Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Limit mecenasów - artykuł w Gazecie

    IP: 62.89.126.* 13.03.02, 18:25
    We wczorajszej Gazecie był artykuł o chłopaku, który procesuje się z krakowską
    adwokaturą przed NSA. Nie chcą go przyjąć na aplikację, chociaż zdał egzamin
    wstępny z uwagi na brak miejsc.
    Myślę, że krakowscy adwokaci się podłożyli. Postawili przyjętym piątki, a
    nieprzyjętym 4+. Nic dziwnego, że ci nie przyjęci czują się pokrzywdzeni. Gdyby
    adwokaci postawili wszystkim nieprzyjętym oceny niedostateczne, to ci kandydaci
    nie mieliby podstaw do procesu.
    Obserwuj wątek
      • Gość: Osip Re: Limit mecenasów - artykuł w Gazecie IP: *.acn.waw.pl 14.03.02, 15:48
        To co - pożalimy się troszkę na los studenta/absolwenta prawa? Ja chętnie.
        • Gość: Andrzej Re: Limit mecenasów - artykuł w Gazecie IP: 62.89.126.* 14.03.02, 16:10
          napisz jak im się wiedzie
          • Gość: Slav Re: Limit mecenasów - artykuł w Gazecie IP: 213.77.14.* 15.03.02, 15:31
            To może ja zacznę. Skończyłem UJ dzienne w '96 (dyplom-4) i z własnej woli nie
            startowałem na aplikację (trzeba było utrzymać rodzinę i iść do pracy za jakieś
            ludzkie pieniądze a nie na aplikację za grosze czy w ogóle na "bezetatową").
            Nie było mnie stać na to żeby zostać "dokończonym prawnikiem" (cholera, jak
            człowiek zaczynał studia to nie miał bladego pojęcia o tym, ze tam dalej
            jest "jeszcze jakaś aplikacja", ale pretensje moge mieć tylko do siebie bo nie
            zapytałem). Było mi cholernie szkoda widząc wszystkich kumpli od książki i
            butelki jak na 5 roku ryją do aplikacji, wiedząc że sam, z własnej woli zamykam
            sobie drogę w jednym kierunku. Potem towarzystwo robiło imprezę
            poegzaminacyjną - nie poszedłem bo bym się chyba rozpłakał. Po jakichś 2 latach
            pojawiły się u mnie porządniejsze pieniądze, tak więc zacząłem myśleć o
            radcowskiej - życie szybko mnie zweryfikowało. Po kilku nieudanych podejściach
            (Kraków) stwierdzam że prawo do wykonywania zawodu
            radcy/adwokata/notariusza/niepotrzebne skreślić trzeba oddziedziczyć, a nie
            zdobyć głową. Trudno - takie życie i trzeba dać sobie spokój a nie ładować co
            roku kasę w egzamin i frustrować się niepowodzeniami. Przepraszam wszystkich z
            rodzin "nieprawniczych" i bez pleców którzy się jednak dostali - przepraszam,
            chylę czoła i podziwiam za mózgi. W międzyczasie kumple pokończyli aplikacje,
            pozdawali egzaminy sędziowskie i co ? Okazuje się że 2 lata wyrzeczeń i
            ciężkiej pracy mogą sobie wsadzić, nowe etaty asesorskie liczone są na palcach
            jednej ręki i jak widzę najlepszego qumpla ze zdanym sędziowskim i
            KWALIFIKACJAMI UPRAWNIAJĄCYMI DO ORZEKANIA W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
            na etacie typu samodzielny referent paszportowy w Urz.Woj. czy jako
            podinspektora gdzieś w starostwie na prowincji, to zastanawiam się - po jaką
            cholerę przyjmować tylu prawników, wypuszczać w świat tylu prawników, (sama
            Małopolska dzienni + zaoczni ok. 1000 szt. rocznie) a potem robić tak szeroki
            nabór na sądówkę z góry wiedząc że szanse na pozostanie w sądzie ma 10-20%.
            Zazdroszcze tym, którzy skończyli we wczesnych latach '90 - wtedy było
            niesamowite "ssanie" na nieskażonych komuną prawników, a potem rynek siłą
            rzeczy zapchał braki, pojawiła się nadprodukcja a te głupie ludzie po maturze
            dalej się tam pchają.
            Pytanie z poprzedniego postu - jak się wiedzie? Otóż wiedzie mi sie powyżej
            średniej krajowej, studia + język dały mi bardzo solidną podstawę do tego co
            robię teraz (Z-ca szefa działu exportu dużej firmy) ale w zawodzie nie pracuję
            i pracował nie będę. Gdyby ktoś pytał, to odradzam "gołe" studia prawnicze -
            trzeba do tego coś dorobić. Kończą się/zapychają tradycyjne wyjścia prawników
            na rynek, ale - podsumowując - da się wyżyć.
            Co u was ? Kto kończył UJ?
            • Gość: Andrzej Re: Limit mecenasów - artykuł w Gazecie IP: 62.89.126.* 15.03.02, 15:45
              jeżeli chodzi o aplikację sądową, to kariera zależy od oceny. W zeszłym roku
              wszyscy, którzy dostali co najmniej 4, w Warszawie dostali etaty.
              Może twoi znajomi dostali gorsze oceny?
              • Gość: Slav Re: Limit mecenasów - artykuł w Gazecie IP: 213.77.14.* 18.03.02, 11:26
                Gość portalu: Andrzej napisał(a):

                > jeżeli chodzi o aplikację sądową, to kariera zależy od oceny. W zeszłym roku
                > wszyscy, którzy dostali co najmniej 4, w Warszawie dostali etaty.
                > Może twoi znajomi dostali gorsze oceny?
                Wiadomo - Warszawa...:0)
                A tak na poważnie - nie tyle chodzi o ocenę, co o o ilość etatów
                asesorskich "kapiących" z Ministerstwa. Nawet piątka nic nie gwarantowała.
                Pzdr
                • Gość: Andrzej Re: Limit mecenasów - artykuł w Gazecie IP: 62.89.126.* 18.03.02, 20:26
                  Nie mów, zeszły rok wyjątkowo obrodził w etaty. Ponoć przez to, że pieniądze z
                  aplikacji atatowej sądowej przesunięto na etaty asesorskie (?).
      • Gość: Martyna Re: Limit mecenasów - artykuł w Gazecie IP: *.proxy.aol.com 15.03.02, 19:04


        Moze w konce sie cos zmieni jak wszyscy zaczna sie sadzic, sytuacja jest
        rzeczywiscie beznadziejna. Ja obecnie mieszkam w U.S.A i chyba latwiej mi
        bedzie praktykowac prawo w Stanach niz w Polsce gdzie dostanie sie na aplikacje
        radcowska lub adwokacka graniczy z cudem.
        Ja skonczylam Uniwersytet Gdanski i to zaocznie . W Stanach planuje skonczyc
        specjalny program dla studentow zagranicznych, trwa on rok uzyskuje sie po nim
        magistra prawa i jednoczesnie do zdawania egzaminu adwokackiego , po ktorym
        mozna rozpoczac praktyke.
        • Gość: Tomas Re: Limit mecenasów - artykuł w Gazecie IP: *.studio.tpi.pl 15.03.02, 20:03
          Skończyłem prawo na UMCS w Lublinie 3 lata temu. Zawsze marzyłem o adwokaturze -
          ale wiedziałem że nie mam szans. To co dzieje się w Polsce z aplikacjami - to
          skandal. Byłem niezłym studentem, interesowało mnie prawo europejskie. Niestety
          nie mam szans na aplikację adewokacka. Ostatnio widziałem gościa z roku który
          się dostał. Totalny leser na studiach. tylko imprezy, chlanie, ciągłe poprawki
          i odroczenia, prawie zawalony rok i same tróje w indeksie. Jego mamusia - to
          oczywiście Pani mecenas. Dlaczego w tym kraju odbiera mi się prawo do
          rzetelnego egzaminu na aplikację. Dlaczego aplikantami zostają osoby zupełnie
          nie nadające się do tego zawodu. Nie rozumiem tego i jetsem bezsilnie wściekły.
          Teraz pracuję w jednej z warszawskich firm międzynarodowych. Nie powinienem
          narzekać, ale marzenia o aplikacji wciąż zostały. Nie rozumiem dlaczego ten
          temat nie jest poruszany publicznie. To się przecież nadaje do Trybunału Praw
          Człowieka !
          • Gość: Andrzej Re: Limit mecenasów - artykuł w Gazecie IP: 62.89.126.* 15.03.02, 21:20
            A gdzie zdawałeś?
          • Gość: Osip Re: Limit mecenasów - artykuł w Gazecie IP: *.acn.waw.pl 18.03.02, 12:58
            Wiesz, też się czasem zastanawiam, dlaczego ten stan trwa. Nie ma wątpliwości,
            że aplikacja notarialna to skończona patologia. Z adwokacką jest nie lepiej.
            Cieplej myślę jedynie o radcowskiej, ale chyba tylko dlatego, że nie jestem do
            końca świadom, co mnie czeka, gdy będę na nią zdawał.
            Najbardziej szokuje mnie fakt, że mimo powszechnej świadomosci tych patologii
            wśród studentów/absolwentów prawa, nie słychać publicznie wyrażanego oburzenia,
            nie ma wokół tego żadnego fermentu. Milcząco akceptujemy taki stan rzeczy.
            Dlaczego? Nikt nie chce się wychylać, każdy po cichu liczy, ze jednak się uda,
            że załapie się na jedno z miejsc pozostawionych łaskawie przez korporację do
            uczciwego obsadzenia.
            • Gość: Slav Re: Limit mecenasów - artykuł w Gazecie IP: 213.77.14.* 18.03.02, 15:19
              Gość portalu: Osip napisał(a):

              > Wiesz, też się czasem zastanawiam, dlaczego ten stan trwa. Nie ma wątpliwości,
              > że aplikacja notarialna to skończona patologia. Z adwokacką jest nie lepiej.
              > Cieplej myślę jedynie o radcowskiej, ale chyba tylko dlatego, że nie jestem do
              > końca świadom, co mnie czeka, gdy będę na nią zdawał.
              > Najbardziej szokuje mnie fakt, że mimo powszechnej świadomosci tych patologii
              > wśród studentów/absolwentów prawa, nie słychać publicznie wyrażanego oburzenia,
              >
              > nie ma wokół tego żadnego fermentu. Milcząco akceptujemy taki stan rzeczy.
              > Dlaczego? Nikt nie chce się wychylać, każdy po cichu liczy, ze jednak się uda,
              > że załapie się na jedno z miejsc pozostawionych łaskawie przez korporację do
              > uczciwego obsadzenia.

              Faktem jest - oburzamy się ale wyrażamy to po cichutku. Głośne czy ciche
              oburzanie się niewiele da - zob. początek wątku i gostka który zaskarżył
              mecenasów do NSA. Pytanie za 100 punktów - CO MU Z TEGO JEŚLI WYGRA ???
              Art. 22. 1. ustawy o NSA:
              Sąd uwzględniając skargę na decyzję lub postanowienie:
              1) uchyla decyzję lub postanowienie w całości albo w części,
              2) stwierdza nieważność decyzji lub postanowienia,
              3) stwierdza niezgodność z prawem decyzji lub postanowienia.
              Czyli de facto sprawa wróci do ponownego rozpoznania. Zgadnij przez kogo, he,he...
              Gostek może dalej walczyć, skarżyć się do NSA na bezczynność czy coś tam jeszcze
              i zdaje mi się że po długich bojach może uzyskać orzeczenie zastępujące decyzję
              Rady (cholera, nie pamiętam dokładnie ale taki myk chyba jest w ustawie). Ale do
              rzeczy:
              Nawet jeśli po wielkich bojach i z musu gościa przyjmą, to i tak go uwalą gdzieś
              po drodze, a jak nie po drodze to na końcowym. Dziadki, nie dziadki ale pamięć
              mają dobrą...
              A wracając do patologii - problem jest natury ogólniejszej. Zauważ że w każdym
              wolnym zawodzie w którym pojawia się lepsza kasa, momentalnie tworzy się samorząd
              korporacyjny/zawodowy czy jak ta cholera się nazywa, którego główną troską jest
              ograniczenie dopływu świeżej krwi i zachowanie - nazwijmy to - puli zleceń do
              podziału pomiędzy jak najmniejszą liczbę portfeli. Przykłady ? - niedawne
              przepychanki MinFin z doradcami podatkowymi, biegli-rzeczoznawcy wyceny
              nieruchomości, biegli rewidenci, ostatnio nawet pojawiła się ustawa o samorządzie
              zawodowym i zawodzie psychologa... Kto następny? Tak więc pomału wracamy do
              średniowiecza, kiedy czeladnik który chciał się dostać do cechu, musiał albo
              oddziedziczyć warsztat, albo ożenić się z córką majstra. Mógł też dłubać coś
              (=partaczyć) poza cechem, ale wtedy automatycznie był poza nawiasem i bez szans.
              Masz jakiś pomysł jak to odkręcić ? Ja nie i dlatego pieprzę cechy. Szkoda nerwów.
              Pzdr.
              P.S. Pewnie gdybym był "w cechu" to z uporem godnym lepszej sprawy broniłbym
              potrzeby, słuszności i sprawiedliwości kryteriów naboru na aplikacje. Ale punkt
              widzenia zależy od ... (wiadomo czego, nie?)

              • Gość: Andrzej Re: Limit mecenasów - artykuł w Gazecie IP: 62.89.126.* 18.03.02, 20:39
                Z radcami też się ciężko walczy. Biorą 1000 zł za egzamin na aplikację -
                bezprawnie. Koleżanka walczy z nimi już 4 rok, podjęli uchwałę o odmowie zwrotu
                pieniędzy - wygrała w NSA, ale dalej bronią się rękami inogami.
        • Gość: Slav MARTYNA, WIĘCEJ INFO !!! IP: 213.77.14.* 20.03.02, 10:05

          > Ja skonczylam Uniwersytet Gdanski i to zaocznie . W Stanach planuje skonczyc
          > specjalny program dla studentow zagranicznych, trwa on rok uzyskuje sie po nim
          > magistra prawa i jednoczesnie do zdawania egzaminu adwokackiego , po ktorym
          > mozna rozpoczac praktyke.

          Martyna, napisz coś bliżej o tym programie. Może daj jakiś link. Naprawdę trwa
          tylko rok ???
          • Gość: Osip Re: MARTYNA, WIĘCEJ INFO !!! IP: *.acn.waw.pl 22.03.02, 18:20
            Wrzuc na wyszukiwarce "LLM" czy "L.L.M." (i np. "University of Florida") -
            jakos tak nazywa sie tytul, ktory otrzymujesz po tym kursie. Ale co do
            uprawnien to Martyna chyba przesadzila.

            Pozdrawiam!

            PS. Na Targach Pracy dla Studentów Prawa (UW, Lipowa) zajrzalem do stoiska
            KRRP, patrze, a tam zamiast radcow prawnych dwa puste kubeczki po kawie. No
            i "rewelacyjne" dziewczyny z PwC; wygladaly zupelnie inaczej niz ci wszyscy
            mlodzi profesjonalisci na firomwym folderze Prajsa (tak na marginesie
            dziewczyny byly strasznie nakrecone na gadanie, ze ci ze zdjec to nie modele,
            tylko prawdziwi pracownicy, nie wiem, o co im chodzilo, jakas nowa strategia
            ksztaltowania wizerunku firmy?)
            • Gość: Osip Re: MARTYNA, WIĘCEJ INFO !!! IP: *.acn.waw.pl 22.03.02, 20:51
              Aha, przypomnialo mi sie wlasnie, co mnie najbardziej frustruje w korporacyjnej
              organizacji adwokatury - to mianowicie, ze nie moge sobie pozwolic na wybuch
              szczerosci wobec mecenasow, w ktorych firmie pracuje, i nastepujace po nim
              trzasniecie drzwiami, bo z jednym z tych sympatycznych kolezkow moge spotkac
              sie jeszcze przy naborze na aplikacje. Grrrrr...

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka