Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Niechciani na rynku pracy

    19.03.11, 23:12
    Biorąc pod uwagę że pracownik mało zarabiający na starcie ma całe życie niskie dochody to nie chcę nawet myśleć jakie emerytury wypłacą z ich pensji dziś dobrze zarabiającym.
      • Gość: Marek Niechciani na rynku pracy IP: *.adsl.inetia.pl 20.03.11, 10:47
        Ja mam 34 lata 12 lat doswiadczenia zawodowego, 3 jezyki biegle, pracowalem 8 lat za granica jako manager lub specjalista i tez w Polsce od roku szukam pracy i miałem 1 rozmowe tylko wysłałem ponad 300 CV
        • ezavv Re: Niechciani na rynku pracy 20.03.11, 11:22
          WEitam,

          Polska jest dzsiwnym krajem. Pracowałem w tepsie i należę do grona osób niepotrzebnych tej firemce (własność państwowej firmy innego państwa) - dyplomy szkolne i uczelniane, wiedza, doświadczenie i niestety wiek). Mimo wysyłanych cv brak odpowiedzi, niekiedy biznesowe buractwo po rozmowie informuje, że da znać o jej wyniku - telefonu brak (kindersztuba się kłania). Zatrudniane są osoby bez doświadczenia (spolegliwe bmw) na stanowiskach głównych
          specjalistów (bez obronionego dyplomu, licencjaci administrujący wg. swego cv siecią żłobkową). Przykre, jednak państwo, politykierzy nie politycy, takich mało ci u nas, nie dbają o społeczeństwo, o ludzi. Dbają o swoje kolesiostwo biznesowe).
          Od lat psute jest prawo pracy, system fiskalny, brak ulg, w tym udogodnień prorodzinnych wzorem innych państ (wyprawki itp.), brak rzeczywistych kosztów (dojazdy do pracy ubiór, wiedza). Brak waloryzacji, brak pensum minimum. Nepotyzm i paniczna obawa przed osobami o większej wiedzy, doświadczeniu. To polskie piekiełko.
          • Gość: Maja Rostowska to jakaś bzdura jestem młoda i mam dobrą pracę IP: *.dynamic.chello.pl 20.03.11, 11:37
            pracę można bez problemu w polsce dostać

            widocznie źle CV napisaliście
            • Gość: zxcv hehe IP: 195.82.180.* 20.03.11, 11:51
              Dobre !:D
              • Gość: ernest Jak ktoś konczy marketing i zarządzanie to chyba IP: *.dynamic.chello.pl 20.03.11, 14:16
                firmę otworzyć umie... czy nie? No na tym to polega... i nie mowcie ze pieniedzy nie ma bo w bankach jest ich pełno. Kazdy kto chce otworzyc własna firme musi sie nauczyc korzystac z banku! Wiec do roboty panie i panowie Zarzadzajacy!
                • Gość: czynownik Re: Jak ktoś konczy marketing i zarządzanie to ch IP: *.play-internet.pl 20.03.11, 14:22
                  Bezrobotny student wchodzi grzecznie do banku po pożyczkę. Pan dyrektor banku pokazuje mu faka. Bezrobotny student wychodzi grzecznie z banku.
                  • tomekjot Re: Jak ktoś konczy marketing i zarządzanie to ch 20.03.11, 14:37
                    Zdaje sie że Pan Kluska i innych kilku rozgarniętych biznesmenów pożyczało na start jakieś pieniądze właśnie młodym z pomysłami.

                    Na pieniądze UE bym nie liczył, wiedząc dla kogo i na jakich zasadach są przyznawane
            • pwitkowski322 Re: to jakaś bzdura jestem młoda i mam dobrą prac 22.03.11, 13:37
              PISZE TA CO DOSTAŁA PRACE PO ZNAJOMOŚCI.MYSLI ZE JAK MA PRACE TO ZŁAPAŁA BYKA ZA ROGI.NIE WIEM ILE MASZ LATEK ALE DZIS PRACE MASZ JUTRO MOZESZ JEJ NIE MIEC.CZEGO TOBIE NIE ZYCZE
              • pwitkowski322 Re: to jakaś bzdura jestem młoda i mam dobrą prac 22.03.11, 13:43
                PISZE TA CO DOSTAŁA PRACE PO ZNAJOMOŚCI.MYSLI ZE JAK MA PRACE TO ZŁAPAŁA BYKA ZA ROGI.NIE WIEM ILE MASZ LATEK ALE DZIS PRACE MASZ JUTRO MOZESZ JEJ NIE MIEC.CZEGO TOBIE NIE ZYCZE
          • Gość: kalinka Re: Niechciani na rynku pracy IP: *.warszawa.vectranet.pl 20.03.11, 23:13
            ezavv- zgadzam się
      • wielki_znafca Polski dyplom to w ramkę i na scianę 20.03.11, 10:48
        do niczego innego się nie nadaje
        i nie dziwne że ci "wyuczeni" się dziwią że ktoś po zawodówce ma firmę
        do tego potrzebny jest mózg a nie papierek
        choć przyjęło się u nas że papierek to znaczy geniusz

        przykład:
        sędzia po studiach prawniczych wypuszcza mordercę bo ten mu powiedział że zabił ale nie chciał
        można mnożyć przykłady np o urzędnikach czy innych podobnych
      • Gość: anonymous Polskie uczelnie za nisko do USA, EU po RWPG IP: *.dip.t-dialin.net 20.03.11, 10:58
        Postsowiecka Polska post-RWPG o dochodzie per capita 50% RFN i zdewastowana przez ZSRR do braku mikrotechnologii krzemu narazona na wyzysk taniej, wyksztalconej sily roboczej, kolonializm wizowy USA. Polskie uczelnie duzo ponizej poziomu USA i starej Unii Europejskiej.

        Wiele osob nie zdaje sobie sprawy ze same w sobie studia w Polsce wykluczaja w zasadzie w ogole szanse na znalezienie pracy w zawodzie w krajach starej Unii Europejskiej i w USA. Chca skonczyc studia na jakiejkolwiek uczelni i za kazda cena chcac opoznic czas niemoznosci znalezienia pracy najczesciej zmuszani przez bezdomnosc i rodzicow. Tylko dwie niekiedy 3 Polskie uczelnie wchodza do 1 szej 500-setki w rankingach swiatowych i zaczynaja te rankingi od pierwszej 400-setki. Akredytowany ranking wyzszych uczelni z Chin: www.arwu.org/. Tylko uniwersytet jagielonski i warszawski znajduje sie w pierszej 500-tce a uniwersytet Warszawski rownal sie w 2007 Uniwersytetowi Stanowemu Utah, rolniczo-przemyslowego rzadko zaludnionego stanu w zachodnio-centralnych stanach z okolo 2 mln mieszkancow i o jednym z najwyzszych komforcie zycia w USA. Glowna przyczyna jest zapasc Polski w tzw. dziedzinach high-tech tzn. wyzszych techologii jak np. brak powszechnego bezprzewodowego internetu w miejscach publicznych, brak najnowszych komputerow domowych na biurku kazdego, brak superszybkich kolei a przede wszystkim brak samowystarczalnosci w elektronice a wielkiej skali integracji a wiec brak umiejetnosci produkcji wlasnych mikroprocesow jak np. Pentium IV ktory wyklucza konkurencyjnosc uczelni technicznych. Kiedy na poczatku lat 80-tych na witrynach szweckich sklepow pojawila sie Amiga ze screen-saverem zanglujacym trojwymiarowymi w czerwono-bialo szachownice pileczkami, a internet przez telefon Micronet800 byl juz dostepny w wielkiej brytanii dla komputerow domowych jak Atari czy ZX Spektrum przez modem VTX5000, komputer osobisty byl marzeniem szkol w Polsce i byl dostepny tylko w kilku i to tylko w wojewodzctwie warszawskiem. Jedyna szansa na znalezienie pracy zwiazanej ze studiami po Polskiej uczelni technicznej lub po naukach scislych jest zauwazenie w USA tzw. zjawiska kolonializmu wizowego tzn. wykorzystywania przez USA taniej sily roboczej (podobnie jak w azbescie na budowach lub w kesonach wodnych) z krajow w ktorych najlepsze uczelnie sa w resonansie poziomu naukowego z niedoplacanymi i z niskim czesnym amerykanskimi uczelniami stanowymi rekrutowanej z absolwentow i nizszej kadry naukowej pragnacej wyemigrowac za wszelka cene z powodu nedzy. Sa to atomowo-rakietowe kraje z nedza i glodem, tzn. kraje o umiejetnosci budowy rakiet balistycznych dalekigo zasiegu przenoszacych glowice atomowe w ktorych naukowcy pracuja za od kilku do kilkudziesieciu dolarow miesiecznie a Ministerstwa Nauki sa scisle podlegle atomowych ministerstwom obrony. Sa to glownie Rosja Chiy i Indie. Polska PRL bedaca czescia kompatybilnego z ZSSR ukladu RWPG i Ukladu Warszawskiego byla takim krajem narazonym na kolonializm wizowy USA mimo zimnej wojny. Kolonializm wizowy jest jak sama nazwa wskazuje zjawiskiem chorym. Ludzie pracujacy w USA z tych krajow sa czesto chorzy, wyglodzeni i wyniszczeni. Pracuja oni pod grozba natychmiastowej deportacji w razie zwolnienia z pracy. USA uzywa ich jako asystentow uczacych (tzw. teaching assistants) lub wykonujacych proste badania naukowe na rozkaz Profesorow (tzw. research assistants) poniewaz pracuja na stanowisku akademickim za 10 ta czesc pensji w amerykanskiej szkole podstawowej dla Amerykaninina a nawet za setna Profesora z uczelni prywatnej. Praca po studiach w Polsce w USA podobnie jak obywatela Chin, nie rozni sie w zasadzie jednak od pracy w azbescie, na budowie lub w kesonach tzn. prac wykonywanych przez niewykwalifikowanych nielegalnych imigrantow mimo ze jest legalna i sprawia normalne wrazenie. Glowna przyczyna sa niskie z pogranicza stanowego minimum socjalnego pensje ktore naprawde sa niebezpieczne dla zycia np. wobec mozliwosci znalezienia sie w zawsze platnym szpitalu bez ubezpieczenia zdrowotnego lub w areszcie z niebezpiecznymi przestepcami wobec niemoznosci zaplacenie przekraczajacej roczna pensje kaucji. Stawia to wiec Polskie uczelnie wyrosle z PRL w globalnych systemie kapitalizmu USA na rowni z fabrykami azbestu lub nielegalnymi pakowniami miesa lub rezniami i stad trudnosc znalezienia prawdziwej pracy z Polskim dyplomem w USA lub starej EU.
        • Gość: Soze Do:Anonymous'a IP: *.202.159.178.ip4.galileusz.pl 20.03.11, 17:09
          Daje głowę że już to gdzieś czytałem (długi tekst to się pamięta) Ty to wszędzie wklejasz?
          • luni8 Re: Do:Anonymous'a 20.03.11, 20:38
            niestety to jeden z tych co wklejają jeden tekst do każdego artykułu z choćby zbliżonej tematyki.
        • Gość: ttppa Re: Polskie uczelnie za nisko do USA, EU po RWPG IP: *.uddi.cable.virginmedia.com 20.03.11, 21:06
          Też juz kiedyś to czytałem. Z częścią stanowczo muszę się niezgodzić!
          "brak powszechnego
          bezprzewodowego internetu w miejscach publicznych, brak najnowszych komputerow domowych na biurku kazdego, brak superszybkich "- kompletna bzudra
        • Gość: comment Re: Polskie uczelnie za nisko do USA, EU po RWPG IP: *.buffalo.res.rr.com 27.03.11, 06:10
          > Pracuja oni pod grozba natychmiastowej deportacji w razie zwolnienia z pracy.

          Reczywiście warunki wizy typowej wizy J1 są niezbyt zachęcające, ale stwierdzenie jest przesadzone - przedterminowe zakończenie pracy oznacza konieczność opuszczenia USA w ciągu 10 dni zamiast w ciągu 30 dni w normalnym przypadku.

          > USA uzywa ich jako asystentow uczacych (tzw. teaching assistants) lub wykonujacych
          > proste badania naukowe na rozkaz Profesorow (tzw. research assistants)

          po doktoracie z Polski są to raczej research associate (postdoc) na kontraktach 1..2 letnich, research assistants to raczej sposób na zatrudnianie studentów na kilkumiesięcznych stażach

          > poniewaz pracuja na stanowisku akademickim za 10 ta czesc pensji w amerykanskiej szkole
          > podstawowej dla Amerykaninina a nawet za setna Profesora z uczelni prywatnej.

          to już bardzo duża przesada - typowe pensje to $30k .. $40k - na warunki USA to rzeczywiście niezbyt dużo ale trzeba porównać z typowymi wynagrodzeniami: mediana dla USA z 2008 to $52,029 na gospodarstwo domowe, profesor z uczelni stanowej: $100..$200k.

          > Praca po studiach w Polsce w USA podobnie jak obywatela Chin, nie rozni sie w zasadzie
          > jednak od pracy w azbescie, na budowie lub w kesonach tzn. prac wykonywanych przez
          > niewykwalifikowanych nielegalnych imigrantow mimo ze jest legalna i sprawia normalne
          > wrazenie.

          Różni się i to bardzo. Procedury bezpieczeństwa na uczelniach są jednak traktowane poważnie. Ponadto w ramach badań ma się często dostęp do zaawansowanych i nowoczesnych technologii. Choć jest tu też duże zróżnicowanie - np. sprzęt komputerowy bywa dość stary, ale jeśli zaczyna sprawiać rzeczywiste problemy jest szybko wymieniany, jako że można go zamówić z amazona zamiast rozpisywać kilkumiesięczny przetarg.

          > Glowna przyczyna sa niskie z pogranicza stanowego minimum socjalnego pensje ktore
          > naprawde sa niebezpieczne dla zycia np. wobec mozliwosci znalezienia sie w
          > zawsze platnym szpitalu bez ubezpieczenia zdrowotnego

          Posiadanie ubezpieczenia zdrowotnego jest konieczne na wizach J1. Uniwersytety zazwyczaj mają umowy z firmami ubezpieczeniowymi i oferują dość dobre warunki.

          > lub w areszcie z niebezpiecznymi przestepcami wobec niemoznosci zaplacenie
          > przekraczajacej roczna pensje kaucji.

          są uniwersytety, które w ramach tzw. benefitów oferują ubezpieczenie ($1/miesiąc) pozwalające na skorzystanie z podstawowej pomocy prawnej...
      • Gość: vev Niechciani na rynku pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.11, 11:10
        jak dziewczę skończyło zarządzanie i marketing, to niech się nie dziwi, że nie może pracy znaleźć. przecież ten kierunek jest na każdej uczelni - nawet na wszelakich wyższych szkołach lansu i balansu. nawet na politechnikach jest to najłatwiejszy i dający najgorsze perspektywy kierunek.
        • Gość: zxcv Re: Niechciani na rynku pracy IP: 195.82.180.* 20.03.11, 11:50
          Gość portalu: vev napisał(a):

          > jak dziewczę skończyło zarządzanie i marketing, to niech się nie dziwi, że nie
          > może pracy znaleźć. przecież ten kierunek jest na każdej uczelni - nawet na wsz
          > elakich wyższych szkołach lansu i balansu. nawet na politechnikach jest to najł
          > atwiejszy i dający najgorsze perspektywy kierunek.

          Ludzie, trochę umiaru w szafowaniu opiniami. Jeszcze pięć-sześć lat temu wcale nie było takie oczywistym, że zarządzanie==bezrobocie.
          • Gość: real_life_welcome Re: Niechciani na rynku pracy IP: *.ists.pl 20.03.11, 12:06
            > Ludzie, trochę umiaru w szafowaniu opiniami. Jeszcze pięć-sześć lat temu wcale
            > nie było takie oczywistym, że zarządzanie==bezrobocie

            Problemem nie jest to, ze ktos nie byl w stanie przewidziec jakie wyksztalcenie bedzie najbardziej poszukiwane przez pracodawcow perpektywie kolejnych 5 lat. Problemem jest taka postawa:

            "mam zbyt mało dyplomów na godne stanowisko, zbyt dużo - na przeciętne. Nikt mnie nie chce. Jestem kundlem na rynku pracy".

            Naprawde jest mnostwo studentow dwoch kierunkow dziennych i zaczynajacych podyplomowe przed magisterium, ktorzy maja podobnie spaczona perspektywe. Sam papier, nawet cala ich kolekcja, nie sprawia ze pracodawcy beda padac Wam do stop.

            Jakie stanowisko i jaka pensja sa WYSTARCZAJACO GODNE dla cytowanej bohaterki artykulu?

            Witamy w prawdziwym zyciu. Welcome to real life.

            Z powazaniem,

            • megasceptyk Re: Niechciani na rynku pracy 20.03.11, 23:12
              Gość portalu: real_life_welcome napisał(a):

              > > Ludzie, trochę umiaru w szafowaniu opiniami. Jeszcze pięć-sześć lat temu
              > wcale
              > > nie było takie oczywistym, że zarządzanie==bezrobocie

              To było wiadomo 10 lat temu.
              Trzeba było być kołkiem do kwadratu, żeby tej oczywistości nie widzieć.
              Banda pokomunistycznych tłuków i mitomanów żyjąca posowiecką propagandą.
              Żal :(
          • Gość: czynownik Re: Niechciani na rynku pracy IP: *.play-internet.pl 20.03.11, 12:13
            No wiesz! Właśnie tylko neoliberał potrafi postawić trafną diagnozę. Jak ktoś nie może znaleźć pracy to albo skończył g......e studia, albo jest tępym ćwokiem, nierobem, półmózgiem, debilem, jego matka pasła legwany na balkonie a w ogóle to taka osoba to przygłup, przymuł i degenerat bez krzty inteligencji. Najlepsze jest to, że taka diagnoza jest zawsze trafna!
          • Gość: biotechnolog Re: Niechciani na rynku pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.11, 13:00
            po moim kierunku który od lat jest zapowiadany jako "przyszłościowy" w miarę normalną pracę ma może jedna osoba z roku, reszta kisi się na doktoratach za 1000zł a inni pracują w zwykłych sklepach lub jeszcze naiwnie szukają czegoś "w kierunku", więc nie tylko zarządzanie, ale „kierunki zamawiane” dofinansowane przez państwo też nie dają zbyt ciekawych perspektyw jakoś tej branży biotechnologicznej w polsce nie widać, wiec po co się reklamuje ten kierunek jako potrzebny i przyszlosciowy. Uczelnie to biznes, a po studiach zderzenie z rzeczywistością, że jesteś towarem na który nie ma żadnego popytu.
            • kosmiczny_swir w Polsce nie potrzeba ludzi wykształconych 20.03.11, 20:36
              W Polsce nie potrzeba ludzi wykształconych, a przynajmniej nie w takich ilościach, jakie produkują uczelnie.

              Polska gospodarka nie jest gospodarką oparta o wiedzię ani wartość dodaną, tylko o tanią siłę roboczą.

              Każdy, kto mówi, że ludzie dobrze wykształceni w kierunkach takich jak elektronika, biotechnologia, telekomunikacja, mechatronika, mechanika, fizyka techniczna, biologia albo chemia znajdą w Polse dobrze płatną pracę, albo, że tacy ludzie sa potrzebni w dużych ilościahc po prostu albo jest głupi albo kłamie.
          • tomekjot Re: Niechciani na rynku pracy 20.03.11, 13:53
            Słuchaj ja studia zacząłem w 1997 i dla mnie było oczywiste ze zarządzanie i marketing jest bez sensu
            • Gość: zxcv wydawało Ci się oczywiste IP: 195.82.180.* 20.03.11, 13:58
              tomekjot napisał:

              > Słuchaj ja studia zacząłem w 1997 i dla mnie było oczywiste ze zarządzanie i ma
              > rketing jest bez sensu

              WYDAWAŁO Ci się oczywiste i przypadkiem miałeś racje
              • tomekjot Re: wydawało Ci się oczywiste 20.03.11, 14:03
                Akurat w tym czasie w moim mieście otworzyli Wyższa szkołę czegoś tam, uczyli zarządzani i marketingu. Zamykano już ostatnie bastiony PRL- owskiego przemysłu, nic nowego nie powstawało ale uczelnia miała chętnych, urzędy płaciły za studia swoich pracownikom bo wójt kazał uzupełnić wykształcenie. młodzież też studiował ale nikt niczym nie zarządza.

                Acha a szkoła jest katolicka- nieważne, że robią ludziom watę z mózgu prze trzy lata= liczy się kasa
                • Gość: czynownik Re: wydawało Ci się oczywiste IP: *.play-internet.pl 20.03.11, 14:29
                  Och, wzruszyła mnie twoja historia. Rozumiem że jak miałeś 19-20 lat i wybierałeś studia to już wtedy potrafiłeś wnikliwie zanalizować przyszły rynek pracy oraz perspektywy rozwoju gospodarczego. Skoro już wtedy byłeś tak doświadczony, bystry, inteligenty oraz posiadałeś wszechstronną wiedzę to po co kończyłeś jakiekolwiek studia? Strata czasu normalnie.
              • luni8 Re: wydawało Ci się oczywiste 20.03.11, 20:46
                nie wiem jak w '97 ale w 2004 to już tajemnicą nie było na pewno.
                Wtedy rozpoczynałem studia i była naprawdę masa o tym jak bezrobotni "ekonomiści" szukają pracy.
          • Gość: tb mi nie żal tych miernot IP: *.54.19.145.static.telsat.wroc.pl 20.03.11, 15:42
            > Ludzie, trochę umiaru w szafowaniu opiniami. Jeszcze pięć-sześć lat temu wcale
            > nie było takie oczywistym, że zarządzanie==bezrobocie.

            Nie samo zarządzanie, tylko zarządzanie i marketing. Ale zdaje się, że to kierunek dla biznesmenów. To ktoś po takim kierunku powinien prowadząc własną firmę zatrudniać innych i nimi zarządzać. Innymi słowy, albo niech takie coś idą studiować ci, co mają nadzianych rodziców którzy im zapewnią godne stanowisko albo na prawdę wybitni którzy potrafią się przebić. Jak dla mnie ktoś kto po takim kierunku marudzi, że nie może pracy znaleźć, to zasłużył sobie na to co go spotyka i co najwyżej pokazał, że na studiach miernoty przepuszczają. Przecież marketing to umiejętność oceny rynku, między innymi rynku pracy, czyli jak na ironię pokazali, że się na tym kompletnie nie znają.
          • luni8 Re: Niechciani na rynku pracy 20.03.11, 20:43
            Ja jakieś 7 lat temu zaczynałem studia i już wtedy była masa bezrobotnych absolwentów większości działów ekonomii. Z tej dziedziny to tylko kierunki matematyczne nastawione na konkretną posadę (księgowi, itp.) nie mieli większych problemów.
        • luni8 Re: Niechciani na rynku pracy 20.03.11, 20:41
          > Nawet na politechnikach jest to najłatwiejszy i dający najgorsze perspektywy kierunek.

          Na politechnikach jest to zwykle tzw. drug kierunek. Część ludzi po prostu planują kiedyś w przyszłości rozkręcić firmę więc chcą się czegoś dowiedzieć z tej dziedziny.
      • Gość: anonymous Kontrast uczelni do Niemiec Pensje Prof nawet 1/10 IP: *.dip.t-dialin.net 20.03.11, 11:22
        Kontrast Polski do Niemiec juz bez granicy w wynagrodzeniach samych Profesorow. W Niemczech
        podobnie jak w Prusach i carskiej Rosji i oczywiscie w Polsce w odroznieniu od USA Profesor jest urzednikiem panstwowym i jest pod kontrola panstwa. Pensje Profesorow Niemieckich
        sa obecnie nawet do 10 razy wyzsze od tych Profesrow Polskich i sa srednio
        okolo 100 000 dolarow rocznie tzn. jak wyzszego managementu w Polsce:

        Pensje Profesorow Niemieckich w zaleznosci od landu:
        www.myscience.de/en/jobs_and_careers/salary
        Gross salary receipt of W-professors depending on the Land

        Monthly mean gross income (in €) of full-time employed federal and state employees in the pay grade W in June 2008
        Land
        W3 W2 W1 total
        Schleswig-Holstein 6378 4749 3717 5088
        Hamburg 6292 4912 3722 5193
        Niedersachsen 6533 5084 3786 5422
        Bremen 6387 4854 3795 5247
        Nordrhein-Westfalen 6481 4734 3631 5404
        Hessen 7031 5386 3901 5874
        Rheinland-Pfalz 6443 4948 3895 5248
        Baden-Württemberg 6357 4917 3724 5649
        Bayern 6891 5210 3635 5684
        Saarland 6132 4869 - 5235
        Berlin 6609 4645 3600 5072
        Brandenburg 5865 4454 3576 4842
        Mecklenburg-Vorpommern 6006 4452 3450 4938
        Sachsen 5856 4371 3516 5006
        Sachsen-Anhalt 6729 4693 3479 5301
        Thüringen 6155 4679 3472 5163
        Total
        6498 4957 3700 5438

        Juz te fakty znacza ze po Polskiej uczelni nie mozna duzo zarobic.
      • Gość: czynownik Kochani młodzi! IP: *.play-internet.pl 20.03.11, 11:29
        Macie 3 wyjścia: emigracja, praca za miskę ryżu albo rewolucja. Skostniały system sam się nie zreformuje, elity sie dobrowolnie nie wymienią, finanse dalej sie będą sypać. Albo emigrujcie nie oglądając się na nic albo szykujcie sie do zmian. Możecie też nic nie robic i dalej pracować za miseczke ryżu albo siedzieć na bezrobociu.Tak czy inaczej wasze perspektywy nie wyglądają najlepiej.
        • Gość: --- Re: Kochani młodzi! IP: *.177.83.114.energint.net 20.03.11, 12:11
          wez i zarob sam a nie marudz.
          a jak nie potrafisz 2000netto zarobic na swoim - to poco ta dyskusja.
          • Gość: czynownik Re: Kochani młodzi! IP: *.play-internet.pl 20.03.11, 12:21
            Jeśli dostanę takie ulgi podatkowe, dotacje państwowe i możliwość rejestracji firmy w raju podatkowym (tak jak to jest w przypadku firm zachodnich w Polsce) to jeszcze dzisiaj zakładam własną działalność. Wraz ze mną założą działalność wszyscy bezrobotni. Oprócz tego wszyscy pracujący jako pracownicy w innych firmach zwolnią się i też założą własna działalność. I nie będzie żadnej firmy która by kogoś zatrudniała, bo wszyscy będą pracować na swoim i będą dużo zarabiać. Jakie to proste, no nie?
            • Gość: jok Re: Kochani młodzi! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.11, 13:23
              bardzo proste, jak masz dobry pomysł to
              a. dostaniesz ulgi podatkowe przez pierwsze 3 lata prowadzenia działalności gospodarczej (na przykład na ZUS)
              b. dostaniesz 40 tysięcy zł na załozenie firmy z programów UE
              c. jak sobie kupisz bilet na Maltę, to jako obywatel UE masz pełne prawo tam polecieć i założyć firmę na takich samych prawach jak obywatel Malty. Malta może nie jest super rajem, ale podatki są tam baaardzo konkurencyjne

              PROSTE? Tak więc bezrobotni, jeśli tylko macie dwa najcenniejsze aktywa - POMYSŁ oraz MÓZG to do roboty. Jak do tego macie sprawne dwie rączki i nóżki, to już full wypas.

              Niestety zapewne nie będzie Ci się chciało nawet poszukać w googlach jak można dostać z UE 40 tysięcy, lub na jakich zasadach otrzymać te ulgi. I dobrze, mniejsza konkurencja mi odpowiada :)
              • rabart O kolejny naiwniaczek :) 20.03.11, 13:36
                Kolejny nabrany na propagandę zakładania własnych firm :)
                Oczywiście firma istnieje sobie ot tak i zarabia, klienci i zarobek same wpadają, a na rynku nie ma konkurencji :D

                PS:70% nowo założonych firm pada w ciągu 2 lat. Powodzenia :)
                • Gość: tb Re: O kolejny naiwniaczek :) IP: *.54.19.145.static.telsat.wroc.pl 20.03.11, 16:06
                  To po co tylu idzie studiować zarządzanie i marketing skoro 70% nowo założonych firm pada w ciągu 2 lat? Przecież wiadomo z góry, że nie będzie dla nich roboty. Niech się uczą pożytecznych zawodów. Za dużo jest tych którzy by chcieli rządzić. Tu trochę państwo zawiniło, bo powinno zakazać mnożenia tych kierunków, a właściwie nie tyle zakazać, co postawić takie bariery aby mogli je ukończyć ludzie najinteligentniejsi, stanowiący ułamek procenta tych którzy teraz to studiują.
                  • rabart Re: O kolejny naiwniaczek :) 20.03.11, 16:29
                    Niech się uczą pożytecznych zawodów.
                    Jedynym pożytecznym zawodem w Polsce jest polityk.
                    Wszelkie inne nie gwarantują pracy :)
                    2mln fryzjerów czy 2mln murarzy też nie miałoby pracy :)
                    • Gość: kl Re: O kolejny naiwniaczek :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.11, 17:05
                      Jeszcze ksiądz. To też zawód, bardzo lukratywny w dodatku.
                      • Gość: xiondz Re: O kolejny naiwniaczek :) IP: *.dynamic.chello.pl 04.04.11, 18:08
                        tez trudno dostac sie mlodemu na proboszcza:(
                • luni8 Re: O kolejny naiwniaczek :) 20.03.11, 20:48
                  > PS:70% nowo założonych firm pada w ciągu 2 lat. Powodzenia :)

                  Przy czym większość z nich padłaby wcześniej ale nie może bo muszą tyle prowadzić ze względu na dotacje.
                • Gość: jok Re: O kolejny naiwniaczek :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.11, 23:57
                  nie kolego, ja założyłem w opisany wcześniej sposób własną firmę z taką różnicą, ze nie zarejsterowałem jej w raju podatkowym

                  nie widziałem statystyk na ten temat, ale większość firm pada dlatego, że jej założyciele mieli słaby pomysł, który nie został przyjęty przez rynek albo była źle zarządzana

                  to, że TOBIE zdaje się, że pomysł jest fajny a zarządzanie OK nie znaczy, że tak na pewno jest

                  jeżeli nie spróbujesz, to gwarantuję, że nic Ci się nie uda, jeżeli spróbujesz, to jak sam napisałeś masz 30% szans

                  jesteś leniem czy raczej pracowity? co wybierasz?
                  • boni.m Re: O kolejny naiwniaczek :) 22.03.11, 14:42
                    Większość małych firm pada dlatego, że na rynku jest olbrzymia konkurencja po stronie podaży, a po stronie popyu jest za mało pieniedzy, z powodu zbyt niskich płac i wysokich, regeresywnych podatków typu VAT...
                    Tui nic nie da ani pracowitość, ani nawet dobry pomysł, skoro popyt kuleje!
                    lech.keller@gmail.com
              • jmb2 Re: Kochani młodzi! 20.03.11, 23:49
                cytat: ... "bardzo proste, jak masz dobry pomysł to
                a. dostaniesz ulgi podatkowe przez pierwsze 3 lata prowadzenia działalności gospodarczej (na przykład na ZUS)
                b. dostaniesz 40 tysięcy zł na załozenie firmy z programów UE
                c. jak sobie kupisz bilet na Maltę, to jako obywatel UE masz pełne prawo tam polecieć i założyć firmę na takich samych prawach jak obywatel Malty. Malta może nie jest super rajem, ale podatki są tam baaardzo konkurencyjne."

                Żeby z tych wszystkich udogodnień i rozwiązań skorzystać trzeba mieć pomysł na biznes (w tym jakieś tam doświadczenie) oraz ... cywilną odwagę do ryzyka i wdrażania swoich własnych pomysłów w życie. I tu jest właśnie ten tzw. "pies pogrzebany".

                W której szkole w Polsce uczy się hartu ducha, odporności psychicznej i odwagi niezbędnej do podejmowania trudnych wyzwań ? W której szkole w Polsce łączy się ze sobą (jako w zintegrowanym systemie) naukę przedmiotów z treningiem zarówno fizycznym jak i psychicznym. W którym miejscu w Polsce uczy się studentów ukształtowania w sobie odpowiedniego poziomu wyobraźni, odpowiednich manier, wyrażania szacunku i umiejętności zachowania w świecie biznesu ?
                Jeżeli tego w nas nie ma to nie ma też i efektów jakiegokolwiek ... teoretyzowania przez 5 lat studiów. Większość Polaków po studiach ma zaszczepiony ... lęk w sercu a nie odwagę i jak ma się podjąć jakiś odpowiedzialnych działań (nawet we własnym interesie) to ... trefią i chowają głowę w piasek.

                Wyśmiewano i szydzono kiedyś z powiedzenia :

                "Nie matura lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera".... ale w tym powiedzeniu zawarte jest ziarko sukcesu ... i do dzisiaj wciąż aktualne.

                Nie dyplom, nawet kilka dyplomów jest podstawą .... sukcesu ...
                Podstawą każdego sukcesu są ... nigdy nie kończące się pokłady chęci, samozaparcia i zdyscyplinowania na drodze do wyznaczonego życiowego celu ... i to zarówno w życiu prywatnym jak i w biznesie.

                Można nie mieć żadnych dyplomów ale mieć otwartą głowę ... hart ducha, samozaparcie i konsekwentnie dążyć do celu i sukces musi przyjść. Jak nie przyjdzie za pierwszym tzw. ... podejściem, czy za pierwszym razem (dającym przecież dopiero jakieś doświadczenie i rozeznanie w sytuacji) to przyjdzie za drugim lub za trzecim (podejściem) ale kto mimo tego zrezygnuje ten przegrywa. Dlatego, by nie rezygnować potrzebna jest też i odpowiednia kondycja fizyczna ale i kondycja psychiczna oraz odpowiednia ilość życzliwych nam przyjaciół (w koło siebie, by nas psychicznie wspierali) ale już nie typowych polskich malkontentów, którzy potrafią osłabić każdego i zniszczyć na starcie każdy dobrze zapowiadający się cel nadrzędny.

                Wyśmiewano i szydzono także z drugiego powiedzenia wojskowego:

                "Podejście do przyrządu ćwiczeń ocena 5, samo ćwiczenie ocena 2, odejście od przyrządu ocena 5 = ocena średnia 4." ... dzięki temu nie zniechęcono człowieka już na wejściu.

                I w tym powiedzeniu jest zawarte ziarno życiowej prawdy, bo to właśnie od zaszczepionego za młodu tzw. ... podejścia do własnego życia, ... podejścia do napotykanych na swojej drodze trudności i od odpowiedniego poziomu hartu ducha zależy powodzenie zarówno w życiu jak i w biznesie. Nie dać się nigdy zbić z tropu.

                Samo "ćwiczenie" (nowego projektu) za pierwszym lub drugim razem możemy wykonać na ocenę 2 ale jak będziemy nieustannie próbowali ... i podchodzili ... kolejny raz i się nigdy "podchodzić" nie zniechęcimy (zmęczyć się mamy prawo - to normalne) to na pewno sukces jest gwarantowany ... czego bieżącym przykładem są skromni ale konsekwentni przez lata ... w swoich profesjach ... Adam Małysz i Justyna Kowalczyk.

                To są odpowiednie wzorce do naśladowania i takie wzorce w swoim życiu, każdy z nas musi sobie sam znaleźć i się tego co sami ustalimy ... konsekwentnie trzymać. Co wcale nie oznacza że nie możemy nic skorygować. Korygować i poprawiać nastawienia (tak jak łódz na wietrze) trzeba nieustannie, bo życie w koło nas też się zmienia zarówno w czasie jak i przestrzeni i trzeba też być chociaż trochę człowiekiem elastycznym w swoim myśleniu i zachowaniu ale dążenie ... i podejście do celu nadrzędnego powinniśmy realizować konsekwentnie. I nie ma zmiłuj, by sukces nie przyszedł !!! Tego na studiach nie uczą !

                Tego trzeba się uczyć nam od najmłodszych lat ale niekiedy próbuje się w Polsce ... ale rugować nawet takiego dobrego sojusznika kształtującego hart ducha u dzieci ... jakim jest harcerstwo w szkołach. To złe podejście niektórych z nas trzeba jak najszybciej zmienić !
                www.dzienniklodzki.pl/stronaglowna/175245,dyrektorka-szkoly-podstawowej-nr-166-wyrzucila-harcerzy,id,t.html?cookie=1
                • Gość: Kagan Re: Kochani młodzi! IP: *.dsl.telepac.pt 21.03.11, 00:15
                  Dodaj tylko, ze olbrzymia wiekszosc malych firm nie przezywa nawet dwoch pierwszych lat, i ze praktycznie zadna z nich nie osiaga realnego, czyli ekonomicznego zysku, a to, co ich "wlasciciele" biora pomylkowo za zysk, jest tylko wynagrodzeniem za ich ciezka prace, czesto po 12 i wiecej godzin na dobe, za mniejsza niz minimalna stawke godzinowa, czyli inaczej mowiac, to dochod tym malych firm pochodzi glownie z samoeksploatacji ich "wlascicieli", gdyz takie, a nie inne sa obiektywne prawa rzadzace ekonomia... Bill Gates to tylko wyjatek potwierdzajacy regule, gdyz 99% absolwentow najlepszych wyzszych uczelni swiata (np. Harvardu, Yale, MIT, czy tez 'Oxbridge') pracuje w wielkich firmach oraz administracji panstwowej. Male firmy to tylko ucieczka przed bezrobociem, ale kosztem samowyzysku...
                  lech.keller@gmail.com
                  • Gość: jok Re: Kochani młodzi! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.11, 00:09
                    O sukcesie biznesu decyduje kilka czynnik￳w, midzy innymi:

                    a. dobry pomysᄈ
                    b. dᄍ﾿enie do doskonaᄈoワci - ワwiadczenie usᄈug o jak najwy﾿szej jakoワci i stale ich udoskonalanie, unikanie produkowania fuszerki
                    c. dbanie o klient￳w, tak, ﾿eby chcieli do Ciebie wraca₩
                    d. profesjonalizm w zarzᄍdzaniu firmᄍ (rozumiana jako rozsᄍdne podejmowanie decyzji a nie stosowanie skomplikowanych metod zarzᄍdzania teoretycznego)
                    e. konsekwencja - nie zniechcanie si pojedynczymi niepowodzeniami, konsekwencja w dᄍ﾿eniu do celu, w realizowaniu swojej wizji
                    f. rozsᄍdek - unikanie pochopnych decyzji
                    g. umiejtnoワ₩ gruntownej analizy problemu i podejmowanie decyzji na podstawie fakt￳w a nie emocji

                    Znasz taki biznes, kt￳ry upadᄈ i nie podpadᄈ przynajmniej pod kilka powy﾿szych punkt￳w?
            • Gość: popi Jeszcze jedna "wypowiedź" półinteligenta IP: 109.197.40.* 20.03.11, 14:56
              Ferdek to ty?
        • jmb2 Re: Kochani młodzi i starsze koleżanki i koledzy! 20.03.11, 14:33
          cytat: ... "Macie 3 wyjścia: emigracja, praca za miskę ryżu albo rewolucja."

          Wszystkie problemy ze znalezieniem pracy przez młodych ludzi rozbijają się o ilość dostępnych im stanowisk pracy na tzw. "metr kwadratowy".

          Zawsze tak było, że w regionach w których te relacje (ilości osób chętnych do pracy w stosunku do ilości możliwych do wygenerowania stanowisk pracy) są w miarę zrównoważone to pracę można znaleźć w miarę szybko. W innych regionach, w których ta relacja jest ujemna to osoby młode z jakimkolwiek wykształceniem pracy w zasadzie nigdy nie znajdą ....

          Dlatego też widząc to co się dzieje w Polsce tak wielu młodych Polaków:
          - decyduje się na emigrację,
          - z różnych powodów i konieczności pozostaje w Polsce pracując jednak za przysłowiową miskę ryżu,
          - lub ... nieustannie szuka pracy i jej nie znajduje, gdyż po prostu jej nie ma (i to nie jest ich wina).

          Najprawdopodobnej wszyscy podejmując taką a nie inną decyzję ... nie widzą innego kolejnego wyjścia z trudnej sytuacji w jakiej się znaleźli ... i o ile im nie pomożemy ... zmienić ich dotychczasowe rozumowanie otaczającego świata oraz poznać zasady, które nim rządzą nic w ich życiu nie zmieni się na lepsze. (Brak twórczej wyobraźni).

          W najgorszej sytuacji pozostają ci którzy pracy w ogóle nie mają i nic nie zapowiada się by ją znaleźli.

          Z uwagi na to, że w naszej "ludzkiej kulturze" to właśnie poprzez ... świadczenie pracy każdy z nas ma możliwość się samorealizować oraz spełniać ... zbyt długie "całowanie klamki" i pozostawanie bez pracy jest destrukcyjne dla każdej ludzkiej psychiki.

          Wszystko oczywiście zależy od naszej indywidualnej odporności na stres i wiedzy na temat zasad fukcjonowania ludzkiej psychiki w sytuacjach kryzysowych. Nie mniej taka sytuacja (zbyt długotrwałego pozostawania bez pracy przez osoby które chcą ją znaleźć) każdego z nas nawet najodporniejszego może doprowadzić do poważnej depresji a w konsekwencji do wtórnej bezradności.

          Powrót takiego "zdegenerowanego już delikwenta" do stanu ... w miarę psychicznej równowagi kosztuje poźniej i dużo czasu i pieniędzy, które z konieczności musi wyasygnować albo rodzina albo NFZ (Narodowy Fundusz Zdrowia). Inaczej mówiąc to bezczynne przyglądanie się tej chorej sytuacji i czekanie aż sam rynek to rozwiąże jest samo w sobie zaproszeniem do poważnych problemów ze zdrowiem młodych Polaków w teraźniejszości ale i w przyszłości też.

          Wskażniki ekonomiczne są przecież bezduszne i nie uwzględniają dobra tzw. czynnika ludzkiego. Liczą się przecież tylko wyniki a już niekoniecznie ludzie i ich problemy.
          (Potrzebne dotowane Centra Badawczo-Rozwojowe przy uczelniach)

          Zazwyczaj jest tak, że człowiek zadowolony ze swojej pracy jest zwykle i zadowolony także i z siebie, ma przecież wtedy wysokie poczucie swojej wartości i dlatego też zawyczaj poważnie nie choruje. Odwrotnie natomiast jest u tych osób, którzy to pracy nie mają wcale lub są z tej pracy, którą dotychczas wykonują niezadowoleni i nie mają innego wyboru, by swoją trudną sytuację zmienić. (Brak płynności.)

          Dodam, że socjalizm w Polsce już też próbował dowartościowywać ludzi kosztem ekonomii i nic z tego też nie wyszło ... sami robotnicy przewrócili system, który podobno był dla nich najlepszy. (Potrzeba zapewnienia równowagi pomiędzy ekonomią a ludzkimi potrzebami.)

          To, że jednego dnia na cztery lata wszyscy Polacy mają demokratyczne prawo wyboru ... tzw. kandydatów do parlamentu nie świadczy, że już to samo ma im wystarczyć na całe 4 lata i oczywiście nie zwalnia tych do parlamentu wybranych z myślenia o tym jak tym poważnym problemom wspólnie ze wszystkimi Polakami zaradzić.

          Jak widać poważnym problemem dla każdego z nas jest ... brak wyboru i brak płynności ... pozostaje więc już tylko ... sama rewolucja ... ale nie taka rewolucja co to przewraca wszystko do góry nogami i wszystko niszczy a rewolucja w sposobie myślenia Polaków i sposobie postrzegania świata w którym żyjemy.

          By w przyszłości można było zapewnić pracę kończącym studia wyższe przy uczelniach powinny powstać dotowane polskie Ośrodki Badawczo-Rozwojowe, które to już podczas studiów będą "wyławiać" osoby szczególnie uzdolnione i skupiać ich zdolności nad nowymi projektami będącymi później ich wspólnym dziełem, które można sprzedać lub zaimplementować w konkretnej produkcji. Dzieki realizacji takiego pomysłu bardziej zdolni w danej chwili studenci mogą w przyszłości zorganizować pracę swoim kolegom i koleżanką, którzy innowacyjnymi pomysłami jeszcze nie tryskają ale przecież wszystko się zmienia w czasie i przestrzeni i oni po zdobyciu odpowiedniego doświadczenia nowe pomysły moga też mieć.

          Może to być taki samonapędzajacy się system, chociażby dlatego, że młody człowiek bez sparcia drugiego człowieka czuje się ... zazwyczaj nikim i zdarza się to nawet najlepszy z nich ... dodam, że chodzi mi najbardziej o wsparcie emocjonalne, psychiczne i dopiero później o wsparcie fachowe przy realizacji konkretnego projektu.

          A jak w Polsce wygląda wsparcie Polaka przez drugiego Polaka już tylko to wsparcie ... emocjonalne ... widzimy na każdym kroku zarówno w naszym kraju jak i za granicą ... i wciąż ono jest na poziomie żenującym.
          No może ostatnio się trochę poprawia ale efektywny będzie dopiero dobrze przemyślany i nieustannie wdrażany przez psychologów i kulturozawców cały system emocjonalnego wsparcia Polaka przez Polaka - to dla nich ta część pracy i od lat czeka na dowartościowanie.

          (Anglicy to umieją robić i mają swoje: How are you i inne pozytywne gesty (negatywne też) chociażby ... kciuk do góry, OK. Czy my musimy być gorsi?)

          Mało kto u nas zadaje sobie trudu, by odkryć to tzw. sprzężenie zwrotne ... o którym od dawna wiedzą na zachodzie ... uwolniona wyobrażnia i psychika fachowca potrafi projektować niesłychane figury geometryczne i nowe innowacyjne pomysły natomiast psychika człowieka stłamszonego, zduszonego, nieustannie niezadowolonego (z postawy, z zasady) potrafi projektować kolejne problemy i ... tylko depresję.

          Pomysły i cele do realizacji w takich Ośrodkach Badawczo- Rozwojowych mogą dostarczać współpracujące z nimi wydziały ekonomiczne polskich placówek dyplomatycznych, które są zorientowane w tym jakiego typu potrzeby w kraju w którym są mogłyby zaczać spełniać polskie firmy współpracując z tymi Ośrodkami Badawczo-Rozwojowymi. Możemy dla treningu zacząć od państw biedniejszych od nas !

          Ameryki nie odkrywam. Nadmieniam, że jest to tylko jedna z moich propozycji. Jeżeli ktoś z naszych rodków potrafiłby uruchomić ogólnonarodową "burzę mózgów" i miejsca (w Internecie) do ich generowania oraz zbierania innowacyjnych pomysłów to w końcu wspólne myślenie Polaków byłoby godne jakiegoś praktycznego wdrożenia.

          Pozdrawiam
          • jmb2 Re: Kochani młodzi i starsze koleżanki i koledzy! 20.03.11, 15:16
            Dodam, że bez tzw. "bata, kary" to te Ośrodki Badawczo-Rozwojowe przy Uczelniach też za długo działać efektywnie ... nie będą. Tym "batem" mogłaby być .. grożba zamkniecia lub ograniczenia fukcjonowania wydziału tej uczelni, który nie przynosi oczekiwanych przez rynek na który swoich absolwentów "produkują" ... oczekiwnych efektów.

            Nie możemy sobie w Polsce pozwolić na produkcję bezrobotnych z zasady poprzez otwieranie kierunków studiów, które oficjalnie i już z założenia mają ukryty cel ... oszukania ufnego studenta i pozostawienia go samego i bezradnego na krwiożerczym rynku pracy po studiach.

            Natomiast, jeżeli ma to być po studiach ... człowiek przedsiębiorczy, samodzielny i nie bojący się wyzwań na rynku pracy i biznesu to takiego absolwenta należy z uczelni wypuścić.
            Inaczej to jest mistyfikacja. pl.wikipedia.org/wiki/Mistyfikacja

            Mistyfikacja (z gr. mystikós tajemny od mýstēs wtajemniczony) – celowe wprowadzanie w błąd, udawanie kogoś innego, tworzenie pozorów lub aranżowanie fałszywych instytucji, sytuacji.
      • ojapierdziu Re: Niechciani na rynku pracy 20.03.11, 11:50
        Zamiast 5 tys. zł netto na początek warto poprosić o 2-3 tys. zł,

        Ja poprosiłam o 1500 na umowę o pracę i pracodawca jęknął, że dużo ;] (rok solidnego doświadczenia + mniejsze prace na zlecenie, niehumanistyczne specjalistyczne stanowisko, znam kilka przydatnych programów, duże miasto) Wszędzie mi mówią, że za małe doświadczenie, a ja nie mam gdzie go więcej zdobyć bo mam za małe doświadczenie.
        • Gość: czynownik Re: Niechciani na rynku pracy IP: *.play-internet.pl 20.03.11, 12:05
          Gdybyś powiedział że zapłacisz 1500 za możliwość pracy w jego firmie to by cię przyjął z otwartymi rękami i nawet nie zająknął o jakimś doświadczeniu:-) . Na rekrutacji przy pytaniu o to ile chcemy zarabiać należy zacząć się nieśmiało krygować, że mu tu nie dla pieniążków przyszliśmy, że najważniejszy dla nas jest rozwój zawodowy, rozwijanie pasji, praca w takiej wspaniałej firmie, te oszałamiające projekty i zadania jakie firma robi, poczucie wspaniałej atmosfery w zespole, prestiż z tego wynikający a pieniążki to naprawdę nie są dla nas ważne, w zasadzie to możemy nic nie zarabiać bo to jest dla nas akurat najmniej ważne. Przyjęcie do pracy gwarantowane!
          • Gość: kajmir Re: Niechciani na rynku pracy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.03.11, 13:09
            Zobacz, a ja głupek, jak zacząłem szukać nowej posady wypaliłem prosto z mostu, że moją główną motywacją są zarobki.

            A powinienem bredzić coś o rozwoju duchowym i osobistym:). teraz wiem czemu mi się nie udało.
            • tomekjot Re: Niechciani na rynku pracy 20.03.11, 13:56
              Pracodawcy oczekują, że to pracownik coś wniesie do firmy a nie tylko podpisywał listę obecności. Ale oczywiście trzeba mówić że się chce pracować za darmo, mieszkanie po babci czeka a na wakacje będziemy jeździć do lasu za miasto.
          • luni8 Re: Niechciani na rynku pracy 20.03.11, 21:01

            > Na rekrutacji przy pytaniu o to ile chcemy zarabiać należy zacząć się nieśmiało kr
            > ygować, że mu tu nie dla pieniążków przyszliśmy, że najważniejszy dla nas jest
            > rozwój zawodowy, rozwijanie pasji, praca w takiej wspaniałej firmie, te oszałam
            > iające projekt

            Mówiłem to samo i roboty nie dostawałem.
            Zaproponowałem śmiesznie niską pensją (w stosunku do stanowiska) na okresie próbnym z korekcją do średniej krajowej po tym okresie. I bardzo szybko znalazł się pracodawca i o dziwo słowa dotrzymał. Cała zabawa polegała na tym by ten mnie sprawdził za niskie pieniądze.
            Fakt że to jest raczej mała firma i rozmowa przebiegła z obecnym szefem miała pewne znaczenie. Z resztą sam po jakimś czasie powiedział że robotę dostałem głównie za brak pie...nia o pragnieniu samorozwoju.

            Inna sprawa że zawodowi HR'owcy uwielbiają takie gadki.
        • Gość: --- Re: Niechciani na rynku pracy IP: *.177.83.114.energint.net 20.03.11, 12:11
          za 1500 na podkarpaciu to znajdziesz specjaliste co bedzie robil na telefon.

          sa tacy. niewielu ale sa. i to dobrzy.
          • ojapierdziu Re: Niechciani na rynku pracy 20.03.11, 14:02
            Moją pierwszą pracę jako kompletnie zielona osoba dostałam właśnie na podkarpaciu za 1500 i po 3 miesiącach za 1800 zł netto. I to szefostwo samo z siebie tak dało. Teraz jestem w innym, ponoć lepszym, województwie.
      • Gość: kabak A może zamiast pisać ogólniki... IP: *.acn.waw.pl 20.03.11, 12:30
        ...redakcja szarpnęłaby się na badania sprawdzające, po jakich to studiach (kierunek+uczelnia) ludzie mają pracę, a po jakich jej nie mają. Pewnie że to kosztowniejsze niż posłuchanie narzekania trzech osób, ale przynajmniej byłby z tego pożytek.
        • Gość: czynownik Re: A może zamiast pisać ogólniki... IP: *.play-internet.pl 20.03.11, 12:41
          Takie badania nie mają większego sensu. Podejmowanie na podstawie takich badań wyboru kierunków mija się z celem. Kilka lat temu było inne zapotrzebowanie na zawody. Ci którzy poszli wtedy na rekomendowane kierunki dzisiaj są zdziwieni brakiem ofert pracy dla nich. I jakie to ma w ogóle znaczenie dzisiaj, kiedy pracy jest coraz mniej w każdym zawodzie.
        • Gość: AGH AGH zbadało losy swoich studentów IP: *.adsl.inetia.pl 20.03.11, 22:30
          Ponad 85 proc. absolwentów AGH szybko znajduje zatrudnienie albo podejmuje dalsze kształcenie.
          74,5 proc. znalazło pracę, natomiast 10,8 proc. wybrało dalsze studnia, najczęściej doktoranckie lub drugi kierunek w systemie dziennym. Nieco ponad 2 proc. ankietowanych określiło swą sytuację jako: niepracujący, którzy nie poszukują pracy, np. ze względu na wychowanie dziecka.
          Ponad 42 proc. absolwentów otrzymało więcej niż jedną ofertę zatrudnienia.
      • Gość: ale urrwał Młodzi, popierajcie reformy PO czynem IP: *.dynamic.chello.pl 20.03.11, 12:46
        umierajcie przed terminem!
      • Gość: Mihau Re: Niechciani na rynku pracy IP: *.dynamic.mm.pl 20.03.11, 12:49
        Co to za akcja? Codziennie jakiś artykuł o młodych bezrobotnych. Dokonali złych wyborów - trudno, czasu się nie cofnie.
        Nie nazywajcie ich straconym pokoleniem. Prezentujecie sylwetki ludzi, którzy nie mają nic do zaoferowania i uogólniacie, że wszystkim jest źle. W podobny sposób mogę zaprezentować kilka osób z mojej branży i powiedzieć, że nigdy wcześniej nie było tak dobrze. Prawda jest taka, że sytuacja na rynku pracy niewiele się zmienia - jest zapotrzebowanie na specjalistów, nie ma zapotrzebowania na ludzi bez konkretnych umiejętności. Tak jest już od wielu lat, różnica jest taka, że na rynku pojawia się coraz mniej specjalistów (a właściwie potencjalnych kandydatów na specjalistów) a coraz więcej absolwentów egzotycznych kierunków i marnych pseudouczelni.
        Należy uświadamiać młodzież, że nie każdy może zarządzać, że są również potrzebni specjaliści i że specjaliści mogą dobrze zarabiać. Niech wybór uczelni będzie częścią budowania planu na życie i karierę, bo mam wrażenie, że niektórzy nie myślą co będą robić po odebraniu dyplomu.
        • Gość: zxcv Re: Niechciani na rynku pracy IP: 195.82.180.* 20.03.11, 13:07
          Ja bym to ujął inaczej:

          1. W Polsce potrzeba specjalistów
          2. Po żadnych studiach nie jest się specjalistą, wróć do pkt. 1

          Spójrzmy prawdzie w oczy - firmy w Polsce się rozbestwiły i nie widzą potrzeby inwestowania (bo tym jest przyuczanie ludzi do pracy) w kapitał ludzki. Wszystko ma być na gotowe - doświadczenie, umiejętności. Pani Krysia ma przyjść i od poniedziałku ma już przynosić zysk firmie.
      • Gość: ktos Niechciani na rynku pracy IP: *.zdnet.com.pl 20.03.11, 12:59
        Co się dziwić, że pracy nie mogą znaleźć, skoro znacząca większość tych przypadków to ludzie bez zainteresowań i hobby, którzy poszli na studia bo tak wypada, albo żeby sobie przedłużyć młodość. Jak ktoś młody i zaradny to i bez studiów dobrą pracę znajdzie. I co się dziwić, że pracodawca nie chce kolejnego przygłupa, który skończył kierunek bo zaliczył wszystkie egzaminy. Liczy się podejście i wkład własny, a nie sam dyplom.

        Poza tym bądźmy szczerzy, dzisiaj wykształcenie wyższe niewiele znaczy. Trzeba wykazywać się czymś ponad przeciętną.
        • kajmir Re: Niechciani na rynku pracy 20.03.11, 13:20
          Czyli, że co? Przeciętni mają się pochlastać??
          Czy to młodzi ponoszą winę za to, że ich uczelnia ma denny poziom??
          Ja na roku miałem 120 osób, zawsze mówiłem, że 30 to powinien być maks. Wzrósłby poziom itd. Tym bardziej, że studia były bardzo humanistyczne i z tego punktu widzenia nie było sensu robić 120 miejsc. Ale przecież kadry się nie zwolni itd.

          P.S. Bogu dzięki pracę mam, było ciężko, ale się udało.
        • Gość: czynownik Re: Niechciani na rynku pracy IP: *.play-internet.pl 20.03.11, 13:34
          Boże, jak ja kocham te neoliberalne brednie. Jak zaczynałem studia wszyscy od polityków po media tłumaczyli że trzeba skończyć studia, bo po szkole średniej i zawodowej to nic nie ma, bo się trzeba ciągle kształcić i tylko studia dają dobrą pracę. Dzisiaj słyszę "a po co ci studia", jak jesteś dobry to i tak cię przyjmą, pracodawcy nie potrzebują głupka po studiach tylko młodych i zaradnych bez szkoły. Przecież wykształcenie wyższe nic nie znaczy.
          .ktoś. napisał"Trzeba wykazywać się czymś ponad przeciętną."
          To znaczy ku....wa czym??? Zainteresowaniami i hobby???
          • tomekjot Re: Niechciani na rynku pracy 20.03.11, 13:58
            Wystarczy zobaczyć co w wieku 20-25 lat robili dzisiejsi 40-50 letni własciele firm. Bynajmniej nie nauka im była w głowie
            • Gość: czynownik Re: Niechciani na rynku pracy IP: *.play-internet.pl 20.03.11, 14:19
              Nawet mnie nie wyprowadzaj z równowagi takim debilnym tłumaczeniem. Mówisz o tym co się działo jakieś ~20 lat temu. Pokomunistyczny, wygłodniały, pracyjący, niezadłużony i bardzo chłonny rynek na którym NIE BYŁO ŻADNEJ KONKURENCJI. Wystarczyło przywieźć trochę tureckich swetrów i zrobić na nich 10 krotną przebitkę. Po 10 wyjazdach można było dorobić się dużych pieniędzy. Poprzegrywać trochę kaset na bazary...itd, itp. Jakie gó... by się na rynku nie pojawiło to i tak ktoś to kupił. Mało kto płacił jakiekolwiek podatki bo US, ZUS itp dopiero się tworzyły. Poza tym szła złodziejska prywatyzacja. Wystarczyło mieć trochę gotówki i trochę dojść by w krótkim czasie dorobić się ogromnego majątku. Porównaj sobie tamte czasy i obecne. I w czym ci obecni 40-50 letni dyrektorowie i biznesmeni są lepsi od obecnych młodych? Że byli bardziej przedsiębiorczy? Nie rozśmieszaj mnie. W tamtych czasach byli o wiele gorzej wykształceni niż obecne młode pokolenie. Wielu z nich gdyby miało dzisiaj wchodzić na rynek pracy toby skończyło najwyżej przy myciu kibli.
              • nie_czytaj_tego Re: Niechciani na rynku pracy 20.03.11, 15:04
                Ot właśnie !

                Ja bym jeszcze tylko dodał, że jak świat światem zawsze młodsze pokolenia były oceniane negatywnie, zawsze były mnie 'moralne', mniej pracowite, gorzej wykształcone.

                • nie_czytaj_tego i jeszcze jedna refleksa 20.03.11, 15:30
                  nie_czytaj_tego napisał:

                  > Ja bym jeszcze tylko dodał, że jak świat światem zawsze młodsze pokolenia były
                  > oceniane negatywnie, zawsze były mnie 'moralne', mniej pracowite, gorzej wykszt
                  > ałcone.

                  Dodam jeszcze, że prawdą jest, że wiedza osób po studiach się spłyca-taka jest cena postępu.
                  Inżynier który w latach 80-tych kończył studia powie, ze "ja to musiałem wszystko na papierze kreślić, teraz się tylko klika w kadzie(sic!)"
                  Inżynier który kończył studia po wojnie powie "my to musieliśmy analitycznie liczyć bo nie mieliśmy algorytmów i metod numerycznych które można było zaimplementować w programie komputerowym"
                  Inżynier z przełomu XIX i XX w dodałby jeszcze, że on to jeszcze greką i łaciną biegle operował
                  Inżynier z XVI w zaznaczyłby, że mu to żadne rysunki techniczne nie były potrzebne bo on wszystko w głowie miał.

                  I tak dochodzimy do paradoksu - osoba z -de facto- najmniejszą wiedzą (bo nie opartą o nowe odkrycia i badania) posiada najlepsze wykształcenie.
                  Tak więc, albo możemy zastopować postęp i zapobiec spłycaniu się wiedzy, albo pogodzić się z tym pogarszaniem wiedzy. Obie te opcje nie wchodzą w grę bo w końcu doszlibyśmy do takiego momentu w którym większość życia zajmowałaby nam nauka (już teraz zajmuje sporo czasu)
          • Gość: ktos Re: Niechciani na rynku pracy IP: *.zdnet.com.pl 20.03.11, 18:08
            Bądź co bądź, nie twierdzę że studia są bzdurą i zupełnie niepotrzebne. Są potrzebne, ale nie stanowią żadnej gwarancji na dobre stanowisko.
            A odnośnie Twojego ostatniego pytania - sam nie wiem, myślę że dość istotne są cechy takie jak wysokie skłonności poznawcze (czy ktoś przejawia zainteresowanie otaczającymi go zjawiskami, zagadnieniami), kreatywność i zaangażowanie. Problem polega na tym, że w przypadku typowej rozmowy kwalifikacyjnej pracodawca nie jest w stanie dobrze ocenić pracownika. Na to jest rada - trzeba zdobyć stanowisko przez kontakty. To wcale nie znaczy "mam wujka on mi załatwi", ale "przez odpowiednie relacje z ludźmi, dam się poznać jako osoba z którą warto współpracować" i wtedy sposób zostać poleconym odpowiedniemu pracodawcy.

            No, ale ja to i tak żyję w swoim świecie informatyki, mam nieco zakrzywione pojęcie o rynku pracy, bo do tej pory pracowałem jako freelancer i nigdy nawet nie byłem na rozmowie kwalifikacyjnej.

            Etat w firmie informatycznej miałem dostać poprzez współpracę z solidnym przedsiębiorcą, któremu uprzednio świadczyłem usługi informatyczne. Wystarczyło, że przez kilka miesięcy wolnej współpracy pokazałem co potrafię i sam chciał mnie przyjąć. Niestety nie podjąłem się pracy ze względu na studia. To było za czasów 3 liceum, zaproponował mi na start 2 tys. netto, ewentualne premie, stanowisko projektanta. 2 tys. może nie jakieś kokosy jak na takie stanowisko, ale od czegoś zacząć trzeba.
        • Gość: puolalainen Re: Niechciani na rynku pracy IP: *.aster.pl 20.03.11, 22:59
          > jak ktoś młody i zaradny to i bez studi
          > ów dobrą pracę znajdzie. I co się dziwić, że pracodawca nie chce kolejnego przy
          > głupa, który skończył kierunek bo zaliczył wszystkie egzaminy. Liczy się podejś
          > cie i wkład własny, a nie sam dyplom.

          Niby prawda, tylko że jak (s)rekruter widzi w rybryce "wykształcenie", że delikwent ma zaledwie maturę mimo wieku np. 25 czy 30 lat, to takie CV bez dalszego czytania leci do kosza. Nawet jeśli ktoś naprawdę dużo wie i umie oraz ma doświadczenie, bo siedzi od lat w jakiejś dziedzinie i naprawdę się tym interesuje. Za to szansę dostaje tipsiara z magistrem z zarzundzania i markietów po Wyższej Szkole Dawania Tyłka Kolegom Na Imprezach.
      • Gość: gosc Niechciani na rynku pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.11, 13:02
        Ukończyłem zamawiany techniczny kierunek na renomowanej uczelni. 1,5 roku temu obroniłem "diamentową" pracę magisterską, działałem także z powodzeniem w kołach naukowych. Przez rok od obrony wysyłałem setki aplikacji na różne stanowiska. Zostałem tylko 3 razy zaproszony na rozmowę kwalifikacyjną. Niestety z licznej konkurencji byli lepsi kandydaci ode mnie. Teraz mam działalność gospodarczą, ale bez potencjału finansowego ciężko mi się wybić. Na poważnie zaczynam szukać pracy za granicą (Niemcy, Austria, Wlk. Brytania). 4 lata temu jako student szukałem pracy na wakacje, znalazłem w dużej firmie. Przez 3 miesiące zarobiłem łącznie 4500 zł. Teraz mamy Tuska i jego cuda, a o jakąkolwiek pracę się na prawdę ciężko.
        • Gość: Mixxxxx Re: Niechciani na rynku pracy IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.03.11, 13:21
          Tja konczylem studia, znam dosc dobrze angielski, mam dyplom na 5 a gdzie pracuje? w pizzerii na dowozach 200 godz miesiecznie weekendy, swieta itp za 1200zl na reke. szanse na awans? tja jasne... to nie mc donald zeby po 3 miesiacach mowili mi "panie kierowniku...."
          • Gość: klientka pizzerii Re: Niechciani na rynku pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.11, 13:32
            No tak 1200 zl na reke tylko szanowny pan zapomnial dodac do tego napiwki ;o)
            • Gość: czynownik Re: Niechciani na rynku pracy IP: *.play-internet.pl 20.03.11, 13:44
              No i popatrz Mixxxxxxx, wcale nie masz najgorzej.
            • Gość: Mixxxxx Re: Niechciani na rynku pracy IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.03.11, 14:19
              tja max 50 zl na miesiac. pracuje w malej miejscowosci a nie w miescie...
              • Gość: zeno weźcie się za konkretną robotę a nie płaczcie IP: *.ssp.dialog.net.pl 24.03.11, 09:36
                skończyłem polibudę, a że pensja inż. mechanika w moim rejonie to 1400 brutto to olałem dyplom i zacząłem kłaść płytki plus jakieś pierdoły przy wykończeniówce. wyciągam 5-6 tys. na miesiąc na czysto (po opłaceniu zus), sam sobie ustalam robotę i jestem sam dla siebie szefem. zamówień mam na cały 2011 r. nie żal mi płaczących magistrów marketingu i zarządzania bo płaczą a nic nie robią. znajdujecie nieudaczników takich jak wy i razem onanizujecie się płakaniem nad swoim losem
        • barry.the.babtist Re: Niechciani na rynku pracy 20.03.11, 13:37
          Przeglądam sobie te wszystkie posty i najbardziej śmieszą mnie barany prawiące, że 'trzeba było iść na politechnikę'

          Tylko gdzie ci inżynierowie mieliby znaleźć zatrudnienie skoro w Polsce rodzimy przemysł nie istnieje, są za to montownie w których potrzeba może paru wykształconych ludzi do wdrażania technologii opracowanych poza krajem?
          Z resztą już teraz mamy grubą nadprodukcję inżynierów, a firmy wcale nie są takie chętne do zatrudniania absolwentów kierunków technicznych (no może poza IT).

          Ostatnio byłem na targach pracy i z mojej obserwacji wynika, że:
          -wydaje się, że firm jest sporo, ale jak się podzieli je na branże: IT, automatyka, mechanika itd. okazało się, że firm w każdej branży jest ledwie kilka
          -zwykle oferty są mało ciekawe tj. nie ma informacji, czego można się konkretnie nauczyć na stażach, jakie ścieżki rozwoju zawodowego oferuje dana firma, jakie są możliwości zdobywania nowych kwalifikacji
      • Gość: 40+ e tam, marudzicie, wy "młodzi niedoświadczeni" IP: *.aster.pl 20.03.11, 13:39
        poczekajcie, aż będziecie w wieku 40+ (w zasadzie to już 35+), gdy staniecie się przezroczyści i niewidzialni dla polskich "pracodawców", wtedy dowiecie się z autopsji, co oznacza prawdziwa dyskryminacja i wykluczenie z rynku pracy.

        Wtedy poznacie smak biedy, a czasami ubóstwa. Będziecie za młodzi do trumny, a za starzy do pracy. Stracicie wszelką nadzieję na jakąkolwiek odpowiedź na wasze CV, poznacie arogancję ludzi w wieku, w jakim sami obecnie jesteście, wobec ludzi starszych i bardziej doświadczonych.

        Nie jesteście pokoleniem całkowicie "przegranym" - większość (jeśli nie prawie wszyscy) z was już wie, że bez znajomości i układów (pardon: "kapitału relacyjnego", jak to ślicznie napisały młode wilczki w garniakach z tzw. HR) daleko nie zajedziecie. Nie zajedziecie nawet do wymarzonej Irlandii, czy bliskich nam Niemiec, bo brak wam będzie funduszy na bilet i pierwsze miesiące aklimatyzacji, no chyba, że pożyczy wam rodzina (bank pokaże wam jedynie najdłuższy palec).

        Sekwencja pokoleń to rzecz oczywista, i konflikty będą zawsze, są one nieuniknione jak rewolucja raz na jakiś czas. Ambicje ambicjami, ale z wiekiem nabywa się pokory, której zazwyczaj brakuje młodym pokoleniom, dopóki życie nie przeciągnie ich przez szambo, prawdziwe, realne i dotkliwe. Tylko takie doświadczenia się ceni i pamięta.

        Ile warte są "dyplomy" i "wiedza książkowa" młodzież dowiaduje się już w praktyce, boleśnie nadstawiając swoje odbyty, w które bezlitośnie tłuką pracodawcy. Z drugiej strony nie ma się czemu dziwić - kapitalizm w dużym skrócie i uproszczeniu polega na tym, że ludzie dzielą się na dwie zasadnicze kategorie: dymający i dymani. Reszta nie ma znaczenia z punktu widzenia kapitalizmu. Taka jest prawda, szanowna młodzieży...
      • gp56 Niechciani na rynku pracy 20.03.11, 13:42
        najlepiej to zacząć pracować za darmo. A jeszcze lepszym wyjściem zaproponować pracodawcy zapłatę za przyjęcie do pracy.
      • Gość: Adam Tysiąc razy można powtarzać - nie studiujcie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.11, 14:28
        kierunków humanistycznych, mało kto takich osób potrzebuje a młodzi i tak, z uporem maniaka wybierają pedagogiki, psychologie, polonistyki i inne tym podobne. Skończyłem ekonomię, jestem księgowym z certyfikatem MF, obsługuję kilka firm, mam 7k netto. Wystarczy choć trochę inwencji i bez problemu można znaleźć pracę.
        • Gość: czynownik Re: Tysiąc razy można powtarzać - nie studiujcie IP: *.play-internet.pl 20.03.11, 14:36
          Gdyby problemy dotyczyły tylko humanistów to pal sześć, jakoś bym to zrozumiał. Tyle że kierunki techniczne mają takie same albo niewiele mniejsze problemy z pracą. A żeby było śmieszniej to pewnie za kilka lat debile w mediach i rządzie zaczną wrzeszczeć, że brakuje humanistów.
        • Gość: ja Re: Tysiąc razy można powtarzać - nie studiujcie IP: *.143.136.110.spray.net.pl 20.03.11, 14:49
          No widzisz, to świetnie. Szczerze podziwniam i zazdroszczę.
          Jednak nie każdy jest ścisłowcem, czy też nie każdy ma głowę do cyferek. Gdybym miała to na pewno wybrałabym kierunek techniczny lub tym podobny.

          Iwona
          • Gość: Humaniści Nie każdy musi dobrze zarabiać. IP: *.adsl.inetia.pl 20.03.11, 22:36
            > No widzisz, to świetnie. Szczerze podziwniam i zazdroszczę.
            > Jednak nie każdy jest ścisłowcem, czy też nie każdy ma głowę do cyferek.

            Nie każdy musi dobrze zarabiać.
        • Gość: emgie Re: Tysiąc razy można powtarzać - nie studiujcie IP: 178.73.49.* 20.03.11, 20:19
          Jak ja szłam na studia to nikt tak nie mówił ...
      • Gość: janek Niechciani na rynku pracy IP: *.8-4.cable.virginmedia.com 20.03.11, 14:41
        ja rowniez skonczylem studia 3 lata temu. jestem z malego miasta przez ponad rok szukalem pracy. zero... wszyscy oczekuja niewiadomo czego i najlepiej zeby ktos za 500 zl pracowal. Dalem sobie siana. Pojechalem za granice. Pracuje w zwyklej fabryce. robie czesci samochodowe. Mam gdzies polskich pseudo biznesmenow. Chociaz jestem po informatyce nie pracuje w zawodzie. Tutaj bezproblemu znalazlem prace po 5 misieciacach dostalem kontrakt i jestem happy. Nikt sie mnie nie czepia robie po 8 godzin dziennie a jak chce to sobota 1.5 stawki i niedzielea podwojnie. 3 zmiany i siano jest. Teraz zaczalem sie doksztalcac i zaczalem robic certyfikaty, ktore otwieraja mi droge awansu zawodowego. Dla wszystkich szukajacych pracy. Nie ma sensu siedziec w polsce lepiej wyjechac, nawet mycie kibli jest ok jak zobaczycie do piatek siano na koncie i porownacie sobei z zarobkami w polsce jest znaczniej lepiej niz w naszym dziwnym kraju. Zawsze mozna zmienic prace a z czasem sam sobie zdajesz sprawe ze trzeba czegos wiecej i idziesz do szkoly, robisz kursy i juz masz lepsza prace. Powodzenia
        • rabart Podziwiam cię 20.03.11, 15:13
          Też pragnę wyjechać, jak tylko zdobędę jakiekolwiek pieniądze. Już wiem, że w Polsce nie oczekuje mnie nic niż tylko powolna śmierć za życia.
          • kajmir Re: Podziwiam cię 20.03.11, 15:14
            Właśnie, jak ktoś biedny to nawet uciec trudno.

            W myśl zasady: Czemuś głupi? Bo biedny. Czemuś Biedny? Bo głupi.
        • Gość: STEAM WHISTLE Re: Niechciani na rynku pracy IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20.03.11, 15:46
          WYDRUKUJCIE SOBIE TO CO JANEK NAPISAL I ZA KAZDYM RAZEM KIEDY WYSYLACIE CV I LIST MOTYWACYJNY DO FIRMY OFERUJACEJ STABILNE ZAROBKI I ROZWOJ ZAWODOWY - PRZECZYTAJCIE SOBIE RAZ JESZCZE SLOWA JANKA - BO CHLOP NAPISAL MADRZE, BEZ ZLOSLIWOSCI I FALSZU - W PIATEK KASA NA KONCIE I SZLUS. O TO ZAWSZE W KONCU CHODZI
        • Gość: CCIE Re: Niechciani na rynku pracy IP: *.5-1.cable.virginmedia.com 20.03.11, 15:58
          Jak jestes po IT, zrob sobie CCIE z Voica i bedziesz zarabial 60-80 tys GBP rocznie.
      • marek.zak1 Niechciani na rynku pracy 20.03.11, 15:00
        Pierwszy przykład jest nietrafiony. Akademia filmowa to szkoła, po której trudno z założenia o prace, a fakt, że w 3 jezykach ,,moge sie porozumieć", rozumiem, jako pracodawca, ze znam słabo i to dyskwalifikuje. Sorry.
        Marek Żak
        www.marek-zak.blog.onet.pl
      • kajmir Fajna wypowiedź o polskim szkolnictwie wyższym. 20.03.11, 15:13


        www.milanos.pl/vid-2777-Boguslaw-Wolniewicz-o-studiach-wyzszych.html
      • Gość: aron Re: Niechciani na rynku pracy IP: *.paradowski.pl 20.03.11, 15:18
        zostaniesz poddany eutanazji debilu i nikt ci nie będzie płacił żadnej emerytury
        • marian446 Nie rozumiem 20.03.11, 16:01
          Po co wam ludzie praca za dobre pieniądze, godne życie, czy inne pierdoły, skoro macie wielkiego polaka Małysza, kolejnego wielkiego(acz już nieżyjącego) papieża, którego zresztą już niedługo będziecie sobie go beatyfikować. O innych autorytetach nie chce już wspominać, ale znalazło by się wielu. Macie różnego rodzaju szoł muzyczne na polsacie czy tefałenie. Niesamowicie nowatorskie i życiowe seriale. Macie ksiendza, który nad wami czuwa. No i najważniejsze macie WOLNOŚĆ i DEMOKRACJE. Czego chcecie więcej?

          www.youtube.com/watch?v=fkFGwQz_uqM
        • tomekjot Re: Niechciani na rynku pracy 20.03.11, 18:36
          a dla nigduy i nigdzie nie pracującej żony rolnika emerytura sie oczywiście znajdzie
        • strikemaster Re: Niechciani na rynku pracy 21.03.11, 09:19
          > zostaniesz poddany eutanazji debilu i nikt ci nie będzie płacił żadnej emerytur
          > y

          Na początek chociaż byś przeczytał, co to jest eutanazja.
      • mineyko Niechciani na rynku pracy 20.03.11, 15:58
        A kto zawinił?
        Wiadomo - KOSZTY PRACY!!
      • Gość: Polka Niechciani na rynku pracy IP: *.adsl.inetia.pl 20.03.11, 16:01
        Oczywiście, najlepiej powiedzieć, że młodzi za dużo chcą! Za co maja się utrzymać? Za te 2000 netto? A staże nic nie dają (zwłaszcza w instytucjach publicznych), bo są tylko po to żeby ktoś mógł wykorzystać zapał młodego człowieka do "odwalania roboty". Jedyne co usłyszą na koniec to: "Mamy nadzieję, że jeszcze się zobaczymy".
        Młodzi mają wcześniej zaczynać? Tzn kiedy? W wieku 16 lat mają wchodzić na rynek?
        Bardzo dziękuję autorom artykułu za "pomocne" porady.
        • Gość: kajmir Re: Niechciani na rynku pracy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.03.11, 16:31
          O rety, 2000 netto. Gdzie tyle płacą na starcie??
      • Gość: Awel Ja 40letni fachowiec nie mam a co dopiero smarkacz IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 20.03.11, 16:16
        Młodzian u rodziców przetrzyma a ja gdzie ? Skończcie z tym lamentowaniem. Czy chcecie doprowadzić do sytuacji, że będzie się zwalniało dobrych pracowników w sile wieku a zatrudniało młodzież, tylko dlatego, że populistyczni politycy wprowadzą mniejszy podatek od ich pracy ? Studentów zepsuto, gdyż w okresie studiowania pracując pracodawca nie musiał płacić od nich wszystkich parapodatków typu ubezpieczenie emerytalne i rentowe. Teraz są rozgoryczeni. My starsi też byliśmy rozgoryczeni kiedy pracodawca zwalniał nas a na nasze miejsce zatrudniał studenta, bo był tańszy. Sielanka im się skończyła. A poza tym mieli świadomość, że po studiach trudniej o pracę niż po szkole zawodowej.
        • Gość: krokietka praktyka, staż, praca i własna firma! IP: 109.95.202.* 21.03.11, 08:38
          Poszłam na studia humanistyczne i wszyscy wykładowcy wychwalali mój kierunek. Ja wiedziałam, że lekko nie ma i nie będzie, bo czytam prasę i wiem jaka jest od kilku lat sytuacja na rynku. Już na pierwszym roku zrobiłam kilka praktyk - telewizja, prasa, portale. Później odbyłam staż w dziale marketingu w korporacji.
          Zaraz po licencjacie dostałam prace jako specjalista. Moje miesięczne wynagrodzenie - 1000zł i brak perspektyw na wyższe. Pracowałam w tej firmie rok, od rana do wieczora! Zwolniono jedną osobę i jej obowiązki przekazano mnie. Z jednej strony fajnie, ale z drugiej więcej pracy za te same pieniądze. Rozglądałam się za nową pracą... Oferowano mi praktyki za 300zł msc, albo znowu staż, a jak się sprawdzę to zatrudnienie. Teraz jestem na 5 roku i mam własną firmę handlową. Zapożyczyłam się u dziadków i wujków aby mieć na start. Na czysto wychodzę 6tys netto msc.
          Warto samemu sobie otworzyć niewielki biznes na początek, a potem starać się go rozwijać, zbierać pieniądze i informacje o trendach na rynku. Przecież niemal każdy milioner zaczynał od zera ;)
          • Gość: Statyk Nareszcie post z zyciowym podejsciem! Brawo! IP: *.coopervision.eu.com 22.03.11, 17:10
            Dobrze ze sa i tacy jak Ty. Staralas sie oceniac obiektywnie swiat i rzeczywistosc, zrobilas to, i dostosowalas sie do nie tak bajkowego swiata jaki niektorym sie wydaje on byc - i dzieki temu radzisz sobie z nim dobrze, przesz do przodu.

            A inni beda w tym czasie chlipac i siorbac na lawce przed blokiem ze swiat jest zly, oni mysleli ze jest inny, fajniejszy, i tajemnicza sila ma ten swiat dla nich zmienic.

            Ciekawe w jakim miejscu beda za lat 10, a w jakim tacy jak Ty :)
          • Gość: daliaonline Re: praktyka, staż, praca i własna firma! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.11, 15:46
            Hej zainspirowałaś mnie...
            zdradź jaki to biznes przynosi takie kokosy??
            Jestem bezrobotna od 1,5 roku po studiach dziennych (Oś i BHP), w czasie których pracowałam w okresach wakacyjnych... szukałam w gminach, firmach, sklepach i nie mam już pomysłów gdzie szukać...
            pozostaje jedno własna działalność, pytanie ale jaka???
            mieszkam w gminie pod Bydgoszczą i zdaje mi się ze tutaj jest już dosłownie wszystko....
            Jak znaleźć niszę??
            pozdrawiam
      • Gość: tb Re: Podziwiam cię IP: *.54.19.145.static.telsat.wroc.pl 20.03.11, 16:28
        A co bydlaku, dostałeś posadkę w firmie nadzianego tatusia i wielkie panisko zgrywasz. Swoim tępym umysłem niczego byś samodzielnie nie osiągnął i ubliżasz innym za to, że nie chcą u ciebie za grosze pracować i pojechali za granicę i sobie poradzili. Tak więc sam na Białoruś spadaj ubecki pomiocie.
      • Gość: a Niechciani na rynku pracy IP: *.dynamic.chello.pl 20.03.11, 16:47
        W artykule pisza wylacznie o problemach mlodych w Warszawie. Coz wiec maja powiedziec ci, ktorzy nie mieszkaja w Warszawie? Przeniesc sie tam i szukac tam roboty? Zreszta w naszym kraju czy to mlodzi, czy juz nie mlodzi ale bez pracy i bez znajomosci, to i tak maja przerabane i jedyne co moga zrobic, to jak najszybciej wiac z tej "zielonej wyspy".

        "Zamiast 5 tys. zł netto na początek warto poprosić o 2-3 tys. zł, a nawet przyjąć niższe stanowisko w dobrej firmie, niż narzekać na brak posady."
        To tyle sie zarabia na niskich stanowiskach w Warszawie? Wow...

        "Sarnecki: - Warto dobierać kierunki studiów pod kątem przyszłej pracy. Rynek nie wchłonie każdej liczby humanistów."
        Nie tylko humanistow. Obecnie zadne studia pracy nie dadza. Tylko znajomosci.
        • Gość: polactwo=robactwo Re: Niechciani na rynku pracy IP: *.dynamic.chello.pl 21.03.11, 00:50
          Dawno nei czytałem takiego pierdzielania .
          Znaleść prgramistę w Gdańsku KÓRY COŚ UMIE graniczy z CUDEM !
          przesłuchaliśmy chyba z 50 , żaden sie do mycia podłogi w serwerowni nie nadawał !
          Budowlance - żaden problem z robota, każdy matoł ma robotę .
          A ey tylko poerdzieć w kanapy potrafice,
          w pysk wam plunąc !
          • Gość: programmer Re: Niechciani na rynku pracy IP: 2.102.130.* 21.03.11, 02:40
            A ile płacisz? Jezeli będzie się to opłacało, to mógłbym się do Gdańska przeprowadzić.
    Pełna wersja