Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Kto z was zmienił pracę...i żałuje?

    IP: *.chello.pl 30.08.06, 16:48
    Pracowałem kilka lat w jednej firmie, zarobki nie wielkie, brak mozliwości
    rozwoju, z drugiej strony zaś pewna i bezpieczna, miałem tam wyrobiona
    pozycję. Diabeł mnie podkusił aby zmienioć pracę na ,,lepszą". co prawda
    zarobki nie były znacznie lepsze, ale miałem możliwośc rozwoju w renomowanej
    zachodniej korporacji. Zastanawiałem sie czy porzucac bezpieczne gniazko, ale
    powiadja - kto nie ryzykuje ten nie zyskuje. Opuścilem stare śmiecie z
    przekonaniem , ze szczęście się usmiechnęło i...to był mój największy bład!
    Pracuje w okropnej atmosferze, pod presja, że jesli nie osiągnę wyniku to
    wylece, tragiczne stosunki międzyludzkie. Codziennie wychodze z pracy z bólem
    brzucha w nerwach. W między czasie szukam innej pracy, niestety na razie bez
    skutku. Nie potrzebnie ryzykowałem, nie potrzebnie opuscilem bezpieczną
    posadę. To był błąd i chyba nie do naprawienia. Czy ktoś z Was też pożałował
    zmiany pracy ?
    Obserwuj wątek
      • Gość: Nulla Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.06, 13:36
        Też tak mam. Zmieniłam prackę z małej firmy, skuszona większa pensją (jak się
        okazało niewielką), możliwością rozwoju i samodzielnym stanowiskiem w
        firmie "P". I tyle było dobrego. Po 3 miesiącach próbnych dostałam umowę na
        czas określony z tym, że ... w zupełnie innej firmie, którą mam dopiero
        rozkręcić :-O Okazało się, że jeden z szefów "P" dla kaprysu swej małżonki,
        która chciała mieć własny biznes, założył jej firmę a kilku pracownikom z "P"
        złożył propozycje "nie do odrzucenia" rozkręcana "C". Po 3 miesiącach próbnych
        musiałam wziąć co było :( Teraz pracuję w jakiejś starej kamienicy, gdzie nie
        mam nawet telefonu ani faxu - jeśli moja praca wymaga kontaktowana się ze
        światem muszę robić to na własny koszt z własnej komórki. Nie wspomnę o braku
        serwisu sprzątającego :( I też szukam innej pracy ...
      • Gość: Annica Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? IP: *.crowley.pl 31.08.06, 15:19
        Witaj w klubie.
        Mam zbliżoną do Ciebie sytuację.
        Zmieniłam pracę i też żałuję tego ogromnie. Przez pierwsze 1,5 miesiąca byłam
        całkowicie załamana.

        Teraz juz jest troche lepiej - przywykłam, poznałam nowych ludzi, poczułam, ze
        nie jestem już tu taka sama, nauczyłam się nowych zasad.
        Ale zadowolona w dalszym ciągu nie jestem.

        Co robić? Ja uznałam, że najlepiej trochę przeczekać.
        W pierwszej chwili chciałam od razu szukać innej roboty, chodzic na jakieś
        rozmowy kwalifikacyjne, wysyłać aplikacje itp.
        ale znajomi mi na szczęście przetłumaczyli, że polegnę na pytaniach "Dlaczego
        Pani chce zmieniać pracę? Przecież Pani dopiero ją zmieniła?
        Jaką mamy gwarancję, że Pani się będzie podobało u nas?".

        Jestem tu już 5 miesięcy i tak jak juz pisałam jest ciut lepiej.
        Zamierzam odczekać jeszcze jakieś 4-5 i dopiero wtedy zacząć się rozglądać.

        Moim zdaniem grunt to nie działac pod wpływem emocji - tylko spróbować się
        dostosować (nawet chwilowo) do wrogiego otoczenia.
        Poza tym pomyśl, że nawet jeśli ta praca to najwiekszy niewypał to masz szansę
        się czegos tu nauczyć, podpatrzyć, jak inni pracują.
        Trzeba wierzyć, że następnym razem będzie lepiej. Ja w to wierzę:)
        • Gość: gość Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? IP: *.crowley.pl 07.09.06, 12:59
          zawsze możesz powiedzieć, ze okazało się, że dostałaś inne warunki niż się
          umawialiscie, i już, a że ju pozostawilas poprzednią prace, zeby nie zostac bez
          srodków do zycia...pracujesz chiwlowo tu..
      • Gość: Gocha Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? IP: *.chello.pl 04.09.06, 13:42
        jestem w bardzo podobnej sytuacji. Siedziałam bezpiecznie przez kilka lat w
        jednej firmie. z przyczyn obiektywnych zmieniłam prace na lepszą. niestety nie
        spodobałam się nowemu pracodawcy. Nie przedłużył ze mną umowy po okresie
        próbnym i dzisiaj jestem bezrobotna.
        • Gość: ja też Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.06, 12:14
          >niestety nie spodobałam się nowemu pracodawcy. Nie przedłużył ze mną umowy po
          okresie
          > próbnym i dzisiaj jestem bezrobotna.

          Ech... to samo przerobilem. Uciekłem z deszczu pod rynnę, stara praca była na
          etapie "restrukturyzacji" a nowa miała byc taka cudowna... Okazało się to
          totalnym niewypałem (spędziłem ponad rok na bezrobociu).
          Ale mimo wszystko nie żałuję, dziś jestem trochę mądrzejszy.
          I lepiej żałować, że się nie udało, niż że się nie spróbowało!
          • Gość: Załamana :(( Wiem coś o tym... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.06, 21:26
            Ja zmieniłam pracę, bo szef mnie wk.urwiał... Japiszon i w ogóle chamski TYP.

            Teraz od ponad pół roku mam nową pracę i... szef mnie też wk.urwia - presja na
            wyniki itd.

            Kiedy się budzę rano, to mam uczucie, że znowu stracony dzień przede mną. Po
            kawie i śniadaniu zamiast iść i się ubrać... kładę się z powrotem do łóżka -
            nastawiam budzik na "za pół godziny" i zamykam oczy...

            POMOCY!!!!!!!!

            Pracy szukam w dalszym ciągu, ale nie wychodzi mi to za bardzo.
            Zaczynam tracić nadzieję, że znajdę coś fajnego :((

            Pozdrawiam wszystkich poszukujących swojego miejsca w tej parszywej rzeczywistości

            • Gość: horhe Re: :(( Wiem coś o tym... IP: *.net.autocom.pl 07.09.06, 08:56
              A mnie sie udało. Też sytucja pod koniec mojej starej pracy była do bani :
              wyniki, kasa, i dlaczego tak mało ( nieważne ile godzin pracowałem) .Pewnego
              dnia powiedziałem dziekuję odchodzę. Posiedziałem na wolnym trzy miechy
              AKTYWNIE szukając pracy i ją mam .Dobra, niestresujacą z godziwą zapłatą ( jak
              na polskie realia). Pozdrawiam wszystkich szukających pracy i życzę sukcesu
              oraz wytrwałości.
            • Gość: pol Re: :(( Wiem coś o tym... IP: 213.17.162.* 07.09.06, 12:26
              Fajna praca co to znaczy??? Slowo fajna zle sie kojazy i jakos nie moge sobie
              wyobrazic jak mozna go uzyc w stosunku do pracy. To slowo dobre dla dziecka a
              nie osoby doroslej, dlatego pozdrawiam MALA DZIEWCZYNKE!!!
              • Gość: heidi Re: :(( Wiem coś o tym... IP: *.petrus.com.pl 07.09.06, 15:13
                to moze zaproponuj jakąś alternatywę dla slowa "fajna"? Bo mi to slowo nie
                kojarzy sie źle, też mogę powiedzieć że mam fajną pracę.
          • Gość: pol Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? IP: 213.17.162.* 07.09.06, 12:23
            Swiete slowa - tak sie cosik zmienia nawet na gorsze ale czlowiek sie
            przynajmniej nie nudzi!!!
            Mnie przekonal pewien staruszek do jednego i trzeba mu dac wiary:
            Do pracy nie chodzimy tak naprawde po pieniadze, ale po to aby sie spotykac z
            zyciem,ludzmi takimi samymi jak my.To nasz krzyz i wcale nie najgorszy.
            Majac wybor oboz koncentracyjny lub prace w demokracji co bys wybral?
            To my mamy problem ze soba a nie inni z nami. Najwiekszym naszym wrogiem nie
            jest twoj wspolpracownik czy szef, lecz ty sam.To ty sie ponizasz i dajesz sie
            krzywdzic, lub uwazasz cos za krzywde.
            Gdyby nam niczego nie brakowalo wcale nie chcielibysmy zyc, rozmawiac, spotykac
            sie.Zamknelibysmy sie w sobie i tyle. Ile w nas jest alienacji to tylko my sami
            wiemy.
            Mnie zycie nie rozpieszczalo i wiem ze im ciezej tym lepiej,przynajmniej
            pozniej.
      • Gość: Sławek Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? IP: *.231.udn.pl 07.09.06, 00:39
        Już rok siedzę na bezrobociu. Po takiej zamianie. Przeżarłem kredyt. Spadłem na
        dno. Mam wykształcenie......byłem kierownikiem. Zachciało mi się czegoś
        lepszego. I żałuję ......nawet nie wiesz jak.
        • Gość: popieram Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.06, 08:39
          mam to samo, depresja totalna i niechec do wszystkiego, codziennego porannego
          wstawania, ludzi itp, itd...
        • Gość: pol Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? IP: 213.17.162.* 07.09.06, 12:32
          Dlugo sie bedziesz nad soba uzalal.
          Widze ze to ze nie masz pracy to chyba jakas tragedia.
          Dowiedz sie ze dotyka to wielu z nas.
          Chcesz byc w depresji to badz, chcesz sie zabijac - to sie zabijaj.
          Tylko czy to pomoze Ci znalesc ta deske ratunku przed rzeczywistoscia, czyli
          upragniona prace.
          Dla mnie praca to nie Bog - i zaden dobrobyt.
          Nie pekaj ten okres jest po cos w twoim zyciu, wszystko ma sens!!!
      • Gość: izanna Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.06, 01:25
        Pięć lat pracowałam w pewnej firmie z pełnym oddaniem i poświęceniem. I cóż...
        Nie przedłużono mi umowy. Następną pracę znalazłam nadspodziewanie szybko,
        bo w dwa tygodnie,ale... z dużo gorszą pensją (zamiast 1700- 1000zł ), dojazd
        trzy razy dłuższy,zakres obowiązków o 1/3 mniejszy. Dlatego szukam pracy cały
        czas, już cztery miesiące, ale tym razem marnie mi idzie. Do tego wszystkiego
        okazało się,że atmosfera w obecnym miejsu jest o niebo lepsza niż w mojej
        pierwszej pracy-nowy zespół dotarł się, nie ma mobbingu i mam czas na prywatne
        życie. I teraz jestem w kropce: szukać pracy dalej, czy nie szukać? Na
        dodatek "wpadłam" na to forum :-) i lęk przed tym na co mogę trafić rośnie.
      • Gość: miau Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? IP: *.aster.pl 07.09.06, 02:16
        a ja nigdy nie bede żałować. To było coś okropnego, łącznie z awaturą, kiedy
        chciałam wyjść do toalety. Zrezygnowałam z pracy, nie więdząc co dalej. Teraz
        mam pracę, którą kocham i która sprawia mi satysfakcję. Nigdy nie należy
        żałować takich kroków. Zawsze jest lepiej. Pozdrawiam wszystkich
        niezdecydowanych
        • Gość: pol Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? IP: 213.17.162.* 07.09.06, 12:39
          W pelni popieram u mnie tez tak bylo. Strach zawsze jest ale jak sobie
          uzmyslowisz ze najgorsza rzecza jaka moze cie spotkac to tylko smierc - decyzja
          wydaje sie szalenie prosta.
          Bez ryzyka nie ma zycia - wiem ze to takie lekkie,blache stwierdzenie i wydaje
          sie ze nie ma nic z rzeczywistoscia wspolnego ale niestety prawdziwe.
          Decyzje nie podjete sa decyzjami!!!
      • Gość: ssacrac Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? IP: 212.244.141.* 07.09.06, 06:16
        Ja nie zmieniłem pracy ale byłem blisko, dogadałem się z przyszłym pracodawcą
        że bedę pracował popołudniami na okresie próbnym, robiłem w ten sposób 1,5
        etatu w dwóch firmach. W tym czasie zrobiłem wywiad środowiskowy jak jest w
        nowej firmie, okazało się że mam dużo lepiej w pierwszej pracy. Sam
        zrezygnowałem.
        Może akutat takie rozwiązanie jest dobre podczas zmiany pracy.
        Pozdrawiam
        • Gość: Alis Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.06, 07:05
          Ja mialam podobną propozycję. Wtedy wydało mi się bez sensu pracować na 1,5
          etatu poza tym byłam zdecydowana, że pracę chcę zmienić. Teraz żałuję. Bo
          prawdopodobnie po takiej próbie zdecydowałabym, że zostaję w starej pracy. W
          ktorej była przede wszystkim świetna atmosfera. W nowej pracy pod tym względem
          jest fatalnie. Ale dużo się tu uczę. Zamierzam więc wytrzymać rok a potem
          uciekać bogatsza o nową wiedzę.

          Pozdrawiam
          • Gość: kasia5223 Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? IP: 62.233.150.* 07.09.06, 13:11
            Ja też chciałam wyzwolić sie z nicnierobienia i opusciłam jak kamikadze
            firme.Mało tego po 1,5 roku wypłacali wysokie odprawy(!!!). Ale teraz jestem o
            wiele bogatsza, wiele zrozumiałam, poznałam wielu nowych ludzi, wiele wiele
            nowych doświadczeń. Byłam rok bez pracy, jestem dobrze wykształcona. Tamte
            czasy to było sanatorium a teraz szef palant jak wielu, stuknięta sekretarka
            ale chrzanie ich, uwierzyłam w siebie, jestem silna i przestałam sie bać. Wtedy
            bałam sie 15 lat(bo małe dziecko itd ble ble) i wiele przez to straciłam.
            Walczymy, do przodu i mimo wszystkiego nie dajmy się!Uwierzcie ta odwaga i
            ryzyko daje siłe i nadzieje!
        • Gość: pol Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? IP: 213.17.162.* 07.09.06, 12:46
          Dobre ale ilu pracodawcow sie na to zgodzi i ile czasu potrzebujesz aby
          objektywnie okreslic roznice pomiedzy swoimi pracami.
          To proste w teorii ale w praktyce nie zawsze wychodzi.
          Ja pracuje w swojej firmie i gdybym przez 1 miesiac pracowal w niej to pewnie z
          niej bym zrezygnowal.Dalekie dojazdy, dziwne srodowisko. Ale pracuje juz 1rok i
          stale ta praca moze mnie czyms zadziwic. Naprawde pierwsze wrazenie nie byloby
          obiektywne. To jest sposob tylko dobry dla skrajnych przypadkow, latwych do
          wychwycenia. A zycie nie jest ani dobre ani zle - to mieszanka wszystkiego!!!
        • Gość: marcin.k Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? IP: *.krus.gov.pl 07.09.06, 13:56
          ja właśnie mam nadzieję w podobny sposób sprawdzić się u nowego pracodawcy.
          Obecnie jestem kierownikiem kilkunastoosobowego zespołu (administracja
          publiczna)- zarabiam średnio około 2300 zł netto + samochód i telefon, ale
          dostałem się na aplikację adwokacką i chętnie przeniósłbym sie do jakiejś
          kancelarii prawnej. Nie wiem jednak czy zarobie więcej. No i tu jest to dosyć
          pewna praca.
          • kruszynkax do marcina 07.09.06, 15:29
            a moze zalatwilbys mi prace w tej administracji?
            ja mam paiery w porzadku, 2 uniwerki skonczone, moze daloby sie mnie gdzies
            wcisnac?
      • nameja Kiedys byłam salową, teraz jestem nauczycielką 07.09.06, 07:38
        To było dawno, po zajściu w ciążę w liceum, kontynuowałam naukę ale już
        pracowałam i to ciężko, fizycznie. Po urlopie (na którym cały czas się uczyłam)
        wróciłam jeszcze do szpitala ale po wakacjach już miałam pracę w szkole.
        Cieszyłam się, oczywiście, inny prestiż, inna praca, zarobki wtedy były
        podobne, mała różnica. Po jakims czasie (choć lubiłam nową pracę i dotąd lubię)
        zaczęłam doceniać tzw. spokojną głowę. Tam, choć dyżury były po 12 godzin, po
        pracy NIC MNIE NIE OBCHODZIŁO! Mogłam skupić się na czasie wolnym, niczego nie
        musiałam przygotowywać na potem, pisać, sprawdzać..Tęskniłam do posprzątania
        korytarza i kontaktu z pacjentami. Nie mogłam zostac pielęgniarką, bo szkoła
        pielęgniarska pracowała zbyt długo w stosunku do godz.pracy żłobka i nie
        mogłabym odbierać małego. Na każde zajęcia w nowej pracy musiałam być dobrze
        przygotowana i umiec sobie radzić z uczniami w trudnej dzielnicy miasta. Teraz,
        po 17 latach oczywiście nie zamieniłabym się, bo zarobki diametralnie się
        różnią (tylko w przypadku nauczycieli z dużym awansem) ale fajnie było wyjść z
        pracy i zapomnieć:)
      • Gość: zgredu Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.06, 08:55
        Heh, pytanie. W ciągu 5 lat pracuję w 3. firmie. W pierwszej pracy - zaraz po
        studiach - były dobre zarobki i bardzo zła atmosfera. Może dlatego, że była
        straszna dysproporcja pomiędzy Paniami i facetami i nacisk na "realizację planów
        biznesowych", nierealnych zresztą. Pomimo tego podobało mi się, bo robiłem to co
        lubiłem i umiałem. Niestety po upływie roku w ramach "restrukturyzacji"
        zlikwidowano mi etat, a ja dostałem propozycję nie do odrzucenia - albo zmienię
        stanowisko, albo wypad. Nie chciałem być akwizytorem, więc podziękowałem. Co
        prawda od początku wiedziałem, że mój etat jest przeznaczony do likwidacji,
        ale... chyba sie łudziłem, że "jakoś to będzie".
        Potem byłem bezrobotnym.
        Potem "załapałem się" do kolejnej roboty za żenująco małe pieniądze - płaca
        minimalna, budżetówka niestety. Praca była odpowiedzialna, warunki techniczne
        fatalne (muzeum techniki nie ma takich eksponatów), ale za to atmosfera między
        ludźmi wspaniała.
        Niestety stwierdziłem, że za płacę minimalną żyć się nie da i postanowiłem pracę
        zmienić. Teraz pracuję - o przepraszam, pracuję to za dużo powiedziane - jestem
        zatrudniony w firmie, gdzie czuję się jak piąte koło u wozu, co wynika z
        totalnej niemocy szefostwa we wprowadzaniu zamierzeń w życie. Zarobki mam trochę
        wyższe niż poprzednio, choć i tak nędzne - w stosunku do mojej pierwszej pracy
        to zaledwie jakieś 2/3. Miało być super, a wyszło jak zwykle.
        W każdej z poprzednich firm pracowałem ok. 1,5 roku. W obecnej właśnie minęło
        półtora roku, a ja... znów szukam pracy ;)
        Po prostu czuję, że marnuję tu swój czas. Robota jest dla małpy, nie pociąga
        mnie w ogóle, szefostwo to stare niereformowalne zgredy, wszelkich nowinek czy w
        ogóle zmian boją się jak ognia, a te nieustające wojenki i napuszczanie ludzi na
        siebie wpędzają mnie w przygnębienie.
        Nie chcę rozmieniać się na drobne, coraz poważniej myślę o wyjeździe na Wyspy.
      • Gość: Waldzio Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? IP: 83.238.215.* 07.09.06, 09:06
        Witam tak mialem dobra prace ale jak kazdy gdy cos osiagnie chce miec wiecej,
        ja wyzej juz nie moglem pojsc kasa byla nawet ok do pracy jakies 1 km,
        wyrobiona pozycja szef a raczej 2ch w miare "normalni" mialem od nich prawie
        wszystko, potrzebowalem kase na mieszkanie -dali tzn pozyczyli na samochod tez.
        Pytacie dlaczego zmienilem - brak szacunku do pracownikow nie tylko do mnie
        praca od 5 rano do.. tzn miala byc do 15 a byla czasem do 22 to troszke duzo
        jak na 1800 zl na reke a kwicie 1200 zl brutto. Lubilem ta prace ludzi ale po
        jakims czasie zostalem prawie sam starzy pracownicy odeszli tzn ci co mieli
        troszke w glowie i znali jezyk wyjechali ale myslalem ze jak przejme ich
        obowiazki to cos sie poprawi przynajmniej finansowo no niestety NIE ale szef
        tak nowy samochod ale kasy nie ma owszem ma firme wiec go stac ale jak ktos
        kupuje autko za 270,000 zl i mowi ze nie ma kasy to szlag czlowieka trafia.
        Poszedlem na urlop potem L4 i mam nowa prace hmm a nowa praca to: dzial
        logistyki w duze spolce z udzialem gminy praca spokojna 7-15 totalny luz ale
        nie ma rozy bez kolcow odleglosc zamaist tych 2 km jest 50 km kasa to co na
        papierze to na reke wszystkie dotatki itp owszem balem sie nowosci ale warto
        zaryzykowac - wiem jedno kasa i ukl z szefem to nie wszystko jak brakuje
        szacunku pozdrawiam
        • Gość: niezbyt.młoda Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? IP: *.aster.pl 07.09.06, 10:08
          Miałam sporo prac. Jedne w wyuczonym zawodzie, inne wynikajace z sytuacji
          domowej (małe dzieci). Szefowie RÓZNI. Tak bym to napisała w wielkim skrócie.
          Posada nauczycielki (też była) z trudnymi dziećmi bardzo mi sie podobała. Gdyby
          nie szefowa (dyra okrutna, zeby tylko dla nas. Ona była okrutna dla dzieci!!!)
          byłoby pięknie do dziś.
          Teraz mam pracę przez wielu nie chcianą, nie tolerowaną i nie lubianą (może z
          niewiedzy) a ja ją lubię z wielu względów. Jest to MLM. Ma MLM pewien poważny
          mankament "na progu" ale potem już z górki. Ten mankament to sporo pracy przy
          (na początku) minimalnych zarobkach. Potem jednak SIĘ zmienia. Tu właśnie
          dostanę (wypracuje sobie. Dostać to można w łeb w ciemnej uliczce) porządną
          emeryturę. Wypracowana przez lata PRAWDZIWA emerytura...hmmm, jakby to
          powiedzieć. Jeśli przez lata b. dobrze płacili ale zasadnicza była mała. Reszta
          to niezaliczane do emerytury premie... Gdy mąż na rok miał przerwę w pracy
          (zabrakło zleceń) - "jechaliśmy" tylko na moich.
          Jeszcze jedno: TU mam komfort pracy z ludźmi, których lubię - ze wzajemnością.
          A to się liczy. BARDZO.
          Kończę już, bo widzę, ze sie zaczynam rozkręcać. To "niebezpieczne" ;-)).
          Pozdrawiam
          A.
      • Gość: simon Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.06, 09:22
        Ja pracowaŁem w wielkiej korporacji jednak pracodawca zdecydowaŁ o
        przenieiseniu spóŁki do innego miasta i miaŁem wybór albo przeprowadzka albo
        rezygnacja z pracy. WybraŁem to drugie ze względu na dom i rodzinę. Bez
        większego trudu znalazŁem nową pracę u tzw. "polskiego biznesmena" lidera na
        rynku w swoim sektorze, zdobywcy wielu prestiżowych nagród między innymi "Lew
        wśród pracodawców". Jak się okazaŁo potęga jego wynikaŁa z wyzysku ludzi
        ponieważ pracowali po kilkanaście godzin dzienne oczywiście bez dodatkowego
        wynagrodzenia. Ja chcąc wprowadzić nowego procedury - takie jakie znaŁem z
        poprzedniej firmy - zostaŁem potraktowany jako wróg publiczny nr 1. Po
        miesiacu "prezes" zmieniŁ koncpecję rozwoju mojego dziaŁu i zwolniŁ mnie. Teraz
        pracuję w firmie z zagranicznym kapitaŁem i jestem bardzo zadowolony z tego że
        nie muszę pracować dla "polskiego szefa". Zaintersowanym chętnie podam nazwę
        firmy aby ich ostrzec przed podjęciem tam pracy.
        • ponury_drwiacy_szyderca Podaj :) 07.09.06, 09:34
          Chętnie się dowiemy :)
          • Gość: majka Re: Podaj :) IP: *.internet.radom.pl 07.09.06, 09:53
            A ja pracuję w hipermarkecie na kasie i jestem bardzo zadowolona bo to bardzo
            kreatywna praca.
            • Gość: Basia Re: Podaj :) IP: 213.42.21.* 07.09.06, 10:01
              Oj, Majka, to sie posmialismy
        • Gość: Aga Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? IP: *.adm.uni.wroc.pl 07.09.06, 11:45
          Pracowałam w wielkim banku w wielkim oddziale w wielkim mieście, miałam wielkie
          plany sprzedażowe i wielce ambitnego szefa, pracującego na swoje wielkie
          penscj, z równie wielkimi możliwościami mobbingu, które był tolerowane również
          na szczeblu regionalnym. Miałam małą pensję z mozliwością wielkich premii
          uzaleznionych od wyników. jeśli nawet udało się "zapiąć" kwartał, następny plan
          był min. o 50% większy, a premia za kwartał była przyznawana w drugim miesiacu
          następnego kwartału, kiedy poprzedni był już historią. Każdy dzień
          rozpoczynałam bulem brzucha i myślami czy szefowa będzie miała dobry nastrój bo
          tylko od tego zależało czy w pracy da się przeżyć. pracowałam po 10 godzin w
          karcie wykazujac 8 - trochę dla świętego spokoju. Materiały biurowe kupowałam z
          własnej pencji, tak zresztą jak wizytówki bo oddział moszczędzał koszty - ich
          niski poziom wpływał zbawieniie na roczną premię szefa.Dzięki dobrym wynikom
          zostałam menadżerem - i rozpoczeło się piekło do potęgi N. czyli praca od 8 do
          20, z sobotami, z telefonami do domu nawet o 22 -ozywiście bez zmiany pencji
          podstawowej bo o tym decydował inny szef szefów niż ten o samym stanowisku. Po
          pół roku odpuściłam - przeszlam do firmy państwowej gdzie pracuję 8 godzin,
          wszyscy sa sympatyczni, nie ma planów więc nie ma presji wynikowej. Jestem w
          domu o narmalnej godzinie, mogę odebrac dziecko z przedszkola - a moja pensja
          taka jak w banku, wprawdzie bez mżonek o wielkiej premii, która i tak nie
          rekompensuje spokoju i atmosfery. Moja rada wyciągnięta z tej lekcji - nie dać
          się poniżać i odebrać sobie najlepszych lat życia za kilka stówek kwartalnie
          wypracowyanych w męce i stresie być moze prowadzącycm do choroby.
          • Gość: pol Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? IP: 213.17.162.* 07.09.06, 13:01
            Tak jest - zdrowie ponad wszystko.
            to nasze zycie jest troche dziwaczne: najpierw pol zycia gonimy za pieniedzmy
            nie patrzac na zdrowie a potem pol goniadz za zdrowiem nie patrzac na pieniadze.
            Moze by to mozna jakos zrownowazyc.
            Wrzody na zoladku to duzy problem. Nerwy czy warto tego uzywac, co tak naprawde
            nie istnieje!
        • miecia3 Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? 07.09.06, 14:19
          ja chcę wiedzieć :)
      • Gość: efj Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.06, 09:51
        Zmiana pracy z firmy państwowej na prywatną to poprostu głupota.W firmie
        prywatnej(np. 1-osobowej) bo nie mogłeś znaleźć innej pracy, musisz być alfą
        i omegą ,musisz znać wszystkie przepisy i ustawy i nie wolno Ci się
        pomylić.Urzędników jest rzesza, ministerstwa pękają w szwach, cudowna
        odpowiedzialność zbiorowa.
        Problem polega na tym jak się dostać na państwową cieplutką dożywotnią
        posadkę bez koneksji.
        • Gość: e06 Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? IP: *.eia.pl 07.09.06, 10:10
          A ja zrezygnowałam z pracy w szkole. Dobre liceum, bezstresowa praca, byłam w
          grupie tzw trzymającej władze. A mogłam tam pracować do emerytury. A wszystko
          przez to,ze miałam uczucie ,ze tkwie w jakims skansenie a tam na zewnatrz życie
          kwitnie. No i zobaczyłam....
          • Gość: szklo Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? IP: 213.17.162.* 07.09.06, 13:09
            Przejrzalas jednym slowem czyli dojrzalas i o to chodzilo.
            Zuch dziewczyna - przynajmniej odwaznie poszlas droga duchowego wzrostu.
            Musze Cie pocieszyc do szkoly nie jest tak trudno sie dostac.Moze jeszcze raz
            sprobujesz?
        • Gość: znawca tematu Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? IP: *.cust.tele2.it 07.09.06, 10:12
          ja sie dostalem na cieplutka posadke w urzedzie za calkiem niezle pieniadze
          2000 netto. ale co z tego jak tone w papierach podliczam cyferki a i szefostwu
          zmieniaja sie koncepcje o 180 stopni do 2 razy w tygodniu. Wierzcie mi nie
          jestem zachwycony i szukam czegos innego - czy jestem wariatem>?
          • Gość: pol Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? IP: 213.17.162.* 07.09.06, 13:12
            Nie jestes wariatem, tyle ze w wiekszosci firm tak jest. Chyba trzeba potrafic
            to akceptowac i sie tym nie przejmowac. Podobno najwiekszy problem jest z
            pracownikami tymi bardziej wrazliwymi. Ty jestes taka osoba ale nie wariatem.
            Nie pekaj, wielu to przetrzymalo i tobie sie uda!!!
        • Gość: pol Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? IP: 213.17.162.* 07.09.06, 13:06
          Tak to cieplo to nawet uszami wychodzi. To dobre dla kobiety w ciazy.
          Pewnie ze taka praca jest dobra, ma wiele zalet.Ale skad wiesz ze inne nie maja
          zalet rownie dobrych. To czy praca jest dobra czy zla to tylko od ludzi zalezy.
          I tym samym od nas!!!
      • Gość: fantomas Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? IP: *.koelner.pl 07.09.06, 10:12
        ja zmienilem prace ze wzgledow zarobkowych i tego nie zaluje bo mialem 600, a
        mam 1200, firma duza ciagle sie rozwija, ale nie zawsze czuje sie tu dobrze.
        ZERO atmosfery, cisza i grobowe miny, kazdy robi swoje, w poprzedniej pracy
        wszyscy znali sie na wylot bylo troche plotkowania o tym co kto wczoraj robil,
        a tu nic tajkiego szie nie dzieje, tzn wiecej rozmawiam z ludzmi z innych
        dzialow niz ze swojego
        Jednak kasa to nie wszystko,ale bez niej bardzo zle, sa dni ze zaluje a sa ze
        nie i tak w tym rozdarciu poki co pracuje i na razie nie rozgladam sie za
        niczym innym
      • Gość: Piotrek Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? IP: *.crowley.pl 07.09.06, 10:12
        Ja przez rok pracowałem w prywatnej prężnej firmie, gdzie dostawałem przyzwoite
        pieniądze, ale atmosfera była tragiczna-codzienne kłótnie o pieniądze i
        wytykanie błędów(nie zawsze zawinionych), dupek nieprzeciętny, tępo ogromne -
        nie wytrzymałem i przeniosłem się na państwowe - za większe pieniądze, mniej
        godzin pracy. Problem: nic tu nie robię! Czasem cały dzień przesiedzę i nic nie
        zrobię. Tragedia. Więc szukam czegoś nowego. Mam nadzieję, że jak znajde to nie
        będe żałować. Pozdrawiam
        • Gość: pol Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? IP: 213.17.162.* 07.09.06, 13:19
          ja mam tak samo.Wiele razy mysle ze marnuje czas wiec probuje go nie marnowac.
          Mam w robocie lutownice czesci do montarzu elektroniki i naprawiam co leci w
          tej mojej robocie oczywiscie za ekstra pieniadze. Mam internet, komputer wiec
          ksiazke napisalem, teraz ja prubuje opchnac.Dla mnie ta praca to wyzwanie aby
          sie nie nudzic.Naprawde sie rozwijam i to ja decyduje w ktorym kierunku. Teraz
          ucze sie do egzaminu CAE aby miec swistek jakby moje zdolnosci jezykowe mialy
          sie kiedy przydac w zyciu.Taka robota jest super!!!
          • Gość: tomek Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? IP: *.crowley.pl 07.09.06, 13:23
            próbuję..., oddaj lepiej książkę do korekty :)
      • panisiusia Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? 07.09.06, 10:17
        Niepotrzebnie też boisz się pisania łącznego "nie" z częściami mowy innymi niż
        czasownik :)
      • irys38 Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? 07.09.06, 10:44
        Pracowałam na stabilnej państwowej posadzie w przeuroczej atmosferze. Dostałam
        propozycje ambitnej i rozwojowej pracy za ponad dwukrotnie wyższą pensję, ale
        tylko na umowę zlecenie. Bardziej niż kasa (ale to oczywiście też) skusił mnie
        rozwój, szkolenia i ambitne zadania. Złożyłam wypowiedzenie, a po miesiącu tej
        nowej pracy okazało się, że rozwiazują mój dział, mogę zostac, ale za śmieszne
        grosze. Podkuliłam ogonek i poprosiłam o ponowne przyjęcie w starej. Wróciłam i
        zaczęłam się rozwijać na nowo w starej firmie. Straszne było to zamieszanie,
        ale teraz mam lepiej. Żałuje tylko, że nie wzięłam urlopu czy czegos takiego,
        bo staciłam ciągłośc pracy itp.
        • Gość: kiddox Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? IP: 194.187.112.* 07.09.06, 10:54
          A ja wyjechalam za granice. W Polsce wyscig szczurow, 10 miejsc dla
          praktykantow a 1000 chetnych. Zarabiam sporo wiecej niz moi znajomi w Polsce, a
          poza tym atmosfera w pracy jest bardzio luzacka. Nie wiem czy chcialabym w
          Polsce pracowac po tych waszych wszystkich przeczytanych komentarzach.
          • Gość: :-) Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? IP: *.ztpnet.pl 07.09.06, 14:35
            > Zarabiam sporo wiecej niz moi znajomi w Polsce

            Liczy sie sila nabywcza. Jesli po uwzglednieniu tego wychodzi, ze wiecej, to gratuluje! :-)
        • Gość: pol Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? IP: 213.17.162.* 07.09.06, 13:21
          Podziwiam i gratuluje szczescia!!!
      • Gość: kane to zmień jeszcze raz IP: *.compower.pl 07.09.06, 11:11
        mała szansa na powtórkę posta.
      • Gość: niezbyt.młoda Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? IP: *.aster.pl 07.09.06, 11:19
        nie zostawiajcie swoich prac. Dają Wam pieniądze. Jest za co żyć. A może "na
        boczku" popróbować mojego sposobu? Jeśli przez jakiś czas zostawicie
        sobie "stare pieniądze i starą pracę" to cały "zabieg" zmiany może się odbyć
        bez stresu finansowego.
        Pozdrawiam, Całkiem pogodna ;-)
        niezbyt.młoda
        • Gość: pol Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? IP: 213.17.162.* 07.09.06, 13:27
          Ale czy aby tylko o pieniadze chodzi.Moze my chcemy poczuc zmiane pracy, moze
          jest to wazne aby poczuc wage swoich decyzji. Torche trudu ma sens az tak sie
          ciagle zabezpieczac. Jasne ze warto obmyslec plan awaryjny, bo w zyciu naogol
          jest tak ze rzeczywistosc jest inna niz sie spodziwalismy (to nazywa sie
          procesem dojrzewania - samo juz zauwazanie tego).
      • Gość: MADAFAKA Żenujące piski... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.06, 12:04
        Ból jest duży
        To dopiero początek podróży
        Słabo, silna ręka
        Na zawsze, żelazo nie klęka!!!

        CHŁOPIE CO CHLIPIESZ! WEŹ SIĘ W RĘCE I WALCZ. ŁO JEZU TAKIE SCIOTOWAŁE PISKI...
      • Gość: pol Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? IP: 213.17.162.* 07.09.06, 12:07
        Kurde ale Ty masz problem.A moze warto sie zastanowic co zycie chce Ci przez to
        powiedziec. Chlopie bezpieczny kat i ty nazywasz sie dzikim mezczyzna. Juz
        placzesz ze Ci zle. Na tyle cie stac - wielka porazka, nieszczescie - bo praca
        nie jest taka jaka sobie wymysliles. Wiesz zycie nie jest takie jak powinno byc
        i chwala mu za to, byłaby nudna. Nie pekaj bo az niemilo widziec kobiete w
        meskim przebraniu.Pzd!!!
        • Gość: kacperek Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? IP: 193.59.37.* 07.09.06, 12:31
          Ja po liceum i maturze zacząłem pracować w dużej i znanej polskiej firmie
          transportowej na "P", zaczynałem w magazynie, targając paczki i parkocząc
          widlakiem, w międzyczasie studia zaoczne z logityki, po trzech latach ktoś mnie
          zauważył i przeniesiono mnie do biura, zajmowałem się przesyłkami drobnicowymi
          przez jakies 1,5 roku, wyrabiając sobie taką markę, że po tym 1,5 roku dyrektor
          oddziału i kolega ze spedycji krajowej całopojazdowej chciał tylko mnie z
          całego oddziału do pracy, we dwóch rozkreciliśmy krajówkę w oddziale, byliśmy
          jedynym działem w placówce który przynosił zyski i to powazne /ok. 35-40 tys
          pln miesiecznie zysku/, ale ponieważ w firmie planowała polityka rodzinna i
          protekcja /a my nie mieliśmy w kierownictwie nikogo z rodziny/ więc nie
          mogliśmy się doprosic głupiej podwyżki o 200-300 pln, wiec jak sie trafiła
          okazja przeszliśmy do innej firmy, w warszawie /o drugie tyle przedłużył się
          mój dojazd do biura/, ale kase dostałem lepszą, zabrałem z poprzedniej firmy
          klientów, przewoźników i w nowej pracy rozkręciłem dział. Atmosfera była
          świetna, ludzie super, i praca tez mi sie podobała, ale przez działanie osób
          trzecich /kochanka prezesa/ z dnia na dzień, mimo ze z niczego doszliśmy do 20
          tys pln zarobku miesięcznego zostaliśmy zwolnieni. Teraz ponoc ludzie którzy
          przyszli na nasze miejsce /znajomi tej kochanki prezesa/ położyli wszystko na
          łopatki. Nowej pracy szukałem hmm. 3 dni. I do tej pory niczego nei żałuję,
          teraz mam super pracę, w małej prywatnej firmie, jest nasz 3 łacznie z szefem,
          zarobki super proporcjonalne do efektów, atmosfera rodzinna, po 3 miesiacach
          już umowa na stałe i jest super !!!!!!
          Osobiście odradzam wielkie polskie koncerny, bo tam zawsze jest wyścig
          szczurów, obiecywanie, zero koleżeństwa i relacji między pracownikami.
          POzdrawiam i życzę szcześcia w znalezieniu tej wymarzonej posady
      • Gość: mu Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? IP: *.e-wro.net.pl 07.09.06, 13:24
        Jestem w szoku ja to wszystko czytam. Ja czułam sie podobnie jak zmieniłam juz
        po raz kolejny pracę. Po studiach pracowałam 3 lata w firmie prywatnej, gdzie
        nawet na końcu dostałam stanowisko dyrektora i juz wtedy koszmar rozkręcił się
        na maxa, nie wiem jak ja tam wytrzymałam 3 lata. Zwolniłam się w wielkiej
        awanturze i wszyscy znajomi nie mogli uwierzyć,że to zrobiłam. Zaraz potem
        zaczęłam pracę w prywatnej małej firmie gdzie atmosfera była fantastyczna i
        nigy w zyciu nie było mi tak miło, ale umowa na pół etatu, reszta to prowizja i
        ciężko było... finansowo dac radę, bo róznie to bywało, a praca od rana do
        wieczora, ale branża okazała sie trafiona. Nie szukałam jednak innej pracy...
        Pewnego dnia znajomy mi zaproponował prace w dużej firmie rozwojowej, gdzie
        teraz mam umowe na stałe, normalną (do wytrzymania) pensje jak na polskie
        warunki, pracuja sami młodzi ludzie, szef zapewnia dodatkowe atrakcje dla swoich
        pracowników jak imprezy, sport itd. A ja mam wrażenie,że powoli znikam, w ogóle
        nie interesuje mnie to co robię, ludzie...hmm niby młodzi, niby fajni ale cos
        jest nie tak. I czekam może coś się zmieni, bo jest coraz lepiej, ale wolno mija
        czas a jak wspomne małą firemkę, w której pracowałam to się zastanawiam
        dlaczego??? dla kasy????
        • marynia30 Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? 07.09.06, 14:47
          A ja właśnie stoję przed wyborem. Zostać na ciepłej posadzie państwowej, czy
          zmienić pracę na ciekawszą. I jestem zdecydowana zostawić to co mam, choć
          współpracownicy patrzą na mnie jakby mi druga głowa wyrosła. Niewiele roboty za
          przyzwoite pieniądze, ale zero szans rozwoju, brak szacunku dla pracowników i
          układy, które mnie zniechęcają. Czuję, że marnuję tu czas i swoje zdrowie, bo
          niestety nie potrafię przejść do porządku dzienniego nad koneksjami i brakiem
          szacunku do ludzi i ich pracy.
          • Gość: ania Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.06, 15:08
            Ja jestem w takiej samej sytuacji co marynia - ciepła podsadka w urzędzie, zero
            szans na rozwój i awans, klienci i szefostwo za grosz szacunku do nas nie mają i
            na dodatek pensja marna.
            W zeszłym roku zrobiłam studia podyplomowe na kierunku z którym chcę związać
            moją przyszłość zawodową i teraz jestem w trakcie rozmów o nową pracę. Miotam
            się z podjęciem decyzji bo jest małe dziecko, odciążenia kredytowe i co będzie
            jak nie wyjdzie. Całą rodzinę mam przeciwko sobie, bo uważają że zbyt dużo
            ryzykuję. A ja marzę tylko o tym by rzucić wypowiedzenie na biurko szefa.
            • marynia30 Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? 07.09.06, 15:17
              No faktycznie podobna sytuacja. Ja jeszcze nie mam dzieci i to też jest zdaniem
              niektórych osób powód do pozostania w firmie. Świadczenia, opieka socjalna,
              etc. Ale ja nie wiem jak ułoży się moje życie...
              • Gość: ania Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.06, 15:28
                Ja nie wyobrażam sobie sytuacji w której jeszcze przez najbliższych kilka lat
                chodzę do pracy z niechęcią. W urzędzie pracuję ponad 3 lata i czuje że teraz
                nadszedł okres na zmiany. Zdaję sobie sprawę z ryzyka jakiego się podejmę ale
                nie przekonam się nigdy czy to dobra decyzja czy nie jak nie spróbuję.
      • Gość: sławek Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.06, 14:19
        zasady pracy w wielkich molochach-inaczej mówiąc kultura organizacyjna wielkich
        firm

        Umieść 5 szympansów w jednym pokoju. Zawieś banana przy suficie i ustaw drabinę
        pozwalającą się do niego dostać. Upewnij się, ze nie ma innego sposobu na
        schwytanie banana Zainstaluj system, który będzie miał za zadanie wylać
        lodowata wodę w całym pomieszczeniu (oczywiście przez sufit) jak tylko któryś z
        szympansów zacznie wchodzić po drabinie.
        Szympansy szybko się nauczą, że nie należy wdrapywać się na drabinę.
        Po jakimś czasie wyłącz "system polewania lodowatą wodą". Teraz wymień jednego
        szympansa na nowego. Ten ostatni wejdzie po drabinie i nie wiedząc czemu
        dostanie wp.... od innych. Zastąp jeszcze jednego ze starych szympansów nowym.
        Ten tez dostanie wp....., i to szympans nr 6 (ten, który był przed nim
        wprowadzony) będzie bił najmocniej.
        Kontynuuj wymianę starych szympansów na nowych, aż będą sami nowi.
        Zauważysz, ze żaden z nich nie będzie się starał wchodzić na drabinę, a jeżeli
        trafi się jeden, który o tym choćby pomyśli, to na pewno dostanie wp.... od
        pozostałych.

        Najgorsze jest to, ze żaden z nich nie wie, dlaczego.
        Tak tez rodzi się funkcjonowanie i kultura firmy.
        Teraz wiesz, jaki jest proces, dlaczego przyśpiesza się wymianę"dinozaurów"
        na "młodych", dlaczego nie dostaniesz banana, i dlaczego twój współpracownik
        staje się twoim najgorszym wrogiem.
      • sem.mes Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? 07.09.06, 14:25
        Od roku rozglądam niezbyt intensywnie się za nową praca. Było już z siedem
        rozmów ze ścisłym kierownictwem największych w polsce organizacji w moim
        biznesie. No i się nie zdecydowałem. Właściwie to zaczęło mi się podobać,
        spotykam się z ludźmi którzy na konferencjach nigdy by tak otwarcie nie
        odpowiadali na pytania o swoje firmy, czyje się dowartościowany, że jakby co to
        nie powinno być tragicznie, poznaje rynek tendencje a między czasie negocjuje w
        mojej firmie. Jedno co nadal skłania mnie do szlajania się po Polsce w tym celu
        to, to że za 5-8 lat będzie za późno wsiąść do pośpiesznego i zostanę gdzieś w
        wygodnym wagonie na bocznicy.
      • Gość: Stary Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? IP: 81.15.170.* 07.09.06, 15:35
        Mój dawny kolega z pracy mówił: Prace trzeba zmieniać co 3-4 lata bo po tym
        okresie zaczynasz gnuśnieć i cofać się w rozwoju. Po latach pracy stwierdziłem,
        że miał w 100% rację. Właśnie myśle o kolejnej zmianie.
        • Gość: Mycha Re: Kto z was zmienił pracę...i żałuje? IP: *.chello.pl 10.09.06, 23:48
          wiesz, w dzisiejszych czasach, kiedy masz nienajgorszą pracę lepiej jej si ę
          trzymać pazurami, bo możesz obudzić się z ręką w nocniku. Poza tym pracodawcy
          nie patrzą łaskawym okiem na ,,bogate" w ilośc miejsc zatrudnienia cv.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka