Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Przedstawiam mity o pracy za granica / emigracji

    25.04.10, 21:59
    Mity o pracy za granica, o emigracji zarobkowej.
    Jest ich wiecej niz soli w Wieliczce, zebralem te, ktore spotykam
    najczesciej. Mysle, ze wiekszosc dotyczy wszelkich kierunkow
    emigracyjncych, niektore sa "unikalne" dla Wysp.

    Nie brak tych rysujacych emigracje w przestrojonym, zbyt rozowym
    swietle, a i sa te, ktore widza ja glownie w czarnych kolorach (tych
    spotykam wiecej). Znacie inne? dopisujcie.

    Mity pozytywne (oh jaka ta zagranica super-duper!)

    - Jestes za granica 2-4 lata?? ooo to jezyk musisz znac perfekt!

    - Polska jest w Unii, wiec pracodawca traktuje polskie wyksztalcenie
    na rowni z "tubylczym".

    - Jak ktos dorwie za granica naprawde dobra prace, nawet nie
    pomysli, zeby sie znow zwiazac z Polska

    - Po wyjezdzie nie ma juz potrzeby odwiedzania znajomych czy rodziny
    w Polsce. To inne czasy: mamy internet, gadu-gadu, bardzo tanie
    telefony, skype...

    - Umiem angielski bardzo dobrze. Uczylem sie wiele lat jezyka w
    szkole, zdalem mature, na dodatek mam tez FCE. Wiec jak wyjade, bede
    mial duza przewage wzgledem wiekszosci Polakow w UK / Irlandii.

    - Jak powszechnie wiadomo, wiekszosc Polakow na emigracji zarobkowej
    za cel obralo sobie Londyn i Dublin.

    - Dzieki tanim liniom lotniczym, weekendzik w domu w Polsce albo w
    UK to kwestia 2 godzin.


    Mity negatywne: (oh ci emigranci zarobkowi to maja tam
    masakre)

    - Jedziesz za granice? Wiekszosc naszych rodakow mieszka po
    kilkunastu, na kupie z innymi. Nie czyn tak jak oni, badz wyjatkiem.

    - Za granica kazdy Polak tylko patrzy jak to wykorzystac innego
    Polaka.

    - Pracujacym za granicom czesto sie cos przestawia. Mysla, ze w
    Polsce nie da sie duzo zarabiac.

    - Zagranica jest droga. Dlatego zarabiac za granica £1500 czy
    1500euro to jakby w Polsce zarabiac 1500zlotych. Wychodzi na jedno.

    - Za granica wielu Polakow woli robic na podrzednych stanowiskach,
    niezgodnych z swoimi kwalifikacjami.

    - Polacy za granica a elitarne zawody, wysokie stanowiska? zapomnij

    - Jesli ktos po pobycie za granica wraca do Polski, to znaczy, ze mu
    sie nie udalo.

    - Pracodawca zagraniczy zawsze bedzie wolal zatrudnic "swojego" niz
    Polaka.


    To powyzej jednak wlasnie tylko moje zdanie. Nie zgadzasz sie z
    ktoryms? napisz, ale napisz tez dlaczego.
    Obserwuj wątek
      • Gość: anetka8 Re: Przedstawiam mity o pracy za granica / emigra IP: *.coopervision.eu.com 26.04.10, 12:54
        To i tak tylko tip of the iceberg!!
      • drniehabilhc Re: Przedstawiam mity o pracy za granica / emigra 26.04.10, 13:32
        Mity pozytywne (oh jaka ta zagranica super-duper)
        - Jestes za granica 2-4 lata?? ooo to jezyk musisz znac perfekt!
        K: Znam, tyle, ze jestem ponad 20 lat na emigracji.

        - Polska jest w Unii, wiec pracodawca traktuje polskie wyksztalcenie
        na rowni z "tubylczym".
        K: Za granica licza sie umiejetnosci a nie papierki. A to wlasnie Polska nadal
        nie uznaje doktoratow z czolowych uniwrsytetow swiata.

        - Jak ktos dorwie za granica naprawde dobra prace, nawet nie pomysli, zeby sie
        znow zwiazac z Polska.
        K: Niestety, ale TAK!

        - Umiem angielski bardzo dobrze. Uczylem sie wiele lat jezyka w szkole, zdalem
        mature, na dodatek mam tez FCE. Wiec jak wyjade, bede mial duza przewage
        wzgledem wiekszosci Polakow w UK / Irlandii.
        K: W Polsce to sie nikt jeszcze nie nauczyl angielskiego...

        - Dzieki tanim liniom lotniczym, weekendzik w domu w Polsce albo w UK to
        kwestia 2 godzin.
        K: Odradzam te tanie linie...
        • drniehabilhc Re: Przedstawiam mity o pracy za granica / emigra 26.04.10, 13:38
          Mity negatywne: (oh ci emigranci zarobkowi to maja tam masakre)

          - Jedziesz za granice? Wiekszosc naszych rodakow mieszka po kilkunastu, na kupie
          z innymi. Nie czyn tak jak oni, badz wyjatkiem.
          K: Jestem. Mieszkam sam na 3 pokojach z kuchia i lazienka.

          - Za granica kazdy Polak tylko patrzy jak to wykorzystac innego
          Polaka.
          K: Niestety, ale na ogol TAK!

          - Pracujacym za granicom czesto sie cos przestawia. Mysla, ze w Polsce nie da
          sie duzo zarabiac.
          K: I na ogol maja racje.

          - Zagranica jest droga. Dlatego zarabiac za granica £1500 czy 1500euro to jakby
          w Polsce zarabiac 1500zlotych. Wychodzi na jedno.
          K: Niestety, ale na ogol TAK!

          - Za granica wielu Polakow woli robic na podrzednych stanowiskach, niezgodnych
          z swoimi kwalifikacjami.
          K: Po prostu za granica to maja swoich wyksztalciuchow, a imigrantow potrzebuja
          do brudnych, niebezpiecznych i nisko platnych prac...

          - Polacy za granica a elitarne zawody, wysokie stanowiska? zapomnij
          K: Niestety, ale na ogol jest wlasnie tak. Ja jestem wyjatkiem potwierdzajacym
          regule!

          - Jesli ktos po pobycie za granica wraca do Polski, to znaczy, ze mu
          sie nie udalo.
          K: Na ogol to prawda, poza tymi, ktorzy wracaja z przyczyn rodzinnych.

          - Pracodawca zagraniczy zawsze bedzie wolal zatrudnic "swojego" niz Polaka.
          K: Oczywiscie. Polaka ztridni tylko wtedy gdy:
          a) nie ma tubylca z odpowoiednimi kwlaifikcjami albo
          b) Polak zgodzi sie na substandarowa pensje i substandardowe warunki pracy.
          • Gość: azkeel Re: Przedstawiam mity o pracy za granica / emigra IP: *.in-addr.btopenworld.com 26.04.10, 16:36
            > - Zagranica jest droga. Dlatego zarabiac za granica £1500 czy
            1500euro to
            > jakby
            > w Polsce zarabiac 1500zlotych. Wychodzi na jedno.
            > K: Niestety, ale na ogol TAK!

            £1500 = 1500PLN? Powaznie? No to jestem bardzo pozytywnie
            zaskoczony. Nie wiedzialem, ze mozna tam kupic dobre adidasy za 60
            zlotych a pralke juz za 120. Domyslam sie, ze kilogram dobrej
            wolowiny kosztuje w granicach 10 zlotych, a jak ktos nie lubi
            gotowac to obiad w dobrej restauracji dla dwojga nie przekroszy 40
            zlotych. Wyjscie do kina 6.50 za osobe a po filmie piwko w pubie
            ponizej 2 zlotych. No i hiszpanskie wakacje, za jedyne 250 zlotych
            dwa tygodnie nad morzem srodziemnym to taniej niz w Sopocie. Ale
            najlepsza wiadomosc to ta, ze paliwo jest tansze niz w USA - 1.20
            zlotego za litr to taniej niz woda mineralna.
            • Gość: xiunc Re: Przedstawiam mity o pracy za granica / emigra IP: *.stk.vectranet.pl 26.04.10, 16:59
              To samo chciałem rzec.
            • drniehabilhc Re: Przedstawiam mity o pracy za granica / emigra 26.04.10, 17:01
              Mowa byla o tym, ze to, co kosztuje w Polsce zlotowke, to w UK kosztuje
              czesto funta
              ...
              • Gość: xiunc Re: Przedstawiam mity o pracy za granica / emigra IP: *.stk.vectranet.pl 26.04.10, 17:10
                A to co kosztuje w UK 1 funta w Polsce kosztuje 15 zł.
                • drniehabilhc Re: Przedstawiam mity o pracy za granica / emigra 26.04.10, 17:19
                  Zauwaz, ze jak sie mieszka w UK, to sie placi w funtach. Pod koniec marca b.r.
                  bylem na konferencji w Bristolu (Anglia). Nocleg w hotelu, taksowka z dworca do
                  uniwerku, bilet kolejowy z lotniska pod Londynem do Bristolu, kawa czy ciastka
                  mialy ceny zblizone do tych w Polsce, tyle ze byly one w UK podane w GBP a nie w
                  PLN.
                  • Gość: xiunc Re: Przedstawiam mity o pracy za granica / emigra IP: *.stk.vectranet.pl 26.04.10, 19:02
                    Powiem inaczej. Bilet na pociąg podmiejski w Niemczech około 4 euro. Czy masz w
                    Polsce bilety po 4 zł? Samochód w salonie Ford fiesta około 12000 euro, czy w
                    Polsce ten sam samochód kosztuje 12000 zł? 9 szt lodów na patyku 2,5 euro. Czy w
                    Polsce kupisz te same lody za 2,5 zł? Mam wymieniać dalej?
                    • Gość: Kagan Re: Przedstawiam mity o pracy za granica / emigra IP: 193.136.157.* 26.04.10, 20:41
                      Bylo o UK a nie o Niemczech.
                  • rabart Re: Przedstawiam mity o pracy za granica / emigra 26.04.10, 19:02
                    Ceny wynajmu mieszkań w Polsce i UK wychodzą na plus dla UK w stosunku do zarobków.
                    • Gość: Agaa Re: Przedstawiam mity o pracy za granica / emigra IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.05.10, 17:36
                      to akurat zależy gdzie konkretnie..
      • Gość: kamil pytanie IP: *.186.194-77.rev.gaoland.net 26.04.10, 18:04
        Witam mam pytanie napisalem z ogloszenia internetowego do pracodawcy meila ze
        jestem zainteresowany i on odpisal
        czy on mnie czasami nie chce wyjebac ?




        Z francji będziesz musiał dojechać sam, chyba że kierowca busa będzie jechał
        przez Francję. Nie znam tras! Pracodawca zwróci koszty ale za transport drogoy,
        nie samolot.



        Umowe miedzy nami podpisujemy droga elektroniczna ze wzgledu na ilosc osob ktore
        musze zaangazowac od pracy dla pracodawcy. Po podpisaniu umowy miedzy nami
        wyplacasz 1000 zł na konto. Umowe z pracodawca podpisujesz na miejscu w
        Barcelonie na okres próbny 3 mc i jeżeli wszystko bedzie dobrze umowa zostaje
        przedłużona o pozostałe 17 mc, tyle ile trwać będzie praca w Hiszpanii.



        wyzywienie, pracodawca dofinansowuje 40% do wyzywienia.



        Jezeli interesuje cie to odpisz nie na tego maila a na sipep2@gmail.com bedzie
        mi latwiej i szybciej zalatwimy to. Przesle tez umowe. W tresci wiadomosci
        dolacz twoj poprzedni mail, jest poniżej



        "sorry zle doczytalem dokladniej chodzi mi o to ze w tym momencie mieszkam w
        Periguex Francja i czy mam do barcelony dojechac sam czy pracodawca wysle do
        mnie buss ? i po przyjezdzie podpisujemy probna umowe na 3miesiace i wtedy ja
        wplacam panu pieniazki na konto ? dobrze rozumiem ? sory ze tyle pytan ale chce
        sie dobrze upewnic xD
        i co z wyzywieniem ? (chodzi mi szczegulnie o pierwszy miesiac )"
        Pozdrawiam

        • drniehabilhc Re: pytanie 26.04.10, 18:52
          Czemu masz placic z to, ze ktos ci obieca zatrudnienie? Nie widzisz, ze
          to jedno wielkie oszustwo?
        • Gość: p7 Re: pytanie /ot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.10, 16:54
          "sorry zle doczytalem dokladniej chodzi mi o to ze w tym momencie
          mieszkam w
          Periguex Francja i czy mam do barcelony dojechac sam czy pracodawca
          wysle do
          mnie buss ? i po przyjezdzie podpisujemy probna umowe na 3miesiace i
          wtedy ja
          wplacam panu pieniazki na konto ? dobrze rozumiem ? sory ze tyle
          pytan ale chce
          sie dobrze upewnic xD
          i co z wyzywieniem ? (chodzi mi szczegulnie o pierwszy miesiac )"
          Pozdrawiam

          naprawdę uważacie, że humaniści są zbędni?
      • rabart Re: Przedstawiam mity o pracy za granica / emigra 26.04.10, 19:05
        Jako osobie która rozważa emigrację-możesz mi pewne mity wyjaśnić?

        > - Umiem angielski bardzo dobrze. Uczylem sie wiele lat jezyka w
        > szkole, zdalem mature, na dodatek mam tez FCE. Wiec jak wyjade, bede
        > mial duza przewage wzgledem wiekszosci Polakow w UK / Irland

        Rozumiem, że chodzi o to iż sam certyfikat nie stanowi o niczym tylko praktyczna
        umiejętność języka ?


        > - Dzieki tanim liniom lotniczym, weekendzik w domu w Polsce albo w
        > UK to kwestia 2 godzin.
        Ile wynosi więc powrotu do domu i kosztuje ?

        > - Po wyjezdzie nie ma juz potrzeby odwiedzania znajomych czy rodziny
        > w Polsce. To inne czasy: mamy internet, gadu-gadu, bardzo tanie
        > telefony, skype...

        Ja nie mam znajomych ani w Polsce ani w UK za bardzo :( Ale możesz to mi
        przybliżyć ?
      • korkix78 Jezyk 23.05.10, 13:58
        Jako ze kilka z mitow bylo poddanych dyskusji, rozwine kilka z nich, jak ja to
        widze:

        > - Umiem angielski bardzo dobrze. Uczylem sie wiele lat jezyka w
        > szkole, zdalem mature, na dodatek mam tez FCE. Wiec jak wyjade, bede
        > mial duza przewage wzgledem wiekszosci Polakow w UK / Irlandii.


        Przede wszystkim certyfikaty sa rozne, posluguje sie standardem
        FCE/CAE/Proficiency jako najpopularniejszym w Polsce.
        Certyfikaty te same w sobie nic nie daja, chyba ze ktos chce tu studiowac. Ale
        jest to jakas miara poziomu opanowania jezyka -oczywiscie nieidalna, orientacyjna.
        I w tym sensie poziom FCE to poziom, ktory pozwala sie "jakos dogadac" i jako
        tako funkcjonowac w srodowisku anglojezycznym.
        Niektorym to wystarczy, ale nie luzmy sie - FCE to cos, ale to po prostu
        naprawde malo. Nie slysalem o nikim, kto mial zdany First Certificate,
        przyjechalby do UK i bylby mile zaskoczony rozumieniem innych i ogolnym
        dogadywaniem sie. Natomiast czesto slysze opowiesci, podpadajace pod wspolna
        wywieszke "poki tu nie przyjechalem, myslalem, ze umiem angielski..".
        Jednak od poziomu FCE do Proficiency jest duza przepasc, a nawet posiadacze tego
        drugiego, nie zawsze czuja sie w pelni swobodnie i nie zawsze potrafia w pelni
        "express themselves" we wszystkich okolicznosciach tak, jakby to zrobili w polskim.
        Niuanse jezykowe, gry slowne, mutacje idiomow, akcenty, dobieranie sposobu
        wyslawiania w zaleznosci od pochodzenia rozmowcy, kolokacje - to wyzsza polka- a
        z czasem czlowiek (przynajmniej ja i wiekszosc znajomych) chce czegos wiecej,
        niz "jakos sie dogadywac".

        Poza tym nie zapominajmy, ze poziomem CAE/Proficiency w Polsce moze sie
        pochwalic pare (parenascie?) procent ludzi, ktorzy w ogole uczyli sie
        kiedykolwiek angielskiego, wiec choc w Polsce sa pod tym wzgledem
        ponadprzecietni, na Wyspach tacy nie sa.
        Niby oczywiste, a i tak niektorych przyjezdnych ten fakt atakuje z zaskoczenia.
      • korkix78 Z domu w UK do domu w PL w 2 godziny. 23.05.10, 14:24
        - Dzieki tanim liniom lotniczym, weekendzik w domu w Polsce albo w
        UK to kwestia 2 godzin.


        To nie jest mozliwe nawet jakby ktos zadowalal sie jedynie bagazem podrecznym,
        mial szczescie trafiania na punktualne loty, mieszkal na plycie lotniska, a
        pozniej natychmiast po wyjsciu z samolotu w Polsce zdolal sie przeteleportowac w
        10 minut za prog docelowych drzwi.

        Sam lot to tylko czesc czasu podrozy.
        Tymczasem na sam dojazd na lotnisko to dla wielu 2 czy 3 godziny.

        Samolot to nie tramwaj, ze jak "ucieknie" to po wypaleniu papierosa wsiadamy w
        kolejny bo jezdza co 10 minut. Jak ucieknie to tzw. kaplica, tylko czasami w ten
        sam dzien jest wiecej niz 1 lot na tej samej linii, a jesli uz jest to czesto
        np. za 8 godzin nie mowiac o doplatach. Dlatego trzeba zawsze wziasc pewien
        zapas wyjezdzajac na lotnisko na wypadek korkow, zamknietych drog itp. Tym
        wiekszy zapas, im dalej od lotniska sie mieszka. To tez dodaj do czasu podrozy.

        Jesli zostawiamy samochod na parkingu, trzeba dodac czas dojazdu "shuttle" z
        parkingu, na sam terminal, czasami sa to odleglosci liczone w milach, nie
        setkach metrow.

        Nawet jesli ktos mieszka 200m od lotniska (wspolczucia), Na samym terminalu
        MUSIMY pojawic sie maks 30-45 minut przed wylotem zeby odbebnic caly rytual
        wsiadania/security check itp, inaczej samolot leci bez nas.

        To tez nie koniec.
        Jak juz dolecimy musimy poczekac az mozna wyjsc z samolotu, przejsc przez
        sprawdzaczy dokumentow, i jesli mamy bagaz niepodreczny, grzecznie poczekac na
        swoj bagaz az sie pojawi na karuzeli. Loteria - moze byc prawie od razu, a moze
        byc po 20 minutach. Raz mi nie pojawil sie w ogole, bo nie zdazyl na moj lot, i
        dostalem dopiero po 24h.

        No i potem trzeba dostac sie do domu. Nawet jesli czeka rodzina z odpalonym
        samochodem, to tez treba dojechac.

        Dlatego 2 godziny to mit.
        Ze tak logistycznie to ujme "Od drzwi do drzwi" zajmuje to czesto 3-4 razy
        dluzej, i naprawde mowie o przypadkach calkiem normalnych, nie o ekstremach typu
        odwolany czy mocno opozniony lot.

        Stad tez jesli ktos chce "skoczyc na weekend" do Polski, to oczywiscie moze to
        zrobic, jednak nie jest to taka szybka pilka jak sie moze czasami wydawac.
        W praktyce czesto ludzie biora np pol lub caly piatek wolny, a potem sa
        niedospani w poniedzialek w pracy. Tylko wtedy moze miec naprwwde caly weekend w
        Polsce.
        • Gość: Dipl.-Ing. dlatego Panie korkix IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.10, 10:16
          ja jestem inzynierem w niemczech i autkiem sobie dojezdzam z krakowa. A4 czysta "prawie" przyjemnosc. prawie - bo to jednak polskie autostrady a nie "zagraniczne".

          Krakow - granica 3-4h
          granica - moje miejsce pracy/mieszkania 2-3h

          = 5-7h.

          zyc nie umierac. zadne bagaze, czekanie, spoznienie sie na lot, bo korki, turbulencje czy inne badziewia.
          • korkix78 Re: dlatego Panie korkix 10.06.10, 21:23
            > ja jestem inzynierem w niemczech i autkiem sobie dojezdzam z
            krakowa. A4 czysta
            > "prawie" przyjemnosc. prawie - bo to jednak polskie autostrady a
            nie "zagranic
            > zne".

            A4 jest calkiem w porzadku i na przyzwoitym poziomie. OK,
            doswietlilbym pobocze (cos a la kocie lby), dorobil trzeci pas, ale
            poza tym naprawde bez zarzutu. Oczywiscie od okolic Legnicy do
            Katowic. Z Katowic do Krakowa to juz tylko produkt ekstremalnie
            experymentalny - autostradopodobny.

            Jednak nawet ta chyba najlepsza duma polskiej drogowej
            infrastruktury, A4 polaczona z praca w jednym z najblizszych miejsc
            polskiej granicy, sposrod tych sensownych i atrakcyjnych, oznacza
            jak piszesz 5-7 godzin w jedna strone. A nie ma co ukrywac - masz
            dla wielu godne pozazdroszczenia polaczenie.

            I stanowisz dobry punkt odniesienia - nawet ktos w
            tak "logistycznie" niezlej sytuacji jak Ty - czy to samolot, czy
            samochod - pracujac na Zachodzie i chcac pojawic sie w domu/ u
            rodziny w Polsce, jak by nie liczyc, z ktorej strony nie obrocic;
            zabawa w door-to-door w 2 godziny to utopia.
            Niestety.
      • korkix78 Re: Przedstawiam mity o pracy za granica / emigra 23.05.10, 15:19
        Najwieksza dyskusja byla o:

        - Zagranica jest droga. Dlatego zarabiac za granica £1500 czy
        1500euro to jakby w Polsce zarabiac 1500zlotych. Wychodzi na jedno


        Wlasciwie wiele osob juz wyjasnilo, czemu to nieprawda, ale tez dorzuce cos od
        siebie:

        Podstawowy blad, to proba uproszczenia rzeczywistosci, znalezienia na sile
        idealnego przelicznika. A taki nie istnieje.

        Za granica wiekszosc rzeczy jest drozsza, ale zeby prawda bylo ze 1500 funtow
        brutto w UK = 1500 zlotych bruto w PL, to wszystko musialoby kosztowac
        nominalnie podobnie, tyle ze w lokalnej walucie.

        Tak oczywiscie nie jest, i nie chodzi mi o jakies subtelne roznice typu 5 czy 10%.

        Zwolennicy 1500GBP w UK = 1500PLN w UK czesto na dowod, ze ta teoria sie spawdza
        podaja im wygodne przyklady cen, czyli to, co jest rzeczywiscie dosc drogie w UK
        - wynajem, gorsze papierosy, mieszkania.
        Na tekst typu "ale Nescafe Gold 200g to 4 funty, a w Polsce 20 zlotych, a nie
        4", odpowiadaja kolejnym kontrprzykladem, np: wejscie na dyskoteke tu 15 funtow
        a w Polsce 15 zlotych. Ma to dowodzic, ze jednak 1:1 dziala. A przeciez nie
        dziala, skoro Nescafe kosztuje tu 4 a tu 20.
        Przyklady obozu A nie uniewazniaja przeciez przykladow obozu B.

        Zreszta wyobrazmy sobie Pana Eksperymenta i Pana Rownego mieszkajacych obok
        siebie w Polsce plot w plot, albo pietro w pietro, whatever.
        Oboje zarabiaja 1500 zlotych, powiedzy, ze oboje placa tylko samo za czynsz, gaz
        i wode 750 zlotych. Tu 1:1 ma racje bytu:

        Jednak za pozostale 750 zlotych Pan Rowny placi "po polsku" a pan Eksperyment
        "po brytyjsku".
        I tak Pan Eksperyment bierze 100 zlotych i:
        - zaankuje pol baku samochodu (30zl).
        - kupuje maslo (1zl)
        - 12 jaj (2zl)
        - filety z kurczaka 0,5kg (3zl 50gr)
        - 2 sloiczki HIPP z organiznym jedzonkiem dla dziecka - (1zl).
        - Pampersy dla dziecka 60-pak - niech ma na 2 tygodnie (9zl)
        - wypije dobra kawe w kawiarni za 1zl 80gr,
        - przejdzie sie do kina z zona (14zl)
        - skocza na piwo po kinie - on wypije 2, ona 2 drinki (12zl)
        - wroca taksowka wieczorem do domu - bo to jednak 3km (12zl).

        po takim dniu zostaje im parenascie zlotych

        W tym samym dniu Pan Rowny bierze swoje 100 zlotych i:
        - tankuje pol baku, 100zl

        i to tyle.

        To byl jeden banknot 100-zlotowy.

        Teraz zagadka: czy naprawde Pan Rowny bedzie odczuwal, ze jakosc jego zycia jest
        identyczna jak pana Eksperymenta?
        Nie? Ja mysle, ze nie. Zwolennicy teorii 1500 = 1500 jak to przeanalizowac na
        dobra sprawe mowia: tak - przeciez placa tyle samo za czynsz, gaz i wode.
        • korkix78 Poprawka w jednej z cen 30.05.10, 09:55
          > Na tekst typu "ale Nescafe Gold 200g to 4 funty, a w Polsce 20 zlotych,

          Poprawka; zalozylem, ze 20, ale pomylilem sie. Nie 20- dokaldnie taka Nesca
          kosztuje 28 zlotych z groszami w promocji- supermarket Leclerc, wojewodztwo
          slaskie, 29 maj.
        • annataylor Re: Przedstawiam mity o pracy za granica / emigra 12.06.10, 09:56
          a co do zarobków to nie ma sensu porównywać cen, bo to zupełnie inne
          realia, ale w UK zarobki są adekwatne do cen żywności i innych dóbr.

          dla Anglików jeden funt to jak złotówka dla nas i jak ma zapłacić za
          kawę 2 czy 3 funty, to nie zastanawia się długo i kupuje nawet dwie
          kawy.
          Jak idziesz na kawę w Polsce i widzisz, że np. duże latte kosztuje
          15 zł to się dwa razy zastanowisz, czy ją kupisz...to jest różnica
          między Polską a UK- podejście do pieniędzy
          • Gość: gość Re: Przedstawiam mity o pracy za granica / emigra IP: *.leon.com.pl 12.06.10, 17:14
            Poza tym za funta naprawdę można dużo kupić. Za złotówkę niekoniecznie.
      • annataylor Re: Przedstawiam mity o pracy za granica / emigra 12.06.10, 09:45
        nie wierzę, że po roku, dwóch latach nie będzie się znało
        angielskiego, nawet minimalnych podstaw.
        bylam w UK parę miesięcy, pracowałam i z Polakami i z Anglikami -
        angielski od razu załapałam, tj. przełamalam barierę w mówieniu (
        dość długo uczylam sie ang w szkole, plus matura z ang).

        wiem, że każdy się uczy w innym tempie, jedni szybciej, inni wolniej,
        ale nie wierzę, że nie da się nauczyć ang...
        • Gość: bambi7 Dużo by mówić IP: *.internetia.net.pl 12.06.10, 23:16
          Niektórzy po 3 latach znają tylko "OK" i "marlboro" - znam takich, bo pracują u
          Polaków na budowie i w sumie angielski jest im niepotrzebny (takie jest ich
          myślenie). Tylko się później dziwią dlaczego inni po 2 latach zarabiają 2-3x
          więcej niż na poczatku, a nie tak jak on 1,5x ?

          A zadzwonienie do jakiegokolwiek urzędu brytyjskiego to wysiłek godny Himalaisty...
          • korkix78 Re: Dużo by mówić 18.06.10, 23:30
            I wlasnie oboje w obu wypowiedziach "wbiliscie gwozdzia w glowe" :)

            Oboje opisaliscie rzeczywistosc. Generalnie prawie wszyscy w 2-3
            lata naucza sie przynajmniej mikropodstaw, nawet wbrew sobie.
            Jednoczesnie inni w 2-3 lata sa w stanie nauczyc sie naprawde bardzo
            wiele i zrobni kolosalne postepy (skoki milowe sa mozliwe nawet w
            rok!).

            Czyli bywa roznie ale jedno jest pewnie: nie jest tak, ze pobyt 2-4
            letni automatycznie czyni kogos "wymiataczem". To moze byc mozliwe,
            ale to NIE JEST ABSOLUTNIE regula! Ocenianie znajomosci jezyka tylko
            i wylacznie po czasie pobytu za granica to pomylka i daleko idace
            uproszczenie! Oczywiste? Niby tak, ale gdyby tak bardzo tak, to czy
            miala by miejsce ta mala wymiana zdan?

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka