aaaa_szukam_pracy
18.10.06, 10:39
Czytam, obserwuje i co widze?
To, że aspirujemy do grona państw rozwinietych, bogatych, chcemy byc
postrzegani jako cywilizowany kraj, oburzamy sie kiedy słyszymy za granicą
kawały na temat naszego buractwa, oszustw, mentalności...... i płacimy za
pracę 600 zł netto, za które żaden normalny mieszkaniec krajów zachodnich nie
kiwnąłby nawet palcem w bucie, za które nikt w normalnym kraju by nie przezyl
tygodnia. Za ktore przecietny mieszkaniec UE nie wstałby z łózka, bo z pomocu
społecznej ma więcej.
Jak to jest, że chcemy, by uważano nas za równorzednego partnera w bizensie,
kiedy na kazdym kroku kombinujemy, jak tu wycyckac pracownika za minimalna
płace??
Jak możemy wymagac, by traktowano nas serio, kiedy dorosły człowiek
(nieważne, z jakim wykształceniem) pracuje (jesli w ogole) za 600-800 zł,
mieszka katem u rodziców i nie ma szansy na rozwój??
Tyle juz lat obserwuje to zjawisko, a nadal nie moge go pojąc.
* post inspirowany watkiem kostki_do_wc ;))