatowi przyjemnosc odebralam,, ja kurcze nigdy w zyciu zadnemu facetowi
                                                      przyjemnosci nie odebralam jezeli nie dalam ,, ladnie to tak mnie oczerniac na
                                                      forum zeby wszyscy o mnie zle mysleli ,, jak Ty facetowi odebralas przyjemnosc
                                                      i chec do roznych rzeczy to dobrze?

                                                      nie pozdrawiam
                                                    • mojito No, dosyc spania Tora, wstawaj... 11.05.04, 05:49
                                                      Dzisiaj masz Wielki Dzien. Zanim bedziesz gryzla nerwowo swoje
                                                      zbielale i zacisniete kurczowo kciuki masz pare spraw do zrobienia.
                                                      Ze sniadankiem nie przesadzaj. Dobre, ale nie za duzo. Nie chcesz
                                                      aby syn zasnal podczas egzaminu trawiac z luboscia Twoje sniadanie.
                                                      I spoko (na razie). Za duzo syna nie zapewniaj, ze wszystko bedzie ok.
                                                      Raz/dwa razy powtorz i wystarczy. Jak sie nam, mezczyznom, pozwoli
                                                      to nie bedzie konca naszym powatpiewaniem w siebie i we wszystko
                                                      z nami zwiazane. Lubimy byc zapewniani. Cholernie lubimy.
                                                      Z pocalunkiem tez uwazaj aby go nie oslabic. Mocny i zdecydowany,
                                                      pare sekund trwajacy wystarczy. Zadnych takich tam dworcowych pozegnan.
                                                      Oslabiaja. Zaplaczesz ze zdenerwowania jak sie za nim drzwi zamkna.
                                                      Nie teraz. Nie przypominaj o zadzwonieniu natychmiast do Ciebie po egzaminie.
                                                      Zadzwoni sam. Albo nie zadzwoni. Wola boska i skrzypce.
                                                      Da sobie rade. Na pewno napisze. Przeciez to Twoj syn. Sluchal tyle
                                                      lat Twojej Polszczyzny. Czy chcial czy nie chcial :))).
                                                      Z krawatem tez za duzo nie kombinuj. Raz popraw i wystarczy.
                                                      Za czeste poprawianie krawata do niczego nie prowadzi. Wkurza nas.
                                                      Mozesz baknac, ze jakikolwiek bedzie wynik i tak go bedziesz lubic ( z
                                                      kochaniem uwazaj poniewaz dorastajacy mezczyzni od mam tego za czesto nie chca
                                                      slyszec). Z wdziecznosci za to lubienie bedzie sie staral. Za duzo rad nie dawaj
                                                      i tak nie bedzie mial do nich glowy. I nie opowiadaj: Jak ja zdawalam...
                                                      To jest jego dzien. Twoj tylko od odchodzenia od zmyslow.
                                                      Jak juz wyprawisz go za drzwi usiadz sobie spokojnie i wpadnij w panike.
                                                      I zacznij sie denerwowac. Nic na to nie poradzisz i inne rady sa bezcelowe.
                                                      Szkoda, ze nie mozesz sobie przed praca walnac jednego lub dwoch.
                                                      Cholerna szkoda...
                                                      I wal do pracy. Nie powinnas sie praca dzisiaj przejmowac poniewaz i tak nic
                                                      dzisiaj nie zrobisz. Nie bedziesz miala glowy. Spoko, mamus.
                                                      Teraz mi nie uwierzysz ale pozniej przyznasz racje. WSZYSTKO BEDZIE OK.
                                                      Powtorz na probe jeszcze bez przekonania zbielalymi lub pogryzionymi wargami.
                                                      WSZYSTKO BEDZIE ABSOLUTNIE DOBRZE.
                                                      Trzymaj sie dzielnie, histeryzuj w miare,
                                                      dobranoc,
                                                      mojito.

                                                      23:49/23C.

                                                    • matrioszkaa Re: No, dosyc spania Tora, wstawaj... 11.05.04, 07:06
                                                      Dobra, Tora! Za Twojego syna trzyma dzisiaj kciuki nauczycielka jezyka
                                                      polskiego. Musi sie udac!
                                                    • matrioszkaa tssyt, Tangerin 11.05.04, 07:12
                                                      szepnij cicho jak mala jestes?
                                                      nie moze byc ze mniejsza ode mnie
                                                    • poetal_liryczny Re: tssyt, Tangerin 11.05.04, 08:07
                                                      co tu takie same male niskie kobietki, Asia malutka, Tangerin, Matrioszka ...
                                                      moja partnerka tez niewielka, wzrostu modelki nie ma, a podobno minimum 170cm ?
                                                      no ja to bym konkurowal z Guntherem, ale on cos ostatnio sie nie pokazuje tutaj
                                                      wiec nie moge sprawdzic ile to on wzrostu ma, prawie 2 metry? no ja taki wysoki
                                                      nie jestem, mam 190cm.Gunther odezwij sie czasem, razniej nam bedzie tutaj z
                                                      paniami dyskutowac, mam nadzieje ze w dole nie siedzisz ?
                                                      nastepne setka zaczela sie wymiana zdan, sympatycznie sobie tutaj panie
                                                      prawicie komlementy, chociaz jakis maly zgrzyt daje sie odczuc w Asi
                                                      wypowiedzi. kto to mialby byc uszkodzony i przez kogo? Tora sercem i duchem
                                                      jestem z Toba, bez przesady chlopak sobie poradzi. trzymam kciuki ale to chyba
                                                      juz po ptakach? Tizedik link doskonaly, ale mam ubaw teraz :-)
                                                    • pysiek13 Re: Pysiek rozgryzlas mnie 11.05.04, 09:29
                                                      Hi Asia :)))))))))))

                                                      success is not final, failure is not fatal: it is the courage to continue that
                                                      counts :)))))))))))))

                                                      Am I failure ?
                                                      for the list of all the ways technology has failed to improve the quality of my
                                                      personality, please press '3'

                                                      Cheeeeers

                                                    • Gość: Asia Re: Pysiek rozgryzlas mnie IP: *.akl.callplus.net.nz 11.05.04, 10:50
                                                      pressing 3,, testing, testing , testing ,, i knew it :))))

                                                      cheeeeers :)))))
                                                    • mar_za Re: Numeracje takie i rozne 11.05.04, 17:40
                                                      Dzien dobry,
                                                      Pierwszy dzien matur za nami. Choc pewnie nerwy potrwaja do ogloszenia wynikow.
                                                      Trzymam kciuki za powodzenie maturzytow. Na pewno sie uda synowi Tory, nie ma
                                                      innej opcji:-).
                                                      U mnie nadal zywienie korzonkowe. Efektow nie widac. Ale nie tak
                                                      predko!...powoli...cierpliwie...czekam....Bede informowac o skutkach.
                                                      Niestety tez naleze do istot lilipucich. Ale ten wymiar mojego ksztaltu nigdy
                                                      specjalnie mnie nie stresowal. Za to ten mowiacy o szerokosci co jakis czas
                                                      powoduje kompleksy:-). I wtedy przyjazn z korzonkami odzywa. Do pewnego czasu
                                                      ciagle kupowalam ubrania za male, wmawiajac sobie, ze nowa kiecka w rozmiarze
                                                      numer mniejszym bedzie mnie motywowac do zrzucania zbednych kilogramow. Teraz
                                                      juz nie czynie tych bledow. Zal oddawac nieuzywane ubrania:-)Ale dobrze byloby
                                                      zatrzymac sie na dluzej w jednym rozmiarze.
                                                      Tanegrin ten rozmiar 34 to czysta abstrakcja. Ja matka dwojga "Piranii" uwazam
                                                      36 za idealny (dla mnie). Taki jest cel diety korzonkowej. Zobaczymy czy sie
                                                      zisci.Co tam najwyzej pojde na zakupy do sklepów reklamowanych przez mojito:-).
                                                      Bedzie napisane na metce to co chce zobaczyc:-)
                                                      Pozdrawiam cieplo
                                                    • poetal_liryczny Re: Numeracje takie i rozne 12.05.04, 10:19
                                                      no to wyglada ze wiekszosc dziewczyn tutaj to niskie, chociaz jeszcze nie
                                                      wypowiedzialy sie Tizedik, Pysiek, Saba, Tora (chyba pytanie nie na czasie ;-)
                                                      Saba to chyba teraz bardziej wszerz niz wzwyz? nie bylo dawno od Ciebie raportu
                                                      jak tam brzoskinka, czy juz arbuzek?i tez ciekawy jestem jakiego wzrostu jest
                                                      Pysiek, bo wszystkie Holenderki ktore poznalem to baby ogromne, mezczyzni
                                                      zreszta tez.Saba moze potwierdzic.nieraz Holendrzy przyjezdzaja do Niemiec na
                                                      zakupy to widze jakie to bractwo dorodne.to ogromni ludzie.

                                                    • tangerin Re: Numeracje takie i rozne 12.05.04, 18:06
                                                      Hejka!

                                                      Jesli chodzi o wzrost, to nawet w porywach nie przekraczam 160cm, mieszcze sie
                                                      w przedziale 158-159.5. Od czego to zalezy, to nie wiem. Ale mimo rozimaru xs
                                                      lub s, to kawal ze mnie baby;) (numeracja szwankuje i tyle)
                                                      Kompleksow z tego tytulu nie posiadam, bo niby dlaczego. Kiedys marzylam, aby
                                                      byc wyzsza, a potem zamienilam marzenia na bardziej interesujace. i mozliwe do
                                                      spelnienia.

                                                      Mar_za, co Ty za korzonki jesz? Moze chociaz jakas trawe dorzucisz, co? Salate,
                                                      szpinak itd...

                                                      Tora, mam nadzieje, ze matura spiewajaco poszla.

                                                      A ja mam dzis podly humor, mam dosyc bycia workiem trenigowym, na ktorym kazdy
                                                      wyladowuje swoje zle samopoczucie. Nie lubie sie klocic, zanim cos powiem, to
                                                      zawsze licze do 10 albo i 100, ale wczoraj miarka sie przebrala i nastapil maly
                                                      wybuch po doliczeniu do 200. no ilez w koncu mozna, no ile? i teraz musze
                                                      znosic nadasane miny i pelne niemych wyrzutow spojrzenia. Dlaczego stawiaja
                                                      mnie w sytuacji miedzy mlotem a kowadlem? Cokolwiek nie zrobie, bedzie zle.
                                                      No i dobrze, ide na spacer...
                                                    • mojito Chwilowe zachmurzenie :))))))))))))))))))). 12.05.04, 21:11
                                                      Zdrowka i slonca Wszystkim,

                                                      Mandarynko,
                                                      wyladuj swoj zly nastroj na mnie. Mam juz zainstalowane nowe
                                                      zlenastrojowochrony. Mozemy je sprawdzic dopoki sa na gwarancji.
                                                      W zwiazku ze zblizajacymi sie nieuchronnie wakacjami trudno mnie
                                                      teraz zirytowac. Licze sobie dni i splywa po mnie jak po kaczce.
                                                      Czniam i juz. Mysle o wakacyjnych zauroczeniach :))).

                                                      Co do kobiecego wzrostu to wiekszosc mezczyzn nie dyskryminuje.
                                                      I zgadza sie, ze osobowosc liczy sie zawsze przede wszystkim.
                                                      Na pewno na dluzsza mete :))).

                                                      Rozchmurz sie wiec i keep smiling,
                                                      jutro bedzie lepszy dzien. Na pewno!
                                                      :)))))))))))))))))))))))))))))))))).
                                                      mojito.

                                                      15:10/30C/19 dni/zupa vichyssoise (zimna, krem z ziemniakow i porow).
                                                    • Gość: yvona kwestia wzrostu IP: *.rivrw5.nsw.optusnet.com.au 13.05.04, 00:54
                                                      szybciutko, przed wyjsciem na zajecia, bo mnie kusi....
                                                      wiec sadze, ze wydatnie podnosze srednia wzrostu z moimi 178 cm ;))) ale ile
                                                      mnie to zdrowia kosztowalo w liceum, a juz na pewno cala pierwsza klasa,
                                                      wszystkie noce przeplakane (a wtedy jeszcze bylo mniej, uroslam rowniez na
                                                      studiach, 2cm co prawda, ale zawsze ;)))
                                                      no i co wy na to?? ma to swoje plusy i minusy, bo panowie lubia jednak
                                                      dominowac (w ostatecznosci moze byc wzrost ;))))
                                                      caluski,
                                                      Wysoka Iwona
                                                    • numbat Re: Pysiek rozgryzlas mnie ha:)ha:) ha:) 13.05.04, 05:15
                                                      Gość portalu: Asia napisał(a):

                                                      > Pysiek faktycznie nienawiscia do mnie kapiesz jezeli wypisujesz takie bzdury
                                                      ze
                                                      >
                                                      > ja Numbatowi przyjemnosc odebralam,, ja kurcze nigdy w zyciu zadnemu facetowi
                                                      > przyjemnosci nie odebralam jezeli nie dalam ,, ladnie to tak mnie oczerniac
                                                      na
                                                      > forum zeby wszyscy o mnie zle mysleli ,, jak Ty facetowi odebralas
                                                      przyjemnosc
                                                      > i chec do roznych rzeczy to dobrze?
                                                      >
                                                      > nie pozdrawiam

                                                      Witam absolutnie wszystkich:))) znowu zajeta bestia bylem coz, zycie sklada sie
                                                      z roznych niespodzianek. Jest tyle spraw...i sprawek ze wogole glowe mozna
                                                      stracic ( via Irak), ale stwierdzam ze wogole glowy sa potrzebne, w koncu mamy
                                                      fajny klub ( ktos kiedys o tym napisal) a wogole, moje blizsze i dalsze dusze ja
                                                      bardzo lubie przyjemnosc: kiedy mam lyk czerownego winka( wczoraj wypilem toast
                                                      za to zby byl spokoj - no nie az tak ( wymian mysli i pogladow) na tym forum.
                                                      Bo jak kiedys mawiala, moja pra-pra pra -wszystko w zyciu zdarzyc sie moze...a
                                                      to co sie nie zadarzylo....to i tak sie zdarzy:))) zreszta to juz
                                                      13 maj....jak ten czas szalenie "ucieka", a mnie sie wydaje ze to dopiero
                                                      (wczoraj- przedwczoraj sie spotkalismy),kiedy wszyscy usiedlismy, w takim
                                                      wielkim klubowym pokoju...kelner ( lub kilku kelnerow...a moze sympatycznie
                                                      ladne kelnerki:))
                                                      podaly drinki...na stolach staly swiece, w tle grala jakas fajna kapela...
                                                      ktos wpadl z gitara..i tak zwyczajnie, ktos mial(a) np. stres ( jak
                                                      w "Casablance")
                                                      stalo gdzies pianino...ktos utalentowany zagral blusa ,gdzies otworzyly sie
                                                      drzwi i wpadla grupa ciekawych moodych...i tych "mlodszych dusz"....wszyscy
                                                      wymieniali poglady ,i sprawy te wazniejsze...lub te najwazniejsze- ktos nucil
                                                      jakies wiersze-kompletny liberalizm ,polaczony troche z lekke negacja-
                                                      pozytywna, bo w koncu nasz klub polega na tym, zeby nie tylko bylo:...przyjemnie
                                                      i fajnie....ale czasmi potrzebna jest : nostalgia, placz przez smiech, zart
                                                      zyciem pisany....podroze do konca zrozumienia, fale ktore sa grozniejsze- niz
                                                      mysli czlowieka....spojrzenia wokol- gdzies, w galaktyczne mogniecia nad
                                                      nami...to wszystko moi drodzy jest potrzebne....ale tez w klubie, potrzebne sa i
                                                      nowe i stare fotele...jakies podroze do swiata innego. Ach zycie...zycie
                                                      kto je nie poznal ten powinien, wpasc do naszego klubu. Ostanio spogaldajac w
                                                      nocy -na ogromny wrzechswiat- (zastanawialem sie nad nazwa dla naszego klubu?)
                                                      Mam kilka propozycji , ale coz poniewaz jestesmy wolnym ludzmi:)))( czami
                                                      oczywiscie), w koncu nie mamy oraganizacji jako takiej:))) nie mamy wewnetrznych
                                                      partii politycznych- praktycznie nie mamy opozycji:))( czami mamy
                                                      opozycjonistki:)) ale wlasnie o to chodzi ,jak mawiala moja ...pra..pra,
                                                      kiedy spogladalem na ten caly wszechswiat nad nami..(juz nawet wiem jak
                                                      nazywaja sie uklady nad nami..bardzo ladne nazwy)...:
                                                      Sother Cros- czyli "Krzyz Poludnia (fantastycznie w tym momecie ,w nocy
                                                      wyglada)
                                                      Milk Way- "Droga Mleczna)
                                                      Canopus w konstelacji-Nebula-Clastra
                                                      Super Nowa- Puppis
                                                      Vela
                                                      Mimosa
                                                      Crux
                                                      Acrux....to tylko z pewnych spojrzen, nad nami to wsztsko doskonale widac
                                                      miedzy. kwietniem a czerwcem na poludniowej stronie -naszej planety.
                                                      Pare dni wstecz byla ogroman pelnia ksiezyca!!!! cos fenomenalnego.
                                                      Poszedlem do tutejszego klubu ,ratownikow morskich ( jestem czlonkiem tego
                                                      klubu), usiadlem na tarsie...i wyobrazcie sobie, zamowilem butelczyne
                                                      winka ( lagodne biale wino...pogoda byla ok)...i obserwawalem kompletnie
                                                      zblizony ksiezyc do lustra oceanu, cos fenomeanlnego praktycznie (mialem mala
                                                      lornetke)....widzialem kompletne plamy, czli dokladnie widac bylo rozne sprawy
                                                      ksiezyca. Chyby cos takiego , widzialem gdzies ( moze 10 lat temu w Zachodniej
                                                      Australii) naprawde widok ktory, pozostaje do konca zycia. Bo w tym momecie
                                                      ksiezyc pokazl, swoja prawdziwa sile- i oblicze....i wyobrazcie sobie
                                                      moi drodzy ze, kiedy (byla chyba 10 wieczorem...juz w buteleczce pozostalo
                                                      troche kropelek:)))...popatrzylem ponownie na ta ogromna tarecze...i wiecie co
                                                      zobaczylem ze ten KSIEZYC-usmiecha sie do mnie....nawet widzielem oczy....noc
                                                      i wogole byl jakis taki fajny...( a poniewaz byla wogole pelnia
                                                      ksiezyca ...wiec znowu nie moglem spac:))) tak to bywa kiedy jest pelnia...
                                                      ale do czego zmierzam...wlasnie do nazwy naszego klubu...
                                                      Poddalem pewne propozycje- oczywscie ,pozostawiam sprawe otwarta ,poniewaz
                                                      wiem ze, moga pojawic sie inne nazwy:))) zapraszam do wymyslenia nazwy- klubu.
                                                      Nastepnym razem opowiem historie ktora sama w sobie jest:)))) taka!!!!
                                                      ....sparawa zdarzyla sie tutaj i nie tak dawno:)))
                                                      okazlo sie ze pewna rodzina, w buszu znalazla- swinke tak!!! nie byloby ,nic w
                                                      tym dziwnego gdyby nie to, ze ta swinka -stracila mame gdzies w buszu...i nie
                                                      znala innych swinek!!! a ta rodzina miala malego psiaka.
                                                      Coz sie stalo-swinka od malego, wychowywala sie z tym pieskiem- myslac ze jest
                                                      pieskiem -nie swinka:)))) tak! tak- razem z tym pieskiem :jadla jedznie
                                                      z korytka:))) piesek opiekowal sie swinka:))) byl praktycznie "jej mama"
                                                      ,kiedy swinka dorosla:)) (miala juz okolo-200 kg...piesek mial-kilkanasci
                                                      kilkogramow- taka "mala bestia") wiec ten piesek oprowadzal swinke po
                                                      "zagrodzie" razem z nia sie bawil...kompetny odjaz:)),razem sie tarzali w
                                                      pisaku:))
                                                      kiedy dziennikarze tutejsi-odkryli sprawe swinki i pieska- rodzina pozwolila
                                                      zrobic tylko kilka zdjec- (bo powiedziala ze nie chce ,stresowac ani swinki-ani
                                                      pieska:)))podobno swinka poddana obserwacji- zachowywala sie jak prawdziwy
                                                      aktor...fenomenalnie wyobrazacie sobie :malego pieska- ktory oprowadza ogromna
                                                      swinke :))) podobno weterynarz ktory badal swinke- stwierdzil ze....
                                                      "Ona ponizewaz nigdy nie widziala innej swini- wiec wydaje sie jej ze jest
                                                      psem:))) doskonale!!!!
                                                      coz zegnam na razie-do nastepnego klikniecia.
                                                      ps. Asia pozdrawiam cieplo-bo u Ciebie juz powli zaczyna sie zima.
                                                      Ach...w koncu (naprawde), wpadne ktoregos dnia na New Zeland...a wtenczas
                                                      wino...wino...a moze wodeczka poleje sie rzeka pamieci...bez pamieci:))))
                                                      bo zycie jest ciaglym odkrywaniem :))))
                                                      Trzymajcie sie cieplo ,dusze-
                                                      klubowego dotkniecia.

                                                    • Gość: Asia Re: Pysiek rozgryzlas mnie ha:)ha:) ha:) IP: *.adsl.xtra.co.nz 13.05.04, 06:57
                                                      ohh Numbat Ty tak zawsze ladnie piszesz ze az sie rozmarzylam,, tez nieraz
                                                      obserwowalam jak sie ksiezyc do mnie usmiecha, ma takie smiejace oczka i
                                                      przemily usmiech

                                                      ciesze sie napisales bo jak widzisz Pysiek mnie oczernia ze Ci przyjemnosci
                                                      zyciowe zabieram a ja niewinna jak dziecie :) ,, dzieki za wiadomosc milo znowu
                                                      Twoj glos uslyszec :)

                                                      pozdrawiam cieplutko, u mnie prawie zima pogoda w kratke raz letnia raz
                                                      jesienna, najgorsze to ze dni krotkie, no ale aby do wiosny

                                                    • poetal_liryczny Re: Pysiek rozgryzlas mnie ha:)ha:) ha:) 13.05.04, 10:44
                                                      ale to rozgryzanie Pyska trwa,i trwa, moze i ja dolacze, tylko nie wiem co ja
                                                      moglbym rozgrysc,taka jestes tajemnicza.
                                                      Iwonka Ty znaczy masz wzrost modelki, czego to wiec plakalas po nocach. ja
                                                      uwielbiam wysokie dziewczyny, wszytkie na nich ladnie sie prezentuje cokolwiek
                                                      zaloza. moja partnerka ciagle narzeka ze cos ja pogrubia albo nie pasuje, ze za
                                                      mala, dlugosc garderoby ciagle tez pod wzrost dopasowuje, no i te obcasy.
                                                      niestety ciagle wysokie, czasme nawet az za wysokie, ze wspiera sie na mnie. ja
                                                      lubie jak kobieta na przyklad zalozy buty sportowe.
                                                    • tangerin Re: Pysiek rozgryzlas mnie ha:)ha:) ha:) 13.05.04, 11:41
                                                      Pysiek, przestan gryzc i rozgryzac!!!!:)

                                                      Numbat, qrcze, mam wrazenie, ze Cie znam, ale wiem, ze to niemozliwe. Tamten
                                                      facet byl Angolem, inzynierem "od ropy i gazu ziemnego", podrozowal po swiecie
                                                      w zwiazku ze swoja praca i nie tylko: Oz, NZ, Bliski i Daleki Wschod,itd, co
                                                      pare miesiecy, tygodni bywal na lotnisku i wtedy zawsze wpadal do nas do pubu.
                                                      I wtedy rozmawialismy. I te wszystkie Twoje wypowiedzi brzmia jak jego, to
                                                      naprawde niesamowite. Ten klimat, aura, osobowosc... Numbat, jesli jeszcze
                                                      powiesz, ze masz smiejace sie oczy kloru orzecha i takie fajne kurze lapki w
                                                      kacikach oczu i opadajace na czolo wlosy barwy dojrzalego zboza to...
                                                      I bez podtekstow moi drodzy, tamten pan byl jednym z pubowych osobnikow, o
                                                      ktorych sie pamieta, bo tak jakos zapadaja w pamiec mimochodem i czlowiekowi
                                                      jakos fajniej, ze tacy ludzie bywaja:)

                                                      Mojito, fajnie, ze masz te nastrojochrony, cholerka, nie pamietam, jak to sie
                                                      nazywalo, nie omieszkam ich wykorzystac. Zachmurzenie powoli przechodzi ze mnie
                                                      na niebo. I w ogole to wczoraj byl fatalny dzien fatalnych wiadomosci:((((( Ale
                                                      jakos to bedzie, no bo jak? Fajne jest to zycie, mimo wszystko;)

                                                      Ivette, podejrzewalam, zes postawna osobka, po tej stopie, na ktora ciezko
                                                      buciki w Polsce dostac.:) Masz moj wymarzony wzrost, wiesz? Tyle chcialam miec
                                                      w pierwszej klasie. Mie plakalam po nocach, ale bylam najmniejsza w klasie, a
                                                      klase mialam wysoka, u mnie bys sie nie wyrozniala, jedna dziewczyna mierzyla
                                                      ponad 180.

                                                      Poeto, nie wiem, ile Dama Twego Serca wzrostu ma, ale ja rzadko nosze obcasy,
                                                      pomykam po swiecie w butach na totalnie plaskich podeszwach i dobrze mi z tym:)
                                                      Czasem narzekam, bo jak mam kolejny raz skracac spodnie, to mnie trafia. A
                                                      miniowki to dla mnie grzeczne spodniczki przed kolanko;)

                                                      Matrioszko, co tam u Ciebie?

                                                      Ifa, przestan sie droczyc i napisz cos! :)))

                                                      A skoro mowa o nieobecnych, to Tak_o, przeciez czytasz, przyznaj sie, czekam na
                                                      potwierdzenie:)
                                                    • Gość: Tora Matura i wzrost i coś jeszcze IP: *.tvsat364.lodz.pl 13.05.04, 12:29
                                                      AHOJ!
                                                      Jeśli chodzi o maturę mojego "małego" no to napisał. Polski - to się okaże jak,
                                                      natomiast matematykę skwitował jednym słowem - masakra!! Znaczy się też
                                                      napisał, a jakże, wszystko jak należy, ale zadania przerosły ich oczekiwania.
                                                      Było bardzo trudno, no ale przecież uczył się w klasie mat-fiz.
                                                      W kwestii wzrostu to powiem tak: mam ok. 150 cm w kapeluszu i w skoku wzwyż, a
                                                      mój ślubny twierdzi, że niedlugo łatwiej mnie będzie przeskoczyć niż obejść
                                                      wokoło. Ale wredny jest, nie??
                                                      Mojito!
                                                      Zwyłam się jak dziki bóbr czytając Twe słowa pocieszenia.Dzięki wielkie, ale
                                                      jak tak dalej pójdzie, to klawiatura będzie do wymiany, bo ją łzy me zaleją.
                                                      Tangerin!
                                                      Jak zwykle mogę tylko podziękować za pamięć! Jesteś super! A tymi padalcami co
                                                      Ci psują krew to się wcale nie przejmuj! Wywaliłaś im kawę na ławę? I dobrze!
                                                      Lepiej tak, niż dusić to w sobie. Przynajmniej wiedzą, że nie warto z Tobą
                                                      zadzierać.
                                                      Numbat!
                                                      Jasny gwint!! Ty to potrafisz pisać! Tylko dlaczego tak ŻADKO????? Stanowczo
                                                      domagam się zwiększenia częstotliwości Twoich postów! Pomysł z nazwą forum
                                                      super, tylko mi jakoś pomysłów brakuje! Ale liczę na resztę wspaniałego grona!
                                                      Matrioszka!
                                                      Mam nadzieję, że wszystko OK??

                                                      Pozdrawiam niepewnie!!(Albowiem wyniki matur pisemnych dopiero 21.05.)
                                                    • matrioszkaa Re: Cholera, cholera i coś jeszcze 13.05.04, 13:34
                                                      Cholera, cholera, tu snieg z rana a teraz zimno, upieklam ciasto drozdzowe na
                                                      pocieche i nie powiem, nieco pomaga.
                                                      Nie wiem czy u mnie OK, nic nie wiem:-(((
                                                      Tangerin, idzie do mnie ksiazka ekspresem, no moze za tygdzien dojdzie.
                                                      Tora, widzilalam pytania z polaka, to dalo sie napisac.
                                                      Pozdrowionka
      • Gość: Monika Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: 5.3.1R* / 195.75.14.* 13.05.04, 14:05
        Dolaczam sie do roznowy :) dzisiaj tylko tyle, musze przeczytac watki z
        przynajmniej tego miesiaca najpierw!

        Pozdrowienia z Wloch - na razie zeslali mnie z Londynu na wloska prowincje,
        zeby skonczyc pewnien projekt. NIe jest zle, ale makaron juz mi bokiem wychodzi!
        • Gość: ifa witojcie piknie! IP: *.dsl.netsource.ie 13.05.04, 21:14
          Witajcie dobrzy ludzie ponownie wszyscy bez wyjatku,;-)
          witam bardzo interaktywnie ;-)

          pieknie piszecie jak zawsze,stesknialam sie za wami straszebnie (az strach
          pomyslec co bedzie jak ktoregos dnia zamilkniecie naprawde)
          sloneczko ty moje slodka Mandaryni,dzis dopiero otworzylam stronke aby
          nadrobic,ale energie zyciowo odbieraja mi teraz kapitalistyczni krwiopijcy z
          ktorymi rozpoczelam wspolprace po powrocie z ojczyzny i dopiero co wrocilam z
          pracy i juz mi powieki opadaja i na intrygi nie mam sily ;-(((((....
          przyzwyczilam sie przez ostatnie kilka lat w poprzednim miejscu pracy do
          dlugich pogawedek przy kawce w kuchni w pracy,lunchu nie krotszego niz 1h,nie
          wspominajac o mozliwosci czytania forum czy prywatniej korespondencji,miedzy
          zajeciami w pracy dla pracy ;-)
          ale trzeba zarobic na te skrzynki Fostersa w Oz.....aby do wrzesnia!!!!!!!
          no to sobie ponarzekalam (chyba ktos wczesniej chyba wspomnial ze tez potrzebne)

          ALez ta historia ze swinka Numbata jest fanatstyczna naprawde,najlepsze jest to
          ze z ludzmi jest przeciez tak samo
          znacie ta historie dwoch dziewczynek znalezionych gdzies w Indiach,ktore
          wychowala wilczyca i kotre zyly wsrod wilkow,dziewczynki nie umialy chodzic w
          postawie wyprostowanej tylko na kleczaco,pily z misek mleko jak wilki sklulone
          przy ziemi i wydawaly dzwieki jak wilki,oczywiscie nie umialy mowic ludzkim
          jezykiem,znalezione w wieku okolo 12-14 roku zycia przez zakonnice nigdy nie
          staly sie zupelnie "ludzkie",dosc wczesnie zmarly odseparowane od stada i
          swojego "naturalnego srodowiska",

          tak poza tym gdzie ta wiosna?w Dublinie jak zwykle tempratura nie chce wzrasnac
          wiecej niz 16C a niebo ma jeden kolor....szary,szary,szary!!!!!!

          cholerka znow narzekam,koncze wiec....

          bardzo serdeczne pozdrowienia
          ifa

          ps sama nie wiem skad ten goral w tytule!?
          chiba za duzo wodecki wypila ja na ostatnim weselisku,a wszycko za wos kamraty!











          • mojito Krzyz Poludnia. 13.05.04, 23:17
            Zdrowenka Wszystkim, absolutnie Wszystkim,

            ten Numbatowy Krzyz Poludnia mieszane we mnie uczucia ciagle wywoluje.
            Kojarzy mi sie z praktyka na statku rybackim w tropiku.
            Tralowanie, wybieranie sieci, wyrzucanie ponownie, przetwarzanie ryby
            i "cerowanie" podartych sieci trwajace od tygodni. Nieprzytomnosc z
            niewyspania. I oblepienie luska rybie w wiekszym stopniu niz syrena.
            Jedynym absolutnie marzeniem bylo moc sie polozyc (samemu) na nieprzerwane
            pare godzin. Marzenia niepraktyczne i ciagle odlegle.
            Wszyscy takie same marzenia mielismy demokratycznie.
            Z wyjatkiem kolegi Romantyka. On oprocz spania chcial zobaczyc Krzyz
            Poludnia. I zanudzal swoim marzeniem wyczerpanych rybakow.
            Obiecali pomoc. Na ranem po calej godzinie nieprzerwanego snu obudzono
            nas brutalnie i wywolano na poklad. Gdy nieprzytomni przecieralismy
            w ciemnosci oczy zobaczylismy wiszacy i podswietlony na maszcie zbity
            z desek krzyz a pod nim na przyczepionym kartonie napis KRZYZ POLUDNIA.
            Nieprzytomni z niewyspania nie mielismy sily udusic kolegi.
            Rzucilismy sie biegiem aby polaczyc sie ze smierdzacym mokra ryba
            naszym kochanym barlogiem w koi. Nie na dlugo...

            Sloneczne pozdrowionka,
            mojito.

            17:17/29C/18 dni/gazpacho.
            • yvona73pol Krzyz Poludnia i wiza 14.05.04, 03:08
              Witajcie, kochani,
              bez wiekszych wstepow i ceregieli oznajmiam - mam wize!!!!!!!!!! dostalam!!!!!
              nowiuska!!!!!!!! a mialam sie czego obawiac, bo przerwa miedzy kolejnym okresem
              edukacji a tym, co sie konczy byla nieprzepisowa, a jak na zlosc jeszcze
              zapomnialam przyniesc pewnego papieru, tzn. przynioslam taki, ktory zostal
              cancelled jak wydano mi nowy z inna data kursu.... ale przemily pan (z
              kolczykiem w brwi) znalazl na to sposob - po prostu skreslil stare dane i
              wpisal nowe (mial je tak czy siak w kompie); poza tym zwrocil mi uwage na
              nieprzepisowe wakacje i poradzil zapisanie sie na jakis kurs "in between"
              bodajze manicure'u i kladzenia tipsow ;)))) ale na radach sie skonczylo,
              zadnego odsylania, nowa wiza pyszni sie w moim paszporcie!!!!
              wiec, Mojito, Ifa (weselicho;)) i wszyscy drinkujacy ku potrzebie - wielkie
              THANKS!!!!!!!!!!!!!! wszyscy "trzymacze kciukow" - wielkie THANKS!!!!!!!!!!!
              no to teraz mam troszke czasu na popracowanie ciut wiecej, i moze, Asienko,
              wybiore sie w grudniu do NZ i oczywiscie zahacze o Chch ;)))) to bedzie
              spotkanie!!!! o ile wczesniej sie tam nie pojawimy dzielac lup ;)))))
              ale mowie wam, moj poziom satisfaction z zawrotna szybkoscia pedzi w gore, choc
              nadal walczy z uczuciem niedowierzania.... to moglo sie ciagnac przynajmniej
              przez miesiac, i miec zgola inny finisz....
              Boze, to cudowne, najpierw agent Smith, teraz to... jakas dobra passa sie
              zaczyna, czy co?? :))))))))))))))
              Matrioszka, mysle, trzymam kciuki,
              Tora, trzymam nadal, choc wlasciwie pro forma, wiadomo, dobrze bedzie ;))))))
              wszyscy - usciski i :))))))))))))))))))))))))))))
              Iwona w Euforii
      • evee1 Re: Tak daleko i tak blisko :) 14.05.04, 08:32
        Hej, hej! Znowu (jakos nie moge sie zmusic do pracy) wdepnelam w forum
        Praca i znalazlam Wasz watek. Zastrzegam sie, ze chyba nie zdolam nawet
        pobieznie przejrzec wszsytkich 1300 i paru listow. Trudno..
        Pare miesiacy temu napisalam cos w watku Asi (a moze jakims innym).
        Wtedy jeszcze mieszkalam w Londynie. Teraz wrocilam do Melbourne
        (czesc Pysku) i zamierzam sie stad przez najblizsze pare lat nie ruszac.
        Pozdrowieni dla wszystkich.
        • kazachstan Re: Tak daleko i tak blisko :) 14.05.04, 10:26
          Dobry wieczor,

          witajcie nowe panie Monika, Evee, ciesze sie ze widac nowe twarze, a panow
          coraz to mniej. Kangur po powrocie z Polski sie nie odzywa, bylo tez innych
          kilku panow i umilkli. usiluje tu wywolac Gunthera zeby sie odezwal, bo
          przeciez tak zostawic nas tutaj bez pozegnania to nieladnie. chyba napisze
          metoda Pyska ze ciebie nie lubie, to zaraz sie odezwiesz, tak jak Asia sie
          odezwala.
          w Polsce maj matury, Tora napewno wszystko dobrze poszlo. ja wiem ze kobiety to
          lubia sie martwic na zapas, ale napewno bedzie dobrze, bo co moze byc gorsze ?
          gorzej byc nie moze, moze tylko zdac albo oblac. w Polsce wiosna, u nas jesien,
          ale piekna i sloneczna. tak jak Numbat ladnie napisal i ksiezyc sie do nas
          usmiecha pelna geba. maj to miesiac zakochanych, ciekawe jak to niektorzy
          robia ze po tylu latach zwiazku czy malzenstwa te uczucia sa ciagle jednakowo
          silne. Asia moze cos Ty nam napisz, bo ja to widzisz mam nieudane malzenstwo za
          soba to nie bede wypowiadal sie nieudolnie.
          pozdrawiam
          Kazik
          • kazachstan Re: Tak daleko i tak blisko :) 14.05.04, 10:34
            a i zapomnialem pogratulowac Iwona, przepraszam ale ciesze sie ze udalo ci sie
            zalatwic ta wize. co teraz bedziesz studiowac ?i jak dlugo jeszcze tu
            zostaniesz ?
            pozdrawiam raz jeszcze
            Kazik
            • Gość: Asia Bliskie spotkania IP: *.akl.callplus.net.nz 14.05.04, 12:04
              dzisiaj dzien ktory napewno zostanie w mojej pamieci chociaz wolalabym zeby go
              nie bylo, chociaz z drugiej strony

              moze zaczne od poczatku albo przynajmniej postaram sie

              wstalam rano naprawde wypoczeta, wczoraj poszlam wczesnie spac, i w dobrym
              humorze ktory utrzymywal sie do lunchu,, troche po godz 12 zaczelam sie dziwnie
              czuc, wprowadzalam jakies dane do komp i wiedzialam ze zrobilam cos zle ale
              jakos nie moglam sobie poradzic zeby to poprawic, skasowalam i postanowilam
              odczekac kilka minut

              po jakims czasie zaczelam te same dane wprowadzac ponownie ale nie bylam w
              stanie powiedziec czy wprowadzilam dobrze czy zle
              wstalam i zmniejszylam ogrzewanie, wyszlam do kuchni, otworzylam okno postalam
              powdychalam swiezego powietrza ale nie wiele sie zmienilo w mojej swiadomosci

              wrocilam do biurka, czulam sie bardzo dziwnie, jakbym siebie obserwowala z
              boku, wiedzac ze cos jest nie tak
              kolezanka siedzaca na przeciwko zauwzyla zmiane,, kilka razy zapytala czy
              wszystko ok, w koncu zadzwonila zeby mi zamowic wizyte u lekarza, powiedzieli
              ze moge przyjsc o 15,,

              z minuty na minute zaczelam sie czuc coraz dziwniej, zakladalam i zdejmowalam
              okulary ktore uzywam do pracy z komp,, moje oczy zachowywaly sie dziwnie

              w pewnym momencie naplynela na mnie fala smutku, przytlaczajaca olbrzymia fala
              smutku, lzy zakrecily mi sie w oczach ktore naplynely niewiadomo jak i kiedy i
              ktorych w zaden sposob nie moglam powstrzymac

              druga z kolezanek zapytala czy przynies mi wody,, powiedzialam ze poprosze,
              widac bylo po ich twarzach ze sa przestraszone (obydwie bardzo mlode), czekalam
              na swoja corke ktora w tym czasie miala tele-konferencje z szefowa z au

              corka w koncu byla wolna, poprosilam zeby zadzwonila do lekarza i postarala sie
              zamowic wizyte wczesniej,,ja sama wiedzialam ze sobie nie poradze z ta
              czynnoscia

              w miedzyczasie znowu zadzwonila szefowa, jeszcze ktos, i jeszcze ktos,, w koncu
              ja rowniez musialam przyjac jedna z rozmow telefonicznych,, podnioslam
              sluchawke i zaczelam wydawac malo artykulowane dzwieki bedac tego zupelnie
              swiadoma,, udalo mi sie wykrztusic ostatnia sila woli .. one moment please.. i
              rozmowe przejal ktos inny

              corka przerwala rozmowe z szefowa i wybralysmy sie do lekarza, do gabinetu mamy
              moze 400 m ,,

              lekarz zbadal moje cisnienie, 135/85,, posluchal serca,, zadal pare pytan na
              ktore z trudem odpowiadalam , mialam jakby swiadomosc tego co chce powiedziec
              ale ciezko mi bylo zlozyc zdanie

              powiedzial ze nie wyglada to na strok, najprawdopodobniej chwilowa przerwa w
              doplywie tlenu do mozgu,, (podejrzwam spowodowana jakims zatorem) zadzwonil do
              szpitala konsultacja z jakims kardiologiem,, przepisal jakies tabletki przeciw
              skrzepowe,, za kilka dni mam isc na badania

              jak by nie bylo,, przezycie niesamowite,, ta fala smutku lekko sie zmniejszyla
              ale w dalszym ciagu sie utrzymuje,, dziwne to bo mam tego swiadomosc natomiast
              jakby moj wplyw na pokazujece sie lzy w moich oczach praktycznie zaden

              przed chwila zadzwonila szefowa z au, zaniepokojona i z dobrymi radami,, nawet
              pomoc finansowa oferowala gdyby mi byla potrzebna,, czyz ludzie nie sa
              wspaniali :)

              wszyscy w moim otoczeniu dzisiaj byli fantastyczni poczawszy od w sumie obcych
              ludzi do mojej rodziny :)


              Yvona,, gratuluje :) i mam nadzieje ze wpadniesz do CHCh i bedziemy mogly wypic
              jakas kawe razem :)))


              Kazik, wiesz my chyba jestesmy w bardzo zblizonym wieku wiec podejrzewam ze i
              doswiadzenia mamy podobne jezeli chodzi o zwiazki te dluzsze czy krotsze,, moje
              pierwsze malzenstwo tez sie rozpadlo i to w bardzo krotkim czasie,, tyle ze
              mialam 19 lat jak wyszlam za maz, wtedy mi sie wydawalo ze wszystkie rozumy
              pozjadalam,, pozniej patrzac na swoja corke kiedy miala lat 19 pomyslalam sobie
              ze bylam jeszcze niezlym dzieckiem w tym wieku.

              Do drugiego malzenstwa niepalilam sie zupelnie, wyszlam za maz w wieku lat
              29,jak w kazdym dlugoletnim zwiazku,, bywalo i bywa roznie,, raz pod gorke raz
              z gorki, jezeli mialabym pokusic sie o podsumowanie , moge tylko powiedziec ze
              widocznie nas wiecej laczy niz dzieli jezeli w dalszym ciagu jestesmy ze soba z
              wlasnej nieprzymuszonej woli.
              Recepty na udane zwiazki chyba nie ma, bo co dobre dla jednych moze byc
              zupelnie nie do zaakceptowania dla innych. Wydaje mi sie ze jest sprawa bardzo
              wazna zeby kazda ze stron w zwiazku mogla zachowac i rozwijac swoja osobowosc,
              zeby zadna ze stron nie starala sie dominowac do tego stopnia zeby ta druga
              osoba musiala sie kiedys zbuntowac. Ja osobiscie stawialabym na milosc i sex
              ale mozliwe ze sa zwiazki oparte na innych wartosciach i tak samo albo i
              bardziej udane niz moj.

              Nawiazujac nawet do tego co Mojto napisal,, Krzyz poludnia dla jednych moze byc
              cudownym zjawiskiem wartym zobaczenia dla innych poprostu kilkoma gwiazdami
              przez ktore ktos sie wyspac nie moze

              PS. Kazik jezeli myslisz ze dlatego sie odezwalam ze ktos napisal ze mnie lubi
              lub nie to sie mylisz, pisze wtedy kiedy mam cos do powiedzenia, gdybym sie
              bala tego ze ktos mnie nie polubi to bym wogole nie pisala na forum bo jak
              wiadomo czytac moze bardzo wiele osob i jezeli to co pisze podoba sie 1%
              czytajacych to i tak niezle


              witam nowe osoby :) i te ktore sie odezwaly po dluzszej przerwie :)



              pozdrawiam wszystkich cieplutko
              • mojito Zawsze zdrowko najpierw. :)))))))))))). 14.05.04, 14:19
                Zdrowenka absolutnie Wszystkim,

                Asienko,
                lekko zaniepokojony optymistycznie pozdrawiam.
                Moze potrzebujesz odpoczynku? Lec ze mna na wakacje :)))).
                Trzymaj sie mocno, dzielnie i zdrowo, zdrowo, zdrowo.

                Iwona,
                gratuluje i ciesze sie Twoim powodzeniem.
                Milo mi, ze moje picie nie idzie w stolek barowy.
                Picie z intencjami ma duza przyszlosc :))))))))).

                Tizedik, Dyrektoriacie,
                jak tylko w kwestii formalnej. Od czerwca bedziemy musieli granie
                loteryjne zawiesic. Chyba, ze...
                Jest opcja wykupienia losu na 26 losowan (13 tygodni).
                Jezeli obiecasz zajac sie sprawdzaniem i informowaniem nas to kupie
                los z tymi samymi numerami i bedziemy wakacyjnie zagladac. Kto wie...
                Byc moze ktos ma swoje "szczesliwe" numery i chce je wyprobowac.
                Moze numery szczesliwej wizy? Cokolwiek co uwazacie. Albo komputerowo.

                Tora,
                wstrzymuje oddech. I na bezdechu pije :)))).

                Matrioszka, Kazik,
                :))))))))))))))))).

                Mandarynko,
                plaskie buty u kobiet lubie.
                Dla mnie sa sexy.

                Monika, Evee1,
                witajcie.

                Dzisiaj, po raz pierwszy od niepamietnych czasow zrobilem sobie
                na sniadanie jajka. Sadzone z dotykiem cebuli.
                Wow, caly sie zadziwilem. Co to moze znaczyc?
                Ja, optymista, interpretuje to jako duzy przelom.
                Swiat teraz stoi przede mna otworem? Potrafie teraz prawie wszystko?
                Wakacje beda cudowne? Az boje sie dalej rozwijac....Ale wydarzenie :)))).

                Slonecznie i serdecznie zdrowka Wszystkim zyczac,
                mojito.

                8:18/15C/17dni/zupa wielka niewiadoma.
                • mojito Post scriptum - Ifa, Ifa, Ifa... 14.05.04, 14:21
                  Witaj,
                  bylas w Sz.? Jak miasto?
                  Pozdrowionka,
                  :))))))))))),
                  mojito.
                  • Gość: ifa Re: Post scriptum - Ifa, Ifa, Ifa... IP: *.dsl.netsource.ie 14.05.04, 22:33
                    Zdrowko Mojito,
                    owszem bylam w Szczecinie.
                    jestem tam dosc czesto zreszta,co kilka miesiecy,wiec tak wielu zmian nie
                    zauwazam z drugiej strony ich po prostu nie ma,
                    mam wrazenie ze to miasto trwa w jakies stagnacji,nicoci i jakies
                    beznadziejnosci,zadnego rozwoju ani wiekszych zmian
                    troche wiecej domow handlowych,supermarketow i jeszcze raz supermarketow,z
                    paskudna z zewnatrz Galaxy w samym centrum,troche wiecej nowo powstalych
                    osiedli mieszkalanych,kilka pubow,
                    ale zycie rozrywkowe przy kazdej wizycie prowadze raczej bardzo domatorsko
                    cieszac sie domowa kuchnia i przyjaciolmi wiec nic nie moge polecic zadnych
                    miejsc
                    w samym miesice zawsze spedzam wiekszosc czasu(oprocz wizyt u przyjaciol i
                    rodziny)u fryzjera,kosmetyczki,manikurzystki,dentysty... no i sklepach z
                    odzieza,cieszac sie niskimi cenami towarow i uslug za ktore place wielokrotnie
                    wiecej w Irladnii,nie mowiac o przeliczniku euro do pln ;-)))
                    no ale chyba manikurzystki nie bede cie polecac Mojito ;-))))))))))))))
                    zawsze sie tez spiesze ale na szczescie taxowki tez sa relatywnie tanie wiec
                    nie jest tak zle,
                    zobaczysz sam juz za kilka tygodni,pewnie bedziesz mial wiecej czasu na
                    zaobserwowanie wiekszej ilosci szczegolow i lepsza perspektywe oceny jesli
                    dawno tam nie byles,
                    ja to zawsze wpadam tam jak to moja mama mowi:"jak po ogien" ;-)i mam maraton z
                    czasem,
                    baw sie dobrze
                    pozdr.
                    ifa
                    • mojito Re: Post scriptum - Ifa, Ifa, Ifa... 15.05.04, 06:30
                      Dzieki Ifa,
                      to tak z ciekawosci o wrazenia pytam.
                      Bylem w lecie zeszlego roku a wiec rozeznanie mam.
                      Galaxy juz stala i straszyla. Jeszcze nieotworzona.
                      W lecie nie ma ciekawego basenu i jezdze rano do Gryfina.
                      Czy bylas w Lagunie? Przyjemny basen.
                      Sprobuje lato przeskoczyc bez manikurzystki i pedikiurzystki.
                      Ale nie bez fryzjerki :))).
                      Pozdrowionka,
                      mojito.
                • mar_za Re: Zawsze zdrowko najpierw. :)))))))))))). 14.05.04, 17:10
                  Witajcie,
                  Ciesze sie, ze odzywaja sie inne nowe osoby, bo dzieki temu jakos jest mi
                  razniej:-). Naprawde podoba mi sie ten klub towarzyski:-).Zbieranina ludzi i w
                  roznych miejscach swiata, i roznym wieku, i roznych pogladach,
                  doswiadczeniach....

                  Rzeczywiscie jesli czlowiek jest mlody to zupelnie nie zastanawia sie nad swoim
                  zdrowiem, nie zawraca sobie tym glowy. Dopiero kiedy sie cos dzieje to dociera
                  do nas, ze tak naprawde to najwazniejsze co mamy to zdrowie. Pozdrawiam Asie i
                  mam nadzieje, ze jej problemy zdrowotne sa tylko chwilowe. Zycze zdrowka.

                  Moja dieta trwa nadal (piaty dzien)! I widac efekty!!!! Co nastraja mnie
                  pozytywnie, tez snuje plany, zamierzenia i z fazy rozmyslan przechodze do
                  dzialania.
                  Oswiadczam, ze wczoraj zakupilam kanape. Mialam wczesniej taki beznadziejny
                  kwiaciasty komplet wypoczynkowy otrzymany w spodku po siostrze. Wytrzymal dwa
                  lata ze mna i w koncu szczesliwie jak puchar przechodni znalazl sobie kolejna
                  lokalizacje.
                  Nowa kanapa dojedzie w niedziele. Jest w kremowym kolorze. Prosta, nowoczesna.
                  Narozna. Będzie pasowac do mojego mieszkania (mam nadzieje!!!) . Ciesze się
                  jakbym kupila sobie nowa sukienke. Teraz będę musiala poszukac jakis fajny
                  dywan. Ale to dopiero jak zobacze kompozycje kanapy z reszta. Hmm... Bardzo
                  poprawia to nastroj. Mojito a co z Twoja kanapa? Byles przeciez z nia sklocony?
                  O ile dobrze pamietam? I czy to nie grzech mieć 13 tygodni wakacji????? A
                  przynajmniej to niesprawiedliwe:-)
                  Ja swoje cale dwa tygodnie planuje w sierpniu. Uff jeszcze daleko! Ale na 2
                  miesiace szkolnych wakacji (z przerwami) pozbywam się potomstwa, wiec tez
                  niejako jest wtedy inaczej. Dla pracujacej kobiety to duzo znaczy. Pracujacej
                  samotnej matki w Polsce. Dwa miesiace nadrabiania zaleglosci filmowych,
                  teatralnych, knajpowych, towarzyskich. Bez pedzenia na leb na szyje do domu. Z
                  tego powodu lubie wakacje, nawet jeśli czesc dnia spedza się w pracy. Plany sa
                  wiec rozlegle:-)

                  Jutro będę uczestniczyc w otwarciu jakiejs nowej restauracji w Warszawie.
                  Zwazywszy na moja diete to mam watpliwosci czy powinnam tam pojsc:-) Nie wiem
                  czy to nie zbyt bolesne doznanie:-) W niedziele znow czeka mnie spotkanie na
                  plotach ze znajomymi z poprzedniej pracy uwienczone wizyta w klubie tanga
                  argentynskiego. Bylam tam raz i powiem Wam, ze jestem pod wrazeniem. Z checia
                  pojde obejrzec pokazy mistrzow jeszcze raz. Ten taniec to sama erotyka:-) Nie
                  to co wyuzdane podrygiwania w dzisiejszych dyskotekach.

                  Acha Tanegrin – moja dieta jest autorska. Korzonkowa, bo tak kolega z pracy
                  orzekl widzac jak zajadam salate, rzodkiewkie, kielki roznego gatunku i inne
                  warzywka. Cytuje co powiedzial „na tych korzonkach to dlugo nie pociagniesz”.
                  Ciagne piaty dzien i dobrze się miewam. Przede wszystkim warzywka i owoce.
                  Surowe i gotowane. Bez pieczywka, slodyczy. Generalnie zagladam do lodowki,
                  patrze co ma malo kalorii, a ma jakies wartosci odrzywcze to jem. Zalozenie
                  utrzymywania tego rezimu jest na 2 tygodniowe.

                  Pozdrawiam wszystkich weekendowo (wlasnie się u nas zaczyna:-))Mar_za

                  • mar_za Re: Zawsze zdrowko najpierw. :)))))))))))). 14.05.04, 17:17
                    Odzywcze!!!! co za ortografia!!!! Wstydze sie i poprawiam:-)
                    • mojito Oh, kanapa! 14.05.04, 22:55
                      Yo! Mar_za,

                      rozumiem Twoje emocje kanapowe. Mam tez szarpane uczucia myslac
                      o swojej. Z moja postanowilem sie czasowo pogodzic. Tulimy sie do siebie
                      troche nieszczerze ale na razie to nam wystarcza.
                      Zdecydowalem, ze nie bede zmienial kanapy przed wakacjami.
                      Dospimy razem do wakacji a pozniej wola boska i skrzypce.
                      Kto to wie co moze sie wydarzyc w lecie. Nie chce zostawiac nowej mlodej
                      kanapy samej w domu na dlugi czas. Licho nie spi :))). Praktyczniej bedzie
                      pomyslec o rozwodzie z obecna kanapa we wrzesniu. Po wakacjach bede ubozszy.

                      Od pewnego czasu zaczalem sie godzic z mysla, ze pojde do piekla.
                      Swiadomosc tego spowodowala, ze teraz piekla boje sie coraz mniej.
                      Podobno jest koedukacyjne i skorumpowane. Bede sie dobrze czul.
                      Stad moje trzynascie tygodni wakacji.
                      Moj szef wie duzo o Polsce. Wie, ze jestesmy wplywowi. Jako narod
                      w wiekszosci katolicki zalatwilismy synekure papiezowi.
                      Wie, ze podobno w naszej konstytucji mamy zagwarantowane cale wolne
                      od pracy lato. Wie, ze nie we wszystkich polskich miastach po ulicach
                      chodza niedzwiedzie. Potrafi bez akcentu powiedziec Malgosia. I jeszcze
                      pare zwrotow ktorych przytoczenie na forum byloby niewlasciwe.
                      Poczatkowo zaniepokoilo mnie to poniewaz bylo to imie jego pierwszej
                      zony - Polki. Obawialem sie, ze moze bede czemus winien.
                      Okazalo sie, ze mimo wszystko duzo sentymentu do Polski mu pozostalo.

                      Tango argentynskie, moj Bosze. Pisalem kiedys o promocji czegos.
                      Nie pamietam czego. Ale tango tanczone pamietam. Pary ociekaly erotyka
                      i zmyslowoscia. Nic nie mozna bylo wsunac miedzy tanczacych.
                      Widzialem tanczacych zawodowo w Buenos Aires. Co za uzdolniony tanecznie
                      narod. Ole! I wolowine maja niebianska!

                      O nowej restauracji w Wwie napisz. Bardzo chetnie przeczytam.
                      Powodzenia w dietetycznym odzywianiu sie.

                      Pozdrowionka,
                      mojito.

                      16:54/29C/gazpacho.
                      • matrioszkaa proszaco 15.05.04, 18:25
                        prosze modlacych sie o modlitwe, pijacych o picie jutro w moj wieczor (dwie
                        godziny przed warszawskim)
                        Mojito, sprawa powazna, no nie wiem, moze kopniesz sie do kosciola
                        • mojito Re: proszaco, pijaco, modlaco i kciuki trzymajaco. 15.05.04, 18:51
                          Oki doki. Zajrze jutro do kosciola sw. Patryka. Moze nie na cala msze
                          ale glowe wsadze i usiade nawet. Nawet gdyby mnie to kosztowalo (taca).
                          Ale sie ksiadz i moze Pan B. zdziwia. Beda podejrzewali, ze cos chce :))).
                          W moje poludnie. Warszawska osiemnasta. Wczesniej nie dam rady.
                          Moze pil dzisiaj bede. Daj Panie Bosze. Moze wiec zaczne lekko dzisiaj.
                          Jutro tez mam w planie zajrzec do tej cudownej speluny - dziury w murze.
                          Moje gorace tequilowe intencje podatkowe tam sie spelnily.
                          Na drugi rzut oka barman wydaje sie juz sympatyczniejszy. Ale ciagle
                          z szacunkiem trzeba. I uzbrojenie (Uzi i inne) trzeba powiesic obok na drzewie.
                          A teraz trzymam kciuki.
                          :))))))))))))))))))))).
                          mojito.
                          • Gość: Asia Re: proszaco, pijaco, modlaco i kciuki trzymajaco IP: *.akl.callplus.net.nz 16.05.04, 01:18
                            Matrioszka masz moja zdrowaske :) Trzymaj sie dzielnie
                            • Gość: Asia Re: proszaco, pijaco, modlaco i kciuki trzymajaco IP: *.akl.callplus.net.nz 16.05.04, 02:08
                              Matrioszka i jeszcze jedno, pamietaj ze to Ty trzymasz karty, nie jestes
                              ofiara, Ty dyktyjesz warunki gry :)
                              • yvona73pol Re: proszaco, pijaco, modlaco i kciuki trzymajaco 16.05.04, 04:37
                                popieram Asie, trzymaj sie dzielnie Matrioszko kochana!!!!!!!!!!
                                ja nie bardzo w tych wyliczeniach czasowych sie orientuje, zdaje sie ze tu u
                                mnie bedzie juz jakas czwarta rano przed poniedzialkiem, w zwiazku z tym w
                                niedzielny wieczor poleja sie jakies procenty w twojej intencji, Rozdajacej
                                Karty Martioszki, bardzo sie skoncentruje nad kieliszkiem; moj tato mowi, ze
                                mam magiczne oko (tzn. przynoszace szczescie), moze rowniez i kubki smakowe?
                                kto wie....
                                z reka to jakos nie bardzo, skreslanie szczesliwych numerow nic nie daje :((
                                ale to moze ja mam innym przynosic szczescie, a nie sobie?? pozostawiam te
                                kwestie bez odpowiedzi...
                                tak, ze, Slonko, jestes uzbrojona po zeby, do dziela!!
                                caluski,
                                Iwona
                                • mojito Matrioszka :)))))))))))))))))))))))))))))). 16.05.04, 16:55
                                  • tangerin Re: Matrioszka :)))))))))))))))))))))))))))))). 16.05.04, 19:22
                                    Matrioszko, popijam sobie pifko za Ciebie i karty zwycieskie.:))))))))))))))))
                                    Wino pilam wczoraj.
                                    Wierze, ze ulozylo/ulozy sie po Twojej mysli.

                                    Asia, kobieto, Ty zacznij o siebie dbac!!! Zdrowko to nie przelewki, zreszta
                                    sama wiesz. Moze pojechalabys z MOjito na wakacje? Tak czy inaczej, nadszedl
                                    czas, aby zwolnic nieco tempo i zajac sie troche soba. Zdrowka Ci zycze:))))

                                    Ivette, moje gratulacje, bylam pewna, ze dostaniesz wize bezproblemowo:)))Teraz
                                    to juz tylko impressski i impressski, baw sie dobrze!!!

                                    Ifa, witaj ponownie i poweselnie. Fajnie Cie "widziec":)))

                                    Witam takze pachnace nowoscia panie, piszcie co Wam w duszy i sercu gra.:)

                                    Mojito, qrcze, cale 13 tygodni... Co zamierzasz robic przez ten czas? Masz juz
                                    rozklad jazdy? A moze to bedzie Jedna Wielka Improwizacja:)))

                                    Tora, kiedy ustne? Pisemne na pewno zdane:))))

                                    Mar_za, podziwiam za wytrwalosc, nie potrafilabym wytrwac ani sekundy na
                                    diecie, no chyba ze bylaby to dieta lodowo - czekoladowo - truskawkowa:)

                                    A ja wlasnie wrocilam po kilkudniowej dezercji. I nie wiem, czy ten powrot to
                                    byl najlepszy pomysl. jakos ostatnio miasto mnie zmeczylo i meczy daleji
                                    wyglada, ze jeszcze pomeczy.
                                    Na dokladke ten maj taki okropnie zimny, deszcze z nieba sie na ziemie leja, a
                                    ja chce slonca; slonca mi potrzeba, aby wygrzac stare kosci.

                                    Trzymajcie sie wszyscy cieplutko, ide wyciagnac kolejne lody z lodowki:)Wleze
                                    pod cieply koc, zaopatrzona w lyzke do zupy, puszcze sobie optymistyczne
                                    dzwieki Macy Gray i oddam sie konspupcji. Jakos lody znieczulaja, przynajmniej
                                    chwilowo, moje rozwalone ostatnio serce i umysl, wiec dlaczego nie? A potem sie
                                    poucze, ble:((((I nie bede miec czasu na glupie rozmyslania.
                                    Pozdroofka
                                    • Gość: ifa Re: Matrioszka :)))))))))))))))))))))))))))))). IP: *.dsl.netsource.ie 16.05.04, 22:18
                                      Witam bardzo serdecznie w niedzielny piekny wieczor na zielonej wyspie!
                                      moje modlitwy zostaly wysluchane i dzis dzien byl po prostu fanatastyczny,niebo
                                      mialo kolor blekitu,najprawdziwszego najcudowniejszego blekitu,o sweet Lord!!!
                                      jak ja kocham taki wlasnie kolor nieba!dzieki ci dear Lord za ten cudowny
                                      dzien!!!
                                      niemniej nasz Lord tu rozdaje piekne dni na wyspie bardzo bardzo oszczednie,
                                      dlatego tak ciesza
                                      uczcilismy cudowna pogode calym dniem w gorach,cialko wymeczone
                                      wspinaczka,ramiona spieczone,wszystkie komorki organizmu dotlenione ale umysl
                                      przepelniony szczesliwoscia a serduszka poczuciem spelnienia,fajnie co??:-)))

                                      przyznaje ze tez dzis pilam pifko przy brzegu pieknego jeziora gorskiego kiedy
                                      juz zeszlismy z gor i cala jedna butelka Heinekena byla za Matrioszke bo udalo
                                      mi sie wczoraj rzucic okiem na Twoj post Matrioszka,ale wlasciwie za co to
                                      mialo byc?
                                      prosze o wybaczenie jesli to pytanie nie ma miejscu,ale nadrobiajac posty z
                                      ostatnich tygodni po nieobecnosci byc moze cos przeoczylam???wiec????

                                      Yvette dolaczam sie tez do gratulacji,fanatastycznie ze dostalas vize,a
                                      fanatastycznie dlatego ze tego wlasnie chcialas,
                                      mam cicha nadzieje na kilka wspolnych drinkow przy plazy cieplym wieczorkiem
                                      kiedy juz dotre do S. ;-)))))

                                      Tangerin i jak lody? absolutnie nie ma nic lepszego na chandre niz pyszne
                                      czekoladowe lody,dieta tez nigdy nie byla moja mocna strona wytrzymuje najwyzej
                                      pol dnia
                                      ;-)))

                                      Post Asi i problemach zdrowotnych byl rzeczywiscie scary!fingers cross,zdrowka
                                      zycze,

                                      Pysiek brzeg juz chyba blizej niz dalej do ktorego doplywasz?

                                      pozdrawiam bardzo slonecznie z purporowymi policzkami ;-)
                                      ale mnie dzis spieklo!

                                      cheers
                                      ifa

      • Gość: szopen Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: 204.79.89.* 17.05.04, 05:59
        Czesc,
        Najpierw sprawdzam jak to dziala.
        :))
      • Gość: szopen Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: 204.79.89.* 17.05.04, 06:14
        Czesc ponownie,

        Juz rozumiem, jak dziala.
        Pare tygodni temu tarfilem na forum Asi o wyjezdzie do NZ i przeczytalem
        wszyskie posty, potem nie moglem znalezc dalszego ciagu.
        Ale dzisiaj przez przypadek trafilem i bardzo sie ciesze ze Was znalazlem.
        Wprawdzie widze, ze temat rozmowy zmienil sie z glownie emigarcyjnego na
        rozmowe dobrych znajomych ale to tez milo.
        Milo mi sie dolaczyc.
        Moze pare slow o sobie na poczatek.
        Ja juz ponad 14 lat mieszkam za granica, wyjechalem dla przygody (majac 19 lat)
        planujac najdluzej rok i jakos mi sie zostalo. Teraz pracuje, zyje sobie dobrze
        i nigdy nie zalowalem decyzji o wyjezdzie. To byla najlepsza decyzja w moim
        zyciu, wiele sie nauczylem o swiecie i o sobie.

        • mojito Panu Bogu swieczke i diablu ogarek :)))))). 17.05.04, 07:13
          Witajcie okolopolnocnie Wszyscy,

          bylem w kosciele. Zajrzalem do sw. Patryka. Lekki rzut beretem
          za moim budynkiem. Kosciol ma dwa oltarze; na gorze glowny i na
          dole kaplice. W niedziele msze odbywaja sie na gorze. Na msze nie zdazylem.
          Bylem po 13:00 i w kaplicy. Dominujace kolory to zloty i zielony.
          Filary podpierajace sklepienie w roznych odcieniach zieleni.
          Bylo chlodno i pusto. Przyjemne miejsce do medytacji. Mozna bylo zapalic
          swieczke lub znicz i zyczenia pobozne wyrazic. Jedna swieczka lub znicz
          kosztuje 25 centow. Pobozne zyczenia przyjmuja rozni swieci.
          Sw. Jozef, sw. Antoni, Our Lady of Lourdes, Our Rosa of Lima i jeszcze
          paru innych swietych. Sw. Mikolaja nie widzialem.
          Our Lady of Lourdes miala najlepiej zorganizowane przyjmowanie poboznych
          zyczen. Poukladane rowno w pudelku biale swieczki i obok pudelka zapalek.
          Wsunalem banknot do szpary w pudelku i wybralem cztery swieczki.
          Zapalalem je i kolejno wstawialem w uchwyty. Czwarta sie zlamala.
          Skleilem ja woskowo i zapalilem ja rowniez. Sadzilem, ze cztery nam
          wystarcza. Wstawialem je bez zadnych zyczen. In blanco.
          Prosze wiec, wypelnijcie sobie Waszymi poboznymi zyczeniami pojemnosc swieczek.

          W miescie duze ozywienie sportowe. Mieszkaniec Filadelfii, kon imieniem
          Smarty Jones biegnacy pod jockey`em S.Elliott wygral juz dwie bardzo wazne
          gonitwy. Kentucky Derby i Preakness Stakes. Biegnie rewelacyjnie.
          Ostatni bieg wygral o jedenascie i pol dlugosci. Piatego czerwca trzeci
          wyscig - Belmont States. Jezeli wygra zdobedzie Triple Crown.
          Jest to najwiekszy konski sukces jaki sie koniowi w zyciu moze zdarzyc.
          Poprzednio tak znanym koniem byl kon - Secretariat. Wygral Triple Crown w 1978.

          Zajrzalem do meksykanskiego Lugar. Uzbrojenie wisialo juz na drzewie.
          Obok staly Harleye. Barman mial nowy tatuaz na swoim poteznym przedramieniu.
          Przekreslone zostalo czerwone serce z imieniem Luz i obok pojawilo sie podobne
          serce z imieniem Maria. Inne sprawy bez zmian. Nie rozsiadalem sie.
          Glownie dlatego, ze stolki przy barze byly zajete. Niektore nawet podwojnie.
          Margarita, tequila i tequila. Za przegryzienie czegos nieokreslonego
          podziekowalem. Mala gadka-szmatka. Zauwazylem glosno nowy tatuaz barmana.
          Wyrazilem sympatie do imienia Maria. Podziekowalem za trzecia tequile
          i wrocilem do domu.

          Mandarynko,
          bedzie to Wielka Improwizacja. Jak zwykle. Dotychczas dobrze mi sie
          improwizuje. Bede sie "krecil" po Unii. I w Polsce i poza. Planow sztywnych
          nie mam. No, moze tylko jedno postanowienie. Bez dachowania i totalki
          w tym roku :))).

          Pysiek,
          znalazlem dzisiaj przypadkowo regal na ksiazki. Tak sredni. Jasny.
          Dzisiaj po poludniu maja dostarczyc. Zobacze wreszcie jaki kolor ma podloga.
          I przestane sie potykac o Australie :)). Uporzadkowalas swoje ?
          Say hi to my pal - Boss.

          Czesc Szopen,
          nie ma nic trwalszego niz prowizorka. Ja wyjechalem na dwa lata.
          Fajnie, ze wszystko u Ciebie gra.

          Slonecznie z oddechem tequili pozdrawiam,
          mojito.

          1:13/23C/mam klopoty z liczeniem.
          • Gość: Asia Re: Panu Bogu swieczke i diablu ogarek :)))))). IP: *.akl.callplus.net.nz 17.05.04, 09:30
            witam, wczoraj wybralismy sie rodzinnie do kina na Troy,, trwa cos ok 2,5 i nie
            ma dluzyzn wiec uwazam ze jest calkiem niezly, trudno zaskoczyc plotem wydarzen
            bo jakby historie wszyscy lepiej lub gorzej znaja, ale jak na moj gust zrobiony
            calkiem przyzwoicie i wargo zobaczyc :)

            jutro mam wizyte w szpitalu na badania, wiec trzymajcie za mnie kciuki, kto ma
            chec niech cos chlapnie za moje zdrowie, bede szczerze zobowiazana

            Mojito, zakret jego ,,, Ty sie pospiesz z ta wygrana cobym mogla dostapic
            jeszcze tej przyjemnosci liczenia i dzielenia, nie namawiam do wchodzenia w
            uklady z jakims specem ze wschodnioeuropejskim akcentem, ale trzeba bylo z
            jedna swieczke w tej intencji zapalic :)

            Matrioszka daj znac co u ciebie :))

            Szopen, witam serdecznie, milo ze ktos nowy do nas dolaczyl, napisz cos wiecej,
            gdzie cie losy rzucily, co poroabiasz, jakie miales trapaty, jakies
            smieszne/smutne wspomnienia z poczatkow emigracji itd,, jak pewnie zauwazyles
            my tu wszyscy chetnie sie dzielimy naszymi przezyciami i widac mamy ich sporo
            bo ilosciowa chyba pobilismy wszelkie rekordy :)

            pozdrawiam cieplutko i witam w naszym gronie :))
            • Gość: szopen Re: Panu Bogu swieczke i diablu ogarek :)))))). IP: 204.79.89.* 17.05.04, 11:24
              Milo byc witanym :)))
              Rzucilo mnie w sumie daleko. Moze dystans mniejszy niz NZ czy Oz ale chyba
              dalej jesli chodzi o kulture. Ja te 14+ lat mieszkam w Chinach, mieszkalem w
              wielu miejscach w tym kraju aktualnie mieszkam w Kanton w poludniowych Chinach.
              Aktualnie pracuje tu w fabryce lodow.
              Tak sie sklada, ze ja jestem chyba z troche innej bajki bo ja nie jestem
              emigrantem (tzn mam tylko Polski paszport) ale ja tu "czasowo" przebywam.
              Ja zyje i obracam sie w dosc miedzynarodowym towarzystwie, z innymi Polakami
              mam bardzo maly kontakt tyle co na organizowanych przez polski konsulat
              imprezach.
              Tak wiec perspektywe na zycie mam troszeczke inna.
              Zyje bowiem jako obcy tu a po tak dlugim okresie poza Polska to tam tez jestem
              troche obcy. W Polsce dla wielu urzedow (skarbowego, ZUS itd) nie istnieje wiec
              nie mam wielu formalnych problemow. Przyznam sie ze jesli w ciagu ostatnich
              paru lat musialem cos w Polsce zalatwic to ludzie byli mili i pomocni.

              Czy zawsze bylo mi latwo? Oczywista odpowiedz ze nie zawsze. Przez wiele lat
              musialem liczyc tylko na siebie bo nie zawsze byl ktos kto moglby mi pomoc.
              Pare lat mieszkalem w Shenyang na polnocy Chin i najbilzsi Polacy byli o 800km
              ode mnie. Ale jakos sobie poradzilem.

              Powiem Wam jeszcze, ze z rodzenstwa to ja mam tylko jedna siostre, ktora od
              paru juz lat mieszka i pracuje w Turkmenistanie (tez blisko nie?). Ludzie sie
              zawsze zatanawiaja co ci nasi rodzice porobili, ze im dzieci tak daleko
              ponioslo.
              Odpowiedz: glowy dzieciom pootwierali.
              Swiat jet maly i robi sie mniejszy.
        • Gość: Monika Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: 5.3.1R* / 195.75.14.* 17.05.04, 11:13
          Witam!

          udalo mi sie juz poczytac troche, chociaz wciaz jeszcze gubie sie w nickach i w
          ogole... :)
          Ale moze to wloskie slonce tak mi teraz przygrzewa, ze ciezko sie na
          czymkolwiek skupic. Lato sie zaczelo na dobre (po jakims miesiaco ulew i
          burz!), no i jakos zycie takze we Wlochow powoli wstepuje! Co mnie neizmiernie
          cieszy :) Niebo jest takie neibieskie, ze chce sie uciec z pracy juz teraz i
          polezec sobie na plazy.
          Ja mam teraz ochote na jakis romatyczny weekend w Rzymie :)))

          Pozdrawiam was wszystkich, zycze zdrowka!
          Milego dnia, buona giornata!
          • Gość: Asia :) IP: *.akl.callplus.net.nz 17.05.04, 12:01
            Rane Szopen to mnie zaskoczyles i pewnie nie mnie jedna, jak dotad zaden Polak
            z Chin sie jeszcze nie odezwal, ciesze sie bardzo ze jestes pierwszy i wogole
            ze zdecydowales sie do nas napisac. Przyszlo ci zyc w naprawde kulturowo
            odmiennym kraju i bardzo malowniczym, poopowiadaj nam troche bo jestem
            przekonana ze wszyscy chetnie poczytaja o Twoich przygodach. Co cie sklonilo do
            tego zeby wlasnie Chiny wybrac na miejsce dluzszego postoju? Opisz troszke
            swoich przygod prosze bo napewno sa ciekawe i dla nas beda bardzo egzotyczne :)

            pozdrawiam

            Monika zazdroszcze Ci pogody :) i mam nadzieje ze uda Ci sie wybrac na
            romantyczny weekend do Rzymu
            • kazachstan ale Chiny 17.05.04, 12:53
              Dobry wieczor,

              no i oczom nie wierze, az z Chin piszesz Szopen, witam, to dopiero cie zagnalo.
              dobrze Asia pisze, cieszymy sie ze dolaczyles do nas, cos nowego napiszesz
              chyba nam o tym pieknym kraju. i Monika z Italy i jeszcze ktos nowy z
              Australii, chyba Evee tylko Ty jestes z Melbourne, to musisz nam pomoc odszukac
              Kangura, bo on tez tamte okolice.i widzicie sami, ze nasza australijska ekipa
              albo grupa jest chyba najsilniej reprezentowana. ciagle ludze sie ze Gunther tu
              sie pojawi, ja mysle ze jak panie ladnie go poprosza to sie odezwie,
              szczegolnie jedna pani.a jeszcze Ifa do nas ma dolaczyc, to dopiero bedzie
              wesolo.Iwona no widzisz ile bylo strachu z ta wiza i juz po klopocie, oni tu sa
              okropni biurokraci, ale jednak da sie zalatwic sprawy.
              Mojito to jedank zajrzales do kosciola, to dobry z Ciebie czlowiek. swieczke
              mozna zapalic i bez intencji, a zyczenia potem same sie spelniaja.
              Asia ta Twoja chwilowa zapasc , to jest sprawa bardzo powazna, powinnas troche
              pofolgowac, przeciez jak czytalem jak Ty te kafelki z mezem ukladalas, to az
              strach. dbaj o siebie, robota nie ucieknie, a ze zdroweim to nie przelewki,
              zycze najlepszego.
              Matrioszka, to chyba cos u Ciebie sie wyklarowalo, jakies dobre wuadomosci mam
              nadzieje i zycze ci serdecznie.
              pozdrawiam wszsytkich i tych tak zawziecie pracujacych, troche oddechu wam
              potrzeba
              Kazik
              • tangerin Re: ale Chiny 17.05.04, 13:26
                Ano Chiny:)))) Witaj Szopen:)))I pisz, pisz!!

                Asia, wypije dzis wieczorem za badania szpitalne! jak tak dalej pojdzie, to sie
                rozpije na amen:), ale czego sie nie robi dla zalozycielki watku;)

                Mojito, ze Ciebie i Twoje 13 TYGODNI tez. Czy w ogole ktos pija w Twojej
                intencji?

                niech tam, wypije za Was wszystkich. Moze niekoniecznie szklaneczke za kazdego,
                ale to chyba nie o ilosc chodzi, mam nadzieje. Wspolczena hedonistka jestem i
                jako, ze kac jest nieprzyjemny, to go unikam, jak dotad skutecznie. Ale i tak
                sporo pijam, mimo wszystko:)))W poprzednim zywocie chyba alkoholikiem bylam,
                hehehe....

                Mialam dluzej pomarudzic, ale moze zrobie to jutro, albo wieczorna pora, kiedy
                duchy chadzaja alejkami. tak jakos zbiera mi sie na dnie duszy od jakiegos
                czasu...

                Monika, zrob sobie liste forumowa i zapisuj sobie, kto, co, skad, gdzie. Moja
                ledwo zostala zaczeta a juz poszla w odstawke, bo wrodzone lenistwo pobudzilo
                moja pamiec i dalo odpoczac biednej raczce.

                Wloskie zarcie, mniam! Slyszysz ten mlask paszczy? to ja:)

                .
                • Gość: Monika Wloskie zarcie :) IP: 5.3.1R* / 195.75.14.* 18.05.04, 08:36
                  No i kolejny upalny dzien sie zaczyna :) Ja juz cala mokra...

                  A co do wloskiego zarcia, to powiem wam, ze teraz to mam ochote na kabanosa z
                  musztarda, najlepiej sarepska, do tego herbatka z cytryna, potem taki pyszny
                  polski sernik i sok z czarnej porzeczki :)
                  Wloskie prosciutto mi juz nie smakuje, mam dosc serow bez smaku albo z
                  zapachem, ktory czuc na sasiedneij ulicy, makaronu (pod kazda wyobrazalna
                  postacia), pizzy, ktora mozna sciany tluc... No moze z ta pizz to troche
                  przesadzam, bo czasami jednak zdarzaja sie jej fajne odmiany :)

                  Och, jak ja bym tego kabanosa...
            • matrioszkaa Re: :) a u mnie :( 17.05.04, 13:23
              Czolem
              Witam rowniez wszystkich nowych. O Chinach chetnie poczytam tez.

              Te swieczki bezzyczeniowe bardzo mnie wzruszyly. W moim wypadku tak chyba
              najlepiej. Informacja dla Ify-problemy malzenskie w fazie byc albo nie byc.
              Jedno dziecko chore, drugie zaszczepione, obydwa marudne. Nawet pogoda pod psem.

              Asia, trzymaj sie na tych badaniach!
              • tangerin Re: :) a u mnie :( 17.05.04, 13:32
                Matrioszko, Trzymaj sie cieplutko!
                Bedzie lepiej!!! Wiem, ze bedzie!
                Tyle chcialabym Ci napisac, ale nie napisze, bo i tak to wszystko wiesz.

                :)))))))))))))))))))) z calego serducha

                Dostaniesz dzis kolejna porcje procentowa, cala szklaneczke!

                Asia tyz, na zdrowie.
            • mar_za Re: :) 17.05.04, 13:41
              Przyznaje zycie w Chinach to dla wiekszosci z nas czysta abstrakcja. I nikt nie
              spodziewal sie (podejrzewam) na forum obecnosci nikogo stamtad:) A tu prosze
              jaka globalna wioska jestesmy.Chetnie posluchamy (poczytamy)jak wyglada zycie w
              innej bajce :-).
              Ja to specjalnie nie powinnam sie wypowiadac na tematy emigracyjne, bo siedze
              caly czas w Polsce i nie mam takich doswiadczen jak Wy wszyscy, albo wiekszosc
              z Was. Chociaz po glowie chodza mi pomysly, by moze stad tez wyjechac. Nie
              znalazlam chyba swojego miejsca na ziemi jeszcze. Niby w obecnej Polsce jakos
              sobie radze. Ba niektorzy sadza nawet, ze swietnie. Uosobienie sukcesu dla
              ludzi ze wsi,z ktorej pochodze. I czasem nie tylko dla nich. A dla mnie to
              ciagle jeszcze nie to. A moze niespokojny duch ze mnie. Mam trudniejsza
              sytuacje niz wiekszosc wyjezdzajacych z tego kraju, bo sama wychowuje moje
              corki. Z drugiej strony mam tutaj prace, z ktorej udaje sie utrzymac rodzine,
              ulozone zycie(powiedzmy), znajomych, przyjaciol. Porywanie sie na wyjazd w
              mojej sytuacji to nie lada wyzwanie. Zaczynanie wszystkiego od poczatku, gdzie
              indziej. Ale zobaczymy. Mam przyjaciolke, ktora 2 lata temu wyemigrowala do
              Australii i jest tam szczesliwa. Znajomi mowia tej to sie udalo. A ja mysle, ze
              byla zdeterminowana, sama postarala sie o to, by jej lepiej sie zylo. I
              osiagnela to co chciala. Nie sadzicie, ze szczesciu trzeba troche pomoc?
              Patrzac na Wasze wypowiedzi to nikt nie zaluje wyjazdu, albo prawie nikt.
              Postrzegacie to jako dobre decyzje. Ale nie oznacza to, ze wszystkim bez reszty
              tak sie wiedzie na emigracji.
              Poki co zycie toczy sie tu i teraz. W sobote na otwarciu nowej knajpy w
              Warszawie:-)Miesci sie na Nowogrodzkiej. Tuz przy skrzyzowaniu z Marszalkowka.
              Nazywa sie Vena. Trudno powiedziec jakie menu beda serwowac na codzien, bo
              karta dan byla niedostepna, a jedynie serwowano jakies przekaski i drinki.
              Ciekawy wystroj. Ale bardziej jako miejsce na lunch. W sali na gorze milo jest
              sie z kims spotkac, by cos zjesc i pogadac. Na dole muzyka, zywa. Dziewczyna
              miala sliczny glos. Miejsca do tanca niewiele. Troche tloczno. Dwa barki. Na
              gorze i na dole. Siedzac przy barku na dole mozna swobodnie obserwowac
              pomykajace po parkiecie osoby i spewajacych.
              Atrakcja wieczoru byly 2 tancerki kuso ubrane, (nawet bardzo kuso). Moze panow
              zachwycaly, mnie niekoniecznie:-) I zapraszano na impreze za tydzien. Tytul
              imprezy: "Sex, drugs and house". Nie wiem jak to sie komponuje z tradycyjnym,
              spokojnym wystrojem restauracji, ale widac sie da.
              Diety ciag dalszy....
              Matrioszka myslalam o Tobie wczoraj...
              Pozdrawiam stalych bywalcow i wszystkich nowych:-)
              Mar_za
              • yvona73pol Re: :) egzotyka 17.05.04, 14:37
                Szopen, welcome :))))))) i podziwiam, nie wiem czy bylabym w stanie w
                Chinach... co cie tak tam zachwycilo?? umiesz juz gadac po "ichniemu"?? trudno
                bylo sie nauczyc?? ale krajobrazy tam masz piekne, na pewno; no i siostra
                niedaleko ;)))) odwiedzacie sie czasem?? ale w Tadzykistanie to nie wiem po
                jakiemu sie mowi, kiedys pewnie po rosyjsku, a teraz.....?
                Matrioszka, mysle o Tobie z calych sil, czasami popijam w intencji i silnie
                wierze w to, ze dobrze bedzie :)))))) wielkie usciski
                naprawde, ciesze sie z tej wizy, nawet latwiej przelkne jutrzejszy wydatek w
                punkcie foto (wywolywanie, odbitki, cd-rom, nowe filmy), wyszlo mi tak "na
                bide" ze 120 baxow :(((
                ale nic to, jak bede wielka Pania Fotograf to sobie odbije ;)))))))
                Mar_za, wiadomo, z dziecmi nie tak latwo sie ruszyc, zwlaszcza, jak
                stabilizacja na miejscu, to sie bardzo liczy.... a co do zadowolenia
                emigracyjnego, to ja sobie mysle tak: nie ma czego zalowac, nawet, jesli
                oczekiwania byly inne, lub zgola rozczarowanie wielkie - wszystko in plus, bo
                wyjechalas, zobaczylas, przekonalas sie na wlasnej skorze; a gdybys stchorzyla
                w ostatnim momencie, to wciaz mialabys pytania - a co by bylo gdyby, a moze
                wtedy byloby... (tak,siak), zalowalabys tego dluuugo; no i nigdy bys sie nie
                dowiedziala....
                a tak, nie dosc ze wiesz to jeszcze po drodze poznajesz fajne miejsca, super
                ludzi (no i pare mlotkow, to nieuniknione ;)))) no i suuuper ludzi - drodzy
                forumowicze ;))))))))))) internetowo rowniez, same plusy, no nie??
                moze ja jestem jakis ginacy gatunek, ale stawiam na samorozwoj (cokolwiek by to
                nie znaczylo ;))), poszerzanie horyzontow, poznawanie ludzi ( i nie tylko) ;
                no i w ten sposob jestem tu gdzie jestem, choc tak do konca nie jestem pewna
                czy planuje dluzszy bardziej pobyt - ja jestem osoba strasznie teskniaca do
                rodziny i przyjaciol; gdzies w Europie, najchetniej w srodeczku, bym sie
                zaszyla i mialabym wzglednie blisko do wielu mi bliskich osob, i nawet do
                Kanady blizej stamtad niz z tej wyspy szumnie nazwanej siodmym bodajze
                kontynentem ;)))))
                wlasnie, te odleglosci, kochani Aussie, kiedy sie do nich przyzwyczailiscie???
                a moze w Europie nie ma juz bliskich wam ludzi i nie ma do kogo tesknic? to
                jest problem, ale nie "nie do przeskoczenia" ;)))))
                a moze Afryka?? pozostaje jeszcze sprecyzowanie, ktora czesc ;))))
                kurcze, ale skacze po tematach, chyba moj brain wymaga odpoczynku;
                Asienko, dbaj o siebie, relax, relax i jeszcze raz relax ;))))) i zadnych
                kafelkow !!!! ;))))) i dokladne badania jak najbardziej, i grzecznie sluchac
                pana doktora ;))
                dla wszystkich moc caluskow i spadantus ;))))
                Iwona
              • Gość: szopen Re: :) IP: 204.79.89.* 17.05.04, 14:53
                Widze, ze Was troche zaciekawilo.
                W sumie jak sie tak dobrze zastanowic to naprawde dla przecietnej osoby w
                Europie Australia czy Nowa Zelandia to sa po prostu daleko ale spoko za to
                Chiny to prawie tak blisko jak na ksiezyc.
                Co mnie tu zanioslo?
                W ostatniej klasie ogolniaka gdzies tak w Marcu wychowawca nie mial co robic i
                zaczal nam czytac informacje o stypendiach zagranicznych. Bylo tego mnostwo,
                glownie oczywiscie Zwiazek Radziecki ale i Niemcy, Wegry itd. ostatnie na
                liscie byly Chiny i bardzo to klase rozsmieszylo, mnie tez. Stwierdzilem, ze
                sie zglosze dla jaj.
                Potem okazalo sie, ze egzaminy na stypendia zagraniczne sa miesiac przed
                normalnymi egzaminami na studia wiec jako ze bardzo sie na studia chcialem
                dostac pomyslalem, ze pojade i pozdaje dla wprawy wiec zlozylem podanie.
                Potem sie dowiedzialem, ze stypendium dostana tylko 2 osoby (napewno dostanie
                sie ktos po znajomosci) wiec dalem sobie luz z nauka i odpoczywalem po maturze.
                Egzaminy zaczynaly sie 5 czerwca 89 roku. 4 czerwca tego roku byl TianAnMen.
                Wiec pojechalem na te egzaminy na 100% przekonany, ze sie nie dostane a jesli
                nawet tak to i tak nic z tego.
                Po tygodniu "zdawania egzaminow" (czytaj imprezie w Radomiu z dala od domu) jak
                sie pojawily wyniki to sie okazalo, ze jestem pierwszy na liscie.
                Nawet sie do domu nie odwazylem zadzwonic tylko spokojnie sobie wrocilem
                pociagiem.
                Po paru dniach telefon: prosimy przyjechac spotka pan innych ludzi ktozy juz w
                Chinach byli.
                Pojechalem. Pierwszego dnia daja mi w reke bilet w obie strony i mowia ze
                wyjazd za 5 tygodni.
                Ja sobie pomyslalem tak: w tych czasach moich rodzicow nie byloby stac na to
                bym sobie po swiecie pojezdzil wiec jak rzad chce placic to czemu nie?
                Pojade na rok a potem wroce i pojde na normalne studia. Rodzice mi mowia jedz
                swiat zobaczysz. To pojechalem.
                O Chinach wiedzialem ze : jedza ryz, jest miasto Peki i Shanghaj, byl sobie
                kiedys Mao tse Tung i rewolucja kulturalna tudziez ostatnie wydarzenia w
                Pekinie.
                Jadac nawet nie wiedzialem w jakim jezyku mam studiowac, myslalem, ze po
                angielsku, potem okazalo sie ze najpierw rok chinskiego a potem studia po
                chinsku ;)
                No i pojechalem na ten rok prawie 15 lat temu.
                Po studiach najpierw znalazlem jakas prace w hotelu, potem w jednej firmie
                potem w nastepnej. I tak sie zycie potoczylo.
                Kraj jest inny niz Europa czy Australia tu sie zycie bardzo szybko toczy,
                ogromne miasta, wysokie bydynki, duzo ludzi, wieksza skala. Tu jak miasto ma
                mniej niz milion (wiekszych jak milion jest 165) to juz dziura.
                I tak sobie tu zyje moze nie powoli ale do przodu.
                Co sklonilo mnie do zostania?
                Pare lat zycia w nauke o tym kraju zainwestowalem co stawia mnie w pozycji
                czlowieka znajacego realia. Mnie tu naprawde latwo sie i zyje i pracuje.
                Moze nie przez studia (te jak na calym swiecie niewiele ucza) ale przez pare
                lat pracy dorobilem sie tzw "fachu" i jestem dosc dobry w tym co robie wiec nie
                jest z praca ciezko (latwo tez nie jest ale da sie zyc). No i oczywiscie
                pieniazki, ja godziwie zarabiam, koszty zycia sa niskie wiec sporo moge odlozyc.

                Co do tego co mar_za pisala to musze dodac, ze szczesciu trzeba zawsze troche
                pomoc ale najwazniejsze jest to szczescie czasem miec. Nie takie do wygrania
                loterii ale takie po prostu zyciowe.

                • yvona73pol Re: :) 17.05.04, 15:30
                  no to widze, ze nie tylko ja daje sie niesc przypadkowi ;))))
                  alal historia jest niesamowita, a jakze prosta zarazem; ale nie piszesz nic o
                  chinskim - trudno sie nauczyc? jak bys porownal do innych jezykow? slyszalam,
                  ze oni nie maja gramatyki, przynajmniej nie w takim wydaniu, jaki my znamy,
                  europejczycy znaczy sie.... pisze do ciebie osoba, ktorej hobby to jezyki obce,
                  a najchetniej nauka, tyle, ze powsciagana wrodzonym leniem ;)))) i nad chinskim
                  sie tez zastanawiam ;)))) a moze japonski lepszy?? a moze znasz oba??? tysiace
                  pytan, oto cala ja ;)))
                  ale, ale, zaintrygowalo mnie to, ze zycie szybko sie toczy... jakos mi to nie
                  pasuje do obrazu Chin; raczej widzialam to w kolorach wiejskich-sielskich ,
                  hie, hie ;)))) i te wielkie miasta....
                  no, i czlowiek sie czegos nowego nauczyl ;)))
                  pozdrawiam,
                  Iwona
                  • Gość: ifa Chiny??ooooooooooooooo! IP: *.dsl.netsource.ie 17.05.04, 21:19
                    Hej Szopen,no no tez sie dalam zaskoczyc (mile)
                    witaj bardzo serdecznie,
                    rzeczywiscie ciekawostka jest twoja historia,ciekawsza tym bardziej,ze mam
                    wrazenie,ze Chinczycy uciekaja jak moga ze swojego kraju,przynajmniej na
                    zarobek, a ty mieszkasz tam wlasnie i jestes do tego taki zadowolony,to
                    znakomicie,all the best!!!!
                    W wiekszosci na swiecie ci biedni Chinczycy sa najtansza sila
                    robocza,wykorzystywani przez pracodawcow,do najgorszej pracy,na nocne zmiany,za
                    polowe stawki niz ich nie-chinscy workmates,
                    mieszkaja w makabrycznych warunkach,w kilkoro w jednym pokoju,ciezko
                    pracujac,na samo slowo Chinczyk mam wrazenie ze ludzi tu widza polowe stawki i
                    czarna robote!
                    smutne ale prawdziwe!

                    ogladalam kilka filmow o Chinach i przerazliwiej biedzie jaka tam panuje,ale
                    pewnie w tak gigantycznym kraju z taka populacja nie mozna niczego uogolniac,

                    Szopen jacy sa Chinczycy naprawde?jacy sa w stosunku do ludzi takich jak ty
                    ktorzy juz tak dlugo u nich mieszkaja?
                    czy czujesz sie jak u siebie,jak w domu?

                    Matrioszka,wysylam pozytwyna energie z calych sil i suportuje,no i poprawie
                    dzis Zywcem,bo jeszcze mam zapasy!

                    po zdro wie nia
                    ifa
                    • tangerin Re: Chiny??ooooooooooooooo! 17.05.04, 22:44
                      Wieczornie witam:)

                      No, Szopen, zdominowales forum. i bardzo sie z tego ciesze, bo temat niezwykle
                      ciekawy. Twoj sposob dostania sie do Chin jest fantastyczny, nie ma to jak
                      przypadek, kierowany najprawdopodobniej przez przeznaczenie:)
                      Chinczykow w Londynie mnostwo, Japonczykow takze, wiekszosc z nich byla
                      przesympatyczna, chociaz roznice kulturowe sie czulo.

                      Aaaa, i opowiem Wam taka jedna historie. Byl sobie pewien Wloch, pojechal
                      pewnego razu do Chin na wycieczke kilkudniowa, zobaczyl pewna Chinke, zakochal
                      sie w niej bez pamieci, ona w nim tez. Ona nie znala wloskiego, on chinskiego,
                      co nie przeszkodzilo mu zabrac ja do Wloch i ozenic sie z nia niemalze
                      natychmiast. Jezyka nauczyl ja juz po slubie:). A potem sobie pojechali do
                      Londynu, gdzie ich poznalam. I co ciekawe, ona nauczyla sie angielskiego, on
                      ledwo dukal, rozmowa z nimi byla wiec fascynujaca:) Ale najfajniej bylo
                      patrzec, jak ona po wlosku wymiata, bez akcentu niemalze, z wloska
                      gestykulacja, ktora zamierala, kiedy przechodzila na angielski.

                      Ivette, nie wiedzialam, ze Ty tak jezyki lubisz. Ja tez, ale zdolnoisci chyba
                      za duzych nie mam:(. Umialam kiedys po niemiecku, ale tak nie cierpialam tego
                      jezyka, ze zapomnialam go prawie natychmiast po skonczeniu szkoly. Rosyjski tez
                      mi uciekl:(.I nie wrocil, hehe. Marzy mi sie francuski, mam nawet rodzine we
                      Francji, ale akcent mnie skutecznie odstrasza. Zazdroszcze Ci, ale w sensie
                      pozytywnym;), ze potrafisz w tym cudnym jezyku sie porozumiewac. I od paru lat
                      sie zastanawiam, czy zaczac sie uczyc wloskego, czy tez hiszpanskiego, a ze
                      decyzji podjac nie potrafie, to... Hiszpanski jest bardziej przydatny, bo i
                      Ameryka Poludniowa (kiedys tam pojade!) i Hiszpania, a z drugiej strony wloski
                      podoba mi sie ogromnie, zwlaszcza po tym, jak odkrylam, ze mam cudowna moc
                      rozumienia po wlosku! Nie wiem, jak ja to robie, ale rozumiem, nawet to, czego
                      nie powinnam. Ale mowic nie potrafie:(, za to moja qumpela tak cudnie po wlosku
                      wymiata...Moze kiedys naucze sie obydwu. Pewnie jednoczesnie, o ile mi sie nie
                      pomerda w glowie:)))

                      Temat emigracji\wyjazdow ostatnio wrocil na wokande, i jest to, o czym
                      chcialabym z Wami pogadac. Bo qurcze rozdarta ostatnio jestem okropnie, nawet
                      nad glupimi ksiazkami usiedziec nie potrafie. Mysle jednak, ze moze to jeszcze
                      troche poczekac, przemysle sobie jescze to wszystko pomalutku, wypisze na
                      kartkach wszystkie + i -, a potem dopiero zaciagne Was do dyskusji. I mam
                      nadzieje, ze pomozecie mi poukladac pewne fakty.

                      Do nastepnego klikniecia moi drodzy wszyscy:)))))))))))
                      • Gość: ifa wloski czy hiszpanski IP: *.dsl.netsource.ie 17.05.04, 23:13
                        No Mandryni przbij piatke,mam identyczny powtarzam >identyczny< problem z
                        hiszpanski contra wloski ;-))))
                        no jakbym wlasne mysli przeczytala!!!no nie moge
                        to samo:hiszpanski przydatny,wloski przyjemnosc
                        i tak sie zastanawiam od roku a czas leci i jeszcze ani tego ani tego nie
                        zaczelam sie uczyc,chociaz sporo podlapalam od hiszpanow w pracy,
                        ale tak to jest jak juz sie zna angielski,mimo woli przechodzi sie na angielski
                        po po kilku srednio udanych probach ;-))))
                        nie ma sie co dziwic anglo-native ze sie innych jezykow nie ucza,

                        ciao
                        ifa
                        • yvona73pol Re: wloski czy hiszpanski...a moze..... 18.05.04, 04:30
                          portugalski?? ;))))
                          bo wlasnie ja mam taki dylemat - hiszpanski czy portugalski; wczesniej byla
                          konfiguracja jak u was, dziewczyny, i mimo, ze wloskiego juz sie kiedys tam
                          uczylam, zwyciezyl hiszpanski; teraz zdradzam hiszpanski na rzecz
                          portugalskiego, na razie myslowo, ale kto wie??..... ;)))))
                          ale cos mi sie zdaje, ze espanol zwyciezy, latwiej sie go uczyc samemu, no i
                          wiecej materialow (a wlasciwie tu w Aussie to ciezko cokolwiek znalezc do
                          portugesa :((((
                          no i ten grecki ;))))) ciagnie, oj ciagnie... ale tu pojawia sie pytanie -
                          grecki czy....szwedzki ;))))
                          no i bedac w kropce, chwilowo rzucam sie na obiadek i caluski przesylam, dzis w
                          planach quino :))
                          papa,
                          Iwona
                          • mojito ...a moze portugalski - australiana ? 18.05.04, 04:51
                            yvona73pol napisała:

                            "...wlasciwie tu w Aussie to ciezko cokolwiek znalezc do portugesa :(((( ".

                            Bom dia Iwona,
                            jezeli zdecydujesz sie na portugalski moge Tobie podeslac materialy.
                            Ate logo,
                            :))))))),
                            mojito.

                            • pysiek13 Re: ...a moze portugalski - australiana ? 18.05.04, 07:59
                              Yo, Mojito ;))))

                              como sobre alguns livros estudar a lingua polonesa ?
                              eu penso gue eu pude necessitar um professor ;))))

                              Evee, how-r-u :))))
                              Asia, zdrowko :))))
                              Matrioszka, powodzenia :))))
                              Ifa, prawie trafiony zatopiony, ale nie daje sie :))))
                              Szopen, welcome aboard :))))

                              pozdrowionka dla wszystkich co pisza i nie pisza
                              • dm2004 Re: ...a moze portugalski - australiana ? 18.05.04, 08:34
                                como sobre mi ?
          • borysa Re: Tak daleko i tak blisko :) do Moniki 18.05.04, 14:56
            Monika, to Ty jestes ta Monika, ktora tak sympatycznie i zyczliwie doradza
            wszystkim zainteresowanym praca w UK ? Ja do nich nie naleze, ale czytam Twoje
            porady z prawdziwa przyjemnoscia !

            Pozdrawiam serdecznie.
            • Gość: Monika Re: Tak daleko i tak blisko :) do Moniki IP: 5.3.1R* / 195.75.14.* 18.05.04, 16:13
              tak to ja - do was pisze, ze jestem z Wloch, bo zeslali mnie tutaj na pare
              tygodni, teraz przedluza sie to w miesiace i czuje, ze potrwa dluzej :)
            • Gość: Monika Re: Tak daleko i tak blisko :) do Moniki IP: 5.3.1R* / 195.75.14.* 18.05.04, 16:55
              To jeszzce raz ja, dzisiaj to juz moj ostatni post, za chwile ide do fabryki na
              przeglad nazej pracy, a potem juz do domu - dostalam wilka paczke z Polski z
              ksiazkami, gazetami - bedzie co robic :)

              Ciesze sie naprawde, ze te moje posty sie komus przydaja. Na pomysl tego watku
              wpadlam czekajac we Wloskiej Questurze na pozwolenie na pobyt. Tam tlacza sie
              chyba wszystkie narodowosci swiata, jest duszno, brudno i po prostu
              przygnebiajaco. Ja jestem uprzywilejowana - ze mna zalatwili to w 5 minut, inny
              czekalai caly dzien. Pomyslalam sobie, ze moge przynajmniej pomoc swoim
              rodakom, zeby im w UK szlo lepiej. Anglie znam dosc dobrze, mieszkam tam i
              ogolnie lubie ten kraj (Londyn uwielbiam :). Teraz juz niedlugo bede mogla
              chyba dawac rady na temat Wloch :) Na razie musze jeszcze troche sie odnalzezc
              w tym kraju. Nie jest to takie latwe, jak sadzilam ;)

              Ogolnie bardzo nie lubi stereotypow, walcze z nimi na kazdym kroku, jestem
              uparta i nie mam kompleksow i ucze tego moje siostry - chce zeby siegaly po to,
              co wydaje im sie niedostepne i niekoniecznie dla nich. Cieszy mnie, gdy moge
              pomoc rodakom. Mam nadzieje, ze coraz wiecej Polako uwierzy teraz w siebie i
              zawalczy o lepsze zycie dla siebie.
              Zaczynam tylko zauwazac, ze troche sie wymadrzam - a tego za wszelka cene chce
              unikac ;) Takze przystopujcie mnie, jakbym troche przesadzila...

              Pozdrawiam i do zobaczenia jutro!
              • tangerin Cudny dzis wieczor mamy:) 18.05.04, 21:28
                I jakos cieplej sie zrobilo:)
                Nawet moje kwiatki czuja sie lepiej. O niebo lepiej:)))

                Ifa, ciesze sie, ze ktos jeszcze ma taki sam problem, jak ja. ;)))))) uff, co
                za ulga ogromna...
                I na jaki jezyk sie ostatecznie decydujesz? Ja sie chyba biore za obydwa, hehe
                Ale i tak wloski pewnie lepiej mi pojdzie...Albo dalej sie bede zastanawiac,
                tak jak to czynie od lat.

                Ywette, portugalski piekny jest, ale ten akcent...Ja tego nie wymowie za
                cholere. Znajomy portugalczyk staral sie mnie nauczyc, ale mu nie wyszlo:( Juz
                wole francuski. Tobie powinno pojsc beztresowo, i z wloskim, i z hiszpanskim, i
                z portugalskim.

                Pysia, kokietka jestes, nauczyciela polskiego nie potrzebujesz:) No chyba,
                ze... To w takim razie rozumiem:)))))
                Chyba ze znowu czegos nie zrozumialam, ale lepiej mi poszlo niz z niederlandzkim

                Matrioszka, co tam?

                Asia, a u Ciebie?

                Mojito, pakujesz sie juz? Czy dopiero ukladasz ksiazki i atlasy na pachnacych
                nowoscia poleczkach?

                Tizedik, gdzie sie zakopalas? na razie kumulacji nie ma, wiec masz urlop:))

                Moniko, pisz i jeszcze raz pisz:) moze mi sie przyda. Wprawdzie co nieco juz
                wiem o Londynie, bo spedzilam tam troche czasu, ale szykuje sie znowu, bo
                tesknie okropnie. NIe moge sie doczekac, kiedy zobacze Little Venice i cumujace
                lodeczki, o rozgadanym wieloma jezykami Portobelo nie wspomne. I rozdarta
                jestem strasznie, bo tak bardzo chcialabym pojechac do Australii na troche,
                moze przy okazji wdepnac do NZ i Japonii. Moze to ostatnia szansa na taki
                wypad. Tylko boje sie, ze jak zaczne podrozowac, to za bardzo odwleka sie te
                moje studia w Lnd. Rany, starzeje sie jak nic, tyle lekow ze mnie wychodzi
                ostatnio, ze sama sie dziwie. Kiedys to mialam tupet pojechac do Uk bez
                znajomosci jezyka, prawie bez pieniedzy i jakos sobie poradzilam. Tylko ze
                wtedy mialam 20 lat i wrazenie, ze swiat do mnie nalezy.
                A teraz troche wiecej wiosen na karku i doswiadczenia rozniastego. I pewnosc,
                ze musze gdzies wyjechac, bo tutaj juz nie potrafie spokojnie i normalnie zyc,
                o braku pracy i perspektyw na nia nie wspomne:( I ten wiecznie wlaczajacy
                sie "szwedacz", jestem troche jak taki Muminkowy Wloczykij. To chyba
                nieuleczalna choroba:( I teraz na dokladke mam klopoty finansowe i nie wiem,
                czy gdziekolwiek uda mi sie pojechac.

                Koncze, bo zaraz zaczne totalnie smecic.

                Ps. Mar_za, widzisz, mi jest latwiej z tym wyjazdem, tu mnie nic nie trzyma,
                ani maz i dzieci, ani kariera, ani chociazby spelnienie zawodowe. Rodzina i
                przyjaciele pozostana, nic sie pod tym wzgledem nie zmieni, gdziekolwiek bysmy
                nie byli:)
                • Gość: ifa Re: ... dzis wieczor mamy:) IP: *.dsl.netsource.ie 18.05.04, 23:17
                  hej Tange ale mam ubaw,znow moje mysli czytam
                  bo tez stwierdzilam ze zabiore sie za obydwa jednoczesnie ;-)))
                  zaciecie mam wieksze do Italskiego bo taki wesoly ten jezyk i wszystko brzmi
                  tak slodko dla ucha
                  mam dobre wspomienia z boskiej Italy nie mowiac o przemilych kolegach wlochach
                  natomiast hiszpanski jak brzeczenie muchy (co kto lubi oczywiscie),ale taki
                  przydatny cholewka!!!!
                  moja znajoma Finka co prawda nauczyla sie hiszpanskiego w rok,zdala nawet ten
                  egzamin ktory jest odpowiednikime FCE w angielskim po roku,kwestia tylko
                  samodyscypliny i zaciecia,jak we wszystkim zreszta,
                  to co zaczynamy?

                  Monika,
                  Twoje posty sa rzeczywiscie przebojowe,takich glosow jest malo jak Twoje na
                  innych watkach,well done Monia,czytalam twoje posty i porady,masz zupelna
                  racje,podejscie do zycia bez kompleksow to podstawa,ale taka strukture
                  osobowsci nie jest latwo wypracowac jesli sie jej nie ma uksztaltowanej we
                  wczesnym latach zycia,
                  ach duzo by mowic
                  niemniej cokolwiek by nie powiedziec jestes rewelacyjnie wzorcowo i prawidlowo
                  nastwiona do zycia,dobrze ze masz chec zarazania tym innych,chwala ci za to
                  Monia!

                  wieczorne pozdrowienia
                  ifa
                  • yvona73pol Re: ... dzis wieczor mamy:) 19.05.04, 00:53
                    no, Monika, dobra robota!! a ile pomyj musisz na siebie przyjac... i oczywiscie
                    zawsze sa ci co "wiedza lepiej", ale nie przejmuj sie, wiele osob naprawde
                    skorzysta z twoich rad, tak trzymac!!! :))))) nie czytalam co prawda
                    wszystkiego, ale moze kiedys....
                    Mojito, z tym portuguesem jest taka sprawa, ze przywiozlam sobie xiazeczke i
                    kasete, taka dla poczatkujacych, coz z tego, jak kasety nigdzie nie moge
                    odsluchac, bo nasz sprzet grajacy takowych przestarzalych opcji nie posiada :(((
                    coz, sama sobie winna jestem, nie pomyslalam przy kupowaniu, to teraz
                    cierpie.... jakby co, dam ci znac, ale nie trace nadziei, ze w koncu dobiore
                    sie kasecie "do skory" ;))))
                    Pysiu, pas mal, francais, espagnol, portugais, neerlandais, polonais, anglais +
                    aussie et quoi d'autre??? je suis jalouse ;))))))))) a nauczyciel zawsze
                    pomocny ;)))))))))
                    Ifa, twoja znajoma Finka podniosla moj poziom wiary w zdeterminowana nauke
                    jezykow, teraz wybieram sie na poszukiwania determinacji; generalnie jestem
                    osoba malo zdeterminowana, jakos nie wpisuje sie to w moj charakter.....
                    co do zycia bez komplexow - masz calkowita racje, a juz na pewno niejedna osoba
                    doswiadczyla roznych malo podbudowujacych kontaktow w swoim zyciu, na przyklad
                    ze strony nauczycieli, mozna na przyklad dac sobie wmowic ze jest sie zerem w
                    tym co lubimy robic i w czym jestesmy dobrzy, i w zwiazku z tym wybrac sie na
                    inne studia i pozniej mimo ewidentnych przykladow, ze cos tam potrafimy, a
                    nawet sporo, nadal sie za to zero uwazac i takaz postawe przyjmowac mimo
                    usilnych prob pozbycia sie jej; mam nadzieje ze zrozumiale napisalam, lubie
                    motac ;)))
                    no, caluski, biegne na zajecia,
                    Iwona, porannie, Sydney - slonecznie ;))))
                    • mojito Popolnocnie... 19.05.04, 06:32
                      Zdrowko Amigos,

                      w zwiazku ze zblizajacym sie latem i naszymi wydatkami nasze numery
                      totolotkowe troche wczesniej:

                      12 21 22 23 46 Powerball 29,
                      06 26 33 34 40 Powerball 26,
                      03 04 07 40 47 Powerball 27. Losowanie dzisiaj. Do wygrania 24 miliony.

                      Asienko,
                      co lekarz powiedzial?

                      Iwona,
                      daj znac wiec.

                      Mandarynko,
                      jeszcze nie. Nie potrafie pakowac sie z wyprzedzeniem. Robie to zwykle
                      na ostatnia chwile. Noz na gardle lub plecy przy murze pomagaja.
                      Psychicznie jestem juz gotowy. Logistycznie jeszcze nie.
                      Na ksiazki na podlodze tez jeszcze patrze :))).

                      Ola! Pysiek,
                      sim, com certeza. Qualquer hora. Com prazer :))).

                      Spac ide. Dobranoc i dzien dobry.
                      mojito.

                      00:32/19C/12 dni/bez zupy.
                    • poetal_liryczny it was Monica in my life ... 19.05.04, 06:34
                      witaj Monika, Eeve, Szopen, Borysa, DM??? ihre initiale erklaren uns alle :-)
                      ale towarzystwo szprecha roznymi tu jezykami, dziewczyny zdolne i jeszce Wam
                      malo, jeszcze wiecej jezykow chcecie poznac.
                      Chiny,piekny kraj,nie bylem i nie wybieram sie. bylem tylko w Hongkongu i to
                      tylko 3 dni, inna kultura, wszystko inaczej.mysle Szopen ze dla Ciebie to
                      niezapomniane doswiadczenia.
                      powiem Wam ze dla odmiany mam ciche dni i nie bardzo moge z tym sie pogodzic,
                      nie lubie takich rzemilczen.szykuje sie pomalu do wakacji i to zle tez mnie
                      nastraja. moze to tylko przejsciowe.
                    • Gość: szopen Re: ... dzis wieczor mamy:) IP: 204.79.89.* 19.05.04, 08:20
                      Czesc,

                      Wczoraj musialem pojechac do Hongkogu na "testy psychometryczne" wiec dopiero
                      dzisiaj mialem szanse poczytac.
                      Nawiaze do paru poruszanych tematow:
                      Jezyki.
                      Ja po chinsku i mowie i pisze (studiowalem w koncu budowe maszyn po chinsku),
                      jezyk zdecydowanie inny i na tym polega trudnosc nauczenia sie. Gramatyka jest
                      prostsza niz w jezyku polskim (bardziej skomplikowanych jest pewnie niewiele)
                      ale glowny problem to sa znaczki i tony bo to jezyk tonalny.
                      Co do innych jezykow to powiem wam szczerze, ze bedac w ogolniaku bylem uwazany
                      za tzw beztalencie jezykowe i nie bylo mi latwo. Potem w zyciu tak sie zlozylo,
                      ze nauczylem sie chinskiego, byla sytuacja kiedy trzeba sie bylo nauczyc
                      wloskiego (do miasta gdzie mieszkalem przyjechalo kilkanascie ladnych Wloszek
                      ktore umialy tylko po wlosku wiec ze wzgledow nazwijmy to towarzyskich wszyscy
                      sie szybko nauczylismy, jak bylem na Syberii to bardzo szybko mi sie rosyjski
                      odtworzyl do poziomu o ktorum nie mialem pojecia ze mam, pracujac i mieszkajac
                      z ludzmi z innych krajow czlowiek sobie bardzo szybko przyswaja. O angieskim to
                      tylko powiem ze tak naprawde to duzo mi latwiej niz po polsku bo ojczystego
                      jezyka uzywam tylko na czacie w GW i do rozmow z rodzicami w Polsce.
                      Ja do jezykow podejscie mam nastepujace: jak bede musial to sie szybko naucze.
                      Chiny.
                      To naprawde duzy kraj. Odleglosci w tysiacach kilometrow, rozmaitosc klimatu,
                      kultur, jedzenia. Sa ogromne miasta gdzie zycie toczy sie bardzo szybko (u mnie
                      z dachu fabryki widac 35 dziwigow do budowy wysokich budynkow to jest wiecej
                      niz w calej Europie) i jest wies gdzie nie jest najlatwiej i gdize czasami jest
                      straszna bieda, to glownie w srodkowo-zachodnich Chinach i glownie z powodu
                      braku wody. Z powodu rozmiaru i roznorodnosci tego kraju na temat Chin
                      generalizowac nie mozna, kazde stwierdzenie jest prawdziwe w jakims tego kraju
                      zakatku i bzdurne w innym.
                      Forum Moniki.
                      Przeczytalem sobie i naprawde imponujace. Ja tez jestem inzynierem i mam
                      podobne podejscie do zycia: zadnych kompleksow, poczucia braku wartosci itd.
                      Tez pracuje w baaaardzo duzej firmie i nie zauwazam bym w czyms ustepowal innym
                      (moze tylko Japonczykom zaparciem do pracy :) ).
                      Mnie sie wydaje, ze wiele nienajciekawszych zachowan typowych dla Polakow
                      (rasizm, pogarda i pomiatanie innymi nacjami itd) wywodzie sie wlasnie z
                      niskiego poczucia wlasnej wartosci, wtedy czlowiek poprawia sobie humor
                      udowadniajc ze sa gorsi od niego czy ukazujac wlasna wyzszosc.
                      Co do wysokosci zarobkow to ja uwazam ze jest to tylko jedna strona medalu
                      (takiego o wielu stronach...) liczy sie jeszcze oczywiscie koszt zycia, jakosc
                      zycia i zadowolenie z zycia i ze swojej sytuacji.
                      Tak sie juz na swiecie sprawy maja, ze za ta sama prace zarobie mniej czy
                      Szwajcar, Niemiec czy tez Anglik ale o ile zadowolony jestem z tego co zarabiam
                      to nie trace czasu na uzalanie sie nad soba bo to i tak do nikad nie prowadzi.

            • szkodnik1 Re: Tak daleko i tak blisko :) do Moniki 19.05.04, 09:03
              Dodam do tego, że wątek Moniki zwrócił na siebie szczególną uwagę adminów i
              znalazł się na stronie głównej forum gazeta.pl:
              forum.gazeta.pl/forum/0,0.html
              Chciałbym prosić Monikę o przesłanie mi swojego adresu e-mail.
              Pozdrawiam i gratuluję.
              • borysa Re: Tak daleko i tak blisko :) do Moniki 19.05.04, 10:16
                I wlasnie dlatego chcialam wam wszystkim zwrocic uwage na Monike, osobe
                zyczliwa i oferujaca swoja pomoc wszystkim zainteresowanym wyjazdem do UK.

                Ciekawi mnie jeszcze jedna sprawa : jak wyglada sprawa waszych kontaktow z
                Polakami ? Czy wspieracie sie wzajemnie czy niestety doswiadczeni
                wczesniejszymi niemilymi przypadkami ( Polak Polakowi wilkiem ) unikacie ich ?
                Slyszalam, ze inne nacje sa dla siebie duzo zyczliwsze i pomocne...

                Pozdrawiam was wszystkich,
                Borysa
                • Gość: szopen Kontakty z Polakami IP: 204.79.89.* 19.05.04, 10:34
                  Co do kontaktow z Polakami to jako, ze tu jest nas bardzo malo wiec kontaktow
                  tez nie duzo. Na stale to w okolicy jest moze z 50 osob z tego 30 w fabryce
                  Thompsona robiacej kineskopy. Wiekszosc kontaktow to imprezy urzadzane przez
                  konsulat z okazji polskich rocznic lub wybory. Ja do kosciola nie chodze a
                  spora czesc spotyka sie tam w Niedziele. Zwykle jest tak ze jak komus potrzebna
                  jest pomoc to zwraca sie do konsulatu a oni szukaja kto moze pomoc i wtedy
                  takiej pomocy sie udziela.
                  Z ta fabryka Thompsona to tez jest niezly numer i ciekawa sprawa.
                  Otoz wiele lat temu ta firma kuipla fabryke kineskopow w Polsce i po rozbudowie
                  dosc dobrze im tam szlo. Jak jakies 4 lata temu zalozyli fabryke w Chinach to
                  jakis madry gosc stwierdzil ze jak sa Polacy tacy dobrzy to niech tu tez
                  walcza. Wiec sprowadzili ludzi z tej fabryki w Polsce i oni tu dzialaja. Polacy
                  sa na prawie wszystkich odpowiedzialnych stanowiskach wlacznie z dyrektorem
                  fabryki, jest chyba 1 Francuz i moze 2 Amerykanow ale to sa inzynierowie
                  tymczasowo. I fabryka i caly biznes idzie im swietnie, wyniki maja duzo lepsze
                  od fabryk w USA czy w Europie.

                  Polak potrafi.
                  • tangerin Re: Kontakty z Polakami 19.05.04, 11:11

                    Borysa, hejka, skad klikasz?

                    Jesli chodzi o moje doswiadczenia z Polakami za granica, to sa rozne. Ale
                    raczej tych gorszych bylo wiecej, niestety:((((( Dokopano mi jak nigdy
                    wczesniej:((( I czasem dziwila mnie opinia innostrancow, ze typowa Polka nie
                    jestem, bo jestem mila, uprzejma i otwarta, o lojalnosci i braku ciagotek do
                    kradziezy nie wspomne. Anglicy doskonale zdaja sobie sprawe, ze Polacy sie nie
                    lubia nawzajem i wykorzystywali nas przeciwko sobie, te slynne akcje home
                    office, wiadomo - polak potrafi. Ale tez podkreslano czesto, ze potrafimy
                    dobrze pracowac, jestesmy wytrwali i dazymy do wyznaczonego celu.
                    Ze swej strony zawsze staralam sie pomagac rodakom, jesli tylko moglam. I
                    udzielalam informacji, bo z wlasnego doswiadczenia wiem, ze dobra informacja
                    jest na wage zlota. A co w zamian? Okradziono mnie kilka razy we wlasnym domu -
                    to byla zaplata za ofiarowany nocleg, dwie osoby wisza mi kupe kasy, mimo
                    uplywu 2 lat, i teraz wmawiaja mi uparcie, ze sobie to wymyslilam. i oczywiscie
                    unikaja kontaktow. no ale nic to, naiwna bylam i bede.

                    Ale najzabawniejsze jest to, ze kiedy slyszalam polska mowe i zagadywalam po
                    polsku, to udawano, ze sie nie rozumie. To podobno typowe. jedni sie boja, bo
                    ich Polacy urzadzili odpowiednio, dla innych to obciach.

                    Zreszta, wystarczy wejsc czasem na forum polonia - no comments:(

                    Na szczescie istnieje tez jasna strona medalu. I od razu robi sie cieplej na
                    serduchu:) Moniko, dobrze, ze jestes:))Masz energie i wiare, i potrafisz tym
                    zarazac innych - to piekna wlasciwosc.
                    A i u nas w watku u Asi tez sami fajni Polacy. Asia ma "dobra reke" i "wciaga"
                    same przyjazne duszyczki:)))))
                    • tangerin Slonecznie i cieplo:) 19.05.04, 11:22
                      W koncu, w koncu, nareszcie!!!! Jak narkoman wyciagam rece i pyszczek do
                      slonca, bo po tylu dniach nieobecnosi i zimna stesknilam sie ogromnie. I od
                      razu czlowiek ma lepszy humor, nawet jesli musial wstac o 6 rano:)


                      Ifa, to co, zaczynamy? Tylko mam mala prosbe. Poczekajmy z tym jeszcze przez
                      miesiac, PLS! Tyle mam teraz nauki przed inzynierskim, a jeszcze do tego
                      egzamin z anglika, ze sie nie wyrobie. Tylko uprzedzam, ze zapas ksiazek do
                      wloskiego mam spory, kasete slownie jedna:(. Jesli bedziesz chciala, to moge
                      polecic Ci dwa podreczniki, sa in italiano i sa swietne, kiedys nawet widzialam
                      je w ksiegarni londynskiej, wiec sa dostepne. A jak nie, to podesle ci
                      kserowki:). Polecane przez experta, te ksiazki znaczy sie. A z hiszpanskim
                      bedzie maly problem, bo nie mam nic:( Ale jakos cos znajde.

                      No, i teraz bede miala motywacje:))) Razem chyba latwiej, jedna osoba
                      mobilizuje druga i na odwrot. Ten rok jest jak najbardziej prawdopodobny,
                      pamietam, jak szybko poszlo mi z angielskim, ale to bylo total immerse:)


                      Szopen, podziwiam Cie z tym chinskim:) Wiem, ze mozna wymowic jeden dzwiek na 4
                      sposoby i uzyskuje sie w ten sposob inne znaczenie. Slon nadepnal mi nan ucho,
                      wiec trudno mi nasladowac dzwieki:((( Japonski podobno tez jest latwy, tylko te
                      krzaczki...

                      Mojito, najfajniej pakuje sie na ostatia chwile:)Najlepiej godzine przed
                      wyjsciem z domu. MOja mame doprowadza to do furii, ale sama tez sie tak pakuje.
                      Tlumaczy sie potem, ze nie miala czasu wczesniej. I odziedziczylam po niej
                      umiejetnosc "kompaktowego pakowania". Nie uwierzylibyscie, ile potrafimy
                      zmiescic do torby o malych rozmiarach, i to jeszcze pieknie wszystko poukladane
                      jest:) Tylko, cholera, trzeba to potem dzwigac i juz wesolo nie jest.

                      Ide sobie juz, moze zapakuje ksiazki i do parku na lawke? na lezenie na trawce
                      za zimno.

                      :)))
                • Gość: Monika Re: Tak daleko i tak blisko :) do Moniki IP: 5.3.1R* / 195.75.14.* 19.05.04, 11:55
                  Dziekuje wszystkim za mile slowa :)

                  Co do moich kontaktow z Polakami zagranica mam rozne doswiadczenia, ogolnie
                  calkiem pozytywne. Bardzo duzo podrozuje, takze nie mam za bardzo czasu na
                  kontakty towarzyskie w samej Anglii. Znam jednak tam Polakow i jestem stalum
                  bywalcem polksiego pubu :)
                  Tutaj we Wloszech tez nie jest najgorzej, chociaz musze przyznac, ze bywaja
                  nieporozumienia. Ktos mi kiedys powiedzial, ze denerwujace jest to, ze tak
                  wszystko mi sie udaje - doradzil mi opowiadanie troche o porazkach :) Wczesniej
                  myslalam, ze wlasnie narzekanie jest denrwujace :)
                  Staram sie byc przede wszystkim pomocna, zlaszcza w jakis sytuacjach
                  kryzysowych. Ale wazne jest dla mnie tez poznawanie mentalnosci tubylcow - a
                  jako, ze pracuje w medzynarodowych grypach, to tez z podobnym towarzystwem
                  utrzymuje kontakty poza praca... Spotykam sie tutaj z Argentynczykami,
                  Wlochami, Wegierka, Francuzami, Niemcami. Polacy stad sa chyba malo towarzyscy
                  niestety.
                  Zreszta oni zostaja w swoim zakmnietym gronie, calkowicie nieczulym na osoby z
                  zewnatrz. W Londynie sytuacja jest wg mnie odwrotna!
                  • tizedik Re: Tak daleko i tak blisko 19.05.04, 16:45
                    Witam wszystkich "starych" i nowych :-)))
                    Widze, ze nam watek pecznieje o kolejne osoby z roznych stron swiata, ba, nawet
                    niemal z ksiezyca, czyli z Chin. Fajnie jest!
                    Ale na razie przelecialam sie tylko po postach, bo chcialabym juz pojsc do
                    domu, a siedze w pracy wlasnie tylko po to, aby znowu spotkac sie z wami =
                    poczytac. Komputer w domu mi sie znarowil, a nawet nie on sam, a raczej siec.

                    Zauwazylam tez, ze robi nam sie tu forum ekspertow od jezykow roznych.
                    Chinskiego Szopena nikt nie przebije, ale chyba doczytalam sie zapowiedzi, ze
                    przybedzie nam poliglotek, chociaz w czasie blizej jeszcze nieokreslonym ;-)
                    Zazdrosc sie we mnie budzi, bo chociaz sama liznelam paru, to mowie w nich
                    tylko pod zdecydowanym przymusem okolicznosci; dobrowolnie nigdy! Chyba len
                    jestem, bo wystarczyloby kazdemu znowu troche czasu poswiecic...

                    Dziewczyny z problemami; trzymam kciuki za ich odejscie w niebyt! Matrioszka,
                    nie daj sie! Asia, jak wyniki badan?
                    Tangerin, ucz sie! Wprawdzie nikt ci nie zagwarantuje, ze bedziesz miec z tego
                    jakies korzysci, ale tak trzeba...;-)
                    Mar_za, nadal ciagniesz na korzonkach?
                    Monika, nie jest ci za cieplo?

                    Mojito, jak z drinkowaniem, przykladasz sie? Pamietasz, ze mnie to tez by sie
                    przydalo w kontekscie takim bardziej "elementarnym"?
                    Dzis zajrzalam pod moj ulubiony link www.powerball.com Okazuje sie, ze
                    znalezli sie "nabywcy" 110 baniek zielonych, czyli Stefek i Kryska Biali
                    www.powerball.com/powerball/winners/2004/050804pa.shtm Ciekawe, jak
                    sobie z taka kasa poradza?

                    I to by bylo na tyle, bo zaraz padne przy biurku. Ide sobie w dluga podroz do
                    domu, czyt. jazde autobusem przez zakorkowane miasto, w ktorym zanosi sie znowu
                    na deszcz.
                    • mar_za Re: Tak daleko i tak blisko 19.05.04, 18:09
                      Witajcie,
                      Dieta korzonkowa zostala niestety troche zmodyfikowana za sprawa ostatnio dosc
                      czestego alkoholizowania sie:-) Musialam oprocz korzonkow cos jesc bardziej
                      tresciwego, bo wtedy to naprawde dlugo bym nie naciagnela. Jakies spotkania
                      nieuwzglednione w moim korzonkowym harmonogramie zrujnowaly moj plan
                      dwutygodniowej diety:-) Ale nie jest zle:-) Dzis bede tancowac wieczorem, wiec
                      wszystko co nadprogramowo wchlonelam spale. I znow przejde na calkowite
                      korzonki od jutra (I hope so:-)).

                      Jezyki obce sa mi obce:-) Jedynie udalo mi sie opanowac angielski i to z
                      kompleksami. Po latach samodzielnej nauki w domu, troche w szkole dopiero od
                      pol roku uzywam angielskiego w pracy niemal codziennie. I tak naprawde dopiero
                      teraz widze, ze moj angielski sie poprawia z dnia na dzien, a kompleksy
                      zmniejszaja.
                      I chyba moje ambicje na angielskim sie koncza. Na razie. Zanim nie pozbede sie
                      kompleksow calkowicie:-). Choc przyznaje, ze we Francji przydalaby sie
                      przynajmniej podstawowa znajomosc francuskiego. Wybieranie w ichniejszej
                      restauracji potrawy z karty dan na "chybil trafil" jest dosc ryzykowne:-).
                      Jako, ze Francuzi nie maja w zwyczaju umieszczac innych niz francuskie nazwy w
                      menu.

                      Poczytalam dzis troche watek Moniki o szukaniu pracy w UK. Interesujace.
                      Zgadzam sie z Monika, ze to duzo od nas zalezy jak nas bedzie postrzegal
                      potencjalny pracodawca. I to nie tylko w szukaniu pracy za granica. W Polsce
                      jest tak samo.
                      Tanegrin fakt, ze Ciebie mniej trzyma niz mnie tutaj. Ale ja tez nie jestem
                      strasznie zwiazana z Polska. Nie mam meza, ktory mialby tu prace i wtedy
                      decydowanie sie na wyjazd byloby bardziej skomplikowane. U mnie rozbija sie to
                      tylko o to, by starczylo mi kasy na utrzymanie siebie i dzieci zanim nie znajde
                      pracy.I to raczej pracy nie tymczasowej. Juz jednak jak sie ma jakies
                      doswiadczenie to trudno byloby zaczynac od czegos dorywczego. W kazdym razie w
                      swoich rozwazaniach zakladam opcje kontynuowania tego co robie tylko gdzies
                      indziej. Zakladam, ze moze za 2 lata. Pracuje teraz w miedzynarodowym
                      projekcie, da mi to jakies kolejne doswiadczenie i przyda sie w szukaniu roboty
                      za granica. No chyba, ze cos sie wydarzy i na przyklad nie bede miec pracy
                      tutaj to szybciej bede podejmowac decyzje. Na razie zalozenia sa jak wyzej.
                      Jesli sie czegos chce i nie boi sie ryzykowac to zawsze sie powiedzie. Zycie
                      czasem weryfikuje nasze plany i zamierzenia, ale wtedy nie pozostaje nic innego
                      jak korygowanie ich do okolicznosci. I tez sie uda:-)
                      Kurde tylko ta pogoda w Polsce ciagle paskudna a czerwiec za pasem!
                      Monika przeslalabys troche sloneczka:-)
                      Pozdrawiam, Marzena
                      • Gość: Asia Re: Tak daleko i tak blisko IP: *.adsl.xtra.co.nz 19.05.04, 23:17
                        Mojito, Tizedzik

                        lekarz zbadal moje odruchy warunkowe i bezwarunkowe, stwierdzil ze sa w jak
                        najlpszym porzadku, na wszelki wypadek upuscil mi 6 probowek krwi, i wysyla
                        mnie na CAT scan oraz badanie droznosci moich zylek, napomknal lekko o rzuceniu
                        palenia z czym sie oczywiscie teoretycznie zgadza, w praktyce niestety nic mi z
                        tej zgody nie wychodzi

                        Maja mnie zawiadomic listownie o terminie badan, a wyniki zostana przeslane do
                        mojego lekarza.

                        Chyba sobie pojde kupic jakies pantofelki bo nic mi tak nie poprawia humoru jak
                        para nowych bucikow,,
                        Monika zazdroszcze Ci tej Itally bo tam bym byla w swoim zywiole jezeli chodzi
                        o moj nalog kupowania butow

                        Jezeli chodzi o moje doswiadczenia z Polakami na emigracji, no coz bywaly
                        bardzo rozne i zle i dobre, spotkalam kilka bardzo milych i pomocnych osob,
                        bezinteresownych i naprawde uroczych, spotkalam tez takich powiedzmy bez kija
                        nie podchodz, zostalam okradziona w swoim wlasnym domu przez rodakow, tak ze
                        cale spektrum, ale podczas naszego pierwszego pobytu w nz nasz pierwszy dom
                        kupilismy dzieki pozycznym pieniazkom, jedna z pan tu poznanych sama nam ta
                        pozyczke zaoferowala i namawiala do przyjecia, tak ze chyba trudno mowic
                        jednoznacznie ze jestesmy tacy czy inni jako nacja, to poprostu zalezy od
                        czlowieka.

                        Wydaje mi sie ze nasz image sie poprawia, nie jestesmy juz zamknieta nacja,
                        mamy podobne mozliwosci jak inni, jezdzimy, patrzymy, uczymy sie, nie jestesmy
                        ani gorsi ani lepsi od innych.

                        To czy utrzymujemy kontakty z Polakami mieszkajac w innych krajach, to chyba
                        kwestia wewnetrzenej potrzeby kazdego z nas, jezeli mamy taka potrzebe to
                        fajnie jezeli nie, tez dobrze.
                        Dla mnie osobiscie tworzenie malej Polski na drugim koncu swiata mija sie z
                        moimy potrzebami ale jezeli ktos tego wlasnie chce to jego osobista sprawa.

                        pozdrawiam cieplutko Wszystkich uczestnikow :)


                        • mojito Takie tam rozne...glownie emigracyjne. 20.05.04, 05:19
                          Zdrowenko Amigos,

                          Asienko,
                          ciesze sie bardzo. Z rzuceniem palenia to juz latwo. Moj ulubiony
                          Mark T. mawial, ze rzucic palenie jest latwo - "Sam rzucalem setki razy".

                          Szopen,
                          interesujaco piszesz o Chinach.

                          Mandarynko,
                          takie pakowanie sie na ostatnia chwile to ja :))).
                          Ale dotychczas mi sie to udaje.

                          Poeto,
                          drgnelo cos?

                          Tizedik,
                          pije, troche pije ale co to za picie. Kon by sie usmial. Rozproszony
                          ostatnio jestem. Moze w sobote? O elemencie pamietam :))).
                          Bedziesz totolotki przez lato sprawdzac?

                          Borysa,
                          czesc. Kazdy ma swoja opinie o Polakach za granica. Wazne aby nie
                          uogolniac ale swoje doswiadczenia mamy. Ja mam mieszane.
                          Przylatywalem tutaj wiedzac juz, ze z Polonia jest roznie. I trzeba
                          z uwaga. Uwazalem wiec. Swiadomie unikalem duzych polskich skupisk.
                          Chcialem sie troche ukosmopolitycznic. Nie chcialem zaczynac od
                          otaczania sie tylko Polskoscia. Pierwsza proba wspolnego "interesu"
                          tylko polskiego nie powiodla sie. Zaczalem malowac domy i mieszkania.
                          Business rozkrecal sie doskonale. "Zatrudnilem" paru Polakow. Pozniej
                          jeszcze paru. Szlo nam coraz lepiej i lepiej. Nie nadazalismy z zamowieniami.
                          Bylismy szybcy, dokladni, slowni i o polowe tansi niz inni fachowcy.
                          Ale zaczelo sie piepszyc. Kazdy mial cos do powiedzenia mimo, ze zasady
                          byly jasne. Zarobic pieniadze. Nawet rodziny z Polski wtracaly sie
                          ze swoimi uwagami. Zaczelo byc coraz gorzej i nieprzyjemniej.
                          Trzeba bylo rozwiazac "korporacje". Przyszlo to mi o tyle latwiej, ze
                          wszyscy bylismy nielegalni. Niczego pozniej juz nie opieralem na naszej
                          tylko grupie etnicznej. Byc moze gdyby bylo inaczej malowalbym teraz
                          duze miasta amerykanskie na czerwono :))).
                          Byly tez bardzo dobre doswiadczenia. Mialem doskonalego mentora.
                          Mentorke dokladniej. Dziewczyna z Polski ktora byla juz od paru lat
                          w Stanach. Miala duzy udzial w moim "amerykanizowaniu" sie.
                          Generalnie panuje opinia, ze wiekszych grup (srednich rowniez) tylko
                          polskich nalezy na dluzszy czas unikac. Z innymi grupami etnicznymi
                          troche bywalo lepiej. Byly nawet konfiguracje wschodnioeuropejskie.
                          I to nas jednoczylo. Idealnym rozwiazaniem byloby "splacenie" dlugu
                          lokalnej edukacji przekazaniem jej nastepnej nowoprzybylej osobie.
                          Ktos przeciez nam cos po raz pierwszy pokazal. Ale z tym bywa roznie.
                          Sa ludzie o nastawieniu Moniki i sa tacy co nawet potrudza sie aby komus
                          cos utrudnic. Jak wszedzie.
                          Tak, ze trudno o jednoznaczna opinie. Na kazde zle doswiadczenie mozna
                          przytoczyc pare dobrych. Powinno sie sobie pomagac. A rodakom szczegolnie.
                          W kontaktach z rodakami za granica spotkasz tych bardzo pomocnych i tych mniej.
                          Kazdy z nas jest szkielkiem kolorowym w naszej narodowej mozaice zagranicznej.

                          Sloneczne pozdrowionka absolutnie wszystkim,
                          mojito.

                          23:18/18C/bez zupy/ 14 15 31 37 41 PB 31.
                          • matrioszkaa Re: Takie tam rozne...glownie emigracyjne. 20.05.04, 16:47
                            Czolko!
                            U mnie sprawy nie wyklarowane jeszcze :-(((
                            Tangerin-blyskawicznie doszla do mnie ksiazka M. Dobra jest. Zyciowa tj.
                            rejestruje ponura rzeczywistosc w Polsce. Prawde mowiac ja to wszystko znam
                            tylko z gazet i z opowiesci rodziny i znajomych. Moze i dobrze. Zyje w zupelnie
                            innym swiecie/innych swiatach i coraz mniej mam poczucia zwiazku z krajem
                            ojczystym. Co nie znaczy ze czuje sie zwiazana z krajem w ktory mnie zeslano.
                            Hmm, czytam wlasnie ksiazke o psychicznych aspektach tego zagadnienia w
                            odniesieniu do dzieci, ktore –jak moje-nie maja tak naprawde zadnej ojczyzny.
                            Third Culture Kids.

                            Jesli gdzies tam spotkam Polaka na swojej drodze to nie od razu rzucam mu sie z
                            radosci na szyje. Bywa, ze po jakims czasie, bywa, ze wcale. Mam bardzo
                            ambiwalentny stosunek do swoich rodakow emigracyjnych i doswiadczenia nieciekawe.

                            Jezyki.
                            Beztalencie zupelne. Z zasada: jak sie trafi miedzy wrony trzeba krakac tak jak
                            one. Wiec kracze niegramotnie. Ja stawiam na szwedzki-za jakies 2 lata.
                            Koniecznie. Postanowione dawno.

                            Mar_za- w jakim wieku sa Twoje „Piranie”?

                            Pozdrowionka deszczowe
                            matrioszka
                            • tangerin Re: Takie tam rozne do Matrioszki:). 20.05.04, 17:42
                              Matrioszko, mialam do Ciebie prywatnie sie pofatygowac, bo cos cichutko
                              ostatnio bylas. Kamien z serca. A z wyklarowaniem trzeba jeszcze poczekac.
                              Klarowanie wymaga czasu. Dzisiaj wypije soczek z marchewki za Ciebie, bo
                              procenty musza byc "weg" na jakis czas. i jutro tez wypije:)Mysle o Tobie
                              cieplutko.:)))))))

                              Szybko sie czyta pania M. I ta poczta jakas ekspresowa. Szokujace troche.

                              A ile lat poza Polska jestes, jesli mozna sie zapytac?
                              Z tymi dziecmi - obywatelami swiata, bez korzeni, to jest roznie. Chociaz
                              jakies dwa lata temu zdalam sobie sprawe, ze tez ich nie posiadam, a przeciez
                              wychowalam sie tutaj. wydaje mi sie, ze wiele jest miejsc, w ktorych moglabym
                              zyc. Jestem chyba przykladem latawca. Wszedzie mi dobrze, a gdzie indziej
                              jeszcze lepiej:)

                              A, i dzis byl przemarsz studenciakow przez miasto. Kolorowy, rozkrzyczany tlum.
                              I tylko nie rozumiem, dlaczego ta procesja przeszla pod Urzedem Wojewodzkim, bo
                              co Juwenalia maja wspolnego z polityka? W sumie to dzis dni AR, ale widzialam
                              loga ekonomaliow, zwiazku studentow polskich, politechniki,i oczywiscie AR na
                              ciagniku z przyczepa, pelnym ludzikow:)); uniwerku nie zauwazylam, moze byli na
                              przedzie, juz pod Urzedem. Tyle wiesci z Wrocławia.

                              Pozdroofka:)))
                              I trzymaj sie cieplutko:)I znowu sie rozpisalam:((
                          • tangerin Re: Takie tam rozne...nie imigracyjne:) 20.05.04, 17:20
                            Yo, mates:))))

                            kolejny piekny dzionek. Piekny pod kazdym wzgledem:)))))
                            Przytaszczylam do chaty kolejna kupe kwiatow. Juz nie mam gdzie ich stawiac:( A
                            z checia kupilabym wiecej. Jestem nienasycona. Nie mam juz tez pieniedzy,
                            wszystko wydalam na badyle. Przynajmniej lodow kupowac nie bede i moze
                            schudne;)))
                            I kupilam sobie dzis lantane i pantofelnika, oba zolciuto kwiatnace badyle.
                            Bo wymyslilam sobie dwie donice, jedna kwitnaca w odcieniach zolci i
                            pomaranczu, druga w rozu i fiolecie. Wyszly pieknie:)) Dimorfetki nie kupilam,
                            powstrzymalam sie sila, tym bardziej, ze jakos polamane i wykrzywione byly, ale
                            za to mialy swietny odcien pomaranczu. Zadowolilam sie gazania.:))

                            No dobra, koncze o balkonie, bo zanudze was na smierc, a na ten temat to ja
                            dlugo moge:))))Jakbym kazdego osobnika opisala, to zabrakloby miejsca na forum.
                            Powiem tyle, ze mam nadzieje, ze pogoda bedzie piekna, nie za goraca i nie za
                            wilgotna, i moje roslinki wybujaja jak trzeba. Rok temu bylo chyba bardziej
                            spektakularnie, bo soczyste kolory surfinii dawaly po oczach, w tym roku
                            postawilam na wieksza roznorodnosc i mam chyba wszystko! I w roznych kolorach.
                            Jakos nie moglam zdecydowac sie na jedna game kolorystyczna (np. fioletowo-
                            niebieska, albo rozowo-fioletowo-niebiesko-bialo, albo zolto-bialo itd), wiec
                            mam od sasa do lasa. Nawet heliotropa meksykanskiego, pachnacego wanilia,
                            (fioletowy!!) mam:))) i bedzie pieknie wygladal z lantna...Tzn juz wyglada, bo
                            posadzony:)
                            Teraz juz naprawde koniec tego tematu.

                            Chociaz moze nawiaze do pan sprzedajacych kolory zaklete w roslinkach. nie
                            wiem, kto tym babsztylom pozwala zajmowac sie kwiatami. Burkliwe toto i laske
                            zrobi, ze musi kwiatka podac, albo odpowiadac na jakiekolwiek pytania. I zeby
                            toto jeszcze wiedze jakas mialo. Wszystko moze rosnac w cieniu i na sloncu,
                            zwisa i rosnie do gory jednoczesnie. Pytalam o srodki zapobiegajace robalom
                            wszelakim. Wg pani on jest tylko na tarczniki (lista innych szkodnikow jest na
                            opakowaniu) i tylko wtedy, kiedy sie juz pojawily, mimo ze jest napisane jak
                            wol, ze zapobiega i zwalcza! i jeszcze nie chciala mi ich sprzedac! Oszalec
                            mozna. Ale tak to juz jest, klient jest zlem koniecznym:(((
                            Jak pracowalam w sklepie, albo w pubie, to staralam sie dowiedziec jak
                            najwiecej, bo jak to mozna pracowac i nie wiedziec, co i jak. no, ale widocznie
                            sie myle i obawiazuja inne standardy.


                            Mar_za, mialam kolezanke Marzenke, i w wieku 6 lat mialysmy problem spedzajacy
                            nam sen z oczu. A mianowicie chodzilo o RZ i Z. Tarzana czytalysmy przez "Z",
                            dopoki nam pani w ksiegarni nie zrobila obciachu. A ona z kolei swoje imie
                            pisala przez "Z", wiec pani przedszkolanka nakazala pisac przez "RZ", a wtedy
                            ona zmienila wymowe na Mar-zenka. Jak sie ma 6 lat, to taki klopot urasta do
                            problemu wagi panstwowej.:))) Ciekawe, jak bylo u Ciebie:)))

                            Asiczko, to dobrze, ze wszystko ok:)))))))))))))))))

                            Zmykam juz, ide na balkon popatrzec kwiatom w oczy:)
                            A potem do ksiazek.

                            Caluski 4 all.

                            ps.Tora, jak tam po maturze? Beger zdala,na mierna, ale zawsze:)
                            • mar_za Re: Takie tam rozne...nie imigracyjne:) 20.05.04, 17:53
                              Hej!
                              Za balkon to ja sie tez musze wziac, zamiast czas tracic na balangach. Wrocilam
                              dzis o 3 nad ranem, a o 6 musialam wstac:((( Ledwie przewegetowalam dzien w
                              robocie, ale jak ktos nie pomysli, ze srodek tygodnia to nie najlepszy czas na
                              imprezowanie to potem niech cierp!!!Dobrze mu tak!!!

                              Na balkonie mam pelno pustych skrzynek, ktore zakupilam z zamiarem powiekszenia
                              ogrodka. W samochodzie od conajmniej tygodnia woze worek z ziemia do tych
                              skrzynek, a sadzonki to sa jeszcze nawet w kwiaciarniach... Na dodatek mam
                              nadprogramowy komplet opon i leza sobie na srodku balkonu. Tez nie moge sie
                              zorganizowac by cos z nimi zrobic. Az mi wstyd po tym co Tanegrin wyprawia na
                              swoim balkonie.

                              Z ortografia swojego imienia nie pamietam klopotow. Natomiast pamietam
                              zdarzenie, ze jakis pan powiedzial mi, ze on to nawet by sie ze mna umowil,
                              gdybym nie miala na imie jak mam, bo wszystkie Marzeny to sa jakies takie
                              dziwaczne:-))))

                              Piranie maja 11 i 8 lat.

                              No wlasnie co z ta matura? Mar_za

                              • tizedik Re: Takie tam rozne...nie imigracyjne:) 20.05.04, 23:49
                                Mojito, pewnie, ze bede sprawdzac tego zamorskiego totolotka, czemu nie...:-)
                                Moze mi sie humor poprawi, bo teraz akurat zepsuty jest w stopniu zasadniczym.

                                Ale i tak chwile wczesniej dokonalam wykopkow w internecie i zlokalizowalam
                                Szopena.
                                Popatrzecie, jest tutaj
                                www.alovelyworld.com/webchine/index2.html
                                Piwo mi nie pomoglo, ide spac. Do milego...:-)
                                • mojito Totolotkowo i geograficznie. 21.05.04, 03:18
                                  Yo! Tizedik,
                                  jutro wstaniesz i bedziesz w lepszym nastroju. Zobaczysz.
                                  W ta sobote juz jedziemy z koksem/farma/studio/barem poniewaz pula
                                  wspiela sie ponad nasz prog 30 melonow. Dowiem sie dokladniej
                                  na ile tygodni mozna wykupic los (chyba jednak 13 tyg. - 26 ciagnien).
                                  Beda to te same numery. Jezeli chcesz "recznie wybrane" to podaj.
                                  W przeciwnym przypadku beda komputerowo generowane :)).
                                  W ciagu lata bede zagladal tutaj z pewnoscia, ze umiescisz interesujaca
                                  i ekscytujaca nas wszystkich informacje o naszej wygranej :))).
                                  Damy sobie co najmniej na rok spokoj z praca. Moze i dluzej...

                                  Dzieki za przyblizenie Szopena. Twoje linki bardzo edukujace.

                                  Zdrowka i lepszego nastroju,
                                  mojito.

                                  21:18/19C/9 dni/bez zupy.

                                • yvona73pol Re: Takie tam rozne...nie imigracyjne:) 21.05.04, 03:30
                                  no, pieknie, jestes wielka Tizedik :)))))) jeszcze nie przegladalam wszystkich,
                                  rzucilam ogolnie okiem i stwierdzam, ze byloby co fotografowac w tych Chinach,
                                  kurcze.....
                                  Asienko, wspaniale, ze wszystko w porzadku, z tym paleniem to dokladnie jak
                                  Mojito pisze - rzucasz dowolnie i ile razy chcesz ;)))))) wiem cos o tym ;))))
                                  nie namawiam, nie odradzam......
                                  Pakowanie w ostatni dzien, ale koniecznie z zapisywaniem i wykreslaniem
                                  artykulow pakowniczych, a i tak sie cos "zapomni", kiedys wszystkie skarpetki
                                  zostaly sobie grzecznie w torebeczce na lozku ;))))
                                  kwiaty, balkon.... hmmm.. balkonu nie posiadam (wlasciwie jak sie tak dobrze
                                  przyjrzec to nic nie posiadam, z ruchomosci), balkon "rodzicowy" jest kolejnym
                                  kawalkiem przestrzeni, gdzie mozna zmiescic wszystko, co nie miesci sie w dwoch
                                  pokojach, z ktorych jeden jest zawalony albumami, obrazami, rekwizytami,
                                  meblami, drobiazgami, elementami martwych natur, starym zegarem i stara maszyna
                                  do szycia, deskami ( to moj ;)))))))) , wiec miejsca nie za bardzo dostatek, a
                                  balokn - coz, jest nawet mini-szafa na rozne narzedzia majsterkujace..... sa
                                  tez inne "przydatne" rzeczy; generalnie wojuje z mama o wyrzucenie polowy tego,
                                  czasami nawet w tajmenicy robie male "porzadki" ale nie moge za bardzo szalec,
                                  bo juz pare razy sie zdarzylo, ze wyrzucilam jakas rzecz - naprawde zawadzajaca
                                  i nieprzydatna od wiekow niemalze, i jak na zlosc okazalo sie tydzien pozniej,
                                  ze wlasnie ona jest niezbedna, no i dostalo mi sie; caly dzien musialam
                                  wysluchiwac.... i tak wiele razy, czy to jakas zlosliwosc przedmiotow
                                  martwych?? zemsta zza grobu/wysypiska????
                                  wy tez tak macie??
                                  co do Polakow za granica - tez zauwazylam jak Tange, ze wiekszosc nie lubi byc
                                  zagadywana w ojczystym jezyku, ba, nawet z uraza patrza, jak ktos smial
                                  zasugerowac, ze sa Polakami, jakis wstyd, czy co??? generalnie nie palaja
                                  checia kontaktu, wiec i ja sie nie narzucam, chyba, ze ktos sam wyjdzie z
                                  inicjatywa; ja sama zawsze otoczona bylam przez bardzo fajnych Polakow, ale
                                  moze dlatego, ze jakas selektywnosc intuicyjna stosuje?... nie wiem, ale
                                  przykre opowiesci znam bez wlasnego doswiadczenia, chyba jestem z tych, co to
                                  sie ucza na bledach innych glownie ;))))
                                  Matrioszka, Mar_za, Pysiek,Ifa i wszyscy mili wspolpisacze :)))))))))
                                  caluski, i do nastepnego klikniecia :)))))
                                  Iwona
                                  • matrioszkaa Re: Takie tam rozne...nie imigracyjne:) 21.05.04, 07:41
                                    Poza granicami jestem, zaraz, policze na palcach, tak wychodzi ze 6 lat, czyli
                                    zoltodziob emigracyjny jeszcze. Ale wystarczylo. Jak czasem jestem w Polsce to
                                    oczy robia mi sie wielkie ze zdziwienia. Spotkalam osoby, ktorym nasz kraj i
                                    nacja przypadly do gustu i chetnie tam bywaja/podtrzymuja kontakty i przyjaznie.
                                    Jedna nawet mimo kradziezy samochodu.

                                    Tutaj znow cholerny deszcz, nie wiem jak zniosa to moje kwiaty balkonowe, ale
                                    niech sie dzieje wola nieba...Tangerin, ale szalejesz na swoim balkonie! Ja bede
                                    zadowolona, jesli mi w tym roku cokolwiek zakwitnie. Niektorzy kupili gotowe
                                    kwiatki, ale to oczywisnie nie to samo co od nasionka. Za to palmy maja juz tak
                                    z 5 cm.

                                    Mojito, jak Ty ciagniesz tak dlugo bez zupy?
                                    Szopen, napisz prosze o kuchni, na pewno to tez jest strasznie zroznicowane
                                    (swoja droga Chinczycy maja dobrze, gdziekolwiek pojada moga otworzyc
                                    restauracje, albo chociaz garkuchnie). Zauwazylam tez, ze Rosjanie otwieraja za
                                    granicami swoje sklepy z ryba, kasza gryczana, ksiazkami i kasetami; maja swoje
                                    ksiegarnie wysylkowe itp. Polacy nie (albo w stopniu zenujacym)-przynajmniej
                                    takie sa moje doswiadczenia.

                                    A z pakowaniem to potrafie blyskawicznie i zdaza sie, ze nic nie zapomne; lata
                                    wprawy.

                                    Paaaaaaa
                    • Gość: Monika Re: Tak daleko i tak blisko IP: 5.3.1R* / 195.75.14.* 21.05.04, 08:56
                      Witam wszystkich!

                      Strasznie mi wstyd, ze tak malo do was pisze i tak was zaniedbuje, ale mam
                      ostatnio tak duzo pracy, no i jeszcze odpowiadania na posty forum o UK. Troche
                      sie tego zebralo teraz.

                      Tizedik - juz mi nie jest za cieplo, bo dzisiaj pada :) To znaczy juz chyba
                      powoli przestaje, ale i tak milo bylo odetchanc po tych upalach.
                      Jutro jade do Ryzmu - to dopiero bedzie super weekend! Jesli oczywiscie nie
                      zacznie podac.

                      Powiem wam, ze obraz Polski we Wloszech jest naparwde bardzo stereotypowy...
                      Wiem, ze swiata nie zmienie, ale staram sie chociaz kolegow Wlochi tutaj w
                      pracy troche wyedukowac. Ostatnio jeden pochwalil mi sie, ze czyta Stasiuka, a
                      kolezanka przyniosla wiersze Szymborskiej :)
                      No i wszyscy juz wiedza, ze Chopin byl Polakiem (Szopen, pozdrawiam cie!
                      fajnie, ze w Thopsonie Polazy rulez!), ze Polska nie jest jak Rosja i ze mamy
                      wiecej niz jeden unowersytet :)

                      Pozdrawiam was serdecznie, zycze milego weekendu i do zobaczenia w poniedzialek!
                      • kazachstan Re: Tak daleko i tak blisko 21.05.04, 09:50
                        Dobry wieczor wszystkim,

                        to dopiero nasz watek wzbogacil sie o rozne nowe wrazenia. o Chinach Szopen to
                        ja z przyjemnoscia przeczytalem, naprawde tutaj robi sie tak ciekawie ze
                        zamiast gazety porannej wchodze sobie i czytam nowiny. no i Monika, widze ze ty
                        milo tez piszesz na rozne tematy. no nie zajrzalem na ten Twoj watek bo do GB
                        sie nie wybieram, ale widac ze jestes dobra i pomocna dusza, tylk po co Ty tak
                        tu sie tlumaczysz, ze piszesz czy nie piszesz. niektorzy tu znikaja i
                        powracaja, jak tam komu pasuje, zaden mus.
                        tangerin Twoje szalenstwo na balkonie zupelnie rozumiem, ja tez mam ogrodnicza
                        dusze i mysle ze znalazlyb jeszcze kilka osob tutaj. moje krolestwo ogrodnicze
                        dominuje z tylu za domem, bo front to zostawilem zeby nie bylo duzo pracy i
                        posadzilem conifers zeby nie trzeba za duzo spedzac czasu na strzyzeniu
                        trawnika. ale z tylu to juz poszalalem i gdybym mial wiecej ziemi to naprawde
                        zrobilbym piekny park. tutaj klimat sprzyja i zielono mamy caly rok na okraglo,
                        wiec mozna zrobic tak ze jedne rosliny przestaja kwitnac drugie zaczynaja i
                        mamy taki fajerwerk kolorow caly rok. dlatego tak bardzo marzy mi sie ta farma
                        wtedy to dopiero sobie uzyje. no przy Waszej pomocy, znaczy Mojito to farma
                        bedzie po prostu wieksza. ja duzo sie nie prosze od Pana Boga, jak nie wygramy
                        to kupie mniejsza.
                        dzisiaj piatek, wieczorkiem przy grzanym piwie i przy kominku, moja Pani
                        upiekla sernik wiedenski, weekend przed nami ale ma byc cieply weekend czego
                        tez wam zycze
                        pozdrawiam
                        kazik
                        • mojito Impresje takie sobie. 22.05.04, 05:00
                          Dobry wieczor Amigos,

                          business najpierw. Do wygrania chrystusowa kwota - 33 miliony.
                          Nasze numerki:

                          26 29 32 35 44 PB 27,
                          15 16 22 47 49 PB 31,
                          41 48 49 51 52 PB 09. Good luck to all of us.

                          Tizedik,
                          mozna kupic los na 26 ciagnien. Taki kupie za tydzien. Podam numerki
                          i byc moze w lecie wszyscy sie spotkamy dzielac kase i klocac sie :)))
                          u Asi.

                          Matrioszko,
                          dziekuje za troske. Jakos bez zupy. Nie moge tego racjonalnie wyjasnic.
                          Moze jedzenie jajecznicy wyparlo zupe. Pojecia nie mam.
                          Co to teraz bedzie? Z delColle dzwonili zaniepokojeni czy nie choruje.
                          Nie choruje ale zupy jakos nie chce. Z rybami tez przystopowalem na razie
                          i kurczak wrocil do zmyslowych lask. Moze to znak zblizajacego sie lata
                          i wakacji. Sam nie wiem...Masz jakies sugestie nadajace sie na forum:)))?

                          Marzena,
                          zgadzam sie z Twoja opinia co do koedukacyjnego rozrywania w kraju
                          kuso ubranymi Paniami. Nie podczas jedzenia, prosze. I nie w mieszanym
                          towarzystwie. To jeszcze pokutujacy styl strip-teasu i schabowego.
                          Niezreczne polaczenie. Jak jem to jem. Jak nie jem to...
                          Zadnych otwarc tego typu z Paniami tanczacymi prawie nago tutaj nie ma.
                          Same Panie w tylko meskim towarzystwie tanczace przy/na rurze sa.
                          Pisze to nie bardzo bojac sie o zarzut pruderyjnosci. Ewentualnych
                          swiadkow ze jest inaczej niechetnie moglbym przedstawic.

                          Iwona,
                          wklej cos z nowego aparatu.

                          Kazik,
                          Twoja przyroda w ogrodzie bardzo interesujaca. U moich rodzicow w Sz.
                          tez sa swierki i male iglaste (chyba cyprysy) i duzo trawy. Mama zarzadza
                          kwiatami i rabatkami.

                          Mandarynko,
                          Twoj wiszacy balkon mozna porownac do wiszacych ogrodow babilonskiej
                          Semiramidy. Z zapartym tchem czytam nazwy roslin widzianych w druku
                          po raz pierwszy.

                          Moniko,
                          czesc.

                          Ide do The Bards. Pakowac sie. Irlandzki pub w sasiedztwie z kasztanowowlosa
                          i zielonooka obsluga baru. Jasna karnacja i pojawiajacymi sie juz piegami.
                          Dobre miejsce aby zaczac sie psychicznie przygotowywac do podrozy.
                          Mozna zrobic liste spraw do zalatwienia i rzeczy do zabrania na serwetce.
                          Ole! Przypomnialem sobie. Zielone (kocie) oczy nazywaja sie Colleen.
                          Lece wiec. Dlugopis mam...
                          Noce takie sa upalne i slowiki spac nie daja :)))))).

                          Wasze zdrowko i do nastepnego,
                          mojito.

                          22:59/25C/chyba 9 dni/bezzupowo.
                          • Gość: Asia Re: Impresje takie sobie. IP: *.akl.callplus.net.nz 22.05.04, 10:54
                            Mojito

                            skarbie kochany

                            mam tylko tyle sily zeby przeczytac naglowko, nie ma mojego :((((((((((((((((((
                            pomimo zupelnej ignoracji, oferuje moj blaszak w dalszym ciagu (bez odplatnie)
                            do dzilenia wygranej :))
                            termin badan 31 maja :)
                            • Gość: yvona Re: Impresje takie sobie. IP: *.rivrw5.nsw.optusnet.com.au 22.05.04, 14:45
                              Asienko, czy moge ci napisac pare slow na meila? chodzi mi o zamieszczenie
                              fotek na tej stronie, co twoje domki i Sabowa brzoskwinka .....
                              a zupelnie nie wiem jak sie za to zabrac ;)))
                              caluski,
                              Iwona
                              • Gość: ifa Impresje,impresje,impresje IP: *.dsl.netsource.ie 22.05.04, 15:52
                                Witam wszystkich bardzo slonecznie i goraco z jeszcze wciaz mojej zielonej
                                wyspeki,choc juz niedlugo zamieniam ja na czerwona albo bardziej zolta w srodku
                                a zielone na obrzezach ;-)
                                dziekujemu Kazik za zyczenia cieplego weekendu,musialy byc z samej glebi
                                serca,bo weekend jest piekny,

                                nam pozostalo 3 miesiace do wylotu,zarezerwowalismy juz bilety w
                                czwartek,lecimy do AU przez Malezje,tam zostajemy na 2 tygodnie, Kula
                                Lumpur,Singapur tydzien a potem na drugi tydzien chcemy skoczyc na
                                Borneo,obejrzec te slodziaszki rudziaki orangutany (i nie tylko).
                                Kiedys bardzo chcialam wyjechac jako wolontariuszka na kilka miesiecy do
                                jednych z takich osrodkow opieki dla ornagutanow w Rain Forests,gdzie opiekuje
                                sie malutkimi sierotami zabitych matek orangutanow lub rehabilituje chore
                                itp,obejrzalam mnostwo programow przyrodniczych na te temat,nawiazalam juz
                                nawet kontakt z jedna osoba z National Geographic,ale potem rozpoczely sie
                                ataki terrorystyczne a taki kraje gdzie takie osrodki istnieja sa przewaznie
                                muzulmanskie wiec "troszku" sie balam tak sama jechac zwazywszy na okolicznosci
                                ale moje marzenie mam nadzieje sie choc odrobinke zisci i chociaz tydzien
                                spedze na wyspie gdzie zyja te "przystojne" rudziaki ;-)

                                ach tak mi brakuje zwierzaka w domu,kiedy mieszkalam w polsce byl moment ze
                                mielismy 7 kotow w domu,bo nam sie kotka okocila plus jeszcze kocur,mielismy ku
                                temu warunki,bo byl ogrod,ale moje slodziaszki male cala piatka spala ze mna
                                cala noc w lozku,ich matka kocica najpierw mi przynosila po kolei swoje
                                potomstwo a potem sama kladla sie w nogach na brzegu kanapy
                                tylko przez miesiac tak bo potem male juz musialy wyjsc na zewnatrz,ale wciaz
                                biegaly za mna,przybiegaly jak wolalam je,chyba identyfikowaly mnie czesciwo
                                jak czesc swojego naturalnego srodowiska,a potem podrosly i kazde poszlo w
                                swoja strone,kotka dostawala pills aby wiecej takich niespodzianek nie robic
                                no to tyle kocic wspomnien

                                a tymczasem pora na przygotowania do wieczornego BBQ,dzis spotykam sporo grupke
                                Polakow na grillu u znajomych i generalnie nie wiem czy ma takie szczescie czy
                                cokolwiek innego ale wszyscy POlacy a przynajmniej wiekszosc jaka spotkalam do
                                tej pory to mili i przyjazni ludzie i takze pomagamy sobie nawzajem,ja sama
                                wkrecialam ze tak powiem dwie Polki,ktore tu poznalam do pracy do moje bylej
                                firmy
                                ale generalnie slyszlam ze raczej ziomkowie nie sa sklonni do zadnej pomocy,
                                ja nie mam przykrych doswiadczen sama,bo nigdy nie oczekuje od nikogo zadnej
                                pomocy,moze dlatego

                                Tange,
                                twoj balkon musi byc prawdziwie rajski,ja mam plany do mojego przyszlego tarasu
                                w Australii,tez bedzie kolorowo,bede pisac o porady jak tylko zaczne go
                                urzadzac a ekspertow mam tu wielu

                                Yva,
                                nie moge sie doczekac aby zobaczyc twoje fotki,

                                Mojito,to juz tuz tuz,
                                skocz tylko raz jeszcze do Kosciola na dwie zdrowaski za ladna pogode,bo zimno
                                i pochmurnie w zachodniopomorskim dzis tylko 14C

                                Moniko,
                                masz racje nic tak nie zmienia opinii o nacjach jak dobre osobiste kontakty
                                miedzy ludzmi,ja tez czuje sie ambasadorem mojego kraju 24/7,gdziekolwiek nie
                                jade!

                                Guthter,where r ye?

                                Pysi,Asia,Mar_za,Tizedik,i wszysycy innymi pieknego weekendu zycze

                                pozdrawiam bardzo bardzo slonecznie,wspomieniowo,marzeniowo dzis
                                miau

                                ifa

                                • mojito Prawie pakowanie. 22.05.04, 17:31
                                  Witajcie serdecznie Wszyscy,

                                  wczoraj oprocz mnie w The Barts byl tlum pakujacych sie. Gwar
                                  i przeglad roznych styli pakowania sie. Last call o 1:30.
                                  Do tego czasu duzo osob bylo juz prawie spakowanych. Ja tez lekko.
                                  Trzy cuba libre. Rum korzenny ciemny - Captain Morgan. Patron pakowaczy
                                  i podrozujacych.

                                  ASIENKO, ASIU, KIWI PRZEMILA,
                                  Twoj garaz-blaszak wspomnialem w poscie o dzieleniu szmalu i ewentualnych
                                  klotniach. Masz dzwiekoszczelne sciany garazowe? I czy sasiedzi tolerancyjni?
                                  Jestes blisko w moim sercu nawet lekko garazowo wspomniana :))))))).
                                  Data 31 maja dla obu nas znaczaca. U Ciebie 31 wczesniej wiec bede kciuki
                                  trzymal. Zdrowenka i dobrych wynikow zycze. Wczoraj/dzisiaj pilem Wasze zdrowka.
                                  Ostatniego maja w Stanach to swieto Memorial Day. Swieto poleglych i zyjacych
                                  weteranow wojen. Jest to dlugi weekend (poniedzialek) i zaczyna sie
                                  nieoficjalnie lato. Nomen omen. I ludzie zaczynaja masowo podrozowac.
                                  I wowczas wylatuje.

                                  Ifa,
                                  tez zostalo Wam nieduzo. Mozecie centymetr juz odcinac. Przeleci piorunem.
                                  Zacznijcie (sie) wolno pakowac :))))).Cholera, faktycznie zapomnialem
                                  troche o pogodzie. Musze zaczac wiecej pic poniewaz modlic sie wiecej
                                  nie potrafie. Moze jutro. Chyba prawie na pewno jutro. W sw. Patryku.
                                  Dzisiaj rozmawialem z rodzicami i powiedzieli, ze pogoda g.wniana.
                                  Na poludniu nawet przymrozki. Mandarynka kwiatki pewnie musi przykrywac.
                                  Albo dodatkowe cieplo osobiste wlaczyc.
                                  Dzisiaj mam w planie ciag dalszy pakowania. A wieczorem i tak bedziemy
                                  bogaci i bedziemy mieli pogode dla bogaczy wiec spoko :))))))))))))))).

                                  Zdrowenka i pogody rowniez Wszystkim zycze,
                                  mojito.

                                  11:31/26C/ jakos zle licze - 9 dni/prawie na pewno bez zupy.
                                  • matrioszkaa Re: Prawie pakowanie. 22.05.04, 19:43
                                    Mojito, sadze, ze do zupy wrocisz po urlopie:-)))
                                    • mojito Re: Prawie pakowanie. 22.05.04, 21:37
                                      Jest duze prawdopodobienstwo :)))))))))).
                                      I jak? :)))). Pic dalej?

                                      PHL-30C/LHR-16C/SVO-15C.
                                    • tangerin Re: Prawie pakowanie. 22.05.04, 22:05
                                      Albo na urlopie:)
                                      Duzo zalezy od zupy:)))A moze piegow na nosku pani sprzedajacej owa zupencje;)

                                      Ywonko, z checia poogladam zdjatka. Pewnie zapieraja dech w piersiach...Toz to
                                      grzech, aby sie kurzyly gdzies w szafie.

                                      Ifiatko, fajnie ze bedziesz miala taaakie fajne wakacje. A ja ze swej strony
                                      dodam cichutko, ze chetnie bym poogladala duuuzo zdjec z tej wyprawy. Przeslesz
                                      cos, by nakarmic teskna dusze Mandarynki? A moze zaprezentujesz je na tej
                                      Asiowej stronie?

                                      Mojito, zaluje tez, ze nie dane mi bylo obejrzec fotek z Twojej i Bossa
                                      wyprawy. na pewno bylyby czadowe, jako Ty i Boss jestescie. A moze i teraz
                                      Pysia wypozyczy Bossika i pstrykniecie male "co nie co"?

                                      Qrcze, to bylby dobry pomysl, aby zamieszczac gdzies te zdjecia z podrozy i
                                      codziennosci otaczajacej. Moglaby taka Mandarynka popodrozowac sobie wirtualnie
                                      i moze by ja mniej nosilo i mogla usiedziec nad ksiazkami. Albo wypoczac troche
                                      w Kazikowej altanie, albo w Asinym ogrodku, albo powachac roze na Pyskowym
                                      tarasie, albo dla odmiany przejsc sie ulicami Maskwy, a moze nawet...

                                      Eh...

                                      Poeto, a Ty gdzie bedziesz te swoje poezyje pisal tegoroczne? Pod palmami moze?

                                      A, Mojito, jako juz bedziesz na tych wojazach swoich, nie zapomnij uzupelniac
                                      procentowych zawartosci we wszelakich intencjach. Dobra masz reke, liczymy na
                                      Ciebie, tzn. ja licze, bo zapowiada mi sie goracy okres, bez wzgledu na pogode
                                      za oknem. I sadze, ze i Tizedik nie pogardzi, wiadomo- element rodzinny,
                                      Matrioszce sie przyda, no i za odnalezienie Gunthera by sie przydalo cus
                                      wychylic. Ale tylko wtedy li i jedynie, kiedy pojazd mechaniczny bedzie
                                      wypoczywal w cieniu lipy, jedna makabreska drogowa wystarczy. Stanowczo!

                                      I zimno znowu. jak tak dalej pojdzie, to mi nic nie urosnie na tym balkonie.
                                      Ogrzewam sercem te moje roslinki, serce pojemne i gorace, ale slonca nie
                                      zastapi. Fajnie masz tam Kazik w Oz, caly rok Ci wszystko kwitnie, Pysiek tez
                                      ino przycina, bo sie rozrasta wszystko nadmiernie, a tu... Jedynie maciejka mi
                                      cos wybujala, moze lubi zimno i deszcz (spryciara, pod dachem rosnie, bo moj
                                      balkon ma daszek)

                                      Matrioszko, oprocz nasionkwych roslinek mam tez kupne, juz dorodne, bo inacze
                                      chyba bym jajo zniosla czekajac na pierwsze paczki- za pozno sie zabralam za
                                      sianie w tym roku. Ale wybieram roslinki dopiero przygotowujace sie do
                                      kwitniecia a nie w pelni rozkwitu. jakos chce miec swoj udzial w jednym z cudow
                                      tego swiata. A moja misa z ziolami pachnie upajajaco! Od nasionka wszystko!!

                                      Asiczko, bede myslec cieplutko 31. Wszystko bedzie dobrze!!!Tylko dbaj o siebie.

                                      To tyle na dzisiaj, bo umeczona jestem, na ciele i umysle, a tu jeszcze tyle
                                      pracy przede mna!
                                      sciskam
                                      i ciagne;))
                                      • tangerin Re: Prawie pakowanie. 22.05.04, 22:08
                                        Wlasnie zobaczylam, ile znowu wyklikalam.
                                        Jasna cholera!
                                        Chyba sobie jezor utne:(
                                        • mojito Re: Prawie pakowanie. 22.05.04, 22:56
                                          Mandarynko (slodka),

                                          absolutnie z zupa masz racje. Jedzenie i kupowanie zupy
                                          zalezy od paru elementow. I sa one razem polaczone.
                                          Piegi tylko wzmagaja popyt na zupe. Kupic - zawsze. Jesc niekoniecznie.
                                          Zwroc uwage na ilosc kobiet (sale forces) pracujacych w firmach
                                          farmaceutycznych. Bosze, jak one sprzedaja ta aspiryne...
                                          Sam kupilem pigulki ktorych juz nazw i przeznaczenia nie pamietam.

                                          Sprawa picia intencyjnego wyglada coraz lepiej. W lecie praca nie bedzie
                                          mi przeszkadzala. W niczym. Trzymam kciuki za Twoj goracy okres.

                                          Zdjecia Bossa i moje z Rio istnieja. Ale osobno. Nie chcielismy byc
                                          laczeni w zmyslowym Rio razem na wypadek gdybysmy sie zdecydowali
                                          ubiegac o elektoralny urzad :))))))))). Elektorat takich zdjec nie lubi.

                                          Sloneczne pozdrowionka,
                                          mojito.

                                          16:55/31C/bez zupy - sprzedawczyni na urlopie, facet zle sprzedaje.
                                          • Gość: Asia Re: Prawie pakowanie. IP: *.akl.callplus.net.nz 22.05.04, 23:32
                                            Yvonka oczywiscie ze mozesz napisac :) ja coprawda jestem zupelnym laikiem
                                            jezeli chodzi o sprawy komp,, ale napisz :)))
                                            • Gość: yvona Re: Prawie pakowanie. IP: *.rivrw5.nsw.optusnet.com.au 23.05.04, 05:35
                                              Asiu, napisalam na gazetowy adres, bo mi sie cos pomerdalo i nie pamietam
                                              zupelnie tego drugiego, albo masz przeladowana skrzynke i mi odbilo dlatego (bo
                                              wysylalam 2 razy, zmieniajac troche nazwe - przestawialam i & y)
                                              na razie tyle, szybciutko, bo kupa pracy przede mna - zaliczenie w
                                              poniedzialek ;/
                                              caluski,
                                              Iwona
                                              • Gość: Pysiek13 stop the world, I want to get off ... IP: *.a.003.syd.iprimus.net.au 23.05.04, 12:42
                                                Witajcie, its evening again in Australia ;))))

                                                taa, jak w tytule taki za-piepsz w pracy jakich malo, ale pomalu, pomalu bez
                                                paniki i skoncze, tylko juz zostalo podsumowanie i sruuuuuuuuuuu (Gunther
                                                pamietam sru przez 'u' zwykle ;) i lece !!!! co tam pakowanie, Tangerin,
                                                Mojito, Yvona, Poeta L. Ifa i kto tam jeszcze siedzi na walizkach ? z moim
                                                pakowaniem to roznie bywalo, zdarzalo nie raz ze ruszylam w rejs tak jak
                                                stoje ... ale jak mam czas to w ostatniej chwili wszystko do wora, a jak cos
                                                zapomne to jest ciekawiej. na przyklad mam ladna kolekcje zagranicznych
                                                szczoteczek do zebow, nikt takiej nie ma ;) nie bede wspominac o kolekcji
                                                zagranicznych majtek, bo znowu bedzie ze zaczynam ...

                                                oficjalne ogloszenie imienia coreczki Gwyneth Patrow, Apple, przypomnialo mi
                                                problem z imieniem naszej Saba. Saba jak tam Twoje 'jabluszko' dawno tu nie
                                                zagladalas? widzisz Ty masz problem z imieniem a co dopiero taka Gwyneth. ale
                                                ona jest celebrity, i celebrities nie nazywaja swoich dzieci po prostu 'John'.
                                                oni usilnie sila byc oryginalni i Apple to nic nowego, bo Bob Geldof i Paula
                                                Yates nazwali wczesniej swoja corke Peaches. albo na pamiatke drug trips they
                                                have been on jak Frank Zappa's corka, Moon Unit (!). albo Madonna's syn, Roco,
                                                chyba ma byc tak fantazyjny jak styl architektoniczny Rococo? inni celebrities,
                                                ostatnio bardzo popularni David and Victoria Beckham's nazwali syna Brooklyn na
                                                pamiatke miejsca gdzie mieli fantastyczny sex, co wedlug mnie nie jest dobrym
                                                pomyslem, bo to tak jakby mieli ten dobry sex raz i co potem ...

                                                Tangerin Twoje balkonowe szalenstwa absolutnie sa na miejscu, ja nie mam czasu
                                                osatnio, ale pogoda mi sprzyja, wszystko rosnie jak oszalale. winogrona sa w
                                                pieknym kolorze zlotym z zabarwieniem czerwonym i taras prezentuje bardzo
                                                pieknie. lavenda i mieta pachna pieknie wieczorem, a szczegolnie po deszczu
                                                ktorego brak niestety. mam jeszcze inne ziola, ale tylko dlatego ze jestem
                                                okropnie leniwa i nie lubie zakupow. dobrze miec wiec rozne przyprawy pod
                                                reka ;)moj taras to w porownaniu do ogrodu Kazika to niewielkie terytorium,
                                                chcialabym wiecej posadzic zeby oko nacieszyc. zrobilam taka kontrabande na
                                                trawniku publicznym przed domem, gdzie nic nie roslo, posadzilam acaccia i
                                                klony, i teraz pod jesien jest pieknie kolorowo :))))

                                                w kazdy piatek u nas w pracy mamy happy hours, wiec nie spalam duzo, wczoraj
                                                pracowalam do pozna, dzis rano planowalam odespac a tu telefon, ze ludzie maja
                                                ochote wpasc, bo plaza blisko i mam tyle miejsca na BBQ na tarasie, ze wszystko
                                                przyniosa i tak dalej ... nie, ze nie lubie jak przychodza, fajnie jest, ale
                                                tez lubie blogo nic nie robic i czasem trzeba odespac. no i faceci jak cos
                                                jestem nie w humorze, to wymownie patrza jeden na drugiego pod tytulem: 'no
                                                tak, znowu ma pewnie period' jakby to bylo dobre wytlumaczenie. wywiazala sie
                                                tez bardzo ciekawa dyskusja: if men had to deal with 'that time of the
                                                month' ... wygladalo to mniej wiecej tak jakby moi koledzy mieli wydac edycje
                                                of 'Periods for Dummies' :)))) koledzy doszli do wniosku, ze gdyby mezczyzni
                                                mieli periods zamiast kobiet, to napewno nie byloby GST (tax) na tampons. in
                                                fact tampons would probably come free with slabs of beer, and you would be able
                                                to get them in your favourite footy team's colours. men wouldn't be interested
                                                in all the fancy slim pads, either. for them, it's bigger the better. and pads
                                                wouldn't have wings, they'd come with racing stripes, mag wheels etc. Libra
                                                Fleur's nazywalaby sie Libra Barry's i Carefree - No Worries Mate.
                                                oj, koledzy maja fatazje i jeszcze nie bylo drinking ... ;))))

                                                Mojito ;))))
                                                Boss znowu cos marudzil przy kolacji o roznicach miedzy ortoDOGsy i
                                                heteroDOGsy, cos czuje psim swedem ze wakacje zblizaja. w tym roku bedzie na
                                                wakacjach u kolegi na farmie niestety, zeby w psa glowie nie po-przewracalo.
                                                raz Rio trafilo jak slepej ... czy bywal slepy pies ? i teraz moze mysli sobie,
                                                ze tak co roku do Rio, albo ze moze BosaNova zateskni ... nie, rzucila go jak
                                                psa ...
                                                Twoja poleczkowa dekoracja wyglada interesujaco, proponuje zdjecie do
                                                albumu :)))) i kanapy tez i co tam jeszcze ... no oczywiscie wszystkie te puby,
                                                i Pyshek House :)))) ja swoj taras tez wrzuce do albumu, a co tam, niech bedzie
                                                bogato, tylko poczekajcie troche po-sprzatam ;) i to wszystko, kurcze tak malo
                                                mam do pokazania ? o, pies jeszcze! oczywiscie ze Boss tez Wam pokaze :))))

                                                Gunther :))))
                                                tyle czasu nie piszesz, a tu zobacz wszyscy niepokoja o Ciebie. jak siedzisz na
                                                walizkach to chociaz sie pozegnaj i napisz w ktra strone odplywasz tym razem.
                                                tyle czasu milo pisales i nagle cisza, ja tam nie gniewam, a Ty ?

                                                no i mnie tez tu nie ma duzo, bo naprawde pracowicie ostatnio i ledwo zza
                                                monitora mnie tu widac. tyle nowych osob, milo, witajcie :) tyle sukcesow,
                                                nowin lepszych, gorszych ... cieplo o Was wszystkich mysle zawsze.

                                                Pysiek



                                                • gunther_0 Re: stop the world, I want to get off ... 23.05.04, 14:02
                                                  Witajcie wieczorowo wszyscy, witaj Pysiek :)))

                                                  no masz racje troche przycichlem, nie bede mowil ze taki zapracowany bylem, bo
                                                  to nieprawda. no tego,jak mam ochote to zawsze czas znajde zeby tu skrobnac.
                                                  taki byl czas zeby troche przeanalizowac sytuacje, i rzeczywiscie siedze na
                                                  walizkach.te monitory to poniektorzy pozakladali psiakostka i rzeczywiscie
                                                  wszytko widac ;)wybieram sie do Niemiec na slub mojej bratanicy, a potem troche
                                                  odwiedze stare smieci,to znaczy troche Polska i Europa po trochu tez.
                                                  no tego, a Ty jak zwykle temat ciagniesz, jak zwykle pod prad ;) powiem
                                                  szczerze ze gdybym mial period to bym nie ruszal sie z domu, piwko, jakis dobry
                                                  film, troche muzyki, do pracy bym nie chodzil, skad znowu.ja naprawde Was
                                                  wszystkie dziewczyny podziwiam za to wasze miesieczne cierpienie.no tego .. i z
                                                  tego by wynikalo, ze spokojnie mozna by powiedziec ze Bush rozpetal wojne z
                                                  Irakiem, bo mial ..period.a tak to nie ma powaznej przyczyny, no tego, zeby
                                                  jakos logicznie to wytlumaczyc;)
                                                  Asienko, moje sloneczko co to ja sie tu dowiaduje, ze zdrowko nie bardzo ?
                                                  skarbie toz to jest bardzo niepokojace, nie dawaj sie i dbaj o siebie. zycze
                                                  najlepszego :)))
                                                  pozdrawiam wszystkich tu nowych, az w oczach sie mieni tyyyle tu wpisow. ja
                                                  chwilowo znow zamilkne bo jade na 6 tygodni i pewnie znowu odezwe sie po
                                                  wakacjach w lepszym nastroju.
                                                  Amigo Mojito, czolko :)))moze razem zdazymy sie napic gdzies na Starym
                                                  Kontynencie, albo moze zdaze wyslac do Ciebie specjalny list zanim odplyniesz ;)
                                                  Sabcia, jak tam malenstwo? pamietaj moja obietnica stoi, jak...jak, no tego ;)))
                                                  ja dalej glosuje ze imie Gunther jest najbardziej uniwersalne, albo juz w
                                                  ostatecznosci Maxim, jest tez piekne ale nie tak piekne jak Gunther,naprawde.
                                                  najlepszego wszystkim raz jeszcze i milych wakacji
                                                  • kazachstan Re: stop the world, I want to get off ... 23.05.04, 14:18
                                                    Dobry wieczor,

                                                    alleluja, to dopiero Gunther toz brachu co ciebie tak przytkalo. toc dopiero tu
                                                    dowiaduje ze Ty jedziesz, to taki Ty kolega. zadzwon zaraz to jeszcze przed
                                                    wyjazdem obalimy pare szybkich w pubie.tego bym nie spodziewal sie po Tobie,
                                                    ale mysle ze zadzwonisz do pogodomy.
                                                    z imionami to rzeczywiscie ludzie cuduja, a cuduja jakby nie mozna trzymac tego
                                                    co Swiete i tyle. ty tak swojego imienia Gunther nie zachwoloj bo toc zaden
                                                    Swiety, a Ty napewno nie. Maximilian to Swiety, ale Maxim nie slyszalem.
                                                    no i co to rzescie znowu tu wymyslili z tym Bushem, ja za stary na takie tematy.
                                                    pozdrawiam i Gunther czekam na telefon
                                                    Kazik
                                                    • tangerin Re: stop the world, I want to get off ... 23.05.04, 15:09
                                                      Pysiek, jak zatrzymasz, to daj znac, tez wysiade! Spie juz 3-4 godziny na dobe,
                                                      tylko ilez jeszcze wytrzymam? Dopalaczy poza kawusia i czekolada nie stosuje,
                                                      bo grzeczna dziewczynka ze mnie, poza tym widzialam, co sie pozniej dzieje, jak
                                                      sie ich naduzywa, dopalaczy znaczy sie.

                                                      I klimat cos mi ostatnio Syberia zajezdza, dzis rano para z ust leciala, nie
                                                      zebym ogniem zionela, jako ten smok wawelski. Potem padal grad, a potem deszcz
                                                      mnie zlapal:( Lubie deszcz, ale nie w taki zimny dzien!

                                                      No, z tym time of the month to ciekawa sprawa. Malo ktory facet przyjmie do
                                                      wiadomosci, ze jakas kobieta moze byc zla na niego,dzieki niemu itd, woli
                                                      zrzucic wine na PMS, albo na okres i od razu lepiej sie czuje. A taka kobieta
                                                      wrecz przeciwnie.
                                                      Typowo meskie podejscie;)(I jeszcze jedno, nie zaleca sie pic zbyt duzej ilosci
                                                      alkoholu w tym okresie, nie wiem wiec panowie, jak byscie zniesli ten trudny
                                                      czas;))
                                                      Chociaz jakby sie uparl, to moj brat miewa takie PMS-y, czyli napady zlego
                                                      humoru bez powodu, nawet mu sugerowalam kiedys, aby sobie usg zrobil, albo cos.
                                                      A z kolei, jak moja siostra ma hustawke nastrojow, to wiadomo, ze poziom
                                                      czekolady we krwi spadl jej ponizej poziomu krytycznego i trzeba jej
                                                      natychmiast zaaplikowac odpowiednia dawke. Reakcja jest natychmiastowa:)))

                                                      Gunther, milych i owocnych wojazy:)
                                                      Iwonko, zaliczysz, pojdczie jak po masle:)

                                                      Sciskam wszystkich, i tych dalszych, i tych blizszych, wszystkich bez wyjatku i
                                                      ide chyba troche pospac:) A co!

                                                      PS. Apple? A moze Pineaple? A moze Macintosh im dzidzie sponsoruje?

                                                      i taka mala dygresja na koniec:
                                                      Byla sobie nauczucielka, ktora lubila wymawiac nazwiska panienek z
                                                      koncowka "owna", czyli Nowakowna, Kowalczykowna itd. I byla dziewczynka
                                                      nazwiskiem Kupaga. Jak padlo polecenie: Kupagowna do tablicy", to mozecie sobie
                                                      wyobrazic:))
                                                    • Gość: ifa having a break.... IP: *.dsl.netsource.ie 23.05.04, 16:38
                                                      Mandarynko Syberia?,no prosze ta moja zadopotowana wyspa chwilowa zawsze ma
                                                      odwrotnie niz na kontynencie,kiedy Europa na kontynencie sie opala my
                                                      mokniemy,a dzis znow piekny sloneczny dzien,siedze sobie od lunchu na
                                                      balkonie,w bikini w pelnym sloncu i zalewam sie lzami czytajac "Hiszpanskie
                                                      oczy" Marii Nurowskiej,czytalyscie kolezanki?niesamowita opowiesc,doprowadziala
                                                      mnie do takiego stanu emocjonalnego,ze musze zrobic sobie przerwe,bo popadlam w
                                                      jakas euforie rozpaczy....a wiadome ze najlepiej w taki momencie zajrzec i
                                                      sprawdzic jak tam wytorne towarzystwo w sieci sie ma?

                                                      Kazik
                                                      ty naprawde pojdziesz do nieba,jestem pewna ze dostaniesz najwygodniejszy
                                                      obloczek z swieza i regurlana dostawa dobrego piwka w nagrode za swoja swieta
                                                      postawe w zyciu,God bless you!

                                                      Pysiek
                                                      a slyszalas jakie imie ma corka Kim Basinger....Ireland ;-)))
                                                      tak sie zastanawiam czy dziecka nie nazwac Poland albo po prostu Polska,wtedy
                                                      chyba dla dziewczynki,bo Poland to raczej dla chlopca ;-))))
                                                      corka Modonny nazywa sie Lourdes,jak ta miejscowosc w Hiszpani,mam tez
                                                      kolezanke o tym imieniu,piekne wydaje mi sie,wiec dla odmiany moze nazwe synka
                                                      Wroclaw na czesc naszej Mandrynki a dziewczynka bedzie Czestochowa ;-))))) ...

                                                      Mojito
                                                      tak od dawna sie zastanawiam,czy ty robisz wszyskie te kursy po pubach i barach
                                                      tak zupelnie.......sam?zawsze piszesz w pierwszej osobie wszystkie historie,i
                                                      pytam o towarzystwo ogolnie,nie o partnera czy partnerke,po prostu zastanawiam
                                                      sie jako bardzo stadna osoba ktora uwielbia spedzac czas w towarzystwie nad
                                                      tym,bo mnie nic nie cieszy w zyciu jesli nie dziele tego z kims,ale ten typ po
                                                      prostu tak ma
                                                      a jak to jest z Toba?
                                                      nieraz widze takich samotnych facetow przy stoliku w barach czy pubach i zawsze
                                                      mam jakies mieszane uczucia ;-) don't get me wrong,no offence,

                                                      o rany znow sasiedzi Moldawianie z dolu zaczeli sie awanturowac,Moldawianka
                                                      wrzeszczy jak opetana,wyrzuciala rano sterte ciuchow meskich na trawnik i tak
                                                      leza,chyba wyrzuca meza z domu...ale zeby bylo ciekawiej 2 tyg temu urodzila
                                                      drugie dziecko,pierwsze ma 3 latka i wciaz placze a oni tak wrzeszcza i
                                                      wrzeszcza a zycie takie krotkie i po co to?....ach life!

                                                      pozdrawiam was dobrzy i madrzy ludzie!dobrze ze jestescie ;-)))
                                                      ifa
                                                    • mojito Meski okres? 23.05.04, 16:40
                                                      Witajcie niedzielnie Wszyscy, absolutnie Wszyscy,

                                                      ladny dzien. Sloneczny. Temperatura 26C i optymistycznie, erekcyjnie
                                                      wznosi sie. Ma byc trzydziesci pare. Moze nawet dzisiaj kosciol zalicze.
                                                      Kto wie. Mam takie okresy...poboznosci.
                                                      O okresie mowiac - czy chcialbym? Niekoniecznie. Gdybym jednak miewal
                                                      to domagalbym sie trzymania jednej kobiecej reki na czole (i dalej glowie)
                                                      a drugiej na brzuchu. Zyczylbym sobie troski, czulosci i zrozumienia.
                                                      Ta niemoznosc picia mnie zmartwila. Ciekawe czy jeszcze czegos by nie
                                                      bylo mozna... A do tego czasu wszyskim Paniom przesylam moje
                                                      daleko/gleboko idace zrozumienie i czula sympatie za ta pewna niedogodnosc.
                                                      Gdybym byl politykiem zaproponowalbym aby kobiety mogly odpisac od podatkow
                                                      wszystkie koszty zwiazane z comiesieczna niedyspozycja. I mala nawiazke.
                                                      My tez mamy koszty z tym zwiazane. Ale nie o nich teraz.
                                                      Jezyk angielski polaczyl pewne sprawy. Mozna powiedziec mam period (okres).
                                                      I kropka (period). Takie periodyczne dywagacje. Bardzo kobiece

                                                      Gunther/Amigo,
                                                      :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))period.
                                                      Bon voyage. Byloby milo ten tego walnac pare luf na Starym Kontynencie.
                                                      Kto wie... moze sie nam uda. Z piciem nie mam okresu a wiec szanse duze sa.

                                                      Pysiek,
                                                      zagryzam wargi i palce aby nie pokazac kto to od rana mnie ten tego
                                                      majtkami damskimi szczuje. I tematami pokrewnymi. Qrde, nawet w niedziele
                                                      mysl grzeszna mnie nawiedza. Nie ma dla mnie ratunku przed pieklem.
                                                      Nie ma... W kosciele tez stoje twarza do sciany i zamykam oczy.
                                                      Wierni mysla, ze tak intensywnie sie modle. Ale teraz juz prawie lato.
                                                      I msze sa tez koedukacyjne. Bosze, zmiluj sie, zmiluj...

                                                      Co do Bossa to pociesz go, ze moze cos w zimie wymyslimy. Aby zatrzec
                                                      wspomnienia Bossanovy. Brazylijska suka niewierna i zmienna. Za to co mojemu
                                                      palowi Bossowi zrobila - pies ja tracal. My z Bossem jestesmy heteroDOGI.
                                                      Boss bywa czasami very hotDOG. DOG caliente. Ja slepy bywam mimo, ze nie
                                                      jestem dog. No, moze po czesci... Ale nam, dogom, pare rzeczy czesto wzrok
                                                      zaslania. Czasami wzrok nam zachodzi...Kataraktami i innymi.

                                                      Niech bedzie o Pani nauczycielce. W podstawowej klasie maly Wojtek
                                                      mowi do nauczycielki: kocham Pania! Alez Wojtusiu, ja nie lubie dzieci
                                                      - odpowiada Pani. Bedziemy wiec uwazali - zapewnia Wojtus.

                                                      Spadam. Dzisiaj robie jajecznice. Alleluja. Z odrobina cebuli.
                                                      I przemysle kosciol. Pan B. widzi, ze probuje.

                                                      Zdrowka i slonca wszystkim zycze,
                                                      mojito.

                                                      10:40/przedostatnia niedziela/zdecydowanie bez zupy.
                                                    • Gość: yvona Re: stop the world, I want to get off ... IP: *.rivrw5.nsw.optusnet.com.au 23.05.04, 16:41
                                                      no, szybki wpis, ale to z radosci, ze nam sie Gunther odnalazl, bo juz sie
                                                      niepokoilam ;))))))
                                                      milych wojazy zycze i szybkiego powrotu na forum; a przywiez tam do Polski
                                                      sloneczko, to sie ludziska uciesza ;))))
                                                      caluski,
                                                      Iwona
                                                    • Gość: ifa Re: stop the world, I want to get off ... IP: *.dsl.netsource.ie 23.05.04, 16:51
                                                      Moijto,Yva pisalismy post dokladnie w tym samym czasie,a tak czulam wasza
                                                      obecnosc!!!;-))

                                                      Moldawiaka wlasnie wyrzucila pol szafy i dwie walizki przez okno!!!!
                                                    • mojito Hello Ifa :)))))). 23.05.04, 16:56
                                                      Ifa,
                                                      ze mna jest roznie. Najprzerozniej. Bardzo rzadko na smutno pije.
                                                      Gdy jestem smutny nie pije. Brazylie i Rio opisywalem widziane
                                                      oczami Bossa. Czyli bardzo blisko.
                                                      Offence? Neeeee, none taken :)))).
                                                      Chyba czujesz, ze Ciebie lubie, paisana.
                                                      Gdybyscie zupelnym przypadkiem wyladowali w Londynie (1-3.06)
                                                      to dwie pierwsze kolejki sa on me. Piata i szosta tez.
                                                      Zdrowko i slonca,
                                                      m.
                                                    • mojito Moldavianka jedna miala chlopca z drewna. 23.05.04, 17:03
                                                      Sa rozne odcienie milosci i pasji. Najgorsza jest obojetnosc :)))).
                                                      W Ameryce Poludniowej kobiety albo zweglaja miloscia i pasja
                                                      albo faceta zabijaja. Co na jedno wychodzi. Nie ma niczego posrodku.
                                                      No, chyba, ze obojetnosc. A to jest smutne.
                                                      Chyba rzuce monete z tym kosciolem.
                                                      m.
                                                    • Gość: ifa Re: Hello Mojito:)))))). IP: *.dsl.netsource.ie 23.05.04, 17:09
                                                      nie nie,nie chodzi mi ze na smutno tylko czy sam?
                                                      tak fizycznie czy zachodzisz na te wszystkie drinki sam?
                                                      moj maz zawsze chodzi do pubu z kolegami,zawsze,
                                                      ja tez raczej sama nie wstepuje do pubu czy baru sama i nie cierpie czekac na
                                                      kogos dlugo z prostej przyczyny,ze jestem zaczepiana przez facetow,samotna
                                                      blondynka przy drinku...
                                                      ;-)))zle sie czuje w tej roli
                                                      a wyglada ze ty bardzo lubisz swoje towrzystwo,to sie nazywa
                                                      niezaleznosc,zazdroszcze i podziwiam!
                                                      jesli z kolei jakims cudem wyladujesz w Dublinie do wrzesnia drinks on us
                                                      a moj maz to idealny body drinker naprawde,a i ja nie jestem najgorsza ;-)

                                                      Moldawianin wlasnie zbiera swoje rzeczy z trawnika....
                                                      God bless them and all of you!

                                                      i.
                                                      godz 16.07
                                                      okolo 25C
                                                    • mojito Re: Hello Ifa :))))))). 23.05.04, 17:22
                                                      Wiem o co Ci chodzi :)))).
                                                      Jestem towarzyski i sam bardzo rzadko pije.
                                                      Moja odpowiedz znowu pozostawi luki.
                                                      Mam zaprzyjaznione bary a wiec podpisuje liste
                                                      i gaworze ze znanym juz mi towarzystwem koedukacyjnym.
                                                      Z kolegami owszem tez pije. I zdarza sie z kolezankami.
                                                      Sam przy barze to tez praktycznie tylko do pierwszego
                                                      cocktailu. Bary sa instytucjami towarzyskimi.
                                                      Nie pije kawy a wiec typ kawiarni wiedenskiej odpada.
                                                      Moja periodycznosc/sezonowosc przemieszczania sie pozwala
                                                      mi miec troche zaprzyjaznionych barow.
                                                      Z Dublin dziekuje. Kto wie... Znam pare pubow o tym imieniu.
                                                      W Sz. jest.
                                                      Pozdroofka,
                                                      m.
                                                    • mojito P.S Hello Ifa :))))))). 23.05.04, 17:25
                                                      Swoje towarzystwo tez lubie :))).
                                                    • Gość: ifa Dublin w Szczecinie))))))). IP: *.dsl.netsource.ie 23.05.04, 17:40
                                                      jest jest,przy tzw spoldzielni lekarzy Medicus
                                                      dobre miejsce na pub moze byc alternatywa zamiast do lekarza to do Dublina
                                                      obok,mozna sie szybko wyleczyc hot whiskey lub Guinessem,szkoda tylko ze tam
                                                      Guiness jest jak woda,ale przy bardzo silnej woli i autosugestii wszystko
                                                      mozliwe

                                                      Mojito zycze milej przedostaniej niedzieli i kazdemu innemu po prosto kolejnej
                                                      niedzieli
                                                      ja wracam do mojej trudnej ale fascynujacej lektury dzis

                                                      ifa

                                                    • mojito Re: Dublin w Szczecinie))))))). 23.05.04, 17:57
                                                      Tak. Chyba Kaszubska albo sw. Wojciecha.
                                                      Myle te ulice. Tam maja tez calvados - Cashel.
                                                      Szklaneczka przed snem po polnocy nigdy nie zaszkodzi.
                                                      Tam zaplacilem mandat poniewaz zmieniono orientacje drogowa
                                                      ruchu pare lat temu. Od Medicusa nie mozna bylo wyjechac
                                                      na lewo na plac przed kosciolami. Trzeba bylo skrecac
                                                      w prawo w sw. Wojciecha (?). W nocy jechalem na pamiec
                                                      (po roku nieobecnosci) i spod ziemi wyrosla policja.
                                                      Maly mandat. Dmuchanie w balon po malym Cashelku niz nie wykazalo.
                                                      Bokiem dmuchalem :))). Watpliwosci wyjasnilem wczorajszymi imieninami.
                                                      Zawsze tak robie przy watpliwosciach. Trzeba jednak znac kalendarz.
                                                      Dzieki za niedzielne zyczenia, Tobie wzajemnie.
                                                      Ide jednak do kosciola. Wola boska i skrzypce,
                                                      mojito.
                                                    • tizedik Re: Dublin w Szczecinie))))))). 24.05.04, 00:04
                                                      Melduje, ze wyjezdzalam weekendowo. Ladnie tam bylo, ale zimno. A na najblizsze
                                                      dni zapowiadaja jeszcze nizsza temperature, ech...;-(
                                                      Pojechaloby sie gdzies daleko, gdzie slonce naprawde grzeje :-)

                                                      No to dawajcie dzieczyny te fotki, koniecznie sloneczne, zeby z samego
                                                      ogladania cieplej sie robilo :-)
                                                    • gunther_0 Re: stop the world, I want to get off ... 24.05.04, 01:30
                                                      Witajcie kochani,

                                                      no Yvonka az sie wzruszylem, to Ty nawet sie martwilas?a ja myslalem, ze nikt o
                                                      mnie nie pamieta:(jestes znaczy sloneczko, drugie po Asi wprawdzie ale bardzo
                                                      jestes slodka z tym pamietaniem.
                                                      caluski rowniez przesylam
                                                      jutro wylatuje zdrowko wszystkim
                                                    • mojito Buen viaje Gunther/Amigo :)))))))))))))))))))). 24.05.04, 01:46
                                                      Powodzenia Amigo.
                                                      :))))))))))))))).
                                                      mojito.
                                                    • gunther_0 Re: Buen viaje Gunther/Amigo :))))))))))))))))))) 24.05.04, 03:14
                                                      Gracias, gracias mi Amigo :))))))))))))))))
                                                      tenga un viaje seguro y un gran dia de fiesta. comparta las noticias con su
                                                      viejo companero ;)
                                                    • poetal_liryczny Re: stop the world, I want to get off ... 24.05.04, 01:58
                                                      hej Gunther jak jedziesz w ta strone to zajrzyj i do nas.zapraszam.wprawdzie ja
                                                      tez na walizkach, ale to tak przelotnie.ja wprawdzie mam blisko i kursowanie
                                                      Niemcy-Polska mam juz dokladnie obcykane, ale tez zdarzylo mi sie ze tak
                                                      powiem"bez majtek" wyjechac do Polski.z waszych filozofii wynika tu jasno ze
                                                      moja partnerka ma po prostu ciagly, nieustajacy ;-) period, bo ona ciagle non-
                                                      stop ma humory.jakos mam pecha, jak ladna i zgrabna, to humorzasta.jak wesola,
                                                      bez humorow to brzydka jak noc.
                                                      Ifa, takie wyrzucanie przez okno rzeczy swego lubego to bardzo malownicze
                                                      widowisko. zdaza sie chyba ciagle na calym swiecie, bedac w Wenecji to
                                                      widzialem nawet jak dziewczyna wyrzucala wszystko prosto do ...kanalu.temu to
                                                      wiatr w oczy, zal mi go bylo, taka glupia meska solidarnosc.
                                                      a ksiazki Nurowskiej tez znam, bardzo emocjonalne, nie da rady przeczytac za
                                                      jednym podejsciem, trzeba dobrze sie do nich nastroic, ale na wakacje nie
                                                      polecam.
                                                    • gunther_0 Re: stop the world, I want to get off ... 24.05.04, 03:26
                                                      Danke sehr viel fur eine Einladung Poeto :))))))
                                                      I werden beeindruckt sehr - Leute hier sind so nett
                                                    • mar_za Poniedzialkowo 24.05.04, 14:09
                                                      Witajcie,
                                                      Niedziela spedzona pod kocykiem strasznie mnie rozleniwila. Poniedzialek
                                                      odczuwam dotkliwiej niz zwykle...Byle do weekendu. Z drugiej strony zycie od
                                                      piatku do piatku powoduje, ze czas ucieka niemilosiernie. I tak zle i tak
                                                      niedobrze...
                                                      Moze te rozpoczynajace sie dla niektorych wakacje spowoduja, ze lato w koncu
                                                      zawita i u nas. Sprobujcie choc odrobine ciepla przywiesc na stary kontynent
                                                      Panowie (Ci co to sie wybieraja tutaj)!
                                                      Dzis rano temperatura na zewnatrz wynosila w W-wie 9 stopni Celsjusza.
                                                      Kaloryfery nadal grzeja. Samopoczucie jesienne lub wczesnopozimowe. W zeszlym
                                                      roku to juz biegalam opalona w tym czasie. Teraz najchetniej pod kocykiem i
                                                      nadal przezroczyscie blada.

                                                      Ale, ale!!! Posadzilam kwiatki na balkonie. Nie zapamietalam zadnej nazwy (no
                                                      moze poza surfinia i pelargonia, bo te juz strasznie oklepane, wiec nie da sie
                                                      nie znac).Pewnie czesc takich jak ma Tanegrin u siebie. Jest siedem rodzai
                                                      roslinek. Ladnie. Choc tez od sasa do lasa kolorow. Od ziarenka to nie mialabym
                                                      i czasu, i cierpliwosci hodowac.
                                                      Poza tym oswiadczam, ze schudlam 4 kilo. Na dwa tygodnie to niezbyt
                                                      oszalamiajacy wnik, ale to i tak sukces. Jeszcze sie podietuje troche. Do
                                                      slonca i bikini. A wiec z tego punktu widzenia kiepska pogoda mi sprzyja, daje
                                                      troche czasu do dyspozycji:)

                                                      Hmmm. Moja teoria brzmi, ze jak kobieta może sobie pozwolic na marudzenie to
                                                      marudzi. Przykład: sasiedzi nade mna. Ona wiecznie narzekajaca, wiecznie do
                                                      lekarza, wiecznie zmeczona. A On zakochany biega za Magdusia i się stara
                                                      dogadzac. Z dzieckiem na dwie godzinki na spacer codziennie, bo Magdusia
                                                      zmeczona i musi odpoczac. Obiadek gotuje, bo Magdusia niedomaga. Taka to ma
                                                      szczescie:-)Jako, ze nie mam komu specjalnie marudzic i uzewnetrzniac swoich
                                                      humorow (periodycznych, czy wszystkich innych) to wg definicji Poety lirycznego
                                                      jestem brzydka jak noc:-). A co mi tam! To tez przezyje:-)

                                                      No umieszczajcie te zdjecia na stronie, umieszczajcie. Czekam na te wszystkie
                                                      fascynujace tarasy, balkony, wakacyjne miejsca o i nawet bary odwiedzane przez
                                                      Mojito (byloby milo).

                                                      A imiona? Moje Piranie maja niepolskie imiona. Moglyby konkurowac z imionami
                                                      wymienianymi przez Was. Ciagle ktos się dziwi, ze tak się nazywaja. A idea
                                                      nazewnictwa była taka, by w kazdym jezyku (no może nie chinskim) jednakowo się
                                                      pisalo i mowilo. Idea powstawala wspolnie za sprawa mamy i taty. Tylko tata się
                                                      pozniej ulotnil. A imiona zostaly. I ich wlascicielki rowniez:-). Co sobie
                                                      oczywiście chwale.
                                                      Jedna wlasnie wyruszyla na tygodniowa wycieczke w Beskid Zywiecki. Szkoda, ze
                                                      tak zimno tylko...
                                                      Nie zanudzilam Was dzisiaj?
                                                      Mar_za

      • Gość: gość Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.jgora.dialog.net.pl 24.05.04, 14:24
        Oczywiście zgadzam sie z toba
        • mojito W sprawie nocy. 24.05.04, 20:25
          Witajcie Amigos,

          juz sie rumienie. Jeszcze nie tak jak bym chcial.
          Na razie od slonca. Nie bede Was denerwowal ale jest 33C.
          Prawie nagosc na nagosci. Mowy nie ma o zupie.
          Nawet chlodne gazpacho wykluczam. Sprzedawczyni zreszta na urlopie.
          A szkoda dzisiaj tak goraco.

          Marzena,
          ja z kolei chce wyrazic swoj podziw dla nocy. Jest piekna.
          I kolorowa. Potrafi byc bajecznie rozswietlona. Bywa ladniejsza
          niz piekny dzien. Kwit na wegiel byl ohydny. I do niego przyrownuje
          brzydkosc :)))). Do nocy nie. A kobiet brzydkich chyba nie ma.
          Tak mowil ojciec braci Karamazow. On sie troche znal.

          Z moimi ewentualnymi zdjeciami miejsc do ktorych czasami zagladam
          bedzie klopot. Aparat fotograficzny wprowadza tam pewien niepokoj.
          Goscie sie niepokoja. Rozmowy cicha. Bede musial cos innego umieszczac :))).

          Z cienia Was wszystkich pozdrawiajac,
          mojito.

          14:25/7 dni.
          • mar_za Re: W sprawie nocy. 24.05.04, 23:16
            Temperatury amerykanskie niesprawiedliwe!!!! Na sama mysl o tym podnosi sie
            moja personalna temperatura do co najmniej 37st.

            Mojito pieknie piszesz o nocy. Juz nawet nie bede w tej sytuacji protestowac i
            burzyc sie na definicje Poety, ze te niehumorzaste to brzydkie jak noc:-).

            I racja, robienie tych zdjec barom pod obecnosc gosci to nie najlepszy pomysl.
            Mozna sobie zaszkodzic. Deklaracja z umieszczaniem czegos w zamian tez w sumie
            dobra:-)

            mar_za

            • tangerin Filadelfia=zlodziej;)))))))))))))))) 25.05.04, 00:17
              A tak, cala pogode dla siebie zagarnela, a u nas zimno:/!!!!
              dzis juz troche lepiej bylo, bo pokazalo sie sloneczko, ale o rumienieniu sie
              mowy nie ma. a przeciez powinno sie ze wstydu zarumienic, ze takie numery
              odstawia. Przeciez to nie kwiecien! W gorach spadl snieg, oglaszam wiec sezon
              zimowy za otwarty i zapraszam na kulig. Tylko prosze zabrac rekawiczki, szaliki
              i czapki!

              A poza tym, do diabla z bankami. Tak sie dzis wscieklam, ze nie macie pojecia.
              nie wiem, kto tam pracuje, chyba glaby jakies. wyparowaly mi pieniadze, kaza mi
              jeszcze doplacic, moze suma nie powala na kolana, ale w mojej sytuacji...I
              gdybym bedac tam w lutym nie pytala, nie kazala sprawdzac 2 razy! Rany, gdybym
              tak teraz dorwala te babe...Przeklasyfikowali mi konto, nie powiadamiajac o
              zmianie, chcialam je dzis zamknac, ale powiedzieli, ze najwczesniej za 2
              miesiace, za ktore tez oczywiscie musze zaplacic!podobno nawet mam zaplacic za
              karte, ktorej nie mieli wznawiac, bo tak rozporzadzilam, ale wznowili, nie
              wysylajac zawiadomienia. Jestem umowiona na jutro z kims waznym, ciekawe, co z
              tego wyjdzie?

              Marzenko, juz sie spalam z ciekawosci, jakie to kwiatki ci rosna! No dobra,
              surfinie i pelargonie, a reszta? Opisz je chociaz:)) I od ktorej strony masz
              balkon? Poludniowej?
              Ale Twoje Piranie nie maja na imie Apple i Peach? Ani zadne Plum?:))

              Noc bywa najpiekniejsza pora dnia:))Rozmarzylam sie...Marzaco sie wiec dzis
              zegnam...i wracam do rysowania przekrojow porzecznych maszyn jakis tam:)

              Ps. Koniecznie cos w zamian Mojito, jakies zdjecia musza byc;))))
              moze te z Rio? Osobno Boss, osobno Ty. ;))))))))
              • matrioszkaa Re: Filadelfia=zlodziej;)))))))))))))))) 25.05.04, 07:29
                Co fakt, to fakt. Coreczka chodzi w niebiskiej kurtce z balwankami. Zimowej. (W
                naszej zime byla za cienka, a teraz w sam raz.)

                TAngerin-czy ten bank to nie przypadkiem Zachodni-mialam podobne doswiadczenia.

                Noc piekna jest. Zwlaszcza jesli ja przespie bez budzenia!
                Z okropnym opoznieniem dorwalam sie do Harrego Pottera cz. 5 i na niego trace
                swoje godziny snu.
            • Gość: ifa Re: W sprawie nocy i Troy'i IP: *.dsl.netsource.ie 25.05.04, 00:33
              Tak,tak noc ma w sobie cos magicznego,moze byc strasznie
              przygnebiajaca,tajemnicza albo pasjnujaco namietna,radosna... noc jest taka
              intensywana,nie ma w niej obojetnosci i ludzie.....
              ludzie sa inni noca inni za dnia
              i wszystko wyglada inaczej i to nie tylko za sprawa swiatla czy jego braku,a
              moze wlasnie dlatego....

              jaka kochani jest wasza ulubiona pora dnia?
              bo ja kocham poranki,piekne sloneczne poranki,moze dlatego ze tak rzadko mam
              okazje je przezywac tak jakbym chciala,w dni robocze po prostu sie spiesze a w
              weekendy wstaje kolo poludnia,
              ale nie ma nic piekniejszego jak perspektywa calego dnia przed soba, najlepiej
              wolnego od przymusowych obowiazkow i takiego na ktory ma sie pomysl albo taki w
              ktorym sie po prostu trwa i pozwala sie unoscic czasowi,
              i ten poczatek,kiedy budze sie zaspana wstawiam wode na poranna kawe i ten
              aromat kawy i poczucie ze mam piekny dzionek w darze....

              a tutaj wlasnie noc,wrocilismy z kina,ja dosc podekscytowana Troy moj maz
              zdegustowany jak mozna z Trojanow najwiekszych wojownikow zrobic takimi
              tchorzami i opowiedziec tak historie jak love story dla nastolatkow
              ale mnie sie podobal mimo naiwnego scanariusza no i pomimo tego strachu w
              oczach legendarnych przeciez wojownikow,ktorzy strachu nie znali
              i Herkules prawidziwy bohater wypada tu tak blado!!!
              film jest przepelniony lzawymi dialogami i uczuciami -zupelnie nie pasuje to do
              trojanskich i greckich wojownikow,przeciez to wszystko bylo jeszcze przed
              Sokratesem!

              niemniej polecam goraco i rownie goraco pozdrawiam gleboka noca
              ifa
              • poetal_liryczny Re: W sprawie nocy i Troy'i 25.05.04, 00:59
                no nie,ja tak tylko ogolnie o tych brzydalach. brzydale tez sa calkiem fajne
                Marzena i wez pod uwage ze 'kazda potwora znajdzie swego amatora'.co dla
                jednego jest brzydkie, dla kogos innego bedzie piekne.powiem jeszcze od siebie,
                ze kobiety inteligentne sa piekniejsze przez ta wewnetrzna urode, ciekawsze, a
                piekno kobiety to jest to cos nieuchwytnego, widocznego tylko dla dla osoby
                wybranej ......
                • mar_za Re: W sprawie nocy i Troy'i 25.05.04, 12:10
                  Dobra tak tylko sobie zartowalam z tego okreslania na brzydale:)

                  Ja z bankami mam dobre uklady poki co, za to po raz pierwszy w zyciu mam
                  doczynienia z sadem (tak tak nigdy nie sadzilam ze do tego dojdzie a jednak!) i
                  poziom adrenaliny mi rosnie natychmiast na sama mysl, ze musze odwiedzic te
                  przybytki sprawiedliwosci w okolicach Al.Solidarnisci!!!
                  Tanegrin zebys Ty widziala te babsztyle siedzace tam(inne slowo mi nie
                  przychodzi na mysl). Najwiecej miejsca na biurkach zajmuje prasa lekka, latwa i
                  przyjemna. Zdazylam uchwycic jeden tytul "Pani domu". Pani z oburzeniem
                  popatrzyla na mnie, ze smiem jej przeszkadzac w ekscytujacej lekturze.
                  Od razu widze swoja deklaracje podatkowa i kwoty, ktore odprowadzam na
                  utrzymanie tej calej infrastruktury panstwowej!!!! Zero jakichkolwiek
                  wyjasnien, pomocy, czy instrukcji jak mam postepowac w swojej sprawie. Malo
                  tego problem jaki mam to moj i wylacznie moj i wlasciwie to nie powinnam
                  przychodzic z nim do sadu. Brrr.... Szkoda slow. Ale, ze to bylo dzis z rana to
                  sie wkorzylam!Niestety nie byla to ostatnia wizyta....Bo sprawa dopiero nabiera
                  mocy.

                  Kwiatki....balkon mam od strony poludniowo-zachodniej. Poopisuje te kwiatki.
                  Jedne sa zolte, (platki troche podobne do bratkow, troche do surfinii, kwitna
                  obficie). Jest tez cos fioletowego (drobne kwiatuszki), jakby rozchodnik-
                  lodyzki takie male igielki; zwisajace. Jest tez cos zwisajacego z drobnymi
                  bialymi kwiatkami. Mam tez bluszcz, ktory zime przetrwal. Teraz nabral
                  soczystej zieleni. A na podlodze postawilam takie nie spuszczajace sie
                  roslinki, ktore od spodu maja troche bordowe liscie. Jeszcze nie kwitna, wiec
                  nie wiem w jakim beda kolorze. Ale poza tym wszystkim to moj balkon wychodzi na
                  Wal wislany (za nisko mieszkam, wiec Wisly niestety nie widac) i moge
                  codziennie podziwiac piekne zachody slonca. Nie mam zadnych budynkow przed
                  soba, wiec zapewniam, ze jest uroczo, nawet bez kwiatkow na balkonie.

                  Najbardziej tez lubie poranki. Wychowalam sie jak pamietacie na wsi. Tam zycie
                  wyznaczal wschod i zachod slonca. Nie patrzylo sie na zegarek. Rano pialy
                  koguty i slonce zagladalo do okien i wiadomo bylo, ze trzeba wstawac. Zadnego
                  spania do poludnia. Wraz ze zmierzchem zamieralo zycie towarzyskie i
                  sasiedzkie. W czasach mojego dziecinstwa nie bylo tam zadnych lamp czy latarni
                  na drogach (ulic to nadal nie ma:). Wszystko gaslo i cichlo. I tak mi zostalo.
                  Gdy przypadkiem pospie dluzej to mam potem podswiadome wyrzuty sumienia, ze
                  zrobilam cos niemoralnego...Dziwne, nie? Ale tak jest i juz:)

                  Mam jakies luzy teraz w pracy i widziecie na czym to ja czas spedzam? Na
                  klikaniu. Oj juz sie poprawiam i zabieram za sprawdzanie jakosci tlumaczenia
                  dokumentu z angielskiego na polski...Rozne "kwiatki" mozna w tym nieraz
                  znalezc. Nudne zajecie. Mar_za
                  • yvona73pol pogoda kolem sie toczy ;)) 25.05.04, 16:22
                    no, Mojito, napawasz sie 33 stopniami, nie ukrywam, ze troche cisnienie
                    skoczylo ;))) ale wczesniej to ty miales zimno, a Aussie upaly calkiem
                    przyjemne ;)))
                    wiec staram sie znalezc pozytywne strony deszczu....
                    Matrioszko, wstydz sie ;))) Harry P.5 przeczytany juz w zeszlym czerwcu ;))))
                    ale milo, ze ktos tu na forum podziela moja wstydliwa pasje ;))) bo ja lubie,
                    czytalam co prawda jedynie po francusku i po angielsku... a teraz czekam na
                    kolejny tom i cos sie spoznia.... powiem ci tylko Matrioszka, ze 5 czesc to
                    dopiero jest naladowana, nie dziwie ci sie, ze zarywasz noce ;)))
                    Tangerine, nie przejmuj sie, mnie telefonia komorkowa francuska sciagala
                    naleznosc mimo, ze napisalam ze rezygnuje z uslug i mialam do tego prawo
                    (korzystali z tego, ze wyjechalam i nie mialam jak sprawdzic); ostatni
                    rachunek, ktory na szczescie zablokowalam, wyniosl 80 euro, a zaznaczam, ze nie
                    uzywalam - karta lezala w portfelu, a moj abonament, ktory miescil w sobie 20
                    minut rozmow wynosil jedynie 20 euro; wszystkie telefonie, banki i inne takie
                    to zlodzieje, ktorym trzeba patrzec na rece, okradna cie tym chetniej, im mniej
                    masz; a w Polsce niestety w dwojnasob :((((
                    no, dobrze, nie rozpisuje sie, kochani, bo i nie ma o czym, dodam jedynie, ze,
                    jak mozecie,to pojdzcie na film Trio z Belleville, a jak nie mozecie, to
                    rzuccie okiem na stronke www.lestriplettesdebelleville.com - koniecznie!!!!!
                    polecam,
                    caluski,
                    spadantus i spantus ;)))
                    Iwona
                    • mojito Piepszony poniedzialek. 26.05.04, 04:54
                      Witajcie pogodnie,

                      nie mam uprzedzen do poniedzialku. Nie jest on moim ulubionym dniem
                      tygodnia ale nie czepiam sie poniedzialku. Niech sobie bedzie ale niech nie
                      przeszkadza. Ten poniedzialek zaczal sie zle. Rano telefon z Kalifornii, ze
                      dobremu znajomemu prad odlaczono. Pracowalismy kiedys razem.
                      Przeniosl sie do K. za zlotym runem. Nowa zona, nowe blizniaki, nowy dom.
                      Pracowal ciagle. Urlop mial zaplanowany w 2005. Zamierzal jeszcze tak
                      piec lat pociagnac i zwolnic. Tak mowil. Zwolnil wczoraj...

                      Wiadomosc byla paperkiem lakmusowym budzacego sie piepszonego poniedzialku.
                      Dzien szedl jak po grudzie. Ciezko, opornie i zlosliwie.
                      W porze lunchu wstalem z lawki w parku bez notesu, karty do bankomatu,
                      drobiazgow ulawiajacych dzien i koperty ze swiezo wyciagnietymi z bankomatu
                      pieniedzmi. Szlag by to trafil. Ci co mieli podobne zdarzenie wiedza jakie
                      to wqurzajace. Koledzy probowali pomoc mi probujac rozwodnic moja wscieklosc
                      na siebie przerzucajac wine za roztargnienie na przechodzaca wolno i miarowo
                      kolyszaca biodrami dziewczyne. Nie bylem przekonany o jej winie.

                      Dzien wlokl sie dalej opornie i nieprzychylnie.
                      W domu czekala mnie wiadomosc, ze moj londynski hotel ma dwutygodniowy
                      poslizg z otwarciem i promocyjna rezerwacja jest pod znakiem zapytania.
                      Szlag by to trafil. Nie spodziewalem sie juz niczego dobrego od piepszonego
                      poniedzialku. Nie nalezy tracic nigdy nadziei. Pozny wieczor i czesc nocy
                      okazala sie kolorowa i bardzo mila. Co za uroczy kontrast do cholernego dnia.

                      Ftorek za to...Usmiechnal sie do mnie szeroko i promieniscie :)))))))))))))).
                      Dostalem telefon, ze ktos znalazl wszystko i jest calosc lacznie z pieniedzmi
                      do odebrania. Znalazla Pani i powiedziala, ze moge odebrac swoje rzeczy
                      w biurze prawniczym jej meza. Jutro to zrobie. Duzo nieprzychylnych
                      uwag slyszalem o filadelfijskich prawnikach. O ich zonach moge tylko
                      mowic we wdziecznych superlatywach.

                      Drugi telefon rownie mily. Hotel przeniosl moja rezerwacje do hotelu
                      w centrum miasta za ta sama promocyjna cene.
                      Bede mogl regulowac zegarek patrzac na Big Bena.

                      Po takich usmiechach losu nie zwlekalem z kupieniem naszych losow.
                      Jutro do wygrania 41 milionow i dziwnie jestem pewien naszej wygranej.
                      Poniedzialek zaczal sie oddalac.

                      Nasze numery:
                      01 13 25 33 39 PB 18,
                      03 04 34 50 51 PB 21,
                      02 32 35 39 40 PB 35.

                      Optymistycznie patrzac na kolejne dni tygodnia serdecznie pozdrawiam,
                      mojito.

                      22:54/21C/szesc dni/nie mialem glowy do zupy.
                      • tangerin a co ze sroda? 26.05.04, 10:45
                        No nie wiem, jak dla mnie wyglada ponuro! moze tylko mniej mroznie, ale i tak
                        dalej zimno:((
                        Marza mi sie jakies wyspy cieple, bo do cholery, juz nie wytrzymuje.

                        Matrioszko, WBK, ale teraz to sie nazywa zachodni wbk, bo swojego czasu fuzja
                        byla, wiec to jedno cholerstwo. mam juz nowe konto w innym banku, ze starego w
                        jeszcze innym banku tez zrezygnuje, bo mnie wqurzaja(i tak dziwie sie, ze 8 lat
                        z nimi wytrzymalam, a moze to juz 10) Prawie awantura wczoraj byla, bo ja bylam
                        piekielnie spokojna, wyniosla, zlosliwa, ironiczna, i pania manager szanowna
                        doprowadzilam tym do wscieklosci. Pod koniec krzyczala prawie! Dziwne to czasem
                        jest. Ja jestem bardzo impulsywna i klac potrafie jak szewc,glos tez mam
                        donosny, ale raczej rzadko uzywam tych moich mozliwosci, bo sie klocic nie
                        znosze, denerwowac sie nie chce, poza tym lubie miec wszystko pod kontrola w
                        takich sytuacjach. No, za karte nie zaplace! I nikt nie potrafi mi powiedziec,
                        co sie stalo z moimi pieniedzmi, przeciez na wydruku z lutego sa! A wydruk jest
                        z mojego konta! Moge do sadu pojsc, ale qurna po co? I sie uzerac? jescze dzis
                        mam kolejna rozmowe, bo wyglada, ze tych pieniedzy do doplaceia to ma byc
                        znacznie wiecej, cos podobno poszlo w debet. No, ale tym razem to facet, z
                        facetami zawsze latwiej sie dogadac w takich sytuacjach.

                        Mar_za, nie mow mi nic o sadach! Tamte babsztyle to trzeba w kosmos kiedys
                        wyslac! Raz przerabialam i wiecej nie chce. Powodzenia Ci zycze, cierpliwosci i
                        wiary, ze sie uda, bo bedzie ci to potrzebne.

                        Te fioletowe kwiatuszki to prawdopodobnie werbena tapiens, biale to albo bakopa
                        albo lobelia, ale raczej to pierwsze, co do zoltych, to nie wiem, wiecej
                        szczegolow prosze.

                        Harry potter, hmm, przeczytalam w jeden zimowy dzien. Po polsku niestety.
                        Angielska wersja przylazla do nas zancznie pozniej niz w czercu, a i cena
                        dobijala, bo ok 100 zeta. A polska wersje jezykowa to i brat, i siostra, i w
                        koncu mama mogli poczytac:). Jescze tylko 2 tomy do konca:). Mysle,ze pani
                        Rowling specjalnie tak przeciaga, bo przeciaganie oznacza wiecej kasy. A i
                        coraz grubsze kolejne czesci. teraz na ekrany wchodzi kolejna czesc, jak
                        obejrze to dam znac.

                        Tria nie ogladalam, bo sie nie wyrobilam czasowo w okresie, kiedy byl
                        wyswietlany w kinach. Zostalo mi tylko wideo albo dvd. W ogole to mam cholerne
                        zaleglosci kinowe:(

                        Mojito, te zony prawnikow wydaja sie byc takie uczciwe, moze to na zlosc mezom?
                        Tak dla kontrastu?

                        no i spadam,
                        pozdroofka gorace:)
                        • matrioszkaa Re: a co ze sroda? 26.05.04, 12:01
                          Hej!
                          Tangerin-zazdroszcze mozliwosci glosowych!!! Czasem to pomaga, a ja niestety nie
                          mam w swoim repertuarze takich rezerw. Ja to cicha woda i milczek. Ale list
                          potrafie napisac; i za karte, ktorej nie chcialam, tylko komus cos sie pomylilo
                          oddali mi pieniadze (zawsze tego typu sprawy staram sie rozwiazywac droga
                          listowna, ale tego nie w Polsce sie nauczylam).

                          Iwona-jak sie ma francuskie tlumaczenie do oryginalu? Sama sie sobie dziwie, ze
                          mi sie tak Harry podoba, bo jestem na bakier z tego typu literatura. Ze wzgledow
                          ekonomicznych chciazby powinnam w koncu zaczac czytac po rosyjsku.

                          Raz znalazlam portfel z zawartoscia, nalezal do uczennicy w szkole prowadzonej
                          przez zakonnice, pamietam gdy go oddalam i wyszlam po wysluchaniu podziekowan,
                          szkola wstrzasnal wielki pisk szczesliwej posiadaczki oraz wiernych psiapsolek.
                          Pisku o takim natezeniu to juz pozniej nigdy nie slyszalam.
                          Swoja droga maz ma wiecej szczescia przy tego typu znaleziskach, bo znajduje
                          forse luzem. Byc moze to dziedziczne, synek tez znajduje, ostatno wszedl ta
                          droga w posiadanie 10 kopiejek, uszczesliwiony powiedzial: no a teraz kupimy
                          sobie samochod.

                          Mar_za, znow pytanie dociekajace, czy imiona Twoich Piranii koncza sie na -a?

                          Martwie sie, ze mlodsza latorosc nie powiedziala jeszcze zadnego slowa po polsku
                          moze poza "daj", ale to rownie dobrze moze byc po rosyjsku. Mysle, ze ona cos ma
                          mi za zle, albo po prostu zauwazyla, ze nie za bardzo jej sie oplaca uzywac tego
                          jezyka, bo slyszy go tylko ode mnie i czasem od brata. Hmm. Zastanawiajace.

                          Tora-juz wyniki chyba sa, no i jak poszlo???

                          Pozdrowionka
                          m.

                          deszcz/deszcz/deszcz
                          • mar_za Re: a co ze sroda? 26.05.04, 12:54
                            A sroda mila jest:-)
                            Zadnych sadow, bankow, urzedow. Szef zaakceptowal dzis moj urlop i w polowie
                            lipca sie zmyje na fajne wakacje!!!! Na dwa tygodnie!!! Pewnie gdzies w Polsce,
                            bo na zagraniczne budzet nie pozwoli w tym roku. Do tego na dlugi czterodniowy
                            czerwcowy weekend (w okolicach Bozego Ciala) wybieram sie nad Biebrze( splyw
                            kajakowy, rowery, piwko, ognisko, kupa przyjaciol....) Super!!!!

                            Zgadza sie imiona Piranii koncza sie na "a". Mozna strzelac i celowac swoje
                            typy. Bede protestowac lub potwierdzac:-)

                            Kiedys, gdy bylam jeszcze swieta i chadzalam na pielgrzymki piesze do
                            Czestochowy (tak, tak....prosze sie nie smiac:)) to podczas jednej z nich
                            zostawilam buty w jakiejs wsi, w ktorej stacjonowalismy. Nowe, kupione tuz
                            przed pielgrzymka. Mialam je ubrac dopiero w Czestochowie. Rozumiecie jak mi
                            bylo przykro je stracic. Po roku, gdy znow wrocilam w tamto miejsce ktos biegal
                            od domu do domu w poszukiwaniu wlasciciela tych butow. Jakas babcia przechowala
                            je w swoim domu starannie, potem dokladnie przeegzaminowala, by sprawdzic, czy
                            rzeczywiscie naleza do mnie. Do dzis pamietam to zdarzenie. Bo niespodzianka
                            byla wtedy nieprzecietna:)
                            Mar_za
                            • yvona73pol buty, pielgrzymki i ... Chory Porter ;))) 26.05.04, 15:30
                            • Gość: yvona buty, pielgrzymki i ... Chory Porter ;))) IP: *.rivrw5.nsw.optusnet.com.au 26.05.04, 15:47
                              witqm, witam,
                              cholerka, wyslalo mi sie bez niczego, taki goly post, nieprzyzwoitosc ;))))
                              Mojito, amerykanskie prawnicze zony sa nad wyraz mile, sadze, ze nie potrzebuja
                              cudzych pieniedzy, maja mezowe ;))) nie zmienia to faktu, ze sa mile ;))
                              Matrioszka, HP po francusku calkiem zgrabny, bys sie wcale nie domyslila, ze
                              tlumaczenie; czasami nazwy sa zmienione, zeby wspolgrac z jezykiem, albo cos
                              onomatopeicznie (?) nasladowac, lub sens wziety z jakiegos slowka francuskiego,
                              cos similar do angielskiego odpowiednika... ja tez nie lubie takiej literatury,
                              nawet sie jezylam na poczatku, bo sadzilam, ze to kolejne badziewie, no, ale
                              wreszcie ciekawosc zywciezyla - co to za ksiazka, ktora spowodowala,
                              ze "komputerowo-telewizyjne dzieci" CZYTAJA ??? no i sie wciagnelam, choc
                              przyznaje, ze pierwsza nie porwala mnie tak bardzo, rozwoj wydarzen zaczyna byc
                              wciagajacy naprawde pozniej, a najlepiej przy trzeciej - Tange, premiera juz 4
                              czerwca :))))
                              Trio, wiadomo, w kinach bylo wieeeki temu (ale nie na Sydneyskim zadupiu ;)))))
                              tutaj novinka w kinie takim kameralnym, tzw. "ambitnym") polecam stronke
                              internetowa, warto zajrzec....
                              Mar_za, tu osoba, ktora zgubila tenisowke wykombinowana w pocie czola przez
                              mame za czasow komuny, za co dostala nieziemskie lanie (ale po czesci dlatego,
                              ze rznela glupa - no, glupio mi sie bylo przyznac, ze nosilam w worku na kapcie
                              takie ladne polyskujace kamienie, wraz z kolezanka mialysmy takie niesamowite
                              pomysly ;)))) poza tym jestem expertem w dziedzinie gubienia, a zwlaszcza
                              rekawiczek i parasoli, liczba owych rzeczy posianych przeze mnie przekracza
                              ludzkie pojecie..... mama przyznaje ze od poczatku bylam wybitnie "gubliwym"
                              dzieckiem; nawet nie wiecie ile mnie wysilku kosztuje nie gubic rzeczy
                              codziennie ;)))) a i tak nie zawsze sie udaje ......
                              Gunther, nie tylko ja sie zastanawialam, gdzies przepadl, inni tez, troche lyso
                              bylo, bo tak jakbys juz nie mial ochoty z nami gadac :((((
                              ale widze ze nie :))))
                              co do imion, to niewiele przychodzi mi do glowy, na przyklad Wiktoria,
                              Alicja....
                              Asiu, jeszcze nie pisalam, ale sie zbiore, jak juz wszystko tu u siebie
                              poukladam; a moze faktycznie swoja stronka?? zobaczymy......
                              Peter ma sliczna :))))
                              wszyscy moi kochani, ktorych nie sposob wymienic jednym tchem - wielkie buzi i
                              oddalam sie kuchenno-zarlocznym krokiem, choc przytrzymywana smycza lekkiej
                              diety ;))))
                              ciao,
                              Iwona
                              • mojito Umrzec z milosci. 27.05.04, 07:23
                                Witajcie pogodnie,

                                cykady ante portas. Rozlozyly sie obozem na przedmiesciach miasta.
                                Nieprzeliczone hordy czerwonookich kochankow oblepily pnie drzew,
                                drzwi domow, lampy uliczne i przykryly soba trawniki. Wszedzie slychac
                                ich zmyslowe i skutecznie uwodzace wersje piosenek Barry White`a.
                                Nie zwracaja na nic i nikogo uwagi. W swoich uniesieniach milosnych
                                sa bezwstydne. I nieszkodliwe. Nie zagrazaja ludziom ani zwierzetom.
                                Nie niszcza roslinnosci. Po prostu sie tylko intensywnie kochaja...

                                Zjedzone w nadmiarze przez psy moga utrudnic im pieskie zycie powodujac
                                obstrukcje. Zarloczne zaby sa rowniez ofiarami tej utrudnionej niedogodnosci.
                                Koty lubia je noszic zywe w zamknietym pyszczku. Najwidoczniej lubia
                                doznania zmyslowych wibracji.

                                Maja cykl siedemnastoletni. Wlasnie wynurzyly sie z podziemia. Po nieustannych
                                koncertach i konsumpcji swoich zauroczen umra wszystkie przed koncem czerwca.
                                Nastepni, czerwonoocy i muzycznie uzdolnieni kochankowie w liczbach
                                wykluczajacych policzenie pojawia sie tutaj znowu w 2021 roku.

                                I byc moze znowu o nich napisze...:)))))))))).

                                Wsluchany w ich namietna uporczywosc pozdrawiam,
                                mojito.

                                1:23/18C/cztery dni/bez zupy.
                                • tizedik Re: Umrzec z milosci do czegos takiego???!!! 27.05.04, 09:31
                                  www.wunderground.com/wximage/viewsingleimage.html?ThumbSize=10&URL=/wximage/viewsingleimage.html&handle=BaltRavn12&number=6

                                  www.wunderground.com/wximage/viewsingleimage.html?mode=singleimage&handle=marged&number=9#slideanchor

                                  Na razie na nic wiecej nie mam czasu, ale w ramach sluzbowego surfowania
                                  podszukalam i to obrzydlistwo.
                                  • Gość: ifa cykady na cykladach IP: 168.224.1.* 27.05.04, 13:46
                                    Pamietam swoja przygode z cykada,miala miejsce na goracym Cyprze,
                                    po dwoch latach ciezkiej pracy i braku urlopu na krancu wyczerpania zarowno
                                    nerwowego jak i fizycznego przyjechalam z ukochanym na goracy Cypr aby zazywac
                                    szczescia w sloncu,
                                    wszystko zaczelo sie cudownie,wlasnie tak jak sobie wymarzylam,hotel przy plazy
                                    z widokiem na cieple Morze Srodziemne,piekna plaza ze zlotym piaskiem,woda przy
                                    brzegu szmaragdowa,cudowne jedzenie,wirujaca atmosfera wakacji,namietnosci i
                                    szalenstwa zarazem,rowniez pokoj hotelowy spelnil wszystkie moje
                                    wymagania,przestronny,czysty,dobra klimtyzacja,ale...ale okazalo sie ze nie
                                    jestesmy jednymi mieszkancami tego miejsca,bo na balkonie mieszkala sobie cykada
                                    Cykada jak ja nazwalam Filomenka spiewala glosno i donosnie i w dodatku bez
                                    przerwy,z poczatku przyjelam to jako egzotyczna czesc naszych egzotycznych
                                    wakacji,Filomenka spiewala...niemniej przyszla noc,Filomenka spiewala glosniej
                                    i glosniej..no coz pierwsza noc nie przespana,mozna bylo przezyc,
                                    noce byly gorace i to chyba jeszcze bardziej rozgrzewala nasza przyjaciolke z
                                    balkonu,niemniej przyszla nastepna noc i nastapna a Filcia byla glosniejsza i
                                    glosniejsza a ja coraz mniej cierpliwa,a czar egzotyki znikl zupelnie
                                    i tak po czwartej nieprzespanej nocy,musialam zaatakowac moja biedna
                                    przyjaciolka bronia chemiczna,jaka mi wreczono w recepcji hotelu po moich
                                    skargach!!!
                                    do dzis ma wyrzuty sumienia ale 2 tygodnie nie przespanych wakacji na
                                    egzotycznym Cyprze raczej zmienily by je wakacje from hell!! i wszystko przez
                                    jedna Cykade,
                                    pamietam jak okolo trzeciej bezsennej nocy mialam wrazenie ze ta cykada jest w
                                    mojej glowie w samym srodku mozgu!!!!
                                    gdyby tylko spiewala w dzien lub wybrala sobie inne miejsce....
                                    no coz....

                                    pozdrawiam
                                    ifa

                                    • tangerin Re: cykady na cykladach 27.05.04, 14:43
                                      Ale one maja fajne pyszczki:)))))
                                      I oczka:)))))
                                      Tylko cosik wielkie sa.
                                      Nie jestem pewna, czy chcialabym, aby po mnie sie wspinaly.
                                      A gryza, wie ktos?
                                      Lubie owady, wydaja mi sie ciekawe i piekne, ale odkad odkrylam, ze jestem
                                      uczulona, to wole sie upewnic, czy gryza. To zadna przyjemnosc isc do lekarza z
                                      reka np, wygladajaca jak balon! I te zastrzyki pozniej...

                                      A propos owadow, rok temu na wakacjach wlecialo nam cos do pokoju duzego,
                                      myslalam, ze to jakis wiekszy nietoperz, ale moj spokoj sie ulotnil, jak to cos
                                      okazalo sie konikiem polnym. Konik polny wielkosci duzej meskiej piesci, dobre
                                      co? I to ze zwinietymi skrzydelkami. Bo on latal. A moze to rodzaj swierszcza?
                                      Ucieklysmy z pokoju i poprosilysmy sasiada o pomoc, facet usmiechal sie lekko
                                      ironiczie az do momentu ujrzenia owada na wlasne oczy. Ale poradzil sobie,
                                      wyrzucil go na zewnatrz, tylko dziwnie blady byl. A potem sie dowiedzialysmy,
                                      ze w tej miejscowosci byla wystawa egzotycznych owadow, pewnie im uciekl. A
                                      moze to byl mutant jakis? Taki swojski:))
                                      • yvona73pol Re: cykady na cykladach 27.05.04, 15:34
                                        sliczniutkie.....
                                        lubie owady - niektore ;))))
                                        Tange, to nie mogl byc wiekszy nietoperz tylko mniejszy chyba??? chyba ze nie
                                        widzialas nietoperza, zapraszam do Botanical Garden w Sydney.....
                                        superowe sa modliszki, ale trzeba uwazac - maja niesamowity reflex i reakcje na
                                        dotyk ;)))
                                        Ifa, mialam kroliczka Filomene - czarny maly z uszami jak wiatraki, podbicie
                                        lapek szare; sprytna bestyjka byla, rozpieszczona jak nieboskie stworzenie,
                                        ciagle chciala na rece ;))) i glaskac; a jak sie dopominala!! ;)))
                                        jednak nie chcialabym byc cykada.......
                                        a kto widzial oiseau-mouche?? zabawna rzecz, ni to mucha, ni ptak, cos
                                        pomiedzy, wystepuje na poludniu Francji i na Korsyce, gdzie indziej nie
                                        sprawdzalam ;)))
                                        caluski,
                                        Iwona
                                        • matrioszkaa noc, albo jej brak, Moskwa, jutro 27.05.04, 18:03
                                          Czolko!
                                          Poszlam spac wczoraj tak pozno, ze mialam przed dylemat-posmarowac sie kremem o
                                          nazwie: ”Dobroj noczi” czy „Dobroe utro”:-))) A mlodsze dziecko i tak
                                          stwierdzilo o 6 rano, ze pora wstawac. Zabkuje. Caly piiiiiiie.....y dzien.
                                          Nadal ewidentnie ignoruje polska mowe, na polskie pytania odpowiada w
                                          inostrannych jazykach. No, przynajmniej mam dowod, ze rozumie. Koniec o
                                          dzieciach, bo mi sie kazecie przeniesc do innego watku.

                                          Bedzie o pracy w Moskwie. O to nie jest trudno. Co tydzien wychodza obfite
                                          zurnaly z ogloszeniami, niektore wielkosci ksazki telefonicznej. Ogloszenia
                                          widzi sie w/na sklepach i w srodkach komunikacji publicznej. Np. poszukiwani sa
                                          konduktorzy do komunikacji nadziemnej (sprzedarz i kontrola biletow), zaplata:
                                          od 3000 rubli (ok. 100$), podejrzewam, ze to niepelny wymiar godzin, bo za tyle
                                          nie wynajmie sie tu nawet pokoju. Przejrzalam dzisiaj ogloszenia, hmm, najwiecej
                                          mozna zarobic, rzecz jasna w agencji/klubie-ponad 3000$. Dziewczeta od lat 18 do
                                          28 sa brane pod uwage. Robia nawet rejestracje/meldunek, co zdecydowanie ulatwia
                                          zycie obcokrajowca. Nie wiem, czy znacie te procedury, ale po przyjezdzie do
                                          Rosji nalezy w ciagu 3 dni sie zameldowac. W przeciwnym razie grozi deportacja.
                                          Osoby wygladajace na obcokrajowcow/z duzymi bagazami sa obiektem zainteresowania
                                          milicji, ktorej jest tu pelno (zwlaszcza w metrze). Jesli rejestracja jest np.
                                          podrobiona (czesty proceder licznych agencji wyspecjalizowanych w tej
                                          dziedzinie) nieumiejetnie, mozna oczywiscie probowac przekupic milicje, co jest
                                          raczej kwestia sumy, jaka sie ma do zaoferowania. Ciekawe tutaj zycie, nieprawdaz:-(

                                          Jutro mam urodziny. Dziesiec lat temu przezylam wielki kryzys tego dnia,
                                          ciekawam jak poczuje sie jutro? Mozecie w kazdym razie wypic za moje zdrowie i
                                          powodzenie, bedzie mi milo. Upieke tort, jaki zjedlibyscie najchetniej, gdyby
                                          mozna bylo wirtualnie?
                                          Paaaaaaa
                                          m

                                        • Gość: ifa Re: cykady na cykladach IP: 168.224.1.* 27.05.04, 19:01
                                          tez Filomenke...no widzisz Yvonka to kolejny wspolny mianownik ;-))
                                          wiesz o czym mowie ;-)....
                                          • tangerin Re: cykady na cykladach 27.05.04, 21:47
                                            Hmmm, Yvette, jesli chodzi o wielkosc netoperkow to bralam pod uwage te, ktore
                                            czesto wlatywaly mi do recepcji w hotelu, w ktorym pracowalam. Takie myszy na
                                            skrzydlach:)) Duzych gackow na zywo nie widzialam, pewnie kiedys w zoo, ale nie
                                            pamietam. No i w filmach przyrodniczych... A do tego Garden na pewno kiedys
                                            pojde:)))

                                            Jesli chodzi o Filomenki, to mialysmy z siostra kota o imieniu Filomenek, bo to
                                            byl on:) Cos to imie popularne jest wsrod zwierzat...

                                            Matrioszko, pisz o dzieciach:) Swoich nie planuje, przynajmniej na razie, ale
                                            tak fajnie sie czyta te kawalki:))A ona tylko po rosyjsku odpowiada, czy w
                                            jakims innym jezyku tez?
                                            I wszystkiego najlepszego:))))))))))))))))))))))))) Nawet nie pytam, ktore
                                            to:)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

                                            Tort poprosze czekoladowy z czekoladowa masa, moj ulubiony:))))Na ktora mam
                                            przywdziac suknie i obcasy, i pospieszyc na przyjecie?

                                            A ja dzisiaj znowu poszlam i kupilam kwiatki:(((((
                                            Tym razem 1 rozowa begonie i fuksje(sztuk 4!).:(((((
                                            Wczoraj 3 petunie.:(((((
                                            Przedwczoraj 1 portulake i pomaranczowa begonie:((((

                                            czesc dam mamie, bo nie mam gdzie postawic. Chyba nadaje sie na oddzial
                                            zamkniety, jestem schizolem.

                                            Matrioszko, jak Twoje lobelie? aha, gratuluje palmy, tej wykielkowanej:))

                                            Swirnieta Mandarynka
                                            • pysiek13 Rudolph the red nose raindee ... 28.05.04, 04:12
                                              tralalala ...
                                              witajcie, tylko z tym red nose to tym razem JA :))))

                                              qrcze ale zimno ... 10 stopni bylo o 6am, Yvona, Kazik i kto tam jeszcze moze
                                              potwierdzic. ale kolo poludnia ociepli i bedzie okolo 24. my tam zimy nie
                                              boimy, a co tam, niedlugo i tak ruszam w rejs do cieplejszych krajow ...

                                              Matrioszka - happy birthday for tommorow, ja zrobie dla Ciebie tiramisu, mam
                                              dobry ser mascarpone od wlocha, z likieriem kawowym nie problem (moze byc
                                              Kahlua albo Amaretto)i co zostanie to wypije za Twoje zdrowko :)))) a jak nie
                                              zostanie to wylize miske ;))))
                                              Tangerin,
                                              z robalami podobnie jestem szurnieta, ale nie boje, w AU to nawet cocroaches
                                              fruwaja i takie tam inne tez ... nie lubie jednak jak mnie gryza bo tez puchne
                                              i jestem uczulona. moj taras zostawiam na pare miesiecy pod opieka zyczliwych i
                                              to nawet nie probuje sobie wyobrazic jak bedzie wygladal po przyjezdzie.
                                              jungle !!! wow ! a ja bede buszowac jak ta Jane, tylko Tarzana mi brak ...
                                              gdzies sie zawieruszyl, cos nie ten tego ...
                                              Mojito,
                                              ale jestes lucky, i forsa znalazla i umierasz z milosci ;))))
                                              ten Twoj kolega na life support to odebralam troche personalnie :( sugerujesz
                                              ze pracuje za duzo, eh ? ... wiem, wiem, nabieram powietrza w pluca i juz
                                              doplywam, widze ten brzeg :)))
                                              take it easy, nadajesz jak dobry wujek z Ameryki :)))) i jeszcze nam losy
                                              kupujesz ... qrcze ...

                                              pozdrawiam wszystkich ale gdzie znikneli wszyscy nowi, i Szopen i Monika i
                                              jeszce pare na przyklad Tako ?


                                            • Gość: TRO Re: cykady na cykladach IP: *.mar.wi.charter.com 28.05.04, 05:54
                                              Tang.
                                              o petuniach: rozneglizowane nawet po poludniu, nigdy nie zgadne czy sa syte i
                                              leniwie zadowolone czy raczej, szukajac romansu, zapomnialy o dobrym smaku. Czy
                                              ty naprawde je lubisz?
                                              Portulaki (?) to inna historia, jakby pora deszczowa na pustyni;
                                              niecierpki i pelargonie, begonie maja tyle w sobie tresci (substancji),
                                              szczegolnie te tuberowe.
                                              A tu wciaz jest zima.
                                              Co widzisz z balkonu?
                                              • Gość: TRO Re: cykady na cykladach IP: *.mar.wi.charter.com 28.05.04, 06:15
                                                PS
                                                O kwiatach, o zimie, o xx-tych urodzinach,
                                                o urlopie ktorego nie bylo
                                                i nie bedzie,
                                                o nocy
                                                znalazlem nam piosenke (N. Jones):
                                                "Come away with me in the night
                                                Come away with me and
                                                I will write you song"
                                                • Gość: TRO Re: cykady na cykladach IP: *.mar.wi.charter.com 28.05.04, 06:49
                                                  PPS
                                                  O nas ktorych nie znam:
                                                  wyszedlem z forum (pozno sie zrobilo) i gdy wyswietlila mi sie strona domowa
                                                  znalazlem stare wiadomosci
                                                  ktos kogos przesladowal
                                                  mur budowali najemni
                                                  robotnicy
                                                  by zapomniec zapach swoich dzieci.
                                                  W srodku nocy
                                                  balem sie o was i balem sie o mnie
                                                  bo jesli wszystko snem jest,
                                                  to kto posadzil pelargonie na balkonie mandarynki?

                                                  Mojito, napisz krotkie opowiadanie o sobie i o nas moze tez.

                                                  Co do mnie, to wszystko wina mocnego IPA.
                                                  • mojito Nocna noc. 28.05.04, 08:36
                                                    Zdrowka Wszystkim zycze,

                                                    Matrioszko,
                                                    happy, happy birthday. Sloneczne, kolorowe i panoramiczne zyczenia
                                                    leca w Twoja strone. Wracajac do domu przysiadlem na moment aby odkurzyc
                                                    swoj stolek w Alma de Cuba. Pierwsza tequila tak aby mna odrobine
                                                    wstrzasnelo a druga za Twoje urodziny i druga polowka za nasze ogolne.
                                                    Moja znajoma mowi, ze lubi mezczyzn ktorzy pamietaja dzien i miesiac
                                                    urodzin nie pamietajac za cholere roku. Matrioszko, ja jestem beztortowy.
                                                    Ale dobrze zaparzonego czaju sie z Toba wirtualnie napije.
                                                    Do czaju bez cukru na odrobine tiramisu skusilbym sie.

                                                    Moj kolega Rosjanin wrocil tydzien temu z Moskwy i powiedzial, ze koszty
                                                    zycia zadziwily go. Te 3000 rublowe ogloszenia nie beda mialy wziecia.
                                                    Faktycznie dobrze platnym zajeciem jest praca agencyjno-uslugowa.
                                                    Rosja w nadmiarze eksportuje dziewczeta w tym przedziale wiekowym wszedzie.
                                                    Jest duze nasycenie zawodowe Rosjankami w Polsce i Europie.
                                                    Pare lat temu wstrzasnely rynkiem uslug w Niemczech. Wprowadzily na
                                                    troche konserwatywny rynek niemiecki marketingowa nowosc.
                                                    Promocyjnie dwie dziewczyny za cene jednej (Niemki). Wywolaly zrozumiale
                                                    oburzenie lokalnych pan takimi chwytami reklamowymi. I zranily je ekonomicznie.
                                                    Ale duza czesc rynku uslugowego zdobyly. Promocje sa dzwignia handlu...

                                                    Mandarynko,
                                                    z podziwem czytam o Twoim kwiatowym balkonie. Sa konkursy na najpiekniejszy
                                                    balkon w miescie?

                                                    Rysiek,
                                                    rzeczywiscie lekko sugeruje. Zwolnij moze troche. Nalezy Ci sie cos od
                                                    zycia no i od mezczyzn :))). Co widzisz na zblizajacym sie brzegu?
                                                    Faktycznie ze zguba szczescie usmiechnelo sie do mnie. Troche wierze, ze
                                                    nasze dzialania zataczaja krag i dotykaja nas. Dwa razy zdarzylo mi sie
                                                    oddac wlascicielowi znaleziona wlasnosc. Byc moze wiec moge cos bezpiecznie
                                                    jeszcze raz zgubic. Ale swiadomie nie bede ryzykowal.

                                                    TRO,
                                                    moze napisze kiedys. Latwiej mi bedzie o sobie. Ale nie dzisiaj.
                                                    Dzisiaj mialem dlugi dzien i wena troche razem ze mna oslabla.

                                                    Dzisiaj w nocy lawki w parku zajete sa przez pary mlodziezy wracajace z
                                                    zabaw szkolnych (prom). Nie rozmawiaja. Chociaz dotyk jest rozmowa.
                                                    Dotykaja sie wiec. I w bezruchu prawie trwaja. Ciszej niz cykady.

                                                    Ide spac. Dobranoc i dzien dobry.
                                                    mojito.

                                                    2:36/19C/trzy dni/nie mialem czasu na zupe.

                                                    • mar_za Re: Nocna noc. 28.05.04, 10:25
                                                      Dzien dobry:)
                                                      Matrioszko
                                                      Z okazji urodzin (osiemnastych oczywiscie!!!!)wszystkiego dobrego...Spelnienia
                                                      we wszystkich dziedzinach, ktore sa dla Ciebie wazne:-). Za tort podziekuje, bo
                                                      raz ze dieta, dwa, ze jestem miesozerna istota bardziej niz ciastozerna. Ale
                                                      napic to bym sie i napila za Twoje zdrowie:)

                                                      Mojito
                                                      Reklama dzwignia handlu, ale tez (operujac kategoriami ekonomicznymi) gdzie
                                                      jest odpowiedni popyt pojawia sie natychmiast podaz:)

                                                      Czyzby mezczyzni nie byli czescia zycia? Hmmm....ciekawe:)


                                                      Tanegrin
                                                      Jakiekolwiek proby porownania mojego balkonu z Twoim dalece nie na miejscu:).
                                                      Gdzie mi tam do Ciebie:))) I juz nie bede nawet probowac dorownywac.
                                                      Poprzestane na tym co mam, z uwaga sledzac kreowanie Twojego ogrodu.

                                                      Wczoraj zodzwonila do mnie podekscytowana starsza Pirania przebywajaca na
                                                      wycieczce w gorach, ze u kolezanki z klasy po raz pierwszy pojawil
                                                      sie "period". Nie mial gdzie tylko na wycieczce:)! Wydarzenie ogloszne
                                                      publicznie - wszystkie dziewczeta wydzwanialy natychmiast do mam obwieszczajac
                                                      te nowine! A ja lekko przerazona, ze mi dziecko za chwile dorosnie!Za szybko
                                                      ten czas leci. A zdawalo mi sie, ze taka to ja mloda jestem jeszcze:)

                                                      Pozdrawiam piatkowo....Lekko nastrojona weekendowo usmiecham sie do Panstwa:)
                                                      mar_za
                                                    • Gość: ifa urodzinowo*********************** IP: *.dsl.netsource.ie 28.05.04, 17:50
                                                      Matrioszka tez sie dolaczam do zyczen urodzinowych,Wsjewo Harosziewo w Dniu
                                                      Rorzdienia!
                                                      tak w rytmach spiewajacej Krystyny Jandy ktora wlasnie slucham, dedykuje ci w
                                                      prezencie urodzinowo-wirtualnie-telepatycznie moja ulubiona tejze artystki
                                                      piosenke: "Na zakrecie".....slyszysz....
                                                      teraz fortepian,...."wlasnie widze wlasny wzrok,rowny krok"..."mijaja swiatla
                                                      rozmaitych mozliwosci,a ja jestem prosze Pana na zakrecie".....

                                                      jednoczesnie zycze Ci tylko prostch drog z ewentualnie romantycznymi
                                                      zaulkami,zadnych zakretow,rownego kroku i mozliwosci mozliwosci i raz jeszcze
                                                      mozliwosci....

                                                      wciaz spiewa
                                                      "pora wracac juz spiewaja ziemby...niedlugo bedzie rano..isc do domu przetrzec
                                                      oczy,umyc zeby...nim robotnicy wstana..."
                                                      a teraz piekny flet gra.....

                                                      wszystkigo dobrego
                                                      ifa

                                                      ps tort czekalodowy polany advocatem....smacznego;-)

                                                    • tangerin MATRIOSZKA:))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) 28.05.04, 22:25
                                                      Masz @, sprawdz skrzynke:))))
                                                      mam nadzieje, ze mozesz flashowe kartki przegladac:)))

                                                      Juz sie nie moge doczekac tortu czekoladowego, pozwolisz wiec, ze siegne lapka
                                                      po talerzyk:) Mniam, mniam. A teraz toast na Twoja czesc. przepyszny ten
                                                      szampan:) I "sto lat", sorki za falszowanie, ale inaczej nie potrafie:)
                                                      A teraz zamknij oczy, pomysl zyczenie i zdmuchnij swieczke, stojaca dumnie na
                                                      Twoim torcie (troche za daleko stoi, nie widze, jaki to;))
                                                      No dobrze, juz uciekam, zasiedzialam sie, i jeszcze raz "wszystkiego
                                                      najlepszego" moim donosnym glosem Ci zycze.
                                                      Urodzinowe cmokasy i caluski:)))))
                                                    • Gość: Asia Re: MATRIOSZKA:)))))))))))))))))))))))))))))))))) IP: *.akl.callplus.net.nz 28.05.04, 22:48
                                                      Matrioszka ja rowniez zycze Ci wszystkiego najepszego, samych slonecznych dni,
                                                      duzo hartu i pogody ducha, trzymaj sie cieplutko i zachowaj jakis okruszek
                                                      tortu dla mnie bo widze ze same torto zarloczki sie tu zebraly

                                                      przesylam mnostwo przytulaskow :)))
                                                    • poetal_liryczny Re: MATRIOSZKA:)))))))))))))))))))))))))))))))))) 28.05.04, 23:11
                                                      najlepszego zycze rowniez Matrioszka, uzbieralo sie troche tych wspomnien?
                                                      mysle ze juz z gorki czego tez zycze :-)
                                                      TRO klaniam serdecznie widac w tobie poete, czemu wiecej nie piszesz.twoja
                                                      lokalizacja jak najbardziej romantyczna, lekkosc slowa uwodzi z tendencja do
                                                      czarowania Manadrynki.napisz moze ty cos obie wiecej
                                                    • Gość: yvona Re: MATRIOSZKA:)))))))))))))))))))))))))))HB!!!! IP: *.rivrw5.nsw.optusnet.com.au 29.05.04, 00:36
                                                      czyli Hepi Berzdej!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! reszta juz dawno
                                                      w @, mam nadzieje, ze dostalas :)))))))
                                                      Iwona
                                                    • mojito Dluuugi weekend. 29.05.04, 06:05
                                                      Witajcie absolutnie Wszyscy,

                                                      zaczal sie dlugi weekend. Memorial Day. Potezna migracja ludzi.
                                                      Do rodzin. Za miasto. Nad ocean. Lub do sklepow po zaopatrzenie na grilla.
                                                      Nieoficjalny poczatek lata. Pogoda pozwala tak uwazac.
                                                      Oddalem dzisiaj rosliny w dobre zakonne rece. Dwie. Trzecia poszla na
                                                      przechowanie do sasiadki z lewej strony. Przy okazji zbilem swoja lampe.
                                                      Zdecydowalem interpretowac to jako dobry omen. Pozegnalem sie w delColle.
                                                      Zamykaja jutro w poludnie. Nie wiem co zrobie przez dwa dni. Moze pojde
                                                      na diete?

                                                      Nasz zjednoczony totolotek kumuluje sie pieknie. W sobote do wygrania
                                                      51 milionow. Nasze numery to:
                                                      05 15 19 34 47 PB 07,
                                                      02 08 11 13 38 PB 02,
                                                      11 12 29 36 39 PB 39. Good luck Amigos.

                                                      Jutro kupie nam los na lato. Chyba do konca sierpnia i numery oddam
                                                      wirtualnie w kompetentne rece Tizedik. Bedzie trzymala rece na pulsie.

                                                      Marzena,
                                                      oczywiscie, ze jestesmy czescia zycia. Absolutnie. I ekonomii.
                                                      W tym przypadku popyt (glownie meski) ksztaltuje podaz. Koniunktura w
                                                      przeciwnym kierunku jest slaba. Sadze, ze kobiety sa bardziej wybredne i
                                                      ewentualnie potrzebuja troche dluzszej znajomosci :))).

                                                      Pysiek/Amiga,
                                                      umieranie z milosci dotyczy cykad. Mnie zdarza sie byc oslabionym
                                                      z pozadania lub zauroczenia. Nie smiertelnie. W lecie nie umre.
                                                      Prawie na pewno. Moze kiedys na jesieni wracajac z wakacji.
                                                      W jakim kierunku bedziesz ustawiala swoj kolorowy zagiel?

                                                      Slonecznie weekendowo pozdrawiam,
                                                      mojito.

                                                      00:05/21/dwa dni/bez zupy jednak.
                                                    • Gość: Asia Re: Taka noc sie zdarza raz IP: *.akl.callplus.net.nz 29.05.04, 08:17
                                                      zmierzch, ostanie promienie zachodzacego slona, zadowolonie z minionego dnia,
                                                      co prawda narobilam sie po pachy ale, dwa ciasta w lodowce, zeberka w pysznym
                                                      sosie mmmm yum yum, rzadki przysmak bo komu sie chce tyle pitrasic, galaretka z
                                                      golonek mmmmmmmmmm, nalesniki z serkiem i pieczonymi jabluszkami , 3 prania sie
                                                      susza, deck uprzatniety z lisci i wyszorowany, malzonek drzemie w fotelu, corka
                                                      z narzeczonym zajadaja sie ciastem , a ja ogladam migocoace gwiazdy i wsluchuje
                                                      sie w wieczorna cisze :) zycie jest piekne
                                                    • mojito Cholera, Asiu... 29.05.04, 08:28
                                                      ...daj spac! Wymieniasz te smakowitosci
                                                      zeberka, zeberka i zeberka i obudzilas mnie.
                                                      Nalezniki tez nie pomagaja w spaniu :)))).
                                                    • tangerin Re: Cholera, Asiu... 29.05.04, 09:41
                                                      tez nie spie,
                                                      ale ja sie juz obudzilam!
                                                      od tego gadania o pysznosciach:) I zapachu....
                                                      W sobote rano:( przed osma!
                                                      i nie musze nigdzie isc!
                                                      ide zaraz kwiatki podlac, bo wyglada, ze cieply dzien dzis bedzie. juz jest!
                                                      moze nie doznam szoku termicznego;)


                                                      TRO, surfinie/petunie to nie moje ulubine kwiaty. fakt, sa bezwstydnie nagie,
                                                      egoistyczne, mysla, ze swiat do nich nalezy, wymagaja nieustannej atencji. I
                                                      ciagle wyciagaja reke po wiecej: wode, swiatlo, zarcie. A do roz im przeciez
                                                      daleko! Ale ja zawsze wiem, jak sie maja! Wlasnie przez to swoje
                                                      obnazenie...serce rowniez maja jak na dloni. i od razu widac, czy sczesliwe,
                                                      czy tylko zadowolone, czy tez moze w nieodwracalnie ponurym nastroju. A za
                                                      wlasciwe dbanie potrafia sie odwdzieczyc w sposob bardzo widowiskowy.
                                                      i pewnie nie zdecydowalabym sie na nie, ale ktos mnie o nie poprosil. wiec sa.

                                                      A moje ulubione kwiaty, to stokrotki moi drodzy! i margaretki. I nikt mi nie
                                                      chce wierzyc, jak to mowie;)

                                                      Pysiek, zajelabym sie Twoim tarasem, ale wirtualnie sie nie da. i az ci
                                                      zazdroszcze tego przycinania po powrocie:) Na swoim blakonie zastalabym sahare,
                                                      a nie jungle soczycie zielona, po 2 tygodniach nieobecnosci. Nawadnianie reczne
                                                      mam:(((
                                                      A gdzie sie wybierasz? ktory kontynent? a moze wyspa? a moze od sasa do lasa,
                                                      czyli tu i owdzie:) i jakby nie patrzyl - tam i z powrotem:) have fun!!!!

                                                      Mojito, nie zapominaj o swoich forumowych obowiazkach, wpadnij od czasu do
                                                      czasu na forum i zabaw nas rozmowa:)))
                                                      I pomacaj ode mnie BIg Bena, powiedz, ze wroce. Kiedys tam. i ciderka wypij,
                                                      zaden substytut nie wchodzi w gre. holland park ci daruje, mozesz siedziec w
                                                      pubie, a nie po parkach latac:))

                                                      och, tak sie "podrozniczo" zrobilo:))))a moja walizka niebezpiecznie blisko...
                                                    • matrioszkaa §:-)))))))))))))))) 29.05.04, 18:50
                                                      Witajcie!
                                                      Milo miec wirtualnych znajomych-tyle zyczen i nawet kartki (Tangerin-dzieciska
                                                      byly zachwycone!:-) Wzruszona jestem, slowo.
                                                      Dzieki ludziska:-)))
                                                      Pysiek, zmiluj sie; pochlonelas juz cale tiramisu, jesli nie daj kawalek.
                                                      (Ciekawa jestem ile u was kosztuje sprowadzane z Wloch mascarpone?) W koncu
                                                      trafilam tu na odpowiednie biszkopty, bo ostatnim (i pierwszym tutaj) razem to z
                                                      braku takowych sama upieklam; tylko Amaretto zapobiegliwie przywiozlam z soba.
                                                      Wczoraj byl tort, przyznaje sie, niestety kupiony. Szwecki (biszkopt, malinowy
                                                      dzem, bita smietana, polewa marcepanowa). Rosyjskie torty nie smakuja mi
                                                      (kijewski-oj, ten jest dobry, ale jeszcze tu nie spotkalam). Rosjanie maja
                                                      zwyczaj przychodzic z tortem w gosci (wytresowane w przedszkolu dziecko starsze
                                                      spiewa na widok tortu: Happy Birthday, na szczescie nie w sklepie!).
                                                      Mojito, kakoj czaj? Tez pytanie, czarny oczywiscie, wzglednie zielony. Tu oferta
                                                      jest spora i swiatowa. A ja akurat lubie rozne mieszanki ziolowe, owocowe i
                                                      klops-nosi to tutaj podrzedna nazwe: napoj herbaciany i oferta jest, jak na
                                                      razie, niewielka. Gdybyscie widzieli ile to herbatek przywiozlam z ostatniej
                                                      podrozy (musialam nabyc spora torbe w tym celu).
                                                      Urodziny byly 24. W przyszlym roku tez beda 24. I rok temu byly i dwa, i i i
                                                      ......i siedem.

                                                      Dzisiaj bylam na dobroczynnym jedzonku. Azajatyckim. Zdecydowlam sie na
                                                      tajlandzkie. Dobry wybor. Mniam. Australia i NZ tez byly reprezentowane. Winami.
                                                      A potem grillowanie u sasiadow. Moj wklad to zapiekana cukinia faszerowana
                                                      (ser+szynka). I coz ja widze-biale winko z Australii. Leniwe trawienie przy
                                                      muzyczce. Irlandzkiej. Chyba te za luzne spodnie beda jak znalazl. Jak schudne 4
                                                      kilo to Was powiadomie.

                                                      Lobelia malenka zupelnie. Pokladam nadzieje w slonecznikach. Moze z kukurydzy
                                                      ozdobnej tez cos wyrosnie. Groszek pachnaco-pnacy nie pnie sie jak nalezy,
                                                      wiatry zbyt wielkie. Na balkon juz nic nie kupuje. Wczoraj nabylam znowu kwiat
                                                      do domu. Ale tu sie nie hamuje. Mialam psiapsiolke, ktora w jednopokojowym
                                                      mieszkaniu miala 400 kwiatow. Jeszcze mi daleko.

                                                      Donosze, ze coreczka przemowila po polsku. Tuta - co zinterpretowalam
                                                      sytuacyjnie jako „tutaj”. Poza tym ona gawarit pa russki i auf Deutsch. Dzisiaj
                                                      przyszla z wlasnorecznie oderwana okladka ksiazki „Czytam po polsku” (dennej
                                                      zreszta) i smutnym glosem rzekla: „smatri”. Cholera. Na urlop do Polski z nia.

                                                      Rozpisalam sie dzisiaj-in vino veritas, czy jak tam bylo...
                                                      Pa. I milej niedzieli.
                                                      m

                                                    • mojito Saksofon. 30.05.04, 08:01
                                                      Hola Amigos,

                                                      miasto opustoszalo. Wczoraj i przedwczoraj nieprzerwane trzypasmowe
                                                      sznury samochodow przejezdzaly most Franklina nad rzeka Delaware
                                                      i wjezdzaly do stanu New Jersey kierujac sie nad ocean.
                                                      Wyjazd z miasta jest bezplatny. Wjazd kosztuje trzy dolary od samochodu.

                                                      U wejscia do parku gral tesknie saksofon. Muzyk w dredach i wloczkowym
                                                      berecie w kolorach Jamajki ciagnal melodyjnie Summertime.
                                                      Z kazdym wydechem wbijal w cieply wieczor kolorowe nuty lata.
                                                      Pozwalal im sie wznosic na wysokosc koron drzew i gdy zaczynaly opadac
                                                      ozywial je kolejnym wydechem.

                                                      Matrioszko,
                                                      czaj bezzapachowy, czarny i mocny. Bez dodatkow. Zielona nie ten tego.

                                                      Mandarynko,
                                                      jakie pyfko powinienem pic w Londynie? Jakies mocne z kopem polec.
                                                      Ty jestes piwosz wiekszy niz ja.

                                                      Tizedik,
                                                      totolotkowo dzisiaj. Wygralismy trzy dolary. Numer PB (2) nam sie trafil.
                                                      Nie zdaze juz (w poniedzialek swieto) pobrac wygranej. Podzielimy
                                                      lub "zainwestujemy" po moim powrocie do F.
                                                      Kupilem nam los na lato i zagladaj tam od czasu do czasu. Kto wie...
                                                      Nasze numery: 09 12 24 45 47 PB 25.
                                                      Wazne na 25 ciagnien. Od srody (2.06) do 25.08 (sroda). Los zostanie
                                                      przymagnesowany na lodowce i bedzie czekal na nasze szczesliwe losowanie.

                                                      Ide spac. Dobranoc i dzien dobry wszystkim odpowiednio.

                                                      02:00/16C/jeden dzien/juz bez zupy.
                                                    • tizedik Re: Saksofon. 30.05.04, 19:03
                                                      Lubie miasto latem. Puste ulice, cale dla mnie; malo ludzi tam, gdzie zwykle sa
                                                      tlumy. Takie inne, i takie fajne. Odkrywane na nowo.
                                                      A do tego saksofon, to juz pelnia szczescia. Bo saksofon, moi drodzy, to
                                                      wynalazek aniola (diabla?). Rozklada mnie :-)))
                                                      A dzisiaj mialam halas, tlum, pelnie slonca. Bylam w ogrodzie botanicznym i
                                                      teraz bede sadzic na balkonie kwiatki tam kupione. Surfinie.

                                                      Mojito, zaniedbalam swoje obowiazki loteryjne; obiecuje sie poprawic.
                                                      Ale to wina nadmiary pracy, ktora wcale przez wszystkich doceniana nie jest. Do
                                                      zmeczenia dolozylo sie wiec zniechecenie wywolane przez tych, ktorzy do
                                                      kapitalizmu jeszcze nie dorosli i najemnego pracownika maja za nic. Mysle, ze
                                                      to tez wynik gleboko ukrywanych kompleksow, kiedy ten wlasnie pracownik bije
                                                      ich na glowe wyksztalceniem i inteligencja :-) Takze manierami, musze wam
                                                      powiedziec...:-( Bylo niemilo i tak bedzie jeszcze przez pewien czas, bo i
                                                      pracy, i kontaktow wcale nie pozadanych przez ponad miesiac bedzie sporo.

                                                      Ale wyniki losowania sprawdzac bede, obiecuje.
                                                    • tizedik Matrioszka :-) 30.05.04, 19:04
                                                      Matrioszka, spoznione, ale serdeczne :-)))))))))))
                                                      Jak tam twoje sprawy?
                                                      Trzymaj sie!
                                                    • mojito Sayonara Amigos :)))))))))))))))))))))))))))))))). 31.05.04, 08:33
                                                      Hola Amigos,

                                                      dzisiaj odlatuje do Londynu i przylaczam sie wakacyjnie do Unii.
                                                      Dwie noce aklimatyzacji w L. i lot do Niemiec aby sie wakacyjnie
                                                      zmotoryzowac. Byc moze w drodze do kraju zahacze o Wieden i poslucham
                                                      austrackiego gadania.

                                                      Wszystkim Wam zycze kolorowego, slonecznego (niezaleznie od pogody),
                                                      zdrowego i pogodnego lata. Lata z tanczacym sloncem tam gdzie chcecie.
                                                      Lata z duza doza erotyzmu i zmyslowosci. Takiego lata tez sobie zycze.

                                                      Wczoraj zapalilem w kosciele cztery swieczki. Po zapaleniu zostawilem
                                                      dwukropek i miejsce na trzy indywidualne zyczenia dla nas wszystkich.
                                                      Prosze wiec wypelnijcie miejsce sobie sami.

                                                      We ftorek wieczorem mam zamiar siedziec juz na stolku barowym, aklimatyzowac
                                                      sie :)))) i pic nieustajace zdrowie lata, wakacji i nasze.

                                                      Do Filadelfii wroce na poczatku wrzesnia.

                                                      Sayonara wiec na razie,
                                                      mojito.

                                                      2:33/19C/a tam zupa...
                                                    • Gość: Asia Re: Sayonara Amigos :)))))))))))))))))))))))))))) IP: *.akl.callplus.net.nz 31.05.04, 10:59
                                                      zycze bardzo udanych wakacji pelnych erotyzmu, wspanialych zapachow i widokow,
                                                      pozdrow stary kontynent ode mnie, dawno mnie w Wiedniu nie bylo, :)
                                                    • tangerin Re: Sayonara Mojito:)))))))))))))))))))))))))))) 31.05.04, 12:31
                                                      Milego kilmatyzowania sie:))))))))))

                                                      Pytales o pifffka londynskie.
                                                      najlepiej to wszystkie Cask ales& Keg bitters:))
                                                      Chyba, ze wolisz Lager np: Fostersa z Oz, Kroenenbourga z francji bodajze.Albo
                                                      Becksa
                                                      moze John Smiths Smooth - owe sensual welcome? To oczywiscie bitter lub tzw
                                                      nitro keg, z doadnym gazem dla zapewnienia "gladkosci" w procesie przechodzenia
                                                      przez gardziolek. Mozesz poprosic o dwuczesciowe nalewanie, tak jak Guinessa,
                                                      podobno lepiej smakuje...
                                                      A moze Theakstons albo Courage Directors, oba cask ales, powstale wg
                                                      tradycyjnych, podobno, metod i receptur. Dispensed from hand pulls on the bar.
                                                      Jesli juz zdecydujesz sie na te, to poczekaj ze dwie minutki,albo dluzej, az
                                                      troche "oklapnie" i popros o dopelnienie do pelna - to dla starych wyjadaczy.;)

                                                      O dobor szklanek nie musze sie martwic, poradzisz sobie:) Chociaz mnie wkurzalo
                                                      nalewanie lagera do tych od bittera i gaz szybciej uciekal:( A, i po jedzeniu
                                                      tlustych rzeczy wytrzyj dokladnie usta:) Tluscz obecny na szklankach z piwem
                                                      powoduje, ze staje sie ono flat tak sobie z powietrza:) I nie boj sie prosic o
                                                      wymiane, jesli piffko wyda ci sie zbyt cloudy, flat, czy co tam jeszcze.
                                                      Powinni z usmiechem wymienic:) Chociaz teraz w wakacje wyszkolonych barmanow
                                                      moze brakowac:(
                                                      Ten repertuar piwny to znam tylko ze S&N pubs, bo tam pracowalam, ale oni i tak
                                                      maja wiekszosc w L.
                                                      I MOjito, pamietaj, ze te barmanki slodkie i zarumienione pracuja za najnizsza
                                                      stawke. Do usmiechu i milej rozmowy dodaj malenkiego tipsa, albo "one for you".
                                                      Bo niestety, S&N reklamuja sie "Servise for sales" i maja hopla na punkcie
                                                      obslugi klienta, ale o pracownikow nie dbaja,(placa najnizsze stawki w calym
                                                      L.) Wcale, ale to wcale nie dbaja. No chyba,ze zaczniesz piac sie po szczeblach
                                                      kariery w gore. Moze cos sie zmienilo, ale watpie. Przejeli cudowny sposob na
                                                      robienie pieniedzy w stylu Rysia Bransona, wlasciciela Virgin atlantic m.in.,
                                                      ale to temat na inny post.

                                                      nie wiem, czy jeszcze doczytasz te bajania piwne, ale jesli lecisz biznesowa,
                                                      to interek powinienes miec:)))

                                                      I baw sie dobrze przez cale wakacje, az do wrzesnia:) Wroc w jednym kawalku!!
                                                      Czekamy na wirtualne kartki pocztowe;))

                                                      Sciskam i rozciagam, hehehe(ostatni text mojej siostrzycy)
                                                    • Gość: ifa ZAPRASZAM DO DUBLINA IP: 168.224.1.* 31.05.04, 13:35
                                                      zapraszam wszystkich na krotki spacer po Dublinie,
                                                      jesli sie uda zrobimy nastepny po okolicach ;-)))))

                                                      tak probnie narazie (trzeba wkleic caly link)

                                                      community.webshots.com/scripts/show.fcgi?
                                                      t=slideshow&ID=147788136&key=PXZtYQ&pos=11

                                                      pozdrawiam
                                                      Ifa

                                                    • Gość: Mar_za Re: ZAPRASZAM DO DUBLINA IP: *.zapora / 212.160.172.* 31.05.04, 14:56
                                                      Waw, odbylam wirtualny spacer po Dublinie:) w przerwie na kawusie. Solidny i
                                                      wzbudzajacy zaufanie ten Dublin. Lubie tego typu architekture. Chetnie popatrze
                                                      rowniez na okolice. Ifa jesli o mnie chodzi nie krepuj sie i zamieszczaj
                                                      nastepne zaproszenia. Bede spacerowac z przyjemnoscia:)))))
                                                    • poetal_liryczny ciekawych wakacji zycze 31.05.04, 15:44
                                                      Dublin znam w przelocie trzeba przyznac ze ma specyficzna atmosfere. co do
                                                      Guinessa to nie przepadam, byc moze niemieckie piwo przyglusza inne testy.
                                                      Mojito zycze milych wakacji pelnych uroczych odkryc i czego tam sobie zyczych.
                                                      milo nas tu zabawiales pisaniem i mysle ze odezwiesz sie tez z podrozy.moze tez
                                                      pochwalisz sie wreszcie, ze poznales kogos sympatycznego.wakacyjne przygody
                                                      bywaja trwale wierze, gleboko wierze w takie sytuacje.
                                                    • Gość: ifa Re: ciekawych wakacji zycze IP: *.dsl.netsource.ie 31.05.04, 20:53
                                                      Mojito
                                                      nie wiem czy cie jeszcze zlapie i nie wiem czy robisz sobie wakacje od forum
                                                      takze czy tylko od Filadelfii,w kazym razie takze zycze udanych wakacji
                                                      ale powiem przy okazji ze oniemialam jak napisales ile tego masz!!!!
                                                      3 m-ce wakacji,3 pelne miesiace wakacji...wspominales kiedys o kilku
                                                      tygodniach..ale az 15...fanatastyczna sprawa!!!!

                                                      Mar_za,
                                                      ciesze sie ze zdjecia ci sie podobaly,zrobialam album wczoraj w nocy tak na
                                                      szybko,ale staralam sie wybrac z mojej kolekcji zdjecia ktore oddza atmosfere
                                                      miasta choc troche a jednoczesnie pokaza jak wyglada ;-)
                                                      wrzucanie zdjec okazalo sie latwiejsze niz myslalam,wiec zaladuje wiecej przy
                                                      okazji

                                                      Poeto,
                                                      Guinessa tez kiedys nie lubialam,ale uwierz mi jakbys ze mna poszedl do pubu
                                                      gdzie podaja najlepszego Guinessa w Dublinie,to bys zmienil zdanie,ja tam
                                                      dostalam olsnienia po 2 latach nie picia Guinessa w ogole...
                                                      pianka musi byc gesta tak aby zostawala na ustach i same piwko musi byc
                                                      soczyste,nierozwodnione,i wtedy to jest to!!!!
                                                      niestety to co sprzedaja tu i owdzie pod nazwa Guiness pozostawia wiele czasem
                                                      do zyczenia..

                                                      pozdrawiam bardzo dzis deszczowo

                                                      ps cos sie Aussies ostatnio zamilki,zapracowni lub wlasnie sie szykuja do
                                                      wylotu ;-)

                                                      ifa

                                                    • tangerin SPACER PO DUBLINIE Z IFA:) 31.05.04, 21:40
                                                      Ifiatko, dzieki za spacer, jakze bylo mi milo:))))W koncu nas zaprosilas! Nie
                                                      zebym Ci wypominala opieszalosc...;))))))))))))))))
                                                      Nie obejrzalam wszak wszystkich atrakcji, bo moj modem sie buntuje:(,
                                                      poskakalam od jednego do drugiego, marzac o calosci.
                                                      Ifa, moge sobie sciagnac te zdjecia na dysk? Latwiej mi bedzie ogladac, a poza
                                                      tym bede mogla wrocic do nich, kiedy dusza zapragnie. prawa autorskie beda
                                                      przestrzagane, obiecuje solennie. Widzisz, jaki to juz smutny los modemowcow,
                                                      ze byle slide show ciezko chodzi...(ledwo chodzi)
                                                      I oczywiscie poprosze o wiecej... Moj znajomy Irlandczyk ciagle namawial mnie
                                                      na wyjazd do Dublina, ale ciagle bylo nie po drodze, sorry Mick:)Obiecalam
                                                      sobie, ze tam dotre, bedzie tak samo, jak z Edynburgiem, do ktorego udalo mi
                                                      sie dotrzec po paru latach, ale jednak! Szkoda tylko, Ifa, ze juz Cie tam nie
                                                      bedzie:( I z kim pojde na Guinessa? A swoja droga, co Cie sprowadzilo do
                                                      Irlandii, przypadek czy swiadome dzialanie?

                                                      Z tym albumem to fajna sprawa:) Pokazalabym Wam moja Szkocje, ale zanim ja to
                                                      zeskanuje, umieszcze na jakims serwerze, to hoo hoo. Qrcze, przydalby sie
                                                      skaner, jak nic, ale niestety, znowu jestem w dole finanasowym, zakup musi
                                                      poczekac na lepsze czasy, ktore niebawem, hope so, nastapia:)))))


                                                      Ps Ifa, a u nas pogoda dzis cudowna:))))Skradlismy Wam nieco slonca;))

                                                      Ps2 Aussies poszli na urlop, wszyscy, jak jeden maz:)

                                                      ASIA, jak badania? daj znac!
                                                    • Gość: ifa photos IP: *.dsl.netsource.ie 31.05.04, 23:48
                                                      Hej Tangerin,
                                                      to moja wina ze nie mozesz nich obejrzec Tan,sorki
                                                      pewnie udalo cie sie obejrzec te ktore pominiejszylam grzecznie jak mnie maz
                                                      poinstruowal,bo mamy byczej wielksoci zdjecia na dysku,ale poniewaz trwalo to
                                                      wieki,tak obrobic w photo edytorze kazde zdjecie po kolei wiec po cichaczu po
                                                      kilku stwierdzialam ze zaladuje je tak jak sa i w sumie wyszlo z jakies 2MB
                                                      mezulek dzis popukal sie po glowie jak mu powiedzialam i znow pointstruwal ze
                                                      aby bylo mozliwe odpalienie ich na modemie to musialabym je zbic do 0.5MB
                                                      najgorsze jest to ze jak sie je zmieniejsza w edytorze to czesto traca ostrosc
                                                      i kontury i to juz nie to samo,no chyba ze sie jest specem a nie takim amatorem
                                                      jak ja
                                                      sorki wielkie Tange i inni ktorzy lacza sie przez modem,
                                                      sciagnij sobie na dysk no pewnie,jesli dasz rade,ale wiesz co mam tez inny
                                                      pomysl napisze do ciebie na skrzynke,
                                                      oprocz tego postaram sie pomniejszyc nastepne aby mogly byc zaladowane takze na
                                                      wolniejszych laczach (spodobala mi sie ta zabawa w albumy webowe dzis juz
                                                      zalozylm drugi taki priv ;-)

                                                      zachecam innyc jesli maja ochote

                                                      Moja Irlandia,Moja Francja,Moj Taras,Moje Kwiaty/Balkon,Moja/Nasza
                                                      Australia,Moja Warszawa,Moja Moskwa,Moja Dzialka,Moja ALtanka,Moje bary-upss
                                                      tego mialo nie byc ;-))) itp...

                                                      pozdrawiam
                                                      ifa - milosnik fotografii ;-)
                                                    • Gość: mojito Lot BA 66. IP: *.dsl.pipex.com 01.06.04, 15:15
                                                      Witajcie wirtualnie slonecznie ale w realu deszczowo,

                                                      to przeciez Londyn deszczem zaplakany. W F. tez lalo przy wylocie.
                                                      Sloneczna pogoda przenosi sie do Polski :)))).
                                                      Mimo deszczu w F. usmiech losu a wlasciwie Pani odprawiajacej.
                                                      Podniesiono mi klase lotu o pol. BA ma cos takiego jak World Traveller Plus.
                                                      Zdecydowanie wiecej miejsca do siedzenia/prawie lezenia i szklany
                                                      kieliszek do wina zamiast plastykowego. Mila roznica :))).

                                                      Asienko,
                                                      dzieki. Stary Kontynent zaczynam od Ciebie pozdrawiac dzisiaj wieczorem.
                                                      Z Wiedniem zobacze w Niemczech. Moze tak moze nie. Byc moze popedze do
                                                      kraju z tesknoty najpierw.

                                                      Poeto,
                                                      dzieki rowniez. Lato sprzyja erotyce i pochodnym :)))).

                                                      Mandarynko (slodka),
                                                      dzieki za profesjonalne wsparcie piwne. Podziwiam. Moja wiedza piwna
                                                      jest bardzo elementarna. Dzisiaj wieczorem zaczne sie podciagac.
                                                      Zaczne od Cask & Company. Jadac z lotniska kierowca pokazal mi najstarszy
                                                      browar w L. Chyba 150 i cos lat. Ale dodal, ze piwa inne bywaja lepsze.
                                                      O barmanach i barmankach szczegolnie nie zapominam nigdy.
                                                      Fakt, ze na calym swiecie pracuja za minimum i zyja glownie z tips.
                                                      Czy wiesz skad pochodzi slowo tip? ze sredniowiecza gdy zostawialo sie troche
                                                      drobnych aby zwrocic uwage kelnera. To Insure Promptness. Wowczas ludzie
                                                      tez byli niecierpliwi.

                                                      Ifa,
                                                      podziwialem Twoj Dublin. Masz zaciecie fotograficzne to fakt.
                                                      Teraz wiem, ze dotknieta jestes bakcylem fotografii.
                                                      Moj odpoczynek jest od Filadelfii i pracy. Na forum bede zagladal.
                                                      Dzieki za zyczenia. Do Sz. powinienem dotrzec pod koniec tygodnia.
                                                      Zaczyna sie robic tam juz ladna pogoda :)))).

                                                      Ide spac poniewaz sie kiwam. Spanie w samolocie bylo cienkie.
                                                      Po 23;00 jestem umowiony ze znajomymi na pyfko. Zrobie sciage z postu
                                                      Mandarynki.

                                                      Slonecznie pozdrowionka mimo londynskiego deszczu,
                                                      mojito.

                                                      13:13/chyba kilkanascie C.
                                                    • Gość: kangur Re: Lot BA 66.Uwazaj na Dublin mojito! IP: *.bpb.bigpond.com 02.06.04, 08:37
                                                      dawno nic nic nie pisalem mimo,ze zagladalem dosc czesto od mojego powrotu z
                                                      Polski a szczegolnie ze Sz.Bywajac wszedzie tam gdzie rekomendowales(ucha
                                                      wspaniala,reszta na Ladodze tez) wlasnie w Dublinie sie zaczelo!I dlatego tak
                                                      malo czasu mam na aktywnosc w tym watku.Cos pieknego ale z tego tez powodu juz
                                                      nie bardzo przystaje do tego tutaj klubu, duzo by pisac.Jurek juz nie jest
                                                      chefem w Avanti,podkupili go do nowego hotelu/restauracji typowo
                                                      wloskiej,nowootworzonej(nie pamietam nazwy)niedaleko budynku TV Szczecin,
                                                      napewno sie ucieszy jak go odwiedzisz.Zycze milego pobytu i uwazaj na
                                                      szczecinianki,wykup polise na uszkodzenie kregow szyjnych.Pzdr wszystkich
                                                      forumowiczow i jak zwykle specjalnie szefowa.CU
                                                    • poetal_liryczny Re: Lot BA 66.Uwazaj na Dublin mojito! 02.06.04, 09:49
                                                      co ja tu widze: Kangur nawet sie odezwal zeby wspierac w wojazach ziomka. no
                                                      Mojito powodzenia w podrozy.
                                                      mysle sobie tez ze z powodu wakacji Mojito ktory wlasciwie najwiecej tu pisuje
                                                      nie bedzie przerwy na watku i dziewczyny beda pisac jak zwykle, co nie ?no i
                                                      bedac przy temacie dziewczyn,taka refleksja: milosc dojrzala jest urocza :-)
                                                    • Gość: Asai Re: Lot BA 66.Uwazaj na Dublin mojito! IP: *.akl.callplus.net.nz 02.06.04, 11:02
                                                      Kangur rane kope lat,, jak to cos sie zaczelo i tu juz nie przystajesz? Zamiast
                                                      nam opowiedziec co jak i gdzie sie zaczelo i jak idzie to Ty wszystko w
                                                      tajemnicy przed nami trzymasz, ojjj nie ladnie

                                                      Nie badz taki skryty uchyl rabka tajemnicy cobysmy mogli sie razem z Toba
                                                      cieszyc :))

                                                      pozdrawiam cieplutko
                                                    • Gość: mojito Londyn dzisiaj sloneczny i bez kaca :))). IP: *.dsl.pipex.com 02.06.04, 14:57
                                                      Zdrowka Wszystkim i slonca,

                                                      ze wstydem przyznam, ze po przygotowaniach piwnych teoretycznych (pomoc
                                                      Mandarynkowa) wypilem tylko jedno piwo japonskie (!) w chinskiej restauracji.
                                                      Wieczorem krolowala cuba libra i caipirinha w Tiger/Tiger. Klub gwarno
                                                      zatloczony. Dwupoziomowy. Zamykany wczesnie o 3;00 nad ranem.
                                                      Dobrze aby zjesc pozny , bardzo pozny obiad w chinskiej dzielnicy.
                                                      Zamykali restauracje o 4:00 i zmuszony bylem wrocic do hotelu :((((.

                                                      Czesc Kangur,
                                                      Dublin niestety omine. Jutro Frankfurt. O nowej restauracji/hotelu kolo
                                                      budynku Radia i TV slyszalem. Odwiedze. Za Ladoga zatesknilem.
                                                      Za Szczeciniankami bede odwracal sie calym cialem aby nie uszkodzic
                                                      kregow szyjnych. Dzieki za przypomnienie :)))). Moze tez nabiore wody w usta
                                                      jak Ty :)))).

                                                      Asienko,
                                                      buzka lekko jeszcze alkoholowa.

                                                      Poeto,
                                                      dzieki. Milosc miloscia ale zauroczenie jest w kazdym wieku mile widziane.

                                                      Pozdrowionka sloneczne,
                                                      mojito.

                                                      13:56/slonecznie/zupa won ton.
                                                    • Gość: kangur Re:Dublin ale irish pub w Sz. IP: *.bpb.bigpond.com 02.06.04, 15:18
                                                      Ten przybytek mialem na mysli,tam sie zaczelo,ale ubezpieczenie od wszelakich
                                                      przypadkow sercowych polecam.Powodzenia.Pozatym jest cos nowego w starym
                                                      Balatonie,b.ladnie zrobiona knajpa i fajne zarcie.Powodzenia.
                                                      Asiu!moze na specjalne zyczenie cos puszcze ale w przyszlym tygodniu,milego
                                                      weekendu,pzdr.
                                                    • Gość: mojito Dublin faktycznie w Szczecinie. IP: *.dsl.pipex.com 02.06.04, 15:36
                                                      Yo! Kangur,
                                                      o tym Dublinie juz wspminalismy z Ifa. Tam trzeba uwazac.
                                                      Schody sa strome tez. Dawny Balaton sprobuje. Tam w zeszlym roku nie bylem.
                                                      Na sprawy sercowe znam dobrego kardiologa w Sz. Mam nadzieje
                                                      nie odwiedzac go oficjalnie.
                                                      Dublin ma wygodny bar. Dwuczesciowy. Chyba nie zamalowali wydrapanego
                                                      inicjalu :)))). Z niepokojem sprawdze.
                                                      Lece pod londynskie Eye. Dzisiaj moze piwo a moze jednak caipirinha.
                                                      Wczorajsze/dzisiejsze barmanki mieszaly ja super wkladajac w to usmiech,
                                                      serce i kruszony lod.
                                                      Zdrowko,
                                                      mojito.

                                                      P.S. Wrazen swoich nie trzymaj. Pusc je. :)))).
                                                      m.
                                                    • tangerin dobranoc:))) 03.06.04, 02:38
                                                      Yo, kochani, podciagam do gory watek, zeby nie zaginal po drodze:)
                                                      I dobranoc mowie, bo spac sie czolgam.
                                                      ziew, ziew...
                                                      przeczytam jutro, przy porannej kawie...ziew kolejny, rozdzierajacy;)
                                                      Morf juz mi skrzeczy za uchem...
                                                    • tangerin i jescze jedno, skusilam sie 03.06.04, 02:45
                                                      1500 post nalezzy do mnie:)))
                                                      Zieeew, ziew.
                                                      dooobronoc...
                                                    • Gość: szopen Wciaz z Wami IP: 204.79.89.* 03.06.04, 05:11
                                                      Czesc, nigdzie nie zniknalem jestem i czytam co sie dzieje. Moze nie codziennie
                                                      ale czesto.
                                                    • matrioszkaa Re: Wciaz z Wami 03.06.04, 07:19
                                                      Czesc ludziska!
                                                      Mojito, slabo pijesz w tych barach, a moze na mego typu klopoty to nie dziala.
                                                      Jakbys zwiedzal jakis kosciol to sprobuj moze ze swieczka? Co?
                                                      Tizedik-odpowiedz brzmi :-((((
                                                      Tangerin-chyba mam ta sama chorobe co Ty, kupilam wczoraj 4 kwiaty doniczkowe i
                                                      3 kaktusy (jedyne kwiaty za ktorymi nie przepadam) dla meza do pracy. A teraz
                                                      wlasnie sie zastanawiam czy ich nie wyrzucic, razem z nim.
                                                    • tizedik Re: Wciaz z Wami 03.06.04, 08:56
                                                      Matrioszka, wiem, ze problem jest wielki, ale musisz to przetrwac. No a przede
                                                      wszystkim podjac konkretna decyzje. To jest trudne, ale juz zaraz potem robi
                                                      sie lzej, wiem cos o tym....

                                                      Mojito, przychylam sie do postulatow Matrioszki: zwieksz starania! O sobie juz
                                                      nie mowie, chociaz tzw. stara bida teraz jest jakby bardziej dokuczliwa. Ale
                                                      ten element rodzinny... Ma na glowie kolejny problem, calkiem nieoczekiwany,
                                                      calkiem inny niz dotychczasowy i nadal obecny. Ech...:-(

                                                      Szopen, ja tez tutaj wiecej czytam niz pisze. Ale jak wszyscy tak zaczniemy
                                                      robic, to nie bedzie co czytac;-)
                                                      A wiesz, znalazlam w sklepie na osiedlu wsrod mrozonek danie kantonskie.
                                                      Kupilam w celach poznawczych i okazalo sie, ze bardzo dobre jest. Ryz z
                                                      warzywami, a do tego osobno przyprawa. Ta przyprawa jest naprawde extra!
                                                      Szkoda, ze nie sprzedaja jej osobno.
                                                      Kiedy bylam w Tajlandii, to kazdego dnia zamawialam ten wlasnie ryz z
                                                      dodatkami; kazdego dnia inny. I tylko raz byl niesmaczny, kiedy dodatkiem byly
                                                      kalmary, czy jakies inne osmiornice. Mimo to moglabym tamto doswiadczenie
                                                      powtorzyc, tym bardziej, ze dodatkiem byly palmy i ocean indyjski;-) Juz,
                                                      zaraz, no, najwyzej za jakis tydzien :-) A tu pracowac trzeba :-(

                                                      Asia, jak wyniki? Powiedz, przed czym lekarze ostrzegaja, to moze wszyscy
                                                      zaczniemy sie lepiej prowadzic.

                                                      Ifa, czy taki album kazdy moze zalozyc? Daj jakies wstepne informacje i
                                                      instrukcje.

                                                      Dziewczyny i chlopaki: powodzenia zycze!!!! W kazdej sprawie, planowanej i tej,
                                                      ktora moglaby sie przydarzyc nadprogramowo.
                                                    • Gość: Asia Re: Wciaz z Wami IP: *.akl.callplus.net.nz 03.06.04, 09:35
                                                      Tizedzik

                                                      lekarze przestrzegaja przed dobrym prowadzeniem sie, bo mozna nie zdazyc zle
                                                      sie poprowadzic, wiec wez sobie do serca i prowadz sie tak zle na ile tylko
                                                      twoje odczucia smakowe pozwalaja, zawsze bylam zdania ze lepiej robic i zalowac
                                                      niz zalowac ze sie nie robilo, tak czy inaczej kwiatki od spodu wachac bedziemy
                                                      a przyjemnosc wieksza

                                                      wiesz jedno co mi sie podoba poza granicami Polski, to to ze ludzie umia
                                                      czerpac przyjemnosc z zycia, w kraju nikt nasz tego nie uczy, niektorzy uwazaja
                                                      jakiekolwiek przyjemnosc wrecz za grzech, dlatego wiekszosc polakow to
                                                      cierpietnicy wiecznie narzekajacy i wyczekujacy uwielbienia za swoje
                                                      poswiecenia od pozostalych narodow

                                                      rane znowu zaczynam filozofowac,, przepraszam


                                                      Mojito

                                                      kurcze zebym ja wiedziala ze Ty do 4 nad ranem w knajpach lubisz siedziec to
                                                      bym sie wybrala z Toba na ten urlop, i przyzekam ze bym sie w cien usuwala jak
                                                      bys mial oko na jakas ladna szczecinianke, rane zazdroszcze ci
                                                      pisz duzo niech mie zazdrosc zezre hihihi ,, baw sie dorze

                                                      Chopin

                                                      odzywaj sie czasem :) napisz co w Chinach pijaja i gdzie sie zabawiasz w
                                                      wolnych chwilach

                                                      Kangur

                                                      czekam :)

                                                    • Gość: mojito Re: Wciaz z Wami IP: 217.172.33.* 03.06.04, 11:26
                                                      Zdrowenko Wszystkim,
                                                      komputerowy crash w Great Britain. Korki na lotniskach. Nie wiem czy
                                                      odlece dzisiaj.
                                                      Z piciem przepraszam robie co moge. Wczoraj- dzisiaj tez wrocilem nad ranem.
                                                      Jezeli nie odlece wracam do baru :))).

                                                      Asienko,
                                                      kochana jestes z tym ostrzezeniem przed dobrym prowadzeniem sie.
                                                      Zawsze myslalem, ze jest ok. A teraz wiem, ze mialem racje.
                                                      Buzka serdeczna,

                                                      mojito.
                                                    • Gość: mojito Chyba lece :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))) IP: 217.172.33.* 03.06.04, 11:51
                                                    • tangerin ja tez:))) 03.06.04, 12:30
                                                      Ale do banku, niestety:)))

                                                      Asia, taaak, z zycia trzeba korzystac, szczesliwi zyja dluzej:))))))

                                                      Matrioszko, no niech w koncu bedzie lepiej, bo zaczynam sie martwic coraz
                                                      powazniej. A kwiatkow nie wyrzucaj, daj sasiadce.
                                                      Uszka do gory, bedzie lepiej, qrcze musi byc!!!!!

                                                      Tizedik, a u nas ktos wlasnie rozwali pule 20 mln pln w duzym lotku, z Wawy
                                                      podobno. No przyznac sie, Moze Ty, albo Mar_za?

                                                      Mojito, milego lotu, szepnij goodbye ode mnie:)
                                                      I herzlich wilkommen in Deutschland, czy jak to tam szlo po niemiecku, nie chce
                                                      mi sie po slownikach szukac, a sama juz niewiele pamietam...

                                                      Szopen, a Ty pisz, nie czytaj tylko :))))))))))

                                                      No, juz musze leciec, pa!
                                                    • mar_za Re: ja tez:))) 03.06.04, 14:35
                                                      Witajcie:)
                                                      Pozdrawiam wszystkich latajacych i tych kurczowo trzymajacych sie ziemi:)))
                                                      U mnie kupa roboty. Straszna kupa:) Szef pedant kaze mi przygotowywac jakies
                                                      prezentacje, potem sie czepia za byle glupoty. Jutro z rana mam sie wystroic i
                                                      prezentowac publicznie swoje wypociny, z ktorych poki co nie jestem zadowolona.
                                                      Prezentowanie to nie jest moje ulubione zajecie. Zwlaszcza, ze temat jest iscie
                                                      techniczny, audytorium kompletnie meskie i juz sie stresuje.....

                                                      A ze spraw innych zawiadamiam, ze bylam na zakupach i zakupilam letnia odziez
                                                      sztuk 3 w rozmiarze, do ktorego usilnie od paru tygodni zmierzalam czyli naszym
                                                      36!!!!!!!!! Aaaaaaaaaa!!!!

                                                      Do tego zbliza sie koniec roku i strasza Pirania zakonczyla semestr ocenowo
                                                      rewelacyjnie. Srednia 5,4. A to z powodu szostek, ktore teraz sie w szkolach
                                                      polskich uzywa, a ktorych w naszych szkolnych czasach nie bylo. Same piatki i
                                                      szostki ma bestia. Dziele sie publicznie swoja radoscia i duma.
                                                      Jeszcze trzeba niebawem zdac egzamin w szkole muzycznej i bedzie mozna Piranie
                                                      odstarczyc do babci na wakacje. I zaczac prowadzic sie niezdrowo zgodnie z
                                                      zaleceniami Asi :))). Cos na ksztalt tego jak spiewa Kazik
                                                      Staszewski "Wyjechali na wakacje wszyscy nasi podopieczni; gdy nie ma w domu
                                                      dzieci to jestesmy niegrzeczni":)))

                                                      Matrioszka trzymam kciuki i zycze powodzenia. Musicie sie odrobine postarc i
                                                      bedzie ok. Nie ma co rezygnowac za szybko.

                                                      Tanegrin cholera nie wygralam. Malo tego nawet nic nie wiedzialam o kumulacji.
                                                      Wieczorem dopiero corki mi powiedzialy. Nie zdazylam juz kupic losow.
                                                      Zastanawialy sie na co wydalyby kase, ktora bysmy wygraly. Typy moich corek to:
                                                      nowe rowery, ladne ubrania, kilka nowych lalek. Cale 20 mln a tylko takie
                                                      potrzeby maja.... Ja tam bym zaplanowala zdecydowanie z wiekszym rozmachem:))))
                                                      A nawet nie musialabym tego robic. Forumowicze juz dawno maja opracowany plan
                                                      podzialu:)))
                                                      Wracam do cholernej prezentacji.....Bo jestem w cholernym lesie.....
                                                      Buziaki i nie czepiajcie sie, ze az tyle nasmarowalam.
                                                      Mar_za


                                                    • Gość: yvona smaruj, smaruj.... IP: *.rivrw5.nsw.optusnet.com.au 03.06.04, 16:40
                                                      Mar_za, nie krepuj sie...
                                                      ja tylko na chwilke i obiecuje, ze niedlugo napisze wiecej, jakos nie mam
                                                      czasu, wracam z pracy wieczorem i zmeczona i juz na nic nie mam sily....
                                                      caluski senne, i podazam w strone lozeczka,
                                                      Iwona
                                                    • Gość: szopen Zyje i pisze IP: 218.20.66.* 03.06.04, 16:52
                                                      Witam,
                                                      Wiem ze nie wypada tylko czytac ale nie zawsze jest nastroj.
                                                      Podziele sie z wami paroma sprawami.
                                                      Nawet mi rym wyszedl. :)))
                                                      Zona mi pojechala na business trip w sobote rano i wraca w niedziele wiec w
                                                      zasadzie na mnie spadla czesc odpowiedzialnosci za dziecko (czesc bo mieszka z
                                                      nami moj tesc i jest ayee do dziecka) i z tego powodu zyje dosc z zycia
                                                      zadowolony.
                                                      Podobnie jak w przypadku matrioszki moja corka (2 lata i jeden tydzien) nie
                                                      bardzo mowi po polsku. Znaczy sie mowi pare prawie polskich slow, liczy do
                                                      pieciu ale zasuwa glownie po swojemu i po chinsku.
                                                      Tak to juz w zyciu jest.
                                                      Co ja pijam?
                                                      Ulubione napoje to przede wszyskim piwo, pijam tez dobra whisky, gin, rum
                                                      tequile. Co do picia win to moj punkt widzenia jest nastepujacy: niewiele sie
                                                      znam i nie za bardzo mi smakuje z tego wzgledu picie dobrych win przezemnie
                                                      jest poprostu marnotrastwem. Wiec nie pijam.
                                                      Aha zapomnialem o najwazniejszym z piw pijam piwo "Zhujiang" czyli Rzeka
                                                      Perlowa (mieszkam na wyspie na tej rzece) to jest lokalne piwo i mi bardzo
                                                      smakuje.
                                                      Tesc o mnie dba, zawsze jest w domu pare kartonow piwa i kilka butelek
                                                      schlodzonych w lodowce.
                                                      Jeszcze powinienem dodac jedno, troche sie na alkoholach znam bo pracowalem
                                                      jakis czas w tej branzy, w gorzelni co robila 300,000 litrow czystego spirytusu.

                                                      Na dzien.
                                                      Ciezka praca to byla.

                                                      Na razie na tyle.

                                                      papa


                                                    • tizedik meldunek loteryjny 03.06.04, 21:51
                                                      Zgodnie z zapowiedzia niniejszym spelniam ten obowiazek;
                                                      w ostatnim losowaniu trafiona jedna liczba, czyli NIC nie wygralismy.
                                                      www.powerball.com/powerball/pb_numbers.asp
                                                      Ponadto informuje, ze w losowaniu polskiego lotka to niestety takze nie ja
                                                      trafilam szostke :-(
                                                    • Gość: mojito Austriackie gadanie. IP: *.adsl.highway.telekom.at 03.06.04, 23:42
                                                      Witajcie,
                                                      cholera tak liczylem na ta wygrana. Wjechajem w Austrie i padlem
                                                      30 km za Salzburgiem. Mondsee/Panorama hotel. Przez wieksza czesc
                                                      drogi lalo. Szlag by to trafil. Chyba 10C. Jedzonko tez kiepskie.
                                                      Aby do rana. Jedno piwenko przed snem i lulu. Rano rzuce monete (euro)
                                                      czy jechac przez Prage czy Wieden.
                                                      Matrioszka, kciuki przed snem zacisne.
                                                      Zdrowenka, slonca i suchosci wszystkim.
                                                      Pozdrawiam z austriackim akcentem,
                                                      mojito.

                                                    • tizedik Re: Austriackie gadanie. 04.06.04, 00:28
                                                      Jedz przez Prage.

                                                      www.fototur.com/city.php3?a1=Czech_Republic&a2=49&a3=2556#2556
                                                    • Gość: mojito Re: Austriackie gadanie. IP: *.adsl.highway.telekom.at 04.06.04, 04:48
                                                      Siemanko Tizedik,
                                                      tak chyba zrobie. Link mnie umocnil w przekonaniu. Z Linzu do granicy
                                                      polskiej okolo 550 km. Wbije sie kolo Jeleniej Gory chyba.
                                                      Cholera, spac nie moge. Tzn. spalem jak zabity cztery godzny i tyle.
                                                      Pamietajac co przypomniala Asia moge sie rozchorowac. Nie mam zadnych
                                                      opcji prowadzic sie lekko (jak samochod). Wszystko cholera pozamykane.
                                                      Austriacka, dobrze poukladana rzeczywistosc. Ehhh, zycie...
                                                      Nawet recepcjonista to facet. I na pewno nie pije...
                                                      Wieden tez o tej porze nie lepszy. To skandal, zeby nie bylo calonocnego
                                                      dyzurnego baru. Apteki sa...W jaka ja Unie wdepnalem...
                                                      Pozdrowionka sloneczne,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: mojito Re: Austriackie gadanie. IP: *.adsl.highway.telekom.at 04.06.04, 04:52
                                                      ...i jeszcze jedno. Mandarynko (slodka)- dziekuje.
                                                      m.
      • Gość: ja tylko goscinnie Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: 203.185.240.* 04.06.04, 06:54
        Pisze do Was goscinnie, bo wiecej czytam niz pisze.ostatnio jednak przestalo mi
        sie podobac to wieczne pisanie o sobie Mojito, tak jakby tu byl najwazniejszy
        pepek swiata. no i pisze w kolko o sobie,co je i gdzie pije i teraz czy spi i
        ile czasu, i gdzie podrozuje. no wiec troche tu przesady. nie wydaje mi sie ze
        jestes stary, lysy i w okularach, ale jakims cudem zdobyles tu uwage wszystkich
        kobiet.moze tak troche ogolnych opinii zamiast koncentrowac sie wylacznie na
        swoim zyciu prywatnym. no moze to jest zabawne, ale bez przesady.
        Melody
        • kazachstan Re: Tak daleko i tak blisko :) 04.06.04, 09:07
          Dobry wieczor wszystkim,

          wiecie nie pisalem jakis czas, bo mialem troche bieganiny w sprawie mojego
          syna. niby dzieci dorosle, a ciagle ta polska nadopiekunczosc funkcjonuje.bylem
          wiec zajety i powiem wam ze to mi bardzo odpowiada, bo czuje dalej sie
          potrzebny. to bardzo mile jak syn przyjdzie do ojca i spyta o porade. tak wiec
          odbylismy razem kurs po roznych oficjalnych urzedach i powiem wam ze
          zalatwillismy sprawe. syn otwiera swoj business i to jest wiecej niz radosna
          nowina, to jest w pewnym sensie dla mnie jako ojca sukces. jestem dumny z syna
          i ze tak doskonale sobie radzi.
          no i co tu widze, Mojito na wakacjach. Gunther wyjechal ktos tam jeszcze sie
          szykuje do wyjazdu. wiesz Melody Ty to chyba pisalas tu wczesniej ale jakos
          ciebie ni epamietam. a co to zlego, wszyscy o sobie tu troche piszemy dajze
          spokoj, nie rob zamiesznia.
          pozdrawiam wszystkich
          Kazik
          • Gość: Asia Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.akl.callplus.net.nz 04.06.04, 10:20
            Kazik juz myslalam ze gdzies na nabytej farmie nam przepadles, kurcze dobrze ze
            sie odnalazles :) Gratuluje Tobie i synowi, w jakiej branzy otwiera business?


            Melody,, kurcze Ty juz moze nie czytaj wypowiedzi Mojito bo i tak nas tu duzo
            bab na niego jednego, wiesz on zawsze sie tym samym imieniem podpisuje, latwo
            zignorowac jego wypowiedzi, poprostu nie czytac jak cie nie interesuja, jezeli
            uwazasz ze sama masz cos ciekawszego do powiedzenia niz gledzenie o sobie o
            swoim osobistym zyciu to zapraszam, forum jest otwarte dla kazdego i napewno
            znajdziesz tu takich ktorzy chetnie wymienia sie pogladami z Toba.

            pozdrawiam cieplutko
          • Gość: mojito Zalzawiona pogoda. IP: *.adsl.highway.telekom.at 04.06.04, 10:24
            Zdrowko i slonca Wszystkim,
            pada i jest ponuro. Jade przez Prage.

            Kazik,
            czesc. Bedzesz mial teraz ciekawe, dodatkowe zajecie. Gratuluje.

            Melody,
            zabierz watek w strone/temat Ciebie interesujacy. Jaki to bylby?
            Ja pisze glownie o tym co wiem. A wiec co zjem.
            Z tematem watku jest tak jak z pogoda. Narzeka sie na nia ale nic
            w zwiazku z nia nie robi :))).

            Slonca sobie i Wam zyczac,
            mojito.
        • borysa Re: Tak daleko i tak blisko :) 04.06.04, 11:16
          Witam wszystkich, melodyjnie,

          też miałam czasami wrażenie, że moje ulubione forum stało się
          jakieś "plastikowe", zbyt fajniarskie. Ale to było chwilowe odczucie. Dobrze,
          że jesteście i że piszecie !

          A Mojito ? Tylko pozazdrościć talentów pisarskich, nawet zupy stają się
          TEMATEM.

          Pozdrawiam wszystkich,
          Borysa
          • pysiek13 Re: Tak daleko i tak blisko :) 04.06.04, 11:48
            Hi,

            Melody: writing is 90 percent mental, and the other half is physical. in
            theory, theory and practice are the same. in practice, they are not.
            It's like deja vu all over again ... :))))))))))))))))))))
            • poetal_liryczny Re: Tak daleko i tak blisko :) 04.06.04, 11:54
              Pysia, ty jestes naprawde w poprzek. a swoja droga gdzies sie podziewala tyle
              czasu nic nie piszesz?
              Kkazik pochwal sie co to za business syn otwiera, moze jednak warto przeniesc
              sie na ten wasz kontynent.ja przyznam troche chcialbym zmienic klimat i
              zobaczyc jak to inni robia. Ifa Tobie sie udalo z ta praca, i nowa praca i
              poznasz nowy kraj,jedziesz w sierpniu? ja chyba tez zaczne szukac moze i mnie
              cos wpadnie w oko ciekawego. to jest najlepsze rozwiazanie.
              • kazachstan Re: Tak daleko i tak blisko :) 04.06.04, 11:58
                No witajcie jeszcze raz wieczorowo,

                syn moj skonczyl Interior Design wiec mozna powiedziec ze jest projektantem. do
                tej pory pracowal dla duzej firmy, i placono mu commision. teraz postanowil sam
                robic to samo i pozastac na wlasnym rozliczeniu. business pociaga troche
                kosztow, ale tez wiecej odpowiedzialnosci, bo bedzie chcial zatrudnic swoich
                ludzi. jest smialy i ma dobre kontakty z ludzmi wiec mysle, ze powiedzie mu sie.
                Pysiek, ja Ciebie tak naprawde nie zrozumialem, czy jestes napewno trzezwa?
                pozdrawiam
                Kazik
                • melodyau Re: Tak daleko i tak blisko :) 04.06.04, 14:27
                  Czesc Wam,
                  Kazik Pysiek jest napewno trzezwa, ona ma tylko specyficzny sposob wyrazania
                  mysli. dotarlo do mnie, nie ma obawy,chcialas mi dokuczyc ze niby nonsens pisze.
                  a ja mysle, ze duzo jest osob ktorzy tylko czytaja. Mojito ostatnio mimo, ze
                  rzeczywiscie masz dar w pisaniu,wybacz ale za duzo jest Ciebie wszedzie,
                  przesadziles z tym prawieniem komlementow.jeszcze napisz w jakim kolrze nosisz
                  skarpetki, o bielizne nie pytam, bo to twoj ulubiony temat i mamy pelen obraz:
                  samotny w srednim wieku facet, troche znudzony,zabawia dziewczyny na forum.
                  no ale rozumiem,jestescie tutaj tak solidarna grupa wzajemnej adoracji, ze nie
                  bede przeszkadzacx, teraz to tylko wypada mi schowac sie do mysiej dziury bo
                  wszystkie jak jeden maz staniecie w obronie Mojito. mysle ze Mojito stac na
                  wiecej a nie ciagle w kolo to samo,a tez nie mysle ze mojej krytyki tak
                  strasznie sie boisz,wiec troche krytyki tu nie zaszkodzi.Borysa masz absolutna
                  racje zrobilo sie plastikowo.
                  • Gość: Tora Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.tvsat364.lodz.pl 04.06.04, 21:19
                    Witam wszystkich absolutnie!!!!

                    Troszeczkę mnie tu nie było, ale znacie moje przejścia maturalne.
                    Wszystko skończyło się pozytywnie - z pisemnych i ustnych same czwórki.To chyba
                    nieżle, nie?! Bardzo się cieszę i chyba odgłos spadającego z serca kamienia
                    było słychać dość daleko.
                    No a teraz przed nami studia, ale to już jakoś spokojniej przeżywam.Opcje są
                    dwie, albo polibuda albo uniwerek.Przy odrobinie szczęścia gdzieś ta moja
                    łajzunia się dostanie(bo o nauce przed egzaminami chyba trzeba zapomnieć).
                    Facio zażywa wolności i nie w głowie mu nauka po takim burzliwym maturalnym
                    praniu mózgu.Trochę szkoda, no ale ponoć jest dorosły!!(he,he,he).
                    Bardzo wszyskim dziękuję za słowa wsparcia, pozytywne myślenie i opijanie
                    sukcesu.Pomogło konkursowo!
                    Melody!
                    E!Nie dam Ci satysfakcji! Nawet nie skomentuję twojego postu, szkoda klikania.
                    Niemniej jednak pozdrawiam!

                    Że jak się zrobiło na forum?Plastikowo?
                    No to życzę wszystkim na wszystkich forumach świata,aby znaleźli tyle
                    życzliwości,słów pocieszenia i dobrych klimatów, ile mamy tutaj. W świecie
                    chamstwa, obłudy i braku tolerancji, jest bardzo cenne, aby mieć bratnie
                    dusze "do pogadania", aby móc spokojnie popaplać sobie o rzeczach nie zawsze
                    ważnych i istotnych.
                    Tangerin!
                    Szczególnie gorące pozdrowienia!
                    Matrioszka!
                    Mam nadzieję, że sytuacja jest pozytywnie ustabilizowana. Macham przyjaźnie
                    łapką!

                    Aha!Komputer wreszcie sprawny! Śmiga aż miło!!!

                    Pozdrawiam wszystkich absolutnie!!

                    • yvona73pol plastic is fantastic ;))))) 04.06.04, 23:50
                      a tak na powaznie - ja tam lubie sobie popisac dla "moich" forumowiczow i dla
                      mnie samej tez, oczywista, i lubie czytac co u nich, i jakiego koloru nosza
                      skarpetki ;)))
                      wiesz, Melody, jak chcesz, to zajrzyj na forum Polonia - na jaki watek bys nie
                      zajrzala, wszedzie kapie jad, leca wyzwiska i kazdy kazdemu udowadnia, ze jest
                      frustratem, co za zenada.... gorzej niz na polskojezycznej czaterii.....
                      bo musze przyznac sie, ze najpierw odkrywalam swiat wirtualnych pogaduszek po
                      francusku, i owszem, bylo sporo beznadziejnych osob, i sporo tak
                      zwanych "bezposrednich" (przy okazji poznalam pare nowych slowek ;))) ale
                      wiekszosc naprawde do rzeczy, no i niektore tematyczne calkiem calkiem; a w
                      Polsce, no, szkoda gadac.... moze jedna - dwie osoby do pogadania.... ale moze
                      cos sie zmienilo... nie wiem, bo moj komp jest za glupi na otwarcie stronek z
                      gadaniem :(
                      Pysiek, to ty jeszcze nie w drodze?? a swoja droga ;)) to fajnie miec takie
                      dlugie wakacje, no i masz ten luz, ze ci roslinnosc nie padnie podczas
                      nieobecnosci ;))) ja problem rozwiazalam - nie mam roslin ;))) tu, bo w domku -
                      dzungla (doprowadzajaca do rozpaczy moja mame)
                      Mojito, te twoje wakacje to doprawdy, rozboj w bialy dzien ;))) tyle czasu
                      nicnierobienia.... wiec w ramach treningu mozgu pisz, chocby o skarpetkach ;))
                      a tak naprawde to mnie interesuje polskie morze - jezdzisz czasami?? moje
                      ulubione miejsce to Miedzywodzie, taki klasyczny kurort nadmorski, ale z tych
                      prowincjonalnych, wiesz smazalnie, plaza, kilka ulic na krzyz, kilka sklepow,
                      harcerze pod lasem, no i piekna pogoda ;))) ciekawam, co sie tam zmienilo, bo
                      co jakis czas nastepowaly zmiany w polu mojego widzenia.....
                      Szopen, to ty masz dziecko, co bedzie znalo dwa najtrudniejsze jezyki
                      swiata ;)) moze poslij ja na studia do Polski?? ;))) no, masz na zastanowienie
                      sie kuuupe czasu.....
                      Tora, wiedzialam :)))))))))
                      Matrioszka, trzymaj sie cieplo i ja trzymam kciuki!!!!!!!!!!
                      wszyscy - gorace caluski, musze zmykac, bo mi pociac ucieknie, a wazny dzien
                      przede mna ;)))
                      Iwona
                      • Gość: ifa Szalona Siostra Praga czy Dostojny Wujek Wieden? IP: *.dsl.netsource.ie 05.06.04, 01:04
                        Mojito a nie mozesz zrobic i Prage i Wieden?
                        obywda miejsca sa fanatastyczne
                        sernik wiedenski w Wiedniu a potem Staropramen piwko w Pradze z parkiem w
                        rohliku,(parowka w rogaliku-czeska specjalnosc oprocz knedlikow)
                        kafeterie w Wiedniu sa piekne,stylowe i oczywiscie czyste jak lza
                        bedac w Wiedniu wciaz sie zastanawialam:jak to robia kobiety w
                        Wiedniu????.................
                        jak one to robia ze sa takie szczuple i piekne przy tych prawdziwych slodkich
                        dzielach sztuki jakie serwuja co krok i ktorym naprawde truuuuudno sie oprzec
                        ;-)

                        Praga jest piekna,przepelniona atmosfera,mniej dystygnowana,bardziej
                        swojska,troche podobnie jak nasi slowianscy bracia i siostry zamieszkujacy to
                        miasto....jedzonko..jak kto lubi jesli chodzi o czeska kuchnie,ale za to piwo
                        piwo piwo i jeszcze raz piwo,zreszta pewnie dobrze o tym wiesz,
                        !uwaga na naciagczy w Pradze,Czesi zrobili sie bardzo cwani i sa nastawieni na
                        wyciaganie kasiurki na max z turystow,znam mase historii...Praga jest bardzo
                        modna i popularna teraz na wyspach wiec znam duzo dosc historii nie nalezacych
                        do przyjemnych,
                        najlepiej ustalac ceny z gory aby bezsensownie nie przeplacac,

                        gdybym musiala wybierac....hmhmhm...jednak Praga

                        milej zabawy no i tylko pieknych kobiet w recepcji
                        pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie
                        ifa
                        • tangerin Re: Szalona Siostra Praga czy Dostojny Wujek Wied 05.06.04, 03:11
                          Witam nocnie:)

                          W koncu dorwalam sie do wlasnego komputera. A ten dran nawet nie reaguje, ze
                          dotykaja go "obce lapska", zeby jakis bunt, albo cos, z czystej lojalnosci...
                          A przyznam sie, ze nie znosze, jak mi tak inni uzywaja mojego Topika, ale
                          grzecznie pozwalam, bo jedza nie jestem. Tylko wprowadzilam zakaz odwiedzania
                          pewnych stron "landrynkowego" koloru i tresci.

                          Tora, toz to ja psy goncze za Toba wyslalam! Dobrze Cie znowu widziec:))))))
                          Jak tam dzialka? Pytam, bo wiesz, za ja mam "chysia" na pkcie pewnym:) I moje
                          gratulacje!!!!!!! No, to rozumiem:))))Dobra robota maturalna!

                          Plastic -fantastic, hehehe. Rozowo-landrynkowy? I ta bielizna.... Ale rechocze
                          sobie bezglosnie, bo noc pozna. Ifa, Ty wiesz dlaczego:))))))))))Puszczam
                          perskie oczko;))))))))))))))

                          I sie pytam przy okazji, jaka to bielizne nosisz MOjito? :))))Bo chyba nie
                          pisales, albo nie uwaznie czytalam...
                          O damskiej byl temat, o ile pamietam, ale meska jakos w cieniu siedzi.
                          No panowie, wypowiadac sie!Kazik, Poeta, Szanowny Kangur, Szopen...

                          I qrcze, trzezwa jestem, chyba ze mi cos do lodow dodali.Po prostu mam faze,
                          spowodowana brakiem snu...A moze nadmiarem lodow?

                          A wczoraj dla rozrywki siedzialam z qmpela na czacie. Rzadko to robie, na
                          palcach jednej reki mozna zliczyc moje tam wizyty. I jaki ubaw mialam:)))))))
                          Do dzis sie smieje. Ludzka glupota granic nie zna. Tam to plastic lazi!
                          Zaczepia cie taki chloptas na priva, po "ello" nastepuje seria pytan o wymiary,
                          zdjecie, potem propozycja spotkania. W celach wiadomych. Albo od razu pytania o
                          preferencje, pozycje itp. Jak jednemu napisalam,ze jestem brzydka i gruba, to
                          od razu sie wylaczyl. Kolejny po pytaniu, co jeszcze odziedziczylam po
                          pradziadku i mojej odpowiedzi, ze wasy i brode, stwierdzil, ze on jest
                          normalny, a nie homo. I sie wylaczyl zdegustowany. I tak sie tylko dziwie, jak
                          moja kolezanka sobie facetow na czatach wyrywac moze, i jeszcze sie z nimi
                          umawiac? Komentowac nie bede, ale jak mi potem placze na ramieniu, to mi rece
                          opadaja...

                          WIeden, czy Praga. Hm, ja mam nadzieje, ze jedno i drugie, i ze sie tam wybiore
                          w letnich miesiacach albo we wrzesniu. Wieden na pewno, zaklepane mam:))). A do
                          Pragi bym powrocila poodkurzac wspomnienia. Ifa, Czesi juz w 98 cwani byli i
                          kombinowali pod gore. O taksowkarzach nie wspomne. Ile musialam sie
                          nakombinowac, aby zagramanicznemu absztyfikantowi wytlumaczyc, ze ma sie nie
                          nabierac na ta bohenska fantazje. Teraz pewnie jeszcze gorzej, bo tanie loty do
                          Pragi z Wysp sa, wiec...
                          I cholera, pocieszam sie jednym, ze wiekszosc pieknych kobiet w Wiedniu to
                          cudzoziemki, Ifo droga. Austriaczki sa podobno grubawe i brzydkie. (Od ciast i
                          ciasteczek pachnacych upojnie, bo chyba nie od kawy?) Wg znajomych
                          mieszkajacych tam to fakt, i tych odwiedzajacych tez. Hmmm. Co coz. Wkrotce
                          sprawdze sama. A Czeszki sa bezprzecznie ladniejsze. Do Pragi wiec, do Pragi
                          wiec Mojito:)))

                          (Tizedik, fajny link, obejrze dokladnie u kogos ze stalym laczem)

                          I troche innych komentarzy mialam, ale i tak za dlugo wyszlo:( Next time odetne
                          sobie jezyk.Basta!

                          Do lozka, do lozka ide wiec.
                          • Gość: Asia jak dobrze miec krolowa IP: *.akl.callplus.net.nz 05.06.04, 08:44
                            dzieki niej u nas dlugi weekend :) dzisiaj w domku, szyje, myje i dziecko
                            kolysze, po tygodniu nic nierobienia w domu niestesty troche czasu poswiecic
                            trzeba na jakies robotki domowe, i tak uwazam ze przyszlo mi zyc w niezlych
                            czasach kiedy rozne rzeczy mozna sobie kupic i na drutach dziergac nie trzeba
                            chocby prezerwatyw hihihi (byl tak dowcip, nie zwariowalam)

                            zimnawo dzisiaj bylo, malzone nawiozl juz kolejna przyczepe kory, trzymamy sie
                            naszego planu zeby zrobic ogrod z minimalna potrzeba pielenia, po malutku
                            idziemy do przodu ale i tak roboty co niemiara, dni krotkie wiec ja to
                            wlasciwie tylko tyle co w weekendy moge cos zrobic, malzonek wraca jak jeszcze
                            widno wiec on ciutke wiecej czasem, aby do wiosny i dluzszych dzionkow

                            jutro jedziemy do wod (jak to ladnie brzmi) posiedzimy pare godzin w goracych
                            zrodelkach, pewnie snieg na szczytach lezy, bedzie fajnie wygladac siedziec w
                            goracej wodzie i patrzec na osniezone szczyty

                            w piatek mialam ukrop w pracy, Helenka na urlopie, cora sie rozchorowala,
                            zotawili mnie sama :( po wyjsciu z pracy ledwo sie powstrzymalam od tego zeby
                            wejsc dla relaksu do jakiegos baru i nie wyjsc do poniedzialku, mialam
                            absolutnie dosyc

                            no ale dzisiaj juz jest ok, swiat jest znowu piekny, zycie wspaniale i pelne
                            urokow roznych :)

                            pochwale sie znowu swoim dzieciem, rane znowu dostala awans i podwyzke, to nie
                            fair zeby smarkula wiecej od matki zarabiala hihihi , ja tez tak chce

                            dzisiaj przy okazji sprzatania weekendowego postanowilam przebiurke w szafie
                            zrobic a przy okazji z 8 par butow wyrzucilam,, hurrraaaa miejsce na nowe :))

                            Widze ze wszystkie jestemy Mojito bielizna zafascynowane (hihihi) chociaz ja to
                            wlasciwie wolalabym zeby bez .. chociaz z bielizna tez moze byc niezle a i od
                            zimna chroni czasem... swoja droga co Taki w srednim wieku Mojito jeden czy
                            drugi moze nosic ,, pewnie to samo co w srednim wieku Asia czyli barchany z
                            kolnierzem, bajowe koszulki i takiez same kalesony w kolorze nijakim czyli
                            niebrudzacym coby prac za czesto nie trzeba

                            swoja droga zadna z nas kora nie wypiera sie uwielbienia dla Mojito o majtki
                            lub ich brak go nie pytala a Melody jakos powstrzymac sie nie mogla .. oj zycie
                            zycie nudne pomazyc dobrze jest w niedzielne popoludnie

                            Jezeli chodzi o urode kobieca to zdecydowanie Czeszki ladniejsze od
                            Austriaczek, rdzenne Austriaczki raczej przedstawiaja urode klempy, ciezko
                            osadzone, grubej kosci, pucolowate, chociaz oczywiscie uogolniac nie mozna bo
                            wszedzie sie zdarzaja pieknosci ,, tak ze Mojito calym cialkiem sie odwracaj
                            majac na uwadze kregi szyjne, lub tez ustawiaj sie tak zebys je mial przed soba

                            pozdrowionka dla absolutnie wszystkich, piszacych i czytajacych

                            aha Chopin twoja zona Chinka? mam nadzieje ze nie wezmiesz mi tego pytania za
                            zle,, pytam z czystej babskiej ciekawosci :))

                          • Gość: ifa wszystko przez romantyczny weekend ;-)))))) IP: *.dsl.netsource.ie 05.06.04, 16:21
                            tak tak Czeszki sa zdecydowanie ladniejsze do Austriaczek,to bez dwoch zdan,bo
                            Czeszki ogolnie sa przeciez ladne kazdy w Europie to wie,

                            ja bylam w Wiedniu w jeden z weekendow kiedy to moj malzonek zafudnowal nam
                            weekend w Wiedniu z okazji naszej 5 rocznicy slubu,wykupil apartament dla
                            zakochanych w Mariocie...czekoladki w ksztalcie serca na wielkim lozu z miekka
                            posciela,mydelko w ksztalcie serca w lazience,platki czerowonych roz przy
                            wannie z jakkuzi pelnej wody z metrowa piana i szamapan w ze swiezymi
                            truskawkami z bita smietana -(ma chlopina rozmach)-bita wiadomo po co - hihihi
                            i w dodatku do konca byla to niespodzianka,na lotnisku dowiedzialam sie gdzie
                            lecimy i dopiero na miejscu dowidzialam sie gdzie nocujemy ;-)
                            bylo to lato bo nasza rocznica jest w sierpniu,i pamietam ze kobiety
                            szczegolnie mlode byly szczuple i ladne (latem opaleni ludzie sa zawsze
                            ladniejsi)moze to i byly adoptowane wiedenki badz rzeczywiscie turystki
                            ale z drugiej strony po dluzszym obycie na wyspach zaczynaja sie kryteria
                            obnizac hihihi bo tu ladnych kobiet jak slonca- brak!
                            no i przy tak romantycznym weekendzie wszystko pieknieje dokoola ;-)....

                            ciekawa jestem co maz wymysli na nasza 50 rocznice..moze wyprawe w kosmos dla
                            dwojki staruszkow,biorac pod uwage fakt ze to jego marzenia taka wyprawa to
                            calkiem realne hihihihi

                            pozdrawlaju
                            ifa
                            • Gość: mojito Takie szybkie rozne. IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 05.06.04, 19:31
                              Zdrowenko absolutnie Wszystkim i sloneczka oczywiscie,

                              juz w Sz. Prage zaliczylem tylko krotko i prawie musnieciem.
                              O Czeszkach nic tym razem poniewaz nie chcialem sie rozdrabniac.
                              To znaczy zaraz za granica pojawily sie reklamy klubow/agencji
                              z obsluga kobieca. Przez moment pomylilem dwie usmiechajace sie do kierowcow
                              dziewczyny z autostopowiczkami. Ale tylko na chwile. Nie mialy bagazu, byly
                              lekko, bardzo lekko ubrane. I pewnie nie podrozowaly. Zabawialy pewnie
                              lokalnie. Mogl to tez byc import. Te dwie razem mnie lekko zmylily.
                              Kolejne dalej stojace "podrozowaly" juz przy drodze samotnie.

                              Wcialem sie w kraj w Szklarskiej Porebie. Jelenia Gora, Legnica
                              i nocleg w Zielonej Gorze. Tutaj spotkalem zupe kolduny w rosole.
                              Obleci ale nic specjalnego. Dwiescie pietnascie kilometrow dzisiaj i Sz.
                              Nawet slonecznie dzisiaj.

                              Jak to sie stalo, ze nie poruszylem sprawy swojej bielizny?
                              Mandarynko, spiesze wyjasnic to niedopatrzenie. Szorty, szorty
                              i szorty tylko. Bawelna na mnie lezy. Kolorowe zawsze. Jedne bardziej
                              szalone inne mniej. Prawie konserwatywne. Dzisiaj? Chwileczke prosze.
                              Zaraz zobacze i przypomne sobie. No, no dzisiaj niebieskie w zolte gwiazdki.
                              Zupelnie nic nie wyrazaja. Tak chcial przypadek.

                              Tora,
                              gratuluje sukcesu.

                              Wszyscy inni kochani absolutnie wszyscy do nastepnego. Lece zrobic male
                              przygotowania do zmieszania sie z sobotnim tlumem sympatykow nocnego zycia.

                              Aha, Kangur, Ifa,
                              to nowe miejsce hotel/restauracja przy TV nazywa sie Atrium.

                              Pozdrowionka serdeczne,
                              mojito.

                              • tangerin Re: Takie cichutkie rozne. 06.06.04, 03:15
                                cssss, cicho prosze, bo juz wszyscy spia:)Teraz szepce brzydkie slowo na f, bo
                                chyba cus przewrocilam:(
                                UUUUpsssssssssssss
                                Chyba sie zalalam:))))
                                tylko dalej nie wiem, kto pomogl mi sie zalogowac, pan taksowkarz na dole
                                zostal...
                                mialam przeslac pare zdjec na skrzynke wlasna, aby w szkole odebrac, ale cos mi
                                nie idzie:( Too much wine or it was a beer? pamietam piffko:))) Tizedik,
                                element rodzinny zostal opity:) Matrioszki sprawy toze. A dzis rano do
                                szkoly....ble:( bo to juz dzisiaj jest, niestety.
                                night, night. 4 all:))))))))))))))))

                                Ifa, lot w kosmos masz gwarantowany:)))
                                • Gość: Asia Re: Takie cichutkie rozne. IP: *.akl.callplus.net.nz 07.06.04, 02:01
                                  zrobilo sie zimno, ok 10 stopni C, i wieje mrozny wiaterek z gor, ale wczoraj
                                  mielismy fantastyczny dzien, pogoda cudowana, slonko nam swiecilo caly dzien,
                                  milo bylo posiedziec w goracych zrodlach i patrzec na osniezone szczyty. Ludzi
                                  zatrzesienie, nawet jakas polska rodzinka byla (oprocz nas oczywiscie)

                                  Dzisiaj od rana buzuje w piecu, rano nikt nie mial checi wystawic nosa z pod
                                  pierzynki wiec padlo na mnie zeby wlaczyc piec i zagrzac w domku, teraz juz
                                  jest cieplutko i mozna cos robic, chyba sie wezme za wypieki bo moj malzonek to
                                  cookie monster :)

                                  pozdrawiam wszystkich cieplutko z pod pieca :)
                                  • kazachstan slonecznie od rana 07.06.04, 03:42
                                    Dzien dobry,

                                    Tangerin co Ty tak po cichutku, nie wygladasz na niesmiala. ladnie piszesz nie
                                    tylko po cichutku,masz podobne ogrodnicze zamilowania, bo widzisz ze mnie tez
                                    ogrodnik z natury.
                                    Asia ja przylacze sie z moim ogrzewaniem. u nas tez chlodno, u nas rano bylo
                                    oklo 10 stopni nad ranem, nie wiem jak Pysiek sobie radzi na Manly,bo od oceanu
                                    to ciagnie porzadnie nad ranem i jest o pare stopni chlodnie niz w miescie. i
                                    nie wiem gdzie Iwona mieszka jak dzielnice nadmorskie to tak samo, zawsze o
                                    pare stopni chlodniej. pozniej jednak ociepla sie znacznie. u nas QUeens
                                    Birthday celebrujemy w przyszly weekend, Asia to chyba chodzi o ta sama
                                    krolowa. nalezymy do Commonwealth Countries nie wiem czy to dobrze czy nie, ale
                                    podatki placimy na ta angielska krolowa i nie wiem z jakiej racji.w Australii
                                    ciagle sa rozmowy zebysmy stali sie Republic. ale mialo byc o ogrzewaniu. no
                                    wiec ja mam tylko w living room kominek, a reszte domu ogrzewam przy pomocy
                                    reverse cycle aircondition, czyli w zime cieplo, w lato zimno dmucha. mam
                                    centralnie ustawione, bo syn zna sie na elektronice wiec pomogl z instalacja i
                                    wieczorem ustawiam sobie time delay i nie musze rano wstawac zeby palic w
                                    piecu. ja to moze bym tak sie nie grzal, chociaz stare kosci to lubia, ale jak
                                    dzieci byly male, to chorowaly na takie rozne choroby astma, alergie i trzeba
                                    bylo utrzymac suche powietrze w domu.
                                    z busienssem syna to nie wiem czy bede mogl cos pomoc, bo ja nie mam specjalnie
                                    zadnych kwalifikacji, ale za to ile satysfakcji, Asia tez powie, jaka to radosc
                                    jak dziecku w zyciu wszystko sie uklada.
                                    Asia piekla ciasteczka a moja Pani upiekla wczoraj do herbaty popoludniowej
                                    piernik, wysmienity. chyba na stare lata zaczynam sie zaokraglac w pewnym
                                    miejscu i to nie od piwa.ale to nie klopot. Poeta zaczal pisac cos o dojrzalej
                                    milosci i temat nie zostal podchwycony.bo ja widze ze tu w wiekszosci mlodziez
                                    pisze, tylko pare osob starszych.ale mi to juz nie przeszkadza, skoro mnie
                                    akceptujecie.
                                    co chcialem o tej milosci dojrzalej napisac.no wlasnie,mloda milosc szalona
                                    milosc, potem przychodzi troche codziennej rutyny, obowiazki i szlenstwo
                                    przygasa, ale jak dwoje ludzi wypracuje nic porozumienia to buduja solidny
                                    zwiazek. mnie to sie nie udalo za pierwszym razem. drugi raz czlowiek troche
                                    ostrozniejszy,bardziej doswiadczony, wieksza szansa ze sie nie rozpadnie.ja nie
                                    jestem latwym w pozyciu czlowiekiem, mam swoje zasady, ale dzieki Bogu, moja
                                    Pani potrafila zaakceptowac mnie z wadami,zaletami i teraz z malym brzuchem.
                                    pozdrawiam
                                    Kazik
                                    • Gość: szopen babska ciekawosc IP: 204.79.89.* 07.06.04, 04:15
                                      Krotko dla owej ciekawosci zaspokojenia.
                                      Tak, moja zona to Chinka, dziecko mam mieszane wyglada slicznie.
                                      • poetal_liryczny Re: babska ciekawosc 07.06.04, 04:39
                                        Szopen to fantastycznie, dziecko pewnie sliczne, gratulacje. moze tez wkleisz
                                        jej zdjecie do albumu, chociaz widze ze na obiecnakach sie skonczylo i nic
                                        nowego nie przybywa.
                                        kazik, ta akceptacja Twojego brzucha wypadla pieknie, nic ujac nic dodac - to
                                        jest esencja milosci dojrzalej.
                                        • mar_za I moje trzy grosze 07.06.04, 12:06
                                          Dzien dobry lub Dobry wieczór,
                                          Skoro Szopen juz sie wygadal, to tez Wam powiem, (byc moze ku bulwersacji
                                          niektorych, ale trudno:))ze moje Piranie tez sa nie w pelni biale. Sa owocem
                                          mojego mlodzienczego zauroczenia i milosci bez pamieci:-). Ich tata jest
                                          Afrykanczykiem, wiec sa Mulatkami.
                                          Dla mnie sa calym swiatem i nie wyobrazam sobie zycia bez nich:). Dzieki nim
                                          czuje sie spelniona kobieta.
                                          Choc mozecie sobie wyobrazic, jak funkcjonowalam tutaj z kolorowymi dziecmi w
                                          NASZYM KATOLICKIM KRAJU. Teraz kiedy nauczylysmy otoczenie szacunku do nas
                                          (tak, tak to byla dluga i zmudna droga....) wszystko jest w miare ok. Wiele
                                          zachodu kosztowalo mnie nauczenie moich corek, by byly dumne z tego kim sa. A
                                          kiedy na kazdym kroku (w przedszkolu, szkole) dzieciaki traktowaly je
                                          jak "gorsze" nie bylo to wcale latwe. Ignorujemy tych, ktorzy patrza na nas z
                                          pogarda czy poczuciem wyzszosci. Otaczamy sie tymi, ktorzy nas akceptuja.
                                          Z perspektywy kilku lat uczciwie przyznaje, ze tolerancja wsrod naszych rodakow
                                          rosnie. Pewnie to, ze mozemy jezdzic za granice, ze widzimy jak jest u innych,
                                          mamy dostep do telewizji miedzynarodowej - wszystko to zbliza nas malymi
                                          kroczkami do cywilizacji. I pewnie dla wielu to co mowie wydaje sie czysta
                                          abstrakcja.
                                          Mysle, ze dokonujac takich a nie innych zyciowych wyborow nauczylam sie przy
                                          okazji wielu rzeczy. Cenie sobie poczucie wolnosci, ktore udalo mi sie
                                          wypracowac. Nie obchodzi mnie co powiedza inni. Moga mnie nienawidziec, moga
                                          myslec co im sie zywnie podoba. Takie jest prawo wolnosci. Byleby pozwalali mi
                                          zyc po mojemu.
                                          Szopen mysle, ze Twojemu "kolorowemu" dziecku jest o wiele latwiej w Chinach
                                          niz byloby tutaj. Rozwazajac mozliwosc emigracji biore jednym z kryteriow jest
                                          przyszlosc dziewczynek. Nie wiem czy kiedys nie beda miec problemow ze
                                          znalezieniem pracy tutaj, czy nie byloby latwiej im gdzies, gdzie nie bylyby
                                          tak zawsze w centrum uwagi. Choc to oczywiscie, w pewnych okolicznosciach moze
                                          stac sie ich atutem.
                                          Co do dojrzalej milosci nie umiem sie wypowiadac. To co dotychczas przezylam
                                          bylo mlodziencza fascynacja, ktora nie przetrwala na dluzej. Chyba mocno mnie
                                          to zranilo, bo nigdy wiecej nie udalo mi sie az tak "zatracic". A teraz po
                                          wielu latach nauczylam sie zyc samotnie i wlasciwie dobrze mi z tym. Czasem
                                          oczywiscie narzekam, ale pewnie narzekalabym tez bedac w stalym zwiazku z kims
                                          tylko na co innego. Ale podziwiam dlugoletnie pary. Takie, ktore przetrwaja
                                          razem dziesiat lat. Akceptuja siebie i nie wyobrazaja sobie zycia w pojedynke.
                                          Ale dzis bylam strasznie osobista i sentymentalna:-). Na przyszlosc sie
                                          poprawie, albo przynajmniej sie bede starac:)))
                                          Pozdrawiam wszystkich:)))
                                          • yvona73pol Re: I moje trzy grosze 07.06.04, 14:45
                                            Mar_za na pewno masz sliczne dzieci :))) tez bym takie chciala ;)))
                                            choc wiem co to jest, bo u mnie w malym miescie jest pare takich, a nawet jest
                                            taki, co w latach poznych 70-tych sie urodzil, w dodatku mama sama, wiec w
                                            ogole kosmos... ale porozstawial wszystkich po katach, nie dal sobie w kasze
                                            pluc...
                                            a moja kolezanka ma "chinskie dziecko", a wlasciwie to polwietnamskie, mieszka
                                            we Francji, ale na wakacjach w Polsce raczej dobrze odbierano i mala, i meza,
                                            az sama sie dziwila.... tez jest z malego miasta...
                                            nie wiem, Kazik, jak wy znosicie pogode, ale dla mnie jest zdecydowanie za
                                            zimno czasami, gdyby nie grzejnik olejowy, to bym chyba zamarzla ;))) bo dom
                                            nie posiada czegos takiego jak ogrzewanie; a troche jestesmy daleko od wody
                                            jednak choc niedaleko Botany Bay;
                                            no i wyczerpaly mi sie tematy, moze jeszcze dodam, ze postanowilam kupic sobie
                                            cyfraka, olympusa 8080, 8megapixeli no i naprawde porzadne cacko; troche mnie
                                            cena zwala z nog, ale niedlugo podatki i zwrot, wiec jakos to zle nie
                                            wyglada....
                                            tymczasem, caluski,
                                            Iwona
                                            • mojito :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))). 07.06.04, 23:03
                                              Jak wyzej i nizej:
                                              :))))))))))))))))).
                                              m.
                                              • Gość: Asia Re: :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) IP: *.adsl.xtra.co.nz 07.06.04, 23:25
                                                Mojito widze zes zadowolony, to najwazeniejsze tak trzymaj :)))


                                                rane jaki mily ranny wtorek, przyszlam sobie do pracy a tu taka niespodzianka,
                                                zostalam employee of the month :) $300 bonus, wolny dzien i kolacja we dwoje do
                                                $100, tym bardziej milo ze mi nawet przez mysl nie przeszlo :) fajnie

                                                jezeli chodzi o ogrzewanie - mamy piec gazowy ktory ogrzewa cala chalupke bo
                                                duza to ona nie jest, regulacja temp na scianie wiec mozna sobie ustawic na
                                                taka tem jak sie lubi,, my lubimy ciepelko , ja osobiscie jak w domu jest zimno
                                                to moge tylko na kanapie pod kocem lezec, ale co to za zycie
                                                dwie duze butle gazowe maja instalacje na zewnatrz domu, tak ze jak jedna pusta
                                                to sie kupuje nastepna zeby zawsze byl zapas i zeby nie trzeba bylo w kozuchu w
                                                chalupie siedziec, noca nie grzejemy ale lubie miec chlodno w nocy, czesto okno
                                                otwieram, nie lubie spac jak w domu zbyt cieplo

                                                jezeli chodzi o milosc, no coz i ta szalona i ta dojrzala ma swoje uroki, ja
                                                uwazam sie za szczesciare bo dane mi jest miec i to i to, nasza rodzina zawsze
                                                twierdzila ze o naszej milosci warto by bylo ksiazke napisac a i tak niewiele
                                                wiedzieli hihihi

                                                pozdrawiam
                                                • matrioszkaa Re: :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) 08.06.04, 08:11
                                                  Czesc Ludziska!
                                                  Dzieki za pifko, kciuki itp., nalezy to czynic dalej. Tangerin, bez obaw, nawet
                                                  w najwiekszym szale nie rzucalybym kwiatami (gdyby nawet to i tak wyladuja w
                                                  ogrodku u sasiadki).

                                                  A ja planuje wlasnie wakacje-zamierzam podrzucic dzieciaki rodzicom, a sama
                                                  wybrac sie do Paryza. A co?!
                                                  Za Waszym przykladem pochwale sie tez starszym dzieckiem: mowi w tylu jezykach
                                                  ile ma lat (mysle, ze we wrzesniu to juz sie zmieni, chociaz rozumie jeszcze
                                                  ukrainski i „uczy” sie angielskiego).

                                                  Aaaaa, widzialam Sydney. W filmie „Nemo”.(Okropnie zapozniona jestem jesli
                                                  chodzi o nowosci.)

                                                  Piszcie jak najwiecej o milosciach szalonych i dojrzalych zwlaszcza, niech sie
                                                  zoltodzioby ucza. Ja to na „Ani z Zielonego Wzgorza” sie wychowalam. Naiwna
                                                  jestem, az mi sie samej siebie zal. Ciekawa sprawa z siostra, ktora teoretycznie
                                                  tez powinna odebrac podobne wychowanie: trzezwa jest az do bolu. Ostatnio
                                                  wymyslila, ze „zrobi” sobie dziecko. A ze wlasnie okazalo sie ze 45-letnia
                                                  kuzynka mojej mamy jest w ciazy, postanowila jeszcze troszeczke poczekac. No.
                                                  Cale szczescie.

                                                  Wczoraj znow kupilam kwiatki. 8, slownie: osiem. U babuszek. Kwiecie jest tu
                                                  okropnie drogie, ale od czego sektor prywatny: latem babuszki przynosza
                                                  wychodowane wlasne odnozki i sprzedaja, lubie sobie z nimi pogawedzic. Pojawily
                                                  sie tu sklepy jak OBI, Auchan, juz pare lat IKEA-tu mozna nieco taniej nabyc
                                                  kwiaty niz w kwiaciarniach.

                                                  O Chinach pisza pod:
                                                  serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,2116476.html
                                                  Pozdr.
                                                  M:
                                                  • tangerin Re: :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) 08.06.04, 23:10
                                                    Witam!
                                                    Matrioszka, ja mam dzis ochote rzucac kwiatami, z balkonu! Qrcze, wsciekla
                                                    jestem, bo zalegly mi sie mszyce i chyba ziemiorki:((( DO zwyklych problemow
                                                    ostatnich dni doszlo jeszcze i to. Jutro lece do sklepu zaopatrzyc sie w
                                                    odpowiednie srodki!
                                                    Jakby tego bylo malo, zakupilam pomaranczowo zolta lantane i kolejne dwie
                                                    begonie i roze miniaturowa. I werbene koloru brzoskwiniowego. i zachorowalam na
                                                    kolejna odmiane fuksji, ale sie oparlam pokusie. Cholera, nie mam gdzie tego
                                                    stawiac, wieszac itp. mama juz nic nie chce ode mnie brac, po tym jak jej
                                                    podarowalam duza czesc hodowli wlasnej. A jeszcze zostalo mi kleome i
                                                    abutilion, czyli zaslaz albo klonik. czekam teraz na tate, aby zabral to
                                                    samochodem, bo pociagiem to ja sie nie zabiore. Aaa i lobelia czeka w kolejce,
                                                    ale na nia mam juz zamowienie. Szkoda, ze mieszkasz tak daleko.
                                                    A dzis zauwazylam, ze moj powoj gwiazdzisty, czyli mina lobata ma paczki
                                                    kwiatowe!!!!! I niecierpek tez lada chwila zakwitnie. A i frezje mi pieknie
                                                    rosna, ale na paczki jeszcze za wczesnie. No, moje siane roslinki zabraly sie w
                                                    koncu do roboty:)))) Tylko te mszyce:(((

                                                    Na inne tematy rozpisywac sie nie bede, bo mnie trafia juz od niedzieli, nie
                                                    chce klac tak publicznie na forum!! Jestem wsciekla, zmeczona, niewyspana,
                                                    rozdrazniona...

                                                    Dobrze, ze zrobilo sie cieplej, Mojito chyba przywiozl pogode z Ph. :)))
                                                    No i sa truskawki!!!! I czeresnie. W koncu! jedyne, co poprawia mi humor
                                                    ostatnio!
                                                    Ide gotowac makaron, bo mam ochote na cos z wloskiej kuchni. Penne a la... Hm,
                                                    jescze nie wiem. A moze farfalle?

                                                    Glodna i wsciekla mandarynka!

                                                    Ps. Marzenka, Twoje piranie musza byc sliczne:))) I hmm, Matrioszka, Twoja
                                                    pociecha wpuszcza mnie w kompleksy jezykowe:)))
                                                    • yvona73pol Re: :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) 09.06.04, 04:21
                                                      Czesc kochani,
                                                      Mandarynko, to frezje mozna wyhodowac od nasionka????? a moze kupilas sadzonki -
                                                      ale gdzie?? w zyciu nie widzialam ich w ogrodniczych - moze zle sie
                                                      rozgladalam......
                                                      a tak w ogole to ja nawet nie wiem, czy w Aussie oni tu maja jakies sklepy
                                                      ogrodnicze, ale nie takie, co jak masz chalupke to worek trawy i jakies drzewa-
                                                      chaszcze, jeno drobne rosliny, typu kwiaty....
                                                      ci Aussie to sa tak rozleniwieni, ze wszystko kupuja, no i oczywiscie jak na
                                                      przyklad jest jakas plameczka drobna na owocu, lub na przyklad odrobina skorki
                                                      z gruszki sie obtarla, bo taka dojrzala, to uwazaja ze to niepelnowartosciowy
                                                      owoc i do smieci, bron boze tego nie kupia; jak by mieli wlasna plantacje to by
                                                      chyba wywalali do smieci 80%, co za marnotrastwo.... a wiecie, ze jak kupia
                                                      kwiat doniczkowy i im marnieje, bo oczywista, zle o niego dbaja, to wina
                                                      kwiata, i oddaja do sklepu,zadajac zwrotu kaski?? bo tutaj wina jest zawsze
                                                      czyjas, nigdy wlasna.... co za ludzie, czasami to bym ich chetnie poslala do
                                                      Etiopii, coby im sie swiatopoglad naprostowal ;))))) powaznie, teraz widze to
                                                      zepsucie dobrobytem i konsumpcja, nie dajmy sie zwarowac!!!!
                                                      no i wysmarowalam pare zdanek, a chcialam sie wam tu pozalic, ze mi wene wcielo
                                                      i nie wiem o czym pisac, no prosze, zaczelo sie od kwiatkow, a skonczylo na
                                                      jakims kazaniu; przepraszam, ze tak zeszlam w temat powazny, ale ja nie moge
                                                      czasami sie powstrzymac, czuje sie winna i odpowiedzialna za takie zachowanie,
                                                      wstydze sie, ze naleze do rasy ludzkiej (czesto, oj, czesto); takie juz moje
                                                      male "strzeleckie" skrzywienie spolecznika i naprawiacza swiata ;))
                                                      Asiu, czt ty przypadkiem nie jestes rodem z kielcowa?? bo kiedys mi sie obilo o
                                                      uszy/oczy??.... ja z okolic ;))))
                                                      pogoda dopisuje, sen rowniez, reszta w normie.....
                                                      zbieram pieniazki na aparat ;)))))))
                                                      papa, caluski,
                                                      Iwona
                                                    • Gość: szopen Taki ten swiat IP: 204.79.89.* 09.06.04, 09:09
                                                      Gratulacje Mar_za na pewno masz sliczne dzieci.
                                                      Ja jak juz poprzednio pisalem jestem z troche innej bajki i w srodowisku w
                                                      ktorym zyje mieszane malzenstwa/pary stanowia pewnie ponad 50% wiec nie miewamy
                                                      problemow typu dyskryminacja.
                                                      Co do sytuacji w Polsce to naprawde sie poprawilo w ciagu ostatnich 10 gdzies
                                                      lat. Ja tez jestem z niewielkiego miasta (wprawdzie w zachodniej Polsce gdzie
                                                      jednak jest wiecej tolerancji) i bywajac w domu na wakacjach nie spotkalem sie
                                                      z zadnymi problemami.
                                                      Z ciekawostek to tu w Chinach takie zwykle "gapienie sie" na kogos nalezy do
                                                      rzeczy zupelnie normalnych i powszechnych. W Polsce wiekszosc wie ze "gapic
                                                      sie" nie wypada ale ciekawosc rzecz ludzka i czesto na ulicy widzimy jak ludzie
                                                      na nas "zerkaja" jednoczesnie udajac ze sie wcale nie patrza.
                                                      Smiesznie to wyglada (smiesznie jak wesolo nie pogardliwie).

                                                      Z rzeczy bardziej na serio to jak juz pisalem najpierw trafilem na watek Asi o
                                                      wyjezdzie z kraju a dopiero potem na ten.
                                                      Otoz pare miesiecy temu dowiedzialem sie, ze najprawdopodobniej pod koniec tego
                                                      roku strace obecna prace i zastanawialem sie co robic dalej. Jedna z opcji byla
                                                      emigracja do Australi.
                                                      Rozumowanie i powody nastepujace:
                                                      - quality of life
                                                      Trzeba przyznac, ze przynajmniej z mojego punktu widzenia zycie tam jest na
                                                      luzie, ludzie sie nie za bardzo przemeczaja, pracy jest sporo nie jest o nia
                                                      trudno. Gdzies czytalem takie trafne stwierdzenie :
                                                      Aussie blocks love hard work, they can stand and watch the whole day.
                                                      - Pod wzgledem lowienia ryb jedno z najlepszych miejsc na swiecie.
                                                      - mieszane spoleczenstwo
                                                      Podobnie jak Mar_za zastanawiam sie nad przyszloscia moijego dziecka w Polsce,
                                                      to co wyzej pisalem o rosnacej tolerancji to fakt ale to dlugo nie bedzie
                                                      wielorasowe spoleczenswo. W Australi na ulicy, w sklepie czy w barze ja z zona
                                                      wogole nie zwracamy na siebie uwagi, nawet nikt nie "zerka". Po prostu
                                                      normalka. To jet bardzo wazne.
                                                      - nie jest to skomplikowana sprawa

                                                      Dlaczego zdecydowalem sie na razie tego nie robic?
                                                      1. Chyba mi jeszcze za wczesnie na takie spokojne zycie.
                                                      2. Pensje i podatki, pierwsze raczej niskie drugie bardzo wysokie. (to tez tak
                                                      z mojej perspektywy bo ja obecnie jestem finansowo "off-shore" wiec podatkow
                                                      nie place zadnych).
                                                      3. Strasznie ostro tam swici slonce a ja w przeciwienstwie do zony i dziecka
                                                      mam bardzo jasna karnacje i bardzo latwo sie przypalam.

                                                      Postanowilem wiec poszukac sobie kolejnej pracy gdzies w Azji, zobaczymy co z
                                                      tego wyjdzie na Australie mam jeszcze czas.

                                                      Pozdrowienia.
                                                    • Gość: Asia Re: Taki ten swiat IP: *.akl.callplus.net.nz 09.06.04, 10:04
                                                      Ivona jakby to moj malzonek powiedzial Kielcowo z ciebie wychodzi z tym
                                                      marnotrastwem :)
                                                      owszem wywodze sie z Kieleckiego, bardziej moi dziadkowie z obu stron i moi
                                                      rodzice, wyemigrowali do stolicy zaraz po wojnie wiec ja juz prawie
                                                      Warszawianka bo tam mialam sie przyjemnosc urodzic,, ale widac sloma mi z butow
                                                      w dalszym ciagu wychodzi bo zawsze mnie ciagnelo w tamte okolice dokad
                                                      dziadkowie zyli, dziadek nawet kiedys mowil ze gdybym byla troszke starsza
                                                      (wtedy) to by mi gospodarke przepisal bo bylam jedyna osoba w rodzinie kora
                                                      przejawiala zainteresowanie wiejskim zyciem.

                                                      Z perspektywy patrzac dobrze sie stalo ze bylam wtedy zbyt mloda do tej
                                                      gospodarki ( jakieg 2,5 ha ) co tutaj jest rzecza smieszna, zycie na wsi w
                                                      Polsce do latwych nie nalezy, wiec w sumie chyba na dobre mi wyszlo.

                                                      Moja rodzina pochodzi z Wilczkowic, jakies 22 km od Konskich, rodzina ze strony
                                                      ojca w wiekszosci wyemigrowala do Lodzi, jeden brat do Warszawy, ze strony mamy
                                                      3 do Warszawy jeden brat w okolice Pily, blizsza i dalsza rodzina mojego
                                                      pokolenia pare sztukow w Kanadzie, ja w NZ, biorac pod uwage ze maz ma brata
                                                      ciotecznego w Australii, corka poczeta w Polsce urodzona w Austrii - to jak
                                                      widzisz miedzynarodowo-podroznicze towarzystwo.
                                                      Mnie gdyby sie udalo jeszcze raz pozyc to mieszkalam bym w wiecej krajow niz w
                                                      tym zyciu :)

                                                      Uwielbiam podrozowac i juz tyle razy zaczynalam od poczatku ze jeszcze pare
                                                      razy nie sprawiloby mi wiekszej roznicy, moze dlatego nie przywiazuje sie do
                                                      rzeczy a i rozstania z ludzmi traktuje jak cos naturalnego.

                                                      Od lat jestem przekonana ze rozne rzeczy w naszym zyciu zdarzaja sie z jakiegos
                                                      powodu i akceptuje to co na mojej drodze akurat staje.



                                                      Szopen

                                                      napewno masz masz racje z ta tolerancja wsrod naszych rodakow, ale chyba
                                                      zmierza w dobrym kierunku, w koncu otworzyly sie granice przed nami i niejedna
                                                      osoba przywiezie sobie partnera z innego kraju, ale chyba jeszcze sporo lat
                                                      uplynie zanim wiekszosc polakow bedzie naprawde tolerancyjna, chociaz jak widac
                                                      na przykladzie innych krajow ta tolerancja jest czesto na pokaz bo od czasu do
                                                      czasu jednak wybuchaja bardziej lub mniej silne konflikty rasowe.

                                                      Wydaje mi sie ze Australia i Nowa Zelandia sa dosyc tolerancyjnymi krajami, ale
                                                      azjatow w tych krajach coraz wiecej i to czasem prowadzi do otwartych
                                                      konfliktow. Ostatnio w Christchurch azjaci zorganizowali marsz protestacyjny
                                                      wlasnie w zwiazku z dyskryminacja rasowa. Ponoc Christchurch jest najbardziej
                                                      konserwatywnym miastem w NZ.

                                                      Ja osobiscie nie zaobserwowalam jakiegos braku tolerancji w stosunku do
                                                      Azjatow, ale gdybym byla Azjatka bardzo mozliwe ze mialabym inne zdanie.
                                                      Ciekawa jestem czy w Chinach np spotkales sie z dyskryminacja swojej osoby.

                                                      Ja osobiscie uwazam ze Nowozelandczycy sa bardzo tolerancyjni, ale punkt
                                                      widzenia zalezy od punktu siedzenia i bardzo mozliwe ze mialambym inne zdanie
                                                      gdybym np wygladem odrozniala sie od wiekszosci Nowozelandczykow.

                                                      pozdrawiam Wszystkich cieplutko
                                                    • Gość: szopen Re: Taki ten swiat IP: 204.79.89.* 09.06.04, 10:14
                                                      Moze to zabrzmi dosc smiesznie ale rzecz jest powazna.
                                                      Kiedys zastanawialem sie nad tym co by mialo najwiekszy wplyw na wzrost
                                                      tolerancji rasowej w Polsce.
                                                      Wiecie co wymyslilem?

                                                      Gdyby nastepny papiez byl murzynem.

                                                      Oprocz tolerancji mialoby to jeszcze pare dobrych skutkow ubocznych dla
                                                      sytuacji w Polsce.

                                                      Serio.
                                                    • Gość: szopen I jeszcze ciut ciut. IP: 204.79.89.* 09.06.04, 10:28
                                                      Szczerze mowiac Chinczycy sa dosc rasistowska kultura/nacja. Tak juz jest.
                                                      Od setek lat kazdy nawet najbiednieszy Chinczyk i tak czuje sie lepszy od
                                                      wszystkich innych na swiecie z prostego powodu ze jest Chinczykiem, reszta to
                                                      przeciez barbarzyncy bez kultury.
                                                      Na co dzien jakos to nie dokucza, bialym jest latwiej, ciemnoskorym bardzo
                                                      ciezko. Nie chodzi o to ze mozna dostac w morde za kolor skory. Tutaj
                                                      takiej "random violence" sie raczej nie spotyka. Ale kolor skory ma wielkie
                                                      znaczenie. Inna sprawa, ze tutaj tak naprawde codzoziemcy zaczeli sie pojawiac
                                                      masowo dopiero od lat osiemdziesiatych, i czest zdzrza sie spotkac ludzi ktorzy
                                                      nigdy w zyciu codzoziemca na oczy nie widzieli.
                                                      Pare razy zdarzylo mi sie spotkac ludzi dla ktorych byla to rzecz nie do
                                                      pojecia, zupelnie poza zakresem rozumowania. Taka osoba zaczyna do mnie mowic
                                                      po chinsku bo po prostu to ze ja jestem codzoziemcem nie miesci sie w
                                                      kategoriach pojmowania swiata.
                                                      Na ulicy codzoziemcy sa powszechnie nazywani "lao wai" = stary codzoziemiec lub
                                                      mniej ladnie "wai guo guizi" czy "gweilo" znaczy sie zamorski diabel.
                                                      Ale tak juz jest i nie ma z tym zadnego prawdziwego problemu.
                                                    • tizedik I jeszcze :-) 09.06.04, 13:46
                                                      Szopen,
                                                      rany julek, jak ty to robisz???!!!!
                                                      Egzotyka i piekna polszczyzna w jednym :-) O interesujacym temacie juz nie
                                                      wspomne...;-)
                                                      Ty chyba duzo czytasz po polsku?
                                                      Moze bys takze wiecej pisal, i tutaj, i moze jeszcze gdzies indziej?
                                                    • Gość: mojito Moja szczecinska przyjaciolka. IP: *.bondi.pl 09.06.04, 16:36
                                                      Siemanko Wszystkim,

                                                      znowu sie zauroczylem. Jej ciemne oczy wilgotnie wpatruja sie z umiarkowana
                                                      uwaga we mnie. Jej brazowa i aksamitnie blyszczaca gladka skora przyciaga
                                                      moja dlon. Jej nagrzane sloncem cialo szuka od czasu o czasu kontaktu z moim.
                                                      Wczoraj w ogrodzie zwrocila moja uwage na rosnace poziomki i czule
                                                      podzielilismy sie owocami. Zaczyna byc coraz romantyczniej...

                                                      Nazywa sie Gama i jest trzyletnia jamniczka moich Rodzicow. Byc moze pewien
                                                      wplyw na harmonijna czulosc naszych powitan i pozegnan oraz czasu pomiedzy
                                                      maja moje wizyty w sklepie z jedzonkiem dla zwierzat. Milo mi myslec,
                                                      ze tylko pewien... Byc moze pojedziemy nawet razem nad morze podczas dlugiego
                                                      zblizajacego sie weekendu i idylla bedzie trwala.

                                                      Iwona,
                                                      zajrze do Miedzywodzia i rzuce moim/Twoim okiem na "kurort".

                                                      Szopen,
                                                      czarnoskory papiez to dosc duze prawdopodobienstwo przy nastepnym wybiorze.

                                                      Tizedik,
                                                      sprawdz prosze, byc moze bedziemy mieli jakisz szmal do podzialu.

                                                      Zdrowka i sloneczka Wszystkim,
                                                      mojito.

                                                      slonecznie/kapusniak.
                                                    • yvona73pol Re: Moja szczecinska przyjaciolka. 09.06.04, 17:00
                                                      Mojito, bosz, jestes kochany, twoimi (laskawymi mam nadzieje) oczyma spojrze
                                                      tesknie w znajome strony.... co za niespodzianka ;)))
                                                      jamnisia sliczna, sam wdziek ;)))
                                                      pytanie mam do Dziesiateczki - jak sie robi takie "podkrecane" linki co to
                                                      swieca na czerwono i sa aktywne, plis, reply na moja gazetowa poczte, co?? bo
                                                      niedlugo bym chciala wam tu cos podeslac i zeby sie dalo wchodzic bezposrednio
                                                      klikajac.....
                                                      Asienko, ja bardziej z robotniczych stron sie wywodze, szlak zaczatkow
                                                      hutnictwa na kielecczyznie, Staszic i te sprawy.... a cala prawie rodzinka
                                                      wciaz na starych smieciach; tylko ja w Aussie a siostra (cioteczna, ale dla
                                                      mnie jak rodzona) w Hiszpanii... tak sie jakos potoczylo....
                                                      Szopen, no nie wiem, czarny papiez, ja tam bym chciala, ale.....
                                                      tymczasem pedze spac, bo juz moge good morning powiedziec, a i organizm sie
                                                      dopomina ;))
                                                      caluski,
                                                      Iwona
                                                    • Gość: szopen egzotyka i polszczyzna IP: 204.79.89.* 10.06.04, 09:54
                                                      Czesc,

                                                      Powiem wam szczerze, ze mi po polsku rozmawiac zdarza sie bardzo rzadko, tyle
                                                      co do dziecka sobie pogadam ale to raczej jednostronna rozmowa.
                                                      Wiec jezyk bardzo mi rdzewial, jakkolwiek to zabrzmi to mysli w mojej glowie
                                                      ukladaja sie glownie po angielsku (wyjezdzajac z Polski mialem 19 lat).
                                                      Od kiedy gdzies w Lutym zaczalem zagladac do Gazety i zaczalem jezyka pisanego
                                                      uzywac szybko sie poprawilo. Teraz po paru miesiacach jest juz latwo.
                                                      A zagladalem glownie na czat. Tak od okolo 03:00 GMT przez jakies 2-3 godziny
                                                      na czacie lata 40 zjawia sie glownie miedzynarodowe towarzystwo od Australi do
                                                      Alaski. Czesto (oczywiscie nie zawsze) jest dosc ciekawie. O ile sie nie myle
                                                      nawet pare razy mignal Mojito.
                                                    • Gość: Asia Re: egzotyka i polszczyzna IP: *.akl.callplus.net.nz 10.06.04, 10:05
                                                      o jakim czacie mowisz Szopen, o tym na GW? czy o jakims innym? szukam jakiegos
                                                      ludzkiego czatu ale ciezko cos normalnego znalezc :( moze ktos inny ma jakies
                                                      lepsze doswiadczenia to uprzejmie prosze o podanie adresu :)
                                                    • Gość: szopen Re: egzotyka i polszczyzna IP: 204.79.89.* 10.06.04, 15:04
                                                      O tym na GW, 40 latki, ale jak pisalem ciekawie jest tak miedzy 4 a 6-7 rano
                                                      czasu polskiego, wtedy nawet 80% to ludzie z zagranicy. I czasem jest ciekawie.

                                                      Nawiasem mowiac jest 21:03, ja do pracy przyszedlem o 7 rano a nie zanosi sie
                                                      na to ze mi sie uda do domku myknac przez najblizsze pare godzin.
                                                      Zepsulo sie urzadzenie i juz 2 dzien naprawiamy.
                                                    • tizedik Re: egzotyka i polszczyzna 10.06.04, 23:51
                                                      Szopen, na czatach to raczej mozna zepsuc sobie polszczyzne niz jej sie
                                                      nauczyc ;-) Zwlaszcza jesli chodzi o aspekt ortograficzny ;-) Ty chyba po
                                                      prostu masz talent do jezykow, niekoniecznie jedynie obcych...

                                                      Mowicie o tolerancji... My, Polacy nie jestesmy spoleczenstwem tolerancyjnym.
                                                      Nie tylko dla innych nacji, ale takze dla ludzi "innych".
                                                      Sama uwazalam sie za tolerancyjna do czasu az wybralam sie w odlegle kraje.
                                                      Pamietam jak obawialam sie kontaktu z Azjatami wlasnie, kiedy jechalam do
                                                      Tajlandii po raz pierwszy. Z wydumanej wysokosci swej bialej rasy obawialam sie
                                                      kontaktu z "dzikimi". Pozniej sie tego wstydzilam. Doswiadczenia mialam jak
                                                      najbardziej pozytywne, a takiej kultury bycia na co dzien zyczylabym naszemu
                                                      spoleczenstwu. No i nie spotkalam sie z zadna demonstracja wyzszosci zoltej
                                                      rasy nad biala, o czym pisze Szopen. Ale moze to cecha tylko Chinczykow,
                                                      dumnych z wielowiekowej, bogatej kultury. Albo po prostu nie dostrzeglam...
                                                      Potem spotkalam Murzynow w liczbie wiekszej niz ten jeden, ktory mieszka na
                                                      naszym osiedlu. W Nowym Jorku. I stamtad wynioslam mieszane odczucia. Pamietam
                                                      do dzis "narade" czarnych sprzedawczyn przed kasa, przy ktorej dlugi czas
                                                      cierpliwie czekalam, jako jedyna klientka, az racza odebrac ode mnie zaplate.
                                                      Zapamietalam tez z turystycznych wojazy po zachodzie Stanow bardzo mily zwyczaj
                                                      pozdrawiania sie turystow. Ale nigdy nie wystepowalo to zjawisko miedzy
                                                      czarnymi a bialymi.
                                                      Jednak sa to wydarzenia pojedyncze, epizody, z ktorych nie chcialabym wywodzic
                                                      jakis ocen. Za malo doswiadczen.

                                                      Mojito, za to tobie zycze jak najwiecej nowych znajomosci...
                                                    • tizedik meldunek loteryjny 2 10.06.04, 23:52
                                                      Niestey, znowu nic nie mamy :-(
                                                      Za to pula wzrosla do 30 milionow.
                                                      No to walczymy..;-)
                                                    • peter2715626 Pytanie do Szopena 11.06.04, 00:20
                                                      Bardzo interesujaco piszesz.
                                                      Chcialbym skorzystac z okazji i zapytac sie o Twoja opinie na temat
                                                      konkurencyjnosci chinskich produktow na globalnych rynkach.
                                                      W Nowej Zelandii czesto czytamy o zamykaniu lokalnych fabryk z powodu
                                                      pojawiania sie konkurencyjnych produktow z Chin o identycznych cechach, ale
                                                      znacznie nizszej cenie. Pare dni temu znana fabryka okuc budowlanych
                                                      postanowila przeniesc produkcje do Chin wlasnie z tego powodu.
                                                      Ci, ktorzy nie moga sie pogodzic z tym zjawiskiem oskarzaja Chiny o
                                                      zatrudnianie dzieci i wiezniow, wyplacanie glodowych pensji i lamanie praw
                                                      czlowieka.
                                                      Ja jestem zwolennikiem swobodnego przeplywu towarow na rynkach swiatowych, ale
                                                      czy Twoim zdaniem ta przewaga konkurencyjna jest w pelni uzasadniona?

                                                      Jak to bedzie wygladac za 20 lat?
                                                      Caly swiat przeniesie produkcje do Chin?


                                                      =====================

                                                      mordor.mds.pl/peter
                                                    • Gość: szopen Re: Pytanie do Szopena IP: 204.79.89.* 11.06.04, 04:05
                                                      Pytanie do najprostszych nie nalezy.
                                                      A jako ze Chiny to kraj skomplikowany odpowiedziec mozna na wiele sposobow bo w
                                                      rzeczywistosci jest pare roznych stron tego medalu.
                                                      najpierw pare ogolnych stwierdzen (bede operowal US$ jako jednostka monetarna
                                                      coby bylo latwiej):
                                                      - sila robocza w Chinach wcale nie jest najtansza, ale jest za to duza liczba
                                                      srednio lub lepiej wykfalifikowanych pracownikow czago nie ma w innych
                                                      okolicznych krajach.
                                                      - Pensje w fabrykach w rozwinietych regionach Chin (miesieczne):
                                                      pracownik sezonowy (na dniowke): 70-150$
                                                      pracownik srednio wykfalikfikowany zatrudniony na stale: 100-300$
                                                      pracownik wykfalifikowany: 100-500$
                                                      Inzynier, ksiegowy i inni specjalisci z doswiadczeniem: 300-800+$
                                                      Ludzie z duzym doswiadczeniem: 600-2000++$
                                                      Dla porownania nasza Aye w domu zarabia okolo 100$ miesiecznie plus jedzenie.
                                                      Pensje w malo rozwinietych czesciach Chin (gdzie z praca jest bardzo ciezko):
                                                      Rolnik: od 6$
                                                      Robotnik: 10-50$
                                                      Pracownik wykfalifikowany: 80-150$
                                                      Z powyzszego wynika, ze wszyskich ciagnie z glebi kraju na wybrzeze ktore jest
                                                      duzo bardziej rozwiniete.
                                                      Zagraniczne firmy lokuja sie w glebi kraju jesli naprawde nie maja wyboru
                                                      (glownie jesli potrzebne sa lokalne surowce) albowiem aby zciagnac ludzi z
                                                      doswiadczeniem z wybrzeza trzeba im duzo zaplacic.
                                                      Podam pare przykladow z ktorymi sie spotkalem osobiscie:
                                                      Buty (glownie sportowe) firmy Nike, Addidas, Puma itd.
                                                      Tutaj chodzi o skale i infrastrukture. Wiekszosc tych firm robi buty w okolicy
                                                      gdzie mieszkam. Nie sa to ich wlasne fabryki ale tzw. contract manufacturing
                                                      znaczy sie goscie, glownie z Taiwanu i Hongkongu zbudowali pare fabryk ktore
                                                      robia buty dla klienta. Dlaczego chodzi o skale? Te fabryki (bardzo nowoczesne)
                                                      zatrudniaja tak w granicach 40 tysiecy ludzi kazda, butow robia jak sie mozna
                                                      domyslic sporo, powoduje to ze wszyscy dostawcy czy materialow czy
                                                      polprodoktow, firmy te buty transportujace itp. lokuja sie oczywiscie po
                                                      drugiej stronie ulicy. Resultat Just In Time Manufacturing, prawie zero
                                                      materialow w magazynie (koszt), zerowe koszty dostawy surowcow do fabryki itp.
                                                      Jak, ze to jest biznes gdzie w zasadzie nie ma sezonu (produkt dostarczany na
                                                      caly swiat) zdecydowana wiekszosc pracownikow tych fabryk to ludzie zatrudnieni
                                                      na stale.

                                                      Popisalbym dalej ale niestety musz isc na zebranie. A dodam ze jestem w pracy
                                                      juz 26 godzin non stop. (przyklad tego wyzysku).

                                                      Napisze pozniej.
                                                    • matrioszkaa hej ho, hej ho 11.06.04, 17:47
                                                      Asia, mrugam do Ciebie oczkiem, i zawiadamiam, ze wybywam w nastepny czwartek
                                                      samiusienka na urlopek.
                                                      Tangerin, siedzisz jeszcze we Wrocku?

                                                      Tez bym chciala nianie za 100$, tu najmniejsze ceny to jakies 3-4$ za godzine.

                                                      Pozdrowionka
                                                      m.
                                                    • Gość: szopen Re: Pytanie do Szopena ciag dalszy IP: 204.79.89.* 12.06.04, 04:51
                                                      Czesc,

                                                      Wczoraj po ponad 30 godzinach naprawilismy urzadzenie i poszedlem do domu.
                                                      Dzisiaj odpowiedzi ciag dalszy.
                                                      Kolejne przykaldy:
                                                      Firmy zajmujace sie produkcja lamp (80% wszystkich lamp na swiecie jest
                                                      produkowanych w delcie rzeki perlowej), latarek i innych prostych elektrycznych
                                                      urzadzen.
                                                      Jako, ze sa to produkty "skladane" z prostszych elementow kluczowe dla interesu
                                                      jest dostep i cena tych prostych elementow oraz pensje i wydajnosc ludzi ktorzy
                                                      to skladaja. Pensje jak pisalem poprzednio, wydajnosc duza bo tu ludzie
                                                      naprawde sa pracowici. Co do dostepu i ceny elementow skaldowych to tutaj
                                                      najistotniesze jest slowo konkurencja.
                                                      Otoz malych fabryk produkujacych tego typu rzeczy jest bardzo duzo (setki),
                                                      produkt w sumie prosty (np. kabel z wtyczka wiec jakosc nie gra roli) i one
                                                      konkuruja ze soba w nastepujacych kryteriach: cena, szybkosc dostawy i
                                                      flexibility (znaczy sie umiejetnosc bardzo szybiego dostarczenia ciut
                                                      zmienionego produktu). To wszysko powoduje niskie ceny elementow i wynikajacy z
                                                      tego niski koszt produktu. Lampa ktora w sklepie w USA, Australi czy gdzie
                                                      indziej kosztuje 10$, tutaj cena z fabryki 2-3$.

                                                      Ubrania.
                                                      Przykald z zycia: Australijska chyba firma robiaca ubrania dla dzieci Osh-Kosh
                                                      czy jakos podobnie. Nawiasem mowiac sliczne rzeczy.
                                                      Dostep do materialow i skala.
                                                      Jako, ze sa to bardzo kolorow ubranka i czesto sie zmieniaja (krotkie serie)
                                                      kluczowy jest szybki dostep do kolorowych tkanin. Ubrania sa projektowane
                                                      pewnie w Oz, tu przychodzi projekt, zaopatrzenie udaje sie do chinskiego
                                                      dostawcy materialoe ze wzorkiem, ten (jako, ze ma bardzo nowoczesny sprzet) w
                                                      bardzo krotkim czasie dostarcza material, w szwalni jest to szybko ciete i szyte
                                                      (szwaczki 100-300$ miesiecznie ale bardzo wydajne).
                                                      Tu mala dygresja otoz te wlasnie ubranka mozna tutaj kupic na rynku z ciuchami,
                                                      (sa to zwykle tzw. konce linii lub inne pochodzenie nie wnikajmy) i kosztuja ok
                                                      20-25% ceny w sklepie w Sydney.

                                                      Przyklady mozna mnozyc.
                                                      Chodzi glownie o dostep do wykfalifikowanej sily roboczej (jest), cene
                                                      materialow (niska z powodu ogromnej konkurencji wsrod dostawcow).
                                                      Inne powody bardziej finansowe: zwolnienia od podatkow (lub nizsze podatki) dla
                                                      firm inwestujacych w specjalnych strefach ekonomicznych gdzie wiekszosc
                                                      zagranicznych firm inwestuje.

                                                      Praca wiezniow i dzieci.
                                                      Wiezniowie. Jak wszedzie na swiecie pewnie cos gdzies robia. Z produkcja na
                                                      eksport chyba nie maja wiele wspolnego, a jesli nawet to jest to znikoma czesc.
                                                      W produkcji dla eksportu pracuje pewnie conajmniej 100 milonow ludzi, ilu
                                                      musialoby tych wieznio byc zeby mialo to jakies znaczenie.
                                                      Dzieci.
                                                      Pamietajcie o polityce ograniczania ludnosci, dwoje rodzicow jedno dziecko.
                                                      To powoduje ze dzieci i mlodociani za zwykle zmuszani do bardzo intensywnej
                                                      nauki i jako, ze sa tym "oczkiem" w glowie rodziny maja finansowe oparcie.
                                                      Tutaj przepisy prawa pracy sa dosc rygorystycznie przestrzegane i za
                                                      zatrudnianie nieletnich sa bardzo duze konsekwencje.
                                                      Czy nie ma wyjatkow? Na pewno sa ale tak samo jak powyzej nie ma to dla exportu
                                                      duzego znaczenia.

                                                      Nalezy rowniez pamietac ze jest wiele produkto ktorych sie w Chinach nie oplaca
                                                      produkowac na export bo taniej jest gdzie indziej. Glownie chodzi o produkcje
                                                      spozywcza bo tu ceny surowcow (cukier, mleko, zboze) sa wysokie.

                                                      Nie wiem czy jest to zadowalajaca odpowiedz na zadane pytanie.
                                                      Jesli potrzeba dokladnieszych szczegolow sluze pomoca.



                                                    • poetal_liryczny Re: Pytanie do Szopena ciag dalszy 12.06.04, 07:30
                                                      taki jestes tu popularny ostatnio szopen, no po prostu oczy nam otwierasz na
                                                      ten ciekway kraj. mam wiec tez pytanko do Ciebie:bylem w chinach 8 lat temu
                                                      troche w zwiazku z moja praca, ale co nas mezczyzn zaciekawilo, ze najstarszy
                                                      zawod kobiet na swiecie nie jest popularny w Chinach. podobno sa duze kary i w
                                                      ten sposob komunisci poradzili sobie z prostytucja.ty masz pewnie lepsze
                                                      wiadomosci.
                                                    • Gość: mojito Troche jodu. IP: *.bondi.pl 12.06.04, 11:14
                                                      Zdrowia, slonca i jodu Wszystkim,

                                                      klimaty morskie. Wczoraj wieczorem wrocilem na impreze z nad morza.
                                                      Z pierwszym w tym sezonie mandatem. Obejrzalem sie na policyjnym
                                                      monitorze. Pochwalilem sprzet. Zapamietalem kolor, marke i numery
                                                      nieoznakowanego samochodu. Wola boska i skrzypce. Do nastepnego.
                                                      Mam przeczucie, ze nie bedzie to jedyny. Pierwsze sliwki robaczywki...
                                                      Odnioslem pewien sukces w negocjacjach. Zmniejszylem wiec bol.

                                                      Nowy most/wiadukt przy wjezdzie do Wolina. Ludzie nad morzem sa.
                                                      Plci pieknej wystarczajaco. Wow!!! Nasz najlepszy eksportowy towar
                                                      zawsze byl sliczny. I tak juz pozostalo. A moze nawet... Oh, morze, morze.

                                                      Zjem cos sniadaniowo i apiac nad morze. Odlicze pieniadze na mandat.
                                                      Mozna juz dotrzec nad morze w czasie ponizej godziny. Z uwaga.

                                                      Szopen,
                                                      interesujaco piszesz. Osh-Kosh to amerykanska firma z Wisconsin.
                                                      Rzeczy dla dzieci robia sliczne. Na czatach mnie nie ma. Jakos mi nie leza.

                                                      Poeto,
                                                      Swinoujscie z sukcesem konkuruje teraz z hamburskim St. Pauli.
                                                      Tak sie porobilo. I gwarancje daja :)))).

                                                      Matrioszko,
                                                      udanego urlopu. Twoja malomownosc bedzie atutem. Nie mow nic tylko
                                                      usmiechaj sie wszystkimi odcieniami Mony Lizy. Robi wrazenie piorunujace.

                                                      Tizedik,
                                                      religijnie sprawdzaj kase. Drogi kraj sie nam zrobil. Za zyczenia dziekuje.
                                                      Nad nowymi znajomosciami pracuje. Stare kultywuje/pielegnuje. :))))))).

                                                      Iwona,
                                                      jutro zajrze do Miedzywodzia. Duzo ludzi je lubi. Rybke zjem.
                                                      Jaka lubisz? Jak je znalazlem (Miedzywodzie) klikne w przyszlym tygodniu.

                                                      Asienko,
                                                      duza buzka. Jodu za Ciebie troche lykne.

                                                      Mandarynko,
                                                      moze nad morze?

                                                      Ifa,
                                                      w przyszlym tygodniu Dni Morza. Zaglowce juz sa. Przylatujcie.
                                                      Zarezerwuje stolik w Columbusie. I butelke Captain Morgan (Spiced).

                                                      Pysiek,
                                                      jestes tam?

                                                      Lece wiec nad morze. Slonecznie i jodowo pozdrawiam,
                                                      mojito.

                                                      slonecznie/wczoraj flaki.
                                                    • yvona73pol rybka zwana Wanda ;))) 12.06.04, 11:59
                                                      Mojito, rybka koniecznie z surowka, moze byc dorszyk, moze byc fladra, a nawet
                                                      halibut ;))) do tego koniecznie pifffko z sokiem malinowym, a na deser -
                                                      nektarynka :) mniam.....
                                                      potem koniecznie wizyta na plazy, sesja klimatyczno-jodowa, moze nawet
                                                      kapiel.... jesli woda nie za zimna;
                                                      a teraz moi kochani, cos co dopiero nabiera rumiencow, ale jeszcze w tzw.
                                                      proszku ;)))

                                                      www.plfoto.com/uzytkownik.php
                                                      Tizedik, dzieki ;)))
                                                      dla wszystkich baardzo cieple pozdrowionka, mimo chlodu za oknem,
                                                      odmeldowyje sie, bo mamy gosci, a to tak nieladnie siedziec plecami do
                                                      towarzystwa ;)))
                                                      caluski
                                                      Iwona
                                                    • Gość: tizedik Re: rybka zwana Wanda ;))) IP: *.aster.pl / 212.76.33.* 12.06.04, 12:19
                                                      Iwona, proste, nie?
                                                      Ale zwroc uwage na fakt, ze tylko ty mozesz zobaczyc to, co jest pod tym
                                                      linkiem. Bo TY jestes tam zalogowana. My mozemy zobaczyc niewiele, a na pewno
                                                      nie to, co nas interesuje. Musielibysmy znac twoje haslo..;-)

                                                      Mojito, tyle tych rybek...;-) Uwazaj, zeby sie nie pogubic ;-)
                                                    • Gość: yvona Re: rybka zwana Wanda ;))) IP: *.rivrw5.nsw.optusnet.com.au 12.06.04, 13:05
                                                      ozesz cholerka jasna, tego nie przewidzialam :(((
                                                      ok, pracuje nad tematem...... see ya !!!
                                                    • Gość: yvona Re: rybka zwana Wanda ;))) IP: *.rivrw5.nsw.optusnet.com.au 12.06.04, 15:59
                                                      ok, proba mikrofonu, ale rezultat niewiadomy ;)))
                                                      www.plfoto.com/zdjecie.php?picture=356884
                                                    • Gość: yvona Re: rybka zwana Wanda ;))) IP: *.rivrw5.nsw.optusnet.com.au 12.06.04, 16:01
                                                      dla dalszego ogladu kliknac w portfolio autora ;))))
                                                      na razie dwie fotky ;)))
                                                    • Gość: kangur Re: rybka zwana Wanda ;))) IP: *.bpb.bigpond.com 13.06.04, 10:55
                                                      Yvona,mieszkalem jakies 2 lata w Ostrowcu Sw.u dziadkow,prowadzilem warsztat
                                                      RTV na Sienkiewicza,wczesniej bywalem tam co roku na wakacjach,bardzo jestem
                                                      przywiazany do tego miasta ale to sa lata bardzo wczesnego Gierka,a tak to
                                                      jestem bylym sasiadem Asi z Ursynowa,na Stoklosach, pozatym obiecalem,ze cos
                                                      napisze o moim ostatnim urlopie w Polsce,jakos trudno mi sie wyspowiadac,mojito
                                                      wspomnial,ze trzeba sie dzielic tymi wrazeniami/zauroczeniami/milosciami itp
                                                      wieku dojrzalego,nie jestem tego akurat pewien,jedno co jest pewne,ze jest to
                                                      sliczne.Ostatniemu zauroczeniu mojita sie nie dziwie,jamniorki sa wspaniale,
                                                      przezylem dwa,jeden w PL,drugi w Au,a jesli jego,krotkowlosa jest ze Sz.to
                                                      zauroczenie musi byc calkowite i na dluzej,mojito,milego pobytu w cudownym
                                                      napewno o tej porze roku Sz,pisz gdzie bywasz,przyjemnie powspominac.pzdr.dla
                                                      wszystkich.
                                                    • Gość: Asia Re: rybka zwana Wanda ;))) IP: *.akl.callplus.net.nz 13.06.04, 11:31
                                                      No wlasnie Kangur, obiecales ze cos napiszesz o tych Twoich zauroczeniach czy
                                                      tez zauroczeniu, od Mojito chcesz relacji ale sam sie nie kwapisz, ojj nie ladnie

                                                      a swoja droga nie wiedzialam ze bylismy sasiadami, odwiedziles Ursynow?
                                                    • Gość: mojito Jade z jodem... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.04, 11:03
                                                      Zdrowko i slonko,

                                                      za mna otworzenie sezonu (mojego) w Swinoujsciu/Miedzyzdrojach.
                                                      W M. zmiana orientacji ruchu kolowego. Pod Piekielkiem nie mozna
                                                      juz zaparkowac. Molo w trakcie przedluzania. Dzwig/wieza do bungy stoi.
                                                      Slonecznie i wietrznie. Malo kapiacych sie.
                                                      Nowe doznania gastronomiczne - zupa grzybowa (odlotowa) w Dolce Vita
                                                      i piri-piri (papryczka zapalajaca) w makaronie (pasta).
                                                      Przy sniadaniu moja dziewicza podroz z sokiem z kaktusa Tymbark.
                                                      Kolor niepokojacy. Smak ok.

                                                      Dzisiaj przeglad dalszych terytoriow nadmorskich. Grodno, Wiselka,
                                                      Miedzywodzie, Dziwnow/Dziwnowek i powrot przez Kamien. Bez koncertu organow.
                                                      Moze lody w Magellanie.

                                                      Iwona,
                                                      w Twoja artystycznosc zaglebie sie po powrocie do Sz.
                                                      Rybke zjem i owszem. Z surowka koniecznie. I pyfkiem.

                                                      Tizedik,
                                                      z rybkami uwazam. Rozgladam sie za tymi spelniajacymi zyczenia.
                                                      Najlepiej trzy. Nie musza byc zlote. :)))))))).

                                                      Jodowe pozdrowionka,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: mojito Re: Jade z jodem... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.04, 11:16
                                                      Yo, Kangur,
                                                      Miedzyzdroje dzisiaj. W Sz. w Atrium bylem. Szefa kuchni - Jurka widzialem.
                                                      Avanti tez prosperuje. Kuchnia bez zmian - dobra. Colorado/Columbus wypelnione
                                                      wieczorami po brzegi. Zaglowce stoja przy Walach Chrobrego. Na Ladodze wyladuje
                                                      dzisiaj wieczorem. Ktos tam teraz gra na zywo.
                                                      Pogoda "odslonila" duza czesc dziewczat/kobiet. Psy tez sie widzi.
                                                      Ja jestem zwolennikiem i ofiara zauroczen. W lecie regularnie. :))))))))))).
                                                      Pozdrowionka,
                                                      m.
                                                    • Gość: Asia Re: Jade z jodem... IP: *.akl.callplus.net.nz 13.06.04, 11:26
                                                      Mojito zauroczenie to najlepszy ze znanych mi stanow :) tak trzymaj
                                                    • Gość: Asia ahhh the gory IP: *.akl.callplus.net.nz 13.06.04, 11:23
                                                      Zrobilismy sobie ze slubnym romantyczny weekend. Wybralismy sie do podgorskiej
                                                      miejscowosci zwanej Methven. Zatrzymalismy sie w motelu The Lodge, cena za noc
                                                      $125 ale warunki swietne, lazienka wielkosci mojej sypialni oczywiscie ze spa :)
                                                      Pokoje urzadzone w dobrym starym country style, meble sprowadzone z Indonezji
                                                      swietne gatunkowo, wogole cud miod, warunki swietne.

                                                      Do najblizszego stoku narciarskiego 22 km wiec postanowilismy sie przejechac
                                                      chociaz bylo juz dobrze po poludniu. Asfaltowa droga skonczyla sie po 7 km
                                                      zaczela sie wspinaczka pod gore, po kilku km jakis parking a na nim kilka
                                                      samochodow, jedziemy dalej, zaczyna sie naprawde kreta droga ktora wspina sie
                                                      coraz wyzej, wypatrzylam kawalek plaskiego terenu gdzie chyba szykuja nastepny
                                                      parking, mowie do meza ze moze lepiej zawrocmy bo robi sie coraz bardziej
                                                      stromo, ale malzonek pnie sie dalej.

                                                      Droga zaczyna sie robic bardzo kreta, waska i wspinamy sie dosyc stromo pod
                                                      gore, w pewnym momencie zaczynaja nam buksowac kola a samochod zaczyna sie
                                                      slizgac do tylu, piekne widoki przestaly mnie interesowac bo wycofanie sie tylem
                                                      raczej nie wchodzi w rachube, zbyt wasko zeby zawrocic i kilkuset metrowa
                                                      przepasc po prawej stronie

                                                      Widze ze malzonek sie spocil, jakos poradzil sobie z wyprowadzeniem samochodu z
                                                      poslizgu, ale na 2 ledwie ciagniemy bo kola co pare metrow buksuja na luznych
                                                      kamieniach. Jeszcze pare metrow do przodu, lekkie rozrzerzenie drogi,
                                                      zatrzymujemy sie zeby przepuscic zjezdzajacy samochod. Maz postanawia sprobowac
                                                      zawrocic,, ustawij sie w poprzek drogi, podjerzdza nad sama krawedz zeby
                                                      wygospodarowac jak najwiecej miejsca do cofniecia i skretu,

                                                      Widok na przepasc cudowny, zapierajacy dech w piersiach, cholera moze to nie
                                                      widok ale strach mi ten dech zapieral. Dzieki Bogu nikt w tym czasie nie zjezdza
                                                      , nie wiem czy dalby rade sie zatrzymac... udalo sie zawrocic , zjezdzamy na
                                                      dol, droga stroma i oszroniona, ze strachu i coby malzonka nie drzaznic nic sie
                                                      nie odzywam
                                                      dojerzdzamy do parkingu, stajemy, maz pedem do bagaznika po pifko, ja wysiadam
                                                      zaciagm sie papierosem i popijam pifkiem ,,, uffff o nieszczecie latwo jak
                                                      czlowiek stary i glupi


                                                      cali i zdrowi ladujemy w motelu,, myk do sauny, woda goraca, drinki zimne , zyc
                                                      nie umierac

                                                      postanawiamy sie wybrac na Mt. Hutt nastepnym razem ale juz nie naszym
                                                      samochodem ale z profesjonalistami ktorzy za niewielka oplata woza tam takich
                                                      jak my :))

                                                      wrazen co niemiara, widoki piekne, powietrze krystalicznie gorskie, cudownie ,
                                                      oczywiscie jak zwykle nie wzielam aparatu ani lornetki :) moze nastepnym razem
                                                      to tylko ciut ponad 100 km od nas :))

                                                      Mojto cos wiedzialam ze mi sie lepiej oddycha a to widac przez ten jod, dzieki
                                                      skarbie, wdychaj ile wlezie

                                                      Matrioszka jestem pewna ze miejsce wybralas najlepsze jakie moglas, napewno
                                                      wrocisz tryskajaca energia i z innym spojrzeniem na swiat,, powodzenia :))))

                                                      CZy ktos wie co sie dzieje z Saba?

                                                      Kazik a co Ty tak zamilkles? Jakies zamieszki w OZ ? jakos nikt nic nie pisze

                                                      Piotr co nowego w Auckland? dzwonilam kiedys ale w ciagu dnia, wiec tylko moglam
                                                      sie nagrac

                                                      Szopen, ciekawie piszesz, dobrze ze tam jestes bo turysta zawsze ma inne
                                                      spojrzenie na kraj w ktorym przyszlo mu urlop spedzic np niz ktos kto tam zyje i
                                                      pracjue

                                                      Jutro do pracki,, ostatni tydzien sama pracowalam bo Helenka byla w Oz na
                                                      urlopie a corka sie rozchorowala,, w ten tydzien one beda pracowaly a ja bede
                                                      udawala ze pracuje :)))


                                                    • Gość: Asia Re: ahhh the gory IP: *.akl.callplus.net.nz 13.06.04, 12:40
                                                      ciekawa strona polecam zainteresowanym :)
                                                      www.globinfotour.pl/nowazelandia
                                                    • matrioszkaa Hmm, hmm 13.06.04, 13:56
                                                      Mojito, Twoja rada zabrzmiala dwuznaczenie, postaram sie nie obrazac :-)))
                                                      Asia, moze to bedzie tez Paryz (z Wroclawia sa tanie loty)
                                                      Iwona-podobalo mi sie!!!
                                                    • Gość: mojito Jednoznacznosc kobiecego usmiechu :)))))))). IP: *.bondi.pl 13.06.04, 20:44
                                                      Matrioszko,
                                                      dziekuje. Nie bylo zlej woli ani podtekstow.
                                                      Chcialem zawoalowanie o uroku kobiecego usmiechu.
                                                      Jezeli budzi to dwuznacznosci to nie wyszlo mi :))).

                                                      Asiu,
                                                      mamy podobna opinie co do zauroczenia/zauroczen.
                                                      Zauroczenie jest pelne uroku :))). Jod wdycham.

                                                      Slonecznie Wszystkich,
                                                      mojito.

                                                      Slonecznie/23C/zupa rakowa.
                                                    • Gość: Asia No nie IP: *.adsl.xtra.co.nz 14.06.04, 00:32
                                                      Mojito teraz to juz przesadziles, nie pamietam kiedy jadlam zupe rakowa,,
                                                      uwielbiam, zjedz jeszcze jedna porcje za mnie prosze :)))
                                                    • tangerin Re: No tak, 14.06.04, 02:08
                                                      ja tu tylko na sekunde.

                                                      Yvette, ta ekspolozja koloru i smaku to jest to! Bawisz sie ostroscia, to
                                                      lubie:))Qrcze, i tego przyszlego cyfraka zazdroszcze:) Ostatnio sie do nich
                                                      przekonalam, ale na zakup sobie jeszcze poczekam.Co sie odwlecze, to nie
                                                      uciecze.Poza tym, caly czas tanieja:) Wystarczy wiec na super skaner do
                                                      slajdow. No, za pare latek sie pochwale zeskanowana porzadnie kolekcja oromna
                                                      mojego slajdowego dziecinstwa.

                                                      Morze. Moze niekoniecznie w tym roku. A moze uda mi sie wyskoczyc na dzien, dwa?
                                                      Rok temu miesiac siedzialam! A te rybki...O tych plci meskiej nie wspomne;)

                                                      Kangur, cos mi sie widzi, ze to niekoniecznie o fascynacje jamniorem albo
                                                      pudlem chodzi. Grunt,ze przezyles. Za jezor nie ciagne.

                                                      Nie mam czasu napisac wiecej, ale sciskam Was i rozciagam kazdego z osobna,
                                                      obecnych i nieobecnych. i piszcie, piszcie wszyscy, porzuccie tryb czytajacy:)))
                                                    • yvona73pol krajanie 14.06.04, 02:51
                                                      kochani, wielkie dzieki za mile oceny, miod na serce ;)))
                                                      dodawsz jod wdychany zamaszyscie przez Mojito, plus rybka/surowka/piffko no i
                                                      od razu lepiej ;)))))
                                                      Kangur, prosze, prosz, nie spodziewalam sie, milo mi ;)) ja z tzw. "Slonka" ale
                                                      okolice Sienkiewicza jak najbardziej znam, swego czasu byl fajny sklep foto,
                                                      taki z chemia, papierami, akcesoriami, niestety padl wraz z komuna prawie, no,
                                                      troche jeszcze rzezil po, ale nie za dlugo :((((
                                                      no, kochani, popisze o skanerach pozniej, bo teraz wypad z baru - praca
                                                      czeka ;))
                                                      pa, pa,
                                                      Iwona
                                                    • Gość: mojito Zaglowce, zapach jodu i kobiet. IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 14.06.04, 11:09
                                                      Zdrowko absolutnie Wszystkim,
                                                      slonca, jodu i zapachu kobiet/mezczyzn odpowiednio,

                                                      Asienko,
                                                      zupa rakowa w Sz. jest podawana na Zamku w restauracji "Na kuncu korytarza".
                                                      Dobra restauracja. Z erotycznych dan maja jeszcze biusty kacze (cytat z menu).
                                                      Zrozumiale, ze sie nie oparlem. Slabosc mam. Piers kacza, macerowana i moczona
                                                      w vermuth`cie. Porcje niemale. Takie na oko 76/78D. Apetyczne :))))). Obie.
                                                      Zupa rakowa kolorystycznie, zapachowo i smakowo igrajaca ze zmyslami.
                                                      Przy nastepnej okazji dziesiec lyzek w Twoim imieniu. Jest opcja z grzankami.

                                                      Iwona,
                                                      bez watpienia jestes uzdolniona fotograficznie. Orgia kolorow.
                                                      I prawie zapachow. Ladne to. Twoja milosc - Miedzywodzie. Pewnie takie jak
                                                      pamietasz. Jeszcze przed sezonem. Tym glownym. Chociaz ludzi z lezakami,
                                                      parawanikami i pojemnikami na cos widzialem. Plaza szeroka.
                                                      Miejsc do nocowania duzo wszedzie. Rybke zjadlem w Dziwnowie U Violi.
                                                      Morszczuk, surowka i okocim (spojrzeniu). Moja ulubiona plaza jest w Grodnie II.
                                                      Prawie jak prywatna. Malo ludzi i oddaleni. Mozna robic co sie chce...
                                                      Siedem i pol km za Miedzyzdrojami przed Wiselka. Zjazd do lasu na lewo.

                                                      Mandarynko,
                                                      jak zawadzisz o Sz. pod moja obecnosc masz gwaratowane miejsce przy
                                                      barze z widokiem na Odre i Guinessa. Pogode tez zalatwie :))).

                                                      Zaczely sie przygotowania do Dni Morza. Wplynely zaglowce.
                                                      Jest nawet Chopin/Szopen :))). I najwiekszy rosyjski na K.
                                                      Jest Tolkin i jeszcze pare. Wygladaja imponujaco. Ustawily sie kolo Ladogi
                                                      i Navigatora XXI. Pojawily sie kolejki chetnych na zwiedzanie. Marynarze
                                                      rozpierzchli sie po miescie w poszukiwaniu ...wrazen. Za mundurem panny
                                                      sznurem? Za wczesnie aby to juz ocenic :))). Na estakadzie prowadzacej
                                                      do miasta pierwszy wypadek spowodowany zagapieniem/zauroczeniem zaglowcami.
                                                      Srednia stluczka. Pokaz sztucznych ogni zapowiada sie interesujaco.
                                                      O zapachu kobiet... przy innej okazji.

                                                      Slonecznie pozdrowionka,
                                                      mojito.

                                                      bez slonca/14C/zupa - przede mna.

                                                    • kazachstan Re: Zaglowce, zapach jodu i kobiet. 14.06.04, 14:18
                                                      Dobry wieczor,
                                                      dziekuje Asiu za pamiec,bardzo milo naprawde. u nas byl dlugi weekend pisalem
                                                      chyba urodziny krolowej i pojechalismy tez na wycieczke.nie bylo wprawdzie
                                                      takich wrazen jakie Wy mieliscie w gorach ale tez ciekawie spedzilismy czas.
                                                      spalismy w zwyklym hotelu, spa nie bylo, ale pokoj bardzo przyjemny i prawie
                                                      domowa atmosfera i kuchnia wysmienita.pstragi, jak juz o rybach zaczeliscie,
                                                      lowione prosto ze strumienia pod domem.bylismy w Tumut, i potem w
                                                      Jindabyne.niealeko kolo Cooma, mamy znajomych Polakow,emeryci. te tereny to juz
                                                      naleza do Snowy Mountain i trzeba bylo cieplo sie ubrac, nawet szalik i
                                                      rekawiczki byly potrzebne.
                                                      bardzo podobaly mi sie zdjecia Iwona.popatrzcie ile tu ciekawych ludzi pisze i
                                                      jakie talenty sie nam pokazuja.Asia twoj watek naprawde jest specjalny.
                                                      pozdrawiam serdecznie
                                                      Kazik
                                                    • matrioszkaa Do Marzeny 14.06.04, 17:40
                                                      Typuje imiona Twoich slicznych coreczek: Flora, Emma, Gisela, Glenda, Gloria,
                                                      Greta, Cordula, Gundula, Cora, Kyra, Maren, Nina, Pamela, Ria, Mia. Na, moze
                                                      chciaz raz trafilam.
                                                    • tangerin Re: Do Marzeny 14.06.04, 23:44
                                                      A ja ledwo zyje. Obzarlam sie jak swinia;) Nie zmiescilam sie w zeszloroczne
                                                      spodnie, wiec wyciagnelam kolejne lody z zamrazalnika. Ostatnie. Rozmrozilam i
                                                      wymylam lodowke, moge isc na nowe zakupy lodowe.:))))))

                                                      Wymiekam, przy Tobie Matrioszka, tylu imion bym nie wytrzasnela. Mar_za,
                                                      wybacz, ja strzelac nie bede, poczekam na gotowe...

                                                      Acha, Ywette, te frezje to z cebulki. Rosna jak wciekle, ciekawe, czy zakwitna?
                                                      I kiedy. Ta jedna wybujala okropnie i wyglada jak mieczyk, tylko ciensza jest.

                                                      O wyjazdach na razie nie mam sily myslec, zostawiam to na pozniej. Mimo,ze
                                                      walizka kusi. Jak ja przezyje do konca tygodnia, to nie wiem. Prosze, wypijcie
                                                      cos na moja intencyje, moze pomoze. W srode mam egzamin, w piatek tez, a moze
                                                      dwa nawet, a w weekend czeka mnie horror na lyzworolkach. Od rana do wieczora.
                                                      Ide zaparzyc kawe, moze sie dobudze.I do roboty...
                                                    • poetal_liryczny Re: Do Marzeny 15.06.04, 06:54
                                                      odpowiedzi na moje pytanie do Szopena brak a szkoda bo to temat interesujacy;-)
                                                      Mojito widze natomiast ze Ty jestes na biezaco w temacie, no powiedz
                                                      Swinoujscie nigdy bym nie powiedzial, musze wiec zrobic wycieczke i sprawdzic.
                                                      ile to czlowiek sie uczy czytajac to forum,niemowiac o doznaniach artystycznych
                                                      co Kazik juz zauwazyl.wprawdzie to publikowanie zdjec u Asi w albumie rozchodzi
                                                      sie po kosciach, ale jak wszyscy zdecyduja pokazc swoje twarze to ja tez wysle
                                                      swoje zdjecie. ostatnio otrzymalem bardzo sympatyczny komlement od kogos bardz
                                                      sympatycznego tu piszacego,wiec moge pokazac Wam moja spracowana twarz :-)
                                                      niedawno byl konkurs imion dla Saby baby, teraz znowu zgadujemy imiona corek
                                                      Marzeny. mnie ciekawi jakie ma imie Twoja corka Szopen, czy tez takie
                                                      miedzynarodowe i uniwersalne czy lokalne.no i swoja droga Saba tez moglabys sie
                                                      odezwac, napewno rozmiar Twojej brzoskwinki ulegl zmianie.
                                                      co do ogrodnictwa to ja naleze do grupy podziwiajacej efekty.w moim mieszkaniu
                                                      nie ma ani balkonu ani tarasu,okno wychodzi wprawdzie na park ale strasznie
                                                      lysy ten park, drzew prawie wcale, gdzeiniegdzie krzaczek i tyle.doceniam
                                                      jednak wysilek tutejszych ogrodniczek Tangerin, Tora, Pysiek, Asia, Matrioszka,
                                                      Mar_za, no i oczywiscie Kazik. to tez swojego rodzaju pasja i to sie liczy.
                                                    • Gość: szopen Odpowiedzi IP: 204.79.89.* 15.06.04, 07:32
                                                      Poeto,
                                                      Co do najstarszej profesji swiata to tu naprawde tego pelno. Osiem lat temu tez
                                                      bylo tak samo wiec nie wiem gdzie szukaliscie :)))

                                                      Moja corka ma na imie Amber (jako, ze ma brazowe wlosy i ciemna karnacje bardzo
                                                      do niej pasuje) a na drugie imie ma Zhang.


      • Gość: salmotrutta Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.compass.net.nz 15.06.04, 07:41
        ...dzien dobry wszystkim...ja sobie was tylko czytam...i przyznaje ze jest to bardzo przyjemnym zajeciem:)...
        • mar_za Re: Tak daleko i tak blisko :) 15.06.04, 09:22
          Witajcie:-)
          Salmotrutta ja tez od tego zaczynalam..czytalam...czytalam...a potem nie
          wiedziec czemu zaczelam sie tez udzielac:-) i nawet mi sie to podoba. A
          wlasciwie to podoba mi sie ten klub wzajemnej adoracji:-)

          Kochani bylam tak jak Wam kiedys wspominalam na kilkudniowym splywie kajakowym
          Biebrza. Wrocilam opalona (miejscami spalona) na maxa. Bylo superrrrr!!!!
          Kolega zrobil z 1000 zdjec wiec jak opanuje troche techniki umieszczania ich w
          internecie to pokaze Wam bociany, labedzie i inne polskie klimaty. Ale przy
          Iwony zdjeciach artystycznych wszystko wymieka. Czytalam pare komentarzy
          umieszczonych pod zdjeciami i nawet nie rozumiem niektorych fachowych
          sformulowan tam uzytych:). Gratuluje pasji.

          Matrioszko udalo Ci sie trafic w 50%. Mlodsza Pirania nosi imie Pamela. Jedyna
          znana w Polsce Pamela to Anderson i czesto na uslyszane imie mojego dziecka
          ludzie reaguja pytaniem: Ale nie Anderson???? I kolor nie ten i mam nadzieje
          cala reszta tez nie ta sama i teraz i w przyszlosci.
          Starsza Pirania ma na imie Sara. Tak wiec Tangerin podane na tacy:)

          Szopen edukacyjnie piszesz o Chinach. Z przyjemnoscia o tym poczytalam. Amber
          sliczne imie. Mnie sie podoba. Chociaz tylko w oryginalnych dzieciach. Taka
          Amber (niebieskooka blondynka)Nowak czy Kowalska juz mi nie pasowalaby.

          A ja mam nadzieje podtrzymywac moja opalenizne sloncem z Wladyslawowa. Ale
          dopiero za miesiac. Jakos najbardziej przypada mi do gustu Polwysep
          Helski...Mojito zamierzasz tez tamte rejony odwiedzac?

          Pozdrawiam cieplutko i usmiecham sie do wszystkich absolutnie (jak to Wy
          mawiacie):)

          Opieprzalam sie totalnie w robocie ostatnio i chyba dzis bede nocowac, by
          dotrzymac terminow i nie miec wyrzutow sumienia.
          Mar_za
        • poetal_liryczny Re: Tak daleko i tak blisko :) 15.06.04, 09:28
          witaj Salmotrutta, bardziej skomplikowanego nicka nie moglo byc, no mozesz
          spokojnie konkurowac z Aiofa, wasze nicki kojarza sie z folklorem.a co to
          znaczy?
          Szopen ja wlasciwie do Ciebie na slowko. imie coreczki urocze, Amber to chyba
          bursztyn prawda.bede drazyl stary temat. widzisz my bylismy osiem lat temu i
          wygladalo,ze Chinczycy zasuwaja jak te mrowki, jak to Kazik mowi po Bozemu
          zyja.stara profesja byla absolutnie nie zauwazalna, przynajmniej dla nas
          outsiderow, moze dlatego ze jestes lokalny i wiesz gdzie szukac.
          • tizedik Szopen, czym jezdzisz? 15.06.04, 10:03
            Srebrnym BMW....?(;-)
            A Mojito, co ty wynajales? Chyba nie BMW wlasnie, ktore w Polsce ma
            ogromne "wziecie" u bandziorow/gangsterow....?

            Ponizej artykul z prasy niekoniecznie najwyzszych lotow, ale jednak
            informacyjnej...

            "Na trwającym właśnie w Pekinie salonie samochodowym Auto China 2004 producenci
            pokazują więcej, niż gdziekolwiek i kiedykolwiek.
            Rolls-royce, aston martin, maybach, lamborghini. To nie są nazwy, które
            normalnie kojarzymy z komunistycznymi Chinami. A to błąd nasz. To są marki
            samochodów, które Chińczycy - sobie kupują.
            - Na naszym salonie są wszyscy - mówi Michael Dunne z firmy konsultingowej
            Automotive Resources Asia. Wszyscy, to znaczy 100 producentów i łącznie ponad
            600 pojazdów. I to jakich. Autka "zwyczajne" stoją, a obok nich maybach M62 i
            lamborghini murcielago i gallardo.
            Chiny są trzecim motoryzacyjnym rynkiem świata, po Stanach Zjednoczonych i
            Japonii. Inwestują tu wszyscy.
            - Wierzymy, że Chiny staną się najprężniejszym rynkiem dla samochodów
            luksusowych - mówi Akio Toyoda z Toyoty, po decyzji o wprowadzeniu lexusa.
            General Motors wprowadzi do sprzedaży aż 20 modeli w ciągu trzech lat.
            A Niemcy? Z fabryki w Shenyang wyjeżdżają BMW serii 3 i 5. - Dlaczego Chińczycy
            kupują tylko białe i srebrne BMW? - zachodzi w głowę Hans-JŸrgen Preissler,
            jeden z bossów BMW. To proste, panie Preissler. Bo kto w Europie kupuje czarne
            BMW? Przecież nie plantatorzy ryżu."


            • tizedik Meldunek loteryjny 15.06.04, 10:08
              Przepraszam za znaczace opoznienie w informowaniu.
              Ale gwarantuje, ze gdybysmy trafili cos wiekszego, meldowalabym natychmiast :-)

              Tym razem.... nic nie trafilismy :-(
              Ale pula caly czas idzie w gore. Jest juz 38 baniek zielonych do wziecia w
              srodowym losowaniu.
              • Gość: Asia Witam Salmotruda IP: *.akl.callplus.net.nz 15.06.04, 10:25
                widze ze tez z NZ piszesz, napisz gdzie mieszkasz i jak dlugo tu jestes, jestem
                przekonana ze wszyscy chetnie poczytaja o Twoich losach, nie daj sie prosic :))


                Dzisiaj siedze w domku, dopadla mnie lekka grypka wiec postanowialam jakies
                zdjecia z NZ opublikowac, niestety okazalo sie ze musze czekac 48 godzin zeby
                moc to zrobic,, wiec moze w weekend me sie uda

                Szopen, Amber to sliczne imie :))

                Kazik fajnie ze sie odezwales, to ze nie miales az takich przezyc jak ja w
                ostatni weekend to i lepiej, ja sie ciesze ze nasza wyprawa skonczyla sie tak
                jak sie skonczyla bo moglo byc duzo gorzej, no ale jak to mowia to co nas nie
                zabija to czegos nas uczy, napewno wiecej nie bedziemy sie pchali w gory
                samochodem z napedem na dwa kola

                Mojito rakowa z grzankami poprosze :)

                Ciekawe kiedy sie nasz Meteor odezwie :) tez cos ostatnio nas zaniedbuje,,

                Pozdrawiam wszystkich cieplutko
                • Gość: Asia Przepraszam ze przekrecenie nicka Salmotrutta :) IP: *.akl.callplus.net.nz 15.06.04, 10:27
                  • Gość: ifa MASKOT w Sydney IP: 168.224.1.* 15.06.04, 10:57
                    witam i pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie,tych co czytaja i tych co pisza
                    tych na morzu i na ladzie
                    tych co na wakacjach i tych w pracy w domu,gdziekolwiek indziej....

                    dzieki Mojito za detreminacje i wiernosc ;-) i ze
                    pomimo wakacji i zauroczen znajdujesz chwilke aby zajrzec do znajomych,
                    Dni Morza....hmmm w mojej pamieci to duuuuuuzo Bosmana w glowie ;-)

                    Asia widac do formy i zdrowia wrocila,modlitwy zatem wysluchane!


                    mam pytanko do rezydentow miasta Sydeny,czy dzielnica MASKOT jest to mozlwie
                    miejsce do mieszkania
                    ladne? brzydkie? niebezpieczne? takie sobie?
                    mozna bylo by prosic naszych Aussich o krotka opinie,

                    dzieki z gory
                    raz jeszcze pozdrawiam
                    ifa

                • Gość: salmotrutta Re: Witam Salmotruda IP: 203.97.104.* 15.06.04, 11:22
                  Gość portalu: Asia napisał(a):

                  > widze ze tez z NZ piszesz, napisz gdzie mieszkasz i jak dlugo tu jestes, jestem
                  > przekonana ze wszyscy chetnie poczytaja o Twoich losach, nie daj sie prosic :))
                  >
                  >

                  ...widac nie da sie pod glazem narzutowym ukryc i musze sie troszeczke przedstawic;)...co oznacza moj nick juz obwiescilem;)...pochodzi do mojego hobby...hobby owe uprawiam najczesciej w poludniowej czesci Poludniowej Wyspy Kraju Dlugiej Bialej Chmury...i tam sie "przynaleze";)...chociaz prowadze dosc wedrowny tryb zycia...NZ podziwiam juz od ponad 20 lat, chociaz w dalszym ciagu nie zdecydowalem sie czy mi sie ten kraj naprawde podoba;)...moze po nastepnych 20 bede wiedzial?;)))...a znalazlem sie tutaj...hm, chyba przypadkiem;)...i troche ten przypadek juz trwa;)))...
          • Gość: mojito Smierc chomika :((((. IP: *.bondi.pl 15.06.04, 10:54
            Eh, ta ulotnosc zycia,

            w zeszlym tygodniu spotkalem zaplakana corke moich przyjaciol Karoline.
            Chomik zmarl. Chrupek. Ogolna niewydolnosc. Jeszcze niepochowany.
            Wyrazilem kondolencje. Spotkalem przelotnie Chrupka rok temu.
            Pojechalismy natychmiast do cukierni aby utopic zal w lodach.
            Okazja smutna a wiec podwojna polewa czekoladowa. Wysluchalem requiem.
            Chrupek byl kochany. Mial same zalety. Umarl bezpotomnie.
            Intelektualista byl i ten tego rzeczy nie byly mu w chomiczej glowie.
            Zapytalem nieopatrzenie o przyszlosc. Dziewczynka rozszlochala sie.
            Zamowilem czekoladowy milk shake. Z truskawkami. Lzy troche obeschly.
            Pogrzeb zostal wyznaczony na pozne popoludnie. Kolezanki zawiadomione.
            Juz wszystkie placza. Zostalem zaproszony. Przypomnialem sobie o zapomnianych
            wszesniej imieninach mojej nieistniejacej ciotki Kunegundy. Imie zrobilo
            na Karolinie wrazenie. Odetchnalem lekko z ulga. Lzy kobiece mnie oslabiaja.
            Byl klimat aby poruszyc przyszlosc. Umowilismy sie na poniedzialek
            po pogrzebie i zalobie na spojrzenie w oczy przyszlosci.
            Juz bez swinki morskiej i chomika. Cos weselszego i mniej intelektualnego.
            Cos jak motyle. Nauczylem sie nowego dla mnie slowa - Koszatniczka.
            Nie lubilem ani imienia ani wlascicielki. Szynszyla przykula nasze
            spojrzenie. Nawet sympatyczna. Moglo byc gorzej. Tchorzofretka jest dwa
            razy drozsza. Jestem juz ojcem chrzestnym jednej - Chicki.
            Ladne zwierzatko. Ruchliwe. Nietanie. Szynszyla wiec. Okazalo sie,
            ze szynszyla musi miec odpowiednia klatke. Wysoka. Skacze wysoko.
            Ta po chomiku sie nie nadaje. Chomik byl nieruchawy. Cholera, klatka
            dwa razy drozsza niz mieszkaniec. Zaczalem nie lubic Pani w sklepie.
            Ciagle wilgotne oczy Karoliny patrzyly na mnie z uwaga i czyms takim...
            Cholera, wola boska i skrzypce. Cholernie drogi kraj.
            Szynszyl on. Przystojny. Widac w nim budzaca sie meskosc.
            Jechal na przednim siedzeniu. Na reczniku i bez pasow. W piatek jestem
            umowiony na spotkanie w sprawie nadania imienia. Chyba przy lodach.
            Karolina, trzy kolezanki i ja (portfel). Macie jakies sugestie?

            Salmotrutta,
            czesc. Ja kiedys bylem ichtiolog. Ja wiem kto Ty jestes.

            Szopen,
            Amber sliczne. W Stanach zachwyt wzbudza ta wlasnie bizuteria ze srebrem.
            W Miedzyzdrojach jest hotel Amber.

            Mandarynka,
            trzyma kciuki. I wieczorami pije. Rum lub tequile.

            Kazik,
            siemanko.

            Marzena,
            imiona bardzo ladne. Pamela A. usunela juz te zwracajace glownie
            uwage implanty. Chce zmienic image. Obawiam sie, ze za pozno.
            Hel lubie. Jak juz bedziesz tam daj znac. Nie wiem gdzie bede.
            Nie mam planow dluzszych niz tygodniowych. Kto wie... Jezeli dotre
            zapraszam na kawe/co pijesz do Maszoperii w Helu.

            Poeto,
            czy w Chinach czy gdzie indziej profesja kwitnie i ma sie dobrze.
            W kraju najlepsze sektory gospodarki do inwestycji to apteki, stacje
            benzynowe i te agencyjno/towarzyskie. Wizualnie reklamy tych ostatnich
            sa wszedzie widoczne w Swinoujsciu. Reklama osiagnela nawet pewne
            niebezpiecznie ekonomiczne obietnice. Zwrot pieniedzy w przypadku braku
            satysfakcji. Pojecia nie mam jak to mozna jednoznacznie okreslic. Chyba mala
            lokalna izba arbitrazowa powinna zaczac dzialac :))). Import ze wschodu
            i poludnia obniza ceny i nakreca koniunkture.

            Zaglowce odplynely. Marynarze tez. Zostawili serca nadlamane.

            Ide zjesc cos sniadaniowo,
            pozdrowionka,
            mojito.

            slonecznie dzisiaj/wczoraj kalafiorowa.
          • Gość: salmotrutta Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: 203.97.104.* 15.06.04, 11:17
            ...az tak skomplikowany chyba nie jest?...a oznacza rybe...a konkretniej pstraga;)...
            • Gość: szopen Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: 204.79.89.* 15.06.04, 12:10
              Pochwale sie ze tez wiedzialem co ten nick oznacza zanim doczytalem do
              wyjasnienia.
              Tez lowie ryby.
              • Gość: salmotrutta Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: 203.97.104.* 15.06.04, 12:12
                ...a jak w Chinach z pstragami?...sa?...
                • Gość: Asia Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.akl.callplus.net.nz 15.06.04, 12:21
                  Salmotrutta, Dunedin czy nizej?

                  swoja droga tutejsze pstagi pyszne, czasem dostaje :)
                  • Gość: salmotrutta Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: 203.97.104.* 15.06.04, 12:31
                    ...okolice Dunedin...a pstragi...dlaczego dostajesz zamiast zlowic?;)...
                    • yvona73pol Re: Tak daleko i tak blisko :) 15.06.04, 16:59
                      a ja nie wiedzialam ;)))) sadzilam, ze to jakas mieszanka nazwowa pochodna od
                      dwoch ryb ;))
                      no, ale ja ichtiolog nie jestem ;)))
                      za to Dunedin kojarzy mi sie z Dunedanami, czyli Wladca pierscieni ;))) tu na
                      antypodach to same takie reminiscencje, a to Buckland (ulica w Sydney) a to
                      inne takie... ze nie wspomne Hugona (Elrond) na zakupach ;)))
                      no, jeszcze ci powiem salmotrutta, ze Gunther to sie dopiero ucieszy!!!! tez
                      zapalony rybiarz/wedkarz ;))))
                      caluski, ide umiescic nowa fotke ;)))
                      Asiu, tez sie zalogowalas?? bo te 48 godzin brzmi mi znajomo ;)))
                      pa, pa,
                      Ariss
                      • yvona73pol Re: Tak daleko i tak blisko :) 15.06.04, 17:05
                        no, no i nowa stronka,
                        Ifa, Mascott to dzielnica calkiem rzut beretem od lotniska, domki, domki,
                        domki, wlasciwie to nothing special, sympatycznie.... ale wciaz eastern suburb,
                        wiec raczej bez rozmachu ;))) ja bym ci proponowala okolice Cooge, albo
                        Randwick, no, a jak masz duzo kaski, no to tylko Pittwater ;))) miodzio....
                        Mojito - moze Filemon?? albo Sirius (Karolina powinna wiedziec skad to ;))))
                        w bloku moich rodzicow jest jamnik Wiktor - zacne imie nie tylko dla
                        jamnikow ;)))
                        siemanko ;)
                        Iwona
                        • Gość: ifa tak blisko,tak daleko,tak drogo ;-) IP: 168.224.1.* 15.06.04, 18:11
                          dzieki Iwonka za info
                          nie nie mam niestety duzo kaski,szukam apartamentu tak do 400 tys AUD,
                          najlepiej w takim miejscu aby sie za 2 lata szybko sprzedal,
                          znalezlismy za 350K 120mkw a Mascott wlasnie,metrarz calkiem calkiem...
                          mam nadzieje kupic jeszcze w tym roku,bo juz mam dosc placenia co miesiac
                          czynszu bezpowrotnie,utopiona kasa...


                          dzieki wielkie raz jeszcze
                          pozdrawiam z cieplego dzis Dublinka
                          zaraz po pracy,lece na gym,trzeba kondycje poprawic przed wyprawa w daleki
                          swiat ;-)
                          pa
                          ifa
                          • tangerin Psiejsko-czarodziejsko:) 15.06.04, 22:47
                            Niebo chmurzy sie na szaro
                            Nos na kwinte ci opada
                            krople deszczu nieproszone
                            leca prosto w nos
                            Chcesz sie martwic,
                            nie rob tego,
                            no bo na to jest najlepsza, nasza wlasna,
                            juz sprawdzona Pankracowa rada
                            Psiejsko czarodziejsko zaczaruj swiat dokola
                            psiejsko czarodziejsko usmiechnij sie do siebie
                            psiejsko czarodziejsko zrob krok i beda czary
                            i nie martw sie, usmiechnij sie, nie jestes przeciez sam...

                            Dostalam dzis mailem przesylke, zawierajaca trzy piosenki z Piatku z Pankracym.
                            Nie wiem, czy to lubiliscie, ale ja tak. Na swoje usprawiedliwienie dodam, ze
                            to bylo 22 lata temu:) O, a teraz leci "kto dogoni psa":))) Ale mam ubaw:)))))
                            Jak ktos chce, to przesle. Tak sie we mnie wspomnienia obudzily.

                            A poza tym, to moje zycie przypomina nowele brazylijska;) Poznalam kiedys w
                            knajpie przy barze takiego dzieciaka, zamienilam pare zdan i teraz mam:(
                            Kolezanka dala mu nr telefonu (nawiasem mowiac dostala opier...)i on teraz
                            dobija sie do mojej komorki. Nie, no dziecie jest przystojne, inteligentne, ale
                            jednak to tylko dziecie, a ja az tak zboczona nie jestem. On ma tylko 20 lat. I
                            nic do niego nie dociera. Jak mowilam, ze wyjezdzam do Austalii, to on chce
                            studia rzucic i jechac ze mna. Do Chin tez:( O Japonii nie wspomne. Cholera.
                            Rok temu przyczepil sie maturzysta:( No, qrcze, czy ja az tak dziecinnie
                            wygladam? no jasna cholera!!! Ja mam teraz ciezki egzaminowy okres, nie mam
                            czasu, ani tym bardziej ochoty, na brazylijskie romansidla. Nie znosze tez
                            zabawy uczuciami innych! Prosze, tlumacze, wale prosto z mostu, a tu nic nie
                            dociera. A moze to maniak jakis?

                            Szynszyle.Hmm:))) Siostrzyca mnie namawia, ale chyba nie skorzystam, bo i tak
                            wyjezdzam. Nawet imie juz dla niej mamy: Szynka. Ilekroc przechodzimy kolo
                            sklepu zoologicznego, wstepujemy i wgapiamy sie. Mojito, ladnie to tak,
                            podrywac niewinne lolitki na lody w polewie czekoladowej?:)))))

                            Mar_za, dzieki za tace:) Fajne sa. Te imiona. I Pamela nie kojarzy mi sie tylko
                            z Anderson. Ewa Bem tez tak nazwala swoja core. Zdrabniasz je jakos? Tzn.
                            imiona.
                            Amber tez mi sie podoba. Chociaz Zhang fajniejsze.
                            Do swojego tez sie juz przyzwyczailam, ale jak dzieciaki w przedszkolu je
                            przekrecaly, to do smiechu mi nie bylo. Gdym byla chlopcem, to nazywalabym sie
                            Tymoteusz, hehe

                            Ifa, te 120 metrow brzmi jak z bajki:) Tylko kto to bedzie sprzatal, co;) Ale
                            niestety, wynajmowanie chaty, to topienie kasy, bezsensowne nawiasem mowiac.


                            Poeto, co Ty tak z tymi panienkami? Panienki i panienki;)

                            Witaj Salmontrutta, ja slyszalam o salmon albo trout, ewentualnie o salmon
                            trout. Salmontrutta z wloska mi brzmi:)

                            I trzymajcie kciuki, jutro egzamin! I zegnam sie na melodie psiejsko-
                            czarodziejsko...
                            • tangerin Re: Psiejsko-czarodziejsko:) 15.06.04, 22:52
                              A jesli chodzi o morze, to ja zawsze w okolicach Mierzei Wislanej. Ale nie
                              Krynica, bo nie lubie.
                              Albo Helu, czyt. Wladyslawowo. Qrcze, na sam Hel nie dotarlam:(
                          • Gość: Asia Pstragi IP: *.akl.callplus.net.nz 15.06.04, 22:56
                            Wiesz Salmotrutta chetnie bym sobie polowila ale ze mnie taki wedkarz jak nie
                            przymierzajac z ....... pare razy lawilam z lodki i bardzo mi sie podobalo,
                            godziny mijaly jak minuty a kazda rybka naprawde mnie cieszyla.. ale niestety
                            przygotowania wedkarskiego nie mam zadnego ani nikogo kto by mnie nauczyl, a
                            juz jezeli chodzi o lowienie pstragow to zawsze mi sie wydaje ze przy moich 150
                            cm to bym sie cala zaplatala w ta fruwajaca zylke

                            Ponoc wszystkiego mozna sie nauczyc w co wierze zreszta ale trzeba miec
                            nauczyciela ,, kto wie moze z czasem sie rozejrze za jakims bo tutejsze pstragi
                            mi smakuja wyjatkowo, kiedy pierwszy raz jadlam mialam wrazenie ze to najlepsza
                            ryba jaka kiedykolwiek probowalam, no moze jeszcze swieza snapper moglaby
                            konkurowac, najgorsze jest to ze tu przy takiej ilosci wod roznych wybor ryb w
                            sklepach jest zaden, wiec dobrze miec znajomego rybaka :))

                            pozdrawiam
                            • peter2715626 Scallops 16.06.04, 01:12
                              Wybor ryb zaden?

                              W supermarketach zgoda, ale sa przeciez sklepy specjalistyczne gdzie od
                              nadmiaru owocow morza boli glowa. Ja niedawno odkrylem scallops, czyli
                              pokrojony w kosteczke miesien laczacy dwie czesci muszli, ktora wyglada jak
                              logo shella. Rewelacja!!! Dusze z warzywami i zachwycam sie.



                              =====================

                              mordor.mds.pl/peter
                              • Gość: salmotrutta Re: Scallops IP: *.compass.net.nz 16.06.04, 01:17
                                peter2715626 napisał:

                                > Wybor ryb zaden?
                                >
                                > W supermarketach zgoda, ale sa przeciez sklepy specjalistyczne gdzie od
                                > nadmiaru owocow morza boli glowa. Ja niedawno odkrylem scallops, czyli
                                > pokrojony w kosteczke miesien laczacy dwie czesci muszli, ktora wyglada jak
                                > logo shella. Rewelacja!!! Dusze z warzywami i zachwycam sie.
                                >
                                ...sprobuj w maselku z czosnkiem...wspaniale sa...no i oczywiscie ostrygi z Bluff...tak jak pan bog je stworzyl czyli au naturel...sezon jeszcze trwa...
                            • Gość: salmotrutta Re: Pstragi IP: *.compass.net.nz 16.06.04, 01:15
                              ...ja sam nie przepadam za wedkowaniem z lodki...wole przez skaly i chaszcze;)...im wiecej tym przyjemniej;)...ale przygotowanie nie jest do tego potrzebne...przyjemnosc jest rownie wielka niezaleznie od stopnia zaawansowania...bo to chyba jedyny sport w ktorym nie musimy wspolzawodniczyc z nikim innym...sam pstragi jadam rzadko, wiekszosc wypuszczam...wole "blue cod";)))...wzglednie barramundi, szkoda ze ich tu nie ma...
                      • Gość: salmotrutta Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.compass.net.nz 16.06.04, 01:10
                        yvona73pol napisała:

                        > a ja nie wiedzialam ;)))) sadzilam, ze to jakas mieszanka nazwowa pochodna od
                        > dwoch ryb ;))
                        > no, ale ja ichtiolog nie jestem ;)))
                        > za to Dunedin kojarzy mi sie z Dunedanami, czyli Wladca pierscieni ;)))

                        ...ichtiologicznie masz poniekad racje...nazwa ta okresla co najmniej trzy podgatunki pstraga...ale nie chcialem by nick byl zbyt dlugi;)...a co do Dunedin , to celtycka nazwa Edynburga...oznacza "Wzgorze Odyna"...wzgroze Odyna na Antypodach...oj nie mieli pionierzy wyobrazni;)))...
                        • Gość: Asia Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.akl.callplus.net.nz 16.06.04, 02:25
                          Piotr nie mowie ze wogole nie ma slkepow rybnych, ale tak naprawde to w
                          Warszawie czesto byl wiekszy wybor ryb niz tutaj, a mieszkajac kiedys w
                          Australii we Freementle mialam okazje zaopatrywac sie w sklepie ktory dech w
                          piersiach zapieral i mozna bylo zawrotu glowy od roznorodnosci dostac, ja
                          osobiscie uwazam ze sklepy rybne w NZ sa ubogie a ryby drogie i pewnie ceana
                          pociaga za soba wybor w tychze sklepach bo tak naprawde w sumie niewiele ludzi
                          sie w tychze sklepach zaopatruje. Ale to oczywiscie moje subiektywne
                          odczucie :)
                          Tak naprawde to mnie by pewnie targ rybny ucieszyl ktorych tu niestety nie ma
                          bo wszystko jest obwarowane przepiasmi, nakazami, i zakazami.

                          Nie wiem czy widziales kilka tygodni temu pokazywali w TV jaks kobietke ktora
                          iles tam czasu miala ozdobne karpie (albo jakies inne rybki) w swoim basenie,
                          kazali je uspic coby sie nie przedostaly do wod. :)
                          • Gość: szopen Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: 204.79.89.* 16.06.04, 03:57
                            Tu u mnie niestety pstragow nie ma, nawet w sklepie. Tropiki i wielkie miasto,
                            zageszczenie ludzi, dziczy brak.
                            Na miejscu to lowie ryby glownie w parku, tutaj w kazym prawie parku jest
                            jezioro i jest kawalek gdzie mozna lowic za drobna oplata. Nie lowi sie
                            wielkich ryb ale nie o to chodzi.
                            Moje ulubione wedkowanie to w czasie wakacji w Tajlandi czy innych cieplych
                            krajach, na morzu z lodki. Wszedzie za niewielkie pieniadze mozna wynajac lodke
                            rybaka i po morzu pojezdzic. Lapia sie glownie barrakudy, jack fish i rozmaite
                            tunczyki. Taka rybe bierze sie ze soba wieczorem do restauracji i tam ja
                            przyzadzaja wg. zamowienia. Pycha.
                            Zawsze miejsce wakacji wybieram tak by mozna bylo zarowno nurkowac jak i lowic
                            ryby.
                            To, ze w NZ czy Oz sa bardzo duze restrykcje co do introdukcji ryb czy innych
                            stworzen z innych krajow to dosc zrozumiale, tamtajsza fauna i flora
                            wyksztalcila w dosc duzym odosobnieniu i nie za dobrze znosi przybyszow.
                            • kazachstan Re: Tak daleko i tak blisko :) 16.06.04, 04:55
                              Dzien dobry wszystkim,
                              no nareszcie wiecej panow tu przybylo do rozmowy.witam Salmotrutta.
                              na temat lowienia ryb to naprawde przyjemnosc to bedzie mial Gunther jak wroci
                              z urlopu.on tu chociaz niedlugo w Australii, ale zupelnie dobrze sie orientuje
                              co i gdzie lowic.u nas sa dwa rodzaje pstragow slodko i slono wodne. te
                              slodkowodne mozna tez lowic w lokalnych hodowlanych stawach ale to juz nie tka
                              przyjemnosc jak na dziko. ja to tylko po amatorsku lowie, ale uwazam ze to
                              bardzo relaksujacy sporti hobby.
                              Ifa, spytalas o Mascot.Iwona ma racje to wschodnie dzielnice nie bardzo
                              popularne, ale lepsze niz zachodnie. ja mieszkam w Western ale na to mnie bylo
                              stac i nie narzekam.Mascot bedziesz miala halas samolotow nad glowa i problem
                              ze sprzedaza z tego samego powodu. niby sa plany zeby przeniesc lotnisko, ale
                              to szybko nie nastapi.nie jest to najpiekniejsza dzielnica, nie ma nawet
                              jednego ladnego punktu.radzilbym szukac dalej. jesli szukasz w granicach
                              $400tys, szukaj raczej w North czesci Sydney, sa tam ladne zielone dzielnice,
                              wszedzie blisko. nad zatoka i nad oceanem oczywiscie bedzie drozej, ale
                              polnocne dzielnice jeszcze cos mozesz znalesc w Twoich granicach.natomiast jsli
                              chodzi o bezpieczenstwo to najlepiej powie Ci Pysiek, bo ona obeznana w
                              temacie, ale tez chyba na urlopie to nie wiem.tez dobrze spojrzec na dystans do
                              pracy, bo Sydney jest ogromne i czas dojazdu jest wazny w kwestii rozwazania
                              zakupu mieszkania. jesli masz juz adres pracy patrz tez pod tym katem zebys nie
                              musiala pol dnia dojezdzac z pracy i do pracy. 30 min to uwazam jest rozsadny
                              dystans.
                              pozdrawiam
                              Kazik
                              • Gość: yvona Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.rivrw2.nsw.optusnet.com.au 16.06.04, 05:29
                                Ifa, sluchaj dobrych rad, Kazik racje ma - najwazniejsze - to dojazd... jesli
                                daleko, to obowiazkowo samochod, a nawet dwa, bo nie sadze, byscie jezdzili
                                wszedzie razem ;))) podstawowa rada - jak sie ma lokum do sieci tzw. tutejszego
                                metra, czyli linii pociagow podmiejskich - a to dlatego, ze nawet z samochodem
                                wiekszosc ludzi dojezdza do najblizszej stacji i dalej po torach ;))) jako ze
                                miejsca parkingowe w city sa koszmarnie drogie, no chyba ze firmowe, ale to
                                rarytasy; jesli chodzi o lokalizacje i nieruchomosci to faktycznie, popytaj
                                Pyska, ale ona teraz sie wakacjuje, wiec za szybko sie nie odezwie ;)))))
                                ja ze szczerego serca odradzam Redfern, wszyscy wiedza dlaczego ;))))
                                Salmo - no, no, jednak moje skojarzenia slusznie, bo jezyk Tolkienowski to w
                                wiekszosci celtyckie zapozyczenia.... Wzgorze Odyna - ladnie, sadze, ze to tzw.
                                mal du pays, czyli stary dobry homesick sie odezwal, a moze jednak nie, moze to
                                po prostu ten stary europocentryzm, egoizm i krotkowzrocznosc "bialej rasy
                                panow" ktory niestety nadal zywy wszedzie, gdziekolwiek sie "cywilizowani"
                                pojawia......nic nie zrozumieli i nie zrozumieja nigdy ci, ktorzy takie
                                klasyfikacje (najlatwiejsze zreszta podejscie) uprawiaja... no i zenujace, i
                                czasami by sie chcialo w mysia dziure zaszyc, jak sie slyszy - w czasach
                                obecnych zwlaszcza - rozne takie "kwiatki"....
                                a propos kwiatkow, pozdrowionka dla frezji, Tange ;))))
                                i dla wszystkich forumowiczow, ja znow w biegu sie szykuje i podazam poza obreb
                                mojego spokojnego domostwa ;)))
                                papa,
                                Iwona
                                • Gość: mojito Wiatr od morza. IP: *.w3cache.pl / *.pl 16.06.04, 10:39
                                  Sloneczka Wszystkim,

                                  i latynowskich nocy. W czwartki na Ladodze Latina Salsa.
                                  Dla Pan jedyny wymog to cos czarnego lub czerwonego/bordowego na sobie.
                                  Moze byc poczatkowo niewidoczne. Wchodza na slowo honoru.
                                  Maniana wiec.

                                  Asienko,
                                  grzanki zanotowalem. Niech sie tylko rakowa zupa znowu pokaze.

                                  Tizedik,
                                  w poprzednie lata kulalem sie faktycznie niemieckimi.
                                  Tymi ze zla opinia. Glownie ciemnymi piatkami. Wyjatkiem
                                  byla blekitna siodemka. W tym roku radykalna zmiana. Szwedzki eksport.
                                  Jasny. I diesel. Zarlocznosc benzynowa poprzednich zaczynala mi przeszkadzac
                                  finansowo. O finansach mowiac - widzisz co sie z kumulacja dzieje w kraju?
                                  Moze maly los krajowy? Poszukam sierotki i nam wylosuje :))).

                                  Mandarynko,
                                  co Ci przeszkadza wakacyjnie Dwudziestolatek? Daj mu czesc wakacji i przyjrzyj
                                  sie dokladniej :)))). Nabokov/Polanski to nie moje klimaty. Tak daleko nie
                                  wybiegam w przyszlosc. Jest pewna granica (dolna) :)))).

                                  Iwona,
                                  dzieki za sugestie. Trzecia czesc Garncarza obejrzelismy razem.
                                  Szynszyla/l wprowadzi sie w czwartek. Razem z klatka jego zakret mac.
                                  Na czolo imion wyszedl Chico. Ma moje poparcie. Oficjalnosc w piatek.

                                  Ryby, ryby, ryby... Sa kochane. Scallops tez lubie. Ale pstragi lepiej.
                                  Snapper (chyba dorada) rownie dobry. Glownie z grilla z cytryna.
                                  W "Na kuncu korytarza" maja sole pieczona z serem i szpinakiem. Wow!
                                  Pstragi jedzone w zeszlym roku w Bieszczadach snia mi sie erotycznie.
                                  Z ostrygami uwazam. Mam klopoty nawet bez nich :))).

                                  Jade na basen utopic kalarie,
                                  mojito.

                                  Slonecznie/18C/troche wieje/wczoraj krupnik.
                                  • tangerin Re: Wiatr ... 16.06.04, 16:43
                                    A ten wieje i wieje od ranca samego.

                                    Mojito, no sa granice, (dolne), 8 i pol roku w dol to lekka przesada. Na
                                    nuczycielke sie nie nadaje. No, sorry...No, moze jak podrosnie ze cztery lata...
                                    I zlosliwa ani nic w tym stylu nie jestem.
                                    • Gość: mojito Wieczorne wianie... IP: *.bondi.pl 16.06.04, 17:47
                                      Yo, Mandarynko,
                                      gdzie sie on ma czegos nauczyc jezeli bedziecie mialy wszystkie takie
                                      niepedagogiczne podejscie :))). Moze juz cos umie? A moze szybko sie uczy?
                                      Ta dzisiejsza mlodziez... Pozwol mu chociaz ksiazki niesc na uczelnie :))).

                                      Twoje imie w miare popularne. Jestes czwarta moja znajoma noszaca je wlasnie.
                                      Kciuki trzymam i wieczorem ten tego...
                                      mojito.
                                      • matrioszkaa Re: Wieczorne wianie...i Reisefieber 16.06.04, 20:17
                                        Moskwa-Berlin-Poznan-Wroclaw-Paryz i nazad

                                        Co do imion to wiem jaki to bol wymyslec odpowiednie, moi rodzice przewidzieli
                                        jeno Grzegorza, bezalternatywnie. I klops. W ksiazeczce zdrowia ze szpitala mam
                                        wpisane obok nazwiska: corka. Po czym nastapila ogolnorodzinna klotnia, i jak
                                        juz nikt nie mial sily dalej sie upierac ktos podrzucil moje obecne. Ze zgroza
                                        dowiedzialam sie o moim bezimiennym istnieniu. Moje dzieci milay imiona
                                        obmyslone jak ich jeszcze nie bylo. No, w ogole nie bylo. Na razie wydaja sie
                                        zadowolone. Gdyby mieszkaly w Polsce musialy by sie czesto tlumaczyc z
                                        pomyslowosci rodzicow.

                                        No, to jutro fruuuuuuuuu.

                                        PS.
                                        Kto jest znawca Paryza? Chcialabym jakas tajemnica zazyc z banki przyjaciolke,
                                        ktora tam juz dosc dlugo mieszka.
                                        • peter2715626 Re: Wieczorne wianie...i Reisefieber 17.06.04, 02:43
                                          Grob Jima Morrisona na Pere Lachaise?
                                          Chopin tez niedaleko spoczywa.

                                          A moze w pelni zautomatyzowany pociag metra, gdzie mozna sobie siedziec na
                                          samym przedzie, bo nie ma maszynisty?




                                          =====================

                                          mordor.mds.pl/peter
                                          • poetal_liryczny Re: Wieczorne wianie...i Reisefieber 17.06.04, 04:38
                                            cmentarz Peter to jeden z punktow na tak zwanej trasie kazdego turysty, chyba
                                            Matrioszka bys nie zaskoczyla kolezanki.jesli jedziesz teraz do Paryza to okolo
                                            Sw. Jana zaczynaja sie w Paryzu Fete de Musique darmowe muzyczne koncerty na
                                            terenie calego Paryza. trzeba tylko sprawdzicx gdzie kto i co gra.tez kolo 24
                                            czerwca, najdluzszy dzien w roku, jest Middsummer Fireworks pokaz ktory warto
                                            zobaczyc light and music ze specjalnymi efektami. ja bylam z moja"Pania" dwa
                                            lata temu i mialem okazje podziwiac inne cudo Paris Plage(Paris Beach).
                                            21 lipiec do 20 sierpnia nad brzegiem Sekwany zrobiony projekt plazy kompletnie
                                            z piaskiem, palmami i paraslami.masz wrazenie ze jestes w St. Tropez, ale tylko
                                            wrazenie :-) plaza jest pomiedzy Pont Neuf i Hotel de Ville.
                                            no i juz teraz chyba sie zaczal Paris Chopin festival
                                            • poetal_liryczny i do Tangerine 17.06.04, 04:47
                                              jeszcze slowo o dziewczynkach Tangerine.albo mi sie zdaje ale nie, ostatnio
                                              jestes ostatnio troche cierpka dla plci meskiej. mnie zarzucasz ze tylko o
                                              dziewczynkach pisze, Mojito ze intersuje sie malolatami. meskie spojrzenie na
                                              te sprawy jest troche inne tak ogolnie mowiac. fakt ze pisze o tym czy pytam
                                              nie swiadczy ze jestem zboczony albo pedofil albo sexmaniak albo wpisz sobie
                                              odpowiednio.
                                              kiedy bylem w paryzu te wspomniane dwa lata temu powiem ci szczerze ze
                                              odwiedzilem wszystkie te strefy zakazane z ciekawosci.pewnie nie uwierzysz ale
                                              nie zalezy mi na tym
                                              • tangerin Re: i do Tangerine 17.06.04, 07:38
                                                ALe ranek:)
                                                Nie spalam ani sekundy, bo kulam do egzaminu, pobilam dwa sloiki w drobny mak,
                                                bo mi z rak wszystko leci, postanowilam sobie przed wyjsciem zafundowac
                                                rozrywke forumowa przy kawie, a tu masz...

                                                Poeto, Poeto... Zdaje Ci sie. Jesli juz jestem cieta ostatnio, to raczej na
                                                babski rod, bo mi dokopal odrobine delikatnie mowiac. Nie lubie
                                                generalizowania, wiec nie pakuje wszystkich ludzi do jednego worka. Bo fakt, ze
                                                jeden facet jest pedofilem nie znaczy, ze wszyscy sa. Mam nadzieje, ze chociaz
                                                Mojito nie pomyslal, ze go na serio od amatorow lolitek wyzywam. No, cholera,
                                                nie to bylo moja intencja. Wiem, ze jestem zlosliwa i ironiczna, sorry, nie
                                                mialam zamiaru nikogo urazic. To bylo z przymruzeniem oka, Poeto drogi. A
                                                nawet gdyby tak rzeczywiscie bylo, tzn bylbys maniakiem jakims tam, to ja nie
                                                mam nic do rzeczy. Maniakiem to raczej ja swoja droga jestem, ale jakim i
                                                dlaczego, to juz temat na innego posta.

                                                Jesli chodzi o strefy zakazane, to odwiedzilam takie w Pradze. Moze nie z
                                                ciekawosci, ale to dluga historia. a na temat prostytucji mam bardzo
                                                ugruntowane zdanie i nie sadze aby cos sie pod tym wzgledem zmienilo. Ale od
                                                osadzania jestem daleka! Moja kolezanka, kiedys przyjaciolka z liceum, jest
                                                panienka do towarzystwa, teraz wielce szanowana escort girl. No i jest, i tyle.
                                                TO jej sprawa, jej zycie, mi nic do tego. I ona wie, ze ja nie bede wchodzic w
                                                jej zycie z butami, ba, ja nawet nic nie mowie na temat jej wybooriw zyciowych!

                                                Nie wiem, czy wyrazam sie jasno, bo jestem padnieta i ten cholerny egzamin
                                                przede mna, mam nadzieje, ze znowu nie urazilam nikogo. Jakos poczucie humoru
                                                mi dzis klaplo.

                                                Ps. Mojito, z 20-latkiem, to nie chodzi o te sprawy, tylko tak ogolnie zyciowo.
                                                W tym wieku chlopak jeszcze dzieckiem jest, zazwyczaj. On jest. No i
                                                najwazniejsza rzecz, nie jestem w nim zakochana, wiec nie ma o czym gadac. Moze
                                                i szkoda. next time:)

                                                No pedze, bo sie spoznie. Zyczcie mi good luck, mimo wszystko.

                                                :))))))))))))))
                                                • poetal_liryczny Re: i do Tangerine 17.06.04, 07:48
                                                  cos Ty mandarynka nie gniewam sie wcale, tak mi jakos sie wydalo ale moze to
                                                  przesilenie egzaminacyjne u Ciebie. jestes sympatyczna dziewczyna dlatego tez
                                                  zdziwilo mnie troche takie kwasne podejscie do tematu, nie podejrzewam cie o
                                                  zadne zlosliwosci
                                                  szczerze zycze wiec Ci good luck podwojnie albo i potrojnie
                                                  • tangerin Re: i do Tangerine 17.06.04, 07:51
                                                    Poeto, pogadamy pozniej, ja naprawde musze juz spadac!!!
                                                    :))))
                                                    • Gość: kangur Tak daleko i tak drogo(ifa) IP: *.bpb.bigpond.com 17.06.04, 12:25
                                                      Witam znow wszystkich bywalcow,przepraszam,ze dlugo mnie nie bylo,troche bylem
                                                      zajety,a troche nie bardzo chcialem sie wypisywac,obiecalem kiedys niechcacy,ze
                                                      sie podziele wspomnieniami z pobytu w PL,a szczegolnie w Sz.Zostawiam to miasto
                                                      dla mojita,to jego rewiry,ja tam tylko goscinnie.Nie wiem gdzie konczy sie
                                                      zauroczenie,a zaczyna sie cos co z wielu powodow powinno byc dla mnie owocem
                                                      zakazanym,niemniej Szczecin jest cudowny,wawa odpada w przedbiegach,
                                                      Asiu,Ursynow odwiedzilem,bylo mroznie i sniegowo,pieknie ale z checia wrocilem
                                                      do Sz.Moze jak bede w stanie wskazujacym to sie kiedys wypisze albo jak mnie
                                                      ktos niezle podpusci lub sprowokuje.
                                                      Chcialbym natomiast kilka slow do ify bo w ostatnim czasie zostal poruszony
                                                      temat kupna czegos w Sydney,jestem dosc zorientowany w problemie i dlatego pare
                                                      faktow mnie nieco zastanowilo slyszac,ze zamierzasz kupic takie czy inne lokum
                                                      w S.z mysla o sprzedazy po ok.2 latach.I tutaj jest problem gdyz tego typu
                                                      inwestycje z kilkunastu powodow nie moga byc korzystnie rozwiazane w tak
                                                      krotkim czasie.Obecnie rynek jest troche wolny,ceny szczegolnie w S.byly i
                                                      wciaz sa wysokie,400k w North S.powiedzmy to nic ciekawego sie nie kupi ale to
                                                      jest dopiero poczatek calej dywagacji jesli rozpatrywac to na 2 lata.Trzeba
                                                      pamietac,ze przy zakupie placimy podatek,przy tej kwocie moze byc w NSW
                                                      ok.12000 $Au(prosze o poprawke jesli sie myle),przy sprzedazy koszta agenta
                                                      nawet wieksze,daje to juz kwote(strate do ew.nadrobienia) ok.25k,do tego
                                                      dochodza koszty biezace,jak City Council(rozny ale moze byc ok.1000 rocznie
                                                      oraz woda(to sa koszta stale),po zakupie zawsze cos trzeba zrobic, zmienic,
                                                      naprawic itp.Trzeba wziac pod uwage takze trudnosci przy sprzedazy jesli chce
                                                      sie dostac odpowiednia cene(odpowiednie przygotowanie, wlasnie w tym
                                                      siedze) ,przez najblizsze kilka lat nic nie zapowiada aby ceny mialy wzrastac
                                                      bo ten okres wlasnie sie skonczyl.Wydaje mi sie,ze na tak krotki okres
                                                      wynajecie czegos w odpowiednim miejscu to chyba najlepsze rozwiazanie. Kwote
                                                      (wspomniane $400k)ulokowac(powiedzmy) na term depozyt i mamy spokojnie po dwoch
                                                      latach $40k+,dodajac wymienione koszta kupna/sprzedazy daje to razem spokojnie
                                                      65k bez problemow z w/w transakcja,masz tylko koszta wynajecia oraz biezace,tj.
                                                      prad,gaz itp.i komfort zamieszkania tam gdzie Ci wygodnie jesli chodzi o prace,
                                                      dojezdzanie w S.samochodem to przerabana sprawa,natomiast kom.miejska bez
                                                      wiekszych problemow.powyzsza suma($65k)jak wyliczylismy z grubsza powinna
                                                      wystarczyc dla najbardziej wymaganego lokatora:),i jeszcze sie zostanie na
                                                      typowo nasze wydatki w piatkowo/sobotnie wieczory.Nieco to przydlugie,moze
                                                      czegos nie dopatrzylem sie w intencji zaiwestowania na taki okres wiec prosze
                                                      o sprostowanie,jednoczesnie podaje link do Real Estate w Au,dosyc proste
                                                      wejscia oraz link do map w Au gdzie mozna sie poruszac po dzielnicach miast i
                                                      nie tylko.Chetnie bede wymienial swoje doswiadczenia,pare domow przezylem.
                                                      Pozdrawiam.
                                                      www.realestate.com.au/
                                                      www.street-directory.com.au/
                                                      Mojito!
                                                      widze,ze zwiedzasz takze sklepy z innego rodzaju zwierzyna,no ale co sie nie
                                                      robi dla mlodych dam.Trase do i z Miedzyzdrojow przejechalem dokladnie w ten
                                                      sam sposob ale slynna smazalnia niestety byla w tym okresie zamknieta natomiast
                                                      wszelakie inne przybytki w samym Sz.byly czynne nawet do wczesnych godzin:),
                                                      bywalo,pisz duzo,to balsam na moje wspomnienia.Na kuncu korytarza oczywiscie
                                                      doswiadczyles kiszki ziemniaczanej?sadze,ze tak,piersi z kurczaka tez
                                                      wymiarowe.
                                                      Jeszcze raz pozdrawiam,w Melb.pogoda barowa,leje,a czasami nawet babska:)no ale
                                                      mamy zime,a zbiorniki wodne na 50% wiec zbieramy wode,CU
                                                    • Gość: mojito Jesien latem...gejsza jego mac. IP: *.bondi.pl 17.06.04, 12:59
                                                      Zdrowko Wszystkim,

                                                      kawa espresso nie pomaga obudzic sie. Za slaba. Przejde chyba na manualne
                                                      sterowanie. Chyba sok z marchwi. Jest nawet z buraka ale on mi nie
                                                      ten tego. Kiwi tez tak jakos z kolorem nie tego. Seler z jablkiem jest ok.
                                                      Basen i grill pozniej przede mna dzisiaj. Moze nie bedzie padalo.

                                                      Matrioszka,
                                                      bon voyage. Baw sie dobrze. To co ja dzisiaj napisalbym o Paryzu,
                                                      oh, Paryzu mogloby nie zainteresowac kolezanke. :))))))))).
                                                      Pomysle...

                                                      Mandarynko,
                                                      jestes ok in my book. Niczego nie mysle i nie biore do siebie.
                                                      To znaczy biore wybiorczo. Jezeli Dwudziestolatek nie do ten tego
                                                      to faktycznie daj mu jeszcze podrosnac. W przeciwnym przypadku...:)))))).
                                                      Za Twoje wysilki egzaminacyjne trzymam kciuki i wieczorem kciuki wespre
                                                      margaritowo. Smutna sprawa - jedyny lokal w Sz. "Havana" majacy mojito
                                                      stracil licencje alkoholowa i dotychczas jej nie odzyskal :(((.
                                                      Chyba bede musial poleciec na Kube aby sie napic :)))))).

                                                      Poeto,
                                                      sadze, ze masz zdrowe zainteresowania kobietami. Temat mily, interesujacy
                                                      i zawsze na czasie :)))))). Zdrowie tematu! Saludos!

                                                      Gunther,
                                                      jak tam ten tego ogolnie?
                                                      :)))))))).

                                                      Pysiek,
                                                      puk, puk, puk...

                                                      Zostalem OJCEM !!! (chrzestnym) szynszyli (la). Juz w domu z matka Karolina.
                                                      Oboje czuja sie dobrze. Jest cholernie przystojny. Ma wszystkie kobiety w
                                                      zasiegu reki. Aksamitne futerko, duze uszy, no i ogon, ogon niesamowity.
                                                      Nazywa sie Chico (chlopiec po hiszpansku). Moze po pewnym czasie
                                                      doda sie mu ksywke Muchacho :))). Statystyka mowi, ze moze zyc wystarczajaco.
                                                      10-15 lat. Jak nie bedzie palil. Lubi nocne zycie a wiec jest szansa, ze sie
                                                      zaprzyjaznimy. La vida es hermosa. Ole!

                                                      Lece obudzic sie na basenie, pogoda, eh, nie bede pisal...
                                                      zeby nie inne komponenty - bylaby przygnebiajaca.
                                                      Slonecznie Wszystkich,
                                                      mojito.

                                                      Troche przygnebiajaco/12C/wczoraj ponownie krupnik.


      • Gość: Mar_za Troche ponuro i marudzaco IP: *.zapora / 212.160.172.* 17.06.04, 14:09
        W Warszawie mimo, ze kalendarzowe lato tuz tuz jesiennie.... Pewnie lato tego
        roku cale takie bedzie. Sadzac po tym jak minela wiosna i jak to sie lato
        zaczyna....

        Wiec perspektywa urlopowa nie najlepsza. A tak w ogole to musze isc na urlop,
        bo juz jestem zmeczona tym wszystkim. Cztery dni odpoczynku juz szlag trafil.
        Znow mnie nachodzi mysl co ja tutaj robie w tej cholernej robocie????? Ani to
        jest to co lubie, ani sie tu specjalnie ucze nowych rzeczy.... Szarpie tylko
        nerwy.... Zachcialo mi sie zmiany pracy w zeszlym roku. Skusila mnie kasa....
        Teraz mam za swoje. A trzeba bylo siedziec na tylku gdzie dotychczas bylam i
        miec swiety spokoj....Nic to trzeba sie nad tym zastanowic i moze cos
        zadzialac, by nie narzekac tyle. Chociaz ja wyznaje tez teorie, ktora
        przytaczala tu raz Asia, ze pewne rzeczy i zdarzenia sie dzieja i maja wplyw na
        nasze losy. Moze sie cos znow zadzieje samo i nie bede musiala specjalnie
        niczego wymyslac??

        Tangerin a co Ty studiujesz jeszcze? Mam nadzieje, ze te egzaminy pozaliczalas
        dzisiaj. A malolaty tez nie sa w moim typie. I jak Ty masz na imie, bo albo nie
        doczytalam, albo w zbyt zaewaluowany sposob je ujawnialas:)

        Mojito dziekuje za kawowe zaproszenie. Jak sie juz bede wybierac publicznie
        podam date. Kto wie moze sie napijemy razem:)

        Od rana truskawki...Koledzi z pracy sie dzis nie dogadali i kazdy (3) kupil od
        chodnikowych sprzedawcow 2 kilo. Obiadu nie bedzie. Trzeba te hurtowa ilosc
        truskawek przerobic.
        Pozdrawiam, Mar_za
        • yvona73pol truskawki 17.06.04, 17:00
          Mar_za, ja w sezonie truskawek kasuje do minimum inne potrawy, nic nie moze
          rownac sie ze swieza slodziutka truskawka....mmmmmniammmm...... z wlasnej
          dzialki najchetniej ;))))
          pogoda - slyszalam, ze zapowiada sie dosc chlodne lato, ale w koncu rok temu
          bylo podobno lato stulecia - podobno, bo ja doswiadczalam niewatpliwego lata
          stulecia we Francji, ale z Polski dochodzily podobne opinie....
          a we Francji to wiecie co sie dzialo - zgony w rekordowych ilosciach....
          Matrioszka, jesli lubisz kolory, to przejdz sie uliczkami pod Sacre Coeur, ale
          w kierunku po prawej (twarza do przybytku) mnostwo sklepikow tzw.
          blawatnych ;))) czyli z materialami, feeria barw, faktur, cudo!!! mozesz
          jeszcze zaprosic znajoma do polskiej restauracji w dzielnicy Bagnolet, nie
          pamietam nazwy, ale calkiem blisko konsulatu portugalskiego... a za Sacre Coeur
          sa takie fajne uliczki, wszedzie dookola wlasciwie, i nawet mozna kasze
          gryczana kupic (cos, czego Francuzi w zasadzie nie znaja, nawet ci kulinarnie
          wyksztalceni ;))) coz ja ci jeszcze.... lubie las w bibliotece Mitteranda,
          wlasciwie to ten las jest w takim jakby podworzu, bo budynek sklada sie z 4
          czesci; a moze spacer po cmentarzu - ale na Montmartre?? tam Szopen, ale nie
          caly, w dodatku grobowiec brzydki, za to jakie rewelacyjne koty sie tam
          szwendaja, miodzio ;)))
          kurcze, nie wiem, co ci jeszcze, moje lazikowanie bylo troche bezcelowe, wiec
          nie pamietam szczegolow; ale tak jest najfajniej......
          a, a jakbyscie chcialy sie trendy zabawic, to tylko "La Loco" czyli dyskoteka
          kolo Moulin Rouge, taka z trzema salami, w kazdej co innego - a moze sal
          wiecej? nie pamietam ;)))
          Mojito, nie wiem, czy Garncarza znasz z poprzednich odslon, ale przyznasz, ze
          filmik calkiem, calkiem... no, ale to zasluga nowego rezysera (tego od "Y tu
          mama tambien")
          pozdrawiam i lece wstawic kolejne foto na moja stronke ;))) moze sie jeszcze
          nim pochwale dzis, lub jutro.....
          ja tam nie jestem restrykcyjna, jesli chodzi o wiek ;)))
          papa,
          Iwona
          • Gość: ifa WIELKIE dzieki Ci Kangur!!!!!! IP: *.dsl.netsource.ie 17.06.04, 22:55
            Kangurku dzieki ci sliczne,to sa bardzo cenne rady,ktorych poszukuje,
            jestes rzeczywiscie zorientowany,jesli nie byloby to naduzycie,jesli chcialabym
            cos jeszcze spytac to moge na e-maila do ciebie?
            jesli nie chcesz podawac swojego tak public to please podeslij mi swoj adres na
            ifa18@wp.pl
            obiecuje nie naduzywac uprzejmosci a nie chce zanudzac czytajacych na forum
            tego typu pytaniami !!!
            naprawde jestem niezmiernie wdzieczna za takie rady,dzieki wielkie,


            tu w Dublinie sa tez piekne dzielnice,ktore wygladaja na spokojne i ladne i
            kusza aby kupic mieszkanie wlasnie tam,ale sa rzeczy ktore po prostu trzeba
            wiedziec,jak na przykad to ze w tym pieknym parku co jakis czas rozkladaja sie
            tak zwani "travellers" na kilka m-cy i zamieniaja park w smietnisko plus pala
            pobliskie samochody itp,nie to ze mam cos przeciwko takiej grupie spolecznej
            ale szkody jakie wyrzadzaja.Sa tu na specjalnych prawach i nie mozna ich usunac
            sila,jak sie rozloza z przyczepami na terenie jakiegos business park to trzeba
            im zaplacic aby sie wyniesli,bo policja im nic nie zrobi i tak sobie zarabiaja!
            moga sie rozlozyc pod oknem mieszkania prawie i nic z tym nie mozna zrobic
            jesli nie jest to na terenie domu...
            i inne takie "treacherous" kruczki

            raz jeszcze przeogromne dzieki Kangur
            pozdrawiam
            ifa
            • Gość: Asia Re: WIELKIE dzieki Ci Kangur!!!!!! IP: *.adsl.xtra.co.nz 18.06.04, 02:45
              Kangur a jakie rzeczy sa zakazane dla takiego przeuroczego faceta jak Ty? Swoja
              droga to wydaje mie sie ze Ty nam tylko podpuchy robisz a tak naprawde to
              najwiekszym Twoim wyczynem bylo wypicie cwiartki wodki i leczenie kaca na drugi
              dzien, no ale pomazyc dobra rzecz. Znam osobiscie takiego jednego co historie
              przerozne do dzis opowiada bo ma niezla wyobraznie tyle ze jak mogl to i chcial
              i bal sie, teraz juz nie moze, no ale to tak samo jak z rybakami i
              taaaaaaaaaaaaaka ryba.hihihi
              • poetal_liryczny Re: WIELKIE dzieki Ci Kangur!!!!!! 18.06.04, 03:26
                Asia ma racje kangur, podpuszczasz nas.no opowiedz cos ni daj sie prosic. ja to
                teraz ostroznie pisze, nie chce znowu podpasc i raz jeszcze Mandaryna - nie
                gniewaj sie prosze :-)
                wczoraj mialem troche nerwowke w pracy jak widzicie po nocach pracuje, moze
                dlatego cos takiego wymsklo mi sie, na ogol jestem zrownowazony.
                • tangerin Juz prawie swita:)))) 18.06.04, 03:54
                  jakze ja lubie te przedporanne godziny, niebo juz rozjasnia powoli ciemny
                  granat nocy, teraz to juz tylko kwestia minut.

                  No, mialam pytac Poeto, czego Ty po nocach siedzisz? Dobrze wiedziec, ze ktos
                  tez siedzi, ze nie tylko ja musze. Bo mimo tego mmojego zachwytu nad switami
                  rozowymi to nade wszystko preferuje spanie w tych wlasnie godzinach.
                  Najbardziej dynamiczne sny o tej porze miewam:))

                  Truskawki, opchalam sie na maksa! Jutro/tzn dzis bedzie koktail truskawkowo-
                  mleczno-mietowy:)))) Pycha!!!!

                  egzamin jakos minal, jak dlugi sen. Ale mialam ubaw z uczestnikow, wczuwali sie
                  w role, hehe, no, ale po tylu godzinach siedzenia i pisania ludziom odbija:). A
                  dzis kolejny, w weekend tez, a wiec pij Mojito, ojcze chrzestny szalejacego
                  szynszyla. Niechze ci sie i nadobnej Karolinie rozmanza przez przeszkod owa
                  Chica lub Chico

                  Mar_za, o tych moich studiach to innym razem napisze, jak zdam inzynierski!!!
                  Dobrze?

                  Jej, Iwonko, nie moge sie jakos zebrac, by do Ciebie tego maila w sprawie
                  szkoly sklecic. Co rusz zmieniam prawdopodobna wersje wydarzen i nie chce Cie
                  niepotrzebnie zameczc. jak juz ustale ewentualne opcje, to sie odezwe:)

                  Kangur, a kiedy do Szczecina ponownie uderzasz? A puszcza Cie tam teraz;)

                  Ach, rozowosc poranka wpelzla na niebo:)))))))))))Ide kawer robic:))))
                  • tangerin Re: Juz prawie swita:)))) 18.06.04, 03:56
                    Bez przeszkod a nie przez przeszkod;))))
                    • Gość: kangur podpucha IP: *.bpb.bigpond.com 18.06.04, 04:16
                      Dzieki Asiu i poeto za slowa wsparcia i zrozumienia w moich rozterkach:))
                      Sa dwa powody dla ktorych powinno to byc dla mnie tabu,jedno to to,ze jestem
                      juz za stary na takie,wlasnie zauroczenia albo i wiecej(pytalem sie gdzie
                      konczy sie jedno a zaczyna drugi,bardziej niebezpieczny stan ale poczekam chyba
                      na Pyska wyklad w tej materii albo mojita:))),a o drugim powodzie to nawet nie
                      wspomne.Wiec chocby z racji wieku(niestety,niestety) nalezy mi sie szacunek,a
                      nie podejrzenia o zbyt wybuja fantazje,Asienko,do cwiarteczki to nawet nie
                      zasiadam,po co za chwile leciec znow do monopolu?Tak,ze zostawmy to lepiej,moze
                      jeszcze na chwile.
                      Tangerin,jesli mnie wpuszcza to planuje wyjazd do PL i do Sz.oczywiscie tez na
                      dluzej w przyszlym roku(ale tym razem w kajdanach, z zawiazanymi oczyma i pod
                      straza:)).
                      Pozdrowienia i nie robic sobie zartow ze starszych osob,please.CU
                      • kazachstan Re: podpucha 18.06.04, 09:03
                        Dobry wieczor,

                        zagladam tu czasem poczytac i co widze znowu ktos zjechal na wiek.Kangur toz ja
                        chyba tu najstarszy u Asi,przyznalem sie na poczatku mam 58 lat. nie wiem czemu
                        to zauroczenie ma nas starych nie dotyczyc, przeciez nie ma na to jakiejs
                        granicy wiekowej. ja juz tyle razy o tym pisalem ze w moim pierwszym
                        malzenstwie nie ulozylo mi sie i teraz jestem w zwiazku nieoficjalnym, ze tak
                        powiem. to moje zauroczenie zacelo sie ponad 10 lat temu wiec tez nie bylem
                        taki mlody.
                        to co napislaes o zakupieniue mieszkania to sluszna racja. widzisz ja o tym nie
                        pomyslalem,co dwie glowy to nie jedna sama prawda.
                        a u nas zimno, z dnia na dzien chlodniej i wieczory coraz krotsze.no i dobrze
                        ze sie tak powiem zauroczylem w odpowiednim czasie bo bym teraz jako ten palec
                        byl sam ze soba a tak to mam i towarzystwo i przyejmnosc
                        pozdrawiam
                        kazik
                        • Gość: mojito Prawie weekend. IP: *.bondi.pl 18.06.04, 12:11
                          Zdrowko absolutne Wszystkim,

                          dzisiaj zdrowiej. Marchewka pitna tylko i basen za mna.
                          Niezdrowy wieczor przede mna.
                          Basen czyni cuda. Terapeutyczne. Bogowie morscy Neptun/Posejdon
                          dali mi dzisiaj eskorte na basenie. Po lewej i prawej stronie
                          przy kazdym ruchu crawla widzialem plynace rownolegle cialo
                          nierybie. Moze syreny a moze rusalki. Ta niepewnosc zostanie ze mna
                          poniewaz oznakowanie szatni damskiej jest krzyczaco/wyrazne i nie
                          mozna sie pomylic. Niestety. Zauwazylem rowniez, ze istnieje
                          plywanie suche. Dwie dziewczyny przesiedzialy na brzegu basenu godzine
                          flirtujac z przystojnym ratownikiem. Perlistosc smiechu jak kaczki
                          odbijala sie od powierzchni wody. Balem sie zachlystnac woda. Moglbym
                          sie utopic niezauwazony. Zauroczenie jest niebezpieczne. Dla innych.

                          Marzena,
                          milo mi bedzie. Zdjecia Pirani miej wowczas przy sobie.

                          Iwona,
                          widzialem tylko trzecia czesc Garncarza. Interesujaca sprawa.

                          Ifa,
                          rozwazcie byc moze rowniez pomieszkanie polroczne/roczne w czyms wynajetym
                          zanim zdecydujecie sie na kupno. Bedziecie lepiej sie orientowali w warunkach
                          lokalnych. Bylas w kinie w Kupcu? Ladne prawda?

                          Asiu,
                          duza buzka. Juz bez jodu. Z zalowaniem czegos czego sie nie zrobilo
                          nie bede mial problemow. Najpierw robie a pozniej zaluje lub nie :))).

                          Kangur,
                          Kazik ma racje. Zauroczenie nie jest ograniczone wiekiem, pora roku
                          lub miejscem. Zauraczamy sie i juz... Niezaleznie.
                          Faktycznie, wiosna i lato uwrazliwia nasze zmysly na zauroczenia.
                          Ale jesiennie i zimowo tez sie zdarza. Przed zauroczeniem sie nie bron.
                          Za duzo premedytacji odbiera radosc zauroczenia.
                          Wychodzi sie zza rogu i nagle trach... jest sie zauroczonym.
                          Tylko zauroczen w pracy unikam jak zarazy. W pracy sie juz nie zauraczam.
                          Raz sie zauroczylem i stracilem prace. Obiekt zauroczenia pracowal
                          juz szesc lat, ja szesc miesiecy. Nasz szef nas rozwiodl :))).
                          Lepiej byc zauroczonym niz nie. Chodzi sie latwiej. Sprezysciej
                          i prawie w powietrzu...Siedzi sie i lezy tez inaczej :)))).

                          Mandarynko,
                          mowy nie ma aby Tobie cos nie poszlo egzaminowo. Zaczynaja sie Dni
                          Morza a to zobowiazuje.

                          Zyczac pogodnego i przyjemnego weekendu wszystkim spadam,
                          mojito.

                          bez slonca/16C/nie pamietam co z zupa wczoraj bylo.
                          • Gość: Asia Re: Prawie weekend. IP: *.akl.callplus.net.nz 18.06.04, 12:30
                            Kangur i Kazik

                            dzisiaj to ja jestem tylko na bani, i jakby nie moge uwierzyc w to co piszecie
                            obaj, jak juz bede w pelni sil umyslowych to si dokladnie ustosunkouje do
                            waszych bulszyciarskich wypowiedzi.

                            Tak wogole to dokad do jest "moj"watek to sobbie wypraszam takie bulszyciarskie
                            wypowiedzi, albo tu piszemy prawde subiektywna albo powstrzymujemy sie od
                            pisania, jezeli ktos ma chec poczytac fanazje,,, polecam Lema
                            • Gość: yvona Re: Prawie weekend. IP: *.rivrw2.nsw.optusnet.com.au 18.06.04, 16:07
                              Tange, boskie!!!!!!
                              dzieki wielkie, juz poszlo w "eter" ;)))))
                              ubawilam sie przed snem ;))))
                              • mar_za Dorastanie 18.06.04, 17:46
                                Dzis zgodzilam sie, by starsza Pirania poszla po szkole do kolegi, w celu
                                ogladania filmu w towarzystwie rowiesnikow. Grupa szescioosobowa. Wlasnie
                                dzwonie i dowiaduje sie, ze rodzicow chlopca nie ma w domu. Czesc dzieciakow
                                powiedziala swoim rodzicom co maja zamiar ogladac czesc nie. Moja "naiwna"
                                corka wygadala mi wszystko z detalami. Okazuje sie, ze 11-latki maja w planach
                                3 czesci "Koszmaru minionego lata". Sprawdzilam w internecie (jako, ze takich
                                rzeczy nie ogladam) i jestem przerazona!!!!. Horror, ktory moim zdaniem
                                jeszcze nie na ten wiek. I co? Mam zabronic? To Pirania sie "skompromituje"
                                przed rowiesnikami i nastepnym razem juz mi nie powie prawdy z kim i gdzie
                                idzie. A pozwalajac narazam ja na nieprzyjemne doznania. Pozwolilam obejrzec 1
                                czesc. Zgoda polowiczna... Cos na ksztalt kompromisu. Chyba kolejny etap
                                macierzynstwa przede mna. Kiedy to rowiesnicy zaczynaja miec coraz wiekszy
                                wplyw na nasze pociechy, a my rodzice schodzimy na plan dalszy. Teraz to
                                ogladanie horroru, a co bedzie za chwile??? Moze filmy podkradane tatusiom!!!!
                                Etap calkowicie nowy i dla mnie jeszcze nierozpoznany.... Pewnie czesc z Was ma
                                to za soba, dla czesci temat nieistotny z racji nieposiadania potomstwa...
                                Uff... trzeba jakos to przezyc!

                                Ale Asia wygarnela naszym Panom, ho,ho :))). Ciakawa jestem riposty:)))

                                Pozdrawiam i ulatniam sie trwozac sie o slusznosc swoich macierzynskich
                                decyzji. Mar_za


                                • kazachstan Zaraz zaraz chwileczke Asia 19.06.04, 01:41
                                  Dzien dobry,

                                  ja tam nie powiem od kieliszka tez nie stronie Asiu,lubie sobie wypic i pije
                                  nie malo.tak jak to Kangur napisal do malej ilosci w dobrym towarzystwie to nie
                                  warto siadac.czekam az gunther wroci ze swoich wojazy zeby znowu ruszyc w runde
                                  po pubach, z nim dobrze sie pije bo on duzo mowi i jest wesolo.no ale po pijoku
                                  czy nie, to ja Asiu bullshitu nie wstawiam,pisze to co mysle,moze dla ciebie to
                                  bullshit a dla mnie nie.ja sobie mysle ze pewnym wieku to te rozne mlodziezowe
                                  chwyty,czarowanie,wysylanie liscikow nie pracuej, bo juz jestesmy troche
                                  doswiadczeni i patrzymy na zycie bardziej sceptycznie. wiesz ja tak na sile nie
                                  chcialem miec koniecznie kogos aby wypelnic puste dni,moze nie uwierzysz, ale
                                  to nie bylo spotkanie za wszekla cene.poznalem moja pania i tak od poznania
                                  jest do tej pory,mieszkamy oddzielnie i mamy oddzielne konta.ja mysle ze nie
                                  mam latwego charakteru i taki uklad jest dla nas obojga najwygodniejszy.planuje
                                  i owszem kupno farmy i wtedy bedziemy musieli cos zdecydowac,bo na utrzymanie
                                  tego domu i farmy nie bedzei mnie stac.wracajac do oczarowania to bede sie
                                  upieral,ze mozna byc oczarowanym w akzdym wieku i nie jest to premedytacja,czy
                                  meskie wygodnictwo,czy szukanie gosposi albo pielegniarki na stare lata.
                                  pozdrawiam
                                  Kazik
                                  • Gość: salmotrutta Re: Zaraz zaraz chwileczke Asia IP: 203.97.104.* 19.06.04, 01:49
                                    wracajac do oczarowania to bede sie
                                    > upieral,ze mozna byc oczarowanym w akzdym wieku i nie jest to premedytacja,czy
                                    > meskie wygodnictwo,czy szukanie gosposi albo pielegniarki na stare lata.

                                    ...oczywiscie ze mozna...starzeje sie nam nasze opakowanie...emocje nigdy sie nie starzeja...
                                    • Gość: Asia Re: Zaraz zaraz chwileczke Asia IP: *.akl.callplus.net.nz 19.06.04, 06:42
                                      ok ja tam do niczego sie nie przyznaje, ktos sie pode mnie podszyl i taka wersje
                                      bede podtrzymywac chocby mnie goracym zelazem przypalali, a ten co sie podszyl
                                      to nie mial na mysli Kazika tylko Poete, ale widac mu sie rece trzesly z tego
                                      podszywania no i tak sie wymsklo

                                      jak by nie bylo to ja jestem niewinna jak dziecie :)

                                      no wlasnie salmotrutta masz absolutna racje, opakowanie sie starzeje a emocje
                                      nigdy, uwazam ze bycie zauroczonym to calkiem przyjemny stan a zauroczenia w
                                      wieku dojrzalego sa poprostu urocze

                                      Kazik nie gniewaj sie na tego podszytego pode mnie autora :) i odzywaj sie czesciej
                                      juz kilka razy wspominales ze masz ciezki harekter, napisz cos wiecej na ten
                                      temat, co uwazasz za swoje wady?

                                      • tizedik meldunek loteryjny 20.06.04, 14:13
                                        Znowu nic :-(
                                        Za to pula przekroczyla pol setki zielonych :-)

                                        Ponadto informuje, ze zauroczenie, podobnie jak inne calkiem mile uczucia, to
                                        temat obecnie niezmiernie mi odlegly :-(
                                        Z racji niezaleznych ode mnie zyciowych okolicznosci moglabym sie raczej
                                        wypowiadac w kwestiach takich jak: zniechecenie, przygnebienie, oburzenie, a
                                        momentami takze furia.
                                        Ale po co zasmiecac watek...?

                                        Pozdrawiam wszystkich.
                                        T.
                                        • Gość: Mar_za Bez wygranej ale optymistycznie IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 20.06.04, 16:53
                                          Tizedik ja tam sobie mysle, ze tym bardziej powinnas napisac tak dla
                                          rownowagi....Wszyscy tacy idealnie szczesliwi tutaj....Kazdy zadowolony ze
                                          swojego losu, az nieprawdopodobne:))).
                                          Mnie lazi po glowie jakis wakacyjny romans...tylko cholera pogoda
                                          niesprzyja:))). Tez juz zapomnialam co to znaczy zauroczenie...Tak poszlam w
                                          kierunku niezaleznosci, zaradnosci, samowystarczalnosci i innych pirdol tego
                                          typu, ze zapomnialam co to znaczy funkcjonowac miedzy jawa a snem (bo tak mniej
                                          wiecej czlowiek sie wtedy czuje)... Moze czas wykorzystac wakacje na zmiany w
                                          postrzeganiu swiata:)))
                                          Tangerin piraniowe ogladanie horrorow przezylam. Ona tez, choc sadzac po
                                          wrazeniach dlugo sama nie bedzie dazyc do powtorki. Dzieki za podpowiedz
                                          imienia. I co Ty mowisz, ze Ty duzo o sobie opowiadasz. Toz to ja to dopiero
                                          sie zdradzam publicznie...co do imion...kolorow i innych rzeczy. Niech no tylko
                                          ktos znajomy by przeczytal ten watek to mialby czarno na bialym kto tu sie
                                          udziela:))).
                                          Ale wiecie pocieszajace jest to, ze twierdzicie, ze w kazdym wieku mozna sie
                                          zauroczyc. Jak nie w te wakacje to moze kiedy indziej:))) Nie ma co sie
                                          zamartwiac jak sie teraz nie uda. Wszystko przed nami:)))

                                          Acha i upieklam dzis sernik. Jeszcze caly dom pachnie. Zapraszam chetnych, bo
                                          sama go bede z tydzien konsumowac. Piranie wola hamburgery z MC Donalda. Komu
                                          porcje? U mnie gra Pat Metheny...Kompozycja z serniczkiem idealna.
                                          Pozdrawiam, Mar_za
                                          • tangerin Sernik... 21.06.04, 07:33
                                            Trzy glosne mlasniecia. Mar_za, ja tu tylko dla SERNIKA sie zalogowalam,
                                            uwielbiam slodkosci domowego wypieku, mniam, mniam.Sama nie potrafie za bardzo,
                                            wole gotowac.

                                            Poprosze od razu podwojna porcje:)
                                            Albo potrojna. W sam raz do mojej porannej kawusi.

                                            Romanse, zauroczenia. Ach.............. Jeszcze troche sobie poczekam i sobie
                                            jakis romans "zafunduje". Bo jakos ostatnio nie mam ochoty zupelnie, mam w
                                            glowie 1000 inych planow, na zauroczenie nie ma tam miejsca. Ale j atak mam
                                            zawsze, ze im bardziej nie chce, tym wieksze prawdopodobienstwo, ze cos sie
                                            wydarzy i ktos skradnie mi serce. raz to nawet publiczna deklaracje zlozylam,
                                            ze zadnych facetow, nigdy wiecej, koniec i kropka, i juz tydzien pozniej bylo
                                            po mnie. Ale i tak bronilam sie jak lwica:) I nawet teraz, po latach wielu, jak
                                            sobie pomylse o tamtym zuroczeniu, chociaz to bylo znacznie cos wiecej, to mi
                                            sie cieplo na duszy robi. Ale deklaracji juz nie skladam, bo licho nie spi.
                                            Niechze ten amor poczeka na bardziej sprzyjajacy moment.
                                          • Gość: szopen Nie wyszlo ale tez optymistycznie IP: 204.79.89.* 21.06.04, 07:39
                                            Ja tam mam optymistyczna nature i wierze ze mi sie uda.
                                            Jak juz pisalem szukam sobie nowej pracy.
                                            W czwartek/piatek bylem na polnocy Chin, tak pare godzin drogi od Pekinu (jadac
                                            przejezdzalem Wielki Mur). Bylem zobaczyc fabryke gdzie szukaja kogos.
                                            Firma dosc duza (jedna z wiekszych w Australi) i od 2 miesiecy sie
                                            kontaktowalismy, pare rozmow z szefostwem, testy psychometryczne itd.
                                            Ostatni etap wizyta w fabryce, spotkanie z szefem, ludzmi i rzadem. Ludzie
                                            mili, fabryka mala, w glowie pojawilo mi sie sporo pomyslow na ulepszenia.
                                            Praca byla moja do wziecia.
                                            Ale miejsce to straszna dziura.
                                            Zadupie zadupia.
                                            Ten gosc ktorego miejsce mialem miec mieszka tam sam, rodzina (zona i dzieci) w
                                            Australi.
                                            Ja bym tak nie mogl.
                                            Dzisiaj jak zadzwonili pelni entuzjazmu (bo sie bardzo szefowi i ludziom
                                            spodobalem) to im powiedzialem, ze niestety ze wzgledu na rodzine pracy sie nie
                                            podejme.
                                            Znajdzie sie cos lepszego.



                                            • tangerin Re: Nie wyszlo ale tez optymistycznie 21.06.04, 07:50
                                              No pewnie, ze cos nowego sie trafi, tylko spokojnie i daj temu troche czasu:)
                                              Ale, skoro jestes optymista, to nie ma problemu:)) Kto szuka, ten znajdzie:)
                                              Szopen, a Ciebie, jako cudzoziemca, tez obejmuje ograniczdenie do jednego
                                              dziecka? Sorry, za ciekawosc nadmierna.


                                              A ja tak na chwile wrocilam, bo mi sie przypomnialo,ze to poczatek
                                              astronomicznego lata!!!!
                                              Tylko cholera, zimno cosik, ludzie w kurtkach chodza, wlasnie spojrzalam na
                                              ulice przez okno. I pierzasta koldra z chmur okrywa niebo!!!
                                              Niech sie to lato rumiencem splami, ladnie to tak, takie numery odstawiac i to
                                              juz pierwszego dnia.
                                              • Gość: szopen Re: Nie wyszlo ale tez optymistycznie IP: 204.79.89.* 21.06.04, 11:15
                                                Wiem, ze sie znajdzie a poze tym to az tak bardzo mi sie nie spieszy.
                                                Co do ilosci dzieci to ja jako mezczyzna mam drobny problem bo ("NIESTETY" wg.
                                                mojej zony) rodzenie dzieci mi nie wychodzi (zachodzenie w ciaze tez nie).
                                                Zona jest obywatelka chinska i ja to ograniczenie dotyczy. Nie jest to jednak
                                                wielki problem bo wystarczy urodzic dziecko w innym kraju i problemu nie ma.
                                                Proste.
                                                Jak na razie (corka ma 2 lata) nastepnego nie planujemy, moze kiedys...
                                                Co do pogody to u mnie goraco i parno.
                                                Prognoza na dzis i nastepne 4 dni taka sama: 27 do 32 stopni, 70-100%
                                                wilgotnosci, burze z piorunami (dzisiaj juz byly dwie).
                                                Po prostu potno.
        • poetal_liryczny wymsklo nie wymsklo Asia 21.06.04, 11:16
          no dobra Asia, nawet jak tam cos ci sie wymsklo to na mnie popadlo.Kazik sie
          wytlumaczyl, ja tam nie bede. ktos tutaj juz pisal ze jestesmy istotami
          seksualnymi, jedni bardziej drudzy mniej. ja z tych co bardziej i lubie nie
          powiem. wcale sie tego nie wstydze, ale nie jestem zboczony. w czasie studiow
          bylo bogato i ciekawie, bo hormony nam do glowy uderzaly, potem troche zapedy
          ulegaja ostudzeniu, ale to nie znaczy ze zanikly. bynajmniej, bym powiedzail ze
          ulegly pewnemu wzbogaceniu.
          co do tego zauroczenia to mam opinie chemiczna, mianowicie ze w trakcie takiego
          zauroczenia ludzie maja zaburzone postrzeganie, glownie na skutek przeniesienia
          aktywnosci mozgu z jego kognitywnej czesci do innych obszarow odpowiedzialnych
          za emocje, skupionych w ukladzie limbycznym, przede wszystkim w hipokampie i
          ciele migdalowym. postrzeganie na tyle zaburzone ze nie sa w stanie
          przeprowadzic zadnej rozsadnej analizy. wierze w milosc na cale zycie, ale nie
          dlugowieczna namietnosc.pisalem o tym chyba wczesniej kiedy Pysiek tak ladnie
          napisala o milosci.milosc to seks, eros, przyjazn i caritas czyli troska o
          drugiego czlowieka.namietnosc trwa najkrocej.
          • Gość: mojito Re: wymsklo nie wymsklo Asia IP: *.bondi.pl 21.06.04, 15:16
            • Gość: mojito Slonce w znaku Raka. IP: *.bondi.pl 21.06.04, 15:47
              Zdrowka i slonca Wszystkim,

              tylko musnalem klawiature. Energia mnie rozwala.
              Weekend przyjemny, wielokolorowy. Pogoda zmienna.
              Dzisiaj bylo juz cieplo i slonecznie.
              Umylem samochod - pada :(((. Mozna ta metode zaklinania
              deszczu opatentowac.

              Od czwartku przenioslem sie z wieczornym piciem z Columbusa
              do Lobby Baru w Radissonie. Moj znajomy probowal pobic rekord
              Guinnessa w najdluzszym koncercie fortepianowym.
              Rekord nalezy do Niemki grajacej Bacha - 52 h i 59 minut.
              Pianista - Krzysztof Baranowski - gral jazz, musical i sciezki filmowe
              z filmow. Gral o 3 h i kilkanascie minut za krotko aby ustanowic nowy rekord.
              Ustanowil rekord Polski. Powiedzial, ze sprobuje raz jeszcze.

              W sobote (28) wystapi w Sz. Deep Purple. Pamietacie "Smoke on the water"?

              Wczoraj siesta poobiednia ulozyla mnie i moja przyjaciolke Game
              na lezaku w ogrodzie Rodzicow. To znaczy mnie ulozyla na lezaku
              a Game na mnie. Patrzac sobie czule w oczy odplynelismy. Po obudzeniu
              mielismy widok na pergole z przekwitajacymi juz zoltymi i czerwonymi
              rozami. Wiem juz jak wygladaja surfinie i lobelie ze smutnym okresleniem
              zwisajace.

              Zauroczenia, romanse male i srednie. A ja tam ciagle swoje.
              Sa mile, odswiezajace i chetnie doswiadczane.
              Lato w nich pomaga. Deszcz, nie deszcz (slonce) :))))))))).

              Tizedik,
              zycze lepszego tygodnia. Dzisiaj za zmiane Twojego nastroju - Long
              Island Iced Tea (tequila, rum, wodka, gin plus uzupelnienia).

              Przestalo padac. Znowu slonce. Osiemnascie C.
              Lece sie pokrecic troche po miescie.

              Pogody Wszystkim,
              mojito.
              • Gość: Asia Re: Slonce w znaku Raka. IP: *.adsl.xtra.co.nz 21.06.04, 22:54
                Mojito nie wiem czy wybierasz sie do Warszawy jezeli bedziesz, wpadnij
                koniecznie do Hotelu Sheraton przy pl 3 Krzyzy, jest tam taki barek ktory
                nasywa sie Sam Place Else, podaja dobra Long Island Iced Tea, mozna posluchac
                fantastycznej muzyki do 21 z plyt po 21 zespol na zywo, zawsze jakis dobry. Z
                racji tego ze pracowalam rzut beretem od Sheratona, bylo to moje stale miejsce
                wodopoju. Spedzilam tam cale mnostwo uroczych wieczorow. Co prawda troche
                wczesnie zamykaja bo o 2-2:30, ale nastroj jest zawsze fantastyczny. Maly
                parkiet obok baru spelnia swoja role, i wogole to chetnie bym sie tam znowu
                wybrala i pogadala ze "soja paczka".
                Co prawda kiedy gra zespol pogadac za bardzo sie nie da, ale wtedy na ogol
                pogaduszki juz nie byly najwazniejsze. Gdybys wrazie usiadl przy dlugim stole,
                to chlapnij jeden long island za mnie, bo bardzo mozliwe ze bedziesz siedzial
                na moim stolku hihihi
                mozna tam tam spotkac sporo prawnikow :) i pewnie ... ohh niewazne :)

                pozdrawiam cieplutko
                • Gość: ifa slonce gorace,a sex jeszcze bardziej! IP: *.dsl.netsource.ie 21.06.04, 23:49
                  Hellou dobrzy ludzie!

                  mialam dzis nic juz nie skrobac,bo mnie miesko boli po gymie,ale sie tak
                  usmialam z tej deklaracji Poety :"ale ja nie jestm zboczony",ze az musze to
                  wyrazic na pismie ;-))))))))))))))))))))))))
                  Poeto nie jest to smiech szyderczy,ale taki zabawny po prostu,humorystczny,
                  BTW Poeto co z Twoja obiecana twarza??? juz gdzies jest?
                  jestem pewna ze masz gorace oczy abstynenta seksualnego!;-)))))))))
                  tylko please sie nie gniewaj!!!naprawde jest to smiech pelen sympatii,

                  a juz calkiem powaznie to przeciez dobry seks jest dobry na wszystko: na
                  smutki,bezsennosc,problemy z cera (upss),nadmiar kalorii,niepogode/pogode,
                  melancholije,chandre,no doslownie na wszystko i to podstawa!!!!

                  czego szczerze wszystkim Panstwu zycze!(oczywiscie tym ktorzy maja sami takie
                  zyczenie aby im tego zyczyc)

                  Mar-za,
                  nie wiem czy jeszcze sie ostal choc kawalontek,ale dobry sernik to druga
                  podstawa po seksie a w towrzystwie Pat'a to juz orgazm ;-)))))))
                  trzeba w koncu nazwac rzeczy po imieniu ;-)
                  wiec pisala bym sie na kawaleczek,hmm??

                  Tange,
                  alez masz tempo sprawdz czy ci sie klocki hamulcowe nie przecieraja,abys mogla
                  wyhamowac,
                  o polowe mniej pracuje teraz bo wciaz kciuki za ciebie trzymam,kiedy koniec
                  egzaminow? abym mogla zaczac pracowac jak szef przykazal ;-)bo mi premie utnie!

                  Mojito,
                  Kultowe paszteciki szczecinski juz jadles?
                  jakie lubisz z serem czy miesem?lubisz w ogole?
                  Deep Purple zacumuje do Ziemi Ksiazat Pomorskich,no prosze bedzie "Smoke on the
                  Odra"- piosenka tez kultowa,pamietamy,pamietamy...
                  ja zawitam do Sz w sierpniu na last kiss-kiss przed dluzsza przerwa,
                  pewnie nie napijemy sie juz razem w Lobby Barze bo ciebie tam nie bedzie?
                  Columbus - pamietam wypilam tam kiedys kilka piwek z Mateuszem
                  Kusnierewiczem,przysiadl sie z kilkoma kolegami,just like that!
                  bylo goraco lato,piekna noc,widok na port i nowa starowke.....

                  pozdrawiam dzis tak rozesmianie i oczywiscie g-o-r-a-c-o ;-)))))mmmm!
                  no to paaaaaa
                  ifa









                  • poetal_liryczny Re: slonce gorace,a sex jeszcze bardziej! 22.06.04, 01:14
                    nie gniewam sie Ifa ale nie bede tu sie sam wypinal z moja podobizna.napisalem
                    ze jak wszyscy sie ujawaniaja to ja tez, no i oczu abstynenta seksualnego nie
                    mam niestety. mam za to oczy wrazliwe na subtelne kobiety, szczegolnie wrazliwe
                    na moja partnerke.moge tez dodac ze mam oczy mezczyzny zadowolonego :-) moja
                    pani troche mnie wodzi za nos, bo jest ona bardzo niezalezna kobieta, czuje sie
                    bardzo pewnie i co najgorsze podoba sie mezczyznom. ale ta odrobina niepewnosci
                    doadaje uroku tylko.
                    • Gość: Asia Re: slonce gorace,a sex jeszcze bardziej! IP: *.adsl.xtra.co.nz 22.06.04, 03:52
                      Poeta

                      trafiles w sedno, wiekszosc mezczyzn lubi byc wodzona lekko za nos, uwielbiaja
                      wiedziec ze ich partnerka podoba sie jeszcze innym facetom, i ta odrobina
                      nepewnosci pozwala im zabiegac o wzgledy partnerki, mam nadzieje ze Panie
                      czytajace ten watek wezma to sobie do serca bo to najlepsza rada jaka facet
                      mogl dac nam kobietkom :)
                      • Gość: mojito Summer, sun, sea, sand and sex...and sex! IP: *.bondi.pl 22.06.04, 10:59
                        Zdrowko sloneczne Wszystkim,

                        dzisiaj basen od popoludnia. Jakies zawody.
                        Slonecznie. Kobiety/dziewczeta znowu prawie nagie.
                        Latwo o wypadek. I hamulce slabe, slabiutenkie :))).

                        Asiu,
                        bede w Warszawie podczas nadchodzacego weekendu i moze pare dni po.
                        Bylem w Sheratonie po otwarciu. Wowczas bary byly wymarle.
                        Teraz pojade tam i wypije LIITea za Twoje/nasze zdrowie. Pewnie dwie.
                        Ma cholernego kopa. Pije sie niewinnie ale trzeba uwazac.
                        Opisz dokladnie miejsce swojego stolka barowego i na ten stolek sie
                        wdrapie. W podrozach gastronomicznych dotarlem do Karczmy Polskiej - Pod
                        Kogutem. Maja tam salatke rakowa. Niestety z serem feta ktorego nie lubie.
                        Ciekawe czy dostarczaja do Kiwilandu? (www.karczmapodkogutem.pl) :)))))).

                        Ifa,
                        pasztecik zjadlem w Domu Chleba. Tam czasami rano przygladam sie budzacym
                        dniom i defiladzie kobiet idacym do pracy. Dobre miejsce. Newralgiczne.
                        Ten moj byl nie specjalnie tego. Tam tylko espresso i sok pomaranczowy
                        i ewentualnie croissant. Rzut beretem do soku z marchwi. Sprobuje pasztecik
                        gdzie indziej. W sierpniu bede sie jeszcze "krecil" po Polsce/Europie
                        wiec daj znac. Kto wie moze sie napijemy razem przed Wasza daleka podroza.

                        Spadam juz. Musze jakies sniadanie zjesc. Colorado i Szpilka maja
                        50% off do 13:00. W Colorado jest wspanialy szpinak z sadzonym jajkiem.
                        I piekny widok na port i Odre. I kelnerka Beata (O kocim)...

                        Milego dnia i pogody ducha zycze,
                        mojito.
                        • Gość: Asia Re: Summer, sun, sea, sand and sex...and sex! IP: *.akl.callplus.net.nz 22.06.04, 11:13
                          Mojito

                          chyba w tym barze jest malo stolkow na ktorych nie siedzialam :) naszym
                          ulubionym miejscem byl wysoki prostokatny stol na przeciwko baru, jest tam taki
                          tylko jeden wiec trudno go nie znalezc.
                          Faktycznie ze pije sie to niewinnie mnie po dwoch kolejkach juz bralo, tyle ze
                          na ogol zaczynalismy o 5:30 czyli w happy hour wiec dwie kolejki to byly 4
                          szklanki :))) zawsze tez mialam adoratorow chetnych do kupienia nastepnych
                          kolejek, uwielbiam ten bar bo dlugie polakow rozmowy toczyly sie tam czesto i
                          nagminnie chociaz towarzystwo bylo bardzo miedzynarodowe, bo takie pracowalo w
                          tej firmie w ktorej i ja mialam przyjemnosc pracowac, a oni tez mieli roznych
                          znajomych ktorzy tez tam czesto bywali. Tam tez robilam swoje porzegnanie kiedy
                          stracilam prace, ludzi przyszlo cale mnowstwo i zostaly mi na pamiatke fajne
                          zdjecia.
                          Pamietam ostanie Christmas Party, kiedy to moja ponczoszka posluzyla jednemu z
                          Panow do zakaszenia sola tekilii hihihi, wiecej opowiadac nie bede bo wnuczki
                          sie zgorsza :)

                          zycze milej zabawy :) zaluje ze beze mnie
                          • tangerin Re: Summer, sun, sea, sand and sex...and SAX!!! 22.06.04, 11:44
                            No wlasnie, jeszcze jest saksofon:)))

                            Dobra, uciekam, bo tu taaaaka goraca atmosfera....A ja mam sie skupic na czyms
                            innym:(
                            I nie moge. Wszystko przez was! A co, zwale wine za wszelkie swoje niepowodznia
                            na was. I juz. I do sadu zaciagne;)

                            Ps. Czy ktos widzial lato? Bo wyglada na to, ze ja nie mialam tej przyjemnosci.
                            Ukrywa sie, pewnie sie obrazilo albo jeszcze gorzej....
                            • Gość: mojito Sax, sax oczywiscie ale sex bywa tez muzyczny. IP: *.bondi.pl 22.06.04, 12:16
                              Czas mi sie konczy.
                              Asiu, stol Twoj odszukam i I like Asia wydrapie.
                              I przesiade sie po tym do baru. Przy barze lubie...
                              Mandarynko,
                              przejezyczylem sie :))))))))).
                              Chociaz dla mnie sex i sax to prawie to samo.
                              Kciuki trzymam,
                              m.
                              • yvona73pol kielcowo w kangurowie ;)) 22.06.04, 17:37
                                hey, hey,
                                Melduje poslusznie, ze zyje, i uzupelniam albumik, w zolwim tempie, ale
                                jednak...
                                poza tym sledze wymiane zdan poety i innych, bardzo mi sie podobala teoria
                                love ;)))) moze sobie gdzies skopiuje?.....
                                z wiadomosci kulturalnych mam do zarekomendowania przepiekny film "Dirty pretty
                                things" z Audrey Tautou w jednej z glownych rol (wiecie, Amelia), bardzo,
                                bardzo polecam, warto (rzecz o srodowisku imigrantow, glownie nielegalnych, w
                                Londynie); nie bede zdradzala fabuly, bo najlepiej ogladac nie wiedzac, powiem
                                tylko, ze watek kryminalny rowniez ma miejsce, a wszystko jest tak niesamowicie
                                prawdziwe.... znajoma troche zna londynskie realia, potwierdzila (ja jedynie ze
                                slyszenia); bardzo ladnie prowadzony tzw. plot;
                                a w Sydney wieczorami, noca i rankiem zimno, w domu wiatr hula, drzwi
                                nieszczelne, ogrzewania nie ma, poza dwoma grzejniczkami w pokojach, salon
                                podbiegunowy, a sam Mosci Pan Biegun Polnocny rozpanoszyl sie w lazience, a jak
                                dokucza podczas porannego tuszu, oj, jak!!! im ranniej, tym dokuczliwiej...
                                w Polsce moze i zimniej bywa, ale budynki solidniejsze, no i centralka jest, i
                                cieple ubrania, a tu nic :((((
                                no, ale widzialy galy co braly ;))) a wlasciwie nie widzialy, jakos kazdemu sie
                                wydaje, ze tu zawsze cieplo ;))))
                                no, koncze moje austriackie gadanie i zmykam spac, bo druga dochodzi, zgroza, a
                                mialam byc dzis rozsadna ;)))
                                papa,
                                caluski,
                                Iwona
                                • Gość: Mar_za Sex, sax and dance IP: *.zapora / 212.160.172.* 22.06.04, 19:43
                                  Bar
                                  drinks,
                                  sax,
                                  dance,
                                  dance,
                                  dance,
                                  and of course sex:))))))))
                                  .....juz niedlugo....wakacje!!!!!!:))))))

                                  • Gość: mojito Sexofon/saksofon. IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.04, 20:20
                                    Tak muzycznie wieczorowa pora. Sax to na pewno mlodszy brat sexu.
                                    Nie moze byc inaczej. Pamietam grajacego muzyka na saxie.
                                    Nie pamietam klubu. Sax lkal, kwilil, zawodzil i zaklinal, zaklinal, zaklinal...
                                    Biustonosze prawie same sie zsuwaly. Prawie same...
                                    Cos musi miec w sobie urzekajacego i oslabiajacego.
                                    W nastepnym zyciu postanowilem wrocic ze zdolnoscia grania na saxie.
                                    W tym Bozia nie dala mi talentu nawet miernego muzycznego.
                                    Rekompensujac sobie moja sympatie do saksofonu woze wakacyjnie od paru
                                    lat miniaturke saxu przywiazana do lusterka w samochodzie.
                                    Czasami slysze jego dzwieki... Ozywiscie nie pijac...
                                    Z sax/sexofonowym wieczornym pozdrowieniem,
                                    dzisiaj w poszukiwaniu saxu, (dla pewnosci powtorze saxu),
                                    m.
                                    • tangerin Re: Sexofon/saksofon. 22.06.04, 20:30
                                      A dlaczego nie sexu? Powtorze: SEXU?
                                      Przeciez moze byc jedno i drugie;)))Wieczor zapowiada sie piekny:)))))))


                                      Mar_za, podobaja mi sie te Twoje wakacje:))

                                      A ja to naprawde jestem zboczona, kupilam kolejne dwie fuksje:( Ciekawe, czy
                                      jest to zboczenie nabyte, czy tez wrodzone? Sklaniam sie do pechowej kombinacji
                                      obu.

                                      Zalamana swoim zboczeniem (fajne slowo, nie?), i ogolnie faktem,ze czas nie
                                      jest z gumy
                                      Tangerine
                                      • Gość: mojito Re: Sexofon/saksofon. IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.04, 20:43
                                        Mandarynko (Slodka),
                                        o sax trudniej :)))))))))))))))))))))))).
                                        Fakt, ze kombinacja obu bezkonkurencyjna.
                                        Tyle tych guzikow/przyciskow...
                                        Szkoda, ze Marcel Proust nie znal saxu.
                                        Napisalby traktat "W poszukiwaniu (utraconego) saxu".
                                        Absolutnie juz lece rozejrzec sie za saxem (saxem).
                                        Dzisiaj wypije zdrowie Twoich fuksji,
                                        m.
                                        • tizedik Re: Sexofon/saksofon. 22.06.04, 22:58
                                          A wy ciagle o jednym.....
                                          Guziczki....;-) Mojito, czy tobie sie wszystko kojarzy?

                                          Puscilam sobie plyte. Murzyn tak zapieprza na saxie..:-))))))))))))
                                          • tizedik Re: Sexofon/saksofon. 22.06.04, 23:00
                                            Acha, zapomnialam;
                                            Mojito i reszta - wy sie napijcie, a jeszcze lepiej upijcie, za element i za
                                            mnie.
                                            • pysiek13 Sex times sex is ... sexty sex :)))) 22.06.04, 23:52
                                              Oh yeeeeeeeeeeees ...
                                              • poetal_liryczny Re: Sex times sex is ... sexty sex :)))) 23.06.04, 00:25
                                                czy to jest Twoj raport z wakacji Pysiek ? :-)
                                                napisz gdzie bywasz, czy jestes w Europie ?
                                                • Gość: Asia Re: Sex times sex is ... sexty sex :)))) IP: *.adsl.xtra.co.nz 23.06.04, 02:31
                                                  hehehe Poeta, czyzbys po takim jednym ohhhhyeeees nabral ochoty ? lol
                                                • pysiek13 Re: Sex times sex is ... sexty sex :)))) 23.06.04, 06:36
                                                  Aloha ...

                                                  taaaaaaa Poeto, wakacje ? : leze sobie w pokoju z widokiem na morze, nogi w
                                                  gorze, pelno kwiatow (a co, dbaja o mnie), Murzyn, nawet przystojny, przynosi
                                                  jakies takie dziwne drinks ... czasami nawet mnie karmi ;)
                                                  moj hipokamp i cialo migdalowe maja sie doskonale, tez jestem w stanie za-
                                                  uroczenia, jak wszyscy to wszyscy Pysiek tez :))))
                                                  Poeto, dziekuje za wyklad: moj uklad limbyczny odpowiedzialny za emocje jest
                                                  bardzo aktywny, ale mam oslabione kognitywne obszary mozgu odpowiedzalne za
                                                  percepcje, takze wzrokowa :)))) zaslepienie z milosci to nie tylko
                                                  metamorfoza ...
                                                  OK przyznam sie Wam: bylo male kaboooom w pracy i ... wyladawalam w szpitalu.
                                                  noga w plaster i tak dalej ... fajnie mam: pokoj z widokiem na morze jak wyzej,
                                                  tylko no qrde ciagle w Sydney :((((
                                                  czolko
                                                  • Gość: Asia Re: Sex times sex is ... sexty sex :)))) IP: *.adsl.xtra.co.nz 23.06.04, 06:46
                                                    Rane Pysiek jakie kaboom??? co sie stalo, jak dlugo jestes w szpitalu i jak
                                                    dlugo bedziesz? w ktorym szpitalu? oddzial, nr pokoju itd ,,
                                                    trzymaj sie cieplutko :)) i napisz w ktorym szpitalu i w ktorym pokoju jestes
                                                    plssssssssssssssss
                                                    • poetal_liryczny Re: Sex times sex is ... sexty sex :)))) 23.06.04, 07:10
                                                      rane Pysiek, co sie stalo rzeczywiscie. zycze zdrowia, kwiatow nie wysle, ale
                                                      wirualnie serdecznosci sle i wracaj do zdrowia.
                                                      z ciebie to dobra numerantka, w szpitalu i zaslepionej milosci..zdrowia raz
                                                      jeszcze
                                                    • tangerin Re: Sex times sex is ... sexty sex :)))) 23.06.04, 07:39
                                                      Taaa, Pysiek, jesli myslisz, ze lezenie z nogasem do gory, to nie wakacje, to
                                                      co? I jeszcze z widokiem na morze. Czegoz chciec wiecej...

                                                      A tak serio, to co to za baboon, powtorze za Asia, straszysz nas. Kwiaty to
                                                      tylko wirtualne Ci sle, ale zyczenia powrotu do zdrowia rzeczywiste i
                                                      namacalane. Wracaj szybko, Pysia!!!!
                                                      My tu mysleli,ze Ty sie wakacyjnie byczysz, a Ty taki numer odstawiasz. I co,
                                                      juz pewnie sexty sex days, a moze godzin, bo na pewno nie tygodni, w tym
                                                      przybytku z widokiem na mrze przebywasz.
                                                      :))))))))))))))))

                                                      Ps. a tu dalej atmosfera goraca, za paruje.

                                                      Ivette, za mnie tez wypij kielonka malego, pls. O Pysku nie wspomne, bo sie
                                                      rozmumie samo przez sie.
                                                      A zdjecia zalaczaj, musze tylko ponownie odnalezc linka do nich, bo mi sie
                                                      zagubil w tej przestrzeni wirtualnej.

                                                      Matrioszka, gdziezes Ty sie zagubila w tej podrozy do Paryza?


                                                      TORAAAAAA, wracaj, no wracaj TORAAAAAA:))))))))))))))))))
                                                      Jak tam, na jakie studia trafil szczesliwy maturzysta?
                                                    • kazachstan Re: Sex times sex is ... sexty sex :)))) 23.06.04, 09:05
                                                      Dobry wieczor,

                                                      matko Bosko co to jest ten kaboom, Pysiek no rzeczywiscie my tu mysleli ze
                                                      jestes na wakacjach. co to sie stalo? w kazdym badz razie pisz tu jak sie
                                                      czujesz i zycze zdrowia i jak cos potrzebujesz to daj znac, czy mozna Ciebie
                                                      odwiedzic? jesli nie masz nic przeciwko to wybiore sie w odwiedziny z moja
                                                      Pania, moge nawet kwiaty prawdziwe przywiesc, bo jestes mila dziewczyna, tylko
                                                      czy mnie do Ciebie wpuszcza ?no i oczywiscie wypije wieczorkiem przy kominie
                                                      Twoje i Was wszystkich zdrowie za pomyslnosc. co to ludziska sie porobilo, to
                                                      juz spokoju nie ma.
                                                      atmosfera znowu goraca sie zrobila to prawda, Poeta ty tylko tu plomien
                                                      wzniecasz.takie madrosci pisujesz, o migdalach w ciescie to wiem,innych nie
                                                      znam.
                                                      pozdrawiam
                                                      Kazik
                                            • yvona73pol Re: Sexofon/saksofon. 23.06.04, 02:52
                                              melduje poslusznie Tizedik, ze picie sie odbedzie, z opcja na upicie - urodziny
                                              znajomej w sobote, planowany arbuz z wsadem ;)))) no i cos jeszcze, co
                                              poniektorzy zamierzaja sie sponiewierac ;))))
                                              zobaczymy co z tego wyniknie, szykuje aparat ;)))
                                              Mojito sie saxuje, Pysiek, jakos sexty sex to dosc dziwna liczba, no, ale skoro
                                              tak twierdzisz;))) milego wakacjowania!!!!!!!!
                                              a ja wstalam i sie szykuje w sloneczny dzionek, samopoczucie w normie,
                                              aczkolwiek Norma pozostaje nieznana ;)))
                                              caluski,
                                              Iwona
                                              • Gość: salmotrutta Re: Sexofon/saksofon. IP: *.compass.net.nz 23.06.04, 11:59
                                                jakos sexty sex to dosc dziwna liczba,

                                                ...sexty none bylaby pewnie znacznie, hm, odpowiedniejsza?...dla oka...i w kontekscie?;)))...
                                                • poetal_liryczny Re: Sexofon/saksofon. 23.06.04, 12:53
                                                  czesc Salmo, masz racje 69 znacznie odpowiedniejsza, ale wiesz moze te sexty
                                                  sex byc tez interesujace brzmi nowatorsko :-)
                                                • Gość: mojito Jedziemy z sexofonem. IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 23.06.04, 13:04
                                                  Zdrowko Wszystkim ogolnie,
                                                  Pyskowi szczegolnie (nie przepal plastra),

                                                  sexty sex i sex times sex maja wiecej sexu w sobie niz
                                                  domagana sie tutaj cyferka nine. Ona bez seex erotycznie nie istnieje.

                                                  Tizedik,
                                                  na pewno ten tego za element dzisiaj wieczorem.
                                                  Zmeczyl mnie troche Columbus i bylem wczoraj w Sekstansie.
                                                  Przystojny bar maja. Ale krecenie cocktaili musza troche podciagnac.
                                                  Za duzo lodu i coca-coli a za malo rumu.
                                                  Sexofon caly ( z guziczkami) kojarzy mi sie z ten tego.
                                                  Nie tylko on zreszta w lecie...:)))))))))))))))))))))).
                                                  Samo lato rowniez...

                                                  Wlasnie Tora,
                                                  co to - pije za Twoje powodzenie bez sprzezenia zwrotnego?

                                                  Marzena,
                                                  jakie tance lubisz?

                                                  Ciekawe czy Matrioszka byla w Lido. Lido bardziej mi sie podobalo
                                                  niz M.Rouge. I okolica ciekawsza.

                                                  Sloneczko rano bylo ale sie schowalo. Takie jakies zabiegane.
                                                  Wczoraj przelatujacy ptak przeslal mi pozdrowienia kolorowo
                                                  ilustrowane na przednia szyby. Nieomylny znak, ze wygramy dzisiaj w lotka.

                                                  Zdrowia i slonca wiec Wszystkim,
                                                  mojito.

                                                  Bez slonca/20C/wczoraj krupnik.
                                                  • Gość: Mar_za Re: Jedziemy z sexofonem i tancami IP: *.spray.net.pl 23.06.04, 21:33
                                                    Slońce dzis zawitało do Stolicy:)))))I nadal walczy z chmurami chcac pokazac
                                                    sie w calej okazalosci. Moze na dluzej chce tutaj zagoscic?:))). Bede na sile
                                                    tu go egoistycznie zatrzymywac:)))

                                                    Tance
                                                    w kazdej postaci. Absolutnie. Bezkonkurencyjne oczywiscie tango argentynskie.
                                                    Niestety ten tylko w roli widza. W nim to dopiero seks i erotyzm:)))...

                                                    Mojito a moze kawa w Warszawie zamiast na Helu?

                                                    Tizedik jak juz bede w posiadaniu wolnosci osobistej (czytaj pozbede sie
                                                    potomstwa) to bede pijac czesto, zreszta nie tylko w Twoich intencjach:))).

                                                    Zdrowka zycze tym co go potrzebuja, ciepelka tym co im zimno, a cala reszte
                                                    pozdrawiam:)))
                                                    Mar_za
                                                  • Gość: ifa kaboom? IP: *.dsl.netsource.ie 23.06.04, 21:35
                                                    no wlasnie co to jest kaboom Pysiek? napisz czy bardzo jestes poturbowana jak
                                                    sie czujesz i jak dlugo musisz zostac na takich wakacjach a nie innych,
                                                    przesylam ci wirtualnie uzdrawiajacy sztandarowy sloik kompotu z czeresni (taki
                                                    ze sprezyna na wieczku,hihihi) cobys do zdrowia szybko wrocila ;-)
                                                    Twoj wielbiciel numer 1 Poeta Liryczny sie nam tu zamartwi Pysku o ciebie i
                                                    twoje migdalowy ciecze,naprawde napisz jak sie czujesz,

                                                    za twoje zdrowko dzis maly shotcik bitter/sweet vodeczki Sobieski,moze byc?
                                                    cheers and cheerio

                                                    zdrowka
                                                    ifa




                                                    • Gość: mojito Szpary w niebie. IP: *.bondi.pl 23.06.04, 22:57
                                                      Burzowo ten tego,
                                                      niebo na moment otworzylo sie. Lunelo tak, ze wycieraczki z trudem plynely.
                                                      Grzmialo i blyskalo. Przez szpary w granatowym niebie widzialem wyraznie
                                                      mrugniecia anielic. Prawdopodobnie mrugaly do Pata Metheny ktory dotarl do Sz.
                                                      On jest prawie boski. Moze nie wszystkie mrugaly do niego. Moze ta na lewo w
                                                      drugim rzedzie z kolczykiem w uchu i z gwiazdami w oczach mrugala do mnie?

                                                      Pysiek,
                                                      pisza cos ludzie na Twoim gipsie? Czy rysuja?

                                                      Mar_za,
                                                      pewnie. Moze cuba libre, margarite lub mojito? Moze w Asi barze?
                                                      Moge w poniedzialek lub wtorek.

                                                      Sie uspokoilo. Nie grzmi. Nie pada. I juz nie mruga (niestety).
                                                      Jeszcze tylko tequila lub dwie na uspokojenie zszarganych burza nerwow
                                                      i spatulu,
                                                      Wasze zdrowko,
                                                      mojito.

                                                    • Gość: yvona kaboom IP: *.rivrw2.nsw.optusnet.com.au 24.06.04, 03:50
                                                      Pysiek,
                                                      wirtualnie rysuje na twym gipsie wieeelkie kwiaty, kuruj sie przyjemnie ;))
                                                      kurcze, ale historia.....
                                                      caluski dla wszystkich i male conieco ;)))

                                                      www.plfoto.com/zdjecie.php?picture=369920
                                                      jak zwykle cd. w portfolio autora ;)))
                                                      caluski,
                                                      Iwona
                                                    • Gość: szopen Wakacje - szybkie decyzje IP: 204.79.89.* 24.06.04, 06:21
                                                      Przedwczoraj wieczorem zdecydowalismy z zona pojechac gdzies na wakacje.
                                                      Gdzies blisko i ciekawie. Ciekawie w naszym pojeciu to musi byc: ocean, plaza,
                                                      nurkowanie i lowienie ryb. Rozejrzelismy sie po internecie i tego samego
                                                      wieczoru decyzja Vietnam Phu Quoc Island (w Tajlandii i na Filipinach teraz
                                                      cienka pogoda).
                                                      Wczoraj rano zapytalem sie szefa czy moge wziac urlop, on sie zgodzil.
                                                      Potem do konsulatu po wize, dostaniemy we wtorek. Dokladniejsze sprecyzowanie
                                                      planow, lotow i hoteli.
                                                      Dzisiaj rezerwujemy wszystko. Wyjezdzamy w nastepny piatek na 9 dni.

                                                      Szybki jestem nie?
      • Gość: Numbat Nareszcie!!! wrocilem caly i zdrowy...c.d.n IP: *.goldcoast.qld.gov.au 24.06.04, 07:31
        • Gość: Numbat to byl tez zywiol IP: *.goldcoast.qld.gov.au 24.06.04, 08:02

          Ale o rejsie bedzie pozniej....coz oprocz normalnych zyciowych spraw powinny
          istniec jnne sprawy ( bo wtenczas organizm dobrze wspolpracuje z soba:)))
          takie wyprawy daja poczucie lacznosci z natura, nowa nergie do zycia( naprawde).
          Ale o rejsie bedzie troche pozniej.
          Wczoraj rewelacyjna sprawa tutaj gdzie mieszkam, jest taki bardzo dobry-duzy
          klub w ktorym dzieja sie rozne sprawy i muzyczne tez.
          Wczoraj mielismy koncert ( rewelacyjny) goscila grupa z Cuby-
          ( cala legenda muzyczna) to byla
          "The Story of Buena Vista" kompeletnie rewelacyjna sprawa- bo to jest cala
          legenda muzyki kubanskiej.Poniewaz kilku czlonkow tej grupy juz nie
          zyje...zostali zastapieni nowymi ludzmi. Kiedy zagrali kubansko-afryknska
          muzyke sala doslownie "oszlala"...ja poczulem ciarki na skurze....cudowne
          glosy...a jak grali to w glowie sie nie miesci...
          bo to byl spektakl muzyczno-teatralny historia, muzyka opowiedziana
          ...historia Buena Vista Social Club- historia legendarnych mistrzow muzyki z
          Cuby.Wykonywali utwory z lat 20 do lat 70-tych ubieglego wieku.
          To bylo mistrzowskie- marzenie. W sumie beda mieli pare koncertow w Australii
          i pozniej 2 lub 3 koncerty na Nowej Zelandii.
          Na razie koncze bo musze pomoc w doprowadzeni jachtu do "skladu i ladu"
          a to zabierze ladnych pare dni.
          Wszystkich klubowiczow serdecznie pozdrawiam i do nastepnego klikniecia.
          Asia Ciebie tez serdecznie pozdrawiam postarm sie przedzwonic.
          Trzymajcie sie cieplutko
          i oczywiscie pozytywnie.
      • Gość: Numbat Witam absolutnie Wszystkie dusze IP: *.goldcoast.qld.gov.au 24.06.04, 07:38
        Tak ostatni moj wpis byl- 13 maja. Pozniej wydarzyly sie sprawy jak- w dobrym
        sensacyjnym filmie....ale powoli...powoli..powoli, opowiem bo w glowie mi,
        szumi, jestem opalony witrem ocenicznym...i rzucalo nas na jachcie.
        Tak wlasnie czlowiek z ktorym wspolpracuje- ma jacht i okazlo sie ze po
        przylocie ( byl kilka tygodni na Bali), postanowil sie "zregenerowac"
        i zaproponowal weprawe z Gold Coast az, w kierunku polnocnym czyli poprzez
        Wielka Rafe Koralowa na obszar Coral Sea ( czyli Morza
        Koralowego...fantastycznie
        blekitno-niebieska woda...to jest dobry sezon na zeglowanie)....na pokladzie
        bylo 5 osob..w sumie opowiem dalej...c.d.n
      • Gość: Jak mozna bylo nie Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.goldcoast.qld.gov.au 24.06.04, 07:45
        Jak mozna byloby nie skorzystac z takiej sytuacji....kompletnie obledna Rafa
        Koralowa....a przeplywalismy ( 3 tygonie) po takich roznych miejscach ,poprzez
        mniejsze i wieksze rafy....byly takie ryby...kolory jak na obrazach mistrzow.
        Jak wywolam zdjecia to postaram sie opracowac jakas strone..www.
        Ogromna ilosc wysp i wysepek porozrzucana na obszarze Wielkiej Rafy Koralowej
        Fale mielismy roznej wysokosc....rzucal troche ( ale odporna bestia jestem na
        fale:))) oczywiscie poniewaz lubie gotowac..tez zajmowalem sie karmieniem
        zalogi. W sumie zgrana paczka ludzi ( roznej narodowosci i metalnosci)...
        cudowny rejs...jak dojde do siebie to postaram sie uporzadkowac mysli i
        wspomnienia i opowiem wiecej kolorowych morskich wydarzen..
        c.dn.n
        • kazachstan Re: Tak daleko i tak blisko :) 25.06.04, 00:52
          Dzien dobry,

          dzis bardzo piekny dzien i sloneczny. dzieciaki ktore ida do szkoly kolo mojego
          domu opatulone cieplo w szalikach,rekawiczkach. Rzad wyplacil wszystkim
          rodzicom jednorazowo $600 na kazde dziecko, niby to na edukacje ale dla mnie to
          znowu taka polityczna gra, bo w sierpniu mamy federalne wybory.teraz duzo
          obiecuja a po wyborach jak bylo tak bedzie i tak chyba wszedzie.
          nad ranem zimno, ale taka to zima mozna ja przetrwac w pantoflach i cieplej
          kurtce. Yvona ma racje ze mieszkania tu nie ogrzewane,to jest dokuczliwe.
          zrobilem obchod po ogrodzie, wiele teraz nie ma pracy, roze przyciete,jasmin
          chinski ciagle kwitnie,ale mam troche sprzatania, bo zachcialo mi sie sadzic
          drzewa europejskie ktore gubia liscia, wiec tez te liscie trzeba uporzadkowac.
          przykro mi Pysiek co ci sie przydarzylo,chociaz niewiele z tego rozumiem. jak
          lepiej bedziesz sie czula daj znac a chetnie odwiedzimy ciebie.ja pamietam jak
          sam mialem wypadek to nie bylo mi wcale latwo, tak bezradnie lezec w lozku i
          czekac az ktos poda herbate.jestem raczej aktywny i dopoki wszystko nie
          zrobione nie odpoczywam, a tu nagle uszkodzenie kregloslupa i lekarz wprowadza
          mi ograniczenia do zycia, tego nie wolno, tamtego nie wolno.
          Numabat za to ma ciekawe zycie, ty to chyba tez w domu nie mieszkasz.tylko nie
          moglem sie zorientowac gdzie ty plywal.Queensland to rozumiem ale byl jakis w
          tym cel czy tylko tak dla przyjemnosci?
          ja tu widze Poeta, ze ty to nie masz oczu czlowieka zadowolonego tylko
          czlowieka szukajacego. masz swoja pania ale nie czujesz sie pewnie i rozgladasz
          dookola.na tematy nowowczesne nie bede pisal bo Panie tutaj co pisza wiedza od
          nas wiecej i maja lepsza intuicje,jak Asia.wodzic za nos to insza sprawa niz
          byc niewierna.potrafisz pisac naukowo o milosci io migdalach a zycie nie zawsze
          tak wedlug formuly.chyba czytasz za duzo naukowych poradnikow.
          a Szopen jak jedziesz na urlop do Wietnamu to oczywiscie zdasz nam sprawozdanie
          prawda. chyba ty jeden tu piszesz z Azji.tyle tu rzeczy mozna sie dowiedziec od
          Was nie wychodzac z domu.Matrioszka z Rosji, Numbat wieczny podroznik,no i
          mysle ze Gunther tez do nas wroci niedlugo i opowie, bo mial urlop tylko 4
          tygodnie.
          pozdrawiam
          Kazik
          • pysiek13 No man is an island ... 25.06.04, 05:51
            • pysiek13 Re: No man is an island ... 25.06.04, 06:33
              Witajcie,
              to takie pisanie lewa reka ;)

              dziekuje bardzo, bardzo dziekuje za wszystkie cieple slowa, za wesole kartki w
              mojej skrzynce, za piekne kolorowe kwiaty malowane i za wpisy na mojej gipsowej
              nodze, za serdeczna troskliwosc, jestescie fantastyczni :))))

              tymczasem jakby nie bylo Tangerin masz racje - mam wakacje: leze do gory
              brzuchem i do gory noga ;)

              Szopen, czy bedac w Vietnam miales okazje zwiedzic underground tunnels w Saigon?
              pozdrawiam serdecznie Was wszystkich
              • Gość: Mar_za Re: No man is an island ... IP: *.spray.net.pl 25.06.04, 09:38
                Dzien dobry (dobry wieczor):))
                Dzis nie poszlam do pracy, bo koniec roku w szkolach w Polsce. Lece sie pysznic
                przy odbieraniu nagrod przez Piranie (ta srednia 5,44 to jedna z lepszych w
                szkole). Wyobrazacie to sobie!!!!!! Jestem dumna na maxa:))))

                Mojito wtorek jest ok.

                Slonce w stolicy:)))) Calkiem mily dzien sie zapowiada. Pozdrawiam. Mar_za
                • Gość: kangur Z melbourne i okolic IP: *.bpb.bigpond.com 25.06.04, 10:07
                  Witam wszystkich,
                  pysiek,powrotu do pozycji pionowej jak najszybciej,ta Twoja tez jest niezla ale
                  co za dlugo itd.
                  Zimnica w calej rozciaglosci,pada,leje,siapi,nic tylko pojsc w slady mojita i
                  siedziec przy barach i innych przybytkach tego typu.Numbat,pisz duzo i czesto,
                  podawaj temperatury w rejonach gdzie plywales,moze to wprowadzi jakies
                  ocieplenie.Pozatym wspomnij o jakims zauroczeniu bo to temat bardzo popularny
                  na tym watku obecnie,ciekawe kto to zaczal?
                  Pogoda troche popsula mi grafik prac do wykonania przed oddaniem domu do agenta
                  ale ogolnie jestem prawie na biezaco,po malu sie pakuje co prawda od podpisania
                  z agentem do sprzedazy i terminu wyprowadzki to jeszcze troche musi potrwac i
                  co masz zrobic dzisiaj,zrob jutro:)
                  Weekend bedzie tez deszczowy wiec proponuje maly test w tym czasie,ja doszedlem
                  do 52m.,prawie bez alkoholu we krwi i po krotkim opanowaniu ruchow
                  myszka,ciekaw jestem jakie odleglosci przebedziecie,szczegolnie na poczatku.
                  www.wagenschenke.ch/

                  Mojito,nadawaj sprawozdania barowe,Szwalnia nie jest zla z faszerowanymi
                  pieczarkami,zaraz obok Jama i cieple buleczki z pysznym smalcem,do tego piwo!
                  Pozdrowienia,ide podrzucic do kominka.CU
                  • poetal_liryczny Re: Z melbourne i okolic 25.06.04, 11:04
                    ja juz mialem przemilczec bo ostatnio cos mi sie obrywa. teraz Kazik mi
                    wygarnal ze ja wedlug poradnika;-) poradniki tez dobrze czasem poczytac.
                    ale skoro sie odezwales Kangur tojedziemy z koksem, ciagle czekamy na Twoje
                    sprawozdanie o tym zaurocznieu.Mojito nam w miedzy czasie opowie o zyciu
                    barowym. ja to z tymi zauroczeniami jestem ostrozny, kiedys uslyszalem ze
                    mezczyzna zakochuje sie zeby sie kochac, a kobiety zeby kochac. tutaj powtorze
                    sie,gdy kobieta mowi kocham, to przewaznie mowi prawde.gdy mezczyzna mowi
                    kobiecie kocham cie, to przewaznie albo ja pozada albo ma z nia dziecko.gdy
                    kobieta mowi kocham, to mezczyzna albo jest zachwycony, albo przerazony.
                    przerazony to ten ktory zatrzymal sie przy niej tylko na chwile i wyobraza
                    sobie ze od tej chwili nie beda rozmawiac o kolorze jej bielizny tylko o
                    kolorze tapety w pokoju dziecka. zachwyt i lek to bardzo intensywne emocje, nie
                    bede wywodzil sie znowu naukowo, ale jestem w stanie napisac i narysowac wzory
                    strukturalne molekul, ktore syntetyzowane sa w komorkach.Pysiek masz
                    racje,zaslepienie z milosci to tylko czesc zaburzen postrzegania.ale jakie to
                    przyjemne uczucie. zycze szybkiego powrotu do zdrowia
                    Mar_za gratulacje, masz udane te Piranie :-)
                    • Gość: kangur Re: Z melbourne i okolic IP: *.bpb.bigpond.com 25.06.04, 11:51
                      Poeto,
                      owszem obiecalem ale wolalbym niechcialbym sie wyspowiadac,uczucie cudowne ale
                      czasami nie powinno miec miejsca,mimo,ze sie tego na ogol nie wybiera,spada
                      nagle na czlowieka wraz z obiektem,opanowuje i juz,chyba ze sie ma zelazowa
                      wole i twarde serce,nie mam ani tego ani tego(moze nie chcialem miec?:)).
                      Poczytam sobie raczej wypowiedzi innych forumowiczow,wiem,ze wpuszczaliscie
                      mnie w maliny z Asia,biorac pod wlos,ze niby opowiadacz,ze znamy takich
                      itd,niezle to bylo ale nie,nie,niech to zostanie ze mna.
                      Pozdrawiam i tesknie za Szczecinem:)Gdzies wyczytalem,ze to miasto slynie
                      wlasnie z najladniejszych polek,a w okolicach listopada zeszlego roku mojito
                      podal mi liste wszystkich ciekawych knajp ale o tym realnym i nieuchronnym
                      niebezpieczenstwie akurat mnie nie ostrzegl,wiedzial co robi,czekal spokojnie i
                      pewnie na rezultat,a ja spokojny warszawiak,w obcym miescie ,wsrod tych cudow
                      przyrody...i rezultat do przewidzenia. CU
                      • Gość: mojito Rzucilem picie... IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.04, 14:09
                        na dwa dni tylko :))).
                        Wczoraj obudzilem sie z potwornym bolem. Myslalem, ze zeba.
                        Zadne prochy nie pomagaly a wiec myslalem, ze to symptomy
                        jakiejs powaznej sprawy zebowej. Prawa strona zaczela mi
                        przypominac chomika. Od czwartej rano zaczalem jezdzic w kolko po miescie.
                        Poniewaz spac nie moglem. O dziewiatej juz bylem w bardzo dobrych rekach
                        kobiecych (szkoda, ze profesjonalnych). Przybralem pozycje Pyskowa.
                        Przeswietlenia i pukanie w zeby niczego nie wykazaly.
                        Pani stomatolog zasugerowala poczekanie pare dni. Niechetnie wstalem
                        z fotela. O polnocy po meczu (Anglia -Portugalia) - co za mecz! goraczka
                        zaczela mnie rzucac i grac na moich szczekajacych zebach. Wiedzialem, ze rano
                        bede ok. I jestem. To chyba jednak jezdzenie w miare szybko przy otwartym
                        calkowicie oknie. Odzywiam sie jeszcze ostroznie i glownie plynnie ale postep
                        jest widoczny. Z racji prochow nie odwiedzam barow poniewaz nie chce
                        aby poszla plotka, ze chyba jestem abstynent albo cos ze mna nie tak ostatnio.
                        Jutro jade w Warszawy i zamierzam wrocic zupelnie do siebie.

                        Marzena,
                        ftorek moze byc. Moze wrzuc mi telefoniczny kontakt do skrzynki.
                        Zadzwonie i umowimy sie. Miej zdjecia Pirani przy sobie. Gratuluje.

                        Pysiek,
                        Ty zdrowiej lepiej w miare szybko.

                        Kangur,
                        Szwalnie znam. Jest ok. Moje bardzo prywatne spostrzezenie mowi mi,
                        ze Pan Bog szczodrze rozrzucil wdziek i urode kobiet szeroko.
                        Zauroczenie trafialo mi sie w roznych miastach i strefach klimatycznych.
                        I za to Bogu niech beda dzieki :)))))))))))).
                        Aha, bylem dwa razy w Avanti. Nowy szef kuchni i nowa obsluga.
                        Ucieszylem sie, ze nie pogorszylo to jedzenia/obslugi.
                        Raz jadlem carpaccio z wolowiny a raz gnochci w sosie kurkowym (grzyby).
                        Zupe raz rybna raz bulion z jajkiem. Wszystko bardzo dobre. Lacznie
                        z czerwonym winem stolowym. Chyba najlepsze espresso w miescie.
                        Od deserow trzymam sie z daleka. Od tiramisu w Avanti szczegolnie :)))).
                        Od maja ceny wolowiny i nabialu skoczyly o 30%. Wystepuje brak wolowiny
                        (Szpilka). Niemcy i Holendrzy wykupuja i wywoza. Podnoszac tym samym ceny.

                        Iwona,
                        podziwiam.

                        Kazik, Poeta,
                        czolko.

                        Pozdrowionka dla Wszystkich i ide szalwia (niestety) sie plukac,
                        mojito.
                        • matrioszkaa Re: Rzucilem picie... 25.06.04, 19:54
                          czolem ludzie
                          pisze na francuskiej klawiaturze, co to ma litery nie tam gdzie trzeba,
                          nieskladnie mi idzie
                          wy tam w pozycjach horyzontalnych, a ja przeciwnie, stopy sobie zdarlam od tego
                          lazenia, kolezanka rozpisala mi paryz na kilka dni, robi za przewodnika i nic
                          do gadania nie mam. Twierdzi, ze mam ogrodnicze spojrzenie (czy kasztany
                          chorowaly, czy palmy chowaja zima itp.).
                          zaczely sie soldes, co nasila jeszcze nasza bieganine
                          jako osoba podrozujaca samotnie wykazuje sie duza beztroska w pakowaniu, pilnie
                          potrzebuje pewnej czesci garderoby, o ktorej czesto sie na tym watku pisalo;
                          chociaz do konca nie jestem pewna czy aby w tym miejscu kuli ziemskiej jest ona
                          noszona.
                          Pysiek-zycze zrastania szybkiego
                          Iwona-jestes Prawdziwa Artystka
                          Tangerin-jakie wino pijasz? przywioze!
                          pozdrowionka dla wszystkich
                          matrioszka
                          • Gość: ifa deszczowy weekend a Metallica koncertuje IP: *.dsl.netsource.ie 25.06.04, 23:13
                            No prosze jak to jest w Australii zimia,pada i zimno a w Irladnii lato pada i
                            zimno ;-)nie wiadome czy sie smiac czy plakac z tego!
                            wlasnie jest koncert,gra Metallica prawie pod moim domem,jakies 300
                            metrow,wlasnie wykonuja swoje legendarne "Nothing else matters",daja ostro
                            czadu chlopaki,piekna piosenka!

                            zupelnie sie zgadzam w sprawie zauroczen i milosci z Poeta Lirycznym i z tym
                            migdalowym cialem takze i generalnie chemia,
                            zreszta co tu sie zgadzac lub nie to jest fakt i naukowo udowodnione setki razy,
                            i z tymi tapetami i z tym kochac sie i kocham cie!
                            niemniej drugi fakt to to ze wlasnie dla takich chwil warto zyc!!!!
                            zauroczenie i pasja - tym czary sie nie przepelni nigdy,moze tego byc
                            nieskoczenie wiele,to nigdy sie nie znudzi.....

                            pasjonujaca dzis pozdrawiam
                            ifa
                            • tangerin A ja padam... 25.06.04, 23:36
                              Totalnie:(
                              Noc przede mna, ale i tak zabraknie mi czasu, aby sie z robota uporac:(
                              A Mojito pic nie moze.
                              By the way, mam nadzieje, ze zabek, albo jakis mutant, sie uspokoil. I nie
                              chodzi mi tylko o niemoznosc picia wyzej wymienionego w intencjach wszelakich.

                              Pysiek, kartke ode mnie dostaniesz, jak z tego szpitala sie wyczolgasz na
                              wlasnych nogach!!! Pospiesz sie wiec, i zrastaj sie:))))

                              Matrioszko, czerwone, wytrawne:))) Ja sie juz zaczynalam martwic, ze znaku
                              zycia nie dajesz. Myslalam, ze te Zabojady....Prawdziwa teorie spiskowa
                              stworzylam.

                              Ifa, o koncertach to ja sobie moge pomarzyc. A Metalica? Ale mam fajne
                              wspomnienia;)Zwiazane z pewnym zauroczeniem wakacyjnym:) Z czasow wczesno-
                              licealnych....

                              Mar_za, gratuluje Piraniowych swiadectw.:)))) Wybuchowa mieszanka genow, zebym
                              to ja taka miala, to bym dawno te wszystkie szkoly pokonczyla, a tak to lipa...

                              A w Oz zima i zimno. Dobrze, ze Kazik masz to ogrzewanie. Ivette, a jak tam
                              twoja kordelka? NIebieska, czy mnie pamiec myli? Foto widzialam:))) Ale i tak
                              my no. one to eksplozja granatu:)
                              • yvona73pol Re: A ja padam... 26.06.04, 10:20
                                oj, ale mnie ucieszyliscie, Matrioszka, Mojito, Tange i inni :))))))))))))
                                kordelka - niebieska ;))) ma sie dobrze, choc chorobsko mnie dopadlo, ledwo
                                mowie (no, ale w koncu musialo do tego dojsc ;))))
                                sobota wieczorem, wiec do poniedzialku sie postaram podkurowac, cobym
                                przynajmniej gadac potrafila ;)))
                                i jakas senna jestem, ale to dlatego, ze troche goraczki.....
                                ....sobotniej nocy?? ;)))))
                                caluski dla wszystkich, zmykam i udostepnie internet innym, taka bede dobra, a
                                co, niech znaja pana ;)))
                                ciao,
                                Iwona
                                • Gość: Asia Zauroczona IP: *.akl.callplus.net.nz 26.06.04, 12:47
                                  Rane alez mielismy piekny dzien dzisiaj, sloneczko grzalo jak latem,
                                  najmniejszego wiaterku, cud miod malina. Popracowalam sobie w ogrodku, sporo
                                  przycinania, porzadkowania, powschodzily juz moje ulubione zonkile, wogole
                                  niektore roslikni mysla ze to juz wiosna, kwitna drzewa ktore powinny zakwitnac
                                  za jakies 2 miesiace.

                                  Wieczor tez cudowny, cieplutko, gwiazdy pieknie migocza, ksiezyc swici,
                                  ahhhhhhhhh zycie jest piekne.


                                  Numbat ciesze sie ze sie odnalazles bo juz myslalam ze tez sie zauroczyles i ze
                                  cie stracilismy. Rane tez bym sobie poplywala, moglabym nawet kucharzem zostac.
                                  :) Poopowiadaj cos wiecej. :)

                                  Kangur dam ci dobra rade (choc jak wiadomow nimi droga do piekla wyburkowana)

                                  Jak masz zalowac to nie grzesz, a jak grzeszysz to nie zaluj :))) To co nie
                                  powinno sie zdarzac to sie nie zdarza, a jak sie zdarzylo to znaczy ze mialo sie
                                  zdarzyc :)




                                  Matrioszka mam nadzieje ze nie tylko za drzewami sie ogladasz :)) baw sie dobrze.
                                  • matrioszkaa Re: Zauroczona 26.06.04, 19:34
                                    Paryzem oczywiscie!
                                    Asia, az tak ogrodniczo zboczona nie jestem-nie tylko, nie tylko drzewa.
                                    Folguje sobie wzrokowo, bo w Moskwie posucha, jak wiadomo, tam to sobie panowie
                                    moga sie poogladac, a tu, jak mi sie wydaje wrecz przeciwnie.

                                    Mandarynka-takie tez najbardziej lubie!!! Moze jakis Strasznie Smierdzacy Ser
                                    do tego?
                                    Dzisiaj bylam m.in. w kawiarence znanej szerzej z "Amelii".

                                    Pozdrowionka paryskie i czerwonym wytrawnym moge podciagnac nieco procentow w
                                    zastepstwie Mojito. Chwilowo przynajmniej.
                                    m
                                    • Gość: Pysiek13 Old McDonald had a farm ... IP: *.b.006.syd.iprimus.net.au 27.06.04, 12:30
                                      and on that farm he had some sex,
                                      sexsex here, sexsex there, sexsex everywhere
                                      i tak samo tutaj na tym watku ;))))

                                      Witajcie,
                                      wszyscy pisza grzecznie na tematy ogolne, az nistadzowad temat rozkwita:
                                      Mojito zaczyna miec mile skojarzenia, albo Matrioszka biega po Paryz bez ...
                                      albo Kangur wraca za-uroczony ...albo Poeta szuka dziewczynek w Chinach ... i
                                      mysle sobie, to jest zdrowe, to jest bardzo sympatyczne i bardzo pozytywne ;)
                                      zupelnie inaczej niz ogolna tendencja ...
                                      dzisiaj niedziela, sporo ludzi przyszlo do mnie z wizyta, mam dzisiejsze nowe
                                      gazety, nowe ksiazki do przeczytania, az milo. i co ja czytam: kosciol ujawnil
                                      ze ksiadz tez czlowiek - lubi dzieci i mlodych chlopcow. o sex, to z nudow juz
                                      nikt nie pisze, bo temat ludziom tak opatrzyl, ze niedlugo bedziemy obserwowac
                                      negatywny przyrost naturalny, a bohaterki Sex in the City, przy drinks beda
                                      dyskutowac czy mezczyzna sklonowany jest rowniez dobrym kochankiem.
                                      ktos ze znajomych zadbal zebym miala aktualne pozycje ksiazkowe i dostalam
                                      ksiazke Bill Clinton 'My Life'. w zyciu bym nie czytala, zainteresowalo mnie
                                      jednak ze kilka kartek w srodku bylo wyraznie czytanych wielokrotnie, mozna
                                      domyslec: page 773 - Monica Lewinsky bit and the rest of the book turns out to
                                      be mind numbingly boring :))))

                                      Poeta L. co do poradnikow to ja sobie mysle, ze wiekszosc z nich to jak
                                      poradnik obslugi samochodu dla kogos kto z trudnoscia uzbieral na rower.
                                      naprawde czytasz ?
                                      z powiedzeniem, ze mezczyzni zakochuja, zeby SIE kochac, a kobiety zeby kochac,
                                      to nie zgadzam :)))) mezczyzni bardzo czesto myla pozadanie z miloscia, ale
                                      rowniez czesto sami tego nie werbalizuja. glownie z ostroznosci, poniewaz nie
                                      sa pewni. to jest uczciwe, prawda ? kobiety natomiast czesto uwazaja, ze gdy
                                      pozwola rozebrac wieczorem, a nastepnego dnia kupia kochankowi toothbrush i
                                      wstawia do kubka w swojej lazience, to juz zwiazek. a to w najlepszym wypadku
                                      poczatek milosnej gry ... i to tez zalezy. zalezy co mozna wygrac, a co
                                      przegrac. poza tym znaczenie gry w zwiazku jest funkcja czasu, niestety
                                      malejaca funkcja ...
                                      gdy kochankowie traca motywacje do gry w zwiazku, to albo graja juz w innym
                                      filmie,i w domu im juz po prostu nie chce, albo skonczyl sie im scenariusz. gdy
                                      tak stanie, to konczy kino i zaczyna poker. gra w zwiazku mysle, ze jest
                                      niezbedna, to wielka szansa aby zostac w czolowce filmu ...

                                      Mojito :)))) no spiesze naprawde spiesze ze zrastaniem i na zyczenie Tangerin
                                      wyczolgam wkrotce, nie ma sprawy :)))) a Ty widze doskonale bawisz, London,
                                      Vienna, Szczecin, Warszawa, a dalej ? bar, saxofon, swimming pool, bar, bol
                                      zeba czy mumps? tez zdrowka zycze :))))
                                      ale ze w Avanti nie probowales tiramisu, to zdziwiles mnie, no chyba ze jest
                                      dreadful I mean DNPIYM dreadful :)))) to znaczy DONT PUT IN YOUR MOUTH
                                      dreadful...

                                      Matrioszka :))))
                                      podrzuc dobrego sera i wina tez po-prosze, pleeeease. hospital diet turn my
                                      guts up side down :( w Galerie La Fayette w czesci jadalnej mozna codziennie po
                                      5.00 pm kupic taniej, nie tylko sery. milego zwiedzania i nie tylko :))))

                                      Kangur :))))
                                      to lubie: zakochany i dyskretny :))))
                                      czy tez uwazasz, ze jak kobieta juz MUSI byc madra, to niech przynajmniej
                                      bedzie ladna ?

                                      pozdrawiam wszystkich absolutnie wszystkich :))))



                                      • Gość: ifa Re: Old McDonald had a farm ... IP: *.dsl.netsource.ie 27.06.04, 17:30
                                        hej Pysiek,
                                        masz teraz okazje lewa reke usprawnic i wycwiczyc na rowni z prawa (zawsze
                                        musza byc jakies pozytywne strony ;-))),
                                        nie wiem czy jestes lewo czy prawo-reczna,ale ja jestem na przyklad prawo i
                                        zawsze sobie mysle jak to bylo by fajnie moc pisac recznie i robic rozne
                                        czynnosci lewa reka tak samo sprawnie jak prawa,czasmi zabieram sie
                                        za "wycwiczenia" lewej i zaczynam ja uzywac wiecej niz prawej na przyklad przy
                                        myciu zebow albo sprzataniu,czasem staram sie obslugiwac myszke na comp lewa
                                        (czasem mi prawa odpada od klikania przez caly dzien),ale dlugosc i
                                        nieporadnosc mnie szybka zniecierpliwiaja...definitywnie powinno sie dzieci
                                        uczyc pisac dwoma rekoma na zmiane i na rowni!!!!!

                                        Ale nie o tym chcialam,tak zastanawiam na tym myleniem przez mezczyzn pozadania
                                        z miloscia,i jakie sa tego granice ktore dziela te dwie sprawy,
                                        to ze czlowiek jest zdolny do milosci bez pozadania to oczywiste ale w
                                        przypadku milosci:rodzice-dzieci lub milosci rodzenstwa,ale ta milosc ma swoje
                                        fundamenty w wiezi krwi,natomiast co mogloby byc tym zapalnikiem dla zwiazku
                                        dwojga ludzi zupelnie sobie obcym jesli nie bylo by to pozadanie/zauroczenie?
                                        wydaje mi sie ze pozadanie i zauroczenie jest fundamentem i gruntem na jakim
                                        mozna zbudowac/zasiac cala reszte i pielegnowc aby cos z tego potem wyroslo,
                                        dwoje ludzi sie spotyka i zakochuje - to uczucie,tak? dwojga ludzi sie spotyka
                                        i idzie do lozka,niemniej na drugi dzien nie chca juz sie widziec-to tylko
                                        pozadania,tak?
                                        to drugie moze istniec bez pierwszego,ale czy to pierwsze moze istniec bez
                                        drugiego?I do not think so!tak dlugo jak dlugo czlowiek bedzie zdrowy
                                        psychicznie,fizjologicznie,biologicznie,hormonalnie pozadanie bedzie elementem
                                        milosci tak samo jak sex,oczywiscie dopoty dopoki hormony pracuja w ciele
                                        czlowieka w odpowiednich proporcjach,
                                        jesli czlowiek nie pozwoli isc pozadaniu dalej i wyzej to pozostaje na etapie
                                        poczatkowym i konczacym zarazem,
                                        jesli wszystko jest w odpowiednich zdrowych relacjach,wykluczajac na przyklad
                                        zwiazki tylko dla korzysci materialnych lub jakichkoliwek innych
                                        wykalkulowanych przyczyn,
                                        nastepna sprawa to co ta sa uczucia?przeciez to cala masa rekacji chemicznych w
                                        naszym mozgu i organizmach ogolnie i praca hormonow,to co dostarczymy naszemu
                                        mozgowi to wlasnie czujemy,a nasze body to jedno wielkie laboratorium chemiczne,
                                        i to wlasnie roznica skladu chemicznego i struktury hormonalnej odpowiada za ta
                                        roznice w postrzeganiu milosci kobiet i mezczyzn na zasadzie:kochac sie i
                                        kocham cie,


                                        pozadanie,zauroczenie,sex,przywiazanie,szacunek -czy nie z tego wlasnie jest
                                        zlepiona milosc? i zaczyna sie kruszyc i rozpadac jak ktoregos z elemenow
                                        zabrakanie?.....

                                        takie mnie impresje niedzielne naszly po przeczytaniu Pyskowego postu

                                        zdrowiej kochanienka,zdrowiej
                                        lampka czerwonego califorinijskiego do kolacji dzis za twoje zdrowie
                                        pozdrawiam
                                        ifa

                                      • poetal_liryczny Re: Old McDonald had a farm ... 27.06.04, 20:10
                                        no nie, czy w domu czy na lozku szpitalnym Pysiek wyobraznia ci pracuje:-)
                                        ja rozumiem ze gra w zwiazku potrzebna, wodzenie troche za nos, tutaj akurat
                                        nie weim czy celowo ale usprawiedliwiasz mezczyzn :-)poczatki sa zawsze
                                        najpiekniejsze, drzace i gorace,a co masz recepte moze, zeby to zaurocznie
                                        trwalo do konca?
                                        Ifa, ja nie bede tu pokazywal palcem,ale mysle ze wielbicieli tu bylo kilku
                                        przede mna,jaki ja tam number one.
                                        • tizedik Re: Old McDonald had a farm ... 28.06.04, 00:00
                                          Ja w kwestii picia najpierw.
                                          Otoz wyraznie widac, ze Mojito rzucil. Bo u mnie sie wali co i raz cos nowego.
                                          Duze i male sprawy. Ale blokada na kole auta wcale mnie nie dobila. Uznalam ja
                                          za pryszcz i czesc.
                                          Z tych malych dokucza mi bol po wizycie u dentysty. Na wlasne zyczenie zreszta,
                                          wiec nie powinnam narzekac. Mojito, u ciebie ktore to jest pol? Bo u mnie lewe.
                                          Nie dosc, ze boli, to jeszcze wyglad mi zepsulo :-((( A mialo byc lepiej, tak
                                          mowil pan dentysta.
                                          Pysiek, juz sie zgubilam; to reka czy noga? Lewa, czy prawa? Ja
                                          kiedys "zaliczylam" prawa noge, w kostce. Dostalam srobe, ktora nosilam sobie
                                          rok. No i troche bolalo, przez caly miesiac. Najbardziej jednak bolesna byla
                                          przymusowa bezczynnosc, bo przez 3 miesiace musialam chodzic o kulach.
                                          No dobra, juz dosc! Nic wiecej o tych duzych i malych klopotach, moich, i
                                          najblizszej mi rodzinki.
                                          Wprawdzie na sile musze sobie teraz przypominac, ale czasem jednak mi się
                                          przypomni sentencja mojej kolezanki z bylej pracy: wszystko przemija, nawet
                                          najdluzsza zmija!!!!!
                                          Pysiek, wyjdziesz z gipsu, ale do tego czasu pewno zdazy ci sie to znudzic...;-)
                                          Iwona, chorobsko minelo? Przypomnij link do strony ze zdjeciami, prosze.
                                          No i reszte watkowiczow poprosze o jakies relacje z miejsc, gdzie teraz sa.
                                          Czytanie wpywa na mnie relaksujaco.
                                          Numbat, moze troche szczegolow z rejsu. Ja tez lubie poplywac, tyle ze musze
                                          wczesniej uzyc napojow wyskokowych, mniej wiecej po setce na kazda nozke. A to
                                          po to, zebym z lodzi nie wyskoczyla, gdy tylko jakis przechyl ja dopadnie. Zle
                                          na mnie wplywaja..;-) ten sposob doradzil mi kiedys prwadziwy wilk morski,
                                          kiedy z promu niemal sie wyczolgalam. Stwierdzil, ze serwowane mi na polecenie
                                          kapitana jakies malownicze drinki to za malo w tej trudnej sytuacji ;-)
                                          Matrioszka, baw sie, baw! Tak trzeba! I oddalenie od miejsc i spraw trudnych
                                          dobrze ci zrobi. Zreszta to juz widac :-)
                                          Mojito, jak znajdujesz Warszawe? Zmienila sie cos na lepsze?
                                          Przy okazji; czyzby spotkanie trojstronne nie wchodzilo w gre?

                                          Pozdrowienia dla wszystkich ;-)
                                          • tizedik farma Kazika 28.06.04, 00:02
                                            Kazik, czy dobrze zinterpretowalam? Sprzedajesz dom i kupujesz farme?
                                            Nie czekasz na nasza wygrana?

                                            Melduje, ze w Powerballa nic nie wygralismy. Znowu:-(
                                            Ktos jednak zgarnal cala pule. A niech mu wyjdzie na zdrowie.
                                          • Gość: mojito Trojstronnosc. IP: 213.199.192.* 28.06.04, 00:43
                                            Yo, Tizedik,
                                            wrzuce Tobie numer komorki do skrzynki.
                                            Prosze, nie zrazaj sie moim cedzeniem slow.
                                            To nie maniera. To ciagle sciskoszczek.
                                        • Gość: mojito Warszawski weekend (medyczny). IP: 213.199.192.* 28.06.04, 00:13
                                          Witajcie Wszyscy,

                                          oh, ty gejsza, co za weekend mam. I niedziele.
                                          Wstalem dzisiaj o 5:00. Nie z wlasnej woli.
                                          Do szostej wiedzialem juz gdzie mozna w niedziele
                                          zobaczyc lekarza. O siodmej bylem juz umowiony.
                                          O 9:40 mial pani internistka probowala mi zajrzec
                                          dalej do ust. Bezskutecznie. Powedrowalem dalej do
                                          specjalisty laryngologa. Obie Panie bardzo owszem a ja nie
                                          moge nawet sliny przelykac. Diagnoza zapalenie slinianek.
                                          Jak ja sie teraz bede slinil...
                                          Wrocilem do hotelu obladowany pigulami przeroznymi.
                                          I lykam, lykam, lykam...
                                          Podobienstwo do chomika jeszcze widoczne.
                                          Pic nie moge, jesc moge tylko zupe i slinic sie nie moge.
                                          Do d..y z takim zyciem.
                                          Dwie wyprawy do Boathouse (jagnie nowozelandzkie) i Gessler Karczma
                                          to kompletna porazka. Nie, nie menu ale moje proby zjedzenia czegokolwiek
                                          poza zupa. Zjedzenia pieroga zabralo mi godzine. Poddalem sie.

                                          Wczoraj gdy glodny i obolaly szedlem Alejami Pan Bog wysluchal moich
                                          modlitw i otworzyl miejsce z zupami - Marak/swieze zupy.
                                          Zaraz przy Rotundzie obok Sfinksa. Zupy robione swiezo ze swiezych
                                          skladnikow. Dzieki Bosze. Wczoraj krem z pora z dodatkiem puree z
                                          ziemniakow. Boska. Dzisiaj norweska. Z lososiem i ziemniakami. Niebianska.
                                          Nie moge spac z podniecenia co bede ciagnal przez slomke jutro.
                                          Po poludniu rozszlochalem sie gdy znajomy zamowil w Lobby Bar caipiriha.
                                          Trzymalem sie dzielnie ale wszystko ma swoje granice...
                                          Baru Asi w Sheratonie nie zobacze na sucho poniewaz serce mi peknie.
                                          Jutro obudze sie i wejde w smutny dzien abstynencki. Slinic sie nie moge
                                          jeszcze. Na pozytywna nute pozostaje podniecajaca zupa i to, ze z wyjatkiej
                                          tej cholernej niedogodnosci wszystko inne jest ok :)))))))).

                                          Pysiek,
                                          ciesze sie, ze sie zrastasz. Tak dokladniej to jak lezysz? :))))).
                                          Dodatkowe szczoteczki do zebow zawsze woze i takie tak inne.
                                          Kubka do szczotek nie woze poniewaz to juz prawie zwiazek.

                                          Matrioszko,
                                          Twoja francuska kolej picia. Ja przez tydzien co najmniej bede prowadzil
                                          bolesnie smutne zycie abstynenta. Sery lubie. Te smierdzace tez.
                                          Jest lato. Nie spiesz sie z kupnem bielizny. Czy warto...?

                                          Ifa,
                                          one night stand lub jednorazowe pojscie do lozka to niefortunna pomylka
                                          lub koniecznosc a nie pozadanie.
                                          Milosci raczej nie myle z pozadaniem. Moge pomylic pozadanie z duzym
                                          pozadaniem lub absolutnym pozadaniem.
                                          Odcienie zauroczenia sa podobne...

                                          Czas lyknac prochy. Licze pastylki. Szesc. Trzy damskie (okragle)
                                          i trzy meskie. Popijam Zywcem. Niestety woda. Oh, gejsza zycie...
                                          Pani doktor chce mnie zobaczyc w srode. Niestety, profesjonalnie tylko.
                                          Moze bede sie mogl juz slinic ... Licze na ta opasla pigule z liczba 500.
                                          I nietania. Zobacze...

                                          Zdrowka Wam wszystkim zycze,
                                          i sobie tez.
                                          mojito.
                                          • kazachstan Re: Warszawski weekend (medyczny). 28.06.04, 02:16
                                            Dzien dobry,

                                            dzis znowu bardzo piekny i cieply dzien sie zapowiada. wczoraj to nawet na
                                            lunch przenieslismy sie do altanki, bo bylo ponad 20 stopni. Tizedik, ja farme
                                            w planach to mialem juz od dawna, teraz tak rozgladam sie ale mam jeszcze pare
                                            lat pracy zanim przejde na emeryture wiec rozgladam sie spokojnie. jak cos sie
                                            trafi to kupie, a jak nie, to poczekam. oczywiscie ze licze na nasza wygrana,
                                            bedzie farma wieksza po prostu wieksza, jakbysmy wygrali.
                                            Poeto ja mysle ze na nic w tym zyciu nie ma recepty a napewno nie na wieczne
                                            zauroczenie.
                                            Mojito a probowales moze miod ze spirytusem, jesli to zapalenie to powinno pomoc
                                            no i Pysiek jak piszesz to znaczy ze lepiej juz sie czujesz
                                            zdrowia wszystkim i pozdrawiam
                                            Kazik
                                            • Gość: Pysiek13 oh, te pozycje ... IP: *.a.001.syd.iprimus.net.au 28.06.04, 04:28
                                              Witajcie,

                                              Mojito nie badz taki dociekliwy, nooo ... moja pozycja tak zwana, bardzo nie-
                                              wygodna ;) toothbrush tez swoja woze, nigdy tez kochankom nie kupuje, bo moze
                                              sobie za duzo pomysli ;) taka jestem jakas nie wiazaca egoistka ...

                                              Tizedik, u mnie jak nic to nic, a jak wali to wali wszystko naraz ;) z pracy
                                              tez o malo mnie nie wy-walili ... taa, reka, noga, mozg na scianie ... noga i
                                              reka z prawej strony w plaster, mozg? sami oceninicie wkrotce jak zaczne pisac
                                              glupawo ;) Ty mnie niestrasz Tizedik, te 6 miesiecy :(((( ... ja najpozniej w
                                              polowie lipca MUSZE chodzic ...

                                              Matrioszka, zawsze powtarzam, ze trzeba sie oddalic zeby cos dokladniej
                                              zobaczyc :))))
                                              Poeta L. jak wyzej Kazik napisal z ta recepta. w dziecinstwie to nam opowiadano
                                              rozne bajki, moja babcia byla super, bo opowiadala tez ciag dalszy bajki.
                                              znaczy, nie bylo tylko tak ze zyli dlugo i szczesliwie i kazdy domyslal sobie
                                              co to stalo potem. babcia miala wyobraznie :)))) zeby wytrwac w tym za-
                                              uroczeniu, to trzeba miec talent ogolny. Asia taki talent ma, mowie Ci szczerze
                                              spytaj jej ona niedawno obchodzila jakas wielka rocznice slubu :)))) to, co w
                                              zyciu najwazniejsze wymyka wszystkim definicjom. milosc to miesterium, po co ja
                                              odzierac z tajemnicy :)))) przypomina mi to czytanie z reki, na ktorej podobno
                                              mamy linie glowy, serca i zycia, tak i z miloscia ;))))
                                              Ifa, dzieki za sloik z czyms tam, licza checi a nie zawartosc :)))) taa, reke
                                              trenuje, just in case ;))))
                                              Yvona, dzis kolezanka przyniosla mi farby i maluje Twoje kwiaty. dziekuje
                                              bardzo za pomysl :)))) najwyzszy czas bo niektorzy jakies szwynstwa mi po-
                                              wypisywali i co niektore nurses czerwienia jak czytaja ;))))
                                              zdrowko wszystkim
                                              • Gość: kangur oh, te pozycje ...kazda jej pozycja to IP: *.bpb.bigpond.com 28.06.04, 07:59
                                                juz propozycja,jak mawial Sztaudynger.
                                                Pysiek,jeszcze raz szybkiego uzyskania pionu i dziekuje za slowa zrozumienia
                                                odnosnie dyskrecji,natomiast nie ma kobiet brzydkich,a czy musi byc piekna?Znow
                                                pytanie:a co to znaczy?Rzecz bardzo wzgledna,wszystkie sa piekne,jak tylko chca
                                                tego oczywiscie.Jeszcze raz szybkiego,i wszystkiego nie zamalowuj:)

                                                Asiu! Czy ja kiedys napisalem,ze czegos zalowalem?Nigdy tego nie wyrazilem,a
                                                refleksje czy sie powinno czy nie to insza sprawa,natomiast tak jak piszesz,ze
                                                jak sie cos zdazylo to trzeba zapomniec o refleksjach,zgadzam sie calkowicie.
                                                Zreszta kiedys tam badania Kinsleya wykazaly,ze mezatki maja wyrzuty sumienia
                                                gdy zdradzaly, ale jeszcze wieksze wyrzuty maja te,ktore tego nie zrobily:).
                                                Nie bardzo wiem czy to akurat bylo na temat ale tak mi sie jakos napisalo.
                                                A co do poprzednich wypowiedzi na temat zauroczen,milosci,pociagu,sexu nic
                                                dodac,nic ujac,pieknie napisane,kazdy cos dolozyl i wyszedl nam jakis obraz
                                                tego wszystkiego-zycie jest ciekawsze z tym wszystkim.
                                                Niedziela byla ladna,znow siapi i tak ma byc przez najblizsze kilka dni,nawet w
                                                Queenslandii temperatury spadly az tak,ze ludzie ubrali rekawiczki i inne
                                                wdzianka do tej pory tam raczej nieznane.
                                                Pozdrawiam,CU

                                                • tangerin Re: oh, te pozycje, konstelacje... 28.06.04, 09:52
                                                  Yo, moi drodzy!!!!

                                                  A u mnie za oknem upal od ranca samego. No dobra, wstalam o 8, a to juz nie
                                                  bylo tzw "wczesne rano". NIe moge sie dopchac do lazienki, na ochladzajacy
                                                  cialo i umysl prysznic musze jeszcze poczekac. No trudno...

                                                  Pysiek, nie podlozyli Ci jakiejs Little Bomb do biurka, co? Cala ta sprawa
                                                  wyglada nieco sensacyjnie. Nie chce Cie straszyc, ze skoro dalej trzymaja Cie w
                                                  szpitalu, to raczej w polowie lipca biegac nie bedziesz:( Ale szanse na
                                                  chodzenie sa!!!! moze nawet bedziesz sie wspierac na przystojnym meskim
                                                  ramieniu:)

                                                  Matrioszka, im bardziej smierdzacy ser, tym lepszy:)))) I mam nadzieje, ze
                                                  bielizny nie kupilas, mimo ze, jak to mowil moj profesor Z FIZYKI, "to sie
                                                  myje, a nie wietrzy" A o tym widzeniu z daleka tez nam mowil. Jak ktos utknal
                                                  przy zadaniu, to kazal oddalic sie od tablicy i spojrzec na nia z odleglosci. I
                                                  zawsze cos sie tam nam w glowach rozjasnialo, mielismy lepszy dystans:)

                                                  Mojito, slinisz sie jak niemowle:))))) Jak czytam, to slysze.;)Taak zabawnie,
                                                  dla mnie, szeleszczysz... Ale swinki nie masz? Nie, nie morskiej, ani tej od
                                                  chrumkania. Nie zebym sie bala zarazenia, przechodzilam w dziecinstwie.

                                                  Oj, Tizedik, wychyle cos za Ciebie, moze pomoze? Wczoraj tez cos niecos
                                                  wychylam w intencji forumowiczow, moze procenty juz dotarly?

                                                  A ja jestem wykonczona, ale i tez usmiecham sie polgebkiem i spogladam na
                                                  kawalek papieru, ktory zwie sie dyplomem. Nie, to nie inzynierski, ale zawsze.
                                                  NIe wiem jak, ale udallo mi sie zakonczyc taka jedna szkole:))) Moze wkrotce
                                                  zaprosze wszystkich na wielkie pijanstwo, bo jesli...., to okazja bedzie
                                                  wysmienita! Ale nie zapeszam, spogladam na rozlozone ksiazki i mnie cholera
                                                  bierze, bo tyyyyyyle tego jeszcze jest:(

                                                  No, cos mi sie widzi, ze temat seksu, milosci, zwiazkow dlugo jeszcze nam z
                                                  wokandy nie zejdzie, ale to taki "zyciowy" temat, bo niejedno zycie powstalo
                                                  niejako przy okazji, nie troszczac sie, czy to tylko seks, czy to jest
                                                  kochanie...

                                                  Taak, ludzie czesto myla milosc z pozadaniem, plec tu nie ma nic do rzeczy.
                                                  A czesto sa swiadomi, ze to tylko pozadanie z ich strony, i udaja milosc. Ale
                                                  sorry, takie podejscie budzi we mnie mnostwo negatywnych uczuc. NIe mam nic
                                                  przeciwko, jak ktos komus proponuje seks li i jedynie, jesli druga strona sie
                                                  zgadza, to super. Oszukiwania i grania komus na uczuciach nie akceptuje w
                                                  zadnym wypadku. Nie wiem, moze przesadzam, ale ucziwosc w tych sprawach uwazam
                                                  za najwazniejsza!

                                                  I sie cicho przyznam, ze one night stand to mi sie w zyciu nie zdarzyl, kilku
                                                  tygodniowe oczarowanie, zaurocznie to i owszem. Nie wiem, moze duzo trace,ale
                                                  to pewnie wina moich rodzicow, bo od dziecinstwa mi powtarzali, ze seks jest
                                                  zwiazany z uczuciami nieodlacznie, ze to powinno byc cos wiecej niz czysta
                                                  fizjologia. No i coz, uwierzylam. A tak z innej beczki, to nie zabilo to mojego
                                                  temperamentu, maniakalnie ogromny jest, tylko o tym szaaaa, co nie zmienia
                                                  faktu, ze igrania i zabawy uczuciami nie znosze i juz.


                                                  Ps. Kangur, dobrze,ze piekno bywa pojeciem wzglednym. Ladne jest to, co sie
                                                  komu podoba:))))))))A piekno wewnetrzne, promieniujace na zewnatz?

                                                  No, uciekam juz, zyczac wszystkim milego dnia/nocy
                                          • tizedik Re: Warszawski weekend (ŚWINKA). 28.06.04, 09:12
                                            Mojito, ty po prostu masz ŚWINKĘ!!!!!!
                                            Proszę, przeczytaj, co zaraz skopiuje i wkleję, i powiedz, czy kontakt z tobą
                                            jest już bezpieczny......?
                                            ;-))))

                                            Świnka (nagminne zapalenie ślinianek przyusznych)

                                            Świnka jest ostrą chorobą zakaźną o etiologii wirusowej. Wirus przenosi się
                                            drogą bezpośredniego kontaktu, drogą kropelkową oraz przez zanieczyszczone
                                            śliną chorego pożywienie. Możliwe jest również zakażenie pośrednie (przez
                                            zakażone przedmioty). Świnka w 30-40% przypadków przebiega poronnie lub
                                            bezobjawowo. Jeżeli ktoś chorował na świnkę nabywa trwałą odporność, powtórne
                                            zachorowania zdarzają się wyjątkowo, zwłaszcza, gdy uwzględni się możliwość
                                            błędnych rozpoznań.

                                            Okres zaraźliwości rozpoczyna się 2 – 6 dni przed wystąpieniem objawów
                                            klinicznych i trwa do 9 dni od początku choroby. Świnka przebiegająca bez stanu
                                            zapalnego ślinianek jest również zaraźliwa. Okres wylęgania choroby wynosi od
                                            13 do 22 dni. Zapobieganie śwince uwzględnia izolację chorego przez okres
                                            utrzymywania się objawów klinicznych, najczęściej jest ona spóźniona bowiem
                                            zakaźność chorego występuje już w ostatnich dniach okresu wylęgania, gdy nie
                                            możemy jeszcze świnki rozpoznać. Przejściową odporność mają niemowlęta do 6
                                            miesiąca życia, a czasem nawet do 24, otrzymawszy przeciwciała z krwi
                                            łożyskowej matki.

                                            Najczęściej występującym objawem świnki jest złe samopoczucie, bóle głowy,
                                            nieznaczny wzrost temperatury ciała. Niekiedy nie ma objawów wstępnych i
                                            choroba zaczyna się obrzmieniem jednej lub obu ślinianek przyusznych
                                            (jednocześnie lub kolejno). Może również, choć rzadziej, dojść do zapalenia
                                            ślinianek podżuchwowych i podjęzykowych. Obrzmienie zapalne zmienionych
                                            ślinianek może być bardziej lub mniej nasilone. Skóra nad nimi nie jest
                                            zmieniona, jedynie silnie napięta, nigdy nie występuje zropienie. Zapaleniu
                                            ślinianek towarzyszy ich silna bolesność, co utrudnia szerokie otwarcie ust i
                                            żucie. Z obrzmieniem ślinianek temperatura ciała podnosi się zwykle do 38-39oC
                                            przez 1 – 2 dni, obrzmienie ślinianek narasta przez 2 – 3 dni, a następnie cofa
                                            się, ustępuje najczęściej po tygodniu, rzadziej po 10 – 14 dniach.

                                            W związku z neurotropizmem wirusa świnki, drugim, najczęściej zajętym narządem
                                            są opony mózgowo-rdzeniowe, zapalenie których występuje najczęściej po zajęciu
                                            ślinianek, w 7 – 14 dniu choroby, zdarza się, że występuje później, nawet w
                                            okresie od 3 do 6 tygodni. Może wystąpić jednocześnie z powiększeniem
                                            ślinianek, może je poprzedzić na 1 – 7 dni, a może także być jedynym
                                            umiejscowieniem choroby. Najczęstsze objawy to: bóle głowy, gorączka, wymioty,
                                            często bóle brzucha i lekko zaznaczone objawy oponowe (sztywność karku). Stan
                                            ogólny chorego na ogół jest dobry. Rzadko świnkowe zapalenie opon mózgowych
                                            może przebiegać równocześnie z zapaleniem mózgu.

                                            Zapalenie jąder w przebiegu świnki występuje prawie wyłącznie u dorastającej
                                            młodzieży i dorosłych. Najczęściej w 7 – 10 dniu choroby. Gwałtownemu
                                            powiększeniu się, obrzękowi, silnej bolesności jąder i najądrzy towarzyszy
                                            wysoka temperatura. Obustronne zajęcie jąder może niekiedy doprowadzić do
                                            zniszczenia komórek rozrodczych, co powoduje bezpłodność. Należy jednak
                                            podkreślić, że zdarza się to wyjątkowo rzadko.

                                            Zapalenie trzustki występuje w przebiegu świnki częściej u dorosłych, głównie u
                                            kobiet. Charakteryzuje się dość ciężkim stanem ogólnym, bólami brzucha,
                                            wymiotami, biegunką. W przebiegu świnki, mogą ulec stanowi zapalnemu również,
                                            aczkolwiek rzadko, - gruczoł tarczowy, grasica, gruczoły piersiowe, prostata,
                                            wątroba, jajniki.

                                            Leczenie świnki jest wyłącznie objawowe, brak jest środków działających
                                            swoiście. Zwracamy więc uwagę na właściwą pielęgnację chorego, zalecając pobyt
                                            w łóżku przez okres utrzymywania się objawów klinicznych. Ważne jest podawanie
                                            dużej ilości płynów, częste płukanie jamy ustnej, np. rumiankiem, w razie
                                            wysokiej temperatury podajemy środki przeciwgorączkowe (Paracetamol, Panadol),
                                            stosowanie diety zwykłej – nie podawać pokarmów ciężkostrawnych i tłustych,
                                            należy też pamiętać o wyrównywaniu niedoboru witamin.

                                            lek. med. Andrzej Włodyka
                                            • tangerin Re: Warszawski weekend (ŚWINKA). 28.06.04, 09:55
                                              No prosze, tez to podejrzewalam:)))) Tylko ze pisanie tego postu troche mi sie
                                              przeciagnelo, bo udalo mi sie w miedzyczasie dopchac pod prysznic:))
                                              • Gość: mojito Re: Warszawski weekend (ŚWINKA). IP: 212.180.161.* 28.06.04, 13:39
                                                Zdrowenko Wszystkim (to wazne),

                                                swinka jej mac powiadacie? Chyba kiedys mialem wiec znowu?
                                                Stan bez zmian. Ogolna uciazliwosc. Wywloklem sie jednak z lozka.
                                                Lyknalem ta duza pigule antybiotykowa. Ustalilem gdzie moge dzisiaj
                                                zrobic zalecane USC i zaczalem eksytujaco dzien. Zjechalem winda i w barze
                                                na dole wzialem dwie slomki na wszelki wypadek. Wierze, ze barman nie pomyslal,
                                                ze potzrebuje do celow o ktorych mogl pomyslec. Wygladalem na lekko
                                                zakreconego. I do Maraka. Po drodze Kubus bananowo/marchwiowy ( przez slomke
                                                oczywiscie jego marchewkowa mac). Zaprzyjaznilem sie w Maraku. To moja trzecia
                                                wizyta.
                                                Dzisiaj rozwazany wybor: zupa prowansalska (kapusta biala, wieprzowina,
                                                gozdziki), zupa florencka (szpinak w lisciach, pokrojony omlet, cebula,
                                                smietana) i pomidorowa z przetartymi drobno warzywami i ziarenkami slonecznika).
                                                Pomidorowa byla moim wypborem. Ziaren slonecznika nie gryzlem.
                                                Postanowilem zaszalec i zamowilem coca-cole i slomke. Jak szalec to szalec :)).
                                                Zupa byla wspaniala. Otwarci do 22:00, wiec moze jeszcze tam zajrze.

                                                Tizedik,
                                                jestes kochana z tym opisem. Wiem teraz wiecej. Obserwujac siebie bacznie
                                                wiem, ze przypadlosc nie przeniosla sie nigdzie indziej. Bogu dzieki :)).
                                                Zgodnie z ocena lekarza jest to pechowa rzadkosc :))).
                                                Co do kontaktu zastanow sie. Masz u mnie za porade medyczna trzy margarity
                                                lub ekwiwalent innych cocktaili. W moim hotelowym barze na dole i na gorze
                                                robia doskonale margarite i caipirinha. Zapraszam.

                                                To samo do Marzeny,
                                                jezeli moge zagrozic Piraniom to mamy jasnosc. Jezeli uznasz, ze jest inaczej,
                                                zapraszam.

                                                Pysiek,
                                                dobrze wiec lezysz. Troche swinstw na gipsie zostaw. I zdrowiej.
                                                Szczoteczke i inne damskie parafenalia mam zawsze pod reka poniewaz
                                                nie chce abys sie wszystko rozbilo o latwe do przeskoczenia wyzwanie
                                                i nieprzekonywujace preteksty w koncowym etapie.

                                                Mandarynko,
                                                slinie sie i szeleszcze mowiac. Taka moja dzisiaj uroda. Wola boska
                                                i skrzypce. I z trudem sie usmiecham. O piciu nie wspomne bo sie rozplacze.

                                                Asienko,
                                                jezeli dziewczyny uznaja, ze jest bezpiecznie sie do mnie zblizyc
                                                to zajrzymy do Twojego ukochanego baru w Sheratonie.
                                                Ja na sok niestety, niestety, niestety...

                                                Kangur,
                                                dzisiaj slonecznie i cieplo w Wawie. Chyba ok 21C.
                                                Wystepuje duze odkrycie roznych miejsc kobiecych. Glownie ramiona, pepek i
                                                miejsca z tylu w okolicach plecow dolnych. Czasami z tatuazem.
                                                W pewnych granicach wiekowych kroluje biel i roz.
                                                Mimo widocznego cierpienia oczy pewne rzeczy widza :)). I maja sie
                                                gdzie zatrzymac i odpoczac... Oh, zdrowym byc...

                                                Wracam do hotelu liczyc prochy. Szlag by to trafil. Bede musial zadecydowac
                                                czy kurowac sie dzien/dwa w Wwie. Czy zabrac swinie do Sz.

                                                Pozdrawiam Wszystkich bezalkoholowo,
                                                mojito.
                                                • Gość: mojito P.S. Kazik. IP: 212.180.161.* 28.06.04, 13:45
                                                  Kazik,
                                                  dzieki za rade. Recepta ma zachecajace skladniki.
                                                  Pani doktor wykluczyla jednak alkohol (pytalem :)).
                                                  Nie sadze aby to byla niezyczliwosc kobieca.
                                                  Interpretuje to jako pewna forme zyczliwosci
                                                  aby wyprowadzic mnie z tego wkurzajacego mnie stanu.
                                                  Uklony dla Ciebie i Twojej Pani,
                                                  mojito.
                                                • Gość: kangur Re: Warszawski weekend (ŚWINKA). IP: *.bpb.bigpond.com 28.06.04, 13:58
                                                  mojito!
                                                  Wspolczuje przypadlosci,dobrze,ze nie rozniosla sie tam gdzie wyjatkowa pechowa
                                                  rzadkosc.Z dwojga zlego to kuruj sie w wawie,nie zabieraj tego na litosc do
                                                  Sz.Z drugiej strony w Sz. Cie to dopadlo ale przynajmniej o jednego
                                                  doreczyciela jest tam mniej,miasto tez mniejsze wiec skutki bylyby
                                                  tragiczniejsze w % populacji miasta,a wawa sie tak latwo nie da,tam na
                                                  Wiejskiej tej nierogacizny jest masa i jakos sie kreci:))
                                                  Ciesze sie,ze oko jeszcze pewne i ogladasz obiekty warszawskie z wrodzona
                                                  spostrzegawczoscia nawet w przedzialach wiekowych,nie jest widocznie tak
                                                  zle.Posylam juz drugie dzisiaj zyczenia powrotu do normalnosci.CU
                                                • Gość: Mar_za Re: Warszawski weekend (ŚWINKA). IP: 212.160.172.* 28.06.04, 14:07
                                                  Mojito,
                                                  jesli o mnie chodzi swinka dla Piranii jest bezpieczna. Maja ja za soba. Ja
                                                  zreszta tez. Tylko, ze myslalam, ze to bedzie przyjemne alkoholizowanie sie,
                                                  ale jesli masz sie meczyc z powodu spotkania to mam obiekcje. Moze powinienes
                                                  zostac w hotelu i przeliczac te pigulki :))).
                                                  Niech sie tizedik jeszcze wypowie:). Ale chetnie bym sie z Wami spotkala....
                                                  Tak czy siak jutro bede pic. Jesli nie z Wami to w innym towarzystwie:))).
                                                  Wszak wakacje sie zaczely:))))

                                                  Pozdrawiam, I niech nikt nie wazy sie juz wiecej chorowac! Do czego to
                                                  podobne ...Jakies gipsy, swinki...Ciekawe czym jeszcze nas niebawem ktos
                                                  zaskoczy:))).
                                                  • Gość: mojito Picie w towarzystwie Swinki. IP: 212.180.161.* 28.06.04, 14:27
                                                    Yo, Amigos,

                                                    USG na 15:10. Znalazlem ladna i nowoczesna cafe internetowa.
                                                    Obok Cepeli na skrzyzowaniu Alej i Marszalkowskiej. Taka sama jaka
                                                    widzialem w NY. Kilkadziesiat komputerow. Nazwa Simple 24h/Internetcafe.
                                                    Sa tez takie na dworcu C. ale zadymione. I inne klawiatury.

                                                    Kangur,
                                                    dzieki. Pewnie, ze sie ciesze, ze swinka po mnie nie wedruje na poludnie :))).

                                                    Marzena,
                                                    jezeli nie stanowie zagrozenia to popracuje usilnie nad zdrowiem.
                                                    Jezeli bedziecie pily tez moje cocktaile :))) to nie ma sprawy.
                                                    Bardziej juz cierpiec nie moge. Masz swoje ulubione miejsce w W.?
                                                    Zadzwonie wieczorem lub jutro rano lepiej i moze bede sie czul "wyjsciowiej".
                                                    Pic nie musze (oczom wlasnym nie wierze co pisze :)). Wasze towarzystwo mi
                                                    wystarczy. Ide juz na spotkanie z kolejna doza pigul i USG.

                                                    Zdrowko,
                                                    m.
                                                    • yvona73pol Re: Picie w towarzystwie Swinki. 28.06.04, 16:28
                                                      ale wam zazdroszcze..... ale bym nie mogla, bo ja nie mialam swinki; mama mnie
                                                      prowadzala do kolezanek, zebym sie zarazila, a tu nic.... no i bezswinkowa
                                                      zostalam ;)))
                                                      Pysiek, widzisz, kwiaty to jest to!! ;)) no i zajecie masz ;)))
                                                      a ja tylko na moment doslownie i zlegam spac, bo jutro rano, itd. itp.
                                                      caluski,
                                                      Iwona
                                                      wieczorna lampka wina powinna zrobic swoje ;))))
                                                    • Gość: salmotrutta Re: Picie w towarzystwie Swinki. IP: *.compass.net.nz 28.06.04, 17:35
                                                      > wieczorna lampka wina powinna zrobic swoje ;)))


                                                      ...swinke spowodowac?;)))...nie zadziala...na to co najmniej gasiorek potrzebny;)...
                                                    • Gość: mojito A moze to nie swinka? IP: 212.180.161.* 28.06.04, 19:50
                                                      Tez dotychczas swinki nie mialem. Nie liczac malej skarbonki.
                                                      Dzisiaj lekarz w USG zakwestionowal obecnosc swinki.
                                                      Wyrazil opinie, ze raczej w 90% nie swinka.
                                                      Alternatywy nie podal. Chce mnie jutro zobaczyc w szpitalu na
                                                      lepszym aparacie (drozszym rozumiem). Zostalem puszczony w obieg
                                                      kanalami medycznymi. Mam obiecana diagnoze. Zobacze.
                                                      Wierze, ze jutro bede czul sie lepiej. Ile mozna sie czuc nie ten tego?
                                                      Przedluzylem pobyt o dzien. Chce pochowac dolegliwosc w stolicy.

                                                      W Maraku wyrazono wspolczucie i podano zupe norweska. Po raz drugi doskonala.
                                                      Wieczorem bede widzial lekarza pediatre (zona kolegi) i wyludze nieoficjalna
                                                      diagnoze i prochy pokaze...

                                                      Do zdrowszego jutra,
                                                      mojito.






                                                    • Gość: ifa okolice aktu -goraco polecam IP: *.dsl.netsource.ie 28.06.04, 22:50
                                                      Yvona,
                                                      Twoje niebieskie zdjecie mnie powalilo,tak sie zabieralam zeby ci to napisac i
                                                      w koncu sie zabralam,dawno juz nie widzialam zdjecia ktore moze wywolac tyle
                                                      skojarzen (mapa? ocean? sciana? karososeria samochodu? niebo? no i szyba,ale
                                                      trzeba sie przyjrzec)
                                                      bardzo mi sie podoba to ze te mokre plamki wygladaja jak wypukle na pierwszy
                                                      rzut oka,znakomite zdjecie,

                                                      tak a propos polecam zajrzec na strone mojego kolegi fotografa,ktory ma
                                                      niezmierzone mozliwosci kreatywnosci,wciaz mnie zaskakuje czyms nowym
                                                      mial juz sporo wystaw miedzy innymi w NY i CT w USA,
                                                      na mocne doznania polecam OKOLICE AKTU (uprzedzam ze nie majace nic wspolnego z
                                                      konwencjonalnym przedstawianiem aktu),znakomite tez sa PORTRETY EMOCJONALNE

                                                      polecam tym co lubia sobie zajrzec na rozne takie stronki i tym co sie nudza w
                                                      szpitalu ;-)))

                                                      migawka.art.pl/piotr/piotr.htm
                                                      cheerio
                                                      ifa



                                                    • yvona73pol Re: okolice aktu -goraco polecam 28.06.04, 23:46
                                                      no, szkoda, ze mnie teraz nie widzicie, siedze dumna jak paw ;))) dobrze, ze
                                                      nie mam czego puszyc ;)))
                                                      szalenie mnie cieszy, ze ludzie lubia ogladac moje foty i nie skupiaja sie na
                                                      tym, czego nie ma (na przyklad dla wielu minusem jest brak ludzi, a to ostrosc
                                                      nie taka, tzn. nie na calej rozciaglosci zdjecia, a to znowuz cos innego...)
                                                      na stronke zajrze, akty jak najbardziej ;))) tez wam podrzuce "lynka" akcianego
                                                      moze kiedys - nie moj, z plfoto ;))
                                                      Salmo, ta lampka to nie na swinke, a na tzw. elementy przerozne, w tym
                                                      rodzinne, ktore jedynie to w ryzach trzyma ;)) skoro Mojito padl alkoholowo,
                                                      rozlozony przez blizej nieznane zwierze ;))) to robimy co mozemy ;))
                                                      jak nie swinka to co??
                                                      a moze krowka ;))))
                                                      caluski, lece popracowac troszeczke,
                                                      Iwona
                                                    • Gość: Pysiek13 Re: okolice aktu -goraco polecam IP: *.a.001.syd.iprimus.net.au 29.06.04, 03:50
                                                      Witajcie,

                                                      dzis mialam sen, ale sen! wiadomo sen o wakacjach, w samolocie :(((( marzy mi,
                                                      oj marzy i sni. do tej pory w uszach slysze: Ladies and gentelman, this is your
                                                      captain peaking. if you want to see me taxi down the runway, let me hear you
                                                      say, YO!
                                                      po sniadanku troche czytania ze sluchawkami na uszach, Norah J. spiewa
                                                      bosko ... nie, saxofon nie da uniknac ;)))) a tu, straszna wizyta sprowadza
                                                      mnie na ziemie! kolezanka przyprowadzila jakiegos guru/magician co mialby mi
                                                      pomoc to be re-born! nie chce, bronie uparcie, ze nawet w tej niewygodnej
                                                      pozycji dobrze czuje, lgam w zywe oczy, nie chce byc reborn! no wiecie ludzie
                                                      to maja pomysly! juz wczesniej dostaje podejrzane ziola, sproszkowane nosy
                                                      nosorozca, mixtury o dziwnej consystencji, wszystko to ma pomoc mi stanac
                                                      szybko na nogi,z zyczliwosci. ludzie to jest XXI wiek! O Boshe ! tlumacze Guru,
                                                      ze czuje calkiem dobrze, chociaz troche zagubiona w myslach. w koncu
                                                      przekonalam ich: feeling like a virgin, ready to be touched for the very first
                                                      time? NO, I said, NO thank you ...

                                                      dosyc zartow :))))
                                                      Tangerin,
                                                      zgadzam z Toba absolutnie, klamstwo i brak zaufania nie tylko w milosci, ale
                                                      kazdych kontaktach z ludzmi i w przyjazni nie moze miec miejsca, nic na takiej
                                                      podstawie nie zbuduje :))))ale ...
                                                      znasz literature francuska ? pamietasz Cyrano de Bergerac ? Cyrano wolal
                                                      cierpiec niz sprostowac klamstwo ...
                                                      Yvona :)))) gratulacje, zdjecia coraz lepsze :)))) masz talent, pusz jak
                                                      najbardziej, pusz i pokaz nam wiecej :))))
                                                      Ifa, galeria Piotra bardzo profesjonalna dziekuje :))))

                                                      Kiedys mialam okazje brac udzial w wieczor autorski fotografii Ryszard Horowitz
                                                      w Berlin. on jest Polskim Zydem, na stale mieszka teraz w Stanach, byl jednym z
                                                      najmlodszych wiezniow Oswiecim. jaki to mily czlowiek, chociaz nosi w sobie
                                                      tyle smutku, ale jak on potrafi patrzec na swiat ! tego wieczoru przy drinks,
                                                      jedna z pan zwraca uwage na jego wy-tatuowany numer na reku i pyta: czy to jest
                                                      twoj numer telefonu ? podziwialam GO ze potrafil sie rozesmiac ...
                                                      no comments ...

                                                      Kangur :)))))))))))))))

                                                      Mar_za, Tizedik, Mojito, to co? bliskie spotkania trzeciego stopnia,
                                                      zazdroszcze :(
                                                      Mojito :)))) zdrowka zdrowka zdrowka ale Cie dopadla ta swinia ... delikatnie
                                                      bardzo po-glaszcze po zdrowym policzku, nie daj SIE :))))

                                                      Poeta L. czy Ty teraz dla odmiany obraziles ? cos tak przycichles ...

                                                      pozdrawiam wszystkich absolutnie Mar-za ma racje dosc tych chorob :))))
      • Gość: Numbat Uwaga...Uwaga...Uwaga:))))) IP: 203.3.65.* 29.06.04, 05:03
        Uroczyscie otwieram dla wszystrkich ogromna butelczyne bo...dzisiaj sa
        moje IMIENINY:)))) upije swiat w kolorze blusa...i siebie tez...
        w koncu raz do roku czlek ma imieniny...ale znalem takich traperow ktorzy,
        obchodzili imieniny przez pol roku- a pozniej przerzucali sie na urodziny...bo
        w sumie czlowiek sie urodzil zeby zyc:))) nie..nic to napisze pozniej wiecej...
        bo musze zlatwic pewne historie...wszystkich absolutnie i cieplo
        pozdrawiam...NIECH ZYJA IMIENINY..I zobaczymy jutro jak glowa
        bedzie "wisiec"...pa na razie:)))
        • Gość: Asia Re: Uwaga...Uwaga...Uwaga:))))) IP: *.akl.callplus.net.nz 29.06.04, 09:51
          Numbat to wszystkiego naj naj naj, samych radosnych, pomyslnych i slonecznych
          dni, ciaglego zauroczenia i pelnego buklaczka.

          Pozdrawiam bardzo cieplutko i przesylam wirtualnego buziaczka :)
          • poetal_liryczny Re: Uwaga...Uwaga...Uwaga:))))) 29.06.04, 11:46
            Hey Numbat, to masz do wyboru Piotra, Pawla albo Wyszomira.mnie najbardziej
            pasuje ten ostatni, bo to taki co Wyszumiec sie nie moze, co myslisz?
            najlepszego:-)
            znam fotografie Horowitza, doskonale.ma zone ktora byla swego czasu Miss
            Wenezueli, ale Polka, tam urodzona, taka mieszanka. bardzo dobre malzenstwo
            maja trzech synow chyba.historii z numerem nie slyszalem,groteska.
            Ivona Twoje fotografie tez mi sie podobaja i galeria Ify,teraz robi sie tutaj
            wystrzalowo.te wszystkie linki co podajecie sa doskonale.
            Cyrano to historia klasyczna, jak i Szekspir, ten tez lubowal sie w roznego
            rodzaju intrygach i plandrowaniem ludzkich psyche. klamstwo moze byc sytuacyjne
            i wtedy jest bardziej usprawiedliwione.osobiscie tez brzydze sie klamstwa i jak
            raz sie zawiode to juz takiemu czlowiekowi nie ufam.oszukiwanie Cyrano bylo
            jednak w dobrej wierze, pisal listy do kochanki,a sam niechcacy sie zakochal.
            ja znam historie z zycia wziete,kiedy wrecz sympatyzuje z przestepcami z
            koniecznosci. ale to tak ogolnie bardzo.
            • Gość: mojito Zdjecia artystyczne i te inne... IP: 212.180.161.* 29.06.04, 12:47
              Zdrowenka Wszystkim,

              co za dzien. Wpatruje sie w usmiechniete zdjecie USG mojej prawej slinianki
              podzuchwowej nagiej i powiekszonej w towarzystwie odczynowo powiekszonych
              wezlow chlonnych. Zmian ogniskowych nie uwidoczniono.
              Zadna tam SWINIA :)).
              Nieoficjalnie wczoraj zaprzyjazniona pediatra swinke wykluczyla.
              Dwie slinianki powinny chorowac. Dzisiaj dokladniejsze badanie na Brodnie
              potwierdzilo ta diagnoze. A wiec z gorki...

              Pochodzilem troche po lesie brodnowskim poniewaz taksowkarz obawiajac sie
              korkow przywiozl mnie pol godziny wczesniej.
              Odswiezajacym jest widziec sosny, brzozy, czeremchy, deby, klony i jesiony.

              Pic teoretycznie tez moge. Wczoraj przepytalem Pania doktor na okolicznosc.
              Powiedziala,ze dwie margarity sa ok. Alkohol zwalnia tylko troche dzialanie
              antybiotyku. Ale teraz juz sie nie spiesze. Jestem na wakacjach...
              Odwolam jutrzejsza wizyte u doktora a jego honorarium przepije dzisiaj
              z Mar_za i Tizedik.

              Pysiek,
              dzieki. Juz czuje, ze jestem ok. Tez sen mialem. Erotyczny.
              Te sa podobno oznaka zdrowia. Opisac nie moge :)))).

              Iwona,
              pisalem juz. Twoje zdjecia bardzo ladne. To blue super. Ono tez mi sie kojarzy.
              Dzisiaj jednak wpatruje sie z uczuciem w zdjecie mojego USG szyi:)))).

              Numbat,
              Happy Name-Day. Moj ojciec dzisiaj tez ma. Pawel. Celebruje w sobote.

              Asiu,
              zaczyna mnie juz nosic. Twoj bar w Sheratonie obejrze.

              Poeto,
              teraz sobie przypomnialem sobie,ze tworczosc Horowitza widzialem.
              Wenezuela ma najwieksza ilosc Missek Universum. Jest tam caly przemysl
              zajmujacy sie tylko wystepami w konkursach. W przygotowaniach do wystepow
              juz we wczesnym wieku naturze pomaga skalpel chirurga kosmetycznego.
              Moj ulubiony Mark T. powiedzial; sa klamstwa, duze klamstwa i statystyka.

              Slonca Wszystkim i zdrowka,
              mojito.

              Slonecznie/zupa w Maraku krupnik - ale juz mam dosyc zup!
              • tangerin Re: Zdjecia artystyczne i te inne... 29.06.04, 13:21
                Skoro nie swinia, to moze szyszyla Ci sie Mojito wpakowala w te Twoja biedna
                slinianke. A moze obcego hodujesz, brr...
                UTopic go w Margeritach!!!!

                Kangur, gratulacje imieninowe. U mnie w rodzinie dwoch solenizantow. I Piotr, I
                Pawel, brat, i Tata. :)))))))))))

                A ja od wczoraj ma zly humor. Poszlam wczoraj z bratem na spacer na ogrodki
                dzialkowe, dorwal nas taki pan, opier... z gory do dolu, wyzwal od nastoletnich
                gowniar i zlodziei. Nie, no spoko, krytyke to ja zniose, ale uzasadniona i z
                szacunkiem wypowiedziana, a nie wywrzeszczana przez czerwonego na twarzy
                faciora. No ja rozumiem, ze mialam kucyki dwa, ale wypraszam sobie traktowanie
                mnie jak 15letniej smarkuli! Qrcze, ja sie nawet rozplakalam! taaak, to efekt
                okropnego przemeczenia i stresu, w ktorym zyje ostatnio:(
                A faciowi nawrzucalam, bo bylam na niego zla, ze dporowadzilam sie do lez.
                Nawet chcialam mu zaplacic za skradziony zapach roz...Wredna ze mnie istota. A
                z niego stary cham i pijak, reszty epitetow nie przytocze, tych, ktorymi mnie
                obrzucil, tez nie. Za to ja bylam qoolturna;) i bezepitetowa, poza faktem
                moze,ze wdeptalam stope brata w ziemie, aby nie rzucil sie na pana, bo
                moglibysmy miec klopoty...Pan mial obstawe zlozona z trzech wielgachnych
                zbirow, wiec walka bylaby nierowna:(((( Fajne bysmy mieli artystyczne zdjecia
                potem...

                IDe topic smutki w truskawkowo-mietowym koktajlu, a co!!!!!
                • Gość: ifa Numbat to w prezentcie na imieniny! IP: 168.224.1.* 29.06.04, 14:51
                  Anioly zupelnie jak my ;-)))


                  ‘Spowiedz pijanego aniola’
                  Hanna Kowalewska


                  Budzilem sie ze skrzydlami
                  Spuchnietymi
                  Deszczem – przyznaje
                  kupilem wczoraj troche blekitu
                  Ale wieczor byl taki
                  ze oszalec
                  Miasteczko zanurzone
                  W nasturcjowym morzu
                  Na lakach biale oddechy
                  Rozscielone jak przescieradla
                  Pod nimi
                  Wtrawie wezowiska
                  Nagich ramion
                  I ja – pijany aniol
                  Od gwiazdy do gwiazdy
                  Podpierajac sie skrzydlami
                  Zmoczonymi w niebieskich kaluzach
                  A potem sen nie wiadomo kiedy…
                  Obudzilem sie ze skrzydlami
                  Spuchnietymi
                  Deszczem – przyznaje
                  kupilem wczoraj troche blekitu
                  Ale wieczor byl taki
                  ze oszalec.



                  zycze rownie udanej zabawy!
                  pozdrawiam i wszystkiego dobrego
                  ifa

                  • mar_za Spotkanie na szczycie 30.06.04, 13:48
                    Informuje, ze spotkanie trzeciego stopnia sie wczoraj odbylo:)
                    Potwierdzam - Ci co pisali, ze zazdroszcza mieli absolutnie powody:)))
                    Bylo bardzo przyjemnie a Mojito to gentleman w pelnej krasie:))) I na drinkach
                    sie zna. Bez dwoch zdan! Empirycznie stwierdzone.
                    Opijalismy intencje Was wszystkich: imieninowe, zdrowotne, elementowe i
                    wszystkie inne, nawet te nie nazwane:)))
                    Mojito bardzo dziekuje:))))). Tizedik jak glowa?
                    Pozdrawiam klubowiczow, Mar_za
                    • yvona73pol Re: Spotkanie na szczycie 30.06.04, 16:47
                      zazdrosc czula pismo nosem ;))))
                      ale bardzo sie ciesze, ze sie spotkanko odbylo i cholerka, szkoda ze mnie tam
                      nie bylo.......
                      no, ale co sie odwlecze.....
                      teraz tylko wygrana i wieksze grono zaliczy opijanie elementow przeroznych ;))))
                      tymczasem caluje i mkne do loza,
                      papa,
                      Iwona
                      • Gość: mojito Arivederci Warszawa (na razie). IP: 212.180.161.* 30.06.04, 20:35
                        Zdrowko absolutne Wszystkim,

                        bardzo mily wieczor wczoraj mialem. Spotkalem sie z Mar_za w Tam-Tamie na
                        Foksal. Interesujace miejsce. Szybkie espresso i polaczylismy sie
                        z Tizedik. Zaczelismy pic w miare wysoko (czterdzieste pietro :))).
                        Wasze/nasze zdrowie i ogolnie. Ci potrzebujacy wsparcia alkoholowego
                        powinni poczuc od dzisiaj poprawe. Krolowala margarita i cuba libre.
                        Mojito okazalo sie kiepskie. Mieta przypominala szpinak. Nalezaloby ja odcedzic.
                        Zdecydowanie przekroczylem swoja medyczna obietnice - tylko dwa cocktaile.
                        Weszlismy pijac w srode. Mar_za, Tizedik milo mi bylo :)))))))))))))))).

                        Asienko,
                        zajrzalem dzisiaj do SomePlace Else. Na Express Lunch (espresso i margarita).
                        Happy hours obecnie 17:30 - 19:00 (pon. - sob.).
                        Twoj wysoki stol szescioosobowy z kamiennym blatem stoi. Zaraz za barem.
                        Long Island Iced Tea ciagle na menu (30). W cocktailowej czesci erotycznej
                        sa: sex on the sofa (sex on the beach jest mniej slodki (wytrawniejszy),
                        multiple orgazm i death by chocolate. Barmanki Asia i Aga pytaly kiedy
                        zajrzysz znowu :))).

                        Za dwie godziny wracam do Sz. Dzisiaj zupa truskawkowa z makaronem.
                        Pozdrowionka,
                        mojito.
                        • Gość: dante.... przygnebienie IP: *.dop.szczecin.pl 30.06.04, 20:51
                          siedzac podpartym w pracy, przypadkiem trafiłem na to forum. wystarczyło mi
                          przeczytac kilka wpisów aby poczuc sie lepiej. szczególnie te opisy
                          wnętrza lokali....i cudowne ochładzajace likiery tam podawane. nie
                          wiem dzisiaj chyba bredze za duzo kawy, rózżowych tabletek i
                          ogladania geby znienawidzonego szefa i wspólpracowników których razm
                          cechuja atawistyczne cechu
                          • mojito Re: przygnebienie (to chwilowe). 30.06.04, 21:05
                            Ty, Alighieri,
                            trzymaj sie. Patrz na Komedie (boska).
                            Nie patrz na Pieklo. Jeszcze nie teraz.
                            :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))).
                            m.
                            • Gość: Asia Re: przygnebienie (to chwilowe). IP: *.adsl.xtra.co.nz 01.07.04, 02:34
                              Mojito dzieki skarbie ze odwiedziles moj barek :)) poczulam sie przez moment
                              jakbym tam znowu byla, coprawda lunchowa pora to nie to samo co wieczorowa,
                              wtedy mozna spotkac rozych ciekawych ludzi no i potanczyc oczywiscie, ale
                              jestem szczerze zobowiazana. Ojjj te sentymenty


                              Numbat w dalszym ciagu tupot bialych mew slyszysz? odezwij sie
                      • tizedik Re: Spotkanie na szczycie 30.06.04, 23:19
                        No bylo extra :-))))))
                        Trojca (na szczescie nie swieta, zgodnie z przewidywaniami ;-), ale za to na
                        wysokosciach (az 40. pietro), no i te drinki. (prawie) Wszystkie bardzo dobre:-)
                        Mar_za, glowa wcale mnie nie bolala, za to smak drinkow pamietam. Nie liczylam
                        ich, czyzbysmy przeholowali...? Ale skoro Mojito twierdzi, ze zlamal obietnice
                        wchloniecia tylko dwoch, wiec cos pewnie jest na rzeczy...;-)
                        Wiecej nie powiem!
                        No moze tyle, ze wrocilysmy do domow z Marzena jedna taksowka, bo mieszkamy o
                        rzut beretem od siebie.
                        No i obiecuje bardziej sie przykladac do sprawdzania Mojitowych numerow
                        loteryjnych, bo moze sie nam kiedys uda spotkac w wiekszym gronie, a moze nawet
                        w calkiem pelnym....
                        • Gość: szopen A u mnie jest cieplo IP: 204.79.89.* 01.07.04, 02:36
                          U mnie jest cieplo, az za cieplo.

                          Wczoraj bylo +37, wilgotnosc 48%, przelicznik twierdzi: feels like +44.
                          Wyglada na to, ze dzisiaj bedzie jeszcze gorzej bo aktualnie (08:25) jest juz
                          +30, wilgotnosc 84%, feels like +38 a do poludnia daleko.

                          Z powodu rozwoju (szybkiego) i pogody w Chinach jest brak pradu.
                          Zapotrzebowanie w tym roku jest 18% wieksze niz rok temu, brakuje im 22 terra
                          waty mocy (tzn jakies 10-15 tysiecy elektrowni), ciut im brakuje.
                          Z tego powodu z urzedu dystrybucji pradu dostalismy wczoraj pismo nakazujace
                          znaczne zmniejszenie poboru mocy przez 3.5 godziny w poludnie i przez 2.5
                          wieczorem. Nie mamy na razie pojecia jak fabryka ma dzialac.
                          Inne firmy jeszcze gorzej, Japonczycy z Hondy (lokalnie jeden z najwiekszych
                          investorow - kilkanascie fabryk) graja w golfa 2 dni w tygodniu bo im prad
                          calkiem odcinaja.

                          Cieplo jest i bedzie.

                          Dobrze, ze w domu mam duzo zimnego piwa.
                          • kazachstan Re: A u mnie jest cieplo 01.07.04, 04:27
                            dzien dobry,

                            u mnie tez cieplo nie narzekam dzis okolo 22 stopni, ranki i wieczory chlodne
                            jednak.na tych procentach Szopen to ja sie nie wyznaje i powiedz co to da ze
                            wiesz jaki procent wilgotnosci kiedy oddychac ciezko z upalu. ach te procenty.
                            no dobrze ze nasi w Warszawie chociaz trzymaja fason i pija za nasze zdrowie.
                            pozdrawiam
                            Kazik
                            • Gość: szopen Re: A u mnie jest cieplo, procenty IP: 204.79.89.* 01.07.04, 06:17
                              Procenty wilgotnosci tzw procent RH Helative Humidity oznacza zawartosc pary
                              wodnej w powietrzu jako % maxymalnej zawartosci pary wodnej w powietrzu o danej
                              temperaturze. Taka maxymalna zawartosc pary wodnej nazywa sie powietrzem
                              nasyconym i iznacza ze para sie bedzie skraplala na wszelkich obiektach o
                              takiej samej temperaturze jak powietrze. Cos takiego jak w saunie parowej.

                              Przy niskiej temperaturze nawet wysoka wilgotnosc nie przeszkadza, przy
                              wysokiej temperaturze daje popalic.

                              Aktualna sytuacja (czas lanczykowy): temperatura +34, wilgotnosc 67%, czuje sie
                              jakby bylo +43 stopnie celcjusza.

                              • pysiek13 phuuuuuuuuuuuuuuu... 01.07.04, 14:36
                                Witajcie,

                                Szopen, ale nam dales wyklad, phuuuuu ...;))))
                                ale to RH to chyba Relative Humidity? = the amount of water vapor in the air
                                required for saturation. dzieki, juz wiem czemu skraplam, szczegolnie pod
                                plaster ;)))) a im wiecej dostaje SMS, evaporated w przyspieszonym tempie ...
                                mielismy wyklad z chemii od Poeta L. teraz physics, qrcze robi tak naukowo. to
                                moze o zawartosci cukru w cukrze ;)))) Szopen Ty lepiej napisz jak tam wakacje
                                w Vietnam :))))
                                to jest bardzo interesujacy narod Vietnamczycy, hardy, nie klania tak szybko
                                jak inni azjaci, bardzo pomyslowy: potrafili przerobic stare opony amerynskich
                                samochodow na buty, a wiesz jaka najwieksza atrakcja dla amerykanskiego
                                turysty ? postrzelac z kalasznikova za jeden amerykanskiego dolara, zaden nie
                                oprze pokusie zeby dotknac karabin ktory pokonal ich armie ;)francuzi nauczyli
                                ich piec doskonale pieczywo, i juz nie mowie o wspomnianych tunelach, ktore
                                wykopali pod miastem lopatka ...

                                a tak jeszcze wracajac do ksiazek, to staram czytac rozne, teraz czytam 'Zycie
                                owadow' i co ? i oni tez TO robia, co kartka to sex ... przegladalam raz
                                jeszcze Bill Clinton ;) i trafiam na statement of ex-president: 'Zrobilem to,
                                bo moglem', to powinno byc u-wiecznione, jako narodowa mantra ? wiecie malo z
                                lozka nie spadlam, czytanie ksiazek bywa niebezpieczne ...
                                Kazik, masz swieta racja, na swiecie nie ma spokoju :))))

                                Tizedik, Mar_za, Mojito pewnie ze za-zdroszcze, taaaaaaakie spotkanie :))))
                                Tangerin, nie daj sie, trzymaj sie. ja w takich sytuacjach, to udaje I don't
                                speak ...i posylam zagraniczny usmiech, ale nie zawsze tak mozna, chamstwa nie
                                lubie ale.

                                zdrowka zycze
                                • Gość: mojito Juz w Sz. IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 01.07.04, 15:41
                                  Troche slonecznie Wszystkich,

                                  ledwo na pociag zdazylem ogladajac mecz na telebeamie. Co za mecz!
                                  Z Gama zajrzelismy sobie na przywitanie czule w slinianki.
                                  I zdrzemnelismy sie razem mimo nocy w sleepingu.
                                  Geba mi odpuchla. Wepchnalem kawalek gumy do zucia aby ja rozruszac.

                                  Mandarynko,
                                  nie ma rady tylko trzeba Ciebie uzbroic. Kiedy masz imieniny/urodziny?
                                  Smith & Wesson wypuscily ostatnio nowa wersje Lady Colt Cal.38.
                                  Doskonale lezy w kobiecej dloni. Delikatnie ja chlodzi. Miesci sie
                                  wygodnie w torebce damskiej. Latwy w uzyciu. Delikatny spust.
                                  Kto wie, moze nawet podwiazka go utrzyma. Wersja srebrna lub oksydowana.
                                  Daje wsparcie w argumentach z chamstwem. Do konca miesiaca jest on sale.
                                  Daj znac gdy bedziesz miala miejsce w torebce :))))).

                                  Pysiek,
                                  pod gipsem sie skraplasz? Moze zrobisz zdjecie gipsu i umiescisz.
                                  Z napisami oczywiscie. I zdrowiej, zdrowiej, zdrowiej.

                                  Szopen,
                                  wlasnie, jak Wietnam?

                                  Lece pomoc w przygotowaniach do celebracji przeniesionych imienin Ojca.
                                  Chwilowo bez slonca, zupa barszcz ukrainski.

                                  Slonecznne pozdrowionka i usmiech na trzy czwarte juz,
                                  mojito.
                                  • tizedik meldunek loteryjny 01.07.04, 21:04
                                    Spelniajac dobrowolnie przyjety na siebie obowiazek uprzejmie informuje, ze
                                    w "naszej" loterii trafilismy dwojke. Ale to oznacza, ze zadnej kasy nie
                                    ustrzelilismy.
                                    No to do nastepnego razu :-)
                                    • tizedik Re: meldunek loteryjny 01.07.04, 21:10
                                      Stacja meteo: Warsaw, (History)
                                      Elevation: 351 ft / 107 m
                                      70 °F / 21 °C
                                      pogodnie
                                      Wilgotność: 56%
                                      Punkt rosy: 54 °F / 12 °C



                                    • tizedik Re: meldunek loteryjny 01.07.04, 21:10
                                      Stacja meteo: Warsaw, (History)
                                      Elevation: 351 ft / 107 m
                                      70 °F / 21 °C
                                      pogodnie
                                      Wilgotność: 56%
                                      Punkt rosy: 54 °F / 12 °C



                                      • Gość: Mar_za Re: meldunek loteryjny IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 01.07.04, 21:54
                                        Tizedik ja bym kwestionowala te pogodnosc:) Wlasnie mam burze za oknem i wiatr
                                        wywalil mi suszarke z praniem na balkonie:))). Ze nie wspomne o surfiniach co
                                        to stracily swoj urok z powodu ulewy!!!!

                                        W telewizji mecz...na razie 0:0. Wczorajszy polfinal Portugali -Holandia o
                                        niebo ciekawszy moim skromnym zdaniem. Kibicuje Czechom.

                                        Saba witaj po powrocie. Nie mialas chyba przyjemnosci ze mna sie poznac. Ale o
                                        ile pamietam to wszyscy wymyslali imie dla Twojej pociechy? Pozdrawiam.

                                        Wiecie co dzis sie przydarzylo w moim burze? Przyjechala wazna delegacja z
                                        zagranicy. I jedna Pani utknela w ...damskiej toalecie. Klamka sie niefortunnie
                                        zablokowala. Szanowna Pani delegatka przeciskala sie przez otwor w drzwiach (w
                                        gornej czesci gdzie usunieto mala szybe). Ubaw byl przedni, ale Panowie staneli
                                        na wysokosci zadania i chwytali spadajaca delegatke, co by sobie wielkiej
                                        krzywdy nie zrobila))))
                                        Jeszcze mnie to bawi jak sobie przypomne ten widok:)))

                                        Pozdrawiam, Mar_za
                                        • Gość: Saba Re: meldunek loteryjny IP: *.adsl.wanadoo.nl 01.07.04, 22:00
                                          Myslalam, Mar_za, ze jednak mialysmy okazje..? Czy ty nie mieszkasz gdzies w
                                          Moskwie? Jesli nie to wybacz pomylke :-)
                                          Jezdzilam troche po Hiszpanii, ale juz jestem, a imienia wciaz nie wybralam.
                                          Pociecha rosnie zdrowo i daje sie we znaki kopniakami.

                                          Saba
                                          • Gość: Mar_za Sprostowanie IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 01.07.04, 22:05
                                            W Moskwie mieszka Matrioszka. Zreszta teraz gdzies po Paryzu biega.
                                            Gratuluje malenstwa:)))) I Fajnie, ze sie do nas odezwalas, bo tu szczegolnie
                                            Panowie za Toba tesknili.
                                            • Gość: Saba Re: Sprostowanie IP: *.adsl.wanadoo.nl 01.07.04, 22:09
                                              Faktycznie, Matrioszka! Juz mi sie wszystko pomieszalo, wybacz Mar_za!
                                              Nie nadrobie zaleglosci w czytaniu watku, bo nie mam cierpliwosci, moze sie
                                              ktos skusi na streszczenie..?
                                              • Gość: Mar_za I sprawozdanie IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 01.07.04, 22:35
                                                Sprobuje, chociaz nie jestem najlepiej piszaca tu osoba. Jest pare lepszych ode
                                                mnie. Ale przytocze pare faktow, ktore pamietam.
                                                Wiec tak:

                                                Pysiek- lezy w szpitalu, choc wszyscy mysleli ze jest gdzies na wakacjach.
                                                Uzbrojona w gips, a nie do konca odkrylismy co sie jej polamalo -reka, czy
                                                noga, czy to i to. Na gipsie ma swinskie teksty.

                                                Matrioszka- spedza wakacje we Francji. Ostatnio poszukiwala majtek, bo nie
                                                zabrala wystarczajacej ilosci. Nie wiadomo czy nabyla je, czy postanowila
                                                poradzic sobie bez nich:)

                                                Tanegrin - ciagle wchodzi w jakies scysje, a to w sklepie, a to w banku , a to
                                                na poczcie. Ostatnio zostala zaatakowana (na szczescie nie groznie) przez
                                                jakichs osi;kow. Mojito doradzil jej wyposazenie sie w najnowszy model damskiej
                                                broni palnej. I nie wiadomo czy zdala juz wszystkie egzaminy, czy nie -ciagle
                                                miala sesje.

                                                Mojito-szwenda sie po Europie, wakacyjnie. Ostatnio zawital do warszawy i
                                                spotkal sie ze mna i Tizedik w barze na drinkach (na 40 pietrze). Byly obawy
                                                czy nie przechodzi w tym czasie swinki i powiklan spowodowanych choroba w tym
                                                wieku. Diagnoza byla pomyslna i ze swinki nici.

                                                Szopen - dolaczyl do nas interesujacy mezczyzna, ktory pomieszkuje w Chinach.

                                                Poeta- daje nam tu wyklady o zauroczeniach, milosci i zmianach chemicznych w
                                                organizmie spowodowanych powyzszym.

                                                Kazik - nadal planuje kupic farme.

                                                Ginter - wyjechal na wakacje, ale obiecal, ze wroci.

                                                Iwona - ciagle nas informuje, ze idzie spac, ale umieszcza swoje artystyczne
                                                zdjecia, bysmy podziwiali jej osiagniecia (i slusznie)

                                                Ifa - nadal w Irlandii, choc planuje sie przeniesc niebawem do Australii

                                                Tora - zdala mature z synem i przestala prawie do nas zagladac.

                                                Asia - wiedzie mily zywot kobiety szczesliwej. Wspominala, nam tu o swoich
                                                ekscesach w Warszawie zakonczonych publicznym zdejmowaniem ponczoch:)

                                                Czy cos pominelam/przekrecilam? Prosze o uzupelnienie, tych co wiedza lepiej
                                                jesli tyle nie wystarczy:)
                                                Mar_za
                                                • tangerin Re: I sprawozdanie 01.07.04, 23:00
                                                  Saba, malenstwo to juz wielkosci malego arbuza, prawda?

                                                  Marzena, nie nie zadalam jeszcze wszystkiego, policze ilosc zaliczonych egzamow
                                                  i dam znac. Juz sie w tym gubie, bo za duzo tego! I na poczcie to tez ja?
                                                  Naprawde? Boja tu na pieniacza wygladam!:)))))))

                                                  I zapomnialam spytac, czy Matrioszka nabyla owe majtki,czy obyla sie
                                                  bez:))))))))
                                        • tangerin Re: meldunek loteryjny 01.07.04, 22:53
                                          Marzena, mam nadzieje, ze delegatka nie byla wagi ciezkiej:)
                                          Ale skoro sie przecisnela, to raczej nie...

                                          Tizedik, next time. na pewno!

                                          A ja sie bawie w donosiciela. Nie uwierzycie, kogo dzis spotkalam! I z kim
                                          bylam na spotkaniu na szczycie! A raczej w piwnicy;) Otoz donosze, ze
                                          Matrioszka nawiedzila Wroclaw. I qrcze "siedem kotow" zamkneli i musialysmy
                                          do "czeskiego filmu" w piwnicy. Wysaczylysmy piffko z sokiem korzennym.
                                          MOwie Wam, ale czad, Matrioszka jest taka, jak ja sobie wyobrazalam: ciepla,
                                          mila i kochana:))))) W ogole pierwszy raz spotkalam kogos poznanego na
                                          necie. :)))))))))
                                          Matrioszko, sorry,ze ja tak ciagle gadam i gadam. I za brak mandarynek
                                          przepraszam, ale obiecuje ze nadrobie braki nastepnym razem! A matrioszke
                                          przypielam do lampki na biurku:)))Ach..... I niech wszystko bedzie tak, jak
                                          sobie wymarzysz!!!AAAA i buziaki ogromne dla rozrabiakow Twoich!!!!

                                          Mojito, urodziny to ja mam calkiem wkrotce, ale tak sobie mysle,ze metalowe
                                          zabawki to nie dla mnie. Wade wzroku mam, wiec moge nie wcelowac;)
                                          I qrcze, przejezyczylam sie, tam mial byc etanol a nie metanol! Metanolu nie
                                          pijam, denaturatu tym bardziej. A dzis odrzucilam kolejne dziwne srodki, moj
                                          kolega uczelniany myslal,ze moze sie zgodze i sie razem wyluuuuuzujemy... jakas
                                          mania ostatnio,czy cos...

                                          Szopen, pisales,ze w fabryce/wytworni lodow pracujesz (no chyba,ze znowu cos
                                          pomylilam), to jak wam te dostawy pradu ogranicza, to te biedne lody...A moze
                                          macie jakies wlasne agregaty, albo cos...A procesy technologiczne? Tez wszystko
                                          przestawiacie?

                                          Pysiek, jak tam zrosty? To skraplanie podgipsowe musi byc ciekawe. A moze jakas
                                          atmosfera modyfikowana by sie przydala?

                                          U nas pogoda pod psem, mokro bardzo. Sciskam wszystkich i rozciagam, i ide
                                          spac! Wiem, ze wczesnie jeszcze, ale tak mnie Morf ciagnie do tego wyrka i
                                          ciagnie...Tym razem ulegne! No coz, dopalaczy, czy wyluzowywaczy nie proponuje,
                                          wiec ide na calosc! Chociaz, on w imieniu ma juz niezly motyw...Jasna cholera!
                                • Gość: Saba Re: phuuuuuuuuuuuuuuu... IP: *.adsl.wanadoo.nl 01.07.04, 21:21
                                  Pysiek, to ty chora jestes...???
                                  Co ci jest? Wchodze tu coraz rzadziej i za kazdym razem ty chora !! Ja tu pieke
                                  swieze buleczki na twoj przyjazd a ty tam sie wylegujesz na antypodach?

                                  Saba
                                  • Gość: ifa spotkania trzeciego stopnia! IP: *.dsl.netsource.ie 02.07.04, 00:56
                                    No wlasnie skad jest te "spotkania trzeciego stopnia"? czy ktos pamieta,wie?
                                    czy to cos oznacza?czy mialo w przeszlosci wieksze znaczenie? brzmi znajomo i
                                    wymownie,

                                    alez macie fajnie ze tymi spotkaniami;
                                    40 pietro,piekny widok noca na rozlegajaca sie stolice u podnozy hotelu,prawda?
                                    i jeszcze taka niespodzianka z Matrioszka i Mandarynek,bylyscie w Spizu?
                                    alez wam zazdroszcze!

                                    Saba,
                                    ty jeszcze 2 w 1, to juz chyba tuz tuz?

                                    Mar-za,
                                    tak tak Ifa jeszcze w Irladnii,ale zegar tika tik-tak/tik tak a bilet na 8
                                    wrzesnia lezy na polce miedzy przewodnikami:Australia Travel,Sydney,Southeast
                                    Asia,Live & Work in Australia and New Zeland....

                                    Moj czas nabral teraz tempa i jest coraz szybciej,dzieje sie coraz wiecej
                                    coraz wiecej osob jak sobie uswiadomilo ze wyjezdzamy chce skorzystac z okazji
                                    i nas odwiedzic jeszcze w Dublinie,lista gosci sie zapelnia...
                                    tymczasem za 2 tygodnie przyjezdza moja siostra na miesiac,juz obmyslam taktyki
                                    jak ja dyskretnie miec na oku aby w tango nie poszla (jak u Nurowskiej Tanga
                                    dla Trojga nam jeszcze nie potrzeba;-),17-letnia dlugowlosa blondynka z kilkoma
                                    jeszcze innymi atutami i bardzo bezszczelnym przy tym odwaznym stosunku do
                                    zycia - mieszanka wybuchowa!i ja mam sprawowac opieke nad ta lania!
                                    obiecala uczyc sie angielskigo i spedzac czas z siostra,no coz pozyjemy
                                    zobaczymy,
                                    slyszalam kiedys taka teorie,ze sa 3 sposoby wychowywania dzieci i mlodziezy:
                                    1.przykladem 2.przykladem 3.przykladem
                                    hmmmm...trzeba bedzie siostrzyczce dawac dobry przyklad zatem ;-)

                                    wczoraj bylismy na kolacji urodzonowej meza z przyjaciolmi i jadlam
                                    najsmaczniej przyrzadzona rybe ever,zwana:monkfish (nawet nie wiem jak to po
                                    polsku?)
                                    byla lekko podpieczona,zawinieta w szyneczke usmazono na chrupko i polana
                                    wybornym sosem kremowym ze szczypiorkiem,kombinacja wysmienita!!!!
                                    wieczor byl rownie wyborny,

                                    pozdrawiam w stopniu trzecim takze
                                    (dlaczego te spotkania akurat trzeciego a nie drugiego na przyklad?)
                                    ifa
                                  • pysiek13 Close encounters of the third kind ... 02.07.04, 01:30
                                    Witaj Saba :)))))))))))))

                                    qrcze, to Ty teraz wyjechalas z tymi buleczkami, dostalam slinianki czy cus
                                    podobnego ;)))) szpitalne zarcie to sobie wyobrazasz, wszystko takie healthy ze
                                    jade do rygi: nie-dogotowane warzywa, zielone salaty i takie tam. nie, chora
                                    nie jestem, tylko rabnieta, ale zawsze bylam, wiec nic nowego.
                                    jak tam baby?raportu dawno nie bylo od Ciebie, pisz co ciekawego. radze Ci
                                    cofnac kilka wpisow wstecz, znowu byly rozwazane pewne imiona ... i co robilas
                                    w Spain, szukalas Don Kichot ? moj ulubiony, tez nie moge znalesc :))))

                                    Tangerin :)))) jako studentka nauk scislych (?) moze masz jakas prpzycje na to
                                    skraplanie ? sure, atmosfera jest niezbedna :))))najlepiej przy swiecach i z
                                    odrobina alkoholu ...
                                    a jak bedziecie tak nawzajem odwiedzac i wizytowac, to pekne ja albo moj
                                    gips :))))

                                    Mojito :)))) o Boshe, ale Ty szybko przemieszczasz, nie denerwuj mnie ...
                                    zdjecia jeszcze nie mam, pomysl rozwaze ale ;)))) czy chodzi Tobie o moja noge,
                                    mon visage, czy (przyznaj;) te wierszyki ?

                                    Ifa :)))) bliskie spotkania trzeciego stopnia, to z filmu Spielberg o tym samym
                                    tytule, since fiction, 1977, pewnie jeszcze bylas w przedszkolu? :))))

                                    pozdrawiam wszystkich serdecznie, Wasze 'za zdrowie' czyni cuuuda ...
                                    • Gość: szopen Re: Close encounters of the third kind ... IP: 204.79.89.* 02.07.04, 02:44
                                      Do Vietnamu mialem jechac dzisiaj, ale mi przelozyli urlop o tydzien, mam
                                      nadzieje pojechac w nastepny piatek.
                                      Jak pojade i jak wroce to opowiem.
                                      Wczoraj sie przez przypadek dowiedzialem, ze hotel ktory sobie zarezerwowalismy
                                      w Saigon zbudowano w 1880 roku i krecono tam wiele filmow miedzy innymi "Quiet
                                      American".
                                      Ja rzeczywiscie pracuje w fabryce lodow i ograniczenia uzycia pradu sa dosc
                                      duzym problemem, ale wczoraj po poludniu problem czesciowo rozwiazalismy, i
                                      teraz musimy ograniczyc uzycie pradu tylko raz dziennie co nie stanowi
                                      strasznego problemu.

                                      Bliskie spotkanie trzeciego stopnia oznacza spotkanie osobiste, to rzeczywiscie
                                      z filmu Spielberga.
                                      • tizedik humidity report 02.07.04, 11:11
                                        Wlasnie na taki temat meldunek probowalam zrobic wczoraj. Ale przy pierwszym
                                        podejsciu do wklejenia linku post poszedl sobie na forum. W dodatku dwa razy,
                                        co podobno jest niemozliwe. A kiedy usilowalam te internetowe wiadomosci
                                        sporostowac, bo "samo zycie" je zweryfikowalo, o czym Mar_za was poinformowala,
                                        to juz mi sie nie udalo. Po pierwszym uderzeniu pioruna stracilam lacznosc z
                                        siecia :-(
                                        Rano sprawdzilam - znowu moj komputer laczy sie z ta swiatowa pajeczyna :-)))
                                        Ale na meldunek teraz nie mam czasu. Jednak pewne jest, ze u nas wilgotnosc
                                        dosc duza, bo deszcze nas atakuja.
                                        Generalnie chyba tego roku mokro jest wszedzie.
                                      • Gość: mojito Religijny weekend trzeciego stopnia. IP: *.bondi.pl 02.07.04, 11:28
                                        Slonca Wszystkim,

                                        dzisiaj czuje sie lekko uduchowionym. A wiec na religijna nute...
                                        W Trzesaczu sa pozostalosci XV wiecznego gotyckiego kosciola.
                                        Byl zbudowany dwa km od brzegu morza. Na klifowym brzegu.
                                        Przez wieki morze zblizalo sie do kosciola. W 1901 roku runela pierwsza
                                        sciana kosciola. Obecnie ostatnie fragmenty sa w odleglosci 50 metrow
                                        od zachlannego morza. Wszystko na klifie. Cliff-hanger. Mozna modlic sie:
                                        wyjdzie, nie wyjdzie. Mozna na plazy pisac palcem u nogi wersety.
                                        Przy slonecznej pogodzie mozna lezec krzyzem na plazy. I zamiast rozanca
                                        przesiewac piasek. Wieczorem mozna lezec ubranym cieplej. Mozna isc brzegiem
                                        morza mylac mewy z anielicami i przygladac sie gwiazdom. Lub ksiezycowi...
                                        Religijne miejsce. Uduchawia. Odleglosc od Sz. - mandat lub dwa.
                                        Prawie czuje to uduchowienie trzeciego (i moze wyzej) stopnia.

                                        Ifa,
                                        monkfish (Aniol Morski) jest boski. Mieszka w oceanie pod Kanada.
                                        To zwalajace z nog mieso ma tylko w ogonie. Ma malo tluszczu. Dobrze sie
                                        przyrzadza. Griluje rowniez. Sosy sa konieczne poniewaz konsystencja miesa
                                        zwarta. Ma charakterystyczna pletwe i nia nagania sobie pokarm. Droga ryba.
                                        Niezrozumialym jest dla mnie dlaczego nazywa sie z meska.
                                        Dla mnie to anielica ze wszystkim co sie z tym wiaze.
                                        Kontakt z ryba pozwala sie zblizyc do nieba i boskich doznan.

                                        Mandarynko,
                                        a moze cos co robi glosne boom?

                                        Pysiek,
                                        zdjecie jakie chcesz. Z uwzglednieniem nas mezczyzn. Ja staram sie nie
                                        ograniczac kobiet w niczym (prawie). Dotychczasowe doswiadczenie mowi, ze
                                        wybralem sluszna droge :)))))))))). Tylko malo ograniczona czymkolwiek
                                        kobieta moze... Duzo moze!

                                        Pogodnego weekendu tym religijnym i tym mniej zycze,
                                        mojito.

                                        Slonecznie/uduchowienie/o zupie nie mysle.
                                        • Gość: mojito Humidity report from Szczecin. IP: *.bondi.pl 02.07.04, 11:36
                                          Yo! Tizedik,
                                          w Sz. tez wilgotnosc wystepuje. Miejscami.
                                          Kangur moze to potwierdzic. Ten wiatr od morza i takie tam rozne
                                          sprzyjaja wystepowaniu wilgoci. I utrzymywaniu sie jej.
                                          Jest cos w powietrzu. Wilgotnosc glownie.
                                          :))))),
                                          m.
                                          • poetal_liryczny Raport owszem ale nie o pogodzie 02.07.04, 13:22
                                            jak to dobrze potrafic docenic role absurdu w zyciu. czlowiek ktory wyjechal z
                                            kraju, nawet tak wygodnie i nie daleko jak ja,w pewnym sensie urzadzil sie,
                                            zostal brutalnie wybity z rytmu. dostalem w pracy wiadomosc ze byc moze bede
                                            oddelegowany na dwa miesiace do..nie, nie do Australii :-) do afryki Pld. nie
                                            to ze nie lubie podrozowac, ale moja partnerka za Boga tam nie pojedzie ze mna!
                                            no i tu taki dylemat, co zyskam, a co strace.a moze wlasnie ona zyska?
                                        • Gość: salmotrutta Re: Religijny weekend trzeciego stopnia. IP: *.compass.net.nz 02.07.04, 13:10
                                          monkfish (Aniol Morski) jest boski. Mieszka w oceanie pod Kanada.
                                          > To zwalajace z nog mieso ma tylko w ogonie.

                                          ...nie tylko w Kanadzie...tutaj takze jest...wyglada niesamowicie brzydko...i moze dlatego jest bardzo smaczny...
                                          • pysiek13 Re: Religijny weekend trzeciego stopnia. 02.07.04, 13:39
                                            Hi Salmotrutta :))))
                                            to zupelnie jak niektorzy mezczyzni: zwalajace z nog ... w ogonie, wygladaja
                                            brzydko, ale dlatego tacy smaczni ;))))

                                            Poeta L.
                                            rozmowy o tym, kto w zwiazku wiecej zyskuje, a kto traci, koncza na tym ze ma
                                            sie zal do siebie o to, czego nie bylo :)))) jak musisz jechac, to jedz :))))

                                            Humiditity report bez zmian :))))
                                          • Gość: ifa Agencje w NZ and AU? IP: 168.224.1.* 02.07.04, 13:40
                                            Drodzy dzieki za wszelki wyjasnienia ;-)

                                            mam jeszcze jedno pytanko do Aussies (mam nadzieje ze to nienaduzycie),bo mi
                                            wlasnie kolezanka ktora pojechala do NZ w ostatnia niedziele napisala,ze juz
                                            dostala prace w Auckland (w 3 dni) bedzie pracowac dla Saatch&Saatchi w
                                            dodatku!!!! (dodam ze irlandka,jakos wydaje mi sie ze im wszedzie na swiecie
                                            latwiej z racji nacji)
                                            niemniej opisala mi takze ile musiala napisac testow w kazdej z Agencji Pracy
                                            przez te dni
                                            mam pytanie czy takie same sa metody sprawdzanie przez agencje pracy w AU?

                                            "interviews and typing speed/Word/Excel tests. This morning I was in the
                                            internet cafe and applied to 3 other agencies, within the space of an hour 2 of
                                            them had called me and had me in for interview today - one at noon and the
                                            other a 3. I went to the one at 12 and was grilled on my CV and also had to
                                            take a data entry test :-S. The girl here said that she would have a job for me
                                            Mon/Tues but needed to run some background checks on me. These agencies are
                                            really into doing reference checks - they have to reference check back 3
                                            years!!!!"

                                            czy podobnie lub tak samo jest w AU? (w Polsce owszem tak jest,ale w Irlandii
                                            God! never!)
                                            pytam aby wiedziec na co sie nastawiac ewentualnie przypomniec sobie jakies
                                            tricki przed wyjazdem!!! ;-)

                                            dzieki z gory kochani
                                            ifa
                                            • pysiek13 Re: Agencje w NZ and AU? 02.07.04, 13:52
                                              Hola Ifa :))))

                                              a ja myslalam, ze masz transfer z pracy. jaka pozycja starasz? podam pare link,
                                              mozesz wyslac CV i aplikacje nawet teraz na probe, bedziesz wiedziala czego
                                              spodziewac.
                                              cheers
                                            • tangerin Re: Agencje w NZ and AU? 02.07.04, 13:59
                                              Az mi sie zaklac zachcialo pod nosem! Tyle testow? Nie, no luz... Ifa, trzymaj
                                              sie!! A swoja droga, to szybcy sa, jak marzenie!!!!

                                              Poeto, jedz!!! No qurna, jedz i tyle. TO tylko dwa miechy i wrocisz. A co
                                              zobaczysz, to Twoje!!! Ale wiesz, ja to enuzjastka jestem, moze moja opinia sie
                                              nie kieruj! Ale swoja droga, to swojego faceta bym nie zatrzymywala, zreszta
                                              urzadzilabym sie tak, aby do niego pojechac/poleciec na weekend chociaz! Albo
                                              sama, w tajemnicy, zapakowalabym sie do jego walizki;)

                                              Mojito, moze pistolet na wode? Taki, co robi wielkie buuuum buuumm.hehehe
                                              • Gość: ifa Re: Agencje w NZ and AU? IP: 168.224.1.* 02.07.04, 14:11
                                                no tak moj maz zawsze narzeka ze zachotycznie sie wyrazam,za duzo informacji,
                                                za duzo dygresji i zawsze mowi:
                                                "zono to the point!" ;-)))

                                                dzieki Pysku!(napisze na priv)

                                                juz sie zarejestrowalam na paru linkach,szukam tak od listopada (dostalam pare
                                                odpowiedzi ze jak przyjade zeby sie zglosic na rejestracje na miejscu)
                                                bo jedziemy w pazdzierniuku najpierw dookolo Australii (mezunio my hero,
                                                zaplanowal juz wszystko)

                                                Kangur piwko w Melbourne jak zajedziemy?
                                                Numbat zaczniemy od Golden Coast,moze piwko razem takze? chetnie bym posluchala
                                                twoich zeglarskich opowiesci?
                                                w Sydney to nie pytam,bo bedziemy mieli plenty of time sie umowic!!!
                                                beda to wtedy NASZE spotkania trzeciego stopnia ;-))))JUZ SIE CIESZE!

                                                jesli ktos ma ochote na taka kilku tygodniowa wycieczke u r more than welcome
                                                to join us!!!!



                                                no nic lece na lunch bo mi zaraz zamkna!
                                                narazie
                                                ifa
                                                • yvona73pol Trzesacz..... 02.07.04, 14:42
                                                  .... oj,Mojito, trzesacz jest the best!!!! ja jeszcze pamietam cos wiecej nic
                                                  jedna sciane, i to nie tak dawno ;)))) a ta ostatnia jest wzmocniona, bo gdyby
                                                  nie to, juz by runela do morza.... a szkoda, Trzesacz piekne miejsce jest,
                                                  wlasnie z powodu tej sciany
                                                  Saba, witamy po przerwie, slonecznej zapewne, jak to Espania ;)))
                                                  pogodowo jakos ladujemy, choc ostatnio chorobsko mnie dopadlo, ale znajomy
                                                  Hindus polecil cieple mleko z tumeric i wiecie co, cholerstwo dziala ;))) i
                                                  nawet nie jest tak disgusting, jakby sie moglo wydawac ;))))
                                                  dzis bylo cieplo bardzo w dzien, za to wieczorem zimno, jakos tak dziwnie, ze
                                                  cieple wieczory zazwyczaj wcale nie po cieplych dniach;
                                                  dni luzu sie skonczyly, szkola wita, nie powiem, zebym skakala do gory z
                                                  radosci, www.plfoto.com zastrajkowalo i remontuje portal, moze jutro bedzie
                                                  dostepne, miejmy nadzieje....
                                                  monkfish nie probowalam, a da sie z tego zrobic sushi?? ;))) bo ja planuje sie
                                                  nauczyc
                                                  i tradycyjnie poinformuje, ze ide udac sie na spoczynek ;)))) i do jutra;
                                                  caluski,
                                                  Iwona
                                                  • Gość: ifa rybka lubi plywac ;-) IP: 168.224.1.* 02.07.04, 15:26
                                                    jakies szalenstwo rybne mnie dopadlo ;-) dzis na lunch serwowali rybe o
                                                    nazwie...i tu uwaga...
                                                    Pacific John Dory

                                                    pyszna? owszem! ale w nazwa mi nie byla znana przyznaje
                                                    a ze rybka lubi plywac-jak to mawiaja nasi,dzis piatek za jakies 2 godzinki
                                                    rzucam sie w drinking crawl
                                                    wieczorkiem spotkanie na szczycie rowniez stopnia trzeciego, re-union z ludzmi
                                                    z poprzedniej firmy
                                                    pic bedziemy oczywiscie za zdrowie Pyska i nas wszystkich! jakies 50 osob-
                                                    Pysiek bedziesz zdrowa juz w poniedzialek!
                                                    och cos czuje po kosciach ze bedzie sie dzialo oj bedzie!!!
                                                    przed tym tapas w kubanskiej po drodze z psipsiolkami!!!
                                                    a jutro tanczaca impreza w klubie tenisowym!!! matko co ja tu robie w tej
                                                    pracy!!! przeciez ja powinnam w tygodniu wypoczywac a nie pracowac!!!

                                                    zycze udanego weekendu wszystkim Panstwu takaze
                                                    ciao
                                                    ifa
                                                    • poetal_liryczny magic number ? 04.07.04, 12:18
                                                      od piatku przygladam sie nie znikajacej czarodziejskiej liczbie 69, no dobrze
                                                      tak ja lubicie ze az nikt sie nie dopisuje? to ja sie wylamie i jedziemy
                                                      dalej :-) wyglada, ze w przyszly pieatek jade do Polski na 2 tygodnie, Gunther
                                                      nie pojawil sie jak obiecywal, a szkoda. wprawdzie nie jestem z tych co od baru
                                                      do baru, ale w dobrym towarzystwie to lubie posiedziec i porozmawiac.
                                                      dziewczyny tu w piatek gromadnie ruszylu na party, swietnie, dobrze ze chociaz
                                                      Wam humor dopisuje. Afryka ciagle pod znakiem zapytania, ale troche mnie
                                                      przeraza. powiecie, ze nie czuje sie pewnie,ze obawiam sie rozlaki, ale powiem
                                                      wam zdrugiej strony, jak ktos byl nawet przez krotki czas sam, to docenia
                                                      obecnosc drugiej kochanej osoby.
                                                    • Gość: mojito Czarodziejski numerek tuz przed siedemdziesiatka. IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 04.07.04, 16:35
                                                      Zdrowka wszystkim,

                                                      koniec antybiotykow. Moge teraz zamiast Azulanem plukac jame margarita.
                                                      Zycie jest znowu piekne. Tak ogolnie. Alleluja! Dzisiaj final pilkarski.
                                                      Kibicuje Portugalii. Od znajomej dostalem zabawne e-zdjecie wyjasniajace
                                                      dlaczego Turcja nie wygra nigdy w pilke z Brazylia. Muzulmanska odziez
                                                      kobiet/kibicow z Turcji nie pomaga graczom. Brazylijski brak odziezy (gory)
                                                      owszem. Wazne aby miec cel w zyciu! Inter pedes puellarum es voluptas
                                                      puerorum :))).

                                                      Poeto,
                                                      lec do Afryki. Zdecydowanie lec. Jezeli rozwazasz podroz z punktu czy bedzie
                                                      to dla Ciebie korzystne to tez lec. Bedzie moim zdaniem. Dowiesz sie wiecej o
                                                      sobie i o swoim zwiazku. Bon voyage. Absolutnie lec.

                                                      Mar_za, Tizedik,
                                                      wracajac na moment do cuba libre, caipirinha i mojito. W zeszlym roku byly
                                                      dobrze "krecone" w Jaju na Kruczej (chyba). Czy Jajo jest w tym roku - nie wiem.
                                                      Dotarlo do mnie warte polecenia miejsce - Bar w Oficynie - na Chmielnej
                                                      (w podworzu oczywiscie). Podobno bardzo dobry i ciekawy lokal.

                                                      Pogodnie, niedzielnie pozdrawiam,
                                                      mojito.

                                                      Lekko slonecznie/dziwnie bez deszczu/zupa krupnik.
                                                      Wilgotnosc lokalnie sie utrzymuje.
                                                    • Gość: ifa Afr Pld. magic place!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.dsl.netsource.ie 04.07.04, 21:00
                                                      Czesc Poeto!!!!
                                                      nie wiem czy ty lub twoja partnerka kiedykolwiek byliscie w Afr Pld,bo nie
                                                      piszesz nic na ten temat,ale ja bylam i to calkiem niedawno jakis rok temu and
                                                      half i bardzo bym sie ucieszyla gdybym mogla tam pomieszkac jakis czas,
                                                      Afr Pld jest po prostu cudowna!!!!!!!!ludzie ktorych
                                                      spotkalismy,atmosfera,jedzenie,wina,widoki!!!
                                                      planuje tam wracac przy kazdej okazji i wiem ze jest inaczej kiedy sie tam
                                                      mieszka i inaczej kiedy odwiedza takie miejsca,ale nawet wszysycy moi znajomi
                                                      z Pld Afr ktorzy mieszkaja w Irlandii na pytanie czy wroca do swojego kraju
                                                      odpowiadaja:"Tak bo Afryka jest tu" - przykladajac reke do serca!
                                                      ja bylam tylko miesiac w ich kraju ale tez zostawialam tam kawalek mojego
                                                      serca!!!

                                                      Tak szeptem podpowiem ze swojej strony jako kobieta,ze:
                                                      Czasami kobiety potrzebuja meskich decyzji w wykonaniu ich partnerow,aby ich
                                                      doceniac jeszcze bardziej,nawet jesli nie koniecznie sa to decyzje jakich by
                                                      oczekiwaly!!!


                                                      pozdrawiam
                                                      ifa
                                                    • peter2715626 Re: Afr Pld. magic place!!!!!!!!!!!!!!!! 04.07.04, 22:37
                                                      Gość portalu: ifa napisał(a):

                                                      > dostala prace w Auckland (w 3 dni) bedzie pracowac dla Saatch&Saatchi w
                                                      > dodatku!!!! (dodam ze irlandka,jakos wydaje mi sie ze im wszedzie na swiecie
                                                      > latwiej z racji nacji)


                                                      Dokladnie tak.
                                                      Nasza pani premier tez pochodzi z Irlandii.







                                                      =====================

                                                      mordor.mds.pl/peter
                                                    • tizedik Będę gryźć! 04.07.04, 23:24
                                                      Jestem zła!!! Zrobiłam sobie kuku! Na własne życzenie! Wykazalam sie niewiedza
                                                      w temacie, w ktorym wiedzy nie musze posiadac, ale liczylam na fachowosc
                                                      kompetentnej(?) osoby. No i cierpie:-( I sie wsciekam! Naprawic to moge, ale
                                                      bedzie mnie to kosztowalo troche kasy. A niech to...:-((((
                                                      I taka zła raczej unikam bliskich kontaktow III stopnia z bliskimi osobami. Nie
                                                      do konca da sie tego uniknac, bo przeciez nie bede uciekac z forum...;-) No i
                                                      znalazlam! Wyzyje sie na poecie! Krotko! Poeto, co ty wyprawiasz????!!!! Mozesz
                                                      jechac do Afryki, a sie tego boisz?! A moze nie tego, a calkiem czegos innego?!
                                                      Nie chce nawet pisac, ze boisz sie czegos innego...
                                                      Jedź!

                                                      A poza tym.... Wilgoc wszedzie! U Szopena nawet z dodatkiem wysokiej
                                                      temperatury i tragicznych skutkow. Nie mowie o wylaczeniach pradu, a o tym:
                                                      "W wyniku upałów w chińskim Kantonie, w ciągu ostatnich dwóch dni zmarło co
                                                      najmniej 39 osób. Na południu Chin temperatura osiągnęła 39 stopni Celsjusza.
                                                      Większość ofiar to ludzie starsi. Najstarszy zmarły miał 97 lat. Najmłodsza
                                                      ofiara miała 20 lat i zmarła na skutek odwodnienia organizmu. Władze zaleciły
                                                      osobom starszym w ramach możliwości przebywanie w chłodnych pomieszczeniach i
                                                      ograniczenie aktywności fizycznej."
                                                      Linku nie bede podawac, bo pewnie jutro nie bedzie dostepny, ale wiadomosc
                                                      pochodzi z Gazety Wyborczej.
                                                      Szopen, jak to znosisz? Chlodzisz sie lodami?
                                                      Pysiek, skraplasz sie nadal? Kiedy wypuszcza cie ze szpitala?
                                                      Moj rodzinny element tez ma nielekko...
                                                      77 °F / 25 °C
                                                      lekki deszcz
                                                      Wilgotność: 89%
                                                      Ale taka wilgotnosc to nic dziwnego, skoro jakas godzine temu padal tam
                                                      deszczyk taki, jakby rzeka wylala sie z nieba.
                                                      U nas tez leje i burze chodza. Moje kwiatki Marzena jakos sie trzymaja, a nawet
                                                      jakby im to sluzylo. Rosna jak wsciekle :-)
                                                      Tangerin, kiedy masz urodziny? Rak z ciebie? No fajne sa te Raki...:-) Element
                                                      tez jest Rakiem.
                                                      Ja nie uwazam, ze wada wzroku przeszkadza w celowaniu. Sama celowalam z wielkim
                                                      zapalem i przejeciem w pewien kamyczek na pustyni w Nevadzie. Nie powiem,
                                                      celowanie dobrze mi wychodzilo... Kamyczka wprawdzie nie uszkodzilam, ale to
                                                      dlatego, ze maly byl...;-))) Jak by byl wiekszy, na pewno bym trafila! Tak wiec
                                                      celowania nie masz co sie obawiac ;-)
                                                      Ifa, liczymy na ciebie w kwestii kolejnych spotkan 3. stopnia, tym razem w
                                                      Australii. Jest tam przeciez paru naszych...:-)
                                                      Mojito, tez w Trzesaczu bylam. Ciekawe, ze ten kawalek budowli nadal stoi.
                                                      Kiedys jednak spadnie...
                                                      Jakie masz plany wyjazdowe na czas najblizszy?
                                                      Saba, czy juz wiesz, dla kogo trzeba szukac imienia? Chlopak czy dziewczynka?

                                                      Pozdrawiam wszystkich :-)
                                                    • tizedik Meldunek loteryjny 04.07.04, 23:28
                                                      Mamy dwojke. A to oznacza, ze znowu kasy nie mamy :-(
                                                    • Gość: salmotrutta Re: Afr Pld. magic place!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.compass.net.nz 05.07.04, 00:32
                                                      > Dokladnie tak.
                                                      > Nasza pani premier tez pochodzi z Irlandii.

                                                      ...a nie z Hamilton?;)...
                                                    • Gość: Saba Bez tamatu IP: 213.144.225.* 05.07.04, 09:39
                                                      Dziekuje za sprawozdanie Mar_za, widze faktycznie nowe "twarze", a brakuje mi
                                                      Guntera, szwenda sie gdzies w moich okolicach zapewne (!)
                                                      Pysiek, mam rozumiec ze moje wypieki na marne? Czy moze jeszcze twoje plany
                                                      wybrania sie do NL nie sa calkiem nieaktualne..?
                                                      Hiszpania, no coz, ciekawy kraj, ale blednego rycerza nie szukalam, bo po co mi
                                                      substytuty skoro mam prawdziwego? :-) Ale powiem wam szczerze, ze troche
                                                      rozczarowal mnie Gaudi i jego przereklamowana Sagrada Familia. W Barcelonie
                                                      moglabym mieszkac :-) Mile zaskoczyly Pireneje i Park Narodowy Montseny i jakby
                                                      ktos sie wybieral na Costa Brava to moge polecic spokojna miejscowosc miedzy
                                                      lesistymi wyludnionymi pagorkami do ktorej sie jedzie kreta droga z widokiem na
                                                      wybrzeze. A mowa o Tossa - to calkowite przeciwienstwo halasliwych Lloret czy
                                                      Blanes.
                                                      Nie wiem czy bedzie chlopak czy dziewczynka i zostawiamy to sobie jako surprise
                                                      na sam koniec. Moj maz twierdzi, ze bedzie chlopak, bo zaczal pierwsze kopniaki
                                                      uskuteczniac na stadionie FC Barcelona :-) moze rosnie nam maly pilkarz?
                                                      Wybieranie imion wychodzi mi bokiem, co tydzien mam nowe pomysly i zadnych
                                                      decyzji, na szczescie jest jeszcze duzo czasu, bo due date dopiero na poczatek
                                                      listopada.
                                                      Tymczasem wracam do pracy
                                                      Pozdrawiam wszystkich
                                                      :-)
                                                      Saba
                                                    • Gość: mojito Liczba 1776... IP: *.w3cache.pl / *.pl 05.07.04, 10:31
                                                      ... to bardzo amerykanska.
                                                      Konstytucja amerykanska byla w tym roku podpisana.
                                                      Wczoraj. W Filadelfii. Duze swieto amerykanskie.
                                                      Dzien Niepodleglosci. Wizerunek tego historycznego miejsca
                                                      widnieje na studolarowce. Polska Konstytucja jest druga co
                                                      do wieku w swiecie.
                                                      Tyle stop ( nie kobiecych) bedzie mierzyla nowa budowla ktora
                                                      powstanie w Nowym Jorku na miejscu World Center.

                                                      Saba,
                                                      Barcelone lubie. Rozrywkowe miasto. Tak jak Ciebie - troche mnie
                                                      wewnatrz Sagrada Familia rozczarowala. Ciagle murarze sie tam kreca.
                                                      Miejsce w permanentnej budowie. Zatrudnienie maja na lata.
                                                      Imie kobiece FC Barcelona a meskie FC Porto (tez ciekawe miasto). :)))).

                                                      Tizedik,
                                                      sciana w Trzesaczu jeszcze stoi. Ludzie ja od czasu do czasu podpieraja.
                                                      Z planami dalszymi to na razie zastoj. Przez tydzien bede tutaj.
                                                      Ogladam mape pogody i rozgladam sie za sloncem. Tak sobie mysle...
                                                      i spekuluje. Zobacze zreszta... Hiszpania mnie ten tego.
                                                      Grecja z powodu Olimpiady nie. Siedze sobie wiec i mysle, mysle...

                                                      Slonca Wszystkim i zdrowka,
                                                      mojito.

                                                      Troche slonecznie/troche dzdzyscie/bez zupy wczoraj.
                                                      Oatmeal (owsianke) odkrylem dla siebie.
                                                      Ta zwyczajna gotowana bez mleka (prawie).
                                                      Gesta ze stojaca w niej lyzka, miodem i rodzynkami. Sniadaniowo.
                                                      O takiej teraz mysle...
                                                      m.
                                                    • tangerin Re: Liczba 1776... 05.07.04, 11:05
                                                      Ahoj!!!
                                                      Wczoraj sie dwa razy spakowalam i rozpakowalam,element rodzinny ma czasem moc
                                                      wykanczajaca:)))) (ps pakowanie nie odbylo sie na ocach elementu ze wzgledow
                                                      wychowawczych) Ale mialo to i dobre strony, okazalo sie, ze duzo rzeczy
                                                      posiadam, kiedys miescilam sie do jednego plecaka...Czyli wielkie sprzatanie
                                                      mnie czeka!
                                                      A z elementem to ja sobie poradze, ma tylko 12 lat, cholerny raczek, szczypac
                                                      potrafi. Jak juz wynormalnieję,tzn sie odstresuje, to sobie poszlaejemy tylko
                                                      we dwoje.

                                                      Tizedik, moze masz racje, ale wiekszy kaliber bedzie chyba potrzebny, wieksza
                                                      szansa na trafienie do celu:))) I dodam, ze nie mam rozwinietych morderczych
                                                      instynktow wobec raczka, co to to nie. Chociaz mam dwojaki stosunek do broni
                                                      odkad trafilam we wrobelka, przelatujacego w okolicach tarczy strzelniczej.
                                                      Mialam 9 lat i z zalu nie moglam przestac plakac.

                                                      I mam dzis spotkanie kolejne w sprawie wymiany okien. I znowu bede musiala
                                                      tlumaczyc facetowi, ze mam wystarczajace uprawnienia, aby te okna wymieniac, ze
                                                      nie potrzebuje wspacia zadnego faceta, ze poradze sobie sama, bo z czym tu
                                                      qrcze moze byc problem? facetom czasem dziwnie sie robi interesy z kobietami,
                                                      ot co. I juz wiem, ze moga probowac mi wcisnac jakis kolejny badziew i dziwic
                                                      sie, ze sie nie udalo! Mar_za, a jak Ty sobie radzisz w momentach remontowych?

                                                      I eeee, raczkiem nie jestem, jeden w rodzinie wystarczy. Ja jestem niestety
                                                      lwica z hrabiowskim rodowodem, jak mawia moja mama, ale przystosowana, przez
                                                      mame oczywiscie, do zycia w srodowisku niefeudalnym. za daleko poszlo to cale
                                                      przystosowywanie, bo NIE ZNOSZE, jak ktos sprzata i uklada moje rzeczy, a jak
                                                      obcy, to juz totalna porazka. Ale kawe przynoszona do lozka uwielbiam, tylko
                                                      nie ma mi kto przynosic:))))

                                                      Saba, niespodzianka to jest to, popieram!!!

                                                      Ifa, Ty to juz prawie Irish, wiec pojdzie latwo, zobaczysz. I nie pojde juz z
                                                      zadnym elementem do zoo, albo pojde, niech sie edukuja na zwierzetach;)

                                                      Mojito, owsianka jest the best:)) Taka "babciowa", mniam, mniam. Najpierw na
                                                      wodzie, potem sie mleka dodaje, dla wrazliwych sie jeszce przeciera przez
                                                      sitko, aby pozbawic ja pewnych ciezej strawnych elementow.

                                                      No i spadam.
                                                    • Gość: Mar_za Momenty remontowe IP: 212.160.172.* 05.07.04, 11:48
                                                      Tangerin w momentach remontowych kompletnie sobie nie radze:). Wykorzystanie
                                                      silikonu nie tylko jako wypelnienia sztucznych piersi, odkrylam dopiero
                                                      wykanczajac swoje mieszkanie:). Nie porwalabym sie na samodzielna wymiane okien
                                                      za nic w swiecie.
                                                      Panow "fachowcow" traktuje za takich co sie lepiej ode mnie na sprawach
                                                      remontowych znaja i przyjmuje naiwnie, ze maja swieta racje. Dopiero jak widze
                                                      gotowy efekt nie rzadko sie rozczarowuje.
                                                      Majac dwie lewe rece do "momentow remontowych" pakuje sie zazwyczaj w nowe
                                                      mieszkania, auta. Kazdy sprzet, ktory sie psuje najlatwiej naprawia mi sie idac
                                                      do sklepu po nowy:). Nie jest to oszczednosciowe podejscie.

                                                      Istnienie mezczyzn na tym swiecie jest potrzebne:). Chociazby w momentach
                                                      remontowych:).

                                                      I uwazam, (to juz nie o remontach) ze lepszymi kierowcami sa rowniez
                                                      mezczyzni:). Jak widac niezdecydowane auto na drodze, wiadomo, ze za kierownica
                                                      kobieta:). Ale to jest uwarunkowane roznica w budowie mozgu kobiet i mezczyzn.
                                                      I tego przeskoczyc sie nie da, choc zdarzaja sie oczywiscie wyjatki.

                                                      Mar_za
                                                    • tangerin Re: Momenty remontowe 05.07.04, 13:19
                                                      Uffffff, sapie sobie okropnie, hehehe
                                                      Odkrylam maczniaka na moich roslinach i mnie trafia. Cholerne grzyby...Ale w
                                                      tym roku ciezki okres do hodowania kwiatow:( Za malo slonca i za wilgotno.
                                                      Zaraz ide cos do pryskania dobrego zakupic, nie dam sie, zwalcze to cholerstwo.
                                                      Mszyce wydaja sie byc opanowane, yes....Ciekawe na jak dlugo? Hmmmm

                                                      A wracajac do remontow. Mar_za, wiesz, ja sie opieram na wiedzy fachowcow. No
                                                      sama nei potrafie wymieniac okien, klasc kafelkow, ukladac i cyklinowac
                                                      parkietow. Z malowaniem, uszczelnianiem sylikonem, zatkanymi rurami, gwozdziami
                                                      jakos niezle sobie radze. Ale grunt to przypilnowac jednego pana z drugim,
                                                      pokazac, ze masz pojecie o jego robocie i ze kitu ci nie wcisnie!! A z tymi
                                                      oknami to jest tak, ze wybierasz, podpisujesz umowe, placisz, ale dzielisz na
                                                      pol, zeby sie za pewnie nie poczuli, oni wstawiaja, patrzysz, czy nie balagania
                                                      za bardzo (mozna niemal bezinwazyjnie wymienic!!!!)i czy kitu nie odstwiaja,
                                                      oceniasz efekt koncowy, placisz reszte, sciskacie sobie lapki i tyle!!!!Do
                                                      czego tu facet potrzebny? Tylko ze panow oniesmiela moj wyglad lekko dzieciecy
                                                      i jakos nie moga sie pogodzic, ze baba im pokazuje, co tam jeszcze nalezy
                                                      zrobic. A ja sie pytam, dlaczego, na co, po co, czy mozna inaczej, uzywajac
                                                      fachowego slownictwa oczywiscie. Chociaz panie robiace w tym interesie
                                                      (zazwyczaj sprzedajace) tez wola rozmawiac z facetami. Zadziwiajace.
                                                      Jak wykanczali mieszkanie, w ktorym teraz mieszkam, to wiekszosc bylo na mojej
                                                      glowie, zakup, odbior materialow typu drzwi, kafelki, meble kuchenne, kleje,
                                                      farby, armatura lazienkowa, pedzle itd.(i placenie, aby mi to wszystko do
                                                      chalupy wniesli, bo drzwi dzwigac nie bede:)) A ja zielona bylam totalnie. Ale
                                                      sie zawzielam sie i sie nauczylam. Pana, ktory mi wciskal lewe drzwi, kopnelam
                                                      w kosmos i kupilam u konkurencji. A klamki, z klamkami to dopiero byla
                                                      historia:))I tak ze wszystkim:) Panowie od kafelkow i malowania wciskali mi
                                                      kity, panowie od parkietu takze, jedni na drugich gadali, ze mnie sie
                                                      podsmiewali. poszlam po rozum do glowy, zebralam bractwo o jednej godzinie w
                                                      jednym miejscu i kazalam mowic co i jak, bez sciemy, prosto w oczy. Nie
                                                      pozabijali sie i doszli do porozumienia. Cud, czy jak? A jednak mozna.
                                                      Meble tez skrecac potrafie, jednemu panu z Ikei nawet musialam zwrocic uwage,
                                                      bo mi lipe odwalal krzywo skrecajac bibioteczke. I denerwuje mnie tekst
                                                      typu: "no, niech teraz pani porosi meza, ojca, brata" Ja place, ja wymagam, co
                                                      tu jest do rozumienia? Proste. A jak czegos nie rozumiem i fachowiec mi to
                                                      zarzuca, to mu mowie, zeby mi tlumaczyl. I jakos dochodzimy do porozumienia.
                                                      Albo zmieniam "fachowca" na fachowca. Ale tych ostatnich coraz mniej:(


                                                      i tak sobie mysle, chyba tyranem jestem, mam cos jednak po tatusiu, hehehe
                                                      Donosny glos tez. I dlatego nie lubie sie klocic i podnosic tonu, kiedy mowie -
                                                      znajomi mi zarzucaja, ze przez ponad 10 lat znajomosci sie nie poklocilismy.
                                                      Ani razu:))))



                                                      A na autach sie nie znam, nawet prawka nie mam jeszcze:(((( I to bardzo
                                                      rozczarowuje mojego tate:)Ale fakt, brak zdecydowania na drodze jest najgorszy,
                                                      no niechze juz zle jedzie, ale wtedy przynajmniej wiadomo, co i jak.
                                                      I widzialam ostatnio pod swoim oknem trzy wypadki w ciagu miesiaca, sprawcami
                                                      byli niestety panowie. powod? Brawurowa jazda:( Bo oni zazwyczaj mysla, ze uda
                                                      im sie przejechac, zanim "tamten idiota swoja kupa zelastwa sie przeczolga"


                                                      I tak na koniec, zeby nie bylo, ze nie lubie facetow, czy cos w tym stylu.
                                                      Lubie:))) nawet bardzo. Ale nic nie poradze, ze slodka idiotka nie jestem:( I
                                                      czasem pluje sobie w brode. Bo blad wloski juz mam, jeszcze tylko slodkie minki
                                                      do opanowania...Tylko ze mi nie wychodza, za cholere!!!!

                                                      ide po te srodki grzybobojcze, a potem uzerac sie z panem od okien. Mam
                                                      nadzieje, ze dojdziemy do consensusu i umowe podpiszemy. ja i on, a nie on i
                                                      tata, maz, czy brat:)))
                                                    • mar_za Re: Momenty remontowe 05.07.04, 13:42
                                                      A ja i tak uwazam, ze lepiej byloby miec jakies meskie oparcie w tego typu
                                                      negocjacjach:). Wole wybierac w tym czasie obrazki na sciane, swieczniki czy
                                                      inne gadzety wyposazajace wnetrze. Wszystkie "grube" roboty mnie cholernie
                                                      stresuja. Aczkolwiek jak sie nie ma wyjscia to akceptuje sie stan jaki jest i
                                                      jakos z nimi sobie tez radze. Raz komode skrecalam caly dzien, kopiac ja pare
                                                      razy przy okazji:). Udalo sie, ale czy tyle musialo nerwow kosztowac?

                                                      Niecierpki nowogwinejskie mi zakwitly w barwach narodowych: jeden bialy, drugi
                                                      czerwony. Wilgoc widac im sluzy. Reszta tez rosnie jak opetana.

                                                      To znowu bylam ja:) Trzeba chyba popracowac troche w koncu....
                                                    • Gość: Mar_za Re: Bez tamatu IP: 212.160.172.* 05.07.04, 11:11
                                                      Witam,
                                                      Przystojni portugalscy chlopcy nie wygrali niestety w mistrzostwach Europy :(
                                                      Najpierw obstawialam Czechow, potem Portugalczykow i jedni i drudzy przegrali.
                                                      Z moich typow nici.Coz, to jak z nasza (bezczelnie sie wpraszam do
                                                      wspoldzielenia wygranej:))loteria.

                                                      Zanim ogladalam mecz bylam na wsi. Mamusia jak zwykle biegala wokol coreczki i
                                                      wnuczek. Zupka z prawdziwych maslakow. Niebo w gebie. Salatka do obiadu
                                                      (schabowy, a jakze:))z domowych bezpestydzydowych warzyw. Taka salatka jak sie
                                                      zrywa super swieze warzywa z zagonu, smakuje wysmienicie:)

                                                      No i tym sposobem pozbylam sie Piranii na tydzien. Wiejski dom ozyje na troche.
                                                      Babcia zachwycona, ze bedzie miala dla kogo gotowac obiadki, kleic pierogi,
                                                      wypiekac buleczki z jagodami itd. A Piranie, ze bedzie mial je kto dopieszczac,
                                                      bez konca. Ja natomiast bede mogla odwiedzac knajpki polecane przez Mojito.
                                                      Grunt to organizacja:)))

                                                      Poeto ja sie calkowicie zgadzam z Ifa. Nic nie dodaje uroku mezczyznie jak
                                                      zdecydowanie i konsekwencja w podejmowaniu decyzji:). Czasem nawet wbrew naszym
                                                      (kobiet) oczekiwaniom. Jedz i nie narzekaj na zapas. Bedziesz pozniej jak juz
                                                      nie daj Boze sie rozczarujesz:). Jak to mowia? Jak kocha to poczeka:))) Albo
                                                      pobiegnie za Toba jak juz za bardzo bedzie jej Ciebie brakowalo:)

                                                      Tangerin z ta poczta to rzeczywiscie przesadzilam:) Ale cala reszta sie zgadza:)

                                                      Pozdrawiam poniedzialkowo/Ostatni tydzien w robocie:) Mar_za





                                                    • Gość: kangur remont i w ogole IP: *.bpb.bigpond.com 05.07.04, 16:21
                                                      Witam wszystkich po niewielkiej przerwie,wieczor(to juz noc raczej)po kolejnym
                                                      dniu spedzonym moze nie przy remoncie ale upiekszaniu przed sprzedaza,jeszcze
                                                      planowany tydzien tego balaganu ,a pozniej znow to samo przy nastepnym domu i
                                                      jesli plec piekna mysli,ze my nie mamy tego samego problemu z fachowcami to
                                                      jest w grubym bledzie,dla fachowcow nie ma roznicy(no,moze niedokladnie sie
                                                      wyrazilem:))Najgorsze,ze pogoda barowa,a prace nie cierpiace zwloki,zimno,pada,
                                                      miejscami leje.
                                                      Ifa,oczywiscie,ze piwo bedzie grane,w odpowiednim momencie dasz znac,ze
                                                      dojezdazacie w nasze juz wtedy cieple okolice,pobedziecie napewno kilka dni bo
                                                      jest gdzie jezdzic,w moich okolicach setki winiarni(wineyards z degustacja mam
                                                      na mysli)wiec moze zejsc sie dluzej!Sprawdz Mornington Peninsula,slynie wlasnie
                                                      z tego i nie tylko,napisz tutaj o planach,zbiorowo napewno Wam to ulozymy
                                                      lepiej:))co i jak,ile dni w jakim miescie itp.bedzie z tego chyba niezla
                                                      dyskusja.
                                                      mojito,oczywiscie,ze wilgotnosc w Sz.daje sie odczuc prawie na kazdym kroku i
                                                      to niezaleznie od pory roku,spedzilem tam cala zime,wyobrazam sobie co tam sie
                                                      dzieje w lecie!!Ja nie jestem zbyt na to odporny i lamalo mnie na okraglo ale
                                                      mimo wszystko ten klimat mi odpowiada,a nawet za nim tesknie.Pzdr.
                                                      Koncze bo juz zrobilo sie jutro,a ja przeciez mam troche dzisiaj do roboty.CUUU
                                                      Pozdrawiam!
                                                      Pysiek!jak wyglada aktualna pozycja,jakies zmiany?Bo polowa lipca tuz,tuz!
                                                    • Gość: ifa wies i w ogole IP: *.dsl.netsource.ie 05.07.04, 21:45
                                                      Mar_za
                                                      ostatni tydzien w robocie?wybierasz sie gdzies czy zmieniasz?
                                                      alez rozpalialas mi zmysly na te polskie wiejskie klimaty!!!nie ma jak u babci
                                                      za piecem,ja sie dlugo wychowywalam u swojej babci na takiej wlasnie prawdziwej
                                                      wsi doslownie pod lasem,do pierwszej drogi asfaltowej bylo jakies 5 km przez
                                                      przez geste lasy,spedzilam tam spora czesc swojego dziecinstwa,od jakiegos 3 do
                                                      6-ego roku zycia,rodzice moi wtedy pracowali w NRD i widywalam ich kilka razy w
                                                      roku tylko,ale jakos dziwnie mi to nie przeszkadzalo,mialam swoje
                                                      koty,psy,kurczaki i inne takie ;-)czasami mnie zabierali na kilka miesiecy
                                                      pozniej znow przywozili na wies,od dziecka bylam skazana jak widac na podroze ;-
                                                      )))
                                                      dom babci byl pod lasem doslownie,z jednej strony wielki "bor" z drzewami do
                                                      nieba ;-)z drugiej staw w ktorym plywaly sumy - pamietam takie czarne z
                                                      wasami,brrr!
                                                      miedzy tym wszystkim oczywiscie owce zawsze z loczkami i laciate na najbardziej
                                                      zielonej trawie na swiecie i powietrze czyste jak lza,pachnace
                                                      nieskazitelnoscia cala dobe,
                                                      w kuchni piec weglowy na ktorym babcia gotowala a "na pokojach" wielkie
                                                      drewaniane lozka,oczywiscie z pierzyna w srodku z pierzami z tych samych kaczek
                                                      ktore przedtem biegaly po podworzu,na stole zawsze lsniaco
                                                      czysty,wyprasowany,sztywny wykrochmalny obrus w kwiaty,a na stole kolorowy
                                                      wazon z bardzo grubego szkla,w ktorym zawsze staly swieze kwiaty wlasnie sciete
                                                      z ogrodka przed domem!!i te kwiaty tez byly takie babciowate,proste i wysokie
                                                      aby pasowaly do wazonu ;-)
                                                      droga tylko piaszczysta,po ktorej rowerem z wielkimi kolami jezdzilam najpierw
                                                      z babcia potem sama do sklepu na koniec wsi po
                                                      chleb,cudowny,wiejski,okragly,pachnacy chlebek!
                                                      wszystko mialo swoj niepowtrzalny smak i zapach,woda na herbate byla ze
                                                      studni,maslo,twarozek oczywiscie wlasnej roboty,co sobota ciasto drozdzowe ze
                                                      slodka kruszonka i ta zawsze przeslodzona przez babcie herbata ;-))))) w
                                                      szklance z aluminiowa raczka z duzym uchwytem,ktory parzyl ;-)
                                                      miotla zrobiona z galezek uwielbialam zamiatac przed "sienia",takie zamiatanie
                                                      to byl highlight of the day dla mnie,tym bardziej ze miotla byl troche wiesksza
                                                      ode mnie ;-)plot wokol domu i podworza byl drewaniany na nim wisialy
                                                      zawsze "kanki"-takie aluminiowe pojemniki ala dzbanek do mleka lub wody plus
                                                      wiaderka odwrocone dnem do gory
                                                      kolo klatki dla krolikow stal moj koszyczek w ktorym przynosialam
                                                      babci "szczypki"-cieniuktie suche galazki,na rozpalke do pieca,codziennie,ale
                                                      nie wchodzilam nigdy do lasu,bo babcia zabraniala,zbieralam je na samamym
                                                      brzegu,
                                                      kiedys umarl moj malenki kurczak ktory byl chory,bo babcia najpierw je trzymala
                                                      kolo pieca jak byly takie malenkie wielkanocne,zanim zaczely chodzic po
                                                      podworku i raz jeden z nich byl slaby i chorowity,wiec strasznie bylo mi go
                                                      zal,wciaz go glaskalam i pomagalam mu chodzic,az w koncu zmarl,zrobilam mu maly
                                                      nagrobek na sasiada polu,z krzyzem ze szczypek,swiezymi kwiatami itp,jak sie
                                                      okazalo sasiad dlugo omijal to miejsce zanim je przeoral w koncu,
                                                      ach i ta papierowka,ogromna papierowka za domem z zoltymi,ogromnymi jablkami!

                                                      tak tak nie ma jak u babci za piecem!!!!
                                                      nie wspomne o kielbasie i kaszance wlasnej roboty jakie po swinobiciu sasiadki
                                                      czasem nam podrzucaly,jako dziecka oczywiscie nie docenialam ani nie
                                                      odroznialam smakow kielbas,ale pamietam ten zapach swiezej wedliny do dzis!
                                                      tak tak nie ma jak u babci!

                                                      no widziesz Mar_za zupelnie mnie rozrzewnilo!!! ;-)

                                                      ifa
                                                    • Gość: ifa spotkania winne ;-) IP: *.dsl.netsource.ie 06.07.04, 00:12
                                                      Kangur bardzo sie ciesze na to spotkanie juz dzis!
                                                      bedzie takze okazja powspominac Szczecin przy lampce wina z lokalnej winarni ;-)
                                                      (to jest to co tygrysy lubia najbardziej ;-)))))
                                                      Jacobs Creek Shiraz Cabernet i Jacobs Creek Merlot- rodem z Australii czesto
                                                      gosci w moim domu ostatnio i bardzo nam smakuje
                                                      to tak a propos barowej pogody,bo u nas rowniez barowo ;-(

                                                      pozdrawiam
                                                      ifa



      • poetal_liryczny Re: Tak daleko i tak blisko do Afryki :-) 06.07.04, 03:02
        jade, no dobrze juz jade,poczekajcie tylko wroce z urlopu z Polski. jak tak
        wszyscy radzicie to jade. ale Ifa z ta Afryka w sercu, to chociaz widze ze masz
        serce duze to troche przesadzilas. tak z byle powodu ja nie nabieram
        sentymentu, zeby zaraz ladowac dodatkowy bagaz do serca,mna to musi porzadnie
        potrzasnac.no i jeszcze dla pewnosci Ifa,Marzena,to jeszcze takie kobiety mozna
        spotkac, co chociaz troche polegaja na meskiej decyzji? nie wszystkie
        doszczetnie zfeminizowane? jest znaczy po co zyc :-)
        dodam tylko Marzena ze nie lubie kobiet, ktore robia z siebie slodkie idiotki,
        tylko po to zeby mezczyzne zrobic w cztery litery,lubie kobiety troche
        zdecydowane i takie ktore wiedza co chca.
        • Gość: yvona Re: Tak daleko i tak blisko do Afryki :-) IP: *.rivrw2.nsw.optusnet.com.au 06.07.04, 04:52
          no prosze, Ifa nam sie tu rozrzewnia, a jakie opisy przy tym daje, no, no!!!
          woda ze studni jest mi znana, maslo, serek wlasnoreczny, chodzenie po mleko do
          sasiadki, palenie w piecu nieco mniej, bo to moje wakacje, okolice
          Bieszczad.....
          chleb, ktory piekla ciocia, i bulki z serem, takich jak te, nigdzie nie
          widzialam; no i caly rytual wyprawy na te wakacje, wciaz ten sam....
          a ja chyba przypadkiem natknelam sie na Szopena na forum Kuchnia, z
          uwzglednieniem orientalna ;))) tak sobie mysle, ze to "nasz" Szopen, czy
          slusznie?? bo udziela rad rodem znad Zoltej Rzeki ;))))
          ale co do ryzu, mam pewne uwagi - otoz znane mi jest urzadzenie pt. ricecooker
          i nie darze go estyma, wlasciwie wspominam jako wysoce upierdliwa rzecz do
          mycia, ktora to czynnosc nie jest dostatecznie usprawiedliwiona jego
          uzytecznoscia - nie zauwazylam roznicy w jakosci tak spreparowanego ryzu....
          a, i jeszcze, skoro jestesmy w kulinariach - co wy, kochani robicie z olejem
          sezamowym?? widzialam pare pochwal na jego temat tu i tam, ale dokladnie nie
          pamietam, a kupilam ostatnio ;)))
          no, to caluski i ide poleniuchowac z xiazka ;)))
          Iwona
        • Gość: yvona Re: Tak daleko i tak blisko do Afryki :-) IP: *.rivrw2.nsw.optusnet.com.au 06.07.04, 05:00
          do Poety,
          jedz, jedz ;)))))
          z ta Afryka w sercu, to juz tak jest, ze kobiety jakos sie bardziej przywiazuja
          do miejsc (jak koty, hie, hie) czy tez mi sie tylko wydaje??? a moze mamy tak
          obszerne serce?? ;))))))
          ja jeszcze nie bylam, a juz mam sentyment, ogladalam albumy, zdjecia, sluchalam
          opowiesci, i baaardzo bym chciala sie tam wybrac, mimo wielu zagrozen....
          poleganie na meskiej decyzji, jak slusznie zauwazyles Poeto, nie jest
          rozpowszechnione, ale smiem zauwazyc, ze decyzje takowe sa niechetnie przez
          nich podejmowane, czasem, to jak czekanie na Godota ;)))))))).....
          wiec coz mamy biedne robic, decyzje jekies trzeba podjac, a skoro strona sie
          nie kwapi.....
          i to wcale nie ci "metroseksualni" a wlasnie reszta ma jakies fazy
          niezdecydowania wiecznego...... i co ty na to??? jak sie nie ma co sie
          lubi..... i tak sie rzecz kreci ;))))
          pozdrowionka,
          Iwona
          • Gość: szopen Re: Tak daleko i tak blisko do Afryki :-) IP: 204.79.89.* 06.07.04, 05:22
            Jedz poeto, co zobaczysz i poznasz to twoje, czy w sercu zostanie to juz inna
            sprawa, w pamieci napewno.
            Pamietac nalezy ze nie jest to najbezpieczniejsze miejsce na swiecie i trzeba
            po prostu uwazac.

            Szopen na forum kuchnia to ja.
            Ricecooker podstawowy sprzet w kuchni, nadaje sie nie tylko do gotowania ryzu
            ale i innych rzeczy. Mycie tez proste trzeba tylko umyc glowne naczynie
            wysuszyc i nie ma problemu.

            Olej sezamowy dodaje sie do potraw juz po zakonczeniu gotowania pare kropli.
            Nadaje sie do ryb, zup, salatek itp.
            Jedynie w marynatach stosuje sie przed gotowaniem.

            Ja na gotowaniu sie troszke znam.
            • Gość: yvona Re: Tak daleko i tak blisko do Afryki :-) IP: *.rivrw2.nsw.optusnet.com.au 06.07.04, 07:29
              no co ty, Szopen, czy ja mowie, ze sie nie znasz? ja sadze, ze nawet bardziej
              niz troszke ;))))) wiesz, jakies 60% facetow nawet pewnie nie wie, ze istnieje
              cos takiego, jak specjalne naczynie zwane ricecooker; z twoich dwoch postow,
              ktore wytropilam, widac jak na dloni, ze kucharzysz ;)))))) i wcale sie nie
              dziwie, kuchnia orientalna to wdzieczny temat, choc i polska nie ustepuje, co
              doceniamy zazwyczaj za granicami bedac; ja na przyklad to sie tutaj
              specjalizuje w roznych ogorkowych i kapusniakach, a dzis barszczyk czerwony ;)))
              wracajac do "naczynia niezgody" ;)))) to moze ja mialam stycznosc z jakims
              badziewnym modelem, albo moze obsluga nie ta?...... ale skoro twierdzisz, ze
              mozna inne rzeczy.... a co na przyklad?? makaronik i pataty???
              a olej sezamowy ludzie ponoc tez dodaja do konczacego sie gotowac ryzu?? czy
              cos zle przeczytalam..... a moja znajoma Indonezyjka gotuje ryz razem z lemon
              grass i odrobina mleczka kokosowego, ponoc miodzio ;)))
              masz racje z Afryka, niebezpiecznie, cale Cape Town praktycznie jest
              okamerowane, wieczorami biali ludzie nie "szlajaja" sie po ulicach, a i w dzien
              nie wszedzie; wiadomo, ze facet bezpieczniejszy jest, no i szczegolnie w
              miejscu, gdzie jest 90% zarazenia wirusem HIV a miejscowa ludnosc uwaza, ze
              najlepsza terapia jest odbycie stosunku z osoba nie posiadajaca wirusa,
              skorygujcie mnie jesli moje informacje sa bledne...
              druga strona (Cape Town i okolic) jest zupelnie inna, cudownie, naprawde, a
              moja znajoma baardzo sobie chwali, choc ostatnio jakos sie mniej odzywa, ale u
              niej to normalne....
              podroffka i spadam w strone.... barszczu ;)))) wciaz jeszcze polowicznego....
              Iwona
        • pysiek13 PL-boys 06.07.04, 07:35
          Witajcie slonecznie :))))

          Mojito :)))) czy moglbys pisac z-rozumialym jezyku ? latin, to moja pieta
          Achilles. zrozumialam jedno slow:'przyjemnosc', bedac na wakacjach trudno zebys
          nie pisal o przyjemnosciach. czy moglbys jasno?
          Spain, hm, Saba juz byla, Mojito wybiera do Spain, a ja w hospital ciagle ...
          Saba nie szukala blednego rycerza, moze ja bym znalazla bez-blednego ? Mojito,
          OK nie pytam ;) napewno jedziesz w celu sight seeing ...

          Kangur :)))) a u mnie w Sydney nie pada, na na na na na ... i jest calkiem
          cieplo :)))) i co z tego ... :(((( dziekuje, bardzo dziekuje za cieple
          zyczenia, wszystkim :))))trudno okreslic moja pozycje, napewno juz nie
          horyzontalna. ale bede nawet czolgac, aby sprobowac te Twoje smakowite cholerne
          buleczki Saba :)))) taki apetyt zrobilas, codziennie mi snia ... Poeta L.
          jedzie do Afryki, a ja wychodze ... narazie z siebie, co tam, nie bede spedzac
          wakacje w hospital, wszystko bez planu, jak zwykle :))))

          'niestrawna bylaby ta era, gdyby nie fraszki Sztaudyngera' - znam, tez moglabym
          przypomniec kilka ;)

          ooops, znowu zeszlismy na temat feministyczny, ale feminstki to glownie atakuja
          przecietnych, troche spasionych, srednio rozgarnietych seksualnych nieborakow.
          tak jakby wokol nie bylo:przecietnych, troche spasionych, srednio rozgarnietych
          seksualnych niebo(co?)raczki? ja tam nie walcze, ja tylko zycze tak od serca
          feministkom, zeby choc na krotko zakochaly zwierzeco w takim przecietniaku i
          potem jak ja zostawi, zeby dlugo i bolesnie plakala na widok jego zostawionych
          na srodku pokoju przydeptanych kapci :))))
          kobieca nie-umiejetnosc podejmowania decyzji,i poddanczosc jest dzis surowo
          wzbroniona. niezmiernie mnie taki trend cieszy. uwielbiam sama wiercic dziury w
          scianach, rozmawiac o silnikach samochodowych, albo porzucona na srodku Tasman
          Sea, samotnie operowac busola. Mar_za Ty sie ogladasz z meskim ramieniem, ja
          tez ogladam, ogladam ;)))) czesto jednak oni bywaja niezaleznie od urody i
          wieku bardziej ekspansywni niz fikus benjamin rozrastajacy w oszalalym tempie.
          nalezy wiec widywac tylko z niezastapionymi mezczyznami (czyli tylko pozostaje
          Dustin Hoffman i ... Dustin Hoffman ;)

          Ifa, no pieknie kochana piszesz, takie sentymenty :)))) ja bym cos dopisala o
          Babci ale to temat na ksiazke ... przyjezdzaj, noga zrosnie,taras do tego czasu
          usprzatam, wino juz kolekcjonuje, temat zawsze znajdzie :)))) teraz to nas
          bedzie tu cala 'kupa' w Sydney, jak mawial Gunther :))))

          Yvona, Ty masz racje slowo 'upierdliwy' jest piekne, w odniesieniu do sprzet
          kuchenny jest most appropriate :) nie cierpie gratow, zeby to nie wiem jak
          mialo usprawniac, ale co?

          Tangerin, moja opinia do fachowcow jest zawsze jedna: never mind plec, niech
          beda tylko professional :))))

          Szopen, to jednak nie tylko lody, congrat :))))

          Sydney: dry, sunny, fresh W/NW winds 38knots, min:11, max:22, humidity 53%
          water temperature 18 stopni, pollution low, sunrise 7:00am sunset 8:07pm

          zdrowko wszystkim
          • Gość: Mar_za Re: PL-boys IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 06.07.04, 08:01
            Ale sie rozpisaliscie dzisiaj/wczoraj:)

            Pysiek ja tylko tak gadam ze szukam, jakos w sumie to od prawie 7 lat nie
            znalazlam. Wiec ten stan szukajacy jest permanentny:). I chyba odpowiada mi ta
            niedokonana forma czasowniaka. Choc ostatnio cos za duzo o tym paplam:).Ale
            przeciez sa wakacje:)

            Poeta wszystkie skrajnosci sa niezbyt mile widziane. I kobieta trzepoczaca
            rzesami i przynoszaca kapcie swemu "panu", gdy wraca do domu i taka herod baba.
            To samo z panami. I pantoflarz do niczego i dyktator, co to kobiecie do glosu
            dojsc nie da. Umiar jak we wszystkim jest wskazany. Tylko, ze swiat sie jakos
            tak zmienia, ze tych silnych i decyzyjnych kobiet coraz wiecej, a mezczyzn
            coraz mniej.

            Ifa, wies , ktora opisujesz jest tez z mojego dziecinstwa:) Prawie taka sama.
            Niestety teraz wyglada zupelnie inaczej. Nie ma juz studni, pieca,
            pierzyn...Cywilizacja wkroczyla do wsi:). Ale lubie tam jezdzic. Za kazdym
            razem jak zjezdzam z glownej drogi z Warszawy na te dojazdowa i widze w oddali
            swoja wies to mi jakos milo na sercu sie robi.Wracaja wspomnienia jak z
            okolicznymi dzieciakami biegalam tamtedy:)

            Szopen podaj jakies przepisy, bedziemy gotowac:)

            A ostatni tydzien w pracy, bo ide na 2 tygodnie urlopu. Pojade wiec troche na
            wies, troche nad morze. Na razie planuje na Polwysep , ale pogoda kiepska, wiec
            nie wiem co ja bede tam robic. Jak to jeszcze ja, ale przeciez dzieciaki to
            zwariuja jak zabronie im do zimnej wody wlazic.

            Kawa wypita/Ide do pracy.
            Mar_za
            • Gość: szopen Umiar w zyciu IP: 204.79.89.* 06.07.04, 08:15
              Umiar to dokladnie to czego w zyciu potrzeba.
              Moze nie w kazdej chwili bo i poszalec czasem tez trzeba ale o ile srednia
              roczna wychodzi w ramach normy to wszystko OK.

              Co do przepisow i gotowania zapraszam na forum Kuchnia.
              Jest tam rowniez bardzo milo, sporo ludzi z roznych czesci swiata, brak
              chamskich postow.

              Co do ricecooker to ja od wielu lat uzywam tych firmy National. Moim zdaniem
              najlepsze. A gotowac mozna rowniez rozne kasze, zupki, ziemniaki, gotowac na
              parze itd.
              Z racji i miejsca pobytu i wspolmieszkaczy u mnie w domu ryz jest gotowany
              codziennie conajmniej raz wiec bez tego urzadzenia ciezko by bylo.

              W piatek jade na urop.
            • kazachstan Re: PL-boys 06.07.04, 08:54
              Dzien dobry wszystkim,

              no rzeczywiscie zescie to sie rozpisali. to ja widze ze wszyscy na urlopy
              rozjezdzaja, byle tylko nie tak jak Gunther co to pojechal i nie wrocil.Poeta,
              Marza, Mojito juz na urlopie,Ifa planuje, Pysiek polowicznie na urlopie. ja tam
              dopiero w Christmas wczasuje sie bo to dobra pora i cieplo.
              o wsi bardzo ladnie napisane Ifa, tez pamietam takie momenty kiedy jezdzilo sie
              na zniwa do rodziny, to dopiero byla frajda.ale to niestety przeszlosc, wies
              bardzo sie unowoczesnila i to juz nie to samo co bylo kiedys.
              ja rozumiem, ze ci PL boys to my polscy mezczyzni, wcale nie czuje sie gorzej
              od takiego australijczyka. on na pewno nie przepusci kobiety pierwszej w
              drzwiach, a co dopiero mowic o kwiatach, albo pomocy w domu.i tyle, jestem
              Polakiem.
              pozdrawiam
              kazik
              • tangerin Re: PL-boys, girls, autka... 06.07.04, 09:59
                A ja znowu wszystko robie jednoczesnie, kawa, sniadanie, pisanie posta...

                Umowa podpisana, teraz bede czekac 2-3 tygodnie na te okna i myslec nad
                roletami, co by byly tanie i dobre:)Nie najtansze jednak, bo jakosc przede
                wszystkim!!! Przepuszcalnosc swiatla, material i kolor takze. ALe stalo sie,
                poplynelam z kasa i jeszcze bede musiala na te rolety pozyczyc od rodzicow:((
                Tzn na ich czesc tylko, ale zawsze to pozyczka, a ja pozyczac nie lubie. BO
                potem trzeba oczywiscie oddac.
                ALe niestety, te okna trzeba wymienic. Wiem, ze wytrzymaja jeszcze 2-3 lata,
                moze nawet 10, ale czy mam prawo ryzykowac? Nie mam. W zwiazku z tym wakacji
                takze nie mam, moje zasoby finasowe stopnialy do zera:( Ten marny zwrot z
                podatku trzyma mnie jeszce przy zyciu:)))

                Rozlinnosc spryskana chemia, moze zwalczymy cholerstwo!!! tak mi wszystko
                poroslo, ze sie nie miesci, oddalam kolejna porcje kwiatow mojej mamie.
                Niecierpkow mam trzy donice: ogromych, jaskrawoczerwonych, z nasionek:)))
                Walleriana w tym roku, nie wiem, dlaczego, ale wole je od nowogwinejskich. Sa
                bardziej wiejskie:)))A w kuchni na parapecie rosnie sobie bialy, ale za maly na
                blkon jeszcze.

                Wies:)))no oczywiscie,ze wakacje na wsi, studnia, mleko prosto od krowy,
                watrobka z nutrii, i moj wlasny krolik, cudownie szary!I Babcia z Dziadkiem:))))
                Ale te miejskie tez byly ok. u drugich Dziadkow, tramwaj, zoo i te klimaty.


                Poeto, bo facet powinien umiec podjac decyzje, wylozyc kawe na lawe, a nie
                chodzic jak z jajkiem wokolo, bojac sie ja podjac, o wyartykulowaniu nie
                mowiac. Wtedy moze zaczac sie ewentualna dyskusja, zwlaszcza jesli decyzja
                moglaby wplynac na zycie obojga. Chociaz ostanio zauwazam,ze mlodzi ludzie nei
                potrafia dyskutowac, czy isc na kompromis, kazde ciagnie na swoja strone,
                gluche na argumenty drugiej osoby. Podejmowanie decyzji to sztuka, a wspolne
                podejmowanie decyzji to jeszcze wieksza sztuka.

                Marzena, nie znasz dnia ani godziny, kiedy Cie jakas milosc dopadnie:)))To
                zawsze sie dzieje w najmniej spodziewanym momencie.
                I powiem Ci jedno, jestes dzielna kobieta i swietnie sobie radzisz, nawet na
                hodowli piranii sie znasz ;-)

                Pysiek, Ty zdrowiej i zrastaj sie!!!!

                A pod moim oknem kolejny wypadek.:( od ostatniego minely tylko dwa dni. Tym
                razem erka na sygnale przyjechala. Bo tak q...jest, jak sie ma pozwolenie na
                skret w prawo, ale to warunkowe, "jesli droga wolna", kierowcy wiecie o co
                chodzi, taka strzalka przy czerwonym swietle. tylko cholera, NALEZY sie
                upewnic,ze ta droga wolna, bo zawyczaj trzeba poczekac az inni przejada, a nie
                pchac sie na chama, klapki na oczy i byle do przodu. Cholera jasna!!! Zawsze ta
                sama przyczyna! I jak slysze taaaaki pisk opon, to wiadomo o co chodzi:((( Moze
                dlatego tak sie boje jezdzic, bo kierowcow wariatow plci obojga nie brakuje.
                Tym razem, to znowu pan sie wepchal i myslal,ze zdazy:(((
              • Gość: ifa Do Poety!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: 168.224.1.* 06.07.04, 10:17
                Peoto albo ty taki plytki facet jestes albo co????
                to nie chodzi o obszernosc serca tylko jego wrazliwosc!!!!!
                bylam w wielu miejscach,zjechalam co nie co i w USA i w Canadzie,Europe tez
                zjechalismy wzdluz i wszerz i nigdzie po prostu nigdzie nie poczulam tego
                porywu jak w Afryce Poludniwej,wiec prosze nie oceniaj tak,ze to bylo "byleco"
                czy "bylejakie",bo nie wiesz kogo tam spotkalimsy,co widzielismy i co
                przezylismy!!!
                I wciaz podtrzymuje ze zostawilam tam kawalek mojego serca,nie obawiaja sie
                jest w nim wystarczajco miejsca aby znalazlo sie tam jeszcze wiele innych
                rzeczy!!
                niektorzy tak maja!!!!!!

                z drugiej strony facet jestes nietaktowny,bo my ci z kobietkami tu chcemy
                doradzic jak najelepiej a ty wyjezdzasz nam ze "slodkimi iditotkami"!!!!!!!!!!!
                sluchaj jak jestes pantoflarzem to sie nie dziwne,ze sie ciagle boisz ze cie
                kobieta zostawi!!!!!!!!!!
                ja cenie najbardziej w moim mezu wlasnie umiejetnosc podejmowania meskich
                decyzji,jego milion razy silniejsza psychike od mojej,mimo ze moja do
                najslabszych tez nie nalezy i jego stanowczosc- tak to czyni go meskim w moich
                oczach i perfekycyjynym!
                i zapewniwam cie ze chociaz i tak ostatnie slowo nalezy do mnie to zawsze
                sluchamy sie nawzajem!!!!!!!!!
                piszesz: "moja partnerka nigdy w zycie ze mna tak nie pojedzie?"
                a probowales w ogole ja przekonac?pokazlales jej chociaz jeden przewodnik z
                tamtych miejsc?zacheciles ja w jakikolwiek sposob?pokazales je te piekne
                zdjecia z Cape Town i innych miejsc bez zobaczenia ktorych nie mozna umrzec!!!
                zycie to wieczne proba kompromisu,kwestia tylko aby uzyskac go najlagodniej jak
                tylko to mozlwie!!!
                chyba ze chce sie zamrnowac zycie na udowodnianiu,kto postawi na swoim!!!
                to smutne!

                pozdrawiam
                Ifa



                • Gość: Mar_za Re: Do Poety!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: 212.160.172.* 06.07.04, 10:38
                  Ifa dzieki:)
                  Nie chcialam tu udowadniac Poecie, ze slodka idiotka nie jestem:) A niech sobie
                  chlopina mysli co chce:). Ale Ty nie dalas za wygrana:)
                  Mar_za
                  • tangerin Re: Do Poety!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 06.07.04, 10:58
                    Dziewczyny, nie musicie nikomu udowadniac, ze slodkimi idiotkami nie
                    jestescie!!! Nie wygladcie na takowe i tyle! Ja was w tej roli nie widze!
                    koniec piesni. A jak ktos chce, to niech sobie mysli, co chce:))


                    Ifa, tak zarliwie napisalas o Sauth Africa, ze juz teraz rozumiem, dlaczego
                    jedna dziewczyna pojechala tam i wrocila odmieniona:)))) Przez rok pracowala na
                    trzech etatach w LDN, tylko po to aby zarobic na studia wlasnie tam!!!!
                    Ale to trzeba pojechac tam i poczuc, zdjecia i filmy tego nie oddadza!!!!

                    Dobra, spadam z neta w koncu!!!
                    • tizedik Re: Do Poety!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 06.07.04, 11:32
                      • tizedik Re: Do Poety ;-) 06.07.04, 11:45
                        No znowu nacisnelam nie to, co trzeba i poszlo puste.
                        A chcialam, zeby bylo bez wykrzyknikow;-)

                        Kochane kolezanki forumowe, co sie tak wsciekacie?
                        Pytam, bo wcale nie odczytalam postu Poety jako "wycieczki" w nasza strone, a
                        raczej jako ogolna uwage na temat. Nawet bardziej jako obrone wlasnego
                        stanowiska, czyli obawy przed pozostawieniem swojej pani na czas dluzszy, co
                        oznaczac jednak moze rezygnacje z wyjazdu w atrakcyjne strony swiata.
                        To, co nas dziwi i czemu dajemy wyraz w mniej lub bardziej zawoalowany sposob,
                        to ten brak pewnosci do uczuc, wiernosci, lojalnosci, ba, nawet sklonienia sie
                        do poswiecen (niepotrzebne skreslic) tej drugiej osoby. Bo 2 miesiace to czas
                        niezbyt dlugi, a wiec rodzi sie w nas podejrzenie, ze nie prorokowana tesknota
                        odgrywa zasadnicza role w watpliwosciach Poety.
                        Oczywiscie, teoretyzowanie na temat drugiej osoby jest znacznie latwiejsze niz
                        wczucie sie w jej problemy, rozterki i watpliwosci. Ale my tez wypowiadamy sie
                        przy tej okazji generalnie w kwestii stosunkow damsko - meskich. I - jak
                        zauwazylam - w wiekszosci sklaniamy sie ku pogladowi, ze najlepszy jest uklad
                        partnerski, nawet - w niektorych opisanych wyzej przypadkach - z przyznaniem
                        mezczyznom prawa do decydowania (po uprzedniej konsultacji oczywiscie ;-)))))
                        Ja osobiscie akurat nie uwazam, ze partner mialby prawo decydowac jednoosobowo
                        w sprawach dwoch osob dotyczacych, no ale to moj poglad i jestem jego
                        praktycznym wyznawca :-)
                        • Gość: ifa Re: Do Poety ;-) IP: 168.224.1.* 06.07.04, 12:43
                          Tizedik nie wsciekamy sie skad!
                          przeciez at the end of the day,jakie to ma znaczenie osobiste dla kogokoliwek
                          tu,
                          kazdy jest w ukladach jakie mu odpowiadaja i kreauje je tak jak uwaza za
                          najsluszniejsze
                          a to ze czlowiek sie fatyguje napisac do innego bezwzgledu na to czy jest
                          emocjonalno-ognisty post czy spokojna proba wytlumaczenia swoich pogladow
                          swiadczy o tym,ze widzimy sens aby to robic a to chyba dobrze,
                          nie ma zlotych srodkow,nie recept,trudno mowic za kogos,moza oprzec sie tylko
                          na wlasnych doswiadczniach
                          i wszystko to jest takza tylko ogolna uwaga,

                          pozdrawiam
                    • Gość: mojito Serce/corazon i okolice. IP: *.bondi.pl 06.07.04, 11:50
                      Dzien doberek,
                      wczoraj slyszane: do kobiety przyzwoitej jest pociag do nieprzyzwoitej
                      kolejka. Taki kolejowy dowcip :))).
                      Slonecznie dzisiaj. Ale z umiarkowaniem. Wczoraj natknalem sie na rybe
                      panga (Szpilka). Nikt nie mogl mi powiedziec jak wyglada i cos o niej
                      blizej. Ale super byla. Cieplo o niej mysle. Prawie zauroczenie.
                      Ciagle o decyzjach. Podobno jak sie samemu nie zadecyduje to ktos zadecyduje
                      za nas. Bardzo sluszna uwaga Iwony. Z podjeciem pewnych meskich decyzji to
                      jak z czekaniem na Godota :))). Podejmujemy wybiorczo. Uwazajcie wiec Panie.
                      Dobrze jest zachecic kobiete do podjecia decyzji, ktora jest podobna do
                      naszej meskiej :))).

                      Szopen,
                      ogladam wlasnie w gazecie Halong Bay i Gulf of Tonkin z 3,ooo wyspami.
                      Patrze na eleganckie jedwabne sarongi (?) Wietnamek i sobie mysle...
                      Bawelna, jedwab a moze jest tam za goraco...

                      Iwona,
                      tytul z dzisiejszej gazety: Nad morzem kicha.

                      Poeto,
                      widocznie mam szczescie. Slodkie idiotki sa zdecydowanie przysloniete
                      interesujacymi/ciekawymi dziewczynami/kobietami. Moze ja inaczej widze.
                      Mysle, ze jak z kobietami normalnie to i one podobnie.
                      Mar_ze poznalem. Slodka moze byc jak chce. I czarujaca...

                      Pysiek,
                      zdrowiej. Pije juz a wiec powinnas sie zrastac.
                      Z ta Hiszpania waham sie ciagle. Dzisiaj mysle o Sardynii tygodniowej.
                      Wlasnie szukam kogos kto by mi pomogl podjac decyzje :))).
                      Kiedy przylatujesz?

                      Mandarynko,
                      a moze "obrzynek" dubeltowke? Trudno z niej na mala odleglosc nie trafic.
                      Mozesz strzelac z zamknietymi oczami (jakiego koloru?).

                      Kazik,
                      slyszales cos od Gunthera?

                      Absolutne zdrowko wszystkim i slonca oczywiscie,
                      mojito.

                      teraz slonecznie/wilgotnosc sie utrzymuje/juz po owsiance.
                      • Gość: mojito Kumulacyjnie. IP: *.bondi.pl 06.07.04, 11:59
                        Yo! Tizedik,
                        krecimy sie po necie w tym samym czasie.
                        Czy zwrocilas uwage na krajowa kumulacje?
                        Jeszcze troche pobede tutaj i bede sie modlil/pil
                        o szostke. Tani kraj to nie jest.
                        Z Elementem jest ok?
                        Tez nie sadze, aby Poeta Panie zaczepial :))).
                        Czolko,
                        m.
                        • tizedik Re: Kumulacyjnie. 06.07.04, 12:29
                          Mojito :-))))))
                          Ja sie krece zamiast pracowac. A fe! Stwierdzam obiektywnie...;-)
                          Zwrocilam uwage na rodzima kumulacje. Zagram! Ty tez zagraj! Wzmocnimy szanse:-)
                          Tani kraj to nie jest, fakt:-( Wlasnie tego bolesnie doswiadczam:-(
                          Element... No...ten...tego... Resztki wrodzonego optymizmu uruchamiam...

                          PS.
                          A Poeta juz wie, ze forumowych pan nie warto zaczepiac;-) Nawet sobie nie
                          wyobrazam, co by bylo, gdyby zrobil to calkiem powaznie;-)
                        • poetal_liryczny bez pardonu 06.07.04, 12:33
                          tak, bez pardonu, na mnie dziewczyny naskoczylyscie !!!
                          Tizedik, Mojito dziekuje, nikogo tu palcem nie chcialem wskazywac, pisalem
                          ogolnie. Tiezedik, widze ze Ty chyba podobnie jak Pysiek pracujesz w meskim
                          towarzystwie, czytasz miedzy linijkami. jesli Marzena urazilem ciebie
                          przepraszam. slodkie idiotki bylo w ogolnym kontekscie.
                          na temat decyzji Ifa masz racje, ale tylko czesciowo,widzisz Ty patrzysz ze
                          swojego punktu widzenia. ja nie jestem pod pantoflem, ale relacje damsko meskie
                          w partnerstwie polsko- mieszanym to nie to samo co partnerstwo polsko-polskie,
                          moja kobieta jest niemka.
                          • Gość: Mar_za Re: bez pardonu IP: 212.160.172.* 06.07.04, 12:57
                            Poeto :))))))
                            Musisz sie tylko bardziej precyzyjniej wyrazac:)
                            Zespol, w ktorym pracuje liczy z 40 osob, a kobiet jak sie nie myle jest cale 6
                            sztuk. I nie ma to nic wspolnego z tym, ze odczytalam Twoj post jak odczytalam
                            (nie tylko zreszta ja).

                            Mojito :)))))

                            Pozdrawiam


                            • Gość: ifa Re: bez pardonu IP: 168.224.1.* 06.07.04, 13:02
                              to co ze jest Niemka?
                              jakos nie widze wiekszej roznicy, bo miedzy Polska a Niemcami nie ma takich
                              roznic kulturowych jak miedzy Polska a Korea czy krajami arabskimi
                              co innego jak bylbys w zwiazku z osoba z innej kompletnie kultury!!!
                              jesli Niemka to powinno byc na twoja korzysc,bo Niemcy sa znani z wiekszej
                              ilosci turystow na calym swiecie
                              i Afr Pld tez ich duzo,moze wlasnie byloby jej latwiej poznac jakies grono
                              znajomych tam niz jakby byla Polka!!

                              acha,przez 4 lat kiedys pracowalam tylko z 3 facetami w teamie-nie widze
                              zwiazku !!!

                              no nic musze popracowac,
                              do milego ;-)
                            • Gość: yvona Re: bez pardonu IP: *.rivrw2.nsw.optusnet.com.au 06.07.04, 13:13
                              no to jeszcze ja sie dopisze;
                              wiecie, ja sie zdziwilam rowniez, bo tych slodkich idiotek nie odczytalam jako
                              atak.... jakos to generalnie odebralam, jako luzna uwage ;))) jako dodatek do
                              rozwazan o decyzjach...
                              pan S.I. jakos nigdy nie moglam zrozumiec, to chyba trzeba miec w
                              naturze/genach???? zupelnie nie mam pojecia....
                              tu w Sy jakos nie ma kumulacji, zreszta ja nie mam szczescia do gier
                              hazardowych, ale nie przeklada sie to na insze szczescie niestety ;)))) no, ale
                              bywa roznie, przy nastepnej kumulacji moze sie skusze....
                              Mojito, jaka kicha?? a moze raczej kto kicha?? ;)))))
                              tutaj kichaja prawie wszyscy, przeziebienia, wirusy i inne takie szaleja; nie
                              daje sie
                              caluski,
                              Iwona, barszczmaker ;)))
                              • Gość: ifa wieczorem IP: *.dsl.netsource.ie 06.07.04, 23:05
                                Wieczor codzienny,spokojny,ale uroczy
                                z glosnikow z drugiego pokoju dobiega spiewajaca Tina Turner probujac
                                przekonac,ze bedzie tanczyc for money,
                                wieczorna Earl Grey swiezo zaparzona,wiatr lekko porusza lisciami klonu za
                                oknem a niebo wciaz jasne mimo ze to juz pozny wieczor,bo to przeciez wieczor
                                lipcowy,
                                pelna harmonia ruchow i dziwieku uderzania palcami w klawisze...
                                przypomniaja mi sie slowa Krola Leara:
                                "Wiec jakies zycie swita przede mna,dalej lapmy je,pedzmy za
                                nim,biegiem,biegiem...."
                                nie nie,nie dzis,nie teraz Krolu!!

                                ta-ta
                                ifa

                                • pysiek13 Decisions, decisions ... 07.07.04, 02:38
                                  Slonecznie :))))

                                  Mojito, ja mam pomoc w decyzji? you must be kidding ...
                                  ever notice that 'what the hell' is always right decision :))))

                                  Poeta L. if you choose not to decide - you still have made a choice :))))

                                  zdrowko
                                  • poetal_liryczny Re: Decisions, decisions ... 07.07.04, 08:34
                                    ;-)
      • Gość: Saba very important decisions IP: 213.144.225.* 07.07.04, 11:04
        No i stalo sie, dzisiaj podpisalismy umowe i niniejszym kupilismy domek i
        dolaczylismy do grupy standardowych, nudnych, stabilnych malzenstw.. jeszcze
        tylko zasadzic drzewko i kupic psa i bedzie komplet :-)
        Przeprowadzka w przyszlym roku dopiero.
        Dziwnie sie czuje :-)

        Pozdrawiam wszystkich
        Saba
        • Gość: mojito To drink or not to drink (sok z buraka). IP: *.bondi.pl 07.07.04, 12:28
          Slonecznie Wszystkich Was,

          slonecznie znowu. Ma tak byc przez dwa dni. Weekend oczywiscie ma byc zimy.
          A wiec gdzies glownie pod dachem. W centrum miasta przemila starsza Pani
          sprzedaje sok z marchwi. Lubie. Pijac omawiamy polityke swiata, glosne
          romanse (glownie ona) i pomniejsze sprawy krajowe.
          Od zeszlego roku zacheca mnie do sprobowania soku z buraka. Podobno
          zdrowy. Co za argument!. Pol na pol z kiwi. Obiecalem, ze moze w ciagu
          wakacji. Szczesliwie nie powiedzialem ktorych...
          Ale teraz piajc sok z marchwi mam wyrzuty buraczane. Cholera jasna.
          Moze jednak sprobuje? Burak mnie nie ten tego.

          Iwona,
          powinienem raczej napisac kiszka nad morzem. Pogoda nieciekawa. Chlodnawo.
          Ludzie raczej leca do Egiptu lub Turcji. Ceny podobne. Slonce bankowe.
          Handlowcy jecza i placza. Jest pustawo. Temperatura wody 16C.

          Tizedik,
          ok. Kupilem nam kumulacje. Dawno ktos w Sz. nie wygral. Wygrana dobrze
          nam wszystkim zrobi. Kumulacyjnie jest siedem melonow.
          Oto nasze numerki na dzisiaj: 02 03 12 16 18 37 38. Trzymajcie kciuki.

          Pysiek,
          w obecnosci kobiet latwiej podejmuje decyzje. I zdecydowaniej.
          (Prawie) wiem co wowczas chce :))). Sam sie tak nie spiesze.
          Daj nam czesc opinii lekarskiej. O zamieszczeniu zdjecia (foto) gipsu myslisz?
          Zdrowiej, zdrowiej, zdrowiej...

          Siemanko i duza buzka (odpowiednio),
          mojito.

          Slonce z nami igra/cholera nie pamietam co wczoraj z zupa bylo.
          m.
          • tangerin Re: To drink!!! 07.07.04, 23:08
            Zdrowy jest! Ale czy dobry, to nie wiem.
            Ja lubie taki sok, ktory mama przygotowuje na wigiliny barszcz, czyli z burakow
            kiszonych. Pycha! Ale z kiwi?
            najwyzej wyplujesz, jak bedzie ohydne, hehehe A moze zyskasz milosc na cale
            zycie?

            Ivette, z czego Ty ten barszcz robisz? Czerwony?

            I pociagam watek, bo spadamy!

            I poprosze o procenty w intencyji mojej...

            Matrioszka, bezpiecznie dojechalas? Tam, gdzie sie zdecydowalas?
            • Gość: Mar_za To drink and to paint!!! IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 08.07.04, 00:03
              Dobry wieczor (u mnie):)
              Wiec sprawa wyglada tak: Wlasnie skonczylam malowac pokoj. Mam dwie lewe rece
              do momentow remontowych (jak to okreslilas Tanegrin), ale to nie przeszkodzilo
              bym nabyla farbe w kolorze "szczypta papryki" i wymalowalam dwie sciany. Po
              zakupie tej kanapy w kolorze kremowym jakos na moj gust zrobilo sie mdlo. Wiec
              zamiast balowac i wykorzystywac "wolnosc" ja z walkiem po scianie zasuwam. Aby
              zwiekszyc motywacje do pracy wspomagalam sie California white wine. I nawet sie
              udalo:) Bede spac w obfitych oparach farby. Moze przez to beda sny
              ciekawsze???? Sie okaze jutro:)
              Na dodatek moja wspaniala przyjaciolka (tak, tak mam taka jedna od serca)
              zadzwonila, komunikujac, ze od nastepnego tygodnia zaczynam regularnie chodzic
              na fitness. Nie pytajac o zdanie zapisala mnie gdzies tam i zaplacila za
              karnet. Ja mam sie dostosowac i dotrzymac jej towarzystwa. I miej tu czlowieku
              przyjaciolki. Do slowa dojsc nie dadza i poorganizuja czlowiekowi zycie, czy
              chce tego czy nie!!!!!
              Ciekawa jestem co tak naprawde bedzie jutro. Jak farba wyschnie:))) Moze
              kombinacja chemikaliow z farby i procentow alkoholowych okaze sie nie
              najlepszym pomyslem..... Ale mi sie zachcialo!!!!
              Tak wiec drink byl, tylko szczerze mowiac nie pomyslalam o Waszych intencjach.
              Pilam w swojej:)))O sukces malarski.
              Udaje sie w kierunku mopa, szmaty i resztek "szczypty papryki"......

              Mojito bylam w tym barze na Chmielnej wczoraj. Na kawie. Zaraz po Shreku w
              kinie Atlantic.

              Mar_za
              • Gość: Mar_za Re: To drink and to paint!!! IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 08.07.04, 00:06
                A Tanegrin i Tangerin to dla mnie ciagle jedno i to samo. Powydziwialiscie te
                nicki, ze prosty czlowiek sie w tym gubi:))))
        • pysiek13 Re: very important decisions 08.07.04, 05:48
          Saba: cheer up :))))))))))))))

          nie jest wcale zle, absolutnie nie :))))
          maz, dziecko, dom, i jeszcze pies ? WOW !!! standard ? moze w Twoim wykonaniu
          byc tez rewelacyjnie :)))) przyjade i sprawdze ;)
          niektorzy mowia, ze California is a fine place to live - if you happen to be an
          orange :))))
          • pysiek13 Slowo harcerza :))))))))))))) 08.07.04, 05:56
            • Gość: mojito W oczekiwaniu na mlode buraki :)))))))))))))))). IP: *.bondi.pl 08.07.04, 12:40
              Sloneczne zdrowko,

              dzisiaj cieplo (25C). Niestety po poludniu ma padac.
              Licze na omylnosc meterologow. Do myjni sie nawet nie zblizam
              aby deszczu nie zaklinac. Stress buraczany znacznie sie zmniejszyl.
              Pani sprzedajaca powiedziala, ze meczy sie z burakiem (starym) i jest
              ohydny. Zgodzilismy sie, ze poczekamy na mlode gniewne buraki.
              Podobno sa lepsze. Kiwi jednak pomaga poniewaz lekko lamie smak buraczany.
              Koncza sie truskawki. Sa czeresnie i maliny. Absolutnie erotyczne.
              Maliny szczegolnie. I wyglad, i dotyk, i smak. Wisni jeszcze nie ma.
              Powinny pojawic sie lada moment.

              Mandarynko,
              wspomniany burak do barszczu/uszek tez lubie. Wowczas jest inaczej
              przyprawiony. Pycha...

              Mar_za,
              wiem, ze z farba uwazasz. Z klejem tez uwazaj :)))))))))))).

              Pysiek,
              dzisiejszy tytul w gazecie: Szczecinianin w Australii.
              O mlodym czlowieku z godnymi podziwu dloniami. Pianista.
              Osiagnal trzeci etap Miedzynarodowego Konkursu Pianistycznego
              w Sydney. Nawet jak nie bardzo/zawsze przepadasz za klasyka
              to dlonie warte zainteresowania sie :)))))). Zrastasz sie?

              Dzisiaj na obiad placki ziemniaczane. I rosol.
              I czwartek. A wiec Latina salsa na Ladodze. Ostatnia byla nawet owszem.
              Totolotkowo kiszka. Moze Tizedik bedzie miala lepsze wiadomosci zza oceanu.

              Spadam,
              mojito.
              • tizedik Re: W oczekiwaniu na mlode buraki :)))))))))))))) 08.07.04, 13:12
                Wiesci z zaoceanicznej dzialki hazardowej nie mam dobrych, niestety.
                Pula rozbita, ale nie przez nas :-( Znowu startujemy od marnych 10 baniek
                zielonych.
                U nas tez nie trafilam :-(

                Moze ktos z was ma jaks dobra wiadomosc...?
                • mar_za Ja mam dobra wiadomosc:)))))))))))))) 08.07.04, 16:55
                  Sciana ma ladny kolor:))))
                  Mar_za

                  • yvona73pol Re: Ja mam dobra wiadomosc:)))))))))))))) 08.07.04, 17:56
                    ja tez mam wiadomosc -
                    Tange, barszcz czerwony, z burakow (co prawda z puszki, ale jaka oszczednosc
                    czasu ;))))
                    wszyscy baaardzo zadowoleni byli ;))
                    wstawilam nowa fote - to wiadomosc z rzedu tych weselszych ;))
                    ponizej przedstawiam dowody :
                    www.plfoto.com/zdjecie.php?picture=378124&action=addmark
                    no i mam nadzieje, ze sie otworzy.....
                    tymczasem spadam spac, bo juz wybila druga, i zostalam sama na placu boju ;))
                    caluski,
                    i do Morfiego ;))
                    Iwona
                    • Gość: ifa taka niecodzienna wiadomosc IP: *.dsl.netsource.ie 08.07.04, 21:24
                      W Dubliniskich gazetach pojawial sie niecodzinna reklama w
                      rubrykach "advertisment"

                      Yes it is me

                      nastepnie:zdjecie ktore wyglada na zrobione raczej "domowym" aparatem
                      fotograficznym,z fotografii spoglada na nas przesympatyczna osoba w wieku lat
                      okolo 80,lekko sie usmiechajac,ale z widocznym smutkiem w oczach,zdjecie jest
                      na pol strony a drugie pol strony zajmuje tak oto wiadomosc dla rodziny:

                      "I am sick to death of watching you lot fighting over my money.I am not dead
                      yet.So here you go.I am spending it. I am putting this message in every
                      magazine I can find and will keep doing so until the money is gone.
                      Then maybe you can stop all the bickering.Shame on you all."

                      reczny podpis:Berni

                      pozdrawiam
                      ifa
                      • tangerin Re: taka niecodzienna wiadomosc 08.07.04, 22:00
                        :)))))
                        Oj, to jeszcze dlugo bedzie musial sie oglaszac, najlepiej byloby zaatakowac
                        bilbordy, i wieksze to, i wiecej kosztuje:)Nie ma to jak rodzinka:(

                        Marzena, fajnie,ze Ci kolor wyszedl!!!!Lubie pomarancz:)

                        Mojito, to moze bocwinke zjesz, pyszna to zupka, i nie trzeba czekac, za buraki
                        beda ogromne.

                        Yvette, obejrzalam pajeczynke pelna diamentow:)))

                        oki, ide sie dalej obijac z kata w kat.

                        Albo lepiej zrobie, jak kwiatki podleje...Eee, nic mi sie nie chce...
                        • kazachstan Re: taka niecodzienna wiadomosc 09.07.04, 02:11
                          Dzien Dobry,

                          u nas sie znacznie ochlodzilo i wieczorami lubi popadac, ale ciagle za malo
                          pada. restrykcje uzywania wody sa ciagle aktualne, mimo ze to zima. wczoraj
                          rano jak jechalem do pracy, to bylo prawie 7 stopni.
                          Ifa jakie to smutne, ten przypadek starszego pana,ludzie maja pieniadze i
                          rodzina nie daje im szczescia oczekiwanego.albo ludzie nie maja pieniedzy i tez
                          nie maja szczescia, to juz chyba lepiej jednak miec te pieniadze, wtedy mozna
                          chociaz robic co sie chce. u nas w Sydney byl przypadek ze starsza kobieta nie
                          miala zadnej rodziny i umarla w swoim wlasnym domu. nikt tego nie zauwazyl,
                          listu i rachunki przychodzily w dalszym ciagu, wylaczyli jej telefon, potem
                          prad, potem wode.sasiedzi tez nie zainteresowali. w Polsce to chyba byloby
                          niemozliwe.znalezli ja dopiero po 8 miesiacu we wlasnym lozku, zupelnie przez
                          pryzpadek. oj ta starosc nie radosc, dlatego dobrze jest kogos bliskiego miec.
                          • kazachstan Re: taka niecodzienna wiadomosc 09.07.04, 02:12
                            oczywiscie pozdrwiam wszystkich
                            Kazik
                            • Gość: szopen Urlop IP: 204.79.89.* 09.07.04, 02:49
                              Jeszcze tylko pol dnia pracy i po poludniu jedziemy na urlop.
                              Podejrzewam, ze z dostepem do netu bedzie kiepsko wiec chyba dopiero po
                              powrocie zdam relacje jak ten poludniowy Vietnam wyglada.
                              Juz w Niedziele bede lowil ryby w morzu.
                              Z przyjemnoscia.

                              Pozdrowienia dla wszystkich.

                              Szopen
                            • Gość: kangur Re: taka niecodzienna wiadomosc IP: *.bpb.bigpond.com 09.07.04, 02:51
                              Witam i pzdr.wszystkich,pogoda wczoraj i dzis bezdeszczowa ale ok.14C,palac w
                              kominku mozna wytrzymac.
                              Ifa,tutaj australijczycy(nie ci prawdziwi:)) stosuja od zawsze plan SKI z duzym
                              sukcesem zreszta: Spend Kids Inheritance.Dzieci o tym wiedza,nie spodziewaja
                              sie za wiele,popieraja nawet wydawanie przez rodzicow w starszym wieku
                              pieniedzy na podroze i inne rozrywki.To o czym wspomnial Kazik niestety zdarza
                              sie gdy ktos nie ma bliskich ale tez kiedy nie utrzymuje zadnych kontektow z
                              ludzmi,rozne jest zachowanie ludzi starszych,najczesciej jednak prowadza
                              b.aktywne zycie socjalne i kazda jakas nieobecnosc powoduje troske innych osob.
                              Lece cos dzialac na zewnatrz,CU.
                              PS.A skoro o tym to Pysiek,odzywaj sie czesciej(nie ma to nic wspolnego z
                              wiekiem oczywiscie:)),martwimy sie o zrastanie i w ogole(szczegolnie o to "w
                              ogole":)))
                              • Gość: szopen Na dowidzenia i poprawe humoru IP: 204.79.89.* 09.07.04, 05:20
                                Zenek postanowił część swoich oszczędności wydać na pierwszą w swoim życiu
                                wycieczkę do Australii. Po wylądowaniu, siada naprzeciw oficera imigracyjnego,
                                który prosi go o paszport, pyta o dane, cel wizyty itp. W końcu zadaje pytanie:
                                - Czy był pan kiedyś karany?
                                Mosiek po chwili namysłu:
                                - Nie wiedziałem, że wciąż jest ten wymóg...
                                • poetal_liryczny Re: Na dowidzenia i poprawe humoru 09.07.04, 12:01
                                  ja tez dzis skonczylem prace, wpadne jeszcze kupic pare drobiazgow i jade na
                                  wakacje.do Polski, a w miedzyczasie sprawa Afryki pewnie sie sama wyjasni.
                                  napewno z Polski zajrze tutaj sprawdzic czy wszystko w porzadku.
                                  Ifa, nie rozumiemy sie zupelnie. moja kobieta jest Niemka, nie podkreslam tego
                                  zeby pokazac ze jest lepsza czy gorsza. kobiety ze tak powiem zachodnie sa po
                                  prostu bardziej niezalezne, reszta to tak samo ;-)
                                  najlepszego wszystkim zycze
                                  • Gość: ifa Re: Na dowidzenia i poprawe humoru IP: 168.224.1.* 09.07.04, 17:48
                                    masz racje Poeto,w tej kwestii sie nie rozumiemy,
                                    nie wiem skad ci przyszlo do glowy,ze moglabym miec na mysli,ze piszesz to
                                    zeby "pokazac ze jest lepsza czy gorsza"?????????????
                                    nie mysle tymi kategoriami,
                                    mozna nazwac to tak ze "kobiety zachodu sa bardziej niezalezne",a moze spojrzec
                                    a to z innej strony: po prostu kobiety polki moze bardziej szanuja swoich
                                    parnterow i moze dlatego znam kilkanascie par miedzynarodowych gdzie kobieta to
                                    polka a mezczyzna obcokrajowiec,a nie odwrotnie,(bez urazy)
                                    nie jest to regula,ale liczby mowia same za siebie!

                                    ok nie drazmy tego tematu,bo nie ma sensu

                                    pozdrawiam bardzo serdecznie i zycze udanego urlopu
                                    ifa

                                    • Gość: Saba Re: Na dowidzenia i poprawe humoru IP: *.adsl.wanadoo.nl 09.07.04, 22:08
                                      Hm.. a mnie sie wydaje, ze Polki sa bardzo niezalezne i swietnie sobie daja
                                      rade w trudnych warunkach w Polsce. Niejedna "zachodnia" kobieta zalamalaby sie
                                      gdyby musiala stawic czola polskim realiom.
                                      Za to o polskich panach wole nie zaczynac rozmowy, bo wlasnie moja kolezanke z
                                      ogolniaka zostawil maz po 2 latach slubu i 10 wspolnego bycia, bo mu sie
                                      znudzila. Moglabym wiec miec znieksztalcona opinie i nieslusznie uogolniac.
                                      Kiedys kolega Czech z kursu jezykowego powiedzial mi rzecz, ktora zapamietalam -
                                      cos w tym jest, choc do dzisiaj nie do konca wiem, skad to sie bierze -
                                      powiedzial, ze slowianskiej kobiecie duzo latwiej sie zyje z zachodnim
                                      partnerem niz slowianskiemu facetowi z partnerka z zachodu... hm...

                                      Ifa, a co do twojego stwierdzenia "znam kilkanascie par miedzynarodowych gdzie
                                      kobieta to polka a mezczyzna obcokrajowiec,a nie odwrotnie,(bez urazy)" to co
                                      wlasciwie mialas na mysli piszac ODWROTNIE? i BEZ URAZY? Bo chyba zle
                                      interpretuje :-O

                                      A tak w ogole to mialam ciezki tydzien w pracy i poza praca i jestem zmeczona,
                                      a u nas pada deszcz niemal non-stop i lato jest tylko w kalendarzu. Wszystkie
                                      last-minute do cieplejszych krajow oblegane i wykupione, malo kto zostaje w
                                      Zeeland.

                                      Niezla historia z tym ogloszeniem w gazecie!!

                                      Pozdrawiam
                                      Saba
                                      • Gość: ifa Re: Na dowidzenia i poprawe humoru IP: *.dsl.netsource.ie 09.07.04, 23:36
                                        Mialam na mysli Sabo to,ze jakos panow z polski malo wokol mnie co by mieli
                                        partnerki nie-polki,
                                        a "bez urazy" - tak generalnie,aby nikt sie nie poczul urazony,bo to nie
                                        zlosliwie tylko rzeczywiscie jakos nie spotkalam polaka zwiazanego na przyklad
                                        z irlandka
                                        moje 6 kolezanek polek ma mezow irlandczykow,1 kolezanka anglika,3 kolezanki
                                        maja boyfriendow irishow,planuja slub,inna ma chlopaka z poludniowej
                                        afryki,inna ma wlocha,nastepna australijaczyka,biora slub w grudniu - wszystkie
                                        sa polkami,ale naprawde jakos nigdy nie spotkalam odwrotnego przypadku,raz moj
                                        kolega zaczal spotykac sie z dziewczyna z kolumbii,ale trwalo krotko,teraz jest
                                        z polka,
                                        no naprawde nie wiem czy to przypadek czy jakie licho??
                                        no ale w skali swiatowej to przeciez nic nie znaczy,to moje bardzo subiektywne
                                        doswiadczenia,


                                        ale moze to co kiedys przeczytalam na forum irlandzkim tlumaczylo by takie
                                        wziecie kobiet innej nacji wsrod panow z zielonej wyspy:

                                        Subject: Re: Irish Girls are the best - very sad
                                        Author: P
                                        Date: 10/2/2003

                                        Comments:
                                        Have to agree with the general sense that Irish girls are not as good as
                                        they like to think. Compared to girls from around the world they fall down
                                        badly. A very large percentage fit the following Heavy drinkers, heavy
                                        smokers, poor skin, fat, little sense of style, FOUL mouthed & agressive
                                        (other posts here are good examples of this). And yes let me reiterate :
                                        FAT. Statistics show the average Irish girl is the heaviest in Europe. And
                                        to quote comments for non Irish guys who have had Irish girlfriends "What
                                        the hell do you do to them over there, they have serious problems". I had
                                        to agree.So girls get off ever expanding arses, out
                                        of the pub, dash the ash, get some dress sense, expand your vocabulary,
                                        lose the agression and smile.
                                        Otherwise you will be replaced by some girls around the world who beat you
                                        hands down in poretty much every department at the moment.

                                        Sama nigdy nie myslalam az tak zle o irish girls,no ale nie jestem mezczyzna!


                                        tez jestem zmeczona,dzis i jakos generalnie,I need a break,

                                        pozdrawiam
                                        ifa




                                        • Gość: Mar_za Re: Na dowidzenia i poprawe humoru IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 10.07.04, 08:28
                                          Witajcie,
                                          To ja tez informuje, ze mam urlop. Dwa tygodnie bez pracy. Ostatnio cos takiego
                                          wydarzylo sie 2 lata temu! Dowod na to, ze polskie kobiety potrafia znosic
                                          trudne warunki:))))).

                                          Ok. Wylaczam komorke. Nie zagladam do komputera (no moze raz w przelocie miedzy
                                          Podlasiem a Wybrzezem zajrze co by sprawdzic, czy u Was wszystko ok.).
                                          I wcale sie nie martwie, ze moze nie byc pogody. Mam do przeczytania pare
                                          ksiazek, wiec nie bedzie tragedia jak sie nie wysmaze na sloncu.

                                          Lece na wies, bo (powiem Wam w tajemnicy) ztesknilam sie za moimi Gwiazdkami
                                          jak cholera:))))

                                          Tangerin ten kolor to niestety nie pomaranczowy. Szczypta papryki to taki
                                          ceglany, wpadajacy w braz. Duluxa, wiec przy okazji mozesz zobaczyc w sklepie.

                                          Badzcie grzeczni:))))).
                                          Mar_za
                                          • tangerin Baw sie dobrze Mar_za:))))))) 10.07.04, 13:10
                                            Fajnie miec urlop:)))))))))))))
                                            Wypoczywaj i nabieraj sil.

                                            Dla mnie szczypta papryki wpada lekko w pomarancz, a nie w braz, ale jako ze i
                                            tak czeka mnie malowanie, wiec za jakis czas po sklepach bede ganiac, wiec z
                                            przyjemnoscia obejrze.:) Moze sie czegos nowego naucze, hehehe
                                            A tak a propos koloru ceglanego, to pamietam, ze w przedszkolu, obok
                                            piaskownicy byl murek cegalny wlasnie, stary jak swiat, gdzie niegdzie nawet i
                                            kamienie byly:). I my, dzieciaki, patyczkiem, innym kamyczkiem, skrobalismy te
                                            cegly na proszek i "sprzedawalismy" za listki rozane. Co to byla za feria barw!
                                            Wszystkie odcienie czerwieni i pomaranczu, niektore faktycznie przechodzace w
                                            braz. I tylko nie wiem, dlaczego przedszkolanki tak sie denerwowaly?


                                            Ifa, podobna opinie slyszalam o Angielkach z ust anglikow, hehehehe, co moze
                                            nie do konca jest prawda, bo piekne, inteligentne, wyksztalcone, wysportowane,
                                            a nawet na dokladke bogate tez sie trafiaja. One lubia tak ze skrajnosci w
                                            skrajnosc. I dziwlo mnie zawsze tylko jedno,ze duza czesc pieknych panien
                                            oglaszala wszem i wobec, ze dla nich facet, to tylko fucker(sorry za
                                            slownictwo, ale tak to brzmi w oryginale) i nic wiecej.
                                            Mozemy tak kobiety kazdej nacji rozbierac na czesci pierwsze, ale i tak otrzemy
                                            sie o generalizacje i banal, niestety.
                                            Bo o Polkach tez slyszalam, ze latwe, tanie i zawsze na miejscu. Rece
                                            opadaly!!!!!!!Nawet nie mialam sily tlumaczyc, ze owszem, czesc panien moze i
                                            taka jest, ale do cholery nie wiekszosc, bo rozmowca i tak mial swoja ustalona
                                            z gory opinie.
                                            Duza czesc panow tez podkreslala, ze Polki to cudowne zony i partnerki, i tu
                                            sypal sie wor pochwal, niekoniecznie zwiazanych z umiejetnosciami kuchennymi
                                            czy sypialnanymi. Taaak, bramanki czasem wiele slysza:)))))))))

                                            Ifa, celna uwaga z tym szacunkiem dla drugiej osoby:)) W ogole brakuje mi go
                                            czasem w relacjach damsko-meskich na zachodzie, ale czesto u plci obojga:( U
                                            nich w ogole malzenstwo dziwnie wyglada, sa niby razem,ale osobno. Osobne
                                            konta, oczywiscie tez. "Ostatni raz pozyczam Ci swoje pieniadze na wakacje, i
                                            masz mi je jak najszybciej oddac!" - to tekst zony do meza, rodzicow 4-letniej
                                            coreczki! Sama slyszalam na wlasne uszy.


                                            to tyle na dzis, pozdroofka!
                                            • Gość: ifa Re: Baw sie dobrze Mar_za:))))))) IP: 168.224.1.* 10.07.04, 16:16
                                              no wlasnie Mar_za baw sie dobrze,napisz jakie ksiazki polecasz po urlopie?
                                              chetnie siegne po cos nowego,


                                              >"Bo o Polkach tez slyszalam, ze latwe, tanie i zawsze na miejscu. Rece
                                              > opadaly!!!!!!!"

                                              Tangerin,jesli o to chodzi to wieksza czesc irlandek jest niedoscigniona,ale to
                                              przez ilosc i czestotliwosc wypijanego alkoholu,

                                              mam to szczescie zyc w kraju gdzie Polace jako nacja ma bardzo dobra opinie
                                              (jak narazie):pracowici,sumienni,wyksztalceni,przyjazni
                                              byc moze sie to zmieni po wiekszym naplywie rodakow na zielona wyspe,ale
                                              narazie kilku moich znajomych sciaglo z kolei swoich znajomych z Polski,bo szef
                                              chcial koniecznie polaka do pracy,
                                              polki tez maja opinie tzw."porzadnych" i do tego w kazdych rangingach i survey
                                              w mediach na najladniesza nacje zawsze sa w pierwszej trojce.

                                              no nic wracam do pracy
                                              tak tak sobota w pracy - pracowita polka ;-)))

                                              pozdrawiam i milego weekendu wszystkim
                                              ifa




                                              • matrioszkaa Re: Baw sie dobrze Mar_za:))))))) 11.07.04, 11:37
                                                meldunek urlopowy z moskwy w przerwie miedzyurlopowej, bo jutro wylot do
                                                bulgarii (cieplej niz nad polskim morzem): uparlam sie jednek na te majtki w
                                                paryzu i rozbilo misterny plan zwiedzeniowy mojej kolezanki-przewodnika,
                                                dzieciaki podczas nieobecnosci chorowaly bardziej niz kaszelek i katarek jak mi
                                                mowiono przez telefon, stad to morze, pierwszy raz w zasadzie, na wyrazne
                                                polecenie lekarzy, no to biore lopatke i lece.........

                                                a- zanotowac nalezy spotkanie z mandandarynka i zaspokoic wasza niewatpliwa
                                                cielawosc, otoz mandarynka wyglada dokladnie jak mandarynka, nic dodac niz ujac

                                                paaaaaaaa
                                                • Gość: Asia Mamo chwala nas IP: *.akl.callplus.net.nz 11.07.04, 11:56
                                                  ja tylko przelotem, naprawde nie moge sie nadziwic Waszej opinii na temat Polek,
                                                  zupelnie jakbyscie polkami byly hahahah

                                                  Polki maja wiekszy szacunek do swoich partnerow??? - przepraszam ale to stek bzdur

                                                  co zlego z osobnymi kontami w stadle malzenskim? - zawsze takie mialam i nie
                                                  zamierzam tego zmieniac, paniom jeszcze niezameznym polecam osobne konta z calej
                                                  duszy, no chyba ze wyjdziecie za maz dla pieniedzy to wtedy zdecydowanie nie

                                                  ze my niby takie zaradne
                                                  • tangerin Matrioszka! 11.07.04, 14:43
                                                    Fajnie Cie znowu uslyszec!!!
                                                    A ja myslalam, ze Ty z wakacji bedziesz juz wracac, a Ty sie dopiero wybierasz!
                                                    Wygrzewajcie sie na slonku i byczcie sie na plazy!!!!
                                                    :)))))))))))))))))))))))
                                                    Czsami trzeba:))))
                                                    Cmoki dla Twoich Potworow, qrcze, fajne sa na maxa, jak to sie teraz mowi:))))
                                                    Mam nadzieje, ze zdrowieja. Wiesz, jak mysle o nich, to mi sie przypomina
                                                    Tomcio i Romcia, jak to nakladli rodzicom ich wlasnych pieniedzy do kapci z
                                                    okazji Mikolaja i jeszcze chcieli pozyczyc od Ciotki Lili. :)))))))))Zreszta
                                                    sama wiesz, jak bylo!!!:)))))))))))))))

                                                    Ps. czekoladka zostala mi jedna, ale chyba juz dlugo nie pociagnie:)
                                                    • Gość: yvona Re: Matrioszka! IP: *.rivrw2.nsw.optusnet.com.au 11.07.04, 15:02
                                                      bez logowania, bo mi sie nie chce... a w dodatku komp szaleje i
                                                      czasami "zamysla sie" na dobry kwadrans, wiec ograniczam zmienianie stron do
                                                      niezbednego minimum.....
                                                      w Sydney i okolicach pada, chlodno; z tego ze pada postanowilam sie rozsadnie
                                                      cieszyc, bo mimo zimy water restriction obowiazuja, czyli, ze nie jest dobrze,
                                                      z przyrodniczego punktu widzenia ;))) wiec trzeba sie troche poswiecic...
                                                      jakos trace kontakt z Polska, coraz mniej ze znajomymi, z rodzina, szkoda :(((
                                                      a co do zaradnosci, to moze nie ta Polka jestem ;)))) bo z tym u mnie bywa
                                                      roznie, czasami w ogole nie upomne sie o swoje, bo mi sie na placz zbiera, tym
                                                      bardziej, im niesprawiedliwiej zostalam potraktowana, lub im bezczelniejsza
                                                      jest druga strona.... czasami trenuje swoja asertywnosc i wymagam, ale to
                                                      rzadkie przypadki, no i musze sie odpowiednio nakrecic ;)))
                                                      pewnosc siebie.... no coz, pojecie skadinad mi znane, acz niebliskie, no, w
                                                      porywach ;)))
                                                      no i prosze, wydalo sie, nie pasuje do tego grona ludzi sukcesu, nie wiem, jak
                                                      mi sie udalo uchowac ;))) mam nadzieje jednak ze adoptujecie sierotke ;))))
                                                      obiecuje poprawe ;)))
                                                      caluski i do nastepnego klika ;)))
                                                      Matrioszka, wylezcie sie w slonku (i w morzu) i za mnie ;)))
                                                      Iwona
                                                  • tangerin Re: Mamo chwala nas 11.07.04, 15:04

                                                    Asia, z tymi kontami to nie tak!!! Zaraz wyjasnie o co mi chodzilo.

                                                    To nie chodzi o osobne konta tylko i wylacznie! To chodzi o filozofie
                                                    malzenstwa i bycia razem. Moi rodzice tez maja osobne niektore konta, lokaty
                                                    itd, ale upowaznienie zawsze na kogos jest. (nawet ja mam, tak samo jest z
                                                    moimi kontami i lokatami, tzn lokat to ja teraz nie mam:))Tak na wszelki
                                                    wypadek. I nie rozliczaja sie na moje, twoje, jest tylko nasze, czyli ich
                                                    wlasne. Nie ma tajemnic, ukrytych lokat, oszukiwania i leku przed oszukaniem.

                                                    I powiem otwarcie, ze denerwuje mnie totalny rozdzial majatkowy, jaki obserwuje
                                                    na zachodzie i wsrod nowoczensnych malzenstw u nas. To nie malzenstwo, tylko
                                                    kontrakt, wiec gdzie tu miejsce na milosc? Moze ja i staromodna jestem, ale dla
                                                    mnie slub zwiazany jest tylko i wylacznie z miloscia, checia bycia razem.
                                                    Zreszta, co to ma do rzeczy, bez slubu tez liczy sie milosc, jesli dwoje ludzi
                                                    ze soba jest i chce byc!

                                                    A przeliczanie tego na pieniadze i zyski, oszczednosci itd jest dla mnie
                                                    chore!!!

                                                    Podam przyklad z mojego podworka. Kolezanka ma meza, chodzili razem od
                                                    wczesnych lat licealnych. Wiadomo, wszystko nowoczesne, osobne konta, wszystko
                                                    osobne, intercyza przedlubna tez jest. On robi kariere, ona znacznie mniejsza,
                                                    on zarabia kupe forsy, ona mniej. Mieszkanie jest na niego, bo przeciez ona nie
                                                    ma zdolnosci kredytowej. Ona zaplacila za lazienke, on kuchnie, ona za
                                                    sypialnie on za salon, czy jakos tak, rowno po polowie, zeby nie bylo. Na
                                                    wakacje jezdza czasem osobno, bo jej nie stac na Kanary, a jego tak, wiec
                                                    dlaczego ma sobie odmawiac, skoro zony nie stac? I dlaczego ma jej stawiac?
                                                    Czasami jej stawia, hehehe, bo by nigdzie razem nie wyjechali, rok temu dolozyl
                                                    jej cale 500pln na wyjazd do Tunezji. (ona splaca raty za te cholerne meble,
                                                    czy co tam, wiec de facto z plynnoscia finansowa u niej krucho. Forsa na
                                                    funkcjonowanie domu dziela sie na pol, na zarcie to samo. Tylko ze to ona
                                                    sprzata, gotuje i dba o to wszystko. Ale wg niego to normalne,bo on przeciez do
                                                    pozna pracuje, a ona konczy o 16. poza tym przeciez mieszka u niego! A co
                                                    bedzie, jak na swiat przyjda dzieci? On marzy o synu! I ona nie bedzie pracowac
                                                    przez chwile,to co, z czego sie utrzyma? On laskawie jej da? pozyczy? A ona mu
                                                    potem odda? Wydatki na dzieciaka tez beda dzielic na pol? Tatus pojedzie z
                                                    synkiem na Hawaje, mamusia zostanie w domu? Paranoja!!!!!!
                                                    A w przypadku rozwodu to co? Ona bedzie zrywac parkiet z sypialni, bo za niego
                                                    zaplacila? Odetnie sobie pol materaca? przeciez nic na nia nie jest formalnie
                                                    zapisane...

                                                    Dla mnie to koszmar! Bo niech mi ktos powie, na ile sie wycenia bycie matka,
                                                    bycie w ciazy 9 miesiecy, sam porod, czesto samotne wychowanie dziecka, bo
                                                    tatus przeciez pracuje do wieczora i jest tylko weekendowym tatusiem? Ale za to
                                                    z forsa na koncie! A ile kosztuje prowadzenie domu? Bo skoro wszystko liczymy i
                                                    dzielimy na pol, to juz wszystko! Dobra, juz sie dalej nie zaglebiam, bo kazdy
                                                    moze sobie dorobic z 1000 dalszych przykladow. Powiem tylko jedno, takich
                                                    przypadkow wsrod polskich znajomych mam kilka, jest tez taki, gdzie to pani ma
                                                    forse, lepsza prace, a pan cienko, cienko; dodam,ze startowali z jednego
                                                    poziomu, jak urodzilo im sie dziecko, to on z nim siedzial w domu, bo mogl
                                                    pracowac w domowych pieleszach, a ona studiowala beztrosko i wyjezdzala na
                                                    stypendia zagraniczne. A teraz to ona ma super dochodowa prace i rozdzielnosc
                                                    majatkowa, hehe...

                                                    Dla mnie takie sytuacje sa chore i tyle. NIe na tym polega malzenstwo i
                                                    partnestwo. Albo sie jest razem, albo osobno.

                                                    hehehe, i tak dodam tez, ze utrzymywalam kiedys swojego faceta przez jakis
                                                    czas, kiedy stracil prace, jak ja bylam bez kasy, robil to on. Normalka, nikt
                                                    nikomu niczego nie wymawial, nie pozyczal, nie oddawal, nie pasozytowal.
                                                    Bylismy razem i tyle. I jakos nie bylo problemu.

                                                    Ale ja widocznie z choinki sie urwalam i sie nie znam.
                                                    Mniemam, Asia, ze nie o to Ci chodzilo, ale ja sie zawsze unosze, moze
                                                    niepotrzebnie, jak slysze, albo wydaje mi sie,ze slysze, o takim rozdzialowym
                                                    malzenstwie, czy tez kontrakcie. Wiem, ze kazdy moze sobie wybrac taki model,
                                                    jaki mu odpowiada, mnie nic do tego. I jakos zal tez mi tych kobiet
                                                    wychodzacych za maz dla pieniedzy tylko, pewnie czuja sie czasami jak... Panow
                                                    to tez dotyczy....
                                                    Ufff! mam nadzieje, ze nikogo nie obrazilam!
                                                    • Gość: salmotrutta Re: Mamo chwala nas IP: *.compass.net.nz 11.07.04, 15:43
                                                      ...smutne to co opisalas...i dla mnie niewyobrazalne...
                                                    • Gość: yvona Re: Mamo chwala nas IP: *.rivrw2.nsw.optusnet.com.au 11.07.04, 16:07
                                                      smutne, ale niestety "trendy" ostatnio, uff, jak ja nie cierpie tego slowa....
                                                      no, ale nic sie na to nie poradzi, ostatnio kazdy kazdego robi w balona, wiec
                                                      nie ma sie co dziwic ;))
                                                    • Gość: mojito Chabry i maki. IP: *.w3cache.pl / *.pl 11.07.04, 19:43
                                                      Zdrowenko,
                                                      dojazd do Sz. od strony Kamienia. Niekonczace sie (prawie)
                                                      pola z chabrami i makami i czyms jeszcze.
                                                      Urocza niebiesko/czerwona kombinacja. Bardzo kojaco to
                                                      wyglada. I sielsko. Macie Panie do wyboru: maki, chabry lub mix.
                                                      Nie znajac Waszych upodoban bukietowych zostawilem je na polu niezerwane.
                                                      Nasze ogolne i meskie powodzenia dzisiaj caipirinha. Ten cocktail pojawil sie
                                                      ostatnio w Columbusie. Podstawa jest brazylijska wodka cachaca i cukier
                                                      trzcinowy. Plus lime. Pije sie dobrze.
                                                      Od jutra zaczne rozgladac sie za sloncem.
                                                      Pozdrowionka for all,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: Asia Uklady i ukladziki IP: *.adsl.xtra.co.nz 11.07.04, 23:45
                                                      Yvonka nie zgadzam sie z tym ze ostatnio kazdy kazdego robi w butelke, jak ze
                                                      wszystkim widzimy to co chcemy widziec. Ja osobiscie uwazam ze ludzie z natury
                                                      sa dobrzy i jest mi ciezko wyobrazic sobie ze ktos z gory planuje ze wyroluje
                                                      partnerna z pieniedzy.

                                                      Ostatnio, szczegolnie wydaje mi sie w Polsce, ludzie podchodza strasznie
                                                      materialnie do zycia, i finanse czesto przyslaniaja im to co w zyciu jest wazne
                                                      i co sie naprawde liczy.
                                                      Nie wspolczuje tym ktorzy maja takie czy inne uklady finansowe, bo sami w te
                                                      uklady weszli i zgodzili sie na takie czy inne uklady. Nie wydaje mi sie ze
                                                      mozna kogokolwiek zmusic do tego zeby podpisal przedmalzenski czy inny
                                                      kontrakt, a jezeli ktos podpisuje tzn ze mu taki uklad odpowiada.

                                                      Czy zastanawiala sie jedna pani z druga ile powinna sobie zazyczyc za 9
                                                      miesiecy ciazy, maciezynstwo, pranie, gotowanie itd - nie wiem. Jezeli
                                                      podpisala akcyze a tego sobie nie wyliczyla to jej strata. Jak to mowia slepy w
                                                      karty nie gra.

                                                      Podejrzewam ze jest tyle samo kobiet ile mezczyzn materialistek i z takich czy
                                                      innych wzgledow podpisuja kontrakty przedmalzenskie, na ogol ten co ma wiecej
                                                      boi sie ze w razie draki straci.
                                                      Ja osobiscie nie wyobrazam sobie zebym chocbym niewiem jak byla zakochana zeby
                                                      moje uczucia pozostaly te same gdyby mi partner zaproponowal podpisanie ukladu
                                                      finansowego.
                                                      Ale to nie znaczy ze wszyscy mysla tak jak ja i ze ci ktorzy zdecydowali sie na
                                                      takie uklady nie sa z nich zadowoleni.
                                                      To co nam sie wydaje przygladajac sie z boku jakiejs parze, czesto jest mylne.
                                                      To ze nam nie pasuje jakis uklad nie znaczy ze wszystkim nie pasuje.

                                                      Jak juz dochodzi do rozwodu to na ogol czy jest podpisany uklad czy go nie ma,
                                                      ludzie i tak dra koty o pieniadze lub inne dobra.

                                                      Jak sie rozmawia z ludzmi to na ogol dla kazdego najwiekszym skarbem sa dzieci,
                                                      ale jak dochodzi do rozkladu malzenstwa najwiekszym skarbem sa pieniadze,
                                                      dzieci schodza na ktorys tam plan a co najwyzej sa karta przetargowa w tej
                                                      grze, i nikt sie nie zastanawia jaka robi krzywde dzieciom.

                                                      Ludzie zyja sobie w roznych ukladach, i tak dlugo jak im to pasuje zaden uklad
                                                      nie jest smutny jezeli oni sa z tego zadowoloni.

                                                      My jakby w dalszym ciagu widzimy ze to kobieta wychowuje dzieci, sprzata,
                                                      pierze gotuje itd, ale wielu panow robi wykonuje te same czynnosci a do tego
                                                      jeszcze wkreca srubeczki jak potrzeba.
                                                      Malzenstwo (czy tez inny uklad partnerski) to nie sa zawody, kto lepszy, kto
                                                      wiecej zarobi, kto wiecej wklada wysilku w utrzymanie domu, (finansowego lub
                                                      innego. Jezeli dwoje ludzi decydyje sie na bycie ze soba i zalozenie rodziny to
                                                      wymaga to ogromnego wysilku i poswiecen. Zaden uklad przedmalzenski nie zalatwi
                                                      wszystkiego bo nikt nie jest w stanie przewidziec wszystkiego co sie po drodze
                                                      bedzie dzialo. Ale jezeli komus taki uklad pasuje to jego sprawa, nam nic do
                                                      tego.

                                                      A tak z reka na sercu, przypuscmy ze mamy syna lub corke ktory ma swoj dom,
                                                      fantastyczna prace, kupe pieniedzy itd, i bierze sobie partnera biednego jak
                                                      mysz koscielna, my jako rodzic mamy podejrzenie ze ten przyszly partner kreci
                                                      sie kolo naszego dziecka nie dlatego ze go kocha ale dla pieniedzy, domu,
                                                      pozycji

                                                      co byscie radzili swojemu dziecku???//
                                                    • kazachstan Re: Uklady i ukladziki 12.07.04, 01:19
                                                      Dzien dobry,

                                                      padalo w Sydney caly weekend, ale to tylko pryszczenie nie porzadna ulewa. od
                                                      rana za to w poniedzialek slonko juz.
                                                      wszyscy sie porozjezdzali na wakacje Poeta, Marza, Szopen, Matrioszka, Mojito
                                                      to chociaz pisze, Gunther wsiakl, nie nie ma z nim kontaktu.Mojito cos
                                                      romantycznie o kwiatach pisze, to chyba znalazl staly obiekt zauroczenia i
                                                      bardzo dobrze.
                                                      no to jak Matrioszka potwierdzila ze Mandarynka wyglada jak Mandarynka, to ja
                                                      tez potwierdze ze Pysiek wyglada jak Pysiek. odwiedzilem ja wczoraj po kosciele
                                                      z moja pania i powiem, ze ma sie lepiej i niedlugo wychodzi ze szpitala,
                                                      wpradzie ciagle w gipsie ale wychodzi.co to byla za wizyta, moj Boze,to na
                                                      stare lata taka historia jeszcze sie trafila.
                                                      i tu takie ciekawe rozwazania panie prowadza, a ja spytam,jest to jaka madra
                                                      glowa, zeby to tak wszystko przewidziec? na poczatku kazdy madry, zakochany,
                                                      kazdy chce jak najlepiej,no takie malzenstwa z kartka w reku to od razu sa
                                                      skazane na przegrana. ja tez sobie mysle, ze wiem co Poeta mial na mysli,
                                                      piszac o tej roznicy Ifa. jest roznica i to nie chodzi o ta niezaleznosc co
                                                      Saba napisala. Polki sa bardzo dzielne kobiety, zahartowane, tego nie
                                                      zaprzeczam, ale rzadko potrafia uwierzyc w siebie.
                                                      Asia na Twoje pytanie to ja odpowiem,bo mam synow.powiedzialem ze obojetnie jak
                                                      zrobisz synu, to szanuje cie za twoja wlasna decyzje, nigdy nikomu czy dziecku
                                                      czy obcemy nie radzilem w tych sprawach.a bajki o Kopciuszku ciagle sie
                                                      zdarzaja zobacz przeciez niedawno nasza australijka Mary McDonalds poslubila
                                                      krolewicza, a co z tego wyniknie to przyszlosc okaze. a co to byl za wspanialy
                                                      slub kiedy Diana poslubila Charlesa, caly swiat ogladal i co, i same
                                                      rozczarowania.nie ma recepty kochani
                                                      pozdrawiam
                                                      Kazik
                                                    • Gość: ifa Re: Uklady i ukladziki IP: *.dsl.netsource.ie 12.07.04, 01:21
                                                      Wiesz Asiu twoje pytanie przypomina mi sie taki program ktory ogladalismy co
                                                      tydzien dawno temu z cala rodzina z wypiekami na twarzach w Polsce pt "Decyzja
                                                      nalezy do ciebie"
                                                      program lecial z dobry rok na antenie TVP1 co niedziele wieczor o 21.00 i
                                                      wlasnie tworcy wymyslali takie dosc ekstremalne sytacje zyciowie,przedstawiano
                                                      to w formie filmu-story,ekstremalne aczkolwiek bardzo realne i z zycia wziete a
                                                      telewidzowie mieli dzwonic i na sam koniec podejmowac decyzje,co ma zrobic
                                                      bohater/ka,widzowie mieli do wyboru zawsze dwie opcje,
                                                      wiesz co mnie najbardziej podbudowywalo w tym programie (jak rowniez moja
                                                      rodzine),ze te decyzje telewidzow zawsze byly takie normalne,niematerialne i
                                                      czesto bardzo morlane.
                                                      I to bylo pocieszajace,ze jednak ludzie sa jak piszesz wciaz bardziej dobrzy
                                                      niz zli,bo chyba mimo wszystko wiekszosc ludzi jest uczciwa i normalna na tym
                                                      swiecie tylko ze wiecej sie slyszy o tych zlych,bo ci dobrzy to sobie spokojnie
                                                      zyja i sa nudni,bo tacy dobrzy,

                                                      Powiem wam kochani,ze nie wytrzymalam i rozpoczelam delikatne podpytwywanie
                                                      roznych ludzi o rozne takie i dzis moj kolega amerykanin bardzo,ale to bardzo
                                                      mnie pocieszyl,facet mieszka od 6 lat w polsce i na pytanie z prosba o bardzo
                                                      szczera odpowiedz powiedzial: ze Polki maja bardzo niematerialne podejscie do
                                                      zwiazku i za to uwielbia polskie dziewczyny
                                                      i bezwzgledu na to co jeszcze moze ktos tutaj dodac,moj znajomy mnie bardzo
                                                      ucieszyl taka teza,a wiem ze przez te 6 lat mial kilka dziewczyn,wiec i jakies
                                                      tam doswiadczenie i skale porwnawcza ma
                                                      inny moj znajomy z ktorym miedzy innymi bylismy dzis w pubie z ktorego wlasnie
                                                      wrocilam(polak ktory od 8 lat mieszka poza granicami polski m-dzy innymi
                                                      francja,holandia i teraz irlandia -wiec wachlarz porownawczy ma),potworzyl mi
                                                      to samo co ameryknian zupelnie nie zaleznie!!!!
                                                      i pewnie ze to jakas zbyt ogolna opinia,wiem
                                                      i pewnie ze to tylko 2 osoby ktorych spytalam a mozna by zrobic badanie na
                                                      wielka skale spytac 1000 albo 50 000 osob i wyszlo by co innego,wiem,ale
                                                      bezwzgledu na to chlopcy mnie uradowali swoimi opiniami i juz!
                                                      i nie mowili mi tego tylko dlatego ze jestem polka,bo kilka krytycznie
                                                      szczerych odpowiedzi juz w swoim zyciu od nich uslyszlam i wiem ze sa bardzo
                                                      szczerzy

                                                      To co piszesz Mandarynko to jakis koszmar,jako to maz jezdzi sobie sam na
                                                      wakacje,bo zony nie stac???? ok rozumiem,ze chca odpoczac od siebie,ok maja
                                                      troszke inne upodobania,ale dlatego ze zony nie stac????
                                                      nie,nie,nie, to nie na moje sily,to znacznie ponand moje sily!!!z drugiej
                                                      strony tak jak Asia pisze kazdy siedzi w ukladach jakie mu pasuja
                                                      ale masz racje Mandarynko to jakies chore,bardzo chore
                                                      moj maz ma racje,ze zbyt przejmuje sie problemami ktore mnie nie
                                                      dotycza,zupelnie mnie nie dotycza,ale jak czlowiek slyszy takie rzeczy to mimo
                                                      wolnie czuje dziwny skurcz gdzies w okolicach miedzy zoladkiem a sercem i sie
                                                      zastanawia: jak to mozliwe?

                                                      ale czasami na szczescie "wszystko przemija nawet najdluzsza zmija",prawda
                                                      Tizedik ;-)

                                                      pozdrawiam z szumiacym Southeren Comfort on the rock w glowie
                                                      pa
                                                      ifa





                                                    • tangerin Re: Uklady i ukladziki 12.07.04, 02:18
                                                      To ja poprosze i maki, i chabry:))
                                                      I wole te rosnace spokojnie w ziemi niz te zerwane i w flakonie.
                                                      Bo ja uwielbiam maki:)))))))))))We wszystkich kolorach:) A chabry za kolor
                                                      wlasnie.


                                                      Ifa, ja nie zartuje, naprawde, maz jedzie sam, bo zony NIE STAC.
                                                      Kiedys oburzona opowiadalam mamie o takiej jednym z 'wybrykow" owego maza, na
                                                      co moja rodzicielka przyniosla mi jakis tam nr Twojego Stylu z podobnymi
                                                      historiami. A potem na dokladke opowiedziala podobna historie kolezanki z
                                                      pracy, ktora nota bene jest juz po 40stce. Niestety, to nie wymysly, tylko
                                                      szara rzeczywstisc. Moj eks, Brytyjczyk, uwazal, ze to normalne. I typowe dla
                                                      wielu z jego pokolenia a takze jego rodzicow. Po prostu tak bywa coraz
                                                      czesciej. W Anglii para czesto umawia sie co do sumy wspolnej, powiedzmy 1000
                                                      funtow miesiecznie kazde, reszte trzyma na wlasnym koncie, a druga strona nawet
                                                      nie wie, ile maz czy zona zarabia. Tam nie ma czegos takiego, ze dziewczyny ida
                                                      do knajpy i licza,ze to facet bedzie im stawial drinki, tak jak jest to
                                                      przyjete u nas. Kupuje sie kolejki na zmiane. To akurat uwazam za dobre
                                                      rozwiazanie:)I zdarzalo mi sie poplynac 100 funciakow w jeden wieczor, tylko
                                                      dlatego,ze postawilam dwie lub trzy kolejki znajomym, z ktorymi bylam w
                                                      knajpie:))))Interes pubowo-barowy w UK kwitnie wiec, jest od czego i z czego...

                                                      Asia, wydaje mi sie, ze to czesto rodzice w obawie o majatek mieszaja dziecku w
                                                      glowie. Kolezanka uslyszala propozycje o intercyzie, poparta tekstem w stylu:
                                                      jesli naprawde kochasz mnie, a nie moje pieniadze, to kochanie podpisz, chce
                                                      miec pewnosc, ze jestes ze mna dla mnie samego", czy cos w tym stylu. A ona,
                                                      zakochana, oczywiscie chciala udowodnic, sobie i jemu, ze kocha JEGO. Taki
                                                      dowod milosci. Pomysl wyszedl od zapobiegawczych rodzicow, ktorzy sie dziwia,
                                                      ze wnuka jeszcze nie maja. Ale kazdy ma takie zycie, jakie ma, wtracac sie nie
                                                      nalezy i tego nie czynie. Ale myslec sobie moge, co chce. A co!

                                                      Ale dzis piekna noc, moi drodzy, mowie Wam!

                                                      Pysiek, to kiedy sie wyczolgujesz na wlasnych nogach?

                                                      Mandarynka w przerwie na kawe.
                                                    • Gość: Asia Re: Uklady i ukladziki IP: *.adsl.xtra.co.nz 12.07.04, 02:40
                                                      No widzisz Kazik tutaj zdecydowanie sie z Toba zgadzam,(chociaz z kilkoma
                                                      Twoimi opiniami sie nie zgadzalam), tez bym swojemu dziecku nie radzila ani tak
                                                      ani nie, ale gdyby naprzyklad chciala taka umowe spisac tez bym jej nie
                                                      odradzala, bo uwazam ze jak sie jest wystarczajaco doroslym zeby sie z kims
                                                      wiazac to jest sie wystarczajaco doroslym zeby taka czy inna decyzje podjac.
                                                      Jezeli juz czlowiek jakas decyzje podejmie to wiadomo nie od dzis ze kazda
                                                      decyzja ma swoje konsekwencje.

                                                      Czy polki sa mniejszymi materialistkami niz inne narodowosci - nie wiem, pewnie
                                                      sa i takie i inne.
                                                      Gdyby porozmawiac z kilkoma facetami ktorzy po rozwodzie dzielili majatek -
                                                      pewnie by mieli inne zdanie.

                                                      Wiem z wlasnych rozmow ze duzo polakow w ostatnich latach skarzy sie na to ze
                                                      polki szukaja facetow z pieniedzmi. Zawsze bede ludzie dla ktorych pieniadze sa
                                                      wartoscia sama w sobie i tacy dla ktorych pieniadze sa tylko srodkiem
                                                      platniczym.

                                                      Najlatwiej jest byc filantropem czyims kosztem, czesto widzimy to co robia
                                                      inni, duzo zadziej przygladamy sie sobie.

                                                      Jedna rzecz mnie jeszcze korci zeby ja skomentowac, a mianowicie to ze czesto
                                                      tu ktos pisze "mam nadzieje ze nikogo nie uraze" - uwazam ze wypowiadanie
                                                      swoich opinii nikogo nie urazi jezeli nie robimy osobistych wycieczek pod
                                                      czyims adresem.
                                                      Moge sie zgadzac lub nie zgadzac z czyjas opinia, ale to ze ktos ma inna opinie
                                                      niz ja nigdy mnie nie urazi.
                                                      Na koniec dnia to ja decyduje o tym czy czuje sie urazona czy nie a nie ktos
                                                      kto wypowiada swoja opinie.

                                                      Wypowiadajac swoje zdanie nie mysle o tym czy ktos sie poczuje urazony czy nie,
                                                      naginanie swoich opinii do opinii innych niesie za soba tylko frustracje i stan
                                                      wiecznego przepraszania za to ze zyje, a chyba nie o to chodzi. Jezeli moge bez
                                                      obrzydzenia patrzec na swoje odbicie w lustrze to uwazam ze osiagnelam sukces,
                                                      chocby wszyscy na okolo mieli inna opinie.

                                                      ot takie poniedzialkowe rozwazania
                                                    • Gość: mojito Zalzawiony poniedzialek. IP: *.bondi.pl 12.07.04, 11:28
                                                      Zdrowka i slonca wzsystkim,

                                                      mzy od rana. Ladna jesien tego lata. Musze cos z tym zrobic.
                                                      Wczoraj agrest widzialem/jadlem po raz pierwszy od lat. I wisnie. I poziomki.

                                                      Nie chce pozostac bez opinii na temat zawsze wdziecznego tematu
                                                      kobiecego. Ja osobiscie nie przypisuje wszystkich zalet lub cech ujemnych
                                                      do poszczegolnych grup etnicznych. I nie wierze w supremacja jednych
                                                      kobiet nad drugimi. Wszystko zalezy od konkretnego przypadku.
                                                      I tak znajomosci rozpatruje. Na indywidualnej bazie. Bez uprzedzen.
                                                      W moim przypadku doswiadzcenia mile i przyjemne z kobietami zdecydowanie
                                                      zacieraja ewentualna mniejszosc doswiadczen in minus.
                                                      Zdarzajaca sie "materialnosc" lub "dofinansowanie" kobiet nie-specjalnie mi
                                                      przeszkadza. Generalnie na okres czasowy moze byc jezeli widze wartosc wymienna.
                                                      Jezeli uklad utrzymuje pewien balans - trwa.
                                                      Na kazda opinie ktos wyrazi kontropinie. Nie obciazony nigdy zadnymi
                                                      uprzedzeniami co do kobiet i panujacymi przeroznymi opiniami optymistycznie
                                                      wchodze w luzne zwiazki/uklady/ukladziki itd. I to wchodzenie jest
                                                      optymistyczne i przyjemne. I niech trwa jak najdluzej. Nigdy nikt zadnych
                                                      zalow, narzekan i o gorycz otartych opinii o kobietach ode mnie nie uslyszy.
                                                      Uwazam, ze sa bardzo fajne. Zajefajne :)))))))))))))))))))). To tyle ewangelii
                                                      poniedzialkowej
                                                      w sprawie kobiet. Ewentualny ciag dalszy nastapi.

                                                      Pysiek,
                                                      zrosnieta wychodzisz ze szpitala? Czy niecierpliwa?

                                                      Mandarynko,
                                                      masz kompozycje bukietowa chabrow z makami for a song.

                                                      Kazik,
                                                      :)))))))))))))))))).

                                                      Pojutrze (sroda) lece na tydzien w poszukiwaniu slonca do Portugalii.
                                                      Chce wreszcie zobaczyc bikini bez gesiej skorki.
                                                      Porto, kobiety i spiew (fado). Ze spiewem mi idzie najgorzej. Ale to
                                                      najlepsza opcja. :))))))))))))))))).

                                                      Slonecznie z placzacego deszczowo Sz.,
                                                      mojito.


                                                    • tizedik chłodny poniedzialek 12.07.04, 11:53
                                                      U nas nie pada, ale zimnawo jest :-( Zupełnie nie lipcowo. Dla ocieplenia
                                                      atmosfery pożalilismy sie sobie wzajemnie w biurze nad ujemnym wpływem
                                                      wieczornych upałów na naszą kondycję ;-) Żeby nie zapomnieć, co to znaczy
                                                      lato...;-)
                                                      Dla odświeżenia pamięci zrobiłam sobie wczoraj zupę z letnich jarzynek, bo te
                                                      na szczęście są dostępne. I mam lato przynajmniej na talerzu.

                                                      Mojito, miło poczytać, jak piszesz o kobietach :-)
                                                      Jak znajdziesz czas, napisz też coś z krainy słońca, dokąd sie wybierasz.
                                                      Mam nadzieję, że sprawdziłeś prognozy meteo...;-)
                                                    • tizedik Portugal weather 12.07.04, 12:05
                                                      www.wunderground.com/cgi-bin/findweather/getForecast?query=Portugal
                                                      Może jednak trzeba wybrać jakiś konkretny rejon....? Bo temperatura do wyboru,
                                                      i cieplej, i chłodniej.

                                                      Tu jest mapka
                                                      www.mapblast.com/(bcgju1rn3db1nnibad5sb445)/map.aspx?C=48.6,6.6&A=7000&L=EUR0809&P=|292D|&TI=Europe

                                                      Najcieplej jest w Evorze
                                                      www.wunderground.com/global/stations/08558.html
                                                      Uaktualniono: 10:00 AM WEST on July 12, 2004
                                                      Stacja meteo: Evora / C. Coord, (History)
                                                      Elevation: 804 ft / 245 m
                                                      Temperatura: 78 °F / 26 °C
                                                      Wilgotność: 30%

                                                      Chyba będziesz musiał wybrać rejony bliższe Afryki :-)
                                                    • Gość: mojito Re: Portugal weather IP: *.bondi.pl 12.07.04, 12:19
                                                      Qrde Tizedik, dzieki. Wspaniala jestes z tymi linkami.
                                                      Sadze, ze pozostane w Lizbonie i okolicach bikini.
                                                      Tak do 100-150 km i mandatu od Lizbony.
                                                      Bylem w zeszlym roku w Peniche. Moze tam? Plaza jest super
                                                      i lekko przeslonieta populacje kobieca pamietam jak zywo.
                                                      Do Porto troche za daleko na tydzien. Ok. 400 km. I pilkarsko tam zaloba.
                                                      Dzieki raz jeszcze,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: mojito Slonecznie chłodny poniedzialek IP: *.bondi.pl 12.07.04, 12:07
                                                      Yo, Tizedik,
                                                      mam nadzieje i optymizm, ze slonce spotkam.
                                                      W sobote rezerwujac hotel i wyrazajac ubolewania
                                                      z powodu porazki pilkarskiej P. uslyszalem od
                                                      Pani rezerwujacej : "Dzisiaj troche chlodniej - tylko 27C.
                                                      Nastepny tydzien bedzie lepszy".
                                                      "Tylko - 27C" mi wystarczy.
                                                      A swoja droga wklej pogode na ten tydzien dla Lizbony i okolic.
                                                      Moze z barow wyjde...
                                                      Czolko,
                                                      m.
                                                    • Gość: mojito Wystepowanie wilgotnosci tez mnie cieszy. 30%!!! IP: *.bondi.pl 12.07.04, 12:27
                                                    • tizedik Lizbona 12.07.04, 12:54
                                                      Ta wilgotnosc wystepuje w zakresie szczatkowym ;-) Prawie jak na mojej
                                                      ulubionej pustyni zima ;-)

                                                      Poniżej podaję prognozę na tydzień, zgodnie z życzeniem...;-)
                                                      Mojito, tylko pamietaj, że tutaj podawana jest temperatura zgodnie ze
                                                      stnadardem, czyli mierzona na wysokości 1,5 metra nad ziemią, w miejscu
                                                      przewiewnym i ZACIENIONYM!.
                                                      A obłoki zanikające można interpretować w ten sposób: rano słońce nagrzewa
                                                      ziemię, powoduje parowanie i tworzenie obłoków, które potem pod wpływem tego
                                                      samego słońca zanikają.
                                                      Generalnie: żyć, nie umierać :-)))))))))))

                                                      Lizbona dziś:
                                                      Uaktualniono: 11:00 AM WEST on July 12, 2004
                                                      Stacja meteo: Lisbon, (History)
                                                      Elevation: 404 ft / 123 m
                                                      75 °F / 24 °C
                                                      pogodnie
                                                      Wilgotność: 38%
                                                      Punkt rosy: 48 °F / 9 °C
                                                      Wiatr: 13 mph / 20 km/h from the North
                                                      Ciśnienie: 30.01 cali / 1016 hPa

                                                      Lizbona na tydzień:
                                                      Mon Tue Wed Thu Fri
                                                      80° | 66°
                                                      86° | 69°
                                                      86° | 66°
                                                      71° | 68°
                                                      71° | 68°
                                                      obłoki zanikające

                                                      Poniedziałek
                                                      Max: 80° F / 27° C Wiatr północny 20 mph / 32 km/h
                                                      Poniedziałek wieczór i noc
                                                      Min: 66° F / 19° C Wiatr PnPnWs 24 mph / 39 km/h
                                                      Wtorek
                                                      Max: 86° F / 30° C Wiatr PnPnWs 11 mph / 18 km/h
                                                      Wtorek wieczór i noc
                                                      pogodnie. Min: 69° F / 21° C Wiatr PnPnWs 20 mph / 32 km/h
                                                      Środa
                                                      obłoki zanikające. Max: 86° F / 30° C Wiatr PnPnWs 4 mph / 7 km/h
                                                      Środa wieczór i noc
                                                      obłoki zanikające. Min: 66° F / 19° C Wiatr północny 15 mph / 25 km/h
                                                      Czwartek
                                                      obłoki zanikające. Max: 71° F / 22° C Wiatr PnWs 2 mph / 3 km/h
                                                      Czwartek wieczór i noc
                                                      obłoki zanikające. Min: 68° F / 20° C Wiatr północny 15 mph / 25 km/h
                                                      Piątek
                                                      obłoki zanikające. Max: 71° F / 22° C Wiatr północny 6 mph / 10 km/h
                                                      Piątek wieczór i noc
                                                      obłoki zanikające. Min: 68° F / 20° C Wiatr północny 13 mph / 21 km/h
                                                      Sobota
                                                      obłoki zanikające. Max: 69° F / 21° C Wiatr PnPnZd 6 mph / 10 km/h
                                                      Sobota wieczór i noc
                                                      obłoki zanikające. Min: 68° F / 20° C Wiatr północny 13 mph / 21 km/h
                                                      Niedziela
                                                      obłoki zanikające. Max: 69° F / 21° C Wiatr północny 11 mph / 18 km/h
                                                      Niedziela wieczór i noc
                                                      obłoki zanikające. Min: 66° F / 19° C Wiatr północny 17 mph / 28 km/h


                                                    • Gość: Saba Sprawy.. IP: 213.144.225.* 12.07.04, 13:57
                                                      Jak zwykle sprawy damsko-meskie wzbudzaja emocje i najlepiej wszystko
                                                      rozladowuje najnudniejszy i najbardziej neutralny temat rzeka - o pogodzie :-)

                                                      Pozdrawiam
                                                      Saba
                                                    • tizedik Re: Sprawy.. 12.07.04, 15:22
                                                      Sabciu, wcale nie uwazam, aby pogoda byla najnudniejszym tematem. Zwlaszcza
                                                      kiedy nas bezposrednio dotyczy (dotyka..?). Kazdy z nas, przebywajacych w
                                                      Polsce, chyba juz teskni za latem.
                                                      Tymczasem i w Warszawie zaczelo lać, w dodatku jest zimniej niz bylo rano. A
                                                      moje biuro niemal w calosci zaczeło sie skarżyć na ból głowy, bo ciśnienie
                                                      musiało znacząco polecieć w dół. Za to wilgotnośc w góre :-(
                                                    • Gość: Saba Re: Mamo chwala nas (do Tangerin) IP: 213.144.225.* 12.07.04, 14:07
                                                      Tangerin, nie urwalas sie z choinki, podpisuje sie pod twoim podejsciem do
                                                      zwiazku i wiem, ze takich jak my jest wiecej :-)

                                                      Saba
                                                    • yvona73pol kajam sie 12.07.04, 15:56
                                                      Asiu, przyznaje, napisalam jednostronnie, nie mysle tak czesto (tylko czasami)
                                                      tak jak ty wierze w te dobre strony ludzi, niestety czasami widze te inne i
                                                      bardzo mnie to boli, przezywam bardzo, jakby mnie to dotyczylo i wstydze sie za
                                                      to....
                                                      no coz, taka jestem, gadam rozne rzeczy, ale niepoprawna optymistka ze mnie
                                                      jednak ;)))
                                                      caluski, na razie,
                                                      Iwona
                                                    • Gość: mojito Pogoda, wilgotnosc i seks/sex. IP: *.bondi.pl 12.07.04, 18:46
                                                      Tizedik,
                                                      dzieki za rozpisanie dzienne pogody Lizbony.
                                                      Dla mnie czytanie warunkow pogodowych to erotyk.
                                                      Przeciez ma sie do czynienia z temperatura. Podnoszeniem sie jej i opadaniem.
                                                      I wilgotnoscia. Z cisnieniem lub jego brakiem. Nagrzaniem powierzchi lub ich
                                                      oziebieniem.
                                                      Pogoda warunkuje miejsce gdzie spedzimy dzien/noc - plaza/bar/lozko/kosciol...
                                                      Pogoda nudna?! - nigdy.
                                                      Slonca i braku nudy zycze,
                                                      mojito.
      • buu3 Re: Tak daleko i tak blisko :) 12.07.04, 18:53
        Witam wszystkich.Jestem w Niemczech 2 miesiace poza domem.Ciezki to kawalek
        chleba.Jak to sie mowi nie tylko chlebem czlowiek zyje ale glownie
        chlebem.Pozdrawiam wszystkich pracujacych
        • Gość: Asia Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.adsl.xtra.co.nz 13.07.04, 01:24
        • Gość: Asia Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.adsl.xtra.co.nz 13.07.04, 01:25
          witam buu3
          wierze ze teraz myslisz ze to ciezki kawalek chleba i pewnie tak jest,
          trzymaj
          sie dzielnie, mysl pozytywnie, miej otwarta glowe na to co sie dzieje na
          okolo
          ciebie i na ludzi.
          Staraj sie zaakceptowac sytuacje i ludzi z ktorymi przyszlo Ci pracowac,
          pamietaj ze kazdy czlowiek to inna historia, i czesto widzimy tylko bardzo
          cienka zewnetrzna powloke. Nigdy mi sie jeszcze nie zdarzylo zeby ktos
          odtracil
          moja wyciagnieta reke, jezli Ty wyciagniesz swoja otoczenie odwdzieczy Ci sie
          tym samym i czesto w momencie w ktorym sie tego najmniej spodziewasz.

          Poczatki nigdzie nie sa latwe, dasz sobie rade, wierze w Ciebie

          Powodzenia
          • yvona73pol Re: Tak daleko i tak blisko :) 13.07.04, 04:38
            buu3, Asia ma absolutna racje, a w dodatku mowi to jako "stary wyjadacz" ;))))
            Ja dodaje gromkie WITAMY!!!!! na naszym forum ;))
            i dodam, ze Niemcy to dla mnie nieznany lad, aczkolwiek bardzo milo wspominam
            pana policjanta, ktory wybawil nas z motoryzacyjnego klopotu, znalazlszy nam
            mechanika dzien przed jakims swietem; mam pare znajomych z Niemiec i sa to
            super ludzie ;))) no i masz tutaj Poete, ktory chwilowo w wojazach, ale realia
            niemieckie zna dosc dobrze, jakby co, jak w dym ;)))
            donosze, ze u nas od rana slonko, co nastraja very przyjemnie,
            a w glowie wielkie plany, ambitne plany, zrobic dzis cos pozytecznego ;)))
            w zwiazku z tym, chwilowo spadam,
            caluski,
            Iwona
            • peter2715626 Re: Tak daleko i tak blisko :) 13.07.04, 06:47
              Podoba mi sie tu dzisiaj.

              Pojawia sie szczera dyskusja i tego mi zawsze tu brakowalo.

              W Peniche bylem. Na konca polwyspu pamietam niesamowite skaly nad samym morzem.
              A pare kilometrow na polnoc jest niezwykle mikromiasteczko polaczone z ladem
              waziutka grobla. Cudo.

              Mysle, ze wiem dlaczego jest znacznie wiecej Polek, ktore wyszly za maz za
              obcokrajowcow niz mezczyzn znad Odry i Wisly, ktorzy zrobili to samo. I nie
              boje sie tego napisac z obawy, ze ktos sie obrazi. Moim zdaniem decyduje tu
              przede wszystkim kwestia finansowa, tak mocno niestety zwiazana z krajem
              urodzenia. To pewnie poglad niepoprawny politycznie, ale oparty na moich
              obserwacjach dziesiatek znajomych par z najrozniejszymi paszportami.



              cheers



              =====================

              mordor.mds.pl/peter
              • Gość: Saba Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: 213.144.225.* 13.07.04, 08:40
                peter,
                jesli decyduje kwestia finansowa, to nadal nie wyjasnia dlaczego to PANIE
                wybieraja za partnerow obcokrajowcow a odwrotnie..? Bo ja nie rozumiem zwiazku
                ktory chcesz przekazac.. Idac twoim tokiem myslenia powiedzialabym, ze panowie
                klepia ta sama "biede" co panie wiec rownie dobrze moga miec ochote zwiazac sie
                z obywatelkami innych krajow..?

                Saba
                • Gość: salmotrutta Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.compass.net.nz 13.07.04, 08:44
                  Gość portalu: Saba napisał(a):

                  > peter,
                  > jesli decyduje kwestia finansowa, to nadal nie wyjasnia dlaczego to PANIE
                  > wybieraja za partnerow obcokrajowcow a odwrotnie..? Bo ja nie rozumiem zwiazku
                  > ktory chcesz przekazac.. Idac twoim tokiem myslenia powiedzialabym, ze panowie
                  > klepia ta sama "biede" co panie wiec rownie dobrze moga miec ochote zwiazac sie
                  >
                  > z obywatelkami innych krajow..?
                  >
                  > Saba

                  ...panie sa znacznie ladniejsze...a to troszeczke pomaga;)))...
                  • Gość: Saba Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: 213.144.225.* 13.07.04, 08:53
                    W takim razie decyduje nie kwestia finansowa, ale urok osobisty..

                    :-)
                    :-)
                    :-)
              • nerd99 Re: Tak daleko i tak blisko :) 13.07.04, 09:40
                to i ja sie tu dolacze, czesc, czolo
                peter2715626 napisał:

                > Podoba mi sie tu dzisiaj.
                >
                > Pojawia sie szczera dyskusja i tego mi zawsze tu brakowalo.

                jak ci brakowalo to czemu sie nie wypowiedziales wczesniej? czyzbys nie mial
                nic do powiedzenia ?

                > Mysle, ze wiem dlaczego jest znacznie wiecej Polek, ktore wyszly za maz za
                > obcokrajowcow niz mezczyzn znad Odry i Wisly, ktorzy zrobili to samo. I nie
                > boje sie tego napisac z obawy, ze ktos sie obrazi. Moim zdaniem decyduje tu
                > przede wszystkim kwestia finansowa, tak mocno niestety zwiazana z krajem
                > urodzenia.

                no i co w tym zlego, wiekszosc z nas jest materialistami, wiekszosc ludzi
                ktorzy maja pieniadze do tego sie nie przyznaje, a w dziesiejszym swiecie stary
                to kazdy goni za forsa. albo jak nie za forsa to zeby sie wygodnie urzadzic.
                nikt sie pewnie nie obrazi, nie musisz sie bac. a ja bym powiedzial ze tu ani
                finansowy aspekt, ani urody tylko po prostu kobiety sa sprytniejsze od nas
                mezczyzn.
                Poeta_Liryczny

                • poetal_liryczny Re: Tak daleko i tak blisko :) 13.07.04, 09:46
                  sama prawda i tylko prawda, dlaczego nam mezczyznom to nie moze przejsc przez
                  gardlo, ze kobiety sa czesto madrzejsze i sprytniejsze ?
                  pogoda absolutnie nie wakacyjna w Warszawie ...
                  • Gość: ifa Re: Tak daleko i tak blisko do Warszawy IP: 168.224.1.* 13.07.04, 10:23
                    Czesc Poeto to ty juz w Warszawie?
                    jak ci sie podoba egzotyczny akcent w samym srodku placu de Gaulla?
                    sztuczna palma,hihihihi
                    ja sie tez wybieram w sierpniu miedzy innymi do Warszawy,ciekawa jestem jak
                    bardzo sie zmienilto miasto przez te 4 lat odkad sie wyprowadzialam ze stolicy
                    palma calkiem egzotycznie wyglada tak zasypana sniegiem w ziemie,widzialam na
                    zdjeciach

                    poranek w Dublinie dzis piekny,sloneczny,cieply,obiecujacy....

                    Peter
                    pozdrawiam cie serdecznie,wciaz zagladam na twoja stronke,juz sie
                    uzalenilam,musze tak raz na miesiac zajrzec i zrobic sobie wycieczke po
                    Auckland i okolicach
                    ;-)))))

                    bardzo radosnie pozdrawiam wszystkie Panie i Panow,
                    ifa
                    • Gość: Asia no to sie wymadrze hihihi IP: *.akl.callplus.net.nz 13.07.04, 12:46
                      no to dorzuce swoje 5 groszy

                      Saba napewno w jakims stopniu decyduje urok osobisty, ale wydaje mi sie ze
                      meskim potomkom naszego rodu jest trudniej sobie znalezc zasobna partnerke z
                      innego kraju, bo kobiety mniej chetnie placa za "milosc"
                      Dla wielu mezczyzn jest rzecza naturalna ze w jakims stopniu loza na swoja
                      partnerke. Jezeli ta partnerka ma tyle sprytu zeby codziennie mu nie przypominac
                      o tym, wszyscy sa zadowoleni, i On i Ona.

                      Wogole wydaje mi sie ze my kobiety zarabiamy pieniadze w innych celach niz
                      mezczyzni, jednym z glownych meskich celow jest miec taka kobietke u swojego
                      boku zeby inni samcy mu jej zazdroscili. Wiec jakby jest rzecza zrozumiala, ze
                      czesc z tych pieniazkow ktore Panowie zarabiaja z gory przeznaczaja na zdobycie
                      takiej partnerki jaka sobie wymarzyli.

                      Jedni sa w stanie przeznaczyc na ten cel wieksze fundusze, inni maja inne
                      zabawki na ktore chetniej swoje fundusze wydaja, chocby samochody itd.

                      Zwroc uwage chocby na fakt, ze przecietny malzonek skapi swojej zonie na rozne
                      rzeczy, chocby niewiem jak potrzebne, jezeli taki malzonek pozna odpowiednia
                      Pania w mig pozbywa sie skapstwa, chocby rodzinne pielesze niewiem jak na tym
                      cierpialy.

                      Naszym najczestrzym bledem jest dogadzanie naszym mezom/partnerom na wszelkie
                      sposoby, co po pewnym czasie staje sie nudne (dla nich) a nas pozbawia
                      kobiecosci, sexapealu itd.

                      Moim skromnym zdaniem, nic tak nie trzyma par razem jak nutka niepewnosci (o
                      ktorej kiedys poeta wspominal) i takiego postepowania partnerek zeby sie inni
                      faceci za nia ogladali. Wtedy to mezowie pusza sie jak pawie, pilnuja swoje
                      partnerki i nie szukaja przygod bo wiedza ze ich zona nie bedzie miala klopotu
                      ze znalezieniem sobie partnera a to jest oczywiscie dla nich prawie nie do
                      przezycia.

                      Niestety i my kobiety i Panowie (niewazne jakiej narodowosci choc moze polki
                      czesciej) powielamy te same bledy.

                      Gdyby porozmawiac szczerze z ludzmi ktorzy sa w drugich zwiazkach, okazaloby sie
                      ze czesto tkwia w tych zwiazkach bo do pierwszego wrocic nie moga, z przyczyn
                      roznych, natomiast drugi zwiazek czesto po pewnym czasie zaczyna przypominac ten
                      z ktorego sie "wyzwolili" czyli i panie i panowie zaczynaja popelniac te same
                      bledy.

                      Wiekszosc dziwczynek marzy o ksieciu z bajki, dlaczego o ksieciu - bo jest
                      przystojny jak diabli i do tego jako ksiaze ma kupe szmalu

                      Wiekszsc chlopcow marzy o tym zeby byc przystojnym jak diabli i miec kupe szmalu

                      • Gość: mojito Material girl :)))))))))))))). IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 13.07.04, 14:57
                        Zdrowko absolutne wszystkim por favor,

                        co za wspanialy dzien. I wczorajszy tez. To nic, ze bez slonca.
                        Lepiej czuc sie nie moge. Dzisiaj jestem niezatapialny.
                        Tak sadze. Dzien zweryfikuje. A do tego czasu tak czuje.
                        Cos musi byc w wodzie lub powietrzu. Moze wilgotnosc...?
                        A moze to owsianka?

                        Dotychczas znam tylko jedna kobiete ktora publicznie wyznala,
                        ze jest Material girl. Nazywa sie Madonna.
                        Ale ona na szczescie nie jest Polka :)))). I wstydu nam przyniesc nie moze.
                        Wiekszosc dziewczat/kobiet podobno nie lubi szybkich samochodow,
                        przemieszczania sie samolotem, wygodnych podrozy, dobrych kosmetykow
                        i eleganckiej bielizny. Wola IV klase kolejowa. I koniecznie szalas/namiot
                        z wybranym mezczyzna. Tylko z tym ktory kocha bezgranicznie.
                        Nie do pomyslenia jest aby bzyknac sie ot, tak dla przyjemnosci
                        z sympatycznym facetem w oczekiwaniu na ta wielka wyidealizowana milosc.
                        Tylko taka milosc wiaze sie z satysfakcjonujacym seksem.
                        Seks bez milosci jest bee-bee. I pozalowania godny. I nikt sie do niego
                        nie przyznaje. Snujemy sie wiec przygnebieni bez milosci i seksu. Fuj, ohyda!!!


                        Eeeh, zycie. Pozostalo sie tylko upic. Zrobie to jutro wieczorem w Lizbonie.
                        Rano odlatuje z Berlina. Zapytam pierwsza spotkana Portugalke
                        co mysli o "materialnosci" i ogolnie o mezczyznach.
                        Jezeli bedzie madra i sprytna, jak nasze Panie, to bedzie miala
                        o Polakach dobra opinie. Zobacze zreszta...

                        buu3,
                        czolko i trzymaj sie mocno, zdrowo.

                        Serdecznosci for you all,
                        mojito.
                      • Gość: kangur Re: no to sie wymadrze hihihi,teraz ja IP: *.bpb.bigpond.com 13.07.04, 15:30
                        Moze nie jest tak dokladnie Asiu,jakis czas temu w prasie podano statystyke,ze
                        85%mezczyzn w drugim zwiazku sa szczesliwi,a jesli chodzi o kobiety to ok.30%.
                        Jestem tez w drugim zwiazku natomiast ja jestem Jej pierwszym zwiazkowcem. Ale
                        zgadzam sie z teoria o ksieciu z bajki,bedac juz dobrze na wolnosci siedzialem
                        sobie spokojnie na kamieniu i rechotalem,Ona przechodzila,a ze znala
                        oczywiscie bajke wiec zaryzykowala, buzi w czolko,no i jestesmy juz 9 lat,
                        staram sie bardzo aby chociaz niektorych bledow nie powtarzac( nieudolnie mi to
                        jakos wychodzi:)))ale przynajmniej zdaje sobie z tego sprawe,a to juz polowa
                        sukcesu.Niestety ale na pozostala czesc bajki musielismy popracowac wspolnie.
                        Pogoda nieco lepsza,nie leje,zimno wciaz niestety,tablica For Sale przed domem
                        od dzisiaj,pozdrawiam wszystkich.
                      • Gość: Saba Re: no to sie wymadrze hihihi IP: 213.144.225.* 13.07.04, 16:24
                        Placic za milosc..?
                        To ja chyba jakas niedzisiejsza jestem, albo sie kompletnie nie rozumiemy.
                        Zwiazek oparty na DAWANIU z jednej strony i BRANIU z drugiej nie ma wg mnie
                        szans przetrwania na dluzsza mete. Kobieta bedaca z facetem dla jego pieniedzy
                        wczesniej czy pozniej znajdzie innego, ktory zaspokoi jej INNE potrzeby,
                        podobnie jak mezczyzna, ktoremu opatrzy sie ZABAWKA i zapragnie nowej,
                        mlodszej, piekniejszej. To slepa droga.
                        Jako mala dziewczynka oczywiscie marzylam o ksieciu, pieknym i bogatym, ale z
                        czasem doroslam i teraz wiem, ze tak naprawde moge byc tylko z kims na zasadzie
                        partnerstwa = rownosci, bo tylko wtedy szanuje i Jego i siebie sama.
                        Nie twierdze, ze nie jestem materialistka, sa pewne rzeczy, ktore ulatwiaja mi
                        czuc sie szczesliwa, ALE nie oczekuje, ze maz mi je poda na tacy, podczas gdy
                        ja bede lezec na kanapie i pachniec :-)


                        Pozdrawiam
                        Saba
                        • Gość: yvona rechot kangura ;)) IP: *.rivrw2.nsw.optusnet.com.au 13.07.04, 17:03
                          no, Kangur, pieknie musisz rechotac ;)))
                          Saba, wiesz, sporo ludzi kupuje sobie milosc, czesc udaje ze tak nie jest,
                          czesc zdaje sobie z tego sprawe..... wszystko zalezy, czy osobom
                          zainteresowanym odpowiada taki uklad.... jesli tak, no to sie nie wtracamy,
                          choc osobiscie mocno wspolczujemy.... w kazdym razie ja tak; to
                          niedopuszczalne, niewyobrazalne dla mnie (no, przyznam sie, z ciekawosci
                          wyobrazam sobie czasami, ale w praktyce niewykonalne);
                          co do xiecia - jakos nigdy nie moglam pojac idei, zwlaszcza tego bialego konia,
                          jakies to mdle....
                          no, ale "de gustibus...." i te pe....
                          oj, wiele tych wielokropkow dzisiaj, ale to dlatego, ze zmeczona jestem;
                          Ifa, Peter ma racje, a wszelcy badacze kultury, zwlaszcza pan D. Morris
                          wyjasnilby ci przyczyne - panie staraja sie zabezpieczyc finansowo potomstwo
                          (takie juz maja zafixowane geny ;))), zas panowie probuja zasiac maxymalna
                          ilosc potomstwa z kazda napotkana partnerka, to ponoc silniejsze od nich, ot
                          taka atawistyczna ceszka ;)))) (nie mylic z Czeszka ;))))
                          Tyle antropologia, a ja ide spac i czekam na glosy sprzeciwu i szalona dyskusje
                          do ktorej z checia dolacze - jutro ;)))
                          caluski,
                          Mojito, pozdrow ode mnie gaivotas ;)))
                          Iwona
                          • Gość: ifa ach te prawa natury IP: 168.224.1.* 13.07.04, 18:44
                            Yvonka znam doskonale to prawo antropologii,prawo to tez mowi miedzy innymi ze
                            dlatego mezczyzni wola mlodsze,bo moga rodzic wiecej dzieci i maja jeszcze na
                            to wiecej czasu
                            Mezczyznom sie wydaje ze to mlode cialo ich bierze,bo takie estetyczne,a to po
                            prostu zapisano im w mozgu
                            W prawie tym tez jest mowa ze kobieta szuka najlepszego dawce genow dla swojego
                            potmostwa,w dzisiejszych czasach przy istniejacym modelu kultury zachodniej
                            odpowiednikiem tego jest zasobnosc konta bankowego,kiedys byla ilosc i szybkosc
                            upolowanej zwierzyny,ktora przesadzala o tym,ze partner byl atrakcyjny,bo mial
                            najlepsze geny do przekazania (szybkosc,sila itp)
                            Naturalizm i ewolucjonizm zawsze byl moim ulubionym nurtem na studiach
                            dlatego tez uwazam ze nawet milosc jest w mozgu!!!!

                            Jest fajny artykul w ostatnim Twojm Stylu (lipcowym) o neurobiologii i o tym
                            wlasnie jak to "mozg czuje" ;-) polecam

                            Ja powiem szczerze,moja maz tez jest dla mnie takze najlepszym dawca genow dla
                            moich dzieci i dlatego jest moim mezem,nie chwalac sie jest bardzo zdolny,jest
                            znakomitym matematykiem,swietnym inzynierem,ma przeogormna wiedze ogolna o
                            swiecie i ogolnonaukowo (nigdy sie nie moge nadziwic jak on te wszystkie daty i
                            fakty pamieta)
                            a dla mnie zawsze to co bylo w facecie najseksowniejszego to : MOZG
                            tak wlasnie mozg i inteligencja,
                            dla mnie atrakycjny mezczyzna musi wiedziec wiecej niz ja,wtedy jest dla mnie
                            atrakcyjny,seksowny,im wiecej wie tym proporcja rosnie

                            ja natomiast mam cechy,ktorych mojemu mezowi brakuje,a podejrzewam on by tez
                            instynktownie chcial tez miec to w swoich dzieciach,
                            moj maz jest stoickim typem logika a ja crazy wife
                            no i tak sie kochamy ;-)))
                            ciekawe co z takiej mieszanki nam sie narodzi ;-)))

                            zapytalam mojego meza,tak wprost: czy jest mnie pewien?oto co mi odpowiedzial:
                            " w zyciu bejb nie mozna byc czegokolwiek pewnym ale mozna temu ufac"

                            no to sie uzewnetrznilam!!!!;-))))
                            ale to dla dobra ideii ;-))


                            pozdrawiam
                            ifa
                            • tizedik ach te prawa natury(?) 13.07.04, 22:17
                              Ifa :-)))))))))))))
                              A poza tym... pozazdroscic :-) Szczerze!
                              Tylko mi sie wydaje, ze oni - mezczyzni przywoluja jakies starenkie
                              antropologiczne zasady dla usprawiedliwienia swoich dzialan, ktore dzis wcale
                              nie sa uzasadnione praktycznie. Pozostaje bowiem wymierny element prokreacji,
                              ktory jakos mizernie wyglada. Zwlaszcza w wykonaniu (ponoc)najbardziej
                              cywilizowanej bialej rasy. O tym mowia bezwzgledne statystyki. Szczegolnie
                              dobrze widac to na przykladzie USA, gdzie o przyrost naturalny dba glownie rasa
                              zolta. Te liczby sa bezwzgledne! I cala teoria upada w zderzeniu z
                              rzeczywistoscia!

                              BTW, ja atrakcyjnosc mezczyzny oceniam po jego oczach...;-)
                              I wcale nie dlatego, ze lubie niebieskie czy piwne... Po prostu po oczach
                              natychmiast widac inteligencje. Albo ja ma, albo nie! W dodatku bardzo lubie,
                              kiedy jest madrzejszy ode mnie :-) I nadal szukam takiego, ktory jest
                              inteligentny, madrzejszy ode mnie, i w dodatku ma w sobie cos...;-) I dochodze
                              do wniosku, ze mam za duze wymagania...;-) Albo niewlasciwa samooocene...;-)
                              Bardziej praktyczne (materialistyczne, a fe ;-) podejscie do tematu jest mi na
                              pewno obce, stwierdzam obiektywnie(;-) po osobistych postepkach...;-)

                              Mojito, przeczytalam twoj krotki wywod na tematy meteorologiczne. I od razu
                              zaczelo mi sie wydawac, ze mamy tutaj prawdziwe, gorace lato...;-) Jako
                              fachowiec stwierdzam obiektywnie, ze to na pewno nie jest grafomania... To
                              chyba jest talent....:-)

                              Pozdrawiam wszystkich :-)))))
                              • Gość: yvona Re: ach te prawa natury(?) IP: *.rivrw2.nsw.optusnet.com.au 14.07.04, 05:37
                                no, dziewczyny, podajemy sobie rasie ;)))) oczy, mozg, ja jeszcze dodam moze
                                glos ;))) i jeszcze zapach ;)))
                                Ifa, gratulejszyn ;)))) no i tak sadzilam, ze wiesz doskonale o czym pisze,
                                tylko chcialam cie troszke podpuscic ;)))
                                Tizedik, moze to teraz troche naciagane, ale nie ma dymu bez ognia, no i wiele
                                z naszych zachowan mozna wyjasnic najbardziej podstawowa biologia, to troche
                                tak samo jak z rolniczymi przepowiedniami na tematy pogodowo-przerozne -
                                okazuje sie, ze wiekszosc mozna wytlumaczyc za pomoca skomplikowanych teorii
                                fizyczno-chemicznych, a skad ci, czesto prosci, ludzie to wiedza?? wiele jest
                                rzeczy zdumiewajacych na swiecie i dlatego ciekawie sie zyje ;)))
                                a panowie co na to?? nic sie nie odzywaja.....
                                czekamy ;)))
                                pozdrowionka,
                                Iwona
                                • pysiek13 niecierpliwie czolgajac i wy-madrzajac ;) 14.07.04, 07:07
                                  Slonecznie i cieplo :))))

                                  a ja mysle, ze na temat damsko-meskie relacje wszyscy macie racje, naprawde tak
                                  mysle, wszyscy macie racje ... po trochu ;)
                                  i ten urok osobisty, i marzenia spelnione i nie spelnione, i spryt i intelekt
                                  albo jego brak (!), i te meskie oczy, Tizedik - you're beauty 100% agree, i
                                  pieniadze, wszystko w jakims stopniu ma wplyw jak budujemy nasze
                                  zwiazki/uklady, jak poznajemy naszych partnerow i jak dlugo TRWAMY w tych
                                  zwiazkach. partnerstwo jest jak gra na cztery rece, czasem myla sie nam melodie
                                  ale...
                                  a jak niechcacy, bo przeciez my tego nie chcemy, te melodie nam pomyla, to
                                  dobrze jak Kangur za-rechotac i za-uroczyc kogos znowu :))))
                                  a pieniadze Peter ;) temat delikatny, tez masz racje ale. nikt nie lubi byc
                                  posadzany o materialism. money doesn't make you happy, wszyscy to powtarzaja, a
                                  co dzieje wokol ? ja tam uczciwie powiem chociaz Madonna nie jestem ;) ze lubie
                                  miec, at least that way I make my life more miserable and I feel really pissed
                                  off while shopping in Vercace and living in a waterfront apartment. nikt nie
                                  wierzy w bajki o Kopciuszka ? czyzby ? to czemu films w stylu Pretty Woman bija
                                  Box Office records, mimo ze juz nikt nie wierzy w realnosc pretty woman, czemu
                                  dopiero wydana ksiazka Paolo Coelho '11 minut' jest bestseller? ktos czyta,
                                  ktos oglada, chociaz tak czesto nie przyznajemy do tego co myslimy/czujemy ...
                                  mamy wszyscy marzenia i to jest bardzo optymistyczne :))))
                                  i tak jak Mojito napisal :) sex bez milosci jest bee. nasza seksualnosc, jej
                                  sacrum i profanum, jest jedna z najwazniejszych i najbardziej zaklamanych sfer
                                  naszego zycia. trwajac w marzeniach za wy-idealizowana miloscia, czesto trwamy
                                  za dlugo i nie za-uwazamy innych wartosci ...
                                  Kazik pyta: 'jest to jaka madra glowa zeby to przewidziec?' no wlasnie, chyba
                                  nie ma ...dobrze wiec jest zachowac balance ...

                                  zdrowko wszystkim

                                  PS
                                  Mojito :)))) znowu przemieszczasz ? moze nie testuj swoich business talents
                                  cooo?
                                  Poeta L. no przyznaj gdzie te palmy podziwiasz, w Warszawie ? :))))
                                  Kangur cos czuje ze ciagle nie przestajesz rechotac :))))
                                  • poetal_liryczny Re: niecierpliwie czolgajac i wy-madrzajac ;) 14.07.04, 09:24
                                    no przeciez ja sie wypowiedzialem Ivona, czy moze niezbyt jasno ? :-)

                                    "hold fast to dreams. for if dreams die life is a broken-winged bird that
                                    cannot fly"

                                    Ifa :-)))mowilem zebyscie daly spokoj z tymi kamerami. skad u licha ciezkiego
                                    Pysiek wie skad ja pisze ?
                                    • Gość: ifa niezapomniany dzien w Lizbonie ;-))))))) IP: 168.224.1.* 14.07.04, 11:15
                                      Hey Pysiek zroslas?
                                      piekna konkluzja,trafne podsumowanie ;-))))
                                      przypomina mi sie moja mama,ktora zawsze mowila: w zyciu trzeba tak robic aby
                                      wilk byl syty i owca cala ;-)))

                                      Lizbona,uroczy zakatek,
                                      spedzilam tam jeden,ale niepowtarzalny dzien i mam nadzieje jeszcze to
                                      powtorzyc,
                                      na drodze do zamku z glownego rynku (nie pamietam niestety nazwy,ale jest tylko
                                      jeden taki glowny zamek na szczycie gory w Lizbonie) jest taki maly
                                      kosciol,ktory wyglada jak miniturka katedry Notre Dame,aby tam dojsc wchodzi
                                      sie pod gore ta sama trasa co linia tramwajowa,przed tym kosciolkiem jest taki
                                      bar/knajpka w ktorym stoluja sie tylko Portugalczycy,jedlismy tam niezapomniamy
                                      lunch,mimo ze bylo ciasno,a knajpka bardzo skromna w dekoracji a wrecz
                                      dekoracji nie ma tam zadnej raczej wyglada to jak jadlodajnia a posilki
                                      podawane na talerzach jak na stolowce w polskiej podstawowce,szklanki niczym
                                      sloiki po musztradzie,mimo to lunch byl przeuroczy wsrod gwarnych nativow,
                                      uwielbiam takie klimaty ;-))))))))))),jedlismy jakies smazonke rybki wygladajce
                                      jak plotki, z ziemniaczkami i surowka tak po prostu i byly fantastyczne a
                                      najlepsze bylo to ze wszysycy jedli to samo,hihihihih i popijalismy chlodnym
                                      winem z szklanki/musztradowki w dodatku czerownym (do ryby-hihihi)
                                      po lunchu dotarlismy na szczyt owej gory na ktorej byl zamke oraz
                                      niesamowity,przepiekny widok na cale miasto,
                                      w drodze w dol weszlimy w przyjemnie chlodne male uliczki,bylo srodek upalnego
                                      sierpnia i nie wiem co mnie naszlo,ale postanowialm kupic jakies 2 kg cudnie
                                      dojrzalych,dorodnych brzoskwin od pana sprzedajacego w jednych z takich uliczke
                                      (takich brzoskwin nie ma w Irlandii moze dlatego) i jak to w upalne lato i jak
                                      to maz przestrzegal a zona nie sluchala,z brzoskiwn zrobil sie slodki
                                      syrop,torebka sie rozleciala z ja sie cala kleilam od slodkiej cieczy i resztek
                                      owocow i taka klejaca postawilam wejsc do fontanny,jak w reklamie weszlam w
                                      ubraniu i nawet w butach....jaka to byla ulga od upalu i dodatkowo klejacego
                                      sie ciala i ubrania ;-)))
                                      przechodzacy turysci mi robili zdjecia,maz mi robil zdjecia a ja bylam
                                      szczesliwie mokra a nie klejaca sie ;-)))
                                      kiedy juz bylam zupelnie mokra z tak przykleionym ubraniem i rozklejalacymi sie
                                      tym razem butami po kapieli poszlismy na kawe na glowny rynek,gdzie bylo
                                      mnostwo kafejek i knajp,stoliki byly na zewnatrz wiec nie bylo problemu z
                                      piciem kawy przy stoliku,
                                      bylo mi chlodno i przyjemnie a kawa smakowala jak niebiosa ;-))))
                                      wyschlam szybko w tej temperaturze potem jeszcze krotki spacer i pora byla
                                      wracac do Algavre gdzie mielismy baze
                                      tak Lizbona - niezapomniane wrazanie ;-))))))))))))))))))))))))

                                      milo bylo sie znow przeniesc tam na chwile,ale pora wracac do pracy

                                      pozdrawiam
                                      ifa
                                      • Gość: Saba Re: niezapomniany dzien w Lizbonie ;-))))))) IP: 213.144.225.* 14.07.04, 11:46
                                        Jak o podrozach to ja jestem pierwsza!! :-)
                                        Chociaz Lizbona mnie nie powalila, chyba mialam pecha, bo kiedy tam bylam
                                        wiecej bylo dzwigow, rozkopow i budow, ktore bardziej utkwily mi w pamieci niz
                                        piekno architektury, nie wspominajac o tym, ze zepsuly cala atmosfere miasta.
                                        Tyle ludzi sie zachwyca Lizbona, a mnie normalnie sie nie podobalo.. :-( Na
                                        dodatek maz (wtedy jeszcze nie maz!) mial jakies problemy zoladkowe (pewnie
                                        zjadl jakas nieswieza rybke) i latalismy od toalety do toalety :-))

                                        A moze niech ktos kto byl we wszystkich wiekszych miastach Europy zrobi
                                        ranking? Tylko jakich kryteriow bysmy sie mieli trzymac..? Bo przeciez to tak
                                        subiektywne wrazenia..

                                        Pysiek jak zwykle musiala rozladowac atmosfere, bo juz zaczynalo sie robic
                                        ciekawie.. co to za dyskusja kiedy wszyscy maja racje? :-) Nie badzmy jak stare
                                        dziadki, ktore tylko potrafia rozmawiac o pogodzie, swietach religijnych i co
                                        kto kiedy zjadl albo wypil..

                                        Pozdrawiam w wysmienitym humorze, chociaz ostatnio sie nie wysypiam, bo mnie
                                        moj maly arbuzek budzi nocami..

                                        Saba
                                        • Gość: Asia mmmmmmm IP: *.akl.callplus.net.nz 14.07.04, 12:29
                                          Uwielbiam lezec na kanapie i pachniec, z takiego lezenia rozne przyjemne rzeczy
                                          wynikaja :))))


                                          Mojito no kurcze nareszcie jakis facet z krwi i kosci sie w Tobie odezwal, bo
                                          juz myslalam ze zawsze bedziesz wachal kwiatki, czule patrzyl jamnikowi w oczy,
                                          chodzil na pogrzeby chomikow i zapraszal male kokietki na lody, taki juz byles
                                          momentami porawny politycznie ze sie obawialam ze jakis konsulatacje u
                                          psychologa pobierasz,,
                                          ciesze sie ze to nie psycholog tylko psychiatra LOL


                                          Poeta , Pysiek wie wszystko !!!


                                          Pysiek mam nadzieje ze ciutke lepiej :))
                                          • Gość: Saba Re: mmmmmmm IP: 213.144.225.* 14.07.04, 13:21
                                            Gość portalu: Asia napisał(a):

                                            > Uwielbiam lezec na kanapie i pachniec, z takiego lezenia rozne przyjemne
                                            rzeczy
                                            > wynikaja :))))

                                            A ja myslalam, ze ty z tych kobiet, ktore same remontuja swoje lazienki..?
                                      • Gość: kangur niecierpliwie czolgajac i wy-madrzajac IP: *.bpb.bigpond.com 14.07.04, 12:31
                                        Pysiek,swietnie to ujelas,podsumowalas,wszyscy maja racje nawet nie tylko po
                                        trochu ale calkowicie:),Kazik tez by chcial wiedziec,kto by nie chcial? co z
                                        tego,ze znamy chemie i procesy zachodzace w naszych mozgach,wiemy sporo o
                                        genach,mamy swoje teorie,wiemy co chcemy wiedziec,a jak przychodzi co do czego
                                        to jak piorun z jasnego nieba i wszystkie teorie diabli biora,ze sie tak
                                        wyraze.I wciaz popelniamy bledy,albo nie,po latach bywa,ze jest inaczej,bo musi
                                        byc inaczej ,idealy sie zmieniaja wraz z latami,doswiadczenia przybywa ale
                                        wcale to nie znaczy,ze juz wszystko jest jasne,raczej wrecz przeciwnie.I to
                                        jest najpiekniejsze,"nie znamy dnia ani godziny",mozna dyskutowac godzinami,te
                                        problemy istnieja jak swiat swiatem,a zycie robi wciaz niespodzianki i tak
                                        powinno byc,kazdy cale szczescie jest inny i szuka czegos innego.Wiem,ze to sa
                                        straszne banaly,tak zawsze wygladaja wszelkie proby podsumowan.
                                        Poeto!Ty sie pytasz skad Pysiek wszystko wie?Pysiek wie wszystko!a skad wie o
                                        moich ciagotkach do zamian w zabke i rechotania kangurzym glosem?Moze to
                                        wlasnie geny z odleglych czasow kiedy mezczyzni polowali i zmieniali wyglad aby
                                        zmylic zwierzyne(nie mylic z ofiara:)).Pozdrawiam asa wywiadu,zyczac zdjecia
                                        gipsow jak najpredzej, reszte forumowiczow rowniez.
                                        mojito!gesia skorke bedziesz mial przy kazdej temperaturze otoczenia,to raczej
                                        zalezy od wilgotnosci:))Powodzenia,napisz jak wypadl test na materialnosc w
                                        kregach iberyjskich.
                                        • Gość: Asia Re: niecierpliwie czolgajac i wy-madrzajac IP: *.akl.callplus.net.nz 14.07.04, 12:48
                                          Kangur nie zgadzam sie ze skorka zalezy od wilgtnosci, wilgotnosc zalezy od
                                          obrotnosci Mojito a jak bedzie obrotny to i skorki sie pozbedzie u partnerki
                                          niezaleznie od wilgotnosci (tym razem otocznia) i temperatury, bo ta jak mniemam
                                          sie podniesie :))

                                          teraz sobie porechocz tylko nie daj sie calowac obcym babom
                                          • Gość: kangur Re: niecierpliwie czolgajac i wy-madrzajac IP: *.bpb.bigpond.com 14.07.04, 13:10
                                            Asiu,pozdrawiam,masz racje z ta wilgotnoscia,wszystko w rekach(?)mojita,ale
                                            niewykluczone,ze przedtem bedzie mial ta gesia skorke.
                                            A swoja szosa to sie zgadalismy o wszystkowiedzacym Pysku,co do minuty
                                            prawie,pozdrawiam,czekamy na relacje...:)
                                            • Gość: kangur Re: niecierpliwie czolgajac i wy-madrzajac IP: *.bpb.bigpond.com 14.07.04, 13:42
                                              a co do rechotania i obcych bab,to na poczatku kazda musi byc choc troche obca
                                              przeciez,i "od tej chwili moge tylko odpowiadac w obecnosci mojego adwokata,
                                              gdyz cokolwiek powiem moze sie obrocic przeciwko mnie" :)))))))))))))CU
                                              • Gość: mojito Slonce, slonce, kochane slonce (nareszcie)!!!. IP: 81.193.170.* 14.07.04, 18:41
                                                Zdrowko Senhoras\Senhoritas i Senhores,
                                                nareszcie slonce. I nie malo. Piata dochodzi a ono wali.
                                                Chrystusowa temperatura - 33C. Wilgotnie tez jest.
                                                Wiatr od basenu :)))). Zdrzemnalem sie godzinke pod hotelowa palma
                                                patrzac jak kobiety wilgotnieja wchodzac do basenu.
                                                Kazda, najmniejsza moja komorka czuje delikatne pieszczoty slonca.
                                                I kazda jest teraz w nim zakochana. Zakochanie powoduje wilgotnosc
                                                czy odwrotnie? A co robi zauroczenie? Zastanowie sie nad tym pozniej.

                                                Prawie trzy godziny lotu z placzacego deszczem Monachium zblizylo mnie
                                                troche do siedzacej przy oknie dziewczyny z Angolii. Mieszka obecnie
                                                w Lizbonie. Famata. Wyrazilem podziw dla misternie splecionych wlosow.
                                                Dredy. I pogratulowalem Angolii znanej przyprawy piri-piri. Ogien w ustach.
                                                Narysowalem jej mape Polski. Wiedziala gdzie jest Moskwa. A wiec mialem
                                                w miare latwo. "Przypadkowo" znalazlem w swojej torbie piersiowke z kubanskim
                                                rumem. Wlalem do naszych coca coli. Wypilismy zdrowie paczkujacej przyjazni
                                                polsko-angolanskiej. Gdzie jest Havana tez wiedziala. Zblizylismy sie wiec
                                                znowu troche... Yada-yada, gadka-szmatka rozmowa zeszla na rytmy
                                                kubansko\brazylijskie\afrykanskie. Zblizylismy sie znowu odrobine...
                                                Usmiechalismy sie duzo. Rum prawie caly poszedl. Umowilismy sie na dança
                                                w sex(ta)-feira. Brzmi to pieknie ale to tylko latynoskie disco w piatek po
                                                portugalsku. Wola boska i skrzypce...

                                                Kangur,
                                                fakt. Z ta garmazeria (gesia skorka) bywa roznie. Polaczona jest tez
                                                chyba ze strefa erogenna. Czy cos myle w tym upale?
                                                Wilgotnosc po portugalsku tez ladnie - hu-mi-dade!.

                                                Asiu,
                                                milo mi,ze tak uwazasz. Fizycznie jestem ok. Nawet bardzo.
                                                Psychicznie/mentalnie - mozna polemizowac. :))))))).

                                                Pysiek,
                                                milo Ciebie widziec wyczolgana ze szpitala. Zrastasz sie ciagle, prawda?
                                                Czym dzisiaj Twoje zdrowie nie wiem. Ale jutro portem. Zdrowiej por favor.
                                                Saude albo tchim - tchim :)))))))))))))).

                                                Iwona,
                                                pozdrowienia dla gaivotas od Ciebie przekaze. Dzisiaj ich nie widzialem.
                                                Wybiore sie ewentualnie do rybackiego Setubal. Moze poznam corke rybaka?

                                                Ifa,
                                                te wszechobecne rybki to sardinhas - takie wieksze sardynki.
                                                Tez je lubie. I zaraz sie za nimi rozejrze. Z kosciolem na wzgorzu
                                                jeszcze poczekam. Nie bede Panu B. bez nagromadzonych powodow glowy
                                                zawracal. Inny kraj - inne grzechy.

                                                Poeto,
                                                a wiec toast spod palmy pod palme. Wiadomo za co!

                                                Spadam przetracic jakies sardinhas i rozejrzec sie przedwieczornie.
                                                Najwyzszy czas. Koniecznie pyfko.

                                                Ate logo Amigos,
                                                mojito.
                                                • Gość: Asia Re: Slonce, slonce, kochane slonce (nareszcie)!!! IP: *.adsl.xtra.co.nz 14.07.04, 23:01
                                                  Corko rybaka wez mnie w ramiona niech sie przekonam ile slodyczy jest w
                                                  slowie .....

                                                  Do zakochania jeden krok jeden jedyny krok nic wiecej, do zakochania jeden krok
                                                  trzeba go zrobic jak najpredzej

                                                  Wiec pijmy wiec pijmy za zdrowie milosci la la la la la la la

                                                  No coz Kangur tez nic wiecej nie powiem bez obecnosci mojego adwokata

                                                  Mojito znowu sie zrobiles obrzydliwie poprawny politycznie, zawsze taki cool
                                                  guy jestes czy tez jest jakis temat ktory potrafilby ci sprowokowac do
                                                  wypowiedzenia gleboko zakorzenionej osobistej opinii ?

                                                  • poetal_liryczny Re: Slonce, slonce, kochane slonce (nareszcie)!!! 15.07.04, 11:25
                                                    Asia ale Ciebie cos wzielo na tej kanapie :-) nie bede prowadzic dochodzenia.
                                                    Mojito nie wydaje mi sie taki bardzo poprawny, niedawno zaczal temat wdzieczny
                                                    acz goracy, o bzykaniu i ucichl bo nikt tematu nie podtryzmal.a temat jak
                                                    najbardziej na czasie, bo bzykanie polega na wiazaniu sie,ale nie na zawsze.
                                                    bzykanie jest forma sportu i jak sport wciaga. rowniez nie jest zobowiazujace.
                                                    chec nie wiazania sie na stale jest po prostu forma wygodnictwa, bo wiazac sie
                                                    z kims nawet na karte rowerowa, to wziasc w pewnym sensie odpowiedzialnosc na
                                                    siebie. to tak jak w tej bajce o Malym Ksieciu, ktora zreszta przerobilismy juz
                                                    z Pysia ;-) nazywalo sie to oswajanie Lisa.
                                                    a swoja droga P wylacz te kamery, alles gut?
                                                    • Gość: mojito O porcie to bedzie piosenka i ewentualnie o ... IP: 81.193.150.* 15.07.04, 14:11
                                                      ... komarach, tfu bzykaniu.

                                                      Wczesne popoludnie. 28C. Siedzie strategicznie pod parasolem na glownym
                                                      deptaku na Rua Augusta. Sacze portugalskie pyfko Sagres.
                                                      I patrze na nie. One wszystkie patrza na mnie. Slonce zmyslowo piesci
                                                      ich polnagie ciala. I tu i owdzie. Wszystkie stoja w oknie wystawowym.
                                                      Niektore sa bez biustonosza. Inne bez dolu. Wszystkie jednak maja
                                                      papierowa przepaske na opalonych biodrach. Ich szyje sa obnazone.
                                                      Usta chwilowo zamkniete. Chwilowo. Wszystkie sa urocze, apetyczne,
                                                      cudownie zachecajace. Maja rozne odcienie skory. Sa zroznicowane wiekowo.
                                                      Rocznik (vintage) na opasce na biodrach nobilituje. Bez rocznika nie istnieja.
                                                      Nie licza sie zupelnie. Tylko bardzo dobre roczniki stoja sobie w oknie.

                                                      Patrze na nie i przelykam sline. I pije pyfko. I przelykam sline znowu...
                                                      Wiekszosc z nich przyjechala do Lizbony z polnocy. Z okolic Porto.
                                                      Stad ich imiona. Patrza na mnie porta/ruby - rubinowe w kolorze oczu
                                                      i slodkie w smaku. Obok nich stoja porta/tawny - jasno bursztynowe cialo
                                                      z ustami o smaku mniej slodkim, wytrawnym. Odrobine dojrzalsze.
                                                      Dojrzewaja dluzej przez lezakowanie. Maja wieksze doswiadczenie w lezeniu.
                                                      Zrozumiale wiec, ze kosztuja z reguly drozej.
                                                      Miedzy nimi stoja najslodsze z win - muskatel. Pochodza z rybackiego miasta
                                                      Setubal. Tam gdzie slodyczy udzielaja im corki rybakow. Muskatel uwielbiany
                                                      jest przez wszystkie Panie. Corki rybakow niekoniecznie.

                                                      Osobno stoi rodzina Madeira. Wytrawna i bardzo wytrawna. Najwytrawniejsze
                                                      to Sercial i srednio wytrawne to Verdelho. Odlam rodziny majacy ciala
                                                      gleboko bursztynowe to Malvasia. Znane rowniez po mieczu jako Malmsey.
                                                      Pije sie je krzyczac z rozkoszy. Dlugo i wielokrotnie. Z deserami.
                                                      Stoja tez wyzywajaco wina czerwone (tinto) i biale (branco).
                                                      Dumnie obnazaja szyje wina musujace (espumante). Sa rowniez wina mlode,
                                                      ledwo wchodzace w zycie. Debiutanki. Pod czujnym okiem prokuratora.
                                                      Nazywaja sie vinho verde (zielone). Rodem z Minho. I wina dojrzalsze - maduro.
                                                      W rogu niewinnie ale wystarczajaco pociagajaco stoi xerez. Znany rowniez jako
                                                      sherry. Nie ma obawy. Znawcy je znajda. I odkorkuja.
                                                      Wszystkie oceniane sa na podstawie rocznika i koligacji rodzinnych.
                                                      Bywa, ze mieszaja sie razem przez bzykanie. W roznych ukladach.

                                                      Wszystkie moga byc moje. Lub kazda z osobna. Lub parami. Trojkami takze.
                                                      Na zawsze. I do konca. Usmiechaja sie uwodzicielsko i zapraszajaco.
                                                      Ich lekko rozchylone teraz usta wydaja sie szeptac - wez mnie kochany.
                                                      Tylko mnie. Teraz. Nigdy tego nie pozalujesz. Zobaczysz...

                                                      Moga byc moje za pieniadze tylko. Bez pieniedzy nie moga. Niestety, nie moga.
                                                      Owszem doceniaja meskosc, czar, urok i bezpretensjonalnosc.
                                                      Ale najpierw pieniadze - dinheiro, kochany. Najpierw dinheiro, najdrozszy.
                                                      I powtarzaja ta mantre konsekwentnie. Chce posiasc ich jak najwiecej.
                                                      Od jutra oszczedzam. Jezdze tylko metrem.
                                                      Rosyjskie przyslowie mowi, ze nie mozna miec ich wszystkich ale zdecydowanie
                                                      nalezy probowac...

                                                      Asienko,
                                                      jaka moja opinie chcesz znac. Sadzilem, ze jasniej jej/ich wyrazic
                                                      nie moge. Jak mowila stara niania: lepiej bzykac bez kochania nizli
                                                      kochac bez bzykania. Tak mowila stara niania...

                                                      Poeto,
                                                      spod palmy pod palme. Zyczenia te same :)))).

                                                      Tizedik,
                                                      tutaj tez loteria jest rozbudowana. Ale dam sobie tym razem z nia
                                                      spokoj. Chociaz presja na potencjalnego gracza jest wywierana.
                                                      Dziewczyny tez losy oferuja. Nie te co trzeba. I nie mam cierpliwosci
                                                      czekac pare dni na losowanie i wyniki.

                                                      Zadzwonila Famata. Wybrala jutrzejszy lokal na tance.
                                                      Nie moze zdecydowac co do koloru sukienki/chusteczki.
                                                      W gre wchodzi mala czarna lub rownie mala biala.
                                                      Sklaniam sie do bialej. W czarnej moge jej po polnocy nie znalezc.
                                                      Zaprosilem ja rano na basen i ewentualne przymierzenie.
                                                      Wola boska i skrzypce. Zaczynam byc religijny. Modle sie troche.

                                                      Saude e sol para todos,
                                                      mojito.

                                                      Upalnie/bez zupy jade.

                                                    • tizedik Re: O porcie to bedzie piosenka i ewentualnie o . 15.07.04, 15:15
                                                      ...dinheiro. Na którąś z tych apetycznych, opisanych przez ciebie, byc może by
                                                      ci starczyło, bo w zaoceanicznej loterii skasowałeś trójkę. A moze tylko na
                                                      lampeczkę/chusteczkę...;-)

                                                      A poza tym... Nie masz litości! Takie teksty pisać...;-)
                                                      Ja w pracy siedzę...:-(
                                                    • yvona73pol Re: O porcie to bedzie piosenka i ewentualnie o . 15.07.04, 17:32
                                                      ...tak wpadlam na moment, podziwiac talent pisarski Mojito ;)))
                                                      a glownie chcialam podrzucic nowego lineczka do bardzo sympatycznego
                                                      obrazeczka ;)))
                                                      no to juz:
                                                      www.plfoto.com/zdjecie.php?picture=381319
                                                      nie to, zebym sie chwalila ;))))), ale wiem, jak ciezko szperac po watku w
                                                      poszukiwaniu zblakanych linkow, wiec uaktualniam ;)))
                                                      caluski, Morfi juz czeka, wiec podazam....
                                                      Iwona
                                                    • Gość: mojito O porto to bedzie fado i ewentualnie o weekendzie. IP: 81.193.150.* 15.07.04, 21:12
                                                      Boa noite Amigos,

                                                      metro mam juz obcykane. Wsiadam przy Jardim Zoologico i wysiadam przy
                                                      Restauradores. I odwrotnie. Szesc przystankow. Linia niebieska.
                                                      Dziesiec biletow szesc €. Czysciutko. Szybciutko. Wygodniutko.

                                                      Zjadlem kolejne sardinhas na placu Rossio. Z pyfkiem oczywiscie.
                                                      Lokalnym. Nie tym na eS. Przy espresso przechodzacy miedzy stolikami mlody
                                                      czlowiek uprzejmie zaproponowal mi hasz. Uprzejmie podziekowalem.
                                                      Sasiadujacy plac Joao da Camara ma taka sama ulozona mozaike jak
                                                      deptak przy plazy Copacabana w Rio. I dziewczyny rownie odsloniete.

                                                      W poniedzialek przylatuje do Lizbony moj kolega. Zaczyna swoje europejskie
                                                      wakacje. Bedzie w L. dwa dni/dwie noce. Musze zrobic mu liste kosciolow,
                                                      muzeum(i?), galerii, klubow fado i dowiedziec sie gdzie w miescie jest opera.
                                                      Moze znajde mu jakis recital muzyki klasycznej. Moze pokaze mu pare starych
                                                      kamienic. To moj dobry kolega i nie chce aby sie nudzil.
                                                      Irlandczycy sa podobni do Polakow i lubia te same rozrywki. Erin Go Bragh.

                                                      W poniedzialek tez wprowadza sie do hotelu dwiescie pielegniarek na swoja
                                                      doroczna konferencje. Bedziemy mieszkali w bardzo dobrym i troskliwym
                                                      medycznie towarzystwie. I bar hotelowy wieczorem sie ozywi.

                                                      Zycze wszystkim zdrowego, pogodnego i kolorowego weekendu. Czesc moich
                                                      kolorow weekendowych widzialem. Wow! Optimo!. Nie wolno mi sie garbic
                                                      poniewaz ewentualna czesc mojego weekendu jest mojego wzrostu.

                                                      Tizedik,
                                                      nasza wygrana (siedem $) zainwestujemy po moim powrocie.
                                                      Dzieki za trzymanie reki na pulsie (dinheiro). Kumulacja/erekcja totolotkowa
                                                      trwa.

                                                      Iwona,
                                                      podziwiam. Twoja kropla przypomina mi widziana ostatnio na wystawie
                                                      Kodaka w Sz. (tym przy kinie Pionier) lze toczaca sie po policzku
                                                      malutkiego dziecka. Oba zdjecia sa supero uno.

                                                      Ifa,
                                                      ryba John Dory w Portugalii nazywa sie peixe-galo lub Sao Pedro.
                                                      Jadlem i jest odlotowa.

                                                      Zdrowka i slonca 4 all,
                                                      mojito.
                                                    • peter2715626 Re: O porto to bedzie fado i ewentualnie o weeken 15.07.04, 22:55
                                                      Nie za goraco tam teraz?
                                                      Bywalem tam na jesieni, gdy temperatury znosne i mniej turystow.
                                                      Polecam Os Ferreiras
                                                      R. de São Lázaro, 150 - Bairro Alto
                                                      Telefone 885 08 51
                                                      Aberto das 12h00 às 3h00 - Noites de fado: Sexta e Sábado
                                                      Encerra Domingo
                                                      Rewelacyjne miejsce z prawdziwym fado dla miejscowych.



                                                      =====================

                                                      mordor.mds.pl/peter
                                                    • Gość: Asia Re: O porto to bedzie fado i ewentualnie o weeken IP: *.adsl.xtra.co.nz 15.07.04, 23:01
                                                      Rane Mojito, jak juz nic, caly honor Ci zwracam i czepiac sie wiecej nie bede.

                                                      Toc to czysta poezja, jezeli tak potrafisz piescic flaszki (hihihi) na wystawie
                                                      to ja zazdroszcze tej przeuroczej towarzyszacej Tobie osobie w malej bialej.

                                                      Z niania sie zgadzam absolutnie, do bzykania milosc potrzebna nie jest i pozwol
                                                      ze zacytuje pewne madre slowa tutaj

                                                      "Be not impatient in delay,
                                                      But wait as one who understands
                                                      When spirit rises and commands,
                                                      The gods are ready to obey."

                                                      zycze poetycznych wakacji :)
                                                    • Gość: kangur Re: O porto to bedzie fado i ewentualnie o weeken IP: *.bpb.bigpond.com 16.07.04, 02:05
                                                      Trzeba przyznac,ze masz talent moijto,z niby takiej prozaicznej wystawy
                                                      stworzyc erotyk,wczoraj sprobowalem wpatrywac sie w Hardys Cabernet Sauvignon i
                                                      juz w okolicach dna zaczynalem byc w temacie:))To juz teraz tylko trzymaj sie
                                                      prosto bo kolory trzeba jednak ogladac z pewnej wyskosci,inne katy moga
                                                      wprowadzic zmiane nasycenia co tez jest zreszta interesujace,pozdrawiam.
                                                    • poetal_liryczny genau :))))))))) La Palma 16.07.04, 09:39
                                                      ja tez wpatrywalem sie w butelke lokalnego red z Tacoronte. po obejrzeniu
                                                      prognozy pogody w Polsce zmienilismy plany w ostatniej chwili, ale widac tu nic
                                                      nie da sie ukryc ;-)teraz zgadujcie pod ktora palma wakacjuje ;-)ale nie tylko
                                                      wpatrywalem sie w butelke, pilem tez i masz racje Kangur temperatura skoczyla;-)
                                                      ja jestem tylko ciekawy Mojito co a raczej kto Ciebie tak inspiruje bo twoje
                                                      wpisy zawsze byly dobre, ale ostatnio sa bardzo dobre. oczywiscie nie wierze ze
                                                      to ta mala czarna z samalotu ...
                                                    • Gość: salmotrutta Re: genau :))))))))) La Palma IP: 203.97.104.* 16.07.04, 10:13
                                                      ...wy tu o egzotycznych miejscach i egzotycznych drinkach...a ja wlasnie ukrecilem lba sloiczkowi z sokiem z zubra...i jest pieknie...wasze zdrowie:)...
                                                    • Gość: Asia Re: genau :))))))))) La Palma IP: *.akl.callplus.net.nz 16.07.04, 10:35
                                                      a skad masz sok z zubra??? jak tez bym czasem chciala, czyzby bylo jakies
                                                      miejsce w nz gdzie mozna kupic czy poprostu masz lepszych znajomych w pl niz ja?

                                                      pozdrawiam
                                                    • Gość: salmotrutta Re: genau :))))))))) La Palma IP: 203.97.104.* 16.07.04, 10:46
                                                      ...zaden problem...dzisiaj kupilem w Meenan's Wines and Spirits...maja takze Wyborowa...a tam gdzie mieszkasz nie ma?...jesli masz problem z nabyciem moge Ci poslac...

                                                      salmotrutta@gazeta.pl
                                                    • Gość: kangur Nigdy tak daleko! IP: *.bpb.bigpond.com 17.07.04, 07:43
                                                      Jeszcze nigdy nie bylismy na drugiej stronie,co sie dzieje?wszyscy powyjezdzali?
                                                      Jest sobota,pogoda niezla na polwyspie,a zapowiadali gradobicia i kupe innych
                                                      nieszczesc na ten weekend,nie wiem co oni z tego biura od pogody biora,napewno
                                                      nie maryche.Pozdrawiam i chyba tez jakis sloiczek ukrece ale chyba z
                                                      Finlandii,jest niezla.CUUUUUU
                                                    • Gość: yvona Re: Nigdy tak daleko! IP: *.rivrw2.nsw.optusnet.com.au 17.07.04, 17:38
                                                      Kangurze, mylisz sie, niechlubna druga strone zaliczamy juz po raz drugi ;))
                                                      tymczasem majac ograniczona poczytalnosc (pozne godziny nocne i tesknota za
                                                      lozkiem, plus niec procentow) ogranicze sie do podbicia wateczku i spadam,
                                                      calujac wszystkich przelotnie ;))
                                                      Iwona
      • kazachstan Re: Tak daleko i tak blisko :) 18.07.04, 14:20
        Dobry wieczor,
        no ja przecieram oczy to rzesz takiej liczby chyba malo kto przekroczyl, my tu
        zblizamy sie do 2000. nie pisalem ostatnio powiem wam szczerze, ze troche sie
        zamyslilem, taka refleksja nad kolejami losu. a ze panowie zapatrzyli sie w
        butelki no mysle, ze nie tylko zapatryzli ale poprobowali zawartosci,to ja tez.
        wyciagnalem krupniok wlasnej roboty i przy kominku tak sobie rozmyslam. dzis
        wyjatkowo zimno, nawet toche popadolo. co tak mysle, ano mysle, ze niektore
        ludzkie losy to tak prosto poukladane i zwyczajne, tak jak moje zycie, wszystko
        spokojnie, praca dzieci dom zadnych sensacji. a inni ludzie znowu maja to zycie
        ciekawsze, zawiklane,ze ksiazke ino pisac. trudno uwierzyc, ze pewne wydarzenia
        zdarzyly sie naprawde dopoki samemu sie w tym nie uczestniczy.czlowiek napatrzy
        sie w TV i wszystko ladnie wyglada na ekranie telewizora, bo jestesmy tylko
        widzami. ostatnio ja nieoczekiwanie dla samego siebie moglem posluchac histori
        jak z ksiazki albo telewizji.
        te wakacyjne sprawozdania bardzo ciekawe, tylko z Polski cos malo wiadomosci
        ostatnio dociera. Poeta ja to nie taki dobry na mapach sie za bardzo nie
        wyznaje, ale mysle ze skoro pogoda w Polsce nie pasowala to gdzies ruszyles do
        cieplych krajow. napisz jak tam sie tobie wiedzie i czy Twoja Pani zadowolona.
        najwazniejsze zeby nasze kobiety byly zadowolone. pamietam taki skecz ze
        starego dobrego kabaretu, ze ziec mial kupic prezent tesciowej i obiecal jej
        zlote kolczyki.ale kiepsko szedl mu interes i po rozliczeniu zmienil zdanie,
        oznajmil tesciowej ze tylko srebne dostanie.po dokladnej kalkulacji doszedl do
        wniosku, ze nawet na srebne mu nie starczy, powiedzial wiec, ze w tym roku
        zrobimy tylko dziurki w uszach na kolczyki. to byl tylko dowcip, ale w zyciu
        tak czesto bywa, ze obiecujemy za duzo kobietom i potem klopot jak nie mozna
        wywiazac z zadania.dobrze wiec obiecywac rzeczy realne.
        pozdrawiam
        Kazik
        • Gość: mojito Bardzo goracy i wilgotny weekend. IP: 62.249.9.* 19.07.04, 02:03
          Nocne pozdrowienia,

          slonce od paru dni piescilo czule slupek rteci utrzymujac go na poziomie
          30C. Weekend byl cudowny. Czarno - bialy. Sloneczny. Oceaniczny.
          Bialopiaszczysty i urzekajaco wilgotny.

          W piatek, w poludnie przyszla na basen Famata. Przyniosla na sobie probke
          soczyscie zielonej tkaniny, ktora nazwala sukienka. Na wieczorny wystep
          miala byc podobna biala. Plywalismy, zjedlismy lunch pod palma przy basenie
          i umowilismy sie na wieczorne spotkanie w hotelowym barze.

          Wplynela w pelnej gali z uderzeniem zegara. Wygladala jak wspanialy oflagowany
          szkuner z ladunkiem drewna hebanowego i kosci sloniowej. Na gornej rei
          miala cos bialego. Wpleciona biala wstazke. Srodkowa reja falowala
          rownomiernie i niezaleznie. Slychac bylo prawie niewypowiedziane glosno
          pytanie mezczyzn siedzacych przy barze. Ma? Czy nie ma? Odleglosc nie
          pozwalala jeszcze jednoznacznie na to odpowiedziec. Poklad zaczynal wolno
          zwalniac zblizajac sie do baru. Poruszal sie miarowo i rytmicznie.
          Plynela na dwoch bialych delfinach. Sandalach. Poczulem chyba zapach Shiseido.
          Balem sie wstac od baru. Obawialem sie, ze moge go porysowac.
          Nie chciala nic pic. Zamowilem szybka tequile.
          Bosze Jedyny, pozwol mi byc dokerem i pozwol rozladowac mi to cargo.

          Pojechalismy do Conventual na kolacje. Ona - bacalhau (dorsz - narodowa
          potrawa), ja - halibut z grila. Potrzebowalem rybiego bialka. Butelka
          czerwonego wina. Espresso. Ja bez deseru. Na nic innego nie mialem ochoty.
          Z Conventual do dzielnicy Alcantra. Bylismy w trzech klubach: Doc's, Queens
          i Alcantra. Nad ranem odpoczelismy w irlandzkim pubie Hennessy's.

          Taniec zbliza. Nieuniknionosc dotyku w tancu rowniez. Zgodzilismy sie,ze
          dobrze byloby pojechac na weekend nad ocean.

          W sobote w poludnie mijalismy szeroko rozstawione przesla mostu obejmujacego
          soba wilgotnosc rzeki Tag, Pomnik Odkrywcow, klasztor Dos Jeronimos,
          restauracje Vela Latina, Torre de Belem i kierowalismy sie na autostrade
          A-5 prowadzaca do Cascais.

          Na plazy dobrze jest byc we dwojke. Pomaga to w nasmarowaniu plecow filtrem.
          Reka reke... Noga noge... Zblizylem sie odcieniem skory do Famaty.
          Famata zblizyla sie geograficznie do Polski.

          W Cascais spotkalem nieznanego mi wczesniej kuzyna tequjito. Urodzil sie
          z tequili, roztartej swiezej miety i ginger ale. Przedstawilismy sie sobie
          z rezerwa. I tak na razie zostanie.

          Iwona,
          gaivotas od Ciebie pozdrowilem. Dziekuja. Na mokrym piasku palcem od nogi
          narysowalem im link do Twojej ladnej strony. Dyskretnie przeniosly sie dalej.

          Poeto,
          inspiruja mnie kobiety i slonce.

          Peter,
          dzieki za fado info. Zartowalem z tymi kosciolami, muzeami i opera.
          Znam swojego kolege i wiem, ze bedzie sie rozrywal inaczej.

          Kangur,
          zgadzam sie z Toba, ze alkohol nie powinien nam stepic zmyslow.
          Zwlaszcza tych zapachu i dotyku.

          Tizedik,
          jak z totkiem? Widzialem sliczne miejsce na skale z widokiem na ocean.

          Kazik,
          zdrowko. Dowcip ladny. Poeta prawdopodobnie lezy na brzuchu na plazy
          na Majorce. Hiszpanska wyspa. Ole!

          Asienko,
          nawiazujac do wymiany opinii kobiet o mezczyznach uwazam, ze zbytne
          przywiazywanie uwagi do tego aby mezczyzna byl inteligentniejszy od
          kobiety stawia je w zaleznej pozycji. Tej z ktorej staraly sie uwolnic
          od lat. Ten kierunek rozwoju moze doprowadzic do tego, ze kobieta bedzie
          oczekiwala swojego meza nago, na kolanach i z kieliszkiem martini.
          Przykladem samego tylko umyslu moze byc astrofizyk Stephen Hawking (Ifa
          zna go ostatnio z Dublina). Umysl powalajacy i ocierajacy sie o intelekt
          Alberta E. Nie slyszy sie jednak aby kobiety wlamywaly sie do niego w nocy.
          Jak ta meska inteligencje ustalaja kobiety? Pytaja o stolice Hondurasu?
          I kiedy uznaja, ze facet jest inteligentniejszy? Taki dobor jest krzywdzacy
          dla nas. Jezeli kobiety beda sypialy tylko z inteligentniejszymi mezczyznami
          (w ich przekonaniu) to kto bedzie sypial z nami - mniej inteligentnymi?

          Utrzymujaca sie w powietrzu pozostalosc wilgotnosci nie pozwala mi spac.
          Sprobuje jednak. Dzisiaj rano przylatuje kolega i czeka nas ciezki wieczor.

          Dobranoc wiec,
          mojito.
          • Gość: kangur Re: Bardzo goracy i wilgotny weekend. IP: *.bpb.bigpond.com 19.07.04, 05:05
            No to znow mamy piekny opis zaglowca wchodzacego do portu gdzie wszyscy chca
            byc nagle dokerami i zajac sie delikatnym rozladunkiem,piekne zaglowce zawsze
            przyciagaly.Porysowaniem baru nie musiales sie zbytnio przejmowac gdyz niezbyt
            czesto goscie ogladaja go od spodu;)A wilgotnosc po goracym dniu i wieczorze
            potrafi sie utrzymywac przez wiele godzin wiec wcale bym sie nie zdziwil,ze nie
            zasnales w ogole.Z poszukiwaniem inteligencji u mezczyzn calkowicie sie
            zgadzam,z tym ze inteligentny mezczyzna nigdy calosci nie afiszuje przy
            poznaniu obiektu zainteresowania dajac szanse drugiej stronie wykazac sie w/w
            przymiotem,kobiety wbrew temu co twierdza nie lubia byc pod przytlaczajaca
            przewaga/roznica,dajmy im szanse,nie mozna podcinac galezi na ktorej sie siedzi
            i w ten prosty sposob mamy bytowanie zapewnione na dlugie jeszcze lata:))))
            Pisz o sytuacji w portach Portugalii,w Au sa bardzo silne zwiazki dokerow ale
            przy odrobinie checi zawsze mozna sie zalapac do dobrego rozladunku:)
            Pzdr.
            • Gość: szopen Juz jestem IP: 204.79.89.* 19.07.04, 11:31
              Witam wszystkich po powrocie z wakacji.
              Widze, ze wywiazala sie niezla dyskusja na tematy damsko meskie, pare reportow
              z wakacji mniej lub bardziej goracych i ogolnie zycie toczy sie do przodu.
              W takich okolicznosciach chyba musze sie wypowiedziec w paru postach zaczynajac
              od spraw ukladow damsko meskich.

              Po pierwsze zwiazki miedzynarodowe.
              Tak sie sklada, ze znam sporo par w ukladach Polka + codzoziemiec lub Polak +
              codzoziemka.
              Dlatego nie mozna uogolniac ze Polki potrafia a Polacy nie.
              Odwaznie sie dzisiaj czuje wiec napisze rowniez rzecz nastepojaca: z tego co
              widze to wiekszosc Polek ktore wyszly za codzoziemca to po prostu bardzo ladne
              dziewczyny ktorym udalo sie zlapac "dobra partie" i teraz sa "pania zona pana
              dyrektora/inzyniera/managera" z nosem uniesionym wysoko ponad chmury z tego
              wlasnie powodu.
              Wiem ze moze to tylko tak wyglada z tego co ja w zyciu widzialem ale byc moze
              ma to cos wspolnego z "placeniem za milosc" o ktorym ktos wspomnial.

              Jako, ze ja w zasadzie dorastalem w dosc miedzynarodowej spolecznosci zdarzylo
              mi sie miec sporo nazwijmy to przyjazni z kobietami z roznych krajow swiata z
              zachodu, wschodu, poludnia i polnocy. Nie zauwazylem, zeby bycie z Polski mialo
              jakiekolwiek znaczenie, no moze jest to ciut egzotyczne ale to akurat nie
              problem.

              Nastepna sprawa uklady finansowe w zwiazku.
              Ten przyklad pary ktora na wakacje jezdzi osobno bo jej nie stac a on nie
              bedzie sobie przeciez zalowal to rzeczywiscie rzecz straszna i nie bardzo
              miesci mi sie w glowie.
              Z drugiej strony sa zwiazki ktore konta maja osobne i tez jest im z tym dobrze.
              Czesto jest tak, ze para zyje z pensji jednej osoby a pensja drugiej jest
              odkladana na wieksze wydatki/wakacje itp. Tak wlasnie zyja moi rodzice i nie
              narzekaja ani nie kloca sie co moje co twoje, tak im po prostu latwiej i
              wygodniej. O ile obie strony rozumieja, ze wszystko jest naprawde wspolne nie
              ma problemu.
              Ja akurat staram sie aby wszystkie konta, lokaty itp byly zawsze na wspolne
              nazwiska ale to dlatego, ze jestem po prostu ostrozny i na wypadek gdyby mi sie
              cos stalo zona nie bedzie miala problemu z dostepem do wspolnie przeciez
              uzbieranych pieniedzy.
              A takie sytuacje sie w zyciu zdarzaja, kiedys jeden z ludzi mieszkajacych w tym
              samym budynku zginal w czasie skakania ze spadochronem i zona (wychowujaca
              dzieci nie pracujaca) sie zostala z dwojka dzieci i bez zadnego dostepu do jego
              pieniedzy.
              A poza tym to naprawde uwazam, ze to czego sie wspolnie dorobilismy na wypadek
              rozpadu zwiazku powinno byc po prostu podzielone rowno niezaleznie od tego ile
              kto sie dolozyl.

              I tak zupelnie z innej strony tego tematu to w czasie wakacji rozmawialismy z
              zona na temat jak to jest, ze mezczyzni berdzo czesto laduja w podobnych
              zwiazkach jak ich rodzice. To znaczy czesto sa charakterem bardzo podobni do
              ojca i znajduja sobie zone o charakterze podobnym do matki.
              Zwiazek taki jak ma Ifa (on logiczny, spokojny, matematyk ona ciut szalona)
              maja moi rodzice (aczkolwiek mama z zawodu tez matematyk) i ja tez mam taki sam.

              No i jeszcze napisze, ze ja tez uwazam, ze wszyscy wypowiadajacy sie maja racje
              bo kazdy co innego w zyciu przezyl/spotkal a uogolniac nie mozna.

              To tyle na ten temat.
            • Gość: Asia Re: Bardzo goracy i wilgotny weekend. IP: *.akl.callplus.net.nz 19.07.04, 12:03
              Rane Mojito, czysta fantazja
              przeplatajaca sie fantastycznym realizmem.

              wiecej komentowac Twojego opisu nie bede bo cokolwiek bym nie napisala moj tekst
              wypadnie bardzo bladziutko przy Twoim. Oddaje honor, schylam glowe

              Pozwol natomiast ze lekko rozbiore Twoja wypowiedz na czesci piersze ku uciesze
              Pan wiecznie sie martwiacych swoja waga, wygladem, itd

              Co mnie najbardziej urzeklo w Twojej wypowiedzi, to fakt ze nie bylo tam nawet
              slowkiem o szczuplej sylwetce, plaskim brzuchu, nogach do szyi, smuklych
              dloniach, dluging wypolerowancy czerwonych paznokaciach, gestych wlosach, kocich
              oczach, obfitym biuscie itd itd itd
              Mam nadzieje ze wiecej Pan zwroci na to uwage, iz dla faceta wszystkie te
              powyzej wymienione czynniki nie sa takie wazne, jezeli kobietka sie temuz
              facetowi spodoba.
              Okazuje sie ze wszytkie te "wady" ktore my plec meska mamy lub myslimy ze mamy
              sa zupelnie nie istotne w oczach tego ktorego bylysmy w stanie oczarowac.
              I co na zostaje ?? przestac sie odchudzac, uwypuklac swoje wady, nie spac po
              nocach zamartwiajac sie nieksztaltnym nosem a popracowac nad swoim ego.

              Pewnie malo kto mi uwierzy ze pewnosc siebie dziala cuda, ze jezeli kobieta
              wkoncu wyzwoli sie z zaprzeczania swojej kobiecosci, nawet sie nie spostrzeze
              kiedy jakis facet opisze ja jak Ty swoja towarzyszke, niezaleznie od wagi, oczu,
              paznokci, rak, nog itd

              Jezeli chodzi o wybieranie partnera mierzac jego inteligencje - hmmmmm , mnie to
              zupelnie sie w moim ptasim mozdzku nie miesci, ale pewnie dlatego jest ptasi.

              Ja swojego partnera wybralam jak zawodowa samiczka, mlody, przystojny, uroczy
              usmiech, blyszczace oczy, gadalismy godzinami, on mial chec na mnie a ja na
              niego i to sie najbardziej liczylo.
              W zyciu nie przyszlo mi do glowy zeby o IQ pytac, najwaznejsze pytanie to bylo
              czy mozemy noc razem spedzic, a jak juz spedzilismy to czy mozemy wiecej nocy ze
              soba spedzac a i dnie tez maja swoj urok razem

              Chyba zadne z nas nie afiszowalo sie ani inteligencja ani jej brakiem, bo w
              sumie to nie chodzi o to czy jestesmy w stanie komus zaimponowac tym czy tamtym,
              tylko jaki wplyw ta druga osoba ma na nasze samopoczucie.
              Jezeli jestesmy w stanie bezgranicznie zaakceptowac ta druga osobe i sprawic ze
              w naszym towarzystwie czuje sie ona jakby jej swiat u nog lezal - to ani zady
              ani walety nie sa wazne.

              Kazik cos tu jeszcze wspomnial o obiecywaniu - On to nas zawsze na ziemie
              sprowadza :)

              pozdrawiam

              • Gość: Pysiek13 pszepraszam, ja w sprawie lodzi podwodnej :)))) IP: *.b.002.syd.iprimus.net.au 19.07.04, 14:26
                Sloneczka wszystkim :))))

                ja tylko na chwilke ...
                bywa pewnie, ze wplywaja w nasze zatoki, piekne okrety, mniejsze i wieksze
                stateczki, krazowniki, czasem kutry dalekomorskie, jachty sportowe, a czasem
                lodeczki, takie sobie skromne dingy ;) wszystkie maja swoj bardzo individualny
                urok :))))wplywaja, czasem zostaja na dluzej, czasem odplywaja ;)
                bywa, ze siedzac w hotelowym barze, patrze na wplywajace w roznym stylu odmiany
                amigos Famatos. tez sa fajni, gorne reje czesto w chmurach ... srodkowe reje,
                zeby nie wiem jak przypominaly Arnie, nie spowoduja zadnego zarysowania, no
                worries, wszystko pod kontrola ;) no moze gdyby wplynal Dustin Hoffman to by
                drgnela mi ... brew ;))))
                problem z bardzo mlodymi Famatos jest taki, ze sa calkowicie na testosteronie i
                adrenalinie. nie wiedza co dokladnie robia chociaz robia to czasem nawet cala
                noc ... troche starsi Famatos, najpierw caly wieczor opowiadaja kim sa albo kim
                zostana wkrotce, ale sa za to bardzo oczytani :)))) i jeszcze troche starsi
                Famatos, sa dalej przekonani ze ciagle sa tak samo mlodzi i tak samo wazni, jak
                te wszystkie tytuly na ich wizytowkach. maja troche wiecej siwych wlosow, ale i
                wiecej cierpliwosci. przeczytali troche wiecej ksiazek i maja wiecej do
                powiedzenia nie tylko o swoich ex-zonach, czy ex-kochankach. i placa wszystkie
                rachunki ... ogolnie wszyscy sa bardzo sympatyczni :))))
                mnie tylko niepokoi jeden typ: Famatos przylepa :))))jest to absolutnie typ
                anty-PLboy. do podrywania nie umie sie zabrac, nie wie czy nozem, czy
                widelcem ;)after first date zaprasza do swojego higienicznego mieszkania, gdzie
                w szafie strasza stosy do-prasowanych koszul, a w lodowce sushi.palic w lozku
                nie mozna, bo dym szkodzi na cere. juz po pierwszym, szczelnie zabezpieczonym
                antyciazowym stosunku wedlug najnowszego poradnika o sex tantrycznym, Famatos
                wstaje do pracy na drugi dzien i od razu proponuje kobiecie wspolne mieszkanie
                Przytulas chce po pracy wracac do funkcjonalnej, zdrowej i nowoczesnej
                monogamii, by wspolnie wyciszyc sie w stylu BUdda. Przytulas pamieta o
                pracowaniu nad zwiazkiem, obsypuje kwiatami, prezentami, o zgrozo chetnie mowi
                o nekajacych go problemach, a wiec zanudza kobiete swoimi konfliktami z
                wujkiem, gada o mamusi, po tygodniu wspolnego mieszkania ciagnie na obiad do
                cioci, w portfelu nosi twoje zdjecie i pokazuje je nawet ksiegowemu.na
                imprezach bywa wprawdzie z toba wszedzie, bo nie ma swojego towarzystwa, nie
                potrafi poslugiwac wiertarki, zmienic opon ani zdradzac. takiego to ja nie ten
                tego, z daleka i unikam ;))))
                ale czasem zdazy, ze wyplynie taki samotny bialy zagiel, niekoniecznie piekny i
                bogato o-masztowany, burta niekoniecznie blyszczaca, porysowana troche po wielu
                rejsach, wystarczy, ze ma otwarte zagle, duze mozliwosci manewru, dalekie
                perspektywy i nie zatonie przy pierwszej burzy :))))qrcze tylko dobrze
                rozejrzec :))))

                Asia :))))jakie to pocieszajace co piszesz ... sama prawda, tylko wiesz nie
                rozumiem czemu mezczyzni na moj widok robia zeza, znak krzyza, albo z krzykiem
                uciekaja w druga strona ?
                SZopen :)))) rozwazania OK, a moze napisz jednak co ciekawego w Vietnam, jak
                wakacje?
                Kazik :)))) niektore historie miedzy bajki wlozyc, a niektore ksiazki sa z
                zycia wziete przeciez ...
                Kangur :)))) intuicja mnie nie myli, he ? taki chetny do roz-ladunku ?
                Yvona :)))) zdjecia super :))))
                Mojito :)))) jutro wyplywam na plaze(chociaz mokra od deszczu ;) na dwoch
                delfinach ;)))) powaznie, zakladam biale sandaly, a co !

                zdrowko wszystkim
                • poetal_liryczny Re: pszepraszam, ja w sprawie lodzi podwodnej :)) 19.07.04, 15:07
                  a ja myslalem, ze kobieta w ciazy ma byc gruba.to znaczy chyba ze nie jestem w
                  temacie.przeciez ta tusza to przejsciowa przypadlosc to czym sie tu przejmowac.
                  Asia, niby ogolnie wszystko sie zgadza, ze kobieta ktora siebie lubi i
                  akceptuje, jest bardziej pewna siebie i bardziej zadowolona z zycia. wedlug
                  mnie to kobietom to polubienie siebie trudno przychodzi, niby wszystko fajnie,
                  ale ta faldka, albo ten pryszczyk o jeden za duzo.dlatego tak czesto kobiety
                  szukaja w nas potwierdzenia, czy wszystko jest w porzadku.ja potwierdzam z
                  przyjemnoscia, byle tylko pozwolila mi sie od czasu do czasu "rozladowac" :-)
                  Pysiek, ale tu zamieszanie zrobilas w tych lodziach. to ja chyba ostatnia
                  kategoria tych Famatos, ale przylepa nie jestem ;-)
              • Gość: Saba o szczuplej sylwetce, plaskim brzuchu... IP: 213.144.225.* 19.07.04, 14:34
                Szopen,
                Wlasciwie to moglabym sie zgodzic z tym co napisales, bo tak dyplomatycznie, ze
                nie ma sie do czego przyczepic.

                Gość portalu: Asia napisał(a):
                > Co mnie najbardziej urzeklo w Twojej wypowiedzi, to fakt ze nie bylo tam nawet
                > slowkiem o szczuplej sylwetce, plaskim brzuchu, nogach do szyi, smuklych
                > dloniach, dluging wypolerowancy czerwonych paznokaciach, gestych wlosach,
                kocich oczach, obfitym biuscie itd itd itd

                buuu... a mnie dzisiaj dwoch facetow juz powiedzialo, ze jestem gruba!! (nie
                bezposrednio oczywiscie) a ja nie mam innego wyjscia i bede jeszcze grubsza,
                ale nie chce mi sie tlumaczyc, ze wcale nie jem wiecej i ze przytylam dokladnie
                tyle ile powinnam.. ale mi sie przykro zrobilo. Po co mowic kobiecie w ciazy,
                ze jest gruba?

                Nesla
                :-(
                • Gość: Pysiek13 Re: o szczuplej sylwetce, plaskim brzuchu... IP: *.b.002.syd.iprimus.net.au 19.07.04, 14:44
                  Hoi Saba :))))

                  nie przejmuj Saba ja tez jestem gruba :))))
                  zdrowko
                  • Gość: mojito Widok z okna noca.... IP: 81.193.150.* 19.07.04, 17:23
                    Zdrowenka Wszystkim i slonca, boa tarde,

                    Kangur mial racje - dlugo jeszcze nie zasnalem.
                    Wyjrzalem oknem. Basen i palmy w polcieniach lekko swiecacych
                    reflektorow. Nic specjalnie ciekawego na pierwszy rzut oka.
                    Na drugi rzut oka zauwazylem znieruchomiala pare w basenie.
                    Dobrze wychowani. Nie pluskali. Nie plywali. Trwali w bezruchu.
                    Tak sie przynajmniej wydawalo z dziesiatego pietra.
                    Nie moglem tez okreslic kto byl za kim. Polcien ich przyslanial.
                    Lepiej robic niz podgladac. Nie moja to broszka i nie mialem psa w tych
                    wyscigach. Zaciagnalem kotare w oknie...

                    Szopen,
                    zgadzam sie z Twoimi obserwacjami. Zupelnie niewazne jest kto jest skad.
                    To przeintelektualizowanie przeszkadza w nowych znajomosciach.
                    Naturalnosc wole. I usmiech.

                    Asiu,
                    milo mi. Tak tez to widze. To "cos" sie liczy najbardziej w kobiecie.
                    Albo dla mnie ona to ma albo nie. I wzajemnie.
                    Wszystkie wczesniejsze ustalenia co do wymogow jakie mozemy miec do kobiet
                    biora w leb poniewaz wychodzimy zza rogu i nagle bam... bam, bam.
                    Widze natychmiast to trudne do zdefiniowania ale latwe do zauwazenia "cos".
                    Sam biust nic dla mnie nie robi. Po za jednym spojrzeniem oczywiscie :)))).

                    Pysiek,
                    uspokoila mnie lekko Twoja percepcja Famatos. Jeszcze jestem ok.
                    Po tym co napisalas masz otwarte zaproszenie do mojego mieszkania.
                    Juz sie brakiem klinicznego porzadku nie stresuje :))))))))))))))).

                    Kangur,
                    o pracach w porcie przy przeladunkach cargo jeszcze.
                    Sa dwa glowne Gentlemen`s Clubs (local union). Champagne i Passarelle 1.
                    Zdania sa podzielone rowno w polowie. Wybieramy sie tam dzisiaj w nocy
                    z Brianem. Bedziemy mieli swoja opinie. Taksowkarz polecal rowniez Cats.
                    Musimy ta wiedze uporzadkowac. I empirycznie doswiadczyc.
                    Demokratycznie sa rowniez dwa miejsca dla Pan. Passarelle 2 i jeszcze
                    jakies. Dzisiaj przy soku w barze rozmowa z pielegniarkami zeszla na
                    mezczyzn. Nagich. Zapytaly, czy wiem gdzie mozna w Lizbonie zobaczyc/dotknac
                    bez zobowiazan nagich, tanczacych mezczyzn. Przypadkowo wiedzialem.
                    Drze teraz caly poniewaz powiedzialy, ze sprawdza te miejsca wieczorem.
                    Albo jutro bede pil na ich wdzieczny koszt albo bede musial zmienic hotel.
                    Wola boska i skrzypce.

                    Ide zdrzemnac sie troche z milym oczekiwaniem wieczoru.
                    Zapach dziewczyny stukajacej obok zaczyna mnie rozpraszac.
                    Zaczelismy sie do siebie usmiechac...
                    Ate logo Amigos,
                    mojito.


                    • Gość: szopen Teraz o wakacjach IP: 204.79.89.* 20.07.04, 03:02
                      Piatek wieczor, ladowanie w Saigon, szybkie rozpoznanie lotniska, kupujemy taxi
                      coupon i z grupki taksowkarzy walczacych o biznes bierzemy mlodego chlopaka i
                      jedziemy do hotelu.
                      Pierwsze wrazenia.
                      Niska zabudowa, kilkupietrowe domy, bardzo duzo tych budynkow evidentnie
                      jeszcze z czasow kolonialnych, wiele z nich bardzo ladnie utrzymanych.
                      Na ulicach poroszaja sie glownie skutery, bardzo duzo tych pojazdow, ladonek od
                      1 do 4 osob. W centrum przejezdzamy przez duzy park, ogromne drzewa, oswietlony
                      palac na boku.
                      Hotel jak sobie wyobrazalem, samo centrum, old world charm, od podlogi do
                      sufitu ponad 4 metry, drewniane schody, kamienne posadzki, duzo drewna. Pod
                      wplywem poradnika prosimy o pokoj od strony wewnetrznej, pokoj wielkosci 2-3
                      nowoczesnych pokoi hotelowych, widok na courtyard, na dole drezwa, stoliki,
                      ludzie siedza, pija i rozmawiaja.
                      Idziemy sie przejsc po ulicach. Zaskakujaca ilosc galerii sprzedajacych obrazy,
                      prawie co 50 metrow jedna, sklepy z jedwabnymi ciuchami, sklepiki z
                      rozmaitosciami dla turystow. Co kawalek stoisko z makaronikami czy inne street
                      food. Po godzinie krazenia szukamy miejsca by cos zjesc, przez okan zagladamy
                      do paru restauracji, przy kolejnej bardzo przyjazny ochroniarz z szerokim
                      usmiechem zaprasza do srodka, wchodzimy, siadamy, przy innych stolikach sporo
                      starszych Japonczykow (zawsze bardzo dobry znak), zamamwiamy grilled
                      cuttlefish, spring rolls, chicken currry, dwa lokalne piwa "333".
                      Pierwsze zaskoczenie spring rolls nie sa smazone, po prostu tylko zawiniete w
                      cieniutki ryzowy placek + sos do maczania, zjadliwe.
                      Wjezdza cuttlefish i to ustalilo nasze menu na wakacje, lekko posmarowane chili
                      oil i upieczone, po prostu niebo w gebie, zamawiamy jeszcze jeden talerz. Po
                      tym kurczak wychodzi blado. Piwo bardzo znosne. Konczymy idziemy sie dalej
                      poszwedac po malych uliczkach i zakamarkach.
                      Nastepnego dnia ptwierdzenie biletow na kolejny lot i juz bardziej szczegolowy
                      obchod miasta.
                      Ja z powodu mieszkania w miescie molochu chyba mam troszke skrzywiona
                      perspektywe ale moje wrazenia z centrum Saigon: duzo miejsca na chodnikach,
                      przestrzen, maly ruch na ulicach, czyste powietrze. Bardzo milo ale ciut ospale.
                      Codzimy sobie caly dzien w zasadzie bez szczegolnego celu zagladamy tu i tam
                      (jako, ze miasto nie ma jakichs szczegolnych zabytkow, miejsc do odwiedzenia)
                      pelen luzik i relaks. No i temperatura nizsza o pare stopni niz w domu wiec
                      bardzo przyjemnie tak sobie polazic.
                      Wieczorem wybieramy sie do zachwalanej w przewodniku "Lemongrass",
                      przereklamowana i tylko tyle.
                      Niedziela rano na lotnisko i lecimy na Phu Quoc.
                      Ciut zdziwieni w czasie lotu bo pilot ma australijski akcent.
                      Malutkie lotnisko, z samolotu piechota do glownego budynku, czeka na nas
                      transport do hotelu, 15 minut pozniej juz na miejscu.
                      Z niezrozumialych dla nas powodow dostajemy w hotelu upgrade wynikiem czego
                      jest piekny bungalow metr od piasku plazy, 10 metrow od morza. Naprawde bajer.
                      Plaza ladna wprawdzie w wodzie troche glazow ale spoko, wieje wiatr z zachodu
                      napedzajac wysokie fale z hukiem sie o te glazy rozbijajace.
                      Popoludnie spedzamy na balkonie pijac piwo, patrzac sie na morze, rozmawiajac o
                      zyciu. Jako, ze plaza zwrocona na zachod wieczorem piekny kolorowy zachod
                      slonca.
                      Bliss.
                      Nastepnego dnia szybie rozeznanie co mozna robic na tej wyspie i okazuje sie,
                      ze niewiele, dive shop zamkiety do pazdziernika, pare lokalnych atrakcji i to
                      wszystko. Wybieramy sie zwiedzic farme perel. Po dojezdzie na miejsce okazuje
                      sie ze to tylko sklep i troche opisow/rysunkow/zdjec jak sie te perly choduje,
                      reszta daleko od brzegu.
                      Powoli zdajemy sobie sprawe, ze to beda bardzo relaksowe wakacje bo po prostu
                      nie ma nic innego do wyboru.
                      Idziemy zobaczyc port i skombinowac lodke do wyjazdu na ryby, niestety bez
                      skutku. Prawie nikt nie mowi slowa po angielsku, czesc ludzi dosc przyjazna ale
                      widac tez patrzacych z widoczna niechecia (szczegolnie starszych).
                      Po poludniu troche wedkujemy z plazy (o lowieniu ryb bedzie osobny post),
                      troche plywamy, wieczorem jemy sporo roznych owocow morza.
                      I tak uplywa nam tydzien, po raz pierwszy w zyciu takie spokojne wakacje,
                      troche to dziwne.
                      Wracamy spedzajac jeszcze jedna noc w Saigon, nie do konca pewni czy do domu
                      polecimy bo w nocy z piatku na sobote w okolice domu uderzyl duzy tajfun i
                      lotniska pozamykali.
                      Ale okazuje sie ze nie ma problemu i w niedziele po poludniu jestesmy w domu.
                      Wypoczeci, zrelaksowani, zona brazowa ja rozowy.

                      Oglonie to wrazenia z Vietnam dosc pozytywne, milo, spokojnie, ospale, bez
                      pospiechu. Miejsce by pojechac na wakacje dla ludzi lubiacych raczej spokojne
                      spedzanie czasu niz rozrywke i szalenstwa.
                      • Gość: szopen A teraz o ryb lowieniu IP: 204.79.89.* 20.07.04, 04:20
                        Juz na wyspie.
                        Dwa dni bezskutecznych prob dogadania sie w sprawie lodki.
                        Rano i po poludniu lowienie z plazy miedzy kamieniami, kawalek squid za
                        przynete, bira dobrze ale male rybki wszystko laduje z powrotem w morzu.
                        Drugiego dnia trafia sie ryba moze ze 2 kilo dostaje ja jeden z gosci
                        zajmujacych sie lezakami na plazy, ucieszony bezmiernie.
                        Wieczorem na morzu dosc stresujacy widok, setki lodek, niczym swiatla wielkiego
                        miasta, wiecej lamp na morzu niz na ladzie.
                        Trzeciego dnia ide znowu do portu z kartka gdzie napisane jest po wietnamsku co
                        ja doklandnie chce. Niestety nikt nie jest zainteresowany. Nie poddaje sie i
                        dalej probuje. W koncu trafiam do malej knajpki ot pare stolikow pod drzewem i
                        tam starsza pani wlascicielka mowi po angiesku i obiecuje mi pomoc. Umawiamy
                        sie na nastepny dzien na 5 rano. Ma byc lodka.
                        Ja sie zjawiam o 5 a oni dopiero otwieraja interes mowia mi ze mama jeszcze spi
                        i przyjdzie pozniej, czestuja herbata, siedze i czekam przygladajac sie jak
                        kolejne lodki wyplywaja.
                        Dlugo tak czekam, w miedzyczasie wschodzi slonce i zaczyna sie ladny dzien,
                        wiatru nie ma i morze bardzo spokojne.
                        Przed 7 mama sie zjawia na swoim skuterze i nastepuja negocjacje cenowe
                        umawiamy sie na 350,000 a jesli zlowimy rybe to 400,000 (1US$=15,000 Dongow).
                        W koncu zjawia sie lodka, rybak z synem moze 12 lat, wprawdzie juz pozno ale
                        jedziemy.
                        Sprzet: 2 takie same zestawy 20lb graphite travel rod, Ambassadeur 9000CL, 50lb
                        PowerPro, drag na 15lb, na jednym Rapala Magnum 11 Red Head, na drugim
                        plastikowy squid.
                        Tlumaczenie na migi rybakowi jak jezdzic lodka, jakich miejsc szukac, jak
                        zakrecac itd. Jezdzimy po morzu pare godzin bez zadnych efektow, po 10 wracamy
                        do domu. W twarzy rybaka widac brak wiary w moja metode, tylko troche
                        zaintrygowani sladami zebow na moich woblerach.
                        Umawiamy sie na 5 rano nastepnego dnia.
                        Wstaje przed 5, na dworze straszna burza, bija pioruny, leje.
                        Odpuszczam sobie. Ale o jakiejs 5:15 wstaje by polowic z plazy wychodze i
                        widze, ze sie ciut poprawilo, mysle jednak sprobuje, ide do portu wolaja lodke
                        i jedziemy, tym razem tylko sam koles bez syna.
                        Red Head zamieniam na Rapala 11 Pearl Tiger, na drugiej dalej squid.
                        Okolo 7:30 uderzenie na Rapale, plecionka jedzie ostro. Zaczynam hol, bez
                        wiekszych sensacji po 5 minutach widac spora pletwe podciagam pod lodke i rybak
                        oseka wydobywa duzego Kingfish (taka wieksza makrela). W boku ma wbity juz
                        prawie wygnily spory hak i jakies 20 cm zylki. Rybak sie wyraznie ozywil widac,
                        ze dopiero teraz uwierzyl, ze to dziala.
                        Zmieniam squida na inna Rapale i dalej krazymy.
                        Jeszcze jedno pobicie ale pudlo.
                        Okolo 10 juz mam mu powiedziec, ze czas wracac kiedy zamiera silnik lodki i nic
                        nie pomaga. Machamy kapeluszem do innych rybakow, jeden nast troche podciaga do
                        wiekszego statku wlasnie wyciagajacego siec pelna sardynek.
                        Uczepieni czekamy az ktos bedzie wracal by nas do portu odholowac.
                        Zjawia sie w koncu jakis kumpel i jedziemy.
                        W porcie spora sensacja okazuje sie ze tak duzej ryby nikt nie zlowil juz dawno.
                        Umawiamy sie na dzien nastepny.
                        W hotelu wazymy wychodzi 7kg, niezle.
                        Rybe jemy na na kolacje, do rozpuku potem wiekszosc zanosze do domu rybaka w
                        podarunku.
                        Nastepnego dnia rano okazuje sie, ze silnik nie naprawiony i pojade z innym
                        gosciem, specjalista od lowienia duzych ryb.
                        Wyplywamy, spory wiatr, duza fala, lodka rzuca, trzeba sie mocno trzymac by nie
                        wypasc. Krazymy po podwodnych gorkach, koles ma puszczona swoja handline z duza
                        sardynka za przynete. Robie sie goracy dzien, morze sie uspokaja, czas leci a
                        tu nic. Powoli trace nadzieje, o 9 jedziemy w inne miejsce, robi sie bardzo
                        goraco. Zbliza sie 10 i nic mysle sobie jeszcze 15 minut i spadamy (zwykle ryby
                        zeruja sa przed 8-9 rano).
                        Nagle bardzo silne uderzenie w ta sama Rapale co poprzedniego dnia i ryba
                        odjezdza. Wybiera prawie 100 metrow plecionki, powoli odzyskuje polowe. Znowu
                        odjazd wyglada na to ze ryba bedzie spora. Dalej nie wiem co to jest.
                        Nastepne 20 minut silowej walki. Ja juz dosc zmeczony ryba jeszcze nie.
                        Uderza w kierunku lodki, szybko zwijam plecionke. Jako, ze morze sie uspokoilo,
                        swieci slonce a woda bardzo czystw rybe widac na jakies 15 metrow pod lodka,
                        nastepny Kingfish.
                        Jeszcze jeden odjazd i troche silowania sie. W koncu po prawie 35 minutach ryba
                        laduje na lodce. Mierzymy wychodzi nam 9 kilo. Lepiej niz niezle.
                        Pelni nadzieji krazymy jeszcze godzine, jedno uderzenie na sardynke ale tylko
                        urwalo przynete.
                        Wracamy.
                        Dojezdzamy do hotelowej plazy, dobijamy do brzegu, znajduje zone.
                        Pare zdjec, rybe dostaje rybak.
                        No i koniec lowienia na te wakacje.
                        Milo bylo.
                        • kazachstan Re: A teraz o ryb lowieniu 20.07.04, 07:55
                          Dzien dobry,

                          to Szopen dales nam tu niezly pokaz.szkoda ze Gunther sie nie odzywa on to by
                          tez mial cos do powiedzenia na temat lowienia ryb i tez lowil z lodki i z
                          brzegu.wiem jakby go mozna zachecic zeby tu znowu zawital, ale nic nie bede
                          mowil. jak sam nie chce pisac to trudno.
                          pogoda w Sydney wypogodzila sie chociaz jest bardzo wietrznie i chlodno.
                          dzisiaj po pracy poprawialem z synem dachowki na dachu, bo wiatr cos wieczorami
                          pohulal a przy okazji sobie po mesku porozmawialismy.dobrze miec syna jest z
                          kim wypic i pogadac chociaz z corka tez mam dobre kontakty.
                          zainteresowalo mnie co Szopen napisal, ze pilot mowil z australijskim akcentem.
                          jak to rozpoznales napisz nam tutaj. zadziwia mnie zawsze talent, nie tylko jak
                          ludzie szybko ucza sie jezykow, jak Szopen chinskiego, ale tez jak latwo
                          wychwyca inne brzmienie. musisz miec jakies specjalne talenty Szopen,
                          australijski to dziwny jezyk i bym powiedzial ze trudny do rozpoznania.
                          a Mojito, to ty juz przechodzisz chyba samego siebie w tych opisach, ciekawe
                          czy tylko tak na wakacjach. napisales ze inspiruja ciebie slonce i kobiety,
                          szkoda ze nie jedna ta wybrana, marnujesz sie chlopie.
                          pozdrawiam
                          Kazik
                          • Gość: szopen Akcenty IP: 204.79.89.* 20.07.04, 09:18
                            Ja pracuje i spotykam sie z ludzmi z calego swiata, moj szef jest z NZ, gosc
                            ktorego zastapilem tez, w Oz bylem pare razy, pracowalem tez z
                            Australijczykami, Szkotami itd.
                            Jakos te akcenty rozrozniam.
                            Ale o tych pilotach to z rozpedu zapomnialem napisac najlepszej rzeczy.
                            W obie strony lata ATR72.
                            Ten pierwszy pilot to mogl przeciez byc Wietnamczyk, ktory sie w Australii
                            uczyl.
                            Ale...
                            W drodze powrotnej z wyspy najpierw przez glosniki slychac glos po wietnamasku,
                            potem po angielsku z wietnamskim akcentem wiec nie zwracalem uwagi.
                            Jak samolot wyrownal lot i wszedl w korytarz znowu odzywa sie glos po
                            angielsku: Tu mowi kapitan, szybko rzucone nazwisko, mnie wydawalo sie ze
                            Maciej Rozek, lecimy teraz na wysokosc 3000m itd.
                            Akcent wyraznie polski. Mowie zonie ze to napewno polski pilot, ona w smiech,
                            ze niemozliwe.
                            Pd przylocie do Saigonu ciut zerkam na wychodzaca zaloge i rzeczywiscie jest
                            jeden bialy.
                            Wchodzimy do slai odbioru bagazy a zaloga samolotu zaraz za nami, ja sie na
                            goscia patrze on na mnie tez, potem sie usmiecha, podchodzi i mowi:
                            "Dzien Dobry". Mowi ze widzial nazwisko na liscie pasazerow, on juz pol roku
                            lata na ta wyspe i z powrotem, on i jeden Australijczyk. Taki kontrakt zlapali
                            bo Vietnam Airlines brakuje pilotow. Po raz pierwszy wiozl Polaka i bardzo sie
                            z tego powodu ucieszyl, pogadalismy troche o lowieniu ryb na wyspie i gosc
                            musial jechac.
                            Maly ten swiat.
                            • Gość: Asia oby do lata IP: *.akl.callplus.net.nz 20.07.04, 09:49
                              kochani, rozne rzeczy sie w moim zyciu dzieja, nie wszystkie tu opisuje bo
                              niewypada, zreszta nie dotycza tylko mnie wiec nie bardzo moge, czasu mam coraz
                              mniej na pisanie i nawet na czytanie

                              wpisy Szopena bardzo pobieznie przelecialam i obiecuje sobie ze kiedys usiade i
                              je przeczytam :)

                              jak dobrze pojdzie to za pare miesiecy bede miala jeszcze mniej czasu bo plany
                              mam rozne, ale jak wiadomo plany sobie a zycie sobie

                              jeden z planow to podzielic sekcje i pobudowac dom, bede miala troche
                              zalatwiania i kombinowania bo sekcja jest waska i potrzebny by mi byl Gunther :)
                              mam nadzieje ze nie zostawi mnie w potrzebie bo przeciez kiedys obiecywal ze na
                              rekach bedzie mnie nosil,,, Gunther odezwij sie do mnie pieknie prosze :))

                              nastepny plan to chyba dojrzalam do tego zeby wrocic do szkoly hihihi, w planch
                              dwuletni kurs Legal Executive,, trzymajcie kciuki

                              o bardzo przykrej rzeczy jaka mi sie przydazyla pisac nie bede, bylo minelo, mam
                              nadzieje ze bedzie lepiej, co tam nadzieje, napewno bedzie

                              Pysiek - jak ja bym byla facetem to na twoj widok tez bym sie zegnala i goraco
                              modlila zebys mi laskawie zezwolila dostac wiatru w moje zagle kokietko jedna :))

                              Saba - a co ci mieli powiedziec, ze jestes szczupla? przeciez bys w to
                              nieuwierzyla. Kobiety w ciazy sa grube, jak rozumiem Ty jestes w ciazy, czy tez
                              cos mi sie pokrecilo?
                              Nie przejmuj sie jak ja bylam w ciazy to caly czas ryczalam z roznych powodow,
                              grubosci tez. Po jakims czasie przykro mi bylo patrzec na swojego malzonka jak
                              sie zamartwia moim ryczeniem, wiec postanowilam chodzic do parku jak on pracowal
                              i tam sie wyreczec na dany dzien zeby juz tego nie robic jak on wracal do domu.

                              Pewnego razu siedze sobie na laweczce i rycze, a tu idzie znajomy (bylismy wtedy
                              w Austrii na emigracji wiec bylo tam sporo polakow) i pyta czemu rycze i czemu
                              tutaj. Wiec mu mowe ze mi szkoda mojego meza itd, byl przeuroczy pocieszal mnie
                              jak mogl i najbardziej to go ruszylo ze ja juz nie chce mezowi w rekaw ryczec.
                              Nigdy niewiadomo co sie komu spodoba.

                              Do czego to ja zmierzalam wlasciwe? - aha grube tez sa urocze jezeli sa urocze,
                              tusza nie zmienia czlowieka, ciaza sprawia ze kobieta subtelnieje i pieknieje,
                              nigdy nie slyszalam zeby jakis facet powiedzial ze nie mogl patrzec na swoja
                              partnerke jak byla w ciazy

                              gdyby ci powiedzieli ze jestes szczupla tez bys byla niezadowolona bo bys
                              myslala ze klamia i pewnie by klamali, fakt niezaprzeczalny - jestes gruba i
                              jestes urocza, resza to hormony :)

                              Poeta
                          • Gość: Mar_za Przejazdem miedzy Podlasiem a Pomorzem IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 20.07.04, 09:51
                            Wpadlam na chwilke do Warszawy i do Was i co ja widze? Ale zescie sie rozpisali
                            podczas mojej nieobecnosci az milo:)
                            Ja nieegzotycznie, nieromantycznie, nienowoczesnie spedzalam dotychczas urlop.
                            Odwiedzalam rodzine na wsi, chodzilam do lasu na jagody i maliny, zrobilam
                            sobie w sloiki konfitury na zime, czytalam ksiazki. Jednym slowem powoli i
                            nudnie:)
                            Ostatnio zaczelam nabywac kolekcje XX wieku , ktora wydaje "Gazeta Wyborcza" w
                            kazdy wtorek. Zaczelam od Lolity Nobokova. Teraz jest na tapecie "sztukmistrz z
                            Lublina" Singera. Ciagle mam zaleglosci w czytaniu, a ze znane ogolnie, ale
                            niekoniecznie mnie 23 (chyba) ksiazki beda ukazywac sie co tydzien z gazeta
                            wiec moze sie zmotywuje, by sie podciagnac.

                            Dodam moje 3 grosze do tematu ostatnio walkowanego mesko-damskiego, w ktorym
                            wszyscy maja racje:) Zarowno piekni mezczyzni jak i piekne kobiety wcale nie
                            potrzebuja inteligencji, by znajodowac sobie partnera. Sam urok osobisty
                            wystarcza. Ci mniej urodziwi musza sie troche napracowac, by plec odmienna ich
                            dostrzegla. Czasem wykorzystuja do tego inteligencje. Ale jak ktos juz
                            powiedzial najinteligentniejsza osoba bez tego "czegos" nie bedzie opedzac sie
                            od adoratorow niestety.

                            Opinie, ze kobiety patrza na zasobnosc portfela przy doborze partnera czesto
                            wyrazaja mezczyzni, ktorzy wlasnie niewiele w portfelu maja, a nie ciesza sie
                            zainteresowaniem kobiet. Nie widza, problemu w tym, ze cos w nich samych jest
                            co kobietom nie pozwala do nich dotrzec, a wyszukuja wytlumaczenia i motyw
                            pieniedzy jest najwygodniejszy. Wystarczyloby tylko, zeby wszyscy nasi panowie
                            widzieli nas tak jak Mojito widzi kobiety, a jadlybysmy im z rak:))))

                            Pysiek mimo roznic geograficznych i chyba troche wieku (tak mi sie zdaje:) mamy
                            podobne poglady co do typow Famatos (slowo w jakims obcym dla mnie jezyku,
                            pewnie hiszpanskim?). Niby podobaja mi sie tacy sterylni partnerzy, ale na
                            odleglosc, jak widze ich obok swoich kolezanek, kuzynek. Mnie kreca jak ja
                            czesto mawiam "pobabrani", z ktorych raczej materialow na dobrych,
                            dlugodystansowych partnerow nie ma. A najmniejsze szanse maja tacy, co to przy
                            pierwszym spotkaniu opowiadaja o sprawach powaznych, smutnych i zero w nich
                            poczucia humoru. Famatos musi byc usmiechniety i dowcipny. Niekoniecznie
                            przeintelektualizowany, jeszcze by mnie krepowal, ze mu do piet nie dorastam.

                            Mojito bzykanie bez kochania jest srodkiem usmierzajacym. Seks z odrobina
                            uczucia smakuje zdecydowanie lepiej:) Przynajmniej z kobiecego punktu widzenia.
                            Albo mojego.

                            No to jade dalej. Dzis kierunek polnocny.Do niedzieli nad morzem. Pogoda sie
                            nieco poprawila, choc w Warszawie chmury i mgla. I teraz bedzie bardziej
                            rozrywkowo dla odmiany:)

                            Pozdrawiam,Mar_za
                            • Gość: kangur Zgoda buduje IP: *.bpb.bigpond.com 20.07.04, 13:56
                              Pomalu dalaczaja bywalcy,jestesmy znow na gorze,dochodzimy do rozsadnych
                              porozumien,wazne zaczyna byc to "cos"w ukladach damsko meskich(dzieki mojito za
                              ten wyraz-klucz).Okres urlopowy daje nam ciekawe wpisy,Szopen wyciaga wspaniale
                              okazy,lata z pilotem,synem moich znajomych z Melb.(tak mi to wyglada),Asia
                              dzieli sie swoimi problemami,dziewczyny martwia sie o centymetry w roznych
                              miejscach(bez podtekstu;)Mar_za pobudza nas smakiem konfitur wlasnej roboty i
                              podziela ogolne zdanie wyzszosci "cos" nad pozostalymi walorami, Pysiek wyglada
                              mi na malolate wychodzac ze szpitala na delfinkach,Kazik delikatnie naprowadza
                              mojito na droge stabilizacji,Poeta oczekuje czegos ciekawego i steamy, dyskusje
                              dopiero przed nami.
                              mojito,dzieki za relacje z dokow,widac,ze wymiana towarow droga morska jest tam
                              bardzo popularna,uwazaj na pielegniarki,mozesz miec problemy po ich powrocie z
                              tych lokali,ewakuacja helikopterem nie wykluczona.Na zapachowe stukanie za
                              sciana odstukaj i napisz czy sciana jeszcze istnieje.
                              Pysiek,nie mysle chwilowo o rozladunkach,wciaz jestem jeszcze pokrecony po
                              wilgotnym Szczecinie,a tu zima jak diabli,lize rany,gdzie mi teraz takie roboty
                              w glowie;)Jak delfinki?posluszne czy rozchodza sie na strony;))))))?
                              • Gość: Saba Re: Zgoda buduje IP: 213.144.225.* 20.07.04, 15:20
                                Asia, mogli NIC nie mowic.. bo sie wcale nie pytalam o zdanie.
                                Pysiek, wiem, wiem (miedzy nami slonicami) :-)))

                                Pozdrawiam
                                Saba
                                • Gość: yvona Re: Zgoda buduje IP: *.rivrw2.nsw.optusnet.com.au 20.07.04, 16:32
                                  ano mogli.... (nic nie mowic); ale tak generalnie jest, pewien kolega z pracy
                                  mojej mamy kiedys na caly glos wypalil - ze zdziwieniem - "Ty masz zylaki?!"
                                  na co moja mama - "Wiem"; poniewczasie pan sie zawstydzil.... ja bym widziala
                                  inna riposte - "No cos ty, gdzie??????"
                                  tak to ludzie mowia co im slina na jezyk przyniesie, a potem pluja sobie
                                  czasami w brode, no, ale mleko juz rozlane ;))
                                  tymczasem, w ten wpisowy sposob podciagajac watek, pozale sie jeszcze na zimno
                                  i hulajacy wiatr i spadam spac, bo juz jutro nastalo ;)))
                                  caluski, Asia ;)))) i wszyscy tez ;)))))))
                                  Iwona
                              • Gość: mojito Totalna nocna porazka. IP: 81.193.150.* 20.07.04, 16:32
                                Boa tarde Wszystkim,

                                no i spotkalismy sie wieczorem w barze. Wykapani, ogoleni,
                                bez szortow/jeansow, T-shirts, adidasow, bez marynarek.
                                Z portfelami. Ja jemu scotch on rocks z dotykiem wody, on mi cuba libre.
                                Zdania podzielone w barze co do miejsca. Uderzymy na pewno dwa.
                                Champagne i Passerelle. Barman przyniosl zla wiadomosc. Sa jeszcze dwa.
                                White Elephant i Tamila Club. Tylko dwa jednak. Nie bedziemy sie rozpraszac.
                                Mialem troche mieszane uczucia. Poniedzialek przeciez. Moze byc cienko.
                                Zasugerowalem rozwazenie planu B. Brian odrzucil. Jego prawo.
                                Po drugiej stronie baru podekscytowane pielegniarki jada obejrzec
                                strip-tease meski. I ewentualnie dotknac niezobowiazujaco.
                                Powinienem dostac prowizje od lokalu za polecenie.

                                Najpierw Champagne. Miejsce ladne nad kanalem. Stateczki stoja i drzemia.
                                Bar prawie pusty i tuzin krecacych sie bez zajecia dziewczat. Zly znak.
                                Dalej duza sala. Z kanapami i stolikami. Nie lubie kanap.
                                Na centralnym miejscu dwie rury i obrotowy puff. Na tle niebieskiego nieba,
                                Jedna dziewczyna juz na rurze. Etnicznie patrzac - import.
                                Na stolikach ostrzezenia : nie dotykac, nie proponowac, nie przeklinac
                                i nie krzyczec. Bo usuna. Powialo kosciolem. Z reka tez mam zawsze klopoty.
                                Prawa. Na szczescie lewa jest pobozna. Scotch i tequila. Druga dziewczyna
                                na rurze. Sala pusciutenka. Z nami dziewieciu facetow.
                                Przyszedl gerente/manager zapytac jak sie bawimy. Eufemistycznie odpowiadajac
                                - srednio. Zaczelo sie kto skad. Poczulem przyplyw patriotyzmu. Zapytalem
                                kto tanczy. Roznie. Brian zapytal o Irlandke. Jest. Ta ruda wlasnie na rurze.
                                Ja tez zapytalem. Jest Ania. Ale w poniedzialki i wtorki odpoczywa.
                                Zaczynalo wiac nuda. Zmienily sie tancerki na scenie. Przysiadla sie dziewczyna
                                z Senegalu. Chetnie sie z nami napije. Brian zgodzil sie. Ja przypomnialem
                                ostrzezenie na stole i zapytalem za ile. Za cztery razy wiecej niz nasze
                                coctaile. Uprzejmie podziekowalismy. Zaproponowalem podroz do Passerelle.
                                Brian zgodzil sie. Zaraz potem jak tanczace dziewczyny zsuna biustonosze.
                                Przyznalem mu racje. Po pieciu minutach wyszlismy.

                                W Passerelle nie lepiej. Na gorze restauracja na dole mala scena
                                z lustrami, rura i prawie cyrkowa obrecza. Kanapy. Dziewczat tyle samo.
                                Tez import. Przysiadla sie nasza sasiadka (z Estoni). Veronika.
                                Zaraz bedzie tanczyc i chciala zapytac czy moze nam w czyms pomoc.
                                Regulamin miejsca wykluczal jakakolwiek pomoc. Zaproponowala pomoc jutro
                                przed praca. Podziekowalismy. Ewentualnie zadzwonimy. Na scenie ta sama
                                nudna rutyna. Cocktaile slabe. Wracamy do hotelu. Za chwile... jak biustonosze
                                sie zsuna...Zgodzilismy sie, ze kiepska rozrywka. Prawie zadna. Wrocimy
                                do "wypracowanych" znajomosci. I nie tak wybitnie komercyjnych. Daja wiecej
                                przyjemnosci i satysfakcji. Dzisiaj plan B. Famata, jej kolezanka i tance
                                do bialego. Sprawdzona formula.

                                W poludnie, przy basenie lepsze wiadomosci. Entuzjastyczne pielegniarki
                                chorem krzyknely mi dzien dobry. Mialy udany wieczor. Meski, nagi i bezpieczny.
                                Podobno mozna bylo nawet dotknac. Klocily sie zawziecie ktory tancerz byl
                                przystojniejszy i ten tego. Kobiety zawsze o tym samym.
                                Jako impresario rozrywkowy dla Pan mialbym stala prace. I bardzo dobre
                                referencje. W kazdym razie pije dzisiaj przy barze za friko. Tak powiedzialy.

                                Szopen,
                                opis lapania ryb bardzo interesujacy. Twoj opis Vietnamu potwierdzil moje
                                przypuszczenie, ze na troche dluzsza mete jest tam dla mnie za spokojnie.
                                Lubie od czasu do czasu spokoj. Ale nie za duzo. Lubie miec latwy dostep
                                do nie-spokoju.

                                Kangur,
                                stukam z miejsca publicznego. Bez scian. Z widokiem i zapachem.
                                Czasami nielatwo sie stuka. Te cholerne rozproszenia.

                                Marzena,
                                zdrowko. Termin "bzykanie sie" wypadl jakos niefortunnie. Nie jest to moje
                                okreslenie. Sugeruje pospiech i krotkotrwalosc. Wole okreslenie "kochania sie"
                                cokolwiek to dla kazdego oznacza. Absolutnie pomaga tutaj zawsze troche
                                sympatii i uczucia. Chociaz bywaja sytuacje awaryjne i nie cierpiace zwloki.
                                Udanych wakacji zycze. Gdzie w koncu? Wladyslawowo?

                                Mandarynko (slodka),
                                czy u Ciebie jest w wiekszosci ok?

                                Pozdrowionka dla Wszystkich,
                                mojito.

                                Upalnie/28C/wczoraj zupa rybna - nie ten tego.
                                • Gość: szopen Re: Totalna nocna porazka. IP: 204.79.89.* 21.07.04, 13:03
                                  Klikam bo spadniemy.
                                  • tangerin Re: Totalna nocna porazka. 22.07.04, 00:01
                                    Czesc i czolem:)

                                    Klikam, bo spadamy!!! Na leb na szyje, ot co!
                                    No, ale nic dziwnego, wszyscy sie naprodukowali wczesniej, teraz urlopuja...

                                    A ja nie urlopuje, tylko zyje na zwiekszonych obrotach. Wychodze wczesnie,
                                    wracam pozno, i tak mi dnie mijaja.I noce za krotkie sa...Wyspac sie nie idzie!

                                    No i dobra, przyznam sie, inzynieram jeszcze nie jestem, rozchorowalam sie
                                    totalnie, przelozono mi meczarnie na pazdziernik. Ale tak to czasem bywa, jak
                                    ktos prawie wcale nie spi przez tydzien, wypija morze kawy itd. jakos do
                                    zdrowka juz wrocilam, Spedzilam cale dwa dni u rodzicow na wsi, gdzie koty
                                    bezceremonialne pakuja sie na kolana i wtulaja sie mruczac swoje mruczanki,
                                    gdzie bociany ucza swoje mlode latania, gdzie wszystko jest takie jak byc
                                    powinno:))Ale niestety, zaczynam caly cyrk z niespaniem i kawa od nowa. No ale
                                    co ja poradze, ze za krotka noc, za krotki dzien...

                                    Ale ogolnie zycie jest piekne! Jest tak piekne, ze az czasem brak mi tchu:)))
                                    Tak wiele rzeczy sie wydarzylo i ciagle wydarza, zbyt wiele, aby o nich
                                    pisac:)))
                                    Pozdrawki 4 all
                                    Zalatana i szczesliwa Mandarynka
                                    • poetal_liryczny Re: Totalna nocna porazka. 22.07.04, 01:02
                                      nikt nie zainteresowal sie moja wyspa, no trudno i tak juz wracam. jutro z
                                      rana, czy moze to juz dzisiaj?lece na weekend do Warszawy i od poniedzialku
                                      znowu praca dom praca dom.
                                      Asia wiesz ja nie wiem czemu moje "rozladowac' zazgrzytalo. slowa uzyl Mojito
                                      proszac"Boshe pozwol rozladowac mi to cargo" potem Kangur tez mial ochote
                                      zalapac sie do "dobrego rozladunku" i nawet Pysiek pyta kangura czy "taki
                                      chetny do roz-ladunku". moj nick jest absolutnie taki jak ja,czyt.liryczny,
                                      mozna rozladowac kobiete, czyt. rozebrac w sposob liryczny lub prozaiczny, albo
                                      ona tez sama moze sie rozebrac.po prostu:-) tymczasem z Polski dostalem
                                      zamowienie od mojej bardzo mlodziutkiej kuzynki ktora planuje zamazpojscie w
                                      grudniu.prosila mnie zeby poddac jej pomysl na zaproszenie slubne i weselne.
                                      chcialaby cos oryginalnego. czy moze ktos z Was mial w reku jakies ciekawe i
                                      nie banalne zaproszenie slubne? Ivona do Ciebie pytanie skoro masz takie
                                      artystyczne zainteresowania, moze Ciebie zainspiruje/walo cos kiedys?
                                      dzisiaj nasza ostatnia noc tutaj na wyspie, wprawdzie po nocnych klubach duzo
                                      sie nie wloczylismy ale moglem stwierdzic ze to co Mojito tak malowniczo opisal
                                      chyba wystepuje w zblizonych wersjach na calej kuli ziemskiej.powiedzialbym, ze
                                      slaba plec nie jest wcale slaba, ale jaka kochana.
                                      • kazachstan Re: Totalna nocna porazka. 22.07.04, 03:28
                                        Dzien dobry,

                                        Poeta jak nic nie napisales gdzei jestes i co robisz, tak jak to Mojito i inni
                                        ladnie nam tu opisuje to jak oczekujesz ze nas wyspa zainteresujesz. dlatego
                                        nikt nie pyta ot co.
                                        Mandarynka tez wpadla tylko na chile i dziwi ze przezywamy jakis kryzys w
                                        pisaniu. ja mysle ze to tylko jest chwilowe ze pisac wszysyc beda chociaz Asia
                                        nam tu sie ostatnio wymiguje sprawami prywatnymi. no a jak Ty Asia nas samych
                                        zostawisz to kto nam bedzie matkowal? ja dobry w pisaniu nie jestem ale zawse
                                        chetnie cos naskrobie a jeszcze chetniej poczytam, chocby o tych egzotycznych
                                        podrozach.
                                        pozdrawiam wszystkich
                                        Kazik
                                        • Gość: Asia Matkowanie IP: *.akl.callplus.net.nz 22.07.04, 10:03
                                          Kazik tu by sie jakis facet do ojcowania przydal ja juz matkuje ponad rok, i
                                          pomimo ze jestem psychicznie silna slaba plcia, to meskie wsparcie jest mi
                                          potrzebne jak powietrze do zycia.

                                          Odzywac sie przeciez odzywam, nawet probowalam komus na odcisk nadepnac zeby sie
                                          moze kots w czyms ze mna nie zgodzil, ale wszyscy mnie tu traktuja lepiej jak
                                          swieta krowe wiec nic z tego nie wyszlo hihihi

                                          Nie zaslaniam sie sprawami prywatnymi, ale tak samo jak wszyscy tutaj piszacy
                                          mam jakies tam zycie prywatne o ktorym nie pisze, choc czasem mozebym i chciala.
                                          Jak wiadomo sprawy prywatne nie dotycza nigdy tylko i wylacznie jednej osoby
                                          wiec nie moge wszem i wobec oglaszac tego co dotyczy rowniez innych bo z cala
                                          pewnoscia poczuli by sie urazeni.

                                          Wiesz jak to jest z pisaniem, czasem sie ma natchnienie czasem nie, czasem nas
                                          jakis temat interesuje bardziej czasem mniej.



                                          Poeta twoje rozladowanie i te inne rozladunki byly uzyte w troszke innym
                                          kontekscie, dlatego mnie lekko zbulwersowalo, ale ze tylko mnie to moze poprostu
                                          zle odczytalam. :) (odwieczne pytanie - co autor mial na mysli? )


                                          Pozdrawiam cieplutko wszystkich

                                          • Gość: mojito Do widzenia (Adeus) Lizbono ! IP: 62.249.9.* 22.07.04, 14:35
                                            Boa tarde Amigos,

                                            dzisiaj w nocy pozegnalem Lizbone. Metodycznie i dokladnie.
                                            Za nasze zdrowia, za Pan osobno, za Asi na boku :), za nowych
                                            znajomych. Wypilismy za podrozniczego ducha odeszlych Portugalczykow.
                                            Za Vasco da Gama. I ja szczegolnie za mojego ulubionego Portugalczyka
                                            - Alvareza Cabral. W 1500 roku "wynalazl"/odkryl Brazylie.
                                            Ma swoja ulice i pomnik w Lizbonie przy Jardim da Estrela. Super facet.
                                            Szkoda, ze bylem za maly aby z nim wowczas podrozowac. Jego zdrowie!!!
                                            Lizbona to sympatyczne i interesujace miasto. Bardzo kobiece...

                                            Wyspany. Po obfitym sniadaniu. I owsianka i jajka. Nareszcie opanowalem
                                            zamowienie jajek sadzonych po portugalsku. Ovos estrelados.
                                            Smiejace sie slonecznie jajka sadzone zawsze wprowadzaja mnie w doskonaly
                                            humor. Wchlaniam przesloniete troche slonce i krece sie przy basenie.
                                            Espresso i wspaniale portugalskie slodkie babeczki. Z przyjemnoscia widze,
                                            ze slonce przenosi sie na wschod. Dzisiaj w Warszawie 26C.
                                            Moze bede podrozowal ze sloncem.

                                            Okolo 18:00 odlatuje do Berlina. I zaraz po polnocy bede w Szczecinie.
                                            Troche zatesknilem za miastem i jego wilgotnoscia.

                                            Poeto,
                                            myslalem, ze miejsce Twojego pobytu to tajemnica :))).
                                            Tez bede mial zaprzyjazniony slub w sierpniu. Dostalem normalne/ladne
                                            zaproszenie. W srodku jest wlozona drukowana prosba Panstwa Mlodych
                                            aby zamiast kwiatow wlozyc pieniadze do ustawionej przy wejsciu skarbonki.
                                            Zostana przekazane dla miejscowego domu dziecka. Bardzo podoba mi sie ten
                                            pomysl.

                                            Slonecznie pozdrawiam i porto 4 all,
                                            mojito.

                                            W wiekszosci slonecznie/29C/wczoraj jarzynowa.
                                            • yvona73pol Re: Do widzenia (Adeus) Lizbono ! 22.07.04, 17:13
                                              Poeto, wiesz, jednym z fajnych pomyslow - choc moze juz nieco oklepanym,
                                              jednak, dochodze do wniosku - jest danie do zaproszenia swoich zdjec z
                                              wczesnego dziecinstwa; a skoro juz oklepane te paromiesieczne buzki, to moze
                                              oni dadza siebie w wieku, dajmy na to, lat pieciu, jakies smieszne fotki, moze
                                              jak cos "majstruja" albo z ulubiona zabawka, zwierzatkiem ;))) co do
                                              kolorystyki i textu, no to musza wypracowac konsensus, nie wszyscy
                                              lubia "romantyczne" klimaty (ja nie ;))), moze byc cos na "staro" w sepii,
                                              albo, jako ze sepia juz staje sie "trendy" -brrr, okropnosc! to ja bym
                                              proponowala odcien taki atramentowy, granatowo-fioletowawy... rodzaj papieru to
                                              juz jak chca, ja lubie czerpany;
                                              moga tez sobie machnac taki rulonik przewiazany wstazeczka, z pieczecia, cos w
                                              stylu ogloszen Jasnie Pana w wiekach Srednich i Renesansowych, jakie to
                                              rozwijal herold na rynku i donosnym glosem czytal tlumowi ;))) konwencja ze
                                              zdjeciami jak najbardziej; czcionka wedlug uznania....
                                              co do pomyslu "zamiast kwiatow", ktory podsunal Mojito, to moi znajomi
                                              poprosili o zakup zabawek i innych takich rzeczy dla dzieci i po ceremonii
                                              pojechali do domu dziecka i zawiezli to wszystko, on w garniturze, ona w
                                              sukni... mysle, ze dzieciaki mialy niezapomniane wrazenia ;))
                                              Poeto, byles na Majorce??
                                              wszyscy sie dobrze bawia/zdrowieja/wypoczywaja/tajemniczo kwitna (Tangerin,
                                              jakas love???), ja walcze z podatkami i checia posiedzenia jeszcze przy kompie,
                                              wiec wlacze chyba rozsadek i zloze swe umeczone cialo w lozu ;)))
                                              przesle jeszcze tylko caluski dla wszystkich i pa,
                                              Iwona
                                              • Gość: Gosc Do Poety i nie tylko . IP: *.home.cgocable.net 22.07.04, 21:27
                                                Przypuszczam , ze Poeta byl na Kanarach .
                                                Asia zdajsie ,ze obiecalas relacje z zycia w NZ , a teraz robisz sie taka
                                                sekretna , a poza tym czuc ,ze chcesz sie podzielic ta rewelacyjna wiadomoscia.
                                                Nie musisz pisac o kims - tylko o sobie
                                                Gratuluje pojscia do szkoly - napisz co bedziesz lub raczej jaki zawod bedziesz
                                                wykonywac po skonczeniu tej szkoly ?
                                                Pozdrowienia dla wszystkich .
                                                • tizedik meldunek loteryjny 22.07.04, 23:34
                                                  My - nic.
                                                  Pula - rosnie. Jest juz 36 milionow.
                                                  • Gość: Asia odpowiedz dla goscia IP: *.akl.callplus.net.nz 23.07.04, 09:53
                                                    witam :)

                                                    wiesz ja jestem takie zwierze ze dziele sie i dobrymi i zlymi wiadomosciami, ale
                                                    nie wszystkimi da sie podzielic z calym swiatem, bo wiem napewno ze zrobilam bym
                                                    duza przykrosc innym. Tyle ile moglam napisalam.

                                                    Jezeli chodzi o zycie w NZ to chtnie sie dziele, ale na tym forum sami stali
                                                    bywalcy i oni juz wszystko wiedza, dla mnie tez to wszystko stalo sie
                                                    codziennoscia i poprostu nie wiem co moge napisac zeby kogos zainteresowalo.

                                                    Ja jestem zachwycona tujeszym zyciem, ludzmi itd. Co potwierdzilo sie zreszta w
                                                    sytuacji w ktorej sie znalazlam kilka tygodni temu, takiej pomocy i wsparcia
                                                    jakie tu otrzymalam od ludzi z ktorymi pracuje, i od calkiem obcych ludzi
                                                    poprostu nie moglabym sie spodziewac w Polsce. Delikatnosc i bezinteresownosc
                                                    tych ludzi poprostu przeszla moje najsmielsze oczekiwania. Mozliwe ze urodzilam
                                                    sie pod dobra gwiazda, ale nawet jezeli to i tak nie jest to wytlumaczenie.

                                                    Jezeli uda mi sie skonczyc to moje szkolenie ktorego jeszcze nie zaczelam, mam
                                                    nadzieje ze prace bede wykonycac ta sama ktora teraz wykonuje. Mam nadzieje ze
                                                    bardziej samodzielnie i ze bede bardziej przydatna firmie w tym co robie i w
                                                    pokrewnych dziedzinach.
                                                    Zmotywowana zostalam tym ze jedna z firm ktore wykonuja pewne uslugi dla nas
                                                    jest poprostu nieuczciwa, na moje namolne reklamacje mialam przyjemnosc uslyszec
                                                    przez telefon od wlasciciela tejze firmy "I don't give a fuck about what you
                                                    think" a za chwile email do szefa ze domagaja sie przeprosin za moje zachowanie.

                                                    Przeprosin nie dostali, a nasza dalsza wspolpraca odbywa sie na zasadzie
                                                    korespondecyjnej. Wspolpraca nasza zakonczy sie tak szybko jak szybko uda mi sie
                                                    zakonczyc te sprawy ktore oni jeszcze maja.

                                                    Pewnie gdybym byla na ich miejscu tez bym sie zdenerwowala gdyby moje
                                                    wynagrodzenie spadlo z 12-15 tys miesiecznie do 500-2000 miesiecznie.

                                                    Pewnie tak jak kazdy nie lubie jak mnie ktos uwaza za kompletna idiotke, wiec
                                                    postanowilam sie doszkolic coby nie dawac ludziom podstaw to uwazania mnie za takzaz

                                                    Jezeli masz jakies konktretne pytania na temat NZ i tutejszego zycia, pytaj,
                                                    chetnie odpowiem tak obiektywnie jak tylko bede mogla.

                                                    Pozdrawiam cieplutko

                                                    • Gość: Asia dzieki Mojito IP: *.akl.callplus.net.nz 23.07.04, 09:57
                                                      chyba szczerze piles za to moje zdrowie gdzies na boku bo jakas taka rzeska
                                                      ostatnio jestem i energia malo co mnie nie rozniesie :)

                                                      uklon gleboki :)
                                                    • Gość: Gosc Re: odpowiedz dla goscia IP: *.home.cgocable.net 23.07.04, 12:26
                                                      Dzieki Asia , pytan dalszych nie mam , bo tez jestem stalym bywalcem tego
                                                      forum , ale naleze do rzeszy ludzi czytajacych (raczej).
                                                      Zycze Ci wszystkiego najlepszego !
                                                      Pozdrowienia .
                                                    • Gość: Asia Re: odpowiedz dla goscia IP: *.akl.callplus.net.nz 23.07.04, 13:03
                                                      szkoda ze jestes raczej tylko czytajacym uczestnikiem, zawsze to ciekawiej
                                                      jezeli wiecej ludzi wyraza swoje opinie, opisuje swoje perypetie i zmagania z
                                                      zyciem :)

                                                      Moze sie jednak zdecydujesz cos nam o sobie powiedziec? Szczerze zachecam :)
                                                    • Gość: Gosc Re: odpowiedz dla goscia IP: *.home.cgocable.net 23.07.04, 14:14
                                                      Dzieki Asia za zachete , ale do pisania potrzebne jest natchnienie .
                                                      Jak przjdzie to dam znac:)
                                                    • Gość: ifa czuje ze to wlasnie ten,hehe IP: *.dsl.netsource.ie 24.07.04, 12:29
                                                      Naukowcy z londyńskiego University College rozłożyli miłość na czynniki
                                                      pierwsze! Przy pomocy rezonansu magnetycznego zbadano mózgi zakochanych i
                                                      odkryto, że "świecą" u nich części kory mózgowej zwane wysepką i przednią kora
                                                      obręczową (położone w ośrodkowej strefie mózgu). U zakochanych uaktywnia się
                                                      również kora mózgowa u podstawy płatów czołowych, dzięki której odczuwamy
                                                      emocje i planujemy przyszłość.

                                                      Neurobiolodzy odkryli też, dlaczego zakochani zachowują się, jakby byli pod
                                                      wpływem środków odurzających (rozkojarzenie, maślane spojrzenia itd.), a gdy
                                                      uczucie mija, natychmiast szukają nowego obiektu westchnień.
                                                      Otóż we wczesnej fazie zakochania w mózgu wydzielają się określone substancje:
                                                      PEA (phenylethylamina) oraz neuroprzekaźniki: serotonia i dopamina. Działają
                                                      one pobudzająco i wywołują u zakochanych stany euforyczne.
                                                      Po cudownym okresie zakochania przychodzi czas cementowania związku. Do głosu
                                                      dochodzą, wytwarzane przez komórki nerwowe, endorfiny - substancje, które
                                                      działają jak heroina, pobudzają, uszczęśliwiają; hormon dotyku oksytocyna -
                                                      wzmacnia więź fizyczną i powoduje, że przywiązujemy się mocniej do partnerów, z
                                                      którymi częściej się dotykamy. Dzięki endorfinom zakochanym jest ze sobą jak w
                                                      niebie, a oksytocyna sprawia, że chcą być razem i dotykać się nieustannie (w
                                                      tym nie tylko trzymać za ręce). Do tego na czas zakochania kora mózgowa i ciało
                                                      migdałowate prawej półkuli, odpowiedzialne za niepokój, strach i agresję -
                                                      zasypiają! Prześledźmy chemiczną drogę miłości:

                                                      Czuję, że to właśnie ten, czyli feromony
                                                      Feromony to substancje chemiczne powstające z hormonu DHEA
                                                      (dehydroepiandrosteron), który jest składnikiem bardzo modnych ostatnio
                                                      preparatów przeciwko starzeniu, ale także jest on odpowiedzialny m.in. za
                                                      ochotę na seks i zdolność przeżywania orgazmu.
                                                      Same zaś feromony rejestrowane przez nos (choć nie wyczuwamy ich tak, jak np.
                                                      zapachów) powodują, że mamy ochotę na tego właśnie samca lub samicę, bez
                                                      względu na to, czy jest w naszym typie, czy nie i czy jest łysy, czy ma loki do
                                                      pasa. Jeśli wydzielane przez niego feromony na nas działają, to może być
                                                      pokryty zieloną łuską, seplenić, mlaskać i nie umieć czytać - i tak zrobi na
                                                      nas wrażenie. W dodatku piorunujące!
                                                      Uwaga - podobno perfumy Armanii Mania zawierają dodatek feromonów działających
                                                      na kobiety.

                                                      Fruwasz, czyli PEA
                                                      Phenylethylamina zwana naturalną amfetaminą, powoduje, że czujesz, jakbyś
                                                      unosiła się w powietrzu, jesteś nieustająco szczęśliwa. Najwięcej tej
                                                      substancji znajduje się w czekoladzie i we krwi zakochanych. Niestety, od jej
                                                      wysokiego stężenia można się uzależnić!Jeśli nie jesteś właśnie "świeżo
                                                      zakochana", nie jesteś po prostu szczęśliwa. Twój zielonołuski mlaskacz
                                                      przestaje na ciebie działać, obniża się poziom PEA, a ty od razu szukasz
                                                      następnego, nowe feromony, nowe zakochanie.
                                                      Hmm, czy to w ogóle jest partner - może raczej obiekt uczuć, katalizator
                                                      procesów chemicznych w twoim organizmie.

                                                      Euforyczna miłość, czyli serotonina
                                                      To tak zwany neurotransmiter, czyli substancja odpowiedzialna za przekazywanie
                                                      informacji pomiędzy neuronami. Serotonina to zadziwiająca substancja - jej
                                                      wysoki poziom powoduje, że czujesz się dobrze, wszytko rozumiesz i jesteś
                                                      bardzo rozsądna. Ale, jak wiecie, rozsądek i miłość nie chodzą w parze (w
                                                      każdym razie rzadko) - więc niestety wysoki jej poziom wpływa negatywnie na
                                                      seksapil. Natomiast niski poziom powoduje, że jesteś otwarta na propozycje,
                                                      masz ochotę na seks, jest on przyjemniejszy, a orgazmy silniejsze i łatwiejsze
                                                      do osiągnięcia. Czyli jest cudownie!
                                                      Co dalej? Teraz biorą nas w swoje łapki silne wiązania chemiczne endorfin,
                                                      estrogenów, testosteronu, oksytocyny i prolaktyny. Ale o tym za tydzień.

                                                      Marta Sobolska
                                                    • Gość: mojito Badania naukowe... IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 24.07.04, 13:41
                                                      ...inzynierowie na wydziale aerodynamiki jakiegos powaznego uniwersytetu
                                                      wyliczyli i sprawdzili parokrotnie, ze bak nie powinien latac poniewaz
                                                      jego parametry nie maja zastosowania w prawach aerodynamki.
                                                      Bak o tym nie wie i lata :)))). Nie przeszkadza mu dyskusja akademicka.
                                                      Najgrubsza ksiazke naukowa bak owija w lecie w recznik i podklada...

                                                      Nalezy trzymac z daleka od romansow, flirtow, przygod wakacyjnych i milosci
                                                      naukowcow. Nie sadze aby swoja teoria mogli w czymkolwiek sprawie pomoc.
                                                      Sa troche jak urzednicy panstwowi.

                                                      Sloneczka wszystkim i romansu/zauroczenia/przygody/milosci.
                                                      mojito.
                                                    • poetal_liryczny Re: Badania naukowe... 24.07.04, 14:08
                                                      super Ifa ;-) ja te naukowe wywody znam jak wiecie z pierwszej reki,pracuje w
                                                      chemii,mimo wszystko podkladam jednak sobie te rozne madre wywody pod tylek, bo
                                                      niestety zycie sobie wedruje swoja prywatna sciezka. mielismy juz prozac,
                                                      tabletke szczescia, mamy viagre i niedlugo znowu nam podsuna jakis specjal
                                                      rodem z piekla. czy my chcemy zeby nam mozg stymulowano:-)raczej wszyscy
                                                      marzymy o uczuciach prawdziwych i naturalnych.
                                                      Gosc zgadles, bylem na Kanarach, relacje Kazik zdam jak wroce do siebie
                                                      tymczasem troche po rodzinie sie wlocze.
                                                    • yvona73pol Re: Badania naukowe... 24.07.04, 16:09
                                                      no to, Poeto, mnie zmyliles - pytales pod jaka palma odpoczywasz, to mi
                                                      przyszla na mysl Palma de Mallorca, czyli glowne miasto goracej wyspy ;)))
                                                      a co ty na moje "nieswieze" pomysly z zaproszeniami slubnymi?? nic nie mowisz,
                                                      czyzby az takie zle?? :((((
                                                      ja przeczytalam, rzecz o chemii jak najbardziej znam, jako zagorzala (acz
                                                      chwilami krytyczna) fanka pana Morrisa (D.); oprocz czytania nic z siebie nie
                                                      wykrzesze, bo dzien ciezki, pelen biegania i pracy i oczy szczypia, i ledwo sie
                                                      chodzi, i chce sie do lozka ;)))
                                                      wiec pa, najmilsi, ociezalym koszacym lotem baka podazam w strone relaxujacej
                                                      lazienki i cdn.....
                                                      Iwona
                                                    • Gość: ifa Re: Badania naukowe... IP: *.dsl.netsource.ie 24.07.04, 18:07
                                                      Te badania naukowe i ich wyniki Mojito nie sa po to zebys z nimi cos robil czy
                                                      sie nimi przejmowal,po prostu ktos opisal cos co istnieje,
                                                      a inni moga uznac to za ciekawostke po prostu,
                                                      W Lizbonie megailosci PEA jakie wydziel twoj mozg i DHEA Famaty sa faktem
                                                      obojetnie czy bedziesz o tym myslal czy pamietal czy tez nic kompletnie o tym
                                                      nie wiedzial.
                                                      a bak? bak nie sobie lata tylko nie za blisko ;-)))

                                                      Poeto nie wazne gdzie mozemy sobie podlozyc cos co ktos zmierzyl i opisal i tak
                                                      bedzie to istniec ;-))
                                                      a zapotrzebowanie na viagre czy prozac bardzo latwo wytlumaczyc
                                                      przeciez,wszyscy wiemy jakie sa problemy obecnej cywilizacji,
                                                      jeden z moich znajomych mowi ze wszystko przez to ze zbyt dlugo w historii
                                                      ludzkosci nie bylo globalnej wojny,jest setki innych przyczyn ale on uwaza ta
                                                      za znaczaca,
                                                      tak zycie sobie wedruje prywatna sciezka,ale wszystko ma przyczyne i skutek
                                                      a czlowiek to fabryka chemiczna i to jest fakt
                                                      a na fakty nie ma sensu sie obrazac,obruszac czy zaprzeczac,moza je ignorowac
                                                      czy ich nie znac,ale czasami moga byc intersujace...

                                                      pozdrawiam
                                                      ifa




                                                    • kazachstan Re: Badania naukowe... 25.07.04, 11:00
                                                      Dobry wieczor,

                                                      ja nie o tych badaniach, bo i tak nic sie nie wyznaje.moze i my jestesmy
                                                      chemiczna fabryka, cos tam w nas sie kreci, a jak nie kreci samo, to ludzie
                                                      sobie pomagaja jak moga. albo alkohol, albo narkotyki,czy tam jakies inne
                                                      medykamenty.kazdy orze jak morze. pewnie Ifa masz racje, ktos przeprowadzil
                                                      badania, bardzo sie staral pomoc tymi badaniami ludzkosci. to nie mozna tak
                                                      powiedziec, ze te badania sobie gdzies tam podkladamy, bo to jest czyis wysilek
                                                      i trzeba to uszanowac.ja tylko pytam, do czego ten swiat zmierza, skoro tyle o
                                                      sobie wiemy, ze potrafimy rozlozyc czlowieka na czynniki chemiczne i fizyczne a
                                                      dalej nie potrafimy byc szczesliwi. to ze tyle wiemy o tej chemii nie pomoze
                                                      nam wyprodukowac czegos tam zeby moc sie zakochac,czy utrzymac stan zakochania
                                                      na zawsze. skoro wiadomo co nam dobrze robi, to czemu nie mozna zeby to
                                                      czlowiek lopata do glowy sobie nawpychal tej tam serotoniny czy czegos
                                                      podobnego, nie pamietam tych cudacznych nazw. czego my chcemy w naszym zyciu,
                                                      czy tylko o ta milosc chodzi?
                                                      co do formy zaproszen, to Iwona ma bardzo dobre pomysly. kazdy chce zeby ten
                                                      slub byl jedyny w swoim rodzaju, ja to bym ladny wierszyk wydrukowal i
                                                      informacje i tyle. prezenty dla domu dziecka bardzo ladny pomysl, ale nie
                                                      winncie mnie o stronniczosc, ja bym czasem tez dorzucil cos na dom starcow.
                                                      moze dlatego, ze mnie blizej.
                                                      pozdrawiam
                                                      Kazik
                                                    • Gość: Pysiek13 Lopata do glowy :)))) IP: *.a.006.syd.iprimus.net.au 25.07.04, 13:27
                                                      Witajcie wieczornie :))))

                                                      Kazik, Twoja lopatologia ma sens naprawde ;)))) szczescie ma inny wymiar dla
                                                      kazdego z nas ale. czy jest to milosc? as well ...
                                                      podobno pieniadze szczescia nie daja, o tym juz bylo, ja tam wole je miec.
                                                      ewentualnie przydadza sie na detox programme jak zupelnie mi odbije ;) badano
                                                      nawet ludzi ktorzy wygrali fortune i co? okazalo ze przechodza 'hedonistic
                                                      treadmill': happiness up and down na krotko, but over long term they return to
                                                      equilibrium.
                                                      kiedys w pracy mialam kolejny psychologiczny test, mialam napisac w dwoch
                                                      kolumnach liste rzeczy ktore powoduja depression i happieness.
                                                      nie zaplacone podatki...nigdy nie skonczone pisanie bestseller...trafic na
                                                      drodze do pracy ...piegi na plecach ...brak czasu ... driving fines tez nie
                                                      zaplacone ...homo-niepewny sasiad ktory mnie ignoruje ...lista byla dluzsza,
                                                      but you get the gist.
                                                      potem zaczelam pisac liste ktora powoduje happiness i qrcze ile tego bylo :))))
                                                      swietny przyjaciel ...podroze ...happy hours...mieszkac w Au ...speeding on the
                                                      hway ...podroze znowu ...fajna praca ...duzo przyjaciol... upic czasem...
                                                      podrozowac ...itd this exercise lifted my spirits. czasami po prostu nie
                                                      myslimy how lucky we are ... tak w skrocie to mysle, ze szczescie zalezy od
                                                      tego jak realizujemy swoje zycie, marzenia, idealy ... ja mowie o zyciu
                                                      powaznym, prawdziwym, z pasja. milosc jest bardzo wazna, jak czlowiek jest
                                                      poukladany i spelniony w srodku ale, to o ta milosc latwiej :))))

                                                      passion makes the world go round
                                                      love just makes it a safer place :))))
                                                      c'est la vie ...

                                                      Saba :)))))))))))))))))))))))))))I have a grand memory for forgetting -
                                                      nie gniewam o slonice :))))

                                                      Kangur, jak pogoda Penisula? sniegiem u Was chyba sypie ;))))winiarnie
                                                      okoliczne znam, doskonale miejsce :))))

                                                      Ifa, every positive value has its price in negative terms ...
                                                      the genius of Einstein leads to Hiroshima ;))))

                                                      Asia, zdrowko :))))podobno uczymy do konca zycia, gratuluje :))))

                                                      Yvona, Ty ciagle spisz? jak tam Twoja ziolowa nalewka ?

                                                      Mojito :)))) Kazik wspomnial o crisis w pisaniu. Ciebie chyba nie dotyczy ?
                                                      ... z pisaniem to sa dwie mozliwosci:
                                                      either write something worth reading or
                                                      do things worth writing :))))or
                                                      ...both :))))

                                                      slonecznie :))))

                                                    • Gość: mojito Piegi na plecach. IP: *.bondi.pl 25.07.04, 14:33
                                                      Yo, Pysiek,
                                                      piegi na plecach robia Ciebie nieszczesliwa?
                                                      Co Ty? Piegi na plecach sa urocze.
                                                      Piegi urocze sa wszedzie. Na ciele kobiecym oczywiscie.
                                                      Bardzo niedzielnie Wszystkich,
                                                      mojito.

                                                    • yvona73pol nalewka i podatki... 25.07.04, 16:26
                                                      Yo, jak to mawia Mojito ;)))
                                                      witam, w miedzyczasie snu zimowego zagladam i pisze co nastepuje - walcze z
                                                      podatkami, jutro etap numer trzy, czyli mam nadzieje finalny, z niewielka
                                                      pomoca znajomego Hindusa ;)))
                                                      ostatnio pijam jasminowa zielona herbatke, baardzo przyjemna, choc troszke
                                                      cukru sypie, inaczej za gorzka....
                                                      dzis piekny dzien, cieplo i przyjemnie, wyspalam sie dosc konkretnie, male
                                                      zakupy, premiera kalafiorowej ;)) male lenistwo, maly manicure i takie tam ;))
                                                      piegi fajne sa, pod warunkiem, ze konkretne, a nie to niewiadomoco, co w lecie
                                                      pojawia sie na nosie i do konca nie wiadomo, czy piegami jest, bo blade jakies;
                                                      jedna moja znajoma mocno piegowata jest i niestety starannie tuszuje ten fakt
                                                      makijazem, a szkoda....
                                                      z tymi wynalazkami juz tak jest, ze obracaja sie przeciwko ludziom, a wlasciwie
                                                      to my mamy chyba jakis poziom agresji w sobie, czy samodestrukcji, ze tak czy
                                                      owak konczy sie w ten sposob.... moze to samoregulacja populacji na planecie
                                                      Ziemi??.... hmmm... coz,
                                                      tymczasem caluski tradycyjne ;)))
                                                      Iwona
                                                    • Gość: ifa Re: kawa i ksiazka... IP: *.dsl.netsource.ie 25.07.04, 17:15
                                                      Pysiek moja lista w kolumnie happiness bylaby identyczna;-))))))))))))
                                                      ale ludzie wbrew dazeniom wszystkich do unikatowsci sa przeciez tacy sami,tylko
                                                      ze jedni sa wiecej tacy sami a inni mniej...

                                                      i jeszcze slowko w kontekscie badan,ja mam tak przypadlosc ze fascynuja mnie
                                                      takie odkrycia,fascynuja mnie rzeczy rozbierane od srodka (rozbierane na
                                                      zewnatrz takze ;-)))) i mysle ze jest to nieuniknione bo to tez jest wpisane w
                                                      nature czlowieka,bez tego bysmy wciaz spali w jaskinich a Mojito spotkalby
                                                      Famate nie w samolocie ale gdzis nad rzeka w czasie polowania na swieza
                                                      zwierzyne na lunch,
                                                      czlowiek zawsze chce wiedziec wiecej,zawsze szuka,drazy i to jest motorem
                                                      postepu,naturalne ze mlodsze pokolenie wie wiecej od nas i umie wiecej od nas
                                                      ale wciaz ma te same rozterki i problemy,
                                                      i to tez uwazam jest fasycynujace,dlaczego tak sie dzieje
                                                      nie wiem dlaczego trzeba zaraz przypisywac jakas dodatkowa role wynikom jakis
                                                      badan czy poznawania faktow,dlaczego to ma pomogac lub przeszkadzac,mozna po
                                                      prostu wiedziec co sie dzieje w czlowieku jako biologicznym organizmie i
                                                      jednoczesnie miec 25 uroczych romansow tego lata ;-))))).....

                                                      nic wracam do mojej lektury i kawy,ja tak na chwile,bo jestem wlasnie w 1864
                                                      roku,takze wsrod szczesliwie i nieszczesliwe zakochanych....

                                                      pozdrawiam niedzielnie
                                                      ifa


                                                    • Gość: Pysiek13 pieknie jest ... IP: *.a.002.syd.iprimus.net.au 25.07.04, 23:21
                                                      czasem nic nie wiedziec :))))

                                                      slonecznie :))))
                                                    • poetal_liryczny Re: pieknie jest ... scheiBe pieknie 26.07.04, 08:55
                                                      z powrotem w domu. zrobie sobie kawe siekiere i zaraz tu pisze raport z Kanarow.
                                                      pozdrawiam tymczasem
                                                    • Gość: mojito Randez vous z nieznajoma na rondzie. IP: *.bondi.pl 26.07.04, 11:16
                                                      Zycie jest piekne. Generalnie.

                                                      Wczoraj mialem randez vous. Na rondzie. Dziewczyna mnie zaczepila.
                                                      Prawie milo mi bylo. Samochodem mnie zaczepila. Zapukala do moich
                                                      lewych drzwi swoimi prawymi. Zjechalismy na bok aby omowic zaistniala
                                                      sytuacje. Miala prawo jazdy juz drugi tydzien. Ronda ciagle ja niepokoja.
                                                      Mnie teraz tez. Prawe drzwi lekko wcisniete i pieszczotliwie porysowane.
                                                      Utrata prawego lusterka. Dwa jej jeszcze zostaly. Tego w torebce nie licze.
                                                      Miala buzie w podkowke. Powtorzyla dwa razy, ze ojciec ja chyba zabije.
                                                      Szkoda by bylo. Rozwazalem udzielenia jej tygodniowgo azylu do czasu
                                                      opadniecia ojcowskiej furii. Wymienilismy numery telefonow. Obiecala dzwonic z
                                                      polgodzinnym wyprzedzeniem przed wyjazdem z garazu. I po powrocie do garazu.
                                                      Spacer mi wowczas dobrze zrobi. Ewentualnie bedzie jezdzila lepiej.
                                                      Ma widoczny potencjal...

                                                      Bardzo satysfakcjonujacy wieczor sportowy. Brazylia wygrala z Argentyna
                                                      po interesujacym meczu. Do not cry for me Argentina. :((((((.
                                                      Siostry Williams przegraly w Los Angelos. No i ten Tour de France :)))))).
                                                      Prawie szkoda mi Francuzow.
                                                      Zycie jest piekne. Generalnie oczywiscie. I partykularnie tez bywa.

                                                      Zdrowenka wszystkim i slonca,
                                                      mojito.

                                                      Pochmurnie z lekko niesmialym sloncem/16C/po owsiance.
                                                    • Gość: ifa Re: pieknie jest ... IP: 168.224.1.* 26.07.04, 11:11
                                                      "czasem nic nie wiedziec :))))"

                                                      pieknie pieknie Pysku,tylko pozniej Panowie opowiadaja sobie kawaly o glupich
                                                      blondynkach. ;-))))
                                                      ach zycie,tak zle,tak niedobrze - jak powiadal moj tatus swietej pamieci.

                                                      pozdrawiam z baaaaardzo puchmurengo i smutnego dzis Dooblina,

                                                      Poeto czekamy na raporcik z niecierpliweniem,tylko nie przesadz z ta siekiera
                                                      bo ci w powietrzu zawisnie ;-))

                                                      no to pa
                                                      ifa
                                                    • poetal_liryczny Re: pieknie jest ... 26.07.04, 12:45
                                                      to cos jest w powietrzu, bo wlasnie mialem zaczac pisac kiedy przed domem byl
                                                      wypadek. zostawilem moj samochod na ulicy wiec zszedlem sprawdzic , czy moze
                                                      ktos szczesliwie go stuknal. napisalem szczesliwie bo dobrze by bylo sie go
                                                      pozbyc ;-)mam z nim troche klopotow.
                                                      kawa zrobiona, ale nie oczekujcie takich opisow jak Mojito nam tu prezentuje,
                                                      reka nie ta do pisania. Canary Island wpadly nam do glowy w ostatniej chwili,
                                                      bo pogoda w Polsce kiepska byla i zreszta nadal jest. bylismy tylko 7 dni na La
                                                      Palma, jedna z wysp,podobno ladniejsze sa Tenerefe, ale nie bylo za duzo wyboru
                                                      jak sie wszystko na ostatnia chwile zalatwia. wyspy hiszpanskie, niedaleko
                                                      Afryki, od nas 4 godziny lotu, potem transfer na La Palma. w La Palma
                                                      mieszkalismy niedaleko Santa Cruz w tak zwanym parador, cos w rodzaju resort
                                                      wykonczony w stylu lokalnym czyt.hiszpanskim dla mnie. tubylcy mowia ze to styl
                                                      kanaryjski, ja mowie styl kanarkowy ;-)po hiszpansku niestety nie mowie, ale
                                                      jakos sobie radzilismy. ogolnie drogo,nic dziwnego sezon. pogoda doskonala, to
                                                      czego nam brakowalo, slonca mielismy pod dostatkiem.ogolnie w te kilka dni
                                                      niewiele zwiedzalismy, hotel, plaza, troche nocne knajpy. jedzenie wysmienite,
                                                      zreszta na wakacjach wszystko swietnie smakuje, szczegolnie tak egzotyczne.duzo
                                                      maja ryb, glownie lokalne swiezo zlowione, serwowane z papas arrugadas, rodzaj
                                                      kartofli podawanych z sosem mojo.uzywaja duzo avocado, papaya, gofio, cos w
                                                      rodzaju maki.jedza tez kroliki, ktore wystepuja na wyspach, podawane w slodko-
                                                      kwasnej zalewie, to akurat nie bardzo mi podchodzilo.dobry wybor win, rozwniez
                                                      wspomniane Tacoronte lokalne czerwone.robia tez na wyspach rum-cum-honey,
                                                      tubylcza odmiana rumu.napewno tez slyszeliscie o dobrym gatunkowy tytoniu, to
                                                      tak dla palaczy, jako ciekawostke.La Palma jest ciekawie uformowana , troche
                                                      gorzysta, zielona, w centrum tej wyspy jest polozony krater wulkanu,La Cadera
                                                      de Taburiente, ktory oczywiscie obejrzelismy.jest polozony w parku narodowym i
                                                      tam tez zachwycil nas las sosnowy. byl bardzo kontrastowy w porownaniu do palm
                                                      przy plazach.najwyzszy szczyt ma ponad 2400m Roque de los Muchachos (cos
                                                      kojarzy mi sie tu z szynszylem Twojej lolitki Mojito)szczyt czyli calkiem
                                                      wysoki, jak na taka wyspe i jest tam ciekawe obsrwatorium astrologiczne ktore
                                                      warto obejrzec.w Santa Cruz przelecielismy chybcikiem wazniejsze obiekty, bo
                                                      ciagnelo nas obejrzec lokalny festival z okazji San Gines. warto bylo, duzo
                                                      kolorow, lokalna muzyka i cuda na patyku.wszystko tworzylo doskonaly nastroj.
                                                      moja partnerka A.w niebianskim nastroju, ja tez w zwiazku z tym :-)slonce swoje
                                                      robi, Mojito, Ty wiesz co piszesz, no i inspiruje jasne. jednego wieczoru
                                                      krazac od knajpy do knajpy wzdluz piaszczystego wybrzeza A. wpadla na pomysl,
                                                      zeby poplynac lodka w nocy. pomysl doskonaly, lodz oswietlona, lokalni zeglarze
                                                      pieknie opaleni, no ja malo w kompleksy nie wpadlem.nie przepadam za lezeniem
                                                      plackiem ale zeby dorownac im kolorem, smazylem sie rowno.no i cos dla amatorow
                                                      wedkarstwa. Canary to raj dla pletwonurkow, wedkarzy, ale takich turystow z
                                                      zielonym lisciem jak ja tez jest w porzadku.A. lubi dlugo spac, zeby nie psuc
                                                      nastroju, nawet nie namawialem jej na lowienie z lodki. skoro swit wypuscilem
                                                      sie z grupa innych amatorow.nie byla to lodka jaka Szopen wynajal, tutaj
                                                      wszystko profesjonalnie,fishing charters swietnie wyposazone.w wodzie plywa
                                                      tego mnostwo, najbardziej popularny Blue Marlin,ale sa tez tuna, wahoo,
                                                      hammerhead shark, amberjack, bonito, barracuda, po prostu snapper i jeszcze
                                                      mnostwo innych.Samotrutta Ty bys mial tu radosc, a moze masz podobna skarbnice
                                                      kolo NZ?spotyka sie stingray, ktory lokalni nawet specjalnie przygotowuja na
                                                      grillu.mnie udalo sie zlowic yellowfin tuna, nie liczac plotek ktore sie
                                                      wypuszczalo, ale facet obok zlowil sporego Marlina 570 pounds.
                                                      po tych wszystkich atrakcjach przykro wracac do obowiazkow, trwalo krotko ale
                                                      baterie sie naladowaly ;-)zauwazylem tutaj niesmialy wpis Tizedik, pula rosnie,
                                                      oby tak dalej, spodobalo mi sie zycie w tropiku.
                                                      Iwonka, dziekuje serdecznie, kazdy pomysl na wage zlota, przekazuje dalej.
                                                      mlodziutkie osobki tak radosnie do tej uroczystosci podchodza, staram si pomoc
                                                      jak moge. ktos tu sugerowal wierszyk ladny, no wlasnie. ktos z Was wrzucil mi
                                                      bardzo ladny wierszyk do mojej skrzynki, zacytuje tutaj, podpisano E.V.L.

                                                      "Kochanie ...

                                                      to juz koniec
                                                      niepokojom
                                                      rozlakom
                                                      tesknotom ...

                                                      od dzis juz beddzie razem
                                                      nasze ciche Ty i Ja ...

                                                      dla mojej duzej
                                                      Twojej malej raczki
                                                      kupilem wczoraj dwie zlote obraczki ...

                                                      nasze marzenia ?
                                                      nie czas je teraz ubierac w slowa ...
                                                      nasza milosc ?
                                                      nie damy jej umrzec w malzenstwie ...
                                                    • yvona73pol Re: pieknie jest ... 26.07.04, 14:52
                                                      piekne..... Tange, skad takie cudo?? bardzo mi sie podoba, a liryczna nie
                                                      jestem ;)))
                                                    • tangerin Re: pieknie jest ... 26.07.04, 16:55
                                                      eeee, to nie ja:((
                                                      Czytac poezje uwielbiam, ale pisac nie potrafie i nigdy nie potrafilam.

                                                      Poeto, zaslinilam cala klawiature, tak mi sie zrobilo na samo wspomnienie
                                                      boskich ziemniaczkow z sosikiem. osobiscie przepadalam za tym bialym,
                                                      czosnkowym, chociaz ten czerwony tez byl niezly.
                                                      ogolnie milo wspominam pobyt na wyspach, mimo cholernego upalu i duzej
                                                      wilgotnosci powietrza( nie dalo sie spac przy otwartych oknach!), ale zaluje,ze
                                                      nie udalo mi sie dostac na Lanzarotte, no za goraco bylo, a to wlasnie ta wyspa
                                                      mnie najbradziej intryguje! Pierwsza czesc pobytu byla dosc intensywna,
                                                      zwiedzanie doglebne Gran canaria, a potem to juz tylko plaza albo basen, co
                                                      zupelnie nie jest w moim stylu, a wszystko przez ten upal cholerny, mowie Wam,
                                                      pogoda sie wsciekla w pewnym momencie, nawet miejscowi mieli dosyc, nie bylo
                                                      jak oddychac!!!!. Ale jeszcze kiedys na Kanary wroce i sobie pozwiedzam i
                                                      ponurkuje (a trzeba umiec plywac do tego nurkowania? Bo ja tak ledwo ledwo..)
                                                      No, i bede miala, mam nadzieje prawko, to sobie pojezdze tam, gdzie bede
                                                      chciala i nie bede zdana na laske nielaske kierowcy...Bo autobusy to tez nie
                                                      to...
                                                      Ach, nawet dzis wybralabym sie do Puerto Rico....

                                                      A ja w ogole lubie wyspy, maja w sobie cos magicznego. Na szkockiej wyspie Skye
                                                      oszalalam ze szczescia totalnie, tak bylo pieknie!! Sycylia powalila mnie na
                                                      kolana. Przyznam sie do malego marzenia, chcialabym zwiedzic Isles of Scilly,
                                                      archipelag wysepek na poludniowy zachod od Uk, na Celtic See. Wierze gleboko,
                                                      ze kiedys sie uda!!!! Ifa, slyszalas o tych wyspach? Sa pod Dublinem, spojrz w
                                                      dol na mapie!!!!

                                                      A co do chemii milosci, to naukowcy maja podobno problem z opracowaniem Viagry
                                                      dla pan, tlumacza to faktem, ze kobiece reakcje maja poczatek w mozgu, a
                                                      stymulacja tego narzadu jest trudniejsza.

                                                      Dobra, spadam, zasiedzialam sie przed kompem, jak sie pospiesze, to sie nie
                                                      spoznie!!

                                                      ps. Mojito, "Lisbon Story" widziales?
                                                      Qrcze, zapomnialam poprosic Cie o pocztowki! Bo ja mam manie z tymi
                                                      pocztowkami, wszystkich o nie prosze, sama tez kupuje je na tony:) A z Lisboa
                                                      mam tylko 5, pewien mily Portugalczyk z Angolii przywiozl mi je po swoich
                                                      wakacjach tam.

                                                      Ifa, i ja poprosze o jedna chociaz z Dublina!!!

                                                      Ivette, sweet dreams, drogi spioszku...
                                                      Pysiek, jak tam Twoje zrosty?
                                                      Matrioszka, dalej wakacjujesz, czy juz jestes doma?
                                                      Tora, Ty jestes okropnie uparta!
                                                      Mar_za, ufam, ze sie byczysz i szalejesz jednoczesnie na tych swoich wakacjach
                                                      Tizedik, a Ty? dalej w Wawie?
                                                      Szopen, wynurz sie zza tych lodow!Qrcze, ja bym tam pracowac nie mogla, zbyt
                                                      bardzo lubie lody:)
                                                      Salmotrutta, jak tam polowy?
                                                      Asia, a jak tam Twoj ogrod zimowa pora?
                                                      Kazik, a Twoj?
                                                      Saba, poglaszcz po stopce swoje malenstwo ode mnie.
                                                      Gunther, przestales istniec, czy jak?

                                                      No, teraz jestem juz spozniona, fajnie nie?
                                                    • Gość: ifa Re: pieknie jest ... IP: 168.224.1.* 26.07.04, 18:14
                                                      Dzieki Poeto za relacje,bardzo milo sie czytalo,poczulam ta swiezosc i nastroj
                                                      po twoim poscie,niepotrzebnie masz jakies kompleksy przy Mojito piszesz bardzo
                                                      ciekawie o swoich wakacjch

                                                      jakos Kanarowo sie zrobilo dookola,moja kolezanka z pracy obok przy biurku tez
                                                      wlasnie wrocila z Puerto Rico,nie jest az tak bardzo zachwycona,bo pietro wyzej
                                                      miala malo kulturalne towrzystwo irlandczykow,ktorzy wakacje spedzaja nie
                                                      pozwalajac obnizyc sie pozimowi alkoholu we krwi nawet na chwile,w dzien robiac
                                                      przerwe na sen a nocami oprocz utrzymywania poziomu alkoholu utrzymuja takze
                                                      pozimom halasu na nieznosnym dla innych poziomie
                                                      przerazila ja tez ilosc karaluchow na tej wyspie,jest z chlodnej Belgii wiec
                                                      obce jej sa te zyjatka,podobno to kwestia przyzwyczajenia,
                                                      poza tym reszta jej sie podobala,

                                                      co do milosci w malzenstwie i wiersza Poety,to nie wiem jak to sie stalo,ale po
                                                      slubie zakochalam sie w moim mezu na nowo,odzylo w nas obydwu uczucie i
                                                      wybuchnelo nowa sila..wciaz wolismy na siebie: zono...mezu...zono
                                                      mezu..powtarzajac do znudzenia,nie mogac sie nacieszyc ze to stalo sie faktem
                                                      pamietam jak tesknilam jak z moim nowo poslubionym malzonkiem bylismy
                                                      apart,kazdy w swojej pracy,nie moglismy sie nacieszyc swoim nowym status quo,
                                                      spalismy spleceni i wcisnieci w siebie cala noc jakbysmy dopiero co sie
                                                      spotkali,mimo ze juz razem mieszkalismy przed slubem...wspaniale uczucie,zycze
                                                      wszystkim nowozenicom podobnych wrazen


                                                      Mandarynko,na wyspach o ktorych piszesz,mozna zrobic tanie zakupy,bo to sa
                                                      strefy bezclowe,wiem gdzie sa ale nigdy nie slyszlam jakis ciekawostek o
                                                      nich,musze sie zainteresowac,
                                                      kartka z Dublina? ok mowisz - masz
                                                      bedzie wyslana,

                                                      tymczasem ciao
                                                      ifa


                                                    • mar_za Pieknie jest wrocic ... 26.07.04, 22:07
                                                      Dobry wieczor,
                                                      Ja tez wrocilam po swoim urlopie. Pierwszy dzien w pracy za soba. Udalo mi się
                                                      nie myslec o pracy, nie odbierac sluzbowych telefonow i odpoczac odrobine.
                                                      Ostatecznie wyladowalam w Lebie i okolicach. No i potwierdzam dotychczasowa
                                                      opinie, ze Polwysem Helski jest zdecydowanie odpowiedniejszy dla mnie jeśli
                                                      chodzi o wypoczynek nad polskim morzem. Dobrego wyboru dokonalam natomiast
                                                      decydujac się najpierw na wyjazd na wies a pozniej nad morze. Pogoda była
                                                      calkiem fajna w minionym tygodniu. Nie slonce od rana do nocy, ale zapewniam,
                                                      ze wrocilam z opalenizna. Pojawienie się slonka odzwierciedlilo się natychmiast
                                                      w cenach. Wprost proporcjonalna zaleznosc.

                                                      Specyficzne miejsce ta Leba. I specyficzni turysci, albo ja mam spaczone
                                                      postrzeganie i takich dostrzegalam w wiekszosci. Modny tego lata (albo w ogole)
                                                      typ mezczyzny w Lebie to ogolona na lyso glowa, bicepsy udekorowane tatuazami i
                                                      obowiazkowo zloty lancuch na szyi (tzw. Sterydman). Panie dla odmiany tatuaze
                                                      na plecach, u nasady kregoslupa. Krociutenkie bluzki, najchetniej bez plecow w
                                                      kolorze ostrego rozu, koniecznie biale przeswitujace spodnie i obowiazkowo
                                                      blond dlugie wlosy. Wyjscie na plaze poprzedzone czestymi wizytami w solarium,
                                                      tak wiec slonce w Lebie w zasadzie nie jest niezbedne. Obecnosc na plazy ma
                                                      charakter pokazania się i zaprezentowania partnera-bodyguarda. Ale glownie
                                                      warszawka (bo takie w wiekszosci rejestracje maja samochody) spaceruje po
                                                      ulicach. Na czas wakacji stoleczne dyskotekowe towarzystwo przenosi się nad
                                                      morze.

                                                      Nastepna zadziwiajaca rzecz to auta. Wolno przemieszczajace się zatloczonymi
                                                      uliczkami samochody maja pootwierane szyby i odpalone radia/cd. Nie daje się w
                                                      tej ilosci decybeli rozszyfrowac melodii, bo wszystko zlewa się w jedno cos w
                                                      stylu yts,yts,yts,yts,yts.........Zazwyczaj kierowca taki charakteryzuje się
                                                      tez „syndromem zimnego lokcia”.

                                                      Miejsc do rozerwania się cale mnostwo. Na kazdym drzewie foldery informujace o
                                                      atrakcjach. Night klub oczywiście jest. W srode program erotyczny dla pan. W
                                                      czwartek dla panow. Demokratycznie. Dyskoteki tu i owdzie. I wszedzie ryby, ale
                                                      to akurat jest ok. smazone, grillowane, wedzone itd. Wielkie prosie tez się tam
                                                      na ogniu krecilo.
                                                      Nie jest to miejsce spokojne, co to to nie.

                                                      Plaza. Zaraz powiecie, ze zrzedze, ale nic nie poradze na to, ze takie
                                                      obserwacje poczynilam:) Idealne rodzinki spedzaja wakacje. Tatus, mamusia i
                                                      mile dziatki. Mamusie leza bezwiednie i opalaja się. Pewne swoich mezow,
                                                      pysznia się. Niekoniecznie zadbane. Panowie probuja spedzac czas z potomstwem.
                                                      No w koncu caly rok ciezko pracowali, teraz przyszedl czas na zajecie się i
                                                      poswiecenie paru chwil dzieciom. Tylko gdyby nie te rozproszenia wszem i wobec
                                                      na tej plazy. Mialam wrazenie, ze najchetniej wiekszosc tych idealnych tatusiow
                                                      zostawilaby caly ten biznes pt. rodzinka i prysnelo gdzies w kierunku tych
                                                      wszystkich rozproszen:).
                                                      Mowie szczerze, ze naprawde obserwowalam nieliczne rodziny, po których widac
                                                      było, ze ten wlasnie wspolny czas daje im zadowolenie i radosc. Rzadko dalo się
                                                      zauwazyc, ze bycie ze soba to cos fajnego i waznego dla nich wszystkich. A to
                                                      mamy wrzeszczaly, ze niech tata się Wami zajmie (w koncu to glownie one
                                                      poswiecaja czas dzieciom, w wakacje wiec sobie odpuszczaja ). A to tatusiom
                                                      nieporadnie uciekala pilka, gdy probowali grac w nia z dziecmi.....koniec
                                                      koncow ladowali na lezaku z piwem.

                                                      Zastanawiam się dlaczego ludzie po jakims czasie w zwiazkach sobie odpuszczaja.
                                                      Na poczatku dbaja, aby było fajnie, cudownie jak u Ify. Ale po jakims czasie
                                                      często to się zmienia. Ludzie sa ze soba, bo jest milion innych
                                                      powodow....tylko nie to, ze chca być sami dla siebie.

                                                      Wrocilam do mojej rzeczywistosci podbudowana, ze nie jestem z nikim z
                                                      koniecznosci i tych milionow innych powodow. Ale nie zauroczona tez. Jakos tych
                                                      uroczych kobiet to cale mnostwo, (tez to widze), gorzej z tymi panami. Albo typ
                                                      nie ten, albo nie ten tego....... Wybor mialam taki: brzuchaty pan kierowca
                                                      TIRa, chyba bez jednego zeba, ewentualnie zolniez co się urwal z jednostki na
                                                      plaze :)))
                                                      Przyjdzie pogodzic się z tym, ze trzeba zajac się swoimi sprawami i nie
                                                      zajmowac się glupstwami typu oczekiwaniem na urocza plec przeciwna. Szkoda
                                                      czasu. Zreszta z wiekiem i mierzenie się z konkurencja coraz gorzej idzie:)

                                                      Wracajac znad morza odstarczylam Piranie na oboz kajakowo-rowerowy (skladaja
                                                      już zazalenia, ze musza wstawac o 7 rano codziennie) w okolice Slupska. Nie
                                                      lubie być sama. Jakos nie czuje wtedy, ze miejsce w którym jestem to dom.
                                                      Chetnie wtedy z niego uciekam. Bo dom to nie ilosc pokoi ale ludzie, których
                                                      kocham. Może samotni, którzy sa zdani na siebie od zawsze inaczej to odczuwaja
                                                      niż ja. W ciagu roku czekam na wakacje. Zaklinam się, ze odzyje jak pozbede się
                                                      dzieciakow. Będę szlec i korzystac z zycia. A jak przychodzi czas, gdy ich zbyt
                                                      dlugo nie ma to tesknie, by jak najszybciej wrocily.

                                                      I to jest Pysiek to moje najwieksze szczescie. To One mnie uszczesliwiaja tak
                                                      jak nic i nikt na swiecie. I jeszcze muzyka. Sa kawalki, które gdy się slyszy
                                                      to czuje się najmniejsza czastka siebie, odbiera się kazda komorka
                                                      nerwowa.......Bez muzyki tez nie da się zyc....

                                                      Tak jakos sentymentalnie cos wrocilam z tych wakacji :)....
                                                      Potwierdzam zycie jest piekne.....wystarczy tylko poszukac tych happiness
                                                      stosownie do okolicznosci, w jakich się znajdziemy....

                                                      W srode mam wazne doswiadczenie. Trzymajcie kciuki. I pijcie kto może i chce.
                                                      Powiadomie o wynikach.

                                                      Acha Mojito w barze “W Oficynie” podaja super jedzenie. Dzis jadlam tam pierogi
                                                      z miesem ze skwareczkami z boczku. Naprawde fajne miejsce ktos Ci polecil. I
                                                      siedzi się pod samym kasztanowcem (naturalnie jak się chce).

                                                      Rzesko mi od Wisly w pootwierane okna wieje. Czujecie? Wieczornie pozdrawiam,
                                                      Mar_za
                                                    • kazachstan Re: Pieknie jest wrocic ... 27.07.04, 02:33
                                                      Dzien dobry wszystkim,

                                                      no ja tak tylko napisalem o kryzysie bo czasami nasz watek cichnie na pare dni.
                                                      ja wierze ze czlowiek ktory ma cos do powiedzenia ma tez cos do napisania.
                                                      Twoje powiedzenie Pysiek jest trafione w samo sedno, powinnismy je przypominac
                                                      sobie jak mamy chwile zaciecia.napisac cos warte przeczytania albo robic cos
                                                      warte opisania, bardzo ladne to.
                                                      wczasowicze nam tu wracaja, Poeta twoj opis wysp jest calkiem udany, Marza tez
                                                      podtrzymuje polska tradycje i nad polskim morzem wypoczywa. dla mnie polskie
                                                      morze zawsze bylo wielkim marzeniem, jezdzilismy nie czesto,a jak juz
                                                      jechalismy to czulismy sie w siodmym niebie. na Slasku to wiecie jaki klimat.
                                                      i tutaj znowu wracamy do tematu jakby tu zachowac to swieze uczucie kiedy sie
                                                      zenimy czy wychodzimy za maz, do konca zwiazku.Marza bardzo trafnie opisala
                                                      malzenstwa na plazy, co to sie dzieje w ludzkiej glowie ze nagle malzenstwa po
                                                      krotkim lub dluzszym okresie wlasnie 'obumieraja'przestaja sie soba
                                                      interesowac. nie piszcie tylko mi znowu dlugasnych wywodow naukowych bo i tak
                                                      to nie dziala, ze wiemy o tych procesach wiecej.i czemu ludzie mimo ze nie ma
                                                      juz uczucia dalej siedza w martwych zwiazkach bo tak im wygodniej, a za to maja
                                                      romanse na boku.nad kazdym zwiazkiem czy malzenstwiem trzeba pracowac.jednemu
                                                      to wychodzi lepiej innym gorzej, albo po prostu ktos sie stara a inny nie dba.
                                                      no i kto to Poeta napisal ten wiersz, nie Mandarynka,to kto? ja to zaczalem
                                                      czytac od konca jak zobaczylem wierszyk i mslalem ze to ty go napisales skoro
                                                      Poeta sie podpisujesz.albo moze autor sam sie ujawni skoro taki zdolny. tak
                                                      sluby sa bardzo romantyczne, taki wierszyk ladny na zaproszeniu zrobi napewno
                                                      wrazenie.moje zaproszenie slubne nie bylo zadne wymyslne, ale jechalismy do
                                                      kosciola dorozkami, jak kto tutaj jeszcze pamieta co to jest dorozka. wesele
                                                      bylo bardzo udane, biala suknia,romantyczne, stoly proste z desek porozbijane
                                                      pod kwitnacymi jabloniami,pelno jedzenia, alkoholu, wiosna mielismy slub ale
                                                      bylo bardzo cieplo. wszysyc nam mowili jaka pogoda w dniu wesela takie zycie po
                                                      slubie, czyli mialo byc pogodnie.no i co, bylo pogodnie ladnych pare lat, o
                                                      pare za krotko, tez bylismy bardzo szczesliwi i zapatrzeni w siebie jak to Ifa
                                                      opisujesz nam ale zycze wam dobrze,najlepszego.
                                                      a u nas w Australii robi sie szum bo niedlugo wybory. John Howard skonczyl
                                                      wczoraj 65 lat ale nie zamierza sie wycofac. ja tylko sie martwie zeby Labour
                                                      Party nie weszla do glosu bo to komunisci tylko inaczej sie nazwali.czasem tak
                                                      bywa ze nie ma na kogo glosowac ale przestaje narzekac jak popatrze na obrady
                                                      Sejmu w Polsce.
                                                      pozdrawiam
                                                      Kazik
                                                    • pysiek13 Re: Pieknie jest wrocic ... 27.07.04, 05:11
                                                      Slonecznie :))))

                                                      Kazik napisal: John Howard skonczyl wczoraj 65 lat ...
                                                      a Mick Jagger 61 :))))
                                                      i kiedys powiedzial, ze jak bedzie mial 45 lat to wiecej nie
                                                      zaspiewa 'Satisfaction' :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                                                      never say never ...

                                                      a z partnerstwem jest jak z Twoim ogrodem Kazik :))))
                                                      zdrowko wszystkim
                                                    • Gość: szopen Re: Pieknie jest wrocic ... IP: 204.79.89.* 27.07.04, 07:46
                                                      Ciut sie ozywilo.
                                                      Poeto gartulacje z rezultatow wedkowania, kazdy lowi jak lubi o ile sie nie
                                                      myle to salmotrutta pisal, ze on lubi tylko z przedzieraniem sie przez chaszcze
                                                      i glazy a z lodki nie za bardzo. Po prostu lowienia ryb jest nieskonczona ilosc
                                                      sposobow i dla kazdego cos dobrego.
                                                      Kiedys na Pier w Carins lowilem sobie ryby obok innego goscia ktory wprawdzie
                                                      mial pare wedek ze soba ale w plecaku a lowil na trzy "handline" bo tak sie
                                                      trzeba wiecej napracowac i on tak wlasnie lubi.
                                                      Pozdrowienia dla reszty wracajacych z wakacji.

                                                      I temat powazniejszy.
                                                      Rozmaite malzenstwa. To widac nie tylko na plazy ale w prawie kazdym miejscu
                                                      gdzie ludzie wspolnie przebywaja. Moze akurat na plazy brak czegos innego do
                                                      ogladania (bo jak dlugo mozna patrzec na wode, niebo i horyzont) i uwage
                                                      przyciagaja inni plazowicze.
                                                      Oczywiscie sa wyjatki i czesto widac pary nawet w juz bardzo zaawansowanym
                                                      wieku po ktorych widac ze jest im razem dobrze i szczesliwi sa razem.

                                                      Kazachstan napisal ze to po prostu jedni sie staraja a inni nie.
                                                      I tak chyba jest naprawde.
                                                      A starac sie po prostu trzeba. I dbac tez. Nie tylko o zwiazek ale i o
                                                      samego/sama siebie.
                                                      Mnie troche kluja w oczy pary pare lat po slubie w ktorych jeno czy oboje po
                                                      prostu odpuszcza sobie wszelkie proby pozostania (mniej lub bardziej)
                                                      atrakcyjna osoba bo przeciez juz partnera/partnerke zdobyto i wiecej wysilku
                                                      nie potrzeba. Tak chyba najlatwiej przez proste niedbalstwo zniszczyc to
                                                      magiczne cos co powoduje wspolne szczescie.

                                                    • tizedik ...i odwrotnie... 27.07.04, 09:33
                                                      Witam wszystkich :-)))))
                                                      Przez miniony tydzien bylam, ale jakby mnie nie bylo...;-) Zajecia sluzbowe
                                                      oczywiscie, non stop, wlacznie z weekendem :-( Ale teraz wlasnie wyjezdzam,
                                                      niedaleko, jakies 8 - 9 godzin jazdy. A nie bedzie mnie tak mniej wiecej do 7
                                                      sierpnia.
                                                      Bawcie sie tu dobrze :-) Ja tez tak zamierzam zrobic, chociaz od potencjalnych
                                                      zauroczen bede sie trzymac z daleka! To mnie zawsze tak rozprasza...;-)

                                                      Przekazuje jeszcze zalegle meldunki loteryjne; na koncie mamy juz cale 10
                                                      dolcow, bo ostatnio trafilismy Power Balla ;-) Pula rosnie, aktualnie 44
                                                      miliony.

                                                      Pozdrawiam :-)
                                                    • Gość: mojito Odwrotnie tez jest dobrze :))))))))))). IP: *.bondi.pl 27.07.04, 11:12
                                                      Zdrowenka Wszystkim, i slonca,

                                                      slonca troche bywa w Sz. ale i deszcze tez sie pojawiaja.
                                                      Niestety. Gazet specjalnie nie czytam. Rzucam tylko okiem
                                                      na naglowki komus zza plecow czytajacemu gazete. Z TV tez z daleka.
                                                      Moze dlatego polityka nie psuje mi humoru. Nieswiadomosc ma swoje zalety.
                                                      Przyleciala moja siostra ze Stanow odwiedzic rodzicow i przez dwa tygodnie
                                                      bede sie "krecil" w Sz.

                                                      Poeto, Marzeno,
                                                      bardzo interesujacy opis miejsc wakacyjnych.
                                                      Marzena, kasztanowiec i pierogi z miesem w Oficynie bardzo
                                                      chetnie moze przy ewentualnym zawianiu mnie do Wwy.
                                                      Pierogi warte powtorzenia? Pil bede dzisiaj i jutro :))).

                                                      Tizedik,
                                                      bon voyage i odpoczywaj. Nie daj sie wiec rozproszyc :))).
                                                      Pule ewentualnie rozbijemy. Tak czuje...

                                                      Pysiek,
                                                      jak tam ten tego... zdrowko? Zrastasz sie?

                                                      Mandarynko (Slodka),
                                                      mam niewyslana kartke z Portugalii. Jest Twoja. Wrzuc namiary
                                                      wysylkowe do mojej e-skrzynki. Czy chcesz ja poczta? Czy w kopercie
                                                      i nie zabazgrana? Ja duzo nie pisze. Rysuje zawsze pomaranczowe sloneczko
                                                      i tyle. Nie pisalas, ze pocztowki zbierasz. Teraz wiem :))).

                                                      Kazik, Ifa, Szopen,
                                                      czesc.

                                                      Lece odebrac "jarmarkujace" Panie (mama, siostra).
                                                      Slonecznie,
                                                      mojito.

                                                      Zupa wczoraj byla. Z soczewicy. W hinduskiej restauracji Bombay.
                                                      Taka sobie. Liczylem na cala soczewice. Byl krem.
                                                    • Gość: ifa pieknie jest wrocic i byc ze soba nawet po latach IP: 168.224.1.* 27.07.04, 11:22
                                                      Pozdrawiam wszystkim bardzo bardzo serdecznie,

                                                      Marzenka rzeczywiscie bardzo sentymentalny jest twoj post,tak wczytywalam sie
                                                      w niego i wczytywalam,
                                                      tak wszystkie te features polskiego morza i miejscowosci typu Leba jakie
                                                      opisujesz zawsze mnie odstraszaly,ale jest duzo cichych zakatkow nad polskim
                                                      morzem,typu,Dziwnow,Dziwnowek,Lukecin,Pobierowo a najlepiej jeszcze jakies
                                                      mniejsze miejscowosci pomiedzy nimi.W takie miejsca jezdzilam jak mieszkalam w
                                                      Polsce jak zapragnelo mi sie polskiego "Beltyku" ;-)w takich miejscach
                                                      zwanych "dziurami",moza sie zaszyc w lesie,w ktorym sa rozproszone roznego
                                                      rodzaju osrodki wczasowe,lub wolnostojace domki z pokojami do wynajecia i
                                                      oprocz spiewu lasu i rytmicznego szumu fal morskich nie uslysz zadnych
                                                      zaklocajacych tonow,
                                                      do konca zycia nie zapomne tego zapachu powietrza,mieszanki lasu i
                                                      morza,czystego jak krysztal
                                                      plaze sa wspaniale,czyste,szerokie i niezatloczone,wlasciwie po tygodniu
                                                      rozpoznaje sie tych sa ludzi ktorzy przychodza na plaze,miejsca jest dosc dla
                                                      wszyskich tak aby kazdy mial odpowiednia przestrzen na plazy

                                                      Natomiast jesli chodzi o rodziny o jakich piszesz to byc moze nie do konca jest
                                                      tak jak nam sie wydaje z zewnatrz,moi tesciowe na przyklad maja tez bardzo
                                                      specyficzny sposob bycia i pamietam jak zaczynalam przychodzic do mojego
                                                      owczesnego boyfrienda do domu to wydawalo mi sie ze moi tesciowe sie
                                                      nieznosza,ale po tylu latach wiem ze sie bardzo bardzo kochaja,mimo ze tesciowa
                                                      nadaje na swojego meza: "cholera jasna a ty znowu czlapiesz tymi kapciami rano
                                                      jak ja spie i mnie budzisz,potem szelescisz lekarstwami",lub "ja juz
                                                      powiedzialam ktorego dnia przestane gotowac i wyjade daleko raz na zawsze"
                                                      albo moj tesciu:"tyle razy powtarzalem ze to czy tamto do jasnej cholerki",
                                                      tesciu moj to raczej czlowiek z klasa,rzadko mowi cos przy nas natomiast
                                                      teciowa jest bardzo ekspresywana i emocjonalna (i tu mi sie przypomina teoria
                                                      Szopena - historia z modelami rodziny sie powtarza)wiec czesto narzeka na
                                                      swojego meza,ale jak tu siedzie to wiem ze kocha go ponad wszystko i w zyciu w
                                                      zyciu nie wyjechala by i nie przestala gotowac
                                                      jak byla u nas w Irladnii przez 10 dni to dzwonili do siebie codziennie jak
                                                      mlode zakochane malzenstwo,tesciu mowil: malenstwo to co dzis robilas???a wiesz
                                                      ze psy tak tesknia do ciebie,ale nie bardziej niz ja ;-)
                                                      a tesciowa:mezuniu nie jestes tam glodny,na pewno??
                                                      ale jakby popatrzec na nich zupelnie z boku tak na codzien to wydawalo by sie
                                                      ze nie moge sie zniesc czasami,
                                                      to normalne ze po 30 latach nie bede patrzec sobie w oczy jak golabki,ale wiem
                                                      ze ich zwiazek jest nierozerwalny a uczucie wciaz zywe tylko ma inna postac,


                                                      pozdrawiam
                                                      ifa


                                                    • poetal_liryczny klaniam nisko 27.07.04, 13:43
                                                      milo ze doceniliscie moje wypociny ale i tak nie wpycham sie na tron Mojito ;-)
                                                      no i normalka dzisiaj pierwszy dzien pracy znaczy pierwsza noc, jakos trzeba
                                                      bylo podejsc dobrze do zadania. ostatnia moja nadzieja to ta nasza wygrana, jak
                                                      wygralismy kilka dolcow to juz dobry znak. zgadzam sie zIfa nad polskim morzem
                                                      sa piekne ustronne miejsca, ale zalezy co kto szuka. ja bardzo lubilem jezdzic
                                                      na Mazury, i co teraz z tych starych Mazur pozostalo, niewiele ale sa ciagle
                                                      miesca urokliwe.
                                                      no i tu raz jeszcze chcialem wyjasnic, wierszyk to nie jest moje dzielo.
                                                      dostalem go od anonimowego adresata E.V.L. moze adresat sam sie ujawni jak
                                                      bedzie mial ochote.teraz chociaz wydalo sie jakie masz inicjaly Mandarynka :-)
                                                      dziewczyny do mnie pisza proszac o inne wierszyki,ale zrobilem sie popularny,
                                                      popatrzcie i to wystarczyl tylko taki maly wierszyk. moze sie skoncentruje i
                                                      cos prawdziwego wam tu napisze, pomysle nad tym. Kazik trzymasz reke na pulsie
                                                      dobrze wiedziec ze sa jeszcze ludzie starsi od nas co nie? sama swiadomosc ze z
                                                      nami nie jest jeszcze tak zle wywoluje usmiech, nalezy tez wpisac w tej rubryce
                                                      szczesliwosci.i zanucic sobie pod nosem "Satisfaction" nie patrzac w metryke ;-)
                                                    • tangerin Re: pieknie jest wrocic i byc ze soba nawet po la 27.07.04, 13:53
                                                      Ifa, jak ja lubie Twoje ekrany:)))))
                                                      pewnie nie wiesz, o co chodzi, ale ja wiem:))))

                                                      Jak ja lubie dziury nadmorskie, szczegolnie taka jedna, gdzie do plazy pomyka
                                                      sie 3 kilosy przez las! A na plazy, tej dzikiej, spokoj i "cisza" szumu fal
                                                      poprzecinana od czasu do czasu krzykiem mewy, albo smiechem dziecka. Zareczam,
                                                      to naprawde jest totalna dziura, jezdze tam od dziecinstwa. I nawet dzik mnie
                                                      kiedys prawie gonil w tamtejszym lesie!!!
                                                      i jeszcze jest Wladyslawowo, do wypadow z koolezanka:) Tamtejsze plaza to
                                                      dopiero jest cyrk! Zazwyczaj chodzilysmy sie wylegiwac blisko portu, gdzie
                                                      ludzie normalniejsi sie wylegiwali.Wiecie, mniej zorientowani na pokazowke, b
                                                      skupieni na sobie, tacy b. normalni i zwyczajni. Raz jedna laska opalala sie
                                                      topless, na siedzaco, biust miala ladny , takie male c, ja przez godzine chyba
                                                      obserwowalam reakcje przechodzacych panow, fajnie bylo, musicie mi uwierzyc na
                                                      slowo!! Lubie sie opalac topless, ale nad "Beltykiem" bym sie na to nie
                                                      zdecydowala, hehe, nie wzbudzalabym az takich reakcji, bo mojemu biustowi
                                                      daleko do C, ale mimo wszystko. U nas ciagle biust budzi jeszcze dziwne emocje,
                                                      nawet u lekarzy. No, nie uwierzycie, czerwienia sie czasem i wstydza, hehe,
                                                      albo patrza w druga strone. Raz to byl nawet chirurg, ktory wycinal mi aliena z
                                                      piersi. czerwienil sie, bo przeszlam sie 3m z jednego miejsca w drugie bez
                                                      takiego zielonego wdzianka, hehehe. Ladnie sie czarwienil:))))))Ale co sie
                                                      mialam wstydzic, skoro i tak mi ten biust wczesniej obmacal, a potem mial go
                                                      ciac?
                                                      No i fajnie, z tematu plazowego zlazlam na piersi i rumieniacych sie lekarzy,
                                                      hehe...

                                                      A co powiecie na poweidzenie,ze stara milosc nie rdzewieje?
                                                      Bo w tym temacie to juz sie pogubilam, i dalej sie gubie, a moze ja sobie pewne
                                                      rzeczy wmawiam? i widze cos, czego nie ma? Cholera jasna!!!!no cholera jasna!!!!

                                                      Mojito, nie ma znaczenia, moze byc ze sloneczkiem:) Malomownosc kartkowa, to
                                                      jest to! Czasami wysylam kilka kartek pocztowych w kopercie zupelnie nei
                                                      zapisanych, a czasami pokrytych literkami, zalezy. OD czego, nie wiem:)
                                                    • Gość: mojito Przedwieczornie o biuscie. IP: *.bondi.pl 27.07.04, 18:00
                                                      Pogody ducha Wszystkim i slonca oczywiscie,

                                                      Mandarynka napisala: "U nas ciagle biust budzi jeszcze dziwne emocje".
                                                      Faktycznie budzi. I bardzo dobrze. Byloby to smutne gdyby nie budzil :))).
                                                      Moze niekoniecznie dziwne. Troche lekkie emocje, troche lekkie zainteresowanie.
                                                      Zdecydowanie budzi sympatie i wyzwala drzemiace cieplo i meska opiekunczosc.
                                                      Uwazam, ze wszystkie litery (A,B,C i D) sa sympatyczne. Sympatycznosc zalezy
                                                      mniej od liter a wiecej od charakteru podmiotu. Tak sadze. A sadzic mi wolno.

                                                      Przedwieczornie ze zdrowymi "emocjami" cieplo myslac o temacie pozdrawiam,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: szopen Stara milosc nie rdzewieje? IP: 204.79.89.* 28.07.04, 02:08
                                                      Rdzewieje.
                                                      Powtorna proba bycia ze soba to raczej poszukiwanie tego co bylo a nie jest.
                                                      Proba zawrocenia czasu. Chyba rzadko skuteczna bo to raczej konczy sie na:
                                                      - dlaczego jest inaczej niz bylo?
                                                      Tak samo byc nie moze.
                                                      Czas plynie ludzie sie zmieniaja, nabieraja innych doswiadczen.

                                                      Oczywiscie wiele zalezy od powodu rozstania.
                                                    • Gość: yvona Re: Stara milosc nie rdzewieje? IP: *.rivrw2.nsw.optusnet.com.au 28.07.04, 06:20
                                                      Jednak sie nie zgodze - nie rdzewieje...
                                                      choc to nie znaczy, Szopen, ze nie masz racji.... nigdy nie bedzie tak samo;
                                                      ale czasami inaczej nie znaczy gorzej, czasami wlasnie potrzeba tego "inaczej"
                                                      zeby bylo wlasnie lepiej... ale my nie bardzo umiemy sobie poradzic z naszymi
                                                      emocjami w tym temacie, wiec zazwyczaj jest fiasco ;))
                                                      jakos nie bardzo umiemy egzystowac podzielni emocjonalnie a to nam sie czesto
                                                      przytrafia... podzielnosc wynika z roznych spotkan i wyborow zyciowych i jest
                                                      bardzo pozytywna i wzbogacajaca moim zdaniem rzecza, aczkolwiek wprowadzajaca
                                                      sporo zamieszania; tak naprawde to niewiele osob jest na to przygotowanych...
                                                      nie wiem, czy wyrazilam sie dosc jasno, czesto stosuje skroty myslowe i
                                                      pokretny tok rozumowania ;)))))
                                                      tak wlasnie uwazam, a kolejne dni i spotkania utwierdzaja mnie w tym....
                                                      a z przyziemnych rzeczy - termin kolejnego zaliczenia sie zbilza nieuchronnie,
                                                      dwie wieksze impressski rowniez ;))) wiec toasty za elementy i inne istotne i
                                                      mniej istotne sprawy rowniez ;)))
                                                      wielkie caluski posylam wszystkim i do wieczorka (mojego ;)))
                                                      Iwona
                                                    • Gość: szopen Re: Stara milosc nie rdzewieje? IP: 204.79.89.* 28.07.04, 06:33
                                                      nie wiem, czy wyrazilam sie dosc jasno, czesto stosuje skroty myslowe i
                                                      > pokretny tok rozumowania ;)))))

                                                      Jak mawia moj tata: proste jak swinski ogon :)))

                                                      Ale racje chyba tez masz.
                                                      Jak z wieloma rzeczami w zyciu generalizowac nie mozna.
                                                    • Gość: Mar_za Re: Stara milosc nie rdzewieje? IP: 212.160.172.* 28.07.04, 14:15
                                                      Mowia, ze nie wchodzi sie dwa razy do tej samej rzeki.... Ale to tylko
                                                      przyslowie....
                                                      Mialam propozycje powrotu do starej firmy, jak sie zorientowalam, ze tu mi sie
                                                      nie bardzo podoba. Mimo to nie skorzystalam. Choc moze to by bylo dobre
                                                      posuniecie.Kto wie?

                                                      Informuje, ze dzis stalam sie posiadaczka wizy turystycznej do USA. Tylko juz
                                                      urlopu nie mam:) Bardzo sympatyczna rozmowe odbylam w ambasadzie z konsulem i
                                                      bez problemu otrzymalam wize. Moze to picie Twoje Mojito pomoglo:))))

                                                      A pierogi absolutnie do powtorzenia. Polecam sie jak zawiejesz do W-wy.

                                                      Dla odmiany dzis ja bede pic. Kto potrzebuje intencji? :)))) To dziala, sami
                                                      widzicie:-)))))

                                                      Pozdrawiam,
                                                      Mar_za
                                                    • kazachstan to juz nie wiem 29.07.04, 08:46
                                                      Dzien dobry,

                                                      mowcie co chcecie ale widze ze watek przechodzi jednak kryzys.
                                                      co zaczne pisac to Pysiek mi tu odwroci temat do gory nogami.moze wiec jakbys
                                                      wiecej pisala nasz watek by nie spadal na druga strone.napisz nam jak tam
                                                      zdrowie chyba niedlugo powinnas juz chodzic o wlasnych silach czego ci zycze.
                                                      temat dobrego jedzenia wraca, Mojito to zawsze cos wymysli, ale ostanio i Poeta
                                                      jakies tropicalne menu nam opisal.Marza znowu tu wspomniala o jedzeniu
                                                      pierogach, moja Pani robi bardzo dobre tez nie narzekam. dzisiaj dla odmiany
                                                      byl kapusniak z kapusty kiszonej domowa metoda, bo jest wprawdzie kupna w
                                                      puszkach tez, ale niezbyt dobra.no wiec byl kapusniak a na drugie slaskie
                                                      kluski i tyle nic wiecej. myslalem ze bedzie ciasto na deser ale nie bylo, mam
                                                      uwazac na siebie i nie przejadac sie. ja to mam bardzo slodki gust, lubie
                                                      ciastko po obiedzie zjesc.tak jeszce o jedzeniu to mysle ze nasze panie sa
                                                      bardzo dobre gospodynie zawsze potrafia cos z niczego ugotowac i potrawy maja
                                                      ladny wyglad.moja Pani gotuje roznie nie tylko typowe polskie potrawy, ale na
                                                      takie zimne dni jak teraz to dobra zupa jest najlepsza.
                                                      wiesz Ifa zastanowilem sie nad tym co napisalas o swoich tesciach. sa
                                                      malzenstwa ktore przetrwaja rozne kryzysy, sa przeciez dobre malzenstwa.nie
                                                      myslcie ze tak pisze ze wzgledu na wiek,moze jestem troche staroswiecki ale
                                                      naprawde mysle, ze te rozwody to jest choroba naszych czasow. ciagle o tym sie
                                                      mowi, w gazetach, w Tv, to tak jakby to bylo normalne,ze ludzie sie zenia a
                                                      potem rozchodza.partner sie nie podoba cos tam nie pasuje i ludzie zamiast
                                                      reperowac to kazdy w swoja strone. kiedys,no dobrze powiem tak za moich mlodych
                                                      czasow byly inne wartosci. szanowalo sie dawane slowo, byl ludzki honor,jakby
                                                      to powiedziec inna hierarchia wartosci.moze zrzedze jak piernik ale kiedys nie
                                                      bylo tyle rozwodow, samotnych matek,opuszczonych dzieci.
                                                      pozdrawiam
                                                      kazik
                                                    • Gość: Asia Re: to juz nie wiem IP: *.akl.callplus.net.nz 29.07.04, 09:28
                                                      Kazik no to wszystko pikne co piszesz tylko czemu zes sie rozszedl?

                                                      Czy ktos wie co sie dzieje z Matrioszka? mam nadzieje ze wszystko u niej w porzadku

                                                    • kazachstan Re: to juz nie wiem 29.07.04, 12:19
                                                      A co Ty Asia, jazem sie rozchodzil? nie podobalo sie jej i poszla, ja tam
                                                      zawsze jestem zeby naprawic co popsute. jak chcesz to napisze wiecej bo i tak
                                                      myslolem ze takie pytanie padnie.ja tam wszystkich rozumow ni pozjadalem
                                                      czlowiek cale zycie sie uczy. moja byla zona byla bradzo energiczna ale skromna
                                                      kobieta. dobrze nam bylo w Polsce, poprawilismy sobie w Bundes, dzieci sie
                                                      porodzily, mysle zadna to przyszlosc dla dzieci w Niemczech, wyjechalismy do
                                                      Australii.juz w Niemczech zonka mi obrosla w piorka, rozejrzala sie po swiecie
                                                      i ze skromnej dziewczyny,wielka dama sie porobila ale tolerowalem to,
                                                      tlumaczylem sobie ze przeciez dba o dzieci o dom, nalezy jej sie. Ty pewnie
                                                      pamietasz pozne lata 70-te pracy bylo wbrod w Australii. pracowalem na dwoch
                                                      etatach, postawilem dom jeden, drugi.zona tez pracowala,gdybym byl zlosliwy bym
                                                      powiedzial ze Dallasowe seriale telewizyjne popsuly mi malzenstwo, ale nie.
                                                      zona poszla miedzy ludzi, nie musiala pracowac, bo wynajelismy jeden dom moze
                                                      bylo jej za dobrze,moze miala za duzo.nie ogladam sie do tylu, zdecydowala
                                                      odejsc odeszla trudno. nie miala nawet innego,dopiero jak pojechala do Polski
                                                      to przywiozla sobie nowego narzeczonego. dalej jej zycze dobrze, ale nie
                                                      widujemy sie.co moze blad, moze trzeba bylo skromniej zyc,a zamiast harowac
                                                      dniami nocami, spedzic wiecej czasu z rodzina, bo jak czlowiek zagoniony to i
                                                      wazne chwile uciekaja nie zauwazone. to tyle Asia, i zebyto nie wiem ile
                                                      rozumow sie tu zeszlo na dyskusje to i tak nie nie ma madrego .zycze wszystkim
                                                      oby wam sie udalo za pierwszym razem.
                                                    • matrioszkaa piknie wrocic jest 29.07.04, 13:22

                                                      Czesc i czolem ludziska!
                                                      Wrocilam z Bulgarii, fajno bylo, mozecie mi wierzyc. Upaly, ale jeszcze na miare
                                                      moich mozliwosci. Pyszne jedzonko-te salaty szopskie i herbata ziolowa (bilkow
                                                      czaj) i menu po polsku (ryba rzeczna, ryba morska), czyste powietrze i morze,
                                                      mili ludzie. Pierwszy taki spokojny wyjazd nad morze, na polecenie lekarki
                                                      zaniepokojonej iloscia chorobsk przebytych przez dzieciaki w Moskwie (ilosc
                                                      straszna). Ale i tak troche po wariacku, jak zwykle. Przylecielismy do Warny,
                                                      idziemy na przystanek i pytamy sie stojacej tam kobiety, dokad najlepiej jechac,
                                                      no to nam powiedziala, pojechalismy, wysiadamy z tymi calymi bagazami, a tu
                                                      babcia pedzi i pyta, czy potrzebujemy lokum- wynajela nam pietro domku, ale
                                                      najlepszy byl taras i ogrod, babcia dokarmiala nas racuchami i nalesnikami, a
                                                      gdy przyjechala reszta rodziny zaczely sie nocne biesiady zakrapinane
                                                      wlasnorecznie robionym winem bialym i rajkija. SUPER ludzie! Pamietalam o
                                                      obowiazkach forumowych i druga i trzecia szklaneczka co wieczor byla za Was.
                                                      Ciekawa sprawa-kobiety tutejsze wygladaja bardzo mlodo, natomiast faceci rodza
                                                      sie juz starzy.
                                                      Chyba maja za czyste powietrze, bo dotruwaja sie bez przerwy papierosami, tak
                                                      zaciekle palacego narodu jeszcze nie widzialam. Zafascynowany paleniem synek (a
                                                      wilk z „Nu, pagadzi” jeszcze te fascynacje nasila) dostal pozwolenie na
                                                      zaciagniecie sie papierosem, dzieki czemu mam nadzieje, byl to jego ostatni w
                                                      zyciu. W moim przypadku zafunkcjonowalo.
                                                      Na plazach roi sie od biustow wszelkiego rozmiaru i to niezaleznie od wieku
                                                      posiadaczek (grubo po 60-ce tez byly widoczne).
                                                      W ogole wracac mi sie nie chcialo, na widok rosyjskiego pouczajacego narodu na
                                                      lotnisku, zakrecily mi sie lzy w oczach, wcale nie z radosci, z zalu, ze musze,
                                                      leeeee.
                                                      Przywiezlismy ze soba ostra biegunke (corcia) i ospe wietrzna (synek), wczasy
                                                      zdrowotne, he, he. Zadzwonilam do naszej lekarki po porade, w tle odglosy
                                                      plazowe z Grecji, kurka wodna.
                                                      W domu wszystko kwitnie, nawet to co myslalam, ze nie ma kwiatow jeno liscie,
                                                      najpiekniej hibiskus i orchidea, balkon tez rozkwitl, sloneczniki wybujaly,
                                                      przyjemnie wychodowac wszystko od ziarenka, a palma ma juz z 30 cm (wyglada na
                                                      razie jak zdzblo trawy).

                                                      Slub- pomysl ze slubu mojej kolezanki: nalezalo na karteczce napisac, co za
                                                      przyjemnosc sie zrobi panstwu mlodym jesli dostana oni te karteczke, po czym
                                                      przywiazywalo sie ja do balonu napelnianego gazem i puszczalo (byla na niej
                                                      informacja co to za heca i adres), zdaje sie, ze dostali kilka w tym z Czech i
                                                      ze Slowacji (nawet z listem i gratulacjami).

                                                      Mandarynka – a co ma byc na kartce z obcego kraju? (Co z ta stara miloscia,
                                                      czyzby, czyzby...???!!!)
                                                      Ja zwoze kubki, obojetnie z czym, wazne, zeby mi sie podobaly.
                                                      Czy inni tez cos zbieraja?

                                                      Teraz glos w sprawach damsko-meskich (Ifa - ile lat jestescie razem/po slubie?)
                                                      i zasad dobierania sie. Najpierw charakterystyka: nie moze podjac zadnej
                                                      decyzji, jak juz podejmie to po 5 minutach moze zmienic; nie wie czego chce,
                                                      albo wie czego chce, ale nie do konca; portfel wklada do lodowki razem z
                                                      zakupami, albo w innym nieprzewidywalnym miejscu; nic nie moze znalezc, ciagle
                                                      czegos szuka, gada bez ustanku. Czyj to opis? Mojej mamy. I mojego meza. !!!

                                                      A ja wlasnie podjelam meska decyzje: kupuje samochod. Maz podjal tez decyzje:
                                                      zazyczyl sobie spodnicy. Hmm, dlugie, proste nogi- niezle bedzie wygladal.

                                                      Pozdrawiam
                                                      Mimo chowania sie pod kapeluszem/w cien/ pod parasol mimowolnie opalona na mahon
                                                      Matrioszka

                                                      PS. Mojito, w Paryzu, przy okazji odwiedzania malarzy tych najwczesniejszych,
                                                      poszlam przyjrzec sie usmiechowi Mony Lisy w oryginale, wygladalo na to, ze
                                                      wszyscy mieli ten sam cel, kolejka byla straszna.
                                                      E tam Mona Lisa- ja to mam dopiero usmiech!
                                                      :-))))))))))))

                                                      Asia-co to za aluzje zupelnie dla mnie nieczytelne o robieniu przykrosci
                                                      ludziom, czym, jak?
                                                      Tora-Ty gdzie???
                                                    • matrioszkaa co kto zbiera? 29.07.04, 13:28
                                                      Aaaaaaaa- Pysiek majtki i szczotki do zebow, wiem, wiem:)))))
                                                    • Gość: ifa Re: co kto zbiera? IP: 168.224.1.* 29.07.04, 20:05
                                                      Czesc Matrioszka,milo cie uslyszec po wakacjach,tyle energii w twoim poscie,
                                                      Bulgaria mowisz...tez wiele dobrego slyszalam ostatnio,podobno zrobila sie
                                                      bardzo modna wsrod Szwedow i innych takich co to znudzili sie juz zatloczona
                                                      Hiszpania i Portugalia,
                                                      co do twojego pytania,to jestem po slubie juz....7 lat w sierpniu obchodzimy ta
                                                      rocznice,duzo prawda? a wydaje mi sie jakby to bylo tylko kilka miesiecy ;-))))
                                                      juz sie zastanawiamy co zrobimy na 10 rocznice taka okragla,moze jakies pomysly
                                                      ktos ma co mozna zrobic niezwyklego na 10-lecia pozycia?hihihi (lot balonem to
                                                      rozumiem na jakies 25 lub 30)

                                                      ja tez uwielbiam kubki i piekne filizanki,ale narazie nie zbieram bo bym polowe
                                                      pogubila albo zniszczyla przy takiej ilosci przeprowadzek,ale na pewno jak juz
                                                      kupie sobie swoj kacik,to bede to kubki,filizanki,moze ladne dzbanki do kawy i
                                                      herbaty i koniecznie ramki do zdjec
                                                      chce moj przyszly wlasny living room obwiesic zdjeciami,caly,wszystkie sciany w
                                                      roznych ramkach do zdjec,dziesiatki tego,uwielbiam fotografie,wiec....
                                                      bede sobie mieszkac w galerii a co!!!! ;-)))
                                                      kiedys bylam u znajomego muzyka w Hamburgu i on mial instrumenty muzyczne na
                                                      scianach,chyba z 80 skrzypiec jeden przy drugim na scianach w jednym pokoju

                                                      nie wspominajac o kolekcji butow i torebek,czego nigdy nie pojmie moj maz,po co
                                                      mi tyle torebek i butow,dla niego wszystkie wygladaja prawie tak samo,;-)))))

                                                      Matrioszka ale ci zazdroszcze ze sie z Mandarynka spotkalas,moze tez uda mi sie
                                                      tego lata,za dwa tygodnie bede w polsce wiec...kto wie,kto wie


                                                      pozdrawiam bardzo serdecznie i zycze aby energia nie uszla zbyt szybko tym co
                                                      po wakacjach ja maja
                                                      ifa


                                                    • Gość: yvona Re: co kto zbiera? IP: *.rivrw2.nsw.optusnet.com.au 30.07.04, 04:34
                                                      hej, Matrioszkaa, po wakacjach, wypoczeta i okazuje sie, ze oprocz HP mamy tez
                                                      inna wspolna pasje - kubki ;))) jak milo.... i nawet fakt czestego
                                                      przemieszczania nie przeszkadza ;)) no, moze ostatnio sie wstrzymuje, ale to
                                                      jakby odwyk....
                                                      w domu przez pewien czas mialam szlaban na nowe kubki ;)) a i tak je
                                                      przemycalam... dodam, ze moje sa uzywane przez familie - przynajmniej wiekszosc;
                                                      a tak w ogole to lubie starocie pod wszelka postacia, nawet mam zelazko z lat
                                                      60-tych firmy calor, w dodatku sprawne, tylko ciezkie cholerka, ale jakie
                                                      sliczne!!
                                                      poza tym kolekcjonuje - dzwonki, pedzle, olowki (to taka "trauma" z czasow
                                                      kryzysu ;))) poza tym ciezko kupic dobry a niedrogi pedzel ;)))), albumy w
                                                      porywach, ksiazki do nauki jezykow obcych, najchetniej z kasetami/plytkami cd,
                                                      komixy Tytusa, kurcze, sporo tego jest, nawet polowy nie pamietam, jakbym
                                                      rzucila okiem po pokoju tobym wiedziala....
                                                      Ifa, doszedl mail?? mialam komunikat, ze cos nie tak....
                                                      Kazik, cos mi podejrzanie zabrzmialo zdanie z twojego postu "nie musiala
                                                      pracowac" - czyzbys zaliczal sie do zwolennikow teorii, ze zony miejsce w
                                                      kuchni, a czasami, jak ma za dlugi lancuch, to przed telewizorem?? a jak ktos
                                                      odczuwa potrzebe robienia czegos poza domem?? inna sprawa timing, ale tak juz w
                                                      zyciu jest, ze na niewiele rzeczy nam starcza czasu, z tych, co bysmy je
                                                      chcieli robic.... czasami takie "panie domowe" zaczynaja byc srednio
                                                      dowartosciowane... niekoniecznie z powodow obiektywnych..... ale rowniez...
                                                      a i sam pisales, ze cie nie bylo w domu, to co w takim pustym domu mozna
                                                      robic?? bo dzieci w szkole, jak mniemam.... tak sobie gdybam, obserwujac
                                                      roznych znajomych i krewnych krolika ;))
                                                      wszyscy - caluski, znow musze biec, pociag mi ucieka ;)))
                                                      papa, Iwona
      • Gość: Inny gosc Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: 203.185.240.* 30.07.04, 05:33
        powiem wam ze jak brakuje glownych bohaterow serialu, to fabula juz sie nie
        klei.
      • Gość: Numbat oj...oj...oj.....1981...2000 IP: *.goldcoast.qld.gov.au 30.07.04, 07:50
        jak ten czas leci....witam wszystkich caluje ziemie, i oczywiscie
        poniewaz zbliza sie kolejny rejs...( coz takie zycie) wiec pozdrawiam
        wszystkich bardzo..bardzo serdecznie...dalekowzrocznie...oceanicznie...
        jak sie zmobilzuje to naprawde napisze wiecej...ale ( Asia ucalowanka)..
        bo jutro Z Gold Coast rusza z tutejszego zeglarskiego klubu..rejs-regaty
        Gold Coast-Sydney...ogromne party w klubie zeglarskim...bedzie prawdobodobnie
        500- jachtow...mniejsze ..male..i te bardzo duze...od dwoch tygodni pomagam w
        przygotowaniu pary jachtow..skrobanie..malowanie..i takie inne "glupotki"
        wogole fajne sprawy..bo czesc zeglarzy..pije rum:))) smiech..kabaret..
        i oczywiscie kac..przed rejsem...wszystko jak w pwenym filmie...cudowne
        jachty...pewne dotarly nawet z Europy...New Zeland...nawet przyplynely jachty
        z Papua New Guinea. Asia czuje ze chyba po zimie:))) wpadne do Ciebie...
        kurcze tyle spraw ze nie wiem ..jak pogodzic zycie....zreszta pogoda ( mimo ze
        zima) jesze- 1 miesiac jest wspaniala..slonce...i tak dalej...za chwile lece do
        klubu bo dzisaj bedzie...bal przebierancow:)))....nimfy wodne...Neptun...jakies
        wodne rekiny..delfiny..wogole chyba bedzie z 1000-osob...wyobrazacie sobie
        dopchac sie do baru..gdzie kazdy zeglarz czeka na swoj rum:)))
        zabaczymy...postaram sie zrobic zdjecia...bo klub ten jest naprawde bardzo
        ladnie "polozony"....a jutro rano...startuja regaty....do zobaczenia wkrotce...
        emocje potezne..bo zeglarze to.."zwariowani"- ale fajnie ludeczkowie..dzisja
        wieczorem bedza dowcipy..i kolejne szklaneczki rumu:))) wszystkich w "naszym
        klubie" serdecznie i calosciowo pozdrawiam..lece..zeby mi jachty nie
        odplynel:))) do nastepnego klikniecia...na razie.
        ps. Asia napisz mi swoj telefon..bo zamoczylem stary telefon..i mam nowa karte(
        ten sam numer), ale musze ponownie wpisac numery telefonow...najlepiej wyslij
        mi MSM, COZ TRZYMAJCIE SIE CIEPLUTKO I POZYTYWNIE..WYPIJE SZKLANECZKE RUMU..ZA
        WSZYSTKIE DUSZE..TE BLIZSZE..DALSZE...I te nowsze...achoj...
        • Gość: Asia Re: oj...oj...oj.....1981...2000 IP: *.akl.callplus.net.nz 30.07.04, 10:38
          Matrioszka, milo cie tu znowu widzeiec, a jeszcze do tego z usmiechem od ucha do
          ucha. Bardzo sie ciesze ze u ciebie wszystko w porzadku i ze jestes pelna
          energii po urlopie :))))

          Kazik - wiesz wydaje mi sie ze to co pod koniec swojego postu napisales ma duzo
          sensu, chociaz Tobie pewnie sie i tak wydaje ze wszytko to robiles dla rodziny i
          jestes rozgoryczony ze tak sie ulozylo a nie inaczej.
          Niestety wiekszosc facetow swoja nieobecnosc w domu usprawiedliwia koniecznoscia
          pracy na kilku etatach, zbijaniem majatku itd. Mezom wydaje sie ze wlasnie tego
          od nich oczekujemy i ze to powinno nam wystarczyc.

          W moim mniemaniu nic bledniejszego, bo jakby pomyslec wstecz to zaden facet
          przed oltarzem nie obiecuje ze bedzie pracowal po 12 godzin lub wiecej na dobe,
          ze zostawi zone sama sobie przez ten czas, ze w weekendy bedzie za bardzo
          zmeczony zeby cokolwiek robic dla przyjemnosci bo wlasnie przepracowal 60-80
          godzin w tygodniu i jedyne czego chce to swietego spokoju i dobrego zarcia.

          Wiekszosc kobiet nie wychodzi za maz z nadzieja ze maza nigdy w domu nie bedzie,
          ze nie bedzie miala z kim wyjsc do kina lub teatru czy tez pojechac na wycieczke
          , bo dla ciezko pracujacego meza to sa stracone pieniadze, a czy to nielepiej w
          domu przed telewizorem posiedziec?

          Wiesz tak naprawde to ja sie dziwie ze Ty sie dziwisz. Czasem wydaje mi sie ze
          ludzie sie niezastanawiaja na tym ze sa tutaj tylko przez mgnienie. Ze
          gromadzenie majatku to moze niekoniecznie najlepsza droga do szczescia.

          Wiem ze latwiej jest widziec cudze bledy niz swoje, wiec nie bierz mojej
          pisaniniy osobiscie do siebie, bo nie o to mi chodzi zeby pisac o Tobie. Sa to
          poprostu moje ogole uwagi. Znam wiele malzenstw ktore sie rozeszly i w N.Z i w
          Polsce. Z tych ktorych poznalam za pierwszym pobytem w NZ, chyba tylko jedna
          para jest w dalszym ciagu malzenstwem.

          Co mnie osobiscie zastanawia, to fakt ze wielu facetow pomimo rozpadu ich
          malzenstwa, w dalszym ciagu nie widzi w tym zadnej swojej winy.

          Na ogol wytlumaczenie zaistnialej sytuacji jest takie jak Twoje. Ja pracowalem
          ciezko zeby Ona miala wszystko, a jej odbilo, zrobila sie swiatowa dama, a tak
          wogole to cholera wie czego ona chciala.

          Oczywiscie nie twierdze ze wina lezy zawsze po stronie meza, bo tak nie jest.
          Wina na ogol lezy po stronie tego ktory zadnej swoje winy w tym nie widzi, bo
          tacy ludzie maja swoje ide fixed i bardzo ciezko jest im dojrzec ze cos nie gra
          tak jak powinno.

          Wielu Panow traktuje swoje zony tak jak Ivona napisala, ze jak lancuch troche
          dluzszy to moga sobie Dallas obejrzec czasem w TV.


          Numbat, Ty to jestes idealny kandydat na meze, zadko w domu bywasz, zona by
          mogla nawet inne seriale ogladac LOL

          Smsa wysle, uwazaj zeby cie gdzies z pokladu nie zwialo chlopie i rum koniecznie
          z cola pijajaj.

          Pozdrawiam serdecznie.
          • tangerin Re: oj...oj...oj.....1981...2000 30.07.04, 15:13
            "Mandarynka – a co ma byc na kartce z obcego kraju? (Co z ta stara miloscia,
            czyzby, czyzby...???!!!)"
          • tangerin Re: oj...oj...oj.....1981...2000 30.07.04, 15:42
            "Mandarynka – a co ma byc na kartce z obcego kraju? (Co z ta stara miloscia,
            czyzby, czyzby...???!!!)"

            Ale numer, cos mi sie qrna wyslalo....
            Eeee, jestem zakrecona jak rusku sloik ostatnio, nawet dzis probowalam sei
            zalogowac jako per Mandarynka i sie dziwilam, ze mi nie wychodzi.

            Matrioszko, na kartkach z occego kraju ma byc obcy kraj:)))))))))
            Mojito, nie wyslalam Ci adresu, i sie zastanawialm, kiedy przyjdzie Twoja
            kartka, rany Boskie, wariatka juz jestem!

            Matrioszko z ta stara miloscia to chyba masz racje, ale nic z tego nie bedzie,
            bo tak bedzie lepiej. Dla kogo lepiej? Dla mnie chyba. wszystko pod kontrola,
            wirtualna;))) Mam nadzieje, ze w realu takze:)))

            Oooo, i martwisz mnie tymi chorobami swoich rozrabiakow, ale moze to tak jest,
            nabiora odpornosci przez te paskudne chorobska i potem nie beda chorowac wcale.
            ja podobno chorowalam non stop kolor, ale potem mi przeszlo i nie choruje
            prawie wcale:)))))))
            A moze to dlatego, ze nie chodze po prostu do lekarza, hehehe
            I pozytywna energie od Ciebie wyczuwam!!!! TO dobrze:))))))))))
            Wiem, juz takze, co dostaniesz, jak ten tego, kiedys przy okazji.
            Wiesz juz tez?
            No jasne, KUBEK, albo FILIZANKE, jako dodatek to innej aromatycznej rzeczy:)))

            A propos zbieractwa:
            Kubki i filizanki, ale u nas to rodzinne,szerzy sie jak zaraza jaka, hehe
            Nic tak nei cieszy, jak kolejny egzemplarz pod choinka:))))
            Embargo na nowe wprowadzone, czasem cos przemycam, qrcze, do wlasnego domu
            musze przemycac, mimo ze to JA decyduje, co sie w tym domu znajdzie!
            I coraz bardziej lece na dobra porcelane, czyli rosenthale i takie tam. Ale
            spokojnie, ogladam te skorupy, nie kupuje....
            * no i oczywiscie pocztowki:))))

            *kosmetyki, czyli kremy i takie rozne, w tym sensie,ze prawie nigdy ich nie
            uzywam, bo zapominam, sie przeterminowywuja, wyrzucam, albo rozdaje wczesniej,
            i kupuje nowe:)))

            * OLOWKI, Ivette, przybij piatke! Najlepiej z roznych krajow, muzeow; gdzie
            tylko sei pojawie, szukam olowkow. I sie potem denrwuje, jak mi ktos pisze, a
            nie daj Boze lamie i struga, czyli skraca, olowek np wizerunkiem potwora z LOch
            Ness.

            i pare innych rzeczy:)))), o ksiazkach nie wspomne, ale to zboczenie rodzinne.

            No i spadam, caluje was wszystkich w noski, hehehe (jakos mnie ten pomysl
            rozbawil, no wariatka jastem)
            TObie Ifa, wysylam poooootezny kop energii, juz Ty wiesz dlaczego!!!!!! Mam
            nadzieje, ze dojdzie w stanie nienaruszonym przez wampiry energetyczne, a Wam
            wszystkim obiecuje pare lampek czerwonego wina!!!!


            Ps. MOja kobea rozkwitla, prawie, szaleje ze szczescia:)))))
            • Gość: Saba chcecie zobaczyc? IP: *.adsl.wanadoo.nl 30.07.04, 17:47
              Asia, strasznie madry wywod, podpisuje sie obiema rekami :-)

              Wpadlam tylko na chwile, zeby wam cos (a wlasciwie kogos) pokazac, zobaczcie
              sami:

              foto.onet.pl/upload/39/93/_298860_n.jpg
              Pozdrawiam wszystkich
              Saba
              • Gość: mojito Oh, ty gejsza, co za pogoda :))))))))))))))) !!!. IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 30.07.04, 18:53
                Zdrowenka Wszystkim, sloneczko mamy,

                w Kolobrzegu bylem. Sto czterdziesci km. Odwiedzic ewentualne potencjalne
                zauroczenie. Opalenizne popodziwiac. Jest faktycznie. Prawie wszedzie.
                Ludzi sporo. Na plazy tlumy. Sloneczko daje rowno. Zlotem kapiace szyje sa.
                I biustow tez co niemiara. W wiekszosci przykryte lekko, lzej i leciutko.
                I niektore ot, tak sobie prawie niedbale. Prawie ...
                Gastronomiczne dobre opcje to Galeon i Pod winogronami z krecacym sie kolem
                mlynskim wewnatrz jako dekoracja. W obu dorsz w porach odlotowy. Pod
                winogronkiem losos z rusztu zniewalajacy. Jadlem tez "pierogi babci
                sybiraczki". Bardzo ten tego. Pyfko jedne male do wypocenia - bo jezdze.

                Po drodze, przed Plotami w Lisowie zupelnie niepozorny dwupietrowy budynek
                miesci restauracje Marysienka. Znana z tego, ze kotlet schabowy jest tam
                wielkosci mlynskiego kola. A surowki sa wielkie jak kamienica.
                Wszedlem, zajrzalem gosciowi w talerz, przeprosilem i stwierdzam, ze takie
                wlasnie sa.

                Wracalem autostrada uczestniczac w konkursie kto dojedzie do miasta
                najszybciej. I przezyje. Udalo sie. Kolo Rurki mozna wyciagnac
                tyle ile nerwy wytrzymaja. Wiecej nie mozna :))))).

                Dzisiaj w poludnie bylem w Miedzyzdrojach. Znajomi prowadza tam hotel.
                Chcieli pokazac. Pelne oblozenie. Ostatnio pogoda pomaga. Wracajac po
                poludniu z ulga i zadowoleniem widzialem niekonczacy sie sznur samochodow
                jadacy nad morze. Gdzie sie tyle ludzi pomiesci? Plazy juz nie bylo widac
                z mola (przedluzanego) spod kocow.

                Marzena,
                gratuluje. Byc moze napijemy sie razem po drugiej stronie Wielkiej Wody.

                Mandarynko (Slodka),
                niestety, musisz podac adres aby cos otrzymac.
                Poczta zwraca korespondencje adresowana: Mandarynka - Wroclaw.
                Nie pomoglo uzupelnienie adresu o Slodka. Moja siostra wraca siodmego
                i wowczas rusze gdzies dalej.

                Matrioszka,
                eeeee tam, usmiech Mony Lizy. Wierze Tobie :)))))))))))))).
                Co ja zbieram? :)))))))))))))))). Jakby to okreslic?

                Milego weekendu Wszystkim,
                mojito.

                Slonecznie/28C/brazowieje prawie caly/zurek dzisiaj - staropolski.

              • Gość: Asia Re: chcecie zobaczyc? IP: *.akl.callplus.net.nz 30.07.04, 23:04
                wow Saba :))) fantastico !!!!! i Ty sie martwisz ze gruba jestes???????????/
                usmiech cala geba
              • poetal_liryczny Re: chcecie zobaczyc? 31.07.04, 08:49
                Saba baby sliczne napewno tak sliczne jak mamusia ;-)
                ale co do podpisywania to obiema rekami sie podpisujesz?serio?a to troche nie
                fair w stosunku do Kazika.chlop nam tutaj sie obnazyl, ze tak powiem a kobiety
                huzia na juzia.co my wlasciwie wiemy? tylko to co Kazik nam tu dosc nieskladnie
                napisal.ja tam uwazam ze wina jest zawsze posrodku.
                no i kazdy wpis zbliza nas malymi kroczkami do roku 2000.kazdy rok juz teraz z
                pamieci spokojnie mozna przywolac.ja jeszcze przypomne inny rok "Rok 1984",
                pamietacie?
                • Gość: Asia Re: chcecie zobaczyc? IP: *.akl.callplus.net.nz 31.07.04, 10:50
                  Poeta, to nie jest i nie bylo huzia na kazika, co zreszta zaznaczylam w swoim
                  poscie.

                  Nie znam Kazika i wiem zdecydowanie zamalo zeby personalnie o kogos zachaczac.
                  Wypowiedzialam swoja opinie po przeczytaniu tego co Kazik napisal bo czesto sie
                  z takimi opiniami spotykam. Twoje zreszta opinie tez mnie pare razy poruszyly bo
                  wydaje sie ze rowniez masz swoje idea fixed na pewne rzeczy (jak zreszta
                  wiekszosc z nas).

                  W sumie dobrze ze wszyscy pomimo ze jestesmy bardzo podobni to jednak lekko
                  inni, byloby nudnie gdybysmy wszyscy sie ze soba zgadzali i mieli takie same
                  opinie na wszystkie tematy.

                  Pewnie dlatego tak a nie inaczej dobieramy sie w pary, i takie a nie inne
                  haraktery nam pasuja.

                  Ja osobiscie nie zgadzam sie z tym ze wina (jezeli mozna mowic o takiej) lezy po
                  srodku, bo oczywiscie nie zawsze.
                  Sa osoby, ktore zeby nie wiem co nigdy w niczym zadnej swojej winy nie widza, a
                  przynajmniej nigdy sie do zadnej winy nie przyznaja. Z takimi osobami napewno
                  sie ciezko zyje, i napewno ciezko jest dojsc do porozumienia.
                  Zreszta czyja by wina nie byla, jezeli potrafimy wyciagnac wnioski z naszego
                  pierwszego nieudanego zwiazku, i jestesmy zadowoleni z nastepnego - to wogole
                  nie ma o czym mowic, ot jedno wiecej doswiadczenie ktore nas czegos nauczylo.

                  Jezeli nasze nastepne zwiazki sa rownie nieudane jak poprzednie - to moze warto
                  sie sobie przyjzec.

                  Wasz Swieta Krowa hihihi
                  • Gość: gosc Re: chcecie zobaczyc? IP: *.home.cgocable.net 31.07.04, 18:20
                    Po co koncentrowac sie na tym " czyja to wina " , wydaje mi sie , ze jezeli
                    kogos w tym wypadku malzonkow laczy mocne uczucie to nie maja podstaw myslec o
                    rozwodzie , ale jak nie laczy ich juz nic jak cos sie poprostu wypalilo to nic
                    nie powstrzyma meza lub zony do odejscia .
                    Szczegolnie wtedy gdy dzieci sa juz dorosle , wtedy najczesciej zadajemy sobie
                    pytanie czy warto w takim zwiazku jeszcze byc .
                    I nie pomoze w tym ani ilosc domow ,kont itd.
                    To tak w telegraficznym skrocie , bo wiadomo to jest temat rzeka .
                    Pozdrowienia .
                    • Gość: yvona Re: chcecie zobaczyc? IP: *.rivrw2.nsw.optusnet.com.au 31.07.04, 23:47
                      gosciu drogi, i uczucie nie pomoze, jesli sie trafilo na kogos, kto np. potrafi
                      tylko brac... lub nastepuje totalna niezgodnosc spojrzenia na swiat... pytanie
                      wtedy powstaje, co to za uczucie.... no, ale wiekszosci zwiazkow w naszych
                      czasach to uklady mniejsze lub wieksze, a wtedy rozne rzeczy wchodza w gre; nie
                      dociekam czemu tak jest (w tym danym momencie, bo czasami - i owszem), moze po
                      prostu lek przed samotnoscia, pech, inne rzeczy...
                      tak na marginesie - moja tu wypowiedz jest sobie a muzom, Poeto, Kazik ;))))
                      wiadomo, ze nie mozna generalizowac, nawet, jesli widzialo sie to i owo, nigdy
                      nie wiemy do konca jak to jest ;)))
                      caluski,
                      Iwona
                      • poetal_liryczny Re: chcecie zobaczyc? 01.08.04, 12:27
                        droga Swieta Krowo, jasne kazdy ma prawo do wlasnej opinii i dlatego ten watek
                        jest taki ciekawy. ja w dalszym ciagu podtrzymuje, ze Kazik nie napisal zbyt
                        duzo zeby sytuacje komentowac.napisalem huzia na juzia,bo dziwne ze kobiety
                        widza problem jednostronnie z kobiecego punktu widzenia:Yvona zamiast sprawdzac
                        dlugosc lancucha moze postaw sie w roli mezczyzny. Asia :-)jasne nikt nikomu
                        nie obiecuje przed oltarzem ze bedzie pracowal 12 godzin, ale tez nie obiecuje
                        ze bedzie trzymal za raczke i patrzyl w oczy calymi dniami. a czemu tez
                        zakladasz ze Kazik nie mial czasu na przyjemne chwile z zona?ze niby on tylko
                        zasuwal, pewnie pil i spal i na nic wiecej nie mial sily? bardzo wygodne
                        spojrzenie, powiem babskie spojrzenie ;-)Kazik dawaj chlopie, teraz napisz nam
                        troche prawdy!
                        jeszcze raz przypomne moje pytanie o "Rok 1984" czy nikomu to nic nie mowi?
                        Pysiek zawiodlas mnie myslalem ze ty wiesz :-(
                        • Gość: Saba Re: chcecie zobaczyc? IP: *.adsl.wanadoo.nl 01.08.04, 13:40
                          Co sie uwzieliscie na Kazika? Przeciez Asia napisala OGOLNIE, a ze do wywodu
                          zainspirowal ja Kazik to kwestia przypadku, ale nic z Kazikiem wspolnego miec
                          nie musza miec ani sytuacje poruszone przez Aske, ani moral (jaki by nie
                          wyplywal). Nikt nic nie ma do Kazika, a juz na pewno nikt nie posunalby sie do
                          oceny jego osoby na podstawie jego tekstu, przeciez sie na tyle nie znamy!
                          Strasznie panowie jestescie przewrazliwieni i od siebie dodalabym "broni sie
                          tylko winny" a osobiste odbieranie jakichs komentarzy mowi jedynie cos o
                          wlasnych kompleksach.
                          Pozdrawiam
                          Saba
                          • Gość: mojito Na niedzielnych wolnych obrotach. IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 01.08.04, 18:14
                            Zdrowka Wszystkim absolutnie,

                            niedziela w miescie. Na zwolnionych obrotach. Religijnie nawet.
                            W kosciele z mama/siostra bylem. Piecdziesiat piec minut naboznosci.
                            Kazanie nawet i owszem. Ksiadz zlotouscie prawil. I ostrzegal.
                            O gromadzeniu rzeczy materialnych. Specjalnie nie gromadze a wiec
                            w dobrym nastroju opuscilem kaplice. Z punktu widzenia ksiedza
                            ewentualnie jestem prawie ok. Wola boska i skrzypce.

                            Dzisiaj obiad ja "gotowalem". Kupilem dwie porcje gnocchi (kopytek)
                            w Avanti i kure z rozna w budce. Zupe zalatwila mama. Jarzynowa.
                            Z surowka tez sie uporalem - cztery malosolne :))) z kurczakiem.
                            Glosnych reklamacji nie bylo a wiec chyba bylo ok.

                            Po obiedzie w ogrodzie, na trawie pod jablonia moglem uporzadkowac swoja
                            opinie o starych zauroczeniach. Moze nie rdzewieja ale patyna sie pokrywaja.
                            Nie wywoluja tyle emocji i iskrzenia co zauroczenia nowe. Nowe pompuja wiecej
                            adrenaliny. No i testeronu :))).
                            Zauroczenia byle moga tchnac sentymentem ale trudno i niechetnie sie
                            odgrzewaja. Tak sadze. Byl jakis powod, ze sie zatrzymaly w rozwoju.
                            Panta rei - nie mozemy wejsc dwa razy do tej samej wody.
                            Tak, ze nowe zauroczenia sa potencjalnie rozwojowe i adrenalinowe.
                            A zauroczenia byle naleza juz do rodziny sentymentalno-nostalgicznej.
                            Glowna ich zaleta jest to, ze wzbogacaja nas o doswiadczenia empiryczne.
                            Glosuje wiec za zauroczeniami nowymi raczej niz odkurzanymi bylymi.

                            Poeto,
                            tysiac dziewiecset osiemdziesiaty czwarty to George Orwell. Big Brother.
                            Lubie jego Animal`s Farm. Taka bardzo ludzka opowiesc.

                            Pysiek,
                            dzisiaj Twoje zdrowie religijnie (juz) i alkoholowo (wieczornie).

                            Saba,
                            zobaczenie zrobilo na mnie wrazenie.

                            Poleze jeszcze troche pod jablonia rozwazajac opcje wieczorne.
                            Jablek na niej juz nie ma wiec nie grozi mi przypadek Newtona.
                            Jamniczka/Gama bedzie mi towarzyszyla. Co dwie glowy to nie jedna.

                            Slonecznie pozdrawiajac,
                            mojito.

                            Cieply i sloneczny dzien/25C.
                            • Gość: Datami Re: Na niedzielnych wolnych obrotach. IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 01.08.04, 20:57
                              Pare cytatow z orwellowskiego Roku 1984 tak dla przypomnienia:)

                              Teraz, gdy uświadomiłem sobie, że jestem trupem, najważniejsze było jak
                              najdłużej utrzymać sie przy życiu.

                              Starość też ma swoje zalety. Odchodzi wiele zmartwień. Żadnych bzdur z babami,
                              a to znaczna ulga.

                              Przestrzegając błahych praw, można łamać wielkie.

                              Jeśli się kogoś kocha, to się go kocha, a gdy nie ma już nic, co można by mu
                              zaofiarować, wciąż daje się miłość.

                              Należenie do mniejszości, nawet jednoosobowej, nie czyni nikogo szaleńcem.

                              W obliczu bólu nie ma bohaterów.

                              Może to, czego człowiek pragnie najbardziej, to nie tyle być kochanym, ile
                              rozumianym.

                              ... jeśli chce się zachować tajemnicę, należy ukryć ją nawet przed sobą.

                              ponadczasowe, nieprawdaz:)

                              A u nas dzis okragla 60 rocznica Powstania Warszawskiego (1944). Nowy pomnik w
                              stolicy, jak nigdy najwieksze telewizje swiatowe wspominaja to wydarzenie,
                              Gerhard Shroeder z wizyta.

                              1996 to narodziny mojej corki...tez super wazny rok:)

                              a jutro znowu do roboty, kurcze!

                              datowo niedzielnie pozdrawiam....Mar_za
                              • Gość: mojito Na warszawska nute. IP: *.bondi.pl 01.08.04, 22:00
                                Ogladalem uroczystosc w TV. Gdzie jest ten nowy pomnik?
                                Nie uslyszalem dokladnie. Chyba gdzies na cmentarzu?
                                Irlandia i Stany byly tez reprezentowane.
                                W Sz. tez byla jakas uroczystosc. Sadze, ze to moze w zwiazku
                                z okragla rocznica Powstania Warszawskiego. Na tym placu z koniem.
                                Szczecinska Pogon przegrala z Legia 1:2.

                                Orwell faktycznie ponadczasowy. Z zachowaniem tajemnicy
                                to Wlosi mowia, ze aby tajemniaca z trzema ja znajacymi sie
                                utrzymala to dwie osoby powinny byc martwe.

                                Przykro mi z powodu koniecznosci pojscia do pracy jutro.
                                Troche to przypomina mi dowcip o sniegu i kominiarzu.
                                Kominiarz musi isc rano do pracy a snieg moze sobie polezec.

                                Lece juz...
                                • Gość: Mar_za Re: Na warszawska nute. IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 01.08.04, 22:50
                                  Ten pomnik to scislej Muzeum Powstania Warszawskiego, które utworzono po 20
                                  latach staran, a uroczyste otwarcie nastapilo wczoraj. Jest tam Mur Pamieci, a
                                  na nim wyryte 4 tys. poleglych Powstancow. Muzeum miesci sie przy Przyokopowej
                                  (rejon Grzybowskiej i Towarowej)
                                  A dzisiejsze uroczystosci odbywaly sie na Cmentarzu Wolskim.
                                  W miescie widac podnisla atmosfere. Mnostwo harcerzy, bardzo wiele aut
                                  opatrzonych choragiewkami bialo-czerwonymi i ze znakiem Polski walczacej.
                                  Gdzieniegdzie slychac bylo powstancze piosenki- w kosciolach, na placach itd.
                                  Rzeczywiscie uroczystosc swietnie przygotowana. Wladze stolicy sie postaraly.

                                  Ok. tez lece...spac:)Mar_za
                                  • Gość: Mar_za Re: Na warszawska nute. IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 01.08.04, 22:57
                                    Mialo byc 4 tys nazwisk poleglych Powstancow:)
                                    Ale ja dzis pisze!!!
                                    znak, ze trzeba isc spac!!!!Koniecznie.
                                    Mar_za
                                    • Gość: ifa no i 2000 IP: *.dsl.netsource.ie 01.08.04, 23:17
                                      pozdrawiam wszystkich slonecznie,nawet bardzo ;-)
                                      zdrowie wszystkich i gratulacje,to juz 2000,
                                      millenium forumowe ;-))))
                                      pozwolcie,ze klikne tak okraglo
                                      ;-))))))))

                                      ifa


                                      • Gość: szopen Wchodzenie do tej samej wody IP: 204.79.89.* 02.08.04, 02:40
                                        Sprawa dosc prosta.
                                        Nalewam wody do wanny.
                                        Wchodze, wychodze i wchodze ponownie.
                                        Dziala.
                                        • Gość: Mar_za Re: Wchodzenie do tej samej wody IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 02.08.04, 04:21
                                          Szopen dziala pod warunkiem, ze nie do konca jeszcze wyschles, a woda nie
                                          wystygla. Jesli moment wychodzenia i ponownego wchodzenia odsunie sie w czasie
                                          (chocby na jeden dzien) przestaje byc sluszne Twoje zalozenie:)
                                          • Gość: szopen Re: Wchodzenie do tej samej wody IP: 204.79.89.* 02.08.04, 04:39
                                            Mar_za.

                                            Mnie sie wydaje, ze nastepnego dnia to dalej bedzie ta sama woda, moze nie taka
                                            sama ale...
                                            A po miesiacu to wprawdzie ta sama ale juz zupelnie inna. Nie tylko mniej ale i
                                            moze miec kolorek.

                                            W sumie odnosi sie to nie tylko do wody w wannie...



                                            • Gość: mojito Re: Wchodzenie do tej samej wody IP: *.bondi.pl 02.08.04, 09:27
                                              Przewidujac dyskusje dodalem - panta rei (wszystko plynie).
                                              Woda w wannie nie plynie. "Stoi". I temperatura sie zmienia.
                                              Nasze cialo ja podnosi lub oziebia. Tym niemniej mozna zalozyc,
                                              ze to ta sama woda :)))))))))))). Ja mialem na mysli wode rzeczna.

                                              Wanna, ciepla woda i ciala ja wypierajace plus swieca(e), czerwone
                                              wino/porto to temat na ewentualne inne obserwacje.

                                              Szopen,
                                              pare lat temu glosna byla sprawa rodzinnej kapieli w wannie
                                              w Chinach. Ta sama woda i zmieniajacy sie czlonkowie (pojedynczo)
                                              rodziny. Corka kapala sie po ojcu. Z pewna powazna konsekwencja.
                                              Czy slyszales o tym?

                                              Jade na owsianke,
                                              mojito.
                                              • poetal_liryczny Re: Wchodzenie do tej samej wody 02.08.04, 09:57
                                                Saba ja nie jestem przewrazliwiony,i czemu mialbym czuc sie winny, ja tam sie
                                                nie rozwodzilem. nikt nic nie ma do Kazika, uwagi sa ogolne i owszem a chlop
                                                przestal pisac.pisze tak dla wsparcia bo jestem meskosolidarny ;-)
                                                Mojito, Mar_za :-) ksiazka Orwella tak macie racje, Big Brother i jego
                                                przepowiednia jak bardzo spelniona prawie 50 lat po napisaniu.co ciekawe, ze to
                                                nie tylko przekaz autora o pokonaniu jednostki przez sily wyzsze czyt.rzad,a
                                                raczej przestroga o zagrozeniu wolnosci osobistej.
                                                Szopen cos mi wyglada ze w trakcie tego wchodzenia i wychodzenia cos puenta sie
                                                rozmyla;-)
                                                • poetal_liryczny Re: Wchodzenie do tej samej wody 02.08.04, 10:02
                                                  skonczylem nocke ide sie wiec kimnac.
                                                  Mojito pewnie znasz przypadek kiedy pewna robotnica utknela glowa w rurze,
                                                  prawnicy mieli prawdziwy szkopul ;-)
                                                  Pysiek odezwij sie czasem cos ciebie dawno tu nie bylo.tak sobie tylko
                                                  zartowalem z tym rozczarowaniem, wierze ze znasz ksiazke;-)
                                                  • Gość: szopen Re: Wchodzenie do tej samej wody IP: 204.79.89.* 02.08.04, 10:45
                                                    O rodzinnej kapieli w wannie i jej powaznych kosekwencjach nie slyszalem.
                                                    Jako, ze tu sa glownie prysznice a nie wanny (brak miejsca) podejrzewam, ze
                                                    mozna historie zaliczyc do tych z rodzaju "jestem w ciazy z bigfoot".
                                                    • Gość: yvona do trzech x sztuka IP: *.rivrw2.nsw.optusnet.com.au 03.08.04, 00:28
                                                      ...czyli znow jestesmy na drugiej stronie....
                                                      a wczoraj wysmarowalam taki piekny post... no, polowe, ale zapowiadalo sie na
                                                      arcydzielko literackie ;))) no i co? i zrobilo sie wielkie pstryk i ktos
                                                      wylaczyl prad - roboty elektryczne....
                                                      a dzis za rano, wiec sie melduje i ide szykowac sie do wyjscia, choc tak
                                                      naprawde tobym wrocila do lozeczka ;)))
                                                      Poeto, 1984, ktoz nie pamieta Grzesia O. ;))) ja osobiscie niemilo wspominam
                                                      lekture, szkoda mi bylo strasznie konia ;))) i generalnie cierpialo moje
                                                      poczucie sprawiedliwosci.... wole Huxleya, "Nowy wspanialy swiat" i inne
                                                      dzielka tez,
                                                      caluski,
                                                      Iwona
                                                    • Gość: szopen 1984 IP: 204.79.89.* 03.08.04, 02:10
                                                      Moj ulubiony cytat, ktory kiedys mialem wymalowany na scianie w moim pokoju.

                                                      "I my zlapiemy tego czarnego kota w ciemnym pokoju.
                                                      Nawet jesli go tam wcale nie ma"
                                                    • matrioszkaa bez tematu 03.08.04, 07:56
                                                      Zdrascie!
                                                      Skoro zaczeliscie literacko to polecam cos z najnowszej: „Oskar i pani Roza“
                                                      (Iwona-Ty w oryginale, szczesciaro, mozesz i wszyscy francuskim wladajacy rowniez).

                                                      Mam samochod, ciemnogranatowy z matalicznym polyskiem. Po Moskwie najlepiej
                                                      jezdzic z zamknietymi oczyma. W niedziele rano mozna otwierac, ulice zaskakujaco
                                                      puste, przyjemnie.
                                                      Maz nie przymierzyl samochodu przed kupnem - za maly dla niego, kolanami moze
                                                      kierowac.

                                                      Dobra, a teraz sie pochwlale w mysl zasady takiego jednego pana z Rotterdamu:
                                                      chwal mnie gebo moja; wyszla ksiazka, w ktorej jest napisane moje imie i
                                                      nazwisko, wyzej jest napisane: tlumaczenie.

                                                      Ospa wietrzna powoli przemija z wiatrem, trzymam biedaka sila w chalupie,
                                                      przyjechalo sporo nowych dzieci i nie chce, zeby ewidentnie zarazily sie od synka.
                                                      Cieplo, burzowo, deszcze niespokojne i wiatr w Moskwie. Wyleczyc by malego i
                                                      jeszcze gdzies powakacjowac?!?!

                                                      Pozdrowionka
                                                      m.

                                                      Saba-piekny portret!
                                                    • Gość: mojito Srednioslonecznie. IP: *.bondi.pl 03.08.04, 10:36
                                                      Zdrowenka Wszystkim absolutnie,

                                                      wrocilem do jajek sadzonych. Dam sobie spokoj z owsianka na razie.
                                                      Fasolka pojawila sie. Lubie ja z bulka tarta. Nawet jako danie glowne.
                                                      Krece sie po miescie z mama/siostra zakupowo. Cierpliwosci sie ucze.
                                                      Sok z buraka z kiwi mi sie wczoraj trafil. Nawet, nawet...
                                                      Slonce lekko zamglone. Rano mgla. Tfu, czyzby jesien z oddali...

                                                      Poeto,
                                                      uporczywie powtarzana historie z czyszczeniem rury w bylej stoczni znam.
                                                      Podobno stocznia placila alimenty pracownicy ktorej zdarzyl sie przypadek.
                                                      Ale tak na prawde to nie wiem... Przy rurze nie bylem. Kobiety nie znam.

                                                      Iwona,
                                                      mnie tez bylo zal konia. Do dzisiaj nie lubie swini.

                                                      Matrioszko,
                                                      dzieki za polecenie. Na wakacjach czytam lekko. Bardzo lekko.
                                                      Gratuluje sukcesu. Ja bardzo lubie gdy kobiety tlumacza :))))).
                                                      Jezdzilem dzien na CD Okudzawy. Ludzie przezornie odsuwali sie
                                                      od samochodu. Na wszelki wypadek.

                                                      Szopen,
                                                      moje ulubione powiedzenia to: carpe diem i to ask permission is to
                                                      seek denial. I chyba takie ktore przestrzega przed pomyleniem przegranej
                                                      potyczki przed cala batalia :))).

                                                      Pysiek,
                                                      zdrowiej, zdrowiej, zdrowiej.

                                                      Lece Panie odebrac z shopping mall (Galaxy),
                                                      ehhh, zycie kierowcy,

                                                      milego dnia 4 all,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: Mar_za Re: Srednioslonecznie. IP: 212.160.172.* 03.08.04, 11:45
                                                      Oooooooooo ja tez woze Okudzawe w samochodzie:)))))). Piesni patriotyczne.
                                                      Przypadkiem wpadlam w supermarkecie na wielki kosz z plytami roznego kalibru.

                                                      Jade dzis znow nad morze a wracam jutro. W tamta strone 6 godzin z Okudzawa,
                                                      Diana Krall, Cesaria Evora ale nie tylko:) Z powrotem w towarzystwie uroczych
                                                      dwoch dam:))). Tylko mogloby byc bardziej niz srednioslonecznie. Prawie 1000 km
                                                      w deszczu nie jest zbyt milym doznaniem.

                                                      Pysiek jak sie wyczlapala na delfinkach ze szpitala tak zamilkla na amen.

                                                      Bardziej niz srednioslonecznie pozdrawiam:)

                                                      Mar_za

                                                    • Gość: szopen cytaty IP: 204.79.89.* 03.08.04, 12:33
                                                      Przyznam sie, ze moja ulubiona ksiazka to "Paragraf 22" Josepha Hellera.
                                                      Cytatow mnostwo.
                                                      Jeden z lepszych:
                                                      "Clevinger was dead, that was the biggest problem with his life philosophy"

                                                      (to byl ten gosc co sie umyslnie nudzil, bo zauwazyl, ze jak sie nudzi to czas
                                                      wolno plynie a chcial zyc wiecznie).
                                                    • matrioszkaa Re: cytaty 04.08.04, 06:27
                                                      Okudzawa jako odstraszacz? Nie wiem czy tu bedzie funkcjonowac, ale sprobowac
                                                      moge. Zastanawialam sie raczej nad oznakowoaniem i napisami ewentualnie. W
                                                      uzyciu sa znaki ostrzegawcze z wykrzyknikiem, z literka u: uczen, oraz : dama za
                                                      rulom. Co by tu jeszcze?
                                                    • Gość: mojito Bardzo duza dzialka komunalna. IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 04.08.04, 12:03
                                                      Zycie jest piekne,

                                                      wrocilismy rodzinnie z wizyty na cmentarzu. Okazja - odwiedzenie
                                                      bliskich majacych teraz tam staly adres zaczynajacy sie od Kwatera ...
                                                      Cmentarz w Sz. jest najprawdopodobniej najwiekszym w Europie.
                                                      Duzy i zielony. Drzewostan imponujacy. Deby, jodly, graby, klony, brzozy
                                                      i dziesiatki innych. Ladna fontanna i pozostalosc niemieckiego krematorium.
                                                      Krematorium jako forma ostatecznego odejscia odpowiada mi. Lubie tropik.
                                                      Cmentarz miesci sie przy ulicy Ku Sloncu. Wszyscy wiedza, ze jest to najdluzsza
                                                      ulica w Sz. Z wiadomych wzgledow. Slonce lekko przebijalo sie przez geste
                                                      korony drzew i oswietlalo tablice z nazwiskami tubylcow. Mialem dzisiaj
                                                      troche dziwne skojarzenia z numerami rejestracyjnymi. Tymi ktore juz nie jezdza.
                                                      Z dala za gestym zywoplotem slychac bylo szum przejezdzajacych samochodow
                                                      i toczacego sie zycia. Tutaj demokratycznie zycie sie zatrzymalo i wycichlo.
                                                      Dluzsza chwile zadumy i refleksji przerwal dzwonek telefonu komorkowego.
                                                      Szkoda, ze nie moglem odpowiedzic na sygnal - Tu cmentarz komunalny, w czym
                                                      moge pomoc?
                                                      Wolno wyjechalismy za brame i rownie wolno wlaczylismy sie w spolecznosc
                                                      zyjacych. Memento mori...

                                                      Matrioszko,
                                                      sam Bulat nie odstrasza. Wiekszosc ludzi go lubi. Czasami lekko zwraca uwage
                                                      jezyk rosyjski w polaczeniu z innymi elementami. Samochodami na przyklad i
                                                      branzami rozrywkowymi. Tymi sfeminizowanymi.

                                                      Slonecznie Was wszystkich Amigos pozdrawiam,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: yvona Re: Bardzo duza dzialka komunalna. IP: *.rivrw2.nsw.optusnet.com.au 04.08.04, 16:19
                                                      Matrioszkaa, a kto napisal to dzielo?? o Rozy?......
                                                      i pochwal sie jaka xiazke przelozylas i z czego na co?? bardzo mnie to
                                                      ciekawi...
                                                      Saba, zdjecie piekne, daje max punktow ;)))
                                                      Mojito, a ja naivna myslalam, ze to w Lodzi jest najwiekszy cmentarz, no, ale
                                                      to sie chyba nie liczy, bo tam jest komunalny, katolicki, prawoslawny (z
                                                      pomnikiem Katarzyny Kobro i jeszcze kogos innego, nie pamietam) i mariawicki i
                                                      jeszcze jakies dwa, wiec to taki kompleks... zaraz obok - ASP ;)))) okolica
                                                      piekna, taka jakby juz za miastem.... ale nie do konca; w kazdym razie
                                                      relaxujaco nastraja, ludzie chodza na spacery, karmia wiewiorki.... robia
                                                      zdjecia... ;)))))
                                                      a ja coraz bardziej spiaca, wiec pozwolcie, ze jeszcze wyraze niepokoj z powodu
                                                      milczenia Pyska i tesknote za Guntherem, i usmiechne sie do Kazika,
                                                      wszystkich obsypuje caluskami i dobranoc ;)))) zycze sobie glownie ....
                                                      Iwona

                                                    • poetal_liryczny Re: Bardzo duza dzialka komunalna. 05.08.04, 00:43
                                                      nostalgia, zamyslenie na cmentarzu ...powialo listopadem coz takie nasze
                                                      koleje.nie wszystkie narody tak ladnie jak Polacy jednak potrafia celebrowac
                                                      pamiec po bliskich.
                                                      "lodzia utkana z sitowia lat
                                                      na drugi brzeg kiedys poplyne
                                                      by tam
                                                      stanac przed tymi ktorych
                                                      zabral mi czas
                                                      powiedziec jak bardzo
                                                      bylo mi ich brak...."
                                                      to tez nie moje pisanie dostalem poczta niedawno od bardzo bardzo madrej,bardzo
                                                      fajnej osobki z ktora pisuje, niestety tylko pisuje ...a co najsmieszniejsze ze
                                                      nigdy nie widzialem jej na oczy nawet na zdjeciu, wiec jest to taka moja
                                                      internetowa poetka.
                                                      dolaczam moj niepokoj o Pyska czasem cos jej wysylalem smiesznego, albo
                                                      poetyckiego ;-)i zwykle odpowiadala dosc szybko,teraz cisza, jesli ktos z was
                                                      ma kontakt z nia, napiszcie co sie dzieje.moze Kazik cos wie,Kazik daj znac.
                                                      Iwonka ja mysle ze Gunther tu zaglada tylko z jakis powodow nie pisze ;-)
                                                    • kazachstan Re: Bardzo duza dzialka komunalna. 05.08.04, 01:20
                                                      Dzien dobry,

                                                      jaki listopad Poeta, no nie spieszmy sie tak do przodu a wszystko po kolei
                                                      przyjdzie. u nas pomalu zaczyna sie wiosna, u mnie w ogrodzie zakwitly juz
                                                      magnolie, bardzo piekne to drzewko i szkoda tylko ze tak krotko kwitnie. w
                                                      Australii wiosna zaczyna sie kwitnacymi drzewami, dopiero potem te drzewa maja
                                                      liscie.jeszcze kilka tygodni i bedzie cieplej.chociaz i teraz w ciagu dnia jest
                                                      calkiem cieplo i przyjemnie, ale nie tak cieplo zeby w altanie posiedziec.
                                                      ja tam sie nie obrazilem,kazdy moze napisac co mysli, ale na sytuacje trzeba
                                                      popatrzec jak wyglada z roznej strony.co tylko chcialem jeszcze dopisac w tej
                                                      sprawie rozwodow,to ze nie ma co zalowac co sie stalo i cale zycie ogladac sie
                                                      za siebie, bo jesli bylby to dobry zwiazek to by sie nie rozpadl ot co.
                                                      mam kontakt telefoniczny do Pyska i probowalem kilka razy ale nie odpowiada.
                                                      moja Pani znowu upiekla nawet dobre ciasto i myslalem,ze znowu po kosciele w
                                                      niedziele wpadniemy,a.bez zapowiedzi to trudna sprawa,wazna osoba.moze juz ma
                                                      sie lepiej i pojechala na wakacje. a Gunther jak rzeczywiscie tak jest ze
                                                      jestes tu i tylko czytasz,to przeczytaj co sobie mysle o takich druhach.no ze
                                                      razem zeswa tu puby zamykali i niejednego razem obalili,zyciorysy sobie
                                                      opowiedzieli,goralu czy ci nie zal, naplazy na Bondi spiewali o 4 nad ranem i
                                                      co,to tak sie traktuje starych przyjaciol.
                                                      pozdrawiam wszystkich serdecznie
                                                      Kazik
                                                    • Gość: szopen Cos czesto spadamy IP: 204.79.89.* 06.08.04, 02:12
                                                      Cos ostatnio czesto spadamy na druga strone.
                                                      Pewnie efekt wakacji.
                                                      U mnie w zyciu/pracy troche sie uspokoilo.
                                                      To znaczy dostalem pismo z informacja o tym ze z natychmiastowym efektem
                                                      obcinaja mi czesc (spora) roznych package benefits.
                                                      Stracilem pol dofinansowania na mieszkanie, home leave i R&R, oplate za szkole
                                                      dla dziecka. W sumie sporo ale pensji, bonusa i medical znaczy tych
                                                      najwazniejszych nie ruszyli. Pewnie dlatego, ze nie mogli.
                                                      Troche sie tym w..urwilem ale juz mi przeszlo. Zdecydowalem sie kontynuowac
                                                      poszukiwanie nowej pracy, teraz spokojny ze dalej mam zatrudnienie w obecnej
                                                      firmie. Jak znajde cos ciekawego to po prostu spadam.
                                                      Ot i tak w zyciu bywa.
                                                    • Gość: Asia Re: Cos czesto spadamy IP: *.adsl.xtra.co.nz 06.08.04, 02:38
                                                      U mnie odwrotnie, dostalam nastepna podwyzke, wiec sobie z zadowolenia
                                                      pogwizduje, no ale w zyciu roznie bywa, raz lepiej raz inaczej. Najwazniejsze
                                                      to zdawac sobie sprawe ze ani te dobre ani te inne rzeczy nie trwaja
                                                      wiecznie,wtedy czlowiek nie popada ani w depresje ani w samouwielbienie.

                                                      Na spadanie chyba najwyzsza pora biorac pod uwage ze to 4 watek i w sumie ok
                                                      4tys wypowiedzi, ile mozna hihihi

                                                      pozdrawiam wszystkich cieplutko z dzis mokrego Christchurch :)
                                                    • poetal_liryczny Re: Cos czesto spadamy 06.08.04, 03:56
                                                      praca, praca,wydaje sie ze wszystko fajnie robisz plany kalkulacje...a nie
                                                      znasz ani dnia ani godziny, roznie bywa.nie narzekam u mnie tak jak u Asi, raz
                                                      w roku podnosza stawke plus jak jestes dobry i wykazujesz inicjatywe wpadaja
                                                      dwa razy do roku do kieszeni extra bonusy. narazie bonusy zaliczam regularnie,
                                                      wykazuje sie wiec, ale chyba przesadzilem z tym wykazywaniem bo wybrali mnie do
                                                      tej cholernej Afryki ;-)to podobno wyroznienie,jade juz niedlugo zobaczymy.
                                                      z pisaniem Asia to sprawa niekonczaca,nie mialem okazji czytac poprzedinch
                                                      kawalkow,ale zauwaz ludzie nie przestaja mowic zawsze jakis temat sie znajdzie
                                                      do rozmawiania, tak samo nie przestana pisac. ludzie tutaj sie zmieniaja,
                                                      dolaczaja i odchodza, tematy tez czasami wracaja ale jak wracaja to przerabiamy
                                                      je pod innym katem, nic tu sie nie powtarza.dlatego mysle, ze nie ma co sie
                                                      zniechecac ze okresowo spadamy, no to co ze spadniemy,spadamy i wracamy na
                                                      powierzchnie, bo nie ma takiego fajnego watka nigdzie indziej ASia, niskie
                                                      uklony ;-)
                                                    • Gość: szopen O sytuacji ogolnie IP: 204.79.89.* 06.08.04, 04:47
                                                      Moja sytuacja jest ciut skomplikowana.
                                                      Pare lat temu we wszystkich fabrykach w Chinach (a ma firma kolo 20) glowny
                                                      inzynier byl codzoziemiec.
                                                      Sporo to kosztuje wiec zaczeto od malych fabryk "localization" czyli wstawianie
                                                      na te pozycje Chinczykow.
                                                      Od jakis 2 lat zostaly sie tylko 2 fabryki z expatem na tej pozycji.
                                                      Jedna wielka na dalekiej polnocy i ta tutaj.
                                                      Ta tutaj jest po prostu w samym centrum miasta, system chlodniczy dziala na
                                                      amoniaku (mamy troche ponad 12 ton), to jest fabryka w wiezowcu. Oglonie rzecz
                                                      biorac sytuacja niebezpieczna.
                                                      Ja tu jestem dalej bo naczalastwu brak odwagi.
                                                      Jesli by sie teraz cos zdarzylo to wina moja.
                                                      Jesli by mnie zastapili Chinczykiem i cos by sie zdarzylo to wina naczalstwa.
                                                      Ale gdzies od kwietnia mniej lub bardziej oficjalnie powiedziano mi ze
                                                      niezaleznie od tego jakie bede mila wyniki w pracy to na koniec roku bye bye i
                                                      jednak zastapi mnie Chinczyk bo taka jest polityka firmy, nie moga sobie na
                                                      mnie pozwolic itd itd.
                                                      Takie cos dobrze robi na motywacje.
                                                      Wiec sie troche zaczalem rozgladac za nowa praca. Mialem pare ofert ale z
                                                      roznych powodow nie wzialem.
                                                      Tydzien temu zadzwonili do mnie i poinformowali, ze z natychmiastowym efektem
                                                      nastepuja zmiany w moim kontrakcie itd.
                                                      Ale wcale nie chca sie mnie pozbyc wrecz przeciwnie zalezy im na tym bym dalej
                                                      dla nich pracowal.
                                                      Po prostu znowu spekali.
                                                      Sytuacja w stylu : chcialabym ale sie boje.

                                                      Troche mam dosc tej sytuacji wiec dalej sobie szukam czegos lepszego.
                                                      I znajde.
                                                      :))))))
                                                    • tangerin Czas 06.08.04, 06:17
                                                      Czy nie macie wrazenia, ze ostatnio czas przyspieszyl?
                                                      Wszystko jakos szybko sie kreci, zdecydowanie za szybko, jestem jeszcze tu, a
                                                      juz powinnam byc gdzies indziej...
                                                      Mimo ze staram sie do wszystkiego podchodzic metodycznie, nawet robie liste
                                                      rzeczy do zrobienia i odhaczam, bo inaczej bym sie pogubila zupelnie, to i tak
                                                      to jest za malo jeszcze i sie nie wyrabiam, bo zycie uwielbia niespodzianki i
                                                      mnie nimi zaskakuje:))) Ja tez je lubie, chociaz w tej ilosci...

                                                      Ide spac, na dwie godziny chociaz, potem znowu wlacze 3 bieg, a moze 5?
                                                      Qrcze, cefalki nowej nie skonczylam, tlumaczenia w lesie, a ja spac sie
                                                      wybieram... Wyglada jednak, ze Morfeusz sie ode mnie uzaleznil i beze mnie zyc
                                                      nie moze, ulegne wiec po raz kolejny:)))A potem hektolitry kawy sie poleja.

                                                      Kzazik, wiosna jest wspaniala, Ty mi tu nie pisz o magnoliach, bo mi teskno za
                                                      nimi. A jaka masz odmiane?

                                                      tak, spadamy lekko, ale to efekt goracego ostatnio lata. I zapracowania.

                                                      Zabieram miseczke wisni do lozka. Bede je wachac przez sen, bo jak to
                                                      poweidzial madrze pewien pan, autor "sklepow cynamonowych", "zapach wisni
                                                      wiecej obiecuje niz ich smak". Ide sie wisniami sztachnac, dobranoc i dzien
                                                      dobry.

                                                      Ps. A kartka z Lisboa nie doszla. Wiem, znowu o czysm zapomnialam.:)))
                                                      Ale dosle:)) I wczoraj dotarly dwie znad morza i wzbudzily u mnie uczucie
                                                      tesknoty za otwartym akwenem wodnym i nie konczaca sie przestrzenia. Napuszcze
                                                      sobie wody do miski, cholera, bo wanny nie mam, ino prysznic, ale to dopiero
                                                      jak wstane, i bede sobie wyobrazac,ze to namiastka morza. I jeszcze soli
                                                      morskiej sobie dosypie. Bedzie git!
                                                    • tangerin Re: Czas 06.08.04, 06:20
                                                      Saba, Malenstwo tak bardzo uroslo od czasu..., juz nie pamietam od kiedy. Kopie
                                                      juz?
                                                    • poetal_liryczny Re: O sytuacji ogolnie 06.08.04, 06:18
                                                      podobnie jest u mnie Szopen,pracuje w Niemczech, wiec wiecie jak to jest niby
                                                      kontrakt podpisalem jeszcze w Polsce pracujac, ale Auslander to jest ciagle
                                                      Auslander tutaj nawet jak pisza z duzej litery. dlatego trzeba sie starac w
                                                      pracy.niby mam swiadomosc ze jestem od nich lepszy ale oficjalnie o tym sie nie
                                                      mowi. rozumiem, w kadej pracy sa ukladziki i taka wewnetrzna polityka. jeszcze
                                                      pol godziny i lece do domu, koniec mojej zmiany.w domu dobry nastroj,przespie
                                                      sie pare godzin a wieczorkime wychodzimy na kolacje ze znajomymi.milego
                                                      weekendu wszystkim zycze.
                                                    • Gość: mojito Widok na Odre. IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 06.08.04, 12:40
                                                      Zdrowka i sloneczka Wszystkim,

                                                      dzisiaj od rana prawie (7:30)spotkalem sie z kolega na Walach Chrobrego.
                                                      Chcielismy sie zobaczyc przed jego wyjazdem.
                                                      Usiedlismy na schodach. Miejsce z widokiem. Na pomnik Herkulesa walczacego
                                                      z Cetnaurem i dalej na Odre. Moje ulubione miejsce w Sz.
                                                      Dobrze jest sobie cos podlozyc siedzac na schodach. Siedzialem na Polityce
                                                      a kolega na ostatnim wydaniu Playboy`a. Wszyscy wiedza, ze my, mezczyzni
                                                      kupujemy Playboya tylko dla intelektualnych artykulow i wywiadow.
                                                      Na zdjecia nagich kobiet zupelnie nie zwracamy uwagi. W tym przypadku
                                                      przedyskutowalismy wywiad z Johnny Deppem a Pamele zupelnie zignorowalismy.
                                                      Podobna nawet cos usunela. Dokladnie co nie wiemy i nas to nie obchodzi.

                                                      Slonce wznoszac sie odslanialo warstwy cieni i polcieni ze stojacych
                                                      przy kei statkow. Za wczesnie bylo aby na Ladodze napic sie kawy.
                                                      Nie wspomne o margaricie. Columbus i Colorado tez od 10:00.
                                                      Widok na port i ladna estakade wyprowadzajaca z miasta.
                                                      I oczywiscie Odre. Menage a trois. Odra - grande horizontale - wolno
                                                      plynela w strone zatloczonego morza. Ma sto kilometrow do pokonania.
                                                      Niosla na sobie barki, pchacze i motorowki. Widac bylo rdzawy kadlub
                                                      budowanego statku. Sprzedawca srebra i bursztynu zaczal ustawiac swoj stolik.
                                                      Czekal na autokary z Niemcami. Zaczynalo byc coraz cieplej.
                                                      Waly Chrobrego i ich czesc ze schodami to bardzo ladne miejsce.
                                                      W podziemiach rozpoczely sie prace nad kolejna restauracja.
                                                      Bedzie z wystroju i kuchni staropolska. Otworzy sie w maju.

                                                      Bede mial zaganiany weekend. Jutro rano odworze siostre do Berlina na samolot.
                                                      Dwa tygodnie minely jak sen zloty. Wieczorem mam zaprzyjazniony slub.
                                                      Niedziela bedzie pewnie regeracyjna.
                                                      W poniedzialek otworze mape i zobacze. Czas na mnie. Cos mnie kluje w ....
                                                      Nie mozna tego operacyjnie usunac. Lekarz powiedzial, ze musze z tym kolcem
                                                      nauczyc sie zyc. Probuje wiec. O pracy jeszcze nie mysle.
                                                      To znaczy przez moment pomyslalem dzisiaj rano ale natychmiast zastapilem
                                                      ten temat innym, zdecydowanie przyjemniejszym rzeczownikiem.
                                                      Tez rodzaju zenskiego...

                                                      Milego weekendu Amigos,
                                                      mojito.

                                                      Slonecznie i upalnie/28C/jade sie odrobinke przystrzyc.
                                                    • Gość: Saba Chiny i w ogole IP: 213.144.225.* 06.08.04, 14:27
                                                      Tak a propos Chin.. (i Szopena) Wczoraj odwiedzil nas byly-szef, ktory rok temu
                                                      zwolnil sie z pracy aby wraz z zona pojechac w podroz dookola swiata. W sumie
                                                      starczylo im czasu na wschodnia polkule, ale nie w tym rzecz.
                                                      Na moje pytanie o to gdzie by chcial mieszkac mogac wybrac z tych krajow, ktore
                                                      zwiedzil (a zwiedzil wiekszosc krajow Azji, Australie i Nowa Zelandie)
                                                      odpowiedzial, ze CHINY ! Pytam dlaczego, a on na to, ze to najprezniejszy kraj
                                                      i narod jaki zdarzylo mu sie kiedykolwiek widziec. Ze ludzie bardzo mili i
                                                      bardzo zmotywowani tak do pracy jak i nauki, a gospodarka galopujaca. Co ty na
                                                      to Szopen?
                                                      Potem pytalam o najtrudniejszy kraj do przezycia i nie zaskoczyl mnie
                                                      wymieniajac Indie, sami chyba wiecie dlaczego.. przeludnienie, upal, brod,
                                                      smrod, bieda, nie pozostajaca bez wplywu na zachowanie i mentalnosc ludzi.
                                                      Najpiekniejszy kraj (piekno natury) - tu mnie zaskoczyl, bo powiedzial ze
                                                      Wietnam i Mongolia, a nie zadne tam tajlandzkie wysepki.
                                                      I kraj, ktory zrobil na nim najwieksze wrazenie - Kambodza, ze wzgledu na
                                                      tragiczna historie, ktora wydrazyla znamie w mentalnosci narodu.

                                                      Coz, podroze ksztalca :-)

                                                      Pozdrawiam
                                                      Saba
                                                    • Gość: szopen Re: Chiny i w ogole IP: 204.79.89.* 07.08.04, 04:03
                                                      W zasadzie bym sie zgodzil z uwagami bylego szefa.
                                                      Tu w Chinach naprawde zycie toczy sie szybko. Jak gdzies juz chyba pialem z
                                                      dachu naszej fabryki widac ponad 30 wysokich dzwigow, tych do budowania
                                                      wysokich (40+ pieter) budynkow, o ile sie nie myle to wiecej niz w calej
                                                      Europie.
                                                      Tutaj wystarczy nie odwiedzic jakiejs ulicy przez kilka miesiecy i mozna nie
                                                      poznac ze to to samo miejsce.
                                                      Ludzie w wiekszosci bardzo pracowici (na poludniu duzo bardziej niz na
                                                      polnocy), nie pisze ze nie ma wyjatkow ale ogolna sytuacja bardzo pozytywna.
                                                      Tempo rozwoju jest po prostu oszalamiajace.
                                                      Nalezy jeszcze dodac bezpieczenstwo. Tu jest naprawde bezpiecznie (moze nie
                                                      jesli chodzi o ruch i wypadki na ulicy), zupelny brak tzw. random violence
                                                      czyli mozliwosci dostania w morde za nic. Jest tu po prostu porzadek.

                                                      Pisze to ostatnie po wczorajszym obejrzeniu filmu z D. Washingtonem "Man on
                                                      fire", gdzie miedzy innymi chodzilo o sytuacje w Ameryce Poludniowej porwania,
                                                      strzelaniny itd.

                                                      Jakkolwiek Vietnam wiekszego wrazenia na mnie nie wywarl (aczkolwiek ja w sumie
                                                      pojechalem tam na ryby i niewiele widzialem) to co do Mongoli zgadzam sie w
                                                      zupelnosci. Wprawdzie zima tam jest okrutna i dluuuga ale w pozostalych porach
                                                      roku jest pieknie. Dziko i pusto. Po stepie czy gorkach chodzi sobie duzo
                                                      dzikich zwierzat, krystalicznie czyste rzeki. Jako ze tubylcy nie jadali ryb
                                                      Mongolia jest uznawana za jeden z najlepszych krajow do ryb lowienia na
                                                      swiecie, bo ryb duzo i nie kumate. Mongolia kraj bardzo duzy a populacja cos w
                                                      granicach 2 milionow. Tloku njet.

                                                      Co do krajow gdzie zyc jest trudno to kiedy rozpoczalem poszukiwanie pracy
                                                      wyszla mi nastepujaca list miejsc gdzie sie nie wybieram: Indie, Pakistan,
                                                      Bangladesz (powody jak szef Saby), Saudi, Kuwejt, UAE (mentalnosc ludzi i
                                                      sytuacja spoleczna), wiekszosc krajow bliskiego wschodu z powodu aktualnej
                                                      sytuacji bezpiecenstwa (z wyjatkami: Iran, Jordan, Lebanon, Syria te akurat sa
                                                      OK glownie z powodu bardzo milych ludzi) no i na koniec wiekszosc malo
                                                      rozwinietych krajow czarnej afryki bo tam jest naprawde ciezko zyc z rodzina.
                                                      Reszta swiata stoi przedemna.

                                                      Poeto,
                                                      Jest pewna roznica w naszej sytuacji. Tutaj ja kosztuje firme kilkakrotnie
                                                      wiecej niz tubylec, wiec wprawdzie sie musze starac ale o to by usprawiedliwic
                                                      ten koszt.
                                                      A tak na marginesie to ja sie wcale nie dziwie ani nie mam za zle naczalstwu
                                                      firmy ze probuja lokalizowac stanowiska, maja do tego pelne prawo.


                                                    • kazachstan Re: Chiny i w ogole 07.08.04, 11:03
                                                      Dobry wieczor,

                                                      dzis byl wyjatkowo piekny dzien,cieplo,slonecznie,wiatr sie uspokoil. lunch
                                                      spokojnie mozna bylo zjesc w altanie i ciasto nawet bylo,to tak na dopelnienie
                                                      i co wiecej tu szukac do szczescia.trawa jest zawsze bardziej zielona za plotem
                                                      sasiada. Chiny czy nie Chiny,jak wszystko dobrze sie uklada,jest spokoj w
                                                      rodzinie i praca to wszedzie dobrze.ja moglbym powiedziec ze w Australii trzeba
                                                      bylo schylic karku,ale czy zaluje tego, nie.gdybym nie wyjechal z Niemiec to
                                                      tambym schylal i moje dzeici pewnie do tej pory, a tak to chociaz dzieciom
                                                      latwiej. kazdy czlowiek to mysle,ze szuka inaczej, a czasem to losy tak jakosik
                                                      sie ukladaja,ze wychodzi nie zaplanowane.ja mysle, ze Szopen Ty to mlody
                                                      chlopak,nalezy ciebie podziwiac za odwage ze do takiego dalekiego kraju
                                                      pojechales i z tym cudacznym jezykiem sobie radzisz. ale zeby zaraz Chiny byly
                                                      wymarzonym krajem to jakos tu mi nie podchodzi.
                                                      jutro po kosciele bede mial wizyte syna z wnukami, to wiele w ogrodzie nie
                                                      zrobie.zabralem sie wiec dzis od rana.troche przycinania, trzeba bylo spryskac
                                                      niektore krzewy,przeciw slimakom i aphids na rozach, suche pozbierac, posiac
                                                      troche zeby byl swiezy kwiat na stol do obiadu. ja mam magnolie soulangeana, ma
                                                      duze waxy flowers, ale jeszcze nie tak wielkie jak magnolia grandiflora. drzewo
                                                      ma niecale 5 metrow i wyglada to przepieknie, bo nie ma jeszcze lisci tylko
                                                      cale jest obsypane wielkimi bialorozowymi kwiatami.w ogrodzie tez kwitnie juz
                                                      moja camelia (reticula)z tych wiekszych odmian i carolina jasmin. duzo nas
                                                      ogrodnikow sie uzbieralo tutaj,szkoda ze Tora wiecej nic nie pisze bo wygladalo
                                                      ze tez bardzo lubi rzadzic na dzialce.Tangerin i Pysiek zdobia balkony inni
                                                      kopia i sadza w ziemi jak Matrioszka,Asia i ja, chyba nawet Marza cos sadzila.
                                                      w Australii nie ma az takiej zimy zeby cos przemarzlo,no moze w Victorii jest
                                                      chlodniej, to nam Kangur moze napisac,mozna tak rozplanowac sadzonki ze kwiaty
                                                      beda caly okragly rok, jedne przestaja kwitnac inne zaczynaja. natomiast z
                                                      warzywami to juz wiekszy klopot, bo kolo warzyw to trzeba pochodzic wiecej,
                                                      przypilnowac zeby jakies cholerstwo nie zjadlo w nocy.ja mam ogrodek warzywny
                                                      ale z roku na rok coraz mniejszy bo i potrzeby coraz mniejsze.napewno jednak
                                                      nie truje sie jakimis sztucznie pedzonymi jarzynami, ktore sa pryskane,
                                                      krzyzowane i przeswietlane, zeby tylko zywotnosc na polce w sklepie byla
                                                      dluzsza.a potem czlowiek nie wie z czego choruje,ot co.genetycznie poprawiaja
                                                      pomidory, a potem wychodza z tego genetycznie pokrzywione dzieci.ale nie bede
                                                      tu krytykowal taka technika,swiat idzie do przodu.Ivona jak pracujesz w
                                                      supermarket to sama powiedz czy widzialas robaczywe jablko, i ile czasu te
                                                      owoce tam leza i leza i wcale nie gnija.mleko tez przeswietlane i wytrzyma
                                                      ladnych pare dni, razem z bakteriami wszystko wytrute.dlatego tak ta farma mi
                                                      sie marzy.na emeryturze bede mial wiecej czasu i wiecej miejsca zeby wyhodowac
                                                      nawet dla najblizszej rodziny warzywa i owoce.ale to dopiero sie okaze co z
                                                      moich planow wyjdzie. jak tam nasza loteria?
                                                      pozdrawiam
                                                      Kazik
                                                    • matrioszkaa Re: Chiny i w ogole 07.08.04, 15:36
                                                      Iwona-"Oscar et la dame rose" Eric-Emmanuel Schmitt, po prostu piekna!

                                                      Wczesniej bylo o cmantarzach i dobrze, ze zmieniliscie temat, bo inaczej jeszcze
                                                      bym dala wam wyklad na ten temat(to jeden z moich bzikow, zwlaszcza zydowskie).
                                                      Jaki chcialibyscie miec napis na nagrobku? Jedne z najciekawszych, ktore
                                                      widzialam: wdowa po mlynarzu (Wieden), wladca dobr (Krakow), Auf Wiedersehn
                                                      (Jelenia Gora), a najpiekniejszy chyba w Hamburgu (40 ha, mozna wolno
                                                      przejezdzac samochodem).

                                                      Kazik- ja niestety tylko na balkonie sie grzebie i w domu mam sporo kwiecia,
                                                      przydalaby sie jakas dacza, moze w przyszlam roku skoro sie zmotoryzowalam;
                                                      tylko to wszystko potrzebuje czasu,a my za 3 latka najprawdopodobniej fruuuuuuu,
                                                      niewiedziec dokad.

                                                      Kolezanka byla kiedys u rodziny zajmujacej sie uprawa pomidorow, zerwala sobie
                                                      jeden z krzaczka i do buzi, na to krzyk: tych nie jedz, te sa dla ludzi, dla nas
                                                      tam rosna.
                                                      Jak tam finanse, na uprawie pomidorow znam sie.

                                                      Pozdrowionka
                                                      m.
                                                    • Gość: Asia Ogrodek IP: *.akl.callplus.net.nz 08.08.04, 12:06
                                                      No wlasnie nie ma to jak swoje wlasne swierzutkie warzywka, moja zodkiewka juz
                                                      podskoczyla i malutka cebulka sie zieleni, chyba pora zebym koperkiem sypnela do
                                                      ziemi :)
                                                      Mam chec na mala szklarenke, ale musze najpierw basen zlikwidowac bo tam mam
                                                      najlepsze miejsce. Warzywniaczek niby nieduzy ale i tak mielismy warzyw
                                                      niedoprzejedzenia chociaz w zeszlym roku pozno zaczelismy.

                                                      Maz w zeszlym roku psadzil duzo drzewek owocowych, ciekawe czy beda juz jakies
                                                      owoce w tym roku. W zeszlym tygodniu dokupilismy orzecha wloskiego, tak ze chyba
                                                      wszystkie drzewka juz mamy w "domu", chociaz zawsze tak mowimy a pozniej i tak
                                                      jeszcze dokupujemy.

                                                      Ja w tym roku wzielam sie za propagowanie sadzonek, nieprzebrana ilosc doniczek
                                                      stoi w garazu przy oknie, i mam nadzieje ze sie do wiosny ukorzenia :)
                                                      Dla mnie to ogromna frajda wychodowac sobie cosik z gdzies ucietej galazki.

                                                      W moim ogrodku tez praktycznie caly rok cos kwitnie, w tym roku dokupie jeszcze
                                                      wiecej kwiatow/krzewow ktore kwitna zima, zeby bylo weselej.

                                                      Wsadzilam latem Bird of Paradise, ale niestety mi podmarzl, za pozno mu zrobilam
                                                      kordekle, ale mam nadzieje ze tylko liscie zmarzly i wiosna wypusci nowe.

                                                      Powschodzily juz moje frezje i tulipany ktore niedawno sadzilam, kwitna bratki,
                                                      kurze lapki nawet gozdziki. Z krzewow azalie, magnolie i rododendrony lada dzien
                                                      zakwitna, no i moje ulubione zonkile tuz tuz

                                                      W Christchurch jest wielki park w srodku miasta gdzie rosnie tysiace zonkili,
                                                      chyba ktos je dla mnie posadzil :) wyglada to bajkowo kiedy kwitna.

                                                      Wiosna jest piekna

                                                      z przedwiosennymi pozdrowieniami :)
                                                    • poetal_liryczny Re: Chiny i w ogole 08.08.04, 12:38
                                                      Matrioszka dawaj ten wyklad to moze byc ciekawe,a zydowskie co?cmentarze czy
                                                      zwyczaje,oba interesujace.a to co Kazik napisal ze warzywka nie zjadalne,
                                                      prawda, prawda,co by tu w takim razie jesc,mleko i nabial to trucizna,mieso
                                                      niezdrowe,warzywka genetycznie poprawiane....Niemcy sa bardzo przewrazliwieni
                                                      pod tym katem, sprawdzaja, testuja, jest cala siec sklepow gdzie mozna kupowac
                                                      zdrowotne jedzonko,ale nie dajmy sie zwariowac.jak tak bedziemy wszystko
                                                      ogladac zanim wezmiemy do ust,pilnowac sie, i niechcacy pojdziemy do knajpy na
                                                      obiad i tam nam podadza to gentyczne, to fik i jestesmy zalatwieni.to samo z
                                                      filtrami do wody pitnej.taka moda nastala ze wode trzeba filtrowac, bo to co z
                                                      kranu leci okazuje sie tez rakotworcza trucizna.podobna zadna trucizna w
                                                      niewielkich ilosciach ........dobra ide sobie usmaze na lunch pare muchomorow;-)
                                                    • poetal_liryczny Do Matrioszki w sprawie: Wyciskacz lez ;-) 08.08.04, 13:44
                                                      Oskar und Die Dame in Rosa
                                                      Es ist eine Geschichte vom Kummer,vom Verlust,wom Tod,von der Liebe,vom
                                                      Erwachsenwerden und von der Toleranz in dieser durchgeknallten Zeit,in der wir
                                                      leben. ein Lehrstuck in Sachen Gute.das ist ein unendlich zartes,schones und
                                                      liebevolles buch.
                                                      rozumiem,ze twoje tlumaczenie Matrioszka z niemieckiego? piekna ksiazka,sztuka
                                                      bedzie tutaj w Niemczech wystawiana w teatrze na jesieni.to na tym forum same
                                                      znakomite postaci i charaktery,gratuluje Matrioszka, pochwal sie co jeszcze
                                                      tlumaczylas?
                                                      moze ktos z talentem napisze ksiazke o ludziach tu piszacych,przeciez to lepsze
                                                      niz Gazeta Wyborcza.
                                                    • Gość: mojito Niedzielne leniwe popopludnie. IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 08.08.04, 17:35
                                                      Sloneczka Wszystkim,

                                                      odwiozlem siostre do Berlina. Wrocila do Stanow.
                                                      Do Berlina podroz szybka i bez wydarzen. Powrot uciazliwy.
                                                      Korki spowodowane wypadkami i duza iloscia wybierajacych sie
                                                      gdzies na weekend Niemcow. Duza liczba przyjezdza do Sz.
                                                      Ulubionym miejscem dla nich stala sie Galaxy (centrum handlowe).
                                                      Powrot trwal cztery godziny (160 km).
                                                      W Okolicach Prenzlau postawiono sporo wiatrakow wytwarzajacych
                                                      elektrycznosc. Wygladaja imponujaco. Kreca sie dostojnie poruszane wiatrem.
                                                      Umieszczone wysoko ramiona sa poza zasiegiem kopii Don Kichote.

                                                      Z trudem zdarzylem na slub. Ksiadz mowil duzo o milosci. Jej potrzebie i
                                                      koniecznosci pielegnowania. I ewentualnym jej przemijaniu. Nawiazal do malego
                                                      Ksiecia i oswajaniu rozy. Przez lisa? Dokladnie nie pamietam.
                                                      Samo przyjecie - siedemdziesiat osob. Dobry DJ. Tanczylo sie dobrze.
                                                      Jedzenie dobre. Wypilem cala butelke czerwonego wina. Byla opcja wodczana.
                                                      Urwalem sie o 3:00. Wiekszosc jeszcze balowala. Nowoposlubieni odlatuja
                                                      dzisiaj do Bulgarii na miodowy tydzien.

                                                      Nie sadze w ogrodzie. Ale woze krzewy i ziemie z Rajskiego Ogrodu
                                                      na zamowienie ojca. On sadzi i zarzadza zielenia w ogrodzie. Trawa i krzewami.
                                                      Mama kwiatami. Pare krzakow iglastych przywiozlem.
                                                      Jest cyprys i nieznane mi blizej inne. Upiekszaja swoja obecnoscia ogrod.
                                                      Soczystosc trawy troche przyzolcona ostatnim sloncem.

                                                      Lekko zmeczony ubiegla noca przeleze pare godzin w ogrodzie pod jablonia.
                                                      Z towarzyszaca mi Gama. I butelka wody niegazowanej w zasiegu reki.
                                                      Do wieczora powinienem juz wrocic do normy.

                                                      Niedzielnie pozdrawiajac,
                                                      mojito.
                                                    • matrioszkaa Re: Do Matrioszki w sprawie: SPROSTOWANIE 09.08.04, 07:56
                                                      Szczybciutko zapewnie, ze nie nazywam sie Barbara Grzegorzewska i mimo trzy lata
                                                      trwajacej egukacji nie utrwlil mi sie jezyk francuski:-((( Innymi slowy-to nie
                                                      ja, ja tylko reklamowalam te ksiazke tutaj zupelnie bezinteresownie. Poeto- w
                                                      jakim miescie w Niemczech przebywasz?

                                                      Eh cmentarze, tylko te stare sa naprawde ciekawe, wspolczesne moze roznia sie od
                                                      siebe lokalna moda, ale nic poza tym, stampowa robota i napisy, zupelnie
                                                      nieoryginalnie. Garstka ludzi ktorzy badaja np. napisy na nagrobkach na
                                                      wspolczesnych moga raczej poczytac sobie zrobione sprayem. Swoja droga zupelnie
                                                      nie moge pojac wandalizmu cmentarnego (innego tez, ale tego szczegolnie; przeciw
                                                      komu jest wymierzony: umarlym???)
                                                      Coraz czesciej spotykam sie z tym, ze ludzie chca byc spaleni i rozrzuceni w
                                                      lesie, czy parku, zadnych nagrobkow. Tak "pochowany" zostal ojciec sasiadki,
                                                      dostala tylko zawiadomienie, ktorego dnia to sie stanie, zreszta w Holandii, bo
                                                      tak taniej.

                                                      Tematyka zydowska to inny moj bzik, zaczelo sie we wczesnych latach od Singera a
                                                      skonczylo na pracy magisterskiej o teatrze zydowskim. Pasjonujacy temat, bo
                                                      teatr jest przez ortodoksyjnych Zydow nieuznawany a nawet zwlaczany jako
                                                      niezgodny z regligia (zakaz przedstawiania bostw i innych postaci),
                                                      ale.....lepiej zaraz skoncze:)))

                                                      MAm dwie wiadomosci na tematy zdrowotne, dobra: synek uwolnil sie od ospy, zla-
                                                      mozecie sie domyslec- coreczka ma ospe.
                                                      Eh-zycie. W kazdym azie lepiej teraz niz kiedys, ja mialam 18 lat, pamietam ze
                                                      dostalam w Sylwestra, w Nowy Rok bylam pierwsza pacientka.
                                                      Zdrowka wszystkim
                                                      Mysle ze Pysiek wyleguje sie gdzies teraz z daleka od cywilizacji i internetu, w
                                                      celu nabrania sil. W nogach i plucach.
                                                    • poetal_liryczny Re: Do Matrioszki w sprawie: SPROSTOWANIE 09.08.04, 12:11
                                                      nie Basia to Ty napewno Matrioszka nie jestes, 100 % ;-)
                                                      ja pracowalem w Salzgitter a teraz i pracuje i mieskzam w Dusseldorf. no i
                                                      niedlugo Afryka czarna.
                                                      wiecie ostatnio wchodze tu czasem na czat niemiecki i taki jeden facet wlaczyl
                                                      sie i napisal cos w tym stylu: ze mimo,ze nie jest ani przystojny ani
                                                      atrakcyjny mezczyzna, to jest w stanie uwiesc kazda kobiete. pytam go stary jak
                                                      to robisz, zdradz tajemnice? a on po prostu:slucham i mowie im co chca ode mnie
                                                      uslyszec. kobiety czyzby to bylo takie proste, czy to prawda?
                                                    • poetal_liryczny Re: Do Matrioszki w sprawie: SPROSTOWANIE 09.08.04, 12:30
                                                      i jeszcze Mojito, zdecydowanie wole Twoje opisy gornej rej i wystawy butelek a
                                                      nie jak Odra wyplywa, cos tak ostatnio sentymentalnie zaciagasz.wcale sie nie
                                                      obraze jak przedyskutujemy ostatniego Playboya,sa doskonale artykuly oczywiscie
                                                      bardzo neutralne.albo chociaz daj nam tu jakies ladne sprawozdanie z wesela,
                                                      panna mloda ladna? nie ruszana?
                                                      nie wyglada to w stylu Pysia zeby nie pomachala na pozegnanie.trudno cos
                                                      powiedziec, mnie wydawalo sie ze ona ma podlaczony komputer do krwioobiegu, bo
                                                      o tak roznych porach pisze.
                                                    • tizedik Proste ;-) 09.08.04, 12:43
                                                      Jedno wiem NA PEWNO - to dziala i to niezwykle skutecznie w druga strone.
                                                      Sprawdzone!
                                                      :-)
                                                    • tizedik Proste ;-) 09.08.04, 12:44
                                                      Post nie wszedl mi tam, gdzie nalezy, wiec musze dodac, ze byla to odpowiedz na
                                                      watpliowsci Poety w kwestii skutecznosci metody "na kobiety".
                                                    • Gość: Mar_za W sprawach roznych IP: 212.160.172.* 09.08.04, 13:36
                                                      Witajcie,
                                                      cos zycie ostatnio szybko i u mnie biegnie. W pracy zamet, a to co raz jezdze
                                                      przez pol Polski w te i we wte. A to biegam na angielski 3 razy w tygodniu, a
                                                      to jeszcze zaliczam jakis fitness, co mnie uszczesliwila nim kolezanka. Nie
                                                      mam czasu na nic. Z drugiej strony to lubie taki ped, bo wtedy nie ma sie czasu
                                                      na zastanawianie sie nie wiadomo nad czym, bezsensowne rozmyslanie itd.
                                                      Przychodzi 22 wieczorem, pada sie na pysk i z poczuciem dobrze wypelnionego
                                                      dnia zasypia.

                                                      Poeto, z moich obserwacji wynika, ze moze nie kazda kobiete da sie uwiesc, ale
                                                      zdecydowana ich czesc niewatpliwie tak - sposobem, ktory stosuje wspomniany
                                                      przez Ciebie uczestnik czata. Ale dziala to identycznie w druga strone.
                                                      Zdecydowanie duza czesc mezczyzn da sie uwiesc bez problemu. Chodzi tylko o to,
                                                      ze uwiesc sie moze i da, gorzej z tym, ze nie umie sie tego utrzymac
                                                      dlugodystansowo. A to znacznie trudniejsza rzecz, wymagajaca wiecej
                                                      poswiecenia, pracy i obustronnych staran.

                                                      Moj balkonowy ogrodek nieco zdziczal. Nasadzilam tam surfinii (miedzy innymi),
                                                      ktore rozrosly sie, ale przez szereg burz strasznie sie poniszczyly i sama nie
                                                      wiem czy je wyrzucic, czy niech sobie rosna w nie bardzo idealnym stanie.
                                                      Koniec z surfiniami na przyszlosc. Pierwszy i ostatni rok. Chyba w bardziej w
                                                      polne kwiatki uderze.
                                                      Ogrodek uprawialam kiedys mieszkajac w domu rodzinnym. Lubie grzebac sie w
                                                      ziemi. Kiedys marzylam o swoim wlasnym ogrodzie, ale jakos teraz jak widze jak
                                                      malo mam czasu na wszystko, to mysle, ze nie byloby komu sie tym ogrodem zajac.
                                                      Tak wiec moze na emeryturce bede uprawiac baklazany, czy papryke....Kto wie....

                                                      A po emeryturce moge spoczac na cmentarzu bez zadnych marmurow i wielkich
                                                      tablic. Choc te stare cmentarze rzeczywiscie sa sentymentalne. Opcja rozsypania
                                                      moich prochow niespecjalnie mi przeszkadza. Naprawde. Pamietam z dziecinstwa
                                                      wiejskie pogrzeby (chyba teraz sie nieco zmienilo w tym wzgledzie). Po
                                                      pogrzebie odbywala sie stypa, przy suto zastawionym stole, z olbrzymia iloscia
                                                      wodki. No przeciez zmarly zasluzyl, by go godnie pochowac. Towarzystwo wiec
                                                      pilo i wspominalo coz to za wyjatkowy czlowiek byl ten, ktory odszedl... im
                                                      wiecej wodki wypito tym bardziej zaslugi zmarlego wzrastaly. No o takim
                                                      odejsciu ze swiata zywych bynajmniej nie marze:)))

                                                      To by bylo na tyle. Pozdrawiam cieplo, Mar_za
                                                    • matrioszkaa Re: W sprawach stypy 09.08.04, 17:18
                                                      Ponoc na Ukrainie na stype zchodzi sie nie tylko cala wies, a wszyscy, ktorzy
                                                      uslysza, ze ktos umarl, znajomi i tacy, ktorzy nieboszczyka nie znali. No to ja
                                                      sie nie dziwie, ze chowaja w dniu smierci, przez 3 dni sprawa nabralaby
                                                      niepozadanego rozglosu.
                                                      Potem wspomina sie zmarlego po bodajze 30 czy 40 dniach, a potem po roku ale juz
                                                      w scislejszym gronie.
                                                    • Gość: mojito Wznoszacy sie slupek (rteci) i uwodzenie. IP: *.w3cache.pl / *.pl 09.08.04, 17:21
                                                      Odrobine cienia wszystkim,

                                                      slupek oscyluje ponad trzydziestka C. Zycie jest piekne. I gorace
                                                      Miejscowe kapielisko zatloczone do granic. Cialo przy ciele.
                                                      Reka przy/na ciele. Ludzie tak lubia. Cien teraz ma duza wartosc.

                                                      Poeto,
                                                      Twoja konstruktywna sugestie odnotowalem. Mniej opisow wody (Odry) a wiecej
                                                      o korwetach, fregatach, rejach, lukach, ladowniach, lekkich wybrzuszeniach na
                                                      pokladzie, rufach i wchodzeniu miedzy glowki falochronow portowych.
                                                      Ostatnie wydanie Playboya mi nie lezy. Pamela mi nie lezy. Nie moj typ.
                                                      Z uwodzeniem to roznie. Twoj kolega, ktory uwaza, ze uwiedzie kazda kobiete
                                                      nie ma racji. Zawsze jest pewien element niepewnosci i nieprzewidywalnosci.
                                                      I mezczyzna ktory ma ta absolutna pewnosc myli sie zazwyczaj. Pewnosci nie ma.
                                                      Rosyjskie przyslowie mowi, ze nie mozna uwiesc wszystkich kobiet. Ale
                                                      optymistycznie dodaje, ze nalezy probowac. Dobrze jest upozorowac uwiedzenie
                                                      jako wychodzace od kobiety. Zgadzam sie z Marzena, ze uwiedzenie swoja droga
                                                      a utrzymanie uwiedzenia swoja. Ale piszemy teraz o uwiedzeniu tylko.
                                                      Uroczy i uwodzicielski temat. Z racji ciaglych zmian kadrowych zawsze aktualny.
                                                      Trzeba jednak uwazac kogo sie uwodzi. Uwazam tez, ze nas mezczyzn jest
                                                      znacznie latwiej uwiesc niz kobiety. Prog tej latwosci mamy nizszy.

                                                      Matrioszka,
                                                      Sztaudynger napisal na nagrobku: Tu lezy dama. Po raz pierwszy sama.
                                                      Do kremacji tez sie sklaniam. Jakos tak higieniczniej. Z rozsypywaniem
                                                      jeszcze pomysle. W Stanach mozna prochy bliskiej osoby skrystalizowac i nosic
                                                      jako oczko w pierscionku. Aby sie zkremowac w Sz. nalezy podrozowac do Poznania.
                                                      Tam jest najblizsze kremujace przedsiebiorstwo. Nie wszyscy lubia podrozowac.

                                                      Tizedik,
                                                      jest kumulacja. Mam ostatnio szczesliwa reke (palce ?).
                                                      Kupilem nam los. Nasze numerki: 10 16 20 29 39 48. Na srode. Piec melonow.
                                                      Troche extra kasy przyda sie nam.

                                                      Sadze, ze Pysiek jest pod scislym nadzorem lekarza ktory wydarl jej na razie
                                                      klawiature z uzaleznionych dloni. Musimy cierpliwie poczekac. Wierze, ze da znac
                                                      jak bedzie mogla. Picie za zdrowie nigdy nie zaszkodzi. Wrecz przeciwnie...

                                                      Lece zrobic cos ze wznoszacym sie slupkiem,
                                                      keep/stay cool everybody,
                                                      mojito.

                                                    • tizedik Re: Wznoszacy sie slupek (rteci) i uwodzenie. 09.08.04, 23:44
                                                      Moim zdaniem - im wyzsza temperatura, tym wieksza ochota na uwodzenie ;-)
                                                      Panowie - eksperci, jakie jest wasze zdanie?
                                                      Oczywiscie ta ochota istnieje tylko do pewnej granicy (temperatury);-) Mysle,
                                                      ze powyzej 100 stopni Fh slabnie ;-) Tak samo, jak ponizej temperatury nizszej,
                                                      ale ta granica zalezy od osobistej odpornosci... U mnie osobiscie dosc niskiej,
                                                      bo zimna to ja nie lubie!
                                                      Ale popatrzcie na narody z krajow ze swej natury geograficznej cieplych...
                                                      Swietnym przykladem moga byc Wlosi, ktorzy uwodza na co dzien. To juz maja w
                                                      swoich "wygrzanych" genach ;-) Inne nacje z tez cieplych krajow zachowuja sie
                                                      podobnie. I tylko mozemy, drogie panie, zalowac, ze w Polsce to za cieplo nie
                                                      jest.... ;-)

                                                      A propos lata; moje balkonowe uprawy przetrwaly moja nieobecnosc. Dziwne...
                                                      Najlepiej trzymaja sie drzewa. Tak, mam cos na ksztalt drzew, bo wielkie to,
                                                      wylazi z balkonu, jak moze, i w gore, i na boki. Na razie sasiedzi nie
                                                      protestuja, wiec jest dobrze.
                                                      Tylko martwia mnie doniesienia watkowiczow z antypodow o zblizajacej sie u nich
                                                      wiosnie. Bo to by znaczylo, ze po naszej stronie globu juz blisko do jesieni.
                                                      Mysle, ze oni przesadzaja ;-) Bo u nas do jesieni co najmniej miesiac. Czyz nie
                                                      tak...?

                                                      Musze sie przyznac, ze rowniez zadziwiajace sa dla mnie doniesienia Szopena z
                                                      jego miejsca pobytu. W calkiem innym swiecie funkcjonuje, a nadal podobny do
                                                      nas... Swiat inny, czlowiek taki sam...?
                                                      Kiedy szukaja z "europejskim" przeciez Poeta podobienstw i roznic w swojej
                                                      zawodowej sytuacji tez sie dziwie...

                                                      Matrioszka, u nas w Polszu tez ospa. Dzieci choruja. Ja sie ciesze, ze juz mam
                                                      to za soba.
                                                      Wiesz, ja tez myslalam, ze ty to Barbara G.

                                                      Mojito, zaniedbalam swoje obowiazki Dyrektoriatu. Sprawdzilam jednak po
                                                      powrocie, jaki jest nasz stan posiadania w PB. Nadal tylko 10 dolcow. Cala
                                                      nadzieja w polskim totolotku.
                                                      A jak masz taka szczesliwa reke, to moze wznies pare toastow za element.
                                                      Najpierw za zdrowie, bo cos niedomaga teraz, a potem za powodzenie tych spraw,
                                                      o ktore walczy. Najwyzsza pora, zeby cos sie zmienilo na lepsze!

                                                      Pysiek, czekamy na ciebie!

                                                      Pozdrowienia dla wszystkich :-))))))))
                                                    • kazachstan Re: Wznoszacy sie slupek (rteci) i uwodzenie. 10.08.04, 03:33
                                                      Dzien dobry,

                                                      jakos smetnie o tych cmentarzach tutaj piszecie, o krematorium, czy ktos umarl,
                                                      czy umiera,taki jakis nastroj.smierc rzecz ludzka,ciagle jednak niezrozumiala.
                                                      Tizedik u nas naprawde wiosna, zima nie byla sroga, nie bylo bardzo zimno i
                                                      nawet w Snowy Mountains warunki narciarskie nie byly najlepsze i musieli
                                                      produktowac sztuczny snieg.syn byl z dzieciakami w school holiday to mi
                                                      mowil.podobno w Victorii bylo wiecej sniegu,ale Kangur nic nam nie chce napisac
                                                      wiec sie juz nie pytam.u mnie w ogrodzie coraz to ladniej Asia, zonkile maja
                                                      paczki ale jeszcze nie kwitna u mnie,tylko chwila i zakwitna.ja mysle, ze w
                                                      kazdym czlowieku mieszka to zamilowanie do przyrody.no i tak jak to Pysiek
                                                      ladnie kiedys napisala jeden czlowiek ma green thumb i ma w sobie pasje
                                                      ogrodnicze, lubi w ziemi popracowac,a drugi lubi tylko popatrzec na efekt tej
                                                      pracy.mamy tu w australii nieograniczone mozliwosci jesli chodzi o ogrody,
                                                      pewnie ze niektore odmiany maja po prostu za cieplo,ja lubie jednak
                                                      eksperymenty ogrodnicze.
                                                      i jeszcze wroce do Tizedik i Twojego dziwienia.dziwisz sie i dziwisz,bardzo to
                                                      ladnie ze sie dziwisz,bo znaczy toze jestes ciekawa swiata.ludzie to juz sa
                                                      malo czego ciekawi,zblazowani,znudzeni, wlacza telewizor i przelaczaja z kanalu
                                                      na kanal, a jak znajda jakis interesujacy film, to sami koniec sobie dopowiedza
                                                      bo wszystko juz widzieli, nic nowego.to samo wiadomosci, czy codzienna
                                                      prasa,przekartkuja i gazeta przeczytana.gdy kogos spytasz co ciekawego,to albo
                                                      wzruszy niegrzecznie ramionami albo odpowiada ze nic nowego. to mysle, ze
                                                      zdziwienie do czegos prowadzi, daje do myslenia, dlaczego tak a nie inaczej.
                                                      Mojito Ty i Poeta to lubicie ten temat kobiecy walkowac,a Mojito skoro ten
                                                      slupek ci podskoczyl to pochwal sie wreszcie ktora to Ciebie zauroczyla,mam
                                                      nadzieje ze Polka,nie jakas czorna?
                                                      pozdrawiam wszystkich i informuje,ze do Pyska nie idzie sie dodzwonic: the
                                                      person you are calling is unavailable please leave your mesage and we will call
                                                      you back as soon as possible.po zostawieniu wiadomosci jakis mezczyzna
                                                      oddzwonil i najpierw zebral wszystkie moje dane personalne,a potem powiedzail
                                                      ze moja wiadomosc bedzie przekazana.czekam wiec z Wami,ja widzialem Pyska po
                                                      wypadku i chociaz ona z wszystkiego i z samej siebie tez sie smieje,to sprawa
                                                      nie jest wesola.to tak na moje oko.
                                                      Kazik
                                                    • matrioszkaa Re: Wznoszacy sie slupek (rteci) i uwodzenie. 10.08.04, 12:45
                                                      Dobra, nie bede wiecej smecic o cmentarzach, dla mnie to pole obserwacji
                                                      przemian obyczajowch, ale moj maz np. okropnie sie cmentarzy boi chyba, bo nigdy
                                                      tam nie chodzi.

                                                      KAzik-ladnie napisales o zdziwnieniu, to wlasnie to.
                                                      Ej, Pysiek po tym co napisal Kazik zaczynam sie niepokoic, daj jakis znak czy co.

                                                      Ide zamalowywac freski
                                                      pa
                                                    • Gość: ifa szkoly w Australii - nowy trend? IP: *.dsl.netsource.ie 10.08.04, 13:12
                                                      Kazik,
                                                      przeczytalam w Sydney Herald na internecie jakies dwa dni temu,ze w Australii
                                                      coraz wiecej rodzicow wysyla swoje dzieci do szkol prywatnych gdzie uczniowie
                                                      chodza w mundurkach,jest dyscyplina i ogolnie tradycyjne wartosci,
                                                      stalo napisane ze jest to coraz popularniejsze,
                                                      czyzby "powrot do wartosci"?

                                                      pozdrawiam slonecznie
                                                      ifa

                                                    • Gość: mojito Upal i uwodzenie. IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 10.08.04, 14:32
                                                      Zdrowko absolutnie Wszystkim,

                                                      slupek wznosi sie ciagle. Dzieki Bosze. Dzieki.
                                                      Wznoszenie jest optymistyczne. Nawet Ikara.
                                                      Fakt, ze spadl. Ale mial przyjemnosc lecac do slonca.

                                                      O uwodzeniu zawsze chetnie. Pod warunkiem, ze bedziemy wymieniali
                                                      doswiadczenia, opinie i obserwacje. Nie lubie slowa ekspert.
                                                      W Stanach wydano ksiazke: Eksperci powiedzieli - i wszystkie bledne opinie
                                                      i wszystko na odwrot. W Polsce slowo ekspert jest naduzywane. Eksperci
                                                      od wszystkiego. Lekka przesada.

                                                      Uwodzenie podnosi temperature. Gdy podniesie ja do punktu wrzenia nalezy
                                                      przeniesc uwodzenie do cienia. I uwodzic dalej. Sadze, ze temperatura nie
                                                      przeszkadza uwodzeniu. Moze byc katalizatorem. W igloo tez uwodzenie
                                                      wystepuje. Rodza sie przeciez ciagle "nowi" Eskimosi. Czasami sciane igloo
                                                      nalezy wymienic lub oblozyc lodem. Poprzednia mogla sie nadtopic.
                                                      Z Wlochami to sympatyczny fakt. Idac niechetnie do pracy oferuja kazdej
                                                      napotkanej kobiecie malzenstwo i milosc dozgonna. I zalewaja je komplementami.
                                                      Wiekszosc kobiet to lubi. I znaja wloskie realia.

                                                      Cmentarzy sie nie boje. Zdarzylo mi sie wpasc do swiezo wykopanego grobu
                                                      w nocy. Wracalem z wiejskiej zabawy. Pomoglo mi to wytrzezwiec szybko.

                                                      Jutro bedziemy sredniobogaci. Nasz statek wejdzie do portu. Nazywal sie bedzie
                                                      Kumulacja. Asiu, odkurz liczydlo.

                                                      Od jutra bede pil nasze zdrowia i pomyslnosc porto. Lece ponownie do
                                                      Portugalii. Na osiem dni/nocy. Po powrocie bede znal sie na porto lepiej.
                                                      Na tym na wystawie w oknie i na tym powszechnie dostepnym.

                                                      W Sz. otworzono nowe ciekawe miejsce do picia wina/porto. Nazywa sie
                                                      Winiarnia & Bar a Vin. Na ulicy Siennej na Podzamczu.
                                                      Wczoraj uwiodla mnie tam ryba tilapia i porto.

                                                      Przyjemnosci uwodzenia i re-uwodzenia wszystkim w kazdej temperaturze
                                                      zycze. Wieczorem Wasze zdrowia ( a Tizedikowego Elementu i Pyska podwojnie),
                                                      slonecznie,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: Asia Re: Upal i uwodzenie. IP: *.adsl.xtra.co.nz 10.08.04, 22:53
                                                      Mojito liczydlo odkurzone i wypucowane az blyszczy :) zawsze gotowe wiec nawet
                                                      jezeli wygramy w momencie kiedy bedziemy sie tego najmniej spodziewac to i tak
                                                      bedziemy przygotowani.

                                                      Uwodzenie - mmmm uroczy watek, kiedys pare ladnych lat temu kiedy mialam
                                                      mozliwosc poraz pierwszy zetknac sie z internetem, calkiem przypadkowo trafilam
                                                      na jakich chat, okazalo sie ze mam absolutny dar uwodzenia, ktorego wczesniej u
                                                      siebie nie podejrzewalam.
                                                      Wynikly z tego rozne historie i rozne nauki dla mnie osobiscie.
                                                      W pierwszym momencie sie tym zachlysnelam bo myslalam ze wszyscy traktuja to
                                                      tak samo jak ja. Pozniej sie okazalo ze sa osoby ktore wszystko co mowilam
                                                      traktowaly smiertelnie powaznie. Kiedy to do mnie dotarlo postanowilam juz
                                                      tylko uwodzic tych ktorzy chca byc uwiedzeni i porzuceni hihihihi

                                                      No coz czlowiek uczy sie do konca zycia, nie bede mowic ze moge uwiezc kazdego
                                                      mezczyzne, ale calkowicie zgadzam sie z opinia ze jezeli czlowiek mowi to co ta
                                                      druga osoba chce uslyszec to uwodzenie jest bardzo latwe, zreszta mozna to
                                                      rozciagnac nie tylko na uwodzenie ale rowniez na roznego rodzaju oszustwa. Moze
                                                      teraz nikt juz tramwajow nie sprzedaje jak to kiedys bywalo,ale w dalszym ciagu
                                                      ludzie sie nabieraja na roznego rodzaju mniej lub bardziej wyrafinowane
                                                      oszustwa, i na ogol tylko dlatego ze ktos im mowil wlasnie to co oni chcieli
                                                      uslyszec.

                                                      Kazik tez mnie zaniepokoiles, mam nadzieje ze z Pyskiem wszystko ok, i ze sie
                                                      odezwie. Moze z Guntherem gdzies sobie po Paryzu spaceruja lub i jakims innym
                                                      rownie uroczym miejscu.

                                                      Pozdrawiam cieplutko
                                                    • Gość: Lara Re: Upal i uwodzenie. IP: *.rednet.pl / *.rednet.pl 11.08.04, 10:56
                                                      Co by nie mówić - kocham upalne lato, którego tak mi brakuje w tym roku w
                                                      naszym kraju nad Wisłą... Kocham lato i tę magiczną atmosferę w powietrzu.
                                                      Kilka dni temu wróciłam z Włoch, qrcze, lubię te klimaty, klimaty nasycone
                                                      lekkim erotyzmem... Smacznym erotyzmem... I nie wiem czemu, może to tylko moje
                                                      wrażenie, tego klimatu w naszym kraju jakoś nie ma, nie mogę go odnaleźć...
                                                      Dlatego ciągle tęsknie za tym miejscem, które możliwe, że już za jakiś czas
                                                      stanie się moją drugą ojczyzną... Barcelona...

                                                      P.S. Cieszę się , że was znalazłam. Ślę pozdrowienia wszystkim krajanom, tym z
                                                      bliska i z bardzo daleka...
                                                    • Gość: szopen Upal IP: 204.79.89.* 11.08.04, 11:11
                                                      Witaj Lara.

                                                      U mnie dzisiaj bylo cieeeeeeplo.
                                                      Prawie +39 stopni.
                                                      Nawet na lanczyk sie nie wybralem bo bylo ciut za goraco.
                                                      A potem okolo 15:30 zrobilo sie ciemno jak w nocy. Doslownie.
                                                      I zaczela sie straszna burza, wiatr, deszcz i pioruny.
                                                      Teraz po 1.5 godziny juz sie przejasnia i dzien zaczyna sie po raz drugi.
                                                      Temperatura spadla do +26 to jest 13 stopni w godzine.

                                                      Trafil nas ogonek tajfuna ktory poszedl przez Tajwan w strone Japoni.
                                                      Obejrzalem sobie zdjecie satelitarne i cos mi sie wydaje ze aktualnie na
                                                      Tajwanie nie jest wesolo.
                                                      Sa tez minusy mieszkania w tropikach.

                                                    • kazachstan Re: Upal 11.08.04, 11:46
                                                      Dobry wieczor,

                                                      no moze gdzies tam po swiecie jest juz upalnie,u nas narazie cieplo. na cale
                                                      szczescie tajfuny nie nawiedzaja Sydney,ale inne tereny Australii to nawet
                                                      czesto.
                                                      Mojito a ty totez nie mozesz sie zdecydowac,przecie to dopiero zes byl w tej
                                                      Portugalii.to jednak ta czorna cie zauroczyla ze znowu jedziesz,no wiecie co
                                                      ludzie to maja dobrze tak sobie kursowac w te i wewte.
                                                      no i melduje ze Pysiek dzis zadzwonila,przekazalem zyczenia od wszystkich i to
                                                      ze martwimy sie ze nie pisze.byla bardzo wzruszona, prosila wszystkich
                                                      pozdrowic serdecznie,co czynie.powiedziala, ze jest teraz jak eskimos na
                                                      dryfujacej krze i nie ma ani komputera i ani telefonu, ale gipsu tez juz nie
                                                      ma.znaczy to juz lepiej,jest w szpitalu bo badania sie przeciagaja,ale mamy sie
                                                      nie martwic i ona ma sie odezwac. powiem jeszcze ze Pysiek ma ladny bardzo
                                                      niespotykany akcent jak mowi polsku.
                                                      pozdrawiam wszystkich rowniez serdecznie od siebie, wypije sobie
                                                      kieliszeczek,albo dwa na dobranoc i w bardzo dobrym nastroju ide spac
                                                      Kazik
                                                      uklony dla Lary, czy tez jestes taka piekna Lara z Dr.Zivago?
                                                    • matrioszkaa Re: Upal 11.08.04, 13:06
                                                      Jaki upal????!!!
                                                      Przedwczoraj deszcz wieczorny jakos zabrzmial mi jesiennie. Wczoraj wieczorem
                                                      pochlodnialo, a dzis slonce swieci, ale nie grzeje. Rosjanie mowia cos o cieplej
                                                      jesieni i mam nadzieje, ze sie nie myla.

                                                      Zgubilam komorke (wylaczona), wlaczcie te swoje monitory i powiedzcie gdzie
                                                      jest. Jak synek byl niemowiacy (teraz to przeciwienstwo tego stanu) to
                                                      najczesciej przedmioty typu: portfel, klucze, okulary byly w jego schowku
                                                      samochodowym; teraz podejrzana zostaje coreczka, przeszukalam jej torebke, nie
                                                      ma, cholera.
                                                      Nawiasem mowiac coreczka wyglada strasznie z ta ospa, co chwila pojawiaja sie
                                                      nowe pryszcze, tytaj stosuje sie zielony roztwor na to schorzenie, mialam
                                                      Shreka, teraz bedzie Fiona.
                                                      Skoro juz o chorobach, to moze powiecie jakie egzotyczne przypadlosci bywaja w
                                                      waszych stronach?

                                                      Pozdrowka
                                                      m.

                                                      A i witaj Lara, troche tu przycichlo, musisz to nadrobic:-)))
                                                      Tangerin, co jest???
                                                    • Gość: Lara Re: Upal IP: *.rednet.pl / *.rednet.pl 11.08.04, 13:19
                                                      Lara i jej "rodowód" to dłuższa historia... Czy jestem taka jak Lara Antipova?
                                                      Raczej wcale. Podobno mam coś z Jinx z "Die Another Day". Poza tym - nie do
                                                      mnie należy ocena, są gusta i guściki, a o nich podobno się nie rozmawia... :)
                                                      Pozdrawiam cieplutko.
                                                    • Gość: szopen Juz po burzy i znowu cieplo IP: 204.79.89.* 11.08.04, 14:50
                                                      Burza sobie poszla. Ochlodzenie trwalo prawie 4 godziny.
                                                      Jest prawie 9 wieczorem ja z powrotem w pracy bo niestety ale sie popsulo pewne
                                                      urzadzenie.
                                                      Naprawimy, a raczej chlopaki naprawia ja im tylko ducha dodaje.

                                                      Moze to Lara Croft?
                                                    • Gość: szopen I jeszcze o chorobach IP: 204.79.89.* 11.08.04, 14:59
                                                      U mnie to sama egzotyka.
                                                      W zeszlym roku byl SARS, pare razy do roku jest ptasia grypa, zdarzaja sie tez
                                                      inne ciekawe ktore nie laduja na pierwszych stronach gazet bo nie roznosza sie
                                                      az tak szybko.
                                                      Co ciekawe to Chiny sa po prostu wylegarnia wszelkich dziwnych chorob.
                                                      Powodami sa zageszczenie ludnosci oraz ogromna ilosc zwierzat chodowanych w
                                                      nienajciekawszych warunkach w ciaglym styku z ludzmi.
                                                      Inne choroby wylegaja sie na polnocy (grypa) a inne na poludniu (egzotyka).
                                                      Co roku tak we wrzesniu/pazdzierniku na polnocy Chin zjawiaja sie
                                                      przedstawiciele wielkich koncernow medycznych i szukaja pierwszych chorych na
                                                      grype. lapia wirusa i wioza do domu by opracowac szczepionke na nowa tego
                                                      wirusa wersje.
                                                      Kiedy w listopadzie grudniu wirus dociera do krajow zachodnich szczepionke maja
                                                      gotowa. Co ciekawe prawie kazdego roku trafiaja dokladnie.
                                                      Z drugiej strony to moze oni po opracowaniu szczepionki tego wirusa w domu
                                                      uwalniaja by trafic?
                                                      Ale to chyba za daleko idaca Conspiracy Theory.
                                                    • Gość: mojito Powtorka z Portugalii. IP: 81.193.150.* 11.08.04, 23:03
                                                      Absolutne zdrowko Amigos,

                                                      Lizbona apiac. Miejsce fajne. Kobiece. Wyladowalem po deszczu. I jest 25C.
                                                      Juz po espresso (bica) i dwoch porto. Jutro ma byc cieplej. Zobacze.

                                                      Kazik,
                                                      nie powinienem sie niczym chwalic. Zauraczam sie latwo. Nie sprawiam
                                                      kobietom wiekszych trudnosci w uwiedzaniu mnie. Moge sie oprzec wszystkiemu
                                                      z wyjatkiem pokusy (O. Wilde). Taki slabiutki jestem. Wola boska i skrzypce.
                                                      Dzieki za wiadomosci Pyskowe.

                                                      Matrioszka,
                                                      jak przetlumaczysz "morda jej nietarapliwa (?)" - Bulat O.

                                                      Lara,
                                                      zdrowko. Barcelone tez bardzo lubie. Kawalek miesnia (serca) tam zostawilem.
                                                      Miasto ma dusze. I charakter. Ole!

                                                      Musze leciec obejrzec kolory nocy,
                                                      do nastepnego,
                                                      mojito.
                                                    • poetal_liryczny Re: Powtorka z rozrywki ;-) 12.08.04, 01:06
                                                      to rozumiem Mojito,z niecierpliwoscia oczekuje relacji.klimat niewatpliwie robi
                                                      swoje Lara,witaj :-)temperatura,slonce,dobry nastroj,wino,piekne klimaty......
                                                      ale gdy sie przyjrzec znajdziesz ten klimat wszedzie,ja sie przyznam ze nieraz
                                                      potrafilem zauroczyc sie w bardzo dziwnych sytuacjach i wcale nie bylo ani
                                                      goraco,ani slonecznie ani nawet romantycznie, a jednak potrafilo zaiskrzyc.
                                                      kiedys poznalem dziewczyne na promie do Szwecji w zimny pazdziernikowy dzien,
                                                      byla sina z zimna,malo atrakcyjna,nie zainteresowana rozmowa, po przezyciach
                                                      tak zwanych i co to byl potem za romans,eh zycie, do tej pory cos we mnie sie
                                                      prostuje ;-) ale Kazik ty mnie zaskoczyles,mowi sie w starym piecu diabel pali,
                                                      przywitanie Lary bardzo eleganckie. dzieki za wiadomosci od Eskimosa,dobrze ze
                                                      dryftuje,przekaz nastepnym razem ze moze liczyc na rescue boat ;-)
                                                      Chiny to jednak okazalo sie ze nie Eldorado?tez tak myslalem. ale kraj piekny
                                                      .....do zwiedzenia wedlug mnie.no i te choroby, wlasnie zastanawiam sie nad
                                                      skutecznoscia szczepionki przeciw grypie kiedy ta grypa wykluwa sie co roku w
                                                      innej wersji. na wszelki wypadek jednak sie szczepie.
                                                    • Gość: Lara Re: Powtorka z Portugalii. IP: *.rednet.pl / *.rednet.pl 12.08.04, 10:26
                                                      Dzień dobry wszystkim,

                                                      Mojito, ehh, zazdroszczę ci w tym momencie tej Lizbony... U mnie już po
                                                      urlopie, zostają tylko weekendy. W ten wybieram się w rodzinne strony, do
                                                      Gdańska, a w przyszły do Berlina i Hamburga... Ale moje serce i tak jest w
                                                      Barcelonie... Wg mnie nie ma chyba piękniejszego, bardziej klimatycznego,
                                                      bardziej eterycznego miejsca na świecie... Miasto ciągłej zabawy. Magiczne...

                                                      Poeto... Masz rację, w Polsce też możnaby to odnaleźć. Ale ja akurat odnalazłam
                                                      to tam i możliwe, że tak mnie to poraziło, że tego tu już nie zauważam... Ale
                                                      może przyjdzie niespodziewanie taki dzień, że mki przejdzie... I odnajdę to w
                                                      kraju... ;)
                                                    • tizedik Re: I jeszcze o chorobach plus o pracy 12.08.04, 00:15
                                                      Mam nadzieje Szopen, ze ta twoja teoria konspiracyjna (po naszemu - spiskowa
                                                      teoria dziejow;-) jest zbyt daleko posunieta. Moze chinska grypa wychodzi w
                                                      swiat wlasnie dlatego, ze duzo ludzi tam jest, duzo wiec choruje, i tak samo
                                                      duzo ja przenosi (zaraza).
                                                      Dzis wyczytalam w tej wlasnie Gazecie, ze niezalezna(!) amerykanska organizacja
                                                      zaatakowala Pume za wyzysk chinskich pracownikow. Cos kiedys o pracy w Chinach
                                                      pisales, ale moim zdaniem twoja opinia jednak jest skazona (skrzywiona) przez
                                                      twoja prace wlasnie tam.

                                                      Tutaj kopia tego tekstu:

                                                      Atakują Pumę za Chiny
                                                      AFP, mak 11-08-2004, ostatnia aktualizacja 11-08-2004 17:10

                                                      Niemiecki producent artykułów sportowych oskarżony w raporcie niezależnej
                                                      organizacji amerykańskiej

                                                      Ile kosztują markowe buty Pumy? Przeciętnie 70 dol. A ile zarabiają ci, którzy
                                                      je produkują w Chinach? 35 centów za godzinę, pracując po 76,5 do 100 godzin
                                                      tygodniowo. To ustalenia najnowszego raportu niezależnej organizacji
                                                      amerykańskiej National Labor Committee, której udało się skontrolować jeden z
                                                      zakładów pracujących dla koncernu na południu Chin. Puma zareagowała
                                                      błyskawicznie, tłumacząc, że nie jest właściwym adresatem zarzutów, bo opisana
                                                      fabryka należy do podwykonawcy tajwańskiego. Inne zarzuty raportu dotyczą
                                                      brutalnego traktowania robotników i zakazu tworzenia związków zawodowych.

                                                      W marcu ukazał się łączny raport o warunkach pracy u producentów sprzętu
                                                      olimpijskiego sponsorowany m.in. przez organizację humanitarną Oxfam i
                                                      organizację praw związkowych Global Unions pod hasłem "Graj Czysto na
                                                      Olimpiadzie". Celem autorów była poprawa warunków pracy w tzw. wyciskalniach
                                                      potu w biednych krajach świata. "Gdyby hipokryzja i wyzysk były sportem
                                                      olimpijskim, przemysł sprzętu sportowego wygrałby medal"- komentował jeden z
                                                      organizatorów kampanii. Zaniżanie stawek, niepłacenie za nadgodziny,
                                                      niebezpieczne warunki pracy, zatrudnianie nieletnich to stała lista uwag wobec
                                                      zakładów w Delcie Rzeki Perłowej, "fabryce świata", gdzie ulokowana jest
                                                      produkcja największych zachodnich koncernów.

                                                      Przedmiotem podobnych raportów i oskarżeń były w ostatnich latach także tacy
                                                      producenci sprzętu sportowego jak Nike czy Reebok.
                                                      AFP, mak

                                                      i link
                                                      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2223826.html
                                                    • Gość: szopen Puma i spolka IP: 204.79.89.* 12.08.04, 02:52
                                                      Wlasnie sobie gazete otworzylem i tez przeczytalem ten artykol.
                                                      Wymienione stawki placy tzn 35 centow za godzine sa placone niewykfalifikowanym
                                                      ludziom ze wsi. Do tego maja miejsce do spania plus posilki.
                                                      Czy pracuja 70-100 godzin tygodniowo = 10-15h dziennie?
                                                      Nie wiem ale ta dolna granica brzmi realnie. Ludzie ci maja placone od godziny
                                                      lub maja bardzo niska stawke podstawowa plus placone od wynikow (chyba sie to
                                                      praca na akord nazywa po Polsku).
                                                      Czy to sa "psie pieniadze"?
                                                      Zalozmy te mniejsze liczby, 10h dziennie x 30 dni w miesiacu x 35centow/godzine.
                                                      Daje to 105 dolarow miesiecznie czyli ok 870 yuanow to daje jakies 10,000
                                                      yuanow rocznie.
                                                      Na wsi skad ci ludzie pochodza przecietny roczny dochod na glowe wynosi 2,240
                                                      yuanow czyli mala frakcje sumy zarabianej w fabryce butow.
                                                      To sa ludzie ktorzy tu przyjechali zarobic pieniadze, zwykle mlodzi, rodzina
                                                      zostala na wsi, czesto dzieci sa z dziadkami ktorzy pracuja na roli a oboje
                                                      rodzicow jest tu na poludniu pracujac w fabrykach, na budowach.
                                                      Pracuja ile sie da, jesli maja mozliwosc pracy po 70 godzin w tygodniu beda
                                                      szukali metody by pracowac wiecej.
                                                      U nas w fabryce sezonowi robotnicy dostaja ok 50 centow na godzine, jeden
                                                      posilek, bez miejsca do spania. maksymalnie pracuja ok 50 godzin tygodniowo.
                                                      Jakies 40% znika po kilku tygodniach bo gdzie indziej moga wiecej zarobic
                                                      pracujac moze za mniejsza stawke ale dluzej.
                                                      Po prostu tam skad przyjechali nie ma pracy ani pieniedzy.

                                                      Taka jest brutalna rzeczywistosc.

                                                      Te wspominane 870 yuanow miesiecznie to pewnie 2-3 razy tyle ile zarabia
                                                      nauczyciel w szkole na wsi i wiecej niz wiekszoc ludzi pracujacych w
                                                      panstwowych firmach.
                                                      Nasza ayee pracuje od 8 rano do 18 przez 6 dni w tygodniu, zajmuje sie
                                                      dzieckiem (razem z moim tesciem), gotuje, pierze, troche sprzata.
                                                      Za to ma miesiecznie 800 yuanow. Bardzo zadowolona. To jest prawie 2 razy tyle
                                                      ile dostalaby pracujac dla chinskiej rodziny.

                                                      Teraz zastanowmy sie nad cena tych butow.
                                                      70 dolarow - 20% podatku = 56$
                                                      56$ - 20% marzy sklepu = 45$
                                                      45$ - 10% marzy hurtowej = 40$
                                                      40$ - 8$ kosztow transportu = 32$ (transport zarowno przez ocean jak i lokalny)
                                                      32$ - 5% licence fee = 30$ (za uzywanie firmowego znaku)
                                                      30$ - 10% zysku Pumy na interesie = 27$
                                                      27$ - 10% zysku producenta = 24$

                                                      Wychodzi na to ze cena wytworzenia tych butow jest jakies 30% ceny sprzedarzy
                                                      (co i tak wychodzi mi za duzo pewnie pominalem jakies inne koszta).
                                                      Powinno byc ok 25%.
                                                      Jesli chodzi o sredni split tych 24$ dolarow pomiedzy surowce, energie, labor i
                                                      depreciation to jest mniej wiecej: 60%, 10%, 20%, 10%.
                                                      tak bardzo mniej wiecej.
                                                      nalezy pamietac ze w fabryce oprocz tych co maja placone 35 cenow na godzine
                                                      jest sporo innych bardziej wykfalifikownaych ludzi o wyzszych zarobkach.
                                                      Czesto duuuuzo wyzszych. Inzynier w takiej fabryce ma pewnie pensje 4-5 razy
                                                      wyzsza niz robotnik, szef produkcji 10 razy, dyrektor fabryki ponad 20-30 razy.
                                                      Market price.

                                                      Czy to wszystko jest wyzysk?

                                                      Nie wiem.
                                                    • tizedik Re: Puma i spolka 12.08.04, 15:57
                                                      Szopen, to jest wyzysk!

                                                      A co to jest, kiedy rzad panstwa obciaza obywateli coraz to nowymi podatkami,
                                                      kiedy kaze placic im 2 razy za to samo (np. za opieke, nie, za sluzbe zdrowia),
                                                      kiedy z premedytacja, bo stanowiac przepisy, stawia ich w gorszej sytuacji
                                                      ekonomicznej jako pojedynczych obywateli i jako kraj wobec obywateli innych
                                                      krajow w podobnej sytuacji ekonomiczno - politycznej?
                                                      Czy to jest tylko wyzysk...?
                                                      Ostatnio nawet lektura tytulow prasowych mnie wkurza ogromnie:-(

                                                      No to pogadajmy o kobietach, pardon, o pogodzie ;-)
                                                      U nas nadal upal, nie powiem, nawet lubie. Chociaz nie lubie korzystac wtedy z
                                                      komunikacji publicznej. No i nie jest to upal ponad 40-stopniowy, jak np. u
                                                      kolegi Szopena wlasnie. A w Las Vegas to nawet dzis ostrzegaja mieszkancow
                                                      przed wysoka temperatura w dzien i w nocy tez. Ale tam jest wiecej, bo 44 st. C
                                                      (pamietamy, mierzone w zacienionym miejscu...). Nasz polski upal jest bardziej
                                                      przyjemny, czyz nie?

                                                      Upal, kobiety i porto... czyli: co slychac u ciebie, Mojito?

                                                      Pysiek jest twarda kobieta i chociaz los bywa wredny, da sobie rade. Tak sie
                                                      osobiscie pocieszam, zeby zupelnie zdrowia nie stracic z powodu chorob innych
                                                      (ja sie po prostu przejmuje....). Ale kiedy slysze od elementu o goraczce w
                                                      wysokosci 103,8 F, to sama dostaje dreszczy.

                                                      Pozdrawiam wszystkich. Z nadzieja, ze na troski wszelakie watkowiczow moze
                                                      porto pomoze....

                                                      Acha, w grach losowych nic nam sie nie trafilo, ani w TL, ani w PB. No to
                                                      pewnie nastepnym razem....

                                                      T.
                                                    • z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Popijamy we dwojke cherry,ale jakos gorzko smakuje 12.08.04, 16:23
                                                      niestety :( a stopni mamy 24.
                                                    • yvona73pol Re: Puma i spolka 12.08.04, 16:35
                                                      Tizedik, ty sie nie przejmuj doniesieniami z antypodow - ze niby wiosna, i ze
                                                      za wczesnie - bo faktycznie za wczesnie, ponoc to jest unusual, takie slonko i
                                                      cieplo, i brak deszczu... dla mnie bomba, choc wiem, ze bedzie niewesolo w
                                                      lecie, restrykcje w uzywaniu wody i generalnie nie za dobrze to prognozuje
                                                      przyrodzie... znow pozary;
                                                      z tymi wyzyskiwanymi robotnikami to na dwoje babka wrozyla, Szopen ma sporo
                                                      logicznej racji, ale sa tez i historie wyzysku, ludzie nie dostawali zwolnienia
                                                      z pracy - tzn. grozono im wyrzuceniem z pracy, wiec zasuwali z zapaleniem pluc,
                                                      no i w konsekwencji - zeszli z tego swiata nieco wczesniej...
                                                      generalnie cala ta delokacja fabryk sie sypie - idea znaczy sie - bo na
                                                      przyklad - przenosi sie fabryki na Tajwan i do krain ryzem rosnacych, wiec -
                                                      zwalnia sie ludzi u siebie, ida oni na zasilek, albo i nie, bo bez prawa do....
                                                      potem pytanie nastepuje - kto te butki kupi? bo nie 35-centowogodzinny
                                                      Chinczyk, ani bezrobotny; w efekcie poczatkowe calkiem przyjemne zyski i
                                                      oszczednosci staja sie pulapka ukazujaca drugie - odwrotne dno...
                                                      tyle o globalnej ekonomii ;)))
                                                      bardzo mnie ciesza wiesci od Pyska (posrednio - od Kazika) bedziemy czekac i
                                                      popijac (czasami) na okolicznosc ;)))
                                                      czy ja wam pisalam kochani, ze nabylam wreszcie moje cudo - aparat cyfrowy ;)))
                                                      na ktory ostrzylam sobie zabki.... od dawna;
                                                      teraz rozpracowuje instrukcje obslugi, lub jak to niektorzy mowia -
                                                      obstrukcje... inslugi ;))))
                                                      a jest co - 8 mega, mnostwo funkcji, dodatki, generalna cyfrowa niewiedza ;)))
                                                      i brak czasu... chwilowo najwiecej przeczytalam w pociagach w te i wewte
                                                      jadacych i wiozacych mnie tu i owdzie...
                                                      aparat Olek sie nazywa (olympus, znaczy sie, C8080 - to tak dla ciekawych,
                                                      jakby chcieli w necie poszperac ;)))
                                                      ale dla zapalencow podaje fakt - cyfra ma performance (techniczna, na poziomie
                                                      odwzorowania pixeli) jak ok. 10% jednej klatki zdjeciowej.... no coz, technika
                                                      to nie wszystko ;)))
                                                      dobra, spadam pomorfic, caluski,
                                                      Iwona
                                                    • Gość: mojito Table for two. IP: 62.249.9.* 12.08.04, 19:47
                                                      Sredniej wielkosci. Usytuowany w niszy okiennej. Okragly, z dlugim,
                                                      dotykajacym podlogi obrusem i narzucona na nim krotsza serweta koloru ecru.
                                                      Stojacy na nim krysztalowy flakon otula czesciowo pojedyncza galazke lekko
                                                      rozowej orchidei. Dzieli sie z nia swoja wilgocia.
                                                      Elegancka solniczka tuli sie do dotykajacego ja pieprzu.
                                                      Srebrne, blyszczace sztucce oczekuja na uzupelnienie lub zamiane.
                                                      Dwa kieliszki czekaja cierpliwie na wybor wina. Pomaranczowe adamaszkowe
                                                      serwetki przybraly ksztalt misternie zlozonego wachlarza.
                                                      Zaleta dlugiego obrusu jest to, ze moze ewentualnie dyskretnie zaslonic
                                                      zsuniete pod stolem obuwie i ewentualne manewry stop wedrujacych po przekatnych.
                                                      Przyszedl kelner. Przyniosl menu i karte win. Zapalil zielona swiece
                                                      i podniosl lekko temperature. Jeszcze przed tym zanim usta dotkna porto...

                                                      Duze wrazenie kulinarne zrobila na mnie zielona salata z pomidorami,
                                                      kukurydza i rodzynkami polana miodem i przykryta grzankami z podtopionym
                                                      bialym kozim serem.

                                                      Z chorobami teraz uwazam. Staram sie nie chorowac podczas wakacji.
                                                      Odkladam to na dlugie zimowe wieczory.

                                                      Z wykorzystywaniem ludzi przez ludzi troche sie zmienilo.
                                                      W socjalizmie czlowiek wykorzystywal czlowieka. W kapitalizmie jest odwrotnie.

                                                      Slonecznie z plynacym w kwioobiegu porto pozdrawiam,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: LCB Re: Table for two. IP: *.a.004.syd.iprimus.net.au 13.08.04, 15:28
                                                      siedzacy do tej pory przy barze nad szklaneczka martini przystojny mezczyzna w
                                                      srednim wieku,gasi cygaro i dyskretnie odslania klape marynarki i szepcze: mamy
                                                      go ... po czym podchodzi do stolika usytuowanego w niszy okiennej, przykrytego
                                                      dlugim dotykajacym do ziemi obrusem. siedzaca przy nim para dopija wlasnie
                                                      kolejna butelke cabarnet patrzac sobie gleboko w oczy ... good evening ...i
                                                      patrzac na ich splecione pod stolikiem rece, dodaje: this is a very beautiful
                                                      evening, indeed... sorry I interrupt your dinner ...i zwracajac do kobiety: my
                                                      name is James, James Bond...oh,szepcze kobieta... Bond podaje reke mezczyznie.
                                                      I have an urgent message for you, sir. may I ask you outside for a minute?
                                                      certainly... mezczyzna podnosi i przeprasza swoja partnerke. wychodzi na taras
                                                      restauracji gdzie z polcienia bezszelestnie wychodzi dwoch postawnych mezczyzn:
                                                      hande hoch!!! nie usiluj zadnych sztuczek, jest nas tu wiecej ... obserwujemy
                                                      cie od przylotu z Londynu, tym razem wpadles, znalezlismy caly bagaznik condoms
                                                      wypchanych heroina w twoim samochodzie ... chwileczke ja tu tylko na holiday,
                                                      jaka heroina? usiluje bronic mezczyzna ...nie znami takie numery, Mohitos
                                                      jestes poszukiwany przez FBI ...zaraz, tojakas pomylka ja nazywam sie MOJITO, a
                                                      wlasciwie Don Mojito,ja musze skontaktowac sie z konsulatem, jestem uczciwym
                                                      obywatelem z ...draby nie daly mu dokonczyc, wepchneli do czarnej limuzyny,
                                                      ktra parkowala opodal i odjechali w nieznanym kierunku. zaniepokojona dluga
                                                      nieobecnoscia partnera dziewczyna wybiegla na taras, ale nie zdazyla nawet
                                                      zapisac numerow rejestracji......zauwazywszy jednak James Bond siedzacego
                                                      samotnie na tarasie nie zmartwila zbytnio ...
                                                      Mojito, tymczasem wtracony do lochu, nie traci jednak glowy i uklada
                                                      plan...mobile phone nie dziala...internet connection brak, sciany za grube,
                                                      kraty w oknach ...straznik pod drzwiami ...nagle za kratami na oknie siada
                                                      golab. jest jednak jakas nadzieja, mysl jak blyskawica przelatuje przez glowe
                                                      Mojito. wyciaga elastic tape ze swoich boxerek koloruniebieskiegowzoltepaski i
                                                      szybko pisze mesage: polozenie geograficzne,SOS, podpis i adres: Hoani St -
                                                      ChCh NZ. golab wie gdzie leciec, po dlugim meczacym locie dociera na miejsce,
                                                      gdzie szefowa slynnej grupy commandos The Professionals - Asia odbiera
                                                      wiadomosc. podnosi speakers secret phone: Matrioszka mam pilna wiadomosc, prze-
                                                      tlumacz mi to kochana...Asia jest absolutnie w gotowosci bojowej, powiadamia
                                                      reszte zespolu o sytuacji, pakuje szybko plecak, wydaje krotkie rozkazy i
                                                      wyznacza termin zbiorki.przed wyjsciem z domu jeszcze rzuca przez ramie do
                                                      meza, pierogi na obiad sa gornej polce w lodowce, wroce na weekend, pa
                                                      kochanie. uwazaj na siebie wzdycha husband ... na drugi dzien o zmroku czesc
                                                      grupy spotyka punktualnie w poblizu miejsca uwiezienia Mojito. Asia wydaje
                                                      krotkie dyspozycje,dwie dziewczyny Ifa i Tange wspinaja na wysoki mur po
                                                      dwustronnej drabince... zakradaja kocim krokiem do pokoju wartownika. wartownik
                                                      oglada wlasnie kolejny odcinek Sex in a City, siedzi tylem do polki na ktorym
                                                      stoja ksiazki i dekoracyjny wazon. dziewczyny zakradaja pod drzwi i psikaja gas
                                                      roz-weselajacy przez dziurke od klucza. wartownik troche znudzony patrzy w
                                                      ekran i nagle zaczyna chichotac, wybucha smiechem,rzy jak kon, tupie nogami
                                                      i...wali glowa w polke,wazon spada na mu na glowe i traci przytomnosc.
                                                      dziewczyny otwieraja drzwi przy uzyciu pilnika do paznokci i zabieraja klucze.
                                                      niestety caly ich trud okazuje na marne, bo drzwi do celi Mojito zabezpieczono
                                                      dodatkowo deadlock i posypane cyjanek potasu. dziewczyny wy-cofuja i zdaja
                                                      raport z sytuacji Asi. Asia nie traci glowy, naradza z Kangurem, ktory
                                                      przypomina jej plan agenta Hrabiego Monto Christo:pod-kop lyzka od zupy. grupa
                                                      tzw.ogrodnikow, jak na komende wyjmuje z plecakow lyzki i energicznie zaczyna
                                                      kopac tunel. nagle ciemnosc panujaca wokol zamczyska rozrywa snop swiatla z
                                                      reflektora, inni wartownicy orientuja w sytuacji i okrazyli naszych
                                                      bohaterow.Kazik staje obok Asi, drapie po glowie i powtarza: jak to nigdzie nie
                                                      ma spokoju...wszyscy zbijaja w grupe aby wspolnymi silami odeprzec atak ...nie
                                                      na prozno jednak nasza dzielna szefowa zaplanowala wszystko z kartka w reku: z
                                                      piskiem opon z mroku wynurza wielka cysterna z lodami:to Szopen, blyskajac w
                                                      ciemnosci nowymi Nikes, zgodnie z instrukcjami przybyl na zbiorke, szybko
                                                      uruchomil armatke i strzelajac celnie kulkami z lodow po prostu zamrozil atak
                                                      wroga. spirits The Professionals od razu podnosi ...mimo, ze Mojito ciagle
                                                      pozostaje uwieziony. Asia niewiele myslac kartkuje notes: plan C, nie, plan Q,
                                                      nie... w tym momencie Yvona wpadla na pomysl.wyciaga z plecaka farby, bedac na
                                                      training w Scotland i pamietajac instrukcje Chory Potter, maluje na grubym
                                                      murze DRZWI, Mar_za wyciaga turystyczna hairdryer i suszy farbe. po kilku
                                                      minutach projekt skonczony: Asia otwiera drzwi i wsrod stojacej owacji calej
                                                      grupy Mojito wychodzi na wolnosc, podciagajac jedna reka opadajace boxerki.Asia
                                                      slyszac z oddali zblizajace syreny samochodow policyjnych nawoluje do
                                                      pospiechu: musimy zdazyc na przystan aby na czas spotkac naszego lacznika.droga
                                                      do przystani wije stromo pod gore i po paru minutach szybkiego marszu cala
                                                      grupa zwalnia. trudno powiedziec czy by zdazyli spotkac lacznika, gdyby nagle z
                                                      zakretu nie wynurzyl zolty VW cabriolet i Saba trabiac wesolo za kierownica.
                                                      wsiadajcie podrzuce was do przystani, zaprasza ...Asia po-watpiewa: nie rob
                                                      sobie klopotu Saba, masz malo miejsca ...nie takie rzeczy sie widzialo w Indie,
                                                      Saba zatrzymuje samochod, wszyscy wskakuja w pospiechu. Poeta L. rozlewa swoj
                                                      chemiczny wynalazek: samoprzylepny klej na samochody na drodze ... i juz prawie
                                                      ruszaja, kiedy zatrzymuje ich wolanie. to Lara wynurza z ciemnosci: czy mozecie
                                                      mnie podrzucic do Barcelona? no probs, rzuca Saba, poprawiajac Arbuzka rusza
                                                      z '3'...dojezdzaja do promenady wzdluz plazy i parkuja auto. wlasnie lokalny
                                                      dostawca z bottle Shop przywiozl swieze zaopatrzenie ...rozpoznaje famous The
                                                      Professionals i stawia wszystkim drinka. Tangerin jest w swoim zywiole: robi
                                                      dla kazdego cos specjalnego ...robi sie wesolo. Asia z niepokojem patrzy na
                                                      Mojito, Kangura i Poeta,nawet Kazik i Peter, ktorzy wpatruja za-hipnotyzowani w
                                                      szereg butelek ...Peter w koncu prze-lamuje urok, nie ulega nastrojowi i
                                                      przypomina o czekajcym laczniku. na dany sygnal cala grupa pakuje plecaki i
                                                      wolno posuwa w strone przystani ...z daleka dolatuja aromatyczne zapachy
                                                      smazonych nalesnikow: to Numbat/lacznik w towarzystwie Samotrutta, trzyma jacht
                                                      w gotowosci. oh, Asia jakze ciesze,myslalem ze zobaczymy dopiero w 2022
                                                      roku,tyle rewelacyjnych rzeczy widzialem, ale to nic wypijemy rewelacyjne wino,
                                                      ah to zycie zycie, nie ma to jak kobiety taniec spiew zaraz wszystko opowiem,
                                                      to tornado no mowie wam rewelacyjne widowiskowe widowisko...tak Asia ruszamy,
                                                      Samotrutta podnosi kotwice i cala grupa oddycha z ulga, lad wkrotce pozostaje w
                                                      tyle. po krotkim posilku i odpoczynku, wszystkich zrywa na nogi okrzyk Numbata
                                                      z bocianego gniazda:widze lad, a raczej widze cos bialego, chyba doplywamy do
                                                      Bieguna...Samotrutta ktory ma sokoli wzrok wspina do gory i poprawia: to nie
                                                      biegun to gora lodowa...Numbat biegnie po lornetke...Asia z niecierpliwoscia
                                                      przestepuje z nogi na nogi,cholera, to niemozliwe zeby u kresy wyprawy caly
                                                      plan rozbil o ...gore lodowa. wyrywa lornetke, ustawia ostrosc ...i usmiecha
                                                      szeroko. eh, wy chlopy, jaki tam Biegun, jaka gora lodowa, to Pysiek dryfuje na
                                                      krze...cala i zdrowsza Pysiek dolacza do grupy, rozmowom nie ma konca, Mar_za
                                                      wyciaga turystyczny HI_FI SYSTEM, muzyka, rum i zmeczenie usypia naszych
                                                      podroznikow. nad ranem budza na plazy Far,Faraway Land. Asia sprawdza mape i
                                                      kompass ...panowie ruszaja na poszukiwanie zywnosci...wracaja z upolowanym
                                                      Bison marki Bison...rozpalaja ognisko. Asia przy pomocy Mojito przegladaj
                                                    • Gość: LCB o qrcze koniec mi urwalo !!! IP: *.a.004.syd.iprimus.net.au 13.08.04, 15:46
                                                      no wiec Asia z Mojito przegladaja mapy...w koncu Asia glosem experta stwierdza:
                                                      jestesmy w Portugalia! oh ty gejsza, jeczy Mojito, nie trzeci raz w te same
                                                      wakacje !!!ponury nastroj przerywa dziwny narastajacy halas ...glosniej i coraz
                                                      glosniej, najpierw szum, potem warkot, potem wrecz huk silnika...The
                                                      Professionals ustawiaja w szyku bojowym ...halas jest juz nie do zniesienia i
                                                      cos zbliza w ich strone w wielkim tumanie kurzu...zbielalymi ustami dziewczyny
                                                      pytaja: is this a bird? is this a plane? no, this is a superman! ...nagle COS
                                                      stanelo, halas ucichl, kurz opadl i z tumanu kurzu wylonila postac w helm. ej,
                                                      jaki tam superman...to ja Tizedik, powiedziala Tizedik parkujac swojego Harley
                                                      i zdejmujac helm. nie moglam was dogonic a przywiozlam wam bardzo dobra
                                                      wiadomosc ................
                                                      wygralismy !!!!
                                                      tylko nie wiem ile, bo computer crush i nie zdazylam sprawdzic :)))))))))))))
                                                      THE END
                                                    • tizedik o qrcze koniec :-))))))))))))))))))))))))))))))))) 13.08.04, 16:07
                                                      Poplakalam sie ze smiechu :-))))))))))))))))))))

                                                      Pysiek,
                                                      widze, ze forme odzyskalas, ba, nawet chyba masz lepsza niz dotad.
                                                      Tak trzymac!!!!!!!!
                                                    • poetal_liryczny Re: o qrcze koniec :-)))))))))))))))))))))))))))) 13.08.04, 16:27
                                                      eine scheiBe Pysia, tobie moze cos urwalo ale humoru to chyba przybylo.ale tu
                                                      nam wysmarowalas. pekam ze smiechu :-)
                                                    • Gość: Mar_za Re: o qrcze koniec :-)))))))))))))))))))))))))))) IP: 212.160.172.* 13.08.04, 16:44
                                                      No Pysiek, ale powrot:)))))))))))))))))
                                                      Super:)))))))))
                                                    • peter2715626 Re: o qrcze koniec :-)))))))))))))))))))))))))))) 15.08.04, 22:44
                                                      Rewelacja. Ryknalem smiechem pare razy i wszyscy w biurze wokol mysla, ze
                                                      jeszcze nie wrocilem do siebie po weekendzie.

                                                      Nie pasuje mi to do Pyska. Mysle, ze to ktos inny. Tajemniczy i nieznany.
                                                    • poetal_liryczny Re: o qrcze koniec :-)))))))))))))))))))))))))))) 16.08.04, 01:13
                                                      masz racje Peter, ktos tajemniczy i nieznany, dla kogo niektorzy traca glowe
                                                      jak Gunther, dla kogo niektorzy zmieniaja boxerki i od kogo dostaje sie po
                                                      usilnych prosbach zdjecie: szympansica z kokardkami ;-)
                                                    • tangerin Re: o qrcze koniec :-)))))))))))))))))))))))))))) 16.08.04, 03:25
                                                      Taaak, tajemnicza i dotad dobrze skrywana druga osobowosc Pyska.
                                                      Albo jedna z wielu;) Poeto, a tymi kokardkami to mnie lekko zszokowales,
                                                      szympansica to rozumiem, ale kokardki?:))))))))))))))

                                                      Pysia, gdzie kolejne przygody, moze tym razem np Kazik wpadnie w klopoty, a my
                                                      bedziemy go ratowac? Wiesz, taka farma na odludziu, jakis grozny zbir i akcja w
                                                      wykonaniu druzyny. Mowie wam, jeszcze beda o nas krecic filmy:)I staniemy sie
                                                      legenda za zycia.

                                                      Matrioszka, znalazlas telefon? I jak tam ospa?

                                                      A mi smutno bardzo, bo lawenda mi dzis padla:( Moze da sie ja jeszcze uratowac?

                                                      I wszelkie toasy wznosze dzis herbatka mietowa:) Wasze zdrowie!
                                                    • poetal_liryczny Re: o qrcze koniec :-)))))))))))))))))))))))))))) 16.08.04, 04:26
                                                      no wlasnie Tangerin, ja tez bym lubil poczytac ciag dalszy, moze Ty cos
                                                      wydusisz, nie kryguj sie tez ladnie potrafisz napisac.glownym bohaterem moze
                                                      byc Kazik na farmie ;-) a z ta szympansica to zadne zarty,prosilem sie o
                                                      zdjecie i...dostalem,tez wpadlem w szok. naprawde szympasica miala dwie
                                                      kokardki zawiazane, zdjecie smieszne ale nie na takie czekalem :-(
      • z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Re: Tak daleko i tak blisko :) 12.08.04, 22:00
        nad Bristolem zawislo sto wielkich,kolorowych balonow,echhhh wsiasc i uleciec w
        przestworza,widok powalajacy.
        • Gość: Asia Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.adsl.xtra.co.nz 12.08.04, 22:54
          Tylko od ciebie zalezy czy ulecisz w przestworza czy bedziesz chodzil mrocznymi
          waskimi ulicami :)
          • Gość: szopen o wyzysku jeszcze raz IP: 204.79.89.* 13.08.04, 03:22
            Wlasnie sprawdzilem wyniki finansowe Pumy.
            W zeszlym roku wypracowali okolo 10.5% czystego zysku.
            To nie jest zaden spektakularny wynik.
            Chyba ten wyzysk nie najlepiej im wychodzi.

            Jak pisalem my placimy sezonowym robotnikom jakies 50 centow na godzine. Tyle
            ze my akurat produkujemy na potrzeby lokalnego rynku to znaczy wszystko co
            robimy sprzedajemy w Chinach, zadnego exportu.
            Z dwoch powodow: zabojczej konkurencji (tylko w naszej prowincji jest ponad 200
            producentow lodow) i niskiej sily nabywczej konsumenta ceny lodow sa bardzo
            niskie.
            Na interesie mamy w plecy. Chyba tez jestesmy ciency wyzyskiwacze.

            W Chinach na wsi mieszka jakies 800 milionow ludzi. Ich miesieczny dochod to
            jakies 200-250 yuanow i strasznie ciezka praca.. Oczywiscte ze szukaja lepszego
            zycia i jesli maja sznase dostac prace za 800 miesiecznie beda sobie wyprowac
            zyly by te pieniadze zarobic.

            Calkiem niedawno Kazik pisal o tym jak po przyjezdzie do Oz pracowal na dwa
            etaty by zapewnic rodzine godziwe waronki zycia. Pewnie tez pracowal wiecej niz
            40 godzin w tygodniu.
            Czy to tez byl wyzysk?

            Czy jesli firma produkuje cos nie w Chinach ale w Polsce gdzie srednia stawka
            za godzine jest mala czescia stawki placonej w USA czy Niemczech to tez
            wykorzystuje Polakow?

            W ktoryms z porzednich postow pisalem ze to nie najnizsza cena sily roboczej
            (sa kraje duzo tansze) przyciaga producentow do Chin ale skala calego intersu,
            infrastruktura, bliskosc do dostawcow. To powoduje niski ogolny koszt produkcji.
            • kazachstan Re: o wyzysku jeszcze raz 13.08.04, 04:40
              Dzien dobry,

              no nie Szopen po pierwsze nie bardzo dobrze sie czuje kiedy uzywasz mnie jako
              przykladu, po drugie ja wcale nie bylem wyzyskiwany,po trzecie twoja motywacja
              mnie nie przekonala.
              przyjezdzajac do Australii kilkanascie lat temu byla to oczywiscie emigracja za
              chlebem, kiedy polskie warunki ekonomiczne nie obiecywaly nic lepszego i kazda
              praca,nawet zamiatacza ulicy,przynosila satysfakcje finansowa.nie znaczy ze
              taka prace wykonywalem.ja tam mam swoj honor.w Niemczech pracowalem na czarno
              za kiepskie pieniadze i bylo to oczywiscie wyzyskiwanie,bo pracowalem
              nielegalnie, ale warunki byly korzystne dla obu stron.w Australii kiedy w
              innych krajach jeszcze nikomu sie nie snily zwiazki zawodowe wypracowano tutaj
              pewne standarty,pewne normy obowiazujace dla pracownikow.okreslono najnizsze
              dopuszczalne stawki,ale nie tylko stawki placy, bezpieczenstwa pracy i te
              wszystkie inne sprawy tez.owszem pracowalem na dwoch etatach, pracy bylo
              pelno,ale to byl moj wybor.nie bralem pracy pierwszej lepszej z brzegu tylko za
              ktora dostawalem odpowiednie wynagrodzenie.czulem sie lepiej niz w
              komunistycznej Polsce, bo mialem wybor i bylem traktowany jak kazdy inny
              australijczyk.nie zanizano mi stawki na godzine ze jestem Polakiem, czy czorny,
              czy ze wsi.ja mysle ze to sprawa skomplikowana i to rzad panstwa ustala te
              wszystkie normy dla pracownikow, a jak kiepski rzad to i zle warunki pracy.
              dlatego tak czesto tu w Australii sa strajki, bo zwiazki zawodowe upominja sie
              o prawa pracownika, zeby nie byl wykorzystywany.dlatego w Chinach moze jest
              taki wyzysk bo Rzad moze sobie na to pozwolic,bo wie ze ludzie i tak sie nie
              zbuntuja.tak bylo w Polsce i co,gonili wszystkich do szkol,kazali sie
              uczyc,studiowac, kto nie studiowal to byl gorszy.no i tak wyksztalcili narod,ze
              bractwo za duzo wiedzialo,ludziska po prostu sie zorientowali,co to wyzysk,
              jezdzili zagranice na saksy i mieli porownanie,ze mozna zyc lepiej.slowem rzad
              ukrecil sam na siebie bata i tyle.i jestem pewny ze i w Chinach to sie
              skonczy,historia zna takie przypadki.
              teraz mamy sprawozdanie od Mojito,jakos tak romantycznie znowu piszesz,ale nic
              sie nie ujawniasz kto z toba przy tym stoliku, nie chcesz jakos potwierddzic
              czy to ta czorna czy nie.dobrze ci widac,masz wybor i latwo ulegasz kobietom,to
              masz i powodzenie u kobiet.
              pozdrawiam wszystkich
              Kazik
            • yvona73pol Re: o wyzysku jeszcze raz 13.08.04, 04:49
              widzisz Szopen, niekonsekwencja zarzadzajacych jest wielka - tna po kosztach,
              patrza na zyski a potem... zarzad wyplaca sobie horrendalne apanaze i premie,
              nie baczac na nic, ani na ogolna tendencje w gospodarce, ani na kryzysy, ani na
              nic wlasciwie; moze to po prostu pazernosc....
              przez taka pazernosc pewna firma, w ktorej pracownicy sa nie za fajnie
              oplacani, choc interes zloty, stoi teraz na skraju bankructwa (zakladajac
              wydruk przyszly w formie xiazki nie pisze o kogo chodzi, bo to tzw. tajemnica
              poliszynela, kto chce to sie domysli, branza rozrywkowa dziecieca ;)))
              a panowie wladza zarabiaja takie kosmiczne pieniazki, ze az mi sie w oczach
              troilo jak spojrzalam na cyferki; nie, zebym byla przeciwna sowitemu
              nagradzaniu zarzadu - w koncu to on podejmuje decyzje, za ktorymi ida finansowe
              konsekwencje i teoretycznie za bledne posuniecia leca glowy (bo w praktyce bywa
              roznie, w zaleznosci od tego jak i gdzie kto siedzi, bywa, ze zadowola sie
              kozlem ofiarnym); ale, ale, jakies granice przyzwoitosci sadze, ze sa, w
              apanazach, mam na mysli, twz. spanie na pieniadzach rzadko przynioslo cos
              dobrego;
              w ogole niemoralne jest, ze w sytuacji, gdy niewielka grupka "spi na
              pieniadzach" cale miliony ludzi umiera z glodu, i zadne ekonomiczne
              teoretyzowanie mnie od tego myslenia nie odwiedzie.
              tyle na powaznie;
              Mojito, dlugie obrusy to jest to ;))) ale na milosc boska, jaki kozi ser,
              chcesz, zebym wysypki dostala?? ;))) zamow dla mnie cos innego, plisss...
              pogoda dzis wyborna, ide popstrykac, az do zmeczenia baterii - co nastapi
              niebawem, chce sprawdzic zywotnosc i nie laduje poki co;
              postawie dzis na architekture...
              caluski,
              slonecznie w Sydney idac - Iwona
              • poetal_liryczny Re: o stoliku jeszcze raz 13.08.04, 07:36
                piekny taki stolik i kolacja przy swiecach i ta serweta do samej ziemi, ta
                serweta to jest najbardziej erotyczna...przeczytalem ten wpis i...lece do domu
                • Gość: mojito Piatek (sexta-feira) trzynastego. IP: 62.249.9.* 13.08.04, 14:47
                  Slonecznie Wszystkich,

                  zycie jest piekne. W piatek trzynastego tez. Ciekawie wyglada
                  prognoza pogody na piatek (sexta-feira). Oznaczona jest w skrocie
                  portugalskim SEX. Dzisiaj na rachunku sniadaniowym tez ten skrot w
                  polaczeniu z data wygladal sympatycznie. Zdziwilem sie, ze doliczono to
                  do rachunku :)))). Ale uwypukla to sezon turystyczny. Wola boska i skrzypce.

                  Kazik,
                  no, dobra. Wiem, ze jestes dyskretny i potrafisz utrzymac sekret.
                  Ruda z zielonymi oczami i piegami gdzieniegdzie. I wrazliwa na slonce
                  skora/cera. Trzeba wiec ciagle smarowac, nawilzac, smarowac, nawilzac...
                  Urocze zajecie mimo powtarzania sie czynnosci.

                  Iwona,
                  wszystko co chcesz. Z wyjatkiem sera koziego. Tak do konca nie jestem
                  przekonany o tym, ze byl kozi. Na wszelki wypadek jednak bez sera.
                  Gratuluje aparatu. Ale zdjecia tylko do polnocy. Po polnocy juz bez zdjec.
                  Zgoda?

                  Poeto,
                  dlugi obrus jest mila czescia skladowa wspolnej kolacji.. Widocznie ludzie
                  zaczynali juz przy stole :))))))))))))))).

                  Dzisiaj w planie miedzy innymi Castelo de Sao Jorge i zabladzenie w bairro
                  Alfama. I ewentualnie dlugi obrus. I porto, porto, porto...

                  Zdrowka i milego weekendu absolutnie Wszystkim,
                  mojito.

                  slonecznie/27C/z widokiem na rzeke Tag.
                  • Gość: yvona misja specjalna IP: *.rivrw2.nsw.optusnet.com.au 13.08.04, 16:06
                    LCB - niezle, niezle ;)))
                    pachnie Pyskiem......
      • Gość: Globet Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.in-addr.btopenworld.com 13.08.04, 16:36
        • tizedik Komiks: Stół dla dwojga - wersja (niemal)polska 13.08.04, 23:21
          Sorry, ale nie mogłam sie powstrzymać.....;-))))))))

          Komiks: Stół dla dwojga - wersja (niemal)polska

          Autor: Pysiek
          Redakcja: Tizedik

          Zamiast prologu:
          Stół średniej wielkości. Usytuowany w niszy okiennej. Okrągły, z długim,
          dotykającym podłogi obrusem i narzuconą na nim krótszą serwetą koloru ecru.
          Stojący na nim kryształowy flakon otula częściowo pojedynczą gałązkę lekko
          różowej orchidei. Dzieli się z nią swoją wilgocią.
          Elegancka solniczka tuli się do dotykającego ją pieprzu.
          Srebrne, błyszczące sztućce oczekują na uzupełnienie lub zamianę.
          Dwa kieliszki czekają cierpliwie na wybór wina. Pomarańczowe adamaszkowe
          serwetki przybrały kształt misternie złożonego wachlarza.

          Scena I
          Siedzący przy barze nad szklaneczka martini przystojny mężczyzna w
          średnim wieku gasi cygaro, dyskretnie odsłania klapę marynarki i szepcze: mamy
          go... Podchodzi do stolika w niszy okiennej, przykrytego
          długim, dotykającym ziemi obrusem. Siedząca przy nim para właśnie dopija
          kolejną butelkę cabarnet patrząc sobie głęboko w oczy...
          Good evening... i spoglądając na ich splecione pod stolikiem dłonie, dodaje:
          this is a very beautiful evening, indeed... sorry, I interrupt your dinner...
          Zwracając się tylko do kobiety mówi: my name is James, James Bond... Och,
          szepcze kobieta... Bond - powtarza i podaje rękę mężczyźnie.
          I have an urgent message for you, sir. May I ask you outside for a minute?
          Certainly... Mężczyzna podnosi się i przeprasza swoją partnerkę. Wychodzi na
          taras restauracji, gdzie w tej samej chwili z półcienia bezszelestnie wyłania
          się dwóch postawnych mężczyzn: hande hoch!!! Nie próbuj żadnych sztuczek, jest
          nas tu więcej ... Obserwujemy cię od przylotu z Londynu, tym razem wpadłeś,
          znaleźliśmy cały bagażnik condoms wypchanych heroiną w twoim samochodzie...
          Chwileczkę, ja tu tylko na holiday, jaka heroina - usiłuje bronić się
          mężczyzna... Nie z nami takie numery, Mohitos, jesteś poszukiwany przez FBI...
          Zaraz, to jakaś pomyłka, ja nazywam się MOJITO, a właściwie Don Mojito, ja
          muszę skontaktować się z konsulatem, jestem uczciwym obywatelem z...
          Nie zdążył dokończyć. Wepchnęli go do czarnej limuzyny, która parkowała w
          pobliżu i odjechali w nieznanym kierunku. Zaniepokojona długą
          nieobecnością partnera dziewczyna wybiegła na taras, ale nie zdążyła nawet
          zapisać numerów rejestracyjnych... Zauważywszy jednak James’a Bonda siedzącego
          samotnie na tarasie nie zmartwiła się zbytnio ...

          Scena II
          Mojito tymczasem, wtrącony do lochu, nie traci głowy i układa
          plan... Mobile phone nie działa... internet connection brak, ściany za grube,
          kraty w oknach... strażnik pod drzwiami... Nagle za kratami zauważa
          gołębia. Jest jednak jakaś nadzieja, myśl jak błyskawica przelatuje przez głowę
          Mojito. Wyciąga elastic tape ze swoich boxerek koloruniebieskiegowżółtepaski i
          szybko pisze mesage: położenie geograficzne, SOS, podpis i adres: Hoani St -
          ChCh NZ.
          Gołąb wie, gdzie lecieć. Po długim męczącym locie dociera na miejsce,
          gdzie szefowa słynnej grupy commandos The Professionals - Asia odbiera
          wiadomość. Podnosi speakers secret phone: Matrioszka, mam pilną wiadomość,
          przetłumacz mi to kochana... Asia jest w pełnej gotowości bojowej. Powiadamia
          resztę zespołu o sytuacji, pakuje szybko plecak, wydaje krótkie rozkazy i
          wyznacza termin zbiórki. Przed wyjściem z domu jeszcze rzuca przez ramię do
          męża: pierogi na obiad są na górnej półce w lodowce, wrócę na weekend, pa
          kochanie.
          Uważaj na siebie - wzdycha husband...

          Scena III
          Następnego dnia o zmroku część grupy spotyka się o wyznaczonej porze w pobliżu
          miejsca uwięzienia Mojito. Asia wydaje krótkie dyspozycje;
          dziewczyny - Ifa i Tange wspinają się na wysoki mur po dwustronnej drabince...
          Kocim krokiem zakradają się do pokoju wartownika. Wartownik ogląda właśnie
          kolejny odcinek Sex in a City, siedzi tyłem do półki, na której stoją książki i
          dekoracyjny wazon. Dziewczyny cicho podchodzą pod drzwi; rozpylają gaz
          rozweselający przez dziurkę od klucza. Wartownik trochę znudzony patrzy w
          ekran i nagle zaczyna chichotać, za chwilę wybucha śmiechem, rży jak koń, tupie
          nogami i... wali głową w półkę. Wazon spada na mu na głowę; traci przytomność.
          Dziewczyny otwierają drzwi pilnikiem do paznokci i zabierają klucze.
          Niestety, cały trud idzie na marne, bo drzwi celi Mojito zabezpieczone są
          dodatkowo deadlock’iem i posypane cyjankiem potasu. Dziewczyny wycofują się i
          zdają raport Asi. Asia nie traci głowy. Naradza się z Kangurem, który
          przypomina jej plan agenta - hrabiego Monto Christo: podkop łyżką do zupy.
          Grupa "ogrodników" jak na komendę wyjmuje z plecaków łyżki i zaczyna energicznie
          kopać tunel.

          Scena IV
          Nagle ciemność panującą wokół zamczyska rozrywa snop światła z reflektora.
          Wartownicy orientują się w sytuacji i okrążają intruzów. Kazik staje obok Asi,
          drapie się po głowie i powtarza: jak to nigdzie nie ma spokoju... Wszyscy
          zbijają w grupę, aby wspólnymi siłami odeprzeć atak...
          Ale nie na próżno dzielna szefowa zaplanowała wszystko z kartką w ręku; z
          piskiem opon z mroku wynurza się wielka cysterna z lodami. To Szopen, błyskając
          w ciemności nowymi Nikes, zgodnie z instrukcjami przybył na zbiórkę. Teraz
          szybko uruchamia armatkę i strzelając celnie kulkami z lodów... zamraża atak
          wroga. Spirits The Professionals od razu podnosi się... mimo że Mojito ciągle
          jest uwięziony. Asia niewiele myśląc kartkuje notes: plan C, nie, plan Q,
          nie... W tym momencie Yvona wpada na pomysł. Wyciąga z plecaka farby. Przydaje
          się training w Scotland i instrukcje Chory Potter... Maluje na grubym
          murze DRZWI, Ma_za wyciąga turystyczną hairdryer i suszy farbę. Po kilku
          minutach projekt skończony. Asia otwiera drzwi i wśród stojącej owacji całej
          grupy Mojito wychodzi na wolność, podciągając jedną ręką opadające boxerki.
          Asia słysząc w oddali zbliżające się syreny samochodów policyjnych nawołuje do
          pośpiechu: musimy zdążyć na przystań, aby na czas spotkać naszego łącznika.
          • tizedik Stół dla dwojga - wersja (niemal)polska cd. 13.08.04, 23:25
            Scena V
            Droga do przystani wije się stromo pod górę. Po paru minutach szybkiego marszu
            cala grupa zwalnia. Trudno powiedzieć, czy zdążyliby spotkać łącznika, gdyby
            nagle zza zakrętu nie wynurzył się żółty VW cabriolet. To Saba, trąbiąc wesoło
            za kierownicą, zaprasza:. wsiadajcie, podrzucę was do przystani... Asia
            powątpiewa: nie rób sobie kłopotu Saba, masz mało miejsca... Nie takie rzeczy
            się widziało w Indiach - Saba zatrzymuje samochód, wszyscy wskakują w
            pośpiechu. Poeta L. rozlewa na drodze swój chemiczny wynalazek: samoprzylepny
            klej na samochody... Już prawie ruszają, kiedy zatrzymuje ich wołanie. To Lara
            wynurza z ciemności: czy możecie mnie podrzucić do Barcelony? No probs, rzuca
            Saba i poprawiając Arbuzka rusza z '3'...

            Scena VI
            Dojeżdżają do promenady wzdłuż plaży i parkują auto. Właśnie lokalny
            dostawca z bottle Shop przywiózł świeże zaopatrzenie... Rozpoznaje famous The
            Professionals i stawia wszystkim drinka. Tangerin jest w swoim żywiole:
            przygotowuje dla każdego cos specjalnego... Robi się wesoło. Asia z niepokojem
            patrzy na Mojito, Kangura i Poetę, także na Kazika i Petera, bo nawet oni
            wpatrują się jak zahipnotyzowani w szereg butelek... Peter w końcu przełamuje
            urok, nie ulega nastrojowi i przypomina o czekającym łączniku. Na sygnał cala
            grupa pakuje plecaki i wolno posuwa się w stronę przystani... Z daleka dolatuje
            aromatyczny zapach smażonych naleśników: To Numbat/łącznik w towarzystwie
            Samotrutta, trzyma jacht w gotowości. Och, Asia, jakże się cieszę, myślałem że
            zobaczymy się dopiero w 2022 roku, tyle rewelacyjnych rzeczy widziałem, ale to
            nic, wypijemy rewelacyjne wino, ach to życie, życie, nie ma to jak kobiety,
            taniec i śpiew... Zaraz wszystko opowiem, to tornado, no mówię wam,
            rewelacyjnie widowiskowe widowisko...
            Tak Asia, ruszamy.

            Scena VII
            Samotrutta podnosi kotwicę i cała grupa oddycha z ulgą, ląd wkrótce pozostaje w
            tyle. Po krótkim posiłku i odpoczynku, wszystkich podrywa na nogi okrzyk
            Numbata z bocianiego gniazda: widzę ląd! A raczej widzę cos białego, chyba
            dopływamy do bieguna... Samotrutta, który ma sokoli wzrok, wspina się do góry i
            poprawia: to nie biegun, to góra lodowa... Numbat biegnie po lornetkę... Asia z
            niecierpliwością przestępuje z nogi na nogi: cholera, to niemożliwe, żeby u
            kresu wyprawy cały plan rozbił się o... górę lodową. Wyrywa Numbatowi lornetkę,
            ustawia ostrość... i uśmiecha się szeroko: ech, wy chłopy, jaki tam biegun,
            jaka góra lodowa, to Pysiek dryfuje na krze... Cala i zdrowsza Pysiek dołącza
            do grupy, rozmowom nie ma końca. Mar_za wyciąga turystyczny HI_FI SYSTEM,
            muzyka, rum i zmęczenie usypiają podróżników.

            Scena VIII
            Nad ranem budzą się na plaży Far, Faraway Land. Asia sprawdza mapę i
            kompass... Panowie ruszają na poszukiwanie żywności... Wracają z upolowanym
            bison marki Bison... Rozpalają ognisko. Asia z Mojito przeglądają
            mapy... W końcu Asia tonem experta stwierdza: jesteśmy w Portugalii! Och ty
            gejsza, jęczy Mojito, nie trzeci raz na te same wakacje!!! Ponury nastrój
            przerywa dziwny, narastający hałas... Głośniej i coraz
            głośniej, najpierw szum, potem warkot, potem wręcz huk silnika...


            Zakończenie
            The Professionals ustawiają się w szyku bojowym... Hałas jest już nie do
            zniesienia i coś zbliża się w ich stronę w wielkim tumanie kurzu... Zbielałymi
            ustami dziewczyny pytają: is this a bird? is this a plane? no, this is a
            superman! ... Nagle COŚ stanęło, hałas ucichł, kurz opadł i z tumanu kurzu
            wyłoniła się postać w hełmie. Ej, jaki tam superman... to ja, Tizedik -
            powiedziała Tizedik parkując swojego Harley’a i zdejmując hełm. Nie mogłam was
            dogonić, a przywiozłam wam bardzo dobrą wiadomość................
            Wygraliśmy!!!!
            Tylko nie wiem ile, bo mi computer padł i nie zdążyłam sprawdzić...
            :)))))))))))))

            THE END

            Od redakcji:
            ;-)
            • yvona73pol Re: Stół dla dwojga - wersja (niemal)polska cd. 13.08.04, 23:51
              ha! czyzbym miala racje?? Tizedik, to jakis pozaforumowy literacki nalot?? czy
              wersja poprawiona to twoja inicjatywa wprowadzenia porzadku w strumien
              narracji?....
              bladym switem sie zerwalam, niebawem wybywam w ciezki dzien, powrot ciemna
              noca ;)))
              a moj aparacik spisuje sie pieknie, wrocilam wczoraj z cala szuflada zdjec,
              teraz bede sie bawic, jak czas pozwoli....
              tymczasem pozwolcie wy, ze sie oddale celem wykonania czynnosci odziezowo-
              spozywczych (kapielowe juz done ;)))
              papa,
              caluski
              Iwona
        • Gość: kasia Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 14.08.04, 00:31
          Witam wszytkich przeczytalam niedawno czesc tego forum i poprzedniego - wyjazd
          z kraju, bardzo mi sie spodobalo. Tak sie sklada, ze teraz jestem w Chicago na
          wakacjach, niestety nie znalazlam pracy wiec surfuje po internecie. Fajni z Was
          ludzie, tez kiedyc moze pomysle o emigracji z kraju, na razie mam studia i chce
          je skonczyc a potem kto wie..:) w kazdym razie mozna sie duzo dowiedziec o
          zyciu z takiego forum pozdrawiam
          • kazachstan Re: Tak daleko i tak blisko :) 14.08.04, 02:04
            Dzien dobry,

            to dopiero sie usmialem,jakas nowy serial tu powstaje albo raczej my ja tu
            tworzymy.Pysiek ty nam tu lepiej napisz jak sie czujesz a nie po nocy kryminaly
            piszesz pod koldra na lozku szpitalnym.
            dzisiaj bardzo cieplo,slonecznie i zaraz biore sie do obchodu w moim ogrodzie.
            zonkile juz rozkwitly, ale bardzo ladnie kwitnie wattle tree, jest to native
            tree w Australii i cale jest obsypane zlocistymi puszystymi kulkami
            kwiatow,liscie ma waskie koloru srebrnego, bardzo dekoracyjne,ale niektorzy
            ogrodnicy uwazaja je jak chwast,bo bardzo latwo sie samo rozsiewa i jest bardzo
            odporne na zmaine pogody.
            witaj Kasia pisz jak sobie radzisz a i Lara mysle ze czesciej do nas zajrzysz.
            pozdrawiam
            Kazik
            • Gość: szopen Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: 204.79.89.* 14.08.04, 06:31
              Kazik,
              Przepraszam za uzycie twojego przykladu bez pozwolenia.
              Po prostu bylo to cos o czym niedawno wspomniales (wprawdzie w zupelnie innym
              kontekscie) i przyszlo mi to do glowy jako argument na to ze ludzie czasem
              pracuja wiecej niz 40 godzin tygodniowo i nie jest to wyzysk ale ich swiadomy
              wybor. Wcale nie pisalem ze byles wyzyskiwany wrecz odwrotnie.

              Ja pracuje pewnie jakies 60-70 godzin tygodniowo, w zasadzie 7 dni w tygodniu
              przez caly letni sezon i w srodku zimy kiedy robimy remonty/modyfikacje. Nie
              dostaje ani grosza za "dodatkowe" godziny. Obie strony tzn ja i pracodawca
              rozumieja i zgadzaja sie z tym ze bede pracowal tyle ile potrzeba.
              Placa mi za to w sumie niezle. To ze Szwajcar pracujacy na tym samym stanowisku
              i wykonyjacy dokladnie ta sama prace zarobilby duzo wiecej to jest fakt (a
              Japonczyk pewnie kilka razy tyle co Szwajcar). Nie czuje sie wykorzystywany i
              nie psuje mi to nastroju ani snu noca bo tak juz jest z wielu powodow.
              Market price.

              Co do sytuacji tutaj to wbrew temu co sie powszechnie sadzi tutaj tez sa
              minimalne stawki placy, cala masa przepisow dotyczacych bezpieczenstwa pracy (z
              bardzo powaznymi kosekwencjami za ich nie przestrzeganie itd.

              Yvona,
              To co ja pisalem dotyczylo artykulu z GW dotyczacego wyzysku Chinczykow przez
              Pume. Glownie chodzilo mi o to by postawic sprawe w kontekscie ogolnej sytuacji
              w Chinach i pokazac, ze stawka placona pracownikom w fabryce butow aczkolwiek w
              porownaniu ze stawka placona w rozwineitych krajach bardzo niska w porownaniu z
              placami w tym kraju wcale nie jest niska.
              Chiny to jest kraj gdzie jest baaardzo duzo ludzi w tym kilkaset milionow
              takich dla ktorych praca za 35 centow na godzine jest marzeniem. Pamietajcie ze
              na wsi srednia wielkosc rodzinnego gospodarstwa to pewnie okolo 1 hektar,
              niezaleznie od ilosci wlozonej pracy fortuny sie na tym nie da zrobic. Nic
              dziwnego ze ci ludzie masowo wyjezdzaja do delty rzeki Perlowej poszukujac
              lepszej pracy i lepszego zycia.
              Moralnosc ogolnoswiatowego biznesu i rzadow roznych krajow (ostatnia odprawa
              pana Butlera w Tasmani przykladem) to zupelnie inny temat i osobna dyskusja.

              A teraz na wesolo.
              Komiks bezbledny. Czytajac wyobrazalem sobie to nie jako komiks ale jako film o
              bardzo wartkiej choc ciut surrealistycznej akcji. Komkis to chyba bardziej
              pasuje. Swietne.
              • poetal_liryczny Re: Tak daleko i tak blisko :) 14.08.04, 12:02
                Tizedik - droga redakcjo, bardzo ladnie uporzadkowalas tok akcji ale ja troche
                juz ludzilem sie ze dopiszesz ciag dalszy ;-)co byloby tez bardzo interesujace.
                wczoraj przed praca (nocka) wpadlismy do knajpy na drinka,wszyscy tacy
                podekscytowani Olimpiada wiec wpadlismy na piwo.zwykle przed praca nie pije,
                ale lato, pogoda narazie sprzyja, i takie refleksje. bary to jest zupelnie inny
                swiat,ludzie najchetniej pija w barach chociaz mozna kupic przeciez alkohol i
                napic sie w pieleszach domowych ale to nie to.autorytety takie jak Hemingway,
                ktory w Key West, Steinbeck w barze w Monterey w kalifornii,inne bary gdzie
                Hlasko, Bergman prawie ze tworzyli, a francuski malarz Toulouse-Lautrec w
                barach tez malowal od reki portrety prostytutkom za butelke wina. patrzac na
                ludzi ktorzy pija niemalze odruchowo wpatrzeni w ekrany telewizorow,
                osamotnieni, pija do komentatorow sportowych, do prezenterow telewizyjnych, do
                aktorow, zawsze jakis pretekst aby nie pic samotnie w domu..to w barze w
                Getyndze na serwetce mlody Heisenberg udowodnil pijanym kolegom fizykom,teorie
                za ktora dostal pare lat pozniej Nobla. no i ja az tak wysokich aspiracji nie
                mam zeby zaraz Nobla,ale po przeczytaniu wczorajszego posta,w tym barowym
                nastroju doszlo do mnie o tym kleju ;-)ktory ponoc wynalazlem. nie kleju
                uniwersalnego nie wynalazlem,mam jednak na swoim koncie zaslugi dla nauki. to
                tak, kiwajac sie na stolku barowym.
                • kazachstan Re: Tak daleko i tak blisko :)na barowym stolku 14.08.04, 14:42
                  Dobry wieczor,

                  powiem wam ze lubie tu zajrzec i zobaczyc czy ktos cos ciekawege dopisal.rano
                  to nie zawsze zdarze zajrzec przed praca,no chyba ze nie ide do pracy,ale
                  wieczorem to juz rutyna,szklaneczka i ksiazeczka.
                  Szopen nie gniewam sie wcale, tak jakos napisales o tych dwoch etatach,wydalo
                  mi sie ze widzisz mnie jako pazernego na pieniadze czlowieka,a tak nie jest.
                  natomiast zwrocilem uwage co Poeta tu napisal o tej samotnosci wlasnie,jak
                  czesto czlowik jest samotny w wielkim miescie,ba, nawet we wlasnym domu wsrod
                  rodziny tez mozna byc samotnym. mozna byc samotnym nawet w malzenstwie. takie
                  uczucie ze jest sie niepotrzebnym i nie ma nikogo z kim mozesz porozmawiac to
                  najwieksza kara dla czlowieka.dlatego tak czesto ludzie boja sie starosci,bo
                  wiaze sie czesto z samotnoscia. dobrze wiec otaczac sie ludzmi i miec jak
                  najwiecej przyjacol.
                  teraz to juz naprawde ide spac,dobranoc
                  Kazik
                  • Gość: mojito Sex and the City. IP: 81.193.150.* 14.08.04, 18:30
                    Ola Amigos,

                    oh, ty gejsza, co za sen mialem. Siedzialem sobie spokojnie przy okraglym
                    stoliku w niszy okiennej z przyjemnym oczekiwaniem na niskokaloryczny deser
                    gdy nagle... Yada, yada, yada i wyladowalem w pudle. Ktos napelnil
                    lateksowe pojemniczki biala substancja (podobno kontrolowana) i podrzucil
                    mi do bagaznika samochodu. Wola boska i skrzypce. Shit happens. I tutaj sen sie
                    poprawil. Snilem, ze dzieki Waszej kolektywnej pomocy zostalem wyszarpniety z
                    celi i moge pisac znowu. Dziekuje bardzo. Bardzo dziekuje, Amigos.
                    Musze tylko zmienic bokserki poniewaz opadaja mi. Na szczescie nie do konca.
                    Welcome Pysiek. It is a pleasure to see you again. Saude!

                    Sex w miescie jest wszechobecny. W parku Edwarda Siodmego z malowniczym
                    widokiem na rzeke Tag. W tramwaju/electrico nr 28 wjezdzajacym do Alfamy.
                    Miejsc siedzacych jest 20 ale kazdemu ktos siedzi na kolanach. I niechetnie
                    sie podnosi. Widoczny jest na dziedzincu zamku Sao Jorge i w kazdym zaulku
                    murow obronnych. W kampanii reklamowej kart telefonicznych para wcisnieta do
                    budki telefonicznej nie telefonuje. Nie moze sie ruszyc. Jest tak malo miejsca,
                    ze nawet biustonosz sie nie zmiescil. Uliczne kafejki maja duzo miejsc poniewaz
                    pary siedza oszczednie na jednym krzesle.
                    W oczekiwaniu na dostep do internetu chlopak rozgrzewa sobie palce
                    naciskajac klawisze na klawiaturze dziewczyny wolno ale konsekwentnie
                    zblizajac sie do klawisza Enter. Zdecydowanie powinni zamknac sie sami w pokoju.
                    Jest cos w atmosferze miasta. Cos zmyslowego...

                    Nasz kumulacja wspiela sie do 97 milionow dolarow. Good luck to us.

                    Jutro nad ocean na pare dni. Do Praia D`El Rey. Okolo 75 km na polnoc
                    autostrada A-8. Okolice Peniche/Obidos/Baleal/Santa Cruz.

                    Kasiu,
                    czesc.

                    Upalne pozdrowionka 4 all,
                    mojito.

                    Upalnie dzisiaj/31C/na pewno bez zupy. Kulinarne odkrycie to melon w porto.
                    • Gość: szopen Na upalne wieczory IP: 204.79.89.* 15.08.04, 03:41
                      Do wysokiej szklanki wlac 3 palce tequili, palec porto, wrzucic 5 kostek lodu,
                      uzupelnic sokiem pomaranczowym.
                      Przynosi ulge, od upalu i nie tylko.
                      • tangerin Re: Na upalne wieczory 15.08.04, 04:58
                        Ale cyrk. Wystarczy szanowne towarzystwo na chwile z oczu spuscic i takie
                        numery odchodza. I to jeszcze ja mialam w tym swoj udzial i co gorsza wspinalam
                        sie po jakims murze z koolezanka Ifa. Z moja kondycha fizyczna? Ale to chyba
                        calkiem mozliwe, co jakis czas sni mi sie, ze na silownie chodze,widac pierwsze
                        efekty juz sa.

                        A gdzie ciag dalszy, no gdzie? Nie oszczedzajcie na klawiaturze, moi mili.
                        :)))))))

                        Leze spac, wczesnie sie zrobilo.
                        Nie mam tequili, nie mam porto, nawet soku pomaranczowego w chalupie brak.
                        Ale woda mineralna jest, dzieki Bogu. Ide chlac:)

                        Buzka dla wszystkich:)Tych nowych tez:) Nasza tratwa wszystkich uniesie,
                        oczywiscie, o ile qoolezanki i qooledzy beda dalej takie cudne cyrki odstawiac:)
                        Nie, no leze spac, bo juz faze mam.
                        Dobranoc i dzien dobry
                        Tangerin
                        Ps. trzezwa jestem, naprawde. To tylko zmeczenie ze mnie wylazi i fazuje...
                        • pysiek13 kondycja ... tfu, tfu ... 15.08.04, 14:38
                          Sonecznie kochani :))))

                          no wlasnie Tangerin, wystarczy szanowne towarzystwo z oczu spuscic i jest ponad
                          2000 wpisow ladnie, ladnie ... niechcacy bylam wylaczona z tego swiata przez
                          jakis czas, ale to i dobrze, ktos cos wreszcie moze napisac. dziekuje raz
                          jeszcze za Wasza troskliwa serdecznosc, Kazik przekazal pozdrowienia, drinks
                          poczulam w kosciach ;))))jestem zdrowsza dzieki Wam tez ;))))
                          z kondycja to roznie bywa, ludziska sobie narzucili dziwne standarty i mecza z
                          tym, bo po cichu to kazdy chce wygladac normalnie, nie jak Arnold, albo Barbie
                          Doll, nie kazdemu zalezy zeby miec tylek twardy jak gruszka, i 'pierfsi' jak
                          Pamela, i mysle ze ludzie troche mecza z tym, ze nie moga dogonic tych
                          modelowych wzorow. dobrze byc zdrowym i srednio sprawnym, ale wedlug wlasnego,
                          prywatnego, przekupionego standartu ;))))ja szczerze powiem ze jedyne exercises
                          jakie uprawiam, to ... podnosze powieki rano ... no,jeszcze wchodze po schodach
                          na trzecie pietro ... a i jeszcze jak cos mi spadnie to nie pozwole zeby jakis
                          gentelman podnosil, sama schylam, taka jestem ... qrde wy-cwiczona ;))))
                          poza tym z kondycja fizyczna to jest tak samo jak z dzialaniem placebo. moj
                          kolega Bob, ktory w bardzo dziwnych okolicznosciach zlamal noge, ale jeszcze o
                          tym nie wiedzial, pojechal do szpitala na emergency i tam zrobiono mu
                          przeswietlenie, ktore nie wykazalo zlamania (!!!). poszedl on wiec kulejac do
                          domu piechotka. dopiero potem okazalo, ze noga zlamana i od tego momentu kiedy
                          dowiedzial, ze zlamana, nie potrafil juz chodzic. tak, ze Ty Tangerin tez nie
                          mow, kondycja czy jej brak, w sprzyjajacych warunkach moze bys ten mur
                          przeskoczyla, albo prze-frunela jak jakis olimpijczyk ...
                          no i wlasnie mamy Olimpiade, nie, nie w Sydney, co za duzo to nie ten tego ...
                          nie ogladalam wprawdzie Opening Ceremony, podobno bylo pieknie. podobno wszyscy
                          Bogowie greccy fruwali, i tak sobie mysle, ze trudno zeby ich zabraklo, tych
                          Bogow znaczy, przeciez jesli jest wtorek to jestesmy w Grecji ;)))) nie bardzo
                          sobie przypominam kto wlasciwie zaczal ten bigos z zapalaniem olimpic torch.
                          dawniej bylo tak samo na wszystkich olimpiadach: wyrozniony sportowiec niosl
                          znicz, torch byl normalny, zapalano torch normalnie i olimpiady byly normalne,
                          znaczy sportowe. teraz to wielki show, disco, polo i tak dalej ... nie mowiac o
                          tym, ze sportowcy ukrywaja swoje rozne 'hobby' do konca, dopiero przed sama
                          olimpiada wychodzi na jaw ze oni na przyklad 'uzywaja' jakby nie mozna o tym
                          porozmawiac wczesniej i uniknac calego tego zamieszania. nie, oni dbaja o to
                          zeby reporterzy zawsze mieli tez swiezy temat, a co ! a torch, to sam w sobie
                          wielki aktor i co olimpiada to wiekszy cyrk. w Sydney kiedy Cathy Freemans
                          stojac po kolana w wodzie (ona tak lubi), miala zapalic torch i czekala w kole
                          az torch podniesie, torch sie zacial, ale jakos nikt nie zorientowal. gorszego
                          pecha mieli Koreanczycy kiedy na rozpoczecie olimpiady wypuscili stado golebi
                          najpierw, to na znak pokoju, i dopiero potem zpalili torch. qrcze tylko stalo
                          to zbyt szybko i te biedne golebie ... usmazyly :(
                          kazdy pamieta Eric z olimpiady w Sydney? dear man Eric z kraju ktorej nazwy
                          nikt nie potrafi spelowac, swimming his heart out kiedy reszta competitors
                          opuscila basen? to bylo wydarzenie :))))
                          tak sobie pisze, bo w glebi duszy sobie mysle, ze liczy spirit i to nie tylko w
                          sporcie ...
                          Kazik, ladnie piszesz o tej samotnosci. Bog stworzyl swiat tylko dlatego, ze
                          poczul sie samotny :)))) od samotnosci ludzie tak naprawde nieustannie
                          uciekaja: do pubu, do kosciola, teraz najczesciej do ... internetu ;)))) czesto
                          jest to niespelniona ucieczka w marzenia.a o co chodzi?o kontakt, o rozmowe ...
                          bo nasze przezycia sa w zyciu najwazniejsze, a zaraz po tym najwazniejsze jest
                          to zeby moc je komus bliskiemu opowiedziec ...
                          Tizedik :)))))))))))))
                          Mojito, zmieniles juz te boxerki? inaczej z Toba nie bede rozmawiac :))))
                          te Twoje wpisy chce sie saczyc jak przez bardzo waska slomke, ostatnio jednak
                          cos zaniedbujesz. OK rozumiem jestes na wakacjach ...

                          pozdrawiam wszystkich starych i nowych cieplo i slonecznie


                          • yvona73pol uwaga, uwaga!!!! 15.08.04, 16:09
                            Kwiaty dla Pyska! ;)))))
                            welcome, welcome...
                            wiecie co, zrobilismy sie bardzo ciekawi, smiem twierdzic ;)))
                            a smiem, bo robilam recherche na "archiwie" i znalazlam (!!!) watki poprzednie,
                            musze stwierdzic, ze pierwszy to raczkuje, raczkuje (lub raczej -wal ;))))
                            no, ale pobieznie tylko rzucilam okiem i ide sie "zlozyc" (skrot od - zlec w
                            lozu ;)))
                            bo jutro walcze ze szkola again..... i nie tylko.....
                            troche sie pomotalo, powiem wam, ale, jak to mowia Zabojady - je maitrise ;)))
                            a przynajmniej mi sie wydaje ;)))
                            jak kto moze to ja mam zamowienie na toast wizowy, wizyta jutro, dobry kolega,
                            procenty sie przydadza ;)))
                            z innej beczki - Olimpiady nie sledze, jakos mnie inne rzeczy pochlonely, a
                            zreszta, zeby tak sie w dyskurs Pyska wtopic, to powiem za Sofia Coppola, ze
                            moim sportem jest codzienne mieszanie lyzeczka w kawie ;)))
                            no, nie do konca jest to prawda, ale u mnie to tak, jak w Biblii - duch
                            ochoczy, ale cialo mdle ;)))
                            no, to caluski, do jutra,
                            Iwona
                            (ziew)
                            • Gość: mojito Ocean widze... IP: 62.48.173.* 15.08.04, 19:47
                              ... tak wlasnie. Dotarlem do Praia D`El Rey.
                              Cudowne miejsce. Podobno Pan Bog tutaj odpoczywa.
                              Tak mowia lokalni. Ale wszedzie tak mowia lokalni.
                              Pietnascie km od Peniche i Obidos (w dwie rozne strony).
                              Wlazlem po kolana do oceanu. Zimny. Mowy nie ma abym wlazl dalej
                              i kurczyl sie. Plaza otoczona skalami. Ma dwa km. Takiej jeszcze nie widzialem.
                              Sloneczko daje na calego - 30C. Piwko jedno lub dwa paruje z organizmu bez
                              sladu. Jutro zajrze do sredniowiecznego Obidos. Restauracje w Peniche rybna
                              mam tez polecona. Cztery noce i dnie przede mna tutaj. Sliczne miejsce i domy
                              buduja sie tutaj jak szalone (z udzialem kunsztu murarskiego z Ukrainy).
                              Cholera, co z naszym toto-lotkiem. Najwyzszy czas miec farme (Kazik)
                              i sloneczne miejsce gdzie indziej. Portugalia moze byc.
                              Na basenie przelotem zauwazylem trzy komplety odslonietych biustow.
                              Pod czujnym okiem towarzyszacych Panow.

                              Pysiek,
                              zdrowko. Bokserki juz zmienilem. Dzisiaj granatowe w wisienki. Ok?

                              Lece poniewaz wkrotce markedo owocowe mi zamykaja. A owoce maja tutaj
                              odlotowe. Mango, sliwki i melony. Bosze jedyny, jak one tutaj smakuja.

                              Zdroweczka wszystkim, slonca i owocow,
                              mojito.



                              • peter2715626 Re: Ocean widze... 15.08.04, 22:53
                                Obidos. Obszedlem kiedys wokol to piekne miasteczko waska sciezka po murze
                                obronnym.
                                Rewelacja. A potem w malym sklepiku na dole, delektowalem sie wisniami w
                                likierze.

                                Zazdroszcze, ze tam jestes.
                                • matrioszkaa Re: Ocean widze... 16.08.04, 07:21
                                  Widze, widze... z nieba ten ocean spada. Zimno jak diabli.
                                  Ospe coreczki powinni w podrecznikach medycznych pokazywac, trzy noce
                                  nieprzespane, zalegle filmy obejrzane. Ale juz z gorki.
                                  Telefonu nie znalazlam.
                                  „Nietarapliwa“ ja bym nie tlumaczyla, to takie ladne slowo:-)))
                                  Ze sportow to tylko te powieki i to z trudem, kawa miesza mi sie sama gdy ide z
                                  kuchni do komputera po schodach:)
                                  Mar_za- jak przezyc faze „dlaczego” i nie zwariowac? Za tydzien przedszkole,
                                  dzieki Bogu.
                                  Co roku w sierpniu maz szuka angielskiego przedszkola lub grupy dla synka. Taka
                                  sezonowa przypadlosc. W tym roku znalezlismy niedaleko, nowo powstale, piekne,
                                  synek zachwycony zabawkami, my zachwyceni sposobem pracy, do momentu, gdy na
                                  karteczce podsunieto nam cene: 400§. Za 2 dni x 4 godziny. Na miesiac. Ostatnie
                                  wolne miejsce.
                                  Film z naszym udzialem przedni. Scenariusz jest, obsada jest, Iwonie kamere i
                                  ona nakreci, teraz tylko trzeba nas zebrac w jednym miejscu (wiadomo gdzie),
                                  dialogi sie zimprowizuje, do dziela.
                                  Gdzie te miliony???

                                  • kazachstan Re: Ocean widze... 16.08.04, 07:56
                                    Dzien dobry,

                                    no ja widze tutaj nie ocean, ale ze od pisania ksiazki zeszlo na produkcje
                                    filmu. to dopiero bylby smieszny film, oczywiscie ze musi byc krecony na
                                    farmie, tylko nie dowiedzialem sie ile tosmy wygrali tych pieniedzy. Tizedik
                                    dojechala wprawdzie ale wygrana liczba chyba pozostla w tych tumanach kurzu.
                                    dobrze by bylo wygrac,oj dobrze.
                                    chcialbym tylko prosic zeby imie Pana Boga nie bylo tu naduzywane,to jakosik
                                    nie po mojemu, ze Panu Bogu sie nudzilo i stworzyl swiat,ja bardzo lubie twoje
                                    pisanie ale Pysiek troche szacunku.
                                    pozdrawiam wszystkich
                                    Kazik
                                    • pysiek13 Re: Ocean widze... 16.08.04, 08:08
                                      Kazik :))))

                                      religion is in your heart not in your knees ....
                                      regards

                                      • yvona73pol Re: Ocean widze... 16.08.04, 13:06
                                        nie moglam sie powstrzymac....
                                        moze moj poscik bedzie otwieral stronke? ;)))
                                        Kazik, no co ty?? nudzilo sie a byl samotny to zupelnie co innego - to, ze Bog
                                        byl samotny i stworzyl czlowieka to piekne (wole to, niz, wersje "zeby oddawal
                                        mu czesc i sie go bal"), nie sadzisz??
                                        takie wzajemne potrzebowanie siebie....
                                        I.
                                      • Gość: Asia Re: Ocean widze... IP: *.akl.callplus.net.nz 16.08.04, 13:12
                                        Witaj Pysiaczku, fajnie ze jestes cala i zdrowa :) unikaj podobnych zdarzen w
                                        przyszlosci :)

                                        Yvonka a gdzie ty te pierwsze czesci znalazlas? podaj link bo ja szukalam ale
                                        widac z komp to ja na bakier, chetnie sobie troche swojej historii poczytam :)

                                        Piotr dawno juz tak sobie maszerujesz? bo ja dopiero zaczynam, drugi tydzien
                                        dopiero ale mam nadzieje ze juz tak zostanie :)

                                        Kazik wystarczy jak Ty bedziesz mial szacunek, nikomu nie mozna narzucic ani
                                        szacunku ani innych rzeczy, niewazne czy to szacunek do Boga czy do czego
                                        innego.

                                        Chopin - musze ci powiedziec ze absolutnie sie zgadzam z Twoim wywodem na temat
                                        pracy, zarobkow i wyzysku lub nie

                                        Pamietam swoja pierwsza prace w NZ, pracowalam za $146 na reke tygodniowo,
                                        wtedy byla nagonka na immigrantow ze zabieraja prace Nowozelandczykom, pomimo
                                        ze moj angielski byl wtedy slabiutki to sama wzielam udzial w dyskusji na
                                        antenie radiowej na ten temat.
                                        Pewnie gdybym chciala to bym sie wtedy czula wyzyskiwana, bo pensje mialam
                                        smieszna, prace ciezka i niewielu nowozelandczykow chcialo ja wykonywac.

                                        Ja osobiscie uwazam ze gorszy wyzyk jest obecnie w Polsce, bo za te pieniadze
                                        ktore wiekszosc ludzi zarabia wyzyc sie nie da, chyba ze sie jest na rodzicow
                                        utrzymaniu.
                                        Oczywiscie jak wszystko i ten aspekt ma dwie strony medalu, mozemy sie albo
                                        czuc wyzyskiwani albo nie. Moim zdaniem o wyzysku mozna mowic tam gdzie ludzie
                                        pomimo ze pracuja dlugie godziny nie zarabiaja tyle zeby im starczylo na
                                        przezycie wlasne i ich rodzin.

                                        :)
                                        • yvona73pol Re: Ocean widze... 16.08.04, 16:48
                                          no to, Asienko, na poczatek po troszeczku, coby sie dziecko nie zadlawilo ;)))
                                          czesc pierwsza, od ktorej sie wszystko zaczelo....
                                          ech, lezka sie w oku kreci... ;))))
                                          ale, ale, trening czyni mistrza, wiec smiem twierdzic, ze idzie nam coraz
                                          lepiej (pisanie i nie tylko ;)))) ja osobiscie strasznie miauczalam na poczatku
                                          i sie wymadrzalam ;))) jakby co, to korekta przed drukiem (ze nie wspomne o
                                          watpliwej erotycznosci texcie pana Niewiadomokogo ;)))
                                          kurcze, nawet nie pamietalam, ze takie historyjki mialy miejsce;
                                          no i poczatki to takie raczej poradnictwo, poznawanie sie niesmiale, wymiana
                                          pogladow, pelno polskiej rzeczywistosci, ale nie tylko....
                                          no, prosze, prosze, jak to leci....
                                          ja juz sobie zamontowalam na dyskietke te "Jedynke" sequele czekaja ;)))
                                          tymczasem ide zazyc relaksu i zaliczyc pare stanow REM przed jutrzejszym dniem
                                          pelnym wrazen...
                                          papa,
                                          Iwona
                                          (aha - wiza jest ;))))

                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=5633910&s=0
                                          • tizedik Ocean tworczości widze... 16.08.04, 21:50
                                            Zaraz, zaraz drogie panie, nie tak predko z tym drukiem....;-)

                                            Po pierwsze - primo - i najwazniejsze(!) to autorow w tym watku mamy wielu i
                                            nikt, powtarzam - NIKT nie moze zawlaszczyc ich tfurczosci, pardon, TWÓRCZOŚCI.
                                            Uswiadamiam wam to "gwoli formalnej poprawnosci". Ani Gazeta, na lamach ktorej
                                            goscimy, ani Asia (mimo ze to ona watek zalozyla), ani zadna inna Kasia. Sorry,
                                            ale tak wlasnie jest! Rozmowa na ten temat musialaby zaczac sie od zgody
                                            autorow wszystkich postow na ich wykorzystanie w jakiejs konkretnej,
                                            uzgodnionej formie gdzie indziej. Nawet w rozmowach nie calkiem powaznych na
                                            ten temat nie wolno o tym zapominac.
                                            Ja bym tez sie zastanowila bez niepotrzebnej megalomanii, czy nasze/wasze
                                            pisanie warte jest czegos wiecej niz miejsca na tym forum. Moze tak, moze
                                            nie... Najciekawsze faktycznie i poza konkurencja sa opisywane tutaj losy Asi.
                                            I kazde inne, ktore ukladaja sie w ciag zdarzen zmiennych, a zwlaszcza te,
                                            ktore wyraznie prowadzone sa ku jakiemus celowi. Od razu dodalabym wiec tez
                                            Iwone, Ife, Kazika, Gunthera (gdzie jestes, amigo?????????), Sabe, Tangerin, a
                                            dopiero potem Mojito. Moj "element" tez ma losy zmienne, ale na tyle skromnie
                                            tu opisywane, ze juz sie nie kwalifikuje, ale za to Szopen jak najbardziej, ze
                                            wzgledu na egzotyke nie do przebicia, z kolei Salmotrutta - jako temat - tez
                                            bylby pewnie ciekawy, gdyby zechcial wiecej mowic o sobie. I tak dalej.....
                                            Sorry, robaczki, ale w tej materii pisanej to ja taka jakos bezwzgledna
                                            jestem... Wybaczcie, please......
                                            Zanim doszloby wiec do korekty, a to ostatni moment przed drukiem, wiele byloby
                                            do zrobienia....

                                            Wracajac do tematow powazniejszych.....
                                            Mojito, odpowiadajac na twoje pytanie informuje, ze w amerykanskim lotto znowu
                                            nic nie mamy:-( Tymczasem ktos (inny) rozbil pule i znowu startujemy od
                                            skromnych dziesieciu baniek ;-) Na spotkanie na farmie musimy wiec cierpliwie
                                            zaczekac. Tymczasem wiec korzystaj z urokow pobytu nad Atlantykiem z tej
                                            wlasnie strony, bo przeciez za jakis czas wrocisz na przeciwny kraniec tej
                                            wielkiej kaluzy. No i ciesz sie, ze ominely cie ulewy, jakie w tamte rejony
                                            przyniosl huragan zwany Karolkiem....

                                            Iwona, musze sie przyznac, ze aparatu ci zazdroszcze. Nie, nie zazdroszcze...;-)
                                            Ale za to licze na zdjete nim obrazki z twoich rejonow. Beda mi przypominac, ze
                                            tez cos nowego potrzebuje. Ale mi nie zalezy na tak wielkiej liczbie pixeli, a
                                            bardziej na dobrym obiektywie. No i na swiezej generacji tego sprzetu, bo moj
                                            egzemplarz sprzed jakis 2 - 3 lat jest juz dzis taki troche historyczny.
                                            No i gratuluje wizy! Musze ci powiedziec, ze elementu przepychanki z wiza
                                            trwaja juz jakis czas, a oczkiwanego efektu nadal nie widac.

                                            Pysiek - Kazik, wasze natomiast przepychanki swiatopogladowe ciagle mnie
                                            zaciekawiaja. Poprosze o ciag dalszy....;-)

                                            Pysiek, zdrowiej, zdrowiej!!!!!!!!!!!!

                                            Pozdrawiam.
                                            Wasza T.
                                            • Gość: mojito Ocean ciagle widze... IP: 62.48.173.* 16.08.04, 22:17
                                              Zdrowko absolutne Wszystkim,

                                              zycie jest piekne. Alternatywe znamy wszyscy.
                                              Dzisiaj rano podczas deszczu poszedlem powiedziec czesc oceanowi.
                                              Ma dla mnie nieodparty urok i podziw. Mial fale buro-zielone i fale
                                              toczyl. Co dziewiata wieksza.
                                              Po godzinie przestalo padac. Sniadanie. Za obfite. I do Obidos.
                                              Serra D'El Rey, Amoreira, A-da-Gorda i Obidos.
                                              Sredniowieczne miasteczko otoczone calkowicie murem obronnym.
                                              Historyczny skansen. Wedrujac waskimi uliczkami widzi sie dotyk Gotyku,
                                              Renesansu i Baroku. Sklepiki/bary/kafejki o ktorych wspomnial Peter wystepuja
                                              w obfitosci. Miasto slynie tez z wisni (ginja) i oczywiscie wisniowki
                                              (ginjinha). Mozna pic ja z czekoladowego kieliszka i nim zakasic i mozna
                                              tradycyjnie z kieliszka. I ta opcje wybralem pijac Wasze zdrowie. Dwukrotnie.

                                              I powrot do hotelu. Ocean ciagnie mnie jak magnes. Zmienil kolor
                                              na zielony i pozwalal plywac na desce. Brzeg mam w zasiegu rzutu beretem.
                                              Sadze, ze sie zaprzyjaznimy.

                                              Jutro Peniche i male, urocze Baleal. Rozwazam wyspe Berlenga. Piecdziesiat
                                              minut statkiem z Peniche. Podobno przyroda wyspy malo dotknieta czlowiekiem.

                                              Lece popatrzec na ocean i pozniej troche jazzu na zywo w barze. Sexxxofon?
                                              Zdrowko wiec...

                                              Yo, Mandarynko,
                                              pocztowki Twoje ciagle woze...

                                              Z oceanicznym pozdrowionkiem,
                                              mojito.
                                              • peter2715626 Re: Ocean ciagle widze... 16.08.04, 23:23
                                                Widzialem w telewizji Christchurch zasypane sniegiem.
                                                Podobno pierwszy raz od wielu lat.

                                                Wiara w kolanach - podoba mi sie. Widzialem kiedys w Fatimie ludzi na kolanach
                                                idacych pareset metrow do swietego miejsca. Zrobilo to na mnie wielkie
                                                wrazenie, ale potem zauwazylem, ze gdy Bog juz nie widzial, to dyskretnie
                                                zdejmowali sobie z kolan ochraniacze.
                                                • yvona73pol watek widze.... 17.08.04, 00:06
                                                  ja wiem, Tizedik, ze tu o prawne kwestie sie potkniemy, nie ukrywam, ze jest to
                                                  jedna z rzeczy, ktora mnie "obawia", no i nie wiadomo jak i co zrobic, czesc
                                                  osob jest nie do wytropienia, moze jednak cos sie da zrobic???? ale co i
                                                  jak????
                                                  wiem, ze dotrzec mozna do aktualnych piszacych, a jakze, plus do tych, ktorzy
                                                  sa "wytluszczeni" jako posiadacze kont gazetowych.... jesli chodzi o kwestie
                                                  wlasnosci gazetowej, to zielono mi....
                                                  a, co do aparatu - pixele tez wazne, co nie znaczy, ze obiektyw kiepski,
                                                  rowniez z tych lepszych, parametry prawie lustrzanki ;)))
                                                  wiesz, jak zobaczylam diagram parametrow cyfry versus lustrzanki (choc
                                                  wiedzialam o wyzszosci tej drugiej) to sie ucieszylam z tych 8mega, naprawde...
                                                  mnie zalezalo na tych pixelach, bo wazna jest dla mnie rowniez mozliwosc
                                                  wiekszego druku (jakies 40x50 powinno byc wykonalne);
                                                  jak tylko pogoda sie poprawi a czas pozwoli to poszaleje, na razie mam troche
                                                  architektury, ale wstawiac moge raz na 5 dni, a to jednak ograniczenie, oj,
                                                  chyba zastanowie sie nad stronka ;)))
                                                  caluski,
                                                  Iwona
                                            • pysiek13 Droga Redakcjo ;)))). 17.08.04, 02:47
                                              no wlasnie, Droga Redakcjo :))))

                                              absolutnie zgadzam, nasze/wasze pisanie nie jest warte wiecej miejsca niz
                                              miejsce na forum potforum.
                                              nobo:
                                              po pierwsze prawie nikt nie pisze na temat 'praca', wszelkie proby wstrzelenia
                                              ciekawego tematu jak na przyklad o wyzysku robotnika, sa skutecznie tlumione i
                                              zastapione efektywnie tematem SEX
                                              po drugie nikt naprawde tu nie wysila na zadne ambitne kawalki, nie mowiac o
                                              bledach grmatycznych i nie wspominajac o ciaglym za-smiecaniu watka wstawkami
                                              obcojezycznymi, a fe!
                                              po trzecie ludzie tu piszacy to grupa zarozumialych pomylencow, ktorzy szukaja
                                              odpowiedzi na rozne retoric pytania zyciowe i co gorsza sa tak bezczelni ze
                                              dziela tymi przemysleniami
                                              po czwarte ...

                                              a zreszta, co tam, Droga Redakcjo, co JA tu bede pisac, sama wiesz ze to same
                                              bzdety :))))jedyna osoba ktora potrafi roz-ruszac temat i pisze ciekawie o
                                              zupie i o d ... zostala z-dyskwalifikowana przez twoj Drogi autorytet. zreszta
                                              JA nie bylam slowem wspomniana, nie powinnam wiec wcinac, moja osoba nie byla
                                              wymieniona nawet w paragrafie pt:'ta reszta', rozumiem, ze to z powodu
                                              smiesznego ubioru, nie kazdy lubi ludzi ktorzy ubieraja na codzien kaftanik bez
                                              rekawkow ;)))) nawet nie zakwalifikowalam w paragrafie pt'humor w krotkich
                                              majteczkach'.
                                              dobra wiec spadam ...
                                              jak tylko dostane przepustke z hospital ;)))) zaraz jade do Afryki w celu u-
                                              egzotyczniania sie, zatrudnie w kopalni diamentow i bede wam wysylac ambitne
                                              profesionalne relacje z miejsca pracy. moze przy odrobinie szczesia wpadne w ko-
                                              relacje z kolega Poeta L. ktory tudziez w zblizonym kierunku wybiera i bedziemy
                                              mogli podziwiac szympansice bez kokardek w okolicznym ZOO albo jeszcze lepiej w
                                              naturze ;))))
                                              rozumiem, ze nie dostalam zezwolenia na publikowanie w rubryce wyzej
                                              wymienionej pt: 'humor w krotkich majteczkach' z powodu braku takowych i po
                                              powrocie z buszu Afryki niniejszych zobowiazuje, ze zawsze bedem je miec (w
                                              torebce) tak mi dopomoz Bog i wszyscy Swieci, a co!
                                              o qrde, chyba znowu podpadne Kazikowi!!!
                                              teraz to naprawde spadam ...
                                              Pysiek, zaplakany

                                              • poetal_liryczny Re: Droga Redakcjo ;)))). 17.08.04, 04:23
                                                to ja w pracy sie zdrzemnalem i bym przespal taka ciekawa dyskusje. poczekajcie
                                                ja nie nadazm najpierw mamy krecic film, potem cos drukowac,robi sie goraco,to
                                                ja juz sobie odpuszcze ten wynalazek z klejem.
                                                Pysiek naprawde ????
                                                • Gość: mojito Ciagle o oceanie. IP: 62.48.173.* 17.08.04, 12:03
                                                  Dzisiaj jest pogodny. I niebieski. Inaczej niz niebo nad nim z cala
                                                  gama niebieskosci. Z wyraznie zaznaczona linia laczenia sie nieba
                                                  z oceanem. Dwa statki na horyzoncie. I lodka rybacka blizej.
                                                  Ktos napisal, ze zaglowiec na horyzoncie ma sny/marzenia wszystkich ludzi na
                                                  swoim pokladzie. Niewykluczone.
                                                  Wczoraj sprawdzilem jego slonosc. Nic sie nie zmienilo. Slony jest.
                                                  Lece jeszcze troche popodziwiac ocean.
                                                  I zdrowka Wszystkim,
                                                  zapatrzony w ocean,
                                                  mojito.
                                                  • Gość: Lara Re: Ciagle o oceanie. IP: *.rednet.pl / *.rednet.pl 17.08.04, 14:29
                                                    Mojito, ty mnie chyba nie lubisz... Tak mnie dręczyć i szczuć tą Portugalią. A
                                                    ja biedna, w jednym z warszawskich, dusznych biur, z brakiem perspektyw na
                                                    jakiś egzotyczniejszy wyjazd w najbliższym czasie, czytam twoje relacje i
                                                    prawie płaczę... Jesteś przyczyną moich poobgryzanych paznokietków z tej
                                                    frustracji... I jedyna perspektywa to najbliższy weekend w Berlinie i Hamburgu,
                                                    gdzie podobno pogoda średnio dopisuje...

                                                    Pozdrawiam wszystkich :)
                                                • matrioszkaa Re: Tepym nozem po szybie 18.08.04, 08:01

                                                  ajjjjj, Tizedzik, co Ty tak brutalnie, pomarzyc nie mozna czy jak, w snie mamy o
                                                  prawach autorskich nie zapomniac? Kazdy (prawie) chcialby zostawic po sobie
                                                  jakis trwaly slad, w formie zapisu chaciazby. Widzialam gdziesik reklame: mozna
                                                  sobie zamowic pisarza, ktory wyslucha opowiesci calego zycia i spisze je, taka
                                                  biografie to mozna potem przyjaciolom/wrogom rozdawac.
                                                  Swoja droga kto oprocz nas czyta te bazgroly?

                                                  Tangerin-co za niebieska farba?
                                                  Ja wczoraj od rana bawilam sie zielona, eksperymentowalam nie na glowie a na
                                                  korytarzu, w wyniku tych eksperymentow chcialam sie utopic; z braku oceanu, albo
                                                  chociaz morza poszlam topic swoje smutki na basenie; po powrocie okazalo sie ze
                                                  nie jest tak zle.
                                                  Paaaaa
                                                  • tizedik Re: Tepym nozem po szybie 18.08.04, 12:11
                                                    Matrioszka, prawo własności (także intelektualnej) rzecz świeta!
                                                    Zaś prawo autorskie chroni nawet twórcę nalepki na słoiku z dżemem.
                                                    A poza tym ja wcale nie brutalnie, a nawet wręcz odwrotnie ;-)
                                                    No i uświadamiam co poniektórym, że my wszyscy tutaj - to twórcy!
                                                    I już :-))))))))))))
                                                    Nawet przyszło mi teraz do głowy, że muszę sprawdzić regulamin Forum, bo może
                                                    redakcja - właściciel tego portalu jakieś specjalne prawa sobie przyznała. W
                                                    każdym razie ja informuję właściciela, że nie życzę sobie wydrukowania w
                                                    papierowym wydaniu Gazety jakiejkolwiek mojej wypowiedzi bez wcześniejszego
                                                    zapytania mnie o zgodę.
                                                    Howgh!
                                                    T.
                                                    • tizedik Re: Tepym nozem po szybie 18.08.04, 12:20
                                                      No i d-a blada...:-((((
                                                      Przeczytałam regulamin forum.gazeta.pl/forum/1,47474,1617538.html
                                                      a w nim:
                                                      punkt 10.
                                                      Uczestnicy Forum poprzez umieszczenie swoich komentarzy i opinii na stronach
                                                      Forum wyrażają zgodę na publikowanie tych treści w "Gazecie Wyborczej" oraz
                                                      innych mediach wydawanych przez Agorę S.A.

                                                      No i trzeba jednak sięgnąć po to prawo autorskie!
                                                    • Gość: yvona Re: Tepym nozem po szybie IP: *.rivrw2.nsw.optusnet.com.au 23.08.04, 00:18
                                                      no dobrze, ale "wyrazaja zgode na publikowanie tresci w GW oraz innych mediach"
                                                      to nie znaczy "GW posiada wylacznosc"...
                                                      w koncu jakimis autorami jestesmy jednak i wciaz mamy prawo sie samych
                                                      gdziestam cytowac ;))) no nie??
                                                      ten druk to takie, coby "ocalic od zapomnienia", to raz, poza tym zrobic cos
                                                      pozytecznego, dac szanse wziecia lektury ze soba do pociagu (z kompem
                                                      nielatwo), dac odpoczac biednym oczom napromieniowanym czymstam z ekranu
                                                      monitora, no i moze niesmialo okrasic dzielko tfurczoscia przerozna, nie
                                                      ukrywam, ze po czesci moja ;)))
                                                      no i tyle, przyznam sie, ze jeszcze nie wglebilam sie w regulamin, ale to
                                                      uczynie niebawem, no i jakbys miala linka do praw autorskich to chetnie
                                                      skorzystam ;)))
                                                      Matrioszkaa, ja sadze, ze sa jacys wytrwali, co nas czytaja (ci, co ich nie
                                                      przeraza 2tys postow - swoja droga, to ciekawi, taki weteran na forum ;))))
                                                      caluksi,
                                                      Iwona
                                              • tizedik Od Redakcji :-) 17.08.04, 14:50
                                                Droga Czytelniczko Pysiek :-)))))

                                                Absolutnie nie zgadzamy sie z waszym pogladem na sprawe.
                                                Z bolem zauwazamy, ze - mila Czytelniczko - nie czytalas wnikliwie publikacji
                                                zawartych w naszych cyklach pn. "Wyjazd z kraju" oraz "Tak daleko i tak
                                                blisko". A juz na pewno umknela twej uwadze propozycja innej z czytelniczek,
                                                która chciałaby te publikacje zobaczyc w formie ksiazkowej. Z powodu
                                                osobistego, acz konkretnego, czyli zamiaru emigrowania z kraju jednego do
                                                drugiego. Czytelniczka ta bowiem uznala nasze publikacje za doskonaly poradnik
                                                w tej skomplikowanej sprawie.
                                                Z tego powodu Redakcja dokonala szybkiego, aczkolwiek pobieznego przeszukania
                                                zasobow wlasnej pamieci, z której w tym wlasnie ekspresowym tempie wygrzebala
                                                osoby/nicki, ktore tej emigracji w czasie nieodleglym dokonaly (z tej pamieci
                                                wynika, ze emigracja Pyska juz sie dokonala, i to w czasie bardziej odleglym).
                                                Redakcja nie dokonala (na razie!!!!!) analizy postow, pardon, publikacji, pod
                                                kątem ich poziomu artystycznego, kulturoznawczego, ani nawet jezykowego, a
                                                jedynie aktywnosci autorow w dazeniu do osiagniecia celu, jakim jest wymieniona
                                                na wstepie emigracja.
                                                Jednak, ze wzgledu na oczekiwania drogiej Czytelniczki, redakcja wstepnie i
                                                czesciowo przeanalizowala takze niemerytoryczna zawartosc publikacji i uznala
                                                zasadnosc uzywania przez emigrantow obcojezycznych wtretow jezykowowych,
                                                glownie ze wzgledu na ich przydatnosc na emigracji, a wiec takze dla
                                                potencjalnych emigrantow. A z bledami gramatycznymi umiemy sobie radzic
                                                doskonale!
                                                Informujemy takze, ze w nastepnej kolejnosci zajmiemy sie problematyka
                                                asymilacji emigrantow, co - droga Czytelniczko - ujelas moze nazbyt
                                                kolokwialnie pod haslem: zupa i d.upa. Sex w miastach wiekszych i mniejszych
                                                rowniez zostanie przez nas wziety pod uwage i nie bedzie ukrywany pod zadnym
                                                plaszczykiem.
                                                Ani pod jakims kaftanikiem. Tym bardziej, ze moda nas rowniez interesuje i
                                                nawet prowadzimy stalą rubryke: co - w czym - i - do czego.
                                                Mamy w swojej Redakcji takze kacik humoru. I mamy propozycje dla drogiej
                                                Czytelniczki; napisanie raz na tydzien kolejnego odcinka komiksu, który juz
                                                tutaj zostal zaprezentowany. Mozemy tez zdradzic, ze zainteresowal sie nim
                                                wspolpracujacy z redakcja znany rysownik. Co Czytelniczka na to?

                                                Mamy tez dobra rade dla Czytelniczki. Jedna. Na razie...
                                                Niech Czytelniczka wybierze jakis inny rejon swiata do kolejnego wyjazdu,
                                                bowiem relacje z Afryki zapewni nam nasz korespondent Poeta L. Pozostaje do
                                                obsadzenia pare innych ciekawych miejsc, gdyby wiec Czytelniczka podtrzymywala
                                                swoj zamiar wyjazdu, prosimy o uzgodnienie lokalizacji z redakcja.

                                                Prosimy tez o nie-spadanie, bo to przeciez moze byc bolesne.

                                                Z redakacyjnym pozdrowieniem
                                                Redakcja
                                                • Gość: Jeżyczanka Redakcja na jakim kontynencie pracuje? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.04, 14:57
                                                  Czy tylko przerabia to co nadesłano w kraju?czy rezyduje gdzieś daleko?
                                                  • tangerin Re: Redakcja na jakim kontynencie pracuje? 17.08.04, 20:05
                                                    Alez ja szanowna redakcje lubie czytac:)
                                                    A szanowna redakcja to kiedy sie wybiera na emigracje albo w odwiedziny do
                                                    elementu rodzinnego, ktorego powodzenie ciagle i niezmiennie opijamy?

                                                    Lara, nie tylko Tobie Mojito psuje humor opowiesciami znad oceanu. I prosze o
                                                    kolejne porcje Portugalii w pigulce, dobrze dziala na uklady wszelakie.

                                                    Poeto, nie wiem, czy pisalam Ci, ze ciesze sie, ze wybierasz sie do Afryki.:)))

                                                    Pysiek, a Ty kiedy w podroz ruszasz, do Europy na ten przyklad, no? Saba Ci
                                                    przeciez buleczki obiecala. A i arbuzka moglabys z bliska poogladac i
                                                    delikatnie poglaskac.

                                                    Frakcjo Down Under zazdroszcze tej wiosny, u nas jesien za pasem, juz sie ja
                                                    czuje w powietrzu.

                                                    Ivette, moja choroba aparatowa dalej sie rozwija i nie wyglada, ze zostanie
                                                    zaleczona w najblizszym czasie z powodow finansowych

                                                    Ifa, a Ty gdzie? Daj znak, jak spadnie lisc z mojego bluszczu to bede wiedzila,
                                                    ze to Ty.

                                                    A ja dzisiaj zgubilam komorke, przeterminowany paszport, 2 litry wody
                                                    mineralnej. Wszystko bylo gubione osobno. Wszystko sie znalazlo. Ale zanim sie
                                                    znalazlo, to tzw. "cyrk" byl.

                                                    Spadam zmywac farbe niebieska z kudlow, buziaki dla wszystkich
                                                  • tangerin Re: Redakcja na jakim kontynencie pracuje? 17.08.04, 20:07
                                                    Jezyczanko, redakcja po swiecie porozrzucana, daleko i blisko jednoczenie. W
                                                    dobie internetu to mozliwe:)
                                                    • Gość: mojito O oceanie ciagle...i monotematycznie. IP: 62.48.173.* 17.08.04, 21:59
                                                      Oceanicznie Wszystkich,

                                                      odwiedzilem dzisiaj po raz drugi byla wysepke Baleal. Obecnie polaczona
                                                      z ladem. I zakopalem tam kawalek serca. Dwa/trzy km za Peniche.
                                                      Wjezdza sie tam mierzeja ruchem wahadlowym. Swiatla ruch reguluja.
                                                      Plaze z obu stron. Takie troche nowoczesniejsze Obidos. Domy tula sie do siebie.
                                                      Na samej gorze skaly i mewy. Skaly rozwarstwione i warstwy wepchniete
                                                      w ocean pod katem czterdziestu pieciu stopni. Imponujaco to wyglada.
                                                      Przeurocze miejsce do zagladania w twarz oceanowi i w oczy mewom.

                                                      Laura,
                                                      lubie Ciebie. Nie zdarza mi sie nielubienie kobiet. Przynajmniej nie
                                                      pamietam. Remedium na ogryzanie paznokci bylaby portugalska przyprawa
                                                      rodem z Angoli piri-piri. Cholernie lub q..wsko ostra.
                                                      Mozna nia palce posmarowac. Jest w postaci oliwy.

                                                      Lece otworzyc pyfko (Sagres) i poprzygladac sie znowu oceanowi.
                                                      Nie jestem pewien czy obecnie wypada patrzec poniewaz zachodzace slonce
                                                      wolno i dokladnie zanurza sie w ocean. Calosc ocieka erotyka.
                                                      Zycie jest piekne. I bywa erotyczne...

                                                      Ciagle oceanicznie Wszystkich,
                                                      mojito.


                                                    • yvona73pol Re: O oceanie ciagle...i monotematycznie. 18.08.04, 00:30
                                                      uwaga, uwaga...
                                                      Frakcja Down Under donosi - wiosna zajrzala, poweszyla i postanowila poczekac,
                                                      malo tego, zgodzila sie, ze water restriction sa niselychane i postanowila temu
                                                      zaradzic.... skrzyknela wiec do pomocy kolezanke Zime Tutejsza i od trzech dni
                                                      leje nieprzerwanie (tak naprawde to od dwoch, ale rozpacz moja nieco dni
                                                      pomnozyla ;))))
                                                      tak wiec, Mojito, wszelkie ocieplajace opisy - welcome ;)))
                                                      deszczowo i mokro, z Drugiej Strony, mowila do Panstwa
                                                      Iwona
                                                    • peter2715626 Re: O oceanie ciagle...i monotematycznie. 18.08.04, 01:42
                                                      Mojito,

                                                      Odkryles sex shop w Obidos???


                                                    • Gość: szopen Sex shops cos ciekawego IP: 204.79.89.* 18.08.04, 02:26
                                                      Podobnie jak w przypadku wielu innych produktow Chiny sa najwiekszym na swiecie
                                                      producentem i exporterem sex toys.
                                                      Wiem ze brzmi to moze dziwnie kraj ma opinie dosc konserwatywnego ale business
                                                      is business.
                                                      Aczkolwiek za pornografie mozna pojsc siedziec "zabawki" sa powszechnie
                                                      dostepne.
                                                      Tu w Guangzhou jest nawet hurtowy rynek takich produktow, sklepow jest tam
                                                      pewnie ponad sto i wybor ze ho ho.
                                                    • peter2715626 Re: Sex shops cos ciekawego 18.08.04, 02:50
                                                      Przeczytalem gdzies niedawno, ze ktos w Chinach poszedl siedziec na pare lat za
                                                      uruchomienie strony w internecie, na ktorej mozna bylo zobaczyc rozbierajace
                                                      sie panienki.

                                                      Ten sex shop w Obidos robi niesamowite wrazenie, bo miasteczko wyglada jak
                                                      zatrzymane w czasie 500 lat temu, bez wspolczesnych reklam i napisow
                                                      sugerujacych ze to XXI wiek. I nagle za rogiem, na wystawie, wielkie gumowe
                                                      penisy.

                                                      Jezus Maria!!! Rane Julek!!!
                                                    • poetal_liryczny Re: Sex shops cos ciekawego 18.08.04, 11:29
                                                      Peter Twoje wykrzykniki na koncu sa dwuznaczne, czyzbys nie widzial penisa, czy
                                                      zadziwily cie penisy w sredniowieczu?smieje sie bo na mnie sex shopy tez robily
                                                      wrazenie,teraz juz nie, po prostu tego w Polsce nie bylo, dopiero trzeba bylo
                                                      ruszyc na zachod.ja rozpoczalem edukacje od Hamburga i pamietam wtedy pokazaly
                                                      sie pierwsze filmy fabularne w kinach, nie jakies tam migawki, pierwsze filmy z
                                                      aktorami i fabula,znajomy na taki film mnie zabral i pamietam wyszedlem caly
                                                      najezony;-) mysle, ze taki sredniowieczny sex a raczej sex shop chcialem
                                                      powiedziec, to cos bardzo egzotycznego.Mojito zdasz nam sprawozdanie?
                                                      a co do wydania ksiazki drukiem, to ja mysle,ze to pomysl doskonaly. tez nie
                                                      zgodze sie ze tu piszemy na jakis konkretny temat, piszemy o wszystkim i
                                                      tyle.
                                                    • Gość: Saba Sagres IP: 213.144.225.* 18.08.04, 09:30
                                                      Mojito,
                                                      Ty znow w Portugalii czy tylko tak sobie marzysz? Bo wiem, ze wyobrazni ci nie
                                                      brakuje :-) A tylko piwko popijasz czy faktycznie jestes w Sagres, bo tam
                                                      bardzo pieknie jest i faktycznie CZUC ocean, to chyba punkt Europy najbardziej
                                                      wysuniety na pd-zach.

                                                      Nie nadazam za Wami moi drodzy, ale dolaczam sie do zwolennikow wydania Asinych
                                                      watkow w formie drukowanej, tylko ciekawe do jakiej kategorii literackiej by
                                                      trzeba bylo nasz serial zakwalifikowac?

                                                      Pysiek, dobrze czytam, ze przedkladasz Afryke nad obiecana Europe???

                                                      Pozdrawiam
                                                      Saba
                                                    • Gość: Lara Re: O oceanie ciagle...i monotematycznie. IP: *.rednet.pl / *.rednet.pl 18.08.04, 11:33
                                                      Mojito, nie Laura, tylko Lara... Piri-piri znam i nie reflektuję... :) I chyba
                                                      widzę światełko w tunelu - weekend w Barcelonie w pierwszej połowie września.
                                                      To już coś. Jakaś namiastka. A potem miesiąc harówy w pracy i tydzień urlopu z
                                                      maską i płetwami w egipskich wodach...
                                                      A tak przyziemnie - dziś rano dostałam kolejnego smsa w przeciągu dwóch tygodni
                                                      od kolejnego znajomego o emigracji na brytyjski ląd... jak tak dalej pójdzie to
                                                      zostane tu sama...
                                                    • Gość: Lara Re: O oceanie ciagle...i monotematycznie. IP: *.rednet.pl / *.rednet.pl 18.08.04, 11:36
                                                      Mojito, nie Laura, tylko Lara... Piri-piri znam i nie reflektuję... :) I chyba
                                                      widzę światełko w tunelu - weekend w Barcelonie w pierwszej połowie września.
                                                      To już coś. Jakaś namiastka. A potem miesiąc harówy w pracy i tydzień urlopu z
                                                      maską i płetwami w egipskich wodach...
                                                      A tak przyziemnie - dziś rano dostałam kolejnego smsa w przeciągu dwóch tygodni
                                                      od kolejnego znajomego o emigracji na brytyjski ląd... jak tak dalej pójdzie to
                                                      zostane tu sama... czy rzeczywiscie w naszym kraju tak ciezko o dobrze platną
                                                      prace, nie opłaconą totalnym wyesploatowaniem się, czy to może jakiś nowy
                                                      trend, moda na wyjazd poza granice kraju za tzw. chlebem???
                                                    • tizedik Re: O oceanie ciagle...i monotematycznie. 18.08.04, 12:25
                                                      Lara, ja tak w kwestiach dotyczących naszego kraju...
                                                      Czy ty sie pytasz Mojito, czy siebie samej?
                                                      Bo wiesz, on to niekoniecznie musi sie w tej materii orientowac, a ty z kolei
                                                      zapewne wiesz....
                                                      Musze ci sie przyznac, ze troche mi zgrzyta w zebach "moda na wyjazd za
                                                      chlebem", bo ni diabla nie kojarzy mi sie z moda, a raczej z potrzeba, ba,
                                                      nawet przymusem...:-(
                                                    • matrioszkaa Re: O oceanie ciagle...i monotematycznie. 18.08.04, 12:25
                                                      JAk zdefiniowac film pornograficzny?
                                                    • tizedik ....ciagle...i monotematycznie.... 18.08.04, 12:31
                                                      Myślę, że definicja może być różna, w zależności od potrzeb albo oczekiwań...;-)
                                                    • pysiek13 Re: sex ....ciagle...i monotematycznie.... 20.08.04, 03:10
                                                      Sonecznie :))))

                                                      Droga Redakcjo ;))))
                                                      "nie ma definicji pornografii". istnieje wprawdzie wiele kontrowersji i
                                                      rozbieznych pogladow ale za pornografie uwazane sa rowniez takie rysunki,
                                                      teksty, photografie i takie tam rozne, ktore eksponuja sfere genitalna i
                                                      aktywnosc sexualna w celu sprowokownia u odbiorcy podniecenia.
                                                      "pornografia jest nastepstwem kryzysu obyczjowosci erotycznej XX w" nieprawda,
                                                      gdyz od tysiecy lat jest tworzona pornografia i to w roznych kulturach.
                                                      "wiadomo jakie sa roznice miedzy pornografia a prawdziwa sztuka, literatura"
                                                      nieprawda, odczucia spoleczne sa zmienne, a kryteria odmienne w okreslonym
                                                      czasie historycznym. eg. w przeszlosci za pornografie oceniona Ulissesa Joyce,
                                                      Dzieje Grzechu Zeromskiego i chyba Decameron Boccaccia, dziela Millera, rzezby
                                                      Rodin, Maje naga Goyi ...
                                                      jak za duzo piepsze prosze mi pszerwac ...
                                                      "zlo pornografii polega na wywolywaniu podniecenia sexualnego u odbiorcy"
                                                      nonsens, podniecenie w samym sobie nie jest zadnym zlem ani patologia, jest
                                                      wyrazem zdrowia, a nie choroby.
                                                      "pornografia sprowadza czlowieka wylacznie do czesci ciala" nareszcie prawda,
                                                      ale to samo spotyka sie w reklamach kosmetykow itd
                                                      "pornografia degraduje relacje miedzy ludzmi" ten sam zarzut mozna postawic
                                                      wszystkim scenom i tekstom przedstawiajacym wojny, oblude, wyzysk, oszustwa,
                                                      zycie politykow (sic!)
                                                      "pornografia przedstawia fantazje erotyczne, a nie prawdziwy swiat sexu"
                                                      prawda,pornografia to zmyslony swiat, ale zmyslone historie i fantazje autorow
                                                      sa rowniez w literaturze, filmach, artykulach o zjawiskach paranormalnych
                                                      "pornografia intersuje mezczyzn" wprawdzie visual matters barddziej pociagaja
                                                      mezczyzn a tekst pisany, kobiety, jest to prawidlowosc statystyczna nie ogolna
                                                      "pornografia nie ma zadnych negtywnych nastepstw" hard core pornografia moze
                                                      miec negatywny wplyw na osoby sklonne do agresji sexualnej. a kazda pornografia
                                                      niezaleznie od typu negatywnie wplywa na rozwoj psychiki dzieci i mlodziezy
                                                      "pornografia prowadzi do uzaleznienia od sexu" do uzaleznienia moze prowadzic
                                                      dostepnosc alkoholu, tytoniu, narkotykow, praco-holicy sa uzaleznienie od
                                                      pracy, politycy od wladzy

                                                      slowem nie ma to jak dobra pornografia, ole!
                                                      Wasz Lech Starowicz


                                        • Gość: Numbat Re: Ocean widze...Ocean widze...Olimpiada IP: *.goldcoast.qld.gov.au 19.08.04, 05:53

                                          Witam wszystkich bardzo serdecznie....i oczywiscie optymistycznie...
                                          coz znowu rozne sprawy...sprawki....( Asia serdeczne ucalowania oceaniczne:)))
                                          bo zdarzyla sie nastepna sprawa...Tak to w zyciu bywa ( moze jak zycie stanie
                                          sie bardziej "siedzace"- np. przed tv. to wtenczas bede czesciej bywal przy
                                          komputerze...ale ..ale ja tu gadu..gazdu...a nogi mam jak "1000-mile", bo
                                          wyobrazcie sobie, moi nadobni klubowicze...ze na Gold-Coast byl maraton-i "nie
                                          chwalac sie"....po "glebszym treningu" przebieglem maraton ( 4 godziny i jakies
                                          4 minuty"....a wlasciwie nie tylko przebieglem...ale praktycznie doczolgalem sie
                                          do mety ,poniewaz tak!!!! 20- metrow przed zakonczeniem
                                          martonu...nogi "odmowily mi posluszenstwa" i padlem na ziemie...zwyczajnie
                                          miesnie zablokowaly bieg...i wyobrazcie sobie jak zakonczylem...na "swoim
                                          tyleczku"...czalgajac sie do mety maratonu.:))) doslownie, jacys biegacze przy
                                          mnie chcieli mnie podniesc..ale ja odmowilem- poniewaz gdyby mnie podniesli
                                          zostalbym zdyskwalikowany....cos niesamowitego...( poniewaz maraton odbyl sie w
                                          niedzile)...w pponiedzialek tutejsza lokalna gazeta wydrukowala zdjecia na
                                          pierwszej i 4-stronie z moja podobizna:))) poniewaz sa zdjecia specyjalna
                                          ekipa z Nwej Zelandii robila zdjecia...( Asia podam Tobie namiary...i zobaczysz
                                          moj "upadek....czolganie sie...a kiedy zakonczylem maraton..to posadzono mnie
                                          na wozku inwalidzkim:))) i coz usmiechalem sie do tlumow...a pozniej bylo
                                          kompletnie masowanie wszystkich miesni i naciaganie...bo ciala kompletnie nie
                                          czulem....ach to bylo przezycie...
                                          Coz wieczorem wypije dobre czerwone winko...za pomyslnosc...klubu...ludzka...
                                          i tak dalej...wszystkich cieplo i odleglosciowo pozdrawiam...
                                          i do nastepnego ktoregos tam klikniecia...
                                      • Gość: Ifa Re: Ocean widze... IP: *.dsl.netsource.ie 26.08.04, 12:02
                                        Witaj Pysku!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                                        milo cie czytac,slyszec,widziec,Chwala Najwyzszemu ze jestes cala i zdrowa
                                        bo po tym co przeczytalam to nie ma watpliwosci ze do zdrowia wrocilas
                                        Jestem dopiero od kilkunastu godzin w domu po dwu-tygodniowych wspanialych
                                        wakacjach w ojczyznie,ktore musze zachowac w mojej skrzynce pamieci na nastepne
                                        dwa-trzy lata,bo tyle mniej wiecej nie bede widziec rodziny i moich cudnych
                                        przyjaciol z Polski,
                                        na wakacjach zrobialam sobie detox interentowy i teraz nadrabiam,juz zdazylam
                                        przeczytac historie uwolniania Don Moijto i stwierdzam ze chyba musze zmienic
                                        nick na Nikita ;-))))
                                        co do kondycji to poprawilam ostatnio,chodzac na gym,bo czeka mnie dwu dniowa a
                                        raczej nocno-dniowa wspinaczka na Gunung Kinabalu (4101m npm) na Borneo, za 3
                                        tygodnie,
                                        wiec trafialas w sedno z ta wspinaczka po murze ;-))))
                                        alez sie usmialam z tego postu,znakomity tekst!!! ;-))))

                                        mnie zostalo ostatnie 2 tygodnie w Dublinie,zamykam ponownie rozdzial i
                                        zaczynam na nowy,zupelnie nowy,czyste kartki do zapisania,
                                        za dwa tygodnie wyruszamy na druga polkule,po kilku miesiacach przygotowan
                                        umyslu,ciala i rzeczy,
                                        radosc owszem ale takze sciska cos tam w srodku ze zostwia sie tyle w tyle,
                                        tyle bliskich ludzi i miejsc na zielonej wyspie....mimo to cos gna,niesie,wiec
                                        trzeba sprobowac i spotkac was kochani:Pysiek,Yvona,Kazik,Kangur... juz mi
                                        bliskch,choc to tak daleko ;-)))

                                        pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i zycze wszystkich oceanu mozliwosci i
                                        spelnienia
                                        Ifa


                  • poeta_liryczny Re: Tak daleko i tak blisko 28.08.04, 14:49
                    potwierdzam, potwierdzam
      • ertes News z okolic Christchurch 18.08.04, 19:46
        Asia czy znasz jakas strone gdzie podaja news z waszych okolic z gor?
        Niezle tam zasypalo sniegiem, lawiny itp.
        • Gość: Asia Re: News z okolic Christchurch IP: *.akl.callplus.net.nz 18.08.04, 21:01
          Ywonka dzieki za linka, fajnie sie czyta swoja wlasna historie :)

          ertes rozne informacje mozesz znalezc na www.nzcity.co.nz

          Piotr snieg spadl i stpnial w bardzo krotkim czasie, ale przez chwile wygladalo
          pieknie :)

          • Gość: mojito Powtorka z Lizbony. IP: 81.193.150.* 18.08.04, 22:11
            Zdrowenko i sloneczko 4 all,

            dzisiaj rano padalo. Niebo lkalo przejmujaco. I ocean tez byl
            nie w humorze. Zdarza sie to mezczyznom. Planowana podroz na
            archipelag Berlenga stal pod znakiem zapytania. Jedenascie km
            z Peniche po chybotajacym sie oceanie. O osmej jeszcze na dwoje
            babka wrozyla. Rejs moglby byc odwolany. Po namysle dalem sobie
            z nadasanym oceanem spokoj. Wrocilem do Lizbony.
            Zatesknilem za nia troche. Za erotycznym placem Martim Moniz z cala
            masa tryskajacych fontan. I za wieczornym klimatem. Jest absolutnie
            ten tego. Pozegnalny obiad w Farol de Santa Luzia. Uwodzacy mnie turbot.
            I specjalnosc na przekaske caracois. Male patriotyczne slimaki.
            Nie daly sie wyeksportowac do Francji. Nie dla mnie. Jeszcze do nich
            nie dojrzalem. I berbigao - rownie male malze. Tez nie dla mnie.
            Jutro wracam do Sz. a wiec dzisiaj zegnam sie z miastem. Dlugo i dokladnie.

            Iwona,
            przykro mi z powodu deszczu i zimna. Pamietasz gdzie schowalas kordelke?

            Peter,
            sex shop w Obidos uszedl jakims cudem mojej uwadze. Widzialem jednak
            pamiatkowe suweniry w postac malych penisiatek.

            Poeto,
            pamietam dzielnice St. Pauli. Interesujace miejsce. Ozywiajace wyobraznie.

            Saba,
            w Portugalii walcza o prymat Sagres i Super Bock. Sagres faktycznie
            jest wysuniety. Natomiast najbardziej na zachod wystaje Cabo da Roca.
            Jak duzy jest Twoj/Wasz arbuzek/truskawka?

            Lara,
            myslalem Lara - napisalem Laura. Przepraszam. Wiecej sie to nie powtorzy.

            Matrioszka,
            moze definicje filmu XXX na przykladzie kolektywu i kliki.
            Tam gdzie my jestesmy to kolektyw, tam gdzie nas nie ma to klika.
            Z nami film erotyczny bez naszego udzialu film XXX.

            Pysiek,
            moze Ciebie w szpitalu trzyma ten przystojny pielegniarz?
            I nie pozwala Tobie zdrowiec? Wszyscy mezczyzni sa tacy sami!

            Lece juz poniewaz jeszcze pare spraw musze zalatwic.
            Zdrowko Wasze miedzy innymi. Dwa zdrowka za Pyska.
            Lizbona, oh, Lizbona...

            Duza buzka i pozdrowionka odpowiednio,
            mojito.

          • ertes Re: News z okolic Christchurch 18.08.04, 23:00
            Dziekuje Asiu.
            Moj znajomy jest tam w okolicy na nartach. Przez dwa dni byli odcieci od swiata
            przez lawine ale wczoraj wieczorem ewakuowano ich helikopterami.
            • Gość: szopen Jak to czasem zycie sie smiesznie toczy IP: 204.79.89.* 19.08.04, 04:20
              Jak juz pisalem u mnie w pracy sytuacja taka sobie chodz ostatnio sie troche
              wyklarowalo. Na to forum trafilem pare miesiecy temu kiedy przelotnie
              zastanawialem sie nad Australia. Potem idea mi przeszla.
              A teraz pojawila sie oferta pracy w Sydney.
              Prawdopodobnie gdzies w polowie wrzesnia sie bede musial tam wybrac na
              spotkanie z potencjalnym pracodawca.

              Warto czy nie?
              • peter2715626 Re: Jak to czasem zycie sie smiesznie toczy 19.08.04, 05:20
                Domyslam sie, ze to kierownicze stanowisko, wiec oczywiscie warto.
                Choc pewnie nie bedziesz wynagradzany kilkakrotnie lepiej niz tubylcy.
                Do upalow i suszy juz sie przyzwyczailes pewnie.


                =====================

                mordor.mds.pl/peter
              • Gość: Asia Re: Jak to czasem zycie sie smiesznie toczy IP: *.akl.callplus.net.nz 19.08.04, 09:47
                Szopen, moim skromnym zdaniem napewno warto, dokad czlowiek jest mlody i ma
                mozliwosc zatrudnienia w innym kraju niz mieszka to chyba najlepsza droga zeby
                zobaczyc kawalek swiata. Wiadomo ze jak firma zatrudnia kogos z innego kraju to
                na ogol mozna wynegocjowac niezle warunki.

                powodzenia :)
            • Gość: Asia Re: News z okolic Christchurch IP: *.akl.callplus.net.nz 19.08.04, 09:42
              czyzby to ten znajomy ktory przylecial do Chch 15tego?

              Jezeli to ten to pisal do mnie, najwazniejsze ze wszystko z nim ok :) Pogoda w
              gorach jak wiadomo potrafi byc bardzo zmienna. Najwazniejsze zeby wyszedl caly
              z opresji :)

              pozdrawiam
              • yvona73pol Re: News z okolic Christchurch 19.08.04, 16:10
                Peter,
                nie odpowiedziales, a to mnie dreczy - dalczego mordor???? chodzi mi o linka do
                twoich fotek (przewspanialych, aczkolwiek masakrycznie dlugo sie laduja ;))))
                plisss wyjasnij, bo nie daje mi to spokoju...
                czyzbys byl w konszachtach z Sauronem??? ;))))))
                Szopen, kiedy bedziesz w S.?????
                caluski,
                Iwona
              • ertes Re: News z okolic Christchurch 19.08.04, 19:14
                Jesli z LA to ten sam.
                Zdaje sie macie tam niezla zime w tym roku :)
                • tizedik Dzis Warszawa najcieplejsza stolica 19.08.04, 20:07
                  W Warszawie było dziś najcieplej sposród wszystkich stolic europejskich :-)))))

                  Natomiast reszta swiata przezywa pogodowy chaos, o czym dzis napisala PAP, a za
                  nia podaly gazety, w tym i GW:
                  wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2238666.html
                  Cały świat przeżywa pogodowy chaos. Co najmniej dziewięć osób zginęło w ciągu
                  24 godzin we Francji w następstwie gwałtownych burz. W Niemczech podczas burz
                  ranne zostały w czwartek co najmniej dwie osoby. Co najmniej 13 osób zginęło w
                  Japonii i Korei Południowej po przejściu tajfunu Megi.

                  We Francji większość śmiertelnych ofiar to urlopowicze, którzy niejednokrotnie
                  zachowywali się lekkomyślnie. Mimo ostrzeżeń wczasowicze nad Morzem Śródziemnym
                  szli się kąpać, inni przy porywistym wietrze nie chcieli zrezygnować z
                  żeglowania. W wodach śródziemnomorskich między Marsylią i Cap d'Agde utonęło
                  pięć osób. Na wybrzeżu atlantyckim pod Nantes utonęła 67-letnia kobieta. Na Lac
                  de Saint-Point we wschodniej Francji zginął67-letni żeglarz, którego łódź
                  przewróciła się z powodu silnego wiatru. W czwartek poszukiwano wciąż trzech
                  osób.

                  Co najmniej dwie osoby odniosły rany podczas gwałtownych burz, które przeszły w
                  czwartek nad zachodnimi obszarami Niemiec. W Nadrenii Północnej-Westfalii,
                  Hesji i Nadrenii-Palatynacie doszło do zakłóceń w komunikacji oraz uszkodzeń
                  domów.

                  Padające drzewo raniło w Essen 50-letnią kobietę. Silny podmuch wiatru wyrwał
                  wysokie na 10 metrów drzewo i powalił je na drogę, którą szła kobieta. Padająca
                  topola przygniotła we Frankfurcie nad Menem mężczyznę wypoczywającego przy
                  basenie.

                  Od pioruna zapalił się jednorodzinny dom oraz budynki gospodarcze w powiecie
                  Steinfurt. W okolicach Frankfurtu nad Menem zawieszono kursowanie szybkiej
                  kolei miejskiej. Doszło też do przerw w dostawach prądu.

                  57 osób ewakuowano w środę późnym wieczorem w Szkocji śmigłowcami Królewskich
                  Sił Powietrznych, kiedy samochody, którymi podróżowali, zostały odcięte przez
                  osuwającą się na drogę lawinę błotną - podały w czwartek miejscowe media.
                  Powodem lawiny były ulewne deszcze i burze, nękające od kilku dni Wielką
                  Brytanię. Błoto odcięło ok. 20 pojazdów, w tym autobus wiozący turystów.

                  O licznych powodziach donoszono w czwartek z Irlandii Północnej, w której
                  stolicy, Belfaście, strażacy zostali postawieni w stan gotowości.

                  Brytyjscy meteorolodzy ostrzegają, że to nie koniec ulewnych deszczy,
                  szczególnie w Szkocji, Północnej Irlandii i na północy Anglii.

                  W Azji tajfun Megi, który w nocy z wtorku na środę szalał nad zachodnią
                  Japonią, pochłonął tam dziewięć ofiar śmiertelnych - podała w czwartek japońska
                  policja. Od świata wciąż odciętych jest 170 osób w górskiej miejscowości Okawa
                  w prefekturze Kochi, 135 z nich to uczniowie tamtejszej szkoły podstawowej.
                  Władze ostrzegają przed dalszymi silnymi deszczami, osunięciami ziemi i silnymi
                  wiatrami.

                  Po przejściu Megi przez południowo-zachodnie krańce Korei Południowej zginęły
                  co najmniej cztery osoby, a cztery dalsze uważa się za zaginione. Co najmniej
                  2,4 tys. osób zostało pozbawionych dachu nad głową. Zniszczonych jest 1,2 tys.
                  domów. Ulewne deszcze zmusiły południowokoreańskie władze do zamknięcia siedmiu
                  lotnisk i odwołania 41 lotów krajowych. Nie ma jednak informacji o zakłóceniach
                  w ruchu międzynarodowym.

                  W Nowej Zelandii silna burza spowodowała w środę śmierć co najmniej jednej
                  osoby. W wezbranych wodach rzeki znaleziono ciało listonoszki - podało w
                  czwartek nowozelandzkie radio.

                  • yvona73pol czyzby EL NINO?? 20.08.04, 02:51
                    ...sie obudzil spozniony i nadrabia?.....
                    bo objawy wskazuja na to wlasnie....
                    a tak akropol tajfunow i innych takich, zawsze maja kobiece imiona ;))) ciekawe
                    dlaczego.... to drugie (cyklon zdaje sie, czy huragan, nie panietam) ma imiona
                    meskie.... ale ktorego wiecej?? cos metnie pisze, ale na meteorologii sie slabo
                    znam, mimo rocznego mieszkania z pilotka, ktora udzielila mi paru wykladow na
                    te tematy ;)))) ale to bylo tak dawno....
                    tymczasem pogoda dopisuje, jak marzenie, az ma sie ochote wyskoczyc z domku i
                    lazic, lazic, lazic... no, troche lazenia dzis zalicze, to te moje cotygodniowe
                    marszruty, Asia, Peter ;)))
                    wiec w zwiazku z powyzszym, ide sie ukapac i odziac ;)) i wybyc :))
                    pa, pa,
                    Iwona
                    • pysiek13 Re: czyzby EL NINO?? 20.08.04, 03:27
                      Ciag dalszy sonecznie :))))

                      El Nino, czy Al Pacino ?
                      Yvona, Ty mnie nie denerwuj, z perspektywy lozka szpitalnego pogoda byla przez
                      ostanie dni wysmienita. z radoscia zacieralam zlosliwe rece, a dobrze im tam,
                      wszystkim IM co czekaja w strugach deszczu na przystankach roznych
                      autobusowych ;))))
                      teraz rzeczywiscie, sonecznie i cieplo i co... jak to nie trzeba o wiele prosic
                      Pana Boga, wszystko samo w zyciu wyrownuje :))))
                      Mojito :))))
                      to Ty tez masz monitor ? a myslalam, ze tylko niektorzy na Zielonej Wyspie ;))))
                      tak, moj nurse rodzaju meskiego, jest cholernie przystojny i nabawilam przez
                      niego klaustrofobii, bo zawsze jak wchodzi to zamyka za soba drzwi ;))))
                      jak podroz do Szczecina, mam nadzieje ze zaden huragan, ani James Bond nie
                      porwal Twojego samolotu ?
                      Szopen, absolutnie, przyjezdzaj do Sydney. rozmumiem, ze pracujesz w zupelnie
                      innej branzy i nie stanowisz zadnej absolutnej dla mnie konkurencji ? ;))))
                      Numbat :)))))))))))
                      zawsze mowilam ze mamy cos wspolnego, tym razem to czolganie, ja juz mam to
                      czolganie ob-cykane, sluze rada :)
                      Mar_za, co tak cicho u Ciebie, za-pracowana, czy za-kochana ? :))))
                      Asia, Peter, Yvona, Ifa, Matrioszka, Tangerin, Ertes, Lara, Tizedik i ...
                      zdrowka wszystkim absolutnie wszystkim
                      • Gość: szopen znowu sie pochwale IP: 204.79.89.* 20.08.04, 03:51
                        Dzisiaj rano zlozylem aplikacje o wize.
                        Dostalem roczna multi entry w 20 minut.
                        Wiedza, ze porzadny ze mnie czlowiek.
                        A poza tym to ja ich znam z baru.

                        Pewnie sie w Sydney zjawie w polowie wrzesnia.
                      • pysiek13 Saba - Ik bedel uw gratie :)))) 20.08.04, 03:57
                        Please forgive me ;))))
                        nie zapomnialam o Tobie, wybacz to wszystko przez ta dziure, nie dziure
                        ozonowa ;) w mojej glowie :))))))))))))))
                        mam dla Ciebie extra zdjecie, tu w hospital nie mam mojego o-przyrzadowania ale
                        postaram wyslac ;)
                        caluski dla Ciebie Arbuska/ski i Arbusek Maker ***
                        • kazachstan Re: Saba - Ik bedel uw gratie :)))) 20.08.04, 06:51
                          Dzien dobry,

                          to ja spytam a ja to co ? pies ? wszystkich wymieniono, a ze mna jestes Pysiek
                          na wojennej sciezce ? zobaczysz przyjade kiedys do tego szpitala i wezme
                          normalnie na kolano i spiore tylek.
                          ale za to cieszy mnie bardzo coraz wiecej ludzi w Sydney przybywa, witaj Szopen.
                          pozdrawiam wszystkich
                          Kazik
                          • tangerin Re: Saba - Ik bedel uw gratie :)))) 20.08.04, 08:04
                            Szopen, fajnie, ze lecisz do Australii! Ooo, wyglada, ze powiekszy sie frakcja
                            australijska, juz i tak duza:)A wszelkie szanse nalezy wykorzystac, Szopenie
                            drogi. Powodzenia!

                            Pysiek, widze, ze humorek dopisuje, no prosze, z takim ochroniarzem, tfu,
                            pielegniarzem, ale to wychodzi na jedno: on chce Cie chronic przed calym
                            swiatem i dlatego zamyka te drzwi.

                            Kazik, Ty jestes na specjalnej liscie:)) A Pyskowi lanie sie przyda i tak;)
                            Tylko patrz, czy rowno puchnie!

                            Rany, ale u nas goraco wczoraj bylo! Jak chodzilam w sukience, to znaczy ze
                            temperatura osiagnela extremum!!!Mnadarynka w sukience to widok rzadki bardzo,
                            oj rzadki...Dzis juz znowu spodnie beda:)Mam nadzieje!
                            Nie mam nawet sily myslec, mozg mi sie jeszcze po tym upale nie wyprostowal...


                            Pozdrowka dla absolutnie wszystkich!
                            Wracam do kieratu:))ALe najpierw aromatyczna i mocna, z duzym dodatkiem mleka,
                            KAWA!Czujecie ten aromat?

                            Ps. Matrioszka, ta farba to "scianowa" byla:)I malowal pan malarz. Ja tylko
                            przeszkadzalam i platalam sie pod nogami! To mi najlepiej wychodzilo!
                            • poetal_liryczny Re: Saba - Ik bedel uw gratie :)))) 20.08.04, 08:30
                              Tangerin pachnie, pachnie i chetnie bym teraz sie napil,poprosze siekiere ;-)
                              Peter ten Mordor to chyba z Lord of the Rings ? kraina cienia. ja bym
                              powiedzial kraina fantazji, napisz blizej, bardzo ladna masz strone.
                              wywod na temat pornografii bardzo mi sie spodobal, ide do domu sie przespac i
                              pomysle jak by tu skomentowac. no i rzeczywiscie ta frakcja australijska
                              podejrzanie rosnie, moze ja tez poprosze o zamiane Afryki na Australie, tez
                              na "A" ;-)
      • Gość: Mar_za Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: 212.160.172.* 20.08.04, 10:10
        Witajcie znowu....
        Leniwy piatek, pogoda idealna, w perspektywie mily weekend. Optymistycznie.

        Szopen,
        fajnie, ze Ci sie wiedzie. Ja tam wierze w przeznaczenie i jak moja mama
        mowi "co komu pisane". Nie ma sytuacji bez wyjscia. A rozwiazanie spraw
        trudnych sam zsyla nam los. Wystarczy tylko to zauwazyc i odpowiednio podejsc.
        Trzymam kciuki za rozmowy w sprawie pracy i tak ogolnie. Choc i tak na pewno
        sie uda:))))

        Pysiek
        ja udaje ze pracuje i udaje ze jestem zakochana:)))). Tak czy siak zajmuje to
        duzo czasu :)))))

        Mojito
        Jak wygladaja ADAMASZKOWE serwetki (z postu table for two)? Mialam sie o to
        zapytac. Moja wyobraznia poradzila sobie z cala reszta, ale z tymi serwetkami
        za cholere nie:))))).

        Numbat
        Ja tez jestem pod wrazeniem:))))). Musisz byc ciekawa osoba. Tak sadze.

        Powiem Wam jeszcze, ze jestem zalamana (prawie) jak opornie mi nauka
        angielskiego idzie. Chodze, chodze i cudow zadnych nie widac:)))). Ale sie
        uparlam to jak Numbat w maratonie, nie poddam sie i juz:)

        Acha a wczoraj ulamal mi sie obcas. W srodku miasta. Z dala od samochodu i
        sklepow z butami:)))). Wzbudzalam zainteresowanie przechodniow i jakies dziwne
        chichoty. Bycie kobieta jest dosc skomplikowane:))))

        Pozdrawiam wszystkich (dzis w klapkach), Mar_za


        • matrioszkaa Re: Tak daleko i tak blisko :) 20.08.04, 12:43
          Czolko!
          Uff-faktycznie po urlopie mnie zenergetyzowalo, latam jak szalona, maluje
          sciany, robie polki, przemeblowuje mieszkanie, szaleje z kwiatami, sortuje i
          sama nie wiem co robie:-)))
          Dzisiaj zgubilam sie samochodem. Z dwojka na szczescie spiacych (1 sztuka) i
          zachwyconych jazda (1 sztuka) dzieci. Na szczescie sie znalazlam. Uff.
          Koncem wrzesnia/pazdziernik znow urlop, po zalatwieniu spraw sluzbowych
          /rodzinnych zostaje nam tydzien wolnego-znow trwaja pertraktacje dokad jechac.
          Milego weekendu i dobrej pogosy wszystkim
          paaaaaaa
          • Gość: mojito Trzy zyczenia. IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 20.08.04, 19:50
            Zdrowenko,

            wczoraj wieczorem, wygodnie ulozony na fotelu lotu ST 1531
            ogladalem z duza przyjemnoscia srednie grono podrozujacych
            ze mna porto-galek. Wszystkie apetyczne. Wszystkie juz w
            odpowiednim wieku konsumpcyjnym. Wszystkie z obiecujaco
            zaslonietymi szyjami i wszystkie z ustami jeszcze nierozchylonymi.

            Gdy zastanawialem sie, ktorej szyje obnazyc najpierw zauwazylem,
            ze jedna z nich miala usta lekko rozchylone. Korek wepchniety byl
            tylko na pol gwizdka. Usunalem korek i z butelki wysunal sie bardzo
            szczuply mezczyzna w wieku trudnym do okreslenia. Mial dlugie wlosy
            i dluga brode z wyraznymi bialymi pasmami. "Oh, ty gejsza! Nareszcie!" -
            powiedzial.

            Byl glodny. Zaoferowalem mu swoja kanapke z serem. Zoltym. Zaczal grymasic.
            Sera nie lubil. Przypomnialem mu powiedzenie - beggar cannot be a chooser.
            Niechetnie zaczal zuc kanapke. Popijal moja woda. Niegazowana.

            Z wdziecznosci za wyjecie korka zaoferowal spelnic moje trzy zyczenia.
            Zaczalem sie zastanawiac. Pamietalem powiedzenie O. Wilde - uwazaj o co sie
            modlisz, moze sie spelnic. Rozwazalem ewentualnie jedno zyczenie.
            Ale nie od razu. Pomysle i przespie sie myslac. Umowilismy sie, ze dam mu
            znac co chce do poniedzialku. Tego nadchodzacego.

            Zostaja jeszcze dwa zyczenia niewykorzystane. Szkoda aby sie zmarnowaly.
            Moze macie jakies? Chetnie je temu nowopoznanemu mezczyznie w nieokreslonym
            wieku przedstawie. Prosze dajcie znac do poniedzialku. Tego.

            Marzena,
            adamaszek to dziana dwustronnie tkanina blyszczaca na matowej powierzchni
            lub matowa na blyszczacej. Bardzo mila w dotyku. Posciel, obrusy itp.
            Pewna analogie mozna przywolac delikatnie dotykajac opuszkami palcow lub
            wargami brzoskwinie lub skore kobieca w pewnych miejscach.

            Pysiek,
            to milo, ze zdrowiejesz. Czy ten przystojny nurse zamyka za soba drzwi
            na klucz czy tylko chwilowo na klamke?
            Czy wiesza na klamce sandal zaslaniajac dziurke od klucza?
            Gleboko wierze, ze wie co robi :)))))))))))))). Zdrowiej, prosze.

            Umylem samochod. Zaczelo padac. To nigdy nie zawodzi.
            Ale juz jest pieknie. Powietrze tez sie oczyscilo.

            Zdrowego i pogodnego weekendu Wszystkim,
            mojito.
            • Gość: Asia Maraton IP: *.akl.callplus.net.nz 20.08.04, 23:23
              Numbat, gratuluje ,, tak trzymaj

              podaj ten link zebym cie mogla obejrzec, uwielbiam upadlych mezczyzn :)

              zdaje sie ze mnie prosiles o sms, kurcze calkiem zapomnialam, ide waslac :)
              • Gość: szopen Pytanie IP: 204.79.89.* 21.08.04, 06:19
                Nie wiem czy ktos z was sie orientuje.

                Czy w przypadku jesli ja dostane wize z prawem do pracy w Australi sponsorowana
                przez pracodawce moja zona tez bedzie miala prawo do pracy?
                • Gość: mojito Wiadoma rzecz stolyca... IP: 212.180.161.* 21.08.04, 11:46
                  W oczekiwaniu na pokoj w hotelu.
                  Upaly zelzaly. Dzieki, o dzieki.
                  Dzisiaj lekkie zachmurzenie.

                  Szopen,
                  w Stanach Twoja zona moglaby pracowac.
                  Moze przez pewna analogie w Australii tez.
                  Ale to odlam australijski potwierdzi lub zaprzeczy.

                  Marzena,
                  moze pierogi W Oficynie w poniedzialek? Moze z Piraniami?

                  Tizedik,
                  moze margarita gdziekolwiek? (tez w poniedzialek).

                  Peter,
                  sex shop widzialem w podziemiach na Centralnym.
                  Ale chyba za wczesnie na jakiekolwiek utargi.
                  Chociaz kto wie...

                  Ze stolicznym pozdrowionkiem,
                  mojito.
                  • tizedik Re: Wiadoma rzecz stolyca... 22.08.04, 13:22
                    Mojito,
                    moze byc margerita...;-) Moze byc w poniedzialek...
                    Juz sie ciesze na spotkanie :-))))

                    ...i w ogole, i w szczegole, i pod kazdym innym wzgledem...

                    T.
                  • Gość: M Re: Wiadoma rzecz stolyca... IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 22.08.04, 20:33
                    • Gość: Mar_za Re: Wiadoma rzecz stolyca... IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 22.08.04, 20:48
                      Ten pusty post to ja niefortunnie cos kliknelam.

                      Mojito
                      "Szlajam" sie niestety sama jeszcze, bo Piranie przebywaja poza Warszawa. Do
                      stolicy zawitaja dopiero za tydzien.
                      Na dodatek jutro mam napiete plany. Jesli masz ochote na pierogi ze mna bez
                      Piranii we wtorek - jestem do dyspozycji:)))

                      Pozdrawiam cieplo.
                      Mar_za
                      • Gość: mojito Re: Wiadoma rzecz stolyca... IP: 212.180.161.* 23.08.04, 13:06
                        Mar_za,
                        z Piraniami bylabys jeszcze atrakcyjniejsza.
                        Popracuje nad wtorkiem i dam znac.
                        :))))))))))))))))))))))))))))))))).
                        mojito.
                • Gość: Asia Re: Pytanie IP: *.akl.callplus.net.nz 21.08.04, 13:10
                  z tego co wiem, to nie,, ale oczywiscie moze sie starac i napewno jej bedzie
                  latwiej dostac niz gdyby przyjechala jako turystka
                  • Gość: Asia Yvonka poprosze linka do drugiej czesci :) IP: *.akl.callplus.net.nz 22.08.04, 00:13
                    • yvona73pol Re: Yvonka poprosze linka do drugiej czesci :) 22.08.04, 02:20
                      alez prosze najuprzejmiej :))))

                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=6917065&v=2&s=0
                      milej lekturku, ja spadam do pracy ;))
                      pa, Iwona
                      • Gość: yvona Re: Yvonka poprosze linka do drugiej czesci :) IP: *.rivrw2.nsw.optusnet.com.au 23.08.04, 00:23
                        jeszcze raz, misie drogie, znow niezalogowana ;))
                        bo ja chcialam tylko dodac, ze wpisalam sie gdzies w srodku (chcialam miec
                        przed oczami post nak ktory odpowiadam) wiec tak tylko zaznaczam (Tizedik,
                        hmmm ;)))))
                        no i tez w ten sposob natknelam sie na text "pornograficzny" Pyska,
                        potwierdzam, robilismy badania na studiach, ale o tym pozniej, bo sie wlasnie
                        spozniam do szkolki ;))
                        pa,
                        Iwonaa
                        • pysiek13 Szopen slowko ;) 23.08.04, 04:32
                          Sonecznie, qrcze a ja ciagle w zamknieciu :((((

                          Szopen, employer sponsorowal Ciebie do pracy nie Twoj partner. partner dostanie
                          visa na pobyt, ale nie dostanie visa do pracy, znaczy nie automatycznie. jest
                          mozliwosc zlozyc podanie o dependant visa do Twojej visa, jesli masz visa
                          pracujaca employer sponsorship 457. nalezy motywowac, ze partner pracuje w
                          obecnym miejscu i przez Twoj transfer do Australii bedzie disadvantaged.
                          good luck
                          • Gość: szopen Re: Szopen slowko ;) IP: 204.79.89.* 23.08.04, 05:40
                            Dzieki Pysiek,

                            Tak mi sie tez wydaje, ze uzyskanie takiego prawa do pracy dla zony to troche
                            potrwa.
                            To niestety nie transfer (wcale bym sie nie zastanawial tylko jechal) ale
                            (potencjalna) oferta pracy z innej firmy (Australijskiej) wiec disadvataged
                            bedzie trudno udowodnic.

                            Mam jeszcze jedno pytanie: jakie sa stawki podatkow przy pracy w Sydney?
                            Lub gdzie moglbym to sobie sprawdzic?
                            Czy podatki w roznych miejscach w Australi sie roznia (federalne i lokalne)?


                            • pysiek13 Re: Szopen slowko ;) 23.08.04, 05:59
                              ;))))

                              www.immi.gov.au
                              www.ato.gov.au

                              cheers
                              • Gość: szopen Re: Szopen slowko ;) IP: 204.79.89.* 23.08.04, 09:16
                                troche przerazajace te podatki
                        • poetal_liryczny Afryka czarna, skwarna, na wpol dzika jest ? 23.08.04, 09:57
                          to ja w polowei wrzesnia juz bede w Afryce. Cape Town, SAPIA.
                          sam nie wiem czy smiac sie czy plakac, moze wroce przed Swietami Bozego
                          Narodzenia.
                          czy mamy jakiegos swojego agenta moze na Czarnym Ladzie ?
                          • Gość: szopen Re: Afryka czarna, skwarna, na wpol dzika jest ? IP: 204.79.89.* 23.08.04, 10:18
                            Tam to chyba bedzie dopiero poczatek wiosny.
                            Moze byc nie skwarno ale wrecz przeciwnie.
                            Szalik i rekawiczki.
                            • tizedik Afryka skwarna... Snow in Cape Town 23.08.04, 10:38
                              www.wunderground.com/wximage/viewsingleimage.html?mode=singleimage&handle=SuperCam&number=0#slideanchor

                              Moze nie bedzie tak źle...;-)
                              • Gość: Mar_za Zyczenie IP: 212.160.172.* 23.08.04, 12:59
                                Ja w sprawie trzech zyczen do zlotej rybki. Mam nadzieje, ze zdazylam jeszcze:)
                                Mam zyczenie: Czy zlota rybka jest w stanie cos poradzic na tego lenia, co mi
                                pod skora siedzi? Moze chociaz szanownej zlotej rybce udaloby sie go jakos
                                pozbyc?
                                Z gory dziekuje za rozpatrzenie mojej prosby.
                                Mar_za
                                • Gość: mojito Re: Zyczenie. IP: 212.180.161.* 23.08.04, 13:38
                                  Zdrowko,
                                  zapytalem tego wychudzonego faceta z siwawa broda w sprawie Twojego
                                  zyczenia. Sam mam podobne. Powiedzial, ze ani on ani zlota rybka nie
                                  moga poprawiac naszej natury. Maja to w kontrakcie.
                                  Zyczenia powinny miec charakter natury czysto materialnej.
                                  Zadne takie tam szczescie, milosc, zauroczenia i podobne. Niestety...

                                  Moja ochy i achy dla restauracji Restauracja Polska (Nowy Swiat 21).
                                  Wszystko super. Jedzenie, obsluga i wystroj. Troche klimatyzacji by sie
                                  przydalo. Jadlem barszcz czerwony z koldunami, salate z zimnymi rybami
                                  i polecana ges. Z cebula gotowana i wydrazona z burakami/cwikla
                                  i chyba zorawinami. Gesi ( udku) towarzyszyly tez ziemniaki i galazki
                                  porzeczek. Wspanialy kompot wisniowo/truskawkowy podawany w dzbankach.
                                  Obszerna karta win. Zostalem przy cuba libre i porto.
                                  Espresso tez prawie wloskie. Bardzo satysfakcjonujaca wyprawa gastronomiczna.
                                  Asiu, dla Ciebie lubiacej raki w menu sa nalesniki z rakami.

                                  Dzisiaj czeka mnie rybny (tylko) grill na Jelonkach kolo fortu Wola.
                                  Zaczynam sie slinic.
                                  Pozdrowionka 4 all,
                                  mojito.
                                  • yvona73pol Re: Zyczenie. 23.08.04, 16:24
                                    szkoda, ze nie mozna lenistwa zwalczyc kolektywnie - podlaczylabym sie ;)))
                                    no, ale skoro tylko materialnie, to ja poprosze jakas okragla sumke najlepiej w
                                    AUD$ ;)))) ale niekoniecznie ;)))
                                    Poeto, Cape Town to jest to!! zakochasz sie z miejsca (w miejscu ;))))
                                    gwarantuje; ja widzialam albumy i juz wpadlam ;)
                                    o pornografii nieco pozniej moze bo jakos weny nie mam, jestem, jakby to
                                    powiedziec, ailleurs ;)) zupelnie bez powodu...
                                    Szopen, podatki w Aussie to jest bol, jedne z najwyzszych - tak slyszalam;
                                    pogodowo bedzie interesujaco, nawet coraz bardziej ;)) Pysiek, ty do kiedy w
                                    zamknieciu? mam nadzieje, ze juz niedlugo ;)))
                                    ale, ale, klima jesdt jakby co, w Wawie to nie te klimaty ;)) klimy niet...
                                    caluski, ide pomorfic ;))
                                    Iwona
                                    • peter2715626 Re: Zyczenie. 23.08.04, 23:17
                                      Mojito,

                                      Jak podobala Ci sie restauracja polska w oficynie Nowego Swiatu, to pewnie tez
                                      sie dobrze bedzie czul na Saskiej Kepie w restauracji polskiej na Francuskiej
                                      numeru nie pamietam.

                                      W Rodizio el Toro na Walicow juz byles?

                                      Mile wspominam tez Boat House, gdzie bywalem czestym gosciem.
                                      Niestety to przeszlosc, tutaj nie ma takich dobrych restauracji.

                                      • mojito Shit happens. 23.08.04, 23:48
                                        Cwiknieto mi komorke. Pain in the ass. Uciazliwosc wielka.
                                        Korzystajac z internetowej cafe powiesilem kurtke na krzesle.
                                        Ktos poprawil moja wiszaca na krzesle kurtke. Delikatnie
                                        usuwajac z kieszeni moja komorke. Wola boska i skrzypce.
                                        Shit happens. Kupilem karte i dzwonie z automatu.

                                        Peter,
                                        znam ta restauracje na Francuskiej (Dom polski) - bardzo dobra.
                                        W Rodizio El Toro bylem w zeszlym roku. Roznorodnosc mies nie do przejedzenia.
                                        Margarita poprawna. I bylem w Boathouse - tez dobra.

                                        Wrocilem z grilla. Jedzonko zadziwiajaco dobre. Salatka i grilowany losos.
                                        I biale wino. Francuskie i kalifornijskie. Odrobine naprany jestem.

                                        Prawie ftorek. Spac ide (niechetnie).
                                        Buzka i pozdrowionka odpowiednio,
                                        mojito.
                                      • tizedik Re: Zyczenie. 23.08.04, 23:52
                                        Czy te zyczenia mozna przekazac jeszcze w poniedzialek? Jesli tak, to chwila
                                        jeszcze jest odpowiednia, a ja takie materialne wlasnie mam. Zadne, nie,
                                        niektore z tych rzeczy, nie sa mi niezbedne, ale jednak by sie przydaly. Dla
                                        wygody i spokoju...;-)
                                        Po pierwsze - laptop, nie dla mnie, ale dla mojej wygody.
                                        Po drugie - nowszy model autka, jakie mam. Albo Chrysler Cruiser. Po
                                        poczatkowej niecheci do tego modelu ostatnio zmienilam zdanie. Moglabym
                                        miec...;-)
                                        No i troche kasy. Bo ja mam dlugi..;-( No i dla "elementu", ktoremu troche kasy
                                        na pewno znakomicie ulatwiloby zycie.

                                        A do kogo mozna skladac zyczenie szczescia i zdrowia dla wszystkich watkowiczow?

                                        PS.
                                        Ktos pisal, ze w Warszawce nie uzywa sie klimy? No to niby dlaczego ja mam
                                        takie problemy z ubieraniem sie do biura latem? Upal, nie upal, sweterek vel
                                        zakiecik miec musze. Bo inaczej z tych powiewow zimna choruje:-(

                                        Pysiaczku, a ja myslalam, ze ty juz w domowych pieleszach sobie zdrowiejesz...
                                        No coz, to dopiero przed toba. Ale widze, ze sie trzymasz. Trzymaj sie dalej.
                                        Pamietasz, wszystko przemija, nawet najdluzsza zmija...?
                                        Zdrowiej :-)))))))
                                        T.
                                        • yvona73pol klima, he, he... 24.08.04, 00:53
                                          alez kochana, ja nie mowilam o trendy burzujach ;)))
                                          nie, no tak na serio to wiem, ze klima bywa w Wawce, aczkolwiek mialam na
                                          mysli, ze nie jest tak powszednia i oczywista jak, nie przymierzajac, codzienna
                                          kawka ;))
                                          cmok,
                                          spadantus,
                                          szkolus,
                                          spiacus ;)))
                                          Iwona
                                          • Gość: Asia Re: klima, he, he... IP: *.akl.callplus.net.nz 24.08.04, 09:41
                                            dobra klima nie klima jutro ide w futrze do pracy, ma byc 5 stopni C i zawiewa
                                            lodowaty wiatr z gor. Piec chodzi na caly regulator, pompa do sypialni
                                            wlaczona, maz zadowolony ze ugotowany gar zupy bo ta jak wiadomo najlepiej
                                            rozgrzewa, zupelnie jakbym z rodzinnego kraju nie wyjezdzala :)

                                            Malzonek co prawda przebakuje ze chcialby do OZ bo tam cieplej, ale ja sie
                                            zapieram recami i nogami bo tu mi dobrze, powietrze rzeskie ze mozna nozem
                                            kroic :) a ja maszerujac sobie podspiewuje... Goralu czy ci nie zal

                                            oby do wiosny :)

                                            Mojito dzieki ze o mnie pamietasz, moze bys wpadl na te nalesniki rakowe w
                                            porze lunchu np :)

                                            Ywonka dzieki za drugiego linka, u ciebie pewnie ciutke cieplej niz u mnie :)

                                            Pysiu - zdrowiejesz??

                                            Kazik co u ciebie?

                                            Serdecznie pozdrawiam absolutnie wszystkich
                                            • kazachstan Re: klima, he, he... 24.08.04, 10:47
                                              Dobry wieczor,

                                              no dobrze, jak Asia nie przypomni o mnie, to pies z kulawa noga nie pamieta.
                                              dziekuje Asia o zdrowie pytam. u nas bardzo cieplo, dzis w koszuli z krotkim
                                              rekawem paradowalem, slonecznie jak Iwona juz pisala. piekna wiosna, ale to
                                              jeszcze nic pewnego. no nie bedzie juz tak chlodno jak w lipcu, ale chlodne dni
                                              moga nastac jeszcze. u mnie w ogrodzie wszystko juz kwitnie, bardzo przyjemnie
                                              sobie posiedziec w poludnie. ja tak sobie mysle, ze ja juz do altanki na
                                              wywczasy wrocilem, a wygranej jak nie ma tak nie ma.
                                              nalesniki z rakami to jeakies nowoczesne cudo, nie probowalem. pamietam za to
                                              jak na raki sie chodzilo w nocy i lapalo z latarka w reku. potem sprytna
                                              gospodyni grzala wielki gar wrzacej wody i bylo zarcie wysmienite. tutaj mozna
                                              sprobowac wszelkiego rodzaje morskie zyjatka, ale takich dobrych polskich
                                              raczkow nie ma oj nie ma.
                                              pozdrawiam wszystkich bez wyjatkow
                                              Kazik
                                            • tangerin Re: klima, he, he... 24.08.04, 10:48
                                              Klima by sie czasami przydala, szczegolnie w srodkach komunikacji miejskiej,
                                              albo "miedzymiejskiej" kiedy na zewnatrz w okolicach 30stki, a wokol osobnicy,
                                              ktorzy zapomnieli chyba, co to woda i mydlo i rozsiewaja naturalny zapach...
                                              I potwierdzam, ze tzw. korporacyjno-biurowa klima potrafi dobic i bez sweterka
                                              ani rusz. Ciekawe, dlaczego nastawiaja namietnie na 17 stopni, a nie np. na 20-
                                              22?

                                              Asia, a jaka zupe masz? Jak pomidorowa, to sie pofatyguje przez ocean:)

                                              I prosze, marudzilam o magnoliach na wiosne, a taka jedna sie zbuntowala i
                                              kwitnie TERAZ!!! Ma kilka pakow wielkosci dloni(mojej), niemalze, w rozanym
                                              kolorze. TO pewnie byl prezent dobrej wrozki, musze byc ostrozniejsza z
                                              wypowiadaniem zyczen...I przestaje mowic, ze cos mam w doopie, bo jeszcze sie
                                              spelni...

                                              MOjito, telefony zwijaja wszedzie i zawsze:(

                                              I chyba pojade na pare dni nad morze. Odrobina wakacji nie zaszkodzi, nie
                                              zalezy mi na upalach, kapielach morskich i slonecznych, po prostu zmienic
                                              klimat by sie przydalo, by pooddychac innym powietrzem...

                                              O pornografii nic nie napisze, bo napisalabym za duzo, zwlaszcza o kims, kto
                                              wykorzystuje dzieciaki w wiadomych celach. Nie potrafie o tym spokojnie
                                              dyskutowac. A definicja? Niezwykle trudna do ustalenia.

                                              I cholera jasna, to, co sie dzieje ostatnio w Pl, w zwiazku z odejsciem
                                              wielkiego Poety dobija mnie na maxa. Polskie piekielko...

                                              Ide rozmnazac moja miete pieprzowa, wiec
                                              mietowe buziaki dla wszystkich!
                                        • z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Re: Zyczenie. 24.08.04, 13:24
                                          Zyczymy spelnienia i pozdrowienia dla elementu przy okazji bo odezwac sie tez
                                          nie chce.
                                          • z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Re: Zyczenie dla tizedika,zle sie wpasowalo. 24.08.04, 13:26
                                            z_wyspy_wcale_nie_zamglonej napisał:

                                            > Zyczymy spelnienia i pozdrowienia dla elementu przy okazji bo odezwac sie tez
                                            > nie chce.
                                          • tizedik Re: Zyczenie. 24.08.04, 14:49
                                            Dziekuje za.
                                            Dziekuje w imieniu.

                                            Widze, ze podczytujecie, co u nas slychac...;-)
                                            Mam taka delikatna sugestie... Wy tez mozecie sie odezwac, tym bardziej, ze u
                                            was na pewno wiele nowego sie dzieje...;-)
                                            Buziaczki :-))))))
                                            • Gość: Asia Re: Zyczenie. IP: *.adsl.xtra.co.nz 24.08.04, 23:31
                                              Zupa pomidorowa, moj malzonek jest monogamiczny :)

                                              Kazik - ja sie na wiosne doczkac nie moge, co prawda w ogrodku tez rozne rzeczy
                                              kwitna ale ciepelko gdzies sobie poszlo, chyba do ciebie :)

                                              wogole jakos smetnie ostatnio, widac brak slonka na mnie dziala
                                              • Gość: Asia Co sie dzieje w PL? IP: *.adsl.xtra.co.nz 25.08.04, 02:09
                                                skleroza nie boli tylko trzeba sie nachodzic, mialam zapytac co sie dzieje w Pl
                                                po odejsciu wielkiego poety i zapomnialam, napisz cos wiecej tangerin :) bo
                                                malo co czytuje ostatnio nowinek z Polski
                                                • tangerin Re: Co sie dzieje w PL? 25.08.04, 05:46
                                                  serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,2243932.html

                                                  serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,2242946.html
                                                  info.onet.pl/968598,11,item.html
                                                  info.onet.pl/969140,11,item.html
                                                  Asia, byly gorace protesty w Kraku, nie mam czasu na szukanie linkow, moze
                                                  Tizedik cos podrzuci? Jakos tak przykro sie robi:(

                                                  Mojito, Szczecin i Egipt, do tego francuskie plaze, fajne polaczenie
                                                  wczorajsze:)
                                                  • yvona73pol watki... 25.08.04, 08:05
                                                    wiecie co,
                                                    przegladam tak ten trzeci z kolei i widze jak wiele przegapilam..... monstwo,
                                                    az wstyd sie przyznac... i ci wszyscy watkowicze przechodni, ktorych nie mialam
                                                    szansy poznac... ciekawe czy nas jeszcze czytaja...
                                                    i ile tematow sie "przewinelo" tych powaznych, i tych mniej ;)) majtki zawitaly
                                                    na ten przyklad duzo wczesniej, niz sie spodziewalam ;)))
                                                    widze tez kawal strony wykasowany, pamietam jak przez mgle dlaczego (juz
                                                    wtedy "bywalam"), aczkolwiek "poszly" tez te inne kawalki, na temat hindusow ;)
                                                    no, nic to...
                                                    a, i jeszcze mnie uderzylo, ze weszlismy w 3 etap, pierwszy byl dosc nieosobowy
                                                    jednak, glownie rady i porady; drugi, to zwierzenia, dosc glebokie, czesto, a
                                                    teraz to jak, za przeproszeniem, lyse konie ;)))
                                                    w ten trend i ton wpada tez "narybek" ;))))
                                                    no i w ogole nie mamy wizyt tzw. "oszolomow", czy dali sobie spokoj, czy to my
                                                    zdziadzielismy na tyle, ze juz nikt sie nie interesuje i pozostalo li i jedynie
                                                    kolko wzajemnej adoracji?? jakos mi sie nie chce w to wierzyc...
                                                    no i brakuje naszego towarzysza z Walbrzycha ;))) jego humoru i nie tylko.... :(
                                                    mam jeszcze pare przemyslen, ale nie ubranych w slowa, wiec ciezko mi je
                                                    przelac na ekran (hie, hie, ale to brzmi ;)))
                                                    ,buzka i lece pousmiechac sie do klientow ;))
                                                    Iwona
                                                    • matrioszkaa Re: watki... 25.08.04, 13:09
                                                      Czesc wszystkim i Kazikowi!

                                                      Chcialabym Wam wyslac specjalne pozdrowienia z miejsca, w ktorym od 3 dni
                                                      najczesciej przebywam, a jest to toaleta. Niestety. Cholera jasna i psiakrew. Na
                                                      dodatek cos mi sie stalo w kark i nie moge poruszac glowa. I wypadl mi kawalek
                                                      plomby, ale nie moge do dentysty, bo nie moge odchodzic od wiadomego miejsca. I
                                                      jestem coraz bardziej slepa, ale nie moge do okulisty, bo boli mnie biodro. Od 2
                                                      lat zreszta, ale teraz przyszlo mi to do glowy. Jestem okropna jak cos mi
                                                      dolega, sama ze soba nie moge wytrzymac. Pysiek, Ty juz tak dlugo lezakujesz w
                                                      tym szpitalu, powiedz jak to znosisz. No, nie ma sie zadnego innego wyjscia,nie,
                                                      ale mimo wszystko...Wlasnie zastanawiam sie jak chronicznie chorzy funkcjonuja;
                                                      a ze mam teorie, ze na starosc czlowiekowi sie przytrafia to, czego najbardziej
                                                      sie obawia......., no dobra, koncze marudzenie, obiecuje.

                                                      Bylam w cyrku. Rosjanie lubia te forme rozrywki i wow, naprawde swiatowa klasa.
                                                      Moge podac strone interetowa (sajt!), ale-przynajmniej u mnie- ona nie dziala:
                                                      www.circ.ru
                                                      Powiedziec Wam ktore z moich dzieci krzyczalo ze strachu po zgaszeniu swiatel i
                                                      wbijalo mi sie w reke, na szczescie obcietymi, samodzielnie, paznokciami? -
                                                      starsze, oczywiscie. Rok temu bylam z nim w teatrze, to samo!

                                                      Bylismy tez w centrum czeskim, wypozyczylismy film, ktory to ogladalismy do 3 w
                                                      nocy zachwyceni, a potem trzast, prast, jak to w czeskich filmach bywa, i pol
                                                      godziny pozniej poszlismy spac z uczuciem, ze wystrychnieto nas na dudka.

                                                      Mandarynka:-))) Pazdziernik, poczatek, Wroclaw, jestes? Co przywiesc? Moze
                                                      jestes zwolenniczka takich przysmakow jak suszona ryba?(yyyyyyy) Czy innej
                                                      tutejszej egzotyki?

                                                      A w Moskwie na razie dosyc cieplo i niech tak zostanie jak najdluzej. Pare dni
                                                      temu mowila mi jakas kobieta, ze niepokojace jest, ze tak dlugo zadnego aktu
                                                      terrorystycznego nie bylo (po nim ludzie oddychaja z ulga, ze na jakis czas
                                                      spokoj), no i prosze: serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,2248239.html

                                                      Przeczytalam podane strony o Miloszu i wlos mi sie zjezyl(nawiasem mowiac mam
                                                      nowa fryzure, mniej wiecej jak Juliette Binoche w "Niebieskim", rabne sobie
                                                      jeszcze kolorek czekoladowy dla dopelnienia upodobniania sie do aktorki)

                                                      Pozdrowionka
                                                      m.
                                                    • Gość: mojito Takie rozne... szczecinskie juz. IP: *.bondi.pl 25.08.04, 22:55
                                                      Wjechalem do miasta. Kolejowo. Z opoznieniem.
                                                      Wszystko przez ten zamkniecie Centralnego.
                                                      Nawet dobrze sie zlozylo. Nadgryzlem zdrowo
                                                      "Jedenascie minut" Paulo Coelho i "Od Holocaustu
                                                      do Hollywood" Gene Gutowskiego. Glownie o seksie i seksualnosci :))).
                                                      W miescie padalo. Taksowkarz powiedzial, ze lato sie skonczylo.
                                                      Moze on cos wie. Kupie w nocnym sklepie chyba pyfko i wolno pojde
                                                      spatulu. A moze jeszcze nie.
                                                      Wypad do Warszawy mialem bardzo udany. Zycie jest piekne.

                                                      Mandarynko,
                                                      you are very welcome.

                                                      Zdrowko dla Kazika i Wszystkich,
                                                      pyfkiem chyba,
                                                      mojito.
                                                    • tizedik Re: Takie rozne... szczecinskie juz. 25.08.04, 22:57
                                                      Hmmmmmmmmmm..........
                                                      ;-)
                                                    • peter2715626 Na narty!!!!!!! 26.08.04, 00:29
                                                      U nas rozbudowuje sie wielki wyz i chyba wreszcie na narty pojade.
                                                      Pierwszy raz w NZ i nie moge sie juz doczekac.

                                                      Od paru dni slonecznie i bezwietrznie a prognozy przewiduja, ze ten stan sie
                                                      utrzyma przez pare dni.

                                                      300 km na poludnie mamy wielki wulkan wysoki jak Tatry, na ktorego zboczach sa
                                                      osrodki narciarskie. Stale obserwuje warunki pogodowe na
                                                      www.mtruapehu.com
                                                      Jak sie nie pogorszy, to w sobote wyjezdzamy na 5 dni.


                                                      =====================

                                                      mordor.mds.pl/peter
                                                    • Gość: Asia Re: Na narty!!!!!!! IP: *.akl.callplus.net.nz 26.08.04, 09:26
                                                      Piotr trzymam kciuki za pogode i za Wasz udany wypad.

                                                      Mojito i inne pomarancze poopowiadajcie troche o tym udamy pobycie w
                                                      Warszawie :)

                                                    • kazachstan Re: Na narty!!!!!!! 26.08.04, 10:36
                                                      Dobry wieczor wszystkim,

                                                      i bardzo dziekuje za pamiec, jest mi bardzo milo.
                                                      na narty to u nas juz za cieplo, ale slyszalem ze w Nowej Zelandii sa znacznie
                                                      lepsze warunki narciarskie niz w Australii. i tez trzeba miec dobra kondycje,
                                                      zeby takie szusy dawac. kiedys tez jezdzilem i nie na zadnych plastikach tylko
                                                      na dechach. w Polsce sa piekne gory i piekne warunki narciarskie.
                                                      to teraz Peter czekamy na sprawozdzanie.
                                                      pozdrawiam wszystkich
                                                      Kazik
                                                    • Gość: Ifa tak z opozniem ale serdecznie, IP: *.dsl.netsource.ie 26.08.04, 12:23
                                                      Ja tak ze spoznionym zaplonem-jak to sie mowi,ale jestem kilkadziesiat postow
                                                      wczesniej dopiero

                                                      Witaj Pysku!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                                                      milo cie czytac,slyszec,widziec,Chwala Najwyzszemu ze jestes cala i zdrowa
                                                      bo po tym co przeczytalam to nie ma watpliwosci ze do zdrowia wrocilas
                                                      Jestem dopiero od kilkunastu godzin w domu po dwu-tygodniowych wspanialych
                                                      wakacjach w ojczyznie,ktore musze zachowac w mojej skrzynce pamieci na nastepne
                                                      jakies dwa lata,bo tyle mniej wiecej nie bede widziec rodziny i moich cudnych
                                                      przyjaciol z Polski,
                                                      na wakacjach zrobialam sobie detox interentowy i teraz nadrabiam,niemniej juz
                                                      zdazylam
                                                      przeczytac historie uwolniania Don Moijto i stwierdzam ze chyba musze zmienic
                                                      nick na Nikita ;-))))
                                                      co do kondycji to poprawilam ostatnio,chodzac na gym,bo czeka mnie dwu dniowa a
                                                      raczej nocno-dniowa wspinaczka na Gunung Kinabalu (4101m npm) na Borneo, za 3
                                                      tygodnie,
                                                      wiec trafialas w sedno z ta wspinaczka po murze ;-))))
                                                      alez sie usmialam z tego postu,znakomity tekst!!! ;-))))

                                                      mnie zostalo ostatnie 2 tygodnie w Dublinie,zamykam ponownie rozdzial i
                                                      zaczynam na nowy,zupelnie nowy,czyste kartki do zapisania,
                                                      za dwa tygodnie wyruszamy na druga polkule,po kilku miesiacach przygotowan
                                                      umyslu,ciala i rzeczy,
                                                      radosc owszem ale takze sciska cos tam w srodku ze zostwia sie tyle w tyle,
                                                      tyle bliskich ludzi i miejsc na zielonej wyspie....mimo to cos gna,niesie,wiec
                                                      trzeba sprobowac i spotkac was kochani:Pysiek,Yvona,Kazik,Kangur... juz mi
                                                      bliskch,choc to tak daleko ;-)))

                                                      strasznie sie rozpisali wszysycy ostatnio ;-)))

                                                      pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie,
                                                      Ifa

                                                    • Gość: kangur Re: tak z opozniem ale serdecznie, IP: *.bpb.bigpond.com 26.08.04, 14:00
                                                      Witam forumowiczow,wszystkich i Kazika tez oczywiscie.Podobnie jak ifa nie bylo
                                                      mnie jakis czas,ten moj niebyt nie byl zbyt radosny dla mnie,dwa pozegnania z
                                                      przyjaciolmi w przeciagu 5 tyg.,jeden w Melb,drugi w Queenslandii,juz sie nieco
                                                      z tym pogodzilem, przeczytalem zaleglosci,ciesze sie ze wszyscy obecni po
                                                      urlopach i innych wojazach,wspaniale jak zwykle wpisy mojita,nowy James Bond
                                                      lepszy od oryginalu(nawt sie przydalem gdzies na tylach),pysiek wraca wyraznie
                                                      do zdrowia(esej o xxxx to potwierdza).U nas na poludniu wyraznie wiosna od
                                                      kilku dni,22C sie pojawilo,nawet nie musimy palic w kominkach,znalazlem dzisiaj
                                                      podkoszulek i wystarczyl na caly dzien,wieczorami tez cieplawo,mniej wiecej
                                                      ok.butelki shiraz wiec jest dosc cieplo.Obowiazkowe ogladactwo olimpiady,
                                                      dzisiaj zloto i srebro dla Asi w trojboju,gratuluje!!Wczoraj sliczne tyczkarki
                                                      z polskim brazem(z urody to nawet zloto).
                                                      Numbat,pochwaliles sie maratonem zakonczonym efetami dosc przyziemnymi,wszedzie
                                                      sa twoje zdjecia,gratuluje samozaparcia samodzielnie konczac to wyzwanie,wiem,
                                                      ze to nie pierwszy Twoj maraton,lubisz ta walke,znamy sie przeciez ponad 20 lat
                                                      (z Melb i Sydney),czytajac Twoje posty cos mi klikalo,no a teraz slynne juz
                                                      zdjecie!!,pozdrawiam wciaz z Viktorii.Pozdrawiam oczywiscie wszystkich.
                                                    • Gość: mojito Ta ostatnia niedziela... IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 26.08.04, 17:32
                                                      Zdrowko absolutne Kazikowi i Wszystkim,

                                                      jeszcze ciagle lato ale czuje sie lekki oddech jesieni.
                                                      Od jutra zostal mi tydzien. Bron Bosze narzekac nie bede.
                                                      Najwyzszy czas zaczac zarabiac a nie wydawac.
                                                      W nastepny piontek bye-bye, praszczaj Szczecin. Welcome Philadelphia.
                                                      Skomorkowalem sie jednak znowu. Mam nowy telefon i numer.
                                                      Bez telefonu nie idzie. Absolutnie nie idzie...
                                                      Dzisiaj jezdze na Szwagrzekolasce spiewajacego przeboje Grzesiuka.
                                                      Stare warszawskie przeboje. Bal na Gnojnej i inne.

                                                      Asienko,
                                                      Warszawa byla ten tego. Bardzo udana. Spotkalem sie z Tizedik i Mar_za.
                                                      Z Tizedik pilem. Margarita w Jajo (ul. Zgoda). Z Mar_za jadlem super
                                                      pierogi w barze W Oficynie (Chmielna). Ja z miesem, Mar_za z lososiem i
                                                      szczupakiem. Dla mnie pyfko, Mar_za prowadzi. Bardzo dobrze.
                                                      Obie Panie kwitna. Powodu nie znam :))). Usmiechaly sie tylko...

                                                      Inne dni/noce warszawskie tez udalo mi sie wypelnic milo i uroczo.
                                                      Wiesz, tym co mezczyzni lubia najbardziej. Muzea, filharmonia, literatura,
                                                      teatr, dlugie spacery pod gwiazdzistym niebem itd. :))))))).
                                                      Te "itd" bylo bardzo ten tego :))))).

                                                      Pysiek,
                                                      zdrowiej, zdrowiej, zdrowiej. Wczoraj wieczorem w Columbusie
                                                      dostalem zupelnie znienacka medal (zloty) na bialoczerwonej wstazce.
                                                      Rok mamy olimpijski. Z wizerunkiem Krzysia Kolumba. Za bycie lojalnym
                                                      sympatykiem Columbusa od poczatku. Inaczej - za czeste (letnie) siedzenie
                                                      tam przy barze. Musze sie nad tym zastanowic. Zaczyna byc to widoczne :))).
                                                      Powinno sie wiec teraz zdrowko Twoje i nas Wszystkich poprawic.

                                                      Ciagle sloneczne jeszcze pozdrowionka,
                                                      mojito.
                                                    • mar_za Tez serdecznie:) 26.08.04, 17:48
                                                      Witajcie:)

                                                      Dziekuje za magnolie co znalazly sie w mojej skrzynce. Sadzac po liscie osob do
                                                      ktorych trafily nie jest to przypadek:) Wiosna powialo, a w naszej polskiej
                                                      rzeczywistosci to zanosi się niebawem na spadajace liscie z drzew. Na prawdziwe
                                                      magnolie trzeba poczekac do kwietnia.

                                                      Ja cos odnajduje sie w roli czytajacej bardziej ostatnio niz piszacej. Trudno
                                                      znalesc wytlumaczenie dla tego zjawiska, chociaz jak sie dokladniej przyjrzec
                                                      to u wiekszosci forumowiczow bywa podobnie. Raz pisza, innym razem tylko
                                                      czytaja.

                                                      Asiu
                                                      Moje spotkanie z Mojito uznaje za bardzo udane. Inaczej byc nie moglo:))))))).
                                                      On tak ladnie pisze to moze zechce sie tym podzielic publicznie. Co ja sie bede
                                                      trudzic:))

                                                      Ifa
                                                      Tak się zastanawialam gdzie sie podziewasz. A tu juz u Ciebie szerokie plany
                                                      wkraczaja w faze realizacji. Jak ten czas leci. U mnie tez sie pozmienia lada
                                                      dzien, a raczej wszystko wroci do normy. Piranie wracaja z wakacji:)))))) I
                                                      bardzo dobrze. Koniec z lazeniem tu i tam. Czas sie uporzadkowac:)))))

                                                      Mojito
                                                      Sprawdzilam. Nawet jedna cyfra sie nie trafila. A to pech:))))))

                                                      Pysiek,
                                                      Czy Ty tworzysz kolejny odcinek komiksu, bo znowu cicho u Ciebie. No wez w
                                                      koncu i wyzdrowiej. Tak sie cos piescisz i piescisz ze Soba:))).

                                                      Tangerin
                                                      Podjelam decyzje, ze "wypieprze" moje surfinie z balkonu. Pytam sie eksperta co
                                                      moge na jesien tam posadzic, by było milo i nieklopotliwie. Moze chryzantemy?
                                                      Ale nie wiem czy ktos nie pomysli, ze to kawalek cmentarza na drugim pietrze?
                                                      Co innego radzisz? I w ogole gdzie sie zgubily te Twoje wesole wpisy? Cos
                                                      zabiegana jestes czy co?

                                                      Iwonka
                                                      Ja sie zbieram do przeczytania tych wszystkich trzech watkow. Pierwszego prawie
                                                      nie znam. Drugi tylko musnelam. A mialabym bardziej calosciowy obrac Was
                                                      wszystkich. Musze sie jakos zmobilizowac w koncu.

                                                      Matrioszka
                                                      Już Ci lepiej? Wyszlas z lazienki? Pytalas kiedys o faze „dlaczego” u dzieci.
                                                      Kiedy mija. Cos Ci powiem: nie mija. Malo tego zmienia sie w „a dlaczego tak
                                                      musi byc?”, „a nie moze byc inaczej”. Z powatpiewaniem patrzac czy oby na pewno
                                                      masz racje udzielajac odpowiedzi:)))).

                                                      Na koniec powiem Wam, ze dostalam cenzurke na przejsciu do nastepnego etapu na
                                                      kursie angielskiego. Chyba nie moj poziom ocenial lektor, albo chcial mi się
                                                      przypodobac. Innaczej tego nie widze. Mowi, ze zle nie jest. Cos podobnego!!!!!

                                                      A Saba to może juz urodzila? Moze i nie, bo przeciez doinformowalaby nas, no
                                                      nie?

                                                      Pozdrawiam wszystkich bez wyjatku. Wymienionych powyzej i cala reszte.
                                                      Skonczylam walsnie prace. No to lece.
                                                      Mar_za
                                                    • peter2715626 Re: Tez serdecznie:) 26.08.04, 22:31
                                                      Wczoraj sie poplakalem przy telewizorze, bo nasi zdobyli zloto i srebro w
                                                      triatlonie. Nawet nie wiedzialem, ze taki sport istnieje. Najpierw plyna, potem
                                                      pedaluja a na koniec troche biegna. Dwa sympatyczne Kiwusy dobiegly pierwsze do
                                                      mety w pieknym stylu. Naprawde ladnie to wygladalo, gdy dwie flagi Nowej
                                                      Zelandii obok siebie szly do gory przy dzwiekach hymnu.

                                                      Ostatnio ogladalem olimpiade w Montrealu i sam zaskoczony jestem, ze tak mnie
                                                      to patrzenie na sport wciagnelo.

                                                      Zona sie ze mnie smieje, bo ona nie oglada telewizji, ale cztery razy w
                                                      tygodniu do fitness clubu chodzi, wiec tak naprawde jest bardziej usportowiona.
                                                    • poetal_liryczny Re: Tez serdecznie:) 27.08.04, 04:57
                                                      NZ gratulacje, te medale w pieknym stylu, ale Polacy tez nam sie popisali ;-)
                                                      no i bardzo mnie polaskotalo sprostowanie jakie dostalem,najpierw kwiatki, a
                                                      potem sprostowanie, milo czytac ze ktos NIE JEST komputer expert ;-)
                                                      Ifa, Kangur wrocili z wojazy a ja prawie na walizkach, jeszcze wpdane do
                                                      rodziny na weekend i wlasciwie moge jechac. siedze teraz na internecie i szukam
                                                      ciekawostek na temat Cape Town. Ifa podziel sie wrazeniami gdzie Ty wlasciwie
                                                      bylas w Afryce? mamy wiec ruchy tektoniczne na naszym watku, Szopen i Ifa w
                                                      strone Australii, ja Afryka, Mojito wraca do USA, Pysiek jaki kierunek? Europa?
                                                    • matrioszkaa Re: Tez serdecznie:) 27.08.04, 08:38
                                                      Czesc ludziska!
                                                      Wypelzlam juz z tej lazienki. Przeczytalam tam 3 ksiazki i 2 gazety, zapasik z
                                                      pamietnego samotnego urlopu mam jeszcze spory, ale wole czytac w tym
                                                      pomieszczeniu ulokowana w wannie, zdecydowanie wole.

                                                      Sprawe z milczeniem Tangerin wybadam w pazdzierniku, jak ja zlapie. Co do ruchow
                                                      tektronicznych to bede w Düsseldorfie (na lotnisku), potem poludnie Niemiec,
                                                      Berlin, kraj rodzinny (moze od strony Czech) i zostal jeszcze niezagospodarowany
                                                      tydzien (mnie ciagnie na polnoc, meza na poludnie-sie zobaczy w praniu). Poeto,
                                                      cos mi sie wydaje, ze nie jestes zachwycony wyjazdem do Afryki, mam nadzieje,
                                                      ze to sie zmieni.

                                                      Mar_za widzisz, myslalas, ze stoisz w miejscu z tym angielskim, a Ty lecisz z
                                                      miedzyoceaniczna predkoscia. I obcasy lamiesz. A – jak postepujesz w takiej
                                                      sytuacji:
                                                      a) idziesz dalej nierownym krokiem
                                                      b) zgodnie z reklama wylamujesz drugi obcas
                                                      c) idziesz boso
                                                      Na przykladzie najwiekszego osobnika w naszym domostwie tez i mi wydaje, ze faza
                                                      „dlaczego” nie mija. Bardzo to uciazliwe. Maz zyje praca (z obowiazku), a potem
                                                      zakopuje sie w slownikach, ewentualnie obejrzy wiadomosci (co godzine w innym
                                                      jezyku) i absolutnie tak zwanie „nie zna sie na ludziach”, musze mu wiec
                                                      objasniac bardzo duzo ludzkich zachowan, co najczesciej odbywa sie w nocy, gdy
                                                      Matrioszki najchetniej spia. Mozna tez w nocy robic duzo innych rzeczy, zamiast
                                                      odpowiadac na pytania D ;-)

                                                      Dziekuje za magnolie. Gdy mieszkalismy w Wiedniu, co wieczor chodzilismy na
                                                      spacer do „naszego” magnoliowego drzewka. Mielismy tez „swoj” domek z
                                                      okiennicami. Biedni bylismy jak myszy przykoscielne, ale szczesliwi. I czegoz
                                                      wiecej czlowiekowi potrzeba? Jak pisal (mniej wiecej tak) Norwid: „przeciez i ja
                                                      ziemi tyle mam/ile ja stopa ma pokrywa/ dopokad ide”.

                                                      Z poetyckim pozdrowieniem
                                                      m.
                                                      PS.
                                                      coreczka mowi: mamima (to ja), papaja (tata), mlako (to po bulgarsku
                                                      oczywiscie, widzicie jaka zdolna;-))
                                                    • tizedik Re: Tez serdecznie:) 27.08.04, 09:54
                                                      Te magnolie mnie i ciesza, i martwia....
                                                      Kazik, moze by ci sie udalo dotrzec bezposrednio do Pyska...? Przekaz nasze
                                                      gorace zyczenia powrotu do zdrowia!!!!!!
                                                    • poetal_liryczny Re: Tez serdecznie:) 27.08.04, 11:14
                                                      Matrioszka kiedy dokladnie bedziesz w Dusseldorf ? moze zdazymy sie spotkac,
                                                      moze spotkanie nie trzeciego stopnia ale takie male kameralne spotkanko ? ja na
                                                      pare dni musze wpasc do kraju jeszcze uregulowac finanse mojej mamy a tak poza
                                                      tym bardzo chetnie. daj znac, jestem odporny na wrzask dzieci ;-)
                                                      poza tym to rzeczywiscie nie bardzo mam ochote zwiedzac Afryke, we dwoje byloby
                                                      razniej co nie ;-) tymczsem smetnie wlocze sie po sklepach z moja A. kobiety sa
                                                      niestrudzone jesli chodzi o shopping, ale nosze te torby,swoje tez ;-)
                                                      ja wierze w te magnolie Tizedik, wszystko bedzie dobrze, lekarze wiedza co
                                                      robia, jest w dobrych rekach, a swoja droga Kazik, zajrzyj jak mozesz i zdaj
                                                      nam sprawozdanie.
                                                    • matrioszkaa Re: Tez serdecznie:) 27.08.04, 12:16
                                                      23 wrzesnia, ale tylko ladowanie i droga ladowa szybko dalej.
                                                      Dopiero teraz przeczytalam dopisek do magnolii i wydaje mi sie, ze to my musimy
                                                      ratowac Pyska z opresji szpitalnych, jakia infekcja do diabla?, wypuscici jej
                                                      nie chca i tyle, ze swiatem kontaktowac sie nie moze..., no nie!, nie martw sie
                                                      Pysiek, organizujemy wyprawe ratownicza wedle Twojej recepty i wyruszamy,
                                                      trzymaj sie!!!!!!!!!!
                                                    • yvona73pol wyprawa ratunkowa 27.08.04, 13:29
                                                      ja tez sie dolaczam, do wyprawy znaczy sie...
                                                      tymczasem wznosze zdrowotne toasty, kurcze, zmartwiona jestem, nie powiem...
                                                      Poeto, w Cape Town zakochasz sie, zareczam ci ;)
                                                      poza tym nowy link ku pokrzepieniu:

                                                      www.plfoto.com/zdjecie.php?picture=410106
                                                      caluski,
                                                      Iwona
                                                    • Gość: Ifa Sloneczna Warszawa IP: *.dsl.netsource.ie 27.08.04, 16:14
                                                      Wyglada na to ze generalnie jestesmy blizej siebie niz myslimy,
                                                      nieudalo mi sie przeczytac calego 2101-2200 z braku czasu i nadmiaru zajec,a
                                                      raczej spotkan towrzyskich,ale wylapalam informacje o ponownym spotkaniu Moijto
                                                      z Mar_za i Tizedik,
                                                      ja spedzialam ze znajmomymi piekny sloneczny poniedzialek 23-ego w
                                                      Warszawie,jadlam wysmienity lunch w Sfinxsie na Chmielnej (wielkosc porcji
                                                      przeszla moje najsmielsze oczekiwania),pilam piwo w jednym z ogrodkow takze na
                                                      Chmielnej,spacerowalam kilka godzin po Nowym Swiecie,Starowce,Parku Saskim,w
                                                      okolicach Palacu Kultury,Placu Zolnierza,Lazienki...kto wie czy nie otarlismy
                                                      sie ramionami z Tizedikiem lub Mar_za gdzies po drodze...;-)))
                                                      odkrylam Warszawe na nowo,wydaje mi sie ze wyladaniala albo moze ja inaczej ja
                                                      postrzegam teraz...?
                                                      a moze ta piekna sloneczna pogoda jak dobrze zrobiony make up upiekszyla te
                                                      miejsca?....
                                                      niemniej spedzilismy tam przeuroczy,niezapomniany jeden dzien mimo ze
                                                      mieszkalismy tam 2 lata kiedys o ktorych wolalabym zapomniec...
                                                      ach zycie!
                                                      ;-))))))

                                                      ifa



                                                    • Gość: Ifa My Africa ;-)) IP: *.dsl.netsource.ie 27.08.04, 17:34
                                                      Poeto,
                                                      kiedys na pytanie mojego meza gdzie chcialabym spedzic swoje 30 urodziny
                                                      odpowiedzialam zartobliwie: w Afryce!
                                                      chociaz zawsze marzylam aby zwiedzic czarny kontynent
                                                      i tak sie stalo,caly miesiac luty spedzilismy podrozujac po poludniowej czesci
                                                      Afryki a moje urodziny obchodzilismy w Chobe,w Bostwanie,w gronie
                                                      przesympatycznych ludzi z wszystkich stron swiata,dzien przed wyjazdem w bush
                                                      do Delta Okavango,
                                                      przez ponad 2 tyg podrozowalismy w stylu Safarii,spiac w namiocie,Kruger
                                                      Park,Botswana,Zambia,Zimbabwe,Pol Africa,
                                                      nastepnie przez tydzien South Africa przejechalismy od Durbanu do Cape Town
                                                      wzdluz oceanicznego wybrzeza,zajelo nam to zaledwie 2 dni z przerwa na nocleg w
                                                      Port Elizabeth,drogi sa w POl Afryce pierwszej klasy,sunie sie po autostradzie
                                                      jak po tafli lodu,nigdy tez nie urywa zasiegu i radio w samochodzie moze grac
                                                      przez caly czas na wypadek jak zapomnij sie plyt i kaset,
                                                      w Cape Town zatrzymalisny sie w Camps Bay,wymarzone miejsce ze szeroka,czysta
                                                      plaza i znakomitymi restauracjami na seafront,mozesz tam zjesc Lobstera za
                                                      bezcen i inne wyszukane smakolyki
                                                      godna polecania jest tradycyjna Mama Africa na ulicy Long Street w Centrum
                                                      miasta,podaja tam posilki na tradycyjnych emaliowanych naczyniach,wystroj
                                                      restauracji nie pozwala ani na chwile zapomniec ze jestes w afrykanskim zakatu
                                                      globu i do tego przy barze mozna uslyszec band grajacy wspolczesne hity w
                                                      wersji Afro a kuliminacyjmy punktem jest kiedy wykonawca spiewa kawalki operowe
                                                      takze w rytmie Afro,
                                                      ja mialam ta przyjemnosc zasmakowania szaszlyku z krokodyla i steku ze
                                                      strusia,obydwie rzeczy godne polecenia a najwiekszym naszym przysmakimem byl
                                                      stek z kudu
                                                      spedzilismy w Cape Town w sumie 3 dni pelne,wiec nie wiele,udalo nam sie
                                                      wjechac na Table Mountain,podjechac tam gdzie spotka sie ocen Indyjski z
                                                      Atlantyckim czyli do Cape of Good Hope (wspaniala wycieczka Poeto koniecznie
                                                      sie wybierz),w drodze powrotnej obejrzelismy niewielka kolonie Pingwinow w
                                                      Pringle Bay,a ostatni dzien zwiedzalismy winnice Stellenbosch,
                                                      poniewaz to bylo tak krotko w sumie na pewno jeszcze wrocimy do Cape Town,

                                                      wszedzie spotykalismy sie z zyczliwoscia i przyjaznym powitaniem,goscinnoscia,
                                                      od ludzi bezwzgledu na kolor skory
                                                      najbardziej przyjazni ludzie jakich w zyciu widzialam byli w Zambii w miescie
                                                      Livingstone,rozmawialam tam z NowoZelandczykami,Anglikami,Australijczykami
                                                      ktorzy tam pracuja przez kilka miesiacy w roku,takze zachwyceni miejscowymi
                                                      ludzmi,

                                                      Najlepsza lektura oprocz przewodnikow jak moge polecic przed wyjazdem to
                                                      "Heban" Ryszarda Kapuscinskiego,ja przeczytalam ta ksiazke jednym tchem,
                                                      Kapuscinski mieszkal w Afryce kilkanascie lat i zawsze przez nastepne
                                                      czterdzieci wracal jak tylko nadarzyla sie okazja
                                                      "(...)ten kontynet to istny ocean,osobna planeta,roznorodny przebogaty
                                                      kosmos..."
                                                      "Miejscowi-ze swoja sila,wdziekiem i wytrzymaloscia poruszaja sie
                                                      naturalnie,swobodnie w tempie ustalonym przez klimat i tradycje (...)bo
                                                      przeciez w zyciu i tak nie da sie wszytkiego osiagnac,bo coz by pozostalo dla
                                                      innych..."
                                                      "Bialy czlowiek jest wsrod tych palm w tym buszu jakims dziwacznym i
                                                      nieprzyjemnym wtretem...boi sie moskitow,ameby,skorpoinow,wezy(...)wszystko co
                                                      sie rusza napelania go lekiem,przerazeniem,panika."

                                                      Milych wrazen Poeto i kazdemu kto wkroczy kiedys w ten fascynujacy kosmos
                                                      pozdrawiam
                                                      Ifa
      • Gość: CHEESTER Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.04, 18:48
        ZARÓB PIENIĄDZE SIEDZĄC W DOMU!

        Chciałbym przekazać Ci sposób który niedawno wpadł mi w ręce.
        Sposób dotyczący możliwości zarobienia sporej sumki pieniędzy
        przez Internet siedząc w domu i poświęcając trochę czasu.
        Wystarczy godzinka dziennie, podstawowa znajomość Worda i
        jakiegoś edytora poczty elektronicznej a potem tylko kasa
        płynie Z góry zaznaczam że nie są to te sposoby które
        polegają na kilku godzinnym bezsensownym klikaniu na bannery i
        linki. Polega to po prostu na rozsyłaniu maili. Jeśli Cię
        zainteresowałem na tyle że chcesz otrzymać szczegółowe
        informacje na ten temat napisz do mnie (cheester87@interia.pl) po
        prostu na tą informację a wyśle Ci plik w Wordzie w którym
        wszystko jest konkretnie opisane. Dowiesz się z niego o co
        dokładnie chodzi i co robić żeby zarobić sporo kasy. Mogę Ci
        tylko zdradzić że sam osobiście zajmuje się tym od około 1
        miesiąca i już mam pewne zyski (dodam, że kwota 300zł na 2
        tygodnie to praktycznie minimum ), a liczę teraz na jeszcze
        większe. Liczę że napiszesz do mnie i że będziesz zainteresowany bo
        naprawdę warto. Nie jest to żadne naciąganie ani nic - to działa
        i to dobrze dlatego nie boje się rozpowszechniać tego i
        podpisywać się pod tym bo sam zarobiłem na tym już sporo a myślę
        że to dopiero początek Wielu milionerów od tego zaczynało!
        Trzeba mieć tylko dobre pomysły na reklamę lub na rozsyłanie
        maili odpowiednim ludziom.
        Wielu ludźi pomyśli że to następne naciąganie,nie przekonasz się zanim
        nie
        spróbujesz
        a twoja szansa na wymarzone kieszonkowe czy też lepsze zarobki przejdzie
        ci koło nosa.
        Więc spróbuj!
        Od razu mówie że jest to całkowicie legalne I NIE POLEGA NA BEZSENSOWNYM
        KLIKANIU W BANERKI
        i dostawaniu głupich reklam raz na pół roku za które zapłacą 0,05centa na
        7 miesięcy
        przecież to jest śmieszne ręcze że na pewno zarobiszWIĘC SPRÓBUJ
        Jeżeli chcesz dostać dodatkowe informacje to napisz
        cheester87@interia.pl
        Pozdrawiam Arek




        • Gość: mojito Pocalunek jesieni. IP: *.bondi.pl 27.08.04, 22:05
          Zdrowko absolutnie wszystkim,

          dzisiaj, poznym popoludniem pocalowala mnie dwukrotnie kobieta.
          Miala na sobie lekkie warstwy ubrania w tonacji bezu i brazu.
          Z torebki wystawal maly, zlozony parasol.
          Jej szeroko otwarte migdalowe oczy byly lekko zamglone.
          No i usta. Usta byly pokryte wilgocia prawie babiego lata. I lsnily.
          Szyi nie widzialem. Ani dekoltu. Byly przykryte muslinowym szalem.
          Na lewej, srednio uwypuklonej piersi miala zlocisty identyfikator
          z imieniem - Chyba Juz Jesien.
          Nawet bez identyfikatora poznalbym ja po pocalunku. Dwa pocalunki
          ulatwily by mi zadanie. Pocalunek o smaku lekkiej melancholii i zadumania.
          Z lekkim dotykiem zalu za odchodzacym latem. I z lekka, wesola nutka
          wyczuwalna w pocalunku, ze lato mialo miejsce. Z lekkim radosnym
          drzeniem na wspomnienie letnich zauroczen. I pewna doza niesmialego
          optymizmu, ze moga byc kontynuowane.

          Pocalunki jesieni roznia sie od pocalunkow zimy, wiosny i lata.
          Pocalunki wiosny wiadomo. Zielone, peczniejace, budzace...
          Letnie sa gorace, prawie wysuszajace i wymagajace ciaglej wilgoci.
          Spac nie pozwalaja. Chyba najbardziej kolorowe, panoramiczne, sloneczne
          i polnagie. Tak jak te inne sa zmyslowe ale inaczej. Wiadomo lato...
          O zimowych pocalunkach za wczesnie na pisanie. Mogloby to urazic jesien.

          Czekajac dzisiaj w poczekalni stomatologicznej na zakonczenie wizyty ojca
          prawie zakonczylem czytanie "Jedenastu minut" P.C. Interesujace przemyslenia
          brazylijskiej kurtyzany w Genewie i jej przyjaciela - artysty malarza.

          Lekko pada. Ulice lsnia wilgocia. Miasto opustoszalo. Dziewczeta/kobiety
          wypozyczajace sie w okolicach Placu Grunwaldzkiego wygladaja jak duze,
          ponure i pokryte wilgocia ptaki. Ich rynek handlowy chyba ma zapasc.
          Musza jakos ukolorowic swoja kampanie reklamowa. Jakas dobrze pomyslana
          promocja moze business ozywic. Moze dwie za cene jednej?

          Jade posiedziec przy barze w Columbusie a moze w Sekstansie i kontemplowac
          lekko rozmarzony dwa jesienne pocalunki...

          Pozdrowienia dla Kazika i Was Wszystkich,
          mocne i zdecydowane zdrowko dla Pyska,
          mojito.
          • Gość: Kazachstan Re: Pocalunek jesieni. IP: *.nsw.bigpond.net.au 28.08.04, 02:48
            Dzien dobry,

            teraz dokladnie wiadomo ze ziemia jest okragla, u was w Polsce poczatek jesieni
            u nas poczatek wiosny i tak to sie kreci. powiem Wam ze dziwnie sie tu czuje w
            takiej kafejce internetowej. sami mlodzi ludzie i ja starszy pan z siwa
            glowa.moj komputer wymaga rebut czy cos takiego i przez weekend taki powrot do
            czytania ksiazek a nie komputera.
            no dobrze. Mojito bardzo ladnie napisales znowu, a ciekawe jaka pora roku jest
            w Stanach czy tez wcesna jesien czy klimat chlodniejszy?
            ja zadzwonilem znowu w sprawie wizyty w szpitalu wiec jak cos sie dowiem od
            Pysiek to napisze. sama nazwa kliniki odstrasza Nuclear Medicine,i tomi jednak
            kojarzy z rakietami a nie z leczeniem.
            pozdrawiam wszystkich serdecznie i tych co do nas wrocili po podrozach tez
            Kazik
            • Gość: kasia Re: Pocalunek jesieni. IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 28.08.04, 02:54
              Witam
              dzis w Stanach duszno i goraco. Napewno nie mozna tego nazwac jesienia, nawet
              wczesna:) jest tutaj po prostu typowe, amerykanskie, duszne chicagowskie lato:)
              pozdrawiam
              • pysiek13 Terra incognita ... 28.08.04, 07:15
                Witajcie kochani,

                zamiast przyslugi, zamieszania kolezanka mi tu narobila ;)))) ooops,
                przepraszam ja myslalam ze wszyscy w obecnej dobie computerowej sa computer
                literate ;)))) nie ma tego jednak co by na dobre nie wyszlo ;))))
                dziekuje za Wasze serdeczne zyczenia, jestem w miare OK ;))))
                co przy okazji wydalo, to dlaczego dostaje glupie email na moja prywatna
                skrzynke, czemu to czasem delikatne aluzje miedzy linijkami tu trafiaja, czemu
                ciagle ktos podejrzewa ze jestem mezczyzna ... i tam takie rozne ;))))
                Poeta L. cholera jasna !!! Ty masz identyczny log in na swojej hotmail
                poczcie !!!! tlumacz teraz !!! ja tlumaczyc nie lubie i nie bede. wiem ze u
                ciebie jest wczesny ranek, moze jeszcze spisz, albo wybierasz na picnic,
                forget it !!! melduj tu i tlumacz !!! a w ogole to identify yourself, qrcze
                nooooooooooooo.... czekam tu :))))
                a w miedzyczasie napisze do Was ;))))
                • pysiek13 Re: Terra incognita ...cd 28.08.04, 07:56
                  Kochani jestescie z ta wyprawa ratunkowa :))))

                  no i Matrioszka, te pozdrowienia z bardzo specjanego miejsca extra ;))))
                  natomiast na pytanie o moj pobyt (przydlugi pobyt ;) w szpitalu nie odpowiem bo
                  bym musiala bardzo brzydko zaklac, a ze potrafie klac tylko w jezyku ktory by
                  zrozumiala tylko jedna osoba na forum (zgadnijecie ktora ;) ... oszczedze Wam
                  ucha ...

                  Asa :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

                  Ifa, Kangur stolat Was tu nie bylo ;)))) gorace welcome back :))))
                  Poeta L. oprocz tego co powyzej - cholera jasna, to jestes ogolnie nie w
                  humorze ...
                  ja nie lubie narzekac, biadolic ... miales zly dzien/dni ? ktos zajal twoj
                  lezak, hamak, fotel, krzeslo ulubione, czy miejsce w komisji ? ktos cos od
                  ciebie chcial moze ? czy to wszystko przez ta pania na 'A', no nie pytam o
                  Afryke ...
                  powiem szczerze, ze zycie cos ostatnio rzuca mi pod nogi rozne belki, klody,
                  patyki, a jak zabraknie to nawet piasek w oczy i zeszloroczne liscie ... nic
                  to, mowie sobie i gramole na powierzchnie zycia spod kupy smieci jak
                  Frakenstein. i co? cos znowu mnie lup po glowie ledwo podnioslam ... macam
                  sobie wiec moja glowe, sprawdzam cialo migdalowe, najwieksze jest zakole organu
                  stanowczosci, pospolicie znanego jako osli upor ;))))
                  zdaje mi sie, ze jestem na powierzchni a tu przesylke dostaje i tam fakty fakty
                  fakty ... 'niewiedza jest blogoslawienstwem' przetupalo mi przez zbolala glowe,
                  jak szybka mysl Stirlitza ...
                  OK, nie nudze juz, wy-reguluje moje receptory do prawidlowego odbioru, jestem
                  OK, i tu walnelam sie w cycek ! jak Boga kocham jestem OK !!! naprawde wszystko
                  u mnie jest w porzadku ... rzadku ... rzadku ...
                  a moze ja rzeczywiscie jestem nie z tej ziemi ? w rozpaczy ogladam w lustrze i
                  sprawdzam czy jakies antenki nie wystaja mi z tylu glowy ... mogloby to
                  wskazywac ze jestem stworzeniem z innej planety, a kolka w zbozu robie sama
                  dajac znaki zeby mnie do domu zabrali ;))))

                  Mojito :)))) czytales 11 minut? jaka opinia? ja unikam bestsellers, nie moge
                  oprzec skojarzeniu z warzywniakiem. ale prze-czytalam, lubie autora. teraz tez
                  czytam ksiazke, mial byc kryminal, panowie walcza, z wlasna erekcja ale ...
                  no i medal za co? Ty tez chyba jestes nie z tej ziemi ;)))) za spozywanie
                  alkoholu? w przyszlym roku jak zwalimy cala kupa to chyba tablice pamiatkowa
                  Tobie wy-muruja :))))jakby nie bylo to finansowo ich bardzo wspierasz ...
                  alkohol, powiedzial ktos madry, to wrog, wrog czlowieka i takich innych
                  stworzen Pysiek-o-podobnych. ale zycie bez wrogow, ukochanych, znanych i
                  wiernych jak czterej pancerni, co ukradli ksiezyc ... co to by bylo za zycie ?
                  takie zycie traci czesc swojego uroku ;))))
                  musze namowic mojego prywatnego nurse do wlania do respiratora rumu albo
                  ostatecznie whiskey ...

                  slonecznie i serdecznie pozdrawiam wszystkich bez wyjatku, z wyjatkiem Kazika,
                  ktorego pozdrawiam oddzielnie slonecznie i serdecznie

                  i jeszcze jeden malutki Pi-eSik:
                  w sprawie ruchow tektonicznych to ja pierwsza, tylko narazie nie moge prze-
                  mieszczac samolotem, poruszac wiec bede, skoro Kazik juz wspomnial, jak rakieta
                  ziemia-ziemia ...
                  • Gość: Nurse z Californi jakaz to przyjemnosc czytac... IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 28.08.04, 08:22
                    Jakzesz przyjemnie jest czytac ta side - tyle ciepla i zyczliwosci. Jestem na
                    tej side po raz pierwszy - mile zaskoczona.
                • Gość: Poeta_liryczny Re: Terra incognita ... IP: 202.147.46.* 31.08.04, 08:34
                  wiesz Pysiek, nie wiem o co chodzi dokladnie, dlaczego mam sie tlumaczyc. ja z
                  nikim na forum nie koresponduje. twoj login jest meski, zobacz na GG pod Pysiek
                  sa sami panowie. zainteresowalem sie co za Pysiek udziela sie na tym watku mnie
                  jest ganz egal pod jakim nickiem pisze.
                  troche jestem zajety przed wyjazdem.
                  • Gość: kangur mojito,pomocy IP: *.bpb.bigpond.com 31.08.04, 10:42
                    dzieki za sprawozdania z pieknego Szczecina,prosba,ucaluj jeszcze moje
                    tamtejsze urzeczenie,za 30 min.bede dzwonil,i to juz koniec chyba tego
                    wspanialego uczucia,chyba musze sie poddac ale to bedzie ciezka walka i
                    juz"nigdy w zyciu"jak mowi pani Grochola(chyba,ze do nastepnego;).Milych
                    ostatnich dni w tym slicznym,pod kazdym wzgledem:)) miescie,bede tam mimo tych
                    niebezpieczenstw przyjezdzal,juz na tamtejsza wiosne w przyszlym roku.
                    Pozdrawiam wszystkich,Numbat daj znac czy jeszcze Cie woza na tym wozku,jak Cie
                    znam to juz jestes na swoich podwodach.CUUUUUU
      • poeta_liryczny Re: Tak daleko i tak blisko :) 28.08.04, 14:50
        potwierdzam, potwierdzam, jestem
        • yvona73pol cialo migdalowe ;)) 28.08.04, 15:45
          no, to kamien z serca, Pysiek ;))
          i w formie... literackiej ;))))
          Kasia, Nurse, witamy ;) i zapraszamy.....
          a ja ide za Morfem, bo mi sie jutro zapowiada "jak dobrze wstac, skoro
          swit....", uch... nigdy nie bylam rannym ptaszkiem, raczej sowa, jesli o to
          chodzi, no, ale cierp cialo....
          literacko wyszaleje sie jutro, tak sadze ;)))
          tymczasem caluski,
          Iwona
          • Gość: mojito Ech... IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 28.08.04, 18:07
            ...wszedlem w okres pozegnan i oddawania wolno rzeczy.
            Wkrotce oddam mieszkanie, komorke, samochod.
            Zatrzymam tylko mile wrazenia lata. Zobacze po raz ostatni
            w tym sezonie i pozegnam morze. W poniedzialek. W Swinoujsciu.
            Od poniedzialku bede odpychal lekko melancholie. Ale tylko lekko.

            Pysiek,
            qrcze !!! Milo Ciebie widziec stukajaca. Lekko niepokoilem sie.
            Zdrowiej, zdrowiej, zdrowiej. Dzisiaj tequila za Twoje zdrowko.
            "Jedenascie minut" wpadlo mi do reki przypadkowo. Cos musialem czytac
            w pociagu. Nie zrobilo na mnie takiego wrazenia jak Alchemik.
            Jest troche interesujacych przemyslen. Czytalem tez nie po kolei.
            Nie wnioslo nic nowego do mojej wiedzy na temat prostytucji.
            Interesujaco bylo jednak czytac obserwacje o psychce meskiej od drugiej
            strony. Tej komercjalnej. Znana mi rowniez "Na brzegu rzeki P...." czytalem
            wczesniej z trudem i niechetnie. Ten emanujacy i przeszywajacy bol przy milosci
            nie lezy mi. Wole czytac o milosci pogodnej i nieuciazliwej.
            Z erekcja nie walcze :))). Staram sie z nia zaprzyjaznic. I serdecznie
            ja zawsze zapraszam. Tez jej zycze zdrowia :))).

            Dzisiaj kumulacja. Nie sposob nie zauwazyc jej obecnosci w miescie.
            Kupilem nam wszystkim trzy losy. Kto wie... Oto one:
            04 18 31 38 44 46,
            02 12 30 42 46 47,
            04 05 09 15 32 39.
            Szesc milionow. Troche kasy przy schylku wakacji przyda sie. Good luck to us.

            Zanurzam sie w opozniony weekend zyczac wszystkim pogodnego.
            Czolko sluzbie zdrowia. Szacunek budzaca profesja. Tesknie za postami Izy.
            Lece juz...,
            mojito.
            • tizedik Re: Ech... 28.08.04, 21:43
              Ech Mojito, mam ci za złe.... Mam ci za złe, bo przeczytalam ten twoj post i -
              niech to cholera - zaczelam sie zastanawiac. Wcale nie chcialam tego robic... I
              nadal nie chce wiedziec, dlaczego ciagle zostawiam cos za soba. I kogos. Byl
              czas, ze bylo mi zal. Glownie ludzi, ktorzy zostali tam, gdzie mnie juz nie ma.
              To bolalo, nie da sie ukryc. Nie wiem, czy z wlasnej woli, ale dzis tesknie
              jakby do przodu. Dziwaczne. I nie da sie dokladnie okreslic bez wchodzenia w te
              rejony, w ktore nie chce ani tutaj, ani wcale!
              W skrocie - ja dzis tesknie do nastepnego lata!

              Wlaczylam sobie plyty, jedna za druga, ktore kupilam w kraju europejskim
              zamieszkalym przez Azjatow z pochodzenia. Przywedrowali kiedys dawno zza Uralu
              i chociaz cale wieki zyja niedaleko nas, to pochodzenie z nich wylazi :-(
              Plytki sa m.in. z muzyczka country. I jak ich slucham, to chyba jednak teksnie.
              Troche za tym, co minelo dawno, dawno temu, ale chyba nie do konca.
              Mam na szafie, ladnie zapakowany kapelusz, oryginalny Stetson w pieknym czarnym
              kolorze... Mam tez klamre do paska, ciezka, metalowa, a na niej oczywiscie
              bizona na monecie 5-centowej ladnie wybitego..;-) I pamietam tych dwoch
              facetow, ktorzy wysiedli na dworcu wschodnim w Warszawie i wzbudzili ogolna
              sensacje, bo obydwaj mieli na glowach takie wlasnie kapelusze, na nogach
              kowbojki, a przy paskach oczywiscie takie wlasnie klamry. I oni nie byli
              przebrani!!!! Byli z Nowego Meksyku! I jeden z nich ma wlasna kopalnie zlota.
              Naprawde! Tyle, ze nieczynna...;-) Ale ma!
              A podstawowych krokow country uczyl mnie weteran wojny wietnamskiej. Na
              weterana wcale nie wygladal, co to, to nie! Ale to dlatego, ze bardzo
              mlodziutki wtedy byl...
              W ogole bylo bardzo ciekawie :-)))))
              Dlaczego mi nie zal...? Juz ich przeciez nie spotkam. A moze jednak mi zal...?

              Nie bede sie rozczulac, do jasnej cholery! To przeciez tak rozprasza...;-)
              • tizedik Re: Ech... 28.08.04, 21:54
                Pysiek, nie miej za zle kolezance. Ona chciala dobrze. I mila jest :-)
                Ty tylko zdrowiej!!!!!!!

                Mojito, sprawdzilam Totka.
                :-(
                Czy ty myslisz, ze ja nie sprawdzam tego zamorskiego tez? Sprawdzam na biezaco.
                Ale nie zawsze chce tak od razu napisac, ze znowu.... no wiesz.... Na razie
                wychodzi, ze mozesz zainwestowac te 10 wygranych zielonych :-)
                Do kiedy wykupiles?

                Pozdrawiam wszystkich. I Kazika :-))))))

                PS.
                Nadal slucham plyt ;-)
                • yvona73pol Re: Ech... 29.08.04, 08:17
                  a ja wczoraj wyslalam poscika i nie doszedl... czemu??
                  Pysiek, kamien z serca! :)))))
                  Tizedik, powiem ci, ze dokladnie wiem, co masz na mysli, ale odpowiedz sobie na
                  pytanie - czy wolalabys sobie oszczedzic tego rozdarcia i nie poznac tylu super
                  osob? ja zawsze sobie to przypominam, jak juz jest zle, i za nic w swiecie nie
                  zamienilabym tego, mimo, ze terazniejszosc jest daleka od tego, co bym
                  widziala, to jednak sama swiadomosc, ze te (kiedys) bardzo bliskie mi osoby
                  sa...
                  ja sie nawet czasami o nie martwie, co tam sie dzieje itd... a specjalne sa
                  zawsze, i beda do konca - w moim sercu i myslach....
                  czuje sie przez to pelniejsza... choc dla innych to moze byc bzdura; dla mnie
                  moj swiat jest bogatszy wlasnie o nich...
                  zamyslenie, i lekko deszczowo dzisiaj... pozdrawiam,
                  Iwona
                  • matrioszkaa Re: Ech... 29.08.04, 12:45
                    Z pozycji osoby jezdzacej samochodem Moskwa wyglda nieco inaczej, np. Dworzec
                    Kijowski. Parking, a na nim kreca sie kobiety w dlugich spodnicach, ktore
                    probuja wyludzic pare rubli. Ze mna sie nie udalo, wiec powiedziano mi, ze drzwi
                    mi sie zepsuja(mialam problemy z zamknieciem, ale sie udalo). Pojechalam, a dzis
                    okazalo sie, ze silnik sie przegrzewa, a w garazu pod samochodem jakas ciecz
                    niezidentyfikowana. Ha, ha:-(((

                    Poza tym u nas jeszcze lato(albo jego bardzo udatne zludzenie), co mnie
                    niezmiernie cieszy. W zeszlym roku o tej porze pelna jesien.
                    Pozdrowionka wszystkim
                    m.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka