Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Cała prawda o naborze do urzędów państwowych

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 13:52
    Na wstępie chcę napisać trochę słów o sobie. Mam dwadzieścia osiem lat,
    ukończone prawo i podyplomówkę finanse i bankowość jak również kurs
    pedagogiczny. Jeżeli chodzi o doświadczenie m. in. praca na stanowisku
    specjalisty ds. organizacyjno-prawnych w dziale prawnym firmy (ze znakomitymi
    referencjmi) czy praca w kancelarii prawnej. Ponieważ z przyczyn ode mnie
    niezależnych nie mam aktualnie pracy, szukam pracy choć trochę zgodnej z
    wykształceniem. Dodam, że w aglomeracji nie mieszkam. Niedawno znalazłam na
    BIPie starostwa powiatowego ogłoszenie o naborze na stanowisko referenta w
    jednej z jednostek organizacyjnych. No cóż pomyślałam, lepsze to niż nic.
    Wymagania na te stanowisko nie były zbyt wysokie - wykształcenie średnie lub
    wyższe, obsługa komputera, znajomość ustawy i rozporządzeń wykonawczych.
    Pomyślałam sobie czemu nie? Nie mam teraz stałej pracy, lepsze to niż nic.
    Złożyłam więc dokumenty. Po pewnym czasie nadszedł dzień testu, było w tym
    teście 18 pytań czas na rozwiązanie 45 min. Te pytania nie były trudne jak
    dla prawnika więc nie zajęło to mi więdej czasu niż 5 min. Potem otrzymałam
    telefon, że uzyskałam 16 pkt z 18 pkt możliwych. Wynik zgodnie z moimi
    oczekiwaniami był bardzo dobry, by przejść dalej wystarczyło mieć tylko 9
    pkt. Zostałam zaproszona na rozmowe kwalifikacyjną, udział w niej zajął też
    ok. 5 min. Członkowie komisji zadawali śmieszne pytania przykładowo dlaczego
    chcę tu właśnie pracować (jakbym miała jakiś ogromny wybór, po za tym
    normalne jest że się pracuje po ty by mieć za co żyć czyli dla pieniędzy),
    ile chciałabym zarabiać (odpowiedziałam, że chciałabym zarabiać jak najwięcej
    ale zdaję sobie sprawę, że będzie to najniższa krajowa i to akceptuję). Będąc
    święcie przekonaną, że dostanę tą pracę bo miałam najlepsze papiery,
    doświadczenie zawodowe, b. dobry wynik z testu okazało, się że nie załapałam
    się nawet do najlepszej dwójki. Wkurzyłam się na taki obrót spraw i
    postanowiłam porozmawiać z dyrektorem. Ten z rozbrajającym uśmiechem
    stwierdził, że byli lepsi (wiem, że nie byli bo kobieta z komisji prez
    telefon wcześniej wygadała się). Na moją prośbę by udostępnić mi wyniki testu
    wszystkich osób i kryteria osoby wybranej na to stanowisko, bo to jest
    informacja publiczna zasłaniał się przepisami o ochronie danych osobowych.
    Powiedziałam, że poinformuję prasę o wszystkim, dalej się głupkowato
    uśmiechał. Co najgorsze nie wiem co robić dalej bo ustawa nie zapewnia mi
    prawa odwolania od decyzji komisji. Nie mam również wglądu do akt rekrutacji.
    W ten sposób można każdego załatwić aby przyjąć kogoś swojego do pracy. Nie
    chodzi mi aż tak bardzo o tą pracę bo to żadna rewelacja ale o sam fakt. Czy
    mieliście już podobne doświadczenia i może macie jakieś rozwiązanie tej
    sytuacji?
    Pozdrawiam i czekam na opinie.
    Anna N.
    Obserwuj wątek
      • Gość: olo Re: Cała prawda o naborze do urzędów państwowych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 15:13
        Miałem podobną sytuację jakiś czas temu, startowałem na stanowisko w urzędzie
        gminy, było nas tylko i aż 5. Dzień przed rozmową dowiedziałem się, że racę
        dostanie inny kandydaty bo jego stary zna się z wójtem także robota już jest
        zaklepana i niemam po co iść na romowę. Poszedłem tylko dla sportu i żeby
        porozmawiać sobie z milusińskimi paniami w komisji i wysłuchać ich idiotycznych
        pytań. Niedawo też byłem na rozmie w instytucji państowej i usłyszałem od pani
        dyrektor, że ona mnie nie zatrudni bo mnie niezna. Zapomnij o pracy w jakim
        kolwiek urzędzie bez pleców. Niestety taka jest nasza brutalna rzeczywistość.
        Te wszysktie ogłoszenie o naborze to jedno wielkie kłamstwo. Na starcie wiadomo
        kto ma zostać zatrudniony, a informacja w BIPie czy urzędach jest po to żeby
        wszyskto odbyło się zgodnie z ustawą. Organizujemy konkurs na stanowisko, są
        chętni(także nasz plecy są kryte przez niczego nieświadomych uczestników, no
        jak to przecież wszyskto odbyło się tak jak należy, a że pani nie wygrała
        widocznie byli lepsi od pani), ogłaszamy zwycięzce i na tym koniec. Na twoim
        miejscu dałbym sobie spokój, szkoda czasu i energi na pierdoły.
        • Gość: Kindzior Re: Cała prawda o naborze do urzędów państwowych IP: *.chello.pl 21.01.07, 15:19
          E.Ja tam dawno temu brałam udział w konkursie,
          bez żadnych "pleców"udało mi sie dostać.
          A tez byłam przekonana że tam tylko z polecenia.
          Pewnie byli lepsi albo np.nie przekonałas kogos jednak do siebie
          na rozmowie, cos zaważyło.Ja pamiętam ze startowałam z ludzmi
          ktorzy napisali lepiej test i wydawało mi sie ze jestem spalona a
          tu okazało sie ze po rozmowie wybrali własnie mnie.
          Uwierzcie nigdy nikt mnie nie polecał , byłam z ulicy.
          • Gość: ANTYNEPOTYZM- ONA Re: Cała prawda o naborze do urzędów państwowych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 16:05
            Gość portalu: Kindzior napisał(a):

            > E.Ja tam dawno temu brałam udział w konkursie,
            > bez żadnych "pleców"udało mi sie dostać.
            > A tez byłam przekonana że tam tylko z polecenia.

            jak najbardziej jest to możliwe.

            > Pewnie byli lepsi albo np.nie przekonałas kogos jednak do siebie
            > na rozmowie, cos zaważyło.

            Co to znaczy lepsi? Wykształceniem zdecydowanie gorowałam nad resztą,
            doświadczeniem zawodowym też. Test napisałam najlepiej. Więc o co chodzi?
            Przecież rozmowa kwalifikacyjna to uznaniowa rzecz, nie chcieli mi udostępnić
            wyników. A że coś zaważyło to fakt, każdy wie co. Po co w takim razie
            przeprowadzać takie rekrutacje za robote 936 pln brutto. Dlaczego nie mam prawa
            odwołać się od ich decyzji?

            Ja pamiętam ze startowałam z ludzmi
            > ktorzy napisali lepiej test i wydawało mi sie ze jestem spalona a
            > tu okazało sie ze po rozmowie wybrali własnie mnie.
            > Uwierzcie nigdy nikt mnie nie polecał , byłam z ulicy.

            Mi nie chodzi tylko o test ale również o wykształcenie i o doświadczenie
            zawodowe.
            • s_mi Re: Cała prawda o naborze do urzędów państwowych 21.01.07, 19:44
              Przede wszystkim gratuluję odwagi. Moim zdaniem nie powinnaś im tak łatwo
              odpuszczać. Oni robią sobie po prostu yaya z takich osób jak ty, przeprowadzając
              konkursy na stanowiska, które tak naprawdę są już obsadzone. Napisz skargę do
              SKO, nie musisz przecież podawać podstawy prawnej. Poza tym moim zdaniem test,
              czy wyniki testu nie zawierają danych osobowych, więc nie mogą się zasłaniać
              przed tobą tą ustawą. Pamiętaj żeby wszystko brać na piśmie, jeśli oni powołują
              się na ustawę to niech pisemnie podadzą ci podstawę prawną.
              A poza tym ja też miałem kilka miesięcy temu identyczną sytuację jak twoja,
              ewidentnie widać było, że wszystko jest ustawione i kto ma wygrać. Nie
              wszczynałem wojny bo mam zamiar znowu złożyć aplikację, i poszukać znajomości
              żeby to miało sens :D Powodzenia.
      • Gość: Kindzior Re: Cała prawda o naborze do urzędów państwowych IP: *.chello.pl 21.01.07, 16:12
        Wyobraz sobie ze ja mam zaledwie średnie
        a ze mną startowały osoby z wyzszym i to ja
        wygrałam , jest róznie.
        Powiem Ci jeszcze coś z doświadczenia ,wiem
        ze czasami osoby o zbyt duzych kwalifikacjach, wykształcone
        przegrywają z mniej doswiadczonymi
        a to dlatego ze panuje przkonanie (przynajmniej u nas)
        że taka osoba ma zbyt duze ambicje ,oczekiwania moze sie
        wywyzszac , nasi kierownicy tego nie lubią.
        Wiem, wiem że to paranoja.
        • Gość: ala Re: Cała prawda o naborze do urzędów państwowych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 21:07
          no tutaj masz kompletną rację problem w tym że jeżeli masz dobre wykształcenie
          doświadczenie jestes ambitna jestes bardzo dużym zagrożeniem np dla osób które
          przez długi czas coś osiągneły w urzędzie ale z racji wieku niechce im sie
          podnosić kwalifikacji i powiedzmy zatrudnią takiego kogoś z niższym
          wykształceniem będzie się troche uczył zbieraał doswiadczenie nikomu w droge
          nie wchodził i to wszystkim bedzie pasowało,
          • Gość: ert Re: Cała prawda o naborze do urzędów państwowych IP: *.icm.edu.pl 21.01.07, 21:19
            mi sie udalo bez zadnych znajomosci w wielkim urzedzie gdzies na poludniu bez
            plecow dostac prace

            wszyscy sie dziwia jak to jest mozliwe, ale jednak jest jak sie okazuje

            niestety znam tez lewe nabory, gdzie mozna bylo spokojnie powiedziec przed
            rozmowami kto wygra

            plagą są ostatnio stażyści, którzy już de facto sobie znajomosci wyrabiają,
            jesli startujesz, a wiesz ze jest w tym gronie stazysta - pewnie wygra stazysta
            z uwagi na doswiadczenie

            ja obseruje tez inne zjawisko, mieszkancy miast niemile sa widziani we
            wszystkich urzedach na wsi, ktos z miasta nigdy nie dostanie pracy na wsi
        • Gość: malazuzia Re: Cała prawda o naborze do urzędów państwowych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.01.07, 20:44
          Kondzior, ale mym skromnym zdaniem, uważam, że takie myślenie jest
          dyskryminujące ( ostro, co? ).
          Uważam, że dla dobra petentów ważniejsze jest wykształcenie kierunkowe niż
          nabieranie "złego" doświadczenia. A co mam na myąli? Wiele ray obsługująca mnie
          Pani w urzędniczym okienku była zdziwiona, gdy ja , ten marny, d**ę zawracający
          petent zwracałam uwagę, że urzędniczka nie ma racji, gdyż na bieżąco nie jest
          informowana ( lub jest tak nadęta, że dla niej do dyschonor )odnośnie
          dzienników ustaw lub rozporządzeń wykonawczych do danej ustawy.
          Uważam, że jeżeli chodzi o nasze urzędy, to im osoba bardziej wyksztacona
          kierunkowo, tym lepiej. Oczywiście, wszystko zależy od zajmowanego stanowiska.
          Więc prawda leży po środku.

          Pozdrawiam i nie gniewaj się na mnie.
      • Gość: Cmok +_Jasne i oczywiste ze to NORMA_+ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.07, 12:24
        Dziecko-sorki za wyrazenie,nie martw sie!Tak w Polsce jest wszedzie i na takich
        przyglupow nic nie poradzisz! Ja bym olal ich i nic nie mowil.Jeszcze kiedys im
        pokazesz.Ale martwic sie ustawianiem stanowisk pracy nie ma sensu,bo w Polsce
        co drugie stanowisko jest ustawione jeszcze przed rekrutacja. I niewazne czy
        bylabys alfa i omega.To kompletnie nie ma znaczenia. Ja jestem po Ekonomii na
        Akademii i tez mam podobne uwagi co do rekrutacji itd,ale nic nie poradzisz
        sobie...
      • Gość: bianna Re: Cała prawda o naborze do urzędów państwowych IP: 82.160.250.* 22.01.07, 13:44
        Mnie też szlag trafiał na samym początku, nigdy nie zdecydowalam się kandydować
        na takie stanowiska, bo z góry wiem, że nie ma to sensu. Powód jest prosty: moja
        dobra koleżanka przez jakiś czas szukała pracy. A, że miała znajomego w urzędzie
        miasta, to od razu udała sie do niego. Na wstępie stwierdził, że zobaczy co da
        się zrobić. Następnego dnia zadzwonił z informacją, że ma się dziewczyna
        zdecydować, czy chce pracować, jak to określił: " w budżecie" czy "w oświacie",
        to się rozpisze konkurs... Do takiego konkursu w moim mieście staje nawet
        kilkadziesiąt osób, z tym że etat jest już od dawna zaklepany. Ale co procedura,
        to procedura. Jak dla mnie to walka z wiatrakami.
      • Gość: feud Re: Cała prawda o naborze do urzędów państwowych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.07, 23:48
        Swego czasu znalazłem się na drugim miejscu na drabince rankingowej
        <sklasyfikowano 200 osób> na stanowisko do MON. Nie muszę chyba mówić że mimo
        to nie zostałem nawet zaproszony na rozmowę. Cóż, wychodzi na to że nie tylko
        przetargi można w tym kraju ustawiać pod konkretne osoby...:|

        żeby było zabawniej, kilka dni później jechałem pociągiem do Warszawy, a stojąc
        na korytarzu usłyszałem rozmowę dwojga ludzi - kobiety zatrudnionej w MON i jej
        kolegi.

        "On : Dlaczego wczoraj nie mogłaś się ze mną spotkać po pracy?"
        "Ona : Miałam wczoraj nawał pracy - kazali mi wypełniać dokumenty do jakimś
        NATO"

        :|

        teraz już sam nie wiem czy się nie cieszyć z tego powodu że jednak mnie tam nie
        przyjęli...:/

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka