Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Etat dla nierobów

    IP: *.man.poznan.pl 25.01.12, 12:45
    Wg Ministerstwa Finansów na umowach śmieciowych pracuje 2mln Polaków. Te 2 mln moze zapomnieć o stablizacji i o emeryturze. Natomiast Pan Gwiazdowski twierdzi, że praca na etacie najbardziej opłaca się państwu i nierobom, którzy chcą mieć etat, a nie pracować. Co o tym sądzicie?
    Obserwuj wątek
      • sundry Re: Etat dla nierobów 25.01.12, 16:15
        Za to ci, co pracują na umowach nie śmieciowych mają taką stabilizację, że hej, a na emerytury się na Kajmany przeprowadzą. Sądzę, że każdy liczyć musi na siebie, a nie liczyć, że mu coś państwo da.
        • Gość: lolka Re: Etat dla nierobów IP: *.sukcesnet.pl 25.01.12, 20:02
          każdy chciałby etat, podam przykład który znam z życia i który opisywali nam wykładowcy itp. Ja studiowałam na prywatnej uczelni (dziennie) obok była uczelnia państwowa. Znaczna część wykładowców ucząca na tej państwowej uczyła także u nas - opowiadali...
          Na tej państwowej - wykładowcy spóźniają się na zajęcia nieustannie i nic z to im się nie dzieje. Nie przychodzą bo coś... i również nic się nie dzieje. Zajęcia raz są, raz nie ma - nic się nie dzieje.
          A u nas - na prywatnej - są specjalne czytniki, gdzie wykładowca wchodząc i wychodząc musi się "podbić" bo inaczej wizyta na dywaniku. Każde nieprzybycie na zajęcia to brak wynagrodzenia za te zajęcia, dlatego jeżeli wykładowcom coś wypadło, zachorowało dziecko itp i przyjść nie mogli - przeważnie zajęcia się odrabialo w innym terminie.
          JEST RÓŻNICA? JEST.
          I tak samo jest wszędzie, w każdej branży.
          Tylko, że każdy chce mieć bezpieczną stała pracę... gwarantującą emeryturę itp. A tak da się tylko na etacie...
          • snajper55 Re: Etat dla nierobów 25.01.12, 22:23
            Gość portalu: lolka napisał(a):

            > Tylko, że każdy chce mieć bezpieczną stała pracę... gwarantującą emeryturę itp.
            > A tak da się tylko na etacie...

            Także umowy zlecenia dają prawo do emerytury. Także umowę etatową można łatwo rozwiązać i nie daje ona żadnej bezpiecznej i stałe pracy. Ja wolę mieć zlecenia w stabilnej i przewidywalnej firmie niż etat w ledwo dyszącej i grożącej upadkiem.

            S.
            • Gość: . Re: Etat dla nierobów IP: *.dynamic.chello.pl 26.01.12, 11:52
              > Także umowy zlecenia dają prawo do emerytury
              Uświadomcie sobie wreszcie - nie ma czegoś takiego jak "prawo do emerytury".

              Tak naprawdę składka na ZUS nie jest żadną składką tylko najzwyklejszym podatkiem.
              Z ZUSu emerytury będą minimalne - co zresztą już mówi się otwartym tekstem - nawet bodaj Boni mówił o ok 30%-owej stopie zastąpienia, a i tak to jest zbyt optymistyczne, prawdopodobnie stopa ta wyniesie ok. 20%. Czyli dla osoby dostającej tzw. średnią krajową (coś koło 3.500 brutto) byłoby to 700 zł brutto (ca 580 netto). Dla minimalnej krajowej (1500 zł brutto) będzie to może 250 zł netto.

              ZUS, biorąc pod uwagę sytuację demograficzną nie będzie po prostu w stanie wypłacić więcej, a i tak szacunki na poziomie 20% stopy zastąpienia zakładają, że nie będzie emigracji młodych, a także że nie będzie przechodzenia z etatu na samozatrudnienie i umowy cywilnoprawne (lub też, na skutek zmian zasad odprowadzania składek, że samozatrudnienie i te umowy będą równorzędne pod względem obciążenia składkami ZUS w stosunku do umowy o pracę).
              Tak czy inaczej, co prawda "nieetatowi" nie dostaną prawie nic, ale jednocześnie nie wyrzucają kasy do czarnej dziury jaką jest ZUS.
              Natomiast brutalna prawda jest taka, że aby w przyszłości mieć emeryturę pozwalającą na przeżycie na podstawowym poziomie, zarówno "etatowi" jak i "nieetatowi" muszą sobie odłożyć.
              I posiadanie dzieci raczej nie pomoże - bo one same będą miały w takiej sytuacji (konieczność zwiększenia opodatkowania, w celu utrzymania rzeszy emerytów) ciężko.
              • snajper55 Re: Etat dla nierobów 26.01.12, 13:11
                Gość portalu: . napisał(a):

                > Uświadomcie sobie wreszcie - nie ma czegoś takiego jak "prawo do emerytury".

                Oczywiście jest. Jesteś niedoinformowany.

                > Tak naprawdę składka na ZUS nie jest żadną składką tylko najzwyklejszym podatkiem.

                Do ZUS wpłacamy wiele składek (nie podatków). Między innymi składkę emerytalną.

                > Z ZUSu emerytury będą minimalne - co zresztą już mówi się otwartym tekstem - na
                > wet bodaj Boni mówił o ok 30%-owej stopie zastąpienia, a i tak to jest zbyt opt
                > ymistyczne, prawdopodobnie stopa ta wyniesie ok. 20%. Czyli dla osoby dostające
                > j tzw. średnią krajową (coś koło 3.500 brutto) byłoby to 700 zł brutto (ca 580
                > netto). Dla minimalnej krajowej (1500 zł brutto) będzie to może 250 zł netto.

                Dziś minimalna emerytura to 635 zł "na rękę".

                > ZUS, biorąc pod uwagę sytuację demograficzną nie będzie po prostu w stanie wypł
                > acić więcej, a i tak szacunki na poziomie 20% stopy zastąpienia zakładają, że n
                > ie będzie emigracji młodych, a także że nie będzie przechodzenia z etatu na sam
                > ozatrudnienie i umowy cywilnoprawne (lub też, na skutek zmian zasad odprowadzan
                > ia składek, że samozatrudnienie i te umowy będą równorzędne pod względem obciąż
                > enia składkami ZUS w stosunku do umowy o pracę).

                Na "samozatrudnieniu" i umowach zlecenia też płaci się składki emerytalne do ZUS.

                > Tak czy inaczej, co prawda "nieetatowi" nie dostaną prawie nic, ale jednocześni
                > e nie wyrzucają kasy do czarnej dziury jaką jest ZUS.

                Nieetatowi też opłacają składki emerytalne, dzięki czemu nabywają prawo do emerytury na takich samych zasadach jak osoby zatrudnione na etacie.

                > Natomiast brutalna prawda jest taka, że aby w przyszłości mieć emeryturę pozwal
                > ającą na przeżycie na podstawowym poziomie, zarówno "etatowi" jak i "ni
                > eetatowi" muszą sobie odłożyć.

                Dla każdego podstawowy poziom jest całkiem innym poziomem. Choć oczywiście należy o emeryturze myśleć i o nią dbać. W tym właśnie celu został stworzony II (i III) filar kapitałowy.

                S.
                • Gość: . Re: Etat dla nierobów IP: *.dynamic.chello.pl 26.01.12, 15:50
                  > Oczywiście jest. Jesteś niedoinformowany.
                  Nie rozumiesz - ZUS i państwo nie będzie w stanie wywiązać się z zobowiązania wobec Ciebie.
                  Będziesz miał takie samo "prawo" jak dzisiaj obligatariusze Grecji do odzyskania środków. Tyle tylko że będzie to inaczej wyglądało - w przypadku Grecji państwo nie wywiąże się z zaciągniętych zobowiązań. W przypadku ZUSu jak najbardziej się wywiąże, po prostu obniży wypłaty emerytur w drodze zmiany ustawy.

                  > Do ZUS wpłacamy wiele składek (nie podatków). Między innymi składkę emerytalną.
                  De facto jest to podatek. Nie dostaniesz w przyszłości ekwiwalentnego (do Twoich wpłat) świadczenia. Już teraz to widać.
                  A czy będziemy nazywali to co płacimy składką czy podatkiem to jeden pies. Faktycznie jest to podatkiem.

                  > Dziś minimalna emerytura to 635 zł "na rękę".
                  Bo dzisiaj państwo jest jeszcze w stanie takie świadczenia zapewnić, m.in. dzięki wchodzeniu na rynek pracy końcówki wyżu demograficznego. Za 20-30 lat nie będzie (oczywiście w wartościach realnych, bo nominalnie zapewne będzie to znacznie wyższa kwota, tylko jej siła nabywcza będzie niższa niż tych dzisiejszych 635 zł).

                  > Na "samozatrudnieniu" i umowach zlecenia też płaci się składki emerytalne do ZU
                  > S.
                  Ale dużo niższe niż w przypadku umowy o pracę.

                  > Nieetatowi też opłacają składki emerytalne, dzięki czemu nabywają prawo do emer
                  > ytury na takich samych zasadach jak osoby zatrudnione na etacie.

                  No właśnie nie - bo odprowadzają znacznie niższe składki.

                  >W tym właśnie celu został stworzony II (i
                  > III) filar kapitałowy.
                  II filar zostanie najdalej za 10 lat znacjonalizowany, jak na Węgrzech, z prostego powodu - zabraknie na wypłaty bieżących emerytur. Zresztą już Rostowski o tym przebąkuje (na razie chciałby zniesienia OFE dla "starych", cokolwiek to nie oznacza)

                  • snajper55 Re: Etat dla nierobów 24.05.12, 15:44
                    Gość portalu: . napisał(a):

                    > Nie rozumiesz - ZUS i państwo nie będzie w stanie wywiązać się z zobowiązania w
                    > obec Ciebie.

                    Rozumiem, że wyczytałeś to w kryształowej kuli. Przyznaj się, czarny kot ci pomagał.

                    > > Do ZUS wpłacamy wiele składek (nie podatków). Między innymi składkę emerytalną.
                    >
                    > De facto jest to podatek. Nie dostaniesz w przyszłości ekwiwalentnego (do Twoic
                    > h wpłat) świadczenia. Już teraz to widać.

                    Nie, to jest ubezpieczenie, nie podatek. Podarki idą do budżetów i są wydawane na cokolwiek. Składki ubezpieczeniowe idą do firmy ubezpieczającej i są wydawane na świadczenie dla innym ubezpieczonych.

                    > > Dziś minimalna emerytura to 635 zł "na rękę".
                    >
                    > Bo dzisiaj państwo jest jeszcze w stanie takie świadczenia zapewnić, m.in. dzię
                    > ki wchodzeniu na rynek pracy końcówki wyżu demograficznego. Za 20-30 lat nie bę
                    > dzie (oczywiście w wartościach realnych, bo nominalnie zapewne będzie to znaczn
                    > ie wyższa kwota, tylko jej siła nabywcza będzie niższa niż tych dzisiejszych 635 zł).

                    I znów kryształowa kula w robocie?

                    > > Na "samozatrudnieniu" i umowach zlecenia też płaci się składki emerytalne
                    > > do ZUS.
                    >
                    > Ale dużo niższe niż w przypadku umowy o pracę.

                    To już zależy od ubezpieczonego. Może płacić takie same a nawet wyższe.

                    > > Nieetatowi też opłacają składki emerytalne, dzięki czemu nabywają prawo d
                    > > o emerytury na takich samych zasadach jak osoby zatrudnione na etacie.
                    >
                    > No właśnie nie - bo odprowadzają znacznie niższe składki.

                    Nieprawda.

                    > >W tym właśnie celu został stworzony II (i III) filar kapitałowy.
                    >
                    > II filar zostanie najdalej za 10 lat znacjonalizowany, jak na Węgrzech, z prost
                    > ego powodu - zabraknie na wypłaty bieżących emerytur. Zresztą już Rostowski o t
                    > ym przebąkuje (na razie chciałby zniesienia OFE dla "starych", cokolwiek to nie
                    > oznacza)

                    Ja bym ci radził, abyś z tej swojej kuli numerki lotto wyczytał.

                    S.
              • tomeczek_44 Prawo do emerytury = osiągnięcie wieku emeryt. 26.01.12, 14:22
                Gość portalu: . napisał(a):

                > Uświadomcie sobie wreszcie - nie ma czegoś takiego jak "prawo do emerytury".

                Prawo do emerytury jest ale właściwie wynika z osiągnięcia danego wieku emerytalnego a nie z rodzaju umów, na podstawie których się pracowało. Możesz przepracować całe życie na umowach-zleceniach albo na samozatrudnieniu i mieć potem emeryturę wyliczoną z odprowadzonych składek. Tylko że... samozatrudnieni często z oszczędności odprowadzają najmniejsze możliwe składki. Jeżeli nadwyżkę inwestują w przyszłe emerytury w innym miejscu / filarze to OK, ale jeżeli przejadają, to ich jesień życia będzie bardzo słotna...
            • tomeczek_44 Ale po czym poznać firmę stabilną/przewidywalną? 26.01.12, 14:26
              snajper55 napisał:

              > Ja wolę mieć zlecenia w
              > stabilnej i przewidywalnej firmie niż etat w ledwo dyszącej i grożącej upadkiem.

              Niby racja, ale tak na logikę, to o stabilności i przewidywalności firmy może świadczyć (między innymi oczywiście) właśnie to, że chętniej zatrudnia na etat.
              Czyli: czy jeśli firma zatrudnia ciągle tylko na zlecenia i dzieła, to jest "stabilna i przewidywalna"?
      • Gość: ANTY-SOCJALISTA Bo w socjalizmie są same dziwne problemy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.12, 13:52
        Zarówno etat jak i emerytura to chore relikty socjalistyczne. Opie...jącego się pracownika należy wyrzucić na bruk, a nie opłacać. Natomiast zmuszanie ludzi do emerytury jest już faszyzmem.

        W zdrowym ustroju nie ma tego problemu, bo nikt nie wtrąca się w umowę między Kowalskim a Nowakiem i nikt nie zmusza nikogo do emerytury. Jak szef stwierdzi, że Kowalskiemu można dać umowę o pracę, to mu da. Jak nie, to mu nie da. Normalne. Tak samo, jak jednemu klientowi bank da kredyt, innemu nie da. W zdrowym ustroju Kowalski, obojętnie czy na umowie o pracę czy na umowie o sranie i szczanie, dostaje od szefa kasę, z czego część albo odkłada do słoika, albo płaci prywatnej, dobrowolnie wybranej firmie emerytalnej. A jak ma ogarnięte dzieci i nie chce emerytury, to nie ma i oszczędza kasę. Proste.

        W socjalizmie bohatersko rozwiązuje się problemy w ogóle nieznane w normalnym ustroju!

        Ludzie mają przeryte socjalizmem mózgi i tyle. Myślą, że firma to instytucja charytatywna i są traktowani przez Państwo jak debile, którzy na starość zdechną z głodu.
        • Gość: cc Re: Bo w socjalizmie są same dziwne problemy. IP: *.rzeszow.mm.pl 26.01.12, 15:23
          to teoria. a życie jest bardziej brutalne. Gdyby nie przepisy regulujące stosunek pracy pomiędzy pracodawcą i pracownikiem, to przy naszej narodowej mentalności, kulturze, zwyczajach mielibyśmy tu nowoczesną formę niewolnictwa.
          Czy ci się to podoba czy nie to interwencjonizm państwa bardzo często jest nie tylko skuteczny ale i potrzebny. Krótko mówiąc - już to przerabialiśmy w historii w XIX wieku. Osobiście nie chciałbym zapie...ć po 18 godzin na dobę i dopuścić do sytuacji, gdy na utrzymanie rodziny w kopalniach pracowały 12 letnie dzieci. Nawet za cenę nazywania mnie socjalistą, którym nie jestem. Ale nie jestem też jakiś liberałem - teoretykiem.
          • Gość: ANTY-SOCJALISTA Re: Bo w socjalizmie są same dziwne problemy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.12, 15:46
            W USA, przed I wojną światową, dzięki wyzyskiwaniu pracowników przez pracodawców, robotnik amerykański jako pierwszy mógł sobie kupić samochód.

            Wtrącanie się Państwa w umowy nie ma żadnego sensu. Warunki pracy są akceptowane przez obie strony.

            Brak wyzysku oznacza droższy oferowany produkt i wypadanie z rynku, a co za tym idzie redukcje i upadek firmy.
            • Gość: abc Re: Bo w socjalizmie są same dziwne problemy. IP: *.dynamic.chello.pl 27.01.12, 18:07
              ANTY-SOCJALISTA napisał(a):

              >Warunki pracy są akceptowan
              > e przez obie strony.

              Ale właściwie nie są negocjowane tylko narzucane przez pracodawce. Pracownik akceptuje tą umowę ale ma jakieś wyjście skoro na jego miejsce jest kolejka chętnych? Prawo musi zapewniać pracownikom pewien MINIMALNY próg ochronny bo inaczej będziemy mieli czyste niewolnictwo.

              > Brak wyzysku oznacza droższy oferowany produkt i wypadanie z rynku, a co za tym
              > idzie redukcje i upadek firmy.

              Bzdura, w wielu renomowanych firmach pracodawcy z reguły cenią pracowników i jakoś te firmy nie upadają, a wręcz przeciwnie. To w firmach-krzak zazwyczaj jest największy wyzysk.
              • Gość: ANTY-SOCJALISTA Re: Bo w socjalizmie są same dziwne problemy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.12, 19:43
                Tak samo, jak pracodawca ma wielu chętnych, tak pracownik ma wiele ofert. Tak, pracownik ma wyjście - ma wyjście w postaci nie podpisania umowy. Ma wyjście w postaci wybrania innej oferty. Jeżeli nie ma innej oferty to znaczy, że jest słaby. Jego problem. Ale nadal nie zmusza go to do podpisania umowy. To, że facet nie może sobie znaleźć ładnej kobiety to też wina Państwa? Czy ktoś go zmusza to związania się z brzydką kobietą? KU*WA, POMYŚL CZŁOWIEKU, POMYŚL!

                Czy tak trudno wam to zrozumieć, tępe kundle?

                GARDZĘ JĘCZENIEM TĘPYCH SOCJALISTÓW! NA POHYBEL Z WAMI, JE*ANE PAJACE!!!
                • Gość: abc Re: Bo w socjalizmie są same dziwne problemy. IP: *.dynamic.chello.pl 27.01.12, 19:56
                  Gdzie pracownicy mogą przebierać ofertach, no gdzie? Nie każdy jest informatykiem z doświadczeniem w korporacji. Pracodawca jest stroną silniejszą na rynku pracy i żeby swojej pozycji nie nadużywał MUSI BYĆ ZWIĄZANY JAKIMŚ PRAWEM. Tak samo jak prawem związane są np. sądy czy policja, żeby nie nadużywały swojej pozycji.

                  A co ma przykład tego faceta szukającego kobiety do rzeczy?

                  A za kulture wypowiedzi to już dawno powinieneś dostać tu bana na IP.

                  • Gość: ANTY-SOCJALISTA Re: Bo w socjalizmie są same dziwne problemy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.12, 20:13
                    Co za osioł!!! Na tym właśnie polega rynek! Specjalista ma silniejszą pozycję, a dwie lewe ręce mają słabszą! Tak jak przystojny, mądry i bogaty facet ma silniejszą pozycję na rynku matrymonialnym od brzydkiego, głupiego i biednego nieudacznika!

                    I o to chodzi. Tak ma być. To jest naturalne. Jakiekolwiek kontrolowanie tego jest sztuczne i i tak nic nie da. Ofermy będą tyrać za psi grosz, a specjaliści za dobrą kasę. To jest normalne i naturalne.
                    • Gość: abc Re: Bo w socjalizmie są same dziwne problemy. IP: *.dynamic.chello.pl 27.01.12, 20:59
                      Ale my nie dyskutujemy tu o tym, że specjalista powinien zarabiać więcej (bo to jest oczywiste). Chodzi o to, że żaden pracownik nie powinien być traktowany jak niewolnik i mieć jakąś tam minimalną ochronę. Wysokiej klasy specjalista ją sobie wynegocjuje a co z resztą (czyli jakimiś 90% pracowników)? Mają zapieprzać na swojego pana i władcę prawie nic z tego nie mając?
                      • fomica Re: Bo w socjalizmie są same dziwne problemy. 24.05.12, 12:49
                        Anty-socjalista ma dośc specyficzny sposób komunikowania, i może bywa zbyt dosadny, ale uważam że ma sporo racji. Co to jest twoim zdaniem "minimalna ochrona"? Pracownika nie można zwolnic gdy jest w ciąży, gdy jest na zwolnieniu, gdy jest na urlopie, na macierzyńskim, na wychowawczym, 4 lata przed emeryturą, na umowie na czas nieokreslony jest to bardzo trudne... Dochodza inne obowiązki - badania lekarskie na koszt pracodawcy, szkolenia BHP, prowadzenie grafików, gdzie za każdą elastycznośc i odstepstwo od szablonu, za brak jakiegos papierka w aktach, PIP ma prawo wlepic grzywnę. Pracodawca, który chce uczciwie prowadzić biznes naprawdę nie ma lekkiego życia.
                        Absolutnie sie nie zgodze, że pracownik nie ma nawet "minimum ochrony", ma jej az za dużo.
                        I obraca się to przeciwko niemu, co potwierdza każdy przypadek młodej kobiety, która latami pracuje na umowach czasowych, bo nikt nie chce jej zatrudnic na stałe z obawy przed późniejszymi nieobecnościami.
                        I to nie jest wina pracodawcy, tylko państwa, które nałożyło na niego odpowiedzialnośc za los pracownika i obowiązek opieki nad nim. Co za bzdura - opieki! Tak jakby pracodawca to był dobry tatuś, nadczłowiek, supermen, a pracownik to mała słaba istotka.
                        Nie każdy pracodawca to wielki moloch. Nie każdy zatrudnia 500 osób, gdzie przy nieobecności 2,5 czy 20 nawet nie zauwazy różnicy. Nie każdy to pracodawca "państwowy" który pieniądze na wypłaty ma zawsze, bo płyna z cudownego, nigdy nie kończącego się źródła. Pan Wiesiek co ma sklep spozywczy i zatrudnia dwie panie na kasie ma dokładnie identyczne obowiązki i pozycję wobec nich jak KGHM. Twoim zdaniem to normalne? Nie wierze że tego nie rozumiesz.
                        Zdziwiłbys sie jak wielu jest pracowników o baaardzo silnej pozycji na rynku, takich którzy przychodza na spotkanie rekrutacyjne i ich pierwsze pytanie to: za ile? bo poniżej pewnej kwoty nie rozmawiam.
                        A te 90% o których wspomniałes - zawsze możesz zatrudnić ich ty sam, np. do odśnieżania chodnika, albo mycia okiem i zapłacić im "godziwie", np. po 4 tys. na rękę. Zrobisz to, skoro uważasz że im sie też nalezy? Bo jesli, nie to dlaczego sie dziwisz, że nikt inny tez czegos takiego nie chce zrobić?
    Inne wątki na temat:

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka