Gość: art Czy jesteśmy maszynami? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.09.06, 13:52 Ponad tysiąc lat wmawia się człowiekowi, że jest maszyną a największym dobrem jest praca. Najwięcej o tym krzyczą ci, którzy oczywiście żyją z pracy innych. Prawda natomiast jest banalna - człowiek zawsze wykonuje w swoim życiu jakieś czynności, takie, jakich potrzebuje w danej chwili - zdobywa pokarm, myje się, sprząta. Nie istnieje problem pracy, zawsze jest to problem ograniczania przestrzeni - jedni ludzie mają dużo za dużo, a więc inni w poszukiwaniu np. pokarmu są zmuszeni działać na niewielkim obszarze i to najczęściej ustalonym przez tych, którzy już rozepchali się łokciami. Podejście do pracy osiąga granice absurdu, choćby z powodu śmierci - zamiast żyć, uczyć się świata, obserwować, dojrzewać i mieć nadzieję, że coś jednak się zrozumie, poświęca się swoje życie na ograniczoną przestrzeń jaką jest właśnie tzw. praca. Czym by nie była, zawsze sprowadza się do niewielkiej liczby możliwych bodźców jakie mogą spłynąć z otoczenia, nic więc dziwnego, że potem jesteśmy zwyczajnie głupi i np. wybieramy głupio swoich polityków. Prawdziwa praca ma niewiele wspólnego z zarobkiem, dotyczy ona poznawania rzeczywistości, zaciekawienia w tym poznawaniu, prób ogarniania sensu życia, realacji międzyludzkich, zrozumienia iluzji, kłamstwa, fałszu. Zdecydowana większość ludzi zajmuje się zdobywaiem pieniędzy a nie pracą i jeśliby tylko leżenie do góry brzuchem było dobrze płatne, to by leżeli tak przez całe życie. Nie dajmy sobie robić wody z mózgu, kiedyś umrzemy i warto rozglądać się po życiu, to co zdobędziemy i tak nie zachowamy, więc jedynym sensownym rozwiązaniem jest zaspakajanie bierzących potrzeb ciała. Jaki jest sens zadbać o potrzeby ciała na kolejny tysiąc lat - do czego ewidentnie większość ludzi dąży? Po co im to wszystko? Sami za dobrze nie wiedzą, bo i skąd mają wiedzieć, kiedy całe ich życie zostało sprowadzone do bardzo wąskiego obszaru rzeczywistości Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rafal Re: Czy jesteśmy maszynami? IP: *.gpw.com.pl 29.09.06, 14:03 I jeszcze jedno.... Czy wiecie ile zwierze, np. taki lew zajmuje sie dziennie polowaniem czy innym zdobywaniem pokarmu (odpowiednik pracy)???? 2 godz. Reszta to zasadniczo proznowanie. Podobnie wyglada to u ludzi pierwotnych i jakos zyja ale od tego czasu nastapil duzy "postep" Odpowiedz Link Zgłoś
critto u zwierząt nie ma litości... to czysta biologia 30.09.06, 14:12 ... tyle, że u zwierząt nie ma litości dla słabszych: 1. Osobniki słabsze, chore, niedostosowane poprostu giną, a ich ciała rozkładają się tam, gdzie padły Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zaratustra Sa sposoby zeby nie pracowac i niezle IP: *.chvlva.adelphia.net 29.09.06, 13:56 Od 3 lat uprawiam 'day trading' na gieldach w USA. Wychodze na swoje, i to niezle. To nie jest dla kazdego i wiekszosc 'amatorow' traci pieniadza. Ale troche matematyki i dyscyplina - i jestes do przodu a pracowac mozesz z balkonu domu jak jak. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rafal Re: Dlaczego nie chce iść do pracy IP: *.gpw.com.pl 29.09.06, 14:00 Sluchajcie, co sie do niego tak przy Sa rozne style zycia. Jeden czlowiek czuje sie lepszy bo pracuje w "miedzynarodowej korporacji w mlodym dynamicznie rozwijajcym sie zespole" po 12 godzin na dobe i na nic nie ma czasu, a kto inny "nic nie robi", czyta filozoficzne ksiazki, rozmysla itp. I kto jest lepszy, ten co ma wiecej pieniedzy, czy ten co wiecej w zyciu przeczytal? Tu nie ma jednej odpowiedzi, to jest kwestia systemu wartosci. Jak sie zastanowic to w ogolnosci ani pieniadze, ani status, ani partner zyciowy szczescia nie daja. Kazdy potrzebuje do szczescia czegos innego. Jesli rodzice daja mu te 500 czy 800 zl co miesiac to widac im to odpowiada (mogliby zawsze wyrzucic z domu itp). Kazdy ma co lubi. A gdy rodzicow kiedys zabraknie, to przeciez jestesmy w Unii Europejskiej. Jak wiadomo Unia jest struktura socjalistyczna z bardzo rozbudowanymi zasilkami i mozna przypuszczac, ze predzej czy pozniej zmusi Polske do wprowadzenia podobnych zasilkow Niech kazdy zyje po swojemu i nie mowi innym jak maja zyc i ze jego styl zycia jest wlasnie najlepszy. Skoro 26-latek ustepuje miejsca w wyscigu szczurkom, to szcurki powinny mu byc za to wdzieczne, a nie wyzywac sie na nim. Odpowiedz Link Zgłoś
frankhestain wszystkim 29.09.06, 14:09 bohaterom ktorzy pracuja od 11 roku zycia studiuja na 3 wydzialach i pracuja korpo-ciotom z bankow audytow i tym ktorzy wyjechali z Polski zeby sprzatac kible a po 20 latach zarzadzaja innymi polakami ktorzy te kible sprzataja i teraz wypisuja pie..ty i potepiaja chlopaka wszystkim ktorzy spedzaja po 10 godzin w pracy zaciskajac zeby w firmach w ktorych nawet sposob witania jest procedura wszystkim tym chce powiedziec ze sa ludzie dla ktorych pieniadze nie sa wartoscia i kryterium w/g ktorych oceniaja innych ludzi ze szczescia nie kupi sie za zadne pieniadze ze jest cos takiego jak konflikt wewnetrzny ze jezeli zarabia sie pieniadze w sposob nieuczciwy lub niezgodny z wlasnymi wartosciami kosztem upokorzenia zdrowia rodziny wlasnego czasu i patrzy sie na ludzi ktorymi sie gardzi lub brzydzi to on sie odezwie i im wieksza wrazliwosc tym bardziej to przeszkadza ale dopadnie kazdego predzej czy pozniej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: smiacz Nie trzeba pracowac. Trzeba zarabiac. IP: *.dip.t-dialin.net 29.09.06, 14:12 Tez uwazam, ze praca jest dla masochistow. Dlatego trzeba sie tak ustawic, aby zarabiac bez pracy lub z najmniejszym jej nakladem. Niech na mnie pracuja inni. Jak kapitalizm, to kapitalizm. I wcale nie trzeba byc posiadaczem wielkiego kapitalu, wystarczy tylko umiec "wsunac" sie w lancuszek przeplywu pieniedzy. Legalnie, oficjalnie, zgodnie z prawem. Odpowiedz Link Zgłoś
zwykx O tempora! O mores! 29.09.06, 14:14 Kiedyś człowiek, który nie mógł odnaleźć się w społeczeństwie, wybierał odosobnienie. H.D. Thoreau mieszkał w Walden Pond, Andrzej Stasiuk przez wiele lat w polskich górach. Wybrali samodzielność i pełną niezależność. Nie żądając od społeczeństwa, jednocześnie mają swój wkład w KULTURĘ. Wrażliwość jednak wrażliwości nierówna. Autor (lub autorka?) wątku (zgaduję, że student psychologii, stosowanych nauk społecznych lub czegoś podobnego) wybrał inaczej. Ucieka od buractwa w pracy na forum internetowe (trudno o większe siedlisko prostactwa, inwektyw itp.). Ucieka od pogoni za kasą, sięgając do kieszeni rodziców. Kupy się to absolutnie nie trzyma. Brawo 26latek - ponad 250 wpisów na forum - materiał na magisterkę zebrany. Możesz zacząć pisać :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ret dlaczego to jest tu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.06, 14:21 Dlaczego on to napisał? Żeby poznać opinię ludzi. Żeby poznać Waszą NIENAWIŚĆ wobec tych, co żyją inaczej niż Wy. To niezła taktyka, można się w dwa dni zapoznać z miriadami postaw, z którymi bedziesz musiał sie borykać w życiu. Trening, powiedzmy. A również żeby poznać tych, co zamieniają dyskusję w 'Ja wiem, a ty nie' kiedy ktoś wybija im argumenty z dłoni. Odpowiedz Link Zgłoś
critto Re: dlaczego to jest tu 30.09.06, 14:19 Gość portalu: ret napisał(a): > Dlaczego on to napisał? Żeby poznać opinię ludzi. > > Żeby poznać Waszą NIENAWIŚĆ wobec tych, co żyją inaczej niż Wy. sorry, ale to nie jest nienawiść, tylko słuszne oburzenie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: salakym Re: dlaczego to jest tu i dalej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.06, 16:58 > sorry, ale to nie jest nienawiść, tylko słuszne oburzenie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: salakym Re: dlaczego to jest tu i dalej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.06, 17:00 Gość portalu: salakym napisał(a): > sprzedarzy (...) przepraszam, przepraszam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: te rence Re: Dlaczego nie chce iść do pracy IP: *.ols.vectranet.pl 29.09.06, 14:40 ja mam mam podobnie, skonczyłem 5 rok studiów ale nie napisałem pracy mgr na czas, przebimbałem rok na zabawie czytaniu książek, flirtowaniu z dziewczynami i rzeczach które lubie ale doszedłem do momentu gdy mam dość... taki stan zaczął mnie męczyć, siedzenie z rodzicami, oszczędności moje własne się prawie skońćzyły (pracowałem wcześniej w Anglii na polu) brak finansów na niektóre rzeczy które chciałoby się a nie można (hobby kosztują) itp zapisałem się powtórnie na studia szukam powoli jakiejś pracy dorywczej... taki system że olewam nie robie, żyje na garnuszku jest przyjemny ale do czasu a wtedy mozesz obudzić się z ręką w nocniku obejrzyj sobie polski film "Świat czeka na nas" o takim typku co ma trzydzieche i nie pracuje, tragikomedia z polską rzeczywistością w tle... jeśli ci się nie podoba atmosfera pracy w Polsce to wyjdź sobie za granice , dorwij mało odpowiedzialną luźną prace z młodymi ludźmi, kokosów nie zarobisz ale sam wyjazd i doświadczenie coś da... pozdrawiam i radze sobie i Tobie wyjść ze stanu "pie.. nie robie" Odpowiedz Link Zgłoś
terence Re: Dlaczego nie chce iść do pracy 29.09.06, 14:47 Jezu, jak się cieszę z tych króciutkich wskrzeszeń, Kiedy pełną kieszeń znowu mam. Znowu mogę myśleć trochę jakby ściślej I wymyślać śmiało nowy plan. Ref. I pięknie jest, nieskromnie bardzo jest. Kiedy mija, tak jak wszystko, ta euforia kilkudniowa Wstawać i pra cować i mieć, nie bardzo mogę, nie bardzo chcę. Jezu, jak ja lubię, jak ja bardzo lubię, Chyba tak nie umie lubić nikt. Lubię się zaszywać, lubię nadużywać, Szukam wciąż okazji i je mam. Wstawać i pra cować i mieć, nie bardzo mogę, nie bardzo chcę. Odpowiedz Link Zgłoś
kabja Re: Dlaczego nie chce iść do pracy 29.09.06, 16:07 Tak sobie czytam wypowiedzi różnych ludzi i widzę,że osoby takie, jak ja, czyli nie lubiące pracować traktowane są przez "masy pracujące" jak pasożyty. To niesprawiedliwe! Każdy ma prawo zyć tak,jak chce i nic Wam do tego! Kiedyś, gdy jeszcze pracowałam, byłam ciągle zmeczona, zestresowana, zagoniona jak pies. I to ma byc szczęście, samorealizacja i spełanianie marzeń? Dzięki! Drogi 26- latku, gdybyś tak rozsadnie pomyslał,to żeniąc sie z bogatą kobietą, mógłbyś całe zycie spedzić na czytaniu książek i robieniu innych ciekawych i przyjemnych rzeczy. Ja tak zrobiłam-mój mąż zarabia tyle,że stać nas na wszystko, więc zajmuję sie domem, uczę się języków etc. Szczerze polecam taki układ ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
critto Re: Dlaczego nie chce iść do pracy 30.09.06, 14:24 kabja napisała: > Tak sobie czytam wypowiedzi różnych ludzi i widzę,że osoby takie, jak ja, czyli > > nie lubiące pracować traktowane są przez "masy pracujące" jak pasożyty. To > niesprawiedliwe! Każdy ma prawo zyć tak,jak chce i nic Wam do tego! owszem, o ile nie wyciągasz pieniędzy po kasę z naszych podatków, uważając że 'jesteś biedną, słaaaaabą jednostką i SPOŁECZEŃSTWO powinno ci pomóc', choć jesteś zdolna do pracy. Każdy, kto tak robi, jest ZWYKŁYM ZŁODZIEJEM. jeśli tak nie robisz, to żyj sobie, jak chcesz; ale co będzie, jeśli nie daj Boże Twój mąż umrze albo zbiednieje?? Nie wyciągaj wtedy ręki po MOJE pieniądze z podatków, bo Cię nazwę ZŁODZIEJKĄ I WYŁUDZACZKĄ Odpowiedz Link Zgłoś
critto Re: Dlaczego nie chce iść do pracy 30.09.06, 14:25 zresztą Ty pracujesz, bo zajmujesz się domem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wujekDobraRada idź na psychoterapię grupową... IP: *.era.pl 29.09.06, 14:50 polecam; wiem, że być może teraz to brzmi dla Ciebie jak dziwoląg, ale naprawdę warto; wbrew pozorom nie jest to w ogóle miejsce gdzie ktoś miałby Ci coś wmawiać albo Cię na siłę zmieniać; robiłbyś to co byś chciał w sobie zmieniać; nikt nie będzie Ci niczego narzucał; mogłoby Ci to pomóc radzić sobie ze stresem, dodać pewności siebie i wykształcić podobne umiejętności psychologiczne; tak na dobrą sprawę każdy mógłby sobie iść na taką terapię- rozwija i pozwala zrozumieć lepiej ludzi; najlepiej iść na grupową - ona dużo więcej pomoże; naprawdę polecam; Odpowiedz Link Zgłoś
kocurek_bury Proste (wiem, że naiwne) pytanie do autora wątku 29.09.06, 15:16 Stary, ale Ty mi tak po prostu, po ludzku odpowiedz: Kochasz Ty tych swoich rodziców? Chociaż troszeczkę? Co, wrażliwcu? Czekam na odpowiedź. I proszę innych również o naciskanie Wielce Szanownego Autora w tej kwestii, bo raczej migać się będzie:-) Pozdrawiam kocurek_bury Odpowiedz Link Zgłoś
critto choroby psychiczne 30.09.06, 14:29 zadałbym mu to samo pytanie. CZY jego wrażliwość oznacza wyłącznie wrażliwość na punkcie własnej osóbki?? Inni ludzie, w tym jego żywiciele i dobrodzieje (rodzice), dzięki którym w ogóle może ŻYĆ, się nie liczą?? Jeśli tak, to do katalogu jego zaburzeń osobowości dołączyłbym osobowość narcystyczną, albo nawet lekką psychopatię. Jak mówiłem, nie znam się na tym, oceniam na chłopski rozum, a wiele zaburzeń osobowości ma punkty wspólne (niektórzy specjaliści w ogóle negują sens ich podziału na osobne kategorie, twierdząc, że te zaburzenia to poprostu cechy osobowości, które się 'wyrodziły' i uniemożliwiają funkcjonowanie; podoba mi się ta wersja, ma nawet akceptację jako alternatywa w DSM-IV-TR). Jeśli ten człowiek jest chory, to powinien się LECZYĆ i nie ma co mu dokuczać. Jeśli natomiast jest zdrowy psychicznie i bezwzględny, to powinien być traktowany tak samo, jak haraczownicy, złodzieje czy wyłudzacze rent... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: salakym Re: choroby psychiczne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.06, 17:23 critto napisał: Jeśli ten człowiek jest chory, to > powinien się LECZYĆ i nie ma co mu dokuczać. Jeśli natomiast jest zdrowy > psychicznie i bezwzględny, to powinien być traktowany tak samo, jak > haraczownicy, złodzieje czy wyłudzacze rent... A zastanówże się, panie 'libertarianinie' co zrobić w takiej sytuacji. Okej, społeczeństwo uzna go za chorego (bo w końcu taka jest istota 'choroby' - upośledzona umiejętność aktywności życiowej, społecznej). Bedzie się leczył. Jak cię czytam to chciałbyś pewnie zamknąć go w psychiatryku, niestety większość takich chorób leczy się na wolności. No dobrze, leczy się. No ale jak wiadomo niektóre choroby są nieuleczalne lub trudno wyleczalne. Co z takim człowiekiem? Pod płot żeby zdychał, panie człowiek? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grek Re: choroby psychiczne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.10.06, 13:49 To nie "człowiek", to zwykły palant... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grek Re: choroby psychiczne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.10.06, 13:49 Wkur#iasz mnie, człowieku,tymi swoimi nadymanymi postami, kur#a ile mONdrości, aż się wymiotowac chce - co ty,sądzisz ,że jakąs wyższą prawdę reprezentujesz ? Nie,kur#a,reoprezentujesz tylko pewien skostaniały wzór,który łyknałeś,bo ci kiedyś brakło jaj,żeby go zakwestionować i olać... Odwal się od chłopaka,ma swoje życie,jego rodzice ida na taki układ,bo widzą ,że ich syn jest szczęsliwy w takiej sytuacji,a nie ma nic lepszego... To ty się powinieneś leczyć na głowę,bo za pare lat zrozumiesz ile czasu straciłeś na zapier#ol od rana do wieczora i nawet cie nie uratuja twoje wspaniałe neoliberalne frazesy,meble,samochody i garnitur od Armaniego... A on będzie miał swoje ksiązki i artykuły i kiedy ty będzisz się zapadał we frustracji on będzie ciągle szczęsliwy... Pomyśl raczej o sobie - co będzie jak pójdziesz na emeryture i będziesz miał wolny czas,co z nim zrobisz,skoro nie umiałeś nigdy sobie nań pozowlić ? Odpowiedz Link Zgłoś
kabja Re: idź na psychoterapię grupową... 29.09.06, 16:08 Jasne, najlepiej daj się omamić jakimś psychologom,którzy będa chcieli zmienic Ci osobowość... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misza Re: Dlaczego nie chce iść do pracy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.09.06, 15:16 bzdety do potegi wypisujesz kieszonkowe? ile ono wynosi? pochwal sie, bo to mnie nurtuje ile rodzice sa w stanie ci dac miesiecznie imprezy, ksiazki... przecietnie jedna ksiazka kosztuje jakies 30zl.. to ile miesiecznie kupujesz i czytasz? 1 czy 10 ? ubrania raz w roku? ooo... nic sie nie niszczy? heh.. a co z lekarzem, dentysta, fryzjerem, kinem, teatrem, koncertem.... itd itd ---------------------------- zonaty, dzieciaty, pracujacy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Re: Dlaczego nie chce iść do pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.06, 15:17 Całkowicie sie z TObą zgadzam, znalazłam sobie pracę na Poczcie, będę sie chwlic sama, bez żadnych znajomości, jestem po studiach. Zostałam asystentką ekspedycji, poza przekleństwami, krzykiem, oraz podkreślaniem, że do niczego się nie nadaje( miałam najwyższe wykształcenie), pracowałam po godzinach, nie płacili za nadliczbówki, zrezygnowałam. Teraz na samą myśl pójścia do pracy boli mnie głowa, udzielam korepetycji, tłumacze...życie jest piekne, o ironio, bez standardowej pracy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paprotka Re: Dlaczego nie chce iść do pracy IP: *.xpect.pl 29.09.06, 15:50 Właśnie, jednak można. Kto mówi, że trzeba pracować w wielkiej/małej firmie i użerać się z uzewnętrznianymi kompleksami i problemami innych ludzi (sama się z tego wycofałam)? Są inne rozwiązania, ale trzeba do nich trochę energii, a nie rozłożyć ręce i powiedzieć "się nie da". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grek Re: Dlaczego nie chce iść do pracy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.10.06, 13:55 A co to kur@a za róznica,na własny czy nie ? Co to za róznica,do jasnej cholery ? Gdzie tu logika twojego rozumowania ? Dopier#alasz w jeden pusty schemat,aż się chce...wyjść z kina. Dopier#alasz w jakąś makietę za którą nic nie stoi... Taki sam schemat jak to,że każda blondynka jest głupia albo zrośnięte brwi mają ludzie o zaniżonej inteligencji... Stop Wariatom Szablonowym !!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: te rence Re: Dlaczego nie chce iść do pracy IP: *.ols.vectranet.pl 29.09.06, 15:34 film.wp.pl/p/id,25643,r,58885,film_recenzja.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paprotka Re: Dlaczego nie chce iść do pracy IP: *.xpect.pl 29.09.06, 15:45 Jesteś osobą kompletnie nie przystosowaną do życia w społeczeństwie, Twoi rodzice zupełnie o to nie zadbali. Chyba nie potrafisz udźwignąć żadnej odpowiedzialności. W sumie to dobrze, że trzymasz się z daleka od społeczeństwa, mógłbyś przysporzyć ludziom wielu problemów i zgryzot. >>Jestem słabego zdrowia(wada serca, słaba odporność) i podejrzewam że jej nie dożyję. Oczywiście. A koszty Twojego ewentualne leczenia kto pokrywa/pokryje? Zapewne cała reszta pracującego społeczeństwa, bo pewnie nie rodzice w czasie prywatnych wizyt. Dlatego w tym punkcie jesteś pasożytem. Nie jesteś w stanie utrzymać się sam, społeczeństwo Ciebie utrzymuje. Na pytanie co będziesz robić jak Twoi rodzice umrą piszesz, że może zdecydujesz się wtedy na podjęcie pracy. Cóż, osoba która jest bezrobotna powiedzmy 5 lat i w ogóle nie pracowała jest człowiekiem psychicznie niezdolnym do podjęcia jakiejkolwiek pracy. NIKT Cię nie przymije do pracy bo dlaczego miałby Ciebie skoro ma do wyboru innych? Oczywiście Twoje życie to Twój wybór, jednak mam nadzeję, że przy pierwszych problemach zdrowotnych po prostu umrzesz a pieniądze, które by poszły na Twoje leczenie pójdą do osób, które coś zrobiły dla innych lub dla społeczeństwa. podobne mam nastawienie do leczenia osób chorujących np. na raka płuc spowodowanego paleniem. Ich też nie powinno się leczyć, zafundowali sobie tę chorobę na życzenie. Twoja postawa to niesamowita skrajność, egocentryzm, który rósł sobie wesoło pod kloszem rodziców. Miłego życia... do czasu. Ale później nie jęcz, jaki to trudny jest rynek pracy, że właściwie nie masz jak żyć na przyzwoitym poziomie. Teraz powinieneś pójść na jakąś terapię chyba, by nauczyć się żyć w społeczeństwie. Ale oczywiście nie pójdziesz, zbyt cenisz sobie wygodę i własny spokój. Już widzę, jak Twoi rodzice się starzeją, może dziwaczeją i... Ty się od nich odsuwasz, albowiem już nie zachowuja się tak, jak się przyzwyczaiłeś. Nagle wymagają opieki i działań z Twojej strony. Walki o ich zdrowie i godną starość. Smutne, że ich zawiedziesz zapewne, bo nie będziesz w stanie zawalczyć o nich. Ale pewnie sami sobie to zafundowali... a jeśli nie, jeśli jesteś dla nich rozczarowaniem, to bardzo smutne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: te rence Re: Dlaczego nie chce iść do pracy IP: *.ols.vectranet.pl 29.09.06, 16:05 paprotka węź go ukamieniuj może... a tymi palaczami to przesada (sam pale) z takim myśleniem jak Twoje otyłych też nie powinno się leczyć bo żrą za dużo,tych co żłopią kawe i prowadzą siedzący tryb życia także nie mówiąc o innych mało zdrowych przyzwyczajeniach... takie myślenie, mi się to nie podoba to tego nie powino być albo powinno się wytępić Odpowiedz Link Zgłoś
greg9999 Re: Dlaczego nie chce iść do pracy 29.09.06, 16:20 Moją wypowiedzią dołączę do kilku osób, które popierają autora wątku. Taka jest prawda - w Polsce NIE OPŁACA SIĘ pracować (legalnie). Nie znam osobiście żadnej osoby, która spełniała by 3 podstawowe warunki: - praca poniżej 50 godzin tygodniowo, - pensja ok. średniej krajowej (2600 brutto), - satysfakcja z wykonywanej pracy. Owszem, mam znajomych, którzy zarabiają 5 tys., jednak muszą pracować nieraz po 16 godzin dziennie lub w nocy - kiedyś wydadzą te pieniądze na leczenie. Ci, którzy pracują po 8 godzin dziennie, zarabiają nie więcej niż 1500 zł, natomiast pozostali są zadowoleni z atmosfery w pracy, ale ich zarobki to ok. 900 zł. Uważam, że wymienione przeze mnie 3 warunki powinny być spełnione, aby człowiek mógł powiedzieć o sobie, że żyje godnie. Druga sprawa to kwestia średniej krajowej pensji. Wielu ludzi twierdzi, że przeciętny absolwent nic nie potrafi, więc nie zasługuje nawet na pensję w wysokości 1200 zł. Może to i prawda, jednak nie zapominajmy, że wykształceni ludzie stanowią w Polsce nie więcej niż 10% społeczeństwa, więc są pewną elitą. Są więc czymś więcej niż średniakami. Średnia krajowa pensja to jak sama nazwa wskazuje pewna ŚREDNIA, dlatego uważam, że autor wątku postępuje słusznie olewając nasz chory rynek pracy. Nie jestem jakimś lewakiem ani rewolucjonistą, ale wyobraźmy sobie, że nagle wszyscy Polacy zarabiający poniżej powiedzmy 1500 zł rzucają pracę na 3 miesiące. Jestem pewien, że firmy w obliczu takiej sytuacji natychmiast podniosły by pensje. Odpowiedz Link Zgłoś
critto 'wrażliwiec' o rodziców nie dba... 30.09.06, 15:17 > Już widzę, jak Twoi rodzice się starzeją, może dziwaczeją i... Ty się od nich > odsuwasz, albowiem już nie zachowuja się tak, jak się przyzwyczaiłeś. Nagle > wymagają opieki i działań z Twojej strony. Walki o ich zdrowie i godną > starość. NO WŁAŚNIE. GDZIE twoja odpowiedzialność ZA RODZICÓW?? TWOJA troska o nich, twoja miłość do nich i wrażliwość na ICH los? Utrzymywali cię, a ty co, NIE POMOŻESZ IM??? Wiesz, jeśli tak, to nie byłeś godny tego, żeby się urodzić i szkoda, że nie zrobili aborcji. Ja za swoich rodziców życie bym oddał, gdyby było trzeba (choć nie uważam, aby oddawanie życia komukolwiek coś dawało), a na pewno wszystkie pieniądze i inne dobra (nie mam ich wiele) i harowałbym jak dziki osioł, gdyby IM była potrzebna pomoc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dartentan Re: 'wrażliwiec' o rodziców nie dba... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.06, 17:10 critto napisał: Utrzymywali cię, a ty co, NIE > POMOŻESZ IM??? To kwestia stosunków rodzinnych. Facet i kobieta chcieli miec dziecko. Jeżeli są mądrymi ludźmi, to pozwalają mu żyć, nie chcą być dla niego ciężarem. > jeśli tak, to nie byłeś godny tego, żeby się urodzić i > szkoda, że nie zrobili aborcji. Jezus Maria, ile jadu i żółci... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grek Re: 'wrażliwiec' o rodziców nie dba... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.10.06, 13:57 Kur#a,pier#olnij się w łeb,cymbale,Srito czy jak ci tam,twoja mać je#ana... Odpowiedz Link Zgłoś
old.european Odkryles, co to wolnosc.... 29.09.06, 16:48 Niestety wyglada na to, ze sporo jeszcze takich, ktorzy chcieliby Ci jej odmowic. Moze po prostu zazdroszcza? Wpakowali sie w rodziny, dzieci, odpowiedzialnosci.... Odpowiedz Link Zgłoś
ralkom Re: Dlaczego nie chce iść do pracy 29.09.06, 17:50 Autor artykułu ma racje. Praca to zło konieczne i to jeszcze w tym kraju. Niszczy zaineresowania, sprawia że jesteśmy g.. wartymi maszynami, męczy itp. Jeżeli można to należy robić jak najdłużej to na co się ma ochotę, a całą resztę mieć w d... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Chomik_morski Re: Dlaczego nie chce iść do pracy IP: 80.83.58.* 29.09.06, 18:20 Ha, 26latku, jak na nieroba niezle potrafisz stymulowac aktywnosc forumowiczow. Jesli to podpucha, to uzbieral ci sie piekny material do opracowania czy statystyki, o ktora ci chodzilo. Jesli naprawde istniejesz, biedaczyno, to... przypomnij sobie, mamusia i tatus powiedzieli ci kiedys, ze cos ci sie w zyciu uda/udalo? Ile razy dziennnie ci powtarzaja, ze swiat nie dla ciebie? Widziales "Truman show"? Jestes taki Trumanek, co nie mial klopotu z uwierzeniem, ze najlepsze wyjscie to brak wyjscia. Lepiej sie nigdy nie urodzic. Zaczekac, az sie sam rozpuscisz w wodach plodowych. Jestes tak niesamowitym przykladem kastracji doskonalej - zabliznionej - usprawiedliwionej - i - dumnej z siebie, ze sobie przedrukowalam kilka kawalkow z tego watku ku przestrodze. Tak, masz racje, swiat jest okrutny, a ty taki malutki, ty czastko materii jedna. I masz racje, ze ssasz rodzicow. Sami tego chcieli i chca: najwyrazniej ich celem bylo miec w domu maskotke. Prawdopodobnie, jesli cie przezyja (albo oddychanie stanie sie dla ciebie zbyt meczace, bo to powietrze takie agresywne...), to cie oddadza do wypchania i posadza z ksiazka w kaciku na krzeselku. Nie bedzie im to sprawialo zadnej roznicy. Nie jestem agresywna btw. Tak sobie komunikuje, bo w tym watku najwyrazniej mozna napisac kazda bzdure. Aspekty, w ktorych nie przyznaje ci racji (bo tez jestem taka czasteczka wszechswiata co moze sobie pomyslec inaczej niz ty... albo miec awersje do kastratow...): Jesli juz absolutnie uwierzyles mamusi i tatusiowi, ze twoje dwa fakultety i dwa obce jezyki na nic ci sie nie przydadza, to nie kaz w to wierzyc innym. Przestan pokazywac swoje kikuty pod kosciolem. Nikt ci tu nie dorzuci do kieszonkowego. Twoje posty to zapowiedz samobojstwa, a nie temat do dyskusji. Radz sobie sam z wlasnym kalectwem albo powies sie w stajni na lejcach. Odpowiedz Link Zgłoś
the.gypsy Re: Dlaczego nie chce iść do pracy 29.09.06, 18:13 jestes nieskonczenie szczesliwym czlowiekiem. podziwiam. Odpowiedz Link Zgłoś
sasanka2411 Re: Dlaczego nie chce iść do pracy 29.09.06, 18:17 Kazdy żyje jak chce Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bebert007@gazeta.p ja jako psycholog... haha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.06, 18:31 przewertowałem wszystkie poprzednie posty, przez bagno ignorancji, ciemnych mas niewolniczych, czy bezkrytycznych konsumentów... "niewinny niech pierwszy rzuci kamieniem" kamieniują, bo ktoś im wmówił że trzeba mieć to i tamto, że żyć potrzeba tak i tak, a jak nie będziesz tego miał to jesteś looser i nieudacznik... w Polsce w kraju gdzie 40 % ludzi w najlepszym wieku 25-34 lata nie ma pracy, głównie dla tego że proponują im ją poniżej kwalifikacji, poniżej godności, poniżej minimum socjalnego.. w Polsce gdzie na wolnego ducha skacze stado ujadających łańcuchowych psów, gdzie twój własny wybór (brak wyboru to też wybór)jest "zły, patologiczny, aspołeczny" dlatego wyjechało stąd milion czy więcej młodych ludzi- by móc odetchnąć od mentalnej stęchlizny i ciemniactwa... gdzie ideałem lansowanym przez gazety jest a)praca w korporacji 14 godz/dobę b)kariera cycatej gwiazdki czy lansujących się pustogłowych aktoreczek czy "innych córek prezydenta" gdzie jeśli nie zapier...sz od 7 do 7 nie zasługujesz na szacunek, bo robotniczy nie szanują pracy na myślą, samodoskonaleniem, poznawaniem siebie.. gdzie "wolność jest towarem który można kupić" gdzie politycy śmieją się ze swoich wyborców, a ci są bezradni patrząc na tę żenadę gdzie podniecające rozmowy to nowy zakup, samochód, wczasy w Egipcie, a całe to "inteligentne" badziewie RóB TO CO CHCESZ ROBIć INACZEJ NIE żYJESZ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Chomik_morski Re: ja jako psycholog... haha IP: 80.83.58.* 29.09.06, 18:39 Swiete slowa. W takim kraju najfajniej jest dorzucic wlasna mentalna i fizyczna inercje do inercji globalnej. Zeby, bron Boze, nic sie nie zmienilo... A wiedze z dumnie przeczytanych Ksiazek nalezy dumnie kisic w dumnie podniesionej glowie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ola Re: ja jako psycholog... haha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.06, 18:43 Bardzo trafnie napisane. Nie trzeba daleko szukac, proponuje watek o promocji pracoholizmu i wyscigu szczurów. Tam wlasnie stado ujadajacych probuje udowodnic, ze studiowanie 3 kierunkow naraz, praca w kazdej wolnej chwili i wypruwanie z siebie flakow, nazywane ladnie "rozwijaniem wlasnej osobowosci i umiejetnosci" lub "zdobywaniem doswiadczenia" - jest normalne. Juz im wyprano mozgi gadką i "karierze", "korporacji" i "inteligencji mierzonej stanowiskiem. I uwazaj, za teksty w stylu: "w Polsce w kraju gdzie 40 % ludzi w najlepszym wieku 25-34 lata nie ma pracy, > głównie dla tego że proponują im ją poniżej kwalifikacji, poniżej godności, > poniżej minimum socjalnego.." mozesz zostac tak samo zlinczowany. zaraz znajdzie sie tysiąc socjologow, ktorzy na podstawie dokonanych przez siebie badan stwierdza, iz wszyscy ci ludzie nie maja pracy, bo sa leniami, a nie dlatego, ze proponuje im sie prace ponizej kwalifikacji. Albo przeczytasz, ze nie maja pracy dlatego, bo pokonczyli "jakies tam bylejakie" studia humanistyczne, a nie politechnike. jakby po gó..anej politechnice nie było bezrobotnych, lol :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daysleeper Re: ja jako psycholog... haha IP: *.cablelabs.com 29.09.06, 19:56 > w Polsce gdzie na wolnego ducha skacze stado ujadających łańcuchowych psów, > gdzie twój własny wybór (brak wyboru to też wybór)jest "zły, patologiczny, > aspołeczny" Jeśli utożsamia Pan naszego bohatera z wolnym duchem, to ja dziękuję i postoję. Cheers! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bebert007@gazeta.p Re: ja jako psycholog... haha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.06, 12:26 raczej siebie, nie jego martini & vodka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Darecki2010 Re: Dlaczego nie chce iść do pracy IP: 217.153.188.* 29.09.06, 18:46 Nuda. Pustka. Osłabiający, rozleniwiający zapach letargu. Wszechogarniająca szarość nicnierobienia. Czas, który zamiast tętnić życiem, o bierność się obija. Szczęśliwy ten, kto nie wie, co to nuda. Żyje, a życie jego rozmaitością przepełnione, swobodnie, acz nie bez osobistego wkładu, płynie po codzienności kolorytach. A ten, kto smak nudy poznał i nadal jej smakuje, owszem - żyje, ale…co to za życie. Bo czyż życie jest po to, by nam mijało bezwolnie od wartego zaangażowania zdarzenia do wartego zaangażowania zdarzenia? A co z czasem zawierającym się pomiędzy tymi chwilami, w których czujemy, że żyjemy, że to, co robimy, sprawia nam satysfakcję i radość? Czy czas ten zmarnować na bezmyślne przełączanie kanałów telewizyjnych, przewalanie się z boku na bok oraz godzinne kontemplowanie sufitu? Czy też może poświęcić go na wynajdowanie w sobie lub innych słabości i umartwianie się nad nimi tudzież szydzenie z nich? Bądź zdobyć się na jeszcze inną alternatywę - alkohol i/albo inne używki? Życie, które mamy obecnie, jest tylko jedno - bez względu na wiarę w to, że po śmierci czeka nas życie wieczne lub możliwość wcielenia się w inną postać. Skoro zmienić tego nie można, to warto byłoby się zastanowić nad jego jakością i wykorzystać w sposób sensowny to, co ma nam ono do zaoferowania. A ofert, jak wiadomo, istnieje sporo. Ale co wybrać? Hm…i tu najprawdopodobniej pojawia się kolejny problem związany z naszą egzystencją. Postanawiam, że przestaję się nudzić, biorę się za coś, po czym okazuje się, że to coś nie ma tego „czegoś”, że tak naprawdę zaczyna mnie po prostu…nudzić. Więc szukam znowu czegoś innego, angażuję się w to przez czas jakiś, następnie rzucam to, bo nie jest już dla mnie wystarczająco satysfakcjonujące, itd. Aż wpadam w błędne koło nudy i szukania czegoś, co by tą nudę zmieniło w nie-nudę. W „Tożsamości” Milana Kundery jeden z bohaterów wysnuł swoistą teorię nudy, w której to zarysował się jej podział. „Istnieją trzy kategorie nudy”- powiada Jean Marc „ nuda bierna: dziewczyna, która tańczy i ziewa; nuda czynna: dorośli amatorzy latawców; i nuda zbuntowana: młodzi, którzy podpalają samochody i rozbijają witryny”. Idąc za tokiem rozumowania Kunderowskiej postaci, można by założyć, że nuda bierna to taka, w której robimy coś bez zaangażowania, zainteresowania, skutkiem czego jest np. nasze przepastne ziewanie. Nuda czynna, czyli wykonujemy jakieś działanie i mimo iż nawet w jakimś stopniu jesteśmy w nią zaangażowani, to nie stanowi ona części nas samych, służy jedynie zapychaniu momentów bezczynności; robimy to dla samego robienia, żeby nie było, że nic nie robimy. I nuda zbuntowana, gdzie mamy do czynienia z działaniem destrukcyjnym, za którym stoi nie rozładowana w sposób konstruktywny energia witalna. Dalej Jean-Marc stwierdza: „Powiedziałbym, że ilość nudy, jeśli nudę w ogóle da się wymierzyć, jest dzisiaj o wiele większa niż kiedyś. Bo dawne profesje były nie do pomyślenia, w dużej przynajmniej części, bez uczucia pasji: chłopi zakochani w ziemi, mój dziadek, magik pięknych słów; szewcy, którzy znali na pamięć stopy wszystkich mieszkańców; leśnicy; ogrodnicy; (…)”. Tak, pasja, zaangażowanie, bycie zakochanym w tym, co się robi. Robienie tego, co nas uskrzydla. Świadomość tego, co się robić lubi. Oto słowa klucze stojące w opozycji do szeroko rozumianej nudy, a w koalicji z poczuciem sensu istnienia i jakością życia. Znalezienie siebie w - zasypującym nas zewsząd rozrywkami i możliwościami - świecie oraz podjęcie świadomego działania zmierzającego ku samorealizacji to zadanie niebanalne. Wymaga bowiem od nas wysiłku i w pewnym stopniu także samodyscypliny. By wychwycić to, co w nas i dla nas najcenniejsze i dbać o to, by tego nie zagubić, trzeba wyzbyć się złudzenia bycia aktywnym. Ułudy, która podtrzymuje nasze tkwienie w błędnym kole nudy i zapychania tego stanu bierności czymś, co aktualnie mamy pod ręką. Odkrycie tego, co nas konstruktywnie „kręci”, nie jest łatwe. Niektórzy poszukują siebie przez całe życie i nigdy nie odnajdują tego, co dałoby im poczucie szczęścia. A jeśli nawet dojdą do prawdy, która do tej pory drzemała w zaciszu ich wnętrza, nie są na tyle zmotywowani czy też silni, by w tej prawdzie permanentnie trwać i dawać jej możliwość uzewnętrznienia. Ale są i tacy, którym odnalezienie siebie, wyeliminowanie nudy i wreszcie osiągnięcie poczucia szczęścia w życiu się udało. Doszli do tego, do czego przede wszystkim – jak twierdził Arystoteles – dążą ludzie. Według niego pragniemy szczęścia dla niego samego, natomiast inne cele jak np. bogactwo, uroda, zdrowie czy władza cenne są tylko dlatego, że potencjalnie mogą nas uczynić szczęśliwymi. Mimo iż Arystoteles żył dwa tysiące trzysta lat temu, to trzeba przyznać, że jego pojmowanie znaczenia szczęścia w życiu człowieka, nie uległo dezaktualizacji. Wątek ten podejmowali i nadal podejmują oprócz wielkich myślicieli-filozofów także i inni specjaliści od nauk społecznych, w tym psychologowie. Wśród z nich znalazł się Mihaly Csikszentmihalyi, amerykański profesor psychologii i zarządzania, który pełni funkcję dyrektora Centrum Badań Jakości Życia w Chicago. Od ponad czterdziestu lat zajmuje się on eksplorowaniem tej tematyki; w latach siedemdziesiątych stworzył koncepcję flow, czyli „przepływu”, którą – ze względu na to, iż może wskazywać odpowiednią drogę we wszystkich tych sytuacjach, gdzie celem jest podniesienie jakości życia - kilka lat po jej ogłoszeniu zaczęto stosować w praktyce. „Przepływ” to słowo, jakim ludzie opisują stan swojego umysłu, gdy świadomość jest harmonijnie kierowana i kiedy chcą nadal robić to, co aktualnie robią dla czystej satysfakcji wykonywania tej czynności. To tzw. doświadczenie optymalne, czyli takie, w którym (zamiast ulegać anonimowym siłom) czujemy, że kontrolujemy nasze działania, że jesteśmy panami swego losu. W tych chwilach odczuwamy uniesienie, głębokie zadowolenie, które przechowujemy w sobie przez długi czas i które w naszej pamięci staje się miarą tego, jakie powinno być nasze życie. „(…) W przeciwieństwie do naszych przekonań – pisze Csikszentmihalyi – takie chwile, najlepsze chwile naszego życia, nie zdarzają się w momentach bierności i odpoczynku, aczkolwiek, tego rodzaju doświadczenia też mogą być przyjemne, jeśli ciężko pracowaliśmy, by na nie zasłużyć. Najlepsze chwile są wtedy, kiedy nasze ciało lub umysł napięte są do ostatecznych granic, w dobrowolnym wysiłku, by wykonać coś trudnego i wartościowego (…)”. Tak więc optymalne doświadczenie jest czymś, co poprzez nasz wkład sami stwarzamy i co daje nam ogromna satysfakcję. Ponadto, co jest równie istotne, panuje w nim porządek naszej świadomości. Ład ten zachodzi wówczas, gdy nasza energia psychiczna lub uwaga jest zainwestowana w realne cele (gdyż musimy się skoncentrować na bieżącym zadaniu i na jakiś czas zapomnieć o wszystkim innym, w tym o wszelkich niemiłych aspektach naszego życia) i kiedy umiejętności są odpowiednio dopasowane do możliwości działania. Osoba, która uzyskała kontrolę nad energia psychiczną i zainwestowała ją w świadomie wybrane cele, z pewnością będzie bardziej złożoną jednostką; rozwijając swoje umiejętności, podejmując trudne wyzwania, może stać się prawdziwie niezwykłą indywidualnością. Oczywiście, istnieje tu pewne zagrożenie, gdy koncentrujemy się na tym, co chcemy osiągnąć do tego stopnia, że przestajemy czerpać jakąkolwiek przyjemność ze stanu obecnego. Kiedy tak się dzieje, tracimy szanse na osiągnięcie zadowolenia. Czy nigdy nie zdarzyło ci się wpaść w tzw. pułapkę rosnących oczekiwań? Jeśli zdobędziemy umiejętność panowania nad sobą, to w pewnym sensie uniezależnimy się od genetycznego zaprogramowania oraz od obiektywnych warunków środowiska. Wszysc Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Chomik_morski Re: Dlaczego nie chce iść do pracy IP: 80.83.58.* 29.09.06, 21:52 ....Wszysc?... Mozesz kontynuowac, Darecki2010? Gratuluje logiki i innych rzadkich cech :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sprytny_rolnik Re: Dlaczego nie chce iść do pracy IP: *.net136.okay.pl 30.09.06, 10:37 tekst pochodzi ze strony www.psychodnia.pl/?11,15,443,,496 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Darecki2010 Re: Dlaczego nie chce iść do pracy IP: 217.153.188.* 29.09.06, 22:19 Wszyscy znamy ludzi, którzy potrafią chwile beznadziejne obrócić w wyzwania, możliwe do podjęcia i pokonania, wyłącznie dzięki sile ich osobowości. Prawdopodobnie ta cecha, zwana autotelicznością, jest najważniejsza nie tylko dla przetrwania, ale także dla radowania się życiem. Na podstawie badań, obserwacji i praktyki Csikszentmihalyi twierdzi, że nawet te osoby, którym genetyka i warunki wychowywania poskąpiły umiejętności i powodów do radości, do tego, by cieszyć się z dużych i małych, trudnych i łatwych rzeczy, mogą wypracować w sobie cechy osobowości autotelicznej. Każdy z nas może czerpać przyjemność z codziennych, czasami bardzo rutynowych sytuacji lub/i czynności, a także zmieniać je w godne zaangażowania oraz wysiłku atrakcje. Dobrze, przyjmijmy zatem, że doświadczenia „uskrzydlenia”, „przepływu” lub jakkolwiek byście chcieli nazwać uczucie, w którym czujecie, że żyjecie, jest możliwe do osiągnięcia. Posuńmy się jeszcze dalej - załóżmy, że nauka do egzaminu zaczyna nas, o dziwo, pozytywnie angażować, mycie naczyń – cieszyć, praca – pasjonować, spotkania z ludźmi, nawet z tymi „nudnymi” lub irytującymi – intrygować. Wyobraźmy sobie, że nagle – pod wpływem szczęśliwego zbiegu okoliczności lub świadomego wysiłku – odkrywamy to, co było częścią nas samych, a z czego do tej pory nie zdawaliśmy sobie sprawy, i realizujemy nowe opierające się na tym odkryciu cele. Zaczynamy organizować sobie czas zgodnie z nimi i czujemy, że w naszym życiu jest coraz lepiej, ale… Pojawia się jednak to, siejące ziarno wątpliwości i goryczy, słowo „ale”. „Ale”, które daje o sobie znać w chwilach samotności, wtedy, gdy mamy tzw. „czas dla siebie”; gdy brak ludzi wokół nas i z góry ustalonego grafiku pracy. Przypominasz sobie może Twoje najgorsze momenty w życiu? Zastanów się, czy tym, co je łączyło nie była przypadkiem samotność; doświadczanie różnych stanów, emocji, wykonywanie czynności w samotności. Dlaczego samotność jest tak negatywnym doświadczeniem? Odpowiedź jest jedna: zachowanie porządku w umyśle (a więc harmonii uczuć oraz co za tym idzie i zachowania) za pomocą wyłącznie wewnętrznych bodźców jest bardzo trudne. Potrzebujmy zewnętrznych celów, bodźców i informacji zwrotnych, by nadać kierunek naszej uwadze. Kiedy zaś ich brak, uwaga się rozprasza, myśli umykają, powodując stan, który autor „Przepływu” określa „entropią psychiczną”, a więc wewnętrznym zamętem uniemożliwiającym sensowne i satysfakcjonujące działanie. Dość łatwo zaangażować się w pracę, cieszyć się towarzystwem ludzi, pójść do teatru czy na koncert. Natomiast nadawanie struktury czaso-przstrzeni, będąc samemu, stanowi prawdziwą próbę zdolności kontrolowania jakości doświadczeń. W związku z tym możemy uciekać się do różnych metod pokonywania lęku przed samotnością i zabijania nudy. Do najbardziej drastycznych należy zażywanie narkotyków czy uleganie obsesjom, które mogą być zróżnicowane – od nieustannego czyszczenia domu do perwersji seksualnej. Na szczęści nie musimy się do takich alternatyw uciekać, gdyż chaos świadomości można ogarnąć. Zapełnianie wolnego czasu zajęciami, które wymagają koncentracji, zwiększają nasze umiejętności i prowadzą do rozwoju tożsamości nie jest tym samym, co zabijanie czasu oglądaniem telewizji czy „łagodnymi” narkotykami. Różnica jest chyba widoczna. A my dostrzegając ten rozdźwięk, za każdym razem stajemy przed wyborem – albo doświadczać konstruktywnego „przepływu”, czyli zdobyć się na jakiś wysiłek i żyć pełnią życia, albo „odpływać” w destruktywnej ułudzie, że coś się robi, czyli udawać, że się żyje. Zatem, chcesz żyć czy udawać, że żyjesz? Zachęcam do lektury Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pan Paniscus Re: Dlaczego nie chce iść do pracy IP: *.sub-75-192-188.myvzw.com 30.09.06, 10:01 Umiejetnosc panowania nad soba wydaje mi sie kluczowa.Jestem w stanie wyiskac dosc emocjonalnej stymulacji i kreatywnej energii by wejsc w stan 'przeplywu',jak rowniez nie ulec zwiednieniu przy wykorzystaniu bodzcow chemicznych,ktore troche zmieniaja modus operandi mojego mozgu,wzbogacajac go w np. serotonine. Kwestia moderacji. Ogolnie rzecz biorac,osobiscie mam na uwadze tozsamosc i suwerennosc jednostki,wychodzac z zalozenia,ze kazdy ma obowiazek bycia swiadomym samego siebie i wiedziec co jest dla niego dobre.Nasz wybor=nieuniknione konsekwencje,ale kazdy jest odpowiedzialny za swoje zycie...W sumie,dopoki nie czynisz krzywdy innym jakie ja mam prawo potepiac twoja inna koncepcje bycia czlowiekiem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: były pasożyt Re: Dlaczego nie chce iść do pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.06, 19:32 Jesteś pasożytem. Wiem w końcu, też byłem pasożytem. Teraz dostaję kieszonkowe z pracy, z czego część dzielę z rodzicami na różne opłaty. Nie ma co się chwalić pasożytnictwem to nic chwalebnego. Ta gadka z pracą po 10 godzin w hipermarketach jest nudna i sztuczna, jakbyś nie potrafił znaleźć lepszej pracy. Staże odbywałeś w złych miejscach, nie każdy potrafi wytrzymać w piekle i pracować z niemoralnymi ludźmi. Wczoraj widziałem Stasińskiego w TVP, to wyobrażam sobie z czym musiałeś się zetknąć. Odpowiedz Link Zgłoś
critto Re: Dlaczego nie chce iść do pracy 30.09.06, 15:32 dokładnie. zresztą są markety i markety. Mój kolega pracuje w jednym z marketów handlujących dobrami kultury i na wstępie zarabiał ok. 1500 zł miesięcznie, a praca ciężka nie jest... Siedzi sobie na kasie i nabija kody:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Happysad Re: Dlaczego nie chce iść do pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.06, 19:41 Ja bym tak chcial. Ale wiem, ze bym nie dal rady. Mam 24 lata, jestem rok po studiach, dwa lata pracuje, mam dwie podyplomowki i wlasnie zlozylem papiery na trzyletni licencjat. Skonczylem stosunki miedzynarodowe i wiem, ze po tym zawodu nie ma zadnego. Wszystko, co robie (nauka), to zabijanie wlasnego sumienia. Sumienia, ktore mowi: tracisz czas. W pracy nie ma szalenstwa. Wiem, ze sie nie rozwijam, ale przynajmniej finansowo nie narzekam. Calutki dzien i spora czesc nocy mam wypelnione. I to jest najwieksza hipokryzja, bo ja tego nie znosze. Chcialbym miec 18 lat i isc na studia. Miec wszystko w d., nic nie wiedziec i niczym sie nie przejmowac. To niestety minelo, a ja wiele sobie wyrzucam. Ale w tej chwili nie mam na to juz zadnego wplywu. Zostal zal utraconych dni - no i w sumie mlodosci - ktory nie chce zgasnac. Ale przy tym wszystkim nie wyobrazam sobie nie chodzenia do pracy. Mam znajomego, ktory jak autor nie robi NIC. Jest w moim wieku, tez jest po studiach. Rozmawiam z nim, pytam: nie brakuje ci czegos, jak wytrzymujesz takie olewactwo. A tu zero wyrzutow, zero problemow - manana. Ja wracam z pracy - facet juz, albo jeszcze spi. Pije piwko, siedzi przed kompem. Cholernie mu zazdroszcze, ale ja bym tak nie mogl. Miec taki charakter, to dla zainteresowanego najwiekszy skarb. Dla niego samego - super, dla otoczenia - bagno. Miec wszystko w d. i sie nad tym nie zastanawiac. To moje marzenie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roman A może praca w domu? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.09.06, 19:41 Jeśli nie chcesz mieć kontaktów z ludźmi, to może zajrzyj tu: skocz.pl/telemarketing a jeśli chcesz poprawić angielski, to polecam: www.skocz.pl/angielskislowka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ram Re: Dlaczego nie chce iść do pracy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.09.06, 19:43 pojawiają się tu posty typu każdy ma prawo żyć jak chce, dajcie chłopakowi spokój, wybrał wolność, nie chce być niewolnikiem systemu, chce żyć po swojemu w zgodzie ze sobą itd. itp. OK, ma prawo żyć jak chce i niech sobie tak żyje, ale nie kosztem swoich rodziców! jeżeli chce poświęcić się czytaniu książek, pogłębianiu wiedzy, życiu bez niewolniczej pracy w Kauflandzie niech to robi, ale na własny koszt, bez wyciągania kasy od rodziców. proste. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grek Re: Dlaczego nie chce iść do pracy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.10.06, 14:03 Twój post jest wewnętrznie sprzeczny... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daysleeper Re: Dlaczego nie chce iść do pracy IP: *.cablelabs.com 29.09.06, 19:46 Jeśli nie kręci Cię świat poza Twoim miastem i Wrocławiem, to czemu nie, możesz sobie do trzydziestki (a czemu nie czterdziestki albo dalej?) tak funkcjonować. Cheers! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rafał Re: Dlaczego nie chce iść do pracy IP: *.ilabs.pl 29.09.06, 20:12 Ja tam prowadzę identyczne życie jak autor postu i do tego nie uprawiam seksu z kobietą. I własnie to jest największa radość głąby. Mam 31 i pół roku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eola Re: Dlaczego nie chce iść do pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.06, 21:57 masz racje rafalku najlepsza baba to wlasna graba.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asiaasia Re: Dlaczego nie chce iść do pracy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.09.06, 22:06 Nie potępiam nie pochwalam :) Każdy robi to co lubi jeśli ma taką możliwość i dobrze. Tylko, że gdyby Twoi rodzice mieli takie samo podejście jak Ty, nie miałbyś możliwości studiować i na pewno nie miałbyś kieszonkowego :P Pewnie miałbyś inne podejście do pracy, gdybyś pocierpiał przez chwilę biedę. Dla mnie ważne zawsze było to, żeby odciążyć mamę, i żebym nie musiała zależeć od innych ludzi. I co w tym złego, że marzę o mieszkaniu, o rodzinie. A jeśli mam takie potrzeby to mam też potrzebę zapewnić sobie i w przyszłości dzieciom godne życie. I jakoś nie biorę udziału w "wyścigu szczurów". A że w Polsce jest jak jest to inna sprawa. Dobrze mi z tym, że mam swój kąt, że jestem samodzielna. Żałuję, że moja praca nie jest moją pasją ale tak wybrałam i dobrze. I pamiętaj, że nie każda kobieta myśli o tym, żeby jej mężczyzna zarabiał więcej i więcej i jeszcze więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
critto Re: Dlaczego nie chce iść do pracy 30.09.06, 15:27 całkowicie się zgadzam co do kobiet Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grek Re: Dlaczego nie chce iść do pracy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.10.06, 14:05 Ciekawe kiedy się kochają,skoro cały czas pracują... Pracę cięzko z człowieka wypędzić,zamula wszystkie komórki, odbiera zdolności ciału i wpędza w kierat... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: as Niestety Polska to nie jest miejsce do życia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.06, 20:14 do wegetacji owszem ale do życia nie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eola Re: Niestety Polska to nie jest miejsce do życia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.06, 22:06 serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,3637700.html ten oto cale zycie nie pracowal i zyl z fanatazja, poczytaj 26-latku... Odpowiedz Link Zgłoś
critto Re: Niestety Polska to nie jest miejsce do życia 30.09.06, 15:29 no kiepsko jest, ja też chcę stąd wyjechać, złożyłem już parę podań o pracę za granicą i jak tylko ją dostanę, to Adieu, Poland!!! Ale nie znaczy to, że nie można w miarę normalnie żyć Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ilona Re: Niestety Polska to nie jest miejsce do życia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.02.07, 21:13 Wiesz co autorze tego postu? Nie mam siły czytać tego co o Tobie napisało pewnie wiele osób, ale jedno napiszę ja. Kto daje Ci te kieszonkowe? Rodzice? Mieszkasz z nimi że nie potrzebujesz nic na swoje utrzymanie? Ubrania kupujesz raz w roku? Pierzesz je też raz w roku? Bo przecież woda i prąd kosztują. Kto za to płaci ? Rodzice? Jesteś zwykłym leniem i egoistą w dosłownym tego słowa znaczeniu. Szkoda że Cię nie znam bo powiedziałabym Ci to prosto w oczy. A dziewczyna? Musiałbyś pracować na nią? Daruj sobie. Na żonę może tak, ale na dziewczynę nie. Dobranoc. Odpowiedz Link Zgłoś
mrumru81 Re: Dlaczego nie chce iść do pracy 29.09.06, 22:26 Masz rację, ile zainwestujesz w swój rozwój, tyle masz. I tak naprawdę, to procentuje. Tak trzymaj. Pozdrawiam mru Odpowiedz Link Zgłoś
wojtek.skrzypczak praca a uczestnictwo w życiu społeczeństwa 29.09.06, 23:20 Nie twierdzę, że Twoje życie takie jakim je opisałeś jest pozbawione sensu, być może nawet swoistego uroku. Jeśli czujesz się z tym szczęśliwy i spełniony, to już dostateczny powód żeby nikt nie miał prawa tego komentować. Life is ours, we live it our way, jak śpiewa Metallica. Inni Amerykanie, zwłaszcza ze świata akademickiego, podkreślają inną rzecz, na którą chciałbym Ci zwrócić uwagę: "contribution to society" (uczestnictwo w społeczeństwie). To główna chyba różnica pomiędzy egoizmem Polaków i Europejczyków, a egoizmem Amerykanów. W Stanach pracujesz ciężko, być może czasem ryzykujesz zdrowiem czy życiem rodzinnym, aby dołożyc swoją cegiełkę do rozwoju tamtejszego społeczeństwa. Wielu lekarzy, biznesmenów czy prawników w natłoku pracy myśli w ten sposób. Z tego punktu widzenia w jakiś sposób osuwasz się na społeczne dno. Pomyśl czy Twoje życie w stylu jaki sam wybrałeś uczyni otaczający Cię świat choć o centymetr lepszym? Czy nie jesteś gorszy od kloszardów śpiewających smutne pieśni na rogach ulic, nie robiąc kompletnie nic? Zwracam jednak uwagę na pierwszy akapit mojego wywodu: jeśli Ty czujesz sie z tym dobrze, nie ma sensu podejmować z Tobą dyskusji. Pozdrawiam Wojtek, 22 lata Odpowiedz Link Zgłoś
critto Re: praca a uczestnictwo w życiu społeczeństwa 30.09.06, 14:57 kloszard śpiewający smutne (lub wesołe) pieśni wnosi swój wkład w kulturę uliczną, folklor miejskio Odpowiedz Link Zgłoś