alew1983
13.07.11, 12:13
Skończyłam 5-letnie studia magisterskie (germanistyka, UJ). Zaczęłam szukać pracy w szkołach, głównie w swoim mieście- i nie znalazłam nic. Usłyszałam w dodatku, że teraz dyrektorzy chętniej zatrudniają absolwentów po licencjacie niż magistrów, bo magister będzie ich więcej kosztował, a w dodatku zapotrzebowanie na niemiecki się zmniejszyło i okazało się, że potrzeba anglistów. Zrobiłam więc egzamin CAE (w międzyczasie pracując po urzędach, świetlicach, udzielając korków itp.) i dostałam pracę anglistki w szkole w małej miejscowości. Żeby zrobić awans i jeszcze zwiększyć szanse na rynku pracy, poszłam na anglistykę (licencjat), którą właśnie skończyłam. A teraz znowu zmiana na rynku pracy, bo w ogóle nauczycieli raczej zwalniają niż przyjmują nowych, bo niż demograficzny. Cała rodzina radzi mi zrobić, zanim znów nadejdzie wyż, magistra z anglistyki. A ja mam tego dosyć! Co będzie, jak za 2 lata znowu będzie jakaś zmiana i znów się okaże, że lata moich studiów poszły na marne??? Uważam, że to co mam teraz, to chyba już wystarczy, żeby dostać dobrą pracę. Niekoniecznie w szkole, chociaż marzę o podstawówce. Jestem osobą kreatywną, pracowitą, lubię pracować z ludźmi (szczególnie z dziećmi, podobno mi to nieźle wychodzi), poza tym mam masę innych zainteresowań- głównie artystycznych i humanistycznych. Chętnie podejmuję się tłumaczeń i bardzo dobrze mi to idzie, najchętniej tłumaczyłabym literaturę- teraz mam trochę czasu, więc się w to pobawię. Z moich korepetycji rodzice uczniów są bardzo zadowoleni- wykorzystuję w tej pracy wszystkie moje zdolności- plastyczne, literackie, aktorskie. Nie widzę sensu w tym, by znów zagrzebywać się w książkach, kiedy chciałabym wreszcie mieć więcej czasu, by działać- w większym zakresie niż do tej pory. Szkoła też byłaby dobrym rozwiązaniem- mniejsza o marne płace nauczycieli, ale tam też mogłabym rozwinąć talenty artystyczne, bo nauczyciele mogą udzielać się twórczo, prowadzić kółka zainteresowań, przygotowywać z uczniami przedstawienia, nawet sami zebrać się i odegrać coś dla uczniów (do tej pory pamiętam, jak u mnie w podstawówce zrobili przedstawienie na Mikołajki -nauczycielka matematyki zagrała złego Ufoluda:)). Gdybym nawet teraz nie znalazła pracy, mogłabym nawet podziałać w wolontariacie- jakiś teatr amatorski albo świetlica, kółko niemieckiego, angielskiego. Chyba w ten sposób ktoś mnie prędzej zauważy i przyjmie do pracy niż gdybym po 2 latach przyniosła kolejne martwe papiery, jak tysiące innych kandydatów po 2 lub więcej studiach magisterskich? Uważam, że jestem nie tylko wystarczająco wykształcona, ale i uzdolniona, i posiadająca rozległą wiedzę, i naprawdę dobra w tym, co robię. Jak ktoś taki jak ja może nie znaleźć pracy? Jak można mi wmawiać, że jeszcze powinnam uzupełniać studia? Będę walczyć o pracę, aż ktoś mnie w końcu zauważy!