Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Mobbing - czy dręczy Cię szef?

      • Gość: Mlody_25 Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.optimus.waw.pl 11.03.02, 15:57
        redakcja napisał(a):
        > Jak wygląda mobbing po polsku?
        Bardzo kurde prosto .
        Najczesciej :i tu cytaty .
        Kur.. jak ci sie nie podoba to poszukaj innej .
        Co ty ku... umiesz - do osoby od 6 lat na roznych stanowickach w handlu .
        Czemu dales taki rabat przeciez o 2% wiekszy niz normalnie .
        - chodzilo o klienta ktory kupuje w roku okolo za 200tysiecy zlotych
        Kurwa po co do mnie dzwonisz co oni odemnie chca Ty odbiez .
        Powinnismy wszystkich ich zwolnic przeciez to - niedokonczyl .
        Sa nieoplacalni - Hmmm 10tysiecy zysku miesiac w miesiac przy zarobkach 1300zl.
        • Gość: zdzisio Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.pse.pl 11.03.02, 16:01
          Mam ponad 14 lat stażu pracy w różnych firmach i na różnych stanowiskach, także
          członków Rad Nadzorczych. Jakie wnioski, to dla tych wątpiących, mobing jest w
          polsce tak powszechny jak płyta kompaktowa. Wynika to z następujących przyczyn:
          - ogólny brak przygotowania do trudnej sztuki zarządzania ludźmi, robią mnie
          szefem a zatem muszę pokazać, że nim jestem a najłatwiej przez strach (często
          zwykłe chamstwo), nawiązanie przyjaznych relacji jest bowiem ogromnie trudne i
          łatwo przejść granicę za którą pracownicy wejdą szefowi na głowę.
          - układy - o awansowaniu na dane stanowisko nie decydują umiejętności
          merytoryczne i kierownicze (jeszcze raz sztuka kierowania ludźmi lecz kryteria
          znajomości i polityczne (kolesie z jednej partii)i jak taka osoba może nie
          stosować mobingu kiedy często jest głupsza i wie o wiele mniej niż jej
          podwładni?

          Tak naprawdę pracownik jest bez szans, jak zacznie podskakiwać fama o tym, że
          nic nie potrafi i jest konfliktowy zostanie rozpuszczona i nie ma go, wilczy
          bilet.
          • Gość: Zenek Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.pse.pl 11.03.02, 16:09
            A tak naprawdę idę o zakład, że Gazeta Wyborcza jest także dużym źródłem
            praktyk mobingowych, bo jak zmusić normalnego dziennikarza o średniej
            inteligencji do napisania tendencyjnego atykułu od których roji się wasza
            gazeta, tylko przez mobing, schowaj facet inteligencję i pisz co ci każemy,
            najgorsze świństwo masz napisać bo jak nie> No właśnie czym straszycie
            dyspozycyjnych dziennikarzy? A może przeszli takie pranie mózgu, że niewiele
            już w nich z człowieka.
      • Gość: GGG Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: 213.17.161.* 11.03.02, 16:01
        Wydrukowalam sobie 17 stron tego forum i naprawde zdumiewaja mnie odpowiedzi
        wielu ludzi. Wiekszosc z nich (n.p. bruno, szef) nie wie czym jest naprawde
        mobbing. Bo skad maja wiedziac, skoro tego empirycznie nie zasmakowali. Nikomu
        tego nie zycze. Nie bede pisac o mojej historii. Moze podam tylko ceny lekow-
        miesiecznie wynosza mnie 250,00, biore je od lipca 2001, a bede brala je
        jeszcze dlugo. Zmienilam swoje zycie. Ostatnio wrocilam z dalekiej, samotnej
        podrozy- teraz wiem, ze skoro i tam sie mi udalo przetrwac to i nikt nie ma
        prawa doprowadzic mnie ponownie do podobnego stanu. Slonca w sobie zycze
        Wszystkim
        • Gość: szef Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 11.03.02, 19:19
          Gość portalu: GGG napisał(a):

          > Wydrukowalam sobie 17 stron tego forum i naprawde zdumiewaja mnie odpowiedzi
          > wielu ludzi. Wiekszosc z nich (n.p. bruno, szef) nie wie czym jest naprawde
          > mobbing. Bo skad maja wiedziac, skoro tego empirycznie nie zasmakowali. Nikomu
          > tego nie zycze. Nie bede pisac o mojej historii. Moze podam tylko ceny lekow-
          > miesiecznie wynosza mnie 250,00, biore je od lipca 2001, a bede brala je
          > jeszcze dlugo. Zmienilam swoje zycie. Ostatnio wrocilam z dalekiej, samotnej
          > podrozy- teraz wiem, ze skoro i tam sie mi udalo przetrwac to i nikt nie ma
          > prawa doprowadzic mnie ponownie do podobnego stanu. Slonca w sobie zycze
          > Wszystkim

          Droga GGG – byłam przez wiele lat podwładną, od pięciu lat jestem szefem. Masz
          rację, nie zasmakowałam typowego mobbingu. Miałam to szczęście, że przez wiele
          lat moim przełożonym była wspaniała kobieta, która w obronie swoich pracowników
          wydrapałaby innym oczy. Czasami nawet było to denerwujące, bo wina moja ( lub
          innych) była oczywista i tak naprawdę należałoby nam się srogie lanie , a ona
          twardo stawała w naszej obronie. Miałam 19 lat zaczynając pracę pod jej
          skrzydłami. Mimo swojej nadopiekuńczej postawy wychowała mnie i innych na
          porządnych ludzi, kochających swoją pracę, wykazujących w niej maksymalne
          zaangażowanie. Po kilkunastu latach przejęłam po niej pałeczkę i mimo, że bardzo
          się staram nie potrafię być takim szefem jak ona. Ja nigdy nie liczyłam godzin w
          pracy, ja żyłam pracą, nie żałowałam swoich prywatnych pieniędzy, gdy w moim
          odczuciu coś było potrzebne... Moja szefowa potrafiła jednak docenić mój
          wysiłek , nie dostawałam premii, ale jakże miłe było dla mnie jej uznanie.
          Mam w tej chwili pracowników , którzy bardzo dużo mają do powiedzenia, ale
          niewiele potrafią ( a raczej chcą )zrobić. Każde moje posunięcie jest
          krytykowane. Propozycja wykonania jakiejś dodatkowej pracy – za ile?
          Wyjście z pracy – najszybciej jak to tylko możliwe. Wykonać coś za koleżankę – w
          imię czego ?
          Pochwała bez dodatku - ....zostawię bez komentarza.
          Być może trochę niesprawiedliwie oceniam . Moje podwładne, to kobiety w moim
          wieku, zmęczone życiem, kłopotami domowymi, obarczone mężami „nierobami” lub
          pijakami, często jedyne „żywicielki” rodziny.
          Cieszy mnie tylko jedno : mimo nienajlepszych ( ale i nienajgorszych ) relacji :
          pracodawca- podwładny
          w moim zakładzie pracy panuje dobra atmosfera pomiędzy pracownikami. Myślę, że w
          jakis sposób jest to również i moja zasługa.
          Nie chcę bronić wszystkich pracodawców , wiem że są wśród nich „Ludziska” . Jest
          mi jednak przykro, gdy
          wszystkich stawia się pod murem .
          Zgadzam się z moimi przedmówcami, że bardzo często winę za mobbing ponosi nasz
          polski Kodeks Pracy .
          BARDZO ZŁY KODEKS PRACY .
          Proponuję następny temat forum : Moje potyczki z kodeksem. Oj, miałabym co na ten
          temat napisać.
          Podejrzewam ,że podobna falę listów wywołałby też temat : kłopoty z moim
          podwładnym.
          • Gość: Alla Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.03.02, 21:50
            To straszne ,kiedy pojawiaja sie takie istotki , co to nielicza godzin pracy
            tylko sie poswiecaja .Praca powinna dawać satysfakcje , ale nie może zjadać
            zycia .Przez 30 lat pracy czasami też doznawalam dręczenia przez rożnych szefow
            Najgorsi szefowie i szefowe to nadgorliwcy ,usilujacy caly czas kontrolować
            sytuację. tacy co to"mają okropnych ludzi pod sobą" nafaszerowani pseudowiedząo
            zarzadzaniu zasobami , a bez osobistej kultury i doobrego wychowania .dręcza
            zazwyczaj marni szefowie , tacy co wiedza najlepiej co pracownik powinien
            mysleC.MObbing ujawnia sie najbardziej w warunkach wysokiego lęku przed utrata
            pracy .Szef dręczy bo sam sie boi o swoje z trudem wywalczone stanowisko
            pracy.Winna jest tez szerzona propaganda kariery za wszelka cenę . Mobbing
            można przetrwać , wiecej , można przerwać , są na to sposoby , ale potrzeba
            miesięcy na przestawienie wlasnej posttawy .Trzeba zredukować własny lęk i
            umocnić sie w poczuciu wartości i godności .Nie uda sie to , jesli nie mamy
            silnego wsparcia bliskich np męźą , źony , rodziców , babci,kogoś kto na pewno
            z nami nie będzie rywalizował , za to dobrze jesli jest to ktoś kto kocha
            bezwarunkowo.Dobrze jest , gdy doznajemy mobbingu, znależć sobie sfere życia
            dla szefa niedostępna , moga to być np spotkania w chorze kościelnym , albo
            aktywność w kole milośnikow kotow . MOze być gra w tenisa , albo jogging. MOżna
            zapiśać sie na tai chi, albo skoncentrować na urzadzaniu mieszkania , ale
            trzeba stworzyć równoważnik dla toksycznej pracy !
      • Gość: psycholo Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.devs.futuro.pl 11.03.02, 16:24
        Zajmuję się mobbingiem od niedawna. Jestem psychologiem doktorantem
        Uniwersytetu Śląskiego. Mam wielkie plany dokonania czegoś w tym temacie. Z
        teoretycznego punku widzenia wiem bardzo dużo, jednak chciałabym przeprowadzić
        jakieś badania na ryku polskim. Mam pewne pomysły, ale tak naprawdę nie stykam
        się z ofiarami mobbingu bezpośrednio. Chętnie bym to zrobiła. Może są jakieś
        sugestie, co należy zbadać w pierwszej kolejności, może ktoś chciałby wejść
        do współpracy. To może być ulga dla tych ludzi, ale i wkład w polską naukę.
        Piszę tu, może będzie jakiś odzew. Czekam. Mogę również napisać artykuł na
        temat mobbingu. Moja publikacja na ten temat obecnie jest w recenzji i, mam
        nadzieję, niedługo się ukaże. Jestem chętna do współpracy. Oto kontakt ze mną:
        ewa@lgrant.com lub tel: 603876900 Ewa Ger
        • Gość: Baśka Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.pl 12.03.02, 20:42
          Gość portalu: psycholo napisał(a):

          > Zajmuję się mobbingiem od niedawna. Jestem psychologiem doktorantem
          > Uniwersytetu Śląskiego. Mam wielkie plany dokonania czegoś w tym temacie.
          Proponuję więc zajęcie sie mobbingiem na uczelni. Tu to dopiero jest ugór - z
          samej tytulatury naukowej czerpane są prawa do rozbuchanego feudalizmu (czytaj -
          mobbingu). Czyżbyś bała się własnego podwórko? Hm, rozumiem Cię.
          • Gość: r Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.chem.uni.wroc.pl 18.03.02, 11:24
            DOKŁADNIE.
            Nic dodać, nic ująć.
      • Gość: lidka Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.03.02, 16:25
        Dzisiaj jest mi jeszcze bardzo trudno o tym mówić, ale jestem klasyczną
        ofiarą "mobbigującego" szefa. Do 28.02.2002. byłam pracownikiem etatowym
        jednego z banków poznańskich, dzisiaj jestem człowiekiem ze zniszczoną
        psychiką, a wszystko dlatego że w pracy kierowałam się zasadami zgodnymi z
        prawem. Nie potrafiłam ich złamać i posunąć się do rzeczy godzących w prawo i
        drugiego człowieka, a pozatym jestem starą 36-letnią babą, a nie 18-latką o
        długich nogach, z dużym biustem i nie noszę mini do tyłka. Moja wiedza starej
        baby nagle stała się zagrożeniem dla 50-letniego szefa o upodobaniach tyrana.
        Więcej nie mam siły napisać. Czekam na życie, ale ...
        • Gość: maria do Lidki IP: *.pekao.com.pl 11.03.02, 17:59
          Nie chrzań, banki to mrowisko niekompetentnych i nastawionych roszczeniowo bab.
          Sama jestem jedną z nich i z nimi pracuję. Inna sprawa, że czasem właściciel ma
          specjalne podejście, które na polskim rynku zaprezentował już w hutnictwie. A
          branża w jego kraju macierzystym uparcie strajkuje. Jestem starsza od Ciebie o
          kilka lat, nie mam wykształcenia kierunkowego ale zacięłam się, pomimo wszystko
          znalazłam pracę w lepszym banku. Nie jestem idealistką, wiem że może być różnie.
          Przedtem co najmniej 3/4 moich pracowników czuło się mobbingowanych przeze mnie
          i moich szefów. Co najmniej połowa pracowała na zasadzie byle do końca dnia.
          Teraz będzie inaczej ale tez będą stresy i problemy.
          Przestań się nad sobą rozczulać i pomyśl co możesz zrobić, a najważniejsze
          porozmawiaj sama ze sobą. Zrobili Ci wodę z mózgu ale pozwoliłąś im na to: Ty i
          Twoje słabości, być może również i niekompetencja, niefrasobliwość. Oni to
          skunksy ale rządzą, albo chcesz rzadzić i dopchasz się do koryta, ale staniesz
          z boku i będziesz bronić swojej pozycji, chyba że już postanowiłaś zostać
          OFIARĄ???
        • Gość: LidkaII Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.lublin.msk.pl 11.03.02, 21:35
          Moze mam zaledwie nieco więcej niz 18 lat, ale dobrze wiem, o czym piszesz. Mój
          szef najlepiej załatwiał by wszystkie interesy przy pomocy mojego dekoldu, a
          jeszcze najlepiej jakbym mogła zapomnieć o uczciwości. Dodatkowo mimo
          odpowiedzialnego stanowiska nie mogłam podejmowac zadnych decyzji i z każdym
          pytaniem biegac do jego gabinetu i żebrać o chwilę czasu. Jeśli decyzja była
          błędna ja dostawałam,bo przecież odpowiadałam za efekt końcowy. A ile razy
          było, ze mimo wyscigu z czasem musiałam czekać na Jej Łaskawość! Oczywiście
          jeśli przez to duze pieniądze przeszły nam przed nosem, to tez moja wina. Kiedy
          wykończona 12 godzinnym systemem codziennej pracy i awanturami złozyłam
          wypowiedzenie, okazało się, ze zdradziłam firmę, etc. Razem ze świadectwem
          pracy, mój były juz szef dał mi własnoręcznie napisana dedykację, w której
          kilkakrotnie podkreśla, że jestem człowiekiem przegranym, a on jest zwycięzcą...
        • Gość: Alenka Re: Do Lidki IP: *.saint / 10.1.1.* 19.03.02, 12:05
          A ja mam 28 lat, długie nogi, czasem mini do tyłka i pójście do pracy wywołuje
          u mnie skurcz żołądka. Bo właśnie zate nogi i mini mam przechlapane. Ale się
          nie zmienię. Nie będę ulegała starym zakompleksionym niewykształconym babom.
          Wręcz przeciwnie - niech codziennie patrzą i się wściekają. A że ja za to też
          płacę nocnymi koszmarami - trudno. A mój szef to niedouczony wsiok, który nam
          wszystkim od roku pokazuje, że teraz to on tu jest Bogiem - a jest małym
          zakompleksionym człowieczkiem. Tak naprawdę to mam na niego parę innych
          określeń ale ponieważ nie lubię chamstwa na forum to sobie podaruję. A jeśli
          ktoś szuka pracy to radzę - nie w firmie Saint-Gobain. Bagno.
      • Gość: ciri Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.nowiny.sdi.tpnet.pl 11.03.02, 19:10
        ja mobing przyplacilam silna wysypka na calym ciele, napadami histerii,
        bezsennoscia palilam ponad paczke dziennie i gdyby nie to ze musze jezdzic
        samochodem to pewnie i zaczelabym pis o klopotach zoladkowych i tikach
        nerwowych juz nie wspomne, ale mialam to szczescie ze pewnego dnia zrozumialam
        ze oni to robia dlatego ze sa gorsi ode mnie.. i co i nie dalam sie, wrzucilam
        na luz bo i tak ich w zyciu nie zadowole, potem udalo mi sie zmienic dzial i
        teraz naprawde jest dobrze, chociaz czasami jak patrze na znajomych ktorzy
        zostali w tamtym dziale to mi sie serce kraje, ale mi sie udalo z nimi wygrac
        choc niewielu ma takie szczescie pozdrawiam ciri
      • Gość: labirynt Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.03.02, 19:35
        Historia z budżetówki.
        Pracuję na 1/2 etatu, co z wielu wzgledów jest mi na rękę. Jestem zatrudniona
        na czas nieokreślony. Któregoś dnia /czwartek/ dowiedziałam się, że -cytuję-
        "albo od poniedziałku przechodzi Pani na pełny etat, albo 'FORA ZE DWORA'"...
        Oczywiście zdecydowałam się przyjąć tę niezwykle elegancką propozycję, ponieważ
        bardzo zależy mi na utrzymaniu pracy. Zapytałam jednocześnie na jakich
        warunkach. W odpowiedzi usłyszałam, że "na podobnych jak koleżanki i koledzy na
        równorzędnych stanowskach". W związku z tym, że nie znam wysokości ich pensji,
        poprosiłam, aby ofertę złożono mi pisemnie. Dostałam karteczkę wielkości
        dyskietki... z wyliczeniem "orientacyjnej" kwoty, pod którą nikt się nie
        podpisał... Pomimo tego, złożyłam PISEMNĄ odpowiedź, że przyjmuję proponowane
        mi warunki płacowe i wyrażam gotowość rozpoczęcia pracy na pełen etat. Od tego
        czasu minęło już półtora roku. Do dzisiaj nie ma żadnej reakcji na moje pismo.
        Parę dni po jego złożeniu dowiedziałam się, że szefostwo liczyło na to, że nie
        zdecyduję się na pracę w pełnym etacie ze względu na sytuację rodzinną, a na
        moje miejsce miał być przyjęty kolega partyjny mojego pracodawcy...
        Nie muszę chyba dodawać, że atmosfera stała się niezwykle trudna i pracuje mi
        się bardzo ciężko, a satysfakcja, że okazałam się "sprytniejsza" i nie dałam
        się "wykiwać" poprawia mi humor na krótko, bo tak naprawdę nie wiem , czyj
        kolega jutro będzie chciał pracować na moim miejscu.
      • darson1 Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? 11.03.02, 19:58
        Chcialbym dorzucic swoja historie do tych opisywanych w artykule.Bylem
        pracownikiem duzego amerykanskiego koncernu.Pelnilem funkcje menedzera w
        dziale sprzedazy.latem 2001 roku pojawil sie u nas w oddziale nowy dyrektor
        regionu ,ktory niemalze od razu wprowadzil polityke ponizania,sklocania
        podwladnych.Wzywal nas osobno do swojego gabinetu naprzemian obrazal lub
        podpuszczal na kolegow twierdzac ze to oni na nas donosza wiec czemu np ja
        mialbym byc inny?nieraz uslyszalem od niego ze jestem ,,ch...wym menedzerem"
        zarzucal nas tonami zadan nie do wykonania i bez przerwy straszyl zwolnieniem
        Ja mialem problemy osobiste(rozpad malzenstwa)ktore on wyczul wiec jego ataki
        skupily sie na mnie.final byl taki ze z powodu narastajcej depresji na podlozu
        osobistym i zawodowym ,ktoregos wieczora wszedlem wanny z podcialem sobie
        zyly.Cudem przezylem.Spedzilem w szpitalach psychiatrycznych pare miesiecy i do
        dzis sie lecze z depresji.Firma sie mnie pozbyla,ale ja nie zamierzam pozostac
        im dluzny i chce wynajac adwokata.Ciekawe jaki to bedzie mialo final?
        Moze ktos moglby podzielic sie ze mna swoimi doswiadzeniami w tym zakresie.
        Czekam na kontakt-darson@poczta.wp.pl
      • Gość: Malgosia Mobbing to nie jest mobilizowanie do pracy!!!!!!!! IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 11.03.02, 20:23
        Przyznaje, nie przeczytalam wszystkich wypowiedzi, ale w kilku znalazlam
        narzekania na wykorzystywanie sytuacji na rynku i zmuszanie do pracy ponad
        wymiar.

        Mobbing to odizolowanie jednostki od grupy, deprecjonowanie jej umiejetnosci,
        publicznie i "na dywaniku". Prowadzi do totalnej izolacji, w ktorej chyba nikt,
        z najwiekszymi kwalifikacjami nie jest w stanie dac sobie rady. Podziwiam
        Irene, ktora twierdzi, ze umie z tego korzystac. (?)

        Ja zastanawiam sie nad mechanizmem, w ktorym po udanych akcjach, intrygach,
        cala grupa podlega iluzji, zachowuje sie jak owce idace za baranem.
        Mozna kogos wylansowac na gwiazde, mozna zniszczyc. Ten sam schemat.

        Pozdrawiam.
        M.
      • Gość: Tomek Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.ltk.com.pl 11.03.02, 20:23
        Padlem ofiara mobbingu dwukrotnie.
        Pierwszy raz jako pracownik jednego z funduszy emerytalnych. Szef byl tak
        wulgarny do swojego zespolu, ze zrezygnowalem z pracy po 18 dniach.
        Jednak te 18 dni wystarczylo bym poddal sie trwajacemu do dzis leczeniu
        psychiatrycznemu.

        1,5 roku pozniej znalazlem zatrudnienie na stanowisku w Lubelskiej Kasie
        Chorych. Po reorganizacji zostalem przydzielony do nowego dzialu. Szefen byl
        jak zdawac by sie moglo na pierwszy rzut oka - bardzo mily Pan.
        Pierwsze polecenie - zrobic rysunek techniczny w WORDzie. Zadanie trudne, ale
        wykonalne (jak dla mnie - zaawansowanego uzytkownika komputera). Chyba dopiero
        30-sta wersja sie jemu spodobala.
        Pozniej bylo juz tylko gorzej - przecietnie kazda pojedyncza kartka
        przechodzila przez 30 poprawek, bo wszystko bylo nie tak, a ja kazda z nich
        musialem okupic tysiacem uwag jaki to ja jestem tepy.
        Raz kierownik zaskoczyl mnie stwierdzeniem "Ty masz wiedziec co ja chce i co
        mi sie bedzie podobalo".

        Dochodzilo do tego, ze musialem przychodzic do pracy duzo wczesniej niz
        wszyscy, i wychodzic pozniej niz pozostali pracownicy.
        W tym czasie zaostrzyla sie u mnie depresja oraz stany lekowe. Zaczalem wrecz
        myslec o ostentacyjny pobiciu swojego szefa kijem bejsbolowym przy wszystkich,
        a nastepnie, niezwlocznym opuszczeniem pracy i rzuceniem sie pod rozpedzony
        samochod.
        Pan kierownik potrafil tez zupelnie rozbroic swoja ignorancja z zakresu
        informatyki. Pewnego dnia poprosil mnie o rozmowe i oswiadczyl mi, ze
        przydalby mu sie program komputerowy do obliczen statystycznych i JA mam jemu
        go napisac.
        Wprawdzie jestem zaawansowanym uzytkownikiem komputera i duzo umiem, ale to co
        Pan chce zrobic przekracza mozliwosci nawet jednego zdolnego programisty -
        odparlem.
        Pisaniem tak skomplikowanych programow komputerowych zajmuja sie ludzie po
        studiach informatycznych, z duzym doswiadczeniem programistycznym i jest to
        praca zmudna trwajaca kilka- kilkanascie miesiecy.
        Nic mnie to nie obchodzi - odparl - od nowego roku akademickiego masz isc na
        studia informatyczne i oplacic je z wlasnej kieszeni, bo firma nie ma na to
        pieniedzy (przyp. - koszt takich studiow, to jakas polowa mojej rocznej pensji)
        Nadmieniam, ze Panu kierownikowi wydal sie bardzo potrzebny (po obejrzeniu
        wersji DEMO!) program STATISTICA.
        A poniewaz wydal sie jemu za drogi, wiec myslal, ze znajdzie jelenia, ktory za
        marna penyjke urzednicza bedzie sleczal 20 godzin na dobe i mu pisal program,a
        on do kazdej funkcji programu wynajdzie tysiac uwag i poprawek.

        Sami chyba przyznacie, ze delikatnie mowiac chore?!

        A na argument, ze za tak marne pieniadze jakie zarabiam w firmie (niecale
        tysiac zlotych miesiecznie), nikt z szanujacych sie programistow nie podjalby
        sie takiej pracy - odparl, ze jak mi sie nie podoba to moge sie zwolnic z
        pracy (nie zapominajmy, ze on byl tylko szeregowym kierownikiem, a nad soba
        mial jeszcze dyrektora departamentu, a ten dyrektora Kasy).

        Ku mojej radosci moj szef oswiadczyl mi pewnego dnia, ze odchodzi do nowej
        firmy.

        Po kilku miesiacach urzedowania juz jako dyrektor jednego z urzedow zaprosil
        mnie do siebie. Tak sie zlozylo, ze gdy siedzialem u niego przyszedl
        pracownik, celem ustalenia zadan na najblizsze dni.
        Sluchajac ich "rozmowy" - szczerze zaczalem wspolczuc temu czlowiekowi, ktory
        zostal jego podwladnym. A ja myslalem, ze to ja taki debil... .

        To jest moja streszczona historia.

        Korzystajac z okazji chcialbym sie ustosunkowac do kilka kwestii poruszonych w
        dzisiejszym artykule.

        1. Mysle, ze dobrze byloby, gdyby ta akcja "Gazety" przyczynila sie do
        powstania inicjatywy ustawodawczej a w konsekwencji doprowadzila do zmian
        legislacyjnych, ktorych efektem byloby wypracowanie narzedzi prawnych
        pozwalajacych na zebranie dowodow, udowodnienie winy oraz ukaranie
        zwyrodnialego pracodawcy.
        Mysle, ze rozpatrywanie tego typu skarg oraz karanie pracodawcow za znecanie
        sie nad pracownikiem POWINNO BYC domena Panstwowej Inspekcji Pracy. Tylko W
        WYJATKOWYCH PRZYPADKACH sprawa powinna byc kierowana do sadu pracy, a W
        OSTATECZNOSCI na droge postepowania karnego.
        Samo istnienie takiego prawa mialo by juz znaczenie prewencyjne i samo przez
        sie eliminowaloby czesc negatywnych zjawisk w miejscu pracy. A w przypadku
        jego zaistnienia dalwaloby zle traktowanemu pracownikowi ochrone prawna.

        Wiem, ze na poczatku, tuz po jego wprowadzeniu prawo mogloby byc
        wykorzystywane przez niezadowolonych pracownikow, ale mysle, ze juz na etapie
        prac legislacyjnych mozna by stworzyc mechanizmy majace na celu zapobiezenie
        jego naduzywania.
        Zycie zweryfikuje ich przydatnosc i wszelkie niedociagniecia bylyby
        sukcesywnie usuwane w trakcie kolejnych prac legislacyjnych.

        2. Karygodnym jest, ze nagranie na dyktafon rozmowy nie jest zadnym
        dowodem "jak to powiedziano czytelniczce "Gazety" w Panstwowej Inspekcji
        Pracy".
        Przecie bardzo czesto taka kaseta moze byc jedynym dowodem przed Panstwowa
        Inspekcja Pracy czy sadem! I niech nikt mi nie wmawia, ze nie moze byc, bo od
        kilkudziesieciu lat rozwijany jest dzial kryminologii zwany fonoskopia
        (analiza dzwieku) i zawsze mozna potwierdzic lub wykluczyc autentycznosc
        nagrania.

        3. Jedna z czytelniczek "Gazety" zasygnalizowala, ze "podobno w Japonii
        istnieje rejestr pracodawcow" wyzywajacych sie na swoich podwladnych (cytuje z
        pamieci).
        Otoz w Polsce powstala podobna inicjatywa jakiegos pojeedynczego interneuty.
        Jego strona jest dostepna pod adresem: republika.pl/zly_szef/
        Niestety - jest to prywatna inicjatywa pojedynczej osoby, przez co
        wiarygodnosc i skutecznosc takiego serwisu jest zadna.
        Faktycznie przydala by sie organizacja spoleczna np. na wzor Stowarzyszenia
        Pacjentow "Primum Non-Necere", ktorej zadaniem byloby udzielanie pomocy
        prawnej i psychologicznej zle traktowanym pracownikom a i przy okazji
        prowadzeniem publicznie dostepnego rejestru (np. przez
        Internet) "zwyrodnialych" ludzi zajmujacych kierownicze stanowiska.

        Pozdrawiam

        P.S. Niestety - nie mam czasu na sledzenie tej dyskusji. Ewentualne listy
        prosze kierowac pod moj tymczasowy, stworzony doraznie dla potrzeb tejze
        wypowiedzi adres e-mailowy: softnet@poczta.onet.pl

      • Gość: Marian oni sami nie wiedza co robia IP: *.olesnica.sdi.tpnet.pl 11.03.02, 21:22
        nie będę się wdawał w szczegóły, widzę, że niektóre opisywane przypadki
        maja podobne scenariusze.
        W firmie której pracowałem szef przyjął 2 (dwie) osoby
        na moje miejsce i nie potrafią się wyrobić. - i maja o połowę wiekszą pensję
        To prawda, że nikt nie jest nie zastąpiony.
        Ale koszty mobingu są ogromne - żadko kiedy są łatwo uchwytne.

        pozdrawiam wszystkich gnębionych, poniżanych, upodlanych ...
        pokażcie klase!
        Bądź Bardzo trudno zastąpialni. ;o)
      • Gość: Romero Szefowie to pedaly z kompleksami IP: *.bajana.wro.cxt.pl 11.03.02, 21:27


        Ch...Ci w D... szefie !!!
        i pomyslec kolo konczyl najlpesza polska ekonomiczna uczelnie
        • Gość: Romero Re: Szefowie to pedaly z kompleksami IP: *.bajana.wro.cxt.pl 11.03.02, 21:29
          Pracowalem ostatnio w jednej z firm m.in. ostro sponsorujacej jednego ze
          skoczkow. Firma fajna, ale szef często mi powtarzal "jak Ci sie nie podoba to
          wy.....",
          poza tym teksty typu "nic ci sie nalezy", "masz samochod od tatusia firmowy
          jest Ci nie potrzebny, lub "zap.. tam i tam" byly raczej nie mile....
          Troche to przezylem, ale teraz jestem super szczesliwy i na pewno nie bede
          pracowal w firmie globalnej. Fajnie, ze szybko a nie teraz zdalem sobie sprawe.
          Jak szef ma kompleksy to sie wyrzywa i on taki byl. Poza tym pracwonikom firmy
          zabronil teraz ze mna rozmawiac:(((( smieszny kolo

          Ch...Ci w D... szefie !!!
          i pomyslec kolo konczyl najlpesza polska ekonomiczna uczelnie
      • Gość: Barbara Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? Tak IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.03.02, 21:28
        oPOWIEM CI SWOJa HISTORIĘ ZADZWOŃ DO MNIE TEL.758-81-26 MOŻE BĘDZIE CIEKAWA
        BARBARA
      • Gość: Beata Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.03.02, 21:33
        Witajcie !
        Chciałabym podzielić się swoimi doświadczeniami dot. mobbingu. Przez pięć lat
        pracowałam jako podwaładna tyrana na stanowisku kierowniczym w Centrum
        Konferencyjno-Szkoleniowym Banku Pekao S.A. w Serocku pod Warszawą.
        Mojemu szefowi nic się nigdy nie podobało pomimo, że dokładnie wypełniałam moje
        obowiązki. Zdezorientowana wpadłam w poczucie winy, pracowałam pod wpływem
        ciąglęgo stresu i niesamowitego wprost napięcia. Prowadziło to do braku
        koncentracji, strachu przed popełnieniem błędu, zmęczenia, bezsenności.
        Przeżyłam istne piekło, stale wzywana na dywanik musiałam tłumaczyć każdy krok.
        Każdy mój problem, który zgłosiłam szefowi był wykorzystywany jako pomysł do
        rzucania mi kłód pod nogi. Każdy ukarany przeze mnie pracownik stawał się
        sprzemierzeńcem Dyrektora w szukaniu na mnie tzw. "haka". Doprowadził do tego,
        że zaczęłam bać się nie tylko Jego ale i moich podwładnych którzy byli
        wypytywani o każdy mój krok, o każde moje potknięcie. Za udzielanie tego typu
        informacji byli faworyzowani, czuli się więc zwolnieni z obowiązku wydawanych
        przeze mnie poleceń. Pełnienie funkcji kierowniczej było w tych warunkach
        arcytrudne. Byłam spięta nerwowa nie zawsze umiałam zapanowć nad swoimi
        emocjami. Widząc moje rozdraznienie Dyrektor pukał się w czoło na mój widok i
        wysyłał mnie do psychiatry. Czułam się bezradna, w sytuacji problemów ze
        znalezieniem innej pracy przyjęłam metodę na przeczekanie. Trudno mi było
        pozyskać sojuszników, nikt nie chciał stanąć po mojej stronie bojąc się, że
        paranoiczne wprost zachowanie szefa może być skierowane przeciwko mnie. Będąc
        kierownikiem kluczowej komórki o największej liczebności personelu zostałam
        zwolniona na podstawie likwidacji etatu. Od kilku miesięcy dochodzę do siebie
        lecząc się u specjalisty na depresję. Powodem nękania mnie było to, że miałam
        wyższe wykształcenie, a szef zaledwie średnie.
        Szykany w stosunku do mnie nasiliły się w momencie podjęcia przeze mnie studiów
        podyplomowych zarządzanie i marketing. Dyrektor odebrał mój krok jako
        zagrożenie swojego stołka. Chciałam dodać, że jego niekompetencja jest
        żenująca, a utrzymuje się na stanowisku tylko ze względu na układy i skuteczne
        lizanie dupy swoim przełożonym.
        PS. Przepraszam za słownictwo. e-mail: beatar@poczta.onet.pl
        • Gość: maria Re: do Beaty IP: *.pekao.com.pl 12.03.02, 10:53
          Bank o którym piszesz to centrum mobbingu w naszej strefie geograficznej. Albo
          stosjesz mobbing albo masz socjalne podejscie do pracowników i jesteś be. W ciągu
          kilka lat możesz przetransformować w rekina ludojada businesu albo pacjenta
          psychiatryka. Dla mnie to była całkiem dobra praca, mogłam spokojnie wytrzymać na
          swojej pozycji ale czułam się jakby tona gówna do mnie przywarła, a jestem
          wrażliwa na smród i poszłam tam gdzie atmosfera nadaje się do oddychania.
          mam nadzieję że i Ty teraz masz swięty spokój
      • Gość: Laponka Wszystko zależy od nas! IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 11.03.02, 22:51
        Mała firma, małe miasto, brak pracy i szef....... Wyładowywał swoją
        nieskanalizowaną energię seksualną (sic!) na wszystkich, ale nierównomiernie.
        padały obelgi i bezsensowne zadania. Ileż napisanych a niewykorzystanych
        referatów (mogłabym po raz drugi magisterium skończyć) i komnetarz typu:
        Jesteście popłuczyny inteligencji, a mnie powinniście dziękować, że was
        zatrudniam, bo byście z głodu umarli! I co? Niektórzy popłakiwali po kątach,
        niektórzy klęli, ja znalazłam nową pracę i rozstałam się z firmą nawet w lekko
        przyjacielskiej atmosferze. Byłemu szefowi nadal mówię "dzień dobry" na ulicy.
        Przytłaczająca atmosfera mnie zmobilizowała, są tacy co nadal tam pracują, ale
        to chyba raczej brak wiary w siebie i wygodnictwo. Po co szukać pracy skoro o
        nią tak ciężko? Zęby zacisnąć i aby do piątku, a potem depresja i rozwalone
        życie rodzinne......... Tak prościej? Nie wiem, na pewno ciężej............
        • slonce+ Re: Wszystko zależy od nas! 11.03.02, 23:28
          Tak wszystko zależy od nas, ja także poddawana była mobbingowi ale muszę
          powiedzieć,że można temu zapobiec jeżli się chce. W firmie, dużej prywatnej,
          nie powiem jakiej, było dokładnie to co opisują goście forum. My znaleźliśmy
          sposób, może niedoskonały ale jest. Przez siedem lat spotkałam ludzi
          wspaniałych, można powiedzieć wielkich - dla których przyjaźń pracownicza była
          więcej warta niż służenie włascicielowi. Spotykaliśmy się na neutralnym
          gruncie, ale nasz szef też tam przychodził. Ja jako kierownik byłam wzywana "na
          dywan" i przesłychiwana, obrażana za udział w spotkaniach. Inni kierownicy też.
          Ale nas to nie zrażało, spotykaliśmy się dalej,ale w innych miejscach. Potem
          nastapiła likwidacja firmy, tajna, bo nie ogloszono bankructwa, a my spotykamy
          sie nadal. Chodzimy na dyskoteki, piwko w Centrum, pomagamy sobie. Jeździmy w
          góry. Często przyjeżdżają ludzie którzy odeszli trzy lata temu. Nawet jak szef
          kogoś obraził ( a często tak bywało to mówilismy - odpuść mu bo on jest biedny -
          a był na 50 miejscu w kraju). Wielu ludzi przepłaciło tą pracę zdrowiem i
          biedą, ale zawsze możemy powiedzić,że ludzie w firmie byli fajni. Moi znajomi
          zastanawiają się jak to jest, że pracując kilka lat ze sobą możemy w dalszym
          utrzymywać kontakty towarzyskie - a nas połączył jeden facet, który robił
          biznes. Dlatego wyciągam wniosek ,że szef który nie jest człowiekiem, jest
          biedny, bo on takich przyjaciół nie ma.

        • Gość: dorota Re: Wszystko zależy od nas! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 12.03.02, 00:39
          nie do konca zalezy od nas. Jesli mamy interesujaca prace, wysokie zarobki,
          bezrobotnego meza, kredyt i dzieci na utrzymaniu musimy uszka polozyc po sobie
          i sluchac szefa kretyna
      • Gość: niunia Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.03.02, 22:55
        to czego doswiadczylam jest czyms wiecej niz dreczeniem przez szefa.pracowalam
        (jeszcze tydzien temu)w jednym z supermarketów.Stałam się właściwie ofiarą
        temtejszej hierarchii,ponieważ nad moją sekcją panowała ochrona sklepu.
        byłam zastępcą kierownika,a mimo to nie raz robilam to co moi podwladni ze
        strachu,że coś może się im nie spodobać.wtedy rozdmuchiwali to do rozmiarów
        wielkiej afery,wszystko docierało od razu do dyrektorki,oczywiscie odpowiednio
        przekoloryzowane.wszyscy odzywali się do tych"pod nimi"bez odrobiny
        szacunku,krzycząc i machając rękami.człowiek bał się nawet odezwać,bo od razu
        by wyleciał.więc znosiliśmy to wszystko w milczeniu gotując się w środku,drżac
        ze strachu i zdenerwowania i lykając kolejne tabletki uspokajające.nie raz
        wszystkie chodziłyśmy z podpuchniętymi od płaczu oczami,bo na kamerach
        przyuważyli,że jedna z pracownic była za długo o 10 minut na przerwie.
        zwolnili mnie.nie bylo z tym problemu,bo nawet nie mialam umowy.
        powod podali smieszny,"bo robilam zakupy z bylym pracownikiem"(ktorego nie
        znosili,bo mial odwage sie odezwac).prawdziwy powod byl inny,szefowa ochrony
        chciala umiescic tam swoja kolezanke.udalo jej się.wczesniej innej kolezance
        znalazla u nas miejsce.dodam,ze jako sekcja jestesmy osobną firmą,naszego szefa
        po prostu szantazowali.
        szefowie ochrony sa bezwzegledni,nie obchodzi ich,ze zwalniajac kogos
        pozbawiaja go niejednokrotnie srodkow do zycia(te kobiety pracuja za niecale 4
        zl za godzine,nie raz po 15-16 godzin)!!!
        ten sklep traktuja jak swoj prywatny folwark,az sie wlos jezy na glowie jak
        pomysle ile razy tam plakalam,ile nerwow sie nabawilam,przez jedyne 3 miesiace
        pracy!nikomu nie zycze trafic do tego przekletego sklepu./"byla" szeryfowa
        • Gość: kron Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 12.03.02, 00:12
          Nie mam klopotow z mobbingiem na szczescie.

          Mysle jednak, ze za tak marne pieniadze nie warto sie meczyc. Mimo bezrobocia,
          trzeba szukac dalej, a jezeli nic Was w Polsce nie trzyma i znacie jezyk -
          probowac za granica.

          Wrocicie bogatsi, zalozycie wlasne firmy i bedziecie fair dla swoich
          pracownikow.

          Jezeli nie macie jednak wyjscia i musicie tkwic w swojej depresyjnogennej
          pracy - zadbajcie o swoje zdrowie psychiczne i czasem z kumplami odpalcie
          blanta. Podobno pomaga ;)

          k.
          • Gość: ggg Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: 213.17.161.* 12.03.02, 09:13
            Jak myslisz, jezeli by ktos znal jezyk to pracowalby za 4PLN/godz?


            Gość portalu: kron napisał(a):

            > Nie mam klopotow z mobbingiem na szczescie.
            >
            > Mysle jednak, ze za tak marne pieniadze nie warto sie meczyc. Mimo bezrobocia,
            > trzeba szukac dalej, a jezeli nic Was w Polsce nie trzyma i znacie jezyk -
            > probowac za granica.
            >
            > Wrocicie bogatsi, zalozycie wlasne firmy i bedziecie fair dla swoich
            > pracownikow.
            >
            > Jezeli nie macie jednak wyjscia i musicie tkwic w swojej depresyjnogennej
            > pracy - zadbajcie o swoje zdrowie psychiczne i czasem z kumplami odpalcie
            > blanta. Podobno pomaga ;)
            >
            > k.

      • Gość: Bonia Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 12.03.02, 00:21
        Mnie nie dreczy szef- mnie dręczy szefowskie sumienie.Irytuje mnie głupota i mała
        kompetencja pracowników.Ignoranctwo .sprzedawanie wiadomości konkurencji,kradzieże
        potrzeba ciągłego nadzoru- czyli brak umiejętnosci samoorganizacji,znajomości
        potzreb firmy i samodyscypliny. Proszę Państwa- pracownicy są jak dzieci,
        dać pracę,zorganizować pracę,najlepiej 90% zrobić samemu a tylko trochę pracownik.
        wysłać na urlop-długi i w Hiszpanii - a samemu pracować 10-12 godzin intensywnie
        A jak szef ma dosyć tej morderczej pracy,proszenia,naprawiania błędów,poganiania
        - a to wtedy szef niedobry..Praca jest 8 godz.dziennie z przerwą,-pracy nie
        chodzenia z kąta w kąt,zaszywania w niewidocznym miejscu lub słabiutkiej
        wydajności ,którą szef wykonał by bezbłędnie i 80% szybciej.
        Jeżeli ktoś przeczyta tę wiadomość.To powinien zacząć pisać cykl wykładów,jak
        kulturalny ,wykształcony pracownik/ bo tacy przecież wszyscy są/ nie powinien
        zachowywać się w pracy,jak powinien pracować pełne 7,5 godz,skupiony i wydajny.
        Na 100% załogi 20% jest wspaniałymi pracownikami,reszcie sie tylko tak wydaje.
        I nie potrafi przyjąć uwag i zastanowić się czy czasami nie są życzliwe a nie
        złosliwe.Niestety zmieniły się czasy,ale postawa i myślenie ludzi nie- bo wzorce
        po perele-lowskie są silnie zakorzenione,a tato tak pracuje,jego syn ma już
        /w jego ocenie gorzej/ dopiero następne pokolenia nauczą sie efektywnej pracy.
        Proszę wierzyć,że bardzo ciężko kierować ludzmi,czasami szef nie wytrzymuje
        A prawda jest taka że pracownicy znają swoje prawa doskonale,gorzej obowiązki.
        Nie każdy przyjęty pracownik po pewnym czasie potrafi poradzić sobie z obowiązkami
        jakich wypełnienia oczekuje pracodawca,nie umie ? nie chce? czy nie wytrzymuje
        fizycznie i psychicznie- sądzi że dostał tą pracę na stałe więc może się wyluzować
        A tak nie jest, nie zawsze w okresie trzech miesięcy można dobrze poznać się
        Nie nastawiajmy pracowników przeciw pracodawcom- pomóżmy im dostosować się do
        pracy w małych prywatnych firmach - a ominą ich uwagi o urlopie w grudniu,
        Bo jeżeli firma może obyć się bez pracownika 26 dni roboczych,z wolnymi sobotami
        i niedzielami -łącznie ze 40 dni to znaczy że może funkcjonować bez tego
        człowieka dłużej.
        Ja poproszę o artykuł;Nie dręcz szefa - bo on nie ma się gdzie odwołać.



        • Gość: zdzisio Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.pse.pl 12.03.02, 08:53
          Widzę Boniu, że nie przeczytałaś mojego głosu w dyskusji. Jesteś typowym
          przykładem osoby, która nie ma predyspozycji do zarządzania ludźmi. Nie każdy
          to potrafi tak jak nie każdy potrafi malować czy śpiewać, a jednak ludzie
          uważają, że jak awansują na określone stanowisko to te umiejętności zostaną im
          dane, tak niestety nie jest. Dramatem naszego systemu jest brak możliwości
          awansu poziomego, to znaczy jestem dobry w tym co robię i zarabiam wiecej niż
          mój szef, ale za to on potrafi zarządzać ludzmi i ich pracą. U naszym systemie
          można tylko awansować materialnie idąc w górę struktury, co oznacza konieczność
          zarządzania ludźmi a większość po prostu tego nie potrafi. Szef, który tak jak
          ty, pracuje 12 godzin na dobę nie potrafi delegować uprawnień, nie potrafi
          wykorzystywać pracowników i zmobilizować ich do pracy, to nie jest łatwe i nie
          każdy to potrafi. Trzeba także bardzo uważać żeby nie wpaść w pułapkę pewności,
          że "ja wszystko zrobię najlepiej" inaczej nie znaczy, że któś zrobił coś gorzej
          niż ty szefie. Szef bierze kasę za kierowanie, organizowanie a nie za pracę
          detaliczną, jeżeli jest inaczej to bierze pieniądze, które mu się nie należą.
        • Gość: Aneta Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: 213.231.14.* 12.03.02, 14:05
          Bonia napisał/a :
          > Bo jeżeli firma może obyć się bez pracownika 26 dni roboczych,z wolnymi sobotam
          > i niedzielami - łącznie ze 40 dni to znaczy że może funkcjonować bez tego
          > człowieka dłużej.

          Jeżeli może obyć się bez jednego, to i bez innego, który w ten sposób postępują
          również może.
          Kto zatem pracuje w firmie, w której nie ma (nie potrzeba?) pracowników?
          Ach rzeczywiście, szef ....

        • Gość: najemnik Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.chello.pl 16.03.02, 23:59
          Ma Pani w zupełności rację. Po paru latach pracy w firmie, zostałam zwolniona z
          48 dniami niewykorzystanego urlopu. Nie mogłam go wykorzystać ze wzgledu na
          zbyt szczupłą obsadę zespołu. Naprawdę starałam się nie popełniać wszystkich
          tych "grzechów" pracowników, które Pani w swoim mailu wymieniła,mimo to nie
          przeszkadzało to firmie, próbować zmusić mnie do odejścia na najmniej
          korzystnych dla mnie warunkach (włącznie z niewypłaceniem ekwiwalentu za
          urlop). Efekt jest taki, że w trakcie wypowiedzenia pracuję dużo i ciężej niż
          zwykle, znosząc uwagi Szefa, że pracuję za mało i mniej wydajnie i nie zrobiłam
          tego wszystkiego co on by sobie życzył (po wręczeniu mi wypowiedzenia oraz
          próbowaniu zmuszenia mnie do zrezygnowania z odprawy i ekwiwalentu za urlop).
      • Gość: toAll Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: 213.25.190.* 12.03.02, 09:29
        Wiem że to co piszę w obecnej sytuacji na rynku pracy
        jest trochę nie na miejscu ale powiem wam że w
        poprzedniej pracy miałem trochę problemów z szefem.
        Zaczołem szukać innej pracy i znalazłęm, zwolniłem się
        akurat w połowie rozpoczętego projektu. Nie macie
        pojęcia jaka to frajda powiedzieć takiemu palantowi prosto
        w twarz że nie cznaim na jego firmę i gówno mnie
        obchodzą jego terminy wdrożeń...

        Cała skorupa gówna które przyklejał do mnie ten matoł w
        jednej chwili odpada.. rewelacyjne uczucie.

        Nie mogłem się powstrzymać i jeszcze na odchodne
        zapytałem czy boli, z uśmiechem na ustach.
        Wiem że znalazł sobie kogoś innego na moje miejsce, ale
        wdrożenie za 20000 zł poszło się jebać :-)


        • Gość: karl Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.bialystok.sdi.tpnet.pl 12.03.02, 09:56
          Gość portalu: toAll napisał(a):

          > Wiem że to co piszę w obecnej sytuacji na rynku pracy
          > jest trochę nie na miejscu ale powiem wam że w
          > poprzedniej pracy miałem trochę problemów z szefem.
          > Zaczołem szukać innej pracy i znalazłęm, zwolniłem się
          > akurat w połowie rozpoczętego projektu. Nie macie
          > pojęcia jaka to frajda powiedzieć takiemu palantowi prosto
          > w twarz że nie cznaim na jego firmę i gówno mnie
          > obchodzą jego terminy wdrożeń...
          >
          > Cała skorupa gówna które przyklejał do mnie ten matoł w
          > jednej chwili odpada.. rewelacyjne uczucie.
          >
          > Nie mogłem się powstrzymać i jeszcze na odchodne
          > zapytałem czy boli, z uśmiechem na ustach.
          > Wiem że znalazł sobie kogoś innego na moje miejsce, ale
          > wdrożenie za 20000 zł poszło się jebać :-)
          >
          >


          Dopisz jeszcze ze 3 zera i dalej buuuuuujaj
      • Gość: gosc nty Re: Mobbing - czy szef dreczy twoja zone?, - tak IP: *.zkamr.ikem.pwr.wroc.pl 12.03.02, 09:58
        mnie na szczescie nie, ale moja zone tak. moze to wydaje sie dziwne, ale prawda
        jest smutna. bierze sie to stad, ze zona moja pochodzi z malej miejscowosci,
        gdzie jak nie trudno zgadnac, o prace trudno. dostala prace w firmie znajomego
        swoich rodzicow. stad dochodzi do paranoicznych systuacji, wrecz, do
        niewolnictwa po znajomosci. zona moja jest zatrudniona oficjalnie jako
        pracownica w ksiegowosci, ale de facto pracuje bez wynagorodzenia za dwa
        dodatkowe etaty: kadrowa i szkoli nowych pracownikow. co wiecej, poniewaz jest
        sama jest zmuszan ado tego aby prace ksiegowa brac do domu, jest jej tyle, ze
        biuro rachunkowe zatrudnia do jej obslugi trzy osoby, a moja zona wykonuje to
        sama. szef odebral jej urlop, dopuszcza do tego aby pracownicy, ktorzy
        niewywiazuja sie ze swoich obowiazkow ublizali jej w obecnosci pozostalych
        ludzi, osoby, ktore stanely w jej obronie, zostaly z miejsca zwolnione
        dyscyplinarnie, zas szef sekundowal tym, ktorzy byli najbardziej zawzieci na
        moja zone, paradoksalnie jednym jest znany prezenter w telewizji prywatnej.
        szef w rozmowie z jej rodzicami prawi same komplementy o mojej zonie, ale w
        firmie nie raz nie dwa zwyzywal ja od najgorszych. moze to bierze sie stad, ze
        wszystkie kobiety ma za "suki".
        szef dopuszcza do tego aby jego osobista przyjaciolka besztala pracownikow
        firmy, w tym i moja zone. ba nawet zakazal w rozmowie przy innych pracownikach
        zachodzic jej w ciaze, a kiedy to sie stalo, stwierdzil, ze zribila to celwo. w
        tej chwili chroni ja prawo, ale mimo tego nic nie zrobiono aby ulatwic jej
        prace. przez ostatnie dwa tygodnie wraca po 12h pracy do domu. drze na mysl o
        tym, czy nie bedzie to mialo negatywnych skutkow dla nsaszego dziecka. nie
        wiem, czy po urlopie maciezynskim, moja zona pod byle pretekstem zostanie
        zwolniona za niewywiazywanie sie ze swoich obowiazkow. co ciekawe inspekcja
        pracy wylagala sie od jakichkolwiek obowiazkow, ich interesuja tylko wypadki,
        te slowa uslyszalem od jednej z pracownic.
      • Gość: szef,pod Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 12.03.02, 10:27
        Ludzie... Nauczcie sie pracowac! Mam pare dobrych rad:
        1. Nie bedz madrzejszy od swojego szefa!
        2. Jak cos robisz, rob to ze spokojem. Jak zapierniczasz z jakims projektem i
        zrobisz go przed terminem, to na nastepny dostaniesz mniej czasu! To ze cos
        umiesz robic doskonale, zachowaj dla siebie
        3. Zawsze ponad besposrednim przelozonym jest jeszcze jego szef! Mozna
        sie "inteligentnie" poskarzyc.
        4. Jak szef Cie nie cierpi, to niestety nic na to nie poradzisz.
        WIem co pisze, bo pare lat pracowalem jako podwladny, a teraz jestem i szefem i
        podwladnym.
        Poza tym prawda jest, ze jak ktos jest dobry, to nie ma z tym problemow.
        Ale w kazedej firmie sa walki i tylko od was zalezy czy to wygracie, czy
        przegracie. Przyklad Sprzedaz i logistyka. Zawsze sa nieporozumienia! A wygrywa
        ten, który potrafi lepiej uzasadnic swoje racje!
        Pozdroofka i 3-majcie sie.
        • Gość: emka Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 13.03.02, 11:32
          cześć szefie!
          mam pytanie jak widzisz taką sytuację: na rozmowie obiecuje mi się, że nie
          wiadomo co będę robić a jak przychodzę do pracy nikt nawet nie przekazuje mi
          obowiązków. Znajduję sobie zajęcia albo surfuje po necie a kątem dowiaduję się,
          że ani kierowniczka (bezpośrednia przełozona) ani dyrektor (nad nią) nie są ze
          mnie zadowolone i gadają o tym dookoła a nie mi wprost co i jak. Próbowałam o
          tym rozmawiać - zapomnij o konkretach. W odkręcaniu kota ogonem wszyscy się w
          mojej pracy specjalizują. A ja mam 26 lat chcę działać a czuję się zawieszona w
          próżni. Nie muszę chyba dodawać, że szukam pracy. Narzekam? Nie potrafię? Czy
          może za mało kombinuję? Jaka jest Twoja ocena "z drugiej strony"?
      • Gość: krysia Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 12.03.02, 10:31
        Dilberta -przeczytałam w grudniu ,ale nie moge wdrożyć opisanych tam
        sposobów " nie - pracy " bo sama jestem pracodawcą .zatem B R a W O , brawo ,
        brawo ,brawo i podziękowania dla piszących teksy w gazecie W. - jak pozbyć się
        pracownika ?.
        Nienauczona w domu chamstwa i wychowana przez dobre liceum i normalne studia
        dzienne , dla pracowników jestem miła , grzeczna , uprzejma .Teraz wiem ,że
        za miła , za wyrozumiała , za grzeczna .ONI czyli moi główni przeciwnicy -
        pracownicy uważaja mnie za "kapitalistę" i wyzyskiwacza i mają na mnie
        podstawowego haka - nie moge ich zwolnić !!!!.
        Gdy jeden z nich trzy lata temu wpadł na kradzieży na moja szkodę to po
        zwolnieniu odwołał sie do sądu .A groteskowo prowadzone kolejne rozprawy
        zubozyły mnie o parę ładnych złotych , nerwów i czas , a wzbogaciły o
        nienawiśc do pracownika. Jednak przetrwałam i pomimo wysłuchania w sądzie
        wszystkich mozliwych epitetów na swój temat nadal byłam zgodna i wyrozumiała .
        W zeszłym miesiącu kolejny pracownik wpadł przy kradziezy .Zwolnił sie na
        własna prosbe , a ja drżę nocami - kiedy poda mnie do sądu ?.
        Dlatego moi współtowarzysze -prowadzący małe firmy cztajcie te artykuły w GW
        jak można być niemiłym dla pracownika.
        Bo jeżeli ja jestem swoim "marketigowcem" , swoim kosztorysantem ,swoim
        kierowcą , swoja sprzątaczką , swoim BHP-owcem , swoim personalnym
        swoim "buchaltermajstrem" i ICH PŁATNIKIEM ,a od 7 lat nie byłam na wczasach -
        to mam prawo pozbyć sie pracownika który mi nie opdpowiada i nie znaleźć sie
        za to w Sądzie .Pracownik ,który ma w nosie moje obietnice terminów , moją
        obiecaną kontrahentowi jakość , mój wymóg uśmiechu dla klientów , lub
        milczenie w czasie rozmów - nie może ze mną iść w jednym zaprzęgu .Są
        szefowie ,którzy nie dręczą i widzą jak ich 14 -godzinny dzień pracy może
        być zniweczony przez "muchy" w nosie pracownika. Teraz wiem ,a niestety nie
        zdawałam sobie sprawy ,że tak można / podręczyć pracownika !!!/ też się pozbyć
        niechcianego , nielubianego ,bezczelnego ,wiecznie niezadowolonego ,
        nieustannie żądającego ,zadowolonego gdy szef ma kłopoty -pracownika .
        • bartkowa Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? 12.03.02, 11:32
          Polska to kraj, w ktorym uprawnienia sa dla pracownikow, a obowiazki dla ich
          szefow. Kazdy, kto usiluje cos robic, zatrudniac ludzi, produkowac itd, jest za
          to surowo karany. Masa pracownikow ciagle zyje w przeswiadczeniu "czy sie stoi,
          czy sie lezy...".
          Oczywiscie nic nie zwalnia nikogo z kultury osobistej. Mozna kogos nie lubic -
          tak jak ja nie lubilam mojej szefowej - ale to nie oznacza koniecznosci
          chamskiego zachowania. Pisze to jako pracownik, ktory nigdy nie byl pracodawca,
          ale ktory rozumie, jak wiele zawdziecza swemu szefowi, i ze tak szef, jak i
          jego pracownik, jada na tym samym wozku.
        • Gość: X Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.tele2.pl 12.03.02, 12:44
          To, że nie byłaś prze 7 lat na urlopie świadczy o Twoich umiejętnościach. U
          mnie w pracy też wiecznie narzekają, że nie byl ina urlopie, że nie mają
          pieniędzy. Natomiasr stać ich na nowe samochody po 70 tys. W nosie mają nas,
          dzisiaj wyrzucili kolegę za bzdurę i zachowali się jak prostacy nie poraz
          pierwszy. Poprzednim razem powiedzieli do kolegi, że jak mu się nie podoba, to
          może odejść, a on trzasnął drzwiami i sobie poszedł. Dogadywanie jest na
          porządku dziennym, ale co można zrobić z chamami, trzeba ich zlewać. Zaczynam
          szukać pracy, życzcie mi powodzenia.
          • Gość: Rafik Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: 213.11.39.* 12.03.02, 13:01
            Zycze Ci powodzenia. Pamietaj ze "Nie bedzie pracodawca plul nam w twarz ni
            dzieci nam ...". Dwa razy juz zmienilem prace zgodnie z tym mottem. Sila sie
            powstrzymywalem od napisania na liscie rezygnacyjnym "So long suckers"

            Rafik
        • Gość: Andrzej Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 12.03.02, 13:47
          Hm. Szczególnie imponuje mi Twój wymóg "milczenia w czasie rozmów" To
          faktycznie bardzo twórcze.Proponuje jeszcze wprowadzić nakaz milczenia w czasie
          przeznaczonym na wymianę krytycznych uwag, o ile go nie wprowadziłaś wcześniej.
          Już tylko pogoda i pryszcz na nosie będą mogły wprowadzić Cię w zły nastrój.
          Przeanalizuj możliwość zatrudnienia głuchoniemych, bo to i komfort pracy i
          korzyści jakie daje ZPCHR.
        • Gość: szef Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 12.03.02, 19:35
          Krysiu, nie zamierzałam brać już udziału w tej dyskusji , ale po przeczytaniu
          Twojej wypowiedzi i komentarzy do niej , zmieniłam zdanie. Nie wiesz nawet jak
          bardzo Cię rozumiem. Miałam podobne doświadczenia, po których został mi uraz do
          naszego polskiego prawa (?) pracy. Prawa – wyłącznie dla pracownika.
        • Gość: Szef,pod Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 13.03.02, 08:10
          Krysiu wiesz co jest Twoim problemem? To, ze swoich pracowników traktujesz jak
          sama piszesz - PRZECIWNIKÓW. Przecież to sa współpracownicy!!!!!!
      • Gość: panjan Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef szefa szefa? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.03.02, 13:22
        Dręczenie pracownika za którego płaci się składki, podatki oraz za jego urlop
        to bajka. Spróbujcie prowadzić własną działalność gospodarczą, współpracować z
        Nationale-Nederlanden to zobaczycie jak Charlen Thompson gość z USA potrafi
        wyssać krew i rany nie zostawić. Czytasz w ogłoszeniu że dostajesz wspaniałe
        warunki pracy, prowizje, szkolenia - a po kilku latach gdy masz na koncie
        kilkuset klientów za które powinieneś dostawać prowizję odnowieniową (ok. 3% od
        składki) - ta prowizja zostaje drastycznie obcięta i jeśli klient wymówił umowę
        i otrzymał jakąś wartość wykupu - to tobie zabierają prowizję z ostatnich dwóch
        lat - a przecież ponosiłeś koszty obsługi, jeździłeś do klienta, wysyłałeś na
        swój koszt listy - pana prezesa to nie obchodzi jego interesują tylko zyski -
        prowadzisz własną działalność możesz rozwiązać umowę agencyjną ale twoich
        klientów przejmie ktoś inny a ty nie dostaniesz za swoją pracę ani grosza - a
        co gorsza nie wolno ci się kontaktować ze swoimi klientami (bo są własnością
        TU). Co miesiąc rachunek który za ciebie wystawia centrala jest mniejszy niż
        kwota przelewu na twoje konto - na interwencje nikt nie raczy odpowiedzieć - na
        twoje uwagi sam sobie odpowiedz "paragraf 22" - czyli jak chcesz to odejdź
        niedługo w NNP pozostaną tylko Ci co nikt inny ich nie chciał bo większość
        agentów już znalazła inną pracę albo bardzo intensywnie szuka. Jest tylko jedna
        pozytywna rzecz w tej firmie - jeżeli coś się zdarzy klientowi to naprawdę
        dostaje należne świadczenie. Agent traktowany jest gorzej niż bezpański pies -
        może ktoś by powołał do życia jakieś towarzystwo opieki nad agentami? Sam byłem
        pracodawcą, a wcześniej byłem pracownikiem więc doskonale wiem że prawda leży
        pośrodku, ale zastanówcie się nad naszym losem, jeżeli my będziemy mówili
        prawdę to jednocześnie podcinamy gałąź na której sami siedzimy, ale jeśli nic
        nie będziemy mówili to mobbing nas i tak wykończy bo dobrze zarabia tylko
        zarząd i ok 50 agentów w Polsce (kiedyś było 5 tys. a obecnie jest w NNP ok.
        2,5 tys agentów). Chociaż pracuję dla NNP już 5 lat i jestem w pierwszej "100"
        w Polsce to na koncie mam zawsze debet od ponad roku a prowizje ciągle są
        mniejsze - prawdę mówiąc mało jest takich głupich.
        • Gość: krysia Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef szefa szefa? IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 12.03.02, 14:07
          Twoje zdanie jako agenta pracującego dla swojej firmy i wykorzystywanego przez
          nią to sztandarowy przkład jak można wyssać wiele z pracownika . I to nadaje
          się do zmiany lub do walki o zmianę . Poniewaz wiesz jak ciężkie jest życie
          pracodawcy/w durnotach polskich / i teraz pracownika- opinia Twoja to porządne
          wyważenie tego co i jak powinno być prawidłowo ustawione .Myslę ,że masz
          wszelkie szanse by jeszcze do czegoś dojść i móc na siebie spojrzeć w lustro -
          rankiem . Poruszyłeś temat niejako szerzej niż tu obecni,którym przeszkadzaja
          polecenia szefa np.na temat " konieczności wpinania do segregagatora "
          bardziej "równo lub porządku w kubkach .Powodzenia
      • Gość: granatka Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: 213.134.136.* 12.03.02, 14:01
        Taaaak... Jestem ofiara mobbingu. Dlugo myslalam, ze to ze mna jest cos nie tak
        i stawalam na glowie, zeby zadowolic mojego szefa. Zeszlego lata powiedzial mi,
        ze musimy sie rozstac, ale on oczywisice pomoze mi znalezc inna prace... I tak
        do jesieni zylam i pracowalam pod presja, ze w kazdej chwili moge wyleciec.
        Efekt? Robilam absolutnie wszystko, o wiele wiecej niz nalezalo do moich
        obowiazkow. Od szefa dostawalam od czau do czasu kolejny telefon do ewentualnej
        nowej pracy i mnostwo pochwal za moja aktualna dzialanosc...Siedzialam w pracy
        po 12, 13 godzin. Balam sie. Jesienia okazalo sie, ze jednak jestem dobra i
        moge zostac. Radosc moja byla wielka. Do czasu... W pazdzierniku zaczelam
        chorowac. Zignorowalam to, bo jakze bym mogla polozyc sie do lozka, skoro tak
        wielka szansa przede mna: zadowolic mojego szefa jeszcze bardziej. Chodzilam z
        goraczka i strasznym bolem do pracy na kolejne 12, 13 godzin... Znow
        uslyszalam, ze sie za malo staram, ze nie jest zadowolony... W koncu
        wyladowalam w szpitalu z bardzo powaznym zapaleniem pluc i podejrzeniem
        najgorszego. Efekt: po dwoch miesiacach przymusowego leczenia nie mam juz dokad
        wrocic. Sprytny szefunio, nie?
      • Gość: ITM Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 12.03.02, 14:37
        Ja tam nikogo nie dręczę i wszyscy mnie lubią
        M. Kosiński ITM Polska
      • Gość: Dekar Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.hygea.pl 12.03.02, 14:41
        Cieszę się (wbrew zdaniu niektórych forumowiczów), że w końcu ktoś pomyślał o
        nagłośnieniu tego zjawiska. Nie tyle ze względu na szansę, że coś to zmieni ile
        na sposobność podzielenia się swoimi przeżyciami, co niejednokrotnie jest
        najlepszym sposobem odreagowania.
        Ja również w mojej dotychczasowej karierze zawodowej spotkałem się
        z "mobbingiem", było o to tyle przykre, że nastąpiło w mojej pierwszej pracy
        jaką podjąłem po studiach.
        Sam początek był jednak jak z bajki, przyjęty zostałem ciepło, szybko
        nawiązałem kontakt z bardzo sympatycznymi ludzmi, kierownictwo wiedząc, że
        jestem świeżo po studiach pomagało mi bezstresowo się zaadaptować, sama praca
        ciekawa i satysfakcjonująca (po dziś dzień bardzo mile wszystkich wspominam).
        Niestety w wyniku zmian właścicielskich (co w sektorze bankowym jest coraz
        częstsze), cała kadra kierownicza została wywalona w trybie pilnym (dyrektor
        zwolniony w czasie urlopu, kierownik przyspieszona emerytura), a na ich miejsce
        przyjechała "świeża krew" z Poznania, no i zaczęło się. Na początek połowa
        pracowników jako "zbędni" lub "niekompetentni" na bruk. Została nas tylko
        garstka z zakresem obowiązków pełnego składu, nietrudno więc sobie wyobrazić
        jakie obciążenie na nas spadło. Zaczęły się zaległości i zatory, bo po prostu
        nie dało rady przerobić tego wszystkiego fizycznie, no, ale kierownictwo wie
        lepiej co damy radę a co nie.
        Ponieważ nie należę do osób z których można robić wariata i wmawiać na siłę
        bzdury, od początku dochodziło do starć z nowym kierownikiem. Oczywiście w
        białych rękawiczkach w końcu byliśmy bankowcami. Zagrywki ze strony mojego
        przełożonego przypominały jak to padło w jednej z wcześniejszych wypowiedzi na
        forum, mobbing delikatniejszy, bardziej wyrafinowany. Np. wymyślanie
        dodatkowych, czasochłonnych zadań (zupełnie niepotrzebnych, które lądowały
        później w koszu), a potem wypominanie niezrealizowanych w terminie czynności.
        Pociąganie do odpowiedzialności za zadania za które nie byłem odpowiedzialny
        bądz na które nie miałem wpływu (np. uzyskanie danych z terenowego oddziału,
        kiedy nie było tam nikogo, przecież kurde nie przemieszczę się 300 czy 400 km w
        ciągu godziny, pozostaje tylko kontakt telefoniczny, a ten jak wiadomo wymaga
        rozmówcy po drugiej stronie). Jakiekolwiek próby rozsądnego wytłumaczenia
        zaistniałych okoliczności puszczane były mimo uszu, wyglądało to mniej więcej
        tak:
        - masz dane?
        - nie mam, nie mogę się dodzwonić
        - co mnie to obchodzi zadzwoń jeszcze raz
        - próbowałem 5 minut temu
        - więć znowu zadzwoń
        To byłoby nawet do zniesienia gdyby nie odbywało sie co 5 minut z regularnością
        zegarka, nie mogłem przez to skupić sie na pozostałej pracy. Tylko coraz
        bardziej nerwowo zerkałem na drzwi, a jak ktoś wchodził to aż podskakiwałem.
        Ale to jeszcze nic, pewnego dnia stwierdził, że w pokoju panuje bałagan (aż
        korciło go żeby powiedzieć "i brud", ale wtedy musiałby winić za to sprzątaczki
        a nie mnie). Pracę miałem specyficzną, często daną sprawę załatwiało sie cały
        dzień, a nierzadko przez kilka. Ponadto, aby się wyrobić zajmowałem się kilkoma
        sprawami na raz, więc gdyby na stole miały znajdować sie tylko akta sprawy
        którą zajmuję się w danym momencie, to chyba przez połowę dnia kursowałbym do
        szafy z aktami i z powrotem. Żeby nie było wątpliwości, po skończonym dniu
        pracy wszystkie dokumenty wędrowały na swoje miejsca (ja też nie lubię
        bałaganu). Te "naloty porządkowe" były nie mniej stresujące od innych wizyt.
        Miał też w zwyczaju wypisywać mi na kartce, co mam zrobić przez dany dzień,
        albo tydzień!! Naprawdę, jak w przedszkolu albo obozie.
        A najlepsze w jego wykonaniu było opracowanie bardzo życiowej filozofi pracy,
        otóż cytuję "Pracownik nie ma prawa przychodzić do tego pokoju z problemami,
        tylko z gotowymu rozwiązaniami. Ja nie jestem od rozwiązywania waszych
        problemów", często słyszałem również "Twoje problemy to jak siedzące małpy na
        twoich ramionach i ty mi je próbujesz zrzucić na biurko", zresztą przywoływał w
        przykładach również inne zwierzątka (kaczuszki itp., zdziecinnienie czy może
        był na prochach? oto zagadka). Ciekawe tylko jak rekomendować decyzje rzędu
        kilku milionów złotych bez konsultacji z przełożonym który je opiniuje. Dla
        ciekawych, można, ale potem dostaje się opieprz jeżeli nie jest zgodna z wizją
        szefa. Dlaczego zamienienie w takiej sytuacji dwóch zdań ze mną, które by wiele
        wyjaśniły, było dla niego takim wyrzeczeniem, nie wiem.
        No cóż teraz krótko, z tego wszystkiego rozchorowałem się (diagnoza lekarska,
        na tle nerwowym), byłem na zwolnieniu, ale do pracy przychodziłem. Nie
        przedłużałem go, ale za to musiałem raz w tygodniu wyjść (wcale nie wcześniej,
        tylko po prostu po oficjalnym 8-mio godzinnym dniu pracy) na kontrolę. Pojawiły
        się komentarze w stylu, to ten co ciągle go nie ma w pracy.
        A jak przyłapał mnie kiedyś na przerwie śniadaniowej jak pogryzając kanapkę
        przeglądałem internetowe serwisy informacyjne, to stało się modne, "znowu się
        nie wyrobiłeś? To dlatego, że ciągle siedzisz w Internecie".
        Oszczędzę wam opisu tego co działo się jak się zwalniałem, bo to też temat
        rzeka.
        Tak na marginesie, mimo "wspaniałego" kierownictwa i "nowoczesnych" technik
        zarządzania i organizacji pracy wprowadzonych przez nowe władze, wyniki naszej
        jednostki pogorszyły się, co znalazło swoje odbicie i w liczbach i opinii
        klientów.
        Cała historia kończy się jednak happy endem, obecnie nie pracuję już w tym
        Banku, zarabiam więcej, szefa mam bardzo miłego, współpracowników również.
        Żałuję tylko straconego zdrowia i nerwów, bo tego już naprawić się nie da
        (wizyty u lekarza na stałe wpisały się w mój plan tygodnia).
        Pozdrawiam wszystkich, oby jak najmniej takich ludzi na stanowiskach
        kierowniczych.
        • Gość: maria dot. przypadku Dekara IP: *.pekao.com.pl 12.03.02, 18:06
          Przeżyłam taką samą historię też w banku. I szef i szef szefów stosują to jako
          techniki "nowoczesnego zarządzania". Przynajmniej w jednym przypadku uważam że
          podejrzanych o mobbing Sąd Pracy powinien kierować obligatoryjnie na
          konsultację do psychiatry. To są chorzy niespełnieni ludzie, którzy działąją
          na szkodę firm. Jeżeli firmy ich "używają", to muszą mieć pełną świadomość, że
          pracują z "odbezpieczonym granatem". Mobberzy mają w dupie interesy firmy.
          Może dzięki tej dyskusji któraś sprawa w sądzie pracy potoczy sie tym torem?
          • Gość: tatulek Re: dot. przypadku Dekara IP: *.koronowo.sdi.tpnet.pl 12.03.02, 22:52
            Mam zupełnie inne odczucia. Z moich doświadczeń wynika, że częściej kierownicy stosujący
            mobbing
            robią to nie z maniakalnych skłonności psychopatycznych, ale z wyrafinowanie stosują go do
            osiągnięcia konkretnych celów. Odniosłem wrażenie, że kluczowa może być sytuacja samej
            firmy (np. ciągnąca się kwartałami restrukturyzacja, widmo kolejnych redukcji, zablokowane
            budżety na premie motywacyjne itp.). Jest to doskonała okazja by pogonić pracownika z drugiej
            strony. Można wówczas popróbować kto ulega presji i wchodzi na jeszcze wyższe obroty, kto sie pod
            presją załamuje i kompletnie wypada z obiegu, a kto ma sztywny kark i jest na tego typu działania
            odporny. Zależnie od upodobań można niepoprawnie reagującą grupę poddać redukcji (skoro i tak w
            końcu trzeba by kogoś wytypować) albo wycisnąć z zespołu jeszcze więcej bez ponoszenia
            dodatkwych kosztów.
            Przeżyłem w ostatnich miesiącach sporo stresu w związkuz taką sytuacją. A jeśli specyfika czyjejś
            pracy odbiega od dokręcania śrubek na taśmie lub wykonywaniu na akord prostej czynności to okazji
            do mobbingu, wobec którego każdy sąd jest bezradny, będzie zawsze bez liku.
            Ja osobiście straciłem jedną z lepszych ocen w dziale i wprost powiedziano mi, że powinienem
            mocno przemyśleć moją postawę w związku ze zbliżającą się redukcją z powodu... częstych chorób
            dziecka. "Twoja żona nie jest odpowiedzniejszą osobą do brania opieki?". Kolejny przyczynek to liczba
            godzin spędzona w biurze. Po półtora roku zaczęło przeszkadzać, że nie "dosiaduję" kilkunastu minut
            do regulaminowych godzin pracy. Godziny spędzone na wieczornej pracy w domu (możliwość pracy
            zdalnej załatwiona przez tego samego kierownika) soboty i nocki w pracy podczas
            kończenia zagrożonych projektów (nie zapłacone) idą nagle w niepamięć. Każdy z takich przypadków
            jest zasadniczo zabezpieczony (jak się jest 3-4 tygodnie w roku na zwolnieniu, to w porównaniu z
            innym pracownikiem statystyki można mieć gorsze; czas pracy rejestruje się na portierni, nie w
            domu).
            I wydaje mi się, że dyskusja taka może byc pożyteczna o tyle o ile łatwiej żyć ze złem nazwanym i
            łatwiej znaleźć sobie oparcie w takich stuacjach. W prawne rozwiązania raczej nie wierzę. Z tym jest
            tak, jak z reklamami piwa. Inicjatorzy będą musieli wykazać się większą finezja i wyrafinowaniem.

            Osobną kwestią jest dla mnie fakt, że sytuacje takie są na porządku dziennym w firmach (zwłaszcza z
            kapitałem zagranicznym) gdzie pracownicy obligatoryjnie zapoznają się i zobowiązują do
            przestrzegania sążnistych "kodeksów wewnętrznych", "drogowskazów biznesu", "etosów pracownia
            firmy X", "złotych zasad konkurencji" w których to normuje się moralne podejście do
            współpracowników, kontrahentów i klientów. I taka hiipokryzja na zmianę śmieszy mnie i przeraża.

            Przepraszam za tak długie przynudzanie, pozdrawiam!
        • Gość: lidka Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 13.03.02, 00:55
          Szczęśliwcze napisz jak znalazłeś pracę, bo ja już nie wiem jak rozmawiać, a
          każda wysyłana oferta to jak rzut w czarną dziurę. Jak udało Ci się nie stracić
          poczucia własnej wartości?
          • dekar Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? 13.03.02, 10:11
            Droga Lidko,
            Pytasz jak udało mi się znaleźć pracę? Nie było to łatwe. Poszukiwania zajęły
            mi ponad pół roku, po prostu musisz uzbroić się w cierpliwość. Z szykaniem
            pracy jest jak z loterią, starasz się i nic, a czasami po prostu jest Twój
            dzień i bez wysiłku idzie wszystko jak z płatka, zobaczysz ten dzień na pewno
            nadejdzie.
            A teraz ciekawostka: jak o moich poszukiwaniach pracy dowiedział się szef?
            Odpowiedź: okazało się, że w jednej z firm do której się zwróciłem, jego żona
            jest kadrową, zaprezentowała niezły poziom etyki zawodowej informując go o tym
            jeszcze tego samego dnia. Oczywiście nazajutrz zostałem wezwany na dywanik i
            musiałem się tłumaczyć, dlaczego śmiem szukać pracy bez wiedzy swojego
            przełożonego!! Pozostawię to bez komentarza.
            W kwestii utrzymania poczucia własnej wartości, to od razu przyznaję się, że z
            początku myślałem, że to ze mną jest coś nie tak (w końcu każdy nowy szef
            otrzymuje na początku jakiś kredyt zaufania), ale następuje moment w którym
            absurdalność pewnych sytuacji działa jak kubeł zimnej wody. Zawsze staram się
            na trzeźwo oceniać sytuację i jeżeli widzę, że mój kierownik, przepraszam za
            słowo, jest palantem to w życiu nie wmówi mi, że jestem czymś gorszym.
            Przyjąłem zasadę "Jak Kuba Czechowi tak Czech mazutem" (wersja kabaretowa) lub
            jak kto woli "Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie". No, ale ja mogłem sobie na to
            pozwolić, jestem młody, bez rodziny, wykształcony (stwierdzam fakt, a nie
            przechwalam się). Inni niestety nie mają takiego szczęścia.
            Pozdowienia dla Ciebie i wszystkich tych którzy jednak pozostali na
            stanowiskach mimo podobnego traktowania.
            • Gość: lidka Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.02, 21:37
              Dzięki za odpowiedź. Jedno mnie pocieszyło, że Ty też długo szukałeś pracy, ja
              szukam 3 m-ce. Jednak teraz jestem bez pracy, mój system wartości i układ
              nerwowy nie pozwoliły mi dłużej pracować z tym "palantem". Jeżeli chodzi o
              wykształcenie, to mam wrażenie że jest mi przeszkodą. Kobieta zbyt dobrze
              wykształcona, z wiedzą popartą dobrą praktyką to zagrożenie dla nie chcącej
              ruszać szarymi komórkami płci męskiej, a dla żeńskiej to wróg nr 1. Powiedz czy
              wystarczy mi cierpliwości na kolejna 3 m-ce? Ja już nie znam słowa nadzieja na
              tej płaszczyźnie. Być może jestem niecierpliwa, ale przeszłam szkołę tresury
              przez byłego szefa, a to nie pozostaje bez wpływu. Lidka
      • Gość: Gosia Re: Mobbing - czy dręczy Cię szef? IP: *.server.pl 12.03.02, 14:58
        Należy doprowadzić do uchwalenia takiej ustawy, aby wszelkie przejawy mobbingu
        w miejscach pracy były karane sądownie.
        Obecnie przełożeni czują się całkowicie bezkarni w swych poczynaniach w
        stosunku do podwładnych.
        PIP powinna na każde zgłoszenie o zaistniałej sytuacji reagować pismem, w
        którym znalazłyby się odpowiednie paragrafy ograniczające bezkarność mobbera.











    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka