Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    piekni, mlodzi i bogaci - czyli komu sie udalo :-)

      • marekatlanta71 Re: piekni, mlodzi i bogaci - czyli komu sie udal 15.03.04, 21:24
        A na czym polega to ze komus sie udalo? Ile trzeba zarabiac/na co musi czlowieka
        byc stac zeby to powiedziec? Mi sie chyba udalo, a dzis sie dowiedzialem ze
        chyba uda mi sie jeszcze bardziej. Tyle ze to "udanie" kosztowalo wiele nerwow i
        bolu. Moze lepiej siedziec w Polsce?
        • lider_pojutrza Re: piekni, mlodzi i bogaci - czyli komu sie udal 15.03.04, 22:23
          Mysle, ze zgromadzenie 70 miliardow dolarow to juz z pewnoscia bylby sukces. Co
          do mniejszych kwot - mozna sie spierac. Jeszcze trudniej jest z definicja
          piekna i mlodosci.
          Pzdr.
          • syfilis Definicje piekna i bogactwa. 16.03.04, 04:55

            Ty, lider masz prawie racje.
            Kase bym ociupinke obnizyl. Do 50 miliardow.
            Mlody jestem niekwestionowanie.
            A co do piekna to de gustibus non est disputandum.
            • hokata Re: Definicje piekna i bogactwa. 28.03.04, 18:30
              w tym wypadku wystarcza wlacznie doznania subiektywne;-) cieszy mnie ze wielu z
              Was czuje sie wlasnie takimi i moze podniesc na duchu innych. ja walcze dopiero
              o swoje subiektywne bogactwo i potrzebuje pozytywnych przykladow. pozdrawiam:-)
          • marekatlanta71 Re: piekni, mlodzi i bogaci - czyli komu sie udal 16.03.04, 14:21
            Przy $70 miliardach nawet Bill Gates jest przystojny.
      • ten_wodnik Re: piekni, mlodzi i bogaci - czyli komu sie udal 29.03.04, 10:43
        Tu pokolenie'73. Trzecią dekadę zaczynam z dodatnim bilansem: rodzina zdrowa i
        szczęśliwa w składzie 2+2. Zadłużenie zero i nie mamy żadnej historii
        kredytowej. Rodzice nie musieli się stresować i z życiowych oszczędności
        pomagać na starcie - los wytasował dla Nas dobre karty i wzięliśmy je ze
        stołu.Oboje jesteśmy aktywni zawodowo; mamy spore oszczędności na czas gdy
        przyjdzie zły czas a z reszty żyjemy na bieżąco: oboje mamy mało bezczelne
        podejście do życia więc nie kupujemy nic na pokaz i nie gonimy za sąsiadami.
        i najważniejsze: nie chcemy wychować turystów galerii handlowych i fanów
        spacerków między półkami, niech wiedzą, że to krowa daje mleko i nie trzeba jej
        przed dojeniem wbijać na grzbiecie PINu.

        szczęścia życze.

        • vulgar2 A ja juz jestem tylko qrwa bogaty :))). 29.03.04, 11:04
          • Gość: matrek a jeszcze nie... IP: *.acn.pl 29.03.04, 13:03
            Mam 28 lat i jestem prawnikiem. Narzeczona też ma 28 lat i jest lekarzem. I tak:

            Ja:
            - umowa o pracę: 6500 brutto
            - zlecenia: ok. 2000 brutto
            - artykuły do czasopism: ok. 1000 brutto (10 % podatku)
            Razem: 6500 na rękę (później trochę mniej)
            - służbowy samochód, komórka, opieka med., kupony na obiady

            Narzeczona (pracuje w firmie farmaceutycznej):
            - pensja: 4000 brutto
            - prowizja: średnio 3000 brutto
            Razem: 4600 na rękę
            - służbowy samochód, komórka, laptop

            Więc mamy jakieś 11 tysięcy miesięcznie na koncie.
            Nie mamy dzieci, ja mam swoje mieszkanie.
            To na pewno wystarczy na spokojne i beztroskie życie w Polsce - ale ponieważ
            nie jesteśmy rozrzutni to dużo oszczędzamy i jeszcze cholera jakieś dwa lata +
            mały kredycik i postawimy sobie domek pod kampinosem... acha jeszcze dojdą
            dzieci i będzie fajnie, no chyba że coś się porypie, ale na razie się nie
            zanosi...

            W każdym razie, oboje mamy pracę bez znajomości i bez pomocy rodziców,
            mieszkanie kupiłem sobie sam, na kredyt, który kończę spłacać.

            Jak tak przeczytałem, to co napisałem, to wyszło na to, że jesteśmy typowymi
            japiszonami i podręcznikowymi przykładami uczestników wyścigu szczurów... ale
            na razie jest w porządku :)
            • Gość: lucyperek Matrek, Matrek... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.04, 14:28
              nie jesteś żadnym plugawym japiszonem, ani szczurem co to ryje i knuje. Jesteś
              po prostu i zwyczajnie myślącym, prężnym człowiekiem sukcesu. Cieszy mnie, że
              chociaż garstka, ale jednak tacy istnieją w Polsce.
              Nie wytracaj pędu ! Może zarazisz innych innych pojękiwaczy swoim zapałem i
              pokażesz że jednak można.
      • Gość: 19-latek Re: piekni, mlodzi i bogaci - czyli komu sie udal IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 31.03.04, 00:26
        no dobra... przedstawie nastepujaco jak wyglada moje zycie:
        nie widze swojej przyszlosci... olalem szkole (i dalej olewam niestety)
        obsunalem sie i na 3-im roku L.O. zmienilem szkole - jestem teraz chyba w
        najgorszej budzie w miescie (Wawa), po tej do ktorej chodzilem mialbym szanse
        dostac sie na PW ale teraz... moge chyba za pomniec :(
        jedyne co robilem do tej pory (nawet nie na zlecenie) to praca jako
        administrator w cafe internetowej...

        dzis bylem z moim qmplem u niego w pracy w drukarni - na 22:00 go wezwali na
        spotkanie z klientkami (super opanowany angielski), widze ze sobie radzi w
        kazdej sytacji... no magister inzynier jest (kierunek: poligrafia naturalnie)
        noi ma przyzwoite zarobki a pracuje dopiero 2 miesiace...

        noi wlasnie.. zostalo mi niecale 1,5 roku na przygotowanie sie do matury...
        wszkole poziom jest BARDZO niski, na dodatek zajecia mam 3x w tygodniu...
        jesli w TYM MOMENCIE czegos nie zrobie poprostu bede przegrany... a CHCĘ
        zmienic moje zycie, w koncu przstac szalec :) (aha jak znajde robote to
        zamierzam kupic jakis motor ;) heh :)

        czy jeszcze mam szanse (chyba mam... no ale nigdy sie nie uczylem... no moze do
        konca podstawowki bo potem zalamka jakas byla...)

        i chce wiedziec... interesuje sie informatyka - wiem ze BARDZO trudno jest sie
        dostac.... ale chce wiedziec co trzeba umiec noi skad czerpac ta wiedze (jakies
        dobre zrodlo w internecie, biblioteka)
        do Polibudy mam doslownie 2 kroki - tam moge tez sie dowiedziec (qmplowi
        zalatwialem obiegowke)

        no wiec napisze do czego potrafie sie zmusic... angielski zwykle latwo mi
        wchodzil, z samej informatyki tez mi dobrze szlo (radzilem sobie sam) i z matmy
        tez potrafilem kombinowac...

        no wlasnie - POTRAFILEM... bo ostatnio nawet prostych rzeczy nie potrafie
        zrozumiec i ogarnac... to przez to ze sie obijalem - wiem... i chce to naprawic
        TERAZ poki nie jest za pozno...

        wiec zapytam: czy jest mozliwa praca w te 2 dni (no 3 lacznie z sobota)
        dorywcza w jakiejs firmie np. z mozliwoscia doszkalania?? i dodatkowo najlepiej
        angielski... tez doszkalanie - ja wogole potrafie sie zmobilizowac jak cos
        trzeba :) no.. wiem ze to bedzie wymagalo duzej pracy (jestem kiepski z
        humanistycznych - polskiego NIE jarze wogole... te epoki... :/) wiec...

        JAK TO WSZYSTKO W MIARE BEZBOLESNIE PRZEJSC?? (jesli jeszcze nie jest za
        pozno :)

        ps. mi sie JESZCZE nie udalo... ale JESZCZE moze :)
        • mathacker to i ja dodam swoje 3 grosze 31.03.04, 08:29
          W przyszlym roku stuknie 30-tka, wyksztalcenie wyzsze mechaniczne. Zaczalem
          pracowac juz na studiach - dorabialem to tu to tam, rozne branze. uczylem ludzi
          angielskiego i takie tam bzdurki.

          Po drodze zdalem CAE, po studiach praca na uczelni walka o doktorat ale nic nie
          wyszlo - nie bylo czasu kasa mala, praca na 7 etatow wiec dalem sobie spokoj i
          pojechalem do wawy. tutakj przmeczylem sie troche znalazlem ogloszenie w GW ze
          szukaja inzynierow z dobrym angielskim i pracuje juz blisko 4 lata.

          Ponad rok w USA w ramach stazu - co zwiedzilem tam to moje.

          Obecnie szefuje malemu zespolowi konstruktorskiemu, zarobki ponad przecietne -
          za ostani rok wyszlo 150- tys rocznie (brutto). W tym ma byc podobnie jesli nie
          lepiej.

          Podwyzki co roku do najmniej 5%.

          Hmmmm, tyle sie udalo a czego sie nie udalo ? Kredyt na mieszkanie splacam :-),
          ale mam nadzieje ze w tym lub przyszlym splace calosc i to bedzie moj kolejny
          sukces.

          Sa perspektywy na rozwoj - pracuje jak szalony srednio w pracy spedzam kolo 50h
          tyg. Doksztalcam sie w pracy na wszelkich mozliwych kursach. Nie unikam
          odpowiedzialnosci angazuje sie w wiekszosc inicjatyw ktore sa w pracy.

          Weekendy odpoczywam i marze o swoich jeszcze nie spelnionych marzeniach :) ale
          o tym na razie sza.

          Porazka to taka ze Lepper z samoobrona maja coraz wieksze poparcie polityczne,
          rzady Komunistow w naszym kraju w wykonaniu L. Millera i calej czerownej reszty.

          Nie wiem, paru rzeczy ale nie ogladam sie wstecz tylko pred do przodu -
          atmosfera w firmie super, nie ma zadnego podgryzania sie wszyscy pracuja na
          firme kazdy zarabai tyle ile sobie zazyczyl.

          that's all folks :-)

          zycze wszytskim spelniania marzen i takiej dobrej a nawet lepszej pracy niz moja

          M.A.

        • Gość: lucyperek nie jest za późno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.04, 10:15
          chłopie, to ludzie dobrze po 40-ce potrafia łapać wiatr w żagle i wychodzic z
          dołów, a Ty sie zastanawiasz czy w tym wieku juz jestes na śmietniku ?? Nie
          jesteś. Ale im szybciej weźmiesz sie do roboty, tym lepiej. Dobry znak to to,
          że uswiadamiasz sobie sytuację. Działaj !
          • forgotten_realms marioooooooooo to ściemniacz 31.03.04, 10:45
            ściemniasz kolego, oj ściemniasz.
            Odłożenie pieniążków na mieszkanie (wkład własny) w ciągu trzech lat jest
            możliwe, ale w tym czasie ktoś musiał płacić za mieszkanie wynajmowane, chyba
            że mieszkaliście na dworcu, ewentualnie dojeżdżaliście do Poznania.
            Sam kredyt – bardzo mała kawalerka, kredyt na 30 lat, ale jak na kawalerkę to
            zbyt wysokie są rachunki (700 złotych). Czyli wkład własny był znaczny –
            rodzice oprócz tego, iż wzięli na siebie kredyt, to jeszcze dorzucili 40%
            wartości kredytu.
            Samochód – zakładając, że odkładaliście na mieszkanie, to musi to być straszny
            wrak.
            700 opłaty + 600 kredyt + 300 jedzenie + 400 samochód = 2000
            wasz dochód netto = 2500brutto + 1500brutto = 2900 netto
            2900 – 2000 = 900 netto
            900 – z tego chodzicie do restauracji, kupujecie książki, ciuchy, etc.
            dodatkowy zarobek = od 100 do 1500, załóżmy średnią na miesiąc 750
            750 + 900 = 1650
            z tego odkładacie średnio miesięcznie – od 1500 do 2000 złotych, czyli zostaje
            wam albo 150 złotych, albo jesteście na minusie 350 , zapomniałem o
            stypendium, jesteście na minusie tylko 100 złotych
        • beza_beza Re: Do 19-latka 31.03.04, 12:40
          Ucz się!! Daj z siebie wszystko!! Uda Ci się!!
          Wszystko czego się nauczysz przyda sie nawet nie wiesz kiedy.

          Ja też kiedyś byłam buntowniczką szkolną a potem jak zrozumiałam okazało się,
          że maiałam same piątki co mnie bardzo bardzo zdziwiło.
          Wszystko czego się uczyłam pracując wykorzystałam w owej pracy, było bardzo
          przydatne.
          Pozdrawiam.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka