muza_k
30.06.05, 12:50
Chciałam podzielić się z Wami smutną refleksją.
Rok temu zmieniłam miejsce zamieszkania i zaczęłam szukać pracy. Wiedziałam,
że lekko nie będzie, ale takiej rzeczywistości się nie spodziewałam.
Wysyłałam indywidualne, przemyślane listy motywacyjne do wybranych firm na
konkretne stanowisko, na którym posiadam 5-letnie doświadczenie (niższy
szczebel kierowniczy). Aplikowałam nawet na stanowiska trochę poniżej moich
umiejętności. Dwanaście miesięcy i 4 zaproszenia na rozmowę.
Nabawiłam się depresji, długów i braku wiary w siebie.
Cały czas miałam swiadomość, że ktoś zadeklarował mi "pomoc" w znalezieniu
pracy, ale ambicja mnie powstrzymywała (podobnie zresztą, jak i przed
zarejestrowaniem się w UP).
Po 11 miesiącach byłam już zdesperowana i poprosiłam o pomoc. Odbyłam 3
rozmowy, testy i ... zaczęłam pracę. Stanowisko jest trochę poniżej moich
możliwości, ale pensja godziwa, firma duża i znana. Powinnam sie cieszyć, ale
jakoś nie mogę. Do tej pracy jestem bardzo dobrze przygotowana i na pewno nie
jest tak, że w zamian za osobę kompetentną przyjeli mnie: młodą, głupią,
ale "z plecami".
Jestem przerażona, że nie mogłam w sposób uczciwy znaleźć przez rok pracy, a
wystarczył jeden telefon. Jak tu wierzyć w uczciwą konkurencję i czyste
zasady?
Mam nadzieję, że szybko się do zmieni, czego wszystkim życzę.