Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Kiedy umowa jest śmieciowa?

    22.09.12, 14:26
    Śmieciowi to są pracownicy, którzy się godzą pracować za śmieszne 5 zł / godzina lub coś koło tego. Czemu nie piszecie o tym artykułów? Przyjedzie taki wieśniak na krusie do miasta i stawki zaniża. Bo on czynszu od domu na wsi płacić nie musi i za ubezpieczenie płaci grosze więc co mu zależy? Ludzie się nie szanują. I dlatego ktoś normalny nie może znaleźć pracy za przynajmniej te 2500 netto. Taka kwota to minimum, które umożliwia wynajęcie i opłacenie mieszkania na prowincji i biedne żarcie. Jak można się godzić na niższą pensję jest dla mnie niepojęte!
    Obserwuj wątek
      • Gość: robio Kiedy umowa jest śmieciowa? IP: *.adsl.inetia.pl 22.09.12, 14:40
        co to znaczy śmieciowa? Śmieciowe to jest to państwo, w którym żyjemy i w którym gigantycznymi podatkami i zusami zarzyna się pracodawców i pracowników. Składki zusowe są g.. warte i g.. z nich będzie na emeryturze tak jak g.. się ma z fikcyjnej darmowej służby zdrowia. Polityka rządzących doprowadza do wylęgu kombinatorstwa tak po stronie pracodawców i pracowników i zwiększanie obciążeń nie pomoże, a doprowadzi do tego, że szara strefa będzie się powiększać a ludzie będą mieli już całkowicie w d.. jakakolwiek postawę obywatelską i szacunek do władzy.
        • ipta Re: Kiedy umowa jest śmieciowa? 22.09.12, 16:20
          Jeszcze nikomu się to nie udało .
          Tylko Polakom ~~Perpetuom Mobile~~.
          Pracujący emeryci zasilają opłatami z tytułu wykonywanej pracy ZUS.
          Aby to ZUS miał z czego im wypłacić przynależne Im emerytury.
          Pracodawcy nie opłaca się nikogo zatrudniać ,a produkcja idzie jakość dalej.
          Polska kraj słynący z cudów i ~~Perpetuom Mobile~~.
          • Gość: moe Re: Kiedy umowa jest śmieciowa? IP: *.homenett.pl 23.09.12, 08:11
            Po upadku ? PO i Tuska ,okaże sie ze nie ma emerytur,a są jedynie długi pozostałe po działalności tej politycznej bandy .
            Następcy po Tusku zlikwidują emerytury w tej postaci jakiej są i będą wypacać jedynie zabezpieczenie socjalne ,moze około z 500 zł ,takie zabezpieczenie będzie wypłacane dla każdego.
      • Gość: los Kiedy umowa jest śmieciowa? IP: *.mmj.pl 22.09.12, 15:00
        mam to rozwiaza co do pracodawcow moa naz na nei zatrudniac ale niech nam panstwo nie kasze od nich odprawadzac podatkow i rozliczenia sie ze skarbowka mi proponowana taka umowe nie mam pracy ale sie zgodzielm ale bez zadnej umowy mi to leiej sie oplacalo
      • pajalew Kiedy umowa jest śmieciowa? 22.09.12, 15:29
        jak mogę być zadowolony, gdy zarabiam średnio 800zł miesięcznie. co prawda na rękę, ale gdy po opłaceniu miejsca w pokoju dwuosobowym zostaje mi ok. 250 na życie i nie mogę pójść do lekarza i nie będę miał zwolnienia chorobowego i nie będę miał renty i nie będę miał emerytury ani właściwie żadnej przyszłości, to chyba w żadnym wypadku nie mogę być zadowolony.
        przy okazji praca jest oczywiście upokarzająca i szczerze nienawidzę wyrachowanych ludzi z którymi pracuję oraz moich lemingów-szefów.
        • ziner Re: Kiedy umowa jest śmieciowa? 22.09.12, 17:43
          A powiedz, kochanieńki, jakie masz kwalifikacje? Z jakiego powodu pracodawcy powinni ci płacić więcej?
          • Gość: gnago Re: Kiedy umowa jest śmieciowa? IP: *.adsl.inetia.pl 22.09.12, 17:49
            Oczywistym jest dla każdego normalnego człowieka , wyjątkiem są psychopaci, że wynagrodzenie za pracę na pełny etat powinno umożliwić godziwy wikt i opierunek i odłożenie 25% . W miarę wieku i doświadczenia pensja rośnie - domyślne utrzymanie rodziny- dzieci, rodzice etc.

            To nazywa się współpraca- społeczeństwo
            • gandalph Re: Kiedy umowa jest śmieciowa? 23.09.12, 02:15
              Gość portalu: gnago napisał(a):

              > Oczywistym jest dla każdego normalnego człowieka , wyjątkiem są psychopaci, że
              > wynagrodzenie za pracę na pełny etat powinno umożliwić godziwy wikt i opierunek
              > i odłożenie 25% . W miarę wieku i doświadczenia pensja rośnie - domyślne utrzy
              > manie rodziny- dzieci, rodzice etc.
              >

              Oczywistym jest dla każdego normalnego człowieka, wyjątkiem są durnie, że pracodawca płaci tyle, ile dla niego praca danego pracownika jest warta. Jeżeli dla kogoś to mało, ma dwie możliwości: albo szukać gdzie indziej, albo pracować na dwa etaty. Tetrium non datur.

              > To nazywa się współpraca- społeczeństwo

              To, o czym piszesz, się nazywa lewacka demoralizacja. Wszystko na tym świecie ma wartość taką, i tylko taką, jaką ktoś jest skłonny zapłacić.
              • corett Re: Kiedy umowa jest śmieciowa? 29.09.12, 09:44
                gandalph napisał:

                > Oczywistym jest dla każdego normalnego człowieka, wyjątkiem są durnie, że praco
                > dawca płaci tyle, ile dla niego praca danego pracownika jest warta.

                I to jest właśnie klucz - pracodawca wycenia płacę pracowników za nisko, bo woli sam zgarniać lwią częścią zysków firmy (ewentualnie płacić dużo menagerom, zarządowi albo swojej rodzince kosztem reszty pracowników). A jak pracownikom się nie podoba to rzuci hasełko, że na kogoś miejsce ma 10 chętnych a ludzie z obawy przed bezrobociem muszą się dawać upokarzać.

                Oczywiście to jego firma, jego sprawa ale nie odmawiaj ludziom krytyki takiej postawy.
                • gandalph Re: Kiedy umowa jest śmieciowa? 29.09.12, 15:51
                  "pracodawca wycenia płacę pracowników za nisko"

                  Co to znaczy, "za nisko"? wedle jakich kryteriów "za nisko"? Jedynym kryterium wartości czegokolwiek jest to, ile ktoś jest skłonny za to zapłacić (pamiętaj o tym, że to działa zawsze w obie strony; dzisiaj ktoś ci płaci "za nisko", jutro może się okazać, że to ty płacisz "za nisko". Żeby nie było mentalności Kalego!). Jeśli uważasz, że w danym sklepie skarpetki są za drogie, to nie zawierasz transakcji czyli idziesz gdzie indziej. Jeżeli uważasz, że pracodawca za mało płaci, to idziesz gdzie indziej.
                  Takie określenia "za mało" - "za dużo" nie mają w ogóle sensu. Zawsze można zadać pytanie: "wedle jakich kryteriów"?
                  W związku z tym twoje ostatnie zdanie "nie odmawiaj ludziom krytyki takiej postawy. " jest całkowicie pozbawione sensu. Jeżeli płaca w danej firmie mi nie odpowiada, to nie zawieram umowy; jeśli ją podpisałem, to znaczy, że zaakceptowałem oferowane warunki.
                  Wiem, wiem, odpowiesz na to, że wszędzie jest tak samo, to znaczy tak "niskie płace". Być może tak, ale w takim razie zastanów się, dlaczego tak jest; argument o pazerności pracodawców jest chybiony. Pazerny może być jeden, drugi,..., dziesiąty czy setny, ale nie wszyscy. Skoro wszyscy tak postępują, to widocznie jakaś jest tego przyczyna. A w związku z tym ostatnim, zamiast strzelać na oślep, dokładnie zdefiniuj cel, do czego zachęcam.
                  • corett Re: Kiedy umowa jest śmieciowa? 10.10.12, 22:26
                    > W związku z tym twoje ostatnie zdanie "nie odmawiaj ludziom krytyki takiej p
                    > ostawy.
                    " jest całkowicie pozbawione sensu. Jeżeli płaca w danej firmie mi
                    > nie odpowiada, to nie zawieram umowy; jeśli ją podpisałem, to znaczy, że zaakce
                    > ptowałem oferowane warunki.

                    Sama akceptacja oferowanych warunków nie oznacza, że tych warunków nie można krytykować! Można przecież być zmuszonym do przyjęcia jakiejś pracy ze względu na okoliczności życiowe. Tak samo sytuacja może nas zmusić do kupienia czegoś po kosmicznej cenie. Nie znaczy, że mamy robić to z uśmiechem na ustach. Przykładowo na terenach popowodziowych paru cwaniaczków sprzedawało żywność i picie po bardzo wysokich cenach. Ludzie jednak potrzebowali tych produktów, więc sytuacja zmusiła ich do akceptacji ceny. Nie odmawiaj im jednak prawa przeklinania na tych cwaniaczków, chociażby z czysto ludzkiego punktu widzenia.

                    gandalph napisał:
                    > Wiem, wiem, odpowiesz na to, że wszędzie jest tak samo, to znaczy tak "niskie p
                    > łace". Być może tak, ale w takim razie zastanów się, dlaczego tak jest; argumen
                    > t o pazerności pracodawców jest chybiony. Pazerny może być jeden, drugi,..., dz
                    > iesiąty czy setny, ale nie wszyscy.

                    Nie wszyscy, ale zdecydowana większość. Powiedzmy, że jest 10% niepazernych - wtedy jest bardzo ciężko takich znaleźć.
              • Gość: bodo47 Re: Kiedy umowa jest śmieciowa? IP: *.ngates.nasze.pl 04.10.13, 20:21
                A od kiedy pracodawca płaci za pracę, tę konkretną? Jak on wycenił, ile ta moja praca jest warta? Przecież to brednie psychicznie ukształtowanego. Pracodawca płaci tyle, aby jego zysk był jak największy!!! I tyle. On nie myśli, czy ty masz co włożyć do garnka. On myśli, za ile pojedzie na wczasy do Brazylii i jaki samochód kupi w przyszłym kwartale.
                Człowieku na umowie śmieciowej - nie ty to wymyśliłeś tylko pracodawcy. Oni mają pieniądze i oni decydują ile wydać ze SWOJEJ kieszeni. Taki podział: on ma , ty nie masz!!! A co do KRUS-owców to wywaliłbym ich wszystkich albo podniósł składki do ZUS-owskich. Jak chcą pracować "w mieście" niechaj płacą. Ze mną pracują 3 osoby (ochrona) i 1 (słownie: jeden) jest na ZUS, a 3 na KRUS. I gdzie tu sprawiedliwość?I nawet ci z KRUS-u są "lepszymi" pracownikami, bo pracodawca ma mniejsze obciążenia!!!!!!!!!!!!
          • Gość: goscLA Re: Kiedy umowa jest śmieciowa? IP: *.lsanca.fios.verizon.net 22.09.12, 18:18
            z normalnego powodu ze to nie starczy zeby przezyc, jezeli ktos zarabia na calym etacie 800 zl to nie moze fizycznie przezyc miesiaca.
            • gandalph Re: Kiedy umowa jest śmieciowa? 23.09.12, 02:17
              Gość portalu: goscLA napisał(a):

              > z normalnego powodu ze to nie starczy zeby przezyc, jezeli ktos zarabia na caly
              > m etacie 800 zl to nie moze fizycznie przezyc miesiaca.

              Jeżeli ktoś nie może przeżyć z pracy w jednym miejscu, to nie ma wyjścia, musi pracować na dwa etaty. Biadolenie nic tu nie da.
              • szant.rapa Re: Kiedy umowa jest śmieciowa? 23.09.12, 22:11
                > Jeżeli ktoś nie może przeżyć z pracy w jednym miejscu, to nie ma wyjścia, musi
                > pracować na dwa etaty. Biadolenie nic tu nie da.


                a ty na ile etatow pracujesz? rozumiem, ze na dwa, gdzie zarabiasz 2 x 800 zl, co daje ci 1800 na reke?:P
                • szant.rapa Re: Kiedy umowa jest śmieciowa? 23.09.12, 22:11
                  1600 na reke-poprawka.
                • gandalph Re: Kiedy umowa jest śmieciowa? 24.09.12, 00:54
                  szant.rapa napisał(a):

                  > > Jeżeli ktoś nie może przeżyć z pracy w jednym miejscu, to nie ma wyjścia,
                  > musi
                  > > pracować na dwa etaty. Biadolenie nic tu nie da.
                  >
                  >
                  > a ty na ile etatow pracujesz? rozumiem, ze na dwa, gdzie zarabiasz 2 x 800 zl,
                  > co daje ci 1800 na reke?:P

                  Pracuję na ok. 1/2 etatu i zarabiam ~5000 miesięcznie.
                  • szant.rapa Re: Kiedy umowa jest śmieciowa? 24.09.12, 09:58
                    > Pracuję na ok. 1/2 etatu i zarabiam ~5000 miesięcznie.


                    to teraz zamien to na dwa etaty i zarabiaj gora 1600 zl. wtedy pogadamy. przy okazji sie pochwal, jak ci sie za taka kase zyje i ile zostaje w kieszeni po oplaceniu rachunkow.
                    • gandalph Re: Kiedy umowa jest śmieciowa? 24.09.12, 12:57
                      szant.rapa napisał(a):

                      > > Pracuję na ok. 1/2 etatu i zarabiam ~5000 miesięcznie.
                      >
                      >
                      > to teraz zamien to na dwa etaty i zarabiaj gora 1600 zl. wtedy pogadamy. przy o
                      > kazji sie pochwal, jak ci sie za taka kase zyje i ile zostaje w kieszeni po opl
                      > aceniu rachunkow.

                      O co ci chodzi? Napisałem wyżej tylko tyle, że jeśli komuś mało pieniędzy z jednego etatu, to musi pracować na dwa. Innego wyjścia nie ma, nikt mu nie dołoży.
                      A tak przy okazji: był czas, kiedy pracowałem na 3 fronty, ale teraz ograniczyłem się do jednego wyrobiwszy sobie pozycję w zawodzie. Więcej nie mam zamiaru się zabijać pracą, wiele też zależy od koniunktury. A wspomniane przez ciebie 1600 zł jestem w stanie zarobić w 2-2,5 dni roboty.
                      Poza tym każde pokolenie musi dostać w kość, na spijanie śmietanki przyjdzie czas po 20-25 latach pracy (o ile ktoś nie poprzestanie na zmywaku lub w call-center).
          • szant.rapa Re: Kiedy umowa jest śmieciowa? 22.09.12, 20:05
            ziner napisał:

            > A powiedz, kochanieńki, jakie masz kwalifikacje? Z jakiego powodu pracodawcy po
            > winni ci płacić więcej?



            jestes pewnie pracodawca, ktory zatrudnialby ludzi najchetniej za miche ryzu. nikt przy zdrowych zmyslach nie zada tak idiotycznego pytania.
            • Gość: super_maupa Re: Kiedy umowa jest śmieciowa? IP: *.dynamic.chello.pl 22.09.12, 22:27
              Natomiast każdy przy zdrowych zmysłach wie, że pracownik musi zarobić na siebie, musi się pracodawcy opłacać. Dlatego pytanie o kwalifikacje i wykonywaną pracę ma jak najbardziej sens. Dawanie pracy to nie obowiązek, tak samo jak świadczenie pracy. Jak się nie może znaleźć pracy za taką stawkę, jakby się chciało, to się zakłada DG i samemu sobie tworzy stanowisko pracy. Tylko jak się widzi ile taka praca kosztuje i ile się trzeba naharować, żeby zdobyć kasę to się nieco zmienia punkt widzenia i pogląd na pracodawców i pracowników.
              • gandalph Re: Kiedy umowa jest śmieciowa? 23.09.12, 02:22
                Gość portalu: super_maupa napisał(a):

                > Natomiast każdy przy zdrowych zmysłach wie, że pracownik musi zarobić na siebie
                > , musi się pracodawcy opłacać. Dlatego pytanie o kwalifikacje i wykonywaną prac
                > ę ma jak najbardziej sens. Dawanie pracy to nie obowiązek, tak samo jak świadcz
                > enie pracy. Jak się nie może znaleźć pracy za taką stawkę, jakby się chciało, t
                > o się zakłada DG i samemu sobie tworzy stanowisko pracy. Tylko jak się widzi il
                > e taka praca kosztuje i ile się trzeba naharować, żeby zdobyć kasę to się nieco
                > zmienia punkt widzenia i pogląd na pracodawców i pracowników.

                Otóż to! I wtedy, jak już się to pozna na własnej skórze, przestaje się zgłaszać pretensje do pracodawców, a adresuje je do państwa-grabieżcy, oops, nie do państwa, a do milionowej bandy cwaniaczków żerujących na tych, którym jeszcze się chce prowadzić jakieś DG.
              • szant.rapa Re: Kiedy umowa jest śmieciowa? 23.09.12, 08:47
                pytanie o kwalifikacje oraz wykonywana prace, ok. ale gdyby ktos zadal mi pytanie, dlaczego ma mi placic chocby najnizsza krajowa, zasmialabym sie w twarz, podziekowala i wyszla.
                jak utrzymac za wyplate ponizej najnizszej krajowej?
                czesto rekrutujacy, to idioci.
            • gandalph Re: Kiedy umowa jest śmieciowa? 23.09.12, 02:19
              szant.rapa napisał(a):

              > ziner napisał:
              >
              > > A powiedz, kochanieńki, jakie masz kwalifikacje? Z jakiego powodu pracoda
              > wcy po
              > > winni ci płacić więcej?
              >
              >
              >
              > jestes pewnie pracodawca, ktory zatrudnialby ludzi najchetniej za miche ryzu. n
              > ikt przy zdrowych zmyslach nie zada tak idiotycznego pytania.

              Ja zadam takie pytanie jako pierwsze, gdy ktoś będzie szukać u mnie pracy: jakie ma Pan(i) kwalifikacje? Doświadczenie zawodowe?
          • ziner Re: Kiedy umowa jest śmieciowa? 23.09.12, 07:53
            ziner napisał:

            > A powiedz, kochanieńki, jakie masz kwalifikacje? Z jakiego powodu pracodawcy po
            > winni ci płacić więcej?

            Jak widzę, przekrój odpowiedzi był zgodny z oczekiwaniami.
            Od zwolenników komunizmu, z ich "każdemu według potrzeb" ( Gość: gnago),
            poprzez płaczki, które nie mogą przeżyć za 800 PLN, ale nie są w stanie powiedzieć, dlaczego ktoś miałby im płacić więcej (Gość: goscLA), do przeciwników "wyzysku ( szant.rapa brawo, jedyny nie anonim, btw nie jestem pracodawcą, a pracownikiem najemnym ;-P).

            Żadna z powyższych osób nie odpowiedziała jednak na zadane pytanie: dlaczego mamy komuś zapłacić więcej?

            Osobiście jestem gorącym przeciwnikiem podejścia "każdemu według potrzeb". Bo po pierwsze "godziwy wikt" dla każdego może oznaczać co innego, a po drugie, dlaczego mamy płacić komuś więcej, niż jest warta jego praca? Zresztą jak nie wystarcza ci obecna pensja, to może czas rozejrzeć się na nową pracą. Tyle że jeżeli nie masz kwalifikacji, to lepszej roboty nie znajdziesz.Ale to już nie wina pracodawców - "nie chciało się nosić teczki, trzeba teraz dźwigać woreczki". (Tak na marginesie, "teczka" jest umowna - chodzi o kwalifikacje które masz do zaoferowania.) A za przysłowiową "miskę ryżu" to dzisiaj chyba nie zatrudnisz kogoś z kwalifikacjami.

            Czasami mam niestety wrażenie, że ludzie w gruncie rzeczy chcieli by PRL-u bis. Państwa w którym mieliby zagwarantowane zatrudnienie, w którym pensja starczyła by i na przysłowiową wódeczkę z ogóreczkiem, i na owe godne życie. Ale żeby w sklepach było tak jak teraz, żeby jedynym asortymentem nie był ocet.
            Mam jednak dla was smutną wiadomość: to se ne vrati. Nie można zjeść ciastka i mieć ciastka, niezależnie co wam różni spin doktorzy mówią.

            • Gość: DQ Re: Kiedy umowa jest śmieciowa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.12, 12:53
              Kwalifikacje kwalifikacjami, ale jeżeli tyram jak wół na stanowisku pracownika fizycznego i tracę w tej robocie młodość i zdrowie, to chyba należy mi się za to chociażby zabezpieczenie w formie umowy o pracę, ze wszystkimi świadczeniami oraz płaca, za którą mogę przeżyć, zaspokajając podstawowe potrzeby...! Bo po ch... kwalifikacje osobie, która pracuje na takim stanowisku jak ja. Do tego potrzeba mieć tylko sprawne ręce, kręgosłup i nogi. A wypadki przy pracy zdarzają się najczęściej podczas robót fizycznych. A Wam, siedzącym na du... przy biurku może grozić co najwyżej poparzenie kubkiem gorącej kawy... To dzięki pracownikom fizycznym, bez kwalifikacji, macie co żreć i co na du... założyć... Więc bądźcie wdzięczni i myjcie nam buty, skur....!
              • split-fire Frustracik? 23.09.12, 13:18
                Człowieku, zmieniaj pracę albo się wieszaj od razu bo frustrat z ciebie niemiłosierny... A jednostka chorobowa będzie się powiększać!
              • gandalph Re: Kiedy umowa jest śmieciowa? 23.09.12, 14:51
                Gość portalu: DQ napisał(a):

                > Kwalifikacje kwalifikacjami, ale jeżeli tyram jak wół na stanowisku pracownika
                > fizycznego i tracę w tej robocie młodość i zdrowie, to chyba należy mi się za t

                Niestety, to już nie te czasy, gdy coś "należało się".

                > o chociażby zabezpieczenie w formie umowy o pracę, ze wszystkimi świadczeniami
                > oraz płaca, za którą mogę przeżyć, zaspokajając podstawowe potrzeby...! Bo po c
                > h... kwalifikacje osobie, która pracuje na takim stanowisku jak ja. Do tego pot
                > rzeba mieć tylko sprawne ręce, kręgosłup i nogi. A wypadki przy pracy zdarzają
                > się najczęściej podczas robót fizycznych. A Wam, siedzącym na du... przy biurku
                > może grozić co najwyżej poparzenie kubkiem gorącej kawy... To dzięki pracownik
                > om fizycznym, bez kwalifikacji, macie co żreć i co na du... założyć... Więc bąd
                > źcie wdzięczni i myjcie nam buty, skur....!
                Kto ci takich głupot naopowiadał, że "To dzięki pracownikom fizycznym, bez kwalifikacji, macie co żreć i co na du... założyć.."? Zapotrzebowanie na proste prace fizyczne maleje i będzie maleć. Poza tym, płaca za taką pracę jest odpowiednia do wartości, jaką taki pracownik wnosi, a która jest często mniejsza niż płaca minimalna.
                • ivislender Re: Kiedy umowa jest śmieciowa? 22.02.13, 04:20
                  Po cholere tu gnido siedzisz? "zarabiam 5000 zł na pół etatu", "1600 to ja w 2 dni zarabiam" - twoje teksty.
                  Pracownicy fizyczni nic nie wnoszą?!! Całkowicie zgadzam się z DQ, wygarnął prawdę.
                  Możesz mieć stos dyplomów, ale jak nie dasz w łape albo nie masz wujaszka - urzędasa to gó... zarobisz. System w Polsce jaki zagwarantował nam Tusk, wyniszcza Polaków, a przy kasie siedzi teraz samo żyd...ostwo!!
                  Człowieku - ty się czegoś najarałeś? Pewnie jeszcze 18-stki nie skończyłeś i jeszcze nigdzie nie pracowałeś, że takie pierdoły piszesz. NIE MASZ POJĘCIA O ŻYCIU.
          • pajalew Re: Kiedy umowa jest śmieciowa? 24.09.12, 17:28
            ziner napisał:

            > A powiedz, kochanieńki, jakie masz kwalifikacje? Z jakiego powodu pracodawcy po
            > winni ci płacić więcej?

            krótko: wyższe wykształcenie (tak - humanistyczne, bo chciałem zostać człowiekiem, a nie cynicznym cwaniakiem) z bardzo dobrymi ocenami, dwa języki, doświadczenie w różnych branżach zbierane od 18 roku życia; prawo jazdy, chęć nauki, a nawet odpowiedzialność, empatię i poczucie przyzwoitości
            ale oczywiście powiesz że się zapędziłem, bo nikt tego nie potrzebuje
            i właśnie tu widzę problem.
            Jeśli jesteś znajomym albo okradniesz 'ich' dla 'nas' to cię przyjmiemy, ale jeśli masz jakieś motywacje to proś mnie na kolanach, bo to ja tu jestem biznesmenem.
            dlaczego pracodawca miałby mi płacić więcej niż 800zł na miesiąc? bo to nieprzyzwoite i upokarzające utrzymywać taki stan rzeczy. (swoją drogą to korporacja, która zagarnia grube pieniądze i dobrze o tym wiem),
            ale rozumiem, że nie chciałeś rozmawiać o etyce, tylko o tym dlaczego ktoś ma jeść, kiedy ty musisz zbierać na nowego iphone'a/ nowe audi/ nowy dom w modnej dzielnicy
            • gandalph Re: Kiedy umowa jest śmieciowa? 24.09.12, 19:20
              Z jednej strony rozumiem Twoje rozżalenie z sytuacji panującej na rynku pracy, ale:
              1. Nie Ty jesteś pierwszy, ani ostatni, od wielu dziesięcioleci każde pokolenie w Polsce tak ma. Dostało w kość pokolenie moich dziadków (bo bieda po I W. Św.), dostało w kość pokolenie moich rodziców (bo bieda po II W.Św. i późniejsza siermiężna PRL), dostało w kość moje pokolenie i dostaje w d... pokolenie moich dzieci. Kolejne pokolenia zaczynały od takich zarobków, z których nie dało się przeżyć.
              2. Swoje żale kierujesz pod niewłaściwym adresem; to nie pracodawcy są winni takiej sytuacji. Nie ma jednej przyczyny żadnej z patologii współczesnej Polski, czy to niskich płac, czy bezrobocia, w tym bezrobocia młodych; długo by tak wymieniać. Pretensje winieneś kierować przede wszystkim pod adresem tych majsterków od gospodarki, zwłaszcza "specjalistów" od "zamiatania pod dywan" oraz od tzw. "wrażliwości społecznej", pół-mafijnych związków zawodowych, a także wszystkich tych cwaniaczków, którzy żerują na pracy nielicznych. Wedle statystyk oficjalnych, półoficjalnych czy nieoficjalnych w Polsce pracuje mniej niż połowa osób zdolnych do pracy, czyli ~40-45%. Z tych 40-45% znaczna część niczego nie wnosi do PKB, bo są to wszelkiej maści urzędasy, tzw. "służby", które w ogóle nie spełniają swojej funkcji, nauczyciele, z których znaczna część tylko udaje, że pracuje, to samo można powiedzieć o lekarzach itd. itp. Czyli jakiś tam wkład do PKB wnosi, góra, 30-35% zdolnych do pracy. A przecież taki prokurator, sędzia czy komendant policji, że o pośle nie wspomnę, byle czym się nie zadowoli (a dobrze wiemy, jak te instytucje działają). Spytajmy wobec tego brutalnie i bez ogródek: jakim cudem w Polsce mają być przyzwoite płace, skoro jeden pracujący (w sensie wnoszącego wkład w PKB) utrzymuje 2 nierobów i to bez wliczania emerytów, rencistów, dzieci i młodzieży tudzież osób niepełnosprawnych? Właśnie z tego powodu państwo bezlitośnie strzyże tę mniejszość pracujących frajerów, aby utrzymać całą resztę; bo dla polityków nie ma znaczenia: pracujący-niepracujący-niepełnosprawny-niepełnosprytny, to wszystko są głosy wyborców, a są miliony lewusów. Dlatego żaden polityk nie zdobędzie się na to, by walnąć pięścią w stół i powiedzieć: pracujesz? Zarabiasz - dobrze! Nie pracujesz? Zdychasz! Albo inaczej: ci, którzy pracują, mają porządnie zarabiać, reszta - jeśli jakieś resztki zostaną. W żadnym kraju, nawet tych znacznie bogatszych od Polski, nie ma tak, żeby pracowała mniej niż połowa ludków w wieku produkcyjnym. Ale może właśnie dlatego są bogate. Tymczasem polskim cwaniaczkom marzy się, żeby pracować jak w PRL, a zarabiać jak w Niemczech. Polski nie stać na szwedzki socjal i długo nie będzie stać. (Skądinąd ciekawe jest pytanie, jak długo uda się Szwedom to-to utrzymywać).
      • Gość: Mark3 "Śmieciowość" umowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.12, 16:03
        Dla mnie sytuacja jest jasna - śmieciową jest taka umowa, w której wykonujesz pracę podobną do tej na etacie, tylko na gorszych warunkach i kiepsko płatną. W innych przypadkach to po prostu uczciwa umowa. Powiem tak: przez lata (zanim zarejestrowałem działalność) pracowałem wykonując jednocześnie 2-3 umowy cywilnoprawne w miesiącu. Nie nazwałbym ich śmieciowymi, gdyż zleceniodawcy się zmieniali a ja miałem wpływ na przyjecie lub odrzucenie zlecenia i z tego korzystałem. No i wynagrodzenie było zasadniczo odmienne od wymienianych tu 1500 zł na miesiąc.
      • es-tef-an Kiedy umowa jest śmieciowa? 22.09.12, 17:17
        Wybór jest między śmieciowymi umowami, a żadnymi. Jeżeli pracodawca zatrudnia 10 os. na umowy cywilno prawne, to na umowę o pracę za te same pieniądze będzie mógł zatrudnić 5, a biorąc pod uwagę urlopy/zwolnienia/ciąże to pewnie ze 3. Zacznijmy walczyć z kosztami zatrudnienia i złodziejskim podatkiem dochodowym, a nie umowami - wszystkim to się opłaci.
        • Gość: gnago Uroki kleptokracji IP: *.adsl.inetia.pl 22.09.12, 18:01
          Wysil przyjacielu intelekt!!! Dlaczego kiedy PRL było faktycznie państwem socjalnym podatki były niskie.?

          Bo wszyscy je płacili.

          W dzisiejszej kleptokracji naczelni złodzieje olewają ściągalność składek , w zamian podnoszą podatki- państwo ma swoje wydatki a pokrywają je z podatków i kredytów .
          Pracodawcy płacą na czarno oszczędności na składkach podatkach zachowują dla siebie.

          Co dziwniejsze nie wiążą swego "sprytnego" zachowania ze spadkiem popyty na rynku. Chciwość rozum im odbiera , to i odbiorą powróz na szyję a ich rodziny gwałtem i krzywdą zapłacą za kretynizm społeczny "elit" politycznych i gospodarczych.

          I nie żal mi ich, w końcu sami sobie te powrozy skręcają

          Zrozumiałe?
          Jakieś 80% budowlańców pracuje na czarno, 40% pracujących dostaje najniższą a resztę do ręki
          • gandalph Nie chrzań! 23.09.12, 02:30
            Gość portalu: gnago napisał(a):

            > Wysil przyjacielu intelekt!!! Dlaczego kiedy PRL było faktycznie państwem socj
            > alnym podatki były niskie.?

            Do 1980 roku podatek + ZUS wynosił łącznie 35% (20% podatku + 15% ZUS). W 1989 roku składka na ZUS wynosiła już 48,5%.
            >
            > Bo wszyscy je płacili.
            >
            > W dzisiejszej kleptokracji naczelni złodzieje olewają ściągalność składek , w
            > zamian podnoszą podatki- państwo ma swoje wydatki a pokrywają je z podatków i k
            > redytów .

            Nie "państwo ma wydatki", lecz banda KRUS-owców, wyłudzaczy zasiłków, tabuny "ciąż zagrożonych", kler i cała reszta hołoty.

            > Pracodawcy płacą na czarno oszczędności na składkach podatkach zachowują dla si
            > ebie.
            >
            Tratatata! Jeżeli zatrudnią 10 ludków a 1000 zł na rękę na zlecenie, będzie ich to kosztować ca. 12000 zł. Jeżeli zatrudnią 10 ludków a 1000 zł na rękę na umowę o pracę, będzie ich to kosztować coś ok. 25000 zł. Różnica idzie psu pod ogon, a nie na żaden wzrost popytu.

            > Co dziwniejsze nie wiążą swego "sprytnego" zachowania ze spadkiem popyty na ryn
            > ku. Chciwość rozum im odbiera , to i odbiorą powróz na szyję a ich rodziny gwał
            > tem i krzywdą zapłacą za kretynizm społeczny "elit" politycznych i gospodarczyc
            > h.
            >
            > I nie żal mi ich, w końcu sami sobie te powrozy skręcają
            >
            > Zrozumiałe?
            Zrozumiałe jest jedno: w doopie był, goowno widział.

            > Jakieś 80% budowlańców pracuje na czarno, 40% pracujących dostaje najniższą a r
            > esztę do ręki
        • Gość: panodor Re: Kiedy umowa jest śmieciowa? IP: *.adsl.inetia.pl 22.09.12, 18:42
          > Wybór jest między śmieciowymi umowami, a żadnymi. Jeżeli pracodawca zatrudnia 1
          > 0 os. na umowy cywilno prawne, to na umowę o pracę za te same pieniądze będzie
          > mógł zatrudnić 5, a biorąc pod uwagę urlopy/zwolnienia/ciąże to pewnie ze 3

          Myślałem że pracodawca zatrudni tyle osób ile potrzebuje, a nie na ile go stać.
          Jeżeli 5 osób wystarczy do wykonania określonego zakresu prac to nigdy nie zatrudni 10 niezależnie od umowy.
          • Gość: Antey Re: Kiedy umowa jest śmieciowa? IP: *.dynamic.chello.pl 22.09.12, 21:50
            To źle myślałeś. Jak pracodawcy nie będzie stać na skompletowanie i utrzymanie zespołu do zlecenia, to po prostu albo nie podejmie zlecenia.
            • Gość: ja Re: Kiedy umowa jest śmieciowa? IP: *.gl.digi.pl 22.09.12, 21:57
              I co zrobi zamknie firmę nie bądz śmieszny po prostu zarobi mniej o 100tys i tyle nie kupi sobie 3 domu albo nie wyjedzie na wczasy np do Tanzanii.
              • Gość: super_maupa Re: Kiedy umowa jest śmieciowa? IP: *.dynamic.chello.pl 22.09.12, 22:47
                Sam nie bądź śmieszny i przestań powtarzać te bzdury o kapitalistach krwiopijcach, którzy kosztem uciśnionych pracowników kupują kolejne samochody i jeżdżą na drogie wycieczki. Nie znasz realiów. Skoro masz takie wyobrażenie o prowadzeniu firmy to zastanawiam się, czemu jeszcze nie założyłeś własnej, zamiast jęczeć na forum. Wszystkim, którzy narzekają na pracodawców polecam założyć własną działalność i pokazać im jak się trzyma świecznik. Będę trzymać kciuki, żeby się udało - szczerze.

                Tak, jak pisały osoby przede mną: koszty pracy są za wysokie i kilka razu muszę się zastanowić zanim komuś zaproponuję umowę o pracę, bo zwyczajnie mnie nie stać na umowę o pracę dla wszystkich. Brakuje mi ludzi do pracy, przez co nie mogę rozwijać firmy tak dynamicznie, jakbym chciała i tym samym zatrudniać kolejnych osób oraz dawać lepszych warunków obecnym pracownikom. Wierz lub nie, ale to nie jest walka pracodawca vs pracownik tylko pracodawca i pracownik vs durny system i głupi rząd, który nic nie robi, żeby "żyło się lepiej".
                • Gość: ja Re: Kiedy umowa jest śmieciowa? IP: *.gl.digi.pl 23.09.12, 11:36
                  Pracuje w firmie która ma dosyć dużo "fabryk: w Polsce i co myślisz że zakładają tutaj produkcje z powodu pogody? Widzę w "centrali jak idzie kasa z tego kraiku i jak sobie premie roczne robią"krew mnie zalewa" ale co zrobić nie bądż śmieszny widzę co jest grane!Pracownik w Polsce kosztuje mniej jak pracownik w Chinach!! i tyle.Doliczmy koszty transportu dziwnych przepisów wwozowych do UNI i koszta nam się robią?Przedsiębiorca będzie zawsze gdakał jaki to biedny i jak mu zle i tyle.Ale pracownicy "mówimy tutaj o tych z produkcji" w Polsce zarabiają naprawdę grosze i do tego te śmieszne umowy a puzniej krzyk że w kasie pusto na emerytury?
          • Gość: ja Re: Kiedy umowa jest śmieciowa? IP: *.gl.digi.pl 22.09.12, 21:54
            DOKŁADNIE!!!!
        • Gość: Luksus Re: Kiedy umowa jest śmieciowa? IP: 95.108.121.* 22.09.12, 21:08
          Błąd myślowy. Nie można zatrudnić na umowę zlecenie lub dzieło - to są umowy cywilne. Nie powstaje stosunek pracodawca - pracownik, tylko zleceniodawca - zleceniobiorca. Zatrudni pracownika można wyłącznie w oparciu o kodeks pracy. Umowy cywilne zawierające znamiona umowy o pracę, czyli stałe godziny i miejsce pracy, podległość służbową, to są umowy śmieciowe.
          • gandalph Re: Kiedy umowa jest śmieciowa? 23.09.12, 02:35
            Gość portalu: Luksus napisał(a):

            > Błąd myślowy.

            Nie, to ty się mylisz.

            >Nie można zatrudnić na umowę zlecenie lub dzieło - to są umowy cy
            > wilne.
            Można, można! To znaczy, nie wolno, ale można = da się.
            >Nie powstaje stosunek pracodawca - pracownik, tylko zleceniodawca - zlec
            > eniobiorca. Zatrudni pracownika można wyłącznie w oparciu o kodeks pracy. Umowy
            > cywilne zawierające znamiona umowy o pracę, czyli stałe godziny i miejsce prac
            > y, podległość służbową, to są umowy śmieciowe.
            Aspekty prawne możesz sobie zawiesić w klozecie i tam je zostawić. Tu chodzi o czystą ekonomię. Różnica między umową-zleceniem i umową o pracę jest taka, że ta druga jest ~2 razy droższa dla pracodawcy.
            A z drugiej strony, chyba lepiej jest pracować na umowę-zlecenie za 1000 zł na rękę niż nie mieć pracy i zarobku w ogóle.
      • Gość: goscLA Kiedy umowa jest śmieciowa? IP: *.lsanca.fios.verizon.net 22.09.12, 18:15
        co ciekawe , w USA nie ma kodeksu pracy jak w Polsce , ale wiadomo ze nie wolno zatrudnic na umowe zlecenia czy o dzielo jezeli ta praca jest powtarzalna, tzn np kierowca, pielegniarka ,sprzedawca, obslugujacy call center czyl praktycznie wszystkie czynnosci, zawody. Na taka umowe moze byc zatrudniony na czas ograniczony i wykonanie konkretnego projektu. Ludzie w USA lubia taka forme pracy bo najczescie zarabija w ciagu 3-4 miesiecy tyle ile inni na rok i pozniej jada na wakcje na miesiac i po powrocie znowu ida na krotki kontrakt. Jednak musza sie sami ubezpieczyc i odkladac na social security. To raczej nie dla rodzin , czesto tak pracuja emeryci-specjalisci w zawodzie
      • Gość: gość portalu ZUS to bezpieczeństwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.12, 18:54
        Ludzie pracujący na śmieciówkach za 7500 też sobie robią kuku, bo czy mają jakieś gwarancje emerytury, porządne ubezpieczenie od chorób? Takie które podtrzyma ich przy życiu, gdy nie będą zdolni do pracy 3 miesiące, lub rok?

        Nawet jeżeli oszczędzają, to nie mają gwarancji, jak pokazał kryzys finansowy co się dzieje z oszczędnościami emerytalnymi bez gwarancji państwa.

        ZUS może być marnotrawny jako firma, ale firmą nie jest. Jedyne ryzyko z nim związane to wojna między państwami. Poświęcanie pewności i oddawanie się na łaskę przypadku i koniunktury na rynku w imię zwiększenia komfortu (powszechne świadczenia nigdy nie będą luksusowe i komfortowe i niska ich wartość, dopóki pozwalają przeżyć nie może być pod adresem systemu ZUS zarzutem) nie jest rozsądne, bo przypadki, zawały, rak, czy choćby gołoledź w butach na śliskich podeszwach przytrafia się ludziom.

        Ludzi na umowach za 7500 można przyrównać do wychodzących w góry bez kuchenki gazowej i profesjonalnego obuwia: owszem, w 90% to lepszy wybór. W lecie i do załamania pogody.
        • klaun.szyderca Re: ZUS to bezpieczeństwo 22.09.12, 19:02
          Ale przecież pracując na "śmieciówce" (samozatrudnieniu) też opłacasz składkę ZUS. Ja mam własną działalność, miesięcznie dostaję więcej niż te 7500 i nie narzekam. Zarówno płacę ZUS (bo jak słusznie zauważasz emeryturę jakąś zapewnić sobie z niego trzeba), jak i za zaoszczędzone pieniądze mogę sobie kupić więcej, mogę zainwestować i mogę odłożyć. Że nie ma pewnych inwestycji? To inna sprawa, dlatego z ZUSu też nie rezygnuję (bo i nie mogę ;).
        • Gość: . Re: ZUS to bezpieczeństwo IP: *.dynamic.chello.pl 22.09.12, 19:48
          > Ludzie pracujący na śmieciówkach za 7500 też sobie robią kuku, bo czy mają jaki
          > eś gwarancje emerytury, porządne ubezpieczenie od chorób?
          Tak, bo odkładają (przynajmniej ja tak robię) sobie na przyszłość. I z tych pieniędzy coś zobaczą w odróżnieniu od ZUSu.
          Ubezpieczenie zdrowotne mam dobrowolne (w NFZ) - jako że wykonuje umowy o dzieło nie mam odprowadzanych przymusowo składek, dlatego zawarłem umowę z NFZtem. Mam takie samo prawo do świadczeń jak "etatowiec" (inną sprawą jest że coraz częściej to jedynie "prawo do świadczeń", bez możliwości ich faktycznego uzyskania).

          > Takie które podtrzyma
          > ich przy życiu, gdy nie będą zdolni do pracy 3 miesiące, lub rok?
          Tak, mam oszczędności. I w razie problemów będę mógł się z nich utrzymać. Jeżeli ktoś nie ma oszczędności to może sobie wykupić ubezpieczenie, kosztuje to ok 50 -70 zł miesięcznie (wypłata 3 tys. miesięcznie w przypadku całkowitej utraty zdolności do pracy). "Trochę" to taniej niż w ZUSie.

          >
          > Nawet jeżeli oszczędzają, to nie mają gwarancji, jak pokazał kryzys finansowy c
          > o się dzieje z oszczędnościami emerytalnymi bez gwarancji państwa.

          Kryzys finansowy pokazał również co dzieje się z oszczędnościami emerytalnymi z gwarancjami państwa - na Litwie emerytury obniżono o 30%, w Grecji również od kilkunastu do kilkudziesięciu procent. Jeżeli Grecja definitywnie zbankrutuje, to prawdopodobnie obniżki będą jeszcze głębsze.

          >
          > ZUS może być marnotrawny jako firma, ale firmą nie jest. Jedyne ryzyko z nim zw
          > iązane to wojna między państwami.

          Nie tylko. Dużo groźniejsza jest demografia. ZUS jest po prostu piramidą finansową, a teraz nadchodzi moment kiedy liczba nowych wpłacających będzie coraz mniejsza, a wypłacających coraz większa. Dla piramidy finansowej to oznacza koniec.

          > Poświęcanie pewności i oddawanie się na łaskę
          > przypadku i koniunktury na rynku w imię zwiększenia komfortu (powszechne świad
          > czenia nigdy nie będą luksusowe i komfortowe i niska ich wartość, dopóki pozwal
          > ają przeżyć nie może być pod adresem systemu ZUS zarzutem)

          Jak najbardziej masz rację. Tylko składka powinna odpowiadać temu co ZUS jest w stanie zapewnić. Na dzisiejszy dzień oznaczałoby to kilkukrotne obniżenie składek (jako odprowadzanego % płacy brutto).

          > nie jest rozsądne, b
          > o przypadki, zawały, rak, czy choćby gołoledź w butach na śliskich podeszwach p
          > rzytrafia się ludziom.

          Posłuchaj tych którym się to przytrafiło - kiedy mają szansę dostać się do lekarza specjalisty korzystając tylko ze świadczeń NFZ.

          > Ludzi na umowach za 7500 można przyrównać do wychodzących w góry bez kuchenki g
          > azowej i profesjonalnego obuwia: owszem, w 90% to lepszy wybór. W lecie i do za
          > łamania pogody.
          Nie - to jest lepszy wybór zarówno w pogodę, jak i niepogodę. Na dodatek ludzie na umowach śmieciowych (w tym ja) wiedzą czego mogą oczekiwać, natomiast "etatowcy" żyją w iluzji roztaczanej przez polityków. I nie widzą że ten parasol który mają obiecany jest dziurawy jak sito i jak faktycznie przyjdzie załamanie pogody to nic im nie da.
          • dystansownik Re: ZUS to bezpieczeństwo 23.09.12, 15:09
            > Nie tylko. Dużo groźniejsza jest demografia. ZUS jest po prostu piramidą finans
            > ową, a teraz nadchodzi moment kiedy liczba nowych wpłacających będzie coraz mni
            > ejsza, a wypłacających coraz większa. Dla piramidy finansowej to oznacza koniec

            Problem w tym, że politycy martwią się tylko tym co jest tu i teraz, a nie co będzie za 10-20 lat, kiedy ich przy korycie już dawno nie będzie. Dla zdobycia poparcia w najbliższych wyborach bardziej opłaca się zadbać o emerytów, którzy od razu dostaną więcej, niż o młodych, którzy na więcej mogliby liczyć dopiero za kilkadziesiąt lat.
            Jako przedstawiciel pokolenia lat 80-tych, nawet się nie łudzę, że jakąś emeryturę dostanę za 40 lat, albo i więcej (bo w tym czasie wiek emerytalny albo jeszcze podniosą, albo system padnie), choć mam etat i składki odprowadzam. Wiem, że idą one na bieżące wydatki, tylko mnie po prostu nie stać na to, żeby odprowadzać je podwójnie, najpierw obowiązkowo na obecnych emerytów, a potem prywatnie na indywidualne konto.
            • Gość: @dystansownik Re: ZUS to bezpieczeństwo IP: 101.169.85.* 24.09.12, 04:19
              Zrozum, ze realna wartosc (sila nabywcza) twojej przyszlej emerytury nie bedzie zalezec od twych obecnych, wirtualnych przeciez skladek czy tez od tego, jak one beda 'inwestowane" na wirtualnym z definicji rynku finansowym, a tylko od przyszlego stanu gospodarki polskiej i swiatowej, a na to ostatnie, to przeciez zadnego wplywu nie masz...
              • gandalph Re: ZUS to bezpieczeństwo 24.09.12, 13:11
                Gość portalu: @dystansownik napisał(a):

                > Zrozum, ze realna wartosc (sila nabywcza) twojej przyszlej emerytury nie bed
                > zie zalezec od twych obecnych, wirtualnych przeciez skladek
                czy tez od tego
                > , jak one beda 'inwestowane" na wirtualnym z definicji rynku finansowym, a t
                > ylko od przyszlego stanu gospodarki
                polskiej i swiatowej, a na to ostatnie,
                > to przeciez zadnego wplywu nie masz...

                G... prawda!
                Zabezpieczenie na starość (świadomie nie używam słowa "emerytura") winno brać się z zapobiegliwości każdego osobnika polegającej na nieprzejadaniu bieżących dochodów, lecz na oszczędzaniu i lokowaniu oszczędności w różnych formach (nieruchomości, złoto, waluta, dzieła sztuki, fundusze, lokaty, papiery wartościowe itd.). Tymczasem kolejne rządy PRL i RP nie dość, że dokładnie rozpieprzyły systemy emerytalne, to jeszcze strzygą obywateli ile wlezie, w efekcie ci nie mają z czego odkładać, a i lokaty zbyt pewne nie są, bo nikt się nie przejmuje np. inflacją, łącznie z instytucjami do tego powołanymi, jak NBP. Skutek będzie taki, że za 10-15-20... lat któryś rząd powie "NIMA, radźcie sobie sami!", bo obciążeń podatkowych i para-podatkowych nie da się podnosić w nieskończoność. W związku z tym, lepiej by było, gdyby rząd już dziś, zanim nastąpi krach, powiedział "radźcie sobie sami" i zlikwidował ZUS i obowiązkowe ubezpieczenia. Wtedy ci, którzy nie mają dwóch lewych rąk, mają odrobinę oleju w głowie i jaja, rzeczywiście poradziliby sobie, a resztę szlag by trafił, co i tak nastąpi, gdy finanse państwa legną w gruzach.
                • tanebo Re: ZUS to bezpieczeństwo 24.09.12, 13:31
                  Neoliberalizm to ślepa uliczka. Dlaczego? W czasie hossy to działa. Ale hossa nie jest wieczna. Popatrz na państwa skandynawskie - tam socjal produkuje popyt. A czym różni się Kanada od USA? Ty proponujesz natomiast eutanazję zamiast lekarstwa. Co zrobisz gdy hossa się skończy? Przejesz oszczędności. Które zamiast pracować będą leżeć na bezpiecznych (no bo w końcu nie zaryzykujesz kasy na "czarną godzinę") inwestycjach.
                  • gandalph Re: ZUS to bezpieczeństwo 24.09.12, 15:54
                    tanebo napisał:

                    > Neoliberalizm to ślepa uliczka.

                    Jaki neoliberalizm? Lewactwo wymyśliło sobie to określenie i używa go niczym papieru toaletowego. Ja piszę o zdrowym rozsądku, a nie o żadnym "-izmie".

                    >Dlaczego? W czasie hossy to działa.
                    Wszystko "działa w czasie hossy", również finanse państwa, za to w czasie bessy pojawiają się przejściowe-chwilowe. Sęk w tym, że tu w Polsce od 50 lat mamy bessę.

                    Ale hossa n
                    > ie jest wieczna.
                    Patrz wyżej!

                    >Popatrz na państwa skandynawskie - tam socjal produkuje popyt.

                    "Socjal produkuje popyt", tylko idiota mógł coś takiego wymyślić. Od socjalu pieniędzy w obiegu nie przybywa, chyba że zacznie się drukować.

                    > A czym różni się Kanada od USA? Ty proponujesz natomiast eutanazję zamiast lek
                    > arstwa.
                    Wręcz przeciwnie! To, co ty nazywasz lekarstwem, jest tylko jedną, wielką ułudą. Te wszystkie socjale oznaczają ni mniej, ni więcej tylko życie na koszt przyszłych pokoleń. Inaczej mówiąc, Jasio jeszcze się nie urodził (może urodzi się za 10, 20, 30 lat), a już jest zadłużony socjalami wypłaconymi dziadkom i pradziadkom.
                    >Co zrobisz gdy hossa się skończy?
                    "Przezorny zawsze ubezpieczony", jak mówi stare przysłowie. Każdy powinien mieć coś odłożone "na czarną godzinę", a nie "hulaj dusza, diabła nie ma", a potem wyciągać rękę po jałmużnę od tych, którzy byli bardziej zapobiegliwi.

                    > Przejesz oszczędności. Które zamiast
                    > pracować będą leżeć na bezpiecznych (no bo w końcu nie zaryzykujesz kasy na "cz
                    > arną godzinę") inwestycjach.

                    A ch.j ci do tego, co robię z moimi oszczędnościami! Martw się o swoje! Po drugie, to człowiek ma pracować, a co zrobi z pieniędzmi, to nie twój zasmarkany interes. (BTW: jeżeli przepieprzanie "przymusowych oszczędności" w ZUS oznacza wg ciebie pracę, to idź do wszystkich diabłów!).
                    • gandalph Zapomniałem dopisać... 24.09.12, 16:03
                      ... a propos zadłużania przyszłych pokoleń: a co zrobisz, albo co zrobią jakieś rządy w przyszłości, gdy dzieci-wnuki-prawnuki powiedzą "wała, nie płacimy długów naszych dziadków, idźcie w czorty"! A może się tak zdarzyć, zwłaszcza wtedy, gdy to zadłużenie będzie narastać w dotychczasowym tempie.
                      • tanebo Re: Zapomniałem dopisać... 24.09.12, 16:18
                        Z rządem jest tak że może wyprowadzić wojsko na ulice i rekwirować majątek bogatych... Myślisz że jest to niemożliwe? Rząd może wiele. Może wprowadzić zakaz posiadania złota - łącznie z otwieraniem skrytek bankowych i rewizjami w domach. Może wprowadzić 90% podatki. Może ograniczyć prawo do migracji kapitału. Niektóre z tych rozwiązań były już stosowane w krajach demokratycznych w tym wieku. Powodem tamtych kryzysów były wojny. Ale nie mamy pewności że jakiś rząd nie wpadnie na takie pomysły. Rząd więc zawsze będzie wypłacalny. A jeśli nie będzie to może fizycznie wyeliminować dłużników. Sęk w tym że chodzimy po WSPÓLNYCH chodnikach. I jeździmy WSPÓLNYMI autobusami. Problem w tym że nikt nie chce za to płacić z własnej kieszeni.
                        • gandalph Re: Zapomniałem dopisać... 24.09.12, 19:36
                          Oczywiście, rząd może wprowadzić nie tylko 90% podatek, może być i 115% i 208%... Może skonfiskować wszystkie majątki, jak to zrobili bolszewicy, problem w tym, że to jest jednorazowy numer. Tak samo jak ziemię obszarnikom można było zabrać tylko raz, a co potem? Zresztą mamy świeżuteńki przykład tego typu: Zimbabwe, niegdyś jeden z najbogatszych krajów Afryki, a dzisiaj?
                          Może też zdarzyć się zderzenie galaktyk i wtedy w ogóle problem się "rozwiąże". Różne rzeczy mogą się zdarzyć, pytanie tylko - co z tego?
                          Zakaz migracji kapitału - śmiechu warte! Taki zakaz był w III Rzeszy, a mimo tego wielkie koncerny "wypompowały" za granicę setki miliardów reichsmarek. Raczysz chyba sobie jaja robić. Oczywiście, każdy rząd ma wiele instrumentów szkodzenia swoim obywatelom, ale ucierpią przede wszystkim najbiedniejsi. Najbogatsi zawsze sobie poradzą.
                          Wielu głupków powtarza, że "państwo nie może zbankrutować"; ależ oczywiście, że może (i nie chodzi o FORMALNE ogłoszenie bankructwa, lecz o niewypłacalność de facto). Wielu krajom to się przydarzyło, wedle mojej wiedzy Francja bankrutowała kilka razy. Republika Weimarska "nie zbankrutowała" w ten sposób, że pozbyła się długów (wewnętrznych) drogą hiperinflacji, W. Brytania pozbyła się po II W. Św. długów drogą dewaluacji funta. Właśnie dlatego, że nie wiadomo, co będzie za 10-20-...50 lat, nie "wkłada się wszystkich jajek do jednego koszyka". W związku z tym posiadanie oszczędności jest konieczne, ale równie konieczne jest właściwe ich zabezpieczenie. ZUS nie daje żadnej gwarancji. Z kolei polityka fiskalna państwa powoduje, że gros ludzi w Polsce nie ma żadnych oszczędności. I tu jest pies pogrzebany.
                          • tanebo Re: Zapomniałem dopisać... 24.09.12, 19:57
                            Zdziwisz się bo część tych rozwiązań zastosowano w... USA. Był nawet pomysł otwierania sejfów. Ale upadł. Gdy państwo upada liczy się tylko to kto ma więcej karabinów. A biedni zawsze mają przewagę liczebną. Teraz wszyscy z "aspiracjami" wolą separować się od państwa. A tak naprawdę tylko dzięki państwu istnieją. To państwo i bezpieczeństwo jakie ono daje generuje popyt. A bez popytu nie ma twojej płacy i oszczędności. Oczywiście że nie oznacza to że mamy wydawać bez umiaru.
                            • gandalph Pleciesz bzdury 24.09.12, 21:53
                              1. Przewaga liczebna nie ma żadnego znaczenia; zresztą motłoch można łatwo spacyfikować, rzucając mu na żer parę kozłów ofiarnych albo potraktować karabinami maszynowymi. Jak wspomniałem, to wielki kapitał III Rzeszy wytransferował setki miliardów, a nie banda gołodupców. Zresztą zawsze ci pierwsi wiedzą wcześniej, kiedy należy to zrobić, i - co ważniejsze - mają po temu możliwości. Bogaci zawsze sobie poradzą.
                              2. "To państwo i bezpieczeństwo jakie ono daje generuje popyt." Gdzieś wyczytał taką bzdurę? Popyt jest generowany przez tych, którzy chcą coś kupić i mają na to pieniądze, również na moje usługi (nie chwaląc się). Państwo potrafi tylko przepieprzać pieniądze na duperele.
                              3. "Gdy państwo upada liczy się tylko to kto ma więcej karabinów". Gołodupce ich nie mają. Zresztą patrz punkt 1.
                              Ale o czym właściwie mowa? O dewiacji lewactwa? Szkoda czasu, daruj sobie.
                              • tanebo Re: Pleciesz bzdury 24.09.12, 22:24
                                Liczysz na ochronę państwa? Może taką jak na placu Tahrir? Tam też było wojsko. Tylko że żołnierze to też ludzie. Mają rodziny, kupują w sklepach, wiedzą co się dzieje.
                                Co do popytu to nie tworzą go jednostki "aspirujące". Dobrobyt nie buduje się na śmierdzących serach i drogim winie. Państwo tworzą też emeryci, dzieci, matki, bezrobotni...
                                • gandalph Re: Pleciesz bzdury 26.09.12, 01:28
                                  Popyt tworzą ci, którzy mają pieniądze. Jeśli tego nie wiesz, szkoda gadać!
                                  • tanebo Re: Pleciesz bzdury 28.09.12, 19:33
                                    A jak wiadomo emerycie mają pieniądze. Jest jeszcze COŚ. Jest taka scena w Batmanie: początek. W niej Lucius Fox tłumaczy Brucowi Wayne dlaczego nie wprowadzono do produkcji tkaniny z pamięciom kształtu. Mianowicie nie wzięto pod uwagę milionerów speleologów lubiących zabawy z bronią. I tak jest trochę w realu. Kilku milionerów nie stworzy popytu. A przynajmniej nie na tyle by zbudować na tym gospodarkę 40-milionowego państwa.
                                    • gandalph Re: Pleciesz bzdury 28.09.12, 20:58
                                      tanebo napisał:

                                      > A jak wiadomo emerycie mają pieniądze.

                                      Nie tyle mają, co powinni mieć, i nie tyle emeryci, co ludzie zapobiegliwi.

                                      > lku milionerów nie stworzy popytu.

                                      Jak to, nie? Mogą stworzyć popyt na luksusowe jachty, luksusowe samochody, samoloty, drogie trunki, ekskluzywne rezydencje, służbę... Czy zdajesz sobie sprawę, ilu ludzi znajdzie przy tym zarobek i zajęcie?
                                      >A przynajmniej nie na tyle by zbudować na ty
                                      > m gospodarkę 40-milionowego państwa.

                                      A żebyś wiedział, że tak! Rzecz jasna popyt generują nie tylko milionerzy, lecz ogólnie ci, którzy mają pieniądze, niechby tylko tysiące. Gołodupiec/nierób/lewus... niczego nie generuje, co najwyżej straty. Ten, kto nie ma pieniędzy, jest nikim! Bo brak pieniędzy oznacza, że ów osobnik niczego nie wyprodukował na sprzedaż, tzn. czegoś takiego, na co byłby popyt ze strony innych. Na tym właśnie polega i rynek, i społeczeństwo: każdy (z osobna) musi wyprodukować to, co mu potrzebne do życia (tym się różni od zwierzęcia czy rośliny). Jeśli czegoś wyprodukować nie umie, musi to nabyć w zamian za to, co potrafi wyprodukować (stąd bierze się społeczny podział pracy). Pieniądz nie jest niczym innym niż pośrednikiem/oznaką/miarą tej wymiany, a równocześnie środkiem przechowywania wartości, np. w formie oszczędności.
                                      To jest, drogi kolego, elementarz. Jeśli tego nie rozumiesz, to dalsza dyskusja jest bezproduktywnym młócenie słomy.
                                      • tanebo Re: Pleciesz bzdury 28.09.12, 21:21
                                        Podsumujmy - niepełnosprawni, starcy, dzieci, chorzy - do pieca.
                                        • gandalph Re: Pleciesz bzdury 28.09.12, 23:18
                                          tanebo napisał:

                                          > Podsumujmy - niepełnosprawni, starcy, dzieci, chorzy - do pieca.

                                          Nie uprawiaj, Misiu, demagogii. Mówimy o zasadach, a zasada nr 1 brzmi: podstawowym obowiązkiem każdego człowieka jest wyprodukować to wszystko, co mu potrzebne do życia. Jeżeli czegoś wyprodukować nie potrafi, to musi to kupić, to znaczy wymienić to, co potrafi wyprodukować, na to, czego potrzebuje. Od tego nie ma ucieczki.
                                          Utrzymanie dzieci jest obowiązkiem ich rodziców; ponieważ każdy kiedyś będzie stary, powinien zadbać zawczasu o zabezpieczenie materialne na ten czas, kiedy nie będzie już w stanie pracować. Jeżeli ktoś ma powiedzmy 75 lat i całe życie przebalował, to czort z nim, nikt nie ma ani moralnego, ani żadnego obowiązku zapewniania mu bytu.
                                          Co do niepełnosprawnych, to wielu jest takich, którzy mogliby pracować, choćby w niepełnym wymiarze. Na przykład, nie ma powodu, aby policjant, który uległ tragicznemu wypadkowi w związku ze służbą, szedł na rentę. Jego wiedza i doświadczenie może być niezmiernie przydatne np. w call-center. Podobnie inni niepełnosprawni mogą z powodzeniem pracować choćby jako dyspozytorzy. Czy jeśli baletnica nie jest w stanie tańczyć, ma oznaczać, że w wieku 35 lat idzie na emeryturę? Niech uczy następców!
                                          Ale to są szczegóły. Najbardziej wkurzające jest to, że ilekroć mowa o zasadach, zaraz jakiś lewus wyjeżdża z kulawą sierotką z zespołem Downa. To są przypadki szczególne i nimi nie zajmujemy się na etapie rozważań podstawowych. W pierwszej kolejności poza kolejnością należy załatwić sprawy "fizjologiczne", to znaczy, osób normalnie pracujących.Te pozostałe, nazwijmy je "patologicznymi" - w ostatniej kolejności, jeśli coś jeszcze zostanie. Tak długo, jak długo w pierwszej kolejności zajmować się będziemy osobnikami patologicznymi, będzie tak, że pracować będzie garstka, zaś całe rzesze "niepełnosprawnych" będą tylko przyglądać się i wyciągać łapę. A że tak jest, wiadomo ze statystyk oficjalnych i mniej oficjalnych, mianowicie, że w Polsce pracuje ok. 40% zdolnych do pracy, czyli 1/5 społeczeństwa (po odliczeniu niemowląt, dzieci i emerytów/rencistów). Jakim cudem ta garstka ma utrzymać całą resztę, a przede wszystkim - w imię czego?
                                          • tanebo Re: Pleciesz bzdury 29.09.12, 01:06
                                            Popełniasz błąd. I to co gorsza błąd nieświadomy. Podobną sytuację już mieliśmy w historii. Zaczęło się w XIX w. Kilku kapitanów wykombinowało że zamiast przewozić murzynów do Brazylii na plantacje można ich wyrzucić na środku oceanu i zgarnąć ubezpieczenie. Ale ubezpieczyciele się wkurzyli i wsparli abolicjonistów. I okazało się że nie można już nie płacić za pracę. Potem przyszły wojny. Jedna to secesyjna druga prusko-francuska. Miały one jedną ważną cechę. Wojska oparto na poborze. Wcześniej też brano do wojska leczy robiono to na wiele lat. Często kilkadziesiąt. Teraz robiono to pod konkretną wojnę. Co to oznacza? Że pojawiła się masa cywilów potrafiących zabijać. Ale dlaczego mieliby zabijać? Jeśli nie wiesz to poczytaj "Germinal". Właściwie to wtedy społeczeństwo spełniało wszystkie twoje postulaty. Nic więc dziwnego że gdy twoi koledzy potopili się w kopalni bo właściciel chciał zarobić to szedłeś do niego i robiłeś mu dużą dziurę w głowie. Właściwie do pierwszej wojny ludzie czekali na rewolucję. Na powtórzenie wiosny ludów. Zwłaszcza było to widoczne w Rosji. Czy to źle czy dobrze że ograniczono konkurencyjność i wprowadzono 8 godzinny dzień pracy, emerytury i zakaz pracy dla dzieci? Ja twierdzę że dobrze. Te ograniczenia wymusiły zastosowanie techniki. Zaczęło się od zastosowania pomp w kopalniach. Teraz postęp stoi. Wymyślamy kolejne iphony ale nie tworzymy nic nowego. Rozwiązaniem jest dobranie się do kieszeni bogatym. W myśl filozofii: jeśli nic nie zrobisz to stracisz to co masz. Zabierzemy ci to przez podatki. Jeśli chcesz zachować pozycję społeczną to inwestuj!
                                            • gandalph Re: Pleciesz bzdury 29.09.12, 16:00
                                              Przestałem czytać po pierwszym zdaniu, bo widzę, że niczego nie rozumiesz. Nie wiem, czy cię to pocieszy, ale niczego nie rozumie zdecydowana większość ludzi znad Wisły i Odry.
                                              Powtórzę jedno: dobrobyt/byt tak pojedynczych ludzi, jak i całych społeczeństw bierze się z pracy i tylko z pracy. Żadne machinacje w stylu "wrażliwości społecznej" tu w niczym nie pomogą, już nie mówiąc o tym, że demoralizują. Od zasad ekonomii ucieczki nie ma! Jeżeli w dalszym ciągu będziemy brnąć ścieżką Janosika, tj. zabierania jednym (tym, którym jeszcze chce się pracować) i rozdawania leniom i obibokom, to Polska zgnije doszczętnie. Niech rząd podniesie składki na ZUS jeszcze o 100%, nie, co ja mówię,o 300%, niech podniesie podatki do 130%, a co, stać nas! Niech dodrukuje pieniędzy, w miarę potrzeby, a wszystkie problemy znikną. To jest cały program lewicowego popapraństwa. Tfu!
                                              • Gość: Tom Re: Pleciesz bzdury IP: *.adsl.inetia.pl 08.11.13, 08:04
                                                " dobrobyt/byt tak pojedynczych ludzi, jak i całych społeczeństw
                                                > bierze się z pracy i tylko z pracy."
                                                Nieprawda. Popatrz sobie na bogactwo ludzi handlujących np. derywatywami. Czym oni przysługują się społeczeństwu? Jaką wartość dodaną zostawiają po sobie.
                                                Bogactwo ludzi bierze się już od dawna z posiadania kapitału, którym można sterować wszystkim (począwszy od rządów a skończywszy na kursie CHF).
                                                Pozdrawiam
                                                • Gość: Gość Re: Pleciesz bzdury IP: *.dynamic.chello.pl 08.11.13, 21:36
                                                  Szkopuł tkwi w tym, że przytoczony cytat nie przyznaje, że owa praca niekoniecznie musi być własna. Większość wielkiego i spora część drobnego kapitału rzeczywiście jest zdobywana nie poprzez własną pracę tworzacą wartość dodaną, a na drodze manipulacji, wyzysku i rabunku. Ale żeby owa wartość dodana powstała, ktoś lub coś pracę musi wykonać - to, że bardzo często kto inny haruje a kto inny spija śmietankę, to już inna sprawa.

                                                  Przykład: typowy przedstawiciel handlowy lub marketingowiec nie tworzą żadnej wartości dodanej, ich głównym zadaniem jest sztuczne tworzenie popytu na określony towar lub usługę tam gdzie ów popyt nie występuje (lub występuje w ograniczonym stopniu). Gdyby wszyscy byli przedstawicielami handlowymi lub marketingowcami, nie tylko nie byłoby żadnych towarów ani usług które możnaby próbować sprzedać, ale również nikt nie dysponowałby środkami aby dokonać zakupu. Zarówno wytworzenie towaru lub usługi, jak i pozyskanie środków finansowych wymaga czyjejś realnej pracy. Powyższego przykładu można użyć również w odniesieniu do urzędnika-pociotka przelewającego z pustego w próżne, do właściciela firmy "krzak" którego "praca" polega jedynie na poganianiu pracowników i liczeniu własnego zysku, do przeciętnego polityka, czy też do włamywacza. Oni wszyscy, używając różnych metod (od mniej lub bardziej łagodnej perswazji lub manipulacji w przypadku przedstawiciela handlowego/marketingowca, po użycie siły w przypadku rabusia/włamywacza), sięgają do czyjejś kieszeni, samemu nie tworząc żadnej lub prawie żadnej wartości - ale gdzieś ktoś pracę wykonywać musi, aby mieli oni po co sięgać.

                                                  Natomiast interpretacja przytoczonego cytatu jako stwierdzenia jakoby dobrobyt pochodził jedynie z pracy własnej, i jakoby każdy wykonujący wartościową pracę osiągał dobrobyt, jest rzeczywiście bardzo naiwna i (niestety) całkowicie oderwana od rzeczywistości.
        • Gość: Antey Re: ZUS to bezpieczeństwo IP: *.dynamic.chello.pl 22.09.12, 21:45
          Zobaczysz to bezpieczeństwo ZUSu i gwarancji Państowych po:
          - podniesieniu wieku emerytalnego
          - zmianie warunków dziedziczenia składek z II filaru
          - zmianie stawki przekierowywanej na drugi filar
          - jak Państwo (które obecnie dokłada do ZUS 1/3 całych środków) powie że nie ma na wykup obligacji, w których są twoje "oszczędności"
          - państwo zacznie znowu hiperinflację
          - ZUS zacznie Ci kwestionować świadectwa pracy i prawo do świadczeń
          ... ale ups ! to wszystko już miało miejsce !

          Argument o "zasiłku na przeżycie" jest chybiony - gdyby tak było, to każdy płaciłby jednakową i NISKĄ składkę i dostawał na jednakowych warunkach JEDNAKOWY niski zasiłek.

          Jak się ktoś decyduje na samodzielność, to logiczne jest (albo powinno być, bo u nas bywa różnie) że odkłada SAM, zabezpiecza się SAM i żyje Z OŁÓWKIEM W RĘKU. I bierze za siebie i skutki tej decyzji odpowiedzialność.

          W każdym razie - więcej się pastwił nie będę. Życzę Ci tylko, żeby życie nie wyleczyło Ciebie z wiary w "bezpieczeństwo" ZUSu i "gwarancji państwowych" i całej tej postawy strusia, który uważa, wbrew faktom, że niezależnie od tego jak się sprawy potoczą, Państwo go obroni.

          wykresygieldowe.bblog.pl/wpis,dziura;w;zus-ie,83720.html
        • Gość: super_maupa Re: ZUS to bezpieczeństwo IP: *.dynamic.chello.pl 22.09.12, 22:51
          > Ludzie pracujący na śmieciówkach za 7500 też sobie robią kuku, bo czy mają jakieś
          > gwarancje emerytury, porządne ubezpieczenie od chorób?

          Zależy jaką formę rozumiesz przez śmieciówkę, bo od umowy zlecenia płaci się składki społeczne i zdrowotne. Tyle tylko, że zleceniodawca nie dokłada drugie tyle składek, jak ma to miejsce na umowie o pracę.
        • gandalph Re: ZUS to bezpieczeństwo 23.09.12, 02:37
          Czyje? Chyba ludzi w nim zatrudnionych.
      • Gość: zecik Re: Kiedy umowa jest śmieciowa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.12, 18:58
        wies , szczegolnie na podkarpaciu przejela calkowicie urzedy i uslugi sa wlascicielami firm sklepow i zakl. uslugowych i zatrudniaja chetnie swoich a nie ludzi z miasta , wiesniak,czyli swoj na stol dostaje wyplate najnizsza krajowa tak jak i miastowy, a pod stolem drugie tyle , i co? oplat prawie nic ,potrzeb poza wodka i benzyna zadnych . dniowke przejada i przepija w robocie o fajkach nie wspomne jak powiedzial mi jeden z nic po suto zakrapianym sniadaniu musi jeszcze miec dla czarnego ch...a zeby go nie wymienil z ambony w niedziele..wystarczy?
      • krzysztof_ptk Kiedy umowa jest śmieciowa? 22.09.12, 22:53
        Myślę że stworzono państwo które doskonale wie ile może wydać z budżetu. Nie jest bogate. Wiec liczy że potrzebuje mundurowych i parę rolników. Reszta musi dbać sama o zatrudnienie. Umowy śmieciowe są tylko formalnie wynikiem tej dyskusji. Państwo nie chce się mieszać w działania rynku ale chce z niego korzystać, deregulując go. Jednym słowem nie ma żadnych reguł.
        • Gość: Gość Re: Kiedy umowa jest śmieciowa? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.10.12, 21:53
          Państwo biedne ???????? Jak wytłumaczyć płace lekarzy weterynarii zatrudnionych w Inspekcji Weterynaryjnej na takich umowach ( umowa zlecenie z wyznaczenia lekarza powiatowego reguluje to Ustawa o Inspekcji Weterynaryjnej). Pracujących po 3-4 godziny dziennie i biorących pensje w wysokości od 10 000 zł do 15 000 zł miesięcznie ????????????? Młodzi po studiach dostają 6 000 zł oczywiście mówimy tu o płacach netto !!!!! A gdyby zatrudnić tych ludzi na umowy o pracę i dać im pensję np: 8 000 zł netto i 8 godzin pracy nie było by to oszczędniej ????? A tak wszystko w majestacie prawa. Państwo stworzyło im takie warunki pracy. 3 godzinki dziennie i ponad 10 000 zł wypłaty !!!!! O jakim biednym pastwie tu mowa ?????
      • Gość: BGr Pytanie brzmi: która umowa jest śmieciowa? IP: *.adsl.inetia.pl 23.09.12, 10:57
        Przykład: mam do zarobienia 3500 PLN brutto. Mniej więcej średnia krajowa. Pracodawca zatrudni mnie na zasadach, jakie sobie wybiorę. Mogę wybrać umowę o pracę, zarabiać ok. 2500 na rękę a resztę oddawać w podatkach. Tak robiłam do tej pory. Potem zachorowałam, po raz pierwszy w życiu musiałam wybrać się do lekarza specjalisty - okazało się, że muszę leczyć się prywatnie, bo kolejka do lekarza jest na rok, a ja tyle czasu zwyczajnie nie mam. Płacę więc składki na służbę zdrowia, z której nie mogę skorzystać, gdy tego potrzebuję. W to, że dostanę kiedyś sensowną emeryturę i tak już nie wierzę. I chyba nikt z pokolenia 70 - 80 w to już nie wierzy.
        Więc właściwie na co oddaję miesięcznie 1000 PLN.? Przecież nie da się wypowiedzieć umowy tej piramidzie finansowej zwanej ZUSem.
        I tak poprosiłam mojego pracodawcę o umowę o dzieło. Na rękę ok. 3200 PLN, po odliczeniu podatku dochodowego. Prywatne ubezpieczenie medyczne: 260 PLN miesięcznie (da się taniej, ale uznałam, że nie będę na tym oszczędzać). Fundusz inwestycyjny: 250 PLN miesięcznie.
        Jeszcze mi zostało 100 PLN na książki :)
        Z mojego punktu widzenia śmieciowa okazała się umowa o pracę. Przez 7 lat pracy oddałam w podatkach ponad 80.000 polskich złotych, nie licząc już nawet VATu, który przecież każdy z nas płaci przy zakupach - i to też nie są małe kwoty. Rozumiem, że część z tego potrzebna jest na drogi, szkoły itd. Tylko ciekawa jestem, ile z moich podatków w rzeczywistości wydano na te drogi, szkoły itd.
        Mam już dość płacenia za nic. I nie ja jedna. Tylko i wyłącznie dlatego umowy śmieciowe nagle stały się problemem rządu: nie chodzi o ochronę obywateli ale o stałe wpływy z ich podatków.

        Pozdrawiam
        BGr
        • lesher Re: Pytanie brzmi: która umowa jest śmieciowa? 23.09.12, 11:48
          Niezupełnie masz rację odnośnie prywatnego ubezpieczenia zdrowotnego. Nawet za te pieniądze, prywatne ubezpieczenia nie obejmują najpoważniejszych schorzeń, siłą rzeczy których leczenie jest najdroższe (koszty idące w dziesiątki albo setki tysięcy złotych). Jeżeli stanie Ci się coś poważnego, to w prywatnej przychodni po prostu karetką odstawią Cię do publicznego szpitala.

          Dlatego lepiej jednak mieć umowę z NFZtem. Mimo tego, że w przypadku umowy o dzieło zleceniodawa nie płaci za Ciebie składki zdrowotnej, możesz zawrzeć umowę dobrowolnego ubezpieczenia zdrowotnego z NFZtem. Kosztuje to ok. 330 zł miesięcznie ALE większość z tego (ok. 280 zł) odpisujesz sobie potem od podatku (jak zwykłą składkę płaconą przez pracodawcę na umowie o pracę) i dostajesz zwrot przy rozliczeniu rocznym. Efektywny koszt wynosi więc mniej więcej 50 zł/miesiąć (tylko że zamrażasz ok. 4 tys. w ciągu roku - do momentu zwrotu). Moim zdaniem to nie jest dużo i warto coś takiego mieć (ja mam!).

          Ja prywatnego ubezpieczenia zdrowotnego nie mam - moim zdaniem to mija się z celem, bo w "abonamentowych" przychodniach prywatnych też już są kolejki. A klient "gotówkowy" jest lepiej traktowany niż "abonamentowy", poza tym nie jestem przywiązany do konkretnej sieci. Ja całe szczęście nie korzystam zbyt dużo z lekarzy, ale faktycznie jeżeli masz przewlekłe sprawy, albo dzieci to może to wyglądać trochę inaczej.

          Na odkładanie kasy załóż sobie IKE. Jeżeli wypłacisz kasę dopiero na emeryturze, to będziesz miała zwolnienie dochodów z Belki. Jeżeli wypłacisz wcześniej, zapłacisz tyle samo ile w przypadku oszczędzania bez IKE. Poza tym jedna ważna rzecz - jeżeli rząd zacznie majstrować żeby dobrać się do tej kasy to masz szybką ścieżkę ewakuacji (likwidacja konta i wypłata środków).

          Ja mam w formie rachunku maklerskiego, ale można mieć IKE w funduszach, lokatach, a nawet są specjalne obligacje skarbowe.

          Poza tym - pełna zgodność.
          • dystansownik Re: Pytanie brzmi: która umowa jest śmieciowa? 23.09.12, 14:57
            > Ja prywatnego ubezpieczenia zdrowotnego nie mam - moim zdaniem to mija się z ce
            > lem, bo w "abonamentowych" przychodniach prywatnych też już są kolejki.

            Nie wiem jak do specjalistów od rzadkich specjalności, bo na szczęście nie miałem potrzeby korzystać z ich usług. Jeśli jednak chodzi o specjalistów typowych, to prywatnie, a publicznie, to jak niebo i ziemia. Jak kiedyś chciałem iść do okulisty, to mi powiedzieli, żeby przyjść za 3 miesiące i wtedy dopiero zapytać kiedy będą kolejne wolne terminy. U prywatnego znalazł się wolny termin za 3 dni. To samo z badaniami specjalistycznymi. Na państwowym usłyszałem, żebym sobie poszedł wykonać prywatnie, bo z NFZ wyczerpali już limity. Żeby było śmieszniej, ten sam sprzęt jest podobno wykorzystywany prywatnie i publicznie w szpitalach. Wykorzystanie sprzętu (tak samo jak i czasu specjalistów) w publicznym zakresie jest ograniczone tylko ilością kasy z NFZ, której szpitale dostają ciągle coraz mnie.
            • gandalph Re: Pytanie brzmi: która umowa jest śmieciowa? 23.09.12, 18:22
              "Żeby było śmieszniej, ten sam sprzęt jest podobno wykorzystywany prywatnie i publicznie w szpitalach."

              Parę lat temu mój ojciec trafił do szpitala (państwowego) na ok. 3 tygodnie. Przy wyjściu kazali mu zrobić całą serię badań. Co się okazało? Jedno z nich było wykonywane w tym samym szpitalu, na państwowym sprzęcie, ale w gabinecie prywatnym. Oczywiście odpłatnie! Jednakże w ciągu owych 3 tygodni pobytu badania nie dało się zrobić, ciekawe, jakim sposobem?
            • gulcia77 Re: Pytanie brzmi: która umowa jest śmieciowa? 09.11.13, 02:56
              Ale spróbuj leczyć np. przewlekłe choroby endokrynologiczne (wszelkie autoimmunologiczne) albo raka z prywatnego abonamentu. Pokochasz państwową służbę zdrowia szybciej, niż Ci się wydaje. Piszę z autopsji.
          • Gość: BGr Re: Pytanie brzmi: która umowa jest śmieciowa? IP: *.home.aster.pl 23.09.12, 18:28
            Dziękuję za pomysł. Naprawdę mi się przyda :)
        • tanebo Re: Pytanie brzmi: która umowa jest śmieciowa? 24.09.12, 00:38
          Jest mała luka w twoim rozumowaniu. Z jak to nazywasz "piramid finansowych" społeczeństwo finansuje popyt na chłam który produkujesz.
        • snajper55 Re: Pytanie brzmi: która umowa jest śmieciowa? 24.09.12, 02:41
          Gość portalu: BGr napisał(a):

          > Przykład: mam do zarobienia 3500 PLN brutto. Mniej więcej średnia krajowa. Prac
          > odawca zatrudni mnie na zasadach, jakie sobie wybiorę. Mogę wybrać umowę o prac
          > ę, zarabiać ok. 2500 na rękę a resztę oddawać w podatkach. Tak robiłam do tej p
          > ory. Potem zachorowałam, po raz pierwszy w życiu musiałam wybrać się do lekarza
          > specjalisty - okazało się, że muszę leczyć się prywatnie, bo kolejka do lekarz
          > a jest na rok, a ja tyle czasu zwyczajnie nie mam. Płacę więc składki na służbę
          > zdrowia, z której nie mogę skorzystać, gdy tego potrzebuję. W to, że dostanę k
          > iedyś sensowną emeryturę i tak już nie wierzę. I chyba nikt z pokolenia 70 - 80
          > w to już nie wierzy.
          > Więc właściwie na co oddaję miesięcznie 1000 PLN.? Przecież nie da się wypowied
          > zieć umowy tej piramidzie finansowej zwanej ZUSem.
          > I tak poprosiłam mojego pracodawcę o umowę o dzieło. Na rękę ok. 3200 PLN, po o
          > dliczeniu podatku dochodowego. Prywatne ubezpieczenie medyczne: 260 PLN miesięc
          > znie (da się taniej, ale uznałam, że nie będę na tym oszczędzać). Fundusz inwes
          > tycyjny: 250 PLN miesięcznie.
          > Jeszcze mi zostało 100 PLN na książki :)

          No to policzmy dokładniej:

          Zarabiasz 3500 i płacisz:

          342 PLN na ubezpieczenie emerytalne. Fundusz inwestycyjny? Gdy zachoruje ktoś z rodziny albo zepsuje się telewizor wypłacisz i wydasz. Jeśli oczywiście wcześniej jakiś finansowy kryzys funduszy ci nie zje i nie zostaniesz na emeryturze na łasce bliskich. Ja wolę mieć zapewnioną jakąś emeryturę ZUSowska.

          52 PLN na ubezpieczenie rentowe. Jakie masz zabezpieczenie na umowach cywilnoprawnych w przypadku nieszczęścia i niepełnosprawności? Żadne. Ale zawsze można żebrać.

          86 PLN na ubezpieczenie chorobowe. Kto będzie ci płacił w razie choroby gdy nie będziesz go miał? Z czego będziesz żył? Ty i twoja rodzina?

          272 PLN na ubezpieczenie zdrowotne, którego żadnym prywatnym nie zastąpisz. Za 260 PLN w prywatnym nie masz refundacji leków, ubezpieczenia dzieci czy niepracującej żony, żadnego leczenia szpitalnego i wielu innych rzeczy.

          243 PLN na zaliczkę podatkową.

          A teraz można sobie porównywać co się opłaca i dlaczego.

          S.
          • lesher Re: Pytanie brzmi: która umowa jest śmieciowa? 24.09.12, 15:02
            > No to policzmy dokładniej:
            >
            > Zarabiasz 3500 i płacisz:
            >
            > 342 PLN na ubezpieczenie emerytalne. Fundusz inwestycyjny? Gdy zachoruje ktoś z
            > rodziny albo zepsuje się telewizor wypłacisz i wydasz.

            Analogicznie - w przypadku umowy o pracę gdy zachoruje ktoś z rodziny albo zepsuje się telewizor zapożyczysz się na paskarski procent (chwilówka w banku na kilkanaście procent, albo nawet wyżej w parabankach), bo nie masz z czego oszczędzać.

            > Jeśli oczywiście wcześn
            > iej jakiś finansowy kryzys funduszy ci nie zje i nie zostaniesz na emeryturze n
            > a łasce bliskich. Ja wolę mieć zapewnioną jakąś emeryturę ZUSowska.

            Jak państwo będzie miało problemy to jednym pociągnięciem pióra obetnie emeryturę (vide: Grecja, Litwa), albo rozwodni poprzez inflację (vide Polska lata 90-te) tak że na chleb nawet nie wystarczy.

            >
            > 52 PLN na ubezpieczenie rentowe. Jakie masz zabezpieczenie na umowach cywilnopr
            > awnych w przypadku nieszczęścia i niepełnosprawności? Żadne.

            Za 52 zł masz prywatne ubezpieczenie rentowe full wypas (3 tys. zł wypłaty w przypadku całkowitej niezdolności). Za 52 zł składki z ZUSu dostaniesz rentę 600 zł w razie niezdolności do pracy. Z tego ledwo na jedzenie i opłaty za mieszkanie zapłacisz, a gdzie lekarstwa? Bez pomocy rodziny po prostu w takiej sytuacji się umiera.

            > 86 PLN na ubezpieczenie chorobowe. Kto będzie ci płacił w razie choroby gdy nie
            > będziesz go miał? Z czego będziesz żył? Ty i twoja rodzina?

            Z odłożonych oszczędności. Poza tym pamiętaj, że od Twojego kochanego ZUSu na leczenie ani grosza nie dostaniesz poza zasiłkiem chorobowym i "bezpłatnym" leczeniem w NFZcie, choćbyś nie wiem ile składki emerytalnej zapłacił.
            Jak oszczędzasz samemu to możesz zdecydować o opłaceniu z oszczędności drogiej operacji która wg. NFZtu nie przysługuje (albo trzeba czekać nie wiadomo ile - a w przypadku ciężkich chorób to niekiedy decyduje o przeżyciu). Jeżeli nie przeżyjesz to i tak emerytura nie będzie potrzebna, więc wiadomo że w sytuacji podbramkowej lepiej wydać zgromadzone oszczędności.
            W ZUSie to tak nie działa. Od wpłaconych składek emerytalnych Ci wara, choćbyś miał zdechnąć. Jak szlag Cię trafi, to tym lepiej - jedna gęba mniej do utrzymania.

            >
            > 272 PLN na ubezpieczenie zdrowotne, którego żadnym prywatnym nie zastąpisz. Za
            > 260 PLN w prywatnym nie masz refundacji leków, ubezpieczenia dzieci czy nieprac
            > ującej żony, żadnego leczenia szpitalnego i wielu innych rzeczy.
            Za 55 zł (netto, po odliczeniu od podatku) masz dobrowolne ubezpieczenie w NFZcie. Zakres taki sam jak na etacie przy składce 272 zł.

            Za dodatkowe 200 zł masz full-wypas abonament w prywatnej przychodni - nie taki jak w NFZcie że na wolny termin pół roku musisz czekać, choćbyś zdechł w międzyczasie.

            >
            > 243 PLN na zaliczkę podatkową.

            Połowa z tego - przy umowie o dzieło z przeniesieniem praw autorskich masz 50% kosztów uzyskania przychodu. Przy umowie o pracę nieco ponad 100 zł.
            >
            > A teraz można sobie porównywać co się opłaca i dlaczego.
            Ano właśnie. Można.
            • snajper55 Re: Pytanie brzmi: która umowa jest śmieciowa? 24.09.12, 18:53
              lesher napisał:

              > Analogicznie - w przypadku umowy o pracę gdy zachoruje ktoś z rodziny albo zeps
              > uje się telewizor zapożyczysz się na paskarski procent (chwilówka w banku na ki
              > lkanaście procent, albo nawet wyżej w parabankach), bo nie masz z czego oszczęd
              > zać.

              Ale emerytury nie tracisz.

              > Jak państwo będzie miało problemy to jednym pociągnięciem pióra obetnie emerytu
              > rę (vide: Grecja, Litwa), albo rozwodni poprzez inflację (vide Polska lata 90-t
              > e) tak że na chleb nawet nie wystarczy.

              Jakoś i na chleb wystarczała i na coś do chleba. Gdy nie będziesz miał nic, to będziesz musiał żebrać lub kraść. I to jest ta różnica.

              > Za 52 zł masz prywatne ubezpieczenie rentowe full wypas (3 tys. zł wypłaty w pr
              > zypadku całkowitej niezdolności). Za 52 zł składki z ZUSu dostaniesz rentę 600
              > zł w razie niezdolności do pracy. Z tego ledwo na jedzenie i opłaty za mieszkan
              > ie zapłacisz, a gdzie lekarstwa? Bez pomocy rodziny po prostu w takiej sytuacji
              > się umiera.

              No nie żartuj sobie. Dostajesz 3 tys jednorazowo, a te 600 czy 2000 dostajesz dożywotnio. Wolisz nic nie mieć?

              > Z odłożonych oszczędności.

              Ha, ha, ha, ha! Na emeryturę oszczędzisz, na okres choroby oszczędzisz, na rentę oszczędzisz, na wszystko oszczędzisz, Tylko już na życie ci nie starczy.

              > Poza tym pamiętaj, że od Twojego kochanego ZUSu na l
              > eczenie ani grosza nie dostaniesz

              A bez ZUSu dostaniesz?

              > poza zasiłkiem chorobowym

              No właśnie. Mam zasiłek chorobowy a bez ZUS nie mam NIC.

              > i "bezpłatnym" leczeniem w NFZcie, choćbyś nie wiem ile składki emerytalnej zapłacił.
              > Jak oszczędzasz samemu to możesz zdecydować o opłaceniu z oszczędności drogiej
              > operacji która wg. NFZtu nie przysługuje (albo trzeba czekać nie wiadomo ile -
              > a w przypadku ciężkich chorób to niekiedy decyduje o przeżyciu). Jeżeli nie prz
              > eżyjesz to i tak emerytura nie będzie potrzebna, więc wiadomo że w sytuacji pod
              > bramkowej lepiej wydać zgromadzone oszczędności.

              Rozumiem, że bez ZUS całą pensję będziesz przeznaczał na oszczędzanie. :)

              > W ZUSie to tak nie działa. Od wpłaconych składek emerytalnych Ci wara, choćbyś
              > miał zdechnąć. Jak szlag Cię trafi, to tym lepiej - jedna gęba mniej do utrzymania.

              Oczywiście, że wara. Bo to jest ubezpieczenie a nie skarbonka. Ubezpieczenie, dzięki któremu masz to, czego w innym przypadku mieć nie będziesz.

              > > 272 PLN na ubezpieczenie zdrowotne, którego żadnym prywatnym nie zastąpi
              > sz. Za
              > > 260 PLN w prywatnym nie masz refundacji leków, ubezpieczenia dzieci czy
              > nieprac
              > > ującej żony, żadnego leczenia szpitalnego i wielu innych rzeczy.

              > Za 55 zł (netto, po odliczeniu od podatku) masz dobrowolne ubezpieczenie w NFZc
              > ie. Zakres taki sam jak na etacie przy składce 272 zł.

              Zamiast 272 PLN wolisz płacić do ZUS 331 PLN (bo taka jest składka za ubezpieczenie dobrowolne)? Wolna wola. :)

              > Za dodatkowe 200 zł masz full-wypas abonament w prywatnej przychodni - nie taki
              > jak w NFZcie że na wolny termin pół roku musisz czekać, choćbyś zdechł w międz
              > yczasie.

              Ale chyba nie o dodatkowych ubezpieczeniach rozmawiamy. Chcesz mnie przekonywać, że ZUS jest gorszy od ZUSu uzupełnionego prywatnym ubezpieczeniem - nie musisz.

              > > 243 PLN na zaliczkę podatkową.
              >
              > Połowa z tego - przy umowie o dzieło z przeniesieniem praw autorskich masz 50%
              > kosztów uzyskania przychodu. Przy umowie o pracę nieco ponad 100 zł.

              O, to i podatki chcesz mniejsze płacić rezygnując z ZUS? :)

              > > A teraz można sobie porównywać co się opłaca i dlaczego.
              >
              > Ano właśnie. Można.

              Jasne, że można.

              S.
              • lesher Re: Pytanie brzmi: która umowa jest śmieciowa? 25.09.12, 08:34
                > Ale emerytury nie tracisz.
                Nie no skąd, przecież pożyczki nie trzeba będzie spłacić, a komornik emerytury nie zajmie, bo po co.
                No chyba że wyżywisz się z kwoty wolnej od zajęcia (coś koło 350 zł).

                > Jakoś i na chleb wystarczała i na coś do chleba. Gdy nie będziesz miał nic, to
                > będziesz musiał żebrać lub kraść. I to jest ta różnica.
                Powiedz to np. emerytom w Rosji w 1998 roku kiedy miesiącami nie dostawali wypłat.
                Poza tym jest kwestia ceny - jeżeli za niską emeryturę z ZUS mam mało płacić, to wszystko jest OK. Powiem szczerze - gdyby składka do ZUS wynosiła ok. 70 zł i za to miałbym otrzymywać ok. 1000 zł (realnie, wg. dzisiejszej wartości pieniądza) emerytury (to jest wartość wynikająca z inwestowania tych 70 zł przez 40 lat przy realnej stopie 2%, oraz wypłat przez 20 lat, a przecież wiadomo że ZUS może zaoferować lepsze parametry, bo nie wszyscy dożyją do emerytury (więcej będzie tych którzy nie dożyją, w porównaniu z tymi którzy będą pobierać świadczenia dłużej niż 20 lat)), to z miejsca byłbym zainteresowany jej płaceniem.

                Problem pojawia się jeżeli (tak jak obecnie) ZUS zabiera znaczną część zarobków w zamian "oferując" emeryturę ledwo starczającą na chleb. To ja podziękuję.


                > No nie żartuj sobie. Dostajesz 3 tys jednorazowo, a te 600 czy 2000 dostajesz d
                > ożywotnio. Wolisz nic nie mieć?

                Nie - chodzi o comiesięczne wypłaty 3 tys. zł.

                >
                > > Z odłożonych oszczędności.
                >
                > Ha, ha, ha, ha! Na emeryturę oszczędzisz, na okres choroby oszczędzisz, na rent
                > ę oszczędzisz, na wszystko oszczędzisz, Tylko już na życie ci nie starczy.
                Odkładając 680 zł miesięcznie (340 ZUS po stronie pracownika, 340 po stronie pracodawcy) odkładasz ponad 8 tys. rocznie, bez uwzględniana odsetek. I i tak masz jeszcze do dyspozycji więcej niż osoba na umowie o pracę (więc jest jeszcze dodatkowo z czego oszczędzać).
                >
                > > Poza tym pamiętaj, że od Twojego kochanego ZUSu na l
                > > eczenie ani grosza nie dostaniesz
                >
                > A bez ZUSu dostaniesz?

                Nie, ale nic tam nie wrzucam i mam z czego budować sobie "poduszkę finansową".


                > No właśnie. Mam zasiłek chorobowy a bez ZUS nie mam NIC.
                Możesz sobie też wykupić ubezpieczenie (koszt rzędu kilkudziesięciu złotych miesięcznie, aczkolwiek wypłacają mniej niż zasiłek chorobowy w przypadku pensji 3,5k brutto).


                > Rozumiem, że bez ZUS całą pensję będziesz przeznaczał na oszczędzanie. :)

                Nie ma takiej potrzeby - wystarczy oszczędzać to co inaczej poszłoby do utylizacji w ZUSie.

                > Oczywiście, że wara. Bo to jest ubezpieczenie a nie skarbonka. Ubezpieczenie,
                > dzięki któremu masz to, czego w innym przypadku mieć nie będziesz.

                Trochę drogie ubezpieczenie, biorąc pod uwagę że "pokrywa" jedynie pewien zakres ryzyka.

                > Zamiast 272 PLN wolisz płacić do ZUS 331 PLN (bo taka jest składka za ubezpiecz
                > enie dobrowolne)? Wolna wola. :)

                Tak, bo 285 zł z tego dostaję z powrotem po złożeniu rozliczenia rocznego podatku. Efektywnie ubezpieczenie zdrowotne kosztuje mnie więc ok. 46 zł, tyle tylko że w ciągu roku "zamrażam" ok. 4 tyś. zł, które jak napisałem dostaję dopiero w postaci zwrotu na początku kolejnego roku.


                > O, to i podatki chcesz mniejsze płacić rezygnując z ZUS? :)
                Nie - podatki płacę niższe rezygnując z umowy o pracę i przechodząc na umowę o dzieło. Faktycznie, niejako "przy okazji" rezygnuję z ZUSu, ale to oznacza że mam podwójnego bonusa :-)
            • ka-mi-la789 Re: Pytanie brzmi: która umowa jest śmieciowa? 28.09.12, 20:37
              > Z odłożonych oszczędności.

              Oszczędności mają tę wadę, że kiedyś się kończą. Co wtedy zrobisz? Wygonisz dzieci na żebry?

              > Jak oszczędzasz samemu to możesz zdecydować o opłaceniu z oszczędności drogiej
              > operacji która wg. NFZtu nie przysługuje

              Życzę powodzenia w "opłaceniu z oszczędności" przeszczepu i/albo chemioterapii. Oraz w szybciutkim ponownym oszczędzaniu na wypadek nawrotu choroby. Nawiasem mówiąc, ciekawa jestem, czy przy tylu skarpetach, w których "oszczędzasz", zostaje ci jeszcze złotówka na suchą bułę.
              • lesher Re: Pytanie brzmi: która umowa jest śmieciowa? 29.09.12, 11:23
                > Oszczędności mają tę wadę, że kiedyś się kończą. Co wtedy zrobisz? Wygonisz dzi
                > eci na żebry?

                Przecież okres pobierania zasiłku chorobowego przy umowie o pracę też jest ograniczony do 182 dni bodaj. Poza tym po tym czasie pracodawca ma prawo wypowiedzieć umowę o pracę w przypadku dalszej niezdolności pracownika do wykonywania obowiązków.

                > Życzę powodzenia w "opłaceniu z oszczędności" przeszczepu i/albo chemioterapii.
                > Oraz w szybciutkim ponownym oszczędzaniu na wypadek nawrotu choroby.

                Dlatego, tak jak pisałem warto jest mieć ubezpieczenie zdrowotne (dobrowolne) w NFZ, zwłaszcza że jego efektywny koszt nie jest duży (46 zł/mc). Natomiast przy kwotach które oszczędzasz na ZUSie (przy wspomnianych 3500 zł brutto jest to ok 640 zł miesięcznie) w kilka lat jesteś w stanie uzbierać na nawet dość poważną operację.

                > Nawiasem
                > mówiąc, ciekawa jestem, czy przy tylu skarpetach, w których "oszczędzasz", zost
                > aje ci jeszcze złotówka na suchą bułę.
                Ależ ja cały czas piszę o oszczędzaniu tylko tej kwoty która inaczej poszłaby w "czarną dziurę" do ZUSu.
      • Gość: Nikola Re: Kiedy umowa jest śmieciowa? IP: *.centertel.pl 28.09.12, 16:53
        Może się godzić jak nie ma żadnej innej pracy. Z czegoś trzeba wegetować. Nie mając innego wyjścia pracowałam prawie rok za 850 zł. Teraz pierwszy miesiąc za najniższą krajową 1111 zł.
        Cały czas szukam innej pracy, ale u mnie w mieście jak nie masz znajomości to tylko pozostaje Ci praca w handlu za marne grosze. Firma Empik.
        • rita-hayworth Re: Kiedy umowa jest śmieciowa? 28.09.12, 19:10
          akurat pracy w empiku nie nazwalabym smieciowa. moja siostra cioteczna tam pracuje i biorac pod uwage, ze studiuje dziennie to bardzo jej sie oplaca, bo z tego co wiem, ma elastyczny grafik i z wszystkim sie wyrabia. wiadomo, ze nie pracuje na caly etat, ale na kasę nigdy nie narzekala, a pracuje tam juz 2 lata. za to mam znajoma, ktora pracuje w malym, lokalnym sklepie za grosze, wiec roznice w warunkach zatrudnienia widac golym okiem, sama by te prace najchetniej zmienila.
      • Gość: Pan Rafał. Kiedy umowa jest śmieciowa? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.09.12, 19:57
        Przecież można zatrudnic bez umowy bez opcłacania ZUS-u i wtedy niebedzie że umowa smieciowa
      • swiete.jeze Re: Kiedy umowa jest śmieciowa? 10.10.12, 11:11
        Nie martwcie się, nasz liberalny premier już wymyślił jak można świetnie rozwiązać ten problem.

        Premier w piątek ogłosi: ZUS zapłacimy od wszystkich umów. Nie będzie za to podwyżki składek dla samozatrudnionych.
      • maniaa_a Kiedy umowa jest śmieciowa? 29.10.12, 19:10
        i stąd nazwa się bierze. Umowa często jest przedłużana co miesiąc. Pracownik nie ma stabilizacji. Tak naprawdę jak opłaca się składkę chorobową to można iść na L-4 a co do urlopu można się dogadać, ale wiadomo pracodawca woli mieć pracownika. więc o urlopie można sobie pomarzyć. Umowa o pracę daje większa stabilizacje pracownikowi, więcej możliwości choćby w wzięciu kredytu... Przede wszystkim podlega pod Kodeks Pracy, co wiąże się z tym że pracownik ma swoje prawa.
      • Gość: pan_biedronka Re: Kiedy umowa jest śmieciowa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.12, 20:35
        Nie ma czegoś takiego jak "umowa sieciowa".
        To jest umowa cywilno prawna.
      • gm0711 Kiedy umowa jest śmieciowa? 10.11.12, 18:41
        Lepsza umowa śmieciowa niż żadna.
        Poza tym one wcale nie są takie złe.
        www.terazbiznes.pl/news/573/umowy-smieciowe-a-umowa-o-prace
      • Gość: Konrad Kiedy umowa jest śmieciowa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.12, 13:21
        W telewizji TTV niedawno temu była rozmowa z przedstawicielem związku pracodawców polskich iż umowy śmieciowe - cywilnoprawne (pełnoetatowe) tak naprawdę są nielegalne i każdy pracodawca nie łamiący prawa jest zobowiązany zaproponować umowę o pracę a później ewentualnie umowę śmieciową która z uwagi na niższe koszty powinna być lepiej płatna. Pracodawcy którzy proponują pracę tylko na umowę śmieciową robią to nielegalnie i powinni być za to karani. Już w ogóle skandalem są umowy śmieciowe o pracę bez opłacania składek zdrowotnych. Takie patologie są coraz częściej praktykowane i jeśli pracownik ulega wypadkowi przy pracy to niema prawa do leczenia z NFZ. Wszyscy pracownicy którzy nie mieli wyboru pracy legalnej na umowę o pracę powinni zgłosić to do związku pracodawców polskich lub do odpowiednich służb zajmujących się kontrolą firm i zatrudnienia zgodnie z kodeksem pracy.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka