Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Urzędy pracy nie są cacy.

    22.06.07, 23:04
    Swego czasu uwielbiałem zbierać perełki o działalności urzędów. I nie wiem
    czy to jest bardziej straszne czy śmieszne. Natomiast wiem napewno, że
    największymi darmozjadami (poza nielicznymi wyjątakiami) są pracujący tam
    urzędnicy.

    Takie kwiatki przyniosła mi znajoma, która kiedyś pracowała w PUP w
    Pszczynie. Bezrobotny jest opryskliwie wypraszany za drzwi bo panna twierdzi
    że ma do załatwienia jakąś ważną sprawę. "Niech pan wejdzie za 15 minut"
    A tym czasem przez te 15 minut MALUJE SOBIE PAZNOKCIE ALBO ZALEWA GORĄCY
    KUBEK.

    Osoby tam pracujące bardzo słabo orientują się w tym czym powinniy się
    orientować dobrze. Ciekawe, że czesto stażyści odbywający tam praktykę
    po 3 miesiącach wiedzą więcej niz osoby pracujące tam kilka lat. Dochodzi do
    sytuacji, w której to "doświadczony" pracownik pyta się stażysty jak ma coś
    zrobić.

    Nie lepszy jest PUP w Katowicach. Dobrego stażu urząd ci nie załatwi, ale
    przynajmniej mozna by liczyć na to, że w razie problemów ze strony
    pracodawców możesz liczyć na ich pomoc. Pudło. Kompromitują się na
    najprostszych problemach do rozwiązania.

    Otóż pewien pracodawca romyślił się i postanowił pozbyć się stażysty.
    Jakież było zdziwienie praktykanta gdy okazało się, że jednak stażu nie
    dokończy (należy dodać, że był to staż finansowany z pieniędzy unijnych).
    Na pytanie do babki z działu do obsługi stażystów, jakie sa tego powody ta
    beztrosko odpowiedziała, że nic takiego w uzasadnieniu nie ma, nie musi sie
    pan tym martwić. W końcu jednak pod naciskiem wydusiła:
    "Bo według pracodawcy za wolno pan pracował".



    A czy można by przeczytać uzasadnienie? Nie nie można.

    (Stażysta może zostać pozbawiony kontyunowania stażu w przypadku gdy pił
    alkohol w pracy, zażywał narkotyki lub miał nieuspraiwedliwioną nieobecność).

    Idziemy dalej. W końcu po ciężkich bojach, można było się dowiedzieć co tak
    naprawdę zawierało uzasadnienie. Otóż stażysta nie był zbyt otwarty,
    brakowało mu chęci do nawiązywania kontaktu z pracownikami co w zanczący
    sposób miało utrudniać pracę. A w rzeczywistości takowe zajścia nie miały
    miejca, nie było nieporozumień pomiedzy pracownikami a stażystą.
    Dział stażu nawet się nie pofatygował, żeby sprawdzić te informacje.

    Na tym nie koniec. Za kazdy miesiąc pracy stażyście przysługują 2 dni urlopu.
    Jeżeli ich nie wykorzystasz to twoja strata (a jezeli chcesz dni wolne
    wykorzystać to tylko na twój wniosek).

    Pan dyrektor, u którego staż się odbywał najwidoczniej o tym wiedział (a
    wystarczyło tylko umiec czytać). I co za tym idzie sam skierował stażyste na
    urlop. Tłumaczył się podobno, że w przeciwnym razie bedzie musiał zapłacić
    karę.
    Bardzo się zdziwił gdy zobaczył,że jednak stażysta (z uporem maniaka) jest w
    pracy a nie na urlopie. Potem było jeszcze ciekwaiej (jak to z byle sprawy
    potrafi się taki dym zrobić). Dyrektor już chyba w przypływie bezsilności
    poprosił o pomoc prawnika, bo sam nie wiedział co robić. I razem z prawnikiem
    uradzili, że może by tak wymyślić inne bardziej pikantne powody
    zrezygnowania ze stażysty.

    To, że dyrektor wraz z prawnikiem tego nie wiedzieli to jeszcze nic, ale że
    o przepisach nie mają pojęcia te dziewoje od stażu to już jest dziwne. Na
    pytania, czy pracodawca może tak zrobić odpowiadały "no przecież jest pan
    dorosłą osobą i może robić co chce". A następnie przez pół dnia pertraktuja
    czy pracodawca ma do tego prawo czy nie.

    Skończyło sie na tym, że stażysta musiał przerwać staż. Pracodawca nie
    poniósł konsekwencji, ale może to dlatego, że oprucz stanowisaka dyrektora
    pewnego przedsiębioratwa, jest także przewodniczącym Powiatowej Rady
    Zatrudnienia W PUP Katowicach. Ręka ręke myje.

    I takich opowieści znam jesze wiele. Z najbardziej banalnego powodu w
    Urzędzie Pracy można zrobić dym. A wystarczyło tylko przeczytać pare stron
    przepisów.
    Obserwuj wątek
      • Gość: urz. Re: Urzędy pracy nie są cacy. IP: *.multimo.gtsenergis.pl 23.06.07, 00:23
        Z tymi dniami wolnymi za staż to nie do końca tak jest.
        A reszta. Jakoś nie widziałem stażysty, który bo po kilku miesiącach wiedział
        więcej ode mnie. Natomiast jak najbardziej wyobrażam sobie taką sytuacje, bo w
        moim przypadku było tak samo (i tak samo zostało). Nic dziwnego jak najlepsi
        ludzie odchodzą z pracy a pozostają same miernoty. w tej chwili znaleźć
        odpowiedniego pracownika do urzędu pracy za tą kasę to jest cud.
        Pozdrawiam
        • Gość: wilk Re: Urzędy pracy nie są cacy. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.07, 11:31
          Jasne, jesteście w tych urzędach sami pracusie, tylko nikt z Was nie kwapi się
          nawet do prostej czynności zaktualizowania ogłoszeń o pracy na stronach urzędu.
          • Gość: wera Re: Urzędy pracy nie są cacy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.07, 11:56
            Na temat pracy w PUP mogłabym napisać długi referat, moja rada dla osób
            chcących podjąć tam pracę - przemyślcie to 3 razy zanim popełnicie błąd. Pozdr
          • Gość: magda Re: Urzędy pracy nie są cacy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.07, 15:05
            to ty nie masz pojęcia w jakich warunkach się tram pracuje...Znalezienie kogoś,
            kto to będzie robił za marne 700-800 zł miesięcznie nie jest łatwe. Wam się
            wydaje, że urzędy mają tylko mierne oferty-owszem mają, ale sami pracownicy
            również pracują za takie grosze. Różni sa ludzie po obu stronach, z
            doświadczenia wiem, ze 90 % bezrobotnych (przynajmniej tych, z którymi ja sie
            zetknełam, wcale nie chce pracować) i pewnie z drugiej strony różni są
            urzędnicy. Ale wierz mi, tam się również pracuje za bardzo marne pieniądz i
            kiedy przychodzi bezrobotny, który wprost mówi, że nie będzie za tyle pracował,
            to trudno być miłym.
        • Gość: Cynamon Re: Urzędy pracy nie są cacy. IP: *.mmj.pl 23.06.07, 12:51
          Jak nie do końca tak jest? 30 dni przepracowanych daje prawo do dwóch 2 dni
          urlopu do odebrania na wniosek kiedy się chce - w przeciagu jednej umowy
          stażowej, czyli przez 3 lub 6 miesięcy (w zalezności z jakich środków jest
          staż). Przy czym 2 dni za ostatni miesiąc stażu można odebrać w czasie tych
          ostatnich 30 dni, a nie po ich przepracowaniu. Co w tym za filozofia? nie
          trzeba być ani urzędasem, ani dyrektorem ani tym bardziej prawnikiem żeby to
          pojąć.
          • Gość: urz. Re: Urzędy pracy nie są cacy. IP: *.multimo.gtsenergis.pl 23.06.07, 16:32
            To przeczytaj co tam było napisane o tych dniach wolnych na stażu. Ja wiem, że w
            tym nie ma żadnej filozofii (chociaż o tym kiedy się ma odebrać 2 dni za ostatni
            miesiąc musiało się wypowiedzieć Ministerstwo, bo z przepisów to nie wynika).
            A tak po za tym długość stażu nie ma nic wspólnego z tym z jakich środków jest
            udzielany.
            O reszcie nie miejsce pisać. Acha mogą być różnice w zależności od urzędu (u nas
            to, że pracodawca nie udziela wolnego może być podstawą rozwiązania umowy na
            wniosek stażysty, do tego staramy się kontrolować takie staże gdzie nie ma dni
            wolnych, zawsze to jakieś podejrzane).
            Pozdrawiam
      • Gość: Mira Re: Urzędy pracy nie są cacy. IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 25.06.07, 16:21
        chcąc pogodzić ogień z woda powiem, że w urzędach i w przedsiębiorstwach bywa
        podobny syf a i tu i tam zdarzają się tumany i lesery. Tyle że człowiek od
        urzędnika wymaga więcej.
        • Gość: urz. Re: Urzędy pracy nie są cacy. IP: *.multimo.gtsenergis.pl 25.06.07, 18:06
          I to jest problem, bo jeżeli się więcej wymaga to powinno się więcej płacić
          prawda? Przynajmniej tak jest w normalnej gospodarce.
          Mi po prostu żal jest tego, że dobrzy pracownicy (nie mówię, że najlepsi)
          odchodzą, co powoduje obniżenie się jakości usług. Tak samo jak w
          przedsiębiorstwie prywatnym. Z resztą na mnie też już powoli pora. Trzy lata
          pracy wystarczą, a w perspektywie ślub itd. Trzeba zmienić na coś lepiej
          płatnego. Szefowa się nie ucieszy.
          Pozdrawiam
          • Gość: Mira Re: Urzędy pracy nie są cacy. IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 26.06.07, 10:11
            Nie prawda, bo wymagania ma petent, który jest pracodawcą łożącym na urzędnika,
            ale nie ma żadnego wpływu na obsadzenie stanowisk . Wymaganiami petenta nikt sie
            nie przejmuje i jest jak jest, więc nie widzę póki co żeby szło na lepsze. Poza
            tym nie bycie matołem to chyba nie tak wiele, żeby premiować ekstra.
            W przypadku pracownika spoza budżetu, wymagania stawia prywatny pracodawca.
            Jeśli zatrudni matoła i chce mu jeszcze dobrze płacić,jego brocha, jeśli go
            stać, klient ma zwykle wybór a jego byt nie jest uzależniony od tego matoła tak
            jak od matoła - urzędnika.
      • Gość: beta PUP w Gliwicach IP: *.solarnet.silesianet.pl 25.06.07, 19:28
        w gliwicach to dopiero "przyjemniaczki" pracuja. Slowo pracuja to tez powinnam
        w cudzyslowie wziac!!!! Kobiety tam zatrudnione sa tak niezadowolone, ze
        wszystkim to okazuja- zapukasz do drzwi- zle!bo nie sa gotowe jeszcze aby
        przyjac klienta(bo pija kawe, albo gadaja o sprawach prywatnych), nie zapukasz
        tez zle bo krzykna czemu nikt nie wchodzi. Oferty pracy jak przedstawiaja to
        tonem tak niemilym i zniecierpliwionym.Przykre.
        • Gość: cygan Re: PUP w Gliwicach IP: *.aster.pl 26.06.07, 10:39
          Połowe tych urzędników bym wypier... Banda decydentów , Kur.... jeb...
          Biorą pieniądze za darmo Moje pieniądze z renty
          www.youtube.com/watch?v=tsOoWU58ZVE&mode=related&search=
          • Gość: Cygan Re: PUP w Gliwicach IP: *.aster.pl 26.06.07, 10:46
            www.youtube.com/watch?v=Dro6iTg1vng
            To jest śmiech na sali , dykty ciężkie obijają...a taki urzędnik siedzi i dłubie w nosie albo zbywa petenta.
      • Gość: jaa PUP w na śląsku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.07, 12:33
        Panie Urzędniczki z PUP są ogoromnymi damami. Wchodzi człowiek to najpierw
        zmierzą wzrokiem, potem ze znudzeniem obsługują (jesli dobrze pojdzie bo czasem
        trzeba odczekać aż sobie z koleżanką porozmawia lub kawe dopije), najlepsze
        jest to że ta "dama" ma góra 23 lata! a osobę starszą traktuje lekceważąco i z
        poniżeniem...

        Zaznaczam, że jak osoba bezrobotna chodziłam prawie 3 lata "podpisywać się" do
        PUP. Nigdy nikt nie zaproponował mi żadnej pracy! ani nie zapytał co w tej
        sprawie robie czy jak mi pomóc... Ale to już byłby chyba szczyt marzeń z mojej
        strony!

        Kiedyś chciałam załatwić pożyczkę na szkolenie - usłyszałam w odpowiedzi: za
        dużo formalności, lepiej wziąć pożyczkę w banku! TYLKO JAK OSOBA BEZROBOTNA MA
        WZIĄĆ POŻYCZKĘ W BANKU?!

        Nie ma to jak pomoc państwa!

        Poprostu paranoja!

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka