Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    "Miękki" inżynier

    IP: 193.239.37.* 29.10.12, 14:13
    Inżynierskie mity o psychologach: niepotrzebna, bzdurna wiedza, którą bez studiów ma prawie każdy. Profesja po której można podawać kawę i herbatę, albo w knajpie, albo szefowi z pozycji sekretarki.

    Gdyby zas tak myslący inżynier jeden z drugim, mieli dla przykładu poprowadzić taką sesję terapii rodzin, wialiby po jednej gdzie pieprz rosnie, dziękując Bogu, że wybrali tak prostą w porównaniu do psychologii, dziedzinę wiedzy :)
    Obserwuj wątek
      • Gość: fi ja bym tam wolał spacerowac po moscie, ktory IP: *.dynamic.chello.pl 29.10.12, 15:14
        zaprojektowal fachowiec z twarda wiedza i mozgiem jak kalkulator
        ja dla mnie moze byc chamem i niekomunikatywnym gburem w dodatku nieznajacym literatury "pieknej"

        ale jak spedalaly rodzaj meski pozwolil sie oderwac od garow babsztylom to mamy w efekcie pozniej takie pseudonaukowe pierdy
        • r41nbowdash Re: ja bym tam wolał spacerowac po moscie, ktory 29.10.12, 15:37
          jeszcze nie widziałem chama fachowca.
      • kylafire Re: "Miękki" inżynier 29.10.12, 15:45
        "Miękki" inżynier to kiepski inżynier.
        A teraz jest więcej "miękkich" bo jest więcej kiepskich :-)
        • Gość: INZYNIER Re: "Miękki" inżynier IP: *.acn.waw.pl 06.01.13, 17:35
          Jeżeli psycholodzy , którzy nie mają bladego pojęcia o kompetencjach inżyniera będą oceniać wartość inżyniera na rynku pracy to nie warto być inżynierem w tym kraju. Zresztą pozycja inżyniera w Polsce jest nic nie warta bardziej się tu ceni byle jakiego flecistę.
      • sselrats Jak odroznic inzyniera introwertyka od ekstrowerty 29.10.12, 15:47
        ka?

        Introwertyk jak z toba rozmawia to patrzy na swoje buty.
        A ekstrowertyk na twoje.
      • ulanzalasem "Miękki" inżynier 29.10.12, 16:09
        Trudno o jednoznaczną odpowiedź, ale według raportu przygotowanego przez Szkołę Główną Handlową we współpracy z firmą Ernst&Young idealny kandydat do pracy powinien przede wszystkim potrafić efektywnie komunikować się, wykazywać otwartość na uczenie się i stały rozwój oraz aktywność i zaangażowanie w pracy. Co więcej, absolwent powinien też cechować się elastycznością i zdolnością do adaptacji, znać języki obce, posiadać umiejętności pracy w zespole, wykorzystania narzędzi informatycznych. Do tego niezbędna jest umiejętność formułowania i rozwiązywania problemów, oraz odpowiedzialność i dążenie do osiągania sukcesu.

        A potem ile mu proponuje się w Polsce 1500-2800zł netto...czeli w 700 € ?
      • stolowkowy trend swiatowy 29.10.12, 16:21
        gazeta popelnila zenujacy artykul. Dlaczego nie jestescie pozytywni? Jestescie w GW tak neisamowicie negatywni ze az przykro was czytac! Be positive a jutro bedzie przeciez lepiej!!!! Poki co to czesc pamieci swiadka!
      • sselrats A jak to będzie po ślůnsku? 29.10.12, 17:10
        ...
      • Gość: inżynier "Miękki" inżynier IP: *.gorzow.mm.pl 29.10.12, 17:13
        Te tak zwane miękkie kompetencje dobre są dla korporacyjnych picusiów, których praca polega głównie na udawaniu kompetencji, laniu wody, podlizywaniu się przełożonym i robieniu świństw podwładnym. Inżynieria to konkretna wiedza, którą się zdobywa w trakcie trudnych studiów (nieporównywalnie z innymi kierunkami) nie po to żeby robić dobre wrażenie, ale po to żeby robić coś bardzo konkretnego. Matematyka, geometria, fizyka, prawa rządzące materią - to jest świat inżynierów. To dzięki inżynierom jeździmy pięknymi, nowoczesnymi samochodami, mamy komputery, samoloty, loty w kosmos, telefony komórkowe, telewizory HD, domy, mosty, drogi i Bóg wie co jeszcze. Tak więc, drodzy humaniści, odwalcie się od inżynierów i zostawcie ich w spokoju, oni swoją robotę wykonują na medal. A jeżeli koniecznie chcecie rozumieć o czym oni między sobą rozmawiają, to musicie ukończyć studia inżynierskie - nie ma innego wyjścia. Póki co, zajmijcie się rozwiązywaniem rzeczywistych, poważnych problemów tego świata - w duchu humanizmu.
        • Gość: EXcorpoRATe Re: "Miękki" inżynier IP: *.dynamic.chello.pl 30.10.12, 21:43
          Bo tak to rzeczywiście wygląda w korporacjach, gdzie pełno jest picusiów zwanych inaczej tabelkowcami czy "inżynierami od Powerpointa" ;). Ale ma to swoją dobrą stronę, jak czasem potrzeba zrobić coś wymagającego konkretnej wiedzy to "outsorcują" to za bardzo dobrą kasę prawdziwym inżynierom.
      • dystansownik "Miękki" inżynier 29.10.12, 17:17
        W zależności od pracy jaką ma człowiek wykonywać, potrzebne są zarówno kompetencje twarde jak i miękkie. Różnica tkwi tylko w stosunku jednych do drugich. Zazwyczaj jednak, nawet poszukując kogoś z dobrymi umiejętnościami miękkimi, oczekuje się za coś oczywistego także posiadanie tych twardych na dobrym poziomie.

        W przypadku, gdy fachowiec ma wykonywać samodzielne lecz skomplikowane zadania, często umiejętności miękkie nie mają aż tak wielkiego znaczenia, a już bardzo dobre twarde tak. Z drugiej strony, w przypadku częstego kontaktu z klientami, umiejętności twarde wystarczą na średnim poziomie, a ważne są miękkie, które pozwalają je sprzedać.
        Jest jeszcze ostatnia kategoria ludzi, czyli lanserzy, których umiejętności miękkie są na bardzo wysokim poziomie, lecz twarde pozostawiają sporo do życzenia. Jednak przy odrobinie kombinatorskiej postawy, pozwala dojść wyżej niż z samymi twardymi umiejętnościami.
      • Gość: student "Miękki" inżynier IP: *.adsl.inetia.pl 29.10.12, 18:51
        Studiuję na Politechnice i z tego co widzę problem z miękkimi mają tylko ludzie, którzy znaleźli się tam przypadkiem (z wyjątkiem kilku odludków, ale to są totalni geniusze), natomiast siedzimy w jednym budynku z zarządzaniem - ci ludzie nie mają pojęcia o niczym. Później taki człowiek nie potrafiąc niczego innego pisze takie artykuły. Może lepiej, że pisze artykuły niż miałby jakimś zakładem zarządzać,bo wtedy, to jest tragedia i problemy z komunikacją.
      • Gość: L.Gierl. "Miękki" inżynier IP: *.ap-media.pl 30.10.12, 15:24
        No i właśnie tak wszystko stoi na głowie.Jako absolwent studiów inżynierskich muszę przyznać,że nie posiadam najprawdopodobniej niemal wcale tych ubóstwianych "umiejętności miękkich".
        Jest to niewątpliwie powodem,dla którego tak długo pozostaję bez pracy. No ale takie proste pytania: 1.Po co mi umiejętności miękkie przy projektowaniu,w laboratorium czy w innym dziale w którym nie ma kontaktu z klientem ? Pracownik nie dostaje pieniędzy "za bycie miłym", dostaje pieniądze i rozliczany jest za PRACĘ - przynajmniej w normalnych firmach. 2.Jak jestem introwertykiem i moje umiejętności miękkie są mierne to co ? Nie ma dla mnie pracy wogóle ? Mam z mostu skoczyć czy co ?! 3.Ani Bill Gates ani Steve Woźniak, ani Isaac Newton nie byli ekstrawertykami.Albert Einstein też raczej nie był. Promowanie "umiejętności miękkich" to promowanie ekstrawertyków,kosztem introwertycznej mniejszości. Czy to nie jest po prostu nowoczesna forma dyskryminacji - tym razem ze względu na różnice w charakterze lub neurologii ?! Co gorsza - dyskryminacji szkodzącej samym firmom tracącym potencjalnie bardzo wartościowych pracowników ?
      • Gość: gonzo Re: "Miękki" inżynier IP: *.adsl.inetia.pl 30.10.12, 15:48
        Miękki to może być "wacek" po stosunku. Inżynier ma być twardy jak "wacek" przed stosunkiem.
      • Gość: Sajko Somatik Re: "Miękki" inżynier IP: *.4web.pl 06.01.13, 19:20
        Większość tu piszących potwierdza mit o twardogłowych inżynierach. Może jak dane wam będzie popracować trochę nad dużymi projektami, a nie daj Boże, dostaniecie nieco bardziej odpowiedzialną rolę, np. koordynatora technicznego, albo kierownika zespołu to sami poprosicie o szkolenie z miękkich kompetencji dla siebie i swoich współpracowników.

        Wytłumaczę wam kochani, dlaczego inżynier też potrzebuje "miękkich" kompetencji. Przede wszystkim, zanim ktoś pozwoli mu wziąć do ręki swoje zabaweczki i zacząć wyliczać naprężenia w węzłach, projektować układy, klepać kod, czy cokolwiek tam robi, ktoś musi wyłożyć na to kasiorkę. Jeśli kasiorka jest rzędu milionów dolarów, to nie wyłoży jej od razu, tylko stopniowo będzie płacił obserwują postępy, żeby w razie czego się wycofać. Żeby odpowiednio ocenić postęp potrzebne są 2 rzeczy: znajomość planu i znajomość aktualnego stanu. A wiedza o aktualnym stanie prac wymaga, by ten kto tą pracę wykonuje potrafił rzeczowo i szczerze to raportować, włącznie z problemami które napotyka. Wyłącznie "twardy" inżynier gdy napotka problem, zamyka się w sobie, traktując jego rozwiązanie jako punkt honoru i osobiste wyzwanie, a nie drogę do wspólnego celu. Oczywiście nie informuje o tak przedsięwziętej taktyce, ani o niczym innym by nie ryzykować niechlubnego ominięcia problemu. Zresztą twardy inżynier w ogóle nie rozumie, dlaczego ktoś mu stoi nad głową, przecież on i tak zrobi wszystko w swoim czasie, bo z jego poziomu uporządkowanie jego małego poletka, czyli wyliczenie macierzy, projekt płytki, itp jest równoważne z sukcesem całego projektu. W efekcie możliwe są 3 wyjścia. Albo sponsor będzie dalej dawał kasę bez otrzymywania informacji zwrotnej, pozwalając twardym inżynierom na realizację ich własnych planów, albo w porę się się wycofa, albo na tyle zmiękczy inżyniera, że ten w końcu przekaże informację w górę. 2 pierwsze wyjścia prowadzą do porażki, 3cie daje szansę na sukces.

        Aha, jeszcze jedno. Może o tym nie wiecie, ale inżynier może być jednocześnie i "twardy" i "miękki". Taki paradoks, najwyraźniej niezrozumiały dla tych, którzy zbyt silnie są przywiązani do "twardej" wiedzy, i boją się, że jak się podszkolą np. w sztuce komunikacji w zespole, to od tego zapomną jak się całkuje :)
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka