Gość: kw
IP: *.lubin.dialog.net.pl
06.06.07, 13:15
Pracuję w pewnej firmie marketingowej. Niedawno odszedł mój bezpośredni
przełożony. Kierownictwo wyższego szczebla zapytało się go, kto z pracowników
mógłby zająć jego miejsce. Mój szef wskazał mnie, uzasadniając że jestem
najlepsza w zespole. Firma dała ogłoszenie w gazecie ale w dniu pierwszych
rozmów kwalifikacyjnych poproszono mnie, abym przyjechała wcześniej. Rozmowa
była według mnie udana. Jeden z kierowników nawet powiedział, że nie ma już
pomysłów o co mnie pytać bo wszystko wiem. Swoje CV złożyła również
dziewczyna, o której mój odchodzący szef od razu powiedział, że się zupełnie
nie nadaje. Niestety nikt się do mnie więcej nie odezwał, natomiast ta
dziewczyna dostała propozycję awansu. Odmówiła co prawda ze względu na problem
z wymaganą przeprowadzką do innego miasta. Ja od początku mówiłam, że ta
przeprowadzka jest mi na rękę. Podejrzewam, że to co się stało jest wynikiem
zwykłej dyskryminacji. Jestem dosyć młoda (23lata) a poza tym niestety niska i
trochę przy kości. Tamta dziewczyna jest starsza, wysoka, szczupła i jest
typem uwodzicielki. Co wy o tym myślicie? Czy to możliwe, że umiejętności się
nie liczą tylko wygląd? Ciekawa jestem waszej opinii, a z tej firmy i tak
niedługo odchodzę...