Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    "Znajomosc MS Office"

    IP: *.acn.waw.pl 30.04.06, 02:06
    Mialem ostatnio okazje rozmawiac ze znajoma, ktora poszukiwala osob do pracy.
    Jednym z kryteriow byla dobra znajomosc MS Office. Co sie okazuje ... osoby,
    ktore deklaruja taka wlasnie znajomosc maja problemy z:
    - uruchomieniem Worda/Excela/Accessa jesli nie ma skrotu na pulpicie
    - napisaniem poprawnego dokumentu w Wordzie (brak znajomosci tabulatorow
    innych niz lewy, wciecia robione spacja itd),
    - nieznajomoscia formul w Excelu (cokolwiek poza suma wartosci w komorkach),
    Generalnie wiekszosc osob w zasadzie nie potrafila tej swojej znajomosci
    poprzec zadnymi umiejetnosciami co bylo dosyc zastanawiajace. Czy moze nalezy
    pytac w inny sposob niz "znajomosc pakietu MS Office"?? Wiem, ze to dosyc
    ogolne stwierdzenie ale ... rzeczy o ktorych pisalem to raczej podstawy.
    Mieliscie jakies doswiadczenia w tym temacie???
    Obserwuj wątek
      • Gość: działaczka Re: "Znajomosc MS Office" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.06, 07:35
        Może po prostu warto w ogłoszeniu lub podczas pierwszej rozmowy rekrutacyjnej
        poinformować kandydatów, że umiejętności te będą sprawdzane w dalszych etapach
        rekrutacji.

        Dobrze wiem, o czym mówisz. Sytuacja sprzed kilku lat - rekrutacja, w
        ogłoszeniu "znajomość pakietu MS Office + bardzo dobra znajomość języka
        angielskiego". Większość kandydatów nie spodziewała się, że jednym z etapów
        rekrutacji będzie sprawdzian tych umiejętności. O angielskim nie mówię, bo tu
        się możesz domyslić, że znalazło sie kilku kandydatów, który angielski
        umieli... ale wpisać do CV. Pozostali radzili sobie lepiej lub gorzej.

        Zadanie do wykonania przy komputerach było dość proste - na podstawie cennika
        obliczyć w Excelu, ile będzie kosztowała usługa, którą zainteresowany jest
        klient (umiejętność stworzenia formuły: "ilość razy cena jednostkowa plus
        VAT"). A potem stworzenie w Wordzie krótkiej oferty po polsku (data, adresat,
        formułka powitalna, zdanie wstępu, tabelka z wyliczeniem, zdanie zakończenia i
        podpis) i wydrukowanie jej na drukarce. I znów nie narzekam, bo większość sobie
        radziła lepiej lub gorzej (niestety zgadzam się z Twoją uwagą o formatowaniu
        dokumentu za pomocą spacji), ale byli i tacy, którzy dopiero w tym momencie
        rezygnowali z udziału w rekrutacji, bo myśleli, że nikt nie zauważy, że z
        komputerem nie mieli do czynienia.

        Dodam, że rekrutacja odbywała się na stanowisko kierownicze i to jeszcze w tych
        czasach w Warszawie, gdy ludzie Ci bez większego problemu dostawali
        wynagrodzenie minimum 2500-3000 złotych netto.
      • Gość: m Re: "Znajomosc MS Office" IP: *.brama.prenet.pl 30.04.06, 08:04
        tylko jak to jest ze znajomosc offica tych co juz pracuja jest czasem jeszcze
        mniejsza ? Babki ktore maja jeden plik worda i tam ukryte wszystkie dokumenty do
        drukowania (jeszcze od poprzedniczki), a jak jej wyskoczy asystent offica to juz
        pozamiatane bo nie da sie go usunac (tylko ukryc). poza tym czasem wiedza tych
        odpytujacych jest mniejsza bo one wlasnie umieja zrobic to co trzeba - zrobic
        formule, ktora klepie od 10 lat, uzyc taba itp. Tu nie zgadzam sie tak do konca.
        Choc faktycznie czesto ludzie naciagaja swoje umiejetnosci ... chyba normalne, a
        poza tym znajomosc office nie konczy sie na word i excell - no jednak
        pozostalych programow sie juz nie tak czesto uzywa, a moze ci co znaja pakiet
        czesciej uzywaja accessa, power point, a moze bindera (hihi).

        Nie oszczedzac na literkach w ogloszeniach - to jest odpowiedz i sprecyzowac
        wymagania, znajomosc to bardzo ogolne slowo - ja np posiadam znajomosc Linuxa
        (wiem ze jest i nawet go kiedys zainstalowalem)
        • Gość: łukasz Re: "Znajomosc MS Office" IP: 213.199.196.* 30.04.06, 10:37
          Z waszych wypowiedzi wynika, że ludzie ci znali offica czyli spałniali wymagania
          postawione w ogłoszeniu.
          • Gość: qwerty Moze kwestia jest tu pewnej dowolności znaczeniowe IP: *.acn.waw.pl 30.04.06, 13:37


            Znajomość Angielskiego jest różnie odbierana przez róźne osoby. Standardem jest rozmowa i dialog, prowadzenie dyskusji. Ale z moich obserwacji, a rozmów rekrutacyjnych miałem dużo moge stwierdzić że :

            To jest chore, że jak sprawdzają mój angielski to babka czyta mi pytanie z kartki bo jest niepewna czy mowi poprawnie? - to jak ma ocenić mój poziom?

            Dają pytanie typu - powiedz coś o sobie albo co byś zrobił gdybyś wygrał 1 milion złotych. Ja sie produkuje i to wszystko? BEZSENSU/

            JA czesto produkujac się po angielsku staram się zmusić rekrutujacych ludzi by włączyli się do dyskusji. Przecież monolog w firmie nie jest naturalną sytuacją. Dajcie mi telefon i zadanie do wykonania. rezerwacje biletów w USA albo 10 minutową rozmowe z klientem firmy z Kanady. To ma sens. ale tak samo jest z Office:

            dla jednych jest to zrobienie tabel przestawnych dla innych plik tekstowy, nie można dokładnie określić w formule - dobry poziom offica - co rozmówca ma na mysli. Lepiej to doprecyzować.

            Studenci kierunków technicznych potrafią wykorzystać zawansowane formuły exela albo probramować w VB. Ale ale ...ludzie zastanówcie sie co wasz pracownik ma robić, wymagania na wyrost, bo jak umie wiecej to fajnie ograniczają - naprawdę zdolnym młodym ludziom start.
            Doświadczenie nabywamy w pracy i to jest miejsce w którym poznajemy co potrzebujemy bardziej a co mniej. Nie można wymagć wszystkiego bo to jest modne.

            Pamiętam kiedyś brałem udział w rekrutacji dka jednego operatora przez pośrednika. Miałem test z exela i konczac go w jednym pytaniu zapomniałem formuły.

            Dziwiła mnie dzika satysfakcja rekrutujacej że wie coś czego ja nie wiem?
            Gdybym miał taka okazje poprosił bym ją o stworzenie w syntaxie w SPSS formuły, też bym jej udowowodnił że nie zna czegoś banalnego.

            Jaki jest morał, umiemy to co najcześciej potrzebujemy. Jak ktoś stara mi sie udowodnić że czegoś nie wiem, tylko po to by sie lepiej poczuć to taka osoba jest dla mnie żałosna.

            Też zajmoiwałe msię rekrutacją i bez względu na to jak kandydatowi "idzie na rozmowie" szacunek i życzliwość NAS nic nie kosztuje. To jest straszene ale firmy doradztwa zawodowego traktują ludzi jak bydło. Jak towar który muszą upchnąć klientowi bo za to mają kase, moralność i uczciwość nie grają roli.

            Jak jestem na rozmowie, i widze że drugas strona osoba rekrutujaca robi sobie "teatrzyk kukiełka" albo cyrk, bez zrozumienia że mój czas również jest cenny, w takim przypadku wstaje i wychodzę. NAUCZMY pracodawcę że jeszcze jest konkurencja a opinia o firmie to WAŻNY czynnik.
            • Gość: Mała Re: Moze kwestia jest tu pewnej dowolności znacze IP: *.olnet.pl 01.05.06, 11:43
              Z tą znajomościa Offica to roznie bywa. Ja np nie mam problemow z wordem bo
              pracuje w wordzie potrafie to i tamto ale robie to tak jak ja potrafie i nie
              uwazam bym robila zle mam swoje zasady redagowania tekstow i redaguje. A fakt
              ze na rozmowach rekrutacyjnych wymagaja np by sformatowac dokladnie tak
              dokument jak ta osoba ktora rekrutuje co jest dla mnie bez sensem bo jezeli
              efekt koncowy jest taki sam wiec w czym problem ze ja robie tak a ona inaczej?
              Wogole to ja jestem zaskoczona ta znajomoscia ogolnie komputera gdyz niektore
              osoby nie potrfaia go nawet wlaczyc !!! A z jezykiem No coz to jest Polska :)
              Tutaj mozna po angielsku niemiecku czy francusku pogadac w zasadzie z kazdyma
              polityk potrzebuje tlumacza...
      • myniek1 Re: "Znajomosc MS Office" 01.05.06, 12:51
        W jednej z agencji doradztwa personalnego po prostu zapytano mnie jakie zadania
        wykonywałam w Exelu i Wordzie (ktoś kto nie miałby o tym pojęcia po postu by
        się zamotał), a potem posadzono przed laptopem i kazano udowodnić to w
        praktyce. proste.
        Angielskim posługuję się b. dobrze, na rozmowach w jęz. and. zazwyczaj nie
        miałam problemów. Najgorsze jest jednak to, że pracodawca wymagał dobrego
        angielskiego, a prze pół roku pracy nie zdarzyło mi się go użyć.
        Dlatego teraz zmieniłam pracę ;)
      • Gość: jacobs Re: "Znajomosc MS Office" IP: *.brda.net 01.05.06, 13:40
        Ludzi należy sprawdzać pod kątem i możliwości, a nie umiejętności. To znaczy,
        należało dać ludziom instrukcję, np. dotyczącą stosowania formuł, a następnie
        sprawdzić, czy potrafią pracować z formułami.
        Sama nieznajomość oprogramowania własnościowego może tylko dobrze świadczyć o
        kandydatach. Dzięki temu można przyjąć, że nie ukradli oprogramowania, na które
        nie było ich stać, skoro są to osoby bezrobotne.
        Mając uczciwe osoby, wystarczyło sprawdzić ich zdolność uczenia się i twoja
        znajoma miałaby dobry zespol pracownikow. A tak, twoja znajoma dala przyklad,
        jak duze klopoty z madrym mysleniem maja prymitywni polscy pracodawcy.
        • Gość: jacobs Re: "Znajomosc MS Office" IP: *.brda.net 01.05.06, 13:45
          > Ludzi należy sprawdzać pod kątem i możliwości, a nie umiejętności.
          Miało być "ich możliwości". Ta wypowiedź dotyczyła sprawdzania specyficznych
          rzeczy, a nie rzeczy ogólnych takich, jak np. język obcy.
        • truten.zenobi ale nieznajomość podstaw świadczy o 02.05.06, 05:49
          > Ludzi należy sprawdzać pod kątem i możliwości, a nie umiejętności.

          ale nieznajomość podstaw świadczy (w 99%) o problemach z uczeniem się i brakiem
          umiejętności praktycznego zastosowaniia posiadanej wiedzy...

          > należało dać ludziom...

          Jak jestes taki wspaniały to czemu sam nie załozysz firmy wszak jeśli Twoje
          rady by sie sprawdziły szybko byś został jednym z największych pracodawców w
          Polsce
          Czyżbyśsię obawiał tego iż wyszło by na to że jesteś kompletnym gamoniem i
          splajtował byś po miesiącu?

          > dać ludziom instrukcję [..] wystarczyło sprawdzić ich zdolność uczenia się

          znowu coś Ci się "merda"
          przedsiębiorstwo to nie szkoła (wcześniej ci się coś myliło z pomocą socjalną)
          może jeszcze pracodawca powinien zajmować się nauczaniem czytania, pisania i
          rachowania?
          • Gość: jacobs Re: ale nieznajomość podstaw świadczy o IP: *.brda.net 02.05.06, 13:33
            > ale nieznajomość podstaw świadczy (w 99%) o problemach z uczeniem się i brakiem
            Dyskutujemu o oprogramowaniu własnościowym, więc nieznajomość podstaw, nie
            powinna tu dziwić. Chwała uczciwym, którzy go nie kradną.
            > Jak jestes taki wspaniały to czemu sam nie załozysz firmy
            Skąd pewność, że nie mam firmy? Na pewno nie z logicznego myślenia.
            > przedsiębiorstwo to nie szkoła
            Gdybyś ruszył się trochę z Polski, nawet niekoniecznie na inne kontynenty, to
            wiedziałbyś jak prymitywnie postrzegasz przedsiębiorstwo.
            • truten.zenobi Re: ale nieznajomość podstaw świadczy o 03.05.06, 00:25
              > Dyskutujemu o oprogramowaniu własnościowym,

              dyskutujemy o braku umiejetności posługiwania się klawiszem tab (który w
              wiekszości edytorów działa podobnie )

              > Skąd pewność, że nie mam firmy?
              pewnosci nie mam ale gdybyś miał pewnie na każdym kroku byś podkreślał że Ty
              działąsz inaczej.
              prędzej jesteś jakimś związkowcem albo biurwą...

              > Gdybyś ruszył się trochę z Polski,
              widocznie jeździmy do róznych krajów, tam gdzie ja jeżdzę pracodawcy raczej nie
              uczą tego co normalnie dzieci uczą się w przedszkolu!
          • Gość: Krzyś77 Re: ale nieznajomość podstaw świadczy o IP: *.pl / *.pronets.pl 23.07.06, 09:19
            Ja na ten przykład po 5 minutach rozmowy w Angielskim zaczynam mówić płynnie,
            tylko potrzebuje chwili na zaaklimatyzowanie się, szczególnie na stresującej
            rozmowie. I niech mi nikt nie mówi, że "jestem kiepski" bo pracowałem z
            amerykańcami przez 6 lat!! Zastanawia mnie jedno: dla czego rekrutujący jak
            chcą mieć "rodowitego angola" w firmie nie prowadzą tych rozmów w tym języku??
            Pozatym dla czego w firmie uzywa się języka polskiego jeżeli to jest "firma
            międzynarodowa"???
            • Gość: Krzyś77 Re: ale nieznajomość podstaw świadczy o IP: *.pl / *.pronets.pl 23.07.06, 10:03
              Pozatym jak zacząłem kiedyś odpowiadać tylko po angielsku ze slangiem
              południowo amerykańskim to rekrutujący nie miał za bardzo pojęcia o czym mówię
              he he!! POwiem wprost: wolę gadać po angielsku z Amerykańcem, Angolem bo jestem
              dla nich wpełni zrozumiały a dla jakiegoś farbowanego pajaca z firmy X w
              Polszcze, który nauczył się kilku słówek na kursie i który/a zabardzo nie
              potrafi myśleć w języku Angielskim, to już jest malutki problem. Kiedyś
              zadzwonili z HR do mnie i ja tylko mówiłem po Angielsku, zaróno przez telefon
              jak i na rozmowie, z wyjątkiem tylko, że "jechałem" z akcentem i używałem
              języka "żywego".... Rekrutujący ledwo ale to ledwo dogadali się ze mną, dodam
              tylko, że była to firma międzynarodowa współpracująca z USA.... Ciekawe tylko
              jak oni z tymi amerykanami się dogadywali???? No cóz trafiła kosa na kamień, bo
              ja byłem 6 lat w USA i pracowałem tam, a rekrutujący mieli co najwyzej jakieś
              śmieszne papierki z kursów hłe hłe!! Oczywiście nie popusciłem i poszedłem do
              szefostwa naskarżyć, że pracownicy nie znają angielskiego!!! No cóż.... PS-
              oczywiscie u mmnie też jest jedna wada: jeżeli nastawiam sie na określony język
              to poprostu zaczynam myślec w tym języku i "zapominam" Polskiego, ale jak ktos
              gada ze mną po Polsku i każe zaraz w jednej sekundzie "myślec" po angielsku to
              musze się niestety "rozruszac" i przestawić, dla tego nie uzywałem raczej
              Polskiego na rozmowach, tylko i tylko angielski!! Pozdrawiam!!
        • Gość: pysiek Re: "Znajomosc MS Office" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.06, 18:14
          zgadzam się z Jacobsem. Najlepsze firmy oceniają potencjał kandydatów a nie
          konkretne umiejętności. Inna sprawa, że mogą sobie one pozwolić aby tych
          kandydatów doszkolić (a przeciętne firmy potrzebują z reguły tych umiejętności
          od zaraz)
      • Gość: mamar Re: "Znajomosc MS Office" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.06, 13:43
        MS Office to nie tylko Word i Excel, ktoś o tym pomyślał?
        • Gość: działaczka Re: "Znajomosc MS Office" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.06, 17:36
          Mamar, masz rację. W ogłoszeniu powinno być doprecyzowane, o jakie konkretnie
          elementy Office'a chodzi. Z drugiej strony - statystycznie rzecz biorąc - są to
          najpopularniejsze programy z tego pakietu. Nie wymagam od kandydata znajomości
          Accessa, Power Pointa czy Publishera, jeśli wiem, że w pracy nie będzie on mu
          wcale potrzebny, a jeśli przydarzy się taka konieczność, to od tego jestem ja
          jako zwierzchnik, żeby zapewnić mu pomoc (ze swojej strony lub ze strony kogoś,
          kto będzie wiedział, jak się obsługuje takie programy).

          Podobnie z angielskim (to odnośnie do postów powyżej) - nie wymagam
          angielskiego np. od swojego grafika, bo angielski nie jest_niezbędny_w jego
          pracy z mojego punktu widzenia. Nie widzę potrzeby "zawyżania" oczekiwań co do
          kandydatów, jesli to nie jest konieczne. Ale z kolei ktoś, kto ubiega się o
          stanowisko handlowca pracującego w biurze, powinien umieć obsłużyć Excela i
          Worda w stopniu podstawowym, by móc tworzyć odpowiednie oferty dla klientów.

          Zresztą takie podejście wydaje mi się sensowne - wymaganie od pracowników tego,
          co autentycznie będzie potrzebne w miejscu pracy, choć - przyznaję - nie każdy
          pracodawca wychodzi z takiego założenia.
      • Gość: ja na chwile Re: "Znajomosc MS Office" IP: *.acn.waw.pl 02.05.06, 09:43
        poprostu wiele osób zauważyło , że tylko ściemnianiem coś się da osiągnąć i stąd takie efekty
        niektórzy to nazywają "podkolorowywaniem CV" a efekt tego jest żałosny
        pracodawcy ściemniają, pracownicy też
        a traci na tym każdy
        pracodawcy wymagają za dużo ("ha ha u mnie sprzątaczka ma FCE")
        a jak ktoś nie ściemnia to siedzi na bezrobociu, bo np. nie dopisze sobie języka, doświadczenia (tak jak siedziałem kiedyś ja) a w efekcie pracodawca dostaje pracownika ściemniacza
        i się zapętla
        a to, że ktoś nie zna podstaw - żałosne
        ale co z tego, moi koledzy, którzy umieli bajerować mieli dobre prace po studiach (oni z warunkami, kiepskie oceny, zero komputera, zero języków) a ja mając 2 języki i stypendium naukowe - siedziałem rok na bezrobociu - bo nie ściemniałem
        ja uczciwie pisałem, że języki znam "dobrz" a moi kumple co umieli bardzo słabo pisali "biegle"
        ja pisałem, że nie mam doświadcznia bo po dziennych, oni wymyślali kolejne firmy
        i to oni po studiach dostali pracę a ja nie
        i stąd tacy agenci, co się zgłaszają że są super, a nie umieją dać shift+enter lub ctrl + enter i nie wiedzą co to jest formuła "jeżeli (argument...;)"
        mogę tylko współczuć współpracy z takimi
        • Gość: qwerty Gość: ja na chwile IP: *.acn.waw.pl 02.05.06, 10:57
          Jeszcze pare lat temy przyznał bym ci racje. Teraz twierdzę : mało zaradny jesteś. jA też skończyłem dzienne a od 3 roku robiłem praktyki. W większości wypoadków prestiżowe firmy ale darmowe praktyki. Zrobiłem liste rzeczy które naprawde robię dobrze, i pracy mi nie brakuje. Masz biegły angielski to to pisz, że innie sobie to wpisuja to nie twoja sprawa, ty odpowiadasz za siebie.

          Jesli do pracy biurowej wymagany jest visual basic a okazuje sie że robisz raporty z zebrań zarządu i wysyłasz pocztę, to nieźle ich porąbało.
        • bss6 Re: "Znajomosc MS Office" 22.07.06, 13:44
          zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości naszej ziemi szanownej
          tak teraz jest
          ściemniacze maja pracę
          potem się dziwimy, że mamy taki a nie inny rząd w państwie ;-)
          ehh
      • Gość: geek Re: "Znajomosc MS Office" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.06, 16:17
        Kiedys bylem na stazu w firmie, gdzie kobieta przepisujaca regularnie umowy nie
        umiala uzyskac z klawiatury znaczka § (paragraf). Miala jedna, kiedys tam
        napisana umowe za wzor i z niej przeklejala. Ale bylo to skuteczne, na wydruku
        byl paragraf gdzie mial byc i nikt sie nie przyprdlal jak on tam sie znalazl. I
        co z tego, ze ktos tam robil wciecie spacja? Sa rozne sposoby,wazne zeby bylo.

        I co to znaczy "znajomosc MS Office"? Dla ksiegowego to bedzie cos innego, dla
        sekretarki to beda inne umiejetnosci, ktos z magazynu znowu inaczej wykorzystuje
        Excela. Office jest duzy, ja tez nie ucze sie calego na pamiec, bo potrzebuje
        tylko kilku konkretnych funkcji, skrojonych pod moja prace.
      • Gość: Wojtek Re:pierniczenie bzdur przez kandydatów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.06, 11:18
        do pracy - tak mogę jedynie skomentować niektóre posty na tym wątku !

        Jak czytam takie usprawiedliwienia typu: rekruterzy nie potrafili tego czy
        tamtego, sekretarka nie umiała tego czy tamtego to się zastanawiam, kto jest po
        której stronie stołu :).
        Generalnie, znajomość komputera (tak ogólnie pisząc) większości absolwentów i
        młodych kandydatów do pracy jest obecnie mierna, fatalna. I nie mam do nich
        pretensji - tak są przygotowani w szkołach, o uczelniach nie wspomnę.
        Generalnie każdy kandydat radzi sobie z internetem, pocztą - ale wielu uważa,
        że jak dobrze pisze w @, to już zna np. worda.
        Wspomnę jeszcze o eksploratorze - wiekszość mlodych kandydatów/pracowników nie
        potrafi tworzyć folderów, nie potrafi stworzyć praktycznych katalogów itp. -
        wszyskie pliki wrzuca do jednego, dwóch folderów, albo do "moje dokumenty" i
        potem szuka kilka minut konkretnego dokumentu :).
        Jeżeli podajemy w ogłoszeniach o dobrej lub bardzo dobrejznajomości MS Office
        to wymagamy dobrej/bardzo dobrej umiejętności poruszania się po tych
        programach, a nie stukanie prze pół godziny prostego pisma.

        Mamy w pracy 40-paroletnie osoby, które same się uczyły np. worda czy excela -
        a do nich przychodzą z prostymi pytaniami nowi, młodzi pracownicy, ci, co
        odpowiedzieli na ogłoszenia o "dobrej/bardzo dobrej" znajomości MS office,
        którzy jakimś cudem przeszli rekrutację :).

        ps.: a fikcje n/t znajomości jezyków obcych to temat na następną książkę...

        Wiecej samokrytyki absolwenci/kandydaci..:)




      • Gość: tomeczek Czy ktoś w pracy używa CAŁEGO Office'a? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.06, 09:08
        No bo co oznacza "znajomość MS Office"?
        Ja w pracy używam prawie wyłącznie Excela. Moja żona utkwiła w Power Poincie bo
        przygotowuje sterty jakichs durnych prezentacji, jak u Dilberta. A siostra
        niemal wyłącznie Word, bo praca biurowo-sekretarska, korespondencja, pisma, te
        rzeczy. A dochodzi jeszcze Outlook, najcześciej potrzebny jak dziura w moście;
        ew. jakies inne elementy, zaleznie od wersji.
        Czy ktoś z Was uzywa w pracy CAŁEGO Office'a, tzn wszystkich elementów? Wątpię.
        Więc jak sprawdzać taka "znajomośc Office'a" deklarowana przez potencjalnych
        pracowników? A co jesli pracodawca - fachman od Worda się skompromituje, bo
        przyjdzie kandydat nie wiedzący nic o Excelu ale za to świetny w PP? I powie "No
        przecież to też ofis!" :)

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka