Gość: dżordż Re: Wyższa pensja za powrót IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.06.06, 15:36 Rany, rety, co to za rząd, co to za pacanowate myślenie, zarządzają jak w piaskownicy, qrna! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: HarryPotter Re: Wyższa pensja za powrót IP: *.nowyzwm.punkt.pl / 217.197.79.* 02.06.06, 17:10 Niegdyś musiałem zmienić dużą uczelnię na mniejszą (w Polsce). Byłem pełen zapału i wiary we własne siły. Po latach okazało się, że nic z tego - szefowie, układy, niedostatek aparatury, a przede wszystkim obezwładniający brak pieniędzy. Na cokolwiek. Te niewielkie, które były, zabierały 2-3 osoby, pozostałym zostawiając resztki z pańskiego stołu. Mając 2 tys. zł rocznie cóż można zrobić? Jeszcze funkcjonując w silnym zespole, z dobrym szefem, zrzucając te skromne sumy wszystkich pracowników, coś można pomyśleć, choć nie przesadzając z fantazją. Gdyby jeszcze profesura była zainteresowana rozwijaniem instytutu... Nie. Za "rozdzielone" (przez siebie) pieniądze zamawiali pomiary na zewnątrz, co pozwalało im publikować i uchodzić za najlepszych. Po latach zrobiłem jednak wymagane stopnie, ale mam poczucie bezsensu i straconego czasu. Dalej - zaściankowość czy też prowincjonalizm. Silna wiara w to, że pracownicy zatrudniani z zewnątrz okażą się lepsi od tybulców (co Ci to przypomina, kotku?). Oferowano im dlatego więcej, czasami znacznie więcej. Na ogół nie okazywali się lepsi - kłopoty ich ściągały na ziemię. Niektórzy byli wręcz słabsi niż zahartowani w szkole przetrwania miejscowi. Chociaż bywali też lepsi. Ci jednak nie zagrzewali długo miejsca. Przez kilka lat ciągnęli ile się dało ze skromnego budżetu, robili habilitację i wracali do swych zamożniejszych ośrodków macierzystych. Dlatego nie zdziwiłem się, gdy mój syn odrzucił propozycję pozostania na uczelni. Zatrudnił się w dobrej firmie, zarabiał kilkanaście tysięcy na miesiąc (jego pierwsza pensja niemal trzykrotnie przewyższała moją). Po kilku latach otworzył swoją firmę, zarabia kilkadziesiąt tysięcy miesiecznie. Czasami jednak wspomina, że chętnie by podjął pracę na uczelni. Mówię mu wtedy: daj spokój, synku. Szefowie, układy, brak środków itp. itd. A przede wszystkim - jesteś nikim. Nie masz nawet doktoratu. Cóż z ego, że jesteś super fachowcem w nowoczesnej i dynamicznie się rozwijającej branży. Można by tak długo. Ale po co? Gdyby tak porzucać śrubami w jakś ważny urząd... Eh, rozmarzyłem się. To dlatego, że wciąż jeszcze chce mi się pracować a nie bardzo można. No i wciąż nie warto. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: przyszły bio:) Re: Wyższa pensja za powrót IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 02.06.06, 17:11 pomysł jest absurdalny! Krzywdzący dla ludzi, którzy zostali w Polsce bo tak poprostu chcieli, a ci którzy chiecli wyjechać i postać na emigracji i tak nie wrócą! Ja też mam zamiar wyemigrować na doktorat, ale niezależnie od pensji i tak wróce do Polski, bo tak chce, a nie dlatego, że zaproponują mi porządne pieniądze, głupio bym się czuła w stosunku do ludzi którzy nie wyjechali a tak samo lub może nawet lepiej wykształconych..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mikrob Re: Wyższa pensja za powrót... IP: 132.170.6.* 05.06.06, 01:31 "przyszly bio"... Nie musisz EMIGROWAC "na doktorat" (rozumiem, ze chodzi o studia doktoranckie), mozesz - po prostu - wyjechac. Nie kazdy wyjazd to emigracja! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gied Re: Wyższa pensja za powrót IP: *.chm.tu-dresden.de 05.06.06, 15:05 dlaczego nie wroca ? wiekszosc z tych ktorzy tutaj wyjechali z checia by powrocila jesli tylko byly by mozliwosci normalnego prowadzenia badan zblizonego chociaz w 50% do tego co maja za granica (tak przynajmniwj wynika z mojego doswiadczenia. Czy pensa bedzie 4000 czy 6000 to chyba nie jest decydujace - ale to jakie pieniadze beda mieli na badania i na ile beda mogli byc niezalezni od polskich profesorow, doktorow rehabilitowanych ktorzy napewno im powrotu nie ulatwia.... Po pierwsze otwarte konkursy, najlepiej z miedzynarodowa ocena kandydatow, po drugie negocjowalne pieniadze na budowe wlasnego warsztatu naukowego ... dla wiekszosci naukowcow pensje to chyba nie najwazniejsze zmartwienie Odpowiedz Link Zgłoś
twojkompan Re: Wyższa pensja dla wyeksploatowanych !!!!! 05.06.06, 18:43 Gość portalu: gied napisał(a): Bzdury pleciesz ... ! Co to jest 4000 PLN net dla goscia, co swymi pomyslami nakreca budzety firm na setki milionow Euro rocznie ... ? Powinien miec kase z Uczelni i % od pomyslu sprzedanego korporacjom. Roczny budzet 200 000 PLN ( brutto) na zarobki 1 naukowca - toz to smiech !!! Moj mlodszy zakupowiec, zaraz po studiach ( 58 k€ rocznie) ma tyle kasy, a nie robi nic, tylko weszy po rynkach i negocjuje ceny z dostawcami. Co to jest 4000-6000 net w Warszawie czy Krakowie, jak 1m2 mieszkania kosztuje do kilku razy tyle ... ? Sluzbowe odpada, bo taki np. JA bede chcial cos zostawic po sobie bylej zonie, aktualnej, i dzieciom z obu zwiazkow ... chocby za moje nocki w pracy, upierdliwy charakter, czy nieumiejetnosc przybicia gwozdzia ! Pomijam juz tych Kolegow, co dobrze pozenili sie z francuskami, niemkami, amerykankami, australijczykami ... itp ... 4000 netto to zarabia wziety plytkarz, czy dentysta, stewardessa oraz uznany piekarz ... a nie wziety 'jajoglowiec', jak to sie w PL mowi ! poza tym istnieje obawa, ze na takie warunki pozjezdzaja do Polski chlopaki, by ' dojrzec do emerytury' - bezstresowo, bez takiej gonitwy, jaka jest tutaj... w efekcie Polska skupi juz tych wyeksploatowanych ... a tym, co sa w PL i chca ... POLSKA znowu ofiaruje GOWNO i WSTYD! co za kraj, co za glupi ludzie ... TwojKompan ( nanotechnologie, Francja ) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: isshia Re: Wyższa pensja dla wyeksploatowanych !!!!! IP: *.caltech.edu 05.06.06, 23:14 eksploatacja? to dokaldnie to co robia wielu miejscach na studiach dokotornackich w kraju - 13-14 godzin w labie, aprzeciez jeszcze trzeba byc na biezaco z literatura... miec jakies rewelacyjne pomysly trudno, kiedy przytruty, wymeczony umyl mysli tylko o tym by pasc spac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gied Re: Wyższa pensja dla wyeksploatowanych !!!!! IP: *.chm.tu-dresden.de 06.06.06, 14:26 Takim ktorzy napedzaja pomyslami korporacje zaden instytut lub uczelnia w polsce i chyba w europienie bedzie w stanie zaplacic tyle co zarobilby w przemysle ... (wiec z zalozenia nie da sie tego porownac) ale jesli jest tak dobry to nigdy nie musi przeciez rezygnowac ze wspolpracy - moj szef w niemczech (dyrektor jednego z Max-Planckow) tez zarabia kilka tys euro miesiecznie (ok 6-7) i dodatkowo pracuje w biznesie (dokladniej ma wlasna firme) gdzie zarabia pewnie kilkakrotnie tyle. Pozatym sa patenty ktore sie odsprzedaje itp - tyle ze wspoludzial naukowca w zysku powinien byc odpowiedni... Nie oczekuj ze w polsce ktos zaoferuje cokolwiek zblizonego do europejskiego poziomu jesli chodzi o place... dla naukowca najwazniejszy jest chyba warsztat na ktorym pracuje - bo jak nie bedzie urzadzen to nici z kooperacja z przemyslem i sensownymi badaniami ... co do 200000 PLN rocznie to bym sie klocil - wedlug mnie dosyc duzo dobrych naukowcow z zagranicy ze wzgledow rodzinnych moze sie na to skusic... Ja nie mam nic przeciwko temu zeby placili i wiecej - ale znajac polskie realia i narod ktory glownie sie zajmuje tym zeby ktos inny przypadkiem nie mial lepiej niz on sam, zakonczylo by sie to rewolta, strajkami itp ... zreszta mozna juz wyczytac co nasi "krajowi" naukowcy o tym sadza.... po pierwsze musza byc konkursy, jasne kryteria i konkretne pieniadze na badania dla najlepszych a reszte jak ktos naprawde jest dobry mozna ze wspolpracy z firmami tez dorobic... No i pewnie masz racje ze tez moga jakos wiekowo kadre ograniczyc zeby stare dziadki nie przyjezdzaly Pozdrawiam (nanotechnologie-Niemcy) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magi Re: Wyższa pensja za powrót IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 02.06.06, 17:18 nie prawda że nie wyjechali tylko ci którzy się nigdzie nie dostali lub co nie zdąrzyli się nauczyć angielskiego jak to napisałeś, rozmawiałeś lub znasz ludzi z tego środowiska? każdy z nas chętnie zostałby w kraju gdyby była tu dla nas praca w zawodzie, której brak i rozsądne płace!!!! wyjeżdzamy bo nie mamy innej opcji lub przykre perspektywy na przyszłość w tym naszym "kochanym" kraju Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cyberchmura Re: Wyższa pensja za powrót IP: *.chello.pl 02.06.06, 18:22 Nie ma to jak bicie medialnej piany.Trzeba zacząć od rozwiązań systemowych które skutecznie zreformują anachroniczne i nie podające się żadnym zmianow polskie uniwersytety.Rozumiem tych ludzi,że nie chca wracać, co z tego,że dostaną dwa razy więcej kasy,ale czy ktos pomyślał,że jeżeli chodzi o zaawansowane technologie to po prostu nie będą mieli na czym pracować. Z czym do ludzi, przestańcie rozdawać kase na pierdoły a zajmijcie sie wspieraniem i reforma edukacji wtedy i naukowcy wam zostana (ewentualnie będą wyjezdzac na staże zagraniczne,wszak duża mobilnośc pracowników nauki to normalna sprawa,ale cały czas beda zwiazani z uczelnaimi polskimi).Poza tym nawet jak coś nasi naukowcy wymyślą to i tak nie ma kasy,żeby z tego zrobić biznes patrz niebieski laser,mało się znam na naukach technicznych ale ci co się znaja pewno mogliby mnożyć przykłady,więc niech rzad nie rozśmiesza,że teraz znajdzie pieniadze na rozwoj nowych technologii a także ich komercyjne wdrażanie.Śmiech na sali. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: polski naukowiec A jak ten zarobek wygląda w liczbach IP: 87.239.176.* 02.06.06, 20:09 Szanowni Państwo, Czytam sobie ten artykuł i różne posty z nim związane. I jednego nie rozumiem: czy ktoś to policzył czy opłaca "im" się wracac? Otóż: pensja: 6000 zł brutto + wysługa lat - 18% ZUS - 16% podatek (zakładam, że od nowego roku zabiorą nam 50% koszty uzyskania przychodów) = ... grant: 6000 zł brutto - 20% ZUS - 18% ZUS - 16% podatek = ... Oczywiście zakładam, że do fiskusa pracodwaca będzie odprowadzał najmniejszą zaliczkę na podatek. Zwykle na stanowisku profesora odporwadzają wiecej... Rozliczając się z fiskusem trzeba będzie jeszcze słono dopłacić - przestudiujcie stawki podatkowe... Ciekaw jestem co jeszcze oferują do tego grantu - wyposażenie laboratorium (chyba od podstaw), wynagrodzenia pracowników (też trzeba powiększyć o 39% ZUS), wyjazdy konferencyjne... Może przesadzam, ale na jeden taki grant (zakładam, że trzyletni) trzeba grubo ponad 1mln zł... A teraz taki oto news: Od 2007 roku wchodzi w życie art. 151 Ustawy Prawo o Szkolnictwie Wyższym (Ustawa z dnia 27 lipca 2005r). W skrócie ponosząc się do tego punktu powinna nastąpić regulacja płac na poszczególnych stanowiskach (pytanie: czy rządzący czegoś nie wymyślą?). Przypomnę, że na stanowisku profesora to jest (dolna granica) 391,8% kwoty bazowej w państwowej sferze budżetowej - górnej nie ma. Jeżeli przyjąć, w myśl ustawy budżetowej na 2006 rok, że kwota bazowa dla nauczycieli to 1795,00 zł (? - tego nie jestem pewien jaką kwotę przyjmują rządzący) to na etacie profesora uczelni można spodziewać się najniższej pensji rzędu: pensja: 3,918*1795 zł brutto + wysługa lat - 18% ZUS - 16% podatek = ... Z samego iloczynu 3,918*1795 widać, że jest to kwota wyższa od proponowanej w artykule (6000 zł)... Co do grantu to rzeczywiście jest to dość interesująca kwota - polski naukowiec raczej takiej nie może planować w budżecie projektu. Aha, jeszcze taka mała uwaga do grantów europejskich. W myśl naszych przepisów VAT nie jest kosztem kwalifikowanym. Dlatego nie wiem, czy otrzymujący te granty mogą spać spokojnie skoro na wstępie są 22% "do tyłu"... To są oczywiście tylko pewne szacunki, ale myślę, że dość dobrze osadzone w naszej rzeczywistości. Serdecznie wszystkich pozdrawiam Polski naukowiec P.S. POTRZEBNA JEST GRUNTOWNA REFORMA NASZEGO SYSTEMU. INACZEJ MÓWIĄC, NALEŻY INWESTOWAĆ NIE W SYSTEM, A W LUDZI. UWAŻAM DALSZE FINANSOWANIE BADAŃ STATUTOWYCH (BS) I WŁASNYCH (BW) ZA PEWIEN RELIKT PRZESZŁOŚCI - DOBRZE BYŁOBY PRZERZUCIĆ TE PIENIĄDZE NA GRANTY. TE BS-y I BW TO JEST FINANSOWANIE INSTYTUCJI - NIE LUDZI. NATOMIAST GRANT TO JEST IMIENNA UMOWA TRÓJSTRONNA... WIĘCEJ PIENIĘDZY NA GRANTY - WIĘCEJ SZANS DLA TYCH CO OBECNIE NIE MAJĄ "SZCZĘŚCIA". I TAK PO WOLI DOJDZIEMY DO SYSTEMU, GDZIE ZA OSOBĄ BĘDĄ SZŁY KONKRETNE PIENIĄDZE ... Odpowiedz Link Zgłoś
itd-gw wysluga lat? ZARTY 02.06.06, 21:05 > pensja: 6000 zł brutto + wysługa lat - 18% Jaka wysluga lat? Wolne zarty!!! Praca za granica BEZ URLOPU z polskiej uczelni do wyslugi lat sie NIE LICZY. Problem znany od lat i jakos do tej pory nie rozwiazany. To taka jedna z 'zachet' lokalnego establishmentu by rodacy do kraju wracali i stanowili dla nich niezdrowa konkurencje... Moze ministerstwom wlasnie by zaczelo od zaliczenia do wyslugi lat okresu pracy na uczelniach poza granicami kraju? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: polski naukowiec Re: wysluga lat? ZARTY IP: 87.239.176.* 02.06.06, 21:39 Być może tak jest jak piszesz - nie znam tego tak szczegółowo. Ja podałem tylko pewne składniki płacy + "wysługa lat" - bez konkretnej kwoty. Każdy przypadek jest indywidualny. Mnie chodziło tylko o rzetelną (tak mi się wydaje) ocenę tej oferty. Serdecznie pozdrawiam Polski naukowiec Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek 6000? to nic ja jako postdoc mam 9500!!! IP: *.ucsd.edu 02.06.06, 21:01 Ta oferta jest po prostu smieszna. Jako mlody profesor (bez zadnych durnych habilitacji jak w Polsce) moge zarobic lekka reka 12000-13000! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maniek.siekiera Re: 6000? to nic ja jako postdoc mam 9500!!! IP: *.athome235.wau.nl 02.06.06, 21:40 > Ta oferta jest po prostu smieszna. Jako mlody profesor (bez zadnych durnych > habilitacji jak w Polsce) moge zarobic lekka reka 12000-13000! nie przesadzaj. Tak było przy kursie euro 4,5 zł ;) Poza tym - jeśli masz w Polsce dobrą współpracę z przemysłem i pracujesz nad konkretnymi wdrożeniami wyników badań zarabiasz znacznie więcej.. przy wielokrotnie niższym niż na zachodzie koszcie życia ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: z CH Re: 6000? to nic ja jako postdoc mam 9500!!! IP: *.pz.unibas.ch 02.06.06, 22:51 Dzieki za informacje. Widac w ochronie srodowiska jestes w sytuacji szczegolnej, bo w Polsce buduje sie wszystko od zera. W biologii molekularnej tego nie ma. Jednak jesli masz porownywac, to za granica tez sa wspolprace z przemyslem, doktoraty i postdoce fundowane przez przemysl. Zarobki odpowiednio rosna... Chcialbym tez powiedziec ze to mit o nizszych kosztach zycia w Polsce. Nie w proporcji do zarobkow. Zycie na przyzwoitym poziomie jest w Polsce tylko nieznacznie tansze niz za granica. Koszty porzadnego zycia - uzywany samochod, laptop, telefon, komorka, wczasy zagraniczne - sa takie same lub wyzsze. Tansze w Polsce sa tylko najprostsze uslugi i towary - jesli jesz kartofle, chodzisz w dresie a wolny czas spedzasz ogladajac publiczna telewizje. PS. Postdoc w Szwajcarii, pierwszy rok, ma netto ok. 11000 PLN. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PR Re: 6000? to nic ja jako postdoc mam 9500!!! IP: 150.29.181.* 05.06.06, 02:17 Dzieki za informacje. Widac w ochronie srodowiska jestes w sytuacji > szczegolnej, bo w Polsce buduje sie wszystko od zera. chetnie uslysze wiecej o dobrobycie w ochronie srodowiska w Polsce. Moze nawet wroce z zagranicy ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: 6000? to nic ja jako postdoc mam 9500!!! IP: *.iit.cnr.it 05.06.06, 20:25 > PS. Postdoc w Szwajcarii, pierwszy rok, ma netto ok. 11000 PLN. To chyba jakis kiepski postdoc. Na na ETH mialem ok. 15000. Odpowiedz Link Zgłoś
timoszyk Re: Wyższa pensja za powrót 02.06.06, 21:06 Jesli sa pieniadze na jakis projekt, to nalezy rozpisac konkurs na jego prowadzenie i wybrac najlepsza osobe, nawet jesli to bedzie Peruwianczyk. Aktualne miejsce "stalego zameldowania" kandydata nie powinno miec zadnego znaczenia. PS Kiedy sie wreszc9ie zniesie te "stale zameldowania"? Wac Odpowiedz Link Zgłoś
b.6.1966 Re: Ktos sie nagle obudzil!!! 02.06.06, 23:26 Ilu wyksztalconych Polakow powinno zasilic inne szeregi, zeby zaproponowac 6 tys??A tak w przeliczeniu chamskim, to naukowcom, mozgom, nieprzecietnym proponuje sie mninimum socjalne nieroba, lenia i debila bez szkoly w Holandii!!! Zenujace!!!Polacy! Nie wracajcie!Realizujcie swoje marzenia i rozwijajcie sie tam, gdzie Wasz intelekt jest bezcenny i pozadany!Zycie ma sie tylko jedno!A dornow czy kaczynskich, zawsze znajdziemy po powrocie do ojczyzny! To jak skansen, co rwie w tysiacach, tyle ze pieciocyfrowych i bez rozwijania mozgu!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JAP Re: Ktos sie nagle obudzil!!! IP: *.130.192.61.east.flets.alpha-net.ne.jp 06.06.06, 12:55 Osobiscie uwazam, ze jak najwiecej mlodych naukowcow Polakow powinno wyjezdzac do dobrych osrodkow. Nie ma co nad tym ubolewac, gdyz Ci ktorzy wroca, pewnie polowa, na tyle beda dobrze wyksztalceni, ze bedzie sie Polsce to oplacalo. Od 20 lat jestem w Japonii, czesto powracaja paskudne wspomnienia kiedy czlowiek chcial gdzies wyjechac a nie mogl, bo to nie bylo po linii. Najbardziej miotalo mna gdy widzialem tabuny mlodych Japonczykow wyjezdzajacych na staze do USA. Prawie wszystkie sponsorowane przez rzad, a dla mlodych Polakow nie bylo miejsc, albo humory "instancji" uniemozliwialy takie wyjazdy. Efekty tego trzeba bedzie kasowac przez 2-3 generacje. Wydaje sie, ze najpierw powinno sie odsunac tych, ktorzy doprowadzili do takiego upodlenia. A potem te 50 % powracajacych w przyszlosci bedzie w stanie wprowadzic porzadek, i poprzez wlasne kontakty umozliwi ksztalcenie sie innym. Obecnie nie ma co sie podniecac tym, ze mozna zarobic w ochronie srodowiska, to sprawa paru lat i nastapi nasycenie a potem deflacja. Lepiej miec dlugoplanowa wizje i ja realizowac. Jest jeszcze duzo "chlopakow" na swiecie, ktorzy moga czegos nauczyc, jedzcie uczcie sie, ale "plujcie" na wlasny kraj, gdyz moze to sie zemscic. Osobiscie chcialbym wrocic ale mam obligacje wobec swoich dzieci, a one wpuscily korzenie w japonski grunt. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: isshia Re: Wyższa pensja za powrót IP: *.caltech.edu 02.06.06, 23:49 to co mam wyjechac na 5 lat, by wrocici do krju, by wiecej zarabiac? paranoja. moze by zapewnili mlodym doktorom zatrudnienie, miejsca na post-docach, anie wyrzucali po obornie, bo miejsc nie ma i taka polityk wielu instytutow? Odpowiedz Link Zgłoś
itakdalej.itakdalej Dobrze że dostrzegają problem 03.06.06, 00:36 Ten pomysł jest oczywiście absurdalny i nic z tego nie wyjdzie. To jest próba naśladowania Niemiec, gdzie "old boys network" jest również barierą w rozwoju nauki, choć nie tak dotkliwą, jak w kraju mającym za sobą 45 lat komunizmu. W Niemczech, zdaje się, cały ten pomysł zakończył się spektakularnym fiaskiem. Ale ja w tym wszystkim widzę jednak jeden element pozytywny. Otóż: nareszcie do rządzących dotarło, że polska nauka odstaje nie tylko od światowej, ale od poziomu rozwoju kraju jako całości. Najwidoczniej jednak czytają światowe rankingi, w których polskie uczelnie są albo nieobecne, albo obecne gdzieś na końcu listy. I zrozumieli także, że w starych strukturach nic się nie da zrobić. Obyśmy tylko nie czekali do 2009 roku na wyciągnięcie wniosku że to rozwiązanie nic nie dało. Minister ma na to czas na swoim stołku, ale Polska - nie. Odpowiedz Link Zgłoś
itd-gw Re: Dobrze że dostrzegają problem 03.06.06, 17:40 Dobrze by bylo gdyby ktos tez zanalizowal sytuacje osob, ktore: 1. chca wrocic tylko na podstawie wlasnego CV a bez ukladow a nie moga gdyz nie ma ZADNYCH regul zatrudniania na uczelni osob 'z zewnatrz' 2. Udalo im sie mimo to wrocic a jednak systematycznie je po powrocie niszczono gdy tylko wykazali sie najmniejszym nawet sladem niezaleznosci opini, rzetelnej krytyki naukowej albo tylko zdobywali uznanie studentow za sposob prowadzenia dydaktyki. Polskie pieklo sciagania w dol jest znane powszechnie. Dla tych, ktorzy w nim tkwia od urodzenia i w dodatku nie zmieniaja od studenta po rektora 'piekielnego kotla' jest czyms prawie normalnym - nauczyli sie w nim konformistycznie plywac. Osoby wracajace widza potworny kontrast i kazda proba wplyniecia przez nich na cokolwiek konczy sie definitywnym zatopieniem. Jednych szybciej, innych wolniej przytapia. Efekt personalny moze inny, ale dla polskiej nauki i studentow zawsze taki sam - kolejna strata i rownanie w dol. Odpowiedz Link Zgłoś
itakdalej.itakdalej Re: Dobrze że dostrzegają problem 03.06.06, 18:49 Dlatego jedyną grupą która się na to odważy i której to nie zaszkodzi, bo oni nikomu nie będą zagrażać, będą ludzie w wieku przedemerytalnym. Mimo wszystko będzie to jakieś skromniutkie otwarcie, bo ci ludzie będą mieli za oceanem pewne kontakty oraz doświadczenie z przebywania w normalnym świecie. W systemie feudalno-stalinowskim, a polska nauka taka właśnie jest, trzeba się cieszyć nawet z tej małej rysy w betonie. Odpowiedz Link Zgłoś
itd-gw Re: Dobrze że dostrzegają problem 04.06.06, 00:33 > Dlatego jedyną grupą która się na to odważy i której to nie zaszkodzi, bo oni > nikomu nie będą zagrażać, będą ludzie w wieku przedemerytalnym. Najpierw musza zrobic habilitacje w kraju bedac na przyklad za oceanem. Znam jedna taka probe i sposob lokalnego jej 'uwalenia'. Czlowiek chcial wrocic na swoj dawny wydzial - tak go 'zachecali', ze zrezygnowal a publikacji ma wiecej niz wszyscy pracownicy na (duzym) wydziale gdzie chcial sie habilitowac by sie usamodzilenic na ewentualny powrot. A kazdy powracajacy zagraza bo pokazuje, ze mozna INACZEJ. Powracajacy niezalezny finansowo to potencjalny smiertelny wrog do odstrzelenia przed przekroczeniem granicy kraju. Odpowiedz Link Zgłoś
itakdalej.itakdalej Re: Dobrze że dostrzegają problem 04.06.06, 11:07 itd-gw napisała: > > Najpierw musza zrobic habilitacje w kraju bedac na przyklad za oceanem. Znam > jedna taka probe i sposob lokalnego jej 'uwalenia'. A dlaczego ktoś przed emeryturą będzie musiał? To kwestia jego chęci, a nie obowiązku. Będzie mógł pozostać na uboczu i uczyć studentów czegoś na czym u nas nikt się nie zna. A zresztą nawet jak będzie musiał, to zrobi bez problemów ze swoim dorobkiem, skoro ma takie układy że z powrotem go przyjęto do pracy. Nawet może mu sami zaproponują w oparciu np. o zestaw publikacji. Bo wysiłek to żaden, punkty dla Wydziału/Instytutu będą się liczyć i wiadomo że ten człowiek będzie samotnym strzelcem, tzn. w grze o stanowiska nie będzie uczestniczył. Odpowiedz Link Zgłoś
itakdalej.itakdalej I najważniejsze 04.06.06, 11:11 On nic nie będzie kosztował, poprowadzi zajęcia i przyniesie pieniądze, bo za niego ma płacić MNiSzW. Czyli nie będzie uczestniczył w wyrywaniu sobie kasy. Wydaje mi się, że to nie jest taki głupi pomysł jeśli chodzi o ludzi kilka lat przed emeryturą. Odpowiedz Link Zgłoś
itd-gw Naiwnosc z odleglosci 04.06.06, 13:03 > On nic nie będzie kosztował, poprowadzi zajęcia A jakim cudem te zajecia znajda sie w planie studiow i kto za nie zaplaci? Wprowadzenie zajec do programu oznacza odebranie godzin komus innemu bo pieniedzy na zwiekszenie godzin na uczelni nie ma. Odebranie godzin komus innemu to zabranie komus innemu etatu. To stary znany problem polskich uczelni, ze programy studiow sa wypadkowa zapotrzebowan na godziny poszczegolnych katedr i umiejetnosci ich pracownikow a nie orientacji na koncowy profil absolwenta i jego przydatnosc na rynku pracy. Jak ktos potrzebuje godzin i ma sile przebicia to moze doprowadzic do likwidacji /ograniczenia najbardziej przydatnych wykladow jezeli tylko ich zawartosc nie jest podana w standardach nauczania dla kierunku - notabene przedpotopowych :-( Pouczajaca jest tez lektura projektow nowych standardow nauczania. Jest zenujaca, gdyz widac jak rozne grupy nacisku chca do nich wcisnac jak najwiecej szczegolow by miec dobry punkt wyjsciowy do wyrwania godzin na poziomie rad wydzialow. Polecam szczegolnie lekture kierunkow technicznych i konkretne szczegolowe rozwiazania technologiczne :-( Sama zawartosc mogla by rownie dobrze dotyczyc lat 70tych - ja osobiscie nie widze roznicy. No, ale z tamtego okresu (lub wczesniej) pochodzi wiedza ich autorow.... Habilitacja ze zszywki? No moze matematyk, fizyk, astronom, informatyk uniwersytecki. Reszta moze zapomniec. A co sie stanie gdy nie bedzie w kraju recenzenta znajacego sie na tej tematyce? Wcale nierzadki przypadek... Odpowiedz Link Zgłoś
itakdalej.itakdalej Re: Naiwnosc z odleglosci 04.06.06, 14:08 itd-gw napisała: > > On nic nie będzie kosztował, poprowadzi zajęcia > > A jakim cudem te zajecia znajda sie w planie studiow i kto za nie zaplaci? > Wprowadzenie zajec do programu oznacza odebranie godzin komus innemu bo > pieniedzy na zwiekszenie godzin na uczelni nie ma. Odebranie godzin komus innem > u > to zabranie komus innemu etatu. Ja miałem na myśli raczej godziny nadliczbowe. > > Habilitacja ze zszywki? No moze matematyk, fizyk, astronom, informatyk > uniwersytecki. Reszta moze zapomniec. A co sie stanie gdy nie bedzie w kraju > recenzenta znajacego sie na tej tematyce? Wcale nierzadki przypadek... > No ale przecież właśnie tego typu gości chcą ściągać z Zachodu: > Olaf Gajl, wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego: > Zależy nam przede wszystkim na teleinformatykach, bio- i nanotechnologach. Odpowiedz Link Zgłoś
itd-gw Re: Naiwnosc z odleglosci 04.06.06, 17:38 > > Wprowadzenie zajec do programu oznacza odebranie godzin komus innemu bo > > pieniedzy na zwiekszenie godzin na uczelni nie ma. Odebranie godzin komus > > innem > > u > > to zabranie komus innemu etatu. > > Ja miałem na myśli raczej godziny nadliczbowe. > No to nie zabranie etatu tylko OBNIZENIE PENSJI. Cale srodowisko przyjmie 'powracajacego', ktory zmniejszy im pensje z otwartymi rekami? A tak naprawde wlasnie w powiazaniu etatow z godzinami tkwi sedno problemu. Kazde zastukanie w Polsce o prace przez kogos z zewnatrz rozbija sie o jedno: CHETNIE, ale NIE MAMY GODZIN, ida reformy, niz demograficzny.... Wazny przedmiot? Nie ma go na uczelni? No tak, ale programu nie mozna ruszyc... Alternatywa jest zatrudnienie czasowe z projektu. Tutaj jednak trzeba miec zelazne nerwy i olbrzymia doze konformizmu by nie zareagowac na najzwyklejsze powszechne kanty przy ich rozliczaniu - szczegolnie w przypadku najzwyklejszych oszustw naukowych dla wyciagniecia pieniedzy. Jeszcze raz przypomne przypadek Ewy Kostarczyk. > No ale przecież właśnie tego typu gości chcą ściągać z Zachodu: > > > Olaf Gajl, wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego: > > Zależy nam przede wszystkim na teleinformatykach, bio- i nanotechnologach A gdzie te firmy bio- i nano- w Polsce by nawiazac wspolprace z przemyslem? Bez niej to radosna tworczosc konczaca sie spotkaniami typu: 'No a gdzie moglibysmy Panowie to wykorzystac?' A co do teleinformatykow, a raczej telekomunikacji polecam kilka refleksji osoby, ktora wrocila serwisy.gazeta.pl/edukacja/1,52282,2625740.html?as=1&ias=2 Odpowiedz Link Zgłoś
itakdalej.itakdalej Re: Naiwnosc z odleglosci 04.06.06, 18:59 itd-gw napisała: > > > > Ja miałem na myśli raczej godziny nadliczbowe. > > > > No to nie zabranie etatu tylko OBNIZENIE PENSJI. Cale srodowisko przyjmie > 'powracajacego', ktory zmniejszy im pensje z otwartymi rekami? To już nam nadmierna dydaktyka nie przeszkadza w koncentracji na badaniach naukowych? Przecież dużo osób na to narzeka. > > A tak naprawde wlasnie w powiazaniu etatow z godzinami tkwi sedno problemu. > Kazde zastukanie w Polsce o prace przez kogos z zewnatrz rozbija sie o jedno: > CHETNIE, ale NIE MAMY GODZIN, ida reformy, niz demograficzny.... > Wazny przedmiot? Nie ma go na uczelni? No tak, ale programu nie mozna ruszyc... Wydaje mi się że sednem sprawy są PIENIĄDZE. Jak taki ktoś je przyniesie w wianie, może programy okażą się bardziej elastyczne i otwarte na nowości. > > A gdzie te firmy bio- i nano- w Polsce by nawiazac wspolprace z przemyslem? > Bez niej to radosna tworczosc konczaca sie spotkaniami typu: 'No a gdzie > moglibysmy Panowie to wykorzystac?' > Ale jeżeli nie wykształcimy kadr na poziomie zachodnim, to ich nie będzie tym bardziej. > A co do teleinformatykow, a raczej telekomunikacji > polecam kilka refleksji osoby, ktora wrocila > serwisy.gazeta.pl/edukacja/1,52282,2625740.html?as=1&ias=2 Prof. Jajszczyk karierę chyba zrobił jak się patrzy. Na co ten jego artykuł ma być przykładem? Odpowiedz Link Zgłoś
itd-gw Re: Naiwnosc z odleglosci 04.06.06, 19:51 Drogi dluzszy kolego. Wszystko Twoje argumenty sa bardzo logiczne i trudno sie z nimi nie zgodzic. Tytulowa naiwnosc jest zwiazana z Twoim blednym zalozeniem iz na polskich uczelniach kroluje zdrowy rozsadek. Nic bardziej blednego. Kroluje bezpardonowa nieetyczna walka O KAZDE PIENIADZE i WPLYWY. Profesorowie na radzie wydzialu potrafia sie klocic godzinami o 100zl by ten co je zdobedzie pokazal, ze jest wazniejszy. Suma sumarum - cwaniacy walcza o pieniadze, narcystyczne charaktery o dowartosciowanie i uznanie - pokazanie kto jest wazniejszy. To sa priorytety, ktore ze zdrowym rozsadkiem i interesem kraju/podatnika nic wspolnego nie maja. Paradoksalnie duzo zdrowsza atmosfera jest w mniejszych osrodkach bo i nie ma tam ani wielkich pieniedzy ani zaszczytow. To wlasnie tam mozna pracowac w miare spokojnie. Tylko najzdolniejsza mlodziez tam sie nie pcha drzwiami i oknami a zaplecze dla kosztownych badan jest zadne... Odpowiedz Link Zgłoś
itd-gw Problem pensji powracajznany od dawna i co z tego? 03.06.06, 17:53 Proponuje ministerstwu na poczatek inne 'podwyzszenie' pensji osob powracajacych, a wlasciwie na poczatek ich wyrownanie do poziomu pensji rodakow, ktorzy nigdy samodzielmnie niczego poza Polska nie osiagneli. Niezorientowanym wyjasniam. Osobom pracujacym za granica a nie bedacym 'on leave' z polskiej uczelni (nie mylic z rodakami 'on leave' czyli na patologicznych wieloletnich urlopach bezplatnych) okres zatrudnienia poza Polska nie zalicza sie do ustawowej wyslugi lat. Konkretny przyklad. Mlody naukowiec, ktory przepracowal poza POlska 10 lat na swiatowych uczelniach po powrocie do kraju bedzia mial o DZIESIEC PROCENT (od podstawy) nizsza pensje. W przypadku adiunkta placonego w 'dolnych widelkach' bedzie to pensja brutto o okolo TRZYSTA zlotych nizsza. Moze wiec moze na poczatek wyrownanie zarobkow powracajacych do poziomu krajowego niemobilnych krajowcow? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzes Re: Problem pensji powracajznany od dawna i co z IP: *.rhul.ac.uk 05.06.06, 20:02 Dokladnie tak jest - bedac naukowcem ktory byl w renomowanych osrodkach jako adiunkt sarabiam najmniej w Zakladzie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mach Panowie Naukowcy pracujący w Polsce - Wyjeżdzajcie IP: *.chello.pl 03.06.06, 22:11 Tu nikomu na was nie zależy...... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Margo Re: Wyższa pensja za powrót IP: *.chello.pl 04.06.06, 15:40 Lepiej dali by wyższe pensje tym, co zostali i coś robią... Przynajmniej nowi nie mieliby takich motywacji do wyjazdu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: B.T., Zabrze Finasować dział. N+B+R w gospodarce a nie w uczeln IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.06.06, 16:24 iach i PAN-ach. Szanowny Panie Ministrze. Dobrze, że Pan myśli o działalności N+B+R dla przedsiębiorstw i instytucji. Z tym ściaganiem z zagranicy to może i dobry pomysł, ale trzeba ich ściagać nie do uczelni i PAN-ów tylko do przedsiębiorstw produkcyjnych (do ich laboratoriów badawczych) dając tym przedsiebiorstwom zielone swiatło dla prowadzenia badań (działalności N+B+R). Ostatni 16 letni eksperyment z oddaniem całej gotówki z budżetu pod zarząd profesorów uczelni owocował jedynie w nikomu nie potrzebnych publikacjach naukowych wykonywanych jedynie dla zdobywania stopni i stanowisk. Z pewnością co trzeba zrobić natychmiast w tym względzie to przenieść finansowanie tzw. nauki (myśle o tej gotówce ok. 3 miliardy zł na rok) z uczelni właśnie do tych porzedsiębiorstw. A przedsiębiorstwa rozporządzając gotówka mogliby ściągać sobie naukowców skąd chcą. Inaczej mówiąc, skoro uczelnie nie dają wyników badań przedsiębiorstwom, to forsę dać im bezposrednio. Z pewnościa wykorzystają ją z pożytkiem dla siebie, no i posrednio dla nas wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
itd-gw Re: Finasować dział. N+B+R w gospodarce a nie w u 04.06.06, 17:48 > > Z pewnością co trzeba zrobić natychmiast w tym względzie to przenieść > finansowanie tzw. nauki (myśle o tej gotówce ok. 3 miliardy zł na rok) z > uczelni właśnie do tych porzedsiębiorstw. A przedsiębiorstwa rozporządzając > gotówka mogliby ściągać sobie naukowców skąd chcą. > > Inaczej mówiąc, skoro uczelnie nie dają wyników badań przedsiębiorstwom, to > forsę dać im bezposrednio. Z pewnościa wykorzystają ją z pożytkiem dla siebie, > no i posrednio dla nas wszystkich. Zgadzam sie pod warunkiem, ze nie wszystkie pieniadze powinny pojsc na badania stosowane. Drugi warunek to rownoczesny wklad finansowy przedsiebiorstw. Bez poniesienia ryzyka finansowego bedzie marnowanie funduszy nie przez pociotkow akademikow tylko pociotkow przedsiebiorcow. Poza tym musi byc jakas gwarancja, ze pieniadze pojda na INOWACJE a nie opracowanie standardowych produktow. Generalnie jestem jednak za!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: TPepe Re: Finasować dział. N+B+R w gospodarce a nie w u IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.06, 23:40 No coz RandD, czyli badania i rozwoj sa na pewno podstawa dzisiejszych firm zaawansowanej gospodarki. Niemniej jednak, finansowanie tej dzialalnosci z pieniedzy publicznych jest rownie nieskuteczne co nieetyczne. Kto bedzie decydowal, ktorej firmie dolozyc kasy, a ktora niech sobie sama badania finansuje? Wojek Lesio? Zasada jest prosta: jesli wydawac pieniadze publiczne, to tylko na badania podstawowe, takie, z ktorych pozytek czerpac bedziemy za lat wiele. Badania aplikacyjne powinny byc finansowane w rwmach sprawnie dzialajacej gospodarki. To ona ma decydowac czy "zastosowanie" jest sensowne, nie urzednik w ministerstwie. Inaczej zafundujemy sobie jeszcze kilka "projektow Iryda". Badania podstawowe maja jeszcze jeden aspekt, o ktorym zadko sie mowi. Uczeni czesto skupiaja sie na problemach abstrakcyjnych ale jednak rozwiazywalnych. Skutki ich rozwiazania na ogol nie sa znane zanim ono nastapi. Moze czasem lepiej zaryzykowac inwestycje w taki projekt? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: B.T., Zabrze Ale mamy już doświadczenie od 1990 roku do dziś IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.06.06, 23:36 Od 1990 roku jedynie profesorowie decydują ile pieniądzy i na co wydawać . Efekt: 1. Niezliczona ilośc nikomu niepotrzebnych publikacji tzw. naukowych 2. Ogromna ilość prac doktorskich, habilitowanych, magisterskich i nic nie da się z nich wykorzystać 3. Publikacje pisze się na podstawie zmyślonych wyników badań, nie ma czasu na prowadzenie badań bo trzeba mieć dużo publikacji na tzw. punkty. A te punkty są konieczne do dalszego finansowania. Konkurencja w zdobywaniu punktów coraz większa, więc ilość publikacji też będzie coraz to większa 4. Skoro badania podstawowe naszych "uczonych" miałyby coś dać, to dlaczego nic nie dały i nic nie dają, a robią te "badania podstawowe" przecież nie tylko od 1990 roku 5. Nie wyobrażam sobie prowadzenie tzw. badań podstawowych bez doświadczenia zdobytego już na dokonanych wdrożeniach. Nie te czasy gdy uczony usiadł w fotelu, zapalił fajke i coś nowego wymyślił. Teraz trzeba zaplanować i wykonać tysiące doświadczeń aby o czymś nowym się dowiedzieć 6. Niech tzw. badania postawowe wykonują już doświadczeni naukowcy, tzn. tacy którzy posiadają już osiagnięcia wdrożeniowe 7. Nie dzielmy badania na: podstawowe, patentowe, wstępne, rozpoznawcze, literaturowe, wdrożeniowe, aplikacyjne, półtechniczne, techniczne, laboratoryjne, dokumentacyjne, teoretyczne, praktyczne, ... itp. Róbmy badania potrzebne, albo przynajmniej takie które nam się wydają, że będą potrzebne w perspektywie kilkuletniej 8. Oczywiście, niech każdy sobie robi badania jakie uważa za stosowne, ale jedynie za swe własne pieniądze. Pieniądze z podatków muszą się pomnażać. Z poważaniem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: B.T., Zabrze Finansować jak już sprawdzono w UE, np. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.06.06, 00:01 1. Złotówka na działalność badawczą z przedsiębiorstwa lub osoby prywatnej i np. 2 złote z budżetu 2. Inna forma to dawać pożyczkę bezzwrotną na zakup aparatury badawczej, czyli biore forsę, kupuję aparaturę i zwracam zamiast forsy dokument zakupu. Tu pojawiłoby się dużo prywatnych laboratoriów badawczych (patrz Tomchem) i nareszcie coś podobnego do krzemowej doliny w USA 3. Przekręty są wszędzie, trzeba je tylko minimalizować. Obecny sposób finansowanie działalności N+B+R to przekręt prawie w 100 % (wyjątki to laser niebieski i może by się jeszcze coś pomniejszego znalazło) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: TPepe Re: Finansować jak już sprawdzono w UE, np. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.06, 00:33 Drogi BT Nie do konca rozumiesz, czym sie roznia badania aplikacyjne od podstawowych. To nie jest tak, ze jedni uczeni zajmuja sie czyms programowo bezuzytecznym, a drudzy uzytecznym. Roznica polega na podejsciu. Nie mozna rozwiazac naraz wszystkich problemow. Trzeba dokonywac jakiejs selekcji. I tu pojawia sie ronica. Badania aplikacyjne prowadza do rozwiazywania problemow, ktorych rozwiazanie prowadzi bezposrednio do zaspokojenia jakiejs potrzeby. Badania podstawowe, a jakze, wymagajace wielu doswiadczen, prowadza do zaspokojenia ciekawosci. Tak sie sklada, ze wiekszosc pojawiajacych sie problemow praktycznych da sie rozwiazac bez angazowania w to nauki. Te zas, ktore wymykaja sie firmom produkcyjnym sa po prostu niezwykle trudne. Wiele projektow medycznych pokazuje, jak topienie miliardow dolarow nie przybliza nas do rozwiazan. Projekty powstale dla zaspokojenia ciekawosci (ang. curiosity driven research, podstawowy obszar, w ktorym ma dzialac postulowana przez EU European Research Council), sa zwykle mozliwe do wykonania. Praktyka pokazala zas, ze czesto ich wyniki posiadaja ogromny potencjal aplikacyjny, ktorego nawet nie podejzewano przed wykonaniem badan (tak np. odkryto polprzewodniki). Kazdy, komu wydaje sie, ze mozna zaplanowac i "wdrozyc" poznanie czegos nowego, grzeszy nadmierna ufnoscia w przymioty naszego umyslu. Postep nauki to nie zaplanowane dzialania, ale mieszanina ciekawosci, przypadku, spostrzegawczosci i szczescia. W koncu antybiotyki zostaly odkryte gdzy Flemmingowi zakazily sie grzybem szalki z bakteriami a Kopernik "ruszyl ziemie" tylko dlatego, ze zlozonosc systemu ptolomejskiego wydawala mu sie "nieelegancka". Wiecej pokory, panowie wdrozeniowcy, bo inaczej dostaniecie na koniec dlugich i kosztownych prac wdrozenie na poziomie "niebieskiego lasera", ktory to projekt, jak wiadomo skonczyl sie raczej klapa. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XYZ Re: Finansować jak już sprawdzono w UE, np. IP: *.chello.pl 06.06.06, 01:00 Ale Kopernik nie żył w czasach kapitalizmu i globalnej gospodarki. Większość wynalazków w dziedzinach nowych technologii oraz medycyny powstaje obecnie w laboratoriach firm. A nawet wiele odkryć (czyli w dziedzinie badań podstawowych) - to w szwajcarskim oddziale IBM odkryto nadprzewodnictwo w wyższych temperaturach (Nobel 1987). Uczelnie ledwo za tym wszystkim nadążają. "Niebieski laser" to przykład patologii panującej w polskiej nauce, niczego więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: TPepe Re: Finansować jak już sprawdzono w UE, np. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.06, 09:01 "Niebieski laser" nie byl patologia, patologia jest sam fakt publicznego finansowania badan wdrozeniowych. I absolutna racja, ze wiekszosc takich badan jest na swiecie wykonywana przez firmy. Na wlasny koszt. Taki mechanizm pozwala finansowac tylko te dzialania, ktore prowadza do wymiernych skutkow. Zadna firma nie pozwoli sobie na ciagniecie projektu jak "Niebieski laser", bo to sie konczy bankructwem. A zanim jakis urzednik zdecyduje, ze projekt prowadzi do nikad, to miliony sa utopione. Co wiecej, finansowanie projektow aplikacyjnych z pieniedzy publicznych, paradoksalnie to zniecheca firmy do prowadzenia wlasnej dzialalnosci w tym zakresie. Zwlaszcza gdy firmy nie maja bazy badawczej i ograniczone zasoby kapitalowe, to nie beda sie zajmowaly R&D jesli maja tylko jakis wybor. Swoja droga, przestanmy sie porownywac z USA, bo jak na razie na poziomie aktywnosi wlasnej firm to pozostajemy w tyle za Indiami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: SM Re: Finasować dział. N+B+R w gospodarce a nie w u IP: *.igf.fuw.edu.pl 05.06.06, 14:49 Jasne. Po co w ogole utrzymywac uczelnie? Najlepiej od razu dotowac przedsiebiorstwa ze srodkow na nauke! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: B.T., Zabrze Przedsięboirstwa będą podzlecać uczelniom prace IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.06.06, 23:52 badawcze. A przy okazji kontrolować ich wykonanie. I właśnie o tę kontrolę chodzi. Nareszcie będa rzetelnie wykonywane prace badawcze, będzie dużo technologii, patentów, publikacji a nasi uczeni będą się liczyć w Polsce i na Świecie. Obecnie kontrolują się wzajemnie profesorowie między sobą. Wystarczy zespół 5 profesorów i mogą nic nie robić a brać forsę z budżetu. Dwóch z nich zgłasza wniosek badawczy, trzech z nich opiniuje na maksa. Można policzyć ile jest kombinacji w obrębie tej piątki. Uczelnie mają ogromną forsę z: ministerstwa (ok. 6 mld), z budżetu na tzw. nauke 3 mld, z fee (ok 7 mld), z prywatyzacji gospodarki odpis na FNP i inne. Obliczyłem, że po potrącenieu podatków ZUS-u i innych na każdego naukowca w uczelniach przypada średnio 15 000 zł na miesiąc do kieszonki. Oczywiście nie wszyscy równo dostają. Poza tym, niedopuszczalne aby pracownicy państwowych uczelni wykonywali dodatkowe prace nie na rzecz uczelni tylko na "głębokość" swych kieszeni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: TPepe Re: Przedsięboirstwa będą podzlecać uczelniom pra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.06, 00:45 Wlasciwie, to bym znow podyskutowal, z wszystkim, procz tego ostatniego punktu: tu ma BT calkowita racje: wielu pracownikow uczelni w sposob naganny zajmuje sie praca gdzie indziej, ze szkoda dla podstawowych obowiazkow. Jesli chodzi zas o podzial pieniedzy, to pragne nadmienic, ze same odczynniki w niewielkim laboratoriun biologii molekularnej kosztuja setki tysiecy zlotych rocznie. Przyzwoity mikroskop badawczy to od 100 do 300 tysiecy zlotych a za urzadzenie skomplikowane, jak mikroskop elektronowy czy konfokalny trzeba zaplacic od miliona do trzech. Z drobiazgow, to jedno przeciwcialo komercyjne kosztuje od 2 do 4 tysiecy zlotych za porcje do wykonania okolo 20 prob. Nie w kieszeniach wiec laduje forsa. Sam ostatnio zamknelem grant, ktorego bylem kierownikiem, i ktory nie przewidywal grosza na wynagrodzenia. Jesli zas chodzi o kontrole, to sposob jest banalnie prosty: powolywac zagranicznych recenzentow. Czemu sie tego nie robi, nie wiadomo..w koncu jesli my mozemy recenzowac granty brytyjskie to czemu oni nie moga recenzowac naszych. To nic nie kosztuje, a zeby uniknac ukladow, najlepiej powolac recenzenta spoza srodowiska. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: SM Re: Przedsięboirstwa będą podzlecać uczelniom pra IP: *.igf.fuw.edu.pl 06.06.06, 12:53 I jeszcze skad te liczby, caly budzet na nauke dobija 3 mld, z tego uczelnie dostaja marny grosz, wiekszosc idzie do JBR-ow (to co by w jakims stopniu moglo byc kontrolowane przez przemysl). Naklady na szkolnictwo wyzsze (8mld) sluza nauczaniu studentow, nie badaniom.Znakomita czesc (owe 6 mln) pochlaniaja pensje ktore dostajemy za nauczanie, podobnie jak nauczyciele w szkole (i na podobnym poziomie finansowym). Wziawszy pod uwage prawie milion studentow na studiach dziennych, wychodzi 8 tys rocznie na studenta: w tm na utrzymanie bibliotek, budynkow, laboratoriow, materialy, media, itp. Oczywiscie, wychodzi porownywalnie z oplatami w szkolach prywatnych czy na studiach platnych, ale konia z rzedem temu kto znajdzie dobra prywatna szkole inzynierska czy przyrodnicza. Na Politechnikach i wydzialach scislych Uniwersytetow dobrych kandydatow ze swieca szukac, bo trzeba sie uczyc naprawde trudnych rzeczy, a perspektywy potem marne. O recenzje zagraniczne dobijam sie od lat. Przeszkoda formalna jest ustawa o jezyku polskim, ktora nie daje szans. Tu wystarczy kilka innych prostych ruchow. By the way, gdyby przemysl mial kontrolowac wydawanie pieniedzy to nie mielibysmy wiekszosci wiadacych wynalazkow, ktore powstaja jako by-product badan podstawowych (znany przyklad: internet - wymyslony w CERN przy badaniach na zupelnie inne tematy, takich naprawde zasadniczych przykladow sa tysiace). Wbrew pozorom rzadko w laboratoriach przemyslowych powstaja nowe, rewolucyjne rozwiazania, doskonali sie tylko i poprawia to co istnieje. Nie twierdze ze to zl, ale... Pozdrawiam SM Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: K Re: Wyższa pensja za powrót IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.06, 17:20 ... Decydująca jest ścieżka kariery. W naszych instytucjach naukowych jest ona nie do zrealizowania. To instytucje zamknięte, a pracujący w nich naukowcy to towarzystwo wzajemnej adoracji... Nic dodac, nic ująć !!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jac Re: Wyższa pensja za powrót IP: *.elblag.dialog.net.pl 04.06.06, 21:54 nie chodzi o to żeby władza państwowa płaciła. mają płacić inwestorzy, firmy, które chcą wprowadzić na rynek nowe technologie. niestety, zdaje się, że u nas jest to hamowane przez podatki i takie tam inne, a ostatnie doniesiania np. z giełdy są porażające. wszyscy się stąd wynoszą. zarówno firmy, jak i siła robocza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P. ha ha ha IP: *.aster.pl 04.06.06, 23:41 Ha ha ha, niech wrócą, to tam będą miejsca dla tych ,którzy chcą wyjechać !!! A swoją drogą taki pomysł mógł się zrodzić tylko w głowie małego PiSiorka ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: true ### Pomysł dobry a nawet bardzo dobry #### IP: *.icpnet.pl 04.06.06, 23:51 Jest jedno ale. W powrocie przeszkadza habilitacja. Faktycznie uzależniłbym pensję od ilości lat za granicą, równe szanse prawda? każdy może wyjechać! Również do prowadzenia projektu też każdy może startować! Rozwiązanie dobre, na pewno podniesie poziom konkurencyjności. Odpowiedz Link Zgłoś
xtheo7 Po co ? 05.06.06, 00:02 Bardzo piekny pomysl! Tylko po co ? Po diabla sciagac polskich naukowcow z zagranicy, zwlaszcza tych od "biotechnologii i nanotechnologii", poza wydatkami i podzialem w srodowisku, zadnych wymiernych kozysci to spoleczenstwu nie przniesie. Jakis palant w ministerswie wymyslil, ze jak sciagnie do Polski paru fachowcow z tytulami, to mu od razu wyrosnie setka super- startup'ow z najnowszymi technologiami ? Zeby byl w tym jakis sens, musi przedtem zostac stworzony pewien polityczny i ekonomiczny klimat, niezbedny dla powstawania nowych przedsiebiorstw high tech. Dopoki to nie nastapi, polscy naukowcy sa zmuszeni na produkownanie "do szuflady", a w najlepszym przypadku, na sprzedaz patentow i praw do wynalazku przedsiebiorca z zagranicy. A poki co, to dla zalosnie zgrzybialej, polskiej gospodarki, przedsiebiorstwo "high tech" to gorzelnie, kopalnie i wytapianie miedzianych drutow. Nawet jakby tu przjechala polowa MIT, to i tak to nic nie da, poki wokol campusu nie ma setki malych, a finansowo zasobnych przedsiebiorstw wyczekujacych na wszystkie nowe technologie i pomysly u progu instytutow. Odpowiedz Link Zgłoś
xtheo7 Re: Po co ? 05.06.06, 00:05 ... a jak im brakuje profesorow, to niech przyznaja tytuly prof.dr.schab Lepperowi i calej tej jego bandzie i juz po problemie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: student Re: Wyższa pensja za powrót IP: *.chello.pl 05.06.06, 00:21 to tylko zacheci mlodych do wyjazdu, bo widac ze to sie oplaca. Ci ktorzy wyjechali sa przez nasze panstwo traktowani lepiej niz ci ktorzy zostali. A naukowcy nie wroca, bo im w polsce nikt nie da srodkow na badania. To jest nieetyczne, niemoralne ale przedewszystkim strasznie glupie Odpowiedz Link Zgłoś
kaczakloaka Ja wrocilem!!!! NIie wracajcie!!! 05.06.06, 01:22 Wrocilem do Polski powodowany propozycja objecia stanowiska w polskiej instytucji naukowej. Po spakowaniu wszystkiego (meble, samochody, itd.) smignalem z radoscia z Massachusetts do Polski w celu przekazania moich doswiadczen mlodziezy w Polsce. W miedzyczasie popelnilem tzw. habilitacje w celu przystosowania sie polskich wymagan i zrezygnowalem ze swietnej pracy w USA. Po przyjezdzie do kraju okazalo sie, ze pozycja ktora mialem objac juz nie istnieje (I assume, thy were just kiddin') co zmusilo mnie do intensywnego poszukiwania zatrudnienia. Moje starania trwaly rok. Najlepsza oferta jaka otrzymalem byla pozycja techniczna za 1000 PLN. Byla to zreszta zarowno jedyna oferta jak i jedyna odpowiedz jaka otrzymalem na setki telefonow listow i rozmow. Po odwiedzeniu dziesiatkow tzw. polskich instytucji naukowych pozostaly mi w oczach nastepujace obrazy: 1. Piekne laboratoria w ktorych niz sie nie dzieje (po prostu stoja puste) 2. Bardzo madrzy naukowcy, ktorzy nie potrafia napisac przejrzystego artykulu 3. "Lista filadelfijska" - nie wiem co to jest, ale wiekszosc polskich uczonych o tym bredzi. 4. Absolutne lekcewazenie mlodych, zdolnych i ambitnych ludzi przez zgraje tzw. "profesorow" majacych po 4-6 publikacji w pismach z w. wspomnianej "Listy fladelfijskiej" Moje starania o prace trwaly rok i byly calkowicie bezkuteczne. Po roku, ktory uznaje za najbardziej ponizajacy w moim zyciu wskoczylem w samolot (zostawiajac wspomniane meble itd.) i powrocilem do USA. Prace znalazlem w ciagu tygodnia. O pensji nawet lepiej nie mowic bo nawet polski Premier umarlby z zazdrosci. Drodzy Koledzy naukowcy w USA. NIE WRACAJCIE!!!! Nie wierzcie w zadne obietnice i umowy. W chwili kiedy staniecie na polskiej ziemi staniecie sie "amerykanskimi niedorozwojami" and laughing stock dla tzw. polskich uczonych. Nauka polska wymaga glebokich zmian strukturalnych (m.in. rozwiazania PAN). Zmiany te jednak beda skutecznie blokowane przez niezwykle silne lobby pofesorskie i calkowicie skamienialy XIX-wieczny styl nauki polskiej. Jest w Polsce paru nowoczesnych i znakomitych naukowcow. Posiadaja jednak oni doswiadczenie i umiejetnosc poruszania sie w systemie, ktore kazdy polski naukowiec zatraca po trzech latach normalnosci w USA. Powrocilem do USA 8 tygodni temu i jedyna moja rada dla wszystkich mlodych i ambitnych ludzi, ktorzy chca w nauce cokolwiek zrobic jest: GET OUT OF THERE ASAP!! Odpowiedz Link Zgłoś
rraleighh Przepraszam, nie mogę się oprzeć ciekawości, 05.06.06, 03:06 jaką dyscypliną się zajmujesz? Odpowiedz Link Zgłoś
marenio123 Re: Ja wrocilem!!!! NIie wracajcie!!! 05.06.06, 20:48 Przygnebiajacy opis. Czesciowo zbiezny z moimi doswiadczeniami sprzed 8 lat, kiedy po doktoracie w Stanach i majac swiezutka pozycje tenure-track na top research university w NY dostalem od INS-u bilet na dwa lata do Polski ze wzgledu na wize J-1. W Polsce mialem oferte 600 zl za prace na konto malo sensownego kierownika jakiejs zapoznanej placowki PAN. Byla tez jednak druga strona medalu. Dostalem stypendium z lokalnego instytutu (bez zobowiazan dydaktycznych - dali warunki do pracy, interesowaly ich tylko publikacje), sporo research money z mojego uniwersytetu w USA na te dwa lata, potem duzego granta z amerykanskiej fundacji (dali mimo, ze nie spelnialem ich warunkow: obywatelstwo + praca w Ameryce) i finansowo bylo bardzo dobrze. Purchasing power 2x moja pensja w USA. Mimo tego nie wyobrazalem sobie, abym mogl zostac w swiatku gdzie (a) trzech-czterech ludzi w calej Polsce mowi moim jezykiem (b) kazdy drobiazg jest problemem (c) niewielu potrafi odroznic publikacje w top refereed journal od jakiejs bazgraniny w tygodniku (d) brak jest jakiejkolwiek stabilnosci finansowej (e) ludzie zra sie przy byle okazji. Po dwoch latach wrocilem do NY. Majac tenure nie wyobrazam sobie full powrotu do szarpaniny ale joint appointment z jakims polskim uniwersytetem moglbym rozwazyc. I to jest zapewne bardziej realistyczny pomysl na sciaganie brain power dzis niz uruchamianie suma 6K negatywnej selekcji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kijem w bagno Re: pomysl na sciaganie brain power - i tak dalej! IP: *.natpool2.outside.ucf.edu 06.06.06, 19:59 "marenio"... Coz, moze i zrobiles swoje Ph.D. na 'top research university' ale jak sie czyta Twoj post (kiepska polszczyzna wymieszana jak bigos w garnku z angielskimi wtraceniami) to robi sie troche niedobrze! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mikrob Re: Wyższa pensja za powrót... IP: 132.170.6.* 05.06.06, 00:32 "Alterparesie"! 6 tys. zlotych (czyli obecnie ok. 2 tys. $ USA) to nie jest "okolo polowa pensji najsmieszniejszego postdoca za granica). Czyli - wedlug Ciebie - "najsmieszniejszy post-doc" to ok. 48 tys. dolarow rocznie. Coz... znam w USA miejsca gdzie na komus kto zatrudnia sie jako "post-doc" placa 28, czy 30 tysiecy rocznie (a nie 48!). Poza tym - koszty zycia (szczegolnie mieszkania) tez sa tu nieco inne niz w Polsce! P.S. W wielu krajach naukowcy powracajacy z USA witani sa przyjaznie i z mniejszymi, lub wiekszymi preferencjami. Czesto tez oferuje im sie lepsze stanowiska. Zdarza sie wiec tez, ze budzi to pewne niezadowolenie "miejscowych". Zdarzylo mi sie podczas mojego pobytu na Taiwanie slyszec narzekania na fakt, iz prawie wszystkie dostepne stanowiska profesorskie sa oferowane tym, ktorzy wracaja z amerykanskimi dyplomami lub/i po krotszej, lub dluzszej pracy naukowej w Stanach... Odpowiedz Link Zgłoś
kropek_oxford Buhahaha! I ta wstrzasajaca placa - "az" 1000 05.06.06, 00:55 funtow na miesiac. A jakie warunki, jakie naklady? Kolejny poroniony pomysl PiSuara:))) Odpowiedz Link Zgłoś
dwie_szopy_jackson Re: Wyższa pensja za powrót 05.06.06, 01:27 Pomysłodawcy tego projektu chyba nie zdają sobie sprawy z tego, że nie wystarczy samo sciągnięcie naukowca, nalezy mu zapewnić również zaplecze do pracy na odpowiednim poziomie. O tym juz nie pomysleli. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pi Re: Wyższa pensja za powrót IP: *.econ.northwestern.edu 05.06.06, 01:38 Wszyscy wiemy, że głównym problemem jest ,klub oldboyów' który nic nie robi. Rząd zamiast oferować wyższe pensje repatriantom powinien zreformować system. Habilitacja jest niepotrzebną barierą. Naukowcy powinni być wynagradzani zgodnie z publikacjami/osiągnięciami a nie w zależności od pozycji w łańcuchu pokarmowym danego wydziału czy instytutu. Niestety ci bardziej zaradni pracują już na zachodnich uczelniach i pewnie nieprędko wrócą. Myślę, że marazm może przerwać pojawienie się większej grupy ludzi wiedzących jak pracuje się w dużych ośrodkach akademickich. O ile da się zdusić i zakrzyczeć jednostki, to z kilkoma osobami które współpracują i mają wspólne granty nie jest już tak prosto. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ZXC HUH?? Przecież to zachęca do wyjazdu... IP: *.kom / *.os1.kn.pl 05.06.06, 01:54 ... ponieważ w dalszej perspektywie (czyli po ewentualnym powrocie) daje większe zarobki. Odpowiedz Link Zgłoś