Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Absolwent szuka pracy

      • Gość: Lehoo Absolwent szuka pracy IP: *.14.am.szczecin.pl 01.09.10, 10:42
        Po trudnych studiach pracę znajduje się łatwo, zaś po łatwych - trudno.
        • Gość: Kagan Re: Absolwent szuka pracy IP: 2.80.9.* 01.09.10, 13:31
          Z braku miejsc pracy, to dzis po kazdych studiach jest w Polsce
          trudno o prace!
      • losiu4 Absolwent szuka pracy 01.09.10, 13:21
        życie pokazało jedno bezbłędnie: jak widzisz "rady" jakiejś panienki
        z personlanego nawet, a rzekłbym: szczególnie, jesli zwie sie
        ona "Recruitment Manager " z jakiejś Wielkiej Liczby
        (niezbankrutowanej) spokojnie możesz se je wydrukować, po czym nie
        czytając zmiąć w kulkę i wrzucić do kosza. Papieru trochę szkoda,
        ale może samopoczucie się poprawi, szczególnie jesli trafisz do
        kosza "za 3 punkty" :). Zresztą nawet jakbyś się łamał i koniecznie
        chciał jednak przeczytać: te "rady" pojawiają sie odstępach
        paromiesięcznych, wiec jeśli nie czytałeś najnowszych - nic
        straconego, sięgnij do archiwum. Bleblanie to samo, może tylko inna
        panienka się wypowiadała.

        Pozdrawiam

        Losiu
      • Gość: fafiak Absolwent szuka pracy IP: *.adsl.inetia.pl 01.09.10, 22:35
        Wiele tu napisano o niskim poziomie szkolnictwa wyższego w Polsce...

        A z mojego (na razie niewielkiego bo 3 letniego doświadczenia na rynku pracy w
        PL) wynika, że studia liczą się przy pierwszej pracy (nie chciało mi się
        pracować jak studiowałem, miałem lepsze rzeczy do roboty). Po 2 latach
        doświadczenia liczy się głównie to co się robiło... Po 3 czasem ktoś się
        zapyta o kierunek studiów (o uczelnię już się nie zdarza). Patrząc na ludzi z
        którymi współpracuję stwierdzam, że mając 5 lat doświadczenia nikt już o
        wykształcenie się nie pyta - ergo studia służą startowi w karierę a ich
        skończenie na dobrej (w polskich warunkach) można porównać do 3 lat robienia
        czegoś sensownego...
        • Gość: miś Re: Absolwent szuka pracy IP: *.chello.pl 05.09.10, 14:31
          a z mojego doswiadczenia, jeszcze krotszego bo jedynie polrocznego wynika, ze
          wyksztalcenie nie liczy sie w ogole bo i tak wszyscy patrza na doswiadczenie...
          • Gość: Kagn Re: Absolwent szuka pracy IP: *.dsl.telepac.pt 05.09.10, 14:53
            Licza sie:
            1. Znajomosci (50%)
            2. Doswiadczenie (40%)
            3. Wyksztalcenie (10%)
      • Gość: k_rob Absolwent szuka pracy IP: *.chello.pl 03.09.10, 08:43
        A może napiszecie co naprawdę jest nie tak, a nie że ludzie popełniają błędy w CV. Jeżeli ja idę do pracy i na rozmowie kwalifikacyjnej mówię, że interesuje mnie wynagrodzenie na poziomie 1500 zł netto, a pracodawca kręci głową i mówi, że może mi dać 1300 zł brutto to pytam się gdzie my żyjemy!!! To chyba szuka frajera, a nie pracownika. No i z doświadczenia wiem, że na rozmowie nie warto pytać o możliwości rozwoju w firmie, bo już patrzą na Ciebie z góry, że nie wiadomo co chcesz robić i ile zarabiać. Ale może o to chodzi, aby zmusić ludzi z wykształceniem do wyjazdu z kraju. Wszystko na to wskazuje.
      • Gość: Henry_Kissinger_II Absolwent szuka pracy IP: *.protonet.pl 03.09.10, 09:20
        Z luboscia czytam kolejne absurdalne artykuly dot rynku pracy, gdyz sa tak
        bardzo odrealnione i usiluja zaklamywac rzeczywistosc, ale - co bardziej
        zabawne - manipulowac mlodymi, niedoswiadczonymi umyslami!
        Sprobujmy odklamac ten falszywy, zbudowany przez 'analitykow' i pokrewnych
        ludzi na WydumanychStanowiskachBezRealnegoZapotrzebowania obraz:
        1. staz to wyzysk, tania [w praktyce - sic! - darmowa] sila robocza.
        Pracodawcy zatrudniajacy nowych nie interesuja sie stazami. Stanowiskiem
        oficjalnym jest docenienie tego, ze ktos odbyl praktyki, jednak to pospolita
        eksploatacja sily roboczej
        2. problemem jest nie to, ze pracownicy nie moga sprostac 'wymaganiom', lecz
        to, ze pracodawcy ustalaja nierealne wymagania dot stanowiska, ktorym sami nie
        byliby w stanie sprostac. Czesciowo wina za taki stan rzeczy mozna obarczyc
        pracownikow, gdyz godza sie na te absurdy, w wyniku czego frustracja przerasta
        ich ambicje
        3. pasywna postawa pracownikow jest kolejnym problemem. Przyjelo sie, iz
        relacja pracodawca-pracownik jest - po cichu - relacja 'swieta', to jest
        pracownik jest niewolnikiem, zas pracodawca panem. Wrong! bez pracownika
        pracodawca nie istnieje chyba, ze organizuje samozatrudnienie i jest zarazem
        pracodawca i pracownikiem. Wymagania leza po obu stronach. Jesli pracodawca
        wymaga nierealnych umiejetnosci, to pracownik ma prawo wymagac nierealnych
        stawek, etc. [kwestia wyobrazni pracownika].
        4. wszelkiej masci agencje posrednictwa pracy, 'doradcy', etc - krotko,
        zwiezle i nt: do pieca z ta idea, gdyz nie sprawdza sie ona. Tworzy jedynie
        dodatkowa warstwe abstrakcji na rynku pracy, pozwala zarobic ludziom
        niekompetentnym na bezrobociu kompetentnych. Dodatkowo stanowi to dodatkowe -
        zbedne - koszty finansowe i czasowe dla pracodawcy i pracownika.
        5. "zamawiane kierunki", "popularne kierunki" - absurd goni absurd. Na
        zmiennym rynku pracy piecioletnie studia sa przejsciem z jednej epoki do
        drugiej. Sugerowanie sie aktualna popularnoscia danego kierunku, lub
        'prognozami' dot popularnosci okreslonych kierunkow jest w moim mniemaniu
        bledem i strata prawdziwego potencjalu, gdy - jako potencjalny psycholog o
        doskonalych umiejetnosciach - decydujesz sie na studia na politechnice tylko
        dlatego, ze 'po tym kierunku jest praca', co skutkuje przyrostem
        beznadziejnych inzynierow, magistrow z czelusci nicosci, etc.

        Pozdrawiam i zycze krytycznego spojrzenia na otaczajaca rzeczywistosc.
        • dystansownik Re: Absolwent szuka pracy 03.09.10, 10:33
          > 2. problemem jest nie to, ze pracownicy nie moga sprostac 'wymaganiom', lecz
          > to, ze pracodawcy ustalaja nierealne wymagania dot stanowiska, ktorym sami nie
          > byliby w stanie sprostac. Czesciowo wina za taki stan rzeczy mozna obarczyc
          > pracownikow, gdyz godza sie na te absurdy, w wyniku czego frustracja przerasta
          > ich ambicje

          Warto dodać, że pracodawcy kierując ogłoszenia do pracowników, zwykle
          zamieszczają wymagania, którym jest w stanie sprostać może z 5% najlepszych.
          Często niektóre wymagania w ogóle nie mają sensu na danym stanowisku, albo
          sprawiają wrażenie jakby zostały przeklejone z jakiegoś szablonu.
          Pracownicy godzą się na absurdy, bo gdzieś pracę muszą znaleźć i zarobić na
          swoje utrzymanie. Pracodawcy stawiają za duże wymagania, bo mają za dużo
          dostępnej siły roboczej i zwykle kierują się zasadą "jak nie ten, to 10 chętnych
          czeka na jego miejsce".

          > 5. "zamawiane kierunki", "popularne kierunki" - absurd goni absurd. Na
          > zmiennym rynku pracy piecioletnie studia sa przejsciem z jednej epoki do
          > drugiej. Sugerowanie sie aktualna popularnoscia danego kierunku, lub
          > 'prognozami' dot popularnosci okreslonych kierunkow jest w moim mniemaniu
          > bledem i strata prawdziwego potencjalu, gdy - jako potencjalny psycholog o
          > doskonalych umiejetnosciach - decydujesz sie na studia na politechnice tylko
          > dlatego, ze 'po tym kierunku jest praca', co skutkuje przyrostem
          > beznadziejnych inzynierow, magistrow z czelusci nicosci, etc.

          Z tymi kierunkami spory problem tkwi w błędach dotyczących interpretacji
          zapotrzebowania. Gdy np. firmy poszukują praktycznie tylko inżynierów z kilku-
          czy kilkunastoletnim doświadczeniem, uprawnieniami, itd., zostaje to
          zinterpretowane jako brak specjalistów z odpowiednim wykształceniem kierunkowym.
          Zwiększa się więc ilość ludzi kształconych na danym kierunku, ale pracodawcy i
          tak dalej nie chcą zatrudniać młodych do szkolenia, więc problem braku
          specjalistów nie zostaje rozwiązany, a pogłębiają się tylko problemy absolwentów.

          Innym przykładem bezsensu takich kierunków jest kształcenie na tych
          "przyszłościowych", po których teoretycznie fajnie byłoby mieć specjalistów na
          których oparłoby się gospodarkę. Tylko tu też często popełnia się podstawowy
          błąd, czyli w ogóle nie sprawdza ile przedsiębiorstw rzeczywiście takiego
          absolwenta chciałoby i mogło zatrudnić.
          W efekcie zachowujemy się tak jakbyśmy chcieli podbić kosmos szkoląc jak
          największą ilość astronautów, w ogóle nie mając możliwości ich tam wysłać.
          • Gość: Henry_Kissinger_II Re: Absolwent szuka pracy IP: *.protonet.pl 03.09.10, 12:55
            Dziekuje za cenne uwagi. Zgadzam sie z tym, iz szacunki sa nieproporcjonalne do
            realnego zapotrzebowania na okreslone stanowiska na rynku pracy.
            Prawdziwym problemem jest jednak to, ze wszystkie te kwestie sa zauwazalne w
            wiekszosci przez pracownikow, nie zas przez pracodawcow, co pogarsza - i tak juz
            zla - sytuacje.
            Zjawisko "filtrowania" pracownikow poprzez stawianie nierealnych wymagan
            przyczynia sie coraz czesciej do pogarszania sytuacji firm stosujacych taka
            praktyke o byc moze ten fakt skloni je do refleksji na ten temat.

            Pozdrawiam
        • losiu4 Re: Absolwent szuka pracy 03.09.10, 13:20
          Gość portalu: Henry_Kissinger_II napisał(a):

          > 2. problemem jest nie to, ze pracownicy nie moga sprostac 'wymaganiom', lecz
          > to, ze pracodawcy ustalaja nierealne wymagania dot stanowiska,

          bywa i tak. Natomiast na pocieszenie dam przykład na to że nawwet jak się widzi jakieś kosmiczne
          wymagania to warto spróbować. Nie chodzi o mnie ale o osobę którą znam. Mianowicie pojawiło się
          ogłoszenie o przyjęciach. Wymagania takie że hohoho. Niemniej jednak osoba ta - nie ukrywam, za
          moją namową - poszła na rozmowę, bo co jak co, ale wykształcenie miała w sam raz. I pracę
          dostała. Jako jedna z ładnych paru kandydatów. Startowała na raczej "męskie' stanowisko (czyli
          wymagające logicznego myślenia), w dziale w którym pracuje jest jedyną kobietą od merytorycznej
          pracy. Reszta to sami faceci plus jedna kobitka od pracy typowo biurowej: przekładanie papierków,
          załatwianie spinaczy i takie tam.

          > ktorym sami nie byliby w stanie sprostac.

          nie musi, ba powiem wiecej - nie powinien. Bo po co byłby mu wtedy pracownik? A tak - masz o
          jedno miejsce pracy więcej :)

          Pozdrawiam

          Losiu
          • Gość: Kagan Re: Absolwent szuka pracy IP: 193.136.157.* 03.09.10, 13:40
            Na rynku pracy, na ktorym przypada okolo setki kandydatow na kazse wolne miejsce pracy, to pracodawcy moga sobie pozwolic praktycznie na wszystko...
            Ilość bezrobotnych w Polsce krajach na 1 wolne miejsce pracy
            ROK 2000 2001 2002 2003 2004 2005 2006 2007
            Bezrobotni na oferte 473.0 374.0 . . . 144.0 64.0 39.0
            • Gość: Kagan Re: Absolwent szuka pracy IP: 193.136.157.* 03.09.10, 13:53
              PS: Teraz jest ich pewnie znow wiecej, ale nie moge znalezc najnowszych danych...
          • black_halo Re: Absolwent szuka pracy 03.09.10, 16:28
            Nick juz wiele o tobie mowi wiec zapytam tylko, czy uwazasz, ze kobiety w ogole niewykonuja prac
            wymagajacych myslenia czy tez jestes seksista i uwazasz, ze kobieta nawet jako inzynier nie musi
            myslec?
            • Gość: Kagan Re: Absolwent szuka pracy IP: 193.136.157.* 03.09.10, 17:02
              Faktem jest, ze Madame Curie byla wyjatkiem, gdyz na ogol noblisci "scislacy", a
              nawet ekonomisci sa w zasadzie wylacznie mezczyznami...
              • black_halo Re: Absolwent szuka pracy 05.09.10, 10:01
                A moze sobie przypomnisz skad ten stan rzeczy sie wzial? Za jej czasow kobieta w szkole to bylo cos
                dosc dziwnego, szkola byla droga wiec ksztalcilo sie glownie chlopcow i to najczesciej
                pierworodnych bo na wiecej dzieci nie bylo stac. Sklodowska pochodzila zdaje sie, z dosc zamoznej i
                wyksztalconej rodziny wiec miala duzo lepszy start. Wiekszosc kobiet "ksztalcono" na dobre zony i
                matki a nie na naukowcow.

                Dopiero w latach 90tych XIXw. dopuszczono kobiety na uniwesytet Jagielonski, dopiero w latach
                20 i 30 XX w. kobiety otrzymalo prawo wyborcze np. w UK chyba w 1926 ! To skad nabrac tych
                noblistow kobiet? Nawet jesli jakas by sie uparla to i tak otoczenie bedzie jej truc, ze bez meza i
                dzieci nic nie znaczy chocby miala i dwadziescia nobli, trzy medale fieldsa i wygrala zloto na
                olimpiadzie. Tak naprawde dopiero od jakichs 20-30 lat kobiety moga sie naprawde rozwijac ale
                nawet i teraz kobieta, ktora wraca do pracy zaraz do macierzynskim uwazana jest za wyrodna
                matke, kobieta, ktora nie wychodzi za maz i nie chce dzieci uwazana jest za dziwaczke. A zeby miec
                nobla trzeba sie calkowicie poswiecic. Ile kobiet ma mezow jak Piotr Curie? O ile facet spedzajacy
                nocnie i dnie w laboratorium nie budzi niczyjego zdziwienia to kobieta juz tak. I stad sie bierze brak
                kobiet noblistow. Ale jeszcze troche i zobaczysz. Jeszcze tylko trzeba wbic do tepych meskich
                makowek, ze kobieta to nie jest maszynka do przenoszenia meskich genow na nastepne pokolenie.
                Juz dzisiaj widac zmiany i facetom sie nie podoba, ze kobiety powoli zagarniaja cih dzialkow, jest
                wiecej kobiet inzynierow, informatykow ale etz prawnikow, lekarzy czy nawet kierowcow.

                Codo pierwszego postu to chodzilo mi to, ze kobieca praca wymaga rowniez logicznego myslenia ale
                zrozumienie tego wymaga przez przecietnego meskiego czytelnika uzycia mozgu, tego tam na
                gorze a nie w gaciach.
                • Gość: Kagan Re: Absolwent szuka pracy IP: *.dsl.telepac.pt 05.09.10, 14:57
                  Po prostu kobiet z umsylem analityczno-syntetycznym, czyli takim niezbednym do pracy naukowej i
                  ogolnie do innowacji, bylo tak malo, ze nie bylo sensu ich szukac wsrod 99.9% kobiet, ktore nie
                  mialy owych predyspozycji do pracy naukowej czy tez wynalazczosci.
                  Teraz ten odsetek nieco wzrosl (lepsze odzywianie i lepsze warunki zycia), i jakies 10% kobiet ma
                  dzis (mniejsze badz wieksze) predyspozycje do pracy naukowej, ale geniuszy to wsrod nich raczej
                  ze swieca szukac...
                • losiu4 Re: Absolwent szuka pracy 07.09.10, 12:39
                  black_halo napisała:

                  > A moze sobie przypomnisz skad ten stan rzeczy sie wzial? Za jej czasow kobieta
                  > w szkole to bylo cos
                  > dosc dziwnego, szkola byla droga wiec ksztalcilo sie glownie chlopcow i to najc
                  > zesciej
                  > pierworodnych bo na wiecej dzieci nie bylo stac. Sklodowska pochodzila zdaje si
                  > e, z dosc zamoznej i
                  > wyksztalconej rodziny wiec miala duzo lepszy start. Wiekszosc kobiet "ksztalcon
                  > o" na dobre zony i
                  > matki a nie na naukowcow.

                  ależ wyobraź sobie że nadal tych osiągnięć kobiet w naukach w normalnym tego słowa znaczeniu zazwyczaj NIE MA. Jak już, to jest dym medialny i nic więcej :)

                  Pozdrawiam

                  Losiu
            • losiu4 Re: Absolwent szuka pracy 07.09.10, 12:32
              black_halo napisała:

              > Nick juz wiele o tobie mowi wiec zapytam tylko, czy uwazasz, ze kobiety w ogole
              > niewykonuja prac
              > wymagajacych myslenia czy tez jestes seksista i uwazasz, ze kobieta nawet jako
              > inzynier nie musi
              > myslec?

              ależ zdarza się im wykonywać takie prace. Zauważ że właśnie taki przykład podalem :) Wiem, że dla kobiety logiczne myślenie to trudna sprawa, ale się postaraj :)

              Pozdrawiam

              Losiu
            • losiu4 Re: Absolwent szuka pracy 07.09.10, 12:47
              black_halo napisała:

              > Nick juz wiele o tobie mowi wiec zapytam tylko, czy uwazasz, ze kobiety w ogole
              > niewykonuja prac
              > wymagajacych myslenia

              nic takiego nie twierdzilem. Niejedna kobitka parzy kawę w maszynie, ktorej obsługa (maszyny, żeby nie bylo niedomówień) niejednego chłopa w dziale przyprawilaby o ból glowy :)

              Pozdrawiam

              Losiu
        • Gość: Kagan Re: Absolwent szuka pracy IP: 193.136.157.* 03.09.10, 13:50
          Podpisuje sie pod postem H.K.
      • Gość: Marcin Ciągłe obwinianie - złe CV, zły LM, kryzys IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.10, 15:28
        Opinie specjalistów zaczynają być wyssane z palca, bo jeśli mamy brać na poważnie takie opinie, to czy my
        mamy wybierać kto mówi prawdę? Jeden specjalista twierdzi, że wymagania w ogłoszeniach pisane są na
        wyrost i jeśli ktoś spełnia chociaż część tych wymagań, to powinien aplikować. Inny twierdzi, że
        wymagania stanowią profil poszukiwanej osoby i jeśli nie pasujemy do profilu to mamy nie odpowiadać na
        to ogłoszenie. Tylko jak się zaczynamy bliżej przyglądać takim ogłoszeniom, to wychodzi na to, że wiele
        ogłoszeń skierowanych jest do nieistniejących osób. Weźmy chociażby programistów. Języki
        programowania można porównać do języków obcych. Wymaga się by programista znał np 10 języków
        programowania. Już nie wiadomo co oznacza pojęcie "znać".
        Sugeruje się "poszukiwaczom pracy", że co złego to jego wina. Potem młody człowiek z plecakiem
        certyfikatów, dyplomów, wiedzy i doświadczenia, uważa siebie za nic nie znaczący okruszek w machinie
        gospodarki i kończy na zmywaku w przydrożnej spelunie.
        Proszę zwrócić uwagę na treści co 2-go ogłoszenia o pracę. Poszukuje się studenta, poszukuje się kogoś z
        własnym samochodem, poszukuje się kogoś kto prowadzi swoją działalność. Przedsiębiorcy uciekają od
        kosztów pracy i wolą zatrudniać studenta na umowę o dzieło, bo mają taniej. Dzisiaj człowiek traktowany
        jest przedmiotowo. Pojęcie "praca stała" straciło na wartości.
        Ostatnia sprawa to obwinianie za dokumenty aplikacyjne. Aplikuje np 100 osób na ogłoszenie firmy, która
        potrzebuje 1 osobę. Wśród tych 100 osób znajdzie się 10, które wysłało szablon opisany w artykule
        (pomylone stanowisko i nazwa firmy). Jednak mówi się o tej sytuacj w formie "NAJCZĘŚCIEJ". Czy 1/10
        osób to najcześciej?
        Niech pracodawcy ogłoszą to wprost, że wolą zatrudniać po niskich kosztach, a w dodatku, żeby pracownik
        część kosztów pokrywał z własnej kieszeni. Niech przyznają się ile osób zatrudniają na umowe o dzieło lub
        zlecenie. Zamiast tego słyszy się, że to bezrobotni popełniają karygodne błędy i dlatego jest taka stopa
        bezrobocia. Tylko najbardziej żałosne stają się artykuły w stylu "Firmy szukają pracowników, a nikt nie
        chce pracować".
        • Gość: Kagan Re: Ciągłe obwinianie - złe CV, zły LM, kryzys IP: 193.136.157.* 03.09.10, 17:08
          Otoz to. Mamy kryzys, i to od roku mniej wiecej 1973, pracy jest coraz mniej, a
          ta co jest, jest coraz gorzej platna, a wine zwala sie nie na zly, niewydolny
          i nieracjonalny system czyli na kapitalizm, a na jego ofiary, czyli na
          bezrobotnych
          . A najbardziej żałosne stają się artykuły w stylu "Firmy
          szukają pracowników, a nikt nie chce pracować"., jak to sluzsznie zauwazyl Marcin.
          lech.keller@gmail.com
        • czarko28 Re: Ciągłe obwinianie - złe CV, zły LM, kryzys 08.09.10, 16:42
          Witam,

          Przeczytałem wszystkie wątki i posty. Chciałbym również wypowiedzieć się w temacie. Odniosę się do kilku poruszanych kwestii. Jestem osobą, która jest zarówno pracownikiem (obecnie na stanowisku tzw. menedżerskim w dużym dziale IT korporacji), jak i pracodawcą (branża tłumaczeniowa) - mam nadzieję, że moje spostrzeżenia i uwagi będą dla wszystkich interesujące.

          Ad: Nierealne wymagania pracodawców
          W przypadku korporacji wymagania nie są nierealne, szukają one zwykle osób z tzw. potencjałem rozwoju (chodzi o jakiś zestaw cech psychologicznych i charakterologicznych), definiowanym w określony sposób przez te przedsiębiorstwa. Co jest dobre, to to, że nie wymagają olbrzymiego doświadczenia zawodowego (albo w ogóle). Rzucam więc pytanie - co jest nierealnego w wymaganiu, aby kandydat umiał składnie się wypowiedzieć, opowiedzieć, co robił, wytłumaczyć, jak pewne rzeczy zrobił, kiedy, jaki był efekt jego działań, na jakie natrafił problemy, jak je rozwiązał itp. Niestety, z doświadczenia (prowadzę rozmowy - ale już do działu IT a nie wstępne, "HR-owe") okazuje się, że kandydaci NIE ODPOWIADAJĄ NA PYTANIA. Ile razy mam mówić, że proszę, aby osoba opowiedziała co zrobiła, a ona z uporem maniaka mówi: "No, SIEDLIŚMY, POGADALIŚMY I WPADLIŚMY na pomysł...". W dużych firmach trzeba umieć pracować z ludźmi na różnym poziomie intelektualnym i o różnej wiedzy na dany temat. Jeżeli kandydat nie umie w prosty sposób wytłumaczyć zagadnień, na których się zna, to jak się dogada z Hindusem, Japończykiem, Amerykaninem i Belgiem na jednym spotkaniu? Dlatego właśnie, m.in., tak mało ludzi dostaje - po studiach i bez zażynania się na praktykach - dobrą pracę bez doświadczenia. Bo nie umieją odpowiadać na pytania.

          Ad: literówki w CV
          Jeżeli daję ogłoszenie, że chciałbym zatrudnić tłumaczy i korektorów i 20% CV zawiera błędy ortograficzne i interpunkcyjne, to co złego w tym, że taki kandydat jest odrzucany? Na 600 kandydatów rekrutację przeszło u mnie 30 osób, z których po pierwszym zleceniu jeszcze kilka odpadło (bo za pieniądze zrobili gorszą robotę niż tłumacząc próbkę 1-stronicową). Tak więc, drugi problem, który widzę, to NIEPRZYKŁADANIE SIĘ DO SWOJEJ PRACY. Jeżeli zaakceptowałeś warunki finansowe (nikt Cię nie zmuszał!), to rób to, co masz robić, DOBRZE. Nie odwalaj fuszerki. Czy to duże wymaganie? Najwyraźniej dla 95% kandydatów chyba tak.
          Dlatego też - przy okazji - sugeruję nie potępiać do końca wypowiedzi pani z E&Y, ponieważ błędy w CV mogą wskazywać na cechę charakteru, której brak ma istotne znaczenie dla tej firmy. Jak mówiłem - kandydat nie wie, na co zwraca uwagę firma, w której stara się o pracę.

          Ad: Niezatrudnianie na stały etat
          Oczywiście, chwalę sobie stały etat, ale nie traktuję go jako coś, co mi się z góry należy. Oczy otworzyło mi założenie własnej firmy - niepewność jutra, brak lub nieregularne zlecenia, trudności z utrzymaniem płynności finansowej (do dziś częściowo finansuję firmę z pieniędzy z etatu) i wiele innych. Wszystkich sfrustrowanych faktem, że rynek pracy jest, jaki jest, zapewniam: bylibyście idiotami, gdybyście, mając własne firmy bez zbudowanej dużej, regularnie składającej zamówienia bazy klientów, zatrudniali ludzi na czas nieokreślony. Drugą sprawą jest to, jaką wartość przynosi pracownik do firmy. Zgadzam się z jedną z wypowiedzi, że najpierw i tak dokłada się do pracownika, zanim się nauczy pracować na oczekiwanym poziomie (i tak trzeba, tego się nie da uniknąć), dlatego niska pensja na start jest jak najbardziej uzasadniona (ja zarabiam dziś na etacie 5 razy więcej, niż dostałem na początku). Problemem wielu pracodawców jest to, że nie zwiększają świadczeń, gdy pracownik jest dobry i staje się coraz lepszy. Przecież generuje większą wartość dla firmy, dlatego powinnien partycypować w jej sukcesie. Korzyści będą dwie: większa pensja dla niego oraz bardziej zmotywowany i przywiązany do firmy pracownik. Trzeci problem, jaki jest, to BRAK CIERPLIWOŚCI osób bez doświadczenia, któremu - niestety - towarzyszy NIEDOCENIANIE PRZEZ PRACODAWCÓW TYCH, KTÓRZY PRACUJĄ DOBRZE.

          To tyle - na razie :)

          Pozdrawiam!
          • popisuarka Re: Ciągłe obwinianie - złe CV, zły LM, kryzys 08.09.10, 16:57
            1. Rynek pracy w Polsce jest chory, jest na nim olbrzmia nierownowaga pomiedzy ogromna podaza a malutkim popytem, stad tez te nierealne a wygorowane wymagania dla pracownikow i skandalicznie niskie place...
            2. Tu zgoda, ze jesli ktos nie umie w Wordzie czy jego odpowiedniku poprawic pisowni, to nie jest on(a) dobrym kandydatem na wyzsze stanowisko, ale moze byc np. bardzo dobrym kierowca czy tez magazynierem.
            3. Skandalem jest zas, ze panstwo toleruje taka sytuacje, ze ludzie pracy nie znaja dnia ani godziny, kiedy straca swe glowne i czesto jedyne zrodlo dochodu. A pozniej mamy niski popyt a wiec wysokie bezrobocie, ujemny przyrost naturalny i masowa ucieczke Polakow z Polski...
          • Gość: Emigrante Re: Ciągłe obwinianie - złe CV, zły LM, kryzys IP: *.zone5.bethere.co.uk 28.12.10, 01:23
            Dobre. Sie szanuje.

            Pozdrawiam
      • Gość: :) Re: Absolwent szuka pracy IP: *.gwardii.osi.pl 23.03.11, 23:39
        :)
      • Gość: Jerzy Absolwent szuka pracy IP: *.dynamic.chello.pl 31.03.11, 14:13
        Bardzo często zdarza się, że praca, którą wykonujemy jest dziełem przypadku, a nie wynikiem przemyślanych i konsekwentnie wprowadzanych w życie planów związanych z naszą karierą zawodową. Jakkolwiek nie da się wszystkiego w życiu zaplanować, a często przypadkowe wybory i zbiegi okoliczności w efekcie okazują się dla nas pomyślne, to jednak bardzo wielu ludzi wykonuje pracę, której nie lubi, i to niekoniecznie ze względu na niesatysfakcjonujące zarobki lub nieprzyjaznego szefa, ale dlatego, że charakter wykonywanych obowiązków zawodowych znacząco rozmija się z rodzajem osobowości i zainteresowaniami pracownika.
        W przypadku młodszych pracowników często spowodowane jest to nieprzemyślanym wyborem wykształcenia, nierzadko narzuconego przez rodzinę, co, w połączeniu z presją, aby pierwsza praca związana była z wyuczonym zawodem, znacząco później zawęża możliwości jej poszukiwania.
      • Gość: gość Absolwent szuka pracy IP: *.tvk.torun.pl 12.07.12, 21:19
        "Anny Woźniak, Recruiting Managera firmy Ernst & Young" - to ta firma co zatrudniała Petelickiego tego agenta... jako konsultanta !!! To co tu komentować jak taki motłoch się zatrudnia do firm zamiast specjalistów w danej dziedzinie !!!
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka