Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Żyć w harmonii - pracoholik, leser czy szczęśli...

    IP: *.tktelekom.pl 30.01.13, 17:46
    "Coach, trener, krawaty wiaze i usuwa ciaze..."

    Kolejny mundry cos napisal w ramach auto-promocji. Jak mozna urodzonych w latach 1980, 81 czy 82 zaliczac do tego samego pokolenia co obecne 20-latki ? To jest badawcza niesolidnosc, a dla samych zainteresowanych - zniewaga. Wielu obecnych 32-latkow zaczynalo prace na przelomie lat 90' i 2000' i dobrze pamieta stanie godzinami w kolejkach z rodzicami np. po choinke albo mieso. Ubogie dziecinstwo, z niewielka iloscia zabawek i rozrywek, ale cholernie szczesliwe ! My 30+ latkowie zaliczamy sie do tego samego pokolenia co urodzeni w latach 70'. Od obecnych 20-latkow (ktorych czesto zatrudniamy, wiec to my wystepujemy w roli pracodawcow) dzieli nas przepasc.
    Obserwuj wątek
      • Gość: ciekawe ciekawe czy na lóżu śmierci pracoholik żałuje że IP: *.dynamic.chello.pl 30.01.13, 18:30
        ciekawe czy na lożu śmierci pracoholik żałuje że jednak za duzo spał i za mało był w pracy. Przeciez z tego ziemskiego padołu nic nie zabierze ...
      • Gość: gonzo Re: Żyć w harmonii - pracoholik, leser czy szczęś IP: *.tarnowskiegory.vectranet.pl 30.01.13, 18:54
        Rozumiem że pokolenie Z urodzone w latach 1948-1955 już nie żyje albo niczego nie pamięta.
        • Gość: X factor Re: Żyć w harmonii - pracoholik, leser czy szczęś IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 30.01.13, 20:40
          Błądzisz kolego. Pokolenie Z stanowią według mondrych ci młodsi od Y...
      • condor Żyć w harmonii - pracoholik, leser czy szczęśli... 30.01.13, 19:42
        Nie ma takiego słowa jak "leser".
        • Gość: elo Re: Żyć w harmonii - pracoholik, leser czy szczęś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.13, 23:56
          to ze slyszysz je po raz pierwszy nie swiadczy o tym ze nie ma takiego slowa a jedynie o tym ze masz ograniczone slownictwo...
        • sibeliuss Re: Żyć w harmonii - pracoholik, leser czy szczęś 31.01.13, 07:53
          condor napisał:

          > Nie ma takiego słowa jak "leser".

          Facecje.
          • tomeczek_44 Re: Żyć w harmonii - pracoholik, leser czy szczęś 31.01.13, 09:09
            sibeliuss napisał:

            > Facecje.

            Takiego słowa też nie ma. :)
        • Gość: jest Re: Żyć w harmonii - pracoholik, leser czy szczęś IP: *.dynamic.chello.pl 31.01.13, 08:15
          sjp.pwn.pl/lista.php?co=leser
        • Gość: jeden leser IP: *.3-2.cable.virginmedia.com 31.01.13, 10:14
          okreslenie bardzo popularne w XX wieku,a i dzisiaj chyba jeszcze uzywane przez ludzi starszych i sredniego pokolenia..znaczy tyle co - leń.
      • Gość: ff Re: Żyć w harmonii - pracoholik, leser czy szczęś IP: *.dynamic.chello.pl 30.01.13, 22:26
        Tak, może od razu zaliczacie się do tego samego pokolenia co uczestnicy bitwy pod Grunwaldem :) A za 10 lat dzisiejsze dwudziestolatki będą wypisywać jak to pamiętają straszne czasy, w których trzeba było po komputer i mrożoną pizze stać w kolejce do kasy w markecie :) Przepraszam za ironie, ale dobijam powoli do trzydziestki i jak patrzę jak wielu rówieśników zaczyna z siebie z jednej strony robić kombatantów i z drugiej idealizować lata 90te, że takie wspaniałe dzieciństwo mieliśmy, a dzisiejsza młodzież to coś tam to śmiać mi się chce...
      • Gość: elo Żyć w harmonii - pracoholik, leser czy szczęśli... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.13, 00:24
        pokolenie Y juz wkrotce zapozna sie z tym co pokolenie X pamieta z czasow dziecinstwa - zgadnijcie kto zniesie owe starcie lepiej
        • tomeczek_44 Niedługo zabraknie liter w alfabecie... 31.01.13, 09:11
          Gość portalu: elo napisał(a):

          > pokolenie Y juz wkrotce zapozna sie z tym co pokolenie X pamieta z czasow dziecinstwa

          Niedługo zabraknie liter w alfabecie na oznaczanie kolejnych generacji ale pracy od tego nie przybędzie...
      • Gość: Marcin Lata 70-te IP: *.devs.futuro.pl 31.01.13, 09:32
        Szanowny autorze,

        Lata siedemdziesiąte nie były, jak piszesz, latami kryzysu. Był to czas, w którym władza była w rękach Gierka, który zaciągał kredyty a w sklepach była chałwa, banany i mleczna czekolada. Coca Cola miała swój polski produkt a do sklepów nie było kolejek. To wszystko pojawiło się w kolejnej dekadzie.
        Natomiast zagubienie właściwej proporcji pomiędzy życiem zawodowym a prywatnym zawdzięczamy też Gazecie, która wspierając kręgi, z których się wywodzi a w rękach których znalazła się wtedy znacząca część kapitału w Polsce, powtarzała nam, jak dużo więcej musimy pracować od zatrudnionych w europie zachodniej, aby dokonać skoku cywilizacyjnego. Był to okres wielu ludzkich dramatów, okres dzikiego kapitalizmu, w czasie którego ci, którzy uprzednio walczyli o wolność, zniewalali swoich pracowników ekonomicznie.
        Nie tęsknię za komuną, nie jestem socjalistą. Zwyczajnie tęsknię za normalnością.
      • Gość: Marcin Lata 70-te IP: *.devs.futuro.pl 31.01.13, 09:33
        Szanowny autorze,

        Lata siedemdziesiąte nie były, jak piszesz, latami kryzysu. Był to czas, w którym władza była w rękach Gierka, który zaciągał kredyty a w sklepach była chałwa, banany i mleczna czekolada. Coca Cola miała swój polski produkt a do sklepów nie było kolejek. Kryzys pojawiło się w kolejnej dekadzie.
        Natomiast zagubienie właściwej proporcji pomiędzy życiem zawodowym a prywatnym zawdzięczamy też Gazecie, która wspierając kręgi, z których się wywodzi a w rękach których znalazła się wtedy znacząca część kapitału w Polsce, powtarzała nam, jak dużo więcej musimy pracować od zatrudnionych w europie zachodniej, aby dokonać skoku cywilizacyjnego. Był to okres wielu ludzkich dramatów, okres dzikiego kapitalizmu, w czasie którego ci, którzy uprzednio walczyli o wolność, zniewalali swoich pracowników ekonomicznie.
        Nie tęsknię za komuną, nie jestem socjalistą. Zwyczajnie tęsknię za normalnością.
        • Gość: Arto Re: Lata 70-te IP: *.ip.netia.com.pl 31.01.13, 11:51
          Za Gierka były chwilowo lepiej. Jednak ta poprawa były na kredy. Początkiem lat 70-tych zachodnie banki odkryły Polskę jako znakomitego klienta. PRL nie był praktycznie zadłużony miał dosłownie znikome długi zagraniczne, a jednocześnie miał spore potrzeby inwestycyjne. Na rynek wchodził wyż demograficzny - dzieci urodzonych po wojnie w latach 50-tych. Gierek liczył na to że rozrusza gospodarkę kredytami, zwiększy się eksport towarów i spłacimy długi zwiększonym przypływem dewiz. Jednak tak się nie stało. Większość pieniędzy został przejedzona, polskie produkty nie były wystarczająco konkurencyjne a na dodatek wybuch jeszcze kryzys naftowy, który spowolnił światową gospodarkę. A kredyty trzeba było spłacać - dlatego wszystko padło początkiem lat 80-tych. Brakło wyobraźni i skutecznych inwestycji, ale ciężko było o takie w gospodarce centralnie planowanej.
          A tak na marginesie Coca-Coli to tutaj jest krótka historia jak powstała nawa tej firmy.
      • Gość: foksterierka Re: Żyć w harmonii - pracoholik, leser czy szczęś IP: *.dynamic.chello.pl 31.01.13, 10:29
        Granicą nie jest tu rok 1980, tylko 1984, ten rocznik skończył studia w momencie wybuchu kryzysu. Teraz ludzi, którzy mają etat nazywa się pracoholikami, a bezrobotni humaniści mają swoje work life balance czy jak tam zwał.
        • Gość: foksterierka Re: Żyć w harmonii - pracoholik, leser czy szczęś IP: *.dynamic.chello.pl 31.01.13, 10:34
          Sama jestem z rocznika 1981 i pamiętam jak mój ówczesny cztery lata starszy chłopak zazdrościł mi, że znalazłam robotę od razu po studiach (2005). Był taki fajny czas jak Polska weszła do Unii, dużo młodych wyjechało, trwało to króciutko do 2008.
      • stary.gniewny Pokolenie Z i na tym kończymy 31.01.13, 11:08
      • sdc_k71 Żyć w harmonii - pracoholik, leser czy szczęśli... 31.01.13, 11:15
        Zadajmy sobie kilka pytań, dlaczego tak jest?
        I po krótkim zastanowieniu każdy z nas dojdzie do jakichś wniosków oczywiście właściwych dla siebie i swoich doświadczeń społeczno zawodowych. I prawdopodobne zupełnie różnych.

        Moje np. są takie:

        Po pierwsze: gdy patrzymy na swoje wynagrodzenie - czasami lepsze czasami gorsze i konfrontujemy je z przepisami prawa pracy to zaczynamy dochodzić do wniosku że de facto powinniśmy pracować 8h dziennie a nie np 12h.
        Po drugie: gdy patrzymy na naszych szefów (szczególnie w dużych korporacjach, szczególnie tych z udziałem skarbu państwa) to dochodzimy do wniosku iż goście dostają pieniądze za pierdzenie w stołek i zawracanie nam dupy oraz kierowanie "naszej pary w swój gwizdek" z czego firma jako firma ma naprawdę niewiele.
        Po trzecie: owe łosio-szczury wręcz dokonują swoistego sabotażu niszcząc zaangażowanie pracowników w sprawy firmy.
        Po czwarte: gdy już człowiek sobie to przemyśli i dojdzie do wniosku że nie ma sensu ten wyścig szczurów i stara się być szczęśliwym człowiekiem to niestety stado szczurków, szczurów i superszczurów nie może tego znieść i stara się to życie uprzyjemnić jak może. (Doświadczyłem tego jak jeden szczurek nie dość że przeszkadzał i podgryzał jak mógł gdy byliśmy w pracy to jeszcze robił to po godzinach a także gdy byłem na urlopie, a nawet wtedy gdy on był na urlopie, normalnie masakra, gość przykleił się na wielkie G.. do koszuli.
        Po piąte i ostatnie: Niestety owe wyścigowe szczury nawet jak wdrapią się na sam szczyt to i tak nawet tam są tylko szczurami, nikim innym i dopiero zaczyna się im we łbach mącić.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka