Gość: zła
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
27.10.05, 16:52
Miałam dziś ochotę zostawić okolo 1000 zł w wyżej wymienionym sklepie -
chciałam kupić mini wieżę.
Ponieważ przy dziale RTV nie było żywego ducha, poprosiłam w Informacji aby
kogoś tam posłano. Odczekałam z kwadrans, nikt się nie pojawił. Podeszłam i
poprosiłam ponownie. Ponownie zero reakcji. Towarzystwo na Informacji tzn
blondynki jakieś i facet w okularkach plus ktoś w garniturze z pryszczami na
szyji większymi niż pięciozłotówka, ucieszone bóg wie z czego.
Rozumiem że to jest sklep praktycznie samoobsługowy, ale po pierwsze, sprzęt
RTV to nie ziemniaki i wypadałoby choć sprawdzić jak toto "chodzi". Po drugie,
poza pojedynczymi egzemplarzami na wystawie, nie stały tam pudła żeby w
najgorszym razie pochwycić zapakowaną wieżę i kupić w ciemno. Zdjęcie
egzemplarza "wystawowego" (wyrywając przy okazji wszystkie kable) też raczej
nie wchodziło w rachubę.
Ponieważ nikt mnie nie chciał obsłużyć, zabralam się stamtąd i swoje pieniądze
zostawię gdzie indziej. Łaski bez.
Czemu o tym piszę w dziale praca ? Bo trąbi się teraz na prawo i lewo o tym,
jak szalenie ważna jest w handlu obsługa klienta (customer service), aplikując
do byle jakiej pracy też jesteśmy molestowani o znajmość zasad tejże obsługi,
umiejętność nawiązywania kontaktu z klientem itd. Tymczasem na każdym kroku
okazuje się że "obsługujący nas" ludzie to jakieś bezmyślne miernoty
pozatrudniane chyba po znajomości. Pod tym względem, choć w zasadzie to pod
każdym jednym, jesteśmy dalej śmieszną karykaturą Zachodu.