Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Nasz pacjent, nasz klient

    IP: *.acn.waw.pl 23.08.10, 13:18
    Ocziwiście nie neguję że empatia i uprzejmość w zawodzie lekarze
    jest ważna, zresztą jak i w każdym innym, ale mam wrażenie że trochę
    się z tym przesadza. Problem polskiej służby zdrowia nie leży w z
    natury gburowatych i niekomunikatywnych lekarzach ale w za małej
    ilości pieniedzy i złym zarządzaniu tym co jest. Kolejek
    nie "wymyślili" sobie przecież lekarze tylko NFZ po przez
    limitowanie ilości zabiegów za które płaci. Poza tym cały personel
    medyczny jest przepracowany. Ci ludzie aby godnie żyć pracują na 2-3
    etaty, do tego cały czas się doszkalając. Przemęczeni i zagonieni
    ludzie po prostu nie zawsze mają siłę i cierpliwość na bycie "miłym".
    Jestem też przekonana że niektórzy pacjenci swoją
    postawą "prowokują" pewien typ zachowań. Część jest "roszczeniowa" i
    wychodzi z założenia że wszystko im się od wszystkich należy a do
    tego jeszcze przymilanie, trzymanie za rączkę, uśmiech, żarty etc
    zapominają że jak w każdej relacji międzyludzkiej odpowiedzialność
    za atmosferę podczas spotkania ponoszę obie strony. Inna część
    to "upierdliwi", którzy nie szanują czasu i cierpliwości innych.
    Lekarz to nie matka Teresa z Kalkuty, ma przede wszyskim leczyć a
    jak chcesz żeby całość odbywała się w miłej atmosferze to zastanów
    się najpierw co ty możesz zrobić aby było miło.
    Obserwuj wątek
        • Gość: Polscy lekarze Polscy lekarze to poldzicy, niecywilizowani ludzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.10, 16:52
          Polecam tym niecywilizowanym, poldzikim ludziom, ktorzy koncza studia medyczne w
          Polsce ogladanie zachodnich filmow, seriali, niech zobacza jak wygladaja relacje
          miedzyludzkie w krajach, ktore cywilizacyjnie stoja o wiele wyzej od Polski.

          Spoleczenstwo polskie przyzwyczajone jest do wzajmnej agresji i chamstwa,
          wiekszosc nawet nie wie, jak ludzie w cywilizowany, normalny sposob moga sie do
          siebie odnosic.

          Zachodni pacjent ma prawo przypuszczac, ze polski lekarz nie myje rak, dlubie w
          nosie, ma wszy skoro odnosi sie do pacjenta jakby przybyl z Azji Srodkowej, nie
          przedstawia sie, nie odpowiada na dzien dobry, chamskim tonem wyczytuje nazwiska
          na korytarzu itd.
          • Gość: Polscy lekarze Re: Polscy lekarze to poldzicy, niecywilizowani l IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.10, 17:03
            Niesamowity, egzotyczcny komentarz (my name is Borat, jakszemasz..!), od kogos z
            IP *.acn.waw.pl o nicku 'abc', ktory jak widac potrafi obslugiwac komputer i
            przegladarke internetowa.
            Wedlug niego lekarz w Polsce ma prawo byc niecywilizowany.

            Ludzie przyjezdzajac z zachodnich krajow ryzykuja swoim zyciem, glowny powod:
            poziom dzikosci, chamstwa jest tak wysoki wsrod polskich lekarzy, ze nie ma sie
            powodow przypuszczac, ze jak sie nawet skorumpuje taka osobe, ucywilizuje sie
            ona i bedzie miala jakikolwiek poziom etyki.

            Polscy lekarze pracujacy w UK i na zachodzie, musze przede wszystkim mentalnie
            dostosowac sie do zachodniego spoleczenstwa. Czesto szokiem dla nich jest
            szkolenie dla Eastern Europeans - czyli myjemy rece, usmiechamy sie (Borat na
            filmie sie usmiecha, prawdziwy przedstawiciel Eastern Europeans to smutny
            czlowiek z problemami :), przedstawiamy sie, tak aby klient mogl go zaskarzyc do
            przelozonych w razie zlego zachowania.

            Wiecie, ze w szpitalach w UK zatrudnia sie psychologow, a wsrod dzieci chodza
            clowni rozdajacy cukierki? Zaloze sie, ze dla wiekszosci Polakow czytajacych to
            forum to egzotyka, wytresowany homo sovieticus powie: lekarz ma leczyc, a to ze
            mnie bedzie gnoil jak kapral w rosyjskiej (polskiej/ dowolny kraj bloku
            sowieckiego) to jego prawo.

            Ile jeszcze lat musi minac? Mamy juz TVN, dostep do zachodniej TV, ba telewizory
            produkcji zachodniej w kazdym domu. Polak kupuje zachodni samochod, tylko nikt
            mu nie powiedzial, jak zachowuja sie kierowcy w krajach gdzie produkuje sie te auta.
            • Gość: Polscy lekarze Re: Polscy lekarze to poldzicy, niecywilizowani l IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.10, 17:09
              Polacy czesto smieja sie z czarnoskorych osob, czesto zyjacych w zachodnich
              krajach jak USA. Dzisiejsza Gazeta Wyborcza opisuje przypadek rytualnego mordu
              Albinoskiej dziewczyny, natomiast niedawno pod Czestochowa robiono smalec z
              psow, cale wies kupowala z powodow jak wierza ci ludzie - wlasciwosci leczniczych.
              Czy na polskich studiach medycznych sie takie rzeczy wyklada? Bo sadzac po
              poziomie dzikosci wiekszosci lekarzy nie zdziwilbym sie.

              To kolejne rytualne morderstwo albinosa tym regionie. Na początku roku w tym
              samym miejscu też zabito 11-letnią dziewczynkę, której następnie odcięto dłoń.
              Część miejscowej ludności wierzy w "magiczną moc" krwi i części ciała osób
              cierpiących na bielactwo. Czarownicy i znachorzy robią z nich eliksiry, które
              rzekomo przynoszą szczęście i pieniądze.

            • Gość: rotten Re: Polscy lekarze to poldzicy, niecywilizowani l IP: *.chello.pl 25.08.10, 17:05
              pracowałam w Manchesterze w A&E w 2008. Pacjenci i lekarze jak
              wszędzie- mili i chamscy, roszczeniowi i współpracujący....Jedyna
              różnica między moją pracą w Polsce i w Anglii to stawka za
              godzinę...Dokładnie 4 razy więcej. Możesz tu nawypisywać tonę
              inwektyw na lekarzy w Polsce, ale prawda jest taka, że płaca to
              jedyna różnica. A klown rozdający cukierki? To najczęściej
              wolontariusz. Może założysz czerwony nos i spędzisz 12 h w SOR?
            • Gość: se Re: Polscy lekarze to poldzicy, niecywilizowani l IP: *.skane.se 04.05.11, 12:57
              Panie co pan takie bzdury mi tu,ze tak powiem.Pracuje w Szwecji.Polscy lekarze umieja sie odnalesc w tych warunkach sa mili,empatyczni,uprzejmi,dobrze wyszkoleni,profesjonalni.To chyba tez jest odnosnikiem jacy sa polscy lekarze,tak.Warunki w jakich przyszlo im egzystowac robia ich takich,a ta wieczna nagonka mediow szczegolnie w dobie reformy stuzby zdrowia i strajkow, a bylo ich wiele.Pracowalam wtedy w Polsce.Paranoja.Polacy pozwolcie lekarzom godnie zyc i szanujcie ich,bo moze wam ich zabraknac.Z powazaniem patriotka z EU:
          • Gość: lekarzyna Re: Polscy lekarze to poldzicy, niecywilizowani l IP: *.adsl.inetia.pl 23.08.10, 19:29
            Współczuje ci, że swoją wiedzę o świecie czerpiesz z seriali, musisz być bardzo
            ograniczony, w bajki dla dzieci i Świętego Mikołaja też pewnie wierzysz?

            Jak już oglądasz te seriale to zobacz jak zachowuje się "zachodni" pacjent.
            Zachodni lekarz ma prawo przypuszczać, że polski pacjent to wszystko wiedzący
            nieuk po zawodówce, dłubiący w nosie i nieumyty.

            PS Nie mieszaj do swoich wypowiedzi ludzi z Azji Środkowej, mało jest o tej
            tematyce seriali więc twoja wiedz na ten temat jest zerowa, możesz kogoś
            niepotrzebnie obrażać.
            • joasia_m Re: Polscy lekarze to poldzicy, niecywilizowani l 27.08.10, 13:15
              Tom: masz rację poziom dyskusji jest żenujący. Określenia też. Chcialabym jednak
              zwrócić uwagę na coś, co obserwuję zarówno jako pacjent jak i , co gorsza, w
              rozmach z licealnymi przyjaciółmi, już prawie lekarzami. Ogromny brak wrażlwości
              na pacjenta jak człowieka. Lekarze, u których bywałam często w ogóle nie chcieli
              słuchać i wyjść poza najprostsze rozwiązania (nie, chyba na uporczywy kaszel
              antybiotyk nie pomoże? nie, nie chce zwolnienia, nie dziękuję, nie nie jestem
              zestresowana, nie, naprawdę przyszłam bo źle się czuję, nie chcę skierowania do
              psychiatry (!!! - chyba podejrzenie hipochondrii). Panie pielęgniarki i inne
              takie łażące po gabinetach ginekologicznych, otwieranie drzwi i cienkie ściany
              to już w ogóle pomijam. Znajomi: już nie da rady ponarzekać, zapytać,
              skomentować służby zdrowia, oni wiedzą lepiej i nie mają żadnej refleksji. Są
              cywilizowani i inteligentni, ale z poczucia humoru i dystansu to ich studia
              wyprały.
              Lekarze nie zwracają też uwagi na 1 prawdę, jeśli już aspekt humanistyczny nas
              nie wzrusza: wiedza lekarza jest nic nie warta jeśli 1. nie dowie się co jest
              pacjentowi 2. nie powie mu tego 3. pacjent i tak go nie posłucha, bo mu nie ufa/
              nie rozumie go/ uważa ze potraktowano go jak śmiecia albo w ogóle nie wysłuchano
              jego problemu
          • Gość: Szwed Re: Polscy lekarze to poldzicy, niecywilizowani l IP: *.179.wmc.com.pl 27.08.10, 15:03
            Człowieku nie rozśmieszaj mnie. Nauka relacji ludzkich z seriali amerykanskich?
            Dobre sobie :) W "Na dobre i na złe" też wszyscy są zyczliwi. Jaki ma być
            lekarz, do którego przychodzą wiecznie naburmuszeni pacjenci w 50% zmyślających
            własne choroby? Nie mowiąc o tym, ze wiekszość opini na temat personelu
            medycznego, bierze się z faktu, że nie potrafią oni pomóc pacjentom, którym jest
            wiecznie zle.
          • Gość: barcelona07@vp.pl Re: Polscy lekarze to poldzicy, niecywilizowani l IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.11, 14:05
            WITAM , W SOBOTE O 15,30 MÓJ MĄŻ ZASŁABŁ W SKLEPIE NA ZAKUPACH , CÓRKA ZAWIOZŁA GO NA ODDDZIAŁ RATUNKOWY SZPITALA RYDYGIERA W KRAKOWIE.SZPITAL JEST SPRYWATYZOWANY . MĄŻ WRAZ Z CÓRKĄ PO ZGŁOSZENIU SIĘ DO GABINETU PRZYJĘĆ NA ODDZIALE RATUNKOWYM SIEDZIELI NA KORYTARZU 30 MINUT , ZADZWONIŁAM Z DOMU DO SZPITALA . BYŁAM BARDZO ZANIEPOKOJONA DO LEKARKI I OŚWIADCZYŁAM JEJ ŻE ,,MĄŻ I CÓRKA SIEDZĄ GODZINĘ NA KORYTARZU ,MĄŻ JEST PO ZAPAŚCI I JEŻELI MU SIĘ COŚ STANIE ,TO JA WYCIĄGNĘ DALEKO IDĄCE KONSEKWENCJE WOBEC NIEJ , PONIEWAŻ MAM CÓRKĘ PRAWNIKA I SOBIE NIE POZWOLĘ NA ZŁE TRAKTOWANIE . !" LEKARKA NATYCHMIAST ZROBIŁA KARCZEMNĄ AWANTURĘ CÓRCE , OŚWIADCZYŁA ŻE WZYWA POLICJĘ I PRAWNIKA PONIEWAŻ JA JEJ GROZIŁAM ! MÓJ MĄŻ BYŁ BLADO - ZIELONY ! LEŻAŁ BIEDNY ,CÓRKA TŁUMACZYŁA ŻE NIE ODPOWIADA ZA MOJE ZDENERWOWANIE .PO CZYM LEKARKA PRZYSTAPIŁA DO WYWIADU I BADANIA MĘŻA .SZARPAŁA GO , WYWIAD PROWADZIŁA AGRESYWNIE , NIEGRZECZNIE , GORZEJ NIŻ PRZESTĘPCĘ GO PRZESŁUCHIWAŁA. PIELĘGNIARKA WKŁUŁA MĘŻOWI NAJGRUBSZY WENFLON , LEK DO WYPICIA ZANIOSŁA ZAMIAST MĘŻOWI INNEMU PACJENTOWI , ALE DRUGI JUŻ MU PODAŁA. SYTUACJA BYŁA NIEPRZYJEMNA Z TEGO POWODU ,ŻE WCALE NIE MUSIAŁ TAM PODPISYWAĆ ZGODY NA BADANIE , LEKARKA WKOŃCU PRZESTAŁA ,PO TYM JAK MĄŻ LEDWO ŻYWY ZAPYTAŁ ,, A CÓŻ MNIE TAK PANI DOKTOR PRZESŁUCHUJE ! WTEDY PRZEPROSIŁ I STWIERDZIŁA ŻE ONA JEST ,, URZĘDNIKIEM PAŃSTWOWYM "?????!!!!!! , PROSZĘ O ODPOWIEDZI. BEATA
      • Gość: Dawid Kord Nasz pacjent, nasz klient IP: *.cs.put.poznan.pl 23.08.10, 14:09
        Doprawdy nie rozumiem po co lekarzom takie szkolenia, oni się na tym
        bardzo dobrze znają. Chesz być przyzwoicie i miło potraktowany
        odwiedź doktora po dyżurze w jego prywatnym gabinecie - zaręczam
        bedziesz zaskoczony ...


        Strasznie mnie irytuje hipokryzja niektórych osób z tej grupy
        zawodowej, która w szpitalu czy publicznej przychodni zachowuje się
        poniżej jakichkowiek norm, które wydają się obowiązywac w tym było
        nie było nobilitującym zawodzie ... A potem spotykasz Pana(nią)
        doktor(a) w prywatnym gabinecie gdzie wchodzi Ci za przeproszeniem
        w ....
        Czy do takich ludzi można miec jakiekolwiek zaufanie ? Nawet jeżeli
        im płacisz! Przecież już wiesz do czego taki człowiek jest zdolny ...
        • Gość: slawek Re: Nasz pacjent, nasz klient IP: 81.219.84.* 23.08.10, 17:45
          W ubiegłym tygodniu miałem pecha zawitać w przychodni pediatrycznej
          w Władysławowie... (w czasie urlopu)..

          lekarz poświęcił nam 3 miuty (po tym jak spóźnił sie 40 minut).
          Dziecka dobrze nie obejrzał i stwierdził, że nic nie jest w stanie
          zrobić bo podobnych przypadków uczulenia są dziesiątki i sami nie
          wiedzą co to jest...

          W ciągu tych trzech minut które nam poświecił, odebrał jeszcze
          telefon i powiedział do rozmówcy coś w stylu "nie wiem kiedy stąd
          wyjdę.. tu przychodzi dużo ludzi "

          Na szczęscie dziecko nie umarło, ale gdybyśmy mieli jakąś cięższą
          chorobę to ten lekarz na pewno by jej nie zidentyfikował..

          Słyszałem że lekarze zarabiają godne pieniądze ...
          Ten człowiek chyba jednak nie bardzo zasłuuje

          Sl
      • Gość: goscUSA Nasz pacjent, nasz klient IP: *.lsanca.fios.verizon.net 23.08.10, 17:56
        Polska i Polacy maja rozne oblicza.Rok 2004, szpital wojewodzki w
        Gorzowie, moja matka umiera, do konca zycia nie zapomne tragicznych
        warunkow szpitala , chamskich lekarzy i prymitywnych warunkow
        umierania.Taka tez jest Polska, 4 miesiace pozniej moj ojciec
        umiera, lekarz mowi nie mamy pieniedzy na leczenie twojego ojca
        poniewaz musimy ratowac 40 latka. Oczywisie sluszna decyzje ale
        dlaczego?Taka tez jest Polska.Wymazalem ten kraj z mojego systemu.
      • Gość: g.p. Prywatna sluzba zdrowia by ich przeszkolila lepiej IP: *.StrefaWiFi.kolnet.eu 23.08.10, 18:17
        Niestety, w przypadku prywatnej sluzby zdrowia rynek by sam sie
        pozbyl tych grubych chamow, poprostu taki gbur by tracil klientow. W
        momencie w ktorym panstwo zaplaci tak czy inaczej, taki gosc ma to
        daleko gleboko, a ludzie i tak przyjda, bo lepiej za darmo, nawet
        jezeli trzeba tolerowac takiego chama.
        Kolejne zmarnowane pieniadze z Unii - wiekszosc z nich jest nie do
        wyedukowania.
      • ulanzalasem Nasz pacjent, nasz klient 23.08.10, 20:37
        Kosmetyka, zmiana opakowania nie dużo da, tak samo jak przerzucenie odpowiedzialności za szpitalne na biedne gminy - jak chce tego Kopacz.
        A prywatne szpitale/przychodnie często poziomem usług nie różnią się od państwowych...tabliczka/rodzaj spółki nie oznacza zmian.
      • Gość: Gość_z_Krakowa Nasz pacjent, nasz klient IP: *.chello.pl 23.08.10, 20:55
        Szanowni Państwo - doprawdy wali mnie to czy lekarz jest "gburowaty" czy nie.
        W naszym śmiesznym kraiku powstał mit "lekarza przyjaciela pacjenta" - lekarz
        nie ma być "przyjacielem" - lekarz ma skutecznie leczyć i odwlec widmo śmierci
        na jak odleglejszy czas. Akurat zebrałem ciekawe doświadczenia w tej materii.
        W przypadku chore(ej)go na białaczkę. Lekarz który się pacjentem (ktoś z mojej
        rodziny) "zajmował" - eufemizm taki bo był niesamowity - ten lekarz - nie
        eufemizm, był stanowczy co do terapii, klarowny w swoich diagnozach i
        wypowiedziach. Absolutnie nie wymagaliśmy - czy oczekiwali przytulania do
        łona. Ludzie!!! - ciut dystansu. "Dochtory" to tacy sami ludzie jak my. Mają
        swoje prywatne życie - wcale nie łatwe. Praca lekarza to nie praca księgowej
        (bez urazy Panie księgowe) czy urzędnika, że jednym kopem zamyka się w
        szufladzie biurka problemy dnia. Z problemami lekarskimi się po prostu żyje
        całą dobę. I jest to duuuuużo trudniejsze niż wam się wydaje.
        Pozdrawiam i życzę więcej pokory.
      • Gość: flair@onet.eu Syndrom House'a IP: *.satfilm.net.pl 23.08.10, 21:18
        Uwielbiam motywy jak ten, gdy pojęcia podstawowe jak uprzejmość i
        kasa fiskalna powoooli, powoooli wsiąkają do słownictwa lekarzy.
        Jasna rzecz, nic nie następuje nagle. Kto jest uprzejmy, jest taki
        od dawna, kto oszukuje fiskusa bedzie robił tak dalej. A jednak
        zdumiewa mnie fraza "Kończą się czasy, gdy lekarz albo pielęgniarka
        mogli warczeć na chorego". Że też w ogóle trzeba przypominać
        podstawy kindersztuby, i to komu, grupie zawodowej, która podobno
        jest szpicą dobrych manier. Wydaje się kompletnie nieprawdopodobne,
        że wspomniane w artykule szkolenia są potrzebne.
        Z moich obserwacji wynika, że niski poziom i słaba - w proporcji do
        zapotrzebowania - podaż usług medycznych jest mętną wodą, w której
        lekarze łowią tłuste ryby. Zirytowani i chorzy klienci rzeczywiście
        wysupłają ostatnie oszczędności na porady prywatne, niekoniecznie
        bardzo szanując medyków za (bardzo często) ewidentną interesowność.
        Jak określają to sami lekarze: "gdy dupa zaboli, sam przyjdzie".
        Uprzejmość wobec pacjentów? To kwestia rozwojowa, podobnie jak
        rosnąca stopniowo świadomość praw pacjenta, który niekoniecznie
        zgodzi się na bycie traktowanym w sposób a'la doktor House. Jemu,
        wstyd przyznać, przywaliłbym w twarz za niejedną maksymę otwarcie
        obrażającą chorego. Wbrew pozorom, wielu takich 'geniuszy we własnym
        mniemaniu', chamskich w obejściu, można znaleźć w szpitalach i
        przychodniach.
      • kamelia04.08.2007 dopiero teraz zauwazyli, ze nalezy 24.08.10, 10:01
        byc grzecznym dla innego człowieka, znaczy: pacjenta, rodzacej czy połoznicy.
        Najlepsza jest argumentacja: bo tak nam sie opłaca i dostaniemy pieniadze.

        Myslałam naiwna, że takie sa zasady kultury ososbistej niezlaznie od
        pieniedzy, bo przeciez grzecznosc nic nie kosztuje, no ale dla takich
        doktorków, połoznych czy pielegniarek bycie uprzejmym jest ponizej godnosci,
        dopiero jak jakas kasa może z tego przyjśc to okazuje sie, że mozna byc mniej
        gdyrowatym.
      • Gość: beno Wszyscy znacie najlepszego lekarza! IP: *.adsl.inetia.pl 24.08.10, 11:10
        Potrafi leczyć i ulecza.
        I potrafi leczyć ducha.
        Nigdy nie pobiera za leczenie pieniędzy.
        Pozostali są tylko jego lepszymi lub marnymi narzędziami.
        To On rozdaje talenty
        i daje wolną wolę,
        która niekiedy zniewala.
        W polskiej służbie zdrowia pracuje największa ilość niewolników.

        Fundamentalnym pytaniem jest czy dla tych niewolników miska ciągle będzie zbyt mała i pozostaną do końca nienasyceni?
      • Gość: mikuś Nasz pacjent, nasz klient IP: 87.204.55.* 24.08.10, 12:49
        Jest sposób na zadowolenie klienta znany od kilku tysiecy lat, wymyślili go
        Fenicjanie. Sposób ten jest używany w całym cywilizowanym świecie i sprawdza
        się z powodzeniem. Jest kilka krajów z tzw. cywilizacji wschodu, w których od
        rewolucji październikowej robi sie eksperymenty jednak bez powodzenia. Mój
        lekarz mówi: uśmiechniety jestem do 25 pacjanta, 25-35 mówię niewiele, 35-45
        jestem niemiły, ponad 45 krzyczę na pacjentów i przeklinam. I to całe
        wytłumaczenie.
          • Gość: rotten Re: Nasz pacjent, nasz klient IP: *.chello.pl 25.08.10, 17:50
            a może po prostu lekarze powinni przyjmować tylko 20 i iść do domu
            odpocząć? Po prostu jako 21 pacjent w tym dniu zostaniesz 1
            pacjentem w dniu następnym i doktor przyjmie Cię z uśmiechem na
            twarzy, bo będzie wypoczęty. Albo- drugie rozwiązanie- będzie 2
            doktorów- każdy zbada tylko 20 pacjentów dziennie. Jak myślisz,
            czego brakuje w tej układance?
            • qulqa Re: Nasz pacjent, nasz klient 25.08.10, 18:17
              > a może po prostu lekarze powinni przyjmować tylko 20 i iść do domu
              > odpocząć? Po prostu jako 21 pacjent w tym dniu zostaniesz 1
              > pacjentem w dniu następnym i doktor przyjmie Cię z uśmiechem na
              > twarzy, bo będzie wypoczęty. Albo- drugie rozwiązanie- będzie 2
              > doktorów- każdy zbada tylko 20 pacjentów dziennie. Jak myślisz,
              > czego brakuje w tej układance?

              Święta prawda.

              Ja też uśmiecham się do 24. godziny pracy non-stop. Powyżej 24.
              godziny zaczynam mało mówić, po 30. godzinie irytuje mnie
              wszystko ...
              Jak myślicie, czy pracuję tak dlatego, bo nie mam co robić z wolnym
              czasem?
      • Gość: jaga Nasz pacjent, nasz klient IP: *.adsl.highway.telekom.at 25.08.10, 18:30
        cos mi tutaj nie gra....jak sie chce wybrac szpital...nie dadza...a w szpitalu
        zamiast zdiagnozowac i leczyc podadza srodki znieczulajace(jak ma sie bole) a
        leki nie, bo nie maja..a recepty nie dostaniesz bo jestes przeciez w
        szpitalu..( o ironio!!!)Masz dosc i pragniesz do domu isc...ale za kilka dni
        nie wytrzymujesz bo boli okropnie i "ladujesz" w innym szpitalu..i tam znowu
        nikt nic nie wie...na badania specjalistyczne nie masz szans...terminy
        kilkumiesieczne i tak kolo sie zamyka...czesto jak juz wreszcie Cie
        zdiagnozuja to jest za pozno na leczenie...czyli umierasz a powinnas zyc
        !!!!!...mysle,ze o lekarzach empatycznych ,uprzejmych i dbajacych o pacjentow
        mozemy pomarzyc i tylko tyle nam na dzien dzisiejszy pozostaje!!!!
        • Gość: observator Re: Nasz pacjent, nasz klient IP: 89.195.24.* 25.08.10, 23:14
          Przepraszam, ze sie nie zgodze, ale to chyba akurat wina systemu,
          nie chamskosci lekarzy. A system - jest, jaki jest, tak jak caly
          kraj, i niestety lekarze nie maja na to wplywu. To wina panstwa, w
          ktorym nie ma pieniedzy na nic poza wynagrodzeniami dla wladz, w tym
          rowniez nie ma pieniedzy na godziwe wynagrodzenia dla lekarzy. Gdyby
          dostawali tyle, na ile zasluguja po 6 latach studiow + rok stazu +
          srednio 5 specjalizacji, to byliby mili.
      • Gość: Ja Nasz pacjent, nasz klient IP: 109.199.3.* 25.08.10, 19:48
        Rozumiem te wszystkie argumenty lekarzy i wszystkich osób, które "za mało
        zarabiają", ale uważam, ze jesli ktoś podejmuje się jakiegoś zadania znając
        warunki, na jakich będzie je wykonywał, powinien wykonać je najlepiej jak
        potrafi. Dlatego lekarze w Polsce, znający warunki pracy i płacy (to samo się
        tyczy innych) powinni robić to, co potrafią najlepiej jak potrafią. Inną
        sprawą jest to, ze ten zawód jednak wymaga oddania i osób z powołaniem.
        Spotyka się takich czasem, ale niestety są to już najczęściej lekarze starszej
        daty, którzy potrafią leczyć naprawdę, patrzą na człowieka, a nie na kartę i
        objawy choroby i leczą przyczyny, a nie objawy.
        Tak samo trzeba by uleczyć ten system: leczyć skutki, a nie doraźnie objawy.
      • Gość: boryna Nasz pacjent, nasz klient IP: *.multimo.pl 25.08.10, 19:53
        Rodzina pojechała z dziadkiem do przychodni, a tam lekarz pierwszego kontaktu (rodzinny) pracuje od 8:00 do 16:00 o 11 już sobie poszedł, specjalista do którego chcieliśmy się dostać pracuje 10 do 18, pielęgniarki powiedziały że dziś doktora nie będzie. Dzień wcześniej dowiadywaliśmy się o godziny pracy, rejestracji: "będzie doktor przyjmuje na bieżąca nie trzeba się wcześniej umawiać na wizytę". Pracuje, płacę podatki i nóż mi się w kieszeni otwiera przy takich sytuacjach, przecież ci ludzie są utrzymywani z naszych pieniędzy.
      • wiesiekwiesiek11 Nasz pacjent, nasz klient 25.08.10, 21:33
        to są relacje władzy, a nie wiedzy czy empatii. Jeżeli nie będzie innej
        władzy, która będzie silniejsza niż władza lekarza to ten się zawsze wypnie.
        W relacjach władzy pacjent jest śmieciem a lekarz panem. Nie dziwi tytuł: nasz
        pacjent nasz pan. Tym razem relacje władzy miałyby być odwrócone. W jaki
        sposób?? :-O Przez Jezusa Chrystusa :-))))))
      • aurita Re: Nasz pacjent, nasz klient 26.08.10, 00:28
        Dobre wychowanie i kultura osobista nie maja nic wspolnego z zarabiana kasa. Z
        tym sie czlowiek rodzi i zadne kursy naszym lekarzom ktorym sloma z butow
        wychodzi nie pomoga.
        Podoba mi sie scena z jakiegos filmu: Lekarka do starszej Pani "niech wejdzie i
        sie rozbierze"-starsza pani "niech pocaluje sie w doope"
        To prosta metoda manipulacji: stosowac te sama metode, czyli chamstwem na
        chamstwo odpowiadac (tylko uwazajcie, chamy moga was pokonac doswiadczeniem)
        • Gość: n Re: Nasz pacjent, nasz klient IP: *.ghnet.pl 26.08.10, 08:40
          Niestety nie jest to zasadniczy problem tj.uprzejmość.
          Mnie najbardziej razi u naszych lekarzy brak profesjonalizmu
          poegający na braku zwykłej rozmowy z pacjętem: wstempna diagnoza
          (wyjaśnienie na czym problem polega), konieczność badań, ryzyko
          pomyłki, czas na leczenie, alternatywne metody leczenia, druga
          opinia itp. Oraz zakaz sakramentalnego stwierdzenia, ze czegoś nie
          da się wyleczyć, jeśli juz to u tego lekarza.
        • loban1980 Chamy są wszędzie nawet wśród lekarzy 27.08.10, 18:03
          Jednak jeśli nie wskazujesz konkretnej osoby i przypadku obrażasz
          wtedy tych uprzejmych lekarzy, których wg mnie jest większość. Swoją
          drogą pacjenci często też kulturą nie grzeszą, nie wspominając o higienie osobistej. Moja żona jest lekarzem i czasami musi zacisnąć
          zęby i się uśmiechać w sytuacjach kiedy należało by tępej babie albo
          gburowi dać w pysk.
      • Gość: O-czy-wiś-cie ;) Medice - Quo vadis?" IP: *.adsl.highway.telekom.at 26.08.10, 01:58
        Moje dziecko właśnie zaczyna studia medyczne w UK. Za darmo (prawie:)

        Widzę program studiów i porównuje z WUM (Warszawski Uniwersytet
        Medyczny), ciekawe zwłaszcza pierwsze dwa lata, i powiem tak: NIGDY
        relacja lekarz - pacjent nie będzie OK w Polsce.

        Szkoda.

        To kwestia nie tylko programu (w UK od I roku etyka i nacisk na
        kontakt z pacjentem) ale też fundamentów: istnienia korporacji = OIL
        (wschodnioeuropejskie kretyństwo!), kasy za pracę na JEDNYM etacie (w
        UK płaca jest >30x wyższa, ale też wymagają WIEDZY a w Polsce pracuję
        niedouczeni kretyni), pacjentów (mających zaufanie do lekarza),
        jakości szkolenia młodych lekarzy (kto to kontroluje w PL???? NIKT!),
        dostępu do specjalizacji (kuriozalny LEP w Polsce), programów studiów
        (wkuwanie "książek telefonicznych" bez ogólnego pojęcia jak
        funkcjonuje człowiek - na studiach w Polsce - vide Bochenek z
        anatomii:) i dziesiątków innych czynników.

        W Polsce chyba NIGDY nie było normalnej relacji cyrulik - pacjent, i
        niestety chyba nie będzie...

        Lekarzu polski, 2 najważniejsze dla ciebie przedmioty studiów - to WF
        i angielski... Możesz potem wyjechać kopać rowy albo zmywać naczynia
        w UK, zarobisz więcej niż w Polsce jako lekarz:)

        papa

        Boolas MD, UK/Austria
        • Gość: lek Re: Medice - Quo vadis?" IP: 213.25.91.* 26.08.10, 03:21
          z wykształceniem nie jest aż tak źle - jakoś polscy lekarze nie mają problemów
          ze znalezieniem pracy za granicą. Są rejony, w których chętniej zatrudniają
          Polaków niż miejscowych.

          a relacja lekarz pacjent wynika z relacji finansowych. Jeżeli dobry kontakt z
          pacjentem ma związek z przychodem lekarza, żaden kurs nie jesrt potrzebny.
          Jeżeli w naszym systemie lekarze przez lata byli (i w wielu miejscach jeszcze są
          nadal) okradani przez resztę społeczeństwa - bo tak to trzeba nazwać, to trudno
          się dziwić, że uśmiech jakoś nie wychodzi.
          • Gość: anna Re: Medice - Quo vadis?" IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 26.08.10, 09:19
            > z wykształceniem nie jest aż tak źle - jakoś polscy lekarze nie mają problemów
            > ze znalezieniem pracy za granicą. Są rejony, w których chętniej zatrudniają
            > Polaków niż miejscowych.
            >
            > a relacja lekarz pacjent wynika z relacji finansowych.
            JEŻELI DOBRY KONTAKT Z PACJENTEM MA ZWIĄZEK Z PRZYCHODEM LEKARZA, ŻADEN KURS NIE
            JEST POTRZEBNY.
            > Jeżeli w naszym systemie lekarze przez lata byli (i w wielu miejscach jeszcze s
            > ą
            > nadal) okradani przez resztę społeczeństwa - bo tak to trzeba nazwać, to trudno
            > się dziwić, że uśmiech jakoś nie wychodzi.
          • longina09 Re: Medice - Quo vadis?" 27.08.10, 10:36
            A jaki to ma za związek z szacunkiem do drugiego człowieka? Obecnie większość
            pracobiorców nie jest zachwycona wysokością zarobków, warunkami pracy, relacjami
            interpersonalnymi w firmie, co nie oznacza, że mają za to odgrywać się na
            klientach. Czy mam rozumieć, że drugiego człowieka da się szanować i traktować
            poważnie tylko za pieniądze?
          • Gość: pacjentkaA Re: Medice - Quo vadis?" IP: *.adsl.inetia.pl 28.08.10, 08:21
            "Jeżeli w naszym systemie lekarze przez lata byli (i w wielu miejscach jeszcze
            są nadal) okradani przez resztę społeczeństwa - bo tak to trzeba nazwać, to
            trudno się dziwić, że uśmiech jakoś nie wychodzi."
            To chyba kpiny. Jeszcze wam mało waszych zarobków? Jaki wpływ na zawartość
            waszych portfeli mają np: bezrobotni? Pierwsza i najważniejsza zasada, którą
            należy wprowadzić w życie od zaraz to odsuwanie od kontaktu z pacjentem
            wszystkich lekarzy, którzy przekroczą wiek powiedzmy 57 lat. Potem lekarz staje
            się pacjentem i skupia się na gromadzeniu wiedzy dotyczącej jego własnego stanu
            zdrowia - obojętnieje na wszystko i wszystko jest dla niego normą. A młodzi
            absolwenci Akademii Medycznych muszą jechać za granicę, aby dostać pracę...
            Zgrozą jest zatrudnianie lekarzy tak starych, że ledwo powłóczących nogami!!!
            Niestety, tak to już jest, że młodzik, zanim nauczy się dobrze wykonywać swój
            zawód to i kiepsko zarabia i popełnia dużo błędów, albo jest niesamodzielny (boi
            się). Więc w sposób naturalny wyłania się grupa lekarzy w średnim wieku, dobrze
            pracujących i dobrze zarabiających. Od każdego z nas zależy, czy będziemy się
            dokształcać, rozwijać zawodowo, czy nie.
            Inna sprawa, że lekarze rodzinni - to nieporozumienie. W jaki sposób jeden
            lekarz może wiedzieć to, co musi wiedzieć każdy specjalista z innej dziedziny?
            Jeśli specjalista ma 15 szkoleń rocznie - to ile szkoleń musi przejść rodzinny,
            żeby był lekarzem skutecznym?
      • astoria48 Nasz pacjent, nasz klient 26.08.10, 02:28
        Mam kolezanke ktora pracuje w jedniej z firm ubezpieczeniowch.Praca
        jej polega m.in. na wspolpracy z lekarzami ktorzy orzekaja o stopniu
        ubytku na zdrowiu.Lekarze byli bardzo zdziwieni,gdy polecono im
        wychodzic na korytarz i zapraszac pacjentow do gabinetu.Mimo
        kontroli nie robil tego.To zwykle byli lekarze znani i powazani w
        swojm miescie.Nie mogli sie zdobyc na to,zeby zaprosic pacjenta do
        gabinetu, ale wolac po nazwisku zza biurka.Dopiero grozba rezygnacji
        z ich uslug czasami skutkowala.Nadmieniam,ze byli bardzo dobrze
        wynagradzani za wspolprace w firma ubezpieczeniowa.

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka