Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Mam pracę, bo mam znajomości

    30.06.05, 12:50
    Chciałam podzielić się z Wami smutną refleksją.

    Rok temu zmieniłam miejsce zamieszkania i zaczęłam szukać pracy. Wiedziałam,
    że lekko nie będzie, ale takiej rzeczywistości się nie spodziewałam.
    Wysyłałam indywidualne, przemyślane listy motywacyjne do wybranych firm na
    konkretne stanowisko, na którym posiadam 5-letnie doświadczenie (niższy
    szczebel kierowniczy). Aplikowałam nawet na stanowiska trochę poniżej moich
    umiejętności. Dwanaście miesięcy i 4 zaproszenia na rozmowę.
    Nabawiłam się depresji, długów i braku wiary w siebie.
    Cały czas miałam swiadomość, że ktoś zadeklarował mi "pomoc" w znalezieniu
    pracy, ale ambicja mnie powstrzymywała (podobnie zresztą, jak i przed
    zarejestrowaniem się w UP).
    Po 11 miesiącach byłam już zdesperowana i poprosiłam o pomoc. Odbyłam 3
    rozmowy, testy i ... zaczęłam pracę. Stanowisko jest trochę poniżej moich
    możliwości, ale pensja godziwa, firma duża i znana. Powinnam sie cieszyć, ale
    jakoś nie mogę. Do tej pracy jestem bardzo dobrze przygotowana i na pewno nie
    jest tak, że w zamian za osobę kompetentną przyjeli mnie: młodą, głupią,
    ale "z plecami".
    Jestem przerażona, że nie mogłam w sposób uczciwy znaleźć przez rok pracy, a
    wystarczył jeden telefon. Jak tu wierzyć w uczciwą konkurencję i czyste
    zasady?

    Mam nadzieję, że szybko się do zmieni, czego wszystkim życzę.
    Obserwuj wątek
      • Gość: Rafal Re: Mam pracę, bo mam znajomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.05, 13:04
        coz taka polska rzeczywistosc... niestety
        przechodzilem to samo, co i Ty...
        W dluzym terminie mysle jednak nad wyjazdem na stale z Polski. Plynnosc
        sytuacji w Polsce, mozliwosc utraty pracy z dnia na dzien, to jest dobijajace,
        i tak nie da sie funkjonowac, tak nie da sie zyc
      • Gość: mgrinz Re: Mam pracę, bo mam znajomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.05, 17:16
        w polsce nie ma " uczciwą konkurencję i czyste zasady"
        a jak się dorobili ci wielcy "biznesmani" ?
        mieli małe niby firmemki, nagle dostali jakiś duży kontrakt i firma rozrosła się, tak jak np. dwu facetów co miało sklep muzyczny i nagle zostali pośrednikami w handlu ropą między polską a rosją :)
        albo np. pan biznesman, który miał salon samochodowy i nagle ni z tego ni z owego polski rzą i wojsko kupiło od niego dużo samochodów, albo np. pan który miał hurtownię i kilka jednostek wojskowych kupiło do niego papier toaletowy (UWAGA !!!!!!!!!!!!) po 7 zł za małą zwykłą rolkę, za 8 takich rolek w sklepie płaci się około 5-6 zł :)
        oczywiście ów biznesman powie, że jest świetnym handlowcem, a i tak prokuratura nic nie udowodniła...
        albo poparz "muza_k" jak niektórzy zostali np. prezesami, siedział sobie facet w SB, albo był małym oficerkiem LWP, który kiedyś z kimś pił i teraz nagle zostaje mianowany dyrektorem firmy z branży o której nie ma pojęcia, zresztą jak emeryt wojskowy, który całe życie tylko ganiał innych po polu i czyścił swoje P64 może mieć doświadczenie w np. ubezpieczeniach ???
        ale jakoś dyrektorem z pensją np. 30 tysięcy zostaje :)
        moja sytuacja byla nieco inna, bo ja nie miałem "doświadczenia", byłem po studiach, po ponad roku szukania zostałem zatrudniony na "dofinansowanie" - skierował mnie Urząd Pracy, oczywiście gdy się ono skończyło i trzeba było zawrzeć umowę bez dofinansowania, zostałem wywalony (właśnie jestem po rozprawie sądowej na której udowodniono, że wyleciałem za coś co zrobił ktoś inny umyślnie, aby pracodawca mógł wziąć następnego na dofinasowanie z UP)
        ale pracująć w tej kiepskiej firmie-oszuście szukałem dalej
        łącznie, pracując i nie przez ponad 2.5 roku wysyłałem CV prawie bez odpowiedzi, ani jednej rozmowy, pomijająć oszustów i firmy do których był telefon, ale to wszystko ukryta akwizycja...
        ponieważ nie miałem pleców to trwało to tak długo, ale gdy już je znalazłem to wystarczyło 3 tygodnie aby mieć pracę, poprostu moje znajomości polegały na tym, że CV przeczytano i zaproszono na rozmowę...
        w czasach, kiedy na byle ogłoszenie przychodzi 400-600 ofert, to aby CV wogóle przeczytano potrzeba wsparcia, testy przeszedłem pozytywnie, co świadczy o moich zdolnościach, przegoniłem pozostałe kilkanaście osób, zapewne też znajomych królika...
        rzeczywistość na rynku pracy jest okropna, jak przeglądam czasem na luzie ogłoszenia, bo szukam lepiej płatnej niż mam, to bierze mnie przerażenie:
        - akwizycja, lub ukryta akwizycja i przedstawiciele handlowi,
        - super programiści lub inni super fachowcy z "kilkoma latami udokumentowanego doświadczenia na podobnym stanowisku",
        - dziwki (młode odważne atrakcyjne, 70 zł dziennie...),
        - cieciówa vel agenci ochrony,
        - murarze, fryzjerki, i pracownicy marketu,
        nie ma ofert dla przeciętnego człowieka po uniwerku lub politechnice, albo super kwalifikowani i doświadczeni specjaliści albo niskokwalifikowana praca fizyczna, inne ogloszenia szuka się "pocztą pantoflową"
        zresztą kiedyś już na tym forum pare osób napisało, że wiadomo, że szuka się kogoś najpierw w kręgu znajomych, bo np. szuka się osoby, za którą ktoś poręczy...
        wszędzie szukanie zaczyna się na zasadzie "przychodzi dyrektor do kierownika i mówi, że potrzebuje osoby na dane stanowisko o określonych kwalifikacjach", właśnie tą drogą rozchodzi się większość wakatów, jak nie znajdą nikogo swojego, to wtedy dają ogłoszenie... reality bites...
        ale w czasach gdy jest kilka milionów bezrobotnych, połowa młodzierzy jeest bez pracy, a specjaliści już mają pracę lub siedzą na zachodzie, wówczas wiadomo, że ogłoszenie w prasie jest nie potrzebne, bo i tak się 20 osób znajdzie ....
        • Gość: adda może na tym forum można zawrzeć znajomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.05, 18:26
          jakieś intratne??? Czy są tu jacyś ustosunkowani ludzie???????????
          • jacho31 Re: może na tym forum można zawrzeć znajomości 01.07.05, 22:59
            jasne czekam na sygnal
            • Gość: adda Re: może na tym forum można zawrzeć znajomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.05, 00:04
              tak, a dużo możesz????:)))))))))))))
        • veritas1 Nieudacznicy gora!!! 30.06.05, 23:41
          Czlowieku, przeciez ty jestes zerem i nic soba nie reprezentujesz, skad wiec
          takie zdziwienie, ze nikt cie nie chce przyjac do pracy???
          • mk-80 co za tłuczek 01.07.05, 09:14
            Stary jestes z kosmosu normalnie - zerem jestes Ty - i to takim bezwzględnym zerem. Pokaz mi swoje cv misiu a daje sobie lewą rękę uciąć ze bije Cie doświdczeniami na głowe.
            Stuknij sie najpierw - zanim wypiszesz takie brednie - frustracie.
            • veritas1 no wlasnie, co za tłuczek 01.07.05, 09:48
              Moj drogi, to co napisalem, skierowane bylo do forumowego nieudacznika mgrinz.
              Poczytaj sobie jego posty i wyciagnij wnioski. Jak inaczej nazwac kogos, kto
              spedza czas na forum, walac konia, ze mu sie wszystko od zycia nalezy, bo jest
              magistrem inzynierem? No ludzie!!!
              • Gość: Rozsądny Re: no wlasnie, co za tłuczek IP: *.crowley.pl 01.07.05, 10:12
                A powiedz mi dlaczego mgrinż nie może sobie w wolnej chwili wejść na forum??
                Czy jeśli ktoś jest bezrobotny to ma 24 h/dobe szukac pracy?? Jest też coś
                takiego jak czas wolny. Ktoś kto żyje tylko pracą jest niemalże osobą ułomną.
                • veritas1 "Rozsadny" 01.07.05, 11:13
                  Alez mgrinz nie jest bezrobotny, ma prace po znajomosci. Poza tym nie
                  kwestionuje sposobu spedzania przez niego czasu wolnego, tylko masturbacje swoim
                  nieudacznictwem. Poczytaj jego posty, ktos kto non stop uzala sie ze mu sie
                  wszystko nalezy od zycia bo on jest mgrinz a na swoja dziewczyne mowi
                  "dziewucha" musi miec nierowno pod sufitem. Mgrinz ma spiskowa teorie swiata wg
                  ktorej cala rzeczywistosc uwziela sie na niego po to, by mu sie nic w zyciu nie
                  udalo; poczytaj jego posty, polecam :-)))
        • Gość: Rozsądny Krótkie wyjaśnienie problemu. IP: *.crowley.pl 01.07.05, 10:11
          Jeden znajomy podsumował polski rynek pracodawców dosyć dosadnie(porównywał do
          innych sobie znanych). Jest to takie bagno gdzie są sami ludzie od reklamy
          marketingu itp itd a nie ma zupełnie produkcji. Stąd małe zapotrzebowanie na
          ludzi z kwalifikacjami znającymi się na technologiach( nie mówie tu o
          informatykach). Zamykają zakłady produkcyjne a tworzą ciągle nowe agentury
          reklamowe i tego typu rzeczy. Powiedzmy sobie szczerze jak może być dobrze jak
          wszyscy by tylko sprzedawali sprowadzane dobra??? Dlatego póki co trzeba to
          stwierdzić z przykrością ale w Polsce nie ma wielkiej przyszłości. Powstają
          firmy a jakże kilku osobowe (notują w GUS wzrost gospodarczy) ale te firmy
          płaca swoim pracownikom z 2 miesięcznym opóźnieniem traktują pracowników jak G
          i mają gdzieś np kodeks pracy. Trzeba by naprawde trzęsienia ziemi żeby
          cokolwiek zmienić. I dla tych wszystkich co stwierdzą że gadam tak bo jestem
          pewnie bezrobotny - mam prace.
          • mk-80 Re: I słowo ode mnie 02.07.05, 09:51
            ok - w pierwszych slowach do pana Veritas1:
            Stary to nie jest tak ze powszechnie dopuszczalny jest jezyk
            jakim sie posługujesz.
            Mnie tez irytują ludzie którzy w niemal każdym topicu gadają to samo
            źle źle źle ... dno. W moim pierwszym tygodniu tutaj nawet sie przejmowałem
            ale potem poszedłem drogą analizy - i faktycznie są ludzie których wszystkie wypowiedzi maja identyczny kolor i wydźwięk. Ja poprostu nie komentuje tych topic'ów - walenie tych ludzi po łbie nic nie da - ponieważ są to ludzie z cyklu "byle zarobić i sie nie narobić" - a opisując ich Twoim językiem świadczysz jedynie o sobie.
            Ja rozumiem - masz dobrą prace - dlatego zapewne wkurza Cie taka postawa.
            Ja też mam prace ok i wykształcenie (inz a juz prawie mgr)- bywam tu dlatego że bardzo lubie gadać z ludźmi - a nie słać tym ...którzy mówią tylko i wyłącznie Daj Daj .... a jak usłyszą ile kto zarabia to ich krew zalewa - ale niestety nie biorą pod uwage że żeby mieć normalne zarobki utrzymać dom i rodzine- to sie poprostu nie da pracować, w stylu ... kawka herbatka necik i GG.
            Dziś trzeba coś umieć ... i być w tym dobry -

            Albo mieć dobrego wujka :D //ja takiego nie miałem
            • veritas1 Re: I słowo ode mnie 02.07.05, 14:27
              mk-80 napisał:

              > ok - w pierwszych slowach do pana Veritas1:
              > Stary to nie jest tak ze powszechnie dopuszczalny jest jezyk
              > jakim sie posługujesz.


              • co za tłuczek
              mk-80 01.07.2005 09:14 + odpowiedz

              Stary jestes z kosmosu normalnie - zerem jestes Ty - i to takim bezwzględnym
              zerem. Pokaz mi swoje cv misiu a daje sobie
              lewą rękę uciąć ze bije Cie doświdczeniami na głowe.
              Stuknij sie najpierw - zanim wypiszesz takie brednie - frustracie.


              Bez komentarza.
              • mk-80 Re: I słowo ode mnie 02.07.05, 17:42
                Akcja budzi reakcje.
                " zerem jestes Ty"
                jedynie zacytowałem autora.
                Bez komentarza :)
                A swoja drogą to ciekaw jestem czy taki mocny byłbyś "w buzi" w rzeczywistości.
                • veritas1 oczywiscie, "tluczku" (to tez cytat) :-))) 02.07.05, 19:25
      • Gość: Muza Re: Mam pracę, bo mam znajomości IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.07.05, 18:41
        muza_k napisała:

        > Chciałam podzielić się z Wami smutną refleksją.
        A ja myślę, że swoją kobiecą stroną.
        > Rok temu zmieniłam miejsce zamieszkania i zaczęłam szukać pracy. Wiedziałam,
        > że lekko nie będzie, ale takiej rzeczywistości się nie spodziewałam.
        > Wysyłałam indywidualne, przemyślane listy motywacyjne do wybranych firm na
        > konkretne stanowisko, na którym posiadam 5-letnie doświadczenie (niższy
        > szczebel kierowniczy). Aplikowałam nawet na stanowiska trochę poniżej moich
        > umiejętności. Dwanaście miesięcy i 4 zaproszenia na rozmowę.

        Hmmm. To dużo mówi.Duzo mówi o Tobie i Twoich kompetencjach. Masz 5 letnie
        doświadczenie i nie chcieli Cię nigdzie? Ale tę pracę sama znalazłaś, czy
        miałaś dzięki znajomościom, bogatemu mężowi? Widzsz nie przyjmowali Cię, bo
        niewiele umiałaś, widać że poprzednie stanowisko miałaś po znajmomość albo z
        układów.
        Nowi pracodawcy oceniali obiektynie Twoje umiejętności. Jak widać
        niedostateczne. Szkoła szkołą, ale trzeba mieć talent. Jak ma się pieniądze to
        i szkoły się kończy. Nawet te hiper super itd.

        > Nabawiłam się depresji, długów i braku wiary w siebie.
        Nie dziwie się. Długi. Zaczęłaś widzieć, że układy nic nie dają.
        > Cały czas miałam swiadomość, że ktoś zadeklarował mi "pomoc" w znalezieniu
        > pracy, ale ambicja mnie powstrzymywała (podobnie zresztą, jak i przed
        > zarejestrowaniem się w UP).

        To zdanie tak skonstruowałaś, aby wytłumaczyć się, że nie chciałaś po
        znajomości. Nie chciałaś, ale musiałaś. Rozumiem, bo jak są długi, to nie ma na
        co czekać. Trzeba wynająć mieszkanie, mieć pieniążki na wynajem mieszkania i
        spłate kredytu np auta itd.
        > Po 11 miesiącach byłam już zdesperowana i poprosiłam o pomoc.
        >
        Odbyłam 3
        > rozmowy, testy i ... zaczęłam pracę.
        Odbyłaś rozmowy i testy. Piszesz tak, aby pokazać, że znajomość to nie tylko
        plecy, że jeszcze sprawdzają umiejętności. Może nie po to robili Ci testy, aby
        Ciebie sprawdzić, ale po to, aby inni nie spostrzegli się, że byłaś z
        tzw "wepchnięcia", tą z "plecami". Te testy to była formalność, prace miałaś na
        bank. Pryzpomina mi się takie zdarzenie z zycia jak pytają ucznia, słabego
        zrestą. I widzą, że nic, to jeszcze go pytają. I po kilku takich rozmowach,
        pytań, przepuszczają. Czasem jest tak i z pracą.

        >Stanowisko jest trochę poniżej moich
        > możliwości, ale pensja godziwa, firma duża i znana.
        Czyli na poprzednim stanowisku tym 5letnim byłaś faktycznie niesłusznie. Ach te
        koneksje, układy rodzinne. Powiem Ci, że najlepiej oceniają nas ludzie
        obiektywni, zatem nieznani. Nie wiedzą kim jesteśmy, czy mamy takie wtyki, czy
        inne.
        Najlepiej oceniają ludzie, którzy nie są nami zauroczeni, bo jeśli pracodawca
        polubi kobietę za urode, to stanowisko które otrzyma nie jest adekwatne do jej
        umiejetności niestety. A w ten sposób można zdobyć nawet wielkie stanowiska,
        główne role. I nie trzeba wcale spać z tym panem. Po prostu "zadurzył" się tzn
        spodobała mu się kobieta jako kobieta. Potem tak jest, że ona już pracujew
        firmie, a on chce sięz nią spotykać, adoruje ją itd. Widać, że jest na tak,
        jest nią zainteresowany. To jeszcze jeden argument na to, że te nowe
        stanowisko, nie jest adekwatne do jej talentu. Otrzymała go niesłusznie,
        pracodawca był subiektywny. I nawet jak na rozmowy kwalifikaycjne przyszły
        panie o lepszych kwalifikacjach, to uparł się na nią. I tak dostała tę pracę.

        > Powinnam sie cieszyć, ale
        > jakoś nie mogę.
        Takie zdanie mówi, że umiesz manipulopwać. Wiesz co komu powiedzieć, aby poczuł
        np wine, litość, współczucie dla Ciebie. Świetnie grasz na emocjach. Napewno
        mówisz: jestem rozżalona, biedna, smutna, itd.
        >Do tej pracy jestem bardzo dobrze przygotowana i na pewno nie
        > jest tak, że w zamian za osobę kompetentną przyjeli mnie: młodą, głupią,
        > ale "z plecami".
        No te 5 lat doświadczenia zrobiło swoje. Z niejednego zrobiłoby dobrego
        pracownika. Liczy się teoria, ale i praktyka.
        > Jestem przerażona, że nie mogłam w sposób uczciwy znaleźć przez rok pracy, a
        > wystarczył jeden telefon.
        Znów świetna zagrywka na emocji. Taka, aby czuć, że chciałaś, ale nie było Ci
        dane, a Ty masz taki talent, taka jesteś mądra i ze szkołami. Nic tylko
        współczuć i płakać nad Toba. Zastanów się. Nie można tak mówić. A może to
        odstręczało przyszłych pracodawców i panów.
        >Jak tu wierzyć w uczciwą konkurencję i czyste
        > zasady?
        Trzeba było nie przyjąć stanowiska, nawet od bardzo dobrego znajomego. I gdyby
        tak ludzie postępowali, nie byłoby pracy za "pelcami", za układami. Jak widać
        to my tworzymy życie i tworzymy realia pracy i jej otrzymywanie.
        > Mam nadzieję, że szybko się do zmieni, czego wszystkim życzę.
        No życie jest bardzo sprawiedliwe. Beztalecia nie robią kariery. A jak już to
        jednosezonowe. Także ja jestem spokojna.
        I taka rada kobieca: więcej wiary w siebie, mniej biadolenia. Żaden facet tego
        nie wytrzyma. Może dlatego odchodzą? A potem panie sie żalą.
        • Gość: zuzu Re: Mam pracę, bo mam znajomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.05, 19:03
          zastygłam w niemym podziwie czytając Twoją rozkminę - naprawdę chciało Ci się
          to wszystko analizować, żeby tylko komuś dokopać???
          Przykra jesteś.
          Ja nigdy nie miałam pracy po znajomości, tylko z normalnej rekrutacji. Ale
          szczerze powiem, że jeśli ktoś zaoferowałby mi pomoc, na pewno bym z niej
          skorzystała. Ty z pewnością szlachetnie byś odmówiła, nawet mając długi na
          karku.
          • Gość: Muza Re: Mam pracę, bo mam znajomości IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.07.05, 21:18
            Gość portalu: zuzu napisał(a):

            > zastygłam w niemym podziwie czytając Twoją rozkminę - naprawdę chciało Ci się
            > to wszystko analizować, żeby tylko komuś dokopać???
            To realizm. Prawda jak wiemy w oczy kole. I to chyba masz na myśli, mówiąc
            dokopać czyli, że za boli.
            > Ja nigdy nie miałam pracy po znajomości, tylko z normalnej rekrutacji. Ale
            > szczerze powiem, że jeśli ktoś zaoferowałby mi pomoc, na pewno bym z niej
            > skorzystała. Ty z pewnością szlachetnie byś odmówiła, nawet mając długi na
            > karku.
            Tylko ciekawe skąd te długi? Jak się nie ma pieniążków, to się kupuje to, na co
            czlowieka stać. Wątpie, że z rozsyłań cv i jego drukowania. A może chulanki po
            lokalach były.
            • Gość: zuzu Re: Mam pracę, bo mam znajomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.05, 23:18
              najbardziej boli Twoja wypowiedź koleżankę która założyła wątek, a na którą tak
              napadłaś. Chociaż i owszem, boli mnie, że istnieją ludzie przepełnieni żółcią i
              jadem - tacy jak Ty.
              Aha, i "hulanki" a nie "chulanki".
        • Gość: airis Re: Mam pracę, bo mam znajomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.05, 19:56
          >I taka rada kobieca: więcej wiary w siebie, mniej biadolenia. Żaden facet tego
          nie wytrzyma. Może dlatego odchodzą? A potem panie sie żalą.

          Rozumiem, że to wiesz z autopsji? :D :D :D
          • Gość: Muza Re: Mam pracę, bo mam znajomości IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.07.05, 21:20
            Gość portalu: airis napisał(a):

            > >I taka rada kobieca: więcej wiary w siebie, mniej biadolenia. Żaden facet
            > tego
            > nie wytrzyma. Może dlatego odchodzą? A potem panie sie żalą.
            >
            > Rozumiem, że to wiesz z autopsji? :D :D :D
            Ta, znam takie kobiery, co sa same albo ktos je opuszcza i nie wiedza dlaczego.
            Oczywiście one sa te dobre, pokrzywdzone. W nich nie ma żadnej winy. To bardzo
            niedojrzałe podejście. Może czas spojrzeć prawdzie w oczy. Każdy czyn, ma swój
            skutek. Odejście, związki również.
            • Gość: maja prawdziwa Re: Mam pracę, bo mam znajomości IP: *.toya.net.pl 02.07.05, 22:09
              Muza,
              piszesz:"Życie jest bardzo sprawiedliwe. Beztalencia nie robią kariery".
              Czyli, sądzisz, że koleżanka, którą zaatakowałaś, takim właśnie beztalenciem
              jest, no bo coś jej ta kariera nie wychodzi. A jednak zauważasz, że potrafi ona
              manipulować, grać na emocjach, itd. Czyli - ma talenty, coś potrafi. Z
              pewnością potrafi jeszcze więcej, tylko twoja powierzchowna ocena i pełna jadu
              analiza nie pozwoli ci tego dostrzec. Tak więc - widzę sprzeczność w tym, co
              piszesz. Zaprzeczasz sama sobie.

              A czy nie przyszło ci do głowy, że może ktoś NIE CHCE ROBIĆ KARIERY, ale po
              prostu normalnie i przyzwoicie pracować?

              Beztalencia nie robią karier? Hmm, mało o świecie wiesz.. No, i musiałabyś nam
              tu zdefiniować pojęcie "beztalencie", bo o ile mi wiadomo, każdy z nas w czymś
              jest dobry, i ma jakiś talent.

              • werrka Re: Mam pracę, bo mam znajomości 04.07.05, 14:23
                Muza,
                piszesz:"Życie jest bardzo sprawiedliwe. Beztalencia nie robią kariery".

                A ty Muza chyba odrobine nieprzytomna jestes i z rzeczywistoscia sie nie stykasz! Wlasnie w tym kraju beztalecia robia kariere, oczywiscie jezeli za talent nie uwaza sie cwaniactwa, intryganctwa, braku zasad, bezwzglednosci, nielojalnosci. Ale sadzac z twoich wypowiedzi to ty dobra spryciura jestes!!! Ja znalam taka jak ty, nawet wypowiedzi formulujecie podobnie i wiesz co, udawalo sie jej przez 20 lat i nagle kop... na dnie i nikogo kto podalby jej reke, ludzie pamietaja jej zadufanie, bezwglednosc, niezyczliwosc.
            • Gość: airis Re: Mam pracę, bo mam znajomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.05, 18:14
              > Ta, znam takie kobiery, co sa same albo ktos je opuszcza i nie wiedza dlaczego.
              > Oczywiście one sa te dobre, pokrzywdzone. W nich nie ma żadnej winy. To bardzo
              > niedojrzałe podejście. Może czas spojrzeć prawdzie w oczy. Każdy czyn, ma swój
              > skutek. Odejście, związki również.

              To chyba ktoś cię musiał rzucić i to w bardzo wstrętny sposób, skoro wylewasz tu
              żale, kompletnie nie rozumiejąc tematu. Kobieta pisze tu o pracy, a ty wywalasz,
              że baby są zostawiane - walnij się głowę dwa razy, raz aby zabolało, a potem,
              żeby doszło. Chociaż patrząc po tobie to będzie ciężko :D
              • muza_k Re: Mam pracę, bo mam znajomości 03.07.05, 19:03
                To co czytam tu nas swój temat przyprawia mnie o ból głowy.

                Przez ostatni rok pilnie śledzilam to forum, szukając wskazówek, które mogłyby
                mi się przydać. Zdarzały się opinie frustatów i wylewanie pomyj na ludzi, ale
                wtedy jakoś to mnie nie ruszało.

                Postanowiłam napisać o swoim przykładzie, potwierdzającym smutną teorię, że w
                poszukiwaniu pracy liczą się głównie znajomości. Nie spodziewałam sie jednak,
                że na podstawie kilku napisanych przeze mnie zdań powstanie analiza m.in. moich
                umięjetności zawodowych i stanu cywilnego (to o kimś, kto podpisał się jako
                Muza; dla wyjaśnienia: męża nie mam, poprzednią pracę dostałam, bo zaraz po
                studiach wygrałam konkurs, w pracy awansowałam 2 razy, w uznaniu za wkład w
                rozwój firmy zdobyłam nagrodę, podnosiłam swoje kwalifikacje). Swoją porażkę na
                rozmowach kadrowych upatruję w tym, że rozmawiały ze mną panie z działu kadr,
                czytająac pytania z kartki i stawiając plusiki lub minusiki. Widocznie, jest
                coś, co mnie dyskwalifikuje przy tak powierzchownej prezentacji. Domniemywam,
                że przegrywałam z koleżankami po studiach, które na moim stanowisku proponowały
                pensję na poziomie 800 zł.
                Dalsza częś analizy mojego wpisu, to głównie nadinterpretacje, bardzo prosta
                generalizacja, lub po propstu bzdury obrażające mnie jako kobietę i mojego
                obecnego pracodawcę.

                Cóż, nie na taki odzew liczyłam.

                Pozdrawiam, życząc mniej schematowego spojrzenia na życie.
        • Gość: Dziki do muzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.05, 20:45
          bredzisz kobieto , moze dlatego faceci od ciebie odchodza?
          • Gość: Ktoś Re: do muzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.05, 21:25
            Mały bzyk muzy - i bedzie chodziła jak zegarek :)
            Chłopa Ci trzeba kobito !!
            :)
      • Gość: TTYM Re: Mam pracę, bo mam znajomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.05, 11:17
        Myślę że pisanie o tym że pracę ma się tylko po znajmości, jest jak odkrywanie
        Ameryki (północnej i południowej). Było tak od zawsze, ogłoszenia są dla picu.
        Ludzie zastanówcie się: Szef takiej czy innej firmy komu powierzy dobry wakat
        (?), synkowi, kumplowi, czy przyjacielowi brata! Sam bym tak zrobił jakbym miał
        firmę, popytałbym się znajomych czy by nie chcieli pracować dla mnie! Wszystkie
        moje miejsca pracy były załatwione przez znanie tej czy innej osoby. Obecnie
        pracuję w szkole, wcześniej pracowałem różnie, i jako palacz CO,i cieć w
        agencji celnej. Pierwszą załatwiła mi mama koleżanki z pracy, a drugą brat z
        ochrony. Tak więc z ogłoszeń tylko akwizytorzy pracę znajdą. Każdy szuka
        frajera by za niego po mieści kicał, z jakimś gównem do sprzedania! Taki jest
        świat, pamiętcie taki odcinek South Parka kiedy Kyle zapytał taty dlaczego
        rodzina Kennego jets biedna? Bo świat się zieli na liderów i frajerów. Tak więc
        my szukający pracy jesteśmy dle nich frajerami. Wyznam szczerze że czasem
        ogarnia mnie chęć rewulucji, bu spuścić baty liderom i wszelkiej maści tym
        którzy szukają młodych 20 letnich,kreatywnych, i z 10 letnim doświadczeniem...
        Nieważne. Znalezienie pracy bez pleców jest N-I-M-O-Ż-L-I-W-E!!!!!
        • Gość: gruby fuksiarz Re: Mam pracę, bo mam znajomości IP: *.piotrkow.pilickanet.pl 08.07.05, 16:24
          eee, ale bzdura cieciu, walnij się w łeb. To przesrane musiec całe życie
          polegac na innych.
      • Gość: realista Re: Mam pracę, bo mam znajomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.05, 12:03
        Niestety zaczynam się skłaniać do teorii że zdobycie pracy w Polsce jest możliwe jedynie tylko dzięki znajomosciom. Mówię o pracy za płacę ponad 1000 zł netto bo za niższe pieniądze znajomości nie trzeba. Przykłady ostatnich 7 dni to: 1)matka załatwiła pracę synowi bo kolega dyrektorem; 2) niby nie ma wakatu ale dla znajomych się znajdzie; 3) kolega załatwił koleżance robotę - rekrutacja rekrutacją a kolega i tak ściągnął znajomą pomijając procedury rekrutacyjne.
        Ambitni pracowici uczciwi ale bez znajomości - pakować walizki i bye bye...
        • Gość: m.m.m. Re: Mam pracę, bo mam znajomości IP: 195.187.133.* 05.07.05, 15:23
          Podam przykłąd mojego faceta który - ma skończone studia z wyróżnieniem, zna
          angielski i rosyjski (dwa bo koreański sie nie liczy), i wymiata na bardzo
          trudnej stacji graficznej. Był przez dwa lata na konrakcie a po powrocie po
          odpracowaniu obowiążkowego czasu zaczął szukać pracy. Zajęło mu to dwa lata,
          byl zapraszany na od cholery rozmów. Więc to nie tak że jeśli ktoś ma
          kwalifikacje to ma pracę bez problemu. Teraz dostał bardzo dobrą pracę -
          kompletnie bez znajomośći! Ostro już sie wkurzał że do niczego sie nie nadaje i
          nagle poszczęściło mu sie. Rekrytacja była jedną z łatwiejszych i
          przyjemniejszych a firma BARDZO poważna.
          • Gość: realista Re: Mam pracę, bo mam znajomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.05, 17:51
            Tu raczej chodzi o absurdalność sytuacji bo stanowiska są normalne tylko trochę lepiej płatne.Więc mogli przyjać kogoś z ulicy ( ale trochę bardziej obytego i zainteresowanego pracą w zawodzie) zamiast uprawiać nepotyzm.
            • Gość: mgrinz Re: Mam pracę, bo mam znajomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.05, 21:11
              a ja myślę kochany realisto, że problem tkwi w tym, że tylko mały odsetek wakatów idzie z ogłoszeniem, najczęsicej jest to tak, że sie szuka wśród swoich, wśród zaufanych - co można zrozumieć, jeśli ktoś boi się nie pewnego człowieka z ulicy, który może okraść firmę...
              te wakaty, które są powszechnie dostępne w formie ogłoszeń, to głównie te, na które znajomych nie było (za kiepskie pieniądze i nadgodziny lub poszukiwanie super specjalisty) lub są zwykłym oszustwem (np. słynna YAP)...
              największy problem to dotrzeć do informacji o wakacie, bo przeglądając GW i ZW wyróżnić tam można tylko te pare grup (akwizycja, prostytucja, murarze, fryzjerki, super informatycy - programiści)
              kolejny problem to to aby ktoś spośród tych 500 CV wziął i przeczytał nasze CV...
              jeżeli przychodzi 500 CV a kadrowa ma tylko pare godzin na przedstawienie szefowi, to wiadomo do czego dochodzi, albo znajomości by nasze było na wierzchu (mój przypadek) albo losowe wybieranie przez np. "podrzucenie" i tych co spadną na biurko zaprosić ;)
              wynika to z ogromnej dysproporcji między popytem a podażą, niestety...
              • veritas1 rzeczywistosc jest straszna 05.07.05, 21:50
                Gość portalu: mgrinz napisał(a):

                > a ja myślę kochany realisto, że problem tkwi w tym, że tylko mały odsetek wakat
                > ów idzie z ogłoszeniem, najczęsicej jest to tak, że sie szuka wśród swoich, wśr
                > ód zaufanych

                => Wszyscy maja prace po znajomosci!

                - co można zrozumieć, jeśli ktoś boi się nie pewnego człowieka z u
                > licy, który może okraść firmę...

                => Dlatego ja tez mam, bo niczego nie ukradne.

                > te wakaty, które są powszechnie dostępne w formie ogłoszeń, to głównie te, na k
                > tóre znajomych nie było

                => Takich jak ja.

                • Gość: nikola Re: rzeczywistosc jest straszna IP: *.ostrorog.sdi.tpnet.pl 06.07.05, 11:34
                  masz prace poniewaz masz znajomosci...?to tylko sie cieszyc niestetyb takie
                  czasy...i chyba na lepsze nic sie nie zmieni niestety... troche przykro
                  pozdro...
      • Gość: gruby fuksiarz Re: bleble IP: *.piotrkow.pilickanet.pl 08.07.05, 16:38
        Ale czemu tak jest na tym forum, że jak ktoś nie może znaleźć pracy to zaraz
        pisze że generalnie pracy nie ma i mozna tylko po znajomościach, a jak ktoś z
        kolei ją ma to pisze "wy nieudacznicy" albo "praca jest tylko trzeba sie
        postarać". Ja mam mega szczęście, pierwszą pracę znalazłem po prostu dzwoniąc
        do którejś tam kolejnej firmy (nie było żadnego ogł.), interview, i cyk - jest.
        Drugą znalazłem juz z ogłoszenia, wykosiłem 4osobową konkurencję i znowu cyk. A
        teraz z Irlandii do mnie pani z hr-u dzwoni i prawie mi blołdżoba robi przez
        telefon,żebym przyjeżdżał do nich. Uff, za duzo tego szczęścia.A skończyłem
        sobie tylko budownictwo, byłem studentem, że tak powiem, z gatunku przeciętnych.
        Hehe, ale ze mnie pozer. Wiem o tym. Buhaha. A tak na serio, to podstawą jest
        założyć sobie, że jedzie sie tam gdzie jest robota - czyli rozszerzyć
        poszukiwania na cały Poland (conajmniej!).A nie siedziec tam gdzie załoga ze
        studiów, bo fajnie sie z nimi browara spija.
      • Gość: Chip A to Polska właśnie... IP: *.daminet.pl 13.07.05, 09:00
        Witaj droga Muzo! Dokladnie wiem o czym piszesz. Nie mam co prawda tak
        dlugiego "stażu" w poszukiwaniu pracy (studia skończyłem 29 czerwca - kierunek
        ochrona środowiska) ale to z czym się spotkałem w całej masie zakładów pracy i
        firmach w związku z poszukiwaniem zatrudnienia przeszło moje najśmielsze
        oczekiwania. Jestem przerażony tym, że o potrzebie posiadania "pleców" mówi się
        do pracownika OTWARCIE i WPROST i mówią to osoby które za zatrudnienie są
        ODPOWIEDZIALNE! Przychodząc do jednej z firm uslyszalem, że "generalnie przyjęć
        nie ma CHYBA ŻE PAN JEST JAKOŚ RODZINNE POWIĄZANY Z KIMŚ KTO TUTAJ PRACUJE, BO
        3 TAKIE OSOBY WŁAŚNIE ZACZĘŁY TUTAJ PRACĘ". Przychodząc do następnej oddałem
        swoje dokumenty i pytam czy jest chociaż jakaś szansa na załapanie się na staż
        lub pracę. Odpowiedź - "NA RAZIE NIE ZATRUDNIAMY NIKOGO ANI NA STAŻ ANI DO
        PRACY, ALE... tutaj pani zwraca się do koleżanki - JEST TUTAJ JAKAŚ TAKA
        DZIEWCZYNA NA STAŻU, CZYJA TO JEST CÓRKA? a koleżanka na to TAK JEST, ALE TO
        CÓRKA MARIOLKI". Dwie najlepsze sytuacje miały jednak miejsce w pewnym urzędzie
        oraz w jednej z kopalń na Dolnym Śląsku. Pani w urzędzie powiedziała "MOŻE PAN
        ZOSTAWIĆ CV I PODANIE ALE TO NIE MA SENSU BO I TAK TO POJDZIE DO NISZCZARKI,
        WIEC TO DLA MNIE TYLKO BEZUŻYTECZY PAPIER", natomiast w kopalni pierwsze
        pytanie po tym kiedy kiedy powiedziałem że chciałem złożyć swoje CV
        brzmiało "CZY MA PAN TUTAJ JAKICHŚ ZNAJOMYCH BO W PRZECIWNYM RAZIE WIE PAN ŻE
        NIC Z TEGO NIE BĘDZIE?". Wszystkie te sytuacje miały miejsce w ciągu TYKLO
        JEDNEGO DNIA W PRZECIĄGU 2 GODZIN! Wskazuje to dobitnie w jak zarobaczonym i
        zepsutym kraju przyszło nam żyć, jeśli coś, co rzekomo jest złe i
        takie "niemoralne", jest na porządku dziennym i każdy może się o tym przekonać.
        Z jednej strony jesteśmy najbardziej rozmodlonym i pobożnym krajem w całej UE a
        papież był podobno dla "wszystkich Polaków wzorem do naśladowania" a z drugiej
        gdzie człowiek się nie obejrzy to prym wiedzie kombinatorstwo, kłamstwo i
        obłuda. Mnie osobiście trzyma w tym "bałtyckim grajdole" tylko i wyłącznie
        całkowity brak jakiejkolwiek rodziny poza granicami i "geograficzna miłość" do
        Dolnego Śląska. Bo system układów, powiązań i to, w jaki sposón traktuje się w
        Polsce uczciwych ludzi, całkowicie wyplenił ze mnie jakikolwiek patriotyzm.
        Życzę Ci z całego serca abyś znalazła w życiu pracę o jakiej marzysz i żeby
        spełniło Ci się to wszystko, co w każdym kraju traktowane jest jako normalność
        a tutaj zawsze będzie luksusem... Pozdrawiam serdecznie!
        • Gość: olga Re: A to Polska właśnie... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.07.05, 09:51
          Swiete slowa. Gdy slyszy sie, ze ten, tamten i tamta maja prace po znajomosci,
          to mozna sie zalamac:( Czy w tym kraju cos sie zmieni? Moze niedlugo bedziemy
          zmuszeni opuscic Polske i zarabiac gdzies indziej?

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka