Gość: spawalnik
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
14.05.10, 16:16
Od 6 lat jestem inżynierem mechanikiem - spawalnikiem. Projektuję, kontroluję
i odbieram spoiny we wszelakich konstrukcjach stalowych. Pierwszą pracę
znalazłem na targach pracy organizowanych przez Uczelnię. Zaczynałem od 2800
netto. Potem następną pracę znalazłem na stronie firmy, za 3200 netto.
Aktualną pracę znalazłem z ogłoszenia w internecie. Aktualnie zarabiam 4500 zł
netto.
Nie mam żadnych znajomości - pochodzę ze wsi zabitej dechami.
I dziwię się, że ktoś nie może znaleźć pracy. Wszyscy moi koledzy ze studiów
mają pracę, żaden z nich nie zarabia poniżej 2500-3000 netto a bywają tacy, co
zarabiają ponad 6000 netto.
Cała moja rodzina i znajomi pracują. Jednego bezrobotnego znam, ale nie umie
czytać, jest knurem, gburem i nawet nie chce pracować. Znaczy pracuje, ale bez
umowy - dorabia na budowach, żeby mieć za co pić w weekend. A i tak około
średniej krajowej (zaniżonej wg mnie) ma.
A 100% (STO PROCENT - WSZYSCY) bezrobotnych to NIEZDOLNI DO PRACY LUB LENIE!
Mam w rodzinie hydraulików, mechaników, budowniczych. Zarabiają w granicach
2000-5000. 5000 ma operator dźwigu. 19 latek machając łopatą ma 2500 netto.
To co dopiero zarobki niefizycznych w mieście? Nie wierze w średnią krajową
2500 netto, wg mnie jest trochę zaniżona.