Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Co Polacy robią na Wyspach?

    IP: *.chello.pl 13.09.10, 09:07
    -" Oboje skończyliśmy w Polsce marketing i zarządzanie. Nie chcemy fizycznie pracować do końca życia. " Trzeba było skończyć budownictwo..
    Obserwuj wątek
      • Gość: lamka 1600/mc czyli prawie 8000 zl i narzekaja??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.10, 09:11
        w glowach sie poprzewracalo
        • Gość: gość Re: 1600/mc czyli prawie 8000 zl i narzekaja??? IP: 87.204.176.* 22.09.10, 16:26

          Jasne:) Nie przestała im wystarczać, w większości polacy na wyspach to brak kwalifikacji nie mówiąc o wykształceniu...Wracają..bo chcą założyć rodziny...Bo licząna to, że jest normalnie...I po kilku miesiącach z tą samą pracą jak w UK, a niższą 4x pensją..Wracają na Wyspy:)
      • fc_pl Co Polacy robią na Wyspach? 13.09.10, 09:13
        Skończyli marketing i zarządzanie a te niedobre dżemojady nie chcą im pozwolić sobą zarządzać. Skandal!
        Żenująca jest ta polska wiara, że jak się ma skończone studia to należy się więcej. Mi udało się dostać dobrą pracę w swoich zawodzie bo znam język, mam doświadczenie i brak mi typowo polskiej skłonności do gięcia karku przed pracodawcą - o studia nikt nawet specjalnie nie pytał. Tak samo udało się mojej żonie.
        Tak czy inaczej dobrze, że coraz więcej polactwa się stąd zwija, krzyż na drogę.
        Pozdro z D2 dla normalnych emigrantów ;)
        • Gość: gość Re: Co Polacy robią na Wyspach? IP: 87.204.176.* 22.09.10, 16:27
          Zależy kolego co uważasz za dobrą....Ale normalna praca bez studiów...Dobra?Niemożłiwe:)
      • Gość: Observer Moge napisac podobny artykul - Co Polacy robia w P IP: *.ptr.magnet.ie 13.09.10, 09:15
        To jest naturalna rzecz ze jakas grupa sily roboczej pracuje ponizej swoich kwalifikacji zarowno w PL jak i gdzie indziej.

        Nic odkrywczego dla GW zeby o tak oczywistych przypadkach pisac.
        • zuzur Oni pracują poniżej kwalifikacji? Wątpię. 13.09.10, 10:18
          Jak ktoś skończył marketing lub zarządzanie, to sam powinien określić rynek, zorganizować przedsięwzięcie i zatrudniać innych. Jak ktoś jest kurierem, to bywa w wielu miejscach i widzi, co i komu idzie dobrze. Zagada raz, zagada drugi raz, resztę dowie się w necie, będzie obserwował branżę. Znam trochę osób, które nie mają studiów, a badanie rynku i zarządzanie idzie im lepiej niż większości doktorów i absolwentów MBA. Rozbijają się furami, a do Londynu latają na zakupy w Harrodsie, tylko, żeby się przejechać, a nie rzeczywiście kupić. A jak ktoś zarabia 400 GBP/tydz. i bredzi o powrocie do Polski, to ja się pytam, na których uczelniach dają takie dyplomy z marketingu i zarządzania?
          • kosmiczny_swir Teraz widac, ile warte sa te dyplomy 13.09.10, 10:45
            Teraz widac, ile warte sa te dyplomy. Ja kiedy jestem w Polsce zawsze radze mlodym ludziom tak: jesli idziecie na studia, to robcie to z pasji i z autentycznej woli rozwoju. Studia nie sa gwarancja dobrych zarobkow. Jesli interesuja was tylko i wylacznie zarobki, to zostancie hydrailikami, mechanikami samochodowymi, spawaczami, elektromonterami, kosmetyczkami, fryzjerkami a nie pchajcie sie na studia, bedzie to 5 straconych lat.

            Na studia powinni isc ludzie ktorzy maja cos w glowie i maja pasje do tego, co chca studiowac. Inzynier z zamilowania a inzynier z tylko i wylacznie z nadzieja na uczciwyw zarobek to dwa rozne rodzaje ludzi. Ten pierwszy zawsze i wszedzie na swiecie znajdzie prace, ten drugi nie.
            • Gość: faux Re: Teraz widac, ile warte sa te dyplomy IP: *.olsztyn.vectranet.pl 03.02.11, 14:19
              ale pier......icie
          • Gość: Kagan Re: Oni pracują poniżej kwalifikacji? Wątpię. IP: 193.136.157.* 13.09.10, 17:27
            Zalosne ludziki, co to nie wyobrazja sobie wypoczynku poza centrami handlowymi i domami towarowymi...
          • Gość: Kagan Re: Oni pracują poniżej kwalifikacji? Wątpię. IP: 193.136.157.* 13.09.10, 17:28
            A ja latam do Londynu aby odwiedzic British Museum, Science Museum czy tez National Gallery albo Royal Albert Hall. Ale ja skonczylem studia, to nie w Polsce, a w Australii...
            • Gość: boss Re: Oni pracują poniżej kwalifikacji? Wątpię. IP: *.adsl.inetia.pl 13.09.10, 17:56
              Może i skończyłeś studia w Polsce, ale dla mnie to jesteś zwykłym chwalidupą i frajerem;-) Przy każdej okazji przypominasz, że byłeś w Australii. Mało tego, prawie nigdy nie piszesz na temat. Jedyny sens Twojej wypowiedzi to to, że byłeś w Australii. Zastanów się nad tym bo jesteś żałosny.
              • Gość: Kagan Re: Oni pracują poniżej kwalifikacji? Wątpię. IP: 193.136.157.* 13.09.10, 18:37
                Stac cie tylko na chamski atak ad personam? Czemu zreszta mam sie wstydzic, ze pracowalem i studiowalem w Australii? Wyjasnisz mi to moze?
                • Gość: boss Re: Oni pracują poniżej kwalifikacji? Wątpię. IP: *.adsl.inetia.pl 13.09.10, 21:44
                  Stać mnie jeszcze na wiele innych rzeczy;-) Jaki tam chamski atak, po prostu chciałem Ci uświadomić, że się lubisz chwalić. Powinieneś mi być za to wdzięczny. A co do Australii to masz rację, nie ma się czego wstydzić - ciekawy kraj.
                  • Gość: Kagan Re: Oni pracują poniżej kwalifikacji? Wątpię. IP: 193.136.157.* 14.09.10, 15:22
                    Co w tym zlego, ze sie chwale? Mamy przeciez kapitalizm, wiec niech cie nie dziwi ta autoreklama!
                    • Gość: boss Re: Oni pracują poniżej kwalifikacji? Wątpię. IP: *.adsl.inetia.pl 14.09.10, 17:36
                      Może i masz rację. Wszak wiadomo iż w dzisiejszych czasach tylko najbardziej "dynamiczni" się liczą:-)
                      • Gość: Kagan Re: Oni pracują poniżej kwalifikacji? Wątpię. IP: 193.136.157.* 14.09.10, 19:23
                        Trzeba tanczyc to, co gra orkiestra, mimo iz konkretny taniec sie nie podoba.
      • Gość: daniel Poziom życia wcale nie tak dużo wyższy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.10, 09:15
        Poziomem życia w UK zachwycają się najczęściej osoby, które w kraju nie pracowały wcale albo pracowały za mniej jak 1500 zł i klepały biedę. W UK mają pensję minimalną i zachwalają jak to im się tam żyje. A tymczasem tamtejsza pensja minimalna to poziom życia porównywalny w Polsce do tego, co ma ktoś zarabiający 2500 zł. Pieniądze jak najbardziej realne do uzyskania w kraju przez młodego, myślącego człowieka, który chce coś robić. A na wyspach owszem wiele rzeczy jest tańszych w stosunku do zarobków np. jedzenie, odzież, komputery, wakacje ale są też i rzeczy sporo droższe typu: utrzymanie mieszkania, samochodu, wizyta u stomatologa....
        • Gość: aa Re: Poziom życia wcale nie tak dużo wyższy... IP: *.15-1.cable.virginmedia.com 13.09.10, 09:36
          utrzymanie samochodu drozsze? pomijam juz fakt ze sa duuuzo tansze w sprzedazy
          do stomatologa to rozumiem ze kazdy chodzi co tydzien?

          utrzymanie mieszkania to tez zalezy co i gdzie? Sprobuj przezyc w warszawie za 2500zl albo innym duzym miescie w polsce. sprawdz sobie ceny wynajmu...
          ja rozumiem jak ktos w polsce mieszka z mama to bedzie mial duzo nizsze koszty zycia
          wtedy to i nawet 1000zl wystarczy
          • Gość: defvd Re: Poziom życia wcale nie tak dużo wyższy... IP: *.elpos.net 13.09.10, 11:12
            A co? moze Polacy wynajmuja sobie cale mieszkania LOndynie? ....
            taaa, tyle, ze mieszkaja w 10.
            • Gość: aa Re: Poziom życia wcale nie tak dużo wyższy... IP: *.15-1.cable.virginmedia.com 13.09.10, 11:20
              Londyn jest drogi to prawda jesli chodzi o wynajem, wystarczy jednak poszukac troche dalej od centrum i ceny zaczynaja byc normalniejsze...
              trudno porownac to miasto do czegokolwiek w polsce bo nawet wawa jest przy londynie jak wioska
              jak juz warszawke porownywac to np. do Birmingham
        • hooligan1414 tu nie chodzi o poziom życia lamerze 13.09.10, 10:43
          większość ludzi jest zachwycona tam życiem jako takim - jak się zostawi całe polactwo za sobą, zmienia się wszystko - światopogląd i punkt widzenia. Poziom zorganizowania społeczeństwa, infrastruktura, poziom więzi społecznych sprawia, że ktoś kto tam zarabia w przeliczeniu 6000 zł może subiektywnie czuć się lepiej niz ktoś, kto ma tyle samo w Polsce. Mi osobiście system wartości moich rodaków, sposób postrzegania przez nich rzeczywistości oraz sposób szanowania się i odnoszenia się do siebie sprawia, że odczuwam do nich nieprzeparty wstręt. I właśnie to sprawia, ze wyjazd z kraju to wejscie do innego świata. To jak chałst świeżego powietrza po wyjściu z dusznego pokoju pełnego papierosowego dymu i metanu z bąków. Ale takie wieśniaki jak ty zawsze będa sobie tłumaczyć wszystko tylko przez pryzmat kasy (oczywiście nie swojej, tylko pożyczonej w banku). co masz w tym swoim kraiku - prawie zero nowoczesnej infrastruktury (metra brak, nowoczesnych kolei brak, mozna w nieskończoność). Brak służby zdrowia, dostepu do kultury (w takiej Brukseli miałem koncert światowej gwiazdy średnio co 2 tygodnie - w Polsce święto jak ktos przyjedzie). Chcę iść na stadion na mecz na światowym poziomie z gwizdami na boisku - wychodze z domu i idę. na ulicach normalni otwarci ludzie, a nie polscy zombie z krzywymi ryjami i wąchami. Gdybym choćby nawet wyszedł tam na ulicę w spódnicy, nikt na to nie zwróci uwagi - bo jest wolność, także ideologiczna i intelektualna - a w Polsce?
          • Gość: aa Re: tu nie chodzi o poziom życia lamerze IP: *.15-1.cable.virginmedia.com 13.09.10, 10:49
            dobrze napisane :)
          • Gość: to_tu_to_tam Re: tu nie chodzi o poziom życia lamerze IP: *.chello.pl 13.09.10, 11:12
            o, o, o... wyjście na ulicę i widok zadowolonych z życia ludzi może być bezcenny ;) A poziom życia, też jakoś tak wychodzi, że dużo lepszy. I łatwiej gdziekolwiek polecieć, siatka połączeń z UK a to, co mamy nawet w największych polskich portach... można wyliczać w każdą stronę. Fakt, wyjazd do innego kraju i odnalezienie się tam nie będzie dobre dla każdego.
          • blasphemy Re: tu nie chodzi o poziom życia lamerze 13.09.10, 12:19
            "To jak chałst świeżego powietrza"

            taaaak..... jakim lamerem trzeba być żeby w słowie czteroliterowym 'haust' zrobić aż dwa błędy?
            • hooligan1414 Re: tu nie chodzi o poziom życia lamerze 13.09.10, 12:24
              sorry - to skutek alienacji od chorego, godnego pożałowania narodu z równie chorą ortografią utrudniająca zycie i nauke języka obcokrajowcom
              • georg_l Re: tu nie chodzi o poziom życia lamerze 13.09.10, 12:31
                Nie uważasz że ubliżając zbiorowo wszystkim (całemu narodowi) jesteś doskonałym przykładem tego co krytykujesz? ;)
          • Gość: menda Re: tu nie chodzi o poziom życia lamerze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.10, 12:33
            hooligan1414 napisał:
            [...]

            Widac, ze poprzednik trafil w Twoj czuly punkt :-D Niestety z tych Twoich zacieklych wynurzen wynika, ze jestes wlasnie jednym z tych " zombie z krzywymi ryjami i wąchami" toczacych piane z ryja na wszystko i wszystkich wokol :-D
            • hooligan1414 Re: tu nie chodzi o poziom życia lamerze 13.09.10, 12:49
              to nie jest mój czuły punkt, tylko czuły punkt każdego inteligentnego człowieka i IQ powyżej 100. Gdyby było inaczej, nad Wisłę przyjeżdżałyby tysiące ludzi z całej Europy, by się tu osiedlić. Na razie przyjechał tylko Steffen moeller. I został tylko dlatego, bo sibie zarobił przy "M jak miłość". generlanie kierunek emigracji jest idealnie odwrotny. chcesz polimizowac z faktami - w tym kraju jest wielu od zawracania Wisły kijem 9może dlatego się wkurzyła i w maju zalała ten booordel :)))
          • Gość: R Re: tu nie chodzi o poziom życia lamerze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.10, 16:08
            Właśnie-i dlatego nie mogę się doczekać jak opuszczę ten śmierdzący klimat wzajemnej nienawiści, biedy, smrodu, niedbalstwa i brudu.
            • Gość: Tomasz Re: tu nie chodzi o poziom życia lamerze IP: 46.187.135.* 21.06.13, 11:21
              Tak, bo w Wielkiej Brytanii czekają na ciebie. I jeszcze czerwony dywan rozłożą na powitanie. :P
              Co sam zrobiłeś dla swojego kraju, by nie był taki, jak napisałeś /przesadzając oczywiście/? Podejrzewam, że nic! Ot, postawa niewolnicza. Krytykować, a nic nie robić! Samo się nie zrobi. Trzeba działać, a nie tylko negatywy widzieć. Jak widzę, że gdzieś jest źle, robię wszystko, by to poprawić.
        • Gość: aaa Re: Poziom życia wcale nie tak dużo wyższy... IP: *.ppp.asahi-net.or.jp 13.09.10, 10:50
          Wydawalo mi sie zawsze, ze placa w GB (minimalna) jest okolo 6funtow za godzine - czyli powiedzmy 240 na tydzien (jesli jest tam 40h tydzien pracy) - czy znaczy to, ze zarabiajac niemal drugie tyle w UK (kraju gdzie badz co badz sila nabywcza pieniedzy jest wieksza) nadal klepie sie biede? :(
        • Gość: R Re: Poziom życia wcale nie tak dużo wyższy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.10, 15:59
          rzeczy sporo droższe typu: utrzymanie mieszkania, samochodu, wizyta u sto
          > matologa....

          Mieszkania w stosunku do zarobków są tańsze :) A poza wyspami na zachodzie bywają mieszkania nawet tańsze od Polskich przeliczając na złotówki-na przykład w Berlinie, i to o wiele lepszych standardach niż kosztujące więcej polskie klitki.
      • Gość: Czesiu Co Polacy robią na Wyspach? IP: *.chello.pl 13.09.10, 09:16
        A tutaj wrócą i czym się będą zajmowali? Tym samym, no bo czym po 5-10-15 latach pracy na zmywaku można się zajmować? Co z tego, że skończyła studia, skoro zaraz potem wyjechała i nie pracowała w zawodzie, czyli tak jakby się uwsteczniała, bo przez te 5 lat z pewnością już niewiele pamięta ze studiów. Na 100% pracodawca spojrzy co w okresie od studiów do chwili obecnej robiła. Tyle, że tutaj będzie robiła to samo za psie pieniądze...
        • Gość: niespodziewany Re: Co Polacy robią na Wyspach? IP: *.chello.pl 13.09.10, 10:03
          Moje pytanko jest inne.Ciekawe jak by zostali w polszy to gdzie w obecnej chwili by pracowali ,albo jeszcze lepiej ,ile to by zarabiali?....................i jaki bylby ich standard zycia?.............Kazdy kto skonczy studia ,to mysli ze jest nie wiadomo co............A prawda jest taka ze TYLKO ok 5-8 % ludzi po studiach ma predyspozycje do WYKONYWANIA tego czego sie uczyla na studiach!!!!.............Co moze mi ktos powie ze 100% idacych na kierunek np marketing, ma do tego predyspozycje ,albo jeszcze inaczej ze robili cos w tym kierunku przez 10 lat wstecz ( od mlodosci) od podstawowki.
          • georg_l Co by było w Polsce 13.09.10, 11:03
            Gdzie by pracowali i ile zarabiali w Polsce? Zapewne mieliby równie beznadziejną pracę i płacę.

            Jeśli ktoś kończy zarządzanie i marketing to, przynajmniej moim zdaniem, powinien mieć wystarczające kwalifikacje by w sytuacji gdy nikt go nie chce zatrudnić potrafić samemu zapewnić sobie byt.
            W dawnych czasach jako drugi kierunek kończyłem zarządzanie – mieliśmy wtedy wykładowcę który lubił powtarzać: „szanowni państwo, wy w przyszłości musicie mieć pieniądze, bowiem jeśli ich nie będziecie mieć to jesteście dupy a nie specjaliści od zarządzania”.
            Jestem w o tyle komfortowej sytuacji że jako prawnik (z odrobiną wiedzy technicznej) nie mam żadnych problemów z zarobieniem na siebie – jestem jednak pewien że mając ukończone wyłącznie zarządzanie potrafiłbym stworzyć sobie miejsce pracy. Problem w tym że chcąc dobrze zarobić trzeba albo wziąć się do roboty (i to solidnie) albo do nauki i zdobyć dodatkowe uprawnienia (które następnie umożliwiają wygodne życie).

