Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    rzucilem prace za 20 000+

    IP: proxy / 217.153.35.* 27.10.02, 22:06
    I to niemal z dnia na dzien, choc nie musialem. I nie mam na oku nowej
    posadki. Glupia sprawa - nie? Momentami mysle, ze zwariowalem. Rodzina mysli
    tak chyba caly czas (juz trzeci dzien). Ale do rzeczy - dlaczego to zrobilem?
    Fakt, ze nowy prezes okazal sie morlokiem, ale przeciez morlokowie sa
    wszedzie. Fakt, ze nie dalo sie z nim rozmawiac - ale nieczesto sie daje.
    Fakt, ze... etc. Ale ja po prostu nagle zdalem sobie sprawe, ze od kilku lat
    bieglem nie wiem dokad. Wracalem do domu jako zombie zdolny posiedziec dwie
    godziny w fotelu, wypic dwa piwa i pojsc spac. No i koniec z tym do cholery.
    Teraz mam przynajmniej czas, zeby zastanowic sie, co dalej? Chyba zrobie
    drugi fakultet i prawdopodobnie doktorat, po to, zeby popracowac naukowo.
    Pewnie pojde do nowej pracy za kilka miesiecy (pamietacie American Beauty -
    poprosze o jak najmniej odpowiedzialna prace) - licze sie z zarobkami
    kilkakrotnie mniejszymi niz dotychczas. Zajme sie domem, dopieszcze zone.
    Zadbam o psa i o siebie. Przeczytam ksiazki, ktore od lat czekaly. Skoncze
    ksiazki, ktore zaczalem pisac i przerwalem po pierwszym rozdziale (chyba ze
    trzy sa takie). Zastanowie sie wreszcie nad soba. Pojade w gory. Ogranicze
    wydatki - ale przeciez np. moje menu sie znacznie polepszy (koniec z gowniana
    pizza na telefon i nieregularnymi posilkami). Moze i zwariowalem. A moze
    wlasnie odwrotnie - moze to dotychczas dawalem sie zwariowac? Co Wy na to?
    Obserwuj wątek
      • Gość: Pri Re: rzucilem prace za 20 000+ IP: mieszko.pl.u* 28.10.02, 07:54
        Yeah !!!
        • Gość: Ja Re: rzucilem prace za 20 000+ IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.10.02, 17:05
          Witam, podziwiam i sama sie nad tym ostatnio zastanawiam, ale...
          Z jednej strony: czas dla rodziny, luz, beztroska, w koncu mozna posiedziec
          przed telewizorem, zaczac gotowac dla rodzinki, zajac sie dziecmi..itd(lacznie
          z chodzeniem na spacery i zdrowym trybem zycia)
          Ale jest i ta ciemniejsza, o ktorej zapewne wiesz: po latach spedzonych w
          pracy-zlapie Cie depresja, ze nic nie robisz. A jezeli zaczniesz cos robic, co
          bedzie Ci sprawialo przyjemnosc, to zapewne nie przyniesie pieniedzy-wiec-
          uwaga na wszelkie zony, bo jezeli nie pochodzi z rodu bogatych przemyslowcow:)
          to sobie pewnego dnia odejdzie... a koledzy dookola pracuja i oni dla Ciebie
          czasu nie znajda. Samotnosc w wielkim miescie...
          Mnie to tez nie daje spokoju, chociaz prace mam za ok 10000, ale szans na
          znalezienie innej podobnie platnej w dzisiejszych czasach- nie sadze. Mimo, ze
          szefa mam skurwysyna i chetnie bym go zastrzelila-jeszcze nie stracilam
          cierpliwosci. Moze lepiej bylo najpierw poszukac czegos innego-nawet mniej
          platnego a potem rzucic ten caly balagan...?
          Ja bynajmniej oceniam swoje szanse psychiczne jeszcze na rok, potem niech sie
          dzieje wola.....
          Pozdrawiam i zycze spelnienia na bezrobociu, najwazniejsze jest tylko cos
          robic i byc uzytecznym:)
          Trzymaj sie
          • 3telnick Re: rzucilem prace za 20 000+ 31.10.02, 09:26
            ...brak przyjaciół (a co, można ich rekrutować tylko spośród równych sobie
            finansowo???), żona która rzuci faceta co przestał przynosić siano (milusia,
            kochana, ideał kobiety :)))) i nuda przed telewizorem zamiast zajęcia się czymś
            nie przynoszącym zysku, a tylko satysfakcję (można przecież opiekować się
            gorylami w Afryce, posklejać modele z papieru, napisać beznadziejny wiersz...)
            Albo ja jestem inna grupa artystów, albo jednak niektórym pieniądze wyznaczają
            w życiu koleiny z których nie sposób się wyrwać... smutne, żałosne... zostanę
            przy swojej Nowej Zelandii :)))
      • polinezya Re: rzucilem prace za 20 000+ 28.10.02, 07:59
        Nie zwariowales, wrecz przeciwnie, to co zrobiles wymagalo duzej odwagi. Udalo
        Ci sie dostrzec ze w zyciu sa tez inne rzeczy, nie tylko praca i ciagla pogon
        za pieniedzmi, a nie wiem czy na palcach u jednej reki policzysz ludzi ktorzy
        zrobiliby to samo i to szczegolnie biorac pod uwage jak dobrze platna byla to
        praca. Dla mnie bomba, jestes moim idolem, podziwiam Cie za to!
        • Gość: Bart Re: rzucilem prace za 20 000+ IP: proxy / 217.8.186.* 28.10.02, 09:05
          Gratuluję odwagi i powodzenia na nowej drodze zycia!
          • Gość: vesuvio Re: rzucilem prace za 20 000+ IP: *.pl 28.10.02, 09:58
            brawo!!
        • kuba_wr Re: rzucilem prace za 20 000+ 29.10.02, 17:37
          Boże, i pomyśłeć sobie, że wielu z nas uprawia to samo, co Ty pier..łeś w
          cholerę, za 1/10 tego co ty, lub jeszcze mniej... Żałosne.

          P.S. Niestety, też się do nich zaliczam...
      • Gość: Ścierwo Brawo! Tak trzymac! :) (no txt) IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 28.10.02, 11:01
      • Gość: Lechu A gdzie zwolniłeś miejsce pracy ? IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 28.10.02, 11:15
        Pochwal się, z czego zrezygnowałeś ;-)
        Teraz zrobi się z Ciebie pulchny misiek.
      • Gość: Andrz3j Re: rzucilem prace za 20 000+ IP: *.wm.pz.zgora.pl 28.10.02, 11:55
        heh suuper..

        Może potrzebują kogos na twoje miejsce??

        Wiesz z miła chęcia bym tez popracowął za 20 000+ a miać i potem dal sobie
        luz..
        w obecnej sytuacji to nawet z miesiąc 24 na dobę chetnie bym popracowal za taki
        cash a potem mółbym się zwolnić :D
      • 3telnick Re: rzucilem prace za 20 000+ 28.10.02, 12:06
        Gratuluję odwagi, oby szara codzienność nigdy nie przesłoniła tej decyzji :)))
      • mouchi Re: rzucilem prace za 20 000+ 28.10.02, 12:34
        jak dla mnie wykazujesz wszelkie oznaki powrotu do zdrowia psychicznego.
        Gratuluje.
      • ewabraun Re: rzucilem prace za 20 000+ 28.10.02, 12:45
        Gratuluję - "Martensie". Ja niestety waham się z tą decyzją już od 6
        miesięcy.Też zarabiam dużo i jedyne co mnie trzyma w tej pracy to właśnie
        pieniądze. Ale coraz częściej siedzę i myślę sobie - ile to jeszcze potrwa? Po
        co, czemu to służy, do czego prowadzi. Ta kasa radości mi też nie daje -
        jedynie poczucie bezpieczeństwa (a to ważne) i satysfakcję, ze mogę się
        podzielić pieniędzmi z moją bezrobotną rodziną. Druga strona medalu to
        niedojrzała intrygantka szefowa - która tylko czeka na moją wpadkę, praca bez
        głębszego sensu itd itp.
        Ale się rozpisałam - miała to być odpowiedź na Twój post. Jeszcze raz
        graqtuluję, zazdroszczę że masz już tą decyzję za sobą.
        Życzę miłego życia bez pośpiechu!
        Ewa
      • Gość: Jasnowidz Niech zgadnę... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 28.10.02, 14:01
        Gość portalu: martens napisał(a):

        > I to niemal z dnia na dzien, choc nie musialem. I nie mam na oku nowej
        > posadki. Glupia sprawa - nie? Momentami mysle, ze zwariowalem. Rodzina mysli
        > tak chyba caly czas (juz trzeci dzien).
        (...)

        > Chyba zrobie
        > drugi fakultet i prawdopodobnie doktorat, po to, zeby popracowac naukowo.
        > Pewnie pojde do nowej pracy za kilka miesiecy (pamietacie American Beauty -
        > poprosze o jak najmniej odpowiedzialna prace) - licze sie z zarobkami
        > kilkakrotnie mniejszymi niz dotychczas. Zajme sie domem, dopieszcze zone.
        > Zadbam o psa i o siebie. Przeczytam ksiazki, ktore od lat czekaly. Skoncze
        > ksiazki, ktore zaczalem pisac i przerwalem po pierwszym rozdziale (chyba ze
        > trzy sa takie). Zastanowie sie wreszcie nad soba. Pojade w gory.


        Niech zgadnę... byłeś redaktorem naczelnym bezpłatnego dziennika.

        Ciekawym, czy trafiłem ;].

        Piszesz, że skończysz książki. Obiecaj, że je przeczytamy!!

        Będzie git.

        • Gość: martens Re: Niech zgadnę... IP: proxy / 217.153.35.* 28.10.02, 19:22
          Gość portalu: Jasnowidz napisał(a):

          > Gość portalu: martens napisał(a):
          >
          >
          > Niech zgadnę... byłeś redaktorem naczelnym bezpłatnego dziennika.
          >
          > Ciekawym, czy trafiłem ;].
          >
          ??????????
          skad taki pomysl jasnowidzu???

          niech zgadne... pomyliles mnie z jakims swoim znajomym?

          a teraz zarty na bok. mniejsza z tym, jaki jest moj zawod, w zawodzie
          jasnowidza przyszlosci Ci nie wroze.

          • Gość: Jasnowidz Nie zgadłem :P IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 29.10.02, 00:21

            >
            > > Gość portalu: martens napisał(a):
            > >
            > >
            > > Niech zgadnę... byłeś redaktorem naczelnym bezpłatnego dziennika.
            > >
            > > Ciekawym, czy trafiłem ;].
            > >
            > ??????????
            > skad taki pomysl jasnowidzu???
            >
            > niech zgadne... pomyliles mnie z jakims swoim znajomym?
            >
            > a teraz zarty na bok. mniejsza z tym, jaki jest moj zawod, w zawodzie
            > jasnowidza przyszlosci Ci nie wroze.
            >
            aaa... nie zgadlem

            dzisiaj dobiegly mnie pewne informacje z trzeciej reki, ktore na pierwszy rzut
            oka (a moze ucha?) pasowaly do Twojej historii... ;)
      • majaa Re: rzucilem prace za 20 000+ 28.10.02, 14:39
        Gratuluję i życzę szczęścia!!!
        Wiesz, co w życiu najważniejsze, więc nie zginiesz!
      • Gość: akaWill Re: rzucilem prace za 20 000+ IP: *.snet.net 28.10.02, 15:14
        Gratuluje decyzji, ale ...

        Skoro gotowi Ci byli tyle placic, moze bylo miejsce na wynegocjowanie warunkow,
        ktore by Ci daly wiecej czasu i wolnosci. Cos w rodzaju pol etatu, moze jakies
        telecommuting?
      • Gość: Tutejszy Re: rzucilem prace za 20 000+ IP: 65.90.195.* 28.10.02, 19:18
        Mysle ze popelniles blad, jedynym usprawiedliwieniem tej decyzji moze byc tylko
        utrata zdrowia ( fizycznego i psychicznego) ale nie chec wyluzowania sie i
        potrzeba przeczytania kilku ksiazek. Jest to bardzo niedojrzale podejscie do
        pracy jako takiej, nie ma idealnych szefow jak i nie ma idealnych miejsc pracy.
        To co wielu wydaje sie wyscigiem szczurow jest zwykla koniecznoscia. Za kilka
        miesiecy przejdzie ci ten entuzjazm i bedziesz szukal pracy ktora zagwarantuje
        ci jako taki byt.
        • 3telnick wyścig szczurów 29.10.02, 08:25
          Jeśli wyścig szczurów jest koniecznością to ja olewam taki kraj i emigruję do
          Nowej Zelandii. Ktoś leci ze mną?
          • mouchi Re: wyścig szczurów 29.10.02, 10:17
            3telnick napisał:

            > Jeśli wyścig szczurów jest koniecznością to ja olewam taki kraj i emigruję do
            > Nowej Zelandii. Ktoś leci ze mną?

            popieram z całego serca. jak nadalej od takich popapranców jak gość:Tutejszy,
            to przez takich ciołków ludzie podejmują takie decyzje jak martens.
            byle dalej, choć NZ dla mnie za daleko.
            pzdr
            m
            • Gość: Tutejszy Re: wyścig szczurów IP: 150.210.226.* 29.10.02, 23:44
              Jedzcie ciolki do NZ, Australii albo USA, jeszcze szybciej bedziecie wracac,
              nikt tam sie z wami nie bedzie partolic, sami bedziecie musieli zarobic na
              swoje utrzymanie, nie bedzie pomocy rodziny i nikt wam szklanki wodki nie poda
              (za darmo) , jedzcie, moze sie czegos nauczycie
              • 3telnick Re: wyścig szczurów 30.10.02, 10:08
                Gość portalu: Tutejszy napisał(a):

                > Jedzcie ciolki do NZ,
                (bardzo chętnie)
                Australii albo USA,
                jeszcze szybciej bedziecie wracac,
                (nie sądzę)
                > nikt tam sie z wami nie bedzie partolic,
                (tak jak i w Polsce)
                sami bedziecie musieli zarobic na
                > swoje utrzymanie,
                (sam utzrymuję się)
                nie bedzie pomocy rodziny
                (nie mam pomocy rodziny)
                i nikt wam szklanki wodki nie poda
                > (za darmo) ,
                jedzcie, moze sie czegos nauczycie
                (nie będę się tu chwalił swoim wykształceniem i doświadczeniem zawodowym)

                (ale nadal uważam że wyścig szczurów to porażka życiowa i to w każdym przypadku)
        • majaa Re: rzucilem prace za 20 000+ 30.10.02, 15:51
          Nie przesadzaj, Tutejszy. Martens z pewnością sobie poradzi.
          Dzięki Bogu są ludzie, dla których wieczna pogoń za pieniądzem i
          niewolniczy "zapieprz" nie jest synonimem szczęścia.
      • kika_kika do martensa 29.10.02, 11:00
        Ja dwa lata temu rzuciałam baaaaaaaaaaaaaardzo bogatego narzeczonego, ot
        tak... poprostu... czułam się jak kwiatek w butonierce, jak ozdóbka. Wszyscy
        uważali mnie za kretynkę, wariatkę i pomyloną osóbkę, ale ja raz podjętej
        decyzji nie zmieniłam i dobrze mi z tym. teraz mam wspaniałego męża, nie ma
        tyle pieniędzy, ale na każdym kroku daje mi poznać, że bardzo mnie kocha i że
        strasznie mu na mnie zależy... no i teraz jestem naprawdę szczęsliwa!
        Jeśli Ty drogi martensie podjąłęś decyzje, która dla wielu może oznaczać
        początek twojego szaleństwa, myślę, że wiedziałeś co robisz i z tą decyzją
        będziesz szczęśliwy, Twoja rodzina wreszcie zyska prawdziwego mężą/tatusia a
        nie tylko "przynosiciela" duzych pieniążków. Myślę, że to "szczęśliwa" decyzja.
        Pozdrawiam i życzę szczęścia!!!

        KIKA

      • Gość: MM Re: rzucilem prace za 20 000+ IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.10.02, 12:14
        To gdzie ta wolna posada?
      • Gość: MC Re: rzucilem prace za 20 000+ IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 29.10.02, 13:18
        Martens, na początek pogłaskam Cię po główce - męską decyzje podjąłeś, bo :na
        pewno masz nieźle zaopatrzone konto, dużo znajomych którzy pomogą Ci znaleźć
        zajęcie za rok czasu jak uszczuplisz znacznie portfel, pewnie dostajesz jeszcze
        przez 3 m-ce (lub 6) pensję, aby nie podejmować u konkurencji pracy itp. Ale
        za za jakiś czas euforia Twoja minie, a realia wezmą górę. Nacieszysz się
        rodziną, spełnisz dawne marzenia - ale przysłowiowy garnek trzeba zapełnić i
        sądząc po Twoich zarobkach, nie zapełniasz byle czym. A przyzwyczajenie to
        druga natura człowieka. Tak czytałam wszytskie opinie, które Ci gratulują
        podjętej decyzji, ale moim zdaniem gratulują bo są w Twojej sytuacji lub są
        marzycielami, idealistami. Myślę, że masz szczęście iż dostęp do internetu mają
        ludzie wykształceni, z pensjami do przezycia (1000-1500 zł na osobę), bo inne
        opinie byś usłyszał od sprzątaczki, bezrobotnego, studenta po kierunku super na
        czasie + fakultet, który drugi rok nie może znaleźć pracy lub osoby pracującej
        za 600 zł netto. Moim zdaniem : masz przygotowane zaplecze (czyt. znajomi)-jak
        nie teraz to wiesz, ze za 1,5 roku możesz z tego skorzystać - u mnie tylko ten
        element Cie usprawiedliwia. Żyj chwilą jak najdłużej, ale wiedz że do garnka
        trzeba te szparagi włożyć ;-)
        • Gość: Larysa JA TEZ RZUCILAM:))) IP: 213.17.166.* 29.10.02, 15:22
          Powiem jedno -WARTO,WARTO rzucic prace, ktora Cie zeszmaca, nie masz czasu na
          przyjemnosci, nie masz czasu zeby wydac zarobionej kasy. Kiedy budzisz sie i
          myslisz, qwa znow do roboty i wieczorem lapiesz sie, ze jedyna rozrywka jest
          drink i tv....nie opuszcza Cie wewnetrzny niepokoj to jest to najlepsza decyzja
          jaka mozna podjac.

          Ja rzucilam dobrze platna prace w marcu, tak jak Ty z dnia na dzien bez zadnej
          innej oferty i NIE ZALUJE TEJ DECYZJI!
          Postawilam na zdrowie psychiczne:))

          Po 3 miesiacach szukania, znalazlam inna, moze mniej platna prace ale
          szczesliwa jestem ze mam czas dla domu, wstaje usmiechnieta i wiem, ze po pracy
          bede miala czas, zeby zrobic cos na obiad, posprzatac itp..

          Czuje, ze wyzwolilam sie z tego cholernego wyscigu szczurow.......
          Czy przegralam.....?

          P.S Satysfakcji dostarcza mi fakt, ze utarlam nosa bezczelnemu szefowi,
          musielibyscie zobaczyc jego mine tego kaftana, kiedy dostal moje
          wypowiedzenie:)))))myslal, ze za taka kase jaka zarabiam u niego, bede
          wdzieczna do konca zycia a tu? SURPRISE:))i good bye:)
        • Gość: martens Re: rzucilem prace za 20 000+ IP: 217.8.161.* 30.10.02, 11:26
          Glupia sprawa MC... Kase bede dostawal jeszcze przez 3 miechy - starczy akurat
          by zalatac debet na koncie. Z tymi kumplami to nie takie proste. Jak przez
          kilka lat wsiakasz o 8 rano a wynurzasz sie po 21, to nie masz kumpli. To moj
          przypadek. Ale to prawda, ze jestem zawodowcem i jesli rzeczywiscie za rok
          euforia minie, to pewnie prace znajde moze nie za 20 ale powiedzmy za 8-10-12.
          Tylko naprawde nie wiem, czy bede chcial. A wiesz ile kosztuja szparagi w
          sezonie? Mam znajomy warzywniak, gdzie sa po 5 zl za peczek. Nawet gdy bede je
          przez dwa miesiace w roku jadl codziennie to wydam na to w sumie 300 zl. Ale
          masz racje. Jestem do przodu. Nie moglbym podjac takiej decyzji, gdybym nie
          mial za soba ponad 10 lat tak zwanej ?kariery?, ktora juz na zawsze pozostanie
          jakims tam moim kapitalem. Jak to w zyciu, inwestujesz i wyjmujesz. Teraz
          przyszedl czas wyjmowania, az do dna.

          Gość portalu: MC napisał(a):

          > Martens, na początek pogłaskam Cię po główce - męską decyzje podjąłeś, bo :na
          > pewno masz nieźle zaopatrzone konto, dużo znajomych którzy pomogą Ci znaleźć
          > zajęcie za rok czasu jak uszczuplisz znacznie portfel, pewnie dostajesz
          jeszcze
          >
          > przez 3 m-ce (lub 6) pensję, aby nie podejmować u konkurencji pracy itp. Ale
          > za za jakiś czas euforia Twoja minie, a realia wezmą górę. Nacieszysz się
          > rodziną, spełnisz dawne marzenia - ale przysłowiowy garnek trzeba zapełnić i
          > sądząc po Twoich zarobkach, nie zapełniasz byle czym. A przyzwyczajenie to
          > druga natura człowieka. Tak czytałam wszytskie opinie, które Ci gratulują
          > podjętej decyzji, ale moim zdaniem gratulują bo są w Twojej sytuacji lub są
          > marzycielami, idealistami. Myślę, że masz szczęście iż dostęp do internetu
          mają
          >
          > ludzie wykształceni, z pensjami do przezycia (1000-1500 zł na osobę), bo inne
          > opinie byś usłyszał od sprzątaczki, bezrobotnego, studenta po kierunku super
          na
          >
          > czasie + fakultet, który drugi rok nie może znaleźć pracy lub osoby
          pracującej
          > za 600 zł netto. Moim zdaniem : masz przygotowane zaplecze (czyt. znajomi)-
          jak
          > nie teraz to wiesz, ze za 1,5 roku możesz z tego skorzystać - u mnie tylko
          ten
          > element Cie usprawiedliwia. Żyj chwilą jak najdłużej, ale wiedz że do garnka
          > trzeba te szparagi włożyć ;-)
      • Gość: akaWill Re: rzucilem prace za 20 000+ IP: *.snet.net 29.10.02, 16:12
        Ale tu duzo egzaltacji! Duze pieniadze, zly szef, brak czasu kontra gory,
        ksiazki i mniejsze pieniadze z radoscia zycia i usmiechem na twarzy. Nagle
        decyzje z dnia na dzien. Czarne i biale. Moze to kwestia wieku, ale ja
        bardziej wierze w kalkulacje, w ktorych logicznie przypisuje sie plusy i minusy
        roznym sprawom. Wyscig szczurow moze byc samorealizacja jesli troche sie
        zwolni. W zyciu jest wiecej kolorow, decyzje bywaja trudne a kompromis to
        niekoniecznie sprzedawanie sie.

        • 3telnick Re: rzucilem prace za 20 000+ 30.10.02, 10:13
          Wyścig szczurów może być samorealizacją jak się trochę zwolni???
          Toż to nie logiczne, albo wyścig, albo własne tempo...
          Nie da się być trochę dziewicą i trochę w ciąży :)
          • Gość: akaWill Re: rzucilem prace za 20 000+ IP: 204.60.52.* 30.10.02, 15:23
            3telnick napisał:

            > Wyścig szczurów może być samorealizacją jak się trochę zwolni???
            > Toż to nie logiczne, albo wyścig, albo własne tempo...
            > Nie da się być trochę dziewicą i trochę w ciąży :)

            Masz racje logiku.
            Mi chodzilo o to, ze slowo "kariera" czesto kojarzy sie z czyms negatywnym, a
            nie powinno. A wracajac do wyscigu szczurow, to mam na mysli udzial w wyscigu
            bez checi wygrania, ot dla samego udzialu, z wlasnym prywatnym podium
            zwyciezcow.
            • 3telnick Re: rzucilem prace za 20 000+ 30.10.02, 15:27
              ok. prywatne podium :)
              byle nie dać sie stratować przez stado pędzących szczurów ;)
              • Gość: akaWill Re: rzucilem prace za 20 000+ IP: 204.60.52.* 30.10.02, 15:58
                3telnick napisał:

                > ok. prywatne podium :)
                > byle nie dać sie stratować przez stado pędzących szczurów ;)

                Biegne na poboczu ;)
      • Gość: Rasty Re: rzucilem prace za 20 000+ IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 29.10.02, 16:28
        Chętnie bym wskoczył na Twoje miejsce ! Czasami warto spróbować ! Podaj namiary
        na tą firmę skąd uciekłeś - spróbuję zawalczyć.
        Ja nigdy nie zarabiałem tyle co Ty. Szukam pracy już od 6 miesięcy.
      • mikmik Re: rzucilem prace za 20 000+ 30.10.02, 12:12
        a mnie wlasnie wypieprzyli ...
        przed godzina zadzwonil dyrektor i poinformowal ze wplynal wniosek o
        rozwiazanie ze mna umowy o prace w trybie natychmiastowym i mam pol godziny na
        zastanowienie sie czy przyjmuje sposob rozwiazania za porozumieniem stron czy
        ma to byc dyscyplinarka...
        Oczywiscie nie mam sobie nic do zarzucenia, nie bylo zadnych uwag co do
        jakosci wykonywanych przeze mnie zadan nie mowiac o upomnieniu czy naganie,
        ktorych slad zostalby w aktach a tu nagle taki klops...
        Nie zgodzilem sie bo nie wiem nawet co i kto ma mi do zarzucenia. Pewnei
        skonczy sie to w sadzie pracy ale fakt faktem bede bez zrodla zarobku przez
        najblizszy czas... i kto wie jak dlugo...
        Nie moge sie jeszcze pozbierac...
        • mouchi Re: rzucilem prace za 20 000+ 30.10.02, 16:28
          witaj w klubie

          mikmik napisał:

          > a mnie wlasnie wypieprzyli ...
          > przed godzina zadzwonil dyrektor i poinformowal ze wplynal wniosek o
          > rozwiazanie ze mna umowy o prace w trybie natychmiastowym i mam pol godziny
          na
          > zastanowienie sie czy przyjmuje sposob rozwiazania za porozumieniem stron czy
          > ma to byc dyscyplinarka...
          > Oczywiscie nie mam sobie nic do zarzucenia, nie bylo zadnych uwag co do
          > jakosci wykonywanych przeze mnie zadan nie mowiac o upomnieniu czy naganie,
          > ktorych slad zostalby w aktach a tu nagle taki klops...
          > Nie zgodzilem sie bo nie wiem nawet co i kto ma mi do zarzucenia. Pewnei
          > skonczy sie to w sadzie pracy ale fakt faktem bede bez zrodla zarobku przez
          > najblizszy czas... i kto wie jak dlugo...
          > Nie moge sie jeszcze pozbierac...
      • huron Re: rzucilem prace za 20 000+ 31.10.02, 05:13
        To ciekawe.
        Jak ktos napisal powyzej prace, ktora zeszmaca trzeba oceniac bez emocji.
        Jak zeszmaca albo zdrowie niszczy to pewnie, ze trzeba rzucic w diably.
        20,000 PLN to duzo pieniedzy jak na pensje w Polsce.
        Musisz byc szalenie szczesliwym czlowiekiem, zeby pisac o tym ot tak na forum.
        Jednak sam fakt rzucenia wszystkim mi nie imponuje.
        Napisz czy odlozyles przez ten czas jakies pieniadze?
        Zainwestowales nadwyzke?
        Masz polise na zycie?
        Zona pomogla w tej decyzji?
        Masz plan co dalej?
        Jak teraz popuscisz bracie to moze byc z toba niewesolo za jakis czas.
        Dzialaj od razu. Odpocznij i szukaj czegos innego. Nie wydawaj oszczednosci.
        Nie badz jak polski rzad.
        Pamietaj, ze jak masz oszczednosci i masz np. 50,000 PLN i wydajesz miesiecznie
        ze szesc kola to kasy wystarczy Ci na ok. 8-9 miesiecy.
        Jak ktos zarabia np. 7,000 PLN i jest w stanie odlozyc np. 1000 PLN miesiecznie
        to odrobienie tych 50,000 zajmie mu 4 lata.
        Z pracy.


        A ja bylem ostatnio w teatrze.
        I co ?
        I nic.

        Pa.
        • Gość: i -co-z -tego Re: rzucilem prace za 20 000+ IP: *.proxy.aol.com 04.11.02, 04:18
          chcesz sie pochwalic jeleniom takim jak ty?
          Mozna ci wierzyc ale mozna niewierzyc.Moze rzuciles ale za 500 na reke!
          Sprubuj zyc z pisania ksiazek,
          • huron Masz cos do mnie? 04.11.02, 04:48
            Masz cos do mnie?
            Pijesz do mnie, czy do tego misia od 20,000?
            Pa.
            • Gość: Larysa Zrozumienie IP: 213.17.166.* 04.11.02, 13:50
              Wiecie, jezeli ktos rzuca prace za porzadna kase to wcale nie musi oznaczac
              braku odpowiedzialnosci! Napadliscie na tworce tego watku...o.k rozumiem
              rozgoryczenie co poniektorych, ktorzy tylko pomarzyc moga o takich dochodach
              ale:

              1) Ciekawe ile czasu wytrzymalibyscie na jego miejscu?
              2) Czy jestescie w stanie zrobic wszystko byle tylko zarabiac 20 patykow
              miesiecznie?? Trzymac sie rekami i nogami stolka, byle tylko moc w wakacje
              wyjechac do Egiptu, jesc szparagi, jezdzic mercedesem?? a gdzie godnosc i
              poczucie spokoju i zgodnosci z wlasnymi przekonaniami?
              3) Czy Wasze zdrowie psychiczne nie liczyloby sie bardziej?
              4) Co po tej kasie, jak za rok moze na zawal byscie padli i wtedy rodzina
              mialaby wiekszy problem...

              On ma szanse na rozpoczecie nowego zycia, jak widac nie kazdemu jest potrzebne
              bogactwo materialne...

              Zycze Ci powodzenia w dazeniu do sukcesu (pojecia wzglednego)przede wszystkim
              spokoju Twojego i Twojej rodzinki. Mam nadzieje, ze otrzymasz z ich strony
              moralne wsparcie.
              • pomadka Re: dasz sobie radę na nowej drodze 05.11.02, 12:45
                Ja rok temu zrobiłam dokładnie to samo !
                i co .. inic mam nową pracę , już zupełnie inną. Żaden prezes się na mnie nie
                wyżywa, nikt nie psuje mi urlopu ( urlop -raz na 3 lata0 ciagłymi telefonami,
                że firma się pali i wali !
                Mam czas dla mojej rodziny , dla siebie, zaczęłam chodzić do kina i teatru,
                czytać książki, nawet gotować. Poprzednio teatr i kino było już zamknięte jak
                kończyłam pracę, a gdy otwierałam książkę.. zamykały mi się oczy !
                Nawet nie wiedziałam, ze to dzis jest Wigilia a kupienie prezentów przed
                graniczyło z cudem.
                Wolę moje obecne życie.. bo to poprzednie nie można było nazwać życiem !

                Gratuluję Martens

                wyluzowana i radosna
                Pomadka
                • Gość: Marta Re: dasz sobie radę na nowej drodze IP: *.igo.wroc.pl 05.11.02, 15:04
                  2 lata temu też rzuciłam robotę z dnia na dzień. Zależało mi na pracy ,
                  pieniadzach, stołku i przedmiocie mojej pracy. Problem był w tym, że ceną za
                  pozostanie było przymykanie oczu na przekręty i nicnierobienie. A tyle można
                  było zrobić ciekawych i pożytecznych rzeczy. Nie żałuję że nie pozostałam z
                  bandą konformistów, lizusów itp. Zarabiam na razie 10 razy mniej i trudno. Mam
                  nadzieję że kiedyś będzie więcej. Na pewno jest ciekawiej. Zrobiłam i robię
                  wiele pozytecznych rzeczy na które nie miałam wcześniej czasu.
                  Pozdrawiam
                • Gość: Marta Re: dasz sobie radę na nowej drodze IP: *.igo.wroc.pl 05.11.02, 15:11
                  2 lata temu też rzuciłam robotę z dnia na dzień. Zależało mi na pracy ,
                  pieniadzach, stołku i przedmiocie mojej pracy. Problem był w tym, że ceną za
                  pozostanie było przymykanie oczu na przekręty i nicnierobienie. A tyle można
                  było zrobić ciekawych i pożytecznych rzeczy. Nie żałuję że nie pozostałam z
                  bandą konformistów, lizusów itp. Zarabiam na razie 10 razy mniej i trudno. Mam
                  nadzieję że kiedyś będzie więcej. Na pewno jest ciekawiej. Zrobiłam i robię
                  wiele pozytecznych rzeczy na które nie miałam wcześniej czasu.
                  Pozdrawiam
                  • Gość: naukowiec Praca naukowa ??????? IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 08.11.02, 17:39
                    ciekawe, jak masz zamiar utrzymać się z pensji naukowca. Młody adiunkt (tj ok.
                    30 lat) z doktoratem zarabia ok. 1800 zł brutto, asystent dużo mniej. Jeśli
                    chcesz więcej - musisz dorabiać. a na to jest potrzebny czas, którego ci w
                    końcu zacznie brakować na sprawy naukowe. Jeśli nie chcesz być w nauce
                    przeciętniakiem, musisz nad sobą pracować, a nie dorabiać. Spróbuj...
      • Gość: bentari Re: rzucilem prace za 20 000+ IP: *.sav.tkb.net.pl 08.11.02, 19:07
        ja rzuciłem robote w ciągu 3 godzin pewnego majowego dnia. Nie była nawet za 10
        000, ale i tak były to dobre pieniądze. Mialem dosyć szefa, atmosfery w dziale
        i całego tego toksycznego środowiska i mikriklimatu, który wychodowała sobie
        szefowa(lizusostwo, podkładanie świń, spychanie roboty,unikanie
        odpowiedzialności, zazdrość, zawiść, fałszywe uśmiechy, kąśliwe uwagi i
        robienie wrażenia "kochającego się zgranego teamu") - długo można o tym pisać.
        Nawet wakacje w Egipcie, zasłużone, wypracowane, wymarzone - nie cieszyły.
        Miałem wrażenie, iż żyję w jakimś półmroku i ciągle jakiś cień wisi nade mną.

        Tak, iż pierwsze tygodnie było super - duuuuża psychiczna ulga, znajomi mówili
        o powrocie radośći życia.

        Problem w tym, iż ta moja wybrana wolność, wbrew mnie trwa za długo. Ostatni
        raz byłem w robocie w maju, zatem 6 miechów temu. Statystyk rozmów, aplikacji,
        testów, które zaliczyłem - nie będę podawał - sporo.
        Czytając tylko te wasze posty - zastanawiam się, które uczucie jest gorsze, ta
        beznadzieja teraz, świadomość, iż do wiosny może sie już niewiele zmienić, czy
        to przygnębienie i psychiczny ucisk sprzed pół roku.... Nie wiem, po prostu nie
        wiem, co jest mniejszym złem... Wtedy przynajmniej miałem spore konto,
        samodzielne mieszkanie i jak mi sie spodobały buty, to je po prostu kupowałem.

        Jedyny plus, iż celem obniżenia kosztów(na początku) wprowadziłem sie do mojej
        połówki i bardzooo nas to do siebie zbliżyło. Wcześniej było wygodnie, ale nie
        tak fajnie. Niemniej świadomość iż nie jestem samodzielny, też dokucza.
        Ponadto, ile godzin dziennie można czytać, uczyć sie słówek, siedzieć w
        internecie i funkcjonować jedynie w oparciu o nadzieję.......

        Podziwiam martensa, tym bardziej, iż jeżeli kiedykolwiek dane byłoby mi być w
        jego sytuacji, a drugi raz w sytuacji jaką sam przeżyłem - nie wiem czy po
        obecnych doświadczeniach stać mnie by było na tak odważny krok. Chyba bym
        najpierw zapewnił sobie inną pracę nawet za dużo mniejszą kasę, ale koniec z
        lądowaniem bez wysuniętego podwozia. Czy to jest myślenie szczura, uczestnika
        wyścigu?
        • Gość: akaWill Re: rzucilem prace za 20 000+ IP: *.snet.net 08.11.02, 19:19
          Gość portalu: bentari napisał(a):

          > ja rzuciłem robote w ciągu 3 godzin pewnego majowego dnia. Nie była nawet za
          10
          >
          > 000, ale i tak były to dobre pieniądze. Mialem dosyć szefa, atmosfery w
          dziale
          > i całego tego toksycznego środowiska i mikriklimatu, który wychodowała sobie
          > szefowa(lizusostwo, podkładanie świń, spychanie roboty,unikanie
          > odpowiedzialności, zazdrość, zawiść, fałszywe uśmiechy, kąśliwe uwagi i
          > robienie wrażenia "kochającego się zgranego teamu") - długo można o tym
          pisać.
          > Nawet wakacje w Egipcie, zasłużone, wypracowane, wymarzone - nie cieszyły.
          > Miałem wrażenie, iż żyję w jakimś półmroku i ciągle jakiś cień wisi nade mną.
          >
          > Tak, iż pierwsze tygodnie było super - duuuuża psychiczna ulga, znajomi
          mówili
          > o powrocie radośći życia.
          >
          > Problem w tym, iż ta moja wybrana wolność, wbrew mnie trwa za długo. Ostatni
          > raz byłem w robocie w maju, zatem 6 miechów temu. Statystyk rozmów,
          aplikacji,
          >
          > testów, które zaliczyłem - nie będę podawał - sporo.
          > Czytając tylko te wasze posty - zastanawiam się, które uczucie jest gorsze,
          ta
          > beznadzieja teraz, świadomość, iż do wiosny może sie już niewiele zmienić,
          czy
          > to przygnębienie i psychiczny ucisk sprzed pół roku.... Nie wiem, po prostu
          nie
          >
          > wiem, co jest mniejszym złem... Wtedy przynajmniej miałem spore konto,
          > samodzielne mieszkanie i jak mi sie spodobały buty, to je po prostu kupowałem.
          >
          > Jedyny plus, iż celem obniżenia kosztów(na początku) wprowadziłem sie do
          mojej
          > połówki i bardzooo nas to do siebie zbliżyło. Wcześniej było wygodnie, ale
          nie
          > tak fajnie. Niemniej świadomość iż nie jestem samodzielny, też dokucza.
          > Ponadto, ile godzin dziennie można czytać, uczyć sie słówek, siedzieć w
          > internecie i funkcjonować jedynie w oparciu o nadzieję.......
          >
          > Podziwiam martensa, tym bardziej, iż jeżeli kiedykolwiek dane byłoby mi być w
          > jego sytuacji, a drugi raz w sytuacji jaką sam przeżyłem - nie wiem czy po
          > obecnych doświadczeniach stać mnie by było na tak odważny krok. Chyba bym
          > najpierw zapewnił sobie inną pracę nawet za dużo mniejszą kasę, ale koniec z
          > lądowaniem bez wysuniętego podwozia. Czy to jest myślenie szczura, uczestnika
          > wyścigu?


          bentari, to jest po prostu jeden z tych innych kolorow, o ktorych wspomnialem
          powyzej. A do szczura chyba Ci daleko.
      • Gość: RR Co to jest marlok? IP: *.sosnowiec.sdi.tpnet.pl 10.11.02, 14:32
        bo z tym sie jeszcze nie spotkalam.
        A poza tym to zazdroszcze braku przywiazania do wygody, ktora sobie mozna
        zapewnic dzieki 20 000+.
      • Gość: diesel Re: rzucilem prace za 20 000+ IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 10.11.02, 17:58
        a ja jednak chciałbym zaryzykować pracę za 20 000 PLN...
        • mamosz Re: rzucilem prace za 20 000+ 10.11.02, 23:17
          Myślę,że to żadna sztuka rzucic pracę za 20000 ,znacznie trudniej rzucić
          znienawidzona prace za 2000 zgadnijcie dlaczego?

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka