Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Niedokonczony business (wontek) :))).

      • pysiek13 Zycie to bardzo przyjemne zajecie ;))))))))))))))) 19.07.05, 07:22
        Witajcie sonecznie :))))

        troche terminology na poczatek ...
        optymista, to podobno nie-do-informowany pesymista ;))))
        obzeram wiec gorzka czekolada tak profilaktycznie, tez ale dla poprawienia
        poziomu serotynine. czasem ale trenuje silna wola i zmuszam zeby nie jesc
        czekolady. nie zeby mi to sprawialo specjalna przyjemnosc, trzeba cos trenowac
        skoro nie moge sportowo :((((
        zjawisko trenowania silnej woli jest okreslane jako 'wolizm' ;))))
        zjawisko trenowania zayoba 'zayebism' ;))))
        taa, ostatnie wpisy niektorych sa 'zayebiste'...

        Yvona :)))) dzieki, dzieki, dzieki :))))
        ca va ? - comme ci, comme ca :/
        a w sprawie chemii ...
        le coeur a ses raisons que la raison ne connait point :))))
        ... ciagle ale jestem wierzaca w ... chemie :))))

        Mar_za :)))) super !!! Crete jest bardzo urokliwa. na pytanie Gunther gdzie
        jest naj-piekniej: tez odmawiam odpowiedzi.
        ... a i nie badz taka ten tego ;)))) powinnas Gunther conajmniej kopnac w
        kostke ! co on sobie mysli ! nooo, Gunther co Ty sobie myslisz ? porzadek musi
        byc, eh ? lubisz szufladki: wiek, rasa, gender ... to w ktorej grupie he,
        wiekowej kolega sie zalicza ?

        Gunther, a gniewac nie gniewam, napisalam raz co mysle i tyle.
        ... i jasne, ciekawe jak to zgadles, no no, oczywiscie ze jadam sniadanie co
        drugi dzien z Krolowa Angielska :P

        phuu, Szopen jusz w Polsce. sniles mi sie ssac lolipop ;))))
        Mojito tez zreszta ;))))

        Zahir, refers to someone that ends up being the only thing we can think about.
        podzielam Wasze zdanie na temat Coehlo, tylko zeby przekonac, ze ksiazka do
        krzanu to lepiej ja przeczytac ;)tez lubie czytac Tomasz Lis. tez mam swojego
        Zahir ale ...

        do tematu podroznego wracajac, to ja w zasadzie rzadko podrozuje w trybie
        turystycznym. wole( wolizm mile widziany ;)wole wiec, pojechac gdzies, gdzie
        mam cos do zrobienia albo jadac gdzies, gdzie nie mam nic do zrobienia szukam
        czegos, co moglabym tam zrobic poza ogladaniem krajobrazu ;)
        w podrozowaniu zdarzaja takie momenty, kiedy przejezdza sie przez jakies
        miejsca, mija je ze swiadomoscia, ze prawdopodobnie nigdy wiecej do niego nie
        wroci. jest to doswiadczenie troche philosoficzne, bo w takiej chwili zamiast
        doswiadczac przestrzeni, doswiadczamy czasu i naszej wlasnej 'ulotnosci' ...
        Crete jest jednym z takich wspomnien.

        Tizedik :)))) bardzo super wiadomosci :)))) dzieki za kopa na rozped z
        pisaniem ;)rehabilitacja to jest gorzej niz poligon w Nevada, wiem ze wiesz ;)

        zdrowko wszystkim



        • pysiek13 Re: Zycie to bardzo przyjemne zajecie ;)))))))))) 19.07.05, 07:41
          i jeszcze something special :)))) Hippo tak wygladasz ?

          www.pasa.ch/ASA/Pages/PoPo/fun.htm
          cheers
          • Gość: hippo Re: Zycie to bardzo przyjemne zajecie ;)))))))))) IP: *.crowley.pl 19.07.05, 07:48
            hahahahaha hehehehe hihihihihihi buuuhahahahahahaha
            no comment.... z jedną tylko różnicą ... mam więcej wosów na głowie...heh
            pozdro... i zdrówko
            • Gość: Gunther Re: Zycie to bardzo przyjemne zajecie ;)))))))))) IP: *.nsw.bigpond.net.au 19.07.05, 12:14
              Siemanko wieczorne;)
              alciu no dobra dostalo mi sie.Marzenka bez urazy tak mi sie zdawalo ze kiedys
              pisalas o laurce co Piranie zrobily dla ciebie i calkiem bez krepacji napisalas
              ile masz lat.no tego moze i mi cos sie pomylilo;)
              moze tez mi cos sie myli z toba Pysiek wiec nie wyciagam pochopnych wnioskow.
              zawsze trzymalas sie zdaleka,no jakby to powiedziec z rezerwa i tyle.piszesz od
              humoru,to myslslem ze cos moze obrazilas sie na mnie i dlatego nie piszesz.
              zycze powrotu do zdrowia
              Asienko teraz Ty prosze pokaz sie nam tutaj,smetnie bez Ciebie kurde szyszka.
              buzienka dla wszystkich pieknych dziewczyn
              graba panowie
              spadanko
              • Gość: mojito Re: Zycie to bardzo przyjemne zajecie ;))))))). IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.05, 14:45
                Nie sposob sie nie zgodzic z powyzszym :))).
                Parno bylo od rana a teraz pada. Zielen blagala
                o krople deszczu. Podobno nawet lobby zieleni
                wynajelo zaklinacza deszczu. Najwidoczniej dobrego :).

                Kolo poludnia krecilem sie z mama/siostra po miescie.
                Ucze sie szybko. Ksiazke trzymam w samochodzie.
                I czytam, czytam ,czytam... czekajac, czekajac :))).

                Ciagle nie wiem czy "Havana" odzyskala licencje na
                wyszynk alkoholu. W ciagu paru dni sprawdze.
                Mieli doskonale mojito.

                Wczoraj w nowootwartym barze podnioslem wzrok i
                zauwazylem patrzacy na mnie ciemnobrazowy biust
                kariatydy. Mial duza sile przyciagania wzroku :).
                Probowalem ocenic rozmiar ewentualnej bielizny.
                Dzisiaj zapytam barmanki czy mialem racje.

                Dostrzalem "strzalke" telefoniczna i lece na obiad.
                Dzisiaj czarne jagody z makaronem.
                Nasze zdrowko wieczorem wychyle/wysacze.
                Jutro bedziemy bogaci :). Mamy dwie kumulacje.
                Nie wierze, zebysmy w zadna nie trafili :).

                Buzka/piatka,
                mojito.
      • gryzon_pospolity Re: Niedokonczony business (wontek) :))). 20.07.05, 05:36
        Czesc,
        naprawde o co tu chodzi?nie wydaje mi sie to pytanie zbyt oryginalne ale czy to
        ma cos wspolnego z forum praca?
        czy po prostu zboczyliscie z tematem?
        troche widze w tym absurdu bo piszac tyle czasu nie uniknie sie powtarzalnosci.
        ja mieszkam i "zeruje" w Canadzie.
        pozdrawiam
        • gryzon_pospolity Re: Niedokonczony business (wontek) :))). 20.07.05, 09:39
          widze ze nikt tu nie chce ze mna rozmawiac wiec sie wyrzucam do kosza
          bye bye
          • letnie_zauroczenie Re: Niedokonczony business (wontek) :))). 20.07.05, 09:51
            Hi Gryzon,
            wolniej odrobinke. Nikt nie siedzi z nosem przy kompie caly dzien. Nawet
            Mojito:))) Wiekszosc z bywalcow tego watku nie trzebi nowych. Gryzonie
            pospolite sa tu mile widziane tez. Skrobnij cos pazurkiem o Kanadzie.
            • yvona73pol do gryzonia... 20.07.05, 15:28
              dokladnie, w net wpada sie czasami... nie stale;
              co do "origins" watku, to gina one w mroku asinej checi sprzedazy mienia
              ojczyznianego, w miedzyczasie byly tez porady emigracyjne i analizy
              porownawcze, a teraz to watek zyje wlasnym zyciem ;))) i nie calkiem da sie na
              tym zapanowac...
              a co do forum praca - litosciwie (i mam nadzieje z sympatia ;)))) nas
              przygarnelo i pozwala rozwijac skrzydla.... nam to pasi...
              zdaje sie ze szkodnik lubial nas czytywac za swego adminowania ;)))
              tak ze welkam ;) i prosimy o pare slow do mikrofonu....
              • Gość: mojito Zloty srodek tygodnia :). IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.05, 18:10
                Pada. Zaciagnelo sie i pada. Ale cieplo jest - 20 C.
                Pogoda barowa wiec. Zycie towarzyskie weszlo pod dach.

                Dzisiaj bedziemy bogaci. Absolutnie prawie na pewno.
                Nie moglem sie powstrzymac i oprzec kumulacji.
                Los nam kupilem. Numery na chybil/trafil. O opcje trafil poprosilem.
                Nasze lucky numbers: 07 08 09 12 18 40. htt://www.lotto.pl
                Siedem baniek do wygrania. I za oceanem chyba kolo czterdziestu.
                www.powerball.com Najwyzszy czas bylby - Polska drogi kraj.

                Yo, Gryzon,
                czesc. Spoko. Wy, Kanadyjczycy jestescie tacy wrazliwi.
                Moze to wplyw francuski :))). O czym chcesz pogadac ?
                W Kanadzie chyba jeszcze nikogo nie mamy :).

                Letnie_zauroczenie,
                :))))))))))))))))).

                Spadam na podwieczorek - espresso i margarita.
                W czasie deszczu przyjemniej sie pije. Ciagle pada.

                Zdrowe siemanko Wszystkim,
                mojito.
                • pysiek13 Re: Zloty srodek tygodnia :). 21.07.05, 03:06
                  Sonecznie :))))

                  wiecie dlaczego ET ma takie wielkie, wytrzeszczone oczy ?
                  eee ... bo zobaczyl swoj telephone bill
                  me too :((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((

                  i kto powiedzial ze francusi sa wrazliwi ?
                  zdrowko
                  • Gość: całkiem nikto Re: Zloty srodek tygodnia :). IP: *.crowley.pl 21.07.05, 06:50
                    widzę pani YVona że zmieniła pani podejście do nowych po ostatnim poście od
                    MEXX'a który to panią bardzo błotem obrzucał i pewno dlatego został skasowany.
                    może czas nabrać szacunku do ludzi
                    • yvona73pol Re: Zloty srodek tygodnia :). 21.07.05, 08:34
                      nie znam mexa, w zyciu nie widzialam jego postu i jako zywo nikt mnie ostatnio
                      blotem nie obrzucal....
                      a kasowaniem watkow sie nie zajmuje....
                      prosze jedynie o kasowanie tych, gdzie nieporadnie cos wklejam i nic z tego nie
                      wynika (bledy techniczne);
                      i jaka znowu ze mnie pani ;)))) wolne zarty.....
                      ej, no, a moze ja tego postu nie widzialam? bo admin skasowal zanim...?
                      w takim razie prosze o riplej;
                      poza tym podejscie do nowych niezmienne, zapytaj hippo ;)))) na ten przyklad....
                      • Gość: Asia o wszystkim i o niczym. IP: *.akl.callplus.net.nz 21.07.05, 12:30
                        tak dlugo sie nie odzywalam ze nie bardzo wiem od czego zaczac :)

                        Pysiek, ciesze sie bardzo ze masz sie lepiej i ze wkoncu na wolnosci :)) tak
                        trzymaj i unikaj wybuchow okolicznosciowych :))

                        u mnie zaczelo sie banalnie, grypa,, co dalej nie bede opisywac bo nie bylo to
                        nic ciekawego. Mialam momenty kompletnego zalamania, wkoncu postanowilam oddac
                        sie w rece sil wyzszych, jezeli tu jeszcze jestem to znaczy ze taka wola Boza.
                        :))) Niewiele potrzeba zeby nasz wydawaloby sie poukladany swiat wywrocil sie do
                        gory nogami.
                        Wlasciwie nie wiem co pisac, slowa wydaja sie puste, no przynajmniej moje.

                        Wpadlam tylko zeby powiedziec ze w dalszym ciagu istnieje i ze mam nadzieje ze
                        idzie ku lepszemu.

                        Pozdrawiam wszystkich cieplutko

                        P.S. nie bardzo rozumiem tekst skierowany pod adresem yvony, nigdy nie
                        zauwazylam zeby traktowala ludzi zle (chyba znowu wchodzimy w jakis okres
                        nagonki nie bardzo wiadomo na co zreszta) Wydawalo by sie ze nikomu nie
                        szkodzimy,, a jednak :((
                        • Gość: Gunther Re: o wszystkim i o niczym. IP: *.nsw.bigpond.net.au 21.07.05, 12:52
                          Och Slonko jak sie ciesze :))))))))))))))

                          no az milo zajrzec i zobaczyc Asienke tutaj.ja to mysle ze wszyscy mamy takie
                          gory i doly w naszym zyciorysie.u mnie tez ostatnio nie bylo zbyt ciekawie,ale
                          wychodze z zalozenia ze jak sie wygadasz tu nam troche to powinno troche
                          chociaz ulzyc.Twoje slowa wcale nie sa puste,mozna pisac o niczym i nic nie
                          przekazac ale u ciebie to zawsze cos ciekawego Asienko i tak trzymac.glowa do
                          gory pije Twoje zdrowko dzisiaj wybitnie;)
                          no ja juz myslalem ze sie badziejstwo uspokoilo,a tu jednak niewiadomo kto i co
                          sie dziwnie dopisuje.a Yvona to ostatnia osoba ktora zadziera z kimkolwiek,moze
                          w realu nie jest usposobieniem samej slodyczy;))tutaj na forum jak cos ma to
                          chociaz potrafi to konkretnie uzasadnic.i wogole jest fajna dziewczyna:))wiec
                          nie wiem kto co do niej ma,ale adres pomylony.
                          nie ma co sie przejmowac tylko piszemy dalej,jak ktos ma ochote sie dolaczyc to
                          jest naprawde welcome.
                          buzienka dziewczyny
                          graba panowie
                          • Gość: badziestwo:) Re: o wszystkim i o niczym. IP: 62.233.130.* 21.07.05, 13:16
                            Pisząc tutaj zdajecie się na komentarze innych. Jest prosty sposób: przenieście
                            się na zamknięte forum i problem z głowy. Tylko bez publiczności nie wróżę Wam
                            długiego żywota. Pewnie dobrze o tym wiecie i stąd ciągła obecność na forum
                            ogólnodostępnym.
                            Nie wytykając palcem proponuję mniej protekcjonalności i życzliwsze,
                            sympatyczniejsze podejście do otoczenia. Pisanie ze smakiem i taktem obowiązuje
                            nie tylko "nowych".

                            Takie sobie przemyślenia osoby piszącej, blogującej na sąsiednim forum.
                            • Gość: Asia Re: o wszystkim i o niczym. IP: *.akl.callplus.net.nz 21.07.05, 13:28
                              wiesz kiedy zaczelam pisac nie liczylam na taki odzew, piszemy tu sobie od dwoch
                              lat i nam to nie przeszkadza, jezeli tobie przeszkadza to nas nie czytaj ot co
                          • Gość: Asia Re: o wszystkim i o niczym. IP: *.akl.callplus.net.nz 21.07.05, 13:18
                            dzieki za mile slowa Gunther, nie przesadzaj z tym piciem za moje zdrowie zebys
                            swojego nie zmarnowal :))
                            • yvona73pol Re: o wszystkim i o niczym. 21.07.05, 14:30
                              alez my nie chcemy byc zamknieci, to niezdrowe ;))))
                              jak ktos chce to jest welcome jak juz pisali wszyscy...
                              jedyne co nie ten tego to wylewanie jadu i nieuzasadnionych frustracji, tudziez
                              kasanie po lydkach ;))))
                              Gunther, Asia :)))))))
                              fajnie ze sie odezwalas Asia, i ze juz okej... sila wyzsza (Sila Wyzsza) wie co
                              robi :) i ja tez ostatnio mam z nia konferencje ;)))))) chemiczne, ze tak
                              powiem ;)))
                              no i tymczasem boli glowa, nie wiedziec czemu, ale to juz zahacza o dupemaryne
                              wiec nie bede kontynuowac, tylko grzecznie lulu,
                              caluski wszystkim,
                              Iwona
                              • Gość: mojito Ekonomia codzienna :). IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.05, 15:39
                                Yo, Amigos,

                                pogoda ustalila sie - leje. Caly dzien. Ekonomicznie na to
                                patrzac samochodu myc nie trzeba. To dobrze :).
                                Zle, ze ceny benzyny rosna bez wakacyjnej przerwy.
                                Jeden litr 95 Euro bezolowiowej dzisiaj 4.25 PLN.
                                W stanie New Jersey dla porownania $ 2.35 za 3.7 l (galon).
                                Srednie spalanie na 100 km - 11 l. Jezdze nieekonomicznie :(.
                                Margarita - 16 PLN (bez 20% rabatu :). Espresso - 5.50 PLN.
                                Pomaranczowy sok wyciskany - 8.50 PLN. Marchwiowy - 2.0 PLN.
                                Internet - 4 PLN/h. Rowery tez nie sa tanie :). Drogi kraj :).

                                Na szczescie w pewnych dzielnicach w miescie mozna jeszcze
                                dostac po buzi zupelnie za darmo. Na zyczenie i bez ograniczen.

                                Wygralismy wczoraj w Duzego Lotka - 10 PLN. Trafilismy 07, 09, 40.
                                Chyba oswiadcze sie pani w punkcie totolotkowym. Prosilem o wygrany
                                los i taki dostalem :). Szkoda, ze nie bylem bardziej precyzyjny:).
                                Macie jakies sugestie co zrobic z wygrana?

                                Osobiscie niczego zamknietego nie lubie. Zamknietosc mnie nie kreci
                                i mi nie lezy. Pas cnoty przychodzi na mysl :).
                                Byc moze przewrazliwienie Francuzow to tylko moja percepcja :).

                                Jutro jade do Gdanska na weekend. Moze tam nie pada?
                                Sopot odwiedze i ten tego ogolnie. Wroce w poniedzialek.
                                Chociaz na wakacjach to nigdy tak na pewno nie wiadomo...

                                Slonecznie pozdrawiam demokratycznie Wszystkich,
                                "regulars" i nowych, zdrowych i tych chwilowo mniej,
                                pijacych i tych patrzacych z obrzydzeniem na pijacych :),

                                Salud,
                                mojito.


                        • Gość: hippo Re: o wszystkim i o niczym. IP: *.crowley.pl 21.07.05, 18:09
                          elo
                          nie ma pustych słów to co w głowie masz to mów
                          zdrowia tobie i powrotu tutaj po chorobie...
                          świat się wywraca bo sie kręci dookoła ośki i do przodu pędzi...
                          pzdr
                      • Gość: hippo Re: Zloty srodek tygodnia :). IP: *.crowley.pl 21.07.05, 18:02
                        elo elo
                        tak właśnie jest
                        dlamnie milusia jest
                        pozdro
                        • Gość: Asia Swiat sie kreci IP: *.akl.callplus.net.nz 22.07.05, 02:08
                          Hippo masz racje, mialam mala przerwe ot cos w rodzaju czkawki, ale jestem
                          swiatem wiec znowu sie krece :)

                          Mojito, gratuluje wygranej, zainwestuj :) i faktycznie nastepnym razem badz
                          bardziej specyficzny

                          Yvonka poczytaj Deepak Chopra :)

                          Po przeczytani tego co powyzej napisalam doszlam do wniosku ze brzmi to
                          okropnie, udzielanie "dobrych rad" nie jest w moim stylu wiec prosze sie
                          kierowac swoja wolna wola :)))))))))))))))
                          • yvona73pol Re: Swiat sie kreci 22.07.05, 02:58
                            no worries Asia ;))) kierujemy sie samowolnie po przeczytaniu wszelkich rad...
                            tacy juz jestesmy ;))))
                            no, czasami troche nas to inspiruje ;)
                            Deepaka poczytam, jak tylko skoncze Chorego i Antosia ;)))
                            caluski,
                            lece do pracy... i moze jeszcze zdaze na fitnesik ;)
                            Iwona
                            • Gość: hippo Re: Swiat sie kreci IP: *.crowley.pl 22.07.05, 07:07
                              elo elo
                              praca i fitnesik??? o 2:58 w Polsce??? ciekawe skąd napierniczasz w
                              klawiaturę???
                              • Gość: Gunther Re: Swiat sie kreci IP: 61.8.3.* 22.07.05, 11:07
                                Siemanko kochani,
                                swiat sie kreci a mnie w glowie;)
                                jestem na bani kochani
                                wiec za pozwoleniem;))

                                piszemy sobie tutaj, w gronie milych osob
                                piszemy i piszemy i przestac niesposob

                                coraz zajrzy tutaj nieznajomy ktos
                                i jest mile widziany jak kazdy nowy gosc

                                dlugosci (he he wontku)zazdroszcza niektorzy
                                i coraz to ktos-gosc na nas sie wkurzy

                                my swoje piszemy nie patrzac na opinie
                                moze temat nieciekawy,a;le nie przeminie

                                niedawno nowy gosc u nas tu zawital
                                mysle:na naszym wontku talent mu rozkwita
                                troche gruboskorny,ale co tam
                                przeciez nie kto inny tylko hipopotam

                                swiat sie kreci jak Asia slusznie to zauwazyla
                                roznica godzin miedzy nami to sprawa zawila
                                ktos pracowac musi,by ktos mogl spac
                                spoko....nie trzeba zaraz napier-niczac.

                                reprezentacja Australii wyjatkowo liczna,
                                dziewczymy:Ifa,Yvona,Pysiek
                                nie tylko liczna na dodatek sliczna
                                panowie:Numbat i Kangur co to mieli udzial niemaly
                                Kazek i ja,Gunther i mamy siedem wspanialych;)

                                na twoje wpisy zapuszczam zeza,
                                czy ty Hippo napewno czujesz jazza?

                                spadanko kochani
                                • tangerin Re: Swiat sie kreci so I'm in love again:) 22.07.05, 16:05
                                  No tak, i nie chodzi to tym razem o zapach zaklety w butelce:)
                                  To cos wiecej niz chemia, biologia, filozofia, ezoteryka,fizyka itd razem
                                  wziete...nie wiem, jak dlugo taki stan rzeczy sie utrzyma, nawet nie chce mi
                                  sie na ten temat myslec...Chyba nie mozna byc bardziej head over heels...
                                  Chcialam sie z Wami podzielic, bo naprawde jestem szczesliwa:)

                                  I nie bedzie to mimo wszystko post optymistyczny... Zaczynam sie bac. NIe o
                                  siebie, a o bliskich mi ludzi. Kazda wiadomosc o kolejnym incydencie, syrena
                                  alarmowa przyprawia mnie o skurcz zoladka, juz nie ma sily. Dzis znowu
                                  przezylam kolejna ewakuacje, tysiace sprzecznych informacji, panika,
                                  niedowierzanie...Ze tez nawet w pracy nie mozna czuc sie bezpiecznie! O
                                  transporcie londynskim nie wspomne, bo wiadomo, jak jest...Nigdy nei wiadomo,
                                  czy dotrze sie na czas, czy w ogole sie dotrze.
                                  Tak, ze ciesz sie Tizedik, ze Element masz w domu:) Wiesz, ja zaczynam wierzyc,
                                  ze nic bez powodu sie nie dzieje... Popijam od czasu do czasu za zdrowko
                                  Elementowe, widze, ze chyba dziala:) tak narzekamy na nasza sluzbe zdrowia, a
                                  ta tutejsza jeszcze gorsza!
                                  Pysiek tez do zdrowka wraca, Asia dzieki Opatrznosci chyba tez,Marza sie
                                  wakacjuje, tudziez Mojito, o Szopenie nie wspomne...:) Matroszka szuka miejsca
                                  na wakacje, Gunther naj-piekniejszego miejsca, a Yvette kolejnych okazji do
                                  kradziezy ulonych momentow, Hippo, a Ty czego szukasz?


                                  Trzymajcie sie, duza buzka
                                  Mandarynka in love again
                                  • Gość: hippo Re: Swiat sie kreci so I'm in love again:) IP: *.crowley.pl 22.07.05, 18:08
                                    elo elo
                                    szczęścia w chemii i filozofii miłości dużo radości
                                    a czego ja szukam??? MIEJSCA NA HAMAK WAKACYJNY!!!!!
                                • Gość: hippo Re: Swiat sie kreci... IP: *.crowley.pl 22.07.05, 18:01
                                  elo elo
                                  odbiór info z kangurów stolicy i ziomala Gunther'a na bani gentelmena
                                  spoko luzik patrzę czytam już o nic więcej nie zapytam...
                                  zaskok totalny słów potok poważnie niebanalny wyraźy i pokaźny..
                                  pytasz czy czytam czy czuję czy klimat mnie kręci czy mam chęci czy piecze czy
                                  swędzi a może ten tekst rym mój rozpędzi jak pośpiech z krakowa?? taka jest w
                                  odpowiedzi moja mowa..
                                  wbiło mnie w ławę na dobrą sprawę nie spodziewałem sie wiersza w odpowiedzi
                                  jeszcze chwila i zrobię sobie kawę zapodam muzy bluesa rawę i puszczę rym co
                                  siedzi w głowie mej today
                                  ja sem hippo i kręci nie wszystko płytko w tekstach brodzę rymy po rymie płodzę
                                  i po bitach chodzę lecę płynę patrzę gdzie na drodze jestem teraz życia mego
                                  stonowanego jak paletra barw picass'a zwariowanego zakręconego..
                                  lubię pływać wspinać sie i zdobywać nowe doświadczeń rejony odwiedzam świata
                                  zakątków nowe regiony i wpadam tam gdzie mnie jeszcze nie było by mnie cień
                                  piramid z mapy i zdjęc wkręcił w klimatu odkrycia chęć..
                                  jestem jak pluszowy miś milusi a nie gruboskórny jak synuś mamusi..hehe
                                  cieszę sie że stem tu z wami ziomkami co po swiecie rozsiani kumają się i
                                  rozmawiając pozdrawiając swój wontek mają i o niego dbają śmieją sie i wspierają
                                  pozdro dla ciebie ziom i twojego teamu piszę dalej wg zasad rymu a następnym
                                  razam mi tez nalej bym pisał na bani wtedy wszyscy będą jak zamurowani Polacy i
                                  Aborygeni choć wiem ze to tutaj i tak nic nie zmieni..
                                  luz idę poZIOMKI
                                  • Gość: mojito Agrest w czekoladzie nad Motlawa. IP: 80.50.205.* 23.07.05, 19:51
                                    Siemanko Wszystkim,

                                    Trojmiasto jest zupelnie ten tego. Bynajmniej i jak najbardziej :).
                                    Dzisiaj mokre i wilgotne. Lalo w Sopocie i lalo w Gdyni do 15:00.
                                    Chodzenia wiec odpowiednio mniej. W Sopocie krotki z powodu ulewy
                                    spacer po deptaku Monte Casino. Espresso w Zlotym Ulu. Skrocone molo.
                                    Piwo w Grandzie. I do Gdyni.

                                    Tutaj deszcz i owszem, rowniez. Swietojanska. Batory. Skwer Kosciuszki.
                                    Podziwianie z zewnatrz okretow Blyskawicy i Daru Pomorza.
                                    I olbrzymiego cypryjskiego wycieczkowego Delphin. Obiad w meksykanskiej
                                    restauracji Pueblo. Moja sympatia dla nich bez zmian.
                                    Nawet umacnia sie. Zupa z czarnej fasoli i casedillas z kurczakiem.
                                    Odlot. Cuba libre robia tez znakomicie. Daiquiri rowniez.

                                    Wczoraj nowe doswiadczenie. Zobaczylem agrest w czekoladzie.
                                    W Marasce - cafe na Starowce w Gdansku. Zobaczylem i sprobowalem.
                                    Calkiem ten tego. Interesujaca kombinacja. Dziesiec dkg kupilem i
                                    zjadlem natychmiast. Zycie jest piekne. Agrestowe :).
                                    Zwrocona tam tez moja uwage na biala chinska herbate Paklum.
                                    Podobno super i podobno droga. Pochodzi z prowincji Fukien. Biala
                                    herbata mi nie lezy. Poczekam zreszta na opinie Szopena. Nawet nie wiem,
                                    czy Szopen herbate pije? Maja tez australijska Skybury Extra Fancy :).

                                    Pozno w nocy zakotwiczylem w Irish Pubie. Gwarno bylo.
                                    Tematem nocy byly wyspy tropikalne. Kelnerki z kwiatami
                                    we wlosach, bogatymi tatuazami z henny i z nieduza iloscia
                                    materialu na sobie pracowaly jak pszczolki. Muzyka glowe urywala
                                    i tatuaze z uplywem rumu lekko zacieraly sie...

                                    Dzisiaj jadac kolejka z Gdyni widzialem na przedmiesciach Gdanska
                                    ogrodki dzialkowe a w nich rozciagniety wakacyjny hamak.
                                    Moze to odlam rodziny Hippo mieszkajacej w gdanskim ZOO ma tutaj swoje
                                    miejsce wypoczynku :).

                                    Gunther/Amigo,
                                    qrde, proze podziwiam poetycka :))).

                                    Mandarynko (Slodka),
                                    chemia zwyciezy wszystko :).

                                    Wygrana loteryjna odebralem. Los nam kupilem na dzisiaj.
                                    Nasze numery: 08 18 21 28 38 39. "Tylko" milion. Ale wezmiemy i to :).
                                    Pozostalo nam do zainwestowania 8.75 PLN. Bede sie z ta suma "krecil"
                                    kolo szczecinskiej budki loteryjnej. Sprobuje dostac to co chce/chcemy :).

                                    Spadam ulozyc sobie sobotni wieczor/noc w Trojmiescie.
                                    Sopot beckons :). Ma podobno najgwarniejsze noce sobotnie
                                    w Trojmiescie. Dzisiaj sprawdze empirycznie :).

                                    Zdrowka Wszystkim i slonca,
                                    mojito.

                                    • tizedik Re: Agrest w czekoladzie nad Motlawa. 23.07.05, 23:17
                                      Rum czy cuba libre to nie dla mnie teraz:-( Trzeba chyba miec inny nastroj niz
                                      ja mam teraz. Piwo i owszem, czemu nie... Bo troche tez uspokaja. Szkoda mi
                                      tylko Elementu, ktory zazdrosnym okiem spoglada, bo spozyc nie moze. Z
                                      lekarstwami zle sie komponuje...
                                      Ale wszystkim, ktorzy moga, nadal sie polecam. W kwestii toastow. Tych
                                      zdrowotnych oczywiscie.

                                      Mandarynko, ty mi tak nie pisz! Bo jeszcze sie zezloszcze i przechrzcze cie na
                                      mandyryne;-) Chociaz faktem jest, ze te dwa razy nie musialam sie bac. I troche
                                      mi zal, i troche mnie szlag trafia, ze ciebie i innych teraz strach dopada. I
                                      zaluje, ze bezbronna jestem i nic sama zrobic nie moge. A chcialabym, bo
                                      przeciez nie mozna pogodzic sie z tym, ze swiat zwariowal.

                                      Agrest w czekoladzie mnie zainteresowal. Jakos smacznie "brzmi" taka
                                      kompozycja:-)
                                      Mojito, czy numerki PB nadal mam sprawdzac? Dobrze zainwestuj te 8, 75 PLN!
                                      • Gość: Gunther Re: Agrest w czekoladzie nad Motlawa. IP: *.nsw.bigpond.net.au 24.07.05, 04:13
                                        Siemanko niedzielne kochani,
                                        dzisiaj troche z bolaca glowa wstalem,bo od piatku szalalem,jak sami widzicie
                                        jak wpadne w amok to nawet wierszem pisze;)przyczyna szalenstwa bylo spotkanie
                                        ze znajomym o ktorym pisalem kiedys a ktory wyglada jak Danny deVito.
                                        pogadalismy,wypilismy i ten tego troche sie dowiedzialem roznych rzeczy,a ze on
                                        jest lokalny,na dodatek zna troche fajnych kobitek,to zrobilismy rundke po
                                        nocnych lokalach.jest niedziela kolo poludnia najwyzsza pora ruszyc sie z wyra,
                                        bo slonce swieci pieknie i przez okno wyglada ze nawet cieplo dzis.moze by tak
                                        sie przekapac,to i kac szybciej minie?
                                        Mandarynka swietna wiadomosc:)) head over hills,kurde Tobie tez wiec kibicuje,
                                        Yvonce tez i Pysiek tez?cos tam przebaknelas mimochodem ze chemia tez,to
                                        wszystkim wam dziewczyny kibicuje zeby sie udalo:)))))))zadnego raportu o
                                        zauroczeniu od wontkowych Panow narazie nie bylo.a moje zauroczenie to nic
                                        nowego;)
                                        Mandarynka to teraz Twoje sprawozdania wygladaja kurde jak reportera na
                                        wojnie,no nie powiem ciekawie takie zycie nie wyglada,lepiej sie bac o inne
                                        sprawy niz o zycie bliskich.zycze ci zeby nie byl to romans wojenny,bo podobno
                                        ludzie tak juz maja ze jak czuja sie zagrozeni to kochaja sie mocniej,glebiej i
                                        bardziej intensywnie,bo maja swiadomosc kruchosci zycia.moze bylaby to dobra
                                        mysl,no tego wybrac sie dla tegoz powodu do Londynu?
                                        Marzenka teraz ty pokaz sie nam tutaj znowu.mam nadzieje ze sie nie gniewasz
                                        kochanienka,widzisz mezczyzna to czasem zachowuje sie jak slon w sklepie z
                                        porcelana.chcialem powiedzec cos innego i tak jakos mi sie wymsklo;)
                                        Hippo graba ziomalu:)bez urazy,troche wypilem i tak to "napierniczanie w
                                        klawiature"jakos zazgrzytalo.poczytaj sobie wczesniejsze pisanie,Yvona to
                                        ostatnia osoba ktora miala jakis konflikt a tu nagle jakby ktos sie zmowil i
                                        huzia na jozia.ja tam nie widze problemu z nowymi tutaj sie dopisujacymi,kazdy
                                        moze sie dolaczyc i pisac co chce.no nie bardzo to ladnie jak ktos zaczyna od
                                        napadania na innych.
                                        Tizedik pije zdrowko Wasze nieustajace nie ma problema z nalogiem a wrecz
                                        przeciwnie,dobrze miec jest za kogos wznosic te nieustajace toasty;)zdrowka
                                        zycze.
                                        Amigo Mojito w porzasiu?trzasnij nam tu tez jakies sprawozdanie moze nie
                                        wojenne,ale jak tam nasze sliczne polskie dziewczynysie sie miewaja.
                                        Asienko slonko Nowozelandzkie,co tam nowego u Ciebie.zdrowenka zycze i
                                        przesylam specjalna buzienke,za pozwoleniem malzonka;)
                                        moze to co pisze to jest pretensjonalne jak ktos nam tu zarzucil,ale kurde taki
                                        jestem i juz.nie wymagam od nikogo zeby mnie lubil albo zachwycal sie tym co
                                        pisze.jak ktos potrafi lepeij i nie pretensjonalnie to prosze bardzo miejsca
                                        dosyc.
                                        buzienka dziewczyny
                                        graba panowie
                                        • Gość: hippo Re: Agrest w czekoladzie nad Motlawa. IP: *.crowley.pl 24.07.05, 14:33
                                          elo elo
                                          gunther kumam ziom że się uniosłeś
                                          woda ognista to agresor proponuję małego lolka zamiast alkoholu...
                                          a co do yvony... pisałem dużo wcześniej że dla mnie jest milusia i a
                                          napiernicznanie to sloganowe słowotokowanie... luz ziom jest cool...
                                          • mar_za Agrest to ja dzis jadlam z krzaka 24.07.05, 21:56
                                            Witajcie,
                                            Niestety w pracy skasowali mi dostep do forow internetowych, a odkad wywiozlam
                                            Piranie to prawie w domu nie bywam i stad moje male milczenia. Zadne obrazanie
                                            sie czy inne tego typu pierdoly.

                                            Gunther
                                            Ja to nie z tych urazalskich, poza tym nawet nie znaduje najmniejszego powodu,
                                            wiec glowy sobie nie zawracaj takimi bzdurami. A swoja droga to jakos czesto Ci
                                            sie zdarza przepraszac tutaj kobiety za to co powiedziales, napisales itd.
                                            Jakbys sadzil, ze nas baby to rzeczywiscie wszystkie mozna byle czym dotknac. I
                                            nigdy nie wiadomo kiedy nas zranic mozna. A my takie nieskomplikowane wcale
                                            jestesmy.

                                            Mojito,
                                            Przeciez mezczyzni nie byliby soba, gdyby nie chcieli u kobiet ogladac, gdzie
                                            opalenizna sie konczy, a gdzie zaczyna. Moi pracowi koledzy jak najbardziej
                                            sa "normalni" i demonstrowania kontrastu sie domagali. I zdjec z wakacji
                                            rowniez, ale nie krajobrazow tylko bikini:)))

                                            Dzisiaj wracajac z weekendowego pobytu na wsi zauwazylam, ze wyraznie na mojej
                                            trasie zwiekszyla sie podaz dziewczat swiadczacych przydrozne uslugi przyjemne.
                                            Z 10 spacerujacych pan to co najmniej widzialam. Trendy odziezowe w tej branzy
                                            tez widac sie zmieniaja. Kroluje tego lata obuwie na wysokim obcasie
                                            sznurowane na lydkach, prawie az do kolan. Wydaje mi sie, ze wczesniej takich
                                            nie zauwazalam. Gdybyscie nie wiedzieli to Wam mowie:).

                                            No a wracajac do calkiem powaznych spraw to jakos z niepokojem slucham o
                                            kolejnych wybuchach. Tyle, ze zamiast sledzic kolejne straszne wiadomosci ja
                                            korzystam z kilkutygodniowej wolnosci i biegam tu i tam w calkiem przyjemne
                                            miejsca. Pewnie latwo przyjmowac taka postawe, jak jestem stosunkowo daleko od
                                            tych wszystkich zlych wydarzen. Ale popadanie w histerie tez niczego nie
                                            zmieni. Jak mam zginac od bomby to zgine, jak mam skonczyc na przejsciu dla
                                            pieszych to skoncze, albo od choroby czy ze starosci. Przeznaczenia nie
                                            zmienie. Tyle, ze nasze dzieci zyja w coraz to bardziej niebezpiecznym swiecie.
                                            Wojny byly w Afryce, Afganistanie, czy gdzies indziej, bardzo daleko. Teraz to
                                            wszystko sie jakos strasznie zblizylo. Jest tuz obok.

                                            Pozdrawiam wieczornie wszystkich. Mar_za


                                            • Gość: mojito Agrest i uslugi przydrozne :))). IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.07.05, 22:59
                                              Salve Amigos,

                                              juz w Szczecinie. Pobyt w Trojmiescie mialem udany. Nie tylko
                                              ze wzgledu na agrest. Niepotrzebnie tylko "tluklem" sie samochodem.
                                              Na obwodnicy gdanskiej korki niesamowite. W tamta strone jechalem
                                              ok siedmiu godzin (360 km). Szlag by to trafil. Powrot o dwie h krotszy.
                                              Pociag bylby lepszy, szybszy, wygodniejszy i tanszy. I alkoholowo
                                              nieograniczajacy :). Nastepnym razem tylko pociagiem.

                                              Tizedik,
                                              nasza Fortune (PB), prosze, sprawdzaj. Mamy wykupione numery do konca
                                              sierpnia. Obecnie kumulacja wynosi 53 miliony. Pozostalosc krajowa
                                              odpowiednio zainwestuje. Od jutra zaczne sie usmiechac do pani
                                              z budki totolotkowej. Ostatnio usmiechala sie obiecujaco :).

                                              Gunther/Amigo,
                                              nic sie nie zmienilo od Twojego wyjazdu z kraju wzgledem ten tego.
                                              Kwiat kobiecy jest tak samo uroczy gdy go ostatnio widziales.
                                              Qrde, co Ci bede pisal :))). Jest tak samo rozpraszajacy jak zawsze.
                                              Nigdy nie bylem dobry w przedmiotach scislych. Myli mi sie wiec
                                              chemia z biologia lub fizjologia. Fizyka tez bywa niejasna.
                                              Te wszystkie parcia, opory, tarcia, iskrzenia i wyladowania tez
                                              z trudem opanowalem :). Zwariowac mozna. Latem szczegolnie.
                                              Qrde, Amigo ...:))).

                                              Mar_za,
                                              zazdroszcze jedzenia agrestu. Agrest lubie. I zielony i ten drugi.
                                              Fioletowy. Niekoniecznie w czekoladzie musi byc. A juz z krzaka to
                                              jest to.

                                              Uslugi kobiece przydrozne zawsze byly. Byc moze teraz wyrazne pastelowe
                                              (neonowe) kolory skapego ubioru zwrocily Twoja uwage.
                                              Dla tych pan wazna rzecza jest aby nie pomylono je z autostopowiczkami.
                                              To sprawa odpowiedniego marketingu. One maja swoj rejon i nie podrozuja.
                                              Pracuja lokalnie. Kiedys staly przy drogach grupami etnicznymi. W okolicach
                                              Piotrkowa Trybunalskiego np. Bulgarki. Rumunki, Ukrainki i inny import
                                              obstawialy inne trasy. Teraz po wejsciu Polski do Unii etnicznosc grupowego
                                              stania ma mniejsze znaczenie :). Przed wjazdem do Szczecina tez ostatnio stoja.
                                              Narodowosc nie jest mi znana :). Moze to lokalne dziewczyny?
                                              Ubrane jaskrawo/neonowo ale ubrane nie do konca :).

                                              Ewentualna prowizorycznosc warunkow uslug i ciagly pospiech w polaczeniu
                                              z wyraznym brakiem parkingu strzezonego zniecheca duza czesc mezczyzn
                                              od rozwazania uslug przydroznych i stanowi znaczna przeszkode w dynamicznym
                                              rozwoju tej galezi uslug :).

                                              Odrobine zmeczony jestem podroza. Odkurze tylko na moment moje miejsce
                                              przy barze i pojde lulu.

                                              Prawie dobranoc wiec Amigos,
                                              mojito.
                                        • Gość: hippo Re: Agrest w czekoladzie nad Motlawa. IP: *.crowley.pl 24.07.05, 22:25
                                          elo elo
                                          i wczoraj wróciłem duzo w sobie mil przebyłem i umiejętności nabyłem słów
                                          odbyłem jak wśród krów odruchów buchów lolka małego ukręconego.. hehe
                                          po co to wszystko nam tych
                                          agresywnych słów sensu bezsensu
                                          kręcących zmywających radość jak
                                          dla psa kość rosnących kwiatów
                                          dla pana swego przyjaźni
                                          w niepodzielnej przyjaźni jaźni
                                          więcej nic..
                                          dla ludz życia mego dla ich takiego ego i umiejetności dla każdego
                                          i co z tego ???
                                          myśle ze znamy sie dość jak oko dla drugiego wzroku części oka oko .. spoko
                                          krok po kroku tylko ile wzorów chamstwa znamy
                                          dla tych co jak chamy martwia nas w ten czas
                                          i raz za razem raz dla słów mas mówie ...
                                          kiedy juz do ciebie dojdzie słów moich sens wśrod wyrazów gęstych niby bezsens
                                          ale slów krętych wstrętnych nie ma
                                          nie obrażam i pozorów nie stwarzm choć moja gaża mówi drwij z prostych.....
                                          dla iwony z głowy korony ściągam atrapę patrzę na mojegom życia mapę...
                                          następna stacja gunther...
                                          kolo sie przyczepił do słów prostych linii mów jak do matołów z miasta
                                          mikołów...
                                          je gunther stąd do ciebie daleki drogi odlegości czas... i mnie znasz może
                                          mało ale szacunek ode mnie masz...
                                          tylko nie pisz do mnie źle i nie myśl o mnie żem kolo be...
                                          dbam o przyjaciól i znajomych i nie obrażami pozorów nie stwarzam...
                                          zakumaj i porównaj moje słowa bez bani czy widzisz słowa moje agresywne do
                                          iwony???
                                          • yvona73pol Re: Agrest w czekoladzie nad Motlawa. 25.07.05, 00:24
                                            no dobra, juz po temacie ;))) ja tam mam w nosie jak jakies malkontenctwo
                                            kwiczy na forum niekontrolowanie czasami, ;))))) tak dla zasady sprostowalam li
                                            jedynie ;)
                                            mimo, ze ponoc jestem pamietliwa ;))))) to urazy nie chowam ;)
                                            ale jstem zmeczona, moi drodzy, ale tak to jest jak sie impressskuje a potem
                                            rano up, up i do pracki....
                                            ale za to piekne sloneczko jest :))))) chwali sie, chwali....
                                            oby tak juz ciagle teraz, padac niech sobie pada tam gdzie trzeba, czyli na
                                            australijskim outbacku... tam czekaja i nic...
                                            duzo sie ostatnio dzieje widze, ale mam nadzieje, ze wszystko znajdzie
                                            hepiend ;) i sie wyklaruje...
                                            Gunther, Hippo :))))))))
                                            Pysiek :)))))))
                                            Asia :))))))))
                                            Mar_za :))))))
                                            Tizedik :)))))
                                            Mojito :))))))
                                            Kazik :)))))))
                                            Tange:))))))))
                                            i wszyscy :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                                            fajnie ze jestescie :)))))))
                                            caluski,
                                            Iwona
                                            • Gość: Gunther Re: Agrest w czekoladzie nad Motlawa. IP: 202.134.255.* 25.07.05, 07:16
                                              Siemanko kochaniency,
                                              no dzis to dopiero mamy pogode,slonko grzeje fest i chyba bedzie gdzies 25 albo
                                              i wiecej.przyznam ze nad ranem i wieczorkiem to tylek zmarznie.ale w ciagu dnia
                                              jest bosko kochani i pytam czy ktos ma taka fajna zime?
                                              Hippo,ziomal graba;)spoko kolego,nie pisalem ze jestes arogancki,napisalem ze
                                              jakis zgrzyt byl.ja czlowiek w kraju nie bywajacy zbyt czesto takiego slangu
                                              jaki Ty uzywasz to wybacz ale nie ten tego;)wszystko jest w porzasiu.
                                              Marzenka no dobrze ze sie pokazalas.widzisz jak to ze mna jest jak slon w
                                              sklepie z porcelana.cos sie chlapnie a potem trzeba przepraszac.no co
                                              kochanenka bywa i tak.
                                              Amigo Twoj i Marzenki update przydrozny mnie nie zdziwil,raczej zmartwil.
                                              obserwowalem to nowe co do Polski nadeszlo z Zachodu w ubieglym roku.wyglada to
                                              troche zalosnie.nie odbierzcie czasem tego ze moralizuje kurde no nie tego ode
                                              mnie sie nie doczekacie.czasem z takich roznych serwisow sam korzystam,ale nie
                                              przydroznych bez przesady;)
                                              dobra lunch mi sie konczy,moze zajrze tu jeszcze wieczorkiem
                                              caluski dziewczyny
                                              graba panowie
                                              • yvona73pol Re: Agrest w czekoladzie nad Motlawa. 26.07.05, 15:02
                                                ej no, kochani, co jest? ;))) cisza i cisza....
                                                pisac mi tu ;)))))
                                                • tangerin Re: Agrest w czekoladzie nad Motlawa. 26.07.05, 16:04
                                                  Rany, Tizedik, nie to mialam na mysli:(
                                                  Stosuje ostatnio za duze skroty myslowe! mialam na mysli powrot Elementu do
                                                  naszego kraju, bo Element chcial zostac, tzn mial nadzieje, ze uda sie
                                                  przetrzymac jakos owe pare tygodni po operacji w L.
                                                  Z roznych wzgledow ten powrot byl na miejscu, i ze wzgledu na bombowy
                                                  londynkowy nastroj, jak i spartolona operacje.

                                                  No i tak ogolnie to jakos dziwnie teraz jest, londyn zostal turystycznie olany,
                                                  wiele wizyt i imprez roznego rodzaju odwolano, co ma rowniez przelozenie
                                                  ekonomiczne. A tak poza tym, spoleczenstwo podzielilo sie w sprawie owego
                                                  zastrzelonego Brazylijczyka, ciekawe, co by bylo gdyby tak padlo na Brytola,
                                                  he? Dla mnie to przerazajace, aby strzelac do obezwladnionego czlowieka 7 razy
                                                  w glowe.

                                                  Dobra, juz nie marudze:) Spadam, bede updatowac moja cefalke:)
                                                • tangerin Re: Agrest w czekoladzie nad Motlawa. 26.07.05, 16:06
                                                  ps. Agrest w czekoladzie to jest to!!!
                                                  Ostatnio jadlam winogrona i truskawki...Dolna warstwa skladala sie z kremu z
                                                  mleka kondensowanego i bialej czekolady, na to owoce, ktore zostaly polane
                                                  gesta gorzka czekolada!!! Mniam. Mniemam, ze agrest z racji kwaskowatosci bylby
                                                  lepszy niz winogrona.
                                                  • Gość: mojito Nieparzystosc skarpet. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.07.05, 23:28
                                                    Siemaneczko nocne Wszystkim,

                                                    po imieninach Anny jestem dzisiaj. Myszke wiec pieszcze
                                                    dlonia lekko pijana ale nie mniej czula. Uwazal bede co
                                                    pisze :))).

                                                    Robiac inwentaryzacje skarpet dzisiaj zauwazylem pewna
                                                    nieprawidlowosc. Trzy skarpety wyraznie byly bez pary.
                                                    Wykluczylem konspiracje skarpetowa. Wykluczylem wlamanie
                                                    do domu aby ukrasc trzy pojedyncze skarpety.
                                                    Od dluzszego czasu podejrzewalismy nasza rodzina jamniczke
                                                    Game o sklonnosc do zakopywania rzeczy a skarpet glownie w ogrodzie.
                                                    Zapytana o to Gama nic nie mowila ale wzrok spuszczala niewinnie.

                                                    Siostra zbierajac porzeczki przypadkowo znalazla niedokladnie
                                                    i w pospiechu zagrzebana moja skarpete. Lekko odbarwiona i zapiaszczona.
                                                    Zrobila jej woda sztuczne oddychanie i powiesila na sznurze.
                                                    Jutro zobacze czy wroci do zdrowia czy to juz smierc kliniczna.
                                                    Miejsca pobytu dwoch zaginionych skarpet nie udalo sie mi odszukac.
                                                    Gama milczy jak zakleta ... Idzie w zaparte :).

                                                    Dzisiaj tez dowiedzialem sie o istnieniu irydiologa - specjalisty
                                                    odczytujacego stan zdrowia pacjenta z oka/teczowki.
                                                    Opowiedziano dowcip. Irydiolog mowi pacjentowi zagladajac mu
                                                    w lewe oko: ma pan kamienie w nerce, marskosc watroby i poczatki
                                                    choroby wiencowej. Prosze pana, odpowiada pacjent, prosze zagladac
                                                    w moje prawe oko poniewaz te lewe jest szklane :).

                                                    Mandarynko (Slodka),
                                                    jestes dekadencko wyuzdana z tymi owocami chowanymi w czekoladzie.
                                                    Dwie warstwy czekolady i jeszcze inne dodatki. Biala nawet.
                                                    I mleko skondensowane. Podziwiam ale dla mnie to za bogate.
                                                    Lubie tez skorki pomaranczowe w czekoladzie (gorzkiej).
                                                    Winogrona tez lubie. Same. Gdy wygramy w nasza loterie wypelnie
                                                    cala szklana wanne najslodszymi winogronami (bez pestek) i bede je
                                                    soba calym wyciskal. Bedzie ich tyle, ze prawdopodobnie bede potrzebowal
                                                    pomocy :).

                                                    Od jutra ma byc znowu goraco. Jade jeszcze na Waly aby utrzymac
                                                    przyjemna ilosc promili we krwi. Albo krwi w promilach.
                                                    Za zdrowie pogody i nasze.

                                                    Adieu Amigos,
                                                    mojito.
      • pysiek13 Creeping third world war ? 27.07.05, 08:06
        Sonecznie :))))

        skoro swit budzi mnie dzis telefon od kolegi:
        help, I don't know whats wrong with me ? mam zawroty glowy, biegam na siu co 5
        minut, mam heartburns ... Jason, przerywam mu, Ty jestes w ciazy ! krzycze na-
        pol-nie-obudzona w sluchawke, who is a happy ... er ? father ?
        no nie, mnie lepiej nie budzic, raz ze nagle wyrwana z snu ciezko kapuje, dwa
        to bardzo tego nie lubie i bywam agresywna ;)))) moge kogos pogrysc alboco ;)

        wracajac do realu, to smiem zauwazyc, moze to nic nowego dla frequent flyers
        like Mojito ;)))) na lotnisku ale, mozna za-obserwowac nowy rodzaj pytan
        zadawanych przez obsluge. Australia jest ciagle marginally better than US ;))))
        pytanie w deklaracji wjazdowej do US powalilo mnie z nog: do you plan to
        assassinate the President - yes or no ?
        I love that :)))) personally proponuje tick 'yes' potem skreslic i tick 'no'.
        w przypadku braku miejsc w hotelu, mamy nocleg za-gwarantowany :))))
        w Australii tres trendy pytanie to : do you pack your bags yourself ? psiakref,
        trudno publicznie przyznac, ze na przyklad mamusia pakowala.
        do you have any baggage ?
        only emotional ... to stare ale.
        i mamy slynne metal detectors przy wejsciu ;)))) to to jest tak sensitive, ze
        zaczyna beep beep nawet jak masz za duzo iron in your diet. najpierw wyjmujesz
        wszystko z kiecheni, przechodzisz i to to ciagle beep. potem zdejmujesz pasek,
        inne metale szlachetne ;)))) przechodzisz i znowu beep. zdejmujesz jacket,
        buty, zegarek ... its like playing the weird game of strip poker.
        i takie pytanie zadaje: has all this extra security made us safer or is it just
        a window dressing ?

        Tangerin :)))) dzieki :)))) ten fotel GIN-ekologiczny super, tylko po-prosze
        replacement tego-onego z hair dryer :))))

        o sytuacji w London tak bardzo ogolnie to:
        tam gdzie drzewo rabia, to wszystko jest po-rabane ...
        moja personalna piepszona opinia jest, ze creeping third world war dawno
        zaczela. problem, ze terrosist nie licza z niczym, a przeciwko nim niestety
        stoi kto ? army, police, wywiad ? ktore posluguja w wiekszosci technika hm z
        ksiazki... zadna metoda walki nie jest dobra ...
        Socjolog Walter Laqueur odkryl taka zasade, ze akt terrorysmu jest niczym, a
        propaganda tego aktu wszystkim.
        wy-obrazmy, o tym co stalo w London TV nie mowi, w newspapers nikt nie pisze ...
        OK, wiem wiem niemozlwe. Constitution and our rights.
        trzymaj sie i nie dawaj sie :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

        Yvona :))))
        Chory Potter mam, dzieki :)))) dostalam present i chwilkowo pieszcze ksiazke
        wzrokiem, nie bardzo nastroj ... bedzie lepiej ale :))))
        trzymam kciuki za wszystko i za chemie szczegolnie :))))

        Asia :)))) jeszcze nie w domu, napisze ale :))))

        Mojito :)))) fajny ten Twoj pies, mozna uzywac zamiast vacuum cleaner :))))
        objechales Portugal, polskie wybrzeze, gdzie teraz ?
        ... i prosze uprzejmie z nastepnym wpisem podrzucic gorzkiej czekolady ;))))
        ladnie to tak samemu obzerac ? no no ...

        Tizedik :))))
        jak tam nowy raport ?

        Hippo, Kazik, Szopen,Gunther :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
        zdrowko wszystkim
        • Gość: czytaczuwazny Re: Creeping third world war ? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 27.07.05, 11:49
          Witam
          Hippo nie odchodz...a wyprzedzajac fakty to gdzie jeszcze mozna Ciebie poczytac?
          Ty powinienes wiedziec jak to jest w stadzie.Sa tam :krol lew,jego
          przyd.pasy,dworzanie,damy dworu,underground oraz, na obrzezach polany,
          pojedyncze osobniki.Mysle ,ze moglbys na stale wkomponowac sie w tutejszy krajobraz.
          Napisz jeszcze cos...pod tytulem :Filadejfijczyk jadacy 360km/7h przez ogrodki
          P.O.D
          cieplo pozdrawiam all
          • Gość: czytaczuwaznytez Re: Creeping third world war ? IP: 62.233.130.* 27.07.05, 11:57
            hej, hippo
            przekop ogródek ziomku
            d. maryni, misce i dancingom, lokalom trendy mówimy NIE
            • yvona73pol Re: Creeping third world war ? 27.07.05, 15:23
              witamy czytacza ;))) cos mi pachnie jakas znajoma osoba ;))))
              a moze sie myle...
              Pysiek, dzienxy wielkie :))))
              i w ogole calusy wielkie dla wszystkich - tak bez okazji ;)
              Iwona
              • Gość: mojito Usmiech/mrugniecie losu :). IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.05, 21:04
                Hellou jellou,

                dzien wspaniale sie budzil. Sloneczny, optymistyczny,
                ciagle jeszcze przed przegladem prasy :).
                Stalem pod swiatlami, z otwarta szyba i Santana spiewajacym
                gdy przez otwarte okno, z precyzja neurochirurga, dotknely mnie w lokiec
                ptasie pozdrowienia. Piekna sprawa. Koszula i spodnie uzyskaly dodatkowe
                barwy. Przelatujacy ptak na pewno nie byl maly. Duzojedzacy na pewno. Dwie
                chusteczki higieniczne nie usunely pozdrowien. Wiecej nie mialem :(.
                Pani w pralni chemicznej zaprosila mnie po odbior oddanych rzeczy w piatek.

                Starajac sie optymistycznie interpretowac to g....ane zdarzenie,
                kupilem nam los Duzego Lotka. Moglo to byc malo subtelne przypomnienie
                o dzisiejszym losowaniu :))). Nasze krajowe numery to: 04 12 14 25 29 48.
                Zamorskie sprawdzi Tizedik. Podobno istnieje przesad, ze krotkotrwaly
                kontakt z "pozdrowieniami" to pewne pieniadze. Zobaczymy :).

                Yo, Pysiek,
                rzucam delikatnie w Twoja strone funtowa kostka czarnej/gorzkiej czekolady.
                W stalych planach mam jeszcze Warszawe, Kazimierz i Londyn a z reszta czasu
                zobacze. Boje sie przyznac, ze o polwyspie Iberyjskim troche mysle.
                Pytanie o ewentualne plany zrobienia krzywdy prezydentowi maja sens gdy sie
                zmieni zdanie. Mozna wowczas podciagnac to pod skladanie nieprawdziwych
                oswiadczen :) i byc wydalonym z kraju. Na lotnisku poruszam sie z plastykowa
                lyzka do butow w zebach i na ewentualne pytania odpowiadam zgodnie
                z oczekiwaniami pytajacego. Znajomy chce opatentowac sposob na towarzystwo
                zbyt gadatliwych lub indagujacych wspoltowarzyszy podrozy.
                Wklada sie woreczek herbaty ekspresowej do ust z wiszacym sznureczkiem
                z gatunkiem herbaty na zewnatrz. Zniecheca to ludzi do przypadkowej
                rozmowy :).

                Dzisiaj powinnismy wygrac w nasze loterie. Dostalem wyrazny znak z nieba.
                I tak to interpretuje :). Nie moze byc inaczej.

                Sloneczne i czyste juz pozdrowienia dla Wszystkich
                czytajacych uwaznie i tych mniej :),
                mojito.
                • tizedik Re: Usmiech/mrugniecie losu :). 27.07.05, 21:59
                  Numerki wlasnie sprawdzilam.
                  Mojito, moze ten g...any znak dotyczyl PB, albo czegos zupelnie innego? Na
                  wszelki wypadek uwaznie sie rozgladaj wokol:-)

                  W sprawie zdrowia Elementu decyzje beda podejmowane wkrotce. Nie zaszkodzi wiec
                  wznoszenie toastow w intencji, przypominam wszystkim, a Guntherowi w
                  szczegolnosci:-) Chociaz wolalabym, zebysmy juz wreszcie pili za powodzenie w
                  sprawach rozmaitych, po pomyslnym rozwiazaniu tych zdrowotnych. O konkretach
                  zamelduje.
                  Z pewnymi oporami jednak, bo nie podoba mi sie podejscie do naszego
                  watku "uwaznych czytaczy". I to zarowno tego z pewnego miejsca w Warszawie,
                  gdzie kiedys systematycznie przez dluzszy czas bywalam, a takze drugiego, z
                  Lublina, gdzie bylam zaledwie pare razy.
                  Przeciez, jak sie nie podoba, to wystarczy nie czytac. Prawda?

                  Mandarynko, ja dokladnie tak zrozumialam twoj wpis, jak to potem wyjasnilas.
                  Ale kontekst zdrowotny jest zbyt obciazajacy. Bombowy dodatkowo ten stres
                  zwieksza.
                  A dzis slyszalam w autobusie komunikacji miejskiej opowiesc o nasilonej
                  obecnosci mundurowych w metrze i tramwajach ktoregos niedawno minionego dnia
                  oraz spekulacje na temat powodow. Strach na zapas, czy uzasadniony?

                  Pysiek, zdrowiejesz, prawda?

                  Pozdrawiam wszystkich.
                  T.
                  • Gość: Asia Re: Usmiech/mrugniecie losu :). IP: *.akl.callplus.net.nz 27.07.05, 23:28
                    Koniec byczenia sie. We wtorek zerwalam tapety w sypialni, wczoraj
                    zaklajstrowalam dziurki, szparki i takie tam, dzisiaj przelece to wszystko
                    papierem sciernym i jak dobrze pojdzie to za tydzien lub dwa skoncze. :)
                    nastepna sprawa to bedzie przedpokoj, potem pralnia, potem znajde sobie cos
                    innego, nie ma to jak invencja

                    Od poniedzialku zaczynam nowa prace (nie zeby mi pracy brakowalo ale ta dla
                    pieniedzy) znowu na caly etat, tym razem 8_4:30 wiec ciutke lepiej, kontrakt na
                    9 miesiecy, wystarczjaco zeby ktoras z modszych pan tutaj urodzila dziecko.

                    U mnie jakos cieplawo ostatnio, wogole nienajgorsza ta zima i mam nadzieje ze
                    tak bedzie. Dzisiaj co prawda lekki deszczyk ale troche wilgoci przy pracach
                    malarski nie zaszkodzi.
                    Jutro moze sie po farbe przelece, pamietajac ostatni wypadek moze nie na rowerze
                    tym razem, mam co wydawac bo wlasnie mi czek IRD przyslal, cale $34 hurrrrrrraaaa

                    Ywonka taki masz usmiech od ucha do ucha, wnioskuje ze Twoja chemia ma sie
                    dobrze :)))))

                    Mojito, fajne masz plany, Warszawa i Kazimierz to jest to :) pomachaj lapka jak
                    tam bedziesz, do nastepnego lotka dodaj nr 31,, ponoc moje szczesliwe numerki to
                    14 i 31, znak z nieba pewna wygrana wczesniej lub pozniej.

                    Tizedik - w jakim wieku jest Element?> gdzies chyba to przeoczylam.

                    Gunther - chyba zaszokowales wszystkich swoim wyznaniem, bo widze wszyscy
                    omijaja temat jak zaraze hihihihi

                    Kazik odezwij sie - fajnie piszesz i jasno jak na dloni, w innych postach musze
                    sie domyslac o co chodzi a moje domysly i tak na ogol maja sie jak piesc do oka

                    Szopen chyba gdzies przepadl w lasach, sama bym sie wybrala w tamte okolice lasy
                    piekne i jeziora ukryte, cudowne strony

                    Pysiek - kiedy wracasz w swoje strony?

                    Hippo - porapuj troche, daj sie moim szarym komurkom pozastanawiac nad
                    odwiecznym pytaniem, co autor mial na mysli?

                    • mojito Re: Usmiech/mrugniecie losu :). 27.07.05, 23:59
                      Gość portalu: Asia napisał(a):

                      "...dziurki, szparki i takie tam, dzisiaj przelece to wszystko..."

                      Asienko,

                      ambitne erotyki piszesz :))). Gratuluje nowej pracy.
                      Jeszcze jedna margarite, siusiu, paciorek i chyba pojde spac...

                      :))).
                      m.
                      • Gość: Asia Re: Usmiech/mrugniecie losu :). IP: *.akl.callplus.net.nz 28.07.05, 03:54
                        no coz Mojito, mam talent, niechcialam sie chwalic ale jezeli zauwazyles to nie
                        bede sie wypierac :)))

                        ale jak zawsze pozostaje niezmienne pytanie co autor mial na mysli, piszac o
                        tych dziurkach i szparkach bylam przekonana ze jakies nozyce sie odezwa

                        dzieki za gratulacje w sprawie pracy, znowu biuro, ale pewnie to i dobrze bo
                        jakbym pomocnikiem murarza na przyklad zostala to pewnie domowe szparki
                        przestaly by mnie zajmowac.
                        • Gość: Gunther Re: Usmiech/mrugniecie losu :). IP: *.nsw.bigpond.net.au 28.07.05, 05:44
                          Siemanko i usmiech od ucha do ucha dla Asienki:)

                          u nas tez przepiekna zima,dzisiaj znowu bedzie gdzies 25 albo i wiecej.lunch
                          urzedasy spedzaja w kawiarnianych ogrodkach i coraz wiecej rozebranych
                          dziewczyn wokol co swiadczy ze wiosna nadchodzi.Yvonka to juz dawno poczula
                          wiosne i tak trzymac kochanienka;)i Mandarynka tez:)fajosko dziewczyny.Pysiek
                          to widac,ze za cholere sie do niczego nie przyzna,no dobra niech tak bedzie.
                          Asienko buzienka dla Ciebie specjalna.widze ze moje rymy slonskie nie dorownaja
                          twojej poezji;)to mowisz ze wszyscy temat omijaja? po doswiadczeniach Amigo
                          trudno sie dziwic.napisalem jak jest i moim celem nie bylo wywolanie burzy,czy
                          protestow.a co to grzech czasem sobie z dziewczynka wyskoczyc?spokojnie nie
                          badzmy tacy pruderyjni,nikt mi nie powie ze zaden mezczyzna nie ten tego na
                          lewo.albo jest uczciwy i mowi o tym,albo klamie, innego wyjscia nie ma jak znam
                          zycie;)) kobiety albo dobrze o tym wiedza i przymykaja oczko,albo takie naiwne
                          ze wierza w wiernosc do grobowej deski.i powiem wam ze nie wiem ktora wersja
                          lepsza;))
                          Pysiek milo Ciebie widziec.ja to mysle ze tobie brakuje nie czekolady a raczej
                          slodyczy w naturze nie myslisz?to w koncu gdziez ty przebywasz?
                          na lotnisku rzeczywiscie magiel odstawiaja teraz niemozliwy.sprawa Schapelle
                          jest znowu na wakandzie i tacy rozni ktorzy chca wyciagnac troche szmalu
                          zglaszaja sie nawet z roznymi informacjami na temat przemytu narkotykow.tylko
                          wyglada okropnie gruba nicia szyte,malo prawdopodobne.no zobaczymy czy
                          dziewczyna bedzei dolowac 20 latek.kurde toz ona wyjdzie jak babulka z tego
                          wiezienia,szkoda dziewczyny.
                          mnie na lotnisku wypytali o wszystko,malo co abym im opowiedzial caly swoj
                          zyciorys tacy byli ciekawi.a wszystko to dlatego ze przed wyjazdem z Australii
                          do Niemiec,to troche nawywijalem ot co.niby policji tutaj w miescie nie
                          widac,nie sprawdzaja zbytnio czlowieka jak nic nie przeskrobie ale jak co to
                          tego,suchej nitki nie zostawia.czlowieka sie czepiaja a arabstwo robi tu co ma
                          ochote.jest ich tutaj do licha i ciut ciut ja to bym jakos ich odseparowal,ale
                          to zaraz jazgot podniosa ze dyskryminacja.trudna sprawa nie powiem.
                          Tizedik ma sie rozumiec,ze pamietam i popijam regularnie.ja juz myslalem ze nie
                          piszesz to znaczy ze juz po klopocie a tu widac,ze jeszcze nic.zdrowenka
                          Elementowi zycze:)
                          z komputerami to nalezy uwazac.kiedys moze jak Fortuna do nas sie przysiadzie
                          bedzie okazja i opowiem ci jakie ja mialem przygody z komputerami.nowowczesna
                          technologia uszami mi wychodzi i ze szczescia dlugo nie moglem sie
                          pozbierac.kurde tylko przypadek i pomocna reka wyciagnela mnie z klopotow.
                          klaniam nisko:))ach te komputery,niby takie udoskonalnie ale ile to szkody moze
                          narobic.
                          Szopen i Matrioszka to chyba pelna geba odpoczywaja i maja w nosie
                          pisanie.dobra dobra my tu poczekamy,moze jak im sie uzbiera wiadomosci to
                          dopiero nam sypna.
                          hey sloneczko swieci,hey dzisiaj w lunch kurze udka w sosie chilli i piwenko
                          zimne,zyc nie umierac,hey kurde musze wracac do pracy.
                          spadanko kochani
                          KAZEK TY SE NIE ZARTUJ I POWIEDZ NAM CHOCIAZ CZESC:)
                    • Gość: hippo about.....us???? em I yours????? IP: *.crowley.pl 29.07.05, 21:40
                      elo elo
                      pozdrowieniem starym jak mój słów tekst tu zaczynam i przestrzeń naginam
                      słowami żongluje i wiem że tu pasuję że każdy przeczyta i jak się coś nie
                      zgadza napewno zapyta okrzyczy upomni w twarz nie napluję a kazdy swój błąd
                      przyjmuję i analizuję moja facjata jest dziś dla was odkryta...
                      każdemu za pamięć po sto kroć dziękuję wiem rozumiem i kumam poprostu kapuję
                      poznałem tu ludzi i nikt tu nie marudzi a każdy sie na obcej ziemi by godnie
                      żyć trudzi i zegar wyrzuci a czasu bieg skróci by się tutaj spotkać i ojczystym
                      języku pozostać by problemom sprostać...
                      IWONA
                      jaka jest każdy widzi sodka dziewucha na chemiczne wstawki huha i dmucha.. co z
                      tego ?? nie wiem...niech nikt wiecej z niej nie szydzi i nie denerwuje bo sie
                      wami zajmę wy łyse hu..(pe)...je... tu nie ma hasła zgredzi i złym słowem ta
                      ekipa sie brzydzi i nikt nie bredzi i nikt bzdur nie wszywa mimo to to nie
                      zamknięta kolektywa...
                      ASIA
                      jest tego wontku dla mnie panią jest spokojna i wszystko tłumaczy jest tu dla
                      mnie jak dla wierzącego archanioł albo stróżowania anioł....
                      dawno nie mówiła nic wiec zamilkłem na czas krótki by przeczytać że pamięta i
                      że czyta i kojarzy a problemem ta choroba co ją wykręca...chorobie dołożyłbym
                      osobiście skręcił kark i łeb wcisną w wieżę ciśnień zaprosił na mate i
                      zmiażdżyłbym klatę .. ale sie nie da i dla ASI jest inna potrzeba...
                      życzę zdrowia.. odezwij się jak będzie ok.....
                      GUNTHER..
                      to jest mój ziom mówię sobie kom i on jest sprawdza kresu wiersza test...
                      mówił że jest miejsce u niego na hamak mój że są dwa drzewa i hak wkręcony w
                      drzewa słój na wspomniany hamak mój... zimą teraz jest opentany w promieniach
                      słońca skąpany spocony i rozradowany.. rozgrzny jak zespołu reszta w australii
                      mam nadzieję ze zahaczę sieu niego by ego poznał moje a ja jego ego poznać
                      chcę.... może za rok,......
                      PYSIEK
                      wspaniała kobieta choć na początku myślałem ze to jakiś atleta po spożyciu
                      kotleta.. dziękuję ci maleńka za pamięć choć pamięci chęci znamię wiem ze
                      jesteś i że kiedy potrzena zabłyśniesz... a odnośnie twoich poprzednich
                      treści .. wierz mi że jestem troszkę inny i na zdjęciu nie wyglądam na to ze
                      jestem tak bardzo na nie hipppo-rodzinny...
                      MOJITO
                      nie mieszkam w gdańsku i nie mówie po hiszpańsku....mam wiele innych zalet
                      proponuję ci maleńki balet bo wiem że masz talent....należysz do trójmiasta
                      wiec jesteś jak towarzystwa kasta z dużego miasta.. pozdrawiam cię i więcej
                      zdjeć moich chcę......
                      SZOPEN...
                      słońca facet życzę słońca ci co rozgrzewa i po piwie mózg mąci a na dzień
                      nastepny w pamięci lukami trąci....jak potrzebujesz pompy do wody daj znać
                      wyśle do ciebie znajome korowody
                      ELEMENT....
                      to jest gość co nie mówi do mnie nic ale z tego co wiem to o im nic nie
                      wiem...napewno życzę zdrowia...
                      TANGERIN
                      U can't hide from ur past but U can use it to improve ur future!
                      to zdanie mnie rozpiernicza...masz wspaniały znak rozpoznawalny...
                      napisz tylko skąd twoje teksty...
                      MARZENA (MAR_ZA)
                      wakacje sie udać musiały o się rozrosły ... i dużo opisów miały..
                      reszta niech wybaczy pamięci krótkiej wady.....wymieniłem wszystkich i
                      zapomniałem o wielu ale nie znaczty to nic mój zapomniany
                      przyajcielu...wszyscy maja dla mnie wartość po równo.....
                      ije w kimono jestem jak budynek co za pomoca nicości rozwalono....
                      pozdro dl everyone
                      • Gość: Asia Re: about.....us???? em I yours????? IP: 203.184.50.* 30.07.05, 12:37
                        klaniam sie nisko, czapka do ziemi, niespodziewalam sie skrzydlanych zaszczytow
                        i na nie niezasluzylam. Dzieki serdeczne. :)))))))
                        • Gość: hippo ............ IP: *.crowley.pl 31.07.05, 02:52
                          elo
                          siedzę dzisiaj z dołem jak hazardzista za stołem
                          trzymając w ręku parę w pokera
                          by zwyciężyć to triumfy marne i zerowe i żadne
                          z miną hardą myślałem że dam radę
                          przeciwników ruchy twarzy śledzę...
                          wbiłem sobie w głowę obcych ludzi mowę co pobrudziła moich myśli rusztowania
                          klocki połamała rozmontowała
                          to szczurzy wyścig z nielogicznym wywodem..
                          nie wszystko kończy się rozwodem
                          bo to nie jest do rozwodu powodem
                          wewnątrz pod włosami .. rodu rada plemiena rządzi istotą grodu rodem w mojej
                          głowie siedzi szaman i moje wizje swoim czarem omami..
                          znasz tego omama??
                          siedzi i się opuncją opala i szydzi
                          postępowania moje śledzi
                          z prawdziwego uczucia napędzającego rytm serca funkcją w mojej czaszce
                          ułożonego
                          głosem swym bredzi...
                          do powiedzenia tyle mam choć sam
                          nie wiem jak powiedzieć to mam j
                          ak przekazać z umysłu mojego transmisję
                          w głowę zachodzę trudzę sie i myśle
                          między wierszami jak w bagnie brodzę
                          jak mam wylać tu wszystkie stworzone
                          w głowie kolejnego obrazu czarownice
                          co rodzę w chorym umyśle
                          ..chiałbym powiedzieć to ściślej..
                          dwa dwa i jeszcze raz dwa tyle za sobą czasu mam
                          bez nikotyny dymu świństwa marasu w płucach i poradziłem sobe z tym sam...
                          i choć nie jestem dziś tam
                          gdzie miałem być razem ja i mój kram
                          by chrystusowego wieku dożyć
                          bez smutnych w dorosłości chwilach trudnych zaplanowanych
                          mijając ludzi marudnych i nudnych
                          swój świat idealny stwożyć i
                          kres fałszu połozyć na łopatki oszustów rozłożyć
                          obok ukochanej wieczorem się połozyć i
                          w milosnym uścisku znaku dotyku czystych myśli
                          gdzie twarz przy twarzy lub jej buzia przy moim pysku
                          budzić ze snu i całować rozespane oczy ukochanej
                          miałem być dobrze żyć i nie martwić sie niczym
                          przyczym zachowując swój prosty życia styl i image
                          niezły byłby to wyczyn....
                          jestem nadal sobą choć plan był że będę za wielką wodą
                          bo przepłynąć miałem to z drzewa kłodą bez steru
                          kierować sie gwiazdą jak robilo to przede ną wielu
                          choćby kolumba ekipa pod jego dowództwem w przeszłości
                          wodę wiosłami i żaglami mielą
                          jak wyznaczoną znakami drogą w tunelu
                          do nich wyciągam rękę i mówię elo elo
                          dobranoc
          • Gość: hippo Re: Creeping third world war ? IP: *.crowley.pl 29.07.05, 17:32
            elo elo
            widzę czytam i słów treści spokojnie połykam patrzę kukam lukam nowego ziomala
            na forum spotykam...
            patrzę treść krótka przesył zdań w stronę moją wystrzelony jak z procy kamień
            dostaję w mózg padam trafiony leżę zatakny czytam raz jeszcze dalej na glebie
            leżę zamurowany....
            luz ziom nie mam swoich stron tekstów własnych w zakręty rymów ciasnych
            patentów nie mam też mam tylko mój wiersz co siedzi i głośno pod czaszką gra
            każdy mój krok śledzi ocenia rzeczywistość która otacza nas i przelicza
            wszystko na rymy jak walutę w kantorze gruba baba zlicza i wydaje sprzedaje z
            dolarem w oczach na pe le eny przelicza
            będę wieczorem przyjade motorem z towaru worem rozłoże słowa jak karty na stole
            napisze do wszystkich i może coś jeszcze o gościu pędzącym po mieście w
            dzielnicy zielonej jak cyfry matrycy pełnej drzew tańczących w rytm oceanu.....
            pozdro
      • pysiek13 takie tam ;)))) 29.07.05, 02:52
        Witajcie sonecznie :))))

        wiemy, ze ktos wymyslil hadwaO, napewno ale nie byla to ryba ;))))
        wiemy cos tam o zyciu, wiemy, ze plata nam czesto figle, ze losy sa czesto
        zaplatane/po-krecone jak swinski ogon, napewno o zyciu wszystkiego nie wie
        Gunther ;))))

        zauwazyliscie nowy trend na miniaturowe psy ? nowe hybrid breeds spoodles i
        labradoodles na przyklad ? wow, wystepuja one teraz jako dodatkowe kobiece
        akcesories i sluza do dekoracji ;))))hot dogs du jour ;)))) ciekawe jak by
        prawidlowo abbreviate krzyzowke Shih tzu i poodle ?
        speaking of hybrids ...
        nobo
        czasem bywa tak, ze dwoje ludzi spotyka i swiata poza soba nie widzi i nie jest
        to chwilowe za-uroczenie, trwa ale i trwa. byc moze sa na tyle dla siebie
        pasjonujacy/interesujacy, ze nie potrzebne sa skoki na boki ? byc moze potrafia
        dokladac ognia do wspolnego kominka, tak zeby zar nie wygasl, byc moze ... nie
        mowie o parze staruszkow, ktorzy ze strachu przed samotnoscia i po prostu z
        przyzwyczajenia, sa ze soba i jedza sobie z dziobkow. nadmiar slodyczy nie jest
        wcale romantyczny. tak sobie pisze, bo wyjatki od reguly zawsze zdarzaja, i co
        jest regula ?
        byc moze Gunther nie byles lucky i nikogo takiego nie spotkales ? kogos co
        moglbys z reka na sercu powiedziec, chcialbym z toba ze-starzec, jak kiedys sam
        napisales ?
        OK nie nudze ...

        Asia :)))) ciagle w drodze do domu, niedlugo ale ... teraz czuje jak Odyseusz
        za-czarowany przez czarownice na jednej z wysp, w drodze do domu. bardzo dziwny
        experience, niby moi przyjaciele sa bardzo mili, goscini i w ogole wszystko
        super. tylko tylko oni maja nadzieje, ze ja z nimi zostane bo potrzebuje
        opieki, a oni potrzebuje kogos do opiekowania. koszmar !!! David Lynch widzilby
        dobry temat na film sensacyjny ;))))

        i ciekawostka ;))))
        do obiadu bylo bardzo dobre wino Labyrinth pinot noir Victorian Yarra Valley.
        jest ono robione przez New Zealander Ariki Hill, ktory produkuje rowniez wino w
        California, another pinot noir 2001 Santa Maria Valley California. identyczne
        wino, almost identical labels, uzywane te same wine making techniques, robione
        przez tego samego czlowieka ... the Aussie wine half price :))))

        Mojito :)))) dzieki za chocolate.
        Gunther :)))) kurze udka ? eee ... znacznie lepsze sa meskie uda w miare
        umiesnione ;))))

        zdrowko wszystkim
        • Gość: Asia Re: takie tam ;)))) IP: 203.184.22.* 29.07.05, 04:13
          Wierza Babel, piekny choc nieludzki lad - jak to moj ulubiony artysta spiewa.

          Mojito , erotyku ciag dalszy - troche mi to zjelo ale wczoraj doszlam do
          wniosku ze do dopieszczenia szparek najlepsze sa paluszki. Opuszki dokladnie
          wiedze jak delikatnie trzeba wodzic tam i spowrotem dla uzyskania optymalnego
          efektu.
          Ja sie wcale nie chwale ja poprostu mam talent. Dzisiaj od rana wygladzalam i
          dopieszczalam jeszcze jakies poprzednio pominiete szparki, przy muzyce Budki
          Suflera szlo mi to calkiem dobrze. Taki zawod to jest to, muzyki mozna sluchac,
          miec czas na podroze w glab siebie, ma sie satysfakcje z dopieszczonych szparek
          i radoche z instnienia.

          Jezeli chodzi o skoki w boki czy tez ich brak, uwazam ze jest to kwestia
          swiadomosci. Dla jednych moze to byc jednorazowe sprobowanie "zakazanego owocu"
          dla innych nalog jak picie czy palenie, tak czy inaczej nie ulega watpliwosci
          ze jest to poszukiwanie... dokad sobie nie uswiadomimy ze szukamy nie tam gdzie
          powinnismy

          Pysiu fajnych masz przyjaciol, a moze taki miniaturowy piesek by im sie
          przydal, to takie bezbronne stworzonko :)

          Swoja droga zeby polozyc reke na sercu i powiedziec chcialbym sie z Toba ze-
          starzec, trzeba sie na troche zatrzymac, zreszta gdybysmy wszyscy stapali po
          tej samej sciezce swiat bylby ciezki do zaakceptowania. Nie wyobrazam sobie
          siebie w otoczeniu moich klonow, chyba bym ich musiala wytruc.

          Biorac pod uwage perfekcyjne funkcjonowanie Universe, albo ktos popelni wielki
          blad (wtedy cala koncepcja sie wali)albo jest wlasnie tak jak ma byc

          Wierza Babel, piekny choc nieludzki lad
          • Gość: Gunther Re: takie tam ;)))) IP: *.nsw.bigpond.net.au 29.07.05, 04:53
            Siemanko kochaniency;)
            Asienko buzienka wielka i nieustajaca:)masowanie szparek widze tobie wychodzi
            swietnie i mysle ze nie tylko to.calkiem jestes udana kobitka:))
            Pysiek:)
            spotkalem i cierpie.

            spadanko
            • Gość: szopen Re: takie tam ;)))) IP: 83.238.194.* 29.07.05, 08:30
              No ja sie rzeczywiscie wakacjuje, tzn na razie troche odpoczywamy, troche
              biegamy po roznych urzedach ale to ostatnie jeszcze chyba kilka dni i sie
              skonczy.

              A w dodatku komp w domu siadl i dopiero od wczoraj dziala replacement.

              Milo jest byc na wakacjach.
              Choc rezultaty wedkarskie na razie kiepskie mam nadzieje na poprawe sytuacji.

              Dalej sie zachwycam zapachem lesnego powietrza. Rodzice mieszkaja moze 200
              metrow od lasu (na ostatniej ulicy w miescie) wiec wystarczy tylko okno
              otworzyc.
              No i sledzi tez jem ilosci astronomiczne i innych lokalnych przysmakow tez.

              Pogodowo to moze w koncu zrobi sie cieplo. Tak niebo mi wyglada.

              • Gość: mojito 666. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.05, 11:33
                Po raz drugi mi ostatnio wyszlo przy wymianie zielonych
                na Peeleny. Trzy szostki podobno demoniczny numer.
                W polaczeniu z wczesniejszym ptasim pozdrowieniem zapowiada sie
                interesujacy weekend. O kumulacji mysle :). I krajowej i zamorskiej.

                Po podwojnym soku z marchwi jestem. Pani zwrocila uprzejmie uwage
                na pojawienie sie soku z selera i pietruszki (pierwsze slysze).
                Zapytalem czy soki mieszaja sie ten tego razem. Wyszlo, ze osobno zyja.
                Powiedzialem, ze zastanowie sie. Sok z pietruszki brzmi niepowaznie.

                Wyszedlem powiedziec pani o wlosach marchewkowych dzien dobry.
                Znowu parkuje bez oplat. Gadu-gadu-skakadu omowilismy szybko
                ostatnie wydarzenia na swiecie. Zauwazylem, ze pranie ostatnio robila
                poniewaz bluzeczka zbiegla sie jeszcze bardziej. To dobrze bo "gorac"
                ma dzisiaj byc niemozebny :).

                Wczoraj pozegnalismy przyjaciela rodziny ktory poszedl dzisiaj raniutko
                na pielgrzymke do Czestochowy. Dwa tygodnie i ponad 600 km.
                Ma nasz podziw. Doszedlem z nim do porozumienia co do intencji.
                Zdrowia sobie zycze i udzialu w kumulacji. Obiecalem jemu udzialy w mojej
                dzialce kumulacyjnej. W przypadku wygranej nie bedzie juz chodzil pieszo.
                To moj najbardziej religijny przyjaciel. Ortodoksyjny katolik.
                Sympatyczny i lubiany facet poniewaz nie prowadzi krucjat krzyzowych.
                Modli sie o prawo do swoich opinii dla wszystkich.

                Pysiek,
                tymi winami zburzylas moj poranny spokoj. Wczoraj pilem poludniowoafrykanskie
                czerwone - Kumala. Wczesniej australijskie - odlotowe. Znajde marke i dam znac.
                Byc moze w Twojej niespiesznej podrozy do Itaki uslyszysz glos zlotoustego
                syrena. Zadna profesja nie powinna byc zamknieta dla mezczyzn :))).
                Za malymi psami nie przepadam. Rodzinny jamnik jest maly ale rodziny
                sie nie wybiera. "Yorkshire" ostatnio widzialem z bliska. Sympatyczny
                ale latwy do zgubienia. Zdrowiej, zdrowiej do konca w miedzyczasie.

                Asienko,
                paluszki/opuszki rzeczywiscie duzo moga. Unerwione sa bardzo. Kazdy
                fachowiec to wie. I moga to uwrazliwienie przekazac powierzchniom
                wybrzuszonym i wkleslym. Malym zalamaniom, faldkom, szparkom i podobnym.
                Po zakonczonej operacji mozna przylozyc artystyczny pocalunek lub dwa z
                entuzjastycznym hiszpanskim Ole! Budke S. tez lubie. Ale wybiorczo.
                Dluzsze ich sluchanie moze przygnebic :). Prosze daj znac o kolejnym
                szpachlowaniu i wygladzaniu szparek i dziurek :).

                Gunther/Amigo,
                zycie jest piekne. Polubilem piwo. To zimne oczywiscie. I na razie tylko
                jedna butelke 0.33. O tych udach w (nie)sosie piszesz zachecajaco.
                Potrawa ma to do siebie, ze przy ponownym posilku mozna je przyrzadzic
                juz w sosie slodszym :). Tez bardzo lubie drob :).
                Znasz jakis przepis na piersi (kurze) ?

                Szopen,
                w Polsce podobno tylko ryby nie biora :).

                Yo! Kazik,
                jak zdrowko Twoje i Twojej pani? W altance siedzicie? Piwko ten tego?

                Lece odebrac z pralni ta pozdrowiona przez ptaka odziez. Podobno plamy
                niechetnie z takich pozdrowien schodza. Zobacze.

                Slonecznie pozdrawiam wszystkich,
                mojito.


                • yvona73pol to i ja sie przyznam... 29.07.05, 17:01
                  • yvona73pol Re: to i ja sie przyznam... 29.07.05, 17:08
                    cholera, samo sie wyslalo!!!!! co to za burdel?????????????????
                    no wiec przyznac sie chcialam, ze skusila mnie kumulacja i gram w jutrzejsze
                    milioniki ;)))))
                    i jeszcze, ze Pysiek, zgadzam sie z toba i dodatkowo kolega wspollokator
                    ktorego dosc podszewkowo znamy powiedzial, Guntherze drogi, ze ta twoja teoria
                    z obowiazkowa lewizna nie zgadza mu sie z jego teoria ;))) bo on twierdzi, ze
                    jak ta wlasnie osoba, to inne moga nie istniec... fakt, oejrzec sie obejrzy tu
                    i tam, ale to wsjo... obserwujemy tez na zywym przykladze, bo niedawno sie
                    pojawila ta wlasnie i dla niej opuszcza kangurowo ;))) a my bedziemy smutni
                    tutaj bardzo :((
                    a Budek Suflera startuje na prezydenta ponoc? nie no, zartuje, na senatora...
                    ale i tak mnie rozsmieszyl....
                    kurcze, co za dziwny kraj...
                    pieskie miniaturki to nie ja - ja wole koty ;) mrrrau....
                    no, koncze, bo juz mi czerwone winko uderza do glowy lekko ;) Tizedik, to dla
                    was :))))
                    i dla potrzebujacych,
                    caluski
                    Iwona
                    • zuzka09 Re: to i ja sie przyznam... 30.07.05, 03:51
                      Czesc Wam,
                      ja to jak zwykle,czytam czytam az cos mnie ruszy.
                      ja tez zgodzam sie z Iwona i Pysiek. Pysiek tylko troche idealizujesz, Romeo to
                      taki nierealny facet. jak ktos trafi na swoja osobe to tak moze byc, ze tylko
                      ona i nikt wiecej.a z wlasnego podworka dodam,ze moj maz taki wlasnie byl.przed
                      slubem to on lubil sobie wlasnie z dziewczynkami wyskoczyc i myslalam ze po
                      slubie mu przejdzie.no przeszlo mu taki byl zakochany,ale tylko tak jakos na
                      dwa trzy pierwsze lata, a potem wrocil do starych nawykow.pewnie powiecie ze
                      moze nie bylam dobra dla niego, a ja mysle ze jak ktos ma w genach taki poped
                      to juz mu tak zostanie. dla mezczyzny taki przelotny stosunek to podbno sport,
                      tak mi malzonek sie tlumaczyl. dla mnie to nie byl sport to bylo bardzo bolesne
                      przezycie, tylko ze on nie widzial w tym problemu tylko ja. Gunther ja nie
                      pisze tego zeby ciebie krytykowac, jestes chyba samotny wiec nikogo nie
                      krzywdzisz a jak zyjesz to twoja sprawa.
                      przepraszam ze tak weszlam i od razu osobiste zwierzenia.
                      pozdrawiam
                      • Gość: mojito Jak po burzy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.05, 15:30
                        Yo! Krajowi Amigos,

                        jak sie macie po burzy? U mnie bylo spokojnie ale w reszcie kraju
                        wyglada to nieciekawie. Wierze, ze nie ucierpieliscie bezposrednio.

                        Kontynuujac z usmiechem losu to nasze numery na dzisiejsza kumulacje:
                        10 15 18 31 32 35 www.lotto.pl Do wziecia 3 miliony.
                        W naszej zamorskiej loterii www.powerball.com do wziecia 62 miliony.

                        Upalnie. Lece na dwie galki lodow cytrynowych.

                        Zuzka,
                        czesc.

                        Slonecznie absolutnie Wszystkich,
                        mojito.
                        • Gość: yvona nie chce mi sie... IP: *.nsw.bigpond.net.au 30.07.05, 16:43
                          ...logowac ;)))
                          Zuzka, fajnie, ze piszesz... :)))
                          kroche kiepska sprawa... ale slusznie prawisz;
                          ciezko mi cokolwiek powiedziec, ja na etapie chemicznych zawirowan z
                          niewiadomym rezultatem, wiec jezeli cokolwiek powiem, to dluuugo po.... ;)
                          mam tylko nadzieje, ze jednak bedzie warto tego zachodu...
                          kurcze, jestem na etapie podejmowania decyzji wiazacych bardzo na przyszlosc...
                          na szczescie na razie z lekka oddalone w czasie decyzje ostateczne, ale wiadomo
                          jak czas plata figle i sie nieladnie kurczy wtedy kiedy nie trzeba ;)
                          wznosimy toasty zdrowotne i nie tylko, byc moze jestesmy bogaci, a nawet o tym
                          nie wiemy...
                          kurcze, chyba prorocze slowa ;)))
                          bo jestesmy... jesli nawet nie pienieznie to jestesmy :))))
                          caluski wszystkim,
                          Iwona
                          • pysiek13 Now and Zen ;)))) 01.08.05, 09:29
                            Sonecznie :))))

                            powinnam chyba powtorzyc za Gombrowiczem: 'moja sytuacja na kontynencie stala
                            sie niejasna'. oh, yeah ... bardzo niejasna ;)))) mam w przyspieszonym tempie
                            wy-zdrowiec, bo mnie (i tu duze westchnienie ulgi, uffffffffff ;))))))))))))))
                            potrzebuja w pracy!!!
                            yoopieee, qrcze a jednak, eenie meenie i tak dalej, a jednak. jak to milo byc
                            (czasem) potrzebna. i jeszcze raz: oh, jak to milo :)))) jak to milo :))))
                            cala jestem dzis w papugach, wiem wiem mialo byc 'w skowronkach' dzis ale jest
                            super: wiec w papugach albo innych pierzastych ;))))
                            nie, nie, bez przesady do pracy tak od razu nie wroce. ale ale jak to milo, ze
                            mam gdzie wrocic :))))

                            a teraz bedzie o LOVE :))))
                            he, he nic z tych rzeczy co myslicie, dzisiaj gram tennis ;)
                            'love' w tennis - means 'zero' no points. slowo jest probably derived z starego
                            french word l'ove: jajko (Yvona zgadza, czy nie zgadza ?) bo ksztalt jajka
                            przypomina zero.
                            wiec Zuzka 'zero' - nie idealizuje, naprawde nie wiem gdzie do-czytalas ? ja
                            naprawde nigdy nie pisalam, ze mam gotowe odpowiedzi na wszystkie pytania.
                            pisze tak ogolnie, ze byc moze, maybe - maybe not, bo powiedz sama czy ktos ma
                            sprawdzona recepte, czy sa jakies reguly ? no nie ...
                            i Romeo :)))) jak to nie ma ? tu tez nie zgadzam, absolutely nie zgadzam, bo
                            kazdy mezczyzna zamienia w Romeo ... w fazie za-uroczenia :))))a potem to
                            roznie ;))))czasem zdarza ze mu tak zostaje forever :)))) taki archetyp ...

                            Asia :)))) taa, znajomych mam bardzo milych, nie powinnam narzekac, bo w koncu
                            sa bardzo pomocni i w ogole. ja tylko mialam zatrzymac sie na chwilke, odpoczac
                            i ruszyc dalej. tymczasem ... utknelam. oni, mimo ze retired, sa tak bardzo
                            energetyczni, ze bym musiala na podmiane prezentowac stado takich pieskow ;)))

                            aaa ... i Pani Fortuna naprawde moglaby przestac figlowac i w koncu do nas
                            mrugnac, to jest bardzo dobra chwila. money ... smell of money, eh ? kiedys
                            bedac w Europe musialam dosc urgently przemieszczac z miejsca na miejsce i na
                            stand-by ticket za-lapalam na lot z Frankfurt do Geneve. w samolocie pachnialo:
                            primo testosteronem (oprocz mnie i stewardess nie bylo na pokladzie zadnej
                            kobiety), secundo - money, bo gdzie okiem siegnac piekni szpakowaci businessman
                            z laptopami i zakodowanymi suitcases. qrcze ...
                            Firma La Prairie wydala nowe perfume Silver Rain, cena ? hm ... tworzac zapach,
                            designer sobie wy-dumal: make it smell expensive :)
                            Yvona ma racje, z pieniedzmi czy bez, w pracy czy bez, na wakacjach czy ten
                            tego - jestesmy calkiem szczesliwi :))))

                            pelna optymism jak cytryna vitamin C
                            P.

                            • yvona73pol Re: Now and Zen ;)))) 01.08.05, 12:12
                              :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                • ilnyckyj Re: 666 welcome everybody. 01.08.05, 17:25
                  Jako człowiek pracy raz z pracą raz bez pracy, pętam ci sie ja po forum praca,
                  patrzę, a tu wątek, tfu raczej wąt, wielkie wącisko wieloletnie... No, no
                  gratuluję! Tak trzymać...Może do księgi Guinessa, czy jak to sie tam nazywa?
                  Jak się bardziej zapoznam o co tu biega to może nawet wcisnę tu jeszcze swoje
                  dwa grosze (na więcej mnie nie stać). If you don't mind of course...
                  Aha, jeszcze się przedstawię: niestety jestem stary dziadyga już pod 50-
                  tkę...na razie tyle.
                  Pozdrawiam i życzę dobrego tygodnia. Józio
                  • pysiek13 Re: 666 welcome everybody. 02.08.05, 04:44
                    Hi Jozio,

                    na tym forum passport, numeru konta, koloru skory nie sprawdzaja :))))
                    i pisz, pisz anytime ...

                    Yvona :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                    zdrowko wszystkim, a tak naprawde to gdzie wszyscy ????????????
                    • zuzka09 Re: 666 welcome everybody. 02.08.05, 06:39
                      Czesc,
                      to znowu ja. bo tak naprawde to Pysiek napisalas nie na temat.
                      zdawalo mi sie, ze pislalismy o pewnych meskich upodobaniach a Ty jakos dziwnie
                      odkrecilas wszystko.
                      Jozio pozdrawiam chociaz ja raczej jest czytajaca niz piszaca.
                      pozdrawiam wszystkich
                      • Gość: Asia Re: 666 welcome everybody. IP: *.akl.callplus.net.nz 02.08.05, 10:26
                        witam Stary dziadyga, fajnie ze do nas wpadles. Jezeli Ty pod 50the jestes stary
                        dziadyga to nawet nie chce myslec kim ja jestem, 50tke przekroczylam :))

                        Zuzka, chyba dlatego ten watek, czy tez te watki tak dlugo sie trzymaja bo nikt
                        tu nie pisze tego czego inni po nim oczekuje, zdaje sie ze tutejsze towarzystwo
                        jest bardzo trudne do zaszufladkowania i jezeli sie spodziewasz ze ktos bedzie
                        pisal tak jak Tobie by ewentualnie pasowalo to raczej sie zawiedziesz.

                        Kazik,, odezwij sie, daj spokoj nie obrazaj sie na nas :(((((((((((((

                        Pysiu, pewnie ze fajnie jak nas doceniaja i chca, przyzeknij tylko ze bedziesz z
                        daleka omijala miejsca gdzie bombki wybuchaja :)))))


                        slyszlam ze jaks kobietka w Irladnii z 6 dzieci wygrala spore pieniadze, daj jej
                        Boze, chociaz raz ktos potrzebujacy trafil. :)))) my mozemy poczekac.

                        Hippo- rane miej baczenie na moje stare lata, przetulamcz na nasz bo sie gubie
                        :))))

                        wszystkim wilki usmiech, szczegolnie tym zakochanym i tym ktorzy szukaja swojej
                        drugiej polowki :)))))
                        • Gość: ilnyckyj Re: 666 welcome everybody. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.05, 18:10
                          dziadyga to nawet nie chce myslec kim ja jestem, 50tke przekroczylam :))
                          >
                          Eee no nie, niemożliwe... Ja bym ci dał gora 30! Wpadłem i wypadam, bo jutro
                          rano ruszam bryke i z rodzinką pędzimy co koń (mechaniczny) wyskoczy (a
                          właściwie 100 KM) do pod-Paryża na ślub (nie mój). Chccialbym się tu bardziej
                          rozpisać, bo widzę atmosfera swojska i przyjazna, ale do nocy mam zapieprz
                          roboty pilne do wykończenia, stresy, kociokwik itp.
                          Tymczasem pozdrawiam wszystkich grupowiczów.
                          Józio Ilnicki
                      • yvona73pol Re: 666 welcome everybody. 02.08.05, 10:32
                        bo tematy to sie tutaj zmieniaja jak kameleony ;))) ilez ja razy podnosilam
                        jakas kwestie i byl to li i jedynie glos wolajacego na puszczy ;))))) tak
                        bywa ;)))))
                        witamy nowych, dziadyga, czy nie, co tam, Pysiek juz dobrze napisala... a Kazik
                        to co? chwilowo milczy, ale pisal, a juz on ma swoje na karku :))
                        ja jeszcze w kwestii technicznej - ostatnio ciezko mi sie dostac na watek,
                        jakis chochlik grasuje....
                        inne rzeczy w normie, wyluzowac, poczekac, zobaczyc... oto moje haslo na
                        najblizsze tygodnie ;)
                        Pys, bede miala male pytanko ale to w Underground moze jusz ;)
                        caluski,
                        Iwona,
                        ps. wiosna/lato idzie :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                        • Gość: hippo Re: 666 welcome everybody. IP: *.crowley.pl 02.08.05, 22:33
                          elo elo
                          lato już nie idzie ono przemija jak wczorajszej gazety strona z programem..
                          przemija też wątku temat każdego dnia tylko ludzie są ci sami a nawet więcej
                          nas coraz........
                          pozdro dla wszystkich
                          • Gość: yvona Re: 666 welcome everybody. IP: *.nsw.bigpond.net.au 03.08.05, 01:55
                            heh, dla kogo przemija, dla tego przemija, my tu sie "meczylismy" zima to teraz
                            bedziemy zmierzac ku slonku ;))))))
                            a w Polszy nieuchronnie ku sniegowi.... ech snieg..... fajny jest tyz ;)))))
      • superduperrr Re: Niedokonczony business (wontek) :))). 03.08.05, 04:24
        sigil.outwar.com/page.php?x=1539604
        • Gość: Gunther Re: Niedokonczony business (wontek) :))). IP: 202.134.255.* 03.08.05, 05:59
          Siemanko kochani,
          a coz to za link?
          Yvonka sama prawda,tylko ze my tak bardzo sie nie meczylismy w ta nasza ciepla
          zime.zimnawo to bywalo w ranki i wieczory a reszta obleci w krotkich rekawkach
          i taka to zima,kupa smiechu.
          Zuska czesc,ja to ci powiem tak od siebie ze lepiej tematu nie drazyc.akurat
          mialas zle doswiadczenie z bylym i no tego.mam nadzieje ze teraz poznalas
          fajnego czlowieka i jest ci dobrze.jak tu ktos napisal regul nie ma a nawet jak
          sa to latwo je zlamac.
          Asienko klaniam sie nisko i ciesze sie ze humorek dopisuje.to co teraz
          remontujesz?moze troche odpoczac nalezaloby co?zasuwasz i zasuwasz a potem
          skarzysz sie na dolegliwosci.take it easy kochanienka:))
          od siebie to wam powiem,ze tez zasuwam bo firma wygrala jakis super kontrakt i
          okazalo sie ze forsy bedzie wiecej,ale ludzi jak narazie zamalo.jak ktos
          potrafi kreslic,any draft person z jakims papierkiem,to praca jest i to nawet
          bardzo dobra.tylko niestety na zadne przyuczenie do zawodu,musi ktos byc od
          razu co wie co robi.
          Amigo gdzies przepadl,czy to czasem nie od ciebie ten link?dam spokoj,przyznaj
          sie,gdzies rozwinal zagielek,moze na sianeczku sianie, na sianie kochanie.dobra
          pomarzyc dobra rzecz;)
          lunch mi sie konczy
          buzienka dziewczyny
          graba panowie
          • Gość: Asia Re: Niedokonczony business (wontek) :))). IP: *.akl.callplus.net.nz 03.08.05, 11:02
            Gunther zaczelam mniejsza sypialnie remontowac, tzn zerwalam tapety i polatalam
            szparki,, chwilowo czeka, bo od poniedzialku znowu pracuje i to na caly etat,
            wiec zeby cos zrobic zostaja weekendy, no ale jakos to bedzie

            z ta moja choroba to nie zupelnie tak jak piszesz, chociaz wiadomo ze jak
            organizm przemeczony to odpornosc slabsza, ale wina chyba lezy calkiem gdzie
            indziej. Troche mi sie ostatnio poprawilo zobaczymy co bedzie dalej :)))))

            Gunther zadzwon do Kazika bardzo cie prosze i powiedz mu zeby do nas wrocil bo
            mi markotno bez niego :))

            yvonka jak masz jakies problemy z komp, sprobuj www.mks.com.pl, fajny program,
            mozna przeskanowac on line i wylapuje rozne takie niechciane w naszych komp
            • Gość: mojito Sierpniowo :))). IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.05, 12:54
              Hola Amigos,

              odrobine chlodniej ale ciagle przyjemnie. Jutro wchodze na tydzien
              na antybiotyk (dentystycznie) i pani doktor pozwolila tylko na jedna
              margarite dziennie. Ciezki tydzien mnie czeka :).

              Wczoraj zadzwonila znajoma i poprosila o zawiezienie jej i psa
              do weterynarza. Po raz ostatni. Trzynastoletnia bliska znajomosc
              z owczarkiem nizinnym polskim dobiegla konca.
              Po zabiegu i przed nieduzo rozmawialismy. Nic nie bylo w stanie
              usunac bezbrzeznego smutku z zalzawionych czarnych duzych oczu.
              Dwie margarity pomogly stepic bol rozstania z przyjacielem ale zal i
              smutek pozostaly.

              Pysiek,
              z ta tenisowa Love to bywa roznie :)))). Mozna kupic przed latem
              predkosciomierz tak elektronicznie ustawiony jak ten w samochodach.
              Przy szybkosci 250 km/h elektronicznie odcina sie wieksza szybkosc.
              Wskazowki wskazuja tylko letnie_zauroczenie i mimo cegly na gazie
              szybkosc pozostaje constans. W lecie...
              Wino australijskie ktore zrobilo na mnie piorunujace wrazenie to
              chardonnay 2001 - Mountadam - Eden Valley. Dzisiaj widzialem tez
              vintage 1997. Rozejrzyj sie za nim :))). I zdrowiej :).

              Gunther/Amigo,
              link nie moj.

              Ilnyckyj Jozio,
              czesc :). Nie dramatyzujmy z naszym wiekiem. Rok mija i my jestesmy
              owszyscy o rok starsi - a panie tylko o szesc miesiecy :).
              Praca rzecz nabyta raz jest a raz jej nie ma.


              Spadam odebrac mama/siostre po kinie.

              Czolko/piatka i buzka duza odpowiednio Wszystkim,
              mojito.
              • ilnyckyj Re: Sierpniowo :))). 03.08.05, 18:35
                dziadyga to nawet nie chce myslec kim ja jestem, 50tke przekroczylam :))
                >
                No nieee... Nie wierzę! dałbym ci najwyżej 30! Ach rozpisałbym się bardziej,
                ale jutro rano ruszam bryką z rodzinką do pod-Paryża na ślub ( nie mój)a mam
                huk roboty do wykończenia, stresy, kociokwik, reisefieber etc. Na pewno wpadnę
                po powrocie, bo widzę, że atmosfera w tej grupie przyjazna. Pozdrawiam
                wszystkich! A bientot... Józio Ilnicki
                • Gość: szopen ach te wakacje IP: 83.238.194.* 03.08.05, 21:36
                  nigdy nie ida taj jak sie planowalo.

                  te ryby zupelnie nie biora.
                  • yvona73pol ach Jozio... ;)))) 03.08.05, 21:46
                    alors, enfin qqn qui parle ma langue preferee; y en a aussi ici ;))))) udanego
                    mariazu ;)
                    no, dzis poranne wstawanie, nie cierpie, i jeszcze w lesie a zaraz wychodze,
                    wiec spadanko, jak to Gunther powiada ;)))))
                    cmok, cmok, wszystkim :))))
                    Iwona
                  • pysiek13 Ach Szopen ;)))) 04.08.05, 04:49
                    super, masz wakacje od ... ryb :))))))
                    zdrowko
                    i pisze dalej
      • Gość: Gunther Re: Niedokonczony business (wontek) :))). IP: 202.134.255.* 04.08.05, 05:43
        Siemanko kochani,
        i nasza telenowela toczy sie dalej ale ostatnio jakies przestoje mamy.Marzenka
        tez do nas nie zaglada chociaz role w telenoweli ma rozrywkowa;)pozbyla sie
        Pirani i pewnie hula.
        no i co nie ma chetnych do roboty?u mnie ciagle pilnie poszukiwani kreslarze na
        caly etat,stala praca.
        Asienko jaka by nie byla ta choroba byle jak najdalej,trzeba sie troche
        szanowac bo z tym remontem to widze ze dajesz do wiwatu.a malzonek co na to?
        do Kazika zadzwonie chociaz ja sobie mysle,ze on do nas ciagle tu zaglada i
        czyta;)no Kazek jak czytasz to wiesz,ze dziewczyny za toba tesknia:)
        lunch dzis balanga na calego bo system nie dziala i komputery zrobily
        wysiadke.kochana technologia;)rozgladam sie za dobrym miejscem gdzie by tu sie
        rozsiasc dobrze i cos dobrze zjesc wypic i ten tego.
        Amigo nie wiedzialem ze Polska tak dobrze zaopatrzona w Australijskie wina.albo
        ty jestes taki fachura i wypatrzysz cos dobrego wszedzie?gdzie zagielek
        obecnie? ciagle Szczecin?
        Pysiek z tymi rybami to uwazaj bo oberwiesz od Szopena.dla rybaka wytrawnego,to
        wlasnie ryby maja brac caly czas,o kazdej porze,w kazdym miejscu gdziekolwiek
        sie kij zanurzy;)Szopen powodzenia!
        spadanko wiec dziewczyny buzieka
        panowie graba i czolko
        Tizedik and company,dzisiaj za wasze powodzenie-pamietam i pije podwojnie
        • Gość: mojito Na lezaco w otoczeniu kobiet :))). IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.05, 11:08
          ...profesjonalnych i na fotelu dentystycznym. Z jednoczesnym dotykiem
          rak kobiecych i tu i tam. Zycie jest piekne. I wcale nie bolesne.
          Znieczulone :). Wyobrazni udalo sie odwrocic moja uwage od zabiegu.
          Wyobrazalem sobie ... :))). Nic nie jesc przez dwie godziny (i nie pic :).
          Antybiotyk oczywiscie trzy razy dziennie. Margarite/tequile jedna moge
          wieczorem. Jutro do kontroli. Chyba sie zaprzyjaznimy :).

          Gunther/Amigo,
          Francuzi sa teraz w duzych klopotach. Jest duzo dobrych win z Australii,
          Poludniowej Ameryki (Chile, Argentyna)i Izraela. Bardzo dobre w lepszej
          cenie niz francuskie. Mozna wiec je pic dluzej :).
          Eksport francuskich win do Stanow spadl o polowe. Widze klopoty na winnym
          horyzoncie. W Polsce obecnie chilijskie rulez! Czujac oddech australijskich
          na karku.

          Jutro odwoze siostre do Berlina. Wraca do Stanow. Jak ten czas zapieprza :).
          A po poludniu randke w trojke (Iwona/Pysiek przeloza to na francuski:)
          na fotelu dentystycznym.

          Dzisiaj chlodniej (19C) ale slonecznie. O tym, ze zycie jest piekne
          juz pisalem :))).

          Slonecznie absolutnie Wszystkich,
          mojito.
        • Gość: Asia Re: Niedokonczony business (wontek) :))). IP: *.akl.callplus.net.nz 04.08.05, 11:15
          Gunther, malzonka mam po to zeby ladnie wygladal trzymajac mnie pod reke hihihi

          u nas troche role odwrocone, ja np nie robie zakupow tym sie zajmuje malzonek,
          on tez wiecej w ogrodzie i garazu, i takie tam rozne ciezsze robotki jak pranie
          i prasowanie. Troche przesadzam oczywiscie ale wylaczajac prace ktore wymagaja
          wiecej fizycznego wysilku ktore oczywiscie sa demena meza, wszystkie inne
          robimy jak popadnie, czasem ja czasem maz. Maz ma mniej cierpliwosci niz ja wiec
          ja przygotowuje do malowania - on pomaluje. :)))

          Mam plany na pralnie o ktorych maz jeszcze nie wie, nie chce go zniechecac bo
          wiekszosc on bedzie robil :)), malzonek jest uzdolniony meblowo, szafkowo,
          tapicersko i takie tam . Jak by nie bylo dopelniamy sie i nikt do nikogo nie ma
          pretensji ze ktos robi wiecej lub mniej.
          Co prawda dawno dawno temu mojemu mezowi pare razy udalo sie powiedziec "moja
          mama to robila to albo tamto" moja odpowiedz byla zawsze ta sama :))))

          Pysiu a co ty taka oszczedna w slowach ostatnio?

          Jozio, chyba cie polubilam, uwielbiam facetow ktorzy mi prawia komplementy :))))
          zycze udanego wyjazdu i szczesliwego powrotu.

          • tangerin :) 04.08.05, 12:15
            Dzien dobry kochani:)

            A ja dalej z glowa w chmurach. A cholera, wyawalo mi sie, ze idealy nie chodza
            po tym swiecie... Az boje sie szukac dziury w calym, bo i po co, prawda? Tzn
            moze powiem tak, ze obiektywnie moze i daleko Mu do do idealu, ale patrzac z
            perspektywy calkowicie subiektywnej jest nim w 100%. Ha, i nie chodzi mi o
            nudny i sielski ideal, he he, co to to nie:) Jest ostro i cool:) I czasem sie
            tylko boje, ze nagle sie obudze, i wszystko okaze sie snem...
            Nie wiem, juz jak z tym wszystkim jest, moze Pysiek ma racje, ze czasem mamy
            tyle szczescia, ze udaje nam sie trafic na wlasciwa osobe i owo "cos".

            Witaj Jozinku:)
            Zuzka, czolem i ahoj!

            Matrioszka, gdzie w koncu wakacjujesz?

            Szopen, jak to ryby nie biora? Polskie, i nie biora;) NIemozliwe....

            Pysiek, jak tam Twoje centymetry na glowie? Moze jakis maly update, co?

            Mojito, a Ty co, robisz za prywatnego kierowce? Wszyskich wszedzie wozisz bez
            konca...Moze czas na zmiane zawodu? ;) Nadawalbys sie:)

            Tizedik, przypomnij Elementowi, ze wisi mi wyjscie na piwo. I niech sie
            pospieszy z dochodzeniem do formy!! Mojito, czy my przypadkiem nei mielismy
            wspolnie z Elementem na to to piwo sie wybrac?

            Asia, kusisz mnie remontowo. Oh, mam w sobie tyle remontowej energii, ze
            szok... Tym bardziej, ze mieszkanie, w ktorym mieszkamy nadaje sie do
            generalki. Wymienilabym wszystko! Doslownie. A najchetniej zakupilbym jakas
            wlasna ruine i zaczela tworzyc swoja wlasna przestrzen... Moze nawet Gunther
            pomoglbys mi to wszystko rozrysowac...

            Kazik, wracaj, co tam w Twoim ogrodzie?

            Yvette, duza buzka, jak zawsze:)

            Ahoj, kochani, czas pozeglowac dalej!

            Ps. U mnie w pracy Swieta Bozego Naodzenia zaczely sie pod koniec lipca. Szok,
            przez ostatnich pare dni nie moge wyjsc z szoku ciezkiego. Angole maja cos nei
            tak pod sufitem. A moze to moj management jest porypany?
            • yvona73pol falowanie i spadanie.... 04.08.05, 16:03
              ...jakos tak to szlo... ;)))
              no coz, stara bida, ale i fajnie jest, jak to w zyciu...
              Gunther, ja znam kreslarza, ale w Perth bawi wiec niestety....
              ja kresle raczej w innym sensie, i raczej pedzlem, wiec tez nie ta bajka ;))))
              szykujemy sie na urodzinowe party i farewell party w jednym (dwie osoby) i
              troche zamieszania w tym temacie, mile zamieszanie....
              Tange, kibicuje zawziecie, caluski,
              i cmoki dla wszystkich,
              spadam spac....
              Iwona
              • pysiek13 American twist ;)))) 05.08.05, 11:26
                Witajcie, aloha i sonecznie i radosnie i w ogole super :))))

                moglabym napisac, ze ugryzlam w jezyk albo raczej w palec i nie skonczylam
                pisac, albo ... ze wlasnie strasznie bylam zajeta, bo koncze podkop pod domem i
                uciekam od moich nadzwyczaj goscinych milusinskich przyjaciol ;)))) no nie ale.
                skonczylam pisanie, double click i ... wcielo :(
                ach, ta technologia, kochamy ja tylko jak dziala bez zarzutu.
                nie kochamy, kiedy przybiera postac czytania instrukcji obslugi ;))))
                dla ciekawosci: ogladanie Matrix i tego typy filmow w Egipt jest wzbronione.
                oszolomienie technika niepokoi przywodcow kraju, gdzie wszyscy zyja nie-do-
                informowani ;))))
                cos to przypomina ...

                nasza tele-novela he, he :)))) eee, lepiej niech zostanie zaglowiec Yo-Asia :)
                nie lubie TV tak ogolnie, a tele-novele szczegolnie. nie uwazam ale, ze
                telenovela to zaraz katastrofa. Harlequin tez ktos czyta ;) w TV tele-novela to
                taka troche falszywa imitacja zycia zwykle zbyt slodka, a kiedy nawet udaje
                gorzka, to i tak jest slodko.
                a zycie nawet wtedy, gdy jest slodkie, to i tak jest gorzkie ...
                jak gorzka czekolada na przyklad :))))
                i potem trzeba chodzic do dentysty jak Mojito ;)))) na przyklad :))))
                tez nie lubie :)))) dentysty znaczy :))))
                CcLvB
                ciekawe tylko, ze dentysta ma taki zwyczaj, ze zaczyna konwersacje jak masz
                jusz napchana pelna busie cotton balls ... i ta panienka do pomocy, to
                przypomina mi construction worker co trzyma napis: stop - slow ;))))
                ja to mam dziwne skojarzenia ale ...
                i zeby bylo optymistycznie dodam, ze
                lubie tez wino, szczegolnie czerwone
                chyba sie powtarzam ?
                Mojito Chardonnay, ktore Ciebie zachwycilo nie znam osobiscie ;)))) byc moze
                poznam. Eden Valley w South Australia, to bardzo dobry region
                www.mountadam.com
                Australian Chardonnay wines sa podobno relatywnie najlepsze mlode 1-3 years ;)
                podobnie jak letnie_zauroczenie ...
                nie wiem na przyklad ale czemu Merlot budzi taka niechec ? kiedys w Chateau
                Pysiek na Manly zabraklo wina :0 i zostala gola samotna butelka Merlot. byl to
                calkiem dobry Coldstream Hills Merlot 2003 from Yarra Valley i okazalo, ze
                znalesc z butelka TYLKO Merlot do kolacji, to tak jak being caught with your
                pants down. wine snobs don't drink Merlot ! a ja piepsze, ja lubie :))))
                de gustibus non disputandum :))))

                Tangerin :)))) update ? qrcze, jest jusz nawet sporo prawie 4 cm, tylko rosna
                dziwnie kazdy w innym kierunku, chyba cos nie tak z grawitacja ;))))
                i ... w sprawie chemii, super :)))) gratulacje !!! zapewniam Ciebie, ze zdarza
                a zreszta, ideal, czy nie, super :))))

                Yvona :))))
                en mijn verkieslijke taal ? Saba waar u bent ?
                napisze w underground :))))

                Gunther :)))) powiedz ile rodowitych Au jest u Ciebie w pracy ? szczerze.
                I bet, ze okolo 60% nie wiecej ;)))) dla mnie Australijczyk jawi jako czlowiek,
                ktory chcialby przejsc przez zycie mozliwie przyjemnie. bez cierpienia i
                rozdartej duszy, bez absurdow i zbednych komplikacji. pracowac zbyt ciezko, tez
                nie lubi. jakby nad tym glebiej zastanowic to nieglupie podejscie ... chociaz
                dla slowianskiej duszy zgola egzotyczne ;))))

                Asia :)))) ja jak jusz zaczne to trudno mi przerwac.
                masz super meza, chociaz podejrzewam ze tez nie ideal ;))))i bardzo dobrze :)
                eee, jak bedziesz tak ladnie o nim pisac, to jeszze moje chlapaczki drgna ;))))
                i to jest swietne, ze jest roznie i ze nie ma pewnosci, materia bycia ze soba
                jest bowiem kaprysna, nieobliczalna. para ludzi to ziele na kraterze, by
                przywolac Wankowicza. i ta niepewnosc jest piekna.

                Mar_za :)))) jak balujesz to swietnie :)))) ale ale zajrzyj czasem do nas :))))

                Tizedik :)))) ostatni raport byl nie-pokojacy, Ty nie wy-glupiaj i pisz
                czesciej, nooo ...

                zdrowka wszystkim











                • Gość: szopen Re: American twist ;)))) IP: 83.238.194.* 05.08.05, 11:59
                  Szybko donosze ze z rybami dalej beznadziejnie.
                  Wczoraj nawet usnalem nad jeziorem az tak "braly"....

                  Przynajmniej pogoda jest w porzadku.
                  • yvona73pol to bylo do mnie??? 05.08.05, 16:05
                    Pysiek?... czy do Saby... bo ja nie panimaju w tym dziwnym jezyku, a
                    chcialabym ;))) no, moze nie holenderski, ile dunski mi po glowie chodzi....
                    Szopen, ryby nie gesi i sie nie dadza tak latwo nabrac na te twoje zanety ;))))
                    cierpliwosci..... nabiora zaufania... ;)))) a nieslusznie...
                    Tizedik, co jest? jutro generalne wspomaganie sie tu odbedzie, ze skutkiem
                    natychmiastowym;
                    a wlasciwie to dzis chyba - znow polnos minela....
                    do niesprzatniety, prezenty niepopakowane, jeden to nawet niezrobiony.... ;)
                    znaczy robi sie, robi....
                    caluski i spadam,
                    Iwona
                    • Gość: mojito Uporczywosc pajecza . IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.05, 17:19
                      Czolko Wszystkim,

                      wrocilem z Berlina. Bylo bez korkow i robot drogowych. I bez mandatu.
                      Pogoda piekna. Slonecznie i 20C. Tlumy Niemcow walace nad nasze polskie
                      morze. Dentysta zajrzal mi i powiedzial, ze od jutra antybiotyki won.
                      Alleluja i swieto lasu. Margarite bez ograniczen moge :).
                      Nauczylem sie nowego slowa - patison. Owoc/warzywo znalem bez nazwy.

                      U rodzicow na furtce do ogrodu miedzy skrzynka pocztowa a slupkiem
                      plotu byla pajeczyna. Usunalem ja. Pojawila sie znowu. Znowu ja usunalem.
                      I znowu sie pojawila. Usuwalem ja przez tydzien. Az pare dni temu po
                      deszczu stanalem oko w oko z pracowicie snujacym ja pajakiem.
                      Spojrzelismy sobie w oczy. Ze pewnym zrozumieniem. Pajak zgodzil sie
                      ograniczyc terytorium swoich lowow a ja obiecalem nie niszczyc pajeczyny.
                      Zadowolony pajak zniknal zanim zdazylem zapytac jego/ja o plec i
                      dowiedziec sie czy to prawda, ze samica zjada samca zaraz po ten tego.
                      Jezeli to prawda to niedobrze byc pajakiem. Nie mozna nabrac doswiadzcenia :).

                      Yo! Pysiek,
                      tez lubie merlot. I jusz :). Merlot bywa rownie dobry jak letnie_zauroczenia.
                      Trzeba je tylko odpowiednio odkorkowac. Trzymam kciuki za pomyslnosc podkopu
                      do stacji "wolnosc". A poki co - get well soon. *.

                      Mandarynko (Slodka),
                      no to super z tym idealem. Nawet jak okazalby sie w 86% to tez super duper.
                      Prawda jest, ze woze kobiety i moglbym byc kierowca. Nieprawda jest,
                      ze woze bez konca :))). Rzeczywiscie, umawialismy sie wspolnie z Elementem
                      na piwo w Londynie. Moze jednak? Wrzuc mi moze swoja nowa komorke
                      do skrzynki. W Londynie bede 30.08-3.09.

                      Tizedik,
                      jakie sa postepy z Elementem?

                      Asiu,
                      myslac o wygladzaniu szparek i dziurek, :)))))))))))).
                      Podobno mezczyzni statystycznie mysla co 15 sekund dziennie
                      o szpachlowaniu i robotach domowych. Byc moze nie wszyscy...

                      Szopen,
                      qrde, przykro mi z powodu niebrania ryb.

                      Lece usiasc na schodach na Walach Chrobrego i patrzac na rzeke i okrety
                      pociagnac z brazowej papierowej torebki resztki porto.
                      Trzeba sie obecnie kamuflowac papierem. Policja i straz miejska
                      ma inaczej za zle. Szkoda, ze butelka niekaucjonowana :) w przeciwnym
                      przypadku staralbym sie ja zwrocic pusta w Portugalii.

                      Milego weekendu Wszystkim i until next time :),
                      mojito.



                      • tizedik Uporczywosc toastow 06.08.05, 00:01
                        No dobra, powiem....
                        Przez najblizsze tygodnie toasty wskazane jak najbardziej. Podpowiadam haslo na
                        teraz: w intencji bezpiecznego dotrwania do realizacji decyzji Wysokiego
                        Konsylium. Termin niestety koliduje z planami europejskiego transferu Mojito. W
                        tym czasie do toastow nalezy dolaczyc tez trzymanie kciukow.
                        Reszta rzeczywistosci absorbuje mnie zdecydowanie mniej, chociaz np. do pracy
                        chadzam. I nawet jakies konkretne efekty tego "chadzania" sa, ale to chyba
                        tylko skutek rutyny zawodowej.
                        Bawcie sie dobrze i o toastach pamietajcie.
                        Wasza T.
                        • mar_za Re: Uporczywosc toastow 06.08.05, 09:40
                          Czesc,
                          Zagladam tu do Was czasem, ale nadal z pracy nic napisac sie nie da, forum
                          jedynie poczytac mozna. W domu ciagle jestem tylko na chwile, wiec komputer
                          prawie nie uruchamiany i dlatego sie nie odzywam. Nadrabiam zaleglosci zatem.

                          Baluje nadal, zaliczylam w ostatnich tygodniach tyle imprez, ze przez caly
                          ubiegly rok na tylu nie bylam. Zapoznalam sie nawet z lubelskimi klubami, gdzie
                          moj pracodawca coraz czesciej wysyla mnie w delegacje. Nieustannie mam
                          okolicznosci, by wznosic toasty. Nie umiem byc sama, wiec otaczam sie na
                          okraglo ludzmi. Pod nieobecnosc Piranii ciagle sie z kims spotykam, umawiam,
                          baluje. Cos pewnie mam poprzestawiane w glowie, ze samotnosci nie znosze i wole
                          z kims byc. Dla niektorych telewizor moze stanowic towarzystwo. Ja za nim nie
                          przepadam z powodow opisanych przez Pysiek:))). Stoi mi w domu, ze wzgledu na
                          dziewczynki, ale gdyby to ode mnie zalezalo nie byloby telewizji wcale. Co
                          innego radio i sprzet grajacy. Bez tego nie dalabym rady funkcjonowac.
                          Delektuje sie ostatnio Areta Franklin i dwuptytowym albumem Respect. Miodzio,
                          mowie Wam. Uwielbiam te plyte.

                          Wracajac do tematu zdrady, ktory byl niesmialo poruszony przez Zuzke to moje
                          zdanie jakos sie z wiekiem zmienia na jej temat. Nie wiem co bede sadzic za 10
                          lat. Kiedys wydawalo mi sie to niedopuszczalne i ze jest objawem braku milosci
                          i ludzie powinni sie rozstawac po czyms takim. Teraz patrze na to nieco
                          inaczej. Owszem zgadza sie, ze zawsze ktos na tym ucierpi, tylko ze nie zawsze
                          strona, ktora zdradza ma tak silna wole, by wycofac sie w pore. Poped,
                          zauroczenie, czasem okolicznosci powoduja, ze dopiero potem przychodzi
                          zastanowienie nad tym co sie stalo. Skomplikowane to jest niesamowicie, ale
                          zycie ogolnie jest skomplikowane. W relacjach mesko-damskich szczegolnie.
                          Mam bliska kolezanke, ktora dowiedziala sie, ze jej maz przez 5 lat
                          funkcjonowal w drugim zwiazku, w czasie ich malzenstwa. To jeszcze bardziej
                          skomplikowany przypadek niz tylko jednorazowy skok w bok. Trojka dzieci, polska
                          rzeczywistosc materialna i co robic? Dala mu szanse, ale nie jest z tym
                          szczesliwa. A nie jest tak silna, by poradzic sobie bez meza. Nic nie jest
                          czarno-biale. Im czlowiek ma wiecej doswiadczen widzi coraz wiecej szarosci.
                          Idealy gdzies pryskaja. Optymistyczne jest to, ze moze nie dla wszystkich. Jak
                          w przypadku Tangerin idealy maja sie bardzo dobrze:))))

                          Tangerin zazdroszcze Ci:))) Ja po zafascynowaniu jednym takim idealem, tak sie
                          potem pozmienialam, ze za cholere zadnego nie jestem w stanie teraz dostrzec.
                          Moze potrzeba mi terapii:))). Cos tak zaczyna mi sie wydawac. Tez chcialabym
                          zyc z glowa w chmurach:))).

                          Jade dzis na wiejski odpust. Pamietacie takie jeszcze z Polski? Moge Wam kupic
                          balonika na druciku, blaszany zegarek, albo obwazanki:)))).

                          Pozdrawiam, Mar_za

                          • yvona73pol mar_za 06.08.05, 18:07
                            to ja chce kolorowe zegarki ;))))
                            balonika tez ;)
                            i zeby wreszcie sie wyjasnilo...
                            i zeby bylo tak jak chce :))))
                            caluski,
                            pijemy, Tizedik ;)))))))
                            papa,
                            Iwona
                            • Gość: Gunther Re: mar_za IP: *.nsw.bigpond.net.au 07.08.05, 05:30
                              Siemanko kochaniency,
                              kolorowe jarmarki,jasne ze pamietamy,cuda na patyku,koguciki,wata slodka, pyzy
                              z garnka i pierscionki tego no,z kamyczkami kolorowymi.Marzenka fajosko masz:)))
                              baw sie dobrze.Yvonka tez widac baluje czy celebruje,jeden grzyb jak jest
                              wesolo i przyjemnie to jest to i tak trzymac.
                              ja dzisiaj wypoczywam bo wczoraj niestety pracowalem do pozna.kumple ciagneli
                              mnie dzis skoro swit na rybki,ale sobie odpuscilem.starosc nie radosc i odespac
                              kiedys trzeba.Pysiek chyba masz racje,Aussie do gorszej pracy zatrudnia raczej
                              nas,sami pracuja i owszem,ale to musi byc wszystko na luzie bez stresu i bez
                              pospiechu.najlepsze wyniki w pracy u nas maja nietubulcy;)nie powiem nic zlego
                              na Kangurow sa przyjacielscy,pogodni i lubia pogadac i wypic tak jak ja.i jakos
                              to sie kreci.
                              Tizedik i inni potrzebujacy wasze nieustajace.
                              buzienka dziewczyny
                              graba panowie i spadanko w "Polske" ruszam
                              • Gość: mojito Podroz w czasie. IP: 213.155.176.* 08.08.05, 09:27
                                Zdrowko Wszystkim,

                                dzien slonecznie sie budzi. Slonecznie ale juz chyba z melancholijnym
                                dotykiem jesieni. Slonce grzeje krocej i z wyczuwalnie mniejszym
                                entuzjazmem. Za pare minut otworza budke z sokiem z marchwi i zrobie
                                podklad pod sniadanie.

                                Weekend spedzilem na podrozy w czasie. Cofnalem sie 1000 lat.
                                Obejrzalem XI Festiwal Wikingow w Wolinie. Na wyspie Ostrow Reclawski
                                obozowali i walczyli ze soba Slowianie i Wikingowie.
                                Mozna bylo sie przyjrzec sztuce snycerstwa, skornictwa, warzenia soli,
                                bicia monet (tutaj stalem najdluzej :), wytopu zelaza i rogownictwa.

                                Rozgladalem sie bacznie za kreslarzami aby przedlozyc im australijska
                                oferte Gunthera ale ich nie widzialem :). Dziewoje tylko widzialem
                                z wiankami gotowymi do ich puszczenia. Wianki bardzo ten tego i owszem.
                                Wydawalo mi sie, ze przez moment widzialem notujaca cos pracowicie
                                postac Galla Anonima otoczonego wianuszkiem lokalnych pieknosci.
                                Obiecywal wylansowac je i uniesmiertelnic :). Dobrze sobie dawal rade :).
                                Wrazenie zrobil pokaz wikinskich okretow. Wiadomo, nie zna zycia kto
                                nie sluzyl w marynarce :). Wiking zycie mial klawe :).

                                Zycie wydawalo sie prostsze wowczas. Pilo sie, jadlo, staczalo bitwy
                                i w wolnych chwilach ten tego sie robilo. Od czasu do czasu monety
                                sie bilo. Eeeeech, to se ne vrati, ne vrati...

                                Nasz zamorska kumulacja wspiela sie wysokosc masujac nasza wyobraznie :).
                                www.powerball.com
                                Spadam porozmawiac z pania o wlosach koloru marchwi i usiasc w cafe
                                obok przy espresso i croissant. Trzeba spojrzec zaczerwionym oczami
                                poniedzialkowi w oczy.

                                Milego poczatku tygodnia Wszystkim,
                                mojito.
      • Gość: Gunther Re: Niedokonczony business (wontek) :))). IP: 202.134.255.* 09.08.05, 05:31
        Siemanko kochaniency;)
        no z tym forum cos sie dzieje i bardzo dlugo sie otwiera.wiec bez otwierania
        wskoczylem na chilke tutaj i zobaczymy gdzie wyladuje.mam nadzieje ze pod Toba
        Amigo;)Tobie to dobrze,wakacje pomarzyc dobra rzecz.mowisz ze dziewczyny wianki
        rozdawaly?kurde i mnie tam nie bylo?Tobie to zawsze cos sie uda wypatrzyc;)
        a gdzie towarzystwo zniknelo,po weekendzie juz i no tego wyglada to tak jakbym
        ja ze soba gadal.w szkole tak mi sie nieraz zdarzalo ze wszyscy umilkli,a
        Gunther dalej nawijal.ja mam gadane nie powiem.
        dobra kochaniency,malo nas to tylko napisze krotko,ze w Australii jakby
        terrorysci nie wiedzieli gdzie podlozyc bombe,to im dziennikarze napewno sami
        powiedza.dzis od rana niby tak ku przestrodze bebnia i w radio i w gazetach ze
        w nowym tunelu nie ma wyjsc awaryjnych i jakby co,jakas bombka czy cos w tym
        stylu,to tego ludzie w tymze tunelu podusza sie,bo ekipa nie ma jak tam sie
        dostac.zaczynam cos kojarzyc co to bylo pisane o mediach;)moje gadulstwo mam
        nadzieje,ze nikomu krzywdy jeszcze nie uczynilo a gadulstwo tutejszych
        dziennikarzy widac moze.
        Asienko slonko,w porzasiu?dziewczyny jak tam po weekendzie?kurde czy trzeba
        wszystkich ciagnac za uszy?Pysiek a ty w drodze czy ciagle kopiesz tunel?
        buzienka dziewczyny
        czolko panowie
        • yvona73pol po weekendzie 09.08.05, 08:48
          ...definitywnie juz nie chemicznie.... niestety :((((
          sadze, ze za jakies kilka tygodni mi przejdzie; picie wskazane ;))) na
          okolicznosc przejscia; i inne okolicznosci ;)))
          tyle chcialam,
          a, impresska sobotnia nad wyraz udana, udana, dopisali wszyscy ci, ktorzy mieli
          i nawet wiecej ;))))
          wiec jutro machamy choragiewkami na Kingsford, w strone Polski.....
          caluski,
          Iwona
          • Gość: mojito Re: po weekendzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.05, 11:01
            Sloneczne zdrowko Wszystkim,

            juz po soku z marchwi (podwojnym). Omowilismy z pania biezace wydarzenia
            na swiecie :). Bede musial uwazac aby sie nie rozpic. Ta marchewka mnie
            wciaga. Wianek koloru marchwi, no, no... I coraz zdrowszy jestem :).
            Przeszedlem obok do espresso i ciastka francuskiego z serem dla odmiany.
            Raz sie zyje :). Ciastko francuskie to ekscytujaca pozostalosc weekendu.

            Przejrzalem ostroznie gazety. Ostroznie, poniewaz nie chce sobie dnia
            psuc politycznymi wydarzeniami. Dzisiejsze notowania polityczne uciesza
            moich rodzicow. "Rzeczpospolita" ma interesujacy artykul na ten temat.

            Gunther/Amigo,
            czulem Twoja obecnosc :). Wiankow wystarczajaca ilosc byla :).
            Roznokolorowych. Z roznymi wstazeczkami. I szerokoscia usmiechu.
            Podawanie informacji wskazujacych przez dziennikarzy przypomina mi
            dowcip. Dyrektor pyta sekretarke: "Czy umiescila pani nasz anons w
            gazecie o poszukiwaniu straznika do pilnowania naszych magazynow?"
            Tak - odpowiada sekretarka. Czy byla jakas odpowiedz? Tak - mowi pytana
            - okradli nasze magazyny dzisiaj w nocy :).

            Iwona,
            a moze dla odmiany sprobujesz chemii powierzchownie :)? Lekkim,
            koszacym lotem. Lekko muskajacym powierzchnie. Puszczanie kaczek
            na wodzie przychodzi na mysl :). Tak troche szybowcowo. Bez nurkowania
            i zanurzania sie z glowa :))). Mozna wowczas z perspektywy i na biezaco
            widziec rosnace kregi na powierzchni wody:).
            Juz bez antybiotykow jestem i pil bede za ogolna pomyslnosc. Papierek
            lakmusowy powinien sie zabarwic :).

            Zaczelo lekko padac. Mzyc wlasciwie. Wilgotny pocalunek jesieni daje sie
            odczuc coraz czesciej. Na zmiane z zamierajacym oddechem na szyi lata.
            Ciekawe czy na poludniu kraju tez? Jutro jade pociagiem po przekatnej wiec
            odczuje osobiscie. Pocalunek jest pocalunkiem. Bez wzgledu na pore roku :))).

            Slonecznie pozdrawiam ALL,
            mojito.
          • Gość: Asia Re: po weekendzie IP: *.akl.callplus.net.nz 09.08.05, 11:15
            awwww Yvonka ... no coz widac to jeszcze nie to, co sie odwlecze .....


            Gunther, jestem jestem, tyle ze lekko zmeczona, przepracowalam 1szy tydzien,
            wyjatkowo busy robotka, wiec rowniez strasznie duzo musze sie nauczyc, momentami
            mysle ze nie dam rady zapamietac tego wszystkiego, ale moze nie bedzie tak zle.
            Chyba to jedna z niewielu firm w ktorej jest wszystko tip top zorganizowane i
            nie ma wolno amerykanki, wiec na poczatku ciezko sobie przyswoich i zapamietac
            ze ten papierk trzeba zlozyc tak a drugi inaczej.
            Drugi tydzien juz ciutke lepiej, pierwsze pare dni krecilo mi sie w glowie od
            nadmiaru wiadomosci

            po za tym nic ciekawego, dzisiaj pan zrobil stipple ceiling w mniejszej
            sypialni, tak ze gotowa do malowania, moze malzonek zacznie w sobote.

            Mielismy dzisiaj zimno, brrr 9 stopni, czuc zima choc wiosenne kwiaty kwitna.
            Aby do wiosny, :)))

            • yvona73pol niechemicznie.... 09.08.05, 13:54
              ..no coz, Mojito, twa rada jakze sluszna, ale, ale... wlasnie, czesto
              niekoniecznie da sie tak kontrolowac... nawet jak sie chce, i to jest dziwne,
              jeszcze nie rozpracowalam kwestii;
              Asiu, bym chciala wersje "co sie odwlecze" ;)))) raczej niz inna, blizsza moim
              myslom...
              smutno, bo przyjaciel wyjezdza/wylatuje w sina dal, juz jutro... juz go nie
              bedzie.... pusto bedzie... jeszcze nie zdajemy sobie sprawy....
              cos sie konczy (cos zaczyna? na pewno); ech, jakis reflexyjny nastroj mnie
              dopadl...
              nie pijemy, wiec tym refleksyjniej...
              caluski,
              Iwona
              • Gość: Asia Re: niechemicznie.... IP: *.akl.callplus.net.nz 10.08.05, 11:31
                Yvonka, czasem rozstania przyblizaja ludzi chociaz odleglosc sie zwieksza :)))))))
                • yvona73pol Re: niechemicznie.... 10.08.05, 15:27
                  no i juz po....
                  polecial, juz leci, coraz dalej....
                  sadze, ze na koniec sprawilismy mu mila niespodzianke... ktora delektuje sie w
                  samolocie (moze nawet lezka sie kreci ;))))
                  mnie sie krecila dzien caly, jakos wszyscy malo do mnie mowili w pracy...
                  obchodzili dokola, lukiem... wiekszym niz zazwyczaj ;)
                  Asia :))))))) mam nadzieje, no, na pewno tak bedzie!!! ;)
                  a z polskie gazety dowiedzialam sie, ze podobno w Aussielandzie snieg padal...
                  i to w NSW glownie... fakt, qrewsko zimno sie zrobilo ni stad ni zowad... ledwo
                  do domu wrocilam, bo ubralam sie jak fizdzipol (ze niby lekko ;))))))
                  arktyczne powietrze, tfu...
                  rozgrzewam sie coldflu i nowa plytka Chemicznych Braci ;)
                  caluski sle i bede chyba za chwile za susla robic, bo smutek jednak siedzi i
                  gniecie... moze go troche przespie....
                  pa,
                  Iwona
                  • matrioszkaa Re: niechemicznie.... 10.08.05, 20:11
                    Czolko!!!
                    No i jestem znowu, i znow udupiona. Doslownie. Moge wam po raz kolejny posac
                    specjalne pozdrowienia ze specjalnego miejsca. Nafaszerowana wszystkim, co
                    znalazlam i dostalam, udalam sie do apteki, gdzie polecono mi-w razie nawrotu
                    tej uciazliwej przypadlosci-rozpuscic lyzeczke soli w kieliszku wodki (podobno
                    do konca sie nie rozpusci) i wypic. Rozpowszechniam niniejszym te, jakze
                    rosyjska recepte, byc moze dziala i poza granicami;-)))
                    A swoja droga to moze i lepiej, ze jestem udupiona, ostatnio Polakom przechadzki
                    nie wychodza na zdrowie.
                    Bylo sie na wakacjach polskich miejsko-wiejskich. Mar_za-podejrzewam, ze
                    fakktycznie to Ty bylas na moich wakacjach morsko-gorskich. Moze jeszcze zdarze
                    w tym roku to nadrobic...
                    Mojito-ze starszym dzieckiem jestesmy wlasnie na etapie Wikingow (wiosna w Oslo
                    mielismy okazje poogladac lodzie) i rycerzy ogolnie (z tego tytulu odwiedzilismy
                    Torun i uzbroilismy sie na rynku po uszy;-)
                    Pysiek-mam obecnie jeszcze krotsze wlosy niz Ty, slowo!
                    W sprawie dyskusji o lepszosci posiadania syna badz corki moge wam rzec jako
                    ekspert-najlepsze sa wnuki! Obojetnie jakiej plci. Synek, skladajacy
                    bezskuteczne zamownienie na rodzenstwo, zarzeka sie, ze sam bedzie mial
                    szescioro. Juz sie nie moge doczekac;-))) A jak mi sie znudzi to oddam rodzicom,
                    eh-marzenia.
                    No i ogolnie stwierdzam z przyjemnoscia, ze watkowiczom nie powodzi sie zle (jak
                    tam Element?), nastroje pozytywne, tylko gdzie Kazik sie schowal?
                    Aha, i ku memu bezgranicznemu zdziwieniu mamy tu lato!
                    Tangerin (super doniesienia!), znalazlam "Karampuka"!
                    Pozdrawiam absolutnie wszystkich!
                    m.
                    PS.: mam nadzieje, ze gdyby ktos mnie tu pobil, to stawicie sie jak jeden maz
                    • Gość: mojito Fizjologicznie :).. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.05, 22:58
                      Czolko Wszystkim,

                      prawie dziewiec godzin w pociagu. Prasowke potezna odwalilem.
                      Wiem teraz prawie wszystko i plotki prawie wszystkie znam.
                      Gazeciane oczywiscie. Qrde, troche mnie glowa od natloku
                      wiadomosci rozbolala. Jajecznice w Warsie jedzac dowiedzialem
                      sie jeszcze wiecej. Trudno to wszystko przetrawic.
                      Jutro do Kazimierza jade na dwa/trzy dni i nie bede juz czytal.
                      Conajmniej do poniedzialku :))).

                      Qrde, Matrioszka,
                      do trzech razy sztuka. Na psa urok. Uwazaj na siebie.

                      Zdrowka absolutnie Wszystkim,
                      mojito.


                      • Gość: Gunther Re: Fizjologicznie :).. IP: 202.134.255.* 11.08.05, 06:53
                        Siemanko kochani<
                        Yvonka ma racje,dzisiaj tez wylecialem w samej koszuli do autobusu,bo troszki
                        zaspalem i kurde musialem sie wrocic po kurtalke,bo tak zimno sie
                        zrobilo.rzeczywiscie snieg podobno spadl w Blue Mountains wiec od nas
                        niedaleko.takie jakies ochlodzenie nagle.
                        Amigo to kurde mowisz ze wianek marchewkowy masz?ladne warzywko,jakby co to
                        dawaj znac,przebiore sie za Bugs Bunny na wesele;)dobrze byloby wczesniej
                        skusic ta Fortune,to wesele moglibysmy zrobic gdzie dusza zapragnie nawet na
                        wyspach Hula Gula;)dobra dobra,takie zarty,jakbym sam cosik planowal tez dam
                        znac.narazie u mnie sie nie zapowiada;)a od czytania nowin w prasie to
                        rzeczywiscie glowa moze rozbolec,a jak tam wybory?skonczyl sie ten cyrk czy
                        jeszcze trwa?
                        Asienko slonko,tak tez myslalem,ze jak nie w domu to zasuwasz w pracy.cos te
                        nasze forumowe dziewczyny wyjatkowo pracowite,nie mowiac juz ze uzdolnione.
                        Matrioszka pieknie nam sie tu meldujesz z miejsca ten tego;)moj kolega to
                        powiem wam ma w kibelku cala kolekcje bardzo dobrych magazynow do
                        poczytania.inny znajomy z kolei ma ksiege pamiatkowa i kazdy tam mu sie
                        wpisuje.sa to oczywiscie teksty czasem nie cenzuralne,ale jaka frjada poczytac;)
                        lece na pozny lunch
                        czolko wszystkim
                        • tizedik fizycznie 12.08.05, 00:00
                          No wlasnie, pazdziernikowa pogoda opanowala chyba pol swiata, niezaleznie od
                          pory roku. U nas tez ponoc padal snieg na Kasprowym.
                          I co ty Mojito w takich "poludniowych" rejonach Polski szukasz? Chyba nie lata?
                          A ja bym nawet chciala, zeby juz byl pazdzierniki, przynajmniej w kalendarzu.
                          Skonczylby sie wreszcie ten przedwyborczy cyrk! Bo jest i straszno i smiesznie.
                          Ale mnie juz ta zabawa meczy. Zabawa mizerniutkich lotow, ot taka dla plebsu
                          bardziej...
                          Zdecydowanie bardziej powaznie wyglada cala sprawa polsko - wschodnia,
                          zwlaszcza polsko - rosyjska. W TV nas karmia informacjami raczej politycznymi,
                          ale coraz wiecej jest z tego powodu problemow natury gospodarczej. Represyjnych
                          zdecydowanie.

                          Iwonka, powierzchownie a przy tym chemicznie - tego sie nie da zrobic.
                          Przynajmniej z naszego babskiego punktu widzenia. Chociaz na poparcie tej tezy
                          dodam, ze - jak sama nazwa wskazuje - jak chemia to nie rozum. No rozum to juz
                          na pewno nie!
                          I przy okazji nasi panowie pokazali, ze jednak roznia sie od nas.
                          W sprawach chemii - tez;-)

                          Pytacie, co z Elementem, wiec odpowiem, ze nadal tak, jak bylo. Czekamy, bo do
                          wyznaczonego terminu jeszcze 3 tygodnie. Toasty za przeczekanie nadal wskazane,
                          potem - za wyzdrowienie.

                          No i melduje, ze numerki w PB sprawdzalam. Ktos rozbil pule i znowu PB startuje
                          od zera, czyli od 10 milionow zielonych. Troche by sie przydalo...

                          Pozdrawiam.
                          T.
                          • pysiek13 Apetyt na szalenstwo :)))) N-joy :)))) 12.08.05, 05:59
                            Sonecznie :))))

                            pogoda jak kobieta, zmienna jest. never mind pogoda ale, humor wazny i tez mnie
                            chyba nadmiar energi nosi albocos, mnie jakos pogoda nie rusza ;))))

                            ... i z innej beczki ;) macie tez czasem takie momenty ? kiedy nie ukrywajac
                            satysfakcji, mozesz wstac i glosno powiedziec:
                            'I told you so' :))))

                            Soooo ... please allow me my moment of indulgence ;))))

                            moj boss (pamietacie Lew, ktory nie lubi Strzelcow ? ;) zostal przeniesiony
                            daleko daleko, chetnie bym dodala w sina dal, niestety ale nie calkiem sina dal
                            bo do Canberra i czasem bedziemy zmuszeni spojrzec sobie w oczy ;)))) jednak
                            jak to oliva zawsze i tak dalej. od poczatku mowilam, ze on ma communication
                            problem i jeszcze pare, a bez tego u nas w sekcji nie da rady. tylko wtedy nikt
                            mnie nie sluchal ... podczas mojej nie-obecnosci wszyscy ciagle na niego
                            narzekali i prosze prosze ;) horyzonty za-chmurzone zaczynaja pomalu przecierac.

                            jusz blizej celu jestem, niekoniecznie w domu ale :(((( sprawa tak zwana
                            przejsciowa. co tam, napewno po-uklada wszystko tylko tylko patience mi jusz
                            brakuje ... po-deslana sterte korespondencji przywitalam z mieszanym uczuciem,
                            o ile mozna mowic o uczuciach w stosunku do kupy papierowego productu
                            biurokracji ;)
                            oh, my drivers licence was cancelled ... due to unpaid speeding fines.
                            qrcze nooo ...
                            old habits die hard ;))))
                            hm, my bank account statement ? lepiej nawet nie zagladac ...
                            my telephone bill, o tym ale jusz bylo ;))))
                            ale ale ... zdarzaja jednak takie perelki, jak cardki i listy od przyjaciol,
                            recznie pisane, taa takie listy teraz to rzadkie jak unicorn ;)))) usmiechane,
                            radosne i jak milo od razu robi, jak cieplo kolo serca :))))

                            Tizedik :)))) zmeczenie cyrkiem e-tepe ?
                            Mojito :)))) bole glowy od czytania News ?
                            I call that The Perplexing Issues of Science That Really Do Need a Bloody Good
                            Explanation. lubimy jak wszystko jest w miare jasne, klarowne, wy-jasnione, a
                            jak nie wy-jasnione to zrozumiale. swiat idiocieje na naszych oczach i coraz
                            mniej w nim nadziej na jakies sensowne wyjscie. glownie i przede wszystkim jest
                            to z-glupienie medialne, nieustajacy show aberracji, bazowanie na najnizszych
                            instynktach. wiadomosci, ktore powinny byc na ostatniej stronie przechodza na
                            pierwsza. nigdy nie zapomne tego show, jakim bylo publiczne upokorzenie
                            Clintona, jednego z najlepszych president of US ! eh, zeby nasza rzeczywistosc
                            opisac trzeba pokonac bariere poprawnosci, jestesmy nia troche przy-duszeni.
                            OK dam spokoj, nie oczekuje, ze Dyrektoriat cos napisze, wiem ale, ze moglaby
                            duzo ;)))) me too ...

                            Matrioszka :)))) seriooo ??? qrcze jestes kochana, tylko pewnie nie wygladasz
                            tak gupio jak ja :((((
                            Asia :)))) no cos Ty, Ty to masz tyle energii ze jak nastolatka :))))
                            complementy sa wszystkim potrzebne, czasem ale tkwia w nas jakies dziwne
                            bariery i tak trudno jest wydobyc dobre slowo, tak trudno zdobyc na maly gest.
                            Ty z tym nie masz problem :)))) dzieki raz jeszcze :))))
                            Mar_za :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                            Yvona :)))) przykro ... lots of hugs. trzymaj sie :))))
                            Tangerin :)))) tez kibicuje i wszystko krzyzuje za powodzenie :))))wierze, ze
                            uda ... bo milosc moze byc tak piekna, asz niemozliwa :))))
                            Pysiek ;))))
                            ... uhm, siedzi w chmurach i zadaje sobie pytanie:
                            czy to jest litosc, czy to jest kochanie ;))))

                            Tizedik :)))) Tobie to potrzeba teraz i zdrowia i cierpliwosci i sily i mnostwo
                            good luck i mamony i ..... dopisz sobie co tylko dusza :)))) a ja za Ciebie
                            pisze list do Pana Boga, do innych swietych od complicated matters, do wrozki,
                            do Sw.Mikolaja, no chyba ze Mojito cos zalatwi 'po znajomosci' ;))))
                            trzymaj sie :))))
                            na temat chemii, fizyki, za-uroczen ... jasne, ze sie roznimy i dobrze :))))
                            i mamy cycki :))))

                            zdrowko wszystkim
                            • Gość: Gunther Re: Apetyt na szalenstwo :)))) N-joy :)))) IP: 202.134.255.* 12.08.05, 09:15
                              Siemanko kochaniency,
                              ja w drodze na party happy hours,wiec w szampanskim humorze:)))
                              teraz ja moge dolozyc swoje trzy grosze,oul yes macie cycki,male srednie
                              duze,nie dyskryminuje wszystkie lubie:))tak jeszcze dodam,ze nie zawsze udaje
                              sie nam tak od razu zakochac gleboko i do grobowej deski,wiec probujemy rozne
                              metody;)
                              pije za Wasze zdrowie dziewczyny,wybitnie Tizedik i Elementu dzis wieczorkiem
                              panowie graba
                              • tizedik Apetyt na szalenstwo :)))) Perseidy! 12.08.05, 15:01
                                Jako niemal etatowa "pogodynka" infromuje wszystkich, ze dzisiejszej
                                europejskiej nocy ma byc prawdziwa ulewa "spadajacych gwiazd".
                                wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2866934.html
                                Niestety, potezny kawal Europy jest pod chmurami, wiec pewnie nic z widowiska.
                                No i stracimy okazje do wypowiadania zyczen. A ja sama mialabym ich sporo,
                                kazdy z was pewnie tez.
                                Pozostaje nam miec prosbe do naszych Australijczykow, bo "gwiazdy" spadac beda
                                od 8 PM do 5 AM naszego polskiego czasu. A w Sydney nie ma dzis chmur... Moze
                                wiec za nas hurtem wszystkie zyczenia zalatwicie, o ile oczywiscie w dzien ten
                                deszcze meteorow bedzie widoczny. Co wy na to?

                                Pysiek, dzieki:-))
                                Nie jest lekko, ale jest o tyle latwiej, ze Element ma w sobie sporo
                                cierpliwosci i - mimo wszystko - takze sily. Z mamona i "good luck" oraz tym
                                wlasnie zdrowiem - jest juz troche gorzej.....
                                Pisz, pisz do wszystkich swietych:-) I o Perseidach nie zapomnij;-)

                                Gunther, wiedzialam, ze na ciebie mozna liczyc:-))
                                • Gość: mojito Poludniowo-wschodnio :))). IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.05, 18:36
                                  Zdrowko Wszystkim,

                                  dzisiaj pogoda mi "lotto" :))). Mialem dwa, prawie bezdeszczowe, dni
                                  w Kazimierzu (btw, where is Kazik?) Dolnym. Super bylo. Intersujace,
                                  urocze miasteczko. Moge powiedziec, ze Kazimierz teraz znam. Zajrzalem
                                  prawie wszedzie :))). Z Cyganka sie prawie zaprzyjaznilem ale
                                  wrozyc jej nie pozwolilem. Zaplacilem za "niewrozenie". Tak bedzie
                                  ciekawiej. Nie chce znac wszystkiego :). Zdjecie corki mi pokazala.
                                  Oslabilo mnie, ale wrozenia mimo to nie chcialem. Que serra, serra...

                                  W drodze do Kazimierza w Naleczowie sie na moment zatrzymalem. Park
                                  maja ladny. Pozdrowilem siedzacego na laweczce Boleslawa Prusa.
                                  Zamyslony nie zwrocil na pozdrowienia uwagi. Miasto podobno dla
                                  sercowych. Niestety, nie tych o ktorych myslalem. Pojechalem dalej :).

                                  W okolicach piwo Perla kroluje. Pod wezwaniem "Milosc nie jedne ma
                                  imie". Fakt. Trudno sie z tym nie zgodzic. Powrocilem juz do stolicy
                                  regionu. Jest tu nawet Cool :). Rozejrze sie dzisiaj wieczorem
                                  poniewaz Mar_za moze gdzies w poblizu imprezowac :). Ciagle bez Piranii.

                                  Jutro mam w planie Zamosc lub Sandomierz. Nie lubie pospiechu.
                                  Rzucilem monete. Sandomierz padl na orla. Dalem szanse Zamosciowi.
                                  Kostki rzucilem. Sandomierz osiem, Zamosc szesc. Sandomierz wiec jutro.
                                  Podobno ladne miasto. Bylem kiedys ale lalo i nic nie pamietam.
                                  No, moze to, ze lezy nad Wisla :).

                                  Zaniepokoilem sie wczoraj poniewaz tequila mi z trudem weszla.
                                  Nie wiem co jest :). Moze klimat nie ten tego tequilowy.
                                  Przeszedlem na sterowanie reczne - to znaczy na margarite i cuba
                                  libre. O piwie wspomnialem. Toastujac oczywiscie. Do tequili jednak
                                  powroce gdy opuszcze region. Nigdy tak nie bylo :). Niepokoi mnie to...

                                  Wstawic sie do niebios mikolajowo - bardzo chetnie. Ale obecnie
                                  nie przebije sie przez prosby wyborczych sztabow prezydenckich.
                                  Musimy troche poczekac :). Po wyborach bedzie luzniej.

                                  Matrioszka, w dalszym ciagu pelne wnimanie, por favor :).

                                  Dzisiaj wieczorem i w nocy Wasze zdrowia kolektywnie wypije
                                  weekendu milego Wszystkim zyczac,
                                  mojito.

                                  • yvona73pol Sandomierz... 14.08.05, 03:12
                                    ..toz to rzut beretem od moich starych smieci ;))) (O-S jakby co ;))))))
                                    znam, znam, pieknie miasto i okolice.... i te lessy... ;))))
                                    niedoceniane turystycznie.....
                                    dlaczego tak zimno????? grzejnik odpalony, zimno mimoto ;)
                                    pisze prace zaliczeniowa, pisze o kawie i reklamach japonskich, bzdety, bzdety,
                                    i bzdety... tymczasem pozdrawiam was (jednak) goraco,
                                    caluski
                                    Iwona
                                    • Gość: mojito Re: Sandomierz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.05, 22:19
                                      Rzeczywiscie, ladne, zadbane i czyste miasto. Pogoda dopisala.
                                      Slonecznie i cieplo. Zamek. Brama Opatowska. Nalesniki przy
                                      rynku "Pod Cizemka". Lody z budki na rynku. Wisla w zasiegu wzroku.
                                      Kierunkowskazy na Kielce :))).

                                      W powrotnej drodze sprawdzenie stanu poziomu Wisly w Zawichoscie.
                                      Stan sredni :). Przybylo.

                                      Mile doswiadczenie kulinarne w Zajezdzie Marzanna w Niedrzewicy
                                      Koscielnej. Siedlisko folkloru - Staropolskie jadlo.
                                      Po raz pierwszy kluski slaskie jadlem. Przykryte maslakami.
                                      Odlotowe. I po raz pierwszy chmiel widzialem. Suszony na scianie
                                      zajazdu. Obok jemioly wisial. Zawsze cos nowego :))).

                                      Slonecznie,
                                      mojito.
                                      • yvona73pol Re: Sandomierz... 15.08.05, 10:15
                                        coz to, jakas constipation slowna nastala w wateczku ;)))))
                                        az dziw...
                                        dziewczyny - te co adresik mam - podeslalam wam smieszna rzecz na UG czyli
                                        underground, polecam na nudnawy wieczor ;)
                                        a ja sobie forumuje, bo coz innego mozna robic jak wisi nad toba (znaczy sie
                                        mna) wizja ciezkiej pracy koncepcyjnej ;))) pisania pracy zaliczeniowej znaczy
                                        sie ;)))))) jakby nie bylo neta to bym zapewne zaczela chalupe sprzatac ;)
                                        a tak to i w domu bajzel, i w glowie tez ;))))
                                        ale fajnie jest - tak sadze (pewnie nie wiem wszystkiego - jak twierdzi pewien
                                        Murphy ;))))
                                        caluski,
                                        Iwona
                                      • yvona73pol jeszcze jedno 15.08.05, 10:20
                                        Mojito, jakzes ty sie uchowal bez klusek slaskich??? ;)))
                                        Zawichost, Sandomierz, Wisla - czyli wyprawa na ryby z moim padre calonocna,
                                        bieganie po piaszczystych lachach (ktorych dnia poprzedniego nie bylo)
                                        polaczone ze slusznym gniewem w/w czyt. padre - na ten przyklad piach mogl mnie
                                        wessac pod wode w okamgnieniu.... no i kompletny brak zainteresowania
                                        tematem "biora czy nie?" oczywiscie z mojej strony ;))))))
                                        no i chmiel - jakbys sie powloczyl jeszcze po kieleckim, to bys zobaczyl jak
                                        chmiel rosnie, na takich wielkich tykach, ayglada jak instalacja makramy
                                        wspolczesnej ;))))))
                                        • Gość: mojito Kluski slaskie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.05, 12:03
                                          ...zdecydowanie wzbogacily moje zycie :). Nie wiem
                                          jak moglem dotychczas zyc bez nich. I co to bylo za
                                          zycie :). Ten odcisk palca (kciuka?) w klusce to chyba
                                          anielsko-niebianski. Aniol w aksamitnym plaszczu wchodzi
                                          w podniebienie. I sie rozplywa...

                                          Chmiel rosnacy na tyczkach widzialem na zdjeciu. Wczoraj
                                          zblizylem sie do niego cielesnie. Moglem dotknac, podziwiac.
                                          Produkt docelowy znalem juz znacznie wczesniej.

                                          Jeszcze cos lunchowo przetrace i jade do centrum kraju. Moze
                                          to bedzie Oregano Cafe, moze Kurcze blade a moze Spizarka...
                                          Moge zyc z ta niepewnoscia :).

                                          Chmielem wiec Wasze zdrowia,
                                          mojito.

                                          • ilnyckyj Re: Kluski slaskie...i żaby 16.08.05, 16:47
                                            Witam wszystkich bywalców "niedokończonego biznesu". Je suis en retour! Ma
                                            chere Yvonne chętnie bym pokonwersował z tobą tete a tete, c'est ma langue
                                            preferee, voila - j'aime la France et les grenouilles, ale - desole - moja
                                            francuzczyzna już nieco osłabła, oklapła, niestety rzadko używana. Teraz przez
                                            parę dni znalazłem się w Żabolandii, na ślubie polsko-francusko-włoskim (młoda -
                                            nasza rodaczka, którą pamiętam jak jeszcze dzieckiem w kolebce, młody Francuz
                                            pochodzenia włoskiego), połączonym z chrzcinami syneczka, który już się zdążył
                                            narodzić rok temu. Mix kulturowy niesamowity... Nabożeństwo przypominało
                                            wieczorek literacki w domu kultury, poematy odczytywane przez Państwa Mlodych,
                                            muzyka gospel z magnetofonu, ksiądz który pozdrowił nas Polaków i odmówił
                                            pacierz z nami po polsku... A potem wesele też wielokulturowe (zabrakło tylko
                                            swojskiego akcentu w postaci wódeczki, tylko wino) ale bez szaleństw...
                                            Tak czy inaczej - vive la France, mais j'aime śląskie plus que des grenouilles
                                            et des escargots!.
                                            Pozdrowienia i amities
                                            Józio
                                            • tizedik Re: Kluski slaskie...i żaby 18.08.05, 08:42
                                              Hejka wszystkim:-)
                                              No co jest z wami? Ja sie pytam.....

                                              Ja akurat niewiele mam do pisania, bo wiadomo, jak jest... Praca, dom i szpital
                                              w tle. Jednyna "atrakcja" sa pierepałki z panstwowa sluzba zdrowia. Mowie wam,
                                              czasem rece opadaja... Ale takie problemy to dla nas z Elementem zadna sprawa.
                                              Dajemy sobie rade.
                                              No i najwazniejsze, ze sami lekarze sa OK, a nawet chyba lepiej.

                                              Pozdrawiam.
      • pysiek13 Wzruszajac(SIE) ramionami ;)))) 18.08.05, 11:02
        Aloha :))))

        ladnie to tak ? gosc w dom ... a tu chata pusta, drzwi po-otwierane, firanka
        fruwa, nawet przy stole pozostawiony balagan ... i co, kazdy w swoja strone ?

        tymczasem od strony polnocnej nawialo nawet troche jesiennych lisci, strona
        poludniowa za to jest sloneczna i podobno freesias rosna przy drogach jusz.
        wiec wiosna w AU ? co jest kochani ?
        Matko Boska i Jozefie (nie Swiety ;) Ilnyckyi :))))
        welcome very welcome :)))) u nas to tak roznie, raz wszyscy naraz mowia/pisza,
        a za chwilke cisza.
        technicznie, to podejrzewam, ze kazdy wzruszyl ramionami: co bede wy-glupiac
        niech sobie pisza ...
        a ja piepsze ... podobno blaznom i clownom jakos wszystko uchodzi ;))))
        fakt, bywaja u nas przestoje. zwykle jest ku temu jakis powod. jak ktos znika,
        to tez na ogol wiadomo czemu ...

        Hippo na przyklad :)))) tez do nas zaglada czasem, ostatnio zew krwi albo
        odglosy z jungle go wzywaly i tez go wcielo ;)))) pelne zanurzenie Hippo ?
        krotka pilka: wiem, ze nie wygladasz jak Hippo ;))))

        teraz Kazik, ktory rzeczywiscie przestal pisac i mimo, ze co i raz ktos o niego
        pyta, a to Asia, a to Tange o ogrod, a to Yvona grzecznie spyta o zdrowie i
        jego Pania, a to Mojito pol Polski przejechal w poszukiwaniu slaskich klusek ;)
        Kazik milczy uparcie, oddech wstrzymal czy 'cus';) Kazik, Joziu jest tutaj
        Senior i najbardziej z nas po-ukladany ;)))) on ma wszystko jak w pudeleczku i
        wedlug dekalogu ... inaczej nie da rady. a ... i chyba mnie nie lubi, bo mamy
        rozne opinie na temat wiary. tez mysle, ze jednak nas czyta, wiec tak zeby
        dolac olivy Kazik ;)
        ostatnio postanowialam, ze jak umre to pierwsze co zrobie, to zapukam do Pana
        Boga sypialni i powiem: Stary, wstawaj !!! Ty tu spisz, a zobacz co dzieje na
        swiecie ...
        jakby moj wpis zniknal i zostala tylko po nim okopcona dymiaca dziura z
        unoszacym sie nad nia specyficznym zapachem siarki, to bedziecie wiedzieli ze
        wessalo mnie i nie beda to bynajmniej piaski nad-wislanskie ;))))

        Twoje sprawozdanie Jozio urocze :)))) lubie takie klimaty, lubie wesela, o ile
        to mnie nie dotyczy. nie wierze, no nie wierze w permanent contract on
        temporary feelings.
        ale ale good luck to all believers :))))
        zycie moze miec wiele wymiarow i kosmos moze byc w ... Kutnie.

        ja tymczasem sprawdzam quality lokalnych hotel/motel :( i jestem pelna podziwu
        nad inwencja ludzi w wyszukiwaniu coraz i bardziej s-komplikowanych locking
        systems. kiedys to byl po prostu klucz i sprawa jasna. teraz moze byc
        electronic swipe card albo jeszcze lepiej, zakodowany numer. wszystko jest
        fajnie jak czlowiek mial pamiec Rain Man :)a jak nie ? to moj przypadek :((((
        to musi prowadzic za-szyfrowany pamietnik ze wszystkimi tajemniczymi numerkami.
        PIN numbers, phone numbers, fax numbers, birthdays, registration numbers,
        account numbers, TFN, passwords i tak dalej. teraz, kiedy po dobrej kolacji z
        alkoholem, usilujesz sobie przypomniec PIN zeby otworzyc drzwi do pokoju w
        hotelu .... to jest gorzej niz proba of hacking Pentagon. przy placeniu
        rachunku w recepcji, mlody czlowiek strzelil compliement, ze mam bardzo
        oryginalny tatuaz na reku :))))
        si, si, zapisuje sobie numerki, tak ku pamieci ;))))

        zdrowko wszystkim i piszcie czasem :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
        • kazachstan Re: Wzruszajac(SIE) ramionami ;)))) 18.08.05, 12:33
          Dobry wieczor,
          ja to nie dlatego nie pisze ze nie pisze,ze kogos lubie albo nie lubie.ja to
          mysle,ze jak jest rozmowa to ta rozmowe jakosik sie podtrzymuje a jak nikt nic
          nie reaguje na moje wpisy,to sobie pomyslol,ze czas na mnie ot co.
          Pysiek ja tego wlasnie u ciebie tego nie lubie,ze tak otwarcie i ostro piszesz
          na temat wiary i Pana Boga.tolerancja to jest szanowanie kogos opini,wiec
          szanuje ja chociaz z wielkim trudem i oczekuje tegoz od Ciebie.ale tak poza tym
          to jestes lubiana.
          witaj Jozef,ja jestem starosta najstarszy rzeczywiscie bo w tym roku stuknie mi
          60tka.pisalo nam sie tu dobrze i o wszystkie tematy zahaczylismy.a ludzie tez
          zachodza tu i odchodza,czasem znowu wracaja a czasem nie.no zobaczymy.
          u mnie nic nowego,w ogrodzie wiosna i bardzo milo ze niektore Panie o mnie
          pamietaly,bardzo milo.w domu u syna tez byla powazna choroba,ta ostatnio tu u
          nas na watku cos czesto gosci.wiec moja uwaga byla raczej zwrocona ku
          rodzinie,ale terazjuz wszystko dobrze,wszyscy odetchneli z ulga.tak zagladalem
          i podczytywalem co u was nowego.
          ja bardzo chetnie tu dopisze sie na miare mojej skromnej osoby i bardzo chetnie
          lubie jak Asia i wszyscy duzo pisza,bo jakby nie bylo uczymy sie od siebie.
          pozdrawiam
          Kazik
          • tizedik Wzruszajac(SIE) :)))) 18.08.05, 12:57
            Kazik, BARDZO milo znowu ciebie tutaj widziec:-)))

            Odpowiednio przygotowana i dokladnie ukierunkowana prowokacja to gwarancja
            sukcesu, co nie, Pysiek...?....;-)

            A chorobom mówimy: nie!
            [Pysiek, Kazik, mam do was pytanie: do jakiego polskiego "dziela" nawiazuje
            wyzej wypisana kwestia?]

            • yvona73pol Re: Wzruszajac(SIE) :)))) 18.08.05, 15:26
              Kazik, zyjesz!!! ;))))
              wspaniale ;)))))
              i dobrze, ze juz po klopocie.... jaki by nie byl, lepiej, ze sobie poszedl;
              no i nie gadaj, ze nikt sie nie odzywal, bo kazdy ma takie posty, ze pies z
              kulawa noga ich nie zauwazy, i ja takie mialam nieraz, nie dwa ;))) ale o to
              chodzi, ze czasami sobie odpowiadamy, a czasami kazdy sie przegaduje o swoim, i
              ne zwraca uwagi na innych :))))
              nigdy nie wiesz kto i kiedy ci odpowie, i "co gorsza" ;) w jaka nute uderzy....
              ilnick, fajnie miales ;))) grenouilles tez sie potrafia bawic, zwlaszcza ci, co
              sie obracaja w miedzynarodowym towarzystwie ;)))
              bon, tyle na razie, tez sie przyznaje do milczenia, bo roznie jest i jeszcze do
              konca nie wiem jak.....
              caluski i a bientot,
              Iwona
              • Gość: mojito Wieczorowa pora :))). IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.05, 18:46
                Siemanko ogolne,

                powrot do Szczecina. Troche zatesknilem. Miasto od wczoraj
                ma nowy pomnik - Aniola Wolnosci. Rzucilem okiem dzisiaj
                przejezdzajac i Aniol wyglada imponujaco. Plci z daleka
                po rysach twarzy nie moglem ustalic :).

                Pogoda dzisiaj przepiekna. Cieplo i slonecznie. Mialem szczescie
                ostatnio do pogody. Ze sloncem sie krecilem. Tak jak slonecznik :).
                No, i te kluski slaskie. Slazacy wiedza co dobre. Przysmak z wklesnieciem.

                We wtorek, w Warszawie, spotkalem sie ze sloncem greckim pieszczona
                Mar_za. To greckie slonce ciagle w sobie ma :). Usiedlismy w Barze w
                Oficynie i wypilismy po pol-litrowym dzbanku mojito na twarz. Nic nie
                jedlismy. Zdrowko Wasze/nasze pare razy wznieslismy. Tizedik, jestem
                pewien, ze pewna poprawe odczulyscie :))).

                W pociagu usiadlem oko w oko z turystka wybierajaca sie po raz pierwszy
                nad polskie morze. Gadu-gadu skakadu i umowilismy sie na jutro
                na zwiedzanie Szczecina. Odetchnalem z ulga - budze jeszcze zaufanie :).
                Od rzeki Odry zaczniemy. Moze morze...

                Pysiek,
                z kluczami bylo prosciej :). Rozumiem Twoje obawy koniecznosci
                pamietania wszystkich otwierajacych cos numerow :).
                W Warszawie pamietalem koncowke numeru pokoju ale z pietrami
                mialem klopot. Po dwoch nieudanych probach zjechalem do recepcji
                i wspolnie ustalilismy pietro :). Recepcjonistka uprzejmie
                poczekala z komentarzem az zamknely sie za mna drzwi windy.

                Kazik,
                czesc :).

                Spadam, czas zakrecic sie kolo kolacji. Zaprzyjazniony barman wrocil
                wczoraj z konkursu barmanow w Augustowie. Obiecal podzielic sie wrazeniami.
                Byc moze czyms odkrywczo nowym dzisiaj za nasza pomyslnosc wypije :).

                Zdrowia i slonca Wszystkim,
                mojito.

        • Gość: hippo Re: Wzruszajac(SIE) ramionami ;)))) IP: *.crowley.pl 19.08.05, 00:01
          elo elo
          wybaczacie ale mój dół więkzy jak regana obojetność kiedyś razy podwójny
          ch.........
          nie jestm miły jak spotkania rodzinne rozebrane rośliny...
          zakochłaem sie i mam już dość słuchania kobiecych szeptów jak wiatru w drzwiach
          jęk...
          facet ma uczucia też..i jak głupek boi się wiersza choć ma pojęcie o tym też
          i każdy kolo o tym wie że zakochać się chce i słuchać durnych kobiecych wierszy
          nie chce.. i ma już dość i rzygać mu się chce...
          wybaczcie ale zakochałem sie w żonie mej po raz trzeci i bez wzajemności moich
          słów wiersz dalej w niebo leci.............
          i wystarczy mi już słów kobiet co sto procent z nich zawsze bredzi...
          może to każdy kolo skrzywdzony waszej postawy rolą jest załamany i czuje sie
          jak rozje..y z rozerwanej planety niewolnik uczuć sprzedany...
          zastanówcie sie czy zrozumiecię tą grę gdzie uczuć psem jestem szczuty wśród
          waszej nienawiści co zwycięztwa budynkiem bełkotu odrazy waszej rozbłyśnie....
          ZASTANÓWCIE SIE KOBIETY !! MY MAMY UCZUCIA CO KARMIĄ SIE WASZEJ ODRAZY GŁUPOTĄ
          PSEM SZCZUCIA... JESTEŚMY TAK JAK WY PRAGNIENIEM MIŁOŚCI A NIE WASZEGO POCISKU
          ZŁOŚCI OBIEKTEM I NIE JESTEŚMY ZATRUTYM INSEKTEM WOLNEJ MIŁOŚCI....
          WYBACZCIE ALE MUSIAŁEM BO POWIEDZIEĆ SŁOWA TE CHCIAŁEM.. CHOĆ POWIEDZIAŁEM I
          SIĘ ZARZEKAŁEM ŻE WYTRZYMAM I NIE BĘDĘ NARZEKAŁ...SIĘ ZAKLINAM...DALEJ
          WYTRZYMAM Z MILOŚCI KONAM ALE WYTRZYMAM.. JA JĄ KOCHMA I CO NOC Z ŻALU
          SZLOCHAM I WIERZĘ ŻE W DUŻEJ MIRZE MOJĄ MIŁOŚĆ COŚ NA CZĘŚCI ROZBIERZE...I
          WYTŁUMACZY I.....
          JA JĄ KOCHAM I W ŻALU NADAL SZLOCHAM... BO JA JĄ KOCHAM...
          • pysiek13 Re: Wzruszajac(SIE) ramionami ;)))) 19.08.05, 03:44
            Witajcie sonecznie :))))

            Hippo :)))) chapeau bas !!!
            przeczytalam ... i jakos zrobilo mi smutno :(
            kochaj i ... nie szlochaj. niewiele wiemy o ludziach. a jeszcze mniej o tych,
            ktorych kochamy.

            Kazik :)))) przeczytal moj wpis, zrobil sie bardzo czerwony i ... wygladal z
            tym bardzo ladnie :)))) cos mi zdaje, ze jestes Lew ;)))) mam racje ?
            i dziekuje, tez jestes lubiany i ciesze bardzo, BARDZO :)))) ze sie odezwales.
            czasem trzeba dotknac delikatnej struny, zeby sprawdzic co w duszy gra ...
            a rozne mity rosna jak drozdzowe ciasto z zakalcem ;))))

            Yvona :)))) exactly, tak wlasnie z tym pisaniem jest, czasem piszemy i jest to
            wycie coyota na pustyni, czasem asz echo echo odbija i nic, zadnego response.
            piszemy jak chcemy, ( patrz:wolizm ) wolna wola ludzi oczywiscie istnieje i ma
            sie dobrze, sek w tym, ze dysponujac nia czlowiek wybiera czesto ... zle ;))))

            Tizedik :)))) eee, jaka prowokacja ;)))) jak inne metody nie dzialaja ...
            rozwazania religijne potraktujmy wiec z pewnym dystansem i z pewna doza tak
            zawsze w zyciu niezbednego zdrowego rozsadku. tak dla zachowania, jak to mowi
            pieknie, pelni wladz umyslowych i unikniecia overflow error ;))))

            mowimy 'nie' narkotykom,
            mowimy 'nie' wojnie,
            mowimy 'nie' podatkowm (!), propagandzie, nudzie, spamerom, kielbasianym
            skrytozercom (?), tandecie, natretom ... niektorzy nawet mowia 'nie'grzeszeniu,
            ja tam ale lubie po-grzeszyc ;))))
            i moje personal 'nie' to 'nie' dla bylejakosci ;))))

            Mojito :)))) wsiasc do pociagu 'odpowiedniego' ? wszystko w odpowiednim czasie
            i odpowiedniej porze. good luck, maybe maybe urocza turystka to wlasnie to,
            czego szukales ? I crossed my fingers i tak dalej. good luck Amigo :))))

            i ... gdzie reszta ?
            Asia ? weekend just around the corner :))))
            Gunther teraz Ciebie ciagnac za uszy ?
            Jozio ? moze Tobie jest troche przykro, mam nadzieje ze brak natychmiastowego
            odezwu Ciebie nie zniechecil ?

            zdrowka wszystkim :))))))))))))
            • yvona73pol Re: Wzruszajac(SIE) ramionami ;)))) 19.08.05, 04:56
            • yvona73pol Re: Wzruszajac(SIE) ramionami ;)))) 19.08.05, 04:56
              ..no ladnie....
              widze hippo, ze jest tu dusza, ktora mnie rozumie... w pewnym sensie...
              aczkolwiek u mnie nie do konca tak sie dzialo/dzieje/bedzie dziac?...
              ale, ale - chce zlozyc protest: nie zgadzam sie, ze 100% kobiet gada 100%
              bzdetow i ze zawsze bawi sie czyimis uczuciami; rozumiem, ze w amoku rozpaczy
              musiales to z siebie wyrzucic - a teraz ja musze zaprotestowac; i wcale nie na
              zasadzie "uderz w stol..." ;))))
              widzisz, niezrozumienie i niekompatybilnosc to odwieczny problem, ze nie
              wspomne o kulejacej komunikacji.... rodza sie sytuacje, ktore nie powinny miec
              miejsca.... ile osob, tyle pojec o swiecie i tak dalej,

              ja i tak jestem pozytywnie zdumiona, ze nasze oczy widza mniej wiecej to samo i
              nasze mysli potrafia bladzic w podobnym kierunku, czaasami zadziwiajaco
              podobnym... i sympatie rowniez ;)))
              no, caluski,

              cosik mam do zrobienia wiec nie moge za bardzo pisac, no i moge sie
              zagalopowac... a sporo mam do powiedzenia na temat toksycznych relacji,
              niestety.... do pewnego momentu znalam jedynie takowe :/
              pa,
              Iwona
            • Gość: Gunther Re: Wzruszajac(SIE) ramionami ;)))) IP: 202.126.99.* 19.08.05, 04:57
              Siemanko kochaniency,
              no wlasnie exactly tak sobie pomyslalem,ze jak nikt nie pisze.to ja sam ze soba
              bede nawijal?dobrze ze tylko jakas przejsciowa cisza na morzu.Jozek Ty tak
              latwo nie rezygnuj,pisz brachu skad jestes?jak ze Slaska to sie nie zdziwie;)
              powiedz tak przy okazji;)czy we Francji tez juz sa butelki z winem korkowane na
              zakrecany kapsel?
              Kazik kogo ja widze,kope lat,nareszcie przemowiles:)
              Hippo jednocze sie z Toba w bolu,ja tez cierpie kurde,rasia.
              Pysiek ty to jestes numerantka!
              tak parafrazujac Twoj talent do odwrocenia kota ogonem,bez urazy tylko
              przypomnial mi sie dowcip,moze nie znacie:

              w pewnym supermarkecie klient poprosil mlodego sprzedawce o pol glowki
              salaty.niestety chlopak powiedzial ze to niemozliwe.klient byl nieugiety i
              bardzo nalegal,wiec w koncu sprzedawca poszedl na zaplecze spytac kierownika.
              przychodzi i mowi:
              -jakis palant chce kupic pol glowki salaty.
              w tym samym momencie oglada sie i zauwaza,ze klient stoi za nim,wiec dodaje
              szybko:
              -a ten mily pan reflektuje na drugie pol
              kierownik sie zgodzil.
              klient podchodzi do mlodego sprzedawcy i mowi:
              -chlopcze mogles dzisiaj miec niezle klopoty,ale wykazales sie opanowaniem i
              refleksem.potrzebujemy takich ludzi w mojej firmie.skad pochodzisz chlopcze?
              -z Nowego Targu prosze pana
              -a dlaczego stamtad wyjechales?
              -wie pan,miasto bez przyszlosci,same dziwki i hokeisci
              -hmmmmmmmmmmmm,moja zona jest z Nowego Targu
              -Tak?a na jakiej gra pozycji?

              napisze pewnie znowu wieczorkiem kochani.teraz mam lunchowymytyng;)
              buzienka dziewczyny i piszcie slicznie
              Asienko w porzasiu?:)))
              graba panowie
              • Gość: Gunther Re: Wzruszajac(SIE) ramionami ;)))) IP: 202.126.99.* 19.08.05, 04:58
                Yvonka buzienka prze-ogromna :)))
                • yvona73pol gunther 19.08.05, 05:03
                  :)))))))))))))))))))))))))))))
            • Gość: hippo Re: Wzruszajac(SIE) ramionami ;)))) IP: *.crowley.pl 21.08.05, 21:17
              nie ma co sie smucić... życie płynie dalej...... trzeba być twardym a nie
              miętkim...ja jestem ten z plasteliny....będzie mi tak jakoś dołowato ale
              przecież jestem facet muszę sie pozbierać.....
      • goscnieproszony Re: Niedokonczony business (wontek) :))). 19.08.05, 05:06
        kurdeeeee ale wy macie zaparcie!
        a juz juz i watek by sie rozp..dzielil:-)
        • Gość: mojito "Crazy Little Thing Called Love" . IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.08.05, 11:56
          Sloneczne Siemanko :))) Wsiem,

          dzien zaczalem od "Queen". Pogoda obiecujaca, szyba opuszczona
          i Freddie Mercury lka, szlocha, zawodzi i obiecuje - " I want
          to break free". Albo optymistycznie oswiadcza - "I Want It All"
          i dodaje, ze chce to teraz zanim "I`m Going Slightly Mad".

          Hippo/Amigo,
          lkam, pije z Toba. Empatuje. Rady jednak nie mam. "Milosc to cyganskie
          dziecie..." Nikt chyba rady nie ma :). Kazdy z nas bardzo indywidualnie
          sie do niej zbliza lub sie o nia ociera :).
          Wydaje sie, ze milosc powinna byc optymistyczna, uskrzydlajaca, sloneczna
          i och i ach... "A Kind Of Magic" - "Queen" ponownie:).
          Kazda inna milosc osobiscie "piepsze" i zatrzymuje sie na troche ubozszych
          krewnych - zauroczeniach (no pan intended :), romansach - dluzszych
          lub przelotnych, one night stand nawet :). Moje zrozumienie jest bez rady :).

          Gunther/Amigo,
          dowcip przedni :))). Znam w innej, nie nowotarskiej wersji ale podoba
          mi sie bardzo. Dalekie skojarzenie hokejowe: krazek hokejowy (puck)
          i tablica przed wjazdem do miasta Puck - ktos wydrapal "P" i powstal
          wolacz - Fuck :))). Turysyczna atrakcja w lecie :).

          Pysiek,
          podobno aby cos znalezc trzeba przestac szukac :). Los bywa tak
          przewrotny. Odnosze przyjemnne wrazenie, ze zdrowiejesz :))).
          Dla Ciebie przelacze na "Don`t Stop Me Now" a pozniej na "Bohemian
          Rapsody". Jak "Queen" to "Queen" :))). Zdrowko wiec absolutne :).

          Goscnieproszony :),
          sa tylko goscie. Nie ma nieproszonych :))).

          Spadam na sok z marchwi i przy espresso zastanowie sie jak bede
          promowal :) miasto i ewentualnie okolice. Jestem troche patriota
          lokalnym.

          "Friends Will Be Friends",
          mojito.
          • tizedik Re: "Crazy Little Thing Called Love" . 19.08.05, 20:35
            Pysiek, odpowiedz prawidlowa:-) To znaczy - prawie;-) Bo powinno byc:
            parówkowym skrytożercom mówimy NIE! Z filmu Miś oczywiście. Ulica, ktorej
            patronem bedzie rezyser Bareja, ma powstac gdzies w mojej okolicy. Ulice
            Ordonki juz mamy.
            No dobra, kontynuujcie temat malych chemicznych szalenstw:-) Ja chetnie
            poczytam, chociaz obecnie chemia kojarzy mi sie raczej z lekarstwami.
            Mojito, czy rozszerzyles swoje kompetencje przewodnika o jakies nietypowe
            umiejetnosci?
            Lubie sluchac Freddie'go:-)
          • Gość: hippo Re: "Crazy Little Thing Called Love" . IP: *.crowley.pl 21.08.05, 21:14
            elo
            no i nie wiem co mam powiedzieć...
            sama prawda.."cygańskie dziecie.." to przenośnia jak " KUKÓŁKI JAJO"...i rację
            masz jak do tamtą stąd...ja sie zderzyłem z miłością i tak przepadłem... bo
            gdybym się otarł to wiedziałbym co zrobić mam by weselej było ... jednak po
            zderzeniu....śmierć w objęciach miłości do końca mych dni....to jak cygańskie
            dziecko co je wychowujesz......naprawdę udane porównanie MOJITO.....
        • Gość: hippo Re: Niedokonczony business (wontek) :))). IP: *.crowley.pl 19.08.05, 20:53
          elo kolo sie to rozlecieć to musiałoby być poza kontrolą a naszej idei naszych
          słów treści czekamy na wieści ze swiata i wierz mi że sie to czyta i się
          rozumie.........
          dzięki za zrozumiemie panie i panowie
          CU
          • Gość: Gunther Re: Niedokonczony business (wontek) :))). IP: *.nsw.bigpond.net.au 20.08.05, 04:32
            Siemanko kochaniency,
            mialem sie dopisac wczoraj ale szczerze powiem ze bylem troche wypity,wiec
            sobie mysle ze jak zaczne pod zewna nute to tego,moze z tego wyjsc cos nie ten
            tego.
            sorki Hippo tylko nie bardzo kojarze,czy jestescie razem z zonka?jak pytanko
            zbyt osobiste to mnie olej;)nie obraze sie.
            ja moze nie szlocham z powodu odtracenia ale przezylem to bardzo.podobno dobrze
            sie czyms wtedy zajac,no co zajalem sie,przelecialem Alpy wte i wewte,podjalem
            sie pracy zamiast wypoczywac i niby troche mi przeszlo,ale pozostal jakis glupi
            zal.i podpisze sie pod Hippo,ze pod tym wzgledem kobiety nas troche
            dyskryminuja.tak jakbysmy mieli wlasnie gruba skore i nic nie czuli.a my
            czujemy tylko nie zawsze okazujemy to tak jakbyscie chcialy.
            musze przerwac kochani,jajecznica mi sie spali kurde,moje sniadanko!!
            zjem pomysle i moze cos rewelacyjnego dopisze?
            Queen tez lubie sluchac,mniej patrzec na nich ale to juz przeszlosc.
            dzis w Sydney mniej slonecznie ale cieplo i chyba polece sie przekapac
            buzienka wszystkim dziewczynom
            panowie czolko
            • Gość: Gunther Re: Niedokonczony business (wontek) :))). IP: *.nsw.bigpond.net.au 20.08.05, 04:37
              I tak w biegu miedzy patelnia i komputerem,
              na temat slubow,to mam tez swoja opinie.jak bym byl sto procent pewny swoich
              uczuc to bym sie dawno ozenil.a poniewaz nidgy nie bylem pewny to sie nie
              ozenilem.nie mam nic przeciwko partnerskim zwiazkom,po polsku karte rowerowa.
              jesli dwoje sie kocha i rozumie i nie czuja potrzeby tego legalizowac,to kurde
              po co komu ten slub.
              buzienka i zdrowenka wszystkim
            • yvona73pol Re: Niedokonczony business (wontek) :))). 20.08.05, 04:38
              z tym okazywaniem, to jest tak, ze jak sie nie okazuje, to poten nie powinno
              sie miec pretensji, ze sie jest posadzonym o brak feelings i gruboskornosc...
              jakkolwiek lubimy sie bawic w zgadywanki, to jednak czarodziejami tez nie
              jestesmy.... co widac, to jest brane za status quo......
              :(((((((((((((((
              • Gość: Kazachstan Re: Niedokonczony business (wontek) :))). IP: *.dsl.nsw.optusnet.com.au 20.08.05, 05:51
                Dzien dobry wszystkim,
                no ja tez sie przyznam,ze to jest bardzo trudne.im starszy jestem to jakosik i
                latwiej mi to przychodzi.patrzac do tylu,to ja musiol byc okropnie gburowaty
                mlody czlowiek i jak te dziewczyny mnie jakos polubily to sam nie wiem.po
                prostu okazywanie uczuc lepeij wychodzi kobietom.ja rozumiem,ze jest to
                potrzebne kobietom,ja nawet zauwazylem ze moja Pani to potrafi sie do mnie nie
                odzywac,jak nie zareaguje tak jak ona tego oczekuje.to tez nie dobrze,bo to tak
                jakby chciala mnie ukarac. czesto powiem mile slowo i zawsze chwale.Gunther
                dobrzes kiedys napisol,ze dla kobiety najlepszy afrodyzjak to sa slowa.im
                wiecej tym lepiej,no i oczywiscie jak kto potrafi,to czulsze slowa robia
                wrazenie lepsze niz takie o niczym.
                prawda jest,ze tak jak Pysiek mi wytknela,ze zyje wedlug dekalogu i powiem wam
                ze zycie jest dzieki temu sto razy prostsze.tako samo ze slubem.raz sie slub
                bierze i przyrzeka na cale zycie w dobrej wierze.z mojej strony bylo wytrwanie
                i milosc,ze strony mojej bylej malzonki bylo wygodnictwo nie ma co sie
                oszukiwac.ja nawet bym trwal w takim malzenstwie mimo wszystko,bo przysiega to
                przysiega,slow na wiatr nie rzucam.ona sobie lepsze zycie wymyslila,to trudno.
                powiem wam wiec ze i owszem mezczyzni gruboskorni sa,ale przez dlugie miesiace
                jakos i nie moglem uwierzyc co sie stalo i chodzil kolowaty.jak kazdy by wziol
                sobie do serca,ze jak slub to juz na zawsze i trzymal sie tego przesiegol,to
                nie byloby tyle rozwodow ot co.teraz swiat zbyt szybko sie kreci,zawalony jest
                mnostwem przeroznych towarow.wiec partner to jak towar wymienny,cos sie psuje i
                juz wyrzucamy go,wymieniamy na nowszy typ.moze to zbyt uproscilem ale ja takoz
                mysle i tak czuje.
                pozdrawiam wszystkich
                'Kazik
                • matrioszkaa Re: Niedokonczony business (wontek) :))). 20.08.05, 09:44
                  Czolko ludziska!
                  Pizcie sobie dalej o uczuciach i slubach, a ja tylko wspomne, ze na urlopek
                  morski i poniekad gorzysty sie wybieram. Relacja po powrocie.
                  Paaaaaaa
                  m.
                  • Gość: mojito Tiramisu :))). IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.08.05, 16:43
                    Slonecznie Wszystkich,

                    uslyszane wczoraj: ulubiony deser polskiego szefa/bossa
                    - tyraj-misiu :).

                    Pogoda nie do uwierzenia. Slupek (rteci) oscyluje erekcyjnie
                    wzniesiony na wysokosci 28C. Lato jest piekne. I gorace :).

                    Rozwazam przeniesienie sie permanentnie na Waly Chrobrego
                    i otworzenie budki turystycznej ze specjalizacja calodobowych
                    wedrowek po Szczecinie. Zajecie daje satysfakcje. Pieniedzy mniej :).

                    Lece na lody cytrynowe do Castellari. Siedzac na murku i lizac
                    lody galkowe bede kontemplowal wyjazd nad morze.
                    Do spraw meskiej wrazliwosci lub jej braku i sfer erogennych byc
                    moze powroce w poniedzialek. Dzisiaj moze morze :))).


                    Szeroki :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) Wszystkim,
                    mojito.

                    • Gość: Gunther Re: Tiramisu :))). IP: *.dsl.nsw.optusnet.com.au 21.08.05, 03:49
                      Siemanko kochaniency,
                      no dzisiaj zupelnie na spokojnie.Yvonka ma racje,ze za malo mopwimy:)))
                      mezczyzni jakos mniej ogolnie czuja potrzebe duzo mowienie,albo mowia krotko i
                      zwiezlowato.ale to jest jeszcze nie zasada,bo jak mam do kogos zaufanie to wale
                      smialo na calego i nie obawiam sie powiedziec szczerze co czuje.a jak jest tak
                      na pol gwizdka to tez nie bede sie wyzewnetrznial bo czuje sie troche
                      smiesznie.moge przemawiac czule,a kobitka pod nosem sie smieje ze mnie,bo nie
                      traktuje mnie powaznie.wiec z tym mowieniem to jest roznie.ja tam slow nie
                      zaluje jak jestem zaangazowany,bo inaczej kobieta nigdy sie nie przekona ze z
                      mojej strony to naprawde cos powaznego,ale i odwrotnie jak kobieta nic nie mowi
                      to znaczy ze nie traktuje mnie powaznie i tak to sie kreci.
                      wiec trzeba najpierw sobie uwierzyc i zaufac na 100.
                      Happy Birthday Kazik musze ciebie zdradzic bo sam pewnie sie nie przyznasz.
                      najlepszego i obys farme juz w najblizszej przyszlosci mogl kupic sobie,takak
                      jaka sobie marzysz:)
                      buzienka dziewczyny
                      czolko panowie
                      • Gość: Gunther Re: Tiramisu :))). IP: *.dsl.nsw.optusnet.com.au 21.08.05, 03:51
                        relacje z lunch z Palm Beach skad pisze dopisze jutro
                        czolko
                      • Gość: Asia Wiosna :)) IP: *.akl.callplus.net.nz 21.08.05, 04:15
                        u mnie wiosna, wczoraj mielismy 20 stopni i piekny sloneczny dzien, dobrze ze w
                        czwartek przygotowalam miesko na grila, zrobilismy wczoraj otwarcie sezonu,
                        przyjechala corka ze swoim chlopakiem, fajnie bylo :))

                        dzisiaj maz i corki chlopak szaleja z pila po ogrodzie, malo co juz do wyciecia
                        zostalo :))

                        nie odzywalam sie troche bo wieczorami bylam tak zmeczona ze nie mialam sily
                        myslec, przez 2 tygodnie codziennie uczyli mnie nowych rzeczy, bylam lekko
                        przestraszona bo zdecydowanie bylo tego za duzo jak na jedna osobe, wczoraj
                        szefowa mi powiedziala ze ucza mnie tak na wszelki sluczaj, jakbym musiala kogos
                        zastapic, pod koniec sierpnia przychodzi nowa osoba i to ona wlasnie ma
                        wiekszosc tego robic. Odetchnelam z ulga ufffff

                        Fajnie ze wiosa przyszla, kwitna moje ulubione zonkile, swieci slonko, jest
                        fajosko, szkoda tylko ze moje problemy zdrowotne nie zupelnie chca odejsc,
                        ukasil mnie kleszcz pare lat temu i wyglada na to ze do normy to ja juz nie
                        wroce niestety. No coz takie zycie

                        Kazik, ciesze sie ze wrociles, i wszystkiego najlepszego z okazji urodzin :)))

                        z tym mowieniem o uczuciach bywa roznie, czasem mowimy czasem nie mowimy, czasem
                        jak Gunther napisal nie mowimy bo uwazamy ze jezeli ta druga osoba nie mowi to
                        znaczy ze nie traktuje nas powaznie , no coz bywa roznie, czasem bez mowienia
                        ludzie wiedza ze to jest to, czasem sie nagadaja, naobiecuja a w krotkim czasie
                        sie okazuje ze to nie bylo to. :))) Chyba nie ma reguly i na ogol raczej sie
                        kierujemy swoimi uczuciami niz slowami.
                        Czy slub jest sprawa wiazaca? tez chyba nie biorac pod uwage ilosc rozwodow,
                        mnie osobiscie slub by nie zatrzymal gdybym uwazala ze jestem w zwiasku w ktorym
                        wiecej juz byc nie chce. Wydaje mi sie ze lepiej zlamac przysiege niz sie meczyc
                        z kims z kim juz nas nic nie laczy poza slubem.

                        Hippo, fajnie ze masz odwage przyznac sie do tego ze jestes zakochany w swojej
                        zonie, nie wielu facetow by sie przyznalo, wiekszosc uwaza ze to ujma o tym
                        mowic, nie tylko publicznie ale nawet zonie tego nie mowia hihihihi

                        no coz widac niektorzy faceci za wszelka cena chca zachowac macho image i zeby
                        nie wiem co nie przyznaja sie do tego ze maja uczucia :))) znam takich ktorzy
                        pisza calkiem niezle wiersze milosne ale nie maja odwagi powiedziec wprost o
                        swoich uczuciach swojej partnerce. Zdaje sie ze jest to pewnego rodzaju polisa
                        ubezpieczeniowa, bo gdyby ona mnie kiedys zostawila to ja sie nigdy nie przyznam
                        ze mialem dla niej gorace uczucia
                        • Gość: mojito Uczucie goraca :))). IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.08.05, 16:46
                          Siemanko niedzielne,

                          lato wrocilo. Z upalem i furia goracej trzydziestki. Temperatura trzyma.
                          Wrocilem z nad morza na dobrze zapowiadajacego sie grilla.
                          Nad morzem tlumy. Zyc trudno. Piasku na plazy prawie nie widac.
                          W wodzie tez tlumy. Zwariowac mozna. Bedzie obled gdy wieczorem
                          ludzie zaczna wracac do miasta z nad morza.

                          Z wyrazaniem uczuc nie mam klopotow. Podobnie jak Gunther :). Wyrazam je i
                          komunikuje. Nie pozostawiam cienia watpliwosci, ze kobiete lubie, podoba
                          mi sie i ten tego. Komunikuje to rano, w poludnie (jezeli moge)i oczywiscie
                          komunikuje wieczorem. Kilkakrotnie. Nigdy nie spotkalem sie aby
                          kobieta mi przerwala i powiedziala, ze wyrazalem uczucie juz wczesniej:).
                          Im lepsza komunikacja/wyrazanie tym lepsze wzajemne zrozumienie.
                          Do wzajemnego zrozumienia daze jak do abordazu :). Im lepsze zrozumienie
                          tym lepsze ten tego. W wiekszosci przypadkow staram sie zrozumiec
                          indywidualnie kobiete i ulatwiam jej zrozumienie siebie.
                          O gruboskornosci i niewyrazaniu uczuc/sympatii nie ma mowy :).
                          Niczego nigdy na wyrost nie obiecuje i zadnych podobnych obietnic wzajemnie
                          nie oczekuje. Nie boje sie pierwszy uczucie/sympatie wyrazic.
                          Taki nieustraszony jestem :))). W zadnym przypadku nie ukrywam swojej
                          sympatii/uczuc goraca do kobiet. Natychmiast po zauwazeniu swojego uczucia
                          do kobiety komunikuje je otwarcie. I w wiekszosci otwartosc jest doceniona :).

                          Kazik,
                          happy, healthy birthday :))).

                          Spadam na grilla. Ma byc liczny. Dobre studium psychologiczne na przygladanie
                          sie jak sie ludzie wzajemnie komunikuja i wyrazaja ten tego uczucia. Ma byc
                          karkowka, kurczak, indyk, ryby i kaszanka (lata jej nie jadlem). Przynosze
                          pieciolitrowy karton czerwonego wytrawnego chilijskiego wina. Smakowalo
                          wszystkim w ubieglym roku. Wow! pogoda jak drut. Slonce ciagle daje...

                          Wasze zdrowia (i moje tez),
                          mojito.
                        • Gość: hippo Re: Wiosna :)) IP: *.crowley.pl 21.08.05, 21:07
                          elo
                          dziwnie tak po tym wszystkim... nie chce mi sie śleć my by poukładać puzzle ze
                          słownych części...
                          kurcze powiem że nie myślałem ze tyle głosów na dół mój usłyszę ( przeczytam)..
                          czy jestem z moją żoną GUNTHER??? jestem skoro nadal jest moją żoną.... jednak
                          wykopu głębokie rowy przmierzać muszę... a co do przyznawania się do uczuc jako
                          facaet ASIU musze powiedzieć że tylko naprawdę płytkie facet nie przyzna sie do
                          miłości przed przyjaciółmi...takie zdanie moje...
                          A co do tego czy jest 100% IWONKO... ciężko powiedzieć jednak siedzie tu i
                          czytam jak facet zły bo to się kobiety rozczarowywują bo ich mężczyzna jest
                          taki to a taki..smutne to.... chciałem tylko mimochodem powiedzieć ze my też
                          uczucia swoje mamy choć staramy się być twardzielami i boli nas bardzo jak
                          kobiety nami gardzą i poniżają nas srodze... nie wiem jak i kto dogodzić wam
                          może......
                          pozdro
                          .......
                          • kazachstan Re: Wiosna :)) 22.08.05, 03:21
                            Dzien dobry,

                            od wstepu bardzo dziekuje za zyczenia.Gunther ty to naprawde jestes gadula,nie
                            usiedzisz zeby z kims sie nie podzielic.dobrze dobrze nie gniewam sie,nie
                            myslalem ze taka wielka liczba urodzin to powod do radosci.no coz latka leca.
                            dziekuje jeszcze raz wszystkim,Pyaiek tez dziekuje bo nawet zadzwonila i bylo
                            mi bardzo milo.tylko gdziez ty jestes?takie echo szlo jakbys dzwonila z
                            ksiezyca.no bardzo milo,dziekuje.
                            wczoraj dzieci zaprosily mnie do restauracji na obiad i byl taki maly zlot zlot
                            rodziny i przyjaciol,bardzo mily wieczor,nikt sie zbytnio nie upil,po polnocy
                            bylismy w domu.dzisiaj od pracy wziolem sobie wolne i troche w ogrodzie
                            porzadkow zrobie.okropnie wiatr hula.tak dla milosnikow zieleni to dodam,ze
                            magnolie juz zakwitly,wielkie piekne kwiaty.szkoda tylko ze tak krotko kwitna.
                            Asia bardzo ladnie napisalas chociaz niezupelnie sie zgadzam.
                            pozdrawiam wszystkich
                            Kazik
                            • Gość: szopen Re: Wiosna :)) IP: 206.73.209.* 22.08.05, 05:47
                              No to wszystkiego najlepszego Kazik,
                              Jeszcze ze dwie szesdziesiatki conajmniej.
                              Wesole i szczesliwe.

                              No ja juz w pracy po wakacjach.
                              Oczywiscie rozpoczalem od przeczytania co sie wydarzylo i o czym mowa.
                              Chyba juz jestem mniej wiecej zorientowany.
                              Opinie przedstawie jak bede mial chwilke.

                              Ciezko jest wracac z wakacji.
                              • Gość: Gunther Re: Wiosna :)) IP: 202.134.255.* 22.08.05, 07:08
                                Siemanko kochaniency,
                                Szopen kope lat,no swietnie ze juz wrociles,bo umieralem z ciekawosci co z tymi
                                polskimi rybami biora czy kurde biora ale za dolary?
                                Asienko sama zyciowa madrosc przez ciebie przemawia,swiete slowa:)))
                                Yvonka ty tam sie nie zapracuj pokaz nam sie czasem.ja wiem ze jak ci smutno to
                                pewnie tak jak ja,rzucasz sie w wir pracy i pisac nie bardzo sie chce.
                                powodzenia:)
                                AMigo,widze ze dajesz rowno zaru,kurde o biurze turystycznym to nic nie
                                nawijaj,bo tu tez kiedys mial powstac klub podroznika i co?
                                Kazek chlopie,to nie ma co sie martwic ta liczba,jestes Sexty years old jak to
                                kiedys nam Pysiek ladnie napisala:sex times sex i sexty sex:)))
                                Pysiek to gdzie w koncy jestes?na ksiezycu kurde? tam cie jeszcze nie bylo?
                                zdrowka zycze
                                a teraz wam opowiem przesmiszna historie jak to wyladowalem na Palm Beach.
                                w pracy dostaje na swoj email adres takie rozne zarciki,napewno wy tez tego
                                dostajecie towaru bez liku.no i potem robie cenzure czy warto podac dalej czy
                                po porstu wyrzucam do kosza.i dostalem taki smieszny mailik,wiec zdecydowalem
                                go poslac dalej niech ludziska sie tez posmieja.mam moich stalych
                                korespondentow w moim mail box i wcisnalem "Krzychu" i email poszedl.za chwilke
                                dostaje odpowiedz,"jestem Krzychu ktory pracuje w tym samym biurze co ty,czesc
                                rodaku".kurde ale mnie zaskoczyl mowie wam.otoz wcisnalem Krzychu i nie
                                sprawdzilem ze na liscie pracownikow jest inny Krzychu i polecialo nie tam
                                gdzie trzeba.kupa smiechu mowie wam.ja to powiem szczerze ze zaczynam sie bac
                                komputerow.takie niezle rzeczy mi sie przytrafiaja dzieki komputerom no
                                tego.sam nie wiem czy cieszyc sie czy plakac.posuwajac historyjke do przodu,
                                niewiele myslac odpisalem na jego post jak pracujesz w tym samym biurze podaj
                                namiary,chetnie sie spotkam w lunch.no okazalo sie czlowiek pracuje w firmie
                                niedlugo,przeprowadzil sie do Sydney z Melbourne po rozwodzie z zona.w lunch
                                nam sie nie udalo spotkac,ale spotkalismy sie na rybkach na Palm Beach on
                                wprawdzie mieszka w Dee Why sa to polnocne bardzo malownicze rejony Sydney.
                                rybki nam sie udaly wysmienicie i potem skoczylismy na lunch opic i ryby i
                                spotkanie.mowie wam fajosko,spotkac tak kogos zupelnie po wariacku.
                                Hippo brachu.przykro czytac ciebie,zes taki zmarnowany.grabe podam,mnie tez
                                taka jedna troche porysowala,dla niej nosilem koszulke z napisem"I'm Your man"
                                dla niej pol klombow ogolocilem w parkach,dla niej bylem w stanie zrobic bardzo
                                wiele i co?i nic.nie chce mnie i basta..kurde co ja bede ci pisal,zona chociaz
                                Twoja na papierku.wiem co znaczy byc emocjonalny,kochac nie wstydze sie tego
                                powiedziec glosno albo jak trzeba szeptem.no nic dobra kochaniency lece dalej
                                dziewczyny buzienka
                                panowie graba
                                • Gość: szopen Re: Wiosna :)) IP: 206.73.209.* 22.08.05, 07:32
                                  Gunther,

                                  Z rybami to bylo bardzo kiepsko, albo i gorzej, nawet szkoda slow....
                                  • yvona73pol Re: Wiosna :)) 22.08.05, 08:31
                                    Kazik, wszystkiego naj, naj, naj-lepszego!!!!! slonca (to akurat raczej
                                    gwarantowane ;))))) i wiele radosci... i czego tam sobie zyczysz...
                                    ech, pisac sie nie chce....
                                    :(((((((((
                                    glupia jestem i tyle.....
                                    • Gość: mojito Suszone swinskie ucho... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.08.05, 11:07
                                      ...Gamie dzisiaj kupilem w sklepie z pokarmem dla zwierzat jako deser.
                                      Pani polecila mi rowniez "zwacze". Suszone, lekko smierdzace swinstewko
                                      o konsystencji nie wysuszonej do konca skory. Podobno czysci psie zeby i
                                      uatrakcyjnia psi oddech. Podobno psy to uwielbiaja. Paczuszka tych delicji
                                      cale 4.50 PLN. Swinskie ucho tez nietanie :). Czego to sie nie robi dla
                                      przyjaciolki :).

                                      Grill udal sie. Tylko polowa ludzi "naprala" sie mocno. Druga polowa
                                      (ja w niej) z umiarem. Jedzenie zostalo, alkohol nie.

                                      Szopen,
                                      cholera z tymi krajowymi rybami. Moze dobrego sprzetu sie baly :).

                                      Iwona,
                                      nie ma madrych. Glupia nie jestes :).

                                      Spadam ze swinskim uchem i zwaczami poniewaz ludzie zaczynaja obok
                                      ciagnac nosem. Wierze, ze Gama je doceni :).

                                      Dzisiaj tez upalnie,
                                      zdrowko Wszystkim,
                                      mojito.
                                      • Gość: szopen Re: Suszone swinskie ucho... IP: 206.73.209.* 22.08.05, 11:49
                                        Mojito,

                                        Odkuje sie na chinskich rybach. Tu im cieplej tym lepiej biora.

                                        Swinskie ucho to kiedys byl na wsi odpowiednik gumy do zucia.
                                        W Chinach podawane jest pokrojone w waziutkie paski jako przekaska.
                                        • Gość: mojito Re: Suszone swinskie ucho... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.05, 14:07
                                          ...okazalo sie niewypalem. Gama zarlocznie probowala je pogryzc.
                                          Nie bardzo sie dawalo. Pokroilem w paski. Tez jakos nie ten tego.
                                          Zostalo mi pol ucha. Moze sam zzuje zamiast gumy do zucia :).
                                          Moze z piwem bedzie dobre?

                                          Zwacze natomiast i kurze lapki - rewelacja. Gama ma teraz postawe
                                          rozczeniowa. Oszalala. Traca mnie nosem i domaga sie smakolykow.
                                          Nie moge kobiecie odmowic :). Jest teraz moja najlepsza przyjaciolka.
                                          Zagladamy sobie gleboko w oczy.

                                          Szopen,
                                          bedziesz czekal do weekendu z rybami? Jak sie Amber podobala Polska?
                                          Byla rozczarowana brakiem ryb?
                                          • tizedik Samych stówek dla Kazika:-) 22.08.05, 20:33
                                            Kazik,
                                            - stu latek,
                                            - stu tysiecy dolarow (ale nie wiem, czy to nie za malo, wiec pomnoz
                                            odpowiednio)
                                            - stu roznych odmian kwiatow w ogrodku
                                            - stu roznych potraw w jednym roku na obiadki
                                            - i sto innych pociech w krotkim czasie.
                                            Trzymaj sie zdrowo:-)
                                            • tizedik ostrzezenie (dla Mojito) 22.08.05, 20:37
                                              Seks na wydmach kosztuje mandat

                                              wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60935,2878164.html
                                              Maly wybior z tekstu:

                                              Prawie 70 osób ukarano tego lata za przebywanie na wydmach. Najwięcej, bo 100
                                              zł mandatu zapłacili amatorzy miłosnych igraszek, m.in. Koreańczyk i profesor
                                              wyższej uczelni, który podrywał swoją studentkę.

                                              Na początku lata nad Bałtykiem między Świnoujściem i Dźwirzynem pojawiło się 40
                                              dodatkowych strażników wydm. Pilnują, by turyści nie wjeżdżali na nie
                                              samochodami i nie palili ognisk. Prawdziwą plagą są w tym roku amatorzy
                                              miłosnych przygód na wydmach. Przychodzą w nocy, wieczorem i w środku dnia.
                                              Starzy i młodzi. Polacy i cudzoziemcy. Ilu ich jest? Strażnicy już przestali
                                              liczyć!

                                              Tegorocznego lata w Polsce Mojito za duzo juz nie doswiadzcy, ale zapisuje ku
                                              przestrodze na teraz i na przyszly sezon.
                                              ;-)
                                              • Gość: szopen Ostroznym byc nalezy. IP: 206.73.209.* 23.08.05, 03:46
                                                I na wydmach i poza nimi.

                                                Corce sie w Polsce podobalo, nawet bardzo. Ogrod, owoce na drzewach, las i
                                                grzyby w lesie, trawa, koniczyna, biedronki i wiele innych wiekszych i
                                                mniejszych rzczy ktore dla malego czlowieka sa bardzo interesujace.

                                                Co do ryb to nie ze nic nie zlowilem, nieduzych ryb nawet sporo tylko nic
                                                wiekszego. Dziecko i z malej ryby sie cieszy.
                                                • Gość: Asia Re: Ostroznym byc nalezy. IP: *.akl.callplus.net.nz 23.08.05, 08:42
                                                  Kazik, moze to i dobrze ze nie calkiem sie ze mna zgadzasz, przynajmniej w
                                                  samouwielbienie nie popadne a moze i czasem pomysle ze inni tez maja prawo do
                                                  swojej opinii :))

                                                  Mojito, no teraz przynajmniej wiem gdzie tkwi sekret Twojego powodzenia i
                                                  zadowolenia, tak trzymaj.

                                                  Hippo wyglada na to ze najlepiej jest ulokowac swoje uczucia w kims kto docenia
                                                  te uczucia, trudno dogodzic wszystkim kobieta bo kazda z nas troche inna, tak
                                                  samo zreszta jak i mezczyzni. Sekretem do szczescia pewnie jest uwazna
                                                  obserwacja i wyciagniecie odpowiednich wnioskow, nie zawsze to co partner uwaza
                                                  ze uszczesliwi partnerke faktycznie ja uszczesliwia. Wiem z autopsji ze ludzie
                                                  maja swoje idee fixed, i czasem wydaje im sie ze np obdarowanie wybranki
                                                  zerwanymi kwiatami z klombow ja uszczesliwi.

                                                  Gunther, nastepnym razem zamow bukiet w kwiaciarni, moze obiekt Twoich
                                                  zainteresowan nie lubi rzeczy na pokaz, zaden Strzelec nie potraktuje powaznie
                                                  faceta ktory siedzi obok w koszulce z napisem, I am your man LOL

                                                  Yvonka, cierpliwosci, glupota mija :)) Glupia to Ty napewno nie jestes :)

                                                  Rane tyje na gwalt, wszystko sie zrobilo przy - ciasne

                                                  Chetnie bym wine zwalila na jakies ode mnie nie zalezne zjawisko, ale pamietam
                                                  kiedys strasznie sie wymadrzylam na temat nadwagi na forum, wiec nie bede
                                                  ryzykowac ze ktos moj post wygrzebie i go tu zamiesci hihihi,, zre za DUZO, OT CO
      • tizenharom Milosc to przekraczanie wlasnego egoism 23.08.05, 09:20
        It is better to be HATED for who you are

        than

        to be LOVED for what you are not.
        • kotkanadachu Re: Milosc to przekraczanie wlasnego egoism 23.08.05, 09:59
          moze niekoniecznie abowiem kochamy kogos za to jak my ta osobe widzimy nie tak
          naprawde jaka ona jest, jezeli zaspokaja nasze ego to tak naprawde nic wiecej
          sie nie liczy
          • Gość: mojito To juz chyba koniec... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.05, 11:22
            ...lata :))). Cieplo jest ale juz jakos inaczej. Ostatnie letnie hurrra
            bylo w najlepszej letniej tradycji. Ufff, jak bylo goraco/caliente :).
            Dzisiaj nawet odrobine mzylo. Pilem sok z marchwi i rozmawialem
            z pania Marchewka o pogodzie. Na sok z buraka nie daje sie namowic.
            Podobno burak oczyszcza organizm. Ale tak zupelnie czystego nie chce miec.
            Obiecalem sprobowac w przyszlym roku, jezeli...

            Jeszcze tylko tydzien szalenstw. We wtorek jade do Berlina, oddaje
            samochod i lece na trzy noce do Londyn. Nawet najdluzsze wakacje sie
            koncza. Niestety. Cholera, musimy jednak wygrac www.powerball.com
            albo ... bogato sie ozenic :))).

            Tizedik,
            :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))),
            dziekuje. Artykul tez czytalem. To skandal co sluzby miejskie robia
            z tokujacymi na wydmach gluszcami :). Komu to przeszkadza jezeli usuwaja
            rekwizyty. Mnie osobiscie wydmy nie ten tego. Raz, ze przepisy szanuje :).
            Dwa, lubie oddawac sie z uwaga niepodzielna. A ta otwarta przestrzen troche
            mnie rozprasza. No, i ten wszechobecny piasek :). A swoja droga gdzie byla
            straz miejska gdy na wydmach Juraty pojawil sie hotel "Bryza"?. No, gdzie :)))?

            Co innego polany lesne na piknik. Ale tez niebezpieczne. Pare lat temu
            nad moja polana piknikowa latal helikopter. Nie zwracalem na niego uwagi.
            Po dziesieciu minutach zmotoryzowany patrol sie pojawil. Poprosil o
            zwiniecie koca i pikniku. O ewentualnym zajeciu sie poszycia mowil.
            Faktycznie, zagrozenie ognia bylo. Prawie widzialem iskry :). Pilot
            helikoptera pewnie tez :).

            Najlepiej jednak pod dachem, ewentualnie na balkonie/tarasie.
            Tam nie siega jurysdykcja strazy miejskiej :).

            Asiu,
            moze "brzuszki"? Moja znajoma przez dwa tygodnie przez caly dzien
            brzuch wciaga i "wypuszcza". Mowi, ze pomaga. Obiecala pokazac efekty
            w sobote :).

            Lece, pani od parkingu sie pojawila. Wymienimy uprzejmosci i jade odwiedzic
            Game. Mam jeszcze dwie kurze stopki.

            Zdrowka Wszystkim,
            mojito.
            • goscnieproszony Re: To juz chyba koniec... 24.08.05, 02:10
              I recently read that love is entirely a matter of chemistry.
              That must be why my wife treats me like toxic waste.

              • Gość: Asia Re: To juz chyba koniec... IP: *.akl.callplus.net.nz 24.08.05, 10:33
                milosc potrafi byx toksyczna to fakt, ale zeby od razu toxic waste to chyba
                przesada :)) , ciekawe co by Twoja zona powiedziala na temat jej traktowania
                przez ciebie, zawsze mnie ciekawie opinie obu stron, wtedy mozna jako takie
                wnioski wyciagnac, jednostronne odczucia czasem sa zupelna niewiadoma dla tej
                drugiej strony :)

                Mojito, dzieki, sprobuje, chociaz ja jestem slomiany ogien, pewnie pobrzuszkuje
                pare razy i przestane :(((, ja chce miec taka przemiane materii co to zeby nie
                wiem co sie jadlo to i tak na wadze nie przybywa, ot co i basta
                • tangerin Re: To juz chyba koniec... 24.08.05, 22:45
                  Swiata... Mandarynka idzie na diete. Tzn ogranicza ilosc pozeranej czekolady:)

                  Kazik, a kiedy te Twoje urodziny byly? 21? Wtedy, kiedy moje? Buziaki i
                  wszystkiego najlepszego:)

                  Aha, jesli chodzi o wybor miedzy hiszpanskim i wloskim, to bezsprzecznie wygral
                  wloski. Po prostu chyba nie mam wyboru, he he. Ale nauka sobie jeszcze troche
                  poczeka... Odrobine, ze tak powiem;), bo jestem zabiegana okropnie...

                  Buziaki dla Wszystkich bez wyjatku, wczoraj pilam Wasze zdrowka, z naciskiem na
                  Elementowe.
                  • kazachstan Re: To juz chyba koniec... 25.08.05, 02:19
                    Dzien dobry,
                    cos znowu cicho sie zrobilo albo to ja nie rozumiem o co chodzi.ktos nowy sie
                    tu wpisuje to dobrze by bylo jakby sie jakos troche chociaz przedstawil a tak
                    to nie wiadomo co i do czego.
                    dzoiekuje raz jeszcze za zyczenia Tizedik,ho ho to dopiero by bylo jakby tak
                    wszystko mnozyc przez sto.dziekuje bardzo. Tangerin tak dziekuje i Tobie tez
                    wszystkiego najlepszego zycze.
                    Asia z tym egoizmem to zdajesie mialo byc troche inaczej,ze wlasnie milosc nie
                    powinna tylko zaspokojac wlasnego ego.jak czytacie czasem wiersze,toKsiadz
                    Twardowski napisal"jesli mowisz kocham,zapomnij ze jestes".nie chce tu sie
                    podpierac truizmami,ale nie ma madrych.kazdy w milosci szuka,bladzi, szczesliwi
                    ci ktorzy potrafili znalesc za pierwszysm razem i sa razem ze soaba szczesliwi
                    przez dlugie lata.
                    Pysiek no tak ostro bym ciebie nie nazwal,ze prowokatorka.za to ja spostrzeglem
                    to ze trzymasz ludzi na dobra odleglosc od siebie.
                    Mojito to juz koniec wakacji ?jak ten czas leci,przeciez dopiero co poleciales
                    do Polski.chociaz milo czas spedziles i teraz pelno nowych sil i wigoru zeby
                    caly rok przepracowac.no chyba rzeczywiscie, ze wygramy czego wszystkim zycze.
                    Hippo ja za bardzo nie moge rozgrysc jak to jest mozliwe,ze jestescie razem a
                    wlasciwie oddzielnie.gdzies musi byc blad.tyle tylko ci powim,ze jak kochasz to
                    jestes o ta milosc bogatszy.
                    pozdrawiam wszystkich
                    Kazik
                    • Gość: szopen Korzystajac z okazji IP: 206.73.209.* 25.08.05, 04:34
                      Jak dotad dzisiaj jeszcze nie pada, niebo wprawdzie pochmurne ale...

                      Urywam sie popoludniu by na rybach sie odkuc.

                    • pysiek13 Beautiful mind your business ;)))) 25.08.05, 07:24
                      Aloha :))))

                      ja to mam tak, ze jak widze ladna prosta ulice i przy kerb nie ma parkujacych
                      samochodow, to ide sobie ku-stykajac: jedna noga na kraweznik, druga noga w
                      rynsztoku, taa zupelnie jak w mojej pracy ;))))
                      qrcze nooo, no wlasnie, praca. fakt, ze ciagle mnie potrzebuja w pracy wiele
                      nie pociesza, to dopiero polowa sukces ... ciagle nie wiem, czy ja bede mogla
                      pracowac ... engine cos dlugo rozpala ;))))

                      cicho, cicho na forum i w dodatku cos bialego fruwa w powietrzu.
                      hm, snieg czy cos ...
                      wszyscy nabrali wody w usta, no nieee.
                      water ? fish f..ck in water. lepiej ale zeby bylo wiec to wino, nie woda, dobre
                      wino albo inne takie tam ;)))) cheers :))))

                      Tizedik :)))) troche jestem po-mieszana.
                      nobo ...
                      jak to jest ?
                      kto jak kto, Ty poznalas czlowieka i co ?
                      to tak tylko o sex ?
                      nic nie rozumiem i nie wiem nic ...

                      czy u Was tez to biale fruwa, czy tak tylko u mnie ?

                      kiedys, kiedy jeszcze mieszkalam na Starym Kontynent i wszedzie bylo blisko
                      i wszyscy w okolicy znali nawzajem jak lyse konie, a bylo to w bardzo dobrych
                      czasach kiedy jedzenie miesa, diary products i czekolady nie bylo grzechem
                      i nie liczylo calories ;)))) ...
                      nie o tym ale ...
                      ... jedna z dziewczyn zrobila nagle sie pregnant ;) i nie bylo w tym nic
                      dziwnego, naprawde ;)))) wszyscy w okolicy dopingowali jej serdecznie,
                      obserwujac coraz bardziej za-okraglany brzunio. po kilku miesiacach spotkalam
                      ja w przelocie na ulicy. powiedzialam automatycznie 'hoi' i ... no wlasnie.
                      zamurowalo mnie, bo brzunio znikl, troche za wczesnie jak na moja szybka
                      kalkulacje ... nie bede opisywac co i dlaczego, bo wszyscy globalnie i rowno
                      (lacznie ze mna) by sie usmarkali, mezczyzni tez. dowiedzialam o tym pozniej,
                      ona stracila to dziecko i nie bylo to poronienie.
                      taa, smierc ...
                      a smierc dziecka w szczegole, to sa takie kalibry, kiedy nawet cisza traci
                      dostojenstwo ...
                      ... i nie wiemy co w takim momencie powiedziec. na moje pytajace spojrzenie,
                      uslyszalam 'non of your fu..king business'. to co ? zalowac ? po-glaskac ?
                      pocieszac ? ... powiedziec cieplo slowo ?
                      czasem taka szorstkosc to wyslanie sygnalu:
                      I am hurt ... you, compassionate bastard, stay away from me,
                      'cause willingly or unwillingly I may hurt you too ...
                      takich dramatow i innych zdarza duzo, takie jusz bywa to nasze piekne zycie ...
                      zupelnie instynktownie wtedy pod-kladamy ludziom po-krzywdzonym poduszki,
                      miekkie soft cushions, mniejsze, wieksze, czasem nieporadnie, tak jak umiemy
                      najlepiej, chcemy cos dla nich zrobic, choc czesto nic nie da zrobic i oni
                      musza sami sobie poradzic i nauczyc z tym zyc ...

                      qrcze, bialo zupelnie bialo, to co moze babie lato ?

                      mowisz Kazik dystans ? to tylko takie murki Kazik ;)))) wszyscy budujemy, bez
                      wyjatku ;)))) nie, nie te fizyczne, chinskie, nie. mniej widoczne, czasem
                      subtelne, osobiste murki, mureczki. wokol wlasnego JA ... uszczelniamy, za-
                      bezpieczamy ... swiadomie lub mniej. jestesmy tak zwani dorosli (qrcze tylko
                      nie wiem dorosli do czego ?;) powinnismy ale byc rozsadni, praktyczni,
                      tymczasem jeden ruch i rozwalamy te murki z wielka przyjemnoscia za-ufania
                      komus :))))
                      nobo ...
                      co jest wart nasz racjonalism ?
                      co znaczy wielkosc umyslu, kiedy nie potrafimy zrobic kogos i siebie
                      szczesliwym ? co oznacza kolejny dzien, zabawa, beztroska, gdy nie mamy z kim
                      dzielic naszych przezyc ?
                      takie murki chronia, to fakt, chronia ale przed kazdym uczuciem, takze dobrym,
                      przed rozczarowaniem, ale i przed miloscia ...

                      OK nie nudze ... ide dalej ku-stykajac :))))bo zycie jest piekne do obledu :))))
                      pelna optymism jak
                      dzzownica pelna ddzu po deszczu, jak
                      cytryna pelna vitamin C i ...
                      jak ryba bez roweru :))))

                      adios Amigos :))))
                      i jakby ktos jeszcze nie wiedzial, to:

                      'We are the champions my friends' tez z album The Queens :))))

                      i ofcors pi-esik:
                      Eureka !!! nareszcie wiem !!! to biale co fruwa wokol, tfu tfu nawet w oczy
                      i do nos wchodzi, to ... to puch, pierze :)))))))))))))))))))))))))))))))))))
                      taa, dzieki Asia ale ale poduszki sie roz-pruly i roz-sypaly :))))

                      • Gość: mojito Troche szkoda lata :))). IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.05, 11:39
                        Zdrowko absolutnie wszystkim,

                        Zdecydowanie szkoda. Wierze, ze bedzie nastepne :). Wiara czyni cuda :).
                        Wszedlem w okres lokalnych pozegnan. Mieszkanie oddam w niedziele.
                        Wprowadze sie na dwie noce do rodzicow. Moze mnie przyjma :).
                        Elvis topi sie spiewajac "Blue Spanish Eyes" i Eagles spiewaja "Hotel
                        California". Elvis, The Pelvis, zaklina ponownie "It`s Now or Never".
                        Nie ma racji. Zawsze mozna cos. Nie teraz to pozniej :))). Nikt nie lubi
                        ultimatum :).

                        Nasza kumulacja www.powerball.com wzrosla do 32 milionow zielonych.
                        Wystarczy na farme i przedluzenie slonca. Moze na laboratorium chemiczne?
                        Po moim powrocie zaczniemy grac na calego :). Fortuna bedzie nasza. Ewentualnie.

                        Dzisiaj obiad robie ja!. To znaczy danie glowne. Mama zupe krupnik
                        a ja przywioze z Karczmy Staropolskiej pod Kogutem pierogi.
                        Ruskie i z kapusta z grzybami. Z miesem nie maja. Maja jeszcze z kasza
                        gryczana z boczkiem. Boczek to ja nie ten tego. Z sama kasza ewentualnie.
                        Porcja to szesc pierogow w cenie 10 PLN. Dwie porcje nam wystarcza.
                        Ostatnio bardzo dobre byly.

                        Mandarynko (Slodka),
                        z czego sie Ty odchudzasz? I gdzie potrzebujesz odchudzenia?
                        Ach, ci Wlosi. Trudno z nimi walczyc. Amor chyba byl Wlochem :).

                        Yo! Pysiek,
                        babiego lata jeszcze w Szczecinie nie ma. Kobiece trwa ciagle.
                        Z rozna gruboscia poduszek :). Gesi/kaczy puch jest ekologiczny :).
                        I nie ma dzialan ubocznych. Trzymam kciuki za prace. To supel jak mowi
                        moja znajoma nie wymawiajaca "r" :).

                        Szopen,
                        zamknij setke :).

                        Slonecznie i prawie poludniowo pozdrawiam Wszystkich,
                        mojito.
                      • Gość: Asia Re: Beautiful mind your business ;)))) IP: *.akl.callplus.net.nz 25.08.05, 12:17
                        hmmmmmmmmmmmmm zaduma, zamyslenie

                        wszyscy na swoj sposob analizujemy swoje zycie i zycie innych, krecimy sie noca
                        w lozku nie mogac usnac, mysli cisna sie do glowy, nie daja spokoju, nie daja
                        zlapac oddechu

                        im bardziej staramy sie wymyslec cos sensownego, tym bardziej nam sie nie udaje,
                        denerwujemy sie na innych, na siebie samych, analizujemy, analizujemy,
                        analizujemy.. i nic

                        w pewnym momencie poddajemy sie, wiemy wewnetrznie ze dalej tak sie nie da,
                        wznosimy swoje oczy do nieba skomlac o pomoc

                        i pomoc nadchodzi, zawsze nadchodzi, dostajemy to co nam potrzebne, tyle ze
                        najpierw musimy sie zagrzebac tak gleboko ze az nam ciezko oddech zlapac, wtedy
                        kiedy uswiadomimy sobie ze nasze gwaltowne ruchy pognebiaja nas coraz bardziej,
                        wtedy dostajemy dlugo wyczekiwana pomoc. Zeby ja dobrze wykorzystac masz umysl
                        musi byc wolny, wolny od przeszlosci, wolny od naszej wyimaginowanej przyszlosc,
                        od checi robienia dobrze czy zle, od zlosci, od niewiary, pogardy, zawisci,
                        poczucia niesprawiedliwosci, niespelnienia

                        Kiedy nasz umysl i nasze serce sa chlonne znowu jak gabka, wszystko okazuje sie
                        proste, wszystko uklada sie w jednolita calosc, pierze wpychamy do poszewki,
                        wszystko sie daje zalatac, odnajdujemy milosc, nigdy jej nie zgubilismy bo sami
                        jestesmy miloscia, mamy znowu rozowe okulary na nosie i jezeli stapamy jedna
                        noga w rynsztoku to tylko z przekory bo w glebi duszy wiemy ze jest wiele osob
                        wokol ktorym zalezy na tym zebysmy stapali po chodniku.
                        Nie wazne czy nas fizycznie podtrzymuja, nasza swiadomosc nam wystarcza. Zycie
                        plata figle i sprawia niespodzianki

                        koperek
                        Michalki
                        Zubrowka
                        Barszczyk
                        ponczoszki

                        pare kontynentow, paredziesiat osob, kilka lat

                        z powodu wyjazdu sprzedam meble

                        poduszki nie sprzedam chociaz piora z niej leca, poduszka to zbyt osobista
                        sprawa, ale oddam w dobre rece, na dluzej na krocej do polatania


                        Kazik pieknie piszesz o tym egoizmie,, ale czy ja wiem czy to prawda. Teoria
                        niezla, ale po glebszym zastanowieniu sie

                        tak czy inaczej ja i Ty chyba po to sie spotkalismy zebysmy mogli inne zdania na
                        ten sam temat wypowiadac :) Nie bierz mi tego za zle, ale ja od dziecka zadziora
                        bylam :))))))))))

                        • yvona73pol Re: Beautiful mind your business ;)))) 25.08.05, 16:17
                          ale pieknie i nostalgicznie sie zrobilo....
                          Asia, Pysiek... i Kazik....
                          Pys, sporo chwytam ;))))))
                          Tange, ja, gnida jedna planowalam, planowalam i zapomnialam ci zyczyc
                          Wszystkiego i Najlepszego i W ogole..... mam nadzieje, ze wybaczysz....
                          dziekuje wam ze jestescie :))))))))
                          i ze jest jak jest.....
                          i tyle jeszcze przed nami, quand-meme ;)
                          caluski,
                          Iwona
                          • pysiek13 Re: Beautiful mind your business ;)))) 26.08.05, 01:13
                            :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                            smok, cmok x 100 do potegi 16-tej
                            • Gość: szopen Re: Beautiful mind your business ;)))) IP: 206.73.209.* 26.08.05, 03:23
                              Well, the itch has been scratched.
                              Kilkanascie ladnych tilapi.
                              Juz sie lepiej czuje.

                              Ale co ja tam bede o rybach pisal.

                              Pysiek,

                              W sprawie murkow rozmaitych dookola.
                              Budujemy sami, czasem nam buduja.
                              Pewne murki, formulki i bariery graniczne.
                              Chyba masz racje ze to efekt bycia doroslym do czegos...

                              Moze tez owe murki ksztaltuja to cos czym jestesmy w srodku tak by w miare
                              pasowalo do otoczenia, stwor spoleczny albowiem jestesmy.

                              To cos w moim srodku nabudowalo murkow dookola we wszystkich wymiarach, zdaje
                              sobie z tego sprawe.
                              Czasem nie jest latwo taki murek przeskoczyc nawet jak sie bardzo chce.

                              I jeszcze dodam ze nawet tracac poczucie reality jakies tam murki zawsze
                              pozostaja w kontaktach z innymi ludzmi.

                              A moze te murki to wlasnie my.
                              • fasolencja Re: Beautiful mind your business ;)))) 26.08.05, 11:36
                                tak troche nie na temat, bo tutaj wakacje na tapecie, ale mam dylemat-czy to
                                jest normalne? Moze ktos z piszacych/czytajacych znalazl sie w podobnej
                                sytuacji? szef/szefowa/przelozony interesuje sie wszystkim co
                                paranormalne/dziwne/niezbadane i najchetniej podejmuje tematy wogole
                                niezwiazane z praca? czyli- kosmos, wszechswiat, skad przyszlismy, tranzyty
                                kosmiczne...moja nowa dyrektor znam dopiero od miesiaca wiem tylko ze dojezdza
                                tu do Opola z Wroclawia. I tak sie zastanawiam jak ona nalezy do jakiejs
                                organizacji/sekty(?) i bedzie probowala mnie wciagnac, juz podsuwa mi dziwne
                                ksiazki i zaprasza na spotkania z jej znajomymi...moze ktos zna sposob zeby to
                                sprawdzic czy ona do czegos nalezy czy po prostu jest towarzyska osoba, ma
                                wiele zainteresowan a ja szukam dziury w calym;)?
                                pozdrawiam
                                • yvona73pol Re: Beautiful mind your business ;)))) 26.08.05, 12:40
                                  Fasolko, sadze, ze troche przesadzasz ;) a swoja szosa, to jak cie takie rzeczy
                                  nie interesuja, to male szanse zostania wciagnieta w cokolwiek ;))))) tak
                                  uwazam...
                                  poszukaj sobie na forum "Jak na gorze tak i na dole" czy cos w podobnym
                                  brzmieniu, to tak jakbys chciala zablysnac przy szefowej ;))))) choc powiem, ze
                                  nie rozumiem ani w zab o czym oni tam pisza, bo tzw. wyzsza szkola jazdy....
                                  z tego co pamietam to okolice Opola(czy tez cos w ten desen), to slynne sa z
                                  jakichs dzialan paranormalnych, jakies bunkry kolo zamku, jakies niewyjasnione
                                  przypadki... i jakies gory w okolicy "nawiedzane" - ale to wszystko jak przez
                                  mgle pamietam.....
                                  to tyle ja w kwestii ciekawej szefowej ;)
                                  • Gość: mojito Jednak juz jesien :). IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.08.05, 15:28
                                    Absolutnie. W powietrzu i w przyrodzie. Drzewa gubia liscie
                                    a te liscie pozostajace na drzewach maja juz pasemka odcieni brazu.
                                    Czuje sie lekkie uszczypniecie melancholi za wolno odchodzacym latem.

                                    Wyciagnalem CD Donny Summer i jej Endless Summer. Przez cztery minuty
                                    i trzydziesci trzy sekundy spiewa "She Works Hard For The Money".
                                    Nie sposob nie myslec o powrocie do pracy :). Trzy czwarte mnie jest jeszcze
                                    tutaj a cwiartka wolno przygotowuje sie do lotu przez Atlantyk.
                                    Na razie psychicznie nic nie robiac fizycznie :).

                                    Pani Marchewka zwrocila mi dzisiaj uwage na kumulacje. Podziekowalem.
                                    Kupilem nam los. Widzialem ostatnio mrugajaco do mnie Fortune.
                                    Nawet jezeli to bylo we snie :).
                                    Nasze numery: 04 08 15 35 47 49 www.lotto.pl

                                    Fasolencjo,
                                    jezeli nie jestes zainteresowana tym czym interesuje sie szefowa to
                                    nie okazuj aktywnie zainteresowania. Podana literature mozesz z uprzejmosci
                                    przyjac do przejrzenia ale sama nie dziel sie wrazeniami po ewentualnym
                                    przeczytaniu/lub nie. Zapytana, mozesz odpowiedziec, ze nie mialas okazji
                                    jeszcze jej przejrzec. Brak Twojego widocznego zainteresowania
                                    rozwodni jej agitujace zapedy. Z czasem moze nawet porzuci Ciebie jako
                                    potencjalna kandydatke do klubu para-naturalnych :). Chociaz nie od razu :).
                                    Bierna nieaktywnosc pomoze Tobie w zniecheceniu szefowej
                                    Sam zauroczony letnio wiozlem ( i przywiozlem) kiedys dziewczyne na podobny
                                    oboz gdzies w Gorach Swietokrzyskich. Chodzenie po rozzarzonych weglach i
                                    niekonczace sie dyskusje o swiecie paranormalnym. Interesujaca byla bardzo
                                    i ten tego ale te trudne do wyjasnienia sprawy natury ewentualnie oddalily
                                    nas od siebie ewentualnie:).

                                    Slonecznie Wszystkich pozdrawiam,
                                    mojito.


                                    • yvona73pol tego nie wiedzialam... 27.08.05, 03:10
                                      ...ze w Moich Gorach Swietokrzyskich ;)))) chodzi sie po rozrzazonych
                                      weglach ;))) sadzilam ze po zimnym conieco goloborzu ;))))
                                      owszem, interesujace, ale z umiarem ;))) jak wiele rzeczy....
                                      na szczescie dzisiejsze "czarownice" moga spac spokojnie, nikt juz nie pali na
                                      stosie za znajomosc zielarstwa (patrz homeopatia);
                                      tutaj jesien jest pania Wiosna, ktora niesmialo zaczyna pukac do drzwi...
                                      sypnela przesileniem (spac, oj, spac sie chce, zawsze i wszedzie ;))))) i
                                      pomalu przygotowuje kangurskie organizmy do slonka....
                                      dzis leniwie nad wyraz, postanowilam nic nie robic, no, w porywie dobroci
                                      zaczne pisac pracke na zaliczenie - moze ;)
                                      taki "nicdzien" przydatny bardzo czasami....
                                      caluski i do uslyszenia :))))
                                      Iwona
                                      • fasolencja Re: tego nie wiedzialam... 27.08.05, 18:29
                                        Juz myslalam o pojechaniu na takie spotkanie by sie przekonac o co chodzi ale
                                        biorac pod uwage ze "takie rezczy' mnie tez interesuja (ale tylko do pewnego
                                        stopnia)i ze jest mnie latwo w cos 'wkrecic' nie bede jednak okazywac
                                        zainteresowania.bunkry kolo Opola? nie slyszalam...
                                        Yvona, mojito dzieki:))
                                        • Gość: Asia No to musze sie podzielic :))))))))))))))))))))))) IP: *.akl.callplus.net.nz 28.08.05, 10:55
                                          Kochani, corka sie wlasnie zareczyla , :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

                                          maluje ja ci sobie pokoj dzisiaj a tu corka dzwoni ze chcieli by wpasc na 20
                                          min, troche mnie zdziwilo bo byli wczoraj, no ale mowie ok nie ma sprawy
                                          wpadnijcie tylko nie spodziewajcie sie wyzerki bo ja na drabinie a malzonek w
                                          ogrodzie, wpadli z butelka szampana i butelka wyborowej,, kurcze szampan ok bo
                                          zakaski nie potrzeba ale do wyborowej cos by sie przydalo,, szybko jakies
                                          kielbaski do wody na goraco, na pierwsza zakaske, miesko na patelnie, pomidorki,
                                          grzybki , ogorki, co tam jeszcze w lodowce no i z niczego wyszlo calkiem niezle
                                          przyjecie

                                          nie ma to jak niespodziewani goscie, dobrze ze moj malzonek zapobiegliwy i
                                          lodowka na ogol zaopatrzona :))

                                          ciesze sie bardzo :))))))) i mam nadzieje ze Wy ze mna :)))

                                          • yvona73pol gratulejszyn!!!!!!!!!!! :))))))))))))))))))))))))) 28.08.05, 14:03
                                            wielkie, wielkie gratulacje, na pewno sie cieszysz ;))) i my tez :))))
                                            oby wiecej takim milych wiesci, z wielu stron :))))))
                                            zaraz "poziom fun'u" jak to nazywam, rosnie ;)))
                                            i jakos cieplej sie robi.....
                                            caluski,
                                            Iwona
                                            • tizedik gratulejszyn!!!!!!!!!!! :)))))))))))))))))))) 28.08.05, 22:13
                                              Sie dolączam:-)))))
                                              No bo skoro Asia sie cieszy, to my tez mozemy.

                                              BTW, ciekawa jestem, jaka nacje narzeczony reprezentuje.
                                              Jak na razie widze sklonnosc do, ogolnie sprawe ujmujac, poludniowcow. Bo i
                                              Mandarynka, i Element... O Iwony upodobaniach w tej chemicznej materii nic nie
                                              wiem. Jeszcze;-)
                                              Mozna by chyba stworzyc swoista tablice Mendelejewa;-)
                                              • yvona73pol Re: gratulejszyn!!!!!!!!!!! :)))))))))))))))))))) 29.08.05, 00:20
                                                hah, jak sie dowiesz, to sie przewrocisz ;))))
                                                kiedys wam powiem, moze niedlugo ;)))))
                                                caluski,
                                                • Gość: szopen Re: gratulejszyn!!!!!!!!!!! :)))))))))))))))))))) IP: 206.73.209.* 29.08.05, 02:53
                                                  Z mojej strony tez gratulacje i zyczenia powodzenia dla nowo zareczonych.

                                                  Nadzieja na wnuki???

                                                  Z weekendowych donosow to obejrzalem "Sin City" i przyznam sie ze bardzo mi sie
                                                  film podobal. "Mr. & Ms. Smith" tez obejrzalem ale to nie ta sama klasa.



                                                  • kazachstan Re: gratulejszyn!!!!!!!!!!! :)))))))))))))))))))) 29.08.05, 06:35
                                                    DZien dobry,
                                                    ho ho to bardzo dobra wiadomosc od poniedzialku.jak zareczyny,to juz calkiem
                                                    powaznie mysla i daj im Boze ze wytrwaja do slubu,a jak slub to i dzieci beda.
                                                    moze nie od razu bo mlodzi teraz to sie nie spiesza ale beda.sama radosc,bo ja
                                                    tez mam gromadke wnukow.tak tak gratulacje serdeczne.
                                                    u nas wiosna calkiem,w ogrodzie sie uwijam,bo w ten weekend u nas jest father
                                                    day wiec nic nie zrobie.a to zaproszony jestem do corki,troche to daleko ale
                                                    jak trzeba to trzeba.potem syn nas zabiera na obiad i juz na weekend nie
                                                    zostanie odrobina czasu zeby popracowac w ogrodzie.ale to tez milo ze dzieci
                                                    pamietaja i wnuki.
                                                    Asia ja tam nie mysle,ze ty taka znowu zadziora,kazdy moze swoja opinie miec,a
                                                    spotkalismy sie po to zeby te opinie wymieniac.najwazniejsze ze kazdy tutaj te
                                                    opinie szanuje.
                                                    pozdrawiam wszystkich
                                                    Kazik
                                                    • pysiek13 Re: gratulejszyn!!!!!!!!!!! :)))))))))))))))))))) 29.08.05, 07:59
                                                      WOOOOOOOOW :))))

                                                      Wild-est smile :)))))))))))))))))))))
                                                      Warm-est congratulations.

                                                      P.
                                                    • Gość: Asia Re: gratulejszyn!!!!!!!!!!! :)))))))))))))))))))) IP: *.akl.callplus.net.nz 29.08.05, 10:55
                                                      dziekuje wszystkim uprzejmie, :)

                                                      narzeczony kiwi z angielskimi przodkami, poznali sie drugiego dnia po naszym tu
                                                      przyjezdzie czyli juz dwa lata minelo, na wnuczki chwilowo sie nie zanosi, tak
                                                      jak Kazik napisal, teraz mlodzi do dzieci sie nie spiesza, zreszta obydwie
                                                      przyszle babcie jeszcze pracujace wiec kto by wnuczkami sie zajmowal, z
                                                      dziadkami jeszcze gorzej bo obydwaj mlodsi od swoich partnerek.

                                                      Za dwa tygodnie w sobote wybieramy sie gdzies na kolacje zareczynowa,
                                                      podpowiedzcie cos ciekawego zeby upamietnic wieczor i zeby bylo inaczej niz
                                                      zwykla kolacja. Jeszcze do tej pory nie mialam dzieci ktore sie zaraczaly wiec
                                                      jestem zupelnie zielona w tej kwestii. Licze na Was :)))
                                                    • Gość: mojito Re: gratulejszyn!!!!!!!!!!! :)))))))))))))))))))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.08.05, 11:37
                                                      I ja tez, Asiu. Serdeczne zyczonka.

                                                      Pogoda cudowna. Cieplo, slonecznie i bezchmurnie na blekitnym niebie.
                                                      Podobno bedzie tak jeszcze troche. Wspanialy sierpien.

                                                      Krece sie po miescie zamykajac swoje polskie lato. Oddam klucze
                                                      do mieszkania, komorke, karte do parkingu. Musze zmienic bilet lotniczy.
                                                      Powinienem byc w Filadelfii w piatek rano. Skroce wiec londynskie toasty
                                                      o caly dzien. Po prostu uintensywnie je :).

                                                      Jutro Berlin, oddanie samochodu i lot do Londynu. Nie zostanie mi nic
                                                      z wyjatkiem milych wspomnien wypalonych w pamieci na dysku twardym:).

                                                      Lekko sentymentalnie pozdrawiam Wszystkich,
                                                      mojito.
                                                    • quails Re: gratulejszyn!!!!!!!!!!! :)))))))))))))))))))) 29.08.05, 11:51
                                                      > narzeczony kiwi z angielskimi przodkami

                                                      No wlasnie, dlatego mnie tam juz nie ma. Nie wazne jaki kto ma zawod jak
                                                      wyglada (kwestia: czy dzieci beda ladne?) czy jest inteligentny czy jest na
                                                      tyle sprytny, ze zapewni rodzinie przyzwoity byt. Najwazniejsze, ze ma
                                                      ANGIELSKICH PRZODKOW! No to gratulacje, ze sie corce udalo, szkoda tylko ze
                                                      czystosc krwi nie zostanie zachowana ;D
                                                    • szopen_cn Re: gratulejszyn!!!!!!!!!!! :)))))))))))))))))))) 29.08.05, 12:01
                                                      quails ???????????????

                                                      Cos nie tak?

                                                    • quails Re: gratulejszyn!!!!!!!!!!! :)))))))))))))))))))) 29.08.05, 12:17
                                                      Nie spodobal mi sie sposob, w jaki Dulska ziecia zaprezentowala. W tym panstwie
                                                      emigrantow brytjskie pochodzenie jest wiecej warte (niz o ironio losu) w samej
                                                      Wielkiej Brytanii. Chyba mega, mega kompleksy, nic innego nie przychodzi mi do
                                                      glowy.
                                                    • quails Ale dla mlodych szczerze gratulacje! 29.08.05, 12:01
                                                    • szopen_cn Re: Ale dla mlodych szczerze gratulacje! 29.08.05, 12:42
                                                      Czy czasem nie za bardzo sie przejmujemy drobiazgami?

                                                      Jako ze w kilku ostatnich postach byla dyskusja na temat pochodzenia chemicznie
                                                      dzialajacych partnerow (wlaczajac obietnice ujawnienia penych tajemnic) to
                                                      wydaje mi sie ze opis Asi jest bardzo na miejscu.

                                                      Czy ma znaczenie czy kot bialy, czarny czy laciaty byle myszy lapal?

                                                      Wg mojego prostego pojecia o zyciu nalezy zyc w sposob prosty bez powodu zycia
                                                      sobie nie komplikujac........
                                                    • quails Re: Ale dla mlodych szczerze gratulacje! 29.08.05, 12:48
                                                      > wydaje mi sie ze opis Asi jest bardzo na miejscu.

                                                      Szopen, z calym szcunkiem, Twoja zona pochodzi z Chin, tak? Pomieszkajcie razem
                                                      rok w NZ i rok w Europie, a pozniej pogadamy, ok?
                                                    • szopen_cn Re: Ale dla mlodych szczerze gratulacje! 29.08.05, 13:17
                                                      Moja zona jest z Chin.

                                                      Jestem z tego powodu dumny. Nawet bardzo.

                                                      Czy mam jakies zludzenia co do spolecznego statusu par takich jak my?
                                                      Nie mam.

                                                      Niewiele mi to w zyciu przeszkadza.
                                                      Naprawde.
                                                    • szopen_cn Re: Ale dla mlodych szczerze gratulacje! 29.08.05, 14:05
                                                      Tak zupelnie na marginesie.

                                                      Dzisiaj minelo 16 lat od dnia kiedy do Chin przyjechalem.
                                                      Ot kawalek czasu.
                                                    • quails Re: Ale dla mlodych szczerze gratulacje! 29.08.05, 14:21
                                                      Congratulations!
                                                      BTW A zona domyslam sie musi byc zajeb... kobieta!
                                                      Na mnie juz czas.
                                                    • szopen_cn Re: Ale dla mlodych szczerze gratulacje! 29.08.05, 14:37
                                                      Zona jest.
                                                    • yvona73pol Re: Ale dla mlodych szczerze gratulacje! 29.08.05, 14:51
                                                      quail, sadze, ze zle zrozumiales, my sie tutaj dzielimy roznymi smiesznymi
                                                      info, akurat to asine bylo takie wlasnie, na zasadzie ciekawostki....
                                                      sadze, ze jakby chlopak byl Maori, to by nie bylo wiekszej roznicy ;)))
                                                      pytanko bylo, wlasnie jaka proweniencja, bo jak sam wiesz, na antypodach niezle
                                                      mixy sie trafiaja...
                                                      a ze zludzen nie mamy.... no coz, nikt nie powiedzial, ze bedzie zawsze z
                                                      gorki; jakbym na to patrzyla, to bym siedziala na 4 literach u pani matki a nie
                                                      szykowala jej na koncu swiata niespodzianke szokowo-sercowa, po ktorej albo
                                                      zejdzie, albo - co pewniejsze - nie odezwie sie do mnie juz nigdy ani
                                                      slowem ;))))
                                                      no to Tizedik, mozesz rozlozyc swe detektywistyczne skrzydla, teraz masz
                                                      latwizne, smiem powiedziec ;))))
                                                    • szopen_cn Re: Ale dla mlodych szczerze gratulacje! 29.08.05, 15:03
                                                      Maori, coconuts, poms, wogs, coz po porostu rozmaite okreslenia rozmaitych
                                                      osob, i naprawde nic niw wnoszace,

                                                      Moge sie mylic.
                                                      Jako osoba naukowo podchodzaca do rzeczywistosci zawsze tak zastrzegam.
                                                    • tizedik Re: Ale dla mlodych szczerze gratulacje! 29.08.05, 16:28
                                                      Detektywem bede w godzinach pozniejszych;-)
                                                      A kolezanka Elementu, przebywajaca w Stanach, rodem z Polski jak najbardziej,
                                                      ma narzeczonego Masaja, rodem z Afryki jak najbardziej.
                                                      No i co ty na to, Iwona? Przebijesz?
                                                    • yvona73pol Re: Ale dla mlodych szczerze gratulacje! 29.08.05, 21:44
                                                      hie, hie, no chyba nie ;))))))
                                                      ale blisko jakos ;)))) tak sadze...
                                                      dla twej wiadomosci - slowko kluczowe - Warri ;)))))
                                                      ale i tak za duzo powiedzialam, a to top secret jak na razie i jeszcze nic ale
                                                      to nic nie wiadomo ;)))))))
                                          • ilnyckyj Re: No to musze sie podzielic :)))))))))))))))))) 29.08.05, 19:33
                                            Byczę ci się ja w nadmorskiej Ustce...a tu taki breaking news! Gratuluję!
                                            Tylko nie zostań za szybko babcią. Pozdro.
                                            P.S. Nad Bałtykiem teraz jest bosko!
                                            Józio
                                            • Gość: mojito Pijac na schodach (prawie hiszpanskich:)... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.08.05, 22:55
                                              ... i puszczajac niechetnie w obieg druga juz butelke czerwonego
                                              wytrawnego czilijskiego wina, lekko naprany jestem.
                                              Odra odbija swiatla portu i stojacych przy kei statkow.
                                              Noc ciepla, parna prawie. Butelka ubrana dyskretnie w ekologiczna
                                              brazowa torebke papierowa krazy zgodnie ze wskazowkami zegara.
                                              Z zupelnie nagiej butelki pic nie wypada. Wylosowalismy juz pechowa
                                              osobe odwozaca samochod na parking. Wino dobre. Fortuna sie do mnie
                                              usmiechnela. Kochana Fortuna. Zdrowie nas Wszystkich. Absolutne :).

                                              Musialem picie przerwac na moment i kolege spotkac w sieci.
                                              Spotkalem i moge powrocic na schody na Walach Chrobrego (hiszpanskie
                                              prawie). Wierze, ze zdaze zanim bedzie warto usiasc ponownie.
                                              Mamy zreszta jeszcze trzecia. Nigdy nie wiadomo...

                                              Rano rozciencze sie woda i powinno byc ok.

                                              Szopen,
                                              Twoje zdrowko rocznicowe. Cztery olimpiady to kawalek czasu :).

                                              Jozio,
                                              Ustka fajna jest. Bycz sie na zdrowie.

                                              Zdrowko ogolne,
                                              mojito.
                                              • Gość: Pani Dulska Re: Pijac na schodach (prawie hiszpanskich:)... IP: *.akl.callplus.net.nz 30.08.05, 10:21
                                                quails, zasciankowosc przez Ciebie przemawia i brak poczucia wlsnej godnosci

                                                owszem corce sie udalo, bo poznala bardzo przyzwoitego faceta, ani dla niej ani
                                                dla mnie nie ma znaczenia ze jego dziadkowie sa anglikami, gdybysmy mieszkali
                                                np w Australii prawdopodobienstwo ze dziadkowie byliby np wlochami lub grekami
                                                byloby duze i ani by to nas ziembilo ani parzylo

                                                Nowa Zelandia ma troche ponad 200 lat jako "cywilizowany" kraj wiec trudno nie
                                                miec takich czy innych przodkow, gdyby sie zareczyla z Polakiem nikt by nie
                                                pytal o pochodzenie bo jakby normalne jest ze nasi dziadkowie i pra pra tez byli
                                                polakami

                                                nie zauwazylam zeby tu ktos specjalna wage do przodkow przywiazywal, nie wieksza
                                                niz kazdy z nas, dlatego nie bardzo rozumiem Twoj komentarz, wyglada na to ze
                                                jestes lekko zestresowana/ny z jakiego powodu i serdecznie wspolczuje ze
                                                zareczyny mojej corki przyczynily sie do powiekszenia Twojego stresu

                                                nie jestes pierwsza osoba ktorej zalezy na zachowaniu czystosci rasy, Hitler tez
                                                mial takie zachcianki

                                                jak ktos madry dawno temu powiedzial "jeszcze sie taki nie urodzil zeby
                                                wszystkim dogodzil" , ale lekkie zdziwienie po przeczytaniu Twojego postu, nigdy
                                                by mi na mysl nie przyszlo ze zareczyny mojej corki wplyna w tak negatywny
                                                sposob na kogos kto ani jej ani ona jego nie zna

                                                proponuje jogge w wolnych chwilach, glebokie oddechy dobrze robia :))))))))
                                                • Gość: Asia Re: Pijac na schodach (prawie hiszpanskich:)... IP: *.akl.callplus.net.nz 30.08.05, 10:30
                                                  Jozio, Mojito, dzieki :))

                                                  jakos nikt mi nie chce pomyslu podsunac na cos nieszablonowego na kolacje
                                                  zareczynowa, blagam podsuncie jakis pomysl zeby bylo ciekawie, wesolo i cos co
                                                  sie pamieta :)))
                                                  • fasolencja Re: Pijac na schodach (prawie hiszpanskich:)... 30.08.05, 14:06
                                                    Od wczoraj staram sie unikac wszelkich tematow paranormalnych i chcialam
                                                    powiedziec ze to dziala, jednak ma skutek uboczny -w tej sytuacji szefowa mowi
                                                    tylko o sprawach zwiazanych z praca...
                                                    Yvona -dziwnych zjawisk w moich okolicach raczej brak, ale za to sa inne
                                                    atrakcje-jeziorka, zamki-owszem sa, mozliwosc wejscia/wjechania rowerkiem na
                                                    Kope Biskupia,a w samym miescie pyszne nalesniki francuskie.., poza tym blisko
                                                    do Czech jest, i wiele innych ciekawostek, zupelnie nie wiem czemu ze
                                                    zjawiskami dziwnymi te okolice ci sie kojarza, w kazdym razie zapraszam gdybys
                                                    kiedys miala ochote pozwiedzac te okolice;)
                                                    • karol.novak Re: Pijac na schodach (prawie hiszpanskich:)... 30.08.05, 14:10
                                                      fasolencja napisała:

                                                      > Od wczoraj staram sie unikac wszelkich tematow paranormalnych i chcialam
                                                      > powiedziec ze to dziala, jednak ma skutek uboczny -w tej sytuacji szefowa
                                                      mowi
                                                      > tylko o sprawach zwiazanych z praca...
                                                      > Yvona -dziwnych zjawisk w moich okolicach raczej brak, ale za to sa inne
                                                      > atrakcje-jeziorka, zamki-owszem sa, mozliwosc wejscia/wjechania rowerkiem na
                                                      > Kope Biskupia,a w samym miescie pyszne nalesniki francuskie.., poza tym
                                                      blisko
                                                      > do Czech jest, i wiele innych ciekawostek, zupelnie nie wiem czemu ze
                                                      > zjawiskami dziwnymi te okolice ci sie kojarza, w kazdym razie zapraszam
                                                      gdybys
                                                      > kiedys miala ochote pozwiedzac te okolice;)

                                                      KAŻDY temat jest dobry
                                                      jeśli śmieszny
                                                      i nieobraźliwy

                                                      :-)

                                                      Karol
                                                    • fasolencja Re: Pijac na schodach (prawie hiszpanskich:)... 30.08.05, 14:31
                                                      Karol
                                                      juz nie spotyka sie tego imienia, ciekawi mnie czy to prawdziwe czy taki nick
                                                      Fasol
                                                    • Gość: szopen Re: Pijac na schodach (prawie hiszpanskich:)... IP: 206.73.209.* 30.08.05, 15:09
                                                      Czy to nie o to chodzi by szefowa tylko na tematy zwiazane z praca sie
                                                      wypowiadala?

                                                      :0)
                                                    • Gość: Karol Novak Re: Pijac na schodach (prawie hiszpanskich:)... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.05, 15:14
                                                      NIE jest sztuką się wypowiedzieć

                                                      Sztuką jest ją (wypowiedź) uzasadnić
                                                    • fasolencja Re: Pijac na schodach (prawie hiszpanskich:)... 30.08.05, 15:28
                                                      nie, nie tak do konca, o co chodzi w najblizszym czasie odpowiem bo wlasnie sie
                                                      dzien pracy konczy
                                                      paps..fasol
                                                    • fasolencja Re: Pijac na schodach (prawie hiszpanskich:)... 30.08.05, 15:30
                                                      nie, nie tak do końca, o co chodzi odpowiem w najblizszym czasie bo wlasnie sie
                                                      dzien pracy konczy
                                                      paps..fasol
                                                    • Gość: Karol Novak Re: Pijac na schodach (prawie hiszpanskich:)... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.05, 15:12
                                                      spytaj moją mamę

                                                      podobno w pierwszej chwili
                                                      chciałaa abym był
                                                      'Fryderyk'

                                                      ale 'tatuś był pijany'

                                                      ;-)

                                                      Karol
                                                    • Gość: mojito London revisited :))). IP: *.dsl.pipex.com 30.08.05, 20:12
                                                      Ogromne rozczarowanie. Pogoda wspaniala. Upalnie i slonecznie.
                                                      Wszedzie widoczne tatuaze, pepuszki i dekolty czule pieszczone promieniami
                                                      slonecznymi. Kto to widzial taka pogode ! Zupelnie nielondynska. Moj parasol
                                                      posmutnial.

                                                      Lot z Berlina przespalem. Wczorajsze wino mnie troche oslabilo..
                                                      Moja walizka tez nie ten tego. Wynurzyla sie na tasmie z w polowie
                                                      oderwanym wiekiem. Zle to wygladalo. Poszedlem sie pozalic do obslugi
                                                      klienta w liniach. Pani z gustownym kolczykiem w nozdrzu usmiechnela
                                                      sie do mnie. Pokazalem jej walizke. Wyrazila ubolewanie. Zapytala jak
                                                      moze zadoscuczynic. Popatrzylem na nia powtornie. I raz jeszcze. Zaczalem
                                                      spekulowac. Bylem zmeczony lekko dniem wczorajszym i zabraklo mi odwagi.
                                                      Wybralem druga opcje. Wymiane walizki. Pani wstala, zniknela gdzies i pojawila
                                                      sie z nowa walizka. Nabralem szacunku dla linii British Airways.

                                                      Jadac taksowka do miasta zastanawialem sie czy nie powinienem sprobowac
                                                      opcji pierwszej. Kolczyk lsnil zachecajaco :). Cholera, z tym brakiem odwagi.

                                                      Zglodnialem. Wszedlem do restauracji Loco. Podobala mi sie nazwa. Lubie
                                                      wszystko co szalone :). Zupa Pasta e Fagioli (fasolowa z makaronem) i
                                                      Risotto z grzybami. Dwa wloskie piwa - Nastro Azzuo. Calosc bardzo dobra.

                                                      Piwa przypomnialy mi Mandarynke (Slodka). Qrcze, musze ja odszukac.
                                                      Ona tez lubi wloska kuchnie :). Koniecznie musze...

                                                      Spadam. Moze zdrzemne sie odrobine przed ambitna noca. A taka mam :).

                                                      Asienko,
                                                      pomysle. I jak pomysle, napisze. Moze dzisiaj w nocy bede mial natchnienie?

                                                      Wasze zdrowia (ewentualne),
                                                      slonecznie pozdrawiam,
                                                      mojito.
                                                    • kazachstan Re: London revisited :))). 31.08.05, 06:17
                                                      Dzien dobry wszystkim,
                                                      Mojito ty to rzeczywiscie raz tu a za chwile juz w innym kraju.uwazaj na siebie
                                                      w Londynie,zeby jakas niemila przygoda ciebie nie spotkala.ostatnio wprawdzie
                                                      to wszedzie moze sie cos komus przydarzyc,toz nawet strach podrozowac.
                                                      Asia ja to mysle,ze jak to corki zareczyny,to coz ty masz wymyslac.potem jak
                                                      cos nie tak,to bedzie na Ciebie.przecie to ich zareczyny niech wymysla sami cos
                                                      oryginalnego przeciez to oni beda wspominac.no chyba ze mama coreczke za reke
                                                      ciagle prowadzi.mialem wrazenie ze tak nie jest z Twoich poprzednich opisow
                                                      wynikalo cos sama pisala,ze corka szybko sie usamodzielnila.to zostawic im
                                                      samym myslenie i organizowanie,przeciez to sama frajda dla nich.ja Ciebie
                                                      rozumiem troche,bo my ciagle po polsku myslymi zeby nie wiem jak dlugo byli za
                                                      granicami.ciagle bysmy nieba chcioeli uchylic naszym dzieciom.
                                                      ale Fasolencja swoim pisaniem to mnie dopiero zadziwila,bo ja tom myslal ze
                                                      Polska taki nowoczesny kraj.
                                                      w Sydney wiosennie juz na calego.wyszykowalem ogrod,a moja Pani pomalu zbiera
                                                      potrzebne wiktualy na wypieki.napewno beda drozdowe buleczki z jagodami i z
                                                      serem,bo wnuki to bardzo lubia a dla nas doroslych to ma byc niespodzianka.taka
                                                      to niespodzianka ze ja wiem,ze bedzie moj ulubiony tort orzechowy z polewa
                                                      czekoladowa.ale niech bedzie.
                                                      pozdrawiam wszystkich i witam Jozefa i Karola.
                                                      Kazik
                                                    • Gość: mojito Re: London revisited :))). IP: *.dsl.pipex.com 31.08.05, 23:12
                                                      Dzisiaj bylo upalnie. Tak na czucie to okolo 30C. Nie poszedlem wiec
                                                      daleko :). Stanalem pod oknami Elki II. Parade brunetow w czerwonych
                                                      marynarkach obejrzalem. Miejsce mialem dobre. Patrzylem jednym okiem
                                                      na Brame Kanadyjska a drugim na dar Nowej Zelandii. Dwa lwy i dwojka
                                                      koedukacyjna Kiwis. Oba lwy mialy wyrazne atrybuty meskosci. Co by
                                                      szkodzilo jedna lwice podarowac :).

                                                      Po poludniu spotkalem sie na moscie Westminster na przeciwko Big Bena
                                                      z Mandarynka (Slodka). Zakochana i kwitnaca. Wypilismy piwo za spotkanie,
                                                      nasze Wszystkich zdrowia, zdrowie Elementu i chwilowo potrzebujacych.
                                                      Piwo bylo marki Foster gdyby ktos zapytal :). Zrobilismy dlugi spacer
                                                      wzdluz Tamizy i poznalem przystojnego narzeczonego Mandarynki (Slodkiej).
                                                      Powialo sama chemia. Oczu od siebie nie odrywali :). Kapalo wrecz chemicznie.
                                                      Moglo dojsc do wypadku poniewaz zupelnie nie patrzyli pod nogi :).

                                                      Kazik,
                                                      nieprzyjemna przygoda moze zdarzyc sie wszedzie. W wiekszosci nie mamy
                                                      na to wplywu. Czasami jestesmy w zlym miejscu w zlym czasie. Pechowo.

                                                      Przygnebiajace wiadomosci naplywaja zza oceanu. Moja znajoma z Nowego
                                                      Orleanu napisala do mnie juz z Teksasu. Do Nowego Orleanu nie ma po co
                                                      wracac.

                                                      Asiu,
                                                      rozwaz elegancki piknik w ladnym miejscu. Macie juz chyba wiosne
                                                      wiec pogoda moze sprzyjac. Z dobra/bardzo dobra butelka wina/szampana
                                                      i czyms bardzo smacznym do zjedzenia. Moze indywidualnie dla kazdego
                                                      to co lubi najbardziej. Taki wystawny piknik na lonie (natury :)
                                                      pamieta sie dlugo. Mozesz nawet wydrukowac okolicznosciowe menu :).

                                                      Jutro, byc moze, przejade sie autobusem wycieczkowym po miescie
                                                      i zrobie krotki rejs po Tamizie. Chodzic w dzisiejszy upal moze byc
                                                      nie ten tego.

                                                      Po poludniu odlatuje do Filadelfii i w piatek wracam do pracy. Niestety...
                                                      Nothing last forever :))).

                                                      Dzisiaj jeszcze nasze zdrowia w barach Soho poprawie.
                                                      Slonecznie Wszystkich,
                                                      mojito.




                                                    • yvona73pol Re: London revisited :))). 01.09.05, 04:23
                                                      powiem wam jedno... do d... jest...
                                                      i nie zanosi sie na nic wiecej...
                                                      rownia pochyla sie chyba zaczyna.......
                                                    • szopen_cn Re: London revisited :))). 01.09.05, 04:53
                                                      Miec nadzieje nalezy ze to tylko dolki i gorki.

                                                      A i wiosna sie robi.

                                                      Zaby kumkaja itd.....
                                                    • tangerin Re: London revisited :))). 01.09.05, 10:06
                                                      Yvette, tak tylko przytulam Cie mocno, jesli chcesz. Ta rownia, to tylko
                                                      chwilowa...Czasem trzeba zjechac w dol, by odbic sie i wspiac sie jeszcze
                                                      wyzej...

                                                      Szopen, jaka wiosna, to juz ostatnie podrygi lata, a potem to juz tylko jesien
                                                      i szaruga.


                                                      Asia, sorry, ze spoznione, ale szczere gratulacje dla cory:) Ustalili juz date?


                                                      MOjito, to nie byl spacer, to bylo spacerzysko, he he. Dluugasssneee...

                                                      Kazik, a podeslalbys kawalek tego torta, co? ale mam ochote na slodkie dzis od
                                                      rana.
                                                    • tangerin Re: London revisited :))). 01.09.05, 10:08
                                                      Aha, jak tam Soho? I drinki?
                                                    • tizedik Re: London revisited :))). 01.09.05, 23:54
                                                      Jak tam u was z kondycja? Zwlaszcza fizyczna....
                                                      Pytam o to, bo pamietam wasze obietnice czynnego wsparcia Elementu. Przydaloby
                                                      sie jutro. Frakcja australijska moglaby zaczac w piatek po poludniu,
                                                      intensyfikujac swoje dzialania gdzies tak w godzinach 18 - 20.
                                                      Dla pozostalych pora to mniej wygodna, niestety. Ale to wlasnie ta pora!

                                                      Iwona, nie daj sie!
                                                    • yvona73pol Re: London revisited :))). 02.09.05, 00:02
                                                      Bedziemy toastowac :)
                                                    • Gość: Asia Re: London revisited :))). IP: *.akl.callplus.net.nz 02.09.05, 11:39
                                                      Trzymam kciuki, za Element i za Yvonke :))) bedzie dobrze dziewczyny :)

                                                      Pysiek, Gunther, a Wy gdzie?

                                                      Jutro corka zabiera tate na mecz rugby, z okazji dnia ojca, ja rano maluje , po
                                                      poludniu szykuje przyjecie, nie ma to jak dobra zona i mama :)) , ok w niedziele
                                                      sie bycze i juz
                                                    • fasolencja :). 02.09.05, 16:03
                                                      Szopen chodzi o to ze juz przywyklam ze szefowa za bardzo nie przejmuje sie tym
                                                      co sie w biurze dzieje, ale od kiedy nie podtrzymuje tematow dziwnych, zaczela
                                                      wlasnie przejmowac sie roznymi szczegolami dotyczacymi pracy...wiec juz nie
                                                      wiem co lepsze...
                                                      Kazik to nie jest kwestia czy kraj jest nowoczesny czy nie, sytuacja zmusza
                                                      zeby sie dostosowywac do roznych pomyslow szefow, poza tym pamietam przypadek
                                                      dziewczyny z mojej szkoly, miala wybitne wyniki w nauce i inne atuty, zostala
                                                      nieswiadomie wciagnieta do w tamtym czasie bardzo popularnej sekty, skończyła
                                                      na leczeniu w psychiatryku. Moze przesadzam, tylko zastanawia mnie tez to ze
                                                      szefowa wspomniala ze jej mama /zreszta polonistka/ boi sie czytac tych ksiazek.
                                                      Anyway pozdrawiam.. fasol
                                                    • kazachstan Re: :). 03.09.05, 03:57
                                                      Dzien dobry,
                                                      ano tak bywa,ze jak ktos slaby to ulega.Twoja kolezanka Fasolencja pewnie moze
                                                      i zdolna,coz z tego jak psychicznie slabienka i ulega dziwnym wplywom.takie
                                                      sekty to sa wszedzie po calym swiecie.ja to napisalem ze myslalem o Polsce ze
                                                      jest kraj nowoczesny,bo tak duzego procentu mlodych studiujacych to nigdzie nie
                                                      ma.a jak czlowiek oczytany i madry,to nie ulega glupotom i jakims czarom,czy
                                                      sektom.to samo w pracy,robic swoje i robic dobrze to napewno bedzie sie
                                                      docenionym a nie ogladac sie na glupie zainteresowania szefowej.szefowa jednego
                                                      dnia jest,a drugiego mozesz ja zastapic jak jestes dobra w tym co robisz,ot co.
                                                      a nie zabobony w glowie.
                                                      Tizedik toz wczoraj z synem ladnie zesmy robili przygotowania na fathers day
                                                      celebration.cala buteleczke krupnioku zesmy obciagneli i zdrowie Elementu bylo
                                                      wypite rozwniez.zycze zdrowia i toast bedzie jeszcze wzniesiony nie raz.
                                                      Asia to dopiero sie nauwijasz kolo swoich.to sama radosc jak corce wszystko sie
                                                      dobrze uklada i oby tak zawsze.
                                                      tegoz tez zycze wszystkim i przejde sie zrobic obchod po ogrodzie to glowa
                                                      troche przewietrzeje
                                                      pozdrawiam
                                                      Kazik
                                                    • mojito Dlugi weekend. 03.09.05, 20:33
                                                      Zdrowko,

                                                      powrot do Filadelfii. Zauwazalne zmiany to nowe lotnisko, nowe ceny
                                                      taksowki z lotniska i nowe rusztowania na budynku mieszkalnym.
                                                      W pracy nowy tatuaz orientalny Ying Yang sekretarki szefa.
                                                      Podobno ma jeszcze jeden ale jest pod linia bikini wiec nie widzialem.

                                                      Zaczal sie dlugi weekend. W poniedzialek (zawsze pierwszy wrzesniowy)
                                                      jest Labor Day. Pogoda upalna (28C). Ludzie masowo wyjezdzaja z miasta.
                                                      Zajmie mi akurat trzy dni aby przekopac sie przez nagromadzone papiery.

                                                      Katrina, oh, Katrina...Mon Dieu! Co Ty zrobilas z French Quarter, Cajun
                                                      Food, Mardi Grass, Jazz... Ca ne me plait pas! En aucun cas! Terrible!

                                                      W miescie rosnie goraczka zlota. Kumulacja staje sie coraz obfitsza.
                                                      Dzisiaj bedziemy bogaci. Jedziemy z farma. www.powerball.com
                                                      Nasze szczesliwe numery:
                                                      13 16 42 44 55 PB 34,
                                                      12 22 33 39 52 PB 06,
                                                      12 26 39 44 51 PB 15. Good luck to us.

                                                      Wloskie delikatesy braci DiBruno kwitna. Wybor przeogromy. Ludzi zawsze
                                                      duzo. Dzisiaj w porze lunchu sandwicz z tunczykiem zjadlem.Tunczyka z czyms
                                                      mieszaja. Efekt smakowy wspanialy. Iced tea calosc splukalem.

                                                      W Alma de Cuba bez wiekszych zmian. Jedno mojito i jedna caipirinha
                                                      wypilem. Letnich opowiesci wysluchalem. Z nowa barmanka sie przywitalem.

                                                      Tizedik,
                                                      jak poszlo?

                                                      Wracam do pracy. Oh, wakacje, wakacje ...

                                                      Slonecznie pozdrawiam,
                                                      mojito.



                                                    • Gość: szopen Re: Dlugi weekend. IP: 206.73.209.* 04.09.05, 04:03
                                                      No to zyczenia udanego dlugiego weekendu.

                                                      Moze to pozwoli przejsc od wakacji do pracy ciut latwiej.
                                                      Pare drinkow tez pomoze.
                                                    • Gość: szopen Poniedzialkowo, po weekendzie IP: 206.73.209.* 05.09.05, 03:56
                                                      www.ausfish.com.au/cgi-ausfish/yabb2/YaBB.cgi?num=1125803658;start=all
                                                    • yvona73pol Re: Poniedzialkowo, po weekendzie 05.09.05, 09:55
                                                      ano, poniedzialek....
                                                      w sumie nie tak do dupy ;)
                                                      moze tylko dolek z pagorkiem w tle....
                                                      jeszcze nie zdecydowalam, ale stwierdzam, ze chyba zle nie bedzie ;)))))
                                                      szpoen, masz swietna sygnaturke ;))) typowo polska :)))))))))
                                                      (na tych fiszach);
                                                      a, jakby kto chcial wiedziec, to Milencja rosnie jak na drozdzach i
                                                      pieknieje :)))))) sama slodkosc.....
                                                      caluski,
                                                      Iwona
                                                    • Gość: szopen Dzien nastepny w tym tygodniu. IP: 206.73.209.* 06.09.05, 02:27
                                                      Sie zjawil niespodziewanie, kto by pomyslal ze cos takiego nastapi, ja rano
                                                      wstaje a tu wtorek.

                                                      Sygnaturke zwedzilem komus z forum gazety. Tez mi sie podoba.

                                                      A tak ogolnie to cos ostatnio cichutko tutaj, czesto spadamy na 2 strone.
                                                    • Gość: szopen Re: Dzien nastepny w tym tygodniu. IP: 206.73.209.* 06.09.05, 08:27
                                                      A mozna wiecj niz dzien spedzic tam (ale ostrzegam ze wciaga).

                                                      bash.org.pl/top
                                                      To jest top, nastepnie wciskamy najnowsze i jest 30 stron.

                                                      Ostrzegalem
                                                    • matrioszkaa Z marzeniami trzeba uwazac... 06.09.05, 12:38
                                                      czasami sie spelniaja.
                                                      A wiec bylam na urlopie, z jednej strony mialam morze, z drugiej gory, lezalam
                                                      sobie, co prawda nie na hamaku, i czytalam:...sposoby przyjmowania i skutki
                                                      uboczne lekow na angine. Na szczescie szybko mi przeszlo i juz moglam cieszyc
                                                      sie widokami. Na Krymie bylam. I moge z czystym sumieniem polecic. Urlop dla
                                                      kazdego, dla opcji plazowych, wedrujacych i zwiedzajacych. Plec zenska emanuje
                                                      200% kobiecoscia. (Uwaga, na wszystkim sa napisy: „rukami nie trogac”).
                                                      W Jalcie (Liwadii) tez bylam; gdzie Stalin z innymi podpisywali wiadome papiery,
                                                      a wczesniej carowie Romanowie mieli letnia siedzibe. Ech – pieknie tam,
                                                      podpisalabym kazdy papier, gdybym mogla w zamian troche tam pomieszkac.
                                                      Aha-bez zerkania w google i inne takie-czy wy wiecie co Stalin palil? Czy tylko
                                                      ja bylam tak niedouczona, a moze ten fakt historyczny byl w Polsce zatajany?
                                                      Przeglad kuchni ze wszystkich bylych republik, tu akurat nic nowego nie
                                                      znalazlam, ale zachwycilo mnie bogactwo odmian fig. Mojito, polecam twej uwadze
                                                      biale baklazany, delikatniejsze w smaku sa.
                                                      No i Asia-super wiesci-mielismy juz jakis slub na watku? Chyba nie!
                                                      Co do problemow tyciowo-odchudzeniowych mam teorie. Poniewaz w przyrodzie nic
                                                      nie ginie, a wszyscy wokol nieustannie sie odchudzaja, musza byc osoby, ktore
                                                      tyja; aby cos sie zmienilo, nalezy znalezc osobe, ktora chce przytyc i sprawa
                                                      prosta. Zylam sobie z ta teoria bardzo szczesliwa (niesposob znalezc kobiete,
                                                      ktora mysli, ze jest za chuda), dopoki nie poznalam dziewczecia z Dagistanu (tam
                                                      kryteria wagowe sa inne).
                                                      Nic to, mam nowe rozwiazanie: nalezy udac sie do planetarium, wlezc na specjalna
                                                      wage i zanlesc planete, na ktorej wazyloby sie idealnie;-)))
                                                      Kazik i Mandarynka - spoznione, serdeczne zyczenia urodzinowe (ma ktos moze
                                                      jakas sciage z datami?)
                                                      Prosze o picie w tym tygodniu, nazwijmy to „w pewnej intencji”, do wtorku
                                                      wlacznie (potem wyjasnie, bo teraz moge roztroju ogolno-nerwowego dostac).
                                                      Mlodsze dziecie do przedszkola poszlo, faaajnooo.



                                                      No i na koniec podziele sie (jako, ze wspominalam o tym wczesniej) smutna
                                                      wiadomoscia - zmarl wujek.

                                                    • mojito Praca, cholerna praca. 06.09.05, 15:29
                                                      Zdrowko Wszystkim,

                                                      dzien piekny. I co z tego? Tylko przelotnie widzialem. Czasu nie
                                                      mam aby usiasc i dniem sie zachwycic. Cholerna praca.

                                                      W strone Odessy patrzylem bedac w Lublinie. Przez trzy dni patrzylem.
                                                      Cos w swojej nazwie ma. Ale patrzylem, patrzylem i trzy dni minely.
                                                      Jeszcze popatrze. Jozek Dzugashvili palil chyba fajke. Ze zdjecia
                                                      pamietam. I pamietam urocze slowa piosenki: "Niech zyje nam towaszysz
                                                      Stalin co usta slodsze ma od malin". Przez lata nie moglem powiazac
                                                      ust z malinami :). Odessa mniej znana jest rowniez w Teksasie.

                                                      Sygnaturke Szopena tez lubie. Ja tez jestem forced, not born :).
                                                      Milo czytac, ze dolek w Australii uwypuklil sie :))).

                                                      Fortuna wyglada pieknie i zachecajaco/uwodzaca. Cool sixty.
                                                      Losy kupie na pewno. Absolutnie. Cholerna praca...

                                                      Spadam. qrde, spadam,
                                                      m.

                                                    • Gość: szopen Re: Praca, cholerna praca. IP: 206.73.209.* 07.09.05, 03:43
                                                      Taaa......praca.

                                                      I co najgorsze nic na to nie mozna poradzic.
                                                      No chyba ze usmiech Fortuny.
                                                    • mojito Re: Praca, cholerna praca. 07.09.05, 05:15
                                                      Zobaczymy w jakim jest nastroju Fortuna, cyganskie dziecie :).
                                                      Our lucky numbers:
                                                      05 09 16 39 51 PB 26,
                                                      01 05 30 31 49 PB 02,
                                                      12 19 24 32 38 PB 07.
                                                      www.powerball.com
                                                      Praca, cholerna praca...
                                                    • yvona73pol Re: Praca, cholerna praca. 07.09.05, 09:53
                                                      dolek znacznie sie uwypuklil, choc jakiestam wgniecenia sa, ale to normalne
                                                      chyba, taka blacharka ;)))))
                                                      a mnie sie wydawalo ze Jozek cygara ciagnal ;)
                                                      o tych malinach nie slyszalam.... jakos ominely mnie wieksze egzaltacje pro-
                                                      sowieckie, pomijajac standardy ;)
                                                      ale ja tu gadu gadu, a zaliczenie czeka ;)))
                                                      Mojito, bede sie baaardzo usmiechac do pani F. bo zdaje sie, ze w niej cala
                                                      nadzieja, rozpaczliwie potrzebuje jej usmiechu, moze byc nawet kacikiem
                                                      ust ;))))
                                                      caluaki,
                                                      Iwona
                                                    • Gość: szopen Samopoczucie IP: 206.73.209.* 07.09.05, 11:08
                                                      Ktost slawny kiedys powiedzial:
                                                      I feel sorry for the people who do not drink, when they wake up in the morning
                                                      thats as good as they will feel for the whole day.

                                                      Czy jakos tam podobnie.

                                                      Mial racje.

                                                      Zaczynam czuc sie dobrze.
                                                    • mojito Re: Samopoczucie 07.09.05, 15:56
                                                      To dobrze :). Moje w oczekiwaniu na wplyniecie okretu Fortuna
                                                      tez juz lepsze. Dlon mnie lewa (umyta) swedzi. Moze to jest
                                                      zwiazane z wplynieciem ?
                                                    • Gość: szopen Zona mnie opuscila IP: 218.19.71.* 07.09.05, 17:34
                                                      No teraz to juz sie czuje wysmienicie.
                                                      Kilka (nascie) drinlow w ronych intencjach od Elementu przez usmiech Fortuny do
                                                      pokoju na swiecie...

                                                      Zona mnie opuscila.

                                                      Chwilowo,
                                                      do piatku wieczorem.
                                                      Wyjechala nagle wczoraj na zebranie/szkolenie.

                                                      Ciezko jest spac bez zony.
                                                      Bardzo ciezko nawet.
                                                      Nikt nie chrapie, nikt mi glowy nie przestawia w pozycje mniej chrapiaca...
                                                      Oj teskni mi sie a to dopiero jedna noc uplynela.
                                                    • mojito Uciazliwy brak zony :). 07.09.05, 17:48
                                                      Z tym piciem pod pokoj na swiecie trzeba uwazac mozna sie rozpic
                                                      i nie duzo zalatwic. Slomiany wdowiec wiec teraz jestes. Do piatku.
                                                      Chrapanie samemu to nie chrapanie :).

                                                      Przychodzi smutny mezczyzna do restauracji i mowi:
                                                      poprosze zimna jajecznice, przypalony tost i slaba letnia kawe.
                                                      Moja zona pojechala na wczasy i bardzo za nia tesknie :).
                                                    • tizedik Re: Uciazliwy brak zony :). 07.09.05, 22:46
                                                      Szopen, ja bym poprosila o wiecej tych toastow w intencji Elementu...
                                                      W szpitalu to roznie bywa.....
                                                      Operacja zasadnicza sie udala.
                                                      Ale pomniejszych strachow jakos mi nie brakuje, niestety.

                                                    • Gość: szopen Re: Uciazliwy brak zony :). IP: 206.73.209.* 08.09.05, 02:46
                                                      No to toastowac bede dalej.
                                                    • kazachstan Re: Uciazliwy brak zony :). 08.09.05, 10:29
                                                      Dobry wieczor,
                                                      no Szopen taki tytul dales zem sie przestraszyl ze naprawde.tak to jest ze
                                                      czlowiek sie do dobrego przyzwyczaja a jeszcze bardziej do osoby kochanej,co
                                                      tak dba o ciebie.
                                                      Tizedik ja pamietam i pije za powodzenie sprawy,bo sam wiem ze to operacja to
                                                      nie wszystko i potem ta rehabilitacja.a to infekcja a to cos nowego sie
                                                      przyplacze.albo i lekarze sie dopatrza.tylko dobrze by bylo jakbys tez cos nam
                                                      czesciej sprawozdanie tu zapodala.
                                                      takoz wszyscy co to nie pisza. ja tom nawet przekrecil do tylu moje pisanie czy
                                                      czyms nie urazilem kogo,ale chyba nie.a jak urazilem to przepraszam.tak cos
                                                      dziwota ze nie piszecie,bo to przeciez o czym pisac to sie zawsze znajdzie
                                                      temat.na ten przyklad moze ktos mi tu powie jak to jest z tym naszym polskim
                                                      jezykiem.Hippopotam tu napisal tak ze malo kto go zrozumial,a co dopiero ja.ale
                                                      tez dzieciaki moich kuzynostwa z Polski sama mlodziez,to mowia tak ze polykaja
                                                      koncowki.zara,cze,spoko a ja myslalem ze to tylko Australijczycy tak jezyk
                                                      znieksztalcaja.co zrobic inne czasy i ja juz tego nie pojme.
                                                      no i wspomne tu,ze Saba pokazala nowe zdjecia swojej coreczki,bardzo ladna
                                                      rodzinka naprawde i wygladaja na bardzo szczesliwych.zobaczcie sami.
                                                      pozdrawiam wszystkich i czekamy tez na sprawozdanie od Asi
                                                      Kazik
                                                    • szopen_cn Re: Uciazliwy brak zony :). 08.09.05, 10:39
                                                      Z tym jezykiem w Polsce to faktycznie sie szybko zmienia.

                                                      Co ciekawe jako ze oboje rodzice pracuja w szkole to sa caly czas na biezaco z
                                                      nowymi slowami, formami i powiedzonkami.

                                                      Czasem nie za bardzo rozumiem co mowia.

                                                    • mojito Re: Uciazliwy brak zony :). 08.09.05, 17:01
                                                      Faktycznie, jezyk jest zrodlem wszelkich nieporozumien.
                                                      Co roku staje usta w ucho z nowymi slowami ktorych znaczenia
                                                      nie od razu rozumiem. Zywy jezyk wiec ciagle sie zmienia i uzupelnia.

                                                      Pogoda piekna. Ciagle cieplo i slonecznie. Narzekalem juz wczesniej
                                                      na nawal pracy wiec na razie nie bede. Fortuna do nikogo sie nie
                                                      usmiechnela robiac nadzieje na sobote. Piekna suma - 70 milionow.
                                                      www.powerball.com Piekna farma bylaby i inne.

                                                      Moze dzisiaj wyrwe sie na troche do Alma de Cuba i odrobie zaleglosci
                                                      w toastach. Milo czytac, ze kolektywne picie Elementowi pomaga.
                                                      Do Fortuny tez przypije - moze doceni.

                                                      Burdel mam w mieszkaniu niesamowity. Czesciowo jestem rozpakowany.
                                                      I odkurzacz stoi na srodku w pogotowiu. Od czterech dni stoi.
                                                      Odkurzacz jest cierpliwy. Rosliny wczoraj odebralem od sasiadki.
                                                      Nawet dobrze wygladaja. Lepiej niz przed rokiem. Chyba pod koniec
                                                      tygodnia przymierze sie do sprzatania. Przemysle to przy barze wieczorem.

                                                      Wynika, ze zone dobrze miec. Chyba... :). Wolno glodnieje i zaczynam
                                                      myslec o zupie. Ciekawe czy maja zupe w DiBruno? Wczesniej nie zauwazylem.

                                                      Siemako sloneczne Wszystkim,
                                                      mojito.
                                                    • goscnieproszony Re: Uciazliwy brak zony :). 09.09.05, 02:10
                                                      kto pamieta czasy Stalina i jego malinowe usta to chyba tak kolo 50ki?
                                                    • pysiek13 Re: Uciazliwy brak zony :). 09.09.05, 04:55
                                                      Aloha :))))

                                                      a kto pamieta piramidy i ksztalty Kleopatry, to chyba okolo 5000 ?
                                                      cheers
                                                    • Gość: Asia Re: Uciazliwy brak zony :). IP: *.akl.callplus.net.nz 09.09.05, 12:42
                                                      o cholera, a ja po piedziesiatce i ani ust Stalina ani piramid nie pamieatam,
                                                      wogole to jakby coraz mniej pamietam, nawet mi sie myslec nie chce co bedzie jak
                                                      dojde do 5000

                                                      Kazik chwilowo nie mam z czego sprawozdania zdawac, pokoj w dalszym ciagu
                                                      rozbabrany, pogoda taka sobie, roboty od z...... i ciut, caly tydzien schodzi na
                                                      do pracy, z pracy, zjesc, spac i na nowo,, piatek jakis drink lub dwa, czas zeby
                                                      pogadac i dluzej pospac, ot szare zycie ,,, pewnie za jakis czas znowu jakis
                                                      numer odstawie bo chyba szarosc dnia mnie najbardziej meczy :)))

                                                      Pysiu, fajnie ze zyjesz :) i poczucie humoru cie nie opuszcza :))
                                                    • mojito Weekendowo. 10.09.05, 03:22
                                                      Zdrowko ogolne Wszystkim,

                                                      pogoda ciagle poznoletnia. Cieplo i slonecznie. Jesien nie spieszy sie
                                                      z nadejsciem. Dobrze jest jak jest.

                                                      Wracajac z pracy usiadlem na lawce w parku. Z pobliskiego Curtis Institute
                                                      dochodzily dzwieki muzyki granej przez uzdolniona mlodziez. Slychac
                                                      bylo skrzypce i jakis instrument dmuchany. Chyba trabka.
                                                      Nuty wyjatywaly unisono przez otwarte okna i wirujac wsrod drzew
                                                      opadaly na trawnik lub ladowaly w fontannie.

                                                      Niechetnie rozpakowujac sie ciagle, znalazlem mala butelke bordeaux.
                                                      Cuvee Heritage, 2003. Pewnie zostala z samolotu. Za mala aby sie nia
                                                      podzielic ale wystarczajaca aby wzniesc toast. Zrobilem na jej bazie
                                                      kolacje. To znaczy kupilem w DiBruno salatke z kurczaka, marokanski
                                                      cous cous z chick peas i dwie bulki. Pilem za zdrowie i przychylnosc
                                                      naszej Fortuny.

                                                      Jutro chyba pojade do siostry na weekend wiec nasze losy kupilem dzisiaj.
                                                      Oto one: 32 41 42 43 50 PB 17,
                                                      01 02 06 34 50 PB 14,
                                                      11 12 53 54 55 PB 07. Good luck to us, Amigos.

                                                      Pogodnego weekendu zycze Wszystkim,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: szopen Weekendowo ale w pracy IP: 206.73.209.* 10.09.05, 03:38
                                                      U mnie na dworze paskudnie, pada, mgla, ponad 30 stopni, wilgotnosc zupelna.
                                                      Prawie wcale mnie na ryby nie ciagnie a to tylko dowodzi ze pogoda kiepska.

                                                      Aczkolwiek moze sie i poprawi, nadzieje miec nalezy.
                                                      Zona wrocila wiec samopoczucie lepsze.

                                                      Tyle ze jest okres budzetow i innych tego typu kalkulacji.

                                                      Siedze i masuje te figury.
                                                    • mojito Re: Weekendowo. 10.09.05, 03:57
                                                      Tez siedze i sobie mysle... Zajrzec do Alma de Cuba czy nie?
                                                      Piatek przeciez i nalezaloby. Ale lekko przymulony jestem.
                                                      Troche spiacy i taki jakis. Z pojsciem nie mam problemu.
                                                      Poszedlbym nawet. Ale powrot mnie niepokoi. Wracac mi sie
                                                      nie chce. I tak sobie mysle dalej. Niby chcialbym ale niezupelnie.
                                                      To niezdecydowanie mnie odrobine zastanawia. Normalnie poszedlbym
                                                      a dzisiaj jednak... Tak sobie mysle dalej o ewentualnym kompromisie.
                                                      Ale i z kompromisem tez wracac trzeba. Niedobrze dzisiaj z tym wracaniem.
                                                      Chyba jenak pojde wczesniej spac. Moze bar mi sie piatkowy przysni?
                                                      Umowie sie z soba, ze jezeli nie zasne w ciagu godziny to bar odwiedze.
                                                      Wazne aby podjac decyzje.

                                                      Powrot zony piekna sprawa :).
                                                    • Gość: szopen Re: Weekendowo. IP: 206.73.209.* 10.09.05, 04:19
                                                      Mojito,

                                                      Mozesz albo pojsc do baru,
                                                      albo rzucic moneta i pojsc do baru.

                                                      W barze sie ozywisz.
                                                    • mojito Re: Weekendowo. 10.09.05, 04:38
                                                      Ciagle siedze sennie i mysle rowniez sennie... Ozywilbym sie na pewno.
                                                      To fakt. Moze by ta przystojniejsza zmiana w barze byla? No, i znajomi.
                                                      Ale ruszyc mi sie nie chce. Co to moze byc? Wierze, ze jest to przejsciowe.
                                                      Monety nie chce rzucac poniewaz moge byc orlem lub reszka zwiazany.
                                                      Wynik niepewny. A wracac mi sie nie chce. Troche sie boje tej przychylnosci
                                                      losu. Wypadnie "go" i gdy nie pojde moge Fortune zniechecic.
                                                      Moze nie byc wiecej przychylna. Nie bede ryzykowal przed sobotnim losowaniem.
                                                      Pojde jednak spac. Troche niechetnie ale pojde. Dobrze, ze kanapy
                                                      nie skladalem. Moglbym nie miec sily ja rozlozyc :). Ozywie sie jutro.
                                                      Dobranoc.
                                                    • yvona73pol nigdy... 10.09.05, 09:27
                                                      ...sie nie zrozumiemy....
                                                      taka dygresja.....
                                                      mile lazy popoludnie, sobotnie nicnierobienie.... niechemiczne, nijakie
                                                      wlasciwie; ladowanie baterii?....
                                                      zbieranie sily przed niedziela....
                                                      spac sie chce ciagle i ciagle, znaczy - wiosna/lato idzie ;))
                                                      Fortuna igra, a ja sie tak ladnie do niej usmiecham ;) czyzby na daremno?.....
                                                      caluski,
                                                      Iwona
                                                    • pysiek13 Re: nigdy... 12.09.05, 02:44
                                                      Yvona :))))

                                                      ...nigdy sie nie zrozumiemy ?
                                                      a mnie wydaje, ze nigdy fully nie rozumielismy and it will probably continue
                                                      this way. ale ... mysle, ze to jest part of the magic :))))

                                                      Fortuna potrzebna od zaraz :))))

                                                      zdrowko wszystkim
                                                    • pysiek13 Re: Uciazliwy brak zony :). 12.09.05, 01:36
                                                      :))))))))))))))
                                                      klaniam pieknie
                                                    • mojito Olbrzymie pieniadze :))). 12.09.05, 04:45
                                                      Slonca Wszystkim,

                                                      powrot z weekendu od siostry. Z walowka jak zwykle. Lodowka
                                                      mruczy niezadowolona. Musi teraz chlodzic ponad swoja zwykle
                                                      pustawa przecietnosc. Bylo upalnie. Slonce w ciagu dnia mocno grzalo.
                                                      Drzewa przy drodze ciagle jeszcze nie brazowieja od pocalunkow jesiennych.

                                                      Przyjrzalem sie cenom benzyny. Ostatnio nie mialem okazji.
                                                      W stanie New Jersey - 3.11 za galon a w moim stanie - 3.39.
                                                      Jazda autostrada juz tansza - 1.85 (za 55 mil) ale chyba lekko
                                                      podniesiona od mojej ostatniej podrozy. O mandatach nic nie wiem :).
                                                      Po prostu mialem szczescie :).

                                                      Przywiozlem nam z New Jersey prezent :). Trzykrotny strzal w olbrzymia
                                                      fortune. W lokalnej stanowej loterii Mega Millions jest do wygrania
                                                      we wtorek 200 milionow !!! www.njlottery.net
                                                      Nasze numery:
                                                      09 15 17 33 50 Mega 28,
                                                      24 29 34 37 42 Mega 19,
                                                      17 19 30 32 42 Mega 32
                                                      Az boje sie myslec co bedzie gdy wygramy rowniez w srode w nasza loterie.
                                                      Pula wzrosla do 80 milionow. www.powerball.com
                                                      Bedziemy mieli bardzo pracowity tydzien. Liczyc tyle pieniedzy :))).
                                                      Na losie loteryjnym dyskretnie i malym druczkiem zdanie: If you or
                                                      someone you know has a gambling problem, call 1-800-GAMBLER :).
                                                      Znacie kogos takiego?

                                                      Iwona,
                                                      proby wzajemnego zrozumienia tez bywa przyjemne. Ktorys z mezczyzn
                                                      kiedys powiedzial, ze mezczyzn nie zawsze trzeba probowac zrozumiec.
                                                      Dobrze jest ich lubic/kochac nawet bez zrozumienia :).

                                                      Pysiek,
                                                      przemilo mi, ze na Ciebie moge liczyc :))). Swiadczy to o powrocie
                                                      do zdrowia :). Dziekuje pieknie :).


                                                      W oczekiwaniu na bajecznie bogaty tydzien,
                                                      serdecznie Wszystkich pozdrawiam,
                                                      mojito.
                                                    • kazachstan Re: Olbrzymie pieniadze :))). 12.09.05, 09:48
                                                      Dobry wieczor wszystkim,
                                                      no ja tobym nie mogl powiedziec za Lazuka ze nie lubie poniedzialkow,bo w
                                                      poniedzialki nie pracuje. no chyba ze cos pilnego i w pracy bardzo mnie
                                                      potrzebuja,ale to nieczesto sie zdarza.takze rzadze w ogrodzie od rana,ale
                                                      dzisiaj porzadnie wieje ze malo glowy nie urwie.juz zrobilo sie calkiem cieplo
                                                      gdyby nie ten wiatr.w naszym stanie to takie huragany jak Katrina to nie
                                                      zdarzaja sie ale w Northern Teritory albo w Queensland to tak.zawsze tylko sie
                                                      dziwie dlaczego te wszystkie torando nazywaja kobiecymi imionami,to tak jakby
                                                      ktos chcial sie za cos odegrac.tak jak z tym Stalinem.ja jestem fest po 50ce,bo
                                                      wlasniem celebrowal 60te urodziny a co Stalin palil albo czy mial malinowe usta
                                                      toz nie pamietam.a ktoz go tam wie,moze i narkotyki podpalal a to za komuny
                                                      czlowiek nie byl informaowany o takich rzeczach.tak jak Asia ladnie napisala z
                                                      ta pamiecia to jest.pamietam duzo ale wiecej staram sie pamietac rzeczy
                                                      przyjemnych co nieprzyjemnych.
                                                      Mojito ho ho toz dopiero niespodzianka by byla jakbyswa tak wygrali na obydwa
                                                      fronty.bardzo to milo z twojej strony ze o nas ciagle pamietasz.to trzymam
                                                      kciuki za nasza wygrana,moze tym razem sie uda.
                                                      u nas tez benzyna bardzo droga.jak przyjechalem do Australi to placilem po
                                                      45centow za litr a teraz dochodzi do $1.40 za litr.nie wiadomo kogo obwiniac
                                                      czy wojne w Iraku czy tornado.rzad to nawet nic nie robi a chyba moglby cos
                                                      zrobic,a my jak przeplacalismy tak dalej placimy za duzo.
                                                      zbieram narzedzia i do domu na kolacje ide sie odmeldowac.
                                                      mam nadzieje ze uslyszymy od Tizedik co tam nowego.
                                                      pozdrawiam wszystkich,a szczegolnie Yvone bo cos ostatnio smutno pisze
                                                      Kazik
                                                    • yvona73pol Re: Olbrzymie pieniadze :))). 12.09.05, 17:23
                                                      wow, rozpisalam sie a tu jakis cholerny wirus sie wlaczyl, mam szpiega w
                                                      komputrze, ratunku!!!! co za dziadostwo...
                                                      i jak ja mam teraz pisac, niedy wam nie pwiem co chcialam.....
                                                      Pys, ja pamietam i mysle, Kazik, nie smutna tylko te roznice kulturowo-
                                                      marsjansko-wenusjanskie ;)))) chce zmian i jednoczesnie sie obawiam....
                                                      kurcze, pomotane to wszystko - ale nic nowego pod sloncem w sumie ;)))
                                                      caluski,
                                                      Iwona
                                                    • tizedik Olbrzymie pieniadze.... 12.09.05, 20:46
                                                      ... przydalyby mi sie! Moglyby byc nawet "tylko" duze, bo tez przydalyby sie;-)
                                                      Wiadomo, chorowanie kosztuje. Poza tym chetnie odpoczelabym od pracy.
                                                      Element jest juz w domu. Odpoczywa na polecenie lekarza i czeka na wygojenie.
                                                      Potem dopiero rehabilitacja. No i kolejne miesiace poleca...

                                                      Iwona, to musi byc Aborygen! Czy posiada poczucie humoru w dawce przynajmnie
                                                      sredniej? Jesli nie, to faktycznie moze byc ciezko....;-)

                                                      Usmialam sie po przeczytaniu posta goscia_nieproszonego. Realizujac swoje
                                                      zapedy belferskie musze go poinformowac, ze Stalin umarl w 1953 roku. Zeby go
                                                      choc troche pamietac, trzeba miec okolo 70-tki, nie mniej.

                                                      Zebranie lokalnego oddziału KPSS na Czukotce. Atrakcją jest towarzysz, który
                                                      właśnie powrocił z Moskwy. Inni Czukcze pytaja go:
                                                      - I czego się dowiedziałeś w Moskwie, Mekce naszej?
                                                      - Bardzo dużo, ale przede wszystkim trzech najważniejszych rzeczy:
                                                      Po pierwsze: że Marks i Engels to byli dwaj różni ludzie,
                                                      Po drugie: że socjalizm służy człowiekowi,
                                                      Po trzecie: sam tego człowieka widziałem.

                                                      Reszta tutaj: www.stalin.website.pl/dowcipy-s.html

                                                    • yvona73pol oj, Tizedik.... 12.09.05, 23:41
                                                      ...pudlo ;)))))) widze, ze praca domowa nie odrobiona (patrz: Warri) ;)))))
                                                      ale - bladzenie rzecza ludzka jest.....
                                                      ja sie troche boje Aborygenow, bo niestety wiekszosc z nich jest nieco
                                                      agresywna i ma postawe roszczeniowa, a ja nie przepadam za halasliwymi w ten
                                                      sposob ludzmi; aczkolwiek jaet kilka sympatycznych osob, jakie mam przyjemnosc
                                                      widywac ;)))
                                                      no to czekam na kolejne trafienia ;)))
                                                      (moja mama nie byla/nie jest zachwycona ;)
                                                      caluski, i toastujemy w intencji of korrrs, na ten przyklad wczoraj :))))
                                                      Iwona
                                                    • tizedik Re: oj, Tizedik.... 13.09.05, 00:08
                                                      Iwonka, kobieto, ty myslisz, ze ja mysle.........???????!!!!!!
                                                      Strzelilam na slepo, wybierajac opcje skrajna. Ba, rzeklabym nawet - szokujaca.
                                                      Przynajmniej mnie, przyznaje sie bez bicia.
                                                      Poza tym; powiedz mi, ktora z was - corek, przejmuje sie w tej chemicznej
                                                      materii opinia wlasnej matki? Moje doswiadczenie osobiste i z opowiadan innych
                                                      bardziej doswiadaczonych mam(;-) mowi mi, ze raczej malo takich corek wystepuje
                                                      w przyrodzie;-)
                                                      Osobiscie wychodze z zalozenia, ze kazda (kazdy) z nas ponosi konsekwencje
                                                      wlasnych wyborow. Kiedy jeszcze rozum dziala mozna sie nad sprawa zastanowic;-)

                                                      A teraz, powiem ci, podstawowym moim zmartwieniem sa bakterie; wytepione do
                                                      ostatniej czy tez nie?
                                                      Tak wiec podpowiadam, moi drodzy, toast na najblizsze dni: Na pohybel
                                                      bakteriom!!!
                                                    • mojito Kobiece huragany/tornada/cyklony. 13.09.05, 03:09
                                                      Siemanko Wszystkim,

                                                      upal dzisiaj rowniez. Slupek (rteci) wzniosl sie na wysokosc 30 C
                                                      w sloncu. Moglby odrobine opasc. Latwiej sie zyje i pracuje.

                                                      Odnowilem znajomosc z mikrofala. Zlozylem z polproduktow obiad.
                                                      Makaron swiderki (fusilli), sos pomidorowy, tarty parmezan i kawalki
                                                      schabu razem odgrzalem i wymieszalem. Ukradkiem dorzucilem dwa zabki
                                                      czosnku. Calosc palce lizac. Na deser pudding. Zycie jest piekne :).
                                                      Do naszej jutrzejszej randki z kaprysna Fortuna zapach czosnku zniknie.

                                                      Kazik,
                                                      huragany i inne powietrzne zawirowania maja rowniez imiona meskie.
                                                      Inaczej kobiety sadzilyby o dyskryminacje. Sa oficjalne listy alfabetyczne
                                                      z imionami kobiecymi i meskimi dla danego roku. I nazwy powtarzaja sie
                                                      co szesc lat. Jezeli jakies zawirowania byly szczegolnie szkodliwe
                                                      to imie kobiece lub meskie odsyla sie na emeryture :).
                                                      W przyszlym roku mozemy spotkac sie oko w oko na przyklad z Rafaelem
                                                      lub Helena. Imiona z obecnego roku powtorza sie w 2011. Z wyjatkiem
                                                      Katriny oczywiscie. Doda sie inne. Hell hath no fury like a woman`s scorn.
                                                      Przez lata mylilem Furie z Szalem (uniesien) Podkowinskiego. Teraz mi
                                                      sie poukladalo :).

                                                      Tizedik,
                                                      trzeba miec konskie zdrowie i kase aby chorowac. To fakt. Na pohybel
                                                      zyjatkom bakteryjnym.

                                                      I chyba na temat :). Kolega pyta kolege - co bys zrobil gdyby twoja
                                                      zone zaatakowal rozszalaly tygrys? Nic - odpowiada kolega - jezeli
                                                      sam ja zaczepil to niech sie sam broni :).

                                                      Musze cos zrobic z kanapa. Musze...

                                                    • Gość: szopen Polski bursztyn IP: 206.73.209.* 13.09.05, 03:13
                                                      Po szybkim googlu an warri.
                                                      Wychodzi mi: Nigeria, Barbados, spec od komputerowej gry o tej nazwie.

                                                      No ale podziele sie inna rzecza.

                                                      Dzisiaj sa urodziny mojej zony, wczoraj wybralismy sie zakupic prezent.
                                                      W jednym z department stores pojawilo sie stoisko z polksim bursztynem, cos im
                                                      chyba sprzedaz szla tak sobie bo nastapila obnizka cen, dosc znaczna, w efekcie
                                                      ceny sa chyba nawet ponizej tych ktore sa aktualnie w Polsce.

                                                      Wybralismy piekny spory kawalek z komarem w srodku.

                                                      A baktriom (tym zlym oczywiscie) na pohybel.
                                                    • mojito Re: Polski bursztyn 13.09.05, 03:45
                                                      Amber/bursztyn znany jest tutaj i chetnie otrzymywany.
                                                      Panie cenia sobie kolczyki, bransoletki i wisiorki
                                                      bursztynowe w kombinacji ze srebrem. Tylko ten bursztyn
                                                      koloru "koniakowego". Z mlecznym i zielonym (sztucznie barwionym)
                                                      trzeba uwazac. Za duzo wyjasniania co do kamienia. Mam dwie kostki
                                                      bursztynowe do gry. Pomagaja mi zawsze w przypadku roznych watpliwosci
                                                      lub niezdecydowania :).

                                                      Ten kawalek bursztynu zony w srebrze?
                                                    • szopen_cn Re: Polski bursztyn 13.09.05, 04:06
                                                      Kawalek jako wisiorek (tak to sie chyba nazywa) wiec opleciony kawalkiem drutu
                                                      srebrnego.
                                                    • mojito Re: Polski bursztyn 13.09.05, 04:14
                                                      Ma regularny ksztalt? Czy taki przypadkowy? Bedziesz mogl Amber
                                                      pokazac ta bursztynowa magie z przyciaganiem przez naelektryzowany
                                                      bursztyn strzepka papieru :).

                                                      Uklony urodzinowe dla zony.
                                                    • szopen_cn Re: Polski bursztyn 13.09.05, 04:41
                                                      Ksztalt powiedzmy bardzo nieregularny, ladnie oszlifowany.

                                                      Amber bardziej lubi bawic sie rozmaitymi magnesami.

                                                      I co ciekawe jakos nie bawi sie zadnymi lalkami, wzmie do reki pobawi sie 3
                                                      minuty i cos innego bardziej zajmuje jej uwage.


                                                    • mojito Re: Polski bursztyn 13.09.05, 04:52
                                                      Kobiety rozne sa :). Amber moze miec te zainteresowania
                                                      po ojcu. Technicznie uzdolniona. Lalki moga jej nie lezec.
                                                    • szopen_cn A gdzie jest ...? 13.09.05, 05:08
                                                      No coz zobaczymy co z niej wyrosnie.

                                                      Wracajac do pytania to cos nam Gunther zamilknal.
                                                    • mojito Re: A gdzie jest ...? 13.09.05, 05:18
                                                      Wlasnie. Myslalem ostatnio o jego zniknieciu. Moze sie gdzies
                                                      szczesliwie zapomnial. Jezeli tak, to dobrze. Moze Kazik cos wie?

                                                      Gotujesz dzisiaj "special" dinner? Czy idziecie out? A moze macie
                                                      gosci?

                                                      Zglodnialem troche. Chyba zjem kawalek schabu z chrzanem. Bez chleba :).
                                                    • szopen_cn Re: A gdzie jest ...? 13.09.05, 05:26
                                                      Co do kolacji to mam nadzieje ze cos sie uda wykombinowac.
                                                      Zobaczymy czy uda sie wyrwac z pracy ciut wczesniej niz zwykle.

                                                      Ja tez powoli robie sie glodny.

                                                      Ciekawa rzcz: to glodnienie to zdarza mi sie dosc regularnie.
                                                    • mojito Glodnienie :). 13.09.05, 05:40
                                                      Jednak sam schab z chrzanem bez chleba nie ten tego. Kawalek chleba
                                                      do towarzystwa zaprosilem. Dzurki tylko lekko maslem pokrylem. Zupelnie
                                                      inaczej. Chrzan tez konieczny. Bez chrzanu byloby nie ten tego.

                                                      Chyba teraz spac pojde. Jutro mamy ciezki dzien. Kupe szmalu bedziemy
                                                      dzielic. A pojutrze druga. Pracowity tydzien sie zapowiada :).
                                                      Ciekawe czy Asi liczydlo nie zachlapalo sie farba?

                                                      Musze cos zrobic z kanapa. Musze koniecznie...
                                                      Milego celebrowania zycze.
                                                      Dobranoc.
                                                    • yvona73pol szopen ;))) 13.09.05, 11:28
                                                      kolego, zgarnales glowna nagrode (o ile tylko wybierzesz bramke numer jeden ;)))
                                                      Gunthera faktycznie dluugo nie ma, ale moze plazuje, bo ladna pogode mamy, albo
                                                      mu sie walkabout, czyli szwendacz wlaczyl ;)))
                                                      Tizedik, pijemy pod bakterie, zaklepane ;)))
                                                      ja jestem przejmujaca sie corka, ale do granic rozsadku :)
                                                      caluski,
                                                      Iwona
                                                    • Gość: szopen Re: szopen ;))) IP: 206.73.209.* 14.09.05, 03:32
                                                      Nie ma to jak szybki google.
                                                      Mamie sie nie dziwie.

                                                      Spadlismy na 2 strone dzisiaj.
                                                      Ale pracujemy nad tym problemem.

                                                      Straszny upal u nas dzisiaj.
                                                      Na ryby mnie ciagnie.
                                                      Moze Gunther wlasnie lowi?

                                                      Te bocianowe reklamy lotu strasznie sa upierd..iwe.
                                                    • mojito Lowienie :). 14.09.05, 03:46
                                                      Moze lowi a moze nie :))). U mnie upal rowniez.
                                                      Reklamy Lotu nie znam. Z bocianami uwazam :).
                                                      Czekam na wplyniecie naszego statku "Fortuna".
                                                      Za godzine i pietnascie minut powinien wplynac :).
                                                    • Gość: Asia Re: Lowienie :). IP: *.akl.callplus.net.nz 14.09.05, 11:54
                                                      jak to liczydla sie farba zachlapaly??// ja jestem profesjonalistka zadnych
                                                      fuszerek nie odstawiam,, jak farba na liczydlach tzn ze tak mialo byc,
                                                      przemalowane coby ladniejsze byly.

                                                      hurra, w koncu skonczylam pokoj, w niedziele przenioslam swoje biurko z
                                                      komputerem na stare miejsce, w telewizyjnym zrobilo sie luzno, :))) jeszcze
                                                      tylko drzwi do szafy malzonek w ten weekend zamatuje, ja kupie zaslonki i spoko,
                                                      wyglada 400% lepiej niz bylo, zajelo mi 5 tygodni ,, tzn piec sobot

                                                      nastepny projekt, pokoik zapasowy przy garazu,, tam musze wytapetowac, nie
                                                      bardzo mnie korci zeby pacykowac sciany bo pewnie w duzo gorszym stanie niz w
                                                      sypialni byly,,

                                                      jak tam zrobie to przedpokoj,, chwilowo chce malzonkowi dac odetchnac od
                                                      balaganu w domu :))) musze dbac o niego zeby mi w depresje nie popadl :)

                                                      praca, hmmm sluchajcie jestem tak zajeta w pracy ze nie mam czasu sie podrapac,
                                                      jeszcze w zyciu w takim biurze nie pracowalam ,,, rane ja to mam szczescie, grrrr
                                                    • szopen_cn Re: Lowienie :). 14.09.05, 15:10
                                                      Asiu,

                                                      Wprawdzie jest juz pozno, ja dalej w pracy ale sie odwaze rzucic uwage.

                                                      Moze byt tak odsapnac na chwilke, ot pare tygodni bez remontow, rewolucji,
                                                      cieszycs sie zyciem, tym co jest i tym co mamy tu i teraz?

                                                      Niektore projekty moga pare dni/tygodni poczekac.

                                                      O malzonka trzeba dbac.

                                                      A jesli fortuna sie do nas usmiechnie to co?
                                                    • mojito Deszczowo. 15.09.05, 02:11
                                                      Pada dzisiaj. Ulewnie nawet. Ciagle jednak jest parno.
                                                      Ta cholerna parnosc moglaby poluzowac. Moze poluzuje jutro...

                                                      Lunch spedzilem dzisiaj na lezaco. Poszedlem meble do spania
                                                      ogladac. Zachecony przez sprzedawczynie polezalem sobie na
                                                      trzech wybranych materacach. Jeden wyeliminowalem ale na dwoch
                                                      bede musial jeszcze troche polezec zanim zadecyduje.
                                                      Sprzedawczyni kusila dowozem za darmo i mozliwoscia zabrania
                                                      starej kanapy. Wlasciwie to juz sie zdecydowalem ale lubie przespac
                                                      sie dzien lub dwa na przedsiewzieciu. Chyba w sobote kupie mebel :).

                                                      Goraczka zlota w miescie sie zaczela. W sasiednim stanie nikt nie wygral
                                                      i pula wzrosla do 250 milionow. Jutro zloze zamowienie na los dla nas.
                                                      Dobrze w takim losowaniu uczestniczyc.
                                                      Nasza Fortuna tez niemala www.powerball.com
                                                      Nasze numery na dzisiaj:
                                                      12 17 26 42 47 PB 40,
                                                      15 20 23 24 46 PB 21,
                                                      03 24 38 42 52 PB 04. Goraco sie robi. Ile za te pieniadze mozna walkow
                                                      i pedzli do malowania kupic :). A ile rolek tapety...

                                                      Asiu,
                                                      podziwiam Twoje dokonania ale zgadzam sie z Szopenem. Odpocznij odrobine
                                                      od remontow. Co bedziesz robila pozniej? I w pracy mlyn i w domu tapetowanie.
                                                      Moze dwie soboty wolne od pracy domowej?

                                                      Resztki makaronu odgrzalem razem z kalafiorem. Resztke puddingu zjadlem.
                                                      Troche pracy przy lodowce mi jednak jeszcze zostalo.

                                                      W oczekiwaniu na pukanie Fortuny,
                                                      slonecznie pozdrawiam,
                                                      m.
                                                    • tizedik Re: Deszczowo. 15.09.05, 09:01
                                                      Tutaj tez deszczowo. Za chwile zacznie lać. Jest ciemniej niż bladym świtem,
                                                      kiedy akurat muszę wstawać. A na cisnienie nawet porzadna kawa nie pomaga.
                                                      Mysle (to znaczy udaje, ze mysle), ze moja kondycje zdecydowanie poprawilaby
                                                      jakas znaczaca wygrana:-)
                                                      Tymczasem w Powerballu pula wzrosla do 92 Million'ow, co oznacza 46.5 Million
                                                      Cash Value. Niezla kasa! Do wziecia w najblizsza sobote.

                                                      Gunther! Gdzie jestes?
                                                    • tangerin Re: Deszczowo. 15.09.05, 10:22
                                                      Tutaj tez deszczowo. Przede mna kubas z kawa i paczka muffinow, ktore moja Chemia
                                                      niebacznie zostawila na wierzchu w swoim wlasnym domu. Jak znam zycie, to muffiny skoncza
                                                      w moim zoladku, co do jednego, a Chemia zostanie oskarzona o tuczenie mnie w celu lekko
                                                      nieokreslonym...

                                                      MOjito, dzieki za wyjasnienie koneksji pomiedzy imionami i huraganami. Zastanawialam sie nad
                                                      tym, i za cholere nie moglam dojsc, dlaczego takie ladne imie, jak Katrina polaczono z tak
                                                      okrutnym huraganem.

                                                      Szopen, no i dobrze, ze Amber i lalki nie ten tego, mnie wkurzalo, dlaczego dorosli ciagle mi
                                                      tylko te lalki wpychali, kiedy ja autka, samochodziki, klocki, misie, i ku zgorszeniu ciotek - listki
                                                      i kmyczki...

                                                      I mam pytanie remontowe, moja Chemia pomalowala sypialnie, tylko ze tak pomalowala, ze
                                                      smierdzi farba i smierdzi, juz od tygodnia, pomimo ustawicznego wietrzenia. Czy sa jakies
                                                      sposoby, co by ten smrod farbiany wypedzic? (reszta mieszkania bedzie malowana juz inna
                                                      farba, co do tego nie ma watpliwosci; nawet nie wiecie, jak ciezko jest trzymac jezor za zebami i
                                                      nie wyparowac "i told u so", ale trzymam, bo Chemia napracowala sie solidnie przy tym
                                                      malowaniu, no i jest swiadoma, ze ten rodzaj farby, to juz "nie ten tego", a cholera, no przeciez
                                                      mowilam.... he he he he)

                                                      Tizedik, dobrze, ze Element juz sie zrobil domowy:), i ze masz ja pod reka:)
                                                      I sorry, ostatnio nie pije, bo nie mam jak, lykam antybiotyki. I nie uwierzysz, tesknie za polska
                                                      sluzba zdrowia!!!!!! Za wynikami laboratoryjnymi dostarczanych tego samego dnia, za latwosc
                                                      rejestracji do lekarza, za profesjonalnym wygladem pan laborantek (tutaj prawie ucieklam, jak
                                                      zobzczylam pana w plastikowym przezroczystym rzezniczym fartuchu), w ogole za cala
                                                      reszta!!!!!

                                                      I nie uwierzycie, zachodnia sluzba zdrowia odkryla PANACEUM. Jestem w szoku i podziwiam:)
                                                      Naprawde, lekarze przepisuja "to" na kazda znana chorobe, naprawde kazda: na chore nerki,
                                                      pecherz, na zapalenie migdalow, podejrzenie zawalu serca, wrzody na zoladku, grype, zatrucie
                                                      pokarmowe... Jeszcze nie wiecie, co to jest? Paracet amol, moi drodzy, prawdziwe panaceum.
                                                      zaraz za nim stoi ibuprofen. I nie moge tylko zrozumiec, po co ludzie dalej chodza do lekarza,
                                                      skoro wyzej wymienione specyfiki sa do dostania w kazdym sklepie, kiosku, suermarkecie... Ale
                                                      moze to lekarz musi poklepac pacjenta po ramieniu i powiedziec jak zaklecie: "paracet amol"
                                                      Eh.....

                                                      Nie moge sie juz doczekac, od poniedzialku jestem na wakacjach. Tygodniowych:)

                                                      Buziaki dla wszystkich, jesienne bardzo tym razem.
                                                    • pysiek13 eee tam, u mnie slonecznie :)))) 15.09.05, 11:16
                                                      w sercu tez, chociaz moje Slonko troche ... hm, za chmurami ;)

                                                      Tangerin napisal/a:
                                                      >dlaczego dorosli tylko te lalki mi wpychali ...
                                                      no wlasnie, dlaczego ? ...
                                                      kiedy srubki, nakretki, wszystkie mechaniczne ten tego, i wiertarka i cordless
                                                      screwdriver, albo ta maszynka do szlifowania, sander ? super to byly dopiero
                                                      zabawki, to byla pyszna zabawa. a jak wymyslono nail-shot-gun, to juz zrobilam
                                                      bardzo niebezpieczna osoba i nawet chlopaki next door mnie bali ;) nawet warto
                                                      bylo czasem oberwac od Taty. Tata zreszta czesto powtarzal, czekaj czekaj jak
                                                      bedziesz tak szalec, to twoim imionem nazwa tornado ... :))))))))))))))))))))))
                                                      no i talent do rozkladania roznych rzeczy na czesci pierwsze ? tez tak masz ?
                                                      super :))))
                                                      ... i super ze MrChemia jest super :))))

                                                      za wytrucie bakteri, wirusow, za nasza WONTKOWA wygrana, za pomyslnosc ogolna i
                                                      szzczegolna wszystkich individualnie ...
                                                      za tych co za-wieruszyli eg. Mar_za, Gunther i jeszcze pare ...
                                                      za za za ...
                                                      zdrowko i ogromny toast wypijam
                                                    • szopen_cn Re: eee tam, u mnie slonecznie :)))) 15.09.05, 12:35
                                                      U mnie tez i slonecznie i goraco.

                                                      I kurde ruch i korki na ulicy.
                                                      Dzisiaj musialem pojechac do konsulatu, 4.5 km (tam) zajelo godzine i 15 minut.
                                                      Powrot moze 20 minut.

                                                      Amber tez srubki, mlotki, nakretki i rozbieranie rzeczy na czesci pierwsze
                                                      uwielbia, wkladanie paluszkow w dziurki w urzadzeniach rozmaitych...itd.
                                                      I wiertatka udarowa i inne tego typu narzedzia na razie schowane na dachu,
                                                      jeszcze z rok i chyba bedzie gotowa sie bawic.

                                                      A co do zapachu farby.
                                                      U mnie w pracy tez zawsze narzekaja rozmaite osoby.
                                                      Odpowiedz:
                                                      Paint stinks, end of the story.

                                                      Zwykle niewiele mozna na to poradzic, radze uzywac water based paints.
                                                      Raz sie spotkalem z dosc ciekawym rozwiazaniem do usuwania dziwnych zapachow (o
                                                      zapach perfum chodzilo, w pokojach hotelowych w Japoni).
                                                      Sa gdzieniegdzie dostepne aerozole do usuwania zapachu papierosow.
                                                      Zapach perfum jest trudny do usuniecia.
                                                      Jesli w pokoju po check out klienta (klientki) jest bardzo intensywny zapach
                                                      prefum do pokoju sprowadza sie kilka osob, wypalaja po papierosie co niszczy
                                                      zapach perfum a nastepnie aerozolem zapach papierosow sie usuwa.
                                                      Sprytne.

                                                    • Gość: Kazachstan Re: eee tam, u mnie slonecznie :)))) IP: 202.134.255.* 16.09.05, 05:30
                                                      Dzien dobry,
                                                      ja tylko na chwileczke bo od syna pisze.chcialem Tangerin podac nazwe tego
                                                      srodka do usuniecia zapachu a sam nie wiem jak ten link zrobic. wiec ja
                                                      dostalem taki bardzo dobry srodek amerykanski Ripper ale to tylko Mojito bedzie
                                                      mogl powiedziec jak to kupic.w Australi nie ma ale jest za to inny Pinke,ktory
                                                      jak sama reklama mowi chases away mammoth smells.tylko jak ten mamut pachnial
                                                      niech mi ktos powie.
                                                      www.pinkestinks.com
                                                      pozdrawiam wszystkich i pewnie zajrze tu wieczorkiem
                                                      Kazik
                                                    • kazachstan Re: eee tam, u mnie slonecznie :)))) 16.09.05, 05:33
                                                      tak sie spieszylem,ze pomylilem nazwe tego amerykanskiego srodka.prawidlowo to
                                                      Riddance ale tylko w USA mozna kupic,to moze Mojito bedzie wiedzial cos wiecej.
                                                      pozdrawiam
                                                      Kazik
                                                    • mojito Zapach farby i pieniedzy :))). 16.09.05, 06:02
                                                      Zdrowko ogolne,

                                                      zajrzalem do Alma de Cuby i pachne zupelnie inaczej :).
                                                      Sadze, ze zapach do rana ulotni sie.

                                                      Kazik,
                                                      nazwe zanotowalem i jutro sprawdze w sklepie. Dam znac.

                                                      Mandarynko (Slodka),
                                                      jezeli sprawa bedzie ciagle aktualna wrzuc mi do e-skrzynki adres
                                                      wysylkowy i usuwacz zapachu farby poleci do Londynu :).

                                                      A byc moze dzisiaj wszyscy przestaniemy sie malowaniem zajmowac.
                                                      Kupimy sobie cos juz dobrze pomalowane i przyjemnie pachnace.
                                                      Zobaczcie tutaj www.njlottery.net
                                                      Oba stany PA/NJ zyja w goraczce i czuja farbe drukarska :))).
                                                      Nasze numery na dzisiaj:
                                                      01 05 16 21 51 MEGA$$ 19 i 11 23 26 33 36 MEGA$$ 37.
                                                      Trzymajmy kciuki, cholera trzymajmy...

                                                      Czy ktos widzial Mar_ze po tym jak widzialem ja wsiadajaca do autobusu
                                                      na ulicy Marszalkowskiej przy Domach Centrum?

                                                      Optymistyczne pozdrowionka,
                                                      mojito.
                                                    • matrioszkaa Re: Zapach farby i pieniedzy :))). 16.09.05, 06:56
                                                      Czolko!
                                                      Hm-jak by tu zaczac? Moze tak: w bardzo najblizszej przyszlosci zamnieniam tow.
                                                      Stalina(ktory palil fajke-brawo Mojito!), na tow. Lukaszenko. Moj krotki
                                                      komentarz do tej sprawy: cholera!!!:-(((( (Inne slowa i tak by usunieto)
                                                      To odmeldowuje sie na jakis czas na szukanie mieszkania, przeprowadzke i
                                                      podlaczenie internetu, ale wroce (jak sadze -pod tym samym imieniem).
                                                      Pozdrowienia dla wszystkich, za wygrana trzymam kciuki.
                                                      Pa
                                                      m.
                                                    • Gość: Asia Re: Lowienie :). IP: *.akl.callplus.net.nz 16.09.05, 09:46
                                                      Szopen, toc ja wlasnie ciesze sie zyciem , dla mnie remonty to nie jest ciezka
                                                      praca, chociaz sie narobie, ale daje mi to zadowolnie, wlasnie zyje sobie tu i
                                                      teraz. Bardzo mozliwe ze moje pojmowanie zycia tu i teraz jest inne niz innych
                                                      ludzi, ale ja juz taka jestem.

                                                      Jak sie ociepli, bedziemy znowu wiecej podrozowac, teraz niezawsze sie chce
                                                      gdzies wybrac jak pogoda taka sobie. Mazonek jest malo towarzyski, za jedzeniem
                                                      na miescie nie przepada, ciezko go na cos namowic, wiec pownie moje remonty sa
                                                      moneta zastepcza dla mnie :)
      • pociag_elektryczny Re: Niedokonczony business (wontek) :))). 16.09.05, 09:10
        no to ja wam zabije cwieka,jaki mammal jest najwiekszym killerem w Afryce ?
        a tak poza tym to chyba ten waontek ku koncowi sie chyli ?
        sa tu jakies limity ?
        ze wam sie to nie nudzi ?
        pracujecie wszyscy ?
        sza-nie, Elektryk ale nie walesa ;-)
        • Gość: Asia Re: Niedokonczony business (wontek) :))). IP: *.akl.callplus.net.nz 16.09.05, 10:04
          Mojito widze ze i Ty dbasz o mnie, ze dwa weekendy to napewno sobie dam spokoj
          :)) jutro sie wybieram na male zakupy, a w niedziele brzuszkiem do gory , jutro
          u nas wybory namawiam malzonka na kino , zobaczymy czy da sie namowic :))

          pociag-elektryczny, tu sie nic ku koncowi nie chyli, my tylko sie pochylamy
          zgodnie z kierunkiem wiatru :))) limity sa ponoc 2500, juz pare limitow
          przekroczylismy :)) po tej zaczarowanej liczbie zaczynamy na nowo, bo zawsze
          jeszcze ktos cos ma do powiedzenia :)))

          Matrioszka, trzymam kciuki, zycze powodzenia :))

          Pysiek jak Twoje zdrowko? 99% czy lepiej? :)))

          • Gość: szopen Re: Niedokonczony business (wontek) :))). IP: 206.73.209.* 16.09.05, 10:42
            Ten mammal to chyba bawol jesli o bezposrednie dzialanie chodzi.
            I szczur jesli o niebezposrednie.

            Do powiedzenia cos to chyba bedziemy mieli jeszcze bardzo dlugo.
            • yvona73pol Re: Niedokonczony business (wontek) :))). 16.09.05, 14:02
              a ja stawiam na jakiegos ichniego dyktatora, AIDS, albo glod.... tak
              prozaicznie.....
              oczywiscie nic sie nie chyli ;))) ja sie pochylam ze wspolczuciem nad
              Matrioszkowa sytuacja i wolam - uwazaj..... ten lysiejacy pan z "pozyczka" na
              glowie nie wzbudza moich najlepszych uczuc....
              a w ogole to jestem strasznie chora, mam dreszcze i chyba jakies grypsko....
              musze wyzdrowiec do jutra, nienawidze chorowac!!!!! skad to cholerstwo sie
              przyplatalo....???.....
              caluski,
              Iwona
              (chemicznie roznie i watpliwosciowo...)
              • tangerin Re: Niedokonczony business (wontek) :))). 16.09.05, 15:23
                Hmmm, dalej sie wietrzy, ale jakos mniej juz smierdzi... Co prawda mowy nie ma,
                aby spac w tym pokoju. Szopen farba byla water base, ale i tak toksyczna
                mocno. jak zapach nie wywietrzeje do konca weekendu, to wyjezdzam na wakacje do
                Italii i martwic sie bede potem, he hehe. Definitywnie przejde sie do sklepu z
                farbamii popytam o jakies srodki, jak to nie pomoze, to napisze do Mojito:)

                Matrioszka, trzymaj sietam jakos, co?
                Przepowadzki wspolczuje, sama tez szukam nowego lokum, tzn ja i moi wspolspacze,
                a jak to bedzie , to cholera nie wiem. Ucaluj ode mnie Kruki
                Karampuki:)Pewnie znowu urosly, co? I dalej czaruja oczetami...

                I hmm, czeka mnie "meet the parents", rany, mam nadzieje, ze nie bedzie to takie
                straszne...masakra....

                Ok, spadam, bo mi sie dziwnie na tym Macu pisze...Pozdrawiam wszystkich i pogody
                zycze:)
                -
                U can't hide from ur past but U can use it to improve ur future!
                :o)
                • Gość: hippo Re: Niedokonczony business (wontek) :))). IP: *.crowley.pl 16.09.05, 23:36
                  ostatni źle mi sie samopoczuwanie udziela.... za duzo myślę a za mało sie
                  udzielam.... do kaczek już nie strzelam ale grubsze ryby wybieram... złożyło
                  się dziwnie przez kufle swiat widzę dziwnie piwnie i nie mam nic do powiedzenia
                  na temat mojego istnienia... sumutne to trochę.... ale mam z rękawie fajny
                  dowcip.... chcecie posłuchać???
                  no to napiszę...
                  Przychodzi baba do lekarza:
                  - Panie doktorze ciągle jestem wku..ona, wszyscy mnie wku..ają, a
                  najbardziej wku..a mnie to, że wszystko mnie wku..a, prosze mi pomoc!
                  - Czy probowała Pani w jakiś sposób sie wyciszyć, uspokoić, np. space w lesie,
                  parku wśród śpiewu ptakow, spacerując boso po trawie. Kontakt z przyrodą bardzo
                  pomaga...
                  - E tam, Panie Doktorze - ptaki mnie wku..ają, bo drą ryje, w trawie pełno
                  robactwa, pajęczyny, gałęzie zaczepiają o ubranie, nie, nie,przyroda
                  mnie wku..a!
                  - To może inny sposob, np. kąpiel w wannie pełnej piany z aromaterapią, przy
                  nastrojowej muzyce?
                  - E tam, Panie Doktorze, tego też próbowałam - piana mnie wku..a, bo
                  szczypie w oczy, muzyka mnie wku..a, ta nastrojowa najbardziej mnie
                  wku..a, a te olejki zapachowe, to dopiero wku..ające, kleją się,
                  lepią,plamią, nie, nie olejki najbardziej mnie wku..ają!
                  - No dobrze, to może sex. Jak wygląda Pani życie seksualne?"
                  - Sex !? A co to takiego?
                  - Nie wie Pani co to sex !? No dobrze, zaraz Pani pokaże, prosze za
                  parawan.Po chwili na parawanie lądują kolejne części garderoby: spodnie,
                  spodnica,kitel, bluzka, biustonosz, majtki. Po kolejnej chwili słychać
                  sapanie i wzdychania, wreszcie słychać głos kobiety:
                  - Panie Doktorze, prosze sie zdecydować:?! Wkłada Pan czy wyciąga,
                  bo już mnie pan zaczyna wku..ać!
                  ....mam nadzieję ze nikogo to nie zgorszy....i nikt mnie nie zablokuje
                  • yvona73pol Re: Niedokonczony business (wontek) :))). 17.09.05, 06:48
                    obudzilam sie w fatalnym shape, ledwo chodzilam... podjelam wiec meska
                    decyzje ;)))) zadzwonilam do pracy, ze nie moge ruszyc reka ani noga.... teraz,
                    po tabletce sztuk jedna i dluuuugim snie jest niezle; nadal kaszel masakruje mi
                    pluca i gardlo ale stany swiadomosci zblizone do normalnych ;))))
                    sadze, ze do jutra powinno byc oki :)
                    pogoda tez jakos przychylna, tylko, cholerka, nic do zarcia w domu nie ma, a
                    jednak nie odwaze sie wyjsc...
                    caluski,
                    Iwona
                    • mojito Klucz do nieba. 17.09.05, 19:46
                      Roy mial swoj business na polnocnej stronie Trzynastej ulicy
                      w poblizu ratusza. Dorabial klucze. Jego business to male okienko
                      w murze przez ktore zlecalo sie usluge. Roy byl tam od tak dawna
                      jak pamietam. Mieszkajacy dluzej mowili, ze byl tam od zawsze.

                      Roy znal prawie wszystkich w miescie i prawie wszyscy znali Roya.
                      Pogodny, zyczliwy, latwousmiechajacy sie mezczyzna w trudnym do
                      okreslenia wieku. Potrafil rozmawiac na kazdy temat z kazdym.
                      W przerwach miedzy dorabianiem kluczy czytal. Ksiazke mial prawie
                      przyrosnieta do dloni. Roy byl absolwentem miejscowego college
                      i w swoim czasie proponowano mu kilkakrotnie inna prace. Dziekujac
                      zawsze grzecznie odmawial. Uwazal, ze kazda inna praca nie pozwoli
                      mu trzymac w dloniach ksiazki tak dlugo. Czytanie uwazal za swoja
                      pasje zyciowa. Oczywiscie zaraz po dorabianiu kluczy - dodawal z usmiechem.

                      W czwartek przechodzac kolo Roya zobaczylem drewniana okiennice
                      zaslaniajaca jego okno. Przyczepione do niej bylo dziesiatki kartek
                      i kluczy. Ktos duzymi literami napisal na drewnie: "Dorobiles sobie
                      klucz do nieba, Kluczniku. Byles dobrym czlowiekiem. Lec bezpiecznie
                      nasz Przyjacielu. Bedzie nam Ciebie brakowalo. RIP."

                      Ludzie zatrzymywali sie. Czytali kartki, ogladali klucze. Starsza pani
                      z przekonaniem opowiadala wszystkim, ktorzy chcieli sluchac, ze brama
                      do niebios zaciela sie i sw. Piotr-Klucznik wezwal Roya na konsultacje.
                      Po konsultacji Roy wroci i od poniedzialku otworzy swoje okno. Zacznie
                      ponownie dorabiac klucze i czytac. Potakiwano jej uprzejmie.
                      Wszyscy chcielibysmy w to wierzyc...

                      Nasze numery na dzisiaj:
                      25 32 33 36 51 PB 17,
                      02 03 14 51 52 PB 04,
                      02 21 35 36 55 PB 04.
                      www.powerball.com
                      Zdrowego i pogodnego weekendu zycze Wszystkim,
                      mojito.
                      • Gość: hippo Re: Klucz do nieba. IP: *.crowley.pl 17.09.05, 21:39
                        hmmmmmmmmmmmm
                        pierwszy raz nie wiem co powiedzieć.........
                        ......miłego weekend'u
        • pysiek13 Nie na temat i ciag dalszy ;)))) 18.09.05, 05:36
          Witajcie sonecznie :)))))

          Yvona qrcze, gdybym tylko byla blizej, bym pod-rzucila jakis basket :((((
          trzymaj sie i zdrowiej !!!

          Elektryk :)))) a do kogo czujesz pociag i to electriczny ?
          Twoje pytanie ? oczywiscie prawidlowa jest ostatnia odpowiedz ;)
          - president Dzorz-Dablju-Busz, tylko czy on mammal to nie mam pewnosci
          - AIDs HIV i inna cholera
          - KOBIETY !!! przeciez kobiety sa winne wszystkiemu
          - system drogowy. w kazdym kraju Afryki maja inny, lewo- albo prawo- stronny
          ruch, wiec sami sie wy-bijaja, bo traca orientacje na drogach
          - malpy ? nie
          - hipopotamus :))))

          sorki Hippo :)))) ja wiem, ze Ty niewinny.
          w Afryce niestety hipopotam - the bigest killer, a tak sympatycznie wyglada ;)
          Twoj dowcip super i jak najbardziej na miejscu. bedac przy temacie 'wqurzania',
          to tylko dodam od siebie ze mnie wqu ... ludzka glupota.

          Mojito :)))) tez czujesz ten smrodek ? taa ... i nie jest to zapach farby z
          londynskiego mieszkania Tange ;)))) ktos wpadnie na chwile, fart i mysli ze to
          w porzadku, nawet nie powie przepraszam, a smrod zostaje. otwieramy wszystkie
          okna. eh ... szkoda nawet pisac. trzymaj sie i nie daj sie :))))

          Szopen :)))) chcialam jusz krzyknac 'moja krew' ugryzlam ale sie w jezyk,
          niestety nie moja :(((( super masz corke, beda z niej ludzie, gratulacje :))))

          Tizedik :)))) bakterie, virusy i inna cholera chyba jusz wytrute ? jak zdrowko ?

          Asia :)))) dzieki :)))) te kilka brakujacych % to to chyba tak jusz zostanie
          niestety, nic to, trzeba sie z tym pogodzic i idziemy dalej :))))

          zdrowko wszystkim i pogody ducha :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
          • dyrektoriat Re: Nie na temat i ciag dalszy ;)))) 18.09.05, 13:34
            Sprawdzilam numerki w PB. Ech...:-( Ale pula rosnie!
            A swojego polskiego Lotka wczoraj kupilam i niemal od razu zgubilam. Przed
            jednym z supermarketow.

            Element zdrowieje. Bakterie nadal jednak stanowia wielka niewiadoma, bo
            potrafia sie gadziny ujawnic po dluzszym czasie nawet. Tak wiec toasty na
            pohybel nadal wskazane!
            Odzyskiwanie pelnej sprawnosci bedzie mozliwe dopiero od pazdziernika.
            BTW, Element tez lalek w dziecinstwie nie uznawal. Wymusila jednak kupienie
            paru sztuk w ramach dopasowywania sie do otoczenia. Zaliczone zajely na stale
            wyznaczone miejsce na polce.

            Iwona, a nie mowilam...;-) Ile z ta chemia zamieszania?!
            Marzena, co z toba?
            Pysiek, to gdzie ty przebywasz?

            D/T
            • Gość: tangerin Re: Nie na temat i ciag dalszy ;)))) IP: *.homechoice.co.uk 18.09.05, 20:58
              Yvette, sprobuj zimne oklady na czolo.

              Tizedik, ja chyba wpadne w alkoholizm przz to picie, ale niech bedzie, wypije:)

              Marza, wyyyylaaaaz, no ale juz!!!!

              Pys, no wlasnie, gdzie Ty jestes wlasciwie? Jak tam fryzurka?

              I wiecie co, odcielam sie ostatnio od tv, radia, prasy, niw wiem wlsciwie , co
              sei dzieje ostatnio. I chyba pierwszy raz jest mi z tym dobrze. I niech tak
              zostanie na jakis czas...

              Hippo, czasami lepiej sie oddalic, z daleka czesto mozna zobaczyc wiecej niz z
              bliska.

              Ok, spadam na troche, wish mi luck:)
              • yvona73pol Re: Nie na temat i ciag dalszy ;)))) 19.09.05, 01:34
                no wiecie, ja ciagle chora, i bylo kiepsko, taka goraczka ze tracilam panowanie
                nad soba.... i w tym cholernym kraju nie ma zadnego lekarza ani dyzurnej apteki
                w weekendy cholera... zreszta moze i bylo cos, ale czlowiek chory nie mysli
                logicznie ;))))
                nadal chory zreszta; wyprodukowalam syrop cebulowy (bleeee) i kaszel, ktory
                spowodowal bol calego czlowieka przeszedl w kolejna faze i byc moze bedzie
                zanikal ;) dzis do lekarza....
                ech, z ta chemia, to mi nic nie mowcie.... beznadzieja.... w sumie juz
                przywyklam... wiem, wiem ze niedobrze, no, ale cusz robic;
                Pysia :))))))) a wiesz, ze masz sobowtora w Killarze? ;))) ino z wlosami ;)))))
                no i pali....
                tak sobie lazilam krajoznawczo....
                caluski ide zdrowiec ;)))
                • mojito Ostatnia niedziela lata. 19.09.05, 03:35
                  Postanowilem sie jej przyjrzec. Na przeszkodzie staly plany zrobienia
                  porzadku w mieszkaniu i odkladane dotychczas z powodzeniem pranie.
                  Wyszedlem na moment do parku aby usiasc na lawce i spokojnie zaistniale
                  sytuacje pogodzic. Po namysle zdecydowalem odlozyc prace domowe na przyszly
                  tydzien nieokreslenie. A pranie na srode. Dluzej nie pociagne. Zaczalem
                  niebezpiecznie zblizac sie do sytuacji w ktorej dowcip o praniu koszul meskich
                  ma zastosowanie: "Na ile stron nosi koszule mezczyzna sam-opierajcy-sie?
                  Na trzy. Na prawa, lewa i ta czystsza".

                  Wrocilem do owsianki. Dawno sie nie widzielismy. Jestem pewien, ze
                  obecnie znajomosc owsiankowa potrwa co najmniej miesiac. Dodatkowe skladniki
                  - miod i rodzynki tez mialem.

                  Dookola parku postawiono namioty dla wystawiajacych swoje obrazy artystow.
                  Siedzieli na krzeselkach przed namiotami i przygladali sie przechodniom.
                  Przechodnie ogladali obrazy i artystow. Pogoda ciagle utrzymuje sie wiec
                  tlumy dopisaly.

                  Miasto podekscytowane jest ogromna wygrana (250 milionow) w sasiadujacym
                  stanie. W loterii uczestniczy dwanascie stanow (bez mojego) i to, ze
                  wygrana padla tak blisko utwierdza mnie tylko w przekonaniu, ze nasza
                  Fortuna bedzie wkrotce w zasiegu naszych rak :). Dyrektoriat wspomnial
                  juz o niej ale chetnie raz jeszcze ta sume zobacze www.powerball.com

                  W nadchodzacym tygodniu mam zdecydowany plan uzyskania separacji od swojej
                  kanapy. Sadze, ze oboje dojrzelismy do tego kroku. Wierze, ze rozstaniemy
                  sie polubownie i bez wzajemnych zalow :). Mielismy kilka milych lat
                  spedzonych razem.

                  Zyczac Wszystkim zdrowia, slonca i :)))))))))))))))))))))) od poniedzialku,
                  rozgladam sie za kordelka,
                  mojito.

                • Gość: szopen Re: Nie na temat i ciag dalszy ;)))) IP: 206.73.209.* 19.09.05, 03:37
                  Ja tez sporo kaszle juz w zasadzie drugi tydzien.
                  Ale sie chyba sytuacja ciut polepsza.

                  Wczoraj byl Mid Autumn festival, jeslienna pelnia, wielki ksiezyc, BBQ, zbyt
                  wiele toastow we wszelakich intencjach, moze pomoze.
                  • Gość: szopen Do domu sobie poszedlem...ay IP: 206.73.209.* 19.09.05, 12:28
                    Daleko nie zaszedlem.
                    Moze 500m i telefon z pracy ze jednak cos nie tak i trzeba bedzie dalej
                    testowac.

                    A testuje juz ktorys tam dzien urzadzenie do spryskiwania czekolada.
                    Slodki jestem czlowiek.
                    I ladnie pachne tez.
                    Ciut przylepa ze mnie ale to tez mile.

                    Bedziemy testowac dalej.

                    A i jeszcze dodam, ze dzisiaj jest: talk like a pirate day.
                    www.talklikeapirate.com/
                    • mar_za Re: Do domu sobie poszedlem...ay 19.09.05, 18:02
                      Witam,
                      No nie krzyczcie tak na mnie, nie krzyczcie juz:)

                      Jestem, jestem i podczytuje Was czasem nawet. Tylko jakos mysli tak zebrac nie
                      moge, by cos poklikac.

                      U mnie ok. Zasmarkana tylko jestem tez, bo jesien sie wpycha nieproszona i
                      zlosliwa jest w stosunku do tych co jej nie chca:).

                      Wygralam w loterii (chyba pierwszy raz w zyciu!!!!) bilety na sobotni koncert
                      Stinga, wiec sie ciesze bardzo. Zabiore tez Piranie, bo darmowych biletow mam
                      az 3 sztuki.

                      Mocno koncentruje sie tez na nowym pomysle, piszac biznesplany, kalkulacje,
                      robiac analizy rynku itp. Zdecydowalam sie na robienie prywatnego biznesu.
                      Lazilo mi po glowie, zeby cos zmienic, bo za dlugo u mnie stabilnie bylo i
                      jakims dziwnym zbiegiem okolicznosci wraz z dwiema innymi osobami zakladam
                      spolke. Oj bedzie sie dzialo! Co tam jak nie sprobuje bede zalowac. Jak to
                      mowia lepiej probowac i zalowac, niz zalowac , ze sie nie sprobowalo. Ma to byc
                      moja dzialalnosc dodatkowa. Nie jestem tak odwazna, by ryzykowac stabilna
                      robote.
                      Jak interes wypali bede sie chwalic. Jak nie ....tez sie pochwale :))))

                      No zeby nie bylo, ze tylko jest pieknie to rozwalilam znow auto. I sie
                      naprawia. Tak sie zaaferowalam myslami o tym moim nowym przedsiewzieciu, ze
                      wjechalam w skrecajacego w prawo Fiata Pande. I mandacik i punkty mam na koncie!
                      Winna bylam:)))

                      Lece sie kurowac. Chlopa kawelek by sie przydalo na rozgrzanie, ale z braku
                      laku zastapie go aspirynka, vit C i takimi tam:)))

                      Pozdrawiam, Mar_za








                      • Gość: Asia Ostatni poniedzialek zimy? IP: *.akl.callplus.net.nz 20.09.05, 01:13
                        No umnie popruszylo troche, :) kleska narodowa, wszystko zamnkniete ludzie
                        siedza w domach :) ja tez siedze z przeziebieniem, wczoraj bylo tragicznie,
                        dzisiaj juz sporo lepiej, caly dzien w lozku i lekarstewka, malzonek wrocil ok
                        11 wiec mial sie kto mna opiekowac.

                        jak chcecie rzucic okiem, to bardzo prosze photos.yahoo.com/brigyd


                        a co poniektorzy uwazaja ze N.Z to cieply kraj :))
                        • mojito Lozkowa sprawa :). 20.09.05, 03:57
                          Idac do pracy przez park, zobaczylem z daleka lezace, blyszczace
                          i usmiechajace sie do mnie dwadziescia piec centow. Usmiechnalem
                          sie rowniez, podnioslem, chuchnalem dwa razy i poszlismy razem do
                          pracy. Zapowiadal sie pomyslny dzien. Pieniadze tak od rana :).

                          W porze lunchu poszedlem znowu polozyc sie na materacu. Przywitalem
                          sie ze sprzedawczynia. Poprosila abym polozyl sie na materacu.
                          Natychmiast to zrobilem. To nasze trzecie spotkanie wiec zaczelismy
                          rozmawiac o lozku od razu. O jego zaletach, miekkosci i jednoczesnie
                          sprezystosci. Poprosila abym podskoczyl. Podskoczylem. I raz jeszcze.
                          Posluchalem. Troche dziwnie rozmawia sie z kobieta stojaca lezac na materacu.
                          Troche nie ten tego ale sama tego chciala. Kontynuowalismy rozmowe
                          o lozku i jego zaletach. Po pewnym czasie przenieslismy sie na drugie
                          lozko. To znaczy ja sie przenioslem horyzontalnie a Gina (tak mowil
                          identyfikator na bluzce) znowu stala obok. Rozmowa nie wychodzila z lozka.
                          Zblizalem sie do powziecia decyzji z ktorym materacem pozostane. Ale jeszcze
                          nie do konca. Poleze jeszcze jeden dzien. Dobrze sie nam o lozku rozmawia.
                          Lozka oba wygodne i bardzo wygodne. Ciagle jednak lekko sie waham.
                          Rozmiar twin wiec pomyslalem, ze Guntherowi wisialyby stopy. Chyba, ze
                          lezalby po przekatnej. A i wowczas chyba. Dotarla rowniez do mnie swiadomosc,
                          ze z takim lozkiem trudno mi bedzie sie ozenic. Podobno latwiej jest sie ozenic
                          majac wieksze lozko. Za duzego lozka jednak nie chce. Obawiam sie, ze moze
                          stac sie meblem dominujacym. Dominacji lozka nie chce. Moglby sobie ktos
                          jeszcze pomyslec... Chcialem sie tymi watpliwosciami podzielic z Gina ale sie
                          powstrzymalem. Tak dobrze sie jeszcze nie znamy. Bede musial sam sprawe lozkowa
                          rozwiazac. I zgodnie z prawami feng shui je ustawic.

                          Do Florydy zbliza sie kolejna niezadowolona kobieta o wdziecznym imieniu
                          Rita. Zarzadzono obowiazkowa ewakuacje Key West. Niepokoje sie troche o
                          calosc baru Sloppy Joe`s i Dom Hemingwaya.

                          Na kolacje obralem avocado i rozciapalem je z zabkiem czosnku. Dodalem
                          pare kropel cytryny i odrobine soli. Wyszla zupelnie ten tego pasta
                          ktora zjadlem z chlebem. Zycie jest piekne i pachnace czosnkiem.

                          Szopen,
                          wczoraj czytalem w NYTimes wywiad z president and chief executive the AES
                          Corporation, Arlington, Va. (Virginia). Mieszkal w Chinach i mowi po chinsku.
                          Zakonczyl wywiad mowiac: "The most fun part of my job is looking ahead to
                          the growth opportunities. As a global company, we`re in 27 countries.
                          I tell my kids to study hard and learn Chinese". www.aes.com
                          I czy wiesz, ze Amber ma swoja restauracje w hotelu Mandarin Oriental w HK?

                          Asiu,
                          o kurcze blade/sniezne. Rzeczywiscie napadalo. Co to sie porobilo.
                          Trzymaj sie cieplo.

                          Mar_za,
                          bede trzymal kciuki.

                          Zdrowka Wszystkim,
                          mojito.

                          • kazachstan Re: Lozkowa sprawa :). 21.09.05, 07:08
                            Dzien dobry wszystkim,

                            ja mialem sie dopisac w piatek ale nic z tego nie wyszlo.u nas w Sydney sa
                            takie wiatry,ze wyobrazcie sobie u sasiada zlamal sie konar drzewa i spadl na
                            carport. dzieki Bogu ze nie na dom i ze nie bylo pod carportem samochodu,ale
                            caly weekend i wieczorami jeszcze pomagalem uprzatnac balagan jaki to sie
                            narobil.ze scieciem tej galezi tez mielismy kupe problemow ale jakosik
                            poradzilismy.i widziecie sami u nas bez tornado a co to moze sie kazdego dnia
                            wydarzyc.
                            Mojito tu nam bardzo ladnie napisal o Royu.coz takie nasze koleje,ze wczesniej
                            czy pozniej to nastapi.dobrze wiec prowadzic zycie uporzadkowane.
                            o materacu to tylko dodam ze ja sypiam na bardzo twardym ze wzgledu na moje
                            plecy.wybor jest duzy ajk kto zamarzy to ma mozna nawet zamowic custom made
                            materac jak ktos taki wielki jak Gunther.Guther nawet w koncu zadzwoinl ale
                            niech on sam napisze co i jak bo ja to znowu cos poplacze.podobno napisal cos
                            na forum ale gdzie to nie wiem,wiec mysle ze sam sie pochwali.
                            Asia toz u nas czasem bywaja zimne dni ale snieg to nie padal.dzisiaj to nawet
                            upalnie.no i tak sobie co i raz dodajesz a ja tak Szopen radze ci zwolnic, bo
                            chociaz widac zes robotna kobieta i w domu wszystko bardzo ladnie masz ale to
                            potem odbic sie moze na zdrowiu.
                            pozdrawiam wszystkich i pamietam o toastach
                            Kazik

                            • Gość: Asia Re: Lozkowa sprawa :). IP: *.akl.callplus.net.nz 21.09.05, 12:01
                              Kazik, pewnie sie i odbije, jak to mowia robota glupiego lubi :)))

                              Dobrze ze to drzewo nie wyrzadzilo wiekszych szkod, ostanio i tak zbyt wiele
                              tragicznych wydarzen zwiazanych z pogoda lub jej brakiem.

                              W N.Z. ostatnio strasza gypa ptasia, prognozy czarne i tak jak z pogoda chyba
                              wiele na to poradzic sie nie da.

                              Mowisz Gunther dzwonil? how how how,, moze sie zareczyly albo co:), fajnie by
                              bylo :))

                              Gunther odezwij sie, powiedz nam co i jak :)))
                              • mojito Perspektywa pocalunku Fortuny :))). 21.09.05, 21:20
                                Nasze numery na dzisiaj:
                                15 17 31 52 54 PB 28,
                                17 24 32 43 55 PB 06,
                                01 09 14 28 54 PB 37.
                                www.powerball.com
                                Pocalunek piekna sprawa :).
                                • Gość: Gunther Re: Perspektywa pocalunku Fortuny :))). IP: 202.134.255.* 22.09.05, 05:04
                                  Siemanko kochaniency,no to Kazek postawiles mnie w kropce.
                                  podczytuje was podobnie jak Marzenka i pewnie cala kupa ludzi z innych
                                  forum,ale z pisaniem to cos ciezko.nie dlatego ze nie mam nic do pisania,tylko
                                  dlatego ze bylem juz kilka razy napominany ze chlapie jezorem na wszystkie
                                  strony.sobie mysle,ze jak nie bede pisal wogole to uda mi sie nie chlapac;)
                                  napisalem na forum co mialem do powiedzenia po niemiecku,ulzylo mi wygadalem
                                  sie a jak ktos mnie rozpozna i znajdzie na forum,to otwarty jestem na dyskusje;)
                                  tak tylko napisze jeszcze,ze przydarzyla mi sie historia ktora mozna by bylo
                                  albo opisac w ksiazce albo sfilmowac i powiem wam ze nie byloby nudne czy
                                  banalne.
                                  dobra kochaniency,do Kazika zadzwonilem bo ostatnio zaczal pisac z tego samego
                                  IP provider co i ja,a ze niedawno ktos mnie podejrzewal ze rozmnazam sie pod
                                  roznymi nickami,wiec gwoli sprostowania wyjasniam,ze przez uzywanie tego samego
                                  provider nie znaczy ze pisze pod roznymi nickami.na przyklad Yvonka ma tego
                                  samego provider co ja w domu bigpond.
                                  bardzo mnie cieszy ze ciagle tu piszecie i tak trzymac.ja to roznie teraz.
                                  Szopen,zaczalem zagladac na wedkarskie forum rowniez moze tam sie spotkamy
                                  czolko:)
                                  Amigo strzel raz a dobrze z ta fortuna i bedzie co celebrowac.
                                  buzienka wszystkie dziewczyny i graba panowie
                                  • szopen_cn Re: Perspektywa pocalunku Fortuny :))). 22.09.05, 05:56
                                    Ja na tym wedkarskim forum spedzam az za duzo czasu wiec spotkac sie bedzie
                                    latwo.

                                    No i niech bedzie ja zlamie sie pierwszy: co to za historia?

                                    • mojito Re: Perspektywa pocalunku Fortuny :))). 22.09.05, 06:18
                                      Dawaj ta historie Gunther/Amigo. Jak Ty ja opowiesz to moze Panie
                                      nam pokaza, tfu, opowiedza swoje :). Iwona moze wkrotce nakreci :).
                                      • yvona73pol Re: Perspektywa pocalunku Fortuny :))). 22.09.05, 06:43
                                        no to Gunther, masz spokoj z mojej strony - ja niemieckiego ni w zab ;))) no,
                                        policzyc do dziesieciu i jakies sprosne zdanka, ale to norma ;)))) mialam/mam
                                        psiapsiole z Austryji o orientacjii w kierunku pan ;)))))
                                        zazdroscic, zazdroscic historii filmowych, ja chwilowo bardzo nudnie choruje,
                                        wariat mnie juz nie nachodzi ;) ktos inny tez nie :(((((((
                                        i jedyne co mi humorek by poprawilo, to usmiech (szeroki) pewnej pani ;))))))
                                        dobrze, ze przyjaciele nie zawodza :)))))
                                        caluski dla wszystkich - takie wirtualne to przynajmniej nie zaraza nikogo ;)))
                                        • mojito Re: Perspektywa pocalunku Fortuny :))). 22.09.05, 07:29
                                          www.powerball.com
                                          Oh, ty gejsza! Ide spac i snil bede...
                                          • italian86 Re: Perspektywa pocalunku Fortuny :))). 22.09.05, 09:39
                                            to dlatego dziewczyny tak leca na ciebie ze kusisz je fortuna ?
                                            towarzystwo wzajemnej adoracji zdejmijcie klapki z oczu.
                                            sijus
                                            • obbssessja Re: Perspektywa pocalunku Fortuny :))). 22.09.05, 10:09
                                              Te Wloszka, zmien plyte. Zaczynasz byc nudna i przewidywalna.
                                              Wszyscy juz wiedza, to co w kolko mielisz na forum.
                                              Wymysl cos nowego. I w lepszym guscie niz dzis. Znasz kobiety lecace na kupon
                                              totka? Niech zgadne, piszesz z wlasnego doswiadczenia? Male masz wymagania.
                                              • wloska.dysleksja Re: Perspektywa pocalunku Fortuny :))). 22.09.05, 10:34
                                                ... i zdecyduj sie: jestes italian68 czy italian86?
                                                Zaczyna sie tobie piepszyc od tej obsesji, bambino.
                                                • Gość: szopen Re: Perspektywa pocalunku Fortuny :))). IP: 218.19.59.* 22.09.05, 15:12
                                                  Ze tak szczerze i bezposrednio powiem:

                                                  Ki ch...j?

                                                  O co chodzi?

                                                  A ogolnie to dodam, ze ja znowu bez zony bo na zebranie pojechala.
                                                  Jak to jest ten swiat poustawiany.
                                                  Spac kurde nie moge, obracam sie z boku nak i z powrotem razy kilka na minute.

                                                  Jutro wieczorem na szczescie zona wraca.
                                                  Tygodnia to bym chyba nie przezyl.


                                                  • italian86 Re: Perspektywa pocalunku Fortuny :))). 23.09.05, 02:58
                                                    ja jestem facet i tez lubie kobiety.sporo sie od ciebie nauczylem mojito.
                                                    szczeka mi opada jak czytam ze baby sa tak naiwne i daja sie nabrac na taka
                                                    nudna gadke.widac kogo jest przewaga na forum,bo baby to plota co im slina na
                                                    jezyk, jak nieprzez telefon, to na forum jak nie na forum to swoim facetom
                                                    makaron na ucho nawijaja. troche za duzo mowia jak na moj gust ale lubie je bo
                                                    sa takie mietkie w dotyku.
                                                    • kazachstan Re: Perspektywa pocalunku Fortuny :))). 23.09.05, 07:10
                                                      Dzien dobry,
                                                      no teraz to ja jestem oburzony.takie wpisy tylko zniechecaja do pisania,bo
                                                      czlowieka nie znam a od pierwszego wpisu arogoncko pisze i obraza kobiety.to
                                                      nie tylko brak kultury tylko znacznie gorzej.po prostu chamstwo!dziwne ze
                                                      polscy mezczyni chca byc uwazani za europejczykow,ale tu najpierw trzeba
                                                      posprzatac na wlasnym podworku ot co!
                                                      loteria to nie jest przyneta na kobiety,jak ktos nie czytal od poczatku to nie
                                                      wie,ze to tez pewny rodzaj zabawy.jest na naszym watku tez kilku mezczyzn,wiec
                                                      Mojito o to nie chodzi.to naprawde jakas bzdura co sobie ktos umyslil.zawsze
                                                      docenialem dobra wole Mojito jako mily gest,nie inaczej.
                                                      takie wpisy to powinno sie pokasowac,bo tylko zasmieca nasz watek.
                                                      pozdrawiam
                                                      Kazik
                                                    • Gość: hippo Re: Perspektywa pocalunku Fortuny :))). IP: *.crowley.pl 23.09.05, 07:22
                                                      elo elo
                                                      jakiś nie bussines wontek się wkradł prosto z buta kopiącego sycylię.....
                                                      dajcie spokój.... burak czeka az będziemy do niego nawijać...olejmy małolata
                                                      przecież znamy prawdę.. niech sie goni po piasku na bezludnej wyspie...tyle mu
                                                      zostało...
                                                      pozdro dla tych piszacych i dziewczyn wątek czytających...
                                                      hahaha na kase lecących.....jaki matołek....
                                                    • Gość: szopen Ogolnie dobra perspektywa. IP: 206.73.209.* 23.09.05, 07:23
                                                      Dobry dzien mam dzisiaj.

                                                      Potwierdzilem doswiadczalnie wlyw Gatorady na kaca.

                                                      Udalo sie zalatwic pewna formalnosc.

                                                      Dostalem prawo jazdy.

                                                      Slonce swieci, zona wraca.

                                                      Wyglada na to ze w drugiej polowie pazdziernika wybierzemy sie do Tajlandi,
                                                      najpierw kilka dni w Bangkoku (bo zona ma wyjazd sluzbowy) a potem wybierzemy
                                                      sie na Koh Tao czyli taka niewielka wysepke i rybki i nurkowanie i luz.

                                                      Zycie jest piekne.
                                                      (Ciut lepiej byloby gdybam siedzila na rybach ale dzis sobie odpuszcze)
          • ilnyckyj Re: Nie na temat... Mojito 13.10.05, 16:29
            Stało się. Zamówiłem mojito (wym."mo-chito"), w knajpie Flik, ul. Puławska...
            No - niezłe...
            Hasta luego, amigos!
            Jozio - Jose
      • pysiek13 Too soon old too late smart ;)))) 23.09.05, 07:33
        Aloha :))))i slonecznie i upalnie i w ogole :)))))))))))))))))))))))))))

        hm ... wprawdzie w zyciu publicznym za duzo kobiet w Polsce nie widac, za to
        ale jak sie wejdzie w tak zwane srodowisko, czy nawet na ulicy, kobiety wydaja
        dominujace, wladcze, a mezczyzni jacys tacy mniejsi, przygarbieni ;) sexism w
        Polsce tez nie jest extremalny, bym powiedziala gamoniowaty jest, nikogo nikt
        nie zamyka i nie kaze chodzic z kocem na glowie, czesto rozbija (ten sexism ;)
        o glupkowate dowcipy ale tez czesto o gorsze traktowanie, tak ogolnie gorsze,
        zeby czasem sobie kobieta za duzo nie pomyslala. spoleczna norma w Polsce
        wydaje mi jest stanowiona przez mezczyzn, chociaz kobiet jest wiecej. taki
        kolejny absurd: wiekszosc jest traktowana jak mniejszosc, troche za sprawa
        inercji pojec kulturowych tez ale za sprawa mechanismow spolecznych i
        politycznych, jak dostep do rynku pracy. kobieta czesto ciagle w Polsce to ktos
        TYLKO troche gorszy, gorszy ale i taki niepowazny partner.
        tymczasem ... au contraire ... nie kazdy to zdazyl zauwazyc ale ;))))
        od wybuchu bomby bardziej bam glupiego usmiechu kretyna.

        numerki szczegolnie te poplatane osemki szostki i odwrotnie tez
        bywaja 'mietkie'... tylko w niektorych pzrypadkach nawet Viagra nie pomoze ;)

        Yvona :)))) jusz lepiej zdrowko ? cieplej jusz, slonecznie, glowa do gory, jak
        nie jest, to bedzie lepiej - NAPEWNO :))))
        ciezko mysle jakby okreslic gdzie jestem. fizycznie jestem w Palm Cove,
        psychicznie w tak zwanej prozni ...
        ludzkosc lubi utrzymac pewna chronologie wydarzen wiec podzielono historie na:
        'BC' czyli before Christ i na 'AC' czyli after Christ.
        u mnie podobnie 'BA' before accident i tak dalej ...
        jak raz wypadlo sie z orbity, to trudno tak od razu wskoczyc z powrotem, a moze
        i tak lepiej ? dare to be different ;))))

        Szopen :)))) taki jestes jakis romantyczny i s-teskniony :))))
        za zona, za zona oczywiscie :))))qrcze ... i kolejne wakacje :0

        Kazik :)))) nic sie nie zniechecaj pisz jak zwykle, dobrze piszesz :))))
        pozdrowienia dla Twojej Pani :))))

        Mojito :)))) absolutely zgadzam (znowu ;) powerball null afrodyzjak a ile
        radosci :)))) sympatyczna sprawa jest ale. keep smiling :))))

        Hippo :))))

        zdrowko wszystkim

        • mojito Re: Too soon old too late smart ;)))) 23.09.05, 15:33
          Piatkowo Wszystkim zdrowko,

          dzien piekny, sloneczny i troche chlodniejszy. Akurat. Odespalem
          zaleglosci tygodniowe i widze teraz tecze :). Z wdziecznosci za
          spokojny sen postanowilem spedzic z kanapa jeszcze jeden weekend.
          Nowe spanie kupie w przyszlym tygodniu. Materac poczeka. I Gina tez.

          Ciagle jeszcze proporcjonalnie za malo kobiet w Polsce jest w zarzadzaniu
          i polityce. Modelem dla mnie jest Skandynawia. Islandia szczegolnie.
          Zdjecie obrad parlamentarnych pokazuje co najmniej polowe parlamentarzystek.
          Czesto kobieta bywa premierem. Wiecej kobiet w polityce zlagodziloby
          maniery politykow i oczysciloby troche klimat polityczny. Tak sadze :).
          Moja znajoma twierdzi, ze mezczyzna potrzebujacy Viagry podczas kontaktow
          z kobietami kontaktuje sie z nieodpowiednimi kobietami. Jej opinie wydaja
          sie podzielac firmy farmaceutyczne narzekajace na znaczny spadek sprzedazy.

          Panie przypomnialy smutna realnosc, ze samym kuponem loteryjnym nic
          nie mozna z kobieta zrobic. To znaczy sam los nic nie robi.
          Banki sa podobnego zdania i niestety nie chca udzielac pozyczek na
          loteryjny kupon. Niezaleznia jak wysoka jest potencjalna wygrana.
          Tym niemniej bedziemy dalej probowac :). Kto nie probuje... Jutro podam
          nasze numery. Kto wie kiedy Fortuna kaprysnie obdarzy nas swoim usmiechem.

          Kazik,
          wlasnie, jak sie ma Twoja Pani :).

          Szopen,
          Twoje prawo jazdy to chyba pewien przelom :). Moze myslisz o samochodzie?
          Samochodem mozna przewiesc wieksza rybe :). Sympatycznie piszesz o tesknocie
          za zona.

          Milego weekendu Wszystkim,
          m.
          • kazachstan Re: Too soon old too late smart ;)))) 24.09.05, 06:31
            Dobry wieczor,
            dziekuje za zyczenia dla moje Pani,ma sie dobrze i od operacji wiecej nie
            narzeka na watrobe ani kamienie.ciagle musi uwazac z dieta,ale podobno taka
            dieta to i dobra na serce i na inne przypadlosci w naszym wieku.
            u nas dzisiaj bardzo cieplo i obiad mamy znowu w altanie.sezon w altanie to
            otworzylem juz kilka tygodni temu jakos tak kolo Father Day.teraz milo usiasc
            bo i balsam ladnie kwitnie wokolo i wisteria gubi drobne fioletowe dzwonki.milo
            jest miec nawet malenki ogrod,bo to czlowiek tak blizej przyrody.
            Mojito takim dziwnym pisaniem to najlepiej sie nie przejmowac.za kupowanie
            losow jesttem wdzieczny,ja tez czasem dla nas wszystkich tu kupie tylko ze u
            nas mala wygrana.
            w ten weekend jest NRL semifinal a za tydzien final na stadionie Telstry w
            Olimpic Park.trzymam za Parramatta team ktory sie zakwalifikowal do semi.moj
            syn jutro idzie na mecz z kolegami a ja tylko przed telewizorem.
            pozdrawiam wszystkich i dobrze Pysiek napisala niema co sie zniechecac
            Kazik
            • Gość: Asia Re: Too soon old too late smart ;)))) IP: *.akl.callplus.net.nz 24.09.05, 09:14
              No tak, z Fortuna nigdy nie wiadomo :)))

              Kazik zazdroszcze ci ciepelka, u nas zimno, dzisiaj coprawda ladny sloneczny
              dzien, ale zimno,,

              Gunther,, no kurcze teraz sie udales, ktos ci tu wypominal ze za duzo piszesz?
              Wyglada na to ze postanowiles sie odegrac, lekko wspominajac o jakies filmowej
              historii ktora ci sie przydazyla, na tyle ciekawa ze ja opisales po niemiecku,,
              mnie babska ciekawosc zzera, mam zaczac sie uczyc niemieckiego czy tez raczysz
              nam ja tutaj po naszemu opisac?

              cos ostatnio widze wszyscy trzymaja swoje przezycia dla siebie :((

              pozdrawia zasmarkana Aska
              • matrioszkaa Re: Too soon old too late smart ;)))) 24.09.05, 18:07
                Czolko!
                Trzymajcie kciuki w poniedzialek-jade na zwiady do towarzyszy sasiadow, szukac
                jakiegos dachu nad glowa, mam na to max. 1,5 dnia, bo w srode juz ostateczne
                pakowanie sie zaczyna.
                To tak w ramach dzielenia sie przezyciami;-)))(Chetnie je bym oddala)

                Gunther-faktycznie przetlumacz sie sam (dzialania szpiegowskie mi sie nie udaly).
                Pozdrowionka i zyczcie mi powodzenia!
                m.
                • mojito Oh, bogatym byc... 24.09.05, 20:22
                  ... i oczywiscie zdrowym :).
                  www.powerball.com
                  Nasze numery na dzisiaj:
                  03 06 08 14 28 PB 11,
                  03 38 41 49 55 PB 14,
                  30 31 40 44 53 PB 13.
                  Wracam do pracy, ehhh...
                  • yvona73pol Re: Oh, bogatym byc... 25.09.05, 01:10
                    oj, zdrowym, zdrowym....
                    na ciele i umysle dodam ;))))))
                    oba szwankuja...
                    ale nie trace nadziei, ze to moze juz jutro?....
                    w kazdym razie lekarstwa grzecznie zazywam i tak dalej....
                    caluski wszystkim, niestety praca wzywa....
                    Iwona
                    • Gość: GUnther_0 Re: Oh, bogatym byc... IP: *.nsw.bigpond.net.au 25.09.05, 03:52
                      Siemanko kochani:)
                      no po to napisalem pod innym nickiem i po niemiecku,zeby sobie ulzyc,wygadac
                      sie,poczytac obiektywne opinie innych nie wtajemniczonych.nie pisalem tutaj u
                      Ciebie Asiu,bo oberwalo mi sie nie za nadmiar mojej tworczsci,czy pisania ale
                      za chlapanie jezorem o tym co nie trzeba.wiec usilnie sie staram nie chlapac
                      choc jezyk mnie swedzi i przychodzi mi z trudem,jak widzicie.za pozwoleniem
                      moze zapukam do Ciebie Amigo?
                      u nas rzeczywiscie emocje zwiazane z finalem jak Kazik pisal,wczoraj w pubie to
                      trzeba bylo ostroznie sie deklarowac za ktorym zespolem sie kibicuje bo mozna
                      bylo oberwac czarne oko.dzisiaj gra Parramatta przeciwko Qlders,no zobaczymy.
                      pogoda piekna juz mozna sie kapac,woda przyjemna,na rybki az przyjemnie
                      wyskoczyc i na plazy mozna polezec w wolnej chwili,jak sie taka zdarza.u mnie
                      ostatnio wolna chwila to rzadkosc,kurde rzadkosc przez "RZ"?jak zaczne z
                      przepracowania robic bledy ortograficzne i wkladac buty do lodowki to znaczy
                      nadaje sie na emeryture;)
                      dobra spadam,bo wypadaloby sniadanko jakies wrzucic na ruszt;)
                      buzienka ogromna dziewczyny,graba panowie
                      • tizedik Re: Oh, bogatym byc... 25.09.05, 21:58
                        Wygralismy 4 dolce:-)
                        Mojito, zainwestuj, bo pula niezla juz jest; 148 milionow zielonych.

                        Wybralismy sobie premiera (nie moim glosem!) najmniejszego chyba w historii. A
                        zwycieskie partie nadal sobie docinaja i obydwie chcialyby rzadzic.
                        Podejrzewam, ze klocic sie beda nadal.

                        Gunther, ja tez potrafie powiedziec za duzo. Przy pisaniu nad slowem bardziej
                        panuje, ale to kwestia wieloletnich nawykow...;-) Na twoim miejscu za bardzo
                        bym sie tym "chlapaniem" nie przejmowala.
                        A propos pisania; tak samo jak Kazika oburza mnie chamstwo, jakie tu czasem
                        wkracza. Ale ostatni dopisywacz zaprezentowal tez znaczny poziom kretynizmu, ze
                        nalezy mu sie tylko lekcewazenie.
                        Z drugiej strony coraz czesciej lapie sie na tym, ze do dopisywania sie tutaj
                        zniecheca mnie zbyt duza liczba czytelnikow. Kiedys proponowalam bardziej
                        kameralny watek, moze pamietacie... Mysle, ze powinnismy to znowu przemyslec....
                        Zamelduje wam jednak (mimo ze z oporami o tym tutaj i teraz pisze), ze Element
                        wlasnie zaczal rehabilitacje. Na razie w malym zakresie, ale z tym trzeba
                        ostroznie... No i dostala pozwolenie na prowadzenie samochodu, co ja bardzo
                        ucieszylo.
                        Mimo tak znaczaco ograniczonych zyciowych celow zainteresowaly mnie
                        krajoznawcze zamiary Szopena. No i oczywiscie poszukalam sobie paru pieknych
                        obrazkow, ktore wam tutaj pokazuje.
                        photosbymartin.com/images/pcd4231/sairee-72.3.html
                        photosbymartin.com/images/pcd3321/ko-nang-yuan-75.3.html
                        www.beta-travel.cz/Thajsko/Images/Koh%20Tao/Koh%20Tao%20dive%20beach2.JPG
                        BTW, Szopenowej zonie troche zazdroszcze.... I wcale nie mysle o wyjazdach...
                        Pyska najczystsza w Australii plaze tez podszukalam;-)
                        www.trekearth.com/gallery/Oceania/Australia/photo144237.htm
                        www.paradiseonthebeach.com/pic4.htm
                        Pysiek, w tak "pieknych okolicznosciach przyrody" powinnas odzyskac dobry
                        nastroj. Postaraj sie!

                        Marzena, poszalej sobie troche! A co tam....;-)
                        Iwona, poszalej sobie troche! Nie przejmuj sie! Popatrz jak Mandarynka z zycia
                        zadowolona jest...
                        Mandarynko, jak wizyta na Poludniu?
                        Asia, a moze ty tez bys troche zaszalala...?
                        Matrioszka, tamten kraj, to dziwny kraj. Ale na pewno dasz sobie i tam rade!
                        Mojito.....;-) Powodzenia zycze! I nie zapomnij kupic losu!
                        Pysiek, trzymam kciuki!

                        • yvona73pol szalejmy..... 26.09.05, 00:56
                          latwo powiedziec, trudniej zrobic ;)))))
                          ale sie sprobuje ;)))
                          Szopen, ja mam pytanko - co i czy w ogole Chinczycy wiedza o Falun Gong
                          i "utrudnianiu" zycia osobom praktykujacym jakas religie (Konfucjanizm,
                          Chrzescijanstwo, Falun wlasnie i tak dalej); tutaj sa rozne publikacje i
                          zdjecia, pokazujace tortury i inne takie; no i powszechnie znana jest sprawa
                          Tybetu i chociazby przymusowej sterylizacji tamtejszych kobiet w
                          celu "usuniecia" nacji...
                          i jak to jest, ze potomstwo co lepiej ustawionych osobnikow chinese ucieka
                          stamtad i chocby do Au zasuwac w knajpach?.....
                          ty jestes na miejscu, wiec lepiej mozesz ocanic jak sprawy sie maja;
                          to ja na tyle;
                          ide na Bardzo Wazne Spotkanie...
                          caluski,
                          Iwona
                          • Gość: szopen Re: szalejmy..... IP: 206.73.209.* 26.09.05, 04:35
                            U nas tez byl tajfun, wprawdzie nie trafilo nas bezposrednio bo poszedl na
                            wschod i Hainan chyba nawiedzil ale i tak pogoda weekendowa byla kiepska.

                            Co do wyborow to co ciekawe w konsulacie spodziewali sie prawie 100%
                            frekfencji, jako ze w Hongkongu nie bylo wyborow zoorganizowanych to nawet
                            sporo osob przyjechalo tutaj glosowac (inny kraj, ponad 200km drogi).

                            Przeniesienie sie w bardziej ustronne miejsce to chyba nie jest dobry pomysl.
                            Wprawdzie czasem trafiaja sie tutaj trolle ale zadko i bezskutecznie. A pozwala
                            to dolaczyc czasem nowym ciekawym uczestnikom. To ze sa ludzie ktorzy tylko
                            czytaja i niewiele lub wcale sie udzielaja to po prostu ich wybor i tez nie
                            widze problemu.

                            Iwona,
                            > Szopen, ja mam pytanko - co i czy w ogole Chinczycy wiedza o Falun Gong
                            > i "utrudnianiu" zycia osobom praktykujacym jakas religie (Konfucjanizm,
                            > Chrzescijanstwo, Falun wlasnie i tak dalej); tutaj sa rozne publikacje i
                            > zdjecia, pokazujace tortury i inne takie; no i powszechnie znana jest sprawa
                            > Tybetu i chociazby przymusowej sterylizacji tamtejszych kobiet w
                            > celu "usuniecia" nacji...
                            > i jak to jest, ze potomstwo co lepiej ustawionych osobnikow chinese ucieka
                            > stamtad i chocby do Au zasuwac w knajpach?.....
                            > ty jestes na miejscu, wiec lepiej mozesz ocanic jak sprawy sie maja;

                            Do jednego worka wrzucilas kilka zupelnie roznych spraw, ktore chyba nalezy
                            traktowac osobno.

                            Falun Gong,
                            Pojawila sie kilka lat temu szczerze sobie powiedzmy sekta ktorej najwazniejsza
                            obietnica bylo to, ze uprawiajac owe cwiczenia i medytacje mozna wyleczyc
                            prawie wszystkie choroby i byc zawsze zdrowym. Jesli popatrzyc na to pamietajac
                            ze opieka medyczna w Chinach jest w pelni platna i bardzo droga to nie nalezy
                            sie dziwic popularnosci owego ruchu.
                            Faktem jest ze bardzo szybko miliony ludzi zaczely praktykowac, ruch nie mial
                            zadnych zapedow politycznych ale z powodu skali zaczal troche "straszyc" obecne
                            wladze, liczba ludzi chorych i nie szukajacych pomocy lekarskiej tylko
                            cwiczacych zaczela rosnac i dla wielu z nich konczylo sie to bardzo zle.
                            W tej sytuacji rzad zdelegalizowal ow ruch i dosc radykalnie rozprawil sie z co
                            bardziej fanatycznymi zwolennikami.
                            To wszysko bylo bardzo widoczne w Chinskich mediach i jako ze zwolenincy byli w
                            zasadzie wszedzie chyba wszyscy w Chinach o tym wiedza. W TV koncentrowano sie
                            glownie na ludziach ktorzy albo zmarli albo nabawili sie sporych komplikacji
                            probujac sie "leczyc" wg wskazowek ruchu.
                            Jaki jest obecnie stosunek zdecydowanej wiekszosci Chinczykow do tej sprawy?
                            Niewiele ich to interesuje.
                            Doslownie przed wyjsciem ze stacji kolejowej w Hongkongu na ktora przyjezdzaja
                            pociagi z Chin i wychodza wszyscy pasazerowie jest spore stanowisko Falun Gong
                            oklejone informacjami na temat, zdejcia przesladowanych, stoja ludzie i
                            propaguja.
                            Na tysiace podroznych z Chin przechodzacych obok moze 2-3 osoby dziennie stana
                            i popatrza. Reszta przechodzi obok nie zwracajac uwagi.

                            Utrudnianie zycia osobom praktykujacym jakies religie.
                            To bylo powszechna rzeczywistoscia w czasach rewolucji kulturalnej i powiedzmy
                            to wojujacego komunizmu. Teraz tez zdarza sie ale raczej koncentruje sie na
                            tych ktorzy probuja mieszac sie do polityki anie zajmowac sie religia, dotyczy
                            to tez odlamow katolickich uznajacych zwierzchnosc Watykanu (jako ze jest to
                            wbrew prawu chinskiemu ktore nie pozwala by jakakolwiek instytucja za granica
                            miala zwierzchnosc nad tym co sie dzieje w Chinach).
                            Tutaj na poludniu Chin ludzi praktykujacych religie jest sporo wiecej niz na
                            polnocy, przwazaja buddysci, jest sporo chrzescijan roznych wyznan, taoisci itd.
                            Ludzie bardzo otwarcie nosza sie ze swoim wyznaniem (rozance buddyjskie na
                            reku, krzyzyki...) i rozmawiajac z nimi (bo w pracy tez mamy troche osob
                            wierzacych) nie spotkalem sie z narzekaniami na "utrudnianie" zycia.
                            • yvona73pol Re: szalejmy..... 26.09.05, 05:41
                              no widzisz Szopen, jak punkt widzenia rozni sie w zaleznosci od punktu
                              pobytu ;)))))
                              z tym Falun to ja slyszalam, ze to takie sektowe historie, ale ostatnio
                              zaczelam sie zastanawiac, skoro temat naglasniany tak obficie.....
                              nadal nie wiem co z Tybetem though ;))))))
                              ale... nie mozna wiedziec wszystkiego....
                              a tak z innej beczki - polecam "Howl's moving castle" nowe dzielo studio Ghibli
                              czyli Hayao Myiazaki - cudo, cudenko, madre, zabawne, tresciwe... prawdziwy
                              jewel :))))))
                              caluski znad miski ryzu ;)))) z tunczykiem ;))))))
                              Iwona
                          • Gość: szopen Dalszy ciag IP: 206.73.209.* 26.09.05, 05:22
                            Zeby dokladniej zrozumiec sytuacje religi w Chinach nalezy wziac pod uwage pena
                            specyficzna ceche chinskiej kultury. To jest kultura rozwijajaca sie od tysiecy
                            lat i juz kilkaset lat temu weszla w faze w ktorej wszelakie religie zaczeto
                            uwazac za zabobony i jak to ktos duzo pozniej na zachodzie okreslil "opium dla
                            mas". To podejcie pojawilo sie na setki lat przed powstaniem komunizmu.
                            Od czasow sredniowiecza wszelakiego wyznania misjonarze i szerzyciele jedynej
                            drogi ku zbawieniu nie odosili w Chinach wielkich sukcesow ponieawaz byli
                            traktowani jako ludzie gloszacy powiedzmy to absurdalne poglady na swiat i idee.
                            Ten dystans do religi pomogl komunistom po wyzwoleniu w dalszej marginalizacji
                            religi ale poniewaz juz w momencie uzyskania przez nich wladzy wierzacych byla
                            zdecydowana mniejszosc Chinczykow az tak trudna ta marginalizacja nie byla.
                            W obecnych czasach dalej sa pewne ograniczenia dla ludzi z zagranicy
                            probujacych szerzyc swoje wyznanie w Chinach ale nie ma zadnych prawie dla
                            miejscowych Chinczykow. W TV sa zawsze relacje na zywo z co istotniejszych
                            obchodow religijnych, mnisi i mniszki chodza po ulicach, lataja w samolotach i
                            siedza w kongresie w swoich ubrankach.
                            Mimo to nie ma znacznego wzrostu ilosci ludzi wierzacych (ogolnie bo sa
                            przejscia od religi do religi w miare mody czy popularnosci danego wyznania).
                            Tak mi sie czasem wydaje, ze narzekania ludzi probujacych szerzyc
                            chrzescijanizm na sytuacje w Chinach sa spowodowane raczej frustracja z powodu
                            kiepskich wynikow i szukaniem jakiegos powodu niz rzeczywista opresja.
                            Wiekszosci Chinczykow religia po prostu nie interesuje.

                            Tybet.
                            Sprawa dosc skomplikowana.
                            Realistycznie podchodzac do rzeczy nie ma najmniejszych szans na wolny i
                            niezalezny od Chin Tybet. Nie ma i nie bedzie.
                            Zdecydowana wiekszosc Chinczykow gotowa by zycie poswiecic w obronie kazdego
                            kawalka swojego kraju a Tybet jest tam wliczony.

                            I nie maja wielkiego znaczenia wszelakie historyczne detale w stylu kto tam
                            komu oddal hold kilkaset lat temu, to czy kraj byl przez jakis tam czas
                            niezalezny w okresie kiedy Chiny byly w stanie totalnej zapasci i nie ma
                            wielkiego znaczenia co byc powinno a nie jest.

                            Co do przymusowej sterylizacji to calkiem niedawno byl w GW arykol o tej samej
                            sytuacji w prowincji Shandong (czyli centrum Chin), gdzie ktos tam cos komus
                            powiedzial przez telefon ze cos takiego sie dzieje.
                            W Chinach aktualne prawo okresla ilosc dzieci ktore mozna miec. Nie wnikajac w
                            moralna ocena takiego prawa a pamietajac o tym, ze tu po prostu nie ma miejsca
                            nietrudno sie zgodzic ze rzad Chinski nie mial zadnego wyboru i musial takie
                            restrykcje wprowadzic. Zostaly one wprowadzone w bodajze 1978-9 roku czyli po
                            odsunieciu od wladzy wojujacych komunistow.
                            To ze byly te restrykcje wprowadzane w Chinach w sposob dosc rygorystyczny, ze
                            byly spore naduzycia i dzialy sie rzeczy przekraczajace nasze pojecie to fakt.
                            Dotyczylo to calych Chin a nie tylko Tybetu.
                            Czy takie drastyczne sytuacje dalej sie zdarzaja. Pewnie tak ale bardzo
                            sporadycznie.
                            Dodac nalezy, ze mniejszosci narodowe (czyli rowniez Tybetanczycy) maja prawo
                            do posiadania 2 dzieci w odroznieniu od wiekszosci (Han) ktorym miec wolno
                            tylko jedno.
                            Co Chinczycy mysla o Tybecie?
                            Czesc Chin, daleka prowincja, strasznie ciezkie warunki zycia, ogolnie
                            marginalna i malo istotna sprawa.

                            Potomstwo lepiej ustawionych osobnikow zasuwajace w knajpach w Oz i gdzie
                            indziej.
                            Czy ja niedawno nie pisalem, ze pod blokiem gdzie mieszkam stoi kilka Ferrari,
                            kilka Porshe, sporo Najwyzszej klasy Mercedesow, Leksusow i BMW to nic
                            nadzwyczajnego.
                            Potomstwo lepiej ustawionych osobnikow z Chin uczeszcza do najlepszych
                            (najdrozszyc) szkol na swiecie i robi kariere w biznesie czy to w Chinach czy
                            za granica.
                            Ludzie emigrujacy i pozniej pracujacy w knajpach, sklepach czy fabrykach to
                            tacy zwykli Chinczycy z czesto podobnej grupy spolecznej jak emigranci z
                            Polski, Wloch czy Irlandi, emigrujacy w dokladnie tym samym celu.
                            Za innym zyciem.


                          • Gość: szopen I na koniec IP: 206.73.209.* 26.09.05, 05:29
                            W sobote rozmawialem z mama.
                            Opowiedzila mi dowcip nawiazujacy do zmian w zywym polskim jezyku.
                            Mama jest dyrektorka w szkole.
                            W czwartek w czasie przerwy w pokoju nauczycielskim opowiedziala go rowniez
                            ksiedzu katechecie co wywolalo spore zgorszeniw wielu nauczycieli a ksiadz sie
                            smial bardzo dlugo. W piatek ksiadz powiedzial mamie, ze kolegom po fachu
                            dowcip tez sie podobal.

                            Dowcip:
                            Przychodzi facet do ksiedza i zamawia slub, wszystko obgadali i uzgodnili,
                            sprawa zalatwiona.
                            Facet sie zegna: No to nara.
                            Ksiadz: No to pochwa.


                            • yvona73pol Re: I na koniec 26.09.05, 05:46
                              no to sliczne dzieki za rozwiniecie tematu - nie ma to jak
                              miejscowy "korespondent" ;)))))
                              znaczy sie potomstwo lekarza i oficera marynarki zasuwajace w knajpie to
                              wyjateczek ;))))
                              kawal przedni!!!! ;)
                              pa,
                              Iwona
                              • Gość: szopen potomstwo IP: 206.73.209.* 26.09.05, 05:52
                                > znaczy sie potomstwo lekarza i oficera marynarki zasuwajace w knajpie to
                                > wyjateczek ;))))

                                Lekarz i oficer marynarki to do ustawionych raczej by sie nie zaliczali.


                                • pysiek13 Re: potomstwo 26.09.05, 06:41
                                  witajcie :))))

                                  Szopen ale wywod, super !!! nam obserwatorom to wszystko ktos powinien wlasnie
                                  po-ukladac odpowiednio.

                                  kawal cudny :))))
                                  Kazik tylko nie przewroc sie ... ze smiechu :)))) masz tu wszystko i to co
                                  wczesniej zauwazyles o naszej pieknej mowie polskiej i ... ten tego ;))))

                                  chwilka i pisze dalej
                                  • yvona73pol Re: potomstwo 26.09.05, 06:57
                                    tescik maly....
                                    • mojito Przelotny pocalunek Fortuny :). 26.09.05, 08:22
                                      Faktycznie musnela nas Fortuna. Wygralismy cztery dolary.
                                      Zainwestujemy je zgodnie z instynktem i dyrektywa Dyrektoriatu.

                                      Wczoraj w Alma de Cuba zagadnal mnie przy barze Anglosas. Poczatkowo
                                      sadzilem, ze to Brytyjczyk. Okazal sie Australijczykiem z Sydney.
                                      Inzynier na delegacji w Stanach. Ponarzekalismy na amerykanskie piwo.
                                      Rozzalil sie z tesknoty za swoim ulubionym Coopers Red Ale. Juz dwa tygodnie
                                      swojej ulubionej (butelki) nie widzial. I przez tydzien jeszcze nie zobaczy.
                                      Okropnosc. Mial moja empatie. Corona sie pocieszal. Przeszlismy z zalu
                                      na tequile. Rozzalil sie jeszcze bardziej. Wypilismy teraz jego kolejke.
                                      Potem znowu moja. Potem... Zal nam zaczal ten tego...sciskac. Mial mocna
                                      glowe i poczucie humoru. Zaczal mi wyjasniac zawilosci ostatnich meczow w
                                      Australii. Zapytal co warto zobaczyc w Philly. Zaczalem wymieniac koscioly,
                                      muzea, galerie, biblioteki i takie tam... Zaczal notowac na serwetce :))).
                                      Fajny facet byl i poczucie humoru mial :). No, i mocna glowe :).

                                      W parku od czasu do czasu widze koedukacyjna grupe Chinczykow. Stoja cicho
                                      na trawniku wykonujac rozne gesty w zwolnionym tempie. I czasami zastygaja
                                      w bezruchu. Moze to Falun Gong o ktorym ciekawie pisze Szopen?

                                      Gunther Amigo,
                                      do mnie mozesz stukac/pukac bez zapowiedzi i pozwolenia. Ale historie
                                      niesamowita dawaj. Panie Ciebie przeciez tez prosza :).

                                      Mar_za,
                                      jak koncert Stinga sie udal? Spiewal moze moja ulubiona - Let your soul
                                      be your pilot?

                                      I na zakonczenie pozostajac w tonacji dowcipowej:
                                      Do burdelu przychodzi katolik i pyta: Czy pracuje dzisiaj Lona?
                                      Tak - pada odpowiedz. Niech bedzie pochwa Lony.

                                      Ide spac. Mocna mial facet glowe :).

                                      • Gość: szopen dowcipkujac IP: 206.73.209.* 26.09.05, 08:54
                                        BEST DRUNK STORY OF THE MONTH...

                                        A drunken man walks into a biker bar, sits down at the bar and orders a
                                        drink.
                                        Looking around, he sees three men sitting at a corner table. He gets up,
                                        staggers to the table, leans over, looks the biggest, meanest, biker in the
                                        face and says: "I went by your grandma's house today and I saw her in the
                                        hallway buck naked. Man, she is one fine looking woman!"

                                        The biker looks at him and doesn't say a word. His buddies are confused,
                                        because he is one bad biker and would fight at the drop of a hat.

                                        The drunk leans on the table again and says:
                                        "I got it on with your grandma and she is good, the best I ever had!"

                                        The biker's buddies are starting to get really mad but the biker still says
                                        nothing.
                                        The drunk leans on the table one more time and says, "I'll tell you
                                        something else, boy, your grandma liked it!"

                                        At this point the biker stands up, takes the drunk by the shoulders looks
                                        him square in the eyes and says...................

                                        "Grandpa,....... Go home, you're drunk.

                                        I jeszcze jeden.

                                        The Pope called his Cardinals together to discuss the problem of the growing
                                        Jewish population in Rome, to which they unanamously agreed that the Jews were
                                        to be evicted on November 1st. Rabbi Moshi from the local Synagogue got wind
                                        of the outcome of the meeting and approached the Pope complaining of the lack
                                        of natural justice and challenged him to a public debate in front of the masses
                                        at St Peter's Basillica on October 1st...the only condition was that neither
                                        the Pope or Moshi could not use words. They both agreed.

                                        The day came with the Pope and his Cardinals on one side, and the Rabbi and his
                                        elders on the other.

                                        The Pope stand up and hold up three fingers, Moshi Stood up and held up one
                                        finger.

                                        To this The Pope make a huge arch from his left to his right over his head
                                        toward the far horizon. Moshi then points firmly to the ground three times.

                                        The Pope then holds up the Bread and the wine. Moshi holds up an apple

                                        The Pope shrugs and walks back to the Cardinals conceding defeat. the Cardinals
                                        asked him what happened. Here is the Pope's reply

                                        "I said with three fingers, we believe in the Trinity, God the Father, God the
                                        Son, God the Holy Spirit, he responded with one finger, "but the Lord our God
                                        is one". Then I said pointing to the far horizon, and God made the heavens
                                        above, he points to the ground three times saying "and the earth below". Then
                                        I held up the elements of communion, the bread and the wine, showing Christ as
                                        redemer for our sins to which he replied holding up the apple, a reminder that
                                        all have sinned needing redemption" They believe as we do...they must stay

                                        Meanwhile bedlam is breaking out in the Jewish Camp, the elders are beside
                                        themselves knowing victory so they ask Moshie what happened. Here is his
                                        reply...

                                        "Well, he holds up three fingers telling us we've got three days to leave town,
                                        I punched the sky to let him know we're not going anywhere! Then he points to
                                        the far horizon telling us to go, I told him emphatically, "We're not going
                                        anywhere!!!" Then he showed me his lunch and I showed him mine!!!
                                        • pysiek13 Re: dowcipkujac 26.09.05, 11:28
                                          Szopen ale jazda :))))

                                          do mnie tez chyba zbliza sie meska odmiana Rity czy Katriny, bo drugi raz tego
                                          po-poludnia wylaczyli electricznosc.

                                          oh yeah, Tizedik exactly :))))
                                          koczujac u znajomych:
                                          www.driftpalmcove.com.au/location.aspx
                                          czesciej ale:
                                          www.beachbar.com.au
                                          Mojito :)))) wygrana jest i to wazne ;) Coopers Red to jest doskonale piwo.
                                          z Australijczykiem to jest zwykle tak, ze what you see is what you get ;))))
                                          natomiast Europejczyk to niekoniecznie ...

                                          Yvona :))))filmu nie widzialam, chociaz dostal nagrode w Venice w ubieglym
                                          roku, i w Seattle w tym roku i w Tokyo ... musi byc dobry wiec. czytalam ale
                                          ksiazke, poczatki lat 90-tych ? jak film taki dobry jak ksiazka to musze
                                          zobaczyc.

                                          when Luke Skywalker was perplexed, he went to Obe-Wan-Kenobi
                                          when King Arthur need advice, he went to Merlin
                                          when Pinocchio got in trouble, Jiminly Cricket provided guidance ...
                                          kiedy komunisci byli in trouble, jechali do Moskwy po wskazowki
                                          kiedy Gunther is in trouble, pisze blog po niemiecku zeby nikt nie
                                          zrozumial ;)))) klaniam pieknie :))))

                                          ludzie zamiast spowiadac ksiedzu, przyjacielom i tak dalej, surf the web ;))))

                                          nie roz-pisuje zbytnio, bo mnie znowu wylacza, moze i slusznie ;))))
                                          zajrze jutro
                                          zdrowko wszystkim :))))
                                          • Gość: Gunther Re: dowcipkujac IP: 61.8.3.* 26.09.05, 12:06
                                            Siemanko,
                                            no dobra,chcialem sie wygadac bo nie mam komu,nie specjalnie chodzilo mi o
                                            opinie co kto mysli.rozwaze jeszcze,byc moze napisze tutaj z grubsza o co
                                            chodzi.ja zawsze mowilem ze jestem prosty chlop z Walbrzycha i takie rozne
                                            sprawy co mi sie przytrafily,to kochani odlotowe historie.jeszcze jedna rundka
                                            w pubie i zobaczymy,moze sie odwaze;)
                                            z tym internetem zamiast ksiedza swieta;)prawda,klaniam sie rowniez pieknie:)))
                                            Amigo graba,ja dzis ten tego.wprawdzie nie spotkalem zadnego Jankesa pilem za
                                            to z samymi Australijczykami
                                            siemanko spadanko siemanko spadanko
                                            • yvona73pol Re: dowcipkujac 26.09.05, 15:39
                                              no, Pysiu, ale masz widoczki ;))))) zyc nie umierac ;))) ech, kiedy ja tak....
                                              na razie odwyk, leczenie i inne takie niefajne rzeczy...
                                              no, ale.... kolem sie toczy......
                                              caluski

                                      • Gość: szopen Re: Przelotny pocalunek Fortuny :). IP: 206.73.209.* 27.09.05, 04:04
                                        Ta grupa Chinczykow powolne gesty jakby tanca wykonujaca to najprawdopodobniej
                                        cwiczacy Tai Qi. Rzecz duzo bardziej popularna i czesciej spotykana.

                                        Ale moge sie mylic.
                                        • mojito Re: Przelotny pocalunek Fortuny :). 27.09.05, 04:37
                                          Przy okazji zapytam :).

                                          Od dwoch dni wieje silny wiatr. Czuje sie zmiane pogody.
                                          Pada. Nie dalem sobie wyrwac parasola ale bylo to pyrrusowe
                                          zwyciestwo nad podmuchami wiatru. Pekly druty i pochowalem
                                          parasol w koszu na smieci. Spoczal tam w towarzystwie dwoch
                                          innych pochowanych wczesniej.

                                          Grajacy w totolotka budzi sie rano w poniedzialek i wznoszac oczy
                                          do nieba mowi: Panie B., w sobote jest ogromna kumulacja - pozwol
                                          mi ja wygrac. Jezeli nie wygram przestane w Ciebie wierzyc.
                                          To samo powtarza we wtorek, srode, czwartek. W piatek, gdy powtorzyl
                                          to po raz kolejny, otworzylo sie okno w niebie i Pan B. krzyknal:
                                          Yo! Czlowieku, daj mi szanse - kup wreszcie ten cholerny los!

                                          Ide spac, wypluty dzisiaj jestem.
                                          Zdrowka Wszystkim.
                                          Nara :).

                                          • pysiek13 Re: Przelotny pocalunek Fortuny :). 27.09.05, 09:18
                                            Aloha :))))

                                            okolice rzeczywiscie piekne, znajomi chcieli pochwalic swoja investment
                                            property i tak wy-ladowalam w Palm Cove ;))))
                                            u mnie tez dziwnie wieje :)))) to tak jak w teorii chaosu, ruch skrzydelek
                                            motyla w Australii moze wy-wolac tornado w USA. a moze to wszystko wlasnie tak
                                            zdarzylo, wszystko przez ta Australie qrcze ... ale ale, nie tak szybko ;))))

                                            bardzo lubie ogladac filmy rozne Yvona :)))) bylo takie rosyjskie powiedzenie,
                                            pewnie Matrioszka mnie poprawi ;) cos o wsio nie pierebirosz, probowac nie
                                            nada ? Howl's Moving Castle umknal mi chyba ale nic straconego ? Uwielbiam
                                            swietne zle filmy wlasnie dlatego, ze sa zle i ze tak swietnie sie je oglada.
                                            nie udaja czegos, czym nie sa, a mianowicie nie udaja filmow dobrych. wiadomo
                                            najlepsze 'zle' filmy na swiecie produkuja w Holywood, tam doskonale wiedza,
                                            jak podejsc czlowieka zeby mial niesamowita frajde z ogladania, przy tym zdawal
                                            sobie sprawe ze nie powinien ;)))) nobo ...
                                            czy myslacemu czlowiekowi wypada ladowac akumulatory na Van Helsingu ? albo Sky
                                            Capitan ? na tym ostatnim to rechotalam (si, si jak Zaba ;) eh ... takie filmy
                                            jak filmy Almodovara, 'Hable con ella' na przyklad, to daja duzo do myslenia. a
                                            my myslenia to mamy za duzo na codzien, jak zdazyc na czas, jak pogodzic praca,
                                            dom, rodzina, rozrywka ... i takie inne mysleniowo-chlonne procesy
                                            codzienne ;)))) fajnie wiec czasem wybrac sie na bardzo glupi film. ostatni
                                            taki swietny film ktos mi podrzucil na DVD 'God must be crazy' gdzie nie bylo
                                            nawet jednego professional actor/actress. to byla pyszna zabawa, przez dwie
                                            godziny smiech :)))) szczery prze-ponowy ;))))
                                            cos swiatlo znowu miga, albo znowu mnie od-lacza ;) albo znajome UFO-ludki
                                            figluja ...
                                            zdrowka wszystkim
                                            • mar_za Re: Przelotny pocalunek Fortuny :). 28.09.05, 10:25
                                              Czesc,

                                              Ja jestem wlasnie pochlonieta tymi codziennymi procesami myslowo-aktywnosciowo-
                                              chlonnymi o ktorych pisze Pysiek. Oprocz wszystkich rutynowych czynnosci musze
                                              jeszcze prowadzic negocjacje z blacharzem samochodowym na przyklad albo
                                              wyjasniac 12 latce na czym polega orgazm.

                                              Zgadzam sie z Toba Pysiek, ze filmy z absurdalnym poczuciem humoru jak
                                              najbardziej dzialaja antystresowo i relaksujaco na to wszystko co mamy na
                                              codzien. Chociaz u nas nie trzeba isc nawet do kina. Wystarczy wlaczyc
                                              telewizor, popatrzec i posluchac naszych politykow. I juz abstrakcyjny dowcip
                                              za darmo mamy. 10% spoleczenstwa popiera wygrana partie, a im sie zdaje, ze
                                              mowia glosem calej Polski. Dwa dni po wyborach juz koryguja swoje obietnice
                                              przedwyborcze, bo zbyt smiale deklaracje skladali. Moze nie dziwic fakt, ze
                                              wiekszosc ma w d. uczestnictwo w takich wyborach.

                                              Bylam nie tylko na wyborach ale i na koncercie Stinga. Gdyby nie to, ze mlodsza
                                              Pirania "padla" i przespala na trawie koncowy kawalek wystepu Stinga ( bo byl
                                              bardzo pozno) mozna powiedziec, ze bylo super. Co prawda obok slyszalam typowe
                                              dla naszych rodakow malkontenctwo, ale generalnie publicznosc bawila sie
                                              doskonale. Bardzo bledziutko na tle Stinga wypadly nasze rodzime "gwiazdy"
                                              Kayah i Makowiecki. A ten... Co za glos. I ta klasa!
                                              Nie spiewal Moito Twojej ulubionej piosenki. Bylo bardziej na rockowa nute i
                                              sporo piosenek The Police. Spiewal miedzy innymi:
                                              "Spirits In A Material World", "Fields Of Gold", "Desert Rose", "Heavy Cloud
                                              No Rain", "Every Breath You Take", "Roxanne", "Fragile" -ktora zagral na koniec.
                                              Slyszalam jak zwierzaly sie obecne na koncercie nastolatki, ktore przekonywaly
                                              swoich rodzicow aby pozwolili im pojsc na koncert Stinga mowiac na
                                              przyklad "Tato, ale on niedlugo umrze". Dla nich to ktos z innej epoki.
                                              150 tys. ludzi wzielo udzial w koncercie.

                                              Ladna pogoda u nas, zlota polska jesien na calego. Ja uporalam sie z
                                              przeziebieniem, wiec zaczyna mi lazic po glowie by wyskoczyc na weekend w gory.
                                              Tam to dopiero mozna podladowac akumulatory....

                                              I piszcie, piszcie. Gunther tez.

                                              Pozdrawiam slonecznie, Marzena



                                              • pysiek13 Re: Przelotny pocalunek Fortuny :). 28.09.05, 11:03
                                                Czesc Mar_za :)))))

                                                no wlasnie, na czym polega orgazm ?
                                                to takie polityczne pytanie ...
                                                cheers :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                                                • Gość: mojito Randka z Fortuna :). IP: 170.115.184.* 28.09.05, 18:56
                                                  Slonca Wszystkim,

                                                  wspanialy sloneczny dzien. Lato wolno ociagajac sie niknie za
                                                  rogiem. W powietrzu czuje sie juz delikatne i ciagle jeszcze
                                                  niesmiale pocalunki jesieni.

                                                  Wyskoczylem na moment aby odebrac nasze wydrukowane zaproszenie
                                                  na dzisiejsza wieczorna randke z urocza Fortuna.
                                                  Moze to bedzie randka rozbierana? Moze dojdzie do zblizenia?
                                                  Moze orgazm sie zdarzy? Urocza jest ta randkowa niepewnosc :))).

                                                  Nasze numery na dzisiaj:
                                                  11 12 14 24 49 PB 31,
                                                  02 07 15 35 43 PB 39,
                                                  24 32 47 48 53 PB 33,
                                                  08 12 14 34 51 PB 27.
                                                  www.powerball.com
                                                  Przyjemnie podekscytowany randka slonecznie pozdrawiam,
                                                  mojito.
                                                • Gość: mojito Randka z Fortuna :). IP: 170.115.184.* 28.09.05, 18:56
                                                  Slonca Wszystkim,

                                                  wspanialy sloneczny dzien. Lato wolno ociagajac sie niknie za
                                                  rogiem. W powietrzu czuje sie juz delikatne i ciagle jeszcze
                                                  niesmiale pocalunki jesieni.

                                                  Wyskoczylem na moment aby odebrac nasze wydrukowane zaproszenie
                                                  na dzisiejsza wieczorna randke z urocza Fortuna.
                                                  Moze to bedzie randka rozbierana? Moze dojdzie do zblizenia?
                                                  Moze orgazm sie zdarzy? Urocza jest ta randkowa niepewnosc :))).

                                                  Nasze numery na dzisiaj:
                                                  11 12 14 24 49 PB 31,
                                                  02 07 15 35 43 PB 39,
                                                  24 32 47 48 53 PB 33,
                                                  08 12 14 34 51 PB 27.
                                                  www.powerball.com
                                                  Przyjemnie podekscytowany randka slonecznie pozdrawiam,
                                                  mojito.
                                          • ilnyckyj Re: Przelotny pocalunek Fortuny :). 28.09.05, 22:21
                                            Mojito! To taki drink. Czyt.z hiszpańska mo-chito. Nigdy nie miałem w ustach. A
                                            chetnie bym popróbował, nie powiem, musi byc super!
                                            A tymczasem - hasta luego muchachas y muchachos!
                                            )
                                            Buenos tardes y mucho suerte
                                            Jozio (czyt. Chos-ijo -:)))
                                            • yvona73pol Re: Przelotny pocalunek Fortuny :). 29.09.05, 00:19
                                              ano drink i calkiem niezly ;))))
                                              a tutejszy Mojito chybna nam czkawki dostal ;))
                                              proponuje przeplukanie gardla... mojito ;))))
                                              • pysiek13 Re: Przelotny pocalunek Fortuny :). 29.09.05, 06:01
                                                Aloha :))))

                                                to dopiero cisza ;))))
                                                no nieeee, niekoniecznie akurat chcialam wiedziec co to jest orgasm.
                                                zainteresowal mnie sam fakt, jak to wyjasnic dziecku ...

                                                czasem pytajac, nie oczekujemy odpowiedzi :))))
                                                czasem mowic/pisac mniej, znaczy wiecej ...
                                                nobo
                                                rozmawiajac na tematy powszechnie pojete jako temat tabu:
                                                polityki, religii i sex, trudno czasem zlapac balance, nie urazic kogos, nie
                                                byc zbyt nachalnym i nie przestraszyc nadmiernym prze-inte-lekt-u-a-li-zo ...
                                                cholera jak to napisac ? tak ogolnie wazne, aby nie gibnac sie za bardzo ani w
                                                lewo ani w prawo, najlepiej do gory
                                                Mar_za :))))
                                                jak sama sobie z tlumaczeniem poradzilas, to jestes super MAMA :))))
                                                gratulacje :))))

                                                Mojito :)))) to byl nie tylko double :0 - to byl szesciokrotny wpis :))))
                                                od tych pocalunkow jesiennych chyba w glowie Tobie za-krecilo czy cos ;))))
                                                zycze sobie i nam wszystkim, zeby qrcze ta Fortuna ... no nie-niekoniecznie
                                                szescio-krotnie asz, chociaz RAZ doooooooooooooooobrze ale nas walnela ;))))

                                                Yvona :)))) ale Ty jestes smakosz przedni, taaaaka muzyka, no no :))))
                                                i takie filmy wy-szukac no no :))))
                                                ja znowu tak doskonale nie znam na filmach, nie pcham wiec z moja opinia.
                                                niektorzy ale jak na pytanie o Scorsese odpowiadaja 'nie jestem glodny', to
                                                jednak to jednak robi wrazenie ;)

                                                Tizedik :)))) phuuu, jak Element moze nawet auto prowadzic to super :))))
                                                chyba ale nie ma speeding on the highway problems ?
                                                ja jeszcze nie ten tego ...
                                                auto to jest temat na ktory moge bez konca.
                                                z autem to podobnie jak z orgasm ;))))
                                                nie jest wazne jaka predkosc mozna w nim rozwinac, performance count :))))

                                                zdrowko wszystkim
                                                • mar_za Pocalunek Fortuny i orgazm :). 29.09.05, 09:32
                                                  Czesc,

                                                  Pysiek,
                                                  No nie milcze, ze pytanie mnie zaskoczylo:))) Tylko dopchac sie do komputera
                                                  nie moge. Przyznaje, ze zadanie wyjasnienia dziecku co to orgazm nie bylo
                                                  latwe. By nie zrazic, ale by tez nie zachecic zbytnio na tym etapie rozwoju do
                                                  eksperymentow:)))) Mialysmy juz jakis czas temu pogadanke na temat seksu. Wiec
                                                  to bylo tylko male rozwiniecie:)))). Powiem tyle, ze z orgazmem w meskim
                                                  wydaniu poszlo mi latwiej. Z kobiecym mialam odrobine problemow.:)))).
                                                  Generalnie poradzilam sobie chyba:)))

                                                  Co mnie w tym wszystkim cieszy to fakt, ze pytania takie sa zadawane MNIE, a
                                                  nie kolegom w klasie, czy goooglane w internecie. Znaczy odrobine zaufania
                                                  jeszcze mam u dzieciakow i tym samym az taka kiepska mama nie jestem.

                                                  Swoja droga jak sobie przypomne moje dziecinstwo i wyobraze, ze zapytalabym
                                                  swoich rodzicow o seks, orgazm itd. dostalabym "sciera" przez leb. Albo
                                                  odpowiedz: "zajmij sie swoimi sprawami, a nie glupoty Ci w glowie"

                                                  Odpowiedzi na pytanie co to orgazm moga byc naprawde rozne. Na przyklad: Nie
                                                  pamietam:))))))

                                                  Pozdrawiam i jade sie delegowac:))) Do Lublina.

                                                  Mar_za



                                                • yvona73pol Re: Przelotny pocalunek Fortuny :). 29.09.05, 13:44
                                                  Pysiu,
                                                  ja po prostu obracam sie w odpowiednim towarzystwie ;)))))
                                                  a tak powaznie, to muzyke te tworzy miedzy innymi brat faceta mojej najlepszej
                                                  przyjaciolki (uff, mam nadzieje, ze przystepnie wyjasnione); wraz z malzonka
                                                  zreszta (Karol i Joasia :)))))));

                                                  A z Hayao, no coz, zdarzylo mi sie pojsc na "Spirited away" no i wpadlam, teraz
                                                  wszystkie produkcje studia Ghibli staram sie sledzic....
                                                  grunt to oczy miec otwarte ;)))))
                                                  ale wieeelu rzeczy nie widzialam rowniez, nie da sie, za duzo tego, za malo
                                                  godzin ma doba, a i leniwy czlowiek ;))) jak to sie mowi "duch ochoczy, ale
                                                  cialo mdle" to tak biblijnie ;)))))
                                                  potwierdzam - czkawka mojitowa rozleglejsza byla, musial sie byl usmiechnac do
                                                  admina z nozycami ;)))) tez tak pare razy mialam....
                                                  z tym tlumaczeniem to faktycznie trudna sprawa ;)))) dla shy people jeszcze
                                                  bardziej ;))))

                                                  szkoda, ze nie mamy "swojego czlowieka" w Chile - by nam jakas barylke/kilka
                                                  sztabek wykopal cichaczem (Polak potrafi ;))))))

                                                  caluski i mam nadzieje, ze nastepny post napisze juz bez gruzliczego
                                                  kaszlu ;))))
                                                  Iwona
                                                  • mojito Jesien, juz jesien :). 30.09.05, 05:56
                                                    Jesien absolutnie. Prawie z dnia na dzien. Pociemnialo, liscie
                                                    szeleszcza i jesiennie pada. Miasto zanurza sie w miesiace jesienne.

                                                    Nasza randka z Fortuna przelozona na sobote. Fortuna w sobote bedzie
                                                    jeszcze piekniejsza. www.powerball.com
                                                    Kobieca prerogatywa jest przekladanie randek :).

                                                    Iwona,
                                                    nazwa zespolu wywoluje w mojej wyobrazni hash, hurysy i bliskosc
                                                    raju (cokolwiek przez to rozumiemy :). Takie mam konotacje :).
                                                    Interesujaco byloby ich posluchac. Pokopie w necie moze mi sie uda.
                                                    Umiejscowieni sa w Warszawie, e-adres maja polski tylko komorke maja
                                                    szwedzka. Impresario tam rezyduje?

                                                    Pysiek,
                                                    lekkie zakrecenie u mnie trwa. Co zreszta widac :))). I ten wiatr
                                                    wiejacy ostatnio porywiscie mnie rozprasza. Jest cos w powietrzu :).
                                                    Ty, oczywiscie zdrowiejesz? Pije w intencji i trzymam kciuki :).

                                                    Jose,
                                                    skad klikasz? Moze przypadkiem znam bar w Twoich okolicach z dobrze
                                                    robionym mojito i bede mogl polecic :))).

                                                    Zdrowka Wszystkim, i slonca,
                                                    m.
                                                  • pysiek13 Re: Przelotny pocalunek Fortuny :). 30.09.05, 06:24
                                                    Porannie i slonecznie :))))

                                                    co to jest qrcze, monolog ? lepiej uwazajcie, bo jeszcze wpadne w
                                                    samouwielbienie :0, a to podobno nie-uleczalne ;))))
                                                    no no robaczki, wylazic z underground, bo jak nie ... to ...

                                                    phuu Yvona :)))) to znaczy albo za krotko zyje, albo nie poruszam w odpowiednim
                                                    srodowisku. coz ... moje towarzystwo ... to za duzo nie mozna od nich
                                                    oczekiwac, nigdy ale nie zawiedli :)))) to troche taka zbieranina ludzkich
                                                    dziwactw, zachowujacych sie czasami zupelnie irracjonalnie. dodaj do tego
                                                    troche chaosu kontrolowanego, zwiazanego z moja praca ;) posypac dowcipem i
                                                    czesto, oh czesto, comismem sytuacyjnym = my environment ;))))

                                                    na przyklad moj dobry kolega Bob, oops sorry, Robert - zyczy sobie zeby nazywac
                                                    go pelnym imieniem, bo Bob wszyscy przekrecaja na Boob ;)))) a on wlasnie jest
                                                    w etapie zycia, tak zwanej meskiej melancholii ;)))) nie przyznaje nawet przed
                                                    samym soba, nie moze ale pogodzic, ze dziewczyna go po-rzucila i robi dziwne
                                                    rzeczy, zeby do niego wrocila.

                                                    bedac przy temacie 'meskiej melancholii', to obejrzalam taki moze nie bardzo
                                                    ambitny, bardzo fajny ale film, ktory ukazal w August:
                                                    'Broken Flowers' z Bill Murray
                                                    brokenflowersmovie.com/home.html
                                                    click on a plane to see preview :)
                                                    Mojito :)))) still is showing chyba w Ritz na Walnut St ;)))) wiem, wiem jestes
                                                    busy, busy, warto ale zobaczyc :))))
                                                    Bill Murray to dla mnie taki aktor co nie musi duzo mowic, bez mowienia tez
                                                    jest bardzo wymowny ;))))
                                                    krotko o filmie: otrzymuje list od jednej z bylych kochanek, ze kilkanascie lat
                                                    temu zostal ojcem jej syna. wyrusza z oporami ale wyrusza, w podroz, ktora nie
                                                    moze byc bardziej trafna metafora zycia - w podroz na poszukiwanie autorki
                                                    listu. taki spokojny bardzo film o zyciu zwyklego czlowieka i o melancholii,
                                                    ktora moze go nawiedzic, kiedy zaczyna zastanawiac sie nad sensem zycia.
                                                    znajomi filmem byli znudzeni, mnie podobal. moze dlatego, ze mimo ze normalnie,
                                                    zyje w biegu i w halasie, to jednak dobrze czuje sie z cisza, nie przeszkadzaja
                                                    mi przy-dlugie sceny krajobrazow, czy bezruch kamery.

                                                    Mar_za :)))) tak mi wlasnie wydaje, ze jak dziewczynki maja do Ciebie za-ufanie
                                                    to bardzo wazne. teraz sobie wyobraz mojego Tata, bardzo powazny czlowiek
                                                    rocznik przed-wojenny ;) i szok jakim byly dla niego moje prze-rozne pytania.
                                                    na przyklad jak to jest: nie ma kosci, a ... ;)
                                                    z wychowaniem sexualnym u mnie w szkole nie bylo problemu, pewnego pieknego
                                                    ranka pani wparowala z gumowym olbrzymim penisem i rowniez gumowa wagina i
                                                    dzieciom ladnie wszystko wy-tlumaczyla :) nie zapominajac o fakcie, ze NL to
                                                    kraj bardzo ten tego ...

                                                    niniejszym chcialam powiadomic, ze ... znikam w tak zwany plener, w Australii
                                                    nazywany 'outback' :)))) w przypadku pelnego Waszego zanurzenia w underground
                                                    prosze mnie uprzejmie powiadomic ;)))) a moze lepiej nie ???? ja tam nikomu nie
                                                    bede narzucac, kiedys zrobilam website i co ? piszemu tu dalej ...

                                                    znowu przytocze mojego ulubionego Stanislawa Lem.
                                                    w jednym z opowiadan koniec swiata tak sobie wy-obrazil:
                                                    jakis sprytny czlowiek w koncu wymyslil time vehicle i ludzie zamiast
                                                    podrozowac dookola swiata, albo zwyczajnie jezdzic na picnic, zaczeli
                                                    podrozowac 'w czasie' :)))) piekna wizja. czyli ludziska z dnia na dzien po
                                                    prostu jak z-nudzili codziennoscia, wlasna zona, rodzina, praca, polityka i tak
                                                    dalej ... to po prostu przenosili w inne 'lepsze' czasy, na dzien, na tydzien.
                                                    czasem ale nie wracali w ogole ...
                                                    z naszym 'wontkiem' moze byc podobnie, my po prostu one day znikniemy ...
                                                    w underground :))))
                                                    zdrowka wszystkim :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                                                    • mojito Yo! Pysiek! 30.09.05, 06:54
                                                      Zanim znikniesz w outbacku :). Preview obejrzalem.
                                                      Sporo tej melancholii :). I pomyslec, ze Bill Murray zaczal
                                                      jako komik na Saturday Night. Ale ilez mozna sie smiac?
                                                      Faktycznie mozna duzo :). Nad sensem zycia za czesto sie nie
                                                      zastanawiam. Wierze, ze zastanawianie sie jest ciagle przede mna.
                                                      Sadze, ze za duzo zastanawiania sie do niczego nie prowadzi.
                                                      Czasami i troche - to i owszem. Czestego i dlugiego unikam :).
                                                      Zobacze, moze obejrze, moze nie... Dziekuje za polecenie.
                                                      To opoznienie w zawiadomieniu o posiadaniu syna zastanawiajace.
                                                      Kilkanascie lat opoznienia? Bywa i tak...
                                                      Nie piszesz o dlugosci znikania :). Jezeli nie na wiecznosc to
                                                      optymistycznie sadze, ze po rozsadnym czasie pojawisz sie znowu.
                                                      Powodzenia w outbacku, Amiga :).
                                                    • pysiek13 Re: Yo! Pysiek! 30.09.05, 07:18
                                                      :))))))))))))))))))))))))
                                                      P.
                                                    • mojito Re: Yo! Pysiek! 30.09.05, 07:22
                                                      :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                                                      )))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))).
                                                      m.
                                                    • Gość: szopen Swieta IP: 206.73.209.* 30.09.05, 09:53
                                                      Od jutra u mnie.
                                                      Fabryka staje do dziewiatego pazdziernika.
                                                      W zasadzie bede mial wolne.

                                                      W tym tygodniu jak dotad juz ponad 70 godzin w pracy.
                                                      Czas odpoczac.
                                                    • Gość: tangerin Re: Swieta IP: 82.109.52.* 30.09.05, 21:25
                                                      Pysia, no, ale ruszylas z masowa produkcja postow...
                                                      :)))) Baw sei dobrze i wracaj.

                                                      No, kochani, a ja znowu miedzy rozdzialami... W koncu znalezlismy nowe
                                                      mieszkanie, wkrotce czeka mnie trud przenoszenia maneli, a troche sie tego
                                                      nazbieralo:(
                                                      Ale jak sie wszystko sfinalizuje, to bede szczesliwa i zajme sie urzadzaniem
                                                      swojego nowego pokoju, zanim sie znowu nie wyprowadze.

                                                      Melduje, ze Rodzice Chemii sa ok, przezylam bez prolemow, chociaz wrocilam z
                                                      nadbagazem dodatkowych kilogramow. Teraz czeka nas powtorka z rozrywki, bo
                                                      wybieramy sie do naszego poPiSowego kraju.

                                                      Yvette, jak gruzlica? Muzyki nie poslucham, bo tu w kafejce nei ma jak:(

                                                      A co do uswiadamiania, to dzis mialam sen o powiekszaniu sie. mam nadzieje, ze
                                                      nie proroczy:0
                                                    • yvona73pol Re: Swieta 01.10.05, 03:04
                                                      Mojito, z tej stronki mozna posluchac muzy rowniez ;) poklikaj w rozne rzeczy
                                                      to znajdziesz ;)))))
                                                      Pysia znalazla ;))))

                                                      ta muzyka inspiruje sie filozofia sufizmu :)

                                                      filmik z B.M. - przypomina mi jako zywo "About Shmidt" z Jackiem, znaczy sie
                                                      klimatami, bo historia inna....
                                                      Tange, dostalam wiesc, niestety nie moge przeczytac, bo moj hot otwiera sie
                                                      tylko na strone tytulowa po czym strajkuje......

                                                      a ja sie dzis bycze i leniuchuje przed wielka mobilizacja i korzystac bede ze
                                                      slonka w jakistam sposob lada moment (jeno sie ochedoze ;)))))

                                                      uswiadomienie w Polsce jesli chodzi o szkole to kuleje, na posterunku dzielnie
                                                      stoja sutanny :/

                                                      Pysia uwazaj tam w outbaku na salties no i slonko, i baw sie dobrze :))))))))
                                                      caluski dla wszystkich,
                                                      Iwona
                                                    • mojito Za godzine pazdziernik :). 01.10.05, 05:01
                                                      Ale ten czas zasuwa... Dzisiaj byl ladny jesienny dzien.
                                                      Pogodny i umiarkowanie sloneczny.

                                                      Lozko dzisiaj kupilem. To znaczy materac, skrzynie (niska) i rame
                                                      na kolkach. Wymiary materaca 99.06 na 190.05 cm. Bede wiec sypial bez
                                                      szalenstw. Skromnie. Szesnastego przywioza. Zrobilem donacje z kanapy i
                                                      jednoczesnie z dostawa lozka kanapa odjedzie. Nie wiem jak jej to
                                                      powiedziec :). Przy okazji nowego mebla zrobie male przemeblowanie.
                                                      Potrzebuje zmian.

                                                      Iwona,
                                                      odsluchalem kawalek "The Old Man`s Dream". Ladnie sni :). Spokojnie
                                                      i kolorowo. I bardzo melodyjnie.

                                                      Szkolna edukacja seksualna? Jaka edukacja? Szkola wypuscila mnie w swiat
                                                      zupelnie nieprzygotowanego. I teoretycznie i praktycznie. Gdyby nie kursy
                                                      pomaturalne u przychylnych mi kobiet w dalszym ciagu zylbym w nieswiadomosci
                                                      i ciemnosci :). Bez zadnej zupelnie edukacji.

                                                      Jutro rano ustawie sie w kolejce po zaproszenia na randke z nasza Fortuna.
                                                      Wyglada slicznie i apetycznie. Prawie na pograniczu erotyki.
                                                      Zreszta zobaczcie sami www.powerball.com
                                                      Ile mebli za ta sume mozna kupic :))).

                                                      Ide przytulic sie do kanapy. To nasze ostatnie chwile. Bede tak czuly
                                                      jak tylko potrafie. Moze jej dzisiaj powiem...

                                                      Serdecznosci,
                                                      mojito.
                                                    • mojito Juz pazdziernik :). 01.10.05, 18:10
                                                      Piekny slonecznie jesienny dzien. Doskonaly na ryby :).
                                                      Prawdopodobnie Szopen i Amber wedki z reki nie wypuszczaja.
                                                      To samo pewnie Gunther z ... :).

                                                      Ustawilem sie w kolejce do zaplacenia podatku od marzen :).
                                                      Niektorzy stali w kolejce juz spakoawni z walizkami.
                                                      Optymizm to wspaniala sprawa. Mieli juz wszystko zaplanowane
                                                      co zrobia gdy wygraja. Omowilismy pobieznie sytuacje na swiecie.
                                                      Kiepska jest - wszyscy sie zgodzilismy. Co do sposobu uzdrawiania
                                                      swiata byly juz rozne opinie. Kazdy mial swoja osobista. Najlepsza.
                                                      Nie chcialem przebijac im banki zludzen. Dzisiaj my wygrywamy :).
                                                      Porozmawialem chwile z panem z Indii. Wydawal sie mile podekscytowany.
                                                      Okazalo sie, ze slusznie. Zona przyleciala z dwutygodniowa wizyta.
                                                      Wczoraj odebral ja z lotniska. Wydawal sie byc radosnie niewyspany :).
                                                      Nasze numery:
                                                      04 07 08 28 48 PB 27,
                                                      07 24 25 30 41 PB 07,
                                                      01 15 24 46 47 PB 03.

                                                      Po namysle tez bede sie wolno w oczekiwaniu na losowanie pakowal.
                                                      Chyba wiec nie bede czekal na zamowione lozko :).

                                                      Milego weekendu Wszystkim,
                                                      mojito.
                                                    • fasolencja Poczucie humoru. 03.10.05, 15:04
                                                      tak na temat piszac ...to pani dyrektor okazala sie rozrywkowa osoba na
                                                      szczesie i prawdopodobnie nie ma powiazan sekciarskich, (ale co do tego jeszcze
                                                      pewnosci nie mam) i co najwazniejsze ma poczucie humoru, co /jako jej
                                                      zastepczyni/bardzo mnie cieszy. Tym bardziej ze ostatnio naszla mnie taka
                                                      refleksja ze ta cecha charakteru jest bardzo specyficzna, albo sie ja posiada
                                                      albo nie, nie bardzo mozna ja sobie wypracowac, chociaz zdarzaja
                                                      sie 'przypadki' ktore probuja, no i ze brak tej cechy jest kleska totalna.
                                                      Ale nic to najwazniejsze ze mojej dyr. 'go' nie brakuje.
                                                      Pozdrawiam Wszystkich
                                                      F.


                                                    • tizedik pazdziernik...? 04.10.05, 10:36
                                                      No dobra, robaczki, czy ja mam wysylac monity...??????!!!!!
                                                      Jakas niemoc was dopadla w gadaniu/pisaniu?????
                                                      Ja rozumiem, ze na niektorych dziala zle pazdziernik, ale na innych powinien
                                                      dzialac wrecz odwrotnie!
                                                      Na mnie zle dziala padziernik, ale raczej z powodu cyrku (nadal) wyborczego,
                                                      nadmiaru roboty, no i oczywiscie elementarnego kontekstu zdrowotnego.
                                                      Ale co tam, wszystko mija, nawet najdluzsza zmija!
                                                      Przykladem niech bedzie Mandarynka. Prawda dziewczyny...? Troche zazdrosc
                                                      bierze...;-))))
                                                      Mam niejakie podejrzenia, ze chemiczne(?) zawirowania dopadly tez naszych
                                                      forumowych kolegow, moze dwoch, moze jednego...? Mam nadzieje, ze tak jest.
                                                      Ale poza chemia do zycia przydaje sie tez mamona, wiec uprzejmie przypominam
                                                      sie Mojito...;-)
                                                      Pula rosnie $ 180 Million, czyli $ 88.7 Million Cash Value. Fajne liczby:-)
                                                      Pozdrawiam wszystkich.
                                                      Wasza T/D
                                                    • mojito Pazdziernikowa inercja. 05.10.05, 05:05
                                                      Taaaaa... Pazdziernik. Taki sobie miesiac. Oddalil sie juz od
                                                      lata ale do zimy tez nie blisko. No, i listopad. Miesiac majacy
                                                      w nazwie opadanie tez nie za bardzo ten tego. Na szczescie po nich
                                                      nastapi grudzien a w grudniu jest zawsze przelom i zamieszanie.
                                                      Swieta, Nowy Rok i zaraz wiosna i lato.

                                                      A pazdziernik wiadomo - nie duzo sie w nim nie chce. Inercja sie wkradla
                                                      i sie rozpycha. Porzadek musze w mieszkaniu zrobic. I nie moge. Po prostu
                                                      nie moge. O praniu nie mowie. To samo. Inercja i juz. Snuje sie po
                                                      mieszkaniu leniwie i nieproduktywnie. Do wczoraj mi to nie przeszkadzalo
                                                      ale od wczoraj zaczelo mnie to uwierac. Przypuszczam, ze pouwiera mnie
                                                      to jeszcze przez tydzien. Jak inercja to inercja. Moze ja przetrzymam.

                                                      Chcac miec zludne uczucie aktywnosci poszedlem dzisiaj przywitac
                                                      sie po dlugim niewidzeniu z moim dentysta. Nic sie w praktyce dentystycznej
                                                      nie zmienilo. Dziewczyny czyszczace zeby te same. Wyczyscily mi uzebienie
                                                      i jutro bede sie promiennie usmiechal do cholernie przystojnej Fortuny.
                                                      A Wy trzymajcie kciuki. T/D podala rozmiary a ja zalacze zdjecie :))).
                                                      www.powerball.com
                                                      Nasze numerki:
                                                      12 42 44 53 55 PB 12,
                                                      03 39 43 52 53 PB 15,
                                                      01 07 10 12 49 PB 42. Oh, bogatym byc...

                                                      Tizedik,
                                                      przy okazji wyjasnij mi krotko te rzymskie Rzeczpospolite. Cos musialem
                                                      po drodze przegapic. Wiem juz kiedy zaczela sie i skonczyla III.
                                                      Skad sie to wzielo i czy juz jest IV? Nie chce juz dluzej zyc w ignorancji.

                                                      Wracam do snucia sie po mieszkaniu. Ostatnio snucie sie mi najlepiej wychodzi.
                                                      Oh, ten pazdziernik... cholerny pazdziernik.

                                                      Zdrowka Wszystkim i slonca,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: szopen Re: Pazdziernikowa inercja. IP: 206.73.209.* 05.10.05, 05:27
                                                      Pazdziernik.

                                                      Swieta.

                                                      Na dworze +32 i pieknie swieci slonce, wieje wiatr i z powodu swiat fabryki w
                                                      wiekszosci nie dzialaja, nawet niebo jest blekitne mniej wiecej.

                                                      Na rybach wczoraj bylismy. Niestety rezultaty mierne. Dziwna sprawa. Chyba
                                                      nalezy powtorzyc eksperyment by udowodnic ze to po prostu byl przypadek
                                                      niezwyczajny.

                                                      Ja pelen energi.
                                                    • ilnyckyj Re: Pazdziernikowa perwersja. 05.10.05, 14:44
                                                      Mojito, no to teraz jestem prawie w oku cyklonu w-wskiego czyli na
                                                      Mokotowie...Zaraz, zaraz - tu jest taki bar-pub-klub "Regeneracja", Puławska
                                                      61. Jak tam będę to zapytam o "mojito"! Ale jak znasz jakieś inne adresy w
                                                      pobliżu to poproszę!
                                                      A tak w ogóle - to męczę się w stresującej pracce, cały czas w drgawkach, żeby
                                                      mnie nie wykopali, a apropos Szopena obecnego w tej grupie, to jak mogę słucham
                                                      radia (Dwójka) z Konkursem Szopenowskim. Ciekawe czy Szopen jest takim
                                                      wielbicielem Chopina jak ja? (Co prawda ja jestem trochę snobem)
                                                      Hasta luego amigos
                                                    • yvona73pol Re: Pazdziernikowa perwersja. 05.10.05, 16:29
                                                      ja sadze, ze Szopen to tak akropol zbieznosci fryzury ;)))))
                                                      w Sydney upaly sie zaczely = czeste pranie i moczenie ciala pod prysznicem ;))))
                                                      i bloga wdziecznosc za klime w pociagu ;)))))
                                                      rozne zawirowania sie szykuja, a moze nie? ale to jeszcze nie tak szybko, na
                                                      dalekim horym-zoncie ;)))))
                                                      caluski,
                                                      Iwona
                                                    • Gość: szopen Re: Pazdziernikowa perwersja. IP: 206.73.209.* 06.10.05, 03:57
                                                      No rzeczywiscie chodzi o przeszla do zakamrkow histori zbieznosc fryzury ;)

                                                      A propo perwersji czy jak tam go zwal.

                                                      Dzisiaj rano dla odmiany na sniadanie:
                                                      Kawalek bagietki wzdloz przeciety, obie stony posmarowane majonezem na to dwa
                                                      filety ze sledzia (matjas), kilka plasterkow cebuli, sporo pieprzu, zlozyc
                                                      razem, solic nie trzeba.

                                                      Kulinarnie rewelacja.

                                                      Nawet dwie godziny i dwie kawy jeszcze tego wspanialego smaku z ust mi nie
                                                      usunely.
                                                      Jutro powtorze.
                                                    • kazachstan Re: Pazdziernikowa perwersja. 06.10.05, 05:19
                                                      Dzien dobry,
                                                      no u nas upaly, ale barziej wszystkichuwage pochlaniaja wydarzenia znowu na
                                                      Bali.teraz dowoza do Australii rannych i coddzien komentarze w gazetach.
                                                      powiedzcie sami co to sie narobilo na tym swiecie.
                                                      pogoda rzeczywiscie bardziej letnia niz wiosenna i regularnie juz jadamy obiady
                                                      w altanie.dzisiaj byly placki ziemniaczane i gulasz wegierski bardzo ostry,ale
                                                      o tym kiedys pisalem juz.ja to bardzo lubie zjesc pikatnie.
                                                      wielka liczba rosnacej foruny to tylko sama radosc.powodzenia nam wszystkim
                                                      zycze
                                                      pozdrawiam i pytam gdziez to Asia nam sie zawieruszyla
                                                    • mojito Niebo w ustach :). 06.10.05, 05:26
                                                      Zaczalem slinic sie powtornie czytajac o sledziach. Dzisiaj w porze
                                                      lunchu tez mialem kontakt smakowy ze sledziami. W DiBruno je promowali.
                                                      Zalapalem sie na dwa duze platy sledziowe wcisniete we francuzka bulke.
                                                      Plaster cebuli byl widoczny i pieprz czulem. W oliwie byly. Ciagle czuje
                                                      posmak sledziowy. Niechetnie umyje zeby :).

                                                      Udalo mi sie zgubic przyklejona do mnie wczesniej Inercje.
                                                      Chodzila za mna krok w krok przez wiekszosc popoludnia ale widocznie
                                                      pozniej zagapila sie i nie wsiadla ze mna do windy. Natychmiast
                                                      male pranko zrobilem. Nie cale ale wieksza czesc. I udalo mi sie
                                                      mieszkanie odkurzyc. Jezeli do jutra Inercja mnie nie znajdzie
                                                      zrobie jutro cos jeszcze :).

                                                    • Gość: szopen Re: Niebo w ustach :). IP: 206.73.209.* 06.10.05, 05:39
                                                      Oj cos dziwne z tymi sledziami w bulce francuskiej.
                                                      Z plasterkami cebuli w oliwie i z pieprzem.

                                                      Bardzo dziwne.

                                                      Co do tego, ze po takiej kanapce zebow myc nie nalezy bo smak znika to sie
                                                      zgodze na 100%.
                                                    • mojito Re: Niebo w ustach :). 06.10.05, 05:59
                                                      Bulka francuska to uproszczenie. Nie mozna uproscic
                                                      kuchni wloskiej i francuskiej :). Bulka miala w nazwie
                                                      "rustic" i byla przyproszona maka. Ksztalt ma prostokatny
                                                      zblizony do kwadratu. I wyglada na lekko nadepnieta.
                                                      Do sledzia pasowala. Ale nie samym sledziem...

                                                      Zglodnialem znowu i na wyzej opisana bulke klade
                                                      reszte zimnego kurczaka. Pieszcze go lekko majonezem.
                                                      Mysle, ze kubeczki smakowe mi wybacza. Nie zdecydowalem
                                                      jeszcze co do umycia zebow :).
                                                    • yvona73pol Re: Niebo w ustach :). 06.10.05, 18:08
                                                      lubie takie pieczywko ;)))) najchetniej ze smokiem salomonem, ale nie tylko ;)))
                                                      a Bali zrobili australijscy talibowie, nawet pisali, ze maja siedzibe w Dee Why
                                                      (czyli odlegle Sydney jakby nie bylo); nie sledze, bom zabiegana, no i mam
                                                      wlasne dramaty chwilowe :/
                                                    • mojito Bardzo erotyczna randka :))). 06.10.05, 20:34
                                                      www.powerball.com
                                                    • tizedik Re: Bardzo erotyczna randka :))). 06.10.05, 23:07
                                                      No niby fakt;-)
                                                      $ 205 Million
                                                      $ 101.7 Million Cash Value
                                                      Rano sprawdzilam, ale pozniej juz nie mialam czasu na wpisanie sie tutaj.
                                                      Czy sie uda ta randka, pewnosci nie ma, ale emocje sa gwarantowane.

                                                      W temacie emocji, to sobie odpuscilam emocje zwiazane z kampania prezydencka.
                                                      To znaczy nie ogladam debat z udzialem kandydatow, bo mnie szlag trafia. Czy
                                                      oni naprawde mysla, ze spoleczenstwo sklada sie glownie z idiotow?! A w tej
                                                      wlasnie chwili grupa dziennikarzy gazetowych w TV omawia miniona przed chwila
                                                      debate Kaczynskiego z Tuskiem. Od dyskusji o garniturach i krawatach przechodza
                                                      (przynajmniej tak zapowiadaja) do dyskusji merytorycznej.
                                                      Na miescie pojawily sie kolejne bilbordy z wizerunkami tych dwoch wlasnie
                                                      kandydatow; Kaczynski jest tak podrasowany, ze wyglada mlodo jak uczniak.
                                                      Czyzby dyskretne odwolanie sie do Jacka i Placka z "Dwoch takich, co ukradli
                                                      ksiezyc"? A propos, ten film ponoc bije rekordy popularnosci w wypozyczalniach
                                                      video.

                                                      Mojito, to jest tak (jak mi podpowiada Element): I komunia, II sniadanie, III
                                                      zmiana, IV rzeczpospolita;-)
                                                      Natomiast gdyby probowac bardziej rzeczowo to haslo wytlumaczyc (szanowny
                                                      kandydat chyba nie wyjasnial), to bylaby chyba obietnica (jedna z wielu)
                                                      kolejnej odmiany polskiego panstwa. Haslo byloby uzasadnione, gdyby dokonano
                                                      daleko idacych zmian w konstytucji. Jakich - mimo ze jestem skladnikiem
                                                      spoleczenstwa - nie wiem. W dodatku zmiana konstytucji bylaby mozliwa, gdyby PO
                                                      i PiS mialy odpowiednio wieksza "wiekszosc" w Sejmie, a tej (co juz wiemy) nie
                                                      maja. A poza tym nie widac miedzy nimi takiej zgodnosci pogladow, ktora by
                                                      pozwolila im na wypracowanie jednolitego tekstu. Raczej odwrotnie - miedzy nimi
                                                      trwa teraz wojna wyborcza.
                                                      Ba, dochodza juz wiesci o ostrej walce o stolki miedzy obydwiema partiami. Nie
                                                      tylko w przyszlym rzadzie, ale i na nizszych szczeblach.
                                                      Normalka :-( Nie dla wszystkich starczy miejsca przy zlobie.

                                                      A poza tym u nas wszystko po staremu....

                                                      Iwona, przetrzymasz!

                                                    • Gość: szopen Re: Bardzo erotyczna randka :))). IP: 206.73.209.* 07.10.05, 03:21
                                                      To znaczy w sobote wygrywamy.

                                                      Milo bedzie.

                                                      Dzisiaj powtorka ze sledzia nastapila.

                                                      Efekty dokladnie takie same.
                                                    • yvona73pol :(((((( 07.10.05, 09:28
                                                      no i stalo sie, doznaje slusznosci porzekadla, ze nieszczescia chodza parami...
                                                      popsulam sie, polamalam, na domiar zlego w bardzo niestrategicznym momencie :((
                                                      i to od czego? od glupiego kaszlu, cholera... zebro poszlo... i co ja teraz
                                                      zrobie?.....
                                                    • Gość: szopen Re: :(((((( IP: 206.73.209.* 07.10.05, 09:36
                                                      Byl taki koles co z zebra zrobil kobiete.

                                                      Zebro sie szybko goi, nie przejmuj sie, polez na sloneczku i odpocznij.
                                                    • yvona73pol Re: :(((((( 07.10.05, 11:08
                                                      he, szopen, ale ty masz metody pocieszania...
                                                      6 tygodni najmniej, a lezenia nie bedzie, praca, a w wolnych chwilach
                                                      zastanawianie sie jak to mi czas ucieka ktory mial byc przeznaczony na
                                                      skladanie pieniazkow na plan ostateczny... ech, przyjdzie mi sie pozegnac z
                                                      Australia i zgnic gdzies w pudelku w Europie wschodniej ze szkorbutu....
                                                      nie, no, tragizuje moze, ale za wesolo to nie jest, troszke mi sie grunt spod
                                                      nog usuwa.....
                                                      troszke bardzo....
                                                    • mojito TGIF (Thanks God is Friday). 08.10.05, 03:54
                                                      Siemanko wszystkim,

                                                      mieszany tydzien mialem. Ale wolno dobiega konca. Sobota tez jest
                                                      czescia integralna mojego tygodnia ale ona juz tylko zostala.

                                                      Dzisiaj parno ponad miare. Temperatura nie popuszcza. Wszedlem odpoczac
                                                      po pracy do Alma de Cuba. Tlumy. Sporo osob odpoczywalo. Przy barze dwa
                                                      rzedy odpoczywajacych. Na moj gust troche za tloczno. Popularne miejsce
                                                      do odpoczynku sie zrobilo. Co jakis czas bylem potracany piersia. Nie
                                                      odwracajac sie wydawalo mi sie, ze nie meska. Nie robilem wiec z tego
                                                      zadnego hallo :).

                                                      Taktyke z piciem margarity musialem w zwiazku z tracaniem zmienic.
                                                      Zmniejszylem do koniecznego minimum trzymanie kieliszka w dloni.
                                                      Nie chcialem aby alkohol sie niepotrzebnie rozlewal.

                                                      Tizedik,
                                                      dzieki za wyjasnienie. Uklony dla Elementu.

                                                      Iwona,
                                                      qrcze, uwazaj na siebie :). Strasznie mocno sie rozpychasz :))).
                                                      Byc moze male ukojenie przyniesie Tobie masaz zeber Twoim i tylko Twoim
                                                      prywatnym losem loteryjnym recznie zrobionym z Twojego nickowego numeru:
                                                      03 07 10 21 37 PB 07. Bonne chance :). Ze szkorbutem w pudle spoko. Nie
                                                      dostaniesz. Bedziemy podsylac Tobie cebule.

                                                      Jutro tez mozemy byc ohydnie bogaci. Dla przypomnienia www.powerbal.com
                                                      Nasze numery:
                                                      10 14 33 34 39 PB 12,
                                                      02 05 07 08 49 PB 36,
                                                      27 36 37 43 51 PB 19. Good luck to us :).

                                                      Nosi mnie cos. Chyba zajrze do Cafe Havana. Jakis latynowski zespol bedzie
                                                      gral. Za zdrowko i pomyslnosc nasza wypije. Jutro moge troche dluzej spac.

                                                      Milego weekendu Wszystkim,
                                                      mojito.
                                                    • mojito Re: TGIF (Thanks God is Friday). 08.10.05, 03:57
                                                      Korekta drobna: www.powerball.com
                                                    • yvona73pol mojito 08.10.05, 09:06
                                                      :))))))
                                                    • Gość: szopen Poniedzialkowo po swietach IP: 206.73.209.* 10.10.05, 03:10
                                                      Swieta sie skonczyly i znowu wpadam w wir i chaos codziennej pracy.
                                                      Przynajmniej cieplo i ladna pogoda dalej sie utrzymuje.

                                                      Iwona,
                                                      Wiem, ze mam talen do pocieszania.
                                                      A ogolnie to chyba pojawil sie moment kiedy trzeba sie sprezyc i podzialac,
                                                      niezawracajac sobie glowy nieistotnymi chwilowo sprawami, dopiero po
                                                      zapewnieniu sobie wykonalnosci krokow w zyciu nastepnych i istotnych mozna
                                                      wrzucic luz i wystawic twarz do slonca.

                                                      W czasie swiat bylem z Amber 2 razy w oceanarium w kontonskim zoo. Przyznam
                                                      sie, ze jestem pod dosc duzym wrazeniem, sklonny nawet przyznac, ze ciekawsze
                                                      niz to w Sydney. Amber tez sie bardzo podobalo.
                                                    • yvona73pol Re: Poniedzialkowo po swietach 10.10.05, 04:28
                                                      no tak, zdaje sobie sprawe, ze trzeba podzialac, ale jak tu sie sprezac, kiedy
                                                      mam szlaban na prawie wszelkie czynnosci wymagajace wysilku ;))))
                                                      wiec niejako przymuszona wrzucam na luz z czarna wizja konsekwencji w
                                                      niedalekiej przyszlosci :(((((
                                                      no, ale moze co dobrego z tego wyniknie?.....
                                                      pogoda w kazdym razie boooska :))))))
                                                    • kazachstan Re: Poniedzialkowo po swietach 10.10.05, 07:06
                                                      Dzien dobry,
                                                      upalnie u nas rzeczywiscie,ale Iwonka nic nie piszesz co Tobie sie przytrafilo
                                                      z tym zebrem.
                                                      u nas dlugi weekend byl tydzien temu,ale tylko poniedzialek wolny to dla mnie
                                                      bez roznicy bo i tak nie pracuje w poniedzialki.
                                                      z tymi winowajcami w sprawie Bali to Iwona ja mysle,ze to nietrudno znalesc
                                                      sprawcow,gorzej takim wypadkom zapobiec.tyle nieszczescia.napewno to muslimi
                                                      ktorych wykarmila Australia a teraz oni tak sie odwdzieczaja.jest tutaj Arabow
                                                      od pioruna,cale dzielnice w Sydney i Rzad nic z tym nie robi.ale co ja bede
                                                      pisal o polityce,w Polsce tez nie wesolo przed wyborami.Tizedik dobrze
                                                      napisala,kto to wybiera,kto liczy sie z opinia ludzi.
                                                      jak wszystko pojdzie po mojej mysli,to moze i uda mi sie wpasc do Polski na
                                                      kilka tygodni,ale zobaczymy jeszcze troche czasu jest i jeszcze nie wiadomo czy
                                                      nie bede tu na miejscu synowi potrzebny.
                                                      Szopen to mnie zaskoczyles znowu,nie dosc ze w Chinach mieszkasz to jeszcze
                                                      zajadasz sledzie z beczki.no powiedz sam nie jest to dziwne?
                                                      pozdrawiam wszystkich i trzymam za nasze powodzenie w loteri
                                                      Kazik
                                                    • Gość: szopen Re: Poniedzialkowo po swietach IP: 206.73.209.* 10.10.05, 07:20
                                                      Sledzie byly z Polski przywiezione z ostatnich wakacji, nie z beczki ale z
                                                      opakowania.
                                                      Zostalo sie juz tylko jedno ostatnie.
                                                      :(((
                                                    • mojito Tez mam poniedzialek :(((. 10.10.05, 08:17
                                                      U mnie padalo przez weekend. I mzy chyba teraz. Nie przepadam
                                                      za poniedzialkiem. Wolalbym aby po niedzieli byl od razu wtorek.
                                                      A najlepiej sroda www.powerball.com
                                                      Tydzien moglby wygladac nastepujaco: piatek, piatek, sobota, sobota,
                                                      wtorek, sroda, czwartek :))). Kazdy kandydat na prezydenta ktory
                                                      zagwarantuje taki rozklad tygodnia bedzie mial moj entuzjastyczny glos.
                                                      Ide spac. Obudze sie tez w poniedzialku. Niestety.

                                                      Slonecznie Wszystkich pozdrawiam,
                                                      m.
                                                    • Gość: szopen Dzien nastepny IP: 206.73.209.* 11.10.05, 02:38
                                                      Zaczynamy na wesolo.

                                                      Donald Rumsfeld is giving the president his daily briefing.
                                                      He concludes by saying:

                                                      "Yesterday, three Brazilian soldiers were killed in an
                                                      accident."

                                                      "OH NO!" the President exclaims. "That's terrible!"

                                                      His staff sits stunned at this display of emotion, nervously
                                                      watching as the president sits, head in hands. Finally, the
                                                      President looks up and asks:

                                                      How many is a Brazillion?
                                                    • yvona73pol do Pysi 11.10.05, 03:20
                                                      taka mala prywata ;)))
                                                      Pysia, ja nie moge od kilku tygodni otworzyc hotmaila (byc moze wina mojego
                                                      kompa) bede jeszcze probowac.. jakby co to gazetowka dziala bez pudla....
                                                      Kazik, to zebro to od kaszlu - uwazaj ;))) lekarz nie byl zdziwiony, wcale a
                                                      wcale, ja - niebotycznie ;)))))
                                                      pogoda cudna, wyspana na maxa wyruszam w slonce wkrotce ;))))
                                                      tylko problem z obuwiem - przydaloby sie nowe ;))))
                                                      no, caluski ;)
                                                      Iwo
                                                    • kazachstan Re: do Pysi 12.10.05, 02:57
                                                      Dzien dobry wszystkim,
                                                      zapytam jak to tak do pyska sie pisze,byc moze wzyscy tak pisza gdzies tam po
                                                      katach, a tu cisza znowu na watku,jakis zastoj sie znowu zrobil.dzisiaj od rana
                                                      troszke u nas kropi wiec w ogrodzie podlewac nie trzeba,siedze wiec przed
                                                      komputerem i myslalem ze moze cos ciekawego u Asi na watku a tu nic cisza jak
                                                      makiem zasial.
                                                      moze wiec Tangerin jak jest w Londynie to napisze nam co nowego.jaki ten Londyn
                                                      jest ze ludzie tak zachwalaja.co ktory artysta w Australi zaczyna kariere to
                                                      zaraz myk i juz wyjezdza do Londynu i tyle go widzim.co to jakies centrum
                                                      kultury?ja rozumiem,ze to Europa i stolica ale czy czasem nie ma w tym
                                                      zachwycie przesady.
                                                      Mar-za tez napisala nam ze zaczyna bisnes i cisza,a milo byloby jakby z nami
                                                      podzielila wrazeniami tez.ja to mam za soba bo syn niedawno biegal jak w
                                                      ukropie kiedy otwieral swoj bisnes.bylo duzo papierkowej roboty i od urzedu do
                                                      urzedu bieganie.teraz juz dobrze ciagle jest bardzo zapracowany,ale chociaz wie
                                                      ze dla siebie haruje i to jest satysfakcja.
                                                      u mnie to nic nowego,bo tylko dom i praca,czasem ktos nas odwiedzi i czytam
                                                      duzo zeby na stare lata zachowac trzezwosc umyslu,ale czy to kto nam da
                                                      gwarancje.Iwona ja to pierwsze slysze,zeby sobie kaszlem polamac zebro cos
                                                      podobnego naprawde pierwsze slysze.toz ty musisz miec fest pluca.to kuruj sie
                                                      teraz i dochodz do siebie.naprawde takie masz przygody az zachodze w glowe.
                                                      pozdrawiam
                                                      Kazik
                                                    • Gość: szopen Cos nowego. IP: 206.73.209.* 12.10.05, 03:20
                                                      U mnie sporo sie dzieje, mamy drobne problemy z paszportem zony (wystawili jej
                                                      nowy ale zle wpisali miejsce urodzenia) i strasznie kombinujemy jak to wszystko
                                                      pozalatwiac zeby zdazyc do nastepnej srody kiedy mamy jechac na wakacje.

                                                      Przed momentem dzwonil moj szef. Tydzien temu pojechal na wakacje na Filipiny i
                                                      mial wrocic jutro. Nie wroci, moze na poczatku nastepnego tygodnia.
                                                      Syn im zachorowal dosc powaznie. Wychodzi na to ze od ugryzienia komara jeszcze
                                                      tutaj przed wyjazdem dostal Dengue Fever, to dosc straszna rzecz i niewiele
                                                      brakowalo, juz jest w troche lepszym stanie ale dalej nie wiadomo.
                                                      A jak juz pisale to szef ma lat 53, zona 48, syn rok wiec nie tak latwo im bylo.

                                                      Kazik,
                                                      Londyn to duze miasto, populacje ma prawie jak cala Australia, wiec i latwiej
                                                      sie tam chyba artysta utrzymac.

                                                      A ze Iwona musi miec fest pluca to fakt :))))
                                                    • mojito Taaakie pluca :))). 12.10.05, 04:04
                                                      U mnie pada i nic sie nie dzieje. Na lozko czekam no, i na jutrzejsze
                                                      nasze losowanie www.powerball.com
                                                      Chcialbym dla odmiany byc bardzo wygodnie bogaty :). Kto by zreszta nie
                                                      chcial?

                                                      Szopen zaniepokoil mnie paszportem. Wstalem i date waznosci sprawdzilem.
                                                      Odetchnalem z ulga :).

                                                      Tez jestem pod wrazeniem sily pluc Iwony. Takie pluca... no, no :))).
                                                      Gdybym ja mial takie silne pluca oparlbym sie plucami o kase pancerna
                                                      w banku i bym zakaszlal... Takie pluca to skarb :). Jestem pod wrazeniem.
                                                    • pysiek13 Re: Taaakie pluca :))). 12.10.05, 06:10
                                                      Aloha :))))

                                                      Kazik, Ty dopiero masz bardzo specific humor ;))))
                                                      w obronie 'pluc' Yvony powiem, ze sa bardzo feminine, zadne atletyczne, no no.
                                                      wiem, bo widzialam, a co :)))) nie myslcie sobie, ze Yvona to Hercules w
                                                      spodnicy ;))))
                                                      Yvona nie daj sie :))))i ... zdrowiej. smok smok :))))

                                                      W filmie Guy Richie 'Snatch', Dennis Farina tak okresla London:
                                                      'you know fish, chips, cup of tea, bad food, worse weather,
                                                      Mary fuckin'Poppins ... London'
                                                      i moj update bym dodala do tego blyskotliwego opisu:
                                                      Harry fuckin'Potter ;))))
                                                      wszedzie teraz pelno Potter'a: T-shirts, plastic cups, posters, maskotki,
                                                      na dobra sprawe brakuje tylko condoms z niewinna busia Potter'a ;))))
                                                      w tym comercialnym halasie ginie gdzies bezpowrotnie cala magia wynikajaca ze
                                                      spotkania z ksiazka. nie zebym nie lubila ksiazki, szum jaki spece od
                                                      marketingu wokol zrobili, to liczy tylko szum, a z samego szumu jak wiadomo
                                                      zadna konkretna tresc nie wynika.
                                                      a London ?
                                                      ma atmosfere, tego nie mozna odmowic. napewno jest europejska metropolia w
                                                      odroznieniu od Sydney na przyklad ;))))i to nie tylko dlatego, ze Sydney jest
                                                      polozone na innym continent ;))))

                                                      co do jednego z Kazikiem zgadzam, ze duch 'wontkowy' cos podupada. taa, temat
                                                      do pisania zawsze znajdzie, tylko trzeba chciec. znamy wszyscy jusz jak
                                                      przyslowiowe lyse konie i jestesmy poniekad 'przewidywalni'. optymistyczne jest
                                                      natomiast to, ze nasz piekny 'jacht' jak kazdy sitcom moze trwac i trwac i
                                                      trwac ... i to jest urocze i to jest prze-sympatyczne i tak trzymac, ole !!!

                                                      no dobra ;))))
                                                      pokaze Wam jak wygladam ;))))
                                                      tylko ...
                                                      prosze nie dmuchac :))))
                                                      photos.jibble.org/Dandelions/dandelion
                                                      to naprawde nie zarty, jak tylko pierwszy raz pokazalam w pracy po dluzszej nie-
                                                      obecnosci, komus to sie wyrwalo: ona wyglada jak Dandelion head !!!
                                                      mnie wcale nie do smiechu :((((
                                                      lepiej ale, ze nie Dick head ;))))
                                                      czekam wiec cierpliwie jak KTOS zrobi graduation in Hairdressing :))))))))))))))

                                                      zdrowko wszystkim
                                                      cheers
                                                    • pysiek13 Re: Taaakie pluca :))). 12.10.05, 06:12
                                                      Aaaaaa i Tizedik :))))
                                                      pisze pisze, przez ponad tydzien bylam odcieta od tak zwanego swiata :))))
                                                      zdrowka
                                                    • mojito Taaaka kasa :))). 12.10.05, 17:35
                                                      Zdrowko juz jesienne Wszystkim,

                                                      liscie zdecydowanie szeleszcza pod nogami. Jesien, jesien, jesien
                                                      wszedzie... Dzien Kolumba byl (poniedzialek) i minal. Parady nie widzialem.

                                                      Dzisiaj nasz okret "Fortuna" podniosl kotwice, rozwinal zagle i na pokladzie
                                                      pojawily sie majtki :). Na ksztaltnej i lekko wilgotnej od mgly rufie widac
                                                      nasze szczesliwe, wierze, numery:
                                                      04 09 32 35 51 PB 32,
                                                      04 26 27 41 47 PB 17,
                                                      15 29 37 40 45 PB 28.
                                                      Ponizej port macierzysty: www.powerball.com
                                                      Okret wyszedl juz z portu i rzeka Delaware poplynal w kierunku oceanu.
                                                      Wieczorem zawinie ponownie do portu. Wierze, ze naszego :))).
                                                      Fortuno, cyganska corko, usmiechnij sie do nas, prosze, please, por favor,
                                                      s`il vous plait, pazalsta, bitte schon, per favore, alstublieft(?), jak bedzie
                                                      "prosze pieknie" w jezyku mandarynow?

                                                      Yo! Pysiek,
                                                      witaj po odcieciu :))).

                                                      Slonecznie pozdrawiam,
                                                      m.


                                                    • yvona73pol Re: Taaaka kasa :))). 13.10.05, 01:40
                                                      ale jestescie ;))))
                                                      zarciki sie was trzymaja ;)))
                                                      no i lux :0)
                                                      ja siem do pracy szykuje, tez zauwazylam marazm i przesyt w wontku, trzeba by
                                                      go ozywic jakas bombowa wiadomoscia, moze sprobuje, ale troszke potrwa ;)))
                                                      jak sie uda, to dopiero bedzie bomba ;)))))))
                                                      tymczasem przyziemnie zauwaze ze pogoda kaprysna, aczkolwiek nieuciazliwa (hie,
                                                      hie, gadki o pogodzie ;))))
                                                      Londym moja mama podziwiala ostatnio, ona teraz English jest ;)))) a ja...
                                                      ciagne wozek i zobaczymy co z tego wyniknie :)
                                                      caluski dla wszystkich, i dla Dandeliona zolciutkiego ;))))
                                                      Iwona
                                                    • yvona73pol i dla kotki.... 13.10.05, 01:40
                                                      caluski :)))))))))))))))) :*
                                                    • niebywaly tak od siebie 13.10.05, 02:24
                                                      chcialem dopisac,ze czesto korci mi tu wam zrobic reprymende. bo wyjechaliscie
                                                      z karaju i o warunkach pracy nie pamietacie. Asia caly remont w domu odwalila
                                                      tu a o pracy cos wspomina o pracy ale nie napisala nigdy jak tej pracy sie
                                                      szuka tam u was.to samo wszyscy inni co pisza z Australii czy nawet ze stanow.
                                                      Szopen to rozumiem fachowiec to wzedzie prace znajdzie, Kazik trzyma sie
                                                      kurczowo pracy fizycznej a o innych to tylko domysly bo nikt konkretnie nie
                                                      napisze. to nawet tak z ciekawosci, jak to wyglada z praca i jakie szanse ma
                                                      czlowiek no przypuscmy z kwalifikacjami zagranica. jak patrza na emigrantow,
                                                      jak traktuja, czy masie szanse zaklimatyzowac. ja to z rozpaczy nieraz myslalem
                                                      o emigracji ale kto tylko wyjedzie to wody w usta i za przeproszeniem o wlasnej
                                                      d..mysli. a zeby jakies porady to zapomnij. ja to mysle ze moze i zaczeliscie
                                                      cos pracy pisac na poczatku, bo zadalem sobie trud i przeczytalem od poczatku
                                                      ale potym to tylko jakies pierdoly walkujecie.
                                                      ja mam dwojke dzieci na utrzymaniu i zarabiam normalnie 1500zl co jest po
                                                      prostu kpina i kazdy wie ze nie da rady sie utzymac w Polsce za takie
                                                      pieniadze. zona niedawno stracila prace. jak wchodze na taki wontek jak wasz to
                                                      raz ze zazdrosc mnie bieze, ale tez i zlosc bo jestescie bardzo zarozumiali.
                                                      ktos nowy wchodzi to niby i go witajecie ale tak naprawde to malo kto u was
                                                      miejsce zagzewa.
                                                      wiec moze i na was czas zeby skonczyc to pisanie o dupie Maryni i poradzic cos
                                                      rodakom.
                                                      czesc
                                                    • Gość: Asia Re: tak od siebie IP: *.akl.callplus.net.nz 13.10.05, 03:30
                                                      Niebywaly, no to dales nam popic i popalic, rozumiem Twoje rozgorycznie ale z
                                                      drugiej strony zawsze chetnie odpowiadalismy na pytania jezeli ktos takowe mial
                                                      wiec chyb troszke nieslusznie nam sie dostalo.

                                                      Jak sie szuka pracy ? hmm tak samo jak wszedzie indziej, trzeba miec c.v
                                                      napisane, bez tego ani rusz, przegladac gazety i wysylac do roznych firm ktore
                                                      szukaja pracownikow, trwa to na ogol dlugo, czasem ktos zadzwoni i umowi cie na
                                                      interview, czasem odpowiedza ze aplikacje dostali- ale dziekuja tym razem ,
                                                      czasem ani jedno ani drugie

                                                      ponoc 60% lub wiecej wolnych etatow nie jest oglszana w gazetach, wiec w
                                                      zaleznosci od tego co umiesz, gdzie bys chcial pracowac - mozesz sam do firm
                                                      wysylac listy oferujac swoje uslugi i liczac na to ze ktos sie odezwie

                                                      mozna rowniez otworzyc ksiazke telefoniczna i dzwonic tam gdzie ewentualnie
                                                      chcialbys dostac prace - tak znalazlam swoja pierwsza prace

                                                      mozna takze przejsc sie po roznych firmach i poprostu pytac czy nie szukaja
                                                      kogos do pracy

                                                      i oczywiscie sa jeszcze biura posrednictwa pracy - ktore ja osobiscie najmniej
                                                      preferuje, chociazby z tego wzgledu ze musisz wywrzec dobre wrazenie nie tylko
                                                      na swoim ewentualnym przyszlym pracodawcy ale takze na kims z kim masz
                                                      spotkanie w takim biurze, chociaz takie biura sie sprawdzaja w miejscach gdzie
                                                      jest duzo pracy a malo pracownikow, szczegolnie dla immigrantow poniewaz przy
                                                      niedoborze pracownikow ma sie wieksze szanse ze biuro posrednictwa pracy
                                                      znajdzie ci zatrudnienie

                                                      Christchurch- gdzie ja mieszkam jest bardzo konserwatywnym miejscem, ma opinie
                                                      najbardziej angielskiego z angielskich miast, odnosze wrazenie ze biura
                                                      posrednictwa traktuja wszystkich tych ktorzy mowia z innym akcentem jak
                                                      polglowkow, wiec ja osobiscie zrezygnowalam z ich usluch ale juz w Auckland
                                                      jest inaczej, bo tam ludzie mowia z wszystkim mozliwym akcentami


                                                      jak patrza na emigrantow ? roznie, zalezy od tego jaki jestes, emigrant to
                                                      czlowiek jak kazdy inny, jezeli bedziesz wciaz narzekal ze wszystko jest zle i
                                                      nie tak a w Polsce wszytko bylo lepiej, beda na ciebie patrzec dziwnie, tak
                                                      samo jak ty bys patrzyl na kogos kto sie osiedlil w Polsce i caly czas narzeka

                                                      szanse na dobra prace i dobre zycie masz takie jakie sobie sam wypracujesz -
                                                      jezeli bedziesz uparty i pukal do tylu drzwi az sie jakies otworza, jestes
                                                      wygrany,, jezeli pukanie do zamknietych drzwi jest ponizej twojej godnosci -
                                                      jestes przegrany

                                                      pamietaj nikt cie nie zaprasza - sam podjales (podejmiesz lube nie) taka
                                                      decyzje, oczywiscie ze da sie zaaklimatyzowac, i znalesc dobra prace jezeli ma
                                                      sie kwalifikacje, ale to wszystko wymaga wysilku z Twojej strony. Pamietaj nikt
                                                      tu czy gdzie indziej na ciebie nie czeka, nikt do ciebie nie przyjdzie z oferta
                                                      dobrej pracy, Ty sam musisz sobie radzic i nauczyc sie jak przekonac ludzi zeby
                                                      wlasnie ciebie zatrudnili pomimo ze mowisz z innym akcentem i malo gramatycznie


                                                      nie wiem gdzie miedzy linijkami wyczytales ze jestesmy zarozumiali, nie wydaje
                                                      mi sie ze jestesmy, ale moze sie myle

                                                      nie wiem jak odbierzesz to co napisalam powyzej, ale podejrzewam ze pare osob
                                                      nie bedzie zadowolonych z mojego opisu bo oni maja inne wyobrazenie o
                                                      emigracji, jezeli masz jeszcze jakies pytania, pytaj - jestem pewna ze ktos z
                                                      nas ci odpowie, oczywscie wez pod uwage ze wszystko co pisze to moje
                                                      subiektywne opinie

                                                      pozdrawiam cieplutko i zycze wytrwalosci
                                                    • niebywaly Re: tak od siebie 13.10.05, 05:44
                                                      dziekuje za troche wyjasnien. mnie gluwnie interesuje praca dla meszczyzny
                                                      poniewaz, zdaje sobie sprawe ze kobiety zarabiaja znacznie mniej. od momnetu
                                                      kiedy Polska wlaczyla do Unii to szukam w Internecie a poza tym polacy to taki
                                                      narod ze piersi poczuja pismo nosem i gdzie sie oplaca albo nie oplaca
                                                      wyroszyc. dostalem pare dobrych adresow ale jak wyslalem moje aplikacje to
                                                      wszedzie odmowa i sama przyznasz ze to zniecheca. u mnie nie jest to prosta
                                                      sprawa bo przeciez dzieciaki jezyka nie znja a i zona tez nie z tych co zaraz
                                                      sie nauczy. ja z angeilskim sobie daje rade i koresponduje nawet z kilkoma
                                                      osobami zeby jezyk szlifowac. mam ciagle problem jak to zrobic sam nie wiem, w
                                                      Polsce o prace trudno a wyruszac z motyka na slonce troche sie boje.
                                                    • niebywaly Re: tak od siebie 13.10.05, 05:55
                                                      napisalem ze jestescie zarozumiali bo tak jest,tylko o sobie kazdy tu zaciaga.
                                                      dlatego tak trudno do was sie wkopic. co tylko ktos nowy sie pokarze to zaraz
                                                      ma glowe zmyta i wiecej nie pisze. nie bede pokazywal palcami jak wam to pasuje
                                                      to rowniotko.
                                                    • Gość: Asia Re: tak od siebie IP: *.akl.callplus.net.nz 13.10.05, 07:03
                                                      male sprostowanie, kobiety mniej nie zarabiaja jak twierdzisz, czesto wiecej, u
                                                      mnie tak wlasnie jest, zarabialam wiecej bedac w Polsce i wiecej tutaj, tutaj
                                                      tylko troche wiecej, no ale,, to tyle w kwestii wyjasnienia i moze zebys wzial
                                                      pod uwage to ze Twoja malzonka moze znalezc prace, czasem moze nawet latwiej
                                                      niz Ty a jak dobrze pojdzie to moze i lepiej zarobic

                                                      oczywiscie ze odmowy wplywaja przygnebiajaco na czlowieka, ale jak zawsze masz
                                                      dwa wyjscia - albo sie poddac i uzalac nad soba ,winic innych , albo probowac
                                                      do skutku, co wybierzesz to tylko od ciebie zalezy

                                                      jezeli chodzi o nauke jezyka, to najmniejszy problem maja dzieci, ucza sie
                                                      najszybciej

                                                      czy zaciagamy tylko o sobie? :)) masz raceje, no ale przeciez nie bede pisac o
                                                      Tobie bo nic o Tobie nie wiem, a nawet gdybym wiedziala to tymbardziej bym nie
                                                      pisala bo watpie zeby ci sie to podobalo, wiec zweryfikuj swoja opinie i
                                                      zastanow sie czy faktycznie pisanie o sobie to wada

                                                      tak jak napisalam poprzednio, jezeli chcesz jakis konktrtnych informacji to
                                                      pytaj, zagladaja tu ludzie mieszkajacy na wszystkich kontynentach, i jak
                                                      przyslowie mowi kto pyta nie bladzi, kto puka ... zreszta pewnie znasz :)))

                                                      swoja droga ja spotkalam sie z maloprzychylna opinia na moj temat od rodakow
                                                      tylko dlatego ze mieszkam w innym kraju. Duza ilosc ziomkow jest nastawiona
                                                      wrogo do polonii wlasciwie niewiadomo czemu, no przynajmniej ja nie wiem

                                                    • yvona73pol Re: tak od siebie 13.10.05, 13:48
                                                      wiesz co niebywaly, jak siegne pamiecia to baaardzo dlugo byl walkowany temat
                                                      emigracji, pracy, kwalifikacji i najrozniejszych opcji, jako, ze pytali sie
                                                      rozni ludzie i rozne zawody reprezentowali.... i ja tez pytalam o rozne
                                                      rzeczy....
                                                      i jakbys sie wczytal, tobys tez wiedzial jak przebiega moja "kariera" ;))) i
                                                      innych tak roznie; nie zawsze jest o czym mowic, bo raz ze to malo interesuje
                                                      postronnych, co ja bede narzekac ze mi zmienili godziny pracy albo, ze w
                                                      wakacje nie dali mi wiecej, no, co? nie mam chwilowo jakichs porazajacych
                                                      wiesci i sukcesow a narzekac nie lubie (no, jak juz sie kielich przepelni, to i
                                                      ja, jak kazdy ;)))
                                                      a z tym zapomnieniem jak i co w Polsce, to ja jestem ostatnia osoba ktora by
                                                      zapomniala.... zbyt gorzkie mam doswiadczenia, wiec i nie mowie o tym....
                                                      tak sobie zyje i probuje sobie po-ukladac i pisze o czym chce
                                                    • Gość: hippo do NIEBYWAŁY IP: *.crowley.pl 15.10.05, 20:42
                                                      elo ziom
                                                      się nie stresuj i nie wbijaj sobie bzdur w pałę to nie tak ze są zarozumiali..
                                                      zastanów sie jak chętnie ty przyjąbyś nowego do swojej paczki znajomych??
                                                      oni rozmawiają ze soba od bardzo long long time.. mają wspólne tematy i jeszcze
                                                      kilka wspólnych spraw.. ja sie przestałem wcinać jakiś czas temu ale lubię
                                                      poczytać sobie jaki temat teraz jest dla nich number one.. jak zapytasz o coś
                                                      to wcale nie znaczy że ktos ci odpowie ale jeśli będziesz wytrwały mozesz
                                                      liczyć na odpowiedź kilku osób. jak jesteś niecierpliwy to nie jest to wontek
                                                      dla ciebie.. tutaj na wszystko trzeba czasu i wszystko musi nabrać mocy.. poza
                                                      tym nie obrażaj kogoś kogo nie znasz wtedy jest łatwiej porozmawiać
                                                      pzdr ziom
                  • ilnyckyj Re: Oh, bogatym byc, by Mojito pić... 13.10.05, 16:40
                    Jako sie rzekło dokonałem degustacji... Ale parę takich drinków ( w kanjpie
                    Flik) i bankructwo!
                    Aaa... Mojito, może znasz przepis na Mojito?

                    Flik - niestety tylko dla bogatych (np. dla Urbana)
                    Miłego dnia wszystkim bywalcom "neverending wontek"
                    Joe - Jose - Józio
                    • mojito Re: Oh, bogatym byc... 14.10.05, 02:59
                      Zdrowko Wszystkim,

                      jesien juz zupelna. Wszystkie odcienie brazu wymieszane z deszczem.
                      Park opustoszal, nikt na lawkach nie siedzi.

                      Fortuna sie do nas lekko usmiechnela. Wlasciwie puscila oko :).
                      Wygralismy siedem dolarow. Zainwestuje je w losy sobotnie. Warto.
                      www.powerball.com
                      Suma do wygrania oszalamiajaca. Tizedik pochlonieta kampania wyborcza
                      pozostawila pieniadze bez opieki i dyrektyw :). Dzisiaj widzialem po raz
                      pierwszy Honde model Element.

                      Jose, Amigo,
                      przepis znam: do wysokiej szklanki wrzuca sie pare lisci swiezej miety,
                      dodaje cukier lub syrop i sok z limetki (tez zielonej kuzynki cytryny).
                      Miesza sie az cukier sie rozpusci i mieta zacznie pachniec. Zostawia sie
                      w szklance jedna wycisnieta polowke limetki. Wypelnia sie szklanke kruszonym
                      lodem i dolewa bialego rumu. Mozna dodac odrobine ciemnego rumu i wody
                      mineralnej. Calosc miesza sie krotko (w lewa strone :))). Mojito powinno
                      wygladac jak na reklamie www.bacardimojito.com
                      Wejdz tam, kliknij na pelnoletnosc i wybierz Poland. Pojawi sie towarzyszacy
                      mojito klimat :). Tam co prawda jest lod w kostkach. Powinien byc kruszony.
                      Z Mar_za pilem mojito w Barze w Oficynie na Chmielnej a z Tizedik widzielismy
                      mojito w Jajo na Zgody. Zgadzam sie z Toba, ze cocktaile w Polsce sa
                      nieuzasadnienie drogie :).

                      Niebywaly,
                      czesc. O pracy juz pare razy bylo. Asia, matka chrzestna tego watku
                      i poprzednich, dokladnie opisywala wyjazd z kraju i poszukiwania pracy.
                      Iwona tez. Z odbiorem pisania jest roznie. Ty uwazasz, ze piszemy o sobie
                      za duzo. Ktos poprzednio zarzucal, ze za malo. Pisac tylko o innyc
                      nieladnie :). Widzisz wiec...
                      Odpowiadajac na Twoje pytanie co do traktowania imigrantow. W Stanach
                      traktuje sie ich dobrze. Stany to kraj imigrantow. Czy mozna sie
                      zaaklimatyzowac? Mozna. Ale gdzies tam w zakamarkach tesknota pozostaje
                      i czasami wychyla sie. Kazdy ma to indywidualnie. Co do pracy, to nigdy
                      nie spotkalem w Stanach Polaka ktory chcac pracowac nie pracowal.
                      Wyjazd jednak z rodzina powinien miec rece i nogi. Sytuacje w Polsce znam
                      dosc dobrze. Bywam tam co roku przez co najmniej poltora miesiaca.
                      O dupie Maryni pisac lubie. To bardzo wdzieczny temat :).

                      Pozdrowionka sloneczne,
                      m.


                    • zuzka09 Re: Oh, bogatym byc, by Mojito pić... 14.10.05, 03:13
                      czesc wszystkim,

                      Joziu przeciez na mojito przepis tu byl podawany, tak samo jak i inne swietne
                      przepisy. Szopen to nie tylko inzynier, zaprezentowal sie tutaj jako smakosz i
                      kucharz.
                      ja znowu zdecydowa;am sie odezwac bo tym razem Pysiek to podpadlas. Harry
                      Potter to moja ulubiona ksiazka i nie pozwole zlego slowa powiedziec. napisalas
                      f ....Potter a takie bajki to nie tylko dla dzieci, bo i nam doroslym pozwalaja
                      oderwac sie od smutnej rzeczywistosci. podziwiam wyobraznie i talent pani
                      Rowland i mam cala kolekcje wszystkich ksiazek, zadnego filmu nie przegapilam.
                      moze jakbys sama poczytala Pottera to bys zrozumiala co mam na mysli.
                      takie zapytanie o prace poza granicami kraju to tez tutaj byly. Asia zawsze
                      chetnie na nie odpowiada.na poczatku to bylo tych pytan bardzo duzo i dyskusja
                      toczyla sie naprawde na temat jak kto sobie radzi i jakie sa mozliwosci pracy.
                      tylko pozniej watek potoczyl sie innym torem. moje zdanie to jest takie, ze jak
                      ktos nie potrafi sobie poradzic w Polsce, to i poza granicami bedzie mial
                      klopoty. to jest tylko moje skromne zdanie nie chcialabym zeby ktos poczul sie
                      urazony. ja tez wielokrotnie bylam pod wozem, ale wychodzilam z kryzysu dzieki
                      pomocy ludzi. czytam tez rozne informacje na forum pracy i one sa naprawde
                      pomocne.
                      pozdrawiam
                      Zuzka
                      • pysiek13 do you mean Rowling ? ;) 14.10.05, 06:16
                        Witaj Zuzka :))))

                        rece i majtki opadaja !
                        gdziesz, ah gdziesz przeczytalas, ze ja krytykuje ksiazka ?
                        zdrowko
                        • yvona73pol Re: do you mean Rowling ? ;) 14.10.05, 11:03
                          zuzia, ja mysle ze pysiek to sympatie ma do harego spora ;))))
                          to ta mania obracania wszystkiego wmonete brzeczaca i az do karykatury
                          dochodzaca pod obstrzalem...
                          jakby bylo inaczej, to bym jej, jako fanka chorego p, pierwsza dandelionowa
                          glowe zmyla ;))))))
                          ja sie nie moge doczekac kolejnego filmu, juz jest ale w kinach dopiero w
                          grudniu....
                          a ja siedze sobie z kawa i rozplatuje rozne rzeczy, choc ciezko to idzie.....
                          ech, jakas szklana kula by siem przydala, cholerka...
                          do niebywalego - fakt, zapomnielismy, ze te porady emigracyjno-pracowe sa
                          zawarte juz w archiwach, boc to juz czwarta edycja wontku, pierwsza pt Wyjazd z
                          kraju, a dalej sukcesywnie Tak daleko, tak blisko,
                          to tak gwoli informacji.....
                          caluski, spadam,
                          Iwona
      • kazachstan Re: Niedokonczony business (wontek) :))). 15.10.05, 02:10
        Dzien dobry,
        wracamy do tematu pracy.prosze bardzo i tutaj ja przyznam racje Mojito,bo jak
        ktos chce pracowac toprace znajdzie i nie bedzie grymasil i nosem krecil.moje
        mozliwosci byly waskie kiedy przyjechalem tutaj nascie lat temu,wiec bralem co
        bylo mozliwe.jednak pracowitosc jest docniona i awansowalem a po wypadku
        samochodowym nikt mnie redukowal.dostalem kierownicze stanowisko o mniejszym
        wymiarze godzi ot co.
        pogoda w Sydney troche sie ochlodzila,ale juz zimno tonie bedzie.ruch w
        sklepach wzmozony bo to u nas okres przed swiateczny.wczesnie handlowcy
        zaczynaja sezon,zeby nas kusic na wydatki.
        pozdrawiam wszystkich
        Kazik
        • Gość: cosmo Re: Niedokonczony business (wontek) :))). IP: *.dip.t-dialin.net 15.10.05, 02:23
          Napisz cos wiecej.Jak pracujesz w Australii, to zakladam, ze miales dosyc
          Europy.
          Pozdr.
          • Gość: cosmo Re: Niedokonczony business (wontek) :))). IP: *.dip.t-dialin.net 15.10.05, 02:38
            Interesuje mnie wszystko.Czyli nie tylko proza zycia ale takze niuanse.Np.
            swiadomosc, ze przebywasz tak daleko od Polski.Jak to interpretujesz?Czy tobie
            nie stanowi?
            Napisz cos niebanalnego, gdy znajdziesz moment
            • Gość: szopen Re: Niedokonczony business (wontek) :))). IP: 206.73.209.* 15.10.05, 04:16
              Najpierw sie pochwale.

              Wczoraj po poludniu nadarzyla sie okazja, okazje wykorzystalem i pojechalem na
              ryby.
              Tym razem braly, zlowilem kilka ladnych tilapi.
              Bylo cieplo i milo wiec postanowilem posiedziec chwilke po zmroku.
              Bylem sam nad jeziorem.
              Okolo sidmej mialem branie na martwa rybke z gruntu bylo to cos sporego
              niestety ryba weszla w zaczep i sie urwala.
              Nastepna przyneta do wody.
              Pol godziny pozniej nastepne branie, ryba wziela i zaczela szybko odplywac.
              To jest dosc nerwowy momen bo nalezy dluzsza chwile odczekac zanim sie zatnie.
              Odczekalem z bijacym sercem, zacialem jest cos tam, najprawdopodobniej sum.
              Ta tez weszla w zaczepy ale jakos sie udalo zylke odczepic.
              Jakies 30 minut pozniej rybe mialem przy brzegu.
              Sporo za duza na moj podbierak.
              Kiedys czytalem o technice wyjmowania sumow chwytem za szczeke, nie mialem
              wyboru, wsadzilem mu reke w pysk i na brzeg go wytaszczylem.
              W domu zwazony kilogramow 10 i troche.

              Wciaz jeszcze jestem usmiechniety.

              Co do pracy i zycia za granica.
              Mi akurat dosc latwo jest radzic sobie z oddaleniem od Polski, wyjechalem majac
              lat 19, spora czesc zycia w Chinach spedzilem. W Polsce jest milo byc na
              wakacjach, piekny las czyste powietrze, jakos nie ciagnie mnie jednak by wracac.

              Co do pracy.
              To fakt, ze sie troszke na kilu sprawach znam.
              Faktem jest rowniez to, ze obecna praca mi nie lezy i juz ponad rok szukam
              nowej. Na razie bezskutecznie. Jakas tam prace jestem w stanie znalezc, ale
              szukam czegos na lepszych waronkach a to nie jest najprostsza sprawa.
              • kazachstan Re: Niedokonczony business (wontek) :))). 15.10.05, 06:12
                Dzien dobry raz jeszzcze,
                Yvona dobrze tu napisala, ze bylo pisane bardzo duzo na poczatku.nie wiem jak
                otworzyc archiwalne poczatki naszego watku Cosmo musialbys spytac Asie albo
                Yvone,albo innych fachowcow od komputerow.
                napisac cos niebanalnego to rzeczywiscie mie lada zadanie.musze wziasc
                szklaneczke wyborowego trunku i na rozmyslania do altanki sie udac.sprobuje
                pare slow napisac.ja mysle,ze inni uczestniczy tego watku jak Yvona,Gunther czy
                Pysiek beda mieli wiecej do powiedzenia o Australi bo toz oni mlodsi i obracaja
                sie w innych warunkach.ja to blizej emerytury,ale jesli w czyms moge pomoc,to
                bardzo chetnie.
                Szopen gratuluje wspanialych polowow.a jak tego suma potem przyrzadzasz,czy tez
                malzonka w tym ci pomaga?
                pozdrawiam
                Kazik
                • mojito Wyrazny usmiech Fortuny :))). 15.10.05, 07:56
                  Tylko tak interpretuje sukces wedkarski Szopena. Usmiechowi Fortuny
                  na pewno pomogly jego wedkarskie umiejetnosci ale lut szczescia
                  zawsze sie liczy. Tez jestem ciekawy jak sum bedzie przyrzadzany.

                  Teraz kolej na powazna kase www.powerball.com
                  Nasze numery na dzisiaj:
                  14 25 37 42 52 PB 29,
                  04 33 34 45 50 PB 40,
                  17 29 35 37 44 PB 09,
                  02 09 17 25 40 PB 26,
                  08 22 35 43 52 PB 20,
                  14 31 44 49 51 PB 27,
                  09 15 25 34 46 PB 16. Good luck to us :).

                  Ide spac usmiechajac sie optymistycznie. Wieczorem bedziemy bajecznie
                  bogaci. Ciekawe czy ryby lepiej beda braly na zlote (18K) haczyki :)))?

                  Hasta luego! Amigos,
                  mojito.
                  • Gość: Asia Re: Wyrazny usmiech Fortuny :))). IP: *.akl.callplus.net.nz 15.10.05, 09:59
                    Szopen moje gratulacje,, taaaaaaaaka ryba :) czy taka duza ryba ma dobry smak?

                    Ja ostatnio probuje rozne ryby, tak sie zlozylo ze obok mojej pracy jest sklep
                    rybny i za kazdym razem staram sie kupowac jakas inna rybe, kilka tygodni temu
                    kupilam wegorza na sprobowanie (na sprobowanie dlatego ze mial srednicy ok 15-
                    17 cm w Polsce nigdy takich nie widzialam) tak czy inaczej zupelnie mi nie
                    smakowal, wiecej nie kupie

                    chyba jednak Snapper i blue cod najbardziej mi pasuja, chociaz kilka innych
                    rownie chetnie jem

                    u mnie jakos nie moze sie cieplo zrobic, dzisiaj rano bylo zimno i pochmurnie,
                    ale po 13tej zrobila sie sliczna pogoda, popracowalam troche w ogrodku :)
                    niestety na jutro zapowiadaja ochlodzenie

                    postanowilismy z malzonkiem ze z tego pokoju ktory mamy przy garazu zrobimy
                    maly gym :), wiec to moj nastepny projet, tyle mam tam roznego majatku ze az mi
                    sie myslec nie chce zeby to porzadkowac, ale mam wizje wiec napewno pewnego
                    dnia sie spreze
                    bede musiala pomalowac sufit i drzwi, wytapetowac pokoj i zmienic carpet, kupie
                    dwie szafy zeby bylo gdzie szpargaly chowac, malzonek juz kupil bench do
                    cwiczen, ja mam swojego stepera (ktorego nie uzywam) i za pare tygodni gym
                    gotowy :)

                    jak juz wygramy w lotto i bedziemy liczyc pieniadze to kazdy bedzie mogl sie
                    pogimnastykowac dla poprawienia kondycji :)))

                    Pysiek jezeli wygladasz tak perfekcyjnie jak na zdjeciu to tylko zazdroscic :)
                    perfekcyjna roza wiatrow, cud natury :))))

                    Kazik, tez wlasciwie nie wiem jak te poprzednie odcinki wyciagnac z archiwum,,
                    tak sobie mysle ze moze warto by je bylo wyciagnac i gdzies umiescic zeby byly
                    dostepne ,, ale nie bardzo mam pomysl gdzie i jak

                    Pysiek cos kiedys wspominala o jakies stronie ale ja chyba przegapilam :((

                • Gość: cosmo Re: Niedokonczony business -Dzieki za odp IP: *.dip.t-dialin.net 15.10.05, 15:21
                  Dziekuje Kazachstan za odpowiedz i typy.Postaram sie pewnego dnia poswiecic
                  kilka godzin i przewertowac ten watek.
                  Sadzilem, czytajac moze tylko kilkanascie postow, ze wypowiadaja sie tutaj
                  ludkowie, ktorzy a) planuje jakis business w kraju albo za granica. b)
                  wyjechali z kraju relatywnie niedawno.
                  Ale oczywiscie, tym bardziej ciekawe sa opinie, wspomnienia emigrantow, ktorzy
                  opuscili Polske komunistyczna.
                  Osobiscie mam kilkanascie osob w rodzinie, ktorzy wyemigrowali do Kanady i USA,
                  Francji w latach 1981-1984.Z duzym zaintereswaniem sluchalem ich opowiesci,
                  kiedy przyjezdzali np w Swieta w odwiedziny po upadku komunizmu.
                  Ja osobiscie pojechalem do pracy fizycznej do Anglii, przed okolo rokiem, i
                  dopiero via Londyn trafilem do Niemiec, wykonujac prace zgodna z moim
                  wyksztalceniem( handel hurtowy i spedycja).
                  Nie pojmuje mojej osoby jako emigranta, tylko Polaka pracujacego za granica.Do
                  Polski wracac obecnie nie chce.
                  Pozdr. i milego weekendu.
        • ilnyckyj Re: Neverending (wontek) i praca :))). 15.10.05, 15:43
          Hola amigos,
          Ja należę do tych szczęśliwcow którzy mają stałą pracę w PL, żadne kokosy, ale
          powyżej średniej. Wciąż w strachu, że mogą mnie wykopać, ale nie narzekam, bo
          inni mają gorzej (szczególnie młodzi). Mam też przyjaciół w Żabolandii
          (Francuzów i Polaków) i w innych krainach lubimy się odwiedzać, ale miejscami
          bym się nie zamienił... Wszędzie jest konkurencja walka o pracę, kasę jednym
          słowem rat race... Najważniejsze to nie dać się zwariować i walcząć o godziwe
          warunki życia pozostać człowiekiem ( no może tak spontanicznie z grubej rury
          walnąłem ale już niech tak zostanie)
          Hasta luego, amigos!
          Jozio-Jose
          • Gość: szopen Living on the edge IP: 206.73.209.* 17.10.05, 04:04
            Jesli juz o pracy mowa.
            Taka historyjka z zeszlego tygodnia.

            W srode dostalimy rezutaty testow wody z jednego z systemow. Okazalo sie ze
            zyje tam sobie pewna bardzo paskudna bakteria (bardzo paskudna to delikatnie
            powiedziane).

            No i trzeba bylo ow system odkazic.
            Sprawa dosc skomplikowana i wiazaca sie ze sporym ryzykiem owej bakteri
            zlapania. Nie bylo rady, musialem to zrobic sam.
            Odkazenie zostalo dokonane.
            Czas wylegania sie choroby w przypadku zlapania okolo 5 dni.
            Dzisiaj sie w miare dobrze czuje wiec chyba nie zlapalem.
            Kilka poprzednich dni zylem w niepewnosci.

            Czasem nie ma lekko.

            I na swobodniejsza nute.
            Zdecydowanie odradzam kupowanie TV show pod tytulem "24 hours" na DVD.
            Jako, ze obejrzenie zajmuje owe 24 godziny (jednego sezonu), show co kilka
            minut zaskakuje komplikacjami akcji oderwac sie jest ciezko.
            Niewiele pospalismy w ostaatnich 2 tygodniach.
            Juz mamy dwa sezony za soba, mamy jeszcze 2 do obejrzenia.
            • kazachstan Re: Living on the edge 17.10.05, 05:50
              Dzien dobry,
              powiem ci Szopen ze ja wiem jak to jest,bo kuzyn w Polsce jest weterynarzem.ja
              o tym nie wiedzialem,ze taki lekarz to tez moze zarazic sie od zwierzat jakims
              paskudzctwem.a w Polsce tak niewinnie to wyglada,ale krowy tez maja rozne
              choroby chociaz moze nie sa wsciekle jak w Angli.tak ze radze ci od srodka
              spirytusem sie odkazic i bedziesz zdrow.
              z tym niebanalnym napisaniem o pracy to mialem rzeczywiscie problem i co
              usiadlem do pisania to tylko rezygnowalem,bo toz tak naprwde moje zycie bardzo
              banalne jest i takie pewnie pozostanie.
              ja przyjechalem z dziecmi i z zona,znalem tylko niemiecki bo i w domu myswa po
              slasku szwargotali.trudno bylo mi sie nauczyc jezyka i do tej pory mowie z
              twardym akcentem.pracy fizycznej w Sydney i okolicach zawsze bylo najwiecej z
              calej Australi.jest dlatego tu najwieksze industrial area i najwiecej ludzi
              mieszka.poniewaz nie znalem jezyka za dobrze,rzad dal nam dwa pol roczne full-
              time szkolenie jezyka i po tych kursach jako tako umialem sie
              porozumiec.pierwsza prace dostalem bo znajomy Niemiec zadzwonil i dal znac,ze
              przyjmuja.byla to fabryka hamulcow Girlock i musialem tam dojezdzac pociagiem
              okolo godziny.praca na zmiany,pelno overtime.popracowalem,kupilem pierwszy
              samochod Ford Cortina,to byla radosc dla dzieciakow bo moglem czesciej
              wyskoczyc za miasto i na plaze.zona tez przestala nerwowo odliczac kazdy grosz
              i modlic sie co tylko rachunek przyszedl.potem znalazlem lepsza prace w
              hydraulice,lepiej platna i blizej domu.po pierwszych kilku latach to naprawde
              nie mialem przerwy w pracy,potem nawet zaczalem pracowac na dwa etaty.kupilem
              pierwszy dom,ktory potem sprzedalem i kupilem dwa w gorszej dzielnicy ale tak
              mi sie udalo,ze zarobilem.teraz mam dom w ktorym mieszkam,dom ktory wynajmuje i
              dwa units.to wszystko jednak odbilo sie na mojej rodzinie,bo zona odeszla ode
              mnie jak juz bylem ustawiony.to mnie zabolalo bardzo,bo pracowal ja po to zeby
              wszystkim bylo lepiej.tutaj tez ktos mi kiedys powiedzial,ze moze powienien
              zajac sie wiecej rodzina a nie harowac jak wol.nie wiem czy to by pomoglo,bo
              moja byla zona po wyjezdzie z kraju troche obrosla w piorka.a to zebym nie
              podjezdzal pod jej prace,tylko czekal za rogiem,bo mam malo elegancki samochod,
              a to znow ze moje ubranie nie takie, a to na party do pracy to ona sama szla,bo
              wszyscy od razu sie zorientuja ze ja jestem fizyczny.ja tam do biura sie nie
              pcholem,ona chciala blyszczec i miec towarzystwo to prosze bardzo.dla dobra
              dzieci wytrzymalem sporo,ale i tak sie rozpadlo.
              teraz z praca w Sydney jest podobno ciezko,najlatwiej jezyka zasiegnac w
              pubie.jak sie szuka jakiejs fachowej roboty to podobno internet sie sprawdza.
              sa ogloszenia i tak jak ktos napisal jak ktos chce pracowac i ma papiery to
              prace znajdzie.chociaz na czarno tez sporo Polakow pracuej,szczegolnie na
              budowach i przy malowaniu i sprzataniu mieszkan.tu lubia smialych ludzi.pokaz
              co masz do zaoferowania a prace znajdziesz.
              ja bym cos do Asi napisal ale dam spokoj.
              pozdrawiam
              Kazik
              • tizedik Re: Living on the edge 17.10.05, 22:18
                U nas temat wirusowy bardzo na czasie ze wzgledu na sezonowe zmiany miejsc
                dzikich ptakow. Jak zapewne wiecie, wirusy ptasiej grypy wykryto juz calkiem
                niedaleko Polski. Wymyslono wiec u nas nakaz trzymania swojskich kurakow pod
                kluczem, co wydaje mi sie calkiem niewykonalne. I czasem troche sie boje.

                Osobisty temat bakteryjny mamy juz zamkniety. Ale jeszcze tydzien temu troche
                strachu napedzily nam badania wykonane w lokalnej przychodni. Wcale nie
                panstwowej, bo tam nie mozna sie bylo ich doprosic. Mimo ze chodzilo tylko o
                jedno podstawowe badanie. Szkoda gadac:-( Wiec za pieniadze zrobilysmy juz dwa
                badania. Ich wyniki okazaly sie sprzeczne ze soba! No zesz cholera! Dopiero
                szpital zrobil co nalezy jak nalezy! Dobrze, ze takie szpitale jeszcze sa!!! No
                i jest OK!
                Teraz zostaly tylko cwiczenia.

                Szopen, ty tak nie szarzuj! Wlasne zdrowie to rzecz bardzo cenna. Wierz mi,
                wiem, co mowie..;-)
                A ta bakteria do produktu koncowego chyba sie nie przedostala?

                Kazachstan, piekny zywot czlowieka pracowitego opisales:-)
                Mimo skrotowej formy mozna sie domyslac nieopisanej reszty.

                Joziu, ja mam w pracy podobnie i inaczej. Przede wszystkim dlatego, ze ja
                kopie, nawet jesli zagrazaloby mi wykopanie. Wiecej nie powiem... I zgadzam
                sie, ze mlodym jest gorzej. Przykladem moga byc losy Elementu, ktory ciagle
                szuka swojego miejsca na ziemi. Bez wielkiego sentymentu do tzw. ojczyzny, a
                juz na pewno bez wdziecznosci, bo po prostu nie ma za co.

                Iwona, a ty tesknisz za Polska? Mandarynka? Pewnie....?
                Iwona, jak twoje zebro? Dalej boli? A sprawy niechemiczne? Rozwiazalas? A
                chemiczne?
                Mandarynka chyba juz calkiem wsiakla w rzeczywistosc angielsko - wloska..;-) A
                zwlaszcza w jej wloski kontekst...;-)

                Pysiek, juz w robocie? Czy tylko wizytacja po przerwie? Wdrazaj sie!

                Niebywaly, mimo ze jestesmy ponoc watkiem egosityczno - snobistycznym,
                wykonalam dla ciebie kawalek roboty, odszukujac stare watki. Pierwszy figurowal
                pod nazwa: Wyjazd z kraju, a zalozyla go Asia szykujaca sie do wyjazdu na
                antypody. Opisala tam swoja emigracje w detalach. Watek istnial w kilku
                czesciach, ale tu masz tylko jedna:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=7624324&s=0
                Jak widac, jest to czesc III, czyli byly tez poprzednie.
                Jego kolejna edycja zyskala miano: Tak daleko i tak blisko
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=10587156&a=10604010
                A nastepny jest ten obecny "wontek".
                Watkowicze nie sa wcale grupa stala i niezmienna, bowiem jedni odchodza (nawet
                ostatecznie, niestety), a inni przychodza. Trzyma sie jednak
                kilkuosobowa "kadra", a przede wszystkim stale, chociaz rzadko, obecna jest
                zalozycielka pierwszego watku, czyli Asia.
                I tak sobie tu wspolistniejemy, mimo wielu osobistych - i nie tylko - zawirowan.

                Mojito, czy twoj spadek aktywnosci na forum wynika tylko z jesiennych klimatow?
                Mam nadzieje, ze nie;-)
                Ja faktycznie mam harowke, a do tego wyjezdzalam znowu w rejony polnocno -
                wschodnie.
                Ale juz sprawdzilam nasza ulubiona loterie; 7 dolcow znowu nam sie dostalo. A
                pula nadal rosnie..:-) 340 milionow zielonych!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Ten, kto
                trafi, bedzie musial zadbac o serce...;-)
                • yvona73pol Re: Living on the edge 18.10.05, 02:38
                  no, moje wiesci jak z nursing home - nie dzwigac, uwazac ;)))) a tu kaska leci
                  i dni sie zblizaja do punktu zero....
                  wiec postanowilam troche zaczac zwiekszac obroty....niechemicznie jestem w
                  baaardzo gestym lesie i sama sie dziwie, ze jeszcze nie osiwialam, zwlaszcza,
                  ze.... chemicznie jest jeszcze bardziej pokonplikowanie, choc nie sadzilam, ze
                  moze byc - coz, la vida esta complicada - sometimes ;)))))
                  lal, nie chce smacic, spadam w dalsza droge i bede dzialac.... jakos....
                  caluski,
                  Iwona
                  • Gość: szopen Re: Living on the edge IP: 206.73.209.* 18.10.05, 03:40
                    Ja wiem, ze o zdrowie wlasne dbac nalezy.
                    I naprawde dbac usiluje.
                    Czasem jednak (aczkolwiek zdecydowanie za czesto) zdarzaja sie sytuacje w
                    ktorych musze zaryzykowac.
                    Taka mam prace i za to mi placa.

                    A ta bakteria jest wprawdzie bardzo niebezpieczna ale zarazic sie mozna tylko w
                    pewnych specyficznych waronkach (jakie u nas wystapily), nie przedostala sie do
                    koncowego produktu a nawet gdyby to tez zero ryzyka bo w ten sposob zarazic sie
                    nie mozna. To znaczy mozna spokojnie jesc ja lyzkami czy napic sie wody z
                    ogromna koncentracja i nic, spoko.
                    Czasem ten swiat jest dosc dziwny.
                    • zuzka09 Re: Living on the edge 18.10.05, 05:02
                      Yvona masz racje, cos mnie ponioslo. zwracam honor Pysiek, obrazy ksiazki nie
                      bylo. moze dlatego sie unioslam, bo ja nie widze potrzeby zeby uzywac takich
                      dosadnych slow.
                      wroce jeszcze do tematu szukania pracy.czy to nie my sami sobie podnosimy
                      poprzeczke? moze sa wyjatki, ale tak ogolnie wszyscy jestesmy uzaleznieni od
                      zarobkow. chyba nikt z was nie powie ze pracuje dla kaprysu. szukamy takiej
                      pracy ktora daje satysfakcje ale najpierw patrzymy za ile i czy warto.sa tez
                      wsrod nas tacy, ktorzy zmuszeni sa brac to co na rynku dostepne i tak jest
                      generalnie mowiac w Polsce. nie chce upraszczac ale na emigracje i szukanie
                      pracy poza granicami jak tu wiekszosc z nas uczynila, to trzeba miec cholerna
                      odwage.
                      bardzo mi sie podobalo jak Tizedik okreslila sytuacje Elementu. no bo za ma byc
                      wdzieczna naszej ojczyznie. przykre to ale prawdziwe.
                      ciesze sie ze piszecie tutaj wszyscy. jestescie naprawde bardzo specjalna grupa
                      ludzi i z przyjemnoscia was codziennie podczytuje
                      pozdrawiam
                      • mojito Pelnia ksiezyca. 18.10.05, 06:15
                        Ksiezyc w swojej calej okazalosci wisi nad miastem. Czuje sie pelnie.
                        Patrzylem uwaznie na ksiezyc i wydawalo mi sie, ze mrugnal do mnie.
                        Ale pewien nie jestem. Byc moze byla to tylko plama na ksiezycu a nie
                        mrugniecie :).

                        Perypetie z lozkiem sie zaczely. Lozko przyjechalo w niedziele.
                        Tak sobie zyczylem z tego wzgledu, ze reszte dni trudno mi zaplanowac.
                        Okazalo sie, ze winda towarowa w budynku w niedziele nie dziala a dostepu
                        do niej bronia drzwi rowniez niepracujace w niedziele.
                        Pojechalo wiec lozko z powrotem. Wroci w srode 26. Dobrze, ze ciagle
                        jestem w dobrych ukladach z kanapa i nie robilem zadnych radykalnych
                        posuniec. Do przyszlej srody bede wiec tulil sie do starej kanapy.

                        Nic nie wygralismy. Wygrana przed nami. Jest juz rekordowa suma.
                        Najwieksza w historii loterii. Samo patrzenie na sume moze przyprawic
                        o atak serca. www.powerball.com Wierze jednak, ze przezyjemy
                        nasza wygrana :). Czego nam serdecznie zycze :).

                        Nie mam wiec lozka i pieniedzy :(. Z wyciem do ksiezyca jeszcze troche
                        poczekam. Ciagle mam jednak perspektywy :). I na lozko i na wygrana :).
                        Czytajac Zuzke zastanowilem sie dla czego glownie pracuje. Jak bumerang
                        powraca odpowiedz: dla pieniedzy :). Za dwa tygodnie zacznie sie sezon
                        szczepien przeciw grypie. Chyba sie zaszczepie. Dotychczas to u mnie dziala.
                        Wierze, ze ptasia grypa ominie Polske. Wypije jej na pohybel. Faktycznie,
                        tematyka ptasia przewija sie w roznym kontekscie przez prase krajowa :).

                        Ide znalezc kordelke i przytulic sie czule do kanapy-weteranki.
                        Zdrowka zycze wszystkim i mrugniecia Fortuny,
                        mojito.

                      • szopen_cn Re: Living on the edge 18.10.05, 06:17
                        Poprzeczke zawsze sobie podnosimy.
                        I do pewnego stopnia jestesmy od obecnych zarobkow uzaleznieni.
                        Dlatego pytamy za ile i czy warto. To jest chyba bardzo naturalne.
                        Jesli ma sie prace to naturalnie tylko w wyjatkowych okolicznosciach zmieni sie
                        ja na mniej platna czy ogolnie "gorsza" w takiej sytuacji czlowiek nie jest
                        zmuszony brac co popadnie. Jesli pracy ktos nie ma to rzeczywiscie jest
                        zmuszony brac co jest a dopiero potem szukac tego co chce naprawde.

                        Z drugiej strony nie o sama pensje chodzi, zdarzylo mi sie pare ofert pracy na
                        Bliskim Wschodzie za sporo wyzsze pieniadze i nie mialem problemow z
                        powiedzeniem nie bo jednak oprocz pracy i placy cos z tego zycie miec chce.

                        Co do emigracji to rzeczywiscie potrzeba troche odwagi ale czasem zycie tak sie
                        toczy, ze niejako mimochodem gdzies tam nas los rzuca i jakos sobie rade dajemy.

                        No coz dodac jeszcze nalezy.
                        W srode kiedy Fortuna sie do nas usmiechnie bedziemy miec zupelnie inne
                        problemy.
                        • szopen_cn Re: Living on the edge 18.10.05, 13:25
                          No to ja bede znikal do konca miesiaca.

                          Do uslyszenia.

                          moze i uda mi sie gdzies tam do kompa sie dostac a moze i nie.

                          Narazie.
                          • yvona73pol Re: Living on the edge 18.10.05, 13:36
                            milego znikania ;))))))
                            i powrotu :)
                            • mojito Re: Living on the edge 18.10.05, 15:01
                              Udanych wakacji :))).
                              • Gość: Asia dla Kazika IP: *.akl.callplus.net.nz 19.10.05, 07:06
                                Kazik, kurcze napisz co masz do mnie napisac bo mnie ciekawosc zezre,,zdaje sie
                                ze lekko zaszlam ci za skore ale w koncu piszemy tu po to zeby sobie duskutowac
                                i moze sie czegos nauczyc jedni od drugich, takze wal smialo co ci na sercu
                                lezy ja nie jestem z obrazalskich i chetnie napisze moja opinie w odpowiedzi na
                                to co masz mi do powiedzenia :)) pozdrawiam cieplutko
                                • kazachstan Re: dla Kazika 19.10.05, 07:53
                                  Dzien dobry wszystkim i dzien dobry Asia,
                                  ja to najpierw chcialem wyjasnic,ze nie robie z siebie jakiegos bogacza,ani tez
                                  nie jestem fachowcem od inwestycji.tutaj piszacy kiedys Kangur napewno
                                  potwierdzi co napisze i mysle,ze on ma sam wiecej doswiadczenia w obrocie
                                  nieruchomosciami.
                                  zaczelo sie to tak,ze jak kupilem dwa domy,to w jednym mieszkalem i drugi
                                  remontowalem.obaj synowie mi pomagali jak potrafili.bylo to troche
                                  klopotliwe,ale te dwie property kupilem przed wielkim boom w 1987 roku kiedy
                                  ceny potem skoczyly o 300%.warto wiec bylo zadac sobie trud i pomeczyc
                                  sie.takoz kupilem dom jeden za $83tys dol austalijskich a drugi gorszy za
                                  $75tys.rachunek prosty ile zarobilem.z kolei te dwa units kupilem po moim
                                  wypadku samochodowym i dostalem od firmy ubezpieczeniowej odszkodowanie za
                                  uszczerbek zdrowia.czyli widzicie nie bylo duzo filozofi,troche szczescia i
                                  troche przypadek sprawil ze jestem gdzie jestem.
                                  Tizedik zgadla,ze wiadomo jakie bedzie zakonczenie,bo bedzie na wielkiej farmie
                                  o jakiej marzylem cale zycie.i jak widzicie marzenia sie spelniaja.
                                  teraz Asia ja to nie pisalem zeby kogos obrazic,czy sam sie obrazac.tutaj tez
                                  mysle ze wszyscy sobie potrafimy sytuacje wytlumaczyc i nikt na nikogo sie nie
                                  obraza.ja to tylko chcialem dodac cos od siebie,ale zmienilem zdanie.kazdy za
                                  siebie potrafi powiedziec i trzeba pozwolic aby osoba zainteresowana sie sama
                                  wypowiedziala.moze Gunther sie odezwie,bo on to wie najwiecej.
                                  pozdrawiam
                                  Kazik
                                  • yvona73pol Re: dla Kazika 19.10.05, 08:55
                                    ano, fakt, ze kto jak kto, ale my dzielo tak zwanego przypadku i splotu
                                    okolicznosci znamy doskonale ;)))) czyz nie?
                                    n'est-ce pas? ;)))
                                    caluski,
                                    Iwona
                                    • yvona73pol jest sprawa.... 20.10.05, 01:11
                                      moi kochani, tak mysle, ze warto:
                                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16556&w=30486045&a=30486045
                                      taki maly gest a jak ucieszy, no nie? ja juz ide szukac slicznej pocztowki z
                                      kangurasami ;))))
                                      pozdrowionka,
                                      Iwona
                                      • mojito Jak wydac 340 milionow dolarow :)))? 20.10.05, 02:57
                                        Zdrowko Wszystkim,

                                        ciezki dzien dzisiaj mialem. Zabiegany, zapracowany i troche
                                        stresujacy. Duzo mojej energii/pary poszlo w gwizdek. Bywaja takie dni.
                                        U dentysty nawet bylem. Niechetnie. Troche wypluty dotarlem do domu.
                                        Nic nie bede w zwiazku z wypluciem robil. Poleze glownie.

                                        Dzisiaj tematem dnia bylo powyzsze pytanie. Nawet u dentysty temat
                                        musnelismy. Wyrazilem przypuszczenie, ze jak wygramy to bede widywal
                                        dentyste czesciej :). Jezeli wygra jego asystentka to nie zobacze jej
                                        juz nigdy :(. Wole wiec abysmy my wygrali :).

                                        Chyba zdecydujemy sie na "lump sum" czyli cala gotowe od razu bez rozkladania
                                        na dwadziescia lat. Kto ma tyle cierpliwosci :). W przypadku zejscia
                                        szczesliwego posiadacza losu, los sie dziedziczy i pozostaje szczesliwa
                                        rodzina :).

                                        W przypadku tej opcji na reke po podatkach otrzymamy 123.3 mil. Tez ladnie.
                                        Ludzi z jakiegos powodu chca kupic sobie wyspe. W lecie wystawiona
                                        zostala na sprzedaz wyspa Sultana lezaca w archipelagu Riau w Indonezji.
                                        Cena wywolawcza wedlug Caldwell Banker Morrison`s Private Islands - 27.5 mil.
                                        Koszty utrzymania nie sa wliczone :). Majac wyspe nalezy pomyslec
                                        o prywatnym samolocie. Taki sredni bez szalenstw i ze standardowa
                                        tapicerka - 10 mil. W 1996 Sultan Brunei wydal na swoje (50) urodziny
                                        17 mil. Michael Jackson zaspiewal wowczas trzy serenady. Obecnie Michaela J.
                                        moglibysmy zatrudnic znacznie taniej. Pod warunkiem, ze chcialoby nam sie
                                        jego sluchac. Szanse w kupieniu wygranego losu mamy 1:145 000 000.
                                        Uderzenie piorunem moze zdarzyc sie juz w przypadku 1:600 000.
                                        Szlag nas moze trafic w kazdej chwili :). Ludzie jednak optymistycznie losy
                                        kupuja. Optymisci podobno zyja dluzej :).
                                        Nasze numery na dzisiejsze mega losowanie:
                                        08 14 19 42 49 PB 38,
                                        08 41 48 49 54 PB 33,
                                        10 11 20 30 43 PB 28. Patrzac na sume moze zakrecic sie w glowie
                                        www.powerball.com Bedziemy bajecznie bogaci juz za dwie h.


                                        Iwona,
                                        pomysl bardzo mi sie podoba. Spisalem adres Wiktora i jutro pocztowke
                                        wysle.I od czasu do czasu pocztowke powtorze. A dzisiaj moze Wiktor bedzie
                                        mial szczescie sprawdzajac swoje numery: 09 24 25 38 45 PB 08.
                                        To znaczy, Ty Iwona sprawdz w jego imieniu. Gdyby co, to los z imieniem
                                        Victor przyczepiony jest magnesem do lodowki :). Duzo opieki lekarskiej
                                        mozna kupic za ta sume.

                                        Na twarz lece, ide spac. Do losowania chyba nie dociagne. Sprawdze rano
                                        i zadzwonie do szefa, ze przez najblizsze dziesiec lat bedzie musial
                                        sobie radzic beze mnie :))). A pozniej zobacze...

                                        Piatka i buzka odpowiednio Wszystkim,
                                        mojito.
                                        • pysiek13 Re: Jak wydac 340 milionow dolarow :)))? 20.10.05, 12:14
                                          Aloha :))))

                                          Jak wydac ? no problem, jakos by sie wydalo, ale najpredzej to by ...
                                          rozdalo ;))))

                                          Yvona :)))) pomysl dla Wiktora bardzo sympatyczny :)))) tez wysle ...
                                          pamietam: Ty wysylasz kangura :))))i ...
                                          trzymam kciuki za powodzenie spraw, poczta otwarta :)))) smok smok

                                          Mojito :)))) wyspany ?
                                          bardzo ladny gest dla Wiktora, tylko szkoda, ze on o tym nic nie wie :(

                                          Tizedik :)))) dzieki, w pracy jedna noga ;)))) od czegos trzeba zaczac ;))))
                                          kiedys wpadla mi w rece taka ksiazka: 'Komusutra' by Aleksander Olin :))))
                                          moze czytalas ? to nic nowego, taka groteska z pogranicza polityki i sex.
                                          Liderzy SLD knuja spisek, dzieki odkrytemu wynalazkowi wzmacniacza fal
                                          mozgowych mozliwe jest wywolanie u wszystkich Polakow permanent erotyczne
                                          odurzenie. rozbrykana erotycznie ekipa Kwasniewskiego i Millera dzielnie broni
                                          sie przed atakami koscielnych komandosow. Liroy zostaje ministrem kultury, a
                                          Krzaklewski zmienia plec i tak dalej. stara bajka, ale ... byc moze teraz
                                          NAPRAWDE wymyslono inny typ wzmacniacza mozgu, ktory powoduje nie erotyczne ale
                                          ogolne Polakow o-tu-ma-nie-nie ??? nic nic, tak sobie pisza, tak ogolnie o
                                          wyborach ...

                                          Matrioszkaaa :)))) ahoy !!! co u Ciebie dzieje ? zyjesz ?
                                          takie pytanko pod katem Wiktora tez. 'Oscar i roza' ciagle aktualny :)))) to
                                          jak to jest z mowieniem rzeczy waznych dziecku ? kto teraz jest dla nich
                                          autorytetem ? rodzice ? nauczyciel ?

                                          Asia :))))
                                          cud natury mowisz ?
                                          kochana jestes :))))
                                          ... i teraz spokojnie moge wpasc w sa-mo-uwiel-bie-nie :))))
                                          ja uwazam, ze to byl raczej cud medyczny, nie natury ...
                                          i tak tez bylo przeciez:
                                          photos.jibble.org/Dandelions/dandelion_blowing_in_wind_8
                                          Kazik :))))
                                          gratulacje :)))) to Ty bardzo dobrze sobie radzisz :))))
                                          i jeszcze na koniec te spelnione marzenia :)))) a niektorzy wstaja i jusz od
                                          rana mrucza pod nosem jak gruby Garfield:
                                          kiedy ja mam zly dzien, wszyscy wokol maja zly dzien ... :))))

                                          Szopen :)))) oczywiscie udanych wakacji, chyba ale takie jusz masz :))))

                                          zdrowka wszystkim
                                          • tizedik Jak wydac 340 milionow dolarow? 20.10.05, 12:49
                                            Jak wydać? Przychylam sie do opinii Pyśka: No problem.

                                            Tyle że tym razem to nie nasz problem, ale kogoś z Oregonu
                                            wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60935,2976702.html
                                            "Sześć szczęśliwych numerów w amerykańskim totku - wielkiej loterii Powerball,
                                            w którą gra się w 27 stanach USA - wytypował prawdopodobnie mieszkaniec stanu
                                            Oregon - twierdzą organizatorzy loterii.
                                            Kumulująca się od 20 losowań wygrana - 340 mln dolarów - tym razem zostanie
                                            wypłacona. Wiadomo już, że kupon z prawidłowo wytypowanymi numerami, złożony w
                                            Oregonie, to jedyne trafienie "szóstki". "Piątki" w tym wielkim amerykańskim
                                            totku trafiło 47 grających."

                                            Pysiek, nie wszystkich Polaków dopada otumanienie w tej grze wyborczej,
                                            niektórych szlag trafia! Element nawet sie zaczyna wkurzać, chociaż dotychczas
                                            oglądała te gry i zabawy polityczne w TV jak wielki, choć durny show. Z nerwami
                                            mniejszymi niż ja, głównie za przyczyną miłej w tym kontekście perspektywy
                                            ponownego wyjazdu za morze.

                                            Co z naszymi obydwiema paniami M.? Nie ma i Matrioszki, i Marzeny. A Gunher to
                                            już nas opuścił, czy tylko nie ma czasu na pisanie? Ja chcę, żeby pisał!!!

                                            A u nas rano był szron na trawie...:-(
                                            • Gość: szopen Czyli na razie nie mamy problemu. IP: *.11.44.63.revip2.asianet.co.th 21.10.05, 04:45
                                              Nastepnym razem.

                                              My aktualnie w Bangkoku, zona ma szkolenie jeszcze dzisiaj do poludnia a
                                              potem "szybki" (TRAFFFFIC) skok na lotnisko i na poludnie mykamy.
                                              Dzis wieczorem na jednej wyspie (Koh Samui) a jutro rano lodka na wyspe
                                              docelowa udawac sie bedziemy.

                                              Bangkok mily i usmiechniety, jak zwykle. Ciut cieplej i bardziej wilgotno niz
                                              Kanton, sloneczko tez ostrzejsze.
                                              Firma zony urzadzila cala impreze na bardzo wysokim poziomie, sporo hoteli w
                                              zyciu widzialem i lepszych i gorszych ale ten gdzie mieszkamy jest po drugiej
                                              stronie granicy luksusu.
                                              (moja firma urzadza podobne imprezy prawie ze po najnizszym mozliwym koszcie)

                                              Wczoraj po firmowej kolacji (czlonkowie rodziny czyli np ja tez zaproszeni)
                                              udalismy sie na piwo do baru na naprawde wysokim poziomie. Bar na otwartym
                                              powietrzu na 63 pietrze jakiegos budynku, widok na nocny Bangkok naprawde
                                              sprawia wrazenie, ksiezyc na niebie w bliskim towarzystwie Jowisza dodawal
                                              calej sprawie sporo uroku.

                                              No ale mi sie ocean marzy i mimo wszystko czas sie z miasta wydostac.

                                              Zobaczymy czy uda sie na tych wyspach do internetu dostac.
                                              Jesli sie uda doniose dalej.
                                              • mojito Picie na wysokosciach :))). 21.10.05, 05:23
                                                Szopen,

                                                fajnie macie. Ciekawy opis. Te picia na wysokosciach tez na mnie
                                                robia wrazenia. Zazwyczaj wieczor, oswietlona panorama miasta
                                                pozwala widziec daleko...jezeli sie nic na wzrok nie rzuci :).
                                                Wysoko pijecie :). Zrobilem remanent pic na wysokosciach i pamietam
                                                Windows on the World (106 pietro nieistniejacego juz One World Trade
                                                Center), VooDoo Lounge hotelu Rio w Las Vegas - chyba 50 pietro,
                                                Rio de Janeiro - 44 pietro hotelu ktorego nazwa zatarla sie w pamieci
                                                razem z panorama miasta - widocznosc mialem slaba. Caipirinha
                                                przeszkadzala. :))). Z Mar_za i Tizedik pilismy w Warszawie na 40 pietrze.
                                                Panorama tez imponujaca.

                                                Do Bangkoku chcialbym poleciec. Moje watkowe alter ego juz tam bylo :))).
                                                I retoryczne pytanie - czy wedek nie zapomniales :)?

                                                Pozdrowionka Wszystkim,
                                                mojito.
                                                • szopen_cn Re: Picie na wysokosciach :))). 21.10.05, 05:41
                                                  To naprawde retoryczne pytanie.

                                                  Jedna trzecia bagazu to sprzet wedkarski, spara czesc to sprzet do nurkowania,
                                                  a poniewaz mamy tylko jenda walizke to za duzo miejsca na np ubrania nie bylo.

                                                  Dobrze, ze zona nie widziala jak pakowalem. Bo teraz to juz za pozno cokolwiek
                                                  zmienic.

                                                  • mojito Re: Picie na wysokosciach :))). 21.10.05, 06:32
                                                    :))))))))))))). Taaakiej ryby zycze.
                                                  • tizedik Re: Picie na wysokosciach :))). 21.10.05, 09:33
                                                    www.samuicam.com/
                                                    Szopen, trzeba bylo wczesniej powiedziec, to bysmy ciebie poogladali... Kamerke
                                                    z tamtych rejonow juz kiedys znalazlam i mam wpisana w komputery obydwa, takze
                                                    w ten "pracowy".
                                                    Mnie sie Bangkok podobal; bylam tam 2 razy, a chcialabym jeszcze. Bylam tez na
                                                    wyspie, ale nie pamietam, czy Samui, czy Samet. Musialabym zajrzec w papiery w
                                                    domu. A kiedys na nasz watek wrzucilam internetowe obrazki stamtad. Generalnie
                                                    podobaja mi sie azjatyckie klimaty. Nawet jesli goraco jest, a jest chyba
                                                    zawsze. Ja cieplo lubie, a upal jakos znosze. Lepiej oczywiscie ten suchy,
                                                    pustynny, jaki jest np. w Las Vegas....;-)))
                                                    No ale dosc dobrego, wracam do roboty.
                                                    Urlop na pewno bedzie udany. Taaaaaaaaaaakiej ryby zycze!
                                                    • yvona73pol czasami... 21.10.05, 09:46
                                                      ...czuje sie tu wsrod was jak uboga krewna, hie, hie, Bangkok, Vegas, Rio...
                                                      a ja siedze na 4 literach w Sy i na Bangkoki siem nie zanosi ;))) ale, ale...
                                                      jak to mowia, co sie odwlecze.... jak tylko szczytne cele przezd mna zostana z
                                                      grubsza osiagniete, to hajda!!! na pierwszy ogien Nowa Kaledonia/Nowa
                                                      Zelandia ;))
                                                      a pozniej reszta....
                                                      bede miala co robic do konca zycia :)))))))
                                                      caluski,
                                                      Iwona
                                                    • kazachstan Re: czasami... 21.10.05, 10:48
                                                      Dobry wieczor,
                                                      to ja to jeszcze gorzej chyba niz Yvonka,bo ponoc bylas w Kanadzie? ja nigdzie
                                                      prawie nie bylem.w Europie to tylko Niemcy, Jugoslawia.nie moge wyjsc z podziwu
                                                      jak Ifa z mezem tu opisala taka dluga podroz dookola Australi i to tylko co
                                                      tutaj u nas zawitala i zaraz ruszyla zdobywac kontynent.teraz Mojito nam to
                                                      opisywal sama egzotyke Rio,Meksyk, teraz Szopen tez Bangkok.pamietam te linki
                                                      co to Tizedik nam prezentowala,to dopiero przyjemnosc nawet popatrzec.ja to
                                                      powiem,ze azjatyckie klimaty nie bardzo mi pasuja,bo jest tutaj w Sydney
                                                      mnostwo emigrantow z Azji ale kontaktow z nimi to zadnych.dla mnie oni zyja
                                                      sami dla siebie,bo jest ich tak duzo.trudno ich zrozumiec,wiec jakbym mial
                                                      ruszyc dookola swiata w podroz,to do Azji na samym koncu.
                                                      a jesli chodzi o wydawanie fortuny,to przypomne stare przyslowie,ze apetyt
                                                      rosnie w miare jedzenia.im wiecej mamy,wiecej potrzebujemy.dlatego czesto to
                                                      czytamy jak ludziom ktorzy nagle zdobyli wielki majatek,to traca dla odmiany
                                                      zdrowy rozsadek.no to dobrze,czekamy cierpliwie dalej na fortune.
                                                      pozdrawiam
                                                      Kazik
                                                    • tizedik Re: czasami... 21.10.05, 15:54
                                                      ...czasami to mi samej sie wydaje, ze to nieprawda, ze tam bylam..... I tam, i
                                                      tam;-)
                                                      Zwlaszcza kiedy tak siedze godzinami za biurkim, udupiona totalnie.
                                                      Ale mam w domu cala mase zdjec, ktorymi moge sobie pamiec odswiezyc.

                                                      No popatrz Kazik, czy sam Bangkok nie wyglada interesujaco?
                                                      www.tripfoto.com/thailand/pictures/bangkok/
                                                      www.molon.de/galleries/Thailand/Bangkok/
                                                      Nowa Kaledonia tez niezla...;-)
                                                      www.travel-images.com/new-caledonia.html
                                                      Ale jak dla mnie, to brakuje tam jakiegos, chociazby jednego, wielkiego miasta.
                                                      Bo ja, przyznam sie, lubie te molochy, chociaz sa meczace na co dzien.
                                                    • matrioszkaa Czolko! 21.10.05, 21:47
                                                      Witajcie ludkowie!
                                                      No, w koncu i na koncu mam internet! I zywa jestem po przeprowadzce, czemu sie
                                                      do tej pory dziwie! Zla bylam okrutnie przy rozpakowywnaiu mienia, a poplakalam
                                                      sie przy szczotce do czysczenia kaloryferow. No powiedzcie, czy ktos z Was
                                                      jeszcze posiada tak niezbedny do przezycia przedmiot?!?!
                                                      Ciekawie jest tu, mieszanina trzymajacego sie niezle komunizmu z wkradajacym sie
                                                      nieuchronnie kapitalizmen. Zatrudnijcie mnie w charakterze watkowego szpiega, a
                                                      podam przyklady;-))) Sredna zaplata wynosi tu obecnie ok. 280 dolarow. Tylko
                                                      dlaczego buty dzieciece kosztuja 30????
                                                      Pysiek-Kruki straszliwie mamowe sa, jak dotad. Maja sie dobrze, poszly do
                                                      angielskiego przedszkola i biedni rodzice chyba musza nauczyc sie jeszcze
                                                      jakiegos jezyka, zeby czasem cos ukryc przed bachorkami.
                                                      Dobra ludziska, zostalo mi jeszcze pare kartonow do rozpakowania, moge sie juz
                                                      meldowac na biezaco, jeszcze jedno pytanie-ma ktos pogrzebacz na zbyciu?
                                                      Pierwszy raz w zyciu mam pawlacze, po czesci juz zawalone, a nie mam pomyslu jak
                                                      potem wyciagac te przydasie?!
                                                      Usciski
                                                      m.

                                                    • Gość: ifa do Kazika - prosze o kontakt IP: *.dsl.nsw.optusnet.com.au 22.10.05, 12:44
                                                      Kazik bylbym zobowiazana gdybym mogla sie Toba pilnie skontaktowac w bardzo
                                                      waznej dla mnie sprawie.
                                                      wyslalam ci emiala jakis tydzien temu,ale nie dostalam odpowiedzi.
                                                      Sprawa jest dla mnie niezwykle pilna dlatego pozwolilam sobie ta droga
                                                      sprobowac.

                                                      moj email: ifa18@wp.pl
                                                      z tego adresu tez wysylalam ci emaila wyjasnijacego o co chodzi.

                                                      pozdrawiam
                                                      Ifa

      • pysiek13 wielka Kaczka smiechu ? 24.10.05, 11:46
        Witajcie sonecznie :))))

        co to jest, zabawa w duchy, czy tez wszyscy prze-sypiaja poniedzialek ?
        ja tam naleze do szczesliwcow, co ... pracuja seven days a week, wiec nie
        odrozniam dni tygodnia. oops, a moze raczej do pechowcow powinnam zaliczyc?
        nee, ma byc optymistycznie, nie ma co narzekac, bedzie lepiej :))))
        na pocieszenie chociaz moge powiedziec, ze nigdy nie budzi mnie wrzask
        budzika ;))))

        Ifa, sto lat Ciebie tu nie bylo :)))) klaniam pieknie :))))
        to tylko do Kazika wpadlas na slowo ? Slainte chugat !

        z przerazeniem sobie uswiadomilam, ze zamiast bebnic w klawiature laptop, to
        ja wlocze po swiecie Bog wie gdzie :0 podrozowanie lubie, to jusz bylo ale.
        objechalam troche swiata, a gdzie mnie nie bylo jeszcze, to napewno bede.
        for sure :)))) jak nie w tym zyciu, to w kolejnym, grunt to w cos wierzyc,
        a marzenia gdzies maja swoj poczatek :)))) aaa ... i oprocz wloczenia, to
        zrobilam jakas taka refleksyjna ;)
        zle sie dzieje z toba Mevr.Pysiek - powiedzialam sobie, byc moze to z
        nadchodzaca wiosna/latem ?
        ... i znowu o sobie pisze ? qrcze, fatalnie :((((
        Matrioszka to chociaz pisze o roznych rzeczach, chociaz nie wiem co to jest
        pogrzebac (?) ja wiem Matrioszka, ze Kruki sa maminki ;) tak wygladaja na
        zdjeciu, przytulnie :)))) kaloryfer wiem co to jest, u mnie brak ale :))))
        a po co Tobie szczotka ? no nie mow, ze lubisz sprzatac ?

        Tizedik :)))) to mamy Kaczpospolita Polska ? kupa smiechu ... a co to bylo z
        tymi bombami w Warszawie, przeciez Prima Aprilis to jeszcze dlugo ...
        Nowa Kaledonia si si, Bangkok nie ten tego, troche to piekno takie bardzo
        odrapane jusz. dla mnie Thailand to tylko nad morzem, to byc moze ale tylko
        taka moja piepszona opinia oczywiscie.
        gdzie bylam ? bardzo dawno, dawno temu, kiedy jeszcze mieszkalam w Starej
        Europie ruszylam na poszukiwania egzotyki i wyladawalam w Tongsai Bay. rece
        mialam caly czas zejete, bo nagrywalam sobie 'ku pamieci' takie rozne kawalki.
        cos musialam robic, bo kolega, co do ktorego robilam sobie pewne nadzieje, w
        ostatniej chwili przed wyjazdem zaproponowal, zebysmy zabrali jego kolezanke.
        zapomnial mnie tylko po-informowac, ze byla to jego narzeczona ... no coz,
        milcz serce. nie ma co szukac niegdysiejszych sniegow ... od tamtej pory bylam
        w Thailand z innych okazji i opinia stoi: najladniej nad morzem ... tylko po
        tsunami ...

        Mojito :)))) spasz czy cos ?
        u nas czas jeszcze po staremu, 19.30pm czyli u Ciebie 5.30am ? to znaczy
        spasz :)))) czas w Sydney zmieniamy podobno next weekend, a u Was ?

        Yvona :)))) jak zebro ? nic nie martw wszystko po-uklada, jak wy-dobrzejesz to
        ruszysz jak pompa ssaco-tloczaca nowe pomysly :)))) cheer up :))))

        ... i kto-kolwiek krytykuje, ze piszemy jak piszemy, myli sie gleboko. kazdy tu
        wywod o filmie, czy o ksiazce, czy o sledziach, czy o piwie, czy o fasoli -
        jest opowiescia o nas samych. o naszej wrazliwosci lub jej braku, intelekcie
        lub jego zaniku, erudycji lub grafomanii, poczuciu estetyki lub ...i tak dalej.
        jezeli komus podobal ostatni Harry Potter movie, a mnie nie, to znaczy, ze w
        istocie ogladalismy dwa rozne filmy ;)))) na tyle rozniace sie od siebie, na
        ile roznimy sie od siebie wzajemnie ;)))) bo kazdy z nas nie mowi w tym
        momencie o filmie, tylko o sobie.

        OK, dosc o sobie ;)))) na-smarowalam zupelnie bez zwiazku i nie na temat,
        po co komu zwiazki ale ???
        tym bardziej robie refleksyjna :)))) coz, lato idzie :))))

        zdrowka wszystkim
        • tizedik Re: wielka Kaczka smiechu ? 24.10.05, 19:56
          Nie do smiechu mi, nie do smiechu:-(
          Tylko na chwile rozsmieszyla mnie Pysiek, pytajaca Mojito o spanie:-)
          Pysiaczku, po polsku pytamy: czy śpisz.
          Jak znam siebie, to teraz bede pytala śpiący Element w ten nowy sposob,
          oczywiscie wtedy, gdy bede chciala ją obudzic:-)
          No i mam dla ciebie Pysiek informację; pogrzebacz to metalowe, nieskomplikowane
          narzedzie do grzebania w żarze, np. w kominku, albo w piecu. Metalowy pręt,
          wygięty z jednej strony w trójkąt, co służy za rączkę, a z drugiej pod kątem
          prostym.

          Życie w kaczym stawie nie jawi mi się jako sielanka. Wręcz odwrotnie:-(
          Przede wszystkim dlatego, że za bardzo będzie trącić minionym ustrojem
          monopartyjnym. Prezydent państwa i premier z tej samej partii, no i większość
          sejmowa samego PiS-u przy wsparciu Samoobrony, którą łatwo będzie kupić paroma
          stołkami. Juz zreszta pokazali, że w takim układzie wszystko mogą zrobic, kiedy
          wspólnie wstrzymali wybór marszałka Sejmu przed drugą turą wyborów
          prezydenckich.
          Poza tym najprawdopodobniej będziemy mieć komisarycznego zarządcę Warszawy z
          nominacji premiera. Mało jeszcze....?
          A nowy prezydent zapowiada rozróby personalne na różnych szczeblach. Haseł
          używa różnych, bo i uporządkowanie, i rozliczenie, i zwiększenie
          bezpieczeństwa, itp. I nie jest to czcze gadanie na pewno, bo zrobic wiele może
          z racji powyborczego umocowania, nawet mimo tego, ze prezydent w Polsce az tak
          wielkich uprawnien nie posiada. Co zreszta chce zmienic, czyli wzmocnic role
          prezydenta w Polsce. Do tego niezbedna jest zmiana konstytucji, juz przez te
          partie zapowiadana. I wtedy bedziemy miec calkiem nowa IV Rzeczpospolita!
          Pytanie tylko, czy lepszą............
          Gdzie by tu wyjechać................?
          • mojito Poniedzialkowo jeszcze :))). 25.10.05, 05:20
            Zdrowko ogolne,

            pada dzisiaj. I ochlodzilo sie znacznie. Lozko ociaga sie z przyjazdem.
            Bedzie podobno w przyszla srode. Zadzwonila pani z firmy dostarczajacej
            meble i taki termin zaproponowala. Dostane rowniez bon towarowy za
            opoznienie "niewygode".

            Mam ostatnio stala diete. Zyje holenderskim serem gouda, krakersami
            i czarna gorzka czekolada :). Dzisiaj kupilem butelke czerwonego wina
            aby jakos to popijac i uniknac odkladania sie zlego cholesterolu :).

            Wybory w kraju podzielily elektorat i wywolaly zdecydowane opinie.
            Widzialem dzisiaj telewizyjny reportaz BBC z Warszawy. Emocje ciagle
            jeszcze rozgrzane do bialosci. Slyszalem zlorzeczenie i zadowolenie.

            Pysiek,
            nie spam :). Tez ten zwrot podoba mi sie bardziej od spania :).
            U mnie zmiana czasu bedzie w najblizsza niedziele.

            Pogrzebacz znam ale nie mam. Szczotka do kaloryferow to wyzsza szkola
            jazda :). Nigdy nie widzialem.

            Pozdrowienia dla Wszystkich,
            mojito.
            • yvona73pol Re: Poniedzialkowo jeszcze :))). 25.10.05, 09:56
              obstawiam, ze szczotka do kaloryferow wyglada z grubsza jak ten pie..ik do
              czyszczenia butelek po mleku/smietanie za peerelu ;)))) pamietacie????
              jak jeszcze szklane butelki byly, ze zlotkiem jako zatyczka.....
              a w Sydney Tusk wygral :)
              ale niestety, nie finalnie :(((((
              mnie sie nie podoba prezydent homofob, jeszcze sie okaze ze rasista i ja z moja
              przyszla rodzina nie bede miala wstepu na ziemie przodkow - no, chyba ze ze
              specjalnym glejtem......
              :(((((
              pan Ka juz sie "przysluzyl" mojej rodzinie, mielismy przez niego zgryzoty i
              wielkie wydatki, i jeszcze sie smrod ciagnie, nie bede tu wchodzila w
              szczegoly, ale.... :/
              no comments, dziewczyny tam w Polsce, kupowac moherowe berety ;))))))
              pozdrawiantus i na razie, postanowilam sie troche pouczyc ;))))) i jeszcze
              szybkie zakupy ;)))))
              Iwona
              • kazachstan Re: Poniedzialkowo jeszcze :))). 25.10.05, 10:23
                Dobry wieczor,
                to takie rekwizyty wyciagacie? a moze pamietacie w takim razie saturatory?a
                moze pralke Franke i wyzymalke do bielizny?pogrzebacz,to uzywano jak byly piece
                kaflowe w domach,chociaz jak kto ma kominek to tez powinien miec pogrzebacz do
                rozgarniania popiolu.
                smutne wiadomosci z Polski,ja to myslalem ze jednak Tusk,ale jak mu dorobili
                dziadka w Wermachcie i inne takie klamstwa to stracilem nadzieje.to w Polsce
                takie same chwyty stosuja jak i wszedzie na calym swiecie,tylko zal bierze bo
                to nasz kraj.dlatego ja tak mysle o tej farmie.odetne sie od tego wszystkiego i
                bedzie spokoj,troche zwierzakow bedzie sie krecilo wokolo,jakis warzywniaczek,
                pare drzewek owocowych i dusza sie juz raduje na sama mysl.jak nie bedzie ta
                farma za daleko to i dzieci i tez wnuki dojada nawet od czasu do czasu i co
                wiecej chciec.
                Ifa ja do Ciebie napisze dopiero jutro,jak tylko zdobede informacje.bardzo by
                bylo milo jak bys znowu sie pochwalila tutaj nam wszystkim co u Ciebie slychac
                i co nowego.ale nikogo do niczego nie przymuszam,to tak jak uwazasz.
                pozdrawiam wszystkich
                Kazik
                • yvona73pol saturatory 25.10.05, 13:15
                  no, ba, Kazik, saturatory z sokiem malinowym, i ze szklanek prawdziwych,
                  szklanych, a nie plastikow, plukane woda po kazdym "pijaczu" ;))))
                  pamietam, pamietam....... mniam..... zawsze w okolicach rynku pan z machineria
                  stal....
                  ale, ale, chce sie tu pozalic, gazeta mi wykropkowala-wycenzurowala, jako
                  niecenzuralne, wiecie co? ano slowko p.ierdolnik - przeca to nie brzydkie,
                  francuzi maja swoje "machin" alno "truc" a my mamy to - na rzecz, ktora nie za
                  bardzo wiemy, jak nazwac....
                  wracajac do tematu - pralki frani nie mialam, ale kilka moich znajomych a i
                  owszem ;))))
                  a moja babcia ,jak bylam jeszcze mala, to miala kuchnie kaflowa (w samym
                  centrum miasta!!!), z fajerkami, pogrzebaczem i w ogole.... i wegiel nosila z
                  piwnicy...
                  no i na wakacjach na wsi noszenie wody ze studni... wiadro sie takim dragiem z
                  hakiem na koncu spuszczalo do studni, a potem uwazalo, coby nie wpasc samemu,
                  bo z woda wyciaganie nie takie fajne, ciezko... zazwyczaj to w dwie osoby...

                  co do Wermachtu, to na kilka dni przed wyborami "przypadkiem" zapewne
                  wypuszczono raport na temat zniszczen poniemieckich w Warszawie.... to taki
                  uklon w strone najstarszego pokolenia....
                  no, ale, mleko rozlane, koniec;
                  a w Sy upaly sie zaczely, moje plecy - ich czesc - cierpi w milczeniu i
                  obiecuje sobie, ze jutro bede chodzila po miescie szczelnie zakryta, niech sie
                  dzieje co chce, nie roztopie sie przeca ;))))
                  no, pa, tak tylko sie dopisalam w temacie saturatora ;)))))
                  Iwona
                  • matrioszkaa Re: saturatory 25.10.05, 19:55
                    Czesc ludzie starej daty!
                    Wyzej wymienione tez pamietam, nie wiedzialam tylko ze tak sie nazywaly.
                    Iwona-masz racje, ta szczotka tak wyglada, odpowiednio wieksza tylko. Pysiek-nie
                    lubie sprzatac, kupuje tylko takie ustrojstwa w zludnej nadzieji, ze same to
                    zrobia;-)))
                    Czasem mam tu wrazenie, ze przenioslam sie w czasie o 20 lat do tylu. Oswieccie
                    mnie prosze, czy chodzalo sie po np. mielone mieso z wlasnym woreczkiem? Na
                    szczescie sa takowe w sklepach za symboliczna oplata.
                    W sprzedazy sa kosy, sierpy i szatkownice do kapusty, gdyby ktos potrzebowal np.
                    w celach muzealnych, to moge nabyc w dowolnych ilosciach. Cepow nie widzialam,
                    pewnie juz po sezonie;-)
                    Pozdrowionka dla wszystkich i odmeldowuje sie na pare dni, bo jade na stare
                    smieci, gdzie ponoc juz snieg, brrrrrr, pada.
                    m.
                    • mojito Saturator - sentymentalna podroz :))). 26.10.05, 05:14
                      Czolko Wszystkim,

                      saturator pamietam. I szklanki ciagle plukane rowniez. Mnostwo radosci
                      i rozkoszy przyniosl mi saturator. Czekanie w kolejce na wode z sokiem
                      malinowym w srodku upalnego lata z zacisnieta zlotowka w spoconej dloni
                      to bylo to :))). Piece kaflowe tez pamietam. I ich szklista powierzchnie
                      tak przyjazna w zimie. Wegiel tez widzialem :))). I babcia miala rozne
                      ciekawe rzeczy ktore ogladalem z otwarta buzia. Chyba nigdy juz pozniej
                      zadna "technologia" nie wzbudzila we mnie az takiego podziwu i zachwytu.

                      O koniecznosci przynoszenia wlasnego opakowania do sklepu w panstwie
                      Wschodu slyszalem. Przypomina sie historia jakiegos polskiego pisarza,
                      ktory w dawnej Polsce kupil w sklepie rybnym sledzia i nie mial w co
                      zapakowac. Poprosil o ksiazke zyczen i zazalen. Dostal. Wyrwal kartke
                      i zawinal sledzia :). Matrioszko, rozwaz business wypelniajacy luke
                      na rynku - produkcje woreczkow plastykowych - przeklenstwo ekologiczne
                      innych panstw.

                      Polityka jaka jest kazdy widzi. Narzekanie jednego polityka na drugiego
                      i zarzucanie mu walki nie fair zawsze budzi moje lekkie zdziwienie
                      i troche brzmi nieszczerze. Skargi i zale nasilaja sie zwykle po przegranej
                      kampanii. Chyba Harry Truman powiedzial kiedys: "If you can`t stand the heat,
                      get out of the kitchen". Przegrany polityk powinien wytrzec zakrwawiony nos,
                      podciagnac skarpetki i powiedziec - do nastepnego razu. A teraz gratuluje.
                      I nie plakac, zalic sie i zawodzic. I nastepnym razem poprowadzic kampanie
                      z blyskiem w oku, kolorowa, energicznie porywajaca elektorat. Slowem z jadrami.
                      Dwoma. Ta ostatnia byla taka jakas nijaka, bezbarwa i bez wiary w zwyciestwo.
                      I jader nie widzialem. Oczywiscie, to tylko moja opinia. Ale cos w tym
                      musi byc zwazywszy wynik kampanii.

                      Milym odkryciem okazalo sie wczoraj kupione wino. Napa Ridge - cabernet
                      savignon. Zupelnie niedrogie a bardzo mi smakuje. Gryzac gorzka czekolade
                      i saczac wino, mowie Fortunie - do nastepnego Sliczna i nasze zdrowie pije,
                      siemanko sloneczne
                      mojito.
                      • kazachstan Re: Saturator - sentymentalna podroz :))). 26.10.05, 10:35
                        Dobry wieczor wszystkim,
                        ja dzisiaj troche sie zamyslilem nad tym co Mojito nam napisal.bo to sama
                        prawda,ilez to ludzi pcha sie do rzadzenia,ale czy to on taki przygotowany i
                        odpowiedzialny do rzadzenia krajem i ludzmi,to dopiero zycie pokazuje.a z
                        histori widzimy,ze wielu owszem i zostalo glowa panstwa ale skutek to byl
                        mizerny.to i potem zwykli ludzie komentuja,ze pchal sie na stolek dla
                        pieniedzy,bo czy on rzadzi dobrze czy zle to i tak dozywotnia pensje dostaje i
                        to nie mala.tak samo tutaj w Australi i tak na calym siwiecie.dobrego polityka
                        to ze swieca szukac,a Polakom to trzeba nie byle kogo,ktory chowa sie za
                        wyswiechtanymi slowami.dla mnie to Polska teraz przypomina polske szlachecka,
                        kiedy prywata panowala wszedzie,w sejmie bij zabij kazden sie przekiwal i byle
                        veto rozbijalo najlepsze pomysly.teraz takoz samo,co jaka partia dorwie sie do
                        wladzy to ciagnie na swoja strone i nie patrzy na ogolne dobro kraju.moze ja
                        sie nie znam ale taka to moja opinia.
                        dzisiaj rzeczywiscie mielismy goraco,to nie dziwie sie ze Yvona sie opalila.
                        trzeba pamietac o smarowaniu,bo to slonce takie zdradliwe wszedzie przypiecze w
                        najmniej spodziewanym miejscu.
                        Matrioszka piszesz o takich przedmiotach co to rzeczywiscie gdzies moze jeszcze
                        ktos znajdzie na targu staroci albo na stryszku.ja nie bardzo moge sie
                        zorientowac z ktorego kraju Ty piszesz,kiedys to chyba z Moskwy a potem to sie
                        zgubilem.ale jak troche kraj jest zacofany to mnie sie nawet to podoba,bo ta
                        nowoczesnosc to niczego dobrego nie niesie.jak bylo mniej tych wszystkich
                        udoskonalen to czlowiek wiecej ruszal glowa ot co.
                        niewiadomo kiedy i juz wieczor nastal,czas na kolacje i wiadomosci
                        pozdrawiam
                        Kazik
                      • mar_za Re: Saturator - sentymentalna podroz :))). 26.10.05, 11:21
                        Czesc,

                        Nie podoba mi sie to co sie dzieje w naszej polityce. Ale prawie polowie sie
                        nie podoba, wiec oryginalna nie jestem. Wczoraj zaczelam ogladac jakies
                        spotkanie nowej pary prezydenckiej w jednym z programow telewizyjnych. No nie
                        moge sie przyzwyczaic. Pierwsza dama na tle prawie krolowej Jolancie oj licho
                        sie prezentuje, baaaaardzo licho. Nie moge i juz. Kurdupelkowaty prezydent z
                        malo atrakcyjna zona maja nas reprezentowac. Takie uroki demokracji.

                        Zaraz zakrzyczycie mnie, ze nie to sie liczy. Przy naszej konstytucji i
                        uprawnieniach prezydenckich to jedynie reprezentacyjna role ma glowa panstwa
                        (prawie). I nic nie poradze na to, ze wolalabym wygledniejszego prezydenta:).
                        Mam wrazenie, ze robimy pare krokow do tylu, bo po tym co prezentuja Kaczynscy
                        i ich partia.
                        Przed wyborami bylam pelna optymizmu i nadziei na lepsze w tym kraju, a teraz
                        ulecialo to wszystko ze mnie jak z balonika.
                        Mam tak samo jak Tizedik, ze mysle- gdzie by tu prysnac! Perspektywa lepperowo-
                        kaczkowo-radiomaryjna nie rozowi mi sie niestety. Chociaz chcialabym sie
                        rozczarowac co do swoich przewidywan. No ale z drugiej strony moglabym
                        wyladowac jak Matrioszka:) i juz nie wiem co lepsze.

                        Saturator znam malo, ale pamietam jedno wydarzenie - pochod pierwszomajowy,
                        kiedy bylam w I klasie liceum. Dla mnie pierwsze i ostatnie doswiadczenie.
                        Kiedy chodzilam do wiejskiej podstawowki nikt z mojego srodowiska nie chadzal w
                        pochodach. Zmienilo sie to od kiedy skierowalam swoje kroki do "miasta".
                        No wiec wracajac do pochodu pierwszomajowego. Byl on obowiazkowy w mojej
                        szkole! No i pewnie w miejscach pracy rowniez. Tyle, ze nie pamietam, by
                        ktokolwiek sie sprzeciwil wziecia w nim udzialu.
                        Teraz to sie naturalnie wszyscy wypieraja i nie pamietaja takich faktow ze
                        swoich zyciorysow. Jak pamietam wtedy to bylo ogolnospoleczne piknikowanie.
                        Byly spiewy, wiosna itd. Pojawialy sie wlasnie na trasie przemarszu stragany,
                        saturatory, skrzynki na kolkach z lodami. Pamietam, ze stalismy ze swoja klasa
                        w kolejce do takiego saturatora, wyskakujac z kolumny pierwszomajowej :))).

                        A tak ogolnie to mi smutno. 4 lata temu zostawila mnie jedna przyjaciolka i
                        pojechala sobie w swiat do Australii za facetem. Teraz nastepna - tym razem
                        dla odmiany przyjechal taki jeden z Anglii, zapakowal i zabral ze soba. A
                        przyjaznie na odleglosc to juz nie to samo niestety. Nie mowie o znajomych, bo
                        o tych zawsze latwo. Tylko o takich pradziwych przyjazniach, ktore buduje sie i
                        pielegnuje latami. Wszystko sie nagle okazuje takie ulotne....

                        Pozdrawiam, Marzena


                        • yvona73pol Re: Saturator - sentymentalna podroz :))). 26.10.05, 13:04
                          tak to jest z tymi przyjaciolmi.... ja jestem taki "uciekly" przyjaciel,
                          wypominaja mi to przy kzadej okazji ;))) nie, no, po prostu tesknia... i
                          pytaja, czy nie zamierzam sie gdzies blizej przeniesc ;)))
                          wiadomo, ze na odleglosc to juz nie to samo.....
                          akropol Polski, wiecie, ze stoimi najnizej w Unii w "corruption rate"? nawet
                          Turcja wyzej od nas... i Ukraina sie poprawila... tylko my polecielismy na leb,
                          na szyje...
                          do wgladu na stronach Transparency International
                          prym korupcyjnosci wiedzie Chad i Bangladesz;
                          mnie bardzo martwi skumplowanie sie Drobiu z Lepkim i z Grzybem ;))) mam
                          nadzieje, ze chwilowe, dla elektoratu... niskie to by bylo, ale bardziej
                          wybaczalne ;))))
                          no, caluski, fajnie ze wpadlas Mar_za (bez skojarzen ;)))))
                          Iwona
                          • tizedik Re: Saturator - sentymentalna podroz :))). 26.10.05, 23:52
                            Saturator to przezytek socjalizmu i jako taki zapewne znajdzie sie niedlugo na
                            indeksie;-)
                            I na tym konczy sie moja chec do zartow, drodzy moi!
                            Iwona, w bereciku moherowym mi zdecydowanie nie do twarzy!
                            Marzena, a ta, no... pierwsza, to mi przypomina Pinokia. Biedna kobieta.
                            Doszlysmy do wniosku z Elementem, ze moglaby sobie zrobic operacje plastyczna i
                            zadna z nas nie mialaby o to pretensji. Wiem, paskudna jestem, wiec dodam, ze
                            figure ma znakomita. I chyba nawet nieglupia jest. Ale co z tego, skoro
                            kacza....
                            Szczerze mowiac, to jestem totalnie wytracona z rownowagi. Horror przed nami:-(
                            Kara smierci, urzedowy zakaz aborcji, polowanie na czarownice, wszechwladny
                            kosciol, walka z Unia... Ciekawe, kiedy oni jeszcze znajda czas na gospodarke?
                            Pewno zaczna i skoncza na podatkach od szarych obywateli.
                            Czarno widze najblizsze lata:-(

                            Element mowi, ze wlasne siaty/worki na zakupy przydaja sie tez w Londynie.
                            Tansze sieci takich "luksusow" nie serwuja.

                            Mojito, jest 20 milionow zielonych w puli. Kiedy zaczynamy?
                            • mojito Pozegnanie z fryzjerka (damska). 27.10.05, 03:36
                              Dzisiaj zdradzilem swoja stylistke Patty po raz drugi. Zanosi sie na
                              zawieszenie naszych dotychczas satysfakcjonujacych stosunkow na dluzej.
                              Mysl o zdradzie zaczela kielkowac mi w glowie od poczatku
                              roku. Znamy sie z Patty od przeszlo dziesieciu lat. Doskonale strzyze.
                              Profesjonalistka cala piersia (75D :). Bardzo mila osoba.

                              Przez lata zmieniala miejsce pracy pnac sie w kierunku coraz drozszych
                              salonow. Ja lojalnie podazalem za nia. Od trzech lat strzyze w Salon Royale
                              Court. Nazwa od poczatku nie podobala mi sie. Brzmiala troche nadecie i
                              potencjalnie drogo. Moje obawy wolno potwierdzaly sie. Ciagle upiekszany
                              wystroj wnetrza i oferowanie uslug na peryferiach glownego nurtu strzyzenia
                              wolno burzyly moj spokoj podczas przyjemnego skadinad zabiegu strzyzenia.
                              Na poczatku roku gdy zaproponowano mi kawe/herbate/czerwone wino podczas
                              czekania na mycie zaniepokoilem sie powaznie. Zaczalem myslec o zdradzie.
                              Podobno jest to srednia gdy mezczyzna zaczyna myslec :). Z upiekszaniem
                              wnetrza salonu i poszerzania uslug rosla irytujaco cena. Nawet Patty byla
                              zaniepokojona poniewaz wspomniala kiedys o znikajacych klientach.
                              Na wiosne postanowilem sie rozejrzec. Znalazlem inny salon. Wybralem sie
                              tam pelen wyrzutow sumienia. Nie moglem w oczy spojrzec nowej stylistce
                              Wloszce w srednim wieku o imieniu Fran. Salon spelnil moje oczekiwania.
                              Byl normalny. Bez cudow i fajerwerkow. Fran okazala sie super.
                              Wyrzuty sumienia jednak odczuwalem. Po powrocie z wakacji zauwazylem
                              kolejne upiekszanie salonu Patty. Nie, jeszcze nie kladziono marmuru
                              ale patrzac na rozwoj wypadkow nie zdziwilbym sie. Zadzwonilem z zapytaniem
                              o cennik uslug. Okazalo sie, ze w jesien weszli z nowymi cenami.
                              I serdecznie zapraszaja :). Wiedzialem juz, ze zdradze...


                              Dzisiaj wrocilem z randki z Fran. Zadowolony podwojnie. Dobrze ostrzyzony
                              za rozsadna cene. Wyrzutow sumienia nie zauwazylem. Mezczyzni to w wiekszosci
                              dranie. Po prostu, zimne dranie :). Do Patty wroce tylko wowczas gdy
                              bedzie pracowala w tanszym salonie. To nic osobistego. To tylko ekonomia.
                              Sympatie niematerialna do niej mam :).

                              Tizedik,
                              jezeli dzisiaj nikt nie rozbije puli zaczniemy serenade Fortuny od soboty.

                              Pozdowienia dla wszystkich,
                              mojito.
                              • pysiek13 Pozytywne wibracje, nie tylko strzeleckie ;)))) 27.10.05, 11:04
                                Aloha :))))

                                zaraz, zaraz dziewczyny, ah gdziez Wy chcecie wyjechac ?
                                paradoks polega na tym, ze na tak zwanym pieknym Zachodzie, gdzie eventually
                                chcecie wy-ladowac, kultura od pra-czasow (a napewno od czasow Oswiecenia ;)
                                opiera sie na universalizmie wartosci, praw czlowieka, wolnosci i demokracji.
                                tak naprawde jednak te szlachetne hasla prowadza do zniszczenia porzadku i ladu
                                swiata, si si, niszcza roznice miedzy ludzmi, lokalne tradycje i tozsamosci
                                (moja napewno dawno diabli wzieli ;))))
                                podobno kazda kultura, ktora sie universalizuje, traci swoja individualnosc i
                                ginie. to wlasnie dzieje sie na Zachodzie, kiedy od czasow kiedy 'wszystko
                                zostalo uwolnione', demokracja zjada swoj wlasny ogon ...

                                kropka. to tak, zeby nie bylo, ze nam lepiej ;))))

                                OK, nie ma co smecic, nagla utrata poczucia humoru winna byc podstawa do
                                otrzymania renty dla inwalidow co-najmniej :))))

                                Mojito :)))) to jaki teraz hair style ? chyba jusz w dlugosci Ciebie
                                przegonilam ;))))

                                Tizedik, Mar_za, nie dawac sie dziewczyny, dzisiaj jest Thumbsday :))))
                                co dzis dzieje w Polsce naprawde, mozna zobaczyc tylko tam, gdzie scieraja
                                ogromne pieniadze, wielkie emocje, gdzie nowi ludzie dopisuja sobie nowe
                                biografie ... a ja jusz mialam jechac do Polski w celu szukania wlasnego
                                korzenia ;))))

                                Yvona :)))) me too ;) znaczy tez staram do-kopac do tego dobra w ludziach ;)
                                always optymistycznie, he ?
                                podobno ogromna wiekszosc z nas ;)to po prostu dobrzy ludzie, tylko trzeba sie
                                odwolywac, albo do-kopac do tego co w nas dobre i piekne, a nie do tego, co
                                male i brzydkie ... i swiat znowu bedzie piekny, ptaki spiewaja wokol, kwiaty
                                kwitna, tecza unosi nad chmurami ... oh, nieeee, nie taki kicz :)))) niech
                                bedzie czasem brzydko ...
                                peace peace peace (czyt.pis pis pis)

                                zdrowko wszystkim
                                • kazachstan Re: Pozytywne wibracje, nie tylko strzeleckie ;)) 28.10.05, 03:44
                                  Dzien dobry,
                                  to ja niewiele zrozumialem z tego pisania Pysiek,czy to znaczy ze jestes
                                  niezadowolona ze mieszkasz w Australi?nie bardzo moge uwierzyc,bo zycie tutaj
                                  spokojne i mozna powiedziec ze demokracja jest.podstawowe warunki pracy i
                                  emerytura,wszystkie swiadczenia zapewnione.prywatnie to kazdy sobie uklada
                                  zycie jak lubi.ja to po wyjezdzie z Polski zawsze czuje sie rozbity,bo jak w
                                  Polsce jestem to zaraz chce stamtad wyjechac a znowu w australi tesknie za
                                  Polska.i to chyba jest bolaczka wszystkich emigrantow.
                                  cos czuje ze nikt sie nie chce dopisac i czeka na 2000 nuemr zeby sie wpisac
                                  jako pierwszy.ja to bym proponowal zeby Asia sie wpisala i rozpoczela kolejny
                                  tysiac,bo toz przeciez jest nasza gospodyni.
                                  nie rozpisuje sie dzisiaj duzo,bo powiem wam szczerze jestem taki skolowany,ze
                                  nie iwem co myslec.takie rozne informacje dostaje,ze na moja stara glowe to za
                                  duzo.no nic,posiedze wypije pare szklaneczek mocniejszego trunku to i moze
                                  myslenie bedzie latwiejsze.
                                  pozdrawiam i do zobaczenia w nastepnym tysiacu
                                  Kazik
      • fitzimondo Re: Niedokonczony business (wontek) :))). 28.10.05, 05:35
        wiecie co wam poradze ? wy najlepiej to spakujcie manele i na bezludna
        wyspe.mnie to wkurzaja takie komentarze kretynskie ludzi ktorzy w kraju nie
        mieszkaja,nic nie wiedza i opiniuja az sie dupa kurzy. prezydentem na tej
        wyspie okrzyknijcie sobie Kazika, albo jeszcze lepiej Aske i bedzie klavo !
        ludzie a kto ten kraj ma naprawiac jak wszyscy wyjezdzaja ?
        • mojito Rady: proszone i nieproszone :))). 28.10.05, 06:52
          fitzimondo napisał:

          "...wiecie co wam poradze ? mnie to wkurzaja..."

          Siema fitzimondo,

          byc moze odrozniasz rady wyraznie proszone od tych zupelnie
          nieproszonych? Za pierwsze dziekuje sie serdecznie a te drugie
          olewa sie wysokim, tryumfalnym lukiem :). Twoja rada nalezy do
          tych pod wysokim lukiem.

          Odnosze tez wrazenie, ze cholernie latwo sie wkurzasz. Tlumacze to
          ostatnimi wydarzeniam politycznymi. Z uprzejmosci lekko empatuje z Toba
          ale tak naprawde to wali mnie co Ciebie wkurza. Twoje wkurzanie sie wydaje
          sie byc wylacznie Twoja sprawa. No, i moze Twojej rodziny.

          Oddetchnij pare razy gleboko i policz do dziesieciu. Powinnio pomoc.

          I tego Tobie zyczac,
          slonecznie pozdrawiam,
          mojito.

          • pysiek13 Luk triumpfalny ;)))) he he :)))) 28.10.05, 08:31
            Slonecznie :))))
            to tak:
            z okazji i bez okazji .... bla bla, przekroczenia kolejnego tysiaca :))))
            najlepsze zyczenia wszystkim :))))
            wesolej bla-bla-niny, poczucia humoru, odpornosci na glupote, kolorowych chwil,
            samych usmiechow na-codzien, pogody ducha, niskich podatkow, always green
            traffic light, niewyczerpanych tematow, swiezosci spojrzenia, zawsze pelnych
            kieliszkow, wyjscia z kazdej sytuacji, wygodnego lozka, rozowych okularow,
            nieomylnych decyzji, goracych milosci, swietego spokoju, jasnosci umyslu,
            nie-banalnych wyzwan ... wszystkim zycze, niezaleznie od religii, sex, dlugosci
            wlosow, koloru skory, przekonan politycznych i zawartosci konta :))))
            ... a i oczywiscie anielskiej cierpliwosci przy czytaniu moich wpisow :))))

            zdrowka wszystkim :))))

            i pi-esik:
            Fitzimondo, dobrze jest skierowac swoja zlosc na problem - nie na ludzi
            hm ...
            to jak to jest, uzywasz nie polskiej czcionki, to sam znaczy wyjechales/as ?
            • tizedik Re: Luk triumpfalny ;)))) he he :)))) 28.10.05, 09:25
              Piękne życzenia Pysiek:-)))
              Ja probuje nie poddawac sie przygnebieniu, ale ta sytuacja w Polsce jest
              naprawde wkurzajaca! Gry i zabawy polityczne osiagaja niziny dotychczas mi nie
              znane:-( Zakret jego mac!
              A rownoczesnie juz widac skutki ekonomiczne, ktore jeszcze nie siegnely dna,
              ale wszystko przed nami...;-(
              Tu maly cytat: "Im większe prawdopodobieństwo utworzenia rządu
              mniejszościowego, tym więcej traci złoty i giełda. W czwartek drugi dzień
              trwała wyprzedaż na naszym rynku: inwestorzy pozbywali się akcji jak leci.
              Indeks WIG20 stracił 1,6 proc. Euro zdrożało nawet do 4,02 zł. To dlatego, że
              inwestorzy boją się nawet doraźnej koalicji PiS z populistami z Samoobrony czy
              LPR. Spowolni to - ich zdaniem - reformę finansów publicznych i opóźni
              przyjęcie euro.
              Ekonomiści nie mają złudzeń - póki sytuacja polityczna będzie niestabilna, póty
              wahania na rynku będą duże. Zdaniem analityka Pekao SA Tomasza Zdyba, gdyby PiS
              samo stworzyło rząd, a potem szukało poparcia w Samoobronie, cena euro do końca
              roku może skoczyć do 4,15 zł."
              wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2990239.html
              W kwestii wyjazdowej, jak wiecie, mam swoje preferencje; ta pustynia, w tym
              konkretnym miejscu swiata....;-)
              Element natomiast juz sie szykuje, na razie psychicznie, ale juz ma zezwolenie
              na konkretny termin. Przy konkretnych ograniczeniach nadal (zakazach i
              nakazach), ale jakos da sie z tym funkcjonowac.

              Pozdrowka i zdrowka wszystkim:-)
              • Gość: hippo polityka...przeczytajcie wkońcu prawdę... IP: *.crowley.pl 03.11.05, 10:15
                dobra kilka opinii podziałało na mnie jak płachta na byka...
                Kazik jakie dorabianie dziadka w wermachcie??????? tusk kłamał jak kwaśniewski
                ze swoim wykształceniem!!!!!! udowodnili mu że miał dziadka w wermachcie a ten
                bidulek nagle złagodniał i znowu skłamał że dopiero sie dowiedział!!!!!! poza
                tym to PO wypina sie na koalicje a nie PIS!!! PO obiecywało że koalicja będzie
                i że wszystko ustalone........ a jak przegrało to chce być w opozycji!!!! czy
                to nie jest chore??? poza tym o polityce mozecie dyskutować ze mną długo......
                myśle ze naprawdę od wielu lat siedzę w tym temacie i mógłbym wiele powiedzieć..
                i nieobchodzi mnie że złoty spada!!!! to nawet lepiej bo wtedy polski towar
                jest atrakcyjniejszy za granicą bo jest tańszy!!!!! ale dla was mieszkających w
                innych państwach to wielka strata!!!! i jeszcze jedno mnie cieszy że poparcie
                dla PO maleje!!! wśród moich znajomych którzy głosowali na PO tylko jeden
                deklaruje sie że jak bedą kolejne wybory to znów na nich zagłosuje!!!!!!!
                widocznie ludzie widzą ze PO jest jak polak..... jak mu sie nie uda to zrobi
                wszystko żeby innym też sie nie udało!!!! dobrze że tych polaków jest coraz
                mniej!!!!! słuchajcie co siemówi i paczcie co sie robi a nie brońcie Tuska
                który żeby być medialnym kolesiem ozenił się przed wyborami po 25 latach ślubu
                cywilnego zeby mu w statystykach punktów przybyło!!!!zastanówcie się co
                piszecie!!! bo aż ciśnienie sie dźwiga gdy czytam te brednie które
                wypisujecie!!!
                • pysiek13 Re: polityka...przeczytajcie wkońcu prawdę... 04.11.05, 03:43
                  Hippo :))))

                  to o to chodzi, zeby czasem za-bulgotac !!! zeby powiedziec swoja opinie, nawet
                  wy-krzyczec !!!
                  jak mozesz bez konca o polityce, prosze bardzo, dawaj nam tu informacje z
                  pierwszej reki.
                  nie dziw natomiast, ze ktos na tym forum jest nie-do-in-for-mowany, bo niestety
                  odleglosc robi swoje i nie kazdy wszystko wie, a czasem to prawda taka ale
                  nawet nie chce sie wiedziec.
                  cheers
            • Gość: Asia Re: Luk triumpfalny ;)))) he he :)))) IP: *.akl.callplus.net.nz 28.10.05, 09:30
              no prosze czego jak czego ale prezydentury sie nie spodziewalam, tym bardziej
              milo ze ktos pomyslal,, Aska na prezydenta, Aska na prezydenta, Aska na
              prezydenta

              Pysiek wszystkiego zyczylas a zpomnialas o dobrym sexie, to na wszystko pomaga

              U mnie w koncu robi sie ciutke cieplej, jakos mi sie strasznie ta zima dluzyla.
              Mielismy dlugi weekend i za chwile jeszcze jeden, no i jakos do przodu leci

              cos chyba musi byc w powietrzu jezeli chodzi o strzyzenie i inne zabiegi
              fryzjerskie, ja dziarsko choduje swoje odrosty, postanowilam al'a naturale sie
              zrobic, czyli sol z pieprzem, pewnie wiecej soli niz pieprzu ale sol ponoc
              lepiej konserwuje, chociaz nie powiem zebym pieprzenie nie lubie.. no tak czy
              inaczej postanowilam zobaczyc jak ja naprawde wygladam

              z ta kultura Pysiu to masz racje, mnie ostatnio ktos zachwycony polska kultura
              i historia zapytal dlaczego wlasciwie przyjechalam do nz,, no i badz madry i
              pisz wiersze, wez tu komus kto jest steskniony i zachwycony starymi kulturami
              wytlumacz ze tobie sie znudzily, albo ze to nie jest taka kultura jaka w
              ksiazkach opisuja

              Kazik wizja twojej farmy tez do mnie przemawia :) a jak Twoja Pani sie na to
              zapatruje? a tak wogole to jak jej zdrowie, lepiej mam nadzieje :))

              politykowac nie bede pis piss czy inne takie dzialaja na mnie jak przyslowiowa
              plachta na byka, pownie byloby lepiej gdybysmy wojne przegrali ,, ale to moja
              osobista opinia wiec prosze sie nie denerwowac, prezydentem nie jestem i moimi
              opiniami nikt sie nie przejmuje :))))

              cieplutkie pozdrowionka dla wszystkich bez wyjatku :))


              • mojito Salt and pepper :))). 28.10.05, 21:55
                Zdrowko Wszystkim,

                zaczelo byc juz chlodnawo. I po raz pierwszy widzialem dzisiaj na ulicy
                sw. Mikolaja. Spieszyl sie gdzies i wygladal na mocno wq.wionego.
                Zwazywszy, ze zacznie dopiero bardzo rozszczeniowy sezon nie dziwi to mnie.

                Asiu,
                solne pasemka u kobiet podobaja mi sie. Budza wyobraznie i zainteresowanie.
                Siedzac na fotelu wczoraj i gaworzac z Fran na tematy zwiazane z wlosami
                rozwazalem ufarbowania sie na kolor slomy :). Just kidding, just kidding :).

                Tizedik,
                Elementarna wiadomosc dobra :).

                Pysiek,
                moje wlosy sa napewno krotsze. Mam odrobine dluzsze od Leona Zawodowca.
                Dzisiaj nauczylem sie nowego australiskiego slowa - didjeridoo/didgeridoo :).

                Iwona,
                dzisiaj wyslalem druga kartke.

                Kazik,
                wierze, ze dzisiaj czujesz sie lepiej :))).

                Nasze ponadpartyjne numery na jutro:
                03 09 23 32 43 PB 30,
                26 27 42 44 49 PB 42,
                07 26 30 40 47 PB 30. Wyglada coraz ladniej www.powerball.com
                Przy odrobinie szczescia mozna by bylo olac sw. Mikolaja :))).

                Milego, zdrowego i pogodnego weekendu wszystkim absolutnie :))),
                mojito.
                • yvona73pol a ja.... 29.10.05, 01:09
                  wypisalam pocztowke i nosze od 2 dni w plecaku :(((( ale dzis sie pofatyguje do
                  skrzynki, bo az mi glupio.....
                  fitzimondo, nie wiem, czy zauwazyles, ze o realiach polskich teraz wypowiadaja
                  sie osoby mieszkajace w Polsce wlasnie, i te, co calkiem niedawno wyjechaly...
                  nie wiem, czy sie orientujesz, ale rodzina i internet to calkiem dobre zrodlo
                  wiedzy, a i nieczesto przykre doswiadczenia sie dobrze wryja w pamiec na
                  dlugo...
                  poza tym wyglaszanie opinii to typowe dla wszelkich for dyskusyjnych;
                  zaloze sie, ze i ty chetnie dzielisz sie swoja teoria jak poprawic byt malych
                  Afrykanczykow nie majac pojecia o prawdziwych realiach tamtejszego swiata ;)))
                  (tak naprawde to trzeba by pomieszkac tam i zobaczyc na wlasne oczy); mnie sie
                  do niedawna wydawalo, ze sporo wiem na ten temat, a tu chemia mi oczy otwiera
                  na zupelnie inny tok myslenia, inna konstrukcje tamtejszego bytowania....
                  kurcze, czlowiek sie uczy cale zycie... i fajnie ;))))
                  a ja mam zagwozdke, plany edukacyjne okazuja sie prowadzic w slepy zaulek, i od
                  nowa trzeba kombinowac, zeby owocnie sie wszystko skonczylo :/
                  no, ale, zawsze chcialam miec ciekawe zycie to mam ;))))) jak to trzeba uwazac,
                  czego sobie czlowiek zyczy ;)))))
                  caluski,
                  Iwona
                  • kazachstan Re: a ja.... 29.10.05, 03:06
                    Dzien dobry,
                    dzisiaj piekny dzien i od rana w ogrodzie rzadze.kolo altany zakwitly wszystkie
                    krzaki niecierpietnika,tutaj nazywaja to balsam albo impatience.pachnie tez
                    przyjemnie.wczoraj popilem,pomyslalem i wymyslilem ze nie ma co sie glowic za
                    duzo tylko tzeba za rogi wziasc problem i bedzie po problemie.
                    ja widze komus sie nie spodobalem po mojej wypowiedzi,ale to trudno tak kazdemu
                    dogodzic.tom sie usmial porzadnie.ja na prezydenta?to Asia pasuje znacznei
                    lepiej moim zdaniem.jest rezolutna,wygadana i szybko podejmuje decyzje.to mi
                    sie podoba swietnie Asia,nowa fryzura i jestes Pierwsza Lady.Fitzimono jak
                    wygramy nasza fortune to zapewniam cie ze Asia bedzie prezydentem.
                    po tym co pisze Tizedik to stracilem ochote jechac do Polski.ciagle to jeszcze
                    sie wachamy,ale jak mam jechac dla przyjemnosci a potem przez miesiac sluchac
                    utyskiwan krewnych,to jakos trace ochote.
                    dzisiaj na lunch pierogi z truskawkami.
                    pozdrawiam
                    Kazik
                    • Gość: Asia Re: a ja.... IP: *.akl.callplus.net.nz 29.10.05, 09:52
                      Kazik , kurcze ty to dobrze trafiles z ta soja Pania, pierogi z truskawkami, no
                      no, nawet nie pemietam kiedy takowez jadlam, albo knedle na ten przyklad hmmmmm

                      i mnie dzisiaj mloda kapustka z pomidorami, tyz dobra, chociaz rodzina pewnie
                      by chciala pierogow ale nawet wspominac nie bece :))

                      u nas tez ladny dzien dzisiaj chociaz nie tak ladny jak czwartek i piatek,
                      malzonek wiekszosc dnia w ogrodzie spedzil, znowu dokupujemy sadzonki, ja
                      posadzilam fasolke, ogorki w szklarence rosna, czekaja na przesadzenie,
                      wieczorkiem male poprawki garderoby, kilka lat temu wszystko zmniejszalam tym
                      razem wszystko co sie da powiekszam, niech to dunder swisnie

                      jutro mam nadzieje namowie mojego slubnego na kino, ostatnio nic tylko caly
                      czas na dzielce pracujemy, zyjemy sobie the good live, dzisiaj nawet namawialam
                      malzonka zeby mi swinke kupil hahahaha
                      smiech smiechem ale tak naprawde to obydwoje lubimy sie grzebac w ogrodku i
                      mamy frajde jak cholera jak sa pierwsze zbiory, swierze ziola i pachnace
                      kolorowe kwiaty :)

                      wlasciwie latem to moglabym niepracowac :)

                      Kazik czy w Au mozna dostac nasiona maciejki?
                      • yvona73pol Re: a ja.... 29.10.05, 10:01
                        o matko, Asia, ales mi narobila "smaka" ta maciejka... tez chce!!!!!!!!
                        osobiscie nie widzialam, ale bede sie rozgladac w ogrodnictwie :))))))))
                        • Gość: tangerin Re: a ja.... IP: 82.109.52.* 30.10.05, 18:25
                          Cholera, wylogowuje mnie co chwila, albo 9informuje, ze wystapil blad i
                          wszystko mi sie zamyka. Cholerny micro i soft!!!!

                          Moze teraz sie uda.
                          Sytuacja polityczna mnie wq.. No zez cholera jasna. napisalam dluzszego posta
                          na ten temat, ale mi wcielo i nie chce sei po raz kolejny denerwowac. I tylko
                          wstyd mi przed ludzmi, ze mamy taka polityke jaka mamy, z roku na rok coraz
                          gorzej. Probowalam zaglosowac, ale zamkneli mi drzwi przed nosem, ale tego sie
                          moglam spodziewac, bo jak sie wpada do Polski jak po ogien na pare zaledwie
                          dni, to sie czlowiek wszedzie spoznia:( No i oddalam walkowerem. Nie powiem,
                          zeby wybor byl jakis ogromny, obie kaczki, kazda z innej bajki, ale ta wybrana
                          przyprawia mnie zawsze o zgrzytanie zebow. mam nadzieje, ze plakac nie bede.
                          Jeszcze raz cholera!! Rozmawialam na ten temat z dwoma wspolokatorkami, jedna
                          za kaczka, ta wybrana, drugiej powiewalo i zwisalo, ale ma nadzieje, ze moze
                          bedzie lepiej. Uslyszalam tez, ze taka wlasnie Polska jest, ksenofobiczna i
                          rasistowska, ze tylko na pokaz udajemy, ze jestesmy otwarci i postepowi, i ze
                          mamy takiego prezydenta, jacy sami jestesmy. I sie teraz zastanawiam, czy
                          dziewczyna nie miala racji. Tylko ze w moim najblizszym otoczeniu takich ludzi
                          nei ma, wiec moze obracam sie w niewlasciwych kregach. Naprawde boje sie tej
                          Kaczejrzeczpospolitej:((

                          Tizedik, jak Element ma sie lepiej, to super. W koncu!

                          Yvette, jak tam Twoje zebro? A chemia?
                          Swoja zabralam do domu rodzinnego i o dziwo lubia go chyba jeszcze bardziej niz
                          mnie. Wyrodna mam rodzine, ot co. i naciskaja na legalizacje, ewentualne
                          powiekszanie sie itd. No szok przezylam. Ale to moze dlatego, ze Rodzina tez
                          szok przezyla, bo pierwszy raz w zyciu poznala jakiegos absztyfikanta, w
                          dodatku polubila go, i teraz sie boi zebym nie wyslala go w kosmos, jak tych,
                          ktorych nie dane im bylo poznac, he he

                          Matrioszka, dobrze, ze przezylas przeprowadzke, milego szorowania kaloryferow:)

                          Musze niestety spadac, nie zdzaylam napisac tego, co chcialam, ale ja i tak za
                          duzo gadam, wiec chyba nie macie mi za zle.;)

                          I mAM nadzieje, ze w koncu wygramy.

                          Buziaki dla wszystkich, jak znajde troche czasu, to sami wiecie:)

                          • kazachstan Re: a ja.... 31.10.05, 04:54
                            Dzien dobry,
                            no po uwlewnej niedzieli nastal piekny i goracy dzien.
                            ja to powiem wam ze mam taki szkolpul,ze nie moge nawet tu pisac.
                            Asia gdybym to ja wiedzial jak to sie nazywa ta maciejka po angielsku to bym ci
                            powiedzial czy mozna kupic czy nie.ja to mysle,ze kupic to wszystko mozna kazde
                            nasiona,tylko maciejka jest jednorocznym kwiatem i zeby ciagle kwitla to trza
                            wysiewac caly czas.ja to bym ci poradzil gardenie albo wszystki odmiany
                            jasminu,bo pieknie pachna i nie trzeba pamietac o wysiewaniu.
                            pozdrawiam
                            Kazik
                            • mojito Oh, maciejka :))). 31.10.05, 05:32
                              Kazik,

                              zdrowko. Angielska nazwa maciejki - Evening/night (scented) stock.
                              Gdyby nie bylo w sklepie to na eBay mozna kupic - 150+ seeds/2.99 USD.

                              Slonecznie,
                              m.
                            • Gość: szopen Powrot IP: 206.73.209.* 31.10.05, 05:34
                              Niestety juz po wakacjach.

                              Z bangkoku bez wiekszych problemow dolecielismy na Koh Samui, szybki transfer
                              do hotelu, pada deszcz, cos szybkiego do zjedzenia i spac.
                              W nocy deszcz sie troszke nasilil tak do stanu sporej burzy z piorunami.
                              Kilkakrotnie piorun uderzyl w wieze jakies 200 metrow od naszego bungalow.
                              Dosc ciekawe wrazenie w srodku nocy, troszke z lozka wyrywa czlowieka w
                              powietrze.

                              Nastepnego ranka katamaran do Koh Tao, dalej leje.
                              Zamowiony "hotel" okazal sie straszna dziura wiec wiekszosc dnia spedzona na
                              zminie lokalu, jako ze low season bez problemu i za tylko troszke wyzsza cene
                              znalezlismy duzo lepszy.
                              Dalej leje bo pora deszczowa.
                              Postanowilismy poczekac z nurkowaniem w nadziei ze pogoda sie poprawi.
                              Nastepny dzien dalej leje, ale kolo poludnia troszke zwalnia, zona idzie do spa
                              ja znalazlem goscia z lodka wiec szybki rekonesans wedkarski, bez rezultatow.

                              W poniedzialek umowiony jestem z tym samym gosciem na 5 rano, ciemno jeszcze
                              zupelnie, wyjezdzamy, wypuszczam pierwsza wedke i w 2 minuty jest uderzenie,
                              jakies 5 minut pozniej metrowa prawie barracuda w lodce laduje, jezdzimy
                              jeszcze ze 2 godziny, jedno branie ale bez rezultatu.

                              Po poludniu jedziemy nurkowac. Wybrany dive shop ma dosc rygorystyczne
                              podejscie do zasad wiec jako ze od ostatniego nurkowania minelo nam 6 miesiecy
                              i 10 dni (czyli 10 dni za dlugo) zaczynamy od powtorki z wszelakich zasad i
                              cwiczen pod woda typu wurzucanie i szukanie regulatora (zrodla powietrza),
                              zdejmowanie i zakladnie maski (w skali przyjemnosci od 0 do 10 to jest tak
                              minus 5) i inne podobne zabawy. Z jednej strony troche wkurzajace ale z drugiej
                              chyba warto od czasu do czasu sobie takie rzeczy odswiezyc.

                              Potem nastepny dive juz just for fun.

                              Pogoda sie poprawia, robi sie nawet bardzo ladnie.
                              Nstepny dzien spedzony tak samo czyli rano na ryby, po poludniu dive.
                              Spoko.
                              Malzonka zdecydowala o zmianie harmonogramu i dalej nurkujemy rano a na ryby po
                              poludniu.

                              Zlowilem jeszcze kilka barracud i trafil sie tez niezly snapper.
                              Nurkowanie bylo OK, nawet mimo low season w wodzie tlok, kilka dive sites
                              niczego sobie reszta srednia ale w sumie 10 zejsc zaliczylismy.

                              Z ciekawostek to na rafach sa tak zwane cleaner wrasse, czyli rybki male co
                              czyszcza inne. Jedneho z pierwszych wieczorow wracajac po ciemku do hotelu
                              troszke glowa zawadzilem o nisko wiszacy dach z blachy falistej. Ciut szczyt
                              skalpu poharatalo. Problem w sumie niewielki. Odkazenie i krem.

                              W nastepnych dniach nurkowania owe rybki czyszczace ciagle probowaly miejsce
                              owe wyczyscic. Dosc ciekawe wrazenie kiedy co kilka minut czuc jak ktos mnie w
                              glowe gryzie.


                              • Gość: szopen Jazda bez biletu IP: 206.73.209.* 31.10.05, 06:30
                                Tak z ciekawostek.

                                Wracamy do domu.
                                Rano wstajemy i pakujemy wszystko do walizki, rozliczamy sie z hotelem,
                                jedziemy na przystan, o 9:30 wsiadamy do lodzi i plyniemy na Koh Samui.

                                Docieramy kolo 12, jedziemy na lotnisko, jestesmy tam okolo 1 po poludniu,
                                bilet mamy na lot o 3 wiec probujemy zmienic na ciut wczesniejszy.
                                Wyciagam koperte z dokumentami i reszta papierow.
                                Nie ma w niej biletow na samolot.
                                Szukamy wszedzie, niestety dalej ich nie ma.
                                Rozmawiamy z pania liniach a ona nam mowi, ze niestety ale bedziemy musieli
                                kupic nowe bilety.
                                Dzwonimy do hotelu by sprawdzili czy bilety nie zostaly gdzies w pokoju.
                                Po 20 minutach zostaly w pokoju znalezione, zrobili kopie i wyslali faksem na
                                lotnisko.
                                Niestety linie lotnicze nie chca nas zabrac na podstawie kopi wiec zaczynamy
                                alpejska kombinacje jak tu do domu poleciec.

                                W koncu dogadalismy sie, ze hotel wysle bilety na lotniska "umyslnym" nastepna
                                lodka ktora dociera kolo 5 po poludniu i linie lotnicze w kocu zgadzaja sie nas
                                zabrac.
                                Oczywiscie to dopiero polowa problemu bo to tylko lot do Bangkoku a dalej mamy
                                o 8 wieczorem lot do Kantonu innymi liniami. Dzwonimy a tam taka sama
                                odpowiedz, musimy kupic nowy bilet.
                                Dalsze kombinacje, prosby i usmiechy od ucha do ucha.

                                W koncu zgoda na to ze te pierwsze linie jak dostana nasz bilet to wysla
                                teleks, ze go maja do drugich lini w Bangkoku, a potem bliet poleci innym
                                samolotem.

                                Na miejscu w Bangkoku dlaej spore zamieszanie i kombinacje, bilet gdzies wsiakl
                                po drodze, potem sie znalazl, kilka rozmow telefonicznych miedzy jednymi a
                                drugimi liniami i ....

                                W koncu zgodzili sie nas zabrac.

                                Udalo sie.
                                Bylo to dosc skomplikowane.

                                Wina oczywiscie moja.

                                Ach przygody....
                                • mojito Halloween. 31.10.05, 18:55
                                  Slonecznie dzisiaj i przyjemnie. Nawet cieplo. Troche dziwny dzien.
                                  Inny. Na ulicy widzi sie od rana ludzi w roznych strojach. Na poczcie
                                  pani z wymalowanymi kocimi wasami na twarzy. I ogonem kocim przyczepionym.
                                  Przez przypadek ten ogon zauwazylem. Nie zebym sie rozgladal :).
                                  W banku oczywiscie krolowal hrabia Drakula. Trudno o lepszy wybor krwiopijcy.
                                  Na ulicy zauwazylem 100-letnia chyba pania w bialym stroju panny mlodej.
                                  Optymizm kobiecy jest budujacy :).

                                  W miescie luzniej. Czegos brakuje. Srodkow komunikacji miejskiej.
                                  Okazalo sie, ze jest strajk. Nie ma autobusow, kolejki i trolejbusow.
                                  Pol miliona pasazerow musi sie alternatywnie dostac do pracy.

                                  Szopen,
                                  komu przypadl snapper? Smaczna ryba. Z meska wina to im szybciej ja na
                                  siebie mezczyzna przyjmie tym szybciej bedzie mial spokoj :). Winny,
                                  niewinny - wine dobrze jest przyjac :). Sa duze korzysci z bycia winnym :))).

                                  Pozdrowienia sloneczne,
                                  mojito.
                                  • Gość: szopen Re: Halloween. IP: 206.73.209.* 01.11.05, 01:57
                                    Snapper zostal przez nas zjedzony w dwa posiedzenia.

                                    Jedna z wielu zalet lowienia ryb w tego typu okoklicach jest mozliwosc
                                    przyniesienia ryby ze soba do restauracji, tam rybe skrobia, czyszcza i wg
                                    zamowienia przyzadzaja. Za jakies 2 dolary od dania.

                                    Jak mozna sie domyslic sporo swiezej morskiej ryby w czasie wakacji jadamy.
                                    To jest swiezosc trudna do pobicia bo ryba zlowiona np o 17:45 jest na talezu o
                                    20:00.

                                    Z podejsciem do meskiej winy i jak najszybszym jej przyjeciem zgadzam sie
                                    zupelnie.

                                    W koncu to co najwazniejsze to jest swiety spokoj.
                                    • mojito Swiety spokoj... 01.11.05, 02:15
                                      ... jest bardzo wazny. I wazne aby trwal jak najdluzej.
                                      Szybkie i calkowite przyjecie winy jest podstawa szybkiego
                                      i trwalego pokoju (swietego).

                                      Ten snapper mi nie daje spokoju. Jak byl przyrzadzony?
                                      Czy Chinczycy celebruja jakos Dzien Zmarlych?
                                      • szopen_cn Re: Swiety spokoj... 01.11.05, 02:39
                                        Snapper odslona 1:
                                        - Thai Curry with vegetables
                                        - Fried with basil leaves
                                        Odslona 2:
                                        - Thai Curry with vegetables
                                        - Fried with garlic and ginger

                                        To byl tzw Starry Snapper i mial moze ze 3 kilo.

                                        Chinczycy maja swoj Dzien Zmarlych w kwietniu.
                                        Dzisiaj chyba tylko chrzescijanie cos tam robia.
                                        • mojito Re: Swiety spokoj... 01.11.05, 03:39
                                          Ta druga odslona mnie slini. Imbir i czosnek lubie.
                                          Trzy kilo to duzy. Akurat na dwie odslony. Imbir byl marynowany?

                                          W Stanach tylko dzisiaj cos robia. W Polsce jutro. W Meksyku jutro
                                          i pojutrze. Poszedlem zajrzec do Alma de Cuba. Przy poniedzialku ale
                                          niby swieto. Ludzie idacy na party wchodza na moment aby sie w spokoju
                                          (swietym) napic. Tez tak zrobilem. Dwie margarity. Jedna ogolna za nasze
                                          zdrowie i swiety spokoj. Druga za usmiech Fortuny w srode. Nie zaszkodzi.

                                          Zglodnialem. Chyba paste z tunczyka wykoncze. Nie mam zreszta wyboru :).
                                  • pysiek13 Halloween, trick or treat ? 01.11.05, 04:31
                                    Witajcie nie slonecznie, deszczowo, ale co tam, usmiechane calym sercem :))))

                                    ... kilka dni i co tu dzieje. Asia z mezem przekopala ogrodek, zmienila fryzure
                                    na po-piepszona i przypomina o ... o tym za chwilke ;) Szopen zwiedzal strefy
                                    podwodne i mimo rozbitej, nie stracil glowy podrozujac prawie na gape ;)
                                    Mojito w oczekiwaniu na lozko, tez zmienil fryzura, spotkal Dracule, nie,
                                    spotkal Fran, nowa stylistke, nie, spotkal stara Panne Mloda albo moze cos
                                    snilo ? albo moze mnie snilo ? chyba za duzo jem czekolady ...
                                    Yvona wkrotce wy-drukuje ksiazke pod tytulem: 'The guide to gain the Ozzie
                                    resident status for dummies' i zostanie honorowym resident za zaslugi dla
                                    kraju ;)
                                    Kazik chyba mocuje z kims albo czyms za rogi, wacha kwiatki jak byczek Fernando
                                    wokol swojej altany i nie jest to Maciej Ka.
                                    Tange przedstawila rodzinie swoj wspanialy Italian import, no no jest fajny, to
                                    czemu mialaby go wysylac w Kosmos ? eh, te kaprysne kobiety ... ;)
                                    Tizedik rozwaza zmiane adresu na pustynie, because The Country of Absurdity nie
                                    ma jeszcze szczepionek przeciw Bird Flu, a ona tez nie studiowala
                                    ornitologii ;) Matrioszka w trakcie przeprowadzki znalazla mnostwo fajnych
                                    przedmiotow, nie znalazla automatycznej sprzataczki ale :(
                                    Gunther zapadl w underground co jest bardzo nie-po-ko-ja-ce, a Mar_za ? qrcze
                                    nawet nie wiem co u Mar_zy slychac :0
                                    Pysiek natomiast nie musiala przebierac z okazji Halloween, bo wyglada jak
                                    podlaczona do slup wysokiego napiecia ;) si si wlosy dalej w nieladzie ...

                                    Asia, przeciez wspomnialam wprawdzie nie o sex directly, wspomnialam o lozko,
                                    to juz blisko, he ? slowo sex 'zrobilo' slowo tabu na naszym wontku od pewnego
                                    czasu, kiedy kogos poniosla fantazja, wszyscy delikatnie omijaja temat i nie
                                    wiem czemu ;))))
                                    hm, nawet temat majtek zaginal w archiwum X, a moze archiwum S ?
                                    a mnie wydaje, ze calkiem powaznie potraktowano stwierdzenie Salvadore Dali, ze
                                    najwiekszym artysta XX wieku jest Yves Saint-Laurent ;) Calvin ze swoim
                                    majtkami pobil caly swiat, mowiac, ze jego 'majtki wyzwolily meska pupe z
                                    anonimowosci' ;))))
                                    OK, Mojito, Szopen to w jakich boxer shorts biegacie ?

                                    Tizedik :)))) pystyni wspomnianej nie znam dokladnie, znam ale Gibson. ma tylko
                                    600 km i w lato jest tam nawet ponad 50 stopni goraco. bylam tylko dwa dni i
                                    bylo to niesamowite doswiadczenie. a najbardziej niezwykle bylo niebo noca nad
                                    pustynia :)))) Milky Way byla tak szeroka ...

                                    Kazik :)))) cos moze pomoc ?
                                    Maciejka to Matthiola Bicornis, mozna nasiona dostac u kazdego ogrodnika.
                                    dzisiaj Melbourne Cup, troche zwariowany dzien, prawie swieto narodowe,
                                    kapelusze, champagne i takie tam ... biegam dalej :))))

                                    zdrowko wszystkim
                                    • Gość: szopen Re: Halloween, trick or treat ? IP: 206.73.209.* 01.11.05, 05:00
                                      W sprawie majtek.

                                      Mam dwa rodzaje.
                                      1. Czarne bawelniane.
                                      2. Jedwabne w rozmaitych kolorach i wzorach, w ufoludki, myszki Miki,
                                      gwiazdory, pieski, miski, serduszka, usta czerwone itd.

                                      Jako ze moj styl ubierania sie polega na wlozeniu reki do szafy i zalozeniu co
                                      wyciagne noszone owe majtki bez zadnej ideologi czy planu.

                                      W mniej wiecej sexu temacie to jedna z ciekawszych spraw w Tajlandi jest bardzo
                                      wysoki stopien tolerancji dla powiedzmy to kobiecych panow, czyli mezczyzn z
                                      piersiami o ksztaltnych biodrach itp. I nie chodzi tylko o to ze widac ich na
                                      ulicy ale pracuja tez na normalnych posadach typu kasjer/ka w banku, szef/owa
                                      odprawy promu, manager w hotelu.
                                      I spoko, luz, nie widac by komukolwiek tam to przeszkadzalo.

                                      O ile sie nie myle to jeszcze nikt nie ma szczepionek przeciwko bird flu.

                                      • pysiek13 Re: Halloween, trick or treat ? 01.11.05, 05:28
                                        Bravo Szopen :))))

                                        wow to Ty lubisz variety :))))

                                        z innoscia, to wydaje mi, ze po prostu niektorym jest trudno ja oswoic.

                                        szczepionka przeciw bird flu to tylko taka metafora ...

                                        przepis extra
                                        zdrowka zycze
                                        • mojito Re: Halloween, trick or treat ? 01.11.05, 05:56
                                          Moje szorty sa mi blizsze mojemu cialu niz koszula :). Poniewaz i nosze
                                          je i spie w nich. Oczywiscie, nie tych samych :). Mam tylko bawelniane.
                                          Gladkie - niebieskie i kolorowe we wzorki i motywy. Czerwone usteczka tez
                                          mialem :). Na czarnym tle. Ale juz sie wytarly i nie mam :(((. Mam gwiazdy,
                                          slonca, ksiezyce i sw. Mikolaje. Zwierzatka tez mam. Slonie i chyba misie.
                                          Mam pare z kufelkami piwa. Dobrze sie nosza.

                                          Podobnie jak Szopen losowo je nakladam na siebie rano. Bez zastanawiania
                                          sie i bez nadawania motywom znaczenia. Nakladam je i juz :). Do snu tez nie
                                          dobieram. Dzisiaj chyba zasne w Mikolajkach. Co jutro bedzie gdy sie obudze?
                                          Tego nie moge przewidziec :). To co dlon wyciagnie z szuflady rano.
                                          Slonca to moj ulubiony motyw :). Chociaz slonie tez lubie :).

                                          Mikolajki i motywy swiateczne beda mnie we snie dzisiaj zdobily :).

                                          Dobranoc wiec,
                                          m.
                                          • pysiek13 Re: Halloween, trick or treat ? 01.11.05, 06:01
                                            Phuu, loteria wiec panowie :))))

                                            ja Mikolaja bym oszczedzila, trzeba jakis miec super special, tak czy nie ?
                                            zdrowko
                                            • Gość: szopen Re: Halloween, trick or treat ? IP: 206.73.209.* 01.11.05, 06:09
                                              A moze i super special tez mamy...
                                            • mojito Re: Halloween, trick or treat ? 01.11.05, 06:12
                                              W Mikolajki mam trzy pary. Byly w Gap-ie na "sale". Szorty to szorty :).
                                              Wazne aby byly. Okolicznosci dnia przewidziec nie mozna. Spekulowanie
                                              z szortami nie ten tego :). Z szortami to jednak loteria.
                                              Aha, owoce tez mam. Limonki, brzoskwinie i jabluszka :).

                                              Szczepionke na ptasia grype maja juz Wegrzy. Czytalem o tym tydzien
                                              temu.
                                          • pysiek13 Re: Halloween, trick or treat ? 01.11.05, 06:17
                                            Mojito :))))
                                            to festive season w majtkach otwarty :))))
                                            a wiesz, ze tylko jest 8 weeks to Christmas ?

                                            Szopen :))))
                                            ja wierze, ze Ty sam jestes super special ... dla swojej zony :))))no no ...

                                            i nie na temat:
                                            a wiecie, ze Milena Saby konczy ROK 8th of November ? oh, Boshe jak ten czas ...

                                            zdrowko
                                            • yvona73pol Re: Halloween, trick or treat ? 01.11.05, 07:58
                                              ho, ho, jak to sie towarzystwo rozgadalo ;)))))
                                              to wracamy do topiku bielizny? ;) luzik;
                                              ostatnio mnie pociaga czern ;))))) praktyczna i da sie skomponowac ze
                                              wszystkim... ale... turkusiki i fiolety som, a jakze ;)

                                              Asiu, wielkie dzieki za karteczke i.... :)))))) no i: ty to jednak jestes
                                              uparta bestyja ;))) postawilas na swoim ;)

                                              wlasnie, gdzie sie podzial Gunther? bo Mar_za cos tam kiedys pisnela cicho i
                                              zemkla, ale tylko raz....

                                              w Sy padalo troche, teraz slonko, Melbourne Cup objawia sie glownie paniami w
                                              wypasnych sukienkach i kapeluszach, sunacych po ulicach w 10 cm szpilach.... i
                                              piora we wlosach... takie motyle wcielenie aussikowek ;))))
                                              Halloween jakos bez echa tu przechodzi....
                                              nie lubia?...

                                              a Milencji to nie ogladalam dlugo, faktycznie.... jak ten czas leci....

                                              z tym permanent to nie jest tak hop-siup ;))) schody, schodki i inne takie...
                                              kombinacje alpejskie :))))
                                              no, ale - zobaczymy co w praniu...
                                              o cholerka, pranie mialam zrobic,
                                              to pa,
                                              caluski, i zmiatam
                                              Iwona
                                              • matrioszkaa Re: Halloween, trick or treat ? 01.11.05, 09:19
                                                Czolko!
                                                Wrocilam z Syberii, brrr. -6 i snieg. Tu tez zima prawie, ale jeszcze bezsniezna
                                                i sloneczko. Ujdzie. W tym roku to jakis skok bez pory deszczowej. I oby tak juz
                                                zostalo.
                                                Jako wasz nadworny szpieg, donosze, ze tutejszy Batko lubi lawende. A moze tylko
                                                jego ogrodnicy. Mieszkamy niedaleko jego pracy, kurcze moze wlasnie przez okno
                                                na mnie spoglada. Uhhhh-moze sprawie sobie jednak firanki!
                                                Co do majtek-to moze cos o nocnych podrozach pociagiem sypialnym. Wolna
                                                amerykanka tutaj. Dokoptowano mi w srodku nocy pasazera. Przybyl, obudzil,
                                                rozebral sie do majtek i jednym skokiem powedrowal na pieterko. A zdazylo sie mi
                                                tez jechac z 3-ma facetami. Ale mimo wszystko jakies bezplciowe sa te pociagi;-)))
                                                Pozdrowionka
                                                m.
                                                • kazachstan Re: Halloween, trick or treat ? 02.11.05, 06:52
                                                  Dobry wieczor,

                                                  ta na majtki zeszlo przy Swiecie Zmarlych.ja to juz nic nie mowie,bo tu roznie
                                                  bywalo pisane.
                                                  Matrioszka to dopiero sie usmialem z Twojego podrozowania.ja jeszcze z Polski
                                                  kiedys tez wybralem sie z zona do Bulgarii i jechalem sypialnym.mielismy swoj
                                                  przedzial wiec nikt w majtkach nam nie paradowal.tylko ze na ruskiej granicy
                                                  weszli zoldacy i wygonili pasazerow na peron.wszyscy bylismy juz w pizamach bo
                                                  byla to nocna pora i wyobrazacie sobie jaki to byl widok.
                                                  Pysiek nie dziekuje.ja to musze jakosik samemu rozgrysc.
                                                  Halloween to jest tutaj jak ktos zorganizuje.syn w pracy mial piekne przyjecie
                                                  i wszyscy byli poprzebierani wlasnie za czarownice,wampiry i truposze.przyniosl
                                                  zdjecia a jakze bardzo ladnie.ja to mysle ze to jest zabawa jak wszyscy
                                                  naprawde uczestnicza i sie poprzebieraja.u mnie w sasiedztwie to dzieciaki
                                                  biegaja od domu do domu i zbieraja cukierki a jak niemasz to trzeba im troche
                                                  drobnych wsypac do kapelusza.ja to tylko daje cukeirki tym ktorzy sie
                                                  poprzebieraja.jak nie przebrany - nie ma cukierkow.
                                                  Szopen jak Ty taki dobry w gotowaniu,to pomysl czy masz dobra recepta na
                                                  zajaca.znajomek mi nieraz podrzuci zajaca,jak przyjezdza do Sydney a ja potem
                                                  sie mecze i nawet jak odloze do lodowki zeby skruszal to i tak pachnie czyms
                                                  takim.jak to dziczyzna.
                                                  dzisiaj sie juz wypogodzilo i nawet bardzo goraco
                                                  pozdrawiam
                                                  Kazik
                                                  • Gość: szopen Re: Halloween, trick or treat ? IP: 206.73.209.* 02.11.05, 07:30
                                                    Kazik,

                                                    Czy to przypadkiem nie o krolika chodzi?

                                                    Aczkolwiek przyrzadzic mozna w zasadzie tak samo.

                                                    Sprawionego stwora pocwiartowac i natrzec sola wg gustu.

                                                    Nastepnie wymieszac: 2 lyzki pokruszonych jagod jalowca, lyzeczke pieprzu
                                                    czrnego mielonego, lyzeczke chili, 6 lub wiecej posiekanych zabkow czosnku, 2
                                                    lyzeczki majeranku, lyzeczke czabru, ciut rozmarynu, lyzke oliwy, lyzeczke octu.

                                                    Ta mieszanka natrzec kawalki stwora i wstawic do lodowki na noc (latwiej jesli
                                                    sie wlozy owe kawalki do duzej szczelnej torebki foliowej).

                                                    Nastepnego dnia ulozyc owe kawalki w zaroodpornym naczyniu pomiedzy wkladajac
                                                    kilka plastrow bekonu i wlewajac reszte marynaty z torebki.

                                                    Przykryc naczynie i wstawic do pieca ustawionego na 150-160 stopni.
                                                    Piec jakies 2 godziny, sprawdzic czy plyn nie wyparowal za bardzo i jesli
                                                    konieczne dodac wody.

                                                    Sprawdzic miekkosc, jesli jeszcze za twardy to dac mu jeszcze godzine,
                                                    sprawdzic ponownie jesli trzeba operacje powtorzyc.

                                                    Kiedy bedzie juz odpowiedzni miekki uzupelnic plyn, ustawic piec na max i dac
                                                    mu jeszcze 10-15 minut z odkryta pokrywka.



                                                    • Gość: Asia Maciejka i jalowiec IP: *.akl.callplus.net.nz 02.11.05, 08:39
                                                      rane wyglada na to ze panowie maja wieksza fantazje jezeli chodzi i majtki niz
                                                      ja, tyle wzorkow i kolorkow ze az sie w glowie kreci, jak juz wygramy i wszyscy
                                                      sie w jednym miejscu spotkamy to chyba zrobimy parade majtkowa, kto wie moze
                                                      bedzie konkurencja dla Melbourne Cup :)

                                                      Iwonka ciesze sie kartka dotarala :))

                                                      Jezeli chodzi o Maciejke, tutaj niestety nigdy nie widzialam, z Ebey korzystac
                                                      nie moge bo i tak nie wpuszcza

                                                      nie wiem czy Kazik znajdzie w Au jagody jalowca, jezeli nie to pewnie zawsze
                                                      mozna zajaca natrzec Ginem :)
                                                      w N.Z jalowiec nie rosnie, w Au pewnie tez nie, gdyby rosl pewnikiem do tej
                                                      pory bym produkowala jalowcowa ktora mi sie marzy od czasu do czasu :)

                                                      Szopen podziwiam Twoje zdolnosci kulinarne, faktycznie gotujesz czy tylko
                                                      lubisz przepisy poczytac?

                                                      u mnie lataly poprzebierane dzieciaki, dobrze ze zawsze mam cos w spizarce bo
                                                      calkiem zapomnialam,, przyjemnie patrzec na usmiechniete od ucha do ucha
                                                      twarzyczki :)
                                                    • szopen_cn Re: Maciejka i jalowiec 02.11.05, 09:39
                                                      Mysle ze jagody jalowca mozna by w sklepie kupic.

                                                      Polac ginem tez oczywiscie mozna ale nalezy uwazac z iloscia bo moze zrobic sie
                                                      male buuuum po rozpoczeciu pieczenia.

                                                      Asiu ja naprawde gotuje.

                                                    • yvona73pol Re: Maciejka i jalowiec 02.11.05, 10:21
                                                      a tutaj tez nie ma maciejki :(((((((((
                                                      przynajmniej w Bunnings'ie, a kwiecie przerozne w obfitosci, i nie tylko
                                                      kwiecie, glowa mi chodzila w kolko ;)))
                                                      jalowiec, nie jestem pewna, ale zdaje sie sprzedajemy(?)
                                                      ja krolikow nie jadam - to jakbym psa albo kota miala skonsumowac :/
                                                      bo mialam krolisia swego czasu w Polsce, Filomena sie nazywala :))))))
                                                      pozdrawiantus ;)
                                                      Iwona
                                                    • mojito Lozko i bokserki (majtki). 02.11.05, 20:01
                                                      Wspanialy sloneczny dzien jesienny. Lawki w parku oblezone.
                                                      Sandwicz jadlem siedzac na murku. Pamietalem o podlozeniu gazety :).

                                                      Wczoraj zadzwonila pani i obiecala dostawe lozka dzisiaj miedzy
                                                      7:15 - 10:15. Wstalem rano, rozebralem kanape do naga i zlozylem.
                                                      Sentymentalna lze toczaca sie po policzku otarlem przescieradlem.
                                                      Kolo 8:00 zadzwonila pani ponownie. Nici z dostawy. Samochod sie zepsul.
                                                      Przepraszala bardzo. Dostarcza lozko jutro rano do 9:00. Nie pozniej.
                                                      Rozlozylem kanape, ubralem ja ponownie. Czeka nas jeszcze jedna wspolna
                                                      noc. Nie moge sie doczekac :).

                                                      Wczoraj tez zadzwonila siostra. W jej okolicach www.jcrew.com
                                                      mial dramatyczna przecene na meskie bokserki. Kupila mi szesc par.
                                                      Szkoda, ze nie mieszkam w tropiku. Chodzilbym dumnie pokazujac wszystkim
                                                      szorty :))). Bokserki mozna obejrzec klikajac na meskie underwear :).

                                                      Pamietacie ta olbrzymia wygrana (340 mil) w Oregonie? Plotka obecnie
                                                      mowi, ze los kupil nieletni. W Stanach grac hazardowo mozna od 21 lat,
                                                      pic tez od 21, ten tego troche wczesniej a zginac za kraj mozna juz
                                                      w wieku 18 lat. Ciekawe co z tego wyniknie?

                                                      Dla pewnosci zadna nieletnia pomoc sekretarki nie dotknie teraz naszych
                                                      losow loteryjnych. Mowy nie ma. Na zimne teraz dmucham.
                                                      Nasze numery na dzisiaj www.powerball.com
                                                      17 21 33 43 55 PB 23,
                                                      14 20 31 36 39 PB 03,
                                                      11 18 19 22 51 PB 19.
                                                      Dzisiaj wygramy i bedziemy sobie mogli pokazac bokserki i majtusie :))).
                                                      Co za feeria kolorow bedzie :).

                                                      Strajk komunikacyjny ciagle trwa. Poprzedni trwal 40 dni :(.

                                                      Spadam,
                                                      czolko wszystkim,
                                                      m.

                                                      14:01/14C.
                                                    • tizedik Re: Lozko i bokserki (majtki). 02.11.05, 23:54
                                                      Widze, ze posty kraza wokol lozka/kanapy, majtek(sex?), ogrodka (maciejka) i
                                                      kuchni (zajac vel krolik). Znaczy, ze wszystko u was w porzadku, az milo
                                                      poczytac:-)
                                                      Ja natomiast mocno przygnebiona jestem; Lepper jako wspolnik aktualnego rzadu
                                                      traci paranoja...:-( Nigdy bym sie tego nie spodziewala... Chyba tylko w
                                                      dowcipach...
                                                      Niestety, trafnie przewidzialam pierwsze posuniecia obecnego ukladu rzadowo -
                                                      personalnego:-( Sami mozecie sprawdzic, bo napisalam o tym, zanim zostalo
                                                      wykonane. Obym sie mylila co do przyszlosci, jaka nas w Polsce czeka!

                                                      Najwyzsza pora na wygrana w "naszej" loterii!
                                                      Niby pieniadze szczescia nie daja, ale za to otwieraja pare mozliwosci... Nie
                                                      tylko na festiwal uzywanych majtek....;-)

                                                      Pozdrawiam wszystkich postowiczow:-)
                                                      Wasza Tizedik/Pytia
                                                    • kazachstan Re: Lozko i bokserki (majtki). 03.11.05, 05:41
                                                      Dzien dobry,
                                                      ho ho Tizedik najwyzsza pora wygrac jak najbardziej.zawsze to powtarzam.ja tez
                                                      chetnie bym odszedl na wczesniejsza emeryture,bo pracowac w taki upal to troche
                                                      ciezko.inna rozmowa pracowac na farmie,albo robic to co sie lubi a nie to co
                                                      sie musi.no dobrze jak u nas bedzie wieksza wygrana to tez kupie losy dla
                                                      nas,tylko u nas to bardzo zadko bywa duza wygrana.w ten sposob jednak zwieksza
                                                      sie nasze szanse.
                                                      ja ogladam dziennik i wiadomosci o Polsce,owszem mam polski kanal i mimo ze nie
                                                      znam sie na polityce jak Tizedik to smiech mnie ogarnia jak slucham i ogladam
                                                      nawet zwykle rozmowy.przeciez polityk to powinien soba cos reprezentowac,mowic
                                                      ladna polszczyzna,no i oczywiscie jakies zasady kultury powinny obowiazywac.a
                                                      to co widze to awantura jak u soltysa w radzie wiejskiej za przeproszeniem,
                                                      kazdy sobie do oczu skacze,ublizaja sobie,nie wspomne ze mowia bez sensu.tylko
                                                      zal tego sluchac a Lepper to juz dla mnie wyjatkowa kreatura.toz ten czlowiek
                                                      nawet nie wie nie mowi,kto go tam wpuscil?
                                                      Szopen ja bardzo dziekuje za przepis.nie krolik to nie to samo co zajac.mam
                                                      znajomka w Victori ktory zwykle kolo swiat rusza samochodem do Queensland na
                                                      wakacje i po drodze ma przystanek u nas,zeby sie przespac i odpoczac.wiec oni w
                                                      Victori to maja i sosnowe lasy i klimat chlodniejszy wiec zwierz tez inny.
                                                      kroliki to plaga kiedys tu byla i nikt ich nie lubi,co innego dzieci oni to
                                                      traktuja kroliki jak zwierzaki domowe.ja tez chodowalem kilka dla wnukow i
                                                      porozdawalem im na Swieta Wielkanocne.zajac jednak to zajac.poniewaz nie
                                                      umielismy przyrzadzic dobrze,to zawsze sie go marnowalo na pasztet.a ja
                                                      chcialem tak jak w Polsce zrobic zajac duszony w potrawce,albo z grzybami.teraz
                                                      wiem ze mozna dobrze go przyprawic i zapach zniknie.dziekuje bardzo
                                                      pozdrawiam
                                                      Kazik
                                                    • pysiek13 Re: Lozko i bokserki (majtki). 03.11.05, 10:06
                                                      Aloha :))))

                                                      Tizedik :)))) kiedy intelekt spi budzi sie ideologia ...
                                                      dawno tez mowilam, ze powinni Lepper zatrudnic w objazdowym kabarecie czy cos.
                                                      Polska w latach 80-tych byla uwazana za Tygrysa, a potem ... potem ten Tygrys
                                                      jakos z-psial :((((

                                                      lepiej ale smiac sie niz plakac, zawsze jest mniej do sprzatania.

                                                      zaraz zaraz, to co ? jusz wygrywamy ? a kto powiedzial, ze to bedzie festival
                                                      majtek uzywanych ? no no ... na ta okazje kupie brand new, co tam ;))))
                                                      Mojito :)))) ma 6 par nowych ...
                                                      celebration od stop do glow ;)))) a nawet wiecej ;))))
                                                      panowie jednoglosnie wypowiedzieli w sprawie majtkowej, ze duzo miec to tak,
                                                      poza tym to ganz egal ktore zaloza. hm, i tu chyba roznimy, bo ja wybor lubie,
                                                      kolory nie wszystkie toleruje, nie szukam wprawdzie majtek pod kolor butow
                                                      ale ...

                                                      Kazik :)))) bardzo przepraszam, ze temat nie zalobny w Swieto Zmarlych. sam
                                                      pewnie przyznasz, ze w dziesiejszych czasach jedyna forma, w ktorej mozna
                                                      powiedziec cos powaznie o smierci, jest groteska. 2in1, czyli troche straszno,
                                                      troche smieszno, zupelnie jak w zyciu :))))

                                                      Yvona :)))) u mnie podobnie, zwart - my favour.
                                                      Asia :)))) jalowiec jest, juniper, albo juniperus communis. ziarna mozna kupic
                                                      w continental delikatessen.
                                                      Szopen :)))) Ciebie trudno zaskoczyc w kuchni.
                                                      Matrioszka :)))) to jakie teraz kwiaty hodujesz ?
                                                      bez-plciowy pociag jest super :)))) opowiedzialam kolegom, to nie chcieli
                                                      wierzyc ;)

                                                      zdrowka wszystkim, biegam dalej
      • mirafiori3 do Yvony pytanko 03.11.05, 23:18
        zrozumialam ze Ty studiujesz w Australii, ja podobnie jak inni mlodzi
        chcialabym wyjechac i studiowac za granicami kraju.
        czy mozesz powiedziec na jaki kierunek jest najlepiej sie starac i czy
        wszystkie kierunki uprawniaja do pracy ? z informacji jakie otrzymalam to
        wynika ze moge pracowac 20 godzin tygodniowo. oprocz informatyki, po ktorej
        podobno najpewniej znalesc prace, to jakie studia ulatwiaja pobyt staly ? czy
        wogle jest taka mozliwosc ?
        bede wdzieczna za kazda informacje
        • Gość: Asia W majtkach czy bez IP: *.akl.callplus.net.nz 04.11.05, 19:42
          w poniedzialek ide na wystepy Joe Cocker :))))) myslalam ze malzonek moze
          bedzie krecil nosem ale okazalo sie ze nawet okiem nie mrugnal a nawet sie
          smiechnal jak powiedzialam ze kupilam bilety :))

          Moja fryzjerka Rene (meza ma polaka, wychowanego w Australii) pytala mi sie
          wczoraj co teraz remontuje, az mi sie wstyd bylo przyznac ze chwilowo nic, ale
          zebym calkiem nie stracila w jej oczach mowie ze kawalek karpetu potrzebuje,
          ona na to ze jej brat sprzedaje karpet i jej mama tez, dala mi adresy i
          telefony - tak ze sprawa nagrana. Nie ma to jak ze swoim fryzjerem pogadac :)

          Pysiek - dzieki za informacje, Ty to jednak jestes chodzaca encyklopedia :))
          • yvona73pol Mirafiori 04.11.05, 21:58
            chwilowo zabiegana, ale obiecuje odpisac chyzo ;))) dzis po poludniu (moje
            popoludnie, wasza noc zdajesie ;)))) najpewniej...
            ciao,
            Iwona

            • mojito Raport lozkowy :))). 05.11.05, 02:08
              Zdrowka Wszystkim, i wygodnego lozka,

              mam juz lozko. Dostarczono i ustawiono. Gruby materac,
              plaska skrzynie i rame na kolkach. Kolka bez hamulcow.
              Bede teraz mogl wraz z lozkiem we snie podrozowac zupelnie
              bez hamulcow :). Zadzwonila zaprzyjazniona juz telefonicznie
              pani od spedycji lozka i powiedziala, ze kupon na 50 USD
              wyslala poczta. Za ewentualna niedogodnosc zmieniania terminu
              dostawy.

              Wieczorem przykrylem nagosc lozka prowizorycznie. Bede teraz musial
              kupic "lozkowi" cala nowa bielizne i garderobe. Zastanawiam sie nad
              kolorem. Kupon sie przyda :).
              Spojrzalem na lozko raz jeszcze z dystansu. Wygladalo apetycznie
              i zachecajaco. Zblizylem sie do lozka z pewna doza niesmialosci.
              Po chwili juz przylgnelismy do siebie. Kazda moja, najmniejsza nawet
              komorka tulila sie do lozka. Zrezygnowalem ze spania z poduszka.
              Nie chcialem aby cokolwiek nas od siebie dzielilo.

              Spalo sie dobrze, wygodnie i lekko po przekatnej. Lozko zdecydowanie
              jednoosobowe. I szczesliwe. Rano, przyzwyczajony ciagle do kanapy,
              nie otwierajac oczu spadlem na dywan bez lamania reki. Dobrze dzien
              sie zaczal :). Pomyslnie.

              Podobno nalezy pamietac swoj sen na nowym lozku. Zapamietalem.
              Idac do pracy zastanawialem sie czy kolorowy sen bedacy moim udzialem
              mozna zakwalifikowac juz jako seksualny czy jeszcze tylko erotyczny.

              Historia z kanapa zakonczyla sie happy endem. Postanowilimy zostac
              przyjaciolmi. Zdecydowalem sie zostawic ja zamiast rozgladac sie za
              fotelem. Okazalo sie, ze kanapa zlozona i nie zmuszana do spania
              wyglada calkiem atrakcyjnie. Na razie zostanie ze mna.

              Dzisiaj w DiBruno zobaczylem korniszony w beczce. Sprobowalem.
              Smakuja tak samo jak pamietam. Wzruszylem sie.

              Kolorowo i slonecznie pozdrawiam wszystkich zyczac pogodnego weekendu,
              mojito.
              • szopen_cn Re: Raport lozkowy :))). 05.11.05, 02:39
                Gratulacje z okazji zawarcia bliskiej znajomosci z lozkiem.

                Jak widac lozko bedzie potrzebowalo odpowiednich dodatkow i dekoracji wiec
                koszty tej znajomosci wzrosna ale wyglada na to ze bedzie to dobra i
                satysfakcjonujaca investycja.

                Wczoraj po poludniu urwalismmy sie na ryby. Niestety rezultaty mierne.
                Zima idzie.

                Korniszona tez bym zjadl.
                • mojito Re: Raport lozkowy :))). 05.11.05, 03:02
                  Dziekuje :). Spanie jest warte inwestycji :).
                  Sadze, ze moja sympatia do lozka bedzie sie poglebiac.
                  Kanapa tez dziennie mnie satysfakcjonuje.

                  Korniszony odpowiednio male. Smakuja super.
                  Zjadlem cwiarke funta wracajac do domu.
                  Za malo kupilem :(((.

                  U mnie tez zima zbliza sie. Na razie kalendarzowo.
                  Urok lowienia ryb polega chyba tez na tej niepewnosci :).
                  Raz ryby sa :) a raz ich nie ma :(.
                  • mojito Hippo-licie :))). 05.11.05, 19:57
                    Siema,

                    teraz dopiero zauwazylem Twoj wstrzelony niechronologiczne wpis.
                    Mam podobna opinie do Twojej. Uwazam, ze sam fakt istnienia
                    dziadka nie zmienilby praktycznie niczego. Zmienil natomiast fakt
                    nieszczerego oburzenia i zaprzeczania. Pozniej, po przyznaniu tego
                    faktu, malo prawdopodobne zaslanianie sie niewiedza. To jeszcze
                    tylko zmniejszylo wiarygodnosc kandydata.

                    Sadze tez, ze wyrazne i miejscami nachalne poparcie kandydata przez
                    bylych/obecnych "prominentow" w niczym kandydatowi nie pomoglo.
                    Duza czesc elektoratu byla zmeczona trwajacym od lat politycznym
                    status quo i ogladaniem ciagle tych samych zmeczonych politycznie
                    "gadajacych glow". Kontr-kandydat obiecywal przyplyw swiezej krwi
                    i odciecia dojrzalej juz pepowiny.

                    Zgadzam sie z Toba, ze gdyby PO wlozylo tyle samo wysilku w ewentualna
                    probe utworzenia koalicji ile w tworzenie opozycji i "gabinetu cieni"
                    wynik bylby bardziej obiecujacy.

                    Moim zdaniem ugrupowania polityczne opanowaly dostatecznie tylko zwyciestwa.
                    Przegrywac jeszcze nie umieja. A przegrywanie jest integralna czescia
                    kazdego wyscigu/konkursu. Przegrana moze sie zdarzyc miedzy zwyciestwami.
                    I z przegrana tez trzeba umiec chwilowo sobie radzic.

                    Jest dla mnie oczywiste i zrozumiale, ze ludzie glosuja nogami za stanem
                    ekonomii. Wszyscy widzimy ten masowy odplyw ludzi z kraju. Jest jakis
                    dopingujacy ich powod. Widze tu pewna swoja analogie. Ja w swoim czasie
                    wyliczylem za swoim kalkulatorze ile lat zajmie mi ekonomiczne
                    usamodzielnienie sie. Wyszlo mi okolo 30 lat. Nie biorac pod uwage
                    inflacji. Przeliczylem raz jeszcze i raz jeszcze. Nie bylo mowy o pomylce.
                    Zgodzisz sie byc moze, ze byt w duzym stopniu ksztaltuje swiadomosc?
                    Moja sie wowczas zaczela ksztaltowac :). Wynik tamtego mojego osobistego
                    glosowania za i przeciwko emigracji jest widoczny. Dla absolutnie jasnej
                    sytuacji glosowalem trzy razy. W odstepach miesiecznych.

                    Zdrowko,
                    mojito.
                    • Gość: Kazachstan Re: Hippo-licie :))). IP: *.dsl.nsw.optusnet.com.au 06.11.05, 01:23
                      Dzien dobry,
                      Hippo ja znowu taki ignorant nie jestem,sledze uwaznie wydarzenia w kraju i
                      czytam biezaca prase.Ty masz prawo do swojej opini ot co.a ja i tak sie nie
                      zgadzam ani z Toba ani z Mojito ale moze taki polityczny temat tutaj nie pasuje.
                      pozdrawiam
                      Kazik
                      • Gość: Asia Re: Hippo-licie :))). IP: *.akl.callplus.net.nz 06.11.05, 09:43
                        az sie usmialam z panow plitycznego zacietrzewienia, jestesmy strasznie
                        politykujacym narodem, kazdy wie co dla kraju najlepsze. Teoretycznie
                        powinnismy mec najlepszy z mozliwych rzadow jako ze kazdy obywatel jest
                        uswiadomiony a nawet osmielilabym sie powiedziec bigly w sprawach politycznych.

                        hmmmm zastanawiam sie czy warto byc az tak politycznie bieglym narodem :))))0
                        • mojito Hippo-kratesie :))). 06.11.05, 10:34
                          I lekarski mamy narod. Wiemy jak nalezy sie leczyc :))).
                          I blizniemu mozemy doradzic:). Ciekawe czy gdy jutro/dzisiaj
                          wstane glowa mnie nie bedzie bolala? I jezeli, czy potrafie ja
                          wykurowac :))). Uuuuh, o dwa mojito chyba za duzo wypilem.
                          Wale sie spac.

                          Pozdrowienia dla Wszystkich,
                          m.
                          • yvona73pol Re: Hippo-kratesie :))). 06.11.05, 11:18
                            :(((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((
                            :(((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((
                            :(((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((
                            :(((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((
                            :(((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((
                            :(((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((
                            :/ ?????

                            • tizedik Re: Hippo-kratesie :))). 06.11.05, 13:58
                              Zaraz, zaraz... Z tej polityki cos wynika dla Polski, dla spoleczenstwa, a wiec
                              i dla mnie tez, szarej jednostki, ktora jest obywatelem tego kraju.
                              Daleka jestem od politykowania, a jeszcze dalej mi do partyjnej retoryki w
                              wykonaniu Hipcia. Te, drogi Hipolicie, zachowaj raczej dla partyjnych
                              przeciwnikow. Tutaj sa tylko obywatele; obywatele jak najbardziej "czynni",
                              czyli mieszkancy Polski, poza tym obywatele na emigracji i jedna
                              nie-obywatelka, poslugujaca sie calkiem sprawnie jezykiem polskim.
                              Moge zrozumiec, ze Asie taka dyskusja jedynie rozsmiesza, no ale ona nie bedzie
                              ponosic konsekwencji obecnej polskiej polityki. Ja natomiast jak najbardziej!

                              Hipcio, znasz haslo: "nie wierz gebie, połóż na zębie"? Wywodzi sie w prostej
                              linii z mniej kolokwialnego: byt określa świadomość. Nadal przydatne w
                              codziennym polskim zyciu, tym bardziej, ze nasi kolejni "władcy" ciagle
                              zapominaja o tzw. jednostce, a spoleczenstwo jest dla nich jedynie bezimienna
                              zbiorowoscia. Oczywiscie poza okresem kampanii wyborczej.
                              Mnie osobiscie nie interesuje barwa sztandarow wyborczych, ani hasla na nich.
                              Wiadomo nie od dzis, ze cala ta wyborcza demagogia ginie w gruzach w starciu z
                              praktyka powyborcza, w "codziennym" rzadzeniu. Chociaz pozostaja niektore
                              elementy propagandowe, jak na przyklad w obecnym ukladzie podlizywanie sie
                              fundamentalistom religijnym, czyli "rodzinie" radiu Maryja. Jasny gwint!
                              Naprawde sie boje:-(
                              A poza tym mamy po wyborach tak, jak mozna sie bylo spodziewac. Podatki wcale
                              nie beda takie, jak zapowiadano; sluzba zdrowia tez bedzie wygladala inaczej,
                              czyli po staremu.
                              Natomiast warto sobie przypomniec, jakie byly dzialania/deklaracje partyjne
                              grubo przed wyborami. Mnie cos tam sie kolacze po glowie o niecheci do bycia w
                              Unii, o wrogosci do Rosji. I o daleko idacych zmianach w polityce zagranicznej.
                              To dlaczego nowy prezydent juz zapowiedzial, ze pierwsza po wyborach wizyte
                              zagraniczna planuje odbyc do USA? To akurat nic nowego. No, ale to szczegol...
                              Dlugo by tak mozna mnozyc szczegoly, ale mi sie nie chce.

                              I na koniec dodam po babsku, czyli niekonsekwentnie. Nie podobaja mi kaczory!
                              Od lat jednym ich celem jest osiagniecie wladzy. A kiedy takie male taki
                              ogromny maja zapal w tym kierunku, to mozna sie bac. Tak uczy historia....
                              Nie podoba mi sie tez rzadzenie przez pociaganie za sznurki z tylnego
                              siedzenia, bez ponoszenia odpowiedzialnosci za konkretne stanowisko.
                              I nie podoba mi sie dopuszczanie do glosu, ba nawet do jakiejs czesci wladzy,
                              osobnika takiego jak Lepper. To sie kwalifikuje tylko do dowcipow, a nie do
                              rzeczywistosci.
                              Howgh!!!

                              Pozdrawiam wszystkich:-)
                              Wasza (slodka niemal jak mandarynka, czyz nie...?)
                              Tizedik
                              • mojito Piekna niedziela :). 06.11.05, 17:41
                                Sloneczna, ciepla (18C) i nic nie bolesna. Nic nie boli.
                                Sprawdzilem, zyje :). Chyba zajrze do kosciola dla odmiany.
                                Politycznie nieciekawie, pula loteryjna nam rosnie wiec
                                przydalaby sie sympatia kogos bardzo poteznego. Deus ex machina :).

                                Niedzielnie i pogodnie Wszystkich,
                                mojito.
                                • yvona73pol Re: Piekna niedziela? :(((((( 06.11.05, 23:16

                                  prosze mi nic chwilowo nie mowic o kosciolach....
                                  zadnych.....
                                  chwilowo mnie nie bedzie, posiedze w ciemnym kacie i poplacze z miesiac, moze
                                  mi kiedys, czesciowo przejdzie......
                                  moze.....

                                  • tizedik Re: Piekna niedziela? :(((((( 06.11.05, 23:24
                                    Iwonka, placz, jesli ci to pomoze.....
                                    Ale po co?
                                    Nie bądz baba, co się mażesz...?
                                    A tak powaznie, to rany Julek, co sie stalo?????!!!!
                                    Ja nie chce, zeby tobie cos sie stalo!!!!!
                                    • yvona73pol Re: Piekna niedziela? :(((((( 06.11.05, 23:45
                                      bo wiesz Aneczko, ja mam takie filmowe zycie, tak zwane "ciekawe", jak juz
                                      jakas porazka to oryginalnie i z lomotem....
                                      z plakaniem, to jest tak, ze nic na to nie moge poradzic, samo sie robi :((((
                                      jak slusznie sie domyslasz, to ma zwiazek z pierwiastkami ;)

                                      • tizedik Re: Piekna niedziela? :(((((( 06.11.05, 23:56
                                        Cholera jasna, z ta chemia zawsze klopoty:-(
                                        Zyli dlugo i szczesliwie - to chyba tylko w bajkach:-(
                                        Ale dlaczego mieszasz w to kosciol? Chyba... Chyba nie... no wiesz... Chyba nie
                                        uciekl......

                                        Ale powiem ci, ze po jakims czasie (jakims czasie!) to juz wcale nie boli.
                                        • pysiek13 Re: Piekna niedziela? :(((((( 07.11.05, 00:08
                                          boli boli ... troche inaczej boli ale :(
                                          trzymaj sie Yvona :))))
                                          • yvona73pol Re: Piekna niedziela? :(((((( 07.11.05, 00:10
                                            nie, nie uciekl, raczej poszedl do... ostatecznie :((((((((
                                          • yvona73pol Re: Piekna niedziela? :(((((( 07.11.05, 00:11
                                            tizedik, masz wiadomosc ;)
                                            • Gość: szopen Dzien nastepny IP: 206.73.209.* 07.11.05, 02:11
                                              Sie juz zaczal.

                                              Jak widac problemy sa i polityczne i chemiczne.

                                              Tylko nowe lozko do snu utulio cieplutko kolege pod wplywem.

                                              Na lozku jak widac mozna polegac (polegiwac tez).

                                              Z innymi juz nie zawsze tak latwo.

                                              Trzymaj sie Iwona.
      • kazachstan poniedzialkowo i politycznie jeszcze 07.11.05, 04:21
        Dzien dobry wszystkim,
        to tylko jeszcze pare slow.jak obserwowalem wybory to wydawalo mi sie,ze dwie
        partie mialy podobna szanse.szly rowno prawie leb w leb,bo zawsze przeciez
        liczy sie koalicja.po wyborach okazalo sie ze nie.z politykow powychodzila
        malosc,klotliwosc i glupota.czuje sie oszukany,byc moze nic nie mam do
        rzadzenia w Polsce ale ja czuje sie dalej Polakiem na emigrancji.czy jestem
        naiwny?mnie sie tak nie wydaje bo w waznych sprawach tak samo jak w domu tak i
        w polityce trzeba umiec sie porozumiec i innej drogi nie widze.jak ktos takich
        podstawowych rzeczy nie rozumie powinien zmienic zawod,pije tu do polskich
        politykow ktorzy nie maja pojecia o podstawowych zasadach.slucham takich
        argumentow,ze partner w wyborach okazal sie nieuczciwy,ze nie ma mozliwosci
        realizowania przyrzeczonego w kampanii programu a przeciez to stek klamstw.bo
        obaj znaja sie od lat i mnostwo wodki ze soba wypili,a koniecznosc kompromisu
        byla dawno widoczna.przeciez kompromis jest w naturze polityki.
        ja mysle ze w Polsce umarlo poczucie odpowiedzialnosci za panstwo,bo gdyby dwie
        partie utworzyly koalicje jakims cudem to bylaby jakas szansa,bo stabilnosc
        kraju jest wzniejsza od klotni i personalnych dasow.jest mi wstyd za Polske.na
        klotniach tylko wygrywaja radykalowie i Sejm bedzei pelen takich Lepperow i
        Giertychow,a ludzie co maja cos do powiedzenia odwroca sie od polityki.
        teraz mozecie sobie pisac co chcecie,ale ja mimo ze daleko od kraju jestem
        swiadomy co sie tam dzieje a dzieje sie bardzo zle.
        pozdrawiam
        Kazik
        Yvona bardzo mi przykro.
        • szopen_cn Re: poniedzialkowo i politycznie jeszcze 07.11.05, 04:36
          Tak dla odmiany nastroju.

          Zdjecie z meskiej toalety gdzies tam w NZ podobno.
          wagster.multiply.com/photos/photo/1/1.jpg?
          • tizedik Re: poniedzialkowo 07.11.05, 11:27
            Iwonka, wspolczuje.
            Bardzo!

            Maila tutaj odebrac nie moge, tylko w domu.
            • szopen_cn Re: poniedzialkowo 07.11.05, 13:33
              Iwona,

              Raz jeszcze przeczytalem.

              Czyzby ostatecznie znaczylo tak naprawde ostatecznie na cmentarz niedelikatnie
              mowiac.

              Nie wiem czy wypada tak doslownie pytac.

              Czasem w zyciu zdarza sie i to i owo.
              Czasem nawet drobne problemy wydaja nam sie wieksze od Himalajow.

              There is a fate ruling our lives.
              Unguessable, unforgiving, just there.
              And we can't do squat about it.

              Move on when you ready.
              There is another sunrise coming.

              If it doesn't kill you it makes you stronger.

              Just life.

              To live.

              Every day.

              We are here.

              Today.

              It does not matter much.

              We live.

              Day by day.

              We see the world.

              Makes us more.

              • yvona73pol Re: poniedzialkowo 07.11.05, 22:08
                nie, ostatecznie znaczy podjecie pewnej decyzji..
                jeszcze sie ludze, ze nie-ostatecznej, ale...
                no wlasnie, ja nie widze siebie w takim ukladzie absolutnie, a jezeli juz, to
                bedzie poczatek konca :((( anyway
                decyzja zostala podjeta nie przeze mnie...
                • Gość: szopen Re: poniedzialkowo IP: 206.73.209.* 08.11.05, 00:47
                  No to spoko.

                  Jak nie ostatecznie to problem mniejszy.

                  Moze to po prostu nie bylo wam pisane.

                  Tak z wlasnego doswiadczenia.
                  Zwiazki pomiedzy ludzmi z roznych kultur nie sa latwe. Czesto nie wychodza bo
                  jednak nie jest az taka prosta sprawa pokonac te roznice.
                  Dla obu stron.
                  • kotkanadachu Re: poniedzialkowo 08.11.05, 05:53
                    Szopen, zdjecie jest z Australii, z jakiegos hotelu, nie pamietam nazwy ale
                    pewnie Pysiek bedzie wiedziala

                    Iwonka, przykro mi :((((

                    Concert byl naprawde udany :))))) ciesze sie ze sie wybralismy :)))
                    • mojito Kobiety w meskich toaletach :))). 08.11.05, 07:00
                      Zdrowko Wszystkim,

                      tak jak link Szopena pokazuje coraz trudniej jest nam, mezczyznom,
                      znalezc "privacy". Nie ma juz dla nas prawie zadnego sanktuarium.
                      Nawet tam... Francuzki szczegolnie wstydu nie maja. Zdjecie Szopena
                      pochodzi z francuskiego Sofitelu.. W Rio widzialem w Sofitelu, chyba,
                      pojawiajaca sie nagle na scianie/lustrze grupe zaiteresowanych kobiet
                      w momencie gdy tego zainteresowania najmniej sie spodziewamy i oczekujemy.
                      W Filadelfii jedna z restauracji ma kabine ze szklanymi drzwiami przez
                      ktore widzi sie tylko na zewnatrz. Ale nerwowe uczucie niepewnosci
                      do konca nie mija. W Szczecinie, w barze Londyn, nad pisuarem znajduja
                      sie cztery duze monitory telewizyjne po ktorych scieka woda i widzi sie
                      siedzacych przy barze. To tez rozprasza. Toaleta cieszyla sie taka
                      popularnoscia, ze pod nieobecnosc mezczyzn pani pisuardessa przyprowadzala
                      panie z sasiedztwa aby im to pokazac. Najbardziej niepokojacy pisuar
                      widzialem w Meksyku. Stalo sie szeregiem przy stylizowanym peronie
                      kolejowym i nagle slychac bylo dzwieki nadjezdzajacego pociagu.
                      Przerazajace doswiadczenie :). Mozna bylo zawalu dostac albo cos...

                      Pysiek,
                      ladnych rzeczy sie tutaj dowiadujemy :))).

                      Iwona,
                      tak jak Szopen uwazam, ze jezeli to nie ostateczna ostatecznosc
                      to teraz bedzie tylko lepiej. Sprobuj moze sie mimo lez usmiechnac?
                      Nawet gdyby to na poczatku bardzo bolalo. Deux fois par jour.
                      S`il vous plait? Przykro mi...

                      Asiu,
                      reperujesz/malujesz/kopiesz/przesadzasz/szpachlujesz cos?

                      Spadam przytulic sie do ciagle nowego lozka. Mam juz kape :))).
                      W kolorze jesiennych lisci.

                      Dobranoc,
                      m.

                      • Gość: Asia Re: Kobiety w meskich toaletach :))). IP: *.akl.callplus.net.nz 08.11.05, 08:22
                        no cos ty Mojito, przeciez jest wiosna, KOCHAM
                      • szopen_cn Re: Kobiety w meskich toaletach :))). 08.11.05, 08:31
                        Wyglada na to, ze Sofitel w wielu miejscach odstawia takie numery.
                        Zdjecie owo ponoc pochodzi z Sofitelu w NZ.

                        Do ciekawych wrazen w toaletach dodam kolejne.

                        W Chinach w hotelach i lepszych klubach jest pan w meskich toaletach
                        odkrecajacy wode, podajacy recznik itd. (zwykle oczekijacy napiwku ale mniejsza
                        o to). W coniektorych miejscach ow pan (czasem jest ich kilku) rowniez oferuje
                        wymasowanie ramion i karku w czasie siku robienia i nawet powiem ze maja
                        klientow.

                        Owi panowie w przypadku cudzoziemcow czesto nie wiedza iz podejscie do owej
                        czynnosci mamy ciut inne. Poniewaz wiedza ze sie raczej nie dogadaja uslugi
                        owej nie proponuja ale...

                        po prostu podchodza z tylu i zaczynaja masowac kark i ramiona.
                        Czesto w bardzo niespodziewanym momencie.
                        Stoi sobie czlowiek, skupia sie na czynnosci a tu z nienacka czuje czyjes rece
                        z tylu za kark chwytajace.

                        O zawal naprawde latwo.
                        • yvona73pol Re: Kobiety w meskich toaletach :))). 08.11.05, 08:41
                          wy to potraficie rozbawic ;)
                          w Lodzi jest jeden pub z takimi toaletami, ze sie jest otoczonym weneckimi
                          lustrami, wokol i na podlodze - ma sie nieodparte wrazenie, ze za moment runie
                          sie w dol z majtami w okolicy kolan ;)))
                          i ci ludzie tak sie gapia jakby naprawde cos widzieli...
                          wiele osob schodzi na parter, do "normalnej" toalety...
                          pub to Lodz Kaliska, na Piotrkowskiej;
                          moja historia... coz, jeszcze chyba nie koniec, jakies ostateczne rozmowy, i
                          nie wiadomo co....
                          ja juz jestem skolowana doszczetnie;
                          wbiwszy sie w syan zombie chwilowo nie zajmuje sie niczym, co nie jest zwiazane
                          z bezposrednia egzystencja, i chyba troche to potrwa....
                          caluski,
                          oczy mniej (wcale) spuchniete;
                          Iwona
                          • szopen_cn Wesolo kontynuujac 08.11.05, 08:56
                            To: All Al Queda Fighters



                            From: Bin Laden, Osama

                            Subject: The Cave



                            Hi guys. We've all been putting in long hours recently but we've really

                            come together as a group and I love that! However, while

                            we are fighting a jihad, we can't forget to take care of the cave,

                            and frankly I have a few concerns:



                            First of all, while it's good to be concerned about cruise missiles,

                            we should be even more concerned about the dust in our cave. We want

                            to avoid excessive dust inhalation, (a health and safety issue) - so

                            we need to sweep the cave daily. I've done my bit on the cleaning

                            roster ... have you? I've posted a sign-up sheet near the cave

                            reception area (next to the halaal toaster).



                            Second: it's not often I make a video address but when I do, I'm

                            trying to scare the *** out of most of the world's population, okay?

                            That means that while we're taping, please do not ride your scooter in

                            the background or keep doing the 'Wassup' thing. Thanks.



                            Third: Food. I bought a box of Dairymilk chocolates recently, clearly

                            wrote "Ossy" on the front, and put it on the top shelf. Today, two of my

                            Dairymilk slices were gone. Consideration. That's all I'm asking.



                            Fourth: I'm not against team spirit and all that, but we must distance

                            ourselves from the infidels' bat and ball games. Please do not

                            chant "Ossy Ossy Ossy, Oy Oy Oy" when I ride past on the donkey.

                            Thanks.



                            Five: Graffiti. To whoever wrote "OSAMA SH*GS DONKEYS" on the group

                            toilet wall, it's a lie. The donkey backed into me, whilst I was

                            relieving myself at the edge of the mountain.



                            Six: The use of chickens is strictly for food. Assam, the old excuse

                            that the 'chicken backed into me, whilst I was relieving myself at

                            the edge of the mountain' will not be accepted in future. (With

                            donkeys, there is a grey area.)



                            Finally, we've heard that there may be Western soldiers in disguise

                            trying to infiltrate our ranks. I want to set up patrols to look for

                            them. First patrol will be Omar, Muhammad, Abdul, Akbar and Dave.


                            Love you lots, Group Hug.

                            Os.

                            PS - I'm sick of having "Osama's Bed Linen" scribbled on my laundry

                            bag. Cut it out, it's not funny any more
                            • tizedik (nie)Wesolo kontynuujac 08.11.05, 10:38
                              Australian police say they have foiled a terrorist attack in the final stages
                              of its preparation, after 16 people were arrested in Sydney and Melbourne.
                              news.bbc.co.uk/2/hi/asia-pacific/4416254.stm
                              A moze nie wszystkich wylapano...???
                              Pysiek, jak myslisz?


                              A blizej nas juz calkiem niewesolo:
                              Francuska policja poinformowała, że podczas nocnych zamieszek chuligani spalili
                              blisko 1200 samochodów. Aresztowano 330 osób. 12 funkcjonariuszy zostało lekko
                              rannych. Chuligani używali kamieni. Niektórzy z nich strzelali do policjantów
                              ze śrutu.
                              Jak zaznaczył premier, od środy będzie mogła być wprowadzana godzina policyjna,
                              przewidziana w ustawie o stanie wyjątkowym z 1955 roku. Ustawa ta, pochodząca z
                              czasów wojny algierskiej, daje władzom m.in. prawo zawieszania swobód
                              obywatelskich na czas do 12 dni.
                              wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3005585.html

                              Caly swiat zwariowal.

                              Iwona, nie placz.
                              Sadzisz, ze z gadania wyjdzie jeszcze cos konkretnego?
                              • szopen_cn Re: (nie)Wesolo kontynuujac 09.11.05, 02:41
                                Jak widac rozmaite rzeczy dzieja sie na swiecie.
                                Czesto trudno nawet zrozumiec dlaczego.

                                Chyba sporo roznimy sie w sposobie myslenia i motywacji.

                                Ciekawe co dalej?
                                • yvona73pol Re: (nie)Wesolo kontynuujac 09.11.05, 03:02
                                  Francuzi sobie sami nagrabili i teraz zbieraja plony...
                                  problem beurs, czyli Arabow jest juz tak nawarstwiony, ze nie mam zupelnie
                                  pomyslu jak to bedzie dalej...
                                  obawiam sie powrotu (triumfalnego) na scene polityczna pana Le Pena, kto nie
                                  wie, to taki fanatyczny nacjonalista, ktory chce "wyprowadzic" Francje z unii,
                                  przywrocic franki jako walute i wykopac z Francji wszystkich bez wyjatku
                                  obcokrajowcow, czy to inzynierow na kontrakcie, biznesmenow, czy z kolei
                                  bezrobotnych imigrantow, jak rowniez uchodzcow szukajacych azylu, ktorzy
                                  wracajac do swego kraju skazuja sie na pewna, czasami powolna, smierc....
                                  tyle w temacie Europy....
                                  wiecej nie mam nic ciekawego do dodania, jedynie ze UPAL niemilosierny, nie
                                  wiem jak to dalej bedzie, skwarki normalnie ;)
                                  pozdrowionka,
                                  Iwona

                                  • mojito Ciagle ftorek... 09.11.05, 04:36
                                    ... taki jakis dziwny dzien byl. Mocno pomieszany. Cieplo sie nagle
                                    zrobilo. Po przelozeniu z Fahrenheit`a na Celsiusa 18 stopni wyszlo.
                                    Zaczalem nagromadzone przez tydzien gazety przegladac. Prawie same zle
                                    wiadomosci zniechecily mnie. Wywalilem wszystkie do zsypu. Moze na tydzien
                                    zawiesze czytanie a dalej zobacze. Fakt, ze zle wiadomosci sprzedaja gazety
                                    a same dobre nie. Ale bez przesady z tymi zlymi. Wiadomosci w TV tez nie chce
                                    mi sie ogladac.

                                    Sandwicz z pstraga wedzonego zjadlem dzisiaj obiadowo. Na tej
                                    przysypanej maka bulce rustykalnej. Posmarowalem ja majonezem
                                    i przelozylem dwoma plastrami cebuli. Na deser budyn czekoladowy
                                    z pojemniczka. Nieporzadek w mieszkaniu zaczal mi nagle przeszkadzac.
                                    Zaczalem robic porzadek. Myslalem, ze mi sie znudzi ale zaniepokoilo
                                    mnie moje zaciecie. Wykluczylem nawet wyjscie na moment do Rouge
                                    aby to przemyslec. Trzy czwarte porzadkow na oko zostalo zrobione.
                                    Garderobe uporzadkuje innym razem. Cholera, chyba nie jestem chory...
                                    Goraczki nie czuje.

                                    Posiedze teraz troche dumny na kanapie i chyba wykoncze reszte
                                    kalifornijskiego cabernet sauvignon. Nastroj sie z wolna poprawia.
                                    Pod warunkiem, ze nie bede czytal i ogladal wiadomosci.

                                    Dziwny byl dzien dzisiaj. Ftorek.

                                    Nara,
                                    m.
                                    • matrioszkaa Tramwaje... 09.11.05, 09:57
                                      lubie; i lubie miasta po ktorych one jezdza. Sa spokojne. Nie sposob spieszyc
                                      sie jadac tramwajem. Tutaj maja one b. ludzka twarz-najczesciej kobieca, tak
                                      gdzies w 95%. Wyjasniono mi ten fenomen: tramwaje sa zaliczane do transpotu
                                      lekkiego (pewnie tez lzej oplacanego). Tramwajarki czekaja biegnacych pasazerow,
                                      nie hamuja ostro i nie zamykaja drzwi przed nosem, albo na nodze. Jezdzi juz
                                      sporo nowoczesnych pojazdow, ale i takich o wartosci muzealnej-z drzwiami tylko
                                      z przodu i z tylu wagonu. W zwiazku z czym ludnosc komunikuje sie zapewne
                                      czesciej, niz to bywa w nowoczesnych srodkach lokomocji-uzgadniane sa
                                      przesuniecia w zaleznosci od tego kto kiedy wysiada. Wyobrazcie sobie teraz
                                      godzine szczytu i te tlumy. Mowie Wam-mozna zostac rodzicem i przeoczyc ten
                                      moment;-)))
                                      Ciekawa sprawa-przestaje lubic tramwaje, gdy przesiadam sie do samochodu. Ale na
                                      ten moment jeszcze musze poczekac.

                                      Pysiek-dzieki za pytanie o kwiaty. Oczywiscie, absolutnie nielegalnie,
                                      przywiazlam je ze soba. Niektore ucierpialy, ze 3 padly, ale pozostale czuja sie
                                      swietnie. Czekam na lato i moje 3 balkony tez! Asia-gdyby losy rzucily mnie w
                                      Twoja strone, to zareczam Ci, ze przymycalabym kazde Twoje kwiatowe marzenie.
                                      A wlasnie-zeszlo tu na polityke. Co sie stalo, to sie nie odstanie, ale moze
                                      warto pomyslec juz o nastepnych wyborach i ja bym tu podtrzymywala kandydature,
                                      idealna w moim mniemaniu, naszej Asi-bo patrzcie: zdrowy rozsadek ma, liczyc
                                      potrafi, jak cos sie zepsuje-to i naprawi-gdzie szukac lepszego kandydata?!

                                      Saba-najlepsze zyczenia dla coreczki; dmuchala swieczke? Niestety, za nic nie
                                      udalo mi sie wejsc na Twoja stone.

                                      Meskie ubikacje super! No wlasnie, czy ktos moglby mi zrobic rys historyczny i
                                      teoretyczny pisuarow? Wspolne meskie sikanie jest dla mnie fenomenem niepojetym.

                                      Iwona-sciskam mocno, mocno!
                                      Pozdrowionka dla wszystkich
                                      m.
                                      PS.
                                      Czy ktos widzial Gunthera? Zima sie zbliza, obiecal mi zamiane i gdzies wsiakl!
                                      Listy goncze rozesle!
                                      • mojito Meskie sikanie :). 10.11.05, 04:01
                                        matrioszkaa napisała:

                                        "Meskie ubikacje super! No wlasnie, czy ktos moglby mi zrobic rys
                                        historyczny i teoretyczny pisuarow? Wspolne meskie sikanie jest dla
                                        mnie fenomenem niepojetym."

                                        Zdrowko Wszystkim,

                                        praktycznie nie ma takiej rzeczy ktorej nie chcialibysmy Paniom
                                        przyblizyc. Nieba glownie a na zyczenie, rowniez i meskie sikanie.

                                        Sikanie meskie ma dluga tradycje. Adam juz sikal. Jak? Kroniki nie
                                        podaja. A Ewa nie puscila pary na ten wazny przeciez temat.

                                        Mysle, ze dalekim przodkiem pisuaru bylo drzewo. Zadnego szczegolnego
                                        gatunku. Koniecznosc znalezienia drzewa nie pozwalala na dalsze
                                        wybrzydzanie co do gatunku.

                                        Przez lata pisuar wyewoluowal. Obecnie mozna je z grubsza podzielic
                                        na te recznie splukiwane, automatyczne i te dzialajace bez wody na
                                        specjalne naboje ktore pochlaniaja zapach i rozkladaja plyn.
                                        Jest tendencja rozwojowa pisuarow automatycznych. Mezczyzna majac
                                        cieple rece nie chce dotykac niczego zimnego i metalowego.
                                        Upraszcza to sprawe higieny i regularnego splukiwania.

                                        Sam pisuar przynosi mezczyznom wyraznie odczuwalna przyjemnosc
                                        i pozwala miec pare chwil tylko dla siebie. Aktywnosc ta mozna
                                        podciagnac pod meska rozrywke. Trzeba pamietac, ze mezczyzni bywaja
                                        dziwni i nielatwi do zrozumienia. Ksztalt, kolor i sposob ich umocowania
                                        przy/na scianie jest rozny i zalezy od wyobrazni i empirycznego
                                        doswiadczenia projektanta. Bardzo wazne jest aby projektant byl pci
                                        meskiej. Teoretykow do projektowania sie nie zatrudnia.
                                        Dla malych chlopcow pisuary sa albo umieszczone odpowiednio nizej
                                        albo maja specjalne podwyzszenie. Wspolne sikanie absolutnie nam nie
                                        przeszkadza. Zbliza nas nawet troche. Wymieniamy czasami nawet uwagi
                                        przy tej czynnosci. Nie wymieniamy wowczas spojrzen i usciskow dloni :).

                                        Pisuary maja swoje miejsce w literaturze, filmie i sztuce. Niezyjacy
                                        juz pisarz Ernest H. mial swoj ulubiony pisuar w barze Sloppy Joe`s
                                        w Key West na Florydzie. Kiedys po pijanemu przyniosl pisuar ze soba
                                        do domu. Pisuar ten mozna podziwiac w jego domu w Key West (Whitehead St.).

                                        Sa tez a wlasciwie byly pisuary damskie. W Stanach w latach 1950-73
                                        produkowano pisuary dla pan pod nazwa "Sanistand". Marketinig wykazal,
                                        ze nie ciesza sie duzym powodzeniem. Zaprzestano je produkowac po
                                        urodzeniu sie Iwony :). Na Florydzie damski pisuar opatentowala Pani
                                        ktora byla zmeczona ciaglym kucaniem ale nie siadaniem w miejscach
                                        publicznych. Damski pisuar nazwala "She-inal". Podobne patenty udzielono
                                        w Anglii (Lady Loo) i Tajlandii (Lady P). Popularnosc ich jest jednak mala.

                                        Dla Pan zainteresowanych tematem podaje link ktory zdecydowanie
                                        przybliza ten wazny dla nas "mebel" www.urinal.net

                                        Mezczyzni maja swoje preferencje w sikaniu. Przypomina mi to dowcip
                                        w ktorym do dowodcy pulku przychodzi przeorysza ze skarga, ze jego
                                        zolnierze sikaja pod oknami klasztoru. "Jak sikaja? Tak? czy tak?
                                        pyta oficer przeorysze. Tak! - pokazuje przeorysza. W takim przypadku
                                        - to nie moi zolnierze wyjasnia pulkownik. Dobry dowodca zna swoich
                                        zolnierzy i ich zwyczaje.

                                        Mam kolege ktory pierwsze ranne sikanie odbywa siedzac. Ten niemeski
                                        sposob wynika z bolesnego doswiadczenia. Rano zasnal stojac i upadl
                                        bolesnie na podloge. Nie chce aby sie to powtorzylo. Spi teraz na siedzaco.

                                        O meskim pisuarze i sikaniu mozna jeszcze dlugo ale tutaj poprzestane :).
                                        Pisanie o tym przypomnialo mi o koniecznosci nie cierpiacej zwloki...

                                        Szopen,
                                        przepraszam, ze poruszam teraz sprawe jedzenia :). Znany jest moze Tobie
                                        gravlax - skandynawski sposob przyrzadzania ryby na zimno. Bez wedzenia
                                        i bez zamrazania. Wlasnie takiego lososia dzisiaj kupilem i z chlebem
                                        razowym i cebula zjadlem. Super byl.

                                        Z ulga wszystkich pozdrawiam,
                                        mojito.
        • Gość: hippo Re: poniedzialkowo i politycznie jeszcze IP: *.crowley.pl 11.11.05, 18:54
          witam
          widzę ze ktoś to przeczytał.. powiem tak nie rozumiem cię kazik ani trochę..
          albo celowo nie widzisz tego co jest na widoku albo zaślepiony jesteś
          kolorowanką dla tłumów jaką jest PO.. całe działanie pod publikę ślub kościelny
          tuska po 20 latach małżeństwa w cywilnym dla wyborców z radia maryja lot do
          kraju pomarańczowej rewolucji i obietnice bez pokrycia!!! kolejne słowa które
          tusk kierowany przez rokitę wypowiada bez tchu w mamoku wykutych na pamięć
          bredni... kreowanie sie na pracowitego faceta który przez całe 15 lat w
          wypowiedziach opowiadał jak lubi błogi spokój w UW a teraz w PO bo nietrzeba
          nic robić... to wszystko jest w zarejestrowanych wywiadach radiowych i
          telewizyjnych!!! ale lepiej popatrzec na medialnego faceta który zakasał rękawy
          i przecież tak ciężko pracuje!!! i ogromna ilość obietnic co to on nie zrobi
          jak dojdzie do władzy!!! skoro tak chciał polsce pomóc i takie dobre pomysły
          miał na gospodarkę to dlaczego nie chciał ministerstwa ds gos[podarki i
          rolnictwa i powiedział ze z takim bałaganem nikt sobie nie poradzi???? i
          jeszcze jedna wypowiedź ... to on powiedział że żeby w tym kraju coś osiągnąć
          trzeba pierwszy milion ukraść!!!! ślepy jesteś??? głuchy na argumenty??? JAK
          KANDYDAT NA PREZYDENTA I CZŁOWIEK Z PARTII KTÓRA MA RZĄDZIĆ TUTAJ MOZE MÓWIĆ NA
          FORUM TAKIE SŁOWA??? NIE WIDZISZ NIC?? CHCIAŁBYŚ ZMIENIAĆ WSZYSTKO MIEJĄC U
          BOKU ZŁODZIEI??? polak ma to do siebie że idzie po niajmniejszej linii oporu..
          cieszę sie ze koalicja z PO nie powstała i mam wielką nadzieje że nigdy nie
          powstanie!!! PO chciało dorwać sie do ministerstw odpowiedzialnych za
          praworządność w tym kraju i dlatego nie ma koalicji... zastanówcie sie dlaczego
          nagle PO przeszło do opozycji skoro jeszcze przed wyborami prezydenckimi mówili
          że koalicja napewno będzie a PIS bedzie mógł dostać sektor bezpieczeństwa
          wewnętrznego cały.... a jak prezydent jest z PIS'u nagle rządają podzielenia
          agencji żeby mieli tam swoich ludzi??? POWIEM WAM... BO WIERZYLI ŻE TUSK
          ZOSTANIE PREZYDENTEM!!! TUSK SOBIE NAWET NIE PRZYGOTOWAŁ MOWY POWYBORCZEJ JAKO
          PRZEGRANY!!! WTEDY KAŻDY PRZEKRĘT PO I TAK MÓGŁBY BYĆ TUSZOWANY BO MIELIBY
          SWOJEGO PROKURATORA GENERALNEGO!!! WIEDZIELI ZE PREZYDENT NAWET JAK PIS
          ZNAJDZIE COŚ NA LUDZI Z PO ZABLOKUJE WSZYSTKO SWOIM PRAWEM VETO!!!! MÓWIĘ TO W
          SENSIE UCHYLENIA IMMUNITETÓW DLA UWIKŁANYCH W AFERY POSŁÓW Z PO!!! nie wiem jak
          napisać to co jest oczywiste może coniektórym trzeba to narysować.. i jeszcze
          jedno chyba TIZEDZIK pisała że jakaś wrogość ze strony PIS do rosjan.. to PIS
          delkarował ze trzeba rozwinąć współpracę z roją a nie PO.. PO była przeciwna i
          dlatego tusk był na białorusi wtedy.. aha sam nigdy nie lubiłem LEPPERA.. nadal
          uważam ze jest wywrotowcem.. niew idzę koalicji z jego partią bo takiej nie ma
          to ze samoobrona popiera PIS to dlatego ze PIS ma program który jest BLIŻSZY
          SAMOOBRONIE I LPR... to jest polityka.. układy zawsze są były i będą ale obecne
          ukłądy nadal zmierzają do tego by wyczyścić kraj z okradających go i pomóc tym
          najsłabiej sytuowanym...to zawsze był program PIS i dlatego poparły ich PLS LPR
          I SAMOOBRONA... ale dlaczego PO mimo że przed wyborami prezydenckimi twierdziło
          że mają podobne spojrzenie w przyszłość nagle wypina sie na koalicje i staje po
          drugiej stronie barykady??? polityka bardzo mnie interesuje bo sam jestem w
          kropce.. jedną nogą juz jestem na wylocie z kraju bo rzeczywistość życia nie
          jest cukierkowa dla przecietnego szaraka obywatela..wierzę że rząd
          marcinkiewicza zrobi coś dla polski i wierzę że zacznie sie dobrze.. poprosił
          wczoraj o 100 dni bo wciagu tych dni napewno zauważymy zmiany... tyle dałem
          jemu i sobie...jesli nadal bedzie taki bałagan jak teraz albo jeśli będzie
          gorzej... ale jeśli sie poprawi choć troche to mam nadzieje ze przeciwnicy PIS
          zrozumieją przeciwko czemu wystąpiło PO...
          pzdr
          • yvona73pol Re: poniedzialkowo i politycznie jeszcze 11.11.05, 22:44
            Hippo, masz wiele racji, ale...
            wlasnie, ale...
            rzad utworzony teraz bardzo, za bardzo przypomina rzad Buzka, ktory ,
            przypominam, narobil niezlego balaganu (co jeszcze to nie bede mowic na forum,
            ale swoje wiem); druga sprawa - wszystkie "naprawcze" zapedy zdaja sie isc w
            kiesunku rozbudowanego socjalu, czyli dajmy, dajmy biednym, patologicznym oraz
            takim, co im sie po prostu nie chce.... skad? ano z podatkow tych, co pracuja...
            kolejna rzecz - ideologia wykuta z zelaza i mocna homofobia - to mi sie nie
            podoba, jak wszelkie formy fanatyzmu;
            juz ci powiem Hippo jakie to ustawy przejda jako pierwsze - ano calkowity zakaz
            aborcji, chetnie by tez widzieli wiezienie dla homoseksualistow, albo
            przynajmniej "terapie" za pomoca przeroznych "nowinek" typu elektrowstrzasy...
            przewodnia role kosciola w panstwie (coz jak pzpr);
            moze i wyolbrzymiam, ale.... moja rodzina osobiscie i bezsensuwnie ucierpiala
            dzieki panowi Ka, dzieki jego "wspanialym" pomyslom, nie bede wchodzila w
            szczegoly, ale jestem uprzedzona, a co, mam prawo;
            te fakty ktore podales, ten slub, te loty na wschodnia strone, pierwszy raz
            slysze i tez wydaja mi sie smieszne;
            problem Polski to po prostu brak sensownego kandydata; a moze po prostu mamy
            kandydatow, na jakoch zaslugujemy?.....
            pozdr,
            Iwona
            • kazachstan Re: poniedzialkowo i politycznie jeszcze 13.11.05, 03:14
              Dzien dobry,
              Hippo no jak to?oczywiscie ze ja Ciebie bardzo dokladnie przeczytalem.masz
              prawo do swojej opini.a ja napisalem swoja,ot co.dla mnie to jest
              niezrozumiale,ze wszyscy Polacy zdali sobie sprawe ze nie ma kogo wybierac w
              ostatnich wyborach.ze nie ma czlowieka ktory bylby odpowiedni pokierowac krajem
              i prowadzic do poprawy.wybrali z dwoch nieodpowiednich kandydatur mniejsze
              zlo.dlatego wspomnialem o koalicj ale to dla nas Polakow cos zupelnie nie do
              pojecia.popatrz co dzialo sie niedaleko bo za miedza u Niemcow.oni potrafili
              sie polaczyc dla dobra kraju.tylko Polacy niezupelnie maja to na uwadze,
              niestety dobro wlasnej parti tutaj przewage bierze.
              zycze ci najbardziej pomyslnych kolejnych 100 dni oby wszelkie Twoje nadzieje
              sie spelnily.
              pozdrawiam
              Kazik
              • tizedik ... politycznie jeszcze 13.11.05, 19:13
                No i jak "ladnie" Hippo pokazal, dlaczego JA nie lubie politykow....
                Po pierwsze - niegrzecznie odpowiedzial Kazikowi.
                Po drugie - kazdy posiadacz odmiennego od niego zdania, a przede wszystkim
                kazdy nie-wielbiciel PiS, to dla niego przeciwnik.
                Po trzecie - argumentujac "przeciwko" wybral pasujace mu elementy z wielu
                zmiennych deklaracji.
                Po zasadnicze - w ferworze odpierania nie podobajacych mu sie opinii
                dyskutantow inaczej myslacych - pokazal, ze pierwszym, glownym i zasadniczym
                celem dzialania partii aktualnie zaczynajacej rzady jest peronalna czystka,
                wedlug kryteriow przez te partie ustalanych. Polowanie na czarownice mamy wiec
                murowane!
                No to ja dziekuje za taka IV Rzeczpospolita!
                I wiecej juz z Hippo na tematy polityczne dyskutowac nie bede.
                Howgh!
                Tylko jeszcze sie troche zdziwie, ze przy tak ogromnej akceptacji dla
                programu(?) rzadzacej partii, Hippo daje jej i sobie tylko 100 dni. 100 dni na
                poprawe Rzeczpospolitej (wedlug kryteriow partyjnych) i 100 dni na ostateczna
                osobista decyzje o wyjezdzie z Polski. Cos mi wyglada na to, ze albo akceptacja
                troche udawana, albo decyzja juz podjeta....
      • yvona73pol Re: Niedokonczony business (wontek) :))). 09.11.05, 12:44
        no wlasnie, sto lat dla Mileni ;)))))
        wpisalam sie na jej stronke, ale nie wiem, czy doczyta ;)))
        wiec tu powtarzam - 100 lat i duuuzo szczescia (i tak ma ;))))))))
        pa,
        Iwona

        • tangerin Re: Niedokonczony business (wontek) :))). 09.11.05, 16:09
          Rany, to juz rok:) Nasze pierwsze forumowe dziecko ma juz rok.... TYlko Mama
          Mileny zniknela nam z forum...


          Widze, ze tu sie dzialo a dzialo w czasie mojej nieobecnosci...
          Od siebie dodam, ze mielismy dynie, ale stracila turgor, tudziez wigor, i padla
          plesniejac w dodatku.
          Podobno sie ja otiwera od gory, my otworzylismy ja z dolu.... Coz...

          A tak poza tym, to zimno w mieszkaniu, nie tylko dynia, ale ogrzwanie padlo.
          Padlo zanim zaczelo dzialac. Efekty wiadome...

          A pracowo, to totalna ch..nia.... Ale jak to mowioe, musi byc jakas rownowaga
          w przyrodzie, jak chemicznie ok, to w cos innego musialo trafic. Chyba sie
          zwolnie:(
          Albo mnie zwolnia po tym, co im powiem.

          Dobra, koniec narzekania.
          Ide robic herbate, i wracam do rozsylania cefalek.
          Ivette, malpe Ci dzis posle.

          Aha, tramwaje tez w L sa. Dziwne takie, zupelnie nie moje....

          Buziak dla wszystkich
          I wygrajmy w koncu, fortuno, nie bw sie z nami w kotka i myszke!
          • mojito Meskie sikanie :))). P.S. 10.11.05, 04:10
            W Szczecinie w hotelu Radisson na dziesiatym (chyba) pietrze
            w barze "Copernicus" jest pisuar przy oszklonej scianie.
            Cieszy sie ogromna popularnoscia poniewaz mozna sobie skracac
            czas ogladaniem rozswietlonej wieczorem panoramy miasta.
          • pysiek13 podziwiajac meski penis ;)))) 10.11.05, 08:19
            Witajcie goraco, uff jak goraco, mniej slonecznie dzisiaj and storm is
            coming :))))

            ... wolniej, wolniej prosze :)))) pozostajac w pozycji horyzontalnej przez
            dlugi czas trudno tak hm ... od razu wrzucic trzeci bieg ;))))
            chociaz na zakrecie (zycia ;) podobno dobrze przyspieszyc ale jeszcze dostane
            za-dyszki czy cos.
            oh yeah, bylo troche busy bylo ...
            mowia, ze pospiech, brak czasu na przyjazn, brak czasu na intymnosc, brak czasu
            na rozmowe, to eldorado dla doctors, plastic surgerons i ...
            zakladow pogrzebowych ;)))) przestaje wiec spieszyc ...
            australijczycy mowia 'take it easy' i maja racje.

            Tizedik :)))) taki kawalek by Oriana F.
            ' ... today's history is written the very moment it happens. It can be
            transmitted immediately through the press, radio, TV. It can be interpreted,
            heatedly discussed. for this reason I like journalism. for this reason I fear
            journalism. what other profession allows you to write history at the very
            moment it happens and also be its direct witness ? journalism is an
            extraordinary and terrible priviledge. not by chance, if you are aware of it,
            does it consume you with a hundred feelings of inadequacy. not by chance, when
            I find myself going through an event or an important encounter, does it size me
            like anguish, a fear of not having enough ears and enough brains to look and
            listen and understand like a worm hidden in the wood of history.'

            znajome klimaty ? :))))
            sure, one at least has opportunity to talk and write and dispute ...
            the difference is ... one has to remain silent.

            Mojito :))))
            wywod na temat pisssssoir bardzo trafny :))))
            jeszcze ladniejsze bywaja napisy w toaletach publicznych, nie wszystkie,
            niektore ale to sama poezja.
            to co slychac oprocz ... siu-siania ;))))
            zalezy gdzie ucho ...
            niektorzy przykladaja ucho do muszli sluchac szumu morza, zeby tylko nie
            pomylic z muszla ... klozetowa.
            ... i bedac przy urzadzeniach sanitarnych ;))))

            dawno dawno temu, zyla byla ... OK to nie ta bajka ;) bede pisac jasno i
            niezbyt s-komplikowanie, zeby nikomu zwoje mozgowe sie nie wyprostowaly ;)
            kiedys napisalam i to bylo szczere, jak Babcie kocham i na potwierdzenie wale
            sie w cycek ;) ze ... ze nie mam penis ! naprawde nie mam !!!
            urodzilam sie bez-penisowa ;) nie zmienia to faktu, ze podziwiam, qrcze
            podziwiam meski penis przy kazdej mozliwej okazji, noboooo ...
            zjawisko penisowe jest cuuudne :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
            ale ale, bez przesady ! nie podziwiam do tego stopnia, zeby zagladac panom do
            pisuarow !!! no wlasnie, Asia ;)))) skad takie przypuszczenie, ze znam
            lokalizacje meskich toilets ???? no skad ????
            i ta encyklopedia ... hm, z moja 'encyklopedia' to jest tak, jak z kupowaniem
            nowego comp. kupujesz super dooper comp, wychodzisz z shop i twoj super dooper
            comp is out of date :( z moja encyklopedia jest podobnie ;))))i ...
            na dodatek kartki troche sie po-zlepialy :))))

            Matrioszka :)))) tramwaj w Sydney tez jest i jak latwo mozna domyslec, jest do
            krzanu. objezdza tylko kilka kilometrow. ladniejszy jest w Melbourne ooo
            www.johnkirkphoto.com.au/galleries/trams/
            w Europe najladniejsze tramwaje sa w Portugalii, polskie tez sa OK tylko nie
            zatloczone.
            przemycanie przez granice takich tam roznych, tez bardzo lubie. przemycanie za
            posrednictwem posrednikow (czyt.poczta) nie jest wskazane jak doswiadczenie
            moje potwierdzilo. najlepiej przemycac osobiscie i bardzo skutecznie to
            uprawiam ... he he. kwiaty, nasiona, calculatory i inne elotroniczne cuda, do
            Polski alcohol, ksiazki, records oj bylo tego ...

            a poza tym to:
            'nic nowego ziom, nic nowego, elo' kto to spiewa/mowil ?
            Hippo jestes jeszcze tam ? Molesta ?
            u Ciebie nic nowego tez ? nie uwierze ;))))

            Tange :)))) never mind praca, chemia to jest to :)))) tak na wszelki wypadek
            ale to trzymaj raczej balance qrcze.
            Yvona :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

            zdrowka wszystkim
        • kazachstan Re: Niedokonczony business (wontek) :))). 10.11.05, 09:51
          Dobry wieczor,
          ja to bym proponowal na jakis inny temat pisac.
          a to co wypisujecie o tych meskich toaletach to nie wiem czy to zarty,czy
          naprawde tak jest?
          Saby coreczka taka duza i chyba podobna do taty.czas to dopiero widac jak
          szybko ucieka jak sie rodza dzieci i po dzieciach widac jak szybko my sie
          starzejemy.miec dzieci jednak to sama przyjemnosc,a wnuczki to jeszcze lepiej
          bo ma sie wiecej dla nich czasu i cieprliwosci.
          z Londynu nadchodza same dobre wiadomosci to i moze bedziemy mieli slub na tym
          wontku i moze u Asi tez.no nie wiem co to radzic Yvona,moze jeszcze wszystko ku
          dobremu sie obroci.
          tematy polityczne ucichly jakos nikt nie przeciaga sprawy,bardzo kulturalnie.
          ale ja to byl ciekaw opinii wszystkich.trudno zebysmy sie zgodzali na kazdy
          temat ale poczytac jest zawsze ciekawie.
          pozdrawiam
          Kazik
          • Gość: szopen Re: Niedokonczony business (wontek) :))). IP: 206.73.209.* 10.11.05, 11:07
            Kazik.

            Te toalety to tak naprawde. Po prostu ludziom rozne pomysly do glowy
            przychodza, mniej lub bardziej zwariowane. Czasem ludzie wprowadzaja je w
            zycie, czasem nie. Kolorowy jest ten swiat.

            Co do pogladow politycznych to nie zawsze latwo (i nie zawsze warto) sie
            wypowiadac. W wyborach prezydenckich nie bralem udzialu bo nie odpowiadal mi
            zaden z kandydatow.

            • Gość: Asia Re: Niedokonczony business (wontek) :))). IP: *.akl.callplus.net.nz 10.11.05, 21:11
              Kazik zgadzam sie z Toba w 100% ze posiadanie dzieci to ogromne szczescie, o
              wnuczkach jeszcze nie moge sie wypowiadac ale zdaje sie ze pomalu dojrzewam do
              ich posiadania, fajnie by bylo :))

              u mnie wczoraj i dzisiaj strasznie goraco, moj malzonek zadowolony on lubi
              ciepelko, ja moglabym sie w jakas mysia dziure schowac aby chlodniej bylo

              politykowac nie bede, wodzono mnie za nos kiedy bylam duzo mlodsza, tereaz mam
              to wszystko w glebokim powazaniu, szarego obywatela mi szkoda ale niewiele moge
              na to poradzic niestety

              Pysiek - faktycznie cos sobie przypominam ze pisalas kiedys o braku penisa,
              widac wylecialo mi z pamieci, klaniam sie unizenie

              Matrioszka milo cie znowu poczytac, gdzie Ty teraz jestes?
              • Gość: szopen Re: Niedokonczony business (wontek) :))). IP: 206.73.209.* 12.11.05, 07:09
                Aj,


                Jutro jade na tydzien na szkolenie do Pekinu.

                Po prostu STRASZNIE chce mi sie jechac.

                Szlag by to...

                Zobaczymy czy uda sie gdzies do kompa dotrzec.

                Na razie.
                • Gość: Asia :))))))))))))))))) IP: *.akl.callplus.net.nz 12.11.05, 09:26
                  dostalam od malzonka pieska :))))))))))) a tak naprawde suczke, ma 7 tygodni i
                  jest strasznie malutka jeszcze. Zrobilismy jej pierwsze szczepienie dzisiaj i
                  zaopatrzylismy w najpotrzebniejsze rzeczy, jutro zrobie pare zdjec, przeurocze
                  stworzenie, bardzo sie ciesze :))))))))))))))))
                  • yvona73pol Re: :))))))))))))))))) 12.11.05, 13:49
                    jak slicznie :))))))))))))))
                    co prawda bym kotka wolala, ale maly piesek (suczka) tez nieglupia ;)))))))
                    • mojito Ufff, niedziela :))). 13.11.05, 19:22
                      Ciezki tydzien mialem. Z sobota wlacznie. Niedziela sie przyda.
                      Zaleglosci juz odespalem. Teraz tylko musze zorganizowac cos do
                      jedzenia. W lodowce widze zimna biel scian tylko. Zajrze do DiBruno.

                      Psi temat sie pojawil :). Wczoraj lokalny Bank Commerce zorganizowal
                      w parku impreze pod nazwa: Ubierz swojego psa i pokaz go wszystkim.
                      W porze lunchu dziesiatki wystrojonych psow pojawilo sie na czerwonym
                      wybiegu. Mialy na sobie nakrycia glowy, anielskie skrzydla, sukienki,
                      spodnie i szaliki. Obok wybiegu artysta szkicowal wlascicielom psie portrety.

                      Nasza Fortuna przytyla wystarczajaco aby wznowic granie www.powerball.com
                      i od srody ruszamy po nasze zlote runo :).

                      Asiu,
                      jak sie nowa czlonkini rodziny nazywa?

                      Szopen,
                      juz na pewno tesknisz za zona i Amber :). Napisz o Pekinie.

                      Iwona,
                      dobrze widziec :))).

                      Pozdrowienia niedzielne, spokojne i leniwe dla Wszystkich,
                      glod mnie wypycha z mieszkania i nie mam sily sie bronic,
                      mojito.
                    • tizedik same pytania 13.11.05, 19:26
                      Po pierwsze - gdzie jest Mojito?????
                      To naprawde szokujaca nieobecnosc:-(
                      Z kolei coraz bardziej niepokojacy jest staly brak Gunthera na watku; czyzby
                      sie na nas obrazi? Albo - nie daj Boze - ma jakies klopoty?
                      Iwona: Jakies efekty rozmow?
                      Ja osobiscie bym na to nie liczyla, niestety:-( Nawet jak teraz sie uda, to
                      rokowania na potem nie sa najlepsze. Sorry, ale tak mi to wyglada.
                      Asia: Jak sie sprawuje piesek/suczka? Cale mieszkanie juz obsikane?
                      Ja tez, jak Iwona, wolalabym kotka, ale nie mam, bo... nie chce.
                      Matrioszka: Jak ci sie zyje w kraju pana Ł.? Ja bym sie troche bala...
                      Mandarynka: Jakie sa efekty wysylania cv? No i powiedz mi, czy w grudniu warto
                      szukac nowej roboty, czy lepiej juz stawiac na styczen?
                      Pysiek: Coraz lepiej?

                      Wszystkich pozdrawiam:-)
                      • tizedik Re: same pytania i pierwsza odpowiedz:-) 13.11.05, 19:27
                        Milo cie znowu widziec, Mojito:-)))
                        T.
                        • Gość: Asia Pieskie zycie IP: *.akl.callplus.net.nz 14.11.05, 02:30
                          suczka zostala ochrzczona Pike, pisowni nie uzgodnilismy :) mieszkanie nie
                          obsikane bo poslanie ma w pralni, dalej zagrodzone, myslalam ze bedzie gorzej
                          ale wyglada na pojetna :)

                          nawet bardzo nie plakala za swoja psia rodzina, jak narazie prawie jak male
                          dziecko, wiekszosc czasu przesypia

                          zastanawiajac sie doszlam do wniosku ze pieskie zycie wcale nie jest
                          takiezle,dostana miche, wyjda na spacer i spia - calkiem calkiem.
                          ja co prawda tez nie moge narzekac, mieslimy 3 dni wolne a ja sobie jeszcze
                          jeden dzien dzisiaj dodalam, jakos mnie do pracy nie ciagnelo, chyba jak
                          wygramy to przestane pracowac :)


                          • yvona73pol Re: Pieskie zycie 14.11.05, 03:26
                            pieskie zycie, kocie zycie, nie takie zle, jak sie ma fajnego pana/pania ;)))))
                            tez mnie martwi brak Gunthera, ale... zapowiadal ze sie na dobre przeniesie do
                            realu no i niech mu sie darzy, choc troche smutno....
                            no, ale...
                            co tam nowego? z rozmow nic nie wyniklo, wiec postanowilam nie rozmawiac,
                            pogoda sprzyja, slonko, rozne rzeczy, gotowanie zup, chodzenie po roznych
                            sklepiszczach w celach zakupowych, takie tam spotkanka ze znajomymi, przy
                            vinku, a jakze....
                            no i pomalu, nieuchronnie zblizaja sie wakacje ;)))
                            caluski,
                            Iwona
                            • mojito Re: Pieskie zycie 14.11.05, 09:24
                              Tez moze byc ok. Bynajmniej i jak najbardziej :))).
                              Majac swoja regularnie wypelniana miske i wlasne
                              poslanie, pies jest najlepszym przyjacielem czlowieka.
                              Mezczyzny glownie. Najlepszym przyjacielem kobiety
                              jest podobno brylant :).

                              Asiu, jakiej marki jest Pike? Zajrzyj rowniez tutaj
                              www.mondocane.com.au Swieta sie zblizaja :).
                              Moze to i lepiej ze masz suczke. Pies moglby sie
                              okazac "psem na kobiety" :))).

                              Dzisiaj bylem w toalecie meskiej w hotelu Sofitel. Wyszedlem
                              rozczarowany. Zadnych kobiet na scianach nie bylo :(. Sacre blue!

                              Bardzo dobra decyzje zrobilem zostawiajac kanape. Zycie jest
                              piekniejsze i wygodniejsze z lozkiem i kanapa :).

                              Faktycznie, Gunthera brakuje. Wierze, ze ma sie ok. Moze jest aktualnie
                              zajety i ten tego... i napisze wkrotce :).

                              Wale sie spac. Na lozku, oczywiscie.
                              Slonecznie pozdrawiam,
                              m.
                            • matrioszkaa Re: Pieskie zycie 14.11.05, 09:26
                              Dzien dobry poniedzialkowo!
                              Po pierwsze: dzieki za wyklad+link, Mojito! Obejrzalam sobie te wnetrza, nie
                              powiem ciekawe ludzie maja pomysly, chociaz idea wspolnego korzystania pozostaje
                              dla mnie obca i niezrozumiala. I niech tak bedzie!
                              Pysiek-dzieki za link tramwajowy.
                              Tak sobie mysle, ze te zabytki tutaj (a wlasnie-publiczne toalety tez moznaby
                              pod te kategorie podciagnac) nalezaloby utrwalic. Bo lada moment wejdzie tu tzw.
                              zachod ze swoimi towarami. Sa juz McSyfy, punkty IKEA, jeden wielki supermarket
                              (buduja 5).
                              T.-a czego tu sie bac? Przeciwnie-ludzie sa b. mili i uczynni (porownuje z
                              poprzednim miejscem pobytu). Nikt krzywo na mnie nie patrzy, gdy rozmawiam po
                              polsku; gdy wchodze do metra nie mysle, ze ktos moze zaraz odpali bombe. W kraju
                              pana P. balam sie o wiele bardziej!
                              Iwona-jakie wakacje?!?! Ja tez chce!
                              Pozdrowionka
                              m.
                              • matrioszkaa Re: Pieskie zycie 15.11.05, 14:11
                                Dzien dobry wtorkowo.
                                Cos sie zacielo, czy jak?
                                m.
                                • tizedik Re: Pieskie zycie 15.11.05, 23:25
                                  Cos sie faktycznie zacielo....
                                  Mnie najbardziej przeszkadza - zapowiedziana na jutro/pojutrze - zima!
                                  Ma byc snieg i mroz, i z kazdym dniem gorzej...
                                  Utozsamiam sie coraz bardziej ze swistakami i niedzwiedziami; tez odczuwam chec
                                  do zapadniecia w sen zimowy.
                                  A tu jeszcze tyle miesiecy czekania na tego slynnego swistaka z Pensylwanii...
                                  Matrioszka, wlasnie dzis byl w TV program o kraju pana Ł. Najbardziej nie
                                  podobalo mi sie zamykanie geby dziennikarzom. Na pewno inna sprawa sa tzw.
                                  stosunki miedzyludzkie na poziomie innym niz polityczny, czyli towarzyskim, a
                                  takze tym "ulicznym", w dobrym tego slowa znaczeniu.
                                  Tyle ze mnie sie nie tylko dobrze kojarzy bezpieczenstwo na tym wlasnie
                                  poziomie ulicznym. Mniej z tego powodu, ze np. w Bangkoku mozna sie wloczyc
                                  nocami bezkarnie, ale tylko w okreslonych rejonach. Tam dziala tzw. policja
                                  turystyczna, z ktora mialam do czynienia, gdy z zapalu do zwiedzania zapedzilam
                                  sie w dalsze rejony miasta. Bardziej z niepokoju, do czego doprowadzi osobisty
                                  zapal obecnej polskiej wladzy do robienia porzadkow. Polowanie na czarownice
                                  jest murowane, ale czy nie dojdzie (znowu) do tego, ze "na jednego mieszkania
                                  (bedzie) jeden tajniak przypadal...
                                  Sorry, te kwestie (niemal) polityczne ciagle mnie drecza, no ale
                                  usprawiedliwienie mam! Kazdy dzien jakas "nowosc" przynosi:-(
                                  Dla oderwania sie od tych problemow przelaczylam kanal w TV na Discovery, a tam
                                  wlasnie opowiadali o wielkiej budowie wielkiej zapory i elektrowni w Australii.
                                  I wspaniale, i straszne...
                                  Teraz leci program o kosmopolitycznym Berlinie i tureckiej w nim diasporze.

                                  A jutro znowu do kieratu...

                                  Pozdrawiam wszystkich:-)
                                  Dobrej pogody (aury i ducha) zycze:-)
                                  Wasza T.
                                  • kazachstan Re: Pieskie zycie 16.11.05, 01:14
                                    Dzien dobry,
                                    tak z pisaniem cos sie tutaj zacinamy,ale moze to i dobrze bo jest czas aby
                                    sobie przemyslec pewne sprawy.ja tez mialem szkopul do myslenia,ktos mi zadal
                                    taka zagadke,ze ja myslol i myslol i pare buteleczek przy okazji zem oproznil.
                                    a to proste chlopskie wytlumaczenie bylo,wiec dobrze jednak ze pochopnie nic
                                    nie powiedzialem,bo i glowy zajmowac nie bylo warto.Tizedik dziekuje bardzo.
                                    w Australi ludzie to maja do siebie,ze rozne rzeczy projektuja z wielkim
                                    rozmachem i nie boja sie ryzyka.prawda to ze ostatni tunel pod Sydney to
                                    niezbyt udana budowla i wielu musi sie teraz gesto tlumaczyc.wybudowac tunel
                                    pod zatoka morska to nie lada sztuka i mimo,ze cos tam sie ostatnio zawalilo to
                                    jednak jestem pelen podziwu dla odwagi budowniczych.tamy natomiast sa konieczne
                                    bo tutaj nie jest latwo dokopac sie do wody podskornej,glownie wiec miasta sa
                                    zaopatrywane w wode przez rozne tamy.w lato dlatego tak czesto zarzadzaja
                                    ograniczenia wody.
                                    u nas tez wczoraj taka nagla zmiana pogody nastapila,ale na wiosne to tak
                                    czasem tutja bywa.z rana byl upal,do pracy poszedlem w letniej koszuli.kolo
                                    poludnia zerwala sie burza a podobno nawet bylo gradobicie.zimno przy tym sie
                                    zrobilo i dobrze ze znajomki mnie podwiezli do domu,bo bym zmarzl jak za
                                    polskich czasow.dzisiaj juz lepiej ale slonce za chmurami i chlodnawo raczej.
                                    ja to mysle,ze Gunther kogos poznal i dlatego taki zajety.jak nic do nas nie
                                    pisze to trudno moze jeszcze nie ma czym sie pochwalic.
                                    ja tez zaczalem czytac gdzie to Matrioszka nasza zawedrowala i takich ciekawych
                                    rzeczy sie doczytalem ze ho ho.no i sami powiedzcie co ja bym wiedzial o
                                    swiecie gdyby nie ten internet i nasz watek.dlatego piszcie jak najwiecej
                                    chociazby dla mnie.
                                    pozdrawiam wszystkich
                                    Kazik
                                    • mojito Swistak meteorolog :). 16.11.05, 07:21
                                      Zdrowko Wszystkim,

                                      pogoda u mnie nie najgorsza ale w srodku kraju sa huragany. Ochlodzic
                                      sie ma znacznie w przyszlym tygodniu. I do wiosny, faktycznie, daleko.

                                      Tizedik poruszyla tego swistaka decydujacego o dlugosci zimy :).
                                      Przez lata nie wiedzialem o co z nim chodzi/biega. Kiedys zmeczony
                                      swoimi odpowiedziami - nie wiem - zorientowalem sie w temacie swistaka.

                                      Sprawa wyglada tak: w malej miejscowosci (ok. 7 tys. ) Punxsutawney
                                      w stanie Pennsylvania spi sobie snem zimowym w swoim M-1 swistak.
                                      Z jakiegos blizej nie znanego powodu (moze ciekawosc ?) drugiego lutego
                                      wychodzi z mieszkania aby sie rozejrzec (Groundhog Day) co slychac
                                      na zewnatrz. Jezeli swieci slonce swistak widzi swoj cien i przestraszony
                                      chowa sie do swojego M-1 i zapada znowu w sen. Znaczy to, ze zima bedzie
                                      trwala jeszcze przez szesc tygodni :(. Jezeli jest pochmurnie i slonce
                                      nie rzuca cienia swistak rowniez wraca do przerwanego snu ale bedzie on
                                      znacznie krotszy i wiosna pojawi sie wczesniej :). Jego kuzyn w Polsce
                                      w tym czasie szelesci sreberkami cos zawijajac :).

                                      Jestem pelen podziwu dla miasteczka, ktore ze swistaka zrobilo atrakcje
                                      turystyczna i prawie przemysl. Jest to najslawniejszy swistak w Stanach.
                                      Ma swoj dzien w lutym. Bywa, ze dlugosc jego snu powoduje wzrost (hossa)
                                      lub spadek (bessa) notowan na nowojorskiej gieldzie. W dniu pojawienia sie
                                      swistaka pojawia sie w Punxutawney tysiace turystow :))).

                                      Jutro wplynie do naszego portu statek "Fortuna" www.powerball.com
                                      i po rozladowaniu jutowych workow ze zlotym runem, kto bedzie chcial
                                      bedzie mogl powiedziec zaspanemu swistakowi hello :).
                                      Nasze numery:
                                      12 19 34 39 51 PB 06,
                                      18 21 30 31 40 PB 27,
                                      05 23 27 43 55 PB 12. Good luck to us!

                                      Tizedik,
                                      :))). Do czasu gdy Mandarynka potwierdzi lub zaprzeczy uwazam, ze
                                      dobrze jest szukac pracy przed Swietami. Z reguly pracodawcy chetnie
                                      zatrudniaja pracownikow na goracy okres Swiat. A po Swietach sezonowe
                                      zatrudnienie moze zaowocowac stalym etatem. I mozna rowniez wyprzedzic
                                      tych szukajacych pracy od stycznia. Rozwazcie to.

                                      Wracajac do domu zobaczylem wieksze niz zwykle zgromadzenie przy barze
                                      w "Tequila". Konczyl sie miedzynarodowy zjazd nefrologow.
                                      Nerki wazna sprawa wiec wszedlem i przecisnalem sie do baru.
                                      Przy margaricie dowiedzialem sie, ze moglbym sprzedac od reki swoja
                                      nerke. Nieoficjalnie oczywiscie, poniewaz oficjalna sprzedaz jest
                                      nielegalna. Od reki dostalbym 25 tys. dolarow. Zaczalem sie zastanawiac.
                                      Zapytalem pania doktor nefrolog czy ma przy sobie skalpel. Nie miala.
                                      Omowilismy grupe krwi. Mam prawie uniwersalna. Nefrolog kusila. Ale ten
                                      brak skalpela zniechecil mnie. Rozmyslilem sie. Zamowilem druga margarite
                                      i z niepokojem przeliczylem rachunek. Ufff, mialem akurat i nawet na
                                      napiwek. W przeciwnym razie musialbym zastawic nerke :).
                                      W sumie dobry dzien mialem...

                                      Dzisiaj widzialem w TV najstarszego mieszkanca Australii. Obchodzil
                                      urodziny. Sto siedemdziesiate piate! Zolw w ZOO, chyba Sydney.
                                      Podobno Karol Darwin przywiozl go z Galapagos. Jubilat dobrze sie trzymal.
                                      Byl zrownowazony, wolno sie poruszal i wydawal sie niczym nie przejmowac.
                                      Moze to recepta na dlugowiecznosc :)))?

                                      Ide spac liczac na erotyczne sny :),
                                      dobranoc i dzien dobry odpowiednio,
                                      mojito.
                                      • yvona73pol Re: Swistak meteorolog :). 16.11.05, 07:58
                                        ano, pogoda, jak Kazik pisal, wywija figle i harce ;))) nie w smak mi to, no,
                                        ale coz...
                                        ja dzis z kolei musialam sobie kupic odzienie, coby wrocic zdrowa do domu (taka
                                        kurcine od dresu ;)))))
                                        tez stawiam na przedswiateczne zapotrzebowanie pracownikow;
                                        tymczasem "ide" pisac obiecanego maila do mirafiori ;)
                                        caluski,
                                        Iwona
                                        • Gość: tangerin Re: Swistak meteorolog :). IP: 81.170.32.* 17.11.05, 14:45
                                          Witajcie zimowo!
                                          Tutaj tez zima zawitala, zapowiadaja minus 2 stopnie a ja juz sie boje. Troche
                                          to dziwne, bo jak sobie przypomnie nasze mrozy, to.... Nie wiem, jak to jest, to
                                          chyba ta wszechogarniajaca wilgoc wszedzie.... I chyba przez to wydaje sie byc
                                          zimniej niz jest.

                                          Praca? Tizedik i Elemencie, no jasne, ze lepiej przed Swietami. W styczniu
                                          totalna porazka, Londyn zatrzymuje sei w pol kroku i trwa tak do lutego mnie j
                                          wiecej. Po prostu ludziki wydaja wszystkie pieniadze w grudniu, co wiecej
                                          zapozyczaja sie okrutnie. Typowego dla nas karnawalu niet. Za to sa te okropne
                                          Xmas party wlasnie w grudniu. Nie jestem za to pewna, jak wyglada przedluzenie
                                          umowy po okresie swiatecznym, z reguly pracodawca oswiadcza, ze to tylko na
                                          okres swiateczny, a potem bye, bye. Tak robia sklepy, puby, poczta, agencje
                                          kateringowe.... Ale za to mozna zarobic troche kasy na nedzny styczen np. Tak
                                          wiec kategorycznie stawam na grudzien!!!!
                                          A u mnie dalej nic. tzn pracowo. Hmm, mam prace stala do konca miesiaca. Potem
                                          zmienna grudniowa. A potem ma byc styczen, he he. No i szukam.... Generalnie
                                          udalam sie na rozmowe do menagementu, co by zadac pare pytan. Generalnie chodzi
                                          o to ze szkole jedna laske, ktora i tak zarabia wiecej ode mnie, i ktora ma
                                          zostac moim szefem. Generalnie management jest obrazony istnieniem moich szarych
                                          komorek i uzywaniem ich do tak prostej czynnosci, jaka jest logiczne myslenie.
                                          Szkoda slow...

                                          Oki, buziaki dla wszystkich i spadam.
                                          • dyrektoriat 7 tylko 17.11.05, 19:06
                                            Uprzejmie informuje, ze mamy 7. Nie trafien, ale dolcow.
                                            Zarzadzam zainwestowanie w nastepne losowanie.
                                            :-)
                                            (Wasz)Dyrektoriat
                                          • tizedik Re: Swistak meteorolog :). 17.11.05, 19:06
                                            U nas wlasnie dzis snieg padal:( Tzn. popadal. Skromnie, ale pierwszy raz tej
                                            zimy. Specjalnych korkow nie bylo, czyli te zimowe dopiero przed nami.
                                            Faktycznie, Mandarynko, mroz zle sie komponuje z wilgocia. Pamietam do dzis
                                            swoj wyjazd do Gdanska zimowa pora; bylo zero na termometrze, ja w kozuchu i
                                            mimo to zmarzlam na kosc. Nic dziwnego, pochodze z bardziej kontynentalnej
                                            czesci Polski.
                                            Mandarynko i Mojito; dzieki za zainteresowanie. Tylko, wiecie, ja zapomnialam
                                            dodac, ze Element teraz nie moze wrocic do poprzedniej roboty. Teraz i jeszcze
                                            dluzej. A przedswiateczne zapieprzanie byloby wrecz niewykonalne. Musi szukac
                                            czegos innego.
                                            Tangerin, nie daj sie! Uzywaj nadal tych szarych i szukaj czegos nowego. Uda
                                            sie!

                                            Pozdrawiam.
                                            T.
                                            • mojito Slupek rteci spada :). 17.11.05, 20:43
                                              U mnie radykalne ochlodzenie (5C) i w nocy slupek ma dotknac zera C.
                                              Porywisty wiatr powoduje, ze wydaje sie byc zimniej. Miasto chyba juz
                                              nieodwolalnie stoi w przedsionku zimy.

                                              Zgodnie z zarzadzeniem Dyrektoriatu cala wygrana utopimy, tfu,
                                              zainwestujemy w sobotnie losowanie. Suma wyglada ladnie i cieplo
                                              www.powerball.com Jezeli macie przeczucie i wlasne szczesliwe
                                              numery - to prosze. Usmiech slodkiej Fortuny ogrzal by nas i rozwiazal
                                              czasowo sprawy pracy :))). Prace mozna byloby odlozyc do wiosny
                                              z przerwa na lato :).

                                              A do tego czasu wracam do pogoni za dolarem :).
                                              Pozdrowionka sloneczne,
                                              mojito.
                                              • tizedik USA vs. Europa 18.11.05, 12:12
                                                Polecam ten tekst
                                                serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,3020092.html

                                                Niektorym sie przyda jako material rozgrzewajacy, skoro na zewnatrz naprawde
                                                zimowe zimno;-) U mnie w dodatku dzis pi..dzi jak w kieleckim.

                                                Na rozgrzewke moze byc ten fragment na przyklad:

                                                "Każdy kraj manipuluje statystykami bezrobocia. Ameryka robi to jednak
                                                szczególnie bezczelnie. Według badań University of Chicago sprzed dwóch lat w
                                                czasach Clintona mieliśmy faktycznie nie 4,9 proc., ale 8,9 proc. bezrobocia.
                                                Nie liczymy więźniów i tych, którym się skończą zasiłki. W Polsce możesz być
                                                bezrobotnym nawet wtedy, kiedy skończy ci się zasiłek. W USA wypadasz ze
                                                statystyki. Stworzyliśmy też nową kategorię statystyczną: liczymy pracowników,
                                                którzy kiedyś byli na pełen etat zatrudnieni, a dziś mają pracę dorywczą i bez
                                                ubezpieczenia zdrowotnego. W statystykach figurują jednak jako zatrudnieni.
                                                Bezrobocie jest strukturalne na całym świecie i wynika z przemian
                                                technologicznych. Jest zbliżone w Europie i w USA. Nawet w Chinach zatrudnienie
                                                w przemyśle spada, chociaż coraz więcej produkują."

                                                Albo ten:

                                                "Jakość życia to także dobra edukacja i opieka zdrowotna, bezpieczeństwo,
                                                długość wypoczynku. Ameryka ma najlepsze uniwersytety na świecie. Ale w 18
                                                krajach Europy dzieci w szkołach podstawowych i średnich mają znacznie lepsze
                                                wyniki od amerykańskich, chociaż Amerykanie wydają na szkoły średnio dwa razy
                                                więcej pieniędzy. Jeżeli jesteś poważnie chory i masz pieniądze, przyjedź do
                                                Ameryki. Mamy najlepsze kliniki na świecie, ale jesteśmy tylko jednym z dwóch
                                                uprzemysłowionych krajów bez powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego. Drugi to
                                                RPA. Mamy 40 mln nieubezpieczonych. W UE ludzie żyją dłużej niż w Stanach, a
                                                śmiertelność noworodków jest znacznie niższa. My jesteśmy pod tym względem na
                                                27. miejscu na świecie, poniżej Europy Wschodniej. Czy takie wyniki przynosi
                                                dobrze działająca gospodarka?"

                                                Pozdrawiam (mimo wszystko)cieplo:-)
                                                T.
                                                • yvona73pol :))))))) 18.11.05, 13:28
                                                  jak w temacie :))))))))))))))))))))))))))))))))
                                                  piekny dzionek :)))))))))))))))))))))))))))))))
                                                  caluski,
                                                  Yv
                                                  • mojito Statystyka i doradzanie :). 18.11.05, 18:53
                                                    Dzien dobry Wszystkim,

                                                    chlodno w miescie jest - to fakt. I bedzie chlodniej. Trzeba bedzie
                                                    zlokalizowac wreszcie zimowe rzeczy. Moze nie od razu ale dobrze
                                                    wiedziec gdzie sa :).

                                                    Na podany przez Tizedik link kliknalem. Statystki zawsze czytam
                                                    z zainteresowaniem. Staram sie tez wiedziec kto je podaje.
                                                    Przeczytalem: Jeremy Rifkin - Doradca wielu europejskich politykow.
                                                    Politycy sa blisko statystyk. Statystyki politykom pomagaja.
                                                    Ze statystyka mozna roznie :). Czytajac uwaznie i wnikliwie
                                                    zestawienia statystyczne staram sie pamietac stwierdzenie Mark Twaina.
                                                    "There are three kinds of lies: lies, damned lies and statystics".

                                                    Jest jeszcze jeden eksportowy doradca w Stanach - Jeffrey Sachs.
                                                    Znany jest z tego, ze doradzal ekonomicznie rzadom Ameryki Poludniowej
                                                    i krajom Europy Wschodniej. Doradzanie to ciekawe zajecie. I na pewno
                                                    dobrze platne. Chcialbym zarabiac doradzaniem. Dziedzina doradzania
                                                    obojetna. Chociaz mam swoje ulubione :).

                                                    Ide rozejrzec sie za czyms do jedzienia. Zoladek doradza lunch.
                                                    Slucham zoladkowej porady. Zjem cos.

                                                    Australii gratuluje pilkarskiego sukcesu. Duza sprawa.
                                                    Zazdrosze slonca i ciesze sie widzac szeroki usmiech :).

                                                    Nasze numerki podam wieczorem jub jutro rano. Statystycznie powinnismy
                                                    wygrac :). Jutro bedziemy bogaci.

                                                    Szopen juz pewnie w drodze do domu. A moze juz...

                                                    Milego i pogodnego weekendu Wszystkim,
                                                    m.
                                                    • mojito To dzisiaj... 20.11.05, 00:05
                                                      ... bedziemy bogaci. Wszystko na to wskazuje.
                                                      Ledwo zdazylem kupic nasze wygrane losy. Taki dzien
                                                      zabiegany mialem. Wierze, ze to juz moja ostatnia
                                                      sobota pracujaca. W poniedzialek zloze wymowienie.
                                                      Jestem tego pewien :).

                                                      Sprzedawca, Hindus, mial pomaranczowy turban. Nigdy
                                                      u niego takiego koloru nie widzialem. Zainteresowalem sie.
                                                      Powiedzial, ze nie ma okreslen co do koloru, natomiast jest
                                                      co do turbanu. Poprosilem aby nasze losy potarl o turban
                                                      na szczescie. Potarl. Wygramy wiec na pewno.

                                                      Wlewajac resztke czerwonego wina do kieliszka stracilem
                                                      kieliszek do zlewu. Pekl. Na szczescie. Kolejny znak Fortuny.
                                                      Gdybysmy jakims nieprawdopodobnym zrzadzeniem losu nie wygrali
                                                      bede zalowal, ze nie pilem z butelki.

                                                      Nasze numery na dzisiaj:
                                                      23 28 33 50 54 PB 32,
                                                      01 02 11 35 36 PB 25,
                                                      01 41 46 49 53 PB 26,
                                                      08 09 20 48 49 PB 21,
                                                      03 11 12 49 50 PB 23,
                                                      02 05 09 30 49 PB 38,
                                                      06 17 41 48 51 PB 40. www.powerball.com

                                                      Milej pozostalosci weekendu Wszystkim zycze,
                                                      mojito.
                                                    • kazachstan Re: To dzisiaj... 20.11.05, 02:30
                                                      Dzien dobry przy niedzieli,
                                                      to widze ze zaczynamy znowu igrac z wygrana.dziekuje Mojito a kieliszek na
                                                      szczescie sie stlukl napewno.co do koloru pomaranczowego to nie wiem czy to
                                                      szczescie.ja nie jestem przesadny,wiec wierze ze jak fortuna ma przypascx nam w
                                                      udziale to wygramy obojetnie jaki dzien tygodnia czy jaki to kolor nas wspieral.
                                                      jeszcze wracajac do wygranej to przeszlo pewne wydarzenie bez echa tutaj,ale
                                                      dla mnie to duza radosc wiec sie z wami podziele.Australia wygrala mecz w noge
                                                      z Urugwajem i zakwalifikowala sie do finalow coi jest prawie to historyczne
                                                      wydarzenie,bo Australia nigdy w pilke nozna nie grala.to taki dowod po raz
                                                      kolejny jak duzy wplyw na tutejsze zycie maja emigranci bo popatrzcie tylko na
                                                      nazwiska graczy kto to gra w pilke.
                                                      pogoda nam cos kaprysi jednego dnia gorac innego znowu chlodem zawiewa,ale juz
                                                      niedlugo i pewnie sie wyrowna.dzisiaj troszke chlodniej ale bardzo przyjemnie
                                                      po upalnyej sobocie.dzis na obiad mamy chlodnik z jajkami i kluski slaskie.
                                                      ciasto tez na deser bedzie ale nawet nie pytam jakie bo toz milo jak jest
                                                      niespodzianka.
                                                      pozdrawiam
                                                      Kazik
                                                    • tizedik Re: To dzisiaj... 21.11.05, 00:10
                                                      Mojito, to jeszcze nie dzisiaj... To znaczy, nie w twoja sobote. Ale moze w
                                                      twoja srode. Albo w nastepna sobote. Bardzo by nam sie przydalo troche kasy.
                                                      Tymczasem pozostaje nam codzienne zarabianie zdecydowanie mniejszych pieniedzy.
                                                      Nie powiem, co o tym mysle, bo cenzura gazetowa pewnie by takich okreslen nie
                                                      przepuscila.
                                                      Poza tym na moj nastroj zdecydowanie wplywa aura, czyli chmury i niska
                                                      temperatura, wiec daruje wam wiecej czytania mojego pisania;-) No, moze poza
                                                      tym, ze moja opinia na temat nowych rzadow codziennie zyskuje nowe
                                                      potwierdzenie:-(
                                                      Kazik, polska kuchnia pasuje do lokalnej pogody? Ja wiem, ze smakuje:-) A
                                                      jakies lokalne specyfiki kulinarne ci nie podchodza?

                                                      Pozdrawiam wszystkich:-)
                                                    • szopen_cn Re: To dzisiaj... 21.11.05, 02:20
                                                      Dziendoberek.

                                                      Juz wrocilem.
                                                      Szkolenie bylo niezle.
                                                      Troszke intensywne.
                                                      Interesujace.
                                                      W Pekinie juz zimno bylo, w nocy nawet pare stopni ponizej zera, w dzien ponad
                                                      +10.
                                                      Do domu wrocilem ciepla oczekujac a tutaj tez juz zimno.
                                                      W dzien jakies + 24 w nocy ponizej +20.
                                                      Marzne.
                                                      Chyba zima idzie.

                                                      Z innych plusow to wykorzystalem okazje i do pewnej Deli w Pekinie sie wybralem
                                                      i tam zaopatrzylem sie w polskie salami, kabanosy i inne kielbasy. Tak w sumie
                                                      prawie 10kg. Zapasy na dluzsza chwile wystarcza.

                                                      Grawlaxa znam, nie jest to skomplikowane do zrobienia.
                                                      Wole osobiscie tatara ale to juz bylo omawiane.




                                                    • mojito Moze w srode ... 21.11.05, 06:52
                                                      ...wiec :))). Pula nam urosla. Dobrze by bylo przed Swietami
                                                      wygrac. I chyba tak zrobimy :).

                                                      Kazik,
                                                      wspomnialem wczesniej o moim uznaniu dla pilkarskich Aussies.
                                                      Dobrze grali. Przegrali tylko 0:1 w Montevideo. A w Sydney
                                                      nie dali sobi wbic bramki. Wiem, ze na taki sukces czekali
                                                      32 lata. Najwyzszy czas :). W Stanach tez nazwiska pilkarzy
                                                      w wiekszosci sa "nieamerykanskie". Trenera Holendra tez macie.

                                                      Polskie salami? Z calym szacunkiem, nigdy nie jadlem.
                                                      Wegierskiego jeszcze smak pamietam. Na rybie ostatnio jade.

                                                      Ide spac. Zasypiam w poniedzialek i w poniedzialek sie budze :).

                                                      Milego poniedzialku wszystkim,
                                                      m.
                                                    • szopen_cn Re: Moze w srode ... 22.11.05, 02:18
                                                      Polskie salami rzeczywiscie sprzedaja.
                                                      Rzecz ciekawa, nazywa sie tak bo kielbasa owa jest przyprawiona tak jak polskie
                                                      kielbasy przyprawione byc powinny. Naprawde rewelacja.
                                                      Nabylem rowniez rozmaitych kabanosow, chorizo itd itd.

                                                      W niedziele z rozpedu nawet bigos ugotowalem.
                                                      Calkiem calkiem sie udal.

                                                      Kulinarnie pozdrawiajac.
                                                    • szopen_cn Sum i Amber 22.11.05, 04:29
                                                      Niedawno opisywany sum.

                                                      www.ausfish.com.au/cgi-ausfish/yabb2/YaBB.cgi?num=1132630298
                                                    • mojito Amber i sum :). 22.11.05, 05:44
                                                      Oh, ty gejsza! Sum imponujacy. Zdjecie jest warte 1000 slow :).
                                                      Amber urocza :). Chyba nie naraze sie zbytnio Twojej zonie
                                                      piszac, ze podobna do Ciebie :).

                                                      Bigos jego mac! Zaslinilem sie zupelnie. Gdy wygramy to bede
                                                      co tydzien sprowadzal garnek bigosu z Polski. Bigos bedzie
                                                      lecial pierwsza klasa :). I pachnial :).

                                                      U mnie pada. Weszlismy w tydzien indyka (czwartek, zawsze ostatni
                                                      czwartek miesiaca). Wolalbym bigos albo rybe na Thanksgiving :).

                                                      W piatek lece na cztery noce do San Diego (Kalifornia). Troche
                                                      sluzbowo i troche dla przyjemnosci (weekend). Piec godzin lotu.
                                                      Byc moze zajrze do meksykanskiej Sodomy i Gomory - Tijuana.
                                                      Tijuana ma opere :). Dawno nie bylem w operze. A tak naprawde to nigdy :).

                                                      Tizedik bede wdzieczny za linki pogodowe tych dwoch miast.
                                                      Pogode potrafi sledzic wspaniale :).

                                                      Sliniac sie kulinarnie na mysl o bigosie pozdrawiam,
                                                      mojito.
                                                    • szopen_cn Re: Amber i sum :). 22.11.05, 06:14
                                                      Dalej wedkarsko:

                                                      www.ausfish.com.au/cgi-ausfish/yabb2/YaBB.cgi?num=1132627449
                                                    • mojito Re: Amber i sum :). 22.11.05, 06:32
                                                      Wow! Snapper moja ulubiona ryba :).
                                                      Barrakude sie je? Jak smakuje?
      • pysiek13 Deciding if you need the bikini at all ;)))) 22.11.05, 06:31
        Aloha ;))))

        co to wszyscy po sklepach jusz biegaja ?
        albo na wakacjach ?
        albo albo Christmas Spirit Was unosi ...
        nooo nie mysle, ze az tak wszyscy za-pracowani (jak ja, na przyklad :(
        zeby nie bylo czas tu zajrzec :(

        Tizedik :)))) Ty nie wyglupiaj, nie znikaj. politycznie, czy mniej, czy nie na
        temat, a jeszcze lepiej ;) na temat, pisanie bardzo dobrze Tobie wychodzi :))))
        ... i jeszcze pare innych rzeczy :))))
        aaa i jeszcze Ciebie postrasze, bo jak masz cos do powiedzenia to trzeba
        mowic/pisac, bo inaczej mozna nabawic wrzodow na zoladku (na d..pie tez ;),
        wpasc w depresje, wpasc do pub, wlosy wychodza z powodu stres, a Ty wychodzisz
        z siebie, mozna dostac tradzik mlodziezowy regardless the age ;), dostac zawalu
        sercowego, albo nawalu ... roboty ;)))) ja na przyklad jak sie nie wy-gadam, to
        od razu dostaje pryszczy i wygladam wtedy nie jak zaba, tyko jak jaszczurka ;)
        Yvona widziala ... znaczy jaszczurke ;))))

        OK, najwiecej czasu na pisanie mam rano, rano ale to ja jestem nie ten tego,
        jestem zupelnie jak po kilku drinkach, completnie nie kojarze co dzieje ...
        teraz kilka pytan ;)
        Sydney jest znane z moderate hot climate, right ? right
        znane jest rowniez z pieknych beaches, right ? right
        i ... z pieknych nudist beach, right ? wrong
        tyle lat mieszkam w Sydney ( i okolicach ;) i to dopiero dowiedzialam very
        recently. znajomy z Austrii life-long naturist (and guy;) przyjechal holidayze
        do Ozzie land i co ? i nic, bardzo rozczarowany, bo legal nudist beaches w
        Sydney tylko kilka ... jak taka mala rzecz moze spoiled komus wakacje, no no ;)
        In Vienna, powiedzial, wiekszosc Danube Islands jest official nude beaches. w
        ogole in Europe FKK, czyli free body culture is a choice available to everyone.
        przyklad Scandynavian countries ... byc moze chec rozbierania jest odwrotnie
        proportionalna do climate ? im chlodniej, tym chetniej majtki w dol ? ;))))
        Qrcze, Sydney znaczy zacofane jest, w tyle za calym swiatem, golasow na plazy
        brak, oh my God !!! zadnej ladnej pupy rozebranej nie mozna podziwiac, nawet in
        a public sauna you cannot be nude i bardzo roz-zalony i wyrusza do Queensland
        sprawdzic czy maybe tam jest lepiej !!!
        bon voyage, I said :))))
        tak wiec, jak wybieramy do La Perouse beach, bikini zostaje w domu ;))))
        zupelnie nie znam tego tematu, o Boshe jaka jestem zacofana :0

        Yvona mowia mi,
        on nie wartw jednej Twojej lzy,
        oh glupias Ty, glupias Ty ...
        czy 'cus' podobnie :))))
        jusz jusz, nie wyglupiam nic, wiem wiem, znam ten bol :((((

        no dobrze, to jeszcze o straszeniu bedzie ;))))
        przyznam sie Wam: przestraszylam Yvona ;)))) powaznie :))))
        umowilysmy sie przy ferry wharf i Yvona byla punctualnie, no probs :))))i tyko
        jak mnie zobaczyla (pamietacie ? ta przyszyta do nosa warga, te pryszcze i
        teraz ta ta szurnieta fryzura ?) z przerazenia cofnela o krok i prawie prawie
        jusz jusz i wpadla-by do wody ! na cale szczescie przelatywal obok Seaplane i
        zaczepil ja o backpack na landing floats. cholera !!! wrzasnelam, przeciez nie
        moge jej tak zostawic. w ostatniej chwili zalapalam sie na druga 'noge' i ...
        polecialysmy :))))
        wow, co to byl za ... nie slub nie, view :))))
        Sydney Harbour ma okolo 250 km of bays, coves, beaches ... male, srednie,
        wieksze wysepki, unspoiled secluded places, czego z brzegu nie widac, sailors
        mix with ferries, working boats, cargo ships a nawet czasem z ocean liners in a
        constant swirl of traffic ...
        wow ... oczy nam krecily 360 degrees na tym czyms, co nie wiem jak nazywa ;)
        pilot jednak doszedl do wniosku, ze z takim balastem daleko nie doleci i
        zrzucil nas w bushu :) suuuuuper :)))) w bushu przywitali nas zupelnie friendly
        tubylcy chlebem i sola, tfu tfu znaczy buleczkami i winem ;))))i jeszcze cos
        tam servowali, takie rozne local speciality i bylo suuuper i wcale nie chcialo
        nam do domu wracac ;))))
        ... wrocilysmy ale.
        dzieki Yvona za prze-mile towarzystwo :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

        Szopen :)))) zdjecie super :))))
        salami czy kabanosi czy ham czy inne takie to moga w ogole nie byc dla mnie,
        miesko ale jem i lubie ;)

        Mojito :)))) super, Fortuna rozwija skrzydla dla nas, co nie ?
        a Ty ? w ktorym kierunku rozwijasz skrzydla ? California ? WOW i wow, fajnie
        masz :)))) przywiez troche dobrego wina ;))))

        zdrowka wszystkim
        psiakresf i phack, spozniona jestem qrcze, do diabla z tym comp ;))))







        • szopen_cn Barracuda i brak bikini 22.11.05, 07:30
          Barracuda w poludniowej Azji jest kulinarnie rewelacyjna, taki lepszy szczupak,
          ladnie sie filetuje i z grilla lub w Thai curry wychodzi swietnie.
          Z tego co slyszlem w okolicach NZ zwykle jest pelna rozmaitych pasozytow i nie
          bardzo do jedzenia sie nadaje.

          Brak bikini a swiat down under.
          Nie wiem czy to mi sie tylko tak wydaje ale oba kraje czyli Oz i NZ sa pod
          wieloma wzgledami dosc konserwatywne. I sporo spraw ktore nie robia w Europie
          zadnego wrazenia tam nie za bardzo uchodzi.

          Podejrzewam ze w Queensland moze byc nawet gorzej niz w Sydney.
          • mojito Re: Barracuda i brak bikini 22.11.05, 07:53
            Szczupaka lubie wiec barrakuda bylaby pewnie super.
            Z grilla bym chcial sprobowac.

            Bikiniless :) w pelnym sloncu bym sie bal. Slonce moze przypalic
            to i owo. Ciekawe jaki filtr bylby potrzebny :). Paniom latwiej.
            Nam to zawsze cos wystaje. Nosy opalaja sie najszybciej i bywa,
            ze pozniej skora schodzi. Moze byc analogia. Zapytaj Pysiek,
            kolegi jak to jest w pelnym sloncu :). I czy sa side-effect :).
            Z pilotami trzeba uwazac :). Kazdy lotnik to zalotnik :).
        • yvona73pol nie do konca tak,,,, 22.11.05, 07:45
          ... bylo ;)))))
          owszem, byl adventure, piekny, prze-piekny, ten zrzut balastu to przez mnie,
          sfalszowalam moja wage w pokladowym raporcie ;)))))
          ale - Pysiek wcale niezle wyglada, z ta nowa fryzurka, bardzo ladnie, naprawde!!
          do jaszczurki daleeeko ;))))
          ale tamta jedna to byla, lo....
          a ja mam pytanie, co to jest cove tak dokladnie i technicznie? i jeszcze - co
          to znaczy fair dinkum ? takie zabawne dla polskiego ucha....
          widoki Sydney coast powalajace, przecudne, i busz pelen niespodzianek, az
          szkoda, ze nie wzielam aparatu :(((( ale - juz nie bede taka glupia ;)))
          dzieki wielkie, Pys :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
          i vinko mniam :))))))
          z tymi lzami to masz racje, ale wiemy, jak to jest, na razie wrzucam na luz i
          patrze, mam tez napiety grafik, i jakos ciagle by sie spalo, to od pogody,
          odwodnienie ;)
          nude beaches? ja? nie, nie bede ludzi straszyc, poza tym najciekawsze to co
          zakryte, nie? na Perouse nie bylam, ale slyszalam....
          kurcze, niby nie tak duzo tej pracy, a czasu nie ma jak to jest?
          Szopen fajne fotki, a daj taka z Amber w pelnej krasie, nie badz taki ;)))))
          jak cosik wrzuce do mojego albumiszcza to tez zapodam, ale ostatnio nic, nic,
          znow time....
          napisze jeszcze do Wiktora i wy piszcie, co? zle z chlopakiem, juz tyklo silne
          leki przeciwbolowe i nadzieja na cud zostala :(((( ech, zycie......
          calusow moc,
          Iwona

          • szopen_cn Re: nie do konca tak,,,, 22.11.05, 08:08
            Jak na moj gust to:

            cove: zatoka ale nie tylko morska/wodna ale i tez na przyklad zatoka w lesie
            (polana)

            fair dinkum: real, honest
            • mojito Alkowa :). 22.11.05, 08:22
              Albo schronienie :) - patrz al-cov-a :).
              • tizedik Alkowa? 22.11.05, 20:13
                Mojito, sluze:-)
                Tijuana
                polish.wunderground.com/cgi-bin/findweather/getForecast?query=tijuana
                San Diego
                polish.wunderground.com/US/CA/San_Diego.html
                W obydwu miejscach fajnie cieplo, w Meksyku bardziej, nawet do prawie 30
                stopni. Och, jak przyjemnie:-)))
                A u nas juz mrozik, na razie nocami:-(
                Oczywiscie zajrzalam jeszcze tu i owdzie, co zajelo mi troche czasu..;-) Ale ja
                tak lubie ogladac obrazki ze swiata, nawet jesli tylko na monitorze...;-)
                Piekne byly te z Sydney Harbour
                www.trekearth.com/gallery/Oceania/Australia/East/New_South_Wales/Sydney/page1.htm
                az poszukalam nastepnych...
                www.pbase.com/jbviajero/sydney
                www.reisefotos.net/travelphotos.htm?AUSsydney
                San Diego tez niezle, o czym wiedzialam juz wczesniej...
                www.terragalleria.com/california/california.san-diego.html
                Niestety w plan tamtej mojej wycieczki juz nie udalo sie go wlaczyc. I nawet
                bardzo nie naciskalam, bo juz pierwsze 7 tysiecy mil w 2 tygodnie mocno
                odczulam, zwlaszcza w siedzeniu;) Ale warto bylo sie choc troche po tamtych
                rejonach powloczyc.

                Pysiek, ja wcale nie zapowiadalam milczenia na stale, a tylko w tej jednej
                sprawie, czyli w podejmowaniu polemiki na polityczne tematy z Hippo.
                Pogadac z wami zawsze milo, poczytac jeszcze bardziej:-)

                Szopen, to co dla ciebie jest normalnym elementem codziennego bytowania, dla
                mnie jest ciagle egzotyczne. I tym dziwniej brzmi, kiedy przekazywane jest
                najczystsza polszczyzna.
                I kiedy przepisy na egzotyczne potrawy podaje amator polskiego bigosu;-)

                [Zwroccie dziewczyny uwage; ci polscy faceci upodobanie do polskich potraw maja
                chyba w genach..;-) Bo to nie tylko Szopen, ale tez i Mojito, a Kazik to juz
                chyba najbardziej;-))))]

                Iwona, ja do ciebie w slad za Pyskiem: on niewart twojej lzy!
                Miedzy nami mowiac;-) Chyba fajnie jest miec taka psiapsiolke jak Pysiek...

                A teraz przemieszczam sie pod kocyk przed telewizorem. Bede sie grzac przy
                filmie z amerykanska muzyka z lat 60. Przynajmniej wieczor bedzie mily.

                Pozdrawiam cieplo wszystkich.
                T/D
                • yvona73pol Re: Alkowa? 22.11.05, 21:09
                  :))))))))))))))))))))))))))))
                  • szopen_cn Kulinarne upodobania 23.11.05, 03:15
                    Tizedik,

                    Ciekawe spostrzezenie.
                    Podejrzewam, ze nie tylko panow dotyczy.

                    Taka to juz chyba jest ludzka natura, ze pewne smaki i potrawy z powiedzmy
                    to "mlodych lat" pozostaja w gronie naszych faworytow na zawsze.

                    To dotyczy nie tylko Polakow ale wszystkich chyba nacji na swiecie.

                    Oczywiscie te upodobania sa w zyciu naszym obecne w roznym stopniu, w moim
                    przypadku zdecydowanie za rzadko bo jednak dieta codzienna powiedzmy dosc
                    urozamicona z przewaga kuchni chinskiej ale i inne wplywy z calego swiata sa
                    widoczne, podejrzewam ze zdecydowanie czesciej na talerzu gosci steak niz bigos
                    (ten ostatni moze raz dwa razy do roku).
                    Sa tez ludzie, ktorzy odzywiaja sie w sposob dosc konserwatywny i tu nie tylko
                    o mieszkajacych za granica mowimy.
                    Schabowy, mielony, karkowka, gulasz i kurczak z rozna czesto sa jedynymi
                    potrawami pojawiajacymi sie na stole w wielu polskich domach.

                    Jakis czas temu spotkalem pewnego starszego Wlocha i on mi szczerze powiedzial,
                    ze moze nie jesc makaronu jeden dzien ale na drugi dzien to juz musi
                    bezwarunkowo, moj tesc musi jesc ryz codziennie inaczej niezaleznie od tego ile
                    i czego zje czuje sie glodny.

                    Ot pod wzgledem kuchni ludzie na swiecie maja bardzo rozmaite upodobania.
                    Najwazniesze jest, ze smakuje im to co jedza.
                    Niezaleznie od tego co i jak jedza.

                    • mojito Re: Kulinarne upodobania 23.11.05, 03:52
                      Obserwujac siebie przez lata bacznie i krytycznie zauwazylem,
                      ze z czasem czesc upodoban kulinarnych zmienila sie i czesc jednak
                      pozostala bez zmian.

                      Przeszedlem ewolucje z lubienia miesa zawsze i wszedzie
                      do ryb i kurczaka tylko. Nie wyplywalo to ani ze wzgledow
                      dietetycznych ani jakichkolwiek innych. Tak jakos naturalnie
                      inne miesa mnie nie kreca specjalnie.

                      Makaron moge czesto :). I ryz bardzo lubie. Nie wiem skad
                      sie moja sympatia do ryzu wziela :). Ryz moge na zmiane
                      z makaronem. Ziemniaczany tez jestem, a jakze. Ziemniaki lubie.
                      Za kopytka ziemniaczane duzo zrobie :).

                      Zauwazylem, ze teraz jestem elastyczniejszy. Chetniej jem rozne
                      potrawy. Wczesniej moje wyobrazenie o obiedzie bylo sztywne.
                      Teraz jak trzeba, dzien na salacie przezyje i nie bede narzekal.
                      Moj ojciec, podobnie jak ziec Szopena, ma swoje codzienne upodobania.
                      On musi miec kawalek miesa na obiad. Bez miesa to dla niego nie
                      obiad i niezaleznie od zjedzonej ilosci czegos mu wowczas brakuje.

                      Potrafie tez byc monotematyczny. Jak sie przy..epsze do czegos to
                      potrafie jesc przez pare dni pod rzad. Ta sama zupe, pewnie bigos
                      gdybym mial zapasy :) makaron i ryz. Organizm najwidoczniej sam to
                      reguluje. Po przebudzeniu sie pewnego dnia, wiem, ze mam juz tego
                      dosyc na pewien czas :).

                      Z deserami tez jakos po drodze sie rozstalem. Nie jem zadnych duzych
                      i bogatych w slodkosci. Rzadko udaje mi sie zjesc cala porcje.
                      Bardzo chetnie sie podziele :).
                      • tizedik Re: Kulinarne upodobania 23.11.05, 15:38
                        W moich kulinarnych upodobaniach nie zmienia się w zasadzie tylko jedno: od
                        zawsze niezmiennie lubię słodycze i nie mogę bez nich funkcjonować.
                        Poza tym miewam, jak Mojito, "napady" apetytu na coś konkretnego i mogę to jeść
                        przez czas dłuższy.

                        A teraz mam dla was kasandryczne wieści, z moje ulubionej działki pogodowej.
                        Temat jest powtarzany od pewnego czasu, ale tutaj brzmi szczególnie źle...
                        Podaje link www.przekroj.com.pl/index.php?
                        option=com_content&task=view&id=522&Itemid=49

                        a dla "zachęty" mały fragment tekstu:

                        "Huragany w Ameryce, powodzie w Chinach, pożary lasów w Portugalii. Tak już
                        teraz będzie. Ziemia robi się coraz gorętsza, a klimat zaczyna szaleć.
                        Rozpoczął się wiek gwałtownej pogody i potężnych zmian klimatycznych.

                        Kanada będzie supermocarstwem, brytyjskie plaże zapełnią się greckimi
                        turystami, chianti będą wyrabiać Niemcy, a w środku Hiszpanii pojawi się
                        pustynia. Huragany będą pustoszyć południowe stany USA i wyludnią Zatokę
                        Meksykańską, a powodzie zatrzymają wzrost gospodarczy Chin i Indii. Tak może
                        wyglądać świat już za 50 lat. "

                        Pozdrawiam.
                        Wasza Kasandra/T
                        • mojito Zaczelo sie... 24.11.05, 00:46
                          ...od wczoraj wieczora, caly dzien dzisiaj i jeszcze jutro rano.
                          Najwieksza migracja Amerykanow w roku na Swieto Indycze (Thanksgiving).
                          Wieksza niz na Swieta Bozego Narodzenia. Thanksgiving jest swietem
                          niereligilnym i ma wiecej wyznawcow. Najczesciej odwiedzana teraz strona
                          to www.faa.gov - pokazujaca opoznienia na lotniskach.
                          Na drogach zderzak w zderzak. Dobrze jest siedziec w domu :).
                          Do siostry nie jade. W piatek rano odlatuje i musialbym bardzo wczesnie
                          wyruszyc od niej. Wczesne wstawanie zabija dzien wolny :).

                          Prawie wszystko jutro bedzie zamkniete. Szczesliwie DiBruno beda otwarci
                          do 15:00. Kupie pumpkin pie (ciasto z dyni). Lepiej smakuje niz brzmi :).
                          Dzisiaj szef przypomnial mi, ze koniec roku sie zbliza i firma nie
                          bedzie miala za duzo pieniedzy aby wydostac swojego pracownika z
                          meksykanskiego aresztu w Tijuana za kaucja. Szefowie zawsze psuja zabawe :(.

                          Tizedik,
                          dziekuje za linki :). Z przyjemnoscia patrze na temperatury w San Diego
                          i Tijuana. Zycie moze byc piekne :). Jestem przyjemnie podekscytowany.
                          Nasze numery na dzisiaj:
                          10 12 24 41 52 PB 14,
                          03 08 17 31 45 PB 41,
                          10 16 19 24 38 PB 37. www.powerball.com

                          Byc moze Fortuna bedzie chciala tez zapukac do nas w sobote. W sobote
                          bede w odleglosci 3,810 km od hinduskiej budki z losami. Podane wyzej
                          numery beda wazne rowniez na sobote. Wracam we ftorek. Gdyby cos, to
                          nasze losy sa na lodowce pod magnesem. W lodowce znajdziesz co najmniej
                          polowe pumpkin pie. Niestety, nic wiecej :(. I bedziesz miala chate wolna
                          przez weekend. Przylatuj :). Klucze beda u portiera. I u niego je zostaw.

                          Pozdrowionka sloneczne dla Wszystkich,
                          mojito.
                          • szopen_cn Re: Zaczelo sie... 24.11.05, 06:03
                            Klimatycznie.

                            Susze i powodzie w Chinach byly od bardzo dawna.
                            Aczkolwiek moze to zabrzmi dziwnie ale o ile sie nie myle w ostatnich
                            kilkunastu latach mniej jest takich katastrof niz kiedys.

                            Jako, ze kraj duzy i pogodowo urozmaicony to w zasadzie przez caly rok gdzies
                            jest powodz a gdzie indziej susza.

                            Turystycznie,
                            Mojito, baw sie dobrze i ostoznie.

                            Ogolnie.
                            Dzisiaj od rana nie dzialal internet w pracy.
                            Dziwne uczucie.
                            W rezultacie sporo popracowalem. Z sukcesami.
                          • pysiek13 Zaczelo sie ... tak niewinnie ;)))) 24.11.05, 08:54
                            Witajcie pod wieczornie :))))

                            fair dinkum, fair enough - Szopen is right :))))
                            statement of agreement.
                            samo slowo 'dinkum' znaczy genuine, authentic. eg He's a dinkum Aussie.
                            albo telling the truth, eg. Are you dinkum ?
                            albo genuinly interested in ...
                            eg. Are you dinkum about going to California Mojito ? :))))
                            albo an excellent admirable example, eg. you little dinkum Yvona ! :))))
                            i czytamy dalej ;))))
                            www.worldwidewords.org/qa/qa-fai3.htm
                            Tizedik :))))
                            co jest ? no no, glowa do gory ;)))) pojechalas dziwnie katastroficznie ...
                            swiat wokol nas to dosyc krucha konstrukcja. tak jak demokracja, ktora bardziej
                            jest zmiennym stanem niz konkretnym punktem, ktory mozna osiagnac. nie trzeba
                            wiele, zeby wszystko wokol pograzylo sie w mniejszym lub wiekszym chaosie. a ze
                            natura buntuje sie ? troche sami sobie dolek kopiemy ... a na aure to jusz
                            napewno nie ma metody ;))))
                            mnie jakos to jednak nie bierze, nastrosze wlosy i do przodu ;)
                            upewniam sie tylko, zeby nos w miare nad powierzchnia wody, czasem ale babelki
                            ida, takie zycie ... bez zadrapania karoserii nie zawsze uda :))))

                            co do apetytow kulinarnych, to nie mam zadnych stalych, byc moze cos tam w
                            genach mi przekazano, ooo, na przyklad: malo rzeczy nie lubie ;)))) i zawsze
                            sprobuje chetnie czegos nowego. nie doszukalam ale innych odchylek oprocz
                            sympatii do gorzkiej czekolady w nadmiarze i dobrego wina(rowniez w nadmiarze;)
                            przyzwyczajac nie lubie sie do niczego, napewno nie do jedzenia ;)

                            Mojito :)))) napisal: '... zycie moze byc piekne'
                            jak to moze ? jest, absolutely :))))
                            czasami jest cudowne wrecz niemozliwie cudowne ...
                            czasami ale lekko zlosliwe ;) jak parcie na wypelniony pecherz, gdy nie mozemy
                            w imie dobrego wychowania, czy zasad, wybiec do u-pragnionej toilety ;))))
                            czasami zwyczajnie bardzo smutne patrz: Wiktor story ...
                            a najwazniejsze to chyba to, ze zycie potrafi byc zaskakujace :)
                            super extra i w ogole :)))) ruszaj do Californi, Mexico, na Ksiezyc i gdzie
                            tylko :)))) aaa ... i nie zapomnij podzielic wrazeniami :))))

                            OK nie nudze jusz ...
                            zdrowka wszystkim
                            a tak a propos, to gdzie wszyscy ? Asia ? Tangerin ? Matrioszka ? Mar_za ?
                            Ifa ? Hippo ? Jozio ? hm ... Gunther ?
                            • yvona73pol Re: Zaczelo sie ... tak niewinnie ;)))) 24.11.05, 13:22
                              ladnie napisane......
                              no, wlasnie tak jest, i fajnie i przerazajaco, no i przerazajaco fajnie tez....
                              i dinkum tez ;))))))
                              to gdzie trzeba sie osiedlic, zeby miec ladnie i cieplo na stare lata? ;))))
                              pytam poki co, poki jeszcze moge jakis ruch wykonac ;))
                              ale... jakos tak padajaco sie zrobilo, i wywialo wszystkich tez z forasa, no,
                              nie wiem, moze to burn out?
                              a moze chwilowa niemoc...
                              choc Guntherowa to jakas dluga, moze faktycznie stalo sie to, co zarzekal sie,
                              ze sie nie stanie? ;)))
                              a ja sie dzis dowiedzialam, ze jest cos takiego jak guinea larvae i ze ma sie
                              dobrze :(((( ochyda, brrr.....
                              tyle rzeczy mi sie nie podoba, cholerka.. ale dla rownowagi - tyyyle podoba :))
                              ech, filozoficznie mi sie zrobilo; chyba juz skoncze, bo zaczynam bredzic ;))
                              to ze zmeczenia....
                              caluski,
                              Iwona
                              • szopen_cn tak niewinnie ;)))) 25.11.05, 04:03
                                Tak niewinnie sobie przez okno wygladam.

                                Pogoda jest piekna po prostu.
                                Sloneczko i cieplo.

                                Kontempluje urwanie sie z pracy i wypad na ryby.

                                Znaczy sie nie kontempluje ale kombinuje jak.
                              • kazachstan Re: Zaczelo sie ... tak niewinnie ;)))) 25.11.05, 04:10
                                Dzien dobry,
                                pogoda rzeczywiscie sie popsula i troche pada.chlodno zreszta tez,ale to
                                niedlugo bedzie tak.jak zacznie grzac to juz bedzie grzac i grzac.
                                Tizedik masz racje ja to lubie dobrze zjesc.nie wiem jakto by wytlumaczyc,czy
                                tak sie przyzwyczailem ale jak miesa nie ma na obiad to glodny obiad.slucham co
                                Moja Pani czyta o cholesterolu i o tym co tam dla nas dziadkow szkodliwe,ale
                                tak naprawde poslucham i drugim uchem wypuszczam.sosy niezdrowe, maslo
                                niezdrowe, mieso tylko chude.mleko niezdrowe,sery,to wypada tylko jarzynki z
                                ogrodka jak trzoda zajadac.
                                tez racja ze klimat sie zmienia,bo popatrzcie sami na klimat w Polsce.jak ja
                                byl maly to i zimy byly bardziej surowe,sniezne jak lato przyszlo to bylo lato
                                a nie taka przekladanka troche jesieni w lato a tylko troche ciepla.w Australi
                                tez zmiany nastapily,bo te 20 lat temu jak zaczelo grzac w pazdzierniku to
                                grzalo dobrze dop marca a nawet do Swiat Wielkanoanych.podobno to przez te
                                dziury co to sie porobily w atmosferze ale kto ich tam wie.moze robia jakies
                                cwiczenia w kosmosie i to wszystko burzy kliamt na ziemi.
                                to w takim razie zycze wszystkim dobrego nastroju przed Swietami,bo to juz tuz
                                tuz.Asia rzeczywiscie malo pisze albo napisze i znika,to moze juz i slub sie
                                szykuje i ona taka zaganiana?
                                pozdrawiam
                                Kazik
                                • pysiek13 Re: Zaczelo sie ... tak niewinnie ;)))) 25.11.05, 04:39
                                  Aloha :))))

                                  Szopen jakbys tu byl :)))) ja tez wygladam przez okno i tez kombinuje jakby tu
                                  urwac ;)))) od rana meeting, qrcze d.pa mnie boli, w glowie bigos ... tylko
                                  mnie ryby nie w glowie, oj marzy mi cos marzy ;))))
                                  Yvona, czekaj czekaj cos zapedzilas, na jakie stare lata, co wy tak o starosci
                                  i Kazik :(
                                  skoro jusz o tym piszemy to podobno Australia to 'Ostatni brzeg' ;))))
                                  Mojito :)))) jestes ?
                                  sprawdzam, bo cofnelam moj wpis i chyba troche zapedzilam z tym wysylaniem
                                  Ciebie na ksiezyc ;)))) chyba nie gniewasz, czy cos ?

                                  zdrowko wszystkim piszacym i czytajacym ;))))
                                  P.
                                  • szopen_cn Re: Zaczelo sie ... tak niewinnie ;)))) 25.11.05, 05:50
                                    Niestety urwac mi sie nie udalo.
                                    Dwa zebrania po poludniu beda.

                                    Ach.........
                                    • pysiek13 Re: Zaczelo sie ... tak niewinnie ;)))) 25.11.05, 06:12
                                      :))))

                                      po prostu phack ;)
                                      • pysiek13 Re: Zaczelo sie ... tak niewinnie ;)))) 25.11.05, 07:34
                                        i tak na poprawe ogolnego samopoczucia ;))))
                                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=91&w=24924207&v=28s=0zdrowka
                                        • mojito Siedzac na walizce :))). 25.11.05, 12:41
                                          Zdrowko ogolne,

                                          wyspany, ogolony, prawie spakowany i falszywie nucacy Hotel California
                                          siedze na walizce. Zajrzalem raz jeszcze do Tizedikowych linkow :).
                                          Po namysle dorzucilem parasol ktory wczoraj optymistycznie usunalem.

                                          Dzisiaj zaczelo sie szalenstwo zakupowe. Black Friday. Najruchliwszy
                                          dzien zakupowy. Wszedzie przeceny, przeceny, przeceny...
                                          Niektore sklepy otworzono o piatej rano. Wiekszosc bedzie otwarta
                                          przed osma. Co za ulga, ze nic nie musze dzisiaj kupic :).

                                          Szopen,
                                          thanks.

                                          Pysiek,
                                          :))))))))))))))))))))))))))).

                                          Tizedik,
                                          miej oko na loteryjny business :). Ciekawe ile jest do wygrania
                                          w Kalifornii? Jak bedzie warto - kupie nam los. Jak hazard to hazard.
                                          W Tijuana nie kupie losu. Nie wierze im. Tam przepije fundusze
                                          pijac nasze zdrowia.

                                          Dopinam walizke i jade na lotnisko. Zycie jest piekne. Absolutamente!

                                          Slonecznie pozdrawiam Wszystkich,
                                          mojito.
                                          • tizedik Re: Siedzac na walizce :))). 25.11.05, 14:44
                                            W Kaliforni tez mozna co nieco wygrac;-) Najwiecej w Mega Millions, bo az 25
                                            tych millions...:-)
                                            www.calottery.com/default.htm
                                            Mojito, moim zdaniem, mozesz i tam kupic jakis los....:-))))
                                            Zazdroszcze ci okazji do wygrzewania sie w sloncu zimowa pora. U nas od wczoraj
                                            lezy snieg i na razie nie chce sie stopic.
                                            A losowania, nie ma sprawy, przypilnuje.
                                            Baw sie dobrze:-)
                                            • dyrektoriat Re: Siedzac na walizce :))). 27.11.05, 13:17
                                              Uprzejmie informuje, ze sprawdzilam numerki.
                                              Pula do nastepnego losowania wynosi 66 milionow, z czego 32 do wziecia od reki.

                                              Dyrektoriat


                                              U nas odwilz.
                                              T.
                                              • szopen_cn Re: Siedzac na walizce :))). 28.11.05, 02:10
                                                U mnie ciut lepiej niz odwilz.
                                                Cieplo sie znowu zrobilo.
                                                Tak podkoszulkowo cieplo.
                                                Jako, ze fabryka stoi to i w sobote i w niedziele do pracy nie poszedlem.
                                                Milo sobie odpoczac i czas z rodzina spedzic.

                                                Tylko na ryby mnie ciagnie.
                                                Rozwazam dzien wolny jutro.
                                                Az zal w pracy siedziec.
                                                • mojito San Diego. 28.11.05, 05:53
                                                  szopen_cn napisał:

                                                  " Milo sobie odpoczac... zal w pracy siedziec."

                                                  Hola Amigos,

                                                  powyzsze popieram oburacz :). Swiete slowa. Dlon mnie swedzi
                                                  sroda bedzie nasza :). Absolutnie prawie na pewno :).

                                                  San Diego super miasto. Kolorowe, artystyczne, wyluzowane.
                                                  Ludzie mili, uprzejmi i niespieszacy sie. Historia dotyka
                                                  dookola. Siodme miasto co do wielkosci w Stanach. Drugie
                                                  w Kalifornii. Pogoda idealna przez caly rok. Srednia ok.
                                                  18C (70F - jak przelicze to byc moze C poprawie :).
                                                  Wlatujac do miasta widzi sie prawie co ludzie maja na talerzu.
                                                  Tak blisko lotnisko jest w miescie :).

                                                  Duzo jezdzacych na rowerach, biegajacych parami lub z psami :).
                                                  Weekend mialem pracowicie turystyczny. Zaliczylem Tijuana (Meksyk).
                                                  Kolejka do granicy (40 minut) w San Ysidro i na piechote przez granice.
                                                  Najbardziej uczeszczane przejscie graniczne na swiecie. Ok 50 mil
                                                  ludzi przechodzi tutaj rocznie. Z roznych powodow :).

                                                  Zaliczylem Stare Miasto w San Diego (cale hiszpanskie :) i dzisiaj
                                                  wyspe Coronado (technicznie polwysep). Mieszka tutaj wiecej niz gdzie
                                                  indziej w Stanach emerytowanych oficerow floty amerykanskiej. Teraz wiem
                                                  dlaczego. Piekne miejsce z najslawniejszym hotelem w Stanach - Del Coronado.
                                                  Wybudowany w 1888. Ostatnio odnowiony. Robi wrazenie. Ze scian patrzy
                                                  historia. Tutaj Marylin Monroe krecila klasyczna komedie "Some like it hot".
                                                  Tutaj podobno znany Ksiaze angielski poznal niejaka pania Simpson
                                                  i porzucil dla niej pozniej korone brytyjska :). Czego to kobiety nie
                                                  potrafia :)?

                                                  Jedzenie tez maja przerozne. Etnicznosc kuchni oszalamiajaca.
                                                  Zdrowo sie odzywiaja :).

                                                  Jutro czeka mnie wizyta w dzielnicy La Jolla (klejnot po hiszpansku).
                                                  Duzo dobrego o tej okolicy slyszalem. W plebiscycie w 2002 roku miejsce
                                                  bylo wybrane jako najlepsze do zamieszkania w Stanach. Jutro zobacze
                                                  czy sie nic nie zmienilo :). ZOO chyba nie zdaze zaliczyc. Osobiscie
                                                  uwiezionych zwierzat nie lubie. Smuci mnie to. San Diego ZOO podobno
                                                  jest inne - bez klatek i zwierzeta chodza sobie wolno (i jedza turystow
                                                  - zartuje oczywiscie) ale to ciagle ZOO.

                                                  A teraz spadam. Czeka mnie jeszcze rajd po San Diego by night.
                                                  Wszystkiego nie da sie zobaczyc ... ale probowac nalezy :).
                                                  Zdrowko nasze i powodzenie loteryjne wychyle. Co najmniej dwukrotnie.
                                                  Jutro tez zainteresuje sie lokalna loteria. Piekne miejsce widzialem :).

                                                  Slonecznie w pospiechu,
                                                  mojito.


                                                  • tizedik Re: San Diego. 28.11.05, 10:10
                                                    Nie moglam sobie odmowic...;-)

                                                    Hotel www.goldenstateimages.com/hoteldel.htm

                                                    www.wildnatureimages.com/Coronado%20Island%203.htm
                                                    San Diego www.wildnatureimages.com/San_Diego_photos.htm

                                                    Pieknie tam jest.

                                                    Mojito, cos na ksztalt zazdrosci mnie dopadlo;-)

                                                    Szopen, czytales ten tekst? Ciekawe rzeczy... Ciekawy kraj.
                                                    kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,3024611.html

                                                    • szopen_cn Moze i egzotyka ale ... 28.11.05, 15:08
                                                      Taki oto email otrzymalem:

                                                      Moi Drodzy,
                                                      Milo mi poinformowac ze w dniu 11 grudnia (niedziela)o godz15.00 w budynku
                                                      Ambasady Polskiej (podziekowania dla Pana Ambasadora, *************)
                                                      odbedzie sie spotkanie Swiateczno-Mikolajkowe.
                                                      Msza w tym dniu wyjatkowo o godz. 14tej.
                                                      Catering zapewniamy we wlasnym zakresie. Bardzo prosze o przyniesienie ze
                                                      soba ciast, najlepiej wlasnorecznie upieczonych;-))) Ci ktorzy nie przyniosa
                                                      ciasta proszeni sa o przyniesienie sokow, wody i innych napoi. Dla dzieci
                                                      prosze o przyniesienie slodyczy, popcornu, soczkow w kartonikach, chrupek,
                                                      rodzynek itp zreszta sami wiecie co lubia Wasze dzieci;-)))
                                                      Na spotkanie przyjdzie Swiety Mikolaj, ale prezenty dla dzieci rodzice
                                                      kupuja sami. Prosze o podpisanie prezentu imieniem i nazwiskiem dziecka.
                                                      Na naszym spotkaniu bedziemy tez zbierac zabawki, nowe i uzywane (ale w
                                                      dobrym stanie) mile wiedziane kerdki, piorniki, plastelina ale tez pluszaki,
                                                      pilki , lalki i samochody) Zbieramy tez uzywane ubranka z ktorych wyrosly
                                                      nasze dzieci. Ewentualne dary pieniezne przekazane zostana na zakup ksiazek
                                                      do nauki czytania i pisania. Wszystkie dary przekazane zostana dzieciom w
                                                      szkole dla dzieci chinskich pracownikow migracyjnych, ktora jest prowadzona
                                                      zupelnie na zasadach woluntariatu.

                                                      Bardzo prosze o potwierdzenie emailowe udzialu w spotkaniu, najpozniej do
                                                      9go grudnia. Ze wzgledow bezpieczenstwa musze przygotowac liste osob , ktore
                                                      beda uczestniczyc w spotkaniu

                                                      Pozdrawiamy serdecznie

                                                      *****, **********, ***********

                                                      Egzotyka czy tylko dziwny swiat?

                                                      Tizedik,
                                                      Na temat wzmiankowanej w arykule osoby wypowiem sie jutro.
                                                    • mojito Kalifornii ciag dalszy :))). 29.11.05, 04:16
                                                      Hola Amigos,

                                                      dzisaj La Jolla (La Hoja). Piekne miejsce. Wyraznie zamozne.
                                                      Bylem w Muzeuem Sztuki Wspolczesnej w La Jolla. Budynek patrzacy
                                                      jedna strona na Pacyfik. Tytul wystawy "Southern Exposure".
                                                      Piecdziesieciu artystow z Kalifornii wystawia swoje prace.
                                                      Uczta dla oka i glebia dla ducha. Jeden z eksponatow (cala sala)
                                                      " The reason for the neutron bomb" mial polozonych rowniutko na
                                                      podlodze 50,000 monet pieciocentowych przykrytych zapalka.
                                                      Po obejrzeniu nie mogle sie powstrzymac aby nie przeliczyc :).

                                                      Stamtad pojechalem do Point Loma. Narodowy pomnik dla pierwszego
                                                      Europejczyka ktory postawil tutaj noge. Portugalczyka Juan Cabrillo.
                                                      Wspaniala perspektywa na San Diego, zatoke i port.
                                                      Trzecie co co czestosci ogladania miejsce historyczne w Stanach.
                                                      Dookola krzewy sprowadzone z Australii i Nowej Zelandii.

                                                      Zakonczylem wiec zwiedzanie okolicy. Dzisiaj bylo slonecznie wiec
                                                      nawet sie opalilem.

                                                      Tizedik,
                                                      hotel Del i okolice rzeczywiscie odlotowe. Widzialem dom w La Jolla
                                                      ktory na pewno bedzie sie Tobie podobal. Hiszpanska architektura
                                                      z widokiem na ocean. Nawet jak na miejscowe warunki niespecjalnie drogi.
                                                      "Tylko" prawie dwa miliony :))).

                                                      Oczywiscie zmobilizowalo mnie to do szukania srodkow finansowych.
                                                      W www.calottery.com jest osiemnascie milionow do wygrania
                                                      w srode. Kupilem nam losy.
                                                      Nasze numery:
                                                      10 15 36 38 42 MEGA 06,
                                                      03 09 16 39 43 MEGA 05. Good luck to all of us. I slonca :))).

                                                      Szopen,
                                                      ciagle jeszcze oficjalne urzedy panstwowe nie umieja pisac listow
                                                      do obywateli. Maja klopoty z prosta i zrozumiala forma. I pozostala
                                                      im sklonnosc do pouczania :). Ja staram sie trzymac od nich na odleglosc.

                                                      Jutro kolo poludnia wracam na polnoc. Niechetnie. Niby ten sam
                                                      a jednak troche inny. Z odrobina Kalifornii w sobie.

                                                      Zdrowia i slonca Wszystkim,
                                                      i pomyslnosci w naszym kalifornijskim losowaniu,
                                                      mojito.
                                                    • szopen_cn Re: Kalifornii ciag dalszy :))). 29.11.05, 04:51
                                                      50,000 monet troszke chyba wazy.

                                                      Email powyzszy nie pochodzi od oficjalnego urzedu (konsulatu) ale od grupy pan
                                                      ochotniczo organizujacych zycie pekinskiej poloni. Osoby wyksztalcone i obyte.
                                                      Stad moje zdziwienie.

                                                      Artykol z wysokich obcasow przeczytalem.
                                                      Dosc ciekawe i trafne sa komentarze na forum ponizej artykulu.

                                                      Kiedys czytalem ksiazke "Labedzi spiew" czy cos takiego napisana przez inna
                                                      dziewczyne z tej chyba pierwszej grupy studentow chinskich.
                                                      Dosc podobna historia.


      • pysiek13 pisanie nie-zupelnie bez-alkoholowe ;)))) 30.11.05, 06:47
        Aloha :))))

        nie napisze slonecznie, bo nie jest i pewnie nie bedzie :(
        pogoda zupelnie do bani (pardon drogie banie;) leje, zimno, czasem nawet piorun
        trzsnie tak dla urozmaicenia i nie pamietam kiedy byl ostatni sloneczny dzien !
        chyba Friday 18th ???
        Yvona, zyjesz ? trzymaj sie i nie daj sie :))))
        aaaa ... i troche slonca pokazal nam Mojito z Californii :)))) Wow, qrcze ale
        widoki !!! chociaz taki dom za prawie 2mln to nie moj styl, kto by to sprzatal ?
        Mojito, wedrujesz across continent, fajnie masz ...
        jest jusz Johnny Walker, teraz odkrywamy nowa odmiana Mojito ?
        Mojito Walker ? hm, ciekawe jak smakuje ;))))

        i bedac przy temacie wedrowania, to ja tez z tych 'chodzacych'.
        w Europie to zupelnie inna rozmowa, wszedzie blisko i z przyjemnoscia mozna
        chodzic/spacerowac. Sydney to zupelnie inne climaty, proces chodzenia jest
        w zaniku, a na ludzi idacych wzdluz drogi (nie mylic z takimi jednymi;) to
        kierowcy trabia beep, beep, myslac: napewno mu autko nawalilo ...
        transport w Sydney, to oddzielny paragraf i nie bede uzalac, bo nie jestem w
        humorze na uzalanie, a moglabym pojechac, napewno nie Sydney train ;) ktore
        notorycznie opozniaja. chodze wiec duzo, chodzenie jest zdrowe, poznawcze,
        znaczy ksztalcace i ksztaltujace conieco ;))))

        Tizedik :)))) sytuacja w kraju i na swiecie wymaga duzej koncentracji i
        myslowej wspolpracy wszystkich komorek, na co czlowiek za-pracowany ostatnio
        jak ja, rzadko moze sobie pozwolic. w ostatnich miesiacach moja wydajnosc w
        przyswajaniu informacji (szczegolnie politycznych) zmalala straszliwie ;))))
        staram usilnie, usilnie staram zachowac pogodny dystans ...

        Szopen :)))) ryby to chyba Twoja addiction, masz inne ale ?
        zdrowka wszystkim, biegam dalej

        • tizedik Re: pisanie nie-zupelnie bez-alkoholowe ;)))) 30.11.05, 21:00
          A ja znowu... te obrazki....;-)
          Domu szukalam;-)
          Na okolicznosc (nastepnego)losowania. Chyba nastepnego, bo juz sie pogubilam i
          w rezultacie nie wiem, na jaka loterie Mojito los kupil.
          Gdyby trafil mniej niz wiecej, to domki znalazlam tansze niz za te 2 miliony,
          ale w stylu, jaki w San Diego najczesciej jest widoczny. Bo ten styl
          architektury chyba nazywa sie wlasnie tak, czyli styl San Diego. Tak
          przynajmniej mowili tubylcy z Tuscon. Miasteczko oczywiscie na pustyni, co na
          obrazkach ponizszych dokladnie widac. I nie mowcie mi, ze pustynia nie jest
          piekna! No sami zobaczcie!
          :-))))))))))
          Pysiek, da sie posprzatac, a jakby co, to najmie sie jakas pomoc. A co tam..;-)
          Obrazkow dalam pare, bo nie moglam sie zdecydowac na jednoznaczny wybor.

          Czy to ma byc ktorys z tych domkow...?

          tucson-real-estate.brendaobrien.com/listingdetails_64566.cfm?startrow=2261&&PRICEMAX=1000000&CITY=NO&AREA=NO&PLANCOMM=NO&ADDRESSNAME=NO&AGE=N
          O&ZIPCODES=NO&ADDRESSSUFFIX=NO&PROPERTYTYPE=Single%20Family%
          20Res.&SUBDIVISION=NO&SQFTMIN=0&SAVEDSEARCHTITLE=&SQFTMAX=0&BATHROOMS=NO&GOLFCOM
          MUNITY=NO&ADDRESSNUM=NO&ADDRESSDIR=NO&BEDROOMS=3&SITEMEMBERSEARCHID=0&MLSNUMBER=
          0&RETIRECOMM=NO&PRICEMIN=100&SUBDIVISIONOPS=NO&FEATURES=NO&SCHOOLDISTRICT=NO&lis
          t_id=2534595&PageID=64565

          tucson-real-estate.brendaobrien.com/listingdetails_64566.cfm?startrow=2301&&ADDRESSNUM=NO&SUBDIVISION=NO&MLSNUMBER=0&BATHROOMS=NO&SITEMEMBERS
          EARCHID=0&RETIRECOMM=NO&SCHOOLDISTRICT=NO&ZIPCODES=NO&ADDRESSDIR=NO&BEDROOMS=3&G
          OLFCOMMUNITY=NO&ADDRESSSUFFIX=NO&SUBDIVISIONOPS=NO&FEATURES=NO&CITY=NO&AGE=NO&SQ
          FTMIN=0&PROPERTYTYPE=Single%20Family%
          20Res.&PRICEMIN=100&AREA=NO&ADDRESSNAME=NO&SQFTMAX=0&SAVEDSEARCHTITLE=&PRICEMAX=
          1000000&PLANCOMM=NO&list_id=2530192&PageID=64565

          tucson-real-estate.brendaobrien.com/listingdetails_64566.cfm?startrow=2181&&SQFTMAX=0&AREA=NO&PRICEMAX=1000000&AGE=NO&SQFTMIN=0&PRICEMIN=100&
          MLSNUMBER=0&BEDROOMS=3&ADDRESSNUM=NO&SCHOOLDISTRICT=NO&BATHROOMS=NO&ADDRESSNAME=
          NO&PLANCOMM=NO&SUBDIVISIONOPS=NO&FEATURES=NO&CITY=NO&PROPERTYTYPE=Single%
          20Family%
          20Res.&RETIRECOMM=NO&ZIPCODES=NO&GOLFCOMMUNITY=NO&SITEMEMBERSEARCHID=0&SUBDIVISI
          ON=NO&SAVEDSEARCHTITLE=&ADDRESSSUFFIX=NO&ADDRESSDIR=NO&list_id=2532107&PageID=64
          565

          Czy moze jeden z tych...?

          tucson-real-estate.brendaobrien.com/alllistings_64565.cfm?startrow=2341&ADDRESSNUM=NO&SUBDIVISION=NO&MLSNUMBER=0&BATHROOMS=NO&SITEMEMBERSE
          ARCHID=0&RETIRECOMM=NO&SCHOOLDISTRICT=NO&ZIPCODES=NO&ADDRESSDIR=NO&BEDROOMS=3&GO
          LFCOMMUNITY=NO&ADDRESSSUFFIX=NO&SUBDIVISIONOPS=NO&FEATURES=NO&CITY=NO&AGE=NO&SQF
          TMIN=0&PROPERTYTYPE=Single%20Family%
          20Res.&PRICEMIN=100&AREA=NO&ADDRESSNAME=NO&SQFTMAX=0&SAVEDSEARCHTITLE=&PRICEMAX=
          1000000&PLANCOMM=NO

          Takie obrazki to fajna odskocznia od codziennosci w polskim wydaniu. Ja juz
          teraz czytam glownie tytuly, bo mnie normalnie szlag trafia. Nawet na dyskusje
          mnie nie stac, bo moj komentarz sprowadza sie teraz do krotkich zolnierskich
          slow.
          I zeby nie bylo tylko smetnie, to powiem, ze chodzic tez lubie. Bardzo:-)
          No i poszlabym sobie gdzies daleko...

          Szopen, gdzie ten zapowiedziany komentarz do artykulu o medialnej bizneswoman z
          Pekinu? Przegapilam?

          Pozdrawiam wszystkich:-))))
          • tizedik Re: pisanie nie-zupelnie bez-alkoholowe ;)))) 30.11.05, 21:03

            Cos sie popsulo?
            Moze teraz?
            tucson-real-estate.brendaobrien.com/alllistings_64565.cfm?startrow=2341&ADDRESSNUM=NO&SUBDIVISION=NO&MLSNUMBER=0&BATHROOMS=NO&SI
            TEMEMBERSEARCHID=0&RETIRECOMM=NO&SCHOOLDISTRICT=NO&ZIPCODES=NO&ADDRESS
            DIR=NO&BEDROOMS=3&GOLFCOMMUNITY=NO&ADDRESSSUFFIX=NO&SUBDIVISIONOPS=NO&
            FEATURES=NO&CITY=NO&AGE=NO&SQFTMIN=0&PROPERTYTYPE=Single%20Family%
            20Res.&PRICEMIN=100&AREA=NO&ADDRESSNAME=NO&SQFTMAX=0&SAVEDSEARCHTITLE=
            &PRICEMAX=1000000&PLANCOMM=NO
            • tizedik Re: pisanie nie-zupelnie bez-alkoholowe ;)))) 30.11.05, 21:26
              No i wywalilo mnie z netu zupelnie:-(
              Niestety, te linki sa za dlugie, zeby dalo sie je skopiowac w calosci. Gdyby
              ktos jednak chcial zobaczyc te piekne domki, to polecam skopiowanie calego
              linku i obejrzenie na innej stronie.

              Te linki sa krotsze, ale zdjecia brzydsze.
              livingchoices.com/home/homedetail.aspx?refer=homegain&hid=534466763&mid=7490
              livingchoices.com/home/homedetail.aspx?refer=homegain&hid=534689627&mid=7490
              livingchoices.com/home/homedetail.aspx?refer=homegain&hid=535068128&mid=7490
              livingchoices.com/home/homedetail.aspx?refer=homegain&hid=534805649&mid=7490

              No i w rezultacie zmeczyla mnie ta zabawa.
              T.

            • mojito Niestety... 30.11.05, 21:31
              ...juz z powrotem. Samolot opozniony o dwie godziny czekal na pasie
              startowym w Charlotte (Polnocna Karolina). Pogoda byla kiepska
              w Filadelfii i czekalismy az sie przetrze. Dwie cuba libre w oczekiwaniu
              wypilem. Obie za nasza Fortune. Ladowanie w F. wyszlo za drugim razem w
              strugach ulewnego deszczu. Co Kalifornia to Kalifornia. Deszczu tam nie
              widzialem :).

              Niechetnie dzisiaj pracuje. I nic na to nie moge poradzic.
              Nawet nie probuje :). Obrazy mam pod powiekami :).

              Pysiek,
              majac taki dom, ma sie podobno kogos do sprzatania. Legalnego lub nie :).

              Szopen,
              potwierdziles juz e-mailowo wizyte Amber u Mikolaja?

              Tizedik,
              te poprzednie losy to kalifornijskie na dzisiaj.
              Na dzisiaj tez nasze www.powerball.com
              16 17 32 38 40 PB 27,
              12 22 25 40 45 PB 22,
              05 14 24 37 46 PB 40.

              Jak widzisz zabralem sie energicznie za przeprowadzke do Kalifornii :).
              Twoje linki ciagna do Arizony :). Moze poszukaj czegos z haslami:
              La Jolla/Coronado/Real Estate. Przy odrobinie usmiechu Fortuny
              kazdy z nas bedzie mial dom gdzie bedzie chcial a Kazik farme :).

              Musze spadac, pozdrowienia sloneczne (juz nie pada),
              mojito.
              • yvona73pol Re: Niestety... 01.12.05, 00:40
                z pewna doza nieufnosci zauwazam za oknem slonko - mam nadzieje, ze to dluzsza
                poprawa i wreszcie lato, z prawdziwego zdarzenia :))
                gdzies w Kanadzie zdaje sie zostal wykonany mortal kiss - dziewczyna byla
                silnie uczulona na peanut butter, a chlopak wczesniej go spozyl; nic nie
                wiedzac o alergii partnerki, of korss.... to jest chyba najbardziej oryginalna
                przyczyna zejscia o jakiej slyszalam...
                jak to trzeba uwazac.... juz teraz nie tylko cebula i czosnek proscribed przed
                randka ;)))))
                slonce zdecydowanie coraz mocniejsze, hurra!!!
                caluski i spadam, kolega nam wyjezdza jutro, szykujemy pozegnanie i jeszcze
                pare rzeczy zostalo do zrobienia,
                Iwona
                • szopen_cn I dalej do przodu 01.12.05, 04:36
                  Sobie zyjemy.

                  Pysiek, addictions to ja mam cala kolekcje...

                  Tizedik, W sprawie artykulu nie za duzo mozna powiedziec, pare postow wyzej
                  napisalem, ze dosc trafne sa komentarze na forum pod nim.
                  Ogolnie mowiac sprawa dosc normalna, nic szczegolnego, jedyna osoba wymieniana
                  w artykule ktora jest naprawde szeroko znana to Chen Kaige byly maz owej pani.

                  Z ciekawostek.
                  Wczoraj dzien wolny mialem.
                  Na rybach bylem oczywiscie.
                  Oprocz dosc dobrych efektow w polowie tilapi i braku efektow w polowie sumow
                  zlowilem zlata rybke.
                  Taka ze 3-4 kilo.
                  Bedzie dzisiaj na kolacje.

                  • tizedik Re: I dalej do przodu 01.12.05, 08:45
                    Złotą rybkę??????
                    Szopen, nie jedz!!!!!
                    Ja mam parę życzeń:-)
                  • pysiek13 Re: I dalej do przodu 01.12.05, 08:48
                    uhm, Szopen ;))))
                    all sin tends to be addictive :)))) tez mam pare ;))))
                    znaczy i sins i addiction :))))
                    moze zaczniemy licytacje kto ma wiecej ? he ?

                    a slonko Yvona ? rano tez widzialam przez chwilke. a teraz oooo:
                    www.bom.gov.au/IDN65152.shtml
                    chyba Mojito sobie pozyczyl od nas jak jechal do California :))))

                    Tizedik :)))) pojechalas ladnie z tym real estate phuuuuuuu .......
                    ciagle ale nie jestem przekonana do duzych domow. pomijajac problem sprzatania
                    (dzieki Mojito, nie lubie ale jak ktos obcy kreci po domu i na dodatek zaglada,
                    z racji wykonywanego zawodu do wszystkich katow ;)))) to przeciez trzeba ten
                    dom za-ludnic, co nie ? kazdy dom ma swoj character, zapach i smak ;) dzieki
                    ludziom.
                    ... i na temat chodzenia ;)))) jest taki chanel w TV, gdzie odbywa sie
                    nieustajacy pokaz mody. kiedy wieczorem szukam wiadomosci czy byc moze rzad
                    Australii uratowal Nguyen od smierci, surfuje po roznych chanel, wciaz trafiam
                    na te panienki i facetow maszerujacych w rytm muzyki tam i z powrotem. ten
                    upiorny show przypomina mi Sydney's health-club, ktore mijam jak wracam
                    wieczorem z pracy. w oswietlonych wielkich oknach cale rzedy ludzi dla zdrowia
                    chodza w miejscu po ruchomych tasmach, jak chomiki czy biale myszki w pets
                    shop. no takiego 'chodzenia' to ja nie ten tego ;)))) jak sport to dla mnie
                    musi byc spontanicznie, nic na sile ...

                    i jak w tytule: dalej do przodu pedze.
                    zdrowka wszystkim
                    • pysiek13 Re: I dalej do przodu 01.12.05, 08:52
                      ooops
                      www.bomgov.au/products/IDN65152.shtml
                      i co do zlotej rybki to tez mam zyczenie tylko jedno ale.
                    • pysiek13 Re: I dalej do przodu 01.12.05, 08:53
                      ooops
                      www.bom.gov.au/products/IDN65152.shtml
                      • Gość: szopen Re: I dalej do przodu z usmiechem na ustach IP: 206.73.209.* 02.12.05, 05:21
                        Zdenerwowana blondynka krzyczy do boy'a hotelowego:
                        - Pan sobie myśli, że jak jestem ze wsi, to może mnie pan wsadzić do tak małego
                        pokoju?!
                        Boy:
                        - Ależ proszę pani, jedziemy na razie windą.


                        Na lotnisku stoi Jumbo Jet, na pokładzie 500 osób oczekuje na odlot.
                        Kabina pilotów jest jeszcze pusta. Nagle na pokład wchodzi dwóch panów
                        w mundurze pilota, w ciemnych okularach, z białymi laskami i kierują się
                        do kabiny pilotów.
                        Wśród pasażerów konsternacja, tym bardziej, że obydwaj panowie
                        grają w marynarza, który tego dnia siądzie za sterami. Za moment
                        zawarczały silniki, po chwili samolot kołuje po lotnisku, wjeżdża na pas
                        startowy. Niepokój pasażerów wzmaga się. Samolot na pasie przyspiesza,
                        ale nadal jedzie po ziemi.
                        Pasażerowie już widzą jego koniec, niedługo skończy się skarpa, a za nią ocean.
                        Do końca pasa jakieś 20 metrów, pasażerowie schowali głowy między kolana,
                        skulili się.
                        - O Jezuuuu!!! - rozległ się okrzyk przerażenia.
                        W tym momencie przód samolotu uniósł się i maszyna znalazła się w powietrzu.
                        Z kabiny daje się słyszeć:
                        - Wiesz, John, jak oni kiedyś nie krzykną, to my się naprawdę do tej wody
                        wpier***my...

                        Mąż do żony:
                        - "Kochanie, nie mogę znaleść herbaty!"
                        - "Człowieku, ty byś bezemnie zginął! Herbata jest w łazience,w
                        apteczce, w puszce po kakao, z nalepką "sól".


                        - Wczoraj wyznałem wszystkie grzechy swojej dziewczynie
                        - I co?
                        - Nie pomogło, za trzy tygodnie ślub
                        • pysiek13 Re: I dalej do przodu z usmiechem na ustach 02.12.05, 05:30
                          :)))))))))))))))))))))))))))))))))))
                          odlotowo ...
                          • szopen_cn Re: I dalej do przodu z usmiechem na ustach 02.12.05, 05:56
                            Kontynuujac.

                            A couple go for a meal at a Chinese restaurant and order the "Chicken Surprise"

                            The waiter brings the meal, served in a lidded cast iron pot. Just as the wife
                            is about to serve herself, the lid of the pot rises slightly and she briefly
                            sees two beady little eyes looking around before the lid slams back down.

                            "Good grief, did you see that?" she asks her husband.

                            He hasn't, so she asks him to look in the pot. He reaches for it and again the
                            lid rises, and he sees two little eyes looking around before it slams down.

                            Rather perturbed, he calls the waiter over, explains what is happening, and
                            demands an explanation.

                            "Please sir," says the waiter, "what you order?"

                            The husband replies, "Chicken Surprise."

                            Ah... so sorry," says the waiter, "I bring you Peeking Duck"
                            • yvona73pol Re: I dalej do przodu z usmiechem na ustach 02.12.05, 06:44
                              no nie strasz Pysiek, ze jakies surowe sztormy beda? ja nie chce!!!
                              a za oknem ladnie i ladnie, caly czas :))))))
                              a w zoladku rewolucja, wirus, chorobsko, ale - jednodniowe, na szczescie.....
                              jutro bedzie lepiej.... a moze nawet dzis wieczorem.... i bede mogla cos
                              (cokolwiek) zjesc ;))))))
                              caluski,
                              Iwona
                              • mojito Z usmiechem :))). 02.12.05, 10:09
                                Mezczyzna zali sie lekarzowi: - nie pale, nie pije, nie gram hazardowo,
                                nie ogladam sie za kobietami a ciagle mnie glowa boli :(((. Lekarz po
                                zbadaniu pacjenta mowi: nie moge panu pomoc. Skieruje pana do kowala.
                                "Do kowala?" - dziwi sie pacjent. Tak, trzeba panu aureole rozkuc, jest
                                za mala i cisnie.

                                Kolega pyta kolege: myslales kiedys o ozenieniu sie? Pewnie, ze myslalem!
                                - odpowiada kolega. Gdybym nie myslal - dawno bym sie ozenil.

                                O niewidomych pilotach znalem :).
                                • fasolencja Bilet do Australii. 02.12.05, 20:00
                                  troche stresuje sie losowaniami bo to pewnie bedzie one way ticket, a w razie
                                  wygranej trzeba sie przygotowac finansowo, tez na ewentualny powrot ...a
                                  niestety moja kariera pewnego pieknego jesienngo dnia legla w gruzach, z
                                  przyczyn obiektywnych, zastosowalam forumowe porady ale to nie one byly
                                  przyczyna, no chyba nie..., nie nie napewno;)
                                  rzucajac okiem na wpisy zauwazylam sformulowanie /zartuje oczywiscie/?, kiedys
                                  osobiscie cos pisalam o poczuciu humoru, ale nie niewlasciwe osoby -czyli
                                  majace je, nie wziely sobie tego do serca, mam nadzieje.
                                  pozdrowienia F.

                                  • mojito Moze dzisiaj ? 03.12.05, 19:21

                                    Nasze numery:
                                    03 12 18 33 45 PB 27,
                                    01 03 37 41 51 PB 08,
                                    04 11 13 36 55 PB 27.
                                    www.powerball.com
                                    Milego weekendu Wszystkim,
                                    mojito.
                                    • kazachstan Re: Moze dzisiaj ? 03.12.05, 22:50
                                      Dzien dobry,
                                      nareszcie po kilku deszczowych dniach zrobilo sie naprwde ladnie.dzis nawet
                                      bardzo upalnie.dobrze jest wstac bardzo rano jak powietrze takie swieze i
                                      zrobic obchod po po ogrodzie.
                                      ja tak malo tu zagladam,bo powiem wam ze mam rodzinne zmartwienie.moja corka
                                      odeseparowala sie od meza i nie wiem czy tak to juz zostanie,czy tez dali sobie
                                      troche czasu.nigdy nie wtracalem sie do ich spraw i poza tym nie mieszkaja
                                      blisko,wiec nawet odwiedziny byly zadkie.coz zrobic jak dwoje nie potrafi albo
                                      tez nie chce sie juz porozumiec.
                                      Fasolencja napisalas cos o bilecie ale nie moge sie nic zorientowac o co
                                      chodzi.czy wybierasz sie do Australi?
                                      Mojito widze szykuje nam wygrana przed Swietami i ja chyba tez kupie dla nas
                                      kupon.tak zeby bylo bogaciej.
                                      pozdrawiam
                                      Kazik
                                      • yvona73pol Re: Moze dzisiaj ? 04.12.05, 08:39
                                        oj, na roznych frontach nieciekawie....
                                        Kazik, kiepska wiadomosc;
                                        a z ta pogoda, to tak jest, ze dzis bardzo chcialam na plaze, i wiele wysilku w
                                        to wlozylam, i na plaze nie dotarlam, wskutez zamieszania informacyjno-
                                        komunikacyjnego (autobusy i tramwaje... ups, sorry, pociagi ;)))))
                                        no i tyle mojego, ze sie nalatalam po dworcach w pelnym rynsztunku, kostium
                                        kapielowy na sobie, recznik w plecaku, nawet lektura lekka i przyjemna....
                                        mam tylko nadzieje, ze lato sie juz zaczelo na dobre, bo ostatnie norweskie
                                        klimaty nie za bardzo mnie bawily ;)
                                        och, zeby choc ta fortuna laskawsza.....
                                        pozdrowionka,
                                        Iwona
                                        • dyrektoriat Może w środę? 04.12.05, 13:44
                                          Sprawdzilam numerki.
                                          W srode do wziecia $ 87 Million, czyli $ 41.6 Million Cash Value.
                                          D.

                                          A ja sie cos zle czuje. Generalnie. Na pewno jest w tym troche wplywu
                                          paskudnej, szarej zimowej pogody (odwilz aktualnie). Chce mi sie nic...
                                          T.
                                          • szopen_cn Re: Może w środę? 05.12.05, 02:31
                                            U mnie tez sie pogoda popsula.
                                            W sobote bylo jeszcze ladnie, slonecznie i cieplo ot tak w sam raz na krotki
                                            rekawek.
                                            Wczoraj zaczal wiac wiatr, troche na zanieczyszczenie pomoglo ale i temperatura
                                            spadla.
                                            Dzisiaj juz zupelnie zimno, pochmurnie tez w dodatku.
                                            Chyba bedzie zima.

                                            Fasolencja,
                                            Czy cos nie tak poszlo z ta szefowa od sekt?
                                            • mojito W srode na pewno :). 05.12.05, 05:16
                                              U mnie snieg spadl po raz pierwszy dzisiaj. Na krotko.
                                              Polezal, powiercil sie troche i odszedl/stopnial.
                                              Ale wizyte swoja zaznaczyl...

                                              W srode wygramy na pewno :).
                                              • matrioszkaa Re: W srode na pewno :). 05.12.05, 08:43
                                                Chcialam was wszystkich powitac pieknie w miesiacu, ktorz nazywa sie po
                                                tutejszemu sniezan. I zawiadomic o zepsuciu komputera, pisze z kawiarenki a tu
                                                cos literki nie tak jak trzeba, totez wymeldowuje sie do naprawy, oby rychlej.
                                                Pa
                                                m.
                                                U nas snieg!
                                                • yvona73pol Re: W srode na pewno :). 05.12.05, 09:59
                                                  Matrioszkaa, jak milo cie widziec :))))) naprawiaj szybko kompa i wracaj ;)))
                                                  • szopen_cn Dalej wesolo 05.12.05, 12:28
                                                    Dzis rano odbywalem podróz autobusem miejskim. Siedzialem sobie na takim
                                                    poczwórnym siedzeniu, gdzie dwie pary pasazerów siedza na przeciw siebie. Po
                                                    drugiej stronie siedzial mlody chlopak oraz moherowa babcia (12 batalion 22
                                                    pulku Moherowych Beretów "Rydzyk, Honor i Ojczyzna"). Chlopak odebral telefon i
                                                    tak mówi:
                                                    - Aniu, bede u ciebie dzis o 19. Bardzo cie kocham. Jestes dla mnie jedyna.
                                                    Po chwili odbiera drugi telefon:
                                                    - Czesc Basiu! Wiesz, ze kocham tylko ciebie. Wpadne do ciebie jutro o 20.
                                                    Moherowej babci zaczerwienila sie twarz i zbladl beret. A chlopakowi znowu
                                                    dzwoni telefon:
                                                    -Czesc! Juz do Ciebie jade. Stesknilem sie za toba. Istniejesz dla mnie tylko
                                                    ty Staszku.
                                                    Moherowa babcia wybuchla jak bomba. Zaczela biednego chlopaka wyzywac od
                                                    zboczonych bezbozników, oraz sodomitów. Chlopak spasowial na twarzy, ale
                                                    zachowal zimna krew. Odpowiedzial babci:
                                                    - Przeciez musze sie zabawic przed powrotem do seminarium.

                                                    Programista rozmawia ze swoimi przyjaciółmi po fachu:
                                                    - Wczoraj w nocnym klubie poznałem świetną blondynę!
                                                    - Och Ty szczęściarzu!!!
                                                    - Zaprosiłem ją do siebie, wypiliśmy trochę, zacząłem ją dotykać...
                                                    - I co? I co?
                                                    - No a ona mówi: "Rozbierz mnie!"
                                                    - Nie może być!!!
                                                    - Zdjąłem z niej spódniczkę, potem majteczki, położyłem na stole tuż obok
                                                    laptopa...
                                                    - Nie pie..!!! Kupiłeś laptopa??? A procesor jaki?

                                                    Ciag dalszy...........

                                                    Blondynka rozmawia ze swoimi przyjaciółkami:
                                                    - Wczoraj w nocnym klubie poznałam programistę!
                                                    - Och Ty szczęściaro!!!
                                                    - Zaprosił mnie do siebie, wypiliśmy trochę, potem zaczął mnie dotykać...
                                                    - I co? I co?
                                                    - No i mu mówię: "Rozbierz mnie!"
                                                    - Nie może być!!!
                                                    - Zdjął ze mnie spódniczkę, potem majteczki...
                                                    - Nie pierd*l!!! Nosisz majteczki???
      • pysiek13 Niedokonczony ......;))))) 06.12.05, 00:29
        Slonecznie i z gor naszych Snieznych piszac :)))))

        Mojito :))))) u nas jusz 6th of December - Mikolajowe Swieto :))))
        happy happy birthday :)))))
        zeby plany i marzenia spelnily i te o ktorych nikomu nie mowisz tez :))))
        slonca posylam w prezencie :))))

        zdrowka wszystkim zycze
        P.
        • Gość: yvona Re: Niedokonczony ......;))))) IP: *.nsw.bigpond.net.au 06.12.05, 02:09
          no, wlasnie, wszystkiego najlepszego ;))) mikolajowego ;))))
          wlasnie sobie zdalam sprawe ze to dzis.... ale ten czas leci....
          • kazachstan Re: Niedokonczony ......;))))) 06.12.05, 08:32
            Dobry wieczor wszystkim,
            jak to milo ze Matrioszka sie do nas odezwala.no to teraz szybko napraw
            komputer i zagladaj czesciej.
            Mojito to ja rowniez dolaczam sie do zyczen i dziekuje za te wszystkie losy
            ktore kupujesz dla nas jak przyslowiowy Mikolaj i jakosik nie straciles checi
            do tej pory.nie spotyka sie czesto ludzi ktorzy robia cos bezinteresownie.
            zycze Tobie przede wszystkim zdrowia i samych pomyslnosci.
            u nas pogoda sie poprawila,bylo nawet bardzo upalnie.nasze plany wyjazdu do
            Polski przesunely sie w zwaiazku z moja corka i nie wiem czy wogole
            pojedziemy.nie chce sie za bardzo do nich wtracac a z drugiej strony chcialbym
            jako pomoc.tak to jest jak malzenstwo sie rozpada i nie wiadomo czy jeszcze
            mozna to naprawic.
            pozdrawiam wszystkich
            Kazik
            • matrioszkaa Re: Niedokonczony ......;))))) 06.12.05, 17:32
              Najlepsze zyczenia z kraju snieznego rowniez.
              Wlasnie wrocilam z Mikolajek po czesku-w tej wersji wystepuje on z aniolami i
              diablami, niegrzeczne dzieci otrzymuja ziemniaka, wegiel lub cos drewnianego-zna
              ktos moze jakas podobna tradycje?
              Ja kiedys dostalam palke-drewniana byla, buuuuu.
              Komputer naprawiony.
              Paaaa
              m.
              Zobaczcie-watek tez juz rok ma!
              • szopen_cn Re: Niedokonczony ......;))))) 07.12.05, 02:23
                U mnie wczoraj byla wizytacja powiedzmy, prezentacje rozmaite robilem, poszlo
                nawet niezle ale nagadalem sie do bolu.

                Za to dzisiaj juz spokojnie.
                I tak trzymac.

                Tyle ze temperatura dalej spada i dupka mi marznie.
                • mojito Juz zima. 07.12.05, 05:19
                  U mnie tez slupek rteci sie kurczy. Snieg spadl ponownie.
                  I ponownie sie wycofal prawie w calosci. Zapalono choinke
                  w parku a dzisiaj na drzewach zawieszono kolorowe oswietlone
                  kule. Ladnie to wyglada wieczorem i w nocy. Bedzie wygladalo
                  jeszcze ladniej gdy snieg sie utrzyma.

                  Dziekuje za zyczenia. W Stanach majacy urodziny nic nie robi.
                  Jemu/jej robia. W moim przypadku otworzono mi dzisiaj konto
                  w barze na rogu. Przy cuba libre zostalem. Trzech. I wystarczy :).
                  Powiedzenia o urodzinach zaczely krazyc. Mark Twain nam sie przypomnial:
                  "You are only young once, but you can stay immature indefinitely..."
                  I chyba on tez powiedzial przy obchodzeniu swoich siedemdziesieciu, ze
                  nikt nie lubi kolejnych urodzin ale alternatywa jest nieciekawa :).
                  Kolega zacytowal czyjes powiedzenie, ze najlepszym sposobem aby pamietac
                  o urodzinach zony jest raz o nich zapomniec :). Kolezanka potwierdzila.
                  Jej maz teraz zawsze juz pamieta o jej urodzinach:).

                  Jutro bedziemy cholernie bogaci. Jestem tego prawie pewien :).
                  Nasze numery:
                  02 27 37 45 48 PB 15,
                  01 11 27 30 43 PB 31,
                  10 16 28 31 54 PB 27.
                  Bardzo przystojna suma nam urosla www.powerball.com
                  Jestem pewien, ze zgodzicie sie ze mna :). Najwyzszy czas zaczac
                  uzywac liczydlo :).

                  :))) Wszystkim,
                  mojito.
                  • pysiek13 Juz zima ? taaa ? u nas lato, uffff ... 07.12.05, 05:28
                    Witajcie :))))

                    bedzie dzisiaj 40 stopni i na dokladke upalny wiatr w oczy, jak z pieca ...
                    mamy w Sydney power outrage, taaa z powodu ... upalu. jestem na 31 level,
                    lights off, comps off ( no prawie ;) bez air condition dlugo tu nie wytrzymamy,
                    musimy ale poprawic awarie, potem zejsc piechotka 31 pieter na sam dol fire
                    exit :((((((((
                    mialam napisac cos weselszego, eh ... tymczasem troche szare komorki mam
                    przyduszone ;)
                    zdrowka wszystkim
                    P.
                    • Gość: szopen Re: Juz zima ? taaa ? u nas lato, uffff ... IP: 206.73.209.* 07.12.05, 07:23
                      U mnie sie pogoda wlasnie poprawia.

                      Sloneczko wyszlo i zaraz zrobilo si cieplej.

                      Bedzie dobrze.
                      • yvona73pol znow zima zaskoczyla drogowcow ;) 07.12.05, 14:12
                        pamietacie? tutaj down under powinno byc: lato zaskoczylo kolejarzy ;)))))
                        dzis pojechalam do miasta pociagiem spoznionym o 30 minut ;))) wlasciwie
                        przyszlam na czas, tyle, ze po prostu pociagi przyjezdzaly z opoznieniem....
                        no i lekki udar, leb mi sie krecil caly dzien i jeszcze kreci.... to ta
                        cholerna praca :/
                        no, ale - zyje ;))))
                        i zycze wam dobrej nocki,
                        Iwona
      • pysiek13 bez zalu pokrapianego wesoloscia ;)))) 08.12.05, 08:51
        Aloha :))))

        im gorszy mam nastroj, tym bardziej wyglupiam. wiec dzis chyba wlasnie
        tak ;)))) po wczorajszych 'overtime', dzisiaj troche szalenstwa ...
        pisze wiec do Was w bardzo przyjemnych okolicznosciach lagodzacych chyba,
        okolicznosciach znaczy zewnetrznych to jest, brzuchem na goracym piasku ;)
        po bardzo dobry lunch, najedzona (i bym napisala napita, dziwnie jakos to
        jednak brzmi ;) do brzegu oceanu kilka metrow i ogolnie wszystko piepsze ;)
        przynajmniej chwilkowo ...
        w okolicznosciach lagodzacych znaczy pisze, zeby wszystkie moje bzdety,
        ktore eventualnie mi zdarza, byly z przymruzeniem oka. he he, wszystko mozna
        zwalic na sonce :))))
        ostatnio obejrzalam wokol i co widze ? wokol widze coraz wiecej Italy w
        Oushtralii. ludzie, food, zwyczaje i tak dalej. take last Saturday morning for
        example: o 6.30 am w Bar Ristretto in the Virgin Blue lounge at Sydney Airport,
        bardzo dobra i bardzo mocna short black cofee, potem po wyladowaniu w Melbourne
        szybka toasted foccacia i finally ;)po powrocie do hotel room, spadam na dol do
        Cafe a Taglio na pizza, bowl of pappardelle with veal ragu i glass of chanti.
        phuu ... Australia tez w koncu za-akceptowala Italian grape varieties po
        spedzoniu ponad 200 lat na produkowaniu win z French varieties. na rynku mozna
        znalesc Castagna La Chiave Sangiovesse i Pizzini Nebbiolo made in Australia,
        ktore wcale nie sa gorsze od oryginalnych Italian wines, a co ;))))

        Kazik :))))smutno, z powodu Twojej corki. tez mysle, ze rozmowa to jest to, co
        pozwala kazdemu zwiazkowi trwac.
        • pysiek13 Re: bez zalu pokrapianego wesoloscia ;)))) 08.12.05, 08:54
          chyba bateries wy-siadly na tym sloncu !!!
          • fasolencja bez zalu pokrapianego wesoloscia ;)))) 08.12.05, 23:49
            Dobry wieczor
            Ja tam zalu do nikogo nie mam i zawsze jestem wdzieczna za porady takie
            prawdziwe od serca.
            Kazik, pomazyc zawsze mozna,szczegolnie zima.
            Kiedys ktos sympatyczny obiecal mi, w razie wygranej bilet do A., pewnie juz
            dawno sam o tym zpomnial, ale ja pamietam:), szczegolnie zima mi sie ta
            obietnica przypomina. Takze moge powiedziec ze wybieram sie tak troche
            wirtualnie narazie.
            Szopen
            Z szefowa poszlo wszystko dobrze, dogadywalysmy sie, chociaz nie wiem jak
            potoczyly by sie wypadki gdybym pojechala na to spotkanie z "jej znajomymi" i
            wykazala wiecej zainteresowania sprawami nadprzyrodzonymi.Ale z drugiej strony
            gdybym wykazala zainteresowanie, moze mialabym dzisiaj prace, ale tez moglabym
            byc juz zahipnotyzowana z ukierunkowniem na jakas sekte, wiec ogolnie mowiac
            dobrze sie stalo tak jak sie stalo, i naprawde tak mysle bez zalu.
            • fasolencja bez zalu pokrapianego wesoloscia ;)))) 09.12.05, 00:01
              mojito
              ode mnie tez spoznione ale szczere zyczenia, wsztstkiego najlepszego:)))
              • mojito Unoszacy sie zapach czosnku :). 09.12.05, 02:17
                Zdrowko ogolne,

                w Filadelfii sa rowniez duze wplywy wloskie. Poludniowa dzielnica
                miasta nalezy do Wlochow. Maja swoj Italian Market odwiedzany przez
                reszte miasta. Mieli kiedys niepisane prawo podwojnego parkowania
                na ulicy. Niezyjacy juz burmistrz miasta, Rizzo - Wloch z pochodzenia,
                przymykal na ten zwyczaj oko i tak juz zostalo. Czasami ktos kogos
                postrzeli/zastrzeli i wlozy do bagaznika ale dotyczy to tylko rozgrywek
                wewnatrz partyjnych (mafijnych). Mafia w Filadelfii mocno zostala oslabiona
                ostatnimi czasami. Popularnosc cementowych butow znacznie zmniejszyla sie.

                Jest kilka bardzo dobrych wloskich restauracji i miejsc gdzie mozna
                zjesc bardzo dobra pizze. Po zamknieciu drzwi DelColle fortuna otworzyla
                dla mnie okno w DiBruno. Roznorodnosc doskonalej jakosci produktow budzi
                moj nieklamany podziw i entuzjazm bez koniecznosci odwiedzania slonecznej
                Italii. Lubie tam zagladac, kupowac i ogladac polki. Jest wiekowy fryzjer
                ktory podczas strzyzenia spiewa arie operowe.

                Espresso wloskie tez lubie ale glownie wakacyjnie. Podczas wakacji
                smakuje mi najbardziej. Wiekszosc z nas zna Sylvestra Stalone, malo
                mowiacego ale duzo robiacego Rocky/Rambo. On wlasnie pochodzi z poludniowej
                dzielnicy miasta. Wlosi maja tez specyficznie sympatyczny stosunek
                do kobiet. Usmiechaja sie od rana, wyrazaja ciagle swoj zachwyt i latwo
                obiecuja kobietom rozane ogrody. Nic dziwnego, ze stanowia konkurencje dla
                meskiej populacji innych nacji. Zagrywaja nie zawsze "fair" :). Oh dio mio!
                Oczywiscie mama kazdego Wlocha gotuje najlepiej na swiecie. Pisalem
                juz kiedys, ze nierozsadne jest zaprzeczanie temu :).

                Zaczely sie Christmas party. Dzisiaj odwiedzilem zaprzyjaznione.
                Przyciagnela mnie obietnica moich ukochanych "gnocchi" - wloskich
                kopytek z ziemniakow lub semoliny. Dzisiejsze byly z semoliny.
                Nie zawracalem sobie glowy zadnym innym jedzeniem tylko walilem od
                razu do bufetu wloskiego. Oh, ty gejsza, byly wspaniale. Poprosilem
                o wrzucenie do nich dodatkowej lyzki posiekanego czosnku.
                Absolutny odlot. Jadlem z zamknietymi oczami. Wyciszylem wszystkie zmysly.
                Wyostrzylem zmysl smaku. Skoncentrowalem sie tylko na gnocchi. Warto bylo.
                Przez najblizsze dni nikt sie do mnie teraz nie zblizy poniewaz przesiaklem
                czoskiem. Ale raz sie zyje. Te gnocchi z czosnkiem warte sa kwarantanny.
                Wino bylo lokalne, kalifornijskie. Nie bylo chanti. Zapytalem :).

                Fasolencjo,
                dziekuje. Tym "kims" od biletu lotniczego moglem byc ja. Jestem ostrozny
                z robieniem obietnic ale po zrobieniu ich stoje za nimi murem.
                Nie zgadzam sie tutaj z moim ulubionym pisarzem Mark T. ktory mowi,
                ze lepsza obietnica zlamana niz zadna :). Moim zdaniem zadna jest lepsza.
                Jezeli wiec wygramy i podzielimy rowno nasze miliony to masz u mnie (z mojej
                dzialki) bilet lotniczy do Australii i dwutygodniowe (rozsadne) kieszonkowe.
                Slowo elektroniczne jest obecnie wiazacym dokumentem a wiec slowo sie
                rzeklo/napisalo ... Masz wiec teraz swoj powod aby zyczyc nam powodzenia i
                trzymac kciuki. Dobrze byloby wygrac juz wkrotce gdy lato jest w pelni w
                Australii. A jest co wygrac www.powerball.com

                Ciao e salute,
                mojito.


                • fasolencja Unoszacy sie zapach czosnku :). 10.12.05, 13:39
                  uff, teraz spokojnie moge oczekiwac wygranej, ja tez sie nie zgadzam z Mark T.:)
                  Juz zaczelam czytac "Ludzi australijskiego buszu".I mam pytanie do tamtejszych
                  watkowiczow czy to prawda ze Australijczycy panicznie boja sie chorob
                  zakaznych, w pukcie granicznym otrzymuje sie pigulki antymalaryczne a
                  przkroczenie przepisow celnych grozi nawet wiezieniem? Moze tak bylo w czasach
                  kiedy pan Dworczyk podrozowal, ale chyba nie teraz?
                  Kciuki, jasne ze trzymam, pozdrawiam f.
                  • yvona73pol Re: Unoszacy sie zapach czosnku :). 10.12.05, 14:02
                    jako zywo, nikt mnie nie traktowal zadnymi tabletkami na wstepie ;))))
                    ale... tak zwana kwarantanna i nieprzewozenie niczego "organicznego" (nawet
                    jablka/kanapki!!) jest surowa, a to dlatego, ze oni tutaj maja do teraz
                    problemy z tzw. bad weeds, ktorych za cholere nie da sie wyplenic, a zagrazaja
                    tutejszej przyrodzie...
                    niewinna dla nas roslinka tutaj moze okazac sie nie lada "predatorem" i bez
                    swoich naturalnych wrogow stanie sie problemem;
                    no i kary sa, moze nie wiezienie, ale rownie bolesne uderzenie po kieszeni; i
                    raczej niewiedza nie zwalnia od odpowiedzialnosci;
                    a czy pan autor mowi/pisze o bialych "buszmenach" czy tez o natives? bo to
                    wlasciwie jest temat rzeka, zreszta juz tutaj ladnie naswietlony swego czasu na
                    wontku przez Pysia ;)))) i innych ;)
                    pozdrowionka,
                    Iwona
                    • fasolencja Unoszacy sie zapach czosnku :). 10.12.05, 15:04
                      Iwona
                      ups, chyba troche glupio mogl zabrzmiec moj wpis, ten tytul to calkowity
                      przypadek!,to jedyna ksiazka o Australii jaka mam w domu. Celem podrozy autora
                      bylo zebranie materialow o natives zyjacych w rezerwatach, zreszta pisze o nich
                      calkowicie pozytywnie, czyli ze nie powinni zyc w nich. Ale poza tym ciekawie
                      opisuje swoje przygody, i miejsca ktore odwiedzil poza rezerwatami, czyli
                      prawie caly kontynent. O kanapkach dobrze wiedziec, bo pewnie zrobilabym caly
                      zapas ich:)
                      pozdroofka f.
                      • mojito Dzisiaj cebulowo :). 10.12.05, 20:30
                        Zdrowko absolutne Wszystkim,

                        dzien piekny, lekkosloneczny. Chyba ciut ponad zero.
                        Snieg sobie lezy spokojnie i nikomu nie przeszkadza.
                        W wolnej chwili topnieje sobie wolno.

                        Polaczylem sniadanie z lunchem. Na rustykalnej wloskiej buleczce
                        przysypanej troche maka polozylem dwa plastry cebuli (tej bialej,
                        slodkiej i nieplaczacej) a w srodek wepchnalem wedzonego lososia.
                        Powinno mnie to utrzymac do wieczora. No, moze w miedzyczasie kawalek
                        gorzkiej czarnej czekolady ugryze. Moze dwa... Upijam sie iced tea.

                        Na moim sciennym kalendarzu Dali ostatnia juz grudniowa kartka.
                        Widok na "The Railway Station of Perpignan". Chyba zmienie artyste
                        malarza w kalendarzu w nadchodzacym roku. Chociaz listopad ze swoim
                        Halucynogennym Toreadorem podobal mi sie.

                        Tizedik,
                        moze dzisiaj lepszy nastroj towarzyszy Tobie? Rzuc okiem tutaj:
                        www.powerball.com
                        Ladnie wyglada, prawda? Przed Swietami byloby dobrze trafic :))).
                        Nasze numery:
                        03 21 38 40 49 PB 38,
                        02 15 21 40 52 PB 15,
                        01 04 20 28 38 PB 29. Trzymajmy kciuki :).

                        Milego i pogodnego weekendu Wszystkim,
                        mojito.
                        • tizedik Re: Dzisiaj cebulowo :). 10.12.05, 22:32
                          Cebulowa zupe jadlam wczoraj. Podali mi:-) Dobra byla.
                          Nastroj niespecjalny nadal, niestety.
                          Masz racje Mojito, kasa by sie przydala. A dzisiejsza pula calkiem ladnie sie
                          prezentuje; okragla stoweczka:-)))) Taka liczba mi nawet pasuje;-) I przed
                          swietami by sie przydala, i przed wyjazdem tez....
                          No to zycze sobie i Wam takiej ladnej wygranej......:-)))))))))))))

                          A na moim kalendarzu hiszpanski palac. Piekny. Caly obrazek taki sloneczny, jak
                          by to lato bylo. I tak mam przez caly grudzien, zupelnie inaczej niz za oknem.
                          Obrazek na monitor tez podobny sobie wybralam. Az cieplo sie robi od samego
                          patrzenia:-)
                          No to wracam pod kocyk....;-)

                          Pozdrowka dla wszystkich:-))))))))))

                          PS.
                          Coraz trudniej ten nasz watek sie otwiera. Na "pracowym" komputerze tylko
                          czasami, przez te mase zabezpieczen. Chyba warto pomyslec o kolejnym....
                          Zauwazylam, ze stary post na poczatek teraz by tez pasowal, zwlaszcza ze pula
                          PB niemal taka sama, jak wtedy, prawie rok temu...;-)
                          T.
                          • yvona73pol Re: Dzisiaj cebulowo :). 10.12.05, 23:24
                            a na moim kalendarzu koty ;)))) w kazdym miesiacu...
                            ja tez chce wygranej!!!! to by bylo milo..... ;)
                            dzis chcialam isc na plaze, wiec oczywiscie zachmurzone i bedzie padac,
                            pamietacie moja (i kolezanki) klatwe? ;))) oczywiscie zadzialala bez pudla :(
                            caluski,
                            Iwona
                            • kazachstan Re: Dzisiaj cebulowo :). 11.12.05, 23:16
                              Dzien dobry,
                              chcialem tu podziekowac Matrioszce za bardzo mily list.takie niespodzianki to
                              dopiero przyjemnosc.bardzo dziekuje raz jeszcze.
                              tez wszystkim i sobie zycze zebysmy wygrali,moze to by podbnioslo
                              przedswiateczny nastroj.z powodu corki,to u nas nastroj troche smutny i czuje
                              sie bardzo nieporadnie w takiej delikatnej sprawie.caly czas jednak ludze sie
                              ze jakos beda potrafili sie jeszcze porozumiec.masz swieta racje Pysiek,ze jak
                              ludzie przestaja rozmawiac to znaczy jak nie maja sobie juz nic do powiedzenia,
                              to juz nic nie da sie naprawic.oni jeszcze rozmawiaja,wiec jestem dobrej mysli.
                              nareszcie zrozumialem co to bylo z tym biletem do australi Fasolencji.jak
                              wygramy to dopiero bedzie frajda i nie takie niespodzianki bedziemy sobie
                              robic.czytanie ksiazek o jakims kraju jest napewno uczace,trzeba jednak
                              popatryzc kto napisal i w jakim czasie.jak mysmy wyjezdzali do austrli to nie
                              bylo w Polsce zadnych ksiazek dostepnych,moze dlatego,ze dobre ksiazki byly
                              trudno dostepne.najlepiej pisza ksiazki dzienikarze,bo maja zmysl obserawacji.
                              tutaj dostalem bardzo ladna ksiazke od milej osobki z naszego forum,pisana
                              przez pania doctor ktora mieszkala przez rok w buszu z Aborygenami.jest to
                              ksiazka po angielsku bardzo ladnie opisuje rzozne sprawy australijskie.
                              to dzisiaj po porzadkach w odgrodzie wypije za nasza wygrana po raz kolejny,
                              moze tym razme skutecznie.
                              pozdrawiam wszystkich
                              Kazik
                              • Gość: Pysiek13 Racjonalne lenistwo jest motorem postepu :)))) IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 12.12.05, 08:13
                                Witajcie sonecznie :))))

                                'It's what's on the inside that counts'
                                to jest stara, wyprobowana mantra ludzi, ktorzy lubia powtarzac mantry ;)
                                albo inaczej ;)))) potrzebuja mantry do powtarzania, to ... live by ;)
                                i tu nie zgadzam (z takim mantra-waniem ;) nobo ...
                                men lusting after pretty women without a second thought for their IQ ;)
                                and how often we are buying 'things' just because they are looking good ?
                                na przyklad wino ;) ksztalt, waga i style butelki potrafi powiedziec duzo,
                                zanim nawet probujemy zawartosc. smukle i dlugie butelki to prawie napewno
                                rieslings, ciezkie bogate butelki, wino pewnie bardzo expensive, chociaz nie
                                zawsze dobre ;) and if the wine has a screw cap, the winemaker loves you :))))
                                dziwne ksztalty, crazy labels i zbyt wymyslne nazwy win niemal gwarantuja
                                kiepskie wino i winemaker probuje odwrocic nasza uwage od jakosci ;) warto wiec
                                pamietac, that zany for zany's sake isn't cool at all :)))) a czy nie jest
                                podobnie z ludzmi ? opakowanie ale tez wazne ...
                                to takie moje lunch-owe przemyslenia ;)))) lunch wspomagal Charles Melton The
                                Father In Law Shiraz 2004: great label, great elegant bottle, great price i
                                great taste :))))
                                i ... rozmawianie.
                                przy wino najlepiej oczywiscie rozmawia, ale ale dobrze nie przesadzic, zeby
                                znowu quality nie byla gorsza od quantity ;)))) Szopen wie najlepiej, ze dobry
                                kucharz nie wladuje do potrawy wszystkich specjalow, ktore ma pod reka, wlasnie
                                dlatego, zeby potrawa byla wyrafinowa i wyrazista. to samo z rozmowa. sa ludzie
                                ktorzy zongluja slowami, jak Charlie Chan swoim nunczako, a slowa i tak nic nie
                                znacza ... czesto ludzie zamiast razem zyc i przezywac zycie wspolnie, zyja
                                obok siebie, sa rozne tego powody, chyba nic oryginalnego nie na-pisalam, he ?
                                wszyscy o tym wiemy, right? dzis mam wrazenie, ze duzo ludzi zyje w apologii
                                szczescia, latwego i szybkiego, bez cierpien. natomiast prawdziwe zycie to
                                roznie bywa, to tez cierpienia, rozne crisis, czasem bol ... czasem takie
                                cierpienie przez drugiego czlowieka jest potrzebne, bo dowiadujemy jaki ten
                                (drugi) czlowiek jest.
                                i tak Kazik, dobrze jest czasem sie oddalic zeby cos waznego zauwazyc, mysle
                                wiec ze separacja nie zaszkodzi Twojej corce. a zycze zeby starczylo jej
                                cierpliwosci do rozmowy ... Yvonie rowniez, smok smok :))))))))))))))))))))))

                                i ... konczac moja nie-do-kon-czo-na mysl. bez zalu pokrapianego wesoloscia
                                moglabym wyjsc z pracy i pomaszerowac w tak zwana sina dal, nobo jak w tytule,
                                racjonalne lenistwo jest motorem postepu :)))) kontempluje taka atlernatywa
                                jusz na zapas, w przypadku wygranej, ktora kolo nas krazy i krazy i wierze
                                gleboko, ze ktoregos pieknego dnia bum, trzask i ulubione prask, trzasnie, moze
                                nie jak piorun, trzasnie nas ale :))))

                                dobra, dobra, koncze jusz ...
                                dzisiaj do panstwa wy-madrzala sie Pysiek z 31 pietra ;))))
                                do kotow to ja mam stosunek obojetny (Yvona wytaczaj armaty ;), kalendarza nie
                                mam, w ogole nic nie mam :( Mojito czosnek ? hm ... to jusz lepiej w stylu
                                Gunthera: spadanko ....

                                • szopen_cn Re: Racjonalne lenistwo jest motorem postepu :))) 12.12.05, 08:42
                                  Lenistwo motorem postepu jest niewatpliwie.

                                  To napewno najbardziej leniwy z tragarzy wynalazl kolo.

                                  Co do wina to mnie jakos nie rusza jako idea.

                                  Nie pije owego bo po co ma sie marnowac.
                                  Nie ma dla mnie roznicy pomiedzy takim za 5 i takim za 500 dolarow.
                                  Niezaleznie od butelki.
                                  • yvona73pol Re: Racjonalne lenistwo jest motorem postepu :))) 12.12.05, 09:36
                                    Szopen, bluznisz ;)))) dobre wino, to jest to.... no, ale, chyba trzeba
                                    pomieszkac troche we Francji, zeby sie "podszkolic" przyznam, ze bez tego,
                                    bylabym "winnym" daltonista ;))))))
                                    Pysiek, koty mozna polubic zawsze ;)))) i w najmniej spodziewanym momencie ;)
                                    jak to sie o tym przekonala moja mama, i nie tylko ona...
                                    wedlug twojej teorii to ja jestem nieslychanie kreatywna ;)))) bo lazy....
                                    chyba w nadmiarze ;)
                                    ach, i mnie sie marzy calus Fortuny, takie nicnierobienie przez jakis czas, i
                                    wreszcie porzadne wakacje, bez bolu glowy i niepokoi o "co to bedzie dalej" ;)
                                    no, a tymczasem calusy wszystkim (pod warunkiem, ze nie nazarli sie czosnku ;)))
                                    niestety, pod tym wzgledem zrobilam do tej pory wyjatek dla jednej osoby
                                    only ;)))
                                    pa,
                                    Iwona
                                    • mojito Pochwala lenistwa :). 12.12.05, 15:50
                                      Dolce far niente jest boskie :). Nie zawsze i nie ciagle trwajace.
                                      Znudziloby sie nam i nie widzielibysmy roznicy. Ale od czasu do czasu
                                      praktykowane moze byc nawet tworcze. Intensywnie myslimy co zrobic
                                      aby ten okres przedluzyc. I czasami nam sie przedluzenie udaje.
                                      Lenistwo moze wiec byc dzwignia postepu. Przyklad Szopena z kolem np :).

                                      Rynkowe/marketingowe opakowanie liczy sie troche. Zwraca uwage. Ale bez
                                      przesady. IQ u kobiet liczy sie bardzo :). Zawsze mam second thought.
                                      Bywa, ze mam nawet first. Bywa tez, ze nie od razu... :))). Miewam tez
                                      afterthought :).

                                      Moj ojciec mowi, ze im bardziej nieciekawy (to eufemizm) kraj tym
                                      piekniejszy ma medal do odznaczania. Teraz sie z nim zgadzam.

                                      Z winami pewna roznice miedzy nimi widze. Sama butelka nie oszuka mnie.
                                      Lubie butelki klasyczne. Bez rozpraszajacego upiekszania. Pyska uwaga
                                      z rieslingiem trafna. Butelka w wiekszosci ladna i wysmukla ale wino bywa
                                      czasami za wytrawne ocierajace sie o kwasnosc :). Zawartosci nie oceniam
                                      wedlug butelki tak jak ksiazki po okladce :).
                                      Socjalistycznym osiagnieciem byl strip-tease przy kolacji/kotlecie.
                                      Zawsze zastanawialem sie od czego chce sie odwrocic uwage.
                                      Jak jedzenie to jedzenie, jak ... Tutaj podzielnosc uwagi przeszkadza.

                                      Niestety, nic dzisiaj nie wymysle. Nie zebym nie probowal :)
                                      Musze leciec do pracy. Moze cos sie wydarzy w srode :)))?
                                      htpp://www.powerball.com

                                      Spadam wiec,
                                      mojito.
                                      • yvona73pol Re: Pochwala lenistwa :). 12.12.05, 18:42
                                        czwarta rano, pobudeczka, aaaaaaa...... :(((((((
                                        • tizedik Re: Pochwala (nie)lenistwa :). 12.12.05, 19:27
                                          Iwona, no to w zaden sposob nie powinnas sie dopisywac pod postami o
                                          lenistwie...;-)
                                          Gdzie mieszkasz? Mam nadzieje, ze nie na przedmiesciu Lakemba ani Cronulla...

                                          No i mam tez nadzieje, ze plonace zbiorniki w GB to skutek wypadku, a nie
                                          czyjejs wrazej dzialalnosci...

                                          Do mojego przygnebienia obecna sytuacja polityczna w Polsce doszlo teraz
                                          obrzydzenie:-( Z racji niekontrolowanej aktywnosci seksualnej pewnego polskiego
                                          euro(p)osla.

                                          W zwiazku z tym uprzejmie Was prosze o pare dobrych wiadomosci................
                                          No i czekam na srode! Wreszcie musi sie udac:-)

                                          T.


                                          • yvona73pol Re: Pochwala (nie)lenistwa :). 13.12.05, 03:12
                                            Tizedik, ale ja nie codziennie tak wstaje, choc ostatnio, fakt, coraz czesciej
                                            o piatej (srodek nocy!!!! dla mnie);
                                            coz, taki lajf ;)

                                            nie mieszkam w takich "goracych dzielnicach" choc do Cronulli niedaleko ode
                                            mnie ;) wiedzialam, co sie tam bedzie dzialo, i nawet sie nie wybieralam (a
                                            pogoda iscie na plaze, no i troche czasu wolnego); nie sadze, zeby to sie tak
                                            hop-siup uspokoilo, zauwazcie, ze to juz drugie takie po Francji, jakis
                                            globalny rasizm.... choc.... tutaj "zaczeli" wlasnie libanczycy tydzien temu,
                                            pobili ratownikow i generalnie napastowali plazowiczow (ze szczegolnym
                                            uwzglednieniem surferow);
                                            plus zaszle zamachy na Bali i inne dalsze, to sie nazbieralo.....

                                            co do europosla - zenada, ale w sumie sie nie zdziwilam, jedynie wstyd mi po
                                            prostu :(

                                            z wiadomosci, to niestety, ale mam jedna zla.... Wiktor odszedl dzis od nas, w
                                            lepsze miejsce.... smutno mi bardzo, jakos naiwnie wierzylam (wbrew rozumowi)
                                            ze cos sie stanie, jakis cud medyczny, czy co innego, ze sie uda....
                                            smutno, a jednoczesnie milo, ze byc moze pojawil sie na jego twarzy usmiech na
                                            widok kangura z malenstwem, misia koali i innych stworzen antypodzkich (kartki);
                                            ech, co za zycie..... :((((((
                                            calusy,
                                            Iwona
                                            • pysiek13 De gustibus non ... 13.12.05, 06:46
                                              Witajcie,

                                              taa, Yvona, przykro ... :(((( zycie niekoniecznie jest tak proste jak ta linia
                                              w geometrii chyba ? co to ciagnie w nieskonczonosc ...
                                              a smierc ? smierc zwykle przychodzi nie w pore :((((((((((((((((((((((((((((

                                              Szopen :)))) wcale nie gniewam, ze wino Ciebie nie rusza ;) de gustibus non
                                              disputandum :)))) wino ma to do siebie, ze czasem kogos nie rusza ;))))
                                              najwazniejsze, ze inne trunki Ciebie ruszaja i tak trzymac :))))

                                              Mojito :)))) dolce far niente jest slodkie :))))
                                              chociaz lenistwo nie jest w modzie. aktywnosc - tak. rysuje sie tu dualism:
                                              lenistwo v/s aktywnosc ;)
                                              aktywnosc dla mnie jest zrodlem patologii i calego zla wypelniajacego nasz
                                              piekny swiat ;) najbardziej aktywnosc daje nam we znaki w dzialaniach socjo-
                                              ekonomicznych. wszyscy dyktatorzy, politycy, a takze mordercy, oszusci,
                                              zlodzieje to przyklady ludzi aktywnych ;) leniwi nie tworza obiegowych mitow ;)
                                              bo staraja nic nie robic. mit, z ktorym mamy do czynienia na co dzien, to
                                              wersja, w ktorej aktywnosc jest stanem pozytywnym. nawet w 'slowniku synonims'
                                              slowo 'lenistwo' kojarzy zle, najblizsze slowo to 'truten' ;)))) z obserwacji
                                              zycia wynika, ze nie ma zlych leniwych, sa za to zli aktywni i to oni napedzaja
                                              wszystkie negatywne trendy ;) zly-aktywny zmusza innych do aktywnosci uzywajac
                                              roznych do tego methods. czyli przy-musza. wbrew roznym opiniom, lenistwo to
                                              stan pozadany (od czasu do czasu ;))))
                                              nobo ...
                                              aktywni nawet sa aktywni po to, zeby sobie zapewnic pozniej mozliwosc
                                              porzadnego leniuchowania ;)))) to oficjalne uzasasadnienie, niemniej ale dobrze
                                              oddajace podswiadome pragnienia.
                                              nobo ...
                                              lenistwo jest slodkie ;))))
                                              lenistwo jest wiec stanem wymagajacym promocji, o ile nasz swiat ma zmieniac na
                                              lepszy ;)
                                              nobo ...
                                              lenistwo jest naprawde milym stanem ;) moze byc, hm ... addictive :0
                                              niestety, lenistwo stadne jest trudne
                                              nobo ...
                                              cudze lenistwo irytuje :))))

                                              ktos moze powiedziec 'basta' ... nie obraze sie ;))))

                                              Tizedik :)))) cholera, jestem ostatnio zbyt aktywna czy cos ... wiadomosci
                                              ostatnie wspomagaja moja aktywnosc proportionalnie ;)

                                              zdrowka wszystkim
                                              P.

                                              i pi-esik:
                                              dzisiaj sie wy-madzrala z 13 pietra ;)
                                              • szopen_cn Re: De gustibus non ... 13.12.05, 08:40
                                                Jak widac lenistwo ma wiele zalet.

                                                I dodam, ze powoduje rowniez dobry trening dla szarych komorek.

                                                Albowiem sztuka nie jest cos zrobic ale zrobic to tak by sie przy tym nie
                                                narobic.

                                                Jakos nie mam przekonania do "ciezko" pracujacych a sporym szacunkiem darze
                                                ludzi ktorzy potrafia wymyslic jak cos zrobic prosciej, szybciej i latwiej.

                                                Lenistwo motorem postepu jest.


                                                A co do trunkow to wiele mnie rusza.
                                                Wczoraj ruszyl mnie Absolut.
                                                Nawet niezle ruszyl.

                                                Rzecz ciekawa, wieczorem przy goleniu (juz sporo trzezwiejszy) posliznalem sie
                                                w wannie, co spowodowalo szybkie przemieszczenie sie mojej osoby w kierunku
                                                wskazanym przez grawitacje i tzw crash landing w tej wannie.
                                                I nic mi sie nie stalo, jakos ten slizg i landing trafily moja osoba w wanne w
                                                taki sposob, ze o nic zadna istotna czescia ciala nie zawadzilem i po prostu
                                                pieknie na dnie wanny wyladowalem.

                                                Pol godziny pozniej lezac w lozku solidnie rozcialem sobie palec kartka wlasnie
                                                czytanego czasopisma.

                                                ?????
                                                • yvona73pol Re: De gustibus non ... 13.12.05, 10:42
                                                  lajf jest pelen niespodzianek, wanna lagodna a kartka mordercza ;)

                                                  Pys, nie zgodze sie tutaj: sa zli leniwi, wtedy, gdy owo lenistwo przeklada sie
                                                  na cudze nieszczescie, w przeroznym wymiarze, drobne i wieksze....
                                                  osobiscie znam dokladnie przypadek taki jeden z wieloletnich obserwacji, a i w
                                                  przelocie to i owo sie zauwazy....

                                                  zaniechanie bywa rownie zle, jak zla akcja;

                                                  poza tym nic nowego,
                                                  chyba Morfeusz wzywa,
                                                  pa,
                                                  Iwona
                                                  • mojito Ech... 13.12.05, 17:33
                                                    Ostatnio zlych wiadomosci jest wiecej niz dobrych.
                                                    Smutna sprawa z Wiktorem. Wierzylem, ze ustanowi swoj
                                                    wymarzony rekord ksiegi Guinness. I zyczenia Swiateczne
                                                    i kalendarz z wyspami tropikalnymi nie zdaza...

                                                    Przyjaciolka siostry przy rutynowym badaniu lekarskim znalazla
                                                    u siebie nowotwor. Trzy lata po jego istnieniu. Juz z plamami
                                                    na watrobie. Fakt, ze ten rodzaj bardzo rzadko wystepuje u kobiet
                                                    powieksza tylko jej przygnebienie.

                                                    Wiadomosci z calego swiata tez moga ostatnio przygnebic.
                                                    Mogloby byc ustanowione moratorium przedswiateczne na zle wiadomosci.

                                                    Wczoraj idac do pracy z utrudnieniem przedzieralem sie przez kordon
                                                    policji i protestujacych. Prezydent byl w miescie.

                                                    Ech, te wiadomosci...

                                                    Przypadek Szopena z wanna przypomnial mi dowcip: dwaj kloszardzi
                                                    spotykaja zakonnice majaca reke w gipsie. Co sie Siostrze zdarzylo?
                                                    - pyta jeden. Wchodzilam do wanny, poslizgnelam sie i zlamalam
                                                    reke - odpowiada zakonnica. Przykro nam - mowi drugi kloszard.
                                                    Idac dalej pierwszy kloszard pyta drugiego - sluchaj Stary, co to jest
                                                    "wanna"? Nie wiem odpowiada kolega - nie chodze do kosciola.

                                                    Jutro sroda :).
                                                    www.powerball.com
                                                    Zdrowka Wszystkim,
                                                    mojito.
                                                    • kazachstan Re: Ech... 14.12.05, 02:45
                                                      Dzien dobry wszystkim,
                                                      nie zdazylem nawet poczytac dokladnie o Wiktorze a tu juz sie stalo.bardzo
                                                      smutne wydarzenie tak przed Swietami.bardzo smutne.takie nasze zycie i nic nie
                                                      zmienimy tylko,ze jak mlody czlowiek umiera to jakos tak podwojnie sie robi
                                                      smutno,bo toz mial tyle jeszcze przed soba.
                                                      o lenistwie nie bede tu pisol bo nie uznaje.jak trza cos zrobic to trza i nie
                                                      ma co sie ogladac na kogos,zeby zrobil za nas a napewno nie odkladac na pozniej.
                                                      w Sydney rzeczywiscie byly zamieszki,daleko wprawdzie od nas ale nie wiadomo
                                                      czy do nas blizej nie przyjdzie.policja dostala wieksze prawa,zeby kontorlowac
                                                      te rozboje.roznie ludzie mowia roznie o tych wydarzeniach,ja to nie lubie
                                                      przesadzac,araby czy nie araby,ktos szuka guza ot co.
                                                      ja tez nie mam zadnej dobrej wiadomosci a dobrze byloby zaczac mily swiateczny
                                                      nastroj czyms pozytywnym.w sklepach wielki ruch i to taka roznica,ze Swieta.
                                                      jakby sklepy pozamykali to i by sie nie odczulo,ze Swieta.
                                                      i ciekaw jestem czy wszyscy bywalcy zajrza tu chociaz zlozyc zyczenia,oj ciekaw
                                                      jestem bardzo.
                                                      pozdrawiam
                                                      Kazik
                                                    • matrioszkaa Re: Ech... 14.12.05, 09:38
                                                      cos niesmutnego Wam napisac?
                                                      No to obgadam wlasne dzieci. Mojito wspominal, ze widzial b. wkurzonego
                                                      Mikolaja-to przez moje starsze dziecko! Wpadlo bowiem ono w zwyczaj pisania
                                                      listow do wyzej wymienionego - tak gdzies od polowy pazdziernika codziennie
                                                      porodukowal jakies zyczenie. No swiety by sie wkurzyl. Ale ja bylam zadowolona,
                                                      ze dziecie trenuje pisanie;-) Tylko martwilam sie, ze po swietach rzuci w kat
                                                      pisanine; niestety zrobil to wczesniej-pomyslal, pomyslal i stwiedzil, ze
                                                      Mikolaj przeciez wejdzie do jego pokoju, popatrzy czego potrzebuje i mu to da.
                                                      I patrzcie do czego lenistwo prowadzi!;-)))
                                                      Wczoraj zas rozmawia z siostra (przypomniam lat 5 i 3): Ty chcesz lekarka
                                                      zostac? No cos ty! Lekarze musza duzo pracowac-ja bede pilotem! Omowili to juz
                                                      wczesniej z najlepszym kumplem-beda pracowac na jednej zmianie.
                                                      Od piatku zacznaja sie ferie-ratunkuuuuuuu. Moze ktos mi azylu udzieli?
                                                      I tym pozytywnym akcentem...
                                                    • mojito Och, pocalowanym byc... 14.12.05, 22:18
                                                      ... przez Fortune dzisiaj. Mocno, dokladnie i wielokrotnie :).
                                                      Mozna by sie polozyc pod palma na tropikalnej wyspie, sprawom
                                                      niecierpiacym zwloki pokazac energicznie srodkowy palec. Palcem
                                                      wskazujacym mieszac kostki lodu w cuba libre i tak przeczekac
                                                      pospiech przedswiateczny. Ewentualnie lekko krecic kolka duzym
                                                      palcem od prawej nogi. Piepszyc prawie wszystko...
                                                      Fortunie kupic nowe majteczki w Victoria`s Secret. Widzialem na wystawie
                                                      bardzo ladne, wyjsciowe z koronka :).

                                                      No, zobaczymy, moze to beda prorocze slowa :))).
                                                      Nasze numery na dzisiaj:
                                                      06 27 30 40 55 PB 36,
                                                      12 20 25 34 53 PB 20,
                                                      10 20 29 33 38 PB 09.
                                                      www.powerball.com
                                                      Matrioszka,
                                                      zabawne to co piszesz. Ja do dzisiaj pamietam duze rozczarowanie po
                                                      uswiadomieniu mnie przez starszego kolege, ze sw. Mikolaj to sciema.
                                                      Mama zapytana o status sw. Mikolaja, nie potwierdzila ani nie zaprzeczyla.
                                                      Pewnie nie chciala odbierac mi resztek nadziei. To pewnie bylo moje
                                                      pierwsze duze rozczarowanie :).
                                                      Czy znasz ksiazke Marii Zientarowej - "Drobne ustroje"?

                                                      Spadam, spieszac sie dalej,
                                                      pozdrowienia,
                                                      mojito.

                                                    • tizedik Re: Och, pocalowanym byc... 15.12.05, 00:04
                                                      Ale,Mojito,Fortuna to ona, wiec niech ona da mi raczej buzi po przyjacielsku;-)
                                                      Niech to jednak bedzie BARDZO dobra przyjaciolka;-)

                                                      Ja, ja czytalam "Drobne ustroje". Pare razy, bo tak mi sie podobaly. Wtedy
                                                      jeszcze matka nie bylam... Moj "drobny ustroj" tez czytal i tez pamieta, ze jej
                                                      sie podoabaly te inne drobne...;-)
                                                      A dzis czytam glownie gazety, ble.....
                                                    • mojito Odpowiedni samochod :))). 15.12.05, 01:10
                                                      Od dzisiaj na rynku amerykanskim. Wspaniale sie zlozylo.
                                                      Jutro zamowie :))). I nie zapytam ile pali na 100 km :).
                                                      www.cnn.com/2005/AUTOS/funonwheels/09/16/bugatti_veyron
                                                    • Gość: obserwator Re: Odpowiedni samochod :))). IP: *.133.233.220.exetel.com.au 15.12.05, 03:35
                                                      a moze byscie zaczeli pisac cos na temat? caly czas o dupie Maryni a to podobno
                                                      jest to forum o pracy.od razu wam sie zrobi weselej hi hi
                                                    • szopen_cn Zlapal szopen zlota rybke 15.12.05, 05:18
                                                      O zlowieniu juz pisalem.

                                                      Dzisiaj zdjecie.

                                                      www.ausfish.com.au/cgi-ausfish/yabb2/YaBB.cgi?num=1134618338
                                                    • pysiek13 Re: Zlapal szopen zlota rybke 15.12.05, 07:39
                                                      ;))))))))))))))))

                                                      Szopen rybka super, tylko czemu ma taki wielki brzucho ?
                                                      czy moze pregnant ?
                                                      albo tak ja u-pasales przed zlowieniem ?
                                                      cheers
                                                    • pysiek13 Re: Zlapal szopen zlota rybke 15.12.05, 07:46
                                                      Obserwator ;)

                                                      w naszym pisaniu musi byc miejsce na wszystko :)))) takze na rzeczy rozne, zle,
                                                      glupie, nieudane, smieszne i bardzo madre wywody i bardzo dziwne wywody i tak
                                                      dalej. bo nigdy nie wiadomo, jaki element naszego pisania - moze wlasnie ten
                                                      niemadry ? - obudzi w jakims czlowieku tajemniczy plomien ;) ktory pozwoli mu
                                                      dostrzec lub odnalesc cos waznego ...
                                                      chociaz waznego dla niego samego ...
                                                      chociaz tylko na krotko ...
                                                      a jak masz cos do powiedzenia/napisania dolacz sie :))))
                                                      you are welcome
                                                      P.
                                                    • pysiek13 Re: Zlapal szopen zlota rybke 15.12.05, 08:02
                                                      Mojito :))))

                                                      no no, prezentujesz zdjecie taaakiego auto, a ja nie mam jeszcze licence back :(
                                                      pod Twoim link znalazlam inne, tez moze byc hm ...

                                                      cnn.edmunds.com/new/2006/nissan/350z/index.html?tid=cnn.n.marketmindex.makemodelsearch..0.Nissan*

                                                      z ta Fortuna tez zgadzam z Tizedik, niech ostateccznie mnie smoknie ale bez
                                                      s-poufalania no no :))))
                                                      cheers
                                                    • pysiek13 Re: Zlapal szopen zlota rybke 15.12.05, 08:20
                                                      Matrioszka :))))

                                                      Twoje opowiadania Wigilijne lepsze niz Dickens ;))))
                                                      dawaj wiecej ...
                                                      tez mialam fajny experience z Mikolajem ;))))
                                                      cheers
                                                    • tizedik Re: Zlapal szopen zlota rybke 15.12.05, 09:19
                                                      Ale to nie byla ta rybka od trzech zyczen...........
                                                      Sprawa ma sie tak: Bank rozbity, przyjaciolka F. bawi sie z kims innym......
                                                      Do kitu z taka przejaciolka, jak ta "nasza" F.....
                                                      Czlowiek na nia czeka, przyjalby ja z calym dobrodziejstwem inwentarza, a ona
                                                      co.....????

                                                      Pysiek, ja to bardziej radykalna jestem niz ty, jak widze..;-)
                                                      Bo ja uwazam, ze nasz watek powinien byc dla NAS satysfakcjonujacy, a nie dla
                                                      obserwatora/obserwatorow. A wybor zawsze jest; nie podoba sie, to nie
                                                      czytasz/piszesz. Sprawa prosta.

                                                      Kazik, trzymaj sie! Wiadomo, ze klopoty i zmartwienia naszych dzieci sa dla
                                                      rodzicow tez powodem do zmartwien. Najgorzej, kiedy nie ma jak pomoc. Bo w tym
                                                      przypadku rodzic niewiele moze, a czasem nawet moglby cos zepsuc przez probe
                                                      mediacji. Czasem jednak moglby pomoc....
                                                      Jaka metode wybralibyscie?

                                                      Pozdrawiam:-)
                                                      T.

                                                    • pysiek13 Re: Zlapal szopen zlota rybke 15.12.05, 09:40
                                                      Tizedik :))))))))))))))

                                                      no jestem, jestem ... qrcze zawsze trzeba komus dac chance, niech wygada ;) i
                                                      biore do pisania, za kwilke ;)

                                                      Yvona ;)))) Twoja skrzynka zapchana, albo wrzucilam za gruby list ? wyslalam na
                                                      poczte wiec. list taki gruba jak Szopena ryba ;))))

                                                      cheers
                                                    • Gość: hippo Re: Odpowiedni samochod :))). IP: *.crowley.pl 16.12.05, 09:47
                                                      gratuluję wyboru.... VW robi najelpsze samochody....... mnie niestety nie stać
                                                      na takie cacko... też mam VW ale tylko golfa V... jednak jest to juz mój 6 VW i
                                                      niezamienię go na zadną inną markę
                                                    • Gość: hippo Re: Ech...matrioszka IP: *.crowley.pl 21.12.05, 01:20
                                                      elo elo
                                                      no ja też ma dwie córki w tym samym wieku co twoje...ale one chcą koniecznie
                                                      śpiewaczkami zostać (za dużo gram im na gitarze) no i psycholoszkami (za
                                                      cholerę nie wiem jak to napisać ale to tekst z reklamy)........mikołaja
                                                      przećwiczyłem jak dostałem tonę listów z pokoju obok.....skąd dzieci biorą
                                                      takie pomysły jak NADZWYCZAJNIE KOLOROWE ŻYCIE Z BABY BORN.. ( CIĘŻKO MI
                                                      NAPISAĆ TO JAK ONE TO WYPOWIADAJĄ....)
                                                      PZDR
      • Gość: emilka2002 Re: Niedokonczony business (wontek) :))). IP: *.dsl.mindspring.com 15.12.05, 10:00
        dzien dobry
        Wlasnie przeczytalam pani list na stronie gazeta.pl, i chcialabym pani
        powiedziec, ze takie traktowanie pracownika, zmusilo mnie do wyjazdu za granice.
        I prosze nie uwazac, ze to jest to co chialam pani przekazac lub zaproponowac,
        wrecz przeciwnie. Moze i mieszkam w USA, ale nie maze o niczym wiecej, niz
        wrocic do Polski, do rodziny i przyjaciol, ktorych mi bardzo brakuje, i pomimo
        ogolno przyjetych stereotypow na temat USA, lukusami nie oplywam, i nie mam nic,
        z czym moglabym wrocic do Polski. Jedyne co mnie powstrzymuje przed powrotem do
        Polski, to moje dzieci, poniewaz jesli mnie nie bedzie stac na ich utrzymanie
        Ameryka da mi na to pieniadze, a Polska niestety nie. Wiec jedynym
        zabezpieczeniem mojego powrotu jest moja praca, o ktorej pani wspomina, i wie
        pani lepiej ode mnie, jak to z praca w Polsce wyglada, na co wskzuje pani list.
        To, ze przebywam poza krajem, nie oznacza, ze nie intersuje mnie, co sie w nim
        dzieje. Zasugerowalabym pani, by zglosila to pani do inspekcji pracy lub weszla
        na droge sadowa, ale to niestety trwa a efekt i tak bedzie mierny. Coraz
        czesciej, na szczescie problem ten jest poruszany w telewizji, i nie widze
        powodu dla ktorego nie moglaby pani wystosowac listu z prosba do telewizji, o
        przedstawienie tego problemu na antenie telewizji.
        Ja, przed kilkoma chwilami wyslalam tego typu list do programu Debata,
        e-mail debata@itvp.pl , z prosba o to by pomysleli o poruszenie tego tematu na
        antenie. A tym tematem mam na mysli lamanie praw pracownika, ignorowanie Kodeksu
        Pracy przez pracodawcow, oraz problem z Sadami Pracy, ktore sa obciazone iloscia
        naplywajacych spraw, co ogranicza ich mozliwosci, jesli chodzi o ich szybkie
        rozwiazanie. Poniewaz ja juz to zrobilam, kolejne listy wplywajace na adres
        redakcji, i proszace o pomoc z tym samym problemem zmusilaby ich, do
        przynajmniej zastanowienia sie czy ludzie chcieliby taki program zobaczyc. A
        jesli jeszcze ma pani znajomych, ktorzy rowniez maja problemy w pracy zwiazane z
        nieprzestrzeganiem Kodeksu Pracy, a napewno pani zna, sugerowalabym by oni
        rowniez zwrocili sie z tym problemem do mediow. Historia juz nie raz udowodnila,
        ze my Polacy, jesli naprawde chcemy to potrafimy, tylko ze jednostki sa
        ignorowane, lecz jesli sily sie polacza to cos mozna zawsze zdzialac.
        To jest moja sugestia jesli chodzi o Pani list w gazeta.pl, lecz chcialabym
        zwrocic jeszcze pani uwage na jedna rzecz. poniewaz pani moze pomyslec ze Kodeks
        Pracy i Sady Pracy to nie jest to, z czym pani pomocy potrzebuje. a mianowicie
        to jest z tym scisle zwiazane.
        Jesli przeczytalaby pani Kodeks Pracy dokladnie, znalazlaby pani strone, na
        ktorej sa wymienione wysokosci kar grzywny( boo tylko taka przez Kodeks jest
        przewidziana), dowiedzialaby sie pani, dlaczego przacodawcy robia ca chca,
        dlaczego ludzie sa wyzyskiwani jak niewolnicy, i zrozumialaby pani dlaczego Sady
        Pracy sa obciazone. Kodeks Pracy sam w sobie, jest sformulowany bardzo dobrze i
        ogolnie stoi po stronie pracownika, to sie politykom udalo, bo zostali
        publicznie zmuszeni do popracowania nad nim. Teraz trzeba ich zmusic do tego,
        aby do czesci z kwotami kar za jego nie przestrzeganie dopisali po kilka zer.
        Slusznie sie pani obawia ze zgloszenie tego problemu do inspekcji pracy,
        spowoduje zwolnienie pani meza z pracy. poniewaz uniwersytetowi bardziej sie
        oplaca zaplacic kare rzedu kilkuset zlotych, i zatrudnic inna osobe, ktora sie
        zgodzi na ich warunki. Troche namieszalam. Napisze w ten sosob. Prawo Pracy w
        USA jest bardzo podobne do Kodeksu Pracy w Polsce, z ta jedna mala roznica,
        wlasnie w czesci karania. I tak jak w Polsce, pracodawcy robia co moga, zeby
        placic jak najmniej. Jednak w USA, pracodawcom bardziej sie oplaca zatrudnic
        trzy osoby i nie placic im za nadgodziny, niz zatrudnic jednego i placic mu 150%
        za kazda nadgodzine, lub 200% za niedziele i swieta, bo jesli ktos zglosi, ze
        nie zostal wynagrodzony za nadgodziny, firma podlega ogromnej karze pienieznej i
        odechciewa sie jej wiecej takich numerow. Polski Kodeks Pracy, rowniez okresla
        ilosc godzin, z zaznaczeniem, ze obowiazuja one tylko wtedy jesli nie sa
        okreslone inaczej w umowie o prace, i wszystko powyzej tych 40 godz powinno byc
        placone jako nadgodziny, niestety pracodawcy w Polsce, wiedza, ze wedlug kodeksu
        Pracy bedzie ich kosztowalo mniej zaplacenie tejze kary, niz nadgodzin, jesli
        ktos ich zglosi. wykorzystuja to , jak rowniez fakt bezrobocia, ktorego kazdy
        sie boi. Lecz jesli zmusi sie politykow do zwiekszenia tych kar wystarczjaco by
        pracodawcy, mieli sie czego bac, bezrobocie zacznie spadac, bo ci sami
        pracodawcy, zadaza sobie sprawe z tego, ze taniej im wydzie zatrudnic trzy osoby
        a nie jedna, i dbac o to, by mieli zapllacone wszystko to co zaplacone byc
        powinno. Wierze ze zrozumie pani to, ze jesli bezrobocie spadnie, pracodawcy nie
        za bardzo beda mieli wczym przebierac, a wrecz przeciwnie zaczna walczyc o
        przacownikow wykwalifikowanych z odpowiednim wyksztalceniem, by moc sie utrzymac
        na rynku. A to znowu wiaze sie z typem umow o prace. Bo jesli dostalaby pani
        dwie interesujace pania oferty o prace, obie bylyby na takich samych warunkach i
        za takie same pieniadze, lecz rozniace sie tylko rodzajem umowy na czas
        okreslony i na czas nieokreslony, to ktora by pani wybrala? Jesli obecny rzad
        wprowadzilby poprawki do Kodeksu Pracy, typu 150% za nadgodziny , 200% za
        niedziele i swieta, oraz zwiekszyl kary z tych kilkuset zlotych na kilkadziesiat
        tysiecy, pracodawcy zaczeliby sie obawiac Inspekcji Pracy i Sadow Pracy, inaczej
        nic sie nie zmieni.
        80% ludnosci oglada telewizje, dlatego media nie bez powodu nazywane sa
        czwarta wladza, bo nikt nie lubi jak sie mu publicznie wytyka bledy i
        niedociagniecia.
        A jesli chodzi o Sady Pracy, to rzad mowi o likwidacji Sadow lustracyjnych,
        ja nie widze nic przeciwko przeniesieniu lustracji do IPN, ale po co likwidowac
        sady i wysylac kolejnych ludzi na bezrobocia, skoro mogliby ich wykorzystac,
        jako Sady Pracy. Ja rozumiem, ze chodzi o obciecie kosztow, ale jesli sie
        zastanowimy, to przy zmianie Kodeksu Pracy pod wzgledem karania przcodawcow,
        jesli oni zaczna placic tysiace a nie setki, to te sady zaczna przynosic zyski a
        nie straty. Wiec prosze sie zastanowic, czy nie warto jest poinformowac
        telewizji i poprosic ichh o pomoc w rozwiazaniu bledu systemu, jak dalej
        cierpiec w milczeniu. Mnie naprawde zalezy na powrocie do kraju, ale ja chce
        miec do czego.
        Prosze rowniez pania, aby powiedziala znajowym, by dolaczyli sie do tej
        cichej demonstracji, a mozliwe, ze niedlugo zobaczymy tego efekty. A jesli
        zdecyduje sie pani napisac list do redakcji Debaty, to proponuje by zasugerowala
        im pani, pana Leppera jako jednego z gosci, poniewaz pan Lepper nieraz
        udowodnil, ze potrafi sie w sejmie odezwac nie zwazajac na krytyke ze strony
        innych poslow, a PiS jest od nich w jakis sposob uzalezniony, i moze mu przytaknac.
        Najserdeczniej Pani dziekuje za poswiecona uwage, i zycze powodzenia
        • pysiek13 Re: Niedokonczony business (wontek) :))). 15.12.05, 10:07
          przepraszam, do ktorej Pani to adresowane ?

          Ich verstehe nicht :((((
          • szopen_cn Re: Niedokonczony business (wontek) :))). 15.12.05, 11:38
            Chyba nie do mnie.
            Nawet "pania" sie nie moge nazwac.

            Ciekawe czy ten list znalazl sie tutaj przypadkiem czy nie?

            Aczkolwiek opisywana sytuacja wyglada na nieciekawa to jednak nie za bardzo
            widze powodzenie akcji polegajacej na pisaniu do gazet i probach wsparcia sie
            Lepperem.

            Ale moze ja czegos nie wiem?
            Znaczy sie wiem, ze wielu rzeczy nie wiem ale........
            • mojito Snieg i zyczenia do zlotej rybki :). 15.12.05, 20:09

              Sniezy lekko u mnie. I zimno jest. Fortuna to jednak cyganskie dziecie :).

              Zlota rybka Szopena bardzo przystojna. I brzusio ma imponujace. Ciekawe
              czy zaoferowala spelnienie trzech zyczen? Jezeli jakies zyczenie zostalo
              niewykorzystane to chetnie je odkupie? Mam zyczenie...

              Do pracy wracam. Ech...
              • szopen_cn Re: Snieg i zyczenia do zlotej rybki :). 16.12.05, 09:25
                Rybka nie chciala ze mna gadac niestety.
                Poszla wiec do galarety.

                Jeszcze zlowie taka prawdziwa.

                Moze jutro.
        • Gość: hippo Re: Niedokonczony business (wontek) :))). IP: *.crowley.pl 16.12.05, 09:41
          elo elo
          mam fajnie w głowie po ostatniej rozmowie i nie wiem po której stoje stronie..
          nie wiem kto ma ochotę na czytanie tylu słów o żalach i klęski rozmiarach...
          mieszkam w polsce więc żyję po polsku uciekać stąd prosta sprawa w inne miejsce
          bo tam bezpieczna enklawa.. a moze trzeba stanąć twarzą w twarz z problemem nie
          żyć marzeniem o lepszym życiu i wypić to piwo co rząd i bezrobotni warzą i
          przestać żyć w ukryciu nie ulegać rozmyciu przez rewolucję żadzy pieniądza...
          wszystko ma swój koniec i początek i otym ten wontek bo gdzie jest początek
          tego nie wie nikt a końca nie widać być moze szybko przyjdzie i jak szydło z
          worka wyjdzie jak oliwa zawsze wypływa co prawdę skrywa...
          • yvona73pol Re: Niedokonczony business (wontek) :))). 16.12.05, 10:56
            hej, hippo, fajnie, ze humorek dopisuje ;))))
            a na zlota rybke czekam tez....
            Pysiu, moja skrzynia na hocie nie za wielka jest, gazetowka lepsza ;))
            aczkolwiek jeszcze nie udalo mi sie otworzyc przesylki ("wystapil blad w
            czytaniu zalacznika, prosimy blah, blah, blah"... ;)))))))
            caluski
            Iwona
      • pysiek13 HAPPY BIRTHDAY YVONA :))))))))))))))))))))))))) 17.12.05, 03:51
        Yvona :))))
        wszystkiego najlepszego, co tylko sobie za-marzysz i co tylko sobie wy-
        myslisz ;)))) Presidenta !!!! pomyslnych rozmow z Black Prince ;)))))))
        i ... duzo usmiechow na codzien :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

        Hippo :)))))
        fajnie, ze piszesz. i co ? i co nowego ? skad piszesz, z Polski czy jusz nie ?

        zdrowka wszystkim
        • mojito Na fali przedswiatecznej :). 17.12.05, 05:00
          Siemanko ogolne,

          taaa, ryby maja to do siebie, ze sa malomowne. Nabieraja wody w usta
          i nie sposob z nich slowo/wode wycisnac. Kiedys spiewaly w Ukajali :).
          Do galarety z milczacymi rybami! Cala juz zjedliscie?

          Hippo,
          Golfy maja swoich zwolennikow. Bardzo dobrze sie sprzedaja w Europie.
          W Stanach ich nie ma. Sa Passaty i Jetty. Ostatnio spadla ich sprzedaz
          w Stanach. Mieli pare psujacych sie modeli z drogimi czesciami.
          Korporacja VW ma troche klopotow finansowych. Ciagle placa za kosztowne
          kupno marek Bugatti, Lamborghini i Bentley. Obecny Bugatti byl przygotowywany
          przez szesc lat. I nie wiadomo jak sie bedzie sprzedawal. Za milion dolarow
          na pewno ja nie kupie :). I zaden z moich znajomych tez nie.
          Ale Golfy sa bardzo udane. VW Touran podobno tez. Ten bardzo drogi VW Phaeton
          tez sprzedaje sie wolno. Cena V8 okolo 70 tys. a W12 ok. 100 tys. Drozej
          niz BMW. Ludzie nie chca placic wiecej za VW niz BMW :).

          Dzisiaj po pracy dalem sie uniesc fali wplywajacej i wyplywajacej ze sklepow.
          Lubie ten okres przedswiateczny gdy sklepy uwodza klientow kolorem dekoracji,
          swiatlami i odnizkami cen :). Kupilem trzy pary boxer-shorts. Motywy mi
          odpowiadaly :). Odkrylem w sobie cos kobiecego - nie moglem sie oprzec
          parze czerwonych wloskich butow :). Zartuje, oczywiscie, z ta czerwienia.
          Czarne sa. Buty maja cos w sobie :))). I duzym zdziwieniem zauwazylem
          rowniez w DiBruno nowozelandzka oliwe z oliwek. Zdziwilo mnie pochodzenie
          i cena. Nie wiedzialem, ze Kiwis oliwe produkuja. Cena rowniez, poniewaz
          osiagnela poziom dobrej butelki wina o dwukrotnie wiekszej pojemnosci.
          Zdziwiony oliwe Elovi kupilem. Zobaczcie zreszta sami
          www.olivesnewzealand.com
          Widzialem tez oczywisty prezent dla Pan piszacych na tym watku :).
          Pomysle jak mozna te oczywiste prezenty dostarczyc. Bede negocjowal
          ze zwiazkiem zawodowym golebi pocztowych aby uzyskac korzystne ceny
          za dostarczenie :).

          Iwona,
          ogromna urodzinowa buzka. Wszystkiego zdrowego, kolorowego i panoramicznego.
          Happy Birthday spiewal nie bede. Ze spiewaniem u mnie nie ten tego :).
          Jutro kupie Tobie los na sobote. Fortuna/licho nie spia :). Kto wie...

          Ide przymierzyc jeszcze raz buty. Rozmiar Szopena (10). Buty maja jednak
          cos w sobie. Zaczynam rozumiec troche kobiety :))).

          Slonecznie pozdrawiam,
          mojito.
          • yvona73pol Re: Na fali przedswiatecznej :). 17.12.05, 06:35
            ach, dziekuje, dziekuje (dyg) (Mojito, masz plusa za nie-spiewanie ;)))))
            powaznie ;))
            nieskromnie mowiac zdradze, ze tez sobie tego wszystkiego zycze ;))))
            ale ja generalnie wszystkim dobrze zycze, to czemu nie sobie? ;))))
            Pysiek :))))))))
            ide teraz spac (jakos tak wyszlo ;))) i bede snila o was, forumowicze kochani i
            o tej mojej swietlanej przyszlosci ;))))
            caluski urodzinowe
            Iwona
            • mojito Dodatek do zyczen :). 17.12.05, 19:59
              Addendum:
              03 26 28 39 54 PB 22 www.powerball.com
              Na male studio powinno wystarczyc. Good luck :).

              Pogoda piekna. Prawie sloneczna. W parku bylo male zgromadzenie.
              Jastrzab posilal sie golebiem i od czasu do czasu wodzil groznym
              wzrokiem po obserwujacych posilek ludziach. Podobno razem z zona
              przenosza sie na zime do parku. Bedzie mniej golebi. Policja tez
              sie przygladala ale nie interweniowala. Ludzie zdjecia robili.

              Milego i pogodnego weekendu Wszystkim,
              mojito.
              • Gość: Gunther_0 Re: Dodatek do zyczen :). IP: *.nsw.bigpond.net.au 18.12.05, 05:31
                Siemanko kochaniency;)))
                to ja tez sie dolaczam chociaz troche spoznione, ale szczere.
                Yvonka kufereczek stuweczek, zdrowia szczescia pomyslnosci,samych radosci i
                slodyczy Gunther tobie zyczy;)))

                i spadanko,najlepszego Amigos przed Swietami i w Swieta i w Nowym Roku.
                • Gość: hippo życzenia ze szczerego serca IP: *.crowley.pl 18.12.05, 20:43
                  ile drogi jeszcze jest przed nami tyle szczęścia zyczę na które pracujemy
                  sami.. minionych złych chwil pamiętania i nauki wyciągania z nich by nie
                  stracić chwil kolejnych dobrych...złych nie kopoiwania więcej sił do się
                  starania.. by kolejny rok był jak po kroku krok do szczęścia i radości braku
                  złości i każdemu jego (jej)-mości ze szczerego kamienia serca życzę by móc
                  powiedzieć aby mnie usłyszeć krzyczę.. bo znacznie łatwiej jest gdy do kresu
                  łez doprowadza miłość nas czyli mnie i was i raz po raz wybaczamy porzucając
                  wredne ramy które w głowie mamy tworzac bariery sobie sami... trzeba by być
                  sobą nadal mimo że za wielką wodą każde z nas jest mimo wielu łez mimo naszych
                  sił kresu kres jak gdyby to był naszej głowy wiersz spróbujmy sami idiomami
                  opetani powiedzieć w takie swięto w serce zdrowe ranni że mamy sens życia swego
                  od naszego ideału dalekiego już głębokiego nie płytkiego mego słowa taki
                  przekaz tego... nadchodzi dzień i wbijamy się weń prezentami a najwiekszym z
                  nich jest miłości dar bez w sercu złości....
                  pozdrawiam was wszystkich.. natępne słowa napisze z GB.. życie układa nam drogę
                  po swojemu ale nie warto złościć się chować urazę....
                  • yvona73pol Re: życzenia ze szczerego serca 18.12.05, 21:26
                    Gunther :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) fajnie ze jestes :)
                    Hippo :))))))) piekne zyczenia, dziekuje :)
                    • Gość: hippo Re: życzenia ze szczerego serca IP: *.crowley.pl 19.12.05, 00:28
                      to dla ciebie na głownym planie Yvo.......and happy new year......all of you....
                      • szopen_cn Re: życzenia ze szczerego serca 19.12.05, 02:30
                        I ja sie do zyczen urodzinowych dolacze.
                        Moze i ciut za pozno ale bardzo szczerze.

                        Spelnienia marzen.
                        • fasolencja życzenia ze szczerego serca 19.12.05, 07:03
                          ode mnie tez wszystkiego naj...najlepszego...pozdrawiam...
                          • yvona73pol skoro juz tak sobie zyczymy.... 19.12.05, 08:25
                            to dalej idzie tak: Wszystkiego najlepszego, Happy Birdhday i samej radosci,
                            owocnych skokow i wszelkich inicjatyw, calorocznego bliss, i jeszcze dluzej ;)))
                            dobrych dusz wokol i tak dalej, i te pe ;)
                            zycze ci Pysiek :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                            z calusami,
                            Iwona
                            • tizedik Pysiek i Yvona :-))))))))))))))))))))))))))))))) )) 19.12.05, 23:59
                              Dziewczyny, ja dla WAS tylko same naj, naj, naj......lepsze.
                              Wszyskiego, czego byscie chcialy:-))))))))))))))))))

                              A w zalaczeniu horoskop na okres od 19 do 25 grudnia z portalu Interia.

                              www.internetia.pl/horoskop/index.html?znak=strzelec
                              W świetnym humorze i w doskonałym nastroju witać będziesz święta. Jest wiele
                              powodów do tego, by się cieszyć, by myśleć o przyszłości z optymizmem, wiarą w
                              sukces i w pomyślny bieg wypadków. Koniunkcje Słońca i Merkurego zachęcają do
                              aktywności, do pracy i działania. Nie warto z niczym czekać na sam koniec roku,
                              lecz jeszcze teraz, przed świętami, warto się zabrać za robotę, by móc w Boże
                              Narodzenie myśleć już wyłącznie o odpoczynku, dobrej zabawie z bliskimi,
                              wspólnych biesiadach i rozmowach na lekkie i przyjemne tematy. Już od czwartku
                              zwolnij obroty, szukaj okazji do wyciszenia, pooddychaj atmosferą świąt,
                              postaraj się nawiązać kontakt z własną podświadomością, sercem i duszą.
                              Przekonasz się, że żyjesz na zbyt wysokich obrotach, że zbyt wiele rzeczy
                              chcesz robić jednocześnie. To powoduje rozproszenie energii i rozdrabnianie się
                              na coś, co nie jest warte uwagi, czasu i zainteresowania.
                          • Gość: hippo Re: życzenia ze szczerego serca IP: *.crowley.pl 20.12.05, 03:05
                            pozytywne drogi wykładane są dziurami negatywnych podłych myśli złych..... jak
                            powiedzieć to co jak mydlane tło na oka dnie siedzi i w podświadomości
                            przeszłością bredzi... w pamięci obraz kręci czasu zaprzeszłego niedoodwrócenia
                            możliwego i co z tego ze jest cool miałem wiele ról i nadal stoję na początku
                            drogi swej mówią do mnie wszycy "ej uśmiechnij się".....na twarzy tamtych minut
                            odciśniete piętno siwych włosów w bród....a z duszy mej wydobywa sie zgnilizny
                            smród podłości fundamentem złości bez litości wyłożony.. łzami pamięci zmorzony
                            na łopatkach wyłożony zasypiam powoli tańcząc takty kolejnej roli raz na cztery
                            raz na dwa....
                            • mojito Slonce w znaku Strzelca :). 20.12.05, 05:48
                              Ciagle jeszcze jest. Niedlugo. Pojutrze kalendarzowa zima.
                              Komu zima temu zima :). A komu lato...

                              Jutro zaczne sie rozgladac za galazka choinki. Bombke jedna
                              sliczna mam, recznie malowana i jabluszek pare szklanych,
                              dmuchanych, czerwonych tez. Piekna galazka bedzie :))).

                              Pysiek,
                              stowka wszystkiego najlepszego, Amiga :).

                              Hippo,
                              wynika z postu, ze na plecach zasypiasz :)

                              Gunther/Amigo,
                              :))).

                              Spadam zasnac na brzuchu raczej, moze na boku...
                              Moze cos kolorowego mi sie przysni?

                              Dobranoc/dzien dobry odpowiednio,
                              mojito.

                              • Gość: Asia Re: Slonce w znaku Strzelca :). IP: *.akl.callplus.net.nz 20.12.05, 08:54
                                kochanienkie dziewczyny troche spoznione ale z calego serca, wszystkiego co
                                najlepsze, zdecydowanego spotkania z Fortuna (niekoniecznie pieniezna ale
                                jezeli sobie zyczycie to tez oczywiscie), przesylam moc usciskow Yvonka i
                                Pysiek :) spelnienia wszystkich najskrytszych marzen :)

                                wszystkim pozostalym klaniam sie nisko :)
                                • yvona73pol Re: Slonce w znaku Strzelca :). 20.12.05, 12:04
                                  dzienksy wielkie Asiu kochana ;)))))
                                  sie odezwe niebawem...
                                  taki troche mlyn ostatnio, a i tak nie zdaze z wieloma rzeczami :/
                                  caluski dla wszystkich,
                                  Iwona

      • pysiek13 Baaardzo pozytywne wibracje :))))))))))))))))))))) 22.12.05, 04:28
        Witajcie przed-swiatecznie :))))

        Oh, you better watch out, you better not cry ... la lala la i caly ten b.lls.t.
        kiedys pewna pani w America napisala bardzo provocative, nie pozbawiony ale
        racji, article pt:
        'Die Santa ! Die !' w ktorym miedzy innymi pisze:
        'he is a debased pusher for that peculiarly American idea that you get more
        things, more toys, more candy because you're 'good', not because it just turned
        out that way due to matters of chance, such as what kind of job, or values your
        parents have'
        calkiem interesujace i prawie, prawie bym zgodzila jest jedno ale, ale ...
        - ja bardzo bym lubila byc prawdziwy Santa :(
        - byc takim pogodnym grubasem in a red coat z rozwiana biala grzywa (tego mi
        brakuje naj-bardzo, si si ;))))
        - podrozowac po calym swiecie :)))) qrcze roz-marzam sie ...
        - wiedziec jaki komu present, bez glupich domyslow i nieudanych trafien ...
        and
        and
        and:
        you work just one day a year and people treat you like a movie star ;)))))))))

        phuu, jak ktos jeszcze nie mial takiego experience, ze Wishing Cards i drobne
        presents to jest najlepszy boost, to niech zaluje ;)))) mysle ale, ze kazdy wie
        o czym pisze i to jest fan-ta-sti-czne uczucie :))))
        dostalam taki jeden sliczny pachnacy Moleskine notes 'to capture reality on the
        move (oh yeah, on the move all the time;), to pin down details (si si;) i tak
        dalej i co najwazniejsze, to nawet Picasso taki mial i Hemingway i jeszcze
        kilku, no no teraz to ja dopiero he, zaczne pisac ;)))) dzieki serdeczne :))))
        i i .. i dostalam slyczne ksiazki, niektore cale usmiechane ;) i sliczna ZABE,
        a co !!! zaba dla ZABY, to najlepszy present :)))) dzieki Yv :))))
        na poczatku grudnia przyszedl baaardzo gruuuby present z Polski:
        'Slownik 100 tysiecy potrzebnych slow' by Prof.Jerzy Bralczyk i tak jak present
        mnie ucieszyl, to z innej strony tez zmartwil. nobo, osoba, ktora wyslal
        present, to wcale a wcale nie pisze do mnie, czyli nie rozmawia do mnie, to po
        co te 1000 nawet slow, jak nic nie ma do powiedzenia ?

        wow, dostalam ale tyle od Was serdecznych zyczen, ze wszystko SIE
        wyrownalo :)))) dziekuje bardzo, pieknie sie klaniam, jestescie kochani :))))

        chwilowa przerwa w transmisji programu ... :(
        bedzie ciag dalszy za kwilke :))))
        ... fasten your seat belts tight and get ready for action :))))))))))))))))))

        smok smok
        • Gość: szopen Re: Baaardzo pozytywne wibracje :)))))))))))))))) IP: 206.73.209.* 22.12.05, 06:22
          > ... fasten your seat belts tight and get ready for action :))))))))))))))))))

          Siedze i siedze, pasy zapiete.

          I nic.

          • pysiek13 Re: Baaardzo pozytywne wibracje :)))))))))))))))) 22.12.05, 06:54
            Szopen :))))))))))))))))))))))))))))))

            jusz jusz, jedna reka w pracy, druga bumeluje ;))))
        • pysiek13 Re: Baaardzo pozytywne wibracje :)))))))))))))))) 22.12.05, 06:56
          ... i ciag dalszy nastapil :))))

          now wiec, fasten your seat belts tight and get ready for action :))))

          nie wiem jakim cudem nam udalo, po dlugich probach synchronizowania naszych
          times tables, udalo ale :)))) spotkalysmy znowu z Yvona, mozna by powiedziec,
          ze temat spotkania byl: 'nasze prawie wspolne urodziny' ;))))
          zeby u-pamietnic ten wyczyn, znaczy spotkanie, nalezalo-by zrobic cos special,
          very special ;)))) pojechalysmy wiec podziwiac 'wytrysk', a co ;))))

          w okolicach Sydney jest takie bardzo ladne miejsce, gdzie dziwna, malownicza
          formacja skal wulkanicznych nad oceanem, tworzy tunel, tunel zakonczony rowniez
          malownicza dziura ;) bardzo dziwnych skojarzen nie da sie tu uniknac niestety,
          jest to bardzo erotyczne miejsce :)))) przy odpowiedniej pogodzie, wiatr, sea
          current i sprzyjajaca dlugosc tunelu, daje efect, ze po uderzeniu fali, woda wy-
          tryskuje przez ta dziure nawet na wysokosc kilku-dziesieciu metrow w gore.
          pogoda niestety nie byla dla nas bardzo sprzyjajaca, bo bylo bardzo upalnie,
          slonecznie i w ogole wiatru prawie zero, nul :(
          stalysmy wiec nad oceanem i ocean jakos nie chcial sie podniecic na nasz
          widok ;)))) ja, to Zaba, to wiadomo, ale ze na widok atrakcyjnej Polki nic ?
          w koncu jak poszlam sobie do samochodu, to dla Yvony chyba specjalnie wytrysnal
          tak troche od niechcenia ;)))) w sloneczny dzien jest efect dodatkowy, kiedy
          woda opadajac tworzy wodny mist, na czarnych wulkanicznych skalach maluje sie
          rainbow :))))
          maybe Yvonie udalo camera uchwycic ?

          qrcze, musze biegac dalej, sorki :((((
          dzieki Yvona za mile spotkanie :))))

          zdrowka wszystkim i bardzo milych, spokojnych Swiat
          P.
          • szopen_cn Re: Baaardzo pozytywne wibracje :)))))))))))))))) 22.12.05, 07:10
            Czy juz moge pasy odpiac?

            Skojarzeniom sie nie dziwie.

            Gratulacje z okazji zsynchronizowanego spotkania.
            • Gość: Gunther_0 Re: Baaardzo pozytywne wibracje :)))))))))))))))) IP: 203.192.130.* 22.12.05, 07:37
              Siemanko:)))
              kochanenkie dziewczyny,widac ze starosc nie radosc,to co ja przegapilem Pyska
              urodziny?niemozliwe!to wy tak razem jakos hurtowo sie urodzilyscie?to kto tam
              jeszcze?jakis Koziorozec moze, oprocz Asienki?
              Pysiek wiesz ja zawsze zycze tobie wszystkiego najlepszego,a poza tym to zycze
              ci spelnienia misji;) i zycze tez zebys znalazla swojego Ksiecia;)))
              a tak krotko,to tez bylem i widzialem ten wytrysk.mnie sie udalo trafic na
              dobry dzien,a tak po cichu to wam powiem ze Zabcia jak bys zdjela staniczek no
              tego,to moze lepiej spadanko;)
              czolko kochani
            • pysiek13 Re: Baaardzo pozytywne wibracje :)))))))))))))))) 22.12.05, 08:04
              eee, Szopen przeciez nie mozemy z Yvona ciagle latac samolotem ;))))
              pasy jak chcesz, to mozesz odpiac ...

              Gunther, siemanko ;)
              • mojito Synchronizacja, wibracja i wytrysk :))). 22.12.05, 08:53
                Piekna sprawa z tym wytryskiem. Bardzo obrazowo opisany :).
                Tez chcialbym to zjawisko przyrodnicze zobaczyc :).

                Zime kalendarzowa mamy. Posumowania konczacego sie roku zaczynaja.
                Wczoraj mielismy "potluck". Takie troche inne niz coroczne party.
                Trzeba bylo przyniesc cos do jedzenia. Najlepiej potrawe etnicznie
                zwiazana z krajem gotujacego. Wykluczylem gotowanie. Do Szopena na
                konsultacje mialem za daleko :). Pozwolono mi przyniesc nasz narodowy
                napoj - wodka Belvedere. Znana dobrze w Stanach i lubiana. Ja wodki nie
                ten tego. Wole rum i tequile. Lekko zdziwilem sie wielkoscia butelki i
                cena naszego dumnego eksportu w sklepie monopolowym. Znane mi kiedys
                pollitrowki chyba w niebyt odeszly. Droga jest ta nasza Ojczyzna :).

                W piatek jade do siostry na polowe Swiat :). W niedziele w poludnie musze
                wrocic. Dzisiaj w ciagu dnia wsune nam nasz prezent pod choinke
                www.powerball.com Reka mnie swedzi i mam pozytywne wibracje :).
                Na pewno wygramy. Najwyzszy czas.

                Wszystkim zycze zdrowych, spokojnych i pogodnych Swiat. Z zyczeniami
                noworocznymi jeszcze powroce :).

                2:53/-2C.




              • yvona73pol Re: Baaardzo pozytywne wibracje :)))))))))))))))) 22.12.05, 08:55
                udalo sie, udalo ;)))) uchwycic tecze :)))))) taki teczowy wytrysk ;))))
                a ja sie pochwale, ze i ja dostalam zabe ;)))))
                i jeszcze wiele innych rzeczy, i jeszcze.... bardzo specjalna, tylko dla mnie,
                christmas bauble ;) honorowo wisi na choince
                i slodkosci, jakby co z glodu nie umre ;) moge zapomniec czasami o zakupach ;)))
                okolice Sy takie swojskie, rzec by mozna bieszczadzkie, krowy, konie,
                pastwiska.... kurcze, znajomo;
                Gunther, to nie wiesz, ze wielcy ludzie rodza sie hurtem? ;))) czasami ta
                wielkosc wysokoscia sie objawia, jak u mnie ;))))
                pieknie, pieknie, pomimo roznych takich nie ten tego, ale tak to bywa, gorka,
                dolek, blow hole, albatrosik ;)))) i dalej idziemy, i rizgladamy sie ciekawie ;)
                caluski,
                Iwona
                Pys, wielkei dzieki za kompanie, taka elokwentna, zapomina sie jezyka w gebie ;)
                • Gość: Asia pol koziorozca IP: *.akl.callplus.net.nz 22.12.05, 09:20
                  hej dziewczyny fajnie macie, czas na wycieczki i analizowanie wytryskow, u mnie
                  wszystko biegusiem, szyje, myje i dziecko kolysze i to wszystko naraz,, gotuje
                  szykuje cos wyglada na to ze moje kolacje wigilijne nabieraja rozmachu, dzisiaj
                  nastepne dwie osoby sie ... no nie ten tego, zaprosilam (niech tak bedzie) :))

                  Jutro juz mam wolny dzien wiec moze sie jakos obrobie, w tym roku nawet bigos
                  ugotowalam,, i sledzie od dwoch tygodni w soli leza, ciekawe co z nich bedzie
                  ale sprobuje innej rady nie ma,, to co w sklepie sprzedaja to nie to samo ale
                  moze sie okazac ze lepsze

                  Gunther, fajnie ze jednak o nas pamietasz :))) a tak swoja droga tak naprawde
                  to ja Strzelec jestem, 50+ lat temu udalo sie i mi odpisali caly rok cobym
                  wiecznie mlodsza byla i zapisali mnie na Koziorozca, no wiec uwazam sie moze
                  pol na pol albo jakos tak :)

                  Kazik jak tam Twoje przygotowania swiateczne? mam nadzieje ze u corki sie jakos
                  ulozy

                  Szopen z ciekawosci - co u Was na wigilie ?

                  Hippo Ty na dlugo do UK?
                  • szopen_cn Re: pol koziorozca 22.12.05, 12:00
                    Najistotniejsze, ze Gunther wrocil na lono...

                    Swiatecznie to u nas jeszcze nie bardzo.
                    Znaczy sie mamy choinke ubrana i Amber ciagle o swietach i St. Claus nawija ale
                    poza tym to jeszcze nie ten tego.

                    Z drugiej strony patrzac to przeciez ja jestem geniusz kulinarny i cos tam
                    zawsze wykombinuje.

                    Bigos tez mam, po ostatniej produkcji sporo sie zamrozilo wiec bedzie
                    wystarczajaco (w domu tego i tak nikt nie je, bedzie wiecej dla mnie). Jedyne
                    przygotowania to nasolenie kilku kawalkow lososia coby substytut sledzia zrobic
                    (tego tez nikt nie wezmie do ust). Pozyjemy zobaczymy.

                    Kulinarnie kontynuujac.
                    Pare dni temu wykombinowalem boski przepis na jagniecine.
                    Skladniki:
                    1 kg pocietej w duze kawalki (takie 4X4x4cm mniej wiecej i lepiej jesli sa z
                    koscia),
                    1 duza cebula,
                    10 zabkow czosnku,
                    1 mala lyzeczka rozmarynu,
                    1 kawalek (tak mniej wiecej wielkosci kciuka) swiezego imbiru,
                    2 lyzki kmniu (cumin),
                    1 lyzeczka mielonego czarnego pieprzu,
                    2-3 lyzki posiekanej kolendry,
                    2 lyzki smietany,
                    2 lyzeczki maki,
                    Sol wg gustu, oliva do smazenia,
                    Odpowiednia ilosc piwa.

                    W patelni rozgrzac mocno olive, wrzucic mieso, posypac rozmarynem, ciut
                    posolic, dodac posiekany imbir.
                    Smazyc na ostrym ogniu czesto obracajac, az plyn wyparuje i mieso sie ladnie
                    zrumieni.
                    Wrzucic posiekana drobno cebule, smazyc jeszcze kilka minut.
                    Wrzycic posiekany drobno czosnek i kmin, smazyc nastepne kilka minut.
                    Zalac woda, wsypac pieprz i jeszcze ciut posolic, zagotowac, zmniejszyc ogien.
                    Dusic pod przykryciem na malutkim ogniu az mieso bedzie bardzo miekkie.
                    Od czasu do czasu zamieszac czy tez obrocic, popijajac troche lub wiecej niz
                    troche piwa.
                    W miare potrzebu dodawac troche wody tak by plyn calosc pokrywal.

                    Kiedy mieso bedzie juz odpowiednio miekkie rozmieszac w osobnym naczyniu
                    smietane i make, dodac troche wody tak by grudek nie bylo.

                    Powoli drobnymi porcjami do mieszanki maki i smietany dodawac goracy plyn z
                    patelni szybko mieszajac, az ilosc calkowita conajmniej sie podwoi.

                    Dalej piwo duzymi lykami popijac.

                    Wlac owe zageszczenie do patelni i chwile ostro mieszac.
                    Po pozbyciu sie wszelakich grudek zwiekszyc ogien by gotowalo sie ostro.

                    Sprobowac sosu, w miare potrzeby dosolic.
                    Dalej na ostrym ogniu gotowac az plyn pokryje miesa kawalki w polowie tylko.

                    Wypic reszte piwa.

                    Zdjac z ognia, posypac siekana kolendra, zamieszac 2 razy i podawac (dnia
                    nastepnego bo i tak juz pozno sie zrobilo).

                    Koniec przepisu.

                    No i tak na boku to musze swiatecznie dodac, ze w tym roku swieta wypadaja w
                    weekend wiec moze mi sie uda do pracy nie pojsc.
                    Nie jest zle.
                    • mojito Pollyanna. 22.12.05, 21:24
                      Dobry dzien dotychczas mam :). Przy wymianie prezentow w pracy
                      (Pollyanna) dostalem paczke z tytulem "The Mystique of Mezcal".
                      Pierwsze slowo mnie zaniepokoilo. Drugie uspokoilo. Z "mystique"
                      roznie bywa. Wewnatrz, tytulem juz zapowiedziana, byla butelka mezcal
                      z robaczkiem gusano. Przyczepiona do butelki karteczka z mielonym
                      i suszonym gusano w woreczku z przyprawami zapewniala, ze mezcal
                      bedzie "smooth and mellow" jak meksykanski zachod slonca.
                      Rozmarzylem sie obietnica. :). Jutro wieczorem otworze butelke.

                      Nasz podchoinkowa Fortuna wyglada nastepujaco:
                      01 02 35 41 48 PB 01,
                      12 18 28 38 47 PB 25,
                      04 05 09 24 46 PB 27. www.powerball.com
                      Och, Fortuno, meksykanski zachod slonca kreci mnie ...

                      Raz jeszcze zdrowych i pogodnych Swiat zycze Wszystkim,
                      m.
                    • tizedik caly koziorozec 22.12.05, 23:28
                      To wlasnie ja, caly i kompletny Koziorozec. Świąteczny, dokladniej mowiac.
                      Gunther, milo cie widziec:-))))))
                      Znalazles juz to, czego szukales?
                      Szopen, przepis swietny. I nawet cala dumna sie poczulam, ze potrafie tez
                      podobne do twoich przepisy wcielac w zycie;-) Moj "wynalazek" to zrealizowana
                      ostatnio zupa na piwie. Z zimowych jarzyn. Cala półlitrowa puszka piwa do tego
                      poszla. Zastosowanie zupelnie jak w twoim przepisie;-)
                      A Mojio mi przypomnial, ze kiedys przywiozlam tutaj dwulitrowa butle tequlili.
                      Prosto z tamtej pustyni:-) I sama ja spozylam, bo Elementowi jakos nie
                      posmakowala. W czasie dlugim, ale dzieki temu dluzej wspominalam tamte kaktusy,
                      bo kazdy kieliszeczek mi je przypominal.
                      A dzisiaj w TV wybralam do ogladania film z Clint'em Eastwood'em, w ktorym tak
                      pieknie grala pustnia...;-) Od Las Vegas po Phoenix. Mile sercu obrazki:-) Jak
                      to jest, ze mozna tak uwielbiac (nie)zwykla pustnie.......
                      Ale teraz to odnosze niemile wrazenie, ze zycie usiluje mi dokopac.
                      Element "biega" po lekarzach i rehabilitantach i ciagle nowe wiesci przynosi.
                      Zeby one byly dobre, nie powiem..... Dobrze chociaz, ze po mnie ma waleczna
                      nature i latwo sie nie poddaje.....
                      Chcialabym wreszcie od zycia dostac jakis prezent.......
                      • szopen_cn Re: caly koziorozec 23.12.05, 02:35
                        Mnie jakos pustynia nie kreci, gory tez nie za bardzo.
                        Ja potrzebuje wody i lasu.

                        Wczoraj z pracy wrocilem pozno i stwierdzilem, ze sprobuje zrobic sobie kanapke
                        z solonym lososiem co na sledzia udawanie sie szykuje.
                        Zrobilem.
                        Zjadlem.
                        Rewelacja.
                        Zrobilem i zjadlem jeszcze jedna.

                        Cala noc milem sny pustynne.
                        Kilkakrotnie musialem wstawac i wode do picia w litrowym kubku uzupelniac.
                        • kazachstan Re: caly koziorozec 23.12.05, 04:00
                          Dzien dobry wszystkim,
                          powiem ze bardzo milo tu zajrzec i zobaczyc znowu starych bywalcow.Hippo,Asia i
                          Gunther nawet zajrzal.od razu swiatecznie sie zrobilo,ciekawe czy Tangerin sie
                          odezwie,tyle bylo milych wiadomosci i niewiadomo czy to juz ta znajomosc byla,
                          ze w kierunku slubu zmierzaja czy jescze nie.
                          Asia dziekuje ale z corka to nie takie proste.moze matka mialaby lepszy na nia
                          wplyw no nie wiem sam.staram sie rozmawiac i tlumaczyc po swojemu,ale co to da
                          jak ona tylko slucha i nic nie mowi?
                          w Kiamie ja tez bylem to co Pysiek tak ladnie opisala,jest tez tam taki ladny
                          park w poblizu z wodospadem,ale nie wiem czy o nim wiecie.to jest wlasnie
                          ciekawe ze Sydney jest tak polozone ze majac samochod to wszystko ma sie pod
                          reka.tak jak Yvona napisala krajobraz jak w Bieszczadach,albo jeziora piekne,
                          albp gory z tylu za Sydney i oczywiscie morze z plazami.
                          Szopen tu piekne nowe przepisy zapodal,ale na zajaca tom nie widziol.no coz
                          znowu bedzie pasztet a mnie sie tak przypomina comber z zajaca i nie mam
                          pojecia skad by ten przepis wydobyc.
                          zyczen nie zlozylem i mysle,ze Yvona i Pysiek bardzo sie o to nie obraza na
                          mnie.zawsze dobrze ludziom zycze,no ale jak byly urodziny to zycze Wam,zeby
                          wszystko w sprawie zdrowia i w sprawach sercowych Wam sie pomyslnie ulozylo.
                          wszystkim tez najlepsze zyczenia z oakzji Swiat,samych pomyslnosci,zebyscie je
                          spedzili w milej rodzinnej atmosferze,a ci bez roddziny,to chociaz wsrod
                          przyjaciol,bo toz samemu tak nie idzie.z Bogiem pozdrawiam
                          Kazik
                        • mojito Tez tak mialem :))). 23.12.05, 04:12
                          Z makrela wedzona i posypana grubym pieprzem. Rustykalna bulke
                          posmarowalem lekko majonezem. Czule przykrylem i bulke i makrele
                          plasterkami cebuli. Zamknalem buleczke :). Rewelacja. Powtorzylem
                          zabieg. Znowu rewelacja :). Co prawda wedzona to nie solona i dlatego
                          tylko raz plyn uzupelnialem w nocy. Sushi-lo mnie :).

                          Pustyni za blisko nie ten tego. Kurzy sie i piasek mi przeszkadza.
                          Moze zgrzytac mi w zebach przy jedzeniu kanapki. Lubie w wodzie sie
                          zanurzyc zaraz po pustyni. Albo w trakcie.

                          Ida dwa zera przez pustynie i spotykaja osemke. Patrz, mowi jedno zero
                          do drugiego, taki upal a one sie ten tego.

                          Ale sa ludzie ktorzy lubia :). Beduini np :). Wiem, co Tizedik
                          zrobi ze swoja dzialka Fortuny www.visitsedona.com
                          Obiektywnie trzeba przyznac, ze piekne miejsce do zobaczenia.

                          Qrde, alarm przeciwpozarowy sie uruchomil. Na wszelki wypadek
                          paszport lokalizuje. Gdzie sa resztki makreli wiem... Makrele na
                          pewno wyniose z ewentualnego pozaru. Jest tego warta :).


                          • Gość: szopen Re: Tez tak mialem :))). IP: 206.73.209.* 23.12.05, 04:28
                            Kazik,

                            Na zajaca podawalem po tym jak sie zapytales.
                            Nawet stwierdziles, ze masz zamiar tak mniejwiecej zrobic.

                            Mojito,

                            Ja tez z majonezem, cebula i czarnym pieprzem.
                            • matrioszkaa Wesolych Swiat 23.12.05, 09:43
                              i milych, i zasniezonych, jesli sobie ktos zyczy (moge w pospiechu doslac snieg,
                              napadalo w sam raz; z Moskwy mam doniesienia o jakis 40 cm!, ale i tu na nasze
                              ewentualne forumowe zapotrzebowanie wystarczy).
                              Potlucki i tu sie rozpowszechnily-wiec chadzam z bigosem (nawet przyzwoite
                              kielbasy polskopodobne tu maja), ale kapuste to sobie przywiozlam z
                              zachodu-czyli z nieznanej mi wczesniej Polski wschodniej (znow jechalam koleja i
                              przy okazji opisze conieco).
                              Caluski dla urodzonych w grudniu, ze wszystkimi robie juz niedzwiedzia i zegnam
                              sie do po-swietach. Pedze do parku z dzieciakami, bo mam informacje, ze grasuje
                              tam Dzied Maroz ze Sniegureczka.
                              m.
                              PS.
                              Snil mi sie jakis zjazd forumowy, nawet dosc detalicznie-zebrani bylismy w
                              jakiejs ukwieconej sali na wyzerce, Szopen-siedzialam obok Twojej zony i
                              rozmawialam z nia po polsku.
                            • yvona73pol Re: Tez tak mialem :))). 23.12.05, 09:54

                              no, to ja mam nadzieje, ze sie jeszcze odezwe jutro i pozycze wam, kochani,
                              dzis relaxuje nogi (i reszte) po pracy ;))) i generalnie nie chce mi sie
                              myslec, wcale a wcale.....
                              caluski,
                              Iwona
                              • szopen_cn Re: Tez tak mialem :))). 23.12.05, 10:03
                                No to i ja sie odmeldowuje.

                                Wesolych Swiat.

                                Usmiechu Fortuny.

                                Spelnienia wszystkich marzen.

                                Moze i uda man sie gdzies wkrotce jakis zjazd wykombinowac.
                                • mar_za Święta, święta... 23.12.05, 18:16
                                  Witam,

                                  Z okazji zbliżających się świąt Bożego Narodzenia życzę Wam dużo zdrowia i
                                  radości. Niech będą one dla Was czasem pełnym magii, szczęścia i nadziei.
                                  Czasem spędzonym z bliskimi, oderwaniem od codzienności....

                                  Nowy Rok niech sprawi, że pojawi sie iskierka, która będzie początkiem i która
                                  pomoże spełnic Wam to wszystko o czym marzycie....

                                  Tego wszystkiego Wam (i sobie też) życzę. Marzena
                                  • yvona73pol Re: Święta, święta... 23.12.05, 20:41
                                    Piekne zyczenia, Mar_za :)))) dzieki, i ja zycze Wam wszystkim zdrowka,
                                    szczescia, radosnej Wigilii jako i calego "Siego Roku" ;))) i samych milych
                                    niespodzianek, dobrych ludzi i pozytywnego szalenstwa ;)
                                    sciskam,
                                    Iwona
                                  • yvona73pol Re: Święta, święta... no i.... 23.12.05, 20:43
                                    moc zyczen dla Koziorozca ;))))) naszego forumowego, wsiego najlepszego 10!!!!!
                                    zdrowka, radosci, elementarnego polepszenia na dobre, i wielu przyjemnych
                                    rzeczy ;)))))
                                    calusy,
                                    Iwona
                                  • Gość: hippo Re: Święta, święta... IP: *.crowley.pl 23.12.05, 21:06
                                    nie będę się rozpisywał i w rymie rozpływał...powiem tak...
                                    leży goła baba pod choinką...... lubię takie prezenty.... (joke)
                                    zdrowych radosnych i w gronie najbliższych.. takich świąt wam życzę
                                    sebastian
                                    • Gość: Asia Re: Święta, święta... IP: *.akl.callplus.net.nz 24.12.05, 03:53
                                      Kochani, to juz trzecia Swieta z Wami spedzam, :))))) fajnie ze jestescie, za
                                      dwie godzinki siadamy do stolu wigilijnego, zycze Wam wszystkim zdrowych
                                      pogodnych Swiat, duzo milosci i usmiechnietych wogol twarzy i powodzenia w
                                      Nowym Roku. Napewno wzniose toast za Was wszystkich :))) Pomyslnosci
                                      • tangerin Re: Święta, święta... 24.12.05, 10:14
                                        Qrcze, poczytalam wszystko po lepkach, n lapu capu, co by sie jakos "updatowac"
                                        co u Was slychac.

                                        Ano Swiatecznie i urodzinowo:)
                                        Yvette, Pysiek, Mojito, Tizedik, Asia : all the best:)
                                        mam nadzieje, ze nikogo ni pominelam, bo sei nazbieralo solenizantow, ze ho ho
                                        ho, i to z roznych znakow zodiakow, zeby nie bylo:)

                                        Widze tez, ze fortuna nas lekko omija, tzw szerokim lukiem, znowu nabroila, to
                                        teraz sie wstydzi, cholerzyca.... A ja ten jej usmiech czekam i czekam....

                                        Przydalby sie Fortunowy usmiech, bo sie okazuje, ze nasz kraj kochany to wredna
                                        macocha. Kaza nam zaplacic podatki w polsce, tzw wyrownawcze, tutaj place
                                        pomiedzy 10-22% w zaleznosci od pracy, + NI, A w Pl po przeliczeniu funtow na
                                        zlotowkizalapie sie na najwyzszy prog, bodajze 45% i mam zaplacic roznice.
                                        Zastanawiam sie ylko z czego. Ale to juz inna bajka..... Centrum zyciowego, czy
                                        jak to inaczej barwnie nazywaja nie moge przeniesc, bo jestem posiadaczka
                                        mieszkania w Pl, a zreszta, gdyby sei udalo, to i tak mnie to ni eobejmuje w tym
                                        roku, bo zarobilam cos tam, kiedy jeszcze bylam w Pl. Cholera, nic tylko zrzec
                                        sie obywatelstwa polskiego, eh...

                                        Kazik, jedyne wesele o jakim ostatnio slyszalam, to gejowskie w moim miejscu
                                        pracy:) Tzn i slub byl, i wesele. W uk zwiazki homoseksualne sa teraz legalne.
                                        jednych to oburza, innych raduje, jak to w zyciu.... Powiem tylko, ze panna
                                        mloda, tzn pan mlody, byl calkiem calkiem. Wiele pan sobie powzdychalo z zalu,
                                        a pewien mlody gentalman takze.... napisalam "panna mloda", bo pan mial na sobie
                                        szkocki kilt;)

                                        Generalnie festive season skonczony i moze w koncu zaczne chodzic normalnie
                                        spac, a nie w okolicch 4 nad ranem.

                                        Moje Slonce dzis pracuje, wiec czeka mnie wlasnoreczne przygotowanie Wigilii.
                                        Nawet karpia udalo mi sie kupic:) Problem mam niestety z barszczem, bo burakow
                                        ni moge nigdzie dostac!!!!! Moze wiec bedziemy mieli substytut torebkowy.
                                        Cholera, musze zadzwonic do Mamy, zeby mi przypomniala, jak sie robi pierogi, no
                                        i uszka:)
                                        Za to jutro bedziemy miec wloska wersje:)

                                        Genralnie, to co si etutaj dzieje, przechodzi ludzkie pojecie. W sklepach tlumy,
                                        w supermarketach jeszcze gorzej... Im grubsi ludzie, tym wiecej wypchanycg
                                        wozkow maja. tak , wozkow! Cholera, no ni e wiem, jak mozna przejesc np trzy
                                        wypchane zarciem wozki w okresei swiatecznym, naprawde pojecia zielonego nie
                                        mam. ... Wiekszosc firm, zamiast wyplaacis pensje np 1 stycznia, zrobilo to 20
                                        grudnia,. w okolicach 10-15 stycznia wszyscy beda goli i wesoli;)


                                        Eh, rozpisalam sie, sorry:)

                                        I zycze Wam wszystkim wesolych i pogodnych Swiat, zeby Wam sie dobrze dzialo:)
                                        Duzo radosci, ciepla, nadziei, spokoju, milosci i czego tam wszycy chcecie:)

                                        Buziak
                                    • Gość: Asia awww IP: *.akl.callplus.net.nz 25.12.05, 01:13
                                      tuz przed Wigilia napisalam Swiateczne zyczenia dla Was wszystkich :((( i ich
                                      nie ma :(((( nie wiem jak to sie stalo , wiec powigilijnie jeszcze raz
                                      wszystkigo najlepszego, zdrowych wesolych pogodnych Swiat i pomyslnosci w Nowym
                                      Roku. To juz trzecie swieta jestescie ze mna i ja z Wami :) Fajnie ze
                                      jestescie :))
                                      • Gość: Asia Re: awww IP: *.akl.callplus.net.nz 25.12.05, 01:16
                                        no masz , teraz sa, magic lol
                                        • yvona73pol Re: awww 25.12.05, 01:22

                                          ano, sa, sa, zyczenia, dzieki za wszystko kochani, i do Siego ;)))))
                                          • szopen_cn No i zyjemy dalej 26.12.05, 02:02
                                            U nas juz po swietach.

                                            Ja w pracy, jako ze koniec roku i bookclosing to jest kociol.

                                            Ale sie cieplej ciut zrobilo.

                                            Zyjemy dalej do przodu.
                                            • mojito ... i po Swietach :). 26.12.05, 05:12
                                              U mnie. Jutro juz normalny dzien. Swieta byly mile, przyjemne
                                              i krotkie. Sw. Mikolaj tez byl :). Znalazl u mnie "saving grace".
                                              Od jutra ostatnia tygodniowa prosta tego roku. Rzut na tasme i
                                              bedziemy w roku nastepnym. Powinien byc ok. Na szesc sie konczy :).

                                              Tizedik, Asia,
                                              duza buzka i najlepsze zyczonka urodzinowe. Niech sie Wam...
                                              Zdrowie, usmiech Fortuny i ogolnie ten tego :).

                                              Kociol w pracy tez mam. Wlasciwie kotlownie. Trzeba pozawiazywac
                                              konce roku. Oby do wiosny :).

                                              Pada dzisiaj. Pogoda zupelnie nieswiateczna. Tak sie porobilo.
                                              Ide spac. Jutro tez jest dzien. I do tego poniedzialek.

                                              Dobranoc lub dzien dobry odpowiednio,
                                              mojito.



                                              • yvona73pol Re: ... i po Swietach :). 26.12.05, 10:25

                                                no wlasnie Asiu, i tobie tez moc zyczonek rogatych (kozka ;))) i pomyslnosci i
                                                w ogole, czego tam :)))))
                                                caluski,
                                                Iwona
                                                • szopen_cn Re: ... i po Swietach :). 26.12.05, 13:33
                                                  No coz.

                                                  Dzien normalny.

                                                  Znajomi nasi sie w Kantonie na kilka dni pojawili.
                                                  Wybralismy sie razem na kolacje w hunanskiej restauracji.
                                                  Milo bylo i dobrze zjedlismy.
                                                  Podzielili sie z nami istotna informacja: ona jest w ciazy, gratulacje i
                                                  wyglada na to, ze bedziemy mieli gdzie oddac wszelakie nagromadzone usrojstwa i
                                                  niezbedniki potrzebne w takich okolicznosciach przyrody.

                                                  Kolo osmej telefon (dalej w restauracji) i jak to czasem (zbyt czesto) bywa ja
                                                  z powrotem do pracy.
                                                  Mamy pewne problemy ze sprezarka (compressor) a poniewaz nasze sprezarki male
                                                  nie sa (tak kilkanascie sztuk wielkosci solidnego samochodu) to problem jest
                                                  pilny i nie moze do jutra poczekac.

                                                  Czyli normalnosc.

                                                  Ide zobaczyc co sie da wykombinowac.
                                              • Gość: Gunther_0 Re: ... i po Swietach :). IP: *.nsw.bigpond.net.au 27.12.05, 01:44
                                                Siemanko i najlepsze zyczonka dla Koziorozcow,oby wam sie pospelnialo co sobie
                                                tam po cichu i glosno planujecie czy marzycie.caluje raczki i dosiego ...

                                                u mnie w pracy tez kociol nie powiem.zasuwanko pierwsza klasa,tylko ze kolesie
                                                przyniesli do pracy left-overs ze swiatecznego stolu to bedzie sie nam
                                                pracowalo calkiem wesolo.

                                                buzienka dziewczyny,a szcegolnie wszystkie solenizantki;))
                                                graba panowie
                                                • Gość: Asia Re: ... i po Swietach :). IP: *.akl.callplus.net.nz 27.12.05, 02:21
                                                  Gunther to Ty juz w pracy?
                                                  przeciez dzisiaj w dalszym ciagu swita, czy tez tylko u nas? ja dopiero 9tego
                                                  do pracki,, w swoim zywiole, troche na dzialce i zimne piwko troche na dzialce
                                                  i zimne piwko lol
                                                  czoraj bylsmy na plazy, fajnie tyle ze woda zimna jak ch..... ja do kolan,
                                                  malzonek do pasa sie odwazyl, pies mial ucieche kopal piasek na koc caly czasy
                                                  wygladala na bardzo zadowolona z siebie :) dzisiaj citke chlodniej akurat
                                                  pogoda zeby cos na dzialce porobic i zimne piwko lol , pozdrawiam
                                                  • szopen_cn Re: ... i po Swietach :). 27.12.05, 12:08
                                                    U mnie dzisiaj wlasnie zaczal padac deszcz, po raz pierwszy od kilku miesiecy.
                                                    Zrobi sie zimni i paskudnie ale powietrze sie oczysci i bedzie zielono jak byc
                                                    powinno.

                                                    Trzy podskoki i duze HURRA.
                                                    • mojito Przedostatnia szansa... 28.12.05, 21:09
                                                      ... w tym roku :).

                                                      Nasze numery:
                                                      15 19 26 28 46 PB 17,
                                                      07 08 33 49 53 PB 15,
                                                      12 23 43 45 47 PB 39.
                                                      www.powerball.com
                                                      Uwaznie zuje opozniony dzisiaj sandwicz z szynka, zoltym serem,
                                                      marynowana papryka i jeszcze jednym niezidentyfikowanym warzywem.
                                                      Calosc na bulce paryskiej. Oczywiscie iced tea. O niczym nie mysle.
                                                      I to tez jest mile uczucie. Ta zrelaksowana bezmyslnosc :).

                                                      :))),
                                                      m.
                                                    • yvona73pol Re: Przedostatnia szansa... 29.12.05, 01:43

                                                      niech ten rok sie skonczy, bo zaczyna byc coraz bardziej ch....
                                                      choc co ja sie ludze, przejscie z daty na date nic nie zmieni :/ bedzie tak
                                                      samo :((((((((
                                                    • szopen_cn Bedzie lepiej 29.12.05, 03:49
                                                      Napewno bedzie lepiej.
                                                      Co roku robi sie lepiej.

                                                      Byle usmiech na twarzy pozostal.

                                                      Zmierzamy razem ku nowym lepszym horyzontom.

                                                      A i Foruna napewno sie do nas w koncu usmiechnie.
                                                      Czas najwyzszy.
                                                    • pysiek13 Cheer up, cheer up, Yv :)))))))))))))))))))))) 29.12.05, 03:50
                                                      nono Yv, glowa do gory :))))
                                                      cheer up i jusz nie ma problemu :))))

                                                      zdrowka wszystkim zycze i wszystkiego dobrego w Nowym Roku :))))
                                                      napewno bedzie lepszy :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                                                    • mojito Tego tam... 29.12.05, 07:24
                                                      ... smieci poszedlem wyrzucic do zsypu ten tego. Wyrzucilem.
                                                      Wracajac dotarlo do mnie, ze dawno w barze nie bylem. Niby nic
                                                      a jednak... Cos mnie ciagnelo na zewnatrz. Moze pelnia ksiezyca?
                                                      Czort wie. Ciagnelo mnie i juz :).

                                                      Nalozylem buty i cos na siebie. Srodki platnicze zabralem
                                                      i zjechalem winda. Zupelnie bez celu (prawie). Przeszedlem
                                                      przez park. Kolorowo oswietlone kule wiszace na drzewach zawsze
                                                      robia na mnie wrazenie. Cieplo to wyglada. Optymistycznie.

                                                      Wszedlem w ulice. Neony barowe zaczely migac do mnie. Z syrena mrugal
                                                      do mnie najgorecej. Mam slabosc do syren. Wszedlem do wewnatrz.
                                                      Miejsce przy barze bylo. Zajalem stolek. Myslalem przez moment
                                                      o piwie Yuengling ale wiedzialem, ze na cuba libre sie skonczy.
                                                      Mialem racje. Cuba libre z Captain Morgan i dwie limetki.
                                                      Zamieszalem palcem. Palec wytarlem w serwetke. W TV Michigan gral
                                                      z Nebraska. Nie bardzo interesuje sie footbolem i niepotrzebnie
                                                      zapamietalem wynik 28:32. Do liczb glowe mam. Pare minut zostalo do
                                                      konca czwartej czesci meczu. Kelnerka opowiadala mojemu sasiadowi
                                                      co dostala na Gwiazde od chlopaka. Torebke i cos jeszcze. Dokladnie
                                                      nie slyszalem. Za lepszy przyszly rok Iwony zaczalem saczyc.
                                                      Z kazdym lykiem czulem, ze bedzie miala lepszy. Wysaczylem do konca.
                                                      Powtorzylem. Moja druga cuba libre za swoj rok pilem. Dobry mialem.
                                                      Jezeli przyszly rok bedzie nie gorszy to bedzie ok. Zapytalem barmana
                                                      o nazwe baru. Chcialem wiedziec gdzie pije. Pilem w "Misconduct Tavern".
                                                      Spoko miejsce. Pijacy zajmuja sie swoimi sprawami.

                                                      Trzecia i ostatnia cuba libre wypilem za nasza ogolna pomyslnosc.
                                                      Bez okreslania szczegolowiej. Barman zapytal komu kibicuje. Nie kibicowalem
                                                      nikomu. Ciagnelo mnie znowu do domu. Orzeszkow tez nie chcialem.

                                                      Fortune sprawdzilem. :(((. Ide wiec rano do pracy. Moze w sobote
                                                      Fortuna usmiechnie sie do nas? Pula urosla www.powerball.com
                                                      Troche cuchne tytoniem. Niestety. Chyba pod prysznic wejde. Niechetnie
                                                      ale co zrobic :). Zapach mi przeszkadza :(.

                                                      Nowa kordelke od siostry dostalem. Bordowa ze zlotem i zielenia.
                                                      Podoba mi sie. Zaraz ja ponownie wyprobuje. I butelke z woda postawie
                                                      przy lozku na wypadek gdyby japonska restauracja mi sie snila i jej
                                                      sushi :).

                                                      Tego tam,
                                                      dobranoc,
                                                      m.


                                                    • matrioszkaa Re: Tego tam... 29.12.05, 11:02
                                                      mam wspollokatora czasowego urlopowego, popatrzcie sami (ten ostatni to wierna
                                                      kopia):
                                                      www.avesint.com/sen.html
                                                      Ladny, ale nie polecam;-)))
                                                      Jeszcze 3 tygodnie!
                                                      Ktos jakies plany sylwestrowe ma? Bo ja ptaszyne niancze;-(
                                                      Pozdrowka i zdrowka mimo wszystko
                                                      m.
                                                    • yvona73pol Re: Tego tam... 29.12.05, 13:59

                                                      oj kochani jestescie :)))))))
                                                      a ze mnie taki mazgaj.......
                                                      ale siem poprawiem w przyszlym roku, obiecuje ;))))))
                                                      caluski.
                                                      Iwona
                                                    • Gość: szopen Szczesliwego.... IP: 206.73.209.* 30.12.05, 08:55
                                                      Szczesliwego Nowego Roku.
                                                      Niespokojnego, pelnego przygod i wariacji, satysfakcji, inspiracji, dlugich
                                                      wakacji...

                                                      Ciut sie rymnelo..

                                                      Spelnienia wszystkich marzen i szczescia w zyciu.
                                                      Wam wszystkim, rodzinom i zanjomym.
                                                      Zyczy

                                                      Szopen.
                                                    • mojito Re: Szczesliwego.... 30.12.05, 20:16
                                                      ... absolutnie :))).

                                                      Oh, ty gejsza, co za tempo. Moge sie kanapka z makrela wedzona
                                                      udlawic :). Wszedzie widac zamykanie starego roku. Nawet slub
                                                      widzialem dzisiaj w centrum miasta. Spiesza sie ludzie :).

                                                      Jutro jade do Atlantic City. Bede pracowal w kasynie/hotelu.
                                                      W tym roku tez zlozono mi propozycje absolutnie nie do odrzucenia.
                                                      Pic do wczesnego rana nie bede mogl. Ale zyczyc jak najlepiej moge
                                                      zaraz po polnocy.

                                                      Zycze wiec Wszystkim zdrowia, pogody ducha i prosperity. Niech sie
                                                      nam wiedzie :))).

                                                      Nasze numery na noc sylwestrowa:
                                                      06 21 32 37 44 PB 08,
                                                      01 20 27 33 52 PB 03,
                                                      11 36 49 50 54 PB 33. www.powerball.com
                                                      Byc moze Fortuna workiem jutowym w nas rzuci :).
                                                      Trzymajcie kciuki :).

                                                      Do siego roku!
                                                      mojito.
                                                    • Gość: Asia Re: Szczesliwego.... IP: *.akl.callplus.net.nz 31.12.05, 00:36
                                                      Kochaniency, wszystkim tu zagladajacym zycze pomyslnosci w 2006 roku, workow
                                                      jutowych, zdrowka, milosci, przyjani, wogole wszystkiego co naj :)

                                                      w koncu udalo mi sie ze zdjeciami Pike jak ktos chce zobaczyc
                                                      photos.yahoo.com/brigyd
                                                    • yvona73pol Re: Szczesliwego.... 31.12.05, 11:05
                                                      no to do Siego kochani (niewiele juz zostalo) o oby bylo coraz lepiej ;)))))

                                                      Asiu, Pike slodkie stworzenie, nad wyraz ruchliwe :))))
                                                      (choc i tak wolalabym kota ;)))))))
                                                    • tora13 Re: Szczesliwego.... 31.12.05, 19:35
                                                      Nadziei na lepsze jutro, miłości dla bliskich,
                                                      własnego skrawka nieba, zadumy nad płomieniem świecy,
                                                      filiżanki pachnącej kawy, pogodnych dni zimowych (letnich, wiosennych),
                                                      odpoczynku, zwolnienia oddechu, dystansu do tego co wkoło,
                                                      chwil roziskrzonych radością, po prostu wszystkiego najlepszego w
                                                      Nowym Roku dla piszących, czytających i zaglądających tu tylko czasami.



                                                    • pysiek13 Re: Szczesliwego.... 01.01.06, 03:11
                                                      Aloha wiec w Nowym Roku, zyczac wszystkim zeby byl lepszy :))))

                                                      przeskoczylismy znaczy stary rok w roznym stylu ;))))
                                                      ja absolutely w stylu ... hm, pracowitym, swobodnym ale.
                                                      w sobote w drodze caly dzien, od rana nic nie jadlam i jak dotarlismy do
                                                      miejsca przeznaczenia, to za prze-proszeniem Waszych szanownych uszu,
                                                      w-pier ... wszystko co bylo na stole jak leci par excelence.
                                                      niestety stroje obowiazywaly, bedac ale troche sluzbowo, just in case, zabralam
                                                      moja mala czarna ;) ciagle brakuje mi kilku ... kilogramow do mojej normy :(
                                                      wiec spadaly mi constantly ramiaczka od sukienki i w ogole czulam nie na
                                                      miejscu :( wymknelam od towarzystwa VIPs, spedzilam bal noworoczny ... grajac w
                                                      pokera z naszym kierowca i to bylo super :)))) zadnych grzecznosciowych
                                                      conversacji, potakiwania i usmiechania do takich roznych waznych ;)))) toast z
                                                      butelki, a co :))))

                                                      Yvona :)))) bo Ty troche sama jestes jak kot :)))) ... i nigdy nie zapominaj,
                                                      ze chodzenie wlasnymi drogami prowadzi do szczescia :)))) zycze tego serdecznie
                                                      i nie tylko z okazji ;)

                                                      Tora :)))) witaj po dlugim nie-pisaniu :)))) co ciekawego ???

                                                      dla wszystkich piszacych, wzdychajacych, czytajacych najlepszego w NY:))))
                                                      zdrowka wszystkim
                                                      P.
                                                    • yvona73pol Re: Szczesliwego.... 01.01.06, 04:12
                                                      miau ;))))))
                                                    • mojito 2006 :)))))))))))))))))))))))))))))))) ). 02.01.06, 02:51
                                                      Kalendarz na scianie zmienilem. W tym roku Island Paradise.
                                                      Malediwy otworzyly styczen. Kalendarz wisi w lazience i pomaga
                                                      przy rannej toalecie. Daje pretekst i zachete do ogolenia sie.

                                                      Wypad do Atlantic City byl bardzo udany. Mialem nawet okazje do
                                                      krotkiej refleksji stojac na drewnianym molo i wpatrujac sie w
                                                      ciemny i szumiacy ocean. Zycie jest piekne. Alternatywa mniej.
                                                      Bez kropli alkoholu poszedlem spac. Zwilzenia ust szampanem nie
                                                      licze. Bedzie wiec to nadzwyczajny rok :))).

                                                      Zadnych noworocznych postanowien nie mam. Nie chce sobie nic narzucac.
                                                      Mam natomiast pare zyczliwych sugestii dla siebie. Zastanowie sie nad
                                                      nimi. Jedna to aby wrocic na basen i zaczac regularnie plywac.
                                                      A w ciagu tygodnia chcialbym uporzadkowac mieszkanie :). Przynajmniej
                                                      przesunac odkurzacz ze srodka pokoju pod sciane :).

                                                      Moj kolega mial noworoczne postanowienie. Wrocic z AC do Filadelfii
                                                      w rekordowym czasie. To dobrze. Niedobrze, ze powiedzial nam to dopiero
                                                      po drodze. Nie mielismy juz opcji pociagowo-autobusowej. Odleglosc 100 km
                                                      pokonal w rekordowym (szalenczym) czasie. Wczesniej nigdy nie mogl
                                                      poniewaz policja drogowa przeszkadzala. Przybladli gratulowalismy mu
                                                      sukcesu stojac juz na ziemi. Szczesliwie rok sie zaczal :).

                                                      Zaniepokoila mnie wiadomosc w gazecie o pojawieniu sie koktatailu
                                                      bezalkoholowego o nazwie Mojito Virginito. Rum zostal brutalnie usuniety
                                                      i zastapiony ginger ale. W Kalifornii taki koktail wymyslono. W Kalifornii
                                                      wszystko jest mozliwe. Niemozliwe rzeczy tez :). Mam nadzieje, ze sie koktail
                                                      nie przyjmie. Nie pod ta nazwa przynajmniej.

                                                      Zyczenia niespokojnego roku podobaja mi sie. Toast z butelki rowniez
                                                      zdarzal mi sie :). Mam zamiar zrobic w tym roku pare szalonych rzeczy.
                                                      Nie wiem jeszcze jakich ale szalenstwo do obecnego roku wloze :). Czuje to.
                                                      Troche szalenstwa wszystko robi ciekawszym i zywszym. I niezapomnianym :).
                                                      Rok prawie chinski. Osemke ma w sobie :). Powinien byc szczesliwym.

                                                      Tora,
                                                      czesc. Piekne zyczenia :). Co nowego w Lodzi?

                                                      Raz jeszcze aby nam sie Wszystkim ... rock and roll :).
                                                      m.
                                                    • szopen_cn Re: 2006 :)))))))))))))))))))))))))))))))) ). 03.01.06, 02:05
                                                      No i jest juz ten nowy rok.

                                                      Napewno bedzie lepszy.

                                                      U nas sie niespodzieanie cieplo zrobilo.
                                                      Dzisiaj wprawdzie ciut pochmurnie ale wczoraj ladnie sloneczko swiecilo i
                                                      pogoda byla w zasadzie na krotki rekawek.
                                                      Moze w tym roku nie bedzie zimy.
                                                      Oby...
                                                    • mojito Re: 2006 :)))))))))))))))))))))))))))))))) ). 03.01.06, 02:27
                                                      Bedzie dobry. Niech sprobuje nie byc :).
                                                      U mnie zimno (4C) i leje. Parasol i sweter.
                                                    • Gość: Pysiek13 New Year resolutions ? IP: *.nsw.bigpond.net.au 03.01.06, 03:27
                                                      Aloha sonecznie bardzo i upalnie :))))

                                                      moja NY resolution jest nie robic zadnych, absolutely zadnych postanowien ....
                                                      przychylam bardziej do Mojito szalonych planow, zyczac rowniez zeby 100% Tobie
                                                      udaly :)))) chociaz alternatywa 'szalenstwa' i 'postanowien' troche wyklucza
                                                      nawzajem ;))))

                                                      od rana super, slonko piecze i znow bardzo goraco. uciekam przed upalem do air-
                                                      conditioned hotel, wsiadam do windy a za mna starszy Pan z laseczka, brzuszkiem
                                                      i slomkowym kapeluszu. eee, wiem nic oryginalnego, takich sympatycznych Panow
                                                      spotyka na ulicach wszedzie, ale ten Pan zupelnie nie byl au fait z elevator
                                                      etiquette, ktora wymaga ze occupants ignore each other while studying floor
                                                      numbers albo albo tepo wpatruja w sciane ;)))) he tipped his hat and said 'joy
                                                      in the morning' :)))) qrcze, tak malo a tak duzo ;)))) jak nieduzo trzeba zeby
                                                      od razu zrobilo slonecznie :))))
                                                      a niektorzy wstaja jak gruby kot Garfield ... 'ja wstalem w zlym humorze i
                                                      wszyscy wiec sa w zlym humorze' o tym ale bylo :))))
                                                      to nie do Ciebie Yv :))))
                                                      mam nadzieje, ze z NY zaslona milczenia has been lifted ?

                                                      zdrowka wszystkim, ten ROK napewno bedzie lepszy :))))))))))))))))))))))))))
                                                      absolutely :))))
                                                      P.
                                                    • Gość: Asia Re: New Year resolutions ? IP: *.akl.callplus.net.nz 03.01.06, 06:06
                                                      Rane jakos marazmowo ostatnio u nas, co sie z Wami dzieje? rozumiem ze jednym
                                                      zimno innym goraco, ale zeby zly humor dominowal to juz chyba lekka przesada,
                                                      przypomnijcie sobie ze jezeli macie zly humor to dzieki sobie, sami sie
                                                      wprowadzamy w taki lub inny nastroj lub wstajemy w podlym humorze , niczyja w
                                                      tym wina

                                                      swiat jest piekny, zycie tez, zawsze cos nowego na nas czeka a w dodatku jest
                                                      to cos co jest dla nas najlepsze ,, wiec glowki w gory i usmiech od ucha do
                                                      ucha :))))))))))))))))) i zaraz sie rozjasni

                                                      snap out of it

                                                    • yvona73pol Re: New Year resolutions ? 03.01.06, 06:55
                                                      no, Asiu, nie zgodze sie, ze zly humor tylko dzieki sobie... jaqk ciagle sie
                                                      starasz, probujesz, robisz "na wyrost" bijesz glowa w mur a w zamian masz tylko
                                                      ciegi po d... to humor sie jakos czasami tez kiepsci... nawet optymistom ;))))
                                                      no, ale; wiadomo, ze bywa i pod gorke, w koncu bedzie z...
                                                      najwazniejsze to doceniac to co sie ma, widziec dookola piekno swiata i
                                                      otaczajacych ludzi :) i nie brac tak wszystkiego serio serio ;))))
                                                    • mojito Raz zimno, raz goraco :). 03.01.06, 07:40
                                                      Panie doktorze - mowi pacjentka - gdy mam zblizenie jest mi raz
                                                      zimno a raz goraco! Kiedy ma pani to zblizenie ? - pyta doktor.
                                                      Raz w zimie a raz w lecie - odpowiada pacjentka.

                                                      Zdecydowanie powinienem sie ostrzyc. Moze zrobie to jutro.
                                                      I z tymi kudlatymi myslami szukam nowej kordelki.

                                                      Dobranoc/dzien dobry.
                                                    • szopen_cn Re: Raz zimno, raz goraco :). 04.01.06, 11:42
                                                      Cos dzisiaj cicho.

                                                      Nic to.

                                                      Watek podbije ja.

                                                      Chyba czas do domku mykac, z Amberkiem na spacer wieczorny sie wybrac.

                                                      W pracy mam od wczoraj nowego szefa.

                                                      Zobaczymy co z tego wyniknie.
                                                    • mojito Prawie perfekt dzien z perspektywa :). 05.01.06, 00:44
                                                      Bylby dzisiaj. Suchy, lekko mrozny ze sloncem.
                                                      Pogodny. Bez pospiechu. Mily dzien.

                                                      Z perspektywa :). www.powerball.com
                                                      07 08 09 31 52 PB 24,
                                                      18 34 45 48 54 PB 19,
                                                      10 18 21 25 49 PB 33.

                                                      W skrzynce pocztowej rozpychala sie gruba urzedowa koperta. Niechetnie
                                                      ja wyciagnalem. Wiedzialem skad. Nie abym spodziewal sie kolorowej pachnacej
                                                      koperty przewiazanej tasiemka z czerwonym znaczkiem. Ale ta gruba aseksualna
                                                      zoltawa koperta moglaby jeszcze poczekac z nadejsciem. Nie bede jej otwieral
                                                      az do kwietnia. Bede siedzial na niej. Moze cos wymysle. Ale z calym moim
                                                      optymizmem - watpie :(.

                                                      Prawie perfekt dzien bylby...

                                                      Ostrzyzony pozdrawiam,
                                                      mojito.
                                                    • szopen_cn Re: Prawie perfekt dzien z perspektywa :). 05.01.06, 01:45
                                                      Taka koperta chyba powoduje zmiane perspektywy....

                                                      U mnie znowu zimno.
                                                      I w nocy dosc intensywnie popadalo.

                                                      Dziwna ta pogoda.
                                                    • mojito Re: Prawie perfekt dzien z perspektywa :). 05.01.06, 03:52
                                                      U mnie zimno tez. Slupek spada. Oparl sie na zerze.
                                                      I tak trwa wahajac sie - spasc nawet nizej czy ewentualnie
                                                      zaczac piac sie. W tej wahajacej sie pozycji pewnie poczeka
                                                      do rana.

                                                      Koperta lekko perspektywe zmienia. Przypomnina o dobrym
                                                      funkcjonowaniu panstwa w egzekwowaniu podatkow. Inne sprawy
                                                      moga sie chwilowo spod kontroli. Podatki nigdy dotychczas.
                                                      Podziwiam ta efektywnosc urzednicza niechetnie.

                                                      Za godzine bedziemy bogaci. Zaplace podatki wczesniej.
                                                      I odlece. Nie wiem jeszcze gdzie. Waham sie...
                                                    • Gość: Asia :) IP: *.akl.callplus.net.nz 05.01.06, 12:37
                                                      czesc kochaniency, znalazlam fajna stronke, moze macie chec sie dopisac :)

                                                      www.frappr.com/gdziesapolacyzagranica
                                                    • Gość: Gunther_0 Re: :) IP: *.nsw.bigpond.net.au 06.01.06, 04:29
                                                      Witajcie kochaniency;)))
                                                      u nas w Sy tez raz zimno raz goraco Amigo;) no kurde i bez zadnych zblizen no
                                                      tego a ochota u mnie na zblizenia nie malejaca z wiekiem.z rybek wrocilem wiec
                                                      w swietnym humorze jestem,z lodki od razu inne lowienie. przywiozlem do domu
                                                      merlina kurde tylko co z nim zrobic chyba jakies party trzeba skrzyknac bo sam
                                                      nie przejem.Szopen moze jakis przepis znasz na merlina,cos specjalnego?
                                                      Asienko poklony niskie ale Yvona ma racje.ja nie jestem z tych humorzastych
                                                      dlugo nie potrafie sie gniewac i byle co mi humoru nie zdupczy ale czasem tak
                                                      sie w zyciu uklada,ze nie poradzisz za chinskiego boga nie poradzisz bez malej
                                                      nawet chandry.i wtedy grzecznie maszeruje do pubu i wiekszosc chandry wyfruwa.
                                                      z mniejszoscia dobrze sie przespac i po ptokach;)))
                                                      wypije za nas wszystkich dzisiaj zeby nam sie lepiej pisalo,zdowenko i za
                                                      lepszy nie ustajacy dobry humor
                                                      dziewczyny buzienka
                                                      panowie piatka
                                                      i spadanko,ciagle jeszcze na kilka godzin do roboty musze wskoczyc
                                                    • yvona73pol Re: :) 06.01.06, 11:27
                                                      aaaa, to ty juz z ryb ;)))))))
                                                      ja to z czytaniem i rozumieniem mam problemy ;)))))) czasami.....

                                                      kopert u mnie ni widu, za to... bank mnie okradl :((((( udaja, ze wyciagnelam
                                                      jakies pieniazki dwa razy.... suma moze niewielka, a dla mnie to tygodniowy
                                                      bilet i dwa lancze, wiec jak mi nie oddadza, to zmieniam bank, o!

                                                      juz zlozylam zazalenie ;)

                                                      pogoda szaleje, moje serce tez, ale ja uparcie zajmuje glowe wszystkim co moge,
                                                      a jest czym, choc ostatnio zamartwianie sie wyrzucilam do smieci i bawie sie w
                                                      pozytywna wizualizacje ;))))) a co, chociaz sobie milo pomysle :)

                                                      moze w niedziele pojde na plaze? jak slonko da.....
                                                      i bedzie tak fajnie, moze sie nawet wykapie? bojaca dusza ;))))
                                                      caluski,
                                                      Iwona
                                                    • mojito Taaaka ryba :). 06.01.06, 13:42
                                                      Takiego marlina wyciagnac to musi byc erotyczne doswiadczenie.
                                                      Moze nawet seksualne :))). Ten gruby karp Szopena tez mi w oczach
                                                      stoi. Cos w tych rybach musi byc :). Nasz ojciec odwiedzajac nas
                                                      przed laty zlapal dwa tunczyki bonito z kutra w Key West.
                                                      Do dzisiaj z podekscytowaniem o tym mowi. Z marlina zupelnie dobre
                                                      party by wyszly. Piwo/wino i temat party: dzis cos z ryb :))).

                                                      Wstalem dzisiaj wczesnie i ryby mnie sie trzymaja. Moze to dlatego
                                                      ze piatek? A moze to dlatego, ze pstraga lekko podwedzanego wczoraj
                                                      jadlem. Spadam z tematem rybnym.

                                                      Nara,
                                                      m.
                                                    • tizedik Taaaka ryba :))))) 06.01.06, 16:09
                                                      No prosze...;-))))))) Nie od dawna wiadomo, ze stary czlowiek i moze....:-)))))
                                                      Chlopaki, sorry, ale tak mi sie skojarzylo;-) No musialo, bo tamten stary
                                                      czlowiek marlina przeciez z wody wyciagnal. A i kontekst odpowiedni Gunther
                                                      nadal;-)
                                                      Wam to zawsze polowy w glowie.....;-))))))))))

                                                      Przeczytalam, ze marlin nawet do 900 kilo moze dorosnac. Ten twoj, Gunther,
                                                      chyba mniejszy byl...?

                                                      Iwona, ja tez "lubie" sie martwic, a powodow raczej (niestety) szukac nie musze.
                                                      Ale chrzanic, wszystko bedzie dobrze!!!!!!!!!!
                                                    • yvona73pol piata rano.... 06.01.06, 19:26
                                                      wstawanko..... :((((
                                                      po co czlowiek wymyslil prace???????
                                                      i czemu tak wczesnie??????????
                                                      my, ludzie, to jednak masochisci, dobrze, ze i ja to ziarenko m. w sobie
                                                      nosze ;))))))) to jakos mniej ciezej ;)
                                                      czymajta siem ;)
                                                      Iwona (zieeew)
                                                    • mojito Taaaka ryba i morze :))). 06.01.06, 20:24
                                                      Tizedik, mnie tez sie ta meska ksiazka z marlinem skojarzyla.
                                                      "Stary czlowiek a moze!" Nie chcialem o tym dziele literatury juz
                                                      wspominac aby nie byc monotematycznym :))). Lowienie ryb ma duza
                                                      tradycje :).

                                                      Iwona,
                                                      moze (morze) jutro sie wyspisz :))). www.powerball.com

                                                      Wracam do polowow, tfu, pogoni za pieniadzem :),
                                                      m.
                                                    • szopen_cn Re: Taaaka ryba i morze :))). 07.01.06, 04:03
                                                      Gunther GRATULACJE!!!!!

                                                      Tez jeszcze kiedys marlina zlowie.

                                                      Nie bardzo sie orientuje w kulinarnych apektach wykorzystania owego, chyba
                                                      steki na BBQ.

                                                      Tutaj aktualnie ciut za zimno na ryb lowienie (raczej nie biora).
                                                    • mojito Moze dzisiaj :))). 07.01.06, 19:16
                                                      04 17 21 37 45 PB 05,
                                                      04 10 22 24 50 PB 42,
                                                      03 07 18 29 40 PB 08. www.powerball.com

                                                      Milego weekendu,
                                                      m.
                                                    • szopen_cn Re: Moze dzisiaj :))). 09.01.06, 02:58
                                                      No i po weekendzie.
                                                      Pracowitym w moim przypadku.

                                                      Rozne cholerstwa najbardziej lubia sie psuc w sobote i niedziele wieczorem.
                                                      Zimno poza tym jest bardzo.

                                                      Chyba bedzie zima.

                                                    • szopen_cn Cos cichutko 11.01.06, 03:06
                                                      Sie zrobilo.

                                                      Na tak daleka pozycje to nie spadlismy juz dlugo.
                                                      Swieta jakies czy cos?

                                                      Wir pracy styczniowej?

                                                      Swieci slonce.
                                                      Bedzie lepiej.
                                                    • tizedik Re: Cos cichutko 11.01.06, 19:48
                                                      Jesli o mnie chodzi, to lepiej zebym siedziala cicho. Bo jak juz cos powiem, to
                                                      brzydko! Wszystko przez te gry i zabawy, jakie serwuje nam obecnie zakotwiczona
                                                      przy zlobie ekipa, pardon, polityczna. Spodziewalam sie przegiec, ale tego, co
                                                      teraz sie dzieje, to juz nie przewidzialam...:(
                                                      No zesz zakret jego mac!
                                                      Jedyne wiadomosci, jakich moge sluchac bez furii, to prognozy pogody. I wy sie
                                                      dziwicie, ze ja mam takie pogodowo-obrazkowe sklonnosci??!!
                                                      Zimno to my faktycznie mamy, ale zima to nic dziwnego. Natomiast nowoscia jest
                                                      smog, dotychczas, przynajmniej w takim natezeniu jak obecnie, u nas nieznany. W
                                                      niektorych rejonach, wlacznie z tym, w ktorym z Marzena mieszkamy, jest dosc
                                                      solidny. No ale niedaleko nas jest elektrocieplownia.
                                                      Poza tym zajeta jestem, bo Element szykuje sie do ponownego wyjazdu. Kondycje
                                                      ma juz niezla, ale nawet na oko nie taka jak niegdys. Oszczedzac sie musi, no i
                                                      ograniczenia ma, jak jakas starsza pani. No, moze lepiej powiedziec, ze jak
                                                      szanujaca sie dama. Pozostanmy lepiej przy tym drugim okresleniu, bo jeszcze
                                                      przeczyta i bedzie mi miala za zle.....;-)))

                                                      Pozdrawiam serdecznie wszystkich, i tych obecnych, i nieobecnych.
                                                      Wasza T.

                                                      PS.
                                                      Numerki w PB sprawdzam. Oczywiscie wtedy, gdy Mojito je napisze....;-)
                                                      D.
                                                    • mojito Cos na kazda pogode :). 11.01.06, 20:17
                                                      www.powerball.com
                                                      03 06 23 24 37 PB 07,
                                                      08 09 20 42 43 PB 01,
                                                      03 12 37 47 53 PB 30.

                                                      Na moment wpadlem numery wrzucic. Zapieprz mam rowny.
                                                      I tak bedzie jeszcze przez pare dni. Bez sniegu, bez
                                                      deszczu, bez mrozu i bez chwili na podrapanie sie.

                                                      Spadam, paka-nara :),
                                                      m.
                                                    • yvona73pol Re: Cos na kazda pogode :). 12.01.06, 01:04
                                                      a ja sie dowiedzialam, ze w Polsce rodzice zabraniaja dzieciom chodzic do kina
                                                      na Harrego Pottera, bo to szatanski film.....
                                                      no wiecie co.....
                                                      a Zydzi wykorzystuja ksiazke do nauki, jako wspomagajaca w krzewieniu
                                                      wartosci...
                                                      teraz Narnia promowana jest az do obrzydzenia, i skutek bedzie taki, ze
                                                      wiekszosc ludzi sie zrazi... a to naprawde dobra ksiazka, tyle, ze nieco innego
                                                      kalibru; zas tresci istotne przekazuje dokladnie takie, jak Potter;
                                                      czy polscy decydenci przeszli kolektywna lobotomie??????
                                                      dedykuje Pixies, "Where is my mind"
                                                      caluski,
                                                      Iwona
                                                    • mojito Bar tlenowy... 13.01.06, 04:40
                                                      ... wczoraj widzialem :). I nawet uzywalem. Slyszalem o takich barach
                                                      (w Japonii) ale stanalem przy nim wczoraj po raz pierwszy. W miescie byl
                                                      zjazd krajowy profesjonalnych organizatorow konferencji. Ich przychylnosc
                                                      moze przyniesc miastu ogromne pieniadze. Miasto wiec sie staralo bardzo
                                                      aby wrazenie jak najlepsze na nich zrobic. Czerwony dywan miasto rozwinelo
                                                      i najpiekniejszy pawi ogon. Wczoraj byla konczaca zjazd gala. Oh, ty gejsza!
                                                      Na dwoch pietrach byly jednoczesnie cztery tematyczne zabawy. Lata 60-te,
                                                      70-te, 80-te i 90-te. Wow! Utrudzilem sie troche podrozujac w czasie. Lata
                                                      szesdziesiate byle calkiem ten tego. Tancerki zawieszone pod sufitem tanczyly.
                                                      I dla demokratycznej rownowagi mezczyzni tez.
                                                      Mezczyzni od pasa w dol dopiero ubrani. Kobiety gore mialy. Slychac bylo
                                                      narzekania :) I powatpiewania w rownouprawnienie :).

                                                      Ale o barze mialo byc. Zrobil na mnie wrazenie. Zakladalo sie pod nos
                                                      rurke jednorazowego uzycia i pani cos tloczyla. Podobno prawie czysty
                                                      tlen. Troche obawialem sie aby mnie wdech tak czystego tlenu nie zabil.
                                                      Albo nie oslabil. Obawy byly nieuzasadnione. Zyje i moge sie wrazeniami
                                                      podzielic. Powdychalem troche i wszedlem w lata 90-te. Tez byly ten tego.
                                                      Tanczylo sie na plazmowym (chyba) parkiecie. Tez dla mnie nowosc.
                                                      Troche pozostaje w tyle za nowinkami. Bar tlenowy tez pozno odkrylem.
                                                      Myslalem o tym wszystkim stojac przy barze konwencjonalnym :))).
                                                      Mialem przy nim tez troche tlenu. Barman zapewnial mnie, ze jest troche
                                                      H20 w mojej cuba libre. Z czystym tlenem podobno trzeba uwazac.

                                                      Wiem, ze wygramy w sobote. Mam znak od Fortuny. Liczba milionow do
                                                      wygrania www.powerball.com pokrywa sie sie z filadelfijskim
                                                      zespolem koszykarskim 76ers http/www.76sixers.com
                                                      Trudno o wyrazniejszy znak. Nomen omen.

                                                      Pelen tlenu pozdrawiam,
                                                      mojito.
                                                    • mojito Re: Bar tlenowy... 13.01.06, 04:43
                                                      www.76sixers.com
                                                      :))).
                                                      m.
                                                    • Gość: szopen Re: Bar tlenowy... IP: 206.73.209.* 13.01.06, 08:22
                                                      Taaa...

                                                      Maja ludzie pomysly.
                                                      U mnie w pracy tlenu dostatek.

                                                      Jakby ktos troche potrzebowal to sluze.

                                                      Nie wiem co z ta pogoda sie wyprawia.
                                                      Jest chyba ponad 20 stopni, swieci slonce, wiatr nie wieje.
                                                      Smog sie robi okrutny.
                                                      Powietrze widac wyraznie.
                                                    • mojito Sobotnio... 14.01.06, 16:35
                                                      ... i deszczowo. Cieplo. Pogoda jesienna. Szaro i bezslonecznie.
                                                      Dzien jakis taki nie ten tego.

                                                      Nasza dzisiejsza Fortuna: www.powerball.com
                                                      05 13 16 19 34 PB 22,
                                                      03 10 11 35 47 PB 32,
                                                      14 15 27 49 46 PB 30. Usmiech Fortuny rozjasnilby pozny wieczor :).

                                                      Wiadomosci z roznych stron. W Trenton, stolicy stanu New Jersey,
                                                      przed ratuszem protestowaly stripteaserki. Powodem protestu byl
                                                      zakaz palenia tytoniu w miejscach publicznych, a wiec w ich miejscu
                                                      pracy. Protestowi towarzyszyly plynace z megafonow nagrania:
                                                      "You Can Leave Your Hat On" i "Girls, Girls, Girls." Ku rozczarowaniu
                                                      ogladajacych protest dziewczeta nie protestowaly w strojach roboczych.
                                                      Prawdopodobnie byl to powod, ze burmistrz nie spotkal sie z protestujacymi.

                                                      W Meksyku, wiesniak majacy klopoty z myszami rozlozyl wokol swojego
                                                      domu gumowe maty polane klejem. Zlapana w ten sposob mysz polal benzyna
                                                      i podpalil. Guma topiac sie uwolnila plonaca mysz ktora wbiegla do domu
                                                      wzniecajac pozar. Dom splonal doszczetnie. Myszy to zlosliwe szkodniki.

                                                      W przyszlym tygodniu lece na dlugi weekend do Londynu. Dzisiejszy deszcz
                                                      przygotowuje mnie do podrozy. Chyba sniegu nie bedzie?

                                                      Yo! Tizedik,
                                                      mam dla Ciebie upominek. Jezeli spotkam Element - przekaze. Jezeli nie
                                                      - schowam/zostawie pod Big Benem.

                                                      Milego i pogodnego weekendu Wszystkim zycze,
                                                      mojito.
                                                    • yvona73pol prezencik... 15.01.06, 00:17
                                                      ...mozesz podrzucic na przechowanie Mandarynce, o ile ja znajdziesz; zaszyla
                                                      sie gdzies bestyja w krainie szczesliwosci i ani widu ;)))))
                                                      i oby tak dalej (mysle o krainie ;)
                                                      a u mnie? coz, stara bida ;))) na razie bez wiekszych zmian.....
                                                    • kazachstan Re: prezencik... 15.01.06, 01:46
                                                      Dzien dobry,
                                                      ja tez wiele nie pisze,bo to podobnie jak Tizedik nie chce tu psuc nastroju a u
                                                      mnie same zmartwienia.u corki ciagle bez zmian a juz myslalem ze sie pogodza,bo
                                                      na Sylwestra poszli razem do restauracji.nie chce tez przesadzic z doradzaniem
                                                      bo to nie wiadomo czasem jak do kobiety mowic zeby to trafilo.corka bo corka
                                                      ale to tak samo.
                                                      w Sydney wczoraj to dopiero byl gorac,na cale szczescie dzisiaj troche ulzylo.
                                                      kwiaty mi slonce spalilo bo przy takim upale to podlewanie nic nie da,trzeba
                                                      troche cienia zeby ochronic roslinki a tu cienia jak na lekarstwo, tylko zar z
                                                      nieba sie leje.
                                                      Gunther pochwalil sie ryba i zniknal znowu.a tu niedawno w Queensland byl taki
                                                      tragiczny wypadek ze rekin rozszarpal mlodziutka dziewczyne.wprawdzie ja
                                                      wyciagneli z wody ale umarla w szpitalu z uplywu krwi.i jak to jest powiecie
                                                      sami,jeden chwali sie piekna ryba a drugiego inna ryba zjada.nie ma spokoju na
                                                      swiecie mowcie co chcecie.
                                                      pozdrawiam wzystkich przy niedzieli,bardzo przyjemny dzien bo tak nie prazy jak
                                                      wczoraj,to mozna spokojnie zjesc obiad w altanie.dzisiaj bedzie zupa
                                                      chlodnik,kasza gryczana i gulasz wolowy z pieczarkami,bo inne lepsze suszone
                                                      grzyby sie pokonczyly.troche liczylem na wyjazd do kraju i ze sobie przywioze
                                                      znow suszonych prawdziwkow,nic z moich planow jakos nie wyszlo.trzeba wiec
                                                      cieszyc sie z tego co sie ma.
                                                      pozdrawiam
                                                      Kazik
                                                    • gunther_0 Re: prezencik... 15.01.06, 23:05
                                                      Siemanko kochaniency,
                                                      deszczyk popaduje od rana a ja do roboty po kilku dniach laby musze sie
                                                      zwlec.znajomek z pracy rzucil oferte nie do odrzucenia i wypad zrobilismy na
                                                      ryby.powiem wam,ze nie zna zycia kto nie sluzyl w marynarce;))i te nocne harce
                                                      na poglebiarce,chyba to szlo inaczej ale wsio ryba,dzisiaj mnie wsio rawno.
                                                      sniadanko wsunalem jak trza,nie ma mowy dla mnie bez sniadanka nie da rady.
                                                      Amigo za pozwoleniem,moge do Ciebie zastukac ?
                                                      milego tygodnia od poniedzialku,dziewczyny buzienka
                                                      panowie piatka
                                                    • tizedik Re: prezencik... 16.01.06, 00:04
                                                      Oooo, prezencik... Jak milo:-)))))))))))
                                                      Mojito, a co dla mnie masz? Ciekawosc mnie opanowala ogromna.
                                                      Nie zostawiaj go pod Big Benem! Zadzwon do Elementu. Tamtejszy (aktualny:-)
                                                      numer telefonu chyba znasz?
                                                      I zlap tez Mandarynke, a potem zdaj nam relacje. Najlepiej o obydwu
                                                      poludniowcach, bo zadnego nie znamy przeciez...;-)

                                                      Kazik, ciezka sprawa z corka. Trudno cos doradzic. I mysle, ze ty sam corce tez
                                                      nie mozesz nic doradzic. Powiem wiecej - raczej nie powinienes. Przede
                                                      wszystkim - nie podpowiadaj zadnych rozwiazan!
                                                      Pamietam, ze kiedys w podobnej sytuacji byl moj ojciec. I zachowal sie
                                                      najlepiej, jak mozna bylo, czyli NIC nie doradzal. A byl chyba w trudniejszej
                                                      sytuacji, bo za paroma granicami. Pomogl mi za to potem , kiedy ja juz podjelam
                                                      decyzje.
                                                      Wiem, ze to trudne, i wiem, jak zmienia sie podejscie do wielu spraw, kiedy
                                                      dorosle dzieci staja przed powaznymi zyciowymi decyzjami. Chcialoby sie im
                                                      pomoc, ale zapominamy, ze one chca same podejmowac decyzje.
                                                      I na nic nasze doswiadczenie! One wyraznie chca sie uczyc na swoich
                                                      bledach....;-)

                                                      Gunther, ty zupelnie jak ja... Bez sniadanka na codzienne boje nie ruszam!

                                                      Iwona, nie daj sie! Moze trzeba zaszlosci odciac gruba kreska? Tak po polsku;-)
                                                      I nie przesadzaj, bo to nie polscy rodzice zabraniaja dzieciom ogladania
                                                      filmow, tylko rzad chce przejac rzad dusz. A to sie tutaj na szczescie nigdy
                                                      nie udaje!

                                                      Pysiek, dalej zajeta?
                                                      Marzena, no nie badz taka, powiedz, co u ciebie!

                                                      Pozdrowka dla wszystkich:-)
                                                      T.

                                                      PS.
                                                      Numerki w PB sprawdzilam. Niestety, za dwojki nie placa.
                                                      D.
                                                    • mojito Londynska etykieta :))). 16.01.06, 02:12
                                                      Zdrowko ciagle niedzielne Wszystkim,

                                                      wczoraj padal snieg i slupek sie skurczyl. Rteci oczywiscie.
                                                      W nocy szalala wichura a rano pojawily sie kwiaty mrozu na
                                                      szybie. Mrozny pocalunek zimy. Nie jeden. U siostry w sasiadujacym
                                                      stanie wichura drzewa powyrywala i na dachy domow rzucila.
                                                      Na ulicy u kobiet tylko oczy widac. Mozna zajrzec i czytac :).

                                                      Gunther/Amigo,
                                                      anytime, anyplace :))). U mnie ze sniadaniem roznie. Moge zjesc, moge nie.
                                                      Po obfitym sniadaniu z reguly mysli mam ten tego :). Brak sniadania powoduje,
                                                      ze w dzien wchodze bardzo "konkurencyjny". Mam glod w oczach :). Mysli tez...

                                                      Kazik,
                                                      mam podobna sugestie do sugestii Tizedik. Najlepiej nie doradzac.
                                                      Wiadomo, ze zyczysz corce jak najlepiej ale z sugerowanymi rozwiazaniami
                                                      trzeba poruszac sie ostroznie. Najlepiej bez wyraznej zachety do wyrazenia
                                                      opinii takiej nie wyrazac.

                                                      Tizedik,
                                                      ciekawosc to zdrowe uczucie u kobiet. I optymistyczne. Tylko nudy
                                                      kobiety nie wybacza mezczyznie nigdy :). Jest to cos do zapisywania
                                                      mysli. W kolorze czarnym. Miesci sie wygodnie do torebki. Numer telefonu
                                                      Elementu konczacy sie na 32 mam. Zostawie wiec upominek u niej.
                                                      W totka wygralismy siedem dolarow. Mielismy trojke. Prosze sprawdz raz
                                                      jeszcze. Wydam je nastepujaco: kupie dwa razy po trzy losy (na srode
                                                      i na sobote gdy bede juz w Europie). Pozostalego dolara przepije w Londynie.

                                                      W niedziele czeka mnie w Londynie bardzo ten tego high tea. Krawat
                                                      jest wymagany, zakret jego mac. Dawno z krawatem nie podrozowalem :).
                                                      Kupilem wiec i czytam: "Custom & Etiquette of England" oraz "Where to
                                                      take tea". Chce wypasc chociaz jako "czuly i lekko okrzesany barbarzynca".
                                                      Lekko obawiam sie aby picie angielskiej herbaty nie zepsulo mi mojego
                                                      zasluzenie "bad image". Bardzo by mnie to zmartwilo :(((.

                                                      Mandarynki odszukiwal nie bede :). Moje doswiadczenie mowi mi, ze kobieta
                                                      niepiszaca ma czyms/kims rece zajete :). Jej Poludniowca widzialem i uwazam,
                                                      ze smialo moze konkurowac z jej pisaniem. Jak widzimy czesto wygrywa :).

                                                      Zupelnie nie na temat przypomnial mi sie dowcip w ktorym mloda mezatka
                                                      pisze w liscie do "Przyjaciolki": "Jestem bardzo szczesliwa ale czasami
                                                      chcialabym troche odpoczac. Dotychczas maz mi nie pozwala. Zmeczona
                                                      jestem troche ta jego ciagla bliska obecnoscia. Prosze, poradz "Przyjaciolko"
                                                      co robic? P.S. Przepraszam bardzo za nierowne i bardzo niewyrazne pismo".

                                                      Sloneczna pozdroofka for all,
                                                      mojito.
                                                    • szopen_cn Re: Londynska etykieta :))). 16.01.06, 03:03
                                                      Ja rowniez musialem wczoraj krawat i garnitur zalozyc.
                                                      Okazja: firmowy bankiet z okazji Chinskiego Nowego Roku.

                                                      Sprytnie umknalem zadzwonic;-) we wlasciwym momencie wiec minal mnie tradycyjny
                                                      drink z kazdym stolikiem (stolikow 43).

                                                      Zalozenie garnituru przyponialo mi o latach spedzonych w pracy w glownym biurze
                                                      w Pekinie.
                                                      Och jaki ja jestem szczesliwy, ze tam nie pracuje.

                                                      Kazik ja to nawet nie wiem co ci poradzic nie mowiac juz o tym co poradzic
                                                      twojej corce. Cokoliwiek bedzie to i tak najwazniejsze, ze dalej zycie sie
                                                      toczy do przodu.

                                                      Dalej jest cieplo, wczoraj bylo doslownie podkoszulkowo a niby jest srodek zimy.
                                                      Jak tak dalej pojdzie to moze na ryby uda sie wybrac wkrotce, trzymam kciuki
                                                      sam za siebie.
                                                    • mojito Chinska etykieta :))). 16.01.06, 03:34
                                                      Cos wczesnie zaczeliscie celebrowac :))).
                                                      W moim kalendarzu Chinski Nowy Rok wypada
                                                      w niedziele 29 stycznia. Wiem, ze to rok Psa.
                                                      Psy to fajna sprawa. Maja podobny punkt widzenia
                                                      na swiat do meskiego :).

                                                      Czy rzeczywiscie jest tyle dan na chinskim bankiecie?
                                                      Gniazda jaskolcze byly? I czym sie przypija do stolika?
                                                    • szopen_cn Re: Chinska etykieta :))). 16.01.06, 04:26
                                                      Chinski Nowy Rok rzeczywiscie wypada 29 stycznia ale firmowe bankiety z tej
                                                      okazji zaczely sie juz od tygodnia. Nasz wypadl wczoraj bo byl to jedyny dzien
                                                      kiedy mozna bylo dostac rezerwacje (ponad 400 osob).

                                                      Dan bylo sporo, nie liczylem, gniazd jaskolczych nie podano a pilismy glownie
                                                      piwo. Jako osoba ogolnie mila zaopatrzylem sie w kilka butelek chinskiego
                                                      Baijiu i sprezentowalem po jednej na kazdy stolik z moimi ludzmi.
                                                    • mojito Re: Chinska etykieta :))). 16.01.06, 06:09
                                                      Ten butelkowy Baiji zainteresowal mnie. Google wyrzucil tylko
                                                      informacje o chinskim delfinie rzecznym o tym imieniu. Zagrozonym
                                                      wyginieciem. Sadze wiec, ze to pewnie chinska wodka. A moze piwo?

                                                      A co Chinczycy chetnie jedza? Wiecej miesa czy ryby i owoce morza?
                                                      Desery jakies wyszukane moze? Czy tylko "swoje" lody :)?
                                                    • szopen_cn Re: Chinska etykieta :))). 16.01.06, 07:37
                                                      Bai Jiu to chinska wodka.
                                                      Jest pewnie kilkaset conajmniej gatunkow.
                                                      Smakuje jak aceton mniej wiecej.
                                                      I odbija sie owym smakiem przez dni kilka.

                                                      A co Chinczycy jedza?
                                                      Dobre pytanie.
                                                      Wszystko chyba.

                                                      Pomysle nad kilkoma ciekawszymi daniami i napisze.
                                                    • tangerin Re: Chinska etykieta :))). 16.01.06, 11:44
                                                      Eh, no wiem, nie bylo mnie...
                                                      Powody prozaiczne, bo najpierw szukanie pracy, do utraty tchu (jest duza szansa,
                                                      ze cos z tego wyniknie)
                                                      A poza tym, to nie bylo mnie w L troche. Wybralam sei na pogrzeb i nie moge
                                                      dojsc do rownowagi. Bo to boli. I dlugo bedzie bolalo, licze na czas, bo w
                                                      miare jego uplywu wiele rzeczy traci intensywnosc....
                                                      A u nas w pl ladnie, sniegowo, powietrze sie srebrzy, ale pierwszy raz jakos nie
                                                      potrafilam sie tym cieszyc....


                                                      Kazik, niczego corce nie doradzaj, po prostu badz, niech wie, ze moze na Ciebie
                                                      liczyc.

                                                      Szopen, podaruje sobie probowanie tego acetonowego napoju, odstatnio jakos
                                                      odrzucilo mnie od alkoholu, czasem troche wina, moze nawet grzanego, i to tyle.
                                                      nudna sie zrobilam...


                                                      Yvette, napisze. Harrego i Narnii jeszcze nie widzialam, bo czasu brak. Ale
                                                      dzieci ogladaja. I jedno, i drugie, bo chca. Chociaz mysle, ze Harry bardziej
                                                      popularny... Narnie malo, kto czytal.

                                                      Matrioszka, tez napisze. Zabe widzialam, siostra nawet ma, ale sie gdzies
                                                      zapodziala. Jak sie znajdzie to dostane.

                                                      Tizedik, zycze Elementowi zdrowka:) I kolejnego udanego poczatku:)
                                                      I kontynuacji tez!

                                                      Mojito, o ile nie spotykasz sie z krolowa, to etykieta nie bedzie Ci potrzebna.
                                                      Poradzisz sobie:)

                                                      Pysiek, Marzena, a Wy gdzie polazly? TOz nawet Gunther bywa...
                                                    • szopen_cn Re: Chinska etykieta :))). 16.01.06, 12:14
                                                      Ejjjjjhhhh...

                                                      Nie ma sprawy.

                                                      My niespotykanie spokojni ludzie jestesmy.

                                                      Przyznam sie szczerze, ze z intesnywnoscia wzmieniana jeszcze nie mialem (i
                                                      niech to potrwa jak najdluzej) kontaktu.

                                                      Sniegiem i sloncem zawsze nalezy sie cieszyc. One po prostu sa. I sa piekne.
                                                      Niezaleznie od tego co i jak z nami sie dzieje.

                                                      Kazik,
                                                      Po glebszym zastanowieniu zgadzam sie z Tangerin: najistotniejsze jest to, ze
                                                      corka wie ze jestes zawsze dla niej niezaleznie od tego co i jak zdecyduja z
                                                      zyciem zrobic. Tak samo ziec. Ziec tez czlowiek.

                                                      tange...
                                                      Owej chinskiej wodki nie radze probowac.
                                                      Pomimo tego, ze jakis czas pracowalem w alkoholowym przemysle i pomimo 16+ lat
                                                      w Chinach laczna ilosc wypitego baijiu nie przekracza pol litra.
                                                      Aczkolwiek od alkoholu nie stronie (wrecz przeciwnie) to tego nie moge pic.
                                                      Brak checi do picia nie jest najlepszym wskaznikiem poziomu humoru zycia.

                                                      Ani Harrego ani Narni nie ogladalem.
                                                      Jakos nie mam zamiarow.

                                                      U nas dzisiaj zrobilo sie jeszcze cieplej.
                                                      Pepki i dlugie nogi sie pokazuja co kilka krokow.

                                                      Na ryby mnie strasznie ciagnie.
                                                      Chyba musze jakies wakacje skombinowac.

                                                    • mar_za Dyrdymaly :))). 16.01.06, 23:38
                                                      Witajcie,
                                                      Wywolana do tablicy pisze do Was:))). Ostrzegam moze byc dlugo:)))))
                                                      Zycie sie u mnie toczy spokojnie. Mozna by powiedziec, ze powinnam sie cieszyc.
                                                      I nie byloby prawda, gdybym twierdzila, ze jest inaczej. Tyle, ze chcialabym
                                                      zeby bylo z fajerwerkami, aby cos sie dzialo. A fajerwerkow nie widac. Piranie
                                                      dorastaja, coraz mniej mnie potrzebuja. Czuc to coraz bardziej z kazdym dniem.
                                                      W pracy juz nie musze sie wykazywac, stresowac, ze musze mowic po angielsku i
                                                      nie umiem skleic zdania. Mieszkanie urzadzilam i nie bardzo jest gdzie wiecej
                                                      sie wykazywac. Samochodem nauczylam sie jezdzic Itd.itd.....Chyba nudnie sie
                                                      jakos zrobilo. Kiedys musialam walczyc o kazdy dzien, martwic sie czy mi
                                                      starczy do pierwszego, lawirowac na krawedzi z kredytami, pedzic na zlamanie
                                                      karku do przedszkola, bo moge nie zdazyc odebrac dzieci i to wszystko
                                                      powodowalo, ze czulam ze zyje. Podwyzszony poziom adrenaliny jakos mnie
                                                      napedzal. A teraz pokonalam trudnosci, jak to sie mowi wyszlam na prosta i
                                                      okazuje sie, ze spokojne bytowanie jest.....strasznie nudne.
                                                      Najpierw wymyslilam, ze otworze firme. Tylko, ze jak zaczelam nad tym siedziec,
                                                      sie angazowac (na szczescie jeszcze nie finansowo)to okazalo sie, ze aby mialo
                                                      to nasze przedsiewziecie rece i nogi to dla odmiany mam za malo czasu na te
                                                      aktywnosc. Ze nie da sie siedziec po 12 godzin w biurze, wychowywac urocze
                                                      corcie i jeszcze rozkrecac biznesik. Nawet jak na mnie to za duzo!. Na dodatek
                                                      moje niedoszle wspolniczki poza checia wspoldzielenia sie zyskami z roznych
                                                      powodow nie bardzo byly w stanie poswiecic sie bardziej na etapie organizowania
                                                      przedsiewziecia (nota bene w obszarze turystyki).
                                                      W tzw miedzyczasie przestudiowalam australijskie strony imigracyjne,
                                                      oszacowalam moje punkty w odpowiednich kategoriach wizowych, zostalam troche
                                                      namowiona (albo utwierdzona w przekonaniu przez przyjaciolke z au) i zmienilam
                                                      moje nastanawianie sie z zalozenia firmy w pl do dostarczenia sobie nowych
                                                      dawek adrenaliny w postaci przechodzenia procesu wizowego i sprawdzenia sie w
                                                      roli ewentualnego imigranta. Dobra wiem, ze powiecie, ze jestem glupia, ale co
                                                      mi tam. Jak bumerang wraca do mnie ta mysl, by wyjechac z cudownego kraju znad
                                                      Wisly w sina dal. Teraz chyba nastal wlasciwy moment. Znudzila mi sie
                                                      stabilizacja, finansowo jestem w stanie przezyc trudne poczatki na emigracji. I
                                                      co wazne ze jestem jeszcze w takim wieku, ze moge zaczynac gdzies zycie od
                                                      nowa, a nawet jak mi sie nie powiedzie to bede umiala poradzic sobie w PL po
                                                      ewentualnym powrocie. Na pewno! Tak wam to wszystko wypisuje, a tak naprawde to
                                                      utwierdzam sie w przekonaniu, ze mam racje i podejmuje sluszna decyzje:)))
                                                      Jako osoba, ktora za grosz nie wierzy w przepowiednie przeczytalam horoskop na
                                                      najblizszy rok i napisane bylo, ze to dobry moment na zmiany, nawet
                                                      zamieszkania. Przyjelam to jako dobra monete. Zaczelam od sprawdzenia mojego
                                                      angielskiego. Udalo sie. Reprezentuje wymagane minimum. Potwierdzenia mam na
                                                      odpowiednim certyfikacie.
                                                      Teraz zbieram kwity na potwierdzenie moich kwalifikacji. Co mi strzeli do glowy
                                                      dalej Bog jeden wie:))))

                                                      Wiem, ze macie tu swoje problemy, a ja zamiast sie do tego ustosunkowywac,
                                                      wspierac tych co potrzebuja wypisuje egoistyczne dyrdymaly. I ze szukam dziury
                                                      w calym, choc nie ma takiej potrzeby.
                                                      Zycze Wam wszystkim slonca, usmiechu i samej pozytywnej energii. Nawet jak jest
                                                      chwilowo zle, to na pewno nadejda lepsze czasy. Opcji innej nie ma. Ja tam w to
                                                      bezustannie wierze.
                                                      Patrzcie jak to jest. Jedni narzekaja, ze maja problemy, a inni ze ich nie ma i
                                                      wynajduja je sobie sami na sile. Ale przez to jest moze ciekawiej?
                                                      Buziaki dla wszystkich bez wyjatku.
                                                      Marzena


                                                    • tizedik Re: Dyrdymaly :))). 16.01.06, 23:49
                                                      Marzena, ja ciebie rozumiem!!!!!!!!!!!
                                                      Sama nienawidze nudnej stabilizacji. I kiedy z tego wlasnie powodu zaczynalam
                                                      sie nudzic, to cos zmienialam. Niekoniecznie miejsce pobytu, ale zawsze cos
                                                      wymienialam...;-) Nie powiem co...;-) Ale miejsca pobytu tez, tyle ze - jak
                                                      dzis widze - w zbyt ograniczonym zakresie.
                                                      Australia to dla mnie osobiscie rozwiazanie ekstremalne, glownie dlatego, ze
                                                      zbyt odlegla. Ale co kto lubi... co kto sobie wybierze... jak sobie posciole,
                                                      tak sie wyspi...
                                                      Inaczej mowiac, wybor nalezy do ciebie! Najgorzej, to sie nudzic!

                                                      Ja, jak wiadomo, w ostatnim polroczu sie nie nudzilam... Niestety!
                                                      Ale jak znowu zaczne sie nudzic, to kto wie, co mi do glowy przyjdzie...;-)
                                                    • Gość: hippo a w polsce zima....(KOLEJNA) IP: *.crowley.pl 26.01.06, 21:47
                                                      kolejny tekst kolejne słowa to moja do was swobodna rozmowa zasuwam wierszem
                                                      powoli nucąc sobie muzę umysł mój męczę motywuję ręce kolejny bez echa temat
                                                      nakręcę do uderzania w plastików przyciski by powiedzieć co mam w głowie wam
                                                      wszystkim... moje miasto żyje swoim życiem ludzie płaczą w swoich domach cicho
                                                      pod uśmiechu na zewnątrz ukryciem jak pod koca przykryciem gdy na zewnątrz
                                                      kolejna mgła zimno do domów pcha wsoją podłą ręką .. oni przymierają głodem
                                                      otaczani mrozem a matoł jedzie szybko swoim drogim wozem.. klima ciepło
                                                      trzyma ...chwila...pasy....nie potrafił sie zatrzymać... dziecko w domu łez nie
                                                      wstrzyma.. jakiś policjant coś szybko notuje dmuchać nie pozwala długie rozmowy
                                                      ze sprawcą kreuje.. trzy dni miną pochowają rozjechaną miłość matczyną na
                                                      twarzy dziecka łzy płyną i marzną co dalej z tą farsą??? zabójca wolny bo
                                                      posłał gliniarzowi czek kontrolny swoją kasą wykupił życie niewinnej kobiety i
                                                      pozostanie nadal niewinny niestey..czy widziałem?? czy rozumem?? słowami
                                                      opisałem to co przeżyłem prawdę odkryłem choć w sprawiedliwość wierzyłem.. po
                                                      dziś dzien widzę jej twarz na raz .. na dwa nadal opiekę nade mną ma swoim
                                                      ciepłym oddechem przytula mnie wtedy gdy potrzebuję i gdy tego chcę....
                                                      MAMO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                    • tizedik Re: Chinska etykieta :))). 16.01.06, 23:40
                                                      Na chinskiej etykiecie sie nie znam. Na angielskiej tez nie. Na polskiej o
                                                      tyle, o ile. To znaczy generalnie daje sobie rade, nawet pod obstrzalem kilku
                                                      tysiecy (pod)ogladaczy. I nawet jesli nachodzi mnie ochota na wyrazenie swej
                                                      opinii w krotkich zolnierskich slowach....
                                                      Dzisiaj mam na to ochote, ze wzgledu na pracowa i - ogolniej rzecz biorac -
                                                      polska rzeczywistosc. No mowie wam, cholera czlowieka bierze!!!! W pracy to
                                                      sobie nawet troche pofolgowalam...;-)
                                                      A od alkoholu innego niz piwo to mnie jakos odrzuca. Piwo uspokaja, a tego
                                                      teraz najbardziej potrzebuje.

                                                      No prosze, Manadarynka sie znalazla:-) Szkoda, ze w okolicznosciach wcale nie
                                                      wesolych. Ech....
                                                      Dzieki Mandarynko za zyczenia dla Elementu, przekaze. Tyle ze na wstepie
                                                      zalapala jakies przeziebienie i teraz przeczekuje. Ale to maly problem.

                                                      Kazik, ale rady ci przekazalismy... Trudno bedzie tak czekac i nic nie robic.
                                                      Ale to najlepsze, co mozesz zrobic. Ciekawe, czy sama bym tak potrafila....

                                                      Mojito, milo mi:-)
                                                      Numer wlasciwy masz. Wykorzystaj go.

                                                      U nas dalej zima. Ciekawe, co sie w niej niektorym ludziom podoba... Slonce
                                                      wcale nie jest codziennie, w dodatku zapowiadaja chmury i snieg. Znowu drogowcy
                                                      nie dadza sobie rady...

                                                      Mojito, ja nie wiem, czemu nie widze wszystkich numerkow... Postaram sie
                                                      poprawic! Twoj pomysl na wykorzystanie dochodow z hazardu akceptuje. Mam tylko
                                                      niejakie obawy, czy uda ci sie cos wypic w L. za tego jednego dolara..;-)

                                                      Pozdrawiam.
                                                      T/D
                                                    • kazachstan Re: Chinska etykieta :))). 17.01.06, 04:24
                                                      Dzien dobry wszystkim,
                                                      od poczatku to musze sie troche poskarzyc tylko nie wiem komu,bo od rana
                                                      probuje tu cos napisac i nie moge tego wyslac.taki ze mnie spec widzicie
                                                      komputerowy.poskarzyc sie chce bo cos zle sie dzieje z ta Gazeta,bo albo wogole
                                                      nie mozna otworzyc forum albo nie wysyla tego co czlowiek w trudzie napisze.
                                                      bardzo mnie ucieszylo,ze Marzena sie odezwala,Tangerin tez i Gunther od czasu
                                                      do czasu nawet zaglada tu,tylko z kolei inni ucichli i masz ci los.
                                                      wszystko sobie rano ladnie ulozylem co chcialem Wam przekazac ale po tylu
                                                      probach pisania jakosik mi to z glowy ulecialo.w kazdym badz razie bardzo
                                                      serdecznie chcialbym wszystkim podziekowac za wszelkie porady i za chwile uwagi
                                                      poswiecona tu na tym forum.ja z wlasnego doswiadczenia wiem,ze radzic jest
                                                      trudno.Tizedik mnie rozumie a pewnie i Asia i wszyscy ktorzy maja dzieci,ze
                                                      klopoty dziecka to moje klopoty i serce boli.ja tylko dodam ze moja corka to
                                                      jest bardzo zamknieta w sobie i ona nigdy nie skarzyla sie na meza.wydawalo mi
                                                      sie wiec,ze wszystko jest dobrze przecie nie sa ze soba kilka dni tylko pare
                                                      ladnych lat.ale macie racje jestem dla niej caly czas i mysle ze ona to czuje i
                                                      rozumie ze chce bardzo dobra dla niej.z kloceniem to tez nie regula bo poklocic
                                                      sie to mozna w kazdym przypadku.ja to pamietam jak kiedys moja Pani obrazila
                                                      sie o taki drobiazg,ze mi smiac sie chcialo a dla niej to byla bardzo wazna
                                                      sprawa ot co.bedac w Polsce kupilem kilka drobiazgow na pamiatke i miedzy
                                                      innymi tez z bursztynow.podarowalem jeden mojej Pani i jeden mojej kuzynce
                                                      tutaj,ale te wisorki byly takie same i pech chcial ze one ubraly je tego samego
                                                      dnia.koniec straszna gafe strzelilem,obraza byla na caly swiat,bo moja Pani to
                                                      myslala ze ten upominek to jest specjalnie dla niej tylko wybrany,ze nikt inny
                                                      takiego nie ma.ile sie natlumaczylem,wisiorek poszedl w kat tak jak na poczatku
                                                      wzbudzil w zachwyt.bo kobieta musi caly czas sie czuc ta jedyna,wyjatkowa a jak
                                                      cos sie jej kupuje tez musi byc unikalne nawet jak nie jest.to byla gafa z
                                                      mojej strony bo kobieta musi czuc sie i byc wyrozniona,dla niej musi byc ten
                                                      troche lepszy prezent i zawsze wiecej uwagi trzeba jej przykladac niz innym
                                                      kobietom,nawet jesli jest to tylko kuzynka.ale ja to myslol,ze moja Pani nie
                                                      jest taka drobiazgowa a tu masz babo placek.wtedy malo sie wszystko miedzy nami
                                                      nie rozwialo,bo nie odzywalismy sie kilka ladnych tygodni.a ze mieszkalismy
                                                      oddzielnie to dlugo o klopot nie trzeba sie prosic.no i kto by powiedzial o
                                                      taki drobiazg.no i trzeba bylo glowe schylic,tlumaczyc mowic i mowic,no i jakos
                                                      pomoglo.
                                                      Mar-za toz to same dobre wiadomosci.widac od razu ze do zaradnych i
                                                      energicznych kobiet nalezych.co zaplanujesz to ci sie udaje i nie boisz sie
                                                      ryzyka.zycze ci zeby wszystkie plany byly pomyslne i dla ciebie i dla Twojej
                                                      rodziny.
                                                      pozdrawiam wszystkich i jak teraz nie pojdzie ta poczta to chyba zrezygnuje na
                                                      dzis
                                                      Kazik
                                                    • Gość: Gunther Kazek i wisiory;) IP: *.nsw.bigpond.net.au 17.01.06, 10:04
                                                      Siemanko kochaniency;)
                                                      Kazek ale dales popalic z tymi wisiorami,z kobitkami to trzeba ostroznie, bo
                                                      ani sie obejrzysz a o cos tam sie obraza i bida;)z corka to dopiero klopot i
                                                      jeszcze mowisz ze taka cicha?kurde to jej malzonek mial cudowne zycie,to czego
                                                      sie czepia?
                                                      rybka owszem sie chwalilem i dalej sie chwale i jestem dumny, a ze rekiny w
                                                      Australii sa to wie kazde dziecko.raz my jemy rybki a raz my jestesmy zjadani,
                                                      przeciez ocean to jest ich terytorium nie?a my ludzie jestesmy tylko jakies tam
                                                      ogniwko w food chain.
                                                      Marzenka milo Ciebie tu znowu widziec:)))wszystko w porzasiu? to sie rozumie;)
                                                      Tizedik to Ty piwosz taki jestes?bym nawet nie podejrzewal tego po tobie.raczej
                                                      podejrzewalem Ciebie o bardziej wyskokowe trunki,nie wiem czemu ale zawsze
                                                      kojarzysz mi sie z prumuska w pierwszej lawce;)tylko czasem misie nie obraz
                                                      kurde;)))
                                                      Amigo?cos cichutko dzisiaj -Twoje zdrowenko dzisiaj znow wychylam i wszystkich
                                                      tutaj razem do kupy wzietych i na druga nozke powtorze za kazdego oddzielnie.
                                                      salut i spadanko
                                                    • yvona73pol Re: Kazek i wisiory;) 17.01.06, 12:04

                                                      no prosze, pan, ktory rozumie damskie humorasy ;)))))
                                                      no, z tym wisiorem, to w sumie mozna bylo dwa rozne, ale... po sprawie juz,
                                                      wiec, bylo, minelo, wyciagamy nauke na przyszlosc ;)))
                                                      ja mam tydzien niespodzianek, roznych, przeroznych, na mojej nowej drodze
                                                      kariery :))))))
                                                      jedno wiem - doba bedzie zdecydowanie za krotka przez najblizszy rok ;))))) no,
                                                      coz, sama chcialam...
                                                      caluski,
                                                      Tizedik, to o Harrym to slyszalam od kolezanki, sama sie zdziwilam, ale wiesz,
                                                      rodzice bywaja rozni....
                                                      no, jeszcze raz calusie,
                                                      Iwona
                                                    • tizedik ... i wisiory;) 17.01.06, 23:46
                                                      Iwona, ale to znaczy, ze wszystko na dobrej drodze? Jesli tak, to nawet
                                                      popracowac mozna...;-)
                                                      Gunther, alem sie usmiala:-) I z tej pierwszej lawki, i z tych mocnych trunkow.
                                                      W szkolach to roznie ze mna bywalo...;-) I najlepsza z jakis tam przedmiotow, i
                                                      najgorsza z zachowania. Element powtorzyla te sama droge, jakos tak sama z
                                                      siebie...;-) Mamy dzis co wspominac w calkowitej zgodzie;-)
                                                      A trunki mocnejsze lubie w malych ilosciach i zawsze szukam w nich jakiegos
                                                      konkretnego smaku. Chociaz jak krolowa angielska i ichniejsza zelazna lady
                                                      moglabym chyba codziennie;-) Natomiast piwko to raczej na sen uzywam;-) Jak
                                                      zdaze przed zasnieciem...;-)
                                                      Kazik, ciezkie masz chwile, ale musisz dac sobie rade. Corce jest pewnie
                                                      trudniej.

                                                      Pysiek, odezwij sie!!!!

                                                      Pozdrawiam.
                                                      T.
                                                    • mojito Mala laska dynamitu :))). 18.01.06, 04:35
                                                      Czolko Wszystkim,

                                                      myslalem, ze bede juz siedzial na walizce i funtach :).
                                                      Niestety, potwierdza sie tylko to, ze nie moge sie pakowac
                                                      z wyprzedzeniem. Nie moge i juz!. Wielokrotnie probowalem
                                                      i nie wychodzi. Bede sie wiec pakowal jutro. I jutro tez,
                                                      o tej porze oderwe sie od ziemi z pomoca samolotu :).

                                                      Miasto obchodzi hucznie i dumnie 300-lecie urodzin Benjamina Franklina.
                                                      Lebski i interesujacy facet to byl. I pracowity jak mrowka. Co druga
                                                      wazna budowla nazywa sie jego imieniem. Most Franklina, boisko Franklina
                                                      itd. Pomogl sfinansowac pierwszy szpital w Stanach. Ciagle doskonale
                                                      funkcjonujacy przy przecieciu sie ulic Osmej i Sosnowej w Filadelfii.
                                                      To, ze byl wazna figura potwierdza jego wizerunek na studolarowce.
                                                      Aktor, ktory wcielil sie w jego postac i pokazuje sie na zamowienie
                                                      zupelnie wygodnie zyje z tej jedynej roli. Czytalem ostatnio, ze jego
                                                      honorarium wynosi ponad 1,000 dolarow za parogodzinne pojawienie sie
                                                      i historyczne przemowienie. Jedzenie i ewentualne trunki sa rowniez jego
                                                      udzialem :).

                                                      Mar_za,
                                                      milo Ciebie widziec i czytac :). Moj kolega mowi, ze czlowiek pracuje
                                                      po dwanascie godzin na dobe aby miec swoj business. I pracowac wowczas
                                                      szesnascie :). Masz moje ciche wsparcie i zrozumienie z tym niespokojnym
                                                      wierceniem sie. Ja tez nie znosze dluzszych okresow spokoju i stabilizacji.
                                                      Wpycham wowczas mala laske dynamitu w status quo :). Za duzo spokoju
                                                      nie lubie. Tak jakos wole okresy "niespokoju". Szybciej sie zyje.
                                                      Czasami nerwowo. Tym niemniej :))). Sam spokoj to nie ten tego.
                                                      Twoj temat postu przypomnial mi dowcip: Listonosz przynosi otwarty juz list
                                                      i mowi do adresata - "Czytalem - same bzdury". :))).

                                                      W zwiazku z moja czasowa nieobecnoscia w poblizu budki loteryjnej nasze
                                                      numery na srode:
                                                      05 11 13 19 49 PB 30,
                                                      13 19 23 33 48 PB 02,
                                                      19 23 25 27 28 PB 20 beda rowniez wazne na sobote. We wtorek wieczorem
                                                      wracam i dalej zobaczymy :). Dobrze byloby wygrac. Londyn jest drogim
                                                      miastem. Tizedik bedzie miala oko na przebieg losowan. www.powerball.com

                                                      Gdy juz odnalazla sie Mandarynka i Mar_za "zaginely" Matrioszka i Pysiek.
                                                      I tak sie to kreci.

                                                      Ide przymierzyc sie do pakowania ale znajac siebie pakowal sie bede jutro.
                                                      Juz to wyjasnialem :). Zdrowko nasze i naszej Fortuny wypije juz w Londynie.

                                                      Slonecznie pozdrawiam,
                                                      mojito.
                                                    • szopen_cn Re: Mala laska dynamitu :))). 18.01.06, 07:38
                                                      Mar_za,

                                                      Powodzenia.

                                                      I pare dowcipow.

                                                      These are things lawyers and witnesses actually said in court, word for word,
                                                      taken down
                                                      and now published by court reporters who had the torment of staying calm
                                                      while these exchanges were actually taking place.
                                                      __________________________________

                                                      Q: Are you sexually active?
                                                      A: No, I just lie there.
                                                      __________________________________

                                                      Q: What is your date of birth?
                                                      A: July 15
                                                      Q: What year?
                                                      A: Every year.
                                                      ______________________________________
                                                      Q: What gear were you in at the moment of the impact?
                                                      A: Gucci sweats and Reeboks.
                                                      ______________________________________

                                                      Q: This myasthenia gravis, does it affect your memory at all?
                                                      A: Yes.
                                                      Q: And in what ways does it affect your memory?
                                                      A: I forget.
                                                      Q: You forget? Can you give us an example of something that you have
                                                      forgotten?
                                                      _____________________________________

                                                      Q: How old is your son, the one living with you?
                                                      A: Thirty-eight or thirty-five, I can't remember which.
                                                      Q: How long has he lived with you?
                                                      A: Forty-five years.
                                                      _____________________________________

                                                      Q: What was the first thing your husband said to you when he woke that morning?
                                                      A: He said, "Where am I, Cathy?"
                                                      Q: And why did that upset you?
                                                      A: My name is Susan.
                                                      ______________________________________

                                                      Q: Do you know if your daughter has ever been involved in voodoo or the
                                                      occult?
                                                      A: We both do.
                                                      Q: Voodoo?
                                                      A: We do.
                                                      Q: You do?
                                                      A: Yes, voodoo.
                                                      ______________________________________

                                                      Q: Now doctor, isn't it true that when a person dies in his sleep, he
                                                      doesn't know about it until the next morning?
                                                      A: Did you actually pass the bar exam?
                                                      ___________________________________

                                                      Q: The youngest son, the twenty-year-old, how old is he?
                                                      _____________________________________

                                                      Q: Were you present when your picture was taken?
                                                      ______________________________________

                                                      Q: So the date of conception (of the baby) was August 8?
                                                      A: Yes.
                                                      Q: And what were you doing at that time?
                                                      ______________________________________

                                                      Q: She had three children, right?
                                                      A: Yes.
                                                      Q: How many were boys?
                                                      A: None
                                                      Q: Were there any girls?
                                                      ______________________________________

                                                      Q: How was your first marriage terminated?
                                                      A: By death.
                                                      Q: And by whose death was it terminated?
                                                      _____________________________________

                                                      Q: Can you describe the individual?
                                                      A: He was about medium height and had a beard.
                                                      Q: Was this a male, or a female?
                                                      ______________________________________

                                                      Q: Is your appearance here this morning pursuant to a deposition
                                                      notice which I sent to your attorney?
                                                      A: No, this is how I dress when I go to work.
                                                      ______________________________________

                                                      Q: Doctor, how many autopsies have you performed on dead people?
                                                      A: All my autopsies are performed on dead people.
                                                      ______________________________________

                                                      Q: ALL your responses MUST be oral, OK? What school did you go to?
                                                      A: Oral.
                                                      ______________________________________

                                                      Q: Do you recall the time that you examined the body?
                                                      A: The autopsy started around 8:30 p.m.
                                                      Q: And Mr. Dennington was dead at the time?
                                                      A: No, he was sitting on the table wondering why I was doing an autopsy.
                                                      _____________________________________

                                                      Q: Are you qualified to give a urine sample?
                                                      ______________________________________

                                                      Q: Doctor, before you performed the autopsy, did you check for a pulse?
                                                      A: No.
                                                      Q: Did you check for blood pressure?
                                                      A: No.
                                                      Q: Did you check for breathing?
                                                      A: No.
                                                      Q: So, then it is possible that the patient was alive when you began the
                                                      autopsy?
                                                      A: No.
                                                      Q: How can you be so sure, Doctor?
                                                      A: Because his brain was sitting on my desk in a jar.
                                                      Q: But could the patient have still been alive, nevertheless?
                                                      A: Yes, it is possible that he could have been alive and practicing law
                                                      somewhere.
                                                    • szopen_cn Re: Mala laska dynamitu :))). 19.01.06, 09:45
                                                      Podbijajac.

                                                      Bo spadamy.

                                                      Moze wyglada na to, ze sam ze soba dyskutuje ale nic to.
                                                    • gunther_0 Mala laska:))). 20.01.06, 03:17
                                                      Czolko kochaniency;)
                                                      to nic nowego Szopen,rasia;)ja swego czasu tez ze soba pogadalem.podobno to
                                                      nawet zdrowo jak mawiaja niektorzy no tego psychiatrzy.a ja to teraz musze
                                                      zwazac co pisze i kiedy i jak bo jestem podejrzany.
                                                      dobra nie ma co walkowac starych zali.
                                                      Yovonka,jak najbardziej czuje sie znawca kobiecych humorow:)))zaliczam sie do
                                                      ludzi ktorzy raczej w domu nie siedza,ale w kosciele czy w bibliotece tez mnie
                                                      nie spotkasz:)))wlocze sie tak po roznych miejscach i obserwuje zycie i kobiety
                                                      tez,a moje obserwacje czasem sa wzbogacane manualnym doswiadczeniem;)wiem
                                                      napewno ze do kobiety trzeba duzo mowic mowic mowic jak to Kazek nam tez
                                                      napisal.a mezczyzni bywaja powsciagliwi w wyrazaniu nie tylko uczuc,no wszystko
                                                      ubrac w slowa to nam wydaje sie po porostu niepotrzebne.a brak mowienia to
                                                      niemalze brak respektu bo kobieta wtedy sobie mysli,ze mezczyznie na niej nie
                                                      zalezy bo nie ma jej nic specjalnego do powiedzenia.inna broszka to ze moje
                                                      obserwacje wiele sie nie zdadza jak sie trafi na taka jedna co jest inna;)
                                                      dobra,krotki lunch ale wieczorkiem sobie odbije i opijemy nasze
                                                      powoedzenie.Wasze nieustajace kochaniency i dziewczyny pije za Wasze zdrenko
                                                      zeby sie lepiej pisalo
                                                      spadanko
                                                    • yvona73pol Re: Mala laska:))). 20.01.06, 19:46
                                                      witam witam ;)
                                                      ja tylko na moment, pozalic sie, ze znow musialam wstac o piaej rano :((((
                                                      o malo co bym zaspala, ale kolezanka czuwala ;))))))
                                                      ojej, ojej, jak mi sie nie chce, miau, miau, miau; o wlasnie, chcialabym miec
                                                      kotka, ale na razie nie ma szans... zaczepiem po drodze wszystkie napotkane
                                                      koty ;))))) sa slodkie :))) zazwyczaj.....
                                                      no, to spadam do pracy, bo juz i tak mam mniej czasu na wyjscie.... cholerka, z
                                                      10 minutek zostalo.... a glowa mokra,
                                                      to papa ;)
                                                      Iwona
                                                    • Gość: mojito Maly wieloryb :). IP: *.dsl.pipex.com 20.01.06, 21:35
                                                      Czolko Wszystkim,

                                                      z dotychczasowych londyskich atrakcji to maly wieloryb krecil
                                                      sie dzisiaj po Tamizie pod moimi oknami :))). Zaginal ostatnio
                                                      jednak i nie wiadomo gdzie sie teraz podziewa. Trzymam kciuki aby
                                                      szczesliwie dotarl z powrotem do morza.

                                                      Miasto cieplejsze niz wiekszosc Europy. Dzisiaj + 10. I nawet
                                                      troche slonca bylo po poludniu.

                                                      Spadam wypic jeden cocktail lub dwa za zdrowie nasze i wieloryba.
                                                      Moze za wieloryba podwojnie :).

                                                      Pozdrowionka londynska mgla owiane,
                                                      mojito.
                                                    • gunther_0 Re: Maly wieloryb :). 22.01.06, 23:23
                                                      Siemanko kochaniency
                                                      cosik odplywamy z czolowki co jest z wami dziewczyny?a moze ja swoja obecnoscia
                                                      komus przeszkadzam,nie ma sprawy jak komus przeszkadzam prosze napisac i juz
                                                      spadam;)
                                                      we wczorajszej gazecie dopiero u nas pokazala sie ta wiadomosc o tym wielorybie
                                                      w Tamizie Amigo,kurde a ja mialem wiadomosc z pierwszej reki i jak powiedzialem
                                                      ludziom w pubie to sie stukali w glowe.kurde szkoda ze zakladaow nie porobilem;)
                                                      a jak tam Polacy w Londynie?rzeczywiscie nas duzo?
                                                      sloneczko kochane sloneczko dalo nam popalic caly weekend i zapowiada sie ze
                                                      dzis tez podobnie bedzie skwarnie.mamy w tym tygodniu dlugi weekend bo 26
                                                      celebrujemey Australia Day.juz planuje wyprawe na cale 3 a moze nawet cztery
                                                      dni.ale mamy labe zyc nie umierac.tymczasem z drugije polkuli nadchodza
                                                      wiadomosci ze ludzie na smierc zamarzaja,takie podobno mrozy w Rosji.kurde
                                                      Matrioszka ty lepiej nam sie tutaj odzywaj.
                                                      sniadanko dzisiaj dla urozmaicenia troche inne.od kiedy koles mnie postraszyl
                                                      ze nadmiar jajek to nie ten tego,zaczolem troche grafik zmieniac.jajeczniczka z
                                                      pomidorami jest u mnie caly czas number 1,ale teraz wiecej chlebka jakies owoce
                                                      czasem sery i tak sie kreci kochani.nasza fabryka przetwarzania prowiantu czyli
                                                      nasz zoladek z wiekiem robi sie ten tego kaprysny i nie ma letko trzeba sobie
                                                      pewne ulubione rzeczy odpuscic.
                                                      no i spadanko w pracowity tydzien,cale szczescie tylko trzy dni i laba:)))
                                                    • yvona73pol dlugi ? weekend 23.01.06, 04:52
                                                      no, jak dla kogo dlugi, ja tam w piatek do szkolki.... praca jak zawsze.... i
                                                      te pe ;)
                                                      pisanie jakos kuleje ale to jakas ogolnoswiatowa tendencja, zamilkly wszystkie
                                                      frakcje, jak widze, albo z zimna, albo z nadmiaru rzeczy na glowie....
                                                      a ja dzis sie baaardzo ciesze, tak mi milo, ale nie powiem ;))))) powiem tylko
                                                      ze happy, happy, i tak jakos od razu sloneczniej jest (choc i tak slonka w
                                                      brod ;))))))
                                                      caluski,
                                                      Iwona
                                                      ps. Gunther, pisz, pisz jak najbardziej ;)
                                                    • Gość: szopen Re: dlugi ? weekend IP: 206.73.209.* 23.01.06, 07:19
                                                      U nas sie swieta zbizaja.
                                                      Tak, ze nasz weekend bedzie od soboty do czwartku.
                                                      Pogoda bardzo zmienna jest, zdarzaja sie dni cieple czego jeszcze o tej porze
                                                      roku nie widzialem. Ale ogolnie to zima, wieje, zielono, kwiaty kwitna, ryby
                                                      nie biora.
                                                      O kwiatach mowiac to na sasiedniej ulicy jak co roku buduja ogromny rynek
                                                      kwiatowy. Takich rynkow w miesci jest szykowanych wiele bo tradycja lokalna to
                                                      kupowanie kwiatow rozmaitych w tym okresie.
                                                      Rynek otwieraja kilka dni przed nowym rokiem a zamykaja ciut po polnocy
                                                      ostatniego dnia. I to jest wlasnie najciekawszy moment bo nastepuje wtedy
                                                      masowe niszczenie niesprzedanych kwiatow. Ot taka metoda by nie spuszczac cen.
                                                    • matrioszkaa Re: dlugi ? weekend 23.01.06, 09:27
                                                      Czolko!
                                                      Nie bede rozglaszac zlych wiadomosci-o wielorybie zobaczcie/przeczytajcie sobie
                                                      gdzie indziej;-(((
                                                      Kurcze-faktycznie dawno nie pislalam. Nawet nie pozdrowilam Was jeszcze w
                                                      miesiacu studzien. A tu juz stary nowy rok minal i inne swieta prawoslawne,
                                                      nawet chinski sie zbilza. Ciekawostka, ze tu zawsze patrzy sie na chinski
                                                      kalenarz-nawet kartki noworoczne produkawane sa z odpowiednim wizerunkiem. I
                                                      figurki psow tez w okresie noworocznym sie sprzedawalo.
                                                      Zima mi nie sluzy-juz drugi raz w TYM roku jestem chora. Poza tym zauwazam
                                                      zmiany w swym zachowaniu-spac chodze szybciej, chce jesc mieso i przyodziac sie
                                                      w furo z niedzwiedza, tudziez czapke takawa posiadac.
                                                      Juz drugi dzien wolny w szkolach.
                                                      Uchylilam nieco okno do wietrzena i zamarzly mi wszystkie kwiaty na parapecie-w
                                                      tym orchidea-wlasnie zamierzajaca kwitnac!
                                                      I co tam jeszcze? A-chcialam przetlumaczyc dla Was bajeczke przypomniajjaca mi
                                                      nasz watek, a tam kurcze wiersz pod koniec i ugrzezlam.
                                                      Lepiej przestane marudzic, co?
                                                      Chcialam jeszcze spytac sie mieszkajacych w Polsce watkowiczow-o co chodzi?! Bo
                                                      nic nie rozumiem, gdy wlacze wiadomosci. Ale moze lepiej nie bede sie narazac.
                                                      Pa
                                                      m.

                                                    • tizedik Re: dlugi ? weekend 23.01.06, 11:08
                                                      Pamietacie, jak nas przestrzegano przed konsekwencjami ocieplenia ziemskiego
                                                      klimatu? Do kitu z takim ociepleniem! Rano na termometrze bylo niemal 25
                                                      stopni! Na minusie oczywiscie! Moze nie jest to zima stulecia, ale na pewno cos
                                                      kolo tego....:-(
                                                      Australijczycy maja ponoc niespotykane upaly, wiec niby wszystko jest w
                                                      porzadku.. Rownowaga znaczy sie jest zachowana...
                                                      I w ten sposob wchodzimy w Rok Ognistego Psa. Ponoc ma byc dobry.. Sie
                                                      zobaczy...
                                                      margotte.republika.pl/chiny/rokpsa.htm
                                                      Z Chin, mam nadzieje, dostaniemy dokladna relacje...;-)

                                                      Matrioszka, ja juz przestaje sledzic ten polski cyrk. Nawet widzem nie mam
                                                      ochoty byc. Generalnie, b.urdel jest:-(((
                                                      A w skrocie to chodzi o to, ze "wygrana" partia, ktora utworzyla rzad, nie ma
                                                      wystarczajacego poparcia w parlamencie. Brakuje po prostu tych paru "swoich"
                                                      poslow, zeby mogla przepchac swoje ustawy, w tym te najwazniejsza, czyli
                                                      budzetowa. Jesli budzet nie zostanie przyjety, wtedy ten rzad powinien byc
                                                      odwolany. Tak moze postanowic prezydent, zgodnie z polskim prawem. A wtedy
                                                      czekaja nas nowe wybory. Jasnie panowie politycy nie sa zgodni co do tego,
                                                      czego chca - wyborow czy utrzymania obecnego ukladu politycznego
                                                      (parlamentarnego). Jednym pasuje, inni sie boja, ze przy ponownych wyborach do
                                                      Sejmu sie nie zalapia. No i goraczka rosnie.. Troche mroz te nastroje
                                                      wystudzil, ale tylko troche...:-(
                                                      Ja juz zniesc nie moge tej zabawy Polska...:-(
                                                      A ze mrozy sa, to jak zwykle mysle, ze swietnym pomyslem jest sen zimowy...;-)

                                                      Iwona, no nie badz taka.... Powiedz! Chociazby polslowkami...;-)

                                                      Gunther, no co ty... Pisz!!!
                                                      Polskich londynczykow troche jest... Nawet powazne tysiace. Plus jeden obecnie,
                                                      czyli Mojito. No i oczywiscie Element:-)))

                                                      Pozdrawiam ze zmrozonej syberyjskim mrozem Warszawy:-)))


                                                    • yvona73pol Re: dlugi ? weekend 23.01.06, 12:07

                                                      powiem tylko, ze dobre anioly nade mna czuwaja :))))) to tak pomimo moich
                                                      serduchowych tarapatow - jest pieknie :))))) i nadzieja na przyszlosc, i
                                                      energia do czynow wieksza ;))) tak to juz ze mna jest ;))))
                                                      pozdrawiam i ubolewam nad losem kwiatow w Chinach w najblizszych dniach.... to
                                                      jest samolubne barbarzynstwo i sie na ludziach bedzie odbijalo (niemila czkawka)
                                                      Iwona
                                                    • Gość: mojito Londynskie takie rozne... IP: *.dsl.pipex.com 23.01.06, 15:46
                                                      Zdrowka i ciepla Wszystkim,

                                                      smutna sprawa z wielorybem. W sobote minalem sie z wielorybem
                                                      na Tamizie. Plynalem do Westminster Station a wieloryb plynal
                                                      na poglebiarce (chyba) w strone ujscia (ok. 15:30). Widzialem
                                                      jego ksztalt polewany woda przez towarzyszace mu osoby.
                                                      Wszyscy na statku zacisnelismy kciuki za jego szczesliwy powrot...

                                                      Niedzielna high tea mialem z "szykanami". Przy dzwiekach fortepianu
                                                      obslugiwanego przez rosyjska "fortepianistke". Herbata, sandwicze
                                                      z ogorkiem, wedzonym lososiem, scones itp.

                                                      Dla lubiacych ryby polecam restauracje "fish!". Pod mostem (London Bridge).
                                                      Na poludniowym brzegu. Jadlem zupe rybna, malze i fladre. Wino wloskie
                                                      (Pinot Grigio). Jedzenie rewelacja.

                                                      Polakow rzeczywiscie duzo. Slyszy sie jezyk polski w hotelach, restauracjach
                                                      i na ulicy. Na statku plynacym po Tamizie tez spotkalem Polaka :).

                                                      Z przyjemnoscia obejrzalem "Sloneczniki" VG w Galerii Narodowej.
                                                      Tamze "Uczte Baltazara" Rembrandta. Imponujace zbiory.
                                                      Dzisiaj zaliczylem British Muzeum i odsiedzialem w SOHO.
                                                      Wieczorem pozegnanie Londynu. Jutro wracam do Filadefii.

                                                      Znalazlem w poblizu hotelu miejsce na sniadanie z jajkami i polska
                                                      obsluga. Mozna nawet miec szczypiorek z jajkami. Szczypiorek to ja
                                                      nie ten tego za bardzo.

                                                      Dzisiaj w L. zimniej. Chyba okolo + 4C. W Polsce jednak mapa pogody
                                                      pokazuje mroz nie ten tego. Zdecydowanie wygrac w srode musimy.
                                                      No, najdalej w sobote. Suma piekna www.powerball.com

                                                      Tizedik,
                                                      za poltorej godziny spotkam sie z Elementem.

                                                      Slonecznie pozdrawiam Amigos,
                                                      m.




                                                    • szopen_cn Los kwiatow 24.01.06, 02:41
                                                      Nie wiem czy to samolubne.
                                                      Za pierwszym razem moze troche szokujace ale przy glebszym zastanowieniu sie ma
                                                      sens.
                                                      Wyjasnienie jest proste.
                                                      Ludzie owe rozmaite kwiaty i roslinki produkujace wkladaja w to spore pieniadze
                                                      (coniektore to nawet 4-5 lat hodowli).
                                                      Za stanowisko na rynku tez sporo placa.
                                                      Rynek dziala chyba 5 dni.

                                                      Chinczycy narod bystry.
                                                      Gdyby byla wyprzedaz w ostatnich godzinach starego roku nikt by nic nie kupil
                                                      az do ostatniej chwili.
                                                      Nietylko sprzedawcy mieliby w plecy na interesie ale i nawet najlepsze sluzby
                                                      porzadkowe spokoju w ostatnich godzinach by nie upilnowaly.

                                                      Tak dla skali porownawczej to w zeszlym roku wraz z mama wybralem sie na glowny
                                                      rynek w centrum. Tak na oko to jakies 15km ulic w rynek zamienionych i ponad 2
                                                      miliony ludzi odwiedzajacych jednoczesnie.

                                                      Gdyby wszyscy chcieli kupic na gwalt kwiatki i ozdobki jednoczesnie .....
                                                    • yvona73pol Re: Los kwiatow 24.01.06, 06:31

                                                      wlasnie to jest samolubne.... pieniadz najwazniejszy, zero respektu dla
                                                      srodowiska; chcemy kwiaty to rwiemy bez opamietania i nie dbamy o to, ze polowa
                                                      z nich zniszczona zostanie bezcelowo...
                                                      ciekawe jak by reagowano gdyby to zwierzeta byly zarzynane, bo nie znalazl sie
                                                      na nie kupiec.....
                                                      wiem, ze moze to przesada, ale odzwierciedla to nasza postawe wzgledem tego co
                                                      nas otacza i naszego poczucia wyzszosci, tego zle pojetego, ze my, jako human
                                                      mozemy wszystko i to "bezkarnie" - przynajmniej tak nam sie wydaje....
                                                    • szopen_cn Re: Los kwiatow 24.01.06, 07:55
                                                      Iwona,
                                                      Mam na ten akurat temat troche inna opinie.

                                                      Jako, ze te wszystkie kwiaty, drzewka pomaranczowe, galazki z owocami w
                                                      ksztalcie dzieciecego siuraka itd sa hodowane przez rolnikow a nie zrywane
                                                      gdzies na lace to jest to owoc ich ciezkiej pracy.

                                                      Zdecydowana wiekszosc z nich nie zyje na poziomie na ktorym mogliby sobie
                                                      pozwolic sprzedawac cos ponizej kosztow (dodam, ze zdecydowana wiekszosc tego
                                                      co na tych rynkach sprzedaja i tak kosztuje niewielkie pieniadze) bo efektem
                                                      byloby, ze w najlepszym przypadku chodziliby glodni.

                                                      Nie mieszkaja w panstwie gdzie istnieje system opieki spolecznej gwarantujacy
                                                      przezycie. Tutaj jak nie masz pieniedzy to nie jesz, jesli jestes chory to nie
                                                      przyjmie cie zaden lekarz, dzieci nie beda mogly pojsc do szkoly.........liste
                                                      moglbym kontynuowac.

                                                      W taki oto sposob dziala lokalny prosty i skuteczny system cen minimalnych.

                                                      Nie ma to nic wspolnego z poczuciem wyzszosci.
                                                    • yvona73pol Re: Los kwiatow 24.01.06, 20:34

                                                      no dobra, jak to oni sami hodowali w pocie czola, to cofam....
                                                      no, to jest glebszy temat do dyskusji, a zwlaszcza fair trade, ktory mnie
                                                      ostatnio zajmuje, moze kiedys o tym napisze....
                                                      dzis zbieram sie do szkolki ;) bladym switem jak zawsze.....
                                                      pozdrowionka,
                                                      Iwona
                                                    • szopen_cn Re: Los kwiatow 25.01.06, 04:04
                                                      Dzien w zyciu nastepny.
                                                      W parcy poczatek sezonu produkcji lodow, oczywiscie prawie nic nie dziala tak
                                                      jak powinno. Na poczatku lutego bedziemy mieli miedzynarodowy audyt i juz od
                                                      kilku tygodni do tego sie intensywnie przygotowujemy. Liczba godzin w pracy
                                                      spedzanych zastraszajaca.

                                                      Ale ...

                                                      Zyjemy do przodu.
                                                      Bedzie lepiej.
                                                    • mojito Los (Amigos :). 25.01.06, 05:48
                                                      Juz po tej stronie Wielkiej Wody. Lot bardzo dobry.
                                                      Samolot mial sporo wolnych miejsc. Po wejsciu usadowilem
                                                      sie strategicznie na srodku wolnego rzedu. Po starcie
                                                      i malej butelce Chardonnay spalem na trzech siedzeniach.
                                                      Snilem o naszej jutrzejszej Fortunie www.powerball.com
                                                      Zycie jest piekne :).

                                                      W miescie bez widocznych zmian. Pada. Dziwna ta pogoda. Mialo
                                                      padac w Londynie :).

                                                      Szopen,
                                                      jakis nowy asortyment smakowy w nowym sezonie?

                                                    • yvona73pol Re: Los (Amigos :). 25.01.06, 07:35
                                                      Szopen, a mozesz przypomniec z jakiego miasta piszesz? bo moi chinscy
                                                      classmates koniecznie chca wiedziec ;)))) a ja nie pamietam ;)
                                                    • tizedik Re: Los (Amigos :). 25.01.06, 09:01
                                                      Iwona, no jak to...nie wiesz????...;-)
                                                      Szopen mieszka w Guangzhou (Kuangczou). Duuuuze miasto.
                                                      Tutaj www.maps-of-china.com/guangdong-s-ow.shtml
                                                      www.pmedia.pl/showturystyka.php?wid=103
                                                      A tutaj kolejne info
                                                      www.travelchinaguide.com/cityguides/guangdong/index.htm

                                                    • yvona73pol Re: Los (Amigos :). 25.01.06, 09:18
                                                      dzienksy wielkie, jak zwykle spieszaca z pomoca specjalistka od linkow ;))))
                                                      no, wiem, wiem, moglam pogrzebac w wontku, ale tyle tego... a ja len troche
                                                      jestem... czesciowo ze zmeczenia ostatnio ;)
                                                      to ja sie w piateczek pochwale w szkole ;)))))))
                                                      caluski,
                                                      Iwona
                                                    • tizedik Re: Los (Amigos :). 25.01.06, 10:12
                                                      Iwonka, te linki sa prosta i wygodna metoda na podgladanie swiata.
                                                      A dla mnie jeszcze wieksza przyjemnoscia z ogladania szerokiego swiata jest
                                                      fakt, ze w tych paru egzotycznych miejscach mam paru milych znajomych...;-)
                                                    • szopen_cn Re: Los (Dobry Dzien sie zrobil :). 25.01.06, 10:27
                                                      Rzeczywiscie mieszkam w Kantonie (Canton, Guangzhou).

                                                      Swieci wlasnie ladnie slonce.
                                                      Czas do domku spadac.

                                                      Znienacka w biurze moim pojawilo dzie drzewko pomaranczowe z ogromna iloscia
                                                      malych pomaranczkow (mandarynek znaczy sie).

                                                      Dostalem podwyzki 3%, zona tez dzisiaj sie o swojej dowiedziala (ona procent
                                                      wielokrotnie wiecej).

                                                      Ddzisiaj Szkole Amberka byl Lion Dance i podobnie jak w zeszlym roku Amberek
                                                      spanikowal strasznie, bardzo sie bala, wrzask i ucieczka.

                                                      Pare innych tez sympatycznych sygnalow sie pojawilo.

                                                      Jakos ten dzien sie sporo poprawil.

                                                    • mojito Sen nocy styczniowej :). 25.01.06, 20:39
                                                      32 40 45 51 55 PB 02,
                                                      01 16 17 45 49 PB 23,
                                                      04 35 41 42 43 PB 39.

                                                      www.powerball.com
                                                    • tizedik Re: Sen nocy styczniowej :). 25.01.06, 23:30
                                                      Szopen:-) Tak trzymac!!!
                                                      U Iwony tez OK, jak czytam. Fajnie jest:-)
                                                      A co u pozostalych?
                                                      Moze by tak jakas szczesliwa passa dla nas wszystkich.... Fajnie by bylo:-)
                                                      Widzialam na Gazecie horoskop, ktory podal nowy dziennik Agory, czyli Nowy
                                                      Dzien. Same fajne perspektywy dla wszystkich znakow
                                                      www.nowydzien.pl/nowydzien/0,71448,3126211.html
                                                      Mojito, jak zwykle sprawdze numerki z samego rana. Bedzie to moja pierwsza
                                                      czynnosc w pracy, jak zawsze - jeszcze przed pierwsza kawa. Bo ja taka
                                                      obowiazkowa jestem;-)
                                                      A wiesz, daj choc raz numerki z naszego krajowego Lotka. Pojawiaja sie u nas w
                                                      takim czasie, ze jeszcze bys zdazyl. Zauwazylam, ze czasem nawet kilka numerkow
                                                      sie dubluje;-) Na dzisiaj bylo 5,11,14,36,40,45. Sprawdze jutro, czy jakies sie
                                                      powielily.

                                                      Pozdrowka dla obecnych i nieobecnych:-)
                                                      T/D
                                                    • yvona73pol Re: Sen nocy styczniowej :). 26.01.06, 01:58

                                                      oj, usmialam sie z tego HoregoSkopu ;)))))) z gazety.....
                                                      zwlaszcza z tych zagranicznych podrozy i entuzjazmu co do tworczego
                                                      wykorzystania ekonomii - czyzby udane lawiracje podatkowe? ;)))))))
                                                      Szopen, wielkie to twoje miasto, wow!!! i niedaleko do innych wielkich ;)))
                                                      polowa dnia, a ja juz sie zdazylam zmeczyc, a jeszcze do pracki ide :/
                                                      no, ale za to jak sie wieczorkiem walne w loze to bedzie prawie ekstaza ;)))))
                                                      pozdrowionka, ide cos wrzucic na ruszt,
                                                      Iwona
                                                    • mojito Horoskopy, milosc, fortuna... 26.01.06, 03:23
                                                      Nie moglem jednoznacznie odpowiedziec w sondazu Gazety czy wierze
                                                      w horoskopy czy nie. Wierze tylko w te dobrze mi wrozace. Niepomyslne
                                                      przepowiednie w horoskopie uwazam za bzdury wyssane z brudnego palca
                                                      horoskop ukladajacego/cej :). I w takie absolutnie nie wierze :).

                                                      Zawsze zastanawiala mnie ewentualna odpowiedzialnosc sadowa za "zakochanie
                                                      sie na zaboj". Ciekawe ile za to mozna dostac? I po jakim czasie wyjsc za
                                                      ewentualne dobre sprawowanie? Wybor odpowiedniego adwokata na pewno ma tutaj
                                                      znaczenie :). Slowem to "zakochanie sie na smierc" lekko mnie niepokoi.
                                                      Milosc ze smiercia kojarzy mi sie nie ten tego. Okreslenie "milosc do konca
                                                      zycia" tez budzi we mnie lekki niepokoj i ewentualne pytania. Krotka historia
                                                      milosci konczacej sie smiercia to Romeo i Julia. Jaka szkoda, ze nie mogli
                                                      kochac sie dluzej.

                                                      Tizedik,
                                                      Twoja sugestia ze sprawdzonymi juz wczesniej numerami ciekawa. Myslalem
                                                      tez o niej. Na dzisiejsze losowanie jest juz za pozno. Losowanie Powerball
                                                      jest o mojej 22:58 a budki z totolotkiem zamknieto juz o 19:00.
                                                      Skresle Twoje numery na sobotnie losowanie. Byly juz raz szczesliwe :).
                                                      Byc moze zechca swoje szczescie powtorzyc.

                                                      Slonecznie Wszystkich pozdrawiajac,
                                                      wierzacy w horoskopy polowicznie :),
                                                      mojito.

                                                      21:23
                                                    • kazachstan Re: Horoskopy, milosc, fortuna... 27.01.06, 08:28
                                                      Dobry wieczor,
                                                      a ze dobry to zaraz sie pochwale,moze tez ta nasza zla passe przelamie.u nas
                                                      rzeczywiscie dlugi weekend,wczoraj byl swietowany Australia Day i dzis
                                                      wiekszosc urzedow zamknieta.moja corcia pojechali z mezem razem na te kilka dni
                                                      i nie moge sobie miejsca znalesc.amoze bedzie wszystko dobrze juz tak bardzo
                                                      bym chcial,zeby im sie ulozylo.maz corki no nie jest zly czlowiek,troche malo
                                                      energiczny ale zarabia dobrze,zlego slowa nie moge powiedzic,opiekuje sie corka
                                                      i nadskakuje jak trzeba.za Wasza rada nic sie nie odzywam ale w srodku to
                                                      powiem ze mnie porzadnie roznosi.
                                                      tak tez pod swieto i pod ich powodzenie,a toz i za nasze powodzenie,popijam
                                                      porzadnie.a w intencji jak sie serca dolozy do swoich zyczen to i sie spelnia
                                                      predzej.
                                                      w horoskopy to ja nie wierze nawet w zartach nie dam sobie wrozyc.a czytac
                                                      takie przepowiednie to szkoda czasu.co nam zycie przyniesie,to bedzie.jak do
                                                      tej pory nie bylo tak zle i byle byl spokoj i zgoda w rodzinie to wszystko
                                                      bedzie dobrze.kiedys dawno temu,cyganka powrozyla mi i wyszlo mi ze bede mial
                                                      szescioro dzieci i ze biznes bede prowadzil,miedzy Polska i Niemcami przewoz
                                                      towarow,czy transport.a wyladawalem w Australi i bez biznesu,zazalenie gdzies
                                                      trzeba zlozyc.
                                                      zycze Wam wszystkim rowniez milego wieczoru i zeby te mrozy juz popuscily,bo u
                                                      nas to gorac
                                                      Kazik
                                                    • Gość: szopen Nowy Rok IP: 206.73.209.* 27.01.06, 09:44
                                                      Jutro ostatni dzien starego.

                                                      Nowy Chinski Rok sie bedzie zaczynal.

                                                      Gong Xi Fa Cai!!!!
                                                    • mojito Bezsennie w Filadelfii :). 27.01.06, 11:10
                                                      Wczoraj spac wczesniej poszedlem. Podmeczony bylem. Wyspany wiec wstalem
                                                      dzisiaj rano. Bardzo rano. Rozmawialem z rodzicami. Mrozy ciagle trzymaja.
                                                      Jamnik Gama niechetnie wychodzi z domu. Ojciec wirtualnie siedzi w Australii
                                                      i oglada Australia Open. Tenis to jego pasja. Polityka jest zdegustowany.
                                                      Mowi niechetnie o krajowych zawirowaniach. Oby do wiosny!

                                                      Kazik,
                                                      moze wiec sie ulozy. Wspolny wyjazd to krok w optymistycznym kierunku.

                                                      Szopen,
                                                      zdrowego i pomyslnego Roku Psa zycze. Napisz fonetycznie te chinskie
                                                      zyczenia. Zloze je moim po-chinsku-mowiacym kolegom.

                                                      Hippo,
                                                      smutne to co piszesz. Smutek tez jest integralna czescia naszego zycia.
                                                      Przeplata sie...

                                                      Dwie przyjaciolki rozmawiaja o wrozbach i horoskopach. Wiesz - mowi jedna
                                                      - Cyganka przepowiedziala w lecie Kasi, ze pozna podczas wakacji przystojnego
                                                      bruneta, zakocha sie, wyjdzie za niego za maz i urodzi bliznieta.
                                                      I co - pyta przyjaciolka - spelnilo sie? Spelnilo sie wszystko co do joty -
                                                      odpowiada zapytana - z wyjatkiem wyjscia za maz.

                                                      Milego dnia/nocy Wszystkim,
                                                      m.

                                                      5:10.
                                                    • Gość: szopen Re: Bezsennie w Filadelfii :). IP: 206.73.209.* 27.01.06, 11:52
                                                      Fonetycznie (si jak sikac)

                                                      gung si fa cai
                                                    • yvona73pol Re: Bezsennie w Filadelfii :). 27.01.06, 12:01

                                                      a ja zamiast spac to szaleje po niecie ;))))
                                                      jutro pobudka o piatej rano :((((
                                                      a potem moze rzuce okiem do Chinatown? pozniej natomiast odbieramy kolezanke z
                                                      lotniska, taki maly welcome robimy ;)))
                                                      Szopen, te smieszne slowa, ktorych nie rozumiem znacza zapewne "szczesliwego
                                                      nowego roku"? a moze "szczesliwego nowego psa"? ;))))))
                                                      hie, hie,
                                                      mama nadzieje ze ten pies bedzie nam przyjazny i pomocny ;) jak wiadomo,
                                                      niektore egzemplarze sa dobrymi guide'ami ;)
                                                      Kazik, a ja w niedziele bede sie walesala w twoich okolicach, zdaje sie South
                                                      Wenthworthville, ale to po poludniu i na krotko, taka
                                                      wycieczka "krajoznawcza" ;)
                                                      Hippo, po dluzszych poszukiwaniach odnalazlam twoj wpis.... smutne i niestety
                                                      czeste.... w naszym kraju, choc nie tylko :(
                                                      tymczasem chyba rzeczywiscie pojde juz spac, bo dzis wstalam jak zombie, nie
                                                      byloby rozsadne robic powtorke z rozrywki... w koncu ide do ludzi, trzeba jakos
                                                      wygladac :)))))
                                                      calusnie,
                                                      Iwona
                                                    • mojito Re: Bezsennie w Filadelfii :). 27.01.06, 12:14
                                                      TGIF (Thank God is Friday).
                                                      Szopen, dzieki. Iwona, drzewka sortujacego uzywaj :).
                                                      Zjem cos malego, zajrze do news i wczesniej wejde w dzien.
                                                      TGIF. Byle do niedzieli.

                                                      6:14.
                                                    • yvona73pol Re: Bezsennie w Filadelfii :). 27.01.06, 12:45
                                                      a u nas juz po frajdeju ;)))
                                                      drzewko znam ale czasami tradycjonalizm i skostnienie ze mnie wylazi ;)))
                                                      no, teraz to juz naprawde ide spac ;)
                                                      pa
                                                    • mojito Oko w oko z piatkiem :). 27.01.06, 13:03
                                                      U mnie minus trzy. Pikus w porownaniu z Polska. I w ciagu dnia
                                                      slupek ma sie podniesc. Cynamonowa bulke (bagel) mam juz w sobie.
                                                      I cytrynowa iced tea. Wiadomosci rozne. I poprzeczne i podluzne :).
                                                      Za dziesiec minut zjezdzam i polacze sie z piatkiem na ulicy.

                                                      Spij slodko, snij kolorowo :).

                                                      7:03

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka