14.03.04, 01:15
Nienawidze jak pasezer komentuje i doradza jak jechac.Rzadko to sie zdarza,
ale wkurza mnie potwornie.Jeden ze znajomych traktuje mnie na przyklad jak
slepego.W czasie jazdy slysze od niego takie rzeczy:czerwone-zatrzymaj
sie,zielone-mozesz jechac,tych musisz puscic,uwazaj cos jedzie.Po za tym gdy
zmieniam pas ruchu,parkuje itd.,on rowniez wyglada przez szyby i patrzy w
lusterka.Dodam,ze nie jestem typem kierowcy,ktory zapewnia pasazerom mocne
wrazenia.On to czyni podczas spokojnej jazdy,gdy nic nie wskazuje,ze mam
ochote nas zabic,albo nie wiem co robic,po prostu taki darmowy
instruktaz.Najsmieszniejsze jest to,ze sam nie ma samochodu i jedzi stanowczo
rzadziej ode mnie.
Na nerwy dzialaja mi jeszcze niedoinformowani i pytajacy o wszystko,a
dlaczego to tak,a dlaczego teraz nie jedziemy,a nie mozesz go
wyprzedzic....Wwrrrr
Macie takich pasazerów i co z nimi zrobic?A moze to ja jestem przewrazliwony.
Obserwuj wątek
    • wowo5 Re: Gderanie 14.03.04, 01:41
      dwiesciepompka napisał:

      > Nienawidze jak pasezer komentuje i doradza jak jechac.Rzadko to sie zdarza,
      > ale wkurza mnie potwornie.Jeden ze znajomych traktuje mnie na przyklad jak
      > slepego.W czasie jazdy slysze od niego takie rzeczy:czerwone-zatrzymaj
      > sie,zielone-mozesz jechac,tych musisz puscic,uwazaj cos jedzie.Po za tym gdy
      > zmieniam pas ruchu,parkuje itd.,on rowniez wyglada przez szyby i patrzy w
      > lusterka.Dodam,ze nie jestem typem kierowcy,ktory zapewnia pasazerom mocne
      > wrazenia.On to czyni podczas spokojnej jazdy,gdy nic nie wskazuje,ze mam
      > ochote nas zabic,albo nie wiem co robic,po prostu taki darmowy
      > instruktaz.Najsmieszniejsze jest to,ze sam nie ma samochodu i jedzi stanowczo
      > rzadziej ode mnie.
      > Na nerwy dzialaja mi jeszcze niedoinformowani i pytajacy o wszystko,a
      > dlaczego to tak,a dlaczego teraz nie jedziemy,a nie mozesz go
      > wyprzedzic....Wwrrrr
      > Macie takich pasazerów i co z nimi zrobic?A moze to ja jestem przewrazliwony.
      >
      Ja bym zatrzymal samochod na drugim skrzyzowaniu i kazal mu isc piechota.
      • aankaa Re: Gderanie 15.03.04, 19:23
        wowo5 napisał:

        > Ja bym zatrzymal samochod na drugim skrzyzowaniu i kazal mu isc piechota.

        cierpliwy z Ciebie kierowca ;) ja bym takiego wywaliła przed pierwszym
        skrzyżowaniem albo pogoniła na miejsce kierowcy i niech sam jedzie -
        mądraliński :P
        • krakus.mp A mnie żona wysadziła. 16.03.04, 04:44
          aankaa napisała:

          > wowo5 napisał:
          >
          > > Ja bym zatrzymal samochod na drugim skrzyzowaniu i kazal mu isc piechota.
          >
          > cierpliwy z Ciebie kierowca ;) ja bym takiego wywaliła przed pierwszym
          > skrzyżowaniem albo pogoniła na miejsce kierowcy i niech sam jedzie -
          > mądraliński :P
          >
          A mnie żoneczka wywaliła z autesia (swojego Seja) w szczerym polu.
          Było tak.
          Jechaliśmy do swojej "posiadłości" za Krakowem taką mało uczęszczaną drogą.
          Droga wąska,ale sympatyczna.Wtedy żoneczka miała prawko niespełna rok.
          Ona prowadziła, a ja siedziałem obok.Na takim jednym zakręcie widzę, jak z
          przeciwka kierowca ścina zakręt, prosto na nasz samochód (może był
          pijany).Odruchowo chwyciłem żonie za kierownicę i szybkim ruchem skręciłem na
          pobocze (na szczęście było dużo miejsca).Tylko cudem nie otarliśmy się o ten
          samochód.Zapytałem żony ,dlaczego nie próbowała odbić sama w prawo,tylko
          jechała na czołówkę.Odparła,że (cytuję) "przecież jadę swoim pasem"!!! Wtedy
          poprostu zacząłem ze złości na nią krzyczeć,że mogła zabić w ten sposób
          siebie,mnie i dzieci.Kazałem się jej zatrzymać na poboczu,taki byłem
          wściekły.Zatrzymała się i jak wysiadłem....odjechała!
          Długo obserwowałem znikające w oddali Seicento.Było mi wszystko jedno,czy
          dojedzie cało czy nie do celu.Najgorsze było to,że zostałem bez niczego na
          środku drogi,w szczerym polu.Zacząłem iść przed siebie,mając w perspektywie
          pokonanie.... ok.10 km.Gdy sobie szedłem już tak ze dwadzieścia
          minut,zobaczyłem w oddali znajome Seicento.Wróciła po mnie tylko dlatego,że
          dzieci nalegały.
          Niestety,musiałem wsiaść,bo nie miałem ochoty iść pieszo.
          Wyjaśniliśmy sobie wszystko i kontynuowaliśmy podróż do celu.
          Pozdrawiam.
    • anahella Re: Gderanie 14.03.04, 14:26
      Ja nie gderam! Mozesz mnie jutro zawiesc do pracy?;)
      • dwiesciepompka Re: Gderanie 15.03.04, 11:41
        anahella napisała:

        > Ja nie gderam! Mozesz mnie jutro zawiesc do pracy?;)

        Przepraszam,zaspałem.Nastepnym razem to juz na pewno Cie podrzuce.
    • tomek854 Re: Gderanie 15.03.04, 16:02
      Ja mam teraz wysyp takich pasazerow - moja dziewczyna i kilka kolezanek robia prawo
      jazdy a dwoch kolegow ktorzy od dawna je mialo ale nie jezdzili kupili sobie samochod i
      zaczeli jezdzic.

      Na niektorych dziala stwierdzenie: sluchaj, ja mam prawo jazdy 6 lat a ty za dwa tygodnie
      egzamin na nie. Skoro zdalem ten egzamin 6 lat temu, od 3 lat mam wlasny samochod a od
      roku placa mi za jezdzenie samochodem to moze jednak umiem wiecej od Ciebie?

      Jednego cymbala faktycznie wysadzilem.

      Ostrzegam tylko, ze to faktycznie dziala chwilowo - nie liczac mojej dzierwczyny, ale to byla
      troszke inna sytuacja.

      Jechalismy trase Limanowa - Sacz - Lisia gora (k. Tarnowa) NIedom,ice, Wieliczka
    • betty-bt Re: Gderanie 15.03.04, 22:21
      Siostra moja tak mi gdera od czasu do czasu. Jak sie rozpedza za mocno to
      mowie "zamknij jadake, bo Cie w lesie wysadzie, szantrapo!" ;-)
      • krakus.mp Re: Gderanie 15.03.04, 23:38
        Gdy ja prowadzę,to zawsze słucham muzyki w aucie.Reszta jest nieważna.Nawet jak
        ktoś coś gada o moim sposobie jazdy,to nie zwracam na to uwagi.
        Nie chcę się chwalić,ale gdy wiozę na "pokładzie" kobietę(y) to staram się
        jechać z "klasą".Nie przyspieszam gwałtownie, hamuję bez szarpnięć po
        zatrzymaniu,staram się być kulturalnym na drodze (nie rzucać mięsem na innych
        kierowców),staram się nie trąbić.
        Co innego gdy jadę np.z synem lub kolegami.Wtedy lubię "wdepnąć" i różnie to
        bywa z tą kulturą za kółkiem.
        Bywają wtedy różne komentaże,zregóły wystraszonych kolegów.
        natomiast gdy ja jadę jako pasażer i prowadzi moja żoneczka to.....gęba mi się
        nie zamyka od złośliwych i uszczypliwych komentaży.A jak.Pcha się do
        kierownicy,to niech wie jak to jest wysłuchiwać czyichś uwag.:-)
        • jothakam Re: Gderanie 16.03.04, 09:05
          no, ja też muszę się przyznać, że gderam jak stara baba.
          wtedy, gdy potrzeba (?) mojej rady.
          tzn, np. kolega z holandii jeździ po mieście, które zmieniło się nieco od jego
          wyjazdu, więc ja cały czas: tu nie wolno skrecać, z tego pasa nie możesz jechać
          prosto, na następnych światłach w lewo, o tu tu tu , uważaj, ten z lewej może
          wyjechać... fakt, że po polsce to on dawno nie jeździł i odzwycził się ;-)
          ale najgorsze jast to, że nie mogę pozwolić na pomyłkę mojej żonki,
          która "doskonali" jazdę i o wszystkim ją ostrzegam, na zapas. to chorobliwe
          jest, nie mogę się opanować. nie mam tyle spokoju, żeby poczekać na jakiś
          mandat, który ją nauczy. czy uważacie, że najlepiej człowiek uczy się na
          własnych błędach, czy to zbyt ryzykowne, w przypadku jazdy autem? i jak tu
          pomóc?
        • hip-hopp Re: Gderanie 16.03.04, 09:35
          Moja żona nieustannie dyryguje (a raczej tak myśli) a ja tego po prostu nie
          słucham...
          Jak ona prowadzi to czasem jej powiem, że to czy tamto zrobiła źle, ale rzadko,
          w końcu to jej samochód nie mój a poza tym bardzo dobrze jeździ.... a przy tym
          nie ma ochoty na prowadzenie mojego...
          • jothakam Re: Gderanie 16.03.04, 09:46
            fakt, że mamy wspólny samochód, ma tutaj niebagatelne znaczenie ;-))))
        • tomek854 Re: Gderanie 17.03.04, 15:31
          krakus.mp napisał:

          > Gdy ja prowadzę,to zawsze słucham muzyki w aucie.Reszta jest nieważna.Nawet jak
          >
          > ktoś coś gada o moim sposobie jazdy,to nie zwracam na to uwagi.
          > Nie chcę się chwalić,ale gdy wiozę na "pokładzie" kobietę(y) to staram się
          > jechać z "klasą".Nie przyspieszam gwałtownie, hamuję bez szarpnięć po
          > zatrzymaniu,staram się być kulturalnym na drodze (nie rzucać mięsem na innych
          > kierowców),staram się nie trąbić.

          No to ladnie. Ja tam zawsze sie staram jezdzic kulturalnie.
    • mha1 Re: Gderanie 16.03.04, 11:03
      wczoraj podwoziłam koleżankę, która kończy kurs prawa jazdy. na pierwszych
      światłach, gdy tylko zapaliło się zielone, spokojnym i lekko naglącym głosem
      INSTRUKTORA powiedziała "no, ruszamy" :)))
      hahaha jeszcze dziś się z niej śmieję ;) trochę jej głupio i napewno już nigdy
      nic nie powie w moim aucie hihi
      • loveandpeace Re: Gderanie 16.03.04, 11:27
        kochani,

        posiadanie wspolnego samochodu duzo tlumaczy. ja z moim lubym mamy teraz
        wspolny i nazwajem sobie non stop robimy uwagi i nawet rozmawialismy o tym,
        dlaczego i wyszlo na to, ze oboje obawiamy sie o samochod. nie chcemy placic za
        naprawe szkod. ani on ani ja nie jestesmy wytrawnymi kierowcami. dla mnie
        szczytem jest jak sie komus prawi uwagi kiedy sie siedzi w jego aucie, nie we
        wspolnym. powodem moze byc albo glupota i brak taktu - albo obawa o swoje
        zycie ;-)))

        serdecznosci

        lip
        • betty-bt Re: Gderanie 16.03.04, 12:48
          Eh, mysle, ze czasem to taki odruch jest. Siostra np. jak robila prawko to
          bedac pasazerem, razem ze mna hamowala :-) Zabawnie to wygladalo. Kilka razy ja
          upomnialam i tlumaczyla, ze nic za to nie moze. Tak wychodzi i tyle.

          Kiedys tez uwagi robilam mojemu mezowi. Jak zaczal sie odplacac pieknym za
          nadobne, to zrozumialam, ze jest to denerwujace i zaprzestalam gderania.
          • mha1 Re: Gderanie 16.03.04, 14:17
            ja mam dobrze, bo nikt mi nie gdera. mąż nie jest kierowcą, więc mam święty
            spokój. a jeśli czasem się zdarzy, że nerwowo nie wytrzyma (hihi) i coś powie,
            to dostaję takiej histerii, że szybko i na długo przestaje ;)
    • wo_bi Re: Gderanie 16.03.04, 21:06
      Ojjj mam takich pasazerow.... Zaczne od najblizszej rodziny...

      Moja mama. Ma prawo jazdy od hmm okolo 15 lat. A jezdzi... zero dynamiki,
      slamazarnie... Ale nie o to tu chodzilo. Ani razu w swoim zyciu, nie jezdzila
      po Warszawie samochodem jako kierowca. Ogolnie jezdzi malo... A potrafi sie
      wymadrzac, komentowac, doradzac i informowac jak nikt inny. Czesto ignoruje
      takie komentarze, ale nie zawsze... W pewnych momentach jednak nie potrafie
      wytrzymac i czesto konczy sie to ostrym komentarzem, ze jesli chce wracac
      pieszo to niech jeszcze troche pogada... Skutkuje, milknie :)

      Siostra. Potrafi (a raczej potrafila), takze komentowac, "doradzac" i
      krytykowac. Chyba kobiety u mnie w rodzinie maja to we krwi. A jak jeszcze we
      dwie z matka jechaly. Kiedys sie zatrzymalem i kazalem wysiadac... Nie
      wysiadly, ale sie uspokoily... :) Na szczescie przestala juz, jest od 3
      miesiecy posiadaczka prawa jazdy. Moze zrozumiala na czym to polega. Teraz ja
      komentuje... :D

      Ojciec, ani ja jemu, ani on mi nic nie mowi. Od samego poczatku od kiedy
      zrobilem prawo jazdy. Zero komentarzy. :)) Ale sadzal mnie za kierownica juz
      duzo wczesniej przed zrobieniem prawka. :))

      Zeby nie bylo, ze jestem swiety w tej rodzinie. Jesli chodzi o znajomych,
      ktorzy nie znaja okolicy to zawezam sie do podpowiadania, gdzie i jak jechac do
      celu. I ktoredy lepiej. Co do samego stylu jazdy jeszcze nigdy nic nie
      powiedzialem... chyba. Kiedys mialem przyjemnosc, przez caly weekend, byc
      wozony samochodem, przez kolezanke, ktora odebrala prawo jazdy dokladnie
      tydzien wczesniej. I musze sie przyznac, nic nie mowilem. Nie doradzalem. :)
      • mha1 Re: Gderanie 17.03.04, 11:51
        potwierdzam! nie gdera ;)
      • tomek854 Re: Gderanie 17.03.04, 15:36
        wo_bi napisał:

        > Ojjj mam takich pasazerow.... Zaczne od najblizszej rodziny...
        >
        > Moja mama. Ma prawo jazdy od hmm okolo 15 lat. A jezdzi...


        No, to chociaż tyle. Moja mama prawa jazdy nei ma wcale a wymadrza sie jak 17
        instruktorow.

        za to z innej beczki

        Mam wujka bylego rajdowca. Zawsze jak gdzies jedziemy razem to go potem wypytuje co zle
        robilem...

        A on wtedy siada, robi herbate i mowi:

        "no coz... Jakis wiekszych uwag nie mam..."

        Dluga cisza

        "ale..."

        Dwie godziny naprawde cennych porad uwag itd.

        Podczas jazdy tylko raz mi zwrocil uwage, jak chcialem wyprzedzac autobus pod gore i mnie
        ciagla zaskoczyla. Ale sie schowalem spowrotem.

        Powiedzial "no, dobrze. Bo to faktycznie nie byl najmadrzejszy pomysl"
    • remo29 Re: Gderanie 17.03.04, 08:40
      > Macie takich pasazerów i co z nimi zrobic?A moze to ja jestem przewrazliwony.
      >

      Nie mam. W jednym wypadku ja jestem takim pasażerem i dzięki temu nadal żyjemy. Czasem jeżdżę z kolegą, który jakby mu założyć kapelusz, byłby przypadkiem klinicznym. Z tą różnicą, że od czasu do czasu robi nieoczekiwane ruchy, których nawet ja - człowiek z przesadzoną wyobraźnią - nie jestem w stanie przewidzieć. Tak naprawdę dojeżdżając do skrzyżowania nie wiem, czy on tak do końca wie, że ma czerwone światło...
      • betty-bt Re: Gderanie 17.03.04, 12:48
        Co Wy, kurcze z tym kapeluszem macie? :-)
        Od kiedy kilkakrotnie przeczytalam na forum o "kapelusznikach" zaczelam sie
        przygladac panom w takowych i widze tylko, ze jezdza troche jakby jak na
        rauszu, ale z wyrzutami sumienia ;-)

        Jeszcze nie spotkalam na drodze kapelusznika w skodzie, wiec nadal nie wiem
        osohozi?
        • remo29 Re: Gderanie 17.03.04, 15:33
          [...]
          > Jeszcze nie spotkalam na drodze kapelusznika w skodzie, wiec nadal nie wiem
          > osohozi?

          Kapelusz w skodzie to bardziej symbol, ba! pomnik! :)
          A sposób jazdy "na kapelusz" dotyczy wszystkich marek. Takie czasy...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka