Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Co druga Polka nie pracuje

      • nauma Re: Co druga Polka nie pracuje 31.10.06, 09:06
        A jak Polki mają pracować??? Moja Luba straciła pracę, gdy okazało się, że jest
        w ciąży. Teraz siedzi w domu z 4,5 miesięcznym dzieckiem i w charakterze
        telepracy może co najwyżej klikać w reklamy albo składać breloczki. I tak
        będzie przez co najmniej półtora roku, bo kto przyjmie do pracy kobietę nawet i
        z doświadczeniem i dwoma fakultetami, jeśli ma takie małe dziecko? Zresztą to i
        tak tylko gdybanie, bo chcemy, żeby dziecko rozwijało się przynajmniej przy
        jednym z rodziców. A później co będzie? Prywatny żłobek (do publicznego w
        mojej "wsi" nie oddam dziecka) albo opiekunka, na które pójdzie pół jednej
        pensji - a babci zatrudnić się nie da, bo mają swoje ciężkie obowiązki i ponad
        godzinny dojazd do nas, w tym pociągiem. W tym kraju NIE MA telepracy, poza
        małą liczbą wyjątków - nie znam jednak asystentek na szczeblu zarządów, które
        tak pracują...
      • Gość: beata Co druga Polka nie pracuje IP: *.proxy.aol.com 31.10.06, 09:17
        wszystkie kobiety ktore chca wychowywac dzieci powinny zostac w domu a system
        swiadczen spolecznych powinien je do tego zachecac.od tego JAK dziecko bedzie
        wychowane zalezy jakie spoleczenstwo bedziemy mieli w nastepnym pokoleniu.jesli
        mamy chca pracowac powinny zostac stworzone prace na godziny ,dzielenie etatu
        ( dwie lub 3 mamy dziela jeden pelen etat i jako zespol wykonuja jedna prace a
        pensja jest dzielona pomiedzy trzy osoby - biblioteki , poczta , sekretarki w
        szkole itd )
        • bitch.with.a.brain Re: Co druga Polka nie pracuje 31.10.06, 14:54
          Tylko dlaczego to mamy mają wychowywać.Dziecko ma dwoje rodziców.
      • Gość: hudson Telepraca to bzdura. IP: *.crowley.pl 31.10.06, 09:17
        Poza paroma wyjątkami, probami wspolpracy informatykow i podobnych zawodów,
        telepraca to po prostu bzdura. Wymysł ludzi, ktorym tyłek ciąży do fotela wobec
        czego siedzą przed biurkami i sądzą w swej naiwności, ze wszystko się da ogarnąć
        nie ruszając się z miejsca. Wymyślając nowe "systemy", nowe "koncepcje" i
        "programy" oraz przewidując nowe "warstwy procedur" uważają, że świat jest w ten
        sposób do ogarnięcia i kierowania. Tak myśli tylko ktoś, kto nie rusza się z
        biura i w ogóle nie przejawia aktywności typowej choćby dla człowieka, nawet z
        podstawowym wykształceniem - ale za to przedsiębiorczego, konkretnego.
        Odsetek robót jakie można wykonać nie ruszając się z domu jest tak nikły w
        porównaniu z wachlarzem umiejętności i osobowości tych, którzy w tej chwili
        przejadają mój podatek i ZUS, że naprawdę w tak nieciekawym momencie naszej
        historii jeśli chodzi o prace - mogli by sie przynajmniej ministerialni
        urzędnicy zawstydzić, że takie pierdoły wymyślają!
        Pomysł z miniprzedszkolami jest OK. Ciekawe tylko jak rozwiązać kwestie
        odpowiedzialności cywilnej jednej mamy nad trzema cudzymi dziećmi....
      • bopin Źe? 31.10.06, 09:18
        To chyba nic złego, co?
      • anelly Co druga Polka nie pracuje 31.10.06, 09:41
        Od kilku miesięcy jestem na bezpłatnym urlopie wychowawczym i z chęcią bym
        popracowała. Mój pracodawca nie przystał na telepracę, chociaż się sprawdziłam
        podczas mojej 3-letniej pracy na całym etacie. Pracowałam do dnia porodu i zaraz
        po macierzyńskim wróciłam do pracy. Potem pracowałam jeszcze rok na różnych
        stanowiskach w tej samej firmie. Bez problemu moglabym zdalnie wykonywać swoją,
        badź nawet inną pracę, ale pracodawca odmówił. Podczas urlopu wychowawczego
        przeprowadziłam się do mniejszegop miasta i wierzyłam, że tam znajdę inne
        zajęcie. Bez problemu można tu jednak znaleźć pracę za 5 zł/h, a innych
        sensownych ofert dla wykształconej mamy brak. Biorąc pod uwagę, że właśnie tyle
        bym musiała zapłacić opiekunce to niewarto wogóle zawracać sobie tym głowy. Będę
        szukała jednak dalej bo bardzo tej pracy potrzebuję. Nowe przepisy raczej nie
        wniosą tutaj nic nowego bo pracodawcy napewno znajdą ich sprytne obejście. A tu
        nie chodzi o to by kogoś do czegoś zmuszać. Są firmy, które same proponują tele
        pracę swoim pracownicom i nie potrzebne są im do tego specjalne przepisy.
        • rhonda2 Re: Co druga Polka nie pracuje 31.10.06, 09:55
          A mi się wydaje, że ktoś tu nie zauważa jednej rzeczy. Nie byłoby takiego
          problemu, gdyby w Polsce problem wychowania dzieci i zajmowania się domem nie
          był tylko obowiązkiem kobiet. Bo jak wygląda szara rzeczywistość ? To kobietę
          się pyta czy chce załozyć rodzinę, kiedy stara się o nową pracę (mężczyzny nie
          pyta się o to nigdy). Kiedy facetowi urodzi się dziecko nie jest to problem dla
          pracodawcy bo wie on, że kiedy dziecko będzie wymagało opieki podczas chorby to
          nie facet weźmie zwolnienie tylko jego żona. Ktoś powie, że tak ma być, bo
          kobiety nawet jak pracują, to zarabiają mniej. A dlaczego mniej ? Bo to
          pracodawca z góry skreśla kobietę uważając, że jest gorszym
          pracownikiem, "obciążonym" rodziną, niedyspozycyjnym. W naszym społeczeństwie w
          dalszym ciągu większość ma średniowieczne poglądy, uznając, że jeśli kobiety
          chcą zarabiać na dom, to oprócz tego mają sie nim zajmowac, ale po pracy, tak
          jak to robiły, gdy przez wieki nie pozwalano im pracować zawodowo. Gdyby faceci
          byli na naszym miejscu, myślicie, że pozwoliliby się tak traktować ?
      • Gość: błędnik Co druga Polka nie pracuje IP: 81.210.116.* 31.10.06, 09:53
        Ile Pan ma lat, panie Boni? Uwaza Pan, ze kobieta w Pana wieku jest z definicji
        gorsza? Czy Pan np. korzysta z "wyjscia awaryjnego", czy "koniec zawodowej
        kariery" w 49 roku zycia dotyczy tylko kobiet - i tak ten stereotyp sie
        utrwala. A z czego zyc po 49 roku zycia, kiedy ma sie niefart byc kobieta i to
        samotna?
      • Gość: A Co druga Polka nie pracuje IP: 80.55.219.* 31.10.06, 09:53
        Zjęcia paskudne. Czysta prowokacja. Leniwa matka-Polka i współczesna kobieta
        pracy:) |Prawie czysty socjalizm:P Kobieta nie na traktorze, ale równiez
        pracująca, w przeciwieństwie do burzuazyjnych "leniwcó". A moze by tak pokazać
        osoby nie pracujące na stałe, opiekujące się dziećmi, sprzątające, a dodatkowo
        opiekujące się swoimi rodzicami, babciami, pracującycmi na umowę -zlecenie od
        czasu do czasu... itd czasu do czasu??? .... Proszę częściej o takie zdjęcia, a
        coraz więcej rodzin zdecyduje się na model 2 + 0 !!!Skoro jest tak źle, to
        przeczycie samym sobie pisząc wcześniej o tym, ze praca kobiety w domu jest
        wymierna - podawaliście konkretne kwoty...
      • nionczka Re: Co druga Polka nie pracuje 31.10.06, 10:00
        Nie znam ani jednej niepracujacej Polki w wieku ponad 20 lat. Zastanawiam sie
        czy te statystyki uwzgledniaja jako niepracujce kobiety przebywajace zagranica i
        te, ktore pracuja we wlasnych gospodarstwach rolnych.
        • Gość: ania Re: Co druga Polka nie pracuje IP: *.brda.net 31.10.06, 10:08
          a,mnie sie podoba siedzenie w domu bynajmniej moge sie zajac dziecmi i wiem ze
          sa dopilnowane ja juz swoje przepracowałam i uwazam ze kbieta powinna przejsc
          na emeryture w wieku 50 lat .Bo panie ktore pracuja na akord to to emerytury
          nie dotrwaja a tu jeszcze dom .Meżczyzna powinie zarobic tyle aby zona (ktora
          chce ) niech bedzie sie zajmowała domem .
          • Gość: Magda Re: Co druga Polka nie pracuje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.10.06, 12:18
            Przynajmniej a nie bynajmniej, prędzej czy później będziesz musiała nauczyć
            dziecko mówić w rodzimym języku
      • abhaod to ja sie tez zapisuje na telepracownika :) 31.10.06, 10:12
        i to kartoflolandia wymyslila, jednak kaczyzm tez mysli !
      • konstruktorka1 Problemem nie jest praca ale podzial obowiazkow 31.10.06, 10:20
        Jezeli mezczyzni nie zaczna pomagac kobietom w domu kobiety w Polsce maja dwa
        wyjscia niepracowac albo zaharowac sie na smierc
        Edukacja w szkolach, kary za dyskryminacje
        • bitch.with.a.brain Re: Problemem nie jest praca ale podzial obowiazk 31.10.06, 11:33
          I po jednym urzedniku na gospodarstwo domowe zeby pilnował kto ile sprzata:)
          • konstruktorka1 Re: Problemem nie jest praca ale podzial obowiazk 02.11.06, 18:46
            bitch.with.a.brain napisała:

            > I po jednym urzedniku na gospodarstwo domowe zeby pilnował kto ile sprzata:)
            Wlasnie dlatego w Polsce tak duzo bezrobotnych Polek
            Mentalnosc i tyle
            Nic sie nie da zrobic
      • Gość: gość Co druga Polka nie pracuje IP: *.uml.lodz.pl 31.10.06, 10:31
        To jakaś paranoja! Po pierwsze gdzie są te miejsca pracy, zwłaszcza dla kobiet?
        Po drugie, jak to się ma do życia rodzinnego, rodzenia dzieci i ich
        wychowywania? Kobieta ma urodzić, najlepiej na biegu,potem ma być dyspozycyjna
        w pracy, dziecko do żłoba, przedszkola (wszystko płatne), potem dziecku klucz
        na szyję, a władza będzie się zastanawiać, skąd ta przemoc i agresja u
        młodzieży? Przy tym w Łodzi, jeśli kobieta dostaje 1.500,- zł na rękę, to uważa
        się, że dużo zarabia. Jak za to żyć? Gdzie my żyjemy?
      • Gość: bajka Co druga Polka nie pracuje - Paskudna sugestia! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.10.06, 10:34
        Zdjęcia, które zamieściliście na stronie głównej do tego artykułu świadczą, że
        waszym zdaniem co druga Polka nie szuka pracy, bo woli się LENIĆ! PASKUDNA
        SUGESTIA
        • Gość: Bizneswomen Re: Co druga Polka nie pracuje - Paskudna sugesti IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.10.06, 10:45
          Paczej paskudna prawda
      • Gość: roro opłaty za przedszkole to horror IP: *.pekao.com.pl 31.10.06, 10:42
        Mam 2 dzieci w wieku przedszkolnym, miesięcznie na opłaty za przedszkole to 650
        zł (bez zajęć dodatkowych które są dodatkowo płatne 50 zł miesięcznie). Z
        zajęciami dodatkowymi (po jednym dla dziecka) to daje 750 zł plus opłata za
        bilety to dobrze ponad 800 zł. co miesiąc. Zona zarabia na rękę 1100 zł czyli
        tak naprawdę pracuje za 250 zł bo tyle zostaje po odjęciu kosztów przedszkola i
        dojazdów. Zastanawiamy się czy jest sens aby pracowała czy nie lepiej aby sama
        zajeła sie wychowaniem dzieci i prowadzeniem domu (na szczęście w miare
        zarabiam i byłoby nas na to stać).Więc zamiast głupich pomysłów w stylu
        becikowe czy zwrot 120 zł na dziecko przy rozliczeniu z us obniżmy koszy opłat
        za przedszkole!
        • bitch.with.a.brain Re: opłaty za przedszkole to horror 31.10.06, 11:37
          To chyba przedszkole prywatne jest.
          W przedszkolu publicznym jest kilka godzin za darmo,dopiero późniejsza opieka
          jest platna (nie wiem dokładnie ile)co do biletów to dzieci do 7 roku życia
          jeżdzą za darmo.
          i dlaczego odliczasz koszt przedszkola od pensji zony? Dzieci macie wspólnie,a
          ty chyba uznajesz,ze to jej obowiązek zapewniac opieke
          • Gość: sey o naiwności IP: *.brda.net 31.10.06, 18:25
            Tak, przedszkole publiczne potrafi tyle kosztować (w zalezności od gminy - ja
            pamiętam ceny sprzed 3 lat z Gdańska, przedszkole jak najbardziej publiczne
            kosztowało nas około 340 zł miesięcznie; w tym roku w drugoligowym mieście
            wojewódzkim opłata wynosiła około 260 zł). Cena obejmuje opłatę podstawową
            niezalezną od liczby dni pobytu dziecka w placówce + koszt posiłków + bywa że
            opłatę na komitet rodzicielski + koszty zajęć niby to dodatkowtych, ale
            nieuniknionych (jak np. gimnastyka korekcyjna czy angielski).

            Co do darmowego przedszkola publicznego buhahaha :)))))))))))))))))))))

            Dziecko 6-letnie może realizować obowiązek szkoleny czyli tzw. zerówkę w
            placówce przedszkolnej i wtedy, jeśli rodzice zapakują dziecku kanapki i
            soczek, zostaje w przedszkolu do ok. godziny 12-tej. A potem sio, do domu.
            Droga WithaBrain, niby kto ma odbierać takie dziecko - 12-ta, środek dnia
            pracy - w przypadku gdy tata oraz mama pracują? No pomyśl. Babcia?
            niekoniecznie, nie jest to atomatycznie zapewnione. Niania? kosztuje.

            Aha, wiesz droga Bitch, dzieci bardzo szybko podchwytują
            niuanse "bezposiłkowego" uczęszczania do przedszkola. Ostatcznie niektóre
            dzieci mają śniadanie, drugie śniadanie i obiadek, a inne kanapki i osobne
            stoliki aby nie zaglądać tym pierwszym w talerze z zupą.

            Aaa, podobno każde dziecko ma prawo chodzić na te 4 godziny do przedszkola bez
            opłat... ale przedszkola i tak mają pełne obłożenie i na takie czary-mary się
            nie godzą.
            • bitch.with.a.brain Re: o naiwności 31.10.06, 20:06
              Moja mama pracuej w przedszkolu i tam tak drogo nie jest.Ale to przedszkole
              specjalne 9publiczne) moze rzeczywiscie maja inne zasady.

              Natomiast cała reszta o ktorej piszesz wynika z tego,ze rodzice nie egzekwują
              swoich praw. Komitet nie jest opłata obowiązkową, płatne zajęcia też.
              Może jak rodzice przestana dac sie naciagac to cos sie zmieni
      • zapytaniaznak Re: Co druga Polka nie pracuje 31.10.06, 10:45
        Gość portalu: irek napisał(a):
        > Ministerialne pomysły na telepracę świadczą tylko o tym ,że dla urzędników
        > praca odbywa się tylko w biurach . Poza biurami świat nie istnieje [...]

        Ministerialne pomysły są do kitu, ale telepraca w domu faktycznie dotyczy pracy
        biurowej. Nikt nigdzie nie oczekiwał, że pielęgniarka, czy tokarz będą pracować
        w domu. Pracownicy biurowi (np. graficy, programiści) też coś tworzą - i dla
        nich warto by się pokusić o jakieś regulacje prawne. Najlepiej jakieś SENSOWNE
        regulacje.
        • Gość: Grafik Re: Co druga Polka nie pracuje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.10.06, 10:50
          sensownie załozyłem własną firme, w domu i tu pracuję. żona gdyb był w pracy
          poza domem, nie dałaby sobie rady z wychowaniem 2 dzieciaków, bo mała jest za
          mała na przedszkole, a młody chodzi do szkoły, a co najgorsze w każdy dzień
          inaczej. Raz na 9-ta, raz na 14-tą. Ktoś kto w tej szkole ustalał plan lekcji
          (godzinowo) chyba był stuknięty. A to pierwsza klasa!
      • Gość: jagna Re: ofert dla kobiet nie przybędzie IP: *.plock.msk.pl 31.10.06, 10:49
        Ofert dla kobiet nie przybędzie od chodzenia do firm w poszukiwaniu pracy.
        Pewnie, że pracodawca przyjmuje głównie osoby które przyszły do firmy bo je
        ktoś znajomy przyprowadził.
      • Gość: szopen z poznania Autorka jest chyba jakas nawiedzona feministka. IP: *.cs.put.poznan.pl 31.10.06, 10:51
        "Co moze wydawac sie dziwne..." "Na szczescie to zaczyna sie zmieniac..." To
        znaczy, jezeli kobieta nie chce harowac i woli zajac sie rodzina i jest przy tym
        szczesliwa, to wedlug autorki nalezy koniecznie ja przekonywac, ze wlasnie ta
        kobieta jest nieszczesliwa, ma oddac swoje dzieci w rece "profesjonalistow", i
        zaharowywac sie w pracy po to, by sie "realizowac"? To znaczy, ze jezeli jakas
        kobieta "realizuje sie" w domu, to nalezy koniecznie jej tego zabronic?

        Nikt nie moze zabronic kobietom pracowac, JEZELI TEGO CHCA. Ale jezeli nie chca,
        to tylko idiota moze uwazac, ze koniecznie trzeba je do pracy przekonywac i
        zmuszac, jezeli one maja znacznie powazniejsze i znacznie bardziej godna
        szacunku prace w domu. Tak samo, jezeli ojciec zdecydowalby sie zostac przy
        dzieciach i je wychowywac, bo jego zona zarabialaby wystarczajaco duzo, nikt nie
        ma prawa mezczyzne przekonywac, by rzucal wszystko i jednak szedl do pracy.
      • Gość: Halina Bugaj Co druga Polka nie pracuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.06, 10:59
        Od 5 lat szukam pracy - osoba z wyższym wykształceniem, z dwoma studiami
        podyplomowymi (zarządzanie zasobami ludzkimi oraz rachunkowość i finanse),z
        wieloma kursami , z licencją MF - i co ? I NIC !!! A nawet "pani ma za duże
        wykształcenie...". Jak widać - lepiej być przygłupem !!!
      • Gość: qqman Telepraca to mit. W Polsce nawet te firmy, które IP: *.lanet.net.pl 31.10.06, 11:06
        są "stworzone" do zdalnego zatrudniania pracowników (np. portale internetowe)
        chcą, by pracownik przychodził do firmy, a nie pracował z domu.
      • justin4 Co druga Polka nie pracuje 31.10.06, 11:13
        "Co może wydawać się dziwne, nadal jest spora grupa "żon przy mężu." Aż 14
        proc. kobiet które nie pracują, uważa, że praca im nie jest potrzebna, bo ich
        mąż zarabia wystarczająco dużo i jest w stanie utrzymać ją i jej rodzinę."
        A może mi ktos wytłumaczy co złego jest w tym, że kobieta chce i potrafi zająć
        się domem? Skoro nie musi pracować, to może stworzyć prawdziwy dom i
        odpowiednią atmosferę. Dom, do którego mężczyzna będzie wracał na ciepły domowy
        obiadek, a nie na gotowe odgrzewane dania. Dom, w którym dzieci będą zawsze
        miały czyste i odprasowane ubranka i nie trzeba będzie tego robić po nocach. O
        co więc tyle krzyku. Ja nie pracuję, bo nie muszę. Zajmuję się wychowaniem
        dzieci. One też są potrzebne w naszym życiu i to bardzo. Dom jest domem, a nie
        sypialnią. Nigdy nie jestem na tyle zmęczona, żeby porozmawiać z dziećmi.
        Odpowiedzieć na pytania, które zadajż. Pracując i prowadząc dom nie miałabym
        tego komfortu. A tak jestem etatową żoną i matką. A co najważniejsze podoba mi
        się to.
        • Gość: kobieta_at_40 Re: Co druga Polka nie pracuje IP: *.chello.pl 31.10.06, 11:30
          Czytam i czytam, bo temat i ciekawy, i ważny. Niestety, wiele wypowiedzi
          świadczy o nieznajomości problemu. Mnie ten temat dotyczy, jestem kobietą od
          tygodnia na tzw. okresie wypowiedzenia. Mam 40 lat. Kiedyś bardzo dużo
          pracowałam i moje kompetencje nie były gorsze od kompetencji ogółu mężczyzn (a
          ambicje i rzetelność często o wiele większe), moja praca i możliwości były
          cenione bardzo wysoko.
          Cóż, kiedy po urlopie wychowawczym, okazało się, że chyba coś ciężkiego - a
          niewidzialnego - na głowę mi spadło, bo od pierwszego dnia zostałam
          zdegradowana (ze stanowiska menadżerskiego) na infolinię. Zostałam ukarana za
          to, że rola matki była dla mnie ważniejsza niż rola pracownika etatowego.
          Moje możliwości specjalnie się nie zmieniły: wykształcenie to samo (dobre, bo
          dzienne na Uniwesytecie Warszawskim), obsługi komputera nie zapomniałam,
          angielskiego też, a demencji starczej jeszcze nie mam. A przybyło mi
          doświadczenia, lepszej organizacji i lepszej umiejętności przewidywania
          konsekwencji.
          Cóż, kiedy moi zwierzchnicy uważali inaczej. Zaczęłam pracować w dziale, którym
          przedtem kierowałam. A moja nowa kierowniczka chciała mnie wyeliminować,
          próbując mi udowodnić, że że do niczego się nie nadaję (sama po maturze, bez
          znajomości angielskiego, nie dowierzająca komputerowi, gdy chciał poprawiać jej
          błędy ortograficzne itd.). Miała chyba przekonanie, że albo ja, albo ona (że
          dyrekcja ją zastąpi mną po jakims czasie). No i zaczęło się. Mobbing jest
          jedyną znaną jej forma zarządzania. Trudno było pogodzić rolę pracownika-
          niewolnika korporacji (ilość zadań nie była możliwa do wykonania w 8 godzin -
          więc były nieodpłatne nadgodziny) z rolą matki, żony, gospodyni. Po prostu dom,
          dziecko, relacja z mężem - koszmarnie zaniedbane. Nie tylko u mnie, u
          wszystkich koleżanek z pracy było to samo. Za 2000 złotych.
          Po 2 latach upokorzeń odeszłam i w tej chwili jestem na okresie wypowiedzenia.
          Chciałabym podjąć sensowna pracę, bo dziecka i tak do 16 nie ma, więc chętnie
          wyszłabym z domu, zrobiła cos pożytecznego i sensownego. Ale o prace dla mnie
          trudno, bo pracodawcy kierują sie dziwnymi stereotypami, że ogół kobiet jest
          mniej przydatny niż ogół mążczyzn (jak napisał jeden pan powyżej, pracodawca).
          Z moich obserwacji wynika, że nie jest to prawdą. Ale cóż, tak mysleć jest
          pewnie bezpieczniej. Takim pracodawcom dziękujemy.
          Natomiast co do zarzutu, że socjalizm nam wraca, to coś się tu komus pomyliło.
          Ja akurat uważam, że tylko na wolny rynek jako panaceum na wszystkie problemy
          nie ma co liczyć. Nowoczesne państwo powinno wypracować instrumenty, które mogą
          pomóc ludziom o mniejszych szansach (acz z tą sama przydatnością zawodową) na
          wolnym rynku.
          A panowie, którzy uważają, że kobiety nic nie robią w domu najpewniej nie
          widzą i nie słyszą - no to niech też nie mówią (a miało to dotyczyc kobiet:-)))
          Dopiero jakby przestali mówić to, że nie słyszą i nie widzą mogłoby stać sie
          zaletą:-)
          Paniom, które mogą i chcą pracować w domu nic nie ujmuję, sama kilka lat
          poświęciłam na to. Ale ponieważ moje jedyne dziecko juz podrosło, chętnie
          wykorzystałabym czas, kiedy ono jest poza domem, na sensowną pracę. Ale nie na
          niewolnictwo 10-12-godzinne. Bo zazwyczaj taka jest alternatywa. Nie etat 8
          godzin tylko praca w systemie ciągłym, której pracodawcy teraz wymagają.
          Przeciez na rynku pracy jest wielu czekających na moje miejsce, nie lepszych
          tylko zdecydowanych na 12 godzinną pracę. Tak wygląda wolny rynek bez
          odpwiednich regulacji prawnych. Dżungla a nie nowoczesne państwo.
        • bitch.with.a.brain Re: Co druga Polka nie pracuje 31.10.06, 12:27
          A co zrobisz jak zostaniesz zwolniona z etatu zony i Twoj pracodawca przyjmie
          młodą, dyspozycyjna, po studiach i z ciekawą pracą?
          Masz jakiś plan awaryjny?
          • dziennikustaw Re: Co druga Polka nie pracuje 31.10.06, 14:21
            Nie bądź żalosna. Prosze cie .....
            • bitch.with.a.brain Re: Co druga Polka nie pracuje 31.10.06, 14:50
              Od kiedy to brak naiwności jest żałosny?
              • dziennikustaw Re: Co druga Polka nie pracuje 31.10.06, 16:19
      • Gość: Asterix Przerażające... IP: *.myfungus.net 31.10.06, 11:20
        To po prostu przerażające...! Polskie kobiety nie MARZĄ o harowaniu w domu i o
        tym by ich dzieci wychowywało przedszkole. Na szczęście młode i głupie
        dziewczyny dostrzegają uroki bycia traktorzystką lub górniczką zamiast ponurego
        wychowania dzieci, czym przecież zgodnie z ideałami socjalizmu powinny się zająć
        wyspecjalizowane instytucje.
        • Gość: aazzmm Re: Przerażające...ty jesteś przerażający IP: 212.160.148.* 31.10.06, 12:02
          to ty jesteś przerażający
      • Gość: kix Co druga Polka nie pracuje IP: *.ipt.aol.com 31.10.06, 11:24
        A PO CO MA PRACOWAC? PRACA W POLSCE? ZA 800 ZLOTYCH TRACIC NAJPIEKNIEJSZE
        CHWILE Z ZYCIA WLASNEGO DZIECKA? SMIAC SIE CHCE PO PRZECZYTANIU TAKIEGO
        BZDURNEGO ARTYKULU.
      • Gość: HEKTOR Co druga Polka nie pracuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.06, 11:44
        Nam kobieta wystarczy jak będziemy godnie zarabiac w tedy bedzie nas stac na
        zapwenienie dziecia profesjinalnej opieki.
      • Gość: zzaaww zajebista sprawa z tą telepracą - dla mnie super IP: 212.160.148.* 31.10.06, 12:00
        Mama w jednej ręce laptopa, rozmawia przez zestaw głośnomówiący o nogą kołysze
        kołyskę.
      • mvonlau Re: Co druga Polka nie pracuje 31.10.06, 12:29
        Telepraca- praca przy telefonie (sprzedawanie kart kredytowych ,ankiety itp. )
        wiec moze byc tylko w pomieszczeniu z telefonem wiec dlaczego nie w swoim domu.
        Tu nikt nie mowi o innych nie zwiazanych z telefonem pracach :-)
        • pytong1 Czy ktoś kiedys pytał mężczyzn dlaczego pracują? 31.10.06, 12:43
          Sądzę, że nie. I je4stem pewnien, że gdyby to uczynić odpowiedzi wyglądałyby tak samo jak u kobiet. Większość z nas pracuje bo nie ma innego wyjścia. Za coś musimy żyć. Dorabianie jakiś szczytnych idelologii o samorozwoju i realizacji jest może nawet i miłe dla ucha osób pracujących w wolncy zawodach czy na kiero3wniczych stanowiskach, ale naprawdę nie bądxmy aż takimi hipokrytami, by wymagać od osób pracujących w hipermarketach, żeby deklarowały, że praca jest zawodowa to spełnienie ich marzeń i możliwośc przeżycia pełni człowieczeństwa!!!
          • Gość: bdy Bardzo trafna uwaga IP: *.adsl.wanadoo.nl 31.10.06, 14:53
            .
      • Gość: Agnieszka Łatwa dostępność do rent ubezwłasnowalnia IP: *.volkswagen.de 31.10.06, 12:52
        Nie rozumiem jak może 62 procent pracodawców zatrudniać zgłaszające się do nich
        osoby, a 50 procent szuka pracowników po urzędach pracy. Do dyspozycji zostaje
        raczej 38 procent, a nie 50. Ale nie to jest najwazniejsze. To niesamowite, jak
        wiele ludzi pasożytuje na pieniądzach państwowych, do których przykładam się i
        ja. Należę do tej ostatniej grupy kobiet, dla których praca jest wartością samą
        w sobie, powoduje, że chętnie wstaje się dla niej rano i widzi się perspektywy
        rozwoju. Miałam poniekąd szczęście. Ale i moj stosunek do pracy wynika z
        konieczności szukania w niej pozytywów, ponieważ jest duże prawdopodobieństwo,
        że będę musiała pracować bardzo długo, dużo dłużej, niż te, które teraz tak
        łatwo sięgają po wspólne pieniądze. Bo jest jeszcze po co sięgać. Kiedy ja będę
        w wieku emerytalnym (jestem po 30stce) prawdopodobnie system po wielu reformach
        nie będzie umożliwiał wypłat emerytur, bo przy takim niżu demograficznym, jaki
        mamy, na mnie nie będzie kto miał pracować. To oburzające, jaką mentalność mają
        kobiety 15-20 lat starsze ode mnie. (nie mówię tu o emerytach i ludizach
        naprawdę chorych).

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka