Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    czy warto do Australii?

    IP: 193.0.117.* 26.04.01, 17:51
    Pojawiła sie ostatnio możliwość wyjazdów do Australii w celu nauki, no i do
    pracy- takie programy oferuje sporo biur. zastanawiam sie, czy sie na to pisać,
    czy warto, jakie to daje szanse, co to za nauka, no i jak tam jest, jaki jest
    stosunek do przyjezdnych,prosze o uwagi. Ja sam mam już doświadczenie w pracy
    za granicą w usa, więc wyjazdu sie nie boję. Boję sie natomiast tego, że będę
    musiał tam pojechać, jeśli nie znajdę tutaj pracy w zawodzie. Jeżeli tak
    będzie, to chyba zatrudnię sie w jakieją hurtowni, nazbieram funduszy no i bez
    sentymentów opuszczę ten kraj-raj, przynajmniej na rok. Czy ktoś sądzi, że jest
    to rozsądne? Proszę o uwagi, też na adres: hpawel@go2.pl
    Obserwuj wątek
      • Gość: tom Re: czy warto do Australii? IP: 47.9.50.* 27.04.01, 19:53
        Zamiesc to pytanie w dziale: "Polonia Polacy za granica".
        Zgaladaja tam Polscy z OZ-landu. Ja mieszkam w Kanadzie
      • Gość: Quantar Re: Czy warto do Australii? IP: *.tnt2.mel1.da.uu.net 20.05.01, 03:46
        Czy warto do Australii?

        Szczerze mowiac nie potrafie ci dac zdecydowanej odpowiedzi. Bierze sie to stad
        ze roznica miedzy Polska a Australia jest taka jak roznica miedzy jablkiem a
        wolowina. Oba produkty sa do jedzenia.
        No chyba troche przesadzilem bo pewne podobienstwa jednak sa a mianowicie sila
        nabywcza dolara jest podobna jak zlotowki.

        Natomiast lista roznic jest nieco dluzsza a mianowicie:

        1 Australia jest zdecydowanie lepiej zorganizowana jako panstwo. Urzedy
        zorganizowane na wzor anglosaski dzialaja z duza precyzja, urzednik jest
        zdyscyplinowany, chetny do wykonywania swojej pracy aczkolwiek nie wychylajacy
        sie nigdy poza ustalone ramki. Nasze "A nie dalo by sie tego jakos zalatwic"
        nie jest przetlumaczalne na angielski. Tak samo bank australijski ma bardzo
        skromny wystroj wewnetrzny co nie znaczy ze nie pozycza setek tysiecy dolarow.
        Lotny Manager banki przyjezdza do ciebie do domu rozmawiac o pozyczce co nie
        znaczy ze nie sprawdzi twoich dochodow z paru ostatnich lat, stanu majatkowego
        i business-planu az do ostatniego detalu.
        Porownaj czas jaki potrzebowali Australijczycy zeby wymienic 0.5 mln widzow (ok
        45 min) na stadionie w czasie olimpiady do czasu jaki my potrzebujemy zeby
        rozladowac tlum ludzi po duzych zgromadzeniach np nasz papiez, concerty itd.
        Bedziesz mial mniej wiecej porownanie jak sprawne organizacyjnie sa te dwa
        systemy.
        Emigrant w Australii musi niestety akceptowac te wygody i ale i schematyzm
        wyslenia miejcowych ludzi.

        2. System polityczny.
        System ten jak system kazdego panstwa jest swoista mieszanina demokracji,
        komunizmu i faszyzmu (33%, 33%, 33%).
        -Demokracja przejawia sie tym ze mozesz smialo mowic ze ci sie polityka Kremla
        nie podoba, nieco ciszej ze polityka Waszyngtonu "is a bit strange", no ale na
        na mateczke Anglie to chyba nie bedziesz psioczyl bo i nie ma o co. Poza tym
        jest dobrze widziane jak wyrazasz te opinie poza praca, bo w pracy to sie
        pracuje. Teraz poza praca Australijczyk zwraca tyle uwagi na polityke ile ty na
        wplyw concentracji olejkow eterycznych w lisciach eukaliptusa na samopoczucie
        misia koala. Tak ze na polityke pozostaja ci sciany wlasnego domu (cicho po
        11:00) no i ogromne australijskie przestrzenie.
        - Komunizm. To oczywiscie przenosnia. Chodzi o pewne patologie zycia
        spolecznego jak istnienie biurokracji i korupcja (ktore nie sa az tak dotkliwe)
        jak i organizacja przedsiembiorst, szczegolnie duzych na ksztalt naszych
        wielkich budow socjalizmu. I niestety z tym sie musisz zetknac. Roznica jest
        taka ze nasza Podstwowa Komorke Partyjna zastepuje Stowarzyszenie Chorych na
        British Desease.
        - Faszyzm. Przejawia sie w dwupartyjnosci zycia politycznego. Mozesz
        praktycznie wybierac miedzy Labor (PPR) i Liberals (PZPR). Obie partie maja
        zblizony program socjalny tzn. obie latwa reka wydaja fundusze spoleczne.
        Roznica polega na tym ze Labor wydaje duzo na siebie i poddanych, natomiast
        Liberals wydaje zdecydowanie wiecej na siebie duszac z lekka masy pracujace.
        Poza tym srodki przekazu sa zcentralizowane tzn. news na wszystkich kanalach sa
        takie same. Numer kanalu 2,7,9,10,12 oznacza liczbe swiatowych najgorszych
        wypadkow (dokladnie te same fotki co w Polsce).
        Pastwo z lekka uciska masy ale jednak trzeba powiedziec ze czyni to w miare
        dobrym kierunku. Fiskus dziala bardzo precyzyjnie zapewniajac pelna miche, dom,
        dwa auta, rozrywke i nie za dozo wyksztalcenia.
        Poza tym policja strzela bardzo precyzyjnie w liczbie statystycznie 15 na rok.
        Prezyzja polega na tym tym ze trup na miejscu i swiat sie o tym nie dowie.
        Jest to tradycja bardzo stara na ziemi australijskiej. Malo kto wie na swiecie
        ze Australijczycy zdazyli juz wymordowac 3 mln Aborygenow i robia to dalej.
        Rownoczesnie aparat propagandowy jest tak zrecznie zaprojektowany ze jak
        zobaczysz Abo w telewizji to skacze na jednej nodze (tesciowa tez skacze po
        serii z karabinu maszynowego) albo gra na didzu. Przy czym pokazuja go z
        profilu delikatnie sugerujac slusznosc teorii Darwina i to moim zdaniem jest
        perfidia. Wielu z tych ludzi jest calkiem wyksztalconych i obytych w szerokim
        swiecie. Poza tym ich niematerialna kultura ma wspaniala filozofie i symbolike
        ktorej nie powstydzil by sie swiatowej slawy europejki filozof.

        3. Zycie gospodarcze
        Jak wczesniej wspomnialem sa pewne podobienstwa jak istnienie ukladow
        nieformalnych w pracy ale roznica jest tym ogromna. Przede wszyskich Australia
        jest panstwem bogatym i to widac glownie po infrastrukturze: liczba domow,
        drogi, mosty, parki, sklepy,szkoly,liczba prywatnych samolotow nie wspominajac
        o samochodach. No coz oni mieli 200 lat gospodarki kapitalowej a my raptem
        kilkanascie. Produkt roczny Australii mozna porownac do Indii i Rosji.
        Przemysl i gielda dziala precyzyjnie, broniac sie jak dotad przed recesja.

        Natomiast co jest swoistym fenomenem nie zobaczysz duzych roznic w poziomie
        zycia miedzy Polakiem a Skipem. Mimo tego ze przecietna sila nabywcza wyplaty
        jest 3-4 razy wyzsza to Australijczyk z trudem przezywa do pierwszego. O ile
        emigranci kupuja domy (czasem pare), auta i wyposazenie do domu to miejscowi
        majac lepsze wyplaty jakos sobie radza. Przy czym obie grupy spoleczne
        obserwuja sie podejrzliwie.

        4. Rynek pracy.
        Australia przezyla swoj kryzys strukturalny 10 lat i jest na calkiem dobrej
        drodze. To znaczy niezupelnie, 6 miesiecy temu weszla w recesje z 6.5%
        bezrobociem, 6% porzyczkami i bardzo slabym dolarem. Sa to wskazniki bardzo
        optymistyczne. Wbrew pozorom silna zlotowka jest potrzebna tylko paru
        paranoikom z Rady Polityki Pienieznej, poza tym dusi polski przemysl i wpedza
        kraj w hiper-bezrobocie.

        6.5% bezrobocie moze byc nieco mylace dla przybysza z Polski. Nie oznacza ono
        ze prace dostaniesz latwo. Do tego musisz spelniac pare warunkow:

        - Mlody, zdrowy i bez malych dzieli. To pracuje na calym swiecie w dzisiejszych
        czasach
        - Wlasciwe kwalifikacje, wyzsze wyksztalcenie wymagane zeby dostac dobra prace.
        Bez tego caly polski spryt na nic sie nie sprzyda
        - Wlasciwa profesja glownie z dziedziny "high-tech". Nie radzil bym osobom o
        zawodach czysto fizycznych scigac sie z miejscowymi osilkami
        - Wbudowany etos pracy, profesjonalizm, uczciwosc procentuja po latach. Nie
        radzil bym zadrzec z miejscowym "Professional Data Base" czyli systemem agencji
        gdzie rejestruja twoje zycie zawodowe.
        - Referencje o ktore bardzo ciezko szczegolnie na poczatku kariery. Nikt tu nie
        da referencji "po znajomosci". Ludzie cie oceniaja po tym co umiesz.

        Powyzsze wymagania sa bardzo wysokie a do tego dochodzi szczegolne zjawisko, ze
        w Australii masz dobra prace (mowie o profesjonalistach) albo nie masz jej w
        ogole. Nie ma nic posredniego z gatunku zaczne skromnie i bede sie pial w gore.
        Jak raz zaczniesz od pewnej pozycji to na nie pozostaniesz.
        Do tego dochodzi fakt ze rasa anglosaska strzeze zazdrosnie swojej
        uprzywilejowanej pozycji.

        Zeby dostac dobra prace trzeba sie naprawde wysilic. W gre wchodza dodatkowe
        kursy wlaczajac w to studium podyplomowe, nauke jezyka, job experience (bardzo
        skomplikowane pojecie) i techniki interview.

        Wydaje mi sie ze jest to wysilek porownywalny z wysilkiem jaki musisz wlozyc
        zeby dostac w Polsce prace na stosunkowo wysokiej pozycji. Nie wykluczone ze
        sila nabywcza wyplaty bedzie ta sama. Jest to moja osobista opinia, ze w sumie
        emigrujac do Australii zamieniasz zawodowo jedna jakosc na inna.

        5. Roznice kulturowe
        Porownanie jablka do wolowiny jest tu chyba najbardziej trafne. Kultura
        australijska jest takim samym ewenementem dla Polaka jak kultura eskimosow czy
        ludnosci Nowej Gwinei. Ma to duzo z kultury angielskiej ale nie do konca bo w
        80 przypadkach na 100 Anglicy preferuja nas jako rozmowcom mimo naszego slabego
        jezyka.
        O polityce sie z nimi nie rozmawia, o rodzinie tez, ulubione sporty sa rozne,
        myslenie ekonomiczne jakies dziwaczne, zart zupelnie o
        • Gość: agat Re: Czy warto do Australii? IP: 217.67.196.* 26.06.01, 00:00
          mam pytanie do osoby zyjacej w Australii?czy warto pojechac do Australii na
          studia lub roczny kurs?jaka uczelnie i miasto polecasz?
          serdecznie pozdrawiam i goraco oczekuje odpowiedzi
          • Gość: slawek Re: Czy warto do Australii? IP: 203.53.116.* 04.09.01, 10:06
            Do Australii, hmmm to jest pytanie ? Jestem tu rok juz ponad i jesli ktos chce
            przyjechac do szkoly na nauke za granice bo "ponoc jest lepsza" to musze go
            zawiesc bo w Australii maja bardzo maly poziom nauczania doslownie dla polakow
            ktozi zasmakowali studia lub cos w tym rodzaju to to bedzie smieszne czego ucza
            w tutejszych szkolach. Czy do pracy warto ? Moge powiedziec ze pracy jest tu
            duzo, oczywiscie trzeba znac jezyk angielski bo to oczywiscie podstawa dobrej
            pracy, choc sa tez polacy ktozi z checia przyjma innych polakow ale co do
            dobrego wynagrodzenia to nie mozna liczyc. W sumie jest spoko, sam jestem na
            wizie studenckiej no i oczywiscie pracuje bo musze oplacac szkole, ale nawet po
            tych oplatach jak i innych mozna sobie troche odlozyc. Jeszcze jedno jako
            studenci zagraniczni mamy prawo tylko do 20 godzin pracy w tygodniu.
      • Gość: Quantar Re: czy warto do Australii cd ? IP: *.tnt2.mel1.da.uu.net 20.05.01, 03:50
        Contynuacja

        5. Roznice kulturowe
        Porownanie jablka do wolowiny jest tu chyba najbardziej trafne. Kultura
        australijska jest takim samym ewenementem dla Polaka jak kultura eskimosow czy
        ludnosci Nowej Gwinei. Ma to duzo z kultury angielskiej ale nie do konca bo w
        80 przypadkach na 100 Anglicy preferuja nas jako rozmowcom mimo naszego slabego
        jezyka.
        O polityce sie z nimi nie rozmawia, o rodzinie tez, ulubione sporty sa rozne,
        myslenie ekonomiczne jakies dziwaczne, zart zupelnie odmienny. Kazdy jest z
        zamilowania meteorologiem. Facet z ktorym pracowales 2 lat, nie odezwal sie do
        ciebie przez ten czas poza sakramentalnym "how a ua", myslisz ze o cos sie
        obrazil a tym czasem sam z wlasnej woli reklamuje cie jako superspecjaliste
        poza firma. Na przyjecie musisz sobie wziasc "plate". Zamozny czlowiek nie za
        bardzo dba o wyglad, w restauracji mozna spotkac ludzi w dresie i domowych
        pantoflach. Ogrody doprowadzone do perfekcji natomiast w domach dziadostwo.
        Zamilowanie do tandety i "second hand" a do tego milosc do hazardu. Maja
        przywiazanie do Anglii i tej baby w smiesznym kapeluszu a rownoczesnie maza o
        republice. W sumie sa otwarci na kontakty towarzyskie z nami ale to
        zdecydowanie nie wychodzi.
        Reasumujac, musisz sie liczyc z tym ze trafisz w Australii na bardzo
        hermetyczna miejscowa kulture wymieszana z dziesiatkami innych kultur
        sciagnietych z calego swiata. Do tego masz 120 tys Polakow z kilkudziesiecioma
        klubami i powszechnie dostepny internet z codzienna prasa z calego swiata.
        Izolacja?

        Dalem ci w miare obiektywny obraz tego kraju natomiast decyzja jest twoja
        osobista sprawa. Na koniec zeby rozwiac twoje watpliwosci. Decyzja jaka
        podejmiesz moze zawazyc na twoim zyciu. Nie ma czegos takiego jak emigracja na
        troche albo "zobaczymy jakos to bedzie". Emigracja to ciezki kawalek chleba,
        stress, cale lata pukania do roznych drzwi, brak aliansow w pracy i
        spoleczenstwie, rozstanie z rodzina, wyobcowanie itd.
        Nie widze natomiast wiekszych problemow ekonomicznych. No jak ci juz calkowicie
        nie wyjdzie to bedziesz siedzial sam z nerwica 3 stopnia (totalny odlot) w 3
        pokojowym mieszkaniu przyznanym ci przez australijski rzad.







        • Gość: hybryda Re: czy warto do Australii cd ? IP: *.bostma.adsl.bellatlantic.net 23.05.01, 02:39
          Quantar, to jak warto czy nie? A jak ma sie pozwolenia na prace? Dostaje sie od
          reki czy trzeba czekac latami? Pozdrawiam
          • Gość: Quantar Re: czy warto do Australii cd ? IP: *.mel.ihug.com.au 27.05.01, 00:38
            Hybryda

            Moja odpowiedz moze wydac ci sie troche abstrakcyjna ale niestety innnej nie
            znam. Przeczytaj ksiazke "Kanada, Kanada" opisujaca kilkanascie przypadkow
            emigracji, kazdy inny i kazdy z nich prawdziwy.To zjawisko nazywa sie EMIGRACJA
            i to trzeba przezyc zeby zrozumiec.

            Czy warto?

            Jedyne co zrobisz to zamienisz jedna jakosc zycia na druga.
            Polska
            Minusy - niepewnosc jutra, male zarobki, ciezka sytuacja z mieszkaniami, wysoko
            oprocentowane porzyczki, uciazliwosci dnia codziennego jak: biurokracja,
            korupcja, rosyjska i polska mafia, zatloczone drogi, zanieczyszczenie
            srodowiska, wysoka umieralnosc, niewydajny system medyczny, przestepczosc,
            polozenie miedzy Rosja i Niemcami, obojetnosc rzadu
            Plusy - zycie w swojej kulturze, bliskosc Europy, dziesiatki znajomych, rodzina,
            poczucie przynaleznosci do pewnej grupy, pozycja spoleczna
            Australia
            Minusy - przepasc kulturowa, poczucie wyobcowania. Anemiczna kultura zastapiona
            w wiekszosci przez kult tezyzny fizycznej, mowiac prosto jest to bardzo nudny
            kraj i tego nie zmienisz.
            Plusy - wysoki poziom zycia, zasobnosc kraju, zorganizowanie, bardzo dobra
            sytuacja mieszkaniowa, spokoj

            Ogolnie mowiac Australia jest bardzo dobra dla ludzi lubiacych stabilizacje
            materialna bez wielkich aspiracji zawodowych i intelektualnych. Oni tu znajduja
            raj, dostaja prace bez pozycji ale dobrze platna, kupuja szybko domy, auta i
            cala reszte i zyja spokojnie do konca swoich dni.
            Dla ludzi nietuzinkowych, o pewnych aspiracjach z dziedziny kultury, sztuki,
            dziedzin humanistycznych, lubiacych bywac wsrod elit ten kraj moze byc (nie
            nazwal bym tego pieklem) zlota klatka. Za dobrze zeby ten dobrobyt zostawic a
            zle zeby czuc sie naprawde szczesliwym.

            Chcialbym ci przy okazji uswiadomic ze emigracja a raczej tzw marsz za praca
            staje sie standartem swiatowym a wiec wczesniej czy pozniej bedziesz zmuszona
            sie ruszyc chociazby z Gdanska do Poznania albo Hamburga. I wtedy Australia czy
            Kanada stanie sie jedna z opcji na przezycie paru lat. Czy chcesz czy nie
            bedziesz jechac tam gdzie Wielki Globalny Brat organizuje wlasnie miejsca
            pracy.

            Pozwolenie na prace?
            Australia ma nieco inne przepisy niz Europa czy Ameryka. Jak chcesz tu
            przyjechac to przyjezdzasz na pragram zawodowy, rodzinny albo polityczny.
            Nas interesuje program zawodowy. Zeby spelnic jego wymogi trzeba miec
            odpowiednie kwalifikacje, staz pracy i odpowiedni wiek (sprawdz w ambasadzie).
            Jak to przejdziesz to przyjezdzasz z duza szansa dostania pracy. Jestes prawie
            ze na zasadach obywatela tzn powinnas dostac zasilek, opieke medyczna i
            szkolenie z dziedziny jezyka. I wtedy masz czas na poszukanie pracy.

            Czy prace sie dostaje od reki?
            Chyba ze masz super zawod: computery, high tech, telekominikacja byc moze
            elektronika, inzynieria, pielegniarstwo. W przeciwnym przypadku mozesz szukac
            pierwszej pracy od 6 miesiecy do 10 lat (powaznie). Musisz przy tym pamietac ze
            znalezienie pracy w high tech jest latwiejsze niz znalezienie byle jakiej
            pracy. Opisz jakie masz kwalifikacje, doswiadczenie, wiek i aspiracje zyciowe a
            postaram sie w miare obiektywnie ocenic twoje szanse.
            • Gość: hybryda Re: czy warto do Australii cd ? IP: *.bostma.adsl.bellatlantic.net 27.05.01, 02:38
              Quantar dziekuje. Mysle o Australii badz Nowej Zelandii. Moj wiek, aspiracje
              zyciowe badz wyksztalcenie to nie temat na forum. Masz e'maila? Pozdrawiam
              • hybryda Re: czy warto do Australii cd ? 30.05.01, 03:37
                Oto moj.
            • Gość: Sabina Re: czy warto do Australii cd ? IP: 203.202.90.* 04.06.01, 11:59
              Hi, Quantar
              Od ilu lat mieszkasz w Australii, i gdzie?
              Ja jestem tu od lat 11. Zadziwiajace jest dla mnie , ze tak przenikliwie i
              uczciwie opisales ten kraj. Wielu immigrantow zadawala sie uproszczeniami.
              Czytalam twoje listy z ogromnym zainteresowaniem (z ust mi to wyjales).
              Bardzo mi sie podobaja twoje uwagi na temat aborygenow i "Pomme".
              Ja mieszkam w NT, gdzie wyladowalam po 6-sciu latach w Cairns. Nie ma gdzie
              stad uciec. Chyba tylko wrocic do Polski.
              Pozdrawiam
              Sabina
            • Gość: Aga Re: czy warto do Australii cd ? IP: *.icpnet.pl 26.06.01, 00:00
              Z zainteresowaniem przeczytałam Twój opis Australii. Z moim chłopakiem
              postanowiliśmy udać się tam, za rok lub za dwa lata - najpierw tutaj w Polsce
              musimy skończyć rozpoczętą naukę. Australia ciągnie nas jak magnes, ja mam
              tylko dwa pytania do Ciebie (a zarazem sa to moje obawy).
              Pierwsze dotyczy przyrody - Austaralia kojarzy mi się z filmami przyrodniczymi
              na kanałach Animals i Discovery - jak jest naprawdę, czy pełno tam pająków,
              żmij i innych "przyjemnych" stworzonek, które tylko czychają na nasze
              życie???????
              I drugie pytanko: czy z francuskim biegłym mam w Australii jakieś szanse na
              pracę? Z tego co zrozumiała, to Australijczycy preferują kulturę
              anglosaską??????? Z góry dziękuję, gdyby chciało Ci się odpisać. Aga.
              • Gość: motek Re: czy warto do Australii cd ? IP: *.BrockU.CA 27.06.01, 16:30
                Po francusku? Eee, to chyba do Kanady raczej...

                Pozdrawiam,

                -m-
            • Gość: kocyx Re: czy warto do Australii - konkrety IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 12.07.01, 14:33
              ten watek juz troszke przycichl, jednakze trafilem na niego dopiero dzis
              jestem pod wielkim wrazeniem Panskiego opisu Australii
              od kilku lat staram sie zorientowac w mozliwosciach wyjazdu do Aus/NZ,
              systemach punktowych itd.
              rozumiem, ze jesli nie chce zyc na swieczniku, a cenie sobie zycie spokojne,
              bez problemu finansowego typu "skad wziasc na nowe spodnie czy lodowke", cenie
              sobie bezpieczenstwo, stabilnosc i opiekunczosc panstwa oraz potrafie sie
              zadowolic garstka przyjaciol i zyc w niejakiej alienacji nie bedac
              silnie "ukorzenionym" w ojczyznie, to Aus jest miejscem dla mnie
              moje pytanie zwiazane jest z faktem, iz nie moge znalesc nikogo, kto potrafilby
              w miare obiektywnie i realnie ocenic moje szanse na urzadzenie sie w tym kraju;
              konkretnie chodzi mi o moje wyksztalcenie
              za niedlugi czas bede absolwentem jednej z lepszych prywatnych uczelni polskich.
              otrzymam dwa dyplomy:
              -polski licencjat zarzadzania ze specjalnoscia biznes miedzynarodowy (czy w AUS
              polski licencjat jest cokolwiek wart???)
              -dyplom Bachelor Bussines Administration wydany przez uczelnie-matke mojej
              szkoly, Oxford Brooks University UK
              pytanie brzmi: czy taki angielski dyplom oraz polski licencjat (zarzadzanie -
              czy to dobry kierunek by znalesc prace w AUS? od hightechu to troche daleko...)
              w polaczeniu z wiekiem okolo25 lat, doswiadczeniem jako kier. hurtowni oraz
              srednim angielskim pozwola mi "urzadzic sie" srednio w AUS?
              czy moze lepiej zostac w PL jeszcze dwa lata i skonczyc magisterke rownolegle z
              MBA wydanym przez Oxford Brooks???
              czy jest mozliwe znalezienie pracy POZA wielkimi koncernami (mam zle
              doswiadczenia) - zdecydowanie wolalbym "przyziemniejsze" stanowisko np
              kierownika sklepu/salonu uslugowego or sthg
              z gory dziekuje za wszelkie info
              serdecznie pozdrawiam
              email: kocyx@poczta.onet.pl
              • Gość: sharky OXFORD BROOKS IP: *.hg.mdip.bt.net 16.07.01, 17:14
                Hey jestes w Oxfordzie? Moze sie skontaktujemy? Tez tu mieszkam!
                • Gość: kocyx Re: OXFORD BROOKS IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 18.07.01, 09:26
                  niestety - studiuje w polsce:(
                  oxford brooks to tylko uczelnia-matka mojej szkoly w warszawie:)
                  but thx anyway:)
                  pzdr
              • Gość: challang Re: czy warto do Australii - konkrety IP: 192.232.155.* 28.08.01, 03:37
                Jestem wlasnie nowym australijskim nabytkiem (wyemigrowalam na tzw. "skilled
                visa") tak ze jestem na biezaco z kryteriami. Generalnie wymagania sa
                nastepujace: dobry angielski (potwierdzony odpowienim egzaminiem w British
                Councel) zawod/wyksztalcenie z "preferowanej listy" rowniez zatwierdzone przez
                wskazany urzad w Australii no dobrze byc mlodym i zdrowym. Dokladna lista
                wymagan jest dostepna w Ambasdzie i na podstawie tej broszurki mozna samemu
                sprawdzic czy sie dana osoba kwalifikuje(podane sa wymagania,odpowiednia
                punktacja i min.wymagana liczba punktow - taki ''maly scoring''). A potem juz z
                gorki. Powodzenia!
                • Gość: Melba Re: czy warto do Australii - konkrety IP: *.man.polbox.pl 28.08.01, 09:50
                  Czy możesz napisać, jaki to egzamin z angielskiego i jak się ma jego poziom do
                  najpopularniejszego FCE? I jak idzie to "z górki" ?
        • Gość: mirek trochę pieprzycie kolego IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 16.10.01, 11:34
          Mieszkałem przez 7 lat w Oz. To co piszesz o systemie politycznym Australii, te
          33% faszyzmu to jakas totalna bzdura. To, że jest tam praktycznie dwupartyjny
          system, świadczy tylko o tym, że jest to kraj o ustabilizowanym systemie
          politycznym, a nie o braku demokracji. Jak chcesz, to w Australji też możesz
          głosować na jakichś odpałów (np. komunistów, One Nation, Natural Law Party
          itp), ale na szczęście mało kto to robi. W odróżnieniu od Polski, gdzie ludzie
          wybiorą do Sejmu na przykład takiego Leppera.
      • Gość: Ewa Re: czy warto do Australii? IP: *.proxy.aol.com 21.06.01, 21:20
        Jakie sa szanse na prace dla geodety??W Australii,jak dobrze trzeba znac
        jezyk,czy ewentualnie mozna sioe tam podciagnac. Z gory dziekuje.
        • Gość: Kuba_Wr Re: czy warto do Australii? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 29.06.01, 21:53
          No to i ja sie wypowiem
          Mam przyjaciela, którego kilku kumpli z roku, po Wrocławskim AWF, uciekając
          przed wojskiem (ale chyba nie tylko dlatego), wyjechało do Australii. Ostatnio
          jeden z nich przyjechał na jakiś czas do Polski, więc piszę, co się od niego
          dowiedziałem.
          Aby móc wyjechac do Australii, będąc młodym człowiekiem, trzeba wyjechac na
          szkołę językową. Inaczej wizy się nie dostanie. Szkoła zajmuje cały dzień, więc
          pracę znaleźć trudno, chyba że się uda po godzinach. Szkoła taka, to wydatek
          ok. 7 tys. zł, plus koszty utrzymania.
          Pracę "jakąkolwiek" znaleźć ponoć nie problem, ale jest jedna rzecz, która pod
          tym względem odróżnia Australię od Polski. Otóż nie do pomyślenia jest w
          Australii, by zarobek nie starczał na utrzymanie.
          Czterech z tych kolesi, po ok. roku pracy jako malarze, murarze itp., kupiło
          willę z basenem na przedmieściach Sydney. Ale jeśli myślicie o przywiezieniu
          kasy do Polski, to z odłożeniem większej sumki jest ciężko.
          Ceny są zróżnicowane, w zależności od miejsca. Z tego co mi mówili, to za
          mieszkanie 3 pokojowe płacą 20 dolarów, co stanowi równowartośc ok. 2 godzin
          pracy! Choć w centrum jest sporo drożej. Ceny nominalnie podobne do Polskich (a
          w Polsce zarabia się ok. 5 - 6 zł na godzinę), a niektóre rzeczy nawet tańsze.
          Mam jednak do was pytanie: ile trzeba miec kasy na początek, i czy jako
          informatykowi opłacałaby mi się emigracja do Australii.
          • Gość: TYP Re: czy warto do Australii? IP: *.we.mediaone.net 29.06.01, 23:37
            Gość portalu: Kuba_Wr napisał(a):

            . Z tego co mi mówili, to za
            > mieszkanie 3 pokojowe płacą 20 dolarów, co stanowi równowartośc ok. 2 godzin
            > pracy! Choć w centrum jest sporo drożej. Ceny nominalnie podobne do Polskich (a
            >
            > w Polsce zarabia się ok. 5 - 6 zł na godzinę), a niektóre rzeczy nawet tańsze.



            Widze koledzy dali ci bardzo "wartosciowe" informacje. Jezeli masz choc troche
            oleju w glowie to poszukaj na australijskich stronach internetowych ile srednio
            sie placi za wynajecie 3 pokojowego mieszkania w Sydney.

          • Gość: Sabina Re: czy warto do Australii? IP: 203.202.90.* 30.06.01, 00:46
            Gość portalu: Kuba_Wr napisał(a):

            > > Pracę "jakąkolwiek" znaleźć ponoć nie problem, ale
            jest jedna rzecz, która pod
            > tym względem odróżnia Australię od Polski. Otóż nie do
            pomyślenia jest w
            > Australii, by zarobek nie starczał na utrzymanie.
            > Czterech z tych kolesi, po ok. roku pracy jako
            malarze, murarze itp., kupiło
            > willę z basenem na przedmieściach Sydney. Ale jeśli
            myślicie o przywiezieniu
            > kasy do Polski, to z odłożeniem większej sumki jest
            ciężko.
            > Ceny są zróżnicowane, w zależności od miejsca. Z tego
            co mi mówili, to za
            > mieszkanie 3 pokojowe płacą 20 dolarów, co stanowi
            równowartośc ok. 2 godzin
            > pracy! Choć w centrum jest sporo drożej. Ceny
            nominalnie podobne do Polskich (a
            >
            > w Polsce zarabia się ok. 5 - 6 zł na godzinę), a
            niektóre rzeczy nawet tańsze.
            > Mam jednak do was pytanie: ile trzeba miec kasy na
            początek, i czy jako
            > informatykowi opłacałaby mi się emigracja do Australii.

            Jako informatykowi, oczywiscie.Nawet na tzw.
            emigracje "zawodowa" Ale jezyk musisz znac i to dobrze.
            Co do cen, to niezle sie usmialam. Mieszkam tu od 11 lat
            i o 20 dolarach za wynajecie jakiejkolwiek dziury to
            jeszcze nie slyszalam. A wynajmowalam w tym czasie rozne
            mieszkania i domy.
            Co do cen nominalnych to... tak sie tego nie daje
            przeliczyc. A jak jest z praca dla informatykow,
            najlepiej sprawdz na http://www.careerone.com.au/
            Pozdrowienia.
            Sabina

            • Gość: Kuba_Wr Re: czy warto do Australii? IP: 213.76.92.* 30.06.01, 11:32
              Gość portalu: Sabina napisał(a):

              > Gość portalu: Kuba_Wr napisał(a):
              >
              > > > Pracę "jakąkolwiek" znaleźć ponoć nie problem, ale
              > jest jedna rzecz, która pod
              > > tym względem odróżnia Australię od Polski. Otóż nie do
              > pomyślenia jest w
              > > Australii, by zarobek nie starczał na utrzymanie.
              > > Czterech z tych kolesi, po ok. roku pracy jako
              > malarze, murarze itp., kupiło
              > > willę z basenem na przedmieściach Sydney. Ale jeśli
              > myślicie o przywiezieniu
              > > kasy do Polski, to z odłożeniem większej sumki jest
              > ciężko.
              > > Ceny są zróżnicowane, w zależności od miejsca. Z tego
              > co mi mówili, to za
              > > mieszkanie 3 pokojowe płacą 20 dolarów, co stanowi
              > równowartośc ok. 2 godzin
              > > pracy! Choć w centrum jest sporo drożej. Ceny
              > nominalnie podobne do Polskich (a
              > >
              > > w Polsce zarabia się ok. 5 - 6 zł na godzinę), a
              > niektóre rzeczy nawet tańsze.
              > > Mam jednak do was pytanie: ile trzeba miec kasy na
              > początek, i czy jako
              > > informatykowi opłacałaby mi się emigracja do Australii.
              >
              > Jako informatykowi, oczywiscie.Nawet na tzw.
              > emigracje "zawodowa" Ale jezyk musisz znac i to dobrze.
              > Co do cen, to niezle sie usmialam. Mieszkam tu od 11 lat
              > i o 20 dolarach za wynajecie jakiejkolwiek dziury to
              > jeszcze nie slyszalam. A wynajmowalam w tym czasie rozne
              > mieszkania i domy.
              > Co do cen nominalnych to... tak sie tego nie daje
              > przeliczyc. A jak jest z praca dla informatykow,
              > najlepiej sprawdz na http://www.careerone.com.au/
              > Pozdrowienia.
              > Sabina
              >

              Może faktycznie przesadziłem z tymi 20 dolarami. Wiec jak jest w rzeczywistości?
              W centrum i na przedmieściach

              • Gość: Sabina Re: czy warto do Australii? IP: 203.34.18.* 14.07.01, 10:05
                Tzw. share accommodation (3-4 osoby w jednym domu) kosztuje tu, na prowincji,
                (Darwin)50-do 100 dolarow na osobe. W malych odludnych miasteczkach za te cene
                wynajac mozna caly dom, ale tam z kolei trudno o prace. Mysle ze na wynajecie
                czegos samodzielnego ponizej 80 dolarow jest marzeniem.I tak jak mowie, zalezy
                od dzielnicy. Nie wiem ile trzeba miec na poczatek, przypuszczam, ze ok paru
                tys australijskich dolarow. Zarobki w branzy "computerowej" od 15 do 100 na
                godzine (i wiecej).
                Nie wiem czy pomoglam, ale to tylko liczby. dochodza inne problemy, tzw inne
                zyciowe. Zycze powodzenia.
                Sabina
                • Gość: Turysta Re: czy warto do Australii? IP: 10.1.1.* / *.zamosc.sdi.tpnet.pl 16.07.01, 17:00
                  Do Sabiny:
                  Co było powodem, że zamieniłaś Cairns na Top End Australii?
                  Czy jesteś zadowolona z pobytu tam? W ogóle z pobytu w Australii?
                  Piszerz, że jesteś już 11 lat. Czy poznałaś cały ten kraj i właśnie to
                  miejsce wybrałaś do życia? Jeśli byłoby Ci tam smunto, to pomyśl sobie,
                  że tutaj też wielu ludziom jest smutnawo i chętnie zamieniłoby się z Tobą
                  miejscami. Pozdrawiam


                  • Gość: Nowa Re: czy warto do Australii? do Sabiny IP: *.prem.tmns.net.au 19.07.01, 07:39
                    Gość portalu: Turysta napisał(a):

                    > Do Sabiny:
                    > Co było powodem, że zamieniłaś Cairns na Top End Australii?
                    > Czy jesteś zadowolona z pobytu tam? W ogóle z pobytu w Australii?
                    > Piszerz, że jesteś już 11 lat. Czy poznałaś cały ten kraj i właśnie to
                    > miejsce wybrałaś do życia? Jeśli byłoby Ci tam smunto, to pomyśl sobie,
                    > że tutaj też wielu ludziom jest smutnawo i chętnie zamieniłoby się z Tobą
                    > miejscami. Pozdrawiam
                    >
                    >

                    A ja uwazam, ze Sabina ma racje. Kazdy ma prawo do wlasnego zdania. Jezeli Sabina
                    teskni i jest jej zle i mowi o tum na forum, to mozna powiedziec, ze dobrze, ze
                    miala odwage powiedziec to o czym mysli i czuje. Teskni, chce wrocic - jej
                    decyzja.
                    Pisanie, ze ktos jej zazdrosci - nic latwiejszego - kupujesz bilet i tak samo
                    wyjezdzasz. Nikt i nic Cie nie trzyma. Sabina odwazyla sie powiedziec, ze chce
                    wrocic. Dla was wszystkich w kraju, wydaje sie, ze zycie za granica, to raj na
                    ziemi i nie wolno nic krytykowac, bo przeciez wszyscy Ci zadroszcza.
                    Wyjedzcie i sami zobaczcie, a potem komentujcie, to co inni pisza!!!
                    Sabina , nie daj sie. Ja tez tesknie. To normalne.
                    Ale czasami jak czytam takie wypowiedzi o zazdrosci, to nie chce mi sie juz
                    wracac.
                    Pozdrawiam
                    Nowa
                    • Gość: Sabina Re: czy warto do Australii? do Nowej i Turysty IP: 144.138.113.* 02.09.01, 02:16
                      od dawna nie zagladalam do tego watku,
                      Dziekuje za poparcie, Nowa, mysle jednak ze Turysta nie mial nic zlego na
                      mysli. Ja nie mysle, ze pisal o zazdrosci, chyba tylko o tym, ze w posce
                      naprawde nie jest latwo. Wiem bo bylam tam dwa razy od czasu wyjazdu. Nie chce
                      sie rozwodzic nt. moich spostrzezen. Jesli wiec wroce, to POMIMO IZ jest tak
                      czy siak.
                      Turysto, top end "wybralam" ze wzgledu na mozliwosc pracy. Jesli moje serce
                      jest gdzies w Australii, to jest to na pewno Cairns, a wlasciwie Atherton
                      tableland. Niestety utknelismy tu na dluzej, bo w naiwnosci swojej kupilismy tu
                      dom. Teraz uwiklani jestesmy w sprzedawanie go, mamy nadzieje wrocic na
                      Tableland. Przepiekne okolice, chlodniej niz na samym wybrzezu i tylko godzina
                      jazdy do przepieknych zakatkow i plaz.
                      A jednak... to taka zlota klatka i najgorsza rzecza tu jest bycie w pelni
                      swiadomym swojej slowianskiej duszy. Chyba byloby lepiej, gdybym zyla w blogiej
                      nieswiadomosci swojego "srodka".
                      Moze ty nie wiesz o czym pisze, bo masz to na codzien. A moze jest to juz w
                      zaniku - mozna by dojsc do tego wniosku czytajac wiele listow na forum.
                      Wybacz to filozofowanie. W pewnym wieku, tak jakos czlowieka nachodzi.
                      Pozdrawiam.

                      Sabina
                    • Gość: reni Re: czy warto do Australii? do Sabiny IP: 195.94.215.* 06.09.01, 10:32
                      Sabina,
                      rozumiem Cie doskonale, jesli chodzi o dusze slowianska i te sprawy:) Powiedz
                      jednak, jaka widzialabysz szanse dla humanistki z wyzszym wyksztalceniem, z
                      plynnym angielskim, z doswiadczeniem w pracy dziennikarskiej, ale nie bojacej
                      sie komputerów:) i chetnej do nauki i rozszerzania swych umijetnosci...Czy
                      punkty za wiek, jezyk (bo nie jestem, niestety informatykiem) moga przewazyc?
                      pozdrawiam,
                      • Gość: olek Re: czy warto do Australii? do Sabiny IP: *.osaka.meta.ne.jp 08.09.01, 10:45
                        Gość portalu: reni napisał(a):

                        > Sabina,
                        > rozumiem Cie doskonale, jesli chodzi o dusze slowianska i te sprawy:) Powiedz
                        > jednak, jaka widzialabysz szanse dla humanistki z wyzszym wyksztalceniem, z
                        > plynnym angielskim, z doswiadczeniem w pracy dziennikarskiej, ale nie bojacej
                        > sie komputerów:) i chetnej do nauki i rozszerzania swych umijetnosci...Czy
                        > punkty za wiek, jezyk (bo nie jestem, niestety informatykiem) moga przewazyc?
                        >
                        pozdrawiam,

                        Droga Reni
                        Na stronach www.immi.gov.au znajduja sie wszystkie informacje jaki sa Ci
                        niezbedne .Pamietaj ze punkty za zawod otrzymasz tylko wtedy jesli znajduje sie
                        on na liscie SOL [ jesli nie , to wiek i znajomosc jezyka nie maja znaczenia]
                        Jesli chcesz rozszerzyc swoje wiadomosci i rozpoczac nauke w Australii to bedac
                        na wizie studenckiej [international student] musisz placic 100% za nauke czyli
                        8000-12000 dol. rocznie plus koszty utrzymania .

                        • Gość: imp Re: czy warto do Australii? IP: *.hg.mdip.bt.net 09.09.01, 20:54
                          Mam pytanie do Polakow w Australii. Jakie sa szanse nostryfikacji dyplomu i
                          znalezienia pracy w zawodzie architekta (biegly angielski, biegla znajomosc
                          najbardziej znanych programow CAD, jakies 2 lata praktyki w zawodzie w Polsce i
                          za granica)? Dzieki z gory za odpowiedz.
              • Gość: adam Re: czy warto do Australii? IP: *.vic.bigpond.net.au 02.09.01, 04:25
                Gość portalu: Kuba_Wr napisał(a):

                > Gość portalu: Sabina napisał(a):
                >
                > > Gość portalu: Kuba_Wr napisał(a):
                > >
                > > > > Pracę "jakąkolwiek" znaleźć ponoć nie problem, ale
                > > jest jedna rzecz, która pod
                > > > tym względem odróżnia Australię od Polski. Otóż nie do
                > > pomyślenia jest w
                > > > Australii, by zarobek nie starczał na utrzymanie.
                > > > Czterech z tych kolesi, po ok. roku pracy jako
                > > malarze, murarze itp., kupiło
                > > > willę z basenem na przedmieściach Sydney. Ale jeśli
                > > myślicie o przywiezieniu
                > > > kasy do Polski, to z odłożeniem większej sumki jest
                > > ciężko.
                > > > Ceny są zróżnicowane, w zależności od miejsca. Z tego
                > > co mi mówili, to za
                > > > mieszkanie 3 pokojowe płacą 20 dolarów, co stanowi
                > > równowartośc ok. 2 godzin
                > > > pracy! Choć w centrum jest sporo drożej. Ceny
                > > nominalnie podobne do Polskich (a
                > > >
                > > > w Polsce zarabia się ok. 5 - 6 zł na godzinę), a
                > > niektóre rzeczy nawet tańsze.
                > > > Mam jednak do was pytanie: ile trzeba miec kasy na
                > > początek, i czy jako
                > > > informatykowi opłacałaby mi się emigracja do Australii.
                > >
                > > Jako informatykowi, oczywiscie.Nawet na tzw.
                > > emigracje "zawodowa" Ale jezyk musisz znac i to dobrze.
                > > Co do cen, to niezle sie usmialam. Mieszkam tu od 11 lat
                > > i o 20 dolarach za wynajecie jakiejkolwiek dziury to
                > > jeszcze nie slyszalam. A wynajmowalam w tym czasie rozne
                > > mieszkania i domy.
                > > Co do cen nominalnych to... tak sie tego nie daje
                > > przeliczyc. A jak jest z praca dla informatykow,
                > > najlepiej sprawdz na http://www.careerone.com.au/
                > > Pozdrowienia.
                > > Sabina
                > >
                >
                > Może faktycznie przesadziłem z tymi 20 dolarami. Wiec jak jest w rzeczywistości
                > ?
                > W centrum i na przedmieściach
                >

                Hej!
                Mieszkam blisko centrum Sydney w malym mieszkaniu (1 bedroom) i place $200. Na
                tydzien - ceny wynajmu podaje sie z reguly na tydzien. Blok nie jest najnowszy,
                cena jest uwazana za umiarkowana. Oczywiscie mozna mieszkac znacznie taniej,
                tyle, ze przedmiescia Sydney sa 50-60km od centrum...
                Jako informatyk nie powinienes miec problemow z praca (warunek: dobry angielski i
                wiara w siebie). Wiekszy problem to po co tak naprawde chcesz tu przyjechac.
                Jesli tylko po pieniadze i domek na przedmiesciu to chyba powinienes zastanowic
                sie 2 razy. Sydney to wielokulturowy 4 milionowy moloch. Polakow jest tu moze
                kilkanascie tysiecy. Jesli nie bedziesz mial odwagi, checi, motywacji etc aby
                otworzyc sie na ten zupelnie inny swiat to skonczysz jako "Polak na emigracji
                wiecznie teskniacy i narzekajacy". Jesli jestes osoba nietolerancyjna (jak
                wiekszosc Polakow - mam chyba prawo powiedziec cos takiego: wyjechalem z Polski
                glownie z powodu polskiej homofobii, czyt. pogardy dla gejow i lesbijek), to
                bedzie Ci niezwykle trudno otworzyc sie na ten inny swiat. Jedyne przeszkody
                jakie czekaja tu na imigrantow, to te ktore zabieraja z soba z kraju ojczystego.
                Trzeba duzo odwagi i sily, zeby przerosnac samego siebie.
                Czego Tobie i wszystkim w Polsce serdecznie zycze.
                Adam
                • Gość: Ewa Re: czy warto do Australii? IP: *.csfb.com 19.09.01, 18:43
                  Mieszkalam do bardzo niedawna w Australii, gdzie przenioslam sie 10 lat temu.

                  > otworzyc sie na ten zupelnie inny swiat to skonczysz jako "Polak na emigracji
                  > wiecznie teskniacy i narzekajacy". Jesli jestes osoba nietolerancyjna (jak
                  > wiekszosc Polakow - mam chyba prawo powiedziec cos takiego: wyjechalem z Polski
                  > glownie z powodu polskiej homofobii, czyt. pogardy dla gejow i lesbijek), to
                  > bedzie Ci niezwykle trudno otworzyc sie na ten inny swiat. Jedyne przeszkody
                  > jakie czekaja tu na imigrantow, to te ktore zabieraja z soba z kraju ojczystego
                  To jest prawda. Australijczycy sa bardzo tolerancyjni, no w kazdym razie
                  znaczie bardziej od Polakow. I bardzo mili. Jedni moi znajomi nie mogli
                  zniesc "sztucznej przyjaznosci" Australijczykow. Widocznie podoba im sie
                  bardziej szczere chamstwo Polakow. No coz, mozna i tak.
                  Moje widzenie Australii jest nieco inne niz Quantara. Ja bardzo lubie ten
                  kraj i mimo, ze na pare lat przyjechalam do Londynu, to po polrocznym
                  pobycie tutaj i wizycie w Polsce zamierzam zdecydowanie wracac do Australii.
                  Mieszkalam w Melbourne, ktore uwazane jest za miasto najbardziej przypominajace
                  w klimacie Europe.
                  Wyscig szczurow jest tam (i w ogole w calej Australii) znacznie mniej
                  widoczny. Ludzie znacznie mniej oceniaja cie po tym co masz, a raczej
                  po tym jaki jestes.
                  Mnie zylo sie calkiem dobrze, bo i ja i maz jestesmy informatykami. Praca
                  jest, z tym, ze ostatnio daje sie zauwazyc recesje (ale taki jest trend
                  na calym swiecie) i najwazniejsze jest doswiadczenie w zawodzie. Tym,
                  ktorzy skonczyli studia i nie maja zadnego doswiadczenia w zawodzie
                  moze byc trudniej. No i jezyk jest dosyc wazny, ale nie trzeba go znac
                  idealnie. Byle moc sie jakos doagdac na rozmowie kwalifikacyjnej.
                  Ale trzeba sie przygotowac na zmudny proces poszukiwania pracy.
                  Mam tez znajomych geodetow (pytanie Ewy o prace dla nich), ale im
                  nie jest latwo. Na ogol pracuja w terenie, 1-2 tys. kilometrow od
                  wiekszego miasta i wyjezdzaja tam na trzy tygodnie, zeby potem na
                  tydzien wrocic do rodziny.
                  Australia jest spokojnym krajem. Jak to mowi moja Mama idealnym
                  dla dzieci i ludzi starszych, o ktorych sie faktycznie dba.
                  System zdrowotny, nawet ten publiczny jest calkiem, calkiem, Wielka
                  Brytania moze sie schowac - tu trzeba na trzy dni przewidziec, ze
                  sie bedzie chorym.
                  Losy emigrantow sa rozne i to tez zalezy od tego z jakiej gliny jest
                  sie ulepionym. Niektorzy po prostu nie nadaja sie na emigracje i
                  strasznie tesknia do tych zboz umajonych etc. Inni nie moga znalezc
                  oddalenia od rodziny lub niebieskiego nieba (to akurat nie w Melbourne).

                  > Trzeba duzo odwagi i sily, zeby przerosnac samego siebie.
                  > Czego Tobie i wszystkim w Polsce serdecznie zycze.
                  > Adam

                  Ja tez zycze powodzenia wszystkim.
                  Ewa
                • Gość: mateusz Re: czy warto do Australii? IP: *.pulawy.sdi.tpnet.pl 25.09.01, 18:36
                  hej Adam!

                  Rozwazamam mozliwosc studiowania w Australii. Jak myslisz, ile potrzebowalbym
                  pieniedzy na utrzymanie przez rok? Co myslisz o szkolach typu TAFE?

                  pozdrawiam,
                  Mateusz

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka