Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Proszę o poradę

    IP: *.147.198.206.nat.umts.dynamic.eranet.pl 20.02.10, 15:34
    Witam, prosze o poradę doświadczonych pracowników. Rok temu jeden
    kolega z firmy sie zwolnił twierdzac ze znalazł duzo lepsza prace. A
    ja przejałem po nim obowiązki tzn programowanie jednej z maszyn.
    Przez rok stworzyłem baze kilku tys programów na ta maszynę,
    specjalne arkusze kalkulacyjne. Ogrom pracy wykonałem w domu wierząc
    że w miare czasu mi to usprawni prace.Przez rok udało mi znacznie
    usprawnic oraz obnizyc koszty pracy tej maszyny. Praca moja domowa
    nigdy nie była zapłacona. A teraz koleś ten wrócił do pracy,bo z
    poprzedniej go wylali i chce przejac ode mnie programowanie tej
    maszyny łacznie z cała baza programów.
    Jakbyscie zaregowali, udostepnili swoja prace, czy zostawili kolesia
    na lodzie niech opracowuje od poczatku swoja baze.
    pozdrawiam
    Obserwuj wątek
      • jolka.online Nie wyjdziesz suchy 20.02.10, 15:48
        Cześć. Z mojego doświadczenia przy takich zadaniach wynika, że właśnie wdepnąłeś
        w błotko i co byś nie zrobił, to suchy nie wyjdziesz.
        Jeżeli nie dasz programów- wyjdziesz na niekoleżeńskiego buca. Jeżeli je
        udostępnisz, to prawdopodobnie zostaną użyte przeciwko tobie (nagle wszystkie
        okażą się do kitu i nieważne jak świetnie na nich pracowały maszyny dotychczas).
        Zauważ, że teraz jest sytuacja, w której wracający kolega okazał się osobą
        możliwą do zastąpienia, to jeszcze że jest was dwóch do jednego stanowiska.
        Jakem wredna baba z grabiami, to nie znam kogoś, kto by nie zwalczał rywala.
        Baba
      • Gość: emilla111 Re: Proszę o poradę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.10, 15:49
        A co na to twój pracodawca/przełożony?
        Docenił twoje wysiłki, pomysły, usprawnienia, efekty usprawnień?
        I co on myśli o rozwiązaniu tej sytuacji, w związku z powrotem pracownika
        marnotrawnego?

        To ciekawe, że do firmy przyjmują pracownika, który już raz ich opuścił bo
        znalazł lepszego pracodawcę. Możesz zasiać w swoim szefie ziarenko wątpliwości i
        zasugerować, że nie wiadomo kiedy ten kolega znów odejdzie bo jednak znalazł
        lepszą fuchę. I pewnie gdy go znów stamtąd wywalą to zechce wrócić na stare śmieci.
        A, i niech szef się dowie za co go wywalili, może się obijał i był mało wydajny?
        Albo ciągle szukał lepszej pracy i był mało zaangażowany w wykonywanie obowiązków?
      • insomnia.1 Re: Proszę o poradę 20.02.10, 16:09
        Cokolwiek poczniesz, nie rób tego na własną rękę. Porozmawiaj z przełożonymi.
        Niech oni ci poradzą, co masz robić.
        Niby wszyscy wiemy, że każą ci się podzielić twoimi pomysłami. Ale to będzie ich
        decyzja i do tego w razie, gdyby się okazało, że kolega pójdzie dalej w walce o
        twoje stanowisko- będą już znać sprawę.
      • lilithh Re: Proszę o poradę 20.02.10, 16:54
        Jeśli to Twoje prywatne programy, stworzone z twojej inicjatywy w prywatnym czasie na prywatnym komputerze - to nikomu nic do nich. Nie masz obowiązku sie nimi dzielić z nikim.

        Jeżeli zaś tworzenie tych programów należało do twojego zakresu obowiązków i tworzyłeś je na polecenie pracodawcy na firmowym sprzęcie w czasie pracy - to ich właścicielem jest pracodawca, a nie ty. Masz obowiązek je udostępnić. Oczywiście jeśli były tworzone w nadgodzinach, to masz prawo do zapłaty za te nadgodziny.
      • Gość: inżynier idiota no cóż nauka kosztuje i boli - porada starszego IP: *.chello.pl 20.02.10, 18:41
        wbij sobie, co nastepuje do tego młodego, kreatywnego i naiwnego łba:

        po pierwsze: PRACUJESZ W POLSCE - pamiętaj o tym w każdej minucie

        po drugie: dlatego, że po pierwsze to zapomnij o własności intelektualnej, patentach itp.

        po trzecie: jako młody i nowy nie wychylaj się tak, że coś umiesz, bo:
        A) zagrożona klika ci będzie podkładać świnie, żeby pokazac ze cos spie...łeś
        B) doj...ią ci roboty za wszystkich skoro taki madry jestes, ze nie bedziesz czasu mial sie wysr.ac

        po czwarte: pytaj sie o wszystko i rżnij głupa, że nie wiesz, wystrzegaj się podejmowania decyzji, zwłaszcza trafnych, dopoki nie zajdziesz na tyle wysoko, ze ktos nad toba nie zaszkodzi ci za to

        po piąte: nie myśl, że cie ktos doceni, albo ze wystawi ci rekomendacje, jak bedziesz dobrze pracowal - beda toba orać, a opowiadac naokoło, ze ch...ja sie znasz i leniwy jestes, jak bedziesz chcial odejsc i nowy pracodawca zadzwoni do starego to stary cie obesra od gory do dołu w odwecie

        po szóste: rób ilościowo 80% tego co masz robić, jak umiesz dobrze to specjalnie coś spie,rdol łatwego do poprawienia, bo to bardzo źle będzie widziane wśród kolegów, że jesteś nieomylny

        po siódme: pamiętaj, że każdy cie może podp...lić do każdego, jeśli nie ma cie za co podp...lić, to chu..e koledzy wymyślą fikcyjne wpadki, uwazaj na miłych kolegow i kolezanki

        po ósme: żadna praca w domu dla dobra zakładu, owszem możesz robić w domu, jęzeli jestes pasjonatem, ale nie muisz tego wdrazac - zrob dla siebie, nie masz czasu w domu oficjalnie masz chora babcie, psa, lekarz ci zabronil etc...

        po dziewiate: chron swoja prace, hasła, szyfrowanie dysków, etc... nie dawaj nikomu, nie pomagaj debilom

        po dziesiate: wszelkie próby mobbingu, głupkowatych uwag, złośliwośći od razu kontruj - im bardziej chamsko tym lepiej, wskazane wulgarne słownictwo i wrzask, dodatkowo leć na skargę do dyrekcji, albo pisz - najlepiej wyrób sobie markę nieobliczalnego furiata

        w obecnej sytuacji na twoim miejscu sformatowałbym dysk, a najlepiej przewiercił go wiertarką w kilku miejscach i poszedł do lekarza na zwolnienie z powodu depresji - dostaniesz od ręki ZUS ZLA, tylko musisz powiedziec ze masz mysli samobojcze

        pracodawcy powiedz żeby się pier....lił, a temu koleżce cwaniaczkowi, ze jest tępym ch...jem i żeby cie w dupe pocałował

        no chyba, że chcesz, żeby ci srali całe życie na głowę, to bądź ugodowy - ugłaskają cię słodkim pierdzeniem, ale wydupczą z roboty przy pierwszej okazji - będąc inżynierem jesteś nikim w Polsce - pamiętaj


        w zasadzie skoro taki zdolny jesteś, to przemyśl otworzenie swojego interesu, może mógłbyś programować jako zewnetrzna firma takie maszyny - przygladnij sie rynkowi




        • Gość: inzynier Re: no cóż nauka kosztuje i boli - porada starsze IP: *.147.198.206.nat.umts.dynamic.eranet.pl 20.02.10, 19:15
          No cóz nie jestem ugodowy, A swoje sprawy lubie stawiac na ostrzu
          nożu. Tak że kierownictwo czasem sie mnie boi. Jakos na tym zawsze
          dobrze wychodze i wzbudzam szaczunek wsród kadry pracowników.
          Nadmieniem ze jak przejmowałem programowanie tej maszyny to od
          kolesia nie dostałem żadnego programu, żadnej bazy. Objasnił program
          w ciagu 10 min, Di wszystkiego doszłem sam metoda prób i błedów, A
          koles wrócił do firmy bo z poprzedniej go wywlali redukcja kosztów.
          Co począc?
          • Gość: inżynier idiota Re: no cóż nauka kosztuje i boli - porada starsze IP: *.chello.pl 20.02.10, 19:35
            > No cóz nie jestem ugodowy, A swoje sprawy lubie stawiac na ostrzu
            > nożu. Tak że kierownictwo czasem sie mnie boi. Jakos na tym zawsze
            > dobrze wychodze i wzbudzam szaczunek wsród kadry pracowników.


            to bardzo dobrze, rokuje świetnie dla Ciebie
            jeszcze tylko pamiętaj że awanse i kasa przeważnie nie idą z umiejętnościami i zasługami, tylko znajomościami, układami (nie mylić z wielkim układem braci K.) w firmie



            strasznie to nie fair wygląda, a co ty teraz bedziesz robil, jak gosc przejal Twoja dzialke ? generalnie bym wszystko pokasowal na Twoim miejscu i oddal klientowi ze slowami ze przekazujesz dokladnie tak, jak on tobie
            • Gość: inzynier Re: no cóż nauka kosztuje i boli - porada starsze IP: *.147.198.206.nat.umts.dynamic.eranet.pl 20.02.10, 19:49
              Tzn programowanie tej maszyny było jedna z kilku moich działek, więc
              teoretycznie jedna działke strace. Jednak jak sie dowiedzialem ze
              programowac ma kto inny, zrobiłem taki ferment w firmie ze juz
              dyrektor sie pytał operatora maszyny z kim mu sie lepiej
              współpracuje. I juz głosno to powiedziałem ze albo wykasuje cała
              swoja prace zrobiona w domu albo firma zapłaci za to 10 tys. Teraz
              czekam na rozwój dalszych wypadków.
        • monia420 Re: no cóż nauka kosztuje i boli - porada starsze 20.02.10, 19:15
          tia...

          Po pierwsze: co na to szef? Czy wie, że kolega chce wrócić?
          Po drugie: czy faktycznie musisz przekazać to co stworzyłaś?
          Po trzecie: co się stanie jeśli przekażesz; co się stanie jeśli nie
          przekażesz; co się nie stanie jeśli przekażesz; co się nie stanie
          jeśli nie przekażesz - pytania pozornie głupie, po chwili dają wiedzę
          na temat ważności własnych potrzeb dla siebie samego.
          po czwarte: broń się, ale nie daj się wykorzystać:)
          • Gość: inzynier Re: no cóż nauka kosztuje i boli - porada starsze IP: *.147.198.206.nat.umts.dynamic.eranet.pl 20.02.10, 19:33
            To wymysł dyrektora aby te obowiazki przejał,własciciel raczej za
            tym nie optował miał inne zadania dla tego kolesia. Czy w firmie
            wazniejszy kest własciciel czy dyrektor? Tym bardziej że dyrektor
            coraz bardziej traci na znaczeniu bo okazuje sie coraz mniej
            kompetetny.
            • Gość: inżynier idiota Re: no cóż nauka kosztuje i boli - porada starsze IP: *.chello.pl 20.02.10, 20:03
              no to sprawa jest jasna wal od razu do własciciela bez posrednich szczebli - nie ma sie co p....lic w sentymenty, to jest wojna

              • Gość: inzynier Re: no cóż nauka kosztuje i boli - porada starsze IP: *.147.198.206.nat.umts.dynamic.eranet.pl 20.02.10, 20:09
                dyrektorowi powiedziałem ze koles sobie nie poradzi bo nie ma
                specyficznych programów do obsługi, oraz ze ja stworzyłem cała baze.
                Ale wstepnie zgodziłem sie na oddanie tej działki.
                Mam iśc na wojne z kosa?
                • Gość: inżynier idiota Re: no cóż nauka kosztuje i boli - porada starsze IP: *.chello.pl 21.02.10, 10:16
                  > dyrektorowi powiedziałem ze koles sobie nie poradzi bo nie ma
                  > specyficznych programów do obsługi, oraz ze ja stworzyłem cała baze.
                  > Ale wstepnie zgodziłem sie na oddanie tej działki.
                  > Mam iśc na wojne z kosa?


                  no sam popatrz co sie dzieje ty odwaliles kawal dobrej roboty a gosc zatrudnia swojego kolezke, ktory rok temu "zdradzil" firme

                  na moj gust to skoro sie wstepnie zgodziles, to teraz obaj beda kombinowac jak cie ostatecznie wyslizgac calkowicie z interesu, albo zaprzeczyc, ze cos zrobiles - to logiczne

                  nie wierz starym cwaniakom

                  absolutnie musisz isc do wlasciciela chociazby dlatego, zeby przedstawic swoja wersje i najlepiej pokazac co zrobiles i ile na tym zarobił DZIEKI TOBIE (cały czas zakladam, ze prawde zeznajesz i faktycznie masz zaslugi)

                  zaloze sie ze wlasciciel ma wizje tego co sie dzieje przedstawiona przez dyrektora, mocno rozniaca sie od Twojej, bo standardowa taktyka kadry kierowniczej i dyrektorskiej w polskiej (nie tylko) firmie jest taka, zeby przypisywac sobie wszystkie zaslugi, a obsrywac podwladnych twierdzac ze to banda niekompetentnych matolow

                  ok to by bylo na tyle w tym wątku - powodzenia
                  • Gość: inzynier Re: no cóż nauka kosztuje i boli - porada starsze IP: *.146.231.139.nat.umts.dynamic.eranet.pl 21.02.10, 11:48
                    Tak jest doszedłem do wysztkiego sam.Mam baze kilku tys programów
                    wraz z kodami zródłowymi. W domu poswieciłem około 300h pracy. I
                    albo firma zapłaci za ta prace albo aut.Przemysle przez niedziele, I
                    zaczne działac. Dzieki za porady
      • jolka.online Re: Proszę o poradę 20.02.10, 20:57
        Podejrzewam, że chodzi o obrabiarkę. Ja się na tym nie znam (no może trochę, ale
        od innej strony) ... ale... powiedz, czy czasem przy pewnych brakach w
        dokumentacji do programu albo po prostu mając goły program (bardzo bardzo goły)
        nie jest tak, że szalenie trudno się pracuje? No ... wiesz co ja sugeruję...
        prawda? ;)
        Przecież szef wie już, że tamten koleś nie jest fachowcem wybitnym, więc się
        raczej nie zdziwi, że może mieć kłopoty. Szczególnie z programami autorskimi
        kolegów.
        • Gość: up Re: Proszę o poradę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.10, 13:36
          up
          • Gość: inzynier Re: Proszę o poradę IP: *.146.78.131.nat.umts.dynamic.eranet.pl 07.03.10, 01:47
            Tak jak pisaliscie postawiłem sie i programów za friko nie dałem.
            Koleś sie tak wystraszył i po 2 tyg sie zwolnił. Więc konkurencji
            sie pozbyłem. Co wy na to?
            • Gość: inż. mechanik Re: Proszę o poradę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.10, 02:39
              Kozacko. Bardzo dobrze zrobiłeś, chłopcze. Kolega po fachu jest z Ciebie dumny.
              My - inżynierowie - musimy znać wartość swojej pracy i nie dać się obsrywać
              przez głupców leśnych.

              Dlatego wolę firmy z zagranicznym kapitałem w Polsce, zwłaszcza krajów typu
              Dania, Finlandia, Norwegia - jest zapiernicz ale warunki pracy w większości
              przypadków przyjemne (brak patologii).
            • Gość: niepraktyk. inz. Re: Proszę o poradę IP: *.adsl.inetia.pl 07.03.10, 02:58
              I gitara! Moze w PL w koncu docenia wartosc wiedzy pracownika kosztem
              tzw. znajomosci, ktore /dla firmy/ nie wnosza zadnej wartosci. Czas
              najwyzszy.
              • Gość: inzynier Re: Proszę o poradę IP: *.147.77.194.nat.umts.dynamic.eranet.pl 07.03.10, 17:00
                Tak konkurencji sie szybko pozbyłem. Postawiłem sprawe na ostrzu
                noza. I o dziwo dla szefostwa stałem sie bardziej cenny? Uff az dziw
                bierze
      • Gość: inzynier Re: no cóż nauka kosztuje i boli - porada starsze IP: *.146.34.76.nat.umts.dynamic.eranet.pl 20.02.10, 22:58
        Własnie wiedze nie podano mi na tacy. Dochodziłem do tego sleczac
        przed monitorem w domu przez długie godziny. zmniejszyłem koszt
        pracy obrabiarki o 50% o koszt obsługio o 30% i co mam ta wiedze
        przekazac komus, co po 8 h pracy trzska drzwiami i mówi baj,baj

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka