Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      "kacowe"

    IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.11.06, 11:45
    po jakim czasie od zaczecia pracy przysluguje urlop na zadanie
    tzw. "kacowe"??:)
      • Gość: stos Re: "kacowe" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.06, 11:50
        nie w każdej pracy wogóle honoruja takie coś.
        kumpela za coś takiego wyleciała tego samego dnia z pracy.
        radze uważać jeśli zalezy ci na tej robocie.
        • Gość: madalena Re: "kacowe" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.11.06, 12:19
          ok,a jesli u mnie w pracy to honoruja to po jakim czasie mam do tego prawo??
          • krzysztofsf Re: "kacowe" 16.11.06, 12:37
            Podziel wymiar rocznego urlopu dla siebie przez 12 i wiesz ile urlopu przypada miesiecznie. Tak po 2 tyg juz jeden dzien jest "odrobiony". Po miesiacu pracy to juz nikt nie powinien robic trudnosci, jesli tak jak piszesz w firmie ogolnie jest tendencja nie utrudniania zycia.
        • Gość: xx Re: "kacowe" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.11.06, 12:45
          > kumpela za coś takiego wyleciała tego samego dnia z pracy.
          Pewnie naprawdę była na kacu i przez pomyłkę zamiast na urlop poszła do pracy ;)
          A tak serio, to chyba nie za urlop wyleciała. Poza tym samo zgłoszenie urlopu, to za mało - pracodawca musi wyrazić zgodę.
          • krzysztofsf Re: "kacowe" 16.11.06, 13:08
            Gość portalu: xx napisał(a):

            > > kumpela za coś takiego wyleciała tego samego dnia z pracy.
            > Pewnie naprawdę była na kacu i przez pomyłkę zamiast na urlop poszła do pracy ;
            > )
            > A tak serio, to chyba nie za urlop wyleciała. Poza tym samo zgłoszenie urlopu,
            > to za mało - pracodawca musi wyrazić zgodę.
            www.prawo.egospodarka.pl/14138,Urlop-na-zadanie-czy-pracodawca-moze-go-odmowic,1,34,3.html
            "Jeśli ktoś natychmiast potrzebuje np. dwóch wolnych dni, może nie przyjść do pracy, tylko zatelefonować do szefa i powiedzieć: biorę urlop na żądanie. Cztery dni - taki jest wymiar tzw. urlopu na żądanie. W każdym roku kalendarzowym pracownik może wykorzystać te dni w terminie przez siebie wybranym i niekoniecznie wszystkie od razu. Ponieważ urlopu tego udziela się na żądanie, przysługuje on pracownikowi bez ubiegania się o zgodę pracodawcy."
            • Gość: szlomo i tak wyleci IP: *.chello.pl 16.11.06, 14:27
              zycie
              • krzysztofsf Re: i tak wyleci 16.11.06, 14:31
                Gość portalu: szlomo napisał(a):

                > zycie

                A to osobna sprawa.
                Znam sytuacje, gdy gosc wylecial bo za duzo tanczyl z zona szefa na inprezie firmowej, ale na wypowuiedzeniu pisalo co innego ;)

                Natomiast tak serio z tym wyleceniem nie przesadzajmy - wszystko zalezy od ludzi pracujacych w firmie i klopotliwosci dla przelozonych i wspolpracownikow takiego nieoczekiwanego urlopu. jak z choroba - sa przypadki losowe i wg mnie najwazniejsza jest informacja - czas i sposob powiadomienia zainteresowanych o koniecznosci takiej nieobecnosci.
                • Gość: aabb Re: i tak wyleci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.06, 17:51
                  prawda jest taka że pracodawcy nie lubia jak pracownik bierze sobie znienacka wolne.
                  A to co jest w prawie to wcale nie chroni pracownika. W wypowiedzeniu można
                  napisac co sie chce, to jest nie do udowodnienia.
                  Takze wszystko zależy od woli pracodawcy zwlaszca przy takiej liczbie chetnych
                  na większośc stanowisk.
                  • krzysztofsf Re: i tak wyleci 16.11.06, 20:40
                    Gość portalu: aabb napisał(a):

                    > prawda jest taka że pracodawcy nie lubia jak pracownik bierze sobie znienacka w
                    > olne.
                    > A to co jest w prawie to wcale nie chroni pracownika. W wypowiedzeniu można
                    > napisac co sie chce, to jest nie do udowodnienia.
                    > Takze wszystko zależy od woli pracodawcy zwlaszca przy takiej liczbie chetnych
                    > na większośc stanowisk.


                    W normalnej firmie "urlop na zadanie" istnial zawsze, niezaleznie od kodeksu - jesli pracownik (wiarygodny) zadzwonil i wyjasnil przelozonemu (normalnemu) ,ze z jakis przyczyn nie moze dzis przyjsc do pracy, to bylo akceptowane.
                    A rozwiazanie kdeksowe - faktycznie, dla naiwnych - bo pracodawca "musi" ale ......
                    • zoe125 Re: i tak wyleci 16.11.06, 20:47
                      Też mi się wydaje, że to mocno naciągana kwestia. Przeciez jesli pracownik
                      zadzwoni rano do szefa i powie, że dzisiaj nie przyjdzie do pracy, to może sie
                      skończyć tym, że firma straci klienta albo będa kłopoty, bo nie każdy może tak z
                      marszu zastąpic nieobecnego. Jestem za tym, żeby takich rzeczy nie robić, no,
                      chyba, że tkoś budzi się o 7-ej rano z 40-stopniowa gorączką, wtedy to jest
                      zrozumiałe.
                      • krzysztofsf Re: i tak wyleci 16.11.06, 21:21
                        zoe125 napisała:

                        > Też mi się wydaje, że to mocno naciągana kwestia. Przeciez jesli pracownik
                        > zadzwoni rano do szefa i powie, że dzisiaj nie przyjdzie do pracy, to może sie
                        > skończyć tym, że firma straci klienta albo będa kłopoty, bo nie każdy może tak
                        > z
                        > marszu zastąpic nieobecnego. Jestem za tym, żeby takich rzeczy nie robić, no,
                        > chyba, że tkoś budzi się o 7-ej rano z 40-stopniowa gorączką, wtedy to jest
                        > zrozumiałe.

                        Z goraczka to sie idzie do lekarza (chyba, ze nie chce sie stracic premii i ma 2 tygodnie zaleglego 100% platnego urlopu z ubieglego roku.
                        Natomiast jest wiele sytuacji losowych, zdarzajacych sie kazdemu nas, gdy okazuje sie przed praca lub w chwile po jej rozpoczeciu, ze musimy zajac sie czyms co nie moze zaczekac.
    Pełna wersja