Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Byle nie Londyn

    IP: 95.152.193.* 19.01.10, 17:11
    Tragedia ten artykul, bogata dzielnica Richmont, poplakalm sie ze
    smiechu, NIE MA takiej dzielnicy, Richmond jest , ale czy on taki
    bogaty to nie wiem, zalezy w ktorej czesci i to przeliczanie na
    polskie zlotowki, zenada a sformulowanie RODOWITY BRYTYJCZYK, ten
    kto to pisal nigdy tutaj nawet nie byl, Tragedia....
    Obserwuj wątek
      • Gość: Toksssyk Re: Byle nie Londyn IP: *.olsztyn.vectranet.pl 19.01.10, 17:45
        Jak czytałem, to żem miał podobne wrażenia.

        London, hold on tight!
      • Gość: Zaba Monika Re: Byle nie Londyn IP: *.zone9.bethere.co.uk 19.01.10, 17:46
        A jak bys to ujela? Rodowity Zjedoczonokrolewiec? Tak jak 'british passport',
        chociaz nie jest poprawne politycznie okreslenie (mam na mysli nauki polityczne,
        nie poprawnosc polityczna;- ) jest to usus jezykowy, oznaczajcy obywatela
        Zjedoczonego Krolestwa.

        Oczywiscie, okreslenie 'Brytyjczyk' by wskazywalo ze jest obywatelem wyspy
        zwanej Wielka Brytania (ale ta organizmem panstwowym nie jest), skladajacej sie
        z Anglii, Szkocji i Walii, a nie panstwa zwanego Zjednoczonym Krolestwem
        Wielkiej Brytanii i Polnocej Irlandii. Nie ma obywatelstwa Wielkiej Brytani (to
        tak troche jak obywatelsto mazowieckie czy slaskie), jest obywatelsto
        Zjednoczonego Krolestwa. Nie mniej jednak, nawet absolwencii Okswordu z double
        first z ekonomii i historii - zapytani czemu posluguja sie okresleniem 'Im
        british' czy 'British passposrt' - odpowiedzieli 'bo tak sie poprostu mowi'.
        Pomijajac ze 'Im a United Kingdommer' (?) brzmi glupio;-)

        • Gość: Iwona Re: Byle nie Londyn IP: 95.152.193.* 20.01.10, 15:59
          Napisalabym Brytyjczyk, nie rodowity Brytyjczyk, nie ma takiego
          okreslenia ,po pierwsze w tym wypadku niepotrzebne jest podkreslanie
          narodowosci, po drugie mozesz byc Brytyjczykiem urodzonym lub
          poprzez nabycie paszportu, wlasciwsze by bylo uzycie slowa rodowity
          Anglik, zreszta zakrawa mi to na typowo polskie rozumowanie: ooo
          rodowity Anglik tam nawet mieszka to dla Polaka dobra
          dzielnica. "nawet absolwencii Okswordu z double first z ekonomii i
          histori" No i co??? nie wyjasnili a tacy madrzy?? to ja ci wyjasnie,
          tez mam first, ale nie z ekonommi. Nie mowia English, tylko British
          poniewaz, mowiac English podkreslasz swoja angielskosc, przez co
          brzmi to nacjonalistycznie, snobistycznie i nie za bardzo w
          dzisiejszych czasach, mowiac "British jestem" wygladasz na
          swiatowca. Najbardziej podkreslaja swoja Britishness ci, ktorzy
          dopiero co otrzymali obywatelswo.... Podsumowujac: moj syn jest
          British, mimo, ze ma akcent Cockney i za takiego go wszyscy uwazaja
          i moze smialo mowic, ze jest English, ale po co?? ma matke Polke,
          wiec jest British, jego zona jest English, bo wszyscy w jej rodzinie
          sa English, oprocz jednej prababki Szkotki i prapradziadka
          Irlandczyka, wiec moze byc British lub English. Moja przyjaciolka
          Angielka: Jestem English, mowie english, mam British passport i to
          na tyle w temacie.
      • Gość: randy Re: Byle nie Londyn IP: *.barn.cable.virginmedia.com 19.01.10, 17:51
        też nie wiem po co to przeliczanie na złotówki. przecież to inny kraj, inna
        rzeczywistość, inne zupełnie zarobki i poziom życia. a Ameryki nie odkryto
        stwierdzeniem, że życie poza stolicą jest tańsze - czy ceny nieruchomości w
        Pcimiu Dolnym są takie same jak w Warszawie?? No nie raczej. Poza tym jak zwykle
        artykuł z pozycji:oto, biedni Polacy w kraju, jak Polacy za granicą sobie radzą.
        Trochę godności!!! Nie jesteśmy wycieruchami Europy.
        ps/czekam na cudowne komentarze w rodzaju "na zmywak pojechał i cieszy sie,ze
        kupil jakas rudere". Zebyscie się czasem nie zakrztusili jadem, drodzy rodacy tu
        i tam.
        • Gość: X Godności ? My jesteśmy tanią siłą roboczą Europy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.10, 21:00
          "Trochę godności!!! Nie jesteśmy wycieruchami Europy. "
          O jakiej godności mówić ? Polska jest tuż obok Rumunii w UE, nasi obywatele
          służą jako tania siła robocza, a koszta życia i towarów w samej Polsce są
          relatywnie droższe niż na Zachodzie często.
          O czym tu mówimy, tu nie ma nawet potrzeby rozmowy. Chwilami człowiek ma już
          dość tego życia :(
      • Gość: jjj richmond to tez sa kielbaski ;) IP: *.range86-128.btcentralplus.com 19.01.10, 17:59
        :d
        • Gość: maybe Re: richmond to tez sa kielbaski ;) IP: *.elartnet.pl 19.01.10, 18:09
          ludzie... beznadziejni jesteście...
          • Gość: gt Re: richmond to tez sa kielbaski ;) IP: *.range86-128.btcentralplus.com 19.01.10, 18:35
            a jadles sa w morissonie :d
      • Gość: n Byle nie Londyn... IP: *.ghnet.pl 19.01.10, 19:13
        Dajcie sobie spokój z tymi żałosnymi radami. Londyn to stolica UK i polska
        emigracja powinna wziąć sobie na wstrzymanie z przerabianiem obcego kraju dla
        własnych potrzeb. Jeśli już to z taktem. Nie wyobrażam sobie żeby taki artykuł
        ukazał się w innym państwie. W Polsce nie ma ani jednego miejsca dla dziecka
        mówiącego w innym języku. Ministrowie wykrzykują o nie przywilejowaniu, dzieci
        z trudnościami adapcyjnymi. Jeszcze raz polak potrafi...
      • Gość: hampton hill Re: Byle nie Londyn IP: *.197.209.139.threembb.co.uk 19.01.10, 19:18
        Wlasnie, tragedia. Ktos kto wie cokolwiek o Londynie, czy nawet historii napisalby Richmond.
        • Gość: gosc LA Re: Byle nie Londyn IP: *.itt.com 19.01.10, 19:43
          dlaczego artykul jest niepotrzebny , dlaczego nie ukazalby sie w
          innym kraju.Rzetelnie przedstawia koszty utrzymania w Londynie i tzw
          prowincji gdzie zycie jest i przyjemniejsz i latwiejsze.Londyn jest
          wspanialym miastem do zwiedzania , nie dozycia, jak Warszawa, z tym
          ze w Warszawie nie ma co zwiedzac.Bylem tydzien w Londynie i na
          pewno jescze przyjade.Moglbym tam pracowac 2-3 lata ale na moich
          warunkach to jest wygodnie zyc,wynajac ladnie mieszkanie w City i
          miec do pracy pol godziny.Podejrzewam ze trzeba zarabiac ponad 100
          tys funtow.Prace w sektorze uslug jakie Polacy najczesciej wykonuja
          nie daja takich zarobkow wiec nie dziwe sie ze wyjezdzaja gdzie jest
          taniej.
          • Gość: Gornoslazak Re: Byle nie Londyn IP: *.dip.t-dialin.net 19.01.10, 19:53
            Warszawa do zycia ??! chyba zartujesz :)
            przeciez to brudna betonowa pustynia
            z zimnymi czlekopodobnymi i z zimnym wiatrem
            i ruskim chamstwem na kazdym kroku
            - po prostu socjologiczne bagno,
            no i nomenklaturowo-mafijna
            czarna (czerwona!) dziura

            dupa Europy
            a nie tam zadna
            "perla/Paryz wschodu" !


            W samej Polsce jest
            okolo milion zdrowszych miejsc.
            • Gość: a Re: Byle nie Londyn IP: *.icpnet.pl 19.01.10, 20:42
              autor prawdopodobnie mial na mysli "nie do zycia, tak samo jak Warszawa"...
          • Gość: n Re: Byle nie Londyn IP: *.ghnet.pl 19.01.10, 19:55
            Wyobraż sobie, że państwo na wschód planuje taką inwazję klasy robotniczej dla
            nas. Polscy robotnicy mieli wyjechać na trochę i wrócić. Problem w tym, że nikt
            już tu ich nie chce i nigdy nie chciał.
            Dlatego serdeczne rady, jak mają sobie radzić są żałosne.
            • Gość: gosc LA Re: Byle nie Londyn IP: *.itt.com 19.01.10, 20:47
              Ale Polacy tam sa, zyja i pracuja wiec takie rady sa potrzebne.To
              jest ta UE ktora polska chciala a te wszystkie kraje ktore
              wpuszczaja Polakow nie okreslily ze robia to tylko na okreslony
              czas.Szwjcaria ktora nie jest w Uni w latach 70 tych okreslala tzw
              quota dla Wlochow, Hiszpanow i Porugalczykow , w sumie moglo
              tymczasowo do 8 miesiecy w roku pracowac okolo 900 tys robotnikow (w
              uslugach, podstawowoe prace),po tym okresie musieli opuscic kraj.
              • Gość: n Re: Byle nie Londyn IP: *.ghnet.pl 20.01.10, 09:26
                Ci którzy są na emigracji nie potrzebują rad z Polski. Agitowanie do emigracji
                jest żałosne! zwłaszcza dlatego,że dla wielu była to ostatnia szansa na
                przetrwanie, smutny ryzykowny wybór, loteria. Jest taka instytucja jak konsulat
                - nie wiem czym oni się zajmują, prasa polonijna, prywatne korespondencje...UE
                nasz wymarzony udział zysków w klubie ekonomicznym Europy nie miał polegać na
                masowym wyniszczaniu gospodarki innego kraju.
          • Gość: s Re: Byle nie Londyn IP: *.zone11.bethere.co.uk 19.01.10, 22:54
            Ladne mieszkanie w City???;-)))
            • Gość: Iwona Re: Byle nie Londyn IP: 95.152.193.* 20.01.10, 16:06
              Hehe tez to zauwazylam, mieszkanie w City?, przeciez tu sie pracuje,
              nie mieszka...
      • Gość: Ania Byle nie Londyn IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.10, 20:07
        Myslalam nad studiami w Londynie... jak tam wyglada sytuacja z praca dla studenta? :)
        • Gość: Piotr Re: Byle nie Londyn IP: 78.147.178.* 19.01.10, 20:43
          Gość portalu: Ania napisał(a):

          > Myslalam nad studiami w Londynie... jak tam wyglada sytuacja z praca dla studen
          > ta? :)

          A co to za roznica czy dla studenta ? Licza sie twoje umiejetnosci, napisz co
          potrafisz robic, to ci odpowiem na pytanie.
      • Gość: X A tymczasem koszty życia w Polsce: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.10, 20:57
        Płaca 2000 netto
        Wynajem kawalerki we Wrocławiu chociażby 1300-1500 złoty.
        Pozostaje 700 do 500 złoty na przeżycie.

        Ehh, powoli też myślę o wyjeżdzie w przyszłym roku, niestety brak znajomych za
        granicą ogranicza moje możliwości :/
        • Gość: sylwka80 Re: A tymczasem koszty życia w Polsce: IP: *.bb.sky.com 19.01.10, 23:24
          A kto w Londynie wynajmuje kawalerke dla jednej sztuki?
          Mam na mysli przecietnego czlowieka.
          Studio w mojej podlej dzielnicy to min 700F, wiec gdybym chciala zyc
          tak jak Ty we Wro, zostalyby mi 400F.
          • Gość: X Re: A tymczasem koszty życia w Polsce: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.10, 00:57
            "> A kto w Londynie wynajmuje kawalerke dla jednej sztuki?"
            Czyli pojedyńcza osoba nie ma szans ? Nie mam ani znajomych ani partnerki, więc
            wygląda na to, że nie stać mnie na emigracje.
            Eh przyjdzie zdechnąć z głodu pod mostem coś mi się widzi.
            • stefan84 Re: A tymczasem koszty życia w Polsce: 20.01.10, 08:17
              spokojnie znajdziesz pokoj w Londku za 50 funi tygodniowo. pracując
              5 dni w tygodniu bedziesz miał na łapie 200 funi minimum, chyba że
              Cie jakiś polak wyjebie.

              za te siano spokojnie sie wyżywisz, zabawisz, naćpasz, ubierzesz i
              jeszcze coś odłozysz. nie dygaj, jak Ci tak źle i niedobrze w
              Polsce, pakuj graty i dawaj na Ealing.
              • Gość: X Re: A tymczasem koszty życia w Polsce: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.10, 15:39
                Znasz jakieś wiarygodne portale z ofertami mieszkań lub pokoi ?
                • Gość: sylwka80 Re: A tymczasem koszty życia w Polsce: IP: *.bb.sky.com 20.01.10, 16:39
                  Najpopularniejsze to chyba gumtree.
                  Nie sluchaj tego typa co to pokoj ma za 5 dych na tydzien.
                  Za 50F to chyba w piwnicy mieszka!
                  • Gość: X Re: A tymczasem koszty życia w Polsce: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.10, 17:00
                    Chodzi mi bardziej o portale angielskojęzyczne.
                    A jakie są kwestie wiekowe, osoba np. w wieku 30lat ma szansę znależć pracę ?
                    • Gość: sylwka80 Re: A tymczasem koszty życia w Polsce: IP: *.bb.sky.com 20.01.10, 18:25
                      Jesli nie jestes wybredny, to znajdziesz.
                      Wiekszosc zaczynala od kelnerowania, sprzatania czy opieki, no ale
                      oczywiscie jesli czujesz sie na silach (jezyk i wyksztalcenie) to
                      mozesz celowac od razu w cos bardziej ambitnego.
                      Ps. Gumtree jest portalem anglojezycznym!
                      • Gość: X Re: A tymczasem koszty życia w Polsce: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.10, 18:38
                        "oczywiscie jesli czujesz sie na silach (jezyk i wyksztalcenie) to
                        mozesz celowac od razu w cos bardziej ambitnego. "
                        Język angielski znam doskonale i posługuję się nim praktycznie od dziecka.
                        Niemiecki biegle. Niestety wykształcenie mimo dwóch kierunków, mam
                        humanistyczne. Myślałem o pracy biurowej najniższego szczebla, ale nie wiem czy
                        to ma szanse...
                        • Gość: sylwka80 Re: A tymczasem koszty życia w Polsce: IP: *.bb.sky.com 20.01.10, 22:57
                          Kazdy ma szanse!
                          Jesli boisz sie ryzykowac, to przeciez juz mozesz probowac znalezc
                          prace przez internet, a na interview sobie przyleciec.
      • Gość: czosnek London jest dziwny IP: *.116.81.93.tvksmp.pl 19.01.10, 20:59
        Spędziłem tam trochę czasu i... postanowiłem wrócić. Fakt, potrzeba zarobku nie stała na pierwszym miejscu, ale ważna była. Niemniej jednak, muszę powiedzieć, że miasto to przyciąga, poza ludźmi normalnymi, rzesze ludzi dziwnych i jakichś takich, hm, specyficznych.
        Sama magia "stolicy" Europy, takiego "multikalczer sity" przyciąga miliony lanserów i chorobliwie ambitnych typów, którzy nie potrafią żyć inaczej niż w biegu. To miasto aż kipi od żyjących szybko japiszonów imigrantów (nie tylko Polaków), którzy "simpli kant imedżin laif in a difrent plejs den London". Ludzi, którzy muszą żyć szybko, spać 4 godziny na dobę, pracować na 3 etatach jednocześnie, a do tego mieszkać w możliwie najlepszej dzielni (im numerek strefy bliższy zeru tym lepiej).
        Może wielu to odpowiada, mi nie. Fakt, spotkałem wiele ciekawych osobowości, natomiast generalnie styl życia w tym mieście jest szaleńczy, tak jak jego tempo. I zaprawdę powiadam wam, jest wielu polaków, naprawdę wielu, którzy łykają to tempo, starają się mu sprostać nie dlatego, że im to odpowiada. Robią to dlatego, że to jest właśnie London, a on nigdy nie zasypia i zawsze trzeba być "joł mejt".

        Oczywiście moja wypocina, to prywatna tylko obserwacja nie mająca na celu wrzucenia wszystkich moich krajan do jednego wora. Taka jest ma obserwacja pod kątem większości polaków żyjących w tym mieście. I generalnie to trochę mi się zawsze chciało śmiać z naszych nadwiślańskich londyńczyków. Jacy oni swiatowi...
        • krwawy_krolik Re: London jest dziwny 19.01.10, 23:38
          Albo jesteś b. leniwy, albo trafiłeś w dziwne towarzystwo. Ciekawe jakbyś się czuł w Nowym Jorku, tam ludzie więcej pracują niż w UK (krótsze urlopy).
      • Gość: !!! Byle nie Londyn IP: *.bethere.co.uk 19.01.10, 21:01
        375 za miesiąc się płaci na Houmslow, a nie za tydzień jak to wynika z
        obliczeń! Za 375 za tydzień to mam już studio flat w lepszej dzielnicy, a nie
        marny pokój na Hounslow
      • Gość: dodosdontquack Byle nie Londyn IP: *.zone8.bethere.co.uk 19.01.10, 21:07
        Prawde pisza. Zimno, drogo, same zakapiory na ulicach. Pakuje sie i
        wracam do domu! (Do Tary!!!)

        • Gość: Brixton Bez przesady IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 19.01.10, 21:45
          Mieszkam w Londynie od prawie czterech lat i chociaz musze przyznac, ze nie jest
          to piekne miasto, ale wszedzie mozna sie przyzwyczaic. Mieszkalem niegdys w
          piekniejszym miescie (Paryz) i gdybym znalazl tam prace, co jest bardzo trudne,
          to lecialbym tam na skrzydlach. Ale neoliberalizm doprowadzil do takich, a nie
          innych realiow i stajemy sie wszyscy powoli generacja nomadow, wloczegow,
          wiecznie przenoszacych sie w poszukiwaniu pracy. A nie dotyczy to tylko Polakow,
          bo w Londynie jest ponad 300 tys. Francuzow, z kraju wszakze bogatego, ale w
          ktorym wysokie bezrobocie zmusza rowniez ludzi do szukania szczescia po drugiej
          stronie La Manche.

          Czy Londyn jest aby bardziej niebezpieczny niz inne miasta? 20 lat temu chciano
          mnie wrzucic pod tranwaj na skrzyzowaniu Anielewicza i Aleji Jana Pawla II w
          Warszawie za to, ze mialem bandane. Moja siostre okrutnie zgwalcono w tej
          przepieknej i romantycznej Warszawie. A koszty zycia? Przecietne zarobki
          1000-2000zl, wynajecie mieszkania od 1500zl wzwyz, drogie jedzenie,filizanka
          kawy ok. 12zl, czyli wiecej niz w Londynie. A ceny mieszkan? Taniej mozna kupic
          ladne mieszkanie w Berlinie, bardziej wielkomiejskim i swiatowym miescie niz
          Warszawa.

          A czy rzeczywiscie jest taniej na prowincji, gdzie trzeba miec wlasny samochod?
          Mieszkajac niegdys w Nowym Jorku wydawalem mniej na zycie, niz moj brat
          mieszkajacy w New Jersey, wiec nie przesadzajmy.

          Ja zaczynam lubic Londyn, bo nie mam wyjscia. Czuje sie super na Brick Lane, w
          okolicach Liverpool St Station, lubie Brixton, bo jest alternatywna dzielnica.
          Lubie wielokulturowy tlum, chociaz nie przestepcow i gangi, ale w mojej czesci
          jest spokojnie (chociazby przecudowny Brockwell Park,zywcem przeniesony z
          powiesci wiktorianskich). Zaczynam powoli poznawac tutaj fajne zakamarki - n.p.
          Somerset House i wspaniala kawiarnie, ktora kojarzy mi sie z tymi nad Sekwana.
          Albo Vauxhall Bridge, ktorym codziennie chodze do pracy, wsparty pieknymi
          posagami kobiet z brazu, niczym Pont Mirabeau - mam ochote krzyknac "Sur le pont
          Mirabeau coule la Seine et nos amours, faut-il que je m'en souvienne que la joie
          venait toujours apres la peine".

          Mysle, ze trzeba skupiac sie na aspektach pozytywnych, bo inaczej mozna
          zwariowac. Rowniez w Polsce mozna zyc i cieszyc sie z zycia, tylko trzeba
          skupiac sie na tej dobrej stronie.

          Pozdrowienia z Londynu (nie znowu taki straszny) :)
          • Gość: s Re: Bez przesady IP: *.zone11.bethere.co.uk 19.01.10, 23:04
            ;-))
            mam bardzo podobne odczucia choc mieszkam tu krocej...tez myslalam
            na poczatku czemu nie Paryz...(nie tesknie za Berlinem ani Warszawa )
            w Londynie sie chyba nie da zakochac, mozna go pokochac z biegiem
            czasu;-)
            • Gość: Iwona Re: Bez przesady IP: 95.152.193.* 20.01.10, 15:24
              A ja sie zakochalam!!! Mieszkam tu od prawie 30 lat i odkrywam
              ciagle nowe zakamarki, lubilam Sztokholm, kocham Budapeszt, pochodze
              z Warszawy i wcale mi sie ona nie podoba, odwiedzilam pare razy
              kolezanke w Paryzu i nie wywarl na mnie specjalnego wrazenia, (brak
              zieleni)a moze sobie za duzo naobiecywalam, wlasnie spytalam kolege
              Francuza i rozpetalam dyskusje w biurze hehehe, Londyn czy Paryz,
              bez namyslu odpowiedzial: Londyn, jest o wiele ciekawszy od Paryza.
              • Gość: ........ Re: Bez przesady IP: *.bb.sky.com 20.01.10, 16:49
                A ja za to nawet pojac nie moge jak mozna porownywac Londyn do
                Paryza. Londyn jest dla mnie beznadziejny, Paryz uwielbiam. Za
                miesiac wyjezdzam i sie nie moge doczekac!
                Pozdro dla tych, ktorzy lubia Londyn!
                • ilonka45 Re: Bez przesady 21.01.10, 10:30
                  A ja nie rozumiem, dlaczego mam nie porownywac???? Sama piszesz ,ze
                  Londyn be a Paryz cacy... czyli porownujesz. Dla mnie Lopndyn jest
                  domem od prawie 30 lat i nadal odkrywam mnostwo rzeczy, ktore mnie
                  fascynuja, Tobie sie bardziej podoba Parys, good luck i good
                  riddance..
          • Gość: Casey H Re: Bez przesady IP: *.bb.sky.com 20.01.10, 00:26
            hej, pozdrowienia od sąsiada z West Dulwich,
          • Gość: doja Re: Bez przesady IP: *.zone8.bethere.co.uk 20.01.10, 00:37
            "Czuje sie super na Brick Lane, w okolicach Liverpool St Station"

            Etam, tam listka zieleni nie uświadczysz. Ja wolę Rotherhithe, albo
            Shad Thames, czy w okolice St Catherine's Dock. Londyn to też ładne
            parki, a na skraju miasta mokradła z egzotycznym ptactwem (WWT).
            Za którymś razem, idąc wzdłuż rzeki poczułam klimat Londynu, i od
            tamtej pory jest już "tylko Londyn".

            • Gość: Iwona Re: Bez przesady IP: 95.152.193.* 20.01.10, 16:11
              DOJA: Poczulas, bo mieszkasz w jednym z najladniejszych zakatkow,
              jestesmy sasiadkami, ja pamietam czasy, kiedy nie bylo domow na St
              Catherine's Dock, a stacja sie nazywala Surrey Docks, potem
              ksiezniczka Anna ja przemienila na Surrey Quays.
          • stefan84 Re: Bez przesady 20.01.10, 08:22
            Bez kitu chyba dawno w Wawie nie byleś bo bzdury piszesz. W Wawie
            zgwałcili Twoją siostre, w Londynie zgwałcą Ciebie - ot taka różnica
            i nie pitol, ze jest BEZPIECZNIEJ!
      • Gość: ale nie Richmont a Richmond IP: *.187.244.26.ip.abpl.pl 19.01.10, 21:42
        nie Richmont a Richmond. Moja pierwsza praca 6 lat temu była na Richmond - to
        taka ładniejsza i bardziej prestiżowa dzielnica.
        • Gość: Londoner I love London! IP: 188.33.82.* 19.01.10, 22:37
          To wspaniałe miasto.

          Tekst z błędami - pisany zza biurka daleko od Londynu.
      • Gość: prztyk Nie taki Londyn straszny jak go maluja IP: *.zoominternet.net 19.01.10, 22:11
        - mozna powiedziec.

        To wszysto jest bardzo indywidualne. Zmienia sie w zaleznosci od
        indywidualnosci i etapu w zyciu. Zauwazylem, ze duze miasta wola
        mlode, ambitne typy, czesto jeszcze niesparowane. Dlatego ze duze
        miasta oferuja duzo eksajtmentu, i mozliwosci poznawczych, jak
        kultura, praca, laski, itd. Z biegiem lat, zwlaszcza z pojawieniem
        sie dzieci ludzie czesto wola spokojniejsze, bardziej zielone
        okolice.

        I tak tez jest wlasnie w moim przypadku. Czego i wam zycze ...
        • Gość: gosc LA Re: Nie taki Londyn straszny jak go maluja IP: *.itt.com 19.01.10, 23:16
          Brixton pisze ze zaczyna lubic Londyn bo nie ma wyjscia, jest
          wyjscie, przestac sie tak meczyc i wyjedz. Ja najdluzej w moim zycie
          miszkam na przedmiesciach Los Angeles(chyba 18 lat) i uwazam ze jest
          to najlepsze miejsce na swiecie. Nie rozwazam wyprowadzki z tego
          przedmiescia, moze innego ale stale pod Los Angeles, do mojej
          smierci.
          • Gość: prztyk Alez LA to jedno wielkie przedmiescie IP: *.zoominternet.net 19.01.10, 23:51
            Bylem, ale nie mieszkalem.

            Korki w LA sa slynne na calym swiecie. Czy moglbys wytlumaczyc nam
            forumowiczom dlaczego cos takiego mozna uwazac za najlepsze miejsce
            na swiecie ?
      • Gość: gosc Byle nie Londyn IP: *.15-2.cable.virginmedia.com 19.01.10, 23:02
        Dom za 60 tysiecy? Zaxdroszcze. Tu gdzie mieszkam, czyli ostatnia
        strefa Londynu najtanszy domek w rzedzie kosztuje 200 000 lub rudera
        do remontu za 180 000
        • sportif Re: Byle nie Londyn 20.01.10, 00:45
          70 tys rudera do remontu w Salford koło Mamchester
      • Gość: londyn Richmond IP: *.range86-180.btcentralplus.com 19.01.10, 23:22
        Richmond tumanie Richmond
      • Gość: CenaZaPokojw2004 Byle nie Londyn IP: *.zone5.bethere.co.uk 20.01.10, 01:18
        375 funtów w 2004 to nie 1000-costam zloitych, tylko wtedy bylo to
        jakies 2300 zlotych. Taki wydatek naprawde sie wtedy odczuwalo.

        I do wszystkich 'swiatowcow' co zyja juz "az rok za granica" i co
        mowia w pelnej krasie ze bez sensu przeliczac na zlotowki.
        Bzdura.
        Oczywiscie, ze MIALO to absolutny SENS przeliczac funty na zlotowki -
        w 2004 roku Unia dopiero otyworzyla drzwi dla wszystkich Polakow i
        wtedy wystartowala prawdziwa migrancka fala. Kazdy, kto przyjezdzal
        do UK z Polski, nie otrzymywal funtow na granicy na start, tylko
        musial owczesne zlotowki (te zarobione w lub przed 2004 roku)
        zamienic na funty.
        A wy zlotowek nigdy nei uzywaliscie?
        Zapomnial wol jak cieleciem byl?

        Sensu przeliczac walut nie ma, jesli ktos od dawna pracuje tu,
        mieszka tu, zarabia tu, i nie zamierza nigdy wyjezdzac do innego
        kraju, np Australii, bo UK jest the best i w ogole docelowe.
        • sportif Re: Byle nie Londyn 20.01.10, 10:10
          w marcu 2004 za funty w kantorze w Warszawie płaciłem po 7,29zł
      • stefan84 Autor artykułu jest chyba w szoku 20.01.10, 08:11
        Wydaje się, że autor tego artykułu to jakiś nowicjusz. Porozmawiał z
        kilkoma osobami i wydaje mu się, ze jak zna kogoś kto był w Londynie
        to tak jakby był sam ;)

        Niech mi ktoś wytłumaczy po kiego te przeliczenia na złotówki?
        Mieszkając, pracując w londynie 1 funciak to dla nas jak jedna
        złotówka!

        Londyn jest extra miastem gdzie łatwo o prace, gdzie łatwo o
        mieszkanie i ceny wcale nie są takie straszne! Zakupy robi sie w
        ASDA albo czymś podobnym i nie jest drogo. Pracując tam można sobie
        pozwolić na wszystko!

        A tu autor biadoli jak to strasznie drogo i ciężko... Pff

        Jedyne na co (kogo) trzeba uwazać, to cwani Polacy, którzy kręca
        wałki na lewo i prawo i nie mają problemów żeby wyjebać drugiego
        Polaka na kase!
      • Gość: mariander Byle nie Londyn IP: *.popl.cable.ntl.com 20.01.10, 09:53
        Wkurzaja mnie zjadliwe opinie o emigrantach.Glupia profesor SGH pisze ze jastesmy straconym pokoleniem-statystycznie.Glosowalem za wejsciem Polski do Unii Euroejskiej,czuje sie Europejczykiem,moge mieszkac Hiszpanii,Francji,Swecji,UK.Jestem wolny.Kocham Londyn,mam tutaj dom,suchy czysty nie zagrzybiony-na kredyt ,prace,wystarcza terz na wakacje np:Majorka.Nie jem karmy dla kotow,rownierz labedzi ze zbiornikow na Totenham.Na tej samej ulicy mieskaja rowniez cztery inne polskie rodziny-terz nie jedza karmy dla kotow.Preferuje krewetki z Bilingsgate Market-20 min samochodem.Moj pies je tunczka-ma uczulenie i sraczke po karmie dla psow.Do Polski raczej nie wroce.Do awokacko-sadowniczej mafii-do tej pory nie moge odzyskc pieniedzy za wykonane prace.Prawnik w UK jest tanszy niz w Polsce.Pozdrawiam tych co maja zeby w parapecie i z tego bulu pisza te durnoty o wasatych marianach etc.Do Polski raczej nie wroce-za 25 lat na emeryturze bede mieszkal Porugalii lub Hiszpanii
      • Gość: hali007 @libero.it Byle nie Szkocja...nie dajcie sie nabrac ...... IP: 212.219.248.* 20.01.10, 17:35
        zostalam zrekrutowana przez firme szczecinska lsj...do pracy w angli
        w szkocji jako cerer w domu opieki w Kemney....i powiem wam szczeze
        ze to wszystko bujda co pisza w ofercie a co jest w
        rzeczywistosci....w ofercie mialam oplate za mieszkanie 50 funtow a
        w rzeczywistosci place z ogrzewaniem prawie 100... pokuj jest
        bardzo zimny i mam tylko polamane lozko i szafe w ktorej jest
        plesn...lazienka jest zimna i nie do uzytku z powodu brodu i
        niedialajacego prysznica...myje sie w kawalkach nad kranem...na
        dodatek na wyplate po odciagnieciu za podroz ,podatku i
        ubezpieczenia dostalam 350 funtow...i tak bedzie przez 3 miesiace
        dlatego ze nawet gdybym chciala zrezygnowac wczesniej to niemoge bo
        bede placic kare i musze zwrocic za kurs 3 dniowy ktory oplacila
        firma angielska .....i co mam powiedziec siedze tu i mysle jak
        przezyc te 2 miesiace ktore mi zostaly do odbycia kary ...za MOJA
        GLUPOTE,,,,a moze czyjes cwaniactwo...Halina z KEMNEY.....
      • Gość: mido Byle nie Londyn IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.10, 10:11
        Co tu porownywac Warszawa czy Londyn.Oczywiscie,ze Londyn.
      • Gość: rocky99 Byle nie Londyn IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.10, 10:27
        Zywnosc wcale nie jest taka droga jak ten pismak opowiada,a co do
        mieszkan,pokoi to tez zalezy jaka dzielnica.Porownywac Warszawe do Londynu
        jest w ogole nie na miejscu nie ta polka,moze za kilka "ladnych" lat sie to
        zmieni i oby tak bylo bo mentalnosc chyba nigdy sie nie zmieni.Pozdrawiam
        zyczliwych...
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka