nick_do_komentarzy 17.04.13, 19:17 W Polsce najważniejsze jest to kogo znasz i kto cię polecił, a nie co umiesz. I wtedy rzeczywiście CV nie ma znaczenia. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Sasiad Re: Nie ma znaczenia, co znajduje się w CV. Najwa IP: *.dynamic.chello.pl 17.04.13, 19:25 Bzdura. Niewazne kto Cie polecil, jesli nic nie umiesz, to w wiekszosci sytuacji pracy nie dostaniesz. Podoba mi sie ten list. Moze troche zbyt upraszcza, ale zgadzam sie z takim podejsciem i punktem widzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: moe Ci wyżej mocno uprszczają IP: *.homenett.pl 17.04.13, 19:56 Na tysiąc niezadowolonych zawsze znajdzie sie jeden zadowolony . Myślę ,że nawet w obozie koncentracyjnym ,znalazłoby się paru zadowolonych ze swojej sytuacji Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xzczxc szacunek dla autora listu znam osobiscie podobnych IP: *.dynamic.chello.pl 17.04.13, 20:52 w zyciu popelnilem mnostwo blędów jednym z nich było pojscie na studia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: qwe Re: szacunek dla autora listu znam osobiscie podo IP: *.4web.pl 17.04.13, 20:56 Święte słowa. Żałuję każdej minuty zmarnowanej na zmaganiu się z polskim systemem edukacji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sfrustrowany Re: szacunek dla autora listu znam osobiscie podo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.13, 21:55 W moim przypadku studia również okazały się stratą czasu. Absolwent UW, a jedyna praca w moim zasięgu to call center, gdzie równie dobrze wystarczy matura... W ostatniej pracy sprzątaczka miała wyższą pensję ode mnie (niestety, to nie żart). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: szacunek dla autora listu znam osobiscie podo IP: *.swietochlowice.vectranet.pl 17.04.13, 22:30 eee, ja tam nie żałuję 10 lat na uczelni.....cudowny czas!!! ale fakt - jakbym poszedł na strażaka to od 10 lat byłbym emerytem. co do uw......twój wybór - u nas na uś otwarli nowy kierunek humanistyczny " obsługa urządzenia kasowego w sklepie wielkopowierzchniowym" .....dlatego cieszyłem się , że synowie wybrali polibudę: starszy juź pracuje 1,5 roku :dziesięć cv , sześć zaproszeń na rozmowę - we wszystkich czekały etaty , ale dopiero w czwartej warty podpisania umowy , dzisiaj smród zarabia całkiem nieźle: w sezonie dycha jest, ale praca od 12 do 16 godzin. warto? nie narzeka, a sprzątaczka w ich firmie podjeżdza nowym polo :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Frollo Re: szacunek dla autora listu znam osobiscie podo IP: *.dynamic.chello.pl 18.04.13, 00:02 Niestety nie wszyscy mogą być inżynierami (ciesz się, inaczej syn miałby zamiast dwudziestu, to stu-dwudziestu konkurentów na stanowisko, i firma mogłaby robić to samo co robi z "humanistami" obecnie, czyli wybierać tego, który najbardziej się zeszmaci i zgodzi pracować najtaniej za jak najwięcej...), ale przecież w Polsce jak widać zarabiać mają prawo wyłącznie inżynierowie. Aż chciałoby się, żeby wszyscy nie-ściśli wyjechali w cholerę i zostawili naszych jedynych dobrze-zarabiających samych ze sobą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nemo Re: szacunek dla autora listu znam osobiscie podo IP: *.ip.netia.com.pl 18.04.13, 09:23 Nie ma czegoś takiego jak "prawo zarabiać". Zarabiają ci, na których jest na rynku zapotrzebowanie, czyli ci, których prace ktoś chce kupić. Jeśli Twoje umiejętności nie są nikomu do niczego niepotrzebne, to możesz startować tylko na stanowiska wymagające dwóch rąk i rozumienia języka, a wtedy masz miliony potencjalnych konkurentów, czyli płaca rynkowa jest żałosna. Elementarna ekonomia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Frollo Re: szacunek dla autora listu znam osobiscie podo IP: *.dynamic.chello.pl 18.04.13, 13:04 >Elementarna ekonomia. Oczywiście, tylko jakimś cudem za tę "żałosną" płacę da się wyżyć, może bez luksusów ale sensownie, wszędzie na zachód od Polski, a w Polsce oznacza to tyle, że pracodawca płaci akurat tyle, żebyś nie zdechł z głodu, i masz mu jeszcze dziękować. Poza ekonomią warto jeszcze uczyć się historii i zwracać uwagę na demografię, która nieubłaganie wskazuje, że takie podejście prowadzi albo do zwiększenia zatrudnienia wśród sprzątaczy latarni i grabarzy, albo do dalszej degeneracji gospodarki, bo w Polszy zostają tylko najmniej zaradne jednostki, którym takie traktowanie nie przeszkadza. Za 50 lat w Polsce też trzeba będzie sprowadzać siłę roboczą, żeby emerytowanym panom iżynierom tyłki podmywała, tyle, że kto przyjedzie do takiego dzikiego kraju, skoro tuż obok za to samo podcieranie płacą lepiej, i ludzie normalniejsi? Ale to nieważne, ważne, że się złapało pana boga za nogi, i jest się inżynierem, a cała reszta to plewy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nemo Re: szacunek dla autora listu znam osobiscie podo IP: *.ip.netia.com.pl 18.04.13, 13:18 Nie do mnie pretensje. Spróbuj otworzyć np. zakład fryzjerski, płacić pracownikom zachodnie stawki i zobacz, jak wyjdziesz finansowo. Potem będziesz mieć dużo czasu na rozmyślania, dlaczego. A moja odpowiedź dotyczyła tego, że postawa roszczeniowa jest może i słuszna, ale nieskuteczna. Mamy rynek jaki mamy i należy się rozejrzeć, wymyśleć jakiś pomysł na działanie na tym rynku, zdobyć umiejętności/doświadczenie/kontakty i potem działać. Siedzenie i marudzenie nic nikomu nie przyniosą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nemo Re: szacunek dla autora listu znam osobiscie podo IP: *.ip.netia.com.pl 18.04.13, 13:21 ...a rynek mamy taki, że łatwiej jest inżynierom. I można albo narzekać, że to niesprawiedliwe, albo pójść na polibudę (albo znaleźć inną, nie gorszą niszę na rynku). Zgadnij, które rozwiązanie daje lepsze wyniki? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: moe Re: szacunek dla autora listu znam osobiscie podo IP: *.homenett.pl 18.04.13, 13:31 Stawiam na fryzjera ,25 zł od łebka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nemo Re: szacunek dla autora listu znam osobiscie podo IP: *.ip.netia.com.pl 18.04.13, 15:14 Super, i pokaż wszystkim, że się da. Jeśli faktycznie się da, czyli jeśli będziesz w stanie zarobić na: spłatę kredytu na wyposażenie, ratę czynszu za lokal i europejskie stawki dla ludzi (ja wiem, po 2k EUR?...), błyskawicznie zlecą się do Ciebie najlepsi fryzjerzy, stworzysz ogólnopolską sieć zakładów fryzjerskich (bo ten model działania się doskonale skaluje) i zostaniesz milionerem. I wszystkim sceptykom-wyzyskiwaczom pokażesz, że można. Ciekawe, czemu nikt dotąd tak nie zrobił?... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: moe Re: szacunek dla autora listu znam osobiscie podo IP: *.homenett.pl 18.04.13, 16:30 Robią ,po co im jakiś prezes ,robią na swoim :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xyz publikowanie takich listów jest bezsensu IP: 195.82.180.* 18.04.13, 17:12 Po co w ogóle GW publikuje takie listy? Opinii jest tyle ile ludzi. Facet poucza, ale sam w jednej firmie siedzi już parę latek i przyznaje, że nie śpieszno mu do zmiany zajęcia. Wszystko jest wypadkową umiejętności, doświadczenia, podejścia do innych, miejsca zamieszkania itd. itp. Można być świetnym inżynierem ale jak się mieszka lub szuka pracy w terenie słabo uprzemysłowionym to się nie dziwię, że nie można znaleźć pracy. Można być świetnym specjalistą ale posiadać niską inteligencję emocjonalną i również mieć problemy ze znalezieniem pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zxzxzxzxzx chłopie odczep sie od "panow inzynierow" IP: *.dynamic.chello.pl 18.04.13, 16:37 oni nie maja żadnych kokosow w PL to tylko propaganda mediow zeby humanistom pokazac ze to ich wina ze zly kierunek wybrali inzynier pracujacy w wyuczonym zawodzie w PL to moze 5% i to za pieniadze, ktore jakbys zaproponowal na zachodzie sprzataczce to by ci obrazona wylała kubel z pomyjami na glowe Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: moe Re: szacunek dla autora listu znam osobiscie podo IP: *.homenett.pl 18.04.13, 07:30 ..dlatego cieszyłem się , że synowie wybrali p > olibudę: starszy juź pracuje 1,5 roku :dziesięć cv , s Pewnie i tego syn nie masz ;) Odpowiedz Link Zgłoś
chamski_post Re: szacunek dla autora listu znam osobiscie podo 18.04.13, 17:27 Oj już nie przesadzaj z tymi inżynierami. Sam kończyłem "polibudę" ok. dwóch lat temu i z tego co widzę po sobie i po znajomych to wcale nie ma tak różowo. Zarobki oscylują w okolicach 2,5 k, rzadko więcej, a jeżeli już to w branżach w których jest "wsys" (czyli IT) ale też bez rewelacji. Generalnie może jedna czy dwie osoby (jeżeli wierzyć legendom krążącym w najbliższym gronie) doczłapały się "kokosów". Czy to dużo? Pewnie tyle samo ile osiąga sukces po np. ekonomii, prawie lub innych kierunkach. Nie to żebym żałował. Studia -mimo zapieprzu- to świetny czas. Sporo rzeczy się człowiek dowiedział, życie weryfikuje, które są cenne, a które nie, ale jakoś nie żałuję. A i życia się nieco użyło ;) Odpowiedz Link Zgłoś
dystansownik Re: szacunek dla autora listu znam osobiscie podo 20.04.13, 14:14 Też w tym okresie skończyłem polibudę i też mam podobne zarobki. Jak zresztą większość mojego rocznika. Akurat ja obracam się w branży budowlanej i niestety u nas "kariera" inżyniera to sinusoida. Znam takich, którzy mają tylko o kilka lat więcej w zawodzie, ale brali kredyty przed tym jak skoczyły ceny nieruchomości, zarabiali przez cały boom budowlany, dziś mają kredyty pospłacane i się już ustawili w życiu. Jak ja wszedłem na rynek, mogłem się cieszyć, że mam fajną pracę w zawodzie. Inżynierowie, którzy wchodzą w tej chwili, muszą się cieszyć jeśli w ogóle pracują w zawodzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JanKran Re: szacunek dla autora listu znam osobiscie podo IP: *.opole.hypnet.pl 20.04.13, 13:13 10 lat na uczelni.....cudowny czas!!! ale fakt - jakbym > poszedł na strażaka to od 10 lat byłbym emerytem. co do uw......twój wybór - u > nas na uś otwarli stracona dekada nie, nie jestem humanistą Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: joachim Re: szacunek dla autora listu znam osobiscie podo IP: *.home.aster.pl 18.04.13, 08:43 A propos sprzątaczki: w ciągu 4 lat w biurze, w którym pracuję, zmieniło się 6 sprzątaczek. Tylko ostatnia naprawdę dobrze sprząta - i choć jest niesłychanie irytująca i gadatliwa nikt nie myśli o tym, żeby rozwiązać z nią umowę. Bardzo łatwo jest patrzeć z góry na fach, w którym nie pracowałeś. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bisz Re: szacunek dla autora listu znam osobiscie podo IP: *.dynamic.chello.pl 19.04.13, 22:19 A jaki to był kierunek studiów? Niektóre z natury rzeczy nie mają szans na przyszłość w kontekscie znalezienia pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zxz Re: szacunek dla autora listu znam osobiscie podo IP: *.dynamic.chello.pl 20.04.13, 08:35 Fakt że polskie uczelnie to dno, w moim przypadku studia też okazały się zupełną stratą czasu. Ale tak się dobrze złożyło, że z czysto finansowych powodów przeniosłem się na zaoczne, i pracowałem, na początku jako zwykły robol w dziale utrzymania ruchu, w firmie w której mogłem podpatrzeć trochę współczesnej technologii. I to że nauczyłem się praktycznego zawodu (serwis automatyki i programowanie PLC) że tak powiem mi tyłek uratowało, pracuję na swoim i na brak pracy i pieniędzy nie narzekam. Za to wśród znajomych ze studiów mało kto znalazł dobrą pracę, wiele osób haruje za drobniaki w call-centrach czy w obsłudze klienta, część osób wyjechała za jakimkolwiek zajęciem do UK... :( Odpowiedz Link Zgłoś
czemublokujecie_mikonto Tylko-i tu wazne pytanie-GDZIE można się 17.04.13, 19:57 nauczyć tych umiejetności w IT, jeśli ktoś jest po innych studiach, pracowął w innej branży, nie chce marnować czasu na studia gdzie uczą teorii a nie praktycznie, a chce zmienić profil zawodowy bo ma cv zapchane pracą w innej branży gdzie nie ma pracy i gdzie nie płacą. A odnośnie zwykłych stanowisk to nawet nie macie pojecia ile zwykłemu testerowi płacą w Londynie-o ile dostanie sie do w miare dużego biura gdzie testują strony duzych firm-to są cudne stawki. W zwykłej pracy takich nie ma. W ogóle jak ktoś ma takie umiejetności juz to nie rozumiem dlaczego miałby sie w Polsce meczyć, skoro wyjeżdżając jesli znajdzie prace ma mozliwość startu w zupełnie inne życie, gdzie nie ma problemów emigranta, który pracuje w zwykłej pracy, na życie mu starcza ale nie ma na kupno domu w Londynie, bo za mało zarabia. Pracują w Londynie w IT, mając jakikolwiek wkład to dostaje mortgage taki, że moze dom kupić i życie sobie ułozyć na poziomie o którym w Polsce nawet nie wie i nie śni. Pozdro:) ps. napiszcie serio-wy którzy wiecie-gdzie sie uczyć, gdzie sie udać, jakich praktyk i gdzie szukać, ktoś ma po 30, po 40-tce i co ma zrobic jak chce zmienić zawód w Polsce? W UK robi studia za 9tys.funtów i szuka pracy, w Polsce nie wiem co mozna zrobic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a masz Re: Tylko-i tu wazne pytanie-GDZIE można się IP: *.dynamic.chello.pl 17.04.13, 20:18 OKNO PW PJWSTK POZDRAWIAM Odpowiedz Link Zgłoś
czemublokujecie_mikonto Re: Tylko-i tu wazne pytanie-GDZIE można się 17.04.13, 21:33 Czy to PJ to to?: www.wykop.pl/ramka/934433/ostrzezenie-przed-warszawska-pjwstk/? Wolałbym iść gdzieś na praktykę, by uczyć się "with my hands on", wtedy łatwiej wchodzi, wiadomo że nie zapłacą, ale się człowiek uczy i później mógłby u nich zacząć pracować naprawdę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a masz Re: Tylko-i tu wazne pytanie-GDZIE można się IP: *.dynamic.chello.pl 17.04.13, 22:36 najłatwiej to wchodzi wtedy, kiedy nad sobą ciężko pracujesz. uczelnia tu nie ma nic do rzeczy. zarówno pjwstk jak i pw mogą ci dać papier za określoną liczbę pln, przy minimalnym kontakcie z wykładowcami. dla mnie to jest układ bardzo dobry. ja idę przez okno pw, ale znam ludzi z pjwstk którzy też mają się dobrze. jeżeli się przyłożysz do kursów programowania, to po semestrze możesz już szukać pracy jako klepacz kodu albo it support. w związku z tym że masz status studenta i możesz pracować w pełnym wymiarze godzin, pracodawcy lubią to. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a Re: Tylko-i tu wazne pytanie-GDZIE można się IP: *.dynamic.chello.pl 18.04.13, 09:16 > w związku z tym że masz status stud > enta i możesz pracować w pełnym wymiarze godzin, pracodawcy lubią to Kolega wyżej pisze o ludziach po 30 lub 40, a to nie jest taki sam "status studenta" co u młodych, pewnych ulg już nie ma. Takich pracodawcy już nie lubią. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zxzxczzxcz w PL po 40 to sie mozesz powiesic conajwyzej IP: *.dynamic.chello.pl 17.04.13, 20:53 choc lepsza opcja (pozyteczniejsza dla spoleczenstwa) wydaje sie *odpowiednie* wysadzenie sie w powietrze Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: moe Re: Tylko-i tu wazne pytanie-GDZIE można się IP: *.homenett.pl 17.04.13, 21:32 uwierzyłeś w gazetowe fantasmagorie Odpowiedz Link Zgłoś
czemublokujecie_mikonto mianowicie jakie? 19.04.13, 17:29 Nie wraca sie z Londynu dla widzimisie albo dlatego bo gazeta coś naciapała albo premier obiecał, wraca sie jak sie musi ze wzgledów rodzinnych. Inaczej nigdy by sie do Polski nie przyjechało, bo nie ma po co:P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: martin05 Re: Aj ten Londyn Londyn IP: *.maverick.com.pl 17.04.13, 22:09 chaotyczna ta wypowiedź. Testy jednostkowe, czy akceptacyjne też tak piszesz? Dużo za takie scenariusze by nie zapłacili. Nawet w Londynie. Gwoli ścisłości. Tak płaca dużo. W Polsce firmy z UK, Danii, Szwecji, USA też dobrze płaca.(Programista PHP - 5000-9000 pln brutto mc, .NET 7000-10000 pln brutto mc, nie wspominając o Programistach Java). Tak te stawki zapewne wywołują śmiech w innych częściach świata. W San Francisco, Londynie, Oslo, Amsterdamie, Hamburgu,Dublinie możesz "wyrwać" spokojnie 2-3 razy więcej. Dostaniesz także wyższą "jakośc" życia . Jednak nie zawsze liczą się pieniądze. Czasem np: względy rodzinne przeważają szale. No i zawsze , nawet po silnej asymilacji (co szczególnie rodakom z niższych kast społecznych przychodzi bardzo ciężko) będziesz tym obcym, a nie "swoim" choc nikt nigdy ci tego nie powie. Mimo wszystko warto wyjechać do każdego z tych miejsc z kraju , gdzie nie ma gospodarki, służba zdrowia czeka na "śmierć", a po likwidacji fikcyjnych sum bez pokrycia na kontach systemu emerytalnego, twoje dzieci będą płaciły 60%-70% podatki byś mógł jako dziadek dostać skromną zapomogę od RP. ------------------------------------------------------------------------------------------------------------ Zarobki programistów PHP w USA,Kanadzie,Holandii,Niemiczech. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nemo Re: Tylko-i tu wazne pytanie-GDZIE można się IP: *.ip.jarsat.pl 17.04.13, 22:23 Ja tak właśnie zrobiłem. W trakcie studiów złożył się prawie cały polski przemysł w studiowanej branży. Zaczepiłem się gdziekolwiek (jako tłumacz konkretnie) i wieczorami uczyłem się programować, najpierw samotnie, jak trochę już umiałem, wciągnąłem się do dwóch projektów open-source, żeby mieć co pokazać jako portfolio. Oprócz tego zrobiłem swoją stronkę, z ręki, i na rozmowie mogłem szczegółowo opowiedzieć o flakach stronki, pokazać ileś zaakceptowanych commitów i pokazać jakieś narzędzia, które sobie popisałem. Na pierwszą pracę wystarczyło. Tylko że tu uwaga: pierwsza praca jest po wpis w CV! Nie musi być super płatna, nie po to jest. Normalnej pracy za normalne pieniądze szukamy po odpracowaniu roku-dwóch, gdy jesteśmy już devem z doświadczeniem w przemyśle. Powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
mikrobyznesmen Re: Tylko-i tu wazne pytanie-GDZIE można się 18.04.13, 11:39 Gość portalu: Nemo napisał(a): > Tylko że tu uwaga: pierwsza praca jest po wpis w CV! > Nie musi być super płatna, nie po to jest. Ale przydałoby się coś zjeść czasem... Albo czynsz może zapłacić.. Nie mówię żeby jedno i drugie równocześnie, bo to już luksus, ale tak jeden miesiąc to w następnym tamto... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nemo Re: Tylko-i tu wazne pytanie-GDZIE można się IP: *.ip.netia.com.pl 18.04.13, 11:47 Rozmowa jest o pracy w IT, tu nawet średnio płatna praca raczej to zapewnia. ;) A w przypadku ogólnym... cóż, wolę popracować rok za czynsz i michę, zdobyć doświadczenie i potem dostać już normalną pensje niż w ogóle nie zacząć, siedzieć i marudzić. Moja pierwsza praca była za 800 zł na rękę, ale była właśnie taką inwestycją w siebie. Jak ktoś zna lepszy sposób, to przecież nikt nie broni... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: konkatenator Re: Tylko-i tu wazne pytanie-GDZIE można się IP: *.dolsat.pl 18.04.13, 17:08 > nauczyć tych umiejetności w IT, jeśli ktoś jest po innych studiach, pracowął w > innej branży, nie chce marnować czasu na studia gdzie uczą teorii a nie praktyc > znie, z netu się naucz. Poważnie, ja studiowałem zupełnie co innego, wszystkiego co umiem z branży IT nauczyłem się sam, teraz robię na frilansie i mam kolejkę zleceń do końca roku. Te listy niespełnionych developerów po MBA to tylko taki żarcik jest, nieśmieszny zresztą. Robota w branży jest, mnóstwo roboty, dobrze płatnej. Odpowiedz Link Zgłoś
czemublokujecie_mikonto W porządku-tylko podpowiedz 19.04.13, 17:33 jakiekolwiek strony, gdzie można tego uczyć sie on-line?To łatwo sie mówi jak sie jest po i ma sie wiadomości, jak jesteś zielony jak szampon z nasturcji to sorry, ale nie wiesz nawet jak zacząć:P Podpowiedz coś ludziom! Odpowiedz Link Zgłoś
czarli8 Nie ma znaczenia, co znajduje się w CV. Najważn... 17.04.13, 20:19 Przecież to jakiś bełkot, prawda jest taka - znajomości, faktyczne umiejętności, wiedza, predyspozycje do danego zawodu, szkoła(papier), szczęście, pokora. Jeżeli choc w jakimś stopniu zbierzesz te cechy do kupy znajdziesz dobrą pracę, bądź dostaniesz umowę na stałę w aktualnej robocie. Dziękuję. Odpowiedz Link Zgłoś
abnet Re: Nie ma znaczenia, co znajduje się w CV. Najwa 17.04.13, 20:28 święta prawda ;) Odpowiedz Link Zgłoś
ziner Re: Nie ma znaczenia, co znajduje się w CV. Najwa 17.04.13, 20:34 nick_do_komentarzy napisała: > W Polsce najważniejsze jest to kogo znasz i kto cię polecił, a nie co umiesz. > I wtedy rzeczywiście CV nie ma znaczenia. Tak to jest w małych rodzinnych firemkach, gdzie ważniejsze jest czyim jesteś pociotkiem. W poważnych firmach, przynajmniej jeżeli chodzi o specjalistów, taki układzik nie przejdzie z jednego prostego powodu: nikt za takiego gościa tyrać nie będzie. A jeżeli szef taki numer przepchnie, to dosyć szybko zacznie "gubić" specjalistów. Oczywiście najłatwiej tłumaczyć swoje porażki "układami". "Nie przyjęli mnie, bo nikogo tam nie znałem", "bo pleców nie miałem", "bo gościu którego przyjęli to chrześniak szefa". Ale odpowiedz sobie szczerze na pytanie: czy się wyróżniałeś spośród reszty kandydatów? Czy miałeś coś, czego tamtym brakowało? Jak się "sprzedałeś" na rozmowie? A może byłeś dokładnie taki sam jak cała reszta, i ktoś na osobie rekrutującej po prostu zrobił lepsze wrażenie? A tak BTW, to na poziomie specjalistów (przynajmniej IT), zasada "kogo znasz" bardzo często działa w drugą stronę. To my, poszukując ludzi, rozsyłamy najpierw wici po znajomych. Po tych których dobrze znamy. Których cenimy za ich profesjonalizm. Którzy UMIEJĄ to, co jest potrzebne. Do tych, za których nie będziemy musieli świecić oczyma, którzy nie odwalą amatorki. Po prostu DOBRYCH SPECJALISTÓW. A nie do kuzyna z wiedzą na poziomie 2 + 2 = 4 Odpowiedz Link Zgłoś
nick_do_komentarzy Re: Nie ma znaczenia, co znajduje się w CV. Najwa 17.04.13, 21:08 Nie zrozumiałeś właściwie. Moja kandydatura zostanie rozpatrzona choć zamiast 5 lat doświadczenia (warunek konieczny ;)) mam tylko pół roku, bo wyślę papiery do konkretnej osoby, a nie na adres rekrutacja@... A kontakt otrzymałem od pana z Rady Nadzorczej o czym wspomnę na początku maila. A chłopak spełniający wymagania odpowie na ogłoszenie z jakiegoś pracuj.pl, a po miesiącu zobaczy te samo ogłoszenie i będzie zdziwiony gdzie tkwi problem. Specjaliści to inna sprawa, tych potrzeba, ale tylko kilku, bo ktoś rzeczywiście musi pracować. Korporacje to bagno i przede wszystkim polityka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rotflma0 czyli najważniejsze jest mieć dobrą gadanę i ... IP: *.prenet.pl 18.04.13, 00:25 i wcisnąć kit jacy to jesteśmy zajebiści a możemy nic nie potrafić ale mamy dobrą gadanę i będziemy więcej zarabiać od kogoś kto nie jest taki wygadany i nie rozpycha się łokciami tylko robi to co do niego należy ale i tak będzie mniej zarabiał i wiecej robił od tych bardziej wygadanych Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nemo Re: czyli najważniejsze jest mieć dobrą gadanę i IP: *.ip.netia.com.pl 18.04.13, 09:26 Nie, bo Cię wywalą po okresie próbnym. A umiejętność zaprezentowania się w CV i na rozmowie jest kluczowa na całym świecie, nie wiem, co w tym ma być patologicznego. Poczytaj sobie amerykańskie poradniki dla szukających pracy, dla zgniłych kapitalistów jest to zupełnie oczywiste. Odpowiedz Link Zgłoś
mikrobyznesmen amerykańskie poradniki :) 18.04.13, 11:37 Gość portalu: Nemo napisał(a): > Nie, bo Cię wywalą po okresie próbnym. Może wywalą, ale będzie miał następną pozycję do wpisania w CV. :) A na rozmowie powie, że "umowa była na czas określony ale nie przedłużyli"... > Poczytaj sobie amerykańskie poradniki > dla szukających pracy, dla zgniłych kapitalistów jest to zupełnie oczywiste. A czy są tam informacje jak odpowiadać na pytania "Czy jest pani w ciąży", "Czy planuje pani mieć dzieci", "Za jaką najmniejszą stawkę zgodzi się pan pracować i dlaczego tak dużo" albo "Faktycznie, w ogłoszeniu podaliśmy 2000 netto ale tak naprawdę oferujemy 1600 brutto"? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nemo Re: amerykańskie poradniki :) IP: *.ip.netia.com.pl 18.04.13, 11:43 > Może wywalą, ale będzie miał następną pozycję do wpisania w CV. :) A na rozmowie > powie, że "umowa była na czas określony ale nie przedłużyli"... Nikt sie na to nie złapie. Zmiana pracy po 3 miesiącach to dla każdego rekrutera "nie przedłużyli mu po próbnym". Zresztą ileś krótkich okresów zatrudnienia jest wyraźnym minusem i z innego powodu - świadczy o niewiązaniu się człowieka z pracą, czyli prawdopodobnie z obecną też by tak było. (Mam w CV taki półroczny epizod i na każdej rozmowie mnie o niego pytają). > A czy są tam informacje jak odpowiadać na pytania "Czy jest pani w ciąży", "Czy > planuje pani mieć dzieci", "Za jaką najmniejszą stawkę zgodzi się pan pracować > i dlaczego tak dużo" albo "Faktycznie, w ogłoszeniu podaliśmy 2000 netto ale t > ak naprawdę oferujemy 1600 brutto"? Są. Na dwa pierwsze, grzecznie, ale że nie powinno to mieć znaczenia dla procesu rekrutacji; na dwa ostatnie, cóż, najwyżej się nie dogadacie co do warunków i kandydat nie przyjmie "wspaniałej" oferty. Odpowiedz Link Zgłoś
tomeczek_44 A skąd on/a ma znać innych kandydatów? 18.04.13, 10:05 ziner napisał: > Ale odpowiedz sobie szczerze na pytanie: czy się wyróżniałeś spośród reszty > kandydatów? Czy miałeś coś, czego tamtym brakowało? Jak się "sprzedałeś" na > rozmowie? > A może byłeś dokładnie taki sam jak cała reszta, i ktoś na osobie rekrutującej > po prostu zrobił lepsze wrażenie? Ale odpowiedz sobie szczerze na pytanie: A skąd on(ona) ma wiedzieć jacy są ci inni kandydaci i czego im brakowało a czego nie i jak przebiegały rozmowy tych innych? Czytał ich CV? Czy rozmowa była grupowa - wszystkie kilkadziesiąt osób pracodawca "odpytywał" jednocześnie? To ma taki sam sens jak pytanie pracodawcy na rozmowie "A co w panu/pani jest takiego czego nie ma w pozostałych kandydat(k)ach, że mam pana/panią zatrudnić?". Prawidłowa odpowiedź: "A skąd mam wiedzieć, to pan czytał ich CV a nie ja, ja mogę mówić tylko o sobie". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tom troche inaczej to widze IP: *.toya.net.pl 17.04.13, 23:05 realia rynku pracy są takie ze jest ogromne zapotrzebowanie na informatykow----nie mowiac juz o programistach z naprawde doskonalymi kwalifikacjami---wiec niech kolega nie mowi ze ma nie wiadomo jakie umiejetnosci miekkie----przyklad: moj znajomy dostal tak po prostu podwyzke w pracy z dnia na dzien 2 tys byle tylko zostal w firmie( jest dobrym programista)---jesli bylbys w innej branzy mniej modnej nie pisalbys takich historyjek---choc po czesci pewnie gdzies tez masz troszke racji---ale moim zdaniem rynek decyduje--a pozniej kwalifikacje polaczone z doswiadczeniem i osobowoscia kandydata Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ? Re: troche inaczej to widze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.13, 23:32 niestety tak to wyglada ,w tym kraju oplaca sie jeszcze byc ewentualnie informatykiem. ale przeciez nie kazdy nadaje sie na programiste i nie każdy podnieca się też klepaniem w klawiature od rana do wieczora ,jakie wyjscie ma taka osoba? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tom Re: troche inaczej to widze IP: *.toya.net.pl 17.04.13, 23:42 no latwo nie jest--sam nie jestem informatykiem i nie lubie tego za bardzo--trzeba jesli to mozliwe probowac miec zawod w dziedzinie ktora sie lubi i niestety zaciskac zeby i robic swoje--niestety.....ale chyba tak samo jest na calym swiecie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fafloun Re: troche inaczej to widze IP: *.dynamic.chello.pl 18.04.13, 00:19 Tylko, że na świecie (a przynajmniej tej jego części którą potocznie nazywamy Zachodem) nawet, jak ktoś nie jest akurat z rozchwytywanej branży, to zarobki starczają na tzw. "godne" życie. Znajoma, z wyższym wykształceniem, pracuje w Anglii jako sklepowa w takim ciut lepszym sklepie, i starcza jej i na mieszkanie, i na wakacje raz w roku, a w Polsce stać ją było, żeby kupić bilet w jedną stronę, bo na życie już niespecjalnie, a pracowała w biurze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: moe Re: troche inaczej to widze IP: *.homenett.pl 18.04.13, 07:36 Bo większość tutaj wypowiadających sie jest normalnie idiotami ;) Wsiąść pod uwagę liczbę po studiach technicznych i tych po byle czym, to tych drugich będzie zdecydowanie więcej i mogą zakrzyczeć i za ględzić tą mniejszość w stylu ,jak wy macie fajnie ,a my mamy ch...owo, bo my nie inżyniery. Jeszcze paru idiotów wyskoczy i napisze jeszcze dyplomu nie mam i już zarabiam 10 tysięcy i otrzymamy urban legend o zarobkach . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lloyd Nie ma znaczenia, co znajduje się w CV. Najważn... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.13, 06:55 To bardzo fajnie, ale potrzebujesz CV, żeby się dostać na rekrutację. Oczywiście, sprawa wygląda trochę inaczej w momencie, kiedy otrzymujesz bezpośrednią ofertę, czyli kontaktuje się z Tobą headhunter. Z doświadczenia jednak wiem, że nawet wtedy zwykle proszą o przesłanie aktualnego CV. Jeśli jest prymitywne, napisane niedbale, a Ty jesteś na stanowisku eksperckim... Cóż, zastanów się jak to wygląda. Z poważaniem, Człowiek, który przekopał się przez niejedną stertę CV. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ssak Re: Nie ma znaczenia, co znajduje się w CV. Najwa IP: *.play-internet.pl 18.04.13, 07:06 CV,CV.Wszyscy w nim ściemniają na potęgę.Prawie nikt już nie wieży w to co tam napisane. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jok Re: Nie ma znaczenia, co znajduje się w CV. Najwa IP: *.pf.com.pl 18.04.13, 08:42 Jak piszesz w nim o jakiś wieżach (obronnych?) to nie dziwię się, że nikt nie daje temu wiary. Jesteście żałośni z tym marudzeniem, po prostu trzeba wziąć się do roboty, a nie siedzieć i marudzić... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Proc Re: Nie ma znaczenia, co znajduje się w CV. Najwa IP: 194.242.62.* 18.04.13, 09:37 Totalny bullshit. Prace zaczalem majac 17 lat i kontynuowalem to przez cale studia. Dodam, ze nigdy nie roznosilem ulotek, siedzialem na sluchawkach czy robilem cokolwiek innego tego typu. Od zawsze pracuje w IT/telco, mam w CV firmy, ktorych rozpoznawalnosc marki na swiecie jest w czolowce i zadnej z tych prac nie zdobylem dzieki znajomosciom. Po prostu znajdowalem ogloszenie, do ktorego pasuje, szedlem na rozmowe i bylem soba. W zyciu zawalilem moze ze 3 rozmowy i byla to w jakims sporym stopniu moja wina, chociaz np. proces rekrutacyjny dla kandydata z 10 letnim doswiadczeniem w danym obszarze oparty o zadania z matematyki z LO uwazam za smieszny poniewaz w mojej pracy na co dzien liczy sie logiczne myslenie, a nie liczenie logarytmow czego juz nie pamietam. Ale uznajmy, ze moja wina. Podobnie jak autor listu uwazam, ze wszystkie certyfikaty itp. rzeczy w duzej mierze przydaja sie jedynie do powieszenia nad biurkiem. Jesli nie masz osobowosci to mozesz na nie patrzec calymi dniami, a nikt i tak Cie nie zatrudni. Dlatego ja osobiscie zawsze skupialem sie na praktyce i realnych umiejetnosciach. Dodam, ze ostatnio po 7 latach pracy zostalem zwolniony w ramach redukcji. Po miesiacu moglem juz pracowac gdzie indziej, ale... za malo placili. Po kolejnym miesiacu znalazlem oferte dzieki, ktorej zarabiam wiecej niz w miejscu, z ktorego zostalem zwolniony. Dodam, ze z kwota z 5cioma cyframi przed przecinkiem. Mozna albo narzekac, albo dzialac. Ja zawsze wybieralem to 2. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Porównywanie gruszek z jabłkami... IP: *.MIT.EDU 18.04.13, 09:46 Rzeczywiście całkiem inaczej wygląda sytuacja stosunkowo młodej osoby z 6-letnim doświadczeniem w jednej pracy, z niewielkim doświadczeniem, bez obciążeń związanych z rodziną czy kredytem (przynajmniej nic na ten temat nie wiadomo), a osoby która poświeciła sporo czasu na dobywanie wiedzy, posiada bogate doświadczenia w kilku firmach i do tego jest związana kwestiami rodzinnymi czy kredytami (prawdopodobnie). Inna wiedza i doświadczenie, inne oczekiwania, inne możliwości... P.S. A i pracodawca ma mniejsze opory zaoferować prace osobie młodszej, z ograniczonym doświadczeniem czy zakresem wiedzy wynikającej choćby z doktoratu czy pracy w kilku firmach (czytaj -> teoretycznie tańszej). Pracy która wymaga bogatego doświadczenia i wiedzy w Polsce praktycznie nie ma (np. w R&D). Co innego jeśli chodzi o typową pracę programisty, administratora czy prace w centrach usługowych. Tam wystarczy wąska specjalizacja i nieco doświadczenia. Tyle że nie każdemu to odpowiada i nie każdy ma ochotę otwierać i ryzykować we własnym biznesie. I w tym tkwi pułapka. Odpowiedz Link Zgłoś
hoil Nie ma znaczenia, co znajduje się w CV. Najważn... 18.04.13, 09:54 Jasne. Nie mam pracy. Mam 49 lat. Wyższe wykształcenie techniczne. Mieszkam w małym mieście.Ponad 20 lat przepracowałem w handlu (własna firma). Marzę o tym, żeby choć porozmawiać z rekruterem. Niestety nie mam takiej możliwości, na pareset wysłanych CV nie odpowiedział nikt. Jak widać CV jest cholernie ważne. Odpowiedz Link Zgłoś
tomeczek_44 49 lat?! Nie ma takiego wieku... 18.04.13, 10:07 hoil napisał: > Jasne. Nie mam pracy. Mam 49 lat. W tym wieku dla rekruterów jesteś przezroczysty. Dla nich "nie ma takiego wieku"... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: moe Re: 49 lat?! Nie ma takiego wieku... IP: *.homenett.pl 18.04.13, 10:14 Pytanie osiemnastoletniej lodziarki,dziwnie by brzmiało ,gdzie pan widzi sie za 10 lat ? Odpowiedz Link Zgłoś
mikrobyznesmen Re: 49 lat?! Nie ma takiego wieku... 18.04.13, 11:23 Gość portalu: moe napisał(a): > Pytanie osiemnastoletniej lodziarki,dziwnie by brzmiało ,gdzie pan widzi sie za > 10 lat ? Jeśli szukają kogoś na etat wróżki to pytanie jest uzasadnione, w innych przypadkach bezsensowne. Odpowiedz Link Zgłoś
czemublokujecie_mikonto Re: 49 lat?! Nie ma takiego wieku... 19.04.13, 16:55 Tylko skąd rekruter wie ile łón ma lat, przeciez w cv nie podaje wieku, tyle że podając zbyt długą historie zatrudnienia i rok szkoły to moze po tym wyliczyc w przybliżeniu. No ale nie posądzam rekruterów z HR żeby byli w stanie wyliczyć taki wiek, aż tak sie nie przykładają, cv sprawdzają automaty, a zdjecie nie powinno być wymagane. Jesli wymaga zdjecia to wysyłam takie kiedy byłem piekny, młody i naiwny-sprzed 15 lat, a jeśli mnie na rozmowie nie pozna, to powiem, że nie spodziewałem sie konkursu piekności na dane stanowisko a jedynie fachowości:P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zxz Re: Nie ma znaczenia, co znajduje się w CV. Najwa IP: *.dynamic.chello.pl 20.04.13, 08:49 W tym wieku jedyna szansa na godziwy zarobek to tylko własna DG, freelance itp. Niestety pisze to jak najbardziej serio, pojawia się czwórka z przodu i dla rekruterów szukających etatowca przestajesz istnieć. A w korporacjach to nawet i trzydziestolatek jest "za stary" żeby opłacało się w niego zainwestować. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: niesceptyczny Nie ma znaczenia, co znajduje się w CV. Najważn... IP: *.adsl.alicedsl.de 18.04.13, 10:22 Na rekrutacji to ja weryfikuję firmę, w której chce pracować. Myslę, że pracodawcy korzystając z usług firm rekrutacyjnych często nie mają szansy na zatrudnienie dobrego pracownika, bo wynajety rekruter nie zachęca do agresywniejszej walki o stanowisko Odpowiedz Link Zgłoś
mikrobyznesmen Re: Nie ma znaczenia, co znajduje się w CV. Najwa 18.04.13, 11:29 Gość portalu: niesceptyczny napisał(a): > Myslę, że pracodawcy > korzystając z usług firm rekrutacyjnych często nie mają szansy na zatrudnienie > dobrego pracownika, bo wynajety rekruter nie zachęca do agresywniejszej walki > o stanowisko Wynajęty rekruter często po prostu nie zna się na dziedzinie, do której szuka pracownika. Wtedy patrzy do CV i szuka w nim punktów, które najbardziej pasują do wymagań pracodawcy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bezrobotny 40+ Nie ma znaczenia, co znajduje się w CV. Najważn... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.13, 11:51 Mnie nie chodzi o pracę żeby pracować tylko o pracę żeby zarabiać ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ee Nie ma znaczenia, co znajduje się w CV. Najważn... IP: *.knf.gov.pl 18.04.13, 15:47 Ja sie dolaczam do tych, ktorzy uwazaja, ze znajomosci sa potrzebne, a wtedy CV nie ma znaczenia... Studia na najlepszej uczelni ekonomicznej. Podczas studiow praca plus wolontariat w obszarze studiow, zeby juz miec jakiekolwiek doswiadczenie. Nauka jezykow, tez podczas wyjazdow zagranicznych, zeby i praktyka w swobodnym mowieniu byla, a nie tylko dukanie. Doswiadczenie w pracy w srodowisku miedzynarodowym i miedzykulturowym, co podobno jest w cenie. Moje CV wyglada tak, ze wyrzucam czesc rzeczy, zeby pracodawca sie nie przestraszyl rozgarnietego, przedsiebiorczego pracownika. Efekt? Praca na stanowisku sekretarskim. Nie za bardzo widac perspektywy na jego zmiane. Dodam, ze nie lenie sie i naprawde kazdy pracodawca mnie bardzo chwali. Ale, niestety, nie mam znajomosci. Znaczaca wiekszosc moich znajomych, ktora skonczyla jakis beznadziejny kierunek, zna jako tako angielski i ma srednie doswiadczenie, ma prace lepsza ode mnie. Kilkoro z nich, dzieki znajomosciom, sa na bardzo wysokich stanowiskach. I to tyle w temacie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kazik Re: Nie ma znaczenia, co znajduje się w CV. Najwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.13, 12:31 Nie lenisz się? A pisanie na forum należy do Twoich obowiązków służbowych? A tak poważnie to wyrobienie i utrzymanie znajomości jest dużą sztuką i nie każdemu się to udaje. Piszesz, że każdy pracodawca Cię chwali. To dlaczego, żaden Cię nie awansuje, nie poleci komuś innemu, nie zabierze ze sobą do lepszej firmy? Znajomości nie spadną z nieba w prezencie, skoro pracowałaś już w wielu firmach mogłaś mieć już tłumy znajomych na różnych stanowiskach. Grupę ludzi, którzy gotowi byliby Cię polecić, poręczyć za Ciebie czy chociaż dać znać, że jest wakat na ciekawym stanowisku. Odpowiedz Link Zgłoś