Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Dziennikarzem być...

    IP: *.adsl.inetia.pl 01.06.10, 14:07
    Pewnie, że proste jest bycie dziennikarzem. Pisanie z błędami
    stylistycznymi, logicznymi i ortograficznymi to przecież nie zadna
    sztuka
    Obserwuj wątek
        • Gość: puolalainen Re: Dziennikarzem być... IP: *.aster.pl 03.06.10, 14:28
          Przeciez on ma racje. Dziennikarstwo schodzi na psy - portale jak wyborcza pelne
          sa bledow ortograficznych i stylistycznych, ktorych wstydzilbym sie na
          wypracowniach w liceum. A to pisza ludzie z "wyzszym". Dzieciaki pchaja sie do
          dziennikarstwa, bo chca prestizu, ale nikt im nie wytlumaczyl, ze na prestiz
          trzeba sobie zapracowac przez lata. Ale im wystarczy etykietka 'dziennikarz', i
          juz wydaje im sie, ze nic nie musza robic. Nawet wlaczyc korekty w wordzie, zeby
          wylapac literowki. Taka redakcje ma ten portal. I dlatego jest taki denny.

          PS. Pisze bez ogonkow bo tak.
          • lahdaan nawet pisarze robią błędy! 03.06.10, 15:00
            Wiesz dlaczego w prasie drukowanej nie ma błędów? Bo w wydawnictwach zatrudniani się korektorzy, którzy dbają o ortografię i stylistykę materiałów, które idą do druku. Widzisz, druk gazety jest zbyt drogi by pojawiały się w niej błędy.

            Co innego Internet, tu w każdej chwili można wszytko poprawić. Poza tym informacja w sieci pojawia się i znika zbyt szybko, i nie ma sensu przefiltrowywania jej przez instytucję korektora.

            Gość portalu: puolalainen napisał(a):

            > Taka redakcje ma ten portal. I dlatego jest taki denny.

            To dlaczego na niego wchodzisz, ba, wysilasz się na zamieszczenie swojej opinii?
          • tacx Re: Dziennikarzem być... 03.06.10, 16:47
            > Przeciez on ma racje. Dziennikarstwo schodzi na psy - portale jak wyborcza peln
            > e
            > sa bledow ortograficznych i stylistycznych, ktorych wstydzilbym sie na
            > wypracowniach w liceum.


            tylko czy te teksty popełniają dziennikarze? Ludziom się wydaje że w redakcjach
            pracują dyplomowani pismacy a to kompletna bzdura. Spójrzmy na taki TVN24. Tam
            większosć pracujących na wizji którzy mianują się (sami tak naprawdę)
            dzinnikarzami o studiach dziannikarskich dowiedzieli się na podyplomówce.
            Większosć z nich trafiła tam z jakichś redakcji radiowych gdzie klecili newsy z
            agencji prasowych lub wręcz robili audycje o d... maryny. Wuefiści,
            kulturoznawcy, teatrolodzy.... oni zajmują się tam redagowaniem startówek do
            materiałów o polityce.
            jak tam trafiają? jak gdzieś pracują i sie wykazują to dzwoni do nich jakiś pan
            lub pani i zaprasza na rozmowę, spotkanie itd. A ci którzy myślą że studiując
            pilnie dziennikarstwo trafią na jakieś ciekawe propozycje pracy to cóż...
            Powodzenia ale nie tędy droga.
            A co do literówek to nie przesadzajmy.. To nie jest czas gazet drukowanych gdzie
            tekst można było napisac w knajpie przy piwie i ze słownikiem w ręku
            przeredagować. Dziś liczy się czas i tekst ma wisieć jak najszybciej na
            portalu. Często gęsto nie ma czasu na głębszą refleksję nad treścią i formą.
            Cóż... klient (czytelnik) wymaga wiec ma
            • anais_66 Re: Dziennikarzem być... 04.06.10, 03:46
              tacx napisał:

              > tylko czy te teksty popełniają dziennikarze? Ludziom się wydaje że
              w redakcjach pracują dyplomowani pismacy a to kompletna bzdura.
              Spójrzmy na taki TVN24. Tam większosć pracujących na wizji którzy
              mianują się (sami tak naprawdę) dzinnikarzami o studiach
              dziannikarskich dowiedzieli się na podyplomówce. Większosć z nich
              trafiła tam z jakichś redakcji radiowych gdzie klecili newsy z
              agencji prasowych lub wręcz robili audycje o d... maryny. Wuefiści,
              kulturoznawcy, teatrolodzy.... oni zajmują się tam redagowaniem
              startówek do materiałów o polityce.


              Jesteś niespełnionym dziennikarzem?.. I kim jest dymplomowany - jak
              to określiłeś - pismak? Problem właśnie w tym, że absolwentom
              dziennikarstwa wydaje się, że pozjadali wszystkie rozumy.
              I nie wiem, co oznacza ta ironia w tekście dotycząca dziur w
              drogach... Właśnie to jest problem studentów dziennikarstwa.
              Przychodzą na praktykę i mówią, że chcą reportaż napisać :D Trochę
              pokory, drodzy Państwo.
              Żaden papier nie da wam "zielonego światła". Tylko doświadczenie.
              • Gość: tacx Re: Dziennikarzem być... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.10, 05:32
                > Jesteś niespełnionym dziennikarzem?.. I kim jest dymplomowany - jak
                > to określiłeś - pismak? Problem właśnie w tym, że absolwentom
                > dziennikarstwa wydaje się, że pozjadali wszystkie rozumy.
                > I nie wiem, co oznacza ta ironia w tekście dotycząca dziur w
                > drogach... Właśnie to jest problem studentów dziennikarstwa.
                > Przychodzą na praktykę i mówią, że chcą reportaż napisać :D Trochę
                > pokory, drodzy Państwo.
                > Żaden papier nie da wam "zielonego światła". Tylko doświadczenie.


                gratuluję umiejętności czytania ze zrozumieniem. Tak ... jestem niespełnionym
                fizykiem jadrowym albo niespełnionym badaczem mimetyzmu w szutce... O czym ty w
                ogóle piszesz?
                Nie nie jestem niespełnionym dziennikarzem i nigdy nim nie chcialem zostać.
                Wszystkie rozumy jak widać z twego posta pozjadał ktoś inny wiec polemizowac ze
                zjadaczem takowych nie mam szans i pokornie zmykam
          • Gość: ;O) material... IP: *.asi01.cs-isp.net 03.06.10, 18:16
            Prosze nie zwracac uwagi na bledy, nie mam czasu na korekte...

            Skonczylem studia o charakterze dziennikarskim (specjalizacja).
            Zaczalem (juz na studiach) pracowac dla lokalnej gazety, nastepnie
            dla wiekszej, regionalnej.
            Poczatkowa fascynacja pisaniem minela po okolo 2. latach... kiedy to
            zlapalem sie na tym ze jedyne co meni obchodzi to 'material'.
            Obojetnie o czym byle byl... nie wazne jak nudny, jak beznadziejny,
            liczyl sie tylko 'material'. Wywiady z ludzmi, ciagle udawanie
            zaintereswoania tematem... zaczela sie totalna rutyna i po kilku
            latach mialem tego szczerze dosyc.
            Najsmieszniejsze jest to, ze wyjechalem za granice poszedlem tam
            ponownie na studia i jestem teraz programista :)

            Jest jednak kilka 'plusow', ktore przynioslo mi 'dziennikarstwo':
            - jestem o wiele bardziej asertywny niz kiedys,
            - o wiele bardziej otwarty i pewny w kontaktach z nieznajomymi,
            - niezle opanowalem sztuke pisania (rowniez i w obcym jezyku)...
            ...co do samego dziennikarstwa - nie palibym sie do niego juz tak
            bardzo gdybym znowu mial 20-kilka lat...

            pozdro.

            P.S. Przestancie sie ciagle czepiac tych bledow na internecie, tez
            bym chcial zeby internet byl idealny... najlepiej zeby caly swiat
            byl idealny!!! Zejdzmy jednak na Ziemie.
            • Gość: bezsens Re: material... IP: *.ssp.dialog.net.pl 03.06.10, 21:58
              widać zbyt młody jeszcze jesteś. Ja, choć rocznikowo młodszy,
              pamiętam internet jako medium, gdzie panowała pełna kultura, nie
              było chamstwa, nie było 'durnych' komentarzy. Wtedy też liczył się
              czas. Średnio na dobrze zredagowaną odpowiedź czekałem pół godziny -
              taką, która wyjaśniła mi moje pytanie, wskazała kierunek do
              rozwiązania (nie samą odpowiedź), która była wartościowa. A teraz?
              Za przeproszeniem jeden bęcwał z drugim się biorą za pisanie tekstów
              na czas, ale nie mają najmniejszej ambicji, aby tekst był
              przynajmniej 'na poziomie'. Dla nich, podobnie jak dla ciebie, liczy
              się wyłącznie materiał. A to ma być Dziennikarstwo - całkowicie
              bezstronne, całkowicie obiektywne. Tymczasem dostajemy przeważnie
              albo relację widzianą oczami reportera albo też urywki wypowiedzi
              wyrwane z kontekstu, źle zacytowane czy też całkowicie pokręcone. A
              jeśli przypadkiem zdarzy się tak, że artykuł spełnia swoje zadanie -
              pozwala mi wyrobić sobie opinię na dany temat, bo przedstawia
              zarówno za jak i przeciw, to wtedy czyta mi się taki tekst z
              przyjemnością.

              Pogoń za tanią sensacją, chęć zysku za wszelką cenę oraz
              sprzedawanie 'swojego zdania' temu, kto da więcej jest niestety na
              porządku dziennym. To bardzo bolało, teraz przynajmniej wiem, jak
              nisko można upaść.

              Samo zdanie z artykułu: "Dziennikarstwo to kierunek prestiżowy (...)
              studia (...) łatwe i przyjemne" zachwyca samo w sobie. To jest
              majstersztyk logiczności wypowiedzi. Również zdumiewa mnie logika,
              że jak coś jest tak powszechne, to jest również prestiżowe. To teraz
              jestem prestiżowy, bo jak wszyscy zjadłem dzisiaj obiad? O kurcze,
              ale awans społeczny, nie spodziewałem się. Chylę czoła przed
              wszystkimi ludźmi, którzy na studiach (dowolnych) mają samozaparcie,
              aby poszerzać swoją wiedzę. Bo to chodzi właśnie o to, aby nabrać i
              wiedzy teoretycznej i praktycznej. Jednak więszkość tzw. studentów
              woli te 5 lat przebimbać na imprezach, a potem jest płacz, że pracy
              nie ma. Jeśli ktoś jest wygadany (tak jak po dziennikarstwie) to
              przeważnie zdobywa to, co chce. Dopiero jednak rynek weryfikuje te
              żądania. Być asertywnym trzeba - ale nie aroganckim czy chamskim.
              Mam wrażenie niestety, że tacy są obecni absolwenci dziennikarstwa,
              wychowani w wyścigu szczurów. Zaledwie garstka pozytywnie wybija się
              na ich tle.

              I tyle w temacie.
              Życzę dużo zdrowia i pozdrawiam
          • Gość: Magda Chyba mylisz Gazeta.pl z Wyborcza.pl i z Wyborczą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.10, 00:32
            Chyba mylisz Gazeta.pl z Wyborcza.pl, a tę z "Gazetą Wyborczą". Owszem, nawet w papierowym wydaniu "GW" zdarza mi się znaleźć różne błędy, nie mówiąc już o stronie WWW (Wyborcza.pl), ale jak pewnie większość miałeś na myśli stronę Gazeta.pl, która od dawna jest tylko portalem wydawcy "GW". A portal jak to portal: rywalizuje z Onetem, nie z "Rzeczpospolitą", i większość tekstów bierze z innych źródeł, od agencji prasowych (jak PAP) poprzez podportale (jak "Plotek" i "Policyjni) po przedruki. I oczywiście samą "GW".

            > Przeciez on ma racje. Dziennikarstwo schodzi na psy - portale jak wyborcza peln
            > e
            > sa bledow ortograficznych i stylistycznych, ktorych wstydzilbym sie na
            > wypracowniach w liceum. A to pisza ludzie z "wyzszym". Dzieciaki pchaja sie do
            > dziennikarstwa, bo chca prestizu, ale nikt im nie wytlumaczyl, ze na prestiz
            > trzeba sobie zapracowac przez lata. Ale im wystarczy etykietka 'dziennikarz', i
            > juz wydaje im sie, ze nic nie musza robic. Nawet wlaczyc korekty w wordzie, zeb
            > y
            > wylapac literowki. Taka redakcje ma ten portal. I dlatego jest taki denny.
            >
            > PS. Pisze bez ogonkow bo tak.
      • kazjenka Dziennikarzem być... 02.06.10, 12:47
        Dla mnie to nic nowego, ale ludziom z mojego roku przydałoby się to poczytać.
        Studiuję dziennikarstwo, zdobywam doświadczenia na portalach i w małej
        telewizji, bo bardzo chcę w przyszłości pracować w tej branży. Moje studia są
        zaoczne uzupełniające, dla ludzi z licencjatami z innych kierunków.
        Zdecydowana większość ma pracę w innym zawodzie i lamentuje, że musimy odrobić
        praktyki. Większość kombinuje, żeby swoją pracę "podciągnąć" pod praktykę.
        Mamy spec. dziennikarską i PR, praktyki nie muszą być zgodne ze specjalizacją
        np. będąc na spec. dziennikarskiej można pracować w handlu i zaliczyć to jako
        marketing czy PR. Z jednej strony to wygodne, ale z drugiej... Znając życie,
        później będzie płacz i zgrzytanie zębów, że mnie rzekomego profesjonalistę
        nigdzie do mediów nie chcą.
      • Gość: ex redaktor Re: Dziennikarzem być... IP: *.217.146.194.generacja.pl 03.06.10, 14:47
        Dobrze napisany artykuł, więcej takich, powinny pozbawić złudzeń
        wielu ludzi. Prawda jest taka, że na dziennikarstwo idą "humaniści",
        co niewiele umieją, a nie wiedzą jakie studia wybrać, nic sie na
        tych studiach nie uczą, na niczym nie znają, rzadko kiedy w mediach
        faktycznie sobie potem radzą. W gazetach i stacjach radiowych stawki
        są dzisiaj tak żenująco niskie, że o kredyciku na mieszkanko i nowym
        samochodzie można w zasadzie zapomnieć. Te studia to strata czasu,
        kiedyś przynajmniej dawały ochronę przed wojskiem, dzisiaj to
        kompletny bezsens. Jak ktoś ma to coś, co pozwoli mu zostać Lisem i
        zarabiać 50 tys miesięcznie to zostanie nim równie dobrze bez tych
        studiów, które kompletnie niczego nie uczą. Lepiej skończyć
        jakiekolwiek inne, żeby się przynajmniej na czymś znać.
        • Gość: k. Re: Dziennikarzem być... IP: 82.41.223.* 03.06.10, 16:28
          dobrze, ze Anetka napisala o stawkach, bo ludzie spoza branzy nie zdaja sobie
          najczesciej sprawy z tego, jak to od srodka wyglada.
          za zdj. w "Fakcie" w istocie placi sie kilkadziesiat zlotych, trudno wiec z tego
          wyzyc. to wlasnie Twoje zdj. musialoby byc opublikowane (a konkurencji, jak
          wiadomo, bez liku!), w dodatku ile razy w ciagu mies., zebys zarobil chociaz
          1000 zl? podobnie np. z materialami telewizyjnymi do lokalnych oddzialow TVP. w
          glownych programach inf. tychze, jak juz zechca twoj material wyemitowac,
          zaplaca ci zan moze 100 zl... brutto. o tekstach pisanych wole nawet nie
          wspominac. i taka jest rzeczywistosc przecietnego dziennikarza w Polsce.
          ja na szczescie mieszkam w kraju, gdzie moja studencka pensja wynosi 3000 zl
          netto. pracuje 3 dni w tyg., bo tak mi wygodnie, przez reszte sie obijam (bo
          lubie). po co sie przemeczac? chodze wiec na ciekawe zajecia, czytam, ogladam
          filmy, slucham muzyki, spotykam sie na kawie z przyjaciolmi. poza tym za te 3000
          oplace sobie mieszkanie, jedzenie, zostanie mi w kazdym mies. jeszcze 1000 na
          "drobne" wydatki - jakies spodnie, buty, ew. wylot na weekend do Paryza (bo
          akurat Andreas Scholl spiewa w Theatre des Champs Elysees; albo mam
          ochote powloczyc sie po ulicach ukochanej Le Marais).
          w przyszlym roku spedze wakacje robocze na najlepszej uczelni swiata, gdzie,
          zeby sie dostac, niczego ode mnie nie wymagali, poza (dobra) znajomoscia
          ichniego dialektu.
          potem moj cel ost., czyli obrona dyplomu i wypad na kurs publ. w slynnej
          JSchool na Columbia Univ.
        • Gość: Kaka Re: Dziennikarzem być... IP: *.rzeczpospolita.pl 03.06.10, 21:30
          > Dobrze napisany artykuł, więcej takich, powinny pozbawić złudzeń wielu ludzi.
          Prawda jest taka, że na dziennikarstwo idą "humaniści"

          bzdura, a żeby zdać egzamin na ten kierunek (na konkretnej uczelni i dziennie)
          trzeba sobą trochę reprezentować

          > o kredyciku na mieszkanko i nowym samochodzie można w zasadzie zapomnieć

          doprawdy? w każdym zawodzie są widełki

          > Jak ktoś ma to coś, co pozwoli mu zostać Lisem i zarabiać 50 tys miesięcznie

          przypominam, że Lis skończył ...dziennikarstwo

          > Lepiej skończyć jakiekolwiek inne, żeby się przynajmniej na czymś znać.

          uważasz, że te studia nie dają ŻADNEJ twardej wiedzy? przejrzyj indeks

        • anais_66 Re: Dziennikarzem być... 04.06.10, 03:53
          Gość portalu: ex redaktor napisał(a):

          > Dobrze napisany artykuł, więcej takich, powinny pozbawić złudzeń
          wielu ludzi.

          Artykuł jest banalny i tendencyjny, ale może dlatego tak go oceniam,
          bo mam inne spojrzenie na problem...

          Jak ktoś ma to coś, co pozwoli mu zostać Lisem i zarabiać 50 tys
          miesięcznie to zostanie nim równie dobrze bez tych studiów, które
          kompletnie niczego nie uczą. Lepiej skończyć jakiekolwiek inne, żeby
          się przynajmniej na czymś znać.

          A tu się zgadzam w 100 proc.
      • Gość: dziennikarz Chcesz być dziennikarzem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.10, 14:54
        Nie studiuj dziennikarstwa! W redakcjach pracuje niewielu ludzi, którzy ukończyli studia kierunkowe. W większości są to specjaliści w swoich dziedzinach, lub zapaleńcy danej tematyki.

        Co zatem robić by zostać dziennikarzem? Rób to co Cię interesuje! Interesują cię problemy społeczne - działaj w jakiejś organizacji, stowarzyszeniu - żyj problemami ludzi i staraj się im pomóc. Następnie zaś to opisz. Dziennikarstwo to misja, której celem jest zmiana świata, a nie pozycja i władza.

        Szkoda, że coraz mniej studentów (a także samych dziennikarzy) to rozumie :(
        • koolfon Casus portal GW 03.06.10, 15:37

          Artykul troche wyjasnia dlaczego tak nedznie prowadzony
          jest portal GW. Bieda z nedza. Fatalny, pelny bledow
          jezyk. Gnioty, rzeczywiscie, majace wartosc zlotowki.
          Nie zdarzylo mi sie przeczytac NIGDY, absolutnie NIGDY
          artykulika-gniota napisanego bezblednie. I nie sadze abym
          przeczytal. Jest nadzieja, ze ta pozal sie Boze, zaloga
          "dziennikarska" wymrze z glodu i odplynie w niebyt.
          I tego portalowi zycze. Co za badziewie...
          • Gość: Magda Portal to Gazeta.pl, "GW" ma adres Wyborcza.pl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.10, 00:36
            Portal to Gazeta.pl, "GW" (ten sam wydawca) ma adres Wyborcza.pl, co zresztą jest tylko stroną WWW, bo wydanie elektroniczne jest płatne.

            Dżizas...

            koolfon napisał:

            >
            > Artykul troche wyjasnia dlaczego tak nedznie prowadzony
            > jest portal GW. Bieda z nedza. Fatalny, pelny bledow
            > jezyk. Gnioty, rzeczywiscie, majace wartosc zlotowki.
            > Nie zdarzylo mi sie przeczytac NIGDY, absolutnie NIGDY
            > artykulika-gniota napisanego bezblednie. I nie sadze abym
            > przeczytal. Jest nadzieja, ze ta pozal sie Boze, zaloga
            > "dziennikarska" wymrze z glodu i odplynie w niebyt.
            > I tego portalowi zycze. Co za badziewie...
        • kazjenka Re: Chcesz być dziennikarzem? 03.06.10, 16:33
          Gość portalu: dziennikarz napisał(a):

          > Nie studiuj dziennikarstwa! W redakcjach pracuje niewielu ludzi, którzy ukończy
          > li studia kierunkowe. W większości są to specjaliści w swoich dziedzinach, lub
          > zapaleńcy danej tematyki.
          >
          > Co zatem robić by zostać dziennikarzem? Rób to co Cię interesuje! Interesują ci
          > ę problemy społeczne - działaj w jakiejś organizacji, stowarzyszeniu - żyj prob
          > lemami ludzi i staraj się im pomóc. Następnie zaś to opisz. Dziennikarstwo to m
          > isja, której celem jest zmiana świata, a nie pozycja i władza.
          >
          > Szkoda, że coraz mniej studentów (a także samych dziennikarzy) to rozumie :(

          Czy to było skierowane do mnie? Nie martw się, dziennikarstwo jest moim trzecim
          kierunkiem po filozofii i rusycystyce, więc na czymś się znam:) Z pobudek, o
          których piszesz, długo uważałam, że studia dziennikarskie są bez sensu. Dlaczego
          poszłam mimo to? Żeby mieć dłużej status studenta (i przywileje, które się z tym
          wiążą), dostać skierowanie na obowiązkowe praktyki i żeby pojechać jeszcze na
          jakąś wymianę czy praktyki zagraniczne.

          Tak, w wielu redakcjach 95% dziennikarzy skończyło coś innego. Jednak ta
          struktura powoli się zmienia i dochodzi w porywach nawet do 50% dyplomowanych
          dziennikarzy(tak jest u mnie w telewizji studenckiej).
        • Gość: gosc LA Re: Dziennikarzem być... IP: *.itt.com 03.06.10, 19:19
          Dziennikarze TVN24, Romaszewski, Pochanke, Durczok i jedna blondynka
          oraz inni jezeli sa to najlepsi dziennikarze w Polsce to wlasnie
          dlatego zrezygnowalem z tej stacji oraz Polsat w USA.Poziom
          dzienikkarstwa reprezentownay przez tych ludzi jest ponizej
          wszelkiej krytyki. Glowne zarzuty to:
          slabe opanowanie jezyka polskiego i poslugiwanie sie nim, brak
          kultury rozmowy, przedstawianie wlasnej opini w sprawie, arogancki,
          klotliwy i napastliwy stosunek do rozmowcy, brak inteligentnych
          pytan, poddawanie sie emocjom na wizji.Dziennikarstwo polskie
          poprzez manipulacje , czesto wyrwane z kontekstu fakty podaje
          nieprawde lub prawde czesciowo przez co jest nieuczciwe i
          nierzetelne. Np "Wydarzenia' maja dziennikarzy ktorzy koncza
          reportaz swoja puenta ktore sa nie tylo glupie ale swiadcza o
          prymitywizmie.
          Wtracanie obcych slow, sczegolnie angielskich sa glownym grzechem
          polskich dziennikarzy. Smiejemy sie tutaj serdecznie z targetow,
          wyczilowac lub sfokusowac. To jest zalosne
          Juz w latch 80- tych okolo 80 % ludzi ze wsi i malych miast w Polsce
          nie rozumialo dziennika TV , obecnie mysle ze jest 100%.i dla
          takiego elektoratu ladny bilboard opalonego Leppera lub
          Komorowskiego bedzie jedynym kryterium wyboru prezydenta.
          • Gość: * Po co dziennikarzowi studia, wystarczy empatia IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 03.06.10, 20:00
            Po co dziennikarzowi studia???, Wystarczy empatia i zdolność
            odczytywania intencji szefa. Czym dziennikarz głupszy, tym szybciej
            awansuje, im mniej orientuje się w sytuacji-, co się wokół niego
            dzieje, tym ma większą wartość dla kierownictwa.
            Przyszła dziennikarka ma obowiązek dbać o urodę i prezentować swoje
            wdzięki , przecież i tak nikt nie zwraca uwagi na to, co mówi.
            Większość prezenterek rozpoczyna swoją karirę, jeszcze przed maturą,
            dopóki nie ukończą 18 roku życia, później nadają się już tylko na
            wizję.

      • ooolooo Piszą co wiedzą, a niczego nie wiedzą. 03.06.10, 19:39
        Dziennikarstwo powinno być formą studiów podyplomowych. Większość artykułów na
        dowolnie wybrany temat jest festiwalem spekulacji pełnym truizmów i błędów
        merytorycznych - stekiem bzdur w oczach ludzi obeznanych z opisywanym tematem.
        Popularyzatorskich książek z dziedziny ekonomii nie pisze literat z
        zamiłowaniem do tej nauki tylko ekonomista ze zdolnościami pisarskimi.
        Niestety współcześni dziennikarze to ludzie którzy mogą całą szpaltę zapełnić
        testem symulującym zrozumienie opisywanego zagadnienia, a kończą go
        autorytatywną konkluzją. Dziennikarstwo stało się sztuką taniej retoryki a
        wypowiadanie się na obce sobie tematy cnotą.
        • Gość: Kaka Re: Piszą co wiedzą, a niczego nie wiedzą. IP: *.rzeczpospolita.pl 03.06.10, 21:18
          Dziennikarstwo i komunikacja społeczna daje tytuł medioznawcy, nie dyplomowanego
          reportera. Warsztatu każdy uczy się sam, a studia (te konkretne) sporo w tym
          pomagają. Co do znania się na wszystkim, to niestety nie każdy np. lekarz
          napisze dobry tekst o zdrowiu, a wielu dziennikarzy wyciągnie z lekarza wiele
          więcej niż sam byłby w stanie powiedzieć i zrobi niezły background na podstawie
          własnych poszukiwań. Od netu oczekiwać powinno się przede wszystkim szybkości i
          pisania na temat. To też sztuka. Pozdrawiam
      • Gość: arbiter Re: Dziennikarzem być... IP: 77.236.0.* 03.06.10, 21:14
        ...pisanie z błędami..., w dodatku o niczym lub o czymś, o czym ma
        się mgliste lub zerowe pojęcie to dziś norma w "dziennikarstwie".
        Dyletanctwo zawsze było plagą tego zawodu, ale teraz w połączeniu z
        jego umasowieniem osiągneło już poziom zagrażajacy nie tylko
        kulturze umysłowej i jakości dyskusji publicznej, ale wręcz
        bezpieczeństwu społeczeństwa. Wiekszość wydziałów należałoby
        zlikwidować a na pozostałych 2-3 ograniczyć liczbę miejsc, ale
        mamy "demokrację", i to tego typu, że szkołę wyższą można otworzyć z
        taką samą łatwością jak stragan. Efektem "dziennikarze" po
        uniwersyteckich straganach.
      • Gość: wera Dziennikarzem być... IP: *.satfilm.net.pl 03.06.10, 21:17
        pewnie że warto byc dziennikarzem to interesujaca praca nie potrzeba
        konczyc studiów w tym kierunku liczyą sie umiejetnosci i zamiłowanie
        w tej dziedzinie , nie zgodze sie jednak co do wynagrodzeń bo nas
        młodych zawszewykorzystuja za prace w radiu dostawałam leprze
        wynagrodzenie niż w telewizjii lokalnej w której po kilkunastu
        tygodniach pracy i porzygotowanju wielu informacjii nie zapłacono mi
        za nic , przedewszystkim nieliczono sie z tym ze każdy oprócz pracy
        tez chce miec cos poza nia .... napewno niejest tak w każdej
        telewizjii ale takie sytuacje jednak sie zdarzaja .....
        • Gość: arbiter Re: Dziennikarzem być... IP: 77.236.0.* 03.06.10, 21:30
          nie rozumiesz, że jedno z drugim - poziom i wynagrodzenie - są ze
          sobą ściśle powiązane? Dziennikarstwo upada w momencie jego
          komercjalizacji. Kiedyś W telewizji publicznej, w prestiżowej
          gazecie czy tygodniku trzeba było coś umieć, wiedzieć, posiadać
          kompetencje. Za to jednak trzeba zapłacić, a prywatny biznes kieruje
          się zasadą zysku. W tv i prasie komercyjnej nie chodzi o
          informowanie; informacja to tylko środek służącu transakcji
          sprzedaży reklam. Skoro chodzi o zysk to znaczy, że trzeba ścinać
          koszty. Dlatego najlepiej zatrudnić niewykwalikowanych dyletantów,
          bo tym nie trzeba wcale płacić. Jeszcze kilka lat (8-10) temu w TVN
          regularnie i słono płacili tylko Lisowi a cała zgraja gów.niarzy
          niewolniczo hakowała za friko (za wątpliwy prestiż i marzenia o
          sławie medialnej). Jakość zawartości jest wprost proporcjonalna do
          kosztów a więc i wynagrodzeń. Za dyrdymały w Gali czy Telewizyjnej
          można nie płacić nic, za poważny tekst w dziale opinii tygodnika
          trzeba wybecalować. Jesteśmy na równi pochyłej...
        • xiniu Re: Dziennikarzem być... 04.06.10, 00:14
          Ty zajmujesz się "dziennikarstwem", czyli jakimkolwiek pisaniem, czy
          mówieniem publicznym? Od kiedy osoba, która powinna to robić, pisze
          "leprze"? Od kiedy nie używa wielkich liter na początku zdania? Tworzy
          nowe słowa: "porzygotowanju"? Ty chcesz pieniędzy za taką jakość
          wypowiadania się? Dziwisz, że nie chcieli Ci zapłacić? Litości!
      • Gość: ap Zgroza i żałość ściska:)))) IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 03.06.10, 22:40
        po nastu latach w zawodzie przeszedłem na drugą stronę czyli do rzecznikowania
        i jestem przerażony tym kto się bierze za pisanie, szczególnie w necie, te
        adepty zawodu nie potrafią nawet prostego krótkiego zdania zacytować, wkładają
        mi w usta rzeczy których nie powiedziałem lub te które mówię im nieoficjalnie,
        jedna jak zrobiła wywiad z moją szefową to pisaliśmy go przy autoryzacji w 90
        proc od nowa a niunia niezrażona zadowolona go przyjęła i wydrukowała:)to już
        nie jest nawet brak wiedzy czy doświadczenia, ale zwykłe lenistwo i
        niechlujstwo jak się nie chce przy spisywaniu wywiadu z dyktafonu sprawdzić
        jak prawidłowo brzmi czyjeś nazwisko czy nazwa firmy:) dzięki tym wszystkim
        pseudodziennikarzynom (w 90 proc. to sorki ale płeć piękna) ten zawód zszedł
        na psy i nie chce się go już uprawiać:)są znakomici do robienia w trąbę przez
        polityków i innych, piszą teksty pod zamówienie itp itd:)
        • Gość: spokesman Re: Zgroza i żałość ściska:)))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.06.10, 09:25
          He he przeszedłem tę samą drogę i jako rzecznik przekonałem się, że
          dalej jestem trochę dziennikarzem, tyle że piszę dla innych. Miałem
          mnóstwo sytuacji gdy jakiś dziennikarz żądał ode mnie napisania
          prawie całego tekstu za niego. On (lub ona) tylko się podpisywał i
          dawał do redakcji. Przekręcanie, kłamstwa, całkowite zmyślanie moich
          wypowiedzi to była codzienność.
          Najlepiej wspominam taką przygodę - zdobyłem dla dziennikarza pewien
          urzędowy dokument, o który prosił. Miał 8 stron tekstu. Wysłałem mu
          całość faksem. Dziennikarz (prasowy) dzwoni i mówi - czy nie mógłbym
          tego jakoś streścić, bo dla niego 8 stron to za dużo i on ma za mało
          czasu, żeby to przeczytać i zrozumieć. No to mu napisałem
          streszczenie wraz z wnioskami jakie się nasuwają. Zacytował, a
          wnioski napisał jako swój własny autorski komentarz.
      • Gość: hamster Dziennikarzem być... IP: *.chello.pl 04.06.10, 01:48
        Mam za sobą ponad 30 lat w tym zawodzie, czyli zaczynałam za
        nieboszczki komuny. I z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że
        to były w porówaniu z dzisiejszą pracą w redakcjach złote czasy (nie
        tylko radia, cytują Allena). Szczególnie, jak się ktoś nie pchał do
        partii, polityki, kariery, a miał trochę kręgosłupa.
        Po pierwsze: studia dziennikarskie były podyplomowe i elitarne.
        Dlatego, źe podobnie jak na archeologię, etnografię i inne takie
        niszowe kierunki, przyjmowano garstkę ludzi, bo tylu mogło potem
        znależć pracę. Nie produkowano więc hord bezrobotnych, którzy
        szukając, tak jak to opisujecie, byle jakiego zaczepienia w
        redakcji, idą na każde warunki. Poza tym prawdziwych umiejętności
        nabywało się dopiero w redakcji, gdzie funkcjonował system staży, a
        przede wszystkim starożytny i "anachroniczny" dzisiaj układ mistrz -
        uczeń. Moi mistrzowie poświęcili mi wiele uwagi, naprawdę nauczyli
        zawodu od podszewki, ale po pierwsze płacono za to (naprawdę,
        symbolicznie, ale jednak!),po drugie - nie bali się, że jak się
        czegoś nauczę, to zgodzę się robić to, co oni, za pół ceny. A ja ze
        swojej praktyki taką sytuację już znam i nikogo niczego uczyć nie
        będę!
        Nie gloryfikuję tamtych czasów, które były, jakie były. Wówczas też
        plątali się po zawodzie ludzie przypadkowi, ale było ich
        zdecydowanie mniej.Poza tym środowisko było solidarne!
        Słusznie kilka osób podnosi tutaj problem feminizacji zawodu. W
        czasach, o których piszę, dziennikarze (i to nie tylko ci sterowani
        przez różne komitety) zarabiali na tyle przyzwoicie, że dało się z
        tego rodzinę utrzymać, więc było więcej chętnych do tej roboty
        facetów. Praca też stawiała wyzwania, również fizyczne (a to trzeba
        było skoczyć przez płot, a to wstać o 4 rano, żeby napisać reportaż
        z zajezdni albo szwendać się cały dzień ze strażakami - każdy
        dziennikarz to przechodził...). Gazety nie robiło się w redakcji!
        Panie były od kultury i kontaktów z czytelnikami, dyskretnie
        sekowane w innych działach. Dlatego te, które się w zawodzie ostały,
        musiały być dwa razy lepsze od facetów. Uroda nie była warunkiem
        podstawowym naboru, bo poza telewizją chyba kariery nie robiło się
        raczej prze łóżko (ale i to się przecież zdarzało).Jednak wówczas
        dziewczyna, która dała d... musiała oprócz tego mieć jednak jeszcze
        coś w głowie, od usług seksualnych były inne panienki.
        Kolejna generalna zasada: kto się nie uczył cały czas - odstawał. I
        to redakcje, a nawet - o zgrozo - KC organizowały kursy, szkolenia,
        studia podyplomowe dla tych, którzy mieli inny zawód wyuczony, inną
        specjalizację. Przykład: kiedy wchodziła reforma ekonomiczna prof.
        Baki, szefowie działów ekonomicznych we wszystkich gazetach odbyli
        szkolenie, organizowane właśnie przez KC, z całą grupą ekspertów,
        którzy tą reformę przygotowali i firmowali (było w tej grupie 3
        póżniejszych ministrów finansów i paru dyrektorów banków, którzy
        działali już w nowych czasach). A na koniec, jako pierwsi w Polsce,
        zdawali EGZAMIN, który miał udowodnić, czy rozumieją to, o czym za
        chwilę będą pisali. I naprawdę chodziło o ekonomię, a nie o dogmaty.

        Warunki,w jakich przyszło pracować, sprawiły źe powstała szkołą
        polskiego reportażu, która uczyła powiedzieć w podtekście to, czego
        cenzura zabraniała. I, jak Boga kocham, ludzie stali w kolejce po te
        reżimowe gazety. Niektóre, naturalnie. A co do cenzury - nie
        pracowałam w Warszawie, więc mam zupełnie inne odczucia, jak moi
        koledzy. U nas wszystko stało w jednym gmachu: na kolejnych piętrach
        redakcje, na samej górze cenzura, jak był problem to się omawiało go
        nie tylko w gabinetach, ale również w klubie, przy pół litrze.Cenzor
        kombinował razem z dziennikarzem, jak ominąć zapisy.
        A przede wszystkim - wolałam całe stado cenzorów od wszechwładnych
        dzisiaj agentów reklamy! Bo to oni rządzą już w większości redakcji.
        A, jak Boga kocham, daleko im do inteligencji tamtych (bo żeby
        wszystko ze wszystkim kojarzyć, to jednak trzeba było wiedzy,
        szarych komórek, oczytania).
        Dziennikarze bezpłatnie dostawali tony gazet, żeby wiedzieli co
        konkurencja pisze, a przede wszystkim żeby się uczyli od
        najlepszych. Za rzeczy wyjątkowe płącono wyjątkowo i hołubiono tych,
        którym się chciało więcej. W mojej redakcji był kolega, który po 3
        miesiące pisał jeden reportaż! A jego szefowa martwiła się, jak mu
        przez te 3 miesiące znależć coś na tzw. obowiązkową wierszówkę. Ale
        jak już napisał, to wszyscy się cieszyliśmy, bo to było coś! Przez
        tydfzień się w redakcji i klubie dyskutowało.
        Czy zauważyliście, że dzisiaj już prawie nie ma felietonów? Dawniej
        ambicją każdej gazety, że o tygodniku już nie wspomnę, był felieton.
        Bo to dopiero była wyższa szkoła jazdy!Dzisiaj pod tym tytułem
        drukuje się raczej opowiastki towarzyskie...
        Co do interenetowego dziennikarstwa: prasowe redakcje, które próbują
        ratować swój byt przez ucieczkę w sieć, nadal nie rozumieja, że
        przyszłość mają ci, którzy dają coś od siebie - własnie raporty,
        nowe informacje. Na zasadzie "kopiuj-wklej" daleko się nie ujedzie.
        Do robienia dobrego portalu potrzeba więcej ludzi, niż do robienia
        byle jakiej gazety. I im też trzeba płacić, żeby im się chciało.

        Dzisiaj do redakcji większość młodych przychodzi, by mieć ładny wpis
        w CV. Niestety, podobnie jak w nauczycielstwie, zostają ci, którzy
        nie są zdeterminowani, by dążyć do czegoś więcej. Kobitki właśnie i
        te ich waciki. Rządzą nimi nieliczni faceci, którym daje to pozycję
        rozpieszczanych i pewnych swojej nieomylności nababów. Dorabiają
        wykładami na tak licznych kierunkach i kursach dziennikarskich,
        gdzie zachwycają się sami sobą. Bo oni przecież zrobili karierę!
        Ponieważ dzisiaj już nikt nie wydaje reportaży - nie da się tego
        zweryfikować...
        Smutno mi, naprawdę, gdy wspominam moje początki. To był kiedyś
        naprawdę fajny i szanowany (mimo oczywistej politycznej otoczki)
        zawód, bo nikt nie zmuszał do produkowania afer, fotografowania
        sikających w krzakach gwiazd, a o sekretarzach naprawde można było
        nie pisać, jak ktoś się do tego nie pchał. Zawsze byli przecież
        tacy, co się pchali, nie oszukujmy się. Tylko że nawet w tych
        komitetach, wobec których byli tak usłużni, nie szanowano ich, a
        traktowano jak chłopców na posyłki.
        • anais_66 do Hamster 04.06.10, 04:32
          Zaczynałam o wiele później niż Ty, a 66 to nie jest nawet mój rok
          urodzenia.
          Trafiłam natomiast na ludzi, o których piszesz uczeń-mistrz.
          Nie oburzałam się natomiast, że początkujący dziennikarz "powinien"
          pisać o dziurach w jezdni. Uważam, że tak być powinno.
          Nie "reportaż", o którym mówią studenci dziennikarstwa na praktyce,
          ale właśnie "jedynki" o cenie rzodkiewki na straganie:)
          Miałam szczęście trafić na dobrych dziennikarzy, którzy mnie
          dopingowali (pomijam opisany przez Ciebie fakt bycia kobietą, bo
          były to już inne czasy).
          Zapewne (?) masz świadomość, że dziś studia dziennikarskie nic nie
          znaczą (moim zdaniem). Przez chwilę myślałam o takowych, ale w moim
          mieście - na szczęście - powstały rok później (tzn. po mojej
          maturze).
          Ech, długo by jeszcze pisać... Pozdrawiam serdecznie!
          • Gość: hamstetr Re: do Hamster IP: *.chello.pl 04.06.10, 08:10
            W moich czasach na studiach dziennikarskich też uczyli wszystkiego
            po trochu, tylko nie warsztatu: historii, ekonomii politycznej,
            socjologii, a nawet geografii! A - przypominam - studia były
            podyplomowe. I tępiono na nich polonistów już na wstępie, bo, jak
            mawiał ówczesny dziekan na UW, dziennikarz pownien mieć przede
            wszystkim zawód, do którego może wrócić, gdy się okaże, że jednak
            nie tędy droga. Dlatego właśnie istniał system kursów zawodowych dla
            młodych dziennikarzy, finansowany przez redakcje. Naprawdę!Na koszt
            firmy raz - 2 razy w miesiącu jeżdziło się do różnych
            podwarszawskich ośrodków. A tam już wykładali naprawdę fachowcy.
            Pisania o dziurach w drodze nigdy nie uważałam za zawodową
            degradację: te dziury w drodze to nieustannie aktualny przykład
            dziennikarskiej misji, przynajmniej w naszym kraju, gdzie dziury
            były, są i będą.
            Wracając zaś do tematu mistrzów zawodowych: moi nauczyli mnie przede
            wszystkim słuchania ludzi. To i wrodzona życzliwość (dzisiaj modnie
            powiedzieć empatia) to są podstawy zawodu. A o tym, jak przed epoką
            Internetu wyglądał warsztat zawodowy dziennikarza można sobie
            poczytać w Karafce La Fontaine'a, biblii dziennikarzy, która wyszła
            spod pióra Melchora Wańkowicza. To był taki Kapuściński powojennych
            i przedwojennych czasów. I w końcu też się okazało, że koloryzował,
            bo źycie okazało się czasami zbyt zwyczajne na reportaże. Natomiast
            dziury w drogach są ciągle realne i całe pokolenia będą miały
            jeszcze z czego żyć.
          • Gość: Byladziennikarka Re: do Hamster IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.10, 08:19
            Nie ma na Śląsku poważnych tytułów, w których można nauczyć się
            zawodu. A jeśli nie ma gazet, to nie ma kadry. Kto ma tworzyć tę
            prasę? Pewnie taki osobnik, o którym opowiem. Po paru latach pracy
            w jednym z dzienników, zatrudniono mnie do rzecznikowania (mocno
            umownego) w placówce kultury. W tej naukawej placówce wszyscy
            uważają, że pisać każdy może:))) A tekst prasowy i naukowy nie
            różnią się od siebie:)))"Czytelnicy nie rozumieją? To niech się
            uczą!":))) cytat z mojego naukawca.
            Ale wracając do tematu poziomu kadr. Od jakiegoś czasu towarzyszy
            mi w pracy "kolega", pięć minut po studiach, zero doświadczenia w
            mediach i w głowie wyścig szczurów. Biegunka intelektualna (intelekt
            szczątkowy, ale pozwalający na zgrabne kłamstwo) plus "parcie na
            dziennikarstwo". Po paru dniach pracy zażądał mojej listy kontaktów.
            Tupał nogami, krzyczał i pluł coś o mobbingowaniu. A było to po
            mojej jasnej odmowie i jasnym określeniu,kim jest ktoś, kto żąda
            cudzych owoców pracy! Po dwóch tygodniach ogłosił na facebooku i
            goldenline, że jest specjalistą pracującym w naszej firmie. Patrzę
            na to dziecko, i oczy mi się robią okrągłe. W jednym osobniku
            zebrało się wszystko w równych proporcjach. Brzydota, lenistwo,
            fatalne wykształcenie i złe wychowanie. Chodzący koszmar z
            przylepionym uśmiechem. Wypisz, wymaluj plastikowy produkt XXI
            wieku. Moje pomysły, żeby to coś zaczęło pracować, okazały się nie
            do uniesienia. Dziecko się spociło ze strachu, gdy zaproponowałam
            pracę u podstaw. Dokształcanie się i ewentualne studia podyplomowe.
            Jednak jedną rzecz robi znakomicie i perfekcyjnie. Chwali się
            nawet tym,że umie jeść nożem i widelcem. Znajdziesz to na
            facebooku, goldlinie i naszejklasie:)))) Jeszcze chwila, a znajdę
            tam informację,że jego gazy po niedzielnym obiedzie również są
            najznakomitsze na świecie:)))
        • brat187 Re: A rowow nie ma komu kopac i walow ukladac z p 04.06.10, 08:21

          Konkluzje generalnie słuszne. Wpis doświadczonego
          dziennikarza "sympatyczny", ale to spis oczywistości powszechnie
          znanych. To biadolenie w artykule też trochę przesadne.
          Gdzie są te tabuny kandydatów na tuzy dziennikarstwa? Współkieruję
          sporą redakcją. Zatrudnię od zaraz dziennikarza, np. ekonomicznego.
          Ale takiego naprawdę z biglem i wiedzą. Netto zarobi 3000 i więcej,
          choć to prowincja, ale w ładnym otoczeniu. Albo mocnego w patrzeniu
          władzy na ręce. Ale takiego, który potrafi przeczytać i zrozumieć
          dokumenty. Gdzie oni są? Ci młodzi bardzo zdolni, chętni do kariery.
          Robiłem już wiele naborów. Konkluzja - jeden wielki dramat.
          • Gość: * prosta rada IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 04.06.10, 11:13
            Zatrudnij -byle, kogo, aby mieć nazwisko i osobę tzw. "kozła
            ofiarnego", sam pisz, a płać za nazwisko.

            Ciągle mnie zastanawiają zarobki pań dziennikarek telewizyjnych, 15
            tyś- 20 tyś, 50 tyś miesięcznie przecież tak naprawdę wystarczy
            zatrudnić studentkę I roku, ogarnąć ją trochę, z tydzień poduczyć i
            efekt będzie identyczny, a często nawet dużo lepszy. To samo dotyczy
            sławnych dziennikarzy telewizyjnych i ich zarobków.
            Za co biorą kasę?, Za przeczytanie z kartki materiału przygotowanego
            przez kogoś innego, kto też wziął za swoją pracę ogromne pieniądze.
            TO NIE JEST NORMALNE.
            W PAŃSTWIE JEST KRYZYS POWODZIOWY TRZEBA OSZCZĘDZAĆ, PO TO, ABY
            ZBUDOWAĆ LUDZIOM DOMY, W KTÓRYCH BĘDĄ MOGLI NORMALNIE ŻYĆ.

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka