Gość: xyz
IP: 212.69.75.*
17.05.02, 16:53
No i co z tego, że mobbing isnieje? Mój szef, kilka lat młodszy ode mnie (około
35 ) zeszmacił mnie za złe zorganizowanie spotkania z przedstawicielami firmy
bo padał deszcz i było błoto, a niektóre panie przyjechały w szpilkach, żarcia
było za mało, były pająki w kiblach i czasem brakowało papieru toaletowego. To
nie ważne że wszystkim się podobało i piwsko się lało strumieniami. Dałem d...
i tyle, skończyło się wymówieniem. I co ja teraz mam zrobić??? Sąd? PIP? Jakieś
inne ruchy?? OK, tylko kto mi odda mój czas, mój stres i moje zaangażowanie?
Gadamy o molestowaniu, o mobbingu itd, a wszystko to w praktyce sprowadza się
do tego, że gościu zostaje bez pracy i innych to g. obchodzi. Po kiego czorta
mamy o tym gadać i dyskutować i jeszcze na dodatek wydawać pieniądze? Ja mam
przerąbane - nie ma perspektyw na porządną robotę, bo przekroczyłem magiczną
40, do Wisły się nie rzucę, ale niejeden by to zrobił. Wilczy bilet, 100 lat
oczekiwania na jakiś werdykt sądu, a jeść trzeba. Może mi ktoś coś doradzi, bo
ja już nie mam pomysłu.