Gość: Mlody_25 Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.optimus.waw.pl 11.03.02, 15:57 redakcja napisał(a): > Jak wygląda mobbing po polsku? Bardzo kurde prosto . Najczesciej :i tu cytaty . Kur.. jak ci sie nie podoba to poszukaj innej . Co ty ku... umiesz - do osoby od 6 lat na roznych stanowickach w handlu . Czemu dales taki rabat przeciez o 2% wiekszy niz normalnie . - chodzilo o klienta ktory kupuje w roku okolo za 200tysiecy zlotych Kurwa po co do mnie dzwonisz co oni odemnie chca Ty odbiez . Powinnismy wszystkich ich zwolnic przeciez to - niedokonczyl . Sa nieoplacalni - Hmmm 10tysiecy zysku miesiac w miesiac przy zarobkach 1300zl. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zdzisio Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.pse.pl 11.03.02, 16:01 Mam ponad 14 lat stażu pracy w różnych firmach i na różnych stanowiskach, także członków Rad Nadzorczych. Jakie wnioski, to dla tych wątpiących, mobing jest w polsce tak powszechny jak płyta kompaktowa. Wynika to z następujących przyczyn: - ogólny brak przygotowania do trudnej sztuki zarządzania ludźmi, robią mnie szefem a zatem muszę pokazać, że nim jestem a najłatwiej przez strach (często zwykłe chamstwo), nawiązanie przyjaznych relacji jest bowiem ogromnie trudne i łatwo przejść granicę za którą pracownicy wejdą szefowi na głowę. - układy - o awansowaniu na dane stanowisko nie decydują umiejętności merytoryczne i kierownicze (jeszcze raz sztuka kierowania ludźmi lecz kryteria znajomości i polityczne (kolesie z jednej partii)i jak taka osoba może nie stosować mobingu kiedy często jest głupsza i wie o wiele mniej niż jej podwładni? Tak naprawdę pracownik jest bez szans, jak zacznie podskakiwać fama o tym, że nic nie potrafi i jest konfliktowy zostanie rozpuszczona i nie ma go, wilczy bilet. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zenek Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.pse.pl 11.03.02, 16:09 A tak naprawdę idę o zakład, że Gazeta Wyborcza jest także dużym źródłem praktyk mobingowych, bo jak zmusić normalnego dziennikarza o średniej inteligencji do napisania tendencyjnego atykułu od których roji się wasza gazeta, tylko przez mobing, schowaj facet inteligencję i pisz co ci każemy, najgorsze świństwo masz napisać bo jak nie> No właśnie czym straszycie dyspozycyjnych dziennikarzy? A może przeszli takie pranie mózgu, że niewiele już w nich z człowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GGG Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: 213.17.161.* 11.03.02, 16:01 Wydrukowalam sobie 17 stron tego forum i naprawde zdumiewaja mnie odpowiedzi wielu ludzi. Wiekszosc z nich (n.p. bruno, szef) nie wie czym jest naprawde mobbing. Bo skad maja wiedziac, skoro tego empirycznie nie zasmakowali. Nikomu tego nie zycze. Nie bede pisac o mojej historii. Moze podam tylko ceny lekow- miesiecznie wynosza mnie 250,00, biore je od lipca 2001, a bede brala je jeszcze dlugo. Zmienilam swoje zycie. Ostatnio wrocilam z dalekiej, samotnej podrozy- teraz wiem, ze skoro i tam sie mi udalo przetrwac to i nikt nie ma prawa doprowadzic mnie ponownie do podobnego stanu. Slonca w sobie zycze Wszystkim Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szef Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 11.03.02, 19:19 Gość portalu: GGG napisał(a): > Wydrukowalam sobie 17 stron tego forum i naprawde zdumiewaja mnie odpowiedzi > wielu ludzi. Wiekszosc z nich (n.p. bruno, szef) nie wie czym jest naprawde > mobbing. Bo skad maja wiedziac, skoro tego empirycznie nie zasmakowali. Nikomu > tego nie zycze. Nie bede pisac o mojej historii. Moze podam tylko ceny lekow- > miesiecznie wynosza mnie 250,00, biore je od lipca 2001, a bede brala je > jeszcze dlugo. Zmienilam swoje zycie. Ostatnio wrocilam z dalekiej, samotnej > podrozy- teraz wiem, ze skoro i tam sie mi udalo przetrwac to i nikt nie ma > prawa doprowadzic mnie ponownie do podobnego stanu. Slonca w sobie zycze > Wszystkim Droga GGG – byłam przez wiele lat podwładną, od pięciu lat jestem szefem. Masz rację, nie zasmakowałam typowego mobbingu. Miałam to szczęście, że przez wiele lat moim przełożonym była wspaniała kobieta, która w obronie swoich pracowników wydrapałaby innym oczy. Czasami nawet było to denerwujące, bo wina moja ( lub innych) była oczywista i tak naprawdę należałoby nam się srogie lanie , a ona twardo stawała w naszej obronie. Miałam 19 lat zaczynając pracę pod jej skrzydłami. Mimo swojej nadopiekuńczej postawy wychowała mnie i innych na porządnych ludzi, kochających swoją pracę, wykazujących w niej maksymalne zaangażowanie. Po kilkunastu latach przejęłam po niej pałeczkę i mimo, że bardzo się staram nie potrafię być takim szefem jak ona. Ja nigdy nie liczyłam godzin w pracy, ja żyłam pracą, nie żałowałam swoich prywatnych pieniędzy, gdy w moim odczuciu coś było potrzebne... Moja szefowa potrafiła jednak docenić mój wysiłek , nie dostawałam premii, ale jakże miłe było dla mnie jej uznanie. Mam w tej chwili pracowników , którzy bardzo dużo mają do powiedzenia, ale niewiele potrafią ( a raczej chcą )zrobić. Każde moje posunięcie jest krytykowane. Propozycja wykonania jakiejś dodatkowej pracy – za ile? Wyjście z pracy – najszybciej jak to tylko możliwe. Wykonać coś za koleżankę – w imię czego ? Pochwała bez dodatku - ....zostawię bez komentarza. Być może trochę niesprawiedliwie oceniam . Moje podwładne, to kobiety w moim wieku, zmęczone życiem, kłopotami domowymi, obarczone mężami „nierobami” lub pijakami, często jedyne „żywicielki” rodziny. Cieszy mnie tylko jedno : mimo nienajlepszych ( ale i nienajgorszych ) relacji : pracodawca- podwładny w moim zakładzie pracy panuje dobra atmosfera pomiędzy pracownikami. Myślę, że w jakis sposób jest to również i moja zasługa. Nie chcę bronić wszystkich pracodawców , wiem że są wśród nich „Ludziska” . Jest mi jednak przykro, gdy wszystkich stawia się pod murem . Zgadzam się z moimi przedmówcami, że bardzo często winę za mobbing ponosi nasz polski Kodeks Pracy . BARDZO ZŁY KODEKS PRACY . Proponuję następny temat forum : Moje potyczki z kodeksem. Oj, miałabym co na ten temat napisać. Podejrzewam ,że podobna falę listów wywołałby też temat : kłopoty z moim podwładnym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alla Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.03.02, 21:50 To straszne ,kiedy pojawiaja sie takie istotki , co to nielicza godzin pracy tylko sie poswiecaja .Praca powinna dawać satysfakcje , ale nie może zjadać zycia .Przez 30 lat pracy czasami też doznawalam dręczenia przez rożnych szefow Najgorsi szefowie i szefowe to nadgorliwcy ,usilujacy caly czas kontrolować sytuację. tacy co to"mają okropnych ludzi pod sobą" nafaszerowani pseudowiedząo zarzadzaniu zasobami , a bez osobistej kultury i doobrego wychowania .dręcza zazwyczaj marni szefowie , tacy co wiedza najlepiej co pracownik powinien mysleC.MObbing ujawnia sie najbardziej w warunkach wysokiego lęku przed utrata pracy .Szef dręczy bo sam sie boi o swoje z trudem wywalczone stanowisko pracy.Winna jest tez szerzona propaganda kariery za wszelka cenę . Mobbing można przetrwać , wiecej , można przerwać , są na to sposoby , ale potrzeba miesięcy na przestawienie wlasnej posttawy .Trzeba zredukować własny lęk i umocnić sie w poczuciu wartości i godności .Nie uda sie to , jesli nie mamy silnego wsparcia bliskich np męźą , źony , rodziców , babci,kogoś kto na pewno z nami nie będzie rywalizował , za to dobrze jesli jest to ktoś kto kocha bezwarunkowo.Dobrze jest , gdy doznajemy mobbingu, znależć sobie sfere życia dla szefa niedostępna , moga to być np spotkania w chorze kościelnym , albo aktywność w kole milośnikow kotow . MOze być gra w tenisa , albo jogging. MOżna zapiśać sie na tai chi, albo skoncentrować na urzadzaniu mieszkania , ale trzeba stworzyć równoważnik dla toksycznej pracy ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: psycholo Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.devs.futuro.pl 11.03.02, 16:24 Zajmuję się mobbingiem od niedawna. Jestem psychologiem doktorantem Uniwersytetu Śląskiego. Mam wielkie plany dokonania czegoś w tym temacie. Z teoretycznego punku widzenia wiem bardzo dużo, jednak chciałabym przeprowadzić jakieś badania na ryku polskim. Mam pewne pomysły, ale tak naprawdę nie stykam się z ofiarami mobbingu bezpośrednio. Chętnie bym to zrobiła. Może są jakieś sugestie, co należy zbadać w pierwszej kolejności, może ktoś chciałby wejść do współpracy. To może być ulga dla tych ludzi, ale i wkład w polską naukę. Piszę tu, może będzie jakiś odzew. Czekam. Mogę również napisać artykuł na temat mobbingu. Moja publikacja na ten temat obecnie jest w recenzji i, mam nadzieję, niedługo się ukaże. Jestem chętna do współpracy. Oto kontakt ze mną: ewa@lgrant.com lub tel: 603876900 Ewa Ger Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Baśka Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.pl 12.03.02, 20:42 Gość portalu: psycholo napisał(a): > Zajmuję się mobbingiem od niedawna. Jestem psychologiem doktorantem > Uniwersytetu Śląskiego. Mam wielkie plany dokonania czegoś w tym temacie. Proponuję więc zajęcie sie mobbingiem na uczelni. Tu to dopiero jest ugór - z samej tytulatury naukowej czerpane są prawa do rozbuchanego feudalizmu (czytaj - mobbingu). Czyżbyś bała się własnego podwórko? Hm, rozumiem Cię. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: r Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.chem.uni.wroc.pl 18.03.02, 11:24 DOKŁADNIE. Nic dodać, nic ująć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lidka Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.03.02, 16:25 Dzisiaj jest mi jeszcze bardzo trudno o tym mówić, ale jestem klasyczną ofiarą "mobbigującego" szefa. Do 28.02.2002. byłam pracownikiem etatowym jednego z banków poznańskich, dzisiaj jestem człowiekiem ze zniszczoną psychiką, a wszystko dlatego że w pracy kierowałam się zasadami zgodnymi z prawem. Nie potrafiłam ich złamać i posunąć się do rzeczy godzących w prawo i drugiego człowieka, a pozatym jestem starą 36-letnią babą, a nie 18-latką o długich nogach, z dużym biustem i nie noszę mini do tyłka. Moja wiedza starej baby nagle stała się zagrożeniem dla 50-letniego szefa o upodobaniach tyrana. Więcej nie mam siły napisać. Czekam na życie, ale ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maria do Lidki IP: *.pekao.com.pl 11.03.02, 17:59 Nie chrzań, banki to mrowisko niekompetentnych i nastawionych roszczeniowo bab. Sama jestem jedną z nich i z nimi pracuję. Inna sprawa, że czasem właściciel ma specjalne podejście, które na polskim rynku zaprezentował już w hutnictwie. A branża w jego kraju macierzystym uparcie strajkuje. Jestem starsza od Ciebie o kilka lat, nie mam wykształcenia kierunkowego ale zacięłam się, pomimo wszystko znalazłam pracę w lepszym banku. Nie jestem idealistką, wiem że może być różnie. Przedtem co najmniej 3/4 moich pracowników czuło się mobbingowanych przeze mnie i moich szefów. Co najmniej połowa pracowała na zasadzie byle do końca dnia. Teraz będzie inaczej ale tez będą stresy i problemy. Przestań się nad sobą rozczulać i pomyśl co możesz zrobić, a najważniejsze porozmawiaj sama ze sobą. Zrobili Ci wodę z mózgu ale pozwoliłąś im na to: Ty i Twoje słabości, być może również i niekompetencja, niefrasobliwość. Oni to skunksy ale rządzą, albo chcesz rzadzić i dopchasz się do koryta, ale staniesz z boku i będziesz bronić swojej pozycji, chyba że już postanowiłaś zostać OFIARĄ??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: LidkaII Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.lublin.msk.pl 11.03.02, 21:35 Moze mam zaledwie nieco więcej niz 18 lat, ale dobrze wiem, o czym piszesz. Mój szef najlepiej załatwiał by wszystkie interesy przy pomocy mojego dekoldu, a jeszcze najlepiej jakbym mogła zapomnieć o uczciwości. Dodatkowo mimo odpowiedzialnego stanowiska nie mogłam podejmowac zadnych decyzji i z każdym pytaniem biegac do jego gabinetu i żebrać o chwilę czasu. Jeśli decyzja była błędna ja dostawałam,bo przecież odpowiadałam za efekt końcowy. A ile razy było, ze mimo wyscigu z czasem musiałam czekać na Jej Łaskawość! Oczywiście jeśli przez to duze pieniądze przeszły nam przed nosem, to tez moja wina. Kiedy wykończona 12 godzinnym systemem codziennej pracy i awanturami złozyłam wypowiedzenie, okazało się, ze zdradziłam firmę, etc. Razem ze świadectwem pracy, mój były juz szef dał mi własnoręcznie napisana dedykację, w której kilkakrotnie podkreśla, że jestem człowiekiem przegranym, a on jest zwycięzcą... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alenka Re: Do Lidki IP: *.saint / 10.1.1.* 19.03.02, 12:05 A ja mam 28 lat, długie nogi, czasem mini do tyłka i pójście do pracy wywołuje u mnie skurcz żołądka. Bo właśnie zate nogi i mini mam przechlapane. Ale się nie zmienię. Nie będę ulegała starym zakompleksionym niewykształconym babom. Wręcz przeciwnie - niech codziennie patrzą i się wściekają. A że ja za to też płacę nocnymi koszmarami - trudno. A mój szef to niedouczony wsiok, który nam wszystkim od roku pokazuje, że teraz to on tu jest Bogiem - a jest małym zakompleksionym człowieczkiem. Tak naprawdę to mam na niego parę innych określeń ale ponieważ nie lubię chamstwa na forum to sobie podaruję. A jeśli ktoś szuka pracy to radzę - nie w firmie Saint-Gobain. Bagno. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ciri Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.nowiny.sdi.tpnet.pl 11.03.02, 19:10 ja mobing przyplacilam silna wysypka na calym ciele, napadami histerii, bezsennoscia palilam ponad paczke dziennie i gdyby nie to ze musze jezdzic samochodem to pewnie i zaczelabym pis o klopotach zoladkowych i tikach nerwowych juz nie wspomne, ale mialam to szczescie ze pewnego dnia zrozumialam ze oni to robia dlatego ze sa gorsi ode mnie.. i co i nie dalam sie, wrzucilam na luz bo i tak ich w zyciu nie zadowole, potem udalo mi sie zmienic dzial i teraz naprawde jest dobrze, chociaz czasami jak patrze na znajomych ktorzy zostali w tamtym dziale to mi sie serce kraje, ale mi sie udalo z nimi wygrac choc niewielu ma takie szczescie pozdrawiam ciri Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: labirynt Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.03.02, 19:35 Historia z budżetówki. Pracuję na 1/2 etatu, co z wielu wzgledów jest mi na rękę. Jestem zatrudniona na czas nieokreślony. Któregoś dnia /czwartek/ dowiedziałam się, że -cytuję- "albo od poniedziałku przechodzi Pani na pełny etat, albo 'FORA ZE DWORA'"... Oczywiście zdecydowałam się przyjąć tę niezwykle elegancką propozycję, ponieważ bardzo zależy mi na utrzymaniu pracy. Zapytałam jednocześnie na jakich warunkach. W odpowiedzi usłyszałam, że "na podobnych jak koleżanki i koledzy na równorzędnych stanowskach". W związku z tym, że nie znam wysokości ich pensji, poprosiłam, aby ofertę złożono mi pisemnie. Dostałam karteczkę wielkości dyskietki... z wyliczeniem "orientacyjnej" kwoty, pod którą nikt się nie podpisał... Pomimo tego, złożyłam PISEMNĄ odpowiedź, że przyjmuję proponowane mi warunki płacowe i wyrażam gotowość rozpoczęcia pracy na pełen etat. Od tego czasu minęło już półtora roku. Do dzisiaj nie ma żadnej reakcji na moje pismo. Parę dni po jego złożeniu dowiedziałam się, że szefostwo liczyło na to, że nie zdecyduję się na pracę w pełnym etacie ze względu na sytuację rodzinną, a na moje miejsce miał być przyjęty kolega partyjny mojego pracodawcy... Nie muszę chyba dodawać, że atmosfera stała się niezwykle trudna i pracuje mi się bardzo ciężko, a satysfakcja, że okazałam się "sprytniejsza" i nie dałam się "wykiwać" poprawia mi humor na krótko, bo tak naprawdę nie wiem , czyj kolega jutro będzie chciał pracować na moim miejscu. Odpowiedz Link Zgłoś
darson1 Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? 11.03.02, 19:58 Chcialbym dorzucic swoja historie do tych opisywanych w artykule.Bylem pracownikiem duzego amerykanskiego koncernu.Pelnilem funkcje menedzera w dziale sprzedazy.latem 2001 roku pojawil sie u nas w oddziale nowy dyrektor regionu ,ktory niemalze od razu wprowadzil polityke ponizania,sklocania podwladnych.Wzywal nas osobno do swojego gabinetu naprzemian obrazal lub podpuszczal na kolegow twierdzac ze to oni na nas donosza wiec czemu np ja mialbym byc inny?nieraz uslyszalem od niego ze jestem ,,ch...wym menedzerem" zarzucal nas tonami zadan nie do wykonania i bez przerwy straszyl zwolnieniem Ja mialem problemy osobiste(rozpad malzenstwa)ktore on wyczul wiec jego ataki skupily sie na mnie.final byl taki ze z powodu narastajcej depresji na podlozu osobistym i zawodowym ,ktoregos wieczora wszedlem wanny z podcialem sobie zyly.Cudem przezylem.Spedzilem w szpitalach psychiatrycznych pare miesiecy i do dzis sie lecze z depresji.Firma sie mnie pozbyla,ale ja nie zamierzam pozostac im dluzny i chce wynajac adwokata.Ciekawe jaki to bedzie mialo final? Moze ktos moglby podzielic sie ze mna swoimi doswiadzeniami w tym zakresie. Czekam na kontakt-darson@poczta.wp.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malgosia Mobbing to nie jest mobilizowanie do pracy!!!!!!!! IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 11.03.02, 20:23 Przyznaje, nie przeczytalam wszystkich wypowiedzi, ale w kilku znalazlam narzekania na wykorzystywanie sytuacji na rynku i zmuszanie do pracy ponad wymiar. Mobbing to odizolowanie jednostki od grupy, deprecjonowanie jej umiejetnosci, publicznie i "na dywaniku". Prowadzi do totalnej izolacji, w ktorej chyba nikt, z najwiekszymi kwalifikacjami nie jest w stanie dac sobie rady. Podziwiam Irene, ktora twierdzi, ze umie z tego korzystac. (?) Ja zastanawiam sie nad mechanizmem, w ktorym po udanych akcjach, intrygach, cala grupa podlega iluzji, zachowuje sie jak owce idace za baranem. Mozna kogos wylansowac na gwiazde, mozna zniszczyc. Ten sam schemat. Pozdrawiam. M. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomek Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.ltk.com.pl 11.03.02, 20:23 Padlem ofiara mobbingu dwukrotnie. Pierwszy raz jako pracownik jednego z funduszy emerytalnych. Szef byl tak wulgarny do swojego zespolu, ze zrezygnowalem z pracy po 18 dniach. Jednak te 18 dni wystarczylo bym poddal sie trwajacemu do dzis leczeniu psychiatrycznemu. 1,5 roku pozniej znalazlem zatrudnienie na stanowisku w Lubelskiej Kasie Chorych. Po reorganizacji zostalem przydzielony do nowego dzialu. Szefen byl jak zdawac by sie moglo na pierwszy rzut oka - bardzo mily Pan. Pierwsze polecenie - zrobic rysunek techniczny w WORDzie. Zadanie trudne, ale wykonalne (jak dla mnie - zaawansowanego uzytkownika komputera). Chyba dopiero 30-sta wersja sie jemu spodobala. Pozniej bylo juz tylko gorzej - przecietnie kazda pojedyncza kartka przechodzila przez 30 poprawek, bo wszystko bylo nie tak, a ja kazda z nich musialem okupic tysiacem uwag jaki to ja jestem tepy. Raz kierownik zaskoczyl mnie stwierdzeniem "Ty masz wiedziec co ja chce i co mi sie bedzie podobalo". Dochodzilo do tego, ze musialem przychodzic do pracy duzo wczesniej niz wszyscy, i wychodzic pozniej niz pozostali pracownicy. W tym czasie zaostrzyla sie u mnie depresja oraz stany lekowe. Zaczalem wrecz myslec o ostentacyjny pobiciu swojego szefa kijem bejsbolowym przy wszystkich, a nastepnie, niezwlocznym opuszczeniem pracy i rzuceniem sie pod rozpedzony samochod. Pan kierownik potrafil tez zupelnie rozbroic swoja ignorancja z zakresu informatyki. Pewnego dnia poprosil mnie o rozmowe i oswiadczyl mi, ze przydalby mu sie program komputerowy do obliczen statystycznych i JA mam jemu go napisac. Wprawdzie jestem zaawansowanym uzytkownikiem komputera i duzo umiem, ale to co Pan chce zrobic przekracza mozliwosci nawet jednego zdolnego programisty - odparlem. Pisaniem tak skomplikowanych programow komputerowych zajmuja sie ludzie po studiach informatycznych, z duzym doswiadczeniem programistycznym i jest to praca zmudna trwajaca kilka- kilkanascie miesiecy. Nic mnie to nie obchodzi - odparl - od nowego roku akademickiego masz isc na studia informatyczne i oplacic je z wlasnej kieszeni, bo firma nie ma na to pieniedzy (przyp. - koszt takich studiow, to jakas polowa mojej rocznej pensji) Nadmieniam, ze Panu kierownikowi wydal sie bardzo potrzebny (po obejrzeniu wersji DEMO!) program STATISTICA. A poniewaz wydal sie jemu za drogi, wiec myslal, ze znajdzie jelenia, ktory za marna penyjke urzednicza bedzie sleczal 20 godzin na dobe i mu pisal program,a on do kazdej funkcji programu wynajdzie tysiac uwag i poprawek. Sami chyba przyznacie, ze delikatnie mowiac chore?! A na argument, ze za tak marne pieniadze jakie zarabiam w firmie (niecale tysiac zlotych miesiecznie), nikt z szanujacych sie programistow nie podjalby sie takiej pracy - odparl, ze jak mi sie nie podoba to moge sie zwolnic z pracy (nie zapominajmy, ze on byl tylko szeregowym kierownikiem, a nad soba mial jeszcze dyrektora departamentu, a ten dyrektora Kasy). Ku mojej radosci moj szef oswiadczyl mi pewnego dnia, ze odchodzi do nowej firmy. Po kilku miesiacach urzedowania juz jako dyrektor jednego z urzedow zaprosil mnie do siebie. Tak sie zlozylo, ze gdy siedzialem u niego przyszedl pracownik, celem ustalenia zadan na najblizsze dni. Sluchajac ich "rozmowy" - szczerze zaczalem wspolczuc temu czlowiekowi, ktory zostal jego podwladnym. A ja myslalem, ze to ja taki debil... . To jest moja streszczona historia. Korzystajac z okazji chcialbym sie ustosunkowac do kilka kwestii poruszonych w dzisiejszym artykule. 1. Mysle, ze dobrze byloby, gdyby ta akcja "Gazety" przyczynila sie do powstania inicjatywy ustawodawczej a w konsekwencji doprowadzila do zmian legislacyjnych, ktorych efektem byloby wypracowanie narzedzi prawnych pozwalajacych na zebranie dowodow, udowodnienie winy oraz ukaranie zwyrodnialego pracodawcy. Mysle, ze rozpatrywanie tego typu skarg oraz karanie pracodawcow za znecanie sie nad pracownikiem POWINNO BYC domena Panstwowej Inspekcji Pracy. Tylko W WYJATKOWYCH PRZYPADKACH sprawa powinna byc kierowana do sadu pracy, a W OSTATECZNOSCI na droge postepowania karnego. Samo istnienie takiego prawa mialo by juz znaczenie prewencyjne i samo przez sie eliminowaloby czesc negatywnych zjawisk w miejscu pracy. A w przypadku jego zaistnienia dalwaloby zle traktowanemu pracownikowi ochrone prawna. Wiem, ze na poczatku, tuz po jego wprowadzeniu prawo mogloby byc wykorzystywane przez niezadowolonych pracownikow, ale mysle, ze juz na etapie prac legislacyjnych mozna by stworzyc mechanizmy majace na celu zapobiezenie jego naduzywania. Zycie zweryfikuje ich przydatnosc i wszelkie niedociagniecia bylyby sukcesywnie usuwane w trakcie kolejnych prac legislacyjnych. 2. Karygodnym jest, ze nagranie na dyktafon rozmowy nie jest zadnym dowodem "jak to powiedziano czytelniczce "Gazety" w Panstwowej Inspekcji Pracy". Przecie bardzo czesto taka kaseta moze byc jedynym dowodem przed Panstwowa Inspekcja Pracy czy sadem! I niech nikt mi nie wmawia, ze nie moze byc, bo od kilkudziesieciu lat rozwijany jest dzial kryminologii zwany fonoskopia (analiza dzwieku) i zawsze mozna potwierdzic lub wykluczyc autentycznosc nagrania. 3. Jedna z czytelniczek "Gazety" zasygnalizowala, ze "podobno w Japonii istnieje rejestr pracodawcow" wyzywajacych sie na swoich podwladnych (cytuje z pamieci). Otoz w Polsce powstala podobna inicjatywa jakiegos pojeedynczego interneuty. Jego strona jest dostepna pod adresem: republika.pl/zly_szef/ Niestety - jest to prywatna inicjatywa pojedynczej osoby, przez co wiarygodnosc i skutecznosc takiego serwisu jest zadna. Faktycznie przydala by sie organizacja spoleczna np. na wzor Stowarzyszenia Pacjentow "Primum Non-Necere", ktorej zadaniem byloby udzielanie pomocy prawnej i psychologicznej zle traktowanym pracownikom a i przy okazji prowadzeniem publicznie dostepnego rejestru (np. przez Internet) "zwyrodnialych" ludzi zajmujacych kierownicze stanowiska. Pozdrawiam P.S. Niestety - nie mam czasu na sledzenie tej dyskusji. Ewentualne listy prosze kierowac pod moj tymczasowy, stworzony doraznie dla potrzeb tejze wypowiedzi adres e-mailowy: softnet@poczta.onet.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marian oni sami nie wiedza co robia IP: *.olesnica.sdi.tpnet.pl 11.03.02, 21:22 nie będę się wdawał w szczegóły, widzę, że niektóre opisywane przypadki maja podobne scenariusze. W firmie której pracowałem szef przyjął 2 (dwie) osoby na moje miejsce i nie potrafią się wyrobić. - i maja o połowę wiekszą pensję To prawda, że nikt nie jest nie zastąpiony. Ale koszty mobingu są ogromne - żadko kiedy są łatwo uchwytne. pozdrawiam wszystkich gnębionych, poniżanych, upodlanych ... pokażcie klase! Bądź Bardzo trudno zastąpialni. ;o) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Romero Szefowie to pedaly z kompleksami IP: *.bajana.wro.cxt.pl 11.03.02, 21:27 Ch...Ci w D... szefie !!! i pomyslec kolo konczyl najlpesza polska ekonomiczna uczelnie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Romero Re: Szefowie to pedaly z kompleksami IP: *.bajana.wro.cxt.pl 11.03.02, 21:29 Pracowalem ostatnio w jednej z firm m.in. ostro sponsorujacej jednego ze skoczkow. Firma fajna, ale szef często mi powtarzal "jak Ci sie nie podoba to wy.....", poza tym teksty typu "nic ci sie nalezy", "masz samochod od tatusia firmowy jest Ci nie potrzebny, lub "zap.. tam i tam" byly raczej nie mile.... Troche to przezylem, ale teraz jestem super szczesliwy i na pewno nie bede pracowal w firmie globalnej. Fajnie, ze szybko a nie teraz zdalem sobie sprawe. Jak szef ma kompleksy to sie wyrzywa i on taki byl. Poza tym pracwonikom firmy zabronil teraz ze mna rozmawiac:(((( smieszny kolo Ch...Ci w D... szefie !!! i pomyslec kolo konczyl najlpesza polska ekonomiczna uczelnie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Barbara Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? Tak IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.03.02, 21:28 oPOWIEM CI SWOJa HISTORIĘ ZADZWOŃ DO MNIE TEL.758-81-26 MOŻE BĘDZIE CIEKAWA BARBARA Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Beata Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.03.02, 21:33 Witajcie ! Chciałabym podzielić się swoimi doświadczeniami dot. mobbingu. Przez pięć lat pracowałam jako podwaładna tyrana na stanowisku kierowniczym w Centrum Konferencyjno-Szkoleniowym Banku Pekao S.A. w Serocku pod Warszawą. Mojemu szefowi nic się nigdy nie podobało pomimo, że dokładnie wypełniałam moje obowiązki. Zdezorientowana wpadłam w poczucie winy, pracowałam pod wpływem ciąglęgo stresu i niesamowitego wprost napięcia. Prowadziło to do braku koncentracji, strachu przed popełnieniem błędu, zmęczenia, bezsenności. Przeżyłam istne piekło, stale wzywana na dywanik musiałam tłumaczyć każdy krok. Każdy mój problem, który zgłosiłam szefowi był wykorzystywany jako pomysł do rzucania mi kłód pod nogi. Każdy ukarany przeze mnie pracownik stawał się sprzemierzeńcem Dyrektora w szukaniu na mnie tzw. "haka". Doprowadził do tego, że zaczęłam bać się nie tylko Jego ale i moich podwładnych którzy byli wypytywani o każdy mój krok, o każde moje potknięcie. Za udzielanie tego typu informacji byli faworyzowani, czuli się więc zwolnieni z obowiązku wydawanych przeze mnie poleceń. Pełnienie funkcji kierowniczej było w tych warunkach arcytrudne. Byłam spięta nerwowa nie zawsze umiałam zapanowć nad swoimi emocjami. Widząc moje rozdraznienie Dyrektor pukał się w czoło na mój widok i wysyłał mnie do psychiatry. Czułam się bezradna, w sytuacji problemów ze znalezieniem innej pracy przyjęłam metodę na przeczekanie. Trudno mi było pozyskać sojuszników, nikt nie chciał stanąć po mojej stronie bojąc się, że paranoiczne wprost zachowanie szefa może być skierowane przeciwko mnie. Będąc kierownikiem kluczowej komórki o największej liczebności personelu zostałam zwolniona na podstawie likwidacji etatu. Od kilku miesięcy dochodzę do siebie lecząc się u specjalisty na depresję. Powodem nękania mnie było to, że miałam wyższe wykształcenie, a szef zaledwie średnie. Szykany w stosunku do mnie nasiliły się w momencie podjęcia przeze mnie studiów podyplomowych zarządzanie i marketing. Dyrektor odebrał mój krok jako zagrożenie swojego stołka. Chciałam dodać, że jego niekompetencja jest żenująca, a utrzymuje się na stanowisku tylko ze względu na układy i skuteczne lizanie dupy swoim przełożonym. PS. Przepraszam za słownictwo. e-mail: beatar@poczta.onet.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maria Re: do Beaty IP: *.pekao.com.pl 12.03.02, 10:53 Bank o którym piszesz to centrum mobbingu w naszej strefie geograficznej. Albo stosjesz mobbing albo masz socjalne podejscie do pracowników i jesteś be. W ciągu kilka lat możesz przetransformować w rekina ludojada businesu albo pacjenta psychiatryka. Dla mnie to była całkiem dobra praca, mogłam spokojnie wytrzymać na swojej pozycji ale czułam się jakby tona gówna do mnie przywarła, a jestem wrażliwa na smród i poszłam tam gdzie atmosfera nadaje się do oddychania. mam nadzieję że i Ty teraz masz swięty spokój Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Laponka Wszystko zależy od nas! IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 11.03.02, 22:51 Mała firma, małe miasto, brak pracy i szef....... Wyładowywał swoją nieskanalizowaną energię seksualną (sic!) na wszystkich, ale nierównomiernie. padały obelgi i bezsensowne zadania. Ileż napisanych a niewykorzystanych referatów (mogłabym po raz drugi magisterium skończyć) i komnetarz typu: Jesteście popłuczyny inteligencji, a mnie powinniście dziękować, że was zatrudniam, bo byście z głodu umarli! I co? Niektórzy popłakiwali po kątach, niektórzy klęli, ja znalazłam nową pracę i rozstałam się z firmą nawet w lekko przyjacielskiej atmosferze. Byłemu szefowi nadal mówię "dzień dobry" na ulicy. Przytłaczająca atmosfera mnie zmobilizowała, są tacy co nadal tam pracują, ale to chyba raczej brak wiary w siebie i wygodnictwo. Po co szukać pracy skoro o nią tak ciężko? Zęby zacisnąć i aby do piątku, a potem depresja i rozwalone życie rodzinne......... Tak prościej? Nie wiem, na pewno ciężej............ Odpowiedz Link Zgłoś
slonce+ Re: Wszystko zależy od nas! 11.03.02, 23:28 Tak wszystko zależy od nas, ja także poddawana była mobbingowi ale muszę powiedzieć,że można temu zapobiec jeżli się chce. W firmie, dużej prywatnej, nie powiem jakiej, było dokładnie to co opisują goście forum. My znaleźliśmy sposób, może niedoskonały ale jest. Przez siedem lat spotkałam ludzi wspaniałych, można powiedzieć wielkich - dla których przyjaźń pracownicza była więcej warta niż służenie włascicielowi. Spotykaliśmy się na neutralnym gruncie, ale nasz szef też tam przychodził. Ja jako kierownik byłam wzywana "na dywan" i przesłychiwana, obrażana za udział w spotkaniach. Inni kierownicy też. Ale nas to nie zrażało, spotykaliśmy się dalej,ale w innych miejscach. Potem nastapiła likwidacja firmy, tajna, bo nie ogloszono bankructwa, a my spotykamy sie nadal. Chodzimy na dyskoteki, piwko w Centrum, pomagamy sobie. Jeździmy w góry. Często przyjeżdżają ludzie którzy odeszli trzy lata temu. Nawet jak szef kogoś obraził ( a często tak bywało to mówilismy - odpuść mu bo on jest biedny - a był na 50 miejscu w kraju). Wielu ludzi przepłaciło tą pracę zdrowiem i biedą, ale zawsze możemy powiedzić,że ludzie w firmie byli fajni. Moi znajomi zastanawiają się jak to jest, że pracując kilka lat ze sobą możemy w dalszym utrzymywać kontakty towarzyskie - a nas połączył jeden facet, który robił biznes. Dlatego wyciągam wniosek ,że szef który nie jest człowiekiem, jest biedny, bo on takich przyjaciół nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dorota Re: Wszystko zależy od nas! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 12.03.02, 00:39 nie do konca zalezy od nas. Jesli mamy interesujaca prace, wysokie zarobki, bezrobotnego meza, kredyt i dzieci na utrzymaniu musimy uszka polozyc po sobie i sluchac szefa kretyna Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: niunia Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.03.02, 22:55 to czego doswiadczylam jest czyms wiecej niz dreczeniem przez szefa.pracowalam (jeszcze tydzien temu)w jednym z supermarketów.Stałam się właściwie ofiarą temtejszej hierarchii,ponieważ nad moją sekcją panowała ochrona sklepu. byłam zastępcą kierownika,a mimo to nie raz robilam to co moi podwladni ze strachu,że coś może się im nie spodobać.wtedy rozdmuchiwali to do rozmiarów wielkiej afery,wszystko docierało od razu do dyrektorki,oczywiscie odpowiednio przekoloryzowane.wszyscy odzywali się do tych"pod nimi"bez odrobiny szacunku,krzycząc i machając rękami.człowiek bał się nawet odezwać,bo od razu by wyleciał.więc znosiliśmy to wszystko w milczeniu gotując się w środku,drżac ze strachu i zdenerwowania i lykając kolejne tabletki uspokajające.nie raz wszystkie chodziłyśmy z podpuchniętymi od płaczu oczami,bo na kamerach przyuważyli,że jedna z pracownic była za długo o 10 minut na przerwie. zwolnili mnie.nie bylo z tym problemu,bo nawet nie mialam umowy. powod podali smieszny,"bo robilam zakupy z bylym pracownikiem"(ktorego nie znosili,bo mial odwage sie odezwac).prawdziwy powod byl inny,szefowa ochrony chciala umiescic tam swoja kolezanke.udalo jej się.wczesniej innej kolezance znalazla u nas miejsce.dodam,ze jako sekcja jestesmy osobną firmą,naszego szefa po prostu szantazowali. szefowie ochrony sa bezwzegledni,nie obchodzi ich,ze zwalniajac kogos pozbawiaja go niejednokrotnie srodkow do zycia(te kobiety pracuja za niecale 4 zl za godzine,nie raz po 15-16 godzin)!!! ten sklep traktuja jak swoj prywatny folwark,az sie wlos jezy na glowie jak pomysle ile razy tam plakalam,ile nerwow sie nabawilam,przez jedyne 3 miesiace pracy!nikomu nie zycze trafic do tego przekletego sklepu./"byla" szeryfowa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kron Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 12.03.02, 00:12 Nie mam klopotow z mobbingiem na szczescie. Mysle jednak, ze za tak marne pieniadze nie warto sie meczyc. Mimo bezrobocia, trzeba szukac dalej, a jezeli nic Was w Polsce nie trzyma i znacie jezyk - probowac za granica. Wrocicie bogatsi, zalozycie wlasne firmy i bedziecie fair dla swoich pracownikow. Jezeli nie macie jednak wyjscia i musicie tkwic w swojej depresyjnogennej pracy - zadbajcie o swoje zdrowie psychiczne i czasem z kumplami odpalcie blanta. Podobno pomaga ;) k. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ggg Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: 213.17.161.* 12.03.02, 09:13 Jak myslisz, jezeli by ktos znal jezyk to pracowalby za 4PLN/godz? Gość portalu: kron napisał(a): > Nie mam klopotow z mobbingiem na szczescie. > > Mysle jednak, ze za tak marne pieniadze nie warto sie meczyc. Mimo bezrobocia, > trzeba szukac dalej, a jezeli nic Was w Polsce nie trzyma i znacie jezyk - > probowac za granica. > > Wrocicie bogatsi, zalozycie wlasne firmy i bedziecie fair dla swoich > pracownikow. > > Jezeli nie macie jednak wyjscia i musicie tkwic w swojej depresyjnogennej > pracy - zadbajcie o swoje zdrowie psychiczne i czasem z kumplami odpalcie > blanta. Podobno pomaga ;) > > k. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bonia Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 12.03.02, 00:21 Mnie nie dreczy szef- mnie dręczy szefowskie sumienie.Irytuje mnie głupota i mała kompetencja pracowników.Ignoranctwo .sprzedawanie wiadomości konkurencji,kradzieże potrzeba ciągłego nadzoru- czyli brak umiejętnosci samoorganizacji,znajomości potzreb firmy i samodyscypliny. Proszę Państwa- pracownicy są jak dzieci, dać pracę,zorganizować pracę,najlepiej 90% zrobić samemu a tylko trochę pracownik. wysłać na urlop-długi i w Hiszpanii - a samemu pracować 10-12 godzin intensywnie A jak szef ma dosyć tej morderczej pracy,proszenia,naprawiania błędów,poganiania - a to wtedy szef niedobry..Praca jest 8 godz.dziennie z przerwą,-pracy nie chodzenia z kąta w kąt,zaszywania w niewidocznym miejscu lub słabiutkiej wydajności ,którą szef wykonał by bezbłędnie i 80% szybciej. Jeżeli ktoś przeczyta tę wiadomość.To powinien zacząć pisać cykl wykładów,jak kulturalny ,wykształcony pracownik/ bo tacy przecież wszyscy są/ nie powinien zachowywać się w pracy,jak powinien pracować pełne 7,5 godz,skupiony i wydajny. Na 100% załogi 20% jest wspaniałymi pracownikami,reszcie sie tylko tak wydaje. I nie potrafi przyjąć uwag i zastanowić się czy czasami nie są życzliwe a nie złosliwe.Niestety zmieniły się czasy,ale postawa i myślenie ludzi nie- bo wzorce po perele-lowskie są silnie zakorzenione,a tato tak pracuje,jego syn ma już /w jego ocenie gorzej/ dopiero następne pokolenia nauczą sie efektywnej pracy. Proszę wierzyć,że bardzo ciężko kierować ludzmi,czasami szef nie wytrzymuje A prawda jest taka że pracownicy znają swoje prawa doskonale,gorzej obowiązki. Nie każdy przyjęty pracownik po pewnym czasie potrafi poradzić sobie z obowiązkami jakich wypełnienia oczekuje pracodawca,nie umie ? nie chce? czy nie wytrzymuje fizycznie i psychicznie- sądzi że dostał tą pracę na stałe więc może się wyluzować A tak nie jest, nie zawsze w okresie trzech miesięcy można dobrze poznać się Nie nastawiajmy pracowników przeciw pracodawcom- pomóżmy im dostosować się do pracy w małych prywatnych firmach - a ominą ich uwagi o urlopie w grudniu, Bo jeżeli firma może obyć się bez pracownika 26 dni roboczych,z wolnymi sobotami i niedzielami -łącznie ze 40 dni to znaczy że może funkcjonować bez tego człowieka dłużej. Ja poproszę o artykuł;Nie dręcz szefa - bo on nie ma się gdzie odwołać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zdzisio Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.pse.pl 12.03.02, 08:53 Widzę Boniu, że nie przeczytałaś mojego głosu w dyskusji. Jesteś typowym przykładem osoby, która nie ma predyspozycji do zarządzania ludźmi. Nie każdy to potrafi tak jak nie każdy potrafi malować czy śpiewać, a jednak ludzie uważają, że jak awansują na określone stanowisko to te umiejętności zostaną im dane, tak niestety nie jest. Dramatem naszego systemu jest brak możliwości awansu poziomego, to znaczy jestem dobry w tym co robię i zarabiam wiecej niż mój szef, ale za to on potrafi zarządzać ludzmi i ich pracą. U naszym systemie można tylko awansować materialnie idąc w górę struktury, co oznacza konieczność zarządzania ludźmi a większość po prostu tego nie potrafi. Szef, który tak jak ty, pracuje 12 godzin na dobę nie potrafi delegować uprawnień, nie potrafi wykorzystywać pracowników i zmobilizować ich do pracy, to nie jest łatwe i nie każdy to potrafi. Trzeba także bardzo uważać żeby nie wpaść w pułapkę pewności, że "ja wszystko zrobię najlepiej" inaczej nie znaczy, że któś zrobił coś gorzej niż ty szefie. Szef bierze kasę za kierowanie, organizowanie a nie za pracę detaliczną, jeżeli jest inaczej to bierze pieniądze, które mu się nie należą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aneta Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: 213.231.14.* 12.03.02, 14:05 Bonia napisał/a : > Bo jeżeli firma może obyć się bez pracownika 26 dni roboczych,z wolnymi sobotam > i niedzielami - łącznie ze 40 dni to znaczy że może funkcjonować bez tego > człowieka dłużej. Jeżeli może obyć się bez jednego, to i bez innego, który w ten sposób postępują również może. Kto zatem pracuje w firmie, w której nie ma (nie potrzeba?) pracowników? Ach rzeczywiście, szef .... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: najemnik Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.chello.pl 16.03.02, 23:59 Ma Pani w zupełności rację. Po paru latach pracy w firmie, zostałam zwolniona z 48 dniami niewykorzystanego urlopu. Nie mogłam go wykorzystać ze wzgledu na zbyt szczupłą obsadę zespołu. Naprawdę starałam się nie popełniać wszystkich tych "grzechów" pracowników, które Pani w swoim mailu wymieniła,mimo to nie przeszkadzało to firmie, próbować zmusić mnie do odejścia na najmniej korzystnych dla mnie warunkach (włącznie z niewypłaceniem ekwiwalentu za urlop). Efekt jest taki, że w trakcie wypowiedzenia pracuję dużo i ciężej niż zwykle, znosząc uwagi Szefa, że pracuję za mało i mniej wydajnie i nie zrobiłam tego wszystkiego co on by sobie życzył (po wręczeniu mi wypowiedzenia oraz próbowaniu zmuszenia mnie do zrezygnowania z odprawy i ekwiwalentu za urlop). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: toAll Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: 213.25.190.* 12.03.02, 09:29 Wiem że to co piszę w obecnej sytuacji na rynku pracy jest trochę nie na miejscu ale powiem wam że w poprzedniej pracy miałem trochę problemów z szefem. Zaczołem szukać innej pracy i znalazłęm, zwolniłem się akurat w połowie rozpoczętego projektu. Nie macie pojęcia jaka to frajda powiedzieć takiemu palantowi prosto w twarz że nie cznaim na jego firmę i gówno mnie obchodzą jego terminy wdrożeń... Cała skorupa gówna które przyklejał do mnie ten matoł w jednej chwili odpada.. rewelacyjne uczucie. Nie mogłem się powstrzymać i jeszcze na odchodne zapytałem czy boli, z uśmiechem na ustach. Wiem że znalazł sobie kogoś innego na moje miejsce, ale wdrożenie za 20000 zł poszło się jebać :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: karl Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.bialystok.sdi.tpnet.pl 12.03.02, 09:56 Gość portalu: toAll napisał(a): > Wiem że to co piszę w obecnej sytuacji na rynku pracy > jest trochę nie na miejscu ale powiem wam że w > poprzedniej pracy miałem trochę problemów z szefem. > Zaczołem szukać innej pracy i znalazłęm, zwolniłem się > akurat w połowie rozpoczętego projektu. Nie macie > pojęcia jaka to frajda powiedzieć takiemu palantowi prosto > w twarz że nie cznaim na jego firmę i gówno mnie > obchodzą jego terminy wdrożeń... > > Cała skorupa gówna które przyklejał do mnie ten matoł w > jednej chwili odpada.. rewelacyjne uczucie. > > Nie mogłem się powstrzymać i jeszcze na odchodne > zapytałem czy boli, z uśmiechem na ustach. > Wiem że znalazł sobie kogoś innego na moje miejsce, ale > wdrożenie za 20000 zł poszło się jebać :-) > > Dopisz jeszcze ze 3 zera i dalej buuuuuujaj Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc nty Re: Mobbing - czy szef dreczy twoja zone?, - tak IP: *.zkamr.ikem.pwr.wroc.pl 12.03.02, 09:58 mnie na szczescie nie, ale moja zone tak. moze to wydaje sie dziwne, ale prawda jest smutna. bierze sie to stad, ze zona moja pochodzi z malej miejscowosci, gdzie jak nie trudno zgadnac, o prace trudno. dostala prace w firmie znajomego swoich rodzicow. stad dochodzi do paranoicznych systuacji, wrecz, do niewolnictwa po znajomosci. zona moja jest zatrudniona oficjalnie jako pracownica w ksiegowosci, ale de facto pracuje bez wynagorodzenia za dwa dodatkowe etaty: kadrowa i szkoli nowych pracownikow. co wiecej, poniewaz jest sama jest zmuszan ado tego aby prace ksiegowa brac do domu, jest jej tyle, ze biuro rachunkowe zatrudnia do jej obslugi trzy osoby, a moja zona wykonuje to sama. szef odebral jej urlop, dopuszcza do tego aby pracownicy, ktorzy niewywiazuja sie ze swoich obowiazkow ublizali jej w obecnosci pozostalych ludzi, osoby, ktore stanely w jej obronie, zostaly z miejsca zwolnione dyscyplinarnie, zas szef sekundowal tym, ktorzy byli najbardziej zawzieci na moja zone, paradoksalnie jednym jest znany prezenter w telewizji prywatnej. szef w rozmowie z jej rodzicami prawi same komplementy o mojej zonie, ale w firmie nie raz nie dwa zwyzywal ja od najgorszych. moze to bierze sie stad, ze wszystkie kobiety ma za "suki". szef dopuszcza do tego aby jego osobista przyjaciolka besztala pracownikow firmy, w tym i moja zone. ba nawet zakazal w rozmowie przy innych pracownikach zachodzic jej w ciaze, a kiedy to sie stalo, stwierdzil, ze zribila to celwo. w tej chwili chroni ja prawo, ale mimo tego nic nie zrobiono aby ulatwic jej prace. przez ostatnie dwa tygodnie wraca po 12h pracy do domu. drze na mysl o tym, czy nie bedzie to mialo negatywnych skutkow dla nsaszego dziecka. nie wiem, czy po urlopie maciezynskim, moja zona pod byle pretekstem zostanie zwolniona za niewywiazywanie sie ze swoich obowiazkow. co ciekawe inspekcja pracy wylagala sie od jakichkolwiek obowiazkow, ich interesuja tylko wypadki, te slowa uslyszalem od jednej z pracownic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szef,pod Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 12.03.02, 10:27 Ludzie... Nauczcie sie pracowac! Mam pare dobrych rad: 1. Nie bedz madrzejszy od swojego szefa! 2. Jak cos robisz, rob to ze spokojem. Jak zapierniczasz z jakims projektem i zrobisz go przed terminem, to na nastepny dostaniesz mniej czasu! To ze cos umiesz robic doskonale, zachowaj dla siebie 3. Zawsze ponad besposrednim przelozonym jest jeszcze jego szef! Mozna sie "inteligentnie" poskarzyc. 4. Jak szef Cie nie cierpi, to niestety nic na to nie poradzisz. WIem co pisze, bo pare lat pracowalem jako podwladny, a teraz jestem i szefem i podwladnym. Poza tym prawda jest, ze jak ktos jest dobry, to nie ma z tym problemow. Ale w kazedej firmie sa walki i tylko od was zalezy czy to wygracie, czy przegracie. Przyklad Sprzedaz i logistyka. Zawsze sa nieporozumienia! A wygrywa ten, który potrafi lepiej uzasadnic swoje racje! Pozdroofka i 3-majcie sie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: emka Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 13.03.02, 11:32 cześć szefie! mam pytanie jak widzisz taką sytuację: na rozmowie obiecuje mi się, że nie wiadomo co będę robić a jak przychodzę do pracy nikt nawet nie przekazuje mi obowiązków. Znajduję sobie zajęcia albo surfuje po necie a kątem dowiaduję się, że ani kierowniczka (bezpośrednia przełozona) ani dyrektor (nad nią) nie są ze mnie zadowolone i gadają o tym dookoła a nie mi wprost co i jak. Próbowałam o tym rozmawiać - zapomnij o konkretach. W odkręcaniu kota ogonem wszyscy się w mojej pracy specjalizują. A ja mam 26 lat chcę działać a czuję się zawieszona w próżni. Nie muszę chyba dodawać, że szukam pracy. Narzekam? Nie potrafię? Czy może za mało kombinuję? Jaka jest Twoja ocena "z drugiej strony"? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krysia Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 12.03.02, 10:31 Dilberta -przeczytałam w grudniu ,ale nie moge wdrożyć opisanych tam sposobów " nie - pracy " bo sama jestem pracodawcą .zatem B R a W O , brawo , brawo ,brawo i podziękowania dla piszących teksy w gazecie W. - jak pozbyć się pracownika ?. Nienauczona w domu chamstwa i wychowana przez dobre liceum i normalne studia dzienne , dla pracowników jestem miła , grzeczna , uprzejma .Teraz wiem ,że za miła , za wyrozumiała , za grzeczna .ONI czyli moi główni przeciwnicy - pracownicy uważaja mnie za "kapitalistę" i wyzyskiwacza i mają na mnie podstawowego haka - nie moge ich zwolnić !!!!. Gdy jeden z nich trzy lata temu wpadł na kradzieży na moja szkodę to po zwolnieniu odwołał sie do sądu .A groteskowo prowadzone kolejne rozprawy zubozyły mnie o parę ładnych złotych , nerwów i czas , a wzbogaciły o nienawiśc do pracownika. Jednak przetrwałam i pomimo wysłuchania w sądzie wszystkich mozliwych epitetów na swój temat nadal byłam zgodna i wyrozumiała . W zeszłym miesiącu kolejny pracownik wpadł przy kradziezy .Zwolnił sie na własna prosbe , a ja drżę nocami - kiedy poda mnie do sądu ?. Dlatego moi współtowarzysze -prowadzący małe firmy cztajcie te artykuły w GW jak można być niemiłym dla pracownika. Bo jeżeli ja jestem swoim "marketigowcem" , swoim kosztorysantem ,swoim kierowcą , swoja sprzątaczką , swoim BHP-owcem , swoim personalnym swoim "buchaltermajstrem" i ICH PŁATNIKIEM ,a od 7 lat nie byłam na wczasach - to mam prawo pozbyć sie pracownika który mi nie opdpowiada i nie znaleźć sie za to w Sądzie .Pracownik ,który ma w nosie moje obietnice terminów , moją obiecaną kontrahentowi jakość , mój wymóg uśmiechu dla klientów , lub milczenie w czasie rozmów - nie może ze mną iść w jednym zaprzęgu .Są szefowie ,którzy nie dręczą i widzą jak ich 14 -godzinny dzień pracy może być zniweczony przez "muchy" w nosie pracownika. Teraz wiem ,a niestety nie zdawałam sobie sprawy ,że tak można / podręczyć pracownika !!!/ też się pozbyć niechcianego , nielubianego ,bezczelnego ,wiecznie niezadowolonego , nieustannie żądającego ,zadowolonego gdy szef ma kłopoty -pracownika . Odpowiedz Link Zgłoś
bartkowa Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? 12.03.02, 11:32 Polska to kraj, w ktorym uprawnienia sa dla pracownikow, a obowiazki dla ich szefow. Kazdy, kto usiluje cos robic, zatrudniac ludzi, produkowac itd, jest za to surowo karany. Masa pracownikow ciagle zyje w przeswiadczeniu "czy sie stoi, czy sie lezy...". Oczywiscie nic nie zwalnia nikogo z kultury osobistej. Mozna kogos nie lubic - tak jak ja nie lubilam mojej szefowej - ale to nie oznacza koniecznosci chamskiego zachowania. Pisze to jako pracownik, ktory nigdy nie byl pracodawca, ale ktory rozumie, jak wiele zawdziecza swemu szefowi, i ze tak szef, jak i jego pracownik, jada na tym samym wozku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: X Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.tele2.pl 12.03.02, 12:44 To, że nie byłaś prze 7 lat na urlopie świadczy o Twoich umiejętnościach. U mnie w pracy też wiecznie narzekają, że nie byl ina urlopie, że nie mają pieniędzy. Natomiasr stać ich na nowe samochody po 70 tys. W nosie mają nas, dzisiaj wyrzucili kolegę za bzdurę i zachowali się jak prostacy nie poraz pierwszy. Poprzednim razem powiedzieli do kolegi, że jak mu się nie podoba, to może odejść, a on trzasnął drzwiami i sobie poszedł. Dogadywanie jest na porządku dziennym, ale co można zrobić z chamami, trzeba ich zlewać. Zaczynam szukać pracy, życzcie mi powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rafik Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: 213.11.39.* 12.03.02, 13:01 Zycze Ci powodzenia. Pamietaj ze "Nie bedzie pracodawca plul nam w twarz ni dzieci nam ...". Dwa razy juz zmienilem prace zgodnie z tym mottem. Sila sie powstrzymywalem od napisania na liscie rezygnacyjnym "So long suckers" Rafik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andrzej Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 12.03.02, 13:47 Hm. Szczególnie imponuje mi Twój wymóg "milczenia w czasie rozmów" To faktycznie bardzo twórcze.Proponuje jeszcze wprowadzić nakaz milczenia w czasie przeznaczonym na wymianę krytycznych uwag, o ile go nie wprowadziłaś wcześniej. Już tylko pogoda i pryszcz na nosie będą mogły wprowadzić Cię w zły nastrój. Przeanalizuj możliwość zatrudnienia głuchoniemych, bo to i komfort pracy i korzyści jakie daje ZPCHR. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szef Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 12.03.02, 19:35 Krysiu, nie zamierzałam brać już udziału w tej dyskusji , ale po przeczytaniu Twojej wypowiedzi i komentarzy do niej , zmieniłam zdanie. Nie wiesz nawet jak bardzo Cię rozumiem. Miałam podobne doświadczenia, po których został mi uraz do naszego polskiego prawa (?) pracy. Prawa – wyłącznie dla pracownika. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szef,pod Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 13.03.02, 08:10 Krysiu wiesz co jest Twoim problemem? To, ze swoich pracowników traktujesz jak sama piszesz - PRZECIWNIKÓW. Przecież to sa współpracownicy!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: panjan Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef szefa szefa? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.03.02, 13:22 Dręczenie pracownika za którego płaci się składki, podatki oraz za jego urlop to bajka. Spróbujcie prowadzić własną działalność gospodarczą, współpracować z Nationale-Nederlanden to zobaczycie jak Charlen Thompson gość z USA potrafi wyssać krew i rany nie zostawić. Czytasz w ogłoszeniu że dostajesz wspaniałe warunki pracy, prowizje, szkolenia - a po kilku latach gdy masz na koncie kilkuset klientów za które powinieneś dostawać prowizję odnowieniową (ok. 3% od składki) - ta prowizja zostaje drastycznie obcięta i jeśli klient wymówił umowę i otrzymał jakąś wartość wykupu - to tobie zabierają prowizję z ostatnich dwóch lat - a przecież ponosiłeś koszty obsługi, jeździłeś do klienta, wysyłałeś na swój koszt listy - pana prezesa to nie obchodzi jego interesują tylko zyski - prowadzisz własną działalność możesz rozwiązać umowę agencyjną ale twoich klientów przejmie ktoś inny a ty nie dostaniesz za swoją pracę ani grosza - a co gorsza nie wolno ci się kontaktować ze swoimi klientami (bo są własnością TU). Co miesiąc rachunek który za ciebie wystawia centrala jest mniejszy niż kwota przelewu na twoje konto - na interwencje nikt nie raczy odpowiedzieć - na twoje uwagi sam sobie odpowiedz "paragraf 22" - czyli jak chcesz to odejdź niedługo w NNP pozostaną tylko Ci co nikt inny ich nie chciał bo większość agentów już znalazła inną pracę albo bardzo intensywnie szuka. Jest tylko jedna pozytywna rzecz w tej firmie - jeżeli coś się zdarzy klientowi to naprawdę dostaje należne świadczenie. Agent traktowany jest gorzej niż bezpański pies - może ktoś by powołał do życia jakieś towarzystwo opieki nad agentami? Sam byłem pracodawcą, a wcześniej byłem pracownikiem więc doskonale wiem że prawda leży pośrodku, ale zastanówcie się nad naszym losem, jeżeli my będziemy mówili prawdę to jednocześnie podcinamy gałąź na której sami siedzimy, ale jeśli nic nie będziemy mówili to mobbing nas i tak wykończy bo dobrze zarabia tylko zarząd i ok 50 agentów w Polsce (kiedyś było 5 tys. a obecnie jest w NNP ok. 2,5 tys agentów). Chociaż pracuję dla NNP już 5 lat i jestem w pierwszej "100" w Polsce to na koncie mam zawsze debet od ponad roku a prowizje ciągle są mniejsze - prawdę mówiąc mało jest takich głupich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krysia Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef szefa szefa? IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 12.03.02, 14:07 Twoje zdanie jako agenta pracującego dla swojej firmy i wykorzystywanego przez nią to sztandarowy przkład jak można wyssać wiele z pracownika . I to nadaje się do zmiany lub do walki o zmianę . Poniewaz wiesz jak ciężkie jest życie pracodawcy/w durnotach polskich / i teraz pracownika- opinia Twoja to porządne wyważenie tego co i jak powinno być prawidłowo ustawione .Myslę ,że masz wszelkie szanse by jeszcze do czegoś dojść i móc na siebie spojrzeć w lustro - rankiem . Poruszyłeś temat niejako szerzej niż tu obecni,którym przeszkadzaja polecenia szefa np.na temat " konieczności wpinania do segregagatora " bardziej "równo lub porządku w kubkach .Powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: granatka Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: 213.134.136.* 12.03.02, 14:01 Taaaak... Jestem ofiara mobbingu. Dlugo myslalam, ze to ze mna jest cos nie tak i stawalam na glowie, zeby zadowolic mojego szefa. Zeszlego lata powiedzial mi, ze musimy sie rozstac, ale on oczywisice pomoze mi znalezc inna prace... I tak do jesieni zylam i pracowalam pod presja, ze w kazdej chwili moge wyleciec. Efekt? Robilam absolutnie wszystko, o wiele wiecej niz nalezalo do moich obowiazkow. Od szefa dostawalam od czau do czasu kolejny telefon do ewentualnej nowej pracy i mnostwo pochwal za moja aktualna dzialanosc...Siedzialam w pracy po 12, 13 godzin. Balam sie. Jesienia okazalo sie, ze jednak jestem dobra i moge zostac. Radosc moja byla wielka. Do czasu... W pazdzierniku zaczelam chorowac. Zignorowalam to, bo jakze bym mogla polozyc sie do lozka, skoro tak wielka szansa przede mna: zadowolic mojego szefa jeszcze bardziej. Chodzilam z goraczka i strasznym bolem do pracy na kolejne 12, 13 godzin... Znow uslyszalam, ze sie za malo staram, ze nie jest zadowolony... W koncu wyladowalam w szpitalu z bardzo powaznym zapaleniem pluc i podejrzeniem najgorszego. Efekt: po dwoch miesiacach przymusowego leczenia nie mam juz dokad wrocic. Sprytny szefunio, nie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ITM Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 12.03.02, 14:37 Ja tam nikogo nie dręczę i wszyscy mnie lubią M. Kosiński ITM Polska Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dekar Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.hygea.pl 12.03.02, 14:41 Cieszę się (wbrew zdaniu niektórych forumowiczów), że w końcu ktoś pomyślał o nagłośnieniu tego zjawiska. Nie tyle ze względu na szansę, że coś to zmieni ile na sposobność podzielenia się swoimi przeżyciami, co niejednokrotnie jest najlepszym sposobem odreagowania. Ja również w mojej dotychczasowej karierze zawodowej spotkałem się z "mobbingiem", było o to tyle przykre, że nastąpiło w mojej pierwszej pracy jaką podjąłem po studiach. Sam początek był jednak jak z bajki, przyjęty zostałem ciepło, szybko nawiązałem kontakt z bardzo sympatycznymi ludzmi, kierownictwo wiedząc, że jestem świeżo po studiach pomagało mi bezstresowo się zaadaptować, sama praca ciekawa i satysfakcjonująca (po dziś dzień bardzo mile wszystkich wspominam). Niestety w wyniku zmian właścicielskich (co w sektorze bankowym jest coraz częstsze), cała kadra kierownicza została wywalona w trybie pilnym (dyrektor zwolniony w czasie urlopu, kierownik przyspieszona emerytura), a na ich miejsce przyjechała "świeża krew" z Poznania, no i zaczęło się. Na początek połowa pracowników jako "zbędni" lub "niekompetentni" na bruk. Została nas tylko garstka z zakresem obowiązków pełnego składu, nietrudno więc sobie wyobrazić jakie obciążenie na nas spadło. Zaczęły się zaległości i zatory, bo po prostu nie dało rady przerobić tego wszystkiego fizycznie, no, ale kierownictwo wie lepiej co damy radę a co nie. Ponieważ nie należę do osób z których można robić wariata i wmawiać na siłę bzdury, od początku dochodziło do starć z nowym kierownikiem. Oczywiście w białych rękawiczkach w końcu byliśmy bankowcami. Zagrywki ze strony mojego przełożonego przypominały jak to padło w jednej z wcześniejszych wypowiedzi na forum, mobbing delikatniejszy, bardziej wyrafinowany. Np. wymyślanie dodatkowych, czasochłonnych zadań (zupełnie niepotrzebnych, które lądowały później w koszu), a potem wypominanie niezrealizowanych w terminie czynności. Pociąganie do odpowiedzialności za zadania za które nie byłem odpowiedzialny bądz na które nie miałem wpływu (np. uzyskanie danych z terenowego oddziału, kiedy nie było tam nikogo, przecież kurde nie przemieszczę się 300 czy 400 km w ciągu godziny, pozostaje tylko kontakt telefoniczny, a ten jak wiadomo wymaga rozmówcy po drugiej stronie). Jakiekolwiek próby rozsądnego wytłumaczenia zaistniałych okoliczności puszczane były mimo uszu, wyglądało to mniej więcej tak: - masz dane? - nie mam, nie mogę się dodzwonić - co mnie to obchodzi zadzwoń jeszcze raz - próbowałem 5 minut temu - więć znowu zadzwoń To byłoby nawet do zniesienia gdyby nie odbywało sie co 5 minut z regularnością zegarka, nie mogłem przez to skupić sie na pozostałej pracy. Tylko coraz bardziej nerwowo zerkałem na drzwi, a jak ktoś wchodził to aż podskakiwałem. Ale to jeszcze nic, pewnego dnia stwierdził, że w pokoju panuje bałagan (aż korciło go żeby powiedzieć "i brud", ale wtedy musiałby winić za to sprzątaczki a nie mnie). Pracę miałem specyficzną, często daną sprawę załatwiało sie cały dzień, a nierzadko przez kilka. Ponadto, aby się wyrobić zajmowałem się kilkoma sprawami na raz, więc gdyby na stole miały znajdować sie tylko akta sprawy którą zajmuję się w danym momencie, to chyba przez połowę dnia kursowałbym do szafy z aktami i z powrotem. Żeby nie było wątpliwości, po skończonym dniu pracy wszystkie dokumenty wędrowały na swoje miejsca (ja też nie lubię bałaganu). Te "naloty porządkowe" były nie mniej stresujące od innych wizyt. Miał też w zwyczaju wypisywać mi na kartce, co mam zrobić przez dany dzień, albo tydzień!! Naprawdę, jak w przedszkolu albo obozie. A najlepsze w jego wykonaniu było opracowanie bardzo życiowej filozofi pracy, otóż cytuję "Pracownik nie ma prawa przychodzić do tego pokoju z problemami, tylko z gotowymu rozwiązaniami. Ja nie jestem od rozwiązywania waszych problemów", często słyszałem również "Twoje problemy to jak siedzące małpy na twoich ramionach i ty mi je próbujesz zrzucić na biurko", zresztą przywoływał w przykładach również inne zwierzątka (kaczuszki itp., zdziecinnienie czy może był na prochach? oto zagadka). Ciekawe tylko jak rekomendować decyzje rzędu kilku milionów złotych bez konsultacji z przełożonym który je opiniuje. Dla ciekawych, można, ale potem dostaje się opieprz jeżeli nie jest zgodna z wizją szefa. Dlaczego zamienienie w takiej sytuacji dwóch zdań ze mną, które by wiele wyjaśniły, było dla niego takim wyrzeczeniem, nie wiem. No cóż teraz krótko, z tego wszystkiego rozchorowałem się (diagnoza lekarska, na tle nerwowym), byłem na zwolnieniu, ale do pracy przychodziłem. Nie przedłużałem go, ale za to musiałem raz w tygodniu wyjść (wcale nie wcześniej, tylko po prostu po oficjalnym 8-mio godzinnym dniu pracy) na kontrolę. Pojawiły się komentarze w stylu, to ten co ciągle go nie ma w pracy. A jak przyłapał mnie kiedyś na przerwie śniadaniowej jak pogryzając kanapkę przeglądałem internetowe serwisy informacyjne, to stało się modne, "znowu się nie wyrobiłeś? To dlatego, że ciągle siedzisz w Internecie". Oszczędzę wam opisu tego co działo się jak się zwalniałem, bo to też temat rzeka. Tak na marginesie, mimo "wspaniałego" kierownictwa i "nowoczesnych" technik zarządzania i organizacji pracy wprowadzonych przez nowe władze, wyniki naszej jednostki pogorszyły się, co znalazło swoje odbicie i w liczbach i opinii klientów. Cała historia kończy się jednak happy endem, obecnie nie pracuję już w tym Banku, zarabiam więcej, szefa mam bardzo miłego, współpracowników również. Żałuję tylko straconego zdrowia i nerwów, bo tego już naprawić się nie da (wizyty u lekarza na stałe wpisały się w mój plan tygodnia). Pozdrawiam wszystkich, oby jak najmniej takich ludzi na stanowiskach kierowniczych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maria dot. przypadku Dekara IP: *.pekao.com.pl 12.03.02, 18:06 Przeżyłam taką samą historię też w banku. I szef i szef szefów stosują to jako techniki "nowoczesnego zarządzania". Przynajmniej w jednym przypadku uważam że podejrzanych o mobbing Sąd Pracy powinien kierować obligatoryjnie na konsultację do psychiatry. To są chorzy niespełnieni ludzie, którzy działąją na szkodę firm. Jeżeli firmy ich "używają", to muszą mieć pełną świadomość, że pracują z "odbezpieczonym granatem". Mobberzy mają w dupie interesy firmy. Może dzięki tej dyskusji któraś sprawa w sądzie pracy potoczy sie tym torem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tatulek Re: dot. przypadku Dekara IP: *.koronowo.sdi.tpnet.pl 12.03.02, 22:52 Mam zupełnie inne odczucia. Z moich doświadczeń wynika, że częściej kierownicy stosujący mobbing robią to nie z maniakalnych skłonności psychopatycznych, ale z wyrafinowanie stosują go do osiągnięcia konkretnych celów. Odniosłem wrażenie, że kluczowa może być sytuacja samej firmy (np. ciągnąca się kwartałami restrukturyzacja, widmo kolejnych redukcji, zablokowane budżety na premie motywacyjne itp.). Jest to doskonała okazja by pogonić pracownika z drugiej strony. Można wówczas popróbować kto ulega presji i wchodzi na jeszcze wyższe obroty, kto sie pod presją załamuje i kompletnie wypada z obiegu, a kto ma sztywny kark i jest na tego typu działania odporny. Zależnie od upodobań można niepoprawnie reagującą grupę poddać redukcji (skoro i tak w końcu trzeba by kogoś wytypować) albo wycisnąć z zespołu jeszcze więcej bez ponoszenia dodatkwych kosztów. Przeżyłem w ostatnich miesiącach sporo stresu w związkuz taką sytuacją. A jeśli specyfika czyjejś pracy odbiega od dokręcania śrubek na taśmie lub wykonywaniu na akord prostej czynności to okazji do mobbingu, wobec którego każdy sąd jest bezradny, będzie zawsze bez liku. Ja osobiście straciłem jedną z lepszych ocen w dziale i wprost powiedziano mi, że powinienem mocno przemyśleć moją postawę w związku ze zbliżającą się redukcją z powodu... częstych chorób dziecka. "Twoja żona nie jest odpowiedzniejszą osobą do brania opieki?". Kolejny przyczynek to liczba godzin spędzona w biurze. Po półtora roku zaczęło przeszkadzać, że nie "dosiaduję" kilkunastu minut do regulaminowych godzin pracy. Godziny spędzone na wieczornej pracy w domu (możliwość pracy zdalnej załatwiona przez tego samego kierownika) soboty i nocki w pracy podczas kończenia zagrożonych projektów (nie zapłacone) idą nagle w niepamięć. Każdy z takich przypadków jest zasadniczo zabezpieczony (jak się jest 3-4 tygodnie w roku na zwolnieniu, to w porównaniu z innym pracownikiem statystyki można mieć gorsze; czas pracy rejestruje się na portierni, nie w domu). I wydaje mi się, że dyskusja taka może byc pożyteczna o tyle o ile łatwiej żyć ze złem nazwanym i łatwiej znaleźć sobie oparcie w takich stuacjach. W prawne rozwiązania raczej nie wierzę. Z tym jest tak, jak z reklamami piwa. Inicjatorzy będą musieli wykazać się większą finezja i wyrafinowaniem. Osobną kwestią jest dla mnie fakt, że sytuacje takie są na porządku dziennym w firmach (zwłaszcza z kapitałem zagranicznym) gdzie pracownicy obligatoryjnie zapoznają się i zobowiązują do przestrzegania sążnistych "kodeksów wewnętrznych", "drogowskazów biznesu", "etosów pracownia firmy X", "złotych zasad konkurencji" w których to normuje się moralne podejście do współpracowników, kontrahentów i klientów. I taka hiipokryzja na zmianę śmieszy mnie i przeraża. Przepraszam za tak długie przynudzanie, pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lidka Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 13.03.02, 00:55 Szczęśliwcze napisz jak znalazłeś pracę, bo ja już nie wiem jak rozmawiać, a każda wysyłana oferta to jak rzut w czarną dziurę. Jak udało Ci się nie stracić poczucia własnej wartości? Odpowiedz Link Zgłoś
dekar Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? 13.03.02, 10:11 Droga Lidko, Pytasz jak udało mi się znaleźć pracę? Nie było to łatwe. Poszukiwania zajęły mi ponad pół roku, po prostu musisz uzbroić się w cierpliwość. Z szykaniem pracy jest jak z loterią, starasz się i nic, a czasami po prostu jest Twój dzień i bez wysiłku idzie wszystko jak z płatka, zobaczysz ten dzień na pewno nadejdzie. A teraz ciekawostka: jak o moich poszukiwaniach pracy dowiedział się szef? Odpowiedź: okazało się, że w jednej z firm do której się zwróciłem, jego żona jest kadrową, zaprezentowała niezły poziom etyki zawodowej informując go o tym jeszcze tego samego dnia. Oczywiście nazajutrz zostałem wezwany na dywanik i musiałem się tłumaczyć, dlaczego śmiem szukać pracy bez wiedzy swojego przełożonego!! Pozostawię to bez komentarza. W kwestii utrzymania poczucia własnej wartości, to od razu przyznaję się, że z początku myślałem, że to ze mną jest coś nie tak (w końcu każdy nowy szef otrzymuje na początku jakiś kredyt zaufania), ale następuje moment w którym absurdalność pewnych sytuacji działa jak kubeł zimnej wody. Zawsze staram się na trzeźwo oceniać sytuację i jeżeli widzę, że mój kierownik, przepraszam za słowo, jest palantem to w życiu nie wmówi mi, że jestem czymś gorszym. Przyjąłem zasadę "Jak Kuba Czechowi tak Czech mazutem" (wersja kabaretowa) lub jak kto woli "Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie". No, ale ja mogłem sobie na to pozwolić, jestem młody, bez rodziny, wykształcony (stwierdzam fakt, a nie przechwalam się). Inni niestety nie mają takiego szczęścia. Pozdowienia dla Ciebie i wszystkich tych którzy jednak pozostali na stanowiskach mimo podobnego traktowania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lidka Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.02, 21:37 Dzięki za odpowiedź. Jedno mnie pocieszyło, że Ty też długo szukałeś pracy, ja szukam 3 m-ce. Jednak teraz jestem bez pracy, mój system wartości i układ nerwowy nie pozwoliły mi dłużej pracować z tym "palantem". Jeżeli chodzi o wykształcenie, to mam wrażenie że jest mi przeszkodą. Kobieta zbyt dobrze wykształcona, z wiedzą popartą dobrą praktyką to zagrożenie dla nie chcącej ruszać szarymi komórkami płci męskiej, a dla żeńskiej to wróg nr 1. Powiedz czy wystarczy mi cierpliwości na kolejna 3 m-ce? Ja już nie znam słowa nadzieja na tej płaszczyźnie. Być może jestem niecierpliwa, ale przeszłam szkołę tresury przez byłego szefa, a to nie pozostaje bez wpływu. Lidka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gosia Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.server.pl 12.03.02, 14:58 Należy doprowadzić do uchwalenia takiej ustawy, aby wszelkie przejawy mobbingu w miejscach pracy były karane sądownie. Obecnie przełożeni czują się całkowicie bezkarni w swych poczynaniach w stosunku do podwładnych. PIP powinna na każde zgłoszenie o zaistniałej sytuacji reagować pismem, w którym znalazłyby się odpowiednie paragrafy ograniczające bezkarność mobbera. Odpowiedz Link Zgłoś