            Drugim problemem jest brak cierpliwości. Miałem kiedyś znajomą z którą kończyłem studia (zarządzanie). Po studiach pomogłem jej znaleźć pracę – fakt, była to praca niezbyt wysoko płatna ale pozwalała godnie żyć. Prosiłem znajomą (ba, byliśmy tak umówieni) by przez 3 lata się przemęczyła a w tym czasie (częściowo na mój koszt) zatroszczyła się o uprawnienia do prowadzenia ksiąg rachunkowych i ewentualnie doradcy podatkowego. Niestety, po kilkunastu miesiącach zdecydowała że wybiera zmywak w Irlandii (bo teraz więcej zarobi a później jak już rozpocznę działalność to wróci). Jej decyzja kosztowała mnie sporo dodatkowej roboty i stratę czasu (sam musiałem zrobić to co miało być jej działką) a w konsekwencji stratę niezarobionej kasy. W tej chwili zarabiałaby już kilka razy więcej niż w Irlandii (będąc w Polsce) ale ta możliwość przepadła.
            Co bowiem mam z nią zrobić? Zatrudnić – a do czego ona mi teraz potrzebna? To ja musiałem więcej zrobić by rozwinąć działalność a ona zmarnowała 6 lat. Ma teraz przyjść na gotowe niczego nie wnosząc (bo jej wykształcenie i doświadczenie spłynęło wraz z pomyjami w zmywaku)?

            Nie zamierzam kończyć znajomości, możemy się umówić na kawę i powspominać dawne dzieje ale na współpracę już nie ma szans. Mam jednak świadomość że w jej opowieściach to ja będę tym wrednym znajomym który się ustawił i zapomniał.

            Oczywiście, są tacy którzy wyjeżdżają i dobrze sobie radzą (nie pracując poniżej kwalifikacji). W moim przekonaniu są to jednak ludzie którzy doskonale poradziliby sobie również w Polsce. Jest też garstka która ma pomysł na życie i wyjechała na chwilę by zebrać potrzebne do jego realizacji pieniądze (uważam że można inaczej ale to też nie jest złe rozwiązanie). Cała reszta zmarnowała wpierw publiczne pieniądze na kształcenie się a teraz marnuje swoje życie.
            • Gość: R Re: Co by było w Polsce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.10, 15:51
              W tej chwili zarabiałaby już kilka razy więcej niż w Irlandii (będąc w Polsce) ale ta możliwość przepadła.
              Lepiej zarabiać mniej w cywilizowanych warunkach, niż więcej w trzecim świecie.
              Oprócz zarobków liczy się polityczna stabilność, komunikacja, możliwość odpoczynku w centrach rekreacyjnych, bezpieczeństwo.
              W Polsce są dziurawe drogi, chorzy politycy,niski poziom usług zdrowotnych, brak infrastruktury sportowej i rekreacyjnej, przepisy z czasów komuny. Nie mówiąc o chorych relacjach społecznych.

              Dlatego całkiem racjonalne jest, że ktoś woli spokojną przeciętną prace na Zachodzie, niż w walkę w buszu o pozycję na czale stada, bojąc się że ktoś go zagryzie jutro.
              • georg_l Re: Co by było w Polsce 14.09.10, 11:05
                Człowieku, o czym Ty piszesz?!?
                Jakie na emigracji masz właściwe relacje społeczne??? Jesteś i zawsze będziesz tym obcym.
                O jakich usługach zdrowotnych piszesz??? Masz oczywiście ale za odpowiednią cenę (lub stosowne ubezpieczenie), w Polsce ekstra płacąc będziesz miał tak samo.
                O jakiej politycznej stabilności piszesz??? Czy mam Ci podać przykłady egzotycznych polityków którzy zyskują spore poparcie?
                Owszem, drogi (i szeroko rozumiana infrastruktura) jest na wyższym poziomie, mając jednak na uwadze to w jak skandalicznych warunkach żyje lwia część naszych rodaków to odwoływanie się do tego jest śmieszne. Wybacz ale bliższa ciału koszula niż płaszcz. Co z tego że drogi są porządne skoro mieszka się w norze.
                • sirdoughnut Re: Co by było w Polsce 17.09.10, 16:20
                  a moze nie ma ochoty wcale wracac??? po co tyle energii chlopie marnujesz na to forum. firma to nie milosc tylko biznes masz firme to git, rob pieniadze, dzieci z zona no i wszystko co sobie tam wymyslisz. Sa ludzie ktorzy mieszkaja w slamsach w UK, bo tak chca zreszta tak samo jak i w polsce, w koncu mamy wolnosc wyboru. moze czas zrozumiec ze nie kazdy ma ambicje byc prezesem. w koncu robole za pare groszy tez sa potrzebni.
                  • georg_l Re: Co by było w Polsce 21.09.10, 14:37
                    Faktycznie, może nie ma ochoty wracać i woli żyć w norze. Jakoś tak jednak nie wydaje mi się że ktoś kto jedzie by więcej zarobić nagle zmienia zdanie i woli zarabiać mniej i żyć gorzej. :D Ci którym nie zależy na kasie raczej nie jadą dorabiać.
                    Pytasz po co tyle energii marnuję na forum – ile energii? Raz na jakiś czas udzielam się w jakimś wątku, robię to ponieważ możliwość wymiany poglądów z innymi sama w sobie jest cenna. Mam się ograniczyć do pracy i rodziny? A niby dlaczego?
                    A że ludzie do pracy fizycznej (ja ich nie nazywam robolami) też są potrzebni to racja, tylko jakoś tak szkoda mi że ktoś kto realizuje się jako pracownik fizyczny (w dodatku poza Polską) najpierw między innymi na mój koszt kończył tu studia.
                    • sirdoughnut Re: Co by było w Polsce 21.09.10, 18:00
                      Ok, nikt nie powiedzial ze kobitka zyje w norze. Nikt tez nie stwierdzil ze dziewczyna zarabia mniej. Nie ma sensu tez wypowiadac sie ze wszyscy jada do UK poto zeby wiecej zarabiac, bo ani ja ani ty tego nie wiemy. Generalnie twoja wypowiedz jest pisana na podstawie twoich przypuszczen i na jej podstawie oceniasz rzeczywistosc. Tak to se nie da panie Havranek, bo jesli by pojsc ta droga to po co dyskutowac skoro ty wiesz najlepiej. A byles? widziales? rozmawiales?

                      Jesli chodzi o energie to racja nikomu nie powinienem pisac zeby jej tracil. Zwlaszcza jesli chce anonimowo online pocwiczyc nadmozdze; bo normalnie przy kawie nie ma na to sposobnosci - inna opcja to dobry Universytet.

                      Jesli chodzi o tych ludzi co pracuja fizycznie za granica a ukonczyli Universytety panstwowe w Polsce to niech Ci nie bedzie ich szkoda. Oni placa podatki w UK a Uk placi to Unii Europejsckiej a Unia Europejska daje je polsce w postaci funduszy strukturalnych. Zreszta nie ma sie co spinac na tych ludzi, przeciez wiecej z twoich podatkow idzie na administracje panstwowa i papier tolatowy niz tych ludzi.
                      • georg_l Re: Co by było w Polsce 22.09.10, 10:06
                        O norze pisałem w kontekście mojej znajomej. W jej przypadku tak, byłem i widziałem (Irlandia nie jest daleko a przy okazji to całkiem ładny kraik). Mieszka w czymś w rodzaju hotelu robotniczego, pokoje z łóżkami piętrowymi i w każdym (pokoju, nie łóżku) od 4 do 8 osób. Owszem, sam budynek i korytarze były czyste, w pokojach już jednak wyglądało weselej (a zakładam że jak byliśmy to znajoma i tak postarała się by było porządniej). Nie byłem ale widziałem zdjęcia od innego znajomego z Holandii – mniej więcej podobny standard.

                        Co do dobrego Uniwersytetu to masz rację, jest tylko pewien drobny problem, trzeci kierunek beznadziejnie wygląda w CV. ;) Oczywiście można zdecydować się na studia III stopnia lub bez nich zamienić trzy literki na dwie (co zresztą zamierzam zrobić) ale ile można gadać o swojej działce? ;)

                        No i na koniec sprawa pieniędzy – nie masz racji.
                        Po pierwsze z UE tak naprawdę nic nie dostajemy. Odlicz od tego co dostajemy środki które wpierw sami musimy wpłacić a kwota „pomocy” natychmiast przestanie być imponująca. Następnie odlicz od tego co dostajemy koszty promocji UE – wszystkie te tablice przy drogach, reklamy w telewizji czy prasie kosztują. Na koniec odlicz koszt obsługi administracyjnej. Będzie dobrze jeśli po tym wszystkim wyjdziemy na zero. A teraz pomyśl czy środki „unijne” są wydawane racjonalnie czy też jako „sprezentowane” idą często na absurdalne inwestycje.
                        Po drugie, nawet gdyby część pieniędzy zapłaconych w podatkach przez imigrantów wracała do Polski to i tak nie da się tego porównać do kosztów jakie ponieśliśmy na tych ludzi. Swego czasu Rzepa (moim zdaniem rzetelnie) podliczyła ile kosztuje odchowanie dziecka. Państwo łoży na to od 200 do 300 tys. (rodzice mniej więcej też tyle). Imigrantów mamy sporo ponad milion (niektórzy twierdzą że sporo ponad 2 miliony). Jak to się ma do środków które od nich niby otrzymamy?
                        • sirdoughnut Re: Co by było w Polsce 23.09.10, 18:56
                          OK, ciekawe ze na podsawie jednego przykladu mozesz opisac jak polacy mieszkaja w UK. To tak jakbym spotkal murzyna z Londynu w Krakowie ogladnol zdjecie jego kolegi ktory mieszka w Glasgow i na tej podstawie stwierdzil, ze w Londynie i Glasgow mieszkaja sami murzyni. Troszke nie wydaje mi sie to logiczne, wiec nie bede dyskutowal bo nie ma sensu.

                          Druga sprawa jest oczywista zrob doktorat (napewno pomoze nawet przy tych dwoch fakultetach) .Ale jedno nie ulega watpliwosci najpierw go zacznij a dopiero pozniej chwal sie tym na forum, nie odwrotenie, bo konkretnie tutaj tracisz wiarygosnosc. Jesli chodzi rozwoj intelektulany to dobrze robi jak wie sie o czym mowi, a nie "Palikotuje" rozmowce, a tego na doktoracie napewno Ci naucza.

                          Trzecia sprawa dotyczy imigrantow i ich pieniedzy, no i musze przyzanc ze i w tym temacie calkowicie sie z toba nie zgadzam. Prosze kliknij na ten link: wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/148174,emigranci-przyslali-nam-70-mld-zlotych.html przeczytaj, przekalkuluj a odpowiedzi nasuna sie same.

                          Co tu duzo pisac, czasami punkt widzenia zalezy od miejsca siedzenia. Wyjedz pomieszkaj gdzies poza Polska a zrozumiesz o czym ja pisze, a moze nawet zrozumiesz dlaczego niektorzy nie chca wracac. Tak czy owak, dyskusje koncze, uwazam za zamknieta i zycze wysokich i pomyslnych lotow.

                          Sir Doughnut


                          georg_l napisał:

                          > O norze pisałem w kontekście mojej znajomej. W jej przypadku tak, byłem i widzi
                          > ałem (Irlandia nie jest daleko a przy okazji to całkiem ładny kraik). Mieszka w
                          > czymś w rodzaju hotelu robotniczego, pokoje z łóżkami piętrowymi i w każdym (p
                          > okoju, nie łóżku) od 4 do 8 osób. Owszem, sam budynek i korytarze były czyste,
                          > w pokojach już jednak wyglądało weselej (a zakładam że jak byliśmy to znajoma i
                          > tak postarała się by było porządniej). Nie byłem ale widziałem zdjęcia od inne
                          > go znajomego z Holandii – mniej więcej podobny standard.
                          >
                          > Co do dobrego Uniwersytetu to masz rację, jest tylko pewien drobny problem, trz
                          > eci kierunek beznadziejnie wygląda w CV. ;) Oczywiście można zdecydować się na
                          > studia III stopnia lub bez nich zamienić trzy literki na dwie (co zresztą zamie
                          > rzam zrobić) ale ile można gadać o swojej działce? ;)
                          >
                          > No i na koniec sprawa pieniędzy – nie masz racji.
                          > Po pierwsze z UE tak naprawdę nic nie dostajemy. Odlicz od tego co dostajemy śr
                          > odki które wpierw sami musimy wpłacić a kwota „pomocy” natychmiast
                          > przestanie być imponująca. Następnie odlicz od tego co dostajemy koszty promocj
                          > i UE – wszystkie te tablice przy drogach, reklamy w telewizji czy prasie
                          > kosztują. Na koniec odlicz koszt obsługi administracyjnej. Będzie dobrze jeśli
                          > po tym wszystkim wyjdziemy na zero. A teraz pomyśl czy środki „unijneR
                          > 21; są wydawane racjonalnie czy też jako „sprezentowane” idą często
                          > na absurdalne inwestycje.
                          > Po drugie, nawet gdyby część pieniędzy zapłaconych w podatkach przez imigrantów
                          > wracała do Polski to i tak nie da się tego porównać do kosztów jakie ponieśliś
                          > my na tych ludzi. Swego czasu Rzepa (moim zdaniem rzetelnie) podliczyła ile kos
                          > ztuje odchowanie dziecka. Państwo łoży na to od 200 do 300 tys. (rodzice mniej
                          > więcej też tyle). Imigrantów mamy sporo ponad milion (niektórzy twierdzą że spo
                          > ro ponad 2 miliony). Jak to się ma do środków które od nich niby otrzymamy?
                          • georg_l Re: Co by było w Polsce 28.09.10, 12:37
                            Nie, nie zostawię tego wpisu bez odpowiedzi (co najwyżej Ty możesz nie odpowiadać, jak Ci się nie chce).

                            Piszesz o tych 70 miliardach, zastanowiłeś się nad tym czy po prostu bezrefleksyjnie przytoczyłeś?
                            70 miliardów zł przesłano od wejścia do UE – ile to jest w przeliczeniu na jedną osobę miesięcznie? Od wejścia do UE minęło 76 miesięcy, emigrantów (wedle szacunków) jest 2 miliony. Jeśli podzielisz 70 miliardów na te 2 miliony i na 76 miesięcy to wyjdzie jakieś 460 zł miesięcznie na jedną osobę. Ośmielę się zauważyć że gdyby ci ludzie pracowali w Polsce to nasz PKB wzrósłby co najmniej 3 razy bardziej (niż dzięki tym przesłanym pieniądzom).

                            Piszesz że oceniam po jednym przypadku. Nie po jednym (ta znajoma sama nie mieszkała) niemniej fakt, być może ta grupka jest wyjątkiem. Niemniej jednak nie sposób zaprzeczyć że spora część emigrantów pracuje poniżej swoich kwalifikacji – w ten sposób cofają się w rozwoju. Nawet jak wrócą (jeśli wrócą) to ich wartość na rynku pracy będzie mniejsza.

                            No i na koniec sprawa doktoratu. Zwróć uwagę że nie ja skierowałem rozmowę na wątek możliwości edukacyjnych. To Ty wspomniałeś o tym że można skończyć dobry Uniwersytet (w domyśle taki właśnie skończyłeś) – o co więc Ci chodzi?
                    • as-zalogowany Re: Co by było w Polsce 21.09.10, 21:13
                      > A że ludzie do pracy fizycznej (ja ich nie nazywam robolami)

                      A mój kolega i ja (podłapałem ostatnio od niego) nazywamy ich ładniej - manualami - od prac manualnych.
                      • georg_l Re: Co by było w Polsce 22.09.10, 10:08
                        Też ciekawie, chociaż niektórym pewnie by się zbytnio nie spodobało. ;)
            • Gość: Kagan Re: Co by było w Polsce? IP: 193.136.157.* 13.09.10, 17:31
              Tylko skonczone prymitywy i ludzie skrajnie biedni mierza swoj sukces w zyciu iloscia zarobionych pieniedzy...
              • Gość: boss Re: Co by było w Polsce? IP: *.adsl.inetia.pl 13.09.10, 17:59
                Dodaj jeszcze, że byłeś w Australii:-)
                • Gość: Kagan Re: Co by było w Polsce? IP: 193.136.157.* 13.09.10, 18:35
                  Bylem i bede. I co z tego?
              • georg_l Re: Co by było w Polsce? 14.09.10, 10:55
                Owszem, zgadzam się.
                Nie twierdzę i nigdy nie twierdziłem że ilość zarobionych (lub inaczej zdobytych) pieniędzy jest wyznacznikiem sukcesu. Pieniądze traktuję jako środek a nie jako cel.
                Wiele jest jednak osób dla których pieniądze są celem samym w sobie – jakkolwiek nie byłoby to śmieszne, należy przyjąć do wiadomości że tak jest. Żałosne natomiast jest w przypadku ludzi dla których zdobycie pieniędzy stało się celem, wybranie drogi która jest wyjątkowo uciążliwa i nie gwarantuje sukcesu. Tak jest w przypadku znajomej o której pisałem. Ona nie pojechała do Irlandii na wakacje tylko po to by zarobić pieniądze, żyje w fatalnych warunkach a zarabia tak sobie.
                Czas który tam spędza jest czasem straconym, traci swoje wykształcenie, traci możliwości które były w kraju a co najgorsze traci swoje życie (nie będzie żyć wiecznie, ten czas który praktycznie ze swojego życia wycięła już jest nie do odzyskania).
                • Gość: R Re: Co by było w Polsce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.10, 15:12
                  traci możliwości które były w kraju
                  Tak-możliwość bycia obgadywanym przez troskliwych Polskich współpracowników, możliwość spłacania kredytu przez 70lat na klitkę która kosztuje więcej niż tanie mieszkanie w Berlinie, możliwość głosowania na polityka A-wymachującego penisem bądż polityka B-wymachującego krzyżem.
                  Polska-kraj nieograniczonych możliwości.
                  • georg_l Re: Co by było w Polsce? 15.09.10, 11:19
                    Tak, Polska to kraj niemal nieograniczonych możliwości.
                    Wychowałem się w raczej biednej rodzinie (podobnie jak moja żona). W tej chwili nie przepracowując się zbytnio żyjemy na bardzo przyzwoitym poziomie i stworzyliśmy kilkunastu innym osobom warunki do godnego życia.
                    A że jesteśmy obgadywani to co? W innym państwie tak samo bylibyśmy.

                    Co się zaś tyczy polityków – są tacy jakich sami wybieramy. Jeśli wolimy słuchać o wymachiwaniu penisem lub krzyżem (a tak na marginesie, który polityk wymachuje krzyżem – bo z tego co widzę to jest to sztuczny problem stworzony przez media) zamiast o tym że według przewidywań rządowych za 3 lata nasze zadłużenie przekroczy bilion zł (coś koło 27000 zł na każdego Polaka – łącznie z noworodkami) przy jednoczesnym wyprzedaniu wszystkiego co możliwe, to już nie wina polityków.
                    • popisuarka Re: Co by było w Polsce? 15.09.10, 14:18
                      Co ma do rzeczy to, ze tobie (wam) sie udalo, skoro jestescie tylko wyjatkiem potwierdzajacym regule? I ciekawe ile srednio placicie swym pracownikom? Przynajmniej tysiac euro na reke na miesiac?
                      • georg_l Re: Co by było w Polsce? 15.09.10, 14:47
                        Ile płacimy? Różnie. Najmniej 500 a najwięcej 1500 w przeliczeniu na euro (oczywiście netto).
                        Wydaje mi się że płacimy wyraźnie lepiej niż inni za podobną pracę, nie widzę jednak powodu by płacić jeszcze więcej (skoro mam dobrych pracowników za te pieniądze).
                        Reszta w komentarzu niżej.
                        • popisuarka Re: Co by było w Polsce? 15.09.10, 15:02
                          Naprawde tak przeplacacie swym pracownikom? Obnizcie im place, a zwiekszycie tym samym swe zyski, co z tego, ze tylko chwilowo...
                          • georg_l Re: Co by było w Polsce? 16.09.10, 09:52
                            To nie tak. ;)
                            By łatwiej było zrozumieć posłużę się przykładem. Było sobie dwóch przewoźników, którzy przewozili towary dla spółki X. Jeden przewoźnik kupił tanio jakiegoś rzęcha a drugi wziął w lesingu nowy samochód. Ten pierwszy śmiał się z tego drugiego „po co tak przepłacasz na samochód, chrzań ten leasing, kup jakiś stary i będziesz miał większe zyski, co z tego że tylko chwilowo”. Śmiał się ale do swojego nie przekonał.
                            Po jakimś czasie temu pierwszemu zepsuł się w trasie samochód. Kosztowało go to karę umowną za niedotrzymanie terminu, wynajęcie zastępczego transportu, kosztowny remont oraz brak zarobku przez dość długi czas. Wtedy zrozumiał że nie na wszystkim warto oszczędzać.

                            Ludzie którzy dla mnie pracują są sprawdzeni. Zebranie (i przeszkolenie) zespołu który wie co ma robić kosztowało mnie – dlaczego mam ryzykować że stracę to co w tych ludzi zainwestowałem?
                            Ludzie ci to nie idioci – jeśli dojdą do przekonania że ich wykorzystuję to odejdą (co gorsza z moimi klientami). 1500 euro zarabia szef oddziału w innym mieście, musi on mieć świadomość że jeśli odejdzie (a co to za problem odejść z podwładnymi i klientami) to przynajmniej na początku będzie zarabiał gorzej.

                            Co się zaś tyczy zysków, mi wystarcza. Robię to na co mam ochotę, kupuję to co mi się podoba, mam czas żeby się tym cieszyć, a w pracy robię to co lubię. Czy świadomość że na koncie jest o jedno zero więcej ma mnie uszczęśliwić? Jak już tu gdzieś pisałem pieniądze to środek a nie cel!
                • Gość: Kagan Re: Co by było w Polsce? IP: 193.136.157.* 14.09.10, 15:24
                  Otoz to. Polacy sie marnuja na emigracji, zupelnie jak przed wojna, gdyz Polska znow im nie moze zapewnic pracy...
                  To jest tragedia, a odpowiedzialni za nia sa polscy "reformatorzy" typou Balcerowicza...
                  • georg_l Re: Co by było w Polsce? 15.09.10, 11:05
                    Czy Polska nie zapewnia miejsc pracy – zapewne tak. Z całą pewnością byłoby lepiej gdyby rządzący nami chociaż trochę przejmowali się dobrem państwa. Nie zmienia to jednak faktu że ci którzy chcą i potrafią (a potrafić powinni absolwenci zarządzania – o których była mowa w artykule), powinni móc sami stworzyć sobie miejsce pracy. Ciągle jest wiele możliwości zarobienia i w sumie mało chętnych by się tym zająć. Natomiast jak już ktoś chce się czymś zająć to tylko patrzy jak innych obedrzeć ze skóry.
                    Posłużę się (znowu) swoim przykładem. ;) Swego czasu zatroszczyłem się o różne przydatne uprawnienia, które są stosunkowo często komuś potrzebne. Moi koledzy po fachu starają się znaleźć paru klientów od których zdzierają po wyższe kilkaset zł miesięcznie (w sytuacji gdy naprawdę nie ma aż tyle roboty), ja tę samą usługę (no, nie tą samą, lepszą, bo przewyższam ich doświadczeniem i wykształceniem – że tak nieskromnie dodam) wykonuję za 25% ich ceny (przez co bardzo jestem lubiany w środowisku) ale zamiast kilku klientów mam ich koło dwustu (a to tylko jeden obszar działalności). W ten sposób nie przepracowując się (bo stać mnie na zatrudnienie niezgorzej opłacanych ludzi do pomocy), zarabiam więcej a moja pozycja jest stabilniejsza (odejście jednego klienta który przynosi 150 zł miesięcznie co stanowi 0,5% przychodów to nie tragedia, odejście klienta który przynosi 600-700 zł miesięcznie gdy jest to 20% przychodów to już spory problem).
                    Żeby było ciekawiej dodam że zarówno dla mnie jak i dla moich droższych kolegów starcza klientów, i wystarczy ich nawet gdyby było nas kilka razy więcej (coraz więcej przedsiębiorców boleśnie odczuwa skutki omijania przepisów). Ten konkretny przypadek nie jest natomiast odosobniony. Rozglądając się po swoim najbliższym otoczeniu widzę że jest zapotrzebowanie na wiele usług (z których dałoby się godnie wyżyć) a których nikt nie pali się wykonywać.

                    Oczywiście, gdyby państwo robiło to co do niego należy to byłoby lepiej, znacznie lepiej. Niestety, póki co nie zanosi się tu (nie tylko w Polsce) na poprawę a wręcz przeciwnie, będzie coraz gorzej. Czy jednak tylko dlatego że otaczający nas świat jest parszywy mamy siąść i czekać na śmierć (głodową)? Nawet w parszywym świecie można dobrze żyć. Oczywiście, wielu nie da rady się ustawić i zapłacą za całą parszywość świata – nie jest to jednak złe, świat jest parszywy bo większość chce żeby był parszywy, co zabawne najbardziej parszywego świata chcą ci którzy najgorzej na tym wychodzą, a za głupotę trzeba płacić.
                    • popisuarka Re: Co by było w Polsce? 15.09.10, 14:19
                      I znow: twoj przypadek nie jest reprezentatywny!
                      • georg_l Re: Co by było w Polsce? 15.09.10, 14:43
                        Nie twierdzę że mój przypadek jest reprezentatywny. Twierdzę że istnieje wiele możliwości stworzenia dla siebie miejsca pracy umożliwiającego godne życie. O sobie wspomniałem dlatego że najzabawniejsze jest gdy o możliwościach mówi ktoś kto ich sam niewykorzystał.
                        Oczywiście, wszyscy nie dadzą rady – podobno jednak ci którzy wybrali emigrację są tą elitą przedsiębiorczości a z nich ci którzy kończyli zarządzanie mają dodatkowo przygotowanie teoretyczne. ;)
                        • popisuarka Re: Co by było w Polsce? 15.09.10, 15:05
                          Zartujesz chyba, piszac, iz ci którzy kończyli zarządzanie mają dodatkowo przygotowanie teoretyczne. Te ich 'przygotowanie teoretyczne' ma ujemna wartosc w pracy, gdyz teoryjki, ktore im wkladaja do glow na 'studiach' (na szczescie na ogol niezbyt umiejetnie) sa mocno przestarzale, czesto na etapie Tayloryzmu czy tez innego Fordyzmu...
                          Pozdr.
                          Kagan
                          • georg_l Re: Co by było w Polsce? 16.09.10, 10:04
                            No cóż, chociaż to nie mój główny kierunek to pamiętam że był również trochę świeższy materiał. :D
                            Poza tym źle podchodzisz do tych studiów. One nie mają nauczyć Cię jak zarabiać – bo tego trudno nauczyć. Mają nauczyć Cię patrzeć (ze zrozumieniem) na otaczający świat. Innymi słowy, powinny nauczyć Cię uczyć się. Wiedza którą dostajesz nie ma zastąpić myślenia, ma ona być tylko podstawą do własnych przemyśleń.
                            Wbrew pozorom zarządzanie to cenny kierunek, problem w tym że wybierają go osoby które same nie mają pomysłu na życie i traktują go jako możliwość łatwego zdobycia papierka. Takie osoby na tym kierunku marnują czas (i pieniądze podatników lub własne), śmieszne natomiast jest gdy później przedstawiają się jako wysokiej klasy specjaliści na których nikt się nie poznał i przez to muszą zmywać gary.

                            Pozdrawiam
                            Georg Lipke
            • Gość: public enemy Re: Co by było w Polsce IP: 87.204.176.* 22.09.10, 16:31
              "georg_l" Mam wrażenie, ze jesteś debilem....Twój mądry Pan prof. ci mówił, że sobie powinieneś poradzić i jak widać nie poradziłeś...."Załatwiłem kolezance pracę..." Oan Mnie miała załatwić...". Moją pracę mi też załatwiono....:):) Bardziej szanuje Polaków na obczyźnie niż takich "tegich" pociotków:)
      • portobello_belle Re: Co Polacy robią na Wyspach? 13.09.10, 09:30
        Ja nie bardzo rozumiem, dlaczego osoby po zarzadzaniu i marketingu, które przyjechaly do Anglii/Irlandii dobrych parę lat temu (kiedy to ze znalezieniem sensownej pracy naprawdę nie było problemu) utknęły na przysłowiowym zmywaku... Ktoś mi wytłumaczy?
        Przecież na studiach uczą języków, a nie trzeba być anglistą, żeby robić coś innego niż lepienie kanapek.
        Sama siedzę w Irlandii od czterech lat. Skończyłam w Polsce studia, zaczęłam drugie, które przerwałam - bo wyjechałam na wakacje i tak już zostałam. W Polsce pracowałam wcześniej wyłącznie jako korepetytorka, więc nie miałam żadnego doświadczenia zawodowego. Pierwszą pracę dostałam w księgarni, po pół roku zachciało mi się czegoś ambitniejszego, więc postarałam się o pracę biurową - zostałam asystentką d/s księgowości i PA prezesa. Po roku dostałam pracę w korporacji obsługującej fundusze inwestycyjne, gdzie po dwóch latach (niestety, awanse zostały wstrzymane przez recesję) zostałam seniorem.
        I myślę (wierzę!), że jeśli wrócę do kraju, to dzięki doświadczeniu znajdę coś, co pozwoli mi jakośtam przeżyć do pierwszego. Jednak gdybym ciągle pracowała za kasą w bookshopie, to mogłabym liczyć najwyżej na etat w Empiku - o ile bym oczywiście przeszła przez sito rekrutacji hehehe

        Aha, jeszcze jedna sprawa: rzeczywiście, praca fizyczna (szczególnie na budowie) jest często lepiej płatna niż umysłowa, szczególnie na niższych, niesprecyzowanych "biurowych" stanowiskach. Jednak, w moim mniemaniu, człowiek powinien myśleć perspektywicznie - chyba, że przyjechał tu po to, żeby mieszkać w dziesięciu w 3bedzie i jeść chleb tostowy z dżemem na okrągło, aby tylko zaoszczędzic jak najwięcej, a potem w rodzimej Polsce się gdzieś na ojcowiźnie pobudować i żyć bez kredytów i obciążeń, nadal pracując fizycznie. Inaczej to przecież zostaje w papierach i nikt nie będzie chciał zatrudnić do pracy "biurowej" kogoś, kto od pięciu lat układa płytki lub smaży kurczaki - szczególnie, że konkurencja w Polsce nie śpi, ludziom z doświadczeniem i językami nie jest łatwo, a co dopiero takim...
        • Gość: qq Re: Co Polacy robią na Wyspach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.10, 09:47
          mam znajomych w Londynie, wiem ze nie mają łatwo a praca opiekunki i fiycznego to nie szczyt marzen. Jednak nigdy im tego nie wytykam, traktujac to jako ich sprawę. Ja osobiscie bym nie podjal sie pracy za granica, mimo znajomosci dwoch jezykow. Ale jedno jest faktem, za granica traci sie przyjaciol w Polsce. Po powrocie tacy ludzie czuja sie sami, nagle nikt do nich nie dzwoni. Znajomi zalozyli wlasne rodziny i nie maja czasu a czesc jest sceptyczna do tych co wrocili bo obawia sie czy przypadkiem nie beda oni patrzyli na nich z gory . Bo najwiekasza wada emigranta jest wywyzszanie sie , byle tylk opokazac ze sie jest kims lepszym.
          • Gość: aa Re: Co Polacy robią na Wyspach? IP: *.15-1.cable.virginmedia.com 13.09.10, 09:55
            bzdury gadasz... widac ci znajomi nie byli warci bycia znajomymi
          • Gość: q Re: Co Polacy robią na Wyspach? IP: *.15-3.cable.virginmedia.com 13.09.10, 09:58
            Przyjaciol w Polsce traci sie tez jak przeprowadza sie w kraju za praca...
          • fc_pl Re: Co Polacy robią na Wyspach? 13.09.10, 09:59
            > Znajomi zalozyli wlasne rodziny i nie maja czasu a czesc jest sceptyczna do tych co wrocili
            > bo obawia sie czy przypadkiem nie beda oni patrzyli na nich z gory

            Tacy ludzie to świńskie rury a nie przyjaciele, więc strata żadna.
            • Gość: aaa Re: Co Polacy robią na Wyspach? IP: *.ppp.asahi-net.or.jp 13.09.10, 11:01
              przypuszczam ze autor celowo uzyl slowa 'znajomy' zamiast 'przyjaciel' :)
      • Gość: sam Re: Co Polacy robią na Wyspach? IP: 153.108.64.* 13.09.10, 09:53
        chyba polscy pracownicy maja jakies problemy z ambicja i samoocena.
        Dlaczego tak malo absolwentow probuje czegos ambitniejszego niz zmywak? Przeciez to dobre dla studenta w wakacje, a nie jako stala praca po studiach!
        Chociaz widzac jak wyglada znajomosc jezykow po studiach wyzszych zaczynam rozumiec.

        a dla ambitniejszych jest mnostwo mozliwosci, np tu: szwajcarskakariera.wordpress.com
        • Gość: trelemorele Re: Co Polacy robią na Wyspach? IP: 94.127.96.* 13.09.10, 10:15
          jak juz ktos wyzej napisal, nie moge pojac jak mozna przez 4 lata utknac w jakiejs fabryce jesli nie jest sie tepym leniem. Znam gosci bez wyksztalcenia, ktorzy przyjechali to w 04, robili w fabryce na poczatku a teraz pracuja w IT dla jednego z najwiekszych bankow inwestycyjnych i kupili wlasny dom. Mozna jak sie ma odrobine ambicji, wiary w siebie i odwagi.
          Ten artykul jest o Polakach mieszkajacych w gettach. W domach z innymi Polakami. Izoluja sie ci idioci i stoja w miejscu zamiast rozwijac. Idzie takie toto do roboty a potem wraca i wcina polski chleb, z polskim maslem ogladajac Polsat lub sluchajac polskiego radia... Oni nigdzie nie wyemigrowali. Powinni wrocic do PL skoro nie potrafili sie z nia rozstac przez 4 lata
          • Gość: aa Re: Co Polacy robią na Wyspach? IP: *.15-1.cable.virginmedia.com 13.09.10, 10:33
            dobrze prawisz
      • Gość: stan Co Polacy robią na Wyspach? IP: *.tcd.ie 13.09.10, 10:47
        Tych "pojedynczych jednostek" ktorym jednak udalo sie na wyspach ja znam osobiscie dziesiatki. Gdyby to byly pojedyncze jednostki to chyba musialbym znac wszystkich?...
        Mysle ze ten artykul swietnie idzie w parze z tym sasiednim: Polacy nie chca malo ambitnej pracy na wyspach i dlatego powinni wrocic do Polski gdzie czeka na nich praca w "centrach wiedzy".
        Plakac sie chce ze smiechu.
        Bardzo mi przykro ale powtarzanie w kolko klamstwa nie zamieni go w prawde.
        Wiele osob wyjechalo z Polski wlasnie dlatego ze w Polsce nie moze liczyc na sensowna prace i oczywiscie na zarobki.
        Na wyspach -niektorym sie nie powiodlo wcale, skoro nie umieli jezyka moze nie mieli szczescia -nie poradzili sobie. Inni mogli liczyc na co najwyzej byle jaka prace nie mniej i tak byl to postep w porownaniu z groszami w Polsce, nawet jesli ktos byl na zmywaku. Spora czesc Polakow trafila jednak dobrze i nadal maja sie dobrze i nie sa to pojedyncze jednostki.
        Rownie dobrze moge powiedziec z tego co widze przyjezdzajac do Polski ze tych Polakow ktorym sie dobrze wiedzie w Polsce to sa zaledwie pojedyncze jednostki.
      • Gość: jakub Re: Co Polacy robią na Wyspach? IP: 91.107.21.* 13.09.10, 10:47
        marketing i zarzadzanie,hehe,dlatego jest w Polsce jak jest, bo nikt nie chce pracowac tylko kazdy zarzadzac!
        • portobello_belle Re: Co Polacy robią na Wyspach? 13.09.10, 11:03
          Ale wykpiwany "Zarzadzanie i marketing" to kierunek bardzo poszukiwany za granicą. W Irlandii 90% "białych kołnierzyków" kończyło "Business". Rzecz w tym, że w Polsce te studia się chyba zdeprecjonowały przy obecnej liczbie kiepskich prywatnych uczelni.
          Wracając do emigrantów - "zmywaków", którzy biadolą, że po powrocie do Polski nie mogą znaleźć porządnej pracy: otóż, tak sobie myślę, że chyba niektórym jest wygodnie w swoim grajdołku. Ma się jakąśtam pracę - znajomą, pewną. I tak się żyje z dnia na dzień, bez niepotrzebnego stresu, bez wyzwań (brak wyzwań jest wielu jest zaletą pracy, nie wadą!), ale i bez żadnych perspektyw. No i póki człowiek jest tam, stać go na wakacje na Teneryfie i nowe adidasy to nie myśli o tym, co będzie jutro. Kłopot się pojawia, gdy nagle się okazuje, że przydałaby się lepsza praca - bo inaczej nici z kredytu, nici z awansu, do tego tania siła robocza depcze po piętach...
      • hooligan1414 czylic co? fizyczny to nieambitny? 13.09.10, 10:53
        wiele polactwa tak owszem sądzi. Dlatego ten kraj jest taki jaki jest. Jak biurwa siedzi w księgowości i przez całe życie księguje takie same faktury, to jest ambitne. Jak babsztyl sieci całymi nocami przy stole wydając pijakom karty i żetony w kasynie to jest ambitne. A jak budowlaniec uczy się czytać skomplikowane plany i uczestniczy przy coraz bardziej zaawansowanych projektach to już nieambitny, bo fizyczny? Jesteście obornikiem Europy, taka prawda - nie macie szacunku dla ludzi, bez których mieszkalibyście w szałasach, brudna hołoto. Powiem więcej, na cmentarzu ambitni leża koło nieambitnych, bo koniec jest niestety taki sam. Pstryk, ciemność, nie ma nic, aż do końca wszystkiego, kiedy by on nie nastąpił. Nie ma was, bo nie ma świadomości, pamięci, wspomnień. Zadajcie sobie pytanie: czy jest sens tak się żyłować, skoro w PROCH się obrócicie?
        • portobello_belle Re: czylic co? fizyczny to nieambitny? 13.09.10, 11:10
          Nie, to zupełnie nie tak. Mało ambitny to jest ktoś, kogo zadowala podawanie cegieł czy zmywanie naczyń - ale i przekładanie papierów w biurze - podczas gdy mółby wykonywać bardziej skomplikowaną i odpowiedzialną pracę; z tym, ze mu się po prostu nie chce. Tacy ludzie z resztą też są potrzebni, wszyscy nie moga być menadżerami i prezesami - tylko, na boga, niech nie mają pretensji do całego świata, że po x latach takiej pracy nie mogą wyjść z błędnego koła niskopłatnej, nierozwojowej roboty...
          • hooligan1414 strzeliłeś jak z napleta 13.09.10, 11:28
            problem polega na tym, że najczęściej pretensje do całego świata słyszę nie od tych podających cegły, ale od wszelkiego motłochu, co to skończył studia na wyzszej akademii gotowania na parze albo w instytucie lansu i dansu. I że nie ma dla nich stanowisk. Że świat się nie poznał na ich geniuszu. Poza tym daruj - sam kiedyś pracowalem jako student na budowie za granicą (dodam zachodnią). Pracowalo tam kilku rdzennych, Niemców z dziada pradziada - fakt, ze niewielu, ale pracowało. Fakt, mówili, ze chcieliby pracować więcej, bo kto by nie chciał. Ale jednoczesnie ich wypłaty wystarczały do tzw. godnego życia, bez strachliwego myślenia o przyszłosci. Owszem, w jakimś tam stopniu ich praca była monotonna i ciężka, z drugiej strony - jakże potrzebna - bez pracy tych ludzi NIC bu nie powstało, choćby na budowie zjawiło się 100 najlepszych inżynierów świata. I ci ludzie mieli za to odpowiednie wynagrodzenie jak również należny szacunek ze strony społeczeństwa - masz pojęcie? przypadkowi ludzie idący dołem po chodniku pozdrawiali nas i pytali jak sie pracuje. A co masz w Polsce? może darujmy sobie, bo to jak wylewanie gnojowicy - podobny zapach się unosi. I daruj sobie te gadki o ambicjach, odpowiedzialności i wyzwaniach - uwierz mi - jestś tylko kilkudziesięcioma kilogramami mięsa - pomysl czasem na dtym, zastanów się dokąd zmierzasz, wieczność z każdym dniem coraz bliżej. robak cie stoczy jak każdego
          • georg_l Re: czylic co? fizyczny to nieambitny? 13.09.10, 11:29
            Nie zgodzę się z Tobą.
            Celem życia nie jest wykonywanie jakiejś ambitnej pracy tylko przeżycie go zgodnie ze swoimi oczekiwaniami. Jeśli ktoś nie oczekuje iż zdobędzie majątek (a są tacy ludzie) i zadowala się tym co ma podając cegły – realizując się jednocześnie w jakiś inny sposób, to chwała mu za to.
          • Gość: stan Re: czylic co? fizyczny to nieambitny? IP: *.tcd.ie 13.09.10, 11:40
            Ha ha
            ah to znaczy ze jestes z tych ktorzy wierza ze dostana swietne stanowisko bo sa ambitni?
            Myslisz ze presezem firmy mozna zostac bo jest sie swietnym w tym co sie robi?
            No zycze powodzenia.

        • Gość: to_tu Re: czylic co? fizyczny to nieambitny? IP: *.chello.pl 13.09.10, 11:17
          szczerze mówiąc, wydaje mi się, że budowa wielu dróg czy modernizacje kolei w Polsce są dużo bardziej ambitnymi zadaniami (ze względu na realia, uwarunkowania) niż 80% projektów softwarowych prowadzonych obecnie w firmach IT tutaj.
        • georg_l Re: czylic co? fizyczny to nieambitny? 13.09.10, 11:22
          Między „pracą w księgowości” a pracą w księgowości jest drobna różnica. ;) Podobnie jak między „pracą na budowie” a pracą na budowie. I w jednym i w drugim przypadku zajęcie może być pasjonujące.

          Poza tym nie mam nic do osób pracujących fizycznie – jeśli praca fizyczna była ich celem a nie jakoś tak wyszło. Drażnią mnie natomiast ci którzy kończą studia (za moje pieniądze) a następnie nie potrafią wymyślić nic innego i podejmują najbardziej prymitywną pracę (jako ludzie bez żadnych kwalifikacji).
          Mam znajomego – jeszcze z podstawówki – który od początku chciał pracować przy wykończeniu wnętrz, w tej chwili jest świetnym kafelkarzem (i czymś tam jeszcze). Gdy się spotkamy to super się rozmawia a gość przede wszystkim jest zadowolony z życia. Nie kończył nawet szkoły średniej ale doskonale sobie radzi (a domek ma śliczny).
          • hooligan1414 Re: czylic co? fizyczny to nieambitny? 13.09.10, 11:35
            tu nie chodzi a pasje takie czy inne - bo wszystkie mają swój koniec wraz z zatrzaśnięciem wieka od trumny - w tym kraju brak jest wzajemnego poszanowania ludzi na wzajem (coż - katolicki kraj podlany narodowym sosem - czegóż innego się spodziewać). Nic nie masz do osób pracująch fizycznie - błąd - powinieneś je szanowac- podobnie jak one ciebie, bo bez nich tak czy inaczej twój wspaniały biznes nie miałby racji bytu (bo co byś sprzedwał/kupował?
            ). Uwierz mi - zgodne, godne i uczciwe przeżycie tych kilkudziesięciu lat jakie ci dano ma 100 razy większy sens niż chocby najpiękniejszy domek - problem jest tylko taki, że w tym kraju ludzi tak myslących ma się za frajerów, roboli, pozbawia się ich pewnym praw. dlatego też nie widze dla tego kraju miejsca w europejskiej rodzinie kulturalnych cywilizowanych narodów - bliżej mu do Azji a właściwie do Kaukazu - ta sama kultura i priorytety
            • georg_l Re: czylic co? fizyczny to nieambitny? 13.09.10, 11:47
              Źle się wyraziłem – nic nie mam do nich należało odczytać jako szacunek dla tych którzy potrafią robić to co uważają za właściwe (niezależnie od tego jak takie zajęcie byłoby uważane za beznadziejne).
              Zgadzam się że uczciwe przeżycie życia ma większą wartość niż najwspanialszy domek (chociaż nie widzę powodu dla którego nie można uczciwie przeżyć życia w komfortowym domku).
              Nie uważam że zatrzaśnięcie wieka od trumny to koniec.
            • sirdoughnut Re: czylic co? fizyczny to nieambitny? 17.09.10, 16:32

              nie ja sie calkowicie z twoim zdaniem nie zgadzam. nie ma sensu robic dramatu, bo jak chlopie pojedziez na Kaukaz to sobie zobaczysz gdzie nam blizej (bylem widzialem). nie ma sensu tez lamentowac nad tym kto jaki jest, bo gdzie nie pojedziesz tam znajdziesz ludzi co lamentuja. co do twojego filozoficznego podejscia do zycia to piekne jest.

              hooligan1414 napisał:

              > tu nie chodzi a pasje takie czy inne - bo wszystkie mają swój koniec wraz z zat
              > rzaśnięciem wieka od trumny - w tym kraju brak jest wzajemnego poszanowania lud
              > zi na wzajem (coż - katolicki kraj podlany narodowym sosem - czegóż innego się
              > spodziewać). Nic nie masz do osób pracująch fizycznie - błąd - powinieneś je sz
              > anowac- podobnie jak one ciebie, bo bez nich tak czy inaczej twój wspaniały biz
              > nes nie miałby racji bytu (bo co byś sprzedwał/kupował?
              > ). Uwierz mi - zgodne, godne i uczciwe przeżycie tych kilkudziesięciu lat jakie
              > ci dano ma 100 razy większy sens niż chocby najpiękniejszy domek - problem jes
              > t tylko taki, że w tym kraju ludzi tak myslących ma się za frajerów, roboli, po
              > zbawia się ich pewnym praw. dlatego też nie widze dla tego kraju miejsca w euro
              > pejskiej rodzinie kulturalnych cywilizowanych narodów - bliżej mu do Azji a wła
              > ściwie do Kaukazu - ta sama kultura i priorytety
        • Gość: dbossman Re: czylic co? fizyczny to nieambitny? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.10, 10:04
          Święta racja :)
        • Gość: alborn Re: czylic co? fizyczny to nieambitny? IP: 83.238.174.* 17.09.10, 11:30
          brudna hołoto... A Ty wznosisz się na wyżyny kultury...
          A tak poza tym po zawodówce jesteś? Trochę wstyd...
      • wicur Co Polacy robią na Wyspach? 13.09.10, 11:03
        Dyplomami polskich uczelni mozna sobie co najwyzej tylek podetrzec, to raz. Dwa,wielu wydaje sie, ba, sa nawet o tym przekonani, ze po ukonczeniu jakiegos szmatlawego kursu jezykowego, plynnie mowia po angielsku. Wlasnie ta pewnosc siebie i przerost ambicji okazuja sie zgubne.
        • zazu2 Re: Co Polacy robią na Wyspach? 13.09.10, 11:47
          Polacy to narod ktory ambicjami nie grzeszy. W Polsce specjalista z 10-15 letnim doswiadczeniem zasowa za 2500 zl brutto. To samo mozna zobaczyc wszedziej. Znam ludzi po studiach pracujacych w kawiarniach "bo im tak wygodnie". Ponarzekaja ale nic nie zrobia. Sa tez ludzie ambitni ktorzy szybko awansuja i jakos im sie uklada. Jesli nie umiesz dobrze sie sprzedac to tylko twoja wina- nie zaleznie w Polsce czy UK .
      • zazu2 Co Polacy robią na Wyspach? 13.09.10, 11:52
        a..i jak przedmowca napisal. Dyplomy polskich uczelni sa waret tyle co poranna gazeta wieczorem. Ludzie koncza jakies studia w szkole czegos tam i od razu "im sie nalezy". Kiedy przyjezdzasz do UK masz ok 25 lat i zero doswiadczenia. Rywalizujesz z ludzmi w podobnym wieku, doswiadczeniem i dyplomami z Oxbridge. Albo cos umiesz albo serwujesz kawe w Coscie.
      • Gość: KAGAN Co Polacy robią na Wyspach? IP: 193.136.157.* 13.09.10, 17:25
        Operuja mopem i konserwuja powierzchnie... Powodzeniem cieszy sie tez stanowisko pracy na zmywaku...
        Podziekujmy Walesie, Kaczynskim, Kuroniowi i Michnikowi oraz Modzelewskiemu za te laske, ze nas przymuja do najgorszych robot na Wyspach!
      • Gość: powrócona:) Co Polacy robią na Wyspach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.10, 09:41
        Mieszkałam w UK 6 lat, skończyłam w Polsce studia filologiczne i tam znalazłam pracę w biurze na eksponowanym stanowisku. Pracodawcy bardzo cenią Polaków bo jesteśmy pracowici i mamy inicjatywę, w przeciwieństwie do Anglików nie oczekujemy by pokazywano nam palcem co robić. Najwiekszym błędem jaki popełniają rodacy wyjezdżający do Anglii jest szybkie łapanie byle jakiej pracy tymczasowej, która później przeradza się w pracę na lata. Trzeba mieć determinację by zdobyć ważne dla nas doświadczenie, na początek może byc to call centre, ale po odbębnieniu tych strasznych kilku mięsięcy startujemy z pozycji osoby pracującej w biurze, a nie kelnerki! Życzę powodzenia i wiary w siebie! PS swoją drogą ciekawe, co powiedział Pan psycholog o zarobkach - 400 funtów tygodniowo to nie są byle jakie pieniądze i można sie z nich utrzymać nawet w Londynie. Kelnerki i sprzataczki zarabiają około 200. Skąd u nas te skłonności do przesady????
      • Gość: margo-1966 Co Polacy robią na Wyspach? IP: *.chello.pl 17.09.10, 12:01
        400 funtów tygodniowo to mało??? To niech spróbują w Polsce tak jak ja przeżyć za 1200 zł z 2 dzieci i kredytem mieszkaniowym do opłacenia....
      • Gość: Tomek888 Co Polacy robią na Wyspach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.10, 12:16
        Ten artykuł sponsoruje na pewno PiS ( autora zapraszam na osobistą pogawędkę ):
        1. ,,Przychodzą do mnie osoby, które są w depresji, od kilku lat zarabiają 400 funtów tygodniowo, nie stać ich na wynajem samodzielnego mieszkania nie mówiąc już o wzięciu kredytu na własne i założeniu rodziny.,,- nie wiem kto to jest ten koleś który to mówił ale gdzie on się obraca?? większość rodaków dostaje 250 funtów i to nie zawsze- aaaaaa i teraz jest 30 godzinny tydzień także nie pie...mi o 400 funtach na tydzień.
        2. 60 tysięcy naszych rodaków - he he skąd te dane ?? nie mówicie mi że z UK wyjechało 99% ludzi przez 2 lata i nikt nie napływa. mieszkałem w mieście na południu przez 6 lat i było tam 10% naszych rodaków - czyli 25 tys. takich miast w UK jest setki.
        3. Czy w UK czy tutaj tak samo trzeba się nabiegać za dobrą pracą w zawodzie, tylko że tam 20 razy lepiej płatna w zależności od wykształcenia.
        jak piszecie te artykuły myślcie ostatnio Pani z Gazety napisała o zasiłkach w UK które ktoś jej błędnie przedstawił wysłałem dane jakoś nikt ich nie skorygował.
        a w d...ę z Wami i tak nie dociera
        • as-zalogowany Re: Co Polacy robią na Wyspach? 17.09.10, 12:34
          Gość portalu: Tomek888 napisał(a):

          > jak piszecie te artykuły myślcie ostatnio Pani z Gazety napisała o zasiłkach w
          > UK które ktoś jej błędnie przedstawił wysłałem dane jakoś nikt ich nie skorygow
          > ał.
          > a w d...ę z Wami i tak nie dociera

          Już od dawna płacą za wierszówkę a nie za myślenie, robi się z tego portalu drugi Onet albo inne "Fakty". Pożal się redaktorzy sadzą takie błędy, że nie podejrzewam, by udało im się skończyć gimnazjum - czego więc od nich oczekujesz...
      • Gość: Wyspiarz Co Polacy robią na Wyspach? IP: *.zone4.bethere.co.uk 20.09.10, 00:49
        Faktycznie coś się tu nie zgadza w tym artykule... 400funtów na tydzień spokojnie wystarcza.
        Oczywiście można mierzyć wyżej, po zrobieniu uprawnień w Anglii szkoła językowa też nie zaszkodzi, po prostu podstawą jest język, ale także trochę przedsiębiorczości.
        Niestety inni przybysze często są dużo lepsi w "dealowaniu" niż Polacy.
        Najważniejsze, że znalazło tu pracę wiele osób, które w Polsce klepały by biedę,
        a z Anglii wysyłają chociaż pieniądze na wsparcie rodziny w kraju.
        Olimpiada jest coraz bliżej i atmosfera w pracy w Anglii, także jest coraz bardziej jak sztafeta
        olimpijska...
      • Gość: gość Co Polacy robią na Wyspach? IP: 87.204.176.* 22.09.10, 16:23
        Co za głupie pytanie..Jak co robią..Jadą za chlebem. Gdy we własnym kraju nie ma pracy lub jest gó...ana i nisko płatna to wyjeżdzają...Z dwojga złego....Masz skończone studia..Możesz znaleźć pracę typu: Przedstawiciel Handlowy (zazwyczaj kiepski), market, magazynier i inne gó...ana robota....Konkluzja: Mój własny kraj mnie nie szanuje..Po co studia?Jak i tak tylko można liczyć na taką pracę..Jeśli mam być fizycznym to wolę u obcych (jeśli własny kraj mnie wykształcił i nic z tego nie mam, wolę być robolem gdzieś indziej i płaca 4x lepsza). Proste jak drut.
        • Gość: sss Re: Co Polacy robią na Wyspach? IP: *.olsztyn.vectranet.pl 03.02.11, 14:21
          kocham polskie amen
      • Gość: pytamiodpowiadam Re: Co Polacy robią na Wyspach? IP: *.range86-167.btcentralplus.com 03.02.11, 16:34
        Anglia juz sie skonczyla, jedynie spece w IT z bieglym angielskim faktycznie moga zarobic. Pozostale wolne zawody "out".

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